Author Archives: Jarosław Drozd

MMŚ W KIELCACH: OLIWIER ZAMOJSKI I SEBASTIAN KUSZ WALCZĄ DALEJ

kusz_sebastian_2021

Czterech Biało-Czerwonych stanęło dzisiaj przed szansą awansu do 1/8 finału Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Kielcach. Sztuka ta udała się dwóm z nich: Oliwierowi Zamojskiemu (64 kg) i Sebastianowi Kuszowi (81 kg). Obaj wygrali jednogłośnie na punkty (5-0), pokonując odpowiednio: Nedasa Gedamskasa z Litwy (Oliwier) oraz Izraelczyka Olega Bercovicha (Sebastian).

Niestety z turniejem pożegnali się Adrian Timofiejczuk (75 kg) i Jakub Domurad (+91 kg), którzy przegrali jednogłośnie na punkty (0-5) z Kubańczykami – pierwszy z Albertem Ensasi Gonzalezem Monteagudo, zaś drugi z Fernando Alejandro Arzola Lopezem. Szczególnie występ naszego „superciężkiego” przypadł nam do gustu, głównie dzięki wielkiej determinacji i ambicji Jakuba.

Dzisiejsi nasi zwycięzcy w 1/8 finału będą mieli wymagających rywali, ale wierzymy, że stać ich na sprawienie nam kolejnych miłych niespodzianek. Zamojski jutro zaboksuje z Ankitem Narwalem (Indie), zaś Kusz w niedzielę stanie oko w oko z Denysem Salabaiem (Ukraina).

MMŚ W KIELCACH: DRUGA WYGRANA ALEXAS KUBICKIEJ. JUŻ 6 POLEK W ĆWIERĆFINAŁACH

alexas_kubicki2021

Ubiegłoroczna młodzieżowa mistrzyni Europy wagi muszej (51 kg), Alexas Kubicki, jest na dobrej drodze w kierunku strefy medalowej Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Dzisiaj w czwartym dniu kieleckiego turnieju nasza zawodniczka po niezwykle trudnym i zaciętym pojedynku pokonała niejednogłośnie na punkty (3-2) Feruzę Kazakovą z Uzbekistanu i awansowała do ćwierćfinału, w którym w poniedziałek skrzyżuje rękawice z Hinduską Chanu Naorem.

W sumie o medale MMŚ powalczy co najmniej 6 podopiecznych trenerów Tomasza Dylaka i Adama Spiechy, bo oprócz Alexas będą to także: Karolina Ampulska (54 kg), Julia Szeremeta (57 kg), Barbara Marcinkowska (69 kg), Daria Parada (75 kg) i Oliwia Toborek (+81 kg), a na swoją szansę czekają jeszcze Natalia Kuczewska (48 kg) i Wiktoria Tereszczak (64 kg). Przypominamy, że co najmniej brązowy medal przywiezie do domu Martyna Jancelewicz (81 kg), która rozpocznie turniej od fazy półfinałów.

MMŚ W KIELCACH: KAROLINA AMPULSKA BLISKO MEDALU. WYGRANA NATALII KUCZEWSKIEJ

kuczewska2021

Reprezentantki Polski, występujące w rozgrywanych od trzech dni w Kielcach Młodzieżowych Mistrzostwach Świata, robią swoje. Wczoraj Biało-Czerwone poprawiły swój bilans wygranych walk, dokładając dwie kolejne wygrane. Dokonały tego Natalia Kuczewska (48 kg) i Karolina Ampulska (54 kg), pokonując jednogłośnie na punkty odpowiednio: Ukrainkę Yuliyę Peleshuk (Natalia) i Kolumbijkę Marie Martinez Henao (Karolina).

Dla Ampulskiej było to już drugie turniejowe zwycięstwo, dzięki czemu zawodniczka ze Świecia awansowała do niedzielnego ćwierćfinału, w którym skrzyżuje rękawice z reprezentantką Kazachstanu Aishagul Yeleubayevą. Z kolei Kuczewska w sobotę, w 1/8 finału zaboksuje z Niemką Julianną Kebschull.

Dzisiaj w ringu zobaczymy jedną podopieczną trenerów Tomasza Dylaka i Adama Spiechy, aktualną młodzieżową mistrzynię Europy, Alexas Kubicki (51 kg), która zmierzy się z Feruzą Kazakovą z Uzbekistanu i jeśli pokona swoją rywalkę, awansuje do najlepszej „8″ turnieju.

MMŚ W KIELCACH: CENNE ZWYCIĘSTWA PAWŁA SULĘCKIEGO I MATEUSZA URBANA

Sulecki2021

Trzeci dzień rywalizacji pięściarzy w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Kielcach przyniósł polskiej ekipie dwa niezwykle cenne zwycięstwa. Najpierw w I serii walk Paweł Sulęcki (60 kg) po doskonałym pojedynku wypunktował (5-0) ubiegłorocznego brązowego medalistę Mistrzostw Europy z Budvy, Ukraińca Hennadiya Maslennikova, zaś w serii wieczornej Mateusz Urban (69 kg) równie pewnie pokonał na punkty (5-0) Azera Samira Nasirova.

W niedzielnych pojedynkach 1/8 finału rywalem Pawła będzie Uzbek Aydos Tagaybaev, zaś Mateusz, w swoim już trzecim turniejowym pojedynku skrzyżuje rękawice z innym reprezentantem Uzbekistanu, Alokhonem Abdullaevem.

Dzisiaj na kieleckim ringu w szranki stanie czterech Biało-Czerwonych: Oliwier Zamojski (64 kg), Adrian Timofiejczuk (75 kg), Sebastian Kusz (81 kg) i Jakub Domurad (+91 kg). Pierwszy z nich zaboksuje z Litwinem Nedasem Gudomskasem, drugi z Kubańczykiem Albertem Ensasi Gonzalezem Monteagudo, trzeci z Izraelczykiem Olegiem Berkovichem, zaś czwarty z reprezentantem Kuby Fernando Alejandro Arzola Lopezem.

MMŚ W KIELCACH: ZMIENNE SZCZĘŚCIE POLAKÓW W PIERWSZYCH DWÓCH DNIACH ZMAGAŃ

urban_2021

Po dwóch dniach rywalizacji w pojedynkach eliminacyjnych Młodzieżowych Mistrzostw Świata w boksie, do dalszej fazy turnieju awansowało 2 z 5 Biało-Czerwonych. Wczoraj na ringu w Kielcach zwyciężył Mateusz Urban (69 kg), zaś dzisiaj awans do 1/8 finału wywalczył Jakub Straszewski (91 kg).  Pierwszy z nich po twardym boju pokonał jednogłośnie na punkty (5-0) Chorwata Petara Knezevica, zaś drugi w takim samym stosunku rozprawił się z Manucharem Krihelim (Izrael).

W kolejnej fazie turnieju rywalem Mateusza będzie Azer Samir Nasirov, zaś Jakuba Węgier Kevin Beri. Wczoraj z turniejem pożegnał się Marcel Materla (56 kg), którego zwyciężył jednogłośnie na punkty (5-0) Włoch Michele Baldassi (Włochy), natomiast dzisiaj swoje walki przegrali – także jednogłośnymi decyzjami sędziów – Oskar Jędrysiak (49 kg) z Omerem Ametovicem (Serbia) oraz Jakub Krzpiet (52 kg) z Laszlo Bernathem (Węgry).

MMŚ W KIELCACH: OBIECUJĄCY POCZĄTEK TURNIEJU – TRZY ZWYCIĘSTWA MŁODYCH POLEK

ampulska

Za nami dwa dni zmagań kobiet, rywalizujących w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w boksie. Wczoraj i dzisiaj na kieleckim ringu zaprezentowały się po dwie reprezentantki Polski. Bilans ich pojedynków jest obiecujący (3-1), choć Biało-Czerwone czeka zapewne trudny turniej, gdyż większość z nich rozpoczyna rywalizację od 1/16 finału.

Wczoraj awans do 1/8 finału wywalczyła Karolina Ampulska (54 kg), pokonując przez RSC w 2. starciu Vilte Savickaite (Litwa) i w kolejnym pojedynku skrzyżuje rękawice z Kolumbijką Marią Martinez. Niestety swój premierowy, eliminacyjny bój przegrała Izabela Rozkoszek (60 kg), ulegając jednogłośnie na punkty (0-5) Danieli Golino (Włochy).

Z kolei dzisiaj kolejnie dwie nasze młode zawodniczki w pięknym stylu odprawiły swoje rywalki. Alexas Kubicka (51 kg) bezapelacyjnie zwyciężyła (5-0) Gisselly Salcedo (Hiszpania), zaś Julia Szeremeta (57 kg) odniosła życiowy sukces, zwyciężając (3-2) po pięknym pojedynku aktualną mistrzynię Europy, Bojanę Gojković (Czarnogóra). W kolejnym pojedynku, którego stawką będzie ćwierćfinał Alexas zaboksuje z Feruzą Kazakovą (Uzbekistan), zaś Julia powalczy o wejście do strefy medalowej ze Sthelyne Grosy (Francja).

BIAŁO-CZERWONI JUŻ PO LOSOWANIU MŁODZIEŻOWYCH MISTRZOSTW ŚWIATA W KIELCACH

mms2021logo

Dzisiaj w Kielcach, tradycyjnym losowaniem, rozpoczęły się Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w boksie. Mimo trudnej z uwagi na wszechobecną pandemię sytuacji frekwencja dopisała, choć do Kielc nie przyjechały m.in. ekipy z Wysp Brytyjskich, USA, czy Australii. Ogółem w ringowe szranki stanie 414 zawodniczek i zawodników (140+274), w tym 20 Biało-Czerwonych. Mimo iż pierwsze walki odbędą się dopiero jutro, mamy pierwszy medal (co najmniej brązowy), który wylosowała Martyna Jancelewicz (81 kg).

Jutro w ringu zobaczymy 2 reprezentantki i 2 reprezentantów Polski. Karolina Ampulska (54 kg) zmierzy się z Vilte Savickaite (Litwa), Izabela Rozkoszek (60 kg) z Danielą Golino (Włochy), Marcel Materla (56 kg) z Michele Baldassi (Włochy), zaś Mateusz Urban (69 kg) z Petarem Knezevicem (Chorwacja).

WYNIKI LOSOWANIA

KOBIETY
48 KG Natalia Kuczewska – Yuliya Peleshuk (Ukraina) w 1/16 finału (15 kwietnia)
51 KG Alexas Kubicka – Gisselly Salcedo (Hiszpania) w 1/16 finału (14 kwietnia)
54 KG Karolina Ampulska – Vilte Savickaite (Litwa) w 1/16 finału (13 kwietnia)
57 KG Julia Szeremeta – Bojana Gojković (Czarnogóra) w 1/8 finału (14 kwietnia)
60 KG Izabela Rozkoszek – Daniela Golino (Włochy) w 1/16 finału (13 kwietnia)
64 KG Wiktoria Tereszczak – Kristyna Vaclavikova (Czechy) w 1/8 finału (17 kwietnia)
69 KG Barbara Marcinkowska – Anstasiya Kholueva (Rosja) w 1/4 finału (19 kwietnia)
75 KG Daria Parada – Chiara Saraiello (Włochy) w 1/4 finału (19 kwietnia)
81 KG Martyna Jancelewicz – Busra Isildar (Turcja) lub Khushi (Indie) w 1/2 finału (20 kwietnia)
+81KG Oliwia Toborek – Tatiana Bogdanova (Rosja) w 1/4 finału (18 kwietnia)

MĘŻCZYŹNI
49 KG Oskar Jędrysiak – Omer Ametovic (Serbia) w 1/16 finału (14 kwietnia)
52 KG Jakub Krzpiet – Laszlo Bernath (Węgry) w 1/16 finału (14 kwietnia)
56 KG Marcel Materla – Michele Baldassi (Włochy) w 1/16 finału (13 kwietnia)
60 KG Paweł Sulęcki – Hennadiy Maslennikov (Ukraina) w 1/16 finału (15 kwietnia)
64 KG Oliwier Zamojski – Nedas Gudomskas (Litwa) w 1/16 finału (16 kwietnia)
69 KG Mateusz Urban – Petar Knezevic (Chorwacja) w 1/32 finału (13 kwietnia)
75 KG Adrian Timofiejczuk – Albert Gonzalez (Kuba) w 1/16 finału (16 kwietnia)
81 KG Sebastian Kusz – Oleg Bercovich (Izrael) w 1/16 finału (16 kwietnia)
91 KG Jakub Straszewski – Manuchar Kriheli (Izrael) w 1/16 finału (14 kwietnia)
+91KG Jakub Domurad – Fernando Arzola (Kuba) w 1/8 finału (16 kwietnia)

Sylwetki reprezentantek Polski

48 kg Natalia Kuczewska (Mazur Ełk)
Data ur.: 12 września 2003 r. Wzrost/waga: 159 cm/48 kg. Początek treningów: 2016 r. Sukcesy: Złoty medal Mistrzostw Polski Juniorek 2020, brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorek 2020. Bilans walk: 34 pojedynków, w tym 12 międzynarodowych (6 porażek). Szkoła: 3 klasa liceum ogólnokształcące, profil wojskowy w Ełku.

51 kg Alexas Kubicka (Carbo Gliwice)
Data ur.: 4 czerwca 2003 r. w Edmonton. Wzrost/waga: 158 cm/51 kg. Początek treningów: 2015 r. Sukcesy: złoty medal Mistrzostw Europy Juniorek 2020, 2 złote medale Mistrzyni Polski Kadetów i 2 złote medale Mistrzostw Kanady Kadetów, złoto MP Juniorek. Bilans walk: 79-8, niepokonana w Polsce. Idol w boksie: lubię Arturo Gattiego, ale nie wzoruję się na jednym zawodniku, obserwuję walki wielu i wybieram co najlepsze. Szkoła: Skończyłam 12 high school i we wrześniu chcę zacząć naukę na Uniwersytecie, kierunek nauki polityczne.

54 kg Karolina Ampulska (Wda Świecie)
Data ur.: 13 lutego 2002 r. w Świeciu nad Wisłą. Wzrost/waga: 160 cm/54 kg. Początek treningów: 2014 r. Sukcesy: dwa brązowe medale Mistrzostw Europy Juniorek 2018, 2019, medale MP od młodzików, kadetów do juniorów, w tym złoto Mistrzostw Polski Juniorek  2020. Bilans walk: 20 wygranych, 9 przegranych. Szkoła: Zespół Szkół Menedżerskich w Świeciu, profil policyjny, 2 klasa LOG.

57 kg Julia Szeremeta (Paco Lublin)
Data ur.: 24 sierpnia 2003 r. w Chełmie. Wzrost/waga: 165 cm/57 kg. Początek treningów: 2017 r. Sukcesy: brązowe medale Mistrzostw Europy Juniorek 2019, 2020, OOM Konin 2018 – 2. miejsce, Mistrzostwa Polski Juniorek 2020 – 1. miejsce. Bilans walk: 23 wygrane, w tym 11 przed czasem,  4 przegrane; walki międzynarodowe 5-3. Idol w boksie: z Polski Kamil Szeremeta, zagraniczny Wasyl Łomaczenko. Szkoła: VII Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej, klasa 2, profil medialny.

60 kg Izabela Rozkoszek (Garda Gierałtowice)
Data ur.: 28 grudnia 2002 r. w Knurowie. Wzrost/waga: 170 cm/60 kg. Początek treningów: 2017 r. Sukcesy: Mistrzostwa Europy 2020 – 2 miejsce, Mistrzostwa Polski, 2020 – 1 miejsce (juniorka), 2019 – 3 miejsce (juniorka), 2018 – 3 miejsce (kadetka). Walki: 50 pojedynków na polskich ringach, 20 walk na zagranicznych. Idol w boksie: Dariusz Michalczewski. Szkoła:  CKZiU nr 1, Technikum nr 5, profil technik żywienia i usług gastronomicznych.

64 kg Wiktoria Tereszczak (Ring Bielsko-Biała)
Data ur.: 11 sierpnia 2002 r. w Bielsku-Białej. Wzrost/waga: 175 cm/64 kg. Początek treningów: 2017 r. Sukcesy: Mistrzostwa Polski – złoto w kadetach, złoto i srebro w juniorkach. Liczba walk: 50. Idol w boksie: Fiodor Czerkaszyn. Szkoła: Liceum Ogólnokształcące im. Adama Asnyka w Bielsku-Białej, klasa sportowa.

69 kg Barbara Marcinkowska (Pomorzanin Toruń)
Data ur.: 24 lipca 2003 r. Wzrost/waga: 177 cm/69 kg. Początek treningów: 2018 r. Sukcesy: Wicemistrzostwo Europy 2019, brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorek 2020, Wicemistrzostwo Polski 2018, Mistrzostwo Polski Juniorek 2020. Bilans walk: 26 walk na polskim ringu, 19-7; 5 walk na zagranicznym ringu, 3-2. Idolki w boksie: Aneta Rygielska, Kate Taylor. Szkoła: Szkoła Mistrzostwa Sportowego nr 13, profil bokserski.

75 kg Daria Parada (Skorpion Szczecin)
Data ur.: 5 sierpnia 2002 r. w Szczecinie. Wzrost/waga: 168 cm/75 kg. Początek treningów: 2011 r. Sukcesy: 2017 brązowy medal Mistrzostw Europy, 2018 złoty medal Mistrzostw Europy, 2019 ćwierćfinał Mistrzostw Europy, 2020 złoty medal Mistrzostw Europy; Mistrzostw Polski – 2 razy złoto w kadetkach, 2 razy złoto w juniorkach. Bilans walk: w Polsce ok. 30 walk, same zwycięstwa, na zagranicznych ringach 22-5. Idol w boksie: Wasyl Łomaczenko. Szkoła: Centrum Mistrzostwa Sportowego, kończę 3 klasę liceum.

81 kg Martyna Jancelewicz (Taurus Goleniów)
Data ur.: 29 kwietnia 2002 r. Wzrost/waga: 175 cm/81 kg. Początek treningów: 2017 r. Sukcesy: Mistrzostwa Europy Kadetek 2018 – srebrny medal, ME Juniorek 2019 – brązowy medal; Mistrzostwa Polski: pierwszy rok kadetek – srebrny medal, drugi rok kadetek oraz pierwszy i drugi rok juniorek – złote medale. Bilans walk: 22 walki na polskich ringach, 19 wygranych; 13 walk zagranicznych, 8 wygranych. Idole w boksie: Marian Kasprzyk, Wasyl Łomaczenko. Szkoła: Zespół Szkół nr 1 w Goleniowie, 3 klasa liceum, profil biologiczno-chemiczny.

+81 kg Oliwia Toborek (Żoliborska Szkoła Boksu Warszawa)
Data ur.: 11 maja 2002 r. w Warszawie. Wzrost/waga: 176 cm/+81 kg. Początek treningów: 2015 r. Sukcesy: Wicemistrzostwo Europy 2018 r, Mistrzostwa Polski – kadeci złote medale 2018, 2019, juniorzy złoty medal 2020, srebrny medal 2019. Bilans walk: w Polsce 25 pojedynków/3 przegrane, na zagranicznych ringach 10 walk/4 przegrane. Idole w boksie: Zbigniew Pietrzykowski, Mike Tyson, Andy Cruz Gomez. Szkoła: IX Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego, klasa 3 liceum, profil biol.-chem.-ang.

Sylwetki reprezentantów Polski
 
49 kg Oskar Jędrysiak (DKB Dzierżoniów)
Data ur.: 15 lutego 2003 r w Dzierżoniowie. Wzrost/waga: 170 cm/49kg. Początek treningów:  2014 rok. Sukcesy: Mistrz Polski Młodzików 2017. Brązowy medal OOM Kadetów 2018. Wicemistrz Polski Juniorów 2020. Bilans walk: w Polsce – 48 wygranych i 7 porażek, na zagranicznych ringach 5-5. Idol w boksie: Mateusz Masternak. Szkoła: Zespół Szkół Nr 2 w Dzierżoniowie, klasa 2, kierunek mechanik pojazdów samochodowych.

52 kg Jakub Krzpiet (Imperium Boxing Wałbrzych)
Data ur.: 4 października 2003 r w Świebodzicach. Wzrost/waga: 162 cm/52 kg. Początek treningów: 2015 rok. Sukcesy: Mistrz Polski młodzików 2017, Mistrz Polski juniorów 2020, ćwierćfinał Mistrzostw Europy juniorów. Bilans walk: w Polsce – 25 zwycięstw i 8 przegranych, na zagranicznych ringach 1-5. Idole w boksie: Krzysztof Sadłoń, Giennadij Gołowkin. Szkoła: Technikum ZS 7 w Wałbrzychu, technik żywienia i usług gastronomicznych.

56 kg Marcel Materla (Skorpion Szczecin)
Data ur.: 4 stycznia 2003 r. Wzrost/waga: 170 cm/56 kg. Początek treningów: 2012 rok. Sukcesy: Mistrzostwa Polski – młodzik: brązowy medal, kadet: srebrny medal, junior: złoty medal, ćwierćfinał Mistrzostw Europy juniorów. Bilans walk: 82 wygrane i 14 przegranych. Idol w boksie: Wasyl Łomaczenko. Szkoła: 2 klasa liceum Szkoły Mistrzostwa Sportowego o profilu bokserskim.

60 kg Paweł Sulęcki (Legionowska Akademia Sportów Walki)
Data ur.: 26 czerwca 2003 r w Warszawie. Wzrost/waga: 176 cm/60 kg. Początek treningów: 2014 rok. Sukcesy: Mistrzostwa Polski Młodzików: 1 miejsce, Mistrzostwa Polski Juniorów: 2 miejsce. Bilans walk: w Polsce – 42 zwycięstwa i 10 porażek, na zagranicznych ringach 9-5. Idole w boksie: Maciej Sulęcki, Saul Alvarez. Szkoła: Szkoła Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego w Warszawie, profil bokserski, liceum 2 klasa.

64 kg Oliwier Zamojski (Concordia Knurów)
Data ur.: 22 sierpnia 2002 r w Knurowie. Wzrost/waga: 173 cm/64 kg. Początek treningów: 2012 rok. Sukcesy: 5 złotych medali Mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych od młodzików do juniorów.  Bilans walk: w Polsce – 81, w tym 7 porażek, na zagranicznych ringach – 36, w tym 6 porażek. Idol w boksie: Wasyl Łomaczenko. Szkoła: Zespół Szkół Zawodowych nr 2 w Knurowie, profil ślusarz.

69 kg Mateusz Urban (Bojan Boks Lubań)
Data ur.: 25 kwietnia 2003 r. Wzrost/waga: 185 cm/69 kg. Początek treningów: 2016 rok. Sukcesy: Dwa tytuły Mistrza Polski – po jednym w kadetach i juniorach. Bilans walk: w Polsce – 50 wygranych i 20 porażek, na zagranicznych ringach 23-7. Idole w boksie: Andrzej Gołota, Floyd Mayweather. Szkoła: Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Szczecinie, klasa bokserska.

75 kg Adrian Timofiejczuk (Hetman Białystok)
Data ur.: 15 sierpnia 2002 r w Atenach. Wzrost/waga: 180 cm/75 kg. Początek treningów: 2017 rok. Sukcesy: brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów. Bilans walk: w Polsce – 22 zwycięstwa i 18 porażek, na zagranicznych ringach 2-2. Idol w boksie: Tyson Fury. Szkoła: Zespół Szkół Technicznych im. gen. Władysława Andersa, profil: technik transportu kolejowego.

81 kg Sebastian Kusz (Ziętek Team Kalisz)
Data ur.: 24 czerwca 2003 r w Kaliszu. Wzrost/waga: 191 cm/82 kg. Początek treningów: 2016 rok. Sukcesy: 3 miejsce na Mistrzostwach Polski młodzików 2017, 3 miejsce na Mistrzostwach Polski kadetów 2018, 1 miejsce na Mistrzostwach Polski kadetów 2019, 1 miejsce na Mistrzostwach Polski Juniorów 2020. Bilans walk: w Polsce – 28 zwycięstw i 7 porażek, na zagranicznych ringach 9-5. Szkoła: Zespół Szkół im. Stanisława Mikołajczyka, technik-informatyk.

91 kg Jakub Straszewski (Champion Włocławek)
Data ur. 23 sierpnia 2003 r w Poznaniu. Wzrost/waga: 189 cm/91 kg. Początek treningów:  2016 rok. Sukcesy: Mistrzostwa Polski Młodzików – 3 miejsce, MP Kadetów – 2 miejsce, MP Juniorów – 1 miejsce. Bilans walk: w Polsce – 54 wygrane, 6 porażek, na zagranicznych ringach 8-7. Idole w boksie: Tomasz Adamek, Anthony Joshua, Ołeksandr Usyk. Szkoła: Centrum Mistrzostwa Sportowego w Szczecinie.

+91 kg Jakub Domurad (Garda Bełchatów)
Data ur.: 7 maja 2002 r w Bełchatowie. Wzrost/waga: 191 cm/104 kg. Początek treningów:  2017 rok. Sukcesy: brązowy Medal OOM (kadeci), 2020 – srebrny medal Mistrzostw Polski juniorów, ćwierćfinał Mistrzostw Europy juniorów. Bilans walk: w Polsce – 23 zwycięstwa i 7 przegranych, na zagranicznych ringach 6-4. Idole w boksie: Andrzej Gołota, Tyson Fury, Ołeksandr Usyk, Mike Tyson. Szkoła: ZSP nr 1 w Bełchatowie, technik pojazdów samochodowych.

KAMIL GARDZIELIK PEWNIE PUNKTUJE ARGENTYŃCZYKA TOMASA REYNOSO

gardzielik2021

W głównym daniu wczorajszej gali bokserskiej Challengers Boxing Night #1 Kamil Gardzielik (12-0, 3 KO) zdecydowanie ograł na punkty Argentyńczyka Tomasa Andresa Reynoso (13-7-1, 3 KO).

Podopieczny Andrzeja Liczika w połowie pierwszej rundy „podłączył” rywala kombinacją prawy krzyżowy-lewy sierp, ale gdy ruszył na zranioną ofiarę, poślizgnął się, przewrócił i zanim walka została wznowiona, minęło przynajmniej dziesięć sekund i Argentyńczyk zdążył opanować kryzys. Po przerwie Gardzielik rozbijał przeciwnika lewym prostym, a gdy wydłużył raz serię do czterech ciosów, tym ostatnim – prawym krzyżowym, znów lekko wstrząsnął Reynoso. W trzecim starciu Argentyńczyk aż tak ranny nie był, wciąż jednak zbierał praktycznie każdy jab Polaka. Gardzielik dodał również do swojego arsenału prawy na dół. W czwartym znów dwie kolejne dwie ładne akcje naszego rodaka – najpierw lewy sierpowy, a pół minuty później kombinacja lewy-prawy prosty. Kolejne minuty mijały pod zdecydowane dyktando Kamila, ale nawet jeśli lewym hakiem na korpus prawie złamał rywala w pół w szóstej rundzie, to ten – pomimo grymasu bólu na twarzy, wciąż stał na nogach i nie dał się przewrócić. Do samego końca trwała demolka, o dziwo nie przyniosła ona skutku. Oczywiście Kamil wygrał zdecydowanie, ale albo brakuje tam „pary”, albo Reynoso jest wyjątkowym twardzielem. Albo trochę tego i trochę tego… Sędziowie nie mogli mieć żadnych wątpliwości i zgodnie punktowali 80:72.

Kamil Bednarek (7-0, 4 KO) stoczył najtrudniejsze trzy rundy w zawodowej karierze, ale ostatecznie złamał fizycznie i mentalnie Giuliano Nataliziego (5-2, 1 KO). Lepiej w ten pojedynek wszedł Włoch, który w akcji lewy na lewy dwukrotnie wyprzedził podopiecznego Piotra Wilczewskiego. Kamil jednak złapał go prawym sierpem, poprawił lewym na dół i przy linach poprawił kilkoma mocnymi ciosami. W drugiej rundzie obaj trafili mocnym lewym sierpowym, różnica była jednak taka, że po Kamilu ten cios spłynął, zaś na przeciwniku zrobił duże wrażenie. Ale wciąż nie było żadnego liczenia. Początek trzeciej odsłony to równa i twarda bitka, ale już w drugiej połowie tego odcinka Bednarek zaczął przełamywać fizycznie oponenta. W ostatnich sekundach trafił przy linach mocnym hakiem na dół, poprawił lewym sierpem, jednak akcję przerwał mu gong. Natalizi zrozumiał wtedy, że więcej już nie ugra i nie wyszedł do czwartego starcia.

Przemysław Zyśk (15-0, 5 KO) efektownie rozprawił się przed czasem z Jose Luisem Castillo (9-5-1, 6 KO). Castillo zaczął ciosami na korpus, z kolei Przemek trafiał prawym krzyżowym przez gardę. W połowie drugiej rundy krótki prawy Przemka w zwarciu sprawił, że rywal przyklęknął. Argentyńczyk sugerował cios w tył głowy, lecz sędzia Gortat policzył go do ośmiu. I powtórki pokazały, że się nie pomylił. W trzecim starciu było po wszystkim. Zyśk przestrzelił co prawda prawym podbródkowym, ale od razu poprawił lewym i prawym bitym z góry. Złapał przeciwnika w tempo w uniku i posłał znów na deski. Tym razem Castillo dał się już wyliczyć do dziesięciu. Nokaut.

Wygraną przed czasem zanotował Jan Czerklewicz (5-1, 2 KO). Polak kontrolował pierwsze dwie rundy, ale nie potrafił dobrać się do szczelnie schowanego Bosko Misicia (20-15, 16 KO). W trzeciej rundzie zaczął w końcu bić po dole, czym „otworzył” sobie rywala na górę. Najpierw trafił lewym sierpowym, poprawił prawym i Chorwat po raz pierwszy zapoznał się z deskami. Po przerwie kolejne dwa nokdauny. Ten drugi w czwartej rundzie, a trzeci w ogóle, po prawym sierpowym na głowę. Misić dał się tym razem wyliczyć do dziesięciu.

Konrad Kaczmarkiewicz (2-0, 1 KO), młodzieżowy wicemistrz Polski wagi ciężkiej, wygrał każdą z czterech rund (3x 40:36) potyczki z Walentynem Zbrożkiem (5-16-1, 2 KO). Debiutujący w gronie zawodowców „półśredni” Aleksander Bereżewski (1-0, 1 KO) pod koniec pierwszej odsłony zgasił Mykolę Seredę (1-5) prawym sierpowym. Do tej pory to Filip Pham Hong (2-1, 2 KO) nokautował innych, ale dziś to Ondrej Schilder (2-1, 2 KO) zastopował jego. Czech trafił w akcji prawy na prawy, posyłając Polaka na deski. Za moment dołożył kilka ciosów przez gardę, Filip nie odpowiadał i sędzia zatrzymał potyczkę.

źródło: bokser.org

gala gia2021

CENNE ZWYCIĘSTWA CZERKASZYNA I TRYCA NA GALI KNOCKOUT BOXING NIGHT 14

knockout14

W walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 14 w Hotelu Warszawianka w Jachrance Fiodor Czerkaszyn (17-0, 11 KO) w dobrym stylu i do jednej bramki ograł solidnego i cenionego Javiera Francisco Maciela (33-11, 23 KO).

Fiodor od początku podchodził nogami pod rywala, boksując w swoim dystansie, a jego ciosy przepuszczając o centymetry. Argentyńczyk był bez szans w takiej taktycznej rozgrywce, dlatego w trzeciej rundzie ruszył ostrzej do ataku. Kiedy jednak nadział się na bezpośredni prawy, a potem prawy podbródkowy, zrozumiał, że nieprzygotowany na Czerkaszyna iść nie może. Dlatego mijały kolejne minuty, a obraz potyczki się nie zmieniał. Punkty zbierał polsko-ukraiński technik. W siódmym starciu lewy hak pod prawy łokieć zranił byłego pretendenta do pasa WBO wagi średniej. Ale zagryzł zęby i dalej starał się odpowiadać. Po trochę spokojniejszej dziewiątej rundzie, w dziesiątej Fiodor podkręcił jeszcze tempo i przypieczętował swoje zwycięstwo. Sędziowie punktowali 100:90, 100:90 i… 98:92 (gdzie te dwie rundy?).

Mateusz Tryc (11-0, 6 KO) idzie konsekwentnie małymi kroczkami w górę. Dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy pokonał Jorge Luisa Garbeya (6-1-1, 3 KO). Tryc w swoim stylu ruszył ostro, skracał dystans i z bliska szukał sierpów oraz haków. Kubańczyk mieszkający w Hiszpanii boksować potrafił. Przegrywał rundy, oddawał inicjatywę rozpędzonemu Polakowi, wciąż jednak polował pojedynczą kontrą z defensywy prawą ręką. W czwartym starciu Garbey trafił takim prawym, wyczuł swoją szansę i ruszył do krótkiego szturmu. Szczelny Tryc pozbierał jego akcje na blok i za moment to znów on spychał przeciwnika na liny. Kubańczyk w szóstej rundzie uruchomił lewy prosty, trafił też prawym krzyżowym, jednak Tryc nie robił koku w tył. A jeden z jego sierpów wyraźnie wstrząsnął Garbeyem. Pół minuty przed końcem szóstego starcia Mateusz trafił prawym krosem w okolice czoła i po raz drugi doprowadził do liczenia rywala. Bo Kubańczyk był już liczony na samym początku, tylko że… po błędzie sędziego ringowego. Tym razem był to mocny cios i prawidłowe liczenie. Garbeya z opresji wyratował gong. Ale tuż po nim Mateusz podkręcił jeszcze bardziej tempo. Przeciwnik koncentrował się już wyłącznie na obronie. Parę sekund przed przerwą znów przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Był już bardzo zmęczony, lecz z pomocą po raz drugi z rzędu przyszedł gong. Polak miał ostatnie trzy minuty na dokończenie dzieła zniszczenia. Ruszył po swoje, jednak zmotywowany Garbey ambitnie przeboksował do końca. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości. Punktowali wyjątkowo zgodnie – trzy razy 79:70.

Po dużo trudniejszym niż mogliśmy się spodziewać pojedynku Marek Matyja (19-2-2, 8 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu jak zwykle bardzo ambitnego Bartłomieja Grafkę (23-40-4, 10 KO). Marek wszedł dobrze w walkę długim lewym oraz lewymi hakami w okolice wątroby. W drugiej rundzie dwa razy mocnym prawym krzyżowym przebił gardę rywala. Kontrolował sytuację, choć w trzeciej odsłonie niepotrzebnie oddał trochę inicjatywę. W czwartym starciu Matyja znów wydłużył dystans, trafiał lewym prostym, a gdy Grafka zaatakował – bo cały czas starał się ambitnie odpowiadać, pięściarz z Wrocławia wciągnął go na ładną kontrę z prawej ręki. Nieoczekiwanie to Bartek dobrze i ostro wszedł w piątą rundę. Co prawda ciężko oddychał, wykorzystał jednak chwilę zagapienia Marka i przy linach trafił w półdystansie kilkoma mocnymi ciosami. Teoretycznie wszystko było po stronie Marka – nie oddychał tak ciężko, optycznie bił mocniej i celniej, ale to wciąż Grafka wykazywał większą ambicję i aktywność. To on spychał rywala i nawet jeśli bił na gardę, to wydłużał serie i zyskiwał tym w oczach sędziów. W siódmym starciu trwała zacięta rywalizacja cios za cios. I tak było aż do końca. Kiedy więc zabrzmiał ostatni gong, obaj czekali niecierpliwie na decyzję sędziów. A ci punktowali 76:76, 77:75 i 78:74.

Rafał Wołczecki (3-0, 2 KO) po raz pierwszy na pełnym dystansie. Dmytro Bogdanow (6-4, 4 KO) nigdy nie przegrał dotąd przed czasem i podtrzymał tę serię. Pięściarz Adrenaliny Wrocław zaczął w swoim stylu. Szukał przede wszystkim lewego sierpowego oraz lewego haka pod prawy łokieć. Rywal dzielnie odpowiadał, choć przewaga Polaka nie podlegała dyskusji. W trzeciej rundzie Rafał trafił bezpośrednim prawym, poprawił lewym sierpem i Ukrainiec musiał ratować się klinczem. Ostatnie trzy minuty również dla Wołczeckiego, ale pierwszy przeciwnik wytrwał z nim do ostatniego gongu. Sędziowie zgodnie punktowali 39:37.

źródło: bokser.org

knockout14_gala

LAWRENCE OKOLIE ZA DUŻY I ZA MOCNY – KRZYSZTOF GŁOWACKI „POLEGŁ” W 6. RUNDZIE!

glowacki_okolie

Niestety nie udała się wyprawa do Londynu. W walce o wakujący tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO Lawrence Okolie (16-0, 13 KO) pokonał przed czasem Krzysztofa Głowackiego (31-3, 19 KO).

- Balans, zwody – krzyczał od początku trener Fiodor Łapin. Krzysiek podchodził pod rywala prawą nogą, ten jednak wykorzystując znakomite warunki fizyczne trzymał go w bezpiecznej odległości, a w pierwszej rundzie trafił też mocną kontrą z prawej ręki. W drugiej rundzie Okolie ustawił Krzyśka lewym prostym, polując prawym hakiem na korpus bądź prawym podbródkiem. Na szczęście tylko ciosy na dół dochodziły celu. „Główka” starał się skrócić dystans, nie mógł jednak przedrzeć się mocnym, celnym uderzeniem.

W trzeciej odsłonie Brytyjczyk wciąż kontrolował walkę długim lewym prostym. Polak dwukrotnie zerwał tempo i przeszedł do półdystansu, Okolie jednak sprytnie sklinczował i zażegnał niebezpieczeństwo. Po przerwie Anglik strzelił mocnym prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpowym i poszedł za ciosem, bo wydawało mu się, że zranił Krzyśka. Ten jednak wyrzucił lewy sierpowy z całym skrętem. Nie trafił, ale ostudził nieco zapał przeciwnika. Okolie w końcówce trafił jeszcze mocnym prawym na dół. Po dwunastu minutach wygrywał wyraźnie, jednak nie podłączył poważniej pięściarza z Wałcza.

W piątej rundzie Okolie trafiał lewym prostym, rozcinając naszemu rodakowi prawy łuk brwiowy. Głowacki nie dosięgał głowy, więc próbował celować na korpus. – Musisz go zmęczyć – mówił w narożniku trener Łapin.

Niestety runda szósta była ostatnią. Po trzydziestu sekundach Okolie trafił czysto prawym hakiem na szczękę. Co prawda Głowacki powstał na osiem, był jednak wciąż zamroczony i sędzia zatrzymał potyczkę.

źródło: bokser.org

glowacki_okolie_big

UDANE POWROTY ROBERTA PARZĘCZEWSKIEGO I PATRYKA SZYMAŃSKIEGO

gala_szklarska2021

W głównym daniu wczorajszej gali MB Boxing Night 9 wracający po ciężkim nokaucie Robert Parzęczewski (26-2, 16 KO) pokonał solidnego Facundo Nicolasa Galovara (10-6-2, 7 KO). Argentyńczyk naoglądał się ostatniej walki „Araba” i od początku polował lewym sierpowym bitym z całym skrętem. Robert natomiast dobrze pracował nogami i lewym prostym punktował. Gdy rywal wydłużał kombinację, czasem coś przeszło, generalnie jednak podopieczny Grzegorza Krawczyka dobrą defensywą przepuszczał bądź blokował ciosy rywala. Sam natomiast polował, by wejść w tempo akcją prawy na prawy. Celował też lewym hakiem pod prawy łokieć.

Na półmetku wszystko pod kontrolą, choć Galovar pozostawał groźny, polując jakimś mocnym uderzeniem, którym mógłby obrócić losy potyczki. W piątym starciu Parzęczewski bił albo prawym na dół, albo kombinacją lewy na dół-prawy sierp na górę. Na początku kolejnej odsłony zagapił się i Argentyńczyk trafił długim prawym, ale ten cios nie zrobił na Robercie większego wrażenia. Zaraz zresztą uderzył lewym pod prawy łokieć, poprawił prawym sierpowym i rywal był w tarapatach. Zabrakło czasu. Ale po przerwie Galovar już odważnie wchodził w wymiany w półdystansie. Do końca atakował i starał się przechylić szalę na swoją korzyść. Robert natomiast boksował dziś konsekwentnie, nie podpalał się i wyboksował oponenta. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 78:74 i dwukrotnie 80:72 – wszyscy na korzyść „Araba”.

Po czterech porażkach w pięciu walkach wielu wysyłało już Patryka Szymańskiego (21-4, 11 KO) na sportową emeryturę. On jednak się nie poddaje i zadał Danielowi Bociańskiemu (10-1, 2 KO) pierwszą porażkę w karierze. Patryk wyprzedzał rywala w pierwszej rundzie. Drugą zaczął od akcji prawy krzyżowy-lewy sierp. Weszło. Od razu poprawił tą samą kombinacją. Był jeszcze prawy podbródkowy. Ale tuż przed gongiem sam zainkasował mocny prawy podbródek i wydawał się, że gong go trochę uratował. Po przerwie tempo nieco spadło, co było Szymańskiemu na rękę. W takim kontrolowanym boksie górę brały jego większe umiejętności techniczne. A poza tym wszyscy znamy jego problemy z kondycją. „Bocian” nie podkręcał tempa również w czwartym starciu. Przegrał więc i ten odcinek. W połowie piątej rundy Szymański ustawił sobie przeciwnika lewym prostym, uderzył prawym podbródkowym, trafił idealnie na szczękę i było po wszystkim. Co prawda Bociański się nie przewrócił, ale mocno „zatańczył” i sędzia Małek wkroczył do akcji. Bo Patryk mógł zaraz dobić Daniela i ciężko znokautować.

Kamil Bodzioch (7-1-1, 2 KO) zremisował z Jakubem Sosińskim (3-2-1, 1 KO). Kuba zaczął spokojniej. Wywierał pressing, ale celował. Nie tracił niepotrzebnie energii. A 40 sekund przed końcem pierwszej rundy zranił Kamila prawym sierpowym na szczękę. Obyło się bez nokdaunu, ale mocne 10:9. Drugie starcie również dla Sosińskiego, który bił optycznie mocniej. W trzeciej jednak pojedynek zaczął się robić „ciasny”. I znów rozgrzał salę, tak jak kilka miesięcy wcześniej. Tuż przed przerwą pięściarz z Jeleniej Góry trafił lewym sierpowym i niemal równo z gongiem poprawił prawym. Udana końcówka sprawiła, że po przerwie Bodzioch rozluźnił się, boksował z dystansu ciosami, przepuszczał sierpy rywala, a raz mocno strzelił lewym hakiem pod prawy łokieć. W piątej rundzie Kamil ustawiał już sobie przeciwnika lewym prostym, polując na mocny prawy. I dwa razy takim prawym trafił. Ale Sosiński zebrał się w sobie, złapał drugi oddech i w szóstej rundzie znów ostrzej zaatakował. Poziom światowy to nie był, ale oglądało się to dobrze. A takie starcia też są fajne dla kibiców… Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 58:56 Sosiński i dwa razy 57:57 – a więc remis!

Kamil Młodziński (14-5-4, 7 KO) w dobrym stylu odprawił niepokonanego Bartłomieja Wańczyka (15-1, 7 KO). Już w pierwszej rundzie zranił rywala prawym krzyżowym. W drugiej był mocny prawy podbródek. W trzeciej kilka haków w okolice wątroby i ostrzeżenie dla przeciwnika za klinczowanie. Młodziński zakończył jednostronny bój w czwartym starciu. Wańczyk wstał po pierwszym nokdaunie, ale za moment kolejne ciosy Kamila zmusiły sędziego Jankowiaka do zatrzymania potyczki.

Po twardych sześciu rundach Tomasz Nowicki (8-0, 2 KO) pokonał niejednogłośnym werdyktem Dmytro Szczerbina (9-1-1, 2 KO). Sędziowie punktowali 58:56, 56:58 i 58:56. Nie był to przekręt, ale na neutralnym terenie Tomek tej walki by nie wygrał…

Kacper Salabura (3-1) pokonał Marcina Piegońskiego (1-2). Salabura dobrze wszedł w pojedynek, skracając dystans i bijąc celnie hakami oraz sierpami. W drugiej rundzie niby dalej wywierał pressing, lecz przestał zadawać ciosy. Po sześciu minutach 19:19. – Bliżej niego – krzyczał trener Galara. W połowie trzeciej odsłony Piegoński już ciężko oddychał, a czujący jego kryzys Kacper podkręcił jeszcze bardziej tempo. Celował hakami na korpus na osłabionego przeciwnika. Po przerwie Salabura ruszył po nokaut. Łamał Marcina każdym kolejnym ciosem, choć brakowało w nich trochę mocy. Obijanie rywala – momentami trochę bezmyślne, w końcówce piątej rundy zmęczyło również Slaburę. Ostatnie trzy minuty także dla Kacpra, który wygrał na kartach sędziów 58:56 (???) i dwukrotnie 59:55.

Wcześniej występujący w kategorii cruiser Oskar Gryckiewicz (1-0, 1 KO) udanie zadebiutował w gronie zawodowców, stopując Łukasza Bordewicza (1-1, 1 KO) w drugiej rundzie. W pierwszej kilka razy trafił prawym na górę, na początku drugiej prawy – tym razem na dół, dał pierwszy nokdaun. Po liczeniu Oskar poprawił prawym sierpowym na górę i było po wszystkim.

Boks olimpijski:
Artur Proksa PKT (30:27) Almos Lantos
Alexas Kubicki PKT (30:27) Martyna Bruch

źródło: bokser.org

szklarska2021

PORAŻKA SANDRY KRUK W PÓŁFINALE MTB. „BOSPHORUS” W STAMBULE

sandra_kruk2020

Sandra Kruk (57 kg) nie zdołała awansować do finału MTB. „Bosphorus” w Stambule. Wicemistrzyni świata z Qinhuangdao (2012) i aktualna brązowa medalistka ME z Alcobendas (2019) przegrała wczoraj w półfinale niejednogłośnie na punkty (1-4) z Rumunką Claudią Nechitą i to właśnie Rumunka powalczy o złoto z Rosjanką Darią Abramovą, z którą 9 lat temu, na pamiętnych MŚ w Chinach, wygrała w półfinale wagi do 64 kg Magdalena Wichrowska.

Podsumowując, podopieczne trenerki Karoliny Michalczuk stoczył nad Bosforem 14 walk, z których 6 wygrały i 8 przegrały. Pięć Polek awansowało do ćwierćfinałów, ale już tylko jedna do półfinału.

TYLKO SANDRA KRUK AWANSOWAŁA DO STREFY MEDALOWEJ MTB. W STAMBULE

kruk_alcobendas

Trzeci dzień MTB. „Bosphorus” w Stambule nie był udany dla reprezentanek Polski. Z pięciu naszych zawodniczek, które rywalizowały w ćwierćfinałach, swój pojedynek wygrała tylko Sandra Kruk (57 kg), punktując cenioną Hinduskę Sonię Lather, która w 2018 w New Delhi wywalczyła srebrny medal Mistrzostw Świata seniorek. Dzięki temu nasza doświadczona pięściarka awansowała do strefy medalowej, w której skrzyżuje rękawice z Rumunką Claudią Nechitą.

Pozostałe Polki pożegnały się niestety z turniejem. Sandra Drabik (51 kg) i tym razem nie sprostała aktualnej wicemistrzyni świata z Ułan-Ude (2019), Turczynce Busenaz Cakiroglu, Wiktoria Rogalińska (51 kg) przegrała z bardziej od niej doświadczoną Angeliną Lukas, która jest wicemistrzynią Kazachstanu, Natalia Marczykowska (69 kg) została wypunktowana przez Ukrainkę Yulię Stoiko, zaś Agata Kaczmarska (75 kg) nie sprostała byłej mistrzyni świata (Astana, 2016, 69 kg), Valentinie Khalzovej (Kazachstan).

PIĘĆ POLEK W ĆWIERĆFINAŁACH. NIESPODZIEWANA PORAŻKA ANETY RYGIELSKIEJ

Drabik_Suzuki2020

Drugi dzień zmagań reprezentantek Polski, startujących w MTB. „Bosphorus” w Stambule, poprawił nieco statystykę ich zwycięstw względem porażek ale bynajmniej nie przyniósł kibicom spokoju, bo już w pierwszym pojedynku eliminacyjnym pokonana została kolejna nasza kadrowiczka (Aneta Rygielska, 60 kg), która szykowana jest do startu w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2021).

Swoje pojedynki  w 1/8 finału wygrały dzisiaj: Sandra Drabik (51 kg) jednogłośnie na punkty (5-0) z niewygodną Serbką Niną Radovanovic, która z powodzeniem łączy kariery w boksie olimpijskim i zawodowym, Wiktoria Rogalińska (51 kg) również 5-0 z młodą Ukrainką Yaroslavą Marynchuk oraz Sandra Kruk (57 kg) niejednogłośnie na punkty (3-2) z Malienne Fatovmata z Mali. Pokonane z ringu (dwa razy po 0-5) zeszły Karolina Tracz (57 kg) i Aneta Rygielska (60 kg). W przypadku pierwszej z nich trudno było liczyć na sukces w walce z doświadczoną i utytułowaną Rosjanką Darią Abramovą (Rosja), natomiast druga została niespodziewanie wypunktowana przez wysoką, silną fizycznie ale mającą o bokserskiej technice dużo mniejsze pojęcie niż Polka, Algierkę Imane Khelif.

Jutro podopieczne trenerki Karoliny Michalczuk, której asystuje w Turcji Krzysztof Górecki, staną do walk ćwierćfinałowych. Sandra Drabik rywalizować będzie z jedną z faworytek, Turczynką Busenaz Cakiroglu, Wiktoria Rogalińska z Angeliną Lukas (Kazachstan), Sandra Kruk z Sonią Lather (Indie), Natalia Marczykowska (69 kg) z Ukrainką Yulią Stoiko oraz Agata Kaczmarska (75 kg) z Valentiną Khalzovą (Kazachstan).

Dodajmy, że wczoraj z turniejem pożegnał się jedyny startujący w nim reprezentant Polski, Łukasz Zyguła (69 kg), którego w eliminacjach jednogłośnie na punkty (5-0) pokonał Azer Nabi Isgandakov.

DWA ZWYCIĘSTWA I DWIE PORAŻKI POLEK NA MTB. „BOSPHORUS” W STAMBULE

marczykowska_kaczmarska

W Stambule rozpoczął się dzisiaj MTB. „Bosphorus”, w którym rywalizują m.in. reprezentantki Polski, które przygotowują się do walki o paszporty olimpijskie do Tokio (2021). Dzisiaj w ringu wystąpiły cztery podopieczne trenerki Karoliny Michalczuk. Dwie z nich wygrały swoje walki, a dwie musiały pożegnać się z turniejem. Na plus swój start zaliczyły dwie młode pięściarki z Radomia – Natalia Marczykowska (69 kg) i Agata Kaczmarska (75 kg). Pierwsza z nich wypunktowała Azerkę Meryem Cebraylovą, zaś druga również na punkty (3-2) wygrała z Ichram Chaib z Algierii.

Zawiodły Karolina Koszewska (69 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg). W przypadku złotej medalistki Igrzysk Europejskich (Karolina) nie tyle martwiła sama porażka z młodą ale tez już doświadczoną Rosjanką Darimą Sandakovą, która od lat zalicza się do szerokiej czołówki europejskiej, ale styl, w jakim do tego doszło. Niestety jeszcze słabsze wrażenie pozostawiła po sobie aktualna wicemistrzyni Europy (Elżbieta), przegrywając na punkty (0-5) z silną fizycznie, ale chaotyczną, niewiele potrafiącą Marokanką Rabab El Khalfi.

Jutro w Stambule wystąpią: Sandra Drabik (51 kg) z Niną Radovanovic (Serbia), Wiktoria Rogalińska (51 kg) z Yaroslavą Marynchuk (Ukraina), Sandra Kruk (57 kg) z Malienne Fatovmata (Mali), Karolina Tracz (57 kg) z Darią Abramovą (Rosja) oraz Aneta Rygielska (60 kg) z Imane Khelif (Algieria). Dwie dzisiejsze zwyciężczynie zaboksują pojutrze w ćwierćfinałach. Marczykowska zmierzy się z Ukrainką Yulią Stoiko, zaś Kaczmarska z mistrzynią świata w niższej kategorii, Valentiną Khalzovą (Kazachstan).

WRZESIŃSKI POKONAŁ BARRAZĘ W WALCE WIECZORU GALI W DZIERŻONIOWIE

wrzesinski_barraza

W głównym daniu gali Tymex Boxing Night 16 naprzeciw siebie stanęli Damian Wrzesiński (22-1-2, 6 KO) oraz Julio Barraza (19-3-1, 13 KO). Po naprawdę dobrych dziesięciu rundach wygrał zawodnik promowany przez Mariusza Grabowskiego.

Lepiej w ten pojedynek wszedł Meksykanin, który w pierwszej rundzie dwa razy wciągnął naszego rodaka na bezpośredni prawy krzyżowy. Po przerwie jednak „Wrzos” zaczął boksować na zwodach, zmieniał pozycję na mańkuta, a dużo „przyruchów” myliło przeciwnika i przewagę zyskał Polak. Od piątego starcia rozgorzała jednak zażarta bitwa. Obaj nie tylko boksowali na charakterze, lecz również pokazywali sztuczki techniczne. Oglądało się to naprawdę dobrze. Obaj rozpoczynali akcję lewym prostym, polując prawym sierpowym bądź lewym hakiem w okolice wątroby. W końcówce równej rundy dziewiątej Damian trafił prawym krzyżowym, poprawił lewym sierpowym na szczękę i przechylił szalę na swoją korzyść. Ostatnie trzy minuty jak cała walka – dobre tempo, w miarę równa walka, ale jednak z lekką przewagą Wrzesińskiego. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97:93, 97:93 i 98:92 – wszyscy na korzyść „Wrzosa”.

Michał Leśniak (15-1-1, 3 KO) powstał z desek i dowiózł wygraną, choć gdyby to ręka Rodrigo Labre (6-5, 2 KO) powędrowała w górę, nikt nie mógłby mieć żadnych pretensji. Od pierwszego gongu obaj poszli na wymiany w półdystansie. Początkowo było trochę za dużo chaosu w poczynaniach „Szczupaka”, ale już w końcówce drugiej poukładał sobie nieco ten boks i zaczął boksować zamiast bić się z silnym fizycznie rywalem. – Luźne ciosy, boksuj – słychać było z narożnika Polaka. Wszystko zaczynało się układać, aż minutę przed końcem piątego starcia Ekwadorczyk z hiszpańskim paszportem hakiem na korpus posłał Michała – po raz pierwszy w jego karierze, na deski. Leśniak cierpiał, lecz dotrwał do przerwy. A minuta odpoczynku pozwoliła mu złapać drugi oddech. Do końca toczyła się zażarta walka. W półdystansie lepszy był Labre, za to kiedy Leśniak wydłużał dystans i boksował ciosami prostymi, szala przechylała się na jego stronę. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj w napięciu czekali na werdykt. Sędziowie punktowali 76:75, 77:74 i 76:75 – wszyscy na korzyść Michała.

Ewa Brodnicka (20-1, 2 KO) udanie wróciła po utracie pasa WBO i boksując w wyższej wadze – lekkiej, wypunktowała Milenę Kolevą (10-12-1, 4 KO). „Kleo” pokazała to, z czego ją znamy – dobry „brudny boks” w półdystansie i lewy prosty. Znów brakowało prawej ręki, co momentami wykorzystywała Bułgarka. W ostatniej, ósmej rundzie, Koleva nawet podkręciła tempo, ale było za późno by odrabiać straty. Sędziowie mieli na swoich kartach przewagę Brodnickiej w takim samym stosunku – 79:73.

Stanisław Gibadło (6-0, 0 KO) w dobry stylu ograł Melvina Wassinga (7-6-4, 2 KO), a Łukasz Maciec (27-3-1, 5 KO) musiał naprawdę się napracować, by odprawić Pablo Mendozę (9-8, 9 KO). Staszek od początku wydłużył serie do trzech-czterech ciosów. Kombinacje kończył albo hakiem na korpus, albo prawym podbródkiem. Na początku drugiej rundy zainkasował lewy sierp, ale ten cios nie zrobił na nim większego wrażenia. Za moment odpowiedział zresztą bezpośrednim prawym. – On jest już naruszony – krzyczał w trzecim starciu Gus Curren. W piątej odsłonie Gibadło miał podłączonego przeciwnika, lecz za moment sędzia wkroczył do akcji i ukarał go odjęciem punktu za rzekomy cios poniżej pasa. Staszek kontrolował potyczkę, ale jeden z sędziów bardzo przychylnie patrzył na poczynania holenderskiego gościa. Po ostatnim gongu werdykt brzmiał 59:54, 59:54 i zaskakująco blisko 57:56.

Łukasz swój pojedynek zaczął dobrze. Prawym overhandem rzucił nawet rywala na deski w pierwszej rundzie. W drugiej wciąż wyglądało to dobrze, jednak w trzeciej jakby stanął. Ograniczony technicznie, za to silny jak tur oponent przeszedł do ofensywy. „Gruby” dał mu rozwinąć skrzydła i potem męczył się bardzo, tocząc niepotrzebną wojnę w półdystansie. W piątym starciu wyglądało to naprawdę źle, na szczęście Maciec opanował nieco kryzys i wrócił do gry na finiszu. Walkę oglądało się naprawdę dobrze, niestety Łukasz sprawił – trochę na własne życzenie, że była to ciężka ringowa wojna. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 76:75, 77:74 i 77:74 – wszyscy na korzyść Polaka.

W pojedynku wagi średniej Kamil Kuździeń (5-0) pokonał Damiana Stanisławskiego (4-2, 1 KO). Stanisławski bił mocniej i za wszelką cenę dążył do półdystansu. Pięściarz z Częstochowy kontrolował jednak pojedynek lewym prostym i dobrą pracą nóg. W drugiej połowie, pomimo rozcięcia łuku brwiowego, Kuździeń powiększył przewagę, celując ładnie lewym hakiem pod prawy łokieć. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 60:54 i dwukrotnie 59:55.

Wcześniej, w potyczce dwóch niepokonanych zawodników, Lukas Dekys (4-0, 2 KO) pokonał na kartach wszystkich sędziów 39:37 Aleksandra Jasiewicza (2-1). Czech wygrał pierwsze dwie rundy, wyprzedzając akcje Polaka, ten wrócił dobrą trzecią odsłoną, więc na finiszu mógł wyciągnąć remis. Obaj trafili mocnym lewym sierpowym, ale to sierp Dekysa zrobił większe wrażenie i sędziowie wskazali na niego.

źródło: bokser.org

dzierzoniow_2021

PAWEŁ AUGUSTYNIK ZASTOPOWAŁ MAKSA MISZCZENKO NA GALI W GNIEWIE

augustynik_gniew2021

W pojedynku wieczoru gali na zamku w Gniewie Paweł Augustynik (13-0, 6 KO) skrzyżował rękawice z Maksem Miszczenką (7-2, 3 KO). Walka została zakontraktowana na dziesięć rund, a w jej stawce znalazł się należący do Polaka mieszkającego na Wyspach Brytyjskich pas WBC International Silver.

Pojedynek od pierwszych chwil oglądało się bardzo dobrze. Obaj pięściarze narzucili wysokie tempo, Augustynik trzymał się środka ringu, Miszczenko walczył bliżej lin, dużo poruszał się po ringu, szukał kontrataków i miejsca na ulokowanie swoich ciosów. Największym argumentem Augustynika były jednak jego celne ciosy na korpus, które na pewno Ukrainiec odczuwał podczas pojedynku. Miszczenko, który promowany jest przez Krystiana Każyszkę, walczył dzielnie i nastawił się na kontry. Zgubiła go jednak prawdopodobnie zbyt duża częstotliwość walki przy linach, kiedy za bardzo otwierał się przed rywalem. W szóstej rundzie Augustynik ustrzelił Miszczenkę. Mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii 25-letni pięściarz najpierw wystrzelił bezpośredni lewy sierpowy, który doszedł celu, by potem już w półdystansie wyprowadzić mocny cios z lewej ręki na korpus. Ukrainiec padł na deski, został wyliczony, a sędzia Zbigniew Łagosz po chwili zakończył pojedynek.  Augustynik obronił pas WBC International Silver, więc prawdopodobnie awansuje o kilka oczek w nadchodzącym rankingu WBC wagi półciężkiej.

Michał Soczyński (2-0, 1 KO) kontynuuje swoją karierę na zawodowych ringach. Podczas gali Queensberry Polska na zamku w Gniewie były reprezentant Polski w boksie olimpijskim przejechał się po Michale Czykielu (2-3, 2 KO). Od pierwszych akcji było widać dużą dysproporcję w sile ciosu oraz umiejętnościach. Ciosy z prawej ręki autorstwa Soczyńskiego robiły największe wrażenie na przeciwniku, który w efekcie trzykrotnie leżał na deskach już w pierwszej rundzie. Pierwsze deski zaliczył po prawym sierpowym na dół oraz na górę. Kolejne liczenia to efekt totalnej dominacji. Po trzecim sędzia zdecydował się na przerwanie pojedynku.

Wygrał, ale nie zachwycił. Kamil Mroczkowski (2-0, 1 KO) dopisał do swojego zawodowego rekordu kolejne zwycięstwo, pokonując jednogłośnie na punkty Artsioma Czarniakiewicza (3-30, 3 KO). Do poprawy jest jeszcze naprawdę wiele. Białorusin to niewątpliwie twardy facet, ale jeśli były medalista mistrzostw Europy juniorów w wadze super ciężkiej chce się w przyszłości wyróżniać na ringach zawodowych, musi pokazywać zdecydowanie lepszy boks, również pod względem fizycznym i kondycyjnym. Dziś w pewnym momencie Czarniakiewicz był tak zmęczony, że zakończenie tej walki przed czasem to powinien być fundament dla Kamila. Tak się jednak nie stało i walka potrwała do ostatniego gongu. Ringowy odjął jeszcze punkt Białorusinowi, a wszyscy trzej sędziowie ostatecznie punktowali jednomyślnie 40-35 na rzecz Kamila Mroczkowskiego. Pamiatkowy puchar po tym pojedynku wręczył Mroczkowskiemu były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Mariusz Wach, który wspierał swojego młodszego kolegę spod ringu.

Ihosvany Garcia (2-0, 1 KO) jest jednym z tych kubańskich pięściarzy, którzy w ubiegłym roku pojawili się w naszym kraju i zaczęli występować na tutejszych galach boksu zawodowego. Podczas gali na zamku w Gniewie 25-letni pięściarz pokonał wysoko na punkty doświadczonego Rusłana Rodziwicza (15-32, 14 KO). Garcia kontrolował pojedynek, bił dużo ciosów na korpus, obijał Białorusina, sporo jabował – starał się rozpoczynać swoje kombinacje od ciosów prostych. Rodziwicz to doświadczony zawodnik i przed ich starciem można było się spodziewać, że ani Rodziwicz się w ringu nie przewróci, ani nie zrobi większej krzywdy Kubańczykowi. Wszyscy trzej sędziowie wypunktowali pojedynek Kubańczyka z Białorusinem jednomyślnie (60-54) na korzyść tego pierwszego. To jego druga walka w Polsce i drugie zwycięstwo.

Kolejna parę stanowili Krzysztof Stawiarski (2-4,2 KO) i Karol Długosz (2-0). Pierwszy jest zawodnikiem Silesii Boxing Irosława Butowicza, trenera, który był obecny w narożniku Krzysztofa. Jego przeciwnik kilkanaście lat temu wyleciał do Irlandii Północnej i tam szlifował swój boks. Podpisał w ubiegłym roku kontrakt z duetem Krawczyński-Warren i dalej trenuje na Wyspach. Stawiarski walczył ambitnie, ale Długosz zamęczał rywala, bił sporo na dół. Chwilami jednak za bardzo się podpalał i opuszczał swoje ręce, przez co zawodnik Silesii Boxing mógł mieć szanse na kontratak, do czego namawiał jego trener. – Dołóż prawy sierp, dwa sierpy, tak! Dawaj Krzysiek, walczymy, do końca! – krzyczał z narożnika Butowicz. Ostatecznie po czterech rundach wszyscy trzej sędziowie wypunktowali 40-36 na korzyść Karola Długosza.

Wiktor Szadkowski (2-0, 1 KO) od początku widział luki w boksie Eryka Ciesłowskiego (3-7, 1 KO). Szczególnie po wyprowadzeniu lewego prostego, gdy lewa ręka nie wracała do brody i było dużo miejsca. Pierwsza runda była pod dyktando Wiktora, ale bez fajerwerków. W drugiej odsłonie Szadkowski wyczuł odpowiedni moment, zadał lewy prosty i skutecznym sierpowym rzucił na deski Ciesłowskiego. Ten został wyliczony przez sędziego, ale był wyraźnie zamroczony i sędzia ostatecznie zdecydował się przerwać pojedynek.

Kolejne zwycięstwo na zawodowych ringach zanotował Radomir Obruśniak (3-0, 2 KO). W pojedynku zakontraktowanym na sześć rund polski pięściarz nie dał żadnych szans Islamowi Mayrasultanovi (0-2).

źródło: bokser.org

gala_gniew_2021

GALA BOKSU OLIMPIJSKIEGO SUZUKI BOXING NIGHT V W LUBLINIE

Durkacz_Kida

Wczoraj w Lublinie odbyła się kolejna, piąta gala z cyklu Suzuki Boxing Night, w której mogliśmy oglądać ringowe zmagania najlepszych polskich zawodników boksu olimpijskiego. W najciekawszym pojedynku (dwóch aktualnych mistrzów Polski) Damian Durkacz (69 kg) pokonał jednogłośnie na punkty Dominika Kidę. Uwagę zwracają również zwycięstwa młodego Oskara Kopery (+ 91 kg) nad Adamem Kulikiem oraz Witolda Liska (91 kg) nad Tomaszem Niedźwieckim.

WYNIKI WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

57 KG Jarosław Iwanow – Paweł Brach 2-1
69 KG Filip Wąchała – Michał Jarliński 3-0
69 KG Łukasz Niemczyk – Bartłomiej Przybyła 3-0
69 KG Damian Durkacz – Dominik Kida 3-0
81 KG Sebastian Wiktorzak – Mateusz Goiński 3-0
81 KG Daniel Adamiec – Piotr Szczukowski 3-0
91 KG Mateusz Bereźnicki – Witalij Burlak 3-0
91 KG Witold Lisek – Tomasz Niedźwiecki 2-1
+91KG Oskar Kopera – Adam Kulik 3-0
+91KG Oskar Safaryan – Karol Krupienik 3-0

W TURNIEJU „STRANDJA” JUŻ TYLKO KIBICUJEMY. PORAŻKA KOSZEWSKIEJ W ĆWIERĆFINALE

koszewska_minsk

Z tylko jednym zwycięstwem powróci do kraju pięć reprezentantek Polski, które rywalizowały w – jak zawsze – doskonale obsadzonym 72. MTB „Strandja”. Po cichu liczyliśmy, że awans do strefy medalowej stanie się dzisiaj udziałem Karoliny Koszewskiej (69 kg), ale nasza zawodniczka głosami 4 z 5 sędziów punktów została uznana za przegraną w rywalizacji z Ukrainką Anną Łysenko.

Tak, więc bilans naszych pań w stolicy Bułgarii zamknął się w 6 walkach, z których 1 wygrały i 5 przegrały. Przypomnijmy, że przed rokiem z Sofii Polkom udało się przywieźć dwa brązowe medale, czego dokonały wspomniana Karolina Koszewska oraz Kinga Szlachcic (57 kg). Taki sam wynik osiągnęły podopieczne trenerki Karoliny Michalczuk dwa lata temu (2019). Wówczas na najniższym stopniu podium stanęły Sandra Drabik (51 kg) i Natalia Rok (54 kg).

PORAŻKI POLEK W DRUGIM DNIU 72. MTB. „STRANDJA” W SOFII

Drabik_Wojcik_strandja2021

W drugim dniu świetnie obsadzonego 72. MTB „Strandja” w Sofii, w pojedynkach 1/8 finału, rywalizowały dzisiaj Sandra Drabik (51 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg). Niestety obie nasze kadrowiczki przegrały wyraźnie na punkty z utytułowanymi rywalkami. Pierwsza z nich została pokonana jednogłośnie na punkty (5-0) przez faworytkę gospodarzy, Stoykę Krastevą, zaś druga w takim samym stosunku przegrała z boksującą podobnie jak ona z odwrotnej pozycji Turczynką Sennur Demir.

Tak, więc w bułgarskim turnieju pozostała jedynie Karolina Koszewska (69 kg), która w najbliższy czwartek skrzyżuje rękawice z Ukrainką Anna Łysenko. Jeśli podopieczna Karoliny Michalczuk pokona swoją rywalkę, w półfinale zaboksuje ze zwyciężczynią rywalizacji Ani Hovsepyan (Armenia) - Lalita (Indie).

KAROLINA KOSZEWSKA W ĆWIERĆFINALE 72. MTB „STRANDJA” W SOFII

karolina_koszewska_2020

Niejednogłośne zwycięstwo (4-1) Karoliny Koszewskiej (69 kg) nad Brazylijką Beatriz Soares to najlepsza wiadomość pierwszego dnia rozgrywanego w Sofii 72. MTB „Strandja”. Tym samym była zawodowa mistrzyni świata i złota medalista Igrzysk Europejskich z Mińska awansowała do czwartkowego ćwierćfinału, w którym zmierzy się z Ukrainką Anną Łysenko.

Niestety nie poszczęściło się dwóm innym podopiecznym trenerki Karoliny Michalczuk, które rywalizowały w 1/16 finału. Najpierw Sandra Kruk (57 kg) przegrała jednogłośnie na punkty (0-5) z Rosjanką Kariną Tazabekovą, a następnie Aneta Rygielska (60 kg) w takim samym stosunku uległa Kellie Harrington z Irlandii. Jutro w ringu zobaczymy dwie kolejne Polki. Sandra Drabik (51 kg) stoczy pojedynek z rutynowaną Bułgarką Stoyką Krastevą, natomiast Elżbieta Wójcik (75 kg) stanie oko w oko z Turczynką Sennur Demir.

ROZPOCZĄŁ SIĘ 72. MTB. „STRANDJA” W SOFII. POLKI POZNAŁY SWOJE RYWALKI

strandja2021_mini

W Sofii rozpoczął się dzisiaj tradycyjny 72. MTB „Strandja”, w którym rywalizować będzie 91 zawodniczek i 129 zawodników. W stolicy Bułgarii m.in. wystąpi również kadra naszych seniorek, szykujących się do turnieju kwalifikacyjnego do IO w Tokio (2021). Podopieczne trenerki Karoliny Michalczuk poznały dzisiaj swoje rywalki.

Dzisiaj w ringu w pojedynkach 1/16 finału wystąpią trzy Biało-Czerwone: Sandra Kruk (57 kg) zaboksuje z Rosjanką Kariną Tazabekovą, Aneta Rygielska (60 kg) skrzyżuje rękawice z Kellie Harrington z Irlandii, zaś Karolina Koszewska (69 kg) zmierzy się z Brazylijką Beatriz Soares. Stawką pierwszych dwóch walk będzie 1/8 finału, zaś Karolina rywalizuje o awans do ćwierćfinału.

Jutro (w 1/8 finału) turniej rozpoczną dwie pozostałe Polki. Sandra Drabik (51 kg) pierwszy pojedynek stoczy z rutynowaną Bułgarką Stoyką Krastevą, bardziej znaną pod panieńskim nazwiskiem Petrova, natomiast Elżbieta Wójcik (75 kg) stanie oko w oko z weteranką europejskich ringów, Turczynką Sennur Demir.

strandja2021

EUROPA PRZED KWALIFIKACJAMI OLIMPIJSKIMI – 65 MTB IM. BOCSKAIA W DEBRECZYNIE

Bocskai2021

55 zawodniczek i 120 zawodników rywalizowało w dniach od 8 do 12 lutego w 65. MTB im. Istvana Bocskaia w Debreczynie. Tym razem w zawodach nie brały udziału reprezentacje Polski, trenujące w Zakopanem. Nasze panie olimpijski rok rozpoczną 23 lutego startem w MTB Strandja w Sofii, gdzie zapewne przyjedzie cała europejska czołówka i kilka mocnych ekip spoza Starego Kontynentu.

Turniej w Debreczynie miał dobrą obsadę i dał gospodarzom jedno miejsce na najwyższym stopniu podium. Dokonał tego znany w Polsce bombardier, Richard Kovacs (63 kg). Zapewne gdyby Madziarzy mogli, to on, a nie Milan Fodor wystąpiłby w turnieju kwalifikacyjnym do IO w Tokio. Fodor, najbliższy rywal Damiana Durkacza w londyńskim turnieju kwalifikacyjnym również stanął na podium, przegrywając w półfinale niejednogłośnie na punkty (2-3) z niewygodnym Gruzinem Lashą Gurulim, którego w finale wypunktował Kovacs. Wcześniej Milan Fodor wygrał na punkty (4-1) z Litwinem Modestasem Zmuidiną, ale nie zachwycił.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [na pierwszych miejscach zwycięzcy]:

KOBIETY
51 KG Busenaz Cakiroglu (Turcja) Nikolina Cacic (Chorwacja) 5-0
57 KG Irma Testa (Włochy) – Szabina Szucs (Węgry) 5-0
60 KG Mira Potkonen (Finlandia) – Imane Khelif (Algieria) 5-0
69 KG Busenaz Surmeneli (Turcja) – Emilie Sonvico (Francja) 5-0
75 KG Nouchka Fontijn (Holandia) – Lauren Price (Walia) 4-0

MĘŻCZYŹNI
52 KG Gabriel Escobar (Hiszpania) – Mohamed Flissi (Algieria) 4-1
57 KG Samuel Kistohurry (Francja) – Roland Galos (Węgry) 4-1
63 KG Richard Kovacs (Węgry) – Lasha Guruli (Gruzja) 3-2
69 KG Lambert Harvey (Anglia) – Miroslav Kapuler (Izrael) 4-0
75 KG Lewis Richardson (Anglia) – Noa Jezek (Chorwacja) 3-2
81 KG Simone Fiori (Włochy) – Artjom Kasparian (Holandia) 3-2
91 KG Emmanuel Reyes (Hiszpania) – Abdelhafid Benhabla (Algieria) 4-1
+91KG Frazer Clarke (Anglia) – Nikoloz Begadze (Gruzja) WO.

EWELINA PĘKALSKA ZAWODOWĄ MISTRZYNIĄ EUROPY!

pekalska_loikkanen

Podczas wczorajszej gali boksu zawodowego, organizowanej przez grupę Babilon Promotion, Ewelina Pękalska (5-0, 0 KO) pokonała wyraźnie na punkty Finkę Lottę Loikkanen (6-2, 2 KO) i została nową mistrzynią Europy (EBU) wagi muszej.

Ewelina dobrze weszła w ten pojedynek. Wchodziła w rywalkę krótkimi seriami i od razu uciekała. Finka rzucała ciosy w powietrze i nie nadążała nogami za poznanianką. Pierwsza połowa potyczki wyraźnie na korzyść Polski, choć na półmetku nieco spuściła z tonu i walka zaczęła się wyrównywać. W ringu zapanował chaos, Finka może nawet urwała jakąś rundę, ale gdy zabrzmiał ostatni gong oczywiste było, że pas EBU powędruje w ręce naszej reprezentantki. Sędziowie punktowali 97:93, 99:91 i 99:91 – wszyscy oczywiście na korzyść Eweliny.

POZOSTAŁE WYNIKI [na pierwszym miejscu zwycięzcy]:

Walki zawodowe:
Patrik Balaz (3-0, 1 KO) – Michał Królik (0-1) PKT 6
Michal Plesnik (9-4, 7 KO) – Pablo Sanchez (0-1-1) TKO 4 [kontuzja barku]
Eliasz Jankowski (1-1) – Jacek Laskowski (4-2-1, 2 KO) PKT 4
Lukas Dekys (3-0, 2 KO) – Denis Mądry (6-6, 1 KO) TKO 3

Walki boksu olimpijskiego:
Maurycy Pajdziński (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki) – Marcel Materla (BKS Skorpion Szczecin) WP
Wiktor Kaźmierczak (BKS Skorpion Szczecin) – Oliwier Szot (LKS Myszków) Remis
Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) – Klaudia Simsak (KS Górnik Sosnowiec) WP

źródło: bokser.org

ŚWIĘTO BOKSU OLIMPIJSKIEGO W LUBLINIE. ZA NAMI GALA „SUZUKI BOXING NIGHT IV”

suzukiIV

W lubelskim Centrum Spotkań Kultur odbyła się dzisiaj czwarta edycja gali boksu olimpijskiego „Suzuki Boxing Night”, w której oprócz siedmiu polskich pięściarzy zobaczyliśmy sześciu Rosjan, po trzech Czechów i Jordańczyków, dwóch Litwinów oraz Estończyka. Wydarzeniem sportowym imprezy był występ aktualnego mistrza świata, Gleba Bakshi (Rosja, 75 kg).

Z Biało-Czerwonych najlepiej zaprezentowali się: Damian Durkacz (63 kg), Mateusz Goiński i Filip Wąchała (obaj 75 kg) oraz Daniel Adamiec (81 kg), którzy wygrali swoje pojedynki.

WYNIKI WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

57 KG Wsevolod Shumkov (Rosja) – Paweł Brach (Polska) 3-0
63 KG Damian Durkacz (Polska) – Aleksey Mazur (Rosja) 2-1
63 KG Gabil Mamedov (Rosja) – Petr Novak (Czechy) 3-0
75 KG Mateusz Goiński (Polska) – Milos Bartl (Czechy) 2-1
75 KG Gleb Bakshi (Rosja) – Vytautas Balsys (Litwa) 3-0
75 KG Filip Wąchała (Polska) – Mohammad K. A. Alyazouri (Jordania) 3-0
81 KG Daniel Adamiec (Polska) – Stiven Aas (Estonia) 3-0
91 KG Hussein Iashaish H. A. (Jordania) – Alexey Zobnin (Rosja) 3-0
91 KG Jonas Jazevicius (Litwa) – Karol Krupienik (Polska) 3-0
+91KG Ivan Veriasov (Rosja) – Ahmad S. Abdulreehman (Jordania)
+91KG Martin Pinc (Czechy) – Oskar Safaryan (Polska) 2-1

TOP 80 POLSKA (SENIORZY) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2020 ROK

kadra2020

Najwyższa pora na nasz tradycyjny ranking, który podsumowuje miniony rok w polskim boksie olimpijskim. Niestety z uwagi na ogólnoświatowa pandemię nie rozstrzygnęły się niestety kluczowe dla Europy zawody, czyli turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Z drugiej strony – do chwili przedwczesnego zakończenia – nie była to zbyt udana impreza dla Biało-Czerwonych. Z uwagi na załamanie się kalendarza międzynarodowych startów kilku znanych polskich pięściarzy postanowiło podpisać zawodowe kontrakty i nie zostali uwzględnieni w poniższym zestawieniu.

Nasz ranking po raz drugi obejmuje tylko 8 kategorii wagowych, ale w porównaniu z rokiem ubiegłym nie ma w nim zawodników, którzy nie mają polskiego obywatelstwa, ale w myśl regulaminów PZB mogą rywalizować o medale Mistrzostw Polski. Tradycyjnie przy sporządzaniu rankingu za rok 2020 nie sugerowałem się znanymi nazwiskami krajowych mistrzów, czy kadrowiczów, jak również tytułami zdobytymi przez nich w poprzednich latach. W niektórych wypadkach wpływ na ostateczny układ rankingu miały także wyniki walk międzynarodowych. W pewnych przypadkach świadomie postawiłem niektórych pięściarzy na miejscach niższych od ich faktycznych możliwości i talentu, ale skoro boksowali rzadko, albo nie osiągnęli w ciągu 12 miesięcy satysfakcjonujących wyników, nie mogło stać się inaczej.

TOP 80 POLSKA (SENIORZY) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2020 ROK

52 KG: JAKUB SŁOMIŃSKI

1 Jakub Słomiński (Wda Świecie)
2 Damian Nicpoń (JKB Jawor Team, Jaworzno)
3 Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno)
4 Maciej Jewdokin (KB Legia Warszawa)
5 Daniel Surowiec (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski)
6 Przemysław Jańczuk (KS SAKO Gdańsk)
7 Hubert Wrona (RUSHH Kielce)
8 Daniel Jermak (MKB Mazur Ełk)
9 Mateusz Pawlak (KS Prosna Kalisz)
10 Dawid Krawiec (BKS Olimp Szczecin)

57 KG: JAROSŁAW IWANOW

1 Jarosław Iwanow (Wisła Kraków)
2 Paweł Brach (BKS Radomiak Radom)
3 Maciej Jóźwik (BKS Skorpion Szczecin)
4 Konrad Czajkowski (MKB Energetyka Lubin)
5 Sebastian Ptak (UKS Morsy Dębica)
6 Damian Szczepański (BKS Radomiak Radom)
7 Szymon Skorupa (Niestowarzyszony – Śląsk)
8 Robert Zakharyan (BKS Skorpion Szczecin)
9 Mateusz Basza (TS Wisła Kraków)
10 Karol Poleszak (KS Stara Szkoła Boksu Lublin)

63 KG: DAMIAN DURKACZ

1 Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów)
2 Mateusz Polski (KB Karlino)
3 Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław)
4 Filip Szpakowicz (BKS Skorpion Szczecin)
5 Dominik Palak (SAKO Gdańsk)
6 Bartłomiej Przybyła (06 Kleofas AZS AWF Katowice)
7 Mateusz Konaszczyc (Legia Fight Club Warszawa)
8 Artur Dzido (ZKS Stal Rzeszów)
9 Daniel Dołowy (NOSiR Nowy Dwór Maz.)
10 Piotr Tobolski (Imperium Boxing Wałbrzych)

69 KG: DOMINIK KIDA

1 Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów)
2 Łukasz Zyguła (SAKO Gdańsk)
3 Michał Jarliński (KB Champion Włocławek)
4 Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń)
5 Adrian Krukowski (MKB Mazur Ełk)
6 Łukasz Niemczyk (Champion Chojnów)
7 Patryk Głuch (KS Ring Busko Zdrój)
8 Daniel Piotrowski (BKS Skorpion Szczecin)
9 Marcin Latocha (KB Karlino)
10 Kacper Leżański (TS Wisła Kraków)

75 KG: BARTOSZ GOŁĘBIEWSKI

1 Bartosz Gołębiewski (RUSHH Kielce)
2 Mateusz Goiński (Zagłębie Konin)
3 Adrian Spoździał (BKS Skorpion Szczecin)
4 Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves, Warszawa)
5 Rafał Perczyński (SAKO Gdańsk)
6 Mateusz Pawłowski (BKB Magic Boxing Brzesko)
7 Bartosz Skórka (KKS Sporty Walki Poznań)
8 Kamil Urbański (Boxing Team Gosiewski Wrocław)
9 Filip Ptasiński (BKB Magic Boxing Brzesko)
10 Paweł Rumiński (Legia Fight Club Warszawa)

81 KG: SEBASTIAN WIKTORZAK

1 Sebastian Wiktorzak (BKS Skorpion Szczecin)
2 Daniel Adamiec (KKB RUSHH Kielce)
3 Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin)
4 Jan Lauk (Shark Łódź)
5 Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk)
6 Kacper Derda (BKS Skorpion Szczecin)
7 Klemens Szczepaniak (Nowy Hutnik 2010 Kraków)
8 Michał Łoniewski (UKS Kontra Elbląg)
9 Janusz Chrzanowski (BKS Sokół Gliwice)
10 Kamil Lamczyk (ZKS Stal Rzeszów)

91 KG: MATEUSZ BEREŹNICKI

1 Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin)
2 Tomasz Niedźwiecki (KKB RUSHH Kielce)
3 Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin)
4 Mateusz Kubiszyn (ZKS Stal Rzeszów)
5 Witold Lisek (06 Kleofas AZS AWF Katowice)
6 Konrad Michalczak (SKB Skarżysko Kamienna)
7 Jacek Rup (KS Start Częstochowa)
8 Kamil Ślendak (WKB Start Włocławek)
9 Tomasz Spychalski (KB Zagłębie Konin)
10 Jakub Stępiński (Bombardier Wrocław)

+91 KG: OSKAR SAFARIAN

1 Oskar Safarian (BKS Concordia Knurów)
2 Oskar Kopera (BKS Orkan Gorzów Wlkp.)
3 Damian Knyba (BSB Astoria Bydgoszcz)
4 Adam Kulik (KS Stara Szkoła Boksu Lublin)
5 Kamil Przychodzki (Legia Fight Club Warszawa)
6 Patryk Rostkowski (BKS Hetman Białystok)
7 Tomasz Bigus (BKS Concordia Knurów)
8 Ryszard Skowron (BBB Serca Krakowa)
9 Szczepan Szmyd (ZKS Stal Rzeszów)
10 Karol Krupienik (Głażboxing Białystok)

Opracował: Jarosław Drozd

„SUZUKI BOXING NIGHT IV – STARCIE MISTRZÓW” JUŻ W SOBOTĘ W LUBLINIE

Suzuki Boxing Night III - Centrum Spotkania Kultur w Lublinie_2

To będzie najgorętsze bokserskie starcie tej zimy! Suzuki Motor Poland i Polski Związek Bokserski zapraszają do Lublina na kolejną odsłonę gali boksu olimpijskiego – Suzuki Boxing Night IV, podczas której zmierzą się mistrzowie z różnych zakątków świata.

Suzuki Boxing Night IV – STARCIE MISTRZÓW to już czwarta odsłona gali boksu olimpijskiego pod szyldem japońskiej marki. Po raz kolejny Sponsor Główny wraz z Polskim Związkiem Bokserskim przygotowali bokserską ucztę na najwyższym poziomie organizacyjnym i sportowym. Na ringu pojawią mistrzowie z wielu krajów, a wydarzenie uświetni swoją obecnością Umar Kremlev – prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu (AIBA).

Ceremonia ważenia przed galą Suzuki Boxing Night IV – STARCIE MISTRZÓW rozpocznie się już w piątek, 22 stycznia o godzinie 17:00. Wydarzenie będzie transmitowane na żywo za pośrednictwem kanałów społecznościowych Suzuki Polska i Polskiego Związku Bokserskiego.

Czwarta edycja gali boksu olimpijskiego odbędzie się w sobotę, 23 stycznia w lubelskim Centrum Spotkania Kultur. Pierwsi zawodnicy skrzyżują rękawice o godzinie 19:00. Wydarzenie będzie transmitowane na żywo w stacji TVP Sport.

Podczas gali Suzuki Boxing Night IV dojdzie do jedenastu walk (transmitowanych na żywo) pomiędzy utytułowanymi zawodnikami, w następujących kategoriach wagowych:

Suzuki Boxing Night IV - karta walk

TOP 45 POLSKA (SENIORKI) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2020 ROK

koszewska_wojcik2020

Dzisiaj publikuję coroczny ranking najlepszych polskich pięściarek, występujących na ringach boksu olimpijskiego. Znalazło się w nim tylko 45 zawodniczek, a nie 50 jak to było w l. 2018-2019 50 (po 5 w każdej z kategorii wagowych). W dwóch najcięższych wagach nie znalazłem po prostu więcej niż 5 pięściarek, które rywalizowałyby w krajowych zawodach seniorek. Rok 2020 był specyficzny, niezwykle trudny zarówno dla organizatorów zawodów bokserskich, jak i dla samych sportowców, którzy przez wiele miesięcy pozbawieni byli szansy startu w zawodach.

W tegorocznym TOP 45 na czele swoich kategorii postawiłem 7 z 9 mistrzyń Polski seniorek: Sandrę Drabik (SK Kick-Boxing Kielce, 51 kg), Wiktorię Rogalińską (BKS Skorpion Szczecin, 54 kg), Sandrę Kruk (Niestowarzyszona, 57 kg), Anetę Rygielską (MKSW Pomorzanin Toruń, 60 kg), Karolinę Koszewską (Żoliborska Szkoła Boksu, 69 kg), Agatę Kaczmarską (BKS Radomiak Radom, 75 kg) i Sylwię Kusiak (Fight Club Koszalin, 81 kg). Liderka rankingu wagi papierowej (48 kg) – Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) zdobyła srebrny medal MP i złoto MP do lat 23, Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) to mistrzyni Polski do lat 23, zaś Lidia Fidura (GUKS Carbo Gliwice) – mimo, że nie startowała w krajowym czempionacie – wygrała Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska w wadze ciężkiej i w tej wadze przewodzi w rankingu.

Kogo zbrakło w rankingu w porównaniu z zestawieniem za rok 2019? Największe straty to: Adrianna Marczewska (SKF Boksing Zielona Góra), Dorota Bukowska (BKS Tiger Łomża), Milena Zglenicka (SKSW Pomorzanin Toruń), Anna Góralska (KS Korona Wałcz), Barbara Grabowska (GUKS Carbo Gliwice), Maria Grabowska (GUKS Carbo Gliwice), Daria Puszka (UKS Berej Boxing Lublin), Mirela Balcerzak (BKS Skorpion Szczecin), Patrycja Borys (BKS Hetman Białystok), Viktoria Dombrowska (WKB Gryf Wejherowo), Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin), Natalia Gajewska (SB Champion Wołomin) i Aleksandra Smuklerz (BKS Radomiak Radom).

TOP 45 POLSKA (SENIORKI) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2020 ROK

48 KG: ANGELIKA MIĘGOĆ

1 Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych)
2 Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych)
3 Natalia Żygadło (Boks Team Oława)
4 Anna Olczak (KB Legia Warszawa)
5 Tatiana Pluta (Star 1926 Starachowice)

51 KG: SANDRA DRABIK

1 Sandra Drabik (Soma Boxing Kielce)
2 Natalia Rok (MKSW Pomorzanin Toruń)
3 Aleksandra Mądraszewska (KS Bombardier Gdynia)
4 Marta Mulewska (TS Wisła Kraków)
5 Klaudia Pawicka (Akademia Boksu Muayitai JKM Warszawa)

54 KG: WIKTORIA ROGALIŃSKA

1 Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin)
2 Paulina Jakubczyk (KB Karlino)
3 Ewa Białas (Akademia Boksu Roberta Gortata Jaworzno)
4 Klaudia Simsak (JKB Jawor Team Jaworzno)
5 Angelika Krysztoforska (Niestowarzyszona – Śląsk)

57 KG: SANDRA KRUK

1 Sandra Kruk (Niestowarzyszona WMOZB)
2 Kinga Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra)
3 Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice)
4 Żaklina Kociołek (RKS Łódź)
5 Natalia Karkowska (KB Champion Włocławek)

60 KG: ANETA RYGIELSKA

1 Aneta Rygielska (SKSW Pomorzanin Toruń)
2 Monika Serafin (06 Kleofas AZS AWF Katowice)
3 Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra)
4 Monika Puzio (KS Smok Zabierzów)
5 Martyna Kaszczuk (Sporty Walki Piła)

64 KG: NATALIA BARBUSIŃSKA

1 Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin)
2 Wioleta Teichman (BKB Magic Boxing Brzesko)
3 Julia Kaleta (KS SAKO Gdynia)
4 Aleksandra Talaga (06 Kleofas AZS AWF Katowice)
5 Ewa Zamkowska (RKB Boxing Radom)

69 KG: KAROLINA KOSZEWSKA

1 Karolina Koszewska (Żoliborska Szkoła Boksu)
2 Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom)
3 Julia Chudy (BBB Serca Krakowa)
4 Weronika Walczak (KS Prosna Kalisz)
5 Kamila Kapuścińska (WKB Start Włocławek)

75 KG: AGATA KACZMARSKA

1 Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom)
2 Elżbieta Wójcik (KB Karlino)
3 Natalia Kaszyca (BKS Skorpion Szczecin)
4 Laura Kowalska (BKS Olimp Szczecin)
5 Aleksandra Kisiel (Boks Garda Marki)

81 KG: SYLWIA KUSIAK

1 Sylwia Kusiak (BKS Skorpion Szczecin)
2 Patrycja Grzywińska (ZKB Jaskinia Lwa Ziębice)

+81 KG: LIDIA FIDURA

1 Lidia Fidura (GUKS Carbo Gliwice)
2 Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka)
3 Patrycja Braun (MLKS Sparta Złotów)

Opracował: Jarosław Drozd

INDYWIDUALNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2020 ROK – MĘŻCZYŹNI

POL2020

Za nami kolejny rok, a więc pora na tradycję, czyli podsumowania i rankingi. Od 2015 r. na łamach serwisu PolskiBoks.pl dokonuję oceny wydarzeń minionego roku w boksie olimpijskim seniorów. Tym razem, z uwagi na fiasko najważniejszych zawodów kontynentalnych oraz odwołanie wielu międzynarodowych turniejów bokserskich, uznałem, że niemożliwym jest zestawienie rankingu najlepszych seniorek i seniorów i Starego Kontynentu. Dlatego też podsumowanie 2020 r. wyjątkowo obejmować będzie jedynie wyróżnienia indywidualne i rankingi krajowe seniorek i seniorów.

Podobnie jak w przypadku naszych pań nie wyróżniam nikogo w kategorii seniorskiej, bo w ubiegłym roku żaden z Biało-Czerwonych nie odniósł wyjątkowych wyników, w czym zapewne przeszkodziło fiasko kwalifikacji olimpijskich w Londynie, gdzie liczyliśmy na awans Damiana Durkacza (Concordia Knurów, 63 kg) i Mateusza Masternaka (RUSHH Kielce, 91 kg). Zatem po raz pierwszy od 2015 roku NAJLEPSZEGO SENIORA (Elite) minionego roku nie wybieram, mając nadzieję, że po zakończeniu 2021 roku będę miał z tym kolejny kłopot, ale …bogactwa.

Wyróżnienie dla NAJLEPSZEGO JUNIORA (youth) przyznałem Marcelowi Materli (Skorpion Szczecin, 56 kg), który wraz z Jakubem Krzpietem (Imperium Boxing Wałbrzych, 49 kg) rywalizowali w ćwierćfinale Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Budvie. Szkoda, że żaden z nich nie stanął na podium, jak przed rokiem Oskar Kopera. Bliższy awansu do strefy medalowej był Krzpiet, ale to Materla – jako jedyny z polskich kadrowiczów – wygrał na tym turnieju pojedynek. Szkoda, że takie kryteria musiały decydować o wyborze najlepszego juniora.

Wyróżnienie dla NAJLEPSZEGO KADETA (junior) musiało przypaść w udziale filigranowemu Nikolasowi Pawlikowi (LKS Myszków, 46 kg), który w Sofii, jako jedyny z Polaków, wywalczył brązowy medal Mistrzostw Europy w swojej kategorii wiekowej. W stolicy Bułgarii pojedynek eliminacyjny wygrał również Nikodem Szafarz (50 kg), ale niestety nie zdołał awansować do strefy medalowej.

W stosunku do 2019 roku nic się nie zmieniło w kategorii NAJLEPSZEGO MŁODZIKA (schoolboy). Ponownie najlepszym i najaktywniejszym polskim zawodnikiem był 14-letni Ambasador Podlaskiego Sportu, Maciej Marchel (Niezrzeszony – Podlaskie, 48 kg), trenujący pod okiem trenera Piotra Jankowskiego.

Piąte wyróżnienie, za NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI, otrzymał 19-letni wychowanek brytyjskiego Gosport ABC, Mateusz Bereźnicki (Skorpion Szczecin, 91 kg), który w minionym roku „ustrzelił” dublet, czyli wywalczył złote medale MP seniorów i MP do lat 23. Doceniam srebrny medal MP seniorów, zdobyty przez Pawła Bracha (BKS Radomiak Radom, 57 kg), który dzielnie walczył o złoto z krakowskim rutyniarzem, Jarosławem Iwanowem. Równie wysoko oceniam poziom Oskara Kopery (Orkan Gorzów Wlkp., +91 kg), który podczas MP do lat 23 pokonał seniorskiego czempiona Oskara Safaryana. Niestety pięściarz z Gorzowa Wielkopolskiego nie przyjechał do Wałcza na seniorskie MP.

DOTYCHCZASOWE ROCZNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL

NAJLEPSZY SENIOR
2020 vacat
2019 Damian Durkacz
2018 Filip Wąchała
2017 Mateusz Polski
2016 Igor Jakubowski
2015 Tomasz Jabłoński

NAJLEPSZY JUNIOR
2020 Marcel Materla
2019 Oskar Kopera
2018 Oskar Kopera
2017 Damian Durkacz
2016 Kamil Offman
2015 Kamil Mroczkowski

NAJLEPSZY KADET
2020 Nikolas Pawlik
2019 Oliwier Szot
2018 Dawid Szmajda
2017 Damian Zawieruszyński
2016 Mateusz Szewczyk
2015 Eryk Apresyan

NAJLEPSZY MŁODZIK
2020 Maciej Marchel
2019 Maciej Marchel

NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI
2010 Mateusz Bereźnicki
2019 Mateusz Wojtasiński
2018 Damian Durkacz
2017 Michał Soczyński
2016 Karol Łapawa
2015 Adrian Kowal

Opracował: Jarosław Drozd

INDYWIDUALNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2020 ROK – KOBIETY

Boks Kobiet 01

Za nami kolejny rok, a więc pora na tradycję, czyli podsumowania i rankingi. Od 2014 r. na łamach serwisu PolskiBoks.pl dokonuję oceny wydarzeń minionego roku w boksie olimpijskim. Tym razem, z uwagi na fiasko najważniejszych zawodów kontynentalnych oraz odwołanie wielu międzynarodowych turniejów bokserskich, uznałem, że niemożliwym jest zestawienie rankingu najlepszych seniorek i seniorów i Starego Kontynentu. Dlatego też podsumowanie 2020 r. wyjątkowo obejmować będzie jedynie wyróżnienia indywidualne i rankingi krajowe seniorek i seniorów.

W kategorii NAJLEPSZA SENIORKA (Elite) wyjątkowo nie zdecydowałem się wskazać zwyciężczyni, bo też turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Londynie zakończono po zaledwie jednej walce i – jak na razie – żadna z Polek nie jest pewna startu w Tokio. Na równym poziomie boksowały w minionym roku Sandra Drabik (Soma Boxing Kielce, 51 kg), Sandra Kruk (Niestowarzyszona, 57 kg), Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń, 60 kg), czy Karolina Koszewska (Żoliborska Szkoła Boksu, 69 kg), ale z tego grona wybrać najlepszą? W 2020 r. było to niemożliwe.

Wyróżnienie dla NAJLEPSZEJ JUNIORKI (youth) przyznałem Młodzieżowej Mistrzyni Europy z Budvy, Alexas Kubicki (Carbo Gliwice, 51 kg), która na turnieju w Czarnogórze, boksując w efektownym stylu, wygrała trzy walki. Doceniam złoty medal tychże ME, wywalczony przez utytułowaną Darię Paradę (Skorpion Szczecin, 75 kg), która w Budvie pewnie wygrała dwa pojedynki z wymagającymi rywalkami. Miniony rok jest najlepszym w karierze Izabeli Rozkoszek (Garda Gierałtowice, 57 kg), która dość niespodziewanie, ale zasłużenie wywalczyła srebrny medal ME. W Czarnogórze na podium stanęły poza tym Natalia Kuczewska (Mazur Ełk, 48 kg), Julia Szeremeta (Paco Lublin, 60 kg) i Barbara Marcinkowska (Pomorzanin Toruń, 69 kg).

Żadnego problemu nie było z wyborem zwyciężczyni w kategorii NAJLEPSZA KADETKA (junior). Została nią Mistrzyni Europy Oliwia Czerwińska (Wda Świecie, 75 kg), która w Sofii pewnie wygrała dwa pojedynki. Dodam, że na tej samej imprezie na podium stanęły również: Juliana Rutkowska (Sporty Walki Piła, 63 kg) i Weronika Bochen (Berej Boxing Lublin, +80 kg) oraz Aleksandra Kożak (Husaria Gołdap, 48 kg) i Kinga Rewińska (Carbo Gliwice, 66 kg). Dwie pierwsze wywalczyły srebrne medale, zaś dwie pozostałe – brązowe.

W kategorii NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI wyróżnienie przyznaję Wiktorii Rogalińskiej (Skorpion Szczecin, 54 kg). Najlepsza polska juniorka sprzed roku wywalczyła w 2020 r. tytuł mistrzyni Polski seniorek wagi koguciej (54 kg) i zadebiutowała w reprezentacji narodowej.

DOTYCHCZASOWE ROCZNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL (2014-2020)

NAJLEPSZA SENIORKA
2020 vacat
2019 Karolina Koszewska
2018 Sandra Drabik
2017 Elżbieta Wójcik
2016 Sandra Drabik
2015 Sandra Drabik
2014 Ewelina Wicherska

NAJLEPSZA JUNIORKA
2020 Alexas Kubicki
2019 Wiktoria Rogalińska
2018 Patrycja Borys
2017 Daria Puszka
2016 Patrycja Kiwak
2015 Larysa Sabiniarz
2014 Elżbieta Wójcik

NAJLEPSZA KADETKA
2020 Oliwia Czerwińska
2019 Zofia Stachowiak
2018 Daria Parada
2017 Roksana Wierzbicka
2016 Daria Puszka
2015 Patrycja Borys
2014 Adrianna Jędrzejczyk

NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI
2020 Wiktoria Rogalińska
2019 Patrycja Borys
2018 Natalia Barbusińska
2017 vacat
2016 vacat
2015 Elżbieta Wójcik
2014 Aneta Rygielska

Opracował: Jarosław Drozd

WIELKI GIENNADIJ GOŁOWKIN ZMUSIŁ DO PODDANIA AMBITNEGO KAMILA SZEREMETĘ.

Golovkin_szeremeta

Kamil Szeremeta (21-1, 5 KO) wyszedł do wielkiego Giennadija Gołowkina (41-1-1, 36 KO) bez obaw i dał z siebie absolutnie wszystko. To niestety nie starczyło. Polak został poddany pomiędzy siódmą a ósmą rundą. Tym samym Kazach obronił tytuł mistrza świata wagi średniej federacji IBF.

Kamil wyszedł do ringu oczywiście jako pierwszy. Nie wyglądał na spiętego walką życia. Zaraz potem między linami pojawił się „GGG”. Anonser odczytał nazwiska, rekordy i zaczęli… Kamil zaczął tak jak zapowiadał – odważnie, pressingiem. Przez pół minuty szachował mistrza lewym prostym, ale ten za moment zaczął odpowiadać tym samym, polując prawym sierpem na górę. Kamil zbierał ten sierp na rękawicę, ale niemal równo z gongiem padł na matę po lewym sierpowym. Pytanie brzmiało, czy minutowa przerwa starczyła, by dojść do siebie?

Zaraz po starcie drugiej odsłony champion ruszył po swoje. Kamil dzielnie odpowiadał, lecz po prawym sierpowym był „podłączony”. Na szczęście sprytnie sklinczował. 50 sekund przed końcem drugiej rundy Gołowkin trafił akcją lewy-prawy i Polak po raz drugi tej nocy zapoznał się z matą ringu. Pokazał jednak charakter i przetrwał do gongu. W trzecim starciu bombardier z Karagandy demolował naszego rodaka mocnym lewym prostym, prawym hakiem na dół, dwa razy trafił też mocnym prawym podbródkiem. Mały sukces był taki, że Kamil trzecią rundę przetrwał bez liczenia.

Szeremeta na początku czwartego starcia trafił lewym sierpowym, ale na Kazachu nie zrobiło to żadnego wrażenia. On szedł jak czołg po swoje. Minutę przed końcem rundy trafił prawym sierpowym w okolice ucha, poprawił krótkim lewym hakiem na szczękę i Kamil po raz trzeci był liczony. Ale znów dotrwał do przerwy. Mało tego, pomimo strasznego lania przetrwał również piątą odsłonę – drugą bez liczenia. Cierpiał, krzywił się po hakach na korpus, lecz nie dawał za wygraną. – On jest gotowy iść już do domu – usłyszał w narożniku Gołowkin przed szóstą rundą. Ale Kamil nigdzie się nie wybierał. W szóstym starciu przyjął potworny prawy podbródek, kilka tak mocnych lewych haków w okolicę wątroby, że bolało aż tu w Polsce, zainkasował też mocny prawy sierp, a wciąż stał na nogach.

Gołowkin wyszedł do siódmej rundy z nastawieniem nokautu. Włączył piąty bieg. Po minucie rozbijania lewy prosty posłał Kamila po raz czwarty na deski. Pięściarz z Białegostoku dotrwał jednak i tym razem do przerwy. Ale Szeremeta nie został już dopuszczony do ósmego starcia. Pokazał wielkie jaja, ale kolejne minuty z Gołowkinem w ringu mogłyby zakończyć mu karierę.

Prezentujemy Wam statystyki ciosów.

Nie ma co ukrywać – to był teatr jednego aktora. Ale na jego tle polski pretendent do pasa IBF pokazał charakter i serce do walki. Dysproporcja siły ciosów była bardzo duża, a do tego „GGG” bił więcej i celniej. To nie mogło się więc inaczej skończyć.

Ciosy celne/wyprowadzone:
Gołowkin 228/554 (41%) – Szeremeta 59/327 (18%)
Tzw. mocne uderzenia:
Gołowkin 134/237 (56%) – Szeremeta 49/135 (36%)
Ciosy zadane przednią ręką:
Gołowkin 94/317 (30%) – Szeremeta 10/192 (5%)

- Cieszę się, że boks wraca. Czułem się bardzo komfortowo, ale Szeremeta to świetny bokser. Miałem jednak dużo czasu na przygotowania i dobrych ludzi wokół siebie, a pracowałem naprawdę ciężko. Szacunek dla narożnika Kamila, bo on przecież już był s kończony w tej walce. To była dobra decyzja. Jestem teraz otwarty na każdego rywala. Na wszystkich – powiedział po wszystkim Gołowkin.

źródło: bokser.org

LAURA GRZYB PUNKTUJE DE LEON W WALCE WIECZORU NA GALI W PIONKACH

pionki2020

W głównym daniu gali bokserskiej Tymex Boxing Night 15 w Pionkach po raz pierwszy boksująca na tak długim dystansie Laura Grzyb (5-0, 3 KO) po dobrej walce pokonała Enerolisę de Leon (6-4-2, 2 KO).

Pierwsza runda typowo na rozpoznanie. Na początku drugiej rywalka ostrzej zaatakowała, jednak Laura skontrowała ją lewym sierpowym na odejściu i posłała na deski. Nie był to może ciężki nokdaun, za to ostudził na jakiś czas zapał zawodniczki z Dominikany. Polka podążając za radą swojego trenera Piotra Wilczewskiego wydłużała dystans lewym prostym, a dzięki dobrej pracy nóg nie dawała się zagonić na liny. Ale nawet gdy tak się stało, nie panikowała i – co jest rzadkością w boksie kobiecym, po zebraniu ciosu na gardę natychmiast kontrowała tą samą ręką krótkim sierpem. Pod koniec piątej rundy pogubiła się trochę w defensywie, przyjęła prawy sierp, na szczęście bez większych konsekwencji. Grzyb ma jeszcze jedną umiejętność – przynajmniej w pustej hali, bez kibiców. Potrafi wyłapać wskazówki z narożnika i na bieżąco wcielać je w walkę. De Leon, która miała już przeboksowaną „dziesiątkę”, podkręcała tempo, nieustannie atakowała, licząc chyba na to, że Polka opadnie w końcówce z sił. Laura popełniła kilka błędów w defensywie, generalnie jednak boksowała naprawdę solidnie. Na minutę przed końcem spóźniła się w akcji prawy na prawy, ale dobrze finiszowała. Sędziowie punktowali ciaśniej niż widzieliśmy to my sprzed telewizora – 96:94 i dwukrotnie 97:92. Dobra lekcja i nauka na przyszłość.

Marcin Siwy (22-0, 10 KO) szybko i efektownie rozprawił się z Morganem Dessaux (6-9, 5 KO). „Ciężki” z Częstochowy w pierwszej rundzie zranił przeciwnika lewym sierpowym na szczękę przy linach, ale dużo wyższy Francuz dwa razy sięgnął go długim prawym. Mimo wszystko 10:9 dla Marcina. Tuż po przerwie Siwy zanurkował zwodem pod rękę rywala, znów strzelił lewym na szczękę, ale tym razem już nie wypuścił zranionej ofiary z opresji. Marcin poszedł za ciosem, wydłużył kombinację, aż w końcu po prawym sierpie w okolice ucha Dessaux przyklęknął. Po liczeniu do ośmiu Siwy nie odpuszczał. Nacierał, bił na zmianę na dół i górę, co zaowocowało drugim nokdaunem. Za moment poprawił kilkoma bombami i z narożnika Francuza poleciał ręcznik na znak poddania.

Kolejne zwycięstwo zanotował występujący w kategorii junior średniej Tomasz Nowicki (6-0, 2 KO). Octavian Gratii (5-10-1, 3 KO) rzucił się do szturmu tuż po gongu, ale Tomek pół minuty pozbierał wszystko na gardę i zaczął celnie kontrować. W końcówce pierwszej rundy trafił najpierw na wątrobę, poprawił znów lewą ręką – tym razem w okolice żołądka i Gratii był do liczenia. Udało mu się jednak oszukać sędziego Molendę, który uznał ten cios za zbyt niski i dał mu odpocząć. W drugim starciu Polak przepuszczał chaotyczne próby przeciwnika i po odchyleniu łapał go na kontry – najczęściej lewym sierpowym. Potem Tomek trochę spuścił z tonu, choć cały czas kontrolował chaotycznie nacierającego przeciwnika. Pół minuty przed końcem piątej odsłony zrobił krok w tył, strzelił lewym podbródkowym i Gratii znów był przez moment w tarapatach. Ostatnia runda także dla Polaka i pewne zwycięstwo – 59:55 oraz dwukrotnie 60:54.

Kamil Kuździeń (4-0) zakończył pierwszy rok zawodowej kariery czwartym zwycięstwem. Dziś naprzeciw niego stanął Bartosz Głowacki (4-5, 3 KO). Pierwsza runda jeszcze równa, ale od drugiej lepiej wyszkolony technicznie pięściarz z Częstochowy złapał swój rytm, wciągał rywala na kontry, sam polował hakami na korpus i kontrolował potyczkę zbyt rzadko używanym lewym prostym. To wszystko starczyło do punktowego zwycięstwa – 39:37 i dwukrotnie 40:36.

Potem między linami zaprezentował się olimpijczyk z Pekinu (2008) w reprezentacji Ukrainy – Aleksander Strecki (12-1-2, 5 KO). W pierwszej rundzie Aleks polował na Pablo Mendozę (9-7, 9 KO) lewym hakiem pod prawy łokieć. W drugiej rywal zaczął atakować bardziej ochoczo, nadział się jednak na kontrę lewym sierpowym na pół minuty przed przerwą i przez moment był lekko podłączony. Strecki kontrolował pojedynek w kolejnych minutach, choć źle czuł się w bliskim półdystansie i próbował trzymać przeciwnika jak najdalej od siebie. Nie lśnił jednak jak na zawodnika z takim CV w boksie olimpijskim… Sędziowie punktowali wyjątkowo przyjaźnie dla przybysza z Nikaragui, bo o mały włos wywiózłby z Pionek remis – 57:57 i dwukrotnie 58:56. Strecki był lepszy, remis byłby wygłupem.

Zaciąg Kubańczyków na polskie ringi wygląda póki co bardzo średnio. Tydzień temu z trójki zawodników tylko jeden pokazał poważny boks, dziś natomiast na gali innego promotora – Mariusza Grabowskiego, kolejny uciekinier z „Gorącej Wyspy” zaboksował poniżej oczekiwań. Teoretycznie mający solidne podstawy z boksu olimpijskiego Yuriet Prades wyglądał dużo lepiej technicznie niż Taras Gołowiaszczenko (4-4, 3 KO), jednak Ukrainiec wszedł w niego swoją siłą fizyczną, trafił kilka razy obszernym lewym sierpowym, w trzeciej rundzie poprawił też prawym krzyżowym i popsuł debiut Kubańczyka. Choć jeden z sędziów wyciągnął mu remis – 38:38, 39:37 i 40:36.

Wcześniej występujący w kategorii cruiser debiutant Piotr Kuberski (1-0) pokonał po średnio interesującej walce Huberta Krasuskiego (1-3-1, 1 KO). Po jednostajnych czterech rundach wszyscy sędziowie punktowali 40:36.

źródło: bokser.org

TO NIE BYŁ POLSKI WIECZÓR. JEŻEWSKI I WACH WRACAJĄ Z LONDYNU NA TARCZY

london2020gala

Nikodem Jeżewski (19-1-1, 9 KO) przyjął trochę szaloną propozycję, ale wróci na tarczy. Lawrence Okolie (15-0, 12 KO) przejechał się po nim w niecałe pięć minut i w przyszłym roku zawalczy z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii junior ciężkiej.

Anglik od razu poszedł po swoje. Zaczął pressingiem, uderzył mocnym prawym na górę, poprawił prawym hakiem po dole i Nikodem przyklęknął. Potem „zatańczył” dwa razy po prawym krzyżowym na głowę, a potem jeszcze jeden prawy po raz drugi rzucił go na deski. Ale wytrwał do przerwy. Po niej polował lewym sierpowym z doskoku, brakowało mu jednak centymetrów. A Okolie wyczekał odpowiedni moment, znów huknął prawą ręką i było po wszystkim.

Początek był obiecujący, ale Mariusz Wach (36-7, 19 KO) został wypunktowany przez Hughie Fury’ego (25-3, 14 KO) podczas gali Joshua vs Pulew w Londynie. Fajna pierwsza runda w wykonaniu Mariusza. Zaczął ją i skończył prawym krzyżowym na głowę faworyzowanego Anglika. Po przerwie dwa razy uderzył po dole, więc sprytny rywal zmienił taktykę, poszedł w półdystans i tam „brudnym boksem” w zwarciu zyskał przewagę. W pewnym momencie jednak Polak strzelił mocnym prawym podbródkowym. Po gongu na przerwę Fury uderzył jeszcze raz, co świadczyło chyba o lekkim podrażnieniu. – Nie śpiesz się, on poluje na jedno uderzenie – mówił w narożniku Peter Fury, ojciec i trener Hughie’ego. Fury agresywnie rozpoczął trzecie starcie, spychając Mariusza do odwrotu. Bił na zmianę na górę i korpus. Jeszcze gorzej rozpoczęła się czwarta runda. Hughie trafił prawym krzyżowym, za moment poprawił kolejnym prawym, ale Mariusz nic sobie z tego nie zrobił. Po przypadkowym zderzeniu głowami pękła lewa powieka Anglika. Sędzia poprosił o konsultację lekarza, a ten puścił pojedynek. Wach zaskoczył przeciwnika na starcie piątej odsłony długim prawym. Fury się śpieszył, w ringu zapanował lekki chaos i obaj poszli na przełamanie. Przed startem szóstego starcia sędzia znów poprosił lekarza o konsultację. Na półmetku „Waszkę” dopadł chyba lekki kryzys, bo stanął w szóstej rundzie i oddał ją Fury’emu. Z drugiej strony nie przyjął nic mocnego. Pierwsza połowa siódmego starcia też do zapomnienia, ale finisz w wykonaniu Polaka był już dużo lepszy. Złapał drugi wiatr w żagle. W ósmym Fury – podobnie jak jego sławny kuzyn, zmienił pozycję na mańkuta, czym trochę wytracił z tempa Wacha. A gdy wrócił do normalnej, szachował Polaka lewym prostym. Podobny scenariusz miały kolejne trzy minuty. W dziesiątej i ostatniej rundzie Fury podkręcił tempo jeszcze bardziej, szukając jakby „czasówki”. Nie udało się, ale przypieczętował swoją wygraną. Po gongu kończącym pojedynek sędziowie punktowali na korzyść Brytyjczyka 100:90, 100:90 i 99:91.

źródło: bokser.org

NIESPODZIEWANA PORAŻKA IGORA JAKUBOWSKIEGO NA GALI W WIELKIM KLINCZU

klincz2020

Utytułowany na ringach olimpijskich Igor Jakubowski (2-1, 1 KO) przegrał w walce wieczoru gali Rocky Boxing Night 7 im. Jana Biangi w Wielkim Klinczu ze Słowakiem Michalem Plesnikiem (8-4, 6 KO). Mimo dynamicznego początku, pojedynek okazał się dla Polaka bardzo trudny i ostatecznie „Cygan” nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Jakubowski rozpoczął od zdecydowanego pressingu za twardym lewym prostym. Słowak starał się co jakiś czas odpowiadać i trafiał przednią ręką, ale Polak dołożył uderzenia prawą ręką do swojego lewego i wygrał pierwsze starcie. Trafiał prawicą na górę i na dół, akcentując jeszcze przewagę lewym sierpowym na korpus. W drugim starciu „Cygan” nadal spychał Słowaka do obrony, jednak stracił jakby koncept i nie mógł dobrać się do rywala mocnymi ciosami. Plesnik wciąż trafiał lewym prostym i pojedynek się wyrównał. Tempo było spore, ale narzucający je Polak musiał w przerwie zastanowić się, co począć dalej, by wygrać. W trzeciej odsłonie Igor zaczął szukać nowych rozwiązań, trafił kombinacją sierpowych i prawym z odchylenia, jednak Plesnik również miał sporo dobrych momentów, jego lewy prosty nadal pracował regularnie. Pressing Jakubowskiego nie przynosił oczekiwanych efektów, a walka na półmetku była wyrównana. Czwarte starcie to atakujący, ale naprawdę zmęczony Jakubowski, który zaczynał tracić kontrolę nad pojedynkiem. W pewnym momencie padł na matę ringu, ale sędzia kontrowersyjnie uznał, że nie było to efektem ciosu. Plesnik trafiał jednak bardziej soczystymi uderzeniami i chyba wygrał ten odcinek walki. Pod Jakubowski ugięły się nogi na początku piątej rundy po kombinacji Plesnika i widać było, że Polak ma duże problemy. Całkiem stracił precyzję, nie funkcjonował timing, a Słowak zaczął bić na dół i rzucał niebezpiecznymi sierpowymi z bloku. Osiągnął przewagę, trafiał seriami prostych i przed ostatnią rundą sprawy nie wyglądały dla „Cygana’” najlepiej. Szósta odsłona miała na dodatek podobny przebieg do piątej – Słowak nieco spuścił z tonu, ale bił celniej, a Igor walczył już ostatkiem sił, choć pod koniec rzucił się do ostrego ataku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59:55 i dwa razy 58-56 – wszyscy dla Plesnika.

Walczący z odwrotnej pozycji zawodnik wagi średniej i super średniej Adrian Szczypior (5-0, 3 KO) pokonał przed czasem Marcina Piejka (2-6). Szczypior od początku dominował pod każdym względem, ale nie mógł trafić konkretną bombą i rozkręcał się z akcji na akcję. Koniec przyszedł w drugiej rundzie, gdy ustawił sobie rywala przy linach i huknął mocnym lewym. Piejek osunął się na liny, był liczony, jednak sędzia dopuścił go do dalszej walki. Szczypior zasypał przeciwnika kolejnymi mocnymi ciosami i pojedynek przerwano na kilka sekund przed końcem rundy.

W ostrej walce wagi lekkiej Dominik Harwankowski (2-0, 1 KO) pokonał Artura Gierczaka (0-2) jednogłośną decyzją sędziów. Ambitni zawodnicy często wymieniali ciosy w półdystansie i nie odpuszczali, ale wyraźnie większą szybkość i lepszą technikę pokazał zwycięzca. Harwankowski nieźle składał kombinacje, wplatając w nie ciekawe rozwiązania. Szczególnie dotkliwie karcił statycznego rywala podbródkowymi z prawej ręki. Gierczak miał okazje do skontrowania Harwankowskiego, ale nie był w stanie ich wykorzystać. Przyjął sporo ciosów i został ostatecznie zdeklasowany, choć stawiał pewnego rodzaju opór.

Debiutujący na zawodowym ringu w wadze cruiser Kubańczyk Pablo Sanchez (0-0-1) – świeży nabytek grupy Rocky Boxing Promotion – zremisował z utytułowanym zawodnikiem K-1, Niemcem Andre Langenem (0-0-1). Werdykt sędziów można uznać za kontrowersyjny. Niemiec rzucił się do ataku i od początku jego chaotyczny styl sprawiał Kubańczykowi kłopoty. Sanchez przyjmował jednak większość ciosów na gardę i zdawał się spokojnie wchodzić w swój rytm. Niemiec faulował uderzając backfistem i dostał mocne ostrzeżenie od sędziego, a Kubańczyk do końca rundy niewiele zrobił. Do pracy ruszył w drugim starciu. Ustawiał sobie Niemca lewym prostym i dokładał prawy, ale ciosom brakowało dynamiki i wymowy. Stopniowo jednak zaczął regularnie trafiać, a Langen słabł w oczach. Sanchez dołożył jeszcze uderzenia na dół i prawe sierpowe na głowę. Nie błyszczał, jednak zdobywał przewagę. Trzecia runda to kolejne szarże Langena, który wrócił do pressingu, cały czas ”siedział” na Garcii i nie dawał mu chwili oddechu. Wyraźnie odzyskał kontrolę i walka zaczynała się faworytowi wymykać z rąk. Kubańczyk zaczął mocno atakować w czwartej odsłonie, szybko jednak stracił impet. Był bardzo zmęczony, a Niemiec szedł do przodu jak burza i chyba wygrał ostatnią rundę. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 39-37 dla Niemca i dwa razy 38-38.

Drugi z trzech debiutujących Kubańczyków, Ihosvany Garcia (1-0, 1 KO) pokonał przez TKO w trzeciej rundzie Michała Łoniewskiego (0-1) w pojedynku wagi półciężkiej. Kubańczyk wywierał mocny pressing i wkładał w ciosy dużo siły, ale pokazał też niezłe umiejętności. Nowy zawodnik grupy Krystiana Każyszki odsłaniał się chwilami i sygnalizował niektóre uderzenia, jednak szybko i sprawnie złamał Polaka, trafiając od pewnego momentu raz po raz ciężkimi ciosami. Początek trzeciego starcia okazał się ostatnim aktem egzekucji na ostatecznie bezradnym, ale stosunkowo dzielnie walczącym Łoniewskim.

W innej walce gali Andrzej Szkuta (1-2-1) przegrał w ćwierćfinale turnieju wagi cruiser z Rafałem Rzeźnikiem (1-0) po wyrównanej walce jednogłośną decyzją sędziów. Obaj zawodnicy dali z siebie dużo i często rzucali się do ataków, ale umiejętności w tym wszystkim brakowało, choć nie można temu pojedynkowi odmówić pewnej dawki emocji.

Mniejsze emocje i jeszcze niższe umiejętności widzieliśmy w drugim ćwierćfinale ww. turnieju – Damian Smagiel (1-0) wygrał jednogłośnie na punkty ze Sławomirem Brylą (0-1) i choć ambicja obu zawodników była widoczna, to poziom rozczarował.

W rozgrywanym w wadze junior średniej pojedynku debiutantów efektownie zaprezentował się Kubańczyk Evander Rivera (1-0, 1 KO), który już w pierwszej rundzie odprawił Islama Majrasultanowa (0-1). W boksie Rivery od początku widać było kubański sznyt. Rivera elegancko się poruszał i kontrolował rywala ciosami prostymi. Do precyzyjnego lewego dokładał mocny prawy i bawił się walką. W połowie trzeciej minuty walki Majrasultanow otrzymał prawy prosty na korpus, po chwili przyklęknął i został wyliczony.

Walczący w wadze junior półśredniej Radomir Obruśniak (2-0, 1 KO) wygrał z ambitnym Tomaszem Piotrowskim (1-2). Obruśniak był szybszy i lepiej pracował na nogach i od początku było to widać. Piotrowski sporo o boksie wie i ma całkiem niezłe umiejętności, ale przyjmował zbyt dużo ciosów i nie wyglądał najlepiej atletycznie. W drugiej rundzie był bliski porażki przed czasem, ale sędzia Gortat nie przerwał, a w końcówkach trzeciego i czwartego starcia Tomasz rzucał się na faworyta i wymieniali ciosy w wymianach, pokazując serce. Ostatecznie Obruśniak zwyciężył 40-36 na kartach wszystkich sędziów.

źródło: bokser.org

POLSAT BOXING NIGHT 9: MICHAŁ CIEŚLAK WYGRYWA W WALCE WIECZORU

PBN92020

W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night 9 Michał Cieślak (20-1, 14 KO), jedna z naszych największych nadziei na zdobycie tytułu mistrza świata, skrzyżował rękawice z twardym Taylorem Mabiką (19-7-2, 10 KO). Pojedynek zgodnie z planem wygrał radomianin, który udanie wrócił po styczniowej porażce z rąk Ilungi Makabu.  

Pierwsza runda minęła pod dyktando Michała, który różnicował akcje, nie podpalał się, schodził z linii ciosu. Pojedynczymi uderzeniami ustawiał swojego przeciwnika. Mabika nie był mu dłużny, w drugiej odsłonie przyjął na blok, odpowiedział kombinacją prawy-lewy, zbijał ciosy Cieślaka. Współkomentator gali Przemysław Saleta zauważył, że były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej przy zadawaniu niektórych kombinacji wkłada zbyt dużo siły. Mabika starał się aktywizować swój boks, wyprowadzał sporadycznie bezpośrednie prawe proste, skracał dystans – szczególnie w momentach, gdy Cieślak miał przestoje i stawał przy linach. Mabika nie jest łatwym do rozpracowania zawodnikiem, stąd różnicowanie akcji było ważnym elementem boksu Cieślaka. Przykładem była czwarta runda, w której radomianin starał się korzystać z innych kombinacji, np. trafił celu jego prawy podbródkowy – idealnie w momencie gdy Mabika wchodził pochylony do półdystansu. Z rundy na rundę Cieślak za bardzo skupiał się na sile i nie widać było w ringu odpowiednich efektów. Rywal imponował obroną, był śliski, ale akurat tego można się było spodziewać. – Troszeczkę więcej się spodziewałem po Michale, spodziewałem się więcej luzu – komentował po piątej rundzie Saleta. Pojedynek zakończył się jednak już w szóstej odsłonie. Taylor Mabika przyklęknął dwukrotnie, pokazując, że nabawił się jakiejś kontuzji prawej ręki. Komentujący Saleta uznał, że skrupulatnie rozbijany Mabika bardziej uciekał od walki niż doznał urazu. Po obejrzeniu kilku powtórek trudno było zauważyć moment, w którym rywal Cieślaka nabawił się kontuzji.

Organizatorzy długo zastanawiali się czy co-main eventem gali ma być ostatecznie starcie Runowskiego z Syrowatką czy potyczka Ewy Piątkowskiej (15-1, 4 KO) z Różą Gumienną (0-1). Ostatecznie wybrano starcie kobiet. Szału nie było, niespodzianki także. Pierwsze dwie rundy wygrała była mistrzyni świata w boksie, szybko można było zauważyć sporą dysproporcje w pięściarskich umiejętnościach obu zawodniczek. Gumienna bardzo słabo pracowała na nogach, które przy każdej akcji zostawały w tyle, ale nadrabiała olbrzymią ambicją i zaangażowaniem, stąd na pewno urwała jedną-dwie rundy. Piątkowska walczyła za to poniżej swoich umiejętności i to nie jest jej pierwszy taki pojedynek, w ostatnim czasie walczy poniżej oczekiwań.  Pojedynek trwał pełne sześć rund. Dwaj sędziowie wypunktowali 58-56 na korzyść Piątkowskiej, na kartach ostatniego z arbitrów widniał wynik remisowy.

Pojedynek zorganizowany o kilka lat za późno, ale dalej interesował część środowiska. Przemysław Runowski (20-1, 5 KO) zdemolował Michała Syrowatkę (22-5, 7 KO) i prawdopodobnie wysłał go na sportową emeryturę. Od pierwszych chwil walki Michał nie istniał w ringu, w którym pełną kontrolę miał Runowski, a poza ringiem słychać było tylko i wyłącznie narożnik „Kosiarza”. Runowski zaczął dosyć spokojnie, nie chciał urwać głowy rywalowi, choć trzeba przyznać, że przewaga była widoczna od razu. W trzeciej odsłonie pięściarz z Ełku zaczął chwiać się po ciosach przeciwnika i było niemal pewne, że za chwilę walka może się zakończyć. Do zakończenia doszło już w czwartej rundzie. Runowski zasypywał Syrowatkę ciosami, bił szybkie kombinacje, trafiał czysto na twarz rywala i ostatecznie sędzia przerwał pojedynek po tym jak narożnik Syrowatki zdecydował go poddać. Runowski przyznał po walce, że miał problem z prawą ręką i już od drugiej rundy praktycznie jej nie używał. O urazie wiedział już przed pojedynkiem, ale jak stwierdził, nie chciał rezygnować z walki. Mamy nadzieję, że dla Michała Syrowatka był to ostatni pojedynek. Zdrowie jest najważniejsze, a mamy wrażenie, że w ostatnich miesiącach Michał stracił dużo zdrowia i nie warto, by tracił je dalej.

Łukasz Stanioch (4-0, 1 KO) zmierzył się z bardzo ambitnym i nieustępliwym Przemysławem Gorgoniem (12-7-1, 5 KO) na dystansie ośmiu rund. Tak jak się spodziewano, to był naprawdę świetny, obfity w emocje pojedynek. Tempo walki było od początku bardzo dobre. W pierwszej odsłonie Gorgoń trafił prawym sierpowym po zbyt wolnym prawym haku Staniocha. Narożnik 25-letniego Łukasza doradzał mu, aby nie był tak blisko Gorgonia i schodził z linii ciosu. Stanioch zadawał na tyle przyzwoite ciosy proste, że podchodził blisko rywala. Bardziej rozluźniony w pierwszej rundzie był jednak orgoń. Momentami Stanioch się zapominał i stał w miejscu, a Przemek instynktownie skracał dystans. W drugiej odsłonie dobre proste w wykonaniu Staniocha, zaczął dokładać do nich mocne prawe, ale chwilami za długo czekał i był podatny na kontry Gorgonia, który bardzo dobrze czuł się w półdystansie. Będący w narożniku Staniocha Karol Chabros i Michał Materla krzyczeli do niego, aby bił z większym luzem i nie wpadał w Gorgonia. Współkomentujący galę PBN Przemysław Saleta w trakcie drugiej odsłony zauważył, że Gorgoń powinien śmielej zaatakować i częściej wchodzić w półdystans, bo inaczej będzie zostawiał miejsce przeciwnikowi. Z kolei Stanioch chwilami zbyt nisko trzymał swoje ręce i robiąc krok w tył z opuszczonymi rękoma mógł nadziać się na mocniejsze ciosy ze strony Przemka. W momencie kiedy Stanioch zaczynał się ruszać, wtedy pojawiały się problemy u Gorgonia. Najlepiej Stanioch boksował w momentach, gdy bił kombinacje lewy-prawy i od razu schodził z linii ciosu. Szósta runda to popis w ringu Staniocha. 25-latek zadawał jeszcze więcej podbródkowych, rozbijał Gorgonia lewym prostym i był zdecydowanie bardziej rozluźniony niż w poprzednich odsłonach walki. Było to widoczne, że Przemek odczuwał inkasowane ciosy i wydawało się, że Stanioch znalazł receptę na zwycięstwo z Gorgoniem – Nie przysypiaj. Siódma runda, on już ledwo żyje! – mówił w narożniku przed siódmą rundą Staniochowi trener Chabros. I chyba rzeczywiście jego podopieczny przysnął, bo pod koniec walki dało się zauważyć, że więcej sił zachował podopieczny Dariusza Snarskiego, który bardzo ambitnie starał się skracać dystans i zaskakiwać Łukasza. Ostatecznie sędziowie stosunkiem „dwa do remisu” (76-76, 77-75, 77-75) przyznali zwycięstwo Łukaszowi Staniochowi.

Jan Lodzik (5-0, 1 KO) i Damian Tymosz (4-1-1, 2 KO) pokazali niezły boks. Były także nokdauny. W pierwszej odsłonie pojedynku Tymosz był szybszy i wyprzedzał Lodzika, którego ciosy były wyraźnie wolniejsze i sygnalizowane. Druga runda była już dużo bardziej wyrównana, choć jak słusznie zauważył komentujący gale Przemysław Saleta, Lodzik mając rywala przy linach powinien wydłużać akcje i być bardziej aktywny. Od trzeciej rundy przewagę uzyskał zdecydowanie Lodzik – bardzo wyraźne prowadzenie, Tymosz chwiał się po ciosach rywala. Lodzik bił wiele ciosów z prawej ręki nad opuszczoną lewą Tymosza. W piątej rundzie Tymosz po celnych uderzeniach rywala dwukrotnie był liczony przez sędziego Leszka Jankowiaka, raz po ciosie w splot słoneczny. Wydawało się, że w kolejnej odsłonie Lodzik dobije przeciwnika, ale Tymosz bardzo ambitnie starał się odwrócić losy pojedynku. W ostatnich rundach nie było już żadnego nokdaunu, w ósmej z dobrej strony pokazał się Tymosz, ale ostatecznie sędziowie jednogłośnie (77-73, 78-70, 78-72) wypunktowali zwycięstwo Jana Lodzika.

Mateusz Lis (2-1, 2 KO) skrzyżował rękawice z Maksem  Miszczenką (7-1, 3 KO) na dystansie sześciu rund. Ukrainiec pokonał Lisa przed czasem w czwartej rundzie z powodu kontuzji rywala. W pierwszej odsłonie Lis zaczął od ataków zza podwójnej gardy, często zbyt chaotycznych, stąd od razu po gongu dostał uwagę od swojego narożnika, żeby nie próbował urwać głowy rywalowi. Mateusz od drugiej odsłony miał nieco problemów z zamykaniem Miszczenki w ringu. Ukrainiec zadawał pojedyncze ciosy, ale też podejmował walkę, w jednej z akcji przepuścił lewy sierpowy Lisa i uderzył kombinację szybkich uderzeń. Lis w pewnym momencie zaczął mieć spore problemy z poruszaniem przez kontuzję nogi, której nabawił się podczas walki. Lis zachęcał Miszczenkę do ataków, szukając w tym szansy na kontrę, ale rywal nie był skłonny do ofensywy, widząc w jakim stanie jest noga Lisa. W czwartej rundzie kontuzja ambitnego Mateusza jeszcze bardziej się pogłębiła i ostatecznie sędzia Jankowiak przerwał pojedynek. Rywal Miszczenki od czasu nabawienia się kontuzji dalej walczył niezwykle ambitnie i starał się odmienić losy pojedynku.

Wcześniej w pojedynkach boksu olimpijskiego Marcel Materla wypunktował Filipa Lewandowskiego, a starcie Muhamada Ali Kharimowa z Sejfullą Ashkabovem zakończyło się remisem.

źródło: bokser.org

CORAZ LEPSZY MASTERNAK POROZBIJAŁ ARGENTYŃCZYKA ULRICHA NA GALI W ŁODZI

masternak_gala lodz

Bardzo dobrze dysponowany Mateusz Masternak (43-5, 29 KO) porozbijał i pokonał przed czasem twardego Jose Gregorio Ulricha (17-4, 6 KO) w głównym daniu gali KnockOut Boxing Night Extra w Łodzi.

Mateusz od początku boksował na lekkim pressingu. Pod koniec pierwszej rundy zmienił na moment pozycję na mańkuta, wrócił do normalnej i zaskoczył zdezorientowanego rywala mocnym lewym sierpowym. Gdy Argentyńczyk podniósł ręce, skarcił go od razu lewym hakiem w okolice wątroby. Po przerwie Ulrich w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, próbował przejść do ofensywy, jednak Mateusz albo zbierał jego akcje na blok, albo je przepuszczał i wtedy kontrował. Były mistrz Europy w trzeciej odsłonie rozbijał przeciwnika mocnym lewym dyszlem, koncentrując się potem w półdystansie na obijaniu tułowia oponenta. Wrocławianin długo nie mógł znaleźć rytmu w czwartym starciu, aż w końcu trafił prawym podbródkowym. Gdy zobaczył, że to dobra broń na nisko schodzącego Argentyńczyka, jeszcze dwa razy złapał go na taką samą akcję. Dwadzieścia sekund przed końcem piątej rundy Mateusz wyprzedził rywala w akcji prawy na prawy, lekko nim zachwiał, ale Ulrich okazał się naprawdę twardym i ambitnym zawodnikiem. W szóstym starciu Polak zaskoczył Argentyńczyka dla odmiany lewym sierpowym, a gdy ten ruszył oddać, wciągnął go jeszcze na mocną kontrę z prawej ręki. Masternak wyszedł po przerwie na siódmą rundę po swoje. Od razu wydłużył serię do kilku mocnych bomb, a gdy Ulrich przyklęknął w narożniku, sędzia bez zbędnego liczenia przerwał nierówny pojedynek.

Kolejne zwycięstwo do bilansu dopisał Marek Matyja (18-2-2, 8 KO), który pokonał Czecha Ondreja Buderę (13-18-1, 8 KO). Pojedynek odbył się w limicie wagi cruiser i był jednostronnym widowiskiem. Matyja od początku robił swoje, zaznaczając przewagę siły i techniki. Pracował lewą ręką i starał się dokładać do niej różne uderzenia. Nie olśniewał, ale spokojnie kontrolował pojedynek. W ataku radził sobie przeciętnie, za to jak zwykle mało przyjmował, prezentując szczelną obronę. Jeśli chodzi o efektowne akcje, to w trzeciej i czwartej rundzie Czech był wyraźnie zraniony po dobrych ciosach na dół, obrywał też lewym sierpowym na głowę i prawym prostym. Mimo wszystko próbował i kilka razy zaskoczył Matyję. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie dla Polaka – 60:54 i dwa razy 59:55. W przyszłym roku Marek może mieć sporo ciekawych propozycji (mówi się m.in. o walce z Mateuszem Trycem, a także o możliwościach walk wyjazdowych) i wydaje się, że możemy go zobaczyć w kilku ciekawych walkach z zawodnikami europejskiej klasy. Tego przynajmniej sobie i Markowi życzymy.

W pojedynku rozgrywanym w wadze średniej Kamil Gardzielik (11-0, 3 KO) pokonał wysoko na punkty Nikaraguańczyka Davida Bency’ego (14-19-1, 4 KO). Gardzielik od początku kontrolował mniejszego rywala lewym prostym i zaskakiwał go co jakiś czas ciosami z prawej ręki. Czasem prawym prostym na górę, czasem prawym na dół, a czasem prawym podbródkowym. Dobrze pracował na nogach i szybko narzucił swój styl. W drugim starciu nadal robił swoje, ale brakowało mocniejszego zaakcentowania przewagi, a jego ciosy jakby nie miały odpowiedniej wymowy. Prawy podbródkowy w trzeciej odsłonie był początkiem nieco lepszego okresu w wykonaniu Polaka. Prawa ręka coraz częściej dochodziła do celu, a rywal był kompletnie bezradny. Oprócz rzucanych raz na jakiś czas obszernych prawych i stosunkowo lekkich prawych prostych nie miał właściwie żadnych argumentów w ataku, choć Kamil również – mimo wyraźnej dominacji – nie zachwycał. Trafiał często ciekawymi kombinacjami, jednak nie mógł wykrzesać iskier. Podopieczny Andrzeja Liczika zerwał się do ostrzejszego ataku w końcówce szóstej rundy, gdy huknął konkretnym prawym, ale nie zdołał dokończyć roboty. Do końca walki obraz sytuacji w ringu już się nie zmienił, po ostatnim gongu sędziowie punktowali trzy razy 80:72 – wszyscy dla Gardzielika.

Jeden z najciekawszych polskich prospektów, rywalizujący w kategorii super średniej Kamil Bednarek (6-0, 3 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Czecha Tomasa Bezvodę (8-14, 5 KO). Polak od początku dobrze pracował prawym prostym, podwajał go i potrajał, a wkrótce dołożył lewy podbródkowy. Dobrze pracował na nogach i kontrolował pojedynek ze starającym się atakować rywalem. Bezvoda kilka razy trafił, ale nie mógł poważnie zagrozić Bednarkowi. Kamil zwiększył tempo w drugiej rundzie i szukał coraz mocniejszych rozwiązań. Czech był zraniony po ciosie na dół, ale za chwilę sam trafił mocnym prawym przy linach. Bednarek wydłużył serie i zaczął nacierać, ale Bezvoda pokazał twardość i przyzwoite umiejętności. W trzecim starciu Polak skupił się na wywieraniu aktywnej presji i całkowicie już panował między linami, a w czwartej rundzie ranił Czecha raz po raz ciosami na dół i na górę. Złapał luz i jego pomysłowe kombinacje mogły się podobać. Szóste starcie również było popisem Polaka, Bezvoda było liczony i ledwo dotrwał do końca, ale warto oddać szacunek dzielnemu Czechowi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 60:54 i dwa razy 60:53 – wszyscy dla Bednarka.

W walce otwierającej transmisję zwycięstwo odniósł Maks Hardzeika (9-0, 4 KO). Białorusin zdominował w każdym elemencie doświadczonego Adama Grabca (8-33, 1 KO), który nie był w stanie przeciwstawić się przewadze siły, szybkości i techniki rywala. Białorusin zmieniał płaszczyzny ataku, nieźle pracował na nogach i w piątej rundzie przygotował sobie kończącą pojedynek akcję. Mocny prawy i reakcja weterana z Żor sprawiły, że sędzia przerwał walkę i ogłoszono zwycięstwo Hardzeiki przed czasem.

Rafał Wołczecki (2-0, 2 KO) słynie z mocnego uderzenia i potwierdził swoją reputację na dzisiejszej gali w Łodzi, szybko odprawiając Nikaraguańczyka Nelsona Altamirano (10-38-3, 6 KO). Polak zaczął od lewego prostego na dół, a potem zrzucał bomby – najpierw na korpus, a potem na górę. Skontrował potężnym prawym, a chwilę później trafił kolejnym soczystym uderzeniem i rywal był liczony. Pozbierał się, ale po lewym sierpowym znów padł, a następnie został zahaczony następnym mocnym ciosem i był liczony po raz trzeci. Sędzia Arkadiusz Małek nie przerwał jednak walki. Koniec nastąpił w drugim starciu, gdy lewy sierpowy posłał Altamirano na deski po raz czwarty. Kiedy Wołczecki trafił chwilę później podbródkowym, przeciwnik znów zwijał się z bólu. Sędzia zaczął liczyć, ale w końcu zdecydował się na przerwanie.

Konrad Kaczmarkiewicz (1-0, 1 KO), należący do krajowej czołówki wagi ciężkiej w boksie olimpijskich, zbił parę kilogramów i już jako półciężki udanie zadebiutował w gronie zawodowców. Walka bez większej historii. Inny debiutant – Bartłomiej Włodarczyk, poległ w końcówce pierwszej rundy. Wcześniej Jan Czerklewicz (4-1, 1 KO) zastopował w trzecim starciu Przemysława Biniendę (2-29, 2 KO), a Bartłomiej Szczęsny (2-0) wypunktował twardego journeymana Artsioma Czarniakiewicza (3-29, 3 KO).

źródło: bokser.org

ME KADETEK: TRADYCJA ZACHOWANA. OLIWIA CZERWIŃSKA MISTRZYNIĄ STAREGO KONTYNENTU

meSofia2020

Pięć medali, w tym 1 złoty, 2 srebrne i 2 brązowe przywiozą ze sobą z Sofii reprezentantki Polski kadetek w boksie, które rywalizowały w zakończonych dzisiaj Mistrzostwach Europy. Najwięcej radości przyniosło finałowe zwycięstwo Oliwii Czerwińskiej (75 kg) z Serbką Zeljaną Amidzić. Dzielnie o prymat na Starym Kontynencie walczyły również Juliana Rutkowska (63 kg) i Weronika Bochen (+80 kg) ale obie musiały uznać wyższość swoich rywalek - Evy Nikitiny z Rosji oraz Marii Boticy z Rumunii. Brawa dla naszych młodych zawodniczek i ich trenerów Tomasza Winiarskiego i Krzysztofa Góreckiego.

Dodajmy, że przed rokiem w Gałaczu złoty medal ME kadetek wywalczyła Zofia Stachowiak (70 kg), srebrny Barbara Marcinkowska (75 kg), zaś na najniższym stopniu podium stały Julia Szeremeta (50 kg) i Nikola Prymaczenko (54 kg). Z kolei dwa lata temu, podczas ME w Anapie cieszyliśmy się z dwóch tytułów mistrzowskich – Zofii Stachowiak (70 kg) i Darii Parady (75 kg), dwóch wicemistrzyń Europy – Martyny Jancelewicz (80 kg) i Oliwii Toborek (+80 kg) oraz brązowego medalu Karoliny Ampulskiej (52 kg).

ME KADETÓW W SOFII: BRĄZOWY MEDAL DLA NIKOLASA PAWLIKA

mme15_ring

Z jednym brązowym medalem wrócą do kraju reprezentanci Polski, którzy w Sofii rywalizowali w Mistrzostwach Europy Kadetów. Życiowy sukces odniósł wczoraj błyskotliwy Nikolas Pawlik (46 kg), który dotarł do półfinału turnieju, w którym zdaniem piątki sędziów był słabszy od zawodnika gospodarzy, Kristyana Tsvetanova. Niestety do strefy medalowej nie zdołał awansować Nikodem Szafarz (50 kg) przegrywając w sobotę w ćwierćfinale jednogłośnie na punkty (0-5) z Ukraińcem Maksymem Rudykiem.

W sumie reprezentanci Polski, prowadzeni przez trenerów Krzysztofa Szota i Emina Huseynova, stoczyli 9 walk, z których wygrali 2 (Pawlik i Szafarz) i 7 przegrali, zdobywając jeden brązowy medal. Przypominamy dla porównania, że przed rokiem kadrowicze prowadzeni przez trenerów Krzysztofa Szota i Ludwika Buczyńskiego stoczyli podczas ME w Gałaczu 13 walk (2 wygrali i 11 przegrali), zaś w 2018 r. na ME w Anapie młodzi Polacy stoczyli 10 walk, wygrywając tylko 1.

ME KADETEK W SOFII: W ŚRODĘ TRZY SZANSE NA ZŁOTO DLA BIAŁO-CZERWONYCH

meSofia2020

Podczas rozgrywanych w Sofii Mistrzostw Europy Kadetek poznaliśmy dzisiaj komplet finalistek. Do decydujących o tytule mistrzowskim pojedynków awansowały także trzy reprezentantki Polski: Juliana Rutkowska (63 kg), Oliwia Czerwińska (75 kg) i Weronika Bochen (+80 kg). Pierwsza pokonała jednogłośnie na punkty (5-0) Ukrainkę Mariyą Fontovą (Ukraina), druga w takim samym stosunku wypunktowała Rumunkę Marię Cimpoeru, zaś trzecia rozbiła przez RSC w 3. starciu Litwinkę Kamile Aglinskaite.

Z brązowymi medalami powrócą do kraju Aleksandra Kożak (48 kg), która przedwczoraj została pokonana na punkty (0-5) przez Rosjankę Alenę Tremasovą i Kinga Rewińska (66 kg), która dzisiaj nie sprostała (1 RSC) Veronice Nakota z Ukrainy. W uzupełnieniu dodajmy, że nasza finalistka, Weronika Bochen w ćwierćfinale sprawiła miłą niespodziankę pokonując na punkty faworyzowaną Rosjankę Marinę Semenovą.

W ćwierćfinałach swój udział w turnieju zakończyły ponadto Natalia Graś (54 kg), która przegrała na punkty (0-5) z Ariną Vostrikovą (Rosja) oraz Sandra Lipińska Pupka (70 kg), którą odprawiła przed czasem (1 RSC) inna Rosjanka Zukhro Umarbekova.

Jutro czekają nas zatem emocje w trzech walkach finałowych. Juliana Czerwińska skrzyżuje rękawice z Rosjanką Evą Nikitiną, Oliwia Czerwińska z Serbką Zeljana Amidzić, zaś Weronika Bochen z Rumunką Maria Boticą.

ME KADETEK W SOFII: JULIANA RUTKOWSKA I KINGA REWIŃSKA W PÓŁFINAŁACH

Boks Kobiet 01

W Sofii, gdzie od 25 listopada rozgrywane są Mistrzostwa Europy Kadetek i Kadetów, po raz pierwszy w ringu wystąpiły pięściarki. Z czterech Biało-Czerwonych, które rywalizowały o awans do strefy medalowej, wygrały dwie – Juliana Rutkowska (63 kg) i Kinga Rewińska (66 kg). Pierwsza wypunktowała (5-0) Serbkę Sarę Skapik, zaś druga, również na punkty (4-0) wygrała z rodaczką Skapik, Zeljaną Subotic. W walkach półfinałowych (1 grudnia) Rutkowska zmierzy się z Mariyą Fontovą (Ukraina), zaś Rewińska z Veronika Nakotą (Ukraina).

Niestety w fazie ćwierćfinałów z turniejem pożegnały się dwie inne Polki. Gabriela Migda (50 kg) przegrała jednogłośnie na punkty (0-5) z Darią Kostkiną (Rosja), zaś Julia Wasiakowska (54 kg) w takim samym samym stosunku uległa Verze Yurchenko (Rosja).

ME KADETÓW: NIKOLAS PAWLIK W STREFIE MEDALOWEJ! O KROK OD MEDALU NIKODEM SZAFARZ

meSofia2020

Ze zmiennym szczęściem boksowali dzisiaj w Sofii podopieczni trenerów Krzysztofa Szota i Emina Huseynova. Najważniejszą wiadomość drugiego dnia Mistrzostw Europy Kadetów jest taka, że najlżejszy i najniższy (135 cm) z naszych reprezentantów, Nikolas Pawlik (46 kg) zwyciężył niejednogłośnie na punkty (3-2) z Macedończykiem Petarem Arsovskim i 30 listopada w półfinale zmierzy się z Bułgarem Kristiyanem Tsvetanovem.

Swój pojedynek wygrał dzisiaj także Nikodem Szafarz (50 kg), punktując (3-2) Mołdawianina Sergheia Novaka. Młody pięściarz z Radomia jest zatem o jeden krok od medalu. By cieszyć się z co najmniej brązowego krążka musi 28 listopada pokonać Ukraińca Maksyma Rudyka, który w 1/8 finału miał wolny los. Niestety z turniejem pożegnali się Oliwier Szot (60 kg) i Olaf Pera (+80 kg). Pierwszy został wypunktowany (1-4) przez Francuza Mohameda Stitou, zaś drugiego w takim samym stosunku pokonał wysoki i chaotyczny Rumun Florin Ionita.

ME KADETÓW W SOFII: TRZY PORAŻKI W PIERWSZYM DNIU TURNIEJU

meSofia2020

Dla polskich pięściarzy, którzy uczestniczą w Mistrzostwach Europy Kadetów w Sofii zakończył się pierwszy dzień rywalizacji. Niestety wszyscy trzej, którzy dzisiaj stanęli w ringowe szranki, zeszli z niego pokonani, jakkolwiek za każdym razem były to werdykty niejednogłośne. Artur Proksa (54 kg) uległ (1-4) Danielowi Girleanu (Rumunia), Bartłomiej Rośkowicz (57 kg) przegrał (1-4) z Alekseyem Starodubtsevem (Rosja), zaś Ivan Kucherenko (63 kg) został wypunktowany (2-3) przez Enrique Kakulova (Hiszpania).

Jutro w ringu wystąpi pozostała czwórka naszych młodziutkich pięściarzy. Nikolas Pawlik (46 kg) skrzyżuje rękawice z Petarem Arsovskim (Macedonia), Nikodem Szafarz (50 kg) z Sergheiem Novakiem (Mołdawia), Oliwier Szot (60 kg) z Mohamedem Stitou (Francja), zaś Olaf Pera (+80 kg) z Florinem Ionitą (Rumunia).

WRZESIŃSKI ROZBIJA MEKSYKANINA W WALCE WIECZORU GALI W SZYDŁOWCU

szydlowiecgala2020

Starcie Damian Wrzesiński (21-1-2, 6 KO) vs Luis Angel Viedas (26-10-1, 9 KO) zamknęło kartę walk gali w Szydłowcu. Polak do wiwatu rozbił Meksykanina. Damian Wrzesiński przez 10 rund nie dał sobie poważnie zagrozić ani razu. Jedynym zagrożeniem ze strony Viedasa były chaotyczne pojedyncze ataki, z których żaden nie przyniósł rezultatu. Nie oznacza to natomiast, że Meksykanin był workiem do bicia. Cały czas próbował swojej szansy, a także starał się pracować w obronie co patrząc na niektórych rywali Polaków na polskich galach należy uznać za plus. Poznanianin z kolei dużo pracował lewym prostym, składał lekkie, ale bardzo szybkie kombinacje, a także dużo korzystał ze swojego atutu, czyli dobrego balansu ciała. Tak czy inaczej, Damian Wrzesiński o kroczek zbliżył się do swojego celu, jakim jest mistrzostwo Europy wygrywając ten pojedynek stosunkiem punktowym 100-90, 100-90, 99-91.

Stanisław Gibadło (5-0, 0 KO) bardzo pewnie poradził sobie z Damianem Stanisławskim (4-1, 1 KO). Już od pierwszej rundy Stanisław Gibadło narzucił swojemu przeciwnikowi swoje warunki w tej walce. Dużo pracy lewym prostym, ponowienie akcji i szybki odskok to była domena 26-letniego pięściarza w tym pojedynku. Starszy 31-letni Damian Stanisławski, który do tej pory w rekordzie miał wyłącznie 4 wygrane pojedynki, w tej konfrontacji nie miał nic do powiedzenia. Niemal z każdą akcją był spóźniony, ponadto wyraźnie było widać braki techniczne i problemy z utrzymaniem dystansu. Stanisławski raz na jakiś czas starał się zerwać z pojedynczym mocnym ciosem w nadziei na zakończenie walki przed czasem, natomiast dobra dyspozycja w obronie Gibadły ograniczyły szansę na takie rozstrzygnięcie niemal do zera. Po 6 rundach wszyscy trzej sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Stanisława Gibadły punktując na jego korzyść 60:54.

Łukasz Maciec (26-3-1, 5 KO) po dwóch latach rozbratu z boksem i szeregu perypetii pozasportowych wrócił na ring. W Szydłowcu pokonał Czecha Marka Andryska (5-1, 4 KO). Cała walka przebiegała w podobnym niezbyt dynamicznym tempie. W początkowych odsłonach pojedynku obydwaj pięściarze rozpoczynali akcje ofensywne i obydwaj szukali swoich szans, częściej trafiał jednak Maciec. W miarę upływu czasu Czech na skutek zmęczenia stawał się coraz mniej groźny, natomiast Maciec boksował cały czas bez większych przestojów co zapewniło mu znaczną przewagę w końcowej fazie walki. „Gruby”, jak brzmi ksywa Polaka, co prawda wypunktował swojego schematycznie boksującego rywala, jednak w jego boksie zwłaszcza na początku walki widać było sporo „rdzy”. Mimo większej ilości celnych trafień i tak spora część jego ciosów przeszywała powietrze. Po wyprowadzanych kombinacjach ręce zbyt często opadały, a dynamika akcji pozostawiała sporo do życzenia. Na szczęście w końcowych rundach sytuacja się poprawiła. Finalny niejednogłośny werdykt punktowy: 79-73, 78-74, 75-77.

Oskar Kapczyński (4-1, 2 KO) pokonał doświadczonego kickboksera Marcina Piegońskiego (1-1, 0 KO) i wrócił tym samym na ścieżkę zwycięstw po niespodziewanej porażce z Kacprem Salaburą w czerwcu tego roku. Pierwsze rundy to większa aktywność Kapczyńskiego, dynamicznie rozpoczynał kombinacje i dużo pracował balansem tułowia unikając sporej części ciosów rywala. Piegoński nie przyjechał jednak do Szydłowca przegrać, w momentach przestoju Kapczyńskiego potrafił mocno i celnie skontrować co poskutkowało szybkim rozcięciem łuku brwiowego Zielonogórzanina. W miarę upływu czasu i kolejnych rund po 20-letnim Oskarze coraz bardziej było widać zmęczenie, często opuszczane po ciosach ręce i wolniejsze ciosy w ofensywie skutkowały otrzymywaniem ich od przeciwnika. Finalnie to jednak Oskar Kapczyński wróci z tarczą do domu. Po 6 rundach sędziowie wypunktowali pojedynek na jego korzyść 58-56, 58-56, 55-55.

W pierwszym pojedynku gali Błażej Nowak pokonał na punkty Vladimira Yashyna.

źródło: bokser.org

DEBIUT QUEENBERRY POLSKA NA ZAMKU W GNIEWIE. AUGUSTYNIK Z PIERWSZYM PASEM

Queensberry

Paweł Augustynik (12-0, 5 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dariusza Sęka (28-7-3, 10 KO) w ciekawej i ostrej walce wieczoru gali grupy Queensberry Polska w Gniewie. Stawką był pas WBC International Silver wagi półciężkiej.

Bardziej doświadczony Sęk w swoim stylu rozpoczął od aktywnej pracy prawą ręką i krążył wokół rywala. Augustynik obniżał pozycję i starał się przedrzeć do półdystansu, gdzie ulokował kilka mocnych ciosów na dół przy linach. Sam jednak również przyjął parę lekkich kontr Darka. W drugiej odsłonie Augustynik konsekwentnie skracał ring i wchodził coraz pewniej w półdystans. Tam wciąż lokował ciosy sierpowe – głównie z lewej ręki – na korpus. Praca nóg Augustynika była oszczędna i mądra, Sęk wpadał w pułapki i przyjmował coraz więcej uderzeń. W końcówce rundy wyraźnie poczuł prawy na górę na środku ringu. Trzecie starcie miało podobny przebieg jak poprzednie. Paweł spokojnie kontrolował walkę i zamykał Sęka przy linach, a Darek skupiał się na obronie, z rzadka odgryzając się dobrymi akcjami. Pod koniec starcia Augustynik zaczął kończyć kombinacje podbródkowymi i zaczynał się powoli szykować do ostrzejszego szturmu. Podbródkowe dochodziły do celu także w czwartym starciu i Sęk był już w naprawdę niewesołym położeniu. Dał się zamknąć w narożniku i był tam stopniowo demontowany przez młodszego i pewniejszego siebie rywala. Augustynik podkręcił tempo i płynnie przechodził w półdystansie z obrony do ataku, trafiając krótkimi uderzeniami w różnych płaszczyznach, ale Darek zdołał przetrwać ten odcinek. Lewy prosty Augustynika lądował na głowie Sęka na początku piątej rundy, nieźle pracował również lewy sierpowy na głowę. Sęk był metodycznie kruszony, lecz nadal się trzymał i zdołał złapać zmęczonego już trochę nieustannym pressingiem przeciwnika kilkoma ciosami. W szóstym starciu nie był jednak w stanie zatrzymać natarcia Pawła, który powrócił do podbródkowych i wyraźnie przeważał, ale brakowało mu wymowy. Głowa zamykanego na linach Sęka odskakiwała na początku siódmej rundy po ciosach z dołu, choć Augustynik również przyjął kilka uderzeń mężnie stawiającego opór weterana. Obaj byli już naprawdę mocno zmęczeni, obaj trafiali soczyście, ale zdecydowanie więcej i celniej bił nadal Paweł. W rundzie ósmej Sęk był zasypywany uderzeniami i liczony po prawym sierpowym. Wstał, oparł się o liny, ale jakimś cudem zdołał przetrwać, mimo że przyjął co najmniej kilkanaście uderzeń na głowę. Raz czy dwa razy odpowiedział i sędzia pozwolił mu dalej boksować. Na szczęście dla niego Augustynik się wystrzelał i nie potrafił wykończyć roboty w starciu dziewiątym, mimo nieustającej przewagi. W końcówce przyjął nawet kilka desperackich kontr Sęka. Runda dziesiąta to prawdziwa bitwa, w której Sęk rzucił na szalę ambicję i trafiał ciosami z lewej ręki, bijąc się cios za cios. Nie mógł jednak przełamać natarcia rzucającego sierpami Augustynika, który z kolei nie zdołał zwyciężyć przed czasem. Po ostanim gongu sędziowie punktowali 97:92 i dwa razy 100:89 – wszyscy dla Pawła.

We wrześniu sędziowie orzekli szeroko dyskutowany remis, a walka weteranów była pełna emocji. Dziś w Gniewie doszło do rewanżu między Rafałem Jackiewiczem (51-28-3, 22 KO) i Bartłomiejem Grafką (23-38-4, 10 KO). Znów nie zabrakło ognia i pasji. Grafka próbował zacząć mocno pracując lewą ręką, ale Jackiewicz go wyprzedzał i lepiej chodził na nogach. Stosował wytrawne uniki i zejścia, trafiał w różnych płaszczyznach, a Ślązak szukał mocnych ciosów przede wszystkim na dół i trafił pod koniec rundy całą serią takich uderzeń. Grafka ruszył w drugiej rundzie do mocniejszego pressingu, jednak Jackiewicz spokojnie go przyjął i odpowiadał kąśliwymi sztychami. Pressing Grafki w końcu zaczął jednak robić swoje, Ślązak zamknął rywala na linach i lokował uderzenia na korpus. Pojedynek był bardzo wyrównany, przewaga rozmiaru i siły zawodnika Silesia Boxing miała znaczenie, ale mniejszy, lepszy technicznie Jackiewicz pokazywał klasę. Początek trzeciej odsłony to kilka sprytnych akcji Jackiewicza, który tylko na chwilę dał się zepchnąć na liny w pierwszej połowie rundy i utrzymywał walkę na środku ringu. Górował szybkością, natomiast ostatnia minuta początkowo należała do napierającego Grafki, ale Jackiewicz ładnie zaakcentował końcówkę celnym lewym sierpowym i prawym prostym. Bardziej utytułowany Rafał zbierał uderzenia równie walecznego i większego Bartka na aktywny blok i odpowiadał seriami krótkich ciosów na górę i na dół. W końcu Grafka zahaczył prawym sierpowym, a potem poprawił kilkoma kolejnymi. Jackiewicz poczuł te ciosy i schodził do narożnika mocno zmęczony. Podopieczny Irosława Butowicza znów huknął prawą ręką na początku piątej odsłony i poszedł za ciosem. Rozgorzała wojna, w której obaj dawali z siebie wszystko. Bardziej doświadczony Jackiewicz zdołał zepchnąć Grafkę do narożnika i tam kontrolował walkę, która wkrótce wróciła na środek ringu. Tam niespodziewanie Ślązak trafił serią, a Jackiewicz odpowiadał, ale chyba brakowało mu aktywności w tym starciu. Ostatnia runda była piekielnie ostra. Jackiewicz imponował precyzją i spokojem, a Grafka agresją i ambicją. Ostatecznie prawa ręka Grafki zaczęła ponownie dochodzić do głowy Jackiewicza, który poczuł te uderzenia i chyba przegrał ten odcinek pojedynku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59-55 i dwa razy 58-56 – wszyscy dla Grafki.

Brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy i mistrz Polski seniorów w wadze ciężkiej, rywalizujący na zawodowstwie w wadze cruiser Michał Soczyński (1-0) pokonał w zawodowym debiucie na gali w Gniewie jednogłośnie na punkty bardzo walecznego Piotra Rzymana (2-5, 2 KO). Soczyński ostro wszedł w walkę i rąbał lewymi sierpowymi w różnych płaszczyznach, nie zapominając też o lewym prostym i obronie. Rzyman trzymał się twardo i zaczął nawet odpowiadać, ale wyraźnie czuł ciosy młodego wilka. Mocny lewy prosty dochodził celu, a bomby na dół siały spustoszenie. Druga odsłona to atak Rzymana w pierwszych sekundach, szybko skontrowany lewym sierpowym. Skazywany na pożarcie pokazał jednak dużą odporność i serce, podejmując walkę cios za cios. Soczyński dość ciężko oddychał i bił zbyt siłowo, ale mocno przycisnął i trafiał rywala kolejnymi bombami. Zakrwawiony bokser grupy Silesia Boxing dawał z siebie wszystko, poszedł z debiutantem na wojnę. Obaj byli w trzecim starciu wyraźnie zmęczeni. Rzyman parł do przodu za podwójną gardę i miał swoje momenty, lecz celniej trafiał Soczyński, przede wszystkim lewą ręką. W końcu pod koniec rundy ulokował prawy prosty, a chwilę później podkręcił tempo i zepchnął Rzymana na liny. W ostatniej rundzie trwała szarża Soczyńskiego, brakowało mu jednak różnicowania siły uderzeń, kondycja też szwankowała. Rzyman nagle zerwał się do szalonego ataku i trafił lewym sierpowym w wymianie. Następnie sam przyjął potężny lewy sierp. Soczyński niespodziewanie stracił punkty za notoryczne wypluwanie ochraniacza. Niedługo później zabrzmiał ostatni gong. Sędziowie punktowali 39:35 i dwa razy 39:36, oczywiście dla Soczyńskiego.

Jeden z najciekawszych polskich amatorów ostatnich lat, mistrz Polski seniorów w wadze średniej z 2019 roku Ryszard Lewicki (1-0) udanie zadebiutował na zawodowym ringu na gali w Gniewie, pokonując jednogłośnie na punkty (trzy razy 40-36) Ślązaka Daniela Przewieślika (2-11-1, 2 KO). Lewicki od pierwszego gongu zaczął wywierać pressing za lewą ręką. Stosował sporo zwodów, ale był chyba jeszcze spięty. W końcu trafił lewym sierpowym w półdystansie i Przewieślik poczuł ten cios, podobnie jak kolejny lewy sierp równo z gongiem kończącym rundę. Ślązak nie dawał sobie zrobić krzywdy na początku drugiego starcia, pozostawał w nieustannym ruchu, zmieniał pozycję i Lewicki nie był w stanie czysto trafiać wieloma ciosami. Prawe zaczęły dochodzić celu, ale brakowało regularności, precyzji i luzu. W trzeciej rundzie Lewicki ładnie uderzył parę razy na dół i kończył kombinacje uderzeniami na górę. Pod koniec rundy zepchnął rywala całkowicie do obrony i ładował w niego ile fabryka dała, jednak Przewieślik trzymał się twardo, także w czwartej rundzie, kiedy zdołał nawet kilka razy skutecznie odpowiedzieć na szarże Lewickiego. ”Ryszard Lwie Serce” nie zdołał wygrać przed czasem, ale zebrał w debiucie cenne doświadczenie.

Rywalizujący w wadze super koguciej Abdulchaj Szarachmatow (2-0, 2 KO) szybko i sprawnie odprawił przed czasem Roberta Niedźwiedzkiego (0-3-1). Boksujący z odwrotnej pozycji mocny Uzbek od początku atakował precyzyjnymi ciosami prostymi z obu rąk na górę i na dół. Na chłodno robił swoją robotę i szybko zdobył całkowitą kontrolę nad starającym się pozostawać w ciągłym ruchu Polakiem. Niedźwiedzki nie mógł wiele zrobić, ale nie dawał sobie zrobić większej krzywdy. Do czasu. Druga runda była egzekucją, Szarachmatow agresywnie ruszył do przodu i po kilku akcjach Polak był liczony w narożniku po lewym prostym. Wkrótce poczuł też ciosy na tułów i był po raz drugi liczony po celnym trafieniu lewicą na górę. Trener Irosław Butowicz przerwał walkę, oszczędzając zdrowie swojego zawodnika.

Karol Długosz (1-0) rozpoczął zawodową karierę i współpracę ze stajnią Queensberry Polska od punktowej wygranej nad solidnym Pawlem Martyniukiem (4-6, 4 KO), który dał się poznać z dobrej strony już w walce z Sebastianem Ślusarczykiem. Mieszkający w Irlandii Północnej Polak przeważał od początku, choć ciężko było mu czysto trafić „śliskiego” przeciwnika. Zabrakło też trochę ciosów na korpus w pierwszej fazie pojedynku, a Martyniuk kilka razy skontrował ładnie bitym prawym podbródkiem. Kiedy jednak Karol już „przeczytał” rywala, przejął kontrolę nad pojedynkiem. Martyniuk nie dał sobie zrobić większej krzywdy i w dobrym stylu dotrwał do ostatniego gongu. A po czterech rundach na kartach sędziów wygrał Długosz – 39:37, 39:37 i 40:37.

Kamil Mroczkowski (1-0, 1 KO) udanie rozpoczął swoją przygodę z boksem zawodowym. Mający w swoim CV wygrane nad Danielem Dubois czy Peterem Kadiru pięściarz szybko odprawił Mateusza Rybarskiego (1-12). Były medalista Mistrzostw Europy Juniorów w wadze super ciężkiej ostro ruszył na przeciwnika, ten jednak dobrze uciekał na nogach, więc Kamil spuścił nogę z gazu i konsekwentnie podążał za przeciwnikiem. A gdy zapędził go na liny, podkręcał od razu tempo. Na początku drugiego starcia ciosów na korpus doprowadził do pierwszego nokdaunu. Po liczeniu do ośmiu Mroczkowski poprawił – tym razem na górę, i było po wszystkim.

źródło: bokser.org

ME KADETEK I KADETÓW ROZPOCZĘTE. NASZA MŁODZIEŻ POZNAŁA TURNIEJOWE DRABINKI

meSofia2020

W Sofii rozpoczęły się dzisiaj Mistrzostwa Europy Kadetek i Kadetów w Boksie. Podobnie jak na turniej juniorski w Budvie, także i tutaj przyjechały głównie ekipy z krajów środkowej i wschodniej Europy. Wychodzi na to, że młodzież pięściarska z naszej strefy geograficznej w dobie światowej pandemii jest odważniejsza w startach. W sumie do stolicy Bułgarii przyjechały 63 zawodniczki i 144 zawodników z 19 krajów. My cieszymy się z dwóch pierwszych medali wylosowanych przez Aleksandrę Kozak (48 kg) i Oliwię Czerwińską (75 kg).

WYNIKI LOSOWANIA
 
KADETKI
48 KG Aleksandra Kozak w 1/2 finału (30 listopada) z Aleną Tremasovą (Rosja)
50 KG Gabriela Migda w 1/4 finału (27 listopada) z Darią Kostkiną (Rosja)
52 KG Julia Wasiakowska w 1/4 finału (27 listopada) z Verą Yurchenko (Rosja)
54 KG Natalia Graś w 1/4 finału (28 listopada) z Ariną Vostrikovą (Rosja)
63 KG Juliana Rutkowska w 1/4 finału (27 listopada) z Sarą Skapik (Serbia)
66 KG Kinga Rewińska w 1/4 finału (27 listopada) z Zeljaną Subotić (Serbia)
70 KG Sandra Lipińska Pupka w 1/4 finału (28 listopada) z Zukhro Umarbekovą (Rosja)
75 KG Oliwia Czerwińska w 1/2 finału (1 grudnia) z Marią Cimpoeru (Rumunia)
+80KG Weronika Bochen w 1/4 finału (28 listopada) z Mariną Semenovą (Rosja)

KADECI
46 KG Nikolas Pawlik w 1/4 finału (26 listopada) z Petarem Arsovskim (Macedonia)
50 KG Nikodem Szafarz w 1/8 finału (26 listopada) z Sergheiem Novakiem (Mołdawia)
54 KG Artur Proksa w 1/8 finału (25 listopada) z Danielem Girleanu (Rumunia)
57 KG Bartłomiej Rośkowicz w 1/8 finału (25 listopada) z Alekseyem Starodubtsevem (Rosja)
60 KG Oliwier Szot w 1/8 finału (26 listopada) z Mohamedem Stitou (Francja)
63 KG Ivan Kucherenko w 1/8 finału (25 listopada) z Enrique Kakulovem (Hiszpania)
+80KG Olaf Pera w 1/8 finału (26 listopada) z Florinem Ionitą (Rumunia)

W WAŁCZU POZNALIŚMY MISTRZÓW POLSKI SENIORÓW A.D. 2020

gołębiewski_kadra2018

Mimo rozlicznych kłopotów, jakie nosi ze sobą od ponad 8 miesięcy pandemia, polskim pięściarzom systematycznie udaje się realizować kalendarz corocznych turniejów mistrzowskich. Najważniejszy ze startów, czyli 91. Mistrzostwa Polski Seniorów odbył się w Wałczu. Z jednej strony potwierdził pozycję ubiegłorocznych mistrzów (Jakub Słomiński, Jarosław Iwanow, Damian Durkacz i Oskar Safaryan), a z drugiej wykreował nam na gwiazdy (na razie tylko krajowego formatu) 19-letniego Mateusza Bereźnickiego (91 kg), czy Dominika Kidę (69 kg)

Mistrzami Polski A.D. 2020 zostali (w kolejności wag): Jakub Słomiński (KS Wda Świecie, 52 kg), Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków, 57 kg), Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów, 63 kg), Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów, 69 kg), Bartosz Gołębiewski (KKB RUSHH Kielce, 75 kg), Daniel Adamiec (KKB RUSHH Kielce, 81 kg), Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin, 91 kg) i Oskar Safaryan (BKS Concordia Knurów, +91 kg)

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [20 listopada 2020 r. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG Jakub Słomiński (KS Wda Świecie) – Damian Nicpoń (JKB Jawor Team, Jaworzno) 5-0
57 KG Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków) – Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) 4-1
63 KG Damian Durkacz (BKS Concordia, Knurów) – Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław) 5-0
69 KG Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów) – Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) 3-2
75 KG Bartosz Gołębiewski (KKB RUSHH Kielce) – Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) 5-0
81 KG Daniel Adamiec (KKB RUSHH Kielce) – Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) 4-1
91 KG Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Tomasz Niedźwiecki (KKB RUSHH Kielce) 5-0
+91KG Oskar Safaryan (BKS Concordia, Knurów) – Damian Knyba (BSB Astoria Bydgoszcz) RSC.K 1

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [19 listopada 2020 r. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Damian Nicpoń (JKB Jawor Team, Jaworzno) – Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno) 4-1
Jakub Słomiński (KS Wda Świecie) – Maciej Jewdokin (KB Legia Warszawa) 5-0

57 KG
Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) – Sebastian Ptak (UKS Morsy Dębica) 5-0
Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków) – Konrad Czajkowski (MKB Energetyka Lubin) 5-0

63 KG
Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław) – Mateusz Polski (KB Kralino) WO.
Damian Durkacz (BKS Concordia, Knurów) – Filip Szpakowicz (BKS Skorpion Szczecin) 5-0

69 KG
Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) – Łukasz Zyguła (KS SAKO Gdańsk) 3-2
Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów) – Michał Jarliński (KB Champion Włocławek) 3-2

75 KG
Bartosz Gołębiewski (KKB RUSHH Kielce) – Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves, Warszawa) 5-0
Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) – Rafał Perczyński (KS SAKO Gdańsk) 5-0

81 KG
Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk) 5-0
Daniel Adamiec (KKB RUSHH Kielce) – Jan Lauk (KSW Shark Łódź) 5-0

91 KG
Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Mateusz Kubiszyn (ZKS Stal Rzeszów) 5-0
Tomasz Niedźwiecki (KKB RUSHH Kielce) – Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) 5-0

+91 KG
Oskar Safaryan (BKS Concordia, Knurów) – Kamil Przychodzki (Legia Fight Club Warszawa) 5-0
Damian Knyba (BSB Astoria Bydgoszcz) – Adam Kulik (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) 5-0

ALEXAS KUBICKA I DARIA PARADA MŁODZIEŻOWYMI MISTRZYNIAMI EUROPY

budva2020

Wielkim sukcesem polskiego boksu olimpijskiego zakończyły się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Budvie. Podopieczne trenerów Tomasza Dylaka i Adama Spiechy zdobyły 6 medali (w tym 2 złote, 1 srebrny i 3 brązowe). Na szczególne gratulacje zasłużyły oczywiście obie mistrzynie – Alexas Kubicka (51 kg), która pokonała dzisiaj (3-2) Rosjankę Anastasiyę Kirienko oraz Daria Parada (75 kg), która po raz drugi w karierze dała lekcję boksu innej Rosjance, Margaricie Zuevej. Mimo przegranej dumna ze swojego startu powinna być trzecia nasza finalistka, Izabela Rozkoszek (57 kg), która na punkty pokonała faworytka gospodarzy, utytułowana na młodzieżowych ringach, Bojana Gojkovic.

Dzisiaj w sporcie trzeba wykorzystywać swoje szanse. Faktem jest, że MME w Budvie nazwane zostały „Mistrzostwami Europy Wschodniej”, bowiem w zawodach wystąpiły głównie reprezentacje krajów byłego bloku wschodniego. Za kilka miesięcy nikt nie będzie jednak pamiętał o tym, że do Czarnogóry nie przyjechały zazwyczaj silne w tych kategoriach wiekowych drużyny z Wysp Brytyjskich (przynajmniej Anglia i Irlandia), Turcji, Włoch, Francji, Niemiec, czy też Węgier. Zatem gratulacje dla medalistek! Celebrujmy sukces.

TRZY SZANSE NA ZŁOTO MME! ALEXAS KUBICKA, IZABELA ROZKOSZEK I DARIA PARADA

budva2020

Trzy Biało-Czerwone: Alexas Kubicka (51 kg), Izabela Rozkoszek (57 kg) i Daria Parada (75 kg) za kilka godzin staną do najważniejszych walk w swoich pięściarskich karierach. W II serii pojedynków finałowych MME w Budvie podopieczne trenerów Tomasza Dylaka i Adama Spiechy zaboksują z: Rosjanką Anastasiyą Kirienko (Alexas), reprezentantka Czarnogóry Bojaną Gojković (Izabela) oraz Rosjanką Margaritą Zuevą (Daria).

W walkach półfinałowych Alexas Kubicka pokonała jednogłośnie na punkty (5-0) Estonkę Dianę Gorisnaja, Izabela Rozkoszek wypunktowała (4-1) Rosjankę Alinę Kantemirovą, zaś Daria Parada pokonała pewnie (5-0) Raisę Piskun z Ukrainy. Bliskie awansu do finału były trzy pozostałe polskie półfinalistki, którym przyszło rywalizować z Rosjankami. Natalia Kuczewska (48 kg) uległa jednogłośnie na punkty (0-5) Dianie Ermakovej, Julia Szeremeta (60 kg) została wypunktowana (2-3) przez Vladlenę Bezlapovą, zaś Barbara Marcinkowska (69 kg) uległa na punkty (2-3) Annie Kholuevej.

20. MP KOBIET: POZNALIŚMY MISTRZYNIE POLSKI. KIEPSKA FREKWENCJA TURNIEJU

MP2020Walcz

Wczoraj w Wałczu zakończyły się 20. Mistrzostwa Polskie Seniorek w Boksie, w których wystąpiły zaledwie 34 zawodniczki z 25 klubów reprezentujących 11 Okręgowych Związków Bokserskich. To niepokojący syndrom i oby nie przeobraził się w stałą tendencję. Dość powiedzieć, że zaledwie dwie (!) z uczestniczek zawodów wróciły do domu bez medali. Tytuły sprzed roku obroniły Sandra Drabik (51 kg) i Aneta Rygielska (60 kg), zaś niewątpliwie niespodzianką była zasłużona finałowa przegrana Elżbiety Wójcik (75 kg) z Agatą Kaczmarską.

Mistrzyniami Polski Seniorek A.D. 2019 zostały (w kolejności wag): Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych, 48 kg), Sandra Drabik (Kick Boxing Kielce, 51 kg), Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin, 54 kg), Sandra Kruk (Niestowarzyszona WMOZB, 57 kg), Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń, 60 kg), Wioleta Teichman (BKB Magic Boxing Brzesko, 64 kg), Karolina Koszewska (Żoliborska Szkoła Boksu, 69 kg), Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) i Sylwia Kusiak (Fight Club Koszalin).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [19 listopada 2020 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) WO.
51 KG Sandra Drabik (Kick Boxing Kielce) – Natalia Rok (MKSW Pomorzanin Toruń) 5-0
54 KG Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) – Paulina Jakubczyk (KB Karlino) 5-0
57 KG Sandra Kruk (Niestowarzyszona WMOZB) – Kinga Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra) 5-0
60 KG Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Monika Serafin (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 5-0
64 KG Wioleta Teichman (BKB Magic Boxing Brzesko) – Julia Kaleta (KS SAKO Gdynia) 5-0
69 KG Karolina Koszewska (Żoliborska Szkoła Boksu) – Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) 5-0
75 KG Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) vs Elżbieta Wójcik (KB Karlino) 5-0
81 KG Sylwia Kusiak (Fight Club Koszalin) – Patrycja Grzywińska (ZKB Jaskinia Lwa Ziębice) AB 3

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Anna Olczak (KB Legia Warszawa) 5-0
Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Natalia Żygadło (Boks Team Oława) 5-0

51 KG
Natalia Rok (MKSW Pomorzanin Toruń) – Klaudia Pawicka (Akademia Boksu Muayitai JKM Warszawa) RSC 2
Sandra Drabik (Kick Boxing Kielce) – Marta Mulewska (TS Wisła Kraków) RSC 1

54 KG
Paulina Jakubczyk (KB Karlino) – Angelika Krysztoforska (Niestowarzyszona – Śląsk) 5-0
Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) – Klaudia Simsak (KS Górnik Sosnowiec) 5-0

57 KG
Kinga Szlachcic (SKF Zielona Góra) – Dominika Kowalska (KS SAKO Gdynia) RSC 3
Sandra Kruk (Niestowarzyszona) – Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 5-0

60 KG
Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Monika Puzio (KS Smok Zabierzów) 5-0
Monika Serafin (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Martyna Kaszczuk (Sporty Walki Piła) 5-0

64 KG
Wioleta Teichman (BKB Magic Boxing Brzesko) – Ewa Zamkowska (RKB Boxing Radom) RSC 1

69 KG
Karolina Koszewska (Żoliborska Szkoła Boksu) – Kamila Kapuścińska (WKB Start Włocławek) 5-0
Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Julia Chudy (BBB Serca Krakowa) 5-0

75 KG
Elżbieta Wójcik (KB Karlino) – Natalia Kaszyca (BKS Skorpion Szczecin) AB 2

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

60 KG
Martyna Kaszczuk (Sporty Walki Piła) – Aleksandra Wichetek (KnockOut Bielany) 5-0

69 KG
Julia Chudy (BBB Serca Krakowa) – Maria Kazimierczak (Sporty Walki Gostyń) 5-0

91. MP SENIORÓW W BOKSIE: 104 ZAWODNIKÓW Z 55 KLUBÓW RYWALIZUJE O PRYMAT W KRAJU

kadra2020

15 listopada w Wałczu rozpoczęły się 91. Mistrzostwa Polski seniorów w boksie. Do zawodów zgłosiło się 104 zawodników z 55 klubów, reprezentujących 14 Okręgowych Związków Bokserskich. W przeciwieństwie do rozgrywanego równolegle turnieju kobiet, w którym zanotowano dramatycznie niska frekwencję, do Wałcza przyjechała czołówka polskich pięściarzy. Dzisiaj poznamy finalistów. Oto wyniki walk eliminacyjnych i ćwierćfinałowych.

WYNIKI WALK 1/16 FINAŁU [16 LISTOPADA 2020 ROKU - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

75 KG
Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) – Kacper Niewiadomski (KS Raszyn) 5-0
Mateusz Kałecki (KB Zagłębie Konin) – Alan Boruta (Boxing Team Gosiewski Wrocław) 5-0
Mateusz Pawłowski (BKB Magic Boxing Brzesko) – Szymon Kajda (JKB Jawor Team Jaworzno) 5-0
Dawid Oerlich (KS Ring Kociewie) – Sławomir Malinowski (KS Wisła Tczew) 4-1

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [16-17 LISTOPADA 2020 ROKU - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Maciej Jewdokin (KB Legia Warszawa) – Daniel Jermak (MKB Mazur Ełk) RSC 1
Przemysław Jańczuk (KS SAKO Gdańsk) – Grzegorz Brynda (RUSHH Kielce) WO.

63 KG
Bartłomiej Przybyła (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Tomasz Skoczylas (KS Start Częstochowa) RSC 3
Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów) – Piotr Drożyński (KA Paco Lublin) RSC 1
Mateusz Konaszczyc (Legia Fight Club Warszawa) – Arkadiusz Zając (KS Korona Wałcz) 5-0
Filip Szpakowicz (BKS Skorpion Szczecin) – Daniel Dołowy (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki) RSCI 2
Dominik Palak (KS SAKO Gdańsk) – Piotr Tobolski (Imperium Boxing Wałbrzych) 4-1

69 KG
Patryk Głuch (KS Ring Busko Zdrój) – Adam Olesiński (KS Start Częstochowa) 5-0
Michał Jarliński (KB Champion Włocławek) – Kacper Leżański (TS Wisła Kraków) 5-0
Łukasz Niemczyk (Champion Chojnów) – Mateusz Orynek (SKB Skarżysko Kamienna) 5-0
Adrian Krukowski (MKB Mazur Ełk) – Szymon Brząkała (Legia Fight Club Warszawa) 5-0
Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów) – Marcin Latocha (KB Karlino) 5-0

75 KG
Bartosz Gołębiewski (RUSHH Kielce) – Paweł Michalik (Legia Fight Club Warszawa) RSC 2
Bartosz Skórka (KKS Sporty Walki Poznań) – Krystian Szymański (ŁKS Łokietek Brześć Kujawski) 5-0
Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves, Warszawa) – Hubert Kwapisz (Legia Fight Club Warszawa) RSC 3
Kamil Urbański (Boxing Team Gosiewski Wrocław) – Hubert Kaczmarek (Niestowarzyszony – Śląsk) 5-0
Rafał Perczyński (KS SAKO Gdańsk) – Paweł Rumiński (Legia Fight Club Warszawa) 5-0
Filip Ptasiński (BKB Magic Boxing Brzesko) – Karol Krawczyk (SKB Skarżysko Kamienna) 5-0
Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) – Mateusz Kałecki (KB Zagłębie Konin) 5-0
Mateusz Pawłowski (BKB Magic Boxing Brzesko) – Dawid Oerlich (KS Ring Kociewie) 5-0

81 KG
Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Bartłomiej Włodarczyk (UKS Włókiennik Łódź) RSCI 1
Janusz Chrzanowski (BKS Sokół Gliwice) – Bartosz Kilian (Klub Boxing Trzemeszno) 5-0
Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk) – Damian Cieślik (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) 3-2
Daniel Adamiec (RUSHH Kielce) – Krzysztof Gojny (JKB Jawor Team Jaworzno) 5-0
Kacper Derda (BKS Skorpion Szczecin) – Krystian Buriański (RUSHH Kielce) 4-1
Michał Łoniewski (UKS Kontra Elbląg) – Karol Nikodem (TS Wisła Kraków) 5-0
Jan Lauk (KSW Shark Łódź) – Kamil Lamczyk (ZKS Stal Rzeszów) 3-2

91 KG
Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Jakub Stępiński (Bombardier Wrocław) 5-0
Konrad Michalczak (SKB Skarżysko Kamienna) – Piotr Smaroń (TS Wisła Kraków) 5-0
Kamil Ślędak (WKB Start Włocławek) – Jakub Żurawski (SSW Taurus Goleniów) 5-0
Mateusz Kubiszyn (ZKS Stal Rzeszów) – Tomasz Spychalski (KB Zagłębie Konin) 4-1
Tomasz Niedźwiecki (RUSHH Kielce) – Andrzej Kołton (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski) 5-0
Jacek Rup (KS Start Częstochowa) – Wojciech Kurecki (KS Bombardier Gdynia) 5-0
Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) – Adrian Wróblewski (PKS Gwardia Szczytno) 5-0
Witold Lisek (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Bartłomiej Krasuski (BTS 1926 Broń Radom) 5-0

+ 91 KG
Damian Knyba (BSB Astoria Bydgoszcz) – Szczepan Szmyd (ZKS Stal Rzeszów) RSC 2

WYNIKI WALK 1/4 FINAŁU [18 LISTOPADA 2020 ROKU - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Damian Nicpoń (JKB Jawor Team Jaworzno) – Daniel Surowiec (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski) 5-0
Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno) – Wiktor Witecki (KKB RUSHH Kielce) WO.
Jakub Słomiński (KS Wda Świecie) – Hubert Wrona (KKB RUSHH Kielce) WO.
Maciej Jewdokin (KB Legia Warszawa) – Przemysław Jańczuk (KS SAKO Gdańsk) 5-0

57 KG
Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) – Mateusz Basza (TS Wisła Kraków) RSC 1
Sebastian Ptak (UKS Morsy Dębica) – Damian Szczepański (BKS Radomiak Radom) 5-0
Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków) – Szymon Skorupa (Niestowarzyszony – Śląsk) 5-0
Konrad Czajkowski (MKB Energetyka Lubin) – Adam Walas (KKB RUSHH Kielce) WO.

63 KG
Mateusz Polski (KB Kralino) – Artur Dzido (ZKS Stal Rzeszów) 5-0
Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław) – Bartłomiej Przybyła (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 5-0
Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów) – Mateusz Konaszczyc (Legia Fight Club Warszawa) 5-0
Filip Szpakowicz (BKS Skorpion Szczecin) – Dominik Palak (KS SAKO Gdańsk) 5-0

69 KG
Łukasz Zyguła (KS SAKO Gdańsk) – Daniel Piotrowski (BKS Skorpion Szczecin) 5-0
Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) – Patryk Głuch (KS Ring Busko Zdrój) 5-0
Michał Jarlinski (KB Champion Włocławek) – Łukasz Niemczyk (Champion Chojnów) 5-0
Dominik Kida (RKB Wisłok Rzeszów) – Adrian Krukowski (MKB Mazur Ełk) 5-0

75 KG
Bartosz Gołębiewski (KKB RUSHH Kielce) – Bartosz Skórka (KKS Sporty Walki Poznań) 5-0
Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves Warszawa) – Kamil Urbański (Boxing Team Gosiewski Wrocław) 5-0
Rafał Perczyński (KS SAKO Gdańsk) – Filip Ptasiński (BKB Magic Boxing Brzesko) 5-0
Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) – Mateusz Pawłowski (BKB Magic Boxing Brzesko) 4-1

81 KG
Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Klemens Szczepaniak (Nowy Hutnik 2010 Kraków) 5-0
Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk) – Janusz Chrzanowski (BKS Sokół Gliwic) 5-0
Daniel Adamiec (KKB RUSHH Kielce) – Kacper Derda (BKS Skorpion Szczecin) 4-1
Jan Lauk (KSW Shark Łódź) – Michał Łoniewski (UKS Kontra Elbląg) 3-2

91 KG
Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Konrad Michalczak (SKB Skarżysko Kamienna) 5-0
Mateusz Kubiszyn (ZKS Stal Rzeszów) – Kamil Ślendak (WKB Start Włocławek) 5-0
Tomasz Niedźwiecki (KKB RUSHH Kielce) – Jacek Rup (KS Start Częstochowa) 5-0
Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) – Witold Lisek (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 3-2

+91 KG
Oskar Safaryan (BKS Concordia Knurów) – Patryk Rostkowski (BKS Hetman Białystok) 5-0
Kamil Przychodzki (Legia Fight Club Warszawa) – Paweł Sajda (Imperium Boxing Wałbrzych) WO.
Adam Kulik (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Tomasz Bigus (BKS Concordia Knurów)  5-0
Damian Knyba (BSB Astoria Bydgoszcz) – Ryszard Skowron (BBB Serca Krakowa) AB2

MME W BUDVIE: SZEŚĆ MEDALI REPREZENTANTEK POLSKI

ring

Nasze juniorki przywiozą z czarnogórskiej Budvy sześć medali Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Oprócz Barbary Marcinkowskiej (69 kg) i Darii Parady (75 kg), które swoje krążki wylosowały i Natalii Kuczewskiej (48 kg), która w trzecim dniu zawodów awansowała do strefy medalowej MME, na podium staną także Alexas Kubicka (51 kg), Izabela Rozkoszek (57 kg) i Julia Szeremeta (60 kg).

Pierwsza z nich zdeklasowała we wtorek Hiszpankę Zuleimę Gonzalez Mederos (RSC w 1. rundzie), druga pokonała wczoraj (prowadząc na punkty) przez dyskwalifikację w 3. starciu Ukrainkę Yulię Honcherenko, zaś trzecia pewnie wypunktowała we wtorek zawodniczkę gospodarzy, Nelę Radenović. Z turniejem pożegnały się z kolei Wiktoria Tereszczak (64 kg) i Oliwia Toborek (+81 kg), przegrywając z Rosjankami – Azalią Aminevą (przez RSC w 2. starciu – Wiktoria) i Tatianą Bogdanovą (na punkty 1-4 – Oliwia).

MME W BUDVIE: POLSCY JUNIORZY POZA TURNIEJEM

mme15_ring

Czwarty dzień rozgrywanych w Budvie Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Boksie okazał się ostatnim dla reprezentantów Polski. Dzisiaj w ringu, w pojedynkach ćwierćfinałowych wystąpili Jakub Krzpiet (49 kg) i Marcel Materla (56 kg). Pierwszy po niezłym pojedynku niestety przegrał niejednogłośnie na punkty z Bułgarem Shakirem Sytyanovem, zaś drugi dał się zdominować Rosjaninowi Alexeyowi Shendrikowi i po trzech liczeniach przegrał przez RSC na początku 2. starcia.

Tym samym podopieczni Krzysztofa Miałkiego i Dariusza Kochanowskiego wrócą do kraju nie tylko bez upragnionego medalu, ale i z kiepskim bilansem 8 porażek w 9 walkach (statystyka niestety nie będzie pamiętać w jakim stylu lub z kim wygrywa, czy przegrywa się walki). Dla przypomnienia dodajmy, że przed rokiem na MME w Sofii reprezentanci trenowani przez tych samych trenerów wygrali 5 pojedynków i 7 razy schodzili z ringu pokonani, również wracając bez krążka. Ostatnim medalistą MME jest więc zatem Oskar Kopera (brąz w 2018 r. w Roseto degli Abruzzi). Miejmy nadzieję, że dla Biało-Czerwonych będzie to sportowa lekcja i na jej pozytywne efekty nie będziemy długo czekać.

MME W BUDVIE: NATALIA KUCZEWSKA TRZECIĄ MEDALISTKĄ

Boks Kobiet 01

W trzecim dniu Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Boksie, Natalia Kuczewska (48 kg) pokonała bez trudu po 129 sekundach walki (RSC w 1. starciu) Rumunkę Biancę Lacatusu, awansując tym samym do półfinału, w którym skrzyżuje rękawice z Rosjanką Dianą Ermakovą. Niestety przegrali swoje walki z bokserami rosyjskimi Oliwier Zamojski (64 kg) i Jakub Domurad (+91 kg). Pierwszy z nich stoczył zacięty bój (przegrany 1-4) z Mikhailem Zainulabidovem, zaś drugi uległ wyraźnie na punkty Ivanovi Onischenko.

Jutro na ringu w czarnogórskiej Budvie zobaczymy 3 polskie juniorki i 2 juniorów. Julia Szeremeta (60 kg) zaboksuje z Nelą Radenovic, Alexas Kubicki (51 kg) z Hiszpanką Zuleimą del Pinto Gonzalez Mederos, Wiktoria Tereszczak (64 kg) z Rosjanką Azalią Aminevą, Jakub Krzpiet (49 kg) z Bułgarem Shakirem Stoyanovem, zaś Marcel Materla (56 kg) z Alexeyem Shendrikiem z Rosji. Stawką tych walk będzie awans do strefy medalowej.

MME W BUDVIE: TRZY PORAŻKI POLAKÓW W DRUGIM DNIU TURNIEJU

budva2020

Niestety nie mamy dobrych wiadomości z organizowanych w czarnogórskiej Budvie Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Boksie. Dzisiaj rywalizowało 3 podopiecznych trenerów Krzysztofa Miałkiego i Dariusza Kochanowskiego, ale niestety żaden z nich nie zdołał wygrać swojego pojedynku, odpadając w 1/8 finału.

W I serii walk Beniamin Zarzeczny (60 kg) przegrał jednogłośnie na punkty (0-5) ze Stefanem Vozneacovschim (Mołdawia), a Sebastian Kusz (81 kg) w takim samym stosunku został wypunktowany przez Rosjanina Ramazana Dadaeva. Po cichu liczyliśmy, że w II serii dzisiejszych walk Mateusz Urban (69 kg) poradzi sobie z Sergio Martinezem (Hiszpania) ale i on nie zyskał uznania w oczach sędziów punktowych.

MME W BUDVIE: MATERLA AWANSOWAŁ DO ĆWIERĆFINAŁU. ZMIENNE SZCZĘŚCIE NASZYCH

mme15_ring

Za nami pierwszy dzień zmagań juniorek i juniorów, którzy rywalizują o medale Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Boksie. Na ringu w Budvie wystąpiło dzisiaj troje Biało-Czerwonych. Dla dwójki z nich – Karoliny Ampulskiej (54 kg) i Jakuba Straszewskiego (91 kg) – zwycięstwo oznaczało awans do strefy medalowej. Niestety, zarówno zawodniczka ze Świecia, jak i młody pięściarz z Włocławka zeszli z ringu pokonani. Pierwsza przegrała jednogłośnie na punkty z Rosjanką Lianą Tarasian, zaś Jakub w taki sam sposób został wypunktowany przez Macedończyka Ardijana Azemi.

Humory naszej poprawił w sesji wieczornej Marcel Materla (56 kg), który pewnie pokonał na punkty (3-0) chaotycznego ale odważnie boksującego Kosowianina Luara Aliu. Tym samym zawodnik ze Szczecina awansował do ćwierćfinału, w którym 17 listopada (wtorek) skrzyżuje rękawice z Rosjaninem Alexeyem Shendrikiem, który miał wolny los. Jutro drugi dzień zawodów, w trakcie którego w ringu swoje umiejętności pokażą Beniamin Zarzeczny (60 kg), Mateusz Urban (69 kg) i Sebastian Kusz (81 kg). Pierwszy z nich zaboksuje ze Stefanem Vozneacovschim (Mołdawia), drugi z Sergio Martinezem (Hiszpania), a trzeci z Ramazanem Dadaevem (Rosja). Stawką tych walk będzie awans do ćwierćfinału.

NASZA MŁODZIEŻ POZNAŁA RYWALI NA MME W BUDVIE. 2 MEDALE Z LOSOWANIA

budva2020

W czarnogórskim mieście Budva rozpoczną się jutro zmagania najlepszych młodych zawodniczek i zawodników w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Boksie. Mimo trudnej sytuacji, jaką jest dla wszystkich europejskich krajów jest walka z pandemią, na turniej przyjechały 62 zawodniczki i 113 zawodników (razem 175 z 22 krajów). W piątek odbyło się losowanie, wyniki którego prezentujemy poniżej.

Zanim zabrzmiał pierwszy gong ME, reprezentantki Polski mogą się cieszyć z 2 medali, bowiem od półfinałów start w turnieju rozpoczną Barbara Marcinkowska (69 kg) i Daria Parada (75 kg). Z kolei ich 7 koleżanek musi przynajmniej raz wyjść zwycięsko ze swoich walk, by awansować do strefy medalowej. Nasi juniorzy mają trudniejszą drogę do medali. Dwaj z nich – Jakub Krzpiet (49 kg) i Jakub Domurad (+81 kg) – pierwsze walki stoczą w ćwierćfinałach, zaś pozostali Biało-Czerwoni od 1/8 finału.

WYNIKI LOSOWANIA (JUNIORKI)

49 KG Natalia Kuczewska (16 listopada) w 1/4 finału z Bianca Lacatusu (Rumunia)
51 KG Alexas Kubicka (17 listopada) w 1/4 finału z Zuleimą Gonzalez Mederos (Hiszpania)
54 KG Karolina Ampulska (14 listopada) w 1/4 finału z Liana Tarasian (Rosja)
57 KG Izabela Rozkoszek (18 listopada) w 1/4 finału z Yulią Honcherenko (Ukraina)
60 KG Julia Szeremeta (17 listopada) w 1/4 finału z Nelą Radenović (Czarnogóra)
64 KG Wiktoria Tereszczak (17 listopada) w 1/4 finału z Azalią Aminevą (Rosja)
69 KG Barbara Marcinkowska (21 listopada) w 1/2 finału z Anastasią Kholuyevą (Rosja)
75 KG Daria Parada (21 listopada) w 1/2 finału z Raisa Piskun (Ukraina)
+81KG Oliwia Toborek (18 listopada) w 1/4 finału z Tatiana Bogdanovą (Rosja)

WYNIKI LOSOWANIA (JUNIORZY)

49 KG Jakub Krzpiet (17 listopada) w 1/4 finału z Shakirem Stoyanovem (Bułgaria)
56 KG Marcel Materla (14 listopada) w 1/8 finału z Luarem Aliu (Kosowo)
60 KG Beniamin Zarzeczny (15 listopada) w 1/8 finału ze Stefanem Vozneacovschim (Mołdawia)
64 kg Oliwier Zamojski (16 listopada) w 1/8 finału z Mikhailem Zainlabidovem (Rosja)
69 KG Mateusz Urban (15 listopada) w 1/8 finału z Sergio Martinezem (Hiszpania)
81 KG Sebastian Kusz (15 listopada) w 1/8 finału z Ramazanem Dadaevem (Rosja)
91 KG Jakub Straszewski (14 listopada) w 1/8 finału z Ardijanem Azemi (Macedonia)
+91KG Jakub Domurad (16 listopada) w 1/4 finału z Ivanem Onischenko (Rosja)

TRZY MEDALE POLEK WE FRANCJI. NIESTETY BEZ ZWYCIĘSTW

rygielska_nantes2020

Bez wygranej walki, ale z dwoma srebrnymi i jednym złotym medalem, wracają do kraju reprezentantki Polski, które brały udział w 1. Memoriale Alexisa Vastine, zmarłego tragicznie francuskiego medalisty olimpijskiego. Wczoraj na ringu w Nantes boksowały dwie podopieczne Karoliny Michalczuk. Aneta Rygielska (60 kg) przegrała (0-3) z Angielką Paige Murney, zaś Karolina Koszewska (69 kg) uległa niejednogłośnie (1-2) Francuzce Emilie Sonvico.

W finale boksować miała jeszcze Elżbieta Wójcik (75 kg) ale jej rywala, Amerykanka Naomi Graham, nie pojawiła się w ringu. Dodajmy, że czwarta z Polek, które rywalizowały we Francji, Sandra Kruk (57 kg) przegrała w ćwierćfinale.

SANDRA KRUK ODPADŁA Z MIĘDZYNARODOWEGO TURNIEJU W NANTES

kruk_alcobendas

We francuskim Nantes rozpoczął się dzisiaj międzynarodowy turniej kobiet i mężczyzn, Alexis Vastine Memorial, w którym rywalizuje także czteroosobowa reprezentacja Polski seniorek, prowadzona przez Karolinę Michalczuk. Zawody rozpoczęły się dla Polek niefortunnie, gdyż w pojedynku ćwierćfinałowym Sandra Kruk (57 kg) przegrała jednogłośnie na punkty (0-3) z 21-letnią Amerykanką Andreą Selmą Medina. Sędziowie byli zgodni, punktując 3 razy po 30-26 dla rywalki.

Z uwagi na słabą frekwencję, pozostałe Biało-Czerwone zaboksują pojutrze (30 października) od razu w finałach. Aneta Rygielska (60 kg) skrzyżuje rękawice z Angielką Paige Murney, Karolina Koszewska (69 kg) z dobrze sobie znaną Francuzką Emilie Sonvico, zaś Elżbieta Wójcik (75 kg) z doświadczoną Amerykanką Naomi Graham.

KAMIL ŁASZCZYK W TARAPATACH ALE ZWYCIĘSKI NA GALI WE WROCŁAWIU

gala wroclaw 2020

W walce wieczoru gali MB Boxing Night 8 we Wrocławiu Kamil Łaszczyk (29-0, 10) pokonał Kevina Escaneza (8-3-1), choć przez moment zapachniało sensacją.

Początek wyraźnie dla miejscowego pięściarza z Wrocławia, który ustawiał sobie Francuza lewym prostym i konsekwentnie celował lewym hakiem pod prawy łokieć. W drugiej rundzie zaczął już wchodzić lewy sierpowy, co wzięło się oczywiście z wcześniejszych akcji po dole. Był też krótki sierp z prawej ręki i efektowne uniki. Trzecie starcie to koncert podopiecznego Piotra Wilczewskiego. Przez dwie minuty szachował rywala jabem. W końcu huknął prawym sierpowym. Pod Francuzem ugięły się nogi, ale ustał. Za moment chciał odpowiedzieć, jednak Kamil po przepuszczeniu skontrował krótkim prawym i przeciwnik znów był podłączony. Po przerwie Polak rozbijał Escanez lewą ręką, dodając do tego od czasu do czasu mocne uderzenie z prawej. Na półmetku zapachniało sensacją. Kamil dominował tak bardzo, że zlekceważył rywala. Opuścił ręce, chciał efektownie przepuszczać jego ciosy unikami, nadział się jednak na lewy sierpowym, który eksplodował na jego szczękę. Nokdaun! I to ciężki nokdaun. Na szczęście gdy sędzia doliczył do ośmiu, kilka sekund później zabrzmiał gong. „Szczurek” pozbierał się w przerwie i wygrał kolejne trzy minuty. Widać było za to, że Escanez uwierzył w siebie i polował na jedno, mocne uderzenie. A jako iż był dużo wolniejszy, starał się przyjąć cios na blok i wtedy oddać. Podrażniony Łaszczyk w siódmym starciu postanowił pójść na wojnę. I przez dwie minuty była to równa potyczka, dopiero w końcówce Polak zaakcentował swoją przewagę, szczególnie trafiając mocnym prawym sierpowym. Na początku ósmej rundy trafił lewym sierpem, rozcinając rywalowi prawą powiekę. Wydawało się, że w końcówce dziewiątej rundy Kamil zranił oponenta lewym hakiem na dół, lecz Francuz okazał się twardzielem i nie zamierzał kapitulować. W połowie ostatniej rundy Escanez znów trafił lewym sierpowym i uwierzył, że znów może coś zdziałać. Kamil jednak wszystko kontrolował i dowiózł wygraną do końca. Sędziowie punktowali na jego korzyść 99:91, 98:91 i 99:91.

Michał Leśniak (14-1-1, 4 KO) pokonał Hamzę Misaui (9-3) przez kontuzję prawej ręki w trzecim starciu. Już początek pokazał, że Marokańczyk nie będzie łatwym przeciwnikiem. Był szybki na nogach i trudny do złapania. „Szczupak” więc skoncentrował się na lewym prostym i ciosach na korpus. Pod koniec drugiej rundy Misaui trafił nieczysto i miał kłopoty z prawą dłonią. Po krótkiej konsultacji z lekarzem podjął jednak rękawicę. Trzecia runda się rozkręcała, ale gdy w jej połowie Misaui znów skrzywił się z bólu po zadanym ciosie, z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Tak więc Leśniak wygrał przez TKO.

W wadze ciężkiej Kamil Bodzioch (7-1, 2 KO) pokonał Jakuba Sosińskiego (3-2, 1 KO). Kuba zgodnie z przewidywaniami ruszył bardzo ostro. Przebijał prawym sierpowym gardę rywala. Pięściarz z Jeleniej Góry był lekko naruszony, ale przetrwał kryzys i od połowy rundy uruchomił nogi, zaczął stopować ataki przeciwnika lewym prostym i wrócił do gry. Oczywiście przegrał 9:10, lecz wydawało się, że najgorsze już za nim. Po przerwie wciąż był w odwrocie, unikał jednak obszernych sierpów, a sam kilka razy trafił hakiem na korpus. Robiło się ciekawie. Trzecie starcie zdominował Bodzioch. Jego ciosy na korpus odebrały rywalowi oddech. On to zauważył, podkręcił tempo i poza akcjami po dole trafił również ładnym prawym krzyżowym na górę. W czwartej odsłonie przewaga Kamila powiększyła się jeszcze bardziej. Przepuszczał obszerne sierpy Jakuba, kontrował, wydłużał serie i choć sam także był zmęczony, charakterem zajeżdżał Sosińskiego. Początek piątej rundy to znów ładne lewe haki Bodziocha w okolice wątroby. A one przecież najbardziej odbierają oddech. Był też długi lewy prosty, którym rozkrwawił nos oponenta. Ostro było w ostatnim starciu. Zaczął Bodzioch prawym krzyżowym na górę. Za moment Sosiński odpowiedział prawym sierpowym. Obaj poczuli te ciosy, lecz byli zbyt wyczerpani, by ponowić akcję. 50 sekund przed końcem Kuba zranił Kamila prawym sierpem na szczękę. Sędzia Łagosz niepotrzebnie przerywał walkę, gdy Bodzioch tracił ochraniacz na zęby. Wszak to nie boks olimpijski… Ostra końcówka dla Sosińskiego. Naprawdę fajna walka, lepsza niż większość z nas się spodziewała. A jak to wyglądało na kartach sędziów? 58:56, 59:56 i 58:56 – wszyscy na korzyść Bodziocha, który udanie wrócił do gry po przykrej porażce z Marcinem Siwym.

Po trzech kolejnych porażkach Kamil Młodziński (13-5-4, 6 KO) zanotował drugie kolejne zwycięstwo, odprawiając niepokonanego dotąd Zsolta Osadana (16-1-1, 11 KO). Na samym finiszu pierwszej rundy w wymianie w półdystansie Kamil trafił krótkim lewym sierpowym na brodę. Zraniony rywal natychmiast sklinczował, a za moment zabrzmiał gong. Po przerwie Polak od razu trafił bezpośrednim prawym krzyżowym. Wyprzedzał akcje Słowaka, a dobrą pracą nóg unikał zagrożenia. W trzeciej odsłonie Młodziński nieco się pogubił, w ringu zapanował chaos i walka się wyrównała. Po słabszym okresie „Camilo” strzelił na 40 sekund przed końcem piątego starcia lewym sierpowym. Osadan „zatańczył”, jednak Kamil zamiast z zimną krwią dobić zranioną ofiarę, rzucił się na nią, chcąc urwać głowę. A w ten sposób ciężko czysto poprawić. Słowak przetrwał więc kryzys i w ostatnich trzech minutach próbował odwrócić losy pojedynku. Ambicji nie można było im odmówić, ale ta ambicja momentami przeradzała się w chaos. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali wyjątkowo zgodnie – wszyscy 58:56 na korzyść Polaka.

W starciu dwóch niepokonanych zawodników wagi junior średniej Tomasz Nowicki (6-0, 2 KO) pokonał Mario Zabojnika (3-1, 2 KO). Tomek pod koniec pierwszej rundy trafił długim lewym krzyżowym. W drugiej kontrolował potyczkę prawym jabem, a lewą ręką szukał miejsca pod prawym łokciem przeciwnika. W trzeciej odsłonie nadal przeważał, dał się jednak kilka razy złapać niepotrzebnym ciosem. Potem tempo nieco spadło. Minutę przed końcem walki Nowicki wstrząsnął jeszcze Słowakiem lewym sierpowym. Sędziowie jednomyślnie wskazali na Polaka – 59:55 i dwukrotnie 60:54.

Wcześniej w kategorii cruiser Oskar Wierzejski (4-0) pokonał debiutującego Michała Łoniewskiego (0-1). W piątej rundzie Oskar posłał rywala na deski lewym sierpowym i wygrał na kartach sędziów 60:54 oraz dwukrotnie 60:53.

źródło: bokser.org

W LUBLINIE BIAŁO-CZERWONI WYRAŹNIE LEPSI OD CHORWACKICH REZERW

zygula_2020

Wczoraj w Lublinie odbyła się gala boksu olimpijskiego Suzuki Boxing Night III. Miała ona formułę meczu, w którym rywalizowały kobiece i męskie reprezentacje Chorwacji. W sumie stoczono 7 międzypaństwowych pojedynków, w których Biało-Czerwoni okazali się lepsi 16-2 (panie 4-0 i panowie 12-2). Dopełnieniem wydarzeń, jakie miały miejsce w lubelskim Centrum Spotkania Kultur były dwie rywalizacje wewnątrzpolskie.

Szkoda, że nasze reprezentantki i reprezentanci nie dostali szansy sprawdzenia się z najlepszymi zawodniczkami i zawodnikami z Chorwacji. Szkoda, bo były tego zapowiedzi, a tymczasem w ringu zobaczyliśmy niektóre pięściarki oraz pięściarzy, którzy swoimi umiejętnościami dalecy byli nawet od szeroko rozumianej polskiej czołówki. Tak, czy inaczej zwycięstwa cieszą, bo w tym roku nasze kadry miały niewiele szans na międzynarodowe starty. I co najważniejsze żadna i żaden z Biało-Czerwonych raczej nie zawiódł trenerów Karoliny Michalczuk i Valerego Kornilova.

WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

60 KG Aneta Rygielska – Isidora Djebnar 3-0
69 KG Karolina Koszewska – Sylwia Kusiak 3-0
75 KG Elżbieta Wójcik – Ivona Brnic 3-0

63 KG Damian Durkacz – Diego Mamić 3-0
69 KG Karol Łapawa – Petar Cetinić 2-1
69 KG Łukasz Zyguła – Filip Kolar 3-0
75 KG Gabrijel Veocić – Bartosz Gołębiewski 3-0
75 KG Daniel Adamiec – Jasim Pasalavić 3-0
81 KG Mateusz Goiński – Petar Leskur 3-0
91 KG Tomasz Niedźwiecki – Zvonimir Rebolj 2-1
+91KG Oskar Safarian – Adam Kulik 3-0

JUTRO W LUBLINIE SUZUKI BOXING NIGHT III, CZYLI MECZ POLSKA – CHORWACJA

suzuki lublin

Jutro (23 października o godz. 18:00) w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie przy Placu Teatralnym 1 odbędzie się organizowana przez Polski Związek Bokserski i Suzuki Motor Poland gala boksu olimpijskiego w formule meczu międzypaństwowego pomiędzy reprezentacjami Polski i Chorwacji. Początkowo cztery Polki miały rywalizować z Czeszkami ale prawdopodobnie problemy z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, sprawiły, że do Lublina przyjadą dwie Chorwatki.

Niestety wbrew początkowym zapowiedziom w meczu nie wystąpi także pierwszy garnitur męskiej reprezentacji seniorów Chorwacji, na co ostrzyli sobie zapewne zęby kibice boksu olimpijskiego. Zamiast nich polskich kadrowiczów przetestuje trzech wicemistrzów Chorwacji (Diego Mamić, Gabrijel Veocic i Zvonimir Rebolj) oraz półfinaliści oraz ćwierćfinaliści mistrzostw tego kraju. Mimo to liczymy na spore emocje, bo międzynarodowych startów bardzo naszej kadrze – żeńskiej i męskiej – brakuje.

ZESTAWY PAR:

60 KG Aneta Rygielska – Isidora Djebnar
69 KG Karolina Koszewska – Sylwia Kusiak
75 KG Elżbieta Wójcik – Ivona Brnic

64 KG Damian Durkacz – Diego Mamić
69 KG Karol Łapawa – Petar Cetinić
69 KG Łukasz Zyguła – Filip Kolar
75 KG Bartosz Gołębiewski – Gabrijel Veocić
75 KG Daniel Adamiec – Jasim Pasalavić
81 KG Mateusz Goiński – Petar Leskur
91 KG Tomasz Niedźwiecki – Zvonimir Rebolj
+91KG Adam Kulik – Oskar Safarian

CIEKAWIE W FINAŁACH 28. MMP DO LAT 23. POZNAJMY MISTRZYNIE I MISTRZÓW

durkacz_2020

W Grudziądzu zakończyły się 28. Młodzieżowe Mistrzostwa Polski (do lat 23) kobiet i mężczyzn. W sumie w dwóch seriach odbyło się 14 pojedynków. Zdecydowanie więcej emocji przyniosły pojedynki panów, w których doszło do niespodzianek, jakimi były zwycięstwa 19-letniego Mateusza Bereźnickiego (wychowanek brytyjskiego Gosport ABC, aktualnie reprezentujący barwy BKS Skorpiona Szczecin, 91 kg) nad starszym od niego klubowym kolegą Konradem Kaczmarkiewiczem oraz innego 19-latka Oskara Kopery (BKS Orkan Gorzów Wlkp., +91 kg) nad faworytem turnieju, Oskarem Safarianem (BKS Concordia Knurów).

Wśród pań najciekawszy pojedynek stoczyły dzisiaj finalistki wagi z limitem 64 kg. Zwyciężyła jednogłośnie na punkty (5-0) faworytka, czyli Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin), ale dzielnie rywalizowała z nią mało jeszcze doświadczona Julia Kaleta (SAKO Gdynia). W nagrodę za emocje i poziom sportowy tej rywalizacji obie zawodniczki – oprócz medali i szarf – otrzymały okolicznościowe puchary. Najlepszą zawodniczką MMP uznano zwyciężczynię wagi piórkowej, Karolinę Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice).

Złote medale wywalczyli w kolejności wag:

Kobiety: Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych, 48 kg), Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin, 51 kg), Ewa Białas (AB Roberta Gortata Jaworzno, 54 kg), Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice, 57 kg), Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra, 60 kg), Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin, 64 kg), Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom, 69 kg), Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom, 75 kg) i Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka, +81 kg).

Mężczyźni: Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno, 52 kg), Paweł Brach (BKS Radomiak Radom, 57 kg), Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów, 63 kg), Michał Jarliński (KB Champion Włocławek, 69 kg), Adrian Spoździał (BKS Skorpion Szczecin, 75 kg), Sebastian Wiktorzak (BKS Skorpion Szczecin, 81 kg), Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin, 91 kg) i Oskar Kopera (BKS Orkan Gorzów Wlkp., +91 kg)

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [14 i 17 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) WO.
51 KG Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) – Aleksandra Mądraszewska (KS Bombardier Gdynia) 5-0
54 KG Ewa Białas (AB Roberta Gortata Jaworzno) – Angelika Krysztoforska (Niestowarzyszona) 5-0
57 KG Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Żaklina Kociołek (RKS Łódź) 5-0
60 KG Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra) – Wiktoria Kieliszkowska (KB Zagłębie Konin) 5-0
64 KG Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) – Julia Kaleta (SAKO Gdynia) 5-0
69 KG Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Weronika Walczak (KS Prosna Kalisz) 5-0
75 KG Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) – Laura Kowalska (BKS Olimp Szczecin) RSC 2
+81KG Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka) – Patrycja Braun (MLKB Sparta Złotów) 2-1

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [17 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno) – Daniel Surowiec (KSZO Ostrowiec Św.) 5-0
57 KG Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) – Damian Szczepański (BKS Radomiak Radom) WO.
63 KG Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów) – Daniel Dołowy (NOSiR Nowy Dwór Maz.) 5-0
69 KG Michał Jarliński (KB Champion Włocławek) – Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) 3-2
75 KG Adrian Spoździał (BKS Skorpion Szczecin) – Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves Warszawa) 3-2
81 KG Sebastian Wiktorzak (BKS Skorpion Szczecin) – Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) 5-0
91 KG Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) 4-1
+91KG Oskar Kopera (BKS Orkan Gorzów Wlkp.) – Oskar Safarian (BKS Concordia Knurów) 3-2

JUTRO W GRUDZIĄDZU FINAŁY 28. MMP KOBIET DO LAT 23 W BOKSIE

marczykowska_kaczmarska

W strefę finałową wchodzą 28. Młodzieżowe Mistrzostwa Polski Kobiet (do 23 lat) w Boksie. Jutro w grudziądzkiej hali KS „Start” przy ul. Konarskiego zobaczymy 8 z planowanych 10 walk finałowych. Jedną mistrzynię (z wagi +81 kg, gdyż tylko dwie zawodniczki zostały zgłoszone do zawodów) poznaliśmy już w czwartek, kiedy to po wyrównanej walce Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka) pokonała Patrycję Braun (MLKB Sparta Złotów). Z kolei żadna z pięściarek nie została zgłoszona do rywalizacji w wadze półciężkiej (81 kg).

WYNIK WALKI FINAŁOWEJ [14 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczyni]

+81KG
Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka) – Patrycja Braun (MLKB Sparta Złotów) 2-1

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [16 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Magdalena Kempa (CWZS Zawisza Bydgoszcz) AB 2
Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Tatiana Pluta (Star 1926 Starachowice) RSC 2

51 KG
Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) – Monika Wójcik (Karpiński Boks Zgorzelec) 5-0
Aleksandra Mądraszewska (KS Bombardier Gdynia) – Wiktoria Archimowicz (BKS Olimp Szczecin) AB 1

54 KG
Ewa Białas (AB Roberta Gortata Jaworzno) – Nikola Kaczmarek (KS Prosna Kalisz) 5-0
Angelika Krysztoforska (Niestowarzyszona) – Magdalena Niemyjska (CWZS Zawisza Bydgoszcz) 5-0

57 KG
Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Natalia Karkowska (KB Champion Włocławek) 5-0
Żaklina Kociołek (RKS Łódź) – Aleksandra Szczodrak (KSZO Ostrowiec Św.) 5-0

60 KG
Wiktoria Kieliszkowska (KB Zagłębie Konin) – Marta Kocieniewska (KS Wda Świecie) WO.
Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra) – Weronika Bartczak (KS Ziętek Team Kalisz) 5-0

64 KG
Julia Kaleta (SAKO Gdynia) – Weronika Szymczak (KS Prosna Kalisz) 5-0
Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) – Maja Staruch (KS Prosna Kalisz) AB 2

69 KG
Weronika Walczak (KS Prosna Kalisz) – Kamila Kapuścińska (WKB Start Włocławek) 4-1
Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Natalia Wojdak (KB Zagłębie Konin) WO.

75 KG
Laura Kowalska (BKS Olimp Szczecin) – Agata Pietrzykowska (BKS Olimp Szczecin) RSC 1
Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) – Aleksandra Kisiel (Boks Garda Marki) 5-0

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [14-15 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Angelika Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Natalia Żygadło (Boks Team Oława) 3-0
Kinga Mięgoć (Imperium Boxing Wałbrzych) – Wiktoria Andrzejewska (KS Copacabana Konin) RSC 1
Tatiana Pluta (Star 1926 Starachowice) – Dorota Bukowska (BKS Tiger Łomża) RSC 2

51 KG
Aleksandra Mądraszewska (KS Bombardier Gdynia) – Justyna Sadzińska (KS Wda Świecie) AB 1

57 KG
Karolina Tracz (06 Kleofas AZS AWF Katowice) – Klaudia Simsak (KS Górnik Sosnowiec) 3-0
Natalia Karkowska (KB Champion Włocławek) – Dominika Kowalska (KS SAKO Gdynia) 3-0
Żaklina Kociołek (RKS Łódź) – Paulina Murzyn (BKS Olimp Szczecin) RSC 1
Aleksandra Szczodrak (KSZO Ostrowiec Św.) – Kinga Kawka (KS Boxing Team Chojnice) 3-0

60 KG
Wiktoria Kieliszkowska (KB Zagłębie Konin)
Marta Kocieniewska (KS Wda Świecie) – Weronika Paprocka (MLKB Sparta Złotów) RSC 1
Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra) – Marta Grzeszkiewicz (KSW ŁKS Boks Łódź) 3-0
Weronika Bartczak (KS Ziętek Team Kalisz) – Łucja Machalica (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 3-0

64 KG
Maja Staruch (KS Prosna Kalisz) – Karolina Murawska (UKS Gladiator Warszawa) RSC 2

69 KG
Weronika Walczak (KS Prosna Kalisz) – Joanna Tyras (BKS Skorpion Szczecin) 3-0
Kamila Kapuścińska (WKB Start Włocławek) – Wiktoria Bartosiak (BKS Radomiak Radom) 3-0
Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Daria Rogórz (KB Olimpia Poznań) AB 2
Natalia Wojdak (KB Zagłębie Konin) – Maria Kaźmierczak (Sporty Walki Gostyń) 3-0

75 KG
Laura Kowalska (BKS Olimp Szczecin) – Karolina Tamłowska (MLKB Sparta Złotów) AB 1
Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) – Natalia Kaszyca (BKS Skorpion Szczecin) RSC 1
Aleksandra Kisiel (Boks Garda Marki) – Dominika Kołton (KSZO Ostrowiec Św.) AB 1

W GRUDZIĄDZU POZNALIŚMY FINALISTÓW 28. MMP DO LAT 23

jarlinski2020

W Grudziądzu zakończyły się dzisiaj walki półfinałowe 28. Młodzieżowych Mistrzostw Polski (do 23 lat) w Boksie. W sobotnich finałach wystąpi czterech zawodników BKS Skorpiona Szczecin, po dwóch pięściarzy BKS Concordii Knurów i BKS Radomiaka Radom oraz po jednym z ośmiu klubów. Jednego złotego medalu pewni są młodzi zawodnicy ze Szczecina i Radomia, bowiem w finale wagi z limitem 57 kg zaboksują  Damian Szczepański z Pawłem Brachem (obaj BKS Radomiak Radom), zaś o złoty medal wagi ciężkiej (91 kg) powalczą Konrad Kaczmarkiewicz z Mateuszem Bereźnickim (obaj BKS Skorpion Szczecin).

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [16 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno) – Hubert Wrona (RUSHH Kielce) 5-0
Daniel Surowiec (KSZO Ostrowiec Św.) – Mateusz Pawlak (KS Prosna Kalisz) RSC 3

57 KG
Damian Szczepański (BKS Radomiak Radom) – Robert Zakharyan (BKS Skorpion Szczecin) 5-0
Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) – Szymon Skorupa (Niestowarzyszony) 5-0

63 KG
Daniel Dołowy (NOSiR Nowy Dwór Maz.) – Arkadiusz Zakharyan (BKS Skorpion Szczecin) 5-0
Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów) – Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław) 5-0

69 KG
Michał Jarliński (KB Champion Włocławek) – Daniel Piotrowski (BKS Skorpion Szczecin) 4-1
Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) – Adrian Krukowski (MKB Mazur Ełk) 5-0

75 KG
Adrian Spoździał (BKS Skorpion Szczecin) – Konrad Kozłowski (Fight Club Koszalin) 3-2
Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves Warszawa) – Hubert Kaczmarek (Niestowarzyszony) 5-0

81 KG
Sebastian Wiktorzak (BKS Skorpion Szczecin) – Jacek Pazdan (SSW Taurus Goleniów) WO.
Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk) RSC 2 (kontuzja)

91 KG
Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) – Kamil Ślendak (WKB Start Włocławek) 5-0
Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Jakub Stępiński (KS Bombardier Wrocław) 5-0

+91KG
Oskar Safarian (BKS Concordia Knurów) – Szczepan Szmyd (ZKB Stal Rzeszów) AB 2
Oskar Kopera (BKS Orkan Gorzów Wlkp.) – Karol Krupienik (Głażboxing Białystok) 3-2

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [14-15 PAŹDZIERNIKA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Dawid Tomczak (KS Polonia 1912 Leszno) – Wiktor Witecki (KKB RUSHH Kielce) WO.
Hubert Wrona (KKB RUSHH Kielce) – Damian Nicpoń (JKB Jawor Team Jaworzno) 2-1
Daniel Surowiec (KSZO Ostrowiec Św.) – Dawid Krawiec (BKS Olimp Szczecin) AB 2
Mateusz Pawlak (KS Prosna Kalisz) – Adam Siwak (KS Prosna Kalisz) AB 1

57 KG
Damian Szczepański (BKS Radomiak Radom) – Damian Kryża (WKB Gryf Wejherowo) 3-0
Robert Zakharyan (BKS Skorpion Szczecin) – Konrad Czajkowski (MKB Energetyka Lubin) 5-0
Paweł Brach (BKS Radomiak Radom) – Karol Poleszak (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) 3-0
Szymon Skorupa (Niestowarzyszony) – Gabriel Blezień (UKS Morsy Dębica) 2-1

63 KG
Daniel Dołowy (NOSiR Nowy Dwór Maz.) – Mikołaj Mańka (Sporty Walki Gostyń) 2-1
Arkadiusz Zakharyan (BKS Skorpion Szczecin) – Bartłomiej Przybyła (06 Kleofas AZS AWF Katowice) 2-1
Damian Durkacz (BKS Concordia Knurów) – Albert Orzeł (KSZO Ostrowiec Św.) 3-0
Mateusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław) – Damian Michulski (BKS Olimp Szczecin) 3-0

69 KG
Michał Jarliński (KB Champion Włocławek) – Mateusz Kałecki (KB Zagłębie Konin) 3-0
Daniel Piotrowski (BKS Skorpion Szczecin) – Patryk Jurkiewicz (MKS Start Grudziądz) 3-0
Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń) – Mikołaj Tobera (KS Sporty Walki Piła) 3-0
Adrian Krukowski (MKB Mazur Ełk) – Gracjan Miś (Niestowarzyszony) WO.

75 KG
Adrian Spoździał (BKS Skorpion Szczecin) – Paweł Obuchowicz (MOS Zatoka Braniewo) 3-0
Konrad Kozłowski (Fight Club Koszalin) – Michał Wasilkowski (RKS Łódź) 3-0
Aleksander Bereżewski (KS Red Gloves Warszawa) – Szymon Kajda (JKB Jawor Team Jaworzno) 3-0
Hubert Kaczmarek (Niestowarzyszony) – Kacper Niewiadomski (KS Raszyn) 2-1

81 KG
Sebastian Wiktorzak (BKS Skorpion Szczecin) – Sylwester Perkowski (KS Cristal Białystok) AB 2
Jacek Pazdan (SSW Taurus Goleniów) – Oskar Dąbrowski (KS Bombardier Gdynia) RSC 3
Wiktor Szadkowski (KS Stara Szkoła Boksu Lublin) – Miłosz Grabowski (KS Prosna Kalisz) 3-0
Piotr Szczukowski (KS SAKO Gdańsk) – Sebastian Korgól (SKB Spartakus Szczecin) 2-1

91 KG
Konrad Kaczmarkiewicz (BKS Skorpion Szczecin) – Wojciech Kurecki (KS Bombardier Gdynia) 3-0
Kamil Ślendak (WKB Start Włocławek) – Michał Pilch (Niestowarzyszony) 3-0
Mateusz Bereźnicki (BKS Skorpion Szczecin) – Tomasz Spychalski (KB Zagłębie Konin) 3-0
Jakub Stępiński (KS Bombardier Wrocław) – Jan Lauk (KSW Shark Łódź) 3-0

+91KG
Oskar Safarian (BKS Concordia Knurów) – Mariusz Hinc (BKS Olimp Szczecin) RSC 1
Szczepan Szmyd (ZKB Stal Rzeszów) – Gracjan Świtalski (KB Zagłębie Konin) AB 3
Oskar Kopera (BKS Orkan Gorzów Wlkp.) – Konrad Nowakowski (KS Raszyn) RSC 3
Karol Krupienik (Głażboxing Białystok) – Adam Ziomek (RKB Wisłok Rzeszów) 3-0

KADRA RYWALIZOWAŁA NA GRAND PRIX W ZAGRZEBIU. W NAROŻNIKU WALERY KORNIŁOW

valery kornilov2020

Po niemal siedmiu miesiącach od londyńskiego turnieju kwalifikacyjnego do IO w Tokio, reprezentacja Polski seniorów z nowym-starym trenerem Walerym Korniłowem, wystąpiła w międzynarodowych zawodach. Na Grand Prix do Zagrzebia następca Iwana Juszczenki zabrał czterech pięściarzy: Mateusza Polskiego (63 kg), Łukasza Zygułę (69 kg), Damiana Adamca (81 kg) i Tomasza Niedźwieckiego (91 kg).

W pierwszym dniu zawodów (w czwartkowych ćwierćfinałach) Biało-Czerwoni wygrali jeden pojedynek, przegrywając dwa. Łukasz Zyguła pokonał niejednogłośnie na punkty (2-1) reprezentanta Afganistanu Aliego Yusufi, zaś jednogłośnie na punkty (0-3) przegrali Damian Adamiec (ze Szwedem Constantino Nanga) i Tomasz Niedźwiecki (z Ukraińcem Robertem Martonem).

Wczoraj w stolicy Chorwacji w pojedynkach półfinałowych walczyło dwóch Polaków, ale zarówno Mateusz Polski, jak i Łukasz Zyguła zeszli z ringu pokonani. Pierwszy po zaciętym boju przegrał nieznacznie na punkty (1-2) z cenionym w Europie Ukraińcem Yaroslavem Khartsyzem, zaś drugi uległ przez RSC w 1. starciu Rosjaninowi Adamowi Musayevowi.

JEŻEWSKI WYGRYWA PO ROCZNEJ PRZERWIE. ZNAMY PÓŁFINALISTÓW TURNIEJU W CRUISER

klincz2020

W pojedynku wieczoru gali Rocky Boxing Night w Wielkim Klinczu Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) udanie wrócił po prawie rocznej przerwie do walk w boksie zawodowym. Zawodnik wagi junior ciężkiej wypunktował Czecha Marka Prochazkę (9-3-1, 5 KO) i zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski.

Zestawienie z gatunku takich, którego scenariusz jest znany już przed całym wydarzeniem – każdy oglądający starcia Nikodema raczej wiedział jak będzie ten pojedynek wyglądać. Jeżewski zrywał się do ataków, przeplatał wejścia do półdystansu z biciem krótkich kombinacji i kończeniem ciosami na korpus. Czeski rywal imponował solidną obroną, starał się ambitnie wywierać presję, ale był szybko spychany do defensywy przez Jeżewskiego. Podopieczny Rafała Kałużnego chwilami zbyt długo zwlekał z zadawaniem ciosów, co zdarzało mu się już także w swoich wcześniejszych występach. Trener Jeżewskiego zachęcał go do częstszych ataków i chciał, aby 29-letni Polak zaczynał akcje bijąc na dół, by ostatecznie zakończyć uderzeniami na górę. Ambitny Czech miał swoje małe momenty, tak jak np. w rundzie ósmej, ale nie udało mu się zmienić losów walki, był wyraźnie słabszy od Jeżewskiego, który miał zdecydowaną przewagę i nie dał sobie zrobić krzywdy. Podczas ostatnich odslon walki – co zauważył także komentujący razem z Krzysztofem Kosedowskim redaktor Andrzej Kostyra – Jeżewski miał widoczny problem z prawą ręką, w pewnym momencie przestał jej praktycznie używać. Zauważył to chyba sam Prochazka, który w ostatniej rundzie ruszył do ataku i chciał zepchnąć do defensywy Nikodema. Ostatecznie po dziesięciu jednostronnych rundach Jeżewski został ogłoszony zwycięzcą. Wszyscy trzej sędziowie (99-91, 99-91, 97-93) widzieli wygraną polskiego pięściarza.

„Cygan” Igor Jakubowski (2-0, 1 KO) nie dał żadnych szans Pawłowi Nowaczyńskiemu (0-1) i awansował do półfinału turnieju wagi junior ciężkiej. Srebrny medalista mistrzostw Europy, olimpijczyk z Rio kontra jego niedoświadczony przeciwnik. Nowaczyński imponował ambicją, ale jak słusznie zauważył komentujący całe wydarzenie Krzysztof Kosedowski – ambicja musi iść w parze z umiejętnościami, których Pawłowi niestety brakuje. Po walce Jakubowski przyznał, że zmiana planu, szukanie nowych rozwiązań, analiza poczynań rywala to wszystko konsekwencja rdzy, z jaką wychodził do ringu. Igor był bowiem na początku spięty, ale bardzo szybko zauważył ogromne luki w obronie Nowaczyńskiego. Po jednej z wymian rywal Jakubowskiego nie wrócił z prawą ręką blisko brody i nadział się na soczysty lewy sierpowy, który powalił go na deski. Walka została natychmiast zakończona, a w ringu pojawił się lekarz zawodów. Jakubowski jest wielkim faworytem turnieju wagi junior ciężkiej organizowanego przez Krystiana Każyszkę. Wicemistrz Europy dalej ma spory potencjał, musi jednak toczyć częściej pojedynki i zdecydowanie powinien mieć lepszych przeciwników. Dziś naprawdę przykro było patrzeć na młodego Nowaczyńskiego, który do ringu nie powinien wychodzić z tak solidnym pięściarzem.

O występie Kacpra Meyny (5-0, 2 KO) niewiele możemy napisać. Jego rywal z Węgier skradł show swoim żenującym występem. Polski pięściarz dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo i… na tym można byłoby zakończyć. Przeciwnikiem Meyny był 43-letni Zsoltan Csala (12-23, 10 KO) i gdy ujrzeliśmy go w ringu to przypomniały się stare, „dobre” czasy boksu zawodowego w Polsce sprzed 15 lat. Mimo tego, że Węgier ma pewne powiązania z Mike’em Tysonem (chodzi oczywiście o tatuaż na twarzy), dziś jednak nie sprostał Meynie i musiał uznać jego wyższość. Csala lądował kilkakrotnie na deskach i w drugiej rundzie wyraźnie nie chciał już kontynuować pojedynku. Trzeba jednak przyznać, że Meyna ma sportowe ambicje. Po walce w rozmowie z Arturem Łukaszewskim i Przemysławem Saletą w studiu Polsatu Sport młody bokser nie ukrywał, że chciałby mieć mocniejszych przeciwników, a jeśli nie jest to możliwe na galach w Polsce to Meyna ma chęć wyjeżdżać za granicę, by walczyć z lepszymi rywalami na nieznanym terenie. Jego celem jest toczenie 3-4 starć rocznie.

Kamil Sokołowski (10-19-2, 4 KO) to jeden z najbardziej cenionych journeymanów wagi ciężkiej w Europie. Śmiało można zaliczyć do do grona najlepszych polskich „ciężkich”, ale dziś debiutował na naszym ringu. Na rywala wybrano mu Patryka Kowolla (7-24, 5 KO), od początku faworyt był więc tylko jeden. „Sokół” rozpoczął spokojnie i konsekwentnie obijając tułów przeciwnika. W drugiej rundzie podkręcił już nieco tempo, lecz dalej szukał dołów. W trzeciej natomiast zaczął już bić haki na korpus na zmianę z sierpami na górę. Kowoll w czwartym starciu już ciężko oddychał, wszak cały czas boksował na wstecznym. Po przerwie podirytowany nieco Kamil nieco ostrzej zaatakował i na samym finiszu trafił prawym podbródkiem. Kowoll jednak przetrwał kolejne trzy minuty. Ale w połowie szóstej odsłony w końcu Sokołowski skruszył Patryka, posyłając go na deski prawym hakiem pod lewy łokieć. Minutę później prawy sierp, po nim znów prawy hak i drugi nokdaun. Dzieła zniszczenia „Sokół” dopełnił zaraz po przerwie. TKO

Wcześniej Hubert Benkowski (7-0-1, 1 KO) pokonał Patryka Litkiewicza (18-12, 11 KO) jednogłośną decyzją sędziów – trzy razy 60:54. Z kolei Adrian Szczypior (4-0, 2 KO) wygrał każdą z czterech rund (3x 40:36) z Adamem Grabcem (8-32, 1 KO).

Kewin Gruchała (7-0, 2 KO) reklamowany był jako ten najmłodszy zawodowiec. Z czasem dojrzał – fizycznie oraz boksersko, i dziś prezentuje coraz lepszy boks. Twardy Bartosz Głowacki (4-4, 3 KO) miał być poważnym testem przed ewentualnym starciem z Rafałem Jackiewiczem w przyszłym roku. Niektórzy zastanawiali się nawet, czy to nie zbyt odważny ruch, gdyż Bartek ostatnio boksował naprawdę dobrze, nawet jeśli przegrywał. Dziś jednak nie miał się czym przeciwstawić Kewinowi. Na moment tylko zagroził mu w trzeciej rundzie, gdy trafił mocnym lewym sierpowym. Gruchała był lepszy w dystansie i półdystansie, co znalazło odbicie na kartach sędziów – trzy razy 40:36.

Kajetan Kalinowski (1-0, 1 KO) pierwszym półfinalistą turnieju wagi junior ciężkiej, organizowanego przez Krystiana Każyszkę z nagrodą główną 50 tysięcy złotych. Ćwierćfinałowym rywalem Kajetana był inny debiutant, Alan Jachimowski (0-1). Obaj ostro ruszyli od pierwszego gongu do ataku, lecz już od połowy rundy zaczęła się uwidaczniać przewaga Kalinowskiego. Na dobrą sprawę Jachimowskiego uratował gong na przerwę, bo już w pierwszej rundzie był ranny. Na początku drugiej Kajetan wyczekał moment, dwa razy trafił akcją lewy-prawy w okolice ucha i było po wszystkim.

Wcześniej efektowny debiut zanotował Dominik Harwankowski (1-0, 1 KO), który już w dwunastej sekundzie skosił Adama Walasa (1-4, 1 KO) z nóg prawym sierpowym. Na tym koniec. Szybko, łatwo i efektownie.

źródło: bokser.org

ZAKOŃCZYŁY SIĘ 27. MP JUNIORÓW. 3 ZŁOTE MEDALE DLA SKORPIONA SZCZECIN

mpj2020

We Włocławku, po pięciu dniach zmagań, zakończyły się dzisiaj 27. Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie. Drużynowo najlepszymi okazali się młodzi pięściarze BKS Skorpiona Szczecin, którzy wywalczyli 3 złote medale. Dwa mistrzowskie złota przypadły w udziale KB Champion Włocławek, zaś po jednym złotym krążku zdobyli zawodnicy: BKS Concordii Knurów, Imperium Boxing Wałbrzych, KS Ziętek Team Kalisz, NOSiR-u Nowy Dwór Mazowiecki oraz Startu Włocławek.

Mistrzami Polski Juniorów A.D. 2020 zostali (w kolejności wag):Jakub Krzpiet (Imperium Boxing Wałbrzych, 49 kg), Oliwier Rogiewicz (KB Champion Włocławek, 52 kg), Marcel Materla (BKS Skorpion Szczecin, 56 kg), Beniamin Zarzeczny (BKS Skorpion Szczecin, 60 kg), Oliwier Zamojski (BKS Concordia Knurów, 64 kg), Filip Gołębiewski (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki, 69 kg), Igor Terlecki (BKS Skorpion Szczecin, 75 kg), Sebastian Kusz (KS Ziętek Team Kalisz, 81 kg), Jakub Straszewski (KB Champion Włocławek, 91 kg) i Mateusz Bielicki (WKB Start Włocławek, +91 kg).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [WŁOCŁAWEK, 27 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG Jakub Krzpiet (Imperium Boxing Wałbrzych) – Oskar Jędrysiak (DKB Dzierżoniów) 5-0
52 KG Oliwier Rogiewicz (KB Champion Włocławek) – Konrad Trojok (TS Czarni-Góral Żywiec) 4-1
56 KG Marcel Materla (BKS Skorpion Szczecin) – Filip Lewandowski (KB Champion Włocławek) 5-0
60 KG Beniamin Zarzeczny (BKS Skorpion Szczecin) – Paweł Sulęcki (Legionowska Akademia Walki) 5-0
64 KG Oliwier Zamojski (BKS Concordia Knurów) – Łukasz Perkowski (BKS Skorpion Szczecin) 3-2
69 KG Filip Gołębiewski (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki) – Mateusz Urban (Bojan Boks Lubań) 3-2
75 KG Igor Terlecki (BKS Skorpion Szczecin) – Krystian Barski (Sporty Walki Gostyń) 5-0
81 KG Sebastian Kusz (KS Ziętek Team Kalisz) – Jakub Maścianica (Elite Fight Club Lidzbark) 5-0
91 KG Jakub Straszewski (KB Champion Włocławek) – Michał Pankiewicz (GUKS Carbo Gliwice) 5-0
+91KG Mateusz Bielicki (WKB Start Włocławek) – Jakub Domurad (KS Garda Bełchatów) 4-1

PARZĘCZEWSKI I ŚLUSARCZYK NIESPODZIEWANIE POKONANI NA GALI W CZĘSTOCHOWIE!

tymex_czestochowa2020

W walce wieczoru gali boksu zawodowego TBN 13 w Częstochowie Sherzod Khusanov (22-1-1, 10 KO) potężnym lewym sierpowym odebrał Robertowi Parzęczewskiemu (25-2, 16 KO) szansę na 26. zwycięstwo w karierze. Cios idealnie w punkt, tak można by było określić lewy sierpowy jakim pod koniec 2. rundy poczęstował „Araba” Khusanov.

Na początku nic nie zwiastowało porażki Roberta, zwłaszcza w taki sposób. Robert dobrze wszedł w pojedynek. Balansował tułowiem, był dynamiczny i celnie trafiał pojedyńczymi ciosami. Do czasu feralnego uniku. „Arab” przepięknym unikiem rotacyjnym przepuścił potężny prawy sierpowy rywala. Natychmiast po uniku chciał odpowiedzieć rywalowi prawym hakiem. Niestety nad ręką przygotowaną do zadania ciosu Uzbek ulokował bardzo silny lewy sierp prosto w szczękę Parzęczewskiego. Częstochowianin próbował wstać, ale sędzia Gortat nie miał wyjścia, musiał przerwać walkę. Po walce „Arab” zdradził, że czuje się dobrze i pierwsze czego by teraz chciał to chwila odpoczynku i rewanż za tę dotkliwą porażkę.

Co-Main Event gali dostarczył kibicom ogromnych emocji. Po prawdziwej wojnie Paweł Czyżyk (6-1, 1 KO) zwyciężył na punkty z faworyzowanym Sebastianem Ślusarczykiem (8-1, 5 KO). Walka przebiegała według dewizy „cios za cios” od pierwszej do ostatniej sekundy, jednak to „Furia” z tej konfrontacji wyszedł zwycięsko sprawiając nie lada niespodziankę. Sebastan Ślusarczyk na początku chciał prowadzić walkę metodą podjazdową. Starał się doskakiwać do rywala, ostrzelać go kombinacją ciosów, po czym uciec. Paweł Czyżyk początkowo nawet na to pozwalał, jednak w miarę upływu czasu jego wewnętrzna „Furia” wzięła górę i z walki bokserskiej zrobiła nam się prawdziwa wojna. Kilka mocniejszych ciosów ze strony Ślusarczyka wystarczyło, aby Czyżyk, zamiast czekać na kolejny atak swojego rywala zaczął sam na niego nacierać, wtedy też „SebSlu” częściej ulegał pokusie wchodzenia w niebezpieczne wymiany. Czyżyk natomiast gdy wiedział, że zrobił wystarczająco, aby wygrać rundę, oszczędzał ciosy, a tym samym tlen co okazało się doskonałą taktyką.

W poprzedzającym tę walkę pojedynku pań Laura Grzyb (4-0, 3 KO) pokonała pewnie na punkty Monicę Gentili (6-12, 1 KO)

Michał Leśniak (13-1-1, 3 KO) pewnie wypunktował Czecha Miroslava Serbana (12-5, 6 KO), od początku walki konsekwentnie realizując swój plan taktyczny. Niemal każdy atak Polaka kończył się sierpem (lub kilkoma) na korpus, a ciosy te z reguły dosięgały celu.
Serban w czasie tych 8 rund zdecydował się na kilka zrywów, jednak czujny „Szczupak” nie nabrał się na żadną sztuczkę swojego przeciwnika i cała walka przebiegła w niemal 100% pod jego dyktando. Nie licząc wyżej wymienionych pojedynczych akcji Czecha raczej unikał on walki, co poskutkowało dosyć oczywistym jednogłośnym zwycięstwem podopiecznego trenera Piotra Wilczewskiego.

‚W Częstochowie upadłem i w Częstochowie się podniosę’ – Tymi słowami podczas jednej z zapowiedzi przed walką Łukasz Wierzbicki (19-1, 7 KO) zwrócił się do widzów i słowa dotrzymał. Wierzbicki, który ostatnią walkę stoczył w październiku 2019 (porażka przed czasem z Louisem Greene) nie dał żadnych szans Octavianowi Grattiemu (5-8, 3 KO). „Pretty Boy” od pierwszej rundy zaczął boksować w sposób, który Mołdawianinowi bardzo nie odpowiadał. Szybka praca na nogach, balans ciałem, szybkie ciosy i natychmiastowy odskok spowodowały, że Gratti nie mógł znaleźć na „Pretty Boya” żadnej recepty. Reprezentantowi Mołdawii natomiast i tak należy się szacunek, mimo ewidentnej przewagi Wierzbickiego wciąż szukał swojej szansy i mimo, że nie miał możliwości rozkręcić się w takim stopniu jak miało to miejsce w walkach z Leśniakiem czy Żeromińskim to nie ustawał w próbach ataku i ustrzelenia zawodnika Tymexu, którymś z ciosów.

Kamil Kuździeń (3-0, 0 KO) i Kacper Salabura (2-1, 0 KO) zdecydowanie rozgrzali publiczność na miejscu i widzów przed telewizorami. To było uosobienie tego, co kibice w boksie kochają najbardziej. Ogromna liczba ciosów, potężne wymiany i wojna charakterów, z których żaden ani myśli o jakimkolwiek oszczędzaniu sił. Początkowo bardziej aktywny był Kamil Kuździeń, który zasypywał schowanego za podwójną gardą rywala kapitalnymi kombinacjami wymierzonymi zarówno w głowę, jak i korpus. Salabura nie pozostawał jednak długo w defensywie. Gdy tylko Kuździeń pokazywał oznaki zmęczenia Salabura przystępował do kontrataku. Po chwili spędzonej za szczelnym blokiem strzelał potężnymi sierpowymi. Końcówka niemal każdej rundy wyglądała tak jakby była to ostatnia runda walki o duże trofeum. Panowie bezkompromisowo ruszali na siebie nie szczędząc sobie ciosów bitych z największą mocą defensywę odkładając na drugi plan. Finalnie jednak to presja i częstotliwość ciosów Kuździenia okazała się dla sędziów ważniejsza niż boks z kontry Salabury i to właśnie on pozostaje pięściarzem niepokonanym dopisując 3. zwycięstwo do zawodowego rekordu.

W drugim pojedynku głównej karty walk Krzysztof Twardowski (9-2, 6 KO) po 8 rundach wypunktował Piotra Podłuckiego (6-5, 2 KO). Początkowo to Podłucki zdawał się mieć w ringu większą kontrolę. Bez żadnej obawy przed ciosami rywala parł do przodu i starał się naruszyć go pojedynczym mocnym uderzeniem. To nawet udało się w drugiej rundzie po lewym sierpowym kiedy to Twardowski zmuszony był do klinczu pod linami ringu. Dalsze odsłony pojedynku to już widowisko bez większych emocji. Podłucki atakował zdecydowanie rzadziej, co dawało okazję Twardowskiemu do rozkręcenia się. „Twardy” jednak nie podejmował ryzyka i nie decydował się na otwartą wojnę ze swoim rywalem. Konsekwentnie trzymał dystans kąsając głównie lewym prostym.

W pierwszym pojedynku TBN 13 Aleksander Jasiewicz po twardej walce pokonał na punkty Denisa Mądrego.

źródło: bokser.org.

ZNAMY FINALISTÓW 27. MISTRZOSTW POLSKI JUNIORÓW. 4 SZANSE NA ZŁOTO DLA SKORPIONA

mpj2020

W Hali OSiR (przy ul. Chopina 8) we Włocławku od 23 września 2020 r. odbywają się 27. Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie. Po eliminacjach i ćwierćfinałach, dzisiaj przyszedł czas na pojedynki półfinałowe, w których najlepiej zaprezentowali się młodzi pięściarze BKS Skorpion Szczecin (w jutrzejszych finałach zobaczymy 4 zawodników z tego klubu). Szanse na 4 złote medale mają zawodnicy gospodarzy (trzej z KB Champion Włocławek i jeden z WKB Start Włocławek).

Oprócz nich w finałach zaboksuje po jednym pięściarzu z: BKS Concordii Knurów, Bojan Boks Lubań, DKB Dzierżoniów, Elite Fight Club Lidzbark, GUKS Carbo Gliwice, Imperium Boxing Wałbrzych, KS Garda Bełchatów, KS Ziętek Team Kalisz, Legionowskiej Akademii Walki, NOSiR-u Nowy Dwór Mazowiecki, Sportów Walki Gostyń oraz TS Czarnych-Górala Żywiec.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [WŁOCŁAWEK, 26 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Oskar Jędrysiak (DKB Dzierżoniów) – Piotr Wiśniewski (KS Wda Świecie) RSC 1
Jakub Krzpiet (Imperium Boxing Wałbrzych) – Patryk Zając (KS Garda Gierałtowice) 5-0

52 KG
Konrad Trojok (TS Czarni-Góral Żywiec) – Filip Kamiński (WKB Start Włocławek) 5-0
Oliwier Rogiewicz (KB Champion Włocławek) – Mateusz Musiał (RSB Nokaut Radomsko) 5-0

56 KG
Marcel Materla (BKS Skorpion Szczecin) – Oskar Sobański (MKSW Pomorzanin Toruń) 5-0
Filip Lewandowski (KB Champion Włocławek) – Artur Skorupa (Niestowarzyszony) 5-0

60 KG
Paweł Sulęcki (Legionowska Akademia Walki) – Nikodem Bujalski (KSW Tygrys Elbląg) 5-0
Beniamin Zarzeczny (BKS Skorpion Szczecin) – Hubert Domaros (LKB Orkan Lębork) 5-0

64 KG
Oliwier Zamojski (BKS Concordia Knurów) – Bartosz Majewski (KB Champion Włocławek) 5-0
Łukasz Perkowski (BKS Skorpion Szczecin) – Ilia Bader (BKB Magic Boxing Brzesko) WO.

69 KG
Filip Gołębiewski (NOSiR Nowy Dwór Maz.) – Grzegorz Żmuda (KS Korona Wałcz) 5-0
Mateusz Urban (Bojan Boks Lubań) – Paweł Korzec (ASB Hetman Zamość) 5-0

75 KG
Igor Terlecki (BKS Skorpion Szczecin) – Dorian Tomczak (KB Champion Włocławek) AB 3
Krystian Barski (Sporty Walki Gostyń) – Adrian Timofiejczuk (BKS Hetman Białystok) 3-2

81 KG
Sebastian Kusz (KS Ziętek Team Kalisz) – Adrian Mozer (GUKS Carbo Gliwice) 5-0
Jakub Maścianica (Elite Fight Club Lidzbark) – Krystian Kopeć (MUKS Iryda Mielec) 3-2

91 KG
Jakub Straszewski (KB Champion Włocławek) – Tymoteusz Cieślik (RKB Boxing Radom) AB 1
Michał Pankiewicz (GUKS Carbo Gliwice) – Tymoteusz Smokowski (MKSW Pomorzanin Toruń) 5-0

+91 KG
Mateusz Bielicki (WKB Start Włocławek) – Wiktor Bartnik (ASB Hetman Zamość) WO.
Jakub Domurad (KS Garda Bełchatów) – Szymon Nadłonek (Fight Club Koszalin) 5-0

MASTERNAK WYPUNKTOWAŁ MABIKĘ W TARNOWIE. PIERWSZA CZASÓWKA KIWIORA

galatarnów2020

W swoim debiucie pod skrzydłami nowego promotora Mateusz Masternak (42-5, 28 KO) pewnie wypunktował w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Tarnowie Taylora Mabikę (19-6-2, 10 KO).

Pojedynek był pod kontrolą „Mastera”, choć rywal z bloku cały czas był groźny. A gdy dał się czymś złapać, wyciągał wnioski i na taką samą akcję już nie dawał się trafiać następnym razem. Mateusz zaczął dobrze lewym prostym, a w drugiej rundzie zrobił wrażenie na Mabice mocnym hakiem na korpus. W połowie potyczki zaczął wydłużać kombinacja do trzech-czterech ciosów i zyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. Pod koniec bił konsekwentnie akcją lewy-prawy, a wszystko kończył lewym podbródkiem. Trafiał często, jednak nie zdołał złamać bardzo twardego przeciwnika. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść wrocławianina 99:91 i dwukrotnie 100:90.

Damian Kiwior (8-1-1, 1 KO) szybko i efektownie odprawił Rubena Rodrigueza (9-5-1, 4 KO). Wszystko skończyło się już w pierwszej rundzie. Miejscowy bohater liczył, że po raz pierwszy zaboksuje na dystansie ośmiu starć, tymczasem skończyło się na pierwszej „czasówce” w karierze. Wszystko rozpoczęła akcja prawy na prawy, po której Hiszpan poleciał na matę ringu. To był w zasadzie początek jego końca. Dzielnie wstawała, ale był ranny i po dwóch kolejnych nokdaunach potyczka została zatrzymana.

Łukasz Różański (13-0, 12 KO) szybko rozpracował przestraszonego Ozcana Cetinkayę (31-21-2, 23 KO). Jeśli ktoś nie oglądał walki, mógłby pomyśleć, że to była rzeź – pięć nokdaunów w pierwszej rundzie i trzy kolejne w drugiej, zanim Leszek Jankowiak zlitował się nad Cetinkayą i… kibicami.

Wiadomo było, że faworyt jest jeden, ale Adam Balski (15-0, 9 KO) potrzebował tak efektownego zwycięstwa po słabszej postawie w poprzednim starcie. Udało się – Jarosław Prusak (9-5, 9 KO) poległ już w pierwszej rundzie. Podopieczny Fiodora Łapina od razu ruszył jak po swoje, szukając mocnych uderzeń w półdystansie. W pewnym momencie trafił w wymianie krótkim prawym sierpowym, posyłając przeciwnika na deski. Po liczeniu do ośmiu Balski doskoczył do zranionej ofiary i tym razem prawym podbródkiem wywrócił Prusaka po raz drugi. Sędzia nie puścił już walki, ogłaszając TKO.

Wcześniej młodszy z braci – Maciej Kiwior (2-0), wypunktował 40:36 i dwukrotnie 39:37 Jakuba Laskowskiego (4-1-1, 2 KO).

Wiedzieliśmy już wcześniej, że Rafał Wołczecki (1-0, 1 KO) bije bardzo mocno, szczególnie lewym sierpowym na górę. I wszystko to potwierdził przed momentem, efektownie debiutując w gronie zawodowców. Wszystko trwało zaledwie 48 sekund. Naprzeciw aktualnego mistrza Polski w gronie młodzieżowców i wicemistrza Polski seniorów wagi średniej stanął Jakub Nasiłowski. Pierwsze sekundy rozpoznawcze, aż w końcu Rafał odpalił firmowy lewy sierp… Rywal był w ciężkim nokdaunie, lecz poderwał się na osiem. Ale po następnych ciosach z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.

Wcześniej Filip Pham Hong (2-0, 2 KO) dwoma prawymi sierpami rozmontował – równie szybko, a nawet szybciej (39 sekund), Kamila Szydłowskiego (0-1).

źródło: bokser.org

15. MIĘDZYNARODOWE MISTRZOSTWA ŚLĄSKA KOBIET PRZESZŁY DO HISTORII

lidia_fidura_cet

W Gliwicach zakończyły się wczoraj 15. Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet w Boksie. Mimo skromniejszej obsady zawody stały na dobrym poziomie i kibice w hali, jak i przed monitorami komputerów, byli świadkami wielu ciekawych rywalizacji. Wśród kilkunastu Polek, które stanęły na najwyższym stopniu podium była m.in. ulubienica miejscowej publiczności Lidia Fidura (+81 kg), która w Gliwicach wygrała już po raz 12!

Wśród seniorek w sobotę najcenniejsze zwycięstwa odniosły Sandra Drabik (51 kg), Natalia Barbusińska (64 kg), Karolina Koszewska (69 kg) i Agata Kaczmarska (75 kg), zaś w czwartek Wiktoria Rogalińska (54 kg) i Aneta Rygielska (60 kg).

WYNIKI WALK [5 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

JUNIORKI
51 KG Alexas Kubicki – Veronika Zajicova (Czechy) 5-0
51 KG Olimpia Konczalska – Julia Kabzińska 4-1
54 KG Claudia Totova (Czechy) – Iga Kołodziejczyk 5-0

SENIORKI
48 KG Nicole Durikova (Słowacja) – Angelika Mięgoć 5-0
51 KG Sandra Drabik – Natalia Rok 5-0
54 KG Nikolina Cacić (Chorwacja) – Wiktoria Rogalińska 5-0
57 KG Sandra Kruk – Karolina Tracz 5-0
60 KG Aneta Rygielska – Sandra Kos (Chorwacja) 5-0
64 KG Natalia Barbusińska – Aleksandra Talaga RSC 1
69 KG Karolina Koszewska – Natalia Marczykowska 5-0
75 KG Agata Kaczmarska – Martina Schmoranzova (Czechy) 4-1
+81KG Lidia Fidura – Bara Suchankova (Czechy) 5-0

WYNIKI WALK [4 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADETKI
52 KG Milena Mandziej – Aneta Temich 5-0
54 KG Natalia Graś – Oliwia Gołębiewska 4-1
57 KG Natalia Wojciechowska – Julianna Mrozińska 5-0
60 KG Roksana Hajduk – Małgorzata Pępek 5-0
63 KG Karolina Kuhn – Kinga Rewińska 3-2
75 KG Sandra Lipińska – Aleksandra Jankowiak 5-0

JUNIORKI
57 KG Julia Szeremeta – Ewelina Malinowska WO.
57 KG Izabela Rozkoszek – Martyna Bruch 5-0
60 KG Dagmara Kaliszan – Anna Jałocha 5-0
64 KG Kristyna Vaclavikova (Czechy) – Martyna Janc RSC 1
81 KG Barbara Marcinkowska – Oliwia Toborek 4-1

SENIORKI
69 KG Natalia Marczykowska – Julia Chudy 5-0
69 KG Karolina Koszewska – Berit Loomagi (Estonia) 5-0

WYNIKI WALK [3 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADETKI
54 KG Natalia Graś – Magdalena Małkowska 5-0
54 KG Oliwia Gołębiewska – Maja Niedźwiecka 5-0

JUNIORKI
51 KG Veronika Zajicova (Czechy) – Olimpia Konczalska 5-0
51 KG Alexas Kubicki – Julia Kabzińska 5-0
54 KG Iga Kołodziejczyk – Karolina Wójcik RSC 2
57 KG Martyna Bruch – Ewelina Malinowska 5-0
57 KG Izabela Rozkoszek – Julia Szeremeta 4-1
60 KG Anna Jałocha – Joanna Korajczyk RSC 1
60 KG Dagmara Kaliszan – Julia Kalecińska 4-1
+81KG Martyna Jancelewicz – Natalia Żybura RSC 1

SENIORKI
148 KG Angelika Mięgoć – Natalia Żygadło RSC 1 (kontuzja)
48 KG Nicole Durikova (Słowacja) – Beata Rdest RSC 2
54 KG Nikolina Cacić (Chorwacja) – Agnieszka Kurzaj 5-0
54 KG Wiktoria Rogalińska – Hrvojka Ćudina (Chorwacja) 4-1
57 KG Karolina Tracz – Klaudia Simsak 5-0
57 KG Sandra Kruk – Natalia Zawalińska WO.
60 KG Aneta Rygielska – Marija Malenica (Chorwacja) 5-0
60 KG Sara Kos (Chorwacja) – Monika Puzio 5-0
64 KG Aleksandra Talaga – Angelika Sobala 5-0
64 KG Natalia Barbusińska – Joanna Frąszczak RSC 1
75 KG Agata Kaczmarska – Laura Kowalska RSC 1
75 KG Martina Schmoranzova (Czechy) – Patrycja Grzywińska WO.

15. MIĘDZYNARODOWE MISTRZOSTWA ŚLĄSKA KOBIET WCHODZĄ W DECYDUJĄCĄ FAZĘ

rygielska_alcobendas

Za nami drugi i trzeci dzień zmagań pięściarek uczestniczących w 15. Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska Kobiet w Boksie. Z przyczyn niezależnych od organizatorów tegoroczne zawody nie mają tak atrakcyjnej jak zazwyczaj międzynarodowej obsady, ale dla naszych kadr narodowych (kadetek, juniorek i seniorek) są niezwykle cennym etapem w przygotowaniach do najważniejszych w tym roku startów.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [2 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADETKI
50 KG Dorota Wawszczyk – Gabriela Migda 5-0
52 KG Julia Wasiakowska – Aneta Temich 5-0
57 KG Julia Zygmańska – Julianna Mrozińska 5-0
60 KG Julianna Rutkowska – Małgorzata Pępek RSC 3
63 KG Karolina Kuhn – Wiktoria Wójcik 5-0
75 KG Sandra Lipińska – Oliwia Czerwińska 4-1

JUNIORKI
48 KG Natalia Kuczewska – Natalia Waliczek 5-0
64 KG Veronika Gajdova (Czechy) – Martyna Janc 5-0
69 KG Wiktoria Tereszczak – Julia Durkiewicz 5-0
75 KG Daria Napora – Julia Michałek 5-0

SENIORKI
54 KG Wiktoria Rogalińska – Angelika Krysztoforska 5-0
57 KG Sandra Kruk – Martyna Zagórska RSC 2
60 KG Aneta Rygielska – Lenka Bernardova (Czechy) 5-0
60 KG Marija Malenica (Chorwacja) – Wioletta Teichmann 5-0
60 KG Sara Kos (Chorwacja) – Anna Knapik 5-0
60 KG Monika Puzio – Monika Serafin 5-0
64 KG Natalia Barbusińska – Julia Kaleta 5-0

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [1 WRZEŚNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADETKI
48 KG Emilia Dadaś – Małgorzata Osinka 5-0
50 KG Dorota Wawszczyk – Maja Karbowińska RSC 1
50 KG Gabriela Migda – Nikola Maksymowicz RSC 3
54 KG Oliwia Gołębiewska – Natalie Dudova (Czechy) 3-2
54 KG Maja Niedźwiecka – Wiktoria Pająk 5-0
80 KG Marika Woźniak – Maria Pępek RSC 2

JUNIORKI
54 KG Iga Kołodziejczyk – Karolina Wójcik
57 KG Izabela Rozkoszek – Ewelina Malinowska RSC 2
57 KG Julia Szeremeta – Martyna Bruch 5-0
64 KG Kristyna Vaclavikova – Veronika Gajdova (obie Czechy) 5-0
69 KG Wiktoria Tereszczak – Inez Cebulla WO.
75 KG Daria Parada – Daria Napora RSC 3

SENIORKI
69 KG Karolina Koszewska – Anna Bilous RSC 3
75 KG Martina Schmoranzova (Czechy) – Laura Kowalska RSC 3
75 KG Agata Kaczmarska – Patrycja Grzywińska RSC 2

108 ZAWODNICZEK NA STARCIE 15. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA

mms2020

Wczoraj w Gliwicach rozpoczęły się 15. Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet w Boksie. W ringowe szranki stanie w sumie 108 zawodniczek w trzech grupach wiekowych (42 seniorki, 31 juniorek i 35 kadetek). W pierwszym dniu zawodów zobaczyliśmy 13 pojedynków.

Dzisiaj od godz. 17.00 czekają nas kolejne emocje związane z 15 kolejnymi walkami, w których zobaczymy m.in. reprezentantki Polski juniorek Julię Szeremetę (57 kg), Wiktorię Tereszczak (69 kg) i Darię Paradę (75 kg) oraz seniorek Karolinę Koszewską (69 kg) i Agatę Kaczmarską (75 kg).

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [31 SIERPNIA 2020 R. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADETKI
46 KG Izabela Iwaniuk – Emilia Kościelska 3-2
48 KG Małgorzata Osinka – Wioletta Ptak 5-0
52 KG Julia Wasiakowska – Milena Mandziej 3-2
57 KG Natalia Wojciechowska – Julia Zygmańska 5-0
60 KG Julianna Rutkowska – Roksana Hajduk 5-0
63 KG Aleksandra Cyrek – Zuzanna Kamińska 5-0
75 KG Oliwia Czerwińska – Aleksandra Jankowiak 5-0

JUNIORKI
51 KG Alexas Kubicki – Olimpia Konczalska RSC 2
51 KG Veronika Zajicova (Czechy) – Julia Kabzińska 5-0
54 KG Klaudia Totova (Czechy) – Karolina Wójcik RSC 1
60 KG Dagmara Kaliszan – Karolina Petrova (Czechy) 5-0

SENIORKI
48 KG Nicole Durikova (Słowacja) – Anna Olczak 5-0
51 KG Sandra Drabik – Kinga Mięgoć RSC 1

EFEKTOWNY POWRÓT SULĘCKIEGO I SZYBKA „ROBOTA” TRYCA NA GALI W SUWAŁKACH

wielki_boks_suwalki_s

Efektownie wypadł powrót po ponad rocznej przerwie Macieja Sulęckiego (29-2, 11 KO). Jedyne czego wczoraj zabrakło w walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 12 w Suwałkach, to nokautu na twardym Saszy Jengojanie (44-8-1, 26 KO).

Pierwsze dwie rundy jeszcze optycznie równe, choć „Striczu” kontrolował sytuację. W trzeciej zachwiał przeciwnikiem lewym sierpowym. Od tego momentu dominował bezapelacyjnie. Punktował fajnie bitym lewym prostym, wchodził w tempo prawym krzyżowym na górę, a gdy rywal chciał schować się za podwójną gardą, polował hakami na korpus. Od szóstej rundy coraz częściej prawa ręka lądowała na głowie Jengojana. Ten o dziwo, choć kilka razy był w tarapatach, wszystko wytrzymywał. Ale gdy próbował czymś odpowiedzieć, natychmiast nadziewał się na kontrę. W dziewiątym starciu po akcji lewy-prawy ugięły się pod nim nogi, lecz i tym razem pokazał determinację oraz zaciętość. Walczył już tylko o przetrwanie. W ostatnich trzech minutach Maciek podkręcił jeszcze tempo, ale nie zdołał przełamać twardego oponenta. Po ostatnim gongu werdykt mógł być tylko jeden. Wszyscy sędziowie wskazali na Polaka w stosunku 100:90.

To miał być korespondencyjny pojedynek z Robertem Parzęczewskim. I choć takie porównania nie mają większego sensu, Mateusz Tryc (10-0, 6 KO) wypadł na tle niedawnego rywala „Araba” bardzo dobrze. Naprzeciw dwukrotnego ćwierćfinalisty Mistrzostw Europy w boksie olimpijskim stanął Sladan Janjanin (27-7, 21 KO). Ale była to kreacja jednego aktora. Tryc w niespełna dwie rundy kilka razy przewrócił rywala – na zmianę hakami na korpus i podbródkami. Tak więc niecałe sześć minut starczyły Mateuszowi na dokończenie dzieła zniszczenia. Pora na poważniejsze testy!

Przemysław Zyśk (14-0, 4 KO) i Tomi Silvennoinen (9-2, 5 KO) dali naprawdę twardą i fajną walkę. Ostatecznie sędziowie wskazali na naszego rodaka. Początek obiecujący. Przemek dwukrotnie sięgnął przeciwnika długim prawym, Fin jednak jeszcze przed końcem pierwszej rundy odpowiedział dwoma lewymi sierpowymi. A w drugiej rundzie starał się narzucić pressing i przedostać do półdystansu. – Środek ringu – krzyczał z narożnika trener Fiodor Łapin. Ale walka była równa i twarda. W połowie czwartej odsłonie obaj trafili w tym samym momencie – Przemek prawym krzyżowym, rywal lewym sierpem. Bardziej poukładany był Zyśk, natomiast rzadziej trafiający Silvennoinen bił chyba mocniej, bo optycznie to jego ciosy robiły większe wrażenie na drugiej stronie. Na półmetku spadło nieco tempo, na czym zyskał po prostu lepiej wyszkolony Zyśk. W szóstej rundzie znów zaczął sięgać długim prawym głowy Fina, choć nie ustrzegł się jednego mocnego prawego sierpa. Po dobrym siódmym starcia Przemka, na początku ósmego Fin znów trafił mocnym sierpowym, tylko tym razem z lewej ręki. Końcówka jak cała walka – zażarta i optycznie równa. Sędziowie punktowali dwukrotnie 77:75 i 78:74 – wszyscy na korzyść Polaka.

Kamil Bednarek (5-0, 3 KO) dał kolejną dobrą walkę. Tym razem odprawił przed czasem Wilmera Gonzaleza (20-18-1, 13 KO). Kamil już na samym początku trafił w zwarciu krótkim lewym podbródkiem. Po dwóch minutach przepuścił prawy rywala i skontrował lewym sierpowym, posyłając go na deski. Ale nie śpieszył się i konsekwentnie boksował swoje. Po przerwie podopieczny Piotra Wilczewskiego szukał korpusu, wywierał pressing, a jednocześnie przepuszczał wszystkie zamachowe bomby doświadczonego przeciwnika. W trzecim starciu Kamil wciągnął oponenta na kontrę krótkim prawym. Pod Gonzalezem ugięły się nogi, lecz obyło się bez liczenia. Ale co się odwlecze… W czwartej rundzie Bednarek akcją prawy-lewy sierp dokończył dzieła zniszczenia.

Pozostałe walki:
Ismaił Kagermanow (1-0, 1 KO) – Łukasz Rudnik (0-2) TKO 1
Denis Krotiuk (4-0, 3 KO) – Lukas Ulys (0-2) TKO 1

źródło: bokser.org

„WARSZAWSKIE DZIECI”… PAMIĘCI BOKSEROM-POWSTAŃCOM

IMG_1807

Od 1 sierpnia 1944 r., w gronie powstańców, znani byli pod pseudonimami „Miecio”, „Docha” i „Neger”. Trzej znajomi sprzed wojny, koledzy ze stołecznych ringów, w czasie Powstania Warszawskiego prawdopodobnie nie spotkali się ani razu. Byli jednymi z tych „Warszawskich Dzieci”, które z boju nie powróciły żywe. Niniejszy tekst to – zarazem – hołd dla wszystkich bohatersko poległych w ciągu tamtych pamiętnych 63 dni.

Sierżant podchorąży o pseudonimie „Miecio” był oficerem II plutonu osłonowego elitarnego zgrupowania „Chwaty”, dowodzonego przez porucznika Stefana Berenta (ps. ‚Steb”). Jego pododdział był związany taktycznie z Biurem Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. Głównym zadaniem „Miecia” był udział w akcjach zbrojnych i sabotażowo-dywersyjnych. W kolejnych dniach powstania uczestniczył także w specjalnych patrolach megafonowych. Na początku września 1944 r. „Miecio” bronił cukierni Kuczyńskiego (u zbiegu ul. Kruczej i Alei Jerozolimskich) oraz swojej placówki powstańczej położonej na rogu ulic Wiejskiej i Frascati. 13 września 1944 r. poległ w walce o utrzymanie kamienicy nieopodal gmachu Funduszu Emerytalnego Banku Gospodarstwa Krajowego (na rogu ulic Frascati i Konopnickiej).

„Docha” (pseudonim „urobiony” od nazwiska znanego przed wojną motocyklisty „Legii”) w dniu powstania był w stopniu plutonowego podchorążego. Najpierw walczył w rejonie Powązek, skąd na rozkaz dowództwa, wycofał się do Puszczy Kampinoskiej. Po kilku dniach dowodząc 200-osobowym oddziałem przebił się do dolnego Żoliborza, dzieląc pole walki z powstańcami ze zgrupowania „Żbik”, dowodzonego przez kapitana Witolda Plechowskiego (ps. „Sławomir”). 14 września broniąc barykady przy ul. Dziennikarskiej unieszkodliwił „Panterę”, obrzucając ją butelkami z benzyną. 6 dni później skierowano go obrony powstańczego szpitala, który znajdował się w klasztorze Sióstr Zmartwychwstanek (w tzw. Twierdzy Zmartwychwstanek). Oddział „Dochy” przybył tam niemal w ostatniej chwili. Na miejscu wywiązała się walka wręcz, w wyniku której Niemcy zostali odparci. Jak wynika z zachowanych relacji, nasz bohater 30 września 1944 r. brał udział w nieudanym natarciu na wał przeciwpowodziowy, a następnie walczył na Placu Inwalidów, gdzie został ranny. Rozpoznany przez jednego z niemieckich żołnierzy, który rywalizował z nim przed wojną na zawodach pięściarskich, trafił do szpitala w Tworkach, gdzie zmarł w wyniku odniesionych ran.

Udział w walkach powstańczych trzeciego z naszych bohaterów w znacznym stopniu ograniczyła kontuzja odniesiona w lutym 1944 r. „Neger” podczas jednej z akcji dywersyjnych na Woli został wówczas ranny w brzuch. Cudem uratowano go, głównie dzięki pomocy brata i przedwojennych przyjaciół z bokserskiego ringu (m.in. Piotra „Klimka” Mizerskiego), którzy oddali mu swoją krew do transfuzji. W pierwszych dniach powstania „Negr” – w składzie 21 Kompanii Batalionu AK „Narew” – brał udział w walkach na Czerniakowie. Ranny w nogę trafił do szpitala na ul. Czerniakowskiej. 18 września 1944 r. po zajęciu szpitala przez Niemców został, wraz z innymi rannymi, ewakuowany pod eskortą esesmanów przez ul. Górnośląską, Rozbrat w kierunku Alei Szucha. Po kilku selekcjach ranni zmuszeni zostali do marszu przez Plac Unii Lubelskiej i Rakowiecką, w kierunku Placu Narutowicza. Słaniający się na nogach ‚Neger”, w imieniu innych, poprosił wówczas Niemców o zwolnienie tempa marszu. W odpowiedzi na to, jeden z esesmanów kazał mu wystąpić i strzałem w tył głowy pozbawił go życia.

BOHATEROWIE OPOWIEŚCI

„Miecio” – Mieczysław Całka (ur. 1917 r.) przed wojną – boksując w kategorii półśredniej – reprezentował barwy klubów zakładowych RKS Elektryczność Warszawa i Centralne Warsztaty Samochodowe, czyli CWS Warszawa. W 1939 r. stoczył niezwykle wyrównany pojedynek z samym Antonim Kolczyńskim, przerywając po kontrowersyjnym werdykcie. W obliczu wybuchu II wojny św. został zmobilizowany i brał udział w walkach kampanii wrześniowej. 13 września został ranny, zdjął mundur, unikając niewoli. Szybko rozpoczął pracę w konspiracji, zostają najpierw członkiem ZOR (Związek Odbudowy Rzeczpospolitej), a w 1943 r. Armii Krajowej. W warunkach okupacyjnych w stopniu sierżanta-podchorążego, skończył konspiracyjną podchorążówkę.

„Docha” – Henryk Doroba (ur. 1915 r.) przed wybuchem II wojny św. był filarem pięściarskiej sekcji warszawskiej „Legii”, zdobywając m.in. kilka tytułów mistrza stolicy. W 1937 r. zaliczany był do absolutnej krajowej czołówki wagi półśredniej, mając „na rozkładzie” m.in. Antoniego Kolczyńskiego, Józefa Fabisiaka i Henryka Całkę. Jako uczestnik kampanii wrześniowej, dostał się do niewoli w okolicach Tarnowa. Po rychłej ucieczce, przedostał się do okupowanej stolicy, gdzie rozpoczął walkę konspiracyjną.

„Neger” – Eugeniusz Cendrowski (ur. 1909 r.) przed wojną związany był z pięściarską sekcją KS „Polonia” warszawa, choć karierę sportową rozpoczynał w YMCA, by kontynuować ją w fabrycznym klubie sportowym Forty Bema. Jako instruktor i trener (etatowy sekundant reprezentacji Warszawy) opiekował się przez pewien czas m.in. Antonim Kolczyńskim, a od 1936 r. znajdował się w sztabie szkoleniowym olimpijskiej kadry Polskiego Związku Bokserskiego (PZB). Uczestniczył w kampanii wrześniowej i po rozbiciu oddziału dostał się do niemieckiej niewoli. Uciekł w trakcie transportu do obozu jenieckiego i zdecydował się na powrót do Warszawy. Z czasem stał się członkiem ZWZ i AK.

Jarosław Drozd

PAWEŁ STĘPIEŃ WYPUNKTOWAŁ MARKA MATYJĘ. UDANY POWRÓT BALSKIEGO W AUGUSTOWIE

augustow_gala

Wydarzeniem wieczoru gali organizowanej przez grupę Knockout Promotions w Augustowie było rewanżowe starcie pomiędzy Markiem Matyją i Pawłem Stępniem. Faworytem tak jak przed ich pierwszym pojedynkiem był ten drugi, kibice mieli jednak nadzieję, że będzie zdecydowanie więcej emocji niż przed rokiem w Rzeszowie.

Pojedynek rozpoczął się tak jak każdy się spodziewał. Stępień ostrożny, walczył na dystans, czekał na odpowiedni moment, by skontrować rywala. Paweł wydłużał lewą rękę i szukał ciosów na dół, tak aby ręce rywala z rundy na rundy zaczynały wędrować bardziej w dół, za to Matyja starał się skracać dystans, próbował napierać na przeciwnika. Stępień zmieniał pozycje, walczył nieszablonowo, czym pokazywał, że nie jest go tak łatwo trafić. Swoją przewagę Stępień świetnie zaznaczył w rundzie drugiej – wpadało w niej z jego strony dużo lewych i prawych prostych. Trener Fiodor Łapin namawiał Matyję do wzmożonego działania, gdy ten znajdował się w półdystansie oraz przy linach ze Stępniem. W trzeciej odsłonie Matyja był już dużo bardziej odważniejszy, uruchomił swój pressing, szukał miejsca dla swojego prawego sierpowego. Największe szanse Matyja upatrywał właśnie będąc w półdystansie i w narożnikach, przy linach. Dla Stępnia kluczem była walka na dystans, szybkie zejścia z linii ciosu, uniki i obijanie dołów, zaskakiwanie Marka. Przegląd sytuacji Stępnia dawał się jednak Matyi we znaki. Pięściarz ze Szczecina w kilku aspektach wyciągnął wnioski z pierwszej walki, choć momentami widoczny był u niego brak agresji, której zabrakło w lipcu rok temu. W ostatniej rundzie Matyja starał się odrabiać straty, Stępień miał już wtedy walkę pod kontrolą. Mimo tego Marek urwał Pawłowi kilka rund. Ostatecznie po dziesięciu miłych dla oka rundach dwaj sędziowie wypunktowali 97-93 na korzyść Stępnia, za to jednemu z sędziów (prawdopodobnie z problemami ze wzrokiem) wyszedł wynik 98-93 dla Marka Matyi, co jest absolutną kompromitacją.

Nikt się raczej nie spodziewał cudów ze strony Adama Balskiego (14-0, 8 KO), który w Augustowie wrócił po 18 miesiącach rozbratu z ringami zawodowymi. Andrzej Wasilewski dogadał się kilka dni temu z Mariuszem Grabowskim i Balski spotkał się w walce na dystansie sześciu rund z Mateuszem Kubiszynem (3-4, 2 KO). Zwycięstwo na punkty, rdza u Balskiego jednak jest, a pojedynek bardzo wyrównany. Zardzewiały Balski walczył na samym początku bardzo spokojnie i zachowawczo. Wprawdzie wykorzystywał błędy rywala i zadał kilka soczystych sierpowych, ale nie szedł tak prężnie do przodu. Kubiszyn miał problem z pracą nóg, które przy atakach zostawały i przez to nie mógł odpowiednio skrócić dystansu. Gdy już tego próbował, inkasował od Balskiego m.in. krótkie lewe sierpowe. Ciekawiej zrobiło się w drugiej połowie walki. Pod koniec czwartej rundy Balski wdał się w bijatykę z Kubiszinem, ten próbował wykorzystać dłuższą chwilę walki w półdystansie, ale nie zdążył zadać więcej ciosów, bo wybrzmiał gong kończący odsłonę. Kubiszynowi nie brakowało jednak ambicji i szczególnie w końcowych rundach starał się zaskakiwać Balskiego, próbował skracać dystans, narzucać swoje tempo. Tak też było w rundzie szóstej, gdzie Kubiszyn nie czekał na ruch ze strony podopiecznego Fiodora Łapina tylko parł do przodu, by wymieniać uderzenia. Ostatnie odsłony starcia były pod dyktando Kubiszyna. Werdykt sędziów był jednomyślny: wszyscy trzej wypunktowali 58-56 na korzyść Adama Balskiego. Trzeba uczciwie przyznać, że nie był to dobry występ Adama, ale zważając na wszystkie perturbacje związane z jego osobą w ostatnich miesiącach można go w pewnym stopniu usprawiedliwić. Duży szacunek dla Mateusza Kubiszyna, który sprawił Balskiemu wiele problemów i dla wielu kibiców to właśnie on wygrał ten pojedynek.

W oczach Kamila Bednarka podczas oficjalnego ważenia przed galą w Augustowie widać było ogień. Jego rywal, Bartłomiej Grafka, walczył jednak w swojej karierze z wieloma świetnymi pięściarzami i przestraszyć się na pewno nie przestraszył. To była bardzo dobra walka i ostatecznie koncert Bednarka. Spodziewano się grzmotów, zaczęło się jednak od szachów. Bednarek przyznał po walce, że wiedział, że boksersko i technicznie jest lepszym pięściarzem od Grafki i chciał to w tym aspekcie skrzętnie wykorzystywać w ringu. Było wiadomym, że każde spięcie daje pewne szanse zawodnikowi Silesii Boxing. Podopieczny Piotra Wilczewskiego świetnie punktował Grafkę, czuł dystans, znakomicie go skracał i unikał ciosów rywala. W pewnym momencie poczuł krew i mocniej zaatakował Grafkę, u którego pojawiła kontuzja łuków brwiowych. Wtedy też do gry starał się wkraczać doświadczony zawodnik Irosława Butowicza i gdy tylko Bednarek próbował urwać mu głowę w półdystansie to Grafka szukał kontrataków – głównie obszernych prawych i lewych sierpowych. Z marnym skutkiem. Ostatecznie pojedynek został przerwany przez sędziego po reakcji lekarza.

Kolejne zwycięstwo do zawodowego rekordu dopisał Przemysław Zyśk (13-0, 4 KO), który po sześciu rundach pokonał na punkty Ivansa Levickisa (31-35, 19 KO). Jak to w walkach Zyśka bywa – mocne tempo, ciosy na dół, momenty nieuwagi, luki w obronie. Szału nie było, aktywność podtrzymana. Trzynaste zwycięstwo Zyśka na zawodowstwie nie porwało kibiców, ale nie było to złe starcie. Pięściarz Knockout Promotions bił dużo ciosów na dół, próbował kończyć uderzeniami na górę – najczęściej były to podbródki. Gubił się jednak wtedy, gdy kończył swoje akcje i nie wracał z rękami do góry, szczególnie w półdystansie. Łotewski rywal nie był mu dłużny i zadawał swoje uderzenia. Wygrana Zyśka zasłużona, choć trzeba sobie zadać pytanie: czy w jego boksie widać jakikolwiek progres? Trudno stwierdzić.

Najlepszy pojedynek w zawodowej karierze stoczył Damian Kiwior (7-1-1), a efektownie w gronie profesjonalistów zadebiutował Maciej Kiwior (1-0). Damian zaczął bardzo dobrze. Z daleka punktował Octaviana Gratiego (5-7-1, 3 KO) swoim jabem, a gdy skrócił dystans polował hakami i sierpami. Na początku drugiej rundy rywal odgryzł się podbródkiem, ale w rewanżu Kiwior dwukrotnie wstrząsnął nim lewym sierpowym. W trzecim starciu obraz potyczki wyrównał się. W drugiej połowie czwartej odsłony Polak znów doszedł do głosu, sięgając twardego przeciwnika długim prawym krzyżowym. Piąta runda popisowa dla Kiwiora, który trzy razy zachwiał Gratiim swoim lewym sierpowym. W końcówce dodał jeszcze bombę z prawej ręki. Ostatnie trzy minuty w spokojniejszym tempie, lecz wciąż pod dyktando Damiana. Sędziowie punktowali 58:56, 58:56 i 60:54 – wszyscy na korzyść Damiana. Maciek Kiwior już w pierwszej wymianie krótkim prawym sierpowym przewrócił Marcina Ficnera (2-27-4), ale ten minutę później swoim prawym zachwiał Kiwiorem. Zanim zabrzmiał gong na przerwę, Maciek po raz drugi posłał na deski oponenta, tym razem kombinacją lewy podbródek-prawy sierp. Druga i trzecia runda już nieco spokojniejsza, choć pod całkowitą kontrolą młodszego z braci. W ostatniej minucie walki Kiwior spuchł i na samym finiszu zrobiło się gorąco. Ale punktacja mogła być tylko jedna – 3x 40:34.

Denis Krotiuk (3-0, 2 KO) sprawił Sylwestrowi Bidzińskiemu lanie w jego zawodowym debiucie. Na początku drugiej rundy posłał go na deski lewym sierpowym, a po liczeniu kolejnymi ciosami rozciął powiekę i na wniosek lekarza potyczka została zastopowana.

źródło: bokser.org

TYLKO JEDEN POLAK W RANKINGU AIBA. DURKACZ 24 NA ŚWIECIE I 7 W EUROPIE

durkacz_podium

Tylko jeden Polak znalazł się w najnowszym rankingu AIBA, czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego. Wśród sklasyfikowanych najlepszych pięściarzy świata, którzy rywalizują w formule boksu olimpijskiego znalazło się miejsce jedynie dla Damiana Durkacza (64 kg), który z dorobkiem 200 punktów zajmuje 24. miejsce w swojej kategorii wagowej.

Dodajmy, że jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Europejczyków, to wychowanek trenera Ireneusza Przywary zajmuje 7. lokatę. Ogółem w rankingu AIBA sklasyfikowanych zostało 373 pięściarzy.

WRZESIŃSKI POKONUJE GAMEZA W PIONKACH. SZYBKI TRIUMF SIWEGO NAD BODZIOCHEM

wrzesinski_pionki

Damian Wrzesiński (20-1-2, 6 KO) w efektowny sposób pokonał przed czasem Otto Gameza (19-3, 14 KO) w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Pionkach. Polak potwierdził, że jest numerem jeden polskiej wagi lekkiej i może myśleć o pasach europejskich.

Wrzesiński od początku ustawiał sobie walkę lewym prostym i szybko zaczął dokładać do niego prawy. Timing i praca nóg funkcjonowały prawidłowo, a Gamez był w ringu zagubiony. Zmienił jednak kąt uderzeń lewą ręką i sam trafił kilka razy na zakończenie rundy. W drugim starciu Wrzesiński zaczął od rozsądnej presji, ale Gamez tym razem miał więcej pomysłów i nagle wystrzelił długim prawym po podwójnym lewym. Wrzesiński poczuł ten cios, zdołał jednak natychmiast odpowiedzieć. Wenezuelczyk poczuł się mimo to pewniej i rzucał niebezpieczne sierpowe z lewej ręki i prawe podbródkowe. Polak mocno zaatakował od początku trzeciej odsłony, nie dawał Gamezowi miejsca i Wenezuelczyk był trafiany ciosami prostymi z obu rąk. Wciąż jednak pozostawał w grze i próbował zmieścić ciosy kontrujące. Wrzesiński złapał go w końcu bombą na odchyleniu i zranił, a na pół minuty przed końcem rundy przymierzył dwoma prawymi. Na początku czwartej rundy było po walce. Celny i mocny prawy sierpowy posłał Gameza na deski i Wenezuelczyk nie zdołał kontynuować pojedynku.

Walka wagi ciężkiej wymyślona na Twitterze – Marcin Siwy (21-0, 9 KO) kontra Kamil Bodzioch (6-1, 2 KO) – zakończyła się demolką w wykonaniu Siwego, który szybko rozprawił się z rywalem. Obaj zaczęli walkę mocnymi ciosami na dół. Jedno z takich uderzeń Siwego wywarło na Bodziochu wrażenie, a chwilę później kolejny lewy pod prawy łokieć zranił Bodziocha, który padł na matę ringu. Zdołał wstać, ale Siwy zasypał go ciosami przy linach i sędzia przerwał pojedynek. A więc duże emocje i nokaut, choć trochę szkoda, że trwało to tak krótko.

Bracia Gibadło: Maksymilian (4-0) i Stanisław (4-0) wygrali swoje pojedynki na gali w Pionkach. Maks łatwo pokonał Denisa Mądrego (5-4, 1 KO), a Staszek miał bardzo trudną przeprawę z Tomaszem Gromadzkim (10-4-1, 3 KO).

Urodzony w Grecji Stanisław Gibadło wyszedł do ringu w greckim stylu – przy klimatycznym soundtracku i owinięty flagą – a jak było w ringu? Tomasz Gromadzki jak zawsze ruszył od razu do przodu, ale został kilka razy skontrowany. Zdołał jednak dojść wkrótce do głosu i Gibadło musiał się sprężyć, by odpowiedzieć ciosami na korpus. W drugiej rundzie rozgorzała ostra walka, w której Gromadzki zaczynał akcje od uderzeń na dół i kończył na górę. Gibadło tańczył, ale sporo przyjmował i stracił kontrolę na pojedynkiem. Pod koniec rundy zdołał ją w jakimś stopniu odzyskać, lecz walka była bardzo wyrównana. Trzecią odsłonę dobrze zaczął Gibadło, który stopniowo okiełznywał Gromadzkiego, łapał rytm i nieźle pracował ciosami na korpus, choć wciąż przyjmował niepotrzebne uderzenia. Gromadzki był zmęczony, ale sporo trafiał i na półmetku  wynik stanowił sprawę otwartą. I mimo że Staszek w czwartym starciu wciąż boksował elegancko, to wręcz w banalny sposób dawał się trafiać po swoich akcjach sierpami z obu rąk. Brakowało refleksu w obronie, a ”Zadyma” czekał po prostu na błędy Gibadły, który dopiero piątą rundę mógł z czystym sumieniem uznać za dość udaną, choć w końcówce Gromadzki znów sięgnął lewym Stanisława. Ostatnia runda również była ciekawa i po ostatnim gongu nikt nie mógł się czuć pewnie. Sędziowie punktowali niejednogłośnie na korzyść Staszka (56-58 i dwa razy 58-56).

Maksymilian Gibadło od początku kontrolował pojedynek i już w pierwszej rundzie dwukrotnie zranił Denisa Mądrego, choć boksował nieco chaotycznie. W drugiej odsłonie był już bardziej precyzyjny i lokował niesygnalizowane uderzenia, m.in. lewe proste, haki i sierpowe.  Nieźle kontrolował dystans i spokojnie robił swoje. Zmieniał pozycje, uderzał w różnych płaszczyznach, schodził z linii ciosów rywala, deklasował go we wszystkich elementach, stopniowo sie rozluźniał. Trochę brakowało w tym wszystkim mocy i dynamiki, ale boks Maksa oglądało się całkiem przyjemnie. Do końca walki trwał mocniejszy sparing, jakim w zasadzie była ta walka dla Gibadły. Mądry miał nawet swoje momenty, chociaż nie mógł poważnie zagrozić Maksowi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali oczywiście jednogłośnie dla Maksymiliana (58-56 i dwa razy 60-54).

Walki kobiet na gali w Pionkach nie rozczarowały. Sasza Sidorenko (9-0, 1 KO) pokazała kawał konkretnego, technicznego i ofensywnego boksu i pokonała charakterną, doświadczoną w zawodowych bojach Karinę Kopińską (13-34-4, 3 KO), która również pokazała się z dobrej strony. Natomiast Laura Grzyb (3-0, 3 KO) w walce z Bojaną Libiszewską (7-40, 1 KO) dała kibicom efektowny spektakl w swoim stylu.

Sidorenko zaprezentowała klasyczną, „wschodnią” szkołę boksu w bardziej agresywnym niż zazwyczaj widzimy z jej strony wydaniu. Kontrolowała pojedynek seriami ciosów prostych i elegancką pracą nóg, obchodząc Kopińską, gdy było trzeba i świetnie pracując lewą ręką. Dochodziły do tego ciosy sierpowe w różnych płaszczyznach, kibice mogli zobaczyć naprawdę imponujący arsenał umiejętności. Kopińska dzielnie próbowała stawiać opór i co jakiś czas odgryzała się swoimi akcjami, nie mogła jednak zagrozić Saszy. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79-73 i dwa razy 80-72.

Laura Grzyb od początku czarowała ringowym tańcem i mocnymi kontrami w walce z zaprawioną w bojach Bojaną, która miała swoje momenty, ale ostatecznie – po ostrym zrywie Laury w trzeciej rundzie – lewy łuk brwiowy Libiszewskiej był już tak mocno rozbity, że sędzia przerwał pojedynek i ogłoszono wygraną Grzyb przez TKO.

Otwierająca galę grupy Tymex Boxing Promotion w Pionkach walka Kamila Kuździenia (2-0) z Dmytro Żukowem (0-1) była dobrą i treściwą zakąską, kawałkiem ciekawego boksu w wadze junior średniej. Ostatecznie górą był Polak, ale Ukrainiec postawił mocny opór. W drugim starciu gali Aleksander Strecki (11-1-2, 5 KO) pokonał Tarasa Gołowaszczenkę (3-3, 3 KO), który przegrał przez dyskwalifikację.

Kamil Kuździeń vs Dmytro Żukow. Obaj zaczęli w dobrym tempie, Żukow kilka razy zaskoczył Kuździenia lewymi prostymi po zmianie pozycji, a Kuździeń trafiał ciosami na korpus, które wkrótce zaczął też lokować Ukrainiec. Szybkość Żukowa sprawiała Kuździeniowi kłopoty. W drugiej rundzie Polak kontynuował ostrzeliwanie korpusu, Żukow szukał miejsca na lewy sierpowy na wątrobę i ciosy podbródkowe. W końcu Kuździeń przyparł rywala do lin, Ukrainiec wyraźnie odczuwał już bomby na dół, a pod koniec rundy Polak huknął jeszcze ładnym, celnym prawym nad lewą ręką. W trzeciej rundzie Żukow zaczął elegancko kontrować z obu rąk, ale Kuździeń nie przestawał atakować. Obaj byli już konkretnie zmęczeni i choć utrzymywało się żwawe tempo, temperatura w hali robiła swoje. Żukow zranił Kuździenia uderzeniem na dół, jednak Polak zdołał zamaskować problem i zakończył rundę atakiem. Czwarte, ostatnie starcie również było ciekawe, Żukow ulokował kilka podbródkowych, a Kuździeń pozostawał agresywny i zacięcie torował sobie drogę w ofensywie, kończąc akcje m.in. prawymi sierpowymi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie (40-36 i dwa razy 39-37), przyznając zwycięstwo Polakowi.

Aleksander Strecki vs Taras Gołowaszczenko. Boksujący z odwrotnej pozycji, bardzo utytułowany na ringach olimpijskich Strecki zaczął spokojnie i starał się kontrolować walkę lewym prostym na korpus i niebezpiecznymi zrywami. Gołowaszczenko kilka razy wpadł w pułapki zastawione przez starego lisa, choć sam też miał kilka dobrych momentów. W drugiej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami nad lewym okiem Gołowaszczenki pojawiło się poważne rozcięcie, również Stecki ucierpiał, ale chwilę później zaczął mocno trafiać prawym sierpowym. Sędzia przerwał walkę, odjął po punkcie za faule, ale nie zdołał uspokoić Ukraińców. Obaj rwali się do ostrej bitki, jednak bardziej technicznie robił to Strecki. W kolejnych rundach emocje opadły, style obu wzajemnie się neutralizowały. Strecki odczuwał trudy starcia i stracił koncept, a Gołowaszczenko stopniowo zyskiwał pole ciekawymi akcjami prawą ręką. Niestety dla siebie często faulował, przynajmniej według sędziego. W końcu został upomniany po raz trzeci i przegrał przez dyskwalifikację.

źródło: bokser.org

PIĘĆ POLEK W NOWYM RANKINGU AIBA. NAJWYŻEJ WÓJCIK I KOSZEWSKA

wojcik_alcobendas

Po dłuższej przerwie zaktualizowano ranking Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego (AIBA). W nowym zestawieniu znajduje się pięć reprezentantek Polski, z których najwyższe miejsca zajmują Elżbieta Wójcik (75 kg) i Karolina Koszewska (69 kg).

W światowym rankingu AIBA znalazły się (w kolejności wag:): Sandra Drabik (51 kg) na 17. miejscu (350 punktów), Sandra Kruk (57 kg) na 24. miejscu (300 punktów), Aneta Rygielska (60 kg) na 30. miejscu (225 punktów), Karolina Koszewska (69 kg) na 10. miejscu (700 punktów) oraz Elżbieta Wójcik (75 kg) na 8. miejscu (630 punktów). Gdy weźmiemy pod uwagę tylko Europejki, to Drabik zajmuje 7. lokatę, Kruk jest 9, Rygielska 11, Koszewska 5, zaś Wójcik 4.

„PIĘŚCI ANIOŁA. WALKA O ZŁOTO ZBIGNIEWA PIETRZYKOWSKIEGO”. KILKA SŁÓW O KSIĄŻCE LESZKA BŁAŻYŃSKIEGO

pietrzykowski_ksiazka

Mniej więcej dziesięć lat temu dziennikarz z Dominikany, Pedro Cabrera, zafascynowany historią boksu olimpijskiego, poprosił mnie bym napisał na jego stronę internetowa artykuł o Zbigniewie Pietrzykowskim, którego ów fan kubańskiego (głównie) boksu uważał za najlepszego polskiego pięściarza. Gdy to zrobiłem, wymieniając przy okazji wszystkie sukcesy naszego mistrza, jeszcze bardziej wzmogłem szczery podziw u „Venceremosa” (taki przydomek ma Cabrera wśród dziennikarzy i fanów boksu) wobec naszego czempiona.

Po latach, dzięki benedyktyńskiej pracy Leszka Błażyńskiego Juniora, rzetelnego, obiektywnego, posługującego się słowem pisanym z mistrzowskim wdziękiem, jak niegdyś jego ojciec, dwukrotny brązowy medalista olimpijski, mistrz i wicemistrz Europy, pięściami, pojawiła się biografia naszego arcymistrza. Książka pt. „Pięści Anioła. Walka o złoto Zbigniewa Pietrzykowskiego” to fascynująca opowieść nie tylko o samym „Piskorzu” ale także swoisty „teleport”, przenoszący nas w czasy, gdy na międzynarodowych ringach Polacy, w tym bohater biografii, rozdawali najcenniejsze karty.

Od kiedy pamiętam, powtarzam, że biorąc pod uwagę fenomen, jakim w latach 50-tych, czy 60-tych XX w. była polska szkoła boksu i jak wyjątkowi ludzie tworzyli wówczas atmosferę wokół niej, zbyt mało jest książek opisujących tamte czasy. Leszek Błażyński Jr. biografią „Pięści Anioła” (zapewne nie ostatnią w dorobku dziennikarza) daje nam, historykom, pasjonatom boksu, przyczynek do dalszego szukania tzw. „źrodeł wywołanych” o tamtej epoce, kontaktów z żyjącymi jeszcze mistrzami i ich bliskimi…

Książka, wydana w serii „Biblioteki Przeglądu Sportowego”, liczy 293 strony i skrupulatnie opisuje nie tylko bogatą karierę, ale i życie Zbigniewa Pietrzykowskiego, ubarwiając narrację anegdotami, wspomnieniami o mistrzu, cennymi fotografiami. Warto mieć ją w swojej biblioteczce, względnie wypożyczyć z biblioteki i przeczytać, przenosząc się w czasy gdy Mazurek Dąbrowskiego był powszechnie znaną na bokserskich czempionatach melodią. Od serca polecam.

Jarosław Drozd

MASTERNAK OBNAŻYŁ SŁABOŚCI RYWALA. CIEKAWE WIDOWISKO W KIELCACH

master_mormeck

W dobrym stylu, po 4 miesiącach przerwy, wrócili na ring reprezentanci Polski w boksie olimpijskim. Wczoraj w Kieleckim Centrum Kultury zobaczyliśmy krajową czołówkę kobiet i mężczyzn w gali Suzuki Boxing Night II. I choć walką wieczoru była ośmiorundowa rywalizacja zawodowa Mateusza Masternaka z Sergiyem Radchenko, to z nie mniejszym zainteresowaniem oczekiwano na pojedynki w formule boksu olimpijskiego.

„Master” nie zawiódł, pokazując słabo przygotowanemu rywalowi, że jest zawodnikiem co najmniej o klasę od niego lepszym. Pojedynek był bardzo jednostronny i w żadnym z jego fragmentów Ukrainiec nie stanowił dla Polaka zagrożenia. W kontekście tej walki pojawia się inne pytanie: co dalej z karierą Mateusza? Czy będzie czekał do przyszłego roku na walkę kwalifikacyjną do IO w Tokio z niebezpiecznym Bułgarem Radoslavem Panteleevem, czy wróci do zawodowej rywalizacji? Szkoda było stracić olimpijską szansę…

W Kielcach kibice oglądali także inny międzynarodowy bój, w którym zmierzyli się Damian Durkacz (63 kg) ze Słowakiem Michalem Takacsem, uznawanym w kraju naszych południowych sąsiadów za czołowego pięściarza. Obaj nie zawiedli, pokazując błyskotliwe umiejętności techniczne i spora ringową mądrość. Po werdykcie Takacs wyglądał na rozczarowanego ale boksując na ringu rywala musi wnieść do ringu nieco więcej atutów niż wczoraj.

Swoje pojedynki wygrali również: Sandra Drabik (51 kg), Sandra Kruk (57 kg), Karolina Koszewska (69 kg), Łukasz Zyguła (69 kg), Bartosz Gołębiewski (75 kg), Mateusz Goiński (81 kg) i Oskar Safaryan (+91 kg).

WYNIKI WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

51 kg Sandra Drabik – Angelika Krysztoforska 3-0
57 kg Sandra Kruk – Kinga Szlachcic 3-0
69 kg Karolina Koszewska – Elżbieta Wójcik 3-0

63 kg Damian Durkacz – Michal Takacs 3-0
69 kg Łukasz Zyguła – Michał Jarliński 2-1
75 kg Bartosz Gołębiewski – Daniel Adamiec 3-0
81 kg Mateusz Goiński – Sebastian Wiktorzak 3-0
+91kg Oskar Safaryan – Adam Kulik 2-1

POJEDYNEK W BOKSIE ZAWODOWYM

91 kg Mateusz Masternak – Sergiy Radchenko 3-0

JUTRO GALA SUZUKI BOXING NIGHT II. MASTERNAK I RADCHENKO W WALCE WIECZORU

suzukiboxingnight_2020

Po trwającej ponad 3 miesiące przerwie w startach, spowodowanych pandemią wirusa SARS-CoV-2, wracają do rywalizacji najlepsze polskie zawodniczki i zawodnicy boksu olimpijskiego. Jutro (26 czerwca 2020 r.) w Kieleckim Centrum Kultury odbędzie się gala Suzuki Boxing Night II, której pojedynkiem wieczoru będzie zawodowy bój mającego olimpijskie aspiracje Mateusza Masternaka (91 kg) z Ukraińcem Sergiyem Radchenko, znanym z występów w lidze WSB w polskiej grupie Hussars Poland a także z zawodowych walk z czołowymi polskimi pięściarzami (Krzysztofem Głowackim, Michałem Cieślakiem, Adamem Balskim i niedawno z Arturem Szpilką).

W programie gali jest jeszcze jedna walka międzynarodowa, czyli pojedynek Damiana Durkacza (63 kg) z dobrze wyszkolonym technicznie Słowakiem Michalem Takacsem, znanym choćby z rywalizacji z Adrianem Kowalem podczas Europejskiego Turnieju Kwalifikacyjnego do IO w Rio de Janeiro, który odbył się przed 4 laty w Samsunie. Poza tym w ringu zobaczymy kadrowiczki i kadrowiczów, więc emocji zapewne nie zabraknie.

ZESTAW WALK:
51 kg Sandra Drabik – Angelika Krzysztoforska
57 kg Sandra Kruk – Kinga Szlachcic
69 kg Karolina Koszewska – Elżbieta Wójcik
75 kg Agata Kaczmarska – Natalia Marczykowska
63 kg Damian Durkacz – Michal Takacs
69 kg Łukasz Zyguła – Michał Jarliński
75 kg Bartosz Gołębiewski – Daniel Adamiec
81 kg Sebastian Wiktorzak – Mateusz Goiński
+91kg Adam Kulik – Oskar Safaryan
91 kg Mateusz Masternak – Sergiy Radchenko

W walce pokazowej młodzików spotkają się Kordian Cichowski i ubiegłoroczny brązowy medalista Mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej, Maciej Marchel.

PARZĘCZEWSKI PUNKTUJE JANJANINA W ARŁAMOWIE. ŚWIETNA POSTAWA ŁASZCZYKA I GORGONIA

arlamow2020

W walce wieczoru gali boksu zawodowego w Arłamowie Robert Parzęczewski (25-1, 16 KO) aż pięciokrotnie przewracał Sladana Janjanina (27-6, 21 KO), jednak wygrał „tylko” na punkty.

Już pierwszy lewy hak Roberta w okolice wątroby zgiął rywala i widać było, że boli… Schowany za podwójną gardą 20 sekund przed końcem rundy wystrzelił obszernym prawym, a Polak przepuścił go i natychmiast skontrował krótkim lewym. Pierwsze liczenie. Za moment jednak zabrzmiał gong na przerwę. W połowie drugiego starcia Parzęczewski ściął przeciwnika z nóg prawym podbródkowym. Po liczeniu ruszył jeszcze ostrzej i lewym hakiem znów przewrócił oponenta. Ale i tym razem udało się dotrwać do przerwy. Początek trzeciej rundy to akcja lewy-prawy i czwarte liczenie. „Arab” czuł się tak mocny, że pozwalał sobie nawet na zmiany pozycji na mańkuta. Bośniak panicznie uciekał, a podopieczny Grzegorza Krawczyka nigdzie się nie śpieszył, tak oto doszło do czwartej odsłony. A potem piątej. Scenariusz się oczywiście nie zmieniał – pełna dominacja pięściarza z Częstochowy. Wydawało się wręcz, że mógł skończyć walkę w każdym momencie, lecz chciał trochę dłużej poboksować. Po dwudziestu sekundach piątej rundy krótki prawy hak na górę dał kolejny nokdaun. Ale że charakteru nie można było odmówić Bośniakowi, to i tym razem dotrwał do przerwy. W szóstej nawet się nie przewrócił. I tak wyglądało to do końca. Ruch jednostronny i wielki sukces Bośniaka. Bo porażka na punkty to jego wielki sukces… Werdykt mógł być jeden – trzy razy 80:67.

Świetnie dysponowany Kamil Łaszczyk (28-0, 10 KO). Dzielny Piotr Gudel (10-5-1, 1 KO) walczył bardzo charakternie, ale przewaga klas była ogromna i pojedynek został zastopowany w piątym starciu. Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości Kamila. Trafił fajną kombinacją lewy podbródkowy-prawy sierp, poprawił prawym podbródkiem i Piotrek lekko się zachwiał. Wrocławianin pierwszą rundę zakończył jeszcze świetną kontrą z prawej ręki po odchyleniu. Po przerwie ciąg dalszy dominacji – lewy prosty pracujący z automatu i parę naprawdę mocnych lewych haków pod prawy łokieć. Trzecie starcie to coraz dłuższe i ciekawsze kombinacje Kamila i powiększająca się przewaga. Coraz częściej dochodził też prawy sierp. Gudel musiał coś szybko zmienić, kiedy jednak tylko chciał sam zaatakować, od razu nadziewał się na jakąś kontrę. Pod koniec czwartej rundy lewy podbródek w końcu złamał Gudela i zmusił do przyklęknięcia. Zanim sędzia Gortat doliczył do ośmiu, do przerwy pozostało już tylko kilka sekund. Łaszczyk demolował swojego kumpla w piątej rundzie i po dwóch kolejnych nokdaunach nierówny pojedynek został zatrzymany.

- Nie kończcie mi kariery – mówił przed galą Patryk Szymański (20-4, 10 KO). Ale chyba pora kończyć, skoro przegrał dziś z Przemysławem Gorgoniem (11-6-1, 5 KO). W pierwszej rundzie Patryk wykorzystując lepsze warunki fizyczne ustawiał sobie rywala jabem i dwukrotnie trafił prawym krzyżowym. Na początku drugiej odsłony Gorgoń trafił prawym sierpowym, poprawił lewym sierpem i Patryk sklinczował. Oddał inicjatywę, lecz niemal równo z gongiem ładnie skontrował swoim prawym. Po przerwie Szymański niby kontrolował potyczkę lewym prostym, jednak boksował zbyt zachowawczo, a gdy walka przechodziła w półdystans, panikował i jak najszybciej chciał sklinczować. Rundy szły na jego korzyść, ale to wciąż nie był ten sam zawodnik, na jakiego się zapowiadał pięć-sześć lat temu… Niby wszystkie argumenty miał w ręku Patryk, lecz runda numer cztery była naprawdę równa. Piątą dobrze zaczął faworyt, ale w połowie jakby odcięło go od prądu i Gorgoń zaczął go znów spychać. Dużo pracy miał też Robert Gortat, który co chwilę musiał rozrywać klincz. Gorszy technicznie, za to twardszy Przemek nacierał nieustannie i na samym finiszu po krótkim prawym sprawił, że Szymański przyklęknął. A pan Gortat jak najbardziej zasłużenie liczył. Po ostatnim gongu obaj w napięciu czekali na werdykt sędziów. A ci punktowali 58:55 Gorgoń, 57:56 Szymański i 58:55 – stosunkiem głosów dwa do jednego zwyciężył skazywany na porażkę Przemek!

Sprowadzony niemal w ostatniej chwili w zastępstwie Paweł Martyniuk (1-5, 1 KO) pokazał charakter i choć zakrwawiony, to przeboksował na pełnym dystansie z Sebastianem Ślusarczykiem (8-0, 5 KO). Podopieczny Adama Jabłońskiego chyba zlekceważył rywala i w pierwszej rundzie zainkasował kilka niepotrzebnych ciosów. Po przerwie Polak trafił mocnym prawym hakiem na korpus. To uderzenie zrobiło wrażenie na Ukraińcu mieszkającym w naszym kraju. Od tego czasu Sebastian zyskał przewagę. Trzecia runda już naprawdę fajna. Ślusarczyk dwukrotnie zranił Martyniuka prawym krzyżowym. Ukraińcowi nie można jednak odmówić ambicji i choć był lekko wstrząśnięty, to nie zamierzał kapitulować. W czwartej odsłonie Sebastian rozbijał przeciwnika lewym prostym, bił coraz częściej hakami na dół i systematycznie przełamywał. Podobny przebieg miała runda piąta. W szóstej Sebastian bawił się już i totalnie zaszachował oponenta swoim lewym prostym, którego trochę brakowało w poprzednich walkach. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali przewagę Polaka w stosunku 60:54.

To musiało się tak skończyć. Po jedenastu miesiącach przerwy Łukasz Różański (12-0, 11 KO) zastopował w drugiej rundzie Eriksa Kalasnikovsa (10-9-1, 8 KO). Pod koniec pierwszej minuty Łukasz fajną kombinacją lewy podbródkowy-prawy sierp rzucił Łotysza na deski po raz pierwszy. Kilkadziesiąt sekund później po prawym sierpowym w okolice ucha drugi nokdaun, ale rywal dotrwał do przerwy. Po niej Różański wziął się mocniej do pracy, uderzył kilka razy po dole, a walkę zakończył krótkim prawym na brodę.

W pojedynku wagi junior średniej Tomasz Nowicki (5-0, 2 KO) pokonał Bartosza Głowackiego (4-2, 3 KO). Nowickiego zżarły chyba nerwy. Pierwsze cztery minuty do śmieci. Był nerwowy, chaotyczny, skakał na nogach… Wyglądało to źle. W połowie drugiej rundy w końcu poukładał swój boks i od razu zaczął odrabiać straty. Na początku trzeciej rundy Tomek dwa razy trafił akcją prawy-lewy. – Jest dobrze – usłyszał potem w narożniku. Tomek miał chyba lekki kryzys w czwartym starciu, spuścił nieco z tonu, ale i tak był dużo aktywniejszy i po dwunastu minutach na karcie BOKSER.ORG wygrywał 39:37. Głowacki wziął się do pracy w piątej odsłonie. Brakował w jego akcjach polotu, wydawał się za to świeższy. A Nowicki coraz częściej klinczował. Ostatnie minuty zażarte, ale i nieco chaotyczne. Plus był taki, że z tego chaosu wyszło kilka celnych ciosów po obu stronach. Gdy zabrzmiał ostatni gong, wszyscy sędziowie mieli na swoich kartach przewagę 58:56 Nowickiego. I tak było też u nas – runda pierwsza i piąta dla Głowackiego, reszta dla Tomka.

Na otwarcie imprezy w Arłamowie w konfrontacji dwóch niepokonanych, młodych i zdolnych Polaków Kacper Salabura (2-0) pokonał faworyzowanego chyba Oskara Kapczyńskiego (3-1, 2 KO). Pierwszą rundę lepiej zaczął Oskar, choć odkrył się i zainkasował dwa prawe sierpy Kacpra. W drugiej Kapczyński niepotrzebnie zmieniał pozycję na mańkuta, co ewidentnie nie wychodziło mu na zdrowie. Pozostawał odkryty i kiedy tylko rywal wydłużał swoje akcje, od razu trafiał. Po sześciu minutach 19:19. Trzecia odsłona równa, ale to Salabura zaakcentował ją w samej końcówce dwoma bezpośrednimi prawymi. Salabura zachował więcej sił i pogonił w czwartej rundzie Kapczyńskiego. Ten równo z gongiem huknął lewym sierpowym. To był najmocniejszy cios w tej walce, ale finiszował zdecydowanie za późno. I znalazło to odzwierciedlenie na kartach sędziów. 40:36, 39:37 i 38:38 – stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Kacper.

źródło: bokser.org

MARIUSZ WACH WYPUNKTOWAŁ KEVINA JOHNSONA. BOKS WRACA PO 3 MIESIĄCACH PRZERWY

konary

Wczoraj w Pałacu w Konarach odbyła się gala bokserska. W pojedynku wieczoru zmierzyli się dwaj zawodnicy, którzy w przeszłości walczyli o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z braćmi Kliczko – Mariusz Wach (36-6, 19 KO) i Kevin Johnson (34-17-1, 18 KO). Spodziewaliśmy się tego jak może wyglądać przebieg tego pojedynku i chyba nikt nie jest zaskoczony wynikiem, choć trzeba przyznać, że Amerykanin pokazał się z niezłej strony.

W pierwszych rundach – zresztą tak jak zwykle – „Viking” nie grzeszył ringową aktywnością, przez co m.in. trzecią rundę sędziowie punktowi mogli spokojnie zapisać na konto Amerykanina. Wach starał się bić ciosy proste, ale tak jak słusznie zauważyli komentatorzy, polski pięściarz wyglądał tak, jakby miał przywiązaną prawą rękę, bowiem rzadko z niej korzystał. Gdy jednak jej już sporadycznie zaczął używać, w ringu wyglądało to już o niebo lepiej. Johnson widząc pasywną postawę Mariusza szukał swojej szansy kontrując ciosami sierpowymi, choć w końcowej fazie Wachowi przeszkadzał również „jab” byłego rywala Witalija Kliczki. Chwilami pojedynek obu pięściarzy wyglądał bardziej jak sparing, Johnson miał bardzo dużo czasu na odpoczynek, bo Wach bił rzadko. Trener Piotr Wilczewski krzyczał w narożniku, że Amerykanin nie ma już siły, chcąc pobudzić do walki swojego podopiecznego, ale Wach nie korzystał z przestojów rywala. Kilkakrotnie spóźniony i zmęczony Johnson nie był gotowy na obronę, mimo tego brakowało wtedy aktywności ze strony „Vikinga”. Po walce poinformowano, że Wach walczył z kontuzją prawej ręki. Po 10. rundach sędziowie jednogłośnie (97-93, 98-92, 99-91) wypunktowali zwycięstwo Mariusza Wacha, który być może już jesienią skrzyżuje rękawice z Agitem Kabayelem. Trzeba jednak przyznać, że jeśli „Viking” chce wygrać z najbliższym potencjalnym rywalem, musi dać z siebie zdecydowanie więcej. W starciu z Kabayelem nie będzie takich przestojów jak w ringu w Konarach.

W Konarach, oglądaliśmy także pojedynek byłej mistrzyni świata Ewy Piątkowskiej (14-1, 4 KO) z zawodniczką Silesia Boxing Kariną Kopińską (13-33-4, 3 KO). Pierwsze starcie było dobre w wykonaniu Kopińskiej. Zardzewiała w ringu Ewa starała się wydłużać dystans, Kopińska szukała natomiast szybkich akcji w półdystansie. Drugą odsłonę Kopińska rozpoczęła od czystego uderzenia prawym sierpowym. Podopieczna Andrzeja Liczika biła sztywne lewe proste, jej rywala za to wybierała kombinacje: lewy-prawy prosty i wydłużony lewy podbródkowy. Karina upatrywała szanse w kombinacjach i ciosach sierpowych, widać było plan wejścia w półdystans i bicia prawego sierpowego ze strony Kopinskiej. Była mistrzyni świata w boksie zawodowym zaczęła jednak uderzać jeszcze więcej ciosów prostych, dokładając do nich uderzenia na dół. Gdy skutecznie uruchomiła prawą rękę, zaczęła budować sobie przewagę. Dalej walczyła na dystans, skutecznie radząc sobie z ambitną przeciwniczką. Z rundy na rundę zawodniczka Knockout Promotions wyglądała coraz lepiej i podkręcała tempo, Kopińska była za to już wyraźnie zmęczona, zważywszy, że Piątkowskiej udawało się celnie trafiać również na jej korpus. Sędziowie po sześciu rundach jednogłośnie na punkty wskazali na Ewę Piątkowską (58-56 59-55, 58-56) i to jej ręka powędrowała do góry w geście zwycięstwa. Obie zawodniczki dały dosyć dobry pojedynek, choć jeśli Ewa ma jeszcze ambicje na sukcesy w boksie, musi przygotować lepszą formę na swoje następne występy.

Wyniki pozostałych walk:

Marcin Ficner vs. Jakub Laskowski: zwycięstwo Laskowskiego na punkty po czterech rundach
Artur Proksa vs. Jakub Targiel (boks amatorski): zwycięstwo Proksy na punkty
Hubert Benkowski vs. Maciej Ważny: zwycięstwo Benkowskiego na punkty po czterech rundach
Radosław Chojnowski vs. Sebastian Rembecki: wygrana Rembeckiego stosunkiem „dwa do remisu”
Krzysztof Rogowski – Maksym Vislaukh: zwycięstwo Białorusina przez TKO w drugiej rundzie
Alexas Kubicki – Julia Kabzińska (boks amatorski): punktowe zwycięstwo Kubicki
Damian Ławniczak – Siergiej Huk: zwycięstwo Ukraińca przed czasem w drugiej rundzie

źródło: bokser.org

LUCJAN OLSZEWSKI – DZIENNIKARSKA LEGENDA NIE ŻYJE

Olszewski_boks

W wieku 85 lat, po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Lucjan Olszewski, jeden z najważniejszych dziennikarzy sportowych w Polsce. Był m.in. redaktorem naczelnym miesięczników „Boks” (w latach 1975-1990) i „Bokser” (1991-2004) oraz wiceprezesem PZB (1980-1983).

Urodzony w Zamościu, jako student dziennikarstwa i dziennikarz związany już z Warszawą, Olszewski był następcą legendarnego Aleksandra Rekszy i rozwijał jego projekt życia – miesięcznik „Boks”. Był wybitnym znawcą boksu olimpijskiego i miał znaczący wpływ na losy i odbiór swojego ukochanego sportu w Polsce. Skomentował również wiele słynnych walk polskich pięściarzy w telewizji. Książki (m.in. „O złote pasy” czy „Boks w Warszawie”), opracowania i artykuły, których był autorem, stanowią istotne i wiarygodne źródła wiedzy historycznej o pięściarstwie.

W ostatnich dwóch dekadach życia coraz bardziej zapomniany, musi trwać we wspomnieniach i lekturach kolejnych pokoleń kibiców boksu. Cześć Jego Pamięci.

Pogrzeb Lucjana Olszewskiego odbędzie się w środę, 8 kwietnia w kościele św. Katarzyny w Warszawie. Początek mszy zaplanowano na godzinę 9:00. Lucjan Olszewski spocznie na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej.

źródło: bokser.org

ROZPOCZĘŁO SIĘ NOWE ODLICZANIE CZASU DO IO W TOKIO. ZNAMY TERMIN IGRZYSK

tokyo2020-olympics

Rozpoczęło się nowe odliczanie czasu do letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) oraz lokalny Komitet Organizacyjny, we wespół z Komitetem Organizacyjnym IO Tokio 2020, Rządem Metropolitalnym w Tokio i rządem Japonii oficjalnie potwierdziły, że Igrzyska Olimpijskie odbędą się od piątku 23 lipca do niedzieli 8 sierpnia 2021 roku.

„Chcę podziękować Międzynarodowym Federacjom za ich jednomyślne wsparcie oraz Stowarzyszeniom Kontynentalnym Narodowych Komitetów Olimpijskich za wyrazy partnerstwa i współpracy w procesie konsultacji, jakie odbyliśmy w ciągu ostatnich kilku dni” – napisał w oficjalnym ogłoszeniu prezydent MKOl Thomas Bach.

OSTATECZNA DECYZJA: IGRZYSKA OLIMPIJSKIE W TOKIO ODBĘDĄ SIĘ W 2021 ROKU

tokyo2020-olympics

Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) Thomas Bach i premier Japonii Abe Shinzo odbyli dziś rano telekonferencję w celu podjęcia ostatecznego stanowiska w sprawie organizacji Igrzysk Olimpijskich w Tokio. W naradzie wzięli również udział m.in. przewodniczący komitetu organizacyjnego IO Mori Yoshiro, minister ds. organizacji IO Hashimoto Seiko, gubernator Tokio Koike Yuriko, dyrektor generalny MKOl Christophe De Kepper oraz dyrektor wykonawczy IO z ramienia MKOl Christophe Dubi.

Prezydent Bach i premier Abe, dostrzegając niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą ogólnoświatowa pandemia wirusa COVID-19 oraz jej ogromny wpływ na aktualne życie ludzi oraz na przygotowania sportowców z całego świata do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, postanowili, że te największe i najważniejsze dla sportów letnich na świecie zawody odbędą się w 2021 roku, z założeniem, że nie stanie się to później niż latem 2021 roku.

Bach i Shizno wyrazili nadzieję, że Igrzyska Olimpijskie w Tokio mogą stać się dla świata latarnią nadziei w tych niespokojnych czasach i że płomień olimpijski być może stanie się światłem na końcu tunelu, w którym obecnie znajduje się cały świat. Dlatego uzgodniono, że płomień olimpijski pozostanie w Japonii, a Igrzyska, choć odbędą się w 2021 roku zachowają nazwę Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich Tokio 2020.

Co oznacza zmiana terminu turnieju bokserskiego IO dla zawodniczek i zawodników z Afryki, Azji i Oceanii oraz Europy? Biorąc pod uwagę ducha sportu i fakt, że na IO mają startować najlepsi aktualnie sportowcy z całego świata, prawdopodobnie turnieje kwalifikacyjne zostaną powtórzone w 2021 r. Ale o tym dowiemy się w najbliższym czasie.

EUROPEJSKI TURNIEJ KWALIFIKACYJNY W LONDYNIE ZAWIESZONY

tokyo2020-olympics

Decyzją IOC Boxing Task Force (BTF) europejski turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020), zostanie dzisiaj zakończony po II serii walk i wyłonieniu 16 olimpijczyków (po 8 w wagach 52 i 57 kg). Odwołany zostaje także światowy turniej kwalifikacyjny w Paryżu (kilka dni temu odwołano kwalifikacje amerykańskie w Buenos Aires).

Powodem jest zagrożenie koronawirusem SARS-CoV-2.

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: PORAŻKI MATEUSZA POLSKIEGO I RYSZARDA LEWICKIEGO

polski2016

Trzeci dzień zmagań europejskich pięściarzy, którzy w Londynie walczą o prawo startu w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio (2020), nie był pomyślny dla dla Polaków. Na ringu w Copper Box Arena zobaczyliśmy dzisiaj dwóch Biało-Czerwonych: Mateusza Polskiego (69 kg) i Ryszarda Lewickiego (75 kg) ale obaj nie sprostali swoim rywalom. Pierwszego z nich pokonał na punkty (4-0) niespełna 19-letni Duńczyk Sebastian Terteryan, zaś drugi przegrał jednogłośnie na punkty (0-5) z najlepszym zawodnikiem Słowacji bez podziału na kategorie wagowe, 21-letnim Andrejem Csemezem.

Tak, więc w walce o kwalifikacje olimpijskie pozostało nam 3 podopiecznych trenera Iwana Juszczenko. Jutro Damian Durkacz (63 kg) zmierzy się z Węgrem Milanem Fodorem i jeśli pokona rywala, zdobędzie paszport na Igrzyska do Tokio. Z kolei Mateusz Masternak (91 kg), by zostać olimpijczykiem musi wygrać dwie walki. Najpierw jutro z brązowym medalistą Mistrzostw Świata z Jekaterynburga (2019), Bułgarem Radoslavem Panataleyevem, a następnie najprawdopodobniej z naturalizowanym w Hiszpanii Kubańczykiem Emmanuelem Reyesem Pla, o ile ten pokona jutro szablonowego Kirilla Afanaseva z Irlandii.

Trzecim Polakiem w turnieju jest Adam Kulik (+91 kg), który jeszcze nie zaprezentował się londyńskiej publiczności. On również musi wygrać dwa pojedynki by cieszyć się z kwalifikacji olimpijskiej. Pojutrze pięściarz z Lublina stanie oko w oko z mocnym Azerem Mahammadem Abdulayevem i jeśli pokona tę przeszkodę w ćwierćfinale zaboksuje z Niemcem Nelvie Tiafackiem lub Ukraińcem Tsotne Rogava.

WYNIKI WALK [16 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

1/8 FINAŁU

52 KG
Billal BENNAMA (Francja) – Hamza TOUBA (Niemcy) 5-0
Sakhil ALAKHVERDOVI (Gruzja) – Dusan JANJIC (Serbia) 5-0
Brendan IRVINE (Irlandia) – Istvan SZAKA (Węgry) 5-0
Gabriel ESCOBAR MASCUNANO (Hiszpania) – Dmytro ZAMOTAYEV (Ukraina) 4-1
Galal YAFAI (Wielka Brytania) – Rasul SALIEV (Rosja) 5-0
Koryun SOGHOMONYAN (Armenia) – David ALAVERDIAN (Izrael) 4-1
Cosmin-Petre GIRLEANU (Rumunia) – Rufat HUSEYNOV (Azerbejdżan) 3-2
Batuhan CIFTCI (Turcja) – Daniel ASENOV (Bułgaria) 3-2

57 KG
Peter McGRAIL (Wielka Brytania) – Kevin GODLA (Czechy) 5-0
Roland GALOS (Węgry) – Arslan KHATAEV (Finlandia) 5-0
Samuel KISTOHURRY (Francja) – Vasile USTUROI (Belgia) 5-0
Tayfur ALIYEV (Azerbejdżan) – Edgaras SKURDELIS (Litwa) RSC
Mykola BUTSENKO (Ukraina) – Artur BAZEYAN (Armenia) 5-0
Jose QUILES (Hiszpania) – Krenar ZENELI (Albania)  4-1
Albert BATYRGAZIEV (Rosja) – Viliam TANKO (Słowacja) 5-0
Hamsat SHADALOV (Niemcy) – Kurt WALKER (Irlandia) 5-0

1/16 FINAŁU

69 KG
Hugo MICALLEF (Monako) – Milan VRANKOVIC (Serbia) 5-0
Adem FETAHOVIC (Bosnia i Hercegowina) – Pavel POLAKOVIC (Czechy) 5-0
Eskerkhan MADIEV (Gruzja) – Paul Andreas WALL (Niemcy) 4-0
Aidan WALSH (Irlandia) – Pavel KAMANIN (Estonia) 5-0
Wahid HAMBLI (Francja) – Patriot BEHRAMI (Kosowo) 5-0
Mohamed RACHEM (Belgia) – Laszlo KOZAK (Węgry) 5-0
Yevhenii BARABANOV (Ukraina) – Attila Varga (Szwajcaria) 2 RSC
Lorenzo SOTOMAYOR COLLAZO (Azerbejdżan) – Dmitri GALAGOT (Mołdawia) 4-1
Sebastian TERTERYAN (Dania) – Mateusz POLSKI (Polska) 4-0
Aliaksandr RADZIONAU (Białoruś) – Marko ZELJKO (Chorwacja) 4-1
Miroslav KAPULER (Izrael) – Vincenzo MANGIACAPRE (Włochy) 4-1
Marcel RUMPLER (Austria) – Delano JAMES (Holandia) 5-0
Necat EKINCI (Turcja) – Gurgen MADOYAN (Armenia) 5-0
Dionysos PEFANIS (Grecja) – Eric TUDOR (Rumunia) 3-2
Andrey ZAMKOVOY (Rosja) – Youba SISSOKHO NDIAYE (Hiszpania) 4-1

75 KG
Gleb BAKSHI (Rosja) – Andrei VREME (Mołdawia) 5-0
Mindaugas GEDMINAS (Norwegia) – Balazs BACSKAI (Węgry) 3-2
Serhat GULER (Turcja) – Mihael OSTROUMOV (Izrael) 5-0
Vitali BANDARENKA (Białoruś) – Andreas KOKKINOS (Cypr) 5-0
Lancelot PROTON DE LA CHAPELLE (Belgia) – Silvio SCHIERLE (Niemcy) 3-2
Angel ROQUE (Szwajcaria) – Milos BARTL (Czechy) RSC 1
Miguel CUADRADO ENTRENA (Hiszpania) – Goce JANESKI (Macedonia) KO 1
Andrej CSEMEZ (Słowacja) – Ryszard LEWICKI (Polska) 5-0
Arman DARCHINYAN (Armenia) – Salvatore CAVALLARO (Włochy) 4-1
Michael NEVIN (Irlandia) – Max VAN DER PAS (Holandia) 4-1
Muhammad ABDILRASOON (Finlandia) – Mladen SOBJESLAVSKI (Chorwacja) 3-2
Giorgi KHARABADZE (Gruzja) – Sandro POLETAN (Serbia) 3-2
Simeon CHAMOV (Bułgaria) – Vytautas BALSYS (Litwa) 5-0
Adam CHARTOI (Szwecja) – Sorin-Mihai CALINIUC (Rumunia) 5-0
Lewis RICHARDSON (Wielka Brytania) – Victor YOKA (Francja) 5-0
Oleksandr KHYZNIAK (Ukraina) – Kamran SHAKHSUVARLY (Azerbejdżan) RSC 1

 

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: SANDRA DRABIK W ĆWIERĆFINALE! TOKIO CORAZ BARDZIEJ REALNE

sandra drabik_012

Cztery walki cztery zwycięstwa – to dorobek polskich pięściarek, które w Londynie rywalizują o prawo startu w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio (2020). Dzisiaj bardzo ważny krok w kierunku upragnionej Japonii wykonała Sandra Drabik (51 kg), pokonując jednogłośnie na punkty (5-0), jak zwykle agresywnie boksującą, Tetyanę Kob z Ukrainy. Tym samym zawodniczka z Kielc awansowała do ćwierćfinału, w którym skrzyżuje rękawice z zawodniczką gospodarzy, 27-letnią Charley-Sian Davison, która dzisiaj w takim samym stosunku co Sandra, wypunktowała Irlandkę Carly McNaul.

Jeśli Sandra Drabik pokona tę mało znaną na międzynarodowych ringach, ale zapewne mocno umotywowaną, Brytyjkę zdobędzie olimpijski paszport, o który bezskutecznie rywalizowała przed czterema laty. Dodajmy, że awans do Tokio wywalczy sześć pięściarek z Europy z wagi o limicie 51 kg.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [16 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Busenaz CAKIROGLU (Turcja) – Maria GONZALEZ CACERES (Hiszpania) 5-0
Yuliya APANASOVICH (Białoruś) – Rugile ALTARAVICIUTE (Litwa) RSC
Stoyka KRASTEVA (Bułgaria) – Wassila LKHADIRI (Francja) 5-0
Svetlana SOLUIANOVA (Rosja) – Eliana PILEGGI (Szwajcaria)
Sandra DRABIK (Polska) – Tetyana KOB (Ukraina) 5-0
Charley-Sian DAVISON (Wielka Brytania) – Carly McNAUL (Irlandia) 5-0
Nina RADOVANOVIC (Serbia) – Sanae JAH (Belgia) 5-0
Giordana SORRENTINO (Włochy) – Anush GRIGORYAN (Armenia)

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: MASTERNAK I DURKACZ WALCZĄ DALEJ. DRAMAT WIKTORZAKA

master_mormeck

Krótko trwały dzisiaj ringowe występy Biało-Czerwonych, startujących w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020). Zaczynając od końca – Mateusz Masternak (91 kg) pod koniec 1. starcia pokonał przez RSC na skutek kontuzji (rozcięcie lewego łuku brwiowego) bitnego Słowaka Davida Michalka i w kolejnym pojedynku zaboksuje z Bułgarem Radoslavem Pantaleyevem.

W niemal taki sam sposób jak bój „Mastera”, zakończyła się walka Sebastiana Wiktorzaka (81 kg) z Estończykiem Stivenem Aasem. Niestety jako przegrany z ringu zszedł Polak, który wygrał pierwszą rundę, ale okupił to kontuzją rozcięcia nad prawym okiem, co na początku drugiej rundy sprawiło, że sędzia ringowy (po konsultacji lekarskiej) odesłał go do narożnika ogłaszając zwycięstwo 20-letniego rywala.

Bardzo bliski zdobycia kwalifikacji olimpijskiej jest Damian Durkacz (63 kg), który dzisiaj miał boksować z pochodzącym z Afganistanu Portugalczykiem Faridem Walizadehem ale …rywal nie pojawił się na wadze i wychowanek trenera Ireneusza Przywary awansował do 1/8 finału, w którym skrzyżuje rękawice ze schematycznym Węgrem Milanem Fodorem. Jeśli go pokona, będzie mógł się cieszyć z olimpijskiego paszportu.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [15 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

63 KG
Gabil MAMEDOV (Rosja) – Lasha GURULI (Gruzja) 5-0
Alexandros TSANIKIDIS (Grecja) – Jasin Ljama (Macedonia) RSC 2
Yaroslav KHARTSYZ (Ukraina) – Paolo DI LERNIA (Włochy) 5-0
Milan FODOR (Węgry) – Semjon KAMANIN (Estonia) 5-0
Damian DURKACZ (Polska) – Farid WALIZADEH (Portugalia) WO.
Nikolai TERTERYAN (Dania) – Shpetim BAJOKU (Kosowo) ABD 3
Tugrulhan ERDEMIR (Turcja) – Kastriot SOPA (Niemcy) 5-0
Enrico LACRUZ (Holandia) – Ahmad SHTIWI (Izrael)
Abdelkarim SABOUNDJI (Belgia) – Rexildo ZENELI (Albania)
Georges BATES (Irlandia) – Leon DOMINGUEZ BECERRA (Hiszpania) RSC
Javid CHALABIYEV (Azerbejdżan) – Kiril RUSINOV (Bułgaria) 4-1
Alexandru PARASCHIV (Mołdawia) – Michal TAKACS Michal (Słowacja) 5-0

81 KG
Paul-Andrei ARADOAIE (Rumunia) – Blagoy NAYDENOV (Bułgaria) RSC 3
Stiven AAS (Estonia) – Sebastian WIKTORZAK (Polska) RSC 2 (kontuzja)
Liridon NUHA (Szwecja) – Peter TALLOSI (Węgry) 5-0
Emmet BRENNAN (Irlandia) – Radenko TOMIC (Bośnia i Hercegowina) RSC 2
Uke SMAJLI (Szwajcaria) – Polyneikis KALAMARAS (Grecja) 4-1
Gor NERSESYAN (Armenia) – Karel HOREJSEK (Czechy) 5-0
Luka PLANTIC Luka (Chorwacja) – Umar DZAMBEKOV (Austria) 3-2
Mikhail DAUHALIAVETS (Białoruś) – Paulius ZUJEVAS (Litwa) 5-0
Ziad EL MOHOR (Belgia) – Andrei CHIRIACOV (Mołdawia) 4-1
Gazimagomed JALIDOV (Hiszpania) – Artjom KASPARIAN (Holandia) 3-2
Imam KHATAEV (Rosja) – Gaetan NTAMBWE (Francja) RSC
Simone FIORI (Włochy) – Krenar ALIU (Finlandia) 5-0
Stepan HREKUL (Ukraina) – Ibragim BAZUEV (Niemcy) 4-1

91 KG
Wilfried FLORENTIN (Francja) – Nikolajs GRISUNINS (Łotwa) 5-0
Mucahit ILYAS (Turcja) – Rauf RAHIMOV (Azerbejdżan) 5-0
Aziz Abbes MOUHIIDINE (Włochy) – Dzemal BOSNJAK (Bośnia i Hercegowina) 3-2
Konstiantyn PINCHUK (Izrael) – Tadas TAMASAUSKAS (Litwa) 4-0
Serhiy HORSKOV (Ukraina) – Toni FILIPI (Chorwacja) 3-2
Narek MANASYAN (Armenia) – Adam HAMORI (Węgry)
Victor SCHELSTRAETE (Belgia) – Ahmed HAGAG (Austria)
Emmanuel REYES PLA (Hiszpania) – Cristian-Rizvan FILIP (Rumunia) 5-0
Kirill AFANASEV (Irlandia) – Nikoloz BEGADZE (Gruzja) 4-1
Mateusz MASTERNAK (Polska) – David MICHALEK (Słowacja) RSC 1 (kontuzja)

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: KAROLINA KOSZEWSKA O KROK OD TOKIO. PEWNA WYGRANA SANDRY KRUK

koszewska_minsk

W drugim dniu kobiecego turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020) podopieczne Karoliny Michalczuk ponownie schodziły z ringu jako zwyciężczynie. Najpierw w 1/16 finału Sandra Kruk (57 kg) pokonała jednogłośnie na punkty (5-0) 21-letnią Pleę Foteini z Grecji. Rywalka była dwukrotnie liczona ale pokazała dość dobre przygotowanie techniczne i niezłą szybkość. Była to zatem dobra próba przed kolejnym pojedynkiem, w którym oko w oko z Polką stanie jeszcze szybsza i zwinniejsza, była mistrzyni świata, Stanimira Petrova z Bułgarii.

W ćwierćfinale jest już Karolina Koszewska (69 kg), która dzisiaj w Londynie wypunktowała (5-0) odważnie boksującą 21-latkę z Norwegii, Madeleine Angelsen i jeśli w kolejnym pojedynku pokona doświadczoną Niemkę Nadine Apetz, zdobędzie upragniony olimpijski paszport. Jeśli nie, czekać ją będą baraże, gdyż z kategorii z limitem 69 kg do Tokio pojedzie 5 Europejek.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [15 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

1/16 FINAŁU

57 KG
Irma TESTA (Włochy) – Sandra BRUGGER (Szwajcaria) 5-0
Aycan GULDAGI (Turcja) – Jenifer FERNANDEZ ROMERO (Hiszpania) 3-2
Maria NECHITA (Rumunia) – Szabina SZUCS (Węgry) RSC 3
Sandra KRUK (Polska) – Plea FOTEINI (Grecja) 5-0
Helina BRUYEVICH (Białoruś) – Lenka BERNARDOVA (Czechy) 4-1
Yuliya TSYPLAKOVA (Ukraina) – Vida RUDOLF (Słowenia) 5-0
Mona MESTIAEN (Francja) – Melissa MORTENSEN (Dania) 3-2

1/8 FINAŁU

69 KG
Busenaz SURMENELI (Turcja) – Elina GUSTAFSSON (Finlandia) 5-0
Ani HOVSEPYAN (Armenia) – Martina SCHMORANZOVA (Czechy) RSC
Anna LYSENKO (Ukraina) – Eszter OLAH (Węgry) 5-0
Saadat DALGATOVA (Rosja) – Rosie ECCLES (Wielka Brytania) 4-1
Angela CARINI (Włochy) – Christina DESMOND (Irlandia) 5-0
Emilie SONVICO (Francja) – Ivana HABAZIN (Chorwacja) 4-1
Nadine APETZ (Niemcy) – Melis YONUZOVA (Bułgaria) 5-0
Karolina KOSZEWSKA (Polska) – Madeleine ANGELSEN (Norwegia) 5-0

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: JAKUB SŁOMIŃSKI I MACIEJ JÓŹWIK POZA TURNIEJEM

słomiński

Od dwóch porażek rozpoczęli swój start w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020) podopieczni trenera Biało-Czerwonych, Iwana Juszczenko. Dzisiaj na ringu w londyńskiej Copper Box Arena wystąpili Jakub Słomiński (52 kg) i Maciej Jóźwik (57 kg). Niestety obaj pożegnali się z turniejem po porażkach z Rosjaninem Rasulem Saliyevem (Jakub) i 20-letnim Ormianinem Arturem Bazeyanem (Maciej). Pierwszy, po dwóch liczeniach, został odesłany do narożnika w 2. starciu, zaś drugi przegrał każde ze starć z wyższym od siebie rywalem.

Jutro pierwsze turniejowe walki (1/16 finału) stoczą trzej Polacy. Damian Durkacz (63 kg) zaboksuje z Faridem Walizadehem (Portugalia), Sebastian Wiktorzak (81 kg) ze Stivenem Aasem (Estonia) zaś ten, na którego szczególnie zwrócone będą oczy bokserskiej Polski, Mateusz Masternak (91 kg), skrzyżuje rękawice z lubiącym bójkę w półdystansie Davidem Michalkiem (Słowacja).

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH

MĘŻCZYŹNI [14 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Hamza TOUBA (Niemcy) – Manuel CAPPAI (Włochy) 4-1
Rasul SALIEV (Rosja) – Jakub SŁOMIŃSKI (Polska) RSC 2
Batuhan CIFTCI (Turcja) – Zakaria BOUHDI (Belgia) 3-1

57 KG
Kevin GODLA (Czechy) – Francesco MAIETTA (Włochy) 3-2
Arslan KHATAEV (Finlandia) – Boyan ASENOV (Bułgaria) 5-0
Roland GALOS (Węgry) – Alen RAHIMIC (Bosnia i Hercegowina) 3-2
Vasile USTUROI (Belgia) – Hakan DOGAN (Turcja) 4-1
Samuel KISTOHURRY (Francja) – Robert-Eusebiu JITARU (Rumunia) 5-0
Edgaras SKURDELIS (Litwa) – Alexey LAGKAZASVILI (Grecja) 5-0
Tayfur ALIYEV (Azerbejdżan) – Bishara SABBAR (Izrael) 5-0
Mykola BUTSENKO (Ukraina) – Frederik JENSEN (Dania) RSC 1 (kontuzja)
Artur BAZEYAN (Armenia) – Maciej JÓŹWIK (Polska) 5-0
Jose QUILES (Hiszpania) – Nik NIKOLOV VEBER (Słowenia) 3-2
Krenar ZENELI (Albania) – Dorin BUCSA (Mołdawia) 3-2
Albert BATYRGAZIEV (Rosja) – Nemanya GAVRILOVIC (Serbia) RSC 2
Viliam TANKO (Słowacja) – Artyush GOMTSYAN (Gruzja) 3-1
Hamsat SHADALOV (Niemcy) – Anton CHARNAMAZ (Białoruś) 4-1

75 KG
Andrei VREME (Mołdawia) – Besart PIREVA (Kosowo) 3-2
Kamran SHAKHSUVARLY (Azerbejdżan) – Edin AVDIC (Austria) 4-1

+91 KG
Tsotne ROGAVA (Ukraina) – Algirdas BANIULIS (Litwa) 5-0
Morten GIVSKOV (Dania) – Daniel BURCIU (Rumunia) 5-0
Ivan VERIASOV (Rosja) – Ayoub GHADFA DRISSI EL AISSAOUI (Hiszpania) 5-0
Frazer CLARKE (Wielka Brytania) – Clemente RUSSO (Włochy) WO.

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: ANETA RYGIELSKA AWANSOWAŁA DO 1/8 FINAŁU

aneta_rygielska_2016

Od zwycięstwa Anety Rygielskiej (60 kg) rozpoczął się dzisiaj w Londynie turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020). Zawodniczka Pomorzanina Toruń, zgodnie z oczekiwaniami, pewnie pokonała (5-0) w 1/16 finału niespełna 23-letnią Rumunkę Cristine-Paulę Cosmę i w najbliższy wtorek (17 marca) stanie oko z doskonałą Irlandką Kellie Harrington, z którą niedawno przegrała podczas MTB. Strandja w Sofii.

Dzisiaj swoją pierwszą turniejową rywalkę poznała Sandra Drabik (51 kg). Będzie nią doświadczona Ukrainka, Tetyana Kob, która pokonała w 2. starciu przez RSC Anakhanim Aghayevą z Azerbejdżanu. Największą niespodzianką pierwszego dnia eliminacji była porażka niedawnej zawodowej mistrzyni świata, Belgijki Delfine Persoon (60 kg) z Greczynką Nikoleta Pitą.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH

KOBIETY [14 marca 2020 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Maria GONZALEZ CACERES (Hiszpania) – Tamara TARNOCZY (Węgry) 5-0
Stoyka KRASTEVA (Bułgaria) – Aikaterini KOUTSOGEORGOPOULOU (Grecja) 5-0
Eliana PILEGGI (Szwajcaria) – Iulia COROLI (Mołdawia) WO.
Tetyana KOB (Ukraina) – Anakhanim AGHAYEVA (Azerbejdżan) RSC 2
Giordana SORRENTINO (Włochy) – Ursula GOTTLOB (Niemcy) 5-0

60 KG
Caroline DUBOIS (Anglia) – Ala STARADUB (Bułgaria) 5-0
Nikoleta PITA (Grecja) – Delfine PERSOON (Belgia) 4-1
Donjeta SADIKU (Kosowo) – Maya KLEINHANS (Niemcy) 3-2
Esra YILDIZ (Turcja) – Maryna MALOVANA (Ukraina) 5-0
Kata PRIBOJSZKI (Węgry) – Chelsey HEIJNEN (Holandia) 3-2
Aneta RYGIELSKA (Polska) – Cristina-Paula COSMA (Rumunia) 5-0

69 KG
Elina GUSTAFSSON (Finlandia) – Aleksandra RAPAIC (Serbia) 5-0

KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE: ZNAMY RYWALKI I RYWALI BIAŁO-CZERWONYCH

tokyo2020-olympics

Jutro w Londynie rozpocznie się europejski turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020). Od 14 do 24 marca w Copper Box Arena o paszporty olimpijskie walczyć będzie 99 zawodniczek i 217 zawodników, w tym reprezentacje Polski, prowadzone przez Karolinę Michalczuk (kobiety) i Iwana Juszczenko (mężczyźni). Biało-Czerwoni poznali przed kilkoma godzinami swoje turniejowe drabinki.

W gronie kobiet najwięcej pięściarek wystąpi w wadze do 57 kg (23), 60 kg (22), 51 kg (21), 69 kg (17) i 75 (16). Wśród panów najliczniej obsadzone są waga do 75 kg (34 zawodników), 69 kg (31), 57 kg (30), 81 kg (29), 63 kg (28), 91 kg (26), +91 kg (20) i 52 kg (19). Jutro w ringu wystąpią Aneta Rygielska (60 kg), Jakub Słomiński (52 kg) i Maciej Jóźwik (57 kg). Pierwsza z wymienionych skrzyżuje rękawice z Rumunką Cristiną-Paula Cosmą, drugi zaboksuje z Rasulem Saliyevem (Rosja), zaś trzeci z Arturem Bazeyanem (Armenia).

KOBIETY

51 KG Sandra Drabik (16 marca) w 1/8 finału z Tatyaną Kob (Ukraina) lub Anakhahim Aghayevą (Azerbejdżan)
57 KG Sandra Kruk (15 marca) w 1/8 finału ze Stanimirą Petrovą (Bułgaria)
60 KG Aneta Rygielska (14 marca) w 1/16 finału z Cristiną-Paula Cosmą (Rumunia)
69 KG Karolina Koszewska (17 marca) w 1/8 finału z Madeleine Angelsen (Norwegia)
75 KG Elżbieta Wójcik (17 marca) w 1/8 finału z Aynur Rzayevą (Azerbejdżan)

MĘŻCZYŹNI

52 KG Jakub Słomiński (14 marca) w 1/16 finału Rasulem Saliyevem (Rosja)
57 KG Maciej Jóźwik (14 marca) w 1/16 finału z Arturem Bazeyanem (Armenia)
63 KG Damian Durkacz (15 marca) w 1/16 finału z Faridem Walizadehem (Portugalia)
69 KG Mateusz Polski (16 marca) w 1/16 finału z Sebastianem Terteryanem (Dania)
75 KG Ryszard Lewicki (16 marca) w 1/16 finału z Andrejem Csemezem (Słowacja)
81 KG Sebastian Wiktorzak (15 marca) w 1/16 finału ze Stivenem Aasem (Estonia)
91 KG Mateusz Masternak (15 marca) 1/16 finału z Davidem Michalkiem (Słowacja)
+91KG Adam Kulik (18 marca) w 1/8 finału z Mahammadem Abdullayevem (Azerbejdżan)

W AMMANIE POZNALIŚMY KOLEJNYCH OLIMPIJCZYKÓW. GÓRĄ INDIE I KAZACHSTAN

mms_2018a

W Ammanie zakończył się turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020), w którym rywalizowały zawodniczki i zawodnicy z Azji, Australii i Oceanii. Wśród kobiet paszporty olimpijskie wywalczyły 22 pięściarki (Indie i Tajwan 4, Chiny 3, Australia, Japonia, Korea Południowa i Tajlandia po 2 oraz Filipiny, Kazachstan i Uzbekistan po 1), zaś w gronie mężczyzn 41 pięściarzy (Kazachstan 8, Uzbekistan 6, Indie i Jordania po 5, Australia, Chiny po 3, Iran, Tadżykistan i Tajlandia po 2 oraz Filipiny, Japonia, Mongolia, Nowa Zelandia i Wietnam po 1).

KOBIETY
FINAŁY [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG Yuan Chang (Chiny) – Tsukimi Namiki (Japonia) 3-2
57 KG Lin Yu-Ting (Tajwan) – Sena Irie (Japonia) 5-0
60 KG Oh Yeon-Ji (Korea Południowa) – Simranjit Kaur (Indie) 5-0
69 KG Gu Hong (Chiny) – Chen Nien-Chin (Tajwan) 3-2
75 KG Li Qian (Chiny) – Caitlin Parker (Australia) 5-0

BARAŻE O KWALIFIKACJĘ OLIMPIJSKĄ [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Tursunoy Rakhimova (Uzbekistan) – Jutamas Jitpong (Tajlandia) 4-1
Irish Magno (Filipiny) – Sumaiya Kosimova (Tadżykistan) 5-0

MĘŻCZYŹNI
FINAŁY [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG Hu Jianguan (Chiny) – Thitisan Panmot (Tajlandia) RSC 1
57 KG Mirazizbek Mirzakhailov (Uzbekistan) – Mohammad Al-Wadi (Jordania) 5-0
63 KG Elnur Abduraimov (Uzbekistan) – Zakir Safiullin (Kazachstan) 3-2
69 KG Zeyad Eashash (Jordania) – Vikash Krishan (Indie) WO.
75 KG Eumir Marcial (Filipiny) – Abilkhan Amankul (Kazachstan) 3-2
81 KG Bekzad Nurdauletov (Kazachstan) – Paulo Aokuso (Australia) 5-0
91 KG Vassiliy Levit (Kazachstan) – David Nyika (Nowa Zelandia) 4-1
+91KG Bakhodir Jalolov (Uzbekistan) – Justis Huni (Australia) 5-0

BARAŻE O KWALIFIKACJĘ OLIMPIJSKĄ [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Saken Bibosinov (Kazachstan) – Carlo Paalam (Filipiny) 4-1
Alex Winwood (Australia) – Omid Ahmadisafa (Iran) 3-2

57 KG
Daniyal Shahbakhsh (Iran) – Tso Sing Yu (Hongkong) 5-0
Chatchai Butdee (Tajlandia) – Ham Sang-Myeong (Korea Południowa) 5-0

63 KG
Bakhodur Usmonov (Tadżykistan) – Ashkan Rezaei (Iran) 5-0
Manish Kaushik (Indie) – Harrison Garside (Australia) 4-1

69 KG
Serwonets Okazawa (Japonia) – Maimaititu Ersun (Chiny) 5-0

75 KG
Seyedshahin Mousavi (Iran) – Byamba-Erdene Otgonbaatar (Mongolia) 4-1

81 KG
Shabbos Negmatulloev (Tadżykistan) – Kumar Sachin (Indie) 5-0

TURNIEJ KWALIFIKACYJNY DLA AZJI, AUSTRALII ORAZ OCEANII NA OSTATNIEJ PROSTEJ

tokyo2020-olympics

Azjatycki (z Australią i Oceanią) turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020) wyłonił już niemal komplet zawodniczek i zawodników, którzy zdobyli prawo startu w stolicy Japonii. Rozgrywane w Ammanie (Jordania) kwalifikacje przyniosły kilka sensacji, jak choćby ćwierćfinałowe porażki aktualnej mistrzyni świata Nesthy Petecio (Filipiny, 57 kg) i wicemistrzyni olimpijskiej Yin Junhua (Chiny, 57 kg), które sprawią, że te dwie znakomite zawodniczki najpewniej zobaczymy jeszcze w kwalifikacji ostatniej szansy, czyli w ogólnoświatowym turnieju w Paryżu (13-20 maja 2020 r.).

Wśród kobiet paszporty olimpijskie wywalczą w Ammanie 22 zawodniczki – po 4 pięściarki z wag 57, 60, 69 i 75 kg oraz 6 z 51 kg. Z kolei dla mężczyzn z Azji, Australii i Oceanii przygotowano 41 kwalifikacji – po 6 w wagach 52, 57 i 63 kg, po 5 – 69, 75 i 81 kg oraz po 4 – 91 i +91 kg.

KOBIETY

ĆWIERĆFINAŁY [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Tursunoy Rakhimova (Uzbekistan) 4-1
Tsukimi Namiki (Japonia) – Jutamas Jitpong (Tajlandia) 5-0
Yuan Chang (Chiny) – Sumaiya Kosimova (Tadżykistan) 5-0
Mary Kom Hmangte (Indie) – Irish Magno (Filipiny) 5-0

57 KG
Sena Irie (Japonia) – Nesthy Petecio (Filipiny) 4-1
Im Ae-Ji (Korea Południowa) – Sakshi (Indie) 5-0
Skye Nicolson (Australia) – Bolortuul Tumurkhuyag (Mongolia) 5-0
Lin Yu-Ting (Tajwan) – Yin Junhua (Chiny) 5-0

60 KG
Oh Yeon-Ji (Korea Południowa) – Anja Stridsman (Australia) 5-0
Sudaporn Seesondee (Tajlandia) – Raykhona Kodirova (Uzbekistan) 5-0
Wu Shih-Yi (Tajwan) – Riza Pasuit (Filipiny) 5-0
Simranjit Kaur (Indie) – Namuun Monkhor (Mongoia) 5-0

69 KG
Chen Nien-Chin (Tajwan) – Uranbileg Shinetsetseg (Mongolia) 5-0
Baison Manikon (Tajlandia) – Kaye Scott (Australia) 4-1
Gu Hong (Chiny) – Valentina Khalzova (Kazachstan) 5-0
Lovlina Borgohain (Indie) – Maftunakhon Melieva (Uzbekistan) 5-0

75 KG
Li Qian (Chiny) – Munkhbat Myagmajargal (Mongolia) 5-0
Pooja Rani (Indie) – Pornnipa Chutee (Tajlandia) 5-0
Nedezhda Ryabets (Kazachstan) – Thi Huong Nguyen (Wietnam) 5-0
Caitlin Parker (Australia) – Seong Su-Yeon (Korea Południowa) 5-0

PÓŁFINAŁY [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Tsukimi Namiki (Japonia) – Huang Hsiao-Wen (Tajwan) ABD 1
Yuan Chang (Chiny) – Mary Kom Hmangte (Indie) 3-2

57 KG
Sena Irie (Japonia) – Im Ae-Ji (Korea Południowa) 5-0
Lin Yu-Ting (Tajwan) – Skye Nicolson (Australia) 5-0

60 KG
Oh Yeon-Ji (Korea Południowa) – Sudaporn Seesondee (Tajlandia) 5-0
Simranjit Kaur (Indie) – Wu Shih-Yi (Tajwan) 4-1

69 KG
Chen Nien-Chin (Tajwan) – Baison Manikon (Tajlandia) 5-0
Gu Hong (Chiny) – Lovlina Borgohain (Indie) 5-0

75 KG
Li Qian (Chiny) – Pooja Rani (Indie) 5-0
Caitlin Parker (Australia) – Nedezhda Ryabets (Kazachstan) 4-1

MĘŻCZYŹNI

ĆWIERĆFINAŁY [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Amit (Indie) – Carlo Paalam (Filipiny) 4-1
Hu Jianguan (Chiny) – Saken Bibosinov (Kazachstan) 5-0
Thitisan Panmot (Tajlandia) – Alex Winwood (Australia) 5-0
Shakhobidin Zoirov (Uzbekistan) – Omid Ahmadisafa (Iran) 5-0

57 KG
Mirazizbek Mirzakhailov (Uzbekistan) – Tso Sing Yu (Tajwan) 5-0
Serik Temirzhanov (Kazachstan) – Daniyal Shahbakhsh (Iran) ABD 3
Van Duong Nguyen (Wietnam) – Chatchai Butdee (Tajlandia) RSC 1
Mohammad Al-Wadi (Jordania) – Ham Sang-Myeong (Korea Południowa) 5-0

63 KG
Obada Al-Kasbeh (Jordania) – Bakhodur Usmonov (Tadżykistan) 5-0
Zakir Safiullin (Kazachstan) – Ashkan Rezaei (Iran) 5-0
Elnur Abduraimov (Uzbekistan) – Harrison Garside (Australia) 4-1
Chinzorig Baatarsukh (Mongolia) – Manish Kaushik (Indie) 3-2

69 KG
Zeyad Eashash (Jordania) – Marion Ah Tong (Samoa) 5-0
Bobo-Usmon Baturov (Uzbekistan) – Qiong Maimaitu Ersun (Chiny) 5-0
Vikash Krishan (Indie) – Sewonrets Okazawa (Japonia) 5-0
Ablaikhan Zhusupov (Kazachstan) – Wuttichai Masuk (Tajlandia) 5-0

75 KG
Eumir Marcial (Filipiny) – Byamba-Erdene Otgonbaatar (Mongolia) RSC 3
Ashish Kumar (Indie) – Maikhel Muskita (Indonezja) 5-0
Abilkhan Amankul (Kazachstan) – Fanat Kakhramonov (Uzbekistan) 5-0
Tanglatihan Tuoheta Erbieka (Chiny) – Seyedshahin Mousavi (Iran) 3-2

81 KG
Bekzad Nurdauletov (Kazachstan) – Shabbos Negmatulloev (Tadżykistan) 5-0
Odai A-Hindawi (Jordania) – Yomkhot Jakkapong (Tajlandia) 5-0
Chen Daxaing (Chiny) – Kumar Sachin (Indie) 3-2
Paulo Aokuso (Australia) – Mankh Nguyen (Wietnam) 5-0

91 KG
Vassiliy Levit (Kazachstan) – Davlat Boltayev (Tadżykistan) 5-0
Hussein Iashaish (Jordania) – Ato Plodzicki-Faoagali (Samoa) RSC 2
Sanjatr Tursunov (Uzbekistan) – Toufan Sharifi (Iran) 5-0
David Nyika (Nowa Zelandia) – Alaa Ghousoon (Syria) 5-0

+91 KG
Bakhodir Jalolov (Uzbekistan) – Denis Latypov (Brunei) 5-0
Satish Kumar (Indie) – Daivi Otgonbayar (Mongolia) 5-0
Justis Huni (Australia) – Leuila Mau`u (Nowa Zelandia) 5-0
Kamyshbek Kunkabayev (Kazachstan) – Aihemaiti Maimaiti (Chiny) 5-0

PÓŁFINAŁY [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Hu Jianguan (Chiny) – Amit (Indie) 3-2
Thitisan Panmot (Tajlandia) – Shakhobidin Zoirov (Uzbekistan) 4-1

57 KG
Mirazizbek Mirzakhailov (Uzbekistan) – Serik Temirzhanov (Kazachstan) 5-0
Mohammad Al-Wadi (Jordania) – Van Duong Nguyen (Wietnam) 3-2

63 KG
Zakir Safiullin (Kazachstan) – Obada Al-Kasbeh (Jordania) 3-2
Elnur Abduraimov (Uzbekistan) – Chinzorig Baatarsukh (Mongolia) 3-2

69 KG
Zeyad Eashash (Jordania) – Bobo-Usmon Baturov (Uzbekistan) 3-2
Vikash Krishan (Indie) – Ablaikhan Zhusupov (Kazachstan) 3-2

75 KG
Eumir Marcial (Filipiny) – Ashish Kumar (Indie) 4-1
Abilkhan Amankul (Kazachstan) – Tanglatihan Tuoheta Erbieka (Chiny) 3-2

81 KG
Bekzad Nurdauletov (Kazachstan) – Odai A-Hindawi (Jordania) 5-0
Paulo Aokuso (Australia) – Chen Daxaing (Chiny) 5-0

91 KG
Vassiliy Levit (Kazachstan) – Hussein Iashaish (Jordania) 4-1
David Nyika (Nowa Zelandia) – Sanjatr Tursunov (Uzbekistan) 5-0

+91 KG
Bakhodir Jalolov (Uzbekistan) – Satish Kumar (Indie) 5-0
Justis Huni (Australia) – Kamyshbek Kunkabayev (Kazachstan) WO.

BARAŻE O KWALIFIKACJĘ OLIMPIJSKĄ [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

69 KG
Maimaititu Ersun (Chiny) – Marion Ah Tong (Samoa) 5-0
Serwonets Okazawa (Japonia) – Wuttichai Masuk (Tajlandia) 4-0

75 KG
Byamba-Erdene Otgonbaatar (Mongolia) – Maikhel Muskita (Indonezja) 5-0
Seyedshahin Mousavi (Iran) – Fanat Kakhramonov (Uzbekistan) 4-1

81 KG
Shabbos Negmatulloev (Tadżykistan) – Yomkhot Jakkapong (Tajlandia) 5-0
Kumar Sachin (Indie) – Mankh Nguyen (Wietnam) 4-1

7. MŁODZIEŻOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN ODBĘDĄ SIĘ W KIELCACH

Aiba Logo

Polski Związek Bokserski (PZB) poinformował wczoraj, że w dniach od 2 do 9 listopada 2020 r. zorganizuje 7. Młodzieżowe Mistrzostwa Świata mężczyzn. Turniej odbędzie się w Hali Legionów w Kielcach. Kontrkandydatem Polski w staraniach o prawo do zorganizowania MMŚ była Nikaragua.

Dodajmy, że gospodarzami poprzednich edycji MMŚ były: Guadalajara (Meksyk, 2008), Baku (Azerbejdżan, 2010), Erywań (Armenia, 2012), Sofia (Bułgaria, 2014), Sankt Petersburg (Rosja, 2016) i Budapeszt (Węgry, 2018).

SENSACJA NA BROOKLYNIE. ROBERT HELENIUS ZWYCIĘŻA PRZED CZASEM ADAMA KOWNACKIEGO

Kownacki-vs-Helenius

Straszliwa bitwa w Barclays Center zakończyła się wielkim szokiem dla polskich kibiców. Adam Kownacki (20-1, 15 KO) został pokonany przez TKO w czwartej rundzie przez Roberta Heleniusa (30-3, 19 KO), który potężnymi uderzeniami odwrócił losy walki i powstrzymał marsz ‚Babyface’a’.

Adam zaczął lewym prostym na korpus, a potem zaczął bardzo ostro wchodzić do półdystansu. Bił prawym z góry nad lewą ręką, lewym sierpowym na głowę i sierpami z obu rąk na korpus. Wciąż dobrze pracował lewy prosty, a także prawy prosty na tułów. Kanonada Polaka nie ustawała. Helenius był rzucany po całym ringu i nie potrafił utrzymać Adama w dystansie. „Babyface” ruszył do dalszej pracy od pierwszej sekundy drugiej odsłony. Fin zachowywał nordycki chłód i szukał bomby z prawej ręki, lecz to Adam ją zrzucił. Za moment nadział się jednak na mocny prawy prosty i rozgorzała brutalna jatka. Polak dominował, lecz przyjmował też swoje. Helenius został przyparty do lin i zasypany uderzeniami w końcówce starcia.

Trzecia odsłona to nieco spokojniejszy początek. Nie na długo. Lewa ręka Adama torowała drogę, a prawe dochodziły do głowy Fina coraz częściej. Osłabiały go też uderzenia na dół. ”Babyface” napierał niczym walec i był bezlitosny, ale Helenius zdołał odgryźć się kilkoma mocnymi uderzeniami. Brakowało mu natomiast pracy nóg i techniki, by zmienić obraz tej batalii. Tak się przynajmniej wydawało.

Niestety… Niespodziewanie na początku czwartej odsłony Adam został czysto trafiony bardzo mocnymi ciosami prawą ręką. Był poważnie zraniony, choć sędzia uznał przez moment, że ”Babyface” się poślizgnął. Fin zachował zimną krew, rzucił Polaka na deski, a gdy ten wstał, zasypał go uderzeniami i sędzia przerwał pojedynek. Szok na Brooklynie stał się faktem, polscy kibice zamarli w milczeniu, a smutny Kownacki ruszył od razu do szatni, pozostawiając na placu boju wciąż jakby ”chłodnego” zwycięzcę, na twarzy którego pojawił się jednak w końcu dumny uśmiech.

Nie można ślepo ufać statystykom, ale oglądając walkę i patrząc na jej obraz malowany w liczbach przez firmę Compubox, można było zauważyć sporą przewagę Kownackiego we wszystkich aspektach. Helenius posiadał natomiast spory atut strategiczny (bardzo mocne pojedyncze uderzenie przy przewadze zasięgu ramion), który cierpliwie wykorzystywał przy każdej nadarzającej się okazji. Adam przyjął kilka naprawdę mocnych ciosów w trzech pierwszych rundach, aż wreszcie w czwartej został trafiony na punkt i zamroczony, a potem złamany serią, której nie powstrzymają nawet najlepsze statystyki.

KOWNACKI vs HELENIUS – STATYSTYKI CIOSÓW

Wszystkie ciosy (w nawiasie ciosy na korpus):
Kownacki – 84 (45) z 224, 37.5% skuteczności
Helenius – 49 (10) z 228, 21.5%

Ciosty proste przednią ręką (w nawiasie ciosy na korpus):
Kownacki – 29 (12) z 90, 32.2%
Helenius – 13 (3) z 73, 17.8%

Ciosy mocne (w nawiasie ciosy na korpus):
Kownacki – 55 (33) z 134, 41%
Helenius – 36 (7) z 155, 23.2%

Po walce powiedzieli:

Adam Kownacki
„Sędzia myślał, że w czwartej rundzie się poślizgnąłem, jednak trochę mnie zamroczyło. I tyle, później Helenius rzucił się na mnie jak bydlak i zrobił to, co ja zazwyczaj robię. Chciałem walczyć dalej, ale… To boks, musisz uważać cały czas, zwłaszcza w wadze ciężkiej. Ale to też lekcja, wciąż jestem na szczęście piękny i młody (śmiech). Wrócę do gry. Chcę natychmiastowego rewanżu, choć nie ma go w kontrakcie na walkę. Może powinienem go przytrzymać po nokdaunie albo zagrać w stylu Andrzeja Gołoty. Trener mówił mi między rundami, żebym bił podwójnym lewym prostym i nie szedł na chama. Człowiek uczy się na błędach. Muszę teraz obejrzeć walkę, wielcy zawodnicy wracają”.

Robert Helenius
„Kownacki to twarda sztuka, ale ciężka praca się opłaciła. Wiedziałem, że go zraniłem, gdy sędzia w czwartej rundzie uznał, że Adam się poślizgnął. To dobry bokser, kilka razy miałem szczęście w tej walce. Teraz pora na powrót do rodziny, to był czas wyrzeczeń, teraz czas na wspólne świętowanie”.

źródło: bokser.org

SĘDZIOWSKA FARSA PO WALCE ARTURA SZPILKI Z SERGIEJEM RADCZENKO W ŁOMŻY

szpilka_radczenko

Walką z Siergiejem Radczenką (7-6, 5 KO), będącą pojedynkiem wieczoru gali KnockOut Boxing Night X w Łomży, powracający do wagi junior ciężkiej Artur Szpilka (24-4, 16 KO) miał udowodnić, że stać go na pojedynki z najlepszymi w nowej dywizji. Niestety tak się nie stało. Polaka dopadły dawne demony, a werdykt sędziów punktowych musiał wzbudzić niesmak.

Pierwsza runda pod dyktando Artura. Polak rozpoczął spokojnie, lokując na korpusie rywala kilka celnych ciosów. Pozytywnego obrazu inauguracyjnego starcia nie zmieniły nawet dwa niebezpieczne momenty, w których Radczenko zepchnął naszego zawodnika na liny i spróbował swojego firmowego lewego sierpa. Druga runda zdecydowanie bardziej wyrównana. Siergiej zaczął momentami wyprzedzać „Szpilę”, dzięki czemu udało mu się kilkukrotnie zaskoczyć naszego pięściarza. Dramatyczny przebieg miała runda trzecia. Ukrainiec wystrzelił w niej idealną bronią na mańkuta – bezpośrednim prawym, i posłał tym ciosem Polaka na deski. Na szczęście Artur nie był zamroczony i natychmiast wrócił do gry. Rundę wygrał jednak Radczenko. Czwarte starcie ponownie było wyrównane, zaś w piątym Artur raz jeszcze znalazł się na deskach. Siergiej złapał Polaka serią ciosów, a ten upadł na matę starając się ich uniknąć. Niestety, starcie znowu było przegrane, a cała walka zaczęła od tego momentu przybierać coraz bardziej ponury dla nas obraz. Wraz z drugim nokdaunem posypało się dosłownie wszystko. Szpila próbował, ale jego poczynania nie robiły na Ukraińcu żadnego wrażenia, zaś każdy atak Siergieja sprawiał, że Polak znajdował się w ogromnych tarapatach. Przed dziewiątą rundą, w narożniku Artura pojawił się Andrzej Wasilewski – i najwyraźniej przekazał mu kilka mocnych słów, ponieważ dziewiąte starcie Polak zaczął z przytupem. Niestety, nadal to Radczenko był w swoich atakach zdecydowanie groźniejszy. W pewnym momencie wydawało się nawet, że Ukrainiec jest niezwykle bliski zakończenia pojedynku na swoją korzyść przed czasem, ale w kluczowym momencie Szpili pomógł nieco sędzia, udzielając Radczence ostrzeżenia za rzekome bicie po komendzie stop. W ostatniej odsłonie tej emocjonującej batalii, nie mający innego wyjścia Szpila postawił wszystko na jedną kartę, przechodząc do frontalnego ataku. Dzięki temu, kibice zgromadzeni w łomżańskiej hali mieli okazję oglądać kilka naprawdę emocjonujących wymian. Artur w końcu parę razy trafił, i wydaje się, że jednym z ciosów nawet wreszcie zamroczył rywala. Ten jednak do końca nie pozostawał mu dłużny. Po ostatnim gongu wydawało się, że werdykt może być tylko jeden: Radczenko zrobił w tej walce zdecydowanie więcej, by wygrać. Sędziowie uznali jednak inaczej. Punktacja 95-93, 94-94, 95-92 na korzyść Szpilki nie tylko nie oddaje przebiegu walki, ale jest po prostu skandaliczna. Artur na zwycięstwo zwyczajnie nie zasłużył.

Patrick Mendy (18-16-3, 1 KO) dał się poznać jako pięściarz szalenie twardy i trudny do boksowania. Było więc wiadomo, że Fiodor Czerkaszyn (16-0, 11 KO) nie będzie miał z nim lekko. I nie miał, ale w siódmej rundzie kapitalnym lewym sierpowym na zejściu znokautował pięściarza z Gambii! Mendy przed czasem przegrał tylko raz – przed siedmioma laty z Callumem Smithem, i to w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Znokautować go zatem niezmiernie trudno, o czym Fiodor przekonał się dziś na własnej skórze. Czerkaszyn od pierwszych sekund imponował brylantową techniką, znakomitą szybkością, oraz nienaganną pracą na nogach. Gambijczyk odstawał od niego właściwie w każdym aspekcie pięściarskiego rzemiosła. Mimo to, do siódmej rundy w zasadzie ani przez chwilę Mendy nie wydawał się być zagrożony w tym pojedynku przegraną przed czasem. Gambijczyk był mocno trafiany chociażby w drugiej i piątej odsłonie, ale przyjmował te ciosy bez zmrużenia oka. Do czasu. W siódmym starciu Czerkaszyn kapitalnie, w tempo wystrzelił kontrującym lewym sierpowym, i ściął Mendy’ego z nóg. Patrick wstał, wydawał się być gotowy do kontynuowania rywalizacji, ale sędzia ogłosił wygraną Fiodora przed czasem. Pora na jeszcze większe wyzwania!

Paweł Stępień (13-0-1, 11 KO) z powodu naderwanego ścięgna w kolanie nie boksował od lipca ubiegłego roku i kontrowersyjnego remisu z Markiem Matyją. Dziś Szczecinianin w końcu wrócił między liny, i choć może nie zachwycił, to pewnie wypunktował na dystansie ośmiu rund Gearda Ajetovicia (31-24-2, 16 KO). Walka wyglądała w zasadzie tak, jak można było się spodziewać. Stępień dobrze pracował na nogach, i w swoim stylu skutecznie punktował rywala ciosami zadawanymi z różnych płaszczyzn. Ajetović zaś nie miał zamiaru podejmować żadnego zbędnego ryzyka – Serb od pierwszych sekund boju skoncentrował się w zasadzie wyłącznie na szczelnej obronie, przez którą Polak niespecjalnie miał pomysł, jak się przebić. Cały pojedynek nie dostarczył kibicom zbyt wielu emocji, i miał raczej formę otwartego sparingu. Stępień, prawdopodobnie chcąc zrzucić rdzę po dłuższej przerwie, też nie forsował tempa i zadowolił się bezpieczną wygraną na punkty. Sędziowie punktowali, nie mogło być inaczej, trzy razy 80-72 na korzyść pięściarza ze Szczecina.

Przemysław Zyśk (12-0, 4 KO) przede wszystkim doskonale zaczął pojedynek z Wasylem Kurasowem (11-5, 6 KO). Po pierwszej rundzie wydawało się nawet, że pięściarz z Ostrołęki zdoła jako pierwszy zastopować Ukraińca, ale nic z tego – ostatecznie Przemek musiał zadowolić się wyraźną wygraną na punkty. Zyśk zaczął znakomicie – jego prawy sierpowy kilka razy wstrząsnął pięściarzem z Ukrainy, i po inauguracyjnym starciu Kurasow wracał do swojego narożnika na miękkich nogach. Wydawało się, że jeżeli Polak będzie kontynuował natarcie, prędzej czy później uda mu się przełamać rywala. Nic z tego. W kolejnych starciach 22-letni zawodnik z Ukrainy coraz łatwiej radził sobie z atakami Zyśka, samemu raz po raz celnie kontrując. Poza tym, o ile na początku Przemek wydawał się być pełen wigoru, szybki i precyzyjny, tak od połowy dystansu do głosu coraz częściej dochodził już Kurasow. Ukrainiec nie robił jednak w ringu tyle, by wygrywać rundy, a nawet najsłabsze starcia w wykonaniu Zyśka optycznie były dość wyrównane. W dodatku, w ostatnim starciu Polakowi udało się rzucić rywala na deski (choć trzeba przyznać, że duża w tym zasługa złego ustawienia na nogach Kurasowa). Właśnie stąd tak wysoka punktacja sędziów – 80-71, 78-71, 79-72.

Kamil Bednarek (3-0, 1 KO) to jeden z naszych najbardziej obiecujących pięściarzy. Dziś młody zawodnik z Dzierżoniowa dowiódł, że drzemie w nim spory potencjał, i porozbijał na dystansie sześciu rund solidnego Iwana Muraszkina (5-6-1, 2 KO). Od początku pojedynku zarysowała się przewaga Polaka, który był od rywala bardziej zdecydowany, szybszy, i zwyczajnie lepszy technicznie. Wprawdzie przez pierwsze dwie-trzy rundy Białorusin starał się jeszcze odgryzać (i czasem robił to naprawdę skutecznie), jednak czym dalej w las, tym w większych Muraszkin znajdował się tarapatach. Ostatnie dwa starcia to już pełna dominacja Polaka, podkreślona krwią intensywnie spływającą z nosa przybysza z Białorusi.

źródło: bokser.org

« Older Entries