Tag Archives: Tomasz Jabłoński

TOP 95 POLSKA (SENIORZY) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2016 ROK

top95_2016

Kolej na coroczny ranking najlepszych polskich pięściarzy TOP 95 POLSKA (SENIORZY-ELITE), którzy w 2016 roku startowali w zawodach boksu olimpijskiego. Wśród liderów mojego zestawienia znajduje się 7 mistrzów Polski seniorów z Sokółki oraz 6 złotych medalistów mistrzostw kraju do lat 23. Liderami swoich kategorii zostali także nasi dwaj olimpijczycy – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg) – mimo iż w ub. roku zabrakło ich w rywalizacji krajowej, a od sierpnia leczyli swoje kontuzje i mniejsze urazy.

W pięciu kategoriach wagowych wyłonienie liderów nie budziło najmniejszych wątpliwości, gdyż zarówno Jakub Słomiński (49 kg), jak i Maciej Jóźwik (52 kg), Adrian Kowal (56 kg), Damian Kiwior (69 kg) oraz Paweł Wierzbicki (+91 kg) wywalczyli dublety, czyli złote medale obu turniejów (Człopa i Sokółka) o Mistrzostwo Polski.

Największy dylemat, związany z wyłonieniem lidera miałem w wadze z limitem 64 kg, w której do zwycięstwa aspirowało trzech kadrowiczów: Dawid Michelus, Mateusz Polski i Łukasz Niemczyk. O tym, że na pierwszym miejscu postawiłem Dawida zadecydowało zdobycie przez elblążanina złotego medalu Mistrzostw Polski seniorów. Mateusz (złoty medalista z Człopy) niestety w Sokółce nie zaboksował, przez co znalazł się pozycję niżej. Doceniam poziom Łukasza i jego zwycięstwo nad Dawidem, odniesione w Człopie, ale pamiętam też o jego finałowej porażce z Mateuszem oraz udanym rewanżu Michelusa w finale seniorskich Mistrzostw Polski.

W wadze lekkiej (60 kg) liderem jest mistrz Polski do lat 23, Radomir Obruśniak, który w Człopie wygrał z późniejszym złotym medalista z Sokółki, Karolem Łapawą. Gdyby zawodnik z Karlina pojechał do Sokółki być może stanąłby w finale do niezwykle ciekawie się zapowiadającej walki rewanżowej z Karolem, który został przeze mnie wyróżniony za Najlepszy Debiut Seniorski ub. roku.

Tradycyjnie wyrównana jest czołówka wagi półciężkiej (81 kg). W tym roku na jej czele znalazł się Mistrz Polski seniorów, Arkadiusz Szwedowicz – zarazem wicemistrz kraju do lat 23 – wyprzedzając Mateusz Tryca, któremu tak niewiele zabrakło, by awansować do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Cieszy poziom jak prezentują Mateusz Goiński, Łukasz Stanioch i najmłodszy z nich Jakub Kasprzak, bo ich rywalizacja daje gwarancję wyłonienia pełnowartościowego reprezentanta Polski na najważniejsze zawody 2017 roku.

TOP 95 POLSKA (SENIORZY) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2016 ROK

49 KG: JAKUB SŁOMIŃSKI

1 Jakub Słomiński (Wda Świecie)
2 Dawid Jagodziński (Astoria Bydgoszcz)
3 Dorian Mospinek (BKS Skorpion szczecin)
4 Mariusz Koch (RKS Łódź)
5 Damian Jóźwiszyn (GUKS carbo Gliwice)
6 Jakub Zając (Boxing Team Wałcz)
7 Karol Świderski (RUSHH Kielce)
8 Sebastian Walas (Boxing Team Wałcz)

52 KG: MACIEJ JÓŹWIK

1 Maciej Jóźwik (BKS Skorpion Szczecin)
2 Kacper Harkawy (BKS Skorpion Szczecin)
3 Sebastian Węgłowski (Broń Radom)
4 Sebastian Bartnik (Czarni Słupsk)
5 Karol Kirpsza (UKS Boxing Sokółka)
6 Artur Jaroszewicz (Fenix Warszawa)
7 Krzysztof Rydyński (BKS Olimp Szczecin)

56 KG: ADRIAN KOWAL

1 Adrian Kowal (BKS Olimp Lublin)
2 Jarosław Iwanow (Wisła Kraków)
3 Tomasz Resól (BKS Skorpion Szczecin)
4 Sebastian Gierada (KSZO Ostrowiec Św.)
5 Grzegorz Brynda (UKS Kontra Elbląg)
6 Marcin Hejosz (Copacabana Konin)
7 Denis Grzesiak (BKS Skorpion Szczecin)
8 Norbert Borzęcki (NOSiR Nowy Dwór Maz.)
9 Sebastian Murias (UKS Gimnasion Boguchwała)
10 Marcin Kacprowicz (NOSiR Nowy Dwór Maz.)

60 KG: RADOMIR OBRUŚNIAK

1 Radomir Obruśniak (KSW Róża Karlino)
2 Karol Łapawa (Sporty Walki Gostyń)
3 Mateusz Ptasiński (Magic Boxing Brzesko)
4 Tomasz Smerdel (BKS Olimp Lublin)
5 Andrzej Wasilewski (UKS Kontra Elbląg)
6 Kordian Wyciszkiewicz (06 Kleofas Katowice)
7 Tomasz Karyś (RUSHH Kielce)
8 Jakub Kras (PTB Tiger Tarnów)
9 Patryk Trochimiak (DOZB Wrocław)
10 Bolesław Guzek (UKS Morsy Dębica)

64 KG: DAWID MICHELUS

1 Dawid Michelus (UKS Kontra Elbląg)
2 Mateusz Polski (KSW Róża Karlino)
3 Łukasz Niemczyk (Champion Chojnów)
4 Sebastian Konsek (RMKS Rybnik)
5 Rafał Grabowski (RKB Boxing Radom)
6 Krystian Sielawa (Hetman Białystok)
7 Filip Wąchała (SAKO Gdańsk)
8 Paweł Piotrowski (Sokół Piła)
9 Aleksander Jasiewicz (Shogun Mysłowice)
10 Jakub Dobrzyński (Legia FC Warszawa)

69 KG: DAMIAN KWIOR

1 Damian Kiwior (Tiger Tarnów)
2 Rafał Perczyński (Akademia Walki Warszawa)
3 Mateusz Kostecki (WKS Desant Kraków)
4 Kamil Holka (BKS Orkan Gorzów Wlkp.)
5 Maksymilian Gibadło (GUKS Carbo Gliwice)
6 Damian Falecki (KSZO Ostrowiec Św.)
7 Damian Cieślik (Sparta Kraśnik)
8 Mateusz Kłos (Boks Team Oława)
9 Ireneusz Wojtasiński (UKS Adrenalina Wrocław)
10 Kamil Urbański (Gwardia Wrocław)

75 KG: TOMASZ JABŁOŃSKI

1 Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk)
2 Daniel Adamiec (RUSHH Kielce)
3 Szymon Hamerski (Zawisza Bydgoszcz)
4 Bartosz Gołębiewski (RUSHH Kielce)
5 Stanisław Gibadło (GUKS Carbo Gliwice)
6 Dariusz Wilk (RKS Łódź)
7 Kamil Ziemek (UKS Champion Ostrołęka)
8 Rafał Pląder (WKS Desant Kraków)
9 Aleksander Smołka (UKS Śląsk Ruda Śląska)
10 Filip Ptasiński (Magic Boxing Brzesko)

81 KG: ARKADIUSZ SZWEDOWICZ

1 Arkadiusz Szwedowicz (Skorpion Szczecin)
2 Mateusz Tryc (Hetman Białystok)
3 Mateusz Goiński (Zagłębie Konin)
4 Łukasz Stanioch (Skorpion Szczecin)
5 Jakub Kasprzak (Boks Poznań)
6 Przemysław Kulig (Copacabana Konin)
7 Konrad Kozłowski (FC Koszalin)
8 Sebastian Rembecki (Górnik Wieliczka)
9 Adam Pawłowski (Uniwersytet Opolski)
10 Dominik Kaciupa (BKS Skorpion Szczecin)

91 KG: IGOR JAKUBOWSKI

1 Igor Jakubowski (Zagłębie Konin)
2 Tomasz Bohdanowicz (BKS Orkan Gorzów Wlkp.)
3 Adam Balski (DKB Dzierżoniów)
4 Jan Sosnowski (Astoria Bydgoszcz)
5 Bartłomiej Krasuski (Broń Radom)
6 Andrzej Szkuta (UKS Boxing Sokółka)
7 Mateusz Kowalczyk (06 Kleofas Katowice)
8 Krzysztof Twardowski (Golden Team Nowy Sącz)
9 Damian Pasiek (UKS Śląsk Ruda Śląska)
10 Mateusz Cielepała (Bombardier Wrocław)

+91 KG: PAWEŁ WIERZBICKI

1 Paweł Wierzbicki (UKS Boxing Sokółka)
2 Mateusz Figiel (Hetman Białystok)
3 Roger Hryniuk (Cristal Białystok)
4 Kamil Mroczkowski (Champion Chojnów)
5 Kamil Bodzioch (BKS Red Fighters Jelenia Góra)
6 Patryk Brzeski (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki)
7 Marcin Śnitko (Tygrys Elbląg)
8 Miłosz Wodecki (LKS Myszków)
9 Maciej Żurakowski (Legia FC Warszawa)
10 Artur Bulik (Legenda Jarosław)

Opracował: Jarosław Drozd

SZEF SAKO GDAŃSK CHCE WALKI JABŁOŃSKIEGO Z ZAWODOWCEM Z GRUPY SFERIS KNOCKOUT PROMOTIONS

pantera04

Marek Chrobak, prezes i trener gdańskiego klubu SAKO, chciałby doprowadzić do konfrontacji swojego podopiecznego, Tomasza Jabłońskiego (75 kg) z dowolnym pięściarzem z zawodowej grupy Sferis KnockOut Promotions, który boksuje w limicie wagi średniej. To efekt niedawnego wywiadu, udzielonemu serwisowi boxing.pl, w którym promotor Andrzej Wasilewski skrytykował sposób, w jakim Jabłoński przygotowywał się do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro.

W związku z powyższym Marek Chrobak wystosował list otwarty do Andrzeja Wasilewskiego, w którym jasno przedstawia swoje propozycje. Do ewentualnej walki Tomasza Jabłońskiego z zawodowcem z grupy Sferis KnockOut Promotions mogłoby dojść – jak proponuje szef SAKO – na przełomie kwietnia i maja 2017 roku w formule 8-10 rund, pod warunkiem, że oficjalne ważenie odbyłoby się w dniu walki.

Z kim miałby ewentualnie rywalizować Tomasz Jabłoński? Najwyżej notowanymi polskimi zawodowcami wagi średniej są promowani przez Andrzeja Wasilewskiego Maciej Sulęcki i Kamil Szeremeta. Z tym drugim gdynianin skutecznie rywalizował na ringu w boksie olimpijskim, wygrywając dwa z trzech pojedynków. W najważniejszym, w marcu 2012 roku, wypunktował go w finale Mistrzostw Polski w Poznaniu.

Zdaniem szefa SAKO dystans 8-10 rund nie będzie stanowił przeszkody dla Jabłońskiego, który od 2012 roku stoczył 16 pojedynków pięciorundowych w ramach rozgrywek World Series of Boxing. Nie jest także tajemnicą, że kapitan „Husarii” przymierzany jest do startu w formule AIBA Pro Boxing, czyli boksu zawodowego pod egidą AIBA (Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego), w której rywalizacja odbywa się na dystansie 6, 8, 10 i 12 rund.

Wypowiedź Andrzeja Wasilewskiego dla boxing.pl z dnia 18 sierpnia 2016 roku dotycząca startu Polaków w Rio de Janeiro:

„Panie Redaktorze, co do Rio to ja nie chciałbym kopać leżącego. Śledziliśmy jednak z daleka przygotowania do igrzysk, sposób prowadzenia ich i była to po prostu czysta amatorka. Gdyby pojechało pięciu, to pięciu by odpadło. Jak nie w pierwszej walce, to w drugiej. To nie miało prawa się udać. [...] Trener Zbyszek Raubo to mój wieloletni bokserski przyjaciel, ale jego metody szkoleniowe dziś się już nie sprawdzają. Zbyszek powinien jeździć po świecie, uczyć się, mieć otwarty umysł. Jego warsztat dziś odstaje od reszty świata. Mam do niego wielki szacunek, współpracowaliśmy, nawet kiedyś uczył mnie boksu, ale wszystko idzie do przodu, trzeba się uczyć i wiele rzeczy zmieniać. Słyszałem o sparingach Tomasza Jabłońskiego z Krzysiem Kopytkiem i Kamilem Szeremetą. Nasi chłopcy byli na obozie siłowym w górach, a ten facet jechał na igrzyska olimpijskie… Z całym szacunkiem, ale będąc tak przygotowanym nie miał żadnych szans, by coś w Rio wygrać. Przeszedłby pierwszą rundę, to odpadłby w drugiej. Igor Jakubowski w drugiej walce trafiłby na Savona z Kuby. Tam pewnie skończyłoby się czasówką [...].

List otwarty Marka Chrobaka do Andrzeja Wasilewskiego z dnia 27 sierpnia 2016 roku

Gdańsk, 27.08.2016

Szanowny Panie Andrzeju Wasilewski,

Jako osoba bezpośrednio zajmująca się przygotowaniem Tomasza Jabłońskiego do Igrzysk Olimpijskich w Rio chciałbym odnieść się do Pańskich słów na ten temat znalezionych w wywiadzie, którego udzielił Pan portalowi boxing.pl. Zasadnicza część wypowiedzi na temat boksu amatorskiego dotyczy bałaganu w PZB oraz Pańskich aspiracji na stanowisko prezesa. Tego nie zamierzam komentować, ponieważ to nie polityką się zajmuję, lecz boksem. Uważam jednak, że czytelnikom należą się słowa sprostowania jeśli chodzi o same przygotowania do Igrzysk, ponieważ niechybnie wprowadził ich Pan w błąd.

Chciałbym zacząć od tego, że zajmujemy się boksem AMATORSKIM, więc określenie naszych przygotowań jako „czystej amatorki” było dość niefortunne i zasadniczo nie okazało się tak obraźliwe jak, odnoszę wrażenie, miało być. Ciekawi mnie również ile z naszych amatorskich planów treningowych faktycznie Pan widział i jak bardzo dogłębnie jest Pan z nimi zaznajomiony żeby sprawiedliwie je oceniać i komentować?

Następnie chciałbym odnieść się do wypowiedzi: „Słyszałem o sparingach Tomasza Jabłońskiego z Krzysiem Kopytkiem i Kamilem Szeremetą. Nasi chłopcy byli na obozie siłowym w górach, a ten facet jechał na igrzyska olimpijskie… Z całym szacunkiem, ale będąc tak przygotowanym nie miał żadnych szans, by coś w Rio wygrać”. Po pierwsze, chciałbym zwrócić uwagę na fakt zarówno gala w Międzyzdrojach, do której przygotowywali się Pańscy chłopcy, jak i finał Igrzysk Olimpijskich, do których przygotowywał się nasz facet miały miejsce 20.08.2016. Co więcej, Pan słyszał, ja widziałem.

Mając świadomość, że na temat metod przygotowywania zawodników możemy dyskutować do upadłego, natomiast wynik jest kwestią bezsporną wychodzę do Pana z bardzo konkretną propozycją. Proponuję konfrontację: efekt naszych nieudolnych, amatorskich szkoleń w postaci Tomasza Jabłońskiego vs. produkt profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia (oczywiście w wadze do 75 kg). Walka ta mogłaby się odbyć w odpowiadającej Wam zawodowej formie (tj. 8-10 rund według Waszego uznania) już na przełomie kwietnia i maja. Jedynym warunkiem postawionym z naszej strony jest to, że oficjalne ważenie miałoby się odbyć w dniu walki. Jeśli jest Pan na tyle odważny aby podjąć rękawicę proszę o kontakt.

Z poważaniem
Marek Chrobak
e-mail: sakogd@gmail.com
tel.: 783 999 001

IO W RIO DE JANEIRO: TOMASZ JABŁOŃSKI PODZIELIŁ LOS IGORA JAKUBOWSKIEGO

28848783336_fce6953c21_b

Niestety nie mamy już swojego reprezentanta w turnieju bokserskim Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wczoraj późnym wieczorem Tomasz Jabłoński (75 kg) uległ niejednogłośnie na punkty (1-2) Australijczykowi Danielowi Lewisowi i jako drugi po Igorze Jakubowskim Polak odpadł z rywalizacji.

Mimo iż pojedynek był wyrównany, to optycznie inicjatywa należała w nim do Polaka, który wygrał pierwsze starcie i po wyrównanej drugiej odsłonie, na pewno był aktywniejszy w ostatniej rundzie. Niestety jego przewagę dostrzegł jedynie arbiter z Uzbekistanu Jasurbek Kurbanov punktując 29-28 dla Tomasza. Zarówno sędzina z Algierii Kheira Sidi Yakoub, jak i Uderi Kirigena ze Sri Lanki wyżej ocenili defensywne akcje i kontry Lewisa, dając mu przewagę w 2 z 3 rund (dwa razy po 29-28).

Tak, więc po raz kolejny nie udało się przełamać medalowej niemocy naszych pięściarzy, którzy od 7 sierpnia 1992 roku, kiedy Wojciech Bartnik (81 kg) przegrał w półfinale Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie z Niemcem Torstenem Mayem, czekają na medal olimpijski. Dodajmy, że ostatnie zwycięstwo na olimpijskim ringu odniósł Łukasz Maszczyk (48 kg). Było to niemal 8 lat temu, 16 sierpnia 2008 roku, podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Polak wygrał wówczas małymi punktami przy remisie 5-5 z Namibijczykiem Japhetem Uutoni.

ANALIZA SZANS TOMASZA JABŁOŃSKIEGO W TURNIEJU OLIMPIJSKIM W RIO DE JANEIRO

pantera_atyrau

Tylko 2 dni dzielą nas od losowania turnieju bokserskiego Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. W gronie 250 zawodników, którzy staną do walki o 10 kompletów medali jest dwóch reprezentantów Polski – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Jak wygląda układ sił w ich kategoriach wagowych? Kto wydaje się być faworytem olimpijskich zmagań? Jakie szanse mają Biało-Czerwoni?

Na pewno obaj nasi zawodnicy nie mają raczej szans na rozstawienie. Wyklucza to światowy ranking AIBA, w którym Polacy są sklasyfikowani poza pierwszą „15″ (Jabłoński zajmuje 22. miejsce, zaś Jakubowski jest 16). W przypadku zawodnika SAKO Gdańsk jego rywalami będzie 27 zawodników, zaś pięściarz Zagłębia Konin jest jednym z 18 startujących w Rio „ciężkich”.

Kto „na papierze” wydaje się być faworytem turnieju w wagach średniej i ciężkiej? W pierwszej grupie bezsprzecznie 23-letni Kubańczyk Arlen Lopez. Co ciekawe aktualny mistrz świata w tym roku boksował tylko w lidze World Series of Boxing, ale odniósł tam same zwycięstwa (sześć) przed czasem i wraz z Cuba Domadores po raz wtóry triumfował w całych rozgrywkach.

Zawodnik z „Gorącej Wyspy” czyni z roku na rok coraz większe postępy. Bokserskiej publiczności w swoim kraju dał sie poznać już jako 16-latek, pokonując niespodziewanie w 2009 roku podczas Mitingu Kida Chocolate w Hawanie ówczesnego seniora, Lorenzo Sotomayora, który dzisiaj jest jedną z gwiazd olimpijskiej drużyny Azerbejdżanu. W wieku 17 lat wygrał z Brazylijczykiem Evertonem Lopesem, który kilkanaście miesięcy później został w Baku mistrzem świata seniorów. Wówczas Lopez ważył 57-60 kg, ale od 2013 roku – po występach w kolejnych dywizjach – boksuje w limicie wagi średniej.

Arlen Lopez w ciągu ostatnich 7 lat przegrał jednak 19 pojedynków, z czego aż 14 w swoim kraju! Z zagranicznych rywali pokonali go jedynie Ukrainiec Oleg Neklyudov (w ćwierćfinale Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Baku w limicie 60 kg), Kazach Zhanibek Alimkhanuly, Rosjanin Artem Chebotarev (obaj w 2014 roku), Uzbek Hurshid Normatov oraz inny Kazach Meirim Nursultanov (obaj w 2015 roku). Te trzy ostatnie przegrane miały jednak miejsce w formule pięciorundowej w lidze WSB…

Wśród faworytów turnieju olimpijskiego powinniśmy dostrzec także wspomnianych dwóch zwycięzców Lopeza. Warto jednakże zauważyć, że 28-letni Artem Chebotarev, aktualny zawodowy mistrz świata formuły AIBA Pro Boxing i brązowy medalista Mistrzostw Świata seniorów z Ałmatów (2013), ostatni pojedynek w boksie olimpijskim stoczył 23 listopada ub. roku w eliminacjach Mistrzostw Rosji w Samarze, przegrywając jednogłośnie na punkty z mistrzem Europy Petrem Khamukovem (w Rio zaboksuje w limicie 81 kg). Rosjanin ostatnie zwycięstwo zanotował prawie dwa lata temu, bo 30 sierpnia 2014 roku, pokonując wspomnianego Khamukova w finale Mistrzostw Rosji w Rostowie nad Donem.

Z kolei 23-letni Zhanibek Alimkhanuly, mistrz świata z Ałmatów (2013), w tym roku tylko raz wystapił w międzynarodowych zawodach, wygrywając olimpijski turniej kwalifikacyjny dla Azji i Oceanii w chińskim Qian`an. Znakomity sezon 2016 ma 21-letni Francuz Christian M`Bili Assomo, który zdażył już wygrać 12 międzynarodowych pojedynków. Na podobnym poziomie zaboksować mogą dwaj wyspiarze Michael O`Reilly (23 lata) z Irlandii i Anglik Anthomy Fowler (25 lat), Madziar Zoltan Harcsa (24 lata) oraz Azer Kamran Shakhsuvarly (24 lata) ale wszyscy oni przegrali w tym roku swoje walki z niewysokim Francuzem.

Czarnymi końmi zawodów mogą być 19-letni Amerykanin Charles Conwell i o rok starszy Uzbek Bektemir Melikuziev (aktualny wicemistrz świata i niespodziewany zwycięzca walki z Alimkhanulym w Dausze). Pierwszy z nich jest niepokonany od lipca 2015 roku, zaś drugi po znakomitym ub. sezonie, w bieżącym roku zaboksował tylko raz w meczu ligi WSB (przegrał z mało znanym Rosjaninem Alexandrem Agafonovem).

Tomasz Jabłoński niektórych rywali zna doskonale. Z Chebotarevem boksował dwa razy, przegrywając w 2012 roku na punkty w finale MTB im. Feliksa Stamma oraz doznając zaskakującej i absolutnie nieuzasadnionej porażki przez nokaut w 1. starciu meczu ligi WSB w Moskwie. Dwa razy potykał się z Harcsą. W 2011 roku podczas Mistrzostw Europy w Ankarze uległ mu na punkty, zaś w 2012 roku z powodu kontuzji (w 3. starciu) przegrał w półfinale MTB w Debreczynie.

Z Wenezuelczykiem Endri Saavedrą również boksował dwukrotnie. najpierw w lutym 2014 roku wygrał bezdyskusyjnie w lidze WSB, by w maju br. przegrać niejednogłośnie na punkty w turnieju Cordova Cardin na Kubie. Bardzo dobry pojedynek gdynianin stoczył z O`Reilly`m w półfinale ubiegłorocznego MTB. im. Feliksa Stamma w Warszawie i tylko niezrozumiałej decyzji sędziów zawdzięczał niejednogłośną porażkę na punkty. Polak na pieńku ma także z Hindusem Vikasem Krishanem, który zdaniem dwóch z trzech sędziów wygrał z „Panterą” w pierwszej walce Mistrzostw Świata w Dausze (2015).

W stawce startujących w Rio nie ma pięściarza, który byłby poza zasięgiem Tomasza Jabłońskiego. Zawodnik SAKO w wywiadach podkreśla, że do Brazylii przyleciał po złoty medal i nie są to słowa wypowiadane na wyrost. Kluczem do sukcesu będzie forma fizyczna i psychiczna oraz losowanie, bo „Pantera” rozkręca się z pojedynku na pojedynek. Nasz zawodnik chwali swoje wielomiesięczne przygotowania przedolimpijskie oraz podkreśla, że w ich trakcie nie miał najmniejszych problemów ze zdrowiem. Dodatkowo jego psychikę wzmocni obecność w Rio trenera klubowego i sportowego mentora, Marka Chrobaka (stanie w narożniku Tomka wraz z trenerem Zbigniewem Raubo). Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że kontrkandydatów do medali Polak będzie miał nawet …16, ale mimo to wierzymy, że to może być jego turniej. Powodzenia!

Opracował: Jarosław Drozd

WIELKI SUKCES TOMASZA JABŁOŃSKIEGO W DALEKIM KAZACHSTANIE

pantera_atyrau

Wielkim sukcesem Tomasza Jabłońskiego (75 kg) zakończył się Międzynarodowy Turniej Bokserski o Memoriał Askara Kulibayeva w Atyrau. Niespełna 28-letni pięściarz na co dzień boksujący w barwach SAKO Gdańsk pokonał dzisiaj w finale Kazacha Almaza Tleubergenova przez TKO już w 50. sekundzie 1. starcia. Powodem tak szybkiego zastopowania pojedynku była kontuzja łuku brwiowego, jakiej doznał zawodnik gospodarzy.

Zawody – zgodnie z oczekiwaniami – zdominowali Kazachowie, którzy wygrali rywalizację w aż 8 kategoriach wagowych. Z zawodników przyjezdnych, oprócz Tomasza, na najwyższym stopniu podium stanął tylko Uzbek Hasanboy Latibikhurov (49 kg). Nagrodę dla najlepszego pięściarza turnieju otrzymał reprezentant gospodarzy Shaimurat Khusainov, który wygrał rywalizację w wadze półciężkiej (81 kg).

TOMASZ JABŁOŃSKI AWANSOWAŁ DO FINAŁU TURNIEJU W ATYRAU

pantera04

W dalekim Kazachstanie, w mieście Atyrau nad rzeką Ural, jeden z dwóch polskich olimpijczyków, Tomasz Jabłoński (75 kg), bierze udział w Międzynarodowym Turnieju Bokserskim, będącym Memoriałem Askara Kulibayeva. W stawce wymagających rywali, jakimi są gospodarze oraz goście z Uzbekistanu i Tadżykistanu, nasz mistrz radzi sobie doskonale. Dzisiaj pokonał niejednogłośnie na punkty (2-1) Kazacha Amandyka Manasheva i awansował do finału.

Dodajmy, że był to drugi pojedynek Tomasza, który przedwczoraj w ćwierćfinale wypunktował również stosunkiem głosów 2-1 tegorocznego mistrza Azji Studentów (choć z niższej wagi, do 69 kg), Bakhtiyara Mirzomukhameda z Tadżykistanu. Jutro o godz. 15.00 czasu miejscowego (godz. 12.00 czasu polskiego)  w pojedynku finałowym skrzyżuje rękawice z reprezentującym Kazachstan Almazem Tleubergenovem.

JUŻ 219 ZAWODNIKÓW Z 65 ŚWIATOWYCH FEDERACJI PEWNYCH STARTU W RIO DE JANEIRO

Rio-Olympics1

Zawodnicy z 65 krajowych federacji zapewnili sobie jak dotąd udział w turnieju bokserskim Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Po międzykontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym, który w miniony weekend zakończył się w Baku, w gronie 219 (docelowo 250) olimpijczyków znajduje się dwóch reprezentantów Polski – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

Najwięcej zawodników – 10 (komplet) – mają Azerowie, Brytyjczycy, Kazachowie, Kubańczycy i Uzbecy. Aż 9 kwalifikacji wywalczyli jak dotąd Francuzi i Rosjanie, po osiem Algierczycy i Chińczycy, zaś po siedem Brazylijczycy i Marokańczycy.

Przed pięściarzami, którzy nadal marzą o starcie w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro została tylko jedna szansa wywalczenia kwalifikacji – lipcowy turniej dla pięściarzy z WSB i AIBA Pro Boxing w Wenezueli, gdzie Polskę reprezentować będzie Mateusz Tryc (81 kg). Poza tym po jednym zawodniku z wag od 56 kg do 75 kg dostanie tzw. „dziką kartę”.

LISTA ZAWODNIKÓW, KTÓRZY NA DZIEŃ 30 CZERWCA 2016 ROKU WYWALCZYLI KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W RIO DE JANEIRO

49 KG (19 z 22)
Joahnys ARGILAGOS (Kuba)
Patrick BARNES (Irlandia)
Vasilii EGOROV (Rosja)
Bin LYU (Chiny)
Birzhan ZHAKYPOV (Kazachstan)
Yubergen MARTINEZ (Kolumbia)
Nico HERNANDEZ (USA)
Patrick LOURENCO (Brazylia)
Simplique FOTCHALA (Kamerun)
Matias HAMUNYELA (Namibia)
Peter Mungai WARUI (Kenia)
Khasanboy DUSMATOV (Uzbekistan)
Rogen LADON (Filipiny)
Gankhuyag GAN-ERDENE (Mongolia)
Galal YAFAI (Wielka Brytania)
Artur HOVHANNISYAN (Armenia)
Manuel CAPPAI (Włochy)
Samuel CARMONA (Hiszpania)
Rufat HUSEYNOV (Azerbejdżan)

52 KG (23 z 26)
Misha ALOYAN (Rosja)
Jeyvier Jesus CINTRON OCASIO (Portoryko)
Elias Eliseo EMIGDIO ABARCA (Meksyk)
Achraf KHARROUBI (Maroko)
Elvin MAMISHZADA (Azerbejdżan)
Yosbany VEITIA SOTO (Kuba)
Fernando MARTINEZ (Argentyna)
Leonel DE LOS SANTOS (Dominikana)
Juliao HENRIQUES (Brazylia)
Mohamed FLISSI (Algieria)
Moroke MOKHOTHO (Lesotho)
Ronald SERUGO (Uganda)
Shahobiddin ZOIROV (Uzbekistan)
Hu JIANGUAN (Chiny)
Olzhas SATTIBAYEV (Kazachstan)
Muhammad ALI (Wielka Brytania)
Narek ABGARYAN (Armenia)
Brendan IRVINE (Irlandia)
Selcuk EKER (Turcja)
Daniel ASENOV (Bułgaria)
Antonio VARGAS (USA)
Kharkhüügiin ENKH-AMAR (Mongolia)
Elie KONKI (Francja)

56 KG (24 z 28)
Murodjon AKHMADALIEV (Uzbekistan)
Dzmitry ASANAU (Białoruś)
Michael John CONLAN (Irlandia)
Mohamed HAMOUT (Maroko)
Khedafi DJELKHIR (Francja)
Vladimir NIKITIN (Rosja)
Jiawei ZHANG (Chiny)
Alberto MELIAN (Argentyna)
Shakur STEVENSON (USA)
Rubenilson VIEIRA (Brazylia)
Bilel M`HAMDI (Tunezja)
Suntele INKULUKEKO (Lesotho)
Abdul OMAR (Ghana)
Chatchai BUTDEE (Tajlandia)
Shiva THAPA (Indie)
Kairat ERALIYEV (Kazachstan)
Javid CHELEBIYEV (Azerbejdżan)
Qais ASHFAQ (Wielka Brytania)
Aram AVAGYAN (Armenia)
Mykola BUTSENKO (Ukraina)
Robeisy RAMIREZ (Kuba)
Erdenebatyn TSENDBAATAR (Mongolia)
Arashi MORISAKA (Japonia)
Fahem HAMMACHI (Algieria)

60 KG (24 z 28)
Berik ABDRAKHMANOV (Kazachstan)
Adlan ABDURASHIDOV (Rosja)
Lazaro Jose ALVAREZ ESTRADA (Kuba)
Carlos Zenon BALDERAS JR (USA)
Robson DONATO CONCEICAO (Brazylia)
Albert SELIMOV (Azerbejdżan)
Hurshid TOJIBAEV (Uzbekistan)
Luis CABRERA (Wenezuela)
Teofimo LOPEZ (Honduras)
Ignacio PERRIN (Argentyna)
Abdel AL MAHMOUD (Egipt)
Reda BENBAZIZ (Algieria)
Andrique ALLISOP (Seszele)
Dorjnyanbuuu OTGONDALAI (Mongolia)
Charlie SUAREZ (Filipiny)
Daisuke NARIMATSU (Japonia)
Sofiane OUMIHA (Francja)
Joseph CORDINA (Wielka Brytania)
David Oliver JOYCE (Irlandia)
Shan JUN (Chiny)
Anvar YUNUSOV (Tadżykistan)
Enrico LACRUZ (Holandia)
Lai CHUN-EN (Tajwan)
Hakan ERSEKER (Katar)

64 KG (24 z 28)
Abdelkader CHADI (Algieria)
Raul CURIEL GARCIA (Meksyk)
Vitaly DUNAYTSEV (Rosja)
Fazliddin GAIBNAZAROV (Uzbekistan)
Artem HARUTYUNYAN (Niemcy)
Wuttichai MASUK (Tajlandia)
Yasnier TOLEDO LOPEZ (Kuba)
Artur BIARSLANOV (Kanada)
Luis ARCON (Wenezuela)
Joedison TEIXEIRA (Brazylia)
Junias JONAS (Namibia)
Hamza AL BARBARI (Maroko)
Babou MAHAMAN SMAILA (Kamerun)
Abdylaykhan ZHUSUPOV (Kazachstan)
Battarsukh CHINZORIG (Mongolia)
Hu QIANXUN (Chiny)
Lorenzo SOTOMAYOR (Azerbejdżan)
Evaldas PETRAUSKAS (Litwa)
Batuhan GOZGEC (Turcja)
Richardson HITCHINS (Haiti)
Gary RUSSELL (USA)
Pat McCORMACK (Wielka Brytania)
Manoj KUMAR (Indie)
Hassan AMZILE (Francja)

69 KG (24 z 28)
Parviz BAGHIROV (Azerbejdżan)
Steven Gerard DONNELY (Irlandia)
Wei LIU (Chiny)
Mohammed RABI (Maroko)
Onur SIPAL (Turcja)
Daniyar YELEUSSINOV (Kazachstan)
Andrey ZAMKOVOY (Rosja)
Rosniel IGLESIAS (Kuba)
Gabriel MAESTRE (Wenezuela)
Alberto PALMETTA (Argentyna)
Rayton NDUKU OKWIRI (Kenia)
Walid Sedik MOHAMED (Egipt)
Zohir KADACHE (Algieria)
Shakhram GIYASOV (Uzbekistan)
Sailom ARDEE (Tajlandia)
Tuvshinbat BYAMBA (Mongolia)
Eimantas STANIONIS (Litwa)
Vincenzo MANGIACAPRE (Włochy)
Vladimir MARGARYAN (Armenia)
Imre BACSKAI (Węgry)
Pavel KASTRAMIN (Białoruś)
Souleymane CISSOKHO (Francja)
Josh KELLY (Wielka Brytania)
Simeon CHAMOV (Bułgaria)

75 KG (24 z 28)
Ilyas ABBADI (Algieria)
Hosam ABDIN (Egipt)
Artem CHEBOTAREV (Rosja)
Tomasz JABŁOŃSKI (Polska)
Dmytro MYTROFANOV (Ukraina)
Arlen LOPEZ CARDONA (Kuba)
Bektemir MELIKUZIEV (Uzbekistan)
Misael RODRIGUEZ (Meksyk)
Charles CONWELL (USA)
Jorge Luis VIVAS (Kolumbia)
Dieudonne SEYI NTSENGUE (Kamerun)
Merven CLAIR (Mauritius)
Said HARNOUF (Maroko)
Zhanibek ALIMKHANULY (Kazachstan)
Zhao MINGGANG (Chiny)
Daniel LEWIS (Australia)
Christian M`BILLI ASSOMO (Francja)
Zoltan HARCSA (Węgry)
Anthony FOWLER (Wielka Brytania)
Michael O`REILLY (Irlandia)
Waheed ABDUL-RIDHA (Irak)
Arslanbek ACHILOV (Turkmenistan)
Vikash KRISHAN (Indie)
Kamran SHAKHSUVARLY (Azerbejdżan)

81 KG (23 z 26)
Mathieu BAUDERLIQUE (Francja)
Julio Cesar LA CRUZ PERAZA (Kuba)
Valentino MANFREDONIA (Włochy)
Ehsan ROUZBAHANI (Iran)
Hrvoje SEP (Chorwacja)
Joseph WARD (Irlandia)
Albert RAMIREZ (Wenezuela)
Carlos MINA (Ekwador)
Michel BORGES (Brazylia)
Abdelhafid BENCHEBLA (Algieria)
Abderrahmane SALAH ARABY (Egipt)
Kennedy KATENDE (Uganda)
Elshod RASULOV (Uzbekistan)
Adilbek NIYAZIMBETOV (Kazachstan)
Erkin ADYLBEK UULU (Kirgistan)
Joshua BUATSI (Wielka Brytania)
Peter MULLENBERG (Holandia)
Nadir Mehmet UNAL (Turcja)
Petr KHAMUKOV (Rosja)
Teymur MAMMADOV (Azerbejdżan)
Mikhail DAUKHALIAVETS (Białoruś)
Serge MICHEL (Niemcy)
Hassan SAADA (Maroko)

91 KG (17 z 18)
David GRAF (Niemcy)
Vassiliy LEVIT (Kazachstan)
Clemente RUSSO (Włochy)
Evgeny TISHCHENKO (Rosja)
Erislandy SAVON (Kuba)
Yamil PERALTA (Argentyna)
Juan NOGUEIRA (Brazylia)
James Kennedy  ST. PIERRE (Mauritius)
Chouaib BOLOUDINAT (Algieria)
Hassan CHAGTEMI (Tunezja)
Rustam TULAGANOV (Uzbekistan)
Yu FENGKAI (Chiny)
Jason WHATELEY (Australia)
Lawrence OKOLIE (Wielka Brytania)
Paul Omba BIONGOLO (Francja)
Abdulkadir ABDULLAYEV (Azerbejdżan)
Igor JAKUBOWSKI (Polska)

+91 KG (17 z 18)
Filip HRGOVIC (Chorwacja)
Mihai NISTOR (Rumunia)
Erik PFEIFER (Niemcy)
Tony YOKA (Francja)
Nigel PAUL (Trynidad i Tobago)
Leinier PEROT (Kuba)
Clayton LAURENT (Wyspy Dziewicze)
Ajagba EFE (Nigeria)
Mohamed ARJAOUI (Maroko)
Davilson MORAIS (Wyspy Zielonego Przylądka)
Ivan DYCHKO (Kazachstan)
Bakhodyr ZHOLOLOV (Uzbekistan)
Hussein ESHAIAS IASHAISH (Jordania)
Joseph JOYCE (Wielka Brytania)
Magomedrasul MEDZHIDOV (Azerbejdżan)
Ali Eren DEMIREZEN (Turcja)
Guido VIANELLO (Włochy)

TOMASZ JABŁOŃSKI ODPADŁ Z 45. MTB CORDOVA CARDIN W HAWANIE ALE NADAL TRENUJE NA KUBIE

panter_saavedra

93 zawodników z 15 krajów stanęło na starcie 45. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego Giraldo Cordova Cardin w Hawanie. Po raz pierwszy w sięgającej 1968 roku historii w tych prestiżowych zawodów wystartował w nich także reprezentant Polski, Tomasz Jabłoński (75 kg). „Pantera” nie był jedynym Europejczykiem, jaki przyjechał na Gorącą Wyspę, gdyż na Kubę przylecieli także reprezentanci Francji z mistrzem świata Tony`m Yoka (+91 kg) na czele.

Nasz jedyny – jak dotąd – olimpijczyk liczył, że na Kubie przyjdzie mu skrzyżować rękawice z miejscowymi kadrowiczami, tym bardziej, że do zawodów zgłoszono ich 25. Niestety w pierwszym pojedynku „Pantera” skrzyżował rękawice z Wenezuelczykiem Endry Saavedra Pinto (gdynianin zdeklasował go dwa lata temu na dystansie 5 rund w meczu ligi WSB) i niejednogłośną decyzją sędziów został uznany za pokonanego.

Tak, więc Tomaszowi przez najbliższe dni pozostały tylko sparringi z reprezentantami Kuby oraz innych ekip (m.in. z Chin i Tajlandii), które potraktowały ten start jak ostatni poważny sprawdzian formy przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro.

DO ROZDZIAŁU ZOSTAŁO TYLKO 70 KWALIFIKACJI OLIMPIJSKICH. NAJMNIEJ W CIĘŻKIEJ I SUPERCIĘŻKIEJ

rio2016_boxing

Po zakończeniu europejskiego turnieju kwalifikacyjnego do sierpniowych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, pozostało już tylko 70 wolnych paszportów olimpijskich. Pewnych startu w Brazylii jest 180 z planowanych 250 zawodników, reprezentujących 56 federacji krajowych. Po zakończeniu turniejów w Turcji, Chinach, Argentynie i Kamerunie najwięcej zawodników – 10 (komplet!) – mają Kazachowie, Kubańczycy i Uzbecy. Aż 8 kwalifikacji wywalczyli dotąd Brytyjczycy i Rosjanie, po siedem Algierczycy, Azerowie, Brazylijczycy i Chińczycy, zaś po sześć Francuzi i Marokańczycy.

Przed pięściarzami, którzy nadal marzą o starcie w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro zostały jeszcze dwie szanse wywalczenia kwalifikacji. Najpierw od 14 do 26 czerwca w Baku odbędzie się otwarty turniej dla wszystkich zawodników (AOB), następnie na przełomie czerwca i lipca w Sofii turniej dla pięściarzy z WSB i AIBA Pro Boxing.

Tylko po dwie kwalifikacje zostały do wywalczenia przez zawodników z wag ciężkiej (91 kg) i superciężkiej (+91 kg), co oznacza, że do Brazylii pojadą tylko zwycięzcy zawodów w Baku i Sofii. Pięć miejsc mają zagwarantowane najlżejsi (49 kg) – 2 z Baku i 3 z Sofii. W kategoriach od 52 kg do 81 kg do rozdziału zostało po 8 paszportów olimpijskich (po 5 w Baku i 3 w Sofii). Poza tym po jednym zawodniku z wag od 56 kg do 75 kg dostanie tzw. „dziką kartę”.

LISTA ZAWODNIKÓW, KTÓRZY NA DZIEŃ 20 KWIETNIA 2016 ROKU WYWALCZYLI KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W RIO DE JANEIRO

49 KG (17 z 22)
Joahnys ARGILAGOS (Kuba)
Patrick BARNES (Irlandia)
Vasilii EGOROV (Rosja)
Bin LYU (Chiny)
Birzhan ZHAKYPOV (Kazachstan)
Yubergen MARTINEZ (Kolumbia)
Nico HERNANDEZ (USA)
Patrick LOURENCO (Brazylia)
Simplique FOTCHALA (Kamerun)
Matias HAMUNYELA (Namibia)
Sibusiso BANDLA (RPA)
Khasanboy DUSMATOV (Uzbekistan)
Rogen LADON (Filipiny)
Gankhuyag GAN-ERDENE (Mongolia)
Galal YAFAI (Wielka Brytania)
Artur HOVHANNISYAN (Armenia)
Manuel CAPPAI (Włochy)

52 KG (18 z 26)
Misha ALOYAN (Rosja)
Jeyvier Jesus CINTRON OCASIO (Portoryko)
Elias Eliseo EMIGDIO ABARCA (Meksyk)
Achraf KHARROUBI (Maroko)
Elvin MAMISHZADA (Azerbejdżan)
Yosbany VEITIA SOTO (Kuba)
Fernando MARTINEZ (Argentyna)
Leonel DE LOS SANTOS (Dominikana)
Juliao HENRIQUES (Brazylia)
Mohamed FLISSI (Algieria)
Sikho NQOTHOLE (RPA)
Ronald SERUGO (Uganda)
Shahobiddin ZOIROV (Uzbekistan)
Hu JIANGUAN (Chiny)
Olzhas SATTIBAYEV (Kazachstan)
Muhammad ALI (Wielka Brytania)
Narek ABGARYAN (Armenia)
Brendan IRVINE (Irlandia)

56 KG (19 z 28)
Murodjon AKHMADALIEV (Uzbekistan)
Dzmitry ASANAU (Białoruś)
Michael John CONLAN (Irlandia)
Andy CRUZ GOMEZ (Kuba)
Khedafi DJELKHIR (Francja)
Vladimir NIKITIN (Rosja)
Jiawei ZHANG (Chiny)
Alberto MELIAN (Argentyna)
Shakur STEVENSON (USA)
Rubenilson VIEIRA (Brazylia)
Bilel M`HAMDI (Tunezja)
Suntele INKULUKEKO (Lesotho)
Mohamed HAMOUT (Maroko)
Chatchai BUTDEE (Tajlandia)
Shiva THAPA (Indie)
Kairat ERALIYEV (Kazachstan)
Javid CHELEBIYEV (Azerbejdżan)
Qais ASHFAQ (Wielka Brytania)
Aram AVAGYAN (Armenia)

60 KG (19 z 28)
Berik ABDRAKHMANOV (Kazachstan)
Adlan ABDURASHIDOV (Rosja)
Lazaro Jose ALVAREZ ESTRADA (Kuba)
Carlos Zenon BALDERAS JR (USA)
Robson DONATO CONCEICAO (Brazylia)
Albert SELIMOV (Azerbejdżan)
Hurshid TOJIBAEV (Uzbekistan)
Luis CABRERA (Wenezuela)
Teofimo LOPEZ (Honduras)
Ignacio PERRIN (Argentyna)
Abdel AL MAHMOUD (Egipt)
Reda BENBAZIZ (Algieria)
Andrique ALLISOP (Seszele)
Dorjnyanbuuu OTGONDALAI (Mongolia)
Charlie SUAREZ (Filipiny)
Daisuke NARIMATSU (Japonia)
Sofiane OUMIHA (Francja)
Joseph CORDINA (Wielka Brytania)
David Oliver JOYCE (Irlandia)

64 KG (19 z 28)
Abdelkader CHADI (Algieria)
Raul CURIEL GARCIA (Meksyk)
Vitaly DUNAYTSEV (Rosja)
Fazliddin GAIBNAZAROV (Uzbekistan)
Artem HARUTYUNYAN (Niemcy)
Wuttichai MASUK (Tajlandia)
Yasnier TOLEDO LOPEZ (Kuba)
Artur BIARSLANOV (Kanada)
Luis ARCON (Wenezuela)
Joedison TEIXEIRA (Brazylia)
Junias JONAS (Namibia)
Hamza AL BARBARI (Maroko)
Babou MAHAMAN SMAILA (Kamerun)
Abdylaykhan ZHUSUPOV (Kazachstan)
Battarsukh CHINZORIG (Mongolia)
Hu QIANXUN (Chiny)
Lorenzo SOTOMAYOR (Azerbejdżan)
Evaldas PETRAUSKAS (Litwa)
Batuhan GOZGEC (Turcja)

69 KG (19 z 28)
Parviz BAGHIROV (Azerbejdżan)
Steven Gerard DONNELY (Irlandia)
Wei LIU (Chiny)
Mohammed RABI (Maroko)
Onur SIPAL (Turcja)
Daniyar YELEUSSINOV (Kazachstan)
Andrey ZAMKOVOY (Rosja)
Rosniel IGLESIAS (Kuba)
Gabriel MAESTRE (Wenezuela)
Alberto PALMETTA (Argentyna)
Rayton NDUKU OKWIRI (Kenia)
Walid Sedik MOHAMED (Egipt)
Zohir KADACHE (Algieria)
Shakhram GIYASOV (Uzbekistan)
Sailom ARDEE (Tajlandia)
Tuvshinbat BYAMBA (Mongolia)
Eimantas STANIONIS (Litwa)
Vincenzo MANGIACAPRE (Włochy)
Vladimir MARGARYAN (Armenia)

75 KG (19 z 28)
Ilyas ABBADI (Algieria)
Hosam ABDIN (Egipt)
Artem CHEBOTAREV (Rosja)
Tomasz JABŁOŃSKI (Polska)
Adem KILICCI (Turcja)
Arlen LOPEZ CARDONA (Kuba)
Bektemir MELIKUZIEV (Uzbekistan)
Misael RODRIGUEZ (Meksyk)
Charles CONWELL (USA)
Jorge Luis VIVAS (Kolumbia)
Dieudonne SEYI NTSENGUE (Kamerun)
Merven CLAIR (Mauritius)
Said HARNOUF (Maroko)
Zhanibek ALIMKHANULY (Kazachstan)
Zhao MINGGANG (Chiny)
Daniel LEWIS (Australia)
Christian M`BILLI ASSOMO (Francja)
Zoltan HARCSA (Węgry)
Anthony FOWLER (Wielka Brytania)

81 KG (18 z 26)
Mathieu BAUDERLIQUE (Francja)
Julio Cesar LA CRUZ PERAZA (Kuba)
Valentino MANFREDONIA (Włochy)
Ehsan ROUZBAHANI (Iran)
Hrvoje SEP (Chorwacja)
Joseph WARD (Irlandia)
Albert RAMIREZ (Wenezuela)
Carlos MINA (Ekwador)
Michel BORGES (Brazylia)
Abdelhafid BENCHEBLA (Algieria)
Abderrahmane SALAH ARABY (Egipt)
Kennedy KATENDE (Uganda)
Elshod RASULOV (Uzbekistan)
Adilbek NIYAZIMBETOV (Kazachstan)
Erkin ADYLBEK UULU (Kirgistan)
Joshua BUATSI (Wielka Brytania)
Peter MULLENBERG (Holandia)
Nadir Mehmet UNAL (Turcja)

91 KG (16 z 18)
David GRAF (Niemcy)
Vassiliy LEVIT (Kazachstan)
Clemente RUSSO (Włochy)
Evgeny TISHCHENKO (Rosja)
Erislandy SAVON (Kuba)
Yamil PERALTA (Argentyna)
Juan NOGUEIRA (Brazylia)
James Kennedy  ST. PIERRE (Mauritius)
Chouaib BOLOUDINAT (Algieria)
Hassan CHAGTEMI (Tunezja)
Rustam TULAGANOV (Uzbekistan)
Yu FENGKAI (Chiny)
Jason WHATELEY (Australia)
Lawrence OKOLIE (Wielka Brytania)
Paul Omba BIONGOLO (Francja)
Abdulkadir ABDULLAYEV (Azerbejdżan)

+91 KG (16 z 18)
Filip HRGOVIC (Chorwacja)
Mihai NISTOR (Rumunia)
Erik PFEIFER (Niemcy)
Tony YOKA (Francja)
Nigel PAUL (Trynidad i Tobago)
Leinier PEROT (Kuba)
Clayton LAURENT (Wyspy Dziewicze)
Ajagba EFE (Nigeria)
Mohamed ARJAOUI (Maroko)
Aymen TRABELSI (Tunezja)
Ivan DYCHKO (Kazachstan)
Bakhodyr ZHOLOLOV (Uzbekistan)
Hussein ESHAIAS IASHAISH (Jordania)
Joseph JOYCE (Wielka Brytania)
Magomedrasul MEDZHIDOV (Azerbejdżan)
Ali Eren DEMIREZEN (Turcja)

TOMASZ JABŁOŃSKI PRZEZ HISZPANIĘ, KOLUMBIĘ I KUBĘ NA IGRZYSKA W RIO

pantera04

Znany jest plan przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro jedynego – jak dotąd – polskiego pięściarza, który zdobył kwalifikację, czyli Tomasza Jabłońskiego (75 kg). Zgrupowania odbędą się w Hiszpanii i Kolumbii, a weźmie udział też w treningach na Kubie i w Kazachstanie.

– Jestem już w fazie ciężkich treningów w Gdańsku, a 27 kwietnia wyjeżdżam na 3-tygodniowe wysokogórskie zgrupowanie do Sierra Nevada w Hiszpanii – powiedział pięściarz SAKO Gdańsk i Rafako Hussars Poland.

– Wraz z Tomkiem na ten obóz udadzą się dwaj nasi młodzi zawodnicy z kategorii do 69 kg. Tomek potrzebuje do treningów szybkich rywali, stąd taka decyzja – mówi trener i prezes SAKO Gdańsk Marek Chrobak. – Wstępnie ustaliliśmy z trenerem Petra Khamukova, który pokonał Tomka w finale Mistrzostw Europy, że przyjedzie do nas w czerwcu na 10-dniowe wspólne zgrupowanie. Z kolei w dniach od 10 lipca do 1 sierpnia mamy zaplanowany 3-tygodniowy obóz na dużej wysokości w Kolumbii. Stamtąd Tomek Jabłoński uda się prosto do Brazylii i już nie będzie konieczności przechodzenia procesu aklimatyzacji – dodał Chrobak, który od lat pomaga w karierze „Panterze”.

Prowadzone są rozmowy z kilkoma zawodnikami z Europy, m.in. z Niemiec i Węgier, w sprawie udziału i sparingów z Tomaszem w Kolumbii.

– Chcemy również aby na przełomie maja i czerwca Tomasz Jabłoński wystąpił w silnie obsadzonym turnieju w Hawanie, a następnym sprawdzianem będą zawody w Kazachstanie. Chcemy zrobić wszystko, aby był w optymalnej formie w Rio i sięgnął po medal olimpijski – powiedział szef SAKO.

W kwalifikacjach w Samsunie Biało-Czerwonym się nie powiodło, ale będę mieli jeszcze dwie szanse.

– Mam nadzieję, że jeszcze ktoś wywalczy kwalifikację i w większej grupie pojedziemy na Olimpiadę – mówi zawodnik Rafako Hussars Poland, który ma najdłuższy staż w lidze World Series of Boxing.

Na zagranicznych zgrupowaniach Tomaszowi Jabłońskiemu towarzyszyć będą trenerzy Marek Chrobak, Piotr Kowalczyk i Tomasz Laska oraz masażysta Sławomir Danaj.

JUŻ 120 ZAWODNIKÓW PEWNYCH STARTU W IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH W RIO DE JANEIRO

Rio-Olympics1

Im bliżej do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, tym coraz mniej niewiadomych jeśli chodzi o nominacje olimpijskie. Po zakończeniu turniejów w Buenos Aires i Yaounde pewnych startu w Rio jest już 120 z 250 zawodników, czyli prawie połowa. Gospodarze, a więc Brazylijczycy, tuż przed turniejem dla obu Ameryk musieli zaprezentować nazwiska 5 pięściarzy, którzy paszporty olimpijskie otrzymają bez walki. Tym samym w sposób automatyczny ograniczona została pula kwalifikacji wywalczonych bezpośrednio na ringu w Buenos Aires.

Na dzisiaj, czyli 22 marca pewnych startu w Rio de Janeiro jest aż 10 (komplet) Kubańczyków. Co ciekawe przedwczesna porażka mistrza olimpijskiego Robeisy Ramireza (56 kg) w niczym nie popsuła statystyk ekipy z Gorącej Wyspy, gdyż już wcześniej, dzięki rankingowi WSB, prawo startu w Rio zagwarantował sobie mniej znany Andy Cruz Gomez. Aż 8 kwalifikacji wywalczyli już Rosjanie, po siedem Algierczycy i Brazylijczycy, zaś po sześć Marokańczycy. Ogółem pewne startu w zbliżających się Igrzyskach są 43 federacje, z naszą włącznie.

LISTA ZAWODNIKÓW, KTÓRZY NA DZIEŃ 22 MARCA 2016 ROKU WYWALCZYLI KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W RIO DE JANEIRO

49 KG (11 z 22)
Joahnys ARGILAGOS (Kuba)
Patrick BARNES (Irlandia)
Vasilii EGOROV (Rosja)
Bin LYU (Chiny)
Birzhan ZHAKYPOV (Kazachstan)
Yubergen MARTINEZ (Kolumbia)
Nico HERNANDEZ (USA)
Patrick LOURENCO (Brazylia)
Simplique FOTCHALA (Kamerun)
Matias HAMUNYELA (Namibia)
Sibusiso BANDLA (RPA)

52 KG (12 z 26)
Misha ALOYAN (Rosja)
Jeyvier Jesus CINTRON OCASIO (Portoryko)
Elias Eliseo EMIGDIO ABARCA (Meksyk)
Achraf KHARROUBI (Maroko)
Elvin MAMISHZADA (Azerbejdżan)
Yosbany VEITIA SOTO (Kuba)
Fernando MARTINEZ (Argentyna)
Leonel DE LOS SANTOS (Dominikana)
Juliao HENRIQUES (Brazylia)
Mohamed FLISSI (Algieria)
Sikho NQOTHOLE (RPA)
Ronald SERUGO (Uganda)

56 KG (13 z 28)
Murodjon AKHMADALIEV (Uzbekistan)
Dzmitry ASANAU (Białoruś)
Michael John CONLAN (Irlandia)
Andy CRUZ GOMEZ (Kuba)
Khedafi DJELKHIR (Francja)
Vladimir NIKITIN (Rosja)
Jiawei ZHANG (Chiny)
Alberto MELIAN (Argentyna)
Shakur STEVENSON (USA)
Rubenilson VIEIRA (Brazylia)
Bilel M`HAMDI (Tunezja)
Suntele INKULUKEKO (Lesotho)
Mohamed HAMOUT (Maroko)

60 KG (13 z 28)
Berik ABDRAKHMANOV (Kazachstan)
Adlan ABDURASHIDOV (Rosja)
Lazaro Jose ALVAREZ ESTRADA (Kuba)
Carlos Zenon BALDERAS JR (USA)
Robson DONATO CONCEICAO (Brazylia)
Albert SELIMOV (Azerbejdżan)
Hurshid TOJIBAEV (Uzbekistan)
Luis CABRERA (Wenezuela)
Teofimo LOPEZ (Honduras)
Ignacio PERRIN (Argentyna)
Abdel AL MAHMOUD (Egipt)
Reda BENBAZIZ (Algieria)
Andrique ALLISOP (Seszele)

64 KG (13 z 28)
Abdelkader CHADI (Algieria)
Raul CURIEL GARCIA (Meksyk)
Vitaly DUNAYTSEV (Rosja)
Fazliddin GAIBNAZAROV (Uzbekistan)
Artem HARUTYUNYAN (Niemcy)
Wuttichai MASUK (Tajlandia)
Yasnier TOLEDO LOPEZ (Kuba)
Artur BIARSLANOV (Kanada)
Luis ARCON (Wenezuela)
Joedison TEIXEIRA (Brazylia)
Junias JONAS (Namibia)
Hamza AL BARBARI (Maroko)
Babou MAHAMAN SMAILA (Kamerun)

69 KG (13 z 28)
Parviz BAGHIROV (Azerbejdżan)
Steven Gerard DONNELY (Irlandia)
Wei LIU (Chiny)
Mohammed RABI (Maroko)
Onur SIPAL (Turcja)
Daniyar YELEUSSINOV (Kazachstan)
Andrey ZAMKOVOY (Rosja)
Rosniel IGLESIAS (Kuba)
Gabriel MAESTRE (Wenezuela)
Alberto PALMETTA (Argentyna)
Rayton NDUKU OKWIRI (Kenia)
Walid Sedik MOHAMED (Egipt)
Zohir KADACHE (Algieria)

75 KG (13 z 28)
Ilyas ABBADI (Algieria)
Hosam ABDIN (Egipt)
Artem CHEBOTAREV (Rosja)
Tomasz JABŁOŃSKI (Polska)
Adem KILICCI (Turcja)
Arlen LOPEZ CARDONA (Kuba)
Bektemir MELIKUZIEV (Uzbekistan)
Misael RODRIGUEZ (Meksyk)
Charles CONWELL (USA)
Jorge Luis VIVAS (Kolumbia)
Dieudonne SEYI NTSENGUE (Kamerun)
Merven CLAIR (Mauritius)
Said HARNOUF (Maroko)

81 KG (12 z 26)
Mathieu BAUDERLIQUE (Francja)
Julio Cesar LA CRUZ PERAZA (Kuba)
Valentino MANFREDONIA (Włochy)
Ehsan ROUZBAHANI (Iran)
Hrvoje SEP (Chorwacja)
Joseph WARD (Irlandia)
Albert RAMIREZ (Wenezuela)
Carlos MINA (Ekwador)
Michel BORGES (Brazylia)
Abdelhafid BENCHEBLA (Algieria)
Abderrahmane SALAH ARABY (Egipt)
Kennedy KATENDE (Uganda)

91 KG (10 z 18)
David GRAF (Niemcy)
Vassiliy LEVIT (Kazachstan)
Clemente RUSSO (Włochy)
Evgeny TISHCHENKO (Rosja)
Erislandy SAVON (Kuba)
Yamil PERALTA (Argentyna)
Juan NOGUEIRA (Brazylia)
James Kennedy  ST. PIERRE (Mauritius)
Chouaib BOLOUDINAT (Algieria)
Hassan CHAGTEMI (Tunezja)

+91 KG (10 z 18)
Filip HRGOVIC (Chorwacja)
Mihai NISTOR (Rumunia)
Erik PFEIFER (Niemcy)
Tony YOKA (Francja)
Nigel PAUL (Trynidad i Tobago)
Leinier PEROT (Kuba)
Clayton LAURENT (Wyspy Dziewicze)
Ajagba EFE (Nigeria)
Mohamed ARJAOUI (Maroko)
Aymen TRABELSI (Tunezja)

PORAŻKA „HUSARII” W MOSKWIE. HONOROWY PUNKT MATEUSZA KOSTECKIEGO

mateusz_kostecki

Drużynie Rafako Hussars Poland nie udała się niestety wyprawa do Moskwy na mecz rewanżowy 6. sezonu ligi World Series of Boxing z Russia Boxing Team. Wczoraj nasi zawodnicy, w których narożniku zobaczyliśmy Jerzego Baranieckiego, Marka Chrobaka i Gianfranco Rossiego, przegrali z gospodarzami 1-4. Jedyny punkt dla „Husarii” wywalczył Mateusz Kostecki (64 kg).

W boksie porażka z ekipą rosyjską, niezależnie od tego w jakiej kategorii wiekowej i na jakim ringu, jest zawsze wkalkulowana. Nie inaczej było i tym razem, tym bardziej, że gospodarze do boju wysłali trzech zawodników najwyższej międzynarodowej klasy - Belika Galanova (49 kg), Vladimira Nikitina (56 kg) i Petra Khamukova (75 kg), a więc medalistów mistrzostw świata i Europy.

Filigranowy Galanov niespodziewanie, celnymi i mocnymi ciosami bitymi na dół, już w 1. starciu znokautował Dawida Jagodzińskiego, o tyle komplikując jego sytuację, bowiem Polak za cztery tygodnie miał startować w Samsunie w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich. W razie zaprotokołowania klasycznego nokautu (nadal nie wiemy czy było to KO, czy TKO) Dawida czeka 6 tygodni przymusowej przerwy od startów i w Turcji nie zaboksuje.

Przegrał także as atutowy „Husarii” i jej kapitan, Tomasz Jabłoński (75 kg), który przez ostatnie dni zmagał się z przeziębieniem i nie w pełni sił stanął do walki rewanżowej za finał Mistrzostw Europy ze wspomnianym Khamukovem. Polak zdaniem sędziów przegrał wszystkie starcia z Rosjaninem, choć zgodnie z prawdą w pierwszej rundzie przeważał. Nie po raz pierwszy dała o sobie znać pięta achillesowa Tomasza, czyli jego łuki brwiowe. W piątej rundzie, kiedy był liczony po celnych i mocnych uderzeniach na dół, nic nie widział, gdyż krew zalewała mu oko.

- No niestety nie udało mi się przekonać sędziów do swojego boksu – powiedział po zakończeniu walki gdynianin. – Może gdybym miał więcej siły, dynamiki i wyczucia, poszłoby trochę lepiej. Chyba było widać to w ringu, że nie jestem w formie. Ciężko mi się boksowało ale nie czułem wyraźnej przewagi rywala… Nie ma co się teraz zastanawiać, tylko szybko się wykurować i zaczynać w końcu porządne przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro – zakończył Tomasz.

Na pewno nie zawiedli kibiców Mateusz Kostecki (64 kg), Michał Olaś (91 kg) i Włoch Riccardo D`Andrea (56 kg). Pierwszy z nich wygrał pojedynek przez TKO w 3. starciu na skutek kontuzji (fatalnie rozbity łuk brwiowy) Grigoriya Lizunenki i mimo iż na kartach punktowych przegrał dwa pierwsze starcia, to prezentował się w ringu nie gorzej od Rosjanina. W przypadku Michała, który po słabszych dwóch pierwszych rundach, miał przewagę w trzech kolejnych, zabrakło obiektywizmu ze strony sędziów, którzy ostatecznie zapunktowali nieznacznie na korzyść chaotycznego i potężnie zmęczonego po dwóch pierwszych starciach Islama Tekeyeva. Riccardo z kolei dał kibicom przyjemność oglądania przez 5 rund technicznego boksu i choć nie dał sobie zrobić krzywdy silnemu Vladimirowi Nikitinowi, to sam nie był dla rywala specjalnym zagrożeniem.

RUSSIA BOXING TEAM – RAFAKO HUSSARS POLAND 4-1
[12 MARCA 2016 ROKU, MOSKWA - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG: Belik Galanov – Dawid Jagodziński KO 1
56 kg: Vladimir Nikitin – Riccardo D`Andrea 3-0
64 KG: Mateusz Kostecki – Grigoriy Lizunenko TKO 3 (kontuzja)
75 KG: Petr Khamukov – Tomasz Jabłoński 3-0
91 KG: Islam Tekeyev – Michał Olaś 3-0

Opracował: Jarosław Drozd

„HUSARIA” PONOWNIE POD MURAMI KREMLA. NIEZWYKLE TRUDNE ZADANIE POLAKÓW

jablonski05

Za kilka godzin w Moskwie drużyna Rafako Hussars Poland stanie przed niezwykle trudnym zadaniem pokonania ekipy gospodarzy, czyli Russia Boxing Team. Będzie to tym trudniejsze, gdyż Rosjanie na dzisiejszy mecz desygnowali dwie gwiazdy światowego formatu, czyli aktualnego mistrza Europy Petra Khamukova (75 kg) oraz Vladimira Nikitina (56 kg). Ten drugi przygotowuje sie już do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, zaś pierwszego z wyjazdu do Brazylii wyeliminowała sportowa „polityka” i mocny konkurent w osobie Artema Chebotareva.

Pojedynek Khamukova z kapitanem „Husarii”, Tomaszem Jabłońskim, wzbudza spore zainteresowanie nie tylko w Polsce. Kibice Rosjanina nie mogą się pogodzić z faktem, że mimo obietnic i sportowych wyników, jakie osiągnął w ub. roku został on pominięty przez trenera „Sbornej”, Alexandra Lebzyaka w ustaleniu składu na Rio. Khamukov wygrał dwukrotnie z Chebotarevem, w tym raz podczas Mistrzostw Rosji a jednak nie zyskał uznania w oczach trenera kadry. Tomasz, z kolei nasz olimpijczyk, liczy na rewanż za finał Mistrzostw Europy, gdzie z minuty na minuty przeważał nad rywalem. Pięć rund daje realną nadzieję na wygranie walki z Khamukovem, nawet w Moskwie.

Z kolei Vladimir Nikitin, który stanie oko w oko z Włochem Riccardo D`Andreą, wydaje się być pewnym kandydatem do zwycięstwa. Riccardo nigdy nie wygrał z zawodnikiem tej klasy, a tym bardziej będzie to trudne na dystansie 5 rund, na którym mistrz Rosji czuje się doskonale. Ale poczekajmy na to, co pokaże dzisiaj ring.

Dawid Jagodziński (49 kg) będzie miał wartościowy sprawdzian przed turniejem kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich. Belik Galanov, mimo iż w 2011 roku wywalczył srebrny medal Mistrzostw Europy, to raczej dubler rosyjskich mistrzów, ale taki, który nie schodzi poniżej solidnego poziomu, o czym świadczą jego niedawne zwycięstwa nad rodakami Davidem Ayrapetyanem, Batorem Sagaluyevem, czy Vasiliyem Egorovem.

Mateusz Kostecki (64 kg) w pojedynku z równie niedocenianym w Rosji, jak on w Polsce, Grigoriyem Lizunenko będzie musiał zaboksować na pełnych obrotach, by zwyciężyć. Doświadczony rywal, aktualny wicemistrz Rosji – w przeciwieństwie do Polaka – nie ma olimpijskich ambicji, bo Rosję w Rio reprezentować będzie Vitaliy Dunaytsev, ale zrobi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę sponsorów i być może zawodowych promotorów. W swojej karierze wygrywał już ze znakomitymi zawodnikami, m.in. Kubańczykiem Yasnierem Toledo, jego rodakiem w barwach Azerbejdżanu Lorenzo Sotomayorem, czy Rosjaninem Radzhabem Butayevem, więc na pewno nie odczuje wielkiego stresu przed walką z Mateuszem.

Ciekawa będzie rywalizacja Michała Olasia (91 kg) z młodym Islamem Tekeyevem, aktualnym brązowym medalista Mistrzostw Rosji. Przeciwnik Polaka miał całkiem niezłe wyniki międzynarodowe w gronie młodzieżowców (youth), z brązowym medalem Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Zagrzebiu (2014) włącznie. Boksował jednak wtedy w limicie wagi półciężkiej (81 kg). W tym roku udanie boksował podczas turnieju w kirgiskim Biszkeku, gdzie w finale pokonał doświadczonego Algierczyka Chaouiba Boloudinatsa, z którym ujemny bilans walk ma Michał.

Opracował: Jarosław Drozd

POLACY WYŻEJ W NAJNOWSZYM RANKINGU AIBA

jakubowski_03

AIBA, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego, opublikowało nowy ranking najlepszych pięściarzy świata, którzy rywalizują w formule boksu olimpijskiego. W zestawieniu znalazło się miejsce dla ośmiu polskich pięściarzy. Podobnie jak w poprzedniej edycji najwyższe miejsce zajmuje Dawid Jagodziński (49 kg), który z dorobkiem 500 punktów zajmuje 14. miejsce ex aequo z dwoma innymi zawodnikami. Tak, więc „Jagoda” awansował o dwie pozycję. Biorąc pod uwagę tylko zawodników z Europy nasz pięściarz zajmuje wysokie 6. miejsce, co być może zaowocuje rozstawieniem podczas zbliżającego się olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego w Samsunie.

Dodajmy, że w porównaniu z poprzednim rankingiem w górę poszły akcje wszystkich Polaków. Igor Jakubowski (91 kg, 400 punktów) awansował z z miejsca 18 na 16 (w Europie zajmuje bardzo wysoką 5. lokatę), a Mateusz Polski (60 kg, 350 punktów) podskoczył z 27 na 20 (jest 7. na Starym Kontynencie). Z kolei nasz olimpijczyk Tomasz Jabłoński (75 kg, 400 punktów) poprawił swoją pozycję o pięć oczek, awansując z 27 miejsca na 22 (podobnie jak Igor jest na 5. miejscu w Europie).

W rankingu nieco niżej sklasyfikowani są czterej kolejni Biało-Czerwoni: Dawid Michelus (60 kg, 20 punktów) awansował z miejsca 72 na 68, Kamil Gardzielik (75 kg, 100 punktów) jest 50 (awans z 56), boksujący już na zawodowym ringu Jordan Kuliński (81 kg, 60 punktów)- 60 (awans z 62), zaś Mateusz Tryc (81 kg, 60 punktów) – 61 (awans z 63).

[Fot. Barbara Sańko ©]

ZGRUPOWANIE KADRY NARODOWEJ SENIORÓW PRZED MECZEM Z ROSJĄ I TURNIEJEM W HALLE

husaria_atamani

Seniorska kadra narodowa mężczyzn PZB i wchodzący w jej skład bokserzy Rafako Hussars Poland rozpoczęli zgrupowanie przed meczem ligi World Series of Boxing z Russian Boxing Team. Spotkanie odbędzie się 12 marca w Moskwie.

Trenerzy „Husarii” i reprezentacji Polski powołali na tygodniowy obóz 14 zawodników, w tym: Dawida Jagodzińskiego (Astoria Bydgoszcz, 49 kg), Macieja Jóźwika (Skorpion Szczecin, 52 kg), Adriana Kowala (Olimp Lublin, 56 kg), Tomasza Resóla (Skorpion Szczecin, 56 kg), Dawida Michelusa (Kontra Elbląg, 60 kg), Mateusza Polskiego (Róża Karlino, 60 kg), Mateusza Kosteckiego (Desant Kraków, 64 kg), Damiana Kiwiora (Tiger Tarnów, 69 kg), Tomasza Jabłońskiego (SAKO Gdańsk, 75 kg), Szymona Hamerskiego (Zawisza Bydgoszcz, 75 kg), Mateusza Tryca (Hetman Białystok, 81 kg), Arkadiusza Szwedowicza (Skorpion Szczecin, 81 kg), Igora Jakubowskiego (Zagłębie Konin, 91 kg) i Pawła Wierzbickiego (Boxing Sokółka, +91 kg).

W tegorocznych rozgrywkach WSB Husaria przegrała 4 mecze, w tym trzy po 2:3. W 5 kolejce spotka się w Moskwie z zespołem Rosji, który do tej pory rozegrał 3 spotkania i wszystkie wygrał.

– W najbliższych dniach czekają nas dwa ważne wydarzenia – mecz ligi WSB z Russian Boxing Team i pod koniec przyszłego tygodnia również udział w tradycyjnym turnieju w Halle – mówią szkoleniowcy Rafako Hussars Poland.

Podczas zgrupowania w Cetniewie zapadną decyzje ws. składów na spotkanie w Rosji oraz na zawody w Niemczech. Prawdopodobnie tym razem zeszłoroczni Wicemistrzowie Europy zostaną „rozdzieleni” – Tomasz Jabłoński (75kg) ma stoczyć ostatnią walkę w tym sezonie na ringach World Series of Boxing, a Igor Jakubowski powalczy w Halle.

– Przeciwko Russsian Boxing Team w wadze ciężkiej wystawimy Michała Olasia, zaś w średniej prawdopodobnie wystąpi Tomek Jabłoński. Dużymi krokami zbliżamy się do kwalifikacji olimpijskich i mamy nadzieję, że po miesiącach przygotowań awans do Rio wywalczą kolejni pięściarze. Mecz z Caciques Venezuela pokazał, że wciąż bardzo trudno o zwycięstwa w WSB, ale w tym roku najważniejsze są Igrzyska Olimpijskie – powiedział szef „Husarii” Jarosław Kołkowski.

JUBILEUSZ „HUSARII” W WENEZUELI. PODSUMOWUJEMY DOTYCHCZASOWE SEZONY

hussars_pierwsza waga

Na kilkanaście godzin przed rewanżowym meczem Rafako Hussars Poland z Caciques Venezuela w Caracas chciałbym dokonać pewnego rodzaju podsumowania dotychczasowych startów naszych zawodników. Nie chodzi tu bynajmniej o bieżący sezon, tylko wszystkie dotychczasowe mecze „Husarii”. Powód jest oczywisty – jubileusz 40-tego meczu w historii startów polskiej drużyny w lidze WSB, jakim będzie dzisiejsze spotkanie.

Minęły prawie cztery lata od debiutu zespołu, który dość niespodziewanie – z inicjatywy Jarosława Kołkowskiego i Huberta Migaczewa – powołano do życia, by „nagle” i „z niczego” stanął do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Daleko było wówczas naszej „Husarii” do tego, by kibice oraz krajowe bokserskie środowisko, doceniły ich pionierskie wysiłki. Co ciekawe z wielką rezerwą pisywano także o samej lidze World Series of Boxing, nie doceniając ambicji ludzi, którzy ją współtworzyli. Pamiętam także drwiny internetowych „fachowców” z występów niektórych pięściarzy „Husarii”, opowieści o niszczeniu ich karier, niepotrzebnym rozbijaniu zawodników itp. Na szczęście od dwóch lat mamy to już za sobą…

Dzisiaj, kiedy „Husaria” jest de facto trzonem reprezentacji Polski i nie ma w Polsce kibica boksu, który potrafiłby wyobrazić sobie brak Polaków w rozgrywkach tej elitarnej ligi. Sukcesy odniesione na ringach ligi sprawiły, że po londyńskim fiasku (2012) ponownie zobaczymy Polaka (Tomasz Jabłoński) w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wielce prawdopodobne, że śladem Tomasza pójdzie może jeszcze 1-2 (daj Boże więcej!) polskich pięściarzy.

A teraz trochę liczb, byśmy twardo stąpali po ziemi. W ciągu pełnych trzech i połowie czwartego sezonu „Husaria” wygrała 8 z 39 meczów. Z owych 31 porażek aż 10 przyniosło nam punkty (chodzi o porażki 2:3), bo tyle razy tylko jednego ringowego triumfu, do zwycięstwa w meczu. Najskuteczniejszym zawodnikiem był oczywiście jej kapitan i najbardziej rozpoznawalny w tej chwili polski pięściarz, Tomasz Jabłoński, który wygrał 12 pojedynków (w tym jeden przez walkower). Siedem razy do góry wędrowała ręka Dawida Michelusa, zaś pięć zwycięstw zaliczyli Igor Jakubowski i Steven Donnelly – ten ostatni w ciągu jednego tylko sezonu. Ogółem zawodnicy „Husarii” wygrali 58 ze 195 pojedynków, co najlepiej ilustrują poniższe zestawienia.

WYNIKI WSZYSTKICH 39 MECZÓW „HUSARII” W LIDZE WSB

SEZON 2012/2013

16.11.2012 Mexico Guerreros-Poland Hussars 4:1 (Olaś)
23.11.2012 Poland Hussars-Russia Boxing Team 3:2 (Mazik, Jabłoński, Kuzmin)
08.12.2012 Argentina Condors-Poland Hussars 5:0
14.12.2012 Poland Hussars-Algeria Deserts Hawks 3:2 (Mazik, Jabłoński, Kuzmin)
12.01.2013 Azerbaijan Baku Fires-Poland Hussars 5:0
18.01.2013 Poland Hussars-Mexico Guerreros 3:2 (Michelus, Aslanov, Kuzmin)
08.02.2013 Poland Hussars-Argentina Condors 4:1 (Mazik, Aslanov, Jabłoński, Malujda)
24.02.2013 Algeria Deserts Hawks-Poland Hussars 3:2 (Michelus, Sudilouski)
03.03.2013 Poland Hussars-Azerbaijan Baku Fires 0:5
08.03.2013 Russia Boxing Team-Poland Hussars 4:1 (Michelus wo)
23.03.2013 Poland Hussars-Italia Thunder 1:4 (Malujda)
30.03.2013 Italia Thunder-Poland Hussars 4:1 (Zakrzewski)

SEZON 2013/2014

16.11.2013 Russian Boxing Team – Poland Hussars 5:0
22.11.2013 Poland Hussars – Cuba Domadores 0:5
06.12.2013 Poland Hussars – Azerbaijan Baku Fires 0:5
13.12.2013 Mexico City Guerreros – Poland Hussars 5:0
10.01.2014 Poland Hussars – Astana Arlans 1:4 (Jabłoński)
18.01.2014 Poland Hussars – Russian Boxing Team 2:3 (Michelus, Verveyko)
31.01.2014 Cuba Domadores – Poland Hussars 5:0
08.02.2014 Azerbaijan Baku Fires – Poland Hussars 5:0
21.02.2014 Poland Hussars – Mexico Guerreros 3:2 (S. Kozłowski, Kiwior, Jabłoński)
01.03.2014 Astana Arlans – Poland Hussars 4:1 (Verveyko)

SEZON 2015

17.01.2015 Puerto Rico Hurricanes – Rafako Hussars Poland 3:2 (Jabłoński, Jakubowski)
23.01.2015 Rafako Hussars Poland – Astana Arlans 2:3 (Michelus, Donnelly)
31.01.2015 Rafako Hussars Poland – Argentina Condors 5:0 (Jagodziński, S. Kozłowski wo, Kiwior, Jabłoński, Jakubowski)
07.02.2015 Azerbaijan Baku Fires – Rafako Hussars Poland 5:0
13.02.2015 Rafako Hussars Poland – Italia Thunder 2:3 (Jabłoński, Jakubowski)
20.02.2015 USA Knockouts – Rafako Hussars Poland 4:1 (Donnelly)
28.02.2015 Caciques Venezuela – Rafako Hussars Poland 3:2 (Jabłoński, Jakubowski)
06.03.2015 Rafako Hussars Poland – Puerto Rico Hurricanes 3:2 (Touba, Donnely, Tryc wo)
14.03.2015 Astana Arlans – Rafako Hussars Poland 5:0
21.03.2015 Argentina Condors – Rafako Hussars Poland 3:2 (Touba, Donnelly)
28.03.2015 Rafako Hussars Poland – Azerbaijan Baku Fires 2:3 (Jagodziński, Jabłoński)
11.04.2015 Italia Thunder – Rafako Hussars Poland 4:1 (Donnelly)
18.04.2015 Rafako Hussars Poland – USA Knockouts 4:1 (Jagodziński wo, S. Kozłowski, Jabłoński, Olaś)
24.04.2015 Rafako Hussars Poland – Caciques Venezuela 1:4 (Michelus)

SEZON 2016

22.01.2016 Rafako Hussars Poland – Caciques Venezuela 2:3 (Sopa, Olaś)
30.01.2016 Rafako Hussars Poland – Russian Boxing Team 2:3 (Touba, Michelus)
13.02.2016 Argentina Condors – Rafako Hussars Poland 3:2 (Jabłoński, Jakubowski)

ZWYCIĘSKIE POJEDYNKI DLA „HUSARII” W LIDZE WSB

12 Tomasz Jabłoński
7 Dawid Michelus
5 Igor Jakubowski
5 Steven Donnelly
3 Hamza Touba
3 Michał Olaś
3 Dawid Jagodziński
3 Sylwester Kozłowski
3 Mateusz Mazik
3 Sergey Kuzmin
2 Damian Kiwior
2 Sergey Verveyko
2 Mateusz Malujda
2 Adil Aslanov
1 Ireneusz Zakrzewski
1 Yan Sudilovski
1 Mateusz Tryc

TOMASZ JABŁOŃSKI: WIERZĘ W MEDAL OLIMPIJSKI. ZAWSZE BYŁ MOIM MARZENIEM

pantera01

O olimpijskim brązie Wojciecha Bartnika (Barcelona 1992) słyszymy prawie tak często, jak o golu Jana Domarskiego na Wembley. Tomasz Jabłoński (75 kg) chce stanąć na podium Igrzysk jako pierwszy polski bokser od 24 lat. Kwalifikację do Rio de Janeiro 27-latek uzyskał dzięki startom w lidze WSB (6 zwycięstw i 1 porażka w ubiegłym sezonie). Bieżące rozgrywki rozpoczął od pewnej wygranej w Argentynie z Joaquinem Linguą. Kolejną potyczkę ma stoczyć 12 marca w Moskwie, podczas meczu Rafako Hussars Poland z Rosjanami.

- Kiedy stoczy pan następną walkę w rozgrywkach WSB?
Tomasz Jabłoński: Prawdopodobnie 12 marca, w meczu z Rosją. Dopadło mnie lekkie przeziębienie. To chyba przez klimatyzację w samolocie z Argentyny. Bolą mnie płuca i kaszlę, ale niebawem powinienem być w pełni sił. Bardzo możliwe, że 1 marca stawię się na zgrupowaniu w Cetniewie. Na razie szykuję się na mecz z Rosją. Potem, jeśli zespół wyjdzie z grupy – a nadal są na to szanse – będę walczył w ćwierćfinale.

- Jak walczyło się panu w Buenos Aires z Joaquinem Linguą?
TJ: Trudno. Nie jestem do końca zadowolony. Walka nie była najgorsza, ale nie mogłem wyczuć dystansu. Nogi nie pracowały tak, jak powinny. Nie miałem dużo czasu na przygotowania. Trenuję od stycznia. Wcześniej przeszedłem zabieg laserowy oczu i nie mogłem ćwiczyć na pełnych obrotach. Niebawem powinienem wejść w normalny rytm. W następnej walce będzie lepiej.

- Odnosiliśmy wrażenie, że rywalowi z Argentyny mógł pan wyrządzić większą krzywdę.
TJ: To prawda. Jak wspomniałem, zawiodło wyczucie dystansu. Albo wpadałem za blisko rywala i nie mogłem dokończyć akcji, albo za daleko odskakiwałem. Czułem, że można wygrać przed czasem. Przeciwnik był do trafienia, ale brakowało precyzji. Nie mogłem się wstrzelić kombinacją ciosów. Wchodziły tylko pojedyncze uderzenia.

- Podobno warunki zostawiały dużo do życzenia.
TJ: W sali było bardzo gorąco, a z tak słabymi warunkami w WSB jeszcze się nie spotkałem. Nie było nawet prawdziwej szatni. Znaleźliśmy sobie jakiś kantorek, gdzie przeprowadziliśmy rozgrzewkę. Nie było miejsca, pociliśmy się nawet po zdjęciu koszulek. Baliśmy się, że w sali, gdy zejdą się ludzie, będzie jeszcze goręcej. Na szczęście włączono jakieś wiatraki. Powietrze było gorące, ale przynajmniej krążyło. Nie było tragedii. Sala była bardzo skromna. Gale boksu zawodowego w takich miejscach może i się odbywały, ale czterdzieści lat temu. Najważniejsze, że zrobiłem swoje. O to chodziło, żeby się „przepalić”. Wygrałem i chociaż z tego mogę być zadowolony.

- Do Igrzysk w Rio de Janeiro zostało niecałe pół roku. Jak będzie się pan przygotowywał?
TJ: Na razie obowiązuje mnie umowa z Rafako Hussars Poland. Dla tego zespołu trenuję i walczę. Kiedy zakończymy udział w rozgrywkach WSB, zacznę się szykować do igrzysk. Prezes SAKO Gdańsk, mój trener Marek Chrobak ma już wstępny plan wyjazdów i turniejów, w których wezmę udział. Prawdopodobnie czekają mnie dwa obozy górskie na wysokości około dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza. Pierwszy z nich może się odbyć w Bułgarii. Jest tam dobry ośrodek, przyjeżdża dużo ekip. Wcześniej przejdę szczegółowe badania. Będę pod opieką specjalistów.

- Zamierza się pan zatem przygotowywać poza kadrą narodową?
TJ: Tak. Będzie jednak nade mną czuwał sztab szkoleniowy. Mówię o trenerze Chrobaku i specjaliście od przygotowania motorycznego, a być może będzie z nami także jeden ze szkoleniowców reprezentacji. Zobaczymy, jak moim kolegom pójdzie w kwalifikacjach olimpijskich (trzy turnieje odbędą się w kwietniu, maju i czerwcu – przyp. red.). Jeśli któryś z nich awansuje do Rio, być może do nas dołączy i będziemy pracować razem. Koledzy z kadry będą się przygotowywać do wspomnianych turniejów, ja muszę zacząć przygotowania pod kątem igrzysk. Oczywiście możliwe, że będziemy się umawiać na sparingi bądź razem występować w turniejach międzynarodowych.

- Ile razy walczył pan w Ameryce Południowej?
TJ: Rok temu wygrałem walkę w meczu WSB z Venezuela Caciques, a w sobotę zwyciężyłem w Argentynie. W Ameryce Południowej panuje taki klimat, że do Rio de Janeiro będę musiał dotrzeć odpowiednio wcześnie, aby zadbać o aklimatyzację. Po pobycie w Buenos Aires wiem, że pierwsze dni po przylocie mogą być trudne. Trener Chrobak myśli nawet o tym, abym w takcie przygotowań udał się do Brazylii lub na Kubę. Mógłbym tam przyzwyczaić się do olimpijskich warunków.

- Jest pan jednym z siedmiu pięściarzy wagi średniej, którzy wywalczyli już kwalifikację do Rio. Łącznie będzie was 28. Aby wywalczyć medal, będzie pan musiał wygrać dwie lub – co bardziej prawdopodobne – trzy walki. Kto jest faworytem do złotego medalu?
TJ: W wadze średniej jest wielu świetnych zawodników, choćby Artiom Czebotariow (Rosjanin to zawodowy mistrz świata APB, niedawno znokautował w Turcji Adema Kilicciego – przyp. red.) i Arlen Lopez (Kubańczyk to złoty medalista MŚ 2015 w Doha – przyp. red.). Poziom jest wysoki i bardzo wyrównany. Wiele walk może być zaciętych i kończyć się niejednogłośnym werdyktem sędziów. Nie jest tak, że jeden pięściarz zdecydowanie się wybija i jest poza zasięgiem innych. Trzeba być dobrze przygotowanym. Mam nadzieję, że wrócę z tej imprezy z medalem.

- Walki będą trwały trzy rundy. Czy wyrobił pan sobie taką markę u sędziów, aby po wyrównanym pojedynku spojrzeli na pana przychylnym okiem?
TJ: Wydaje mi się, że dzięki WSB stałem się rozpoznawalny, a sędziowie patrzą na mnie inaczej niż kiedyś. A rzeczywiście jest tak, że po zaciętej walce zwycięstwo z reguły przyznaje się temu, kto jest bardziej znany i szanowany. Już przed mistrzostwami Europy i mistrzostwami świata, po dotarciu na miejsce, witałem się z tzw. supervisorami. Nazywali mnie po imieniu. To było miłe.

- Zdejmie pan z polskiego boksu klątwę Wojciecha Bartnika, naszego ostatniego zdobywcy medalu olimpijskiego w boksie?
TJ: Mam taką nadzieję. Liczę też na to, że na igrzyskach nie będę jedynym reprezentantem Polski. Mam nadzieję, że awansuje na nie na przykład Igor Jakubowski (waga ciężka, 91 kg – przyp. red.), choć w jego kategorii do zdobycia pozostaje tylko pięć miejsc w trzech turniejach kwalifikacyjnych. Inni reprezentanci kraju też mają szansę. Oby przygotowali się jak najlepiej i powalczyli. Fajnie, że wywalczyłem awans i będę na igrzyskach, ale nie da mi to chleba. Wierzę w medal, który zawsze był moim marzeniem. Teraz po prostu trzeba zrealizować cel.

- W 2016 roku skończy pan 28 lat. Czy po igrzyskach zostanie pan bokserem zawodowym?
TJ: Na razie mam tylko jedną propozycję, od AIBA Pro Boxing. Z innymi promotorami nie rozmawiałem. Boks zawodowy APB rozwija się, więc może to jest dobry pomysł? Nie wiem jeszcze, jakie pieniądze wchodzą w grę. Po igrzyskach będę musiał zacząć zarabiać, a w boksie olimpijskim do tej pory nie było wielkich sum. Chciałbym walczyć na dużych zagranicznych galach. Pięściarze APB pokazali się przed walką Władymira Kliczki z Tysonem Furym. Słyszałem też, że AIBA porozumiała się też z amerykańskim promotorem Oscarem de la Hoyą (właściciel grupy Golden Boy Promotions – przyp. red.).

- Czy w pana życiu prywatnym także zajdą zmiany? Od dawna tworzy pan udany związek z Kasią.
TJ: W tym roku, z uwagi na igrzyska, będę w rozjazdach, dlatego jeszcze nie zaplanowałem ślubu. Może uda się w przyszłym? Kasia też trenuje boks w moim klubie, ale tylko dla siebie. Nie walczy w zawodach, co uważam za dobre rozwiązanie. Wspiera mnie. Dobrze wie, na czym polega ten sport. Rozumie mnie i jest w stanie dużo znieść. Kasia jest moim najwierniejszym kibicem

Rozmawiał: Przemysław Osiak, Przegląd Sportowy

TRZECI PUNKT, ALE I TRZECIA PORAŻKA „HUSARII”. NIEZAWODNI JABŁOŃSKI I JAKUBOWSKI

hussars_arg16

Trzeci mecz drużyny Rafako Hussars Poland w rozgrywkach World Series of Boxing zakończył się trzecią porażką, na szczęście trzecią punktowaną porażką 2-3. Pięściarze „Husarii” wybrali się tym razem do do Ameryki Południowej i przegrali w Buenos Aires z zespołem Argentina Condors. Punkty dla biało-czerwonych zdobyli aktualni wicemistrzowie Europy – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

49 KG: Junior Zarate – Dawid Jagodziński 3-0 (50-45, 50-45, 50-45)
Od początku to „Jagoda” starał się wywierać presję na rywalu, lecz nadział się na dwie kontry bezpośrednim prawym. Lepiej optycznie wyglądało to już w drugiej rundzie, ale Polak dużo przestrzeliwał, natomiast reprezentant gospodarzy uderzał rzadziej, za to dużo celniej. W trzeciej Zarate boksował z luzu i choć Dawidowi nie można było odmówić ambicji, to trafiał tylko czasem lewym hakiem pod prawy łokieć. Na początku czwartego starcia Argentyńczyk uderzył długim i mocnym prawym prostym na górę. Przepuszczał ataki Jagodzińskiego i kontrował – niezbyt mocno, za to celnie. Ostatnie trzy minuty nie przyniosły żadnych zmian i „Kondory” objęły zasłużone prowadzenie.

56 KG: Elias Gonzalez – Adrian Kowal 3-0 (49-46, 49-46, 50-44)
Od pierwszego gongu w oczy rzuciła się spora dysproporcja w sile fizycznej. Argentyńczyk swoimi ciosami dosłownie przesuwał Polaka. Nasz młody debiutant w WSB dodatkowo bronił się chaotycznie, wyglądając przy tym na lekko przestraszonego. Dopiero w końcówce drugiej rundy próbował czymś oddać, a nie tylko markować, jednak ustępował rywalowi w przygotowaniu siłowym. W trzecim starciu przyjął dwa lewe sierpy i jeden z sędziów punktował ten odcinek aż 10-8. W końcówce Adrian walczył już nie tylko z przeciwnikiem, ale także własnymi słabościami. I trzeba go za to pochwalić, bo choć przegrał wyraźnie, to przynajmniej pokazał siłę charakteru… Dwóch sędziów dało mu nawet ostatnią odsłonę, lecz defensywa absolutnie do poprawy.

64 KG: Ronan Sanchez – Mateusz Kostecki PKT 5 (49-44, 49-44, 50-43)
Pierwsze trzy minuty bardzo ciekawe. Obaj stanęli na środku ringu i w półdystansie wymieniali bomby. Niestety wszyscy wskazali na Argentyńczyka. Mateusz fajnie rozpoczął drugą rundę, trafiając dwukrotnie lewym sierpem na głowę. Dwóch arbitrów wskazało na niego, trzeci znów widział przewagę gospodarza. W trzeciej Kostecki zerwał się do szturmu. Trochę chaotycznego, za to konsekwentnego. Boksersko lepiej niby prezentował się Sanchez, ale Kostecki zaczął go zamęczać i coraz bardziej spychać… Wtedy z pomocą przyszedł kubański ringowy, odbierając Polakowi punkt za pchanie. I to samo zrobił w czwartej rundzie, choć w niej z Mateusza już trochę uszło powietrze i nie atakował już tak zaciekle jak wcześniej. Dwa ostrzeżenia „z kapelusza” zrobiły swoje. Do tego Kostecki spuchł, oddał pierwszą połowę piątej odsłony i nawet dwa lewe sierpy w ostatnich dwudziestu sekundach nie mogły odmienić losów potyczki.

75 Kg: Tomasz Jabłoński – Joaquin Lingua 3-0 (49-46, 50-45, 50-45)
Tomek zaczął w swoim stylu, czyli pressingiem. Szybko ustawił przeciwnika lewym prostym, potem uderzył prawym po dole, za moment poprawił prawym krzyżowym na szczękę i Lingua cofnął się na liny. Po przerwie Argentyńczyk wyszedł z nastawieniem, by samemu zaatakować, jednak po pół minuty próby sił znów obrał kierunek wsteczny. Nawet fajnie bił z luzu jabem, lecz to było stanowczo zbyt mało, by powstrzymać naszą „Panterę”. Jabłoński w trzeciej odsłonie konsekwentnie – i co najważniejsze skutecznie, karcił ambitnego rywala bezpośrednim prawym. Był też mocny lewy sierp. Trzeba natomiast dodać, że Lingua starał się cały czas ambitnie odpowiadać. Jeden z arbitrów znalazł nawet sposób, by dać trzecią rundę gospodarzowi… Jabłoński nadal przeważał w czwartej, a po przypadkowym zderzeniu głowami pękł prawy łuk brwiowy Argentyńczyka. Na szczęście krwawienie szybko udało się zatamować. Aktualny wicemistrz Europy wagi średniej kapitalnie zaakcentował swoją wygraną w ostatniej, piętnastej minucie walki. Głowa Linguy odskakiwała do tyłu niczym piłeczka ping-pongowa i ringowy spokojnie mógł liczyć go na stojąco.

91 KG: Igor Jakubowski – Dario Alcapan DQ 4
Gruby, niższy o prawie głowę Argentyńczyk obniżył dodatkowo pozycję, bił w różnych, bardzo dziwnych płaszczyznach i choć od początku skazany był na porażkę, to wracający po długiej przerwie pięściarz z Konina nie potrafił go początkowo odpowiednio zdystansować i namierzyć. Oczywiście przeważał, tylko że niepotrzebnie próbował ustrzelić ofiarę czymś mocnym. I tak mijały kolejne minuty, a jedyną niewiadomą było to, czy Igor wygra na punkty, czy przed czasem? Przewaga wzrastała, a coraz bardziej zmęczony Alcapan po ostrzeżeniu w drugim starciu, w czwartej dostał dwa kolejne – wszystkie za ataki głową, co skończyło się zwycięstwem Jakubowskiego przez dyskwalifikację.

źródło: bokser.org

„HUSARIA” Z REALNYMI SZANSAMI NA ZWYCIĘSTWO W BUENOS AIRES. ZNAMY RYWALI POLAKÓW

jakubowski_arg1

Na nieco ponad dobę przed meczem Rafako Hussars Poland z Argentina Condors, który odbędzie się w Buenos Aires, zapewne większość polskich kibiców zadaje sobie pytanie kto – poza naszymi liderami, czyli Tomaszem Jabłońskim (75 kg) oraz Igorem Jakubowskim (91 kg) – będzie w stanie wygrać walkę z zawodnikiem gospodarzy i dać naszej drużynie pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w lidze World Series of Boxing.

Tak się bowiem składa, że zarówno Tomasz, jak i Igor, aktualni wicemistrzowie Europy, mają stosunkowo słabszych rywali niż ich koledzy z „Husarii”. O 22-letnim Joaquinie Lingua, który stanie oko w oko z „Panterą” z Gdyni wiadomo tylko tyle, że boksuje w rozgrywkach krajowych ale jak dotąd nigdy nie awansował do finału mistrzostw Argentyny i – co zrozumiałe – nigdy nie boksował poza granicami swojego kraju. Z kolei 24-letni Dario Alcapan, rywal „Cygana” w ubiegłym sezonie trzykrotnie walczył w lidze WSB, ponosząc trzy porażki (z Wenezuelczykiem Richardem Gonzalezem, Szwedem Gabrielem Richardsem i Włochem Fabio Turchi). Podobnie jak Lingua jest zawodnikiem, który wygrywa jedynie w lokalnych rozgrywkach.

Trudniejsza będzie droga do zwycięstwa najlżejszej trójki „Biało-Czerwonych”, którzy do Argentyny pojechali w krajowym składzie. Dawid Jagodziński (49 kg) w styczniu 2015 roku wygrał we Włocławku z Juniorem Zarate ale na własnym ringu Argentyńczyk będzie zapewne groźny. W ub. roku w lidze WSB wygrał trzy walki, przegrywając dwa razy (z „Jagodą” i Paddy Barnesem, który został w tym sezonie wybrany w drafcie przez „Husarię”). Zarate to pięściarz doświadczony ale w decydujących chwilach 2015 roku zawodził argentyńskich kibiców. Był o krok od medalu Igrzysk Panamerykańskich w Toronto, ale w ćwierćfinale uległ jednogłośnie na punkty Victorowi Santillanowi z Dominikany. Zresztą awans na wspomniane zawody wywalczył szczęśliwie, gdyż przegrał w ćwierćfinale turnieju kwalifikacyjnego w Tijuanie z Kolumbijczykiem Yubergenem Martinezem. Co innego jednak mecze pięciorundowe w WSB. Zarate na własnym ringu zdołał pokonać rok temu tak wymagających rywali jak Kazach Erzhan Zhomart, Amerykanin Nico Hernandez, czy Rosjanin Magomed Ibiyev, co wystawia mu niezłe świadectwo.

Moim zdaniem kluczem do zwycięstwa w Argentynie może być pojedynek naszego najmłodszego pięściarza (19 lat), Adriana Kowala (56 kg) z 20-letnim Eliasem Gonzalezem. Rywal nie ma na swoim koncie sukcesów, które mogłyby zdeprymować Polka. Wprawdzie walczył już dwukrotnie w WSB ale dwukrotnie został pokonany (znokautował go w 1. starciu Wenezuelczyk Jose Diaz oraz pokonał na punkty Amerykanin Francisco Martinez). Gonzalez to również zawodnik „krajowy”, bez doświadczenia międzynarodowego, nawet takiego jakim już dysponuje Adrian Kowal.

Na zwycięstwo na pewno stać także Mateusza Kosteckiego (64 kg), który zmierzy się z Ronanem Sanchezem. Argentyńczyka widzieliśmy rok temu we Włocławku, gdzie stoczył zacięty, choć przegrany pojedynek z Damianem Kiwiorem. Od tamtego czasu mógł jednak zrobić spore postępy, gdyż nie tylko wzbogacił swoje doświadczenie przez przegrane w WSB walki (m.in. z Kubańczykiem Yasnierem Toledo z Kuby, czy Vincenzo Mangiacapre z Włoch) ale otarł się również o medal Igrzysk Panamerykańskich w Toronto (w ćwierćfinale pokonał go Kevin Luna z Gwatemali) oraz reprezentował barwy Argentyny podczas Mistrzostw Świata w Dausze (przegrał w eliminacjach z Australijczykiem Davidem Biddle).

PLANOWANY ZESTAW PAR MECZU ARGENTINA CONDORS-RAFAKO HUSSARS POLAND

49 KG: Junior Leandro Zarate – Dawid Jagodziński
56 KG: Elias Gonzalez – Adrian Kowal
64 KG: Ronan Nahuel Sanchez – Mateusz Kostecki
75 KG: Joqauin Lingua – Tomasz Jabłoński
91 KG: Dario Alcapan – Igor Jakubowski

Opracował: Jarosław Drozd

O KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE W TURNIEJU WSB/APB POWALCZY 6-7 POLAKÓW

hussars_lineup

Co najmniej dwie walki stoczone w tym sezonie ligi World Series of Boxing lub po jednej w obecnym i poprzednim – takie są minimalne wymogi dla bokserów, którzy chcą startować w turnieju kwalifikacyjnym WSB/APB do Igrzysk Olimpijskich. Kto je spełnia z Polaków?

W zeszłorocznych rozgrywkach WSB kwalifikację z rankingu ligowego zdobył Tomasz Jabłoński (75 kg). Kapitan Rafako Hussars Poland jest pierwszym polskim pięściarzem mającym prawo występu w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Za nieco ponad dwa miesiące (w dniach od 13 do 22 maja w Sofii) odbędzie się turniej kwalifikacyjny WSB/APB. Analizując poszczególne kategorie wagowe szansę występu w nim może dostać 6-7 polskich zawodników.

W sobotę w Szczecinie, w meczu z Russian Boxing Team, wymogi regulaminowe spełnili Damian Kiwior (69 kg) i Paweł Wierzbicki (+91 kg). Z kolei tydzień wcześniej w Pruszkowie drugą walkę na przestrzeni dwóch sezonów (obie zwycięskie) stoczył Michał Olaś (91 kg).

Wcześniej minimalną liczbę występów na ringach WSB uzyskali Dawid Jagodziński (49 kg), Dawid Michelus (60kg), Mateusz Tryc (81 kg), wicemistrz Europy Igor Jakubowski (91 kg) i Roger Hryniuk (+ 91kg). Ostatni z wymienionych wyjechał jednak do Stanów Zjednoczonych, gdzie chce łączyć karierę bokserską z pracą zawodową, więc prawdopodobnie w kategorii superciężkiej o Igrzyska w Rio de Janeiro powalczy Paweł Wierzbicki.

W kategorii z limitem 81 kg rywalizacja o wyjazd na kwalifikacje rozstrzygnie się między Mateuszem Trycem i Arkadiuszem Szwedowiczem, który z dobrej strony pokazał się w sobotnim pojedynku z brązowym medalistą zeszłorocznych Mistrzostw Świata, Rosjaninem Pavlem Silyaginem. Jeśli wkrótce dostanie drugą szansę walki w barwach Rafako Hussars Poland w lidze World Series of Boxing, również będzie mógł starać się o kwalifikacje olimpijską z zawodów WSB/APB.

Prawdopodobnie nikt nie będzie reprezentować Polski w tym turnieju w wagach do 52kg i 64 kg, a także z oczywistych względów do 75 kg. W kategorii z limitem 56 kg być może będzie to Adrian Kowal, o ile dwukrotnie pojawi się w składzie „Husarii”.

Prawdopodobna lista polskich uczestników turnieju kwalifikacyjnego WSB/APB jest więc następująca:

49 KG: Dawid Jagodziński
52 KG: nikt
56 KG: Adrian Kowal
60 KG: Dawid Michelus lub Mateusz Polski (do tej pory jedna walka)
64 KG: nikt
69 KG: Damian Kiwior
75 KG: kwalifikację zdobył Tomasz Jabłoński
81 KG: Mateusz Tryc lub Arkadiusz Szwedowicz (do tej pory jedna walka)
91 KG: Igor Jakubowski lub Michał Olaś
+91 KG: Paweł Wierzbicki.

Dodajmy, że najbliższą szansą zdobycia kwalifikacji będzie turniej w kwietniu w tureckim Samsun dla zawodników również spoza WSB i APB.

TOP 90 POLSKA (SENIORZY) – RANKING SERWISU „POLSKIBOKS.PL” ZA 2015 ROK

rankmenpl15

W tym roku na czele rankingu najlepszych polskich pięściarzy TOP 90 POLSKA (SENIORZY-ELITE), którzy startowali w zawodach boksu olimpijskiego klasyfikuję ośmiu mistrzów Polski seniorów i 6 złotych medalistów Mistrzostw Polski do lat 23. Przy sporządzaniu rankingu tradycyjnie nie sugerowałem się znanymi nazwiskami krajowych mistrzów, czy kadrowiczów, jak również tytułami zdobytymi przez nich w poprzednich latach. W niektórych wypadkach wpływ na ostateczny układ rankingu miały także wyniki walk międzynarodowych. W pewnych przypadkach świadomie postawiłem niektórych pięściarzy na miejscach niższych od ich faktycznych możliwości i talentu, ale skoro boksowali rzadko, albo nie osiągnęli w ciągu 12 miesięcy satysfakcjonujących wyników, nie mogło stać się inaczej.

Dla polskich seniorów najważniejszą imprezą sezonu były oczywiście Mistrzostwa Świata w Dausze, ale wcześniej startowali oni także w prestiżowych 1. Igrzyskach Europejskich w Baku oraz Mistrzostwach Europy w Samokovie. Grupy młodzieżowa rywalizowała podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Kołobrzegu, zaś juniorzy w Mistrzostwach Europy we Lwowie i Mistrzostwach Świata w Sankt Petersburgu. Seniorzy wywalczyli w ciągu 12 miesięcy trzy medale – dwa srebrne ME (Tomasz Jabłoński oraz Igor Jakubowski) i brązowy IE (Mateusz Polski). Na własnym ringu młodzieżowcy zdobyli trzy brązowe krążki (Sebastian Wiktorzak, Konrad Kozłowski i Kamil Mroczkowski), zaś junior Eryk Apresyan został wicemistrzem Europy i brązowym medalistą Mistrzostw Świata.

Kogo zbrakło w rankingu w porównaniu z zestawieniem za rok 2014? Największe straty to: Marcin Latocha (Róża Karlino, 64 kg), Ireneusz Zakrzewski (Boks Jelenia Góra, 69 kg), Kasjusz Życiński (SAKO Gdańsk, 81 kg), Piotr Gredke (Akademia Walki Warszawa, 81 kg), Krzysztof Kowalski (MOSiR Mysłowice, 91 kg) i Arkadiusz Toborek (MOSiR Mysłowice, +91 kg). Na zawodowym ringu zadebiutowali Mateusz Rzadkosz (Wisła Kraków, 75 kg) i Paweł Stępień (Olimp Szczecin/Róża Karlino, 81 kg), wobec czego nie zostali sklasyfikowani w moim zestawieniu.

49 KG: DAWID JAGODZIŃSKI

To kolejny rok krajowej dominacji Dawida Jagodzińskiego, niepokonanego od lat na krajowym ringu. Pięściarz bydgoskiej Astorii wygrał wszystkie walki z krajowymi rywalami, pokonał dwóch z czterech rywali w ramach rozgrywek ligi WSB oraz awansował do ćwierćfinału Mistrzostw Świata w Dausze. Jedynym zawodnikiem, który próbował nawiązać skuteczna walkę z „Jagodą” był debiutujący w gronie seniorów Jakub Słomiński. Pięściarz ze Świecia przegrał w minionym roku cztery walki – dwa razy z Jagodzińskim oraz po jednej walce z niezłym Szkotem Aqeelem Ahmedem (nie poradził sobie z nim także w Warszawie Dawid) oraz Litwinem Mariusem Vysniauskasem. Cieszy fakt, że wrócił do rywalizacji Mariusz Koch, który dwa lata temu debiutował w lidze WSB. Z kolei większych postępów nie zrobił mańkut z Elbląga, Daniel Tarka. Uczciwie oceniając waga papierowa jest niestety od lat jedną z najsłabszych kategorii w polskim boksie olimpijskim.

1 Dawid Jagodziński (Astoria Bydgoszcz)
2 Jakub Słomiński (Wda Świecie)
3 Mariusz Koch (RKS Łódź)
4 Daniel Tarka (Tygrys Elbląg)
5 Dawid Jakubcewicz (Włókiennik Łódź)

52 KG: MACIEJ JÓŹWIK

Szczecinianin Maciej Jóźwik wygrał w minionym roku wszystko co było do wygrania na krajowym podwórku. Najpierw na własnym ringu został mistrzem Polski seniorów, zaś w październiku potwierdził swój prymat wygrywając w Koninie turniej o Mistrzostwo Polski do lat 23. Wychowanek Gwardii Szczytno wygrał wszystkie walki z krajowymi rywalami ale gorzej wiodło się mu w międzynarodowej rywalizacji, czego potwierdzeniem było tylko jedno zwycięstwo (podczas turnieju w Debreczynie). Pod koniec roku do rywalizacji wrócił lider naszej klasyfikacji za 2013 rok, Grzegorz Brynda, który w Koninie pokonał Grzegorza Kozłowskiego i awansował do finału, w którym uległ Jóźwikowi. Dopiero na trzecim miejscu klasyfikuję wspomnianego Kozłowskiego, który w trakcie minionego roku wygrał bodajże tylko jeden pojedynek, jakkolwiek trzykrotnie dzielnie (ale nieskutecznie) rywalizował w lidze WSB. Tuż za nim talent z Kielc, czyli Tomasz Karyś, którego w przyszłym sezonie zobaczymy prawdopodobnie w wyższym limicie wagowym. Sklasyfikowanie zawodników z miejsc od 5 do 8 było zajęciem trudnym, opartym głównie na selekcji negatywnej.

1 Maciej Jóźwik (Skorpion Szczecin)
2 Grzegorz Brynda (UKS Kontra Elbląg)
3 Grzegorz Kozłowski (Akademia Walki Warszawa)
4 Tomasz Karyś (RUSHH Kielce)
5 Krzysztof Rydyński (Olimp Szczecin)
6 Szymon Pędzik (Olimp Szczecin)
7 Przemysław Jańczuk (Akademia Walki Warszawa)
8 Sebastian Węgłowski (Broń Radom)

56 KG: TOMASZ RESÓL

Liderem zestawienia został mistrz Polski seniorów, Tomasz Resól, który boksował także w 2. Bundeslidze. Podczas krajowego czempionatu pokonał Daniela Żaboklickiego i Marka Pietruczuka, lecz w Koninie przegrał pojedynek finałowy z debiutującym w gronie seniorów Adrianem Kowalem. Pięściarz z Lublina przebojem wszedł do seniorskiej czołówki, bo wcześniej w Szczecinie pokonał innego kadrowicza, Sylwestra Kozłowskiego, ale też przegrał walkę z Żaboklickim. Druga lokata zapewne nie będzie dla niego ujmą, a tylko motywacją do kolejnych zwycięstw i zdobycia pozycji lidera w 2016 roku. Na miejscu trzecim stawiam Sylwestra Kozłowskiego, dla którego miniony rok na pewno nie był udany. Gdyby nie efektowne zwycięstwo nad Amerykaninem Francisco Martinezem w lidze WSB, wyprzedziłby go zapewne Żaboklicki, który z kolei był aktywny tylko w pierwszej części roku. Niżej od niego znalazł się inny zawodnik Rafako Hussars Poland, Marek Pietruczuk, który – poza MTB im. Feliksa Stamma – nie boksował w drugiej części sezonu.

1 Tomasz Resól (Skorpion Szczecin)
2 Adrian Kowal (Olimp Lublin)
3 Daniel Żaboklicki (Legia Warszawa)
4 Sylwester Kozłowski (Akademia Walki Warszawa)
5 Marek Pietruczuk (Victoria Ostrołęka)
6 Denis Grzesiak (Skorpion Szczecin)
7 Rafał Jamorski (Skalnik Wiśniówka)

60 KG: DAWID MICHELUS

Mateusz Polski osiągnął w 2015 roku życiowy sukces, jakim było wywalczenie brązowego medalu Igrzysk Europejskich w Baku, za co wyróżniłem go w rankingu europejskim. Jednak w krajowej rywalizacji lepszym był w minionym roku Dawid Michelus – mistrz Polski seniorów i do lat 23. Boksujący od ponad roku w Elblągu Dawid wygrał zresztą z Mateuszem dwa pojedynki, w pełni zasługując na prymat w kraju. Dodam, że Mateusz Polski boksował także w limicie 64 kg i w Koninie w dobrym stylu wywalczył złoty medal czempionatu do lat 23. Być może więc najbliższa sportowa przyszłość zawodnika z Karlina związana będzie z wyższym limitem wagowym? Zobaczymy. Bezapelacyjne trzecie miejsce wywalczył kolega klubowy Polskiego, Radomir Obruśniak, który zdążył udanie zadebiutować w 1. Bundeslidze, pokonując doświadczonego Niemca Adthe Gashiego. Tuż za nim znajduje się klubowy kolega Michelusa – Andrzej Wasilewski oraz Adil Aslanov, który niestety boksował tylko w pierwszej części roku.

1 Dawid Michelus (Kontra Elbląg)
2 Mateusz Polski (Róża Karlino)
3 Radomir Obruśniak (Róża Karlino)
4 Andrzej Wasilewski (Kontra Elbląg)
5 Adil Aslanov (SAKO Gdańsk)
6 Tomasz Smerdel (Gwarek Łęczna)
7 Dariusz Rabęda (Tiger Tarnów)
8 Marcin Marcinkowski (Ring Busko Zdrój)
9 Kamil Sulowski (Berej Boxing Lublin)
10 Patryk Trochimiak (Kaczor Boks Team Wałbrzych)

64 KG: DANIEL ADAMIEC

Młody lider, Daniel Adamiec, zdobył złoty medal Mistrzostw Polski seniorów w wadze do 64 kg oraz złoto w Koninie na czempionacie do 23 lat w wyższym limicie, czyli do 69 kg. Wyżej wyceniam pierwszy sukces, w tym pokonanie dotychczasowego lidera, Kazimierza Łęgowskiego, który w 2015 roku przegrał także z Mateuszem Polskim. Na kolejnych miejscach sklasyfikowałem dwóch młodych zawodników, którzy udanie zadebiutowali w gronie seniorów, czyli Łukasza Niemczyka i Sebastiana Konska. Obu stać na sukcesy w kraju i zagranicą i z wielkim zainteresowaniem będę śledził rozwój ich karier. Zawodnicy z miejsc 5-10 prezentowali nieco niższy poziom niż krajowa czołówka, ale ich walki gwarantowały niezłe widowiska. Więcej spodziewałem się po Krystianie Sielawie, zaś miło zaskoczył mnie swoją postawą uchodzący od lat za wielki talent szczecinianin Dariusz Ziemczyk.

1 Daniel Adamiec (RUSHH Kielce)
2 Kazimierz Łęgowski (Ósemka Chojnice)
3 Łukasz Niemczyk (Champion Chojnów)
4 Sebastian Konsek (RMKS Rybnik)
5 Dariusz Ziemczyk (Olimp Szczecin)
6 Krystian Sielawa (Hetman Białystok)
7 Rafał Grabowski (Radomiak Radom)
8 Dominik Kida (Wisłok Rzeszów)
9 Karol Kostka (RMKS Rybnik)
10 Rudolf Pająk (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski)

69 KG: MATEUSZ KOSTECKI

Na czele rankingu znalazł się niepokonany w kraju mistrz Polski seniorów, uczestnik Igrzysk Europejskich z Baku i Światowych Igrzysk Wojskowych z Yeongju, Mateusz Kostecki. Za nim znalazł się Przemysław Zyśk, który zaliczył najlepszy sezon w swojej karierze, w konsekwencji czego podpisał zawodowy kontrakt. Znalazł się w zestawieniu, gdyż nie zdążył jeszcze zadebiutować na profesjonalnym ringu. Dopiero na trzecim miejscu sklasyfikowałem Damiana Kiwiora, który z kolei w ostatnich 12 miesiącach zaliczył regres formy, zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. Na wysokim czwartym miejscu tej mocno obsadzonej wagi stawiam Kamila Holkę, a tuż za nim doświadczonego Tomasza Kota, Maksymiliana Gibadło, Damiana Faleckiego, Mateusza Stępnia i notującego największy spadek formy w 2015 roku Rafała Perczyńskiego. Każdy z zawodników sklasyfikowanych na miejscach od 4 do 9 mógł wygrać z każdym, co sprawiało, że rywalizacja w wadze do 69 kg na każdych zawodach w kraju należała do jednych z najciekawszych.

1 Mateusz Kostecki (Desant Kraków)
2 Przemysław Zyśk (Victoria Ostrołęka)
3 Damian Kiwior (Tiger Tarnów)
4 Kamil Holka (BKS Orkan Gorzów Wlkp.)
5 Tomasz Kot (RUSHH Kielce)
6 Maksymilian Gibadło (Budo Krosno)
7 Damian Falecki (KSZO Ostrowiec Św.)
8 Mateusz Stępień (Róża Karlino)
9 Rafał Perczyński (Akademia Walki Warszawa)
10 Oskar Matera (Górnik Sosnowiec)

75 KG: TOMASZ JABŁOŃSKI

Rankingowy prymat wicemistrza Europy z Samokova, Tomasza Jabłońskiego – jedynego w 2015 roku polskiego zawodnika, który wywalczył olimpijską kwalifikację jest bezdyskusyjny. Ciekawe, że gdynianin stoczył tylko jeden pojedynek z krajowym rywalem, wygrywając z Bartoszem Gołębiewskim podczas gali bokserskiej PBN. Zawodnik z Dzierżoniowa był z pewnością odkryciem minionego roku, szczególnie po tym jak posadził na matę znakomitego Węgra Zoltana Harcsę, ostatecznie pokonując go na punkty podczas MTB im. Feliksa Stamma. Bartosza w rankingu wyprzedza nie tylko „Pantera” ale także Kamil Gardzielik, ubiegłoroczny mistrz Polski seniorów i do lat 23, który w walce o medal Igrzysk Europejskich w Baku przegrał ze wspomnianym Harcsą. Dobry rok miał młody bydgoszczanin Szymon Hamerski, który wyprzedził wracającego po przerwie do krajowej czołówki Pawła Rumińskiego, solidnego Ślązaka Stanislawa Gibadło oraz niekonwencjonalnego Kamila Bednarka, który w drugiej części sezonu boksował w limicie 81 kg.

1 Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk)
2 Kamil Gardzielik (Copacabana Konin)
3 Bartosz Gołębiewski (DKB Dzierżoniów)
4 Szymon Hamerski (Zawisza Bydgoszcz)
5 Paweł Rumiński (Legia Warszawa)
6 Stanisław Gibadło (GUKS Carbo Gliwice)
7 Kamil Bednarek (DKB Dzierżoniów)
8 Tomasz Gromadzki (06 Kleofas Katowice)
9 Roberto Różnowicz (Olimp Lublin)
10 Dariusz Wilk (RKS Łódź)

81 KG: MATEUSZ TRYC

Na czele kategorii półciężkiej postawiłem Mateusza Tryca, choć prze dłuższą chwilę zastanawiałem się czy ta kategoria wagowa nie miała w ub. roku dwóch liderów, bo przecież mistrzem kraju seniorów i do lat 23 został Arkadiusz Szwedowicz. Po przeanalizowaniu wyników walk międzynarodowych nieco wyżej oceniłem Mateusza (zwycięzcę MTB im. Feliksa Stamma i ćwierćfinalistę Mistrzostw Europy w Sakomovie), jakkolwiek już dzisiaj zacieram ręce na kolejne walki dwóch najlepszych w kraju „półciężkich”. Po raz ostatni na liście najlepszych znalazł się Jordan Kuliński, który został zawodowcem i czeka na swój debiut w nowej roli. Czwarte miejsce – ostatnie w ścisłej czołówce – zajął pracowity i solidny szczecinian Łukasz Stanioch, który w ciągu roku wygrywał zarówno w kraju, jak i zagranicą.

1 Mateusz Tryc (Hetman Białystok)
2 Arkadiusz Szwedowicz (Skorpion Szczecin)
3 Jordan Kuliński (Start Włocławek)
4 Łukasz Stanioch (Skorpion Szczecin)
5 Paweł Czyżyk (Energetyka Lubin)
6 Damian Smagiel (Bombardier Gdynia)
7 Rafał Staszewski (Kontra Elbląg)
8 Wiktor Perczyński (Akademia Walki Warszawa)
9 Szymon Browarski (Gwardia Wrocław)
10 Kamil Goiński (Zagłębie Konin)

91 KG: IGOR JAKUBOWSKI

Nękany kontuzjami Igor Jakubowski zdobył na krajowym ringu dublet, czyli złote medale Mistrzostw Polski seniorów i do lat 23, zaś z bułgarskiego Samokova przywiózł srebrny medal Mistrzostw Europy. Do pełni szczęścia zabrakło tylko kwalifikacji olimpijskiej, której nie udało się zdobyć ani poprzez ranking WSB, ani Mistrzostwa Świata. Mimo to Igor może rok 2015 zaliczyć do bardzo udanych. Cieszy powrót do boksu Michała Olasia, który w efektowny sposób wygrywał walki w lidze WSB, niemieckiej 1. Bundeslidze i Mistrzostwach Polski. Rywalizacja Jakubowskiego z Olasiem wyselekcjonuje nam wysokiej klasy reprezentanta kraju na kwalifikacje olimpijskie. Swoje dobre momenty w ciągu minionego roku mieli także Krystian Kawalerski, Tomasz Bohdanowicz i Mateusz Kowalczyk, którzy pokazali, że są w stanie nawiązać walkę z liderami wagi ciężkiej.

1 Igor Jakubowski (Zagłębie Konin)
2 Michał Olaś (Legia Warszawa)
3 Krystian Kawalerski (Olimp Szczecin)
4 Bartłomiej Krasuski (Broń Radom)
5 Tomasz Bohdanowicz (BKS Orkan Gorzów Wlkp.)
6 Mateusz Kowalczyk (06 Kleofas Katowice)
7 Dawid Seńko (Skorpion Szczecin)
8 Andrzej Szkuta (UKS Boxing Sokółka)
9 Patryk Rostkowski (Hetman Białystok)
10 Jan Sosnowski (Astoria Bydgoszcz)

+91 KG: PAWEŁ WIERZBICKI

Nie miałem wątpliwości, że najlepszym „superciężkim” minionego roku był Paweł Wierzbicki. Wprawdzie w trakcie sezonu przegrał trzy pojedynki ale wszystkie z zagranicznymi rywalami. Wiceliderem został niedoceniany Mateusz Figiel – jakby nie było wicemistrz Polski seniorów i złoty medalista turnieju do lat 23, który w ciągu 12 miesięcy przegrał tylko z Wierzbickim i nowym nabytkiem „Husarii”, Florianem Schulzem. Dopiero trzeci jest więc Roger Hryniuk, który podczas Mistrzostw Polski był bez formy i przegrał z trójmiejskim siłaczem, Michałem Wasiakiem. Najcenniejszym zwycięstwem pięściarza z Łap było pokonanie pod koniec roku Litwina Mantasa Valaviciusa, dzięki czemu w ostatniej chwili wyprzedził on mającego niezły rok Marcina Śnitko.

1 Paweł Wierzbicki (UKS Boxing Sokółka)
2 Mateusz Figiel (Hetman Białystok)
3 Roger Hryniuk (Cristal Białystok)
4 Marcin Śnitko (Tygrys Elbląg)
5 Michał Wasiak (SAKO Gdańsk)
6 Michał Jabłoński (Wisłok Rzeszów)
7 Michał Wielgosz (SAKO Gdańsk)
8 Michał Zalega (MUKS Widziew Łódź)
9 Kamil Bodzioch (BKS Red Fighters Jelenia Góra)
10 Artur Bulik (AZS Legenda Jarosław)

Opracował: Jarosław Drozd

TOP 150 EUROPA (SENIORZY) – RANKING SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2015 ROK

rank_men2015

Tradycyjnie publikuję ranking najlepszych europejskich pięściarzy, którzy rywalizowali w zawodach boksu olimpijskiego w 2015 roku. W kończącym się roku Europejczycy mieli aż trzy wielkie imprezy mistrzowskie – Igrzyska Europejskie w Baku, Mistrzostwa Europy w Samokovie i Mistrzostwa Świata w Dausze, stąd w znacznej mierze czołówka naszego zestawienia pokrywa się z wynikami osiągniętymi przez pięściarzy ze Starego Kontynentu na tychże zawodach. Oprócz nich uwzględniłem oczywiście wyniki międzynarodowych turniejów i meczów międzypaństwowych ale już nie poszczególnych mistrzostw krajowych.

Najlepszymi zawodnikami minionego roku w Europie byli (w kolejności wag): Vasiliy Egorov (Rosja), Elvin Mamishadze (Azerbejdżan), Michael Conlan (Irlandia), Albert Selimov (Azerbejdżan), Vitaliy Dunaytsev (Rosja), Parviz Bagirov (Azerbejdżan), Michael O`Reilly (Irlandia), Joe Ward (Irlandia), Evgeniy Tishchenko (Rosja) i Tony Yoka (Francja). Ze wspomnianego grona tylko jeden zawodnik (Ward) obronił pozycję lidera z ub. roku.

Biało-Czerwoni w 2015 roku wywalczyli trzy medale na prestiżowych turniejach mistrzowskich. Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg) w bułgarskim Samokovie zostali wicemistrzami Europy, zaś Mateusz Polski (60 kg) stanął na najniższym stopniu podium historycznych, bo pierwszych, Igrzysk Europejskich w Baku. Nie dziwi zatem fakt, że zostali najwyżej sklasyfikowanymi Polakami w moim rankingu. Tomasz zajął w swojej kategorii wagowej czwarte miejsce, zaś Igor i Mateusz piąte. Oprócz nich w pierwszych „15″ znalazło się jeszcze dwóch Biało-Czerwonych – Dawid Jagodziński (ósmy w wadze do 49 kg) i Mateusz Tryc (jedenasty w 81 kg).

Biorąc pod uwagę coraz większą konkurencję na Starym Kontynencie, wprost proporcjonalną do przedolimpijskiej gorączki startowej, rozszerzyłem w stosunku do ub. roku ranking do 15 miejsce w każdej z wag. Mimo to w każdej (poza papierową) kategorii wagowej znalazłem co najmniej 20 zawodników, którzy aspirowali do umieszczenia ich w rankingu.

Podobnie jak poprzednio w zestawieniu nie uwzględniam wyników osiąganych przez zawodników w rozgrywkach zawodowej ligi World Series of Boxing ani w formule AIBA Pro Boxing. Z jednej strony zarówno WSB, jak i APG mają swoje oficjalne rankingi, a z drugiej nie jest raczej zasadnym krzyżować wyników pojedynków trzyrundowych (boks olimpijski), pięciorundowych (WSB) i sześcio-, czy dziesięciorundowych (APB).

Kogo zatem nie sklasyfikowałem w tegorocznym TOP 150? Przede wszystkim trzynastu zawodników, którzy wywalczyli sobie kwalifikację olimpijską. Są to: Patrick Barnes (Irlandia, 49 kg), Misha Aloyan (Rosja, 52 kg), Vladimir Nikitin (Rosja, 56 kg), Adlan Abdurashidov (Rosja, 60 kg), Artem Harutyunyan (Niemcy, 64 kg), Steven Donnelly (Irlandia, 69 kg), Onur Sipal (Turcja, 69 kg), Andrey Zamkovoy (Rosja, 69 kg), Artem Chebotarev (Rosja, 75 kg), Adem Kilicci (Turcja), Mathieu Bauderlique (Francja, 81 kg), David Graf (Niemcy, 91 kg) i Clemente Russo (Włochy, 91 kg).

TOP 150 EUROPA (SENIORZY) – RANKING „POLSKIBOKS.PL” ZA 2015 ROK

49 KG
1 Vasiliy Egorov (Rosja)
2 Bator Sagaluyev (Rosja)
3 Brendan Irvine (Irlandia)
4 Harvey Horn (Anglia)
4 Dmitro Zamotayev (Ukraina)
5 Rufat Huseynov (Azerbejdżan)
6 Muhammet Unlu (Turcja)
7 Aqeel Ahmed (Szkocja)
8 Dawid Jagodziński (Polska)
9 Tinko Banabakov (Bułgaria)
10 Salman Alizade (Azerbejdżan)
11 Artur Hovhannisyan (Armenia)
12 David Albrdian (Izrael)
13 Sergej Neumann (Niemcy)
14 Istvan Ungvari (Węgry)
15 Nikita Tomilov (Rosja)

52 KG
1 Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
2 Daniel Asenov (Bułgaria)
3 Vincenzo Picardi (Włochy)
4 Muhammad Ali (Anglia)
5 Hamza Touba (Niemcy)
6 Kelvin de la Nieve (Hiszpania)
7 Nandor Csoka (Węgry)
8 Elie Konki (Francja)
9 Koryun Soghomonyan (Armenia)
10 Vasiliy Vetkin (Rosja)
11 Jack Bateson (Anglia)
12 Narek Abgaryan (Armenia)
13 Ferhat Pehlivan (Turcja)
14 Alexander Riscan (Mołdawia)
15 Myles Casey (Irlandia)

56 KG
1 Michael Conlon (Irlandia)
2 Bakhtovar Nazirov (Rosja)
3 Dmitriy Asanov (Białoruś)
4 Qais Ashfaq (Anglia)
5 Tayfur Aliyev (Azerbejdżan)
6 Fredrik Jensen (Dania)
7 Stefan Ivanov (Bułgaria)
8 Aram Avagyan (Armenia)
9 Francesco Maietta (Włochy)
10 Mykola Butsenko (Ukraina)
11 Sean McGoldrick (Walia)
12 Matti Koota (Finlandia)
13 Riccardo D’Andrea (Włochy)
14 Mark Szoros (Węgry)
15 Garnik Harutyunyan (Armenia)

60 KG
1 Albert Selimov (Azerbejdżan)
2 Joseph Cordina (Walia)
3 Sofiane Oumiha (Francja)
4 Sean McComb (Irlandia)
5 Mateusz Polski (Polska)
6 Elvin Isayev (Azerbejdżan)
7 Roland Galos (Węgry)
8 Timur Belyak (Ukraina)
9 Yasin Yilmaz (Turcja)
10 Otar Eranosyan (Gruzja)
11 Elian Dimitrov (Bułgaria)
12 Domenico Valentino (Włochy)
13 Vazgen Safaryants (Białoruś)
14 Miklos Varga (Węgry)
15 Konstantin Bogomazov (Rosja)

64 KG
1 Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
2 Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan)
3 Vincenzo Mangiacapre (Włochy)
4 Pat McCormack (Anglia)
5 Dean Walsh (Irlandia)
6 Viktor Petrov (Ukraina)
7 Evaldas Petrauskas (Litwa)
8 Batuhan Gozgec (Turcja)
9 Dmitri Galagot (Mołdawia)
10 Hassan Amzile (Francja)
11 Hovhannes Bachkov (Armenia)
12 Hovhannes Martirosyan (Belgia)
13 Florentin Niculescu (Rumunia)
14 Johan Orozco (Hiszpania)
15 Kastriot Sopa (Niemcy)

69 KG
1 Parviz Bagirov (Azerbejdżan)
2 Eimantas Stanionis (Litwa)
3 Alexandr Besputin (Rosja)
4 Joshua Kelly (Anglia)
5 Pavel Kostromin (Białoruś)
6 Yaroslav Samofalov (Ukraina)
7 Adam Nolan (Irlandia)
8 Sergiy Bogachuk (Ukraina)
9 Youba Ndiaye Sissokho (Hiszpania)
10 Simeon Chamov (Bułgaria)
11 Vasili Belous (Mołdawia)
12 Oliver Flodin (Szwecja)
13 Radzhab Butayev (Rosja)
14 Albert Karibyan (Rosja)
15 Souleymane Cissokho (Francja)

75 KG
1 Michael O’Reilly (Irlandia)
2 Petr Khamukov (Rosja)
3 Khaibula Musalov (Azerbejdżan)
4 Tomasz Jabłoński (Polska)
5 Zoltan Harcsa (Węgry)
6 Maxim Koptyakov (Rosja)
7 Salvatore Cavallaro (Włochy)
8 Max van der Pas (Holandia)
9 Radzhab Radzhabov (Rosja)
10 Christian M’Billi Assomo (Francja)
11 Vladislav Voitalyuk (Ukraina)
12 Zaal Kvachatadze (Gruzja)
13 Anthony Fowler (Anglia)
14 Dennis Radovan (Niemcy)
15 Aleksandar Drenovak (Serbia)

81 KG
1 Joe Ward (Irlandia)
2 Pavel Silyagin (Rosja)
3 Teymur Mammadov (Azerbejdżan)
4 Peter Mullenberg (Holandia)
5 Valentino Manfredonia (Włochy)
6 Olexandr Khizhnyak (Ukraina)
7 Joshua Buatsi (Anglia)
8 Hrvoje Sep (Chorwacja)
9 Mikhail Dauhaliavets (Białoruś)
10 Uke Smajli (Szwajcaria)
11 Mateusz Tryc (Polska)
12 Igor Teziev (Niemcy)
13 Radoslav Pantaleyev (Bułgaria)
14 Cem Karlidag (Turcja)
15 Matus Strnisko (Słowacja)

91 KG
1 Evgeniy Tishchenko (Rosja)
2 Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan)
3 Gevorg Manukyan (Ukraina)
4 Sadam Magomedov (Rosja)
5 Igor Jakubowski (Polska)
6 Paul Omba Biongolo (Francja)
7 Tervel Pulev (Bułgaria)
8 Levan Guledani (Gruzja)
9 Marco Calic (Chorwacja)
10 Roy Korving (Holandia)
11 Josip Bepo Filipi (Chorwacja)
12 Nikolajs Grisunins (Łotwa)
13 Darren O’Neill (Irlandia)
14 Stefan Nikolic (Austria)
15 Roman Fress (Niemcy)

+91 KG
1 Tony Yoka (Francja)
2 Joseph Joyce (Anglia)
3 Filip Hrgovic (Chorwacja)
4 Gasan Gimbatov (Rosja)
5 Florian Schulz (Niemcy)
6 Frazer Clarke (Anglia)
7 Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan)
8 Erik Pfeiffer (Niemcy)
9 Istvan Bernath (Węgry)
10 Petar Belberov (Bułgaria)
11 Dean Gardiner (Irlandia)
12 Ali Eren Demirezen (Turcja)
13 Mihai Nistor (Rumunia)
14 Mikheil Bakhtidze (Gruzja)
15 Max Keller (Niemcy)

Opracował: Jarosław Drozd

„HUSARIA” WRÓCIŁA ZE ZGRUPOWANIA W IRLANDII

11218856_936237069795110_4029009459843406550_n

Ponad dwa tygodnie trwało zgrupowanie bokserów Rafako Hussars Poland w Irlandii. Dziś wrócili do Warszawy, a treningi po świątecznej przerwie wznowią 27 grudnia. Niewiele ponad 3 tygodnie zostały do pierwszego meczu w lidze WSB.

– Zgrupowanie uważam za bardzo udane. Nasi zawodnicy solidnie potrenowali z Irlandczykami, mniejsze obciążenia miał tylko wicemistrz Europy Tomek Jabłoński, który niedawno miał zabieg oka. Na szczęście tam na miejscu nie było żadnych kontuzji i chorób – powiedział trener Jerzy Baraniecki, który sztab szkoleniowy „Husarii” tworzy ze Zbigniewem Raubo i Ukraińcem Sergeyem Korchinskym.

Na Zielonej Wyspie, poza Tomaszem Jabłońskim (75 kg), trenowali Dawid Jagodziński (49 kg), Adrian Kowal (56 kg), Dawid Michelus (60 kg), Damian Kiwior (69 kg) i Arkadiusz Szwedowicz (81 kg).

– Każdy z nich miał dwa sparingi 5-rundowe zadaniowe, z tym, że w 3 pierwszych rundach sporo było do zrealizowania założeń taktyczno-technicznych, a w ostatnich 2 rundach to już była walka na ostro. Ponadto stoczyli po normalne 2 sparingi 5-rundowe, bez żadnej taryfy ulgowej. Jesteśmy zadowoleni z postawy naszych chłopaków – dodał doświadczony trener.

Po przerwie świątecznej, 27 grudnia wymienionych sześciu bokserów plus Mateusz Tryc (81 kg) rozpoczną treningi na Torwarze w Warszawie. W późniejszym czasie dołączy do „Husarii” drugi z wicemistrzów Europy, Igor Jakubowski (91kg).

Prawdopodobnie z zespołem trenować będą także dwaj zawodnicy z Warszawy, Paweł Rumiński (75kg) i Michał Olaś (91kg), który już był mistrzem WSB w barwach włoskiej drużyny. Trenował go wtedy Sergey Korchinsky. Wszystko wskazuje na to, że ci dwaj bokserzy wystąpią 15 stycznia w pierwszym meczu ligowym z Caciques Venezuela w Pruszkowie, w hali Znicza. Pełny skład ma być ogłoszony na początku stycznia. W pierwszym meczu wystąpią też pięściarze z kategorii do 49 kg, 56 kg i 64 kg.

INDYWIDUALNE WYRÓŻNIENIA SERWISU POLSKIBOKS.PL ZA 2015 ROK – MĘŻCZYŹNI

panowie15rank

Wczoraj poznaliście nazwiska zawodniczek, wyróżnionych przez redakcję serwisu PolskiBoks.pl za sportowe wyniki osiągnięte w 2015 roku. Pora więc najwyższa, by przejść do wyróżnień dla najlepszych czterech polskich pięściarzy, występujących na ringach boksu olimpijskiego.

Nie mam wątpliwości, że w kategorii NAJLEPSZY SENIOR (Elite) na wyróżnienie zasłużył tegoroczny wicemistrz Europy z Samokova, kapitan reprezentacji Polski i ekipy Rafako Hussars Poland, Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk, 75 kg). Kibice boksu w Polsce wiedzą doskonale, że „Pantera” jest – jak dotąd – jedynym polskim pięściarzem, który już w tym roku wywalczył sobie start w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro (2016). Dodam, że Tomasz wygrał w ciągu roku 10 z 15 międzynarodowych pojedynków, w tym 6 w lidze WSB. Najpoważniejszym kontrkandydatem gdynianina był nasz drugi wicemistrz Europy, Igor Jakubowski (Zagłębie Konin, 91 kg). Niestety kontuzje sprawiły, że zawodnik z Konina nie mógł wystąpić w finale czempionatu Europy i z tego samego powodu pauzował pod koniec sezonu ligi WSB, wobec czego – mimo bardzo dobrego roku – postanowiłem ocenić go nieco niżej niż Jabłońskiego.

Wyróżnienie dla NAJLEPSZEGO JUNIORA (youth) kończącego się roku otrzymał brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy z Kołobrzegu, Kamil Mroczkowski (Champion Chojnów, +91 kg). Wybór był trudny, gdyż równie wysoko oceniam sukces pozostałych dwóch półfinalistów Mistrzostw Starego Kontynentu – Sebastiana Wiktorzaka (Olimp Szczecin, 69 kg) oraz Konrada Kozłowskiego (Fight Club Koszalin, 75 kg). Szalę na korzyść Kamila przeważyło jego lutowe, efektowne zwycięstwo przez nokaut z najlepszym na świecie zawodnikiem w tej kategorii wiekowej i …wagowej, Peterem Kadiru z Niemiec. Dodajmy, że zawodnik z Chojnowa boksował także w finale MTB o Złotą Rękwicę Vojvodiny, gdzie nieznacznie przegrał na punkty z Austrakiem Alexandrem Mraovicem.

Problemu nie miałem z wytypowaniem NAJLEPSZEGO KADETA (junior) mijającego roku. Tutaj wybór był oczywisty, bo Eryk Apresyan (Zawisza Bydgoszcz, 66 kg) wywalczył srebrny medal Mistrzostw Europy we Lwowie oraz brązowy Mistrzostw Świata w Sankt Petersburgu. W ciągu 2015 roku Eryk wygrywał z czołowymi zawodnikami Europy, m.in. z Ormianinem Robertem Petrosyanem, Anglikiem Billy`m Scottem, czy Szkotem Lewisem Johnstone.

Czwarte wyróżnienie za NAJLEPSZY DEBIUT SENIORSKI otrzymał Adrian Kowal (Olimp Lublin, 56 kg), złoty medalista Mistrzostw Polski do lat 23 z Konina, gdzie pokonał m.in. tegorocznego seniorskiego mistrza kraju, Tomasza Resóla. Adrian w drugiej połowie roku dwa razy stanął na podium międzynarodowych turniejów bokserskich – w Warszawie (zajął 3. miejsce) i w Tampere, gdzie przegrał dopiero w finale. Tegorocznym sukcesem Kowala jest także zakontraktowanie go do ekipy Rafako Hussars Poland na najbliższy sezon w lidze WSB.

Opracował: Jarosław Drozd

14 POLAKÓW I 6 OBCOKRAJOWCÓW W SKŁADZIE „HUSARII” NA 6. SEZON LIGI WSB

pantera04

Drużyna Rafako Hussars Poland została oficjalnie zgłoszona do 6. sezonu ligi World Series of Boxing. „Husaria” po raz czwarty będzie uczestniczyć w prestiżowych światowych rozgrywkach.

- O północy 15 grudnia minął termin zgłaszania drużyn do ligi WSB. Do pierwszego meczu pozostał miesiąc, ale organizacyjnie już jesteśmy przygotowani do zmagań. O formę sportową naszych bokserów zadba bardzo silny sztab trenerski w trzyosobowym składzie Jerzy Baraniecki, Ukrainiec Sergey Korczinsky, Zbigniew Raubo – mówią szefowie zespołu Rafako Hussars Poland – Jarosław Kołkowski i Jacek Szelągowski.

W niedawnym drafcie Husaria pozyskała czterech zagranicznych pięściarzy. Najbardziej utytułowany z nich to brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (2008) i Londynie (2012), Irlandczyk Paddy Barnes (49 kg). Był on też mistrzem i wicemistrzem Europy. Z kolei Niemiec Florian Schulz (+91 kg) jest aktualnym wicemistrzem Europy z Samokova (2015). Sporymi wzmocnieniami w walce o miejsce w składzie powinni być także Włoch Ricardo D’Andrea (56 kg) i Niemiec Kastriot Sopa (64 kg). Poza tym w „Husarii” są dalej Niemiec Hamza Touba (52 kg) i Irlandczyk Steven Donnelly (69 kg).

- Łącznie nasza kadra na sezon 2016 liczy 20 zawodników – 14 Polaków i 6 obcokrajowców. W szerokim składzie nie ma na razie wicemistrza Europy Igora Jakubowskiego, który wraca do zdrowia po licznych perypetiach. Dostał ofertę startów i ją przyjął. Czekamy tylko na jego powrót do zdrowia. W trakcie sezonu jest możliwość dodatkowego zgłoszenia pięciu zawodników – powiedzieli przedstawiciele polskiej drużyny.

W wadze do 56 kg zgłoszonych jest trzech bokserów – D’Andrea, Adrian Kowal i Tomasz Resól. W pozostałych jest po dwóch, a w ciężkiej (91 kg) na razie tylko Michał Olaś. To jedyny pięściarz z Polski, który ma w dorobku zwycięstwo w lidze WSB. W 2. sezonie wygrał te rozgrywki będąc zawodnikiem włoskiego zespołu Dolce & Gabbana Milano Thunder. Głównym trenerem Włochów był wtedy Sergey Korczinsky.

„Husaria” w swym pierwszym sezonie awansowała do ćwierćfinału, a w dwóch następnych odpadała po fazie grupowej. Teraz powalczy z rywalami z Wenezueli, Argentyny i Rosji i z pewnością liczyć się będzie w walce o miejsca 1-2. Z rankingu WSB na Igrzyska w Rio awansowali dwaj bokserzy – trenujący obecnie w Irlandii wicemistrz Europy Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz wspomniany Steven Donnelly.

Kadra Rafako Hussars Poland na sezon 2016:

49 KG: Dawid Jagodziński (Polska), Patrick „Paddy” Barnes (Irlandia)
52 KG: Hamza Touba (Niemcy), Maciej Jóźwik (Polska)
56 KG: Riccardo D’Andrea (Włochy), Adrian Kowal (Polska), Tomasz Resól (Polska)
60 KG: Dawid Michelus (Polska), Mateusz Polski (Polska)
64 KG: Kastriot Sopa (Niemcy), Sebastian Konsek (Polska)
69 KG: Steven Donnelly (Irlandia), Damian Kiwior (Polska)
75 KG: Tomasz Jabłoński (Polska), Paweł Rumiński (Polska)
81 KG: Arkadiusz Szwedowicz (Polska), Mateusz Tryc (Polska)
91 KG: Michał Olaś (Polska)
+91KG: Florian Schulz (Niemcy), Roger Hryniuk (Polska)

Ubyli w porównaniu z ub. sezonem: Grzegorz Kozłowski (Polska, 52 kg), Sylwester Kozłowski (Polska, 56 kg), Marek Pietruczuk (Polska, 56 kg), Kazimierz Łęgowski (Polska, 64 kg), Rafał Perczyński (Polska, 69 kg), Jordan Kuliński (Polska, 81 kg), Ainar Karlsons (Estonia, 91 kg), Paweł Wierzbicki (Polska, +91 kg) i Mantas Valavicius (Litwa, +91 kg).

AIBA OPUBLIKOWAŁA NAZWISKA 60 OLIMPIJCZYKÓW. WŚRÓD NICH JEST JEDEN POLAK

jablonski05

AIBA opublikowała listę 60 zawodników z 24 krajów świata, którzy wywalczyli już kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro (2016). Mimo iż większość z nich doskonale znamy z występów w formułach WSB, AIBA Pro Boxing oraz tradycyjnego boksu olimpijskiego, aż 34 z nich to olimpijscy debiutanci. W zestawieniu znajduje się oczywiście także kapitan „Husarii” i reprezentacji Polski, Tomasz Jabłoński (75 kg), który przepustkę do Rio wywalczył poprzez wysoki ranking w lidze WSB.

Ze wspomnianego grona 60 olimpijczyków – 23 wywalczyło paszporty do Brazylii podczas Mistrzostw Świata w Dausze, 20 poprzez starty w formule AIBA Pro Boxing i 17 w lidze World Series of Boxing. Przypominamy, że w sierpniu 2016 roku, podczas Igrzysk Olimpijskich, wystąpi ogółem 286 pięściarzy, więc do zdobycia jest jeszcze 226 kwalifikacji.

Wśród pewniaków na Rio najwięcej jest Rosjan (8), Kubańczyków (7), Irlandczyków, Kazachów i Uzbeków (po 4), Azerów, Chińczyków, Francuzów i Niemców (po 3), Algierczyków, Chorwatów, Marokańczyków, Meksykanów, Turków i Włochów (po 2) oraz po jednym zawodniku z Białorusi, Brazylii, Egiptu, Iranu, Polski, Portoryko, Rumunii, Tajlandii i USA.

LISTA ZAWODNIKÓW, KTÓRZY WYWALCZYLI KWALIFIKACJE OLIMPIJSKIE DO RIO DE JANEIRO

49 KG
Joahnys ARGILAGOS (Kuba)
Patrick BARNES (Irlandia)
Vasilii EGOROV (Rosja)
Bin LYU (Chiny)
Birzhan ZHAKYPOV (Kazachstan)

52 KG
Misha ALOIAN (Rosja)
Jeyvier Jesus CINTRON OCASIO (Portoryko)
Elias Eliseo EMIGDIO ABARCA (Meksyk)
Achraf KHARROUBI (Maroko)
Elvin MAMISHZADA (Azerbejdżan)
Yosbany VEITIA SOTO (Kuba)

56 KG
Murodjon AKHMADALIEV (Uzbekistan)
Dzmitry ASANAU (Białoruś)
Michael John CONLAN (Irlandia)
Andy CRUZ GOMEZ (Kuba)
Khedafi DJELKHIR (Francja)
Vladimir NIKITIN (Rosja)
Jiawei ZHANG (Chiny)

60 KG
Berik ABDRAKHMANOV (Kazachstan)
Adlan ABDURASHIDOV (Rosja)
Lazaro Jose ALVAREZ ESTRADA (Kuba)
Carlos Zenon BALDERAS JR (USA)
Robson DONATO CONCEICAO (Brazylia)
Albert SELIMOV (Azerbejdżan)
Hurshid TOJIBAEV (Uzbekistan)

64 KG
Abdelkader CHADI (Algieria)
Raul CURIEL GARCIA (Meksyk)
Vitaly DUNAYTSEV (Rosja)
Fazliddin GAIBNAZAROV (Uzbekistan)
Artem HARUTYUNYAN (Niemcy)
Wuttichai MASUK (Tajlandia)
Yasnier TOLEDO LOPEZ (Kuba)

69 KG
Parviz BAGHIROV (Azerbejdżan)
Steven Gerard DONNELY (Irlandia)
Wei LIU (Chiny)
Mohammed RABI (Maroko)
Onur SIPAL (Turcja)
Daniyar YELEUSSINOV (Kazachstan)
Andrey ZAMKOVOY (Rosja)

75 KG
Ilyas ABBADI (Algieria)
Hosam ABDIN (Egipt)
Artem CHEBOTAREV (Rosja)
Tomasz JABŁOŃSKI (Polska)
Adem KILICCI (Turcja)
Arlen LOPEZ CARDONA (Kuba)
Bektemir MELIKUZIEV (Uzbekistan)

81 KG
Mathieu BAUDERLIQUE (Francja)
Julio Cesar LA CRUZ PERAZA (Kuba)
Valentino MANFREDONIA (Włochy)
Ehsan ROUZBAHANI (Iran)
Hrvoje SEP (Chorwacja)
Joseph WARD (Irlandia)

91 KG
David GRAF (Niemcy)
Vassiliy LEVIT (Kazachstan)
Clemente RUSSO (Włochy)
Evgeny TISHCHENKO (Rosja)

+91 KG
Filip HRGOVIC (Chorwacja)
Mihai NISTOR (Rumunia)
Erik PFEIFER (Niemcy)
Tony YOKA (Francja)

ZNACZNY AWANS DAWIDA JAGODZIŃSKIEGO W RANKINGU AIBA

jagodzinskiwsb15

AIBA, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego, opublikowało nowy ranking najlepszych pięściarzy świata, którzy rywalizują w formule boksu olimpijskiego. Zestawienie uwzględnia wyniki zakończonych w Dausze Mistrzostw Świata Seniorów, w związku z czym jedynym polskim zawodnikiem, który poprawił swoją pozycję – i to aż o 31 oczek – jest Dawid Jagodziński (49 kg).

Przypomnijmy, że nasz pięściarz dotarł w Katarze do ćwierćfinału, za co otrzymał 350 punktów rankingowych i awansował z miejsca czterdziestego siódmego na szesnaste (jest tam ex aequo z dwoma innymi zawodnikami)! W sumie Dawid zgromadził 500 punktów (wcześniej 150 otrzymał za ćwierćfinał Mistrzostw Europy w Samokovie) i jest aktualnie najwyżej notowanym Polakiem w rankingu.

Pozostali dwaj nasi zawodnicy, którzy również boksowali podczas Mistrzostw Świata, obniżyli nieco swoje notowania. I tak Igor Jakubowski (91 kg, 400 punktów) spadł z miejsca 15. na 18, zaś Tomasz Jabłoński (75 kg, 400 punktów) z 26. na 27.

W rankingu nieco niżej znaleźli się także dwaj inni Biało-Czerwoni: Mateusz Polski (60 kg, 350 punktów) obniżył swoją lokatę z 25. na 27, Dawid Michelus (60 kg, 20 punktów) Z 71. na 72. Pozostali utrzymali swoje pozycje. Kamil Gardzielik (75 kg, 100 punktów) jest 56, Jordan Kuliński (81 kg, 60 punktów)- 62, zaś Mateusz Tryc (81 kg, 60 punktów) – 63.

JAROSŁAW KOŁKOWSKI: TOMASZ JABŁOŃSKI OFICJALNIE OLIMPIJCZYKIEM!

panter_saavedra

– Otrzymałem piękny list z AIBA z informacją, że Tomasz Jabłoński jest już oficjalnie Olimpijczykiem i może szykować się do Igrzysk w Rio de Janeiro – mówi szef Rafako Hussars Poland, Jarosław Kołkowski.

Polskim bokserom - Tomaszowi Jabłońskiemu (75 kg), Dawidowi Jagodzińskiemu (49 kg) i Igorowi Jakubowskiemu (91 kg) nie powiodło się w 18. Mistrzostwach Świata w Doha, ale bardzo dobre występy Tomka Jabłońskiego, kapitana Husarii, w lidze World Series of Boxing sprawiły, że awansował do IO właśnie z rankingu WSB.

– Przekazałem dziś Tomkowi informację o oficjalnej nominacji na Igrzyska i z pewnością kamień spadł mu z serca, bo długo nie mógł uwierzyć w zdobycie kwalifikacji. Będzie mógł skupić już na przygotowaniach do zawodów w Rio, a pracy przed nim wiele, co pokazał występ w MŚ w Doha – powiedział Jarosław Kołkowski.

Wicemistrz Europy Tomasz Jabłoński był rozstawiony i w 1. rundzie miał wolny los. W 1/8 finału przegrał na punkty z Vikasem Krishanem z Indii.

– Jest sporo spraw, o których będę chciał porozmawiać z Tomkiem Jabłońskim. To ambitny zawodnik, zrealizował pierwszy cel, ale dla niego udział w Igrzyskach to za mało. Żeby tam osiągnąć sukces, musi wzbogacić styl boksowania. Nastawianie się na zadawanie setek takich samych ciosów to trochę za mało. Bardzo dobrze, że Tomek jest zawodnikiem aktywnym i agresywnym, ale brakowało mi jego uderzeń na dół, aby osłabić rywala i doprowadzić do jego odkrycia – mówi szef „Husarii”.

Po jednej walce w Doha wygrali drugi z polskich Wicemistrzów Europy Igor Jakubowski i Dawid Jagodziński, który był o krok od strefy medalowej.

– Obaj trafili na bokserów na dziś zdecydowanie lepszych. Teraz od nich zależy, jak będą ciężko pracować, aby w przyszłości móc wygrywać z Ukraińcem Gevorgiem Manukyanem i Rogenem Ladonem z Filipin. Rywal Igora to bardzo silny zawodnik, przestawiał go każdym ciosem, a Jakubowski po walce powiedział, że czuł każdy cios jakby młotem dostawał. Zresztą później ten Ukrainiec wygrał ze znakomitym Kazachem Vasiliyem Levitem, a dopiero w półfinale przegrał nieznacznie z Mistrzem Europy Rosjaninem Evgeniyem Tishchenko. Z kolei Dawidowi Jagodzińskiemu wyraźnie brakuje sparingpartnerów. Musi pracować nad szybkością. Podkreślam też, że jego zwycięstwo nad Bułgarem Tinko Banabakovem, brązowym medalistą ME, to jeden z jego najlepszych występów – powiedział Jarosław Kołkowski.

W piątek bokserzy reprezentacji wracają do Polski. A już wkrótce Młodzieżowe Mistrzostwa Polski z udziałem pięściarzy Husarii. Nowy sezon ligi WSB od stycznia.

18. MŚ: KUBAŃCZYCY DETRONIZUJĄ KAZACHÓW. JABŁOŃSKI JEDZIE DO RIO!

lacruz1

Po dwóch dniach walk półfinałowych 18. Mistrzostw Świata Seniorów w Boksie chyba nikt nie ma wątpliwości, że na tronie olimpijskiego boksu ponownie zasiądą kubańscy mistrzowie pięści. Aż 6 zawodników z Gorącej Wyspy wywalczyło bowiem awans do finałów, w tym 22-letni Arlen Lopez (75 kg), który swoim życiowym sukcesem zapewnił Tomaszowi Jabłońskiemu kwalifikację olimpijską.

Skoncentrujmy się zatem na „polskim” wątku półfinałów, choć – jak pamiętamy – niestety żaden z naszych zawodników nie awansował do strefy medalowej. System kwalifikacji olimpijskich opiera się na kilku elementach rywalizacji, m.in. na światowym czempionacie w Dausze, ale i także na wynikach osiąganych przez zawodników w projektach WSB i AIBA pro Boxing. Tomasz Jabłoński, sklasyfikowany z nr 3 w indywidualnym rankingu WSB, był z założenia pierwszym rezerwowym. W momencie awansu Lopeza do finału katarskiego turnieju, automatycznie Kubańczyk wywalczył sobie kwalifikacje olimpijska „ścieżką” Mistrzostw Świata, dzięki czemu paszport olimpijski z rankingu WSB  wywalczyli Petr Khamukov z Rosji oraz wspomniany Jabłoński.

Dodajmy, że wyjazd Rosjanina do Rio de Janeiro stoi nadal pod wielkim znakiem zapytania, gdyż kwalifikację olimpijską przez start w AIBA Pro Boxing wywalczył jego rodak Artem Chebotarev (mistrz Rosji i zawodnik bardziej doświadczony, mający lepsze warunki fizyczne od Khamukova). Wiele wskazuje na to, że jeśli w grudniu trener Alexander Lebzyak postawi na Chebotareva, to z puli WSB do Rio pojedzie zawodnik sklasyfikowany z kolejnym numerem w rankingu ligi.

Kto próbował nawiązać rywalizację z Kubańczykami w półfinałach 18. Mistrzostw Świata? O złote medale powalczą trzej zawodnicy z Rosji i Uzbekistanu, po dwóch z Azerbejdżanu, Kazachstanu oraz Irlandii i po jednym z Francji i Maroka. Europa ma zatem osiem szans na złoty medal, Ameryka Północna – sześć, Azja – pięć i Afryka – jedną.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Vasiliy Egorov (Rosja) – Rogen Ladon (Filipiny) 3-0
Yoahnys Argilagos (Kuba) – Dmitro Zamotayev (Ukraina) 3-0

52 KG
Yosvany Veitia (Kuba) – Hu Jianguan (Chiny) 3-0
Elvin Mamishzade (Azerbejdżan) – Mohamed Flissi (Algieria) TKO 1

56 KG
Muradzhon Akhmadaliyev (Uzbekistan) – Shiva Thapa (Indie) 3-0
Michael Conlon (Irlandia) – Dmitriy Asanov (Białoruś) 3-0

60 KG
Lazaro Alvarez (Kuba) – Elnur Abdurakhimov (Uzbekistan) 3-0
Albert Selimov (Azerbejdżan) – Robson Conceicao (Brazylia) 3-0

64 KG
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Yasnier Toledo Lopez (Kuba) 2-1
Fazliddin Gaibnazarov (Uzbekistan) – Wuttichai Masuk (Tajlandia) 3-0

69 KG
Daniyar Eleusinov (Kazachstan) – Parviz Bagirov (Azerbejdżan) 3-0
Mohamed Rabi (Maroko) – Liu Wei (Chiny) 3-0

75 KG
Arlen Lopez (Kuba) – Hossam Bakr Abdin (Egipt) 3-0
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan) – Michael O’Reilly (Irlandia) 2-1

81 KG
Joe Ward (Irlandia) – Elshod Rasulov (Uzbekistan) 3-0
Julio Cesar de la Cruz (Kuba) – Pavel Silyagin (Rosja) 3-0

91 KG
Erislandy Savon (Kuba) – Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan) 3-0
Evgeniy Tishchenko (Rosja) – Gevorg Manukyan (Ukraina) 3-0

+91 KG
Ivan Dychko (Kazachstan) – Bakhodyr Zhololov (Uzbekistan) 2-1
Tony Yoka (Francja) – Joseph Joyce (Anglia) 3-0

18. MŚ: AŻ 9 KUBAŃCZYKÓW POWALCZY O MEDAL. KONTYNENTALNIE GÓRĄ EUROPA

cuba_domadores

Skład ćwierćfinalistów 18. Mistrzostw Świata Seniorów w Boksie pokazuje dobitnie jak bardzo zmienia się pięściarska geografia. W turnieju pozostało bowiem 80 zawodników z aż 35 państw świata! W tym gronie najwięcej jest Kubańczyków (aż 9!), następnie Azerów i Uzbeków (po 7), Kazachów (6) i Rosjan (5).

Kolejne miejsca w tej wyliczance zajmują Irlandia (4 ćwierćfinalistów), Anglia i Ukraina (po 3), Białoruś, Chiny, Chorwacja, Filipiny, Francja, Holandia, Indie, Mongolia i Tajlandia (po 2) oraz Algieria, Argentyna, Armenia, Brazylia, Egipt, Ekwador, Jordania, Katar, Kolumbia, Kostaryka, Litwa, Maroko, Niemcy, Polska, Portoryko, Turcja, Walia i Włochy (po 1).

Kontynentalnie – jak na razie – góra jest Europa (37 zawodników), wyprzedzając Azję (25), obie Ameryki (15) i Afrykę (3).

WYNIKI WALK 1/8 FINAŁU [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Rogen Ladon (Filipiny) – Joselito Velasquez (Meksyk) 3-0
Dawid Jagodziński (Polska) – Tinko Banabakov (Bułgaria) 3-0
Gankhuyag Gan-Erdene (Mongolia) – Tomoya Tsuboi (Japonia) 3-0
Vasiliy Egorov (Rosja) – Harvey Horn (Anglia) 3-0
Yoahnys Argilago (Kuba) – Samuel Carmona (Hiszpania) 3-0
Brendan Irvine (Irlandia) – Muhammet Unlu (Turcja) 2-1
Dmitro Zamotayev (Ukraina) – Josh English (Australia) 3-0
Rufat Huseynov (Azerbejdżan) – Khasanbay Dusmatov (Uzbekistan) 2-1

52 KG
Yosvany Veitia (Kuba) – Achraf Kharroubi (Maroko) 2-1
Ceiber Avila (Kolumbia) – Joel Finol (Wenezuela) 3-0
Hu Jianguan (Chiny) – Shahobiddin Zoirov (Uzbekistan) 3-0
Olzhas Sattibayev (Kazachstan) – Daniel Asenov (Bułgaria) 3-0
Mohamed Flissi (Algieria) – Koryun Soghomonyan (Armenia) 3-0
David Jimenez (Kostaryka) – Kelvin de la Nieve (Hiszpania) 2-1
Muhammad Ali (Anglia) – Vincenzo Picardi (Włochy) 2-1
Elvin Mamishzade (Azerbejdżan) – Hamza Touba (Niemcy) 3-0

56 KG
Muradzhon Akhmadaliyev (Uzbekistan) – Kairat Eraliyev (Kazachstan) 3-0
Chatchai Butdee (Tajlandia) – Fredrik Jensen (Dania) 3-0
Shiva Thapa (Indie) – Mohamed Hamout (Maroko) KO 3
Hakan Erseker (Katar) – Boe Warawara (Vanuatu) 2-1
Michael Conlon (Irlandia) – Robenilson de Jesus (Brazylia) 2-0
Tayfur Aliyev (Azerbejdżan) – Iderkhuu Enkhjargal (Mongolia) 3-0
Dmitriy Asanov (Białoruś) – Segundo Padilla (Ekwador) 3-0
Andy Cruz (Kuba) – Bakhtovar Nazirov (Rosja) 2-1

60 KG
Lazaro Alvarez (Kuba) – Pratya Rongchin (Tajlandia) 3-0
Timur Belyak (Ukraina) – Daisuke Narimatsu (Japonia) 3-0
Elnur Abdurakhimov (Uzbekistan) – Chad Milnes (Nowa Zelandia) 3-0
Dorjnyambuu Otgondalai (Mongolia) – Domenico Valentino (Włochy) 3-0
Albert Selimov (Azerbejdżan) – Sean McComb (Irlandia) 2-1
Sofiane Oumiha (Francja) – Luis Cabrera (Wenezuela) 3-0
Joseph Cordina (Walia) – Kwon Chol-Guk (KRLD) 3-0
Robson Conceicao (Brazylia) – Adlan Abdurashidov (Rosja) 3-0

64 KG
Yasnier Toledo Lopez (Kuba) – Abdelhak Aatakni (Maroko) 3-0
Hovhannes Bachkov (Armenia) – Aziz Bebitov (Turkmenistan) 3-0
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Pat McCormack (Anglia) 3-0
Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan) – Abdelkader Chadi (Algieria) 3-0
Vincenzo Mangiacapre (Włochy) – Luis Arcon (Wenezuela) 3-0
Fazliddin Gaibnazarov (Uzbekistan) – Thulasi Tharumalingam (Katar) TKO 1
Danielito Zorrilla (Portoryko) Evaldas Petrauskas (Litwa) 2-1
Wuttichai Masuk (Tajlandia) – David Biddle (Australia) 3-0

69 KG
Daniyar Eleusinov (Kazachstan) – Pavel Kostromin (Białoruś) 3-0
Eumir Marcial (Filipiny) – Youba Ndiaye Sissokho (Hiszpania) 2-1
Rosniel Iglesias (Kuba) – Yaroslav Samofalov (Ukraina) 3-0
Parviz Bagirov (Azerbejdżan) – Marvin Cabrera (Meksyk) 3-0
Eimantas Stanionis (Litwa) – Gabriel Maestre (Wenezuela) 3-0
Liu Wei (Chiny) – Tuvshinbat Byamba (Mongolia) 3-0
Joshua Kelly (Anglia) – Josh Nyika (Nowa Zelandia) 3-0
Mohamed Rabi (Maroko) – Alberto Palmetta (Argentyna) 3-0

75 KG
Arlen Lopez (Kuba) – Aljaz Venko (Słowenia) 3-0
Marlon Delgado (Ekwador) – Anthony Campbell (USA) 2-1
Hossam Bakr Abdin (Egipt) – Max van der Pas (Holandia) 3-0
Vikas Krishan (Indie) – Tomasz Jabłoński (Polska) 2-1
Petr Khamukov (Rosja) – Endri Saavedra (Wenezuela) 3-0
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan) – Christian M’Billi Assomo (Francja) 2-1
Michael O’Reilly (Irlandia) – Daniel Lewis (Australia) 3-0
Zhanibek Alimkhanuly (Kazachstan) – Misael Rodriguez (Meksyk) 3-0

81 KG
Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan) – Ala Aldih Ghossoun (Syria) 3-0
Elshod Rasulov (Uzbekistan) – Cem Karlidag (Turcja) 3-0
Mikhail Dauhaliavets (Białoruś) – Hakan Nuraydin (Katar) 3-0
Joe Ward (Irlandia) – Olexandr Khizhnyak (Ukraina) 3-0
Pavel Silyagin (Rosja) – Teymur Mammadov (Azerbejdżan) 3-0
Peter Mullenberg (Holandia) – Hassan Saada (Maroko) TKO 3
Hrvoje Sep (Chorwacja) – Aaron Spagnola  (Australia) 3-0
Julio Cesar de la Cruz (Kuba) – Joshua Buatsi (Anglia) 3-0

91 KG
Erislandy Savon (Kuba) – Julio Castillo (Ekwador) 3-0
Rustam Tulaganov (Uzbekistan) – David Nyika (Nowa Zelandia) 3-0
Yamil Peralta (Argentyna) – Roman Fress (Niemcy) 3-0
Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan) – Chouaib Bouloudinat (Algieria) 3-0
Evgeniy Tishchenko (Rosja) – Joshua Temple (USA) 3-0
Roy Korving (Holandia) – Nikolajs Grisunins (Łotwa) 3-0
Gevorg Manukyan (Ukraina) – Igor Jakubowski (Polska) 3-0
Vasiliy Levit (Kazachstan) – Juan Nogueira (Brazylia) WO.

+91 KG
Ivan Dychko (Kazachstan) – Rafael Lima (Brazylia) 3-0
Florian Schulz (Niemcy) – Edgar Ramirez (Meksyk) 3-0
Hussein Eshaish Iashaish (Jordania) – Mikheil Bakhtidze (Gruzja) 3-0
Bakhodyr Zhololov (Uzbekistan) – Leinier Perot (Kuba) 2-1
Joseph Joyce (Anglia) – Mohamed Arjaoui (Maroko) 3-0
Ali Eren Demirezen (Turcja) – Satish Kumar (Indie) 3-0
Tony Yoka (Francja) – Wang Zhibao (Chiny) 3-0
Filip Hrgovic (Chorwacja) – Petar Belberov (Bułgaria) 3-0

18. MŚ: TOMASZ JABŁOŃSKI NIE SPROSTAŁ PIERWSZEJ PRZESZKODZIE

tomek_samokov

Irlandzki arbiter Michael Gallagher wypunktował dzisiaj dwie z trzech rund na korzyść Tomasza Jabłońskiego (75 kg) w walce z Hindusem Vikasem Krishanem. Niestety odmiennego zdania byli rozjemcy z Argentyny i Uzbekistanu, w efekcie czego kapitan reprezentacji Polski po niejednogłośnym werdykcie odpadł w 1/8 finału z 18. Mistrzostw Świata Seniorów w Boksie.

Tegoroczny wicemistrz Europy rozpoczął pojedynek skoncentrowany i od pierwszej akcji starał się narzucić rywalowi swoje warunki i tempo walki. Szybko okazało się jednak, że mający podobne warunki fizyczne zawodnik z Indii (nota bene aktualny wicemistrz Azji) znacznie lepiej czuje się w półdystansie, w którym od czasu do czasu zaskakiwał mocnymi lewymi hakami i podbródkami, które wydawały się być przez cały pojedynek jego najniebezpieczniejszą bronią. W 1. starciu Hindus zadał niewiele więcej ciosów od Polaka, ale sędziowie po 3 minutach widzieli jego przewagę w stosunku 2-1.

W drugiej rundzie Vikas Krishan był nieco dokładniejszy w atakach i bardziej uważny w obronie, co docenili wszyscy punktujący tę walkę sędziowie. Podobnie jak pod koniec 1. starcia, tak i 2 . rundzie Tomasz, za namową swojego narożnika, boksował więcej z dystansu, co momentami dawało dobry skutek, bo ciosy Polaka dochodziły celu a Hindus miał kłopoty z wyczuciem dystansu. Jednak ataki rywala były nieco bardziej dynamiczne a częstotliwość zadawanych ciosów była nieco wyższa w premierowym starciu.

W trzecim starciu inicjatywa należała do kapitana reprezentacji Polski, zaś w każdej niemal akcji rywala dostrzegalne było coraz większe zmęczenie. W tej sytuacji niezrozumiałym było, że argentyński sędzia Fernando Servide również i w tej części rywalizacji wyżej oceniał Krishana. Po zakończeniu pojedynku Tomasz podniósł do góry rękę na znak zwycięstwa, jednak niebawem po ogłoszeniu niejednogłośnego werdyktu okazało się, że do ćwierćfinału awansował zawodnik z Indii, który w walce o medal skrzyżuje rękawice ze znanym z ringów AIBA Pro Boxing, Egipcjaninem Hosamem Abdinem.

POLACY POZNALI RYWALI. JABŁOŃSKI ROZSTAWIONY DZIĘKI ZWYCIĘSTWOM W WSB

Polska-ekipa-w-Katarze

Jeżeli ktokolwiek zastanawiał się czy indywidualne sukcesy naszych pięściarzy w lidze World Series of Boxing mają jakiś większy sens, po Mistrzostwach Europy w Samokovie i Mistrzostwach Świata w Dausze powinien zmienić zdanie. Tomasz Jabłoński (75 kg), najskuteczniejszy w tym roku pięściarz Rafako Hussars Poland w lidze WSB, został dzisiaj rozstawiony z numerem 4 w losowaniu światowego czempionatu.

Kapitan „Husarii” i reprezentacji Polski po raz pierwszy wejdzie do ringu w Dausze 8 października w pojedynku 1/8 finału ze zwycięzca rywalizacji Vikash Krishan (Indie) – Zoltan Harcsa (Węgry). Zakładając, że wicemistrz Europy pokona tę przeszkodę, w pojedynku o medal zaboksuje z zawodnikami, którzy teoretycznie prezentują niższą klasę od Hindusa i Madziara (Holender Max van der Pas, Tunezyjczyk Yahia Elmekachari lub Egipcjanin Hosam Abdin). A dalej? W półfinale czekać może Kubańczyk Arlen Lopez (nr 1) lub zawodnicy, z którymi Tomek już wygrywał w WSB, czyli Włoch Salvatore Cavallaro (przegrał także z Jabłońskim w półfinale ME) lub Amerykanin Anthony Campbell.

Najlżejszy z Polaków, Dawid Jagodziński (49 kg), również zadebiutuje na katarskim ringu 8 października. Jego rywalem w 1/8 finału będzie 21-letni Bułgar Tinko Banabakov, którego największym sukcesem było jak dotąd zdobycie brązowego medalu Mistrzostw Europy w Samokovie. W razie wygranej Polak trafi w ćwierćfinale na rozstawionego z numerem 1 Meksykaninem Joselito Velazquezem Altamirano, o ile ten pokona zwycięzcę pojedynku Leandro Blanc (Argentyna) – Rogen Ladon (Filipiny). „Jagoda” ma z Meksykaninem do poprawienia bilans walk, bo w lutym 2014 roku przegrał z nim we Włocławku w meczu ligi WSB jednogłośnie na punkty. Mistrzostwa Świata to najlepsze miejsce na taki rewanż.

Drugi z polskich wicemistrzów Europy, Igor Jakubowski (91 kg), wyjdzie do ringu jako pierwszy z podopiecznych Zbigniewa Raubo i Ludwika Buczyńskiego. Jutro koninianin skrzyżuje rękawice z reprezentującym Tadżykistan 29-letnim Jakhonem Qurbonovem. W razie zwycięstwa w 1/8 finału na Igora czeka solidny Ukrainiec Gevorg Manukian, a w ćwierćfinale najpewniej doskonały Kazach Vassiliy Levit, który pokonał w tym roku Jakubowskiego przed czasem w meczu ligi WSB.

OŚMIU POLAKÓW W NOWYM RANKINGU AIBA. IGOR JAKUBOWSKI NAJWYŻEJ

hussars_argentina

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego na kilka dni przed Mistrzostwami Świata w Dausze zaktualizowało swój ranking najlepszych amatorskich pięściarzy świata. W nowym zestawieniu AIBA, które uwzględnia tegoroczne wyniki mistrzostw kontynentalnych (w tym Mistrzostw Europy w Samokovie) oraz Igrzysk Europejskich w Baku znalazło się tym razem aż 735 zawodników (poprzednio 345), wśród których jest ośmiu reprezentantów Polski (poprzednio sklasyfikowanym był tylko jeden – Mateusz Tryc).

Najwyższą lokatę zajmuje wicemistrz Europy wagi ciężkiej (91 kg), Igor Jakubowski, który jest 15. z dorobkiem 400 punktów. Tyle samo punktów uzbierał nasz drugi srebrny medalista z Samokova, Tomasz Jabłoński (75 kg). Mimo to „Pantera” jest dopiero 26. w swojej kategorii wagowej. Oczko wyżej, czyli na 25. miejscu w wadze lekkiej znajduje się Mateusz Polski (60 kg), brązowy medalista Igrzysk Europejskich(350 punktów).

Pozostałymi Biało-Czerwonymi w rankingu AIBA są: Dawid Jagodziński (150 punktów) – 47. w wadze papierowej (49 kg), Dawid Michelus (20 punktów) – 71. w wadze lekkiej (60 kg), Kamil Gardzielik (100 punktów) – 56. w limicie wagi średniej (75 kg), Jordan Kuliński (60 punktów)- 62. w wadze półcięzkiej (81 kg) oraz wspomniany Mateusz Tryc (60 punktów) – 63. w tym samym limicie wagowym (81 kg).

TYLKO OSIEM DNI DO MISTRZOSTW ŚWIATA SENIORÓW. NASI ZNAJĄ NAZWISKA RYWALI

doha medal

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu (AIBA) opublikowało w piątek ostateczną listę pięściarzy, którzy zakwalifikowali się do Mistrzostw Świata w Dausze. W sumie w boksersko mocno egzotycznym Katarze już za 8 dni wystąpi 260 zawodników z 73 państw, w tym trzech reprezentantów Polski – Dawid Jagodziński (49 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

Poniżej prezentujemy zestawienie rywali naszych pięściarzy w drodze do wymarzonych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, gdyż światowy czempionat stanowi jeden z elementów kwalifikacji olimpijskich. Co ciekawe nie ma wśród nich dwóch doskonałych zawodników – Khaibuli Musalova z Azerbejdżanu (75 kg) oraz Bułgara Tervela Puleva (91 kg), którzy prawdopodobnie na skutek kontuzji nie wystartują w Katarze. W ich miejsce desygnowano Słoweńca Aljaza Venko (75 kg) i Holendra Roya Korvinga (91 kg).

49 KG (25)

Brendan Irvine (Irlandia)
Muhammed Unlu (Turcja)
Dmytro Zamotayev (Ukraina)
Vassili Egorov (Rosja)
Tinko Banabakov (Bułgaria)
Rufat Huseynov (Azerbejdżan)
Harvey Horn (Wielka Brytania)
Samuel Carmona (Hiszpania)
Dawid Jagodziński (Polska)
Imad Ahayoun (Maroko)
Sulemanu Tetteh (Ghana)
Fazil Juma Kaggwa (Uganda)
Khasanbay Dusmatov (Uzbekistan)
Rogen Ladon (Filipiny)
Laishram Devender Singh (Indie)
Gankhuyag Gan-Erdene (Mongolia)
Tomoya Tsuboi (Japonia)
Murod Rasulov (Tadżykistan)
Kornelis Kwangu (Indonezja)
Josh English (Australia)
Yoahnys Argilagos (Kuba)
Joselito Velasquez (Meksyk)
Nico Hernandez (USA)
Victor Santillan (Dominikana)
Leandro Blanc (Argentyna)

75 KG (27)

Michael O’Reilly (Irlandia)
Zoltan Harcsa (Węgry)
Zaal Kvachatadze (Gruzja)
Petr Khamukov (Rosja)
Salvatore Cavallaro (Włochy)
Tomasz Jabłoński (Polska)
Valeriy Kharlamov (Ukraina)
Max van der Pas (Holandia)
Hossam Bakr Abdin (Egipt)
Zibani Chikanda (Botswana)
Yahya Mekacheri (Tunezja)
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan)
Vikas Krishan (Indie)
Sajad Mehrabi (Iran)
Wahid Abderredha (Irak)
Zhanibek Alimkhanuly (Kazachstan)
Aphisit Kanankhokkhruea (Tajlandia)
Daniel Lewis (Australia)
Jonathan Keama (Papua-Nowa Gwinea)
Arlen Lopez (Kuba)
Marlon Delgado (Ekwador)
Misael Rodriguez (Meksyk)
Endri Saavedra (Wenezuela)
Anthony Campbell (USA)
Ajaz Venko (Słowenia)
Christian M`Billi Assomo (Francja)

91 KG (24)

Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan)
Gevorg Manukyan (Ukraina)
Paul Omba Biongolo (Francja)
Evgeniy Tishchenko (Rosja)
Nikolajs Grisunins (Łotwa)
Igor Jakubowski (Polska)
Sergey Korneyev (Białoruś)
Roman Fress (Niemcy)
Abdeljalil Abouhamada (Maroko)
Chouaib Bouloudinats (Algieria)
David Akankolim (Ghana)
Vasiliy Levit (Kazachstan)
Rustam Tulaganov (Uzbekistan)
Dzhakhon Kurbanov (Tadżykistan)
Reza Moradkhani (Iran)
Ihab Almatbouli (Jordania)
David Nyika (Nowa Zelandia)
Jason Whateley (Australia)
Erislandy Savon (Kuba)
Yamil Peralta (Argentyna)
Juan Nogueira (Brazylia)
Julio Castillo (Ekwador)
Joshua Temple (USA)
Roy Korving (Holandia)

PODSUMOWANIE RYWALIZACJI MĘŻCZYZN W 32. MTB IM. FELIKSA STAMMA

tryc03

Turniej mężczyzn w 32. Międzynarodowym Memoriale im. Feliksa Stamma zapamiętamy jako rywalizację Polaków z pięściarzami krajów Wspólnoty Brytyjskiej. Na 22 pojedynków, jakie podopieczni trenerów Zbigniewa Raubo i Ludwika Buczyńskiego stoczyli z zagranicznymi rywalami, aż w 21 przypadkach rywalami Biało-Czerwonych byli Anglicy, Szkoci, Irlandczycy lub Nowozelandczycy. Niezależnie od tego czy w Warszawie pojawił się pierwszy, czy też drugi lub trzeci garnitur tych ekip, był to dla naszych zawodników wartościowy sprawdzian.

Ostatecznie w finałach zobaczyliśmy 10 Polaków, z których trzech (Dawid Michelus, Mateusz Tryc i Paweł Wierzbicki) stanęło na najwyższym stopniu podium. Ogółem polscy pięściarze wygrali w Warszawie 6 pojedynków z zagranicznymi rywalami i 16 razy schodzili z ringu pokonani. Bilans ten powinien być jednak nieco korzystniejszy dla gospodarzy, bo w niektórych przypadkach (np. walki Tomasza Jabłońskiego z Irlandczykiem Michaelem O`Reilly) werdykty były dość dyskusyjne.
michelus_stamm
Najcenniejsze zwycięstwo odniósł bezsprzecznie Bartosz Gołębiewski (75 kg), który niejednogłośnie pokonał na punkty brązowego medalistę Igrzysk Europejskich z Baku (2015), Węgra Zoltana Harcsę. Właśnie waga średnia, z uwagi na start wspomnianych O`Reilly`ego, Jabłońskiego i Harcsy, była najmocniej obsadzoną kategorią wagową 32. MTB. im. Feliksa Stamma.
gołębiowski_stamma
Pozostałymi Polakami, którzy wygrywali w Warszawie z zagranicznymi gośćmi byli Dawid Michelus (60 kg), który pokonał Walijczyka Billy`ego Edwardsa, Mateusz Polski (60 kg) – lepszy w rywalizacji z Anglikiem Luke`em McCormackiem (bratem wicemistrza Europy Pata McCormacka), Mateusz Tryc (81 kg) – zwycięzca w walce ze Szkotem Rossem Welshem, Arkadiusz Szwedowicz (81 kg), który pokonał Anglika Lyndona Arthura i Paweł Wierzbicki (+91 kg) – zwycięzca 19-letniego Anglika Nathana Gormana.
super_stamm
Najlepszym zawodnikiem 32. MTB im. Feliksa Stamma wybrano aktualnego mistrza Wspólnoty Brytyjskiej, Nowozelandczyka Davida Nyikę, którego oklaskiwaliśmy w Warszawie już przed rokiem. Młody pięściarz z Antypodów wygrał w świetnym stylu dwa pojedynki – z Bartłomiejem Krasuskim i Michałem Olasiem, pokazując oprócz bardzo dobrego przygotowania fizycznego także wysokie umiejętności techniczne. Dodajmy, że na najwyższym stopniu podium stanęło w Warszawie po trzech Polaków i Anglików, dwóch Szkotów oraz po jednym zawodniku z Ukrainy, Irlandii i właśnie Nowej Zelandii.

Malkontenci narzekali na wąska obsadę turnieju zapominając nieco o niefortunnym terminie. Europa miała jednakże niedawno dwa wielkie turnieje mistrzowskie (Igrzyska Europejskie i Mistrzostwa Europy), a za mniej niż 30 dni najlepsi pojadą na Mistrzostwa Świata, co przełożyło się na takie, a nie inne składy ekip.

Absolutnie z prawdą mijała się opinia jakoby Czesi, organizatorzy Turnieju Grand-Prix w Usti nad Łaba (odbywał się w tym samym terminie co zawody w Warszawie) „podebrali” nam potencjalnych, zagranicznych zawodników. Nad Łabę dojechały tylko ekipy z Francji (dwóch zawodników), Ukrainy (drugi skład), Węgier, Słowacji oraz po 2-3 pięściarzy z Austrii i Gruzji. Ogółem o Grand-Prix rywalizowało 39 zawodników, w tym zaledwie kilkunastu zagranicznych…

Opracował: Jarosław Drozd 

41. ME SENIORÓW: TOMASZ JABŁOŃSKI ORAZ IGOR JAKUBOWSKI WICEMISTRZAMI STAREGO KONTYNENTU

samokov banner

Tomasz Jabłoński (75 kg) w swojej piątej – finałowej – walce podczas 41. Mistrzostw Europy Seniorów Boksie nie sprostał Rosjaninowi Petrowi Khamukovowi, przegrywając jednogłośnie na punkty. Tym samym kapitan reprezentacji Polski wywalczył w Samokovie srebrny medal, co jest jego życiowym sukcesem. Również na drugim stopniu podium turniej mistrzowski w Bułgarii ukończył Igor Jakubowski (91 kg), który z powodu kontuzji łokcia nie stanął do walki finałowej z Rosjaninem Evgeniyem Tishchenko.

Rywalizacja Tomasza Jabłońskiego i Petra Khamukova na pewno nie zostanie zapamiętana jako piękna, techniczna szermierka na pięści, tylko jako niezwykle zacięty, wyrównany pojedynek o każdy centymetr ringu dwóch ofensywnych zawodników, których naturalnym środowiskiem jest atak w półdystansie i nieustanna presja. Była to twarda walka, w której główną rolę odgrywały siła fizyczna, ringowe doświadczenie i psychika. Wszystkie rundy miały ten sam przebieg i trudno było w nich wskazać na zawodnika znacznie lepszego. Obaj finaliści, bazujący na podobnych atutach, próbowali przejąć inicjatywę i swoją aktywnością przekonać do siebie sędziów punktowych. Skuteczniejszym był w tym Rosjanin, którego przewaga nie była bynajmniej wielka, ale znalazła swoje odzwierciedlenie na kartach punktowych wszystkich rund.

Tomasz Jabłoński w całym turnieju, przez 15 rund swoich pojedynków, pokazał nie tylko wielkie umiejętności pięściarskie ale i nadzwyczajną wolę walki oraz ambicję, które wprawdzie w finale nie dały mu zwycięstwa ale na pewno sprawiły, że sportowiec z Gdyni zyskał jeszcze szersze grono kibiców niż miało to miejsce 10 dni temu. Wielkie brawa należą się sekundującemu mu w Bułgarii trenerowi Zbigniewowi Raubo, którego merytoryczne i praktyczne rady oraz atmosfera, jaką nasz szkoleniowiec stworzył wokół kadry, pomogły Tomkowi wznieść się na szczyt własnych możliwości.

Na marginesie dziękując TVP Sport za to, że uraczyła kibiców boksu olimpijskiego transmisją z walk półfinałowych i finałowych chciałbym zwrócić uwagę na swoiste „odkrycie” zawodów jakim był jeden z dwóch komentujących pojedynki, Hubert Migaczew, nomen-omen były trener kadry narodowej seniorów i Rafako Hussars Poland. Szkoda, że partner czującego się jak przysłowiowa ryba w wodzie trenera, raził brakiem podstawowej wiedzy pięściarskiej, wprowadzając w błąd widzów lapsusami i dziwnymi historiami, jak np. ta o rzekomej wygranej przez Tomka walce z Khamukovem (gdzieś w bliżej nieustalonym czasie i miejscu), co absolutnie mijało się z prawdą…

Dzisiaj w ringu dominowali Rosjanie zdobywając cztery złote medale. Dwa razy na najwyższym stopniu podium stanęli Irlandczycy, zaś po jednym złotym krążku przypadło w udziale Bułgarii, Chorwacji, Litwie oraz Wielkiej Brytanii. Nas cieszą oczywiście dwa srebrne medale i siódme miejsce w klasyfikacji medalowej. To wynik, który musi budzić szacunek i wiarę, że to, co najlepsze może nadejść podczas Mistrzostw Świata w Dausze oraz Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG
Vassili Egorov (Rosja, ur. 1993) – Harvey Horn (Wielka Brytania, 1995) 3-0

52 KG
Daniel Asenov (Bułgaria, ur. 1997) – Muhammad Ali (Wielka Brytania, 1996) 3-0

56 KG
Michael Conlon (Irlandia, 1991) – Qais Ashfaq (Wielka Brytania, 1993) 3-0

60 KG
Joseph Cordina (Wielka Brytania, 1991) – Otar Eranosyan (Gruzja, 1993) 3-0

64 KG
Vitaliy Dunaytsev (Rosja, 1992) – Pat McCormack (Wielka Brytania, 1995) 3-0

69 KG
Eimantas Stanionis (Litwa, 1994) – Pavel Kostromin (Białoruś, 1991) 3 TKO-I

75 KG
Petr Khamukov (Rosja, 1991) – Tomasz Jabłoński (Polska, 1988) 3-0

81 KG
Joe Ward (Irlandia, 1993) – Peter Mullenberg (Holandia, 1987) 3-0

91 KG
Evgeniy Tishchenko (Rosja, 1991) – Igor Jakubowski (Polska, 1992) WO.

+91 KG
Filip Hrgovic (Chorwacja, 1992) – Florian Schulz (Niemcy, 1994) 3-0

DAWID JAGODZIŃSKI TRZECIM POLAKIEM Z PRAWEM STARTU W MISTRZOSTWACH ŚWIATA

jagodzinski15

Oczekując na finałowy pojedynek Tomasza Jabłońskiego (75 kg) z Rosjaninem Petrem Khamukovem, którego stawką będzie złoty medal 41. Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie oraz dekorację wicemistrza Europy Igora Jakubowskiego (91 kg), warto wspomnieć o jeszcze jednym sukcesie podopiecznego Zbigniewa Raubo i Ludwika Buczyńskiego. Otóż wczoraj kwalifikację do Mistrzostw Świata w Dausze otrzymał Dawid Jagodziński (49 kg). Piszę „otrzymał” a nie „wywalczył”, gdyż de facto zrobił to za niego ćwierćfinałowy rywal Harvey Horn, pokonując wczoraj Azera Rufata Huseynova.

Niestety podobnej „przysługi” nie zrobił Mateuszowi Trycowi (81 kg) Joshua Buatsi, który przegrał jednogłośnie na punkty z cenionym w Europie Holendrem Peterem Mullenbergiem. Tak, więc znamy nazwiska 90 zawodników z Europy, którzy otrzymali prawo startu w Mistrzostwach Świata. Teoretycznie do Kataru może jeszcze pojechać 6 Europejczyków (po jednym z wago od 56 kg do 81 kg), bo tyle „dzikich kart” ma jeszcze do rozdania AIBA.

Najwięcej kwalifikacji do Mistrzostw Świata w Dausze przypadło w udziale zawodnikom z Azerbejdżanu (komplet, czyli 10!), Wielkiej Brytanii i Ukrainy (8), Irlandii (7), Bułgarii, Rosji i Włoch (6), Białorusi i Hiszpanii (4), Francji, Gruzji, Holandii, Niemiec, Polski i Turcji (3), Armenii, Chorwacji, Litwy i Węgier (po 2) oraz Danii, Łotwy, Mołdawii, Rumunii i Szwecji (po 1).   

EUROPEJCZYCY Z PRAWEM STARTU W MISTRZOSTWACH ŚWIATA

49 KG
Brendan Irvine (Irlandia)
Muhammed Unlu (Turcja)
Dmytro Zamotayev (Ukraina)
Vassili Egorov (Rosja)
Tinko Banabakov (Bułgaria)
Rufat Huseynov (Azerbejdżan)
Harvey Horn (Wielka Brytania)
Samuel Carmona (Hiszpania)
Dawid Jagodziński (Polska)

52 KG
Elvin Mamishzade (Azerbejdżan)
Vincenzo Picardi (Włochy)
Hamza Touba (Niemcy)
Daniel Asenov (Bułgaria)
Nandor Csoka (Węgry)
Muhammad Ali (Wielka Brytania)
Kelvin de la Nieve (Hiszpania)
Igor Sopinskiy (Ukraina)
Koryun Soghomonyan (Armenia)

56 KG
Bakhtovar Nazirov (Rosja)
Dmitriy Asanov (Białoruś)
Tayfur Aliyev (Azerbejdżan)
Michael Conlon (Irlandia)
Francesco Maietta (Włochy)
Aram Avagyan (Armenia)
Qais Ashfaq (Wielka Brytania)
Fredrik Jensen (Dania)
Mykola Butsenko (Ukraina)

60 KG
Albert Selimov (Azerbejdżan)
Sofiane Oumiha (Francja)
Sean McComb (Irlandia)
Joseph Cordina (Wielka Brytania)
Enrico Le Cruz (Holandia)
Elian Dimitrov (Bułgaria)
Otar Eranosyan (Gruzja)
Domenico Valentino (Włochy)
Adlan Abdurashidov (Rosja)

64 KG
Lorenzo Sotomayor (Azerbejdżan)
Vincenzo Mangiacapre (Włochy)
Viktor Petrov (Ukraina)
Evaldas Petrauskas (Litwa)
Pat McCormack (Wielka Brytania)
Dean Walsh (Irlandia)
Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
Johan Orozco (Hiszpania)
Dmitri Galagot (Mołdawia)

69 KG
Parviz Bagirov (Azerbejdżan)
Joshua Kelly (Wielka Brytania)
Yaroslav Samofalov (Ukraina)
Pavel Kostromin (Białoruś)
Clarence Goyeram (Szwecja)
Youba Ndiaye Sissokho (Hiszpania)
Eimantas Stanionis (Litwa)
Adam Nolan (Irlandia)
Simeon Chamov (Bułgaria)

75 KG
Michael O’Reilly (Irlandia)
Khaibula Musalov (Azerbejdżan)
Zoltan Harcsa (Węgry)
Zaal Kvachatadze (Gruzja)
Petr Khamukov (Rosja)
Salvatore Cavallaro (Włochy)
Tomasz Jabłoński (Polska)
Valeriy Kharlamov (Ukraina)
Max van der Pas (Holandia)

81 KG
Teymur Mammadov (Azerbejdżan)
Valentino Manfredonia (Włochy)
Olexandr Khizhnyak (Ukraina)
Hrvoje Sep (Chorwacja)
Joe Ward (Irlandia)
Joshua Buatsi (Wielka Brytania)
Peter Mullenberg (Holandia)
Mikhail Dauhaliavets (Białoruś)
Cem Karlidag (Turcja)

91 KG
Abdulkadir Abdullayev (Azerbejdżan)
Gevorg Manukyan (Ukraina)
Paul Omba Biongolo (Francja)
Evgeniy Tishchenko (Rosja)
Tervel Pulev (Bułgaria)
Nikolajs Grisunins (Łotwa)
Igor Jakubowski (Polska)
Sergey Korneyev (Białoruś)
Roman Fress (Niemcy)

+91 KG
Joseph Joyce (Wielka Brytania)
Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan)
Tony Yoka (Francja)
Filip Hrgovic (Chorwacja)
Mihai Nistor (Rumunia)
Florian Schulz (Niemcy)
Petar Belberov (Bułgaria)
Mikheil Bakhtidze (Gruzja)
Ali Eren Demirezen (Turcja)

41. ME SENIORÓW: TOMASZ JABŁOŃSKI W FINALE! PO 22 LATACH POLAK WALCZY O ZŁOTO!

pantera04

22 lata czekaliśmy na występ Polaka w finale Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie. Jesienią 1993 roku cieszyliśmy się ze złotego medalu Jacka Bielskiego i srebra Roberta Ciby, by przez kolejne dwie dekady przeżywać chwile większej lub mniejszej słabości. Mamy to jednak za sobą, gdyż przed momentem śladem wspomnianych, dawnych mistrzów poszedł Tomasz Jabłoński (75 kg), który po niezwykle trudnym, pełnym fauli ze strony Salvatore Cavallaro pojedynku podniósł do góry ręce w geście zasłużonego triumfu! Brawo Tomasz!

Ponad półtorej godziny od początku walk półfinałowych 41. Mistrzostw Europy Seniorów w Boksie, które rozgrywane są w bułgarskim mieście Samokov, czekaliśmy na pojedynek naszego kapitana. Najlepszy polski pięściarz minionego sezonu ligi WSB w drodze do wymarzonego finału stanął oko w oko ze znanym sobie właśnie z WSB Włochem, tym samym, którego pokonał po emocjonującym boju w Koninie.

Po sześciu miesiącach niewiele zmieniło się w stylu boksowania leworęcznego Salvatore Cavallaro, który bazując na mocnych kombinacjach bitych z obu rąk, natychmiast po swoich akcjach ofensywnych przechodził do „brudnego” klinczu, w którym nie stronił od fauli. Manierę Włocha znał zapewne arbiter ringowy z Finlandii, Allan Roos, którego oglądaliśmy wielokrotnie na ringach WSB. W trakcie walki z Tomaszem Jabłońskim wielokrotnie studził aktywnego w klinczach Cavallaro, ale na odebraniu mu punktu przez ostrzeżenie niestety nie zdecydował się.

Tomasz Jabłoński, po wyrównanej, jakkolwiek przegranej niejednogłośnie – zdaniem sędziów – pierwszej rundzie, w którym boksował nie tylko z rywalem ale i z tremą, we właściwy sobie rytm walki wszedł od początku drugiego starcia. Wówczas to kilkakrotnie mocno „naruszył” zdrowie Włocha, który na twarzy nosił już ślady poprzednich trzech pojedynków. Podobnie jak w lutym w Koninie, rozbił nos Cavallaro, coraz częściej trafiając czysto przeciwnika. W efekcie sędziowie, widząc także dobrą pracę w obronie i aktywność, dali mu przewagę w stosunku 2-1. O wszystkim zadecydować miało trzecie starcie. Tomasz, jak na doświadczonego zawodnika przystało, nie zmarnował swojej szansy, każdą akcją w ofensywie podkreślając swoją bokserską wyższość nad walczącym coraz bardziej anty-boksersko rywalem.

Po zakończeniu pojedynku Allan Roos podniósł do góry rękę Polaka, ogłaszając jego zasłużone, jednogłośne zwycięstwo. Arbiter punktowy z Kazachstanu na konto Tomasza zapisał trzy rundy, punktując 30-27, zaś sędzina z Kanady i sędzia z Uzbekistanu dwie (odpowiednio po 29-28). W walce finałowej rywalem „Pantery” z Gdyni będzie Rosjanin Petr Khamukov, który w ostatniej chwili wyprzedził go w indywidualnym rankingu ligi WSB.

41. ME SENIORÓW: JABŁOŃSKI I JAKUBOWSKI ZDJĘLI Z POLSKIEGO BOKSU SIEDMIOLETNIĄ KLĄTWĘ

hussars_konfa

Dwaj liderzy reprezentacji Polski i ekipy Rafako Hussars Poland, Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg), wygrali swoje walki ćwierćfinałowe podczas 41. Mistrzostw Europy Seniorów (elite) w Boksie, zapewniając sobie co najmniej brązowe medale. Ich śladem nie poszedł niestety Dawid Jagodziński (49 kg), dla którego był to dopiero pierwszy turniejowy bój. Tym samym Tomasz oraz Igor zdjęli klątwę niemocy, jaka tkwiła na naszych pięściarzach od 2008 roku, kiedy Marcin Łęgowski – jako ostatni z Biało-Czerwonych stanął na najniższym stopniu podium Mistrzostw Europy w Liverpoolu.

Dodajmy, że dwa medale Polaków to najlepszy medalowy wynik od czasu Mistrzostw Europy w Puli (2004), kiedy to zawodnicy trenowani przez Ludwika Buczyńskiego (Andrzej Rżany, Andrzej Liczik oraz Aleksy Kuziemski) zdobyli trzy brązowe krążki. Biorąc pod uwagę, że dzisiaj w ringu przed szansą awansu do półfinału stanie jeszcze Mateusz Tryc (81 kg), wspomniana przeze mnie historia może zostać co najmniej powtórzona.

Pierwszy bohaterem naszej ekipy został Tomasz Jabłoński, dla którego pojedynek z Holendrem Maxem Van der Pasem był już trzecim w turnieju (wcześniej wygrał z Finem Dmytro Tretyakiem i Szwedem Leonem Chartoyem). Nasz kapitan na szali postawił dzisiaj wszystkie swoje atuty – nieustępliwość, ambicję, ringową presję, skuteczność w ataku i uwagę w obronie i niebezpieczny dla rywala półdystans. Jego dynamiczne ataki okazały się skuteczną bronią na zrównoważony, dystansowy boks rywala, w którym rodzimi fachowcy od pewnego czasu widzą następcę dawnych mistrzów Pedro van Raamsdonka, Petera Zwezeerijnena, czy Orhana Delibasa. Ostatecznie po trzech rundach twardej i miejscami wyrównanej rywalizacji dwaj sędziowie (Azer i Marokańczyk) opowiedzieli się po stronie Polaka po 29-28, zaś Chińczyk wyżej ocenił dyspozycję Holendra w każdej z rund (30-27).

Dzięki niejednogłośnej wygranej Tomasz Jabłoński zapewnił sobie awans do półfinału, w którym stanie w szranki z doskonale sobie znanym Salvatore Cavallaro, którego pokonał w tym roku na polskim ringu w pierwszym meczu ligi WSB z Italia Thunder. Włoch dzisiaj wygrał dwa do remisu z Anglikiem Troyem Williamsonem.

Nie zawiódł polską ekipę i swoich licznych kibiców ubiegłoroczny mistrz Unii Europejskiej, Igor Jakubowski, który po raz drugi stanął miedzy linami ringu w Samokovie (w 1/8 finału wygrał z Albańczykiem Christianem Demajem). Dzisiaj na drodze „Cygana” do strefy medalowej Mistrzostw Europy był mocny fizycznie Niemiec rosyjskiego pochodzenia, Roman Fress. Obaj zawodnicy nie szczędzili sobie razów w ringu ale dokładniejszym w swoich akcjach był mistrz Polski, którego boks przypadł do gustu nie tylko obserwatorom, ale trójce punktujących sędziów. Rosjanin i Argentyńczyk dostrzegli przewagę Igora w każdej z rund (po 30-27), zaś sędzina z Algierii oddała jedno starcie ambitnemu Niemcowi (punktowała 29-28 dla Jakubowskiego).

Kolejną przeszkodą Igora jakubowskiego w drodze do finału Mistrzostw Starego Kontynentu będzie doświadczony Łotysz Nikolai Grisunins, który dzisiaj pewnie wypunktował (3-0) Turka Seydę Kesera.

Wielka szkoda, że życiowej szansy wywalczenia medalu Mistrzostw Europy nie wykorzystał Dawid Jagodziński (49 kg). Przez cały pojedynek z Polakiem skuteczniejszy boks zaprezentował jednak młody-zdolny Anglik Harvey Horn, którego wygraną zgodnie widziała trójka sędziowska. Gruzin i Włoch punktowali 30-27 dla Horna, zaś sędzia z Tajwanu dał jedno starcie Polakowi (29-28 dla Anglika).

41. ME SENIORÓW: CZTERECH POLAKÓW POWALCZY DZISIAJ O MEDALE

Samokov_kadra

Czterech reprezentantów Polski seniorów (elite) awansowało do ćwierćfinałów 41. Mistrzostw Europy, które od 7 sierpnia rozgrywane są w bułgarskim mieście Samokov. Do Dawida Jagodzińskiego (49 kg), który wylosował „ósemkę”, Tomasza Jabłońskiego (75 kg) oraz Igora Jakubowskiego (91 kg) dołączył wczoraj Mateusz Tryc (81 kg). Tak, więc podopieczni trenera Zbigniewa Raubo powtórzyli wynik zawodników Ludwika Buczyńskiego – nota bene również obecnego w Bułgarii – z Mistrzostw Europy w Liverpoolu (2008).

Niespełna 7 lat temu Biało-Czerwoni wywalczyli jeden medal (brąz Marcina Łęgowskiego), wygrywając w całym turnieju sześc pojedynków. Tym razem perspektywa wydaje się być jeszcze lepsza, gdyż Polacy po wygraniu w Samokovie w dobrym stylu pięciu walk mają realne szanse nawet na cztery krążki.

Dawid Jagodziński, dzięki rankingowi WSB rozstawiony z nr 2, dzisiaj o godz. 15.00 skrzyżuje rękawice z niespełna 20-letnim Anglikiem Harvey`em Hornem, który bez sukcesów boksował w tym roku w barwach British Lionhearts. Rywal mistrza Polski dopiero zbiera międzynarodowe doświadczenie i w pojedynku z Jagodzińskim nie będzie faworytem. W Bułgarii wygrał jeden pojedynek – z Niemcem Sergejem Neumannem, który do bynajmniej asów europejskiego boksu olimpijskiego się nie zalicza.
Jabłoński_samokov
Tomasz Jabłoński robi w Bułgarii wszystko, by tegoroczne Mistrzostwa Europy były najlepszym turniejem w jego karierze. Po wygraniu dwóch pojedynków: z 23-letnim ukraińskim Finem Dmytro Tretyakiem (3 DQ) oraz 26-letnim Szwedem Leonem Chartoyem (2-1) stanie dzisiaj o godz. 15.00 oko w oko z 22-letnim Holendrem Maxem Van der Pasem. Rywal „Pantery” w ciągu ostatnich lat zrobił systematyczne postępy, czego dowodem jest pokonanie w tym roku w serbskim Zemunie świetnego Węgra Zoltana Harcsy oraz zwycięstwa w niedawnych turniejach GeeBee w Helsinkach oraz o Puchar Chemii w Halle (w finale pokonał mistrza Unii Europejskiej Christiana M’Billi Assomo). Pamiętajmy jednak, że w maju w Wilnie, w finale Memoriału Algirdasa Socikasa, ten sam van der Pas nie wytrzymał tempa walki i presji jaką narzucił mu wspomniany Harcsa, przegrywając przez TKO w 2. starciu.
Tryc_samokov
Mateusz Tryc, który po zwycięstwie (3 DQ) nad cenionym na Starym Kontynencie Słowakiem Matusem Strnisko powtórzył swój wynik z Mistrzostw Europy w Mińsku, w pojedynku o medal zaboksuje dzisiaj o godz. 19.00 z 22-letnim ciemnoskórym mistrzem Anglii Joshua Buatsim, który systematycznie buduje swoją międzynarodową pozycję. W ub. roku w Heidelbergu Buatsi niespodziewanie pokonał na punkty Rosjanina Pavla Silyagina, zaś w lutym 2015 roku wygrał MTB w Debreczynie, pokonując w finale Węgra Norberta Harcsę.
Jakubowski_samokov
Igor Jakubowski, podobnie jak Jagodziński rozstawiony w Mistrzostwach Europy z numerem 2, po efektownym i pewnym zwycięstwie nad najlepszym zawodnikiem Albanii ostatnich lat, Christianem Demajem (3-0), dzisiaj o godz. 15.00 stanie do rywalizacji z niemieckim debiutantem Romanem Fressem. Przeciwnik Polaka w ostatniej chwili zastąpił mistrza Niemiec Albona Pervizaja i nie prezentuje zbliżonej do niego klasy, więc powinien być stosunkowo łatwym rywalem dla najlepszego zawodnika tegorocznych i ubiegłorocznych Mistrzostw Polski.
Michelus_samokov
Na marginesie dodajmy, że nie zawiódł żaden z trójki Polaków, którzy niestety pożegnali się z turniejem mistrzowskim. Dawid Michelus (60 kg), po wygraniu z 26-letnim Łotyszem Artiomsem Ramlavsem (2-1), nieznaczenie przegrał (0-3) wczoraj z cenionym w Europie Walijczykiem Josephem Cordiną.

Adamiec_samokovWcześniej swoje pojedynki przegrali także Daniel Adamiec (64 kg) i Paweł Wierzbicki (+91 kg). Pierwszy po mocno dyskusyjnym werdykcie uległ (1-2) Niemcowi Kastriotowi Sopie, zaś drugi, który losował ekstremalnie trudno, przegrał (0-3) z ubiegłorocznym Mistrzem Unii Europejskiej, 21-letnim Włochem Guido Vianello.
Wierzbicki_samokov

 

BUŁGARSKIE MIASTO SAMOKOV CZEKA NA 241 NAJLEPSZYCH ZAWODNIKÓW EUROPY

samokov banner

Niespełna 30-tysięczny Samokov, miasto leżące w południowo-zachodniej Bułgarii, 55 km od Sofii, będzie w dniach od 6 do 16 sierpnia gościć najlepszych europejskich pięściarzy. Organizatorzy poinformowali, że w 41. Mistrzostwach Europy Seniorów zgłoszonych zostało ostatecznie 241 zawodników z 37 państw, w tym siedmioosobowa reprezentacja Polski.

Na ringach nowoczesnego centrum sportowo-konferencyjnego MSH Arena Samokov Biało-Czerwonych barw bronić będą: Dawid Jagodziński (Astoria Bydgoszcz, 49 kg), Dawid Michelus (Kontra Elbląg, 60 kg), Daniel Adamiec (RUSHH Kielce, 64 kg), Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk, 75 kg), Mateusz Tryc (Hetman Białystok, 81 kg), Igor Jakubowski (Zagłębie Konin, 91 kg) i Paweł Wierzbicki (Boxing Sokółka, +91 kg). W ich narożniku zasiądzie doskonale znana z tegorocznego sezonu ligi WSB dwójka trenerów: Zbigniew Raubo i Jerzy Baraniecki.
kadrasamokov
Przypominamy, że Mistrzostwa Europy są dla seniorów (elite) już drugą w tym roku wielka imprezą mistrzowską, po 1. Igrzyskach Europejskich w Baku. Dlatego też na bułgarskim ringu nie zobaczymy największych bohaterów tamtych zawodów, którzy przygotowują się już do najważniejszego w 2015 roku startu – Mistrzostw Świata.

Kto powalczy o medale? Rosjanie wystawią skład dziewięcioosobowy, o klasę mocniejszy niż w Baku, gdzie wywalczyli aż 7 medali (w tym 2 złote). Faworytami trenera Aleksandra Lebzyaka są: Vasiliy Egorov (49 kg), Vasiliy Vetkin (52 kg), Adlan Abdurashidov (60 kg), Vitaliy Dunaytsev (64 kg), Radzhab Butaev (69 kg), Petr Khamukov (75 kg), Nikita Ivanov (81 kg), Evgeniy Tischenko (91 kg) i Maxim Babanin (+91 kg).

Na pewno trzeba poważnie liczyć się z ekipą gospodarzy, którym pomagać mogą nie tylko własne umiejętności, ale i przysłowiowe ściany. Bułgarzy wystawią oczywiście pełną, dziesięcioosobowa ekipę. Znaleźli się w niej: Tinko Banabakov (49 kg), Daniel Asenov (52 kg), Stefan Ivanov (56 kg), Elian Dimitrov (60 kg), Airin Ismetov (64 kg), Simeon Chamov (69 kg), Marian Momchev (75 kg), Radoslav Pantaleev (81 kg), Tervel Pulev (91 kg) i Petar Belberov (+91 kg).

Anglicy wystąpią w Bułgarii bez swojego asa atutowego, Josepha Joyce`a (+91 kg). W ringu zaprezentuje się ich sześciu: Harvey Horn (49 kg), Muhammad Ali (52 kg), Qais Ashfag (56 kg), Pat McCormack (64 kg), Anthony Fowler (75 kg) i Joshua Buatsi (81 kg). Ekipę uzupełni kandydat na brytyjskiego olimpijczyka, Walijczyk Joe Cordina (60 kg).

Doświadczony Darren O`Neill (91 kg), który z roku na rok przybiera na rutynie i …wadze, będzie kapitanem reprezentacji Irlandii. Ekipę z Zielonej Wyspy uzupełnia sześciu zawodników: Myles Casey (52 kg), Michael Conlan (56 kg), Dean Walsh (64 kg), Adam Nolan (69 kg), Joe Ward (81 kg) i Dean Gardiner (+91 kg)

W drużynie Włoch zabraknie dwóch wicemistrzów z Baku: Vincenzo Mangiacapre (64 kg) i Valentino Manfredonii (81 kg). Barw Italii bronić będzie sześciu zawodników: Manuel Cappai (49 kg), Francesco Maietta (56 kg), Domenico Valentino (60 kg), Vincenzo Arrecchia (69 kg), Salvatore Cavallaro (75 kg) i Guido Vianello (+91 kg).

Siedmiu zawodników wystawi w Mistrzostwach Europy drużyna Francji. Będą to: Elie Konki (52 kg), Anthony Bret lub Khedafi Djelkhir (obaj 56 kg), Hassan Amzile (64 kg), Souleymane Cissokho (69 kg), Christian M’Billi Assomo (75 kg), Souliman Abdourachidov (81 kg) i Paul Omba Biongolo (91 kg).

Mocno na swoich zawodników liczą nasi zachodni sąsiedzi, którzy ostatecznej selekcji dokonali podczas turnieju w Halle. W Bułgarii wystąpi dziewięciu Niemców: Serge Neumann (49 kg), Omar El-Hag (56 kg), Robert Harutyunyan (60 kg), Kastriot Sopa (64 kg), Araik Marutjan (69 kg), Denis Radovan (75 kg), Serge Michel (81 kg), Albon Pervizaj (91 kg) i Florian Schulz (+91 kg).

SZCZEGÓŁOWY TERMINARZ ZAWODÓW

PIĄTEK 7 SIERPNIA
07:00 waga
11:00 losowanie
15: Eliminacje
18:00 Ceremonia otwarcia
19:00 Eliminacje

SOBOTA 8 SIERPNIA
15:00 Eliminacje
19:00 Eliminacje

NIEDZIELA 9 SIERPNIA
15:00 Eliminacje
19:00 Eliminacje

PONIEDZIAŁEK 10 SIERPNIA
15:00 Eliminacje
19:00 Eliminacje

WTOREK 11 SIERPNIA
15:00 Eliminacje
19:00 Eliminacje

ŚRODA 12 SIERPNIA
15:00 Ćwierćfinały
19:00 Ćwierćfinały

CZWARTEK 13 SIERPNIA
14:30 Półfinały
20:00 Półfinały

SOBOTA 15 SIERPNIA
18:30 Finały

PIĘCIU POLAKÓW WALCZY W HALLE. KRZYWDZĄCY WERDYKT W WALCE JABŁOŃSKIEGO

pantera01

Niemieckie miasto Halle, niegdyś jeden z najważniejszych ośrodków bokserskich NRD, tradycyjnie (od 1970 roku) organizuje Międzynarodowy Turniej Bokserski o Puchar Chemii (Chemiepolkal, Chemistry Cup). W tym roku po raz 42 przyjechali tam zawodnicy z 15 państw, w tym pięcioosobowa reprezentacja Polski, prowadzona przez trenera Zbigniewa Raubo.

Niestety wczoraj, w pierwszym dniu zawodów, wyeliminowany został Tomasz Jabłoński (75 kg), który po skandalicznym – zdaniem naszej ekipy – werdykcie uległ (0-3) Austriakowi ormiańskiego pochodzenia, Howigowi Grigorianowi. Wszyscy sędziowie (Czech, Niemiec i Węgierka) punktowali zgodnie po 29-28 dla Grigoriana, który w ćwierćfinale zmierzy się z Koreańczykiem Lee Dong Yunem.

Dzisiaj w ringu wystąpi trzech Biało-Czerwonych. Daniel Adamiec (64 kg) skrzyżuje rękawice z Duńczykiem Enockiem Mwandila Poulsenem, Przemysław Zyśk (69 kg) zmierzy się z Ukraińcem Ihorem Nesterovem, zaś Mateusz Tryc (81 kg) stanie oko w oko ze Szwajcarem Uke Smajili. W czwartek po raz pierwszy wystąpi Dawid Jagodziński (49 kg), który wylosował półfinał i zmierzy się w nim ze zwycięzcą walki Kim Won Ho (Korea Południowa) – Hasanboy Dusmatov (Uzbekistan).

halle2015

ZBIGNIEW RAUBO: REALNYCH PIĘĆ NOMINACJI OLIMPIJSKICH DO RIO DE JANEIRO

hussars_pierwsza waga

– Pięciu polskich bokserów powinno pojechać na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie do Rio de Janeiro – uważa główny trener Rafako Hussars Poland i reprezentacji, Zbigniew Raubo. Pod jego wodzą „Husaria” wygrała 3 mecze w lidze World Series of Boxing.

– Wygrane spotkania z Argentina Condors we Włocławku, Puerto Rico Hurricanes w Wyszkowie i z USA Knockouts w Szczecinie były naszymi najlepszymi występami. Ale też można być zadowolonym z meczów z faworytami rozgrywek – w Lubinie przegraliśmy z finalistami tego sezonu Astana Arlans Kazakhstan 2-3, a w Gdańsku z Azerbaijan Baku Fires też tylko 2-3 – powiedział trener Zbigniew Raubo.

Łącznie bokserzy Rafako Hussars Poland przegrali aż 7 spotkań po 2-3.

– Na ringach WSB potrafiliśmy skutecznie postawić się u siebie, gorzej nam szło na wyjazdach. U siebie największym nieszczęściem był ostatni meczu grupowy z Caciques Venezuela. Wydawało się, że grupa C2 po wcześniejszym zwycięstwie kolegów z Amerykanami 4-1 pójdzie za ciosem, a tymczasem przegrała 1-4. Wielka szkoda, bo tydzień wcześnie w Szczecinie chłopaki stworzyli mega widowisko i zwyciężyli w bardzo dobrym stylu – mówi szkoleniowiec Husarii.

Zbigniew Raubo uważa, że z polskim boksem olimpijskim, jak się niektórym wydaje.

– W Pekinie mieliśmy dwóch olimpijczyków, w Londynie żadnego, a ja uważam, że na przyszłoroczne Igrzyska powinno jechać pięciu bokserów, a jeszcze więcej za 5 lat do Tokio. Nazwiska zachowam dla siebie – powiedział trener, choć z drugiej strony nietrudno je zgadnąć.

– Kwalifikacją olimpijską będą czerwcowe Igrzyska Europejskie w Baku, a następnie październikowe Mistrzostwa Świata w Doha, w których wystąpią tylko najlepsi z sierpniowych Mistrzostw Europy w Sofii. Przed naszymi zawodnikami pracowity okres, który może przynieść wiele radości za kilka tygodni i miesięcy – mówi szef drużyny „Husarii”, Jarosław Kołkowski.

Kibice doskonale wiedzą, że najlepszymi polskimi bokserami w tym sezonie WSB byli Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg).

– Tomek do końca walczył o kwalifikację olimpijską z rankingu WSB. Igor wygrał 4 z 5 walk, a z dalszej rywalizacji wykluczyły go kontuzje. Ale punkty zdobywali też inni, którzy też czynią stałe postępy, choć nie zawsze tak szybkie jakby kibice tego oczekiwali, np. Dawid Jagodziński (49 kg), Dawid Michelus (60 kg) czy Grzegorz Kozłowski (56 kg), choć jemu z kolei wpadka przydarzyła się podczas Mistrzostw Polski w Szczecinie – ocenił Zbigniew Raubo.

Pozytywnie mówił też o zagranicznych wzmocnieniach:

– Chciałoby się w drużynie więcej takich bokserów jak Steven Gerard Donnelly (69 kg) z Irlandii Płn. i Niemiec Hamza Touba (52 kg).

OŚWIADCZENIE RAFAKO HUSSARS POLAND W SPRAWIE KIWIORA I JABŁOŃSKIEGO

hussars_konfa

W związku z wczorajszymi internetowymi publikacjami dot. domniemanego stosowania środków dopingujących przez pięściarza Rafako Hussars Poland, Damiana Kiwiora oraz insynuacji o tym, jakoby robił to wcześniej również kapitan „Husarii” i reprezentant Polski, Tomasz Jabłoński, dyrektor generalny grupy, Jarosław Kołkowski, wystosował do Kibiców następujące oświadczenie:

 

Drodzy Kibice!
   
    W dniu dzisiejszym prasę sportową obiegła informacja o rzekomym wykryciu w organizmie Damiana Kiwiora niedozwolonych środków dopingujących. Serwis www.ringpolska.pl pozwolił sobie przy tej okazji na oszczerstwa wobec innego zawodnika naszej drużyny Tomasza Jabłońskiego. Nie mogąc pozostać obojętnym na tego rodzaju publikacje, w imieniu Rafako Hussars Poland oświadczam:

1. Postępowanie wyjaśniające wobec Damiana Kiwiora jest w toku. Według informacji, jakie posiadam zawodnik złożył wyjaśnienia w sprawie, przedkładając odpowiednią dokumentację medyczną. Nie przyznał się do stosowania niedozwolonych środków. Z tego też powodu nikt z drużyny ani Polskiego Związku Bokserskiego nie wypowiadał się publicznie na ten temat.
2. Jeżeli w toku postępowania dyscyplinarnego Komisja Dyscyplinarna AIBA postanowi o ukaraniu Damiana Kiwiora, z pewnością nie będę stawał w jego obronie. Jednak do tego czasu – jak każdy człowiek – Damian ma prawo do obrony, prywatności i dobrego imienia. Proszę wszystkich, a zwłaszcza dziennikarzy sportowych, aby to uszanowali. Wymaga tego nie tylko profesjonalizm, ale także zwykła ludzka przyzwoitość.
3. Odrębną kwestią jest szarganie dobrego imienia Tomasza Jabłońskiego przez redakcję www.ringpolska.pl. Wbrew informacjom podanym przez ten serwis, Tomkowi nigdy nie postawiono zarzutu używania niedozwolonych środków dopingujących. Rażącym nadużyciem jest stwierdzenie, że wobec Tomka po prostu „nie wyciągnięto konsekwencji”, co sugeruje, że w ogóle można było takie konsekwencje wyciągnąć, a jedynie – z niewiadomych przyczyn – przewinienie zostało mu darowane.
4. Ani redaktor naczelny, ani wydawca ww. serwisu nie mogą się tłumaczyć niewiedzą lub pomyłką. Już w dniu 5 marca 2013 r. na moje żądanie serwis ten dokonywał sprostowania nieprawdziwych informacji na temat rzekomego stosowania przez Tomasza Jabłońskiego środków dopingujących. W tym kontekście redakcja otrzymała niezbędne wyjaśnienia. Wczorajsza publikacja nie może więc być traktowana inaczej niż jako celowe i podjęte w złej wierze naruszenie dobrego imienia i godności jednego z najlepszych polskich pięściarzy.
5. Biorąc pod uwagę powyższe, Tomasz Jabłoński kieruje sprawę na drogę sądową i będzie się domagał solidarnie od redaktora naczelnego oraz wydawcy www.ringpolska.pl złożenia odpowiedniego oświadczenia i zapłaty zadośćuczynienia.

    Tego typu bezprawnych działań, godzących w życie prywatne i zawodowe konkretnych osób, ale też szkodzących sportowi w ogóle, nie można zostawiać bez stosownej odpowiedzi. Mam nadzieję, że sprawa Tomka posłuży jako przykład dla tych, którzy uważają, że można bezkarnie naruszać dobra osobiste sportowców, zakładając, że nie będą oni mieli ani sił, ani środków, ani odwagi, żeby się temu przeciwstawić.

Jarosław Kołkowski, Rafako Hussars Poland       

JUTRO POCZĄTEK 86. MISTRZOSTW POLSKI SENIORÓW. ZABRAKNIE KAPITANA „HUSARII”

mpsszczecin15_mini

Jutro w Szczecinie rozpoczynają się 86. Mistrzostwa Polski Seniorów w Boksie. Plan zawodów przewiduje kolejno walki eliminacyjne (poniedziałek-środa), ćwierćfinałowe (czwartek), półfinałowe (piątek) oraz uroczystą galę finałową, która rozpocznie się w sobotę 9 maja o godzinie 18.00. Po zakończeniu rywalizacji w ostatniej kategorii oraz udekorowaniu zwycięzców, przyjdzie czas na nagrody indywidualne, w tym również te ufundowane przez Dariusza Michalczewskiego, czyli 1 600 złotych dla najlepszego zawodnika turnieju oraz 800 złotych dla najlepszego technika. Podczas sobotniej gali pojawią się także Michał Materla i Maciej Jewtuszko – mistrzowie federacji KSW.

Do zawodów zgłosiło się ostatecznie 239 zawodników z 78 klubów z całej Polski. Potwierdzony jest udział niemal wszystkich pięściarzy, którzy stawali na najwyższym stopniu podium podczas ostatnich mistrzostw i w Szczecinie będą bronić złotych medali z ubiegłego roku. Przyjazd zapowiedział także Michał Olaś (91 kg), który wraca do boksowania po dwuletnim zawieszeniu.

Niestety na starcie zabraknie kapitana „Husarii” i aktualnego mistrza Polski wagi średniej (75 kg), Tomasza Jabłońskiego, który do ostatniej kolejki spotkań ligi World Series of Boxing rywalizował o kwalifikację olimpijską. Jego absencja, spowodowana obciążeniem organizmu aż siedmioma trudnymi pojedynkami w lidze WSB oraz wielogodzinnymi podróżami na mecze, została wcześniej zaakceptowana przez trenera kadry narodowej seniorów, Zbigniewa Raubo. Przerwa w startach ‚Pantery” potrwa zresztą dłużej (prawdopodobnie nie będzie go w Baku podczas Igrzysk Europejskich), by mógł on w pełni przygotować się do startów w Mistrzostwach Europy i świata.

Oficjalne otwarcie imprezy nastąpi we wtorek (5 maja) o godzinie 16.30. Transmisję internetową z przebiegu całych mistrzostw będzie można śledzić na stronie www.bokser.org. Najświeższe informacje dotyczące zawodów pojawiają się też na profilu facebookowym BKS Skorpion Szczecin.

Sportowe emocje rozpoczną się już jutro (w poniedziałek) o godz. 15.00 w budynku Szczecińskiego Domu Sportu, gdzie odbędzie się konferencja techniczna oraz losowanie. Wstęp na Mistrzostwa Polski Seniorów w Boksie jest bezpłatny. Organizatorami imprezy są Polski Związek Bokserski, Zachodniopomorski Okręgowy Związek Bokserski oraz BKS Skorpion Szczecin.

 PROGRAM ZAWODÓW

04.05.2015 r. (poniedziałek)
18.00 – I seria walk eliminacyjnych

05.05.2015 r. (wtorek)
11.00 – II seria walk eliminacyjnych
17.00 – III seria walk eliminacyjnych

06.05.2015 r. (środa)
11.00 – IV seria walk eliminacyjnych
16.00 – V seria walk eliminacyjnych

07.05.2015 r. (czwartek)
11.00 – I seria walk ćwierćfinałowych
17.00 – II seria walk ćwierćfinałowych

08.05.2015 r. (piątek)
14.00 – I seria walk półfinałowych
17.00 – II seria walk półfinałowych

09.05.2015 r. (sobota)
18.00 – Gala finałowa

mpsszczecin15

„HUSARIA” PEWNIE POKONAŁA AMERYKANÓW. MIMO ZWYCIĘSTWA JABŁOŃSKI BEZ KWALIFIKACJI

panter_saavedra

Tomasz Jabłoński (75 kg) wygrał szóstą walkę na ringach WSB, ale nie ma niestety happy endu w postaci zapewnionego udziału w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. W sobotę pięściarze Rafako Hussars Poland wygrali w Szczecinie z USA Knockouts 4-1.

Już przed meczem było wiadomo, że nawet wygrana nie zapewni Tomaszowi Jabłońskiemu miejsca w najlepszej dwójce rankingu World Series of Boxing. Przesądziły o tym wcześniejsze zwycięstwa Kubańczyka Arlena Lopeza Cardony (w Londynie) i Rosjanina Petra Khamukova (w Kijowie).

Kapitan „Husarii” stanął jednak na wysokości zadania i pewnie wygrał z Anthony Campbellem, kończąc sezon na ringach WSB z bilansem walk 6-1. Krzywdząca decyzja algierskiego sędziego w spotkaniu z Azerbaijan Baku Fires przekreśliła szanse Polaka na awans na Igrzyska na ponad rok przed ich rozpoczęciem. Ale co się odwlecze…

W sobotni wieczór w Szczecinie Biało-Czerwoni zdecydowanie pokonali Amerykanów 4-1. Mecz rozpoczął się od walkowera dla Dawida Jagodzińskiego (49 kg), a prowadzenie podwyższył Sylwester Kozłowski (56 kg), który wygrał z Francisco Martinezem. Na pierwsze zwycięstwo w lidze WSB musi jeszcze poczekać Kazimierz Łęgowski (64 kg). W pojedynku z Tra-Kwon Pettisem wygrał tylko pierwszą rundę. Po nim wygraną zanotował Tomasz Jabłoński, a w ostatnim starciu kibicom przypomniał się Michał Olaś (91 kg). Wygrał jednogłośnie z Joshuą Temple, mistrzem Stanów Zjednoczonych z 2014 roku.

Po tej wygranej Husaria ma 15 pkt i zajmuje 7 miejsce w grupie B. Ma szansę poprawić tę lokatę za niespełna tydzień – w piątek ostatnie spotkanie sezonu, a w Pruszkowie rywalem będzie zespół Caciques Venezuela.

Rafako Hussars Poland – USA Knockouts 4-1 [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 kg Dawid Jagodziński – Joshua Franco WO
56 kg Sylwester Kozłowski – Francisco Martinez 3-0
64 kg Tra-Kwon Pettis – Kazimierz Łęgowski 3-0
75 kg Tomasz Jabłoński – Anthony Campbell 3-0
91 kg Michał Olaś – Joshua Temple 3-0

JABŁOŃSKI PRZED OLIMPIJSKĄ SZANSĄ. MUSI POKONAĆ CAMPBELLA I CZEKAĆ NA WYNIK MECZU W KIJOWIE

poland-usa-30

Anthony Campbell stanie jutro na drodze Tomasza Jabłońskiego (75 kg) w walce o kwalifikację do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Mecz Rafako Hussars Poland z USA Knockouts odbędzie się w Szczecinie o godz. 21.00. 24-letni Amerykanin w tym roku na ringach World Series of Boxing wygrał 3 z 5 walk, natomiast Tomasz Jabłoński ma bilans 5-1.

Kapitan „Husarii” w ostatnich dniach przebywał z zawodnikami SAKO Gdańsk w Schwerinie, gdzie przez dwa dni toczył walki sparingowe, m.in. z reprezentantem Niemiec, Denisem Radovanem, który występował na ringach World Series of Boxing, zdobywał medale imprez mistrzowskich (ME, MŚ) w kadetach czy juniorach.

- Dwukrotnie posparowałem z bardzo wymagającym rywalem jakim jest wicemistrz Niemiec Denis Radovan. To dobrze wyszkolony bokser, dobrze operujący lewą ręką tak jak przeciwnicy ze Stanów Zjednoczonych. Dlatego pojechałem z nim powalczyć, aby jak najlepiej przygotować się do decydującej walki – powiedział 26-letni Tomasz Jabłoński.

Jutrzejszy rywal Tomasza – Anthony Campbell – w 2014 roku zdobył wicemistrzostwo kraju, przegrywając w finale jednogłośnie na punkty z LeShawnem Rodriguezem. Przeciwnik kapitana „Husarii” ma spore doświadczenie w WSB, bowiem walczył już w pierwszym sezonie, 2010/11, jeszcze w barwach Miami Gallos. Jeśli Polak wygra tę walkę, zaś dzisiejsza rywalizacja Petra Khamukova (Russian Boxing Team) z Hurshidbekiem Normatovem (Ukraine Otamans) zakończy się werdyktem niejednogłośnym, już w sobotę będzie mógł odbierać gratulacje za zdobycie olimpijskiej kwalifikacji. Awans do Igrzysk uzyskał już Kubańczyk Arlen Lopez Cardona, który wczoraj pokonał w Londynie zdecydowanie na punkty Troya Williamsona.

W składzie USA Knockouts na spotkanie z Biało-Czerwonymi jest ponadto 19-letni Joshua Franco (rekord w WSB: 0-1), który wygrał w ub. roku Memoriał Leszka Drogosza w Kielcach. W 2014 roku był wicemistrzem USA, a w 2013 zdobył brąz wśród młodzieżowców. W Szczecinie spotka się z Dawidem Jagodzińskim (49 kg).

Rywalem Sylwestra Kozłowskiego (56 kg) będzie mający meksykańskie pochodzenie 19-letni Francisco Martinez (w WSB: 4-2), prywatnie kibic futbolistów Dallas Cowboys. W 2014 roku doszedł do półfinału Młodzieżowych Mistrzostw USA, a rok wcześniej do najlepszej czwórki prestiżowych zawodów Golden Gloves.

W wadze z limitem 64 kg zamiast Tyreka Irby boksować będzie Tra-Kwon Pettis (w WSB: 1-1). W tym sezonie wygrał z Luisem Martinem Arcon Diazem (Caciques Venezuela), z którym w 1 rundzie przegrał Damian Kiwior. W styczniu Amerykanin startował w mistrzostwach kraju w Spokane, odpadł w ćwierćfinale.

Przeciwnikiem wracającego do „Husarii” Michała Olasia (91 kg) będzie 22-letni mistrz USA z 2014 roku, Joshua Temple (w WSB: 2-3), który w poprzednim sezonie zajął 2. miejsce w turniej w MTB w Tampere i był w półfinale Memoriału Leszka Drogosza.

Rafako Hussars Poland vs USA Knockouts [zestaw par meczowych]

49 KG: Dawid Jagodziński – Joshua Franco
56 KG: Sylwester Kozłowski – Francisco Martinez
64 KG: Kazimierz Łęgowski – Tra-Kwon Pettis
75 KG: Tomasz Jabłoński – Anthony Campbell
91 KG: Michał Olaś – Joshua Temple

JABŁOŃSKI ZAŁAMANY WERDYKTEM. SZEF „HUSARII” ZŁOŻYŁ SKARGĘ

TOMEK_JABA

- Mimo zwycięstwa nad Jabą Khositashvilim, nie jestem zadowolony i nie tylko z powodu straty punktu – mówi Tomasz Jabłoński (75 kg), kapitan Rafako Hussars Poland, który walczy o awans na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro z rankingu ligi World Series of Boxing.

- Nie jestem zadowolony, bo słabo mi się boksowało, byłem cały czas spięty w ringu, z dynamiką również nie było najlepiej. Werdykt mnie załamał psychicznie, bo straciłem ważny jeden punkt. W tej sytuacji wyjazd na olimpiadę nieco się oddalił – dodał Tomasz, który stracił też samodzielne prowadzenie na liście wagi średniej w WSB.

Za wygraną niejednogłośną z gruzińskim rywalem bokser „Husarii” otrzymał 4 punkty, a nie 5 jak za poprzednie sukcesy. Tomasz Jabłoński ma więc na koncie 25 punktów, tyle samo co Kubańczyk Arlen Lopez Cardona (Cuba Domadores) i Uzbek Hurshidbek Normatov (Ukraine Otamans), zaś o jeden mniej Kazach Meiirim Nursultanov (Astana Arlans Kazakhstan). Natomiast 20 punktów zdobył Rosjanin Petr Khamukov (Russian Boxing Team), ale jego czekają jeszcze 2 walki – z Algierczykiem i wspomnianym Normatovem.

Tylko dwóch najlepszych z tego grona pojedzie za rok do Brazylii. W najlepszej sytuacji z trójki liderów jest Uzbek, który stoczył 5 walk i wszystkie wygrał. Jabłoński i Lopez Cardona mają na koncie po 6 pojedynków, w tym po jednej porażce.

- Złożyliśmy skargę na algierskiego sędziego Sid Ali Mokretari, który punktował wygraną  Khositashviliego w Gdańsku, i być może poniesie on konsekwencje, ale to nie zmienia sytuacji Tomka. Ale nie jest jeszcze na straconej pozycji – mówi prezes Rafako Hussars Poland, Jarosław Kołkowski.

W ostatniej, 13. kolejce (biorąc pod uwagę wagę z limitem 75 kg), za 2 tygodnia, „Husaria” podejmuje w Szczecinie ekipę USA Knockouts, ukraiński zespół spotka się z Russian Boxing Team, a Kubańczycy wyjeżdżają do Londynu na mecz z British Lionhearts.

KONSTERNACJA PO MECZU Z AZERAMI. ZWYCIĘSTWO TOMASZA JABŁOŃSKIEGO, KTÓRE NIE CIESZY

hussars_konfa

Drużyna Rafako Hussars Poland przegrała 2-3 z faworyzowanym zespołem Azerbaijan Baku Fires w kolejnym spotkaniu elitarnej ligi WSB. Dla nas najważniejszy był jednak pojedynek Tomasza Jabłońskiego w wadze średniej. Polak wygrał, ale został „przekręcony” przez jednego z sędziów i wygrał tylko niejednogłośnie. Ten fakt sprawił, że kapitan „Husarii” nie jest już samodzielnym liderem olimpijskiego rankingu.

Po serii niepowodzeń Dawid Jagodziński (49 kg) w końcu pokazał boks na wysokim poziomie. Od samego początku znalazł lukę w defensywie Rasula Salieva i prawym sierpem bądź bezpośrednim prawym trafiał go. Drugie starcie zaakcentował dodatkowo akcją, gdy przestrzelił co prawda prawym, za to poprawił mocnym lewym sierpowym i sędzia liczył przeciwnika na stojąco. W trzeciej rundzie „Jagoda” konsekwentnie robił swoje, fajnie pracował na nogach i na tym etapie wygrywał u sędziów trzema i dwukrotnie czterema punktami. W ostatnich sześciu minutach Dawid spuścił trochę z tonu, choć kontrolował sytuację w ringu i pewnie dowiózł wygraną.

Walczący o nominację olimpijską Magomed Gurbanov (56 kg) zaczął spokojnie, chyba nawet zbyt spokojnie, dając się wyszumieć Sylwestrowi Kozłowskiemu. Ten co prawda wielkiej krzywdy mu nie robił, lecz dwóch sędziów doceniło jego ambicję w pierwszej odsłonie. W drugiej 24-letni Azer wziął się do roboty, trafił potężnym prawym podbródkowym, ale wciąż dwóch sędziów typowało przewagę naszego reprezentanta. Nic więc dziwnego, że od trzeciej rundy Gurbanov ruszył do szturmu, spychając coraz mocniej Sylwka do odwrotu. Dodatkowo sędzia ukarał Polaka odjęciem punktu za ataki głową. W końcówce trzeciego starcia Kozłowski już ciężko oddychał, natomiast rywal wyglądał, jakby dopiero się rozkręcał. Ostatnie sześć minut – pomimo ambitnej postawy Kozłowskiego, to niestety przewaga Azera i jego zasłużone zwycięstwo.

Damian Kiwior (64 kg) zaczął spokojnie, próbując wciągnąć rywala w taktyczną walkę na lewy prosty. Niższy Azer Gaybatulla Gadzhialiev nie zamierzał jednak grać melodię, jaką grał mu Polak i z doskoku „strzelał” lewym sierpem, a gdy zdołał się zbliżyć, polował niezwykle groźnym prawym podbródkiem. Gdy Damian chciał wejść w półdystans, często był kontrowany prawym sierpem. Z kolei boksując z daleka lewym prostym nie był w stanie utrzymać dłuższy czas oponenta w bezpiecznej odległości. Brązowy medalista mistrzostw Europy z 2011 roku prawdopodobnie uderzał mniej, za to widoczna była jego przewaga fizyczna i ciosy zadawane przez niego robiły zdecydowanie większe wrażenie na sędziach oraz kibicach. Po trzech przegranych rundach, w czwartej Damian ruszył mocniej do przodu. Przeciwnik jednak zbierał jego próby na blok i kontrował krótkimi, za to soczystymi ciosami. O dziwo jeden z sędziów znalazł sposób, by zapisać te starcie gospodarzowi, ale w ostatecznym rozrachunku to nic nie zmieniło. Ostatnie trzy minuty to również przewaga Azera, który poprawił swój bilans w rozgrywkach WSB na 5-1.

Wobec kontuzji Igora Jakubowskiego w składzie „Husarii” zadebiutował podobno utalentowany Estończyk Rain Karlson (91 kg). Problem w tym, że na dzień dobry dostał bardzo groźnego rywala – Abdulkadira Abdullayeva. Wyższy Karlson przez dwie minuty skutecznie stopował ataki rywala swoim długim lewym prostym i niezłą pracą nóg. Niestety krępy rywal w końcu złapał go przy linach lewym sierpem na szczękę i wszystko się posypało. Estończyk jeszcze w pierwszej rundzie dwukrotnie był liczony do ośmiu. W drugiej obyło się bez liczenia, ale w jej połowie błędnik naszego zawodnika był już chyba mocno uszkodzony i sędzia słusznie zastopował potyczkę w obawie przed ciężkim nokautem.

Walka Tomasza Jabłońskiego (75 kg) z Jabą Khositashvilim powinna być przedostatnia, jednak cały ten wieczór był podporządkowany kapitanowi naszej drużyny. Poprzeczka postawiona przez Gruzina wisiała wysoko. Obaj ruszyli na przełamanie. Pierwsza runda bardzo wyrównana, lecz skuteczniejszy okazał się bezpośredni prawy aktualnego mistrza Polski, dzięki któremu zyskał sympatię całej trójki sędziów. Drugą rundę prawym sierpem rozpoczął i skończył przeciwnik, ale to Jabłoński dyktował tempo, on narzucał pressing i dwóch z trzech sędziów znów wskazało na niego. Od początku trzeciego starcia Tomek zaczął bić częściej po dole, czym zrobił sobie miejsce na dwa bardzo mocne prawe proste na szczękę. Gruzin w czwartej odsłonie prowokował naszego reprezentanta, pokazywał mu język, boksował „z luzu” z opuszczonymi rękoma. Tomek potrzebował dobrej minuty żeby to sobie poukładać i druga połowa tej odsłony należała znów do niego. Przed ostatnią rundą dwóch sędziów typował 40:36 na korzyść Polaka, ale trzeci widział remis! A w myśl zasad panujących w WSB jest ogromna różnica między zwycięstwem 3:0 a 2:1. W ostatecznym rozrachunku ten mały punkt mógł decydować nawet o nominacji olimpijskiej. Kibice dali z siebie wszystko przez te ostatnie trzy minuty, prezes PZB Zbigniew Górski aż podskakiwał przy każdej akcji Tomka i co najważniejsze, sam Jabłoński boksował sprytnie, tym razem lewym prostym, a gdy tylko była okazja złapać rywala przy linach, zasypywał go swoimi ciosami, akcentując swój sukces. Piątego starcia po prostu nie dało się nie punktować dla Jabłońskiego, ale jeden sędzia Algierii wypełnił swoją kartę jeszcze chyba przed jej rozpoczęciem. Polak wygrał niejednogłośnie, więc nie za pięć punktów, a tylko za cztery. W takim układzie nie jest już liderem, a współliderem, z dwoma innymi zawodnikami…

RAFAKO HUSSARS POLAND vs AZERBAIJAN BAKU FIRES 2-3 [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG Dawid Jagodziński – Rasul Saliev 3-0 (49-45, 49-45, 48-47)
56 KG Magomed Gurbanov – Sylwester Kozłowski 3-0 (49-44, 49-46, 48-46)
64 KG Gaybatulla Gadzhialiev – Damian Kiwior 3-0 (50-45, 50-45, 49-46)
75 KG Tomasz Jabłoński – Jaba Khositashvili 2-1 (50-45, 47-48, 50-45)
91 KG Abdulkadir Abdullaev – Rain Karlson TKO 2

źródło: bokser.org

TOMASZ JABŁOŃSKI: MOIM CELEM SĄ DWA ZWYCIĘSTWA I KWALIFIKACJA OLIMPIJSKA

jablonski05

- Ze zdrowiem jest już lepiej, dlatego celem na dwie ostatnie walki są zwycięstwa i awans na Igrzyska – mówi Tomasz Jabłoński, kapitan Rafako Hussars Poland, który jutro spotka się przed własną, trójmiejską publicznością z Gruzinem Jabą Khositashvili (bilans walk w tym sezonie WSB 1-1), choć wydawało się, że azerscy trenerzy postawią na Białorusina Mikalaia Veselova (2-1)

- Z Mikalaiem miałem swoją pierwszą walkę na ringach World Series of Boxing jeszcze dla zespołu z Indii. A z Jabą jeszcze nie boksowałem, choć widziałem parę jego występów – powiedział Tomasz Jabłoński, który jest liderem rankingu WSB w wadze do 75 kg. Ma na koncie 21 pkt – za 4 zwycięstwa i jedną porażkę na punkty.

Pięściarz z Gdyni debiutował w zawodowej lidze WSB przed 3 laty w barwach Venky’s Fighters Bombaj. Jego zespół pokonał wtedy u siebie właśnie Baku Fires 3-2, a Tomasz Jabłoński przegrał niejednogłośnie na punkty z Veselovem.

- Wydaje mi się, że przez te 3 lata to ja poczyniłem większe postępy. Można powiedzieć, że wtedy w Indiach dopiero zaczynałem swoją przygodę z boksem, zaś on był już doświadczonym zawodnikiem. Jeśli chodzi o Gruzina, jest w miarę niskim zawodnikiem, dobrze zbudowanym, więc na pewno będzie trzeba uważać na jego silne bezpośrednie ciosy, których dużo bije – dodał Polak.

Z drużyny Rafako Hussars Poland największe szanse na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro z rankingu WSB ma Tomasz Jabłoński. Jego przewaga nad rywalami jest niewielka, po 1-2 pkt, ale kwalifikację uzyska dwóch bokserów.

- Dwie wygrane po 5 pkt na pewno dadzą mi kwalifikację, więc o to będę się starał – zapowiada jeden z liderów Husarii, którego czeka jeszcze walka 18 kwietnia z USA Knockouts w Szczecinie.

Tomasz Jabłoński twierdzi, że w jego przypadku (w przeciwieństwie do innego z najlepszych bokserów „Husarii” Igora Jakubowskiego) ze zdrowiem już lepiej, dlatego jest dobrej myśli.

- Przeziębienie w końcu przeszło, na sobotę będę w pełni gotowy. Jeśli chodzi o sparingi, to nie robiłem ostatnio zbyt mocnych ze względu na rozcięcie na głowie – powiedział 26-letni pięściarz, który liczy, że Biało-Czerwoni sprawią niespodziankę w meczu z faworytem z Azerbejdżanu i wygrają kilka walk.

„HUSARIA” NA ŁOPATKACH W SHYKMENCIE. MIMO PORAŻKI JABŁOŃSKI BLIŻEJ IGRZYSK

kaz_pol

Wszyscy wiedzieliśmy, że wyjazdowy mecz Rafako Hussars Poland z Astana Arlans Kazakhstan będzie najtrudniejszym dla ekipy prowadzonej przez Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego. Nasza obawy wynikały nie tylko z faktu, że rywale są – podobnie jak Cuba Domadores – niepokonani w tych rozgrywkach, ale i z powodu męczącej podróży jaką nasi musieli odbyć, by zameldować się w Shykmencie (ponad 1600 km na południe od Astany), w którym to mieście rozgrywany był sobotni mecz.

Niestety „Husaria” nie wywalczyła na trudnym, kazachskim ringu choćby punktu, przegrywając z gospodarzami 0-5. Tak, więc swoje pojedynki przegrali także dwaj liderzy naszej ekipy, Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Nasz kapitan, który po bardzo zaciętej walce i niezwykle ambitnej postawie uległ niejednogłośnie (1-2) na punkty Meirimowi Nursultanovowi, dzięki wspomnianemu werdyktowi z dorobkiem 21 punktów [za tę porażkę otrzymał 1 punkt, wobec 4 dla rywala - przyp. JD] utrzymał pozycję lidera w indywidualnym „olimpijskim” rankingu i tylko dwie wygrane walki dzielą go od wymarzonej kwalifikacji do Rio de Janeiro. Dodajmy, że dwie pierwsze rundy sędziowie zapisali na konto Kazacha, ale w kolejnych starciach dwóch z trzech arbitrów wyżej oceniało ringową postawę „Pantery”. Niestety pod absolutnym „urokiem” Meirima była sędzia z Korei Południowej, który na jego konto zapisał wszystkie odsłony pojedynku.

Z kolei Igor Jakubowski stanął oko w oko z niezwykle niebezpiecznym pięściarzem, jakim jest Vassiliy Levit. Po badawczym pierwszym starciu, które dwóch sędziów zapisało na konto zawodnika z Konina, począwszy od drugiej rundy zaczynała się zaznaczać przewaga rywala, którego destrukcyjny boks, poparty niezłą techniką i szybkością, sprawił, że nasz pięściarz słabł z chwili na chwilę, ściągany na dodatek przez rywala w klinczach do parteru. W 3. starciu, po dwóch liczeniach z naszego narożnika rzucony został ręcznik na znak poddania niepokonanego dotąd zawodnika „Husarii”, który raczej na pewno stracił szansę zdobycia kwalifikacji olimpijskiej poprzez ranking WSB.

Przed czasem przegrał także Kazimierz Łęgowski (64 kg), niemiłosiernie obijany – szczególnie w 4. i 5. starciu – przez Samata Bashenova. Po bodajże czwartym knockdownie w tym pojedynku, bardzo zmęczony i zrezygnowany Polak został odesłany do swojego narożnika. Z kolei jednogłośne porażki zaliczyli najlżejsi – Dawid Jagodziński (49 kg) i Sylwester Kozłowski (56 kg). Obaj ulegli walczącym z odwrotnej pozycji rywalom, którzy byli szybsi i dokładniejsi w swoich poczynaniach. Nieco lepsze wrażenie wywarł na obserwatorach Sylwester, który kilka razy nieźle wchodził w półdystans, sprawiając Meirbolatowi Toitovowi wiele kłopotów. Dawid z kolei, mimo szczerych chęci i niezłej kondycji, nie zdołał „ustrzelić” Yerzhana Zhomarta, który momentami był nieuchwytny dla Polaka.

ASTANA ARLANS KAZAKHSTAN vs RAFAKO HUSSARS POLAND 5-0
na pierwszym miejscu zwycięzcy

49 KG: Yerzhan Zhomart – Dawid Jagodziński 3-0
56 KG: Meirbolat Toitov – Sylwester Kozłowski 3-0
64 KG: Samat Bashenov – Kazimierz Łęgowski TKO 5
75 KG: Meiirim Nursultanov – Tomasz Jabłoński 2-1
91 KG: Vasiliy Levit – Igor Jakubowski TKO 3

SZLAGIEROWE POJEDYNKI W KAZACHSTANIE. JABŁOŃSKI I JAKUBOWSKI WALCZĄ Z LIDERAMI ASTANA ARLANS

arlans15

W najbliższą sobotę w kazachskim mieście Shykment ekipa Rafako Hussars Poland stanie do rywalizacji z liderami grupy B, Astana Arlans. Na wspomniany mecz skierowany zostanie wzrok większości fachowców, gdyż stawką dwóch pojedynków będzie pierwsze miejsce w „olimpijskim” rankingu WSB. Mam tu na myśli rywalizacje Tomasza Jabłońskiego (75 kg) z Meirimem Nursultanovem  oraz Igora Jakubowskiego (91 kg) z Vasiliyem Levitem. Ale nie tylko liderów ‚Husarii” czeka w Kazachstanie trudne zadanie.

Yerzhana Zhomarta (49 kg), który będzie rywalem Dawida Jagodzińskiego, oglądaliśmy podczas ubiegłorocznego MTB im. Feliksa Stamma. Kazach wygrał zawody w Warszawie, pokonując po drodze niezbyt wymagających rywali (Gruzina Mikheila Kazandzhiani i Yahyę Saleha Ahmeda z Kataru). Przeciwnik „Jagody” czerwcu skończy 22 lata i nie imponuje warunkami fizycznymi – mierzy zaledwie 157 cm. Studiuje w Ałmatach na kierunku Sport i Turystyka. W lipcu 2013 roku wywalczył brązowy medal Letniej Uniwersjady w Kazaniu (przegrał w półfinale z Koreańczykiem z Południa, Kim In-Kyu), który jest jego największym – jak dotąd – międzynarodowym sukcesem. W ub. roku poddawany był kilku międzynarodowym próbom, m.in. podczas lutowego Memoriału im. Istvana Bocskaia w Debreczynie, gdzie dotarł do finału, przegrywając z Hindusem Laishramem Devenderem Singhiem (wybranym w drafcie przez „Husarię”). W maju znów stanął na drugim stopniu podium podczas Memoriału Konstantina Korotkova w Chabarowsku (przegrał w finale z faworytem gospodarzy, Vasiliyem Egorovem). Na krajowym ringu Zhomart jest od dwóch sezonów numerem 2. W grudniu 2014 roku wywalczył srebrny medal mistrzostw Kazachstanu, wygrywając m.in. z niepokonanym w tym sezonie WSB Mardanem Berikbayevem i przegrywając w finale z innym kolegą z Astana Arlans, Temirtasem Zhusupovem. Tym samym powtórzył wynik z 2013 roku, gdzie również bez powodzenia boksował w finale z Zhusupovem.

W wadze do 56 kg liczyliśmy na rewanżową potyczkę Marka Pietruczuka z mocno bijącym Meirbolatem Toitovem. Pięściarze walczyli już ze sobą w styczniu 2014 roku w Wyszkowie i wówczas zdecydowanie lepszym okazał się Kazach. Na usprawiedliwienie Marka należy wspomnieć, że boksował wówczas po przebytej chorobie. Ostatecznie z powodu nieoczekiwanej odmowy wyjazdu Pietruczuka do Kazachstanu i rozwiązania z nim umowy na starty w lidze WSB, z Toitovem rękawice skrzyżuje Sylwester Kozłowski. Liczący niespełna 25 lat Kazach, mimo niezaprzeczalnej klasy sportowej, nigdy nie przebił się do pierwszego składu rodzimej kadry narodowej. Najbliżej jej był w 2011 roku, ale stracił swoją szansę po nieprzekonujących występach podczas Memoriałów Askara Kulibayeva w Uralsku i Nurmagambetova w Ałmatach. Toitov zawiódł także swoich kibiców podczas ubiegłorocznych mistrzostw Kazachstanu, przegrywając już w eliminacjach z Adiletem Kurmetovem. Co ciekawe Toitov w krajowym czempionacie nie wywalczył – jak dotąd – choćby brązowego medalu. Najlepiej wiedzie się mu w pojedynkach pięciorundowych, ale i w WSB znalazł swoich pogromców w osobach doskonałych Wyspiarzy Andrew Selby`ego i Michaela Conlona.

Klasowym pięściarzem jest 27-letni Samat Bashenov (64 kg), który stanie oko w oko z Kazimierzem Łęgowskim. Kazach jest aktualnym (2014) mistrzem swojego kraju i w swoim dorobku ma jeszcze srebrny krążek z czempionatu w 2010 roku. Jego międzynarodowa kariera rozpoczęła się w 2004 roku, kiedy to wygrał w Hanoi Mistrzostwa Azji kadetów wagi papierowej (48 kg). Uwagę fachowców zwrócił w 2010 roku, wygrywając (już w limicie wagi lekkiej – 60 kg) w finale MTB w Ostrawie z doskonałym Rosjaninem Albertem Selimovem. W tym samym roku rywalizował także z Ukraińcem Vasylem Lomachenko, przegrywając z nim w półfinale turnieju w Astanie. Mimo to nie dostał szansy występu w barwach Kazachstanu na żadnej wielkiej imprezie mistrzowskiej. W ub. sezonu przeszedł do wagi z limitem 64 kg – może tutaj będzie mu o to łatwiej.

Im dłużej trwać będzie mecz z Astana Arlans, tym będzie rosło nasze napięcie. W czwartej sobotniej potyczce rywalem kapitana „Husarii” będzie niespełna 22-letni Meirim Nursultanov. Kazach już dwukrotnie boksował z Polakami – w 2013 roku (jeszcze w limicie 69 kg) wygrał w Debreczynie z Tomaszem Kotem i w Warszawie z Romanem Szymańskim. Nursultanov jest aktualnym (2014) mistrzem swojego kraju wagi średniej i brązowym medalistą z 2012 roku w kategorii z limitem 69 kg. Największymi międzynarodowymi sukcesami rywala Tomasza Jabłońskiego było wygranie turnieju w Pawłodarze (2014). W 2013 roku w półfinale MTB im. Feliksa Stamma został uznany za przegranego w pojedynku z Francuzem Souleymanem Cissokho, jakkolwiek werdykt ten (12-14) był dość dyskusyjny. Podobnie było w Memoriale Istvana Bocskaia w Debreczynie, gdzie w finale stoczył wyrównany bój z zawodnikiem gospodarzy, Balazsem Bacskaiem.

Pojedynek Igora Jakubowskiego (91 kg) z Vassiliyem Levitem zadecyduje o pozycji lidera „olimpijskiego” rankingu WSB. Przeciwnik naszego mistrza Unii Europejskiej należy do najstarszych zawodników Astana Arlans. 27-letni Levit cały czas czeka na wielkie międzynarodowe sukcesy. Jego pozycja na „rodzimym” ringu – wbrew pozorom – również nie jest wiodąca. Ostatni medal mistrzostw Kazachstanu wywalczył w 2011 roku, wygrywając rywalizację w Ałmatach. Mistrzem kraju był także dwa lata wcześniej (2009), zaś w 2010 roku zdobył srebrny medal ulegając w finale Zhanowi Kosobutskiyowi. Levit dwukrotnie reprezentował Kazachstan podczas Mistrzostw Świata. W 2009 roku w Mediolanie uległ w eliminacjach faworytowi gospodarzy Clemente Russo, zaś dwa lata później w Baku (2011) otarł się o podium, przegrywając w ćwierćfinale nieznacznie na punkty (9-11) z Chińczykiem Wangiem Xuanxuan. Największymi sukcesami Vassiliya są więc pojedyncze zwycięstwa w lidze WSB oraz triumfy podczas międzynarodowych turniejów w Erywanie (2011), czy chińskim Guiyang (2013).

ASTANA ARLANS KAZAKHSTAN vs RAFAKO HUSSARS POLAND [PLANOWANY ZESTAW PAR] – na pierwszym miejscu gospodarze

49 KG: Yerzhan Zhomart – Dawid Jagodziński
56 KG: Meirbolat Toitov – Sylwester Kozłowski
64 KG: Samat Bashenov – Kazimierz Łęgowski
75 KG: Meiirim Nursultanov – Tomasz Jabłoński
91 KG: Vasiliy Levit – Igor Jakubowski

Opracował: Jarosław Drozd

TYLKO CZTERECH ZAWODNIKÓW Z KOMPLETEM PUNKTÓW W RANKINGU WSB. TAKŻE DWÓCH POLAKÓW

hussars_konfa

Jak dotąd tylko czterech zawodników uzbierało komplet 20 punktów do olimpijskiego rankingu ligi WSB. Oprócz walczących w limicie wagi papierowej Uzbeka w barwach Ukraine Otamans, Hasanboya Dusmatova oraz Irlandczyka Paddy Barnesa z Italia Thunder, perfekcyjny bilans mają także dwaj Polacy – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

Sporo pisaliśmy o sytuacji w wadze Tomasza, m.in. wspominając o porażce dotychczasowego wicelidera, Kubańczyka Arlena Lopeza z Uzbekiem Hurshidem Normatovem, dzięki czemu „Pantera” z Gdyni został samodzielnym liderem rankingu wagi średniej. Kapitana „Husarii” czekają jeszcze trzy pojedynki: z zawodnikami z Kazachstanu, Azerbejdżanu i USA (dwa ostatnie na polskim ringu!). W tej chwili największym rankingowym zagrożeniem dla Polaka wydaje się być Meirim Nursultanov, ale niewykluczone, że Kazachowie w meczu z Polska postawią na swojego asa atutowego, Zhanibeka Alimkhanuly`ego, który dotąd tylko raz walczył w rozgrywkach 5. sezonu ligi WSB.

Sam Tomasz i jego trenerzy będą musieli teraz podjąć decyzję, czy ambitnie „brać” wszystkie przeszkody w drodze do Rio, czy wprowadzić w kalendarz startów trochę taktyki, np. odpuszczając wyjazd do Kazachstanu. Pamiętajmy bowiem, że każda porażka przed czasem (TKO i KO) skutkuje wyłączeniem zawodnika na miesiąc ze startów, co w przypadku zawodników walczących o kwalifikację olimpijską oznaczać mogłoby wielki dramat na finiszu rozgrywek.

Nasz drugi lider, Igor Jakubowski, ma dwa punkty przewagi nad Kubańczykiem Erislandy Savonem i Kazachem Vassiliyem Levitem, który zapewne będzie gotow, by za dwa tygodnie stanąć oko w oko z mistrzem Unii Europejskiej. Jako, że w wadze ciężkiej kwalifikacje może zdobyć tylko jeden pięściarz, nie ma miejsca na specjalne kalkulacje, tylko należy gromadzić kolejne punkty.

RANKING INDYWIDUALNY LIGI WSB [STAN NA 2 MARCA 2015 ROKU]

49 KG
1. Hasanboy Dusmatov (Ukraine Otamans) 20
1. Patrick Barnes (Italia Thunder) 20
3. Joselito Velazquez (Mexico Guerreros) 15
3. He Junjun (China Dragons) 15
5. Yoel Finol (Caciques Venezuela) 14
11. Dawid Jagodziński (Hussars Poland) 5

56 KG
1. Magomed Gurbanov (Baku Fires) 15
2. Francisco Martinez (USA KnockOuts) 14
3. Michael Conlan (Italia Thunder) 11
3. Jose Diaz Azocar (Caciques Venezuela) 11
17. Sylwester Kozłowski (Hussars Poland) 3

64 KG
1. Yasnier Toledo (Cuba Domadores) 19
2. Vincenzo Mangiacapre (Italia Thunder) 15
2. Gaybatulla Gadzhialiyev (Baku Fires) 15
4. Sam Maxwell (British Lionhearts) 14
10. Damian Kiwior (Hussars Poland) 6

75 KG
1. Tomasz Jabłoński (Hussars Poland) 20
2.  Arlen Lopez (Cuba Domadores) 15
2. Meirim Nursultanov (Astana Arlans) 15
2. Hurshidbek Normatov (Ukraine Otamans) 15
5. Anthony Fowler (British Lionhearts) 14

91 KG
1. Igor Jakubowski (Hussars Poland) 20
2. Vassiliy Levit (Astana Arlans) 18
2. Erislandy Savon (Cuba Domadores) 18
4. Abdulkadir Abdullayev (Baku Fires) 15
5. Denys Poyatsyka (Ukraine Otamans) 14

TOMASZ JABŁOŃSKI: ZYSKAŁEM PRZEWAGĘ W RANKINGU ORAZ PSYCHICZNY LUZ

jablonski03

- Wczorajsza walka nie była dla mnie aż tak wymagająca, jak na przykład poprzednia z Włochem Salvatore Cavallaro, bo przeciwnik był dużo wolniejszy i prostszy w boksowaniu. Mimo to trzeba było przez cały czas bardzo uważać na niebezpieczne, silne ciosy zamachowe, w których Wenezuelczyk do samego końca szukał nadziei na przełamanie mojej obrony – mówi jeden z naszych dwóch bohaterów meczu z Caciques Venezuela, Tomasz Jabłoński (75 kg), który zanotował w Maiquetii czwarte w tym sezonie zwycięstwo w lidze WSB, punktując aktualnego złotego medalistę Igrzysk Południowoamerykańskich, Juana Carlosa Rodrigueza.

- Pod koniec pierwszego starcia dałem się zaskoczyć dosłownie jednym ciosem i później Rodriguez mocno ruszył na mnie ale na szczęście przetrzymałem ten moment i później bez żadnych komplikacji kontynuowałem już swój skuteczny boks – dodał Tomasz, który tym zwycięstwem umocnił się na czele „olimpijskiego” rankingu World Series of Boxing.

- Rzeczywiście ranking układa się dla mnie znakomicie, bo Arlen Lopez z Kuby przegrał w Kijowie, co daje mi małą, pięciopunktową, przewagę nad kolejnymi rywalami i tym samym trochę luzu psychicznego. Będzie trzeba jeszcze na spokojnie przeanalizować cały ranking, obrać z trenerami mądry plan na następne pojedynki i powalczyć o Rio de Janeiro – kontynuuje kapitan „Husarii”, który przez ostatnie dwa tygodnie mocno trenował na dwóch amerykańskich kontynentach.

- Ostatnie dni w Ameryce były poświęcone już tylko i wyłącznie treningom. Wbrew temu co myślą niektórzy kibice, nie można już było korzystać ze słoneczka i plażowych atrakcji, bo te przyjemności wyciągały z nas za dużo energii. Dlatego od dłuższego czasu koncentrowałem się na pojedynku z Wenezuelczykiem – zauważył nasz pięściarz.

Na pytania o sportową przyszłość i marzenia, Tomasz niezmiennie odpowiada, że trzeba je cierpliwie budować na sali treningowej. Swoje życie w pełni podporządkował realizacji marzeń olimpijskich i choć jest coraz bliżej celu, zachowuje skromność i rozwagę.

- Staram się niczego nie planować, bo w sporcie – tak na dłuższym dystansie – nie da się niczego zaplanować. Niestety. Pozostaje praca! – zakończył pięściarz z Gdyni.

Rozmawiał: Jarosław Drozd

DWÓCH LIDERÓW „HUSARII” NIE WYGRA MECZU. PORAŻKA W WENEZUELI

raubo_wsb

Po trzech pojedynkach meczu Caciques Venezuela z Rafako Hussars Poland zastanawialiśmy się czy aby na pewno rywalami naszych pięściarzy nie są Kubańczycy. Styl w jakim boksowali gospodarze, pewność siebie, wrodzony, niemal taneczny luz i bokserskie „oczko” sprawiały, że podopieczni Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego wyglądali przy Wenezuelczykach jak debiutanci. Ostatecznie w meczu, który miał dwie odsłony „Husaria” przegrała z „Wodzami” 2-3, zawdzięczając jedyne punkty swoim niepokonanym w tym sezonie liderom – Tomaszowi Jabłońskiemu (75 kg) oraz Igorowi Jakubowskiemu (91 kg).

Tak naprawdę walka Yoela Finola (49 kg) z Dawidem Jagodzińskim była bez historii. Boksujący z odwrotnej pozycji Wenezuelczyk „usiadł” na zakrocznej nodze, przepuszczał chaotyczne ataki Polak i bił z kontry, bądź wciągał go na bezpośredni lewy. Od półmetku czuł się już tak pewny swego, że opuścił ręce, bazując praktycznie tylko na swoim refleksie, ale i tak pozostawał nieuchwytny dla „Jagody”. Dawid na dobrą sprawę trafił mocniej tylko lewym sierpem w pierwszej, oraz prawym prostym w trzeciej rundzie. Jednostronna potyczka i pewne zwycięstwo reprezentanta gospodarzy.

W pierwszych minutach drugiej walki, leworęczny Jose Vicente Diaz Azocar (56 kg) zaskoczył Marka Pietruczuka, sprytnie przepuszczając prawy sierp Polaka i natychmiast kontrując swoim dynamicznym lewym sierpowym bądź lewym hakiem pod prawy łokieć. Marek z czasem poukładał to sobie trochę i miał dobre pierwsze minuty 3. i 4. starcia, gdy trochę agresywniej boksując zmuszał przeciwnika do błędów w obronie. Te dwie odsłony były wyrównane, ale sędziowie opowiedzieli się za Azocarem. On też zachował więcej sił na ostatnie trzy minuty i pewnie zwyciężył, choć w tym przypadku – pomimo wysokiej punktacji, nie było aż takiej dysproporcji jak w przypadku Jagodzińskiego.

Najgorsze przyszło w kolejnej odsłonie meczu. Już w pierwszej akcji Luis Martin Arcon (64 kg) dał ostrzeżenie Damianowi Kiwiorowi swoim lewym sierpem. Półtora minuty później było niestety po wszystkim. W akcji prawy na prawy Kiwior spóźnił się o ułamek sekundy, zainkasował bardzo mocny cios na szczękę, ale zanim padł na matę ringu rywal „poczęstował” go jeszcze akcją lewy-prawy. Wyglądało to naprawdę na groźny i ciężki nokaut i pani sędzina z Brazylii natychmiast – bez zbędnego liczenia – zastopowała potyczkę, mimo iż Damian zaskakująco szybko poderwał się na nogi. Decyzja mimo wszystko wydawała się rozsądna…

Kapitan „Husarii”, Tomasz Jabłoński (75 kg), jest „spory” jak na standardy wagi średniej, jednak przy Juanie Carlosie Rodriguezie wyglądał jak młodszy brat. Na szczęście za potworną siłą Rodrigueza nie szły umiejętności i Polak zanotował czwarte, kolejne zwycięstwo w rozgrywkach WSB, wysuwając się na samotne prowadzenie w wyścigu po nominację olimpijską! Od pierwszego gongu przeciwnik „strzelał” bardzo obszernymi, za to dynamicznymi i nokautującymi bombami. Szybszy na nogach Tomek przepuszczał te ataki, kontrował ciosami prostymi i szukał w swoim zwyczaju miejsca w okolicach wątroby, starając się osłabić oponenta. Pół minuty przed przerwą Rodriguez trafił lewym sierpowym i Jabłoński wyraźnie ten cios odczuł. Schował się za gardą, wybronił kilka następnych uderzeń i zabrzmiał gong. O dziwo trójce sędziów to starczyło by typować 10-9 na korzyść rywala, ale to było wszystko co dziś mógł zrobić Polakowi. Rundy od drugiej do piątej to całkowita dominacja Tomasza, choć obszerne sierpy Rodrigueza raz na jakiś czas pruły powietrze. Lider naszej reprezentacji nieustannie polował lewym hakiem na korpus i na dobrą sprawę jedyne pytanie brzmiało, czy przeciwnik dotrwa do końca. Dotrwał, lecz o werdykt mogliśmy być spokojni.

Nie zawiódł Jabłoński, swoje zrobił również nasz lider wagi ciężkiej, Igor Jakubowski (91 kg). Zeszłoroczny mistrz Unii Europejskiej w 1. rundzie zauważył lukę w gardzie młodego pięściarza z Ugandy, Willy`ego Kyakonye i dwukrotnie skarcił go swoim prawym sierpowym w okolice skroni. W 2. odsłonie nie było może takich fajerwerków w ofensywie, jednak dzięki świetnej pracy nóg potężnie zbudowany przeciwnik nie mógł nawet zbliżyć się swoimi akcjami do naszego asa. W 3. starciu bokser z Konina był o krok od wygranej przez nokaut. W akcji prawy na prawy huknął swoim sierpem, niemal natychmiast poprawił taką samą akcją i pod 21-letnim, czarnoskórym gladiatorem ugięły się nogi. Miał zachwiany błędnik, ale mimo iż zraniony, machał rękami z pełnym skrętem tułowia i widocznie Igor doszedł do wniosku, że nie ma co kopać się z koniem. W 4. odsłonie wypunktował rywala swoim lewym prostym i znając punktację na tym etapie, przez ostatnie 3 minuty skupił się już tylko na tym, by nie przyjąć nic mocnego. Kyakonye wygrał ostatnią rundę, ale całą potyczkę Jakubowski. Cztery walki i cztery zwycięstwa – oby tak dalej, bo igrzyska coraz bliżej.

WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH WALK [na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG: Yoel Segundo Finol Rivas – Dawid Jagodziński 3-0 (50-45, 50-45, 50-45)
56 KG: Jose Vicente Diaz Azocar – Marek Pietruczuk 3-0 (50-44, 50-45, 50-44)
64 KG: Luis Martin Arcon Diaz – Damian Kiwior KO 1
75 KG: Tomasz Jabłoński – Juan Carlos Rodriguez 3-0 (49-46, 49-46, 49-46)
91 KG: Igor Jakubowski – Willy Kyakonye 3-0 (48-47, 49-46, 48-47)

CIEKAWIE W RANKINGACH OLIMPIJSKICH WSB. POLACY UMOCNILI SIĘ NA POZYCJACH LIDERÓW

hussars_pierwsza waga

Dla zawodników występujących w miniony weekend w lidze World Series of Boxing była to już trzecia próba sił w 5. sezonie. W gronie tych, którzy umocnili swoje pozycje znaleźli się m.in. dwaj „hetmani” Rafako Hussars PolandTomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Niestety pozostała trójka – Dawid Jagodziński (49 kg), Sylwester Kozłowski (56 kg) i Damian Kiwior (64 kg) – nieznacznie obniżyła przedolimpijskie notowania.

Zarówno Tomasz, jak i Igor od pierwszej kolejki spotkań 5. sezonu WSB liderują w swoich kategoriach wagowych z kompletem 15 punktów. Korzystniej wygląda sytuacja tego pierwszego, gdyż w wadze średniej możliwe do zdobycia są dwie kwalifikacje olimpijskie. Poza tym w ostatniej kolejce nie boksowali Kazach Meirim Nursultanov (Astana Arlans), Uzbek Hurshidbek Normatov (Ukraine Otamans) oraz Anglik Anthony Fowler (British Lionhearts), dzięki czemu ich dorobek rankingowy zatrzymał sie na 10 punktach. Oprócz Polaka komplet punktów wywalczył tylko Kubańczyk Arlen Lopez, z którym Jabłoński w fazie grupowej nie będzie boksował. Co więcej Tomasz jest na dobrej drodze do tego, by do swojego bilansu dołożyć 5 punktów w Wenezueli, gdzie najprawdopodobniej skrzyżuje rękawice z Endri Saavedra Pinto, którego zdeklasował przed rokiem we Włocławku w wygranym przez „Husarię” 4-1 meczu z Mexico Guerreros.

Drugi z naszych liderów, mistrz Unii Europejskiej wagi ciężkiej (91 kg), Igor Jakubowski, również ma w swoim dorobku komplet punktów (15) – tyle samo co świetny Kazach Vassiliy Levit. Niewykluczone, że 14 marca w Ałmatach pomiędzy tymi zawodnikami dojdzie do decydującej o kwalifikacji olimpijskiej rywalizacji, gdyż na „ligowych” pięściarzy z limitem 91 kg czeka tylko jeden paszport do Rio de Janeiro. Tuż za dwójką liderów znajdują się doświadczeni Ukrainiec Denis Poyatsyka (Ukraine Otamans, 14 punktów) oraz Kubańczyk Erislandy Savon (Domadores Cuba, 13 punktów), który w miniony weekend w Mexico City zamiast 5 punktów za ewentualne efektowne zwycięstwo musiał się zadowolić trzema, gdyż jego rywal miał nadwagę i oddał walkę walkowerem.

Jak widać w poniższych zestawieniach w czołówkach pozostałych wag zrobiło się dość tłoczno. Szczególnie dotyczy to limitów 56 kg i 64 kg. W tym ostatnim na 8. miejscu znajduje się Damian Kiwior, ale od najbliższych pięciu (!) rywali dzielą go już 4 punkty. Oczko niżej w papierowej (49 kg) znajduje się Dawid Jagodziński, zaś na piętnaste miejsce w kategorii do 56 kg spadł Sylwester Kozłowski, który na pewno nie poprawi w Wenezueli swojej pozycji, gdyż do pierwszego składu „Husarii” wrócił Marek Pietruczuk i to on poleciał za Ocean.

RANKING INDYWIDUALNY LIGI WSB [STAN NA 16 LUTEGO 2015 ROKU]

49 KG
1. Hasanboy Dusmatov (Ukraine Otamans) 15
1. Patrick Barnes (Italia Thunder) 15
3. Joselito Velazquez (Mexico Guerreros) 10
3. Joahnys Argilagos (Cuba Domadores) 10
3. He Junjun (China Dragons) 10
9. Dawid Jagodziński (Hussars Poland) 5

56 KG
1. Francisco Martinez (USA KnockOuts) 14
2. Michael Conlan (Italia Thunder) 10
2. Robeisy Ramirez (Cuba Domadores) 10
2. Meirbolat Toitov (Astana Arlans) 10
2. Magomed Gurbanov (Baku Fires) 10
2. Mykola Butsenko (Ukraine Otamans) 10
2. Jianhao Diao (China Dragons) 10
15. Sylwester Kozłowski (Hussars Poland) 3

64 KG
1. Yasnier Toledo (Cuba Domadores) 15
2. Raul Curiel (Mexico Guerreros) 10
2. Tyrbek Irby (USA KnockOuts) 10
2. Vincenzo Mangiacapre (Italia Thunder) 10
2. Gaybatulla Gadzhialiyev (Baku Fires) 10
2. Samat Bashenov (Astana Arlans) 10
8. Damian Kiwior (Hussars Poland) 6

75 KG
1. Tomasz Jabłoński (Hussars Poland) 15
1.  Arlen Lopez (Cuba Domadores) 15
3. Meirim Nursultanov (Astana Arlans) 10
3. Hurshidbek Normatov (Ukraine Otamans) 10
3. Anthony Fowler (British Lionhearts) 10

91 KG
1. Igor Jakubowski (Hussars Poland) 15
1. Vassiliy Levit (Astana Arlans) 15
2. Denys Poyatsyka (Ukraine Otamans) 14
3. Erislandy Savon (Cuba Domadores) 13

BEZ NIESPODZIANKI W KONINIE. JEDEN PUNKT „HUSARII” W MECZU Z ITALIA THUNDER

hussars_thunder

Nie było niestety niespodzianki w meczu 5. kolejki spotkań 5. sezonu ligi World Series of Boxing. Mimo gorącego dopingu polskich kibiców, Rafako Hussars Poland ulegli w Koninie ekipie Italia Thunder 2-3. Punkty dla „Husarii” zdobyło jej dwóch „hetmanów” – Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg), dzięki czemu – mimo porażki – nasza ekipa dopisze do swojego dorobku jedno oczko a wspomniani dwaj liderzy polskiej ekipy utrzymają pierwsze miejsca w indywidualnych rankingach.

W pierwszej walce wieczoru faworyzowany Paddy Barnes z impetem od pierwszego gongu ruszył na Dawida Jagodzińskiego (49 kg), polując przede wszystkim na jego korpus. Poobijał mu żebra z obu stron i widać było, że Polak odczuwa te uderzenia. W drugiej rundzie brązowy medalista olimpijski dołożył dwa potężne sierpy na głowę, a jego przewaga nie podlegała dyskusji. Kolejna odsłona to wciąż popis Irlandczyka, który składał swoje ciosy w kombinacje 3-4 ciosów, niemal zawsze zakończoną lewym hakiem w okolice wątroby. Po dziewięciu minutach wszyscy sędziowie dali wszystkie rundy Patrickowi, a jeden nawet raz typował 10-8. Jedyną niewiadomą w czwartej i piątej rundzie był sposób w jaki wygra Barnes. Jagodziński był o dwie klasy gorszy, ale przynajmniej pokazał charakter i dzielnie dotrwał do ostatniego gongu bez żadnego liczenia.

Podobnie jak kolega w niższej kategorii, Sylwester Kozłowski (56 kg) również musiał mierzyć się brązowym medalistą olimpijskim, Michaelem Conlanem. Faworytem więc nie był. Tu jednak przeciwnik z Irlandii nastawił się nie na ataki, a boks przede wszystkim z defensywy. Sylwester prezentował się znacznie lepiej niż „Jagoda”, potrafił 2-3 razy na rundę dosięgnąć oponenta swoimi obszernymi sierpami, ale wbrew temu co próbowali nam wmówić komentatorzy, Conlan był lepiej poukładany i choć nieznacznie, to zasłużenie wygrywał rundę za rundą. W końcówce trzeciego starcia Polak trochę „spuchł”, atakował z mniejszą pasją, stąd również Irlandczyk na finiszu radził sobie jeszcze śmielej. Rezultat mógł być więc tylko jeden…

Kapitan rywali, Vincenzo Mangiacapre, mający w dorobku brązowy medal olimpijski, ale także brązowe krążki mistrzostw świata i Europy, okazał się niezwykle trudny do boksowania i niewygodny. Opuszczał ręce i z luzu „strzelał” hakami oraz sierpami. W pierwszej rundzie Damian Kiwior (64 kg) trzymał wysoko prawą rękę i zbierał te akcje na gardę, jednak w drugiej pogubił się w obronie. W trzeciej, a w zasadzie końcówce trzeciej odsłony, Polak w końcu dwukrotnie mocno odpowiedział swoim sierpem, ale niestety tym finiszem nie zdołał przekonać do siebie sędziów, przegrywając na tym etapie u wszystkich 27:30. Boksujący na „refleksie” i w odchyleniu Mangiacapre swoim nietypowym stylem odebrał trochę werwę Polakowi, pewnie dowożąc wygraną do końca.

Tomasz Jabłoński (75 kg), kapitan „Husarii”, wychodząc do ringu w Koninie walczył nie tylko o pierwszy punkt zespołu w tym spotkaniu, ale również tak ważne dla niego punkty w indywidualnym rankingu. Aktualny mistrz Polski wagi średniej liczy się bowiem w stawce zawodników walczących o kwalifikację olimpijską. Salvatore Cavallaro w gronie seniorów jeszcze nie jest tak znany, ale dał się poznać jako gwiazda ringów młodzieżowych. I Włoch – podobnie jak jego wcześniejszy kolega, również boksował w nietypowym stylu, z nisko opuszczonymi rękoma, polując wyraźnie na potężny lewy krzyżowy. W ringu było sporo chaosu, lecz po równej pierwszej rundzie, w drugiej niestety młody Włoch przynajmniej kilka razy skarcił Tomasza długim lewym na górę. Otrzymał jednak również ostrzeżenie za trzymanie. Dzięki temu u dwóch sędziów Polak wyszedł na prowadzenie. W pierwszej połowie trzeciej odsłony Jabłoński wciąż jakby nie mógł znaleźć swojego rytmu, aż w końcu trafił bezpośrednim prawym. I jeszcze raz i jeszcze raz… Włoski mańkut miał tam lukę, a Jabłoński sprytnie celował pomiędzy jego rękawice. W czwartym starciu niemal powtórka z rozrywki. Początkowo Cavallaro – jeszcze świeży, atakował, jednak w trzeciej minucie „siadał”, a Tomasz podkręcał tylko tempo. Tak samo było w ostatniej rundzie i kapitan Husarii zdobył tak ważne dla siebie punkty, robiąc kolejny duży krok w kierunku Rio.

Igor Jakubowski (91 kg), aktualny mistrz Unii Europejskiej, zaczął spokojnie, kontrolując ciosami prostymi pierwszą rundę. W drugiej niesiony szalonym dopingiem miejscowych kibiców niepotrzebnie się „podpalił”, szukał bardzo mocnych ciosów i choć wygrał u wszystkich sędziów, to równie dobrze mógł ją przegrać. W trzeciej odsłonie Igor nie mógł długo wyczuć dystansu, na szczęście w końcówce dwukrotnie po odchyleniu złapał rywala kontrą krótkim lewym sierpem i znów znalazł uznanie wśród sędziów. Co najważniejsze rozluźnił się, dokładając jeszcze tak potrzebne na tym etapie ciosy na korpus. Endri Spahiu przeżywał wyraźnie kryzys, prawdopodobnie osłabiony ciosami po dole. Dostał również ostrzeżenie i przed ostatnią odsłoną wynik wydał się już przesądzony. Na półtora minuty przed końcem znów lewy sierp Jakubowskiego i rywal już naprawdę się zachwiał. Sprytnie klinczując przetrwał moment zagrożenia, ale piętnaście sekund przed gongiem kończącym walkę pięściarz z Konina omal nie ściął go z nóg swoim prawym sierpem. Sędzia policzył do ośmiu, ratując Albańczyka przed nokautem. Skończyło się więc na zwycięstwie punktowym i pierwszym tak długim dystansie dla Igora. Kolejny duży krok w kierunku Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro został zrobiony!

RAFAKO HUSSARS POLAND – ITALIA THUNDER 2-3 [na pierwszym miejscu Polacy]

49 KG: Dawid Jagodziński – Patrick Barnes 0-3 (45-50, 43-50, 45-50)
56 KG: Sylwester Kozłowski – Michael John Conlan 0-3 (45-50, 45-50, 45-50)
64 KG: Damian Kiwior – Vincenzo Mangiacapre 0-3 (45-50, 45-50, 45-50)
75 KG: Tomasz Jabłoński – Salvatore Cavallaro 3-0 (48-46, 49-45, 49-45)
91 KG: Igor Jakubowski – Endri Spahiu 3-0 (50-43, 50-43, 50-43)

TOMASZ JABŁOŃSKI: WŁOSI NA PEWNO SĄ W NASZYM ZASIĘGU

jablonski_cavallaro

Przeciwnikiem kapitana „Husarii”, Tomasza Jabłońskiego (75 kg), który w tym sezonie wygrał już dwie walki na ringach WSB, będzie brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy z Rotterdamu (2013), Salvatore Cavallaro.

- Walczy z odwrotnej pozycji i jest bardzo dynamicznym zawodnikiem. Wydaje mi się, że jest bardzo niewygodny do boksowania i na pewno będzie trudnym rywalem. W poprzednim spotkaniu z Włochami, w ćwierćfinale przed dwoma laty, przegrałem z innym mańkutem Tavaresem, boksującym teraz w rozgrywkach APB – powiedział Tomasz Jabłoński.

Pięściarz z Gdyni oraz pochodzący z Konina Igor Jakubowski (91 kg) to liderzy swych kategorii w rankingu olimpijskim do Rio. Obaj mają bilans walk 2-0, a dzisiaj będzie okazja jeszcze go poprawić.

- Widziałem kilka pojedynków z udziałem Cavallaro, uważam, że będzie najbardziej wymagającym przeciwnikiem z grona moich dotychczasowych w tym sezonie rozgrywek WSB. Dam z siebie wszystko i postaram zrewanżować za porażkę z Tavaresem – dodał kapitan „Husarii”.

Włosi przyjechali do Warszawy w mocnym składzie, a dziś wraz z pięściarzami Rafako Hussars Poland uczestniczyli w oficjalnym ważeniu. Tomasz Jabłoński twierdzi, że mocniejsi byli w poprzednich sezonach.

- Mecz z Włochami będzie na pewno trudny, ale nie uważam ich za liderów naszej grupy. Na pewno są w naszym zasięgu. Odszedł ich sponsor strategiczny, a do tego zmiany w lidze sprawiły, że są jednak słabszym teamem. Wcześniej bazowali na zagranicznych bokserach, choć oczywiście i tak mają w wielu wagach bardzo dobrych krajowych zawodników z medalami z wielkich imprez – mówi Tomasz Jabłoński.

PO ARGENTYNIE CZAS NA WŁOCHY. „HUSARIA” NIE ZMIENIA ZWYCIĘSKIEGO SKŁADU

hussars_konfa

Bohaterowie meczu z Argentina Condors wystąpią w kolejnym meczu Rafako Hussars Poland w lidze WSB. Tym razem rywalem będzie Italia Thunder, a spotkanie odbędzie się w piątek o godz. 20.00 w Koninie.

- Posyłamy do boju bardzo silny skład, który w tym sezonie zdobył już 4 punkty. Ale mamy też świadomość, że przyjeżdża niezwykle mocna drużyna, w której jest aż 3 medalistów olimpijskich. My o takich sukcesach możemy na razie tylko pomarzyć – powiedział trener „Husarii” Zbigniew Raubo.

W ekipie Biało-Czerwonych wystąpią: Dawid Jagodziński (49 kg), Sylwester Kozłowski (56 kg), Damian Kiwior (64 kg), kapitan zespołu Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz idol konińskiej publiczności Igor Jakubowski (91 kg). Dwaj ostatni mają już po 2 wygrane walki na ringach World Series of Boxing i na dziś dzień są wśród głównych kandydatów do zdobycia kwalifikacji olimpijskiej.

- Włosi awizowali bardzo silny skład, z Irlandczykami Paddy`m Barnesem i Michaelem Conlanem na czele. Nie wysyłają do Polski żadnych rezerw, bo wiedzą, że i nasi zawodnicy potrafią solidnie boksować. Polacy nie są chłopcami do bicia, trzeba się z nimi liczyć. Zresztą z Azerami też nie było demolki, Jordan Kuliński też powinien dotrwać do końca walki. Zapowiada się w Koninie świetny mecz – dodał główny szkoleniowiec Rafako Hussars Poland.

W miniony weekend polska drużyna w rezerwowym składzie przegrała z finalistą poprzednich rozgrywek Azerbaijan Baku Fires 0-5.

- Azersko-rosyjski zespół pokazuje, że chyba jako jedyny na świecie jest w stanie konkurować ze znakomitymi Kubańczykami. My ten mecz w Azerbejdżanie przegraliśmy już w szatni, brakowało woli walki i wiary w siebie, choć oczywiście nie wszystkim. Ale oceniam cały skład, bo to rozgrywki drużynowe – mówi Zbigniew Raubo.

Kolejne spotkanie bokserzy z wag 52 kg, 60 kg, 69 kg, 81 kg i +91 kg rozegrają w przyszłym tygodniu w Miami z USA KnockOuts. Bardzo możliwe, że w wadze superciężkiej szansę dostanie Roger Hryniuk, który ostatnio był rezerwowym. Litwin Mantas Valavicius nie zachwycił w Gubie.

RANKING WSB: NA CZELE JABŁOŃSKI I JAKUBOWSKI. W CZOŁÓWCE 5 POLAKÓW I DONNELLY

hussars_lineup

Po czterech kolejkach 5. sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing powoli kształtować nam się zaczyna indywidualny ranking WSB. Jak na razie mamy powody do satysfakcji, gdyż na czele dwóch kategorii – średniej (75 kg) i ciężkiej (91 kg) znajdują się Polacy – Tomasz Jabłoński oraz Igor Jakubowski. Wysoka lokata w rankingu to nie tylko prestiż, ale i szansa na kwalifikację olimpijską, gdyż paszporty do Rio de Janeiro otrzyma 17 zawodników ze wspomnianego zestawienia.

Oprócz dwóch liderów „Husarii” punktowało jeszcze sześciu innych podopiecznych trenerów Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego: Dawid Jagodziński (49 kg) jest czwarty, Dawid Michelus (60 kg) i Damian Kiwior (64 kg) zajmują piąte lokaty,  Steven Donnelly (69 kg) jest o oczko niżej, zaś na dwunastych miejscach odnajdujemy nazwiska Sylwestra Kozłowskiego (56 kg) i Mateusz Tryca (81 kg).

Przypominamy, że od tego sezonu obowiązuje nowy regulamin przyznawania punktów do rankingu. Za zwycięstwo jednogłośnie na punkty lub przed czasem otrzymuje się 5 pkt, a za wygraną niejednogłośnie lub w wyniku technicznego nokautu spowodowanego kontuzją rywala – 4 pkt. Z kolei zwycięstwo przez dyskwalifikację lub walkower – to 3 pkt na konto triumfatora. W przypadku technicznego remisu obaj zawodnicy dostają po 1 pkt. Również 1 pkt zainkasuje bokser, który przegrał walkę niejednogłośną decyzją sędziów. Ale są też punkt minusowe – 1 za porażkę w wyniku dyskwalifikacji albo za walkower spowodowany nadwagą.

Aby wszyscy zawodnicy, którzy zostali zgłoszeni do tegorocznej edycji ligi WSB mieli równe szanse, ranking indywidualny zamknięty zostanie po drugiej rundzie spotkań grupowych. Pozostali będą jeszcze mieli szansę zdobycia 26 kwalifikacji w turnieju indywidualnym, który odbędzie się kilka tygodni przed Igrzyskami w Rio. Warunkiem uczestnictwa będzie stoczenie wcześniej choć jednej potyczki w rozgrywkach WSB.

RANKING INDYWIDUALNY LIGI WSB [STAN NA 9 LUTEGO 2015 ROKU]

49 KG
1. Hasanboy Dusmatov (Ukraine Otamans) 10
1. Patrick Barnes (Italia Thunder) 10
1. Joahnys Argilagos (Cuba Domadores) 10
4. Dawid Jagodziński (Hussars Poland) 5

52 KG
1. Yosbany Veitia (Cuba Domadores) 10
2. Achraf Kharroubi (Morocco Atlas Lions) 6

56 KG
1. Robeisy Ramirez (Cuba Domadores) 10
1. Magomed Gurbanov (Baku Fires) 10
3. Francisco Martinez (USA KnockOuts) 9
12. Sylwester Kozłowski (Hussars Poland) 3

60 KG
1. Albert Selimov (Baku Fires) 10
1. Adlan Abdurashidov (Rusiia Boxing Team) 10
3. Lazaro Alvarez (Cuba Domadores) 8
5. Dawid Michelus (Hussars Poland) 5

64 KG
1. Raul Curiel (Mexico Guerreros) 10
2. Yasnier Toledo (Cuba Domadores) 10
3. Gaybatulla Gadzhialiyev (Baku Fires) 10
5. Damian Kiwior (Hussars Poland) 6

69 KG
1. Radzhab Butaev (Russia Boxing Team) 10
1. Alberto Palmetta (Argentina Condors) 10
3. Mohammed Rabi (Morocco Atlas Lions) 9
3. Haizel Ekow Tabiri-Essuman (British Lionhearts) 9
6. Steven Donnelly (Hussars Poland) 5

75 KG
1. Anthony Fowler (British Lionhearts) 10
1. Tomasz Jabłoński (Hussars Poland) 10
2. Meirim Nursultanov (Astana Arlans) 9
2. Hurshidbek Normatov (Ukraine Otamans) 9
2. Arlen Lopez (Cuba Domadores) 9

81 KG
1. Valentino Manfredonia (Italia Thunder) 10
2. Julio Cesar La Cruz (Cuba Domadores) 9
2. Oleksandr Khyzniak (Ukraine Otamans) 9
2. Hrvoje Sep (Astana Arlans) 9
12. Mateusz Tryc (Hussars Poland) 1

91 KG
1. Igor Jakubowski (Hussars Poland) 10
2. Denys Poyatsyka (Ukraine Otamans) 9
2. Erislandy Savon (Cuba Domadores) 9

+91 KG
1. Lenier Perot (Cuba Domadores) 10
2. Arslanbek Makhmudov (Baku Fires) 9
2. Joseph Joyce (British Lionhearts) 9
2. Filip Hrgovic (Astana Arlans) 9

„HUSARIA” USTRZELIŁA ARGENTYŃSKIE „KONDORY”. BEZDYSKUSYJNA WYGRANA WE WŁOCŁAWKU

hussars_argentina

W trzecim meczu piątego sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing pięściarze Rafako Hussars Poland zanotowali we Włocławku pierwsze zwycięstwo. Podopieczni Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego nie dali szans ekipie Argentina Condors, zwyciężając bezdyskusyjnie 5-0. Punkty dla Biało-Czerwonych zdobyli: Dawid Jagodziński (49 kg), Sylwester Kozłowski (56 kg), Damian Kiwior (64 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

49 KG: Dawid Jagodziński – Junior Leandro Zarate 3-0 (48-47, 50-45, 49-46)
Nasz etatowy reprezentant w najlżejszej kategorii od początku ruszył do ostrego ataku, czym trochę zaskoczył doświadczonego rywala. Spychany do defensywy Zarate zadawał mało ciosów i pierwsze dwie rundy oddał trochę bez walki. Dopiero od trzeciej podjął otwartą rękawice. Jagodziński nie odpuszczał, chciał odpowiedzieć cios za cios, co wprowadziło trochę chaosu. Pojedynek zrobił się brzydki, ale dla nas było najważniejsze, że Dawid dowiózł wygraną do końca.

56 KG: Sylwester Kozłowski – Ignacio Perrin – walkower dla Polaka

64 KG: Damian Kiwior – Ronan Nahuel Sanchez 3-0 (48-47, 48-47, 48-47)
Wicemistrz Polski wagi  zlimitem 69 kg już na początku dwukrotnie dał się zaskoczyć prawym krzyżowym i zanim na dobre wszedł w walkę, było już po pierwszej rundzie, którą sędziowie zgodnie zaliczyli na konto jego rywala. Damian w drugim starciu odnalazł się w półdystansie, wyrównując stan rywalizacji. Sanchez świetnie rozpoczął trzecią odsłonę, dziurawiąc nieszczelną gardę Damiana. Ten tuż przed przerwą wystrzelił ładnie prawym podbródkiem, lecz nie starczyło to do odwrócenia punktacji. Po przerwie rozgorzałą otwarta wojna na środku ringu. Żaden z zawodników nie był w stanie przełamać tego drugiego, natomiast na kartach wszyscy arbitrzy widzieli nieznaczną przewagę Kiwiora. Tak oto na trzy minuty przed końcem na kartach było 3 razy po 38:38. W ostatnim starciu Argentyńczyk nie wytrzymał wysokiego tempa, stracił na finiszu siły i tym samym Damian przypieczętował punktowe zwycięstwo.

75 KG: Tomasz Jabłoński – Cristian Zarate 3-0 (50-45, 50-45, 50-45)
Kapitan „Husarii”, jak to ma w swoim zwyczaju, od pierwszego gongu ostro nacierał, skracał dystans lewym prostym, szukał miejsca pod łokciami rywala, a na początku trzeciej minuty trafił bardzo mocnym prawym prostym na szczękę. W drugiej rundzie na jego głowie ulokował jeszcze prawy sierp w okolice ucha, nie przerywał naporu, zaś Cristian oddychał coraz ciężej. Mimo wszystko w trzeciej Tomek zmienił trochę taktykę i zaczął więcej boksować, ale i w tym elemencie górował nad oponentem. Następne trzy minuty to niemal powtórka z rozrywki. Dobrze pracujący na nogach i operujący ciosami prostymi Jabłoński wyraźnie przeważał nad zmęczonym Argentyńczykiem. W ostatniej rundzie szalenie ambitny, lecz „wypompowany” Zarate szukał jakiegoś mocnego uderzenia, jednak Jabłoński karcił go z defensywy swoimi soczystymi kontrami i gdyby pojedynek trwał minutę-dwie dłużej, prawdopodobnie wygrałby przed czasem.

91 KG: Igor Jakubowski – Elber Passos KO 2
Aktualny mistrz Unii Europejskiej zaczął z impetem i już w pierwszej minucie dwukrotnie przewrócił krótkim prawym sierpowym za lewą rękę Brazylijczyka i nie wiedzieć czemu sędzia nie liczył. Być może w myśl zasady do trzech razy sztuka, bo za trzecim razem w końcu zaliczył nokdaun pięściarzowi z Konina. Egzekucję przerwał gong na przerwę, lecz było to tylko odroczenie wyroku. Na początku drugiego starcia Igor huknął prawym sierpowym na skroń, zrobił krok w tył, poprawił krótkim prawym na szczękę i Brazylijczyk bezwładnie osunął się na matę, a sędzia bez zbędnego liczenia ogłosił nokaut.

TOMASZ JABŁOŃSKI: NIE PODPALAŁEM SIĘ I WYGRAŁEM PRZED CZASEM

panter_saavedra

 - Jean Alicea zaskoczył siłą ciosu, ale pressing sprawił, że szybko zaczął słabnąć – mówi kapitan „Husarii” Tomasz Jabłoński, który efektownie wygrał walkę w San Juan. Biało-Czerwoni zaczęli nowy sezon WSB od porażki z Puerto Rico Hurricanes 2-3.

Na portorykańskim ringu zwycięstwa w zespole Rafako Hussars Poland odnieśli wspomniany Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Kapitan polskiej drużyny pokonał przez techniczny nokaut w 3 rundzie Jeana Aliceę, a Igor w swoim debiucie w World Series of Boxing znokautował już w 1. rundzie Michaela Narvaeza.

- Na początku Alicea zaskoczył mnie siłą ciosów, naprawdę mocno ruszył. Ale już w połowie 1 rundy czułem, że pressing przynosi oczekiwane rezultaty, a rywal słabnie. Jak już pierwszy raz trafiłem na dół, wiedziałem, że jeśli nie popełnię głupiego błędu, to zwycięstwo jest bardzo blisko. Kontynuowałem taktykę, nie podpalałem się i wygrałem przed czasem. Cieszę się, że stoczyłem dobrą walkę, która mogła się podobać kibicom – powiedział niezawodny kapitan „Husarii”.

Niestety podopiecznym Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego nie udało się wygrać całego meczu, bowiem wcześniej porażki ponieśli Dawid Jagodziński (49 kg) i Damian Kiwior (64 kg) na punkty oraz Marek Pietruczuk (56 kg) przez nokaut w 1. rundzie.

- Przeciwnik „Jagody” Anthony Ortiz był bardzo dobry, silny, przez co Dawid nie mógł go zepchnąć do obrony i rozwinąć skrzydeł. Wielki pech Marka, że dał się złapać na dół, bo raczej taką walkę spokojnie by wygrał. Igor zaczął pojedynek pewny siebie, a już pierwszy prawy prosty zrobił duże wrażenie na jego rywalu. Kwestią czasu był koniec walki. Niestety nie mieliśmy podglądu cały czas na punktację, ale jeśli chodzi o Damiana Kiwiora, to słyszałem, że nie powinien przegrać tej walki. W tym czasie szykowałem się do swojego występu, dlatego nie obejrzałem jego potyczki na żywo. Szkoda, że do góry nie powędrowała ręka Damian, bo byśmy wracali do Polski ze zwycięstwem na inaugurację. W następnych meczach będzie lepiej – mówi Tomasz Jabłoński.

W innych spotkaniach grupy B bokserzy Azerbaijan Baku Fires pokonali Italia Thunder 4:1, zaś Argentina Condors przegrała z USA KnockOuts 1:4. Za 2 tygodnie we Włocławku Argentyńczycy spotkają się w tym samym kategoriach z „Husarią”. Co ciekawe, u siebie nie wystawili zawodnika w wadze ciężkiej.

Już w ten piątek – 23 stycznia polski zespół podejmie w Lubinie (g. 20:00) Astana Arlans Kazakhstan. Ekipa Kazachstanu zaczęła sezon od zwycięstwa z debiutantem Caciques Venezuela 5-0.

PUNKT „HUSARII” NA INAUGURACJĘ 5. SEZONU WSB. JABŁOŃSKI I JAKUBOWSKI NOKAUTUJĄ

hurr_huss

Niestety od porażki rozpoczęli nowy sezon zawodowej ligi World Series of Boxing podopieczni Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego. Rafako Hussars Poland przegrali dość nieszczęśliwie w San Juan z Puerto Rico Huricanes 2-3. Zwycięstwa na wagę jednego punktu wywalczyli niezawodny kapitan Tomasz Jabłoński (75 kg) i debiutujący w WSB, mistrz Unii Europejskiej, Igor Jakubowski (91 kg).

49 kg: Janthony Ortiz – Dawid Jagodziński PKT 5 (49:45, 49:45, 50:46)
Znakomita pierwsza runda dla obu. Trzy minuty wymian w krótkim półdystansie, akcje cios za cios. Dwóch z trzech sędziów widziało przewagę naszego reprezentanta. Niestety w drugiej i trzeciej odsłonie Polak stracił rytm, spóźniał się i momentami sam wpadał na cios. Szczególnie w drugim starciu dawał się zaskakiwać, ale już w czwartym znów nawiązał walkę i wydawało się, że wszystko jest jeszcze sprawą otwartą. Niestety na początku piątej rundy potężny lewy sierpowy Ortiza rzucił Dawida na deski. Jagodziński przez moment przeżywał trudne chwile, ale dzielnie dotrwał do końca. Niestety wynik był sprawą oczywistą…

56 kg: Garibaldy Gómez – Marek Pietruczuk KO 1
Wszystko zaczęło się teoretycznie dobrze. 50 sekund wzajemnego badania z lekką przewagą Marka. I nagle po niecelnym prawym rywal huknął lewym hakiem w okolice wątroby… Pietruczuk z grymasem bólu przyklęknął i pozostał w tej pozycji jeszcze kilka sekund po wyliczeniu do dziesięciu.

64 kg: Jan C. Rivera – Damian Kiwior PKT 5 (48:46, 48:46, 47:47)
Polak dobrze rozpoczął pojedynek, punktując trochę ospałego przeciwnika. Ten wrócił niezłą rundą drugą i prawdopodobnie u obiektywnych sędziów po sześciu minutach byłby remis. Kiwior jednak świetnie pokazał się w trzecim starciu. W końcówce przeprowadził kombinację 7-8 ciosów, z których każdy wylądował na głowie Portorykańczyka. Było blisko liczenia, ale potem okazało się, że… wszyscy sędziowie typowali 9:10. Naprawdę trudno powiedzieć jakim cudem. Czwartą rundę znów wygrał Polak, w piątej osłabł i oddał inicjatywę, do tego trzeba dodać ostrzeżenie w końcówce potyczki dla Rivery za wypluwanie ochraniacza. Bez większego główkowania wychodziło 48:46, tymczasem skończyło się na 46:48. Cóż, trzeba się z tym pogodzić, choć wynik na pewno bardzo krzywdzący…

75 kg: Tomasz Jabłoński – Jean Alicea TKO 3
Aktualny mistrz Polski wagi średniej jak na kapitana przystało zrobił swoje. Lider z poprzednich sezonów w swoim stylu ruszył ostrym pressingiem i od początku zepchnął rywala do głębokiej defensywy. Co z tego, skoro w pierwszej rundzie Alicea trafił tylko raz – w dodatku poniżej pasa, a jeden „sprawiedliwy” znów znalazł sposób, by wskazać na reprezentanta gospodarzy. Być może to rozwścieczyło dodatkowo Tomasza, który z jeszcze większym impetem natarł w drugiej rundzie. Najpierw kombinacją prawy podbródkowy-prawy krzyżowy wstrząsnął oponentem. Pół minuty później zranił go bardzo lewym sierpowym z doskoku. W obu przypadkach Portorykańczyk sprytnie ratował się klinczami. Jabłoński po kilku uderzeniach na górę huknął lewym hakiem w okolice wątroby i mieliśmy pierwsze liczenie. Przed przerwą kolejny lewy pod prawy łokieć i Alicea znów liczony do ośmiu. Uratował go jeszcze gong, lecz po przerwie Tomasz dalej szedł jak burza i po minucie bombardowania sędzia zastopował jednostronną potyczkę.

91 kg: Igor Jakubowski – Michael Narváez KO 1
Pięściarz z Konina jako pierwszy od kilku lat zrobił poważny wynik, sięgając kilka miesięcy temu po złoty medal Mistrzostw Unii Europejskiej. Ma za sobą ciekawe sparingi z tak uznanymi markami jak Włodarczyk czy Masternak i jasne było jeszcze przed tym meczem, że jest jedną z większych, o ile nie największą nadzieją na olimpijską kwalifikację. I wszystko sprawdziło się na ringu w San Juan. Jakubowski ostro zaatakował od początku i już pod koniec pierwszej minuty wstrząsnął przeciwnikiem prawym prostym. Nie podpalił się, odczekał kilkanaście sekund i wystrzelił potężnym prawym sierpowym. Cios spadł na szczękę rywala, a ten padł niczym prądem rażony i ciężko znokautowany leżał jeszcze na macie kilka minut. Efektowny, brutalny nokaut!

KAMUFLAŻ PORTORYKAŃCZYKÓW? NOWY RYWAL TOMASZA JABŁOŃSKIEGO

pantera01

- Rywale mocno się kamuflują, ale powinno być dobrze – mówi kapitan Rafako Hussars Poland Tomasz Jabłoński (75 kg) przed meczem z Puerto Rico Hurricanes na otwarcie sezonu 2015 w lidze WSB. Polscy bokserzy od środy trenują w San Juan.

- Rywale właśnie zmienili mi rywala, nie będę walczył z Yoandisem Ferreasem z Dominikany, tylko z miejscowym zawodnikiem Jeanem Aliceą. Na razie bardzo trudno zdobywać informacje o przeciwnikach, bo nie są to medaliści wielkich imprez i brakuje nawet pojedynczych walk na youtube. Na szczęście wiemy, gdzie Portorykańczycy trenują, więc zobaczymy ich akcji jeszcze przed meczem. Kamuflowanie nic im nie pomoże, jesteśmy optymistycznie nastawieni – powiedział Tomasz Jabłoński.

26-letni zawodnik jest najstarszym i najbardziej doświadczonym w ekipie „Husarii”. Do tej pory nie miał szczęścia do Mistrzostw Świata i Europy, bowiem z różnych względów opuścił kilka turniejów. Ale teraz najważniejsza jest liga WSB i możliwość zdobycia kwalifikacji olimpijskiej do Rio w 2016 roku.

- Wierzę, że pech mnie opuścił i będę wreszcie mógł pokazać, na co mnie stać. Sam sobie podwyższam poprzeczkę, co czasem może nie jest dobre, ale nie ma innej możliwości. Poza tym współpracuję z psychologiem, co mi pomaga. Bardzo zależy mi na występie olimpijskim w Rio de Janeiro. Tworzymy mocną drużynę i mam nadzieję, że tych kwalifikacji – i na podstawie rankingu, i późniejszego turnieju WSB, zdobędziemy kilka – dodał bokser z Gdyni.

Od kilkudziesięciu godzin Dawid Jagodziński (49 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Damian Kiwior (64 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg) są już w portorykańskiej stolicy, gdzie z trenerami Zbigniewem Raubo i Jerzym Baranieckim szykują się do inauguracji sezonu.

- Przyjechaliśmy tutaj wygrać. Nastawienie nie może być inne, bo jaki byłby sens lecieć w tak odległe miejsce. Na sali treningowej nie ma klimatyzacji, jest duszno, to przeszkadza, ale musimy sobie radzić. Po długim locie z przesiadkami trzeba rozruszać ciało. Na pewno nikt z nas nie będzie miał problemu z wagą, bo w takich warunkach szybko ona spada. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. Każdy czuje, że jest szansa na sukces – dodał Tomasz Jabłoński.

Transmisja z meczu z San Juan w TVP Sport, początek w sobotę o g. 23:55.

ZNAMY NAZWISKA PORTORYKAŃSKICH PIĘŚCIARZY, KTÓRZY POWALCZĄ Z „HUSARIĄ”

prico_mini

Najbliżsi rywale Rafako Hussars Poland, debiutująca w zawodowej lidze World Series of Boxing ekipa Puerto Rico Hurricanes odsłoniła swoje karty. Na ringu w San Juan, w nocy z 17 na 18 stycznia (czasu polskiego) oko w oko z naszymi zawodnikami staną: Janthony Ortiz (49 kg), Garibaldy Gomez (56 kg), Jan C. Rivera (64 kg), Yoandis Ferreas (75 kg) oraz Michael Narvaez (91 kg). Ze wspomnianego grona najbardziej doświadczeni są Ortiz i Narvaez, zaś jedynym obcokrajowcem Ferreas z Dominikany.

Wicemistrz Portoryko z 2014 roku, Janthony Ortiz, który zmierzy się z Dawidem Jagodzińskim w lipcu skończył 20 lat. Dotychczasowym największym jego sukcesem było zdobycie (w wieku 17 lat) brązowego medalu Igrzysk Panamerykańskich w Guadalajarze (2011). Reprezentował Portoryko podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012), wygrywając wcześniej turniej kwalifikacyjny. Niewiele brakowało a byłby autorem wielkiej sensacji, gdyż jego punktowa porażka (13-15) z Rosjaninem Davidem Ayrapetyanem nie była dla wielu oczywista. Ortiz boksował także podczas Mistrzostw Świata w Ałmatach (2013), gdzie – podobnie jak wcześniej w Londynie – wygrał jedną walkę, przegrywając następnie z Geraldo Perezem z Dominikany.

Michael Narvaez, który skrzyżuje rękawice z Igorem Jakubowskim w ub. roku dzięki korzystnemu losowaniu „wywalczył” brązowy medal Igrzysk Ameryki Środkowej i Karaibów, ulegając w półfinale Alfonso Floresowi z Wenezueli. Wcześniej jednak wygrał z nim w finale turnieju kwalifikacyjnego w Bogocie. Co ciekawe Narvaez również nie jest aktualnym mistrzem swojego kraju. W finale lutowego czempionatu uległ na punkty Sahretowi Delgado.

W sumie Portorykańczycy zgłosili do rozgrywek 23 zawodników. Oprócz wspomnianej piątki w barwach „Huraganów” wystąpią: Anthony Chacon (49 kg), Jose Mercedes (49 kg), Jeyvier Cintron (52 kg), Juan C. Camacho (52 kg), Jose Rosario (60 kg), Christian Barreto (60 kg), Angel Lopez (60 kg), Nicklaus Flaz (69 kg) , Michael Benjamin (75 kg), Luis Aponte (81 kg), Dave Vega (81 kg) i Joseph Laboy (81 kg) – wszyscy obywatele Portoryko.

Do drużyny zakontraktowani zostali także obcokrajowcy: Carlos Adames (64 kg) z Dominikany, Luis Ruiz (56 kg) z Kolumbii, reprezentant Wysp Dziewiczych Lauret Clayton (+91kg), Cosme Dos Santos (+91kg) z Brazylii, Szwed Gabriel Richards (91kg) oraz Francuz Souleymane Cissokho (69 kg).

PUERTO RICO HURRICANES – RAFAKO HUSSARS POLAND – SPODZIEWANY ZESTAW PAR

49 KG: Janthony Ortiz – Dawid Jagodziński
56 KG: Garibaldy Gomez - Marek Pietruczuk
64 KG: Jan C. Rivera – Damian Kiwior
75 KG: Yoandis Ferreas – Tomasz Jabłoński
91 KG: Michael Narvaez – Igor Jakubowski

Opracował: Jarosław Drozd

Fot. Suministrada

„HUSARIA” W NAJMOCNIEJSZYM SKŁADZIE RUSZA NA MECZ Z PORTORYKAŃCZYKAMI

panter_saavedra

- Jedziemy do San Juan w silnym składzie, ale Puerto Rico Hurricanes to bardzo trudny rywal – uważają Jarosław Kołkowski i Jacek Szelągowski, szefowie Rafako Hussars Poland przed inauguracyjnym meczem sezonu 2015 w lidze World Series of Boxing.

We wtorek 13 stycznia do Portoryko wraz z trenerami Zbigniewem Raubo i Jerzym Baranieckim wyjeżdżają Dawid Jagodziński (49 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Damian Kiwior (64 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg). Portorykańczycy składu swej drużyny jeszcze nie ogłosili.

- Kiedy rozpoczynaliśmy w 2012 roku występy w profesjonalnych rozgrywkach, każdy zespół na 10 dni przed meczem był zobligowany do oficjalnego zaprezentowania składu. Później ten termin był skracany – do 7 dni, potem 5, a obecnie listę zawodników ogłasza się najpóźniej 3 dni przed spotkaniem – powiedział team menedżer „Husarii” Jacek Szelągowski.

Dla biało-czerwonych to już trzeci sezon w światowej elicie. Portorykańczycy dopiero rozpoczynają starty w lidze WSB. Pierwszy mecz między tymi drużynami odbędzie się w nocy z 17 na 18 stycznia (czasu polskiego) w San Juan.

- Zapowiada się bardzo trudny mecz. Dla Portorykańczyków boks jest jednym z najważniejszych sportów. Sześć ze wszystkich ośmiu medali olimpijskich zdobyli właśnie bokserzy. Na wyspie, którą zamieszkuje niewiele ponad 3,5 mln ludzi, jest mnóstwo utalentowanej i pracowitej młodzieży marzącej o sukcesach na miarę np. zawodowego mistrza świata Miguela Cotto. Ekipę Huraganów czeka historyczny mecz w lidze WSB, do tego przed własną publicznością. Zapewne będą chcieli pokazać 200 proc. swych możliwości, co jeszcze bardziej powinno zmotywować naszych zawodników – mówią zgodnie prezes Jarosław Kołkowski i odpowiedzialny za sprawy organizacyjne Jacek Szelągowski.

Pod nieobecność trenerów Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego, treningi z pozostałymi bokserami „Husarii” w hali Torwaru prowadzić będą utytułowana pięściarka Karolina Koszewska i Henryk Żołnowski.

JAGODZIŃSKI, PIETRUCZUK, KIWIOR I JAKUBOWSKI BLISKO MECZU Z PORTORYKO

huragan

W nocy z 17 na 18 stycznia (czasu polskiego) bokserzy Rafako Hussars Poland spotkają się z debiutującym w World Series of Boxing zespołem Puerto Rico Hurricanes. Trenerzy Zbigniew Raubo i Jerzy Baraniecki mają 4 pewniaków w składzie na ten mecz.

Odkryta przez Krzysztofa Kolumba wyspa Portoryko leży pomiędzy Oceanem Atlantyckim na północy, a Morzem Karaibskim na południu. Jest państwem stowarzyszonym ze Stanami Zjednoczonymi, więc bokserzy, którzy znajdą się w portorykańskim ringu, wcześniej musieli odebrać amerykańskie wizy w ambasadzie w Warszawie.

Jednym z pierwszych był Marek Pietruczuk (56 kg), który bardzo dobrze spisuje się u progu nowego sezonu – wygrał walki w meczach towarzyskich reprezentacji z Niemcami oraz Husarii z Ukraine Otomans na zasadach WSB.

- Oprócz Marka Pietruczuka pewniakami w składzie na mecz z portorykańskim Huraganem są Dawid Jagodziński i Mistrz Unii Europejskiej Igor Jakubowski. W meczu w Łucku kontuzji łuku brwiowego doznał Damian Kiwior, ale to nie jest poważny uraz i jego też widzimy między linami w San Juan – powiedzieli trenerzy Raubo i Baraniecki.

- Chyba już wyczerpałem limit pecha. Urazu doznałem w zderzeniu głowami z rywalem. Kontuzjowany łuk brwiowy się zagoi i liczę, że wystąpię na inaugurację nowego sezonu World Series of Boxing. Wagowo nic się nie zmieniło, nadal będę boksował w kategorii -64 kg. Do startów w tej wadze przygotowuję się w sezonie 2015 – powiedział Damian Kiwior, który w Mistrzostwach Polski walczy w wyższej kategorii.

Najtwardszy orzech do zgryzienia szkoleniowcy Rafako Hussars Poland będą mieli z obsadą wagi 75 kg – wystąpi Tomasz Jabłoński lub Kamil Gardzielik. Pierwszego z wymienionych prześladują kłopoty zdrowotne, dlatego zabrakło go w niedawnych sprawdzianach międzynarodowych. Zastępujący go pięściarz z Konina poniósł dwie porażki.

TOMASZ JABŁOŃSKI I MATEUSZ TRYC DRUŻYNOWYMI MISTRZAMI NIEMIEC!

nordhauser_tomek

Trwa świetna passa drużyny Nordhäuser SV w rozgrywkach 1. Bundesligi. Ekipa Tomasza Jabłońskiego i Mateusza Tryca pokonała dzisiaj na własnym ringu 11-9 SV Motor Babelsberg i tym samym na kolejkę przed końcem rozgrywek zapewniła sobie tytuł Drużynowego Mistrza Niemiec.

W ringu wystąpił jedynie pierwszy z wymienionych, mistrz Polski wagi średniej i kapitan Rafako Hussars Poland. Rywalem Tomasza Jabłońskiego był boksujący dotąd częściej w limicie wagi półciężkiej Niemiec Artur Reis.

- Udało mi się wygrać tę walkę [werdykt był niejednogłośny - 2 do remisu - przyp. JD] chociaż na początku byłem trochę spięty i ciężko mi się biło seriami – mówi „na gorąco” Tomasz. – Na szczęście trafiałem prawą ręką i udało mi się pokazać w ringu swoją przewagę. W 2. rundzie otworzył mi się „delikatnie” łuk brwiowy i przeciwnik przez cały czas próbował to wykorzystać. Szczególnie w klinczu mocno pchał się głową ale starałem się jednak go ściągać i unikać pogłębienia kontuzji. Swoim zwycięstwem zapewniłem drużynie zwycięstwo w meczu, więc atmosfera na sali była rewelacyjna, tym bardziej, że ekipa BC Straubing pokonała u siebie BSK Seelze, co już dzisiaj zapewniła nam tytuł mistrzowski – zakończył pięściarz z Gdyni.

W uzupełnieniu dodajmy, że w ostatnim meczu sezonu 10 stycznia 2015 roku zawodnicy Nordhäuser SV będą podejmowani przez aktualnie zajmujący drugie miejsce w rozgrywkach BSK Seelze. Czy wystąpią w nim reprezentanci Polski? Raczej nie z uwagi na styczniowy start ligi World Series of Boxing.

„HUSARIA” Z „ATAMANAMI” BEZ KONTUZJOWANEGO TOMASZA JABŁOŃSKIEGO

jablonski03

Kontuzjowanego Tomasza Jabłońskiego (75 kg) zabraknie w składzie Rafako Hussars Poland na test-mecz z Ukraine Otomans. Sprawdzian drużyn ligi zawodowej WSB odbędzie się w najbliższą sobotę 13 grudnia w Łucku.

- W naszym składzie nastąpiła jedna zmiana – w wadze średniej Kamil Gardzielik zastąpił Tomasza Jabłońskiego – powiedzieli szefowie „Husarii” Jarosław Kołkowski i Jacek Szelągowski.

- Niestety nie wystąpię na Ukrainie, bo pękł mi lewy łuk brwiowy na sparingu. Za duże jest ryzyko pogłębienia kontuzji przed nowym sezonem WSB – dodał Tomasz Jabłoński.

Urazu doznał podczas walki sparingowej ze swym kolegą i zarazem rywalem w walce o miejsce w składzie Husarii Kamilem Gardzielikiem.

- W trakcie pierwszej rundy po ciosie prawym prostym doszło do rozcięcia łuku brwiowego Tomka. Może to nie było bardzo głębokie rozcięcie, ale uniemożliwia start w Łucku. Do momentu przerwania sparingu trochę lepsze wrażenie sprawiał Jabłoński – mówi trener Rafako Hussars Poland i reprezentacji Polski Zbigniew Raubo.

Skład Husarii na test-mecz w Łucku (w dwóch turach – w sobotnie południe 5 walk i wieczorem 6 walk), ogłoszony przez trenerów Zbigniewa Raubo i Jerzego Baranieckiego: Dawid Jagodziński (49 kg), Grzegorz Kozłowski (52 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Dawid Michelus (60 kg), Damian Kiwior (64 kg), Rafał Perczyński (69 kg), Kamil Gardzielik (75 kg), Mateusz Tryc (81 kg) oraz Igor Jakubowski (91kg), Paweł Wierzbicki i Roger Hryniuk (obaj + 91 kg).

ZWYCIĘSKI DEBIUT TOMASZA JABŁOŃSKIEGO W 1. BUNDESLIDZE

nordhauser_tomek

Czołowy klub niemieckiej 1. Bundesligi, Nordhäuser SV, właśnie obchodzi 65. rocznicę powstania. Nie można było sprawić więc wczoraj lepszej nagrody dla jego bokserskich kibiców niż zwycięstwo 13:7 nad aspirującym do mistrzostwa ligi klubem BC Straubing. Hala w Nordhausen zapełniła się więc po brzegi ok. 1 000 widzów, którzy oglądali bardzo interesujące widowisko, w którym swój udział miał m.in. debiutujący w 1. Bundeslidze mistrz Polski wagi średniej (75 kg) Tomasz Jabłoński, który we wspomnianych rozgrywkach – zgodnie z regulaminem rozgrywek – boksuje w nieco wyższym limicie 76 kg.

Przeciwnikiem gdynianina był młody Chorwat Marco Opsivac, były kick-bokser a aktualnie pięściarski wicemistrz swojego kraju. Rywal okazał się bardzo niewygodny, niebezpiecznie przy tym atakując głową, czym mógł narazić kapitana „Husarii” na ewentualną kontuzję. Na szczęście Tomasz Jabłoński, jak informują miejscowe media, swój debiutancki egzamin zdał celująco, dając swojej drużynie cenne punkty, które w końcowym rozrachunku mogą decydować nawet o mistrzostwie 1. Bundesligi.

- Udało mi się wygrać walkę, ale nie jestem z niej zadowolony, bo miałem bardzo niewygodnego przeciwnika, który cały czas wpadał na mnie głową i w ten sposób wykluczał jakąś normalną, dłuższą wymianę. Przez to nie dał mi za dużo boksować, zrobić dobrą walkę dla kibiców. Mimo to cieszę się, że udało się wygrać i mam nadzieję, że już za tydzień pokażę lepszy boks – ocenił „na gorąco” swój bój Tomek, który w najbliższą sobotę (6 grudnia) ponownie stanie na niemieckim ringu, by walczyć o kolejne zwycięstwo na wyjazdowym, trudnym terenie w Straubing. Trzymamy kciuki!

[Fot. facebook.com/pages/Nordhäuser-Sportverein-Boxen]

nordhausen_plakat

TOMASZ JABŁOŃSKI KLUBOWYM KOLEGĄ MATEUSZA TRYCA W NIEMIECKIEJ BUNDESLIDZE

nordhauser

Kibice boksu olimpijskiego w Niemczech doczekali się startu kolejnego sezonu 1. Bundesligi. W rozgrywkach tych od ubiegłego sezonu śledzimy walki mistrza Polski wagi półciężkiej (81 kg), Mateusza Tryca, który dotąd reprezentował barwy BC Straubing. W nowym sezonie Mateusz zmienił otoczenie i będzie występował w drużynie Nordhäuser SV, której ambicje sięgają nawet mistrzowskiego tytułu.

W inauguracyjnym meczu, który odbył się w ub. sobotę (1 listopada), klub Polaka w obecności 1 000 kibiców, pokonał 12:8 ekipę BSK Hannover/Seelze, w czym swój udział miał i reprezentant Polski, pokonując Niemca Kevina Kuenzela, z którym zresztą wygrał wcześniej podczas Mistrzostw Europy w Mińsku (2013).

Jako ciekawostkę dodajmy, że menedżer zespołu Nordhäuser SV, Michael Doering, zapowiedział, że zrobi wszystko co w jego mocy, by na kolejny mecz do drużyny dołączyło jeszcze dwóch zawodników zagranicznych – mistrz Polski Tomasz Jabłoński (75 kg) i mistrz Węgier Andrasz Vadász (64 kg).

REPREZENTACJA GDAŃSKA POKONAŁA GOŚCI Z BAWARII 10-6

jablonski05

W minioną sobotę (18 października) w hali sportowej w Trąbkach Wielkich k/Gdańska odbył się międzynarodowy mecz bokserski reprezentacji Gdańska i Bawarii (Niemcy). W barwach gospodarzy wystąpili zawodnicy klubów SAKO Gdańsk, Wisły Tczew i Hetmana Białystok, zaś przyjezdni byli pięściarzami klubu Bavaria Landshut. Po emocjonującej rywalizacji, w której wystąpiła zarówno młodzież (Youth), jak i seniorzy zwycięstwo 10-6 odnieśli gdańszczanie.

Wśród zwycięzców najwyższe noty zebrali Kamil Al-Temimi (youth, 75 kg), który świetną końcówką wyrównanego pojedynku zapewnił sobie niejednogłośne zwycięstwo nad Floritem Shalą oraz niezawodny w tym roku (siedemnaste zwycięstwo bez porażki) Tomasz Jabłoński (elite, 75 kg), ktory rozbił przed czasem Ercana Tuncela. Kibice nie mieli okazji zbyt długo oglądac Tomka w akcji, gdyż w 2. starciu jego przeciwnik, liczony już uprzednio w 1. starciu, został poddany przez sekundanta.

Wiele emocji wzbudził pojedynek brązowego medalisty Mistrzostw Niemiec do lat 21 wagi półciężkiej (81 kg), Kenana Husevica z brązowym medalista tegorocznych Mistrzostw Polski seniorów, Kasjuszem Życińskim. Przez pierwsze dwie rundy przeważał zawodnik gości, ale końcówka należała do Kasjusza. Niestety nie wystarczyło to, by wygrać pojedynek. W ostatnim pojedynku wystąpili medaliści mistrzostw swoich krajów – Granit Shala (młodzieżowy mistrz Niemiec z 2014 roku) i Mateusz Figiel (srebrny medalista Mistrzostw Polski seniorów). Niemiec, dopingowany gorąco przez swoich kolegów z drużyny, pewny swoich umiejętności często opuszczał ręce, a kiedy było to możliwe uderzał rywala. W pewnym momencie znalazł się nawet na deskach i był liczony, co jednak wynikało z pomyłki arbitra, gdyż upadek spowodowało poślizgnięcie się na ringu. W każdym bądź razie. Mimo to Niemiec niejednogłośnie (2-1) został ogłoszony zwycięzcą.

Przed meczem odbyły się dwie treningowe walki z udziałem pięściarzy GKS Trąbki Wielkie: Michała Staniszewskiego i Piotra Rosławskiego. Walczyli oni z zawodnikami Wisły Tczew – Danielem Śliwką i Patrykiem Walczakiem. Obie walki zakończyły się remisami.

MECZ MIĘDZYPAŃSTWOWY GDAŃSK – BAWARIA 10:6 [18 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU, TRĄBKI WIELKIE, KOŁO GDAŃSKA - zwycięzcy na pierwszym miejscu]

Youth (rocznik 1997)

64 kg Cezary Łagunionek (SAKO Gdańsk) Yunes Ramadan 3-0
75 kg Kamil Al-Temimi (SAKO Gdańsk) – Florit Shala 2-1
91 kg Nico Malsam – Tomasz Domalewski (Wisła Tczew) TKO 2

Elite

64 kG Tomasz Gryckiewicz (SAKO Gdańsk) – Muhammet Karatag 3-0
69 kg Elmurod Zakirov (SAKO Gdańsk) – Uwel Hermandes Mejias 3-0
75 kg Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk) – Tuncel Ercan 2 TKO
91 kg Kenan Husovic – Kasjusz Życiński (SAKO Gdańsk) 3-0
+91kg Granit Shala – Mateusz Figiel (Hetman Białystok) 2-1

trabki14

KADRA SENIORÓW NA 2. MEMORIAŁ IM. LESZKA DROGOSZA. W SKŁADZIE 7 MISTRZÓW POLSKI

drogoszmemorial01

W dniach od 15 do 20 września w Kielcach odbędzie się 2. Memoriał im. Leszka Drogosza, w którym w międzynarodowej rywalizacji sprawdzi się nasza kadra narodowa seniorów. Organizatorzy zadbali, by w zawodach wystąpili zawodnicy aż z 29 krajów: Austrii, Armenii, Azerbejdżanu, Belgii, Białorusi, Brazylii, Czech, Estonii, Finlandii, Francji, Gruzji, Hiszpanii, Holandii, Kataru, Kazachstanu, Litwy, Łotwy, Niemiec, Norwegii, Polski, Portugalii, Rosji, Rumunii, Słowacji, Szwecji, Turcji, Ukrainy, Węgier i Włoch.

Trenerzy Walery Korniłow i Jerzy Baraniecki powołali na te zawody dwunastu Biało-Czerwonych. Stosowne nominacje otrzymali: Grzegorz Kozłowski (UKS „Akademia Walki” Warszawa, 52 kg), Marek Pietruczuk (UMKS „Victoria” Ostrołęka, 56 kg), Dawid Michelus (KS „Kontra” Elbląg, 60 kg), Mateusz Polski (KSW „Róża” Karlino, 60 kg), Kazimierz Łęgowski (UKS „Bokser” Chojnice, 64 kg), Daniel Adamiec (KS „RUSHH” Kielce, 64 kg), Ireneusz Zakrzewski (KS „Janik Boks” Jelenia Góra, 69 kg), Damian Kiwior (PTB „Tiger” Tarnów, 69 kg), Tomasz Jabłoński (KB „SAKO” Gdańsk, 75 kg), Arkadiusz Szwedowicz (BKS „Skorpion” Szczecin, 75 kg), Kamil Gardzielik (KS „Copacabana” Konin, 75 kg) i Mateusz Tryc (KS „Fenix” Warszawa, 81 kg).

W składzie kadry zabrakło aktualnego mistrza Unii Europejskiej wagi ciężkiej (91 kg), Igora Jakubowskiego, któremu należy się zasłużony odpoczynek od startów. W Kielcach nie zaboksują także trzej inni uczestnicy MUE w Sofii – Maciej Jóźwik (52 kg), Daniel Żaboklicki (56 kg) i Jordan Kuliński (81 kg). Zwracają uwagę powroty do kadry zawodników Rafako Hussars Poland – Kozłowskiego, Pietruczuka, Polskiego, Zakrzewskiego, Jabłońskiego i Tryca.

TOMASZ JABŁOŃSKI: KONCENTRUJĘ SIĘ NA WYSTĘPACH W ZAWODOWEJ LIDZE WSB

pantera04

Zajęcia na siłowni, jazda na rowerze oraz zabiegi rehabilitacyjne barku – tak wygląda „urlop” kapitana bokserskiej drużyny Rafako Hussars Poland, Tomasza Jabłońskiego. Niebawem okaże się, kto oprócz niego będzie walczył w wadze 75 kg w lidze WSB.

Po pracowitym sezonie w World Series of Boxing, nie wszyscy pięściarze „Husarii” mają już wolne. Poza zawodnikami powołanymi na Mistrzostwa Unii Europejskiej (Dawid Michelus, Kazimierz Łęgowski, Damian Kiwior), najdłużej w treningu pozostawał Tomasz Jabłoński. Mistrz Polski wagi średniej dopiero teraz zakończył sezon.

- Ostatnim akordem był turniej w rosyjskim Nowogrodzie. Na miejscu okazało się, że jestem jedynym Polakiem rywalizującym z miejscowymi pięściarzami. Niestety, Adil Aslanov, który też walczył w Husarii, nie dostał wizy. W pierwszej walce zepchnąłem Siergieja Gruzdova do defensywy, udało mi się go przełamać i wygrałem wyraźnie na punkty. W finale czekał na mnie ćwierćfinalista Mistrzostw Rosji Michaił Alijev. Bardzo agresywny rywal, idący do przodu, ale z drugiej strony ambicja nie szła w parze z kondycją, dlatego sporo klinczował. Musiałem uważać, aby nie dostać z główki i nie złapać kontuzji. Zwyciężyłem jednogłośnie – mówi Tomasz Jabłoński.

- Jeżeli rzeczywiście w okresie między sezonami tylko zawodnicy kadry i Tomek ciężko pracowali, to bardzo źle. Profesjonaliści nie mogą sobie pozwalać na kilka miesięcy bezczynności – podkreślił szef Rafako Hussars Poland Jarosław Kołkowski.

25-letni Tomasz Jabłoński, pięściarz SAKO Gdańsk i „Husarii”, zamierza spędzić urlop bardzo aktywnie w Trójmieście. Już myśli o nowym sezonie WSB i o kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro (2016).

- Nie nastawiam się na Mistrzostwa Świata, bo być może znów zabraknie mnie w kadrze, dlatego koncentruję się na występach w zawodowej lidze World Series of Boxing. Wierzę, że będziemy wygrywać i pojedyncze walki i całe mecze, a wtedy jest szansa na zdobycie kwalifikacji do Rio de Janeiro. A na razie odpoczywam ćwicząc na siłowni i jeżdżąc na rowerze. Czekają mnie też zabiegi rehabilitacyjne barku. Kości dłoni też są „naruszone” – dodał bokser, który od wielu lat współpracuje też z Markiem Chrobakiem i Tomaszem Laską.

Na razie nie jest przesądzone kto poza Tomaszem Jabłońskim będzie reprezentował Biało-Czerwonych w kategorii 75 kg w lidze WSB.

- Do końca sierpnia ustalimy skład Polaków tak, aby wiedzieć kogo musimy ewentualnie dobrać 10 września w drafcie – dodał team menedżer drużyny Jacek Szelągowski.

TOMASZ JABŁOŃSKI ZWYCIĘŻA NA TURNIEJU BOKSERSKIM W ROSJI

panter_saavedra

Mistrz Polski wagi średniej (75 kg), Tomasz Jabłoński z gdańskiego SAKO wygrał w ostatnich dwóch dniach lipca międzynarodowy turniej bokserski w rosyjskim Nowogrodzie. Kapitan drużyny Rafako Hussars Poland pokonał w finale na punkty ćwierćfinalistę ubiegłorocznych Mistrzostw Rosji, Mikhaila Aliyeva. Wcześniej „Pantera” wyeliminował innego zawodnika gospodarzy Sergeya Gruzdova.

- Zwycięstwem w rosyjskim turnieju chciałbym zakończyć cały sezon 2013/2014, który był bardzo ciężki, ale też owocny – napisał Tomasz na jednym z portali społecznościowych. – Chciałbym bardzo podziękować moim trenerom: Tomaszowi Lasce, Piotrowi Kowalczykowi i Markowi Chrobakowi za poświęcony czas, wsparcie i przekazaną wiedzę, która pomogła mi osiągnąć wyznaczone na ten sezon cele. [...]. Teraz czas na mała przerwę i odbudowę organizmu przed nowym, miejmy nadzieje, że jeszcze owocniejszym, sezonem – zakończył pięściarz z Gdyni, którego na pewno zobaczymy w ringu podczas rozgrywek 5. sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing.

JUTRO „HUSARIA” POZNA SWOICH RYWALI W 5. SEZONIE LIGI WSB

husaria_meksyk

Jutro bokserzy Rafako Hussars Poland poznają przeciwników w nowym sezonie zawodowej ligi WSB. Losowanie grup odbędzie się w Stambule. To już piąty sezon World Series of Boxing, a trzeci z udziałem Biało-Czerwonych. Tym razem rozgrywki w fazie eliminacyjnej będą podzielone na 2 grupy po 8 zespołów. To oznacza, że podopieczni trenera Jerzego Baranieckiego czeka na początek aż 14 meczów.

- Mam nadzieję, że nie trafimy w losowaniu na broniących tytułu Kubańczyków, którzy mają znakomity skład, a do tego strasznie daleko na Gorącą Wyspę. Życzyłbym sobie dwumeczu z Niemcami, z którymi jeszcze nie walczyliśmy w WSB. Nie potrafimy ich pokonać w piłkę nożną, to wygramy w boksie. Takie spotkania byłyby atrakcyjne dla kibiców – powiedział szef Rafako Hussars Poland Jarosław Kołkowski.

- Ja również nie chciałbym Kubańczyków, bo to niesłychanie mocny zespół, z którym ciężko wygrać. Wolałbym takich rywali, z którymi łatwiej będzie o zwycięstwa, bo wtedy będą rosły szanse poszczególnych zawodników na zdobycie kwalifikacji olimpijskiej. A to główny cel w nowym sezonie – powiedział kapitan „Husarii”, Tomasz Jabłoński.

We wtorkowe południe do Turcji wylatuje team menedżer „Husarii”, Jacek Szelągowski. Będzie reprezentował Polskę podczas losowania.

- Na pewno nie dojdzie do takiej sytuacji, jak w poprzednim sezonie, kiedy w grupie mieliśmy wszystkich półfinalistów. Tym razem Kubańczycy, Azerowie, Kazachowie i Rosjanie są rozstawieni, co oznacza, że będziemy boksować tylko z dwoma zespołami z tej czwórki. Nie chciałbym wylosować Ukraińców, bo mimo przeciętnych ostatnich występów, to wciąż drużyna z ogromnym potencjałem. Chętnie widziałbym natomiast potyczki polsko-niemieckie – stwierdził Jacek Szelągowski.

W pierwszym sezonie występów w lidze WSB polscy pięściarze rywalizowali z Argentyną, Meksykiem, Azerbejdżanem, Algierią i Rosją, zaś w ćwierćfinale z Włochami. W poprzednim rywalami byli wspomniani Kubańczycy, Azerowie, Kazachowie, Rosjanie i Meksykanie.

Mecze w World Series Boxing odbywają się w pięciu kategoriach wagowych (49, 56, 64, 75, 91 kg, na zmianę z 52, 60, 69, 81, +91 kg), poszczególne pojedynki trwają po pięć rund. Rozgrywki WSB rozpoczną się w styczniu 2015 roku. Na 10 września wyznaczono datę draftu – wyboru zawodników do drużyn. Od początku w lidze są kluby z Rosji, Meksyku, Azerbejdżanu i Kazachstanu.

ADIL ASLANOV I TOMASZ JABŁOŃSKI WYGRYWAJĄ W 3.BINZER BALTIC BOX CUP

Binz1

W dniach 27-28 czerwca w miejscowości Binz na wyspie Rugia odbył się 3. Binzer Baltic Box Cup organizowany przez niemiecki klub PSV Stralsund. W zawodach uczestniczyło 30 zawodników z Węgier, Czech, Danii, Niemiec, Holandii i Polski. Naszych barw bronili pięściarze SAKO Gdańsk, PIRS Olsztyn oraz Gwardii Szczytno. Gościnnie w naszej ekipie znalazł się ceniony na Wybrzeżu Rosjanin Vladimir Ivanov z Kaliningradu.

To był bardzo udany turniej dla ekipy z Polski, która wywalczyła 3 złote medale, 2 srebrne i 1 brązowy medal. Dodatkowo nagrodę dla najlepszego technika zawodów otrzymał były pięściarz „Husarii” Adil Aslanov, który wygrał rywalizację w wadze lekkiej (60 kg). Oprócz niego na najwyższym stopniu podium stanęli Tomasz Jabłoński (75 kg) i wspomniany Ivanov (+91 kg) – nagrodzony za najlepszą walkę finałów. Drugie miejsca przypadły w udziale Tomaszowi Gryckiewiczowi (64 kg) i Jarosławowi Daschke (69 kg), zaś trzecie Janowi Klimkowi (91 kg).

WYNIKI I DNIA ZAWODÓW (ZWYCIĘZCY NA PIERWSZYM MIEJSCU)

60 kg Adil Aslanov (SAKO) – Marcel Schneider (Niemcy)
64 kg Tomasz Gryckiewicz (PIRS Olsztyn) – Viktor Agateljan (Czechy)
69 kg Jarosław Daschke (SAKO) – Andras Vadasz (Węgry)
75 kg Tomasz Jabłoński (SAKO) – Renato Egedi (Węgry)
+91 kg Vladimir Ivanov (Kaliningrad) – Ferenc Urban (Węgry)

Binz

ODPOWIEDŹ ARKADIUSZA SZWEDOWICZA SR. NA POLEMIKĘ ZE STRONY KS SAKO GDAŃSK

ozb

Spodziewałem się odpowiedzi od trenerów KS Sako Gdańsk, lecz na pewno nie w takim stylu, jaki zaprezentowali. Poziom samego pisma i sposób argumentacji świadczy o tym, że prawda w mojej wypowiedzi dotknęła moich adwersarzy dość mocno. Polemika na poziomie wycieczek personalnych nie jest w moim stylu, lecz odpowiedzieć na stawiane mi zarzuty jest moim obowiązkiem dla wyjaśnienia sytuacji.

Określenie trenera Walerego Korniłowa jako marionetki w moim ręku świadczy tylko o tym, iż ktoś nie zna tego trenera jako człowieka. Znają go wystarczająco ludzie w naszym boksie, którzy z nim współpracują i wiedzą jakim jest człowiekiem i jak dużą dozą cierpliwości trzeba się wykazać by tę współpracę utrzymać. Jak napisałem, staram się logistycznie zapewnić zaplecze KN, które do pewnego czasu robił trener Ludwik Buczyński. Nie ja decyduję o składzie i nie ja decyduję gdzie, kiedy i jakie odbędą się zgrupowania. W stwierdzeniu, że trener Korniłow jest marionetką dość mocno się Panowie zagalopowali.

Zgadzam się z Panem w jednym – Kadra Narodowa jest dobrem nadrzędnym i powinna zrzeszać najlepszych zawodników w kraju. Jednak w całej dalszej wypowiedzi sami Panowie to dyskredytują, bo dla Was KN to taka kadra, która pracuje według Waszego rytmu i według Waszych zasad. Panowie, nic prostszego – wystarczy stanąć do konkursu i tę kadrę objąć. Wtedy Was będę bronił jako tych, którzy mają plan i pomysł jak zrobić byśmy zdobyli w końcu medal olimpijski – natomiast dziś potraficie tylko negować. Dziś odnosicie się Panowie  do mojego apelu, który nazwaliście opowiadaniem banialuk i jest to dla mnie dość niepokojące. Szczególnie zaś zaniepokojeni powinni być rodzice dzieci, którzy posyłają do Was swoje pociechy. Bo jeżeli dla Was nic nie warte jest przywiązanie do barw narodowych, do zaszczytu jakim jest miano „reprezentanta kraju”, do szacunku dla trenera, to na pewno nie powinniście wychowywać młodzieży. To właśnie w Waszym mniemaniu wszystko można kupić, wszystko można przeliczyć na pieniądze, bo bez nich ja nie zrobię nic – czyli pełna komercjalizacja.

Idąc tokiem Waszego myślenia kadra powinna dać wszystko i na warunkach jakie podyktują zawodnicy – bardzo niebezpieczne myślenie. Wiadomym jest, że zabezpieczenie finansowe zawodników to ważna rzecz, ale jeżeli to ma być podstawowy warunek, to można być pewnym, że tylko dla pieniędzy nikt nie zdobędzie medalu na IO. Waszym zdaniem nie ma dziś kasy na stypendia – to nie powinno być kadry narodowej lub warunki na jakich ktoś będzie w kadrze, bądź będzie dyktował ten, co ma więcej kasy. Z punktu widzenia bogatego – bardzo wygodne myślenie. Zresztą nie napisaliście Panowie co miałaby dać KN w zamian tym chłopakom oprócz tego, co im daje dzisiaj.

W dalszej polemice wyraźnie widać, że nie do końca czytają Panowie ze zrozumieniem moją wypowiedź. Do kadr narodowych trafiają zawodnicy z różnych klubów, o różnej systematyce pracy (aktualnie jest w niej zawodnik, który trenuje w klubie dwa razy w tygodniu i zdobył Mistrzostwo Polski) i o tym pisałem w kontekście łatwego do niej dostępu. Nie obrażałem żadnego z zawodników, jak Panowie to próbują insynuować, tylko zastanawiałem się czy łatwość poprzez mniej liczną konkurencję nie wpływa na brak szacunku dla tej kadry.

Co do mojego syna, to można prześledzić w Internecie dlaczego jest w KN. Jest dwukrotnym wicemistrzem kraju seniorów i młodzieżowym Mistrzem Polski z ubiegłego roku i nic mu tatuś nie załatwił, tylko sam to sobie w ringu wywalczył (no chyba, że ma Pan jakieś inne informacje). Był gotowy do walki na ringu podczas Grand Prix w Elblągu ale niestety tam się Tomka Jabłońskiego nie doczekał. Więc użycie akurat tego argumentu tutaj było niskich lotów i świadczy już nie tyle o poziomie dyskusji, co o braku argumentów „przeciw” wcale.

Co do walki w Kaliszu to nie ma co do tego wracać, bo ja także znajdę trenerów i sędziów, którzy twierdzą, iż wynik walki powinien być inny. Był jaki był i przyjęliśmy go z pokorą, ale Arek na pewno nie odpuszcza walki o nr 1 w kraju w tej wadze. Zresztą nie tylko on.

Następnie wracają Panowie do sposobu w jaki ma być wyłoniony reprezentant kraju w wadze 75 kg na Mistrzostwa Unii Europejskiej. Tu mamy następną niespójność, bo najpierw chwalą Panowie trenera za to, że sam z własnej woli zaproponował uczciwe zakończenie sprawy sparingiem, ustalając go bez wiedzy trenerów klubowych Szwedowicza na dzień 3 lipca. Wtedy trener Korniłow był dobry ale kiedy już zachował się fair-play wobec obu stron, stał się tym złym, niedobrym, układową marionetką. Właściwie opisują to Panowie dokładnie tak, jak było. Jedynym pytaniem pozostało dlaczego Tomek miał jechać nagle na obóz? Nie byłoby w tym pytaniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pod tym pytaniem podpisał także trener przygotowania fizycznego. Ponieważ Pan Piotr Kowalczyk musi wiedzieć, iż inaczej będzie przygotowany zawodnik realizujący określony plan obozu, od zawodnika szykującego  się li tylko do sparingu. Więc gdzie tu fair-play? Jeżeli Tomek tak w cuglach i bez przygotowania i bez żadnych problemów ma wygrać każdą walkę ze Szwedowiczem, to dlaczego nie mógł przyjechać na obóz? Przejść bez problemów  perfekcyjnie przygotowany do tego przez swój sztab obóz i wygrać walkę na jego zakończenie – no naprawdę nic prostszego.

Do tego dość perfidnie manipulują panowie faktami. Pan Marek Chrobak dostał zapewnienie, iż Tomek nie będzie brał udziału w tej części zajęć, które narażałyby go na odnowienie się kontuzji (ta sama kontuzja już nie przeszkadza walczyć na turnieju w Niemczech),  natomiast cały pozostały program obozu miał realizować zgodnie z harmonogramem. I kto tu się zasłania „złamanym paluszkiem”?

W dalszej kolejności odniesiono się do mojej wiedzy co do metodyki treningowej. Rywalizacja w kadrze narodowej o miejsce na międzynarodowe imprezy centralne powinna być przejrzysta i czytelna dla wszystkich. Tak można by wywnioskować z toku myślenia jaki Panowie cały czas prezentują. Jeżeli tak, to jak można przyjechać nie przygotowanym na GP, które odbywa się na dwa miesiące przed ww. imprezą? No chyba, że mistrz Polski  z marca ma mieć zagwarantowane miejsce w składzie bez względu na to czy trenuje, czy nie. Jeżeli tak Panowie uważają, to proszę to jasno napisać, że w kadrze nie ma żadnej rywalizacji, każdy robi co chce, a potem zbieramy się na trzy dni przed imprezą i jedziemy. Jak przegramy to będzie to wina trenera KN, a jak wygramy to nasza zasługa (pogratulować sposobu myślenia).

Wiadomo było od samego początku, iż Arkadiusz Szwedowicz zgłasza akces do rywalizacji w składzie KN na MUE (trenerzy Sako sami to potwierdzają godząc się na sparing w tej materii) i był do tej walki przygotowany tak samo jak powinien być przygotowany każdy kto na mistrzostwa chce jechać.

W dalszej części polemiki starają się Panowie udowodnić, iż mój syn tak naprawdę nic nie potrafi i właściwie jest nikim. To już nawet nie jest niesmaczne, ale żałosne i świadczy tylko o poziomie kogoś, kto to pisał. Powiem tylko, że obniżając wartość mojego syna jako zawodnika obrażacie Panowie wszystkich zawodników, którzy z nim przegrali w ringu, bo skoro on jest taki słaby, to kim są Ci co z nim przegrywają (a jeżeli przegra Tomek to powinien chyba skończyć z boksem). Ja na temat co osiągnął Tomek nie mam zamiaru się wypowiadać, bo dla mnie każdy kto ma odwagę wejść do ringu i walczyć ma wystarczająco dużo charakteru i już tylko za to należy mu się szacunek. Co do światowej klasy przeciwników mogę tylko nieśmiało zapytać jak skończyła się konfrontacja Tomka z brązowym medalistą Mistrzostw Świata w ramach ligi WSB?

W dalszej części tekstu znów niekonsekwencja – z jednej strony piszecie Panowie, że Tomek może przyjechać zawsze i wszędzie, a nie może przyjechać na obóz i tam stoczyć tej walki. Więc nie wiadomo chcecie, czy nie chcecie? Ktoś, kto jest taki pewien wygranej o każdej porze dnia i nocy, jest taki przekonany o wielkości swojego zawodnika (dyskredytując jednocześnie przeciwnika) nie mówi o tym, tylko przyjeżdża i udowadnia swoją wyższość (no chyba, że jednak nie jest do końca taki pewien). Termin sparingu został ustalony i warunki równe i obiektywne dla obu zawodników – taki sam cykl przygotowań (walka z przygotowania klubowego miała się odbyć na GP w Elblągu). Więc nie wiem na jakiej podstawie macie Panowie śmiałość napisać, że to Szwedowicz unika konfrontacji?

W dalszej części próbuje Pan wmówić czytelnikom, iż twierdziłem, że Tomek trenuje 2-3 razy w tygodniu. Ja nie odnalazłem nic takiego w mojej wypowiedzi, ale potwierdzam fakt, iż są zawodnicy co tak właśnie pracują i na tym to zakończmy. Idąc dalej tokiem Waszej  wypowiedzi sami sobie zaprzeczacie, bo najpierw chcecie aby się zastanowić na tym czemu 6 na 10 zawodników odmówiło udziału w zgrupowaniu, a później piszecie, że to trener Korniłow odrzuca nr 1, czy nr 2 a bierze numer 3 (nie wiem czy Igor Jakubowski zgodzi się z tym że jest nr 3 w kraju). Trener nikogo nie odrzuca tylko powołuje zawodników, którzy wyrażają chęć do wspólnej pracy. Wiem, że dla Panów trener KN powinien chodzić i prosić zawodników o to, by łaskawie się zjawili na zgrupowaniu. Być może tak jest w Sako ale czy tak powinno być w KN tego już nie jestem taki pewien.

Tak, przyznaję się, iż I trener KN to dla mnie instytucja i zawsze będę tej tezy bronił. Wszelkie skargi i uwagi na pracę trenerów KN powinny być kierowane do szefa wyszkolenia, któremu bezpośrednio podlegają trenerzy. Wydział wyszkolenia  ma swojego kierownika i vice prezesa i są to ludzie, których wiedzy i doświadczenia mam nadzieję nie będą Panowie podważać. Do nich powinny być kierowane uwagi i sygnalizowane wszystkie nieprawidłowości jakich się dopatrzyliście. Natomiast buntowanie zawodników i opisywanie tego w taki sposób jak w artykule jest wysoce nie na miejscu i na pewno bardzo nie eleganckie. Z wypowiedziami w tym tonie polemizowanie także mi nie wypada.

Podsumowując: jak już pisałem spodziewałem się odpowiedzi i merytorycznej dyskusji jak rozwiązywać problemy z jakim boryka się KN, a w zamian dostałem list na poziomie szkolnej pyskówki. Agresja jaka bije z pisma może świadczyć tylko o jednym – o poczuciu winy i braku merytorycznych argumentów popierających większość zawartych w piśmie tez.  Z jednej strony zawsze, wszędzie i o każdej porze, z drugiej nie tam, nie wtedy i nie tak. Z jednej strony kadra narodowa to szacunek, zaszczyt i wyróżnienie, a z drugiej te same wartości to banialuki jak nie ma z tego kasy. Z jednej strony trener kogoś odrzuca i pomija, a z drugiej mamy się zastanawiać dlaczego oni nie chcą jeździć (w domyśle: fatalny trener). Z jednej strony to My mamy układy i My coś załatwiamy, a z drugiej trener Korniłow Wam proponuje uczciwą walkę sparingową. Z jednej strony wspominacie o „złamanym paluszku”, z drugiej strony w PZB najwięcej jest zwolnień lekarskich z KS Sako Gdańsk. Całość pisma jest pełna wewnętrznych sprzeczności i samo zaprzeczeń. Można to tłumaczyć tylko emocjami jakie musiały targać autorami  tego pisma. Ciekawy jestem czy skarga złożona w Ministerstwie Sportu w zeszłym roku brzmiała w podobnym tonie?

Jak Panowie przytoczyli co zawodnicy Sako mają w klubie i jaką moją opiekę to wiadomo, że takich warunków KN nie zapewni. Tak samo nie zapewni tego żaden inny trener choćby był najlepszy na świecie. Chcę powiedzieć, że Szwedowicz też współpracuje z dietetykiem, psychologiem i uniwersyteckim fizjologiem i klub nie wymaga tego samego od KN (znamy realia w jakich się kadra obraca). Nie stawia też żadnych warunków, tylko po prostu jedzie i pracuje a na ocenę efektów przyjdzie czas. A na wyciągnie wniosków znajdzie się na pewno inne miejsce niż łamy portali internetowych. Przez cały tekst próbujecie Panowie przedstawić Szwedowicza jako nic nie znaczącego zawodnika, ja natomiast nigdzie nie podważyłem i ani słowem nie obraziłem Tomka, bo nie pozwoliła mi to moja kultura osobista (osobiście nic do Tomka nie mam i myślę, iż on pod tym listem by się nie podpisał). O tym kto jest aktualnie w lepszej formie miała zadecydować walka w ringu, po której zawodnicy podaliby sobie ręce, ale Panowie wolicie to rozegrać na tutaj – bez sensu.  Jeszcze próbujecie Panowie wmówić wszystkim, że to My niszczymy nadzieje olimpijskie, a to Wy jesteście jedyni Ci słuszni i sprawiedliwi.

Najgorsze jest jednak to, iż próbujecie wprowadzić anarchię i bezład. Torpedujecie plany szkoleniowe i próbujecie narzucić swoje porządki w imię czegoś, czego nie potraficie określić do końca. Zamiast zaprosić trenera Korniłowa do siebie, pokazać jak pracujecie, jak jesteście zorganizowani, czego oczekujecie – wolicie obrażać, dyskredytować i niszczyć (tak robią ludzie, którym zależy na tym, by coś w tej dyscyplinie ruszyło do przodu). No chyba, że  cała ta akcja ma drugie dno. Pozostaje więc pytanie: czy jest to tylko i wyłącznie Wasza decyzja? Czy jest to inspiracja kogoś, kto ma do rozegrania jakieś inne interesy? A może jest to początek czegoś więcej? Poczekamy, zobaczymy.

Arkadiusz Szwedowicz Sr.

GŁOS TRENERÓW SAKO GDAŃSK NT. KRYTERIÓW SELEKCJI TRENERA KADRY – POLEMIKA Z ARKADIUSZEM SZWEDOWICZEM SR.

sako

Sam fakt, że to właśnie Pan, Panie Szwedowicz napisał ten artykuł utwierdza nas w przekonaniu, że trener Walery Korniłow jest tylko i wyłącznie marionetką w Pańskich rękach. Panie Szwedowicz, lekarz, który leczy chory organizm nie patrzy tylko na objawy, ale szuka przyczyn choroby. Fakt, że 6 na 10 zawodników odmawia przyjazdu na zgrupowanie KN o czymś świadczy! Czy rozmawiał Pan z tymi zawodnikami? Czy pytał dlaczego nie chcą jeździć na zgrupowania? Czy może pytał Pan ich trenerów dlaczego nie chcą wysyłać swoich zawodników na zgrupowanie? Bo w tym, wydaje nam się, tkwi przyczyna choroby Kadry Narodowej.

Naszym zdaniem Kadra Narodowa winna być zaszczytem ale również powinna zrzeszać najlepszych zawodników w kraju. Co miał na myśli Pan Korniłow wręczając najlepszym zawodnikom w kraju kartki zrobione metodą kopiuj-wklej, nie zmieniając nawet opisu, bo patrząc na nie odnoszę wrażenie, że nasz trener KN nie wie z jaką grupą wiekową pracuje (w załączeniu skany wspomnianych kartek).

KN powinna zapewniać najlepsze warunki do treningu jakie są obecnie dostępne. Przez warunki do treningu należy rozumieć sztab szkoleniowy, który w sposób zorganizowany i zaplanowany rozwinie indywidualne możliwości zawodników. W dobie optymalizacji procesu treningowego każdy liczący się zawodnik nie może pozwolić sobie na nieuwzględnianie nawet małych składowych tego procesu, a Trener Korniłow nie uwzględnia podstawowych składowych, tj. planowania cyklu treningowego, jednostek treningowych a co dopiero mówić o małych składowych. Poza sztabem szkoleniowym istotne jest zapewnienie zawodnikom odpowiedniej regeneracji fizycznej i psychicznej poprzez dostęp do odpowiednich zabiegów.

Jeżeli chodzi o apel Pana Szwedowicza do działaczy, trenerów i zawodników, to można go porównać do apelu, który stosowano w czasach komunistycznych tylko, że w tamtych czasach komuniści płacili zawodnikom pieniądze, a dzisiaj próbuje się karmić młodych ludzi banialukami nie dając im nic w zamian. Opowiadał Pan piękną historię o tym jaką ciężką drogę i ile pracy musiał  włożyć kiedyś zawodnik, żeby dostać się do KN i, że Pańskim zdaniem miano „reprezentanta kraj” przychodzi zbyt szybko i zbyt łatwo. Ja chcę zadać Panu pytanie. Jaką drogę musiał przejść Pański syn, jeżeli nawet na naszym ringu nie musi pokonywać lepszych od siebie przeciwników, bo i tak tatuś załatwi mu wygraną (fair-play)?

Jeżeli chodzi o Tomasza Jabłońskiego i jego występu w finale Mistrzostw Polski w Kaliszu to Pańska ocena jest subiektywna. Naszym zdaniem Tomasz Jabłoński zdeklasował Pańskiego syna i bezapelacyjnie wygrał walkę, a potwierdzeniem naszych słów jest werdykt sędziów – jednogłośnie na punkty! Nawet człowiek nie znający się na boksie wie, że werdykt jednogłośny na punkty świadczy o wyraźnej przewadze, a nie tak jak Pan to określa wyrównanej walce zawodników. Zainteresowanych odsyłamy do obejrzenia nagrania wideo. Pisze Pan o korespondencyjnych sparingach we Frankfurcie, które wg Pana (ojca Arkadiusza) nie świadczą o dominacji Tomasza Jabłońskiego w wadze średniej. A my zadajemy pytanie: czy ważniejsza jest Pańska opinia, czy wynik bezpośredniej rywalizacji, który miał miejsce w Kaliszu oceniany przez specjalistów? Co do występu Jabłońskiego na Grand Prix w Elblągu to należy pokazać prawdziwe kulisy tego turnieju, a mianowicie kontuzja łuku brwiowego powstała w drugiej walce i była wynikiem „nieczystej” walki  przeciwnika Jabłońskiego, za co zresztą zawodnik ten otrzymał upomnienie. Z obawy na pogłębienie tejże kontuzji po konsultacji z trenerem Korniłowem podjęto decyzję zainicjowaną przez II Trenera KN, Jerzego Baranieckiego, który stwierdził, że Jabłoński nikomu nie musi w tym momencie nic udowadniać i lepiej będzie w kontekście zbliżających się zawodów MUE jak nie wystartuje w 3 walce. Trener Korniłow również z własnej woli podszedł do Jabłońskiego i oświadczył, że z racji odniesionej kontuzji nie powoła go na zbliżający się obóz w Sokółce gdyż ten obóz przewiduje w swoich założeniach treningi w zwarciu i półdystansie, a jeżeli chodzi o wybór osoby, która pojedzie na Mistrzostwa Unii Europejskiej w kategorii do 75kg zdecyduje bezpośrednie starcie ze Szwedowiczem, wyznaczone na dzień 3 lipca.

Jeżeli chodzi o rozmowę Trenera Chrobaka (trenera klubowego) z trenerem Korniłowem, to została ona przeprowadzona w celu upewnienia się, czy termin, który został ustalony na Grand Prix jest nadal aktualny, gdyż trener Korniłow ciągle zmienia zdanie. Druga część rozmowy dotyczyła uczciwości i jasności konfrontacji. Trener klubowy zaproponował trenerowi KN, że jeżeli 3 lipca ma być sparing to niezależnie od tego czy Tomasz Jabłoński się rozchoruje, czy Arkadiusz Szwedowicz złamie paluszek, to zawodnik, który się nie stawi przegra rywalizację o uczestnictwo w MUE. Na to Pan Korniłow przystał i stwierdził, że jest to uczciwa propozycja i jest ona fair i jeszcze ją potwierdzi do piątku. I nagle po ok. godzinie  okazało się, że trener Korniłow, jak przystało na prawdziwą marionetkę, zmienił zdanie i zadecydował, że Tomek musi jechać na obóz. Nasuwa się pytanie: dlaczego trener Korniłow zmienia zdanie i w końcu powołuje Jabłońskiego na obóz?

Dlatego, żeby zrealizować zamysł Pana Szwedowicza o wątpliwym fair-play. Gdyby Jabłoński przebywał na obozie KN zgodnie z tym, co powiedział trener Korniłow na GP, nie mógłby realizować zadań opisanych w programie treningowym obozu, nasuwa się kolejne pytanie: co miałby robić Tomek w czasie tego obozu jeżeli na końcu miałoby dojść do konfrontacji tych dwóch zawodników?

Co do rzekomego startu Tomka w maratonie to Panie Szwedowicz, tak jak we wcześniejszych informacjach, i w tej sieje Pan propagandę, gdyż Tomek nie biegł w maratonie, tylko wystartował 22 czerwca w Gdyni charytatywnie w Nocnym Biegu Świętojańskim na dystansie niespełna 10 km. Start ten miał charakter rekreacyjny.

Istotną informacją jest to, że Tomek nigdy nie przygotowywał się pod Arkadiusza Szwedowicza, bo dla Tomka Szwedowicz nie jest wymagającym przeciwnikiem. Jabłoński w tym momencie aby móc się rozwijać musi  sparować z najlepszymi na świecie i my to mu umożliwiamy, organizując wyjazdy na walki i sparingi zagraniczne. Kim w kontekście tej wypowiedzi jest Szwedowicz? Jakie ma on osiągnięcia na arenie międzynarodowej (poza tym, że jest synem działacza PZB, który za wszelką cenę, cenę medalu z MUE, chce przeforsować swojego syna)?

Tomek przygotowuje się cały czas do MUE (ma on jeszcze zaplanowany obóz na wysokości powyżej 2500m n.p.m. w Alpach, sponsorowany oczywiście przez klub SAKO), bo na dzień dzisiejszy wg naszych subiektywnych opinii Tomek jest jednym z nielicznych zawodników, którzy są w stanie przywieść medal z tej imprezy sportowej. Panie Szwedowicz jeżeli chce Pan postawić swojego syna na drodze Tomka, to my dzisiaj jesteśmy w stanie przyjechać w każde miejsce w Polsce i zawalczyć o każdej porze dnia i nocy, ale na uczciwych warunkach i zasadach, a nie na podstawie jakichś wyimaginowanych sparingów korespondencyjnych.

Odnosząc się do kwestii walki, która była zaplanowana na dzień 27 czerwca w cyklu przygotowań do MUE Jabłońskiego chcielibyśmy poinformować, że rzeczywiście taki turniej był planowany, ale jeżeli doszłoby do konfrontacji z Pańskim synem, to mamy zaplanowanego zmiennika. Ale Wy nie chcecie konfrontacji. Wy chcecie, żeby Pański syn pojechał na MUE, a to jest zasadnicza różnica!

Pisał Pan o 2-3 treningach tygodniowo. Tomasz Jabłoński jest cały czas w cyklu treningowym pod bardzo dobrą opieką i pracuje bardzo ciężko (dziennie wykonując 2-3 jednostki treningowe). Zapraszamy Pana na trening pokazowy aktualnego Mistrza Polski w kategorii 75 kg. Nadmienić należy, że Tomek współpracuje z szeroką kadrą trenerską: ma dwóch trenerów klubowych od boksu, psychologa, trenera odnowy biologicznej, dietetyka, fizjologa sportowego, trenera przygotowania motorycznego (Perfect Condition). Cały ten sztab ludzi codziennie dba o jego przygotowanie, stosując, nie tak jak trener Korniłow, zupełnie nowy (stary) nieskuteczny – jak na nasze warunki – sposób przygotowań, ale nowatorski i co najważniejsze przynoszący efekty system treningowy. System ten polega na ciągłym monitoringu (od obserwacji, wizualizacji, poprzez analizę pracy serca, różnego rodzaju testów motorycznych, aż po monitoring biochemiczny) w celu usprawnienia procesu treningowego, w taki sposób aby optymalnie przygotować zawodnika do głównych startów.

Tomasz jest zawodnikiem, który całe życie  podporządkowuje treningom. Zasypia myśląc o treningach, następnego dnia, budzi się i dzwoni do trenera  zdając relacje z tego jak spał, jakie miał tętno, jakie jest jego samopoczucie…. na bazie czego budowane są dalsze jednostki treningowe.

W tym miejscu należy uświadomić Pana Szwedowicza, oczerniającego innych zawodników z KN i wyprowadzić go z błędu, w którym cały czas tkwi. Nie można porównywać dwóch imprez sportowych jakimi były Mistrzostwa Polski i Grand Prix w Elblągu, gdyż w tym roku zawodnicy mają dwie główne imprezy sportowe, do których powinni przygotować optymalną formę. Pierwszą z nich były MP w Kaliszu, drugą będą MUE w Bułgarii. Natomiast GP w Elblągu było tylko jednym z etapów przygotowawczych do MUE. Jeżeli Pan Szwedowicz posiadałby wiedzę z metodyki treningu, to z pewnością wiedziałby, że należy różnicować objętość i intensywność treningu w taki sposób, aby przygotować zawodnika do głównych startów w roku, a GP w Elblągu nie należy do głównych startów w kalendarzu 2014 roku.

Dlaczego Pan Korniłow odrzuca zawodników, którzy mają talent i potencjał? To On jako trener KN, powinien stworzyć profile zawodników i prowadzić ich w taki sposób, aby niwelować ich deficyty, czy to techniczne, fizyczne, czy psychiczne. Natomiast to, co robi z zawodnikami polega na odrzucaniu nr 1, czasem nr 2, a wciąganiu do kadry zawodników nr 3 w Polsce.

Trener KN swoimi racjonalnymi działaniami i poczynaniami powinien sam zbudować autorytet wśród zawodników, natomiast w przypadku trenera Korniłowa jest odwrotnie, gdyż za budową autorytetu nie idzie wiedza i umiejętności, tylko odpowiedzialny jest Pan, nawołujący do obrony każdego trenera KN tylko i wyłącznie z tytułu zajmowanego stanowiska!

Podsumowując – chcielibyśmy dać do zrozumienia prezesowi PZB, że nie do końca zgadzamy się z metodami treningowymi Pana Korniłowa. Dzisiaj już otwarcie i jasno możemy powiedzieć, że nie rozmawialiśmy z trenerem, który pozytywnie wypowiadałby się o pracy trenera Korniłowa, na domiar tego możemy powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że Pan Korniłow mógłby stworzyć nam bardzo dobrą drużynę harcerską, a nie reprezentację KN seniorów!

Do rozważania Czytelnikom poddajemy pytanie: dlaczego tak rewelacyjnego trenera szybko zwolniono z KN Białorusi?

Panie Szwedowicz nie możecie pokonać Tomka w uczciwej walce, więc uciekacie się do tanich sztuczek i robicie to układami. Apelujemy do Was: opanujcie się, bo to właśnie Wy niszczycie przyszłe nadzieje olimpijskie!!!

Marek Chrobak, Prezes KS SAKO Gdańsk

Tomasz Laska, Trener KS SAKO Gdańsk

Piotr Kowalczyk, Perfect Condition, trener współpracujący z KS SAKO Gdańsk

Program KN1Program KN2Program KN3Program KN4Program KN5

JAKIE SĄ FAKTYCZNE KRYTERIA SELEKCJI TRENERA KADRY NARODOWEJ SENIORÓW? – POLEMIKA ARKADIUSZA SZWEDOWICZA SR.

wisla

W związku z artykułem jaki ukazał się na stronie PolskiBoks.pl chciałbym dodać od siebie parę słów w tej dyskusji. Na co dzień jestem wiceprezesem BKS Skorpion Szczecin, jestem także członkiem Wydziału Młodzieżowego PZB oraz współpracuję z trenerem Młodzieżowej Kadry Narodowej Marcinem Stankiewiczem i trenerem Kadry Narodowej Seniorów Walerym Korniłowem. Moja współpraca w tym przypadku polega tylko i wyłącznie na zabezpieczeniu logistycznemu kadry, czyli inaczej mówiąc staram się wcielać w życie zamierzenia trenerów Kadr Narodowych.

Na początek chciałbym rzucić kilka słów o tym czym w naszym kraju jest Kadra Narodowa i reprezentacja Polski. Otóż nasi trenerzy mają bardzo poważne kłopoty z egzekwowaniem należnego tym kadrom szacunku. Zawodnicy  nie wiem czy za zgodą trenerów klubowych, czy bez ich wiedzy sami wybierają sobie czy chcą przyjechać na zgrupowanie, czy konsultację. Mało tego – potrafią także stawiać trenerom Kadr Narodowych warunki, że pojawią się na zgrupowaniu jeżeli im trener obieca to, czy tamto. Zawodnicy potrafią nie pojawić się wcale, nie usprawiedliwiając się i dezorganizując tym pracę. Trener kadry musi chodzić za zawodnikami i prosić ich by pojawili się w kadrze, by chcieli rywalizować o miejsce. Na 10 zawodników aż 6 odmówiło udziału w zgrupowaniu KN bo akurat teraz im jest z kadrą nie po drodze. Pewnie jak będą się zbliżały imprezy centralne wtedy może łaskawie się zgodzą i to pewnie jeszcze na swoich warunkach.

Także na dzień dzisiejszy moim zdaniem miano „reprezentanta kraju” przychodzi zbyt szybko i zbyt łatwo. Rozmawiając kiedyś na jednym z GP Polski z jednym z naszych olimpijczyków usłyszałem od niego kilka ciekawych wspomnień. Jednym z nich było to iż za jego czasów junior, czy senior musiał najpierw wygrać rywalizację w klubie 1-2 walki, później w okręgu 5-6 walk, a następnie w kraju 3-4 walki.  Teraz mistrzami kraju zostają zawodnicy, którzy trenują dwa-trzy razy w tygodniu i trafiają do Kadry Narodowej. Łatwość z jaką można się dostać do tej kadry sprawia, iż zawodnicy zbyt szybko czują się niezastąpieni i nie mają przez to szacunku do koszulki z orłem na piersi. Wystarczy porozmawiać z zawodnikami takich dyscyplin jak pływanie, czy wioślarstwo ile trzeba potu, ile godzin treningu żeby stać się reprezentantem kraju, aby zobaczyć jak wielkim to jest dla nich wyróżnieniem. Dlatego mam apel do trenerów i działaczy: pomóżcie trenerom Kadr Narodowych aby miano reprezentanta kraju odzyskało dawny blask i było naprawdę wyróżnieniem.

Teraz kilka słów o sprawie Tomasza Jabłońskiego i jego rywalizacji z moim synem w wadze średniej. Waga ta w naszym kraju ma co najmniej trzech zawodników aspirujących do tego by być numerem jeden. Na Mistrzostwach Polski w Kaliszu mój syn znalazł się w finale tej imprezy i po bardzo wyrównanym pojedynku decyzją sędziów przegrał z Tomaszem Jabłońskim, który stał się automatycznie na tamten czas nr 1. Jednak od tego czasu Tomek nie pojawił się na zgrupowaniu oraz na Turnieju im. Feliksa Stamma, gdzie złapał infekcję (a nie jak to przytoczono leczył kontuzję), następnie pojawił się na zgrupowaniu we Frankfurcie, gdzie w korespondencyjnych sparingach z tymi samymi zawodnikami nie udowodnił swojej dominacji w tej wadze w kraju. Dlatego wszystko miało się rozstrzygnąć na Grand Prix w Elblągu. Niestety Tomek nie dotarł do finału, gdzie miał się spotkać z Arkadiuszem Szwedowiczem. W walce ćwierćfinałowej złapał kontuzję łuku brwiowego (nie bez swojej winy). Z obawy o pogłębienie kontuzji (bo lekarz dopuścił zawodnika do walk półfinałowych) Tomek oddał walkowera. W takim przypadku trener Korniłow ustalił, iż dla sprawiedliwości powinna odbyć się walka sparingowa o to kto wystąpi na Mistrzostwach Unii Europejskiej w Bułgarii. Pierwsza data została ustalona na dzień 3 lipca a sparing miał się odbyć w Poznaniu. Tylko gdzie tu miało być fair-play skoro jeden z zawodników byłby po ciężkim obozie w Sokółce wraz z KN, a drugi szykował się tylko do sparingu w klubie. W takim przypadku trener Korniłow, do którego zadzwonił trener klubowy Tomka, poinformował, iż Tomek aby rywalizować o miejsce w kadrze powinien się pojawić na obozie. W odpowiedzi  usłyszał, iż Tomek ma boksować 27 czerwca w Niemczech na zawodach i pobyt na obozie mu nie do końca pasuje. W takim razie coś tu się nie zgadzało – albo Tomek leczy kontuzję i nie może boksować albo po prostu nie akceptuje programu szkoleniowego KN i trenera Korniłowa. Wtedy trener Korniłow w miejsce Mateusza Tryca, który zrezygnował z udziału w zgrupowaniu powołał Tomka Jabłońskiego i sparing ustalił na dzień 27 czerwca, czyli ostatni dzień zgrupowania w Sokółce (oraz na dzień kiedy Tomek miał boksować w Niemczech). Do tego trener Sako Gdańsk dostał zapewnienie, iż Tomek nie będzie brał udziału w zajęciach, które mogłyby mieć wpływ na odnowienie się jego kontuzji. I co się stało? Do PZB wpłynęło zwolnienie lekarskie Tomka i nie pojawił się on zgrupowaniu. W zamian za to wystartował w maratonie. Czy taka postawa jednoznacznie świadczy o tym, że zawodnik naprawdę chce rywalizować i czy jest gotowy realizować program szkolenia w ramach Kadry Narodowej? Niech odpowie na to sobie każdy z czytelników tego artykułu.

W artykule też poruszono sprawę, że podstawowym kryterium do tego by być nr 1 w kraju jest fakt zdobycia złotego medalu na Mistrzostwach Polski. Z tego co zawodnicy pokazali na  Grand Prix w Elblągu można mieć do tego spore zastrzeżenia. Widać, że w wielu klubach zawodnicy po Mistrzostwach Polski odpuścili treningi i nie pracowali wcale albo prawie wcale. Jak to się ma do zbliżającej się rywalizacji o kwalifikacje olimpijskie? Kadry Narodowe innych krajów są w trakcie ciężkiej pracy a zawodnicy zasuwają na obozach szykując się do bardzo trudnego przyszłorocznego sezonu. Część naszych zawodników uważa, że już wszystko umie i że zdąży się przygotować do najważniejszych imprez w dwa-trzy miesiące. Dlatego najważniejsza jest w kadrze rywalizacja  i doprowadzenie do sytuacji w której w każdej wadze będzie co najmniej dwóch zawodników zgłaszających chęć do uczestnictwa w tej rywalizacji. Z tej właśnie przyczyny ilość zawodników jaka przewinęła się w kadrze trenera Korniłowa  była dość spora. Nie wynikało to z braku jego zdecydowania, czy wiedzy ale faktu, że dla wielu zawodników praca z KN jest nie po drodze (mają ważniejsze sprawy, praca, dziewczyna, kontuzja, wakacje itp.).

Czy na pewno trener KN ma chodzić i prosić na kolanach zawodników o to by łaskawie zjawili się na obozie? Nie bez znaczenia jest fakt iż niejednokrotnie podważano kompetencje trenera KN, co miało niemały wpływ na stosunek części zawodników do reprezentacji Polski. Trener wprowadził zupełnie nowy – jak nasze warunki – sposób przygotowań do imprez centralnych i można się z tym zgadzać bądź nie ale nikt nie ma prawa podważać instytucji jaką jest I trener KN seniorów. Tu właśnie jest rola całego środowiska boksu olimpijskiego, by bronić każdego z naszych trenerów poszczególnych kadr, bo jeżeli pozwolimy aby to zawodnicy decydowali o tym kto jest trenerem KN, z kim będą pracowali a z kim nie, to będzie ostateczny koniec tej dyscypliny w naszym kraju.

Arkadiusz Szwedowicz Sr.

JAKIE SĄ FAKTYCZNE KRYTERIA SELEKCJI TRENERA KADRY NARODOWEJ SENIORÓW?

kornilov

Z góry zaznaczam, że nie zamierzam podważać zasadności wyboru składu kadry narodowej seniorów na ten rok, bo to nie dziennikarze ustalają zasady pracy trenera kadry. Chciałbym jednak dać wyraz swojego rozczarowania z faktu, że nie dostrzegam jasnego systemu wyboru reprezentantów Polski. Obawiam się, że również żaden z zawodników w naszym kraju nie wie na jakiej zasadzie odbywa się wybór członków kadry i jakie są tego kryteria. Mimo iż minęło już 6 miesięcy pracy nowego trenera kadry, nadal nie wiadomo kto jest numerem 1 w poszczególnych kategoriach wagowych.  Kadra w br. pracowała na czterech zgrupowaniach szkoleniowych: dwukrotnie w Wiśle (od 25 stycznia do 4 lutego oraz od 29 marca do 8 kwietnia), we Frankfurcie nad Odrą (12-20 maja) i w Sokółce (16-27 czerwca) oraz uczestniczyła w dwóch międzynarodowych turniejach: w Debreczynie (4-9 lutego) i w Warszawie (9-12 kwietnia). W komunikatach organizacyjnych przewinęły się nazwiska aż 38 zawodników, którzy otrzymali na nie powołania, a my nadal nie wiemy na kogo stawia Walery Korniłow.

Przypominam sobie o zapewnieniach naszego sztabu szkoleniowego, że o powołaniach do reprezentacji miał decydować wynik osiągnięty w tegorocznych Mistrzostwach Polski, które odbyły się w Kaliszu, lecz polityka personalna trenera Korniłowa każe nam myśleć, że pomysł ten – skądinąd sprawiedliwy i czytelny – najwyraźniej stracił z czasem na aktualności.  Wybór kadrowiczów powinien być transparentny i uzasadniony, o czym wspominają karty reprezentantów Polski w wielu dyscyplinach sportu. Wymagają tego zasady zdrowego współzawodnictwa ale wygląda na to, że dla naszego szkoleniowca kadra narodowa to nic innego jak umowna grupa ludzi w najlepszej dzisiaj-rzekomo formie, z których można wyłonić reprezentację z dnia na dzień.

Kiedy w Warszawie podczas Turnieju im. Feliksa Stamma zapytałem trenera Korniłowa jak w bieżącym sezonie ocenia szanse kapitana Rafako Hussars Poland i zarazem aktualnego mistrza Polski, Tomasza Jabłońskiego zadał mi zaskakujące pytanie (retoryczne?) ” A gdzie on teraz jest? Nie widzę go tutaj”. Dodam, że zawodnik Sako Gdańsk leczył wówczas kontuzję i z tego powodu nie mógł wystartować w Warszawie. Ten sam – ale już zdrowy – Jabłoński nie dostał następnie powołania na zgrupowanie we Frankfurcie nad Odrą i tylko dzięki interwencji szefa „Husarii”, Jarosława Kołkowskiego otrzymał dodatkową nominację.

Bardzo ucieszyłem się słysząc, że w razie wątpliwości co do wyboru „jedynki” o nominacji do kadry narodowej na Mistrzostw Unii Europejskiej zadecydują oficjalne, punktowane sparingi, co jest standardem w wielu krajach. Pomysł takiej właśnie selekcji kadry niedawno zastosował trener kobiecej reprezentacji Niemiec. Termin walki Cindy Rogge z Iriną Schoeneberger był zaplanowany i opublikowany z pewnym wyprzedzeniem na stronie internetowej tamtejszego związku. Obie zawodniczki dowiedziały się o nim w tym samym czasie, zaakceptowały reguły i miały równe szanse, by wypracować najlepszą formę.  Można było nawet pójść z tą ideą dalej i wzorem USA, ale też innych krajów, dbających o fair-play przeprowadzić mini-turniej kwalifikacyjny (Box-Offs) podczas zgrupowania kadry. Byłoby to i uczciwe i pożyteczne dla kadrowiczów, bo ich rywalizacja podczas zawodów o Grand Prix PZB nie jest zbyt częsta.

Czekałem więc m.in. (ale nie tylko) na rywalizację dwóch najlepszych w Polsce „średnich” – Jabłońskiego z wicemistrzem kraju, Arkadiuszem Szwedowiczem (pamiętam ich niezwykle efektowną walkę w finale MP), którzy mieli stanąć w szranki 3 lipca. Dzisiaj jednak dowiedziałem się, że trener Korniłow zmienił zdanie i przesunął termin sparingu na przedostatni dzień zgrupowania kadry, czyli na 26 czerwca. Dodam, że Jabłońskiego – za namową trenera Jerzego Baranieckiego – w Sokółce nie ma. Leczył w Gdyni kontuzję łuku brwiowego, w związku z czym jego forma nie jest optymalna. Nie wiem zatem czemu ma służyć pomysł Walerego Korniłowa, bo na pewno nie ma wiele wspólnego z zasadami zdrowego współzawodnictwa. Nie poprawi to zapewne atmosfery, jaka panuje wokół (a może i wewnątrz) kadry narodowej.

- Podczas jednego z ostatnich posiedzeń zarządu PZB zaproponowałem, aby wybór „jedynki” w danej wadze następował w drodze eliminacji do kadry na wzór chociażby kadry USA. Miałem wrażenie, że wszyscy członkowie zarządu Związku są „za”. Kiedy usłyszałem, że Tomek Jabłoński i Arek Szwedowicz mają zmierzyć się w swego rodzaju eliminatorze 3 lipca, ucieszyłem się, że np. o wyjeździe na Mistrzostwa Unii Europejskiej będzie decydowała aktualna forma zawodników – mówi Jarosław Kołkowski. Po chwili dodaje jednak: – Niestety okazało się, że dotrzymywanie słowa nie jest mocną stroną tego, kto ten termin ustalił.

Jestem przekonany, że prawdziwi wojownicy, za jakich uważam Tomasza i Arkadiusza oraz innych naszych młodych pięściarzy, prezentujących wyrównany poziom w swoich kategoriach wagowych, zgodzą się na uczciwą formę rywalizacji o miejsce w kadrze. Dajmy im na to szansę, a zapewne podniesie to ich morale, wzmocni psychikę i szacunek do trenerów kadry, a nam – miejmy nadzieję – przyniesie w niedalekiej przyszłości sukcesy, na które tak długo czekamy.

- Za chwilę rozpoczniemy kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Jeżeli o tym, kto będzie reprezentował Polskę w tych prestiżowych i trudnych rozgrywkach, będą decydowały czyjeś sympatie albo antypatie, a nie aktualna forma sportowa, to skończy się to tak samo jak w 2012 roku: wstydem dla dyscypliny i zmianą prezesa PZB – konkluduje menedżer Rafako Hussars Poland.

[Fot. Barbara Sańko ©]

KŁOPOTY ZDROWOTNE MISTRZA POLSKI WYKLUCZĄ GO Z UDZIAŁU W MTB. IM. F. STAMMA?

jablonski05

Przy okazji publikacji wywiadu z Ireneuszem Zakrzewskim informowaliśmy Was o kłopotach zdrowotnych mistrza Polski wagi z limitem 69 kg. Pięściarz z Jeleniej Góry zapowiedział, że nie wystąpi w 31. MTB im. Feliksa Stamma a swój powrót na ring planuje nie wcześniej niż na koniec wakacji. Okazuje się, że pod znakiem zapytania w warszawskich zawodach stoi także start innego mistrza kraju, Tomasza Jabłońskiego (75 kg).

- Niestety dopadło mnie zapalenie górnych dróg oddechowych. Na razie się kuruję, jestem na antybiotykach i mam nadzieję, że nic złego więcej mnie nie spotka. Choć lekarz ostrzegł mnie, że panuje jakiś wirus i często takie dolegliwości kończą się zapaleniem płuc – powiedział Tomasz Jabłoński.

Zawodnik SAKO Gdańsk i Hussars Poland nie może pojechać na zgrupowanie reprezentacji Polski do Wisły, ostatnie przed MTB im. Feliksa Stamma.

- Dbam o siebie jak mogę i wierze, że uda mi się wyjść szybko z tego. Ale póki ci musiałem zrezygnować z treningów i mój start w tym turnieju stoi pod dużym znakiem zapytania – dodał.

TOMASZ JABŁOŃSKI: NAJTRUDNIEJ BYŁO POKONAĆ KAMILA GARDZIELIKA

jablonski05

Kapitan „Husarii”, Tomasz Jabłoński, został uznany najlepiej wyszkolonym technicznie bokserem 85. Mistrzostw Polski Seniorów w Kaliszu. W drodze po złoty medal w wadze średniej (75 kg) pokonał pięciu rywali. Jego zdaniem najtrudniejszą walką był półfinał z Kamilem Gardzielikiem.

- Nie miałem łatwiej drogi po drugi w karierze tytuł Mistrza Polski. Do każdego z pięciu pojedynków wychodziłem bardzo skoncentrowany. Dawałem z siebie wszystko, nie oszczędzałem się. Jeśli miałbym wybrać najbardziej wymagającego przeciwnika, był nim broniący złotego medalu z tamtego roku Kamil Gardzielik. Pokazał, że jest w bardzo dobrej formie jeśli chodzi o technikę i kondycję. Bardzo żałuję, że nie spotkałem się z nim w finale, bo Kamil zasłużył na niego – powiedział Tomasz Jabłoński.

25-letni Tomasz Jabłoński w finale w Kaliszu pokonał jednogłośnie na punkty Arkadiusza Szwedowicza, który rok temu w Zawierciu w finale przegrał z Kamilem Gardzielikiem. Natomiast kapitan Hussars Poland poprzednio triumfował w Mistrzostwach Polski w 2012 roku w Poznaniu pokonując w finale dziś boksującego na zawodowych ringach Kamila Szeremetę.

- Organizację turnieju w Kaliszu oceniam pozytywnie do dnia finałów, w którym pomiędzy walkami miały miejsce niezapowiedziane wcześniej przerwy. Przeszkadzały mi w dobrej rozgrzewce przed pojedynkiem ze Szwedowiczem. Podczas tej walki byłem bardziej zdenerwowany i spięty. Nie jestem zadowolony z tego występu, czułem się w sobotę w gorszej dyspozycji, jednak udało mi się osiągnąć cel, czyli zdobyć tytuł mistrza Polski – mówi Tomasz.

Poza zwycięstwami z Gardzielikiem i Szwedowiczem, pięściarz SAKO Gdańsk wygrał także z Kamilem Bednarkiem, Kamilem Ziemkiem oraz Stanisławem Gibadło i został uznany najlepszym technikiem zawodów. Tomasz Jabłoński już zadeklarował, że będzie szykował się do kolejnego sezonu World Series of Boxing w barwach Hussars Poland, a niebawem prawdopodobnie czeka go start w Turnieju im. Feliksa Stamma w Warszawie.

Dodajmy, że najlepszym bokserem Mistrzostw Polski w Kaliszu wybrano Igora Jakubowskiego, który wygrał rywalizację w wadze ciężkiej (91 kg) i być może w najbliższym czasie zasili „Husarię”.

85. MP: JAKUBOWSKI – NAJLEPSZYM ZAWODNIKIEM, JABŁOŃSKI – TECHNIKIEM, CHABROS – TRENEREM

jakubowski

Najlepszym zawodnikiem zakończonych dzisiaj w Kaliszu 85. Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie został triumfator wagi ciężkiej (91 kg), Igor Jakubowski z Zagłębia Konin, zaś nagroda dla najlepszego technika zawodów przypadła w udziale czempionowi wagi średniej (75 kg), Tomaszowi Jabłońskiemu z SAKO Gdańsk. Najlepszym trenerem mistrzostw uznano Karola Chabrosa z BKS Skorpion Szczecin, którego podopieczni zdobyli pierwsze miejsce w klasyfikacji klubowej. To zresztą nie jedyny sukces zawodników z tego regionu, gdyż Zachodniopomorski OZB zwyciężył także w klasyfikacji okręgów.

Dodajmy, że triumfator wagi lekkiej, niespełna 21-letni Dawid Michelus wywalczył w Kaliszu czwarty złoty medal Mistrzostw Polski Seniorów (dotąd triumfował w latach 2011-2013). Drugie złota do swoich dorobków dołożyli Dawid Jagodziński (49 kg), Kazimierz Łęgowski (64 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

85. MP: JABŁOŃSKI, MICHELUS, ZAKRZEWSKI I KOZŁOWSKI – ASAMI W TALII MISTRZÓW POLSKI

pantera01

W każdej talii są cztery asy i jeśli chcielibyśmy wybrać takowe z grona dzisiejszych złotych medalistów 85. Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie, wskazalibyśmy na Tomasza Jabłońskiego (75 kg), Dawida Michelusa (60 kg), Ireneusza Zakrzewskiego (69 kg) i Grzegorza Kozłowskiego (52 kg). Oprócz nich mistrzami Polski na ringu w Kaliszu zostali Dawid Jagodziński (49 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Kazimierz Łęgowski (64 kg), Mateusz Tryc (81 kg), Igor Jakubowski (91 kg) i Arkadiusz Toborek (+91 kg). Złote medale wywalczyło zatem aż 8 zawodników, którzy walczyli w tym sezonie w lidze WSB oraz jedne (Tryc), boksujący w tej formule rok temu.

Po 30-minutowej przerwie technicznej, drugą część finałów 85. Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie rozpoczęła arcyciekawa rywalizacja dwóch zawodników znanych z walk w lidze WSB, Ireneusza Zakrzewskiego (69 kg) z Damianem Kiwiorem. Obaj zawodnicy potwierdzili, że nieprzypadkowo dotarli aż do finału i mimo iż kosztowało ich to mnóstwo sił (Zakrzewski walczył w Kaliszu po raz szósty!) dali publiczności mnóstwo pozytywnych wrażeń. Po pierwszej wyrównanej rundzie, w której obaj pięściarze potwierdzili mistrzowskie aspiracje, w kolejnych starciach powoli przewagę zaczął zyskiwać silniejszy fizycznie zawodnik z Jeleniej Góry. Ireneusz, znakomicie wykorzystywał lepsze warunki fizyczne i odwrotną pozycję bokserską. Swoją aktywnością wyprzedzał także ofensywne akcje Kiwiora, który do samego końca ambitnie próbował przełamać rywala. po zakończeniu pojedynku sędziowie nie byli jednogłośni w ocenach typując zwycięstwo Zakrzewskiego w staosunku 2-1.

Pojedynek Tomasza Jabłońskiego (75 kg) z Arkadiuszem Szwedowiczem miał być i …faktycznie był ozdobą kaliskich mistrzostw. Obaj zawodnicy od pewnego czasu rozdawali karty na krajowym ringu ale jak dotąd nigdy ze sobą nie walczyli, co ich rywalizacji dodawało szczególnego smaczku. Była to również walka o miejsce w reprezentacji Polski na tegoroczne Mistrzostw Unii Europejskiej. Szwedowicz zaczął w doskonałym tempie, zaskakując nieco Jabłońskiego, znanego z tego, że to on jest w ringu zawodnikiem nadającym tempo walki. Jednak po 60 sekundach inicjatywę przejął kapitan „Husarii”, spychając młodszego rywala do defensywy, w której ten popełniał błędy. Druga runda wyglądała podobnie – przeważał w niej Tomasz, który przez większość czasu spychał Arkadiusza do lin, gdzie lokował celne ciosy na głowie i tułowiu rywala. Doświadczenie i znakomita kondycja Jabłońskiego dały o sobie znać również w ostatniej rundzie. Szczecinianin ambitnie starał się odpowiadać na ataki zawodnika SAKO Gdańsk, ale nie był stanie zmienić losów całego pojedynku, ulegając zasłużenie jednogłośnie na punkty.

Rywalizujący o złote medale w wadze półciężkiej (81 kg) Mateusz Tryc i Jordan Kuliński pokazali publiczności w Kaliszu naprawdę ciekawe momenty. Bardziej aktywny w ofensywie i nieco szybszy był jednak ten pierwszy, który z minuty na minutę zdobywał przewagę. Lepszy technicznie od Tryca Kuliński starał się zaskakiwać rywala zmianami pozycji i niesygnalizowanymi akcjami ale było ich zdecydowanie za mało, by zdobyć dzisiaj złoty medal. Sędziowie zgodnie ocenili ringowe przewagi zawodnika warszawskiego Feniksa, dając mu zasłużone, jednogłośne zwycięstwo.

Igor Jakubowski (91 kg) zapracował sobie w Kaliszu na opinię bombardiera, rozstrzygając przed czasem 3 z 4 walk. Kibice z Konina zapewne czekali na kolejny efektowny występ ich faworyta, tym bardziej, że jego finałowym przeciwnikiem był niedoceniany Bartłomiej Krasuski. Igor pokazał dzisiaj, że jak na wagę ciężką jest niezwykle szybki i ekspresyjny, co w połączeniu z dobrą techniką i silnym ciosem może stanowić zagrożenie także dla zagranicznych rywali. Spory wpływ na końcowy wynik walki miała przykra kontuzja łuku brwiowego, jakiej Bartłomiej doznał w połowie 1. starcia. Pięściarz z Lublina lepiej prezentował się wprawdzie w kolejnym starciu, na co wpływ miała także zadyszka Jakubowskiego, ale inicjatywa nadal należała do zawodnika Zagłębia Konin. W ostatniej rundzie w ringu oglądaliśmy twarde wymiany ciosów, z których wiele nie trafiało celu. Ambitny Krasuski starał się nadrobić straty z poprzednich minut, ale jego rywal był do końca czujny i to on został mistrzem Polski.

W ostatniej walce Mistrzostw Polski zmierzyli się znany z walk w barwach Hussars Poland Arkadiusz Toborek (+91 kg) i młody Mateusz Figiel. Odwrotna pozycja bokserska zawodnika Hetmana od początku sprawiała kłopoty wysokiemu (198 cm) Ślązakowi, który zamiast boksować w bezpiecznym dla siebie dystansie pozwalał rywalowi wbijać się w półdystans. Ruchliwy i szybki Figiel był aktywny także na początku kolejnego starcia, z czym nie raził sobie Toborek. W drugie połowie rundy Mateusz wyraźnie osłabł, czego jednak nie wykorzystał jego rywal i w ostatnich sekundach walka wyrównała się. W ostatniej rundzie dominował chaos i klincze. Obaj zawodnicy nie byli w stanie zadawać czystych ciosów, przepychając się w ringu bez pomysłu na skuteczną akcję. Werdykt był więc sporą niewiadomą. Ostatecznie sędziowie niejednogłośnie (2-1) opowiedzieli się po stronie Toborka.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH

69 KG: Ireneusz Zakrzewski (Janik Boks Jelenia Góra) – Damian Kiwior (PTB Tiger Tarnów) 2-1
75 KG: Tomasz Jabłoński (KS SAKO Gdańsk) – Arkadiusz Szwedowicz (BKS Skorpion Szczecin) 3-0
81 KG: Mateusz Tryc (KS Fenix Warszawa)   – Jordan Kuliński (Start Włocławek) 3-0
91 KG: Igor Jakubowski (KB Zagłębie Konin) – Bartłomiej Krasuski (Niestowarzyszony) 3-0
+91 KG: Arkadiusz Toborek (MOSiR Mysłowice) – Mateusz Figiel (Hetman Białystok) 2-1

85. MP: DLA KOGO ZŁOTE MEDALE MISTRZOSTW? OTO ANALIZA SZANS FINALISTÓW

michelus_polski

Waga papierowa (49 kg) ma swojego faworyta w osobie Dawida Jagodzińskiego, który raczej pewnie obroni ubiegłoroczny tytuł mistrzowski. Dotąd  trzykrotnie walczył z Danielem Tarką i tyleż razy z nim wygrywał i wiele wskazuje na to, że w Kaliszu będzie podobnie. Ewentualne zwycięstwo zawodnika z Elbląga byłoby z pewnością największą sensacją finałów.

Finaliści wagi z limitem 52 kg – Grzegorz Kozłowski i Maciej Jóźwik w ubiegłym roku dwukrotnie walczyli ze sobą i za każdym razem wyraźnie lepszym był ten pierwszy, znany z występów w barwach Hussars Poland w lidze WSB. Grzegorz jest na dobrej drodze by poprawić wynik z poprzednich Mistrzostw Polski, w których wywalczył srebrny medal i wywalczyć miejsce w reprezentacji Polski. Nie znaczy to bynajmniej, że wychowanek Gwardii Szczytno, boksujący aktualnie w Szczecinie jest na straconej pozycji. Maciej czyni stałe postępy, w czym pomocne były międzynarodowe próby, w których rywalizował nawet z samym Paddy Barnesem. Być może kolejnym krokiem w rozwoju będzie WSB? Najpierw jednak powinien postawić wysoko poprzeczkę Kozłowskiemu.

Pod nieobecność chorego Sylwestra Kozłowskiego o złoty medal powalczą Marek Pietruczuk (56 kg) i Daniel Żaboklicki. W pierwszym upatrujemy nawet reprezentanta Polski, ale droga do kadry prowadzi zapewne przez mistrzowskie złoto wywalczone w Kaliszu. Jego rywal jest jednak o wiele bardziej doświadczony i …nieobliczalny. Daniel to przecież aktualny wicemistrz świata w kick-boxingu (formuła full-contact) i brązowy medalista ostatnich Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie.

Wielu kibiców w pojedynku Mateusza Polskiego (60 kg) z Dawidem Michelusem (obaj na zdjęciu) widzi wizytówkę finałów Mistrzostw Polski w Kaliszu. Obaj pięściarze znają się doskonale od czasów kadetów (dzisiaj zwanych juniorami), jednak różnymi drogami dochodzili na krajowy szczyt. Dawid, dzięki sukcesom międzynarodowym wykreował się na „złote dziecko” polskiego boksu olimpijskiego. Kiedy w wieku 18 lat zdobywał pierwszy tytuł mistrza Polski seniorów, wielu widziało w nim nawet medalistę Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Ostatecznie zawodnik z Piły kwalifikacji olimpijskiej nie wywalczył i jak na razie jego międzynarodowy dorobek seniorski nie zachwyca. Mniej medialny, choć równie zdolny i bardzo pracowity Mateusz także marzy o wielkich tytułach i medalach najważniejszych zawodów. Systematycznie zbiera doświadczenie, rywalizując już z wieloma świetnymi zawodnikami. Z Michelusem ma ujemny bilans walk. W 2012 roku w Radomiu wygrał przed czasem podczas Mistrzostw Polski U-23, ale tez przegrał z nim wcześniej w Poznaniu podczas Mistrzostw Polski Seniorów oraz w czerwcu 2013 roku w finale MP U-23, które rozgrywane były w Wałczu. W Kaliszu szanse wydają się być wyrównane, ale na niekorzyść Mateusza przemawia niewielka ilość oficjalnych startów od czerwca 2013 roku.

Kazimierz Łęgowski (64 kg) postara się obronić tytuł mistrzowski, wywalczony w 2013 roku w Zawierciu. W wywiadach przed Mistrzostwami Polski zapowiadał, że najpewniej o złoto rywalizował będzie z Damianem Kiwiorem, tymczasem ten wybrał wagę wyższą, a o złoto ponownie z Łęgowskim powalczy Marcin Latocha. W 2013 roku Kazimierz i Marcin walczyli ze sobą dwukrotnie w finałach Mistrzostw Polski (seniorów i U-23) i za każdym razem wygrywał zawodnik z Chojnic. Czy w myśl zasady „do trzech razy sztuka” Latocha przełamie w końcu monopol Łęgowskiego na wygrywanie? Nie bez wpływu na dyspozycję Kazika mogą być skutki kłopotów zdrowotnych, jakie dotknęły go pod koniec ub. roku. Marcin z kolei w ciągu ostatnich 2 lat poczynił wielkie postępy, a jego znakomity – choć przegrany – pojedynek z ex-mistrzem Europy, Fatihem Kelesem, pokazał, że zasługuje na międzynarodowe próby.

Żelazne zdrowie zaprowadziło Ireneusza Zakrzewskiego (69 kg) do finału Mistrzostw Polski. Pojedynek z Damianem Kiwiorem będzie dla niego szóstym, jaki z dnia na dzień stoczy na ringu w Kaliszu. Pod tym względem jego przeciwnik powinien mieć – przynajmniej w teorii – więcej sił i energii, ale czy jest faworytem? Raczej nie! Atutem zawodnika z Jeleniej Góry będzie spore już doświadczenie, odwrotna pozycja bokserska, dość specyficzny sposób poruszania się w ringu oraz siła fizyczna (Damianowi bliżej jest do limitu 64 kg niż do 69 kg). Obaj pięściarze znają się ze wspólnych treningów w teamie Hussars Poland, ale nie stoczyli jeszcze ze sobą oficjalnej walki, więc możliwe jest wszystko…

Bardzo dużo pisaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy o Tomaszu Jabłońskim (75 kg) i jego finałowym rywalu, Arkadiuszu Szwedowiczu. Pierwszy z nich, kapitan i najsilniejszy punkt Hussars Poland, liczy na powrót do łask trenera kadry narodowej. Po zawirowaniach zdrowotnych i falstarcie w ostatnim sezonie ligi WSB zbudował znakomitą dyspozycję, którą podziwialiśmy podczas meczów z Kazachami i Meksykanami oraz w niedawnym meczu jego klubu z niemieckim Hanse-Wismar. Z kolei Szwedowicz, który mimo młodego wieku ma już w dorobku srebrny medal Mistrzostw Polski Seniorów oraz udane starty międzynarodowe, wydaje się być równie bliski startu w Mistrzostwach Unii Europejskiej. Ich pojedynek finałowy będzie ciekawy również dlatego, gdyż – jak dotąd – zawodnicy ci nie rywalizowali ze sobą. Preferują boks efektowny i ofensywny, poparty dobrą bazą techniczna i zapewne pozostawią po sobie doskonałe wrażenie.

Mateusz Tryc (81 kg) jest jedynym polskim pięściarzem sklasyfikowanym w światowym rankingu AIBA, ma za sobą walki w zawodowej lidze WSB oraz w niemieckiej 1. Bundeslidze oraz udział w najważniejszych turniejach mistrzowskich. Warto jednak zauważyć, że pięściarz rodem z Wyszkowa nie ma nadal w swoim dorobku złotego medalu Mistrzostw Polski Seniorów i jest to chyba najlepszy moment w karierze, by wyciągnąć rękę po najcenniejszy krążek. Jordan Kuliński nie ma w finale nic do stracenia, bo wielkim sukcesem jest awans do finału. Pamiętam nieodległe przecież czasy kiedy rywalizował z Arkadiuszem Szwedowiczem o palmę pierwszeństwa w młodzieżowej kadrze narodowej. Czas chyba, by na stałe trafił do kadry Walerego Korniłowa. A co do samej walki Tryca z Kulińskiem, to mimo iż faworytem będzie w niej ten pierwszy, to zapewne obaj pamiętają swój – jak dotąd – jedyny bój, podczas Grand Prix w Ząbkowicach Śląskich, gdzie niejednogłośnie na punkty zwyciężył Mateusz.

Pozytywnie zaskakuje mnie podczas mistrzostw Igor Jakubowski (91 kg), który do bardzo dobrej techniki boksowania dołożył także siłę, szybkość i zdecydowanie. Pamiętam jego pierwsze walki w limicie wagi ciężkiej, które stoczył na Syberii podczas turnieju World Cup of Petroleum Countries w mieście Beloyarskiy. Wówczas nie zrobiwszy wagi półciężkiej zmuszony został do walk z silniejszymi fizycznie zawodnikami. Mimo to pokonał solidnego Litwina Tadasa Tamasauskasa i dzielnie stawiał czoło byłemu podopiecznemu Walerego Korniłowa, Sergeyowi Korneyevowi. Od tamtego dnia przegrał tylko raz (z Abdoulaye Diane) podczas meczu z Francją w Berck-sur-Mer. Wzmocnił się fizycznie i także psychicznie, co szczególnie jest widoczne w Kaliszu. Porażka Igora z Bartłomiejem Krasuskim byłaby więc spora niespodzianką. Pięściarza z Lublina nie skazuję na porażkę, mając w pamięci jego dwa brązowe medale zdobyte w ub. roku w rywalizacji seniorów i U-23. Awans do finału jest dla niego życiowym sukcesem, lecz być może zechce nam jeszcze udowodnić, że stać go nawet na zwycięstwo.

Arkadiusz Toborek (+91 kg) jak dotąd tylko raz rywalizował z Mateuszem Figielem. Działo się to w październiku 2012 roku w Radomiu, w półfinale Mistrzostw Polski do lat 23. Od tamtego czasu zawodnik pochodzący z Ostrowi Mazowieckiej zrobił jednak spore postępy. W kolejnym roku, w czasie gdy student Politechniki Bialostockiej (Figiel) zdobywał brązowy medal Mistrzostw Polski seniorów, Toborek miał ponad roczną przerwę w uprawianiu boksu. Wrócił na ring dopiero w grudniu 2013 roku w barwach Hussars Poland w meczu z Mexico Guerreros. Tak, więc pojedynek finałowy nie ma wyraźnego faworyta, choć atut lepszych warunków fizycznych jest po stronie Ślązaka.

ROZKŁAD PAR WALK FINAŁOWYCH

49 KG
Dawid Jagodziński (BSB Astoria Bydgoszcz, 1993) – Daniel Tarka (Tygrys Elblag, 1990)

52 KG
Grzegorz Kozłowski (Akademia Walki Warszawa, 1993) – Maciej Jóźwik (BKS Skorpion Szczecin, 1994)

56 KG
Marek Pietruczuk (UMKS Victoria Ostrołęka, 1994) – Daniel Żaboklicki (KB Legia Warszawa)

60 KG
Mateusz Polski (KSW Róża Karlino, 1993) – Dawid Michelus (Sokół Piła, 1993)

64 KG
Kazimierz Łęgowski (UKS Bokser Chojnice, 1994) Marcin Latocha (KSW Róża Karlino, 1993)

69 KG
Ireneusz Zakrzewski (Janik Boks Jelenia Góra, 1992) – Damian Kiwior (PTB Tiger Tarnów, 1992)

75 KG
Tomasz Jabłoński (KS SAKO Gdańsk, 1988) – Arkadiusz Szwedowicz (BKS Skorpion Szczecin, 1994)

81 KG
Mateusz Tryc (KS Fenix Warszawa, 1991)   – Jordan Kuliński (START Włocławek, 1994)

91 KG
Igor Jakubowski (KB Zagłębie Konin, 1992) – Bartłomiej Krasuski (Niestowarzyszony, 1990)

+91 KG
Arkadiusz Toborek (MOSiR Mysłowice, 1989) – Mateusz Figiel (Hetman Białystok, 1992)

DOMINACJA ZAWODNIKÓW Z „GRUPY ŚMIERCI” W RANKINGU WSB

savon

Mimo zakończenia 10. kolejki spotkań sezonu 2013/2014 zawodowej ligi World Series of Boxing, do pełnego zakończenia rozgrywek grupowych pozostały trzy zaległe mecze – dwa w grupie A i jeden w B. Najpierw 8 marca German Eagles zmierzą się z Ukraine Otamans, a następnie 12 marca Algeria Desert Hawks staną do rywalizacji z Dolce & Gabbana Italia Thunder, zaś Russia Boxing Team stawią czoła Cuba Domadores.

Tak, więc zarówno w tabelach grup, jak i przede wszystkim w rankingu indywidualnym zajdą jeszcze pewne zmiany. Dzisiaj zwracamy uwagę na klasyfikację najlepszych zawodników WSB w podziale na kategorie wagowe. Liderami są w kolejności dywizji: Yosbany Veitia (Domadores, 49 kg), Misha Aloyan (Russia BT, 52 kg), Alberto Melian (Condors, 56 kg), Lazaro Alvarez (Domadores, 60 kg), Askhat Ualikhanov (Arlans, 64 kg), Arisnoidys Despaigne (Domadores, 69 kg), Ramon Luis (Domadores, 75 kg), Julio Cesar la Cruz (Domadores, 81 kg), Erislandy Savon (Domadores, 91 kg) i Filip Hrgovic (Arlas, +91 kg).

Wyraźnie wynika z tej wyliczanki, że – jak na razie – dominacja zawodników w grupy B jest zdecydowana, gdyz aż 9 z 10 wag ma swojego lidera właśnie z „grupy śmierci”, w której boksowali m.in. Hussars Poland. Najwięcej liderów – sześciu – reprezentuje barwy niepokonanej ekipy Domadores Cuba.

Z naszych pięściarzy najwyżej stoją akcje Tomasza Jabłońskiego (75 kg, 6 miejsce) i Sergieja Werwejki (+91 kg, 7 miejsce). Pozostali zawodnicy „Husarii” którzy wygrali swoje walki w sezonie 2013/2014 zajmują miejsca w drugich dziesiątkach swoich kategorii wagowych: Sylwester Kozłowski (56 kg) jest szesnasty, Damian Kiwior (64 kg) – siedemnasty, a Dawid Michelus (60 kg) – osiemnasty.

KAPITAN „HUSARII” NA 5. MIEJSCU RANKINGU INDYWIDUALNEGO WSB

panter_saavedra

Jak powszechnie wiadomo zawodowa liga World Series of Boxing oprócz klasyfikacji drużynowej prowadzi również ranking indywidualny, w którym zestawia wyniki swoich najlepszych zawodników w podziale na kategorie wagowe. Ranking WSB to bynajmniej nie tylko prestiż, gdyż od 2012 roku stanowi on także jedną z dróg awansu olimpijskiego.

Nie inaczej będzie w niedalekiej przyszłości, gdyż na zakończenie sezonu 2013/2014 siedemnastu najlepszych pięściarzy ze wspomnianego rankingu (po dwóch z wag od 52 kg do 81 kg i po jednym z 49 kg, 91 kg i +91 kg) otrzyma kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. I na tym nie koniec – dla pozostałych zawodników WSB czekać będzie dodatkowo 26 paszportów do Rio (po trzy w wagach od 49 kg do 81 kg oraz po jednym w 91 i + 91 kg), które będzie można wywalczyć w maju 2016 roku w drodze turnieju kwalifikacyjnego, w którym staną w szranki nie tylko pięściarze z WSB ale także APB.

Hussars Poland zakończą w tym sezonie występy na etapie rozgrywek grupowych, więc ich dorobek nie będzie tak bogaty jak najlepszych 8 drużyn ligi. W tej chwili najwyższe notowania ma Tomasz Jabłoński, który zajmuje 5. miejsce w limicie wagi średniej (75 kg). Dla kapitana „Husarii” to już trzeci sezon w WSB (w 2011/2012 był 31 a w 2012/2013 – 10). W sobotę szansę na poprawienie 13. miejsca otrzyma Dawid Michelus, który w razie zwycięstwa powinien awansować do pierwszej „10″. Podobnie rzecz ma się z ewentualna poprawą pozycji Sergieja Werwejki (aktualnie 14. w superciężkiej).

- Przygotowania Tomasza Jabłońskiego w tym sezonie odbywają się w Trójmieście, a nie jak to komentują niektórzy dziennikarze, pod okiem Pana Migaczewa w Warszawie – mówi Tomasz Laska (Gym Boxing Ring Raiders), jeden ze szkoleniowców, którzy pracują na formą kapitana „Husarii”. – Tomasz jest zawodnikiem KS SAKO i nad jego formą startową dba w Trójmieście kilka osób. Pod moim okiem w Gdyni trenuje codziennie popołudniami, trener Marek Chrobak wraz z Piotrem Kowalczykiem (Perfect Condition) zajmują się nim rano w Gdańsku, w KS SAKO. Ten drugi zajmuje się przygotowaniem motorycznym Tomka. Nie można także zapomnieć o stałej opiece psychologa sportowego, który ma wielki wpływ na sportowe wyniki kapitana „Husarii” – zakończył Tomasz Laska.

TOMASZ JABŁOŃSKI: JESTEM ZADOWOLONY, ALE WYGRANA MOGŁA BYĆ EFEKTOWNIEJSZA

jablonski05

Kapitan „Husarii”, Tomasz Jabłoński (75 kg) był jednym z najlepszych bokserów w kończącym się już sezonie zasadniczym World Series of Boxing. Wygrał 2 z 3 walk, a we Włocławku był blisko pokonania przed czasem rywala z Wenezueli.

- Z walki z debiutującym w WSB Enry Jose Saavedra Pinto jestem ogólnie zadowolony, chociaż czułem, że można wygrać przed czasem. Niestety, nie udało się dołożyć tej wisienki na torcie na miłe zakończenie sezonu” – powiedział Tomasz. – Nie wiedziałem czego się spodziewać po wenezuelskim zawodniku Mexico Guerreros, dlatego szczególnie skoncentrowany musiałem być na początku. Nie mogłem podpalić się, jak to czasem bywało. Trzeba było uważać na zderzenia głowami i wywierać pressing na przeciwniku, aby go zamęczyć. Na pewno musiała się na nim jakoś odbić zmiana strefy klimatycznej – kontynuuje popularny „Pantera”.

W ostatnim meczu tego sezonu przed własną publicznością Hussars Poland wygrali z Mexico Guerreros 3-2. To pierwsze zwycięstwo w grupie B, uważanej za praktycznie najsilniejszą z możliwych. Tomasz Jabłoński już w poprzednim sezonie cieszył się z indywidualnych i drużynowych wygranych.

- To moja 4 wygrana z zespołem Husarii, bowiem wcześniej pokonaliśmy rywali z Rosji, Algierii i Argentyny – dodał zawodnik z Gdyni, który przygodę z WSB rozpoczął w drużynie z Bombaju (Indie).

Poza Tomaszem Jabłońskim, punkty w potyczce z Meksykiem zdobyli Sylwester Kozłowski (56 kg), Damian Kiwior (64 kg). Szef drużyny Jarosław Kołkowski, że chciałby, aby ci trzej zawodnicy dalej boksowali w Hussars Poland. O zmianach kadrowych będziemy wkrótce informowali.

- Menedżer Jarosław Kołkowski powiedział, że będziemy walczyli w kolejnym sezonie WSB, dlatego liczę na kolejne udane walki w Husarii – dodał kapitan Hussars Poland.

KOZŁOWSKI ZAWODNIKIEM MECZU. WYRÓŻNIENIA DLA KIWIORA I JABŁOŃSKIEGO.

kozlowski_s

Doskonała praca, jaką wykonał wczoraj w ringu Sylwester Kozłowski (56 kg) została dostrzeżona przez biuro prasowe zawodowej ligi World Series of Boxing. Zawodnik Hussars Poland pokazał młodej nadziei meksykańskiego boksu, Brianowi Gonzalesowi Moralesowi na czym polega twardy, nowoczesny, seniorski boks, za co otrzymał wyróżnienie dla najlepszego pięściarza meczu Hussars z Mexico Guerreros. Warszawiak pokazał tym samym, że oto nadszedł już czas na demonstrowanie wszystkiego tego, czego nauczyły go walki z najlepszymi zawodnikami świata. Jego postawa na ringu we Włocławku była niezwykle dojrzała i konsekwentna, więc wspomniane wyróżnienie trafiło w odpowiednie ręce.

World Series of Boxing wyróżniło również Damiana Kiwiora (64 kg), który z Juanem Pablo Romero stoczył najlepszy pojedynek piątkowego meczu. Will Vanders, komentujący tę rywalizację na oficjalnym kanale WSB, co chwilę komplementował nieznanego mu wcześniej młodziana z Polski. „Od teraz Damian Kiwior będzie nosił przydomek Kevlar Kid [kevlar to materiał, z którego produkowane są m.in. kamizelki kuloodporne i hełmy - przyp. JD]” – mówił z uznaniem amerykański dziennikarz. „Broda Polaka jest jak Mount Rushmore [słynna skalista góra, na której wyrzeźbiono głowy amerykańskich prezydentów - przyp. JD]” zachwycał się innym razem…

Dostrzeżono również deklasację, jaką zgotował swojemu rywalowi kapitan „Husarii”, Tomasz Jabłoński (75 kg). Zdaniem biura prasowego WSB był to punkt zwrotny całego meczu, dający polskiej drużynie wymarzone zwycięstwo.

CO ZA EMOCJE! „HUSARIA” WYGRYWA BITWĘ Z MEKSYKAŃSKIMI GUERREROS

jablonski03

W przedostatnim meczu rozgrywek grupowych sezonu 2013/2014 zawodowej ligi World Series of Boxing doczekaliśmy się pierwszego zwycięstwa drużyny Hussars Poland. Podopieczni Huberta Migaczewa pokonali dzisiaj we Włocławku 3-2 ekipę Mexico Guerreros. Bezcenne trzy zwycięstwa po znakomitych bojach odnieśli Sylwester Kozłowski (56 kg), Damian Kiwior (64 kg) i Tomasz Jabłoński (75 kg).

49 kg: Dawid Sebastian Jagodziński vs Joselito Velazquez Altamirano 0:3
Pierwsze dwie rundy były niezwykle zacięte i wyrównane. Obaj pięściarze weszli w otwartą walkę w półdystansie, ale po sześciu minutach jeden z arbitrów typował remis, zaś dwaj pozostali widzieli przewagę 18:20 Meksykanina. W trzeciej odsłonie Dawid trochę zmienił taktykę, bijąc z defensywy. Początkowo nawet zaskoczył tym przeciwnika, jednak Altamirano swoimi sierpami coraz częściej sięgał reprezentanta naszego kraju, czym zyskiwał przychylność sędziów. A ci po ostatnim gongu punktowali 47:48, 46:49 i 45:49 – wszyscy na korzyść reprezentanta gości.

56 kg: Sylwester Kozłowski vs Brian Alexis Gonzalez Morales 3:0
W pierwszej rundzie trudno było wskazać lepszego pięściarza, gdyż na ringu było sporo chaosu, ale już od drugiej Kozłowski uspokoił wszystko, bil rzadziej, za to celniej i mocniej, zyskując przewagę nad oponentem. Szczególnie lewy sierp często dochodził celu, natomiast ciosy Gonzaleza lądowały przede wszystkim na szczelnej gardzie Polaka. Dopiero w ostatniej minucie czwartego starcia Meksykanin nawiązał wyrównaną walkę. Sylwester został do tego ukarany ostrzeżeniem, lecz miał już bezpieczną przewagę i spokojnie dowiózł wygraną do końca. Sędziowie punktowali jego sukces w rozmiarach 3x 48:46.

64 kg: Damian Tadeusz Kiwior vs Juan Romero 3:0
Tak chwalony ostatnio Damian spotkał się z liderem gości. Nic więc dziwnego, że właśnie ten pojedynek od początku stał na najwyższym jak dotąd poziomie. Polak zaakcentował pierwsze starcie ładnym prawym sierpowym, jednak sędziowie wskazali na dużo aktywniejszego w tym fragmencie rywala. Kiwior natomiast powrócił bardzo udaną rundą drugą. Niestety gdy wrócił do narożnika dowiedział się, że… przegrywa 18:20. Podobna sytuacja miała miejsce w kolejnej odsłonie, jednak tym razem sędziowie przebudzili się i zgodnie typowali ten odcinek 10:9 dla „Husarza”. Kiwior wyczuł swoją szansę, podkręcił jeszcze tempo i rozcinając przeciwnikowi lewy łuk brwiowy wyrównał stan na 38:38 przed ostatnim starciem. W ostatnich trzech minutach lepiej przygotowany kondycyjnie Polak zaakcentował swoją przewagę. Po ostatnim gongu mocno krwawił z pękniętego łuku brwiowego, ale na osłodę przyszła wiadomość o jednomyślnej decyzji sędziów, przyznającej mu zwycięstwo 48:47.

75 kg: Tomasz Jabłoński vs Enry Jose Saavedra Pinto 3:0
Kapitan Husarii nie wiedział za dużo o swoim rywalu, dlatego od pierwszego gongu ruszył ostrym pressingiem, spychając go do głębokiej defensywy. Tak było na dzień dobry, a z czasem Wenezuelczyk miał coraz mniej do powiedzenia. Drugą i trzecią rundę sędziowie zgodnie typowali różnicą dwóch punktów dla Polaka, a jedyne pytanie jakie się nasuwało, to czy pojedynek potrwa cały dystans? Po trochę słabszym tempie w czwartym starciu, Jabłoński w ostatnim znów włączył piąty bieg, szukając „czasówki”. Skończyło się na ostrzeżeniu dla rywala za ataki głową i bardzo wysoką punktacją – 50:41, 50:43 i 50:41.

91 kg: Krzysztof Kowalski vs Christian Demaj 1:2
Silniejszy fizycznie Polak od początku dążył do skrócenia dystansu. W pierwszej minucie dwukrotnie ładnie trafił lewym hakiem w okolice wątroby, niestety zaprzestał potem tej akcji i skoncentrował się niepotrzebnie na sierpach i głowie Albańczyka. A ten po przerwie rozluźnił się, przepuszczał trochę chaotyczne akcje Krzyśka i kontrował go z defensywy, wykorzystując lepszy zasięg ramion. Kiedy tylko dochodziło do krótkich spięć lepszy był Kowalski, lecz doświadczony przeciwnik dzięki dobrej pracy nóg unikał najczęściej takich otwartych wymian. Przed ostatnią odsłoną Polak krwawił z lewego łuku brwiowego, ale u dwóch sędziów był remis i o wszystkim miały decydować te trzy minuty. Więcej sił zachował boksujący z luzu Demaj, siedział na zakrocznej nodze i kilka razy celnie skontrował. Kowalski dziesięć sekund przed ostatnim gongiem trafił mocnym prawym sierpowym, jednak o odrobieniu strat nie było mowy. Chociaż… Jeden z arbitrów wskazał na Kowalskiego – dwaj pozostali już na jego oponenta. Punktacja brzmiała 48:47, 46:49 i 47:48.

źródło: bokser.org

TOMASZ JABŁOŃSKI LICZY NA DODATNI BILANS WALK W WSB. CZY POKONA DEBIUTANTA Z WENEZUELI?

pantera04

- Występy w World Series of Boxing zbliżają nas do najlepszych na świecie – powiedział kapitan „Husarii” Tomasz Jabłoński (75 kg), który jest jednym z trzech bokserów Hussars Poland, którzy wygrali swoje walki w tym sezonie WSB. Trochę ponad miesiąc temu nasz zawodnik pokonał na punkty Yerika Alshanova w spotkaniu z broniącymi tytułu Astana Arlans Kazakhstan (1-4).

- Zwycięstwo z Meksykanami bardzo się przydało i dodało mi jeszcze więcej wiary we własne umiejętności. Bardzo mi się marzy zakończyć ten sezon z dodatnim bilansem (na razie 1-1), więc dam z siebie wszystko na ringu we Włocławku – mówi Tomasz Jabłoński.

W następnym spotkaniu „Husaria” zdobyła pierwszy punkt w rozgrywkach, przegrywając w Warszawie z Russian Boxing Team 2-3. Pojedynki wygrali Dawid Michelus (60 kg) i Ukrainiec Sergiej Werwejko (+91 kg).

- Te trzy zwycięstwa dodały trochę skrzydeł naszemu zespołowi. Każdy z nas liczy na wygrane walki z Meksykiem. Po spotkaniach w poprzednim sezonie wiemy, że jest to możliwe – ocenił kapitan Hussars Poland.

W najbliższy piątek Husaria po raz ostatni w tym sezonie zaprezentuje się polskim kibiców przed własną publicznością. Tomasz Jabłoński będzie boksował z debiutującym w ekipie z Meksyku, Wenezuelczykiem Endri Jose Saavedra Pinto.

- Na pewno zawodnik z Wenezueli stanowi dla mnie pewną niewiadomą. Nie ma mowy, że go zlekceważę tylko dlatego, że jeszcze nie walczył w WSB. Obaj mamy ten sam cel – jak najlepiej się pokazać i wygrać – powiedział Tomasz Jabłoński.

Młodzi w większości pięściarze Husarii przechodzą w tym sezonie niesamowitą szkołę, rywalizując ze znakomitymi zagranicznymi przeciwnikami.

- Praktycznie w każdym meczu spotykamy się z medalistami największych imprez na świecie. Brakuje nam doświadczenia ringowego z takimi rywalami, ale ta liga zbliża nas do najlepszych – mówi Tomasz Jabłoński.

EKIPY HUSSARS I GUERREROS ODKRYŁY KARTY NA MECZ WE WŁOCŁAWKU. SĄ ASY…

velazquez

W tabeli grupy B zawodowej ligi World Series of Boxing ekipa Hussars Poland zajmuje ostatnie miejsce ze stratą 5 punktów do Mexico Guerreros. Nasi zawodnicy jako jedyni nie poznali więc jak dotąd smaku zwycięstwa w meczu. Jedną z ostatnich na to okazji będzie rywalizacja z Meksykanami, która odbędzie się 21 lutego we Włocławku.

Dzisiaj wieczorem poznaliśmy składy obu ekip na tę rywalizację, która zapowiada się niezwykle interesująco, gdyż zarówno Hussars, jak i Guerreros zaprezentują w niej czołowych zawodników.

Jako pierwsi rękawice skrzyżują Dawid Jagodziński (49 kg) i 20-letni Joselito Velzquez Altamirano (rekord w WSB: 1-2). W kolejnej walce zmierzą się Marek Pietruczuk (56 kg) z liczącym 19 lat Brianem Alexisem Gonzalezem Moralesem (1-1), który niedawno sensacyjnie pokonał doświadczonego Azera Gairbeka Germakhanova. Z liderem ekipy meksykańskiej, 24-letnim Juanem Romero (10-5) zaboksuje ambitny Damian Kiwior (64 kg). Z kolei w następnej walce as atutowy „Husarii”, Tomasz Jabłoński (75 kg) postara sie o kolejne zwycięstwo w lidze, mając za przeciwnika 22-letniego debiutanta, Wenezuelczyka Endri Jose Saavedra Pinto. Mecz zakończy pojedynek Krzysztofa Kowalskiego (91 kg) z Albańczykiem w barwach Guerreros, Christianem Demajem (0-5).

Rywale poważnie traktują eskapadę do dalekiej Polski, licząc na co najmniej trzech swoich zawodników. Zarówno Velzquez Altamirano (na zdjęciu), jak i Gonzalez Morales oraz Romero reprezentowali swój kraj podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w Ałmatach. Pierwszy z nich przegrał w 1/16 niejednogłośnie na punkty z późniejszym wicemistrzem świata, Mohammedem Flissi z Algierii, drugi awansował do 1/8 finału i po dwóch zwycięstwach przegrał z Irlandczykiem Michaelem Conlonem, zaś trzeci przegrał w 1/16 swój pierwszy bój z Kanadyjczykiem Yvesem Ulysse.

Wielką niewiadomą jest dla nas sportowy potencjał reprezentanta Wenezueli na ostatnie Mistrzostwa Świata, Saavedry Pinto. W Ałmatach o jakości lidera Wenezuelczyków, Gabriela Maestre przekonał się boleśnie Ireneusz Zakrzewski. Saavedra (boksował w limicie 81 kg) odpadł w pierwszej rundzie eliminacji, ale wylosował wymagającego Ukraińca Oleksandra Ganzulyę. W końcu Demaj, najlepszy od lat pięściarz z Albanii, oprócz boksowania z odwrotnej pozycji, charakteryzuje się niezwykle ofensywnym stylem walki, o czym przekonał się w ub. sezonie Sergiej Kuzmin. Christian kocha ofensywę zupełnie jak …Kowalski. To może być bardzo efektowna ringowa wojna.

WYRÓŻNIENIA WSB: TOMASZ JABŁOŃSKI ZAWODNIKIEM MECZU „HUSARII” Z KAZACHAMI

pantera04

Dramatyczne okoliczności zwycięstwa Tomasza Jabłońskiego (75 kg) nad Yerikiem Azhanovem, a także fakt przełamania przez niego trwającej przez 23 walki niemocy zwyciężania polskich zawodników, sprawiły, że biuro prasowe ligi World Series of Boxing uznało gdynianina „zawodnikiem meczu” Hussars Poland z Astana Arlans. Oczywiście wyróżnienie to ma wyłącznie nieoficjalne-honorowe znaczenie, jakkolwiek wydaje się być jak najbardziej zasłużone.

- Jerzy Baraniecki zrobił w narożniku kawał dobrej roboty, chociaż nie były to też tak głębokie rany jak rok temu w walce z Mickaelem Tavaresem, którą stoczyłem w meczu Dolce & Gabbana Thunder – mówił Tomasz spotkany dzisiaj podczas gdyńskiego finału 22. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. -  Na szczęście w kolejnych rundach walki z Kazachem nie było już wielkiego tempa walki, więc mogłem spokojnie i bezpiecznie przeboksować do końca. Szczególnie uważałem w ostatniej rundzie, którą zresztą sędziowie zaliczyli rywalowi. Wychodząc do 5. starcia wiedziałem jednak, że wcześniejsze trzy rundy sędziowie punktowali na moją korzyść – zauważył Tomek.

Kapitan „Husarii” zapowiedział, że to dopiero początek jego serii zwycięstw w tym sezonie ligi WSB. Tymczasem jednak, ze względu na kontuzje powiek, musi nieco odpocząć od boksu i poddać się badaniom lekarskim i leczeniu.

- Muszę teraz poodwiedzać gabinety lekarskie i pewnie zrobię przerwę w treningach. Ostatnio zacząłem współpracować z psychologiem i pracujemy nad tym, żebym się nauczył odcinać od boksu, bo czasem z tego powodu niemal wariuję. Myślę na okrągło tylko o treningach i walkach. Psycholog uważa, że za dużo się przez to stresuję i myśląc tylko o boksie wywieram na sobie zbyt dużą presję – zakończył Tomasz.

Pisząc o wyróżnieniu dla Tomasza Jabłońskiego dodajmy, że wcześniej w taki sam sposób doceniono ringowe wysiłki Mateusza Polskiego (60 kg), który w Raciborzu dzielnie stawiał czoła dwukrotnemu mistrzowi świata, Lazaro Alvarezowi Estradzie.

WYNIKI I WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE:

GRUPA A

USA KNOCKOUTS – DOLCE & GABBANA ITALIA THUNDER 2-3
WALKA MECZU: Robson Conceicao (Thunder) – Daquan Mays (Knockouts)
ZAWODNIK MECZU: Souleymane Cissokho (Konockouts)

GRUPA B

HUSSARS POLAND – ASTANA ARLANS KAZAKHSTAN 1-4
WALKA MECZU: Askhat Ualikhanov (Arlans) – Damian Kiwior (Hussars)
ZAWODNIK MECZU: Tomasz Jabłoński (Hussars)

AZERBAIJAN BAKU FIRES – CUBA DOMADORES 2-3
WALKA MECZU: Gaybatulla Gadzhialiyev (Fires) – Yasnier Toledo (Domadores)
ZAWODNIK MECZU: Yosbany Veitia (Domadores)

BOXING TEAM RUSSIA – MEXICO GUERREROS 5-0
WALKA MECZU: Belik Galanov (Boxing Team) – Jose Zaleta Reyes (Guerreros)
ZAWODNIK MECZU: Vladimir Nikitin (Boxing Team)

„HUSARIA” ZOSTAWIŁA W RINGU MNÓSTWO KRWI I POTU. HONOROWY PUNKT KAPITANA

pantera01

W Wyszkowie nie było niespodzianki i mistrzowie zawodowej ligi World Series of Boxing pokonali ekipę Husars Poland 4-1, choć nasi pięściarze – przy odrobienie szczęścia, obiektywnym czytaniu walki przez sędziów i większej pewności siebie w ringu – mogli się dzisiaj pokusić nawet o zwycięstwo w stosunku 3-2. Pierwszy w tym sezonie punkt dla polskiej ekipy zdobył jej kapitan, Tomasz Jabłoński (75 kg).

Mecz rozpoczęła potyczka Dawida Jagodzińskiego (49 kg) z Mardanem Berikbayevem, jednym z trzech leworęcznych zawodników, którzy przyjechali do Wyszkowa z Kazachstanu. Wyższy od Polaka rywal na początku pojedynku pewnie radził sobie z nieskoordynowanymi atakami Dawida, który za wszelką cenę starał się urwać przeciwnikowi głowę, przestrzeliwując mnóstwo sierpów i cepów. Spokój Kazacha wyraźnie kontrastował z agresywnym, ale mało skutecznym stylem walki naszego zawodnika. Pewną jakość wniósł Polak do swojego boksu dopiero w 3. starciu, ale w drugiej jego części dawać znać zaczęło zmęczenie szarpaniną i pojedynek zamienił się w zapasy. Na plus Jagodzińskiego należy dodać, że do samego końca pojedynku był aktywny i agresywny, szukając za wszelką cenę knockdownu i w dalszej kolejności zwycięstwa przed czasem. Jego ambitny finisz nie wystarczył jednak do tego, by nadrobić punkty stracone w trzech pierwszych rundach i sędziowie jednogłośnie (49-46, 48-47 i 48-47) opowiedzieli się za Berikbayevem.

Spore obawy miałem przed pojedynkiem Marka Pietruczuka (56 kg) z wyższym od niego i silniejszym fizycznie Meirbolatem Toitovem.  Młody pięściarz z Ostrołęki zmagał się w niedawno z chorobą i osłabieniem organizmu, w ostatniej chwili zrobił swój limit wagowy, co musiało mieć negatywny wpływ na jego siłę i kondycję. Leworęczny Kazach dominował w ringu przez całe pięć rund, choć niewiele brakowało, by zakończyłby ten pojedynek już w 1. starciu, w którym Marek był dwukrotnie liczony po ciosach na wątrobę i następnie w głowę. Mimo tych kłopotów Pietruczuk nie dał się złamać swojemu przeciwnikowi, który w kolejnych starciach zadowalał się skutecznym boksem z defensywy, pokonując ostatecznie Polaka jednogłośnie na punkty (50-44, 50-44, 50-44).

Publiczność w Wyszkowie wyraźnie rozgrzał kolejny zawodnik Hussars Poland, Damian Kiwior (64 kg), który przy szczęśliwszym zbiegu okoliczności i bardziej obiektywnej pracy sędziów punktowych mógł nawet wygrać walkę z doświadczonym Askhatem Ualikhanovem. Dodatkowe pokłady ambicji, siły oraz energii wykrzesała z tarnowianina kontuzja. Począwszy od chwili kiedy Damian poczuł krwawienie, przystąpił do destrukcji obrony rywala. Na jego tle wyróżniał się kondycją i szybkością, jednak straty poniesione w początkowej fazie pojedynku sprawiły, że ostatecznie przy głośnych gwizdach wyszkowskiej publiczności zwycięstwo (48-47, 48-47, 48-47) przyznano Kazachowi.

Kapitan „Husarii” Tomasz Jabłoński (75 kg), po pechowej porażce w meczu w Sankt Petersburgu, nie mógł się doczekać swojego kolejnego pojedynku w lidze WSB. Przygotowany był na ringową batalię z ikoną World Series of Boxing, samym Sergeyem Derevyanchenko… Tymczasem Ukrainiec został w Astanie i w jego miejsce przyjechał Yerik Alzhanov, o którym natychmiast po ważeniu szukaliśmy informacji i video z walk. Mimo w pewnym sensie łaskawości losu Tomasz nie stracił swojej koncentracji, wyszedł do swojej walki niezwykle skupiony i pewnie wygrał pierwsze starcie, co wyraźnie umknęło uwadze trójki sędziowskie, która pierwsze 3 minuty walki przyznała Kazachowi. Później było na szczęście dużo lepiej – Jabłoński boksował rozważnie w obronie i dość skutecznie w ataku. Niestety negatywny wpływ na jego ringowe ruchy miała paskudnie wyglądająca kontuzja obu powiek. Na szczęście zarówno lekarz, jak i arbiter pozwolili Tomaszowi walczyć i tym samym zdobyć pierwszy punkt dla Hussars Poland. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że być może pozbawieni bylibyśmy tego małego sukcesu gdyby nie znakomita praca Jerzego Baranieckiego w roli cutmana, dzięki któremu problem krwawienia w 4. i 5. starciu był pod kontrolą polskiego narożnika.

Mimo zdecydowanej porażki z szybkim i niebezpiecznie bijącym Vasili Levitem na szacunek zasługuje postawa Łukasza Zygmunta (91 kg). Zakontraktowany w ostatniej chwili, nie mający za sobą mocnych treningów, stanął do walki z jednym z najlepszych zawodników Astana Arlans w tym sezonie i nie dał się złamać, choć przynajmniej trzy razy wydawało się, że nie wyjdzie z opresji. Łukasz Zygmunt potwierdził, że jest doświadczonym i niesamowicie twardym pięściarzem, który przy odpowiednim przygotowaniu może sprawić niespodziankę. Zawodników lepszych od Levita w WSB wielu nie ma…

WYNIKI WALK

49 kg: Mardan Berkbayev UD 5 Dawid Jagodziński
56 kg: Meirbolat Toitov UD 5 Marek Pietruczuk
64 kg: Askhat Ualikhanov UD 5 Damian Kiwior
75 kg: Tomasz Jabłoński UD 5 Yerik Alzhanov
91 kg: Vasilii Levit UD 5 Łukasz Zygmunt

hussars_astana

WZRASTAJĄ SZANSE JABŁOŃSKIEGO. KAZACHOWIE BEZ LIDERA

HUS_AST

Optymizm i bojowe nastroje towarzyszyły bokserom Hussars Poland podczas oficjalnego ważenia i konferencji technicznej przed meczem z Astana Arlans Kazakhstan. W składzie gości nie ma ich asa – Sergiya Derevyanchenki (75kg). W ten sposób wzrastają szanse na wygraną Tomasza Jabłońskiego w piątkowym (20:30) meczu WSB w Wyszkowie.

Kazachowie, którzy wygrali poprzednią edycję World Series of Boxing, zdecydowali się nie wystawiać najsilniejszego składu, w którym dominowaliby medaliści Mistrzostw Świata. Liderem miał być właśnie Derevyanchenko (rekord 20-1), ale ostatecznie jego miejsce zajął Yerik Alshanov. To 22-letni zawodnik, który jeszcze nie boksował w WSB.

Pozostali pięściarze Astana Arlans też nie mają wielkiego doświadczenie w tych rozgrywkach. Trenerzy rywali liczą m.in. na urodzonego w Rosji, a mieszkającego w Astanie Vasilija Levita. W tym sezonie wygrał dwie walki, a teraz spotka się z nim doświadczony Łukasz Zygmunt. Dla niego będzie to debiut w WSB.

Husaria po 4 porażkach z rzędu po 0-5 chce koniecznie się zrehabilitować. Optymistami są zawodnicy i główny trener Hubert Migaczew. W poprzednich rozgrywkach Hussars Poland awansowali aż do ćwierćfinału ligi, teraz są w bardzo silnej grupie eliminacyjnej, ale stać ich na pojedyncze zwycięstwa.

Trener Hubert Migaczew – Dysponuję dobrym składem, zawodnicy są przygotowani i z pewnością staną na wysokości zadania. Pewną niewiadomą jest zmiana przeciwnika dla Jabłońskiego. Nieobecność Derevyanchenki jest dość dużym zaskoczeniem, ale to powinno wpłynąć pozytywnie na Tomka. Dużo dobrego ducha wniósł do zespołu Zygmunt. To profesjonalny zawodnik, który wcześniej musiał sam trenować w domu, ale tutaj w Warszawie zapewniamy mu odpowiednie szkolenie i z pewnością pójdzie do przodu. Łukasz bardzo motywuje młodszych kolegów swoim podejściem do treningów, diety itd.
Walczymy z mistrzami świata, ale jestem optymistą. Bardzo liczę na całą piątkę bokserów. Marek Pietruczuk robił wagę, ale na oficjalnej ceremonii uzyskał limit 56kg. Na pewno jutro będzie mocno zmobilizowany, bo przyjazd do Wyszkowa zapowiedziało pół jego rodzinnej Ostrołęki.

Dawid Jagodziński – Jestem prawie pewny, że wreszcie wygram w lidze. Walka z utytułowanym Dawidem Airapetianem z Rosji dużo mi dała, czuję się mocniejszy, pewniejszy siebie, wiem, że mogę wygrywać z każdym w mojej wadze. Oglądałem 1 walkę Mardana Berykbayeva, boksuje on na dystans, w pierwszych 3 rundach bił dużo ciosów, ale na wstecznym. W kolejnych już nie miał siły. Myślę, że jak narzucę tempo i zaatakuję już przez pierwsze 2 rundy, to będzie dobrze. Nie widzę specjalnego zagrożenia, choć oczywiście nie lekceważę go. Jestem bardzo mocno nastawiony.

Marek Pietruczuk – Trochę chorowałem, kilka dni spędziłem w łóżku, bolał mnie każdy mięsień. W ostatnich dniach jeszcze zbijałem 4 kg, ale się udało i jest wszystko dobrze. Mam szansę zwyciężyć, ten rywal jest słabszy od przeciwnika z debiutu. Wtedy się dobrze zaprezentowałem, a teraz liczę, że będzie jeszcze lepiej. Wychodzię i boksuję, proste. Do tego motywuje mnie obecność wielu kibiców z Ostrołęki.

Damian Kiwior – Przygotowałem się z trenerem Migaczewem na 200 procent. Dużo ciekawych akcji przerobiliśmy na tarczy. Po debiucie jestem w stanie teraz lepiej rozłożyć siły, wcześniej trochę bałem się, że może mi ich zabraknąć w końcówce, że będzie jakiś kryzys. Ale już wiem, że w pierwszym występie mogłem przycisnąć już w 1 fazie walki, a nie czekać do 4 i 5 rundy. Mój rywal boksuje stylowo podobnie do mnie, zapowiada się fajna walka, mam nadzieję, że zwyciężę. Zamierzam od początku przycisnąć, a na pewno 5 rund wytrzymam. Jestem bardzo zdeterminowany.

Tomasz Jabłoński – Po pierwszej walce w sezonie, przegranej przed czasem z Rosjaninem Chebotarevem, miałem trochę nieprzespanych nocy, był stres, bo w głowie siedziało to niepowodzenie. Ale z pewnością jeszcze bardziej zmotywowany byłem do ciężkiej pracy i czekałem na walkę z Derevyanchenko, długo przygotowywałem się pod niego. Muszę przyznać, że ciężko było znaleźć sposób na Ukraińca, bo jest bardzo wszechstronny. Ale teraz muszę szykować się na innego przeciwnika, myślę, że jednak o mniejszych umiejętnościach. W całym meczu jesteśmy w stanie pokusić się nawet o zwycięstwo. Widzę dużo pozytywnej energii w sobie i u chłopaków. Kazachowie być może nas, słabszą drużynę, zlekceważą. My zaś chcemy pokazać dobry boks.

Łukasz Zygmunt  – Wiem jaką szansę dostałem, czego trenerzy ode mnie oczekują i po co mnie sprowadzili do zespołu. Chciałbym abyśmy przełamali złą passę porażek i wygrywali walki. Fizycznie jestem przygotowany, na pewno dam z siebie wszystko to, na co mnie stać. Mam dużo doświadczenia wyniesionego z różnych ringów krajowych i zagranicznych. Kazachowie są twardzi, walczą do końca, a my przeciwstawimy się tym samym. Liga WSB to już tak wysoka półka, że trzeba analizować rywali i być przygotowanym na wszystko. Mój przeciwnik ma dobrą pracę nóg, chociaż popełnia błędy, jak podnoszenie prawej stopy po prawym prostym. Będę chciał go skontrować w takiej sytuacji.

JABŁOŃSKI vs DEREVYANCHENKO – HITOWA WALKA W WYSZKOWIE

Jablonski Tomasz 01

Walka Tomasza Jabłońskiego z Sergiyem Derevyanchenko (75 kg) zapowiada się jako hit piątkowego meczu ligi World Series of Boxing w Wyszkowie. Drużyna Hussars Poland spotka się z broniącymi tytułu Astana Arlans Kazakhstan. Transmisja o godz. 20.30 w TVP Sport.

25-letni kapitan Husarii w pierwszej walce tego sezonu przegrał z Rosjaninem Artemem Chebotarevem. Teraz chciałby się zrehabilitować, ale to będzie trudne zadanie. Tomasz Jabłoński spotka się bowiem z najlepszym bokserem rywali – brązowym medalistą mistrzostw świata z 2007 roku, który ma na swoim koncie 20 zwycięstw i tylko 1 porażkę w WSB. Wcześniej występował przez dwa sezony w Dolce & Gabbana Milano Thunder, a teraz drugi rok boksuje w barwach Kazachów.

- Nie przypominam sobie abym w swojej karierze musiał walczyć z takimi dwoma mocnymi zawodnikami z rzędu. Ale ciężko się przygotowuję, właśnie wracam z trzydniowych sparingów we Frankfurcie nad Odrą. Miałem okazję rywalizować z zawodnikami też występującymi w WSB – powiedział Tomasz Jabłoński.

Zawodnik z Trójmiasta ma bilans 3-3 (2 PKT, 1 WO), ale dwie ostatnie walki ligowe przegrał – z Chebotarevem i Francuzem Michelem Tavaresem (Dolce & Gabbana Italia Thunder) w ćwierćfinale poprzedniego sezonu. Oprócz niego 10 stycznia w hali sportowej WOSiR w Wyszkowie (początek spotkania o 20.30) wystąpią Dawid Jagodziński (49 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Damian Kiwior (64 kg) i debiutujący w Hussars Poland Łukasz Zygmunt (91 kg).

W zespole z Kazachstanu boksować będą wspomniany Derevyanchenko i Vasili Levit (91 kg), którzy w bieżących rozgrywkach mają już po dwa zwycięstwa oraz Mardan Berykbayev (49 kg), Meirbolat Toitov (56 kg, wygrał walkę w meczu z Meksykiem) i Aschat Ualikhanov (64 kg, wygrał walkę w meczu z Azerbejdżanem).

ZESTAW PAR

49 kg Dawid Jagodziński (0-1) – Mardan Berykbayev (1-0, 1 PKT)
56 kg Marek Pietruczuk (0-1) – Meirbolat Toitov (3-1, 3 PKT)
64 kg Damian Kiwior (0-1) – Aschat Ualikhanov (1-0, 1 PKT)
75 kg Tomasz Jabłoński 3-3 (2 PKT, 1 WO) – Sergiy Derevyanchenko 20-1 (14 PKT, 6 TKO)
91 kg Łukasz Zygmunt (0-0) – Vasili Levit 2-0 (1 PKT, 1 TKO)

ZNAMY SKŁAD „HUSARII” NA MECZ Z ASTANA ARLANS. ZADEBIUTUJE ŁUKASZ ZYGMUNT

ZYGMUNT

Poznaliśmy skład ekipy Hussars Poland na najbliższy mecz w zawodowej lidze World Series of Boxing. 10 stycznia w Wyszkowie w rywalizacji z ubiegłorocznymi mistrzami ligi, Astana Arlans zobaczymy w ringu w barwach polskiej drużyny Dawida Jagodzińskiego (49 kg), Marka Pietruczuka (56 kg), Damiana Kiwiora (64 kg), Tomasza Jabłońskiego (75 kg) i Łukasza Zygmunta (91 kg).

Niewątpliwie niespodzianką będzie występ blisko 32-letniego Zygmunta, który  w minionym roku dwukrotnie boksował na zawodowym ringu. Najpierw w marcu w Częstochowie pokonał po 6 rundach twardziela ze Starogardu Gdańskiego, czyli Łukasza Rusiewicza, by trzy miesiące później ulec w Ostródzie na punkty po czterech starciach Michałowi Cieślakowi.

Młodszym kibicom przypominamy, że największym sukcesem Łukasza Zygmunta w boksie olimpijskim było zdobycie tytułu mistrza Polski seniorów wagi superciężkiej (2011). Był także wicemistrzem kraju (2006) i brązowym medalistą seniorskiego czempionatu (2003, 2007 i 2009). W czasie swojej kariery wygrywał m.in. z Kubratem Pulewem (w 1999 roku podczas turnieju juniorskiego w Salonikach), Ivicą Bacurinem (2000) oraz stoczył dwa wyrównane, choć przegrane,  pojedynki z Clemente Russo (oba w 2000 roku). Na krajowym ringu pokonał m.in. także Marcina Rekowskiego, czy Michała Gerleckiego.

Rywalem debiutanta rodem ze Świdnicy będzie 25-letni Kazach Vassili Levit, który w tym sezonie wygrał dwie walki, w tym jedną przed czasem. Równie trudne zadanie czeka kapitana „Husarii”, Tomasza Jabłońskiego, który skrzyżuje rękawice z absolutną ikoną ligi WSB, Ukraińcem Sergiyem Derevyanchenko.

Fot. facebook.com/zyga11

TOMASZ JABŁOŃSKI: NIE MA LEPSZEJ DROGI NA SZCZYT, NIŻ WYSTĘPY W LIDZE WSB

jablonski05

- Nie ma lepszej drogi na pięściarski szczyt, niż występy w bardzo silnej lidze World Series of Boxing – mówi Tomasz Jabłoński (75 kg), kapitan Hussars Poland. Prawdopodobnie wystąpi on 10 stycznia w meczu z broniącymi tytułu Astana Arlans Kazakhstan w Wyszkowie.

Tomasz jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników Husarii. Na niego liczą i trenerzy, i menedżerowie grupy – Jarosław Kołkowski i Jacek Szelągowski. W WSB debiutował w barwach drużyny z Bombaju (bilans 0-1), a teraz 2 sezon występuje w zespole Biało-Czerwonych. Nowy sezon rozpoczął jednak nieudanie, bowiem nie dotrwał nawet do końca 1 rundy pojedynku z byłym mistrzem Europy i aktualnym brązowym medalistą Mistrzostw Świata Artemem Chebotarevem.

- Doświadczenie zdobyte w WSB jest jednym z najcenniejszych dla mnie, pomagających w dalszym rozwoju. Oczywiście, porażki nie są niczym miłym, ale zdarzają się w każdym sporcie i trzeba umieć sobie z nimi radzić, wyciągać odpowiednie wnioski. A jeśli ktoś sobie z tym nie potrafi poradzić, nigdy nie dojdzie na sam szczyt – powiedział zawodnik na co dzień występujący w SAKO Gdańsk.

Jeśli trener Hubert Migaczew wystawi w pierwszym meczu w 2014 roku Jabłońskiego, czekać go będzie znów niezwykle ciężki bój. W wadze średniej liderem Astana Arlans jest Ukrainiec Sergiy Derevyanchenko z bilansem 20-1 w WSB.

- Zgadzam się, że przeprawa z zeszłorocznymi mistrzami ligi WSB będzie bardzo ciężka, bo w mojej wadze mają najlepszych zawodników na świecie. Ale tylko dzięki takim walkom mogę zrobić progres w mojej karierze – dodał Tomasz Jabłoński, który wczoraj skończył 25 lat.

- Najlepszymi życzeniami byłyby dla mnie te dotyczące zdrowia, bo wiem, że jeśli ono dopisuje, to nic nie przeszkodzi w osiąganiu kolejnych sukcesów. Przy okazji pozdrawiam wszystkich kibiców i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku. W okresie świąteczno-noworocznym są zawsze jakieś utrudnienia jeśli chodzi o treningi, ciężko w tym czasie o sparingpartnerów i trzymanie diety, ale moi trenerzy tak ułożyli mi rozpiskę, że udało się połączyć zajęcia treningowe ze spotkaniami z rodziną – powiedział bokser.

TOMASZ JABŁOŃSKI: W TYM SEZONIE ZDOBĘDĘ PUNKTY DLA „HUSARII”

jablonski05

Z Tomaszem Jabłońskim, do niedawna etatowym reprezentantem Polski w wadze średniej, rozmawiałem ponad 2 tygodnie po niezwykle dla niego przykrej porażce przed czasem z Rosjaninem Artemem Czebotariewem. Tematem przewodnim była oczywiście wspomniana walka, do której doszło 16 listopada w Sankt Petersburgu.

Jarosław Drozd: Tomek, minęło już trochę czasu od feralnej walki z Artemem Czebotariewem w Sankt Petersburgu, więc zapewne masz za sobą analizę tego występu. Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta przykra „czasówka”, zadana Ci przez Rosjanina?
Tomasz Jabłoński: W walce z Rosjaninem po prostu dałem się trafić. Oglądałem ją kilka razy i nie dostrzegłem, żebym został trafiony w konsekwencji jakichś wielkich błędów technicznych. Mój przeciwnik po prostu się idealnie „wstrzelił”, trafił mnie w najodpowiedniejszym momencie. Myślę, że trochę za mocno ruszyłem. Muszę trochę spokojniej zaczynać walki. W WSB jest 5 rund, więc czasu jest trochę więcej, nie mogę tak mocno zaczynać pojedynków, bo będąc w ciągłym ataku niestety jestem łatwiejszy do trafienia.

- Dałeś się trafić rywalowi dosłownie w ostatniej sekundzie pierwszego starcia. Może więc wpływ na tę porażkę miała nieodpowiednia koncentracja?
TJ: Jeśli chodzi o koncentrację to raczej wszystko było normalnie. Może trochę szybciej musiałem wejść do ringu przez to, że Kazik Łęgowski szybciej skończył swoją walkę, ale byłem dostatecznie rozgrzany i umotywowany więc tutaj winy nie ma. W pewnym sensie „za bardzo chciałem” wygrać ten pojedynek. Od samego początku nieco mnie poniosło na rywala. Po długiej przerwie i kłopotach ze zdrowiem, po prostu bardzo chciałem udowodnić, że wracam do międzynarodowej rywalizacji. Z drugiej strony wiedziałem, że walczę z bardzo mocnym zawodnikiem i to na jego ringu, więc musiałem wyraźnie pokazać, że jestem lepszy. To była pierwsza w mojej karierze porażka przed czasem i na pewno zrobię wszystko, by się po raz kolejny nie zdarzyła.

- Jaka była reakcja trenera Huberta Migaczewa po zakończeniu walki z Rosjaninem?
TJ: Trener powiedział mi, że w jego odczuciu byłem po prostu zbyt wolny. Moim zdaniem jak na pierwszą rundę miałem dość dobre tempo. Zawsze mam problem z odpowiednim wejściem w pojedynek, ale tym razem nie było chyba tak źle. W połowie starcia przyjąłem jednak mocny cios Czebotariewa, który poważnie odczułem, sklinczowałem i zwolniłem. Nie sądzę jednak, bym był źle przygotowany do walki pod względem fizycznym i motorycznym.

- Jakie wnioski wyciągniesz z tej porażki?
TJ: Zaczynać wolniej i ostrożniej walkę, a przyspieszać wyraźnie począwszy od 3. rundy, bo najczęściej w tej właśnie fazie pojedynku większość zawodników trochę zwalnia. Muszę też wykluczyć kilka błędów technicznych, żeby być jeszcze szczelniej schowanym podczas boksowania.

- W Pruszkowie w meczu z Azerami w Twojej kategorii wagowej wystąpi Piotr Gredke. Jakie ma atuty? Jest gotowy na debiut w lidze WSB?
TJ: Miałem okazję tylko raz z nim sparować, bo jak wiesz trenuję aktualnie w Gdańsku, ale myślę, że Piotr sobie poradzi. Boksuje z odwrotnej pozycji i potrafi naprawdę mocno uderzyć lewą ręką, więc jeśli będzie dobrze chodził na nogach przez 5 rund i nie będzie wdawał się w bójki z rywalem, to powinien wygrać ten pojedynek.

- Dziękuję za rozmowę z wiarą w to, że niebawem skutecznie wrócisz do rywalizacji w WSB…
TJ: Ja również dziękuję za rozmowę i pamięć. Zdaję sobie sprawę, że w boksie zdarzają się porażki, wiec się nie załamuję, tylko wyciągam z nich wnioski i ciężko pracuję na treningach nad wyeliminowaniem błędów. Wierzę, że jeszcze w tym sezonie uda mi się wywalczyć parę zwycięstw dla „Husarii”.

Rozmawiał: Jarosław Drozd

« Older Entries