Archiwum: ZAWODNICY A-Z

10. MŚK: PEWNE ZWYCIĘSTWA SANDRY DRABIK I ELŻBIETY WÓJCIK

sandra drabik_012

W sobotniej I serii walk 1/16 finałów 10. Mistrzostw Świata Kobiet w Boksie w New Delhi wystąpiły dwie reprezentantki Polski – Sandra Drabik (51 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg). Obie bardzo dobrze weszły w turniej pokonując jednogłośnie na punkty swoje rywalki. Zawodniczka z Kielc nie dała żadnych szans wyższej od niej Algierce, Ouidad Sfouh, która w tym roku zdobyła tytuł mistrzyni Afryki w wadze koguciej (nr 9 w rankingu AIBA w 54 kg), natomiast najlepsza niegdyś juniorka świata z Karlina po szarpanej walce, w której miała szybko na deskach swoją rywalkę, pokonała pewnie byłą brązową medalistką Mistrzostw Azji, Sujin Seon (nr 3 w rankingu AIBA) z Korei Południowej.

W pojedynkach 1/8 finału, które odbędą się 19 listopada, Sandra Drabik zmierzy się ze Szwedką Lise Sandebjoer (nr 30 w rankingu AIBA), zaś Elżbieta Wójcik (nr 21 wg AIBA) stanie oko w oko z faworytką gospodarzy, Saweety Boora (nr 16 wg AIBA). Dodajmy, że dzisiaj w II serii walk 1/16 finału Sandra Kruk (57 kg) zaboksuje z 25-letnią aktualną wicemistrzynią Unii Europejskiej – Ornellą Wahner (Niemcy), zaś Natalia Barbusińska (64 kg) z 25-letnią wicemistrzynią Azji – Dan Dou (Chiny).

Na marginesie wczorajszej walki Kingi Szlachcic (60 kg) i dzisiejszych dwóch pojedynków zastanawia obecność w polskim narożniku trenera reprezentacji …Czech, Michala Soukupa. Jeśli wczoraj tylko asystował Karolinie Michalczuk, to dzisiaj ewidentnie sprawiał wrażenie głównego trenera przy asyście Krzysztofa Kucharzewskiego. Na zawodach tej rangi to niespotykana sytuacja…

10. MŚK: KINGA SZLACHCIC NIE POKONAŁA PIERWSZEJ TURNIEJOWEJ PRZESZKODY

kinga_szlachcic

Wczoraj w New Delhi rozpoczęły się 10. Mistrzostwa Świata Kobiet w Boksie, w których rywalizuje m.in. siedem Biało-Czerwonych pod wodzą Karoliny Michalczuk. Na pierwszy występ Polki czekaliśmy do czwartej serii zawodów. Start w turnieju zainaugurowała debiutantka na imprezie tej rangi, 23-letnia Kinga Szlachcic (60 kg), mając za rywalkę urodzoną w Paryżu Kanadyjkę Caroline Veyre. O siedem lat starsza oponentka, mimo sporego doświadczenia, szczególnie po 1. starciu wydawała się być do pokonania przez Kingę. Niestety w kolejnych starciach rywalizacja wyrównała się, z lekkim wskazaniem na rywalkę i to ona, wygrywając niejednogłośnie na punkty (4-1), awansowała do 1/8 finału.

Jutro czeka nas „polski” dzień, bo w turniejowe szranki staną aż cztery nasze pięściarki. Sandra Drabik (51 kg) zmierzy się z 23-letnią tegoroczną mistrzynią Afryki wagi koguciej – Ouidad Sfouh (Algieria), Sandra Kruk (57 kg) z 25-letnią aktualną wicemistrzynią Unii Europejskiej – Ornellą Wahner (Niemcy), Natalia Barbusińska (64 kg) z 25-letnią wicemistrzynią Azji – Dan Dou (Chiny) oraz Elżbieta Wójcik (75 kg) z 26-letnią byłą brązową medalistką Mistrzostw Azji – Sujin Seon (Korea Południowa). Stawką tych pojedynków będzie awans do najlepszych „16″ w poszczególnych kategoriach wagowych.

10. MŚ: BIAŁO-CZERWONE POZNAŁY SWOJE TURNIEJOWE RYWALKI

msk2018

Aż 277 zawodniczek z 62 krajów powalczy o medale 10. Mistrzostw Świata Kobiet w Boksie. W New-Delhi wystąpi również siedmioosobowa reprezentacja Polski, prowadzona przez najlepszą w historii naszego pięściarstwa zawodniczkę, Karolinę Michalczuk. Podopieczne byłej mistrzyni świata, którą w Indiach wspiera w roli asystenta Krzysztof Kucharzewski, czeka niełatwe zadanie, bo żeński boks czyni z roku na rok coraz większe postępy a poziom sportowy coraz szerszej czołówki mocno wyrównany. Jak losowały Biało-Czerwone?

WYNIKI LOSOWANIA

51 KG Sandra Drabik (43 zawodniczki) 17 listopada w 1/16 finału z Ouidad Sfouh (Algieria)
57 KG Sandra Kruk (41 zawodniczek) 17 listopada w 1/16 finału z Ornellą Wahner (Niemcy)
60 KG Kinga Szlachcic (38 zawodniczek) 16 listopada w 1/16 finału z Caroline Veyre (Kanada)
64 KG Natalia Barbusińska (30 zawodniczek) 17 listopada w 1/16 finału z Dan Dou (Chiny)
69 KG Karolina Koszewska (25 zawodniczek) 18 listopada w 1/8 finału z Yaroslava Yakushiną (Rosja)
75 KG Elżbieta Wójcik (24 zawodniczki) 17 listopada w 1/16 finału z Sujin Seon (Korea Południowa)
81 KG Agata Kaczmarska (14 zawodniczek) 18 listopada w 1/8 finału z Marią Urakovą (Rosja)

KRZYSZTOF GŁOWACKI PONOWNIE ZAWODOWYM MISTRZEM ŚWIATA!

glowacki_vlasov

Znakomite widowisko stworzyli Krzysztof Głowacki (31-1, 19 KO) i Maksim Własow (42-3, 25 KO) w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series. Wygrał Polak i odzyskał tytuł mistrza świata WBO kategorii junior ciężkiej, póki co w wersji tymczasowej, lecz prawdopodobnie Aleksander Usyk pójdzie teraz do wagi ciężkiej i Krzysiek zostanie uznany pełnoprawnym championem!

Rosjanin ostro ruszył na naszego rodaka, ale „Główka” skontrował go lewym sierpowym, studząc nieco zapały.  Polak przyjął w pierwszej rundzie długi prawy, odpowiedział jednak znów lewym sierpem, a krótkim prawym wstrząsnął rywalem. Niestety ułamek sekundy po komendzie stop, dlatego nie miał okazji ponowić akcji. W drugiej rundzie Własow wydłużył dystans, operując ciosami prostymi. Krzysiek natomiast polował ciosami na korpus.

Trzecie starcie wyglądało źle, ale na kilkanaście sekund przed końcem krótki prawy Krzyśka w połączeniu ze złym ustawieniem nóg rywala dał Polakowi dodatkowy punkt za nokdaun. Własow nie był ani trochę ranny, ale sędzia liczył. Bo miał prawo… Fajna i wyrównana była czwarta runda. Po tym co wcześniej pokazali Briedis i Gevor, teraz kibice oglądali boks na naprawdę wysokim poziomie. Piąta runda dla Własowa. Co prawda odczuwał wyraźnie haki na korpus, ale wydłużał i ponawiał swoje akcje. Nawet jeśli dwa pierwsze ciosy pruły powietrze, to trzeci dochodził celu. – Poczekaj na niego, on sam do ciebie przyjdzie – mówił w narożniku trener Fiodor Łapin. Ale podobnie wyglądały kolejne trzy minuty, przy czym „Główka” coraz częściej szukał korpusu przeciwnika.

Siódma i ósma runda były wyrównane, może nawet z lekkim wskazaniem na Własowa, jednak w dziewiątej haki po dole ewidentnie kruszyły Rosjanina. Jeśli tylko taki cios wchodził czysto, Maksim od razu się kleił i klinczował. Własow odżył po przerwie. Trafiał częściej, za to Krzysiek wyraźniej.

Kapitalna jedenasta runda. Obaj trafiali mocnymi ciosami. Po zderzeniu głowami pod lewym okiem Polaka pojawiło się głębokie rozcięcie. Z kolei na czole Własowa pojawiła się spora opuchlizna. Przed ostatnim starciem obaj dostali zasłużone brawa od kibiców. Ostatnie trzy minuty – jak cała walka. Widowiskowe, zażarte, prowadzone w wysokim tempie i… trudne do punktowania. Krzysiek kończył pojedynek zakrwawiony, na czole Maksima wyrosła piłeczka tenisowa. Jutro obaj będą cierpieć, ale póki co czekali w napięciu na werdykt. Sędziowie punktowali 118:110, 117:110 i 115:112 – wszyscy na korzyść Polaka! Brawo!

źródło: bokser.org

W GLIWICACH SZPILKA NIEZNACZNIE LEPSZY OD WACHA. STĘPIEŃ W TARAPATACH ALE WYGRAŁ

szpilka_wach

Po emocjonujących dziesięciu rundach Artur Szpilka (22-3, 15 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Mariusza Wacha (33-4, 17 KO), choć pojedynek skończył półprzytomny, na skraju nokautu. Przekrętu żadnego nie było, ale przez wzgląd na końcówkę rewanż wydaje się być obowiązkowy!

Od pierwszego gongu Mariusz ruszył do przodu. Szybszy Artur tańczył na nogach, bił konsekwentnie lewym na korpus, ale „Waszka” wyczekał i huknął prawym z całej siły. Chybił, ale ten cios przeszedł od celu dosłownie o centymetry. Druga odsłona wyglądała podobnie, lecz dwadzieścia sekund przed gongiem podopieczny Piotra Wilczewskiego trafił mocnym prawym krzyżowym. – Jedziemy! – mobilizował swojego zawodnika „Wilk”. – Doły! – słychać było po drugiej stronie Andrzeja Gmitruka. Trzecia runda nieznacznie dla „Szpili”, który znów uruchomił nogi. I słuchał wskazówek z narożnika. Na starcie czwartego starcia Mariusz trafił rywala dwa razy przy linach. Wach przejął inicjatywę, jednak zmęczył się chyba tym tempem i w końcówce spuścił nieco z tonu. W piątym dla odmiany Artur lepiej zaczął, a Mariusz lepiej finiszował. Znów doszedł długi prawy. – To za mało. Te rundy są jeszcze zbyt równe – pobudzał „Waszkę” Wilczewski. W szóstej rundzie Wach podkręcił tempo. I sprawdziło się co mówił. Podmęczony już lekko Szpilka opuścił ręce przy linach i zainkasował kilka bomb Wacha. Mariusza przytkała widocznie poprzednia runda, bo w siódmej przez dwie minuty oddał inicjatywę rywalowi. Ale trafił długim prawym na korpus, poprawił prawym na górę i znów zrobiło się gorąco. Ale Artur na samym finiszu odpowiedział lewym sierpowym. W ósmym starciu Mariusza dopadł ewidentny kryzys. Przechodził te trzy minuty. Artur za to nabrał wiatru w żagle i choć nie robił większej krzywdy, pewnie wygrał 10:9. Podobnie wyglądało ponad dwie i pół minuty kolejnego starcia. Wach trafił tuż przed gongiem mocnym prawym, lecz nie miał prawa wygrać tego odcinka jedną akcją. Na ostatnią rundę Wach wyszedł zdeterminowany. Zaatakował, dał z siebie wszystko. Przez dwie minuty bez rezultatu, aż w końcu złapał Szpilkę prawym bitym z góry. Artur padł na deski. Powstał z trudem. To było najdłuższe czterdzieści sekund w jego karierze. Zataczał się, był półprzytomny, ale dotrwał jakimś cudem do gongu. Wszyscy czekali w napięciu na werdykt… Sędziowie orzekli – 97:93 Szpilka, 93:96 Wach i 95:94 Szpilka.

Paweł Stępień (12-0, 11 KO) ma za sobą najtrudniejszą walkę, ale i najcenniejszy skalp w karierze. Polak powstał z desek i pokonał przed czasem byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi półciężkiej, Dimitrija Suchockiego (23-7, 16 KO). Pięściarz ze Szczecina wyszedł do ringu zrelaksowany. Fajnie przepuszczał akcje przeciwnika, samemu kąsając lekkimi, za to celnymi kontrami. W trzeciej rundzie Rosjanin ostrzej natarł, przechodził do półdystansu, ale Paweł w końcówce ostudził nieco jego zapały dwoma kontrami. Suchocki zawsze był znany jednak z mocnego uderzenia i determinacji. Na własnej skórze przekonał się o tym Polak 40 sekund przed końcem czwartej odsłony, gdy poleciał na deski po lewym sierpowym rywala. Nie był bardzo zraniony, ale rundę przegrał 8:10. Suchocki nabrał wiary w sukces, atakował jeszcze śmielej i obraz pojedynku wyrównał się na półmetku. W szóstej rundzie większość ciosów Rosjanina przepuszczał bądź blokował, lecz za bardzo oddał inicjatywę. Ładne uniki to zdecydowanie za mało, by wygrywać rundy. A rozochocony Suchocki bił z całych sił z obu rąk. Rzadko trafiał czysto, ale to on dyktował teraz tempo. Dopiero w siódmym starciu Stępień odzyskał rytm i choć zainkasował parę „obcierek”, to chyba wygrał ten trzyminutowy odcinek. W ósmej rundzie wyglądał jeszcze lepiej. Na początku dziewiątej rundzie nastąpiło przełamanie. Stępień zranił oponenta lewym sierpowym, a za moment posłał na deski bezpośrednim prawym. Suchocki czekał do ośmiu. Za długo. Gdy powstał, sędzia Arek Małek zastopował potyczkę. To był chyba mały błąd arbitra, ale z drugiej strony Suchocki dał mu też pretekst, czekając zbyt długo na kolanie. Tak czy siak Paweł pokazał, że poza umiejętnościami bokserskimi, ma również do tego sportu serducho.

Maciej Sulęcki (27-1, 11 KO) to światowa czołówka wagi średniej. Jean Michel Hamilcaro (26-10-3, 6 KO) to średniak, ale Francuzi znani są z twardych charakterów, liczyliśmy więc na dłuższą walkę. Nic z tego. „Striczu” szybko rozprawił się z przeciwnikiem. Po pierwszej spokojnej, trochę rozpoznawczej rundzie, egzekucja nastąpiła w drugiej. Podopieczny Andrzeja Gmitruka napoczął przeciwnika hakiem na korpus. Ten chciał szybko odpowiedzieć, lecz Sulęcki skontrował go prawym krzyżowym na szczękę, po raz drugi posyłając na deski. Potem rozwinął skrzydła, zasypywał oponentami ciosami z obu rąk i po dwóch kolejnych liczeniach sędzia zatrzymał jednostronne bicie.

Ewa Piątkowska (12-1, 4 KO) w dobrym stylu pokonała Ornellę Domini (13-2, 3 KO) i po raz drugi obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBC w wadze junior średniej. W pierwszej rundzie podopieczna Andrzeja Liczika jeszcze sondowała rywalkę, ale w drugiej poczęstowała ją lewym hakiem na górę, poprawiła długim prawym krzyżowym, a jej jab kąsał coraz częściej. Po przypadkowym zderzeniu głowami po czwartej odsłonie Polce zaczęło jednak puchnąć lewe oko. To ją rozproszyło, wybiło z rytmu i boks wyglądał trochę gorzej, ale w połowie szóstego starcia trafiła mocnym lewym sierpowym i wróciła do gry. Urodziwa Szwajcarka w dziewiątej odsłonie już mocno cierpiała, a Ewa czując krew podkręciła tempo. Pretendentka wykazała się charakterem i dzielnie zaboksowała do końca. Sędziowie punktowali na korzyść Polki 100:90, 98:92 i 99:91.

W polsko-polskiej walce wagi półciężkiej Marek Matyja (15-1-1, 7 KO) pokonał Remigiusza Woza (11-4, 6 KO). Początek dość niespodziewany. Przez dwie i pół minuty nieznacznie przeważał Wóz, ale na trzydzieści sekund przed końcem nadział się na kontrę prawym sierpowym. Pięściarz z Oleśnicy poszedł za ciosem, wyprowadził długą serię i zmusił sędziego Leszka Jankowiaka do liczenia. Ale gdy walka została wznowiona, zabrzmiał zbawienny gong. Drugie starcie wyrównane, lecz w trzecim Matyja znów mocno trafił, poprawił kilkoma bombami i tym razem arbiter zatrzymał już dalszą rywalizację.

Zwycięstwa do swoich rekordów dopisali Przemysław Zyśk (9-0, 3 KO) w wadze junior średniej oraz Łukasz Różański (10-0, 9 KO). Przemek pewnie wypunktował Igora Fanijana (16-17-3, 8 KO) na dystansie ośmiu rund, choć można mu zarzucić, że momentami niepotrzebnie chciał się bić zamiast boksować. Na Łukasza natarł przez kilkadziesiąt sekund Eugen Buchmueller (13-4, 10 KO), lecz Polak spokojnie to przetrzymał i prawym sierpowym w okolice ucha zmusił do przyklęknięcia. Za moment taki samy prawy sierp Różańskiego zakończył walkę.

źródło: bokser.org

PIĘĆ POLEK W ŚWIATOWYM RANKINGU AIBA. TRZY Z NICH NIE STARTUJĄ W MŚ

Aiba Logo

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA), na kilka dni przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata Kobiet w Boksie, opublikowało najnowszy ranking 250 najlepszych zawodniczek rywalizujących na ringach boksu olimpijskiego. W zestawieniu znalazło się pięć Polek - Aneta Rygielska (60 kg), która zajmuje 19 lokatę z dorobkiem 200 punktów, Elżbieta Wójcik (75 kg, 21 miejsce, 70 punktów), Agata Kaczmarska (81 kg, 14 miejsce, 105 punktów), Sylwia Kusiak (+81 kg, 4 miejsce, 200 punktów) i Lidia Fidura (+81 kg, 11 miejsce 150 punktów).

Niestety trzy z nich nie poprawią swojej lokaty podczas Mistrzostw Świata w New Delhi. Rygielska i Kusiak tym razem nie znalazły uznania w oczach trenerki kadry, Karoliny Michalczuk, zaś Fidura nadal nie jest jeszcze gotowa do rywalizacji po kontuzji, jakiej doznała podczas ME w Sofii.

W poprzednim rankingu (z sierpnia 2017 roku) Aneta Rygielska zajmowała 7 miejsce w limicie 57 kg, Elżbieta Wójcik była 31. w wadze do 75 kg, zaś Sylwia Kusiak 11. w wadze +81 kg. Lidia Fidura wróciła do zestawienia po roku przerwy, zaś Agata Kaczmarska w nim debiutuje. Niestety z klasyfikacji „wypadła” Sandra Drabik (dotychczas 9 miejsce w wadze do 51 kg).

Dodajmy, że AIBA w kształtowaniu swojego zestawienia bierze pod uwagę tylko turnieje światowe i kontynentalne, nie uwzględnia zawodów tej rangi co np. Mistrzostwa Europy do lat 22, Mistrzostwa Unii Europejskiej, Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej, czy Mistrzostw Krajów Nordyckich.

10. MŚ: SIEDEM POLEK WYSTĄPI W NEW DELHI

Boks Kobiet 01

Siedem reprezentantek Polski wystartuje w 10. Mistrzostwach Świata seniorek w boksie, które w dniach od 15 do 24 listopada odbędą się w New Delhi. Trenerka Biało-Czerwonych, Karolina Michalczuk, na turniej do Indii zabierze następujące zawodniczki: Sandrę Drabik (Soma Boxing Kielce, 51 kg), Sandrę Kruk (Niezrzeszona OZB Warmińsko-Mazurski, 57 kg), Kingę Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra, 60 kg), Natalię Barbusińską (SKB Spartakus Szczecin, 64 kg), Karolinę Koszewską (Legia FC Warszawa, 69 kg), Elżbietę Wójcik (KSW Róża Karlino, 75 kg) i Agatę Kaczmarską (BKS Radomiak Radom, 81 kg).

Dodajmy, że New Delhi po raz drugi w historii jest gospodarzem światowego czempionatu pań. Niemal dokładnie 12 lat temu (od 18 do 24 listopada 2006 r.) odbyły się tam 4. MŚ, z których Polki przywiozły 3 medale (srebro Karolina Michalczuk i brąz Jagoda Karge oraz Beata Małek). Czy śladem swojej trenerki oraz starszych koleżanek pójdzie wyselekcjonowana siódemka Biało-Czerwonych? Oby, bo ostatnie medal Mistrzostw Świata nasze zawodniczki wywalczyły w 2012 r. w Qinhuangdao. Wówczas srebrne krążki wywalczyły Sandra Kruk i Magdalena Stelmach, zaś z brązem do kraju wróciła wspomniana Michalczuk.

ĆWIERĆFINAŁ WBSS: MASTERNAK NIEZNACZNIE SŁABSZY OD DORTICOSA

master_mormeck

Po raz kolejny zabrakło kropki nad „i”. Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) zaprezentował się wczoraj w Orlando bardzo dobrze, ale niestety okazało się to zbyt mało na pokonanie Yuniera Dorticosa (23-1, 21 KO). Ostatecznie po dwunastu ciekawych rundach Polak przegrał jednogłośną decyzją sędziów.

Początek był jeszcze spokojny. Obaj pięściarze szachowali się ciosami prostymi, choć widać było, że to Mateusz jest nieco bardziej zestresowany. Kubańczyk mocno podkręcił tempo w drugiej rundzie, kiedy to udało mu się kilkukrotnie zranić reprezentanta Polski. „Master” w opałach był tak sporych, że chwilami mogliśmy się obawiać, że zakończy pojedynek z Dorticosem tak szybko jak Dmitrij Kudriaszow. Na szczęście Polak w przeciwieństwie do Rosjanina kryzysowe momenty przetrwał.

Po pierwszych wygranych przez siebie czterech rundach Kubańczyk się jednak trochę wystrzelał, a wtedy do głosu zaczął dochodzić pięściarz z Wrocławia. Wydaje się, że w środkowej fazie pojedynku Masternak „rozczytał” swojego rywala, potrafił doskonale unikać jego ciosów i sam świetnie atakował z kontrataku. W okolicach ósmego starcia trener Piotr Wilczewski dostrzegł nawet, że Kubańczyk jest już bardzo zmęczony i to Polak zaczął stopniowo przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niestety dla nas, w końcowej fazie walki Dorticos złapał drugi oddech i to raczej on lepiej zaakcentował ostatnie rundy.

Ostatecznie po dwunastu starciach sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za wygraną pięściarza z gorącej wyspy. Punktacja brzmiała 115-113, 116-112, 115-113. To oznacza, że Mateusz Masternak podobnie jak Krzysztof Włodarczyk zakończył swój udział w turnieju World Boxing Super Series na ćwierćfinale. A szkoda, bo Dorticos zdecydowanie był do pokonania…

źródło: bokser.org

„DIABLO” SZYBKO NOKAUTUJE SANDSA. BOLESNA PORAŻKA SZYMAŃSKIEGO Z JOURNEYMAN`EM

diablo01

W pojedynku wieczoru gali Nosalowy Dwór Knockout Boxing Night 4 w Zakopanem Krzysztof Włodarczyk (56-4-1, 39 KO) nie dał absolutnie żadnych szans Al’owi Sandsowi (20-4, 18 KO) i pokonał Amerykanina już w drugiej rundzie po… lewym prostym. Dla „Diablo” była to trzecia tegoroczna walka i trzecia wygrana.

Pojedynek rozpoczął się spokojnie, pierwsza runda była zachowawcza – jak zwykle w pojedynkach z udziałem Krzysztofa. Z kolei Sands zadał kilka ciosów, ale nie były one realnym zagrożeniem dla Włodarczyka. W drugiej „Diablo” był już ciut aktywniejszy i w pewnym momencie wyprowadził lewy prosty, który trafił Sandsa i po którym Amerykanin zwijał się na deskach z bólu. Udało mu się na chwilę wstać, jednak ponownie uklęknął i sędzia ringowy przegrał starcie.

Patryk Szymański (19-1, 10 KO) miał pod okiem Andrzeja Gmitruka rozpocząć nowy etap swojej kariery, tymczasem… zaliczył straszną wpadkę i przegrał pierwszą walkę w karierze. Niespodzianka. Przykra niespodzianka. Wydawało się, że może i twardy, za to nie dysponujący mocnym ciosem Fouad El Massoudi (15-11, 2 KO) jest z góry skazany na pożarcie, tymczasem… Już w pierwszej rundzie zawodnicy zderzyli się głowami, co być może miało negatywny wpływ na pięściarza z Konina. Rozochocony przeciwnik od trzeciej rundy rozpoczął szturm na naszego prospekta, zyskując coraz wyraźniejszą przewagę. Sensacja dopełniła się w czwartej rundzie. Patryk został zastopowany. Padł po serii zakończonej prawą ręką. Co prawda powstał, ale poddał go narożnik.

Fiodor Czerkaszyn (11-0, 7 KO) pokazał, że nie tylko potrafi szybko nokautować, ale również zaboksować na pełnym dystansie. Dziś pokonał pewnie jak zwykle twardego Bartłomieja Grafkę (21-32-3, 10 KO). O ile pierwsza odsłona była jeszcze spokojna i typowo rozpoznawcza, to już w drugiej po świetnym lewym sierpowym Ukraińca pod Polakiem ugięły się nogi. Bartek wyciągnął wnioski i schował się za szczelną gardą, więc od trzeciej rundy podopieczny Fiodora Łapina coraz częściej bił hakami na korpus. Dłuższe kombinacje lżejszych ciosów kończył zawsze jednym mocnym. Szukał prawego podbródka i nawet dwa razy znalazł miejsce, jednak Grafka znany jest z tego, że przewraca się bardzo rzadko. W drugiej połowie walki Grafka starał się przejść do półdystansu, lecz szybszy i lepiej wyszkolony Czerkaszyn kontrolował go ciosami prostymi z dystansu. Dobra walka, zakończona wysoki zwycięstwem Fiodora – 79:73 i dwukrotnie 80:72.

Damian Kiwior (4-0) udanie rozpoczął swoją polską część zawodowej kariery, pokonując podczas gali w Zakopanem niezwyciężonego dotąd Gkourama Mirzajewa (3-1, 2 KO). Polak rozpoczął od jabów, ale już w drugiej rundzie szukał bezpośrednich prawych. Rywal starał się odpowiadać, lecz jego ciosy były zbyt obszerne i Damian zbierał te akcje na blok. Od trzeciej odsłony Kiwior dodał do swojego arsenału ciosy na korpus. Wielokrotny mistrz naszego kraju miał mały zastój w czwartym i piątym starciu, ale dobrze finiszował w szóstym, przypieczętowując swoją wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść 59:55 i 58:56.

źródło: bokser.org

NIEUDANY POWRÓT DO CHICAGO. ADAMEK SZYBKO ZNOKAUTOWANY PRZEZ MILLERA

Adamek937

Tomasz Adamek (53-6, 31 KO) dostarczył nam wielu niezapomnianych chwil, lecz w konfrontacji z ponad 140-kilogramowym Jarrellem Millerem (22-0-1, 19 KO) był po prostu bez szans. Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej poległ już w drugiej rundzie!

Zgodnie z oczekiwaniami „Big Baby” od razu ostro ruszył na Polaka, który uciekał nogami, obijał jego tułów, szukając kontry z defensywy. Szybko dało się odczuć, że ciosy „Górala” nie robią wrażenia na cięższym o 40 kilogramów przeciwników. Miller trafił prawym podbródkiem, ale nasz wojownik przyjął to bez zmrużenia oka. Wyglądało to nieźle. Przez trzy minuty… Zaraz na początku drugiego starcia Miller zepchnął Tomka do lin, tam trafił prawym sierpowym przez gardę, poprawił prawym podbródkowym i wstrząsnął Polakiem. Adamek zrobił krok w tył, lecz Jarrell przymierzył jeszcze jednym prawym podbródkiem i było po wszystkim. Nokaut.

źródło: bokser.org

W WAŁCZU POZNALIŚMY MISTRZYNIE POLSKI DO LAT 23

Boks Kobiet 01

Wczoraj w Wałczu zakończyły się 7. Mistrzostwa Polski do lat 23 Kobiet w Boksie. Ogółem w hali MOSiR, przy ul. Chłodnej 12, o medale rywalizowało 70 zawodniczek z 31 klubów reprezentujących 12 Okręgowych Związków Bokserskich. Wśród walczących było m.in. kilka aktualnych reprezentantek kraju, które rywalizują o miejsce w kadrze na zbliżające się Mistrzostwa Świata seniorek w Indiach.

Pasy (dosłownie! – po raz pierwszy w historii polskiego boksu) mistrzyń kraju A.D. 2018 zdobyły: Dorota Bukowska (BKS Tiger Łomża, 48 kg), Milena Zglenicka (MKSW Pomorzanin Toruń, 51 kg), Ewa Białas (Akademia Boksu R. Gortata, 54 kg), Anna Góralska (KS Korona Wałcz, 57 kg), Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń, 60 kg), Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin, 64 kg), Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin, 69 kg), Elżbieta Wójcik (KSW Róża Karlino, 75 kg), Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom, 81 kg) i Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka, +81 kg)

Tak, więc tytuły sprzed roku obroniły Zglenicka, Góralska, Rygielska, Wójcik i Kaczmarska. Z pozostałych złotych medalistek z Grudziądza (2017) – Wiktoria Sądej (tym razem 51 kg) i Katarzyna Szarańska (64 kg) przegrały w ćwierćfinałach, zaś Klaudia Sołtys (69 kg) pożegnała się z turniejem w półfinale.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [6 PAŹDZIERNIKA 2018 ROKU - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Dorota Bukowska (BKS Tiger Łomża) – Wiktoria Andrzejewska (KS Copacabana Konin) AB 1
51 KG Milena Zglenicka (MKSW Pomorzanin Toruń) – Olga Michalska (KS Ziętek Team Kalisz) 5-0
54 KG Ewa Białas (Akademia Boksu R. Gortata) – Natalia Wojdak (KS Copacabana Konin) 5-0
57 KG Anna Góralska (KS Korona Wałcz) – Barbara Grabowska (GUKS Carbo Gliwice) 5-0
60 KG Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Kinga Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra) 5-0
64 KG Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) – Viktoria Dombrowska (WKB Gryf Wejherowo) RSC 2
69 KG Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin) – Larysa Sabiniarz (KS Boxing Team Chojnice) 5-0
75 KG Elżbieta Wójcik (KSW Róża Karlino) – Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) 5-0
81 KG Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) – Aleksandra Smuklerz (BKS Radomiak Radom) 5-0
+81 KG Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka) – Antonina Lemańska (KS Wda Świecie) 5-0

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [5 PAŹDZIERNIKA 2018 ROKU - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Dorota Bukowska (BKS Tiger Łomża) – Kornelia Łukaszewska (KS Copacabana Konin) AB 1

51 KG
Olga Michalska (KS Ziętek Team Kalisz) – Angelika Krzysztoforska (KSW Róża Karlino) 5-0
Milena Zglenicka (MKSW Pomorzanin Toruń) – Róża Asanowicz (UKS Boxing Sokółka) 5-0

54 KG
Ewa Białas (Akademia Boksu R. Gortata) – Anita Kamińska (KS Boks Lublin) 5-0
Natalia Wojdak (KS Copacabana Konin) – Justyna Sadzińska (KS Wda Świecie) RSC 1

57 KG
Barbara Grabowska (GUKS Carbo Gliwice) – Zuzanna Jankowiak (SW Gostyń) 5-0
Anna Góralska (KS Korona Wałcz) – Kamila Mikulska (KS Bombardier Gdynia) 5-0

60 KG
Kinga Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra) – Marta Maciejewska (MKSW Pomorzanin Toruń) RSC 1
Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra) RSC 3

64 KG
Viktoria Dombrowska (WKB Gryf Wejherowo) – Olga Piechowicz (KB Legia Warszawa) 5-0
Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) – Ewa Zamkowska (RKB Boxing Radom) AB 1

69 KG
Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin) – Malwina Żmuda (06 Kleofas/AZS AWF Katowice) 5-0
Larysa Sabiniarz (KS Boxing Team Chojnice) – Klaudia Sołtys (BKS Jastrzębie Zdrój) 5-0

75 KG
Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Aleksandra Kondej (BKS Skorpion Szczecin) WO.
Elżbieta Wójcik (KSW Róża Karlino) – Dominika Kołton (KSZO Ostrowiec Św.) AB 1

81 KG
Aleksandra Smuklerz (BKS Radomiak Radom) – Inez Jóźwiak (KS Korona Wałcz) WO.
Agata Kaczmarska (BKS Radomiak Radom) – Karolina Lewandowska (WKB Start Włocławek) AB 1

+81 KG
Antonina Lemańska (KS Wda Świecie) – Weronika Flaszak (WKB Start Włocławek) 3-2
Aneta Gojko (UKS Boxing Sokółka) – Patrycja Braun (MLKS Sparta Złotów) 5-0

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [4 PAŹDZIERNIKA 2018 ROKU - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Olga Michalska (KS Ziętek Team Kalisz) – Wiktoria Sądej (Legia FC Warszawa) 3-2
Angelika Krzysztoforska (KSW Róża Karlino) – Natalia Snadna (KS Bombardier Gdynia) 5-0
Milena Zglenicka (MKSW Pomorzanin Toruń) – Gabriela Bartczak (KS Ziętek Team Kalisz) RSC 1
Róża Asanowicz (UKS Boxing Sokółka) – Martyna Ustianowska (BKS Olimp Szczecin) 5-0

54 KG
Ewa Białas (Akademia Boksu R. Gortata) – Anna Szymańska (KS Ziętek Team Kalisz) 5-0
Anita Kamińska (KS Boks Lublin) – Oliwia Wiśniewska (KS Korona Wałcz) WO.

57 KG
Barbara Grabowska (GUKS Carbo Gliwice) – Patrycja Buczyniak (06 Kleofas/AZS AWF Katowice) 5-0
Kamila Mikulska (KS Bombardier Gdynia) – Żaklina Kociołek (RKS Łódź) 5-0
Anna Góralska (KS Korona Wałcz) – Maria Grabowska (GUKS Carbo Gliwice) 5-0

60 KG
Kinga Szlachcic (SKF Boksing Zielona Góra) – Angelika Sobala (KS Ziętek Team Kalisz) RSC 3
Marta Maciejewska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Paulina Murzyn (BKS Olimp Szczecin) 3-2
Aneta Rygielska (MKSW Pomorzanin Toruń) – Anna Kozanecka (KS Prosna Kalisz) RSC 3
Maria Jackowska (SKF Boksing Zielona Góra) – Aleksandra Szczodrak (KSZO Ostrowiec Św.) RSC 3

64 KG
Viktoria Dombrowska (WKB Gryf Wejherowo) – Katarzyna Szarańska (BKS Skorpion Szczecin) 5-0
Olga Piechowicz (KB Legia Warszawa) – Marta Możejko (BKS Olimp Szczecin) RSC 1
Natalia Barbusińska (SKB Spartakus Szczecin) – Weronika Balcer (KS Wda Świecie) 5-0
Ewa Zamkowska (RKB Boxing Radom) – Paulina Leśniak (SKF Boksing Zielona Góra) 4-1

69 KG
Larysa Sabiniarz (KS Boxing Team Chojnice) – Weronika Walczak (KS Prosna Kalisz) 5-0

75 KG
Natalia Marczykowska (RKB Boxing Radom) – Kamila Niedbała (KS Korona Wałcz) AB 1
Aleksandra Kondej (BKS Skorpion Szczecin) – Sylwia Lipska (KS Wda Świecie) AB 2
Elżbieta Wójcik (KSW Róża Karlino) – Adrianna Klimowicz (KS Korona Wałcz) AB 1
Dominika Kołton (KSZO Ostrowiec Św.) – Milena Jęcka (KS Korona Wałcz) AB 1

DWANAŚCIE ZŁOTYCH MEDALI DLA POLEK W GLIWICACH

koszewska_minsk

Dwanaście złotych medali 13. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska zawisło na szyjach reprezentantek Polski w boksie. Pięć z nich wywalczyły kadetki, sześć juniorki i seniorki. W tej ostatniej grupie wiekowej, gdzie rywalizacja była rzeczywiście mocna, na najwyższym stopniu podium stanęła Karolina Koszewska (69 kg), pokonując niejednogłośnie na punkty (3-2) olimpijkę z Rio de Janeiro (2016), Yaroslavę Yakushinę.

Przegrały cztery inne podopieczne Karoliny Michalczuk. Sandra Drabik (51 kg) uległa (1-4) brązowej medalistce Mistrzostw Świata Jainie Shekerbekovej (Kazachstan), Sandra Kruk (57 kg) okazała się słabsza (0-5) od 19-letniej wicemistrzyni Rosji, Lyudmily Vorontsovej, która została uznana najlepszą zawodniczką gliwickiego turnieju, Elżbieta Wójcik (75 kg) została wypunktowana (1-4) przez mistrzynię Rosji, Darimę Sandakovą, z którą wygrała w czasach juniorskich, zaś Agata Kaczmarska (81 kg) przegrała na punkty (2-3) z tegoroczna mistrzynią Kazachstanu, Farizą Sholtay.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [15 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

YOUTH
48 KG Wiktoria Łabuś (Polska) – Karolina Delmaczynska (Niemcy) 5-0
51 KG Jyoti (Indie) – Tatiana Pluta (Polska) RSC 2
54 KG Jessica Żelazko (Polska)Wiktoria Jaworska (Polska) 5-0
57 KG Wanessa Orczyk (Polska) – Lenka Bernadova (Czechy) 4-1
60 KG Daria Puszka (Polska)Klaudia Poliwczak (Polska) 5-0
64 KG Klaudia Budasz (Polska) – Natalie Polednikova (Czechy) RSC 3
69 KG Patrycja Borys (Polska)Julia Różańska (Polska) WO.
75 KG Claudia Özgun (Szwecja) – Natalia Gajewska (Polska) 3-2

SENIOR
48 KG Mery Kom H. Chungneijang (Indie) – Aigerim Kassanayeva (Kazachstan) 4-0
51 KG Jaina Shekerbekova (Kazachstan) – Sandra Drabik (Polska) 4-1
54 KG Ivanna Krupenia (Ukraina) – Manisha (Indie) 4-1
57 KG Lyudmila Vorontsova (Rosja) – Sandra Kruk (Polska) 5-0
60 KG Karina Ibragimova (Kazachstan) – Anastasia Beliakova (Rosja) 4-1
64 KG Maria Bova (Ukraina) – Madina Nurshayeva (Kazachstan) 4-1
69 KG Karolina Koszewska (Polska) – Yaroslava Yakushina (Rosja) 3-2
75 KG Darima Sandakova (Rosja) – Elżbieta Wójcik (Polska) 4-1
81 KG Fariza Sholtay (Kazachstan) – Agata Kaczmarska (Polska) 3-2
+81KG Lazzat Kungeibayeva (Kazakhstan) – Kristina Tkacheva (Rosja) 4-1

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [14 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADET

46 KG Bharti (Indie) – Marta Kaleta (Polska) 5-0
48 KG Tingmila Doungel (Indie) – Maria-Elena Avram (Niemcy) 4-1
50 KG Alexas Kubicki (Polska) – Bharti Amisha Kumari (Indie) 5-0
52 KG Kaur Sandeep (Indie) – Izabela Rozkoszek (Polska) 5-0
54 KG Neha (Indie) – Nikolina Boke (Łotwa) 5-0
57 KG Khanam Arshi (Indie) – Leona Sürüp (Szwecja) WO
60 KG Thelma Sagerfeldt-Eskilsson (Szwecja) – Negi Sanya (Indie) 4-1
63 KG Nina Stajkovic (Serbia) – Naik Aashreya Dinesh (Indie) 4-1
66 KG Natalia Szymczak (Polska) – Gunele Mitika Sanjay (Indie) 3-2
70 KG Zofia Stachowiak (Polska) – Sahiba Raj (Indie) 5-0
75 KG Daria Parada (Polska)Kornelia Pawliszyn (Polska) WO.
80 KG Komal (Indie) – Natalia Żybura (Polska) RSC 1
+80 KG Oliwia Toborek (Polska) – Lipakshi (Indie) 4-1

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [14 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Tatiana Pluta (Polska) – Dominika Kosycarz (Polska) RSC 1
Jyoti (Indie) – Wiktoria Rogalińska (Polska) RSC 3

54 KG
Jessica Żelazko (Polska) – Dominika Pogrzebska (Polska) 3-2
Wiktoria Jaworska (Polska) – Kinga Misiaszek (Polska) 4-1

57 KG
Lenka Bernardova (Czechy) – Natalia Niedobylska (Polska) RSC.K 2
Wanessa Orczyk (Polska) – Klara Polednikova (Czechy) WO.

60 KG
Daria Puszka (Polska) – Weronika Podleś (Polska) RSC 1
Klaudia Poliwczak (Polska) – Martyna Grabias (Polska) RSC 3

69 KG
Patrycja Borys (Polska) – Aleksandra Łachacz (Polska) 5-0
Julia Różańska (Polska) – Klaudia Potapo (Polska) AB 3

75 KG
Claudia Özgun (Szwecja) – Żaklina Lasoń (Polska) RSC 1

SENIOR

54 KG
Manisha (Indie) – Viktoriia Kuleshova (Rosja) 5-0
Ivanna Krupenia (Ukraina) – Anna Góralska (Polska) 5-0

57 KG
Liudmila Vorontsova (Rosja) – Snizhana Kholodkova (Ukraina) 5-0
Sandra Kruk (Polska) – Vlada Kukhta (Kazachstan) 5-0

60 KG
Anastasiia Beliakova (Rosja) – Caroline Veyre (Kanada) 5-0
Karina Ibragimova  (Kazachstan) – Sarita Devi Laishram (Indie) 5-0

64 KG
Mariia Bova (Ukraina) – Milana Safronova (Kazachstan) 3-2
Madina Nurshayeva (Kazachstan) – Natalia Barbusińska (Polska) 4-1

69 KG
Karolina Koszewska (Polska) – Lovlina Borgohain (Indie) 4-1
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Yuliia Stoiko (Ukraina) 5-0

81 KG
Fariza Sholtay (Kazachstan) – Łucja Duda (Polska) AB 1
Agata Kaczmarska (Polska) – Rani Pooja (Indie) 3-2

SANDRA DRABIK I ELŻBIETA WÓJCIK W FINAŁACH 13. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA

ela_win

Wczoraj na ringu w Gliwicach odbyły się walki ćwierćfinałowe i półfinałowe 13. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska Kobiet w boksie. Najcenniejsze dla polskiej ekipy zwycięstwa odniosły Sandra Drabik (51 kg), Elżbieta Wójcik (75 kg) i Agata Kaczmarska (81 kg). Pierwsze dwie wygrały po ciężkich przeprawach niejednogłośnie na punkty (3-2) z wicemistrzynią Rosji Alexandrą Kuleshovą (Sandra) i tegoroczną wicemistrzynią Europy, Ukrainką Marią Borutsą (Elżbieta), zaś Agata wypunktowała (5-0) mistrzynię Kanady, Marię Curran.

Swoje międzynarodowe pojedynki przegrały niestety dwie inne podopieczne Karoliny MichalczukLaura Grzyb (54 kg) i Sylwia Kusiak (+81 kg). Pierwsza z nich została wypunktowana przez doświadczoną Ukrainkę Ivannę Krupenię, zaś druga przez zajmującą 1. miejsce w rankingu AIBA, Lazzat Kungeibayevą z Kazachstanu. Martwi aż 8 porażek w 9 walkach z zagranicznymi rywalkami naszych kadetek. Ich nieco starsze koleżanki z grupy juniorskiej zaprezentowały się nieco lepiej, wygrywając 2 z 5 pojedynków.

 

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [13 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

SENIOR

54 KG
Manisha (Indie) – Dina Zholaman (Kazakhstan) 5-0
Viktoria Kuleshova (Rosja) – Gabriela Bartczak (Polska) RSC 2
Anna Góralska (Polska)Anna Mikołajska (Polska) RSC 1
Ivanna Krupenia (Ukraina) – Laura Grzyb (Polska) 5-0

81 KG
Fariza Sholtay (Kazakhstan) – Maria Urakova (Rosja) 4-1
Rani Pooja (Indie) – Anastasiia Chernokolenko (Ukraina) 4-1
Agata Kaczmarska (Polska) – Marja Curran (Kanada) 5-0

 

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [13 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADET

46 KG
Bharti (Indie) – Izabela Iwańczuk (Polska) RSC 3
Marta Kaleta (Polska)Olimpia Konczalska (Polska) 5-0

48 KG
Tingmila Doungel (Indie) - Julia Szeremeta (Polska) 5-0
Maria-Elena Avram (Niemcy) – Zuzanna Wierzbicka (Polska) 5-0

50 KG
Bharti Amisha Kumari (Indie) – Natalia Waliczek (Polska) 5-0
Alexas Kubicki (Polska)Wiktoria Kabzińska (Polska) WO.

52 KG
Kaur Sandeep (Indie) – Karolina Ampulska (Polska) 5-0
Izabela Rozkoszek (Polska) – Veronika Zajicova (Czechy) RSC 1

54 KG
Neha (Indie) – Aleksandra Pomorska (Polska) WO.
Nikolina Boke (Łotwa) - Martyna Brach (Polska) RSC 1

63 KG
Nina Stajkovic (Serbia) – Nathalie Özgun (Szwecja) RSC 3
Naik Aashreya Dinesh (Indie) – Wiktoria Florkiewicz (Polska) RSC 2

YOUTH

51 KG
Wiktoria Rogalińska (Polska) – Georgiana-Diana Podaru (Niemcy) 5-0
Jyoti (Indie) – Rafaela Arampatzi (Grecja) 5-0

57 KG
Natalia Niedobylska (Polska)Anna Pierchała (Polska) 4-1
Lenka Bernardova (Czechy) - Ewa Sojska (Polska) RSC 1
Wanessa Orczyk (Polska) – Itza Pabonreyes (Szwecja) 4-1
Klara Polednikova (Czechy) – Karolina Tracz (Polska) 4-1

64 KG
Klaudia Budasz (Polska)Weronika Bartczak (Polska) 5-0
Natalie Polednikova (Czechy) – Klaudia Łaciak (Polska) 5-0

SENIOR

48 KG
Mery Kom Hmangte Chungneijang (Indie) – Anna Okhota (Ukraina) 5-0
Aigerim Kassanayeva (Kazakhstan) – Marie Connan (Francja) 5-0

51 KG
Sandra Drabik (Polska) – Alexandra Kuleshova (Rosja) 3-2
Zhaina Shekerbekova (Kazakhstan) – Ritu Grewal (Indie) 5-0

75 KG
Darima Sandakova (Rosja) – Dariga Shakimova (Kazakhstan) 5-0
Elżbieta Wójcik (Polska) – Mariya Borutsa (Ukraina) 3-2

+81 KG
Kristina Tkacheva (Rosja) – Tetiana Shevchenko (Ukraina) 4-1
Lazzat Kungeibayeva (Kazakhstan) - Sylwia Kusiak (Polska) 4-0

ZMIENNE SZCZĘŚCIE POLEK W 13. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTWACH ŚLĄSKA W GLIWICACH

koszewska_minsk1

Dzisiaj w Gliwicach odbyły się walki ćwierćfinałowe 13. Międzynarodowych Mistrzostw Śląska Kobiet w boksie. Kibice zgromadzeni w hali przy ul. Jasnej oglądali rywalizację w trzech kategoriach wiekowych (kadetek, juniorek i seniorek), w tym 14 pojedynków międzynarodowych Polek. Zwycięsko wyszły z nich tylko kadetka Daria Parada (75 kg) oraz seniorki Sandra Drabik (51 kg), Sandra Kruk (57 kg) i Karolina Koszewska (69 kg). Niestety dwie kadrowiczki – Adriana Marczewska (48 kg) i Aneta Rygielska (60 kg) przegrały swoje pojedynki.

Sandra Drabik pokonała jednogłośnie na punkty aktualną brązową medalistkę Mistrzostw Czech, Petrę Lastovkovą, Sandra Kruk w takim samym stosunku uporała się z ubiegłoroczną brązową medalistką mistrzostw Anglii, Raven Chapman, zaś Karolina Koszewska ponownie okazała się lepsza (5-0) od aktualnej brązowej medalistki mistrzostw Francji, Emilie Sonvico. Z kolei Adriana Marczewska uległa wyraźnie na punkty (0-5) młodej Ukraince, Annie Okhota, która w tym roku w Sofii stanęła na najniższym stopniu podium Mistrzostw Europy, zaś Aneta Rygielska stosunkiem głosów 1-4 została pokonana przez urodzoną w Paryżu Kanadyjkę Caroline Veyre, której największym sukcesem było jak dotąd zdobycie złotego medalu Igrzysk Panamerykańskich w Toronto (2015).

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [12 września 2018 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

KADET

46 KG
Marta Kaleta (Polska)Julia Buławska (Polska) 5-0

50 KG
Alexas Kubicki (Polska)Julia Kabzińska (Polska) RSC 1
Agata Rytel (Polska)Weronika Kabzińska (Polska) 5-0

57 KG
Leona Surup (Szwecja) – Klaudia Topolewska (Polska) 5-0

60 KG
Thelma Sagerfeldt-Eskilsson (Szwecja) – Patrycja Krawczyk (Polska) 5-0

66 KG
Natalia Szymczak (Polska)Daria Napora (Polska) RSC 2
Sanjay Gunele Mitika (Indie) – Wiktoria Tereszczak (Polska) RSC 1

70 KG
Zofia Stachowiak (Polska)Patrycja Grzanka (Polska) RSC 3
Sahiba Raj (Indie) – Barbara Marcinkowska (Polska) 5-0

75 KG
Daria Parada (Polska) – Neha (Indie) 5-0
Komal (Indie) – Martyna Jancelewicz (Polska) 3-2

+80 KG
Oliwia Toborek (Polska)Oliwia Zając (Polska) 3-2

YOUTH

48 KG
Wiktoria Łabuś (Polska)Daria Wejman (Polska) RSC 1

SENIOR

48 KG
Anna Okhota (Ukraina) – Adriana Marczewska (Polska) 5-0
Marie Connan (Francja) – Nazari Perzin (Norwegia) 5-0
Aigerim Kassanayeva (Kazachstan) – Anne Marcotte (Kanada) 5-0

51 KG
Sandra Drabik (Polska) – Petra Lastovkova (Czechy) 5-0
Aleksandra Kuleshova (Rosja) – Sara Haghighat-Joo (Kanada) 5-0
Zhaina Shekerbekova (Kazachstan) – Delphine Mancini (Francja) 3-2
Ritu Grewal (Indie) – Svetlana Soluianova (Rosja) 3-2

57 KG
Lyudmila Vorontsova (Rosja) – Andela Brankovic (Serbia) 4-1
Snizhana Kholodkova (Ukraina) - Żaklina Kociołek (Polska) AB 1
Sandra Kruk (Polska) – Raven Chapman (Anglia) 5-0
Vlada Kukhta (Kazachstan) – Sabrina Aubin (Kanada) WO.

60 KG
Caroline Veyre (Kanada) – Aneta Rygielska (Polska) 4-1
Anastasiya Beliakova (Rosja) – Iuliya Tsyplakova (Ukraina) 5-0
Laisram Sarita Devi (Indie) – Alena Navratilova (Czechy) 5-0
Karina Ibragimova (Kazachstan) – Agnes Alexiusson (Szwecja) 4-1

69 KG
Karolina Koszewska (Polska) – Emilie Sonvico (Francja) 5-0
Lovlina Borgohain (Indie) – Martina Schmoranzova (Czechy) 5-0
Yuliia Stoiko (Ukraina) – Myriam Da Silva (Kanada) 3-2
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Omarah Taylor (Anglia) 5-0

+81 KG
Kristina Tkacheva (Rosja) – Elena Kuzina (Rosja) 5-0
Tetiana Shevchenko (Ukraina) – Antonina Lemańska (Polska) RSC 2
Sylwia Kusiak (Polska)Aneta Gojko (Polska) RSC 1
Lazzat Kungeibayeva (Kazachstan) – Patrycja Braun (Polska) RSC 1

CENNE ZWYCIĘSTWA BARBUSIŃSKIEJ I KRUK W DRUGIM DNIU TURNIEJU W GLIWICACH

nat_barbusińska

Najmłodsza z podopiecznych Karoliny Michalczuk, Natalia Barbusińska (64 kg), przełamała niemal dwudniową turniejową niemoc Polek, startujących w 13. Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska Kobiet w boksie, pokonując wczoraj jednogłośnie na punkty (5-0) aktualną mistrzynię Indii, Pwilao Basumatary. Drugim ważnym wydarzeniem gliwickiego turnieju była bezsprzecznie rywalizacja dwóch kandydatek do startu w Mistrzostwach Świata – Sandry Kruk i Kingi Szlachcic (obie 57 kg). We wtorek w Gliwicach lepsze wrażenie na sędziach zrobiła ta pierwsza, udowadniając, że w tym roku jest naszą najlepszą opcją w wadze piórkowej.

Wczoraj w ringu z kadrowiczek zobaczyliśmy także Elżbietę Wójcik (75 kg), która błyskawicznie zastopowała Annę Bilous, co dobrze rokuje przed rywalizacją z takimi zawodniczkami jak Darima Sandakova (Rosja) i Maria Borutsa (Ukraina), które wczoraj w dobrym stylu wygrały swoje pojedynki. Dodajmy, że na niekorzystny bilans (1-6, z czego juniorek 0-3) wczorajszych walk międzynarodowych Polek wpłynęły wyniki uzyskane przez zawodniczki klubowe. Z drugiej strony możliwość rywalizacji z takimi znakomitościami bokserskimi jak m.in. Rosjanka Yaroslava Yakushina (69 kg), możliwa jest od kilku lat tylko w Gliwicach.

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH [Gliwice, 11 września 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie] 

YOUTH

52 KG
Karolina Ampulska (Polska)Magdalena Tylenda (Polska) RSC 3
Kaur Sandeep (Indie) – Zehra Milli (Szwecja) 5-0
Veronika Zajicova (Czechy) – Zuzanna Burczyk (Polska) RSC 2
Izabela Rozkoszek (Polska)Wiktoria Zawiasińska (Polska) 5-0

54 KG
Kinga Misiaszek (Polska)Natalia Zawalińska (Polska) RSC 1
Wiktoria Jaworska (Polska)Roksana Wierzbicka (Polska) 5-0

57 KG
Wanessa Orczyk (Polska)Weronika Pawlak (Polska) 3-2
Itza Pabon Reyes (Szwecja) – Julia Kurowska (Polska) 5-0
Karolina Tracz (Polska) - Natalia Karkowska (Polska) 5-0
Klara Polednikova (Czechy) – Wiktoria Gburczyk (Polska) RSC 2

64 KG
Natalie Polednikova (Czechy) – Joanna Tyras (Polska) RSC 2
Klaudia Łaciak (Polska)Julia Chudy (Polska) 5-0

69 KG
Julia Różańska (Polska)Natalia Kaszyca (Polska) RSC 1
Klaudia Potapo (Polska) - Joanna Dobraszkiewicz (Polska) RSC 3

SENIOR

54 KG
Ivanna Krupenia (Ukraina) – Caroline Cruvellier (Francja) 3-2

57 KG
Lyudmila Vorontsova (Rosja) – Helena Envall (Szwecja) 5-0
Andela Brankovic (Serbia) – Nikola Spacilova (Czechy) 5-0
Snizhana Kholodkova (Ukraina) – Mona Mestiaen (Francja) WP
Żaklina Kociołek (Polska)Ewa Tarnowska (Polska) 5-0
Sandra Kruk (Polska) - Kinga Szlachcic (Polska) 5-0
Raven Chapman (Anglia) – Shashi Chopra (Indie) 5-0
Sabrina Aubin (Kanada) – Nazym Ischanova (Kazachstan) WP
Vlada Kukhta (Kazachstan) – Vida Rudolf (Słowenia) 5-0

60 KG
Laishram Sarita Devi (Indie) – Aizhan Khojabekova (Kazachstan) 5-0
Agnes Alexiusson (Szwecja) – Maria Jackowska (Polska) WO.
Karina Ibragimova (Kazachstan) – Sandra Brügger (Szwajcaria) 5-0

64 KG
Maria Bova (Ukraina) – Ekaterina Dynnik (Rosja) 5-0
Milana Safronova (Kazachstan) - Agata Piechowicz (Polska) RSC 1
Natalia Barbusińska (Polska) – Pwilao Basumatary (Indie) 5-0
Madina Nurshayeva (Kazachstan) – Katarzyna Antosiewicz (Polska) 5-0

69 KG
Omarah Taylor(Anglia) – Małgorzata Rauczyńska (Polska) RSC 2

75 KG
Darima Sandakova (Rosja) – Natalie Fagan (Kanada) 5-0
Mariya Borutsa (Ukraina) – Saweety (Indie) 5-0
Elżbieta Wójcik (Polska)Anna Bilous (Polska) RSC 1

+81 KG
Lazzat Kungeibayeva (Kazachstan) – Seema Poonia (Indie) 5-0

UDANY DEBIUT KAROLINY MICHALCZUK W NOWEJ ROLI. FRANCUZKI POKONANE W BYTOMIU 16-4

POL_FRA2018

Udanie w roli trenerki kadry narodowej seniorek zadebiutowała Karolina Michalczuk. Prowadzona przez nią drużyna pokonała w sobotę w Bytomiu reprezentację Francji 16-4. Punkty dla Biało-Czerwonych wywalczyły: Adriana Marczewska (48 kg), Sandra Drabik (51 kg), Anna Góralska i Sandra Kruk (obie 57 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Natalia Barbusińska (64 kg), Karolina Koszewska (69 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg).

Rywalki przyjechały do Polski ze swoimi liderkami: wicemistrzynią Europy z Sofii (2018), Delphiną Mancini (51 kg) i brązową medalistką ME, Moną Mestiaen (57 kg). Oprócz nich w składzie znalazły się m.in. dwie inne tegoroczne mistrzynie kraju – Houria Djalout (51 kg, tytuł wywalczyła w papierowej) i Myrian Sidibe (64 kg) oraz brązowe medalistki – Caroline Cruveillier (54 kg), Marine Camara (57 kg), Rima Ayadi (60 kg, dotąd boksowała w piórkowej) i Emilie Sonvico (69 kg).

[8 września 2018 r., Bytom]
POLSKA – FRANCJA 16-4 [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Adriana Marczewska – Marie Connan 2-1
51 KG Delpine Mancini – Milena Zglenicka 3-0
51 KG Sandra Drabik – Houria Djalout 3-0
54 KG Caroline Cruveillier – Laura Grzyb 2-1
57 KG Anna Góralska – Marine Camara 3-0
57 KG Sandra Kruk – Mona Mestiaen 3-0
60 KG Aneta Rygielska – Rima Ayadi 2-1
64 KG Natalia Barbusińska – Myriam Sidibe 3-0
69 KG Karolina Koszewska – Emilie Sonvico 3-0
75 KG Elżbieta Wójcik – Alexandra De Hutten 3-0

pol_fra_bytom_2018

KAROLINA MICHALCZUK TRENERKĄ KADRY NARODOWEJ SENIOREK W BOKSIE

michalczuk04

Najlepsza zawodniczka w historii polskiego boksu olimpijskiego, „Mistrzyni 90-lecia PZB” wg serwisu PolskiBoks.pl, 39-letnia Karolina Michalczuk, otrzymała od zarządu PZB misję prowadzenia Kadry Narodowej Seniorek, której głównej celem jest zdobycie kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020). Dotychczasowa trenerka w klubie PACO Lublin, to jedyna w historii polskiego boksu olimpijka (Londyn 2012) oraz dziesięciokrotna medalistka największych międzynarodowych imprez mistrzowskich.

Dodajmy, że w dorobku Karoliny Michalczuk, absolutnej dominatorki i ikony kobiecego boksu, są złoty medal Mistrzostw Świata (2008), dwa tytuły mistrzyni Starego Kontynentu (2005, 2009), srebrne medale Mistrzostw Świata (2006) i Europy (2003, 2006) oraz brązowe krążki Mistrzostw Świata (2010, 2012) i Europy (2007, 2011). Czy do tej kolekcji dojdą kolejne krążki, tym razem trenerskie? Wierzymy, że tak i życzymy naszej byłej mistrzyni sukcesów na miarę jej olbrzymich ambicji.

UDANY DEBIUT ANDRZEJA FONFARY W WARSZAWIE I …NOWEJ KATEGORII WAGOWEJ

fonfara_andrzej12

Lekko nie było, ale Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) może uznać swój debiut w kategorii junior ciężkiej za udany. Polak w głównej atrakcji wieczoru gali „Warsaw Boxing Night” zastopował w szóstej rundzie cenionego Ismaila Sillakha (25-6, 19 KO). Jednym z mankamentów Fonfary zawsze było dość wolne wchodzenie w pojedynek, jednak tym razem Polak rozpoczął bardzo aktywnie. Już w pierwszej rundzie Andrzej trafił rywala potężnym prawym sierpowym, po czym zasypał go serią ciosów, która zrobiła na Ukraińcu spore wrażenie. Właściwie całe pierwsze starcie Sillakh przeboksował na wstecznym. Drugie wyglądało już jednak zgoła inaczej. To amatorski wicemistrz świata przejął inicjatywę i doprowadził nawet do rozcięcia na głowie Polaka, choć sędzia uznał, że powstało ono na skutek przypadkowego zderzenia głowami. Pod koniec tego starcia Fonfara wystrzelił jednak krótkim prawym w zwarciu, po którym Ukrainiec poleciał na matę. Sillakh nie był jednak zamroczony i w trzeciej rundzie ponownie przeszedł do kontrofensywy, kilkukrotnie zaskakując Polaka bezpośrednimi lewymi prostymi. Więcej ciosów zadawał Fonfara, ale Sillakh od czasu do czasu bardzo groźnie kontrował. Sprawy nie ułatwiała naszemu pięściarzowi kontuzja nad lewym okiem, która wraz z kolejnymi ciosami wyprowadzanymi przez pięściarza z Ukrainy cały czas się pogłębiała.  W piątej rundzie wydawało się, że to Sillakh zaczyna przejmować kontrolę nad walką – 33-latek zaczął buńczucznie opuszczać ręce i zadawać celne i szybkie ciosy bite z dużego luzu. Jak się jednak okazało, były to ostatnie dobre momenty w tej walce Sillakha. W szóstym starciu Andrzej ponownie przyspieszył, zamknął rywala w narożniku serią ciosów, a sędzia Leszek Jankowiak wkroczył do akcji, ratując amatorskiego wicemistrza świata przed ciężkim nokautem.

Dla Michała Cieślaka (17-0, 11 KO) dzisiejsza walka z Dusanem Krstinem (8-10, 2 KO) była drugim występem na przestrzeni zaledwie dwóch tygodni. I to wysokie tempo dało o sobie znać, bo wprawdzie Radomianin pokonał swojego rywala przed czasem, jednak nie był to jego najlepszy występ. Pięściarz z Radomia boksował dziś zupełnie inaczej niż przed dwoma tygodniami w Legionowie. W walce z Radczenką nasz zawodnik pokazał się z naprawdę dobrej strony, natomiast dziś w pojedynku z reprezentantem Serbii był chaotyczny, jednowymiarowy i wyraźnie polował wyłącznie na jeden kończący cios. Przewaga Cieślaka ani przez chwilę nie podlegała dyskusji, jednak Michał bardzo wiele pudłował i miał problemy z odpowiednim ustawieniem sobie w ringu dość prosto boksującego pięściarza z Serbii. Co zupełnie zrozumiałe przybysz z Bałkanów starał się w tym pojedynku wyłącznie ograniczać do obrony, momentami zbyt długo przetrzymywał jednak Polaka, za co sędzia Molenda w czwartej rundzie ukarał go odjęciem punktu. Cieślak robił wszystko, by „urwać” w ringu swojemu oponentowi głowę, w dodatku znowu niestety od czasu do czasu faulował uderzając w tył głowy. Ostatecznie z pomocą Michałowi przyszedł sam jego rywal, który po piątej rundzie zdecydował się pozostać na stołku na znak poddania.

Michał Olaś (6-0, 5 KO) pokazał podczas dzisiejszej gali w Warszawie mądry i ładny dla oka boks. W efekcie miejscowy pięściarz znokautował w trzeciej rundzie Ramaziego Gogichaszwiliego (32-26-2, 19 KO). Właściwie wszystkie atuty były w tej walce po stronie warszawianina – od siły fizycznej po technikę. Co jednak najważniejsze – Olaś nie podpalał się, walczył mądrze, spokojnie i starał się być jak najbardziej precyzyjny. Gruzina zaś na pewno należy pochwalić za odporność na ciosy – w ciągu trzech rung Gogichaszwili przyjął na głowę sporo mocnych uderzeń, jednak padł dopiero po precyzyjnym prawym prostym na korpus. Dla Michała było to na pewno bardzo cenne przetarcie. A kolejny występ naszego ciężkiego już 31 sierpnia podczas gali w Kałuszynie.

W pierwszej zawodowej walce gali, po dużo trudniejszej przeprawie niż się spodziewaliśmy, Paweł Rumiński (4-2, 3 KO) pokonał Grzegorza Niedźwiedzkiego (0-1). W pierwszej rundzie ruchliwy i aktywny debiutant nieoczekiwanie trafiał prawym krzyżowym. Po przerwie wciąż radził sobie dobrze, choć Pawłowi coraz częściej zaczął wchodzić lewy prosty. W trzeciej odsłonie Rumiński usiadł na przeciwnika mocniejszym pressingiem, ale zdarzało się, że zainkasował jeszcze jakąś niepotrzebną kontrę. W czwartym i piątym starciu wciąż żaden z nich nie potrafił uzyskać wyraźniejszej przewagi, a przecież wydawało się, że wraz z upływem minut to bardziej doświadczony Paweł będzie zyskiwał. W ostatniej rundzie Rumiński lepiej zaczął, trafił ładnym prawym, ale pół minuty później Niedźwiedzki równie efektownie odpowiedział lewym sierpem, poprawił prawym podbródkiem i po ostatnim gongu obaj czekali w napięciu na ogłoszenie werdyktu. A sędziowie punktowali 58:56, 59:55 i 60:54 – wszyscy na korzyść Rumińskiego.

źródło: bokser.org

11. ME: ROSJANKI, BUŁGARKI I FINKI NAJLEPSZE W SOFII. WRESZCIE ZŁOTO MIRY POTKONEN

mira_potkonen

W Sofii zakończyły się dzisiaj 11. Mistrzostwa Europy Kobiet w Boksie, w których rywalizowało 146 zawodniczek, w tym ośmioosobowa reprezentacja Polski. W dzisiejszym finale prym wiodły Rosjanki i zawodniczki gospodarzy, które wywalczyły po 3 złote krążki. Niespodzianką były dwa tytuły mistrzowskie dla Finek, które w Bułgarii występowały w trzyosobowym składzie. Wielkie święto miała liderka ekipy Suomi, 38-letni Mira Potkonen (na zdjęciu), która po raz pierwszy w karierze (!) zdobyła złoty medal wielkiej imprezy mistrzowskiej (za taki nie uznaje się bynajmniej Mistrzostw Unii Europejskiej).

W klasyfikacji medalowej najlepsza była Rosja (3-4-2), wyprzedzając Bułgarię (3-1-2), Finlandię (2-0-0), Włochy (1-0-2), Holandię (1-0-0), Turcję (0-3-1), Ukrainę (0-1-3), Francję (0-1-1), Białoruś, Irlandię i Niemcy (po 0-0-2). Polska ex-aequo z Rumunią i Walia (po 0-0-1) sklasyfikowana została na odległym 12. miejscu.

Bilans Polek w Sofii, oprócz medalu powołanej w ostatniej chwili Lidii Fidury, to zaledwie 3 zwycięstwa i 8 porażek (w tym jedna walkowerem, z powodu kontuzji Fidury). Na otarcie łez po najsłabszym w historii starcie Biało-Czerwonych w Mistrzostwach Europy i cofnięciu się sportowo o kolejne lata wstecz, są kwalifikacje dla Sandry Drabik (51 kg), Anety Rygielskiej (60 kg), Karoliny Koszewskiej (69 kg) i Elżbiety Wójcik (75 kg) do startu w 2. Igrzyskach Europejskich w Mińsku w 2019 r. Słaby występ w Sofii sprawi jednakże, że rankingowa sytuacja Polek (w Europie i świecie) będzie słabsza niz podczas ostatniego notowania.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH FINAŁU [12 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Ekaterina Paltseva (Rosja) – Sevda Asenova (Bułgaria) 4-1
51 KG Svetlana Soluyanova (Rosja) – Busenaz Cakiroglu (Turcja) 3-2
54 KG Stoyka Petrova (Bułgaria) – Delphine Mancini (Francja) 5-0
57 KG Stanimira Petrova (Bułgaria) – Daria Abramova (Rosja) 5-0
60 KG Mira Potkonen (Finlandia) – Anastasiya Belyakova (Rosja) 3-2
64 KG Melis Yonuzova (Bułgaria) – Sema Caliskan (Turcja) 5-0
69 KG Elina Gustafsson (Finlandia) – Yaroslava Yakushina (Rosja) 4-1
75 KG Nouchka Fontijn (Holandia) – Maria Borutsa (Ukraina) 5-0
81 KG Maria Urakova (Rosja) – Elif Guneri (Turcja) 4-1
+81 KG Flavia Severin (Włochy) – Kristina Tkacheva (Rosja) 5-0

11. ME: 7 ROSJANEK POWALCZY O ZŁOTO. ŚWIETNY TURNIEJ BUŁGAREK I TURCZYNEK

header-ewbc2018

To już przedostatni akcent 11. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie. Dzisiaj w Sofii przy – o zgrozo! – zerowym zainteresowaniu publiczności odbyły się walki półfinałowe. Do strefy medalowej awansowało 40 zawodniczek z 14 krajów. W tej grupie najwięcej było Rosjanek (9), Bułgarek (6) oraz Turczynek i Ukrainek (4). Trzy medalistki ME to Włoszki, po dwie – Białorusinki, Finki, Francuzki, Irlandki i Niemki a po jednym medalu wywalczyły pięściarki z Holandii, Polski, Rumunii oraz Walii.

Półfinały w większości przypadków potwierdziły pozycje liderek europejskiego boksu. Rosyjska mieszanka rutyny z młodością dała efekt w postaci 7 finałów. Atut swojego ringu doskonale wykorzystały Bułgarki, z których aż 4 zobaczymy w jutrzejszych finałach. Tyleż Turczynek mogłoby walczyć o tytuły mistrzyń Europy, ale w ostatnim pojedynku półfinałów niespodziewanie i dyskusyjnie Sennur Demir (+81 kg) została uznana za przegraną z Włoszką Flavią Severin. Zasługą doskonałej trenerki Maarit Teuronen jest fakt, że dwie z trzech występujących w Sofii Finek awansowało do finałów. Po jednej szansie na złoto mieć będą Francuzka, Holenderka i Ukrainka oraz rodaczka szefa EUBC, Franco Falcinelliego, Włoszka. Ten fakt tłumaczy być może dlaczego ostatni pojedynek półfinałów miał taki a nie inny epilog…

Nasza jedyna medalistka, Lidia Fidura (+81 kg) z uwagi na kontuzję nie mogła przystąpić do walki o finał z Kristiną Tkacheva, więc młoda Rosjanka bez walki awansowała do finału. Dobre wiadomości otrzymały za to Sandra Drabik (51 kg) i Karolina Koszewska (69 kg), bo dzięki zwycięstwom Busenaz Cakiroglu i Eliny Gustafsson, Polki – kuchennymi drzwiami, ale jednak – awansowały do przyszłorocznych Igrzysk Unii Europejskiej w Mińsku.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH FINAŁU [11 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Sevda Asenova (Bułgaria) – Steluta Duta (Rumunia) 3-2
Ekaterina Paltseva (Rosja) – Anna Okhota (Ukraina) 4-1

51 KG
Svetlana Soluyanova (Rosja) – Gabriela Dimitrova (Bułgaria) 4-1
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Yana Burym (Białoruś) 5-0

54 KG
Delphine Mancini (Francja) – Giulia De Laurenti (Włochy) 3-2
Stoyka Petrova (Bułgaria) – Viktoria Kuleshova (Rosja) 5-0

57 KG
Daria Abramova (Rosja) – Michaela Walsh (Irlandia) 3-2
Stanimira Petrova (Bułgaria) – Mona Mestiaen (Francja) 5-0

60 KG
Mira Potkonen (Finlandia) – Kellie Harrington (Irlandia) 4-1
Anastasiya Belyakova (Rosja) – Denitsa Eliseyeva (Bułgaria) 5-0

64 KG
Sema Caliskan (Turcja) – Ekaterina Dynnik (Rosja) 3-2
Melis Yonuzova (Bułgaria) – Maria Bova (Ukraina) RSC 3

69 KG
Elina Gustafsson (Finlandia) – Assunta Canfora (Włochy) 5-0
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Nadine Apetz (Niemcy) 5-0

75 KG
Nouchka Fontijn (Holandia) – Sarah Scheurich (Niemcy) 5-0
Maria Borutsa (Ukraina) – Lauren Price (Walia) 3-2

81 KG
Elif Guneri (Turcja) – Anastasia Chernokolenko (Ukraina) 4-1
Maria Urakova (Rosja) – Viktoria Kebikova (Białoruś) 3-2

+81 KG
Flavia Severin (Włochy) – Sennur Demir (Turcja) 3-2
Kristina Tkacheva (Rosja) – Lidia Fidura (Polska) WO.

11. ME: LIDIA FIDURA Z BRĄZOWYM MEDALEM. POZOSTAŁE POLKI TŁEM DLA RYWALEK

lidia_fidura_cet

Powołana do kadry narodowej niemal w ostatniej chwili Lidia Fidura (+81 kg) uratowała honor Biało-Czerwonych i jako jedyna z ośmioosobowego składu awansowała do półfinału 11. Mistrzostw Europy Kobiet w Sofii. Tym samym pięściarka Carbo Gliwice wywalczyła pierwszy w swojej karierze medal mistrzostw Starego Kontynentu (w dorobku ma także brąz Igrzysk Europejskich w Baku z 2015 r.). Niestety Polka jednogłośne zwycięstwo (5-0) nad młodziutką Węgierką Adrienn Juhasz okupiła zerwaniem ścięgna Achillesa na minutę przed końcem ostatniego starcia i nie stanie do walki o finał z Rosjanką Ekateriną Tkachevą.

Do czasu odniesienia urazu pojedynek przebiegał pod dyktando Fidury, choć trzeba przyznać, że Juhasz ambitnie starała się nawiązać z nią walkę ale zabrakło jej zarówno siły, jak i umiejętności. Czterej sędziowie nie mieli wątpliwości, że w ringu karty rozdaje Polka, punktując zgodnie 30-27. Z kolei sędzina ze Słowacji na konto Węgierki zapisała jedno starcie (29-28), choć nawet w ostatniej rundzie, mimo bolesnej kontuzji, to Lidia była lepszą zawodniczką.

Wcześniej z marzeniami o medalach pożegnały się Aneta Rygielska (60 kg) i Agata Kaczmarska (81 kg), a w wieczornej sesji Elżbieta Wójcik (75 kg). Żadna z nich nie zdołała niestety zapisać na swoje konto choćby rundy, przegrywając odpowiednio z brązową medalistką olimpijską z Rio de Janeiro – Mirą Potkonen (Finlandia), aktualną mistrzynią Europy z Sofii – Elif Guneri (Turcja) i wicemistrzynią Europy z Bukaresztu – Sarą Scheurich (Niemcy).

WYNIKI WALK 1/4 FINAŁU [7-8 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Sevda Asenova (Bułgaria) – Laura Fuertes Fernandez (Hiszpania) 4-1
Steluta Duta (Rumunia) – Ayse Cagirir (Turcja) 4-0
Anna Okhota (Ukraina) – Demie-Jade Resztan (Anglia) 3-2
Ekaterina Paltseva (Rosja) – Stephanie Silva (Włochy) 5-0

51 KG
Svetlana Soluyanova (Rosja) – Veronica Losvik (Norwegia) 5-0
Gabriela Dimitrova (Bułgaria) – Aikaterini Koutsogeorgopoulou (Grecja) 5-0
Yana Burym (Białoruś) – Lise Sandebjoer (Szwecja) 4-1
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Claudia Nechita (Rumunia) 3-1

54 KG
Delphine Mancini (Francja) – Petra Lastovkova (Czechy) 5-0
Giulia De Laurenti (Włochy) – Yulia Apanasovich (Białoruś) 5-0
Viktoria Kuleshova (Rosja) – Ivanna Krupenia (Ukraina) 3-2
Stoyka Petrova (Bułgaria) – Ebonie Jones (Anglia) 5-0

57 KG
Michaela Walsh (Irlandia) – Galina Bruyevich (Białoruś) 3-2
Daria Abramova (Rosja) – Lacramioara Perijoc (Rumunia) 3-2
Stanimira Petrova (Bułgaria) – Tamara Radunović (Czarnogóra) 5-0
Mona Mestiaen (Francja) – Jelena Zekić (Serbia) 3-2

60 KG
Mira Potkonen (Finlandia) - Aneta Rygielska (Polska) 5-0
Kellie Harrington (Irlandia) – Yulia Tsiplakova (Ukraina) 4-1
Denitsa Eliseyeva (Bułgaria) – Cristina Cravcenco (Mołdawia) 5-0
Anastasiya Belyakova (Rosja) – Ala Yarshevich (Białoruś) 3-2

64 KG
Sema Caliskan (Turcja) – Antanina Aksenava (Białoruś) 5-0
Ekaterina Dynnik (Rosja) – Dana Borzei (Rumunia) 5-0
Melis Yonuzova (Bułgaria) – Yvonne B. Rassmussen (Dania) 5-0
Maria Bova (Ukraina) – Valentina Alberti (Włochy) 5-0

69 KG
Elina Gustafsson (Finlandia) – Martina Schmoranzova (Czechy) 5-0
Assunta Canfora (Włochy) – Emilie Sonvico (Francja) 5-0
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Rosie Eccles (Walia) 5-0
Nadine Apetz (Niemcy) – Maryam Jabrailova (Azerbejdżan) 5-0

75 KG
Nouchka Fontijn (Holandia) – Darima Sandakova (Rosja) 5-0
Sarah Scheurich (Niemcy) – Elżbieta Wójcik (Polska) 5-0
Maria Borutsa (Ukraina) – Timea Nagy (Węgry) 4-1
Lauren Price (Walia) – Ionela Nane (Rumunia) 5-0

81 KG
Elif Guneri (Turcja) - Agata Kaczmarska (Polska) 5-0
Anastasia Chernokolenko (Ukraina) – Petra Szatmari (Węgry) 5-0
Maria Urakova (Rosja) – Milena Matovic (Serbia) 5-0
Viktoria Kebikova (Białoruś) – Irina Schoeneberger (Niemcy) 5-0

+81 KG
Flavia Severin (Włochy) – Tatiana Shevchenko (Ukraina) 4-1
Lidia Fidura (Polska) – Adrienn Juhasz (Węgry) 5-0

11. ME: SANDRA DRABIK SŁABSZA OD WSCHODZĄCEJ GWIAZDY TURECKIEGO BOKSU

sandra_drabik_samsun

Liderka naszej kadry narodowej, Sandra Drabik (51 kg), przyzwyczaiła nas przez lata, że niemal z każdych europejskich zawodów przywozi medale dla Polski. Mimo długiej przerwy w boksowaniu i w pewnym momencie nawet zawieszenia kariery pięściarskiej, liczyliśmy, że niezawodna kielczanka mając tym razem ekspresowo krótki okres przygotowawczy i ponownie stanie na wysokości zadania, zdobywając w Sofii krążek 11. Mistrzostw Europy Kobiet. Niestety rzeczywistości nie da się w taki sposób zaklinać. Tym bardziej jeśli z drugiej strony stanie równie dobra zawodniczka, jak młoda Turczynka Surmeneli Cakiroglu (mistrzyni Europy do lat 22 i złota medalista Mistrzostw Unii Europejskiej).

Dzisiaj 20-letnia pięściarka znad Bosforu obnażyła wszystkie niedoskonałości w przygotowaniu i dyspozycji naszej mistrzyni. Leworęczna Cakiroglu była efektowna, skuteczna, regularna i celna w ataku, konsekwentnie znajdując luki w obronie Polki. Była przy tym szybsza od Sandry i bardziej kraetywna. W jej boksie widać było większą pewność siebie, mimo iż wyszła do ringu walczyć z zawodniczką od siebie o wiele bardziej doświadczoną i rozstawioną w Sofii z nr 2. Dlatego po zakończeniu walki wszyscy sędziowie wskazali na Turczynkę, która w ćwierćfinale zmierzy się z Rumunką Claudią Nechitą.

- Kondycyjnie i psychicznie czułam się bardzo dobrze – powiedziała po zakończeniu walki Sandra Drabik. – Niestety nie mogłam wyczuć jej rytmu boksowania i moje ataki były spóźnione. To dobra zawodniczka i myślę, że dojdzie do finału. Tym razem okazała się lepsza, a ja muszę poprawić kilka rzeczy. Czeka mnie odpoczynek i dalej praca – dodała zawodniczka z Kielc.

Przypominamy, że pięściarka klubu SOMA Boxing Kielce niemal w ostatniej chwili dołączyła do kadry, przygotowującej się do startu w Mistrzostwach Europy. Wcześniej z powodzeniem startowała w Mistrzostwach Polski w K1.

- Nie miałam za dużo czasu, ale nie będę szukała wymówki. Podjęłam się startu w Sofii i tyle. Wiem, że to nie był szczyt moich możliwości. Powalczylam jednak najlepiej, jak potrafiłam na ten właśnie czas – zakończyła wychowanka Marka Sobonia.

Czy w tej historii jest jakiś pozytywny element? Jest. Otóż w 2014 r. podczas Mistrzostw Europy w Bukareszcie Sandra przegrała wyraźnie pierwszy pojedynek z Rosjanką Sayaną Sagatayevą i odpadła w eliminacjach. Rok później podczas 1. Igrzysk Europejskich w Baku „rozjechała” wspomnianą Rosjankę, awansując do finału, w którym stawiła dzielnie czoło mistrzyni olimpijskiej, Nicoli Adams. Ta historia może się powtórzyć, ale do tego potrzebny jest awansu Cakiroglu do finału ME, by tym samym Sandra otrzymała kwalifikacje do startu w 2. Igrzyskach Europejskich w Mińsku, które odbędą się w 2019 r.

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [8 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Svetlana Soluyanova (Rosja) – Tatyana Kob (Ukraina) 5-0
Veronica Losvik (Norwegia) – Krisztina Beri (Węgry) 5-0
Gabriela Dimitrova (Bułgaria) – Nela Freiherova (Czechy) 5-0
Aikaterini Koutsogeorgopoulou (Grecja) – Wassila Lkhadiri (Francja) 5-0
Lise Sandebjoer (Szwecja) – Ursula Gottlob (Niemcy) 5-0
Yana Burym (Białoruś) – Andrea Lasheras (Hiszpania) 5-0
Claudia Nechita (Rumunia) – Roberta Mostarda (Włochy) 5-0
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Sandra Drabik (Polska) 5-0

75 KG
Darima Sandakova (Rosja) – Busenaz Surmeneli (Turcja) 3-1
Ionela Nane (Rumunia) – Patricia Martin Cabrera (Hiszpania) RSC 1

WYNIKI WALK 1/4 FINAŁU [8 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Sevda Asenova (Bułgaria) – Laura Fuertes Fernandez (Hiszpania) 4-1
Steluta Duta (Rumunia) – Ayse Cagirir (Turcja) 4-0
Anna Okhota (Ukraina) – Demie-Jade Resztan (Anglia) 3-2
Ekaterina Paltseva (Rosja) – Stephanie Silva (Włochy) 5-0

57 KG
Michaela Walsh (Irlandia) – Galina Bruyevich (Białoruś) 3-2
Daria Abramova (Rosja) – Lacramioara Perijoc (Rumunia) 3-2
Stanimira Petrova (Bułgaria) – Tamara Radunović (Czarnogóra) 5-0
Mona Mestiaen (Francja) – Jelena Zekić (Serbia) 3-2

64 KG
Sema Caliskan (Turcja) – Antanina Aksenava (Białoruś) 5-0
Ekaterina Dynnik (Rosja) – Dana Borzei (Rumunia) 5-0
Melis Yonuzova (Bułgaria) – Yvonne B. Rassmussen (Dania) 5-0
Maria Bova (Ukraina) – Valentina Alberti (Włochy) 5-0

11. ME: ZMIENNE SZCZĘŚCIE BIAŁO-CZERWONYCH W SOFII. ANETA RYGIELSKA WALCZY DALEJ

aneta_rygielska_2016

Zwycięstwo i porażka – to bilans Biało-Czerwonych w trzecim dniu 11. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie. Na ringu w Sofii, w pojedynkach 1/8 finału wystąpiły dzisiaj Aneta Rygielska (60 kg) i bohaterka wczorajszego dnia, Karolina Koszewska (69 kg). Pierwsza z nich udanie rozpoczęła turniej, pokonując jednogłośnie na punkty (5-0) niedawną gwiazdkę młodzieżowych ringów, Albankę z Kosowa, Donjetę Sadiku, zaś „legionistka” niestety nie sprostała (0-5) brązowej medalistce Mistrzostw Świata, Fince Elinie Gustafsson.

Zawodniczka z Torunia wykorzystała dzisiaj swoje ringowe doświadczenie i umiejętności techniczne, pewnie radząc sobie z preferującą boks siłowy, bardzo chaotyczną rywalką. Na dodatek dziewiętnastolatka z Kosowa w 2. starciu została słusznie ukarana ostrzeżeniem za klincze, co sprawiło, że kontrolująca pojedynek Polka bezapelacyjnie wygrała na kartach wszystkich sędziów (cztery razy 30-26 i raz 30-27). Tym samym Aneta zapewniła sobie kwalifikację do przyszłorocznych 2. Igrzysk Europejskich w Mińsku. Dodajmy, że pojutrze, w ćwierćfinale, Polka skrzyżuje rękawice z będącą w Sofii w świetnej dyspozycji Mirą Potkonen, która dzisiaj zdeklasowała olimpijkę z Rio de Janeiro, Irmę Testę.

Niestety w ćwierćfinale nie wystąpi Karolina Koszewska, która dzisiaj zmierzyła się ze znaną z siłowego boksu i ringowej nieustępliwości, Eliną Gustafsson. Finka, której kariera nabrała przyspieszenia w 2016 r. w Astanie, gdzie zdobyła brązowy medal Mistrzostw Świata, niczym nie zaskoczyła reprezentantki Polski. Była aktywna od pierwszego, do ostatniego gongu, nie dając Karolinie wiele czasu na oddech i choć miała ogromne kłopoty, by skrócić dystans i celnie bić ciosy na górę, to jednak w oczach sędziów była tą, która dzisiaj dyktowała warunki w ringu. Po zakończeniu walki trzej sędziowie zapisali Gustafsson przewagę w każdej z rund, zaś dwóch było zdania, że wygrała dwa starcia. Tak, więc Polce nieco oddaliła się kwalifikacja do Igrzysk Europejskich w Mińsku. Chyba, że Finka awansuje do finału (co nie jest wykluczone, o ile pokona Czeszkę Martinę Schmoranzovą i najprawdopodobniej Włoszkę Assuntę Canforę, która dzisiaj niespodziewanie wygrała z Angielką Sandy Ryan).

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [7 CZERWCA 2018 ROKU -  na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

54 KG
Delphine Mancini (Francja) – Anouk Echteld (Holandia) 5-0
Petra Lastovkova (Czechy) – Zeyana Pitesa (Chorwacja) 5-0
Giulia De Laurenti (Włochy) – Maria lara Garcia (Hiszpania) 5-0
Yulia Apanasovich (Białoruś) – Plea Foteini (Grecja) 5-0
Viktoria Kuleshova (Rosja) – Ana Khunjua (Gruzja) 5-0
Ivanna Krupenia (Ukraina) – Andela Branković (Serbia) 5-0
Ebonie Jones (Anglia) – Szabina Szucs (Węgry) 4-1
Stoyka Petrova (Bułgaria) – Rabia Orucoglu (Turcja) 5-0

60 KG
Mira Potkonen (Finlandia) – Irma Testa (Włochy) 5-0
Aneta Rygielska (Polska) – Donjeta Sadiku (Kosowo) 5-0
Yulia Tsiplakova (Ukraina) – Ana Starovoitova (Litwa) 5-0
Kellie Harrington (Irlandia) – Katerina Humlova (Czechy) 5-0
Denitsa Eliseyeva (Bułgaria) – Kinga Mezovari (Węgry) 5-0
Cristina Cravcenco (Mołdawia) – Melissa Gonzalez (Hiszpania) 5-0
Ala Yarshevich (Białoruś) – Cristina Cosma (Rumunia) AB 2
Anastasiya Belyakova (Rosja) – Ditte Frostholm (Dania) 5-0

69 KG
Elina Gustafsson (Finlandia) – Karolina Koszewska (Polska) 5-0
Martina Schmoranzova (Czechy) – Aslahan Mehmedova (Bułgaria) 4-1
Emilie Bonvico (Francja) – Vivien Budai (Węgry) 3-2
Assunta Canfora (Włochy) – Sandy Ryan (Anglia) 4-1
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Grainne Walsh (Irlandia) 5-0
Rosie Eccles (Walia) – Yuliya Stoyko (Ukraina) 5-0
Maryam Jabrailova (Azerbejdżan) – Kara Guluzar (Turcja) 5-0
Nadine Apetz (Niemcy) – Alina Veber (Białoruś) 3-2

11. ME: BIAŁO-CZERWONE POZNAŁY SWOJE RYWALKI. 3 ĆWIERĆFINAŁY I ROZSTAWIONA DRABIK

aneta_sandra

Za nami oficjalna waga i losowanie 11. Mistrzostw Europy Seniorek w Boksie, które od dzisiaj do 12 czerwca odbywać się będą w Sofii. Kibiców pięściarstwa czeka 136 pojedynków, w których wystąpi 146 zawodniczek z 33 krajów, w tym licząca 8 pięściarek reprezentacja Polski, w której narożniku pracować będą trenerzy Marek Węgierski oraz Łukasz Butryński.

Jak losowały Biało-Czerwone? Kilka z nich już w pierwszym pojedynku będzie musiało wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i talentu, by w stolicy Bułgarii odnieść sukces. Najbliżej strefy medalowej znajdują się Elżbieta Wójcik (75 kg), Agata Kaczmarska (81 kg) i Lidia Fidura (+81 kg), które od medalu dzieli jedno zwycięstwo. Z tej trójki najmniej wymagającą rywalkę ma ta ostatnia, która zaboksuje z młodą Węgierką Adrienn Juhasz, która mimo wywalczenia w tym roku złotego medalu (w stawce dwóch zawodniczek) ME do lat 22, prezentuje przeciętne umiejętności. Z kolei Wójcik i Kaczmarska jeśli chcą stanąć na podium, będą musiały pokonać odpowiednio – wicemistrzynię Europy sprzed 4 lat, Niemkę Sarę Scheurich (Elżbieta) oraz najlepszą od lat „półciężką” Europy, Turczynkę Elif Guneri (Agata).

Trudna przeprawa czeka wracającą do międzynarodowej rywalizacji Sandrę Drabik (51 kg), która zgodnie z oczekiwaniami była rozstawiona. Jeśli w pierwszej walce (w 1/8 finału) pokona utalentowaną Turczynkę Busenaz Cakiroglu (mistrzyni Europy do lat 22 i złota medalistka Mistrzostw Unii Europejskiej z 2017 r.), to będzie miała drogę otwartą do półfinału, w którym może trafić na niewygodną Białorusinkę Yanę Burym lub aktualną wicemistrzynię Europy, Szwedkę Lise Sandebjoer. Anna Góralska (54 kg), która jako jedyna z Polek już dzisiaj wystąpi w ringu w Sofii, skrzyżuje rękawice z uchodzącą w Grecji za wielki talent Pleą Foteini (srebrna medalistka MME z 2015 r. oraz brązowa medalistka MEJ z 2014 r. i MME z 2016 r.). By awansować do półfinału będzie musiała jednak wygrać jeszcze dwie kolejne walki, w tym w 1/8 finału z brązową medalistką ME z 2016 r., Białorusinką Yulia Apanasovich.

Sandra Kruk (57 kg), która po 4 latach ponownie startuje w ME, w drodze do ćwierćfinału musi pokonać, podobnie jak ona lubiącą ofensywny boks, Rumunkę Lacramioarę Perijoc. Jeśli jej się to uda, to w pojedynku o medal skrzyżuje rękawice z silną fizycznie Rosjanką Darią Abramovą (aktualna mistrzyni Europy wagi lekkiej) lub szybką i błyskotliwą Ornellą Wahner z Niemiec. Ciekawą rywalkę wylosowała Aneta Rygielska (60 kg), która stanie oko w oko z reprezentującą Kosowo, Donjetą Sadiku, która 2 lata temu została w Ordu młodzieżową mistrzynią Europy wagi piórkowej, a przed rokiem w Sofii wywalczyła srebro kolejnych MME. W razie zwycięstwa Polce w walce o medal najpewniej przyszłoby zmierzyć się z Finką Mirą Potkonen. Długą drogę do strefy medalowej ma była mistrzyni Europy, Karolina Koszewska (69 kg). Najpierw na jej drodze stanie będąca na dorobku Szwedka Marianne Ahlborg, ale w 1/8 czeka na naszą zawodniczkę Finka Elina Gustafsson, która zapewne podniosłaby Polce dużo wyżej poprzeczkę.

WYNIKI LOSOWANIA

51 KG Sandra Drabik (17 zawodniczek) w 1/8 finału (8 czerwca) z Busenaz Cakiroglu (Turcja)
54 KG Anna Góralska (20 zawodniczek) w 1/16 finału (5 czerwca) z Plea Foteini (Grecja)
57 KG Sandra Kruk (19 zawodniczek) w 1/8 finału (6 czerwca) z Lacramioarą Perijoc (Rumunia)
60 KG Aneta Rygielska (18 zawodniczek) w 1/8 finału (7 czerwca) z Donjetą Sadiku (Kosowo)
69 KG Karolina Koszewska (17 zawodniczek) w 1/16 finału (6 czerwca) z Marianne Ahlborg (Szwecja)
75 KG Elżbieta Wójcik (10 zawodniczek) w 1/4 finału (9 czerwca) z Sarah Scheurich (Niemcy)
81 KG Agata Kaczmarska (8 zawodniczek) w 1/4 finału (9 czerwca) z Elif Guneri (Turcja)
+81KG Lidia Fidura (6 zawodniczek) w 1/4 finału (9 czerwca) z Adrienn Juhasz (Węgry)

Opracował: Jarosław Drozd

KRZYSZTOF „DIABLO” WŁODARCZYK WRACA DO GRY. POLACY GÓRĄ W RZESZOWIE

diablo_durodola

Krzysztof Włodarczyk (55-4-1, 38 KO) wrócił do gry i wciąż można go zaliczyć do szerokiej czołówki kategorii junior ciężkiej. W głównej walce wieczoru w Rzeszowie były dwukrotny mistrz świata pokonał jednogłośną decyzją Olanrewaju Durodolę (27-6, 25 KO).

„Diablo” rozpoczął dobrą pracą nóg i lewym prostym, ale przeciwnik od drugiej rundy zaczął coraz ostrzej nacierać. Podopieczny Fiodora Łapina zbyt bardzo oddawał momentami inicjatywę, choć trzeba dodać, że gardę miał szczelną i mało zbierał czystych akcji. Z upływem czasu łapał jednak rytm i fajnie wchodził w tempo swoimi kontrami. W szóstej rundzie firmowy lewy sierp Krzyśka wstrząsną Durodolą, ale Polak nie podpalał się i konsekwentnie boksował swoje. W siódmej po zakroku w tył huknął prawym podbródkowym i znów zachwiał przeciwnikiem. Do końca trwała fajna, techniczna walka, a gdy zabrzmiał ostatni gong sędziowie jednogłośnie wskazali na „Diablo”, punktując 98:92 i dwukrotnie 97:93.

Łukasz Różański (9-0, 8 KO) kolekcjonuje ostatnio skalpy zawodników po najlepszym okresie swojej kariery, ale ze znanym nazwiskiem. Tym razem do swojego rekordu dopisał nazwisko Michaela Sprotta (42-29, 17 KO). Polak bez zbędnych podchodów od razu ruszył na doświadczonego Anglika. Akcje rozpoczynał zawsze lewym prostym, ale służył on bardziej do skrócenia dystansu. A z bliska bił już z całych sił hakami i sierpami z obu rąk. Już w pierwszej rundzie Sprott był dwukrotnie liczony, lecz z opresji wyratował go gong. Było to jednak tylko odroczenie wyroku. Na początku drugiej odsłony Różański złapał przeciwnika w narożniku i po kolejnym nokdaunie sędzia nawet nie liczył, ogłaszając zwycięstwo miejscowego pięściarza przez TKO.

Fiodor Czerkaszyn (10-0, 7 KO) jak sam kiedyś przyznał lubi wątróbki” i zawsze ich szuka w ringu. Powoli staje się to jego znakiem firmowym, o czym właśnie boleśnie przekonał się Ayoub Nefzi (26-11-2, 5 KO). Już w końcówce pierwszej rundy Ukrainiec z polskimi korzeniami uderzył lewym hakiem na wątrobę i doświadczony przeciwnik przyklęknął. Za moment nastąpił zbawienny gong, lecz minuta przerwy niezbyt posłużyła się Tunezyjczykowi. Na początku drugiej rundy chronił prawej strony, więc Czerkaszyn strzelił dla odmiany prawym hakiem na splot słoneczny, który zadziałał z opóźnionym zapłonem. Dwie sekundy później rywal przyklęknął i dał się wyliczyć.

Przemysław Zyśk (7-0, 3 KO) pokonał w niezłym stylu Pavla Semjonovsa (22-10-2, 8 KO). Podopieczny Fiodora Łapina dążył do półdystansu. Kilka razy próbował prawego podbródka, lecz nie wyczuwał dystansu. Trafiał za to akcją lewy-prawy, a gdy rywal połapał się w tym, Polak uderzał bezpośrednim prawym krzyżowym. Szukał też dołów długim prawym bądź lewym hakiem pod prawy łokieć. Zyśk zagapił się w końcówce czwartej i szóstej rundy na lewy sierp, ale te uderzenia nie zrobiły na nim większego wrażenia. W siódmym starciu Przemek wydłużył swoje kombinacje, bił więcej z luzu i wszystko wróciło do normy. Na pewno Zyśk nie olśnił tym występem, ale dał pokaz solidnego boksu. No i po raz drugi w karierze zaboksował na dystansie ośmiu rund. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na naszego rodaka, punktując 80:72 i dwukrotnie 79:73.

Rafał Jackiewicz (50-19-2, 22 KO) zanotował jubileuszowe zwycięstwo, pokonując po trudnym w sumie boju Aliaksandra Dzemkę (5-5, 1 KO). Początkowo Rafał kontrolował przeciwnika skutecznym lewym prostym, ale w drugiej rundzie oddał przeciwnikowi inicjatywę. Białorusin bił najczęściej na gardę, jednak był dużo aktywniejszy i na pewno wyrównał straty z pierwszej odsłony. Od trzeciej obraz potyczki już się wyrównał. Jackiewicz wciąż bił rzadziej, jednak jego ciosy miały większą wymowę. Trafił raz w zwarciu ładnym prawym podbródkowym, choć spektakularnych akcji brakowało w tym pojedynku. W ostatniej, szóstej rundzie, Jackiewicz zaczął bić częściej i wyciągnął wygraną na finiszu. Sędziowie przyznali mu ją stosunkiem głosów dwa do remisu – 58:56, 59:55 i 57:57.

Wcześniej Maksim Hardzeika (4-0, 2 KO) zastopował w drugim starciu Tomasza Golucha (6-13, 4 KO). Białorusin aż czterokrotnie doprowadzał Polaka do nokdaunu ciosami na korpus.

źródło: bokser.org

KIEPSKA PROMOCJA BOKSU NA OPUSTOSZAŁYM PGE NARODOWYM W WARSZAWIE

NGB_warszawa

Wobec absencji Mariusza Wacha to walka Artura Szpilki (21-3, 15 KO) była głównym daniem gali boksu zawodowego na PGE Narodowym. „Szpila” zrobił swoje i pewnie wypunktował doświadczonego Dominicka Guinna (35-12-1, 24 KO), wracając tym samym po prawie trzech latach na zwycięską ścieżkę.

Artur wniósł przed tą walką do ringu najwięcej kilogramów w karierze, a zatem niektórzy mieli obawy co do tego, jak będzie wyglądała jego mobilność. Dawało się zauważyć, że pod okiem trenera Andrzeja Gmitruka pięściarz z Wieliczki zaczął boksować bardziej ekonomicznie – mniej było niepotrzebnego skakania, więcej zaś zachodzenia oponenta i skracania dystansu za pomocą małych kroków. Szpilka od początku boksował bardzo spokojnie, ale bynajmniej nie pasywnie – przez cały czas wywierał na rywalu nieustanną presję i co jakiś czas rzucał w jego stronę mocne ciosy sierpowe z obu rąk. Trzeba jednak przyznać, że przeciwnik niespecjalnie mu w tych wszystkich działaniach przeszkadzał – Guinn skoncentrował się w tym starciu wyłącznie na obronie i tym, by zachować status pięściarza, który nigdy nie przegrał przed czasem. Z biegiem rund obraz pojedynku ani trochę się nie zmieniał – Szpilka wyraźnie przeważał, ale nie potrafił zranić swojego skrytego za szczelną gardą oponenta. No może poza szóstą rundą, w której u Amerykanina na skutek kilku przyjętych ciosów pojawił się krwotok z nosa. Po pewnym czasie sfrustrowani przebiegiem ringowych wydarzeń kibice zaczęli gwizdać, ale trzeba przyznać, że były to oznaki niezadowolenia skierowane głównie w stronę Guinna – Artur się starał, zadawał sporą liczbę ciosów, jednak 43-letni pięściarz zza oceanu nie zamierzał podkręcać tempa, zadowalając się tym, że przez dziesięć rund nie pozwolił zrobić sobie w ringu większej krzywdy.Przed ostatnią rundą podenerwowany nieco biernością swojego oponenta Szpilka starał się wymusić na trenerze Gmitruku pozwolenie na podjęcie większego ryzyka, ale znany z zamiłowania do konsekwentnego boksu szkoleniowiec pozostał nieugięty – niczego nie zmieniamy. Mimo to na trzydzieści sekund przed zakończeniem pojedynku Artur dopiął swego – trafił Amerykanina celnym ciosem z lewej ręki, posyłając go na deski. Guinn nie był jednak  „podłączony” i bez problemów dotrwał do końca. Werdykt mógł być tylko jeden – wszyscy sędziowie zgodnie wypunktowali tę walkę na korzyść zawodnika z Wieliczki.

Andrzej Wasilewski przestrzegał w studiu, że Ewa Piątkowska (11-1, 4 KO) będzie miała z Marią Lindberg (16-4-2, 9 KO) bardzo trudną przeprawę. I tak rzeczywiście było, ale na szczęście ostatecznie polska pięściarka skutecznie obroniła mistrzowski pas federacji WBC. Głównym problemem Ewy była w tym pojedynku chyba siła fizyczna Szwedki. Wszystko wyglądało nieźle dopóki Polka korzystała ze swojego zasięgu i boksowała na dystans, natomiast kiedy tylko Lindberg udawało się przedostać blisko swojej przeciwniki, natychmiast zaczynały się kłopoty. Walka była zażarta, obie panie nie szczędziły sobie mocnych ciosów, obie miały też w tej walce momenty, w których znajdowały się w sporych tarapatach. Niestety, długimi chwilami Piątkowskiej brakowało między linami spokoju, a w chaotycznych wymianach dużo lepiej radziła sobie reprezentantka Szwecji. Praca nóg była w tym starciu zdecydowanie atutem Polki, jednak obrończyni tytułu korzystała z tej broni nieco zbyt rzadko. W końcówce Ewa pokazała jednak charakter i ostatnie wymiany należały do niej. Po ostatnim gongu trudno było orzec, która z zawodniczek była lepsza. Obie panie uniosły ręce w górę w geście zwycięstwa, ale o wszystkim mieli oczywiście zadecydować sędziowie. A ci dwa do remisu (95-95, 96-94, 96-94) wskazali na wygraną reprezentantki Polski. Odetchnęliśmy z ulgą naprawdę głęboko.

Izu Ugonoh (18-1, 15 KO) zapowiadał, że chciałby pokonać Freda Kassiego (18-8-1, 10 KO) w lepszym stylu niż uczynił to Tomasz Adamek, ale niespecjalnie miał ku temu okazję. Kameruńczyk już po drugiej rundzie zdecydował, że nie ma ochoty dalej boksować. Urodzony w Szczecinie pięściarz zdawał sobie sprawę, że Kameruńczyk to bardzo niebezpieczny rywal i pierwsze dwie rundy przeboksował bardzo spokojnie, operując głównie ciosami prostymi i trzymając się od rywala w bezpiecznym dla siebie dystansie. Kiedy zabrzmiał gong oznajmiający początek trzeciego starcia oczekiwaliśmy więc, że w ringu w końcu zaczną się grzmoty, tymczasem Kassi oznajmił sędziemu ringowemu, że to koniec. Ogromna szkoda, bo Ugonoh nie zdążył się nawet rozkręcić.

Marcin Najman (15-5, 11 KO) nie znalazł sposobu na pokonanie Rihardsa Bigisa (13-6, 11 KO). Wszystko zakończyło się w czwartej rundzie na skutek kontuzji „El Testosterona”. Wydawało się, że Najman w swoim stylu rozpocznie pojedynek od huraganowego ataku, jednak zawodnik z Częstochowy praktycznie całą pierwszą rundę przeboksował asekuracyjnie. Spodziewany szturm przeprowadził dopiero na początku starcia drugiego, ale Łotysz łatwo wyłapał te wszystkie ciosy na gardę. Generalnie trzeba przyznać, że przez zdecydowaną większość czasu obaj panowie w ringu bardzo się oszczędzali – ciosów było niewiele, a poirytowana publiczność kwitowała niemrawe poczynania pięściarzy gwizdami. W końcu w połowie czwartej rundy Najman zasygnalizował sędziemu ringowemu kontuzję dłoni i tym samym przez techniczny nokaut zwycięzcą walki został Rihards Bigis. Otwartym pozostaje tylko pytanie, czy takie starcie powinno być jednym z głównych dań podczas tak dużej bokserskiej imprezy…

To był ich trzeci pojedynek. Dotąd był remis – obaj wygrali po razie na punkty. Wczoraj Robert Talarek (20-13-2, 13 KO) i Norbert Dąbrowski (22-7-2, 9 KO) dopełnili trylogii. Twardy górnik od początku narzucił pressing, ale „Noras” fajnie chodził na nogach, boksując z kontry krótkimi, szybkimi ciosami. Tak jak tuż przed pierwszym gongiem, gdy trafił lewym sierpowym. Chyba silniejszy fizycznie Talarek w drugiej rundzie jeszcze mocniej natarł, szukając mocnych haków i sierpów w półdystansie. W końcówce zaiskrzyło przy linach, ale to ciosy Roberta miały większą wymowę. Początek trzeciej odsłony dla Norberta, którzy przepuszczał akcje przeciwnika i kontrował go po odchyleniu. Gdy jednak zagapił się i zainkasował mocny prawy sierp, cofnął się, a czujący krew Talarek przez minutę zasypywał go swoimi bombami z obu rąk. Niestety po przypadkowym zderzeniu głowami Robertowi pękł lewy łuk brwiowy. Wydawało się, że Dąbrowski jest przełamywany, ale to on na początku czwartej rundy huknął z kontry i wstrząsnął rywalem. Pod Talarkiem ugięły się nogi, przeżywał chwile trwogi, lecz przełamał kryzys i jeszcze przed przerwą zaczął odpowiadać. Przez pół piątej rundy Dąbrowski uciekał przed atakami rywala. W końcu stanął, zamarkował prawy, wystrzelił lewym sierpowym na szczękę, posyłając Talarka na deski. Ten z trudem powstał na osiem. Za kilkanaście sekund kolejny lewy sierp „Norasa” i drugi nokdaun! Ale Robert dotrwał do przerwy. Po niej jeszcze nie doszedł do siebie i oddał szóste starcie Dąbrowskiemu. Siódma runda już bardziej wyrównana, ale wciąż należałoby ją dać Norbertowi, który poczuł się pewnie i to on wykazywał większa inicjatywę. Zakrwawiony Talarek finiszował ostro w ostatniej, ósmej rundzie, ale Norbert podjął rękawice. Zryw na finiszu okazał się spóźniony. Sędziowie punktowali 77:73, 78:72 i 78:72 – wszyscy na korzyść Dąbrowskiego!

W pierwszym bokserskim pojedynku na PGE Narodowym w limicie wagi średniej spotkali się Rafał Jackiewicz (49-19-2, 22 KO) i Robert Świerzbiński (20-7-2, 3 KO). Wygrał ten drugi, sprawiając chyba małą niespodziankę. Pięściarz z Białegostoku zaczął aktywnie, ale na samym finiszu dostał potężny prawy na szczękę i cała jego ciężka praca poszła na marne. Po przerwie jednak to znów on nadawał tempo i choć większej krzywdy byłemu mistrzowi Europy nie robił, to prawdopodobnie wyrównał po sześciu minutach na 19:19. Od trzeciej rundy Jackiewicz również zaczął boksować aktywniej i w końcu zobaczyliśmy fajny boks. Niedoceniany trochę Świerzbiński dotrzymywał kroku faworytowi, ładnie chodząc na nogach i punktując lewym prostym. Rafał bił rzadziej, za to celniej. Ostatnie trzy minuty jak cała walka – wyrównane i na fajnym poziomie technicznym. Po gongu kończącym zmagania dwóch weteranów sędziowie punktowali 57:57, 58:56 i 59:55 na korzyść Roberta.

źródło: bokser.org

OSIEM BIAŁO-CZERWONYCH WYSTARTUJE W MISTRZOSTWACH EUROPY W SOFII

Boks Kobiet 01

Do 11. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie pozostały niespełna dwa tygodnie i choć trener kadry narodowej Marek Węgierski oficjalnie nie ogłosił jeszcze składu, w jakim w Sofii wystąpią reprezentantki Polski, to już praktycznie wiadomo (kilka dni temu skład został zgłoszony w Ministerstwie Sportu i Turystyki), że o medale mistrzostw Starego Kontynentu powalczy osiem Biało-Czerwonych.

Nominacje do startu w Mistrzostwach Europy otrzymają: Sandra Drabik (SOMA Boxing Kielce, 51 kg), Anna Góralska (Korona Wałcz, 54 kg), Sandra Kruk (Niestowarzyszona, 57 kg), Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń, 60 kg), Karolina Koszewska (Legia FC Warszawa, 69 kg), Elżbieta Wójcik (Róża Karlino, 75 kg), Agata Kaczmarska (Radomiak Radom, 81 kg) i Lidia Fidura (Carbo Gliwice, +81 kg).

Aktualnie wspomnianych osiem kadrowiczek przebywa na zgrupowaniu szkoleniowym w Wałczu, gdzie dojechała również Sylwia Kusiak (Skorpion Szczecin, +81 kg), by pomagać w przygotowaniach Fidurze, która jako jedyna z reprezentantek nie uczestniczyła w tym roku w żadnym ze zgrupowań. Kadra ma za sobą – jak dotąd – jeden turniej międzynarodowy (Memoriał Feliksa Stamma w Warszawie) oraz mecze międzypaństwowe z Białorusią, Niemcami oraz Kazachstanem. Poza tym trzy pięściarki ze startowej ósemki boksowały w Mistrzostwach Europy do lat 22.

Dodajmy, że w trakcie tegorocznych przygotowań do ME trener kadry pracował m.in. z: Wiktorią Sądej (Legia FC Warszawa, 48 kg), Adrianą Marczewską (Boksing Zielona Góra, 48 kg), Jaśminą Zapotoczną (Adrenalina Wrocław, 51 kg), Angeliką Krzysztoforską (CSW Boxing Dąbrowa Górnicza, 51 kg), Mileną Zglenicką (Pomorzanin Toruń, 51 kg), Laurą Grzyb (Global Boxing Tarnów, 54 kg), Kingą Szlachcic (Boksing Zielona Góra, 57 kg), Natalią Barbusińską (Spartakus Szczecin, 64 kg), Natalią Marczykowską (Boxing Radom, 69 kg) i Hanną Solecką (Skorpion Szczecin, 69 kg), które ostatecznie nie zyskały jego zaufania i nie wystąpią w Bułgarii.

KRZYSZTOF GŁOWACKI NOKAUTUJE SANTANDERA SILGADO NA GALI W RODZINNYM WAŁCZU

glowacki_gala_walcz

Krzysztof Głowacki (30-1, 19 KO) brutalnie rozprawił się z Santanderem Silgado (28-5, 22 KO) w głównej walce wieczoru KnockOut Boxing Night 1 w Wałczu. Były i miejmy nadzieję przyszły mistrz świata kategorii junior ciężkiej wygrał przez nokaut w pierwszej rundzie! Obaj dysponują potężnym uderzeniem, nie podpalali się więc i czekali na najlepszą okazję. Dwukrotnie zaiskrzyło w półdystansie, ale żaden z nich nie trafił czysto. Trzecie spięcie zakończyło się efektownym nokautem w wykonaniu miejscowego pięściarza. Pod koniec pierwszej rundy „Główka” huknął lewym sierpowym na skroń, ciężko nokautując swojego przeciwnika, który jeszcze przez dobre dwie-trzy minuty leżał półprzytomny na macie ringu.

Paweł Stępień (9-0, 8 KO) i Michał Ludwiczak (15-8, 7 KO) rywalizowali o wakujący tytuł Międzynarodowego Mistrza Polski wagi półciężkiej. Pas do domu zabierze z sobą pięściarz ze Szczecina, który z walki na walkę prezentuje się coraz lepiej. Pierwsze dwie rundy pod dyktando Pawła, który był ruchliwy, zmieniał często pozycję i bił może nie tak mocno, za to z luzu i celnie. Oczywiście Michał ambitnie atakował, lecz większość jego akcji pruło powietrze. W trzecim starciu Stępień po kilku lżejszych sierpach na górę wystrzelił lewym hakiem na wątrobę. Wydawało się, że to już koniec, jednak ambitny Ludwiczak powstał na osiem z grymasem bólu na twarzy. A za moment zabrzmiał gong. Po nim obraz pojedynku się nie zmieniał. Paweł dyktował warunki, znów zmylił rywala i akcję zakończył mocnym hakiem pod prawy łokieć. Tym razem przeciwnik już nie dał rady i został wyliczony do dziesięciu.

Pierwszy tegoroczny pojedynek szybko przed czasem rozstrzygnął Marek Matyja (14-1-1, 6 KO). Naprzeciw pięściarza z Oleśnicy stanął Giorgi Beroszwili (30-24-3, 22 KO). Po pierwszej, trochę rozpoznawczej rundzie, od drugiej rundy podopieczny Fiodora Łapina rozpoczął demolkę. Najpierw naruszył rywal hakiem na korpus, czym otworzył sobie miejsce do sierpów na górę. Po prawym sierpowym przeciwnik przyklęknął po raz drugi. Za moment kolejna seria przy linach i trzeci nokdaun. Do gongu na przerwę pozostawały sekundy, więc walka został wznowiona. Kolejny mocny sierp Marka i czwarty nokdaun. Końcówka odliczania już po gongu na przerwę.

Przemysław Runowski (17-0, 3 KO) miał momentami problemy z Siergiejem Guliakiewiczem (43-10, 17 KO), ale przełamał go fizycznie i wygrał na samym finiszu. Pierwsze dwie rundy dla podopiecznego Fiodora Łapina, który twardym lewym przebijał się przez gardę przeciwnika. Były mistrz Europy wrócił do gry w trzeciej i czwartej odsłonie. Podkręcił tempo, wyprzedzał akcje Polaka, bił często i obraz potyczki wyrównał się na tym etapie. Guliakiewicz nie wytrzymał jednak narzuconego przez siebie stylu i od piątego starcia uchodziło z niego powietrze z każdą kolejną minutą. Największy kryzys przyszedł w siódmej rundzie. Nieustannie klinczował, a nabierający wiatru w żagle Przemek podkręcił jeszcze tempo. Skończyło się na dwóch ostrzeżeniach oraz liczeniu po haku na korpus. Guliakiewicza wyratował gong, ale przecież musiał jeszcze przeboksować ostatnie trzy minuty. Nie dał rady. Był tak zmęczony, że ratował się klinczem. Sędzia Robert Gortat nie wytrzymał i zdyskwalifikował go za powtarzające się faule.

Sporo ciepłych słów słyszeliśmy ostatnio o Fiodorze Czerkaszynie (9-0, 6 KO), ale kiedy chwali promotor zawodnika, zazwyczaj należy to traktować z lekkim przymrużeniem oka. Czekaliśmy więc na jego potyczkę z twardym i niewygodnym Danielem Urbańskim (21-23-3, 5 KO). Tylko… za długo Fiodora nie naoglądaliśmy się w akcji. Ukrainiec zamieszkały u nas i płynnie mówiący po polsku bardzo szybko odprawił Urbańskiego. Zamarkował lewy sierp na górę, zszedł zakrokiem w bok, strzelił potężnym lewym hakiem w okolice wątroby i Daniel z grymasem bólu na twarzy zgiął się w pół niczym scyzoryk. Szybki i efektowny debiut w telewizji publicznej tego prospekta wagi średniej.

Timur Kuzachmedow (5-0-2, 2 KO) przeciętnie rozpoczął przygodę z boksem zawodowym, lecz z walki na walkę robi postępy. Przekonał się o tym Krzysztof Rogowski (10-25, 5 KO). Ukrainiec z grupy Darka Snarskiego, który nie ukrywa, że chciałby się spotkać z Damianem Wrzesińskim, w pierwszym dwóch rundach kontrolował pojedynek dobrą pracą nóg i lewym prostym. W trzecim starciu posłał przeciwnika na deski prawym sierpowym, choć nie był to ciężki nokdaun i Krzysiek szybko przyjął pozycję. Koniec nastąpił w czwartej rundzie. Po prawym podbródku Rogowski zachwiał się i sędzia Gortat bez liczenia zastopował dalszą rywalizację.

Po półtorarocznej przerwie udanie powrócił do gry Konrad Dąbrowski (9-2, 1 KO), który pokonał Tomasza Gołucha (6-12, 4 KO).

89. MP: W KARLINIE POZNALIŚMY MISTRZÓW POLSKI NA ROK 2018

Szwedowicz_bundesliga

W Karlinie zakończyły się dzisiaj 89. Mistrzostwa Polski Seniorów w Boksie. Kibice zgromadzeni w Homanit Arena byli świadkami 10 interesujących pojedynków, z których połowa zakończyła się werdyktami niejednogłośnymi. Mistrzami kraju A.D. 2018 zostali (w kolejności wag): Jakub Słomiński (KS Wda Świecie, 49 kg), Maciej Jóźwik (BKS Skorpion Szczecin, 52 kg), Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków, 56 kg), Radomir Obruśniak (KSW Róża Karlino, 60 kg), Damian Durkacz (KS Spartan Knurów, 64 kg), Mikołaj Tobera (KS Sporty Walki Piła, 69 kg), Bartosz Gołębiewski (KKS RUSHH Kielce, 75 kg), Arkadiusz Szwedowicz (BKS Skorpion Szczecin, 81 kg), Michał Soczyński (KS PACO Lublin, 91 kg) i Mateusz Cielepała (Niestowarzyszony, +91 kg).

Tak, więc tytuły z ub. roku obroniło tylko trzech zawodników (Słomiński, Gołębiewski i Szwedowicz). Dla Arkadiusza Szwedowicza był to już czwarty, kolejny złoty medal seniorskich Mistrzostw Polski, a Jakub Słomiński oraz Maciej Jóźwik zostali mistrzami kraju wśród seniorów po raz trzeci.

Największą niespodziankę turnieju sprawił oczywiście nowy mistrz Polski wagi superciężkiej, Mateusz Cielepała. Co ciekawe nie jest to pierwszy niestowarzyszony pięściarz, który stanął na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Polski. W 1977 r. sztuki tej dokonał Henryk Janowski (75 kg) zdobywając złoto 48. MP w Sosnowcu, w 1985 r. na 55. MP we Wrocławiu Zygmunt Gosiewski (81 kg), w 1999 r. podczas 70. MP w Ostrowcu Św. Sławomir Malinowski (63,5 kg) oraz podczas 81. MP w Strzegomiu Mateusz Malujda (+91 kg).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG Jakub Słomiński (KS Wda Świecie) – Dorian Mospinek (BKS Skorpion Szczecin) 4-1
52 KG Maciej Jóźwik (BKS Skorpion Szczecin) – Mateusz Pustuła (KS Polkowice) 5-0
56 KG Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków) – Kacper Harkawy (BKS Skorpion Szczecin) 5-0
60 KG Radomir Obruśniak (KSW Róża Karlino) – Adrian Kowal (BKS Olimp Lublin) 4-1
64 KG Damian Durkacz (KS Spartan Knurów) – Karol Kowal (BKS Skorpion Szczecin) 3-2
69 KG Mikołaj Tobera (KS Sporty Walki Piła) – Mateusz Kostecki (WKB Desant Kraków) 3-2
75 KG Bartosz Gołębiewski (KKS RUSHH Kielce) – Mateusz Goiński (KB Zagłębie Konin) 3-2
81 KG Arkadiusz Szwedowicz (BKS Skorpion Szczecin) – Maciej Haba (KB Boxing Team Gosiewski) 5-0
91 KG Michał Soczyński (KS PACO Lublin) – Tomasz Niedźwiecki (BKS Orkan Gorzów Wlkp.) 3-2
+91KG Mateusz Cielepała (Niestowarzyszony) – Adam Kulik (KS PACO Lublin) 5-0

SANDRA DRABIK WRACA DO BOKSU I KADRY! CELEM ME W SOFII A PÓŹNIEJ IO W TOKIO

IMG_0855

Wszyscy kibice boksu pamiętają zapewne jak 17 grudnia ub. roku Sandra Drabik (51 kg), nasza najlepsza pięściarka boksująca na olimpijskich ringach, zapowiedziała zakończenie bokserskiej kariery i powrót do „korzeni”, czyli startów w kick-boxingu oraz K1. Minęły 4 miesiące, w czasie, których zdobyła tytuł mistrzyni kraju w K1. Później niespodziewanie siadła do stołu rozmów z Polskim Związkiem Bokserskim w sprawie kontynuowania pięściarskiej kariery, której celem ma być start w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio (2020) i …osiągnęła porozumienie!

Tak, więc już podczas zbliżających się 11. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie, które odbędą się w Sofii (4-14 czerwca), zawodniczka reprezentująca barwy klubu SOMA Boxing Kielce, wystartuje w dresie z orzełkiem na piersi. Dodajmy, że Sandra Drabik to  dwukrotna mistrzyni Polski w boksie (2013, 2016) oraz czterokrotna wicemistrzyni kraju (2009, 2011-2012, 2017). Dwa razy stanęła na najwyższym stopniu podium MTB im. Feliksa Stamma (2015-2016) oraz Memoriału Leszka Drogosza (2014, 2017).

Jej przygoda z boksem trwa od 2009 r., kiedy to została wicemistrzynią Polski i zadebiutowała w kadrze narodowej podczas Mistrzostw Europy w Nikołajewie. Jej największymi sukcesami są srebrne medale Igrzysk Europejskich w Baku (2015), gdzie w finale wagi muszej przegrała z podwójną mistrzynią olimpijską, Nicolą Adams, oraz Mistrzostw Europy w Rotterdamie (2011), na których dopiero w pojedynku o złoto w wadze do 54 kg uległa Elenie Savelevej. Zawodniczka z Kielc w swoim dorobku ma także brązowy medal ME w Sofii (2016) oraz srebro i brąz Mistrzostw Unii Europejskiej w Katowicach (2011) i Keszthely (2013).

TYLKO HANNA SOLECKA W FINALE TURNIEJU W BELGRADZIE

solecka_astana

Tylko Hanna Solecka (69 kg) zdołała awansować do finału 56. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego „Beogradski Pobednik” w Belgradzie. Zawodniczka szczecińskiego Skorpiona pokonała dzisiaj jednogłośnie na punkty (3-0) Gardner Moore ze Szkocji i w jutrzejszym finale skrzyżuje rękawice z Rosjanką Elmirą Azizovą.

Mniej szczęścia miały Laura Grzyb (Global Boxing Tarnów, 54 kg) i Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń, 60 kg). Pierwsza przegrała niejednogłośnie na punkty (1-2) z brązową medalistką mistrzostw Indii, Jamuną Boro, a druga po raz trzeci w karierze nie sprostała (0-3) Brazylijce Beatriz Ferreira. Dodajmy, że wczoraj pięściarka z Toruń pokonała jednogłośnie na punkty (3-0) wicemistrzynię Chorwacji. Maję Sarić.

LAURA GRZYB I HANNA SOLECKA WYGRYWAJĄ Z AZJATKAMI W BELGRADZIE

laura_grzyb

W Belgradzie rozpoczął się tradycyjny, 56. Międzynarodowy Turniej Bokserski „Beogradski Pobednik”, w którym występuje 172 zawodniczek i zawodników, w tym także cztery Biało-Czerwone. Dodajmy, że nie jest to bynajmniej inicjatywa PZB, tylko wyjazd klubowy, sfinalizowany przez Pomorzanina Toruń, Global Boxing Tarnów i Skorpiona Szczecin, których zawodniczki (nota bene także kadrowiczki) reprezentują w Serbii barwy Polski.

Dzisiaj odbyły się walki ćwierćfinałowe, w których najlepiej wypadły Laura Grzyb (Global Boxing Tarnów, 54 kg) i Hanna Solecka (Skorpion Szczecin, 69 kg). Pierwsza z nich pokonała jednogłośnie na punkty (3-0) ubiegłoroczną ćwierćfinalistkę Mistrzostw Azji, Eun Jin Nam z Korei Południowej i pojutrze powalczy o finał z inną Azjatką, aktualną brązową medalistką mistrzostw Indii, Jamuną Boro. Z kolei zawodniczka ze Szczecina w takim samym stosunku wypunktowała inną Hinduskę, brązową medalistkę mistrzostw swojego kraju, Heenę Tomas i w pojedynku o finał skrzyżuje rękawice ze Szkotką Gardner Moore.

Niestety z turniejem pożegnała się Milena Zglenicka (Pomorzanin Toruń, 51 kg), po porażce (0-3) z tegoroczną mistrzynią Serbii Niną Radovanović. Jutro w ćwierćfinale zaboksuje jej koleżanka klubowa, Aneta Rygielska (60 kg), która stanie oko w oko z wicemistrzynią Chorwacji Mają Sarić.

Tak, więc zarówno Laura Grzyb, jak i Hanna Solecka nie zamierzają odpuszczać walki o prawo startu w Mistrzostwach Europy Seniorek w Sofii. Wybrały drogę turniejową, by poprzez sukcesy w międzynarodowej rywalizacji udowodnić trenerowi kadry narodowej Markowi Węgierskiemu, że są co najmniej równorzędnymi rywalkami dla potencjalnych „jedynek” Anny Góralskiej (54 kg) i Karoliny Koszewskiej (69 kg).

CENNE ZWYCIĘSTWA PODCZAS GALI PBN W CZĘSTOCHOWIE. ADAMEK, MASTERNAK, BALSKI…

pbn_2018

Tomasz Adamek (53-5, 31 KO), były mistrz świata dwóch kategorii, po wielkim spektaklu zastopował w walce wieczoru gali Polsat Boxing Night w Częstochowie, groźnego i silnego jak tur Joeya Abella (34-10, 32 KO). O dziwo Amerykanin nie zaatakował od początku, tylko polował i wciągał „Górala” na jakąś kontrę. Tomek był jednak szybki i w pierwszej rundzie bił tylko na korpus. W drugim starciu obaj poszli na otwarte wymiany. W pewnym momencie obaj wyszli z lewym sierpem. Trafił Tomek, ale rywal nie zmrużył nawet oka. Wydawało się, że przewaga fizyczna będzie ogromna, ale kiedy Adamek kilkanaście sekund później huknął prawym krzyżowym, Abell padł na deski. Był ranny, lecz w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, ruszył na Tomka. Runda 10:8. W trzeciej Abell odzyskał siły i zaczął spychać „Górala” na liny, polując tam strasznymi sierpami. Adamek oddał inicjatywę, lecz w samej końcówce trafił prawym hakiem na szczękę i było znów blisko liczenia. Obaj chodzili po polu minowym i jeden z nich musiał prędzej czy później zostać wysadzonym przy takim stylu. Wojownik z Gilowic niemal całą czwartą rundę punktował osiłka z Minnesoty, lecz w samej końcówce zagapił się i był lekko naruszony po jednym z sierpów oponenta. Runda piąta kapitalna! Poderwała całą salę w Częstochowie na równe nogi. Obaj ładowali w siebie bombami. Na jeden strzał Abella, Adamek odpowiadał pięcioma-sześcioma swoimi. Obaj byli na skraju, choć w większych tarapatach, przynajmniej trzy razy, był Amerykanin. W szóstym starciu trwał popis Adamka. Najpierw wyprowadził długą serię na górę, na twardą jak skała głowę przeciwnika, a gdy ten podniósł ręce, strzelił prawym na splot, po raz drugi posyłając Abella na matę ringu. Joey powstał na dziewięć, zebrał jeszcze sporo na górę, ale dotrwał do zbawiennej przerwy. Po niej trwał napór „Górala”. Polak złapał przeciwnika przy linach, tam zasypał ciosami i Abell znów był liczony. Demolka trwała, ładował w Abella jak w worek treningowy, aż w końcu – pół minuty przed końcem siódmej odsłony, złamał w końcu tego kolosa. Gdy Amerykanin padł znów na deski, tym razem sędzia już nawet nie liczył i od razu zastopował walkę.

Zemsta jest słodka! Mateusz Masternak (41-4, 28 KO) aż cztery lata musiał czekać na rewanż z Youri Kalengą (23-5, 16 KO) za porażkę niejednogłośnie na punkty. Dziś wrocławianin dał popis, zrewanżował się Francuzowi i zdobył przy okazji pas WBO European kategorii junior ciężkiej. „Byk” w swoim stylu szukał obszernych, za to bardzo mocnych sierpów. Mateusz zbierał je jednak na blok bądź przepuszczał, samemu kontrolując walkę lewym prostym. W drugiej rundzie dwukrotnie trafił lewym hakiem na szczękę. Kalenga ostrzej zaatakował w trzecim starciu, ale „Master” ostudził jego zapały świetnym prawym krzyżowym na szczękę. Niemal każdy by padł po takiej bombie, ale nie „El Toro”. Bardziej cierpiał chwilę potem, gdy Mateusz zamarkował cios na górę, by strzelić lewym hakiem pod prawy łokieć. Masternak dał popisową rundę piątą. Najpierw uśpił czujność rywala kilkunastoma lewymi prostymi, by nagle zdzielić go prawym sierpem. Za moment powtórka z rozrywki, tylko tym razem po lewym prostym poszedł potężny prawy krzyżowy. Kalenga „zatańczył”, ale Mateusz tego chyba nie zauważył. Inna sprawa, że do przerwy jeszcze kilka razy głowa Francuza odbiła się od pleców. To były najlepsze trzy minuty Masternaka od kilku lat. Coraz bardziej porozbijany Kalenga w szóstym starciu rzucał co jakiś czas rozpaczliwe sierpy, które jednak mijały cel o kilkadziesiąt centymetrów. A Mateusz rozbijał go konsekwentnie bitym jabem. Gdy zabrzmiał gong na siódmą rundę, Kalenga pozostał w narożniku, a Mateusz wpadł w objęcia Zygmunta Gosiewskiego, Piotra Wilczewskiego i Piotra Wojnowskiego. Można? Można! Master is back!

Adam Balski (12-0, 8 KO) zdał najtrudniejszy test w karierze, pokonując cenionego w świecie boksu Denisa Graczewa (16-7-1, 9 KO). Przez większą część pierwszej rundy działo się mało, ale pół minuty przed końcem przyspieszył, wydłużył kombinację i na pewno wygrał ten odcinek 10:9. Adam był dynamiczny, szybko bił, choć doświadczony Rosjanin sprytnie się bronił, a momentami próbował przejąć inicjatywę. Druga odsłona również dla Adama. Wrażenie robiła jego szybkość, choć brakowało czystych ciosów. W końcówce trzeciego starcia Polak trafił mocnym prawym sierpowym, poprawił od razu lewym, lecz na twardym Rosjaninie nie zrobiło to większego wrażenia. Schowany Graczew na starcie czwartej rundy zaskoczył pięściarza z Kalisza dwoma prawymi sierpami. Zaczął wywierać pressing i coraz częściej spychał Balskiego na liny. Nasz rodak odżył w piątej rundzie. Punktował lewym, a w końcówce w krótkim zwarciu to jego cios doszedł do celu. Rozochocony podkręcił tempo po przerwie, trafił kilkoma bombami lecz ktoś taki jak Graczew już nie takie ciosy przyjmował w przeszłości. Nie panikował więc i konsekwentnie robił swoje. W siódmej rundzie Adama złapał chyba lekki kryzys, bo przechodził praktycznie trzy minuty, za to od początku ósmej nacierał ostro na Rosjanina i złapał go kilkoma efektownymi uderzeniami z obu rąk. Na finiszu Balski postawił sobie za cel przełamanie rywala. Władował w niego wszystko co ma, ale nie złamał. Wygrał za to na kartach sędziów – 97:93, 97:93 i 99:91. Zdany test.

Po blisko trzyletniej przerwie Damian Jonak (40-0-1, 21 KO) pokonał Marcosa Jesusa Cornejo (19-2, 18 KO). Damian już pod koniec pierwszej minuty trafił mocnym lewym sierpowym, ale nie wyczuwał jeszcze trochę dystansu i większość jego ciosów pruło powietrze. Z każdą minutą jednak łapał swój rytm i w kocówce drugiego starcia dwukrotnie przewrócił przeciwnika – najpierw lewym hakiem na czoło, a potem prawym sierpowym przy linach. Gdy sędzia Gortat kończył drugie liczenie, zabrzmiał zbawienny gong dla Argentyńczyka. W trzeciej rundzie Damian skoncentrował się na ciosach po dole, za to w czwartej znów polował na głowę przeciwnika. Trafił fajnym prawym podbródkiem, ale nie ponowił akcji i dał rywalowi wyjść z opresji. Trochę nieskoordynowany, momentami chaotyczny Argentyńczyk, w ataku nie był groźny, ale pozostawał nieustannie w ruchu i był trudnym punktem do trafienia. Na początku ostatnie, ósmej odsłony, Damian trafił prawym sierpowym, ale zamiast ponowić akcję, z grymasem bólu cofnął się, a potem boksował już lewą ręką. Po ostatnim gongu sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i zgodnie wskazali na Jonaka w stosunku 80:70.

Ewa Brodnicka (15-0, 2 KO) pokonała Sarah Pucek (8-3-1, 1 KO) i po raz pierwszy obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej, czy też jak kto woli junior lekkiej. Polka od początku narzuciła swój styl i pressingiem spychała rywalkę na liny. Pretendentka była nieźle wyszkolona, czasami ładnie skontrowała, ale przegrała ten pojedynek mentalnie. Miała dobrą czwartą rundę, lecz pozostałe należały już do Polki. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Brodnickiej 100:90, 97:93 i 99:91.

Robert Parzęczewski (20-1, 13 KO) nie przegrywa u siebie w Częstochowie. Dziś o sile jego ciosów na własnej skórze przekonał się Tim Cronin (11-2-1, 2 KO). „Arab” rozpoczął walkę mocnym prawym na korpus i lewym prostym. W połowie pierwszej rundy strzelił w tempo lewym prostym na punkt i nawet takim ciosem naruszył przeciwnikiem, który przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Nie był to jednak ciężki nokdaun i mistrz Kanady szybko się otrząsnął. Na początku drugiej odsłony miejscowy pięściarz trochę stracił rytm, ale w drugiej połowie wszystko wróciło do normy. Jeszcze przed przerwą strzelił mocnym lewym sierpowym, po którym przeciwnik aż poleciał na liny. Drugi nokdaun nastąpił pół minuty przed końcem trzeciego starcia. Robert wyczekał odpowiedni moment i huknął lewym sierpowym. Zanim jednak sędzia doliczył do ośmiu, do gongu pozostało już niewiele czasu i nie udało się dobić zranionej ofiary. Kolejne trzy minuty to dalsze męczarnie Kanadyjczyka, choć trzeba przyznać, że dzielnie zbierał cięgi i dalej próbował czymś odpowiedzieć. W piątej rundzie tempo nieco spadło, ale Robert cały czas miał wszystko pod kontrolą. Pół minuty przed końcem sędzia Jankowiak zatrzymał potyczkę. Robert wstrząsnął rywalem lewym sierpowym, potem przebił jego gardę prawym i Cronin po raz trzeci wylądował na deskach. I choć do końca pozostawało już niewiele czasu, Kanadyjczyk nie miał ochoty na kontynuowanie pojedynku.

Porozbijany, zakrwawiony Łukasz Wierzbicki (16-0, 6 KO) po raz drugi pokonał Michała Żeromińskiego (13-4-1, 1 KO) i obronił tytuł Mistrza Polski w wadze półśredniej. Lepiej zaczął Łukasz, który najpierw zahaczył czoło rywala krótkim prawym sierpem, a potem poprawił lewym krzyżowym. Michał nacierał, lecz dynamiczny Wierzbicki bił z kontry i studził jego zapały. W drugiej rundzie Wierzbicki bił mocniej, ale Żeromiński ambitnie starał się cały czas odpowiadać. Rozgorzała wojna. Łukasz schodził do narożnika obficie krwawiąc z obu łuków brwiowych. A Michał poczuł tą krew i od początku trzeciego starcia jeszcze bardziej podkręcił tempo. „Maska krwi” – krzyczał rozemocjonowany Grzegorz Proksa, komentujący ten krwawy bój. W narożniku Tomasz Skarżyński robił co mógł, ale krew lała się strumieniami. W kolejnych minutach trwała wojna na wyniszczenie. Padały ciężkie ciosy, ale żaden z nich nie robił kroku w tył. Piąta runda to jedna z najlepszych rund na polskim ringu zawodowym. Początkowo Michał trafiał prawym krzyżowym, w końcówce Łukasz strzelił sierpem. Pod Żeromińskim ugięły się nogi, ale już dwie sekundy później znów nacierał. Cóż za wojna… Szóste i siódme starcie równe, ale z nieznaczną przewagą Michała. W ósmej swój rytm odnalazł znów Łukasz i tym prawym jabem kontrolował poczynania w ringu. Ostatnie sześć minut to polowanie Żeromińskiego na mocny cios, którym mógłby odwrócić losy meczu, jednak Wierzbicki świetnie pracował nogami. Na minutę przed końcem Łukasz skontrował krótkim prawym sierpowym na brodę. Pod Michałem ugięły się nogi, ale oczywiście po kilkusekundowym kryzysie znów nacierał. Gdy zabrzmiał ostatni gong obaj pięściarze otrzymali zasłużone, gromkie brawa od publiczności zgromadzonej w częstochowskiej hali. Sędziowie byli jednomyślni, punktując 96:94, 96:94 i 98:92 – wszyscy na korzyść Wierzbickiego.

W pierwszej walce gali, po bardzo dobrym spektaklu, Michał Chudecki (11-2-2, 3 KO) i Damian Wrzesiński (13-1-2, 5 KO) zaboksowali na remis. I dobrze, bo obaj zostawili dziś między linami sporo serca i zdrowia. Od początku obaj „koledzy” z Poznania ostro na siebie ruszyli. Momentami walka była chaotyczna, ale niezwykle zażarta i obfitująca w nieustanne wymiany. Pierwsze dwie rundy równe, z nieznaczna chyba przewagą lepiej poukładanego „TNT”. W trzeciej do głosu doszedł „Wrzos”, trafiając dwukrotnie lewym sierpowym. W czwartej odsłonie przez ponad dwie minuty Michał ogrywał przeciwnika nogami, ale Damian zrewanżował się mu znów dwoma, tym razem naprawdę mocnymi lewymi sierpami. W połowie piątego starcia po przypadkowym zderzeniu głowami obaj zaczęli mocno krwawić. W samej końcówce Chudecki zranił przeciwnika lewym krzyżowym na szczękę. Kolejne trzy minuty niezwykle zażarte i trudno było wskazać na tym odcinku lepszego zawodnika. Kondycja miała być atutem Wrzesińskiego, ale to Chudecki był aktywniejszy w siódmej rundzie. W ostatniej Damian wziął się na sposób. Zamiast bić lewym, markował tylko ten cios, przepuszczał atak rywala i wciągał go na bezpośredni prawy. Szkoda, że tak późno, bo ten cios wchodził. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce na znak zwycięstwa. A jak widzieli to sędziowie? Byli niejednomyślni, punktując 77:76 Wrzesiński, 77:75 Chudecki i 76:76. A więc remis!

źródło: bokser.org

pbn_big

1. ME U-22: TURNIEJ ŻYCIA „GÓRALKI”. NATALIA MARCZYKOWSKA TAKŻE POWALCZY O ZŁOTO

goralska_u22

Wszystko na to wskazuje, że to najlepszy turniej w karierze Anny Góralskiej (54 kg). Pięściarka Korony Wałcz wygrała dziś trzeci pojedynek podczas 1. Mistrzostw Europy do lat 22 i tym samym zapewniła sobie awans do finału i co najmniej srebrny medal. W półfinale przyszło jej rywalizować z cenioną w Europie Szwedką Katrin Noren i wykorzystała życiową szansę, pokonując ją niejednogłośnie na punkty (4-1). Nie był to jedyny szczęśliwy „polski” akcent w półfinałach. Swój premierowy pojedynek w turnieju wygrała również 19-letnia Natalia Marczykowska (69 kg), punktując pewnie (5-0) bardziej od siebie doświadczoną Włoszkę Monikę Floridię.

Niestety z turniejem pożegnały się Natalia Barbusińska (64 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg), przegrywając wyraźnie na punkty (0-5) z Włoszką Rebeccą Nicolli (Natalia) i Turczynką Busenaz Surmeneli (Elżbieta). Trudniejszą przeciwniczkę miała zawodniczka z Karlina, która niestety nie zdołała się zrewanżować rywalce za porażkę poniesiona podczas ubiegłorocznego MTB im. Feliksa Stamma, będąc tym razem liczoną w 2. starciu i przegrywając wszystkie rundy. Szczeciniankę być może zjadła trema, bo walczyła dzisiaj ze swoją włoską rówieśniczką, która w ub. roku w Guwahati napędziła stracha Młodzieżowej Mistrzyni Świata, Ankushicie Boro. Dzisiaj w ringu przeważała Nicolli, która wygrała każde starcie i to ona zaboksuje w finale.

Tak, więc w finale wystąpią trzy Biało-Czerwone. Anna Góralska skrzyżuje rękawice z Angielką Ebonie Jones, Natalia Marczykowska z Bułgarką Melis Yonuzovą oraz Agata Kaczmarska (81 kg) z Turczynką Selmą Karakoyun. Naszym zdaniem każda z Polek będzie faworytką w swoich walkach, więc… Trzymamy kciuki!

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [29 marca 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Yulia Demyanenko (Ukraina) – Demi Jade Resztan (Anglia) 3-2
Elif Delismen (Turcja) – Emi-Mari Todorova (Bułgaria) 4-1

51 KG
Romane Moulai (Francja) – Alexandra Viglasi (Węgry) 5-0
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Ivy Jane Smith (Anglia) 4-1

54 KG
Ebonie Jones (Anglia) – Giulia Lamagna (Włochy) 5-0
Anna Góralska (Polska) – Katrin Noren (Szwecja) 4-1

57 KG
Cristina Cosma (Rumunia) – Flora Tar (Węgry) AB 1
Irma Testa (Włochy) – Urguya Us (Turcja) 5-0

60 KG
Amy Broadhurst (Irlandia) – Belinda Limuka (Francja) 5-0
Francesca Martusciello (Włochy) – Nikoleta Pita (Grecja) 3-2

64 KG
Sema Caliskan (Turcja) – Diana Starkova (Ukraina) 5-0
Rebecca Nicolli (Włochy) – Natalia Barbusińska (Polska) 5-0

69 KG
Melis Yonuzova (Bułgaria) – Natalia Meleshko (Ukraina) RSC 2
Natalia Marczykowska (Polska) – Monica Floridia (Włochy) 5-0

75 KG
Aoife O`Rourke (Irlandia) – Carlotta Paoletti (Włochy) 5-0
Busenaz Surmeneli (Turcja) – Elżbieta Wójcik (Polska) 5-0

PO LOSOWANIU ME U-22 MAMY CZTERY MEDALE. HISTORYCZNE ZWYCIĘSTWO ANNY GÓRALSKIEJ

Boks Kobiet 01

Tylko 77 zawodniczek przyjechało do rumuńskiego Targu Jiu, by rywalizować w 1. Mistrzostwach Europy do lat 22. Pomimo braku Rosjanek w turnieju wystąpi kilka znanych i cenionych młodych zawodniczek ze Starego Kontynentu. Po losowaniu możemy się już cieszyć z 4 medali, bo Natalia Barbusińska (64 kg), Natalia Marczykowska (69 kg), Elżbieta Wójcik (75 kg) zaczną turniej w półfinałach a Agata Kaczmarska (81 kg) pierwszy pojedynek stoczy dopiero w finale.

Dzisiaj do strefy medalowej zbliżyła się Anna Góralska (54 kg), odnosząc w 1/8 finału historyczne, pierwsze zwycięstwo w ME U-22, punktując (5-0) Niemkę Mandy Berg. W walce o medal Polka skrzyżuje rękawice z ubiegłoroczną młodzieżową mistrzynią Węgier, Angelą Nagy i jest faworytką tej rywalizacji. Niestety z turniejem musiała pożegnać się Wiktoria Sądej (48 kg), której rękę po walce omyłkowo podniesiono do góry …orzekając niejednogłośną porażkę (2-3) z Niemką Marie Maciejewski (tą samą, z którą pewnie wygrywała jako juniorka).

WYNIKI LOSOWANIA POZOSTAŁYCH POLEK
51 KG Angelika Krzysztoforska (1/4 finału) z Alexandrą Viglasi (Węgry)
64 KG Natalia Barbusińska (1/2 finału) z Rebeccą Nicoli (Włochy) lub Austeją Auciote (Litwa)
69 KG Natalia Marczykowska (1/2 finału) z Monicą Floridia (Włochy) lub Vivien Budai (Węgry)
75 KG Elżbieta Wójcik (1/2 finału) z Busenaz Surmeneli (Turcja)
81 KG Agata Kaczmarska (finał) z Selmą Karakoyun (Turcja)

 

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [25 marca 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Marie Maciejewski (Niemcy) - Wiktoria Sądej (Polska) 3-2

51 KG
Charlotte Hoffmann (Niemcy) – Maria Gonzalez (Hiszpania) 5-0
Busenza Cakiroglu (Turcja) – Giusy Gioda (Włochy) 5-0
Aikaterini Koutseogeoropulos (Grecja) – Niamh Earley (Irlandia) 5-0

54 KG
Giulia Lamagna (Włochy) – Nikulina Lazar (Rumunia) 5-0
Ebonie Jones (Anglia) – Andjela Brankovic (Serbia) 5-0
Amanda Millere (Łotwa) – Rozalia Paycheva (Bułgaria) 5-0
Anna Góralska (Polska) – Mandy Berg (Niemcy) 5-0
Rabia Orucioglu (Turcja) – Martina Carrasco (Hiszpania) 5-0

57 KG
Plamena Ivanova (Bułgaria) – Shauna Blaney (Irlandia) 4-1
Urguya Us (Turcja) – Fatia Benmessahel (Francja) 5-0

60 KG
Esra Yildiz (Turcja) – Marina Pasichna (Ukraina) 5-0
Aslahan Mehmedova (Bułgaria) – Dana Borzei (Rumunia) 5-0
Belinda Limuka (Francja) – Donjeta Sadiku (Kosowo) 3-2
Nikoleta Pita (Grecja) – Kinga Mezovari (Węgry) 5-0
Francesca Martusciello (Włochy) – Jelena Zekis (Serbia) 5-0

FINAŁY 35. MTB. IM. FELIKSA STAMMA BEZ POLEK. POWTÓRKA Z UBIEGŁEGO ROKU

fontijn

Podobnie jak przed rokiem żadna z reprezentantek Polski nie zdołała awansować do finałów 35. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma. Dzisiaj w Hali Ośrodka Sportu i Rekreacji Ochota przy ul. Nowowiejskiej 37 B w Warszawie przed szansą zdobycia awansu do jutrzejszych walk, które będą na żywo transmitowane przez TVP Sport, stanęły Jaśmina Zapotoczna (51 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Karolina Koszewska (69 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg). Niestety wszystkie zeszły z ringu pokonane.

Najmniej doświadczona z Polek, Jaśmina Zapotoczna, dzielnie próbowała nawiązać walkę z leworęczną Brazylijką, Graziele Souzą, ale w każdej z rund lepsze wrażenie pozostawiała po sobie szybsza i bardziej zdecydowana w swoich atakach rywalka. Souza była dzisiaj wszechstronniejsza i dokładniejsza, a po naszej zawodniczce, toczącej w Warszawie swój trzeci bój, w końcówce walki, widać było skutki zmęczenia turniejem. Mimo porażki Polka nie zawiodła i na pewno w krótkim czasie zyskała bezcenne doświadczenie.

Rozczarowała Aneta Rygielska, która miała za rywalkę inną Brazylijkę, Beatriz Ferreirę. Po ubiegłorocznej wygranej Polki z olimpijką Irmą Testą i pewnej zwyżce formy, spodziewaliśmy się, że u progu nowego sezonu także pokaże dobry boks. Niestety dzisiaj była cieniem dla rywalki, nie stanowiąc żadnego zagrożenia w ataku i demonstrując dziurawą obronę, przez którą przedostawała się większość ciosów zadawanych przez Ferreirę. Gdyby trafiła na silniejszą fizycznie rywalkę (np. Mirę Potkonen) konsekwencje takiego sposobu boksowania byłyby niebezpieczne dla jej zdrowia.

Karolina Koszewska miała za rywalkę brązową medalistkę ostatnich Mistrzostw Świata, Elinę Gustafsson, która swój życiowy sukces zawdzięczała głównie wielkiej ambicji i sile, a nie umiejętnościom czysto bokserskim. Tak, też boksowała dzisiaj z mistrzynią Polski. Pojedynek nie był efektowny i obfitował w klincze oraz przepychanki. Z jednej strony Karolina nie potrafiła zdystansować rywalki, a z drugiej strony Finka nie zawsze potrafiła umiejętnie skrócić dystans i podejść bliżej Polki z celnymi ciosami. Jednak inicjatywa w walce należała do Gustafsson, a Karolina od połowy 2. starcia ewidentnie odczuwała zmęczenie. Werdykt był wprawdzie niejednogłośny (4 do remisu) ale na pewno nie skrzywdził reprezentantki Polski.

Czwarta z naszych półfinalistek, Elżbieta Wójcik (75 kg) miała najbardziej utytułowaną przeciwniczkę, wicemistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro (2016) i najlepszą pięściarkę Europy, Nouchkę Fontijn (na zdjęciu). Polka, tocząca swój pierwszy turniejowy pojedynek, w swoim zwyczaju zaczęła bez respektu dla rywalki. Śmiało wchodziła w wymiany, w których jednak częściej z ostatnim ciosem wychodziła Holenderka. Po naszej zawodniczce widać było, że jest dobrze przygotowana fizycznie i odpowiednio zmotywowana, ale zabrakło jej pomysłu na taktyczne rozegranie walki z tak doświadczoną przeciwniczką. Atakowała odważnie ale momentami chaotycznie, bazując na instynkcie walki, w przeciwieństwie do dość analitycznego sposobu boksowania rywalki.

Tak, więc Polki zakończyły swój start w 35. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma. Ich dorobek to cztery brązowe medale medale. Stoczyły 12 międzynarodowych walk, z których 4 wygrały i 8 przegrały (w jednym przypadku nasze zawodniczki rywalizowały ze sobą).

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [15 marca 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Adriana Smith (Australia) – Ayse Cagirir (Turcja) 4-1
Graziele Souza (Brazylia) – Jaśmina Zapotoczna (Polska) 5-0

57 KG
Ornella Wahner (Niemcy) – Rianna Rios (USA) 4-1
Nesty Petecio (Filipiny) – Yulia Apanasovich (Białoruś) 5-0

60 KG
Beatriz Ferreira (Brazylia) – Aneta Rygielska (Polska) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Jessica Retallack (Australia) 5-0

69 KG
Nadine Apetz (Niemcy) – Marianne Ahlstrom (Szwecja) 5-0
Elina Gustafsson (Finlandia) – Karolina Koszewska (Polska) 4-0

75 KG
Nouchka Fontijn (Holandia) - Elżbieta Wójcik (Polska) 4-0
Sarah Scheurich (Niemcy) – Naomi Graham (USA) 3-2

CZTERY POLKI W STREFIE MEDALOWEJ 35. MTB. IM. FELIKSA STAMMA W WARSZAWIE

koszewska_minsk

W trzecim dniu odbywającego się w Warszawie 35. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma odbyły się walki ćwierćfinałowe pań, które podobnie jak przed rokiem rywalizują w 5 kategoriach wagowych (51, 57, 60, 69 i 75 kg). Przed medalowymi szansami stanęło sześć Biało-Czerwonych, z których trzy – Jaśminę Zapotoczną (51 kg), Anetę Rygielską (60 kg) i Karolinę Koszewską (69 kg), zobaczymy jutro w półfinałach.

Co ważne dla debiutantki, Jaśmina Zapotoczna wygrała już drugi turniejowy pojedynek, ale dzisiaj mistrzyni Sri Lanki, J.A.Dulani Jayasinghe, postawiła jej wyżej poprzeczkę niż wczorajsza przeciwniczka z Czech. Rywalka była szybka i dynamiczna a jej niektóre akcje zgoła nieoczekiwane. Mimo to Polka, podobnie jak wczoraj przekonała do siebie większość sędziów punktowych, pokonując niewygodną przeciwniczkę niejednogłośnie na punkty (4-1). Trzej sędziowie dali jej dwie rundy (29-28), co w pełni odpowiadało ringowym wydarzeniom, a jeden widział przewagę Polki w każdej z rund (30-27). Jedynie arbiter z Niemiec punktował 29-28 dla rywalki.

Niestety do strefy medalowej nie awansowały obie Polki rywalizujące w wadze piórkowej (57 kg). Kinga Szlachcic przez trzy rundy nie potrafiła znaleźć lekarstwa na „cwany”, techniczny boks, szybkiej i zwinnej, sporo niższej mistrzyni USA, Rianny Rios. Sędziowie byli zgodni, że to rywalka dominowała dziś w ringu punktując cztery razy 30-27 i raz 30-26 (Kinga była liczona w 2. starciu). Z kolei Sandra Kruk ponownie próbowała siłowo rozstrzygnąć swój pojedynek. Trafiła jednak na lepiej od siebie dysponowaną Yulię Apanasovich i po niejednogłośnym werdykcie (2-3) zeszła z ringu pokonana. Trzech sędziów punktowało 29-28 dla Białorusinki, zaś dwóch widziało wygraną Kruk (30-27 i 29-28).

Pierwszy pojedynek w turnieju stoczyła Aneta Rygielska, pokonując pewnie (5-0) mistrzynię Szwajcarii, Stefanie Hungerbuehler. Przewaga naszej pięściarki nie podlegała dyskusji (na kartach sędziowskich zanotowano zgodnie pięć razy 30-27), choć rywalka nie postawiła jej zbyt wysoko poprzeczki. Zapewne zrobi to jutro niebezpieczna Beatriz Ferreira z Brazylii, z którą torunianka ma ujemny bilans walk. Czas na rewanż.

W końcu w pojedynku dwóch reprezentantek Polski, które od jesieni ub. roku rywalizują o prawo startu w Mistrzostwach Europy we Władysławowie, Karolina Koszewska (69 kg), ponownie niejednogłośnie na punkty (3-2) zwyciężyła Hannę Solecką. Walka obu kadrowiczek była bardzo zacięta i zapewne przypadła do gustu publiczności. Sędziowie punktowali  30-27 i dwa razy 29-28 dla Karoliny i dwa razy 29-28 dla Hanny.

Jutro w półfinałach zaboksują cztery Biało-Czerwone. Jaśmina Zapotoczna skrzyżuje rękawice z Brazylijką Graziele Souzą, Aneta Rygielska z inną zawodniczka z Kraju Kawy, Beatriz Ferreirą, Karolina Koszewska z bardzo silną fizycznie Finką Eliną Gustafsson, a Elżbieta Wójcik (75 kg), która po raz pierwszy zaboksuje w Warszawie zaatakuje wicemistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro (2016), Nouchkę Fontijn z Holandii.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [14 marca 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Ayse Cagirir (Turcja) – Anusha Kodituwakku (Sri Lanka) 5-0
Adriana Smith (Australia) – Irish Magno (Filipiny) 5-0
Graziele Souza (Brazylia) – Nandintsetse Myagmardulam (Mongolia) 5-0
Jaśmina Zapotoczna (Polska) – J.A.Dulani Jayasinghe (Sri Lanka) 4-1

57 KG
Ornella Wahner (Niemcy) – Namuun Monkhor (Mongolia) 5-0
Rianna Rios (USA) – Kinga Szlachcic (Polska) 5-0
Nesty Petecio (Filipiny) – Kasthuri A.Keshani Hansika (Sri Lanka) 5-0
Yulia Apanasovich (Białoruś) – Sandra Kruk (Polska) 3-2

60 KG
Beatriz Ferreira (Brazylia) – Sandra Brugger (Szwajcaria) 5-0
Aneta Rygielska (Polska) – Stefanie Hungerbuehler (Szwajcaria) 5-0
Jessica Retallack (Australia) – Ella Boot (Australia) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Sati Burcu (Turcja) 5-0

69 KG
Nadine Apetz (Niemcy) – Martina Schmoranzova (Czechy) 5-0
Elina Gustafsson (Finlandia) – Guliatan Gezici (Turcja) 5-0
Karolina Koszewska (Polska)Hanna Solecka (Polska) 3-2

UDANY POWRÓT NIKODEMA JEŻEWSKIEGO. KOLEJNE ZWYCIĘSTWO MATEUSZA TRYCA W WYSZKOWIE

gala_wyszkow

To był udany powrót po czternastu miesiącach przerwy. Nikodem Jeżewski (13-0-1, 8 KO) pokonał przed czasem twardego Tarasa Oleksijenkę (8-5, 7 KO). Polak dobrze rozpoczął. W pierwszej rundzie kilka razy przedarł się prawym krzyżowym, polując jeszcze prawym podbródkiem. W drugiej dla odmiany strzelił ładnym lewym sierpem. Równo z gongiem na przerwę poprawił w akcji prawy na prawy i szkoda, że ta odsłona nie potrwała kilkunastu sekund dłużej.

Wycofany dotąd Ukrainiec w połowie trzeciego starcia skontrował prawym, poprawił prawym sierpem i tym razem to Polak znalazł się w lekkich tarapatach. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Na początku czwartej rundy Jeżewski huknął prawym prostym, poprawił lewym hakiem pod prawy łokieć i Oleksijenko przyklęknął. Dwie minuty później ta sama akcja i znów nokdaun. Niestety w obu przypadkach Jeżewski uderzył klęczącego rywala. Powinny być dwa ostrzeżenie. Grzegorz Molenda nie reagował. Ale Taras przetrwał kryzys i dotrwał na przerwę. W piątej rundzie tempo nieco spadło, a żaden z zawodników nie osiągnął większej przewagi. W końcówce szóstego Jeżewski trafił prawym krzyżowym, posyłając przeciwnika po raz trzeci na deski. I po raz trzeci uderzył go, gdy ten już klęczał. W normalnym świecie to powinna być dyskwalifikacja. To nie był najlepszy dzień sędziego Molendy. Pod koniec pierwszej minuty siódmego starcia krótki prawy sierp Nikodema i czwarte liczenie. No i oczywiście czwarta „poprawka”. Na szczęście tym razem Polak dostał za to ostrzeżenie. Minutę później rozluźniony Nikodem strzelił prawym podbródkiem, kończąc efektownie dzieło zniszczenia. Prawdopodobnie najlepszy pojedynek w jego karierze, ale panowanie nad emocjami jeszcze do poprawy.

Levan Shonia (14-10, 10 KO) udowodnił, że jest twardym zawodnikiem, natomiast Mateusz Tryc (5-0, 4 KO) potwierdził, iż jest jednym z ciekawszych polskich zawodowców na początku kariery. Podczas gali w Wyszkowie miejscowy pięściarz nie dał szans Gruzinowi, choć nie zdołał go zastopować jako pierwszy. Od początku wyraźną przewagę zyskał Mateusz, jednak Shonia polował na jedno, mocne uderzenie, jakim mógłby odwrócić losy pojedynku. Szczególnie groźny był prawy podbródek i prawy sierp, lecz dobrze dysponowany Polak – w przeszłości dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy, przepuszczał te akcje bądź zbierał je na blok. W pierwszych trzech rundach Tryc starał się złamać przeciwnika w półdystansie. W czwartej zmienił nieco taktykę i ładnie wchodził w tempo prawym krzyżowym na górę. W ostatnich dwóch rundach Shonia walczył już tylko o przetrwanie i choć był to dopiero piąty występ zawodowy Mateusza, to gdyby walka trwała na dystansie ośmiu starć, prawdopodobnie zastopował Gruzina.

Miały być emocje, a był chaos i nudy. W starciu kategorii junior ciężkiej Piotr Podłucki (6-1, 2 KO) pokonał Krzysztofa Twardowskiego (4-1, 2 KO). Prawdopodobnie silniejszy fizycznie Podłucki zaczął bardzo spięty i pierwszą rundę należałoby przypisać jego rywalowi. Potem było dużo klinczowania, a mało boksu. Sędzia Gortat ukarał nawet Twardowskiego odjęciem punktu, ale tak naprawdę obaj sobie na to zasłużyli. Podłucki w końcu złapał rytm w piątej rundzie i zamiast polować jednym ciosem, zaczął składać swoje akcje w serie trzech-czterech uderzeń. To przyniosło efekty. Wygrał ostatnie dwa starcia, zyskując uznanie dwóch z trzech sędziów – 55:58, 57:56, 55:58.

Efektownie wypadł debiut w limicie wagi junior półśredniej Rafała Grabowskiego (1-0, 1 KO). Pięściarz z Radomia ostro ruszył na Aleksandra Abramenkę (17-62-1, 6 KO), spychał go lewym dyszlem, a w półdystansie przy linach zasypywał sierpami i hakami z obu rąk. W połowie drugiej rundy Białorusin przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Dzielnie obrywał kolejne bomby, aż w końcu pękł po lewym haku na wątrobę w czwartej odsłonie. Po liczeniu Grabowski doskoczył do zmęczonego przeciwnika, strzelił mocno prawym sierpem i gdy Abramenka po raz trzeci znalazł się na deskach, arbiter Robert Gortat przerwał potyczkę. Do końca walki pozostawały jedynie 22 sekundy, ale to była dobra decyzja ringowego.

Na początku gali trochę kontrowersji w walce dwóch debiutantów kategorii cruiser. Owszem, Paweł Żochowski (0-0-1) wygrał na pewno pierwszą rundę, co zaakcentował fajnym lewym sierpem, ale od połowy drugiej warunki dyktował już lepiej poukładany i pokazujący większą kulturę w swoim boksie Jan Klimek (0-0-1). Tymczasem po ostatnim gongu sędziowie punktowali 39:37, 37:39 i 38:38. Wynik 39:37 dla Klimka jak najbardziej zasłużony.

źródło: bokser.org

gala_wyszkow_2018

KRÓTKIE WALKI PODCZAS GALI W NYSIE. KRZYSZTOF GŁOWACKI ZWYCIĘSKI, CHOĆ NA DESKACH

gala nysa

W pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotion w Nysie Krzysztof Głowacki (29-1, 18 KO) skrzyżował rękawice z niepokonanym Sergeyem Radchenką (6-1, 1 KO). Kibice spodziewali się, że popularny „Główka” zdominuje rywala i zakończy walkę przed czasem, ale tak się nie stało. Wręcz przeciwnie – Głowacki w piątej rundzie był w tarapatach i zaliczył deski.

Od pierwszych minut walka była dynamiczna. Głowacki szukał pomysłu na walkę, bił lewe proste na tułów, uderzał prawe z dołu. Radchenko znał doskonale „Główkę” i w ringu zaczął ostrożnie, jednak w drugiej odsłonie dał sygnał, że nie przyjechał tutaj w takiej formie jak pewien pięściarz z Tanzanii. W kolejnych odsłonach Ukrainiec był coraz bardziej aktywny i wykorzystywał przestoje byłego mistrza świata. W piątej rundzie było zdecydowanie najwięcej emocji. Po ciosach sierpowych Radchenki 31-letni Głowacki wylądował na deskach i Ukrainiec miał niecałą minutę na dokończenie roboty. Wtedy jednak doszło do ostrych wymian i było blisko, aby wszystko się odwróciło. Pogromca Marco Hucka wrócił jednak do siebie, choć podmęczony rywal do końca walki kilkakrotnie próbował jeszcze swoich sił. Po ośmiu rundach zdaniem sędziów jednogłośnie na punkty (77-74 x3) zwyciężył Głowacki.

Krzysztof Włodarczyk (54-4-1, 38 KO) walką z Adamem Gadayevem (17-15, 8 KO) miał powrócić po bolesnej porażce z rąk Murata Gassiyeva. Powrót się odbył, „Diablo” wygrał, ale niesmak pozostał, głównie przez rywala polskiego pięściarza. Pierwsze trzy minuty – tak jak w większości walk „Diablo” – bardzo rozpoznawcze. Były mistrz świata WBC i IBF wagi junior ciężkiej od początku kontrolował pojedynek swoim firmowym lewym prostym. Gadayev na prawie każdy atak reagował tylko szczelnym blokiem, brakowało balansu tułowia i przygotowania ataku w wykonaniu Rosjanina. Po zakończeniu drugiej rundy Gadayev zasygnalizował kontuzję barku i walka została przerwana ku rozczarowaniu kibiców oraz wszystkich zgromadzonych na hali.

Niepokonany Paweł Stępień (8-0, 7 KO) nie bierze jeńców. Zawodnik stajni Sferis Knockout Promotions odprawił z kwitkiem Bensona Mwakyembe (11-4-1, 6 KO) i dopisał do swojego rekordu kolejne zawodowe zwycięstwo. Walka zakończyła się bardzo szybko, bo już w pierwszej rundzie. Mający świetny refleks Stępień czuł się pewnie już od pierwszych chwil po rozpoczęciu walki. Polski pięściarz po dwóch rozpoznawczych minutach zadał cios na korpus i jego rywal padł z grymasem bólu na twarzy. Sędzia ringowy Leszek Jankowiak wyliczył do dziesięciu i pojedynek się zakończył.

Łukasz Różański (8-0, 6 KO) zmierzył się z Węgrem Andrasem Csomorem (18-19-2, 14 KO). Akurat przy tym starciu spodziewaliśmy się szybkiego zakończenia i tego oczywiście nie zabrakło. Polski pięściarz po pokonaniu Alberta Sosnowskiego ma coraz to większe aspiracje, zadeklarował nawet chęć walki z Krzysztofem Zimnochem. Opis walki będzie krótki, ponieważ nie ma czego tak naprawdę opisywać. Różański zasypał Csomora serią ciosów, szczerze powiedziawszy nie było to zbyt trudne, ale mimo wszystko trzeba to odnotować. Walka zakończyła się w drugiej rundzie i chyba tyle wystarczy.

Przemysław Zyśk (6-0, 3 KO) szybko rozprawił się ze swoim przeciwnikiem Kevinem Ongenae (10-5-1, 1 KO). Mający przydomek „Nauczyciel” belgijski pięściarz dostał bolesną lekcję od niepokonanego Zyśka. Od pierwszych chwil po gongu Zyśk dominował Ongenae, nie dał ani przez chwilę rozkręcić się Belgowi, który po pierwszej przegranej rundzie, w drugiej zainkasował kilka uderzeń na korpus, po których przyklęknął. Sędzia ringowy zaczął go liczyć, ale przeciwnik Zyśka miał już zdecydowanie dość i nie chciał kontynuować pojedynku.

W pierwszej walce Fedir Cherkashyn (8-0, 5 KO) szybko rozprawił się z Artemem Karasevem (9-33-2, 7 KO), nokautując Rosjanina już w pierwszej rundzie. To debiut Ukraińca na zawodowych ringach na terenie Polski i być może nie był to ostatni występ. Dziś może być z siebie zadowolony. Walka była króciutka. Cherkashyn pokazał dosyć solidną pracę nóg i po kilku ciosach posłał na deski Rosjanina, który nie miał większej ochoty na kontynuowanie pojedynku i szybko się poddał. Warto nadmienić, że Ukrainiec sam opłacił swój dzisiejszy występ, co pokazuje, że prawdopodobnie będzie chciał kontynuować swoją karierę na terenie Polski i podtrzymywać aktywność na ringach zawodowych.

źródło: bokser.org

gala_nysa_2018

BIAŁO-CZERWONE POKONAŁY W WAŁCZU BIAŁORUSINKI 14-6

POL_BLR_2018

Wczoraj wieczorem w Hali Widowisko-Sportowej SP nr 5 w Wałczu odbył się pierwszy w historii mecz międzypaństwowy seniorek pomiędzy reprezentacja mi Polski i Białorusi. Wygrały Biało-Czerwone 14-6, a połowa połowa pojedynków zakończyła się niejednogłośnymi werdyktami, co może świadczyć o wyrównanych walkach. Punkty dla podopiecznych trenerów Marka Węgierskiego, Łukasza Butryńskiego i Tomasza Różańskiego zdobyły: Wiktoria Sądej (48 kg), Laura Grzyb (54 kg), Anna Góralska (57 kg), Sandra Kruk (60 kg), Natalia Barbusińska (64 kg), Elżbieta Wójcik (75 kg) i Agata Kaczmarska (+81 kg).

Dodajmy, że Białorusinki wystąpiły w najsilniejszym składzie z siedmioma mistrzyniami kraju seniorek i dwoma złotymi medalistkami młodzieżowego czempionatu. Wśród nich były m.in. dwie brązowe medalistki Mistrzostw Europy z Sofii – Yulia Apanasovich (57 kg) i Viktoria Kebikova (81 kg – w Wałczu zaboksowała w 75 kg). Pierwsza z nich przegrała z Anna Góralską, zaś druga uległa Elżbiecie Wójcik. Gwoli ścisłości wspomniane dwa medale są jedynymi wywalczonymi w historii startu Białorusinek w międzynarodowych turniejach mistrzowskich.

Tak, czy inaczej mecz był dobrym przetarciem przed zbliżającymi się Mistrzostwami Polski, MTB im. Feliksa Stamma oraz najważniejsza imprezą pierwszego półrocza 2018 r., czyli Mistrzostwami Europy, które odbędą się w maju we Władysławowie.

POLSKA vs BIAŁORUŚ 14-6
[Wałcz, 9 lutego 2018 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Wiktoria Sądej – Olga Lushchik 2-1
51 KG Yana Burim – Milena Zglenicka 2-1
54 KG Laura Grzyb – Vladislava Koloskova 3-0
57 KG Anna Góralska – Yulia Apanasovich 2-1
60 KG Sandra Kruk – Alla Yarshevich 3-0
60 KG Galina Bruyevich – Monika Serafin 3-0
64 KG Natalia Barbusińska – Antonina Aksyonova 3-0
69 KG Alina Veber – Hanna Solecka 2-1
75 KG Elżbieta Wójcik – Viktoria Kebikova 3-0
+81KG Agata Kaczmarska – Maria Denisova 2-1

POL_BLR_2018 pol_BLR_walcz

SZEŚĆ MEDALI MEDALI POLEK W 7. MTB „NATION`S CUP” W SERBII

sombor2018

W serbskim mieście Sombor, przez pięć dni (10-14 stycznia), odbywał się pierwszy w tym roku Międzynarodowy Turniej Bokserski kobiet, 7. Nation`s Cup, w którym rywalizowały zarówno seniorki (elite), jak i juniorki (youth) oraz kadetki (junior). W zawodach wystąpiło ponad 160 pięściarek z 3 kontynentów, w tym także zawodniczki trzech polskich klubów: Skorpiona Szczecin, Korony Wałcz i Pomorzanina Toruń.

W gronie juniorek na najwyższym stopniu podium stanęła Beata Kałuża (Skorpion, 54 kg), która w finale pokonała (5-0) inną Polkę, Dominikę Pogrzebską (Korona). W drodze do finału pierwsza z nich wygrała na punkty (4-1) z zawodniczką z Indii, Rajbalą, zaś druga wypunktowała (5-0) Węgierkę Hannę Lakotar, brązową medalistkę MEJ z Ordu (2016) oraz Sofii (2017). Srebrny medal przypadł w udziale Aleksandrze Jońcy (Skorpion, 81 kg), która stoczyła w Sombor jeden pojedynek, przegrywając (0-5) Hinduską Nandini.

Również jeden, ale zwycięski pojedynek stoczyła w turnieju kadetka Daria Parada (75 kg), która w tym sezonie boksuje w niższym niż przed rokiem limicie wagowym. W finale szczecinianka pokonała (5-0) Thokchom Sanamacha Chanu z Indii.

W gronie seniorek brązowe medale przypadły w udziale Milenie Zglenickiej (Pomorzanin, 51 kg) i Annie Góralskiej (Korona, 57 kg). Torunianka w drodze do strefy medalowej pokonała Serbkę Ruzę Zakić, przegrywając (2-3) w półfinale z reprezentującą Kazachstan Aidą Tuyakbai. Z kolei Anna walczyła w Serbii trzy razy. Najpierw wygrała przez poddanie w 2. rundzie z Holenderką Latishą Ouddouche, w ćwierćfinale uporała się (4-1) z Kazaszką Vladislavą Kukhtą, by w półfinale ulec (1-4) jej doświadczonej koleżance Nazim Ishanovej. Trzecia z naszych seniorek, Aneta Rygielska (60 kg) przegrała (1-4) w 1/8 finału z Rimmą Volosenko z Kazachstanu.

TOP 138 EUROPA (SENIORKI) – RANKING SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2017 ROK

rank_europa2017b

Dzisiaj prezentuję drugie rankingowe podsumowanie 2017 roku, czyli autorski ranking najlepszych europejskich pięściarek, które rywalizowały w zawodach boksu olimpijskiego. W przeciwieństwie do mężczyzn, seniorki nie miały w ciągu minionych 12 miesięcy żadnej spektakularnej imprezy mistrzowskiej typu Mistrzostw Świata, czy Europy. Po 4 latach przerwy EUBC wróciło do koncepcji zorganizowania Mistrzostw Unii Europejskiej, które odbyły się w we włoskim mieście Cascia, jakkolwiek pamiętajmy, że z powodów formalnych w turnieju tym nie wystąpiły tak mocne europejskie reprezentacje jak Rosja, Ukraina, Azerbejdżan, Norwegia, czy robiąca stałe postępy Białoruś. W zestawieniu tradycyjnie uwzględniłem wyniki osiągane przez najlepsze seniorki w MUE, międzynarodowych turniejach z kalendarza AIBA i EUBC oraz w meczach międzypaństwowych.

Najlepszymi zawodniczkami minionego roku w Europie były (w kolejności wag): Sevda Asenova (Bułgaria, 48 kg), Elena Saveleva (Rosja, 51 kg), Michaela Walsh (Irlandia, 54 kg), Alessia Mesiano (Włochy, 57 kg), Mira Potkonen (Finlandia, 60 kg), Yvonne B. Rassmussen (Dania, 64 kg), Nadine Apetz (Niemcy, 69 kg), Nouchka Fontijn (Holandia, 75 kg), Elif Guneri (Turcja, 81 kg) i Sennur Demir (Turcja, +81 kg). Z tego grona 4 zawodniczki (Asenova, Mesiano, Fontijn i Guneri) utrzymały pozycje liderek z 2016 r.

W rankingu sklasyfikowałem 11 reprezentantek Polski (w ub. roku 9) w 8 kategoriach wagowych. Najwyższą lokatę zajęła wicemistrzyni Unii Europejskiej, Sylwia Kusiak (+81 kg), która jest 2. w wadze ciężkiej, wyprzedzając o jedno oczko Lidię Fidurę, która w finale Międzynarodowych Mistrzostw Śląska pokonała liderkę światowego rankingu AIBA, Lyazzat Kungenbayevą z Kazachstanu. Tradycyjnie dwie najcięższe kategorie wagowe są najsłabiej obsadzone, bo na Starym Kontynencie zaledwie kilka zawodniczek boksuje na międzynarodowym poziomie.

W wadze papierowej (49 kg) na 7. miejscu sklasyfikowałem Adrianę Marczewską, która zdobyła brązowy medal MUE, ale jeszcze sporo jej brakuje, by skutecznie rywalizować z najlepszymi w Europie. Dziewiątą lokatę w wadze muszej (51 kg) zajęła Sandra Drabik (51 kg), która niemal cały rok straciła lecząc kontuzję, pod koniec sezonu wygrywając dwie walki międzynarodowe. Anna Góralska (54 kg) także skuteczniej rywalizowała w drugiej połowie roku, czego świadectwem było choćby zwycięstwo nad doświadczoną Australijką Kristy Harris. Gdyby nie dwie porażki z Węgierką Szabiną Szucs, sklasyfikowałbym ją na pewno wyżej.

W wadze piórkowej (57 kg) wyżej oceniłem wyniki Kingi Szlachcic od dokonań Sandry Kruk, która wróciła do regularnego boksowania z zagranicznymi rywalkami. Obie zawodniczki zaboksowały w półfinale turnieju w Gliwicach i niejednogłośnie na punkty wygrała Kinga, stąd jej 8. lokata, wobec 9. miejsca Sandry. W tym limicie mamy najwyraźniej kłopoty bogactwa, bo trener Marek Węgierski próbował w nim także Anetę Rygielską, Paulinę Jakubczyk i Laurę Grzyb. Pierwszą z nich klasyfikuję na 11. miejscu w wadze lekkiej (60 kg), głównie za sprawą wygranej ze wschodzącą gwiazdą włoskiego boksu, Irmą Testą.

Dwie wygrane walki i srebrny medal MUE nie wystarczyły, by sklasyfikować Hannę Solecką (69 kg) wyżej niż na 6. miejscu. Szczecinianka w ub. roku była bardzo aktywna, wygrywając m.in. turniej w Argenteuil, ale też przegrała kilka walk z zawodniczkami, którym daleko do ścisłej europejskiej czołówki. W rankingu wagi średniej mamy dwie Polki – Elżbietę Wójcik i Karolinę Koszewską. Pierwsza z nich jest na 6. a druga na 7. miejscu. Karolina w przyszłym roku najpewniej będzie rywalizować w niższej kategorii, zaś Elżbieta postara się udowodnić, że stać ja na medale turniejów mistrzowskich, na które kibice czekają co najmniej od 2014 r.

Nie ma żadnej Polki w wagach z limitem 64 kg i 81 kg. W pierwszej mogłaby nią być Kinga Siwa, ale niestety po turnieju w Sofii jej reprezentacyjna kariera została zatrzymana. To wielka szkoda, bo przykłady choćby Sevdy Asenovej, Eleny Savelevej, Miry Potkonen, Yvonne B. Rassmussen, czy Sennur Demir pokazują, że można boksować na wysokim poziomie mając grubo ponad 35 lat.

TOP 138 EUROPA (SENIORKI) – RANKING SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2017 ROK

48 KG
1 Sevda Asenova (Bułgaria)
2 Roberta Bonatti (Włochy)
3 Yulia Demyanenko (Ukraina)
4 Lynsey Holdaway (Walia)
5 Steluta Duta (Rumunia)
6 Ekaterina Pinigina (Rosja)
7 Adriana Marczewska (Polska)
8 Petra Lastovkova (Czechy)
9 Satu Lehtonen (Finlandia)
10 Kristina O`Hara (Irlandia)
11 Ayse Cagirir (Turcja)
12 Houria Djalout (Francja)
13 Yulia Chumgalakova (Rosja)
14 Sarah Bormann (Niemcy)
15 Stephanie Silva (Włochy)

51 KG
1 Elena Saveleva (Rosja)
2 Tatyana Kob (Ukraina)
3 Busenaz Cakiroglu (Turcja)
4 Gabriela Dimitrova (Bułgaria)
5 Svetlana Soluyanova (Rosja)
6 Lise Sandebjoer (Szwecja)
7 Yana Burim (Białoruś)
8 Vassila Lkhadiri (Francja)
9 Sandra Drabik (Polska)
10 Roberta Mostarda (Włochy)
11 Katrin Noren (Szwecja)
12 Lisa Whiteside (Anglia)
13 Anna Okhota (Ukraina)
14 Carla McNaul (Irlandia)
15 Veronica Losvik (Norwegia)

54 KG
1 Michaela Walsh (Irlandia)
2 Azize Nimani (Niemcy)
3 Anna Alimardanova (Azerbejdżan)
4 Helena Envall (Szwecja)
5 Delphine Mancini (Francja)
6 Sayana Sagatayeva (Rosja)
7 Snezhana Kholodkova (Ukraina)
8 Viktoria Kuleshova (Rosja)
9 Karina Tazabekova (Rosja)
10 Giulia De Laurenti (Włochy)
11 Szabina Szucs (Węgry)
12 Yulia Apanasovich (Białoruś)
13 Anna Góralska (Polska)
14 Zlatislava Chukanova (Bułgaria)
15 Sara Svensson (Szwecja)

57 KG
1 Alessia Mesiano (Włochy)
2 Ornella Wahner (Niemcy)
3 Stanimira Petrova (Bułgaria)
4 Tatiana Zrazhevskaya (Rosja)
5 Natalia Samokhina (Rosja)
6 Mona Mestiaen (Francja)
7 Sara Beram (Chorwacja)
8 Kinga Szlachcic (Polska)
9 Sandra Kruk (Polska)
10 Lacrimioara Perijoc (Rumunia)
11 Concetta Marchese (Włochy)
12 Dervla Duffy (Irlandia)
13 Karina Khadzhikhanova (Rosja)
14 Valeria Yaroshenko (Ukraina)
15 Sophia Smith (Szwecja)

60 KG
1 Mira Potkonen (Finlandia)
2 Kelly Harrington (Irlandia)
3 Anastasia Belyakova (Rosja)
4 Shona Whitwell (Anglia)
5 Denitsa Eliseyeva (Bułgaria)
6 Daria Abramova (Rosja)
7 Natalia Shadrina (Rosja)
8 Agnes Alexiusson (Szwecja
9 Yulia Tsiplakova (Ukraina)
10 Yana Alexeyevna (Azerbejdżan)
11 Aneta Rygielska (Polska)
12 Irma Testa (Włochy)
13 Amina Zidani (Francja)
14 Galina Bruyevich (Białoruś)
15 Anastasia Esman (Rosja)

64 KG
1 Yvonne B. Rassmussen (Dania)
2 Alexandra Ordina (Rosja)
3 Carmela Donniacuo (Włochy)
4 Milena Matovic (Serbia)
5 Stephanie Thour (Szwecja)
6 Elena Ustinova (Rosja)
7 Valentina Alberti (Włochy)
8 Lina Skoghagen (Szwecja)
9 Madeleine Angelsen (Norwegia)
10 Paige Murney (Anglia)
11 Joelle Seydou (Niemcy)
12 Djoana Nuamreue (Bułgaria)
13 Miriam Gutierrez (Hiszpania)
14 Alana Nihell (Anglia)
15 Jelena Janicijevic (Serbia)

69 KG
1 Nadine Apetz (Niemcy)
2 Grainne Walsh (Irlandia)
3 Sandy Ryan (Anglia)
4 Lauren Price (Walia)
5 Elmira Azizova (Rosja)
6 Hanna Solecka (Polska)
7 Monica Floridia (Włochy)
8 Sema Caliskan (Turcja)
9 Ditte Frostholm (Dania)
10 Anna Lysenko (Ukraina)
11 Maja Stojanovic (Serbia)
12 Malena Hede (Szwecja)
13 Marianne Ahlborg (Szwecja)
14 Kerry Davis (Anglia)
15 Shahla Allakhverdieva (Azerbejdżan)

75 KG
1 Nouchka Fontijn (Holandia)
2 Busenaz Surmeneli (Turcja)
3 Natasha Gale (Anglia)
4 Elina Gustafsson (Finlandia)
5 Assunta Canfora (Włochy)
6 Elżbieta Wójcik (Polska)
7 Karolina Koszewska (Polska)
8 Yaroslava Yakushina (Rosja)
9 Christine Desmond (Irlandia)
10 Darima Sandakova (Rosja)
11 Maily Nicar (Francja)
12 Petra Szatmari (Węgry)
13 Maria Borutsa (Ukraina)
14 Olena Gapeshina (Rosja)
15 Irina Schoenberger (Niemcy)

81 KG
1 Elif Guneri (Turcja)
2 Sarah Scheurich (Niemcy)
3 Lyubov Yusupova (Rosja)
4 Viktoria Kebikova (Białoruś)
5 Maria Urakova (Rosja)
6 Martina la Barbera (Włochy)
7 Tatiana Shevchenko (Ukraina)
8 Anna Gladkikh (Rosja)
9 Viktoria Krylova (Rosja)
10 Eleni Michelekaki (Grecja)

+81 KG
1 Sennur Demir (Turcja)
2 Sylwia Kusiak (Polska)
3 Lidia Fidura (Polska)
4 Irina Vinnik (Ukraina)
5 Anna Lisa Ghilardi (Włochy)
6 Maria Shishmareva (Rosja)
7 Elena Kuzina (Rosja)
8 Natalia Ledovskaya (Rosja)

DOTYCHCZASOWE ZWYCIĘŻCZYNIE NASZEGO RANKINGU (2013-2017)

48 KG
2013 Valeria Calabrese (Włochy)
2014 Steluta Duta (Rumunia)
2015 Ekaterina Pinigina (Rosja)
2016 Sevda Asenova (Bułgaria)
2017 Sevda Asenova (Bułgaria)

51 KG
2013 Nicola Adams (Anglia)
2014 Lisa Whiteside (Anglia)
2015 Nicola Adams (Anglia)
2016 Nicola Adams (Anglia)
2017 Elena Saveleva (Rosja)

54 KG
2013 Lisa Whiteside (Anglia)
2014 Stanimira Petrova (Bułgaria)
2015 Elena Saveleva (Rosja)
2016 Stanimira Petrova (Bułgaria)
2017 Michaela Walsh (Irlandia)

57 KG
2013 Marzia Davide (Włochy)
2014 Zinaida Dobrynina (Rosja)
2015 Zinaida Dobrynina (Rosja)
2016 Alessia Mesiano (Włochy)
2017 Alessia Mesiano (Włochy)

60 KG
2013 Katie Taylor (Irlandia)
2014 Katie Taylor (Irlandia)
2015 Katie Taylor (Irlandia)
2016 Estelle Mosselly (Francja)
2017 Mira Potkonen (Finlandia)

64 KG
2013 Bianka Nagy (Węgry)
2014 Anastasia Belyakova (Rosja)
2015 Anastasia Belyakova (Rosja)
2016 Alexandra Ordina (Rosja)
2017 Yvonne B. Rassmussen (Dania)

69 KG
2013 Erika Guerrier (Francja)
2014 Saadat Abdulayeva (Rosja)
2015 Lauren Price (Walia)
2016 Elena Vystropova (Azerbejdżan)
2017 Nadine Apetz (Niemcy)

75 KG
2013 Savannah Marshall (Anglia)
2014 Nouchka Fontijn (Holandia)
2015 Nouchka Fontijn (Holandia)
2016 Nouchka Fontijn (Holandia)
2017 Nouchka Fontijn (Holandia)

81 KG
2013 Maria Kovacs (Węgry)
2014 Liliya Durnyeva (Ukraina)
2015 vacat
2016 Elif Guneri (Turcja)
2017 Elif Guneri (Turcja)

+81KG
2013 Emine Bozduman (Turcja)
2014 Zenfira Magamedaliyeva (Rosja)
2015 vacat
2016 Zenfira Magomedaliyeva (Rosja)
2017 Sennur Demir (Turcja)

Opracował: Jarosław Drozd

TOP 150 EUROPA (SENIORZY) – RANKING „POLSKIBOKS.PL” ZA 2017 ROK

rank_europa2017a

Tradycji musi stać się zadość, stąd po raz kolejny publikuję mój coroczny ranking najlepszych europejskich pięściarzy, którzy występowali na olimpijskim ringu. Rok 2017 obfitował w bokserskie wydarzenia, z których najważniejszymi były Mistrzostwa Świata w Hamburgu, Mistrzostwa Europy w Charkowie i Mistrzostwa Europy do lat 22 w Braili. W każdej z tych imprez startowali Biało-Czerwoni, którym udało się wywalczyć jeden brązowy medal. Dokonał tego na Ukrainie Mateusz Polski (64 kg), bezsprzecznie nasz najlepszy pięściarz minionego roku.

Oprócz wspomnianych trzech turniejów mistrzowskich zestawiając ranking uwzględniłem oczywiście wyniki międzynarodowych turniejów, w których występowali Europejczycy, a także meczów międzypaństwowych, choć – zgodnie z tradycją – nie brałem pod uwagę wyników poszczególnych mistrzostw krajowych, koncentrując się na potyczkach międzynarodowych. Podobnie jak poprzednich latach nie uwzględniam także wyników osiąganych przez zawodników w rozgrywkach zawodowej ligi World Series of Boxing, gdzie pojedynki toczą się na dłuższym dystansie czasowym.

Najlepszymi zawodnikami 2017 roku w Europie byli (w kolejności wag): Vasiliy Egorov (Rosja, 49 kg), Daniel Asenov (Bułgaria, 52 kg), Peter McGrail (Anglia, 56 kg), Sofiane Oumiha (Francja, 60 kg), Hovhannes Bachkov (Armenia, 64 kg), Abbas Baraou (Niemcy, 69 kg), Olexandr Khiznyak (Ukraina, 75 kg), Joe Ward (Irlandia, 81 kg), Evgeniy Tishchenko (Rosja, 91 kg) i Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan, +91 kg). Co ciekawe tylko dwóch z nich (Oumiha, Tishchenko) obroniło pozycję liderów z ub. roku.

W gronie najlepszych 150 zawodników Europy klasyfikuję 5 Polaków. Najwyższe lokaty zajmują uczestnicy ME oraz MŚ, Mateusz Polski (3. miejsce w kategorii z limitem 64 kg) oraz Damian Kiwior (6. miejsce w wadze do 69 kg). Pierwszemu z nich dobrze zrobiło przejście do wyższej wagi, stąd skok o 10 oczek z 13. miejsca, które zajął w 2016 r. w wadze lekkiej. Mateusz odniósł co najmniej dwa spektakularne zwycięstwa pokonując liderów ubiegłorocznego rankingu – Lorenzo Sotomayora (Azerbejdżan) oraz tegorocznego – Hovhannesa Bachkova (Armenia). Mimo straconego przez kontuzję sezonu, na 9. miejscu umieściłem Igora Jakubowskiego (91 kg), który przed rokiem był 6. w wadze ciężkiej. Ostatnimi Polakami w zestawieniu są robiący stałe postępy Jakub Słomiński (15. miejsce w wadze do 49 kg) oraz Adrian Kowal (15. miejsce w limicie 60 kg).

Oczywiście Biało-Czerwonych stać zarówno na wyższe lokaty, jak i na szerszą obecność w rankingu. Jakub Słomiński (49 kg) pokonał dwukrotnie (na polskim ringu) brązowego medalistę ME i uczestnika MŚ, Evgeniya Karmilchyka (Białoruś), ale swojego wielkiego potencjału nie potwierdził jeszcze w najważniejszych startach. Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) pokonał brązowego medalistę ME do lat 22, Białorusina Gleba Sinkevicha i Szweda Denisa Kauffera, którzy jednak lepiej od niego radzili sobie podczas prestiżowych turniejów. Podobnie rzecz miała się z Bartoszem Gołębiowskim (75 kg), który wygrał w meczu międzypaństwowym z Niemcem Silvio Schierle, ale też przegrywał z zawodnikami słabszymi od niego.

W ciągu 2017 r. swoje dobre i słabsze momenty w rywalizacji międzynarodowej mieli także: Maciej Jóźwik (52 kg), Jarosław Iwanow (56 kg), Tomasz Resól (56 kg), Kamil Holka (69 kg), niedoceniani komandosi Mateusz Kostecki (69 kg) i Stanisław Gibadło (75 kg), Daniel Adamiec (75 kg), Kamil Goiński (81 kg), Michał Soczyński (81 i 91 kg) oraz Aleksander Stawirej (+91 kg). Każdego z nich stać na to, by za rok zanotować progres, który wprowadzi ich do rankingowych „15″. I niechby tak się stało…

TOP 150 EUROPA (SENIORZY) – RANKING SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2017 ROK

49 KG
1 Vasiliy Egorov (Rosja)
2 Galal Yafai (Anglia)
3 Harvey Horn (Anglia)
4 Samuel Carmona (Hiszpania)
5 Evgeniy Karmilchyk (Białoruś)
6 Billal Bennama (Francja)
7 Artur Hovhannisyan (Armenia)
8 Gabor Virban (Węgry)
9 Tinko Banabakov (Bułgaria)
10 Nazar Kurotchin (Ukraina)
11 Aqeel Ahmed (Szkocja)
12 Federico Serra (Włochy)
13 Muhammet Unlu (Turcja)
14 Nodari Darbaidze (Gruzja)
15 Jakub Słomiński (Polska)

52 KG
1 Daniel Asenov (Bułgaria)
2 Tamir Galanov (Rosja)
3 Niall Farrell (Anglia)
4 Dmitro Zamotayev (Ukraina)
5 Brendan Irvine (Irlandia)
6 Gabriel Escobar (Hiszpania)
7 Manuel Cappai (Włochy)
8 Tarik Ibrahim (Niemcy)
9 Istvan Szaka (Węgry)
10 Ovik Ogannisyan (Rosja)
11 David Alaberdian (Izrael)
12 Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
13 Will Cawley (Anglia)
14 Cristian Zara (Włochy)
15 Danil Platanovschi (Mołdawia)

56 KG
1 Peter McGrail (Anglia)
2 Mykola Butsenko (Ukraina)
3 Robert Jitaru (Rumunia)
4 Ihsan Alagas (Turcja)
5 Omar El Hag (Niemcy)
6 Jose Quiles (Hiszpania)
7 Kurt Walker (Irlandia)
8 Viliam Tanko (Słowacja)
9 Raffaele Di Serio (Włochy)
10 Stefan Ivanov (Bułgaria)
11 Dmitriy Asanov (Białoruś)
12 Veaceslav Gojan (Mołdawia)
13 Jordan Rodriguez (Francja)
14 Lee McGregor (Szkocja)
15 Tayfur Aliyev (Azerbejdżan)

60 KG
1 Sofiane Oumiha (Francja)
2 Yuriy Shestak (Ukraina)
3 Otar Eranosyan (Gruzja)
4 Callum French (Anglia)
5 Gabil Mamedov (Rosja)
6 Pavlo Ishchenko (Izrael)
7 Murat Yildirim (Niemcy)
8 Enrico La Cruz (Holandia)
9 Cavid Chelebiyev (Azerbejdżan)
10 Shamil Askerov (Rosja)
11 Konstantin Bogomazov (Rosja)
12 Vazgen Safaryants (Białoruś)
13 Yaroslav Khartsiz (Ukraina)
14 Aslan Khatajev (Finlandia)
15 Adrian Kowal (Polska)

64 KG
1 Hovhannes Bachkov (Armenia)
2 Luke McCormack (Anglia)
3 Mateusz Polski (Polska)
4 Evaldas Petrauskas (Litwa)
5 Sean McComb (Irlandia)
6 Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan)
7 Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
8 Dmitri Galagot (Mołdawia)
9 Wahid Hambli (Francja)
10 Wladislaw Baryshnik (Niemcy)
11 Paolo Di Lernia (Włochy)
12 Lasha Guruli (Gruzja)
13 Richard Kovacs (Węgry)
14 Hadi Srour (Norwegia)
15 Airin Ismetov (Bułgaria)

69 KG
1 Abbas Baraou (Niemcy)
2 Pat McCormack (Anglia)
3 Vasili Belous (Mołdawia)
4 Evgen Barabanov (Ukraina)
5 Vincenzo Mangiacapre (Włochy)
6 Damian Kiwior (Polska)
7 Parviz Bagirov (Azerbejdżan)
8 Sergey Sobylinskiy (Rosja)
9 Yaroslav Samofalov (Ukraina)
10 Eskerkhan Madiyev (Gruzja)
11 Pavel Kostromin (Białoruś)
12 Vladislav Savostyanov (Rosja)
13 Alexandros Tsanikidis (Grecja)
14 Vladimir Margaryan (Armenia)
15 Simeon Chamov (Bułgaria)

75 KG
1 Olexandr Khiznyak (Ukraina)
2 Kamran Shakhsuvarly (Azerbejdżan)
3 Salvatore Cavallaro (Włochy)
4 Zoltan Harcsa (Węgry)
5 Petr Khamukov (Rosja)
6 Max van der Pas (Holandia)
7 Viktor Deshkevich (Białoruś)
8 Valeriy Kharlamov (Ukraina)
9 Silvio Schierle (Niemcy)
10 Birol Aygun (Turcja)
11 Benjamin Whittaker (Anglia)
12 Andrej Csemez (Słowacja)
13 Emmett Brennan (Irlandia)
14 Armen Darchinyan (Armenia)
15 Dmitriy Nesterov (Rosja)

81 KG
1 Joe Ward (Irlandia)
2 Muslim Gadzhimagomedov (Rosja)
3 Valentino Manfredonia (Włochy)
4 Damir Plantic (Chorwacja)
5 Sean Lazzerini (Szkocja)
6 Georgiy Kushitashvili (Rosja)
7 Thomas Whittaker Hart (Anglia)
8 Andrei Aradoaie (Rumunia)
9 Iago Kiziria (Gruzja)
10 Denis Kauffer (Szwecja)
11 Peter Mullenberg (Holandia)
12 Mikhail Dauhaliavets (Białoruś)
13 Ibragim Bazuev (Niemcy)
14 Volodimir Skripka (Ukraina)
15 Gleb Sinkevich (Białoruś)

91 KG
1 Evgeniy Tishchenko (Rosja)
2 Chevon Clarke (Anglia)
3 Paul Omba Biongolo (Francja)
4 Roy Korving (Holandia)
5 Ramazan Muslimov (Ukraina)
6 Narek Manasyan (Armenia)
7 Scott Forrest (Szkocja)
8 Toni Filipi (Chorwacja)
9 Igor Jakubowski (Polska)
10 Teymur Mammadov (Azerbejdżan)
11 Adam Hamori (Węgry)
12 Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan)
13 Kristian Dimitrov (Bułgaria)
14 Darren O’Neill (Irlandia)
15 Vasiliy Zveryan (Rosja)

+91 KG
1 Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan)
2 Viktor Vikhrist (Ukraina)
3 Frazer Clarke (Anglia)
4 Maxim Babanin (Rosja)
5 Djamili Dine Aboudou (Francja)
6 Mihai Nistor (Rumunia)
7 Petar Belberov (Bułgaria)
8 Aleksei Zavatin (Mołdawia)
9 Kem Ljungquist (Dania)
10 Peter Kadiru (Niemcy)
11 Aleksandar Mraovic (Austria)
12 Alexandr Kaleyev (Białoruś)
13 Guido Vianello (Włochy)
14 Sergey Egorov (Rosja)
15 Dean Gardiner (Irlandia)

DOTYCHCZASOWI ZWYCIĘZCY NASZEGO RANKINGU (2013-2017)

49 KG
2013 David Ayrapetyan (Rosja)
2014 Georgi Andonov (Bułgaria)
2015 Vasiliy Egorov (Rosja)
2016 Galal Yafai (Anglia)
2017 Vasiliy Egorov (Rosja)

52 KG
2013 Misha Aloyan (Rosja)
2014 Alexander Riscan (Mołdawia)
2015 Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
2016 Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
2017 Daniel Asenov (Bułgaria)

56 KG
2013 Javid Chelebiyev (Azerbejdżan)
2014 Veaceslav Gojan (Mołdawia)
2015 Michael Conlon (Irlandia)
2016 Vladimir Nikitin (Rosja)
2017 Peter McGrail (Anglia)

60 KG
2013 Pavlo Ischenko (Ukraina)
2014 David Oliver Joyce (Irlandia)
2015 Albert Selimov (Azerbejdżan)
2016 Sofiane Oumiha (Francja)
2017 Sofiane Oumiha (Francja)

64 KG
2013 Armen Zakaryan (Rosja)
2014 Vincenzo Mangiacapre (Włochy)
2015 Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
2016 Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan)
2017 Hovhannes Bachkov (Armenia)

69 KG
2013 Alexandr Besputin (Rosja)
2014 Simeon Chamov (Bułgaria)
2015 Parviz Bagirov (Azerbejdżan)
2016 Souleymane Cissokho (Francja)
2017 Abbas Baraou (Niemcy)

75 KG
2013 Jason Quigley (Irlandia)
2014 Christian M’Billi Assomo (Francja)
2015 Michael O’Reilly (Irlandia)
2016 Kamran Shakhsuvarly (Azerbejdżan)
2017 Olexandr Khizhnyak (Ukraina)

81 KG
2013 Nikita Ivanov (Rosja)
2014 Joe Ward (Irlandia)
2015 Joe Ward (Irlandia)
2016 Joshua Buatsi (Anglia)
2017 Joe Ward (Irlandia)

91 KG
2013 Clemente Russo (Włochy)
2014 Igor Jakubowski (Polska)
2015 Evgeniy Tishchenko (Rosja)
2016 Evgeniy Tishchenko (Rosja)
2017 Evgeniy Tishchenko (Rosja)

+91KG
2013 Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan)
2014 Fraser Clarke (Anglia)
2015 Tony Yoka (Francja)
2016 Tony Yoka (Francja)
2017 Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan)

Opracował: Jarosław Drozd

DAMIAN KIWIOR CZEKA NA ZAWODOWY DEBIUT NA WYSPACH BRYTYJSKICH

kiwior_wsb

Ubiegły sezon był bardzo udany dla Damiana Kiwiora (69 kg). Pięściarz Tigera Tarnów zdobył złoty medal seniorskich Mistrzostw Polski w Człopie oraz dzielnie rywalizował w Mistrzostwach Europy w Charkowie oraz Mistrzostwach Świata w Hamburgu, za co awansował do rankingu światowego AIBA. Niestety podczas światowego czempionatu doznał kontuzji, która do końca roku zatrzymała jego bokserskie starty. Dla kibiców Damiana mamy dobrą wiadomość – w lutym lub w marcu znów pojawi się między linami ringu, ale już jako zawodowiec.

- Mieszkam i trenuję na Wyspach Brytyjskich, w Wolverhampton. W moim gymie pracuje dziesięciu trenerów ale głównym szkoleniowcem, który odpowiada za moje przygotowania jest Paul Mann. Przychodzę na salę 2-3 razy dziennie. Mam za sobą już ok. 10 sparringów, w tym m.in. z Rosjaninem Davidem Avanesyanem, który całkiem niedawno pokonał Shane`a Mosleya i stoczył świetny, choć przegrany pojedynek z Lamontem Patersonem. Pierwszy sparring przeboksowałem ostrożnie, ale już w drugim daliśmy 6 rund ringowej wojny. Z formą jest coraz lepiej, biorąc pod uwagę, że miałem dwumiesięczną przerwę spowodowaną przez kontuzję – zapewnia Damian.

Tak, więc z kadrą narodową żegna się kolejny czołowy  i nadal perspektywiczny pięściarz. Będziemy z uwagą śledzić jego profesjonalne pojedynki, mając nadzieję, że niebawem znów zaboksuje w Polsce.

- Po Mistrzostwach Europy w Charkowie totalnie straciłem wiarę w uczciwe werdykty [Damian przegrał tam w ćwierćfinale po bardzo dyskusyjnej decyzji sędziów z Mołdawianinem Vassilim Belousem - przyp. JD], że nie wspomnę już o kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskch w Rio de Janeiro. Teraz, po ciężkich sparingach z czołowym zawodnikiem świata, znów uwierzyłem w siebie – zakończył pięściarz pochodzący z Tarnowa.

INDYWIDUALNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2017 ROK – KOBIETY

rankPL2017

Tradycją serwisu PolskiBoks.pl są podsumowania kończącego się roku. Oprócz rankingów (Polska i Europa kobiet i mężczyzn) od 2014 roku dokonuję także indywidualnych wyróżnień w 8 kategoriach: najlepsi seniorka i senior, juniorka i junior, kadetka i kadet oraz najlepsze debiuty seniorskie kobiet i mężczyzn. Dzisiaj prezentuję najlepsze – moim zdaniem – polskie zawodniczki 2017 roku.

W kategorii NAJLEPSZA SENIORKA (Elite), najwyżej oceniłem sportowe wyniki osiągnięte w 2017 roku przez Elżbietę Wójcik (KSW Róża Karlino, 75 kg), która wprawdzie nie wywalczyła medalu podczas Mistrzostw Unii Europejskiej w Cascia ale przez cały rok z grona polskich kadrowiczek prezentowała najrówniejszą formę, pokonując kilka solidnych rywalek z kraju i zagranicy (m.in. mistrzynię Europy Natashę Gale, Karolinę Koszewską, Caitlin Parker, Chen Nien-Chin, czy Assuntę Canforę). Doceniam srebrne medale MUE, wywalczone we Włoszech przez Hannę Solecką (Skorpion Szczecin, 69 kg) i Sylwię Kusiak (Skorpion Szczecin, +81 kg), ale to za mało, by wyróżnić obie zawodniczki nagrodą roczną. Pierwsza walczyła nierówno, przegrywając ogółem 6 walk z zagranicznymi rywalkami oraz z Elżbietą Wójcik oraz Karoliną Koszewską. Z kolei druga miała tych międzynarodowych bojów niewiele, stąd taki, a nie inny wybór. Bezsprzecznie niezły sezon mają za sobą: Kinga Szlachcic (Boksing Zielona Góra, 57-60 kg), Sandra Kruk (Niestowarzyszona, 57 kg) i Karolina Koszewska (FC Legia Warszawa, 69-75 kg), a pod koniec roku zauważalny był wzrost formy Anny Góralskiej (Korona Wałcz, 54 kg) i Anety Rygielskiej (Pomorzanin Toruń, 57-60 kg). Żal, że w kolejnych latach w gronie laureatek nie zobaczymy Sandry Drabik (Soma Boxing Kielce, 51 kg), która w grudniu niespodziewanie postanowiła zakończyć bokserski rozdział swojej kariery.

Wyróżnienie dla NAJLEPSZEJ JUNIORKI (youth) należy się bezsprzecznie Młodzieżowej Mistrzyni Europy z Sofii, 17-letniej Darii Puszce (Berej Boxing Lublin, 54 kg), która przed rokiem otrzymała wyróżnienie dla najlepszej polskiej kadetki. Daria w świetnym stylu wygrała w stolicy Bułgarii 4 walki z wymagającymi rywalkami, zdobywając prymat na Starym Kontynencie. Szkoda, że nie potwierdziła swojej klasy podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Guwahati, gdzie dwa razy wychodziła zwycięsko ze swoich bojów, ulegając ostatecznie w ćwierćfinale Japonce Senie Irie. Bardzo udany sezon mają za sobą Natalia Marczykowska (Boxing Radom, 75 kg) i Natalia Barbusińska (Spartakus Szczecin, 69 kg). Pierwsza z nich stanęła dwukrotnie na podium najważniejszych turniejów 2017 roku (MME i MMŚ), pokonując m.in. w Indiach cenioną na świecie Ukrainkę Karolinę Makhno, zaś druga będąc w doskonałej formie w Sofii, niezasłużenie przegrała finał MME z Angielką Olivią Hussey. Czwarty i piąty medal dla Polski na MME w Sofii zdobyły Patrycja Borys (Hetman Białystok, 60-64 kg) i Ewelina Mańka (Berej Boxing Lublin, 81 kg). Zawodniczka z Podlasia przywozi brązowe medale z każdego swojego startu w ME i nie inaczej było tym razem w Sofii. Z kolei Ewelina tym razem rywalizowała z rywalkami cięższymi i starszymi od niej. Za rok wolelibyśmy oglądać na podium raczej w niższym limicie wagowym.

Wielki problem miałem z wyborem zwyciężczyni w kategorii NAJLEPSZA KADETKA (junior). Kandydatki były dwie: Roksana Wierzbicka (Hetman Białystok, 52 kg) i Weronika Pawlak (Gryf Wejherowo, 54 kg). Niestety żadna z nich nie wywalczyła medalu podczas Mistrzostw Europy w Sofii, gdzie Biało-Czerwone wygrały tylko jeden pojedynek (Pawlak). Ostatecznie postanowiłem wyróżnić Roksanę, która w pojedynku ćwierćfinałowym po wyrównanym boju uległa niejednogłośnie na punkty (2-3) późniejszej mistrzyni Europy, Angielce Jessice Williams, zawodniczce lepszej niż Węgierka Bettina Kiss, która w tej samej fazie turnieju wygrała z Weroniką. Dodam, że Wierzbicka zdobyła także srebrny medal Międzynarodowych Mistrzostw Śląska, na których nie wystąpiła Pawlak. Gratuluję brązowego medalu Mistrzostw Europy oraz zwycięstwa na turnieju w Gliwicach Darii Paradzie (Skorpion Szczecin, +80 kg), wierząc, że niebawem pójdzie w ślady swoich utytułowanych klubowych koleżanek Sylwii Kusiak i Patrycji Kiwak, ale pamiętam także, że w Sofii nie wygrała walki.

Niestety, podobnie jak przed rokiem, nie zdecydowałem się wyróżnić żadnej zawodniczki w kategorii NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI. W kadrze narodowej, ani choćby w ścisłej czołówce krajowej seniorek, nie pojawiła się bowiem żadna pięściarka urodzona w 1998 roku.

DOTYCHCZASOWE ROCZNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL

NAJLEPSZA SENIORKA
2017 Elżbieta Wójcik
2016 Sandra Drabik
2015 Sandra Drabik
2014 Ewelina Wicherska

NAJLEPSZA JUNIORKA
2017 Daria Puszka
2016 Patrycja Kiwak
2015 Larysa Sabiniarz
2014 Elżbieta Wójcik

NAJLEPSZA KADETKA
2017 Roksana Wierzbicka
2016 Daria Puszka
2015 Patrycja Borys
2014 Adrianna Jędrzejczyk

NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI
2017 vacat
2016 vacat
2015 Elżbieta Wójcik
2014 Aneta Rygielska

Opracował: Jarosław Drozd

WIELKI CIOS DLA POLSKIEGO BOKSU OLIMPIJSKIEGO. SANDRA DRABIK ŻEGNA SIĘ Z PIĘŚCIARSKIM RINGIEM

sandra drabik_012

Jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie docenił sportowych sukcesów Sandry Drabik (51 kg), zapewne zrobi to w ciągu najbliższych miesięcy, bo jej brak w reprezentacji Polski na najważniejszych turniejach mistrzowskich zapewne będzie bardzo odczuwalny. Zawodniczka z Kielc wczoraj zapowiedziała definitywne zakończenie pięściarskiej przygody i powrót do „korzeni”, czyli startów w kick-boxingu oraz K1. To wielki cios dla kibiców boksu olimpijskiego w Polsce, którzy liczyli na start naszej zawodniczki podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio (2020).

Przygoda Sandry z boksem trwała od 2009 r., kiedy to została wicemistrzynią Polski i zadebiutowała w kadrze narodowej podczas Mistrzostw Europy w Nikołajewie. Jej największymi sukcesami były srebrne medale Igrzysk Europejskich w Baku (2015), gdzie w finale wagi muszej przegrała z podwójną mistrzynią olimpijską, Nicolą Adams, oraz Mistrzostw Europy w Rotterdamie (2011), na których dopiero w pojedynku o złoto w wadze do 54 kg uległa Elenie Savelevej. Zawodniczka z Kielc w swoim dorobku ma także brązowy medal ME w Sofii (2016) oraz srebro i brąz Mistrzostw Unii Europejskiej w Katowicach (2011) i Keszthely (2013).

Najlepsza w ostatnich dwóch latach polska zawodniczka (bez podziału na kategorie wagowe) to dwukrotna mistrzyni Polski w boksie (2013, 2016) oraz czterokrotna wicemistrzyni kraju (2009, 2011-2012, 2017). Dwa razy stanęła na najwyższym stopniu podium MTB im. Feliksa Stamma (2015-2016) oraz Memoriału Leszka Drogosza (2014, 2017). Niedawny start w kieleckich zawodach zamyka jej piękną bokserską karierę.

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że z boksu odchodzi sportowiec wyjątkowy i mimo wielkiego doświadczenia nadal perspektywiczny. Jestem przekonany, że sportowiec niedoceniany, choć od lat znajdujący się w absolutnej światowej czołówce. Pamiętamy wynikającą z organizacyjnych zaniedbań (a nie ringowej dyspozycji) dyskwalifikację Sandry podczas Mistrzostw Świata w Jeju City (2014), czy jej perypetie związane z późniejszym powrotem do rywalizacji na najwyższym poziomie, jak również jej samotną (znów bez wsparcia PZB) walkę o powrót do pełnej sprawności po skomplikowanej kontuzji ręki, jakiej nabawiła się podczas skandalicznych, poza ringowych wydarzeń w kuluarach tegorocznych Mistrzostw Polski w Grudziądzu. Na decyzję o odejściu z boksu wpływ miało zresztą więcej czynników.

Dziękując za wielkie sportowe emocje, jakich dostarczyła kibicom, pokonując m.in. Elenę Savelevą, Sayanę Sagatayevą, Christinę Cruz, Tatyanę Kob, Mandy Bujold czy Marlen Esparza, trzymam kciuki za jej starty w starej-nowej dyscyplinie sportu. Powodzenia Sandra!

7 POLSKICH ZWYCIĘSTW W FINAŁACH 5. MEMORIAŁU LESZKA DROGOSZA W KIELCACH

drogoszmemorial01

Od czwartku do niedzieli w Kielcach odbywał się 5. Memoriał Leszka Drogosza, w którym wystąpiły zawodniczki i zawodnicy z Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Holandii, Irlandii, Litwy, Ukrainy i Polski. Wśród mężczyzn rywalizacja odbywała się w 10 kategoriach wagowych, zaś panie boksowały w 4 z 5 wag olimpijskich (w kategorii średniej zgłoszono tylko Elżbietę Wójcik). W dzisiejszych finałach najlepiej zaprezentowali się Biało-Czerwoni zwyciężając w 7 z 14 pojedynków.

Uwagę zwraca występ w nowej wadze Karoliny Koszewskiej, która przez większość sezonu rywalizowała w limicie 75 kg. Tym razem była zawodowa mistrzyni świata udanie zaboksowała w nowej wadze olimpijskiej (69 kg), pokonując na punkty wicemistrzynię Unii Europejskiej, Hannę Solecką. Warto przypomnieć, że zanim Karolina przeszła na zawodowstwo występowała w limicie 70 kg i jest to jej naturalna kategoria wagowa.

Z grona reprezentantów Polski najbardziej „napracował się” Mateusz Polski (64 kg), który wygrał w Kielcach trzy walki, w tym w półfinale wypunktował brązowego medalistę Mistrzostw Europy z Samokova (2015) oraz ubiegłorocznego olimpijczyka, Arama Avagyana z Armenii, który w krótkim czasie prze szedł z limitu 56 do 64 kg.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

KOBIETY

51 KG Sandra Drabik (Polska) – Anush Grigorian (Armenia) 2-1
57 KG Sandra Kruk (Polska)Paulina Jakubczyk (Polska) 3-0
60 KG Yana Alekseyevna (Azerbejdżan) – Aneta Rygielska (Polska) 3–0
69 KG Karolina Koszewska (Polska)Hanna Solecka (Polska) 3-0

MĘŻCZYŹNI

49 KG Jakub Słomiński (Polska) – Evgeniy Karmilchyk (Białoruś) 3-0
52 KG Koryun Soghomonyan (Armenia) – Dorian Mospinek (Polska) 3-0
56 KG Jarosław Iwanow (Polska)Maciej Jóźwik (Polska) 3-0
60 KG Enrico La Cruz (Holandia) – Francis Cleary (Irlandia ) 3-0
64 KG Mateusz Polski (Polska)Karol Łapawa (Polska) 3-0
69 KG Gor Eritsyan (Armenia ) – Mikołaj Tobera (Polska) 2-1
75 KG Max van der Pas (Holandia) – Rafał Perczyński (Polska) 2-1
81 KG Łukasz Stanioich (Polska)Jakub Kasprzak (Polska) 3-0
91 KG Narek Manasyan (Armenia) – Aleksander Celejewski (Polska) WO.
+91KG Dmitri Doronin (Białoruś) – Mateusz Figiel (Polska) 2-1

TOMASZ ADAMEK NADAL ZWYCIĘSKI. CIEKAWA GALA W CZĘSTOCHOWIE

adamek_kassi

W głównej walce wieczoru „Noc Wojowników” w Częstochowie Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) pokonał po ciekawym spektaklu Freda Kassiego (18-7-1, 10 KO). Choć „Góral” był wczoraj podczas ważenia cięższy o 8,5 kilograma, początkowo uwidoczniła się jego przewaga szybkości.

Kameruńczyk był trudny do trafienia na górę, więc wywierający pressing Polak rozpoczynał niemal każdą akcję od ataku na tułów. W połowie drugiej rundy zawodnicy zderzyli się głowami i twarz Tomka zalała krew, na szczęście było to rozcięcie czoła i cutman Tomasz Skarżyński wykonał dobrze swoją robotę. W trzecim starciu Tomek atakował jeszcze agresywniej. Brakowało może soczystej bomby na szczękę, ale było wiele uderzeń na korpus, jakie niewątpliwie osłabiają zawodnika w dalszej fazie potyczki. W połowie czwartej odsłony to Kassi przeszedł do kontrofensywy i zaskoczył naszego mistrza kilkoma sierpami przy linach. Oczywiście bez większych konsekwencji, bo Tomek przyjmował bez zmrużenia oka dożo cięższe ciosy. W piątej rundzie między linami wywiązała się naprawdę interesująca bitka, zaś na początku szóstej po kolejnym zderzeniu głowami tym razem to Kassiemu otworzyła się rana na twarzy. Adamek poczuł tę krew i zasypał Kameruńczyka swoimi kombinacjami, podrywając kibiców do jeszcze głośniejszego dopingu. W pewnym momencie Kassi skontrował bezpośrednim prawym, ale Tomek natychmiast odpowiedział lewym sierpowym z doskoku i ostudził jego zapędy. W siódmym starciu Adamek wrócił do lewego prostego bitego niczym z automatu. Szachował w ten sposób rywala, a gdy ten podnosił ręce, były mistrz świata dwóch kategorii od razu szukał jego tułowia i splotu słonecznego. Po słabszej rundzie ósmej, Kassi wrócił dobrą dziewiątą, kiedy udało mu się złapać Polaka kilkoma kontrami. Adamek dla odmiany świetnie rozegrał ostatnie starcie. Najpierw trafił lewym sierpowym, potem w kombinacji prawy na dół-lewy sierp na górę poprawił raz jeszcze i ruszył do ataku, by przypieczętować swoją wygraną. Szkoda, że nie miał jeszcze rundy więcej, ale i tak dał dobre widowisko na tle trudnego, niewygodnego przeciwnika. Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za „Góralem”, punktując na jego korzyść 97:93, 96:94 i 96:94.

Adam Balski (11-0, 8 KO) pokonał Demetriusa Banksa (9-3, 4 KO), choć po ostatnich bardzo efektownych startach, dziś z pewnością zaboksował trochę poniżej oczekiwań. Ale… były ku temu powody. Poważna kontuzja, jakiej nabawił się już na samym początku walki. Adam boksował dużo zwodami. Oszukiwał, markował ciosy prawą, kontrolując w pierwszej rundzie walkę lewym prostym. Podobny przebieg miała też druga odsłona. Amerykanin koncentrował się przede wszystkim na tym, by nie dać się czysto trafić, kiedy więc wyszedł agresywniej do trzeciej rundy, zaskoczył Polaka prawym sierpem bitym po wyjściu ze zwarcia. Po nerwowym i chaotycznym trzecim starciu, w czwartym Balski w końcu uspokoił swój boks, wrócił do jabu, ustawiał sobie nim przeciwnika, czym otworzył również furtkę do innych akcji. W połowie złap Banksa mocnym prawym krzyżowym i posłał na deski, ale gdy po liczeniu do ośmiu chciał dobić zranioną zwierzynę, trafił w okolice biodra, Amerykanin sprytnie zasymulował cios poniżej pasa i sam sobie dał ponad minutę na dojście do siebie. Niewygodny, „śliski” rywal przetrwał również piąte starcie. W ofensywie robił mało, lecz w obronie był trudny do trafienia, nieustannie balansował i nie łapał mocnych uderzeń. Podobny, niemrawy przebieg miały rundy sześć i siedem. Adam zbierał małe punkciki, ale nie lśnił tak jak wcześniej. Obaj podjęli w końcu bardziej otwarte wymiany w ostatnich trzech minutach, w których pięściarz z Kalisza potwierdził swoją przewagę. Ale debiut z trenerem Currenem na pewno nie wypadł okazale. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i jednogłośnie opowiedzieli się za Balskim, punktując na jego korzyść 80:70, 80:71 i 79:72.

Michał Żeromiński (13-3-1, 1 KO) i Łukasz Wierzbicki (14-0, 6 KO) dali kawał dobrego boksu. Po zażartych i stojących na wysokim poziomie dziesięciu rundach niejednogłośną decyzją sędziów zwyciężył pięściarz ze Zgorzelca, zdobywając wakujący tytuł Mistrza Polski wagi półśredniej. Tuż po pierwszym gongu „Żeroma” ruszył do przodu, a zgodnie z przypuszczeniami Łukasz usiadł na nodze zakrocznej, boksując z kontry i skupiając się na mocnej bombie z lewej ręki. I takim lewym krzyżowym trafił czysto na starcie drugiego starcia. To był dobry odcinek dla Łukasza, który uruchomił nogi i na wstecznym poruszał się szybciej niż podążający za nim pięściarz z Radomia. W połowie trzeciej odsłony Wierzbicki huknął lewym krzyżowym. Pod Żeromińskim ugięły się nogi, ale ustał i obyło się bez liczenia oraz straty punktu. Michał przeżywał trudne momenty, lecz zawsze znany był z wielkiego serducha do walki i jeszcze przed gongiem na przerwę złapał przeciwnika przy linach krótką serią. W czwartej rundzie trwał jego napór i obraz pojedynku zaczął się wyrównywać. Na starcie piątego starcia Łukasz uderzył dla odmiany lewym hakiem pod prawy łokieć w okolice wątroby. Michał aż zgiął się wpół, ale i tym razem zagryzł zęby, przetrzymał kryzys i znów podgonił na samym finiszu, trafiając mocno bezpośrednim prawym. Emocje rosły. Podopieczny Piotra Wilczewskiego wrzucił piąty bieg w szóstej odsłonie i była to pierwsza runda na pewno wygrana przez niego. Czas działał więc na jego korzyść. Przez dwie pierwsze minuty siódmej rundy Łukasz radził sobie dobrze, ale w trzeciej znów ostro finiszował Michał, spychając silniejszego w ciosie, ale niekoniecznie silniejszego fizycznie rywala do odwrotu. Identyczny scenariusz i przebieg miały kolejne trzy minuty. Bardziej wyrównana była już dziewiąta odsłona. Wierzbicki wciąż boksował na wstecznym, natomiast jego kontry znów zaczęły dochodzić do celu. O wszystkim miała więc zadecydować ostatnia runda. Dwie minuty zażarte, ale na samym finiszu to nieoczekiwanie Żeromiński wcielił się w rolę kontr-boksera, co poskutkowało dwoma celnymi ciosami – lewym sierpem i prawym prostym. Po ostatnim gongu obaj z niecierpliwością czekali na werdykt. Sędziowie punktowali 97:93 Żeromiński, 96:95 Wierzbicki oraz 96:94 Wierzbicki. Tak więc stosunkiem głosów dwa do jednego wskazano na Łukasza.

Robert Parzęczewski (18-1, 11 KO) łatwo uporał się na swoim podwórku ze słabszym fizycznie Saidem Mbelwą (43-25-5, 28 KO). Ulubieniec miejscowej publiczności szybko trafił Tanzańczyka mocnym prawym krzyżowym. Ten od razu wycofał się na liny i schował za podwójną gardą, więc „Arab” w pierwszej rundzie koncentrował się przede wszystkim na ciosach na korpus. W drugiej obraz potyczki się nie zmieniał, więc podopieczny Grzegorza Krawczyka pozwolił momentami zaatakować również przeciwnikowi, polując na kontrę z prawej ręki po odchyleniu. Na trzy próby jedna taka akcja się powiodła, lecz Mbelwa wyszedł i z tej opresji. Parzęczewski zrozumiał jednak, że właśnie to jest klucz do sukcesu. Po minucie trzeciej rundy znów tego spróbował, trafił na punkt na brodę i złamał w końcu rywala. Ten powstał na osiem, lecz za moment po krótkim prawym sierpowym zapoznał się z matą ringu po raz drugi. Sędzia Molenda puścił jeszcze walkę, jednak po kolejnej bombie – tym razem lewym sierpie bitym przez gardę, wkroczył do akcji i zastopował dalszą rywalizację w obawie przed ciężkim nokautem. I słusznie, bo choć Mbelwa protestował, to ewidentnie chwiał się na nogach i mógł skończyć w dużo gorszym stanie.

Pod koniec września Kamil Młodziński (8-2-4, 5 KO) oraz Michał Leśniak (7-1-1, 2 KO) stworzyli świetne widowisko. Nie inaczej było i tym razem, choć dziś nie wyłoniono zwycięzcy. A szkoda, bo w stawce był wakujący tytuł Mistrza Polski kategorii junior półśredniej. Tak jak w pierwszej walce, obaj panowie od razu zaczęli wymieniać potężne ciosy. Ani jeden, ani drugi, nie robił kroku wstecz. W połowie drugiej rundy Kamil trafił w wymianie czysto prawym sierpowym na szczękę, ale „Szczupak” po kilkusekundowym kryzysie powrócił do gry. Kibice mogli zacierać ręce, a w najtrudniejszej sytuacji byli sędziowie punktowi, ponieważ gdy jeden trafiał, niemal natychmiast drugi odpowiadał. To była walka godna tytułu Mistrza Polski i tak dużej gali. Gdy obaj schodzili do narożników na półmetku, ciężko oddychali i jasne było, że szalone dotąd tempo musi nieco spaść, a wygra niekoniecznie lepszy bokser, za to ten, który będzie bardziej chciał i który przezwycięży kryzys. W siódmym starciu Leśniak złapał jakby drugi oddech. Bił lżej, za to z luzu i seriami. Młodziński motywowany przez swój narożnik wrócił do gry i końcówka znów dramatyczna, pełna spięć, akcja za akcję. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce w geście triumfu i dostali zasłużone brawa. Sędziowie punktowali niejednogłośnie – 96:94 Młodziński, 97:93 Leśniak i 95:95 – remis! Tak więc trwa bezkrólewie na naszym podwórku w limicie 63,5 kg. A my czekamy na trylogię!

Mateusz Rzadkosz (6-0-1, 2 KO) musiał półtora roku czekać na rewanż z Tomaszem Gromadzkim (5-1-1, 1 KO) za remis z lutego ubiegłego roku. Po pierwszej potyczce czuł się pokrzywdzony i chciał udowodnić, że jest lepszy niż „Zadyma”. I udowodnił. Początek dla Tomka, który zaskoczył przeciwnika prawym sierpowym. Ten jednak odpowiedział mu pod koniec pierwszej rundy prawym podbródkowym. W drugiej odsłonie Rzadkosz przejął inicjatywę, trafiając mocnym lewym sierpowym oraz bezpośrednim prawym z kontry. W trzeciej i czwartej rundzie teoretycznie obraz walki był wyrównany, jednak lepiej poukładany Rzadkosz przepuszczał większość akcji i choć niezbyt mocno, to celnie karcił rywala z defensywy, szczególnie dobrym prawym podbródkiem bitym w tempo. Na półmetku wygrał na pewno trzy rundy – drugą, trzecią i czwartą. Pierwsza mogła pójść w stronę Tomka. Powiększający przewagę Mateusz efektownie skończył pojedynek w piątym starciu. Wyprowadził na środku ringu kombinację dziewięciu ciosów na górę, którą zakończył dziesiątym na dół – lewym hakiem na wątrobę. Gromadzki z grymasem bólu padł na matę, zwinął się, ale zdołał powstać na osiem. Kiedy jednak sędzia Grzegorz Molenda spytał go, czy chce kontynuować potyczkę, pokręcił głową i został poddany.

Zaczęło się świetnie, skończyło zbyt szybko i trochę pechowo. Naprzeciw siebie stanęli Damian Wrzesiński (12-1-1, 5 KO) oraz Marek Laskowski (9-8-2, 1 KO). Faworyzowany „Wrzos” w pierwszej rundzie dwukrotnie zaskoczył przeciwnika mocnym lewym sierpowym. W drugiej, gdy Marek już chronił się przed lewą ręką Damiana, ten zaczął polować prawym sierpowym. I pod koniec drugiej odsłony przy jednym z takich ciosów doszło do przypadkowego zderzenia głowami. Pękł łuk brwiowy Laskowskiego i po konsultacji z lekarzem pojedynek przerwano. A jako iż nie wyszedł on poza czwartą rundę, walkę uznano za nieodbytą. Szkoda, bo fajnie się to wszystko oglądało i zapowiadało…

źródło: bokser.org
adamek_kassi_big

KONTUZJOWANY MARIUSZ WACH NIE SPROSTAŁ JARELLOWI MILLEROWI

wach_miller

Podczas dzisiejszej gali boksu zawodowego w Uniondale Mariusz Wach (33-3, 17 KO) niestety nie sprostał Jarrellowi Millerowi (20-0-1, 18 KO). „Wiking” walczył bardzo dobrze, ale złapał kontuzję prawej ręki, która ostatecznie przesądziła o losach pojedynku.

W ringu nie sprawdził się najczerniejszy scenariusz – Mariusz był aktywny, używał lewej ręki, a także częściej niż zwykle szukał swojej szansy w prawym sierpowym. Wbrew przewidywaniom ekspertów to Wach narzucił wraz z pierwszym gongiem rywalowi swoje warunki i nie pozwalał mu rozwinąć skrzydeł. Pierwsze dwie rundy na pewno należało zapisać na konto Mariusza, ale z czasem walka stawała się coraz bardziej wyrównana. A czym dalej w las, tym gorzej. Od piątej rundy w ringu warunki zaczął dyktować już Miller, a sprawy Polakowi na pewno nie ułatwiała kontuzja prawej ręki, której Mariusz nabawił się prawdopodobnie w starciu siódmym.

Od tamtego momentu ze względu na kontuzję Mariusz używał prawego sierpowego już niezwykle rzadko, ale mimo to nie dawał zrobić sobie większej krzywdy. Przed dziewiątą rundą lekarz podszedł jednak do narożnika Polaka i zapytał, czy ten jest w stanie dalej boksować. Obóz Polaka zapewniał, że wszystko w porządku, ale obóz medyczny zezwolił Wachowi na tylko jeszcze jedną rundę. Jak się potem okazało, zaledwie na jej połowę, bo pojedynek został przerwany przez sędziego ringowego półtorej minuty później. A szkoda, bo Miller był dzisiaj w zasięgu…

Oto jak wyglądały statystyki ciosów. Częściej oczywiście bił Amerykanin, który wraz z pogłębiającym się urazem Polaka zyskiwał coraz większą przewagę. Liczby zresztą nie kłamią.

Ciosy proste:
Miller 48/211 (22,7%) – Wach 46/176 (26,1%)

Tzw. mocne uderzenia:
Miller 156/409 (38,1%) – Wach 49/152 (32,2%)

Ciosy ogółem:
Miller 204/620 (32,9%) – Wach 95/328 (29%)

źródło: bokser.org

WYSOKIE ZWYCIĘSTWO POLEK Z WŁOSZKAMI W WAŁCZU. UDANY POWRÓT SANDRY DRABIK

sandra drabik_012

Wczoraj w Wałczu reprezentacja Polski seniorek w boksie pokonała ekipę z Włoch 16-4, udanie rewanżując się za porażkę (2-10), jaką Biało-Czerwone doznały w czerwcu br. w Rzymie. Punkty dla podopiecznych trenerów Marka Węgierskiego i Łukasza Butryńskiego zdobyły: Sandra Drabik (51 kg), Milena Zglenicka (51 kg), Anna Góralska (54 kg), Laura Grzyb (57 kg), Sandra Kruk (60 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Karolina Koszewska (75 kg) i Elżbieta Wójcik, zaś dla rywalek punktowały Roberta Bonatti (48 kg) i Valentina Alberti (69 kg).

Najcenniejsze zwycięstwo odniosła mająca w tym sezonie wzloty i upadki Aneta Rygielska, punktując olimpijkę z Rio de Janeiro i zarazem byłą gwiazdę młodzieżowych ringów, Irmę Testę. Na uwagę zasługuje zwycięstwo Elżbiety Wójcik, która po raz trzeci w tym roku zmierzyła się z Assuntą Canforą i w Wałczu nareszcie do góry powędrowała jej ręka. W sumie Polki pokonały 4 brązowe medalistki Mistrzostw Unii Europejskiej. Oprócz Testy i Canfory, na podium w Cascia stały także Roberta Mostarda i Monica Floridia. Pierwszą z nich pokonała wracająca do boksu po ponad 7 miesiącach Sandra Drabik, zaś druga przegrała z Karoliną Koszewską.

Cieszą także zwycięstwa Mileny Zglenickiej nad Francescą Grubissich, Anny Góralskiej nad Camillą Fadda, Laury Grzyb nad Giulią De Laurenti oraz Sandry Kruk nad Concettą Marchese.

Oprócz pojedynków seniorek odbyły się dwie walki juniorek (Youth). W jednej zwyciężyła reprezentantka Włoch Martina de la Piana a w drugiej Polka, Beata Kałuża.

POLSKA – WŁOCHY 18-6 [Wałcz, Hala Widowiskowo-Sportowa SP nr 5, 28.10.2017 r.]

WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH WALK [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

ELITE

48 KG Roberta Bonatti – Wiktoria Sądej 3-0
51 KG Sandra Drabik – Roberta Mostarda 3-0
51 KG Milena Zglenicka – Francesca Grubissich 3-0
54 KG Anna Góralska – Camilla Fadda 3-0
57 KG Laura Grzyb – Giulia De Laurenti 2-1
60 KG Aneta Rygielska – Irma Testa 3-0
60 KG Sandra Kruk – Concetta Marchese 3-0
69 KG Valentina Alberti – Hanna Solecka 3-0
75 KG Karolina Koszewska – Monica Florida 3-0
75 KG Elżbieta Wójcik – Assunta Canfora 3-0

YOUTH

52 KG Martina la Piana – Dominika Pogrzebska 3-0
54 KG Beata Kałuża – Sarah Prisco 3-0

 

PIĄTY MECZ I PIĄTE ZWYCIĘSTWO POLAKÓW. WĘGRZY ROZBICI W ŚWIECIU NAD WISŁĄ 14-6

polski_bachkov17

W meczu międzypaństwowym, przebiegającym bez większej historii, reprezentacja Polski pokonała w Świeciu nad Wisłą gości z Węgier 14-6. Punkty dla podopiecznych trenerów Karola Chabrosa i Wojciecha Konczalskiego zdobyli: Jakub Słomiński (49 kg), Maciej Jóźwik (52 kg), Tomasz Resól (56 kg), Adrian Kowal (60 kg), Mateusz Polski (64 kg), Bartosz Gołębiewski (75 kg) i Arkadiusz Szwedowicz (81 kg). Dodajmy, że było to piąte zwycięstwo Polaków w cyklu tegorocznych meczów międzypaństwowych, nazwanych przez ich organizatora,  czyli PZB, Światową Konfrontacja Boksu Olimpijskiego.

Pod względem sportowym najcenniejsze zwycięstwo odniósł Maciej Jóźwik, pokonując po ciekawym pojedynku etatowego reprezentanta Węgier i aktualnego mistrza kraju, Istvana Szakę. Wartościowe nazwisko do swojego rekordu dopisał Tomasz Resól, punktując pewnie Nandora Csokę, który międzynarodowe sukcesy odnosił w wadze do 52 kg, w której był o dwie głowy wyższy od rywali. Dzisiaj w meczu z walczącym z odwrotnej pozycji Polakiem nie zaprezentował żadnych atutów. Na wyróżnienie zasługują także pozostali ringowi zwycięzcy (mieliśmy dwie wygrane walkowerem), jakkolwiek należy wziąć pod uwagę fakt, że nie rywalizowali z najlepszymi węgierskimi zawodnikami (co bynajmniej nie jest winą Biało-Czerwonych).

Po Polakach widać było trudy zakończonych w miniony weekend 25. Młodzieżowych Mistrzostw Polski do lat 23, na których niektórzy stoczyli nawet po 4-5 pojedynków. Dotyczy to choćby Adriana Kowala, Kamila Holki (69 kg) i Bartosza Gołębiewskiego, którym zabrakło czasu na właściwą regenerację sił. Z trójki zawodników, którzy nie boksowali w Koninie najkorzystniej zaprezentował się kapitan naszej kadry, Mateusz Polski i tylko żałować należy, że do Świecia nie dojechał Richard Kovacs, którego żywiołem jest atak i który zapewne dałby z Polakiem świetne widowisko.

Szkoda porażek Jana Sosnowskiego (91 kg) i Mateusza Figla (+91 kg), którzy pozwolili rywalom na narzucenie chaotycznego stylu walki i przegrali na punkty. Ten pierwszy także miał za sobą długi turniej w Koninie, co może tłumaczyć słabsze momenty w dzisiejszej walce (głównie dekoncentrację w obronie), zaś drugi wydawał się być nieco „zardzewiały”, po dłuższej przerwie w boksowaniu.

POLSKA – WĘGRY 14-6 [Świecie, 27 października 2017 roku]
WYNIKI WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG Jakub Słomiński – brak rywala WO.
52 KG Maciej Jóźwik – Istvan Szaka 3-0
56 KG Tomasz Resól – Nandor Csoka 3-0
60 KG Adrian Kowal – Tamas Gombkötő 3-0
64 KG Mateusz Polski – Nicola Sarcia AB 3
69 KG Laszlo Kozak – Kamil Holka 2-1
75 KG Bartosz Gołębiewski – Isaac Oroyovwe 3-0
81 KG Arkadiusz Szwedowicz – brak rywala WO.
91 KG Mihaly Tarnoczai – Jan Sosnowski 2-1
+91KG Karoly Berki – Mateusz Figiel 3-0

W WAŁCZU POLKI ZMIERZĄ SIĘ Z WŁOSZKAMI. WRACA SANDRA DRABIK

pol_ita2017

Cztery tygodnie po zwycięstwie nad Ukrainą, nasza kadra narodowa kobiet zmierzy się z reprezentacją Włoch. Mecz odbędzie się w najbliższą sobotę (28 października) w Hali Widowiskowo-Sportowej Szkoły Podstawowej Nr 5 w Wałczu (Dolne Miasto). Kibice zobaczą 9 pojedynków, z których kilka zapowiada się niezwykle interesująco. Szczególnie cieszy powrót do zdrowia i sportowej rywalizacji najlepszej polskiej pięściarki ostatnich sezonów, Sandry Drabik (51 kg), która po raz ostatni boksowała 11 marca br.

W meczu z Polkami zobaczymy pięć aktualnych mistrzyń Włoch (Roberta Bonatti, Roberta Mostarda, Giulia De Laurenti, Valentina Alberti i Monica Floridia), dwie wicemistrzynie (Francesca Grubissich, Concetta Marchese), jedną brązową medalistkę (Assunta Canfora) i nieznaną na międzynarodowych ringach Camillę Fadda (brązowa medalistka mistrzostw swojego kraju z 2015 roku). Nie wszystkie wystąpią w swoich naturalnych kategoriach wagowych. Alberti po raz pierwszy od 4 lat zaboksuje w wadze do 69 kg, Floridia – podobnie jak w roku olimpijskim – wystąpi w wadze średniej, zaś De Laurenti oraz Marchese także zaboksują w wyższych limitach.

Szkoda, że do Wałcza nie przyjechała najlepsza włoska pięściarka ostatnich trzech sezonów, aktualna mistrzyni świata, Alessia Mesiano (57 kg). Przyjechała, ale nie wystąpi w sobotnim meczu, olimpijka z Rio de Janeiro, Irma Testa (60 kg). Mimo to rywalki powinny pokazać boks na solidnym, europejskim poziomie. Młodziutka Bonatti wywalczyła w tym roku srebrny medal Mistrzostw Unii Europejskiej, a jej trzy koleżanki (Mostarda, Floridia i Canfora) stanęły na najniższym stopniu podium turnieju, który odbywał się w miasteczku Cascia.

KARTA WALK

48 KG Wiktoria Sądej – Roberta Bonatti
51 KG Sandra Drabik – Francesca Grubissich
51 KG Milena Zglenicka – Roberta Mostarda
54 KG Anna Góralska – Camilla Fadda
57 KG Laura Grzyb – Giulia De Laurenti
60 KG Sandra Kruk – Concetta Marchese
69 KG Hanna Solecka – Valentina Alberti
75 KG Karolina Koszewska – Monica Florida
75 KG Elżbieta Wójcik – Assunta Canfora

pol_ita_plakat

W PIĄTEK W ŚWIECIU NAD WISŁĄ KONFRONTACJA POLAKÓW Z WĘGRAMI

pol_hun2017_mini

W najbliższy piątek (27 października) w Świeciu nad Wisłą w Hali Widowiskowo-Sportowej przy ul. Sienkiewicza 3 odbędzie się oficjalny mecz międzypaństwowy Polska – Węgry mężczyzn w boksie, promowany przez PZB jako Światowa Konfrontacja Boksu Olimpijskiego. W Biało-Czerwonych barwach zobaczymy m.in. 6 złotych medalistów zakończonych w miniony weekend 25. Młodzieżowych Mistrzostw Polski, najlepszego w tym roku polskiego pięściarza, Mateusza Polskiego (64 kg) oraz Mateusza Figiela (+91 kg), który będzie miał szansę przypomnieć o sobie trenerom kadry, Karolowi Chabrosowi i Wojciechowi Konczalskiemu.

W jakim składzie przyjeżdżają do nas „Bratankowie”? Niestety w niepełnym i rezerwowym. W ekipie jest tylko jeden aktualny mistrz Węgier (Istvan Szaka), jeden wicemistrz (Nandor Csoka), dwóch brązowych medalistów (Nicola Sarcia i Karoly Berki) i trzech ćwierćfinalistów (Tamas Gombkötő, Isaac Oroyovwe i Mihaly Tarnoczai).

Madziarzy na pewno nie zaliczą bieżącego roku do udanych. Niestety spośród kadrowiczów, których zobaczymy w Świeciu, na Mistrzostwach Europy rywalizowali tylko Szaka i Csoka. Szkoda, że do Polski nie przyjechali anonsowani wcześniej Richard Kovacs, Pal Kovacs i Adam Hamori, nie mówiąc o liderze tamtejszej kadry, Zoltanie Harcsy, na czym widowisko by zyskało a my moglibyśmy właściwie ocenić wartość naszych kadrowiczów.

KARTA WALK

49 KG Jakub Słomiński – brak rywala WO.
52 KG Maciej Jóźwik – Istvan Szaka
56 KG Tomasz Resól – Nandor Csoka
60 KG Adrian Kowal – Tamas Gombkötő
64 KG Mateusz Polski – Nicola Sarcia
69 KG Kamil Holka – Laszlo Kozak
75 KG Bartosz Gołębiewski – Isaac Oroyovwe
81 KG Arkadiusz Szwedowicz – brak rywala WO.
91 KG Jan Sosnowski – Mihaly Tarnoczai
+91KG Mateusz Figiel – Karoly Berki

pol_hun2017

„DIABLO” ZNOKAUTOWANY W NEWARK. CENNE ZWYCIĘSTWA MASTERNAKA I SULĘCKIEGO

diablo_gasiev17

W ostatnim ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series panujący mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji IBF – Murat Gassiev (25-0, 18 KO), znokautował Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO). To była jego pierwsza skuteczna obrona tytułu. „Diablo” rozpoczął defensywnie. Rosjanin wywierał pressing, ale też był ostrożny. Uderzył kilka razy bardzo mocnym prawym sierpem, lecz Krzysztof zebrał to na lewą rękawicę. Po przerwie podopieczny Fiodora Łapina uderzył w kombinacji prawym hakiem po dole, potem pokazał lewy dyszel, lecz w drugiej połowie tej odsłony znów się cofnął i oddał inicjatywę rosyjskiemu niszczycielowi. Koniec nastąpił już w trzeciej rundzie. Najpierw Gassiev trafił lewym podbródkiem. Chodził za „Diablo”, nie dawał mu chwili wytchnienia, nagle doskoczył przy linach i uderzył kombinacją dwóch ciosów – lewy podbródkowy-lewy hak na wątrobę. I właśnie bombą pod prawy łokieć odciął Krzysztofa od prądu. Były dwukrotny mistrz świata został wyliczony do dziesięciu. A Gassiev? W poprzedniej walce podobnym hakiem na korpus posadził na tyłku również Denisa Lebiedeva, więc jest to powoli jego firmowa akcja. Teraz w półfinale WBSS naprzeciw Rosjanina stanie Yunier Dorticos (22-0, 21 KO), który w swoim ćwierćfinale znokautował w drugim starciu rodaka Murata, Dimitriya Kudriashova.

W walce rezerwowej turnieju World Boxing Super Series bardzo dobry boks pokazał Mateusz Masternak (40-4, 27 KO). I choć Stivens Bujaj (16-2-1, 11 KO) opowiadał, jak to pobił kiedyś Mateusza na sparingu, dziś dostał od niego srogie lanie. Dobry początek „Mastera”, który ustawiał sobie rywala lewym prostym, polując prawym krzyżowym bitym z góry do dołu. W końcówce pierwszej rundy taki prawy doszedł do celu. Jeszcze lepsza była druga odsłona. Uwidoczniła się przewaga szybkości byłego mistrza Europy, który zaczął kilkoma ciosami na korpus, czym zrobił sobie potem miejsce na prawe krzyżowe na głowę. Niemal identyczny scenariusz miała runda trzecia. Albańczyk z amerykańskim paszportem próbował przyjąć akcję na blok i odpowiedzieć kontrą, lecz na tle podopiecznego Andrzeja Gmitruka był po prostu za wolny. Po w miarę równym początku czwartego starcia, druga połowa znów wyraźnie pod dyktando wrocławianina. Piąta i szósta runda to dalsza dominacja Mateusza. W narożniku rywala padło w końcu pytanie – Walczysz, czy przerywamy? Bujaj wyszedł więc do siódmego starcia próbując agresywniej natrzeć, lecz jego nogi nie nadążały za Polakiem i po chwili zrezygnowany wrócił na liny, gdzie czuł się bezpieczniej. W połowie tej rundy Masternak huknął akcją lewy-prawy na szczękę, posyłając przeciwnika na deski. Ten co prawda dotrwał do przerwy, ale podczas niej został poddany w narożniku. W końcu stary dobry „Master” na ringu w Newark!

Ten pojedynek oficjalnie uznano za półfinał eliminatora do tronu WBC wagi junior średniej, choć w kuluarach mówiło się, że lepszy z tej dwójki prawdopodobnie od razu zostanie uznany challengerem. Stawka była więc ogromna. Po świetnej potyczce Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) pokonał Jacka Culcaya (22-3, 11 KO). Niemiec zaczął agresywnie, próbując z doskoku trafić mocnym ciosem. I trafił pod koniec pierwszej minuty lewym sierpowym na szczękę, choć na „Striczu” nie zrobiło to większego wrażenia. Podobny scenariusz miała druga runda. W dystansie przeważał Polak, ale kiedy Niemcowi udawało się skrócić dystans, wówczas to on dochodził do głosu. – Uciekaj z lin – apelował w przerwie Paweł Kłak. Trzecie starcie dużo lepsze dla Maćka. Co prawda zainkasował kilka kolejnych mocnych bomb, ale odpowiadał jeszcze mocniejszymi i częściej. Dodatkowo Culcay schodził do narożnika w pękniętym lewym łukiem brwiowym po przypadkowym zderzeniu głowami. Tempo było naprawdę wysokie. Świetna runda runda czwarta. Cios za cios, akcja za akcję. Gdy jeden trafiał, drugi od razu próbował oddać jeszcze mocniej. Żaden z nich nie zyskiwał większej przewagi, za to kibice oglądali świetny spektakl. Dopiero w piątej odsłonie można było wskazać z pewnością, że Sulęcki był lepszy, choć i wtedy nie ustrzegł się kilku akcji przeciwnika. W szóstej rundzie znów się wszystko wyrównało, a w siódmej, nieoczekiwanie, to Culcay zaczął zyskiwać wyraźną przewagę. I nie tylko punktową. W pewnym momencie „Striczu” był ranny i blisko liczenia. Na szczęście wyszedł z opresji bez nokdaunu. Ósme starcie prawdopodobnie wygrał Maciek, bo trafiał częściej, natomiast niespodzianką był fakt, że ciosy Sulęckiego robiły optycznie na Culcayu mniejsze wrażenie, niż ciosy Culcaya na Sulęckim. Kapitalna była również runda dziewiąta. Druga i trzecia minuta na styk, jednak pierwsza – bez wątpienia dla Maćka. Sędziowie nie mieli tu łatwego zadania. Pierwsza połowa dziesiątego starcia to popis Sulęckiego, który ładował w rywala mocne bomby. Końcówka znów zażarta i gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce, choć tak naprawdę nie mogli być pewni swego. Na szczęście cała trójka opowiedziała się za naszym rodakiem 97:93, 96:94 i przesadzone 98:92. Brawo!

źródło: bokser.org

TYLKO MATEUSZ POLSKI I DAMIAN KIWIOR W NAJNOWSZYM RANKINGU AIBA

kiwior_hamburg17

Już w sierpniu spodziewaliśmy się, że w kolejnym rankingu AIBA, czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego, znajdzie się dwóch Polaków. Tak, też się stało i w gronie najlepszych pięściarzy świata, którzy rywalizują w formule boksu olimpijskiego znaleźli się Mateusz Polski (64 kg) oraz Damian Kiwior (69 kg). Wypadł niestety ze stawki nieaktywny Dawid Jagodziński (49 kg), który zajmował 16. miejsce w swojej kategorii wagowej

W stosunku do sierpnia br., mający 300 punktów Mateusz, poprawił swoją pozycję o jedno oczko i wraz z sześcioma innymi zawodnikami jest sklasyfikowany na 18. miejscu w wadze do 64 kg. Z kolei Damian zadebiutował w zestawieniu na 36. miejscu w wadze z limitem 69 kg. Wraz z nim z dorobkiem 100 punktów jest sześciu innych zawodników, w tym świetny Litwin Eimontas Stanionis.

POLSKA – UKRAINA 14-2. UKRAINKI TŁEM DLA POLEK W LUBACZOWIE

kadra_ukraina

W meczu międzypaństwowym reprezentantki Polski pokonały dzisiaj na ringu w Lubaczowie Ukrainki 14-2. Zwycięstwo oczywiście bardzo cieszy, choć należy podkreślić, że rywalki ze wschodu przyjechały w mocno rezerwowym składzie, w którym znalazły się tylko 3 tegoroczne mistrzynie kraju. Dla Biało-Czerwonych punktowały: Anna Góralska (54 kg), Sandra Kruk (57 kg), Kinga Szlachcic (57 kg), Aneta Rygielska (60 kg), Hanna Solecka (69 kg), Karolina Koszewska (75 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg).

Na tle eksperymentalnie zestawionej ekipy rywalek Polki zaprezentowały bardzo skuteczny i na ogół dojrzały boks, wygrywając zasłużenie 7 z 8 walk. Przegrała tylko Adriana Marczewska (48 kg), jakkolwiek pokonała ją Yulia Demyanenko, zawodniczka, która w swoim kraju od lat uchodzi za jeden z największych talentów i niemal pewnym wydaje się, że w przyszłym roku 19-letnia Ukrainka zastąpi w drużynie narodowej etatową dotąd kadrowiczkę, Natalię Knyaz.

Z Polek najefektowniejszy boks, który na pewno przypadł do gustu lubaczowskiej widowni, pokazały dzisiaj Sandra Kruk i Kinga Szlachcic (obie 57 kg), jakkolwiek rywalizowały z zawodniczkami słabszymi od nich o klasę. Bardzo mocne akcenty pokazała w ringu Elżbieta Wójcik (75 kg), która boksowała z Anastasią Chernokolenko, która dotąd występowała w wyższych kategoriach wagowych (ma w dorobku brązowy krążek wagi ciężkiej, zdobyty podczas Mistrzostw Świata z 2014 roku).

Z kolei techniczny boks Anety Rygielskiej (60 kg) i Karoliny Koszewskiej (75 kg) przyniósł im pewne zwycięstwa nad Anną Zhukovską (Aneta) i Tatianą Shevchenko (Karolina). Twarde ale zwycięskie przeprawy w ringu miały Anna Góralska (54 kg) i Hanna Solecka (69 kg), ale nie mogło być inaczej, gdyż obie rywalizowały z doświadczonymi rywalkami, Marianną Maksimov i Tatianą Ryzhenkovą.

Nawiązując jeszcze do składu Ukrainek, w jakim przyjechały do Polski, cieszy informacja o tym, że dojdzie do meczu rewanżowego na wyjeździe, w którym niemal na pewno w żołto-niebieskich barwach zobaczymy najlepsze pięściarki ukraińskie, jak choćby: Tatianę Kob (51 kg), Snezhanę Kholodkovą (54 kg), Valerię Eroshenko (57 kg), Marinę Malovaną (57 lub 60 kg), Yulię Tsiplakovą (60 kg), czy Marię Borutsę (75 kg). Wówczas przekonamy się o postępach i faktycznej wartości Biało-Czerwonych.

POLSKA – UKRAINA14-2 [Lubaczów, 29 września 2017 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG: Yulia Demyanenko – Adriana Marczewska 3-0
54 KG: Anna Góralska – Marianna Maksimov 3-0
57 KG: Sandra Kruk – Olexandra Malovanets 3 RSC
57 KG: Kinga Szlachcic – Olexandra Fedis 3 AB
60 KG: Aneta Rygielska – Anna Zhukovska 3-0
69 KG: Hanna Solecka – Tatiana Rizhenkova 3-0
75 KG: Karolina Koszewska – Tatiana Shevchenko 3-0
75 KG: Elżbieta Wójcik – Anastasia Chernokolenko 3-0

[Fot. Facebook.com/SportAndMinds]

WIELKIE EMOCJE I KREW NA RINGU W CHĘCINACH. POLACY LEPSI OD IRLANDCZYKÓW 14-8

Adrian Kowal_charkow

Czwarte w tym roku, kolejne zwycięstwo, w międzypaństwowym meczu, promowanym przez Polski Związek Bokserski jako Światowa Konfrontacja Boksu Olimpijskiego, odniosła reprezentacja Polski seniorów. Tym razem podopieczni trenerów Karola Chabrosa i Wojciecha Konczalskiego odesłali z kwitkiem ekipę Irlandii wygrywając 14-8. Punkty dla Biało-Czerwonych zdobyli: Jakub Słomiński (49 kg), Maciej Jóźwik (52 kg), Tomasz Resól (56 kg), Marek Pietruczuk (64 kg), Daniel Adamiec (75 kg), Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) i Jan Sosnowski (91 kg).

Każda z dzisiejszych 10 meczowych rywalizacji miała swoją historię i dostarczyła kibicom sporo emocji. Były w nich mocne ciosy, ciekawe wymiany, techniczne akcje, kontuzje pięściarzy obu ekip oraz nokaut. Był też jeden niezrozumiały werdykt, odbierający zasłużone zwycięstwo Adrianowi Kowalowi (60 kg), który dał wespół z Gerardem McCaffery`m znakomity pojedynek. Zwycięstwo Polaków, jak zawsze bardzo cieszy, bo buduje ich pewność siebie i wzbogaca międzynarodowe doświadczenie. I co ważne sprawi, że następnym razem rywale, w uznaniu klasy Polaków, przyjadą na mecz z Biało-Czerwonymi w jeszcze silniejszym składzie, podnosząc naszym kadrowiczom poprzeczkę.

Podczas meczu mieliśmy także wzruszający moment, jakim było odśpiewanie gromkiego „Sto lat” wraz z życzeniami od kibiców i PZB dla obecnego na sali i obchodzącego dzisiaj 78. urodziny mistrza olimpijskiego z Tokio (1964), Mariana Kasprzyka, który pochodzi z leżącej niedaleko Chęcin wsi Kołomań.

Tymczasem czekamy na piąty i ostatni w tym roku mecz międzypaństwowy Polaków. Tym razem 27 października na ringu w Świeciu naprzeciwko Biało-Czerwonym staną Węgrzy.

POLSKA – IRLANDIA 14-8
WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG: Jakub Słomiński – Darryl Moran 2-1
52 KG Maciej Jóźwik – Thomas McCarthy 3-0
56 KG Tomasz Resól – Thomas Casey 3-0
60 KG Gerard McCaffery – Adrian Kowal 2-1
64 KG Marek Pietruczuk – Wayne Kelly 2 RSC.I (kontuzja)
69 KG Dean Walsh – Kamil Holka 2-1
75 KG Daniel Adamiec – John Joyce 2-1
75 KG Michael Nevin – Bartosz Gołębiewski 2-1
81 KG Arkadiusz Szwedowicz – Tony Brown 3-0
91 KG Jan Sosnowski – Ken Ogungbowa WO.
+91 KG Martin Keenan – Aleksander Stawirej 2 KO

ELŻBIETA WÓJCIK I LIDIA FIDURA WYGRYWAJĄ W 12. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTWACH ŚLĄSKA

lidka_ela15

12. Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet przeszły do historii. W sobotę na ringu w Gliwicach odbyło się 9 z planowanych 10 walk finałowych seniorek, w których wystąpiły trzy Polki – kadrowiczki Kinga Szlachcic (57 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg) oraz boksująca w barwach klubowych GUKS Carbo Gliwice, Lidia Fidura (+81 kg). Wygrały Wójcik i Fidura, pokonując na punkty odpowiednio reprezentantkę Tajwanu Chen Nien-Chin (Elżbieta) i Rosjankę Elenę Kuzinę (Lidia). Dzielnie o zwycięstwo walczyła Kinga, ulegając po równej walce Huang Hsiao-Wen z Tajwanu.

Zawodniczki z dalekiego Tajwanu zrobiły w Gliwicach bardzo dobre wrażenie, wygrywając 3 z 4 walk finałowych. Największą niespodzianką finałów była wygrana szczupłej i wysokiej brązowej medalistki mistrzostw Rosji, Svetlany Soluyanovej nad mistrzynią świata wagi papierowej Nazym Kyzaybay z Kazachstanu. Rosjankę pamiętamy z Młodzieżowych Mistrzostw Europy we Władysławowie (2012), gdzie zdobyła złoto. Być może turniej w Gliwicach będzie przełomowym w jej karierze.

Turniej tradycyjnie był świetnie zorganizowany i obfitował w emocjonujące pojedynki. Jedynym zastrzeżeniem było rozstawienie zawodniczek w niektórych wagach, co sprawiło, że np. już w pierwszym dniu oglądaliśmy niezwykle ciekawą konfrontację wysoko notowanych w światowym rankingu niedawnych zwyciężczyń samej Katie Taylor – brązowej medalistki olimpijskiej Miry Potkonen z wicemistrzynią Igrzysk Europejskich, Yaną Alexeyevną. Szkoda, bo przez to musieliśmy oglądać w półfinale powtórkę z mistrzostw Szkocji a w finale jednostronny pojedynek niezagrożonej Potkonen. Podobnie było w wadze średniej, gdzie już w pierwszym dniu rywalizowały Finka Elina Gustafsson z Darigą Shakomovą z Kazachstanu oraz w koguciej, gdzie w drugim dniu mistrzyni świata Dina Zholaman musiała boksować z medalistką IE, Anną Alimardanovą.

Przy okazji finałów warto wspomnieć o 10. tytule Międzynarodowej Mistrzyni Śląska, jaki wywalczyła Lidia Fidura. Po cichu liczyliśmy, że jej występ w wadze ciężkiej podczas Mistrzostw Polski był jednorazowy i spowodowany był kilkumiesięcznym brakiem treningów. Minęło kilka miesięcy i nic się nie zmieniło, co mimo zwycięstwa Lidii nieco martwi, bo stac ją na to, by skutecznie rywalizować w wadze co najmniej …półciężkiej. Swoją drogą nie wiem czy ktokolwiek zwrócił uwagę na fakt, że Polka w półfinale wygrała z Lyazzat Kungenbayevą, która w światowym rankingu AIBA wagi ciężkiej zajmuje pierwsze miejsce!

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH SENIOREK [9 września 2017 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Meng-Chieh Pin (Tajwan) – Steluta Duta (Rumunia) 4-1
51 KG Svetlana Soluyanova (Rosja) – Nazym Kyzaybay (Kazachstan) 5-0
54 KG Lin Yu-Ting (Tajwan) – Karina Tazabekova (Rosja) 5-0
57 kg Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Kinga Szlachcic (Polska) 4-1
60 KG Mira Potkonen (Finlandia) – Lynn Calder (Szkocja) 5-0
64 KG Madina Nurshaeva (Kazachstan) – Claudia Havranek (Anglia) WO.
69 KG Kaye Scott (Australia) – Elmira Azizova (Rosja) 4-1
75 KG Elżbieta Wójcik (Polska) – Chen Nien-Chin (Tajwan) 4-1
81 KG Sarah Scheurich (Niemcy) – Maria Urakova (Rosja) 3-2
+81 KG Lidia Fidura (Polska) – Elena Kuzina (Rosja) 5-0

TRZY POLKI AWANSOWAŁY DO FINAŁÓW 12. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA SENIOREK

ela_podium

W Gliwicach zakończył się przedostatni dzień zmagań kobiet w 12. Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska. W sobotę do walki o najwyższy stopień podium powalczą trzy Biało-Czerwone – kadrowiczki Kinga Szlachcic (57 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg) oraz boksująca poza reprezentacją Lidia Fidura (+81 kg). Pierwsza z nich pokonała (3-2) koleżankę z kadry, Sandrę Kruk, druga okazała się lepsza (4-1) od „starej” znajomej z czasów rywalizacji na młodzieżowych ringach, Australijki Caitlin Parker (na zdjęciu po lewej obok Eli), zaś trzecia wypunktowała (5-0) kazachską weterankę Lyazzat Kungenbayevą, byłą wicemistrzynię świata z Jeju (2014).

Dzielnie o finał boksowała Wiktoria Sądej (48 kg), która nigdy dotąd nie rywalizowała w ringu z tak doświadczoną i utytułowaną rywalką jak 35-letnia Rumunka Steluta Duta (trzykrotna wicemistrzyni świata i trzykrotna mistrzyni Europy). Porażka po ambitnej walce (0-5) powinna więc wpłynąć na nią mobilizująco. Wczorajsza wygrana po trudnym boju z Australijką Kristy Harris zostawiła ślad na dzisiejszej dyspozycji Anny Góralskiej (54 kg). Zawodniczka z Wałcza przegrała (1-4) z aktualną brązową medalistką mistrzostw Rosji Kariną Tazabekovą. Kolejne turniejowe zwycięstwo nad Polką zapisała na swoje konto wysoka Chinka z Tajwanu Huang Hsiao-Wen. Tym razem pokonała (4-1) Laurę Grzyb, która po przerwie wróciła do międzynarodowej rywalizacji. Trochę na swoje życzenie przegrała (1-4) Hanna Solecka (69 kg) zupełnie nie radząc sobie z ringowym chaosem tegorocznej brązowej medalistki mistrzostw Rosji, Elmiry Azizovej.

Jutro w finałach Kinga Szlachcic stanie oko w oko ze wspomnianą Huang Hsiao-Wen, Elżbieta Wójcik z inną zawodniczką z Tajwanu i kolejną znajomą z czasów młodzieżowych, olimpijką z Rio de Janeiro (2016), Chen Nien-Chin (na zdjęciu po prawej obok Eli), zaś Lidia Fidura zaboksuje z aktualną brązową medalistką mistrzostw Rosji, Eleną Kuziną.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [8 września 2017 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Steluta Duta (Rumunia) – Wiktoria Sądej (Polska) 5-0
Meng-Chieh Pin (Tajwan) – Satu Lehtonen (Finlandia) 5-0

51 KG
Svetlana Soluyanova (Rosja) – Zhaina Shekerbekova (Kazachstan) 3-2
Nazym Kyzaybay (Kazachstan) – Nela Freiherova (Czechy) 5-0

54 KG
Lin Yu-Ting (Tajwan) – Anna Alimardanova (Azerbejdżan) 4-1
Karina Tazabekova (Rosja) – Anna Góralska (Polska) 4-1

57 kg
Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Laura Grzyb (Polska) 4-1
Kinga Szlachcic (Polska)Sandra Kruk (Polska) 3-2

60 KG
Lynn Calder (Szkocja) – Connie Ramsay (Szkocja) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Natalia Shadrina (Rosja) 3-2

64 KG
Claudia Havranek (Anglia) – Dilar Kisikyol (Niemcy) 5-0
Madina Nurshaeva (Kazachstan) – Alexandra Ordina (Rosja) 3-2

69 KG
Kaye Scott (Australia) – Anna Bilous (Polska) 5-0
Elmira Azizova (Rosja) – Hanna Solecka (Polska) 4-1

75 KG
Elżbieta Wójcik (Polska) – Caitlin Parker (Australia) 4-1
Chen Nien-Chin (Tajwan) – Elina Gustafsson (Finlandia) 4-1

81 KG
Sarah Scheurich (Niemcy) – Fariz Sholtay (Kazachstan) 3-2
Maria Urakova (Rosja) – Moldir Bazarbayeva (Kazachstan) 5-0

+81 KG
Lidia Fidura (Polska) – Lyazzat Kungenbayeva (Kazachstan) 5-0
Elena Kuzina (Rosja) – Karolina Bartnik (Polska) 1 ABD

ZNAKOMITA OBSADA 12. MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTW ŚLĄSKA. TRUDNY TEST DLA POLEK

gliwice_kadra

Po raz 12. w Gliwicach rozgrywane są Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet w Boksie, które dzięki staraniom prezesa miejscowego klubu GUKS Carbo, Henryka Wilka, są jednym z najlepiej obsadzonych turniejów na świecie. Tym razem na krajowym ringu możemy zobaczyć tak znakomite zawodniczki jak m.in. reprezentujące Kazachstan trzy aktualne mistrzynie świata – Nazym Kazibay (w turnieju wystartuje w wyższym limicie 51 kg), Dinę Zholaman (54 kg) i Valentinę Khalzova (69 kg) oraz ubiegłoroczne olimpijki Jaina Shekerbekovą (Kazachstan, 51 kg), Mirę Potkonen (Finlandia, 60 kg), Yanę Alexeyevną (Azerbejdżan, 60 kg), czy Chen Nien-Chin (Tajwan, 75 kg).

Pierwotnie przyjazd do Gliwic zgłosiło aż 316 zawodniczek z 26 państw, ale ostatecznie na Górny Śląsk nie dojechały ekipy z Indii, Kanady, Tajlandii i Ukrainy oraz kilka anonsowanych Rosjanek. Mimo to tegoroczny turniej jest doskonałą okazją dla naszych kadrowiczek oraz ich dublerek, by sprawdzić swoje umiejętności z zagranicznymi konkurentkami. Jak wyglądają pierwsze efekty tego swoistego poligonu szkoleniowego?

Wczoraj z grona naszych najlepszych zawodniczek wygrały: Milena Zglenicka (51 kg), Anna Góralska (54 kg), Sandra Kruk (57 kg) i Kinga Szlachcic (57 kg), zaś Aneta Rygielska (57 kg) otrzymała zwycięstwo walkowerem. Cieszą nas oczywiście te zwycięstwa, choć trudniej zrozumieć dlaczego w wadze piórkowej, która nie jest olimpijską, zgłoszono do zawodów ogółem aż 6 Biało-Czerwonych a w prestiżowej na świecie kategorii lekkiej już żadnej! Milena pokonała brązową medalistkę mistrzostw Anglii Jade Ashmore, Anna brązową medalistkę mistrzostw Kazachstanu Rano Parkhatovą, Sandra „odchudzoną” do wagi piórkowej brązową medalistkę Mistrzostw Świata wagi lekkopółśredniej (64 kg), Australijkę Skye Nicolson, zaś Kinga ubiegłoroczną mistrzynię Anglii Raven Chapman.

Dzisiaj w I serii walk ćwierćfinałowych międzynarodowe zwycięstwa odniosły: Laura Grzyb (57 kg), pokonując wracającą po kilku latach do boksu Rosjankę Viktorię Gurkovich (brązowa medalistka Mistrzostw Europy z 2011 roku), Sandra Kruk (57 kg) punktując Rumunkę Lacramioarę Perijoc oraz Elżbieta Wójcik (75 kg) zwyciężając aktualną mistrzynię Rosji wagi półciężkiej Lyubov Yusupovą (bardziej znaną pod panieńskim nazwiskiem Pashina). Z kolei w pojedynku rywalizujących od pewnego czasu w kadrze Kingi Szlachcic i Anety Rygielskiej (obie 57 kg), lepszą okazała się ta pierwsza.

W II serii ćwierćfinałów wystąpiły tylko trzy Polki i w komplecie awansowały do jutrzejszych półfinałów. Zapoczątkowała tę passę Wiktoria Sądej (48 kg) pokonując brązową medalistkę mistrzostw Niemiec Katharinę Mashkovą. Drugie zwycięstwo dołożyła Anna Góralska (54 kg) notując życiowy sukces triumfem nad świetną Australijką Kristy Harris, zaś trzecie odniosła Hanna Solecka (69 kg) zwyciężając debiutującą na międzynarodowym ringu Angielkę Omorah Taylor.

[Fot. Facebook.com/SportAndMinds]

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [6 września 2017 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Meng-Chieh Pin (Tajwan) – Adriana Marczewska (Polska) 5-0
Satu Lehtonen (Finlandia) – Jana Prokešova (Czechy) 5-0
Alena Artemova (Rosja) – Sonia Napieraj (Polska) 5-0

51 KG
Zhaina Shekerbekova (Kazachstan) – Krisztina Beri (Węgry) 5-0
Nela Freiherova (Czechy) – Bilgenur Aras (Niemcy) 2 RSC (kontuzja)
Milena Zglenicka (Polska) – Jade Ashmore (Anglia) 4-1
Katrin Noren (Szwecja) – Galina Chumgalakova (Rosja) WO.
Nazym Kazibay (Kazachstan) – Inna Luhchyk (Białoruś) 5-0

54 KG
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Chloe Thomas (Walia) 5-0
Dina Zholaman (Kazachstan) – Barbara Grabowska (Polska) 5-0
Lin Yu-Ting (Tajwan) – Sara Svensson (Szwecja) 5-0
Veronica Losvik (Norwegia) - Ewa Białas (Polska) 3-2
Karina Tazabekova (Rosja) – Michalina Podlewska (Polska) 4-1
Claudia Nechita (Rumunia) – Stephanie Kernachan (Szkocja) 5-0
Anna Góralska (Polska) – Rano Parkhatova (Kazachstan) 3-0
Kristy Harris (Australia) – Dominique Goerlich (Niemcy) 4-1

57 KG
Viktoria Gurkovich (Rosja) – Kinga Mezovari (Węgry) 4-1
Ramona Graeff (Niemcy) – Monika Serafin (Polska) 4-1
Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Mirela Balcerzak (Polska) 5-0
Sandra Kruk (Polska) – Skye Nicolson (Australia) 5-0
Lacramioara Perijoc (Rumunia) – Nazim Ishanova (Kazachstan) 5-0
Kinga Szlachcic (Polska) – Raven Chapman (Anglia) 5-0
Aneta Rygielska (Polska) – Karina Khazhikhanova (Rosja) WO.

60 KG
Natalia Shadrina (Rosja) – Elaine Greenan (Szkocja) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Yana Alexeyeva  3-2
Rimma Volosenko (Kazachstan) – Cristina Cosma (Rumunia) RSC 2

64 KG
Madeleine Angelsen (Norwegia) – Klaudia Sołtys (Polska) 5-0

75 KG
Elina Gustafsson (Finlandia) – Dariga Shakimova (Kazachstan) 5-0

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [7 września 2017 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Wiktoria Sądej (Polska) – Katharina Mashkov (Niemcy) 5-0
Steluta Duta (Rumunia) – Alua Balkibekova (Kazachstan) 5-0
Meng-Chieh Pin (Tajwan) – Emma Mc Culloch (Szkocja) 5-0
Satu Lehtonen (Finlandia) – Alena Artemova (Rosja) AB 3

51 KG
Svetlana Soluyanova (Rosja) – Petra Lastovkova (Czechy) 5-0
Zhaina Shekerbekova (Kazachstan) – Jaśmina Zapotoczna (Polska) 5-0
Nela Freiherova (Czechy) – Milena Zglenicka (Polska) 3-2
Nazym Kyzaybay (Kazachstan) – Katrin Noren (Szwecja) 5-0

54 KG
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Dina Zholaman (Kazachstan) 4-1
Lin Yu-Ting (Tajwan) – Veronica Losvik (Norwegia) 5-0
Karina Tazabekova (Rosja) – Claudia Nechita (Rumunia) 3-1
Anna Góralska (Polska) – Kristy Harris (Australia) 4-1

57 kg
Laura Grzyb (Polska) – Viktoria Gurkovich (Rosja) 5-0
Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Ramona Graeff (Niemcy) 5-0
Sandra Kruk (Polska) – Lacramioara Perijoc (Rumunia) 3-2
Kinga Szlachcic (Polska)Aneta Rygielska (Polska) 4-1

60 KG
Connie Ramsay (Szkocja) – Anastasia Esman (Rosja) WO.
Lynn Calder (Szkocja) – Anja Stridman (Australia) 1 RSC (kontuzja)
Natalia Shadrina (Rosja) – Ala Yarshevich (Białoruś) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Rimma Volosenko (Kazachstan) 4-1

64 KG
Claudia Havranek (Anglia) – Katarzyna Antosiewicz (Polska) 4-1
Dilar Kisikyol (Niemcy) – Megan Reid (Szkocja) 3-2
Alexandra Ordina (Rosja) – Aleksandra Talaga (Polska) 5-0
Madina Nurshaeva (Kazachstan) – Madeleine Angelsen (Norwegia) 4-1

69 KG
Kaye Scott (Australia) – Gardner Moore (Szkocja) 5-0
Elmira Azizova (Rosja) – Valentina Khalzova (Kazachstan) 4-1
Hanna Solecka (Polska) – Omorah Taylor (Anglia) 5-0

75 KG
Elżbieta Wójcik (Polska) – Lyubov Yusupova (Rosja) 5-0
Caitlin Parker (Australia) – Petra Szatmari (Węgry) 4-1
Chen Nien-Chin (Tajwan) – Karolina Koszewska (Polska) 4-1
Elina Gustafsson (Finlandia) – Love Holgersson (Szwecja) WO.

81 KG
Moldir Bazarbayeva (Kazachstan) – Olga Moczała (Polska) 5-0

19. MŚ: DAMIAN KIWIOR NIE SPROSTAŁ MONGOLSKIEMU WETERANOWI. POLACY POZA TURNIEJEM

kiwior_hamburg17

Nie mamy już swoich reprezentantów w 19. Mistrzostwach Świata Seniorów w Boksie. Dzisiaj w hamburskiej Stadthalle w pojedynku 1/16 finału Damian Kiwior (69 kg) przegrał jednogłośnie na punkty (0-5) z 30-letnim Mongołem Tuvshinbatem Byambą i odpadł z turnieju. Przypominamy, że wczoraj po zaciętym pojedynku swój eliminacyjny bój przegrał drugi z Biało-Czerwonych, Mateusz Polski (64 kg).

Każdy kto zna Damiana wie, że zostawia w ringu wiele zdrowia i zawsze stara się nawiązać walkę nawet z najlepszymi zawodnikami świata. Tym razem jednak nie pomogła sama niezłomność i wola walki do ostatniego gongu. Przewaga jego rywala, który boksuje od 19 lat i ma na koncie aż 412 walk, była wyraźna. Byamba, dwukrotny olimpijczyk, boksujący po raz piąty na MŚ, z racji wieku nie porusza się w ringu zbyt szybko, ale jego ręce nadal są w stanie zaskakiwać rywala błyskawicznymi seriami po 6-7 ciosów bitych z różnych płaszczyzn. Po jednej z takich akcji w ofensywie, w połowie 2. starcia Polak był liczony i do końca walki nie potrafił znaleźć odpowiedniego lekarstwa na trudnego rywala.

Po zakończeniu walki sędziowie byli zgodni, punktując dla Byamby. Koreańczyk z Południa dał mu zwycięstwo w stosunku 30-25, Niemiec 30-26, zaś punktowi z Fidżi, Indii oraz Włoch 30-27. Tym samym Mongoł awansował do 1/8 finału, w którym zmierzy się z rozstawionym z nr. 3 Azerem Parvizem Baghirovem i jeśli zaboksuje tak, jak dzisiaj nie stoi na straconej pozycji.

19. MŚ: MATEUSZ POLSKI POKONANY PRZEZ KOLUMBIJCZYKA. JUTRO BOKSUJE DAMIAN KIWIOR

kadra_hamburg17

Niestety od porażki zaczęli swój start w 19. Mistrzostwach Świata w Hamburgu reprezentanci Polski. Tegoroczny brązowy medalista Mistrzostw Europy, Mateusz Polski (64 kg) przegrał niejednogłośnie na punkty (2-3) z 23-letnim Kolumbijczykiem Johnem Gutierrezem (nr 29. w rankingu AIBA), i to właśnie rywal naszego pięściarza stanie w 1/8 finału oko w oko z rozstawionym z nr 5 Uzbekiem Ikboljonem Kholdarovem.

Jak wyglądała punktacja? Na korzyść Mateusza w stosunku 29-28 orzekli sędziowie z Kuby i Australii, zaś dla jego rywala (także 29-28) punktowi z Litwy, Portoryko i Danii.

Tak, więc w turnieju pozostał tylko jeden z dwóch podopiecznych trenerów Karola Chabrosa i Wojciecha Konczalskiego, Damian Kiwior (69 kg), który jutro powalczy o awans do 1/8 finału z 30-letnim kapitanem reprezentacji Mongolii, Tuvshinbatem Byambą (nr 21. w rankingu AIBA). Jeśli pokona pierwsza przeszkodę, to w kolejnym pojedynku skrzyżuje rękawice z rozstawionym z nr 3 Azerem Parvizem Baghirovem.

19. MŚ: PIĘŚCIARZE Z KOLUMBII ORAZ MONGOLII PIERWSZYMI RYWALAMI POLAKÓW

byamba2017

Mateusz Polski (64 kg) i Damian Kiwior (69 kg) poznali nazwiska rywali, z którymi zmierzą się w pojedynkach eliminacyjnych 19. Mistrzostw Świata w Hamburgu. Pierwszy z nich skrzyżuje jutro (25 sierpnia) rękawice z Kolumbijczykiem Johnem Gutierrezem, zaś drugi w sobotę (26 sierpnia) z Mongołem Tuvshinbatem Byambą. W razie zwycięstwa w kolejnej rundzie, czyli w 1/8 finału, Polski trafi na rozstawionego z nr 5 Uzbeka Ikboljona Kholdarova, Kiwior na rozstawionego z nr 3 Azera Parviza Baghirova.

Rywal Mateusza, John Lenon Gutierrez Agudelo (nr 29. w rankingu AIBA), ma 23 lata, 172 cm wzrostu i pochodzi ze stolicy Kolumbii, Medellin. Boks trenuje od 2005 roku i na swoim koncie ma złoty (2015) i srebrny medal (2016) mistrzostw swojego kraju. Awans do Hamburga wywalczył podczas turnieju o Mistrzostwo obu Ameryk (Konfederacji AMBC) w Tegucigalpie, gdzie przegrał w ćwierćfinale przez poddanie w 2. starciu z Kubańczykiem Andy Cruzem, a następnie w barażu pokonał na punkty Charliego Wilsona z Panamy. W tym roku (bez powodzenia) zadebiutował także w lidze WSB, przegrywając z Wenezuelczykiem Christianem Palacio.

Przeciwnik Damiana, Tuvshinbat Byamba (nr 21. w rankingu AIBA – na zdjęciu w walce ze Stevenem Donnelly`m), ma 30 lat, 174 cm wzrostu i na co dzień mieszka w stolicy swojego kraju, Ułan Bator. To od lat kapitan reprezentacji Mongolii, mający na swoim koncie aż 411 walk (rozpoczął boksować w 1998 r., w więc wówczas gdy Polak miał 5 lat). Byamba awans do Hamburga wywalczył podczas turnieju o Mistrzostwo Azji (Konfederacji ASBC), gdzie zdobył brązowy medal, przegrywając w półfinale z Ablaikhanem Zhusupovem z Kazachstanu. Największymi jego sukcesami oprócz 10. tytułów mistrza kraju, są srebrny medal Mistrzostw Azji (2007) oraz złoty Uniwersyteckich Mistrzostw Świata (2010). Uczestniczył także w Mistrzostwach Świata w Chicago (2009), Baku (2011), Ałmatach (2013) i Dausze (2015) oraz w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016).

Opracował: Jarosław Drozd

279 BOKSERÓW Z 85 KRAJÓW GOTOWYCH DO STARTU W 19. MŚ SENIORÓW. JUTRO LOSOWANIE

logo_ms_2017

Kibice boksu olimpijskiego z niecierpliwością oczekują na rozpoczęcie 19. Mistrzostw Świata Seniorów w boksie. Już jutro w Hamburgu stanie się wiadomym z kim przyjdzie rywalizować naszym dwóm reprezentantom, Mateuszowi Polskiemu (64 kg) i Damianowi Kiwiorowi (69 kg). Ogółem na ringu w miejscowej Sporthalle zobaczymy 279 najlepszych bokserów świata, reprezentujących aż 85 państw (dwa lata temu w Dausze było ich 69).

W pełnych składach (po 10 zawodników) – obok gospodarzy – wystąpią ekipy z Kazachstanu i Uzbekistanu. Poza nimi najliczniej reprezentowani będą Anglicy, Australijczycy, Kubańczycy i Rosjanie – po 9 pięściarzy oraz reprezentanci Indii i Ukrainy – po 8.

W dotychczasowych turniejach o Mistrzostwo Świata (1974-2015) najlepsi byli Kubańczycy, którzy zdobyli aż 128 medali (71 złotych, 32 srebrne i 25 brązowych), wyprzedzając Rosjan (wraz z ZSRR), którzy mają w dorobku 107 krążków (38 złotych, 32 srebrne i 37 brązowych). Trzecie miejsce w tabeli wszechczasów zajmuje USA z 41 medalami (16 złotych, 9 srebrnych i 16 brązowych).

Polacy podczas 18 turniejów o Mistrzostwo Świata wywalczyli 13 medali, z których tylko jeden był złoty. Na najwyższym stopniu podium 2. MŚ w Belgradzie (1978) stanął Henryk Średnicki (51 kg). Srebrne medale dla Polski wywalczyli Paweł Skrzecz (1982, 81 kg), Robert Ciba (1995, 54 kg) i Tomasz Borowski (1995, 75 kg), zaś brązowe Zbigniew Kicka (1974, 67 kg), Roman Gotfryd (1978, 60 kg), Jerzy Rybicki (1978, 71 kg), Grzegorz Skrzecz (1982, 91 kg), Tomasz Nowak (1986, 57 kg), Henryk Petrich (1986, 75 kg), Krzysztof Wróblewski (1989, 51 kg), Andrzej Rżany (1999, 51 kg) i Aleksy Kuziemski (2003, 81 kg).

TYLKO DWAJ POLACY W RANKINGU AIBA. JEDEN JEST LIDEREM KADRY A DRUGI AKTUALNIE NIE BOKSUJE

polski_bachkov17

Tylko dwóch Polaków znalazło się w najnowszym rankingu AIBA, czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego. Wśród sklasyfikowanych najlepszych pięściarzy świata, którzy rywalizują w formule boksu olimpijskiego są tylko Dawid Jagodziński (49 kg) i Mateusz Polski (64 kg). Z tej dwójki aktywnym jest tylko ten drugi, który w tym roku wywalczył brązowy medal Mistrzostw Europy w Charkowie. Z kolei pięściarz z Inowrocławia nie boksuje od czasu Mistrzostw Polski do lat 23, które odbyły się we wrześniu 2016 r. w Człopie.

Paradoksalnie Dawid, wciąż aktualny ćwierćfinalista Mistrzostw Świata w Dausze, jest wyżej sklasyfikowany od Mateusza. Jagodziński z dorobkiem 350 punktów zajmuje 16. miejsce (w poprzednim rankingu był 2 oczka wyżej), zaś Polski, który zgromadził 300 punktów jest wraz z ośmioma innymi zawodnikami ex-aequo na 19. miejscu na świecie (poprzednio zajmował 20. lokatę w wadze lekkiej).

Niestety z zestawienia „wypadło” pozostałych 6 Polaków, w tym niedawni liderzy kadry narodowej – Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg). Oprócz nich z rankingu zniknęły nazwiska Dawida Michelusa (60 kg) i Mateusza Tryca (81 kg) oraz boksujących na zawodowym ringu od dłuższego czasu niż ten ostatni – Kamila Gardzielika (75 kg) i Jordana Kulińskiego (81 kg).

Jakie zmiany mogą przynieść startujące jutro Mistrzostw Świata w Hamburgu? Awans Mateusza Polskiego i debiut w zestawieniu drugiego Polaka, Damiana Kiwiora (69 kg). By tak się stało zawodnik z Tarnowa musi dotrzeć co najmniej do ćwierćfinału. Pewnym jest natomiast, że po zakończeniu MŚ „wypadnie” z rankingu Jagodziński.

8. MUE: SREBRNE MEDALE DLA HANNY SOLECKIEJ I SYLWII KUSIAK W CASCIA

kadra_mue2017

We włoskim miasteczku Cascia zakończyły się dzisiaj 8. Mistrzostwa Unii Europejskiej Kobiet w Boksie. W ostatnim dniu zmagań w ringu wystąpiły dwie reprezentantki Polski – Hanna Solecka (69 kg) i Sylwia Kusiak (+81 kg). Niestety obie musiały uznać wyższość swoich rywalek, brązowych medalistek Mistrzostw Świata z Astany (2016). Hanna uległa jednogłośnie na punkty (0-5) 31-letniej Niemce Nadine Apetz, zaś Sylwia niejednogłośnie (1-4) przegrała z 35-letnią Turczynką Sennur Demir.

W klasyfikacji medalowej najlepsze były Turczynki, które przywiozą do swojego kraju aż 3 złote i 1 srebrny medal. Kolejne miejsce zajęły ekipy Włoch (aż 9 medali ale tylko 1 złoty), Niemiec i Irlandii. Polki, które wywalczyły 2 srebrne i 1 brązowy medal zostały sklasyfikowane na 9. miejscu. Ogółem podopieczne trenerów Marka Węgierskiego i Łukasz Butryńskiego stoczyły podczas MUE 11 walk, wygrywając 4 i przegrywając 7.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [12 sierpnia 2017 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Sevda Asenova (Bułgaria) – Roberta Bonatti (Włochy) 3-2
51 KG Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Lise Sandebjoer (Szwecja) 5-0
54 KG Michaela Walsh (Irlandia) – Azize Nimani (Niemcy) 5-0
57 KG Alessia Mesiano (Włochy) – Ornella Wahner (Niemcy) 4-1
60 KG Mira Potkonen (Finlandia) – Kelly Harrington (Irlandia) 4-1
64 KG Yvonne Rassmussen (Dania) – Carmela Donniacuo (Włochy) 4-1
69 KG Nadine Apetz (Niemcy) – Hanna Solecka (Polska) 5-0
75 KG Nouchka Fontijn (Holandia) – Busenaz Surmeneli (Turcja) 5-0
81 KG Elif Guneri (Turcja) – Eleni Michelekaki (Grecja) 1 RSC
+81 KG Sennur Demir (Turcja) – Sylwia Kusiak (Polska) 4-1

8. MUE: SYLWIA KUSIAK POWALCZY O ZŁOTY MEDAL. ZAPOWIADA SIĘ CIEKAWY REWANŻ ZA ME W SOFII

sylwia kusiak_sandra drabik

Aż do dwunstej walki piątego dnia 8. Mistrzostw Unii Europejskiej Seniorek w Cascia musiała czekać na swój występ wicemistrzyni Europy z Sofii (2016), Sylwia Kusiak (+81 kg). W pojedynku półfinałowym oko w oko stanęła z nią najlepsza aktualnie włoska pięściarka wag 81 i +81 kg, 37-letnia Anna Lisa Ghilardi. Nasza najbardziej utytułowana kadrowiczka wytrzymała zarówno stres związany ze wspomnianym czekaniem, jak i całkiem niezłe tempo walki, pokonując faworytkę gospodarzy jednogłośnie (5-0) na punkty.

Przewaga Sylwii, szczególnie skutecznie bijącej dzisiaj lewe proste, w każdej z rund była na tyle wyraźna, że większość sędziów, mimo iż nie było knockdownów, punktowała rundy 10-8 na jej korzyść. Werdykt był więc formalnością (30-27, 30-27, 30-26, 30-26 i 30-25 dla Polki). Tak, więc w pojedynku finałowym zawodniczka ze Szczecina skrzyżuje rękawice z aktualną brązową medalistką mistrzostw świata i Europy, 35-letnią Turczynką Sennur Demir, którą pokonała w półfinale wspomnianych ME w Sofii.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [9 sierpnia 2017 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Roberta Mostarda (Włochy) – Diana Loichinger (Niemcy) 5-0
Lise Sandebjoer (Szwecja) – Krisztina Beri (Węgry) 5-0
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Vassila Lkhadiri (Francja) 4-1
Gabriela Dimitrova (Bułgaria) – Lisa Whiteside (Anglia) 4-0

57 KG
Alessia Mesiano (Włochy) – Stanimira Petrova (Bułgaria) 4-1
Mona Mestiaen (Francja) – Elie Scotney (Anglia) 4-1
Sara Beram (Chorwacja) – Sophia Smith (Szwecja) 3-0
Ornella Wahner (Niemcy) – Dervla Duffy (Irlandia) 5-0

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [9 sierpnia 2017 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

54 KG
Michaela Walsh (Irlandia) – Helena Envall (Szwecja) 5-0
Azize Nimani (Niemcy) – Delphine Mancini (Francja) 5-0

81 KG
Elif Guneri (Turcja) – Martina Labarbera (Włochy) 5-0

+81 KG
Sylwia Kusiak (Polska) – Anna Lisa Ghilardi (Włochy) 5-0

8. MUE: FATALNE WIEŚCI Z WŁOCH. ANETA RYGIELSKA I ELŻBIETA WÓJCIK POZA TURNIEJEM

wojcik_cascia

Nie przypominam sobie równie słabej formy reprezentantek Polski jak podczas trwających 8. Mistrzostw Unii Europejskiej Seniorek. Dzisiaj na ringu w Cascia w pojedynkach 1/8 finału wystąpiły dwie kolejne Biało-Czerwone: Aneta Rygielska (57 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg) i obie bezdyskusyjnie przegrały swoje pojedynki. Poza samymi porażkami równie bolał styl, w jakim do nich doszło, gdyż obie nasze zawodniczki, tak jak wczoraj ich koleżanki nie pokazały w ringu żadnych atutów.

Szkoda, że Aneta Rygielska w pojedynku z 24-letnią Ornellą Wahner z Niemiec praktycznie nie wykorzystywała handicapu, jakim jest dłuższy zasięg ramion. Zamiast walczyć w dystansie ciosami prostymi pozwalała sporo niższej rywalce na bicie serii z półdystansu, ale i sama szukała tam swojej szansy, nadziewając się na kontry. Przez pierwsze 6 minut walki w wymianach zawsze to rywalka ostatnia wychodziła z ciosem, przeważnie bitym ponad coraz niżej opuszczoną lewą ręką Polki. Nieco lepiej było w 3. starciu, gdy Wahner odczuwała już skutki swojego tempa walki. Mimo to końcowe 30 sekund znów należały do Niemki, która zdaniem sędziowskiej piątki (5-0) zasłużenie awansowała do ćwierćfinału, w którym zaboksuje z Irlandką Dervlą Duffy.

Z kolei Elżbieta Wójcik tylko w 1. starciu prowadziła co najmniej wyrównany pojedynek z brązową medalistką mistrzostw Włoch, 25-letnią Assuntą Canforą. Znała swoją rywalkę, bo walczyła z nią niedawno w Rzymie w meczu międzypaństwowym. Tak jak wówczas została skrzywdzona przez włoskich sędziów, tak dzisiaj nie może mieć pretensji do oceniających jej walkę arbitrów. Od 2. starcia sprawiała wrażenie zrezygnowanej i bardzo zmęczonej. Nie dość, że zadawała mało ciosów, to mało który trafiał do celu. Włoszka nie jest zawodniczką o wyrafinowanej technice (boks trenuje dopiero 3 lata i jak dotąd stoczyła zaledwie 20 walk) ale dzięki twardości oraz niezłomności osiągnęła dzisiaj życiowy sukces, przekonując do swojego boksu 4 z 5 sędziów (4-0). Dzięki temu w walce o medal zmierzy się z Niemką Iriną Schoeneberger.

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [6 sierpnia 2017 r. - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG
Kristina O`Hara (Irlandia) – Satu Lehtonen (Finlandia) 5-0
Roberta Bonatti (Włochy) – Ayse Cagirir (Turcja) 3-1

51 KG
Vassila Khadiri (Francja) – Carly McNaul (Irlandia) 3-2
Gabriela Dimitrova (Bułgaria) – Aikaterini Koutsogeorgopoulou (Grecja) 5-0
Lisa Whiteside (Anglia) – Anita Kljajić (Chorwacja) 1 ABD

57 KG
Ornella Wahner (Niemcy) – Aneta Rygielska (Polska) 5-0
Dervla Duffy (Irlandia) – Kinga Mezovari (Węgry) 5-0

64 KG
Yvonne Rassmussen (Dania) – Stephanie Thour (Szwecja) 4-1
Joelle Seydou (Niemcy) – Austeja Auciote (Litwa) 5-0

75 KG
Assunta Canfora (Włochy) – Elżbieta Wójcik (Polska) 4-0

[Fot. Federazione Pugilistica Italiana/fpi.it]

KONTUZJA ELIMINUJE JABŁOŃSKIEGO Z TURNIEJU W MIŃSKU. PORAŻKI POZOSTAŁEJ TRÓJKI

kadra_liventsev17

Na pierwszych pojedynkach zakończyli swój start w 15. Międzynarodowym Turnieju im. Viktora Liventseva reprezentanci Polski. Wczoraj w Mińsku zaboksowało ich czterech: Jakub Słomiński (49 kg), Radomir Obruśniak (60 kg), Tomasz Jabłoński (81 kg) i Jan Sosnowski (91 kg). Wygrał tylko Jabłoński, ale z powodu kontuzji nie stanie do dzisiejszej walki półfinałowej z zawodnikiem gospodarzy, Mikhailem Daukhaliavtsem.

Tomasz, wracający do boksu po niemal rocznej przerwie, pokonał jednogłośnie na punkty (5-0) reprezentanta gospodarzy Artema Avilova. Pecha miał Jakub Słomiński, który przegrał przez techniczną decyzję w 2. starciu, po tym jak jego rywal, mistrz Anglii Kiaran MacDonald doznał kontuzji. W momencie przerwania walki w ringu dominował lepiej przygotowany do niej fizycznie Polak, którego przewaga rosła począwszy od końcówki 1. starcia.

Niestety z turniejem pożegnali się Radomir Obruśniak i Jan Sosnowski. Pierwszy uległ jednogłośnie na punkty (0-5) aktualnemu mistrzowi Walii Williamowi Edwardsowi, zaś drugi w takim stosunku przegrał z białoruskim weteranem, znanym m.in. z występów w lidze WSB, Sergeyem Kornieyevem.

DZISIAJ CZTERECH POLAKÓW WALCZY W MIŃSKU. „PANTERA” WRACA PO 12 MIESIĄCACH

kadra_liventsev17

Dzisiaj w Mińsku pierwsze pojedynki w 15. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Viktora Liventseva stoczą czterej reprezentanci Polski - Jakub Słomiński (49 kg), Radomir Obruśniak (60 kg), Tomasz Jabłoński (81 kg) i Jan Sosnowski (91 kg). Dla Tomasza będzie to pierwszy start od prawie roku, gdyż ostatni pojedynek stoczył 9 sierpnia 2016 roku w Rio de Janeiro podczas Igrzysk Olimpijskich. Kapitan reprezentacji Polski i drużyny Hussars Poland, wicemistrz Europy z Samokova (2015) tym razem – wyjątkowo – zaboksuje w limicie wagi półciężkiej.

- Jeszcze dwa tygodnie temu byłem chory, więc trenerzy uznali, że nie sensu bym się katował, robiąc na ten turniej limit wagi średniej – powiedział zawodnik SAKO Gdańsk, który waży w granicach 79 kg. – Ważne że wracam do rywalizacji i że znów będę przeżywał te niesamowite ringowe emocje. Mam nadzieję, że głód boksu po tak długiej przerwie mnie za bardzo nie sparaliżuje. Dam z siebie wszystko i sam jestem ciekaw na ile starczy tego przygotowania, bo jestem dopiero na etapie budowania formy – zapewnił „Pantera”.

Rywalem Jabłońskiego będzie młody Białorusin, Artem Avilov, którego największym sukcesem było wywalczenie w 2016 r. srebrnego medalu mistrzostw swojego kraju. Jakub Słomiński (49 kg) skrzyżuje rękawice z tegorocznym mistrzem Anglii Kiaranem MacDonaldem, Radomir Obruśniak (60 kg) z ubiegłorocznym mistrzem Walii Williamem Edwardsem, zaś Jan Sosnowski (91 kg) z wielokrotnym mistrzem Białorusi Sergeyem Kornieyevem, który w 2008 roku zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy w Liverpoolu.

POLSKI I GOŁĘBIEWSKI ZWYCIĘZCAMI MTB. „GRAND PRIX” W USTI NAD ŁABĄ. 4 MEDALE POLAKÓW

usti_polski

Zwycięstwami Mateusza Polskiego (64 kg) i Bartosza Gołębiewskiego (75 kg) zakończyły się finały tradycyjnego, 48. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego „Grand Prix” w Usti nad Łabą. Wczoraj w decydującym o triumfie boju Mateusz pokonał niejednogłośnie na punkty (3-1) reprezentanta gospodarzy Erika Agateljana, zaś Bartosz zgodną decyzją sędziów (5-0) wypunktował Belga Rubena Veciuncę. Trzeci z naszych finalistów, Jarosław Iwanow uległ (0-5) znanemu z występów w lidze WSB Hindusowi Gauravowi Bidhuri.

Tak, więc dorobek Biało-Czerwonych w Usti to 2 złote, 1 srebrny i 1 brązowy medal (pechowca Damiana Kiwiora). Tym bardziej szkoda kontuzji Damiana, gdyż w finale miałby doskonałego rywala, jakim jest reprezentant Indii Manoj Kumar. Byłaby to idealna szansa by sprawdzić swoje umiejętności z czołowym zawodnikiem świata. Zapewne i Mateusz Polski żałuje, że w półfinale nie stanął z oko w oko aktualny brązowy medalista olimpijski, Artem Harutyunyan. Niestety Niemiec nie został dopuszczony do tej walki przez lekarza zawodów.

ZWYCIĘSTWA POLSKIEGO I GOŁĘBIEWSKIEGO W USTI NAD ŁABĄ. WIELKI PECH KIWIORA

polski2016

Brązowy medalista Mistrzostw Europy w Charkowie (2017), Mateusz Polski (64 kg), jest od pewnego czasu „lokomotywą”, która ciągnie polską kadrę ku międzynarodowym sukcesom. Bokser z Karlina szykuje się do startu w Mistrzostwach Światach, które odbędą się na przełomie sierpnia i września w Hamburgu. Istotnym etapem w realizacji szkoleniowych celów jest jego start w 48. MTB „Grand Prix” w Usti nad Łabą. Dzisiaj nasz zawodnik udowodnił, że jest na dobrej drodze do tego, by za miesiąc osiągnąć szczyt formy. W pojedynku ćwierćfinałowym pokonał na punkty reprezentującego Sri Lankę Dinindu Saparamadu, który również zaboksuje za miesiąc w Hamburgu.

Dodajmy, że walczący z odwrotnej pozycji przeciwnik Mateusza to tegoroczny ćwierćfinalista Mistrzostw Azji z Taszkientu, gdzie w pojedynku o medal przegrał z Kazachem Begdauletem Ibragimovem. Jutro poprzeczka zostanie zawieszona dużo wyżej, gdyż w boju półfinałowym oko w oko z Polskim stanie aktualny brązowy medalista olimpijski z Rio de Janeiro (2016), Niemiec Artem Harutyunyan, który najprawdopodobniej także będzie rywalizował w Mistrzostwach Świata.

Pechowo zakończył się pojedynek naszego drugiego pięściarza, który wywalczył kwalifikację do Hamburga. Damian Kiwior (69 kg) po wygranej pierwszej rundzie walki z wicemistrzem Czech, Davidem Kotrcem, ok. 60 sekundy drugiego starcia doznał kontuzji prawego łuku brwiowego. Sędzia ringowy, po konsultacji z lekarzem zawodów, postanowił zastopować walkę, dając zwycięstwo zawodnikowi gospodarzy.

Humory polskiej ekipie poprawił niedługo później Bartosz Gołębiewski (75 kg), który po zaciętym pojedynku pokonał na punkty niezłego technicznie, leworęcznego Czecha Milosa Bartla. Szalę zwycięstwa w tym pojedynku przeważyło ostrzeżenie, jakie brązowy medalista mistrzostw Czech otrzymał w 2. starciu. Tym samym Polak awansował do finału, w którym skrzyżuje rękawice z Belgiem Rubenem Veciunca.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH i PÓŁFINAŁOWYCH [27 lipca 2017 roku]

64 KG Mateusz Polski (Polska) – Dinindu Saparamadu (Sri Lanka) 5-0 (30-27, 29-28, 29-28, 29-28, 29-28)
69 KG David Kotrc (Czechy) – Damian Kiwior (Polska) 2 RSC.K (kontuzja)
75 KG Bartosz Gołębiewski (Polska) – Milos Bartl (Czechy) 3-1 (29-27, 29-27, 30-26, 27-29, 28-28)

POLACY POZNALI SWOICH RYWALI W 48. MTB. „GRAND PRIX” W USTI NAD ŁABĄ

kiwior_wsb

Tylko 41 zawodników z 8 państw dojechało do czeskiego Usti nad Łabą, by wystartować w 48. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim „Grand Prix”. W tym gronie jest także sześciu reprezentantów Polski, z których dwóch – Mateusz Polski (64 kg) i Damian Kiwior (69 kg) – pilnie szykuje się do startu w Mistrzostwach Świata w Hamburgu. O godz. 11.00 odbyło się losowanie. Z kim skrzyżują rękawice podopieczni Karola Chabrosa?

Jarosław Iwanow (56 kg) zaboksuje od razu w finale ze znanym z występów w lidze WSB Hindusem Gauravem Bidhurim lub Belgiem Vasile Usturoi, Mateusz Polski (64 kg) w ćwierćfinale zmierzy się z reprezentantem Indii, Dinindu Saparamadu, Damian Kiwior (69 kg) w półfinale trafi na Czecha Miroslava Junę lub jego rodaka Davida Kotrca, Bartosz Gołębiewski (75 kg) w półfinale stanie oko w oko z Czechem Milosem Bartlem lub Niemcem Stephanem Nikitinem, Michał Soczyński (81 kg) w ćwierćfinale zaboksuje z Holendrem Artjomem Kasparianem, zaś Aleksander Stawirej (+91 kg) także w ćwierćfinale skrzyżuje rękawice z innym reprezentantem Holandii, Stanley’em Koemansem.

DZISIAJ POCZĄTEK 48. MTB „GRAND PRIX” W USTI NAD ŁABĄ. SZEŚCIU POLAKÓW NA STARCIE

polski_bachkov17

Dzisiaj w Usti nad Łabą rozpocznie się 48. Międzynarodowy Turniej Bokserski „Grand Prix”. Swój udział zapowiedziało w nim ok. 70 pięściarzy z 14 krajów (Armenii, Austrii, Belgii, Czech, Finlandii, Ghany, Holandii, Indii, Izraela, Niemiec, Nigerii, Polski, Słowacji i Sri Lanki). Zawody zakończą się w sobotę (29 lipca).

Biało-Czerwonych barw bronić będzie 6 zawodników: Jarosław Iwanow (TS Wisła Kraków, 56 kg), Mateusz Polski (KSW Róża Karlino, 64 kg), Damian Kiwior (KS Tiger Tarnów, 69 kg), Bartosz Gołębiewski (KS RUSHH Kielce, 75 kg), Michał Soczyński (KS Paco Lublin, 81 kg) i Aleksander Stawirej (KS Ziętek Team Kalisz, +91 kg).

HARMONOGRAM TURNIEJU:

26 lipca
16:00 walki eliminacyjne
27 lipca
16:00 walki ćwierćfinałowe
28 lipca
16:00 I seria walk półfinałowych
19:00 II seria walk półfinałowych
29 lipca
17:00 walki finałowe

usti2017

PO 4 LATACH PRZERWY POLKI POWALCZĄ O MEDALE MISTRZOSTW UNII EUROPEJSKIEJ. KTO POJEDZIE DO WŁOCH?

kadra wałcz2017

Po 4 latach przerwy EUBC wraca do koncepcji zorganizowania Mistrzostw Unii Europejskiej Kobiet w Boksie. Przez sześć kolejnych edycji (2006-2011) wspomniane zawody rozgrywano corocznie, by w olimpijskim 2012 roku z powodu braku miejsc w bokserskim kalendarzu nie zorganizować ich wcale. W 2013 roku zorganizowano je ponownie w węgierskim Keszthely, by ideę porzucić aż do 2017 roku. Po raz drugi w historii organizacji turnieju podjęły się Włochy, które gościły najlepsze zawodniczki Unii Europejskiej podczas pierwszych mistrzostw w Porto Torres (2006). Tym razem areną zmagań będzie leżące niedaleko Rzymu miasteczko Cascia, gdzie w dniach od 4 do 13 sierpnia wystąpi także reprezentacja Polski.

Podopieczne trenera Marka Węgierskiego przebywają aktualnie na zgrupowaniu szkoleniowym w Wałczu, gdzie na szczęście dołączyła do nich czteroosobowa ekipa ze Schwerina, wraz z trenerem Andy Schiemannem. Na szczęście gdyż większość reprezentacji, które szykują się do startu w MUE trenuje w międzynarodowych grupach. Najliczniejszy obóz przygotowawczy zorganizowali Francuzi. W Nancy wspólnie z miejscową kadrą trenowały reprezentacje Irlandii, Anglii, Danii, Finlandii i Szwecji. Wcześniej w Niemczech na zaproszenie tamtejszej federacji miejscową kadrę przygotowywały Rosjanki, które – rzecz jasna – we Włoszech nie zaboksują.

Jako, że z powodów formalnych w Mistrzostwach Unii Europejskiej nie wystąpią tak mocne europejskie reprezentacje jak Rosja, Ukraina, Azerbejdżan, Norwegia, czy robiąca stałe postępy Białoruś, turniej ten nazwano kiedyś „Mistrzostwami Europy dla ubogich”. Była to okazja by medalami MUE osłodzić gorycz porażek przeżywanych podczas ME. Dziś jest inaczej. Z uwagi na coraz wyższy i wyrównany poziom boksu olimpijskiego kobiet i we Włoszech będzie niezwykle trudno o medale.

Czekamy cierpliwie na oficjalne podanie składu naszej kadry na MUE, ale najprawdopodobniej wystartuje tam 7 reprezentantek Polski: Adrianna Marczewska (Boksing Zielona Góra, 48 kg), Anna Góralska (Korona Wałcz, 54 kg), Aneta Rygielska (Pomorzanin Toruń, 57 kg), Kinga Szlachcic (Boksing Zielona Góra, 60 kg), Hanna Solecka (BKS Skorpion Szczecin, 69 kg), Elżbieta Wójcik (KSW Róża Karlino, 75 kg) i Sylwia Kusiak (BKS Skorpion Szczecin, 81 kg).

W składzie nie będzie zatem 3 liderek kadry z ub. roku, które walczyły o kwalifikację olimpijską. Sandra Drabik nadal leczy kontuzjowaną rękę, Lidia Fidura tylko na chwilę (i ze znaczną nadwagą) wróciła na ring podczas Mistrzostw Polski, zaś niepokonana od lat w kraju Kinga Siwa (nota bene aktualna brązowa medalistka Mistrzostw Europy!) niespodziewanie nie znajduje porozumienia z trenerem Markiem Węgierskim.

W uzupełnieniu dodajmy, że 4 lata temu w Keszthely nasze seniorki zdobyły 4 brązowe medale (Sandra Drabik, Sandra Kruk, Wioleta Michalska i Sylwia Kusiak). Po raz ostatni Biało-Czerwone stanęły na najwyższym podium MUE w 2011 roku w Katowicach. Wówczas złote medale wywalczyły wspomniana Kruk, Katarzyna Furmaniak, Lidia Fidura i Anna Słowik.

HARMONOGRAM 8. MISTRZOSTW UNII EUROPEJSKIEJ

4 sierpnia
20:00 konferencja techniczna

5 sierpnia
07:00 oficjalna waga
11:00 losowanie

5-9 sierpnia
walki eliminacyjne i ćwierćfinałowe

11 sierpnia
walki półfinałowe

12 sierpnia
walki finałowe

NIEDOCENIANY ADAM KOWNACKI ZASTOPOWAŁ W NOWYM JORKU ARTURA SZPILKĘ!

kownacki_szpilka1

A tłumaczyliśmy Wam przez lata, że Adam Kownacki (16-0, 13 KO) to jeden z najbardziej niedocenianych pięściarzy… Niepokonany Polak boksujący całą karierę za oceanem zdemolował właśnie faworyzowanego Artura Szpilkę (20-3, 15 KO)!

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Adam wywierał pressing, dużo bił na dół, natomiast dobrze poruszający się na nogach Artur uciekał i kontrował. W końcówce pierwszej rundy trafił kombinacją lewy prosty-prawy sierp. Na początku drugiego starcia opierający się o liny „Szpila” skontrował „Baby Face’a” prawym hakiem na korpus, po którym pociągnął mocnym lewym sierpem na szczękę. Kownacki na moment stanął, ale kilkanaście sekund później znów nacierał.

Przez dwie i pół minuty trzeciej odsłony Artur nadal wyboksowywał Adama, zagapił się jednak na moment, zainkasował prawy krzyżowym. Kownacki poprawił mocnym hakiem po dole i to ten cios zrobił na Szpilce największe wrażenie. Końcówka wyraźnie dla Adama! Ale to było tylko preludium tego, co miało zaraz nastąpić za moment…

Na początku czwartej rundy Kownacki trafił prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpem na szczękę, a Szpilka zamiast uciekać w swoim zwyczaju zaczął pajacować. Ale z kimś tak mocno bijącym jak Kownacki nie można pajacować… I Szpilka zapłacił za to cenę. Adam poszedł za ciosem, złapał Artura serią kilku bomb i posłał na deski! „Szpila” powstał na osiem, lecz był bardzo ranny. A Kownacki ruszył po swoje. Huknął prawym na szczękę, poprawił jeszcze jednym prawym i Szpilkę przed ciężkim nokautem uratował sędzia!

źródło: bokser.org

42. ME: ZNAMY NOWYCH MISTRZÓW EUROPY. 3 ZŁOTA DLA UKRAINY ORAZ 2 DLA DLA ROSJI

tischenko1

W Charkowie zakończyły się wczoraj 42. Mistrzostwa Europy Seniorów w boksie. Finały zapowiadały się na mecz Anglia kontra Reszta Europy, gdyż w ringu zobaczyliśmy aż 7 reprezentantów Albionu. Ostatecznie tylko Peter McGrail (56 kg) wyszedł zwycięsko ze swojej próby, pokonując (3-2) Mykolę Butsenko z Ukrainy. Gospodarze aż trzykrotnie stanęli na najwyższym stopniu podium, Rosjanie dwukrotnie a po jednym złocie zapisała na swoje konto Bułgaria, Armenia, Niemcy oraz Irlandia.

Złote medale sprzed dwóch lat, z Samokova, obroniło czterech pięściarzy: Vasiliy Egorov (Rosja, 49 kg), Daniel Asenov (Bułgaria, 52 kg), Joe Ward (Irlandia, 81 kg) i Evgeniy Tishchenko (Rosja, 91 kg). 20-letni Asenov ponownie został najmłodszym mistrzem Europy, zaś miano najstarszego czempiona przypadło w udziale 26-letniemu Tishchence. W finale zaboksowało dwóch braci bliźniaków – Luke i Pat McCormackowie, ale żadnemu z nich nie udało się wywalczyć złota. Przy okazji dodam, że Chevon i Frazer Clarke spokrewnieni ze sobą nie są…

Mistrzami Europy A.D. 2017 zostali (w kolejności wag): Egorov, Asenov, McGrail, Yuriy Shestak (Ukraina, 60 kg), Hovhannes Bachkov (Armenia, 64 kg), Abass Baraou (Niemcy, 69 kg), Olexandr Khiznyak (Ukraina, 75 kg), Ward, Tishchenko i Viktor Vikhrist (Ukraina, +91 kg).

Polacy, którzy w Charkowie wygrali 5 walk i przegrali 10 (w tym cztery razy w stosunku 2-3), mając 1 brązowy medal, wywalczony przez Mateusza Polskiego (64 kg), zostali sklasyfikowani na 12. miejscu w klasyfikacji medalowej i 16. w klasyfikacji drużynowej (uwzględnia ilość zwycięstw w stosunku do stoczonych walk). Co ciekawe na 224 turniejowe walki aż 216 (96,43%) trwało przez pełen dystans i zakończyło się werdyktami punktowymi. Przed czasem zakończyło się tylko 8 pojedynków. Przez techniczny nokaut 5 (2,23%), kontuzję 1 (0,45%) i klasyczny nokaut 2 (0,89%).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG Vasiliy Egorov (Rosja, ur. 1993) – Galal Yafai (Anglia, 1992) 3-2
52 KG Daniel Asenov (Bułgaria, 1997) – Niall Farrell (Anglia, 1997) 3-2
56 KG Peter McGrail (Anglia, 1996) – Mykola Butsenko (Ukraina, 1991) 3-2
60 KG Yuriy Shestak (Ukraina, 1993) – Gabil Mamedov (Rosja, 1994) 4-1
64 KG Hovhannes Bachkov (Armenia, 1992) – Luke McCormack (Anglia, 1995) 5-0
69 KG Abass Baraou (Niemcy, 1994) – Pat McCormack (Anglia, 1995) 4-1
75 KG Olexandr Khizhnyak (Ukraina, 1995) – Kamran Shakhsuvarly (Azerbejdżan, 1992) 5-0
81 KG Joe Ward (Irlandia, 1993) – Muslim Gadzhimagomedov (Rosja, 1997) 5-0
91 KG Evgeniy Tishchenko (Rosja, 1991) – Chevon Clarke (Anglia, 1990) 5-0
+91 KG Viktor Vikhrist (Ukraina, 1992) – Frazer Clarke (Anglia, 1991) 5-0

UDANE POWROTY ADAMKA I GŁOWACKIEGO W GDAŃSKU. MASTERNAK Z SILLAKHEM DALI WIDOWISKO

pbn7

Szybki Tomasz Adamek (51-5, 30 KO) w głównej walce wieczoru gali Polsat Boxing Night VII w Gdańsku pokonał w dobrym stylu Solomona Haumono (24-4-2, 21 KO). „Góral” dobrze wszedł w ten pojedynek. Od początku widać było sporą różnicę w szybkości na jego korzyść na tle zapewne silniejszego fizycznie rywala. Przepuszczał pojedyncze bomby, kontrował lewym prostym, często szukając również miejsca na korpusie Australijczyka. W drugiej rundzie złapał go piękną kontrą w tempo prawym krzyżowym, ale gdy poczuł się zbyt pewny swego, w samej końcówce dał się zaskoczyć dosyć obszernym prawym. Na szczęście w takich sytuacjach najczęściej Tomka ratował betonowa szczęka. W trzecim starciu Tomek chyba wiedział już, że nie taki diabeł straszny, bo coraz częściej wchodził z nim w wymiany, korzystając z tego, że niemal za każdym razem był o ułamek sekundy szybszy. Czasem zdarzyło się, że „Góral” nie zdążył się przed czymś uchylić, ale na jedną taką akcję odpowiadał dziesięcioma swoimi. Trzeba jednak przy tym dodać, że silny niczym tur Australijczyk przyjmował wszystko bez zmrużenia oka. W szóstej rundzie świetna kombinacja Adamka, który po dwóch hakach na korpus wystrzelił prawym i lewym sierpem na górę. W ósmej już bawił się z prącym nieustannie do przodu, za to coraz wolniejszym Haumono. Wchodziło prawie wszystko, jednak bezradny boksersko Solomon wydawał się niezniszczalny. Taki sam scenariusz miała dziewiąta runda. Na samym finiszu „Góral” podkręcił jeszcze tempo, uderzył mocnym lewym sierpem na szczękę, jednak nie udało się mu zatopić Haumono. Po ostatnim gongu sędziowie nie mogli mieć wątpliwości – 99:91, 99:91 i 100:90, wszyscy na korzyść Tomka.

Po utracie pasa mistrza świata, kontuzji i długiej rehabilitacji, przed momentem zwycięstwem przed czasem wrócił Krzysztof Głowacki (27-1, 17 KO). Ofiarą jego ciężkich ciosów padł niezwyciężony do dzisiaj Hizni Altunkaya (29-1, 17 KO). Naładowany „Główka” wyszedł jak po swoje. Rozpoczął od razu agresywnie, bijąc lewym hakiem w okolice wątroby. W połowie rundy dla odmiany huknął lewym sierpem, naruszając mocno przeciwnika. Ale obyło się bez nokdaunu. Napór Polaka nie malał o w połowie drugiej odsłony po lewym sierpowym w narożniku wstrząśnięty Niemiec przyklęknął, dając sobie czas na dojście do siebie. To był dobry pomysł, bo wybił tym trochę Krzyśka z rytmu i znów dotrwał do zbawiennej przerwy. W trzecim starciu trwał napór pięściarza z Wałcza, który szczelnie zasłoniętego i trochę przestraszonego oponenta musiał konsekwentnie rozbijać najpierw ciosami na dół. I tak mijały kolejne minuty, gdyż Altunkaya w ogóle nie podejmował rękawicy, a jedynie chronił się i marzył o ostatnim gongu. Na pół minuty przed końcem piątego starcia podopieczny Fiodora Łapina trafił przy linach mocnym lewym sierpowym na górę, posyłając rywala na deski po raz drugi w walce. Po liczeniu do ośmiu poprawił natychmiast dla odmiany prawym sierpem, fundując mu trzecie spotkanie z deskami. Altunkaya znów dotrwał do przerwy, jednak gdy zabrzmiał gong na szóstą odsłonę, poddał się. Był już rozbity, a nokaut wydawał się już tylko kwestią czasu.

Dwóch świetnych zawodników światowej czołówki naprzeciw siebie, obaj zakrwawieni, obaj liczeni, a wszystko zakończone zwycięstwem Mateusza Masternaka (39-4, 26 KO). Ale Ismail Sillakh (25-4, 19 KO) postawił dziś naprawdę wysoko poprzeczkę. Na początku zgodnie ze scenariuszem – Mateusz skracał dystans, wywierał pressing, bił na korpus, zaś Ukrainiec świetnie tańczył na nogach i wydłużał odległości. Po przerwie Sillakh podjął bardziej otwarte akcje, zmieniał pozycje z normalnej na mańkuta, w jeszcze w końcówce tej drugiej rundy Polakowi pękł lewy łuk brwiowy i mocno krwawił. Wtedy do pracy wziął się Piotr Wilczewski – w poprzednich walkach trener Balskiego i Brodnickiej, teraz cutman „Mastera”. A Andrzej Gmitruk podpowiadał – Bij na klatkę piersiową, bo on się odchyla. Trzecia odsłona dla Sillakha. Najpierw wstrząsnął Mateuszem prawym sierpem, a za moment poprawił prawym podbródkiem. Polak zachwiał się w obu przypadkach, lecz szybko starał się odpowiedzieć w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Tuż przed przerwą Polak w końcu trafił mocnym ciosem – prawym krzyżowym. I na samym początku czwartego starcia ponowił taką samą akcją, posyłając Sillakha na deski i rozcinając mu skórę pod okiem. Po liczeniu do ośmiu Mateusz poprawił jeszcze jednym długim prawym. Ukrainiec „zatańczył”, jednak ustał tę bombę. Potem na wstecznym biegu uciekał i robił to na tyle skutecznie, że przetrwał najtrudniejsze chwile. W piątej rundzie Polak dodał do arsenału skuteczny na tym etapie lewy prosty. Teraz to on dyktował warunki, nadawał tempo oraz ustalał dystans. Na samym finiszu trafił lewym sierpowym, poprawił nieczystym prawym i gdyby nie gong, być może udałoby się to wszystko skończyć. W szóstym starciu nieoczekiwanie Sillakh wrócił do gry, za to w siódmej role się odwróciły i to znów podopieczny trenera Gmitruka był lepszy, lokując na głowie rywala dwa mocne prawe. Dobrze wyglądała również runda ósma, niestety Mateusz zagapił się pół minuty przed końcem, zainkasował krótki prawy sierp i przyklęknął na prawe kolano. Po słabszej minucie dziewiątej rundy, w drugiej części tego odcinka wrocławianin złapał swój rytm i zaczął odrabiać straty. Ostatnie trzy minuty doskonałe – tak jak cały pojedynek. Więcej sił zachował Masternak, bo to on pogonił na finiszu przeciwnika i zaakcentował końcówkę. Sędziowie byli jednomyślni, punktując na korzyść „Mastera” 95:93, 96:92 i 95:93. Brawo.

Maciej Sulęcki (25-0, 10 KO) efektownie rozprawił się z Damianem Ezequielem Bonellim (24-2, 21 KO), odprawiając go w niespełna trzy rundy. Już w pierwszej akcji „Striczu” zranił przeciwnika. Przepuścił jego prawy, skontrował krótkim lewym sierpem, po którym Argentyńczyk „zatańczył”. Ale nie przewrócił się. W drugiej rundzie Polak zaczął wywierać większy pressing i spychać oponenta na liny. Czterdzieści sekund przed końcem powtórka z rozrywki – obszerny prawy rywala przepuszczony i po odchyleniu skontrowany krótkim lewym sierpowym. Tym razem Bonelli musiał już być liczony do ośmiu. I znów dotrwał do przerwy. Nie wyciągał jednak żadnych wniosków, ponieważ w pierwszej akcji trzeciej odsłony Sulęcki złapał go na taką samą, wręcz skopiowaną akcję. Drugi nokdaun. Półtora minuty później Maciek po uniku wystrzelił lewym sierpowym nad opuszczoną prawą przeciwnika, posyłając go na deski po raz trzeci. Ambitny Argentyńczyk powstał raz jeszcze, lecz po dwóch kolejnych bombach naszego rodaka z narożnika rywala poleciał ręcznik na znak poddania. I dobrze, bo od ciężkiego nokautu był już tylko jeden krok.

W ciekawej konfrontacji kategorii junior ciężkiej perspektywiczny Adam Balski (10-0, 8 KO) pokonał przed czasem Łukasza Janika (28-4, 15 KO). Ciekawie było podczas walki, a jeszcze ciekawiej po niej! Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości na korzyść podopiecznego Piotra Wilczewskiego. I kiedy dwukrotnie trafił – raz prawym sierpem przy linach, potem lewym sierpem na środku ringu, Janik szybko klinczował. W drugiej rundzie było już trochę spokojniej, choć nadal pod dyktando Adama. Bił teraz więcej prawym na korpus i czekał, starając się wciągnąć Łukasza na mocną kontrę. Na początku trzeciego starcia Janik trafił w akcji prawy na prawy. Za moment znów trafił prawym. Wydawało się, że nabiera wiatru w żagle, lecz pięćdziesiąt sekund przed końcem nadział się w wymianie na lewy sierp na szczękę, po którym padł jak ścięty na matę. Z trudem się podniósł na osiem, lecz pokazał charakter i dotrwał do przerwy. Po niej Adam nacierał i szedł jak po swoje. W kolejnym spięciu w półdystansie mocnym prawym hakiem na korpus znokautował bardziej doświadczonego przeciwnika. – W jaja mi jeb…ł – żalił się potem Janik, ale powtórki pokazały, że cios był na pas, więc dozwolony.

Bardzo trudną przeprawę miała Ewa Brodnicka (14-0, 2 KO). Sprowadzona w zastępstwie Viviane Obenauf (10-3, 5 KO) napędziła jej sporo strachu, a nawet posłała na deski. Ewa zyskała na początku nieznaczną przewagę, przede wszystkim dzięki swojej konsekwencji i podwójnemu lewemu prostemu. Na półmetku niepotrzebnie zaczęła się jednak wdawać w chaotyczne wymiany w półdystansie i od razu wszystko się wyrównało. W ósmej i dziewiątej rundzie Ewa odzyskała właściwy rytm i wydawało się, że dowiezie wygraną do końca, tymczasem minutę przed końcem zainkasowała w półdystansie akcję prawy-lewy sierp, po jakiej zapoznała się z deskami i ringowy Robert Gortat musiał liczyć do ośmiu. Kiedy więc zabrzmiał ostatni gong, obie zawodniczki z napięciem czekały na werdykt. Sędziowie nie byli jednomyślni, ale stosunkiem głosów dwa do jednego wskazali na „Kleo” – 95:94, 94:95 i 96:93.

W konfrontacji dwóch niepokonanych dotąd pięściarzy kategorii junior półśredniej Łukasz Wierzbicki (13-0, 6 KO) pokonał Roberta Tlatlika (20-1, 14 KO). O dziwo Tlatlik nie poszedł pressingiem, czego raczej się spodziewaliśmy. A to była woda na młyn dla Łukasza, który stał szeroko na nogach i po odchyleniu kontrował ładnie niższego przeciwnika. Fajnie wchodził mu również lewy hak pod prawy łokieć, a w krótkich wymianach straszył również prawym sierpem. I nie dość, że miał przewagę warunków fizycznych, to jeszcze optycznie wydawał się szybszy. W drugiej połowie potyczki Tlatlik podkręcił już nieco tempo, próbował spychać Łukasza na liny, lecz nie zrobił mu większej krzywdy. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednomyślnie na korzyść podopiecznego Andrzeja Gmitruka – 79:74, 78:74 i 80:72.

Fantastyczny spektakl i wygrana Roberta Talarka (18-12-2, 11 KO) nad Norbertem Dąbrowskim (20-7-1, 8 KO). Już od pierwszej minuty obaj poszli na wojnę. Lewym podbródkiem trafił „Noras”, ale natychmiast rywal odpowiedział swoim prawym podbródkowym. Norbert trafił lewym sierpowym, ale zainkasował prawy. I tak przez trzy minuty. Jeszcze ciekawiej było po przerwie. Talarek zranił przeciwnika prawym hakiem na szczękę. Ruszył do ataku, zyskiwał przewagę, jednak Dąbrowski odgryzł się lewym sierpem na górę, studząc jego zapały. W trzeciej odsłonie nadal trwały wymiany cios za cios, choć akcje Talarka robiły jakby więcej wrażenia na drugiej stronie. I choć to on szedł w górę i powinien teoretycznie być słabszy fizycznie, bił chyba z większą mocą. Dąbrowski świetnie rozpoczął pierwszą połowę czwartej rundy, ale to znów Talarek lepiej finiszował. Powtórka z rozrywki w kolejnych trzech minutach. Początek nieznacznie dla Norberta, lecz w końcówce przeżywał trudne chwile. A po bezpośrednim prawym krzyżowym rywala aż ugięły się pod nim nogi. W szóstym starciu Talarkowi pękł lewy łuk brwiowy. Mocno krwawił, ale szybko opanował kryzys i wrócił do gry. W siódmej rundzie to znów on dyktował warunki, a piętnaście sekund przed końcem długim prawym krzyżowym doprowadził Dąbrowskiego do nokdaunu! Ostatnie trzy minuty świetne jak i cała walka. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali na korzyść Roberta – 79:72, 77:74 i 79:73.

źródło: bokser.org

42. ME: BRĄZOWY MEDAL DLA MATEUSZA POLSKIEGO. ANGLICY NAJLEPSI W HISTORII

bachkov

Nasz ostatni reprezentant w turnieju, Mateusz Polski (64 kg), wróci z 42. Mistrzostw Europy Seniorów z brązowym medalem. Dzisiaj w pojedynku półfinałowym po ciekawym pojedynku przegrał jednogłośnie na punkty z Hovhannesem Bachkovem (na zdjęciu). 4 z 5 sędziów punktowych zapisało na konto Ormianina wszystkie rundy (30-27), zaś jeden widział przewagę Polaka w jednym ze starć (29-28). Pięściarz z Karlina zrobił wszystko co w swojej mocy, by awansować do finału ale dzisiaj jego rywal (którego pokonał niedawno w Kielcach) był lepszy, bardziej uporządkowany taktycznie i skuteczniejszy.

Zwracam uwagę na doskonały wynik Anglików, najlepszy w historii 90 lat ich startów w Mistrzostwach Europy. W jutrzejszych finałach przed szansą zdobycia złotych medali stanie aż 7 z nich! Jest to wynik znakomity, tym bardziej, że Wyspiarz przylecieli do Charkowa w odmłodzonym składzie. Oprócz nich o złoto powalczy po czterech Rosjan i Ukraińców oraz po jednym pięściarzu z Armenii, Azerbejdżanu, Bułgarii, Irlandii i Niemiec.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Vasiliy Egorov (Rosja) – Evgeniy Karmilchyk (Białoruś) 5-0
Galal Yafai (Anglia) – Samuel Carmona (Hiszpania) 3-2

52 KG
Niall Farrell (Anglia) – Brendan Irvine (Irlandia) 5-0
Daniel Asenov (Bułgaria) – Dmitro Zamotayev (Ukraina) 5-0

56 KG
Peter McGrail (Anglia) – Jose Quiles (Hiszpania) 5-0
Mykola Butsenko (Ukraina) – Kurt Walker (Irlandia) 5-0

60 KG
Yuriy Shestok (Ukraina) – Callum French (Anglia) 3-2
Gabil Mamedov (Rosja) – Pavlo Ishchenko (Izrael) 4-1

64 KG
Luke McCormack (Anglia) – Evaldas Petrauskas (Litwa) 4-1
Hovhannes Bachkov (Armenia) – Mateusz Polski (Polska) 5-0

69 KG
Pat McCormack (Anglia) – Evgen Barabanov (Ukraina) 5-0
Abass Baraou (Niemcy) – Vasili Belous (Mołdawia) 5-0

75 KG
Olexandr Khizhnyak (Ukraina) – Salvatore Cavallaro (Włochy) 5-0
Kamran Shakhsuvarly (Azerbejdżan) – Zoltan Harcsa (Węgry) 4-1

81 KG
Joe Ward (Irlandia) – Valentino Manfredonia (Włochy) 4-1
Muslim Gadzhimagomedov (Rosja) – Damir Plantic (Chorwacja) 5-0

91 KG
Evgeniy Tishchenko (Rosja) – Paul Omba Biongolo (Francja) 5-0
Chevon Clarke (Anglia) – Roy Korving (Holandia) 5-0

+91 KG
Frazer Clarke (Anglia) – Djamili Dine Aboudou (Francja) 4-1
Viktor Vikhrist (Ukraina) – Maxim Babanin (Rosja) 4-1

42. ME: BIJĄ FAWORYTÓW. SOTOMAYOR, OUMIHA, KHAMUKOV POZA PODIUM. MEDALE DLA 19 KRAJÓW

sotomayor

40 pięściarzy z 19 krajów stanie jutro do walki o finały 42. Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie. W tym gronie będzie aż 8 zawodników z Anglii, 6 z Ukrainy i 5 z Rosji. Wspomniane kraje zdominowały bowiem turniej w Charkowie, choć nie da się ukryć, że tradycyjnie gospodarzom pomagały ściany a sędziowie patrzyli na nich nieco łaskawszym okiem. Nas cieszy awans do tego elitarnego grona Mateusza Polskiego (64 kg), którego ambicje – po pokonaniu faworyzowanego Lorenzo Sotomayora – sięgają zapewne złotego medalu.

Kto jeszcze przywiezie do domu medale ME? W półfinałach zobaczymy również trzech zawodników z Irlandii, po dwóch z Francji, Hiszpanii i Włoch oraz po jednym z Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Bułgarii, Chorwacji, Holandii, Izraela, Litwy, Mołdawii, Niemiec i Węgier.

Na podium nie zobaczymy dwóch wicemistrzów olimpijskich z Rio de Janeiro (2016). Wczoraj z turnieju odpadł bowiem nie tylko Sotomayor ale i Francuz Sofiane Oumiha (60 kg), pokonany stosunkiem głosów 3-2 przez Ukraińca Yuriya Shestoka. Z zawodnikiem gospodarzy (Olexandrem Khizhnyakiem) przegrał także mistrz Europy Petr Khamukov (Rosja, 75 kg). Najboleśniejszej porażki doznał jednak azerski „puncher”, Abdulkadir Abdullayev (91 kg), którego już w 1. starciu znokautował debiutujący na arenie międzynarodowej Anglik Chevon Clarke.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Vasiliy Egorov (Rosja) – Nazar Kurotchin (Ukraina) 5-0
Evgeniy Karmilchyk (Białoruś) – Muhammet Unlu (Turcja) KO 3
Galal Yafai (Anglia) – Aqeel Ahmed (Szkocja) 5-0
Samuel Carmona (Hiszpania) – Federico Serra (Włochy) 5-0

52 KG
Niall Farrell (Anglia) – Manuel Cappai (Włochy) 5-0
Brendan Irvine (Irlandia) – Gabriel Escobar (Hiszpania) 5-0
Dmitro Zamotayev (Ukraina) – David Alaverdian (Izrael) 4-1
Daniel Asenov (Bułgaria) – Tarik Ibrahim (Niemcy) 5-0

56 KG
Peter McGrail (Anglia) – Ahmed Chaouki El Ahmed (Dania) 5-0
Jose Quiles (Hiszpania) – Stefan Ivanov (Bułgaria) 3-1
Mykola Butsenko (Ukraina) – Lee McGregor (Szkocja) 5-0
Kurt Walker (Irlandia) – Raffaele Di Serio (Włochy) 3-1

60 KG
Yuriy Shestok (Ukraina) – Sofiane Oumiha (Francja) 3-2
Callum French (Anglia) – Enrico Le Cruz (Holandia) 4-1
Pavlo Ishchenko (Izrael) – Otar Eranosyan (Gruzja) 4-1
Gabil Mamedov (Rosja) – Karen Tonakanyan (Armenia) 5-0

64 KG
Luke McCormack (Anglia) – Sean McComb (Irlandia) 3-2
Evaldas Petrauskas (Litwa) – Hadi Srour (Norwegia) 4-1
Hovhannes Bachkov (Armenia) – Richard Kovacs (Węgry) 5-0
Mateusz Polski (Polska) – Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan) 5-0

69 KG
Evgen Barabanov (Ukraina) – Parviz Bagirov (Azerbejdżan) 3-0
Pat McCormack (Anglia) – Sergey Sobylinskiy (Rosja) 5-0
Vasili Belous (Mołdawia) – Damian Kiwior (Polska) 3-2
Abass Baraou (Niemcy) – Vincenzo Mangiacapre (Włochy) 3-2

75 KG
Olexandr Khizhnyak (Ukraina) – Petr Khamukov (Rosja) 5-0
Salvatore Cavallaro (Włochy) – Max van der Pas (Holandia) 5-0
Zoltan Harcsa (Węgry) – Andrej Csemez (Słowacja) 5-0
Kamran Shakhsuvarly (Azerbejdżan) – Silvio Schierle (Niemcy) 4-1

81 KG
Joe Ward (Irlandia) – Sean Lazzerini (Szkocja) 5-0
Valentino Manfredonia (Włochy) – Iago Kiziria (Gruzja) 4-1
Damir Plantic (Chorwacja) – Mikhail Dauhaliavets (Białoruś) 4-1
Muslim Gadzhimagomedov (Rosja) – Thomas Whittaker Hart (Anglia) 5-0

91 KG
Evgeniy Tishchenko (Rosja) – Adam Hamori (Węgry) 5-0
Paul Omba Biongolo (Francja) – Ramazan Muslimov (Ukraina) 3-2
Roy Korving (Holandia) – Vladislav Smyaglikov (Białoruś) 5-0
Chevon Clarke (Anglia) – Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan) KO 1

+91 KG
Djamili Dine Aboudou (Francja) – Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) 3-2
Frazer Clarke (Anglia) – Kem Ljungquist (Dania) 4-1
Maxim Babanin (Rosja) – Aleksei Zavatin (Mołdawia) 5-0
Viktor Vikhrist (Ukraina) – Mihai Nistor (Rumunia) 5-0

42: ME: TEATR JEDNEGO AKTORA. POLSKI ZDEMOLOWAŁ WICEMISTRZA OLIMPIJSKIEGO. WIELKI PECH KIWIORA

polski01

Mimo iż Mateusz Polski (64 kg) ma za sobą niezwykle udany start w 1. Igrzyskach Europejskich w Baku (2015), gdzie zdobył historyczny, pierwszy dla Polski brązowy medal, najprawdopodobniej za największy sukces życiowy uzna udział w 42. Mistrzostwach Europy Seniorów w Charkowie. Nie może być inaczej skoro dzisiaj w ćwierćfinale w koncertowym stylu zdemolował wicemistrza olimpijskiego z Rio de Janeiro (2016) i złotego medalistę ze wspomnianych Igrzysk Europejskich, 32-letniego Lorenzo Sotomayora Collazo.

O przewadze Mateusza najlepiej świadczy punktacja sędziów (trzy razy 30-24, 30-25 i 29-27), a więc bezdyskusyjne zwycięstwo. Po drodze urodzony na Kubie Azer był dwukrotnie liczony (w 1. i 2. starciu) oraz odjęto mu punkt za trzymanie. 24-letni pięściarz z Karlina był nieuchwytny dla wysokiego rywala, który mimo olbrzymiego zasięgu ramion nie mógł go trafić. Oglądając dziś jego balans, luz, pewność siebie oraz niezwykle urozmaicone ataki i skuteczna obronę, można było odnieść wrażenie, że to Mateusz a nie jego rywal uczył się bokserskiego rzemiosła na „Gorącej Wyspie”.

To dobry moment na przypomnienie, że Mateusz Polski od początku swojej kariery pracuje z jednym i samym trenerem, Tomaszem Różańskim, który jest de facto ojcem chrzestnym jego wszystkich sukcesów. Kiedy zdobywał medal w Baku w reprezentacyjnym narożniku stał Zbigniew Raubo, natomiast teraz w tej roli występują Karol Chabros z Wojciechem Konczalskim.

Wracając do pojedynku Mateusza, zastanawiałem się kiedy po raz ostatni nasz pięściarz wygrał z Kubańczykiem (nie ważne, że Sotomayor od kilku lat reprezentuje Azerbejdżan) podczas dużej imprezy rangi mistrzowskiej. Wychodzi na to, że było to 4 sierpnia 1992 roku w Barcelonie w ćwierćfinale olimpijskim. Wówczas to Wojciech Bartnik (81 kg) nieznacznie na punkty (sędziowano na maszynki) pokonał Angela Espinosę. Kiedy wydarzenie to miało miejsce Mateusza nie było jeszcze na świecie! Tym cenniejszy to sukces, dający pozostałym naszym zawodnikom sygnał, że przy odpowiednim podejściu do treningu i pewnym doświadczeniu stać ich na zwycięstwa z najlepszymi na świecie.

Szkoda, że śladem popularnego „Polaczka” nie poszedł Damian Kiwior (69 kg). Sympatyczny tarnowianin zrobił dostatecznie wiele, by awansować do półfinału Mistrzostw Europy. Niestety mimo tego, że dwóch sędziów (ze Szwecji i Francji) dało mu zwycięstwo 29-27 musiał zejść z ringu pokonany, gdyż Turek, Anglik i sędzina z Włoch przy remisie 28-28 wskazali na doświadczonego Mołdawianina, Vasili Belousa. Może gdyby cały pojedynek Damian przeboksował tak, jak drugą rundę, werdykt byłby dla niego korzystniejszy. Swoją drogą zastanawia „fuks” jego rywala, który przy tym obrazie walki i odjętym punkcie za ostrzeżenie zdołał przekonać do siebie 3 z 5 sędziów punktowych…

Tak, więc w turnieju pozostał nam Mateusz Polski, który w półfinale skrzyżuje rękawice z dobrze sobie znanym Ormianinem, Hovhannesem Bachkovem, którego niedawno pokonał w Kielcach w meczu międzypaństwowym. W drugim półfinale zaboksują Anglik Luke McCormack z Litwinem Evaldasem Petrauskasem. Każdy z tej trójki jest w zasięgu „Matiego”.

42. ME: DAMIAN KIWIOR TYLKO O KROK OD MEDALU I Z KWALIFIKACJĄ NA MŚ W HAMBURGU

kiwior_damian01

Za nami II seria walk 1/8 finału 42. Mistrzostw Europy Seniorów, w której zobaczyliśmy dwóch reprezentantów Polski. Najpierw Maciej Jóźwik (52 kg) po twardym boju nie sprostał mistrzowi Izraela, Davidowi Alaverdianowi. Nastroje poprawił nam efektowny i skuteczny Damian Kiwior (69 kg), który wyraźnie pokonał mistrza Rumunii, Mariana Pitę. Dzięki temu zwycięstwu awansował do ćwierćfinału, w którym zaboksuje z Mołdawianinem Vasilim Belousem i jednocześnie zapewnił sobie prawo startu w Mistrzostwach Świata w Hamburgu.

Charków jest zatem szczęśliwy dla jednego z najzdolniejszych i …najskromniejszych polskich pięściarzy, który w ostatnim czasie nie tylko walczył z rywalami ale i kontuzjami. Wszystko wskazuje na to, że nareszcie Damian ma wszystkie atuty w swoich pięściach, a styl,  w jakim boksuje na Mistrzostwach Europy jest tyle efektowny, co i efektywny. Marian Pita boksował w swoim stylu, z kontry ale był bezradny wobec zróżnicowanych akcji ofensywnych Polaka. Kiwior był w ringu zawodnikiem dojrzalszym i skuteczniejszym, co dostrzegli wszyscy sędziowie punktując dla niego odpowiednio 29-28, 30-27, 29-27, 30-26 i 29-28.

Maciej Jóźwik (52 kg) ponownie stanął oko w oko z mistrzem Izraela, Davidem Alaverdianem i mimo iż zaboksował o klasę lepiej niż w finale MTB. im. Feliksa Stamma, również zszedł z ringu pokonany. Właściwie to trudno było mu cokolwiek zarzucić, bo styl, jaki zaprezentował jest potwierdzeniem, że Polak z turnieju na turniej staje się zawodnikiem dojrzalszym i skuteczniejszym. Trzem z piątki sędziów bardziej do gustu przypadł jednak ofensywny boks ruchliwego i bitnego, a przy tym uporządkowanego technicznie Izraelczyka. Wszyscy oni zgodnie punktowali dla niego każdą rundę pojedynku (trzy razy 30-27). Inna optykę mieli Anglik i Niemiec, dając Maciejowi przewagę w 2 rundach (29-28). Tak, więc do trzech razy sztuka? Szkoda, że nie na Mistrzostwach Świata w Hamburgu.

42. ME: MATEUSZ POLSKI POWALCZY O MEDAL I WYSTARTUJE W MISTRZOSTWACH ŚWIATA

polski2016

W I serii dzisiejszych walk 1/8 finału 42. Mistrzostw Europy Seniorów w boksie, mistrz Polski, Mateusz Polski (64 kg) przerwał złą passę 6 kolejnych porażek Biało-Czerwonych, pokonując na punkty (4-1) niespełna 21-letniego brązowego medalistę mistrzostw Niemiec, Wladislawa Baryshnika. Dzięki temu zagwarantował sobie prawo startu w Mistrzostwach Świata w Hamburgu (przełom sierpnia i września br.) i walkę o medal ME z wicemistrzem olimpijskim z Rio de Janeiro (2016), naturalizowanym w Azerbejdżanie Kubańczykiem, Lorenzo Sotomayorem Collazo.

Początkowo pojedynek wcale nie układał się po myśli Mateusza. Rywal dobrze operował ciosami prostymi i wzorowo poruszał się po ringu. Co więcej ośmielony powodzeniem pierwszych akcji rozluźnił się bijąc także kombinacje ciosów góra-dół. Pięściarz z Karlina rozkręcał się powoli, zaskakując ringowym spokojem, jak gdyby chcąc dobrze rozłożyć siły na 3 rundy trudnej walki. Przejął inicjatywę od połowy 2. starcia i do samego końca walki był skuteczniejszy od coraz bardziej zmęczonego rywala. Mimo iż w boksie Mateusza tym razem zabrakło brawurowych serii ciosów i mnogości akcji ofensywnych, jego boks przypadł do gustu sędziom z Mołdawii, Rosji, Szwecji i Białorusi, którzy punktowali dla niego solidarnie po 29-28. Odwrotnie walkę oceniła sędzina z Irlandii, dając przewagę młodemu Niemcowi 29-28.

Wcześniej kibicowaliśmy Jakubowi Słomińskiemu (49 kg), który po dość interesującej 1. rundzie w kolejnych odsłonach pozwalał się trafiać szybszemu rywalowi. 23-letni mistrz Włoch, Federico Serra, chcący pierwotnie zdominować w ofensywie Polaka dość chaotycznymi atakami, wobec niezłej postawy Jakuba otrzymał od swoich trenerów polecenie zmiany taktyki, na walkę dystansową, z wykorzystaniem szybkości, refleksu i dobrej pracy nóg. Polak ambitnie gonił za nim do końca walki ale ze zmęczenia coraz częściej opuszczał ręce, prowokując ciosy szybszego rywala. Był liczony w 2. (raczej niesłusznie) i 3. starciu, dzięki czemu przegrał wyraźnie punkty (trzy razy 27-30, 26-30 i 28-29).

Serię walk zamykała rywalizacja, w której zmierzyli się Aleksander Stawirej (+91 kg) i zwycięzca turnieju przedolimpijskiego z Rio de Janeiro (2016), 26-letni Fraser Clarke. Mimo iż zwycięsko wyszedł z niej Anglik, mieliśmy powody do satysfakcji, gdyż najmłodszy pięściarz naszej ekipy miejscami boksował z rywalem jak równy z równym, wyraźnie zaskakując doświadczonego Clarke`a. Wyspiarz musiał postawić na szali wszystkie swoje umiejętności i wylać sporo potu, by przekonać do siebie sędziów. Wpływ na werdykt miał także knockdown w ostatniej sekundzie walki (!), którym turecki arbiter „przypieczętował” zwycięstwo Anglika 5-0 (30-27, 30-27, 30-26, 29-28, 29-27).

42. ME: BEZ ZWYCIĘSTW W CHARKOWIE W TRZECIM DNIU TURNIEJU

Adrian Kowal_charkow

Trzeci dzień zmagań w 42. Mistrzostwach Europy Seniorów w boksie nie przyniósł nam niestety żadnego zwycięstwa. Na ringu w Charkowie wystąpiło trzech podopiecznych trenerów Karola Chabrosa i Wojciecha Konczalskiego, ale zarówno Adrian Kowal (60 kg), Bartosz Gołębiewski (75 kg), jak i Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) pożegnali się z turniejem w 1/16 finału. Żal tych porażek, tym bardziej, że Adrian i Bartosz przegrali stosunkiem sędziowskich głosów 2-3.

Adrian Kowal skrzyżował rękawice z dobrze sobie znanym urodzonym na Kaukazie Finem Aslanem Khatajevem, z którym po bardzo ciężkim pojedynku wygrał w półfinale tegorocznego MTB. im. Feliksa Stamma. I tym razem obaj zawodnicy pokazali emocjonujący boks, w którym skuteczniejszy zdaniem sędziów był leworęczny 19-latek z Finlandii. Przewagę ambitnego Polaka widzieli sędziowie z Rosji i Walii 29-28, lecz odmiennego zdania byli sędzina z Włoch (28-29) oraz punktowi z Bułgarii i Irlandii (27-30).

Wielka szkoda szansy, jaka stała przed Arkadiuszem Szwedowiczem, który dzisiaj rywalizował z wysokim mańkutem z Hiszpanii, Alejandro Camacho. Mistrz Polski zaboksował na wskroś ofensywnie i odważnie, zapominając jednak przy tym o defensywie, co dość skrupulatnie wykorzystywał długoręki rywal. Po jednej z jego kontr na 30 sekund przed zakończeniem 2. starcia Polak był liczony i mimo ambitnej walki do końcowego gongu w 3. rundzie nie zdołał przekonać do siebie sędziów, którzy jednogłośnie opowiedzieli się za 24-letnim wicemistrzem Hiszpanii (29-28, 29-28, 29-28, 29-28, 30-27).

Wiele serca w swój dzisiejszy pojedynek włożył Bartosz Gołębiewski, który w naszej ocenie był aktywniejszy i skuteczniejszy w ringu od dość jednowymiarowego Irlandczyka Emmetta Brennana. Niestety zdaniem sędziów na awans do 1/8 finalu bardziej zapracował zawodnik z Zielonej Wyspy, grzebiąc marzenia Polaka o walce z brązowym medalistą olimpijskim, Kamranem Shakhsuvarly. Dodajmy, że zwycięstwo Bartosza widzieli sędziowie z Niemiec i Australii (po 29-28) ale odwrotny werdykt na swoich kartach zapisali ich koledzy z Maroka, Rosji i Kazachstanu (wszyscy po 28-29).

Jutro na ringu w Charkowie zobaczymy wszystkich pięciu pozostałych w turnieju Biało-Czerwonych. Jakub Słomiński (49 kg) zaboksuje z mistrzem Włoch Federico Serrą, Maciej Jóźwik (52 kg) stanie oko w oko z dobrze sobie znanym mistrzem Izraela Davidem Alaverdianem, Mateusz Polski (64 kg) zmierzy się z brązowym medalistą mistrzostw Niemiec Wladislawem Baryshnikiem, Damian Kiwior (69 kg) z aktualnym mistrzem Rumunii Marianem Pitą oraz Aleksander Stawirej (+91 kg) z Anglikiem Fraserem Clarke`em. Stawką każdej z tych walk będzie kwalifikacja do Mistrzostw Świata w Hamburgu.

42. ME: KIWIOR BLISKO KWALIFIKACJI DO MŚ. PORAŻKI IWANOWA ORAZ JAKUBOWSKIEGO

kiwior_wsb

W drugim dniu rozgrywanych w Charkowie 42. Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie zobaczyliśmy w ringu trzech Biało-Czerwonych - Jarosław Iwanowa (56 kg), Damiana Kiwiora (69 kg) oraz Igora Jakubowskiego (91 kg). Zwycięsko ze swojej próby wyszedł niestety tylko ten drugi i w poniedziałek (19 czerwca) w pojedynku o awans do ćwierćfinału skrzyżuje rękawice z Rumunem Marianem Pitą.

Damian Kiwior po ciekawym pojedynku, w którym pewnie i efektownie nad przeciwnikiem, pokonał 24-letniego czterokrotnego mistrza Estonii Andreia Hartsenko. Mimo iż Polak wygrał wszystkie starcia jeden z sędziów (Bengt Andersson ze Szwecji) widział przewagę jego rywala 29-28. Na szczęście innego zdania byli sędziowie z Anglii, Francji i Białorusi punktując 30-27 dla tarnowianina oraz Mołdawianin, który widział przewagę Polaka w 2 z 3 rund (29-28).

Niestety mniej szczęścia mieli Jarosław Iwanow oraz Igor Jakubowski. Pierwszy z nich, mimo ambitnej postawy, nie sprostał dwukrotnemu mistrzowi Francji, Jordanowi Rodriguezowi. Sędziowie byli zgodni punktując jednogłośnie na rzecz zwycięzcy tegorocznego MTB. im. Feliksa Stamma (30-26, 30-26, 30-27, 29-27 i 29-28). Z kolei drugi po dobrej pierwszej rundzie, w drugim starciu dał się dwukrotnie zaskoczyć (drugie liczenie było dość problematyczne, bo po pchnięciu Polaka na deski) faworytowi gospodarzy, mistrzowi Ukrainy Ramazanowi Muslimovowi. Mimo ambitnej postawy Polaka w 3. starciu, po walce sędziowie wyżej ocenili dzisiejszą postawę boksera z Charkowa, brązowego medalisty Mistrzostw Europy do lat 22. Ostatecznie Muslimov wygrał 4-0 (30-26, 30-26, 29-27, 29-27 i 28-28).

Jutro na ringu w Charkowie zobaczymy trzech Biało-Czerwonych. Adrian Kowal (60 kg) zmierzy się z 19-letnim Finem Arslanem Khatajevem, Bartosz Gołębiewski (75 kg) z 26-letnim Irlandczykiem Emmetem Brennanem i Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) z 24-letnim Hiszpanem Alejandro Camacho.

42. ME: ZNAMY WYNIKI LOSOWANIA. TRZECH POLAKÓW O KROK OD KWALIFIKACJI DO MŚ

eubc_2017_landing_promo

Za nami losowanie 42. Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie. Ostatecznie do Charkowa dojechało 234 pięściarzy z 39 krajów, w tym 10-osobowa reprezentacja Polski, prowadzona przez trenerów Karola Chabrosa i Wojciecha Konczalskiego. Trzech Polaków (Jakuba Słomińskiego, Macieja Jóźwika i Mateusza Polskiego) od kwalifikacji do Mistrzostw Świata w Hamburgu dzieli zaledwie jedno zwycięstwo a od strefy medalowej dwa triumfy. Pozostali będą musieli na to zapracować walcząc o jeden pojedynek więcej. Jak losowali Polacy?

Jakub Słomiński (49 kg) 19 czerwca w 1/8 finału zaboksuje z 23-letnim mistrzem Włoch (2015-2016) Federico Serrą i w razie zwycięstwa w walce o medal będzie rywalizował z Bułgarem Tinko Banabakovem lub Samuelem Carmoną z Hiszpanii.

Maciej Jóźwik (52 kg) 19 czerwca w 1/8 finału stanie oko w oko z dobrze sobie znanym 24-letnim mistrzem Izraela (2014-2016) Davidem Alaverdianem. Jeśli zrewanżuje się rywalowi za porażkę w finale MTB im. Feliksa Stamma, kolejnym jego przeciwnikiem będzie Ukrainiec Dmitro Zamotayev lub Mołdawianin Daniel Platonovschi.

Jarosław Iwanow (56 kg) 17 czerwca w 1/16 finału powalczy z pochodzącym z Reunionu 21-letnim mistrzem Francji (2016-2017) Jordanem Rodriguezem, z którym przegrał podczas MTB. im. Feliksa Stamma. W razie zwycięstwa stanie do walki z Bułgarem Stefanem Ivanovem o ćwierćfinał ME.

Adrian Kowal (60 kg) 18 czerwca w 1/16 finału zmierzy się z 19-letnim Finem Arslanem Khatajevem, z którym stoczył ciężki ale zwycięski pojedynek podczas MTB. im. Feliksa Stamma. Jeśli pokona tę przeszkodę, zaboksuje z Anglikiem Calumem Frenchem.

Mateusz Polski (64 kg) 19 czerwca w 1/8 finału zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Wladislaw Baryshnik (Niemcy) vs Lasha Guruli (Gruzja). Obaj pięściarze wydają się w zasięgu mistrza Polski, więc liczymy, że brązowy medalista Igrzysk Europejskich z Baku (2015) awansuje do ćwierćfinału.

Damian Kiwior (69 kg) 17 czerwca w 1/16 finału stanie do rywalizacji z 24-letnim mistrzem Estonii (z lat 2011, 2013, 2015 i 2017) Andreiem Hartsenko. Jeśli pięściarz z Tarnowa wygra, to w walce o ćwierćfinał zmierzy się z Gruzinem Zaalem Kvachatadze lub Rumunem Marianem Pitą.

Bartosz Gołębiewski (75 kg) 18 czerwca w 1/16 finału będzie walczył z 26-letnim tegorocznym mistrzem Irlandii, Emmetem Brennanem. Jeżeli okaże się od niego lepszy, to w kolejnym pojedynku zmierzy się z brązowym medalista olimpijskim Kamranem Shakhsuvarly.

Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) 18 czerwca w 1/16 finału zaboksuje z 24-letnim Hiszpanem Alejandro Camacho (ubiegłoroczny mistrz swojego kraju, mańkut) i w razie zwycięstwa o ćwierćfinał zawalczy z Rumunem Bogdanem Juratonim lub Szkotem Seanem Lazzerinim.

Igor Jakubowski (91 kg) 17 czerwca w 1/16 finału stanie oko w oko z 22-letnim Ukraińcem Ramazanem Muslimovem, aktualnym brązowym medalistą Mistrzostw Europy do lat 22 i młodzieżowym wicemistrzem Europy (2013). W razie zwycięstwa w walce o ćwierćfinał powalczy z Irlandczykiem Darrenem O`Neill.

Aleksander Stawirej (+91 kg) 16 czerwca w 1/16 finału zmierzy się z 20-letnim mistrzem Łotwy (2015-2016), Evandersem Servutsem i jeżeli z nim wygra, to w kolejnym pojedynku zaboksuje z Anglikiem Frazerem Clarke`em.

Opracował: Jarosław Drozd

42. ME: ZAPOWIADA SIĘ WIELKI TURNIEJ. NA STARCIE MEDALIŚCI WIELKICH IMPREZ I 37 OLIMPIJCZYKÓW

tiszczenko1

Losowanie 42. Mistrzostw Europy Seniorów (Elite) w Boksie dopiero jutro w południe, ale my zapraszamy już teraz do analizy szans naszych pięściarzy na sukces w Charkowie. Jak wiadomo tegoroczne Mistrzostwa Starego Kontynentu to zarazem turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata w Hamburgu, który będzie promował aż 80 pięściarzy (po 8 z każdej kategorii wagowej) z Europy do startu w światowym czempionacie. Kto wystąpi na ringu w Charkowie? Udało nam się ustalić nazwiska 200 z anonsowanych 270 pięściarzy z 39 krajów, którzy staną do walki o medale i kwalifikacje.

Pisaliśmy w tygodniu o tym, że na Ukrainę wybrali się mistrz olimpijski Rosjanin Evgeniy Tishchenko (91 kg), wicemistrzowie Francuz Sofiane Oumiha (60 kg) i Azer Lorenzo Sotomayor (64 kg) oraz brązowi medaliści IO w Rio de Janeiro – Rosjanin Vitaliy Dunaytsev (64 kg) i Azer Kamran Shakhsuvarly (75 kg). Oprócz nich w ringowe szranki stanie 32 innych ubiegłorocznych olimpijczyków, w tym nasz faworyt, Igor Jakubowski (91 kg), który jako jedyny z Polaków ma szansę na to, by być rozstawionym.

Pisząc o gwiazdach turnieju nie można także zapomnieć o brązowych medalistach olimpijskich z Londynu (2012) Litwinie Evaldasie Petrauskasie (64 kg) i Włochu Vincenzo Mangiacapre (69 kg) oraz najbardziej chyba doświadczonym z całej stawki Mołdawianinie Veaceslavie Gojanie (56 kg), który zdobył brąz podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (2008).

Złotych medali z 2015 roku bronić będzie 6 pięściarzy: Vasiliy Egorov (Rosja, 49 kg), Daniel Asenov (Bułgaria, 52 kg), Vitaliy Dunaytsev (Rosja, 64 kg), Petr Khamukov (Rosja, 75 kg), Joe Ward (Irlandia, 81 kg) i wspomniany Tishchenko. Do Charkowa przyjechało także 5 wicemistrzów Europy: Otar Eranosyan (Gruzja, 60 kg), Pat McCormack (Anglia, tym razem 69 kg), Pavel Kostromin (Białoruś, 69 kg), Peter Mullenberg (Holandia, 81 kg), nasz Igor Jakubowski oraz 9 brązowych medalistów z Samokova.

Jeśli dodamy do tego grona 5 złotych medalistów Igrzysk Europejskich (2015) – Elvina Mamishzade (Azerbejdżan, 52 kg), Bakhtovara Nazirova (Rosja, 56 kg), Sotomayora, Parviz Bagirova (Azerbejdżan, 69 kg) i Abdulkadira Abdullayeva (Azerbejdżan, 91 kg) oraz 5 srebrnych medalistów z Baku: Brendana Irvine (Irlandia, tym razem 52 kg), Dmitriya Asanova (Białoruś, 56 kg), Oumiha, Mangiacapre i Valentino Manfredonię (Włochy, 81 kg) okaże się, że czeka nas niezwykle emocjonujący turniej.

Mimo trudnego zadania z optymizmem czekamy na jutrzejsze losowanie. Nasi pięściarze pokazali już w tym roku, że potrafią boksować na europejskim poziomie a jeśli dopisze im nieco szczęścia podczas układania drabinek, to stać ich nie tylko na kwalifikacje ale i medale.  

LISTA STARTOWA 42. ME SENIORÓW W BOKSIE [CHARKÓW 2017]

49 KG
Jakub Słomiński
Gal Yafai (Anglia)
Artur Hovhannisyan (Armenia)
Masud Yusifzade (Azerbejdżan)
Evgeniy Karmilchyk (Białoruś)
Tinko Banabakov (Bułgaria)
Nodari Darbaidze (Gruzja)
Samuel Carmona (Hiszpania)
Vasiliy Egorov (Rosja)
Muhammet Ünlü (Turcja)
Nazar Kurotchin (Ukraina)
Gabor Virban (Węgry)
Federico Serra (Włochy)

52 KG
Maciej Jóźwik
Niall Farrell (Anglia)
Narek Abgaryan (Armenia)
Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
Sergey Loban (Białoruś)
Daniel Asenov (Bułgaria)
Gabriel Escobar (Hiszpania)
Brendan Irvine (Irlandia)
Marius Vyšniauskas (Litwa)
Daniil Platonovschi (Mołdawia)
Tarik Ibrahim (Niemcy)
Tamir Galanov (Rosja)
Batuhan Çiftçi (Turcja)
Dmitro Zamotayev (Ukraina)
Istvan Szaka (Węgry)
Manuel Cappai (Włochy)

56 KG
Jarosław Iwanow
Krenar Zeneli (Albania)
Peter McGrail (Anglia)
Tayfur Aliyev (Azerbejdżan)
Dmitriy Asanov (Białoruś)
Stefan Ivanov (Bułgaria)
Jordan Rodriguez (Francja)
Severiane Chiladze (Gruzja)
Jose Quiles (Hiszpania)
Kurt Walker (Irlandia)
Veaceslav Gojan (Mołdawia)
Bakhtovar Nazirov (Rosja)
Robert Jitaru (Rumunia)
Viliam Tanko (Słowacja)
Lee McGregor (Szkocja)
Ali Ihsan Alagaş (Turcja)
Mykola Butsenko (Ukraina)
Nandor Csoka (Węgry)
Raffaele Di Serio (Włochy)

60 KG
Adrian Kowal
Calum French (Anglia)
Karen Tonakanyan (Armenia)
Javid Chalabiyev (Azerbejdżan)
Vazgen Safaryants (Białoruś)
Elian Dimitrov (Bułgaria)
Stipan Prtenjača (Chorwacja)
Sofiane Oumiha (Francja)
Otar Eranosyan (Gruzja)
Enrico La Cruz (Holandia)
Patrick Monagan (Irlandia)
Edgaras Skurdelis (Litwa)
Mihail Cvasiuc (Mołdawia)
Arthur Bril (Niemcy)
Gabil Mamedov (Rosja)
Răzvan Andreiana (Rumunia)
Michal Takacs (Słowacja)
Ibrahim Gökçek (Turcja)
Yuriy Shestok (Ukraina)
Francesco Splendori (Włochy)

64 KG
Mateusz Polski
Luke McCormack (Anglia)
Hovhannes Bachkov (Armenia)
Daniel Janicijevic (Austria)
Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan)
Maksim Visloukh (Białoruś)
Erik Agateljan (Czechy)
Wahid Hambli (Francja)
Lasha Guruli (Gruzja)
Johan Orozco (Hiszpania)
Sean McComb (Irlandia)
Evaldas Petrauskas (Litwa)
Dumitru Galagot (Mołdawia)
Wladislaw Baryshnik (Niemcy)
Hadi Srour (Norwegia)
Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
Nicunor Ciobanu (Rumunia)
Yohanes Berhane (Szwecja)
Yasin Yilmaz (Turcja)
Mger Oganesyan (Ukraina)
Richard Kovacs (Węgry)
Paolo Di Lernia (Włochy)

69 KG
Damian Kiwior
Pat McCormack (Anglia)
Gor Yeritsyan (Armenia)
Marcel Rumpler (Austria)
Parviz Bagirov (Azerbejdżan)
Pavel Kostromin (Białoruś)
Adem Fetahović (Bośnia i Hercegowina)
Simeon Chamov (Bułgaria)
Marko Zeljko (Chorwacja)
Zdeněk Chládek (Czechy)
Zaal Kvachatadze (Gruzja)
Steven Donnelly (Irlandia)
Saimonas Banys (Litwa)
Vasile Belous (Mołdawia)
Abass Baraou (Niemcy)
Jamsid Nazari (Norwegia)
Sergey Sobylinskiy (Rosja)
Adolphe Sylva (Szwecja)
Onur Şipal (Turcja)
Evgen Barabanov (Ukraina)
Andras Vadasz (Węgry)
Vincenzo Mangiacapre (Włochy)

75 KG
Bartosz Gołębiewski
Arjon Kajoshi (Albania)
Ben Whittaker (Anglia)
Arman Darchinyan (Armenia)
Edin Avdic (Austria)
Kamran Shahsuvarly (Azerbejdżan)
Vitaliy Bondarenko (Białoruś)
Sandro Poletan (Bośnia i Hercegowina)
Arman Hakobyan (Bułgaria)
Mate Rudan (Chorwacja)
Vitalij Bojko (Czechy)
Konstantin Khvistani (Gruzja)
Max van der Pas (Holandia)
Emmett Brennan (Irlandia)
Victor Carapcevschi (Mołdawia)
Silvio Schierle (Niemcy)
Petr Khamukov (Rosja)
Vitalie Mîrza (Rumunia)
John Docherty (Szkocja)
Mariusz Gnas (Szwecja)
Birol Aygün (Turcja)
Olexandr Khizhnyak (Ukraina)
Zoltan Harcsa (Węgry)
Salvatore Cavallaro (Włochy)

81 KG
Arkadiusz Szwedowicz
Tom Whittaker-Hart (Anglia)
Eldar Guliyev (Azerbejdżan)
Mikhail Dauhaliavets (Białoruś)
Džemal Bošnjak (Bośnia i Hercegowina)
Radoslav Panataleyev (Bułgaria)
Damir Plantić (Chorwacja)
Mamadou Bakary Diabira (Francja)
Iago Kiziria (Gruzja)
Alejandro Camacho (Hiszpania)
Peter Mullenberg (Holandia)
Joe Ward (Irlandia)
Paulius Zujevas (Litwa)
Athanasios Kazakis (Niemcy)
Bogdan Juratoni (Rumunia)
Matus Strnisko (Słowacja)
Denis Kaufer (Szwecja)
Cem Karlidag (Turcja)
Volodimir Skripka (Ukraina)
Pal Kovacs (Węgry)
Valentino Manfredonia (Włochy)

91 KG
Igor Jakubowski
Emiliano Xhediku (Albania)
Cheavon Clarke (Anglia)
Narek Manasyan (Armenia)
Stefan Nikolic (Austria)
Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan)
Vladislav Smyaglikov (Białoruś)
Kristian Dimitrov (Bułgaria)
Alen Babić (Chorwacja)
Paul Omba Biongolo (Francja)
Nikoloz Begadze (Gruzja)
Roy Korving (Holandia)
Darren O’Neill (Irlandia)
Tadas Tamašauskas (Litwa)
Nikolas Weizmann (Niemcy)
Evgeniy Tishchenko (Rosja)
Catalin Cristea (Rumunia)
Scott Forrest (Szkocja)
Burak Aksin (Turcja)
Ramazan Muslimov (Ukraina)
Adam Hamori (Węgry)
Simone Fiori (Włochy)

+91 KG
Aleksander Stawirej
Frazer Clarke (Anglia)
Gurgen Hovhannisyan (Armenia)
Aleksandar Mraovic (Austria)
Magomedrasul Majidov (Azerbejdżan)
Alexandr Kaleyev (Białoruś)
Petar Belberov (Bułgaria)
Djamili Dine Aboudou (Francja)
Mikheil Bakhtidze (Gruzja)
Dean Gardiner (Irlandia)
Mantas Valavičius (Litwa)
Alexei Zavatin (Mołdawia)
Peter Kadiru (Niemcy)
Maxim Babanin (Rosja)
Mihai Nistor (Rumunia)
Viktor Vikhrist (Ukraina)
Guido Vianello (Włochy)

Opracował: Jarosław Drozdeubc_2017_landing_promo

 

KONTROWERSYJNA PORAŻKA POLEK Z WŁOSZKAMI. TYLKO ANNA GÓRALSKA ZWYCIĘŻA W RZYMIE

pol_ita

W nietypowej scenerii stadionu bejsbolowego w Rzymie reprezentacja Polski seniorek po kontrowersyjnym sędziowaniu gospodarzy przegrała z Włoszkami 2-10. Jedyne punkty dla Biało-Czerwonych zdobyła Anna Góralska (54 kg), pokonując na punkty wicemistrzynię Włoch, Marię Francescę Cecchi. Mecz poprzedził pojedynek o zawodowe mistrzostwo Włoch wagi super półśredniej pomiędzy Vincenzo Bevilacqua i Francesco Lezzim. Dla obu ekip był to ważny sprawdzian przed Mistrzostwami Unii Europejskiej, które mają się odbyć w sierpniu we włoskim mieście Cascia.

Gospodynie wystąpiły w rezerwowym składzie z jedną gwiazdą, wracającą do rywalizacji po udanym poprzednim sezonie Irmą Testą (60 kg). Wysoka Włoszka dzięki miejscowym sędziom punktowym pokonała dzisiaj Sandrę Kruk, która ostatnio boksowała w limicie wagi piórkowej. Olimpijka z Rio de Janeiro wyraźnie nie raziła sobie z agresją Polki i mimo ostrzeżenia, jakie Sandra otrzymała w 2. starciu wynik tej walki powinien być korzystny dla elblążanki.

Dwie nasze zawodniczki zdaniem sędziów przegrały z wicemistrzyniami Włoch – Adrianna Marczewska (48 kg) z Stephanie Silvą i Kinga Szlachcic (60 kg) z Concettą Marchese. Jednak patrząc obiektywnie to Kinga pewnie wygrała z 20-letnią rywalką trzy rundy i zasłużyła na zwycięstwo. Mimo to sędziowie i tak wskazali na Włoszkę.

Dwie pozostałe nasze zawodniczki, Milena Zglenicka (51 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg), przegrały z brązowymi medalistkami Mistrzostw Włoch z 2016 roku – Loredaną Nappo i Assuntą Canforą. Niestety podobnie jak w przypadku walki Kingi Szlachcic i tym razem trudno było się dopatrzyć przewagi Canfory nad Wójcik, co nie przeszkodziło włoskim sędziom punktować dla swojej zawodniczki.

WŁOCHY – POLSKA [10 czerwca 2017 roku - Rzym, Stadio del Baseball del Centro Olimpico Giulio Onesti]
WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH WALK [na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

48 KG Stephanie Silva – Adrianna Marczewska WP
51 KG Loredana Nappo – Milena Zglenicka WP
54 KG Anna Góralska – Maria Francesca Cecchi WP
60 KG Concetta Marchese – Kinga Szlachcic WP
60 KG Irma Testa – Sandra Kruk WP
75 KG Assunta Canfora – Elżbieta Wójcik WP

pol_ita_plakat

42. ME: MISTRZ OLIMPIJSKI TISHCHENKO ORAZ MEDALIŚCI Z RIO WYSTĄPIĄ W CHARKOWIE

eubc_2017_landing_promo

Mistrz olimpijski Rosjanin Evgeniy Tishchenko (91 kg), wicemistrzowie Francuz Sofiane Oumiha (60 kg) i Azer Lorenzo Sotomayor (64 kg) oraz brązowi medaliści IO w Rio de Janeiro – Rosjanin Vitaliy Dunaytsev (64 kg) i Azer Kamran Shakhsuvarly (75 kg) wystąpią w zbliżających się 42. Mistrzostwach Europy w Charkowie.

Wprawdzie pierwsze walki turnieju, który zarazem jest kwalifikacją do Mistrzostw Świata w Hamburgu, rozpoczną się 16 czerwca, część ekip podała składy, w jakich wystąpi na Ukrainie. Jak dotąd znamy kadry Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Bułgarii, Francji, Hiszpanii, Irlandii, Polski, Rosji i Szwecji.

Oprócz wspomnianych medalistów ostatnich IO w Rio de Janeiro, na ringu w Charkowie zobaczymy m.in. aktualnych mistrzów Europy Vasiliya Egorova (Rosja, 49 kg), Daniela Asenova (Bułgaria, 52 kg), Petra Khamukova (Rosja, 75 kg) i Joe Warda (Irlandia, 81 kg) oraz srebrnych medalistów sprzed 2 lat z Samokova Pavla Kostromina (Białoruś, 69 kg), Petera Mullenberga (Holandia, 81 kg) i Igora Jakubowskiego (Polska, 91 kg).

Oto oficjalne składy na ME:

Armenia: Artur Hovhannisyan (49 kg), Narek Abgaryan (52 kg), Karen Tonakanyan (60 kg), Hovhannes Bachkov (64 kg), Gor Yeritsyan (69 kg), Arman Darchinyan (75 kg), Narek Manasyan (91 kg) i Gurgen Hovhannisyan (+91 kg).

Azerbejdżan: Masud Yusifzade (49 kg), Elvin Mamishzade (52 kg), Tayfur Aliyev (56 kg), Javid Chalabiyev (60 kg), Lorenzo Sotomayor (64 kg), Parviz Bagirov (69 kg), Kamran Shahsuvarly (75 kg), Eldar Guliyev (81 kg), Abdulkadir Abdullayev (91 kg) i Magomedrasul Majidov (+91 kg).

Białoruś: Evgeniy Karmilchyk (49 kg), Sergey Loban (52 kg), Dmitriy Asanov (56 kg), Vazgen Safaryants (60 kg), Maksim Visloukh (64 kg), Pavel Kostromin (69 kg), Vitaliy Bondarenko (75 kg), Mikhail Dauhaliavets (81 kg), Vladislav Smyaglikov (91 kg) i Alexandr Kaleyev (+91 kg).

Bułgaria: Tinko Banabakov (49 kg), Daniel Asenov (52 kg), Stefan Ivanov (56 kg), Elian Dimitrov (60 kg), Simeon Chamov (69 kg), Arman Hakobyan (75 kg), Radoslav Panataleyev (81 kg), Kristian Dimitrov (91 kg) i Petar Belberov (+91 kg).

Francja: Jordan Rodriguez (56 kg), Sofiane Oumiha (60 kg), Wahid Hambli (64 kg), Mamadou Bakary Diabira (81 kg), Paul Omba Biongolo (91 kg) i Djamili Dine Aboudou (+91 kg).

Hiszpania: Samuel Carmona (49 kg), Gabriel Escobar (52 kg), Jose Quiles (56 kg), Johan Orozco (64 kg) i Alejandro Camacho (81 kg).

Irlandia: Brendan Irvine (52 kg), Kurt Walker (56 kg), Patrick Mongan (60 kg), Sean McComb (64 kg), Steven Donnelly (69 kg), Emmett Brennan (75 kg), Joe Ward (81 kg), Darren O’Neill (91 kg) i Dean Gardiner (+91 kg).

Polska: Jakub Słomiński (49 kg), Maciej Jóźwik (52 kg), Jarosław Iwanow (56 kg), Adrian Kowal (60 kg), Mateusz Polski (64 kg), Damian Kiwior (69 kg), Bartosz Gołębiewski (75 kg), Arkadiusz Szwedowicz (81 kg), Igor Jakubowski (91 kg) i Aleksander Stawirej (+91 kg).

Rosja: Vasiliy Egorov (49 kg), Tamir Galanov (52 kg), Bakhtovar Nazirov (56 kg), Gabil Mamedov (60 kg), Vitaliy Dunaytsev (64 kg), Sergey Sobylinskiy (69 kg), Petr Khamukov (75 kg), Georgiy Kushitashvili (81 kg), Evgeniy Tishchenko (91 kg) i Maxim Babanin (+91 kg).

Szwecja: Yohanes Berhane (64 kg), Adolphe Sylva (69 kg), Mariusz Gnas (75 kg) i Denis Kaufer (81 kg).

OFICJALNY PROGRAM MISTRZOSTW EUROPY

16 czerwca (piątek)
17:00 Eliminacje 49 kg, 52 kg, 69 kg, +91 kg

17 czerwca (sobota)
13:30 Eliminacje 60 kg, 64 kg
17:00 Eliminacje 60 kg, 75 kg

18 czerwca (niedziela)
13:30 Eliminacje 69 kg, 81 kg
17:00 Eliminacje 56 kg, 64 kg, 91 kg

19 czerwca (poniedziałek)
13:30 Eliminacje 49 kg, 75 kg
17:00 Eliminacje 60 kg, +91 kg

20 czerwca (wtorek)
13:30 Eliminacje 56 kg, 91 kg
17:00 Eliminacje 52 kg, 75 kg

21 czerwca (środa)
13:30 Ćwierćfinały 49 kg, 56 kg, 64 kg, 75 kg, 91 kg
17:00 Ćwierćfinały 52 kg, 60 kg, 69 kg, 81 kg, +91 kg

22 czerwca (czwartek)
Dzień wolny

23 czerwca (piątek)
13:30 Półfinały 49 kg, 56 kg, 64 kg, 75 kg, 91 kg
17:00 Półfinały 52 kg, 60 kg, 69 kg, 81 kg, +91 kg

24 czerwca (sobota)
15:00 Finały

Opracował: Jarosław Drozd

KRÓTKI SEN ANDRZEJA FONFARY O TYTULE MISTRZOWSKIM

Stevenson_Fonfara_17

Trzy minuty i dwadzieścia osiem sekund trwał sen Andrzeja Fonfary (29-5, 17 KO) o tytule mistrza świata. Niestety Adonis Stevenson (29-1, 24 KO) rozwiał wszelkie wątpliwości z pierwszej walki. To on jest królem, a nasz rodak pozostanie zwykłym księciem.

Andrzej zaskoczył na samym początku mistrza, zachodząc go lewą nogą i bijąc krótkim prawym. Niestety w połowie pierwszej rundy „Superman” skontrował nacierającego Polaka lewym sierpowym w okolice skroni, wiążąc mu nogi. Po liczeniu do ośmiu Kanadyjczyk ruszył na Andrzeja, obijał przy linach i gdyby to starcie trwało kilka sekund dłużej, zapewne wygrałby już wtedy. Fonfarę wyratował gong, jednak minutowa przerwa na niewiele się zdała…

W pierwszych osiemnastu sekundach drugiej odsłony Stevenson trzy razy z rzędu huknął w głowę pretendenta potężnym lewym krzyżowym bitym ze skrętem ciała. „Polski Książę” próbował jeszcze podjąć rękawicę, lecz po kolejnej bombie jego trener Virgil Hunter poprosił sędziego o zastopowanie potyczki w obawie przed ciężkim nokautem. Dla Stevensona to już ósma skuteczna obrona tytułu mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC!

źródło: bokser.org

PIĘCIU POLAKÓW W FINAŁACH 7. MTB IM. ZYGMUNTA CHYCHŁY W GDAŃSKU

Chychla2017

W decydująca fazę wszedł rozgrywany po raz siódmy w Gdańsku Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Zygmunta Chychły. Kibice, który zgromadzili się wokół ringu rozstawionego pod Dworem Artusa oglądali interesujące zawody, w których główne role odgrywają Kazachowie, Rosjanie, Niemcy i oczywiście Polacy. Turniej jest tym bardziej interesujący, że oprócz zawodników miejscowego klubu SAKO, Biało-Czerwonych barw bronią także reprezentanci Polski z wicemistrzem Europy i olimpijczykiem z Rio de Janeiro, Igorem Jakubowskim (91 kg) na czele.

Zawodnik z Konina, który starannie i z racji leczonych urazów także ostrożnie przygotowuje się do startu w Mistrzostwach Europy, które za 12 dni rozpoczną się w Charkowie pokonał dzisiaj na punkty (3-0) Abbasa Ammara z Niemiec. Drugim Polakiem, który wygrał dziś pojedynek był broniący tytułu sprzed roku, Filip Wąchała (64 kg), który wypunktował Niemca Ahmeda Al-Saady. Dla 19-latka z SAKO było to drugie zwycięstwo turniejowe, gdyż wczoraj wygrał (2-1) z Kazachem Nurbolem Kalzhanovem.

Cenne wygrane odnieśli wczoraj szczecinianie Tomasz Resól (56 kg) i Łukasz Stanioch (81 kg). Pierwszy z nich pewnie wypunktował (3-0) wicemistrza Holandii Simona Promesa, zaś drugi w takich samych rozmiarach pokonał reprezentanta Niemiec, Michaela Eiferta. Niestety dziś obaj Polacy przegrali swoje walki. Tomasz z doświadczonym Rosjaninem Romanem Podoprigorą, zaś Łukasz z brązowym medalistą młodzieżowych mistrzostw Chorwacji, Leo Cvetkovicem.

Nie mieli dzisiaj szczęścia brązowy medalista Polski wagi średniej (75 kg) Rafał Perczyński oraz młody zawodnik SAKO Gdańsk, Łukasz Zyguła (69 kg). Pierwszy po twardym boju przegrał z Rosjaninem Vadimem Tukovem, zaś drugi na skutek kontuzji lewego łuku brwiowego został w 1. starciu odesłany do narożnika w walce z mocno bijącym mańkutem z Kazachstanu, Maulenem Oskenbekiem.

Jutro w walkach finałowych zobaczymy 5 Polaków. Dorian Mospinek (49 kg) zmierzy się z Kazachem Samatem Zetibayevem, Maciej Jóźwik (52 kg) z Kazachem Kuanyshem Duisenbayem, Filip Wąchała (64 kg) z Niemcem Danielem Jassem, Igor Jakubowski (91 kg) z Rosjaninem Georgiyem Junovidovem i Kamil Bodzioch (+91 kg) z Holendrem Staleyem Koemansem.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH [2 czerwca 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

56 KG
Tomasz Resól (Polska) – Simon Pormes (Holandia) 3-0

60 KG
Kanat Koptleuov (Kazachstan) – Surik Jangojan (Niemcy) 3-0
Filip Barak (Czechy) – Marko Krizanovic (Chorwacja) 3-0
Romano Marengo (Holandia) – Dominik Palak (Polska) 2-1

64 KG
Filip Wąchała (Polska) – Nurbol Kalzhanov (Kazachstan) 2-1

69 KG
Magomed Schachidov (Niemcy) – Mate Rudan (Chorwacja) 3-0
Maulen Oskenbek (Kazachstan) – Brandon Mullenberg (Holandia) 3-0
Łukasz Zyguła (Polska) – Patrik Patak (Słowacja) 3-0

81 KG
Łukasz Stanioch (Polska) – Michael Eifert (Niemcy) 3-0

91 KG
Magzhan Bazarbay (Kazachstan) – Adrian Chmielewski (Niemcy) 3-0

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [3 czerwca 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

52 KG
Kuanysh Duisenbay (Kazachstan) – Maksim Brusnicki (Rosja) KO 2

56 KG
Roman Sharafa (Niemcy) – Igor Pertot (Chorwacja) 3-0
Roman Podoprigora (Rosja) – Tomasz Resól (Polska) 3-0

60 KG
Beslan Temirkanov (Rosja) – Kanat Koptilev (Kazachstan) 2-1
Filip Barak (Słowacja) – Romano Marengo (Holandia) WO.

64 KG
Daniel Jass (Niemcy) – Alexander Toth (Słowacja) 3-0
Filip Wąchała (Polska) – Ahmed Al-Saady (Niemcy) 3-0

69 KG
Khariton Agrba (Rosja) – Magomed Schachidov (Niemcy) 3-0
Maulen Oskenbek (Kazachstan) – Łukasz Zyguła (Polska) RSC 1 (kontuzja)

75 KG
Vladislavs Jaskuls (Holandia) – Ike Schmidt (Niemcy) 2-1
Vadim Tukov (Rosja) – Rafał Perczyński (Polska) 3-0

81 KG
Bekzat Nurdauletov (Kazachstan) – Rick de Nooijer (Holandia) 3-0
Leo Cvetkovic (Chorwacja) – Łukasz Stanioch (Polska) 2-1

91 KG
Igor Jakubowski (Polska) – Abbas Ammar (Niemcy) 3-0
Georgiy Junovidov (Rosja) – Magzan Bazar (Kazachstan) 2-1

+91 KG
Stanley Koemans (Holandia) – Ayboldy Daurenuly (Kazachstan) 3-0

ZAPRASZAMY DO GDAŃSKA NA 7. MTB. IM. ZYGMUNTA CHYCHŁY

gdansk_mini

W dniach od 2 do 4 czerwca, przed Dworem Artusa na Długim Targu w Gdańsku, odbędzie się 7. Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Zygmunta Chychły. Przez kolejne trzy dni, począwszy od godz. 12.00, w ringu zobaczymy zawodników z Niemiec (Brandenburgii oraz Bawarii), Rosji (Kaliningradu), Chorwacji, Słowacji, Holandii, Kazachstanu, Uzbekistanu oraz Polski. Wśród zaproszonych gości są m.in. prezes PZB Leszek Piotrowski oraz wiceprezesi Grzegorz Nowaczek i Maciej Demel.

Z naszych rodaków w Gdańsku wystąpią: ubiegłoroczny zwycięzca Filip Wąchała (64 kg), jego koledzy z SAKO Gdańsk Łukasz Zyguła (69 kg), Dominik Palak (60 kg) i Rafał Perczyński (75 kg) oraz kadrowicze Dorian Mospinek (49 kg), Maciej Jóźwik (52 kg), Tomasz Resól (56 kg), Łukasz Stanioch (81 kg) i Kamil Bodzioch (+91 kg). Organizatorzy anonsowali także występ wicemistrza Europy i uczestnika IO w Rio de Janeiro, Igora Jakubowskiego (91 kg), który od kilku tygodni walczy z czasem, by wyleczyć kontuzję na Mistrzostwa Europy w Charkowie.

Dodajmy, że organizatorzy kolejną turniejową odsłoną przypomną postać Zygmunta Chychły, pierwszego polskiego mistrza olimpijskiego (Helsinki, 1952) w boksie. Przypominamy, że patron zawodów rok przed Igrzyskami został mistrzem Europy (Mediolan, 1951). Sukces ten powtórzył podczas Mistrzostw Europy w Warszawie (1953), będąc chorym na gruźlicę.

HARMONOGRAM ZAWODÓW

01.06.2017 (czwartek)
16:00 – 18:00 – przyjazd ekip
18:00 – waga zawodników
21:00 – konferencja techniczna, losowanie – Hotel Artus ul. Piwna 36/39

02.06.2017 (piątek)
10:00 – badania lekarskie
11:00 – walki pokazowe
11:50 – Oficjalne rozpoczęcie
12:00 – walki turniejowe

03.06.2017 (sobota)
10:00 – badania lekarskie
11:00 – walki pokazowe
12:00 – walki turniejowe

04.06.2017 (niedziela)
10:00 – badania lekarskie
11:00 – walki pokazowe
12:00 – walki turniejowe

SIEDEM MEDALI BIAŁO-CZERWONYCH NA 47. MTB IM. VIKTORA USOVA W GRODNIE

holka_grodno

W dniach od 24 do 28 maja w Grodnie odbył się 47. Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Viktora Usova. Oprócz gospodarzy w ringowe szranki stanęło 20 pięściarek i 44 pięściarzy z Chin, Łotwy, Mołdawii, Polski, Rosji, Szwecji, Ukrainy i Włoch. Najwięcej miejsc na podium zdobyła Białoruś (26), wyprzedzając ekipy z Ukrainy (10) i Polski (7).

Nasze zawodniczki wywalczyły dwa srebrne medale (Anna Góralska w wadze do 54 kg i Elżbieta Wójcik do 75 kg) oraz brązowy (Karolina Koszewska w wadze do 75 kg). Nieco lepiej zaprezentowali się panowie, zdobywając cztery miejsca medalowe. Swoją kategorię wagową wygrał Kamil Holka (69 kg), Michał Soczyński (81 kg) był drugi, zaś brązowe krążki przypadły w udziale Łukaszowi Niemczykowi (64 kg) i Mateuszowi Figielowi (+91 kg).

Najcenniejsze zwycięstwa w turnieju odniosły Wójcik (pokonała tegoroczną mistrzynię Chin Yang Xiaoli) oraz Góralska (wygrała z aktualną brązową medalistką mistrzostw Ukrainy, Inną Plotinskayą). Trzy Polki – Wójcik, Koszewska i Kinga Szlachcic (60 kg) stoczyły także pojedynki z doskonałymi Chinkami, medalistkami olimpijskimi – Li Qian oraz Yin Junhua, przegrywając jednogłośnie na punkty.

Zacięty bój ze znanym z występów w lidze WSB, Valentino Manfredonią, byłym wicemistrzem Igrzysk Europejskich z Baku (2015) oraz olimpijczykiem z Rio de Janeiro (2016) stoczył najmłodszy w polskiej ekipie Michał Soczyński, wygrywając nawet u jednego z sędziów 29-28.

WYNIKI WALK BIAŁO-CZERWONYCH

KOBIETY

ĆWIERĆFINAŁY
60 KG Yin Junhua (Chiny) – Kinga Szlachcic (Polska) 5-0
75 KG Elżbieta Wójcik (Polska) – Yang Xiaoli (Chiny) 5-0

PÓŁFINAŁY
54 KG Anna Góralska (Polska) – Inna Plotinskaya (Ukraina) 5-0
75 KG Li Qian (Chiny) – Karolina Koszewska (Polska) 5-0
75 KG Elżbieta Wójcik (Polska) – Tatiana Shevchenko (Ukraina) RSC 2 (kontuzja)

FINAŁY
54 KG Yulia Apanasovich (Białoruś) – Anna Góralska (Polska) 4-1
75 KG Li Qian (Chiny) – Elżbieta Wójcik (Polska) 5-0

MĘŻCZYŹNI

ĆWIERĆFINAŁY
64 KG Łukasz Niemczyk (Polska) – Andrey Marchukevich (Białoruś) 5-0

PÓŁFINAŁY
64 KG Yauheni Dauhaliavets (Białoruś) – Łukasz Niemczyk (Polska) 5-0
69 KG Kamil Holka (Polska) – Vitaliy Marichenko (Białoruś) 4-1
81 KG Michał Soczyński (Polska) – Pavel Brazovskiy (Białoruś) RSC 1
+91 KG Alexandr Kaleyev (Białoruś) – Mateusz Figiel (Polska) 5-0

FINAŁY
69 KG Kamil Holka (Polska) – Vitaliy Tereshchuk (Ukraina) WO.
81 KG Valentino Manfredonia (Włochy) – Michał Soczyński (Polska) 4-1

grodno17

BIAŁO-CZERWONI ROZBILI W KIELCACH ARMENIĘ 14-6

mateusz_polski1

Na 3 tygodnie przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy, reprezentacja Polski seniorów w boksie pokonała ekipę Armenii 14-6. Było to zarazem trzecie, kolejne zwycięstwo Biało-Czerwonych w cyklu tegorocznych meczów międzypaństwowych, firmowanych mianem Światowej Konfrontacji Boksu Olimpijskiego. W kieleckiej hali MOSiR przy ul. Krakowskiej podopieczni trenera Karola Chabrosa wygrali w ringu 6 pojedynków (Maciej Jóźwik, Jarosław Iwanow, Adrian Kowal, Mateusz Polski, Daniel Adamiec i Aleksander Stawirej) oraz jeden walkowerem (Jakub Słomiński).

Dodajmy, że po raz kolejny na słowa uznania zasłużyła cała polska drużyna, która jest na ostatniej prostej przed wyjazdem na Ukrainę. W ringu zauważalna była tendencja zwyżkowa formy u wszystkich Polaków, co cieszy, gdyż zaprezentowali ją na tle bardzo wymagających rywali z Armenii. Najcenniejszą wiktorię zanotował Mateusz Polski (64 kg), pokonując pewnie (3-0) – mimo małego kryzysu w 3. starciu – ubiegłorocznego olimpijczyka Hovhannesa Bachkova (także ćwierćfinalistę Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Europy).

Do gustu licznie zgromadzonej publiczności przypadł zapewne ofensywny i zaawansowany technicznie boks Jarosława Iwanowa (56 kg), który w 1. starciu potężnym prawym posadził na deski Erika Petrosyana, a następnie do końca pojedynku powiększał przewagę nad bezradnym rywalem. Na wskroś ofensywnie zaprezentował się Adrian Kowal (60 kg), spychając do głębokiej defensywy seriami ciosów wysokiego i silnego fizycznie mistrza Armenii, Karena Tonakanyana. Na tle wyższego rywala od 2. starcia dobrze radził sobie także Maciej Jóźwik (52 kg). Odważny i nieszablonowy mańkut, Vahe Badalyan był na pewno idealnym przetarciem dla szczecinianina przed ME w Charkowie.

Cenne doświadczenia w zwycięskich walkach z Yurą Darabyanem i Gurgenem Hovhanisyanem zdobyli Daniel Adamiec (75 kg) i Aleksander Stawirej (+91 kg), jakkolwiek na Ukrainę z tej dwójki pojedzie najprawdopodobniej tylko ten drugi. Nasz najwyższy i najcięższy zawodnik systematycznie buduje swoje międzynarodowe doświadczenie a pokonanie niewygodnego, ważącego 118 kg przeciwnika na pewno dodatkowo wzmocni jego psychikę.

Dzielnie w ringu poczynali sobie także trzej Polacy, którzy zeszli z ringu pokonani. Najbliższy wygranej był Damian Kiwior (69 kg), który w ringowe szachy został nieznacznie pokonany przez drugiego z ormiańskich olimpijczyków, Vladimira Margaryana. Z kolei Bartosz Gołębiewski (75 kg) przegrał z najlepszym w ekipie gości, Armanem Darchinyanem. Wnioski wyciągnięte przez Polaka z wydarzeń piątkowego wieczoru powinny zaowocować już podczas Mistrzostw Starego Kontynentu. Twardy charakter pokazał w ringu Jan Sosnowski (91 kg), który zainkasował wiele mocnych ciosów utalentowanego Nareka Manasyana. Mimo to niezłomnie do ostatniego gongu walczył z nim o zwycięstwo.

ŚWIATOWA KONFRONTACJA BOKSU OLIMPIJSKIEGO
POLSKA – ARMENIA 14-6
[Kielce, 26 maja 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG: Jakub Słomiński WO.
52 KG: Maciej Jóźwik – Vahe Badalyan 3-0
56 KG: Jarosław Iwanow – Erik Petrosyan 3-0
60 KG: Adrian Kowal – Karen Tonakanyan 3-0
64 KG: Mateusz Polski – Hovhannes Bachkov 3-0
69 KG: Vladimir Margaryan – Damian Kiwior 2-1
75 KG: Daniel Adamiec – Yura Darabyan 3-0
75 KG: Arman Darchinyan – Bartosz Gołębiewski 3-0
91 KG: Narek Manasyan – Jan Sosnowski 3-0
+91 KG: Aleksander Stawirej – Gurgen Hovhanisyan 3-0

ODMŁODZONA EKIPA ARMENII PRZETESTUJE W KIELCACH BIAŁO-CZERWONYCH

bachkov

Jutro w Kielcach reprezentacja Polski seniorów po raz trzeci w tym roku stanie w szranki Światowej Konfrontacji Boksu Olimpijskiego. Tym razem Biało-czerwoni podejmą u siebie ekipę Armenii. Kibice, którzy zasiądą na trybunach hali MOSiR przy ul. Krakowskiej zobaczą 9 pojedynków w wagach od muszej (52 kg) do superciężkiej (+91 kg), ze zdublowaną kategorią średnią (75 kg), ale bez papierowej (49 kg) i półciężkiej (81 kg).

Z planowanej karty walk najciekawiej zapowiadają się rywalizacje tegorocznych mistrzów naszego kraju Mateusza Polskiego (64 kg) z ubiegłorocznym olimpijczykiem Hovhannesem Bachkovem (aktualny jeszcze ćwierćfinalista Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Europy – na zdjęciu) i Damiana Kiwiora (69 kg) z leworęcznym Vladimirem Margaryanem, który również ma za sobą start przed rokiem na IO w Rio de Janeiro.

Ormianie przyjadą do Kielc w odmłodzonym składzie m.in. z Vahe Badalyanem (52 kg – młodzieżowy wicemistrz Europy z 2015 r.), Erikiem Petrosyanem (56 kg – brązowy medalista Mistrzostw Europy kadetów z 2012 r.), czy Narekiem Manasyanem (91 kg – brązowy medalista Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich z Nanjing, Młodzieżowych Mistrzostw Świata z 2014 r. i Mistrzostw Europy kadetów).

Aktualnymi mistrzami Armenii są Badalyan (co ciekawe w wyższej wadze, do 56 kg), Karen Tonakanyan (60 kg) i Manasyan. Z kolei „średni” Armen Darchinyan podczas ubiegłorocznych mistrzostw Armenii zdobył srebrny medal w wadze do 69 kg.

Niestety w jutrzejszym meczu nie zobaczymy anonsowanych wcześniej Jakuba Słomińskiego (49 kg), Arkadiusza Szwedowicza oraz Igora Jakubowskiego (91 kg). W przypadku dwóch pierwszych nie dojechali ich przeciwnicy (w tym olimpijczyk Artur Hovhannisyan). Natomiast absencja Igora w kolejnym międzynarodowym starcie ma związek z leczoną przez niego kontuzją.

ZESTAW PAR MECZOWYCH

52 KG: Maciej Jóźwik – Vahe Badalyan
56 KG: Jarosław Iwanow – Erik Petrosyan
60 KG: Adrian Kowal – Karen Tonakanyan
64 KG: Mateusz Polski – Hovhannes Bachkov
69 KG: Damian Kiwior – Vladimir Margaryan
75 KG: Daniel Adamiec/Bartosz Gołębiewski – Yura Darabyan/Arman Darchinyan
91 KG: Jan Sosnowski – Narek Manasyan
+91 KG: Aleksander Stawirej – Gurgen Hovhanisyan

WŁODARCZYK LEPSZY OD GEVORA. ŚWIETNA WALKA RUNOWSKIEGO. DEBIUT „WIERZBY”

diablo01

To była gra o wysoką stawkę. Krzysztof Włodarczyk (53-3-1, 37 KO) i Noel Gevor (22-1, 10 KO) spotkali się w Poznaniu w ostatecznym eliminatorze do tronu federacji IBF wagi junior ciężkiej, ale również o prawo do startu w atrakcyjnym turnieju World Boxing Super Series z wielką pulą nagród.

Panowie nie narzucali wysokiego tempa, choć Niemiec cały czas pozostawał ruchliwy na nogach. Krzysiek wywierał pressing, ale nie wydłużał serii i nie poza kilkoma mocnymi prawymi na korpus nie potrafił dosięgnąć szczęki przeciwnika. W końcówce czwartej rundy Gevor złapał Polaka prawym krzyżowym w narożniku, na szczęście jednak bez większych szkód. Niemiec dobrze rozegrał również szóstą odsłonę. Czekał na Krzyska, przepuszczał jego akcje i wtedy szybko odpowiadał kombinacją dwóch-trzech ciosów. „Diablo” wrócił do gry trochę lepszym ósmym starciem. Podkręcił tempo i trafił prawym sierpowym przy linach. Poderwał się również w przedostatniej, jedenastej rundzie, ale nie mógł złamać ruchliwego i sprytnego przeciwnika. W ostatnich trzech minutach to Gevor pokazał się z lepszej strony i w napięciu oczekiwaliśmy na werdykt. Sędziowie stosunkiem głosów dwa do jednego opowiedzieli się za „Diablo” – 113:115, 116:112 i 115:114.

Patryk Szymański (18-0, 9 KO) dopisał do swojego rekordu znane nazwisko Rafała Jackiewicza (48-17-2, 22 KO), ale w drugiej walce z rzędu był zraniony i wydaje się, że na tym najwyższym poziomie odporność na ciosy może stanowić spory problem dla zawodnika z Konina. Pojedynek jeszcze na dobre się nie zaczął, a stary lis już był liczony. Szymański po podwójnym lewym strzelił prawym krzyżowym w okolice ucha. Na szczęście dla widowiska Rafał dzięki olbrzymiemu doświadczeniu przetrwał kryzys. Przewaga warunków fizycznych oraz siły były jednak zbyt duże. Patryk swoimi ciosami przebijał się przez szczelną zazwyczaj gardę Rafała, narzucał swój boks i nawet na moment nie pozwalał mu zbliżyć się do półdystansu. – Nie mogę go kurde złapać – mówił podirytowany Jackiewicz do Roberta Złotkowskiego przed trzecią odsłoną. W trzecim starciu Rafał rzeczywiście zaczął trafiać, jego problem polegał natomiast na tym, że nawet gdy trafił czysto, to na Patryku nie robiło to wrażenia. W drugą stronę natomiast każde uderzenie bolało. I nagle… Jackiewicz pokazał to, z czego znany był przez całą karierę. Przepuścił lewy prosty rywala i po odchyleniu natychmiast skontrował prawym krzyżowym. Szymański zatańczył, Jackiewicz poprawił jeszcze jednym prawym i byliśmy o krok od sensacji. Zabrakło trochę czasu. Rundę piątą wygrał Patryk, lecz obraz potyczki już znacznie się wyrównał. – Czekam na kontrę – mówił w narożniku Jackiewicz. – No OK, ale czekasz trochę za długo – ripostował jego szkoleniowiec. W szóstej rundzie byłego mistrza Europy dopadł chyba lekki kryzys, być może odłożyło się te kilkadziesiąt ciosów na korpus i stanął. Kiedy jednak zabrzmiał gong na siódmą, wyszedł odmieniony. I znów zranił przeciwnika kontrą w tempo. Szymański sprytnie sklinczował i za moment doszedł do siebie. Po równym ósmym starciu, w dziewiątym pełną kontrolę przejął młodszy Patryk. Żeby było śmieszniej i ciekawiej, to Rafał znów lepiej wyglądał na finiszu i złapał jeszcze dwoma efektownymi kontrami Szymańskiego. Oczywiście przegrał, ale i obnażył niedociągnięcia młodszego o szesnaście lat rodaka. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Patryka 95:92, 98:92 i 98:91.

To prawdopodobnie najlepsza walka w karierze Przemysława Runowskiego (15-0, 3 KO). Popularny „Kosiarz” w wielkim stylu odprawił przed czasem niepokonanego dotąd Alaina Cherveta (13-1-2, 10 KO). Szwajcar zaczął bardzo ostro, lecz Polak dobrą pracą nóg i szybkim lewym prostym skutecznie stopował jego zapały. A do tego od początku czyhał na kontrę akcją prawy na prawy. W pierwszej rundzie jeszcze się nie udało, za to w drugiej złapał rywala na kontrę prawym krzyżowym, posyłając go na deski. Chervet powstał na osiem i cofnął się na liny. Ale to był wieczór Przemka. Kilkadziesiąt sekund później kolejnym prawym krzyżowym doprowadził oponenta do drugiego nokdaunu. Pięć sekund przed końcem drugiego starcia Runowski – tym razem prawym sierpowym, wysłał przeciwnika na deski po raz trzeci i ostatni. Wygrana przez TKO i rozbudzone nadzieje na przyszłość.

To miał być jeden z ważniejszych debiutów w polskim boksie zawodowym od kilkunastu miesięcy. I nie zawiedliśmy się. Paweł Wierzbicki – wielokrotny mistrz Polski wagi super ciężkiej, srebrny medalista Mistrzostw Świata Juniorów, szybko odprawił pierwszego przeciwnika na ringach profesjonalnych. Naprzeciw podopiecznego Tomasza Potapczyka stanął silny fizyczny, ale dopiero zaczynający przygodę z boksem Paweł Sowik (0-2). Pięściarz z Sokółki zaczął spokojnie lewym prostym i mocnymi hakami na korpus, którymi omijał szczelną gardę rywala. A gdy już uśpił jego czujność, kombinacją prawy podbródkowy-prawy sierp doprowadził oponenta do liczenia. Ten powstał na osiem, a za moment zabrzmiał zbawienny gong na przerwę. Zaraz po niej było już jednak po wszystkim. Wierzbicki naruszył rywala prawym sierpowym na szczękę, doskoczył do zranionej ofiary i po kilku kolejnych bombach Sowik zawisł na linach. Sędzia Włodzimierz Kromka nawet nie liczył i w obawie przed ciężkim nokautem zastopował dalszą rywalizację.

Faworyt był jeden i nie zawiódł. Przemysław Zyśk (5-0, 2 KO) pokonał ambitnego, ale po prostu mało potrafiącego Tomasza Golucha (4-7, 2 KO). Podopieczny Fiodora Łapina i Łukasza Malinowskiego pod koniec drugiej minuty huknął lewym hakiem w okolice wątroby, po którym rywal z grymasem bólu boksował aż do przerwy. W drugiej rundzie Zyśk kombinacją lewy-prawy dwukrotnie doprowadził przeciwnika do nokdaunu i choć Goluch wstawał, to na pół minuty przed końcem drugiej odsłony arbiter zdecydował się zastopować nierówny pojedynek.

Kamil Gardzielik (3-0, 1 KO) przeżył chwilę grozy, lecz wybrnął z opresji obronną ręką i pokonał słabszego technicznie, za to silniejszego fizycznie Przemysława Gorgonia (3-1, 1 KO). Dwukrotny mistrz kraju wagi średniej – bez wątpienia faworyt na papierze, wyszedł do ringu jakby zaspany, nierozgrzany, i dał się kilka razy złapać prawym sierpem ponad lewą ręką. Na minutę przed końcem pierwszej rundy dla odmiany lewy sierp Przemka posłał niespodziewanie Kamila na deski! Ten jednak szybko się poderwał i opanował kryzys, a w drugim starciu przejął kontrolę nad pojedynkiem. W trzecim przeważał już bardzo wyraźnie, bijąc celnie z daleka prawym na korpus na zmianę z prawym krzyżowym na górę. Dokładał do tego groźny prawym podbródkowy, gdy Gorgoń starał się skrócić dystans. Gdy zabrzmiał ostatni gong, werdykt mógł być tylko jeden – 38:37 dla Gardzielika. I na szczęście każdy z sędziów tak właśnie typował.

Wcześniej Aleksander Strecki (4-0, 2 KO) w ładnym stylu odprawił przed czasem Andrieja Abramenkę (20-9-2, 4 KO). Już w pierwszej odsłonie ciosami na korpus doprowadził Białorusina dwukrotnie do liczenia, a w drugiej dokończył dzieła zniszczenia.

źródło: bokser.org

HOLENDRZY NAJLEPSI W FINAŁACH 34 MTB. IM. F. STAMMA. „ZŁOTY” MATEUSZ KOSTECKI

mateusz_kostecki_desant

Organizatorzy tegorocznego 34. Międzynarodowego Turnieju im. Feliksa Stamma stanęli na wysokości zadania, serwując kibicom znakomicie podane, efektowne widowisko. W warszawskiej hali Torwar znów słychać było bokserski gong, a w ringu zobaczyliśmy 20 najlepszych pięściarzy i 10 najlepszych pięściarek turnieju, którzy zaprezentowali interesujący boks. Nas najbardziej ucieszył triumf Mateusza Kosteckiego (69 kg – na zdjęciu), który jako jedyny z Biało-Czerwonych zwyciężył w finale. Ale de facto „zwycięzców” było co najmniej dwóch, bo przecież Adrian Kowal (60 kg) stoczył porywający bój z wicemistrzem olimpijskim Sofiane Oumiha i mimo iż po jego zakończeniu do góry powędrowała ręka Francuza, pięściarz z Lublina mógł czuć się wygranym tych zawodów.

Trener reprezentacji Polski, Karol Chabros, ma ciekawy materiał do analizy, bo w całym turnieju jego zawodnicy stoczyli aż 30 walk z zagranicznymi rywalami, z których wygrali 13 i przegrali 17. Kształtuje się zatem w głowie naszego szkoleniowca ostateczny skład drużyny, którą zabierze do Charkowa na Mistrzostwa Europy, jakże ważne w kontekście Mistrzostw Świata w Hamburgu. Kibiców, którzy zapewne mieli apetyt na więcej finałowych zwycięstw, cieszy triumf Mateusza Kosteckiego, którego w ub. roku pozbawiono szansy walki o przepustkę olimpijską na turnieju w wenezuelskim Vargas.

„Kostek” (a właściwie jego wysoka forma) to nie jedyne odkrycie turnieju. Świetnie w rywalizację „średnich” włączył się najbardziej zapracowany zawodnik polskiej drużyny, Stanisław Gibadło (75 kg), który aż czterokrotnie stawał w ringu i niewiele brakowało, by pokonał w finale doświadczonego i niewygodnego w boksowaniu Holendra Maxa van der Pasa. Właśnie pięściarze ‚Oranje” wywalczyli najwięcej turniejowych złotych medali (3), wyprzedzając Francję i Kazachstan (po 2).

Wśród pań najlepsze wrażenie wywarła na wszystkich weteranka światowych ringów, 37-letnia Finka Mira Potkonen. Brązowa medalistka olimpijska z Rio de Janeiro nie zamierza wieszać rękawic na kołku i postawiła sobie za cel zdobycie złota na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Nie mniej nadziei na taki sukces mają Turcy, którzy począwszy od warszawskiego turnieju będą przez trzy kolejne lata promować talent swojej gwiazdy Busenaz Surmeneli, dla której zwycięstwo w 34. MTB im. Feliksa Stamma jest największym sukcesem w trwającej dopiero piąty miesiąc seniorskiej karierze.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [Warszawa, 6 maja 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

KOBIETY
51 KG Virginia Fuchs (USA) – Busenaz Cakiroglu (Turcja) 5-0
57 KG Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Wendy Casey (USA) 5-0
60 KG Mira Potkonen (Finlandia) – Natalia Shadrina (Rosja) 5-0
69 KG Nadine Apetz (Niemcy) – Shahla Allakhverdieva (Azerbejdżan) 5-0
75 KG Busenaz Surmeneli (Turcja) – Maily Nicar (Francja) 5-0

MĘŻCZYŹNI
49 KG Shalkar Aikhynbay (Kazachstan) – Jakub Słomiński (Polska) 5-0
52 KG David Alaverdian (Izrael) – Maciej Jóźwik (Polska) 5-0
56 KG Jordan Fernandez (Francja) – Jarosław Iwanow (Polska) 5-0
60 KG Sofiane Oumiha (Francja) – Adrian Kowal (Polska) 5-0
64 KG Askar Erubek (Kazachstan) – Wahid Hambli (Francja) 4-1
69 KG Mateusz Kostecki (Polska) – Kieran Molloy (Irlandia) 3-1
75 KG Max Van Der Pas (Holandia) - Stanisław Gibadło (Polska) 3-2
81 KG Peter Mullenberg (Holandia) – Arkadiusz Szwedowicz (Polska) 5-0
91 KG Roy Korving (Holandia) – Erik Tlkanec (Słowacja) 5-0
+91 KG Joseph Goodall (Australia) – Aleksander Stawirej (Polska) 4-1

AŻ 8 POLSKICH SZANS NA ZWYCIĘSTWA W FINAŁACH 34. MTB. IM. FELIKSA STAMMA

Szwedowicz_bundesliga

Aż osiem szans na zwycięstwa w finałach 34. Międzynarodowego Turnieju im. Feliksa Stamma będą mieli jutro reprezentanci Polski. W II serii walk półfinałowych, które zakończyły się w warszawskim Hotelu „Airport Okęcie” swoje pojedynki wygrali Mateusz Kostecki (69 kg), Stanisław Gibadło (75 kg), Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) i Aleksander Stawirej (+91 kg).

Najcięższy pojedynek stoczył Mateusz Kostecki, pokonując niejednogłośnie na punkty (3-2) po bardzo wyrównanym i trudnym do punktowania boju dotychczasowego lidera tej kategorii i tegorocznego mistrza Polski, Damiana Kiwiora. Trwa świetna passa drugiego po Kosteckim komandosa, czyli Stanisława Gibadło. Dzisiaj pięściarz niedawno boksujący w barwach Carbo Gliwice wygrał (4-1) trzecią turniejową walkę, tym razem z wicemistrzem Szkocji Darrenem Johnstone`em. Ładny dla oka boks oparty na technice, timingu i wzorowej pracy nóg pokazał Arkadiusz Szwedowicz. Jego rywal, wicemistrz Szwecji Denis Kauffer, nie był w stanie nadążyć za szczecinianinem i nie zdołał zrobić użytku ze sporej tężyzny fizycznej. W końcu Aleksander Stawirej zebrał kolejną porcję ringowego doświadczenia z twardym oraz nieustępliwym mistrzem Norwegii, Simenem Nysaetherem.

Jutro w hali Torwar podopiecznych trenera Karola Chabrosa zobaczymy w 8 z 10 pojedynków finałowych. Najmocniejszych rywali mają Adrian Kowal (60 kg), Gibadło i Szwedowicz, ale dla każdego z Polaków będzie to bezcenna próba przed najważniejszymi w tym roku startami, czyli Mistrzostwami Europy w Charkowie oraz – miejmy nadzieję – Mistrzostwami Świata w Hamburgu.

WYNIKI II SERII WALK PÓŁFINAŁOWYCH [Warszawa, 5 maja 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

69 KG
Mateusz Kostecki (Polska)Damian Kiwior (Polska) 3-2
Kieran Molloy (Irlandia) – Garnik Papikyan (Armenia) 5-0

75 KG
Stanisław Gibadło (Polska) – Darren Johnstone (Szkocja) 4-1
Max Van Der Pas (Holandia) – Viktor Murashkin (Białoruś) 5-0

81 KG
Arkadiusz Szwedowicz (Polska) – Denis Kauffer (Szwecja) 4-1
Peter Mullenberg (Holandia) – Bek Nurmagabet (Kazachstan) 3-2

+91 KG
Aleksander Stawirej (Polska) – Simen Nysaether (Norwegia)  3-2
Joseph Goodall (Australia) – Djamili Dine Aboudou (Francja) 3-2

ZESTAW PAR FINAŁOWYCH

49 KG Jakub Słomiński (Polska) – Shalkar Aikhynbay (Kazachstan)
52 KG Maciej Jóźwik (Polska) – David Alaverdian (Izrael)
56 KG Jarosław Iwanow (Polska) – Jordan Fernandez (Francja)
60 KG Adrian Kowal (Polska) – Sofiane Oumiha (Francja)
64 KG Wahid Hambli (Francja) – Askar Erubek (Kazachstan)
69 KG Mateusz Kostecki (Polska) – Kieran Molloy (Irlandia)
75 KG Stanisław Gibadło (Polska) – Max Van Der Pas (Holandia)
81 KG Arkadiusz Szwedowicz (Polska) – Peter Mullenberg (Holandia)
91 KG Roy Korving (Holandia) – Erik Tlkanec (Słowacja)
+91 KG Aleksander Stawirej (Polska) – Joseph Goodall (Australia)

HISTORYCZNA „KLAPA” POLEK W 34. MTB. IM. FELIKSA STAMMA

rygielska_schwer

Po raz ósmy w ramach Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma rywalizują kobiety. Po raz pierwszy miało to miejsce w 2010 roku, kiedy to zwycięstwa w Warszawie odniosły Karolina Michalczuk (51 kg), Karolina Graczyk (60 kg) i Lidia Fidura (75 kg). Od tamtego czasu nasze panie zanotowały 16 kolejnych finałowych zwycięstw, w czym największy udział miały wspomniane Fidura (5 triumfów) i Michalczuk (4 zwycięstwa). Niestety w tym roku ta statystyka nie zostanie poprawiona, bo po raz pierwszy w historii Biało-Czerwone nie tylko nie staną na najwyższym stopniu podium ale i nie zaboksują w finale.

W II serii półfinałów 34. MTB im. Feliksa Stamma wystąpiły dwie podopieczne trenera Marka WęgierskiegoSandra Kruk i Aneta Rygielska (obie 57 kg). Liczyliśmy, że przynajmniej jednej z nich uda się przekonać do swojego boksu sędziów, ale rzeczywistość okazała sie bardziej surowa. Mimo ambitnej postawy obie zeszły z ringu pokonane. Kruk przegrała (0-5) z doskonale boksującą technicznie i lotną na nogach Ukrainką z azerskim paszportem, Anną Alimardanovą, która bodaj po raz pierwszy zaboksowała w limicie wagi piórkowej. Z kolei Rygielska dała sobie narzucić chaotyczny styl walki mniej od niej doświadczonej (choć już 32-letniej!) Amerykanki Wendy Casey i po równym boju przegrała z nią niejednogłośnie na punkty (1-4).

Tak, więc ostateczny bilans Polek w Warszawie to 5 zwycięstwa i 8 porażek. Jutro w hali Torwar na najniższym stopniu podium zobaczymy Sandrę Kruk i Anetę Rygielską (obie w 57 kg) i Karolinę Koszewską (75 kg).

WYNIKI II SERII WALK PÓŁFINAŁOWYCH [Warszawa, 5 maja 2017 roku - na pierwszym miejscu zwyciężczynie]

51 KG
Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Vassila Lkhadiri (Francja) 5-0
Virginia Fuchs (USA) – Katrin Noren (Szwecja) 5-0

57 KG
Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Sandra Kruk (Polska) 5-0
Wendy Casey (USA) - Aneta Rygielska (Polska) 4-1

60 KG
Natalia Shadrina (Rosja) – Yulia Tsiplakova (Ukraina) 5-0
Mira Potkonen (Finlandia) – Mikaela Mayer (USA) 5-0

ZESTAW PAR FINAŁOWYCH

51 KG Busenaz Cakiroglu (Turcja) – Virginia Fuchs (USA)
57 KG Anna Alimardanova (Azerbejdżan) – Wendy Casey (USA)
60 KG Natalia Shadrina (Rosja) – Mira Potkonen (Finlandia)
69 KG Shahla Allakhverdieva (Azerbejdżan) – Nadine Apetz (Niemcy)
75 KG Busenaz Surmeneli (Turcja) – Maily Nicar (Francja)

TRZY ZWYCIĘSTWA POLAKÓW W I SERII PÓŁFINAŁÓW 34. MTB IM. FELIKSA STAMMA

słomiński

Bardzo dobry boks zaprezentowali reprezentanci Polski w I serii półfinałów 34. Międzynarodowego Turnieju im. Feliksa Stamma. Z czwórki podopiecznych trenera Karola Chabrosa swoje walki wygrali Jakub Słomiński (49 kg – na zdjęciu), Jarosław Iwanow (56 kg) i Adrian Kowal (60 kg) ale na słowa uznania zasłużyli także Dorian Mospinek (49 kg) i szczególnie Mateusz Polski (64 kg), którzy musieli zejść z ringu pokonani.

Jakub Słomiński zastopował w 2. starciu przez RSC (po trzech liczeniach) walczącego z odwrotnej pozycji miniaturowego mistrza Armenii Gaspara Babalkayana. Z kolei Jarosław Iwanow udzielił brązowemu medaliście mistrzostw Irlandii, Casey`owi Mylesowi, lekcji technicznego boksu, wygrywając pewnie na punkty. W końcu Adrian Kowal ambitnym finiszem zapewnił sobie niejednogłośne zwycięstwo (3-2) nad niezłym Finem Arslanem Khatajevem.

Niestety nie wszystkich sędziów przekonał do siebie dzisiaj swoim boksem Mateusz Polski, który stoczył bardzo efektowny pojedynek z Wahidem Hambli i wydawało się, że po zakończeniu walki to jego ręka powędruje w górę. Niestety 3 z 5 sędziów opowiedziało się za wicemistrzem Francji. Piąty z Polaków, Dorian Mospinek, zaliczył natomiast pierwszą poważną lekcję międzynarodowego boksu, przegrywając z brązowym medalistą mistrzostw Kazachstanu, Shalkarem Aikynbayem.

Tak, więc w jutrzejszych finałach zobaczymy co najmniej czterech Polaków. Do Macieja Jóźwika (52 kg) dołączyli już trzej koledzy z kadry. Słomiński zmierzy się ze wspomnianym Aikynbayem, Iwanow z Francuzem Jordanem Fernandezem, zaś Kowal z wicemistrzem olimpijskim z Rio de Janeiro, Francuzem Sofiane Oumiha.

WYNIKI I SERII WALK PÓŁFINAŁOWYCH [Warszawa, 5 maja 2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Jakub Słomiński (Polska) – Gaspar Babalkayan (Armenia) RSC 2
Shalkar Aikhynbay (Kazachstan) – Dorian Mospinek (Polska) 5-0

56 KG
Jarosław Iwanow (Polska) – Casey Myles (Irlandia) 5-0
Jordan Fernandez (Francja) – Villiam Tanko (Słowacja) 5-0

60 KG
Adrian Kowal (Polska) – Arslan Khatajev (Finlandia) 3-2
Sofiane Oumiha (Francja) – Harry Garside (Australia) 5-0

64 KG
Wahid Hambli (Francja) – Mateusz Polski (Polska) 3-2
Askar Erubek (Kazachstan) – Yohannes Berhane (Szwecja) 4-1

91 KG
Roy Korving (Holandia) – Paul Omba Biongolo (Francja) 5-0
Erik Tlkanec (Słowacja) – Scott Forrest (Szkocja) 5-0

« Older Entries