Archiwum: Wrzesień 2014

KUBAŃSKA SZKOŁA BOKSU ZAPRASZA W LISTOPADZIE POLSKICH KADROWICZÓW

boxing-drill-cuba

Pięściarze Rafako Hussars Poland i reprezentacji Polski wezmą udział w listopadowym zgrupowaniu na Kubie – poinformował trener Tomasz Różański. Skład na wyjazd do Ameryki Środkowej nie jest na razie znany i zostanie ogłoszony w najbliższych dniach.

- Pierwszy obóz zaplanowałem na Kubie w dniach od 10 do 22 listopada, a duża w tym pomoc szkoleniowca kubańskiej kadry Humberto Horty Domingueza, z którym od dawna znam się i przyjaźnię. Razem z nami i Kubańczykami, w Ośrodku Olimpijskim w Hawanie trenować będą Rosjanie i Włosi. Żadnych mini-meczów nie planujemy, tylko ciężka praca na treningach – powiedział trener Różański, który od niedawna prowadzi reprezentację i „Husarię”.

Pięściarze Rafako Hussars Poland w poprzednim sezonie zawodowej ligi World Series of Boxing mieli okazję dwukrotnie rywalizować z Cuba Domadores. Mecze w Raciborzu i Hawanie zakończyły się wynikami 5-0 dla Kubańczyków.

- W czasie, kiedy grupa polskich bokserów przebywać będzie na Kubie, pozostali trenować będą z drugim szkoleniowcem Husarii, niezwykle doświadczonym i cenionym Jerzym Baranieckim. 12 listopada poznamy nazwiska zawodników zagranicznych, którzy dołączą do nas z draftu i będziemy mieli cały skład na sezon 2015 – mówi prezes „Husarii”, Jarosław Kołkowski.

Na co dzień bazą zespołu Rafako Hussars Poland występującego w WSB, a także reprezentacji Polski, będzie ośrodek treningowy zlokalizowany w hali Torwaru w Warszawie.

- Uzgodniliśmy zasady współpracy z trenerem Różańskim i władzami Polskiego Związku Bokserskiego. Mam nadzieję, że za kilka-kilkanaście miesięcy zobaczymy pierwsze owoce naszych wspólnych długofalowych działań. Dla pięściarzy to szczególnie ważny sezony, bowiem stwarzający możliwość zdobycia kwalifikacji olimpijskich – dodał dyrektor zarządzający spółki Stand4Them Promotions kierującej Rafako Hussars Poland, Jarosław Kołkowski.

CO DALEJ Z KRZYSZTOFEM WŁODARCZYKIEM? PERSPEKTYWY I WYZWANIA

diablo_konferencja

Walka z Grigorijem Drozdem przyniosła Krzysztofowi Włodarczykowi największą (choć nie rzucającą na kolana) wypłatę w życiu, ale jednocześnie pozbawiła pasa mistrzowskiego WBC oraz mocno utrudniła dalszy przebieg kariery zarówno w aspekcie sportowym, jak i finansowym. Jakie perspektywy rysują się przed Diablo? Warto prześledzić poniższe warianty.

Rewanż z Drozdem

Być może w kontrakcie na pojedynek był zapis o obowiązkowym rewanżu, ale to i tak opcja nie do wykorzystania. Ze względu na widoczną różnicę klasy pomiędzy bokserami, w walce rewanżowej trudno byłoby liczyć na inny rezultat, niż w ubiegłą sobotę, a pojedynku ze z góry wiadomym wynikiem nikt nie chciałby oglądać, ani w Polsce, ani w Rosji, ani gdzie indziej. Rewanż oznaczałby więc dla Diablo kolejne lanie, tyle że tym razem za darmo.

Atak na inne pasy w wadze cruiser

Opcja nierealna. Skoro Huck i Hernandez nie chcieli walki unifikacyjnej, to tym bardziej nie będą chętni na pojedynek z Włodarczykiem pasa nie posiadającym. Lebiediew również, bo Diablo stracił swą renomę, jaką miał w Rosji.

Walka z Adamkiem

Niestety, perspektywa „polskiej walki stulecia” bardzo się oddaliła. Góral niby jej nie chciał, lecz gdyby „kasa się zgadzała”, to on też pewnie by się zgodził. Jednak utrata tytułu mistrza świata przez Włodarczyka odziera taką konfrontację z nimbu pojedynku dwóch prezentujących wysoką klasę mistrzów. W nowych okolicznościach byłoby to już tylko starcie typu emerytalno-sentymentalnego, tak jak walka Gołota – Saleta. Nie to zainteresowanie, nie ta kasa do wzięcia. Krzysztof musi się pogodzić z tym, że ten show bezpowrotnie skradł mu Szpilka przy pomocy wspólnego promotora.

Przejście do wagi ciężkiej

O ile jako mistrz świata wagi cruiser Diablo mógł liczyć na zainteresowanie i dobre gaże w HW (choćby na wzór i na miarę Adamka), o tyle jako były mistrz wielkich walki i wielkich pieniędzy nie może oczekiwać, na co wskazuje choćby przykład Steve’a Cunninghama.

Walka z Masternakiem (w Polsce)

To trochę ryzykowne, ale na dziś jedyne sensowne wyjście dla Diablo. Obydwaj są po przejściach (nawet podobnych), obydwaj muszą odbudować pozycję w czołówce cruiser i obydwaj nie mają czasu do stracenia. Finansowo mogą zyskać obaj, bo nieraz między nimi iskrzyło i taka walka w Polsce spotkałaby się z dużym zainteresowaniem, a więc i przyzwoitymi wypłatami dla obydwu rywali. Niestety, sportowo zwycięzca byłby tylko jeden, a przegrany mógłby zacząć się szykować do powieszenia rękawic na kołku.

źródło: bokserzy.cba

DAMIAN KIWIOR WYRÓŻNIONY PO ZWYCIĘSTWIE NAD MEDALISTĄ MISTRZOSTW LITWY

kiwior_wsb

Reprezentant Polski i czołowy zawodnik drużyny Rafako Hussars Poland, Damian Kiwior (69 kg), który na co dzień reprezentuje barwy „Tigera” Tarnów pokonał  w  2. rundzie przez TKO  po bardzo zaciętym pojedynku  brązowego medalistę mistrzostw Litwy Tomasa Klevinskasa. Pojedynek odbył się w minioną sobotę (27 września) w w hali sportowej Liceum Ogólnokształcącego im. Bartosza Głowackiego w Opatowie, w ramach międzynarodowego meczu bokserskiego, w którym pięściarze RMG Boks Ożarów zwyciężyli 10-6 Litwinów z Auksine Pirstine Kowno.

- Poziom walk był bardzo wysoki. Nie spodziewałem się, że Litwini przyjadą w tak mocnym składzie. Wynik meczu ważył się do ostatniej walki. Gdyby Kiwior przegrał, to byłby remis. Na szczęście Damian nie dał szans rywalowi. Chciałem wygrać, aby dać radość kibicom. Gala była dla kibiców, aby zobaczyli, że RMG funkcjonuje i ma dobrych pięściarzy. Następna gala będzie na początku grudnia w Ożarowie. Rękawice bokserskie skrzyżują reprezentacje okręgu świętokrzyskiego i lubelskiego- powiedział Roman Golek, założyciel i szef klubu z Ożarowa.

Tarnowianin został  wybrany również najlepszym zawodnikiem meczu, za co otrzymał puchar. W zawodach miał też wystąpić drugi wychowanek trenera Józefa Sadko, Maciej Kiwior, lecz niestety jego przeciwnik nie dojechał do Opatowa. W zwycięskim zespole wystąpili także gościnnie, wygrywając swoje walki, młodzi zawodnicy klubu RUSHH Kielce – Marcin Rak i Dawid Łakomiec.

źródło: lo.opatow.ids.pl

GRIGORIY DROZD: TAK DOTKLIWEJ PORAŻKI WŁODARCZYK JESZCZE NIE PONIÓSŁ

drozd01

Niemożliwe to nie fakt. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. Niemożliwe nie istnieje. Teraz wiem to na pewno! – napisał w internecie Grigorij Drozd dzień po najcenniejszym zwycięstwie w karierze. 35-letni Rosjanin długo czekał na ten moment. W Moskwie znalazł antidotum na najgroźniejszą broń Krzysztofa Włodarczyka. „Diablo” był bezradny.

- Według specjalistów, w sobotę był pan jeszcze lepszy niż rok temu, gdy pokonał pan Mateusza Masternaka. Jest pan tego samego zdania?
Grigorij Drozd: Jak najbardziej. Włodarczyk nie spodziewał się, że będzie miał takiego rywala. Trenowałem ze wszystkich sił, trochę zmieniłem styl walki. Rozwinąłem się i to widać.

- W walce z mistrzem WBC przeżył pan choć jeden kryzysowy moment?
GD: Nie, Włodarczyk ani razu nie wpędził mnie w kłopoty. Z drugiej strony napięcie trwało do ostatniej sekundy ostatniej rundy. Kryzysu nie przechodziłem. Kontrolowałem sytuację od początku do samego końca.

- Siły ciosu Włodarczyka, o której krążą legendy, też pan nie poczuł?
GD: Raz trafił mnie niezłym lewym prostym, raz lewym sierpowym, pamiętam też jeden prawy prosty. Łącznie były to zatem trzy, może cztery groźne uderzenia w trakcie całej walki.

- Nie popełnił pan błędów, które do dziś spędzają sen z powiek Rachimowi Czakijewowi. Gdy w ósmej rundzie „Diablo” uklęknął, zachował pan spokój. Pański rodak w analogicznej sytuacji rzucił się na Polaka, co przypłacił porażką.
GD: Włodarczyk to wielki spryciarz. Sądzę, że chciał mnie oszukać, to wielce prawdopodobne. Zamierzał mnie sprowokować. Sprawić, bym chciał go dobić, pójść na całość i wdać się w wymianę, w której mógłby mnie upolować nokautującym ciosem. Już przed walką wiedziałem, że otwarty, ofensywny boks jest wykluczony, podobnie jak walka w zwarciu. Trenerzy przestrzegali, bym pod żadnym pozorem nie rzucał się na Włodarczyka, nawet gdy dojdzie do nokdaunu. W takiej sytuacji miałem zachować spokój i kontynuować pracę w dystansie. Lewy prosty, lewy sierpowy i tak dalej.

- W trzeciej rundzie walki Włodarczyka z Czakijewem i ósmej odsłonie jego starcia z panem Polakowi chodziło więc o to samo?
GD: Tak sądzę. W tamtym pojedynku, przed nokdaunem, Czakijew rzeczywiście trafił go ciężkim ciosem. Nie wydaje mi się jednak, że uderzenie było aż tak destrukcyjne, by Krzysztof musiał uklęknąć. Włodarczykowi zależało na tym, by zachęcić Rachima do odważnej szarży. W obu walkach chciał przekazać przeciwnikowi: „Jestem słaby, straciłem siły, mam już dość. No, dalej. Dobij mnie”. Wiedziałem, że zastawia na mnie pułapkę.

- Przed walką mówił mi pan, że Włodarczyk zawsze walczy do końca. Tym razem obserwatorzy zauważyli, że poddał się wcześniej.
GD: Po szóstej rundzie dotarło do mnie, że przestaje myśleć, że stracił koncepcję i nie rozumie co się dzieje. Praktycznie nic mu nie wychodziło. W jego oczach widziałem rezygnację. Nie zmienia to jednak faktu, że niebezpieczny pozostał do samego końca, jak zawsze. Nie mogłem pozwolić sobie na moment rozkojarzenia. Włodarczyk mógł wystrzelić w każdej chwili. Zgodzę się jednak, że w końcówce osłabł. Zwolnił obroty, ciężko oddychał.

- Dojdzie do rewanżu? Podobno kontrakt przewiduje, że w przypadku pańskiego zwycięstwa powinno do niego dojść w ciągu dziewięciu miesięcy.
GD: Szczerze mówiąc, nie wiem, czy był taki punkt w umowie. Dzisiaj jest zbyt wcześnie, abym mógł powiedzieć cokolwiek na temat mojej najbliższej walki. Mój promotor Andriej Riabiński na pewno ma dobry pomysł na dalsze prowadzenie mojej kariery. Czy dojdzie teraz do dobrowolnej obrony, a może rewanżu z Włodarczykiem? Naprawdę nie wiem.

- Po tak przekonującym zwycięstwie druga walka ma w ogóle sens?
GD: Zgadza się, to było przekonujące, pewne zwycięstwo. Sądzę, że tak dotkliwej porażki Włodarczyk jeszcze nie poniósł. Z mojego punktu widzenia nie jest to najciekawsze rozwiązanie. Nie ma bowiem wątpliwości, że pokonałem Krzysztofa wyraźnie. Z drugiej strony, tytuł WBC był w jego posiadaniu bardzo długo. Być może z szacunku do jego osiągnięć ten rewanż mu się należy. Będziemy się nad tym zastanawiać.

Rozmawiał: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

OPINIE I KOMENTARZE PO PRZEGRANYCH WALKACH WŁODARCZYKA I KOŁODZIEJA

wlodarczyk_drozd

Po gali w Moskwie opinie są jednoznaczne – Rosjanie odnieśli wielkie zwycięstwo. Promotor „Diablo” liczy na rewanż.

DENIS LEBEDEV (mistrz świata WBA): Szczerze mówiąc, tak wczesne zakończenie pojedynku było dla mnie zaskakujące. Mój trener Freddie Roach ułożył taktykę w ten sposób, by przez pierwsze dwie rundy koncentrować się na obijaniu tułowiu rywala, a dopiero od trzeciej bić na górę. Miałem spokojnie boksować, nie napalać się na ataki i badać co można, a czego nie. Trochę się pospieszyłem z tą akcją na głowę i nagle było po wszystkim. Jestem zainteresowany rewanżem z Marco Huckiem, mistrzem WBO. Wszyscy chyba wiedzą, dlaczego tak mi na tej walce zależy. Szanuję Hucka, on nigdy nie unika rywali. Liczę, że dostanę szansę, by się mu zrewanżować.

FREDDIE ROACH (trener Denisa Lebedeva): Denis wyglądał w ringu naprawdę dobrze, podobał mi się. Ciężko trenował i zrobił to, co do niego należało. Pracujemy razem, ale ta wygrana to przede wszystkim jego zasługa, to on odniósł efektowne zwycięstwo. Kołodziej runął jak zburzony wieżowiec.

SERGEY VASILIEV (trener Grigorija Drozda): W ósmej rundzie, po nokdaunie, krzyknąłem, że Włodarczyk blefuje. Grigorij mnie słucha, dlatego się nie spieszył. W pierwszej rundzie sprawdziliśmy na ile stać Włodarczyka, trzeba było go wybadać. Udało się. Jeśli dojdzie do rewanżu… Czy będzie on trudniejszy? Żadna walka nie jest łatwa. Jeśli doszłoby do ponownej konfrontacji, Włodarczyk zapewne przygotuje coś nowego. Dziś wykonaliśmy plan w stu procentach. Przed rewanżem też nie zabraknie nam dobrych pomysłów.

RAKHIM CHAKHIEV (mistrz olimpijski z Pekinu, rywal Włodarczyka z 2013 roku): Grigoriy nie powtórzył moich błędów, walczył doskonale. Gdybym dostał rewanż z Włodarczykiem, boksowałbym dokładnie w ten sam sposób. W naszej walce za często uderzałem, traciłem mnóstwo energii. Grigoriy bardzo mądrze podszedł do tej konfrontacji, miał dobrą taktykę, trzymał Włodarczyka na dystans. Zachowywał siły, dobrze pracował na nogach.

PIOTR WERNER (współpromotor Włodarczyka i Kołodzieja): W kontrakcie na walkę Włodarczyk – Drozd jest zawarta klauzula rewanżowa. Umowa przewiduje, że ekipa rosyjska ma sześć miesięcy na podjęcie decyzji, gdzie i kiedy, w ciągu kolejnych trzech miesięcy, dojdzie do drugiej walki. Teoretycznie powinno się więc to zamknąć w dziewięciu miesiącach. Ale to jest boks, mogą się zdarzyć kontuzje. Poza tym nie wiadomo, czy na drugą walkę zezwoli federacja. W grudniu polecimy z Andrzejem Wasilewskim na kongres WBC i będziemy naciskać, by rewanż zatwierdzono. Drozd zwyciężył, jest mistrzem świata, pełen szacunek dla niego, ale nie jest to zawodnik, którego dobrze boksujący Krzysiek, w normalnej dyspozycji, powinien się bać.

Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

MASTERNAK WYGRYWA PRZED CZASEM W KILONII. W NAROŻNIKU ULLI WEGNER

master01

Pod okiem nowego trenera zadebiutował Mateusz Masternak (33-2, 24 KO). Były mistrz Europy spotkał się na gali boksu zawodowego w Kilonii z Benem Nsafoahem (15-12-2, 8 KO) i pokonał go przed czasem.

Wrocławianin od początku narzucił ostry pressing lewym prostym, szukając miejsca mocniejszym prawym na korpus. Tak mijały kolejne minuty, ponieważ urodzony w Ghanie, a reprezentujący barwy Niemiec przeciwnik ograniczał się praktycznie tylko do defensywy za podwójną gardą. Mimo wszystko po zakończeniu trzeciej rundy w narożniku Ulli Wegner tonował nastroje i wcale nie pośpieszał „Mastera”. Po przerwie nasz rodak w końcu złapał przy linach przeciwnika dłuższą serią. Nie zrobił mu większej krzywdy, lecz kumulacja ciosów sprawiła, że Nsafoah pozostał na stołku przed piątą odsłoną.

źródło: bokser.org

KONIEC PEWNEJ ERY. „DIABLO” ZDETRONIZOWANY W MOSKWIE

diablo01

O sile Grigoriya Drozda (39-1, 27 KO) w zeszłym roku przekonał się Mateusz Masternak. Dziś w Moskwie Rosjanin zaatakował Krzysztofa Włodarczyka (49-3-1, 35 KO) i należący do niego tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej. I niestety znów dał się we znaki naszemu rodakowi.

Pierwsza odsłona miała charakter rozpoznawczy. Obaj mocarze szukali dystansu, ograniczając się do zwodów bądź „odczepnych” lewych prostych. Więcej działo się już w drugim odcinku. Precyzyjniejszy był pretendent, który do lewego prostego dodał 2-3 razy prawy sierp w okolice ucha. Krzysiek przestrzelił kilka razy lewym sierpowym, ale widać było lukę w gardzie i uderzenia te chybiły tylko o centymetry. Polak więc zmienił nieco taktykę i po przerwie podkręcił nieco tempo. Na tym etapie Drozd jednak trzymał wysoko ręce, a w wymianach był o ułamek sekundy szybszy, wyprzedzając akcje „Diablo”. Czwarta runda również należała nieznacznie dla Grigorija, lecz Krzysiek pół minuty przed końcem nareszcie trafił swoim firmowym lewym sierpem, co dawało nadzieję na kolejne minuty. Na tym etapie wszyscy sędziowie punktowali na korzyść challengera 39:37.

W piątym starciu Drozd uruchomił nogi, zaczął tańczyć i wydłużać dystans, by nie pozostawać w zasięgu mistrza. Polował również na bezpośredni prawy w kombinacji z lewym hakiem pod prawy łokieć. W szóstej rundzie Drozd po każdej akcji szybko klinczował, jakby bojąc się riposty „Diablo”. Pozostawał jednak aktywniejszy, a niemal równo z gongiem trafił Krzyśka mocnym prawym krzyżowym na szczękę. W siódmej pretendent zmienił nieco taktykę, koncentrując się bardziej na ciosach po dole. W jednej z wymian pękł mu prawy łuk brwiowy po przypadkowym zderzeniu głowami. Rana nie była głęboka i krew zatamowano.

Mimo wszystko Rosjanin wyszedł do ósmej rundy jak po swoje, zyskując niestety coraz większą przewagę. W ostatnich sekundach długa seria kilku ciosów tak zamroczyła Włodarczyka, że ten aż przyklęknął i powstał dopiero gdy sędzia doliczył do dziewięciu. Na szczęście zaraz zabrzmiał zbawienny gong. Po przerwie Drozd, który wyczuł swoją szansę, ostro ruszył do szturmu. Nasz champion krwawił mocno z prawej powieki, przeżywał trudne chwile, ale w swoim stylu przetrzymał to i w dziesiątej odsłonie spróbował zrewanżować się swoimi bombami. Brakowało jednak precyzji i za każdym razem paru centymetrów.

Włodarczyk odpuścił trochę jedenaste starcie, zbierając siły na ostateczny szturm. Na świetnie dysponowanego Grigoriya nie było jednak tej nocy mocnych… Sędziowie nie mieli wątpliwości, punktując przewagę Drozda 118:109 i dwukrotnie 119:108.

źródło: bokser.org

PAWEŁ KOŁODZIEJ ZNOKAUTOWANY PRZEZ DENISA LEBEDEVA NA GALI W MOSKWIE

lebedev

Niestety sprawdziły się przewidywania ekspertów i Denis Lebedev (26-2, 20 KO) szybko rozprawił się w Moskwie z naszym Pawłem Kołodziejem (33-1, 18 KO), skutecznie broniąc tym samym tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii junior ciężkiej.

Zgodnie z założeniami taktycznymi pięściarz z Krynicy dobrze zaczął pojedynek, dystansując championa lewym prostym i dzięki szerokiemu ustawieniu nóg trzymając go z daleka od siebie. Reprezentant gospodarzy szukał korpusu dużo wyższego pretendenta, ale Paweł zakończył pierwszą rundę ładnym prawym na górę. Niestety, w drugiej było już po wszystkim.

Lebedev po lewym na dół zaskoczył Kołodzieja prawym sierpowym w okolice ucha. Ostrzej poszedł do ofensywy i choć kilka razy chybił, to w końcu przymierzył potężnym lewym sierpowym – wprost na szczękę Pawła, kończąc tę potyczkę. Co prawda Polak powstał, ale sędzia popatrzył mu głęboko w oczy i ogłosił wygraną Denisa przez TKO.

źródło: bokser.org

leb_kol

ZAPRASZAMY DO SOKÓŁKI NA 22. MŁODZIEŻOWE MISTRZOSTWA POLSKI MĘŻCZYZN

sokolka_mini

W dniach od 8 do 12 października 2014 roku w hali sportowo-widowiskowej przy ZS w Sokółce (ul. Mickiewicza 11) odbędą się 22. Młodzieżowe Mistrzostwa Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Organizatorem zawodów jest Polski Związek Bokserski, we współpracy z PKOl, Ministerstwem Sportu i Turystyki, Marszałkiem Województwa Podlaskiego, Starostą Sokólskim, Burmistrzem miasta Sokółki, Podlaskim Okręgowym Związkiem Bokserskim oraz zarządzany przez trenera Tomasza Potapczyka UKS Boxing Sokółka.

W ringowe szranki staną nasze nadzieje na przyszłe międzynarodowe sukcesy, czyli zawodnicy urodzeni w latach 1991-1995, zarejestrowani w centralnej kartotece PZB, posiadający aktualną licencję zawodniczą i klubową oraz książeczkę sportowo-lekarską z aktualnymi badaniami lekarskimi, posiadający obywatelstwo polskie we wszystkich kategoriach wagowych (od 49 kg do +91 kg).

Dodajmy, że ze względu na rozegranie w tym roku tylko dwóch turniejów z cyklu Grand Prix, które miały być eliminacjami do 22. Młodzieżowych Mistrzostw Polski, Wydział Sportowy na mocy decyzji Zarządu PZB postanowił, że zawody w Sokółce będą miały charakter „otwarty”. Oznacza to, że możliwość startu w nich może mieć każdy zawodnik spełniający ww. kryteria.

Kibiców boksu zapraszamy na turniejowe walki, które rozpoczną się 7 października (we wtorek) o godz. 18.00. Wstęp na wszystkie dni mistrzostw – z niedzielnymi finałami włącznie – jest bezpłatny.

SZCZEGÓŁOWY PROGRAM ZAWODÓW

07.10.2014 roku (wtorek)
- przyjazd ekip do godziny 13.00 (biuro zawodów Sokółka, ul. Mickiewicza 11)
- waga i badania lekarskie 13.30-15.30 (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- konferencja techniczna i losowanie 17.00 (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- walki eliminacyjne w razie większej ilości zawodników niż 16 w wadze 18.00

08.10.2014 roku (środa)
- 7.00-8.00 waga i badania lekarskie (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- 11.00 pierwsza seria walk eliminacyjnych
- 16.30 oficjalne otwarcie 22. Młodzieżowych Mistrzostw Polski mężczyzn w boksie
- 17.15 druga seria walk eliminacyjnych

09.10.2014 roku (czwartek)
- 7.00-8.00 waga i badania lekarskie (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- 11.00 trzecia seria walk eliminacyjnych
- 17.00 czwarta seria walk eliminacyjnych

10.10.2014 roku (piątek)
- 7.00-8.00 waga i badania lekarskie (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- 11.00 pierwsza seria walk ćwierćfinałowych
- 17.00 druga seria walk ćwierćfinałowych

11.10.2014 roku (sobota)
- 7.00-8.00 waga i badania lekarskie (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
- 11.00 pierwsza seria walk półfinałowych
- 17.00 druga seria walk półfinałowych

12.10.2012 roku (niedziela)
- 7.00-8.00 waga i badania lekarskie (Hala sportowa Sokółka ul. Mickiewicza 11)
11.00 walki finałowe

sokolka

„HUSARIA” Z PIERWSZEŃSTWEM WYBORU ZAWODNIKÓW W DRAFCIE LIGI WSB

draw

Drużyna Rafako Hussars Poland będzie jako pierwsza wybierała zagranicznych bokserów podczas draftu, który odbędzie się 12 listopada w Korei Południowej. Tego dnia ogłoszony zostanie skład na nowy sezon ligi World Series of Boxing.

- Otrzymaliśmy informację, że do końca tego miesiąca musimy przedstawić w biurze WSB listę kategorii wagowych, w których będziemy potrzebowali cudzoziemców. Do wtorku 30 września wszystkie zespoły muszą wysłać swoje tzw. zapotrzebowania. W ten sposób okaże się już teraz, ile i w jakich wagach są miejsca dla pięściarzy zgłaszanych przez narodowe federacje do draftu – powiedział team menedżer „Husarii” Jacek Szelągowski.

Już wcześniej było wiadomo, że w Rafako Hussars Poland będzie boksowało dwóch zagranicznych zawodników w kat. +91 kg, a także jeden w wadze 91 kg, razem z mistrzem Unii Europejskiej, Igorem Jakubowskim.

- Przy wyborze zagranicznych bokserów będziemy brali dwa główne kryteria, tj. poziom sportowy i obywatelstwo Unii Europejskiej. Chodzi nam o najlepszych zawodników, ale też o takich, którzy nie będą mieli kłopotów wizowych (np. do USA). Oba te warunki spełniają np. Irlandczycy i Anglicy – uważa szef „Husarii”, Jarosław Kołkowski.

W porównaniu z poprzednim sezonem, zaszło kilka zmian w składzie.

- Prawdopodobnie z zespołem pożegna się Ireneusz Zakrzewski, który przekazał trenerowi Jerzemu Baranieckiemu, że ma problemy zdrowotne i nie wiadomo, czy w ogóle nie przerwie kariery bokserskiej. Zastanawiamy się m.in. nad dwoma najlżejszymi wagami, być może zdecydujemy się na pełną obsadę krajową, a być może dołączy w nich po jednym pięściarzu spoza Polski – dodał Szelągowski.

Do tej pory, poza Igorem Jakubowskim, Husarię wzmocnił inny koninianin Kamil Gardzielik (75 kg) oraz pochodzący z podwarszawskiego Wyszkowa Mateusz Tryc (81) kg). W tym ostatnim przypadku jest to powrót do zespołu. Z kolei Kamil Gardzielik był dwa miesiące w drużynie w pierwszym sezonie, ale nie zaboksował.

W sezonie 2015, szczególnie ważnym ze względu na kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio, w lidze WSB wystąpi 16 drużyn, co jest rekordem rozgrywek. W grupie B biało-czerwoni spotkają się z drużynami z Kataru, Kazachstanu, Argentyny, Azerbejdżanu, Włoch, Stanów Zjednoczonych i Wenezueli.

75. ROCZNICA ŚMIERCI CZESŁAWA „KAJNARA” CYRANIAKA

kajnar1

Dokładnie dwa tygodnie temu minęła 75-ta rocznica bohaterskiej śmierci Czesława Cyraniaka-Kajnara, jednego z najlepszych i najpopularniejszych polskich pięściarzy okresu międzywojennego.

W 1939 r. „Kajnar”  jako ppor. rezerwy został zmobilizowany w macierzystym 57 p.p., wchodzącym w skład 14 dywizji piechoty (dowódca: gen. bryg. Franciszek Wład) Armii „Poznań”, dowodzonej przez gen. dyw. Tadeusza Kutrzebę. W konsekwencji działań bojowych zgrupowanie to, broniąc się przed okrążeniem przez wojska niemieckie, wycofywało się w rejon Dąbie-Kutno-Włodawa, gdzie 9 września rozpoczęła się bitwa nad Bzurą. Dzień później II Baon 57 p.p., w skład którego wchodził II pluton 5 kompanii – dowodzony przez Czesława Cyraniaka – rozpoczął natarcie  na osi Witów-Pludwiny, skutecznie spychając wojska nieprzyjaciela w okolice wsi  Mąkolice (powiat Zgierz). „Kajnar” poległ tamże w nocy z 11 na 12 września 1939 roku w nieznanych bliżej okolicznościach, w trakcie kontrnatarcia 1 niemieckiej dywizji pancernej.

Pochowany został na cmentarzu parafialnym w zbiorowej mogile wraz z ok. 40 żołnierzami swojego pułku. Jego nazwisko wraz z pseudonimem wyryte jest także na tablicy, znajdującej się na zewnętrznej ścianie drewnianego kościoła parafialnego p.w. św. św. Wojciecha, Stanisława, Klemensa i Katarzyny.
kajnar
Warto kilka ciepłych słów poświęcić niezwykle ciekawej karierze sportowej Czesława Cyraniaka, który – co ciekawe – mimo iż trzykrotnie startował w mistrzostwach Polski, ani razu nie zdobył tytułu mistrza kraju! Mimo to w latach 1933-1938 należał do absolutnej czołówki polskich pięściarzy, 10-krotnie reprezentując nasz kraj w meczach międzypaństwowych oraz uczestnicząc w Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie (1936).

Pewnego rodzaju fenomenem przedwojennej popularności tego świetnie wyszkolonego technicznie (wychowanek samego Stefana Głona) pięściarza był fakt, że w 1935 r. w prestiżowym plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski zajął …4 miejsce, dystansując wszystkich naszych pięściarzy! Co ciekawe, w owym roku nie reprezentował barw naszego kraju na mistrzostwach Europy, bo  w tym samym czasie miał priorytetowe egzaminy w Państwowej Szkole Mierniczo-Melioracyjnej w Poznaniu! Ktoś więc zapyta: skąd taka popularność? Otóż kilka tygodni później, w czasie meczu Polska-Niemcy, zaledwie 21-letni „Kajnar” – nomen omen już pogromca słynnego Węgra Enekesa – po wyrównanym boju (niekoniecznie wygranym przez Polaka! – przyp. JD) rozprawił się z mistrzem Europy, Otto Kaestnerem. Dzięki temu sukcesowi wraz z kadrą popłynął za Ocean na mecz z USA i mimo iż został uznany za przegranego (tu z kolei skandaliczny werdykt – przyp. JD) w pojedynku z cenionym później zawodowcem Al Nettlowem, zebrał świetne recenzje fachowców.

Jak wynika z powyższego Czesław Cyraniak bardzo poważnie traktował zarówno sport, jak i edukację. Jesienią 1935 r. rozpoczął służbę wojskową – trafiając do Szkoły Podchorążych Rezerwy przy 57 p.p. w Poznaniu. Po jej zakończeniu rozpoczął pracę w charakterze miejskiego mierniczego w poznańskim magistracie. Nowe okoliczności i przede wszystkim coraz rozleglejsze obowiązki zawodowe sprawiły, że boks zaczął traktować mniej priorytetowo. Mimo to aż do 1938 r. występował na krajowych ringach, odnosząc wiele cennych zwycięstw.

Przez całą sportową karierę związany był z sekcją pięściarską poznańskiej „Warty”. Rozpoczął w niej treningi w 1929 r. mając 15 lat (ur. 1 czerwca 1914 r.). Od samego początku występował pod pseudonimem, będącym skrótem jego nazwiska czytanego wspak. W taki sposób jako „Kajnar” – wbrew regulaminowi uczniowskiemu Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego, który zakazywał swoim uczniom przynależności do klubów sportowych – na trwałe zapisał się w annałach polskiego sportu.

Był dwukrotnym mistrzem okręgu poznańskiego w kategorii piórkowej (1933, 1934). Srebrnym medalistą mistrzostw Polski w  1935 r. (kat. lekka) i brązowym medalistą w 1934 r. (kat. piórkowa). Wraz z zespołem „Warty”, w latach 1932-1938, aż sześciokrotnie zdobył drużynowe mistrzostwo Polski.

KADRA NARODOWA SENIOREK NA OSTATNIEJ PROSTEJ PRZED MISTRZOSTWAMI ŚWIATA

CET03

W decydującą fazę wchodzą przygotowania kadry narodowej seniorek, którą za dwa miesiące w południowokoreańskim Czedżu (Jeju) czeka najważniejsza tegoroczna impreza, czyli Mistrzostwa Świata. Trener Paweł Pasiak od wielu miesięcy konsekwentnie powtarzał, że droga do startu w światowym czempionacie prowadzi przez aktywny udział w organizowanych przez niego zgrupowaniach szkoleniowych, systematyczną pracę w klubach oraz udane międzynarodowe starty z Mistrzostwami Europy w Bukareszcie włącznie.

Tak, więc selekcja reprezentacji odbywała się niejako samoistnie i podczas najbliższego zgrupowania, które w dniach od 5 do 12 października odbędzie się na obiektach COS-OPO w Zakopanem, na przysłowiowej „ostatniej prostej” do Mistrzostw Świata znalazło się osiem zawodniczek, z których zostanie wyłoniona ostateczna kadra na Czedżu (Jeju). Wcześniej Polki dostaną jeszcze szansę startu w międzynarodowym turnieju Queens Cup w niemieckim Stralsundzie, skąd przyjadą na ostatnie przed mistrzostwami zgrupowanie do COS-OPO w Cetniewie, na którym będą wspólnie trenować z reprezentantkami Turcji i – co wielce prawdopodobne – Maroka.

Trener Pasiak oraz wspierający go w stolicy polskich Tatr Aleksander Maciejowski pracować będą z następującymi zawodniczkami: Angeliką Grońską (06 Kleofas Katowice – waga 48 kg), Sandrą Brodacką (Skorpion Szczecin, 48 kg), Sandrą Drabik (Soma Boxing Kielce, 51 kg), Eweliną Wicherską (PKB” Poznań, 51 kg), Laurą Grzyb (BKS Jastrzębie Zdrój, 54 kg), Anetą Rygielską (Pomorzanin Toruń, 57 kg), Kingą Siwą (SAKO Gdańsk, 64 kg) i Lidią Fidurą (GUKS Carbo Gliwice, 75 kg). Zawodniczkami rezerwowymi, gotowymi na ewentualne, dodatkowe powołanie są Sandra Kruk (Kontra Elbląg, 57 kg) i Beata Koroniecka (Hetman Białystok, 60 kg).

Jak widać z powyższej listy szansę na start w Mistrzostwach Świata utraciła Natalia Hollińska (69 kg), która zapewne czuje spory niedosyt po Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska i Sandra Kruk, która znajduje się wprawdzie na liście rezerwowej, ale zdaniem trenera kadry utraciła miejsce w reprezentacji na rzecz młodszej o 6 lat młodzieżowej mistrzyni świata z Albany (2013), Anety Rygielskiej. Wcześniej (na własne życzenie) z kadrą pożegnały się Żaneta Cieśla (51 kg) oraz planująca karierę zawodową Karolina Michalczuk (60 kg).

MŁODZIEŻ RYWALIZOWAŁA W MTB „MIAST KOPERNIKAŃSKICH” W GRUDZIĄDZU

kopernik14

W dniach od 19 do 21 września w Grudziądzu odbył się 23. Międzynarodowy Turniej Bokserski „Miast Kopernikańskich”. W zmaganiach udział wzięli pięściarze z Szwecji, Rosji, Litwy i 32 klubów bokserskich z całej Polski z grup wiekowych junior (dawniej kadeci, roczniki 1998-1999) oraz youth (dawniej juniorzy, 1996-1997).

Nagrody dla najlepszych zawodników zawodów otrzymali junior Litwin Gilvinas Lukostinas (60 kg) oraz młodzieżowiec Sebastian Wiktorzak (Olimp” Szczecin, 69 kg). Za najlepszą walkę juniorów uznano rywalizację Krystiana Papisa (RUSHH Kielce, 57 kg) z Karolem Kowalem (BKS Skorpion Szczecin). Najlepszym bojem finałowym młodzieżowców była walka Dawida Maciejewskiego (Start Grudziądz, 64 kg) z Krystianem Romelem (Sokół Piła).

Dla naszych reprezentantów, którzy rywalizują o miejsce w kadrze trenera Marcina Stankiewicza na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy była to ważna próba. W tym kontekście na uwagę zasługują przede wszystkim finałowe zwycięstwa Norberta Borzęckiego (Champion Nowy Dwór Mazowiecki, 56 kg) z Adrianem Kowalem (Olimp Lublin), Rafała Staszewskiego (Kontra Elbląg, w nowej dla niego wadze 75 kg) z Jakubem Kasprzakiem (Boks Poznań), Aleksandra Stawireja (Ziętek Team Brzeziny, 91 kg) z Aleksandrem Celejewskim (OSSM Warszawa) oraz Kamila Mroczkowskiego (Champion Chojnów) z Miłoszem Wodeckim (LKS Myszków).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH

JUNIOR

46 kg
Paweł Łoboziak (Sokół Piła) – Oleg Zhurevlov (Rosja) 3-0

48 kg
Damian Durkacz (Garda Gierałtowice) – Adam Pluskowski (Skorpion Szczecin) 3-0

50 kg
Mantas Markunas (Litwa) – Kacper Harkawy (Champion Chojnów) 3-0

52 kg
Piotr Szczukowski (Boxing Team Chojnice) – Aran Azaryan (Rosja) 3-0

54 kg
Lev Ronzin (Rosja) – Karol Narloch (Start Grudziądz) TKO 1

57 kg
Krystian Papis (RUSHH Kielce) – Karol Kowal (Skorpion Szczecin) 2-1

60 kg
Gilvinas Lukostinas (Litwa) – Patryk Cichy (Boks Poznań) 2-1

63 kg:
Adrian Orzlowski (Boxing Team Chojnice) – Kacper Sochacki (Sokół Piła) 3-0

66 kg
Mantas Auryla (Litwa) – Hubert Benkowski (Bombardier Gdynia) 3-0

70 kg A
Vytautas Balsys (Litwa) – Elle Anderberg Elle (Szwecja) 3-0

70 kg B
Mikołaj Tobera (Sokół Piła) – Paweł Mazurowski (Kontra Elbląg) 3-0

75 kg
Bartosz Stefański (Pomorzanin Toruń) – Krystian Taudul (Boxing Sokółka) 2-1

80 kg A
Filip Foryś (Skorpion Szczecin) – Tomasz Szuszkiewicz (Bombardier Wrocław) 2-1

80 kg B
Patryk Wardyn (Boxing Team Chojnice) – Piotr Staranowicz (Zatoka Braniewo) 3-0

+80 kg A
Kacper Piegdoń (Zatoka Braniewo) – Konrad Kaczmarkiewicz (Gryf Wejherowo) 3-0

+80 kg B
Radosław Kawczak (Tygrys Elbląg) – Marek Korolkov (Litwa) 3-0

YOUTH

56 kg
Norbert Borzęcki (Champion Nowy Dwór Maz.) – Adrian Kowal (Olimp Lublin) 2-1

60 kg
Rafał Pląder (Wisła Kraków) – Mateusz Ficek (Wda Świecie) 3-0

64 kg
Dawid Maciejewski (Start Grudziądz) – Krystian Romel (Sokół Piła) 2-1

69 kg A
Sebastian Wiktorzak (Olimp Szczecin) – Lukas Plikaitis (Litwa) 3-0

69 kg B
Konrad Olszewski (Bombardier Gdynia) – Bartosz Dąbrowski (Gryf Wejherowo) 3-0

75 kg
Rafał Staszewski (Kontra Elbląg) – Jakub Kasprzak (Boks Poznań) 3-0

81 kg
Maciej Żurakowski (Legia Warszawa) – Alan Konieczny (Kontra Elbląg) WO.

91 kg
Aleksander Stawirej (Ziętek Team Brzeziny) – Aleksander Celejewski (OSSM Warszawa) 2-1

+91 kg
Kamil Mroczkowski (Champion Chojnów) – Miłosz Wodecki (LKS Myszków) 3-0

GRIGORIJ DROZD: WŁODARCZYK BĘDZIE ZAGROŻENIEM W KAŻDEJ SEKUNDZIE WALKI

drozd03

- Urodził się pan 35 lat temu w Prokopjewsku, skąd znacznie bliżej do Nowosybirska, niż do Moskwy. Stwierdził pan kiedyś, że można było tam zostać górnikiem, narkomanem lub kryminalistą, a jedyną drogą ucieczki do lepszego świata był sport.
Grigorij Drozd: Pochodzę ze zwykłej, robotniczej rodziny. Wszyscy pracowali w kopalni, nawet mama i babcia, które zajmowały się tam spawaniem elektrogazowym. Obie dostały medale weterana pracy. Nikt by na to nie wpadł, że pojawi się wśród nas ktoś, kto będzie opowiadał o mistrzostwie świata, o wejściu na sam szczyt.

- Myślałem, że spawaczami zostają tylko mężczyźni.
GD: Z całą pewnością nie jest to zawód dla kobiet. Sam sprzęt do spawania waży jakieś dziewięćdziesiąt kilogramów. Nie wiem dlaczego mama się tym zajęła, pewnie z uwagi na babcię. Pracowała w kopalni przez trzydzieści pięć lat. Znała się na tej robocie.

- Dlaczego został pan sportowcem?
GD: Miałem dziewięć lub dziesięć lat, gdy w kopalni wybuchł metan. Zginęło kilku ludzi, a poważnych poparzeń doznał mój wujek. Pamiętam wizyty w szpitalu. Nie wiedzieliśmy, czy Andriej przeżyje. Zapewne właśnie wtedy dotarło do mnie, że powinienem znaleźć sobie inne zajęcie, bo górnictwo mnie nie kręci. Eksplozje były na porządku dziennym, dochodzi do nich również dzisiaj.

- Wujek przeżył?
GD: Tak, wygrzebał się z tego. Dziś prowadzi biznes, czuje się doskonale. Później urodziło mu się jeszcze dwoje dzieci. Okazało się, że ma końskie zdrowie. Dawniej jeździł na nartach, zresztą podobnie jak mama. Śniegu na Syberii nigdy nie brakowało, a z nartami lub łyżwami większość ludzi była za pan brat. Sam jako dzieciak grałem w hokeja.

- Mówi pan o mamie, babci, wujku. A ojciec?
GD: Rozstał się z mamą, gdy miałem dwa lata. Do jedenastego roku życia wychowywał mnie ojczym, później umarł. Zostałem jedynym mężczyzną w rodzinie. Dwa lata później urodził mi się brat, było nas więc troje. Poczułem na sobie odpowiedzialność. Chciałem zdobyć pieniądze i robić wszystko, by rodzina mogła normalnie żyć.

- Musiał pan zarabiać?
GD: Zrozumiałem, że mogę pomóc rodzinie dzięki sportowi. Czułem, że jestem zdrowy i silny. Zawsze miałem dobre wyniki w karate, kick-boxingu, zaś jako piętnastolatek zacząłem toczyć zawodowe walki w boksie tajskim i zarabiać pierwsze pieniądze. W ciągu paru lat w tej dyscyplinie zostałem mistrzem Rosji, Europy i świata. Nie zaniedbałem też nauki. Dziś mogę się pochwalić wyższym wykształceniem z dwoma skończonymi kierunkami.

- Rodzina zaakceptowała pana wybór?
GD: Babcia uparcie powtarzała: Grisza, nauczyłeś się bronić, na ulicy już nikt ci nie podskoczy, wystarczy. Teraz zapisz się na kurs, będziesz jeździł buldożerem. Zarobisz na chleb, nakarmisz rodzinę. Odpowiadałem, że jeśli nie wyjdzie mi w sporcie, to spróbuję. Ale dobrze wiedziałem, że nic z tego. W końcu przekonałem babcię. Kocha mnie i bardzo przeżywa moje walki, podobnie będzie 27 września. Mówi, że podjąłem dobrą decyzję.

- Mama dzięki panu mogła skończyć pracę wcześniej?
GD: Tak, skorzystała z tej możliwości. Kupiłem jej dom i z całych sił staram się jej pomagać tak, by czuła się komfortowo.

- Powiedział pan, że ubiegłoroczne zwycięstwo nad Mateuszem Masternakiem i zdobycie tytułu mistrza Europy dało panu drugie życie. Czuł się pan niedoceniany?
GD: Tak było. Miałem wrażenie, jakby 98-99 procent ludzi spisywało mnie na straty. Wielu ludzi twierdziło, że to będzie moja ostatnia walka, a Masternak mnie znokautuje. Liczyło na mnie tak naprawdę parę najbliższych osób. Zwyciężyłem i jeszcze mocniej uwierzyłem w swoje siły.

- Masternak stwierdził, że jeśli walka potrwa dwanaście rund, to wygra ją Grigorij Drozd. Jeśli zaś ktoś ma pokusić się o nokaut, będzie to Krzysztof Włodarczyk. To racjonalna prognoza?
GD: Dziękuję Mateuszowi, że daje mi duże szanse, ale zgodzić mogę się tylko z pierwszą częścią jego opinii. Wygram. A jak to zrobię? Nieważne. Liczy się to, że stoczę bój o tytuł z pełnoprawnym mistrzem. Scenariusze mogą być różne. Szykuję się na długi, dwunastorundowy pojedynek, toczony w wysokim tempie, z dużym ciśnieniem, z wielką liczbą bardzo silnych uderzeń z obu stron.

- Włodarczyka nazywa pan najgroźniejszym pięściarzem w wadze junior ciężkiej. W czym mistrz świata WBC przewyższa mistrzów pozostałych federacji – Marco Hucka (WBO), Yoana Pablo Hernandeza (IBF) i Denisa Lebiediewa (WBA)?
GD: Posiada wyjątkową zdolność koncentracji. Momentami wydaje się oderwany od walki, wręcz nieobecny, lecz przez cały czas pozostaje skupiony na zwycięstwie. Wygina się, jest niewygodny. Nie ma zbyt długich rąk, podchodzi do rywala ni to blisko, ni daleko. Ale bije bardzo mocno. Jest najbardziej doświadczony. Nie pozwala sobie na moment rozluźnienia. Stanowi zagrożenie w każdej sekundzie walki.

- Stwierdził pan jednak, że mądry bokser pokona Włodarczyka. Co w tym przypadku znaczy mądry?
GD: Mądry to taki, który szybko analizuje sytuację w ringu, potrafi się do niej dostosować i zmieniać swoje działania w zależności od przebiegu walki.

- Rok temu komentował pan dla rosyjskiej telewizji moskiewskie starcie Polaka z Rachimem Czakijewem. Jakich błędów nie wolno popełniać, dowiedział się pan zapewne już wtedy?
GD: Naturalnie. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Poczułem energię tej walki. Nie mogłem przypuszczać, że niebawem to ja będę wymieniał razy z Włodarczykiem, ale podświadomie wyobrażałem sobie, jak zachowywałbym się w konkretnych sytuacjach na miejscu Czakijewa.

- Wniosek jest chyba prosty: bójka to zły pomysł.
GD: Bez dwóch zdań. Nie tylko z tej walki można się było dowiedzieć, że stanie naprzeciwko Włodarczyka i wymiana mocnych uderzeń nie jest dobrym rozwiązaniem.

- Rozmawiał pan na ten temat z Czakijewem?
GD: Wymieniliśmy spostrzeżenia.

- Dowiedział się pan czegoś, co pozostałoby niezauważone?
GD: Nie. Tak naprawdę wszystko jest dość proste. Wrażenia moje i Rachima były bardzo zbliżone. Bardzo silny lewy sierpowy i prawy prosty, ogromna presja – to wszystko widać i na to trzeba się przygotować. Rachim nie powiedział mi o żadnym złotym środku, być może jedynie pozwolił jeszcze lepiej zrozumieć, że czeka mnie prawdziwa wojna. Włodarczyk jest jednym z tych bokserów, którzy nigdy się nie poddają.

- Wygląda na to, że obaj przystąpicie do walki w najlepszym momencie kariery.
GD: Zgadza się. Dla mnie to najważniejsze wydarzenie w całej sportowej wędrówce, a wszystkie badania wskazują, że będę w najwyższej formie. Każdy trening traktuję jak ostatni w życiu.

- Jeśli nie pokona pan Włodarczyka, to mistrzem świata w boksie nie zostanie już nigdy?
GD: Nie stawiam sprawy w ten sposób, bo przygotowuję się z radością w sercu, ogromnym pragnieniem zwycięstwa, z apetytem na wspaniały pojedynek. Jestem pewien, że wygram. Nie mam też wątpliwości, że zwycięstwie jest też przekonany Włodarczyk. Pragnę, by po znakomitej walce podnieść pas mistrza świata.

- To będzie najlepsza walka 2014 roku w całej kategorii junior ciężkiej?
GD: Nawet bukmacherzy żadnego z nas nie czynią faworytem, co świadczy o tym, jak bardzo intrygująca jest ta walka. To starcie dwóch pięściarzy będących w szczytowej formie, mistrza świata z pretendentem, który na tę szansę w pełni zasłużył.

Rozmawiał: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

JAROSŁAW KOŁKOWSKI BLOGUJE PRZED DRAFTEM LIGI WSB

raciborz

Husarze i kondotierzy

W przeddzień Mistrzostw Świata Kobiet w Boksie , w koreańskim Czedżu (Jeju) odbędzie się „draft” do drużyn występujących w V sezonie World Series of Boxing. Wybór odpowiednich zawodników, którzy uzupełnią skład Rafako Hussars Poland będzie na pewno trudnym zadaniem. Jednak nie chodzi tylko o odpowiedni poziom sportowy zagranicznych zawodników. Wybór ten musi też być korzystny dla naszych reprezentantów. Co nie mniej ważne, powinien być również zrozumiały dla kibiców. Pamiętajmy, że zgodnie z decyzją Polskiego Związku Bokserskiego kadra narodowa seniorów i polska drużyna WSB mają stanowić jedność. Dlatego także kibicom naszej narodowej reprezentacji należą się wyczerpujące wyjaśnienia.

Konieczność

Zacznijmy więc od powodów, dla których w ogóle Rafako Hussars Poland będzie zatrudniać bokserów z zagranicy. Takie powody są dwa i oba sprowadzają się do braków, z jakimi musimy sobie radzić na co dzień. Mam tu na myśli braki kadrowe i braki finansowe.

Po pierwsze, po latach zastoju organizacyjnego i chronicznego niedofinansowania naszej dyscypliny Polska nie może pochwalić się odpowiednią ilością członków kadry narodowej seniorów w boksie, z których można by jednocześnie zbudować silną i kompletną drużynę WSB. Inaczej mówiąc, mamy za mało bokserów, którzy mogliby skutecznie rywalizować z czołówką światową boksu olimpijskiego w każdej z dziesięciu kategorii wagowych. A potrzebujemy ich w sumie trzydziestu! Po dwóch podstawowych i po jednym rezerwowym na każdą kategorię.

Po drugie, nie stać nas, nie stać PZB i nie stać polskiego boksu na marnowanie pieniędzy na utrzymywanie (bo nawet nie szkolenie) zawodników, którzy nawet na ringach krajowych nie są w stanie nawiązać równorzędnej walki z najlepszymi. Ograniczone środki pieniężne, jakimi dysponujemy, lepiej wykorzystać na podniesienie poziomu tych zawodników, którzy najlepiej rokują przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro 2016. Tymczasem właśnie z uwagi na okres przedolimpijski pensje zagranicznych członków drużyny będą pokrywać ich rodzime federacje. Dla Rafako Hussars Poland oznacza to bardzo duże oszczędności.

Poziom sportowy

Krajowe federacje bokserskie zgłosiły do „draftu” najlepszych zawodników, swoje olimpijskie nadzieje. Będziemy więc wybierać spośród najlepszych na świecie, pomijając oczywiście te kraje, które – jak Polska – mają własne drużyny WSB. Maksymalnie możemy zakontraktować ośmiu, choć nie więcej niż trzech z tego samego kraju.

Zawodnicy ci na pewno nie zajmą miejsca Polakom. Dzięki „draftowi” uzupełnimy te kategorie wagowe, w których nasza drużyna do tej pory nie miała szans na zdobycie jakichkolwiek punktów. W ten sposób drużyna Rafako Hussars Poland osiągnie znacznie więcej w lidze niż dotychczas. Będzie to miało korzystny wpływ na popularność drużyny wśród kibiców i na zainteresowanie sponsorów. W konsekwencji przysłuży się dalszemu rozwojowi polskiego boksu.

Ogromne znaczenie będą też miały wspólne treningi naszych kadrowiczów z ich kolegami z innych reprezentacji. Uciekniemy wreszcie od swego rodzaju „chowu wsobnego”, który na dłuższą metę hamował rozwój polskich pięściarzy. Organizowane raz do roku lub rzadziej zgrupowania z reprezentacjami innych państw nie zastąpią codziennych treningów i sparingów z kolegami z drużyny.

Najlepszym przykładem problemów kadrowych i ich wpływu na brak możliwości rozwoju jest sytuacja Dawida Jagodzińskiego w wadze lekkomuszej (papierowej). Tytuły mistrza Polski zdobywa seryjnie. Jego krajowi przeciwnicy padają na deski jakby stał przed nimi Giennadij Gołowkin albo Sergiej Kowaliow, a nie chłopak, który waży zaledwie 49 kg. Przy takim „oporze” Dawid mógłby w ogóle nie trenować i nadal być mistrzem kraju. Bez odpowiedniego przeciwnika, który podniesie poprzeczkę wyżej, Dawid będzie stał w miejscu. Wiemy, że stać go na dużo więcej.

***
Sezon przedolimpijski w WSB daje nam ogromne możliwości i instrumenty, jakimi do tej pory nie dysponowaliśmy. Wbrew malkontentom zarząd PZB zdaje sobie z tego sprawę i stąd decyzja o połączeniu kadry narodowej i Rafako Hussars Poland. Jeżeli przestaniemy się oszukiwać i będziemy racjonalnie oceniać nasze mocne i słabe strony, to będziemy w stanie tę szansę wykorzystać.

Jarosław Kołkowski, Warszawa, 24 września 2014 roku

TOMASZ RÓŻAŃSKI: KADROWICZE MAJĄ BYĆ WIZYTÓWKĄ SWOICH KLUBÓW. CZEKAM NA TELEFONY…

tomek z feliksem

- Od dzisiaj czekam na telefony od trenerów pięściarzy, którzy chcą pracować na zgrupowaniach kadry narodowej – mówi Tomasz Różański, nowy szkoleniowiec Biało-Czerwonych i zarazem drużyny Rafako Hussars Poland, rywalizującej w zawodowej lidze World Series of Boxing. – Słyszałem narzekania, że nie wszyscy najlepsi otrzymywali powołania od trenera Walerego Korniłowa, ale też z drugiej strony od mojego obecnego asystenta wiem, że nie wszyscy z powoływanych na zgrupowania przyjeżdżali – kontynuuje szkoleniowiec z Karlina.

Kadra narodowa seniorów i jej nowy szkoleniowiec rozpoczęli podczas 2. Memoriału im. Leszka Drogosza w Kielcach nowy etap. Zarówno trener Różański, jak i jego współpracownicy wierzą, że – mimo dość krótkiego czasu – Polacy wypracują odpowiednią formę, by twardo walczyć o kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro (2016). Aby tak się jednak stało należy pracować niezwykle systematycznie i to od zaraz.

- Niebawem okaże się jak liczna grupa naszych pięściarzy zechce podjąć trudne wyzwanie, jakim są przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Brazylii. Dlatego jak najszybciej chcę usłyszeć od ich szkoleniowców klubowych zapewnienia o pełnej dyspozycyjności względem kadry. Zaznaczam, że nie będę się ograniczał tylko do tych, którzy występowali już w dresie z orzełkiem, ale będę stale szukał nowych twarzy, by nie zaprzepaścić żadnego talentu, który pojawiłby się na polskim ringu. Przykładem może być Damian Falecki, który dość przypadkowo otrzymał reprezentacyjną szansę w Kielcach i wykorzystał ją – dodaje wychowawca m.in. Mateusza Polskiego, który jako jedyny z kadry seniorów wygrał w finale Memoriału „Czarodzieja Ringu”.

Nowy trener kadry zapowiada, że liczy na profesjonalizm potencjalnych kadrowiczów oraz ich klubowych opiekunów. Wierzy, że kluczem do sukcesów na arenie międzynarodowych będzie zarówno codzienny sportowy tryb życia zawodników, systematyczna praca na sali treningowej w klubach oraz udział w zgrupowaniach reprezentacji

- Kadrowicz ma być wizytówką swojego klubu, czyli żywym świadectwem profesjonalnej pracy, jaką wykonuje jego trener klubowy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że pięściarz, który jest objęty centralnym szkoleniem w ramach kadry narodowej nie ma swojego trenera w klubie. Każdy reprezentant Polski będzie monitorowany przeze mnie i mój sztab szkoleniowy. Pomostem w kontaktach na linii trener kadry – zawodnik zawsze będzie jego klubowy opiekun – zakończył nowy trener Biało-Czerwonych.

[Fot. Barbara Sańko ©]

ROGER HRYNIUK: WYSTĘPY W „HUSARII” TO JEDYNA DROGA, BY SIĘ SPORTOWO ROZWIJAĆ

roger_hryniuk01

Reprezentujący na co dzień barwy białostockiego Cristalu, Roger Hryniuk (+91 kg), jako jeden z pięciu Biało-Czerwonych rywalizował w sobotę o zwycięstwo w 2. Memoriale im. Leszka Drogosza. Liczący 23 lata reprezentant Polski stoczył w Kielcach trzy pojedynki, pokonując jednogłośnie na punkty Marcina Śnitkę i Pawła Wierzbickiego oraz przegrywając w finale w takim samym stosunku z Amerykaninem Cameronem Awesome`em.

- Uważam, że moi rywale byli zawodnikami z wyższej półki – mówi Roger, dla którego zawody w Kielcach były trzecim w tym roku międzynarodowym turniejem. – Paweł Wierzbicki jest przecież jednym z najzdolniejszych zawodników w Polsce. O zwycięstwie w tym pojedynku przede wszystkim nie zadecydowało przygotowanie fizyczne, tylko moja determinacja i chęć pokazania, że jestem w krajowej czołówce. Przyznaję, że byłem po zaledwie tygodniu treningów, bo wcześniej przez miesiąc musiałem za granicą zrywać gruszki, żeby mieć pieniądze dla najbliższej rodziny. Camerona Awesome`a niestety nie zdołałem pokonać. Powodów tego była kilka – to, o czym mówiłem, czyli krótkie przygotowania, wielkie międzynarodowe doświadczenie Amerykanina i jego bardzo niewygodny styl walki – uważa zawodnik Cristalu.

Młody reprezentant Polski był pod wielkim wrażeniem organizacji i poziomu sportowego Memoriału „Czarodzieja Ringu”. Wierzy, że to ważny etap w jego karierze, który pomoże w dalszym rozwijaniu talentu i zmotywuje do jeszcze cięższej pracy w klubie.

- Co do samych zawodów – jestem zaskoczony na plus. Powinni częściej w Polsce organizować takie turnieje, bo dają nam naprawdę dużo doświadczenia, które z czasem na pewno przełożą się na upragnione efekty. Memoriał Leszka Drogosza pokazał w jakim miejscu sportowo się znajduję. Wiem, że czeka mnie praca, praca i dalej praca a wówczas efekty na pewno przyjdą. Wierzę w siebie i mam nadzieję, że niebawem pokażę na co mnie stać – kontynuuje Hryniuk.

Zdaniem Rogera niebagatelny wpływ na wyniki, jakie osiągnęła kadra narodowa seniorów miała świetna atmosfera, która panowała w kadrze. Nowy trener reprezentacji, Tomasz Różański, poświęcił mnóstwo czasu na rozmowy z zawodnikami. Wszystko po to, by lepiej poznać ich potencjał oraz by wyeliminować stresy lub inne psychologiczne ograniczenia.

- Atmosfera w kadrze była bardzo dobra, pracowaliśmy z doświadczonym trenerem i mam nadzieję, że niebawem zacznie to przynosić sukcesy. Trener Tomasz Różański podchodzi do nas bardzo psychologicznie, na każdym kroku podkreślając jak ważną jest wiara w siebie. Rozmawiał indywidualnie z każdym z nas przed walkami, co miało później pozytywny wpływ na naszą motywację w ringu – zapewnia srebrny medalista z Kielc.
roger_hryniuk02
Nasz czołowy „superciężki” doskonale zdaje sobie sprawę, że najlepszą drogą do jego dalszego rozwoju byłyby starty w zawodowej lidze World Series of Boxing. Teraz, kiedy trener kadry narodowej będzie zarazem pierwszym szkoleniowcem Rafako Hussars Poland, szanse na to, by zaistnieć w WSB wydają się bardziej realne niż np. przed rokiem. Na razie jednak nikt z „Husarii” do Rogera nie dzwonił…

- Bardzo chciałbym spróbować swoich sił w zawodowej lidze World Series of Boxing, tym bardziej, że nasza „Husaria” nadal nie ma zakontraktowanych „superciężkich” – zauważa Hryniuk. – Niestety – jak dotąd – nikt z żadną propozycją do mnie nie zadzwonił. Występy w brawach Rafako Hussars Poland to teraz jedyna droga, żeby się sportowo rozwijać. Jeśli otrzymałbym propozycję startu w WSB, to przyjąłbym ją z miejsca, bo jeśli mam być coraz lepszy, to muszę walczyć z najlepszymi. Trzeba myśleć o przyszłości, bo lata lecą. Wiem, że czeka mnie wiele pracy, bo jednak przegrywam, a chciałbym być …najlepszy!

Roger Hryniuk nie ukrywa, że ewentualny kontrakt z „Husarią” pomógłby mu w także w utrzymaniu rodziny, która jest dla niego największym wsparciem.

- Robię wszystko, by moja mała córeczka cieszyła się z moich sukcesów.  Ja z niej jestem szczególnie dumny – ma dwa latka a potrafi już trzymać gardę i zadawać ciosy (śmiech). Kiedy wracam po zgrupowaniach, czy takich turniejach jak ten w Kielcach, to jestem mega szczęśliwym tatą. To właśnie dla córeczki będę szykował formę na zbliżające się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski, gdzie z całych sił będę bronił złotego medalu – zapewnia reprezentant Polski.

Niestety podczas przygotowań do Młodzieżowych Mistrzostw Polski Roger nie skorzysta z pomocy czołowego polskiego pięściarza zawodowego, Krzysztofa Zimnocha, któremu – jak podkreśla – zawdzięcza bardzo wiele.

- Krzysztof na razie leczy kontuzję ale już na święta Bożego Narodzenia jesteśmy umówieni na sparing. Życzę mu szczęścia i szybkiego powrotu do zdrowia – zakończył Roger Hryniuk.

MATEUSZ POLSKI: OD WTORKU WRACAM DO CIĘŻKIEJ PRACY

polski02

Od zwycięstwa w 2. Memoriale Leszka Drogosza nowy sezon rozpoczął Mateusz Polski (60 kg), bokser Rafako Hussars Poland. Ale on sam nie popada w samozachwyt, tylko już zapowiedział pracę nad wyeliminowaniem błędów, które popełniał w Kielcach.

- Z turnieju wracałem m.in. z trenerem reprezentacji Polski i Husarii Tomaszem Różańskim, a więc mieliśmy kilka godzin na rzeczową dyskusję na temat mojego występu. Oczywiście cieszy pierwsze miejsce, przyda się nagroda finansowa w wysokości 1000 euro, ale szkoleniowiec zwrócił uwagę na kilka błędów, jakie popełniłem w ringu. Od wtorku wracam do ciężkiej pracy, aby wyeliminować wszelkie niedoskonałości. Wiem nad czym muszę popracować – powiedział Mateusz Polski.

Pięściarz KSW Róża Karlino w kieleckich zawodach wygrał jednogłośnie na punkty z Białorusinem Heorhijem Dmitserem, kolegą klubowym z Rafako Hussars Poland, Markiem Pietruczukiem oraz w finale z Węgrem Szandorem Szinavelem.

- Zawsze trudna jest pierwsza walka, bo jeśli ją się przegra, to koniec marzeń o triumfie w turnieju. Najlepiej boksowało mi się z Markiem Pietruczukiem, byłem w takim gazie, że po gongu oznaczającym zakończenie trzeciej rundy byłem gotów boksować jeszcze kolejne trzy. A w finale czułem się już troszkę zmęczony. Węgierski mańkut był niewygodny, ale i z nim sobie poradziłem – dodał zawodnik Husarii.

Waga lekka (Dawid Michelus, Mateusz Polski) jest jedną z najmocniejszych w polskiej drużynie startującej w zawodowej lidze World Series of Boxing. W finale tegorocznych Mistrzostw Polski Dawid pokonał 3-0 Mateusza. Do kolejnej ich walki może dojść już podczas zbliżających się Młodzieżowych Mistrzostw Polski w Sokółce.

- Bezpośrednia rywalizacja mocno nas nakręca, wzmacnia i motywuje, obaj na niej korzystamy. I ja, i Dawid Michelus, chcemy zdobywać punkty dla Husarii w lidze WSB. Dlatego moja letnia przerwa nie była zbyt długa, sporo czasu poświęciłem na zajęcia taktyczne i przygotowanie siłowe, nie brakowało też sparingów. Byłem aktywny, a teraz mam nagrodę w postacie niezłego występu w Memoriale Leszka Drogosza. Ale oczywiście liczę, że w kolejnych startach będę jeszcze mocniejszy – przyznał bokser pochodzący z miejscowości Redlino.

Pełny skład Husarii na nowy sezon poznamy w listopadzie po drafcie, a pierwsze mecze WSB w styczniu 2015 roku.

TRENERA MŁODZIEŻOWEJ KADRY NARODOWEJ KOBIET POZNAMY W STYCZNIU 2015 ROKU

Boks Kobiet 01

Na fali wiadomości o nominacji Tomasza Różańskiego na stanowisko trenera kadry narodowej seniorów napisaliśmy, że jego następcą w pracy pierwszego szkoleniowca młodzieżowej kadry narodowej kobiet będzie Tomasz Potapczyk. Winni jesteśmy jednak istotną korektę, gdyż jak nas dzisiaj poinformował rzecznik prasowy Polskiego Związku Bokserskiego, Janusz Stabno, „namaszczony” przez media na trenera kadry szkoleniowiec z Sokółki, który rok temu świętował w Albenie wraz ze sztabem trenerskim wielki sukces naszych dziewcząt podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata, nowym trenerem …nie jest.

Jednocześnie oficjalnie informujemy, że decyzją PZB stanowisko szkoleniowca młodzieżowej kadry narodowej kobiet nie będzie obsadzone aż do końca 2014 roku. Po 1 stycznia 2015 roku, w następstwie procesu merytorycznych konsultacji i rozmów z kandydatami, w tym z Tomaszem Potapczykiem, zarząd PZB powoła na to niezwykle ważne dla rozwoju polskiego boksu olimpijskiego kobiet stanowisko najlepszego kandydata.

POZNALIŚMY MISTRZYNIE I MISTRZÓW 4. OTWARTYCH GWARDYJSKICH MISTRZOSTW POLSKI

gwardia_mini

W Busku-Zdroju zakończyły się 4. Otwarte Gwardyjskie Mistrzostwa Polski, których organizatorem był Bokserski Międzyszkolny Uczniowski Klub Sportowy „RING” Busko-Zdrój. Zawody wyłoniły 26 zwycięzców (kobiet i mężczyzn) od młodzika do seniora. W zawodach, które stały na dobrym poziomie, zobaczyliśmy m.in. zawodniczki i zawodników, którzy mają za sobą występy w reprezentacjach Polski kobiet i mężczyzn.

Tytuły mistrzowskie zdobyli m.in. Beata Koroniecka (64 kg), Anna Słowik (+81 kg), Mateusz Kostecki (69 kg), czy Mateusz Figiel (+91 kg). Najwięcej złotych medali – po pięć – wywalczyli reprezentanci Hetmana Białystok, Skalnika Wiśniówka i Tigera Tarnów.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH

MŁODZICY (SCHOOLBOYS)

34,5kg Maciej Basta (Tiger Tarnów)  – Michał Karasiński (Sikorski Stalowa Wola) 3-0
46kg Gabriel Blezień (Morsy Dębica) – Krzysztof Zeno (Garda Gierałtowice) 2-1
50kg Dawid Budzisz (Skalnik Wiśniówka) – Adrian Bajtel (Luks-Jaspol Krynica Zdrój) 3-0
52kg Eryk Okoński (Gwarek Łęczna) – Daniel Bobin (Sikorski Stalowa Wola) TKO1
57kg Dawid Okoński (Gwarek Łęczna) – Remigiusz Skoczyński (Garda Gierałtowice) 3-0
72kg Kamil Zakrzewski (Tiger Tarnów) – Jakub Walkowiak (Gwarek Łęczna) 2-1

KADETKI (JUNIOR)

57kg Aleksandra Jakubowska (Skalnik Wiśniówka) – Joanna Kmieciak (Ring Busko) 2-1

KADECI (JUNIOR)

50kg Maciej Szegda (Tiger Tarnów) – Kamil Jakubczak (TSB Tarnów) TKO3
52kg Maciej Kiwior (Tiger Tarnów- – Rafał Zalewski (Cristal Białystok) TKO 1
54kg Mateusz Rudnicki (Wisłok Rzeszów) – Michał Bardo (Tiger Tarnów) 2-1
60kg Maciej Kielar (Ring Busko) – Filip Tkaczyk (Hetman Białystok) TKO2
66kg Patryk Hethili (KSZO Ostrowiec) – Łukasz Szczepaniak (Boxing Dąbrowa Górnicza) 2-1
+80kg Karol Łapiński (Hetman Białystok) – Rafał Fronc (Sikorski Stalowa Wola) 2-1

JUNIORKI (YOUTH)

75kg Ewa Moniak (Radomiak Radom) – Dominika Kołton (KSZO Ostrowiec) 3-0

JUNIORZY (YOUTH)

56kg Marcin Marcinkowski (Ring Busko) – Jakub Szmelter (Zawisza Bydgoszcz) 3-0
60kg Adrian Jaworski (Legia Warszawa) – Bartosz Urbański (TSB Tarnów) 3-0
64kg Dominik Kida (Wisłok Rzeszów) – Patryk Głuch (Ring Busko) 2-1
69kg Kamil Urbański (Gwardia Wrocław) – Patryk Topczewski (Cristal Białystok) TKO1

SENIORKI (ELITE)

64kg Beata Koroniecka (Hetman Białystok) – Paulina Borysewicz (Hetman Białystok) 3-0
+81kg Anna Słowik (Garda Karczew) – Kupis Katarzyna (Radomiak Radom) 3-0

SENIORZY (ELITE)

56kg Rafał Jamorski (Skalnik Wiśniówka) – Piotr Waśniewski (Boks Ożarów) 3-0
60kg Dariusz Rabenda (Tiger Tarnów) – Bolesław Guzek (Morsy Dębica ) 3-0
64kg Adrian Marchel (Hetman Białystok) – Karol Buchcic (Kick Boxing Kielce) 3-0
69kg Mateusz Kostecki (WKS Desant Kraków) – Dawid Bosak (Legia Warszawa) 3-0
75kg Szymon Hamerski (Zawisza Bydgoszcz) – Seweryn Guzior (Wisłok Rzeszów) 3-0
81kg Kamil Lamczyk (Ring Busko) – Bartłomiej Miniszewski (Skalnik Wiśniówka) 3-0
91kg Bartosz Lech (Hetman Białystok) – Piotr Budziszewski (Legia Warszawa) 3-0
+91kg Mateusz Figiel (Hetman Białystok) – Andrzej Kołton (KSZO Ostrowiec) 3-0

MATEUSZ POLSKI: WYGRANA W KIELCACH WZMOCNI MOJĄ MOTYWACJĘ DO DALSZEJ PRACY

mateusz_polski

Zwycięzca 2. Memoriału im. Leszka Drogosza, Mateusz Polski (60 kg), mimo zaledwie 21 lat już czwarty sezon rywalizuje w gronie seniorów. Zawodnik z Karlina do wczoraj czekał na swój pierwszy triumf w międzynarodowym turnieju pięściarskim. Dwa razy stawał na podium Memoriału im. Feliksa Stamma w Warszawie, rywalizował w Trabzonie, Groznym, czy Sofii, ale dopiero w Kielcach doczekał się głównej nagrody.

- Fajnie, że w Polsce mamy kolejny turniej o randze międzynarodowej, na który przyjeżdżają reprezentacje z wielu różnych krajów, w tym zza oceanu, jak Amerykanie, czy Brazylijczycy – mówił po zakończeniu zawodów Mateusz. – Dzięki temu możemy boksować z przeciwnikami, którzy preferują różne style walki i dużo się dzięki temu uczyć, bo np. zawodnicy, którzy przegrali swoje walki, na drugi dzień od razu mieli sparingi, które wzbogacały ich doświadczenie. Dla mnie ten turniej był pierwszym startem po wakacyjnej przerwie, a więc czasie kiedy pracowałem nad konkretną siłą i poprawiałem technikę. Cieszę się, że wygrałem, bo to da mi jeszcze większego kopa motywacji do treningów.  – dodał aktualny wicemistrz Polski wagi lekkiej z Kalisza.

Wychowanek nowego trenera kadry narodowej seniorów, Tomasza Różańskiego, wygrał w Hali Legionów trzy pojedynki. W ćwierćfinale wyeliminował Białorusina Georgiya Dmitera, w półfinale okazał się lepszy od kolegi z kadry Marka Pietruczuka, a w finale pokonał jednogłośnie na punkty wysokiego Węgra Sandora Szinavela.

- W pierwszej walce boksowałem z Białorusinem, który unikał ze mną starć w półdystansie i w ogóle nie chciał boksować, stale uciekając – wspomina młody zawodnik znany z występów w barwach Rafako Hussars Poland. – W drugiej walczyłem z moim kolegą, Markiem Pietruczukiem o i ten bój byłem spokojny, bo z jednej strony wiedziałem na co mnie stać, a z drugiej musiałem zrewanżować się za porażkę mojego klubowego kolegi Radomira Obruśniaka, który w ćwierćfinale przegrał z Markiem. Natomiast w finałowej walce zmierzyłem się z reprezentantem Węgier, i choć może nie był to zawodnik wysokiej klasy, ale ze względu na wysoki wzrost, boksowanie z kontry i pozycję mańkuta był trochę niewygodny – zakończył zwycięzca Memoriału „Czarodzieja Ringu”.

Miejmy nadzieję, że niewątpliwy sukces, jakim jest zwycięstwo w kieleckim turnieju, który znalazł się w oficjalnym kalendarzu AIBA i EUBC, wzmocni wiarę w niemałe umiejętności Mateusza Polskiego, tym bardziej, że zawodnik z Karlina po raz ostatni wygrał międzynarodową walkę ponad rok temu podczas Mistrzostw Europy w Mińsku. Doświadczenie wynikające z występów w lidze WSB, połączone z systematyczną pracą w klubie i reprezentacji, powinny sprawić, że Mateusz stanie się pięściarzem co najmniej europejskiej klasy.

Aby tak się stało potrzebna jest także mocna konkurencja w kraju i to bynajmniej nie ze strony jednego zawodnika, jakim w ostatnim czasie był Dawid Michelus. Z tego tez powodu żałuję, że w finale turnieju w Kielcach Mateusz walczył ze wspomnianym wyżej Węgrem a nie z bardziej wymagającym Adilem Aslanovem, którego choroba pozbawiła szans walki z Szinavelem w półfinale.

OPTYMISTYCZNIE PO FINAŁACH 2. MEMORIAŁU IM. LESZKA DROGOSZA. WIELKI TRIUMF SANDRY DRABIK

sandra_drabik02

Cztery razy cieszyliśmy się ze zwycięstw Biało-Czerwonych w walkach finałowych 2. Memoriału im. Leszka Drogosza. Kielecki ring był dzisiaj szczęśliwy dla Sandry Drabik (51 kg), Sandry Kruk (60 kg), Lidii Fidury (75 kg) i Mateusza Polskiego (60 kg), którzy stanęli na najwyższym stopniu podium. Dzielnie o zwycięstwa walczyli ponadto Kinga Siwa (60 kg), Rafał Perczyński 69 kg), Kamil Gardzielik (75 kg), Paweł Stępień (81 kg) i Roger Hryniuk (+91 kg).

Szczególnie na słowa uznania zasłużyła Sandra Drabik, uznana najlepszą zawodniczką zawodów, która w decydującym boju pokonała jednogłośnie na punkty (3-0) mistrzynię świata z Bridgeport (2010), Rosjankę Elenę Savelyevą. Aktualna brązowa medalistka Mistrzostw Europy wagi koguciej i uczestniczka Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012) nie była wprawdzie w Kielcach w życiowej dyspozycji, bo podobnie jak Sandra szykuje szczyt formy na zbliżające się Mistrzostwa Świata, ale mimo to zwycięstwo nad nią jest niezwykle cenne. Była to trzecia walka tych zawodniczek i druga, którą na swoją korzyść rozstrzygnęła Polka. Sędziowie widzieli wyraźną przewagę Sandry w stosunku 40-36 i dwa razy 39-37.

- Byłam dobrze przygotowana do tej walki, trener też nakreślił odpowiednią taktykę i zwyciężyłam. Cieszę się ze zwycięstwa a także z tego, że mogłam walczyć przed kielecką publicznością, bo nieczęsto to mi się zdarza. Niedługo pojadę na zgrupowanie kadry do Zakopanego, a potem mam zaproszenia na zagraniczne turnieje. Na któryś z nich pewnie się zdecyduję – powiedział po walce faworytka kieleckiej publiczności.

Tylko jedną turniejową walkę stoczyła w Hali Legionów Lidia Fidura (75 kg), która odczuwała wielki sportowy niedosyt po Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska, na których miała tylko jedną rywalkę. W finale zaboksowała z ćwierćfinalistką Mistrzostw Rosji, Ekateriną Nadolinskayą, pokonując ją jednogłośnie na punkty (3-0), choć jak po walce powiedział trener kadry narodowej seniorek, Paweł Pasiak, gdyby pięściarka z Gliwic była w optymalnej dyspozycji, to pojedynek z tej klasy rywalką co Rosjanka powinien zakończyć się przed czasem. Mimo to przewaga Lidii była widoczna na kartach punktowych w stosunku 39-35 i dwa razy 39-37.

Trzecie złoto dla Polski w rywalizacji kobiet wywalczyła Sandra Kruk, pokonując koleżankę z kadry narodowej, Kingę Siwą. Nie ma żadnej tajemnicy w tym, że obie zawodniczki nie boksują na co dzień w „olimpijskiej” kategorii wagowej, więc wynik tej konforntacji był wielką niewiadomą – także dla trenera kadry. Wprawdzie zawodniczki walczyły ze sobą dwa razy w karierze i dwa razy lepszą okazała się Kinga, to jednak miało to miejsce przed pięcioma laty, a od tego czasu wiele się w ich karierach wydarzyło. Dzisiaj po równym boju do góry powędrowała ręka Sandry, która zdaniem trenera Pasiaka „oszukała” rywalkę i biła skuteczniej ciosami sierpowymi. Dwaj sędziowie wskazali na zwycięstwo Kruk (40-36 i 39-37), a jeden opowiedział się za remisem (38-38), wobec czego czek na 500 Euro zainkasowała zawodniczka z Elbląga.

Bardzo dobre recenzje zebrali w Kielcach panowie, którzy startując w zaledwie sześciu na dziesięć kategoriach wagowych, zdołali awansować do finałów w pięciu wagach. Triumfował dzisiaj wprawdzie tylko jeden z nich – Mateusz Polski – ale trener Tomasz Różański komplementował wszystkich. Dawno nie było nie było tak dobrej atmosfery wokół kadry narodowej seniorów, co powinno zwiastować lepsze czasy dla następców patrona kieleckiego turnieju, „Czarodzieja Ringów” Leszka Drogosza. Mateusz wygrał jednogłośnie na punkty (3-0) z ofensywnie nastawionym Węgrem Sandorem Szinavelem. Dwaj sędziowie punktowali 29-28 dla zawodnika z Karlina, zaś trzeci dał mu wygrane wszystkie starcia (30-27).

Pozostała czwórka przegrała swoje pojedynki, ale zaprezentowała wielka wolę walki i na pewno kielecki turniej może być dla nich zapowiedzią lepszych sportowo czasów. Skrzywdzony mógł się czuć Paweł Stepień, uznany za pokonanego (1-2) w walce z Turkiem Mehmetem Nadirem Unalem, dzielnie walczyli z Amerykanami Rafał Perczyński i Roger Hryniuk. Pierwszy uległ Jose Alday`owi, zaś drugi przegrał z Camem Awesome`em. Na pewno lepiej boksować będzie także Kamil Gardzielik, który dzisiaj uległ jednogłośnie na punkty mistrzowi Armenii, Armanowi Hovhikyanowi.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [SOBOTA, 20 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

KOBIETY

51 kg
Sandra Drabik (Polska) – Elena Saveleva (Rosja) 3-0

60 kg
Sandra Kruk (Polska) – Kinga Siwa (Polska) 2-0

75 kg
Lidia Fidura (Polska) – Ekaterina Nadolinskaya (Rosja) 3-0

MĘŻCZYŹNI

49 kg
Joshua Franco (USA) – Tolgahan Ozturk (Turcja) KO 3

52 kg
Malik Jackson (USA) – Koryun Soghomonyan (Armenia) 2-1

56 kg
Carlos Rocha (Brazylia) – JaRico O’Quinn (USA) 2-1

60 kg
Mateusz Polski (Polska) – Sandor Szinavel (Węgry) 3-0

64 kg
Joedison Teixeira (Brazylia) – Yasin Yilmaz (Turcja) 3-0

69 kg
Jose Alday (USA) – Rafał Perczyński (Polska) 3-0

75 kg
Arman Hovhikyan (Armenia) – Kamil Gardzielik (Polska) 3-0

81 kg
Mehmet Nadir Unal (Turcja) – Paweł Stępień (Polska) 2-1

91 kg
Seyda Keser (Turcja) – Henrik Sargsyan (Armenia) 2-1

+91 kg:
Cam Awesome (USA) – Roger Hryniuk (Polska) 3-0

ZWYCIĘSTWA POLAKÓW NA GALI W RADOMIU. OZDOBĄ BÓJ SYROWATKI Z JANIKIEM

sek02

W walce wieczoru gali „Boxing Night” w Radomiu Dariusz Sęk (21-1-1, 7 KO) wypunktował twardego Mohameda Belkacema (21-8-1, 9 KO). Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 99-92, 98-93, 98-92. Polak przez większość walki nie mógł złapać właściwego dystansu, na co skarżył się również w narożniku. „Fighter” w swoim stylu kontrolował rywala ciosami prostymi w środku ringu i skutecznie unikał jego obszernych ciosów z prawej ręki. Problemem była skuteczność, której nieco Polakowi brakowało. Zdecydowanie lepsza była druga faza pojedynku, w której Sęk podkręcił nieco tempo, jednak nie był w stanie naruszyć rywala. Przewaga naszego reprezentanta nie podlegała dyskusji, jednak występ Sęka nie należał do najlepszych i z pewnością stać go na więcej.

Zgodnie z przewidywaniami Michał Cieślak (7-0, 3 KO) wypunktował doświadczonego Ismaila Abdoula (54-31-2, 20 KO), jednak nie zdołał wyrządzić mu większej krzywdy. Sędziowie punktowali 60-55 i dwukrotnie 60-54. Walka praktycznie w każdej z rund miała ten sam przebieg – Cieślak ostro nacierał na doświadczonego Belga, a ten spokojnie wyłapywał zdecydowaną większość ciosów na swoje rękawice. Polaka można pochwalić za bardzo dobre przygotowanie kondycyjne – Cieślak narzucił bardzo wysokie tempo, jednak nawet w szóstej rundzie był w stanie mocno przycisnąć swojego rywala. Belg rzadko decydował się na akcje ofensywne, co z pewnością wpłynęło negatywnie na widowisko. Czystych ciosów było jak na lekarstwo, jednak dobrze wiemy, że jest to standardem w walkach z Abdoulem. Tym samym Cieślak odniósł dziś trzecie zwycięstwo w tym roku.

Michał Syrowatka (10-0, 2 KO) pewnie wypunktował Łukasza Janika (12-6-1, 6 KO), który do samego końca nie odpuścił podopiecznemu Andrzeja Gmitruka. Sędziowie punktowali 80-73, 79-73, 80-72. W pierwszej odsłonie Syrowatka praktycznie nie dał dojść do głosu swojemu rywalowi i spokojnie kontrolował przebieg walki ciosami z dystansu. Potencjalny przeciwnik Michała Chudeckiego imponował w ringu szybkością i dynamiką. W kolejnej rundzie Janik zainkasował dużą ilość ciosów na korpus, które z pewnością odbiją się w drugiej fazie pojedynku. Syrowatka przycisnął w końcówce wyraźnie już zmęczonego Janika. Janik nie zamierzał jednak oddać walki za darmo i od trzeciej rundy zaczął się odgryzać, jednak jego zrywy nie robiły wrażenia na dobrze dysponowanym Syrowatce. Pięściarz ze Śląska był w sporych tarapatach po piekielnie mocnym prawym podbródkowym w piątej rundzie, jednak w znany tylko sobie sposób przetrwał i przeszedł do kontrofensywy. Janik przełamał kryzys kondycyjny i wrócił do gry w pewnym momencie rundy szóstej spychając Syrowatkę do defensywy. Michał odzyskał szybko kontrolę nad przebiegiem walki i zaakcentował końcówkę. Ostatnia runda to absolutna dominacja Syrowatki, który nie zdołał wykończyć krańcowo wykończonego Janika.

Bartłomiej Grafka (10-11-1, 4 KO) w ostatnim czasie porzucił pracę i zajął się boksem zawodowym na poważnie. Efekty jego „przemiany” mogliśmy oglądać dziś na gali w Radomiu. Mimo wszystko pięściarz Silesia Boxing przegrał wysoko na punkty z Norbertem Dąbrowskim (15-2, 6 KO). Dąbrowski kapitalnie wszedł w walkę. Podopieczny Andrzeja Gmitruka zasypywał rywala ciosami prostymi i w pewnym momencie wstrzelił się lewym prostym pomiędzy rękawice i zamroczył Grafkę. Doświadczony pięściarz ze Śląska przetrzymał kryzys i próbował się odgryźć, jednak rundę zdecydowanie wygrał „Noras”. Grafka nie zamierzał odpuścić i udanie powrócił w drugiej odsłonie parokrotnie zaskakując faworyta. Dąbrowski kontrolował przebieg pojedynku do samego końca, jednak podopieczny Irosława Butowicza cały czas starał się przełamać faworyta i w rundzie piątej postawił mu poprzeczkę bardzo wysoko. Po sześciu rundach sędziowie punktowali jednomyślnie – 60-54.

Pavel Staravoitau (13-21-2, 11 KO) nie stanowił wielkiej przeszkody dla dobrze dysponowanego Roberta Talarka (8-7-2, 3 KO). Polak wygrał przez techniczny nokaut już w drugiej rundzie. Pięściarz grupy Silesia Boxing w pierwszej rundzie boksował bardzo aktywnie lewą ręką i systematycznie rozbijał rywala z Białorusi. W drugiej odsłonie Talarek kilkakrotnie mocno trafił i odebrał chęci do walki oponentowi. Sędzia Robert Gortat bez większego zastanowienia przerwał walkę i ogłosił wygraną Polaka przez techniczny nokaut.

Pojedynek doświadczonego Łukasza Rusiewicza (16-18, 7 KO) z Damianem Trzcińskim (2-2, 1 KO) rozpoczął galę w Radomiu. Popularny „Rusek” nie miał większych problemów z pokonaniem pięściarza z Bydgoszczy. Słynący z odporności na ciosy „Rusek” rozpoczął dosyć ospale i zainkasował trochę ciosów, jednak od razu rzucało się w oczy, że ma on o wiele lepszy pomysł na walkę niż jego rywal. Od drugiego starcia Rusiewicz przejął już wyraźnie kontrolę i kilkukrotnie trafił „Turbo” lewym sierpowym. W trzeciej rundzie Rusiewicz już na samym początku trafił lewym sierpowym w tempo i posłał Trzcińskiego na deski. Pięściarz z Bydgoszczy wstał dość szybko, ale był wyraźnie zamroczony. Do samego końca rundy „Rusek” kontrolował przebieg pojedynku. W finałowej odsłonie Trzciński był już bardzo zmęczony, jednak dzięki ambicji wytrwał do ostatniego gongu. Sędziowie punktowali dwukrotnie 39-36 oraz 40-35.

źródło: bokser.org

AŻ DZIEWIĘĆ POLSKICH SZANS NA ZWYCIĘSTWO W KIELCACH. GEST FAIR-PLAY TRENERA RÓŻAŃSKIEGO

hryniuk

Pięciu podopiecznych trenerów Tomasza Różańskiego i Walerego Korniłowa oraz cztery kadrowiczki trenera Pawła Pasiaka zobaczymy w jutrzejszych finałach 2. Memoriału im. Leszka Drogosza. Jako, że kieleckie zawody odbywają się pod auspicjami AIBA i EUBC,  sportowy wynik Biało-Czerwonych poszedł w szeroki świat. Tym bardziej cieszą nas zwycięstwa jakie Polacy odnoszą w międzynarodowej rywalizacji, co do niedawna nie zdarzało się zbyt często…

Do finałów awansowały dzisiaj Sandra Drabik (51 kg), Kinga Siwa i Sandra Kruk (obie 60 kg) oraz Mateusz Polski (60 kg), Kamil Gardzielik (75 kg) i Roger Hryniuk (+91 kg – na zdjęciu). Tym samym dołączyli oni do Rafała Perczyńskiego (69 kg) i Pawła Stępnia (81 kg), którzy już wczoraj zapewnili sobie walki o pierwsze miejsce w turnieju i szansę na nagrodę finansową w wysokości 1 000 Euro.

Walcząca przed własną publicznością Sandra Drabik rozbiła w 2. starciu brązową medalistkę tegorocznych Mistrzostw Ukrainy, Tatyanę Krynytską i w finale stanie oko w oko z doskonałą Rosjanką Eleną Savelevą, która 4 lata temu zdobyła tytuł mistrzyni świata. Kielczanka postara się zrewanżować Rosjance za dzisiejszą jednogłośną porażkę, jakiej doznała w walce z nią Ewelina Wicherska. Świetnie poradziły sobie w ringu dwie inne Polki, które „gościnnie” zaboksowały w nienaturalnej dla siebie ostatnio kategorii wagowej (60 kg). Kinga Siwa wypunktowała mistrzynię Węgier Sarę Benke, zaś Sandra Kruk również jednogłośnie na punkty (3-0) rozprawiła się z Ukrainką boksującą w barwach Azerbejdżanu, Yaną Alexeevną. Czwartą naszą finalistką będzie Lidia Fidura (75 kg), która awansowała do jutrzejszej walki dzięki szczęśliwemu losowaniu.

Dobry boks zaprezentowali dzisiaj Mateusz Polski i Roger Hryniuk, którzy pokonali jednogłośnie na punkty (3-0) kolegów z kadry narodowej – Marka Pietruczuka i Pawła Wierzbickiego. Trzeci finał dorzucił bardziej od nich doświadczony Kamil Gardzielik, punktując (3-0) silnego Białorusina Ivana Murashkina. Ponownie przed czasem swój pojedynek zakończył Kazimierz Łęgowski (64 kg), jednak tym razem do góry powędrowała ręka jego rywala, Joedisona Teixeiry. Brazylijczyk jest zawodnikiem wysokiej klasy i jego bój ze zdrowym chojniczaninem byłby zapewne ciekawym widowiskiem. Niestety Łęgowski po środowym zderzeniu głową z Turkiem Fatihem Kelesem miał szytą głowę i ewentualna kontuzja w półfinale wydawała się być nieunikniona. Polak ambitnie stanął do walki i w drugiej rundzie po ciosach w rozbitą głowę stało się to, co się stać miało…

- Miałem bardzo mało czasu na zajęcia treningowe z zawodnikami, więc ich przygotowanie fizyczne i forma świadczy o tym jak ostatnie tygodnie przepracowali w swoich klubach – mówił po zakończeniu dzisiejszych walk trener Różański. – Staram się z nimi jak najwięcej rozmawiać, budować ich mentalność, pewność siebie, pobudzać do walki i po kilku zagrywkach psychologicznych efekty są widoczne. Prawdę mówiąc oni jeszcze mało umieją, ale w Kielcach przekonali mnie, że już nie „pękają” przed walkami z zagranicznymi zawodnikami. Jak ich oceniam? Żaden z chłopaków mnie nie zawiódł, więc pewnie wszyscy zasługują na piątki z plusem – dodał z uśmiechem polski szkoleniowiec.

Na koniec winni jesteśmy jeszcze komentarz do wczorajszej walki Damiana Faleckiego (69 kg) z Amerykaninem Jose Aldayem. Po jej zakończeniu ogłoszono bowiem niejednogłośne zwycięstwo zawodnika z Ostrowca Świętokrzyskiego, co spotkało się z jednej strony z protestem ekipy amerykańskiej, a z drugiej strony z szybką reakcją trenera Różańskiego, który w myśl zasady fair-play zgłosił supervisorowi swoje zastrzeżenie co do zasadności werdyktu, który wobec takiego gestu zmieniono natychmiast na korzystny dla mistrza USA.

- Nie było o czym dyskutować. Amerykanin wygrał dwie rundy walki z Damianem, więc to on powinien awansować do finału, a nie mój zawodnik – powiedział trener polskiej kadry. – Zależy mi na tym, by nasza rywalizacja odbywała się w sportowej atmosferze. To jeden ze sposobów budowania dobrej atmosfery w drużynie, ale także lekcja dla naszych arbitrów, że należy obiektywnie oceniać ringową rywalizację, niezależnie od tego czy boksuje Polak, czy gość zagraniczny – zakończył Tomasz Różański.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [PIĄTEK, 19 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

KOBIETY

51 kg
Elena Saveleva (Rosja) – Ewelina Wicherska (Polska) 3-0
Sandra Drabik (Polska) – Tatyana Krynytska (Ukraina) TKO 2

60 kg
Kinga Siwa (Polska) – Sara Benke (Węgry) 3-0
Sandra Kruk (Polska) – Yana Alexeevna (Azerbejdżan) 3-0

75 kg
Ekaterina Nadolinskaya (Rosja) – Petra Szatmari (Węgry) 3-0

MĘŻCZYŹNI

60 kg
Mateusz Polski (Polska) – Marek Pietruczuk (Polska) 3-0
Sandor Szinavel (Węgry) – Adil Aslanov (Gruzja/Polska) WO.

64 kg:
Yasin Yilmaz (Turcja) – Georgyan-Mihai Nyeki (Węgry) 3-0
Joedison Teixeira (Brazylia) – Kazimierz Łęgowski (Polska) TKO 2

75 kg
Kamil Gardzielik (Polska) – Ivan Murashkin (Białoruś) 3-0
Arman Hovhikyan (Armenia) – LeShawn Rodriguez (USA) 2-1

+91 kg:
Roger Hryniuk (Polska) – Paweł Wierzbicki (Polska) 3-0
Cam Awesome (USA) – Andriy Horodetskiy (Ukraina) 3-0

POZNALIŚMY TERMIN ROZGRYWANIA MISTRZOSTW EUROPY JUNIORÓW

eubc

Europejska Konfederacja Boksu (EUBC) oficjalnie zatwierdziła dzisiaj termin, w jakim odbędą się jesienne Mistrzostw Europy Juniorów (dawniej kadetów). Najlepsi pięściarze Starego Kontynentu urodzeni między 1 stycznia 1998 roku i 31 grudnia 1999 roku będą rywalizować w rosyjskim mieście Anapa od 31 października do 9 listopada 2014 roku. Dodajmy, że początkowo planowano, by zawody odbyły się we wrześniu, jednak względy organizacyjne zadecydowały, że przesunięto je o kilka tygodni.

Zawody odbędą się tradycyjnie w sportowym kompleksie LOK “Vityaz” Vityazevo na przedmieściach Anapy. Na zdobycie czekać tam będzie komplet medali w trzynastu kategoriach wagowych:  44-46 kg, 48 kg, 50 kg, 52 kg, 54 kg, 57 kg, 60 kg, 63 kg, 66 kg, 70 kg, 75 kg, 80 kg i +80 kg.

Przypominamy, że nie jest to jedyna impreza mistrzowska, przed jaką jesienią staną podopieczni Marcina Stankiewicza, trenera młodzieżowej kadry narodowej mężczyzn. Od 17 do 26 października w chorwackim Zagrzebiu odbędą się bowiem Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, w których wystąpią kadrowicze urodzeni między 1 stycznia 1996 roku i 31 grudnia 1997 roku.

PIĘCIU POLAKÓW W RANKINGU WBO. KRZYSZTOF GŁOWACKI NADAL NUMEREM 1

WBO belt

Federacja WBO opublikowała swój ranking za wrzesień, w którym odnajdujemy nazwiska pięciu polskich pięściarzy. Najwyżej oceniany jest 28-letni „junior ciężki” Krzysztof Głowacki (22-0, 14 KO), który nadal przewodzi całej stawce w swojej kategorii wagowej.

W wadze „cruiser” mamy jeszcze jednego reprezentanta, Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), zajmującego 13.lokatę, podobnie jak Tomasz Adamek (49-3, 29 KO) w „królewskiej” wadze ciężkiej. Bardzo wysoko stoją akcje Kamila Łaszczyka (17-0, 7 KO), piątego w wadze piórkowej. Jego śladem w górę zestawienia podąża inny zawodnik związany z grupą Global Boxing, Patryk Szymański (11-0, 6 KO), zajmujący 12. miejsce w limicie wagi półśredniej, w której …już nie boksuje.

KONCERTOWY BOKS POLAKÓW W TRZECIM DNIU 2. MEMORIAŁU IM. LESZKA DROGOSZA

aslanov

Im dłużej trwa 2. Memoriał im. Leszka Drogosza, tym skuteczniej boksują w nim podopieczni trenerów Tomasza Różańskiego i Walerego Korniłowa. Dzisiaj na ringu w Kielcach aż siedem razy do góry po wygranej walce wędrowały ręce Biało-Czerwonych, co pozwala nam z optymizmem oczekiwać na kluczowe rozstrzygnięcia turnieju. Do grona półfinalistów dopisaliśmy zatem Mateusza Polskiego, Marka Pietruczuka i Adila Aslanova (wszyscy 60 kg), Rafała Perczyńskiego i Damiana Faleckiego (obaj 69 kg), Kamila Gardzielika (75 kg) oraz Pawła Stępnia (81 kg).

Najcenniejsze zwycięstwa odnieśli znani z występów w barwach „Husarii” Aslanov (na zdjęciu) i Perczyński oraz Falecki. Adil i Damian wypunktowali aktualnych mistrzów USA, Genaro Gomeza i Jose Aldaya, zaś Rafał również bez dyskusji uporał się z tegorocznym wicemistrzem Irlandii w wadze z limitem 64 kg, Michaelem Nevinem. Najszybciej pojedynek ćwierćfinałowy zakończył Kamil, pokonując przez TKO w 1. starciu Vitaliya Volovyka. Z innym Ukraińcem, Igorem Kudrytskiyem, jednogłośnie na punkty zwyciężył Paweł, zaś Mateusz w identyczny sposób wyeliminował Białorusina Heorhi Dmitsera. Szósty półfinalista został wyłoniony w bratobójczym boju, w którym Marek niejednogłośnie na punkty (2-1) pokonał Radomira Obruśniaka.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH I ĆWIERĆFINAŁOWYCH [CZWARTEK, 18 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

KOBIETY

60 kg
Yana Alexeevna (Azerbejdżan) – Ashken Hovhannisyan (Armenia) 3-0

MĘŻCZYŹNI

60 kg
Mateusz Polski (Polska) – Heorhi Dmitser (Białoruś) 3-0
Marek Pietruczuk (Polska) – Radomir Obruśniak (Polska) 2-1
Sandor Szinavel (Węgry) – Hakan Dogan (Turcja) TKO 2
Adil Aslanov (Gruzja/Polska) – Genaro Gamez (USA) 3-0

69 kg
Rafał Perczyński (Polska) – Michael Nevin (Irlandia) 3-0
Damian Falecki (Polska) – Jose Alday (USA) 3-0

75 kg
Ivan Murashkin (Białoruś) – Tomas Sinkevicius (Litwa) 3-0
Kamil Gardzielik (Polska) – Vitaliy Volovyk (Ukraina) TKO 1
Arman Hovhikyan (Armenia) – Artem Masliy (Izrael)  3-0
LeShawn Rodriguez (USA) – Michael O`Reilly (Irlandia) 2-1

81 kg
Paweł Stępień (Polska) – Igor Kudrytskiy (Ukraina) 3-0
Mehmet Nadir Unal (Turcja) – Andriy Danylevych (Ukraina) TKO 3

91 kg
Henrik Sargsyan (Armenia) – Szabols Deel (Węgry) 3-0
Seyda Keser (Turcja) – Joshua Temple (USA) 2-1

INAUGURACJA PROJEKTU AIBA PRO BOXING. WYNIKI LOSOWANIA FAZY PRZED-RANKINGOWEJ

apb_01

W nowoczesnej scenerii Akademii Bokserskiej AIBA, położonej niedaleko Ałmatów, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego – dr Ching-Kuo Wu, prezydent Federacji Bokserskiej Kazachstanu – Timur Kulibaev, Minister Kultury i Sportu Republiki Kazachstanu – Aristanbek Mukhamediuly oraz szef Komitetu Wykonawczego AIBA – Serik Konakbaev, zainaugurowali projekt AIBA Pro Boxing (APB).

Clou tego spotkania na najwyższym szczeblu AIBA było oficjalne zaprezentowanie zawodników, którzy podpisali kontrakty na walki zawodowe w nowej-rewolucyjnej formule oraz ceremonia losowania walk fazy przed-rankingowej APB. 24 października br. w czterech miejscach na świecie – w Bułgarii, we Włoszech, w Azerbejdżanie i w Kazachstanie w szranki stanie 80 pięściarzy (po 8 z każdej kategorii wagowej). W tym gronie nie ma wprawdzie żadnego Polaka, ale jest pewien nasz akcent, gdyż w wadze superciężkiej (+91 kg) zobaczymy Ukraińca Sergeya Verveykę, znanego z występów w barwach Hussars Poland w poprzednim sezonie ligi WSB.

Faza przed-rankingowa będzie trwała do 31 stycznia 2015 roku a w marcu 2015 roku nastąpi prawdziwe otwarcie programu APB, bowiem wówczas zaczną się pierwsze walki między pięściarzami z rankingu.

WYNIKI LOSOWANIA FAZY RANKINGOWEJ APB

49 KG
Shin Jonhgun (Korea Południowa) – Patrick Lourenco (Brazylia)
David Ayrapetyan (Rosja) – [czeka na potwierdzenie]
Mark Anthony Barriga (Filipiny) – Leandro Jose Blanc (Argentyna)
Birzan Zhakipov (Kazachstan) – Lu Bin (Chiny)

52 KG
Redouane Asloum (Francja) – Mohammed Flissi (Algieria)
Fernando Martinez (Argentyna) – Elias Emigio (Meksyk)
Misha Aloyan (Rosja) – Vincenzo Picardi (Włochy)
Jasurbek Latipov (Uzbekistan) – Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan)

56 KG
Javid Chelabiyev (Azerbaejdżan) – Satoshi Shimizu (Japonia)
Sergey Vodopyanov (Rosja) – Zhang Jiawei (Chiny)
Alberto Melian (Argentyna) – Benson Njagiru (Kenia)
Khedafi Djelkhir (Francja) – Yonni Blanco (Wenezuela)

60 KG
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) – David Oliver Joyce (Irlandia)
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) – Dmitriy Polyanskiy (Rosja)
Artur Bril (Niemcy) – Robson Conceicao (Brazylia)
Charly Suarez (Filipiny) – Domenico Valentino (Włochy)

64 KG
Abdelkader Chadi (Algieria) – Evaldas Petrauskas (Litwa)
Juan Pablo Romero (Meksyk) – Carlos Aquino (Argentyna)
Armen Zakaryan (Rosja) – Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina)
Boris Georgiev (Bułgaria) – Artem Harutyunyan (Niemcy)

69 KG
Andrey Zamkovoy (Rosja) – Fariz Mammadov (Azerbejdżan)
Denys Lazarev (Ukraina) – Gyula Kate (Węgry)
Marcos Nader (Austria) – Rayton Okwiri (Kenia)
Onur Sipal (Turcja) – Araik Marutjan (Niemcy)

75 KG
Bogdan Juratoni (Rumunia) – Dmytro Mytrofanov (Ukraina)
Hosam Abdin (Egipt) – Michel Tavares (Francja)
Adem Kilicci (Turcja) – Xhek Paskali (Niemcy)
Artem Chebotarev (Rosja) – Mario Delgado (Ekwador)

81 KG
Nikita Ivanov (Rosja) – Joe Ward (Irlandia)
Abdelhafid Benchabla (Algieria) – Spas Genov (Bułgaria)
Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) – Ehsan Rouzbahani (Iran)
Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan) – Mathieu Bauderlique (Francja)

91 KG
Anton Pinchuk (Kazachstan) – Yamil Peralta (Argentyna)
Clemente Russo (Włochy) – Tervel Pulev (Bułgaria)
Emir Ahmatovic (Niemcy) – Javonta Charles (USA)
Alexey Egorov (Rosja) – Chouaib Boloudinats (Algieria)

+91 KG
Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) – Mihai Nistor (Rumunia)
Magomed Omarov (Rosja) – Tony Yoka (Francja)
Sergey Verveyko (Ukraina) – Mohamed Arjaoui (Maroko)
Newfel Ouatah (Algieria) – Erik Pfeiffer (Niemcy)

apb_draw

TRZECH POLAKÓW W PÓŁFINAŁACH MEMORIAŁU CZARODZIEJA RINGU. PECH MISTRZA EUROPY

legowski_latocha

Sześciu Polaków boksowało wczoraj w Kielcach podczas drugiego dnia 2. Memoriału im. Leszka Drogosza. Awans do półfinału wywalczyło trzech z nich – Kazimierz Łęgowski (64 kg), Paweł Wierzbicki i Roger Hryniuk (obaj +91 kg). Pierwszy z nich dość szczęśliwie pokonał przed TKO w 1. starciu byłego mistrza Europy z Ankary (2011) i zwycięzcę MTB im. Feliksa Stamma, Fatiha Kelesa z Turcji, drugi wyszarpał zwycięstwo (2-1) w walce z Litwinem Mantasem Valaviciusem, zaś trzeci wysoko na punkty pokonał Marcina Śnitkę.

- Jest to mistrz Europy sprzed dwóch lat wiec wiedziałem, że nie będzie lekko. Niestety spowodowałem jego kontuzję, sam mam „rozwaloną” głowę, ale ja walczę dalej. Obaj byliśmy zaraz po walce w kieleckim szpitalu, mi założono trzy szwy. Trochę głowa boli, ale do piątkowej walki półfinałowej wszystko będzie dobrze- powiedział po walce Łęgowski.

Niestety drugi pojedynek polsko-turecki, czyli rywalizacja Marcina Latochy (64 kg) z Yasinem Yilmazem zakończyła się jednogłośnym zwycięstwem zawodnika znad Bosforu.

- Był szybszy i miał lepsze umiejętności, nie ma co ukrywać. Trudno się było do niego dobrać. Dwa razy bardzo mocno mnie trafił. No cóż, jedyne co pozostaje to dalsza ciężka praca – stwierdził Marcin Latocha, na co dzień boksujący w KSW Róża Karlino, klubie trenera reprezentacji, Tomasza Różańskiego.

W tej samej wadze mieliśmy jeszcze jednego reprezentanta, 20-letniego Daniela Adamca, który boksując przed własną, kielecką publicznością przegrał jednogłośnie na punkty (0-3) z mistrzem Węgier Georgyanem-Mihaiem Nyeki.

- Chciałbym przeprosić wszystkich kibiców, bo dałem trochę plamy. Cóż mogę powiedzieć, chorowałem przez ostatnie trzy dni i nie miałem siły – powiedział przybity tym niepowodzeniem kielczanin.

Swojego zawodnika tłumaczył klubowy trener z RUSHH Kielce, Grzegorz Nowaczek, organizator turnieju memoriałowego:

- Daniel jest na początku swojej seniorskiej kariery. Przeciwnik był bardzo mocny. Boksował z nim kiedyś nasz Tomasz Kot i także przegrał. Myślę, że Daniela troszkę przerosła ta impreza, bo stać go na więcej – powiedział szkoleniowiec z Kielc.

 

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [ŚRODA, 17 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

49 kg
Joshua Franco (USA) – David Albrdian (Izrael) 3-0

52 kg
Koryun Soghomonyan (Armenia) – Juliao Neto (Brazylia) 2-1

56 kg
JaRico O’Quinn (USA) – Gary McKenna (Irlandia) 3-0
Carlos Rocha (Brazylia) – Norbert Kalucza (Węgry) 3-0

64 kg:
Yasin Yilmaz (Turcja) – Marcin Latocha (Polska) 3-0
Georgyan-Mihai Nyeki (Węgry) – Daniel Adamiec (Polska) 3-0
Kazimierz Łęgowski (Polska) – Fatih Keles (Turcja) 1 TKO (kontuzja)
Joedison Teixeira (Brazylia) – Gor Eritsyan (Armenia) 2-1

81 kg:
Igor Kudrytskyi (Ukraina) – Vitaliy Lanyi (Węgry) 3-0
Andriy Danylevich (Ukraina) – Jasper McCargo (USA) 2-1
Mehmet Nadir Unal (Turcja) – Vladlen Kharlamov (Ukraina) 3-0

Kategoria +91 kg:
Roger Hryniuk (Polska) Marcin Śnitko (Polska) 3-0
Paweł Wierzbicki (Polska) – Mantas Valavicius (Litwa) 2-1
Andriy Horodetskiy (Ukraina) – Ferenc Urban (Węgry) 2-1
Cam Awesome (USA) – Cosme Nascimento (Brazylia) 3-0

Wypowiedzi zawodników na podstawie radio.kielce.pl

TOMASZ RÓŻAŃSKI: ZAWODNICY MUSZĄ ZMIENIĆ SWOJĄ MENTALNOŚĆ. CZEKA NAS WIELE PRACY

TOMASZ_WYWIAD

- Nie mogę się doczekać pracy indywidualnej z kadrowiczami na obozie – powiedział nowy trener reprezentacji Polski seniorów, Tomasz Rożański, który wczoraj w Kielcach zadebiutował w narożniku Biało-Czerwonych podczas walk eliminacyjnych 2. Memoriału im. Leszka Drogosza.

Wczoraj W kieleckiej Hali Legionów trener Różański i jego asystent, Walery Korniłow, cieszyli się z trzech zwycięstw naszych zawodników. Swoje pojedynki wygrali Rafał Perczyński i Damian Falecki (obaj 69 kg) oraz starający się o polskie obywatelstwo Gruzin Adil Aslanov (60 kg).

- Jakie mam pierwsze spostrzeżenia? Czeka nas praca, praca i jeszcze raz praca. Aby osiągnąć światowe sukcesy w boksie olimpijskim zawodnicy muszą zmienić swoją mentalność i to od zaraz, ale mocno w nich wierzę i liczę, że praca z kadrą seniorów będzie czystą przyjemnością – dodał trener Różański.

Dzisiaj pierwsze walki w turnieju stoczy sześciu kolejnych Polaków. Najtrudniejsze zadanie czeka Kazimierza Łęgowskiego (64 kg), który skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem Europy, Fatihem Kelesem z Turcji. Rywala znad Bosforu – Yasina Yilmaza – ma także Marcin Latocha (64 kg), który ze wspomnianym Kelesem stoczył świetny pojedynek przed rokiem w Trabzonie. Ciekawi jesteśmy powrotu do rywalizacji dawno nie widzianego młodzieżowego wicemistrza świata Pawła Wierzbickiego (+91 kg), którego formę przetestuje niewiele starszy wicemistrz Litwy, Mantas Valavicius. Ważny międzynarodowy egzamin zdawać będzie młody kielczanin, Daniel Adamiec (64 kg). Pokonanie tegorocznego mistrza Węgier, Georgiana Mihai`a Nyeki jak najbardziej leży w granicach jego talentu. Zobaczymy także bratobójczy pojedynek naszych reprezentantów w wadze superciężkiej (+91 kg). Skrzyżują w nim rękawice Marcin Śnitko i Roger Hryniuk, a więc będzie to rewanż za ubiegłoroczny finał Mistrzostw Polski do lat 23, w którym lepszym był zawodnik z Białegostoku.

DOBRY POCZĄTEK POLAKÓW W 2. MEMORIALE IM. LESZKA DROGOSZA

perczynski02

W kieleckiej Hali Legionów we wtorek o godz. 17.00 rozpoczął się 2. Memoriał im. Leszka Drogosza, który po raz pierwszy wpisany został do oficjalnego kalendarza AIBA. Na starcie stanęło 70 zawodników i 12 zawodniczek z 14 państw: Armenii, Azerbejdżanu, Belgii, Białorusi, Brazylii, Irlandii, Izraela, Litwy, Polski, Rosji, Turcji, Ukrainy, USA i Węgier. Dzisiaj kibice boksu zobaczyli 13 walk mężczyzn, w których wystąpiło trzech Polaków – Mateusz Kostecki, Rafał Perczyński i Damian Falecki (wszyscy 69 kg) oraz doskonale znany ze startów w Hussars Poland, Gruzin Adil Aslanov (60 kg), reprezentujący na co dzień barwy SAKO Gdańsk.

Turniejowy egzamin zaliczyli Perczyński, Falecki i Aslanov, pokonując jednogłośnie na punkty swoich rywali. Pierwszy z nich rozprawił się dość gładko z ubiegłorocznym mistrzem Belgii – Hovhannesem Martirosyanem, drugi wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności, punktując nieznacznie Ormianina Armana Darchinyana, zaś trzeci po wyrównanej walce odprawił innego zawodnika z Armenii, Arama Avagyana. Niestety z zawodami pożegnał się Kostecki, którego niezbyt wysoko, choć jednogłośnie wypunktował Irlandczyk Michael Nevin.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [WTOREK, 16 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

60 kg
Genaro Gamez (USA) – Igor Lazarev (Izrael) 3-0
Adil Aslanov (Gruzja/Polska) – Aram Avagyan (Armenia) 3-0

64 kg
Gor Eritsyan (Armenia) – Ross Hickey (Irlandia) 3-0
Joedison Teixeira (Brazylia) – Abraham Nova (USA) 2 TKO

69 kg
Michael Nevin (Irlandia) – Mateusz Kostecki (Polska) 3-0
Rafał Perczyński (Polska) – Hovhannes Martirosyan (Belgia) 3-0
Jose Alday (USA) – Szabolcs Szabo (Węgry) 3-0
Damian Falecki (Polska) – Arman Darchinyan (Armenia) 3-0

75 kg
Arman Hovhikyan (Armenia) – Ihor Makoiedov (Ukraina) 2 KO
Michael O`Reilly (Irlandia) – Karoly Kabai (Węgry) 3-0
LeShawn Rodriguez (USA) – Erdil Keyf (Turcja) 2-1

91 kg
Joshua Temple (USA) – Vitalijus Subacius (Litwa) 1 TKO

+91 kg
Cam F. Awesome (USA) – Ivan Kozlovskiy (Ukraina) 3-0

TODOROV: DZIĘKI MOJEJ DECYZJI MAYWEATHER OTRZYMAŁ SZANSĘ, KTÓRĄ WYKORZYSTAŁ

sarafa

Wicemistrz olimpijski z Atlanty (1996), Serafim Todorov, nadal pozostaje ostatnim pięściarzem na świecie, który pokonał słynnego Floyda Mayweathera jr. Od tamtego dnia minęło już ponad 18 lat i wiele w życiu obu pięściarzy się zmieniło. Przedstawiamy Wam wywiad, w którym trzykrotny mistrz świata w boksie olimpijskim, „Sarafa”, jak nazywają go przyjaciele, wspomina czasy swojej świetności i ze smutkiem opowiada o dniu dzisiejszym.

- Podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku pokonałeś Floyda Mayweathera, który aktualnie jest najbogatszym pięściarzem na świecie…
Serafim Todorov: Tak jest, 18 lat temu pokonałem w półfinale Mayweathera, który od tamtego czasu zarobił na ringu dziesiątki milionów dolarów. To był już wtedy naprawdę klasowy zawodnik, w którym widziano mistrza olimpijskiego. Pokonałem go, więc po walce zaproponowano mi zawodowy kontrakt. Amerykanie kochają białych bokserów, którzy pokonują Murzynów. Poszedłem na kontrolę antydopingową, a następnie na spotkanie z największymi pięściarskimi promotorami i menedżerami. Zaproponowali mi podpisanie umowy, ale powiedziałem, że wolę nadal walczyć dla Bułgarii. Mayweather stał obok mnie i czekał. Kiedy odmówiłem, natychmiast poproszono go na rozmowy.

- A potem rozpoczęła się jego wielka zawodowa kariera?
ST: Tak. Zaraz po zakończeniu Igrzysk w Atlancie podpisał kontrakt zawodowy.

- Chcesz przez to powiedzieć, że Twoja odmowa dała mu szansę, z której skorzystał?
ST: Oczywiście! Byłem znacznie lepszym zawodnikiem od niego. Prawda jest taka, że miałem zarówno talent, jak i umiejętności. Zdobyłem złoty medal Mistrzostw Świata po zaledwie 20 dniach treningów.  Dzięki temu, że nie chciałem po Igrzyskach zostać w USA, Floyd otrzymał szansę na to, by zostać gwiazdą i wykorzystał ją. Taka jest prawda.

- Żałujesz, że nie chciałeś wtedy zostać w Stanach Zjednoczonych i wróciłeś do Bułgarii?
ST: Bardzo tego żałuję. Jest mi tym bardziej przykro, bo moje losy potoczyłyby się inaczej. Czuję jakby to była jakaś klątwa.

- Mimo pokonania Mayweathera nie zostałeś mistrzem olimpijskim w Atlancie, zdobywając ostatecznie srebrny medal. Dlaczego tak się stało?
ST: Ze względu na wewnątrz bułgarskie brudy. Mój rodak, Emil Zhechev, który był szefem sędziów w AIBA, zabrał mi dwa tytuły olimpijskie. Taka jest prawda… Właśnie przez niego nie zostałem mistrzem olimpijskim w Barcelonie i Atlancie. Mogę powiedzieć mu to prosto w oczy.

- Czy możesz nam wyjaśnić dlaczego?
ST: Oczywiście. Na rok przed Igrzyskami w Barcelonie (1992) odmówiłem występu w turnieju, który odbył się w Tampa Bay na Florydzie, wybierając start w niemieckiej Bundeslidze. Miałem tam kontrakt i musiałem walczyć dokładnie w tym samym czasie, kiedy kadra Bułgarii wylatywała do USA. Wybrałem Niemcy, bo tam zarabiałem na chleb. Zamiast mnie poleciał Yuliyan Strogov i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Jednak Zhechev miał mnie odtąd na celowniku i zapowiedział, że podczas Igrzysk w Barcelonie zemści się za odmowę wylotu do USA [Todorov został pokonany po skandalicznym werdykcie 16-15 przez Koreańczyka z Północy Sik Gwang Li - przyp. JD]. Cztery lata później, przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Atlancie pojechałem na Mistrzostwach Europy w Vejle, gdzie odmówiłem wejścia na podium, nie zgadzając się z werdyktem sędziów, którzy w finale, mimo mojej ewidentnej przewagi, dali zwycięstwo Rosjaninowi [Ramazi Palianiemu - przyp. JD]. Zhechev po raz drugi zemścił się za to zachowanie podczas Igrzysk w Atlancie.

- To są bardzo poważne oskarżenia…
ST: Tego Taja [Somlucka Kamsinga - przyp. JD], który został mistrzem olimpijskim w Atlancie, pokonałem podczas turnieju przedolimpijskiego [walka odbyła się w Macon i zakończyła wygraną Bułgara 3-2 - przyp. JD], mając za sobą cztery dni treningów. Nie uznaję go za mistrza. To światowa federacja zadecydowała, że będzie mistrzem olimpijskim. Czy wiesz, że na kolejnych Igrzyskach przegrał swój pierwszy pojedynek przez nokaut [faktycznie Kamsing przegrał w Sydney przed czasem z Amerykaninem Ricardo Juarezem, ale przez RSC.O w 4. starciu - przyp. JD]?  W Atlancie w finale olimpijskim wiedział o tym, że wystarczy tylko klinczowanie w walce ze mną, aby sędziowie dali mu zwycięstwo. Taka jest prawda. Byłem zawodnikiem walczącym bardzo techniczne. Uwielbiałem boksować z przeciwnikami takimi jak Taj, którzy szukają bitki, bo wiem jak takich ogrywać. Wtedy w ringu widziałem, że coś się niedobrego dzieje. Sędziowie już w pierwszej rundzie nie widzieli moich akcji, nie zdobywałem punktów. W drugiej rundzie przeciwnik trzymał mnie nieustannie i faulował. Poprosiłem sędziego, by zwracał na to uwagę, za co ten ukarał mnie ostrzeżeniem. Cóż mogę powiedzieć więcej o finale olimpijskim?
kamsing
- W jaki sposób zwykły, prosty chłopak z miasteczka Peshtera osiągnął tak wspaniałe międzynarodowe sukcesy?
ST: Zostałem wybrany przez Boga. To on dał mi talent. Do tego doszło zaangażowanie na sali bokserskiej. Miałem 10 lat jak poszedłem po raz pierwszy z wujkiem na trening bokserski. On i jego trzej synowie byli bokserami, ale cóż osiągnęli w sporcie? Nic. Bóg wybrał na mistrza właśnie mnie, więc zdobyłem wszystko. Mając nieco ponad 12 lat wywalczyłem Puchar Maksima Misheva, w wieku 15 lat powołano mnie do reprezentacji młodzieżowej, a kiedy miałem 17 lat zostałem w Kopenhadze Mistrzem Europy juniorów. Nie byłem utalentowany, ale wręcz zjawiskowy. Ile tych wszystkich tytułów wywalczyłem dla mojego kraju? Właściwie to w czasie kariery przegrałem tylko jedną walkę [w rekordzie Todorova znajduję ok. 19 przegranych walk - przyp. JD]. Tylko jeden raz rywal okazał się faktycznie lepszy ode mnie w ringu. To było podczas Igrzysk Olimpijskich w Seulu. Zlekceważyłem niskiego Koreańczyka [Kim Kwang Suna - przyp. JD]. To jedyna była prawdziwa porażka, która poniosłem [Todorov przegrał przez nokaut w 2. starciu - przyp. JD]. Wszystkie inne zawdzięczam decyzjom sędziów, których pracę koordynował na najważniejszych zawodach mistrzowskich wspomniany przeze mnie rodak.

- Po Igrzyskach Olimpijskich w 1996 roku postanowiłeś szukać szczęścia w Turcji. Dlaczego?
ST: Dlaczego wyjechałem do Turcji? Jestem jedynym Bułgarem i jednym z niewielu na świecie pięściarzy, którzy zdobyli zarówno Puchar Russella dla najlepszego boksera na świecie, jak i Nagrodę Denisova dla najlepszego zawodnika Europy. Ktoś jeszcze otrzymał takie nagrody? Tylko ja! A co mi dali w zamian za to w Bułgarii? Zapytaj ich. 350-400 lewa wynagrodzenia i 4 000 dolarów nagrody za tytuł mistrza świata. Zawsze byłem przyjacielski, hojny i …naiwny. Myślałem, że wszystko dobrze się ułoży. Po tak wielu tytułach i wyróżnieniach, zdobywanych na ringach świata liczyłem na szacunek i podziękowanie. Dlatego w końcu powiedziałem: „dosyć” i wyjechałem do Turcji.

- Dlaczego nie zostałeś tam dłużej?
ST: Ponownie z powodu naszej federacji, która zażądała od Turków 300 000 dolarów za zgodę na to, bym mógł walczyć dla nowej ojczyzny, więc tamci zrezygnowali [W kwietniu 1997 roku Todorov został zdyskwalifikowany na 3 lata przez bułgarską federację "za ucieczkę z kraju" - przyp. JD]. Oferowali mi w Turcji 1 000 000 dolarów za wywalczenie tytułu olimpijskiego… Byłem najlepszym bokserem na świecie, najlepszym technikiem. A co mi dali w Bułgarii? Nic. Wiesz jak to jest kiedy przez lata trenujesz codziennie od godz. 6.00 rano? Całą noc płaczesz ze zmęczenia, głodny i spragniony, by nie przybrać na wadze i pozostać w swojej kategorii. 27 lat mojego życia poświęciłem dla boksu i nikt tego nie docenił. Powiem ci jeszcze coś. W 1989 roku zacząłem walczyć w Bundeslidze i byłam tam wręcz wielbiony! Miałem 20 lat i zarabiałem w Bułgarii 180 lewa pensji, więc pojechałem do Niemiec. Pamiętam ten dzień jak na lotnisku odebrał mnie milioner – Herbert Wolf, który sponsorował boks. Dotarliśmy do hali. On otwiera bagażnik swojego mercedesa, ja sięgam po swój bagaż, a on powstrzymuje mnie i zabiera moją torbę. Pytam go: „Dlaczego to robisz? Jesteś bokserskim menedżerem i milionerem, więc jak możesz nieść mój bagaż?” I wiesz co mi odpowiedział? „Takich milionerów jak ja jest wielu, ale taki talent, jak Ty rodzi się raz na miliony”. Czy możesz sobie wyobrazić jak się czułem? To był wspaniały gest szacunku dla mnie.

- Jak żyjesz teraz?
ST: Bóg mi pomaga. Żyję prawdziwie, czysto, bo pomagają mi dobrzy ludzie. Ale jest trudno…

- Pracujesz?
- Jestem bezrobotny.

- Wiem, że byłeś z córką w Portugalii i tam pracowałeś...
ST: W Portugalii było nam dobrze, ale to biedny kraj. Jest tam kryzys. Pracowałem jako kierowca. Pewnego dnia koledzy z pracy zapytali mojego szefa: „Czy wiesz, kim jest tamten człowiek, którego zatrudniasz? Sprawdź w Internecie, napisz w wyszukiwarkę Serafim Todorov.” Następnego dnia szef podszedł do mnie i powiedział, że nie może mnie dłużej zatrudniać. Przeprosił mnie mówiąc: „Jesteś wielkim mistrzem a tymczasem co tutaj robisz? Jak mogę dłużej Cię zatrudniać? Tacy ludzie powinni mieszkać w Bułgarii i być tam szanowani”.

- Pojechałeś na krótko do Hiszpanii, by tam pracować jako trener… Co tam się wydarzyło?
ST: Nic szczególnego. Pokazałem im kilka rzeczy na treningach. Byli oczarowani, ale nie mieli pieniędzy, by mnie zatrudnić. Zaproponowali bardzo niskie wynagrodzenie, uzasadnione przez kryzys, czyli 550 Euro. Odmówiłem i  wróciłem do domu. Wstydzę się teraz tych wyjazdów zagranicznych w poszukiwaniu pracy.

- Mamy w kraju jakiś szczególny bokserski talent? Zauważyłeś kogoś?
ST: Jest jeden. Kilka miesięcy temu byłem na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Sofii. Widziałam tam chłopaka, który boksuje w wadze półciężkiej (81 kg), Blagoya Naydenova i wierzę, że zostanie wyjątkowym pięściarzem. Zdobył tam złoto w bardzo przekonujący sposób. Wszystko przed nim. Będzie kiedyś mistrzem olimpijskim.

- Co sądzisz o pojedynku Kubrata Puleva z Władimirem Kliczką, który wprawdzie został przełożony, ale jest nadzieja, że do niego dojdzie.
ST: Jeśli Bóg pozwoli dojdzie do niego. Kubrata czeka bardzo trudne zadanie, bo Kliczko to wyjątkowy pięściarz, ale mam nadzieję, że wygra.

- Również poznałeś smak zawodowego ringu…
ST: Niezbyt. Miałem słabych menedżerów i promotorów, więc zrezygnowałem. Gdybym podpisał kontrakt w USA, byłoby inaczej. Ale powiem ci, że jestem bogaty, bo mam przy sobie rodzinę i najbardziej lojalnych przyjaciół, którzy szanują mnie i doceniają.

Na podstawie wywiadu Ljubomira Ilkova

DZIEWIĘCIU POLAKÓW WE WRZEŚNIOWYM RANKINGU WBC, ALE TYLKO TRZECH W „15″

fonfara_andrzej12

Federacja World Boxing Council (WBC) opublikowała wrześniowy ranking, w którym odnajdujemy nazwiska dziewięciu Polaków. Najwyższą lokatę – szóstą w wadze półciężkiej – zajmuje mający znakomitą markę w USA, Andrzej Fonfara (25-3, 15 KO).

W wadze ciężkiej czternasty jest Tomasz Adamek (49-3, 29 KO), jego najbliższy rywal, Artur Szpilka (16-1, 12 KO), awansował na siedemnastą lokatę, zaś na 26. miejsce wspiął się Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO), który przechodzi rehabilitację po wypadku samochodowym. W kategorii jr. ciężkiej, w której od lat mistrzem WBC jest Krzysztof Włodarczyk (49-2-1, 35 KO), na liście rankingowej najwyższe miejsce z naszych zawodników zajmuje szesnasty Krzysztof Głowacki (22-0, 14 KO). Trzy oczka niżej sklasyfikowano Łukasza Janika (27-2, 14 KO).

Dwudziesty dziewiąty w kategorii super średniej jest Przemysław Opalach (15-2, 13 KO), a jedenasty w junior średniej Damian Jonak (37-0-1, 21 KO), którego nie widzieliśmy w ringu od wielu miesięcy. Ostatnim naszym przedstawicielem na liście rankingowej WBC jest trzydziesty dziewiąty w limicie wagi piórkowej Kamil Łaszczyk (17-0, 7 KO).

ROGER BLOODWORTH: SĄDZĘ, ŻE ADAMEK MA PRZED SOBĄ JESZCZE KILKA WALK

adamek_bloodw

W środę minęły trzy lata od pamiętnej potyczki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką o tytuł mistrza świata WBC w wadze ciężkiej. Zdaniem trenera Rogera Bloodwortha, wrocławska klęska „Górala” nie ma prawa powtórzyć się 8 listopada w Krakowie, gdy jego 38-letni podopieczny skrzyżuje rękawice z Arturem Szpilką.

- Tomasz Adamek jest o trzy lata starszy niż w starciu z Witalijem Kliczką, za nim kolejne męczące walki, lecz najbliższe wyzwanie jest chyba o wiele łatwiejsze?
Roger Bloodworth: Bez wątpienia. Witalij Kliczko był wspaniałym pięściarzem i niebawem znajdzie się w bokserskiej Galerii Sław. Największy błąd, który popełniliśmy z Tomkiem przed walką o mistrzostwo, polegał na zbyt późnym przylocie do Polski. Adamek nie zdążył się zaaklimatyzować, a w ringu był wolny. Wyciągnęliśmy wnioski i dziś tego błędu nie popełniamy.

- To gwarantuje pokonanie Artura Szpilki?
RB: Nie gwarantuje, ale bardzo pomoże w odniesieniu zwycięstwa. Oczywiście nie ma mowy o zaniedbaniu treningów. Tomasz musi pracować tak samo ciężko, jak zawsze. Sądzę, że dobrze wpłynie na niego już sama świadomość, że stoczy pojedynek na polskiej ziemi. Tęsknił za ojczyzną. Pobyt w Polsce doda mu adrenaliny.

adamek_bloodw1

- Adamek stwierdził, że powinna to być dla niego łatwa walka. Jest pan pewien, że nie lekceważy Szpilki, szczególnie po jego porażce z Bryantem Jenningsem?
RB: Jeśli nie szanujesz rywala, to bez względu na umiejętności staje się on bardzo groźny. Musisz szanować każdego. Jeśli jest inaczej, to po prostu jesteś nieprzygotowany do walki. Nikogo nie wolno spisywać na straty, a szczególnie w wadze ciężkiej, gdzie o wyniku walki może decydować jeden cios.

- Będzie łatwiej niż w marcu, gdy Adamek przegrał z Wiaczesławem Głazkowem?
RB: Tych dwóch walk nie ma sensu porównywać. Głazkow to dobry pięściarz. Trafił Adamka, bodaj w pierwszej lub drugiej rundzie, a jego cios spowodował opuchliznę wokół prawego oka Tomka. Zamknęło się i minęło dużo czasu, zanim Adamek zaczął z powrotem na nie widzieć. Ostatnie rundy wygrywał już łatwo, lecz zabrakło mu straconego czasu.

- Czego powinniście się obawiać ze strony Szpilki?
RB: Jest agresywny, skutecznie uderza prawą ręką. Zapewne będzie nacierał i zrobi wszystko, co w jego mocy, by wygrać.

- Wolałby pan, żeby walkę zakontraktowano na dwanaście, a nie dziesięć rund?
RB: Nie wiem dlaczego podjęto taką decyzję, ale nie widzę tu żadnego problemu. Ludzie mówią, że to lepiej dla Szpilki, ale równie dobrze może okazać się to korzystne dla Adamka. Po prostu zabierze się do roboty wcześniej niż w ostatniej walce.

- Jak wiele sił ma jeszcze Adamek, by kontynuować karierę?
RB: Będzie walczył dopóki sam nie dojdzie do wniosku, że już nie powinien narażać zdrowia. To indywidualna sprawa. Przypomnijmy sobie Georgea Foremana albo popatrzmy na Bernarda Hopkinsa – za parę miesięcy skończy 50 lat, a bije się tak, jakby miał 30! Jeśli zobaczę, że Tomasz znosi trudy boksowania gorzej niż dawniej, od razu mu o tym powiem. Na razie nic takiego nie zauważyłem. Nawet walcząc z Głazkowem potrafił się pozbierać i prawie odwrócił losy pojedynku. Sądzę, że ma przed sobą jeszcze parę walk. Adamek wciąż może pokonać każdego czołowego pięściarza wagi ciężkiej. Przecież przegrał zaledwie trzy razy tak w długiej karierze, podobnie jak Władymir Kliczko. W wadze ciężkiej to wyjątek.

Rozmawiał: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

JUSTYNA I LAURA WCHODZĄC DO GLOBAL BOXING GYM ZAPOMINAŁY O REKREACYJNYM BOKSIE

globalGym

Zakończyło się kolejne zgrupowanie Tarnowskiej Szkółki Bokserskiej w North Bergen w New Jersey. Podobnie jak podczas wizyty styczniowej, zostaliśmy niezwykle gościnnie przyjęci przez Fundację Global Boxing z samym prezesem Mariuszem Kołodziejem na czele. Tym razem oprócz tarnowskiej ekipy, czyli Justyny Walaś i trenera Aleksandra Maciejowskiego, do wspólnego trenowania za oceanem dała się zaprosić inna utalentowana zawodniczka BKS Jastrzębie Laura Grzyb.

Pomimo wstępnych planów, zakładających, że obecny obóz treningowy ma być lekki, a sam wyjazd służyć ma głównie regeneracji zawodniczek, w obliczu bokserskiego charakteru obu dziewcząt, trener musiał odpuścić . Zarówno Justyna jak i Laura wchodząc na obiekt Global Boxing Gym, zapominały o rekreacyjnym boksie. Mając do dyspozycji świetnie wyposażoną salę treningową, ale również, a może przede wszystkim rewelacyjnych trenerów światowej klasy, którzy z wielkim zaangażowaniem włączali się w trening polskich zawodniczek, dziewczęta instynktownie dawały z siebie 100% możliwości, bez żadnej taryfy ulgowej.

Wśród szkoleniowców Global Boxing Gym, którzy chętnie uczestniczyli w naszych treningach, dzieląc się swoim wieloletnim doświadczeniem ringowym, był Lenny DeJesus. To trener, który w swojej karierze pracował z takimi zawodnikami jak Roberto Duran, Hector Camacho, Wilfredo Gomez, Wilfredo Benitez, Joel Casamayor, czy Manny Pacquiao. Do grona trenerów współpracujących z naszymi dziewczętami w ringu dołączył także Monty Barett, były bokser zawodowy, walczący niegdyś z takimi zawodnikami, jak Władimir Kliczko, Nikołaj Walujew, David Tua, David Haye a obecnie pracujący dla Fundacji Global Boxing jako trener. Poraz kolejny, swoją wiedzą dzielił się sympatyczny były kubański bokser Areulio Toyo, z którym Justyna miała okazję trenować w styczniu. Wśród planów treningowych znalazło się także miejsce na sparingi, między innymi z zawodniczką Katlyn Chookagian oraz Bryan Rendon Moncada. Poza tym sporo czasu poświęciliśmy na szlifowanie techniki, doskonaląc w parach element obrony.

Nikt z pracujących z nami trenerów, nie obnosił się ze swoją „światowością”, z tym, że w swojej karierze pracował z zawodnikami uznanej na świecie renomy. Wręcz przeciwnie, każdy traktował nas po przyjacielsku i bez namowy aktywnie włączał się do treningów, czasem doradzając i podpowiadając własne rozwiązania, ale także doceniając naszą pracę. Ta niebywała gościnność i bezinteresowna pomoc i zaangażowanie, z którym spotykam się za oceanem jest bardzo bliska mojemu postrzeganiu boksu jako życiowej pasji.

Aleksander Maciejowski, trener Tarnowskiej Szkółki Bokserskiej

„BATTLE OF CHAMPIONS” DLA KUBAŃSKICH MISTRZÓW WSB

domad

Za nami dwa pokazowe mecze, promujące nowy sezon zawodowej ligi World Series of Boxing. Sporting Complex Daulet w Astanie gościł dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu – Cuba Domadores  i Astana Arlans Kazakhstan. Promowany jako „Battle of Champions” dwumecz zakończył się zwycięstwem obrońców tytułu 6-4. Pierwszego dnia Kubańczycy pokonali rywali 4-1, zaś drugiego ulegli im 2-3.

MECZ PIERWSZY

Rozpoczęło się zaskakująco dla gospodarzy, gdyż mało znany szerszej publiczności, Santiago Amador (49 kg), który w lidze WSB nie stoczył jak dotąd żadnej walki nie był w ringu gorszy od reprezentanta Kazachstanu, Mardana Berikbayeva, jednego z wyróżniających się zawodników w swojej kategorii wagowej w zeszłym sezonie. Pojedynek odbywał się przy ogłuszającym dopingu miejscowych kibiców, co momentami dodatkowo deprymowało Kazacha, nie mogącego nadążyć za rywalem z Kuby. Obaj bokserzy wytrzymali zawrotne tempo walki, w której Berikbayev był nieznacznie celniejszy, co potwierdził oficjalny werdykt (49-46, 49-46 i 48-47).

W drugim pojedynku zmierzyli się mistrz olimpijski z Londynu (2012), Robeisy Ramirez (56 kg) i weteran rozgrywek WSB, Bagdad Alimbekov. Kubańczyk, który w ub. sezonie cierpiał z powodu dyscyplinarnych kar, przez które był odsunięty od startów w kadrze i lidze WSB, potwierdził, że mimo nie zawsze sportowego trybu życia nadal jest jednym z najbardziej ekscytujących i wciąż perspektywicznych pięściarzy na świecie. W pierwszej rundzie widać było, że Robeisy nie boksował od stycznia. Jego początkową pasywność i ringową niepewność starał się wykorzystać Alimbekov, ale już od 2. starcia Ramirez lekko i skutecznie „obtańcowywał” go w ringu, czując się przy tym pewnie w defensywie. Jego boks przypadł do gustu kibicom i sędziom, którzy wskazali go zwycięzcą pojedynku nr 2.

Następną w kolejce była rywalizacja dwóch najlepszych w lidze zawodników wagi z limitem 64 kg – dwukrotnego wicemistrza świata, Yasniera Toledo oraz mniej błyskotliwego i generalnie niedocenianego Askhata Ualikhanova. Pojedynek był wyrównany i toczył się głównie na środku ringu. O zwycięstwie Kubańczyka zadecydować mogło ostatnie starcie, w którym był wyraźnie lepszy, ale z drugiej strony jego ekstrawagancki styl walki mógł zaimponować nie tylko kibicom, ale i sędziom. Dwaj z nich przekonani byli o przewadze Yasniera 49-46 i 48-47, zaś trzeci arbiter  zapunktował 48-47 dla pięściarza Astana Arlans.

Mniejsze emocje mieliśmy w czwartej walce, w której skrzyżowali rękawice zawodnicy wagi średniej (75 kg) – Arlen Lopez oraz Yerik Alzhanov. Obaj byli wprawdzie w dobrej dobrej formie fizycznej, ale ich poziom sportowy wyraźnie odstawał od kolegów, którzy boksowali wcześniej. Niedostatki techniczne obaj walczący równoważyli siłą i energią, od pierwszej do ostatniej minuty pojedynku. Po jego zakończeniu doprawdy trudno było wskazać zwycięzcę i werdykt mógł pójść w obie strony. Ostatecznie do góry powędrowała ręka nieco bardziej ułożonego technicznie Lopeza, który pokonał rywala niejednogłośnie na punkty (49-46 i 48-47 dla Kubańczyka i 48-47 dla Kazacha).

Pierwszy mecz zamykał pojedynek wagi ciężkiej (91 kg) pomiędzy najlepszym zawodnikiem ligi Erislandy Savonem i debiutantem w składzie Arlans, Almatem Serimovem. Tak, jak przypuszczano Savon zdominował pierwszą rundę, ale w kolejnej odsłonie przeżyliśmy spore zaskoczenie, bowiem brązowy medalista Mistrzostw Azji znalazł sposób na obronę Kubańczyka i wygrał to starcie. Niestety dla Serimova, było to wszystko na co było go stać. Savon przez resztę czasu pewnie kontrolował ringowe wydarzenia, momentami bawiąc się ze swoim rywalem, dzięki czemu Domadores wygrali cały mecz 4-1.

MECZ DRUGI

Drugie spotkanie rozpoczął szlagierowy pojedynek, w którym zmierzyli się debiutujący w wyższej wadze (52 kg) Yosbany Veitia, jak dotąd niepokonany w lidze w dziewięciu pojedynkach oraz doświadczony Miras Zhakupov. Veitia zaczął bardzo dobrze i wygrał pierwszą rundę, ale z biegiem czasu coraz skuteczniej boksował jego rywal, nieco silniejszy fizycznie od „El Diablo”. Kazach wygrał jednogłośnie na punkty, czym zaskoczył fachowców i dał sygnał kolegom z drużyny do odrabiania strat z pierwszego meczu..

Do remisu doprowadził niesamowity mistrz świata, Lazaro Alvarez (60 kg), deklasując twardego, ale dość surowego technicznie Romana Shegrinova. Kubańczyk wygrał pewnie wszystkie starcia, szczególnie dominując w 4. odsłonie, kiedy wydawało się, że zakończy ten pojedynek przed czasem.

O zwycięstwie Domadores w dwumeczu zadecydował kapitan ekipy z Gorącej Wyspy, Julio Cesar De La Cruz (81 kg), pokonując Chorwata w barwach Arlans, Hrvoje Sepa. Przewaga kubańskiego mistrza świata była bardzo wyraźna i nawet przez moment nie była zagrożona. De la Cruz pięknie łączył w ringu siłę, dynamikę, z bokserska techniką, „tańcząc” w znakomitym tempie, w stylu dawnych kubańskich mistrzów pięści, przez 5 rund. Chorwat mimo ambicji, nie był w stanie odwrócić losów pojedynku, ale za swoją postawę został zasłużenie nagrodzony porcją braw od publiczności.

Wynik 2-1 dla Domadores sprawił, że obrońcy tytułu mogli czuć się zwycięzcami „Battle of Champions”, mimo iż w karcie zawodów znajdowały się jeszcze dwa pojedynki. W pierwszym z nich mistrz olimpijski i mistrz świata, Roniel Iglesias Sotolongo (69 kg) sensacyjnie przegrał z Madiyarem Ashkeyevem, będąc słabszym od rywala już od 1. starcia, zaś w drugim Filip Hrgović (+91 kg) dał gospodarzom zwycięstwo w całym meczu 3-2, rozbijając na minutę przed końcem 5. starcia Yoandi Toiraca. Chorwat dość łatwo wygrał pierwsze cztery rundy, więc końcowy werdykt nie byłby dla nikogo zaskoczeniem, ale na początku 5. starcia postanowił zakończyć walkę efektowniej. Jego mocne ciosy na dół doprowadziły młodego Kubańczyka do liczenia, po którym sędzia postanowił przerwać tę walkę, ogłaszając zwycięstwo Filipa przez TKO.

W KIELCACH BEZ KATIE TAYLOR ALE Z SOFIĄ OCHIGAVĄ I ELENĄ SAVELEVĄ

SOFIA_OCHIGAVA

Mimo wcześniejszych zapowiedzi nie dojedzie do Kielc najbardziej utytułowana zawodniczka w historii boksu olimpijskiego kobiet, Katie Taylor (60 kg), która miała być największą gwiazdą 2. Memoriału im. Leszka Drogosza. W związku tym największe zainteresowanie mediów – poza polska ekipą – skierowane będzie w kierunku dwóch znakomitych Rosjanek, Eleny Savelevej (51 kg) i Sofii Ochigavy (60 kg – na zdjęciu), które dwa lata temu reprezentowały swój kraj podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie.

Przypominamy, że Saveleva ma w swoim dorobku złoty (Bridgeport, 2010), srebrny (Ningbo, 2008) i brązowy (Qinhuangdao, 2012) medale Mistrzostw Świata, a w 2011 roku wywalczyła w Rotterdamie tytuł mistrzyni Europy. Aktualnie Elena, która miała po Igrzyskach dłuższą przerwę w uprawianiu boksu, walczy o pozycję nr 1 w kadrze Wiktora Lisicyna z Sayaną Sagatayevą. Wróciła na ring po urlopie macierzyńskim w styczniu br. i zdołała zakwalifikować się do reprezentacji (w wadze koguciej – 54 kg) na Mistrzostwa Europy w Bukareszcie, gdzie zdobyła brązowy medal. Jako ciekawostkę dodajmy,że to właśnie od pokonania Rosjanki w Usti nad Łabą (2011) rozpoczęła się międzynarodowa kariera Sandry Drabik, którą również zobaczymy na kieleckim ringu. Polka ma szansę poprawić remisowy (1-1) – jak dotąd – bilans walk z Eleną. Najlepiej w finale Memoriału „Czarodzieja Ringu”…

Równie długa przerwę w startach miała Ochigava, która długo nie mogła dojść do siebie po – jej zdaniem niesłusznej – przegranej walce w finale olimpiijskim z Katie Taylor. Dwukrotna mistrzyni świata (Podolsk, 2005 i New Delhi, 2006) oraz trzykrotna złota medalistka Mistrzostw Europy (Tonsberg, 2005; Vejle, 2007 i Nikolayev, 2009) wróciła do międzynarodowej rywalizacji podczas tegorocznych Mistrzostw Europy w Bukareszcie, gdzie – naszym zdaniem – została pokrzywdzona w półfinałowej walce z Francuzką Estelle Mossely, która również przymierzała się do startu w Kielcach.

Trzecią zawodniczką z Rosji podczas Memoriału im. Leszka Drogosza będzie Ekaterina Nadolinskaya (75 kg), która dopiero walczy o miejsce w kadrze narodowej. W ub. roku rywalizowała bez szczęścia podczas mistrzostw swojego kraju, przegrywając przed czasem w 3. starciu w ćwierćfinale z Inną Sagaidakovskayą.

Stawkę uczestniczek zawodów uzupełnią także: najlepsza zawodniczka zakończonych w miniony weekend Międzynarodowych Mistrzostw Śląska, Anna Alimardanova (Azerbejdżan, 51 kg) oraz jej rodaczka Yana Alexeevna (60 kg), młode mistrzynie Węgier – Lily Vary (51 kg), Sara Benke (60 kg) i Petra Szatmari (75 kg), brązowa medalistka mistrzostw Ukrainy Tatyana Krinitska (51 kg) oraz Ormianka Ashken Hovhannisyan (60 kg).

Polskę reprezentować będą trzy podopieczne trenera Pawła Pasiaka – wspomniana Sandra Drabik (51 kg), Sandra Kruk i Kinga Siwa (obie 60 kg). Niestety zabraknie anonsowanej wcześniej wicemistrzyni Europy z Bukaresztu, Eweliny Wicherskiej.

NIE MA ZGODY NA START ELŻBIETY WÓJCIK W MISTRZOSTWACH ŚWIATA SENIOREK W JEJU

ela_werdykt

Jak poinformował Polski Związek Bokserski, młodzieżowa mistrzyni olimpijska i zarazem mistrzyni świata oraz Europy w tej kategorii wiekowej, Elżbieta Wójcik (75 kg) nie otrzymała zgody od Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego (AIBA) na start w Mistrzostwach Świata Seniorek, które odbędą się od 13 do 25 listopada w południowokoreańskim mieście Jeju.

Stosowny wniosek prezesa PZB, Zbigniewa Górskiego, został złożony w światowej centrali po wywalczeniu przez naszą zawodniczkę złotego medalu w Nanjing. Niestety – mimo uznania, jakim AIBA darzy najlepszą na świecie młodzieżową zawodniczkę wagi z limitem 75 kg – wspomniany wniosek został odrzucony, zaś w utrzymanej w przyjaznym tonie odpowiedzi napisano dyplomatycznie, że Ela oczekiwana jest na seniorskim ringu – zgodnie z przepisami – dopiero od stycznia 2015 roku.

IRLANDZKI ZWYCIĘZCA DAMIANA KIWIORA CHCE BOKSOWAĆ DLA „HUSARII”

jj_joyce

Półfinalista tegorocznych mistrzostw Irlandii, 27-letni  John Joe Joyce (69 kg – na zdjęciu w środku), który podczas sierpniowych Mistrzostw Unii Europejskiej pokonał w Sofii Damiana Kiwiora, chce boksować w barwach Rafako Hussars Poland w lidze zawodowej WSB.

- John Joe Joyce zgłosił się do mnie osobiście, wyraził zainteresowanie występami w naszej drużynie. Jest w drafcie, a to podstawowy wymóg, aby móc podpisać umowę z jakimkolwiek zagranicznym pięściarzem. Waży 73 kg, ale występuje w kategorii  z limitem 69 kg, w której mamy wolne miejsce – powiedział szef „Husarii” Jarosław Kołkowski.

Największy sukces Irlandczyk odniósł w 2008 roku, zdobywając brązowy medal Mistrzostw Europy w Liverpoolu w wadze do 64 kg. Obok niego na najniższym stopniu podium stanął wtedy Marcin Łęgowski, starszy brat Kazimierza, który boksuje w „Husarii” w tej samej kategorii. Joyce wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie (2008), gdzie w pierwszej rundzie pokonał mającego w dorobku brązowe medale mistrzostw świata Węgra Gyulę Kate, a następnie przegrał małymi punktami (przy remisie 11-11) z późniejszym złotym medalistą olimpijskim Felixem Diazem z Dominikany, który w zawodowej karierze ma teraz bilans 15-0.

Rok później Joyce dotarł do ćwierćfinału Mistrzostw Europy w Moskwie, w którym przegrał z Ukraińcem Tarasem Shelestyukiem, późniejszym mistrzem świata i brązowym medalistą Igrzysk Olimpijskich. Kilka lat temu irlandzki bokser walczył w lidze WSB dla Miami Gallos. Przegrywał walki m.in. z walczącym dziś na profesjonalnych ringach Russellem Lamourem.

Wcześniej akces do Rafako Hussars Poland zgłosiło pięciu zawodników z Indii, w tym Mandeep Jangra, boksujący w limicie 69 kg. Draft do ligi zostanie przeprowadzony za dwa miesiące w Korei Południowej. Do tej pory w kategorii z limitem 69 kg, o miejsce w której ubiega się Irlandczyk, boksowali m.in. Ireneusz Zakrzewski i Zhora Simonyan.

IRLANDCZYCY ZAGWARANTUJĄ W KIELCACH BOKSERSKIE EMOCJE

sheehan

Nie ma chyba przesady w stwierdzeniu, że Irlandczycy – niezależnie od tego w jakim składzie przyjeżdżają na zawody – są gwarancją wielkich emocji. Wrodzona ambicja, siła, niezłomność i chęć rywalizacji, w połączeniu z klasą sportową sprawiają, że w ostatnich latach zawodnicy z Zielonej Wyspy należą do najlepszych w Europie. Dlatego cieszy nas, że w Kielcach, podczas 2. Memoriału im. Leszka Drogosza zobaczymy czteroosobową ekipę z Irlandii.

Na jej czele staną dwaj tegoroczni mistrzowie Irlandii, Michael O`Reilly (75 kg) i Cornelius „Con” Sheehan (+91 kg – na zdjęciu) oraz ubiegłoroczny czempion, Ross Hickey (64 kg). Pierwszy z nich, młodzieżowy wicemistrz Europy z 2011 roku, reprezentował swój kraj podczas sierpniowych Mistrzostw Unii Europejskich w Sofii, przegrywając w finale z młodym Francuzem Christianem M’Billi Assomo, drugi, mający za sobą walki w lidze WSB, bez powodzenia rywalizował w Mistrzostwach Świata w Baku (2011) i Ałmatach (2013), ulegając w eliminacjach Roberto Cammarelle z Włoch i Kubanczykowi Yoandrisowi Toiracowi. Najwiekszym sukcesem Sheehana jest wywalczenie złotego medalu Mistrzostw Unii Europejskiej w Odense (2009), gdzie jednakże wygrał dwie walki z zawodnikami przeciętnej klasy.

Najstarszy z tego towarzystwa, 27-letni Hickey uchodzi za niespełniony talent. W 2008 roku w Liverpoolu wywalczył brązowy medal Mistrzostw Europy wagi lekkiej, ulegając w walce o finał Białorusinowi Vazgenowi Safaryantsowi, lecz wcześniej wygrał dwa pojedynki, eliminując m.in. Ukraińca Olexandra Klyuchko.

ZGRUPOWANIE KADRY NARODOWEJ SENIORÓW W KRZYWOPŁOTACH

polski01

Kadra narodowa seniorów, która przygotowuje się do startu w 2. Memoriale im. Leszka Drogosza w Kielcach, rozpoczyna dzisiaj pracę pod nowym „dowództwem”. Debiutujący w roli pierwszego szkoleniowca reprezentacji, Tomasz Różański oraz jego doświadczony asystent, Walery Korniłow, powołali na zgrupowanie szkoleniowe siedmiu Biało-Czerwonych.

W Krzywopłotach (koło Karlina) trenować będą: Mateusz Polski (KSW Róża Karlino, 60 kg – na zdjęciu), Radomir Obruśniak (KSW Róża Karlino, 60 kg), Kazimierz Łęgowski (Bokser Chojnice, 64 kg)), Marcin Latocha (KSW Róża Karlino, 64 kg), Daniel Adamiec (RUSHH Kielce, 64 kg), Arkadiusz Szwedowicz (BKS Skorpion Szczecin, 75 kg) i Kamil Gardzielik (Copacabana” Konin, 75 kg). W rezerwie pozostają Marek Pietruczuk (Victoria Ostrołęka, 56 kg) i Sylwester Kozłowski (Akademia Walki Warszawa, 56 kg).

OŚMIU AKTUALNYCH MISTRZÓW USA WYSTĄPI PODCZAS 2. MEMORIAŁU IM. LESZKA DROGOSZA

cam

Coraz mniej czasu pozostało do rozpoczęcia 2. Memoriału im. Leszka Drogosza, który startuje już 15 września. Tymczasem organizatorzy odnotowują kolejne zgłoszenia do turnieju, który w tym roku znalazł się w oficjalnym kalendarzu AIBA i EUBC. W związku z powyższym do startu w Kielcach swój akces zgłosiło jak dotąd 17 reprezentacji, wśród których na szczególną uwagę zasługuja Amerykanie.

Zza Oceanu do Polski przyleci bowiem aż dziesięcioosobowy team, w składzie którego będzie 8 tegorocznych mistrzów – Malik Jackson (52 kg), JaRico O`Quinn (56 kg), Genaro Gamez (60 kg), Abraham Nova (64 kg), Jose Alday (69 kg), LeShawn Rodriguez (75 kg), Joshua Temple (91 kg) i Cam Awesome (+91 kg) oraz dwóch wicemistrzów USA ze SpokaneJoshua Franco (49 kg) i Jasper McCargo (81 kg). Dodajmy, że Jackson, Alday, Rodriguez i Awesome to złoci medaliści amerykańskiego czempionatu z 2013 roku.
mistrzowieUSA
Trzech z nich Gameza, Aldaya i Awesome`a widzieliśmy w akcji w Warszawie podczas tegorocznego MTB im. Feliksa Stamma. Wówczas ten ostatni (na zdjęciu) stanął na najwyższym stopniu podium oraz otrzymał nagrodę dla najlepszego zagranicznego zawodnika turnieju.

Wiele wskazuje na to, że będzie to trzon kadry olimpijskiej USA, która startem podczas Mistrzostw Świata w Ałmatach (2013) rozpoczęła przygotowania do Igrzysk w Rio de Janeiro (2016). W Kazachstanie wystapiło czterech pięściarzy, których zobaczymy w Kielcach – Jackson, Alday, Rodriguez i Awesome. Najdalej – do 1/8 finału – dotarł ten ostatni, przegrywając na punkty z azerskim siłaczem, Magomedrasulem Medzhidovem. Miesiąc wcześniej Awesome i Alday dotarli do finału Mistrzostw Panamerykańskich w Santiago de Chile. Pierwszy z nich uległ znakomitemu Brazylijczykowi Evertonowi Lopesowi, a drugi przegrał z młodym Kubańczykiem Yoandrisem Toiracem.

TOMASZ RÓŻAŃSKI: NIE BĘDZIE PODZIAŁÓW NA „HUSARIĘ” I REPREZENTACJĘ POLSKI

tomek z feliksem

- Możliwość pracy jako główny trener Rafako Hussars Poland i reprezentacji Biało-Czerwonych to komfortowa sytuacja – mówi selekcjoner Tomasz Różański. W „Husarii” jego asystentem będzie ceniony szkoleniowiec Jerzy Baraniecki, w kadrze Białorusin Walery Korniłow.

- 90 procent kadry narodowej składa się z zawodników „Husarii”, więc dla mnie połączenie funkcji jest komfortową sytuacją. Z pewnością wszyscy zawodnicy będą trenowali razem, nie będzie żadnych podziałów na „Husarię” i reprezentację – powiedział Tomasz Różański, który oficjalnie zespół narodowy przejmie 1 października.

Odnoszący sukcesy w pracy w swoim klubie KSW „Róża” (nazwa od nazwiska trenera-założyciela) Karlino i młodzieżowym zespole narodowym kobiet 38-letni Tomasz Różański został nominowany na Head Coacha, bo tak należy nazwać funkcję i szkoleniowca pierwszej reprezentacji seniorskiej, i głównego trenera drużyny występującej w zawodowej lidze World Series of Boxing.

Tomasz Różański to twórca sukcesów m.in. Elżbiety Wójcik (75 kg), Młodzieżowej Mistrzyni Olimpijskiej z Nankinu i Młodzieżowej Mistrzyni Świata z Sofii. W tej żeńskiej kadrze zastąpi go Tomasz Potapczyk z UKS Boxing Sokółka, zaś karierę seniorską Wójcik w reprezentacji będzie prowadził jej selekcjoner, kolejny trener młodego pokolenia Paweł Pasiak.

Głównym zadaniem Tomasza Różańskiego na najbliższe miesiące, to przygotowanie kadrowiczów do występów w międzynarodowych turniejach i w prestiżowej lidze WSB. Limity kategorii wagowych są identyczne, dlatego nowy szkoleniowiec reprezentacji razem ze swymi asystentami Walerym Korniłowem i Jerzym Baranieckim będzie mógł spokojnie decydować, którzy zawodnicy wystąpią w poszczególnych zawodach.

Wraz z szefami Rafako Hussars Poland – Jarosławem Kołkowskim i Jackiem Szelągowskim – czeka go również draft do ligi WSB. Za dwa miesiące odbędzie się nabór zagranicznych zawodników do „Husarii:. Być może Tomasz Różański będzie chciał dokooptować do drużyny kilku młodych cudzoziemców, a może postawi na polskich juniorów?

- Nie jestem wielkim zwolennikiem draftu, choć oczywiście damy szansę również cudzoziemcom. Generalnie chodzi o ciężką pracę i podnoszenie poziomu sportowego polskich zawodników. Chcę aby oni się rozwijali i stanowili o sile Husarii, oczywiście też zdobywali medale zawodów mistrzowskich – dodał Tomasz Różański.

Jeśli chodzi o „Husarię”, Tomasz Różański będzie jej trzecim trenerem w historii. Początkowo zespół prowadził Hubert Migaczew, który także pełnił funkcję trenera reprezentacji Polski. W ostatnich miesiącach jego rolę przejął doświadczony Jerzy Baraniecki.

[Fot. Barbara Sańko ©]

SARAH OURAHMOUNE – GWIAZDA FRANCUSKIEGO BOKSU OLIMPIJSKIEGO WRÓCIŁA DO RYWALIZACJI

sarah-ourahmoune-2

Francuskich kibiców boksu olimpijskiego ucieszyła zapewne wiadomość, że po ponad dwuletniej przerwie na światowe ringi wróciła wicemistrzyni świata z Ningbo (2008) i Europy z Rotterdamu (2011) wagi muszej (51 kg), 32-letnia dzisiaj Sarah Ourahmoune.

Pięciokrotna mistrzyni Francji seniorek, znana z rywalizacji m.in. z Kingą Ruszczyńską i Karoliną Michalczuk, zawiesiła swoja karierę zawodniczą po przegraniu na Mistrzostwach Świata w Qinhuangdao (2012) kwalifikacji olimpijskich. Sarah w decydującej o awansie olimpijskim walce uległa (15-21) Stoyce Petrovej, dzięki czemu to Bułgarka a nie ona skrzyżowała w ćwierćfinale rękawice z Karoliną Michalczuk.

Ourahmoune zamierzała definitywnie zakończyć pięściarską karierę, urodziła córkę i po …16 miesiącach ponownie stanęła do międzynarodowej rywalizacji podczas trwającego właśnie w Turcji Memoriału Ahmeta Comerta. Jej celem na ten rok jest start w Mistrzostwach Świata w Jeju, ale by zdobyć miejsce w kadrze narodowej będzie musiała wygrać rywalizację z młodszą o 13 lat Vassilą Lkhadiri.

TOMASZ ADAMEK: PROWOKACJE NIJAK SIĘ MAJĄ DO WALKI. JESTEM CZŁOWIEKIEM, KTÓRY NIE GADA, A ROBI

adamek_waga

- Czy przed Panem walka ostatniej szansy? W razie przegranej będzie można mówić o końcu prawdziwej kariery?
Tomasz Adamek: Gdybym myślał w ten sposób, nie wchodziłbym do ringu. Po marcowej porażce z Wiaczesławem Głazkowem odpocząłem. Czuję się świeżo, jestem gotowy do walki. Przede mną osiem tygodni ciężkiej pracy. Od wtorku będę trenował dwa razy dziennie.

- Artur Szpilka stanowi wyzwanie podobnego kalibru jak Głazkow?
TA: To nie był mój dzień. Byłem wolny, dlatego przegrałem. Za mną niejedna ringowa wojna, dlatego odpoczynek dobrze mi zrobił. Jeśli chodzi o Szpilkę, to niczego się nie obawiam. Kibice chcą zobaczyć mnie w akcji, dlatego wejdę do ringu jako wielki wojownik i taki sam z niego zejdę. Taki jest Tomasz Adamek.

- Była rozbieżność zdań jeśli chodzi o liczbę rund?
TA: Tak, my chcieliśmy zakontraktować walkę na dwanaście rund, zaś strona Szpilki na dziesięć. Zgodziłem się, niech zostanie dziesięć. Dla mnie to bez znaczenia. Równie dobrze mógłbym walczyć przez pięć lub sześć. Na sto procent wygram.

- Jeśli tak się stanie, to postara się Pan jeszcze o walki o wysoką stawkę? A może bez względu na wynik będzie to jedna z ostatnich potyczek w karierze?
TA: Wszystko będzie zależało od tego, jak będę wyglądał w walce ze Szpilką. Jeśli okaże się, że jestem szybki i świeży, będzie to oznaczało, że mogę jeszcze trochę powalczyć. Mój styl bazuje na szybkości i sprycie, one są mi potrzebne w ringu. Kiedy tych elementów zabraknie, to przyjdzie czas na odejście. W walce padają ciosy, można stracić zdrowie lub nawet życie. Dziś czuję, że odpocząłem i jestem bardzo szybki. To znaczy, że dobrze się zregenerowałem. Jeżeli tak samo będzie 8 listopada, to pokuszę się o kolejną walkę i być może jeszcze stanę przed wielkim wyzwaniem.

- Podczas konferencji prasowej spodziewał się Pan prowokacji ze strony Szpilki?
TA: Każdy normalny człowiek wie, że prowokacje nijak się mają do walki. Ja nigdy nie gadałem wiele, a 49 razy kończyłem walki jako zwycięzca. Można gadać, a w ringu nic nie pokazać. Wtedy ośmieszasz się i robisz z siebie durnia. Ja jestem człowiekiem, który nie gada, a robi.

Rozmawiał: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

chwila

ARTUR SZPILKA: ZAMIERZAM WALCZYĆ ZUPEŁNIE INACZEJ NIŻ DO TEJ PORY

SZPILKA04

- Spodziewano się, że podczas konferencji prasowej padną obraźliwe słowa, tymczasem podszedł pan do Tomasza Adamka z szacunkiem.
Artur Szpilka: Oczywiście, bo był mistrzem świata i zrobił wiele dla polskiego boksu, więc dlaczego miałbym huczeć w jego kierunku? Z Krzysztofem Zimnochem nie można go nawet porównywać. On zalazł mi za skórę i nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Ale to zamknięty temat. Zrobiło się o tym cicho i nie chcę, by znowu się zaczęło.

- W styczniu przegrał pan z Bryantem Jenningsem, po raz pierwszy w zawodowej karierze. 8 listopada czeka pana jeszcze trudniejsza przeprawa?
AS: Trudno powiedzieć. Roy Jones junior stoczył wyrównaną walkę lub wręcz przegrywał z Pawłem Głażewskim, a wcześniej w Moskwie prawie znokautował Denisa Lebiediewa. Styl rywala decyduje o przebiegu walki. Adamek jest lepszy technicznie od Jenningsa, ale ten okazał się bardzo niewygodnym rywalem. Ma długie ręce, szczelną obronę, bardzo dobrą kondycję. Teoretycznie jest prostym pięściarzem, a jednak pokonuje kolejnych przeciwników.

- Czego brakuje Adamkowi w porównaniu z walką przeciwko Chrisowi Arreoli z 2010 roku, która uchodzi za jego najlepszą w kategorii ciężkiej?
AS: Na pewno nie jest to ten sam zawodnik, co dawniej. W wadze cruiser był fenomenalny. Dziś to już nie ta szybkość i nie ta determinacja. Pozostaje jednak groźny, w ringu dużo myśli i dużo widzi. Potrafi wykorzystać błędy rywala, a szczególnie takiego, który naciera z opuszczoną gardą.

- Pan będzie pamiętał, aby tak nie walczyć?
AS: Wciąż zdarza mi się opuszczać ręce, ale robię wszystko, by wyeliminować błędy. I naprawdę mój występ będzie dużym zaskoczeniem dla kibiców. Nie będę opowiadał, co zrobię, jednak zamierzam walczyć zupełnie inaczej niż do tej pory.

- Nie chciał pan walczyć na dystansie dwunastu rund?
AS: Chciałem dziesiątki, zresztą identyczne było zdanie mojego trenera. Nie lekceważę Tomka. Dwanaście rund to jego dystans, on ma na koncie wiele takich pojedynków, a ja ani jednego. Powiedziałem, że jeśli Adamek się uprze, to nie ma sprawy, ale nie byłaby to mądra decyzja.

Rozmawiał: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

ORDER POLSKIEGO ZWIĄZKU BOKSERSKIEGO DLA JÓZEFA GRUDNIA I MARIANA KASPRZYKA

pzb

Podczas dzisiejszego posiedzenia Zarządu PZB podjęto uchwałę ustanawiającą Order Polskiego Związku Bokserskiego. Odznaczenie przyznawane jest przez Kapitułę, którą stanowi Kongres PZB, zaś w szczególnych przypadkach decyzję o przyznaniu tego zaszczytnego odznaczenia podejmuje Zarząd PZB, informując o tym delegatów na Kongres.

Order Polskiego Związku Bokserskiego otrzymać mogą osoby, które legitymują się 35-letnim stażem nienagannej pracy w strukturach PZB w roli działacza, sędziego trenera, albo mają w swojej sportowej biografii udział w finale Igrzysk Olimpijskich lub złoty medal MŚ. Zarząd PZB na dzisiejszym posiedzeniu postanowił – w  uznaniu wielkich osiągnięć sportowych – przyznać wspomniany order jako pierwszym mistrzom olimpijskim Józefowi Grudniowi i Marianowi Kasprzykowi. Serdecznie gratulujemy.

TOMASZ RÓŻAŃSKI PIERWSZYM TRENEREM KADRY NARODOWEJ SENIORÓW I RAFAKO HUSSARS POLAND!

tomasz_rozanski

Dotychczasowy trener młodzieżowej kadry narodowej kobiet w boksie, Tomasz Różański, współtwórca sukcesów m.in. Elżbiety Wójcik, Pauliny Jakubczyk oraz Mateusza Polskiego, otrzymał od prezesa Polskiego Związku Bokserskiego, Zbigniewa Górskiego, nominację na stanowisko pierwszego szkoleniowca kadry narodowej seniorów. Twórca sukcesów zawodniczek i zawodników KSW Róża Karlino, klubu, który założył przed sześcioma laty, będzie zarazem pierwszym trenerem drużyny Rafako Hussars Poland, która rywalizować będzie w 4. sezonie zawodowej ligi World Series of Boxing.
tom_chiny
Białorusin Walery Korniłow, który od stycznia br. był pierwszym szkoleniowcem kadry, pełnić będzie odtąd rolę asystenta 38-letniego Polaka, podobnie jak Jerzy Baraniecki w lidze WSB. Opiekę nad młodzieżową kadrą narodową kobiet przejmie doskonale znany ze współpracy z trenerem Różańskim podczas przygotowań do młodzieżowych turniejów mistrzowskich, wychowawca m.in. Patrycji Woronowicz i Pawła Wierzbickiego, Tomasz Potapczyk – na co dzień trener w UKS Boxing Sokółka.

W imieniu Redakcji i Czytelników serwisu PolskiBoks.pl życzymy trenerom Różańskiemu i Potapczykowi sukcesów na miarę swoich wielkich poprzedników oraz satysfakcji w pracy z Kadrą Narodową.

LAURA GRZYB: TEMPO PRACY I KOMBINACJE CIOSÓW PRZYPRAWIAŁY MNIE O DRESZCZE

laura_usa_mini

Dla wychowanki BKS Jastrzębie-Zdrój, Laury Grzyb, to pierwszy sezon w gronie seniorskim. Etatowa do niedawna juniorska i młodzieżowa reprezentantka Polski, wiosną zdobyła srebrny medal najpoważniejszego krajowego czempionatu, przegrywając w finale wagi koguciej (54 kg) z Martyną Letkiewicz. Kolejnym krokiem w karierze Laury będą Młodzieżowe Mistrzostwa Polski, do których przygotowuje się za Oceanem, w Global Boxing Gym w North Bergen.

- Mój pobyt w Stanach Zjednoczonych miał określony cel – wypracowanie solidnych fundamentów, do budowy formy na zbliżające się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski. Czy ten cel został osiągnięty okaże się kiedy mój organizm się zregeneruje i wrócę do treningów w Jastrzębiu-Zdroju – mówi 19-letnia podopieczna trenera Andrzeja Porębskiego.
laura_usa01
Laura Grzyb przyjechała do USA na zaproszenie znanego i cenionego w Stanach polskiego promotora i biznesmena, Mariusza Kołodzieja, szefa Global Boxing. Pięściarka z Jastrzębia-Zdroju przyleciała wraz z inną wielką nadzieją polskiego boksu olimpijskiego, Justyną Walaś, oraz jej trenerem i wychowawcą Aleksandrem Maciejowskim.

- Przez pierwszy okres pobytu dużo pracowałam nad siłą i wytrzymałością fizyczną. Wyposażenie gymu w North Bergen jest świetne, dzięki czemu mogliśmy dobrać odpowiednie obciążenie, aby trening przyniósł zamierzone efekty. W drugiej części obozu trener Aleksander Maciejowski wprowadził do mojego treningu dużo techniki. Pracowałam w parze z Justyną Walaś, co zmusiło się do większej pracy nóg i skupienia się nad obroną. Bardzo dużo czasu spędziłam na treningach indywidualnych z trenerem Maciejowskim i bardzo cenię wskazówki trenera mistrzyni świata. Parę razy tarczował mnie także Mike Cupak. Tempo pracy i kombinacje ciosów czasem przyprawiały mnie o dreszcze. Sporo czasu w gymie poświęcił mi Lenny DeJesus. Kilka razy pracował ze mną na tarczy, pomagał mi podczas treningu na worku. Starał się wyeliminować błędy, które zauważył już podczas pierwszego wspólnego treningu. Przyznam szczerze, że wiele jego ćwiczeń wykonywałam z trudnością. Mam jednak nadzieję, że wszystkie treningi przyniosą efekty – kontynuuje Laura Grzyb.
laura_usa02
Młoda wicemistrzyni Polski seniorek docenia pomoc, jaką udzielili jej na tym etapie kariery zarówno Mariusz Kołodziej, jak i Aleksander Maciejowski. Wierzy, że dzięki treningom w Global Boxing Gym, podniosła swój sportowy poziom, o czym przekonamy się już podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski.

- Chciałabym z tego miejsca podziękować panu Mariuszowi Kołodziejowi – szefowi fundacji Global Boxing za zaproszenie na obóz. Będę dobrze wspominać pobyt w Stanach Zjednoczonych. Ludzie, z którymi miałam zaszczyt tam współpracować wywarli na mnie ogromne wrażenie. Dziękuję również trenerowi Aleksandrowi Maciejowskiemu, który poświęcił mi sporo czasu i zaopiekował się mną jak swoją zawodniczką – zakończyła pięściarka, która znajduje się już w kręgu zainteresowań trener kadry narodowej seniorek, Pawła Pasiaka.

laura_usa03

OSIEM POLEK, W TYM SZEŚĆ SENIOREK, NA NAJWYŻSZYM STOPNIU PODIUM W GLIWICACH

DSC07115

W Gliwicach zakończyły się 9. Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet, w których od piątku rywalizowały zawodniczki z Azerbejdżanu, Czech, Finlandii, Francji, Niemiec, Ukrainy, Węgier i Polski.  Z trzech grup wiekowych (junior, youth i elite) najlepiej obsadzona była rozgrywka wśród tych ostatnich, w czym sporą zasługę miał udział w zawodach naszej kadry narodowej. Ostatecznie aż sześć Polek stanęło na najwyższym podium wśród seniorek, z czego cztery miały w nogach trudny obóz szkoleniowy w Zakopanem. Jednak najlepszą zawodniczką mistrzostw została wybrana nie zawodniczka gospodarzy, tylko Azerka Anna Alimardanova (54 kg), która boksowała niezwykle dojrzale i skutecznie, ale – po prawdzie – żadna z rywalek nie postawiła jej wysoko poprzeczki.

Dla nas szlagierami finałów były pojedynki Sandry Brodackiej (BKS Skorpion Szczecin, 48 kg) z Angeliką Grońską (06 Kleofas Katowice) oraz Sandry Drabik (KS Boxing Kielce, 51 kg) z Eweliną Wicherską (PKB Poznań). W obu przypadkach sędziowie oceniający potyczki nie byli jednogłośni typując wygrane szczecinianki i kielczanki. Nie wszystkich sędziów przekonały do siebie Sandra Kruk (KS Kontra Elbląg, 57 kg) i Lidia Fidura (GUKS Carbo Gliwice, 75 kg). Pierwsza z nich pokonała niezwykle ofensywnie usposobioną Francuzkę Julie Le Gaillard, zaś druga wypunktowała wicemistrzynię Węgier Lucę Szabo, za co została nagrodzona wyróżnieniem dla najlepszej śląskiej pięściarki zawodów.

Zagraniczne rywalki miały dzisiaj także Natalia Hollińska (BKS Skorpion Szczecin, 69 kg) i Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice, 60 kg). Szczecinianka niespodziewanie uległa (1-2) Czeszce Ester Konecnej, zaś zawodniczka z Gliwic została znokautowana przez Finkę Mirę Potkonen, naszym zdaniem najlepszą zawodniczkę turnieju.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [NIEDZIELA, 7 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

SENIORKI (ELITE)

48 kg
Sandra Brodacka (BKS Skorpion Szczecin) – Angelika Grońska (06 Kleofas Katowice) 2-1

51 kg
Sandra Drabik (KS Boxing Kielce) – Ewelina Wicherska (PKB Poznań) 2-1

54 kg
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Lenka Kardova (Czechy) 3-0

57 kg
Sandra Kruk (KS Kontra Elbląg) – Julie Le Gaillard (Francja) 2-1

60 kg
Mira Potkonen (Finlandia) – Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice) 4 KO

64 kg
Kinga Siwa (SAKO Gdańsk) – Aleksandra Talaga (06 Kleofas Katowice) 3-0

69 kg
Ester Konecna (Czechy) – Natalia Hollińska (BKS Skorpion Szczecin) 2-1

75 kg
Lidia Fidura (GUKS Carbo Gliwice) – Luca Szabo (Węgry) 2-1

+81 kg
Anna Słowik (Garda Karczew) – Karolina Cyran (UKS Adrenalina Wrocław) 2-1

JUNIORKI (JUNIOR)

40 kg
Ilona Sarembo (Niemcy) – Paulina Pawlik (GUKS Carbo Gliwice) 2 TKO

MŁODZIEŻ (YOUTH)

51 kg
Julia Radys (Gwardia Łódź) – Aleksandra Gogolewska (UKS Adrenalina Wrocław) 3-0

54 kg
Mailys Gangloff (Francja) – Anna Sondej (06 Kleofas Katowice) 2 TKO

57 kg
Mirela Balcerzak (BKS Skorpion Szczecin) – Klaudia Szostek (BKS Jastrzębie) 3-0

60 kg
Flora Tal (Węgry) – Svitlana Kreshchuk (Ukraina) 3-0

64 kg
Timea Takacs (Węgry) – Eliza Poniedziałek (Obra Zbąszyń) 3 TKO

POZNALIŚMY WSZYSTKIE FINALISTKI 9. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA

ewelina_kinga

W sesji popołudniowej o awans do finałów 9. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska rywalizowały seniorki. W hali przy ul. Jasnej 31 w Gliwicach zobaczyliśmy w akcji m.in. reprezentantki Polski, które na Górny Śląsk przyjechały niemal z marszu po ciężkim obozie szkoleniowym w Zakopanem. Mimo iż szczyt formy podopiecznych Pawła Pasiaka ma zostać osiągnięty późną jesienią, kiedy to w Korei Południowej walczyć będą w Mistrzostwach Świata, zobaczyliśmy je w całkiem niezłej dyspozycji.

Najtrudniejsze zadanie czekało brązową medalistkę Mistrzostw Europy z Bukaresztu, Kingę Siwą (SAKO Gdańsk, 64 kg), która zmierzyła się z mistrzynią Unii Europejskiej z Keszthely (2013), Bianką Nagy, którą zresztą w tym roku pokonała podczas wspomnianych ME. Doświadczona Polka i tym razem okazała się skuteczniejsza od Madziarki, choć jej zwycięstwo było niejednogłośne (2-1). Zagraniczne rywalki pokonały także Ewelina Wicherska (PKB Poznań, 51 kg) oraz Natalia Hollińska (BKS Skorpion Szczecin, 69 kg). Pierwsza z nich nie pozostawiła złudzeń młodej mistrzyni Węgier Lili Vary, zaś druga niejednogłośnie na punkty (2-1) uporała się z niemiecką weteranką, Janine Hoffmann, która tydzień temu wywalczyła srebrny medal mistrzostw swojego kraju.

Zdecydowanie ciekawszą od wspomnianych walk była rywalizacja dwóch kadrowiczek trenera Pasiaka. Sandra Kruk (KS Kontra Elbląg, 57 kg) i Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń) skrzyżowały rękawice w finale tegorocznych Mistrzostw Polski. Wówczas sędziwie przyznali zwycięstwo bardziej doświadczonej wicemistrzyni świata z 2012 roku. Dzisiaj w Gliwicach młodsza Rygielska, mimo ambitnej postawy, ponownie musiała uznać wyższość Kruk. Pierwszą porażkę w nowej kategorii wagowej (60 kg) zanotowała Sylwia Maksym (BKS Skorpion Szczecin). Niejednogłośnie na punkty (2-1) pokonała ją dzisiaj inna była kadrowiczka Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice).

Niestety swoich walk nie wygrały dwie młode zawodniczki, w których całkiem niedawno upatrywaliśmy medalistki światowych turniejów mistrzowskich. Była mistrzyni świata i Europy juniorek (dawniej kadetek), Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin, 69 kg) nie sprostała czeskiej weterance, Ester Konecnej, zaś Martyna Letkiewicz (GUKS Carbo Gliwice, 57 kg), która 4 lata temu zdobyła brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy, przegrała (0-3) z mocno bijącą brązową medalistką tegorocznych mistrzostwa Francji – Julie LeGaillard.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH SENIOREK [SOBOTA, 6 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

48 kg
Sandra Brodacka (BKS Skorpion Szczecin) – Kinga Filipczuk (Niestowarzyszona) 3-0

51 kg
Ewelina Wicherska (PKB Poznań) – Lili Vary (Węgry) 3-0
Sandra Drabik (KS Boxing Kielce) – Żaneta Cieśla (KS Kontra Elbląg) 3-0

54 kg
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Patrycja Ślosarczyk (J&J Sport Center Kraków) 3-0
Lenka Kardova (Czechy) – Monika Serafin (06 Kleofas Katowice) 3-0

57 kg
Sandra Kruk (KS Kontra Elbląg) – Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń) 3-0
Julie Le Gaillard (Francja) – Martyna Letkiewicz (GUKS Carbo Gliwice) 3-0

60 kg
Mira Potkonen (Finlandia) – Yana Alexeevna (Azerbejdżan) 3-0
Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice) – Sylwia Maksym (BKS Skorpion Szczecin) 2-1

64 kg
Aleksandra Talaga (06 Kleofas Katowice) – Karolina Gawrysiuk (GUKS Carbo Gliwice) 3-0
Kinga Siwa (SAKO Gdańsk) – Bianka Nagy (Węgry) 2-1

69 kg
Natalia Hollińska (BKS Skorpion Szczecin) – Janine Hoffmann (Niemcy) 2-1
Ester Konecna (Czechy) – Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin) 3-0

+81 kg
Anna Słowik (Garda Karczew) – Paulina Laskowska (Obra Zbąszyń) 3-0

MINI MECZ POLSKA-WĘGRY DLA RYWALEK. TRIUMF CZTERECH POLSKICH JUNIOREK

paulina_pszczoła

W I serii dzisijeszych walk 9. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska Kobiet – podobnie jak wczoraj przed południem – rywalizowały zawodniczki z grup wiekowych Junior oraz Youth. Pierwsze z nich stoczyły pojedynki finałowe, które w pewnym sensie wyglądały na mini mecz Polska-Węgry. Bratankowie przywieźli do Gliwic swój najsilniejszy skład, stąd obecność w finałach aż siedmiu Madziarek nikogo nie zdziwiła. Szkoda tylko, że ze wspomnianej rywalizacji aż czterokrotnie (na pięć walk) zwycięsko wyszły rywalki. Jedna z nich, Alexandra Viglasi, zwyciężczyni kategorii z limitem 52 kg otrzymała nagrodę dla najlepszej zawodniczki turnieju w swojej grupie wiekowej.

Zawiodła nas nieco aktualna wicemistrzyni Europy juniorek Weronika Pławecka (MOSM Tychy, 75 kg), która uległa mistrzyni Węgier, Fanni Szokol, tej samej, którą pokonała jednogłośnie na punkty w Asyżu w półfinale wspomnianych ME. Koleżanka klubowa i reprezentacyjna Weroniki, Partycja Komudzińska (46 kg), nie sprostała brązowej medalistce mistrzostw Węgier juniorek, Beatrix Kalamar, która wydawała się w zasięgu naszej młodziutkiej zawodniczki. Jedyną Polką, która pokonała rywalkę znad Dunaju była inna zawodniczka z Tychów, Dominika Huczek (50 kg), punktując pewnie Ilonę Nagy. Na wyróżnienie ponownie zasłużyła złota medalistka tegorocznej Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży – Paulina Pszczoła (J&J Sport Center Kraków – na zdjęciu z lewej), tym razem zwyciężając juniorską mistrzynię Niemiec, Ramonę Graeff.

W rywalizacji zawodniczek z grupy młodzieżowej czekaliśmy na pojedynek dwóch kadrowiczek – Mireli Balcerzak (BKS Skorpion Szczecin, 54 kg) i Anny Góralskiej (Korona Wałcz). Tej pierwszej udał się rewanż za tegoroczną przegraną w półfinale Młodzieżowych Mistrzostw Polski i w finale zaboksuje ona z Klaudią Szostek (BKS Jastrzębie).

WYNIKI I SERII WALK  [SOBOTA, 6 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

JUNIOR (dawniej KADETKI) – FINAŁY

46 kg
Beatrix Kalamar (Węgry) – Patrycja Komudzińska (MOSM Tychy) 3-0

50 kg
Dominika Huczek (MOSM Tychy) – Ilona Nagy (Węgry) 3-0

52 kg
Alexandra Viglasi (Węgry) – Natalia Antczak (BKS Skorpion Szczecin) 3-0

54 kg
Paulina Pszczoła (J&J Sport Center Kraków) – Ramona Graeff (Niemcy) 2-1

57 kg
Annamaria Solymosi (Węgry) – Weronika Dąbrowska (BKS Jastrzębie) 3-0

60 kg
Paulina Mazur (GUKS Carbo Gliwice) – Katarzyna Bujko (BKS Jastrzębie) 3-0

63 kg
Bernardett Gall (Węgry) – Tunde Kiss (Węgry) 3-0

75 kg
Fanni Szokol (Węgry) – Weronika Pławecka (MOSM Tychy) 2-1

80 kg
Patrycja Kiwak (BKS Skorpion Szczecin) – Aleksandra Smuklerz (Radomiak Radom) 3-0

YOUTH (dawniej JUNIORKI) – PÓŁFINAŁY

57 kg
Klaudia Szostek (BKS Jastrzębie) – Blanka Zabrzuch (Broń Radom) 3-0
Mirela Balcerzak (BKS Skorpion Szczecin) – Anna Góralska (Korona Wałcz) 3-0

75 kg
Ewa Moniak (Radomiak Radom) – Klaudia Pachuła (GUKS Carbo Gliwice) 3-0

CENNE ZWYCIĘSTWA NASZYCH SENIOREK W 9. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTWACH ŚLĄSKA

Boks Kobiet 01

Po ceremonii otwarcia 9. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska Kobiet, na gliwickim ringu zaprezentowały się seniorki.  W serii popołudniowej, która rozpoczęła się o godz. 17.00 wystąpiły m.in. aktualne reprezentantki Polski – Żaneta Cieśla (KS Kontra Elbląg, 51 kg), jej siostra Sandra Kruk ( KS Kontra Elbląg, 57 kg) oraz boksująca pierwszy sezon w gronie seniorskim Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń, 57 kg).

Biało-Czerwone wygrały swoje pojedynki, choć najtrudniejszą przeprawę miała ubiegłoroczna młodzieżowa mistrzyni świata, Aneta Rygielska. Zawodniczka z Torunia zanotowała cenne, choć niejednogłośne zwycięstwo (2-1) nad ubiegłoroczną mistrzynią Francji wagi koguciej, Sophie Revel. Klasę potwierdziła również aktualna wicemistrzyni świata, Sandra Kruk, pewnie punktując jedną z największych nadziei węgierskiego boksu olimpijskiego, 19-letnią Kornelię Kitti Nagy. Zwycięsko ze swojej próby wyszła Żaneta Cieśla, eliminując (3-0) brązową medalistkę zakończonych przed tygodniem mistrzostw Niemiec, Tabeę Mueller.

Śląskiej publiczności przypomniały o sobie także niedawne kadrowiczki Pawła Pasiaka – Sylwia Maksym (BKS Skorpion Szczecin)  i Beata Koroniecka (Hetman Białystok). Obie zbiły wagę do „olimpijskiej” kategorii lekkiej (60 kg), szukając w niej szansy na powrót do reprezentacji. Pierwsza z nich pokonała niejednogłośnie na punkty (2-1) brązową medalstkę ubiegłorocznych i tegorocznych mistrzostw Francji, Stelly Ferge, zaś druga nie sprostała doskonałej Fince Mirze Potkonen. Tradycyjnie w Mistrzostwach Śląska zaboksowała najbardziej doświadczona ze startujących, Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice), która niedawno zdobyła brązowy medal Mistrzostw Niemiec. Dzisiaj los kazał jest stanąć w ringu oko w oko z Niemką Katrin Huehn. Była reprezentantka Polski wygrała pewnie (3-0), pokazując, że może stanowić trudną przeprawę dla najlepszych „lekkich” w kraju.

WYNIKI WALK POPOŁUDNIOWYCH [PIĄTEK, 5 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

51 kg
Żaneta Cieśla (KS Kontra Elbląg) – Tabea Mueller (Niemcy) 3-0

54 kg
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Paulina Biernat (Palestra Warszawa) 3-0
Lenka Kardova (Czechy) – Karolina Krygier (Pomorzanin Toruń) TKO 2
Monika Serafin (06 Kleofas Katowice) – Anna Andrzejewska (Gwardia Łódź) 3-0

57 kg
Sandra Kruk (KS Kontra Elbląg) – Kornelia Kitti Nagy (Węgry) 3-0
Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń) – Sophie Revel (Francja) 2-1

60 kg
Mira Potkonen (Finlandia) – Beata Koroniecka (Hetman Białystok) 3-0
Sylwia Maksym (BKS Skorpion Szczecin) – Stelly Ferge (Francja) 2-1
Ewa Gawenda (GUKS Carbo Gliwice) – Katrin Huehn (Niemcy) 3-0

69 kg
Ester Konecna (Czechy) – Paulina Borysewicz (Hetman Białystok) 3-0

PIERWSZE WALKI 9. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA KOBIET

silesia14mini

W Gliwicach rozpoczęły się dzisiaj zmagania zawodniczek z Azerbejdżanu, Czech, Finlandii, Francji, Niemiec, Ukrainy, Węgier i oczywiście Polski w 9. Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska. Do niedzieli w hali przy ul. Jasnej 31 oglądać będziemy rywalizację pań w trzech kategoriach wiekowych (junior, youth i elite). Prestiż zawodów podniósł start kadry narodowej seniorek, która gliwicki turniej traktuje jako jeden z elementów przygotowań do najważniejszej imprezy sezonu, czyli Mistrzostw Świata w Jeju.

W piątek w I serii walk w ringu oglądaliśmy jedynie zawodniczki z grup wiekowych junior i youth. Doszło do kilku międzynarodowych potyczek naszych zawodniczek, głównie z Węgierkami. Zwycięsko ze swoich premierowych walk wyszły złota medalistka tegorocznej Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży – Paulina Pszczoła (J&J Sport Center Kraków), zdobywczyni brązowego krążka Młodzieżowych Mistrzostw Polski – Anna Sondej (06 Kleofas Katowice) oraz mistrzyni kraju w tejże kategorii wiekowej – Anna Góralska (Korona Wałcz). Szczególnie cenne było zwycięstwo pierwszej nich, która pokonała (3-0) brązową medalistkę Mistrzostw Unii Europejskiej z Keszthely (2013) i aktualną mistrzynię Węgier juniorek, Daniellę Dudas. Dodajmy, że wyeliminowana przez pięściarkę z Wałcza Węgierka to z kolei ubiegłoroczna wicemistrzyni swojego kraju w gronie juniorek.

Z pokonanych Polek najtrudniejszą rywalkę miała młodzieżowa wicemistrzyni Polski, Ewa Białas (Energetyk Jaworzno), która uległa (0-3) wicemistrzyni Europy z Asyżu (2014), Francuzce Mailys Gangloff. Więcej oczekiwaliśmy od uczestniczki MME w Asyżu, młodzieżowej mistrzyni Polski Justyny Pietras. Zawodniczka Gardy Chojna uległa (1-2) niestety ubiegłorocznej mistrzyni Węgier juniorek, Florze Tal. Zanotowaliśmy także jedną wewnatrzkrajową niespodziankę, jaką była porażka (1-2) ubiegłorocznej wicemistrzyni Unii Europejskiej i aktualnej Młodzieżowej Mistrzyni Polski wagi papierowej, Sary Domagała (KS Skalnik Wiśniówka) z Aleksandrą Gogolewską (UKS Adrenalina Wrocław).

WYNIKI WALK [PIĄTEK, 5 WRZEŚNIA 2014 ROKU]

JUNIOR (DAWNIEJ KADETKI)

46 kg
Beatrix Kalmar (Węgry) – Aleksandra Subotowicz (GUKS Carbo Gliwice)  2-1

52 kg
Alexandra Viglasi (Węgry) – Milena Bochniak (DKB Dąbrowa Górnicza) TKO 1

54 kg
Ramona Graeff (Niemcy) – Aleksandra Jakubowska (KS Skalnik Wiśniówka) 3-0
Paulina Pszczoła (J&J Sport Center Kraków) – Daniella Dudas (Węgry) 3-0

57 kg
Annamaria Solymosi (Węgry) – Ewa Gibka (UKS Bokser Chojnice) 2-1

63 kg
Bernadett Gall (Węgry) – Aleksandra Kondej (BKS Skorpion Szczecin) 3-0

YOUTH (DAWNIEJ JUNIORKI)

51 kg
Aleksandra Gogolewska (UKS Adrenalina Wrocław) – Sara Domagała (KS Skalnik Wiśniówka) 2-1
Julia Radys (Gwardia Łódź) – Justyna Górnik (Garda Gierałtowice) 2-1

54 kg
Mailys Gangloff (Francja) – Ewa Białas (Energetyk Jaworzno) 3-0
Anna Sondej (06 Kleofas Katowice) – Nikola Krouska (Czechy) 3-0

57 kg
Anna Góralska (Korona Wałcz) – Kinga Mezovari (Węgry) 2-1
Mirela Balcerzak (BKS Skorpion Szczecin) – Edyta Lechowicz (J&J Sport Center Kraków) 3-0

60 kg
Flora Tar (Węgry) – Justyna Pietras (Garda Chojna) 2-1

PIĘCIU REPREZENTANTÓW INDII ZAINTERESOWANYCH WYSTĘPAMI W „HUSARII”

mandeep

Pięciu bokserów z Indii zainteresowanych jest występami w Rafako Hussars Poland w sezonie 2014/2015. Wszyscy zostali zgłoszeni do draftu ligi World Series of Boxing. Akces do drużyny Biało-Czerwonych zgłosili: Laishram Devender Singh (49 kg), Shiva Thapa (56 kg), Manoj Kumar (64 kg), Mandeep Jangra (69 kg – na zdjęciu) i Sumit Sangwan (81 kg). Większość z nich ma za sobą starty w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, Mistrzostwach Świata oraz Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej.

- W większości to bardzo młodzi, 21-22-letni pięściarze, ale już z osiągnięciami sportowymi, do tego bardzo wysoko klasyfikowani w rankingu światowym. Na trzecich pozycjach plasują się Devender Singh i Shiva Thapa. Z pewnością szczegółowo przeanalizujemy propozycję z Indii – powiedział Jacek Szelągowski.

- Z kategorii wagowych, do których poszukujemy zawodników, idealnie pasuje np. 22-letni Laishram Devender Singh, ćwierćfinalista olimpiady londyńskiej. Przegrał wówczas walkę o podium z doświadczonym Irlandczykiem Paddym Barnesem, 2-krotnym brązowym medalistą igrzysk i byłym mistrzem oraz wicemistrzem Europy. Z kolei na prestiżowych Commonwealth Games w 2014 roku ten pięściarz z Indii wywalczył srebrny medal, znów po porażce z Barnesem – dodał menedżer „Husarii”.

- Moim celem jest medal na Igrzyskach Olimpijskich w Rio 2016 – mówił w wywiadzie dla miejscowych mediów Singh; mierzy 159 cm i waży 53 kg. Na Mistrzostwach Świata 2011 w Baku, jako zaledwie 19-latek, też dotarł do najlepszej ósemki; uległ Jong-Chun Shinowi z Korei Płd. 16-28. W ćwierćfinale azerskiego turnieju był też np. 28-letni dziś Manoj Kumar. Rok wcześniej wygrał Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej.

Draft, czyli nabór zagranicznych zawodników do poszczególnych zespołów World Series of Boxing, odbędzie się dopiero za 2 miesiące, ale poszczególne narodowe federacje już publikują nazwiska swoich pięściarzy, którzy do niego zostaną oficjalnie zgłoszeni. Prawdopodobnie do Rafako Hussars Poland dołączy 4-5 obcokrajowców. Limit wynosi 8 cudzoziemców.

WSZYSTKO CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ O PROJEKCIE APB. SZYKUJE SIĘ REWOLUCJA W BOKSIE?

aiba-pro-boxing-logo

Pisaliśmy już kilkakrotnie, że przełomowy projekt promowany przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA)AIBA Pro Boxing (APB) startuje dnia 24 października 2014 roku i jest zapowiadany jest jako wydarzenie bezprecedensowe. Po ogromnym sukcesie, jaki odniósł program WSB, AIBA Pro Boxing postrzegany jest jako modelowa kontynuacja, zapewniająca ciągłość działania. APB ma dać także możliwość praktykowania jasnego i przejrzystego systemu sędziowania, ponieważ do turniejów zatrudnieni zostaną etatowi sędziowie ringowi i punktowi. Przejrzysty model turnieju, oparty wyłącznie na wynikach osiąganych przez zawodników, zabezpieczona ścieżka rozwoju kariery z zagwarantowaną ochroną i stabilnością finansów sprawiają, że APB ma szansę stać się w przyszłości najatrakcyjniejszą propozycją dla zawodników z całego świata.

Faza przed-rankingowa, trwająca do 31 stycznia 2015 roku, wyłoni rzeczywistych mistrzów w poszczególnych kategoriach wagowych. Po raz pierwszy w historii fani boksu będą świadkami zastosowania w boksie zawodowym wieloaspektowego, opartego na rzeczywistych dokonaniach systemu rankingowego. W marcu 2015 roku nastąpi wielkie otwarcie programu APB, bowiem wówczas zaczną się pierwsze walki między pięściarzami ocenianymi według tego rankingu.

Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro (2016) będą pierwszymi w historii, w których dopuści się udział zawodowych bokserów, jakkolwiek tylko tych, którzy będą występować w APB. Jedyną ścieżką „olimpijskiego” dostępu dla nich będzie specjalny turniej APB, usankcjonowany przez MKOl. Szlak kwalifikacji olimpijskich prowadzić będzie przez udział w turnieju APB od jego początku w roku 2014 do kwalifikacji olimpijskich APB w roku 2015.

W oparciu o rankingi ustalone przez siedmiu członków Komisji Doboru i Rankingów Pięściarzy APB, krótką listę 120 zawodników zawężono do 80. Będą oni najpierw walczyć po dwa razy, w sześciu trzyminutowych rundach, by wyznaczyć światowe tabele rankingowe w każdej z dziesięciu kategorii wagowych. Następnie, w oparciu o wspomniane rankingi, każdy pięściarz stoczy co najmniej trzy kolejne sześciorundowe pojedynki w walkach o mistrzostwo – zwycięzcy będą walczyć ze sobą w ośmiorundowym pojedynku o tytuł mistrza świata APB.

GARŚĆ FAKTÓW O APB
Dlaczego jest to wyjątkowy projekt?

- Po raz pierwszy w dziejach, bokserzy mający na koncie 20 albo i mniej zawodowych walk będą mogli rywalizować w turnieju, który jest także kwalifikatorem do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.
- APB jest wyjątkowe, bo dopuszcza, by zawodnik przechodząc na zawodowstwo pozostawał pod opieką federacji krajowej, a tym samym i AIBA, do końca kariery. Oznacza to, że po raz pierwszy pięściarze przechodząc na zawodowstwo nie będą tracić szansy na zaszczyt reprezentowania kraju w przyszłych Igrzyskach Olimpijskich i mistrzostwach kontynentu.
- Zawodnicy zgłaszają akces do turniejów APB zawierając pięcioletnie umowy z Wydziałem Marketingu Boksu AIBA. Każdy zawodnik z umową ma zagwarantowane co najmniej cztery walki za umówioną stawkę, może też optymalizować cykl szkoleniowy i harmonogram walk przez cały rok z regularnym kalendarium walk. Na dodatek federacje krajowe zrzeszone w AIBA otrzymają procent od zarobków zawodników.
- Turnieje będą organizowane na całym świecie – Chiny, Niemcy, Rosja, Argentyna, Włochy, Azerbejdżan, Austria, Kuba i Kazachstan już potwierdziły chęć organizacji walk, rozmowy z innymi państwami trwają.
- Format walk APB oznacza zwiększenie liczby rund, sprawiając, że tylko najbardziej wytrwali zawodnicy mogą odnieść sukces, zmuszając ich, by adaptowali i modyfikowali swoje umiejętności tak, by sprostać wymaganiom turnieju.

TRYB KWALIFIKACJI DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W RIO 2016

W sumie dla zawodników rywalizujących w zawodach APB przyznano 20 miejsc w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Mistrz i pretendent w każdej kategorii z meczów o tytuł mistrza świata APB, czyli dwaj pięściarze z najwyższymi pozycjami w rankingach, zostaną zakwalifikowani do Igrzysk.

ZAWODNICY, KTÓRZY PODPISALI KONTRAKTY Z APB

49 KG
Shin Jonhgun (Korea Południowa)
David Ayrapetyan (Rosja)
Mark Anthony Barriga (Filipiny)
Birzan Zhakipov (Kazachstan)
Lu Bin (Chiny)
Patrick Lourenco (Brazylia)
Mohammed Flissi (Algieria)

Leandro Jose Blanc (Argentyna)

52 KG
Elias Emigio (Meksyk)
Aleksandar Alekasandrov (Bułgaria)
Redouane Asloum (Francja)
Fernando Martinez (Argentyna)
Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan)
Misha Aloyan (Rosja)
Vincenzo Picardi (Włochy)
Jasurbek Latipov (Uzbekistan)

56 KG
Javid Chelabiyev (Azerbaejdżan)
Yonni Blanco (Wenezuela)
Sergey Vodopyanov (Rosja)
Benson Njagiru (Kenia)
Zhang Jiawei (Chiny)
Satoshi Shimizu (Japonia)
Alberto Melian (Argentyna)
Khedafi Djelkhir (Francja)

60 KG
Dmitriy Polyanskiy (Rosja)
Robson Conceicao (Brazylia)
Domenico Valentino (Włochy)
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan)
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan)
Artur Bril (Niemcy)
Charly Suarez (Filipiny)
David Oliver Joyce (Irlandia)

64 KG
Abdelkader Chadi (Algieria)
Evaldas Petrauskas (Litwa)
Juan Pablo Romero (Meksyk)
Armen Zakaryan (Rosja)
Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina)
Carlos Aquino (Argentyna)
Artem Harutyunyan (Niemcy)
Boris Georgiev (Bułgaria)

69 KG
Andrey Zamkovoy (Rosja)
Denys Lazarev (Ukraina)
Marcos Nader (Austria)
Rayton Okwiri (Kenia)
Fariz Mammadov (Azerbejdżan)
Onur Sipal (Turcja)
Araik Marutjan (Niemcy)
Gyula Kate (Węgry)

75 KG
Michel Tavares (Francja)
Bogdan Juratoni (Rumunia)
Hosam Abdin (Egipt)
Adem Kilicci (Turcja)
Artem Chebotarev (Rosja)
Dmytro Mytrofanov (Ukraina)
Xhek Paskali (Niemcy)
Mario Delgado (Ekwador)

81 KG
Joe Ward (Irlandia)
Spas Genov (Bułgaria)
Ehsan Rouzbahani (Iran)
Mathieu Bauderlique (Francja)
Nikita Ivanov (Rosja)
Abdelhafid Benchabla (Algieria)
Oybek Mamazulunov (Uzbekistan)
Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan)

91 KG
Anton Pinchuk (Kazachstan)
Tervel Pulev (Bułgaria)
Javonta Charles (USA)
Clemente Russo (Włochy)
Chouaib Boloudinats (Algieria)
Emir Ahmatovic (Niemcy)
Yamil Peralta (Argentyna)
Alexey Egorov (Rosja)

russo

KONFERENCJA PRASOWA PRZED 2. MEMORIAŁEM IM. LESZKA DROGOSZA

drogosz_mini

Wczoraj w hotelu Binkowski w Kielcach odbyła się konferencja prasowa promująca 2. Memoriał im. Leszka Drogosza, który w dniach 16-20 września będzie rozgrywany się w stolicy Województwa Świętokrzyskiego. Organizatorzy zapowiadają, że będzie to jedna z najlepszych imprez pięściarskich w Polsce.

- Będzie to wielki turniej, w którym wystąpią bokserzy ze światowej czołówki. Już w tym tygodniu wielcy artyści z Radomia przywiozą popiersie Leszka Drogosza wykonane z brązu, który zostanie ustawiony w okolicach kieleckiej Hali Legionów – mówił Jan Gierada, prezes Okręgowego Świętokrzyskiego Związku Bokserskiego.

- To wspaniały sprawdzian dla naszych bokserów, który będą przygotowywać się do kolejnych igrzysk olimpijskich. W Kielcach nasi kadrowicze spotkają się z jedynymi z najlepszych pięściarzy na świecie. Mam nadzieje, że ten turniej zakorzeni się w Kielcach. Urasta on do rangi światowej i mam nadzieje, że będzie on zawsze trzymał taki poziom – mówił Jerzy Baraniecki, asystent trenera kadry narodowej seniorów.

źródło: Kamil Markiewicz, echodnia.eu

drogosz

W DRODZE NA OLIMP. ODCINEK 6: POLUS I CHMIELEWSKI MISTRZAMI EUROPY, POLSKA Z PUCHAREM NARODÓW!

paspolusa

Podczas ubiegłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Berlinie polscy pięściarze nie znaleźli się wśród medalistów turnieju. Najdalej awansował Henryk Chmielewski, który przegrał dopiero w boju o brązowy medal. Wstydu jednak nasi bokserzy nie przynieśli; Sobkowiak i Chmielewski wygrali po dwa pojedynki, po jednym zwycięstwie odnieśli Polus, Czortek i Kajnar. Można więc było powiedzieć o pewnym postępie.

 Rok 1937 rozpoczął się obiecująco, od wysokiego zwycięstwa (12:4) nad Norwegią, nokautu zadanego Austrii (15:1), wygraną z 10:6 z Węgrami. Była i porażka z Niemcami, w pechowym dla nas Dortmundzie, ale już mniejsza, niż pięć lat wcześniej, bo 5:11. W niemieckim zespole wystąpili wszyscy medaliści ostatniej olimpiady, zdobywca złotego medalu w wadze muszej, Kaiser, w półśredniej Murach – srebrnego i Miner, który w Berlinie sięgnął po brąz.

Już pod koniec marca, a więc przed mistrzostwami Polski kapitan sportowy PZB, p. Bielewicz podał przypuszczalny skład naszej reprezentacji na Mistrzostwa Europy w Mediolanie, w kategoriach od muszej do ciężkiej: Sobkowiak, Czortek, Polus, Woźniakiewicz, Chmielewski, Szymura i Piłat. Do ostatniej chwili ważył się wybór pięściarza wagi półśredniej- pomiędzy doświadczonym Sipińskim, a nowym objawieniem polskiego boksu- Kolczyńskim. Postawiono na rutynę.

Jako pierwszy z Polaków na mediolańskim ringu pojawia się Sobkowiak. W pierwszej rundzie sierpowe Polaka chybiają celu, kończą się klinczem. Dopiero pod koniec starcia ciosy Sobkowiaka są skuteczne, lądują na twarzy Rumuna Radana. W drugim starciu utrzymuje się przewaga naszego pięściarza, ale mierny technicznie, za to silny i szybki przeciwnik nie daje za wygraną. W ostatnim starciu Sobkowiak jest już tak pewny zwycięstwa, że lekceważąco opuszcza ręce i w jednym z takich momentów na jego szczękę jak piorun spada prawy sierp Rumuna. Polak siada na deskach, ale po 5 podrywa się z podłogi. Podejmuje walkę, wciąż jednak jest groggy. Radan próbuje wykorzystać sytuację, doskakuje odkryty do Polaka, i on zapomina o gardzie. Sobkowiak intuicyjnie kontruje, a wtedy… na deski pada Rumun. Włoska publiczność wyje z zachwytu, a my odnosimy pierwsze, cenne zwycięstwo.

Zaraz po Sobkowiaku na ringu pojawia się kolejny Polak – Polus. Jego rywalem jest najlepszy z Austriaków. Jaro tuż po gongu rzuca się do furiackiego ataku, Polus robi krok do tyłu i uderza prawym sierpem na szczękę. Pod Jaro uginają się nogi, siada na deskach. Podnosi się, ale po tym ciosie schodzi z niego powietrze, walczy bez wiary i przegrywa zasłużenie.

Na Chmielewskiego czeka w ringu Belg Claessen. Prawie cała pierwsza runda to nieustanna kanonada Belga. Dopiero w końcówce starcia, kiedy Belg naciera coraz śmielej i zapomina o obronie, Chmielewski posyła mu kilka soczystych bomb. Po jednej z nich Claessen wpada w liny, zwisa między bezwładnie, ale odzywa się gong. Druga runda od początku do końca należy do Polaka; Chmielewski bezustannie w natarciu, Belg ratuje się klinczami. Przewaga naszego pięściarza jest na tyle wysoka, że w ostatnim starciu pozwala sobie na chwile odpoczynku przed następnym spotkaniem. Wygrywa wysoko.

Rywalem Szymury jest mocno już podstarzały, jak na boksera oczywiście, Duńczyk Joergensen. Trudno wyrokować czy wiek, a może łysina Duńczyka tak deprymują Polaka, że walczy bez wiary we własne siły. Jest niemrawy i usztywniony. Na szczęście w drugiej i kolejnej rundzie odzyskuje wigor i Duńczyk kilkakrotnie znajduje się w poważnych opałach. Zwycięstwo odnosi Polak, ale obaj zawodnicy zbierają premię – gwizdy mocno zniesmaczonych kiepskim widowiskiem kibiców.

Drugiego dnia turnieju walczy trzech Polaków: Woźniakiewicz, Sipiński i Piłat. Pierwszy z nich spotyka się z groźnym Irlandczykiem Smithem. Przez większą część pierwszej rundy przeważa Irlandczyk; jego silne i celne ciosy co i raz sięgają głowy i korpusu Woźniakiewcza. W drugiej Smith traci oddech, a wtedy Polak przechodzi całkowitą metamorfozę. Woźniakiewicz jest w ofensywie, walczy jak w transie, bije całe serie niczym z karabinu maszynowego. Publiczność przygląda się ze zdumieniem, jakby widziała w ringu innego zawodnika. Smith jest bezradny, podczas klinczu uderza głową, za co otrzymuje ostrzeżenie, chwilę po nim drugie. Po prawym zamachowym Polaka leci na liny i w tym momencie rozlega się gong. Spontaniczny aplauz widowni towarzyszy ogłoszeniu zwycięstwa Woźniakiewicza.

Nie najlepiej zaczyna się pojedynek Sipińskiego. Krępy Belg niewiele umie, ale i tak jego chaotyczne ataki przynoszą mu punkty. Na szczęście dla naszego pięściarza rywal walczy nieczysto i po trzecim ostrzeżeniu sędzia odsyła Danhine do narożnika, ogłasza zwycięstwo Sipińskiego przez dyskwalifikację rywala.

Przychodzi pierwsza, choć niezasłużona, porażka. Rywalem Piłata jest brązowy medalista berlińskich igrzysk, Norweg Nielsen. W pierwszym starciu Polak przypuszcza nieustanne ataki, jego ciosy chwieją Nielsenem. W drugiej rundzie do głosu dochodzi Norweg, ale w ostatniej Piłat znów żywiołowo naciera, rywal jest groggy. A więc dwie z trzech rund należą do naszego boksera. Tak uważa widownia i prasa, wszyscy zainteresowani. Innego zdania są sędziowie – przyznają zwycięstwo Nielsenowi.

Nadchodzi kolejny dzień, w którym nasi walczą ze zmiennym szczęściem. Najpierw Woźniakiewicz mierzy się zawodnikiem gospodarzy, Włochem Facchinem – mistrzem kontynentu z 1934 roku. Po pierwszej, przegranej przez Polaka rundzie, w drugiej siły rywali wyrównują się, ale w trzeciej zdecydowanie prowadzi Woźniakiewicz. Wtedy do głosu dochodzi kurtuazyjny w stosunku do gospodarzy sędzia ringowy- niezasłużenie karze Polaka dwoma ostrzeżeniami. I to w rezultacie przesądza o porażce Woźniakiewicza.

Nasz najlżejszy bokser Sobkowiak spotyka się z Irlandczykiem Healy. Polak w każdej rundzie jest pięściarzem lepszym i zasłużenie awansuje do kolejnej tury zawodów.

Duże szczęście ma Czortek, który w pierwszym dniu turnieju trafił wolny los. Kierownictwo polskiej ekipy obawia się o jego kondycję, bowiem przez kilka dni zawodnik zrzucał wagę, pozostaje na ostrej diecie. Przez dwie rundy „Kajtek” ciuła punkty, aby w ostatniej oddać inicjatywę w ręce przeciwnika, Niemca Wilke. Zdobycz z dwóch okazała się wystarczającą – Polak wygywa niewysoko, ale wyraźnie.

Ciężki bój toczy Polus. Jego rywal Freimuth zadaje ciosy silne i celne, trafia na głowę i korpus. Wygrywa pierwszą rundę, ale na szczęście w drugiej poznaniak swoim lewym prostym wyprzedza każdą akcję Estończyka – trzecia jest powtórką poprzedniej. Polus już do końca nie oddaje inicjatywy i odnosi zwycięstwo.

Włoskiej publiczności, która oczekiwała po walce Chmielewskiego fajerwerków, nie podoba się styl, w jakim Polak walczy ze Szwajcarem Fleury. Tym razem „Chmiel” boksuje ostrożnie, ogranicza się do pojedynczych ciosów, kontruje atakującego zza szczelnej gardy przeciwnika. Z satysfakcją odnotowujemy zwycięstwo kolejnego Polaka.

Szymura w pojedynku z Anderssonem przechodzi samego siebie. Jego dyszle rozbijają gardę Szweda, pod koniec walki dwukrotnie rzuca go na deski. Liczący Anderssena sędzia wymawia właśnie „siedem”, gdy brzmi gong kończący rywalizację.

Tak więc do półfinałów awansuje aż sześciu z ośmiu polskich pięściarzy: w wadze muszej – Sobkowiak, koguciej – Czortek, piórkowej- Polus, półśredniej- Sipiński, średniej – Chmielewski i półciężkiej – Szymura.

Sobkowiak odnosi sensacyjne zwycięstwo nad mistrzem olimpijskim, Niemcem Kaiserem. Niemiec rozpoczyna pojedynek od wypadów, na które nasz zawodnik odpowiada celnymi kontrami. Druga runda jest podobna do pierwszej, z tym tylko, że kontry Polaka są mniej celne. W ostatnim starciu wyczerpany Niemiec atakuje w wysuniętą głową, sędzia udziela dwóch kolejnych ostrzeżeń… Polakowi – przy jednym dla Niemca. Ale to nie wystarcza Kaiserowi do zwycięstwa, ogłaszają wygraną Polaka. Niemcy składają protest i przez blisko pół godziny atmosfera zawodów jest bardzo napięta. Na szczęście FIBA (poprzednik AIBA) nie uwzględnia protestu – utrzymuje w mocy zwycięstwo Sobkowiaka. Ten werdykt włoska publiczność, która, o dziwo, niechętnie traktowała bokserów niemieckich, przyjmuje ogromnym aplauzem.

Zlekceważony przez Czortka rumuński bokser Osca dysponuje świetnymi warunkami: dużym zasięgiem ramion, wielką mocą w pięściach i taką wytrzymałością. Polak wygrywa dwie pierwsze rundy wyraźnie, na każdy cios odpowiada dwoma, jest lepszy na dystans i w zwarciu. W trzeciej wdaje się w niepotrzebną bijatykę, kilkakrotnie ciosy rywala są szybsze. Ale i tej rundy nie przegrywa, w najgorszym wypadku remisuje. Tymczasem sędziowie ogłaszają wygraną Rumuna.

Styl walki Polusa nie zachwyca widowni, ale w walce z Węgrem Szabo walczy dojrzale, a przede wszystkim skutecznie. Po pierwszej, przegranej rundzie, dwie następne wygrywa zdecydowanie. Tym razem sędziowie nie popełniają pomyłki, ogłaszają zwycięstwo Polaka.

Sipiński toczy półfinałowy pojedynek zupełnie nieźle, ale jego przeciwnik Mandi jest lepszy. Węgier wygrywa dzięki celnym i błyskawicznym kontrom.
chmielewski
Chmielewski aż się pali do walki z półfinałowym rywalem Tillerem. Polak przegrał z Norwegiem podczas igrzysk w Berlinie, gdzie Tiller zdobył srebrny medal, teraz Henryk za wszelką cenę chce zmazać plamę tamtej porażki. I wygrywa- w sposób nie budzący wątpliwości:

„Polak wygrał mecz lewą ręką. Od razu w pierwszej rundzie trafił nią w oko Norwega. Oko puchnie i zamyka się. Od tej chwili Tiller nie jest w stanie dostrzec i na czas zareagować na lewe ciosy. Mimo to nie sprzedał się tanio: górował w zwarciu i przewyższał Chmielewskiego twardością. Nawet wtedy kiedy był groggy po ciosie, potrafił odpowiedzieć takim uderzeniem, że Chmielewski zachwiał się i omal nie wylądował na deskach. Trzecia runda przeprowadzona była na wymianę ciosów i zakończyła się remisowo”- relacjonował spotkanie Przegląd Sportowy (37/1937).

Pierwsza runda walki Szymury z Norwegiem Johnsonem prowadzona jest bardzo niemrawo, pięściarze walczą nadzwyczaj ostrożnie, czekają na inicjatywę drugiej strony. W drugiej rundzie na atak decyduje się Szymura. Jego lewe proste są silne i szybkie, rozbijają gardę Johnsona. Norweg próbuje swoich sił w walce z bliska, co kończy się jednak ostrzeżeniem -za ataki głową. Szymura jako czwarty Polak znajduje się w finale mistrzostw!

Ponieważ w owym czasie nie przyznawano dwóch trzecich miejsc, miejsce na podium należało sobie wywalczyć. Niestety, obaj nasi bokserzy: Czortek i Sipiński są rozbici wcześniejszymi pojedynkami, oddają zwycięstwa walkowerem.
sobkowiak
Finałowym rywalem Sobkowiaka jest doskonały pięściarz węgierski Enekes. Spotkanie okazuje się dla postronnego widza mało interesującym; przez dwie rundy obaj zawodnicy unikają konfrontacji, obaj są na tyle dobrzy technicznie, by uniemożliwić przeciwnikowi zdobycie punktów. Dzięki nieco większej inicjatywie dwie rundy wygrywa Węgier, trzecia jest zdobyczą Polaka. To jednak za mało, do góry – na znak zwycięstwa – wędruje ramię Enekesa.

Polus ma przeciwko sobie nie tylko Cortonesiego, ale i wypełniającą mediolański teatr Pucciniego włoską publiczność, która żywiołowo dopinguje swojego faworyta. I pierwsza runda jest zdobyczą Włocha, który kilkakrotnie trafia Polaka ciężkimi ciosami. W drugim starciu Polus znajduje właściwy rytm, nurkuje pod ciosami Cortonesiego, punktuje boleśnie lewymi prostymi i sierpowymi. Włoch otrzymuje ostrzeżenie za uderzenia głową i tę rundę sędziowie oceniają wysoko na rzecz Polaka. w trzecim starciu obaj są już bardzo zmęczeni, choć Polus lepiej znosi trudy pojedynku; z łatwością unika coraz wolniejszych ciosów Włocha, sam trafia z kontry, po których dodaje  ciosy zamachowe. Na biodrach Polusa zawieszają mistrzowski pas, ale włoska publiczność nie uznaje tego werdyktu; przeciągłe gwizdy towarzyszą wciąganiu na najwyższym maszt biało – czerwonej flagi. Nie milkną podczas odgrywaniu Mazurka Dąbrowskiego i w trakcie pierwszej rundy kolejnego pojedynku.
polus
Do ringu wchodzi Chmielewski, po przekątnej stoi już jego przeciwnik- Holender Dekkert. Po gongu Holender atakuje, ale jego uderzenia Polak udaremnia side–stepami. Dochodzi jednak do zwarcia i Dekkert trafia prawą w oko Chmielewskiego. Powieka szybko puchnie, znacznie utrudnia widzenie. Dekkert jest lepszy w zwarciach, więc łodzianin usiłuje utrzymać go na dystans. Celne uderzenia Chmielewskiego sięgają twarzy krępego Holendra. Dekkertowi udaje się przedrzeć do półdystansu, kilka uderzeń wstrząsa Polakiem. Do ostatniej rundy rywale przystępują z ogromną determinacją. Trwa nieustanna wymiana ciosów, aż do gongu kończącego walkę. Teraz następują chwile niepokoju i wątpliwości; pojedynek był bardzo wyrównany, każdy werdykt może spotkać się ze sprzeciwem drugiej strony. Sędziowie przyznają zwycięstwo Henrykowi Chmielewskiemu, co, zgodnie z oczekiwaniem, spotyka się z głośnymi protestami Holendrów i części widowni. Natomiast w polskim obozie radość graniczy z euforią- drugi Polak na najwyższym stopniu mistrzostw Europy!

Ale trwa krótko, bo Stamm prowadzi do ringu czwartego reprezentanta Polski – Franka Szymurę. Tego dnia już po raz drugi dochodzi do spotkania z pięściarzem gospodarzy; rywalem Szymury jest bardzo młody, ale rokujący wielkie nadzieje Luigi Musina. Nasz zawodnik ma świadomość, iż w tym boju powinien dać z siebie wszystko, a jego zwycięstwo musi być w stu procentach przekonywujące. Początek walki daje przewagę Musinie, który błyskawicznymi lewymi celnie kłuje Polaka. Szymura szybko się opanowuje i z kolei on zaczyna częstować Włocha lewymi prostymi, po których przechodzi do zwarcia, uniemożliwiając tym przeciwnikowi rozwinięcie akcji ofensywnych. W drugim starciu na ataki Musiny Szymura odpowiada kontrami. Włoch denerwuje się, co utrudnia logiczne rozwiązanie, nie może znaleźć na naszego pięściarza sposobu. W ostatniej rundzie Polak nie zmienia taktyki. Nadal kontruje chaotyczne ataki Włocha, sam nie daje się celnie trafić. Obaj wykazują już duże zmęczenie i walka przekształca się w zapasy. Tym razem w polskim obozie, w przeciwieństwie do pojedynku Chmielewskiego, nie ma obaw czy wątpliwości – przecież zwycięstwo Szymury jest zdecydowane i przekonywujące. Niestety, sędziowie są innego zdania, orzekają wygraną Musiny. Luigi podchodzi do Szymury i ściska go ze słowami: Jak jestem mistrzem, ale ty jesteś najlepszy! Po ceremonii dekoracji i odegraniu hymnów szczęśliwy Włoch zbiera gratulacje, udziela wywiadów, podpisuje autografy, Polak – znika w szatni, zasłania twarz ręcznikiem i płacze jak dziecko.
szymura
Po zawodach następuje skrupulatne podliczanie punktów i okazuje się, że polski zespół- z 25 punktami-  zdobywa nagrodę dla najlepszej reprezentacji – Puchar Narodów. Jesteśmy na szczycie – za nami takie potęgi jak Włochy (22 pkt), Niemcy (18pkt), Węgry (16 pkt).

W narożniku Stamma

Zwycięstwo Polusa było nawet dla Polaków największą niespodzianką. Posłuchajmy jak to się stało, w jaki sposób zdobyte zostało pierwsze w dziejach polskiego boksu mistrzostwo Europy. – Polus dygotał w szatni ze zdenerwowania – opowiada trener Stamm. Nie wiedziałem, co z nim zrobić, jak go uspokoić. – Zaczyna się walka, Aleks idzie bez najmniejszej ostrożności, raz i drugi nadziewa się na swingi Cortonesiego, musi klamrować. Zachodzę w głowę: jakby tu chłopca uspokoić i doprowadzić do normy?
Kiedy Polus wrócił do narożnika, od razu wsiadłem na niego z góry:
- Czyś ty rozum stracił? Jak boksujesz? Przegrałeś rundę! On ciebie bije, a ty stoisz jak szparag!
- Więc co mam  robić? Bije i nie ma na to rady!
- Idź drewniaku na niego lewą, czekaj spokojnie aż on wyjdzie ze swoim swingiem, wtedy cofnij się i kontruj. Jeszcze nie ma nic straconego: jeśli wygrasz tę rundę, masz wygrany cały mecz!
Polus poszedł dokładnie jak mu poleciłem i zaczął lać Włocha. A przed trzecią rundą nie tylko nie był zmęczony, ale tak palił się do walki, że nie mógł doczekać się gongu.
- A Chmielewski?
- Chmielewski zachowywał się do ostatniej chwili spokojnie. Poszedł na finał jak na zwyczajny mecz. A po walce był tak bezczelny, że kiedy sędzia wchodził na ring z pasem mistrza Europy, ale wynik nie był jeszcze ogłoszony, Chmiel podszedł do niego i chciał mu pas odebrać. Musiałem go powstrzymywać… Heniek dopiero w szatni był podniecony i u wszystkich szukał potwierdzenia swego zwycięstwa: Czy wygrałem? Czy naprawdę wygrałem?

Tak opowiada p. Stamm. Ktoś jednak musi mówić o Stammie. Ten człowiek dzieli z zawodnikami ich sukcesy. Jak dalece jest to prawda, świadczyć może fakt, że Polus we wszystkich spotkaniach przegrywał pierwszą rundę, a po otrzymaniu wskazówek trenera zdołał odwrócić kartę i odrobić stracone punkty. Tak właśnie jak w finale. P. Stamm zasłużył na naszą wdzięczność i honorową kartę w dziejach polskiego boksu. P.S. 38/1937

Opracował: Krzysztof Kraśnicki

KAMIL GARDZIELIK DRUGIM „ŚREDNIM” W KADRZE RAFAKO HUSSARS POLAND NA NOWY SEZON

gardzielik

- Jeśli będę dobrze przygotowany do sezonu, a na to liczę w Husarii, wówczas stać mnie na wygrywanie w lidze WSB. Podobnie jak Tomasz Jabłoński, ja również mogę toczyć zwycięskie walki w profesjonalnych rozgrywkach. Wierzę, że odnajdę się w tej lidze, a moja wewnątrz klubowa rywalizacja z Tomkiem będzie z korzyścią dla nas obydwu i drużyny. Stoczyliśmy ciekawy pojedynek w półfinale Mistrzostw Polski i oczekuję, że coraz skuteczniej będę mu deptał po piętach – powiedział były mistrz Polski wagi średniej, Kamil Gardzielik, który będzie boksował w barwach Rafako Hussars Poland w zawodowej lidze World Series of Boxing.

Urodzony 2 sierpnia 1992 roku Gardzielik jest kolejnym bokserem z Konina, który dołączy do Rafako Hussars Poland. Kilka dni temu umowę podpisał młodszy od niego o zaledwie 4 dni Igor Jakubowski.

- Bardzo wysoko oceniam umiejętności sportowe Kamila, to kawał solidnego zawodnika, który u nas się rozwinie pod okiem trenerów Jerzego Baranieckiego i Tomasza Różańskiego. W wadze średniej, podobnie jak każdej innej, odbędzie się siedem meczów, więc na pewno Gardzielik dostanie swoją szansę. Wiem z doświadczenia dwuletniego w WSB, że czasem, z powodu różnych kontuzji czy chorób, potrzebowaliśmy w niektórych kategoriach nawet trzech zawodników w sezonie – przyznał team menedżer Jacek Szelągowski.

W tym roku Kamil Gardzielik zdobył brązowy medal MP, a po złoto sięgnął Tomasz Jabłoński. W poprzednim sezonie Jabłoński nie startował w Zawierciu (Husaria tego samego dnia walczyła w tym mieście w ćwierćfinale WSB), zaś Kamil Gardzielik pokonał w finale Arkadiusza Szwedowicza na punkty.

- Wiem, że liga WSB daje szansę awansu na Igrzyska Olimpijskie. W pierwszym sezonie zakwalifikują się najlepsi z rankingu, zaś dodatkowo motywujące jest to, że każdy uczestnik tych rozgrywek ma prawo uczestnictwa w turnieju WSB w przyszłym roku (w stawce jest 27 „biletów” do Rio) – mówi Gardzielik, brązowy medalista Igrzysk Sportów Walki 2010 w Pekinie i Młodzieżowych Mistrzostw Europy 2009 w Szczecinie. Boksował wtedy w niższych wagach -64 kg i -69 kg, a pierwsze medale Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży (2007 i 2008) zdobywał w kat. 52 kg (srebro) i 60 kg (złoto).

- Kamil Gardzielik wreszcie będzie miał okazję sprawdzić się w World Series of Boxing. W ogóle apeluję do wszystkich zawodników, którym wydaje się, że są nr 2 w naszym zespole, o cierpliwość. Przykład Damiana Kiwiora pokazuje, że szybko – za sprawą ciężkiej pracy i determinacji – można wskoczyć na pierwsze miejsce. Kazik Łęgowski przegrał przed czasem pierwszą walkę, potem dopadła go kontuzja i jego miejsce lidera w wadze -64 kg przejął Damian – stwierdził Szelągowski.

Husaria rozpoczyna przygotowania na początku listopada, a pierwszy mecz nowego sezonu w styczniu 2015 roku

UWAGA! ISTOTNE ZMIANY W REGULAMINACH AIBA, AOB, APB I WSB

AIBA-APB-WSB

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) poinformowało oficjalnie o wprowadzeniu zmian w przepisach, zatwierdzonych na dorocznym posiedzeniu Komitetu Wykonawczego, które miało miejsce w dniach od 15 do 18 lipca w Stambule. Dotyczy to Regulaminu Technicznego AIBA oraz Regulaminów Zawodów AOB, APB i WSB. Nowo zmienione regulaminy weszły w życie z dniem 31 sierpnia br., jednak zbliżające się Igrzyska Azjatyckie w południowokoreańskim Incheon odbędą się jeszcze zgodnie z dotychczasowym regulaminem zawodów AOB.

We wszystkich regulaminach poprawki oznaczone są podkreśleniami dla łatwego ich odnalezienia. Najważniejsze zmiany to:

- Zmiana progu wiekowego dla grupy seniorskiej (Elite), zarówno mężczyzn jak i kobiet, na wiek od 18 do 40 lat, co ma obowiązywać począwszy od 1 stycznia 2017 roku, z tym, że mężczyźni będą mogli brać udział w zawodach seniorskich (AOB, APB i WSB) natychmiast po ukończeniu osiemnastego roku życia.
- likwidacja funkcji inspektorów oceniających pracę sędziów ringowych i punktowych
- nie dopuszcza się już protestów
- AIBA przejmuje odpowiedzialność za certyfikację sędziów ringowych i punktowych w poszczególnych krajach
- w męskich zawodach seniorskich obligatoryjne staje się użycie natryskowych środków typu cavilon dla wyeliminowania rozcięć skóry
- mniej ograniczeń w kwestii porozumiewania się sekundantów z bokserami podczas rund
- nowy system rankingowy AIBA – wszystkie wielodyscyplinarne igrzyska kontynentalne zaliczają się obecnie do zawodów punktowanych w rankingach AIBA

TRZY FINAŁY JUNIORÓW W MTB „NADZIEI OLIMPIJSKICH” W USTI NAD ŁABĄ

usti

W Usti nad Łabą rozegrana została kolejna edycja MTB „Nadziei Olimpijskich”, nawiązująca do tradycji sięgających połowy lat 60. XX wieku, w których swoje wielkie kariery na arenie międzynarodowej zaczynało wielu mistrzów pięści, jak chociażby: Borys Kuźniecow, Mate Parlov , Anatoli Klimanow, Leszek Błażyński, Teofilo Stevenson, Jerzy Rybicki, Henryk Średnicki, czy Paweł Skrzecz. W tegorocznym turnieju, w którym boksowali juniorzy (dawniej kadeci), wystąpiły ekipy z Izraela, Polski, Rosji, Słowacji, Węgier i Czech.

- Turniej nie miał może zbyt mocnej obsady, ale był to bardzo pożyteczny start dla naszych młodych kadrowiczów przed drugą częścią sezonu – mówi Marcin Stankiewicz szkoleniowiec młodzieżowej kadry narodowej mężczyzn.

Dodajmy, że Polacy zdobyli w Usti nad Łabą trzy srebrne medale, które do kraju przywieźli Karol Kowal (57 kg), Eryk Apresjan (63 kg) i Damian Taudul (70 kg).

WYNIKI BIAŁO-CZERWONYCH:

Damian Durkacz (48 kg) przegrał w półfinale na punkty z Silvestrem Kanalisem (Węgry)

Karol Kowal (57 kg) zwyciężył przez TKO w 1 r. Tomasa Horaka (Czechy), wypunktował Patrika Balasza (Czechy) i przegrał w finale na punkty z Filipem Mecarosem (Słowacja)

Eryk Apresjan (63 kg) pokonał na punkty w półfinale Adri Cemesa (Słowacja) i przegrał w finale z Davidem Kotrcem (Czechy).

Damian Taudul (70 kg) – wylosował finał, w którym został wypunktowany przez Laszlo Kozaka (Węgry).

Damian Rybarczyk (75 kg) – przegrał na punkty w półfinale z Peterem Balosi (Węgry)

żródło: pzb.com.pl

ELŻBIETA WÓJCIK POWALCZY O CZWARTY ZŁOTY MEDAL? CZEKAMY NA ODPOWIEDŹ ŚWIATOWEJ FEDERACJI

ela_assisi

Elżbieta Wójcik dokonała w tym roku historycznego wyczynu bez precedensu, zdobywając trzy złote medale najważniejszych imprez mistrzowskich w boksie młodzieżowym. Złota medalistka 2. Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich z Nanjing oraz młodzieżowa mistrzyni świata i Europy może jednakże w tym roku pokusić się o jeszcze jeden krążek! Wszystko to za sprawą Polskiego Związku Bokserskiego, który postanowił wesprzeć Elę i jej trenera Tomasza Różańskiego w staraniach o dopuszczenie 18-letniej zawodniczki do startu w Mistrzostwach Świata Seniorek, które odbędą się od 13 do 25 listopada w południowokoreańskim mieście Jeju.

- Ze względu na zdobycie złotego medalu w Nanjing, Polski Związek Bokserski wystąpił do AIBA z wnioskiem o dopuszczenie Eli jeszcze w tym roku do mistrzostw świata seniorek. Ona jest już na takim poziomie, że spokojnie może się mierzyć z najlepszymi zawodniczkami na świecie – zapewnia trener młodzieżowej kadry narodowe, Tomasz Różański. – Jeżeli tam uda się coś wywalczyć, szanse na zakwalifikowanie się na igrzyska olimpijskie w Rio będą bardzo duże. Czekamy na decyzję Światowej Organizacji Boksu Olimpijskiego, która powinna zapaść w ciągu dwóch, trzech tygodni – dodaje wychowawca mistrzyni z Karlina.

Przypominamy, że od stycznia 2013 roku w oficjalnych zawodach seniorskich (kobiet i mężczyzn) występować mogą sportowcy mający od 19 do 40 lat, więc Elżbieta Wójcik na seniorski debiut musiałaby czekać do stycznia 2015 roku. Wniosek PZB o wcześniejsze dopuszczenie naszej zawodniczki do startu w Mistrzostwach Świata jest o tyle zasadny, gdyż w Korei – oprócz medali – do wywalczenia jest także kwalifikacja do przyszłorocznych 1. Igrzysk Europejskich w Baku.

- Wśród działaczy, wśród dziennikarzy sportowych, w całym świecie boksu, Ela Wójcik to zaczyna być marka. Energia, naturalna siła fizyczna, ale przede wszystkim ogromna odporność psychiczna. Jej rywalki same mówią, że psychologicznie nie da się jej wyeliminować – komplementuje swoją zawodniczkę trener Różański.

Wydaje się, że na poziomie jaki aktualnie prezentuje Ela walka z seniorkami nie powinna stanowić dla niej szczególnego wyzwania. Rok temu jak równa z równą rywalizowała w ringu z mistrzynią olimpijską Claressą Shields, ulegając jej ostatecznie niejednogłośnie na punkty. Podczas tegorocznego zgrupowania szkoleniowego w Chinach sparowała pewnie z medalistką olimpijską Li Jinzi oraz mistrzynią świata seniorek Yuan Meiqing, zaś pod koniec maja w Cetniewie stoczyła świetne sparingi z Sarą Scheurich i Andreą Strohmaier, reprezentantkami Niemiec na seniorskie Mistrzostwa Europy w Bukareszcie.

Dodajmy, że na Igrzyska Olimpijskie do Rio de Janeiro, które są celem Eli i jej trenera, pojadą wszystkie (12) medalistki (wag 51 kg, 60 kg i 75 kg) Mistrzostw Świata, które odbędą się w lutym 2016 roku oraz 20 zawodniczek z kwalifikacji kontynentalnych, które rozegrane zostaną od lutego do kwietnia 2016 roku, w tym 6 z Europy (po dwie z każdej wagi). Pozostałe paszporty olimpijskie przyznane zostaną przez komisje trójstronną (3) i AIBA (zagwarantowane miejsce dla jednej Brazylijki).

wykorzystano fragmenty artykułu Karoliny Pawłowskiej, koszalin.gosc.pl