Archiwum: Kwiecień 2014

TOMASZ RÓŻAŃSKI: ELA WÓJCIK KRZEPNIE NA WIELKICH IMPREZACH, ALE MA JESZCZE REZERWY

ela_trener

Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Sofii były pełne dobrych wiadomości dla polskiego boksu. W Bułgarii podopieczna Tomasza Różańskiego, Elżbieta Wójcik triumfowała w kategorii wagowej do 75 kg. Trener polskiej kadry kobiecej, a jednocześnie opiekun klubu Róża Karlino, po raz kolejny z wielkiej imprezy powraca w glorii chwały. Warto podkreślić, że zawody organizowane były w olimpijskich kategoriach wagowych (do 51 kg, 57-60 i 69-75). Medal na tej imprezie dawał kwalifikację do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Nanjing 2014, a wystąpiły w niej najlepsze zawodniczki z całego świata.

- Za nami bardzo ciężki turniej – powiedział na konferencji prasowej trener Różański. – Poziom sportowy był wysoki, zawodniczki były bardzo dobrze przygotowane. Wiele dawało też ich doświadczenie, bo przecież ich wcześniejsze sukcesy mówią same za siebie. Dlatego o tytule zadecydowały detale, nawet jeśli w kolejnych walkach Ela wygrywała ze sporą przewagą punktową, to żeby to osiągnąć, trzeba było wznieść się na wyżyny swoich możliwości – podkreślił.

Przypomnijmy, że w finale Wójcik wygrała z Australijką Caitlin Parker, po czterech rundach wygrywając 3:0 (sędziowie trzykrotnie orzekli wynik 39:37). Wcześniej pięściarka z Karlina pokonała w 1 rundzie Nikolettę Szabo (Węgry), a następnie Christine Desmond (Irlandia) i Chen Nien-Chin (Tajwan).

- I właśnie po pojedynku z Irlandką wiedzieliśmy już, że raczej nikt nie będzie w stanie nam zagrozić mówił polski szkoleniowiec. – W Eli tkwią ogromne możliwości. Ma jeszcze rezerwy. Nie tylko wagowe (waży 73 kg, o 2 mniej, niż mogłaby w swojej kategorii), ale też fizyczne, typowo siłowe. Ela jest coraz bardziej doświadczona, krzepnie na wielkich imprezach, nie spina jej to. W ogóle nie czuła, że jest na mistrzostwach świata, po prostu robiła swoje. Wszystko zgodnie z bokserskim abecadłem odpowiednie nawadnianie się, wysypianie, treningi. Przed nami chwila odpoczynku, potem okres przygotowawczy i sierpniowe igrzyska. Tam będzie główną faworytką i jej rywalki, m.in. z Irlandii, Turcji, USA i Australii, koniecznie będą chciały z nią wygrać. Przed nami ciężka praca, ale wierzymy, że znów nam się uda – podsumował.

źródło: Krzysztof Marczyk, gk24.pl

[Fot. Katarzyna Psykała ©]

KONSULTACJA SZKOLENIOWA KADRY JUNIORÓW W SZCZECINIE

anapa

W dniach od 2 do 4 maja odbędzie się w Szczecinie konsultacja szkoleniowa organizowana dla kadry narodowej juniorów (dawniej kadetów). Trenerzy Marcin Stankiewicz (trener młodzieżowej kadry narodowej) i Patryk Tkaczyk (trener współpracujący) będą pracować z sześcioma zawodnikami kadry i czterema pięściarzami, którzy przyjadą na koszt swoich klubów.

Powołania otrzymali: Szymon Gleba (Gwardia Szczytno, 46 kg), Kacper Harkawy (Champion Powiat Legnicki, 48 kg), Sebastian Karyś („RUSHH” Kielce, 52 kg), Krystian Papis („RUSHH” Kielce, 54 kg), Kordian Wyciszkiewicz  (06 Kleofas Katowice, 54 kg) i Eryk Apresjan („Zawisza” Bydgoszcz, 63 kg) z kadry narodowej, zaś przyjazd Piotra Szczukowskiego (Team Gruchała, 50 kg), Kewina Gruchały (Team Gruchała, 46 kg), Marcina Raka („RUSHH” Kielce, 63 kg), Mateusza Kaczmarczyka („RUSHH” Kielce, 80 kg) sfinansują ich kluby.

Zawodnikami rezerwowymi, gotowymi na dodatkowe powołanie są: Natan Konszewicz („Czarni” Słupsk, 57 kg), Dawid Łakomiec („RUSHH” Kielce, 70 kg), Damian Rybarczyk („Olimp” Szczecin, 75 kg), Damian Zagórski („Olimp” Szczecin, 66 kg), Filip Foryś („Skorpion” Szczecin, 80 kg), Karol Kowal („Skorpion” Szczecin, 54 kg), Adam Pluskowski („Skorpion” Szczecin, 48 kg), Patryk Jarosz („Skorpion” Szczecin, 46 kg) i Eryk Wasilewski („Orkan” Gorzów, 54 kg).

CIEKAWY BOKS NA III MIĘDZYREGIONALNEJ GALI W ZAKLIKOWIE

zaklikowmini

W sobotni wieczór 26 kwietnia w hali ZSO w Zaklikowie odbyła się III Międzyregionalna Gala Boksu o Puchar Burmistrza Zaklikowa. Obecna edycja gali była pojedynkiem lubelsko – podkarpackim (siedem walk), uzupełnionym boksem kobiecym ( jedna walka) i międzynarodowym (dwie walki).

Walki z udziałem zaproszonych przez Burmistrza Zaklikowa bokserów z Luton w Anglii były walkami wieczoru. Honorowy patronat na tegoroczną galą objęli marszałkowie województw: lubelskiego – Krzysztof  Hetman  i podkarpackiego – Władysław Ortyl. Na ringu oprócz pięściarzy zaprezentowały się: grupa taneczna Kameleon i zespół wokalno – muzyczny DD Tom z miejscowego GOK-u. Duże wrażenie na licznie zgromadzonej widowni wywarła oprawa gali przygotowana przez pracowników miejscowego Ośrodka Kultury.

WYNIKI WALK

Walka przedmeczowa kobiet
80 kg: Aleksandra Zabielska (KS Kalina Lublin) – Wiktoria Kwiecińska (RMG Boks Ożarów) 3-0.

 MECZ LUBELSKIE vs PODKARPACIE 12:9

60 kg: Jarosław Dorociak (Berej Boxing Lublin) – Oskar Nguyen-Van (RKS Wisłok Rzeszów) 3-0
64 kg: Kamil Blicharz (Berej Boxing Lublin) – Dominik Kida (RKS Wisłok Rzeszów) 0-3
69 kg: Krzysztof Burzec (Berej Boxing Lublin) – Marcin Majka (RKS Wisłok Rzeszów) 2-1
75 kg: Michał Soczyński (MKS II LO Chełm) – Rafał Fronc (MKS Ring Sikorski Stalowa Wola) 3 TKO
75 kg: Daniel Róźnowicz (Olimp Lublin) – Seweryn Guzior (RKS Wisłok Rzeszów) 0-3
75 kg: Kamil Latusek (Paco Lublin) – Mateusz Ziomek (RKS Wisłok Rzeszów) 2-1
91 kg: Bartosz Wdowiak (MKS II LO Chełm) – Filip Wcisło (MKS Ring Sikorski Stalowa Wola) 1 TKO

 Walki wieczoru:
63 kg: Alan Hamzić (Berej Boxing Lublin) – Hassan Mehmood (Strike 06 Luton) 0-3
75 kg: Rafał Rzeźnik (Berej Boxing Lublin) – Paweł Augustynik (Strike 06 Luton) 3-0

źródło: zaklikow.pl

zaklkow

MŁODZIEŻ W GRUDZIĄDZU POWALCZY O MEDALE 13. MISTRZOSTW POLSKI

kadra_chiny

W dniach od 1 do 4 maja w hali sportowej MKS „Start” przy ul. Konarskiego 36 w Grudziądzu odbędą się 13. Mistrzostwa Polski Juniorek (Youth) w Boksie, których organizatorem będą Polski Związek Bokserski, MKS „Start” i Kujawsko-Pomorski Okręgowy Związek Bokserski w Grudziądzu.  W zawodach wystąpią najlepsze polskie zawodniczki urodzone w latach  1996-1997 (17 – 18 lat), w tym aktualna Młodzieżowa Mistrzyni Świata wagi średniej, Elżbieta Wójcik z KSW Róża Karlino.

Mistrzostwa rozpoczną się w czwartek 1 maja o godz. 18.30 walkami eliminacyjnymi. Na 2 maja zaplanowano ćwierćfinały, dzień później półfinały, zaś pojedynki finałowe zobaczymy w niedzielę (4 maja) od godz. 11.00. W imieniu organizatorów serdecznie zapraszamy. Wstęp wolny!

       P R O G R A M

13. MISTRZOSTW  POLSKI  JUNIOREK W  BOKSIE

01.05.2014 r.  (czwartek)

-  do godz.10:00               -  przyjazd  ekip
-  godz.   10:00-12:00      – badania  lekarskie i waga zawodniczek
-  godz.   15:00                -  konferencja techniczna  i  losowanie
-  godz.   18:30         – walki eliminacyjne (powyżej 8 zawodniczek w wadze)

02.05.2014 r.  (piątek)

-  godz.  7:00 -8:00          – badania  lekarskie  i waga  zawodniczek
-  godz.  11:00                 -  walki ćwierćfinałowe I  seria
-  godz. 16:30               -  uroczyste  otwarcie  mistrzostw
-  godz. 17:00                  -  walki ćwierćfinałowe  II  seria

03.05.2014 r.   (sobota)

-  godz. 7:00 – 8:00        -  badania  lekarskie i waga zawodniczek
-  godz.  11:00                -  walki  półfinałowe  I  seria
-  godz.  16:00                -  walki  półfinałowe  II seria

04.05.2014 r.  (niedziela)

-   godz. 7:00 – 8:00        -  badania  lekarskie  i  waga zawodniczek
-   godz.  11:00                -   walki  finałowe
-   ok. godz.  13:00          -   zakończenie  mistrzostw
mpj14

ELŻBIETA WÓJCIK: MISTRZOSTWO ŚWIATA PRZYSZŁO „Z LUZU”

ela_win

-  Ela, zdobyłaś złoty medal. Czy jest to dla Ciebie szok i wielka niespodzianka czy raczej realizacja planu – pojechałaś po złoto po prostu ten medal masz…
Elżbieta Wójcik: Jest to w sumie radość ogromna ale przyszło to z luzu. W ubiegłym roku zdobyłam srebrny medal i teraz wiedziałam, że nie ma nic na przeszkodzie i że zdobędę to złoto.

-  Jest to Twoja druga walka w finale Mistrzostw Świata. W ubiegłym roku podczas Mistrzostw Świata w Albenie walczyłaś z mistrzynią Igrzysk Olimpijskich z Londynu. Teraz w Sofii kolejna walka finałowa i tym razem złoto. Jakbyś porównała te dwie walki i te dwie przeciwniczki?
EW: Na pewno Claressa była lepsza i silniejsza i nie ma porównania. Ta walka finałowa z Sofii może nie była łatwiejsza ale nie było takich emocji. To nie było to samo co w Albenie.

- Analizując wszystkie walki Mistrzostw Świata i całą drogę po złoto, czy któraś walka najbardziej utkwiła Ci w pamięci? Może któraś z przeciwniczek była wyjątkowo trudna do pokonania?
EW: Każda z walk była trudna ale najtrudniejszą zawodniczką do pokonania była Chinka z Tajwanu.

- Oprócz tego, że zdobyłaś złoty medal, wywalczyłaś sobie kwalifikację do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. Jak  będą wyglądały teraz Twoje przygotowania bo czasu jest niewiele a Igrzyska odbędą się już w sierpniu?  Raczej nie będzie czasu na odpoczynek.
EW: Będę miała trochę czasu żeby odpocząć teraz po Mistrzostwach Polski ( 1-4 maj 2014) a potem będę musiała dalej się przygotowywać. W tej chwili nie wiem jeszcze jak będą wyglądały treningi ale myślę, że szybko się dowiem.

- Na pewno wszystkie nastolatki zastanawiają się jak długo trzeba trenować, żeby tak wiele osiągnąć.
EW: Trenuję trzy lata i myślę, że to jest niewiele. Niektórzy trenują pięć lat i nie osiągają takich wyników jak ja. Myślę, że trzeba mieć dobrą głową.

- i na pewno talent
EW: Tak i talent (śmiech)

-  Dlaczego akurat boks a nie jakaś inna dyscyplina? Jak to się zaczęło?
EW: Chyba mi się nudziło i lubiłam się bić jak byłam mała.

- Masz czas na inne zajęcia, inne hobby czy tylko szkoła i boks?
EW: Boks na pierwszym miejscu i znajomi na drugim.

- Gdzie się teraz uczysz?
EW: Uczę się w „Sukcesie” w Białogardzie, jest to liceum ogólnokształcące.

- Jak radzisz sobie z pogodzeniem szkoły i boksu? Czy wyjazd na dłuższy czas na zgrupowania czy tak jak teraz na Mistrzostwa Świata, nie jest problemem?
EW: Nie ma z tym problemu ponieważ nauczyciele wiedzą, że trenuję i że jest to moja pasja. Wszystko da się pogodzić.

-  Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję sukcesu.

rozmawiała: Katarzyna Psykała

Z BLOGA PAWŁA PASIAKA: NA MISTRZOSTWA ŚWIATA POJEDZIE INNY SKŁAD NIŻ NA MISTRZOSTWA EUROPY

stammmini

Na spokojnie, bez emocji, po wielu analizach pojedynków dziewczyn i ich dyspozycji podczas walk, a także po obejrzeniu zapisów video walk  naszych przeciwniczek mogę dokonać wstępnej oceny poziomu czołówki kadry narodowej po 31. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma. Jestem zadowolony z postawy kadry, a nawet dumny z dziewczyn, bowiem wygrały z nie byle kim, boksowały mądrze, mimo – jak już wspominałem – pewnych mankamentów, które niebawem wyeliminujemy. Uważam, że także jako trener popełniłem kilka błędów.

Zawsze jestem surowy kiedy oceniam swoje zawodniczki. Wygrane walki także należy analizować, bo przeciwnicy robią to samo i na kolejnych imprezach nie mamy wcale pewności, że uda się pokonać zawodniczkę z która wygraliśmy jeden, czy dwa miesiące wcześniej. Trenerzy czołowych zawodniczek na świecie analizują każdy element walki i szukają rozwiązań, by kolejny raz wynik przegranej walki był odwrotny. W niektórych naszych dziewczynach widzę potencjał, bo są w nich potężne rezerwy i wiem na co je stać, dlatego jeżeli ktoś z boku mówi, że było super, bo wygrała, a trener przesadza, że jest słabo itp., staram się nie ulegać euforii tylko szybko wyciągać wnioski potrzebne do dalszej pracy.
Jeżeli uważam, że nie jesteśmy gotowi na 100 %, a mimo to wygrywamy, to powody tego są dwa: albo zawodniczki, z którymi boksujemy nie są w szczytowej formie, a zazwyczaj przed główną imprezą jak np. Mistrzostw Europy czy Mistrzostwa Świata nikt nie robi szczytu formy, albo jesteśmy tak dobrzy, że jeżeli poprawimy kilka elementów, to będziemy już wygrywać ze wszystkimi na świecie.

Na umiejętność wygrywania pojedynków z najlepszymi zawodniczkami na świecie składa się wiele elementów. Jest to cały ciąg zdarzeń poprzedzających imprezę – kompletna zawodniczka, wiedząca czego chce, jej profesjonalne podejście, mądrze ułożone jednostki treningowe, elastyczna taktyka, dyspozycja fizyczna i psychiczna, praca narożnika, praca psychologa, praca całej drużyny, praca klubu w ciągu roku, dieta, mądry odpoczynek, eliminacja czynników zewnętrznych i zbędnych informacji jak np. telefony i Internet, kontakt z osobami postronnymi  i …można by tu wymieniać bez końca kolejne elementy. Trzeba mieć także trochę szczęścia, bo można nie wygrać żadnej walki będąc w stuprocentowej formie .

Jeżeli twierdzę, że któraś zawodniczka nie jest w formie, to po prostu w niej nie jest z różnych względów, a jeżeli wygrywa walki, to cieszy i prognozuje na przyszłość oraz daje podstawy do wiary w to, że kolejny etap przygotowań przyniesie jeszcze lepsze efekty .

Krytycznie oceniam kilka swoich decyzji i dzisiaj inaczej pokierowałbym ostatnim okresem przygotowań Sandry Drabik (51 kg), która miała przejściowe, drobne problemy. Wiem, że należało popracować z nią inaczej i dostosować wszytko do jej możliwości, które miała w tamtym okresie.
stamm01
Oceniając zawodniczki rozpocznę od niedosytu i ogromnej straty Karoliny Graczyk (60 kg), która przygotowana była dobrze, jak na tak poważny start kontrolny. Pech i kontuzja eliminują ją z przygotowań do Mistrzostw Europy ale nie eliminują z kadry narodowej! Mam nadzieję, że po rehabilitacji Karolina wróci do boksu i weźmie udział w przygotowaniach i rywalizacji o miejsce w składzie na Mistrzostwa Świata. Przeboksowane trzy rundy z połamaną ręką i wygrana walka z dobrą zawodniczką, jaką jest Denitsa Eliseeva, świadczą o charakterze i determinacji tej dziewczyny .

Żanetę Cieślę (51 kg) zaprosiłem do startu z marszu, kiedy pojawiło się wolne miejsce w turniejowej drabince. Gdybyśmy wiedzieli od początku, że nie przyjedzie Nowozelandka, Żaneta byłaby na zgrupowaniu  przedstartowym. Myślę że za bardzo chciała wygrać z Moną Mestiaen z Francji. Jest to dobra, ambitna zawodniczka, mądra i z dużą rezerwą, która jest i nadal będzie w kadrze na ten rok.

Wielkim odkryciem jest dla mnie rutynowana Ewelina Wicherska (51 kg), z którą myślę, że znaleźliśmy szybko wspólny język. Jest to zawodniczka plastyczna, szybko reagująca na uwagi narożnika. Bardzo dobrze mi się z nią pracowało zarówno na zgrupowaniu, jak i podczas startu w Warszawie. Przegrała pierwszą poważną imprezę po dwuletniej przerwie przy remisie z Bułgarką Stoyką Petrovą, która jest sklasyfikowana na 4. miejscu w światowym rankingu AIBA. Start poznanianki oceniam więc bardzo pozytywnie. Na drugi dzień, na sparingach, rozjechała dosłownie Ukrainkę Tatyanę Kob i była lepsza od reprezentantki Kazachstanu Zhainy Shekerbekovej, z którą przed rokiem przegrała Sandra Drabik. Ewelina jest poukładana i kompletna, szybko się uczy i eliminuje błędy. Ma niewygodny, czasami chaotyczny styl walki i jest dosyć niebezpieczna przy jej sile i dynamice ciosów. Jeżeli po przerwie wraca do poważnego boksu, to ma jakiś w tym konkretny cel i jest to dla mnie w tym momencie pewna kadrowiczka.
stamm04
Sandra Drabik (51 kg) pokazała, że może wygrać z medalistką olimpijską Marlen Esparza. Wydarzyło się ostatnio u niej wiele, przeanalizowałem przyczyny jej słabych występów i teraz ona sama musi tylko się zaadaptować do tego, co chcę jej zaproponować. Jeżeli się to uda, Sandra wróci do szczytowej formy, choć jej temperament i gorąca głowa wcale jej tego nie ułatwiają, więc czeka ją ciężka, mentalna praca, która jest gorsza czasami o tej fizycznej. Walka z Rosjanką Sayaną Sagatayevą była jak najbardziej do wygrania, a powód przegranej wydaje mi się już znany. Pamiętajmy, że słabe okresy przytrafiają się także i czołowym zawodniczkom i myślę, że ten czas Sandra ma już za sobą. Mamy aktualnie trzy mocne zawodniczki w wadze z limitem 51 kg, rywalizacja jest zdrowa ale zacięta. Czasami dołącza na sparingi coraz silniejsza Angelika Grońska (48 kg), więc może urodzić się z tego coś dobrego… Taką mam nadzieję.

Karolina Michalczuk (60 kg) bez wątpienia nie pozostawiła nikomu żadnych złudzeń, co do jej możliwości. Moim zdaniem robi ogromne postępy. Pracuje ciężko i konsekwentnie stara się być coraz lepsza, powiększając swój repertuar w wyszkoleniu technicznym. Od początku naszej współpracy Karolina przegrała tylko jedną walkę, więc nikt nie może tej zawodniczce niczego zarzucić, a rozmowy o jej wieku są co najmniej nie na miejscu. Karolina to zawodniczka kompletna, która postawiła wszystko na jedna kartę. Należy jej teraz pomóc, a czas pokaże kto będzie czołową zawodniczka w kraju w 2016 roku, czy za kadencji mojej, czy innego trenera. Nie zamykam drogi dla Karoliny Graczyk, czy młodych Anety Rygielskiej i Pauliny Jakubczyk, a całkiem możliwe, że w limicie 60 kg pojawi się jakieś nowe nazwisko. Im większa rywalizacja, tym lepiej dla poziomu wag olimpijskich. Proponowałbym być cierpliwym w wyrokowaniu o przydatności Michalczuk do kadry narodowej. Jeżeli chodzi o start w Mistrzostwach Europy to tak – Karolina ma już bilet na ten turniej mistrzowski. Z trenerem Władysławem Maciejewskim mamy wspólny język i cel. Jest on mocno zaangażowany w przygotowania Karoliny poza kadrą, a także mocno angażuje się w przygotowania innych kadrowiczek. Czasami mamy odmienne poglądy na różne sprawy i drobne różnice zdań, ale to na bieżąco dyskutujemy i analizujemy, więc współpraca z tak doświadczonym trenerem jest bardzo potrzebna. Należy rozmawiać, bo jak obaj wiemy Karolina już młodsza nie będzie i musimy popełnić teraz jak najmniej błędów. Cieszę się, że Karolina już zapomniała o Igrzyskach w Londynie i otworzyła nowy etap w swojej karierze zawodniczej. Szkoda, że do końca kariery ma bliżej niż dalej.
stamm03
Lidia Fidura (75 kg) to materiał na medalistkę Mistrzostw Świata. W Warszawie kolejny raz udowodniła, że może wygrać z każdą rywalką. Jeszcze na początku było mi ciężko przekonać Zespół Metodyczno Szkoleniowy Klubu Polska, który opiniował skład kadry narodowej, że Fidura jest jeszcze rokującą zawodniczką, mimo iż w karierze nie zdobywała od 2011 roku medali na imprezach kontynentalnych. Jej paszport wyglądał słabo w porównaniu z juniorkami i innymi kadrowiczkami, ale jak powiedziałem nie mogę być rozliczany za starty Lidki w okresie poprzedzającym moją kadencją. Widzę w niej wszystko, co trzeba, tylko najbardziej martwi mnie to, że wokół wiele osób utwierdza Lidię w tym, że jest super dobrze, a ja dalej twierdzę, że Turniej im. Feliksa Stamma to ledwie 60 % możliwości Fidury. Wygraliśmy, bo przeciwniczki przyjęły styl boksowania jaki Lidce pasował, czyli półdystans ofensywny, który lubi najbardziej, tak jak np. Sandra Kruk. Niestety nikt nie jest głupi i żadna z tych dziewczyn, które wystąpiły w Warszawie, na kolejnej imprezie z Lidką nie zaboksuje tak samo. Wiele przeciwniczek jest od Lidki dużo wyższych a ona sama zapomniała jak się boksuje na dystans i to mnie martwi najbardziej – brak pracy nóg i prostych ciosów.

Zaznaczam, że żadna z moich kadrowiczek, jak i zawodniczek przyjezdnych nie była w szczytowej formie. Jeżeli ktoś uważa, że było inaczej, to moim zdaniem jest bardzo naiwny. Szczyt formy wszyscy szykują na Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata. Turniej Stamma był dla wszystkich bardzo poważnym startem kontrolnym, z którego świat szybko wyciągnie wnioski, więc nie zachwycajmy się już tymi dwoma złotymi medalami Polek.

Szczyt formy to nie tylko przygotowanie fizyczne, jest to także cały  repertuar zachowań w ringu, potrzebny do obrania dobrej taktyki a także szybkiej jej zmiany, kiedy przeciwniczka nam na to pozwoli. Jeżeli ofensywa jest zadowalająca i pozwala nam na to wydolność i przygotowanie  zawodniczki, a defensywa leży całkowicie i boksowanie z kontrującą przeciwniczką dobrze pracującą na nogach, to o jakim tu przygotowaniu możemy mówić? Mamy jakieś 50 % szans na sukces! Szczegóły – to jest droga do medali! Nie siła i serie ciosów uderzanych gdzie popadnie. Bardzo lubię z Lidką pracować i jeżeli nauczy się pokory i konsekwencji, to jeszcze nas miło zaskoczy. Niektórzy uważają, że się Lidii czepiam… Już odpowiadam: Lidia Fidura ma najłatwiejszą drogę do zdobycia kwalifikacji olimpijskiej ze wszystkich Polek. Jest prawie idealnym materiałem do tego by zostać kompletną zawodniczką, więc nie chcę zmarnować takiej szansy. Celem jest kwalifikacja olimpijska. Nie interesują mnie wyniki Fidury w kraju i na turniejach o „marchewkę”. Lidkę stać na medal Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw Świata i zamierzam do ją tego doprowadzić.
stamm02
Przypominam ze jest w kraju pewna młoda zawodniczka, Elżbieta Wójcik, aktualna młodzieżowa mistrzyni świata, której celem jest także występ w Rio de Janeiro i na pewno w niedalekiej przyszłości podejmie próbę odebrania Lidce tytułu mistrzyni kraju i co za tym idzie, będzie do końca z nią rywalizowała o bycie nr 1 w kadrze, a trener Tomasz Różański – jak go znam – zrobi wszystko, by tak się stało. Tak, więc będzie ciekawie, bo możemy niebawem mieć dwie zawodniczki, które mogą startować jako faworytki na dużych imprezach. Nie ma  idealnych zawodniczek, z każdą można wygrać bez problemów, potrzeba tylko mądrych posunięć, by utrudnić naszym przeciwnikom osiągnięcie celu.

Mistrzynią świata jest się tylko przez jeden dzień, a już nazajutrz należy się dalej doskonalić i robić wszystko, by nikt nie dał rady tego tytułu odebrać. Dziewczyny weszły na pewien poziom i zaczęły się schody, bo musimy dokładać drobne elementy, na co potrzeba pracy i konsekwencji. Bez presji boksują dobrze i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

Zaznaczam, że każda zawodniczka reprezentująca wysoki poziom, spełniająca warunki formalno-prawne, rokująca, profesjonalnie podchodząca do pracy w klubie i w kadrze ma drogę otwartą do kadry narodowej. Rywalizacja trwa cały czas. Na pewno na Mistrzostwa Świata pojedzie inny skład niż na Mistrzostwa Europy.

Reasumując jestem zadowolony z Turnieju im. Feliksa Stamma i dumny z dziewczyn ale to już za nami. Widzę błędy i braki, więc teraz należy wziąć się do pracy. Przy okazji chciałem podziękować za kawał dobrej roboty Aleksandrze Zienowicz, Władysławowi Maciejewskiemu, Tomaszowi Różańskiemu, Tomaszowi Potapczykowi, Aleksandrowi Maciejowskiemu, Stanisławowi Łakomcowi i trenerom klubowym zawodniczek. Każdy z wymienionych dołożył cegiełkę do rozwoju tych dziewczyn. Dziękuję także Anecie Rygielskiej, która pomagała i kadrze młodzieżowej  i seniorkom, a także wszystkim sparingpartnerkom.

Paweł Pasiak, Suwałki, dnia 28 kwietnia 2014 roku

[Fot. Barbara Sańko ©]

NIEZNACZNA WYGRANA OBROŃCÓW TYTUŁU W PÓŁFINALE WSB

HUS_AST

Obrońcy tytułu mistrzowskiego zawodowej ligi World Series of Boxing, Astana Arlans Kazakhstan wygrali w Ałmatach pierwszy mecz półfinałowy z Azerbaijan Baku Fires 3-2, ale wypracowana przez nich wczoraj przewaga nie daje im jeszcze gwarancji awansu do finału. Wszystko to za sprawą Gairbeka Germakhanova (56 kg) i Gaybatulli Gadzhialiyeva (64 kg), którzy wygrali swoje walki z zawodnikami gospodarzy.

Pierwszy z nich, indywidualny mistrz WSB z 2012 roku, stoczył doskonały pojedynek z Madi Shulakovem, wygrywając go niejednogłośnie na punkty. Walka była pięknym widowiskiem, gdyż obaj pięściarze zaprezentowali wielką wolę zwycięstwa i twarde charaktery. Bój prowadzony był na środku ringu i obfitował w mnóstwo ciosów bitych z obu stron. W taki sposób Azerowie wyrównali stan meczu na 1-1, gdyż w pierwszej walce Temirtas Zhussupov (49 kg) bardzo wyraźnie wypunktował Khamzę Nametova.

Gospodarzom strach zajrzał w oczy po tym jak zajmujący 3. miejsce w rankingu WSB Gaybatulla Gadzhialiyev pokonał niejednogłośnie na punkty Askhata Ualikhanova. Negatywnym bohaterem tej rywalizacji był filipiński sędzia, który przyznał każdą rundę słabszemu wczoraj wyraźnie Kazachowi. Walka nie była porywającym widowiskiem, ale dokładniejszym zawodnikiem był z pewnością Azer, który lepiej rozłożył swoje siły i jego przewaga z każdą minutą zdawała się być wyraźniejsza.

Do remisu doprowadził niezawodny Ukrainiec w barwach Arlans, czyli Sergiy Derevyanchenko (75 kg), jeden z najwybitniejszych bokserów w historii ligi WSB. Mający znakomity bilans ligowych walk (22-1!) pięściarz był nieuchwytny w ringu dla silnego fizycznie Soltana Migitinova. Pojedynek został zastopowany w 3. starciu po pierwszym liczeniu Azera, ale przewaga zawodnika gospodarzy była już wówczas miażdżąca.

W decydującym o losie meczu pojedynku stanęli naprzeciwko siebie zajmujący numer 2 w rankingu wagi ciężkiej (91 kg) Kazach Vasilii Levit oraz siódmy w tym zestawieniu Azer Abdulkadir Abdullayev. Pojedynek był jednostronnym widowiskiem, w którym dominował ten pierwszy, poprawiając sobie bilans walk w WSB do 6-0. Sędziowie byli jednogłośni w ocenie tej walki, zaś cały mecz zakończył się triumfem Kazachów 3-2.

Rewanż odbędzie się 3 maja w azerskim mieście Guba a zwycięzca tej rywalizacji stanie do boju finałowego z Cuba Domadores lub Russia Boxing Team.

W LEGIONOWIE REKOWSKI ZREWANŻOWAŁ SIĘ MCCALLOWI. BITWA GŁAŻEWSKIEGO Z MISZKINIEM

rekowski

Niespełna trzy miesiące po pierwszej zawodowej porażce udany rewanż zanotował w Legionowie Marcin Rekowski (14-1, 11 KO), który tym razem pewnie rozprawił się z Oliverem McCallem (57-14, 37 KO). Polak wyciągnął wnioski z pierwszej walki i początku starał się przejąć inicjatywę, operując często lewym prostym. Doświadczony „Atomowy Byk” był niezwykle trudny do trafienia. Boczne ustawienie, dobry balans ciała i tak mijały początkowe minuty. W trzeciej rundzie McCall trafił lewym podbródkowym, lecz „Reksio” niemal natychmiast odpowiedział swoim prawym krzyżowym. Pół minuty przed końcem czwartej odsłony zapachniało sensacją. Marcin po kilku lżejszych ciosach po dole wystrzelił prawym sierpowym na górę i wyraźnie zamroczył słynącego z betonowej szczęki przeciwnika. Ten jednak szybko sklinczował i w swoim stylu wyszedł z opresji. Rekowski boksował mądrze i konsekwentnie. Nie podpalał się, tylko realizował założenia taktyczne, czym na przykład w siódmej rundzie otworzył sobie drogę do bardzo mocnego lewego sierpowego. W przerwie Danell Nicholson w ostrych słowach mobilizował w narożniku byłego mistrza świata, ale to najwidoczniej nie był jego dzień. W końcówce Oliver polował jeszcze na pojedyncze uderzenie, jakie mogłoby odwrócić losy spotkania. Rekowski nie wdawał się w niepotrzebne wymiany i dowiózł pewne zwycięstwo. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Polaka 96:94, 99:92 oraz 99:91.

Po kapitalnej, jednej z najlepszych walk na naszym podwórku nienawiść przerodziła się w piękny spektakl. Po ośmiu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu Paweł Głażewski (22-2, 5 KO) pokonał Macieja Miszkinia (15-2, 4 KO). Pomiędzy oboma iskrzyło od dawna. Padło wiele cierpkich słów, a czym bliżej było potyczki atmosfera wrzała coraz mocniej. Nic więc dziwnego, że kibice ostrzyli sobie apetyty na tę konfrontację. I nie zawiedli się. Od pierwszej sekundy nielubiący się pięściarze stanęli na środku ringu i wymieniali potężne bomby, a każda z nich była zadawana z intencją znokautowania rywala. Głowy obu „przyjaciół” co chwilę odskakiwały do tyłu. Miszkiń dobrze celował prawym podbródkiem, natomiast „Głaz” trafiał swoim firmowym lewym sierpem. Ani jeden ani drugi nie chcieli ustąpić, stąd trwała typowa bitka na wyniszczenia. Kryzysy były po jednej i drugiej stronie, lecz wola zwycięstwa oraz nienawiść do rywala pchały zawodników do dalszej wojny.  Upływały kolejne minuty, a my nie byliśmy w stanie wskazać dominującego boksera. W ostatnim starciu więcej sił zachował Miszkiń, jednak ostatni trafił Paweł. Sędziowie mieli nie lada orzech do zgryzienia… Ostatecznie punktowali 76:76, a także 78:75 i 78:74 na korzyść Głażewskiego. Ale zwycięzców jest tu dwóch. W sumie zwycięzcą jest każdy, kto obejrzał ten pojedynek…

Niespełna pięć minut potrzebował Michał Cieślak (5-0, 2 KO) na zdemolowanie doświadczonego Artura Binkowskiego (16-5-3, 11 KO). Zgodnie z oczekiwaniami „młody wilk” zaczął bardzo ostro i już w 20. sekundzie zranił Artura prawym sierpem. Pod koniec pierwszej minuty Binkowski przyklęknął i był liczony do ośmiu, choć on sam domagał się odnotowania faulu. Cieślak parł do przodu niczym taran i równo z gongiem huknął prawym krzyżowym. Binkowski zawisł na linach bezwładnie, ale miał minutę na odpoczynek. Na nic to się zdało. Michał po soczystym lewym prostym zasypał rywala całą lawiną sierpów, doprowadzając do drugiego nokdaunu. Binkowski wstał na osiem, jednak po kilku następnych bomach zawisł na linach, a przed brutalnym nokautem w ostatniej chwili wyratował go sędzia Grzegorz Molenda.

Kamil Szeremeta (7-0, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty na dystansie ośmiu rund Łukasza Wawrzyczka (19-3-2, 2 KO). Stroną atakującą był od początku Wawrzyczek, który wyprowadzał zdecydowanie więcej ciosów. Szeremeta skutecznie jednak unikał większości z nich i cierpliwie szukał okazji do kontry. Narożnik pięściarza z Białegostoku już po pierwszej rundzie ocenił, że zbyt cierpliwie, i doradzał swojemu podopiecznemu podkręcenie tempa. W kolejnych minutach 24-latek nadal jednak walczył zachowawczo, skupiając się głównie na defensywie. W czwartej rundzie Wawrzyczek wylądował na deskach po ciosie na tułów, jednak będący blisko akcji sędzia ringowy uznał, że był to efekt bardziej utraty równowagi niż uderzenia Szeremety. Ciosy na dół były w każdym razie dość skuteczną bronią białostoczanina. W szóstej rundzie trafił on rywala mocnym lewym kontrującym, który Wawrzyczek wyraźnie odczuł. Zaraz jednak sklinczował i przetrwał moment słabości. Przed ostatnią rundą obaj zawodnicy wydawali się nie być pewni zwycięstwa, dlatego rozpoczęli ją z większym animuszem i starali się podkreślić swoją przewagę. Sędziowie bardziej docenili wyrachowany boks Szeremety, zgodnie punktując 77:75. Zdziwiony tym werdyktem Wawrzyczek usiadł na ringu, co nie spodobało się jego rywalowi.

W swojej drugiej walce w tym roku Michał Żeromiński (7-1, 1 KO) odniósł drugie zwycięstwo, pokonując po dobrym pojedynku Dawida Kwiatkowskiego (8-2, 3 KO). Ośmiorundowa batalia zakończyła się jednogłośnym zwycięstwem 27-latka. Obaj zawodnicy przystąpili do walki z dużymi nakładami energii. Więcej miał jej Kwiatkowski, ale nie przekładało się to na skuteczność, która była zdecydowanie po stronie Żeromińskiego. Zawodnik z Radomia szybko rozgryzł rywala i umiejętnie go kontrował lub sam inicjował ataki. Szczególnie skuteczny okazał się bezpośredni prawy, raz po raz dochodzący głowy Kwiatkowskiego. Narożnik tego ostatniego, widząc, jak efektywnie operuje tą bronią Żeromiński, doradzał swojemu podopiecznemu podniesienie lewej ręki, co jednak przyniosło tylko połowiczny skutek. Przeciwnik bowiem miał znacznie więcej broni w arsenale i urozmaicał ataki, trafiając też i lewą, i na tułów. Kwiatkowski z czasem zaczął klinczować, ale wciąż boksował bardzo ambitnie i szukał drogi do zwycięstwa. W starciu z wszechstronniejszym oponentem brakowało mu jednak argumentów. Sędziowie punktowali 80:72, 79:73 i 78:74.

Niewiele powiedział o aktualnej formie Alberta Sosnowskiego (48-6-2, 29 KO) jego występ w Legionowie. „Dragon” odniósł zwycięstwo w pierwszej rundzie, ale nie przez nokaut, a przez kontuzję jego rywala Włodzimierza Letra (1-3, 1 KO). Skazywany na pożarcie Letr dość odważnie rozpoczął pojedynek i chciał zaskoczyć rywala mocnym ciosem. Kilka jego uderzeń doszło celu, jednak nie zrobiło wrażenia na byłym pretendencie do mistrzostwa świata. Zupełnie inaczej było w drugą stronę – po pierwszym mocnym ciosie Sosnowskiego Letr zatoczył się na liny i padł na deski. Chwilę później znowu był liczony, padając właściwie bez uderzenia. Kiedy przewrócił się po raz trzeci, znowu nie otrzymawszy ciosu, z grymasem bólu złapał się za nogę, a sędzia ringowy zakończył walkę.

Po dziewięcioletniej przerwie Roman Bugaj (17-8-1, 9 KO) udanie powrócił na ring. 40-letni zawodnik pokonał po czterech rundach na punkty Patryka Kowolla (2-12, 1 KO). Bugaj od początku narzucał tempo, spychając rywala do obrony i starając się ustrzelić mocnym prawym. W pierwszej rundzie niewiele jego uderzeń dochodziło celu, ale w drugiej, kiedy nieco onieśmielony rozbitym nosem Kowoll przestał odpowiadać lewym prostym, coraz częściej ataki weterana przynosiły oczekiwany skutek. Bugaj popisał się między innymi efektywną serią przy linach, dwukrotnie trafiając oponenta na górę i na dół. Ciosów na tułów wyprowadzał w tej walce znacznie mniej, ale zdawały się one wywierać większe wrażenie na rywalu. W kolejnych minutach obraz pojedynku się nie zmieniał. Bugaj atakował, a Kowoll nastawiał się głównie na przetrwanie, rzadko kiedy próbując się zrewanżować doświadczonemu przeciwnikowi. W efekcie sędziowie nie mieli problemów ze wskazaniem zwycięzcy. Wszyscy punktowali wygraną Bugaja – 40:36, 40:36 i 39:37.

źródło: bokser.org

EWA BRODNICKA ZDOBYWA W KIELCACH PAS WBF-INTERNATIONAL

ewa01

W walce wieczoru zorganizowanej przez grupę Tymex Boxing Promotion gali w Kielcach, niepokonana Ewa Brodnicka (5-0, 1 KO) zwyciężyła Kremenę Petkovą (10-10-1, 1 KO), tym samym zdobywając pas WBF International kategorii junior półśredniej. To pierwszy tytuł Polki w jej dotychczasowej karierze na ringach zawodowych. Pojedynek prowadzony był w szybkim tempie i od początku pod dyktando Brodnickiej, która prócz niezłej obrony biła niezwykle skutecznie. W ferworze walki była zdecydowanie stroną przeważającą, boksując efektywnie i punktując Bułgarkę. Sędziowie byli jednomyślni i wszyscy opowiedzieli się za zwycięstwem lepszej i skuteczniejszej w ringu polskiej pięściarki (98-92, 98-92, 99-91).

Jedną z lepiej zapowiadających się walk była zdecydowanie potyczka Nikodema Jeżewskiego (6-0-1, 4 KO) z pogromcą Włodzimierza Letra z października ubiegłego roku, Arstiomem Czarniakiewiczem (1-3, 1 KO), zakontraktowana na sześć rund. Pierwsze dwie rundy były na korzyść Jeżewskiego. „Nikoś” skutecznie unikał ciosów na korpus Białorusina, kontrując przy tym szybkim i celnym lewym prostym. W ferworze walki widoczna była przewaga polskiego boksera, który nie robił tych samych błędów w defensywie, przez które przegrał sensacyjnie Letr. Tak jak się spodziewano, Czarniakiewicz był niezwykle twardy broniąc się przed uderzeniami Nikodema i nie było podstaw, by sądzić, że Jeżewski zdoła z nim wygrać przed czasem. Nokautu rzeczywiście nie było. Końcowe etapy starcia to rozbijanie rywala przez Polaka, a na szczególną uwagę zasługiwał wspomniany lewy jab naszego pięściarza. W ostatecznym rozrachunku, Jeżewski jednogłośną decyzją sędziów został zwycięzcą pojedynku.

Krzysztof Rogowski (7-7, 2 KO) udanie powrócił po kilku przegranych walkach z zagranicą. Popularny „Roguś” nie dał szans Arsiomowi Pawiniczowi (1-3-1), wypunktowując go na dystansie czterech rund. Mieszkający w Poznaniu Rogowski od pierwszego gongu kontrolował pojedynek, był stroną przeważającą. W połowie walki Białorusin nabawił się kontuzji łuku brwiowego, która mogło znacząco utrudnić widzenie Pawinicza w ringu. W ferworze starcia popularny „Roguś” wykorzystał swoje wieloletnie doświadczenie, czego dowodem była jednogłośna decyzja sędziów, opowiadających się za zwycięstwem poznaniaka.

Kolejne szybkie zwycięstwo zanotował natomiast Michał Gerlecki (5-0, 3 KO). Pięściarz Mariusza Grabowskiego zdominował w ringu Aleksandra Klimkou (0-3), kilkakrotnie kładąc go na deski, by w ostatecznym rozrachunku wygrać w 2. odsłonie.

Wyniki wszystkich walk zawodowych:
1. Waga średnia: Wojciech Niedzielski (1-0-1, 1 KO) TKO4 Damian Włosowicz (0-1)
2. Waga piórkowa: Krzysztof Rogowski (7-7, 2 KO) UD4 Artsiom Pawinicz (1-3-1)
3. Waga junior ciężka: Michał Gerlecki (5-0, 3 KO) TKO2 Aleksandr Klimkou (0-3)
4. Waga półciężka: Robert Parzęczewski (4-0, 2 KO) UD4 Ericles Torres Marin (3-1-1, 1 KO)
5. Waga junior ciężka: Nikodem Jeżewski (6-0-1, 4 KO) UD6 Arstiom Czarniakiewicz (1-3, 1 KO)
6. Waga junior półśrednia: Ewa Brodnicka (5-0, 1 KO) UD10 Kremena Petkova (10-10-1, 1 KO)

źródło: bokser.org

ZGRUPOWANIE SZKOLENIOWE KADRY SENIOREK W SOKÓŁCE

Boks Kobiet 01

Po należnym odpoczynku po 31. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma do pracy wraca kadra narodowa seniorek. W dniach od 9 do 16 maja podopieczne trenera Pawła Pasiaka spotkają się podczas zgrupowania szkoleniowego w Sokółce.

Powołania otrzymało 9 zawodniczek: Sandra Brodacka („Skorpion” Szczecin, 48 kg), Sandra Drabik („Soma Boxing” Kielce, 51 kg), Żaneta Cieśla („Kontra” Elbląg, 51 kg), Ewelina Wicherska („PKB” Poznań, 54 kg), Sandra Kruk („Kontra” Elbląg, 57 kg), Karolina Michalczuk („PACO” Lublin, 60 kg), Natalia Hollińska („Skorpion” Szczecin, 69 kg), Lidia Fidura („Carbo” Gliwice, 75 kg) i Sylwia Kusiak („Skorpion” Szczecin, +81 kg).

Role rezerwowych, gotowych na ewentualne dodatkowe powołanie, pełną: Angelika Grońska („06 Kleofas” Katowice, 48 kg), Martyna Letkiewcz („Carbo” Gliwice, 54 kg) i Beata Koroniecka („Hetman” Białystok, 64 kg).

Trenerowi Pasiakowi podczas zgrupowania w Sokółce pomagać będą Tomasz Potapczyk (trener-asystent) oraz Aleksandra Zienowicz (psycholog sportu).

MMŚ: KAZACHOWIE LIDERAMI BOKSU OLIMPIJSKIEGO. INDYWIDUALNE NAGRODY DLA GONZALEZ I TUMENOVA

tumenov

W ubiegłym roku Kazachowie brylowali w Mistrzostwach Świata Seniorów (Elite) w Ałmatach, wygrywając klasyfikację drużynową. Nie inaczej było w Sofii podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata mężczyzn, co umocniło ich na pozycji liderów boksu olimpijskiego na świecie.

W finałach sofijskiego turnieju wystąpiło czterech pięściarzy z Kazachstanu, z których dwóch (Shalkar Aykynbay i Abylaykhan Zhusupov) wywalczyło złote medale. Tyle samo tytułów mistrzowskich wywalczyli w stolicy Bułgarii Amerykanie (Shakur Stevenson i Darmani Rock), Kubańczycy (Javier Ibanez i Yordan Hernandez) oraz Rosjanie (Bibert Tumenov i Dmitriy Nesterov). Pozostałe dwa złote medale zawisły na szyjach Bektemira Melikuziyeva (Uzbekisatan) i Blagoya Naydenova (Bułgaria).

Nagrody indywidualne dla najlepszej zawodniczki i najlepszego zawodnika Młodzieżowych Mistrzostw Świata przyznano Amerykance Jajairze Gonzalez (60 kg) oraz Rosjaninowi Bibertowi Tumenovowi (64 kg -na zdjęciu). Ten ostatni był faktycznie największym objawieniem turnieju mężczyzn, pokonując w finale, po doskonałej walce, Ukraińca Viktora Petrova. Tumenov zaskoczył rywala szybkością, wysokim tempem, bardzo dużą liczbą zadanych ciosów, a jego rytm walki był wyraźnie wyższy niż wyglądającego na nieco zmęczonego trudami turnieju Petrova.

Świetne wrażenie na obserwatorach wywarł również inny rosyjski mistrz świata, Dymitr Nesterov (75 kg), który systematycznie eliminował głównych faworytów swojej kategorii wagowej, łącznie z mistrzem świata juniorów (dawniej kadetów), Satali Tevi-Fuimaono z Australii. W finale 18-letni Rosjanin po słabej 1. rundzie walki z rewelacyjnym Chorwatem Luką Planticem, znacznie podkręcił tempo i od 2. starcia zaczął dyktować ringowe warunki, wygrywając pewnie na punkty.

Efektownie boksowali w Sofii Kazachowie Shalkar Aikynbay (49 kg), który dopiero w marcu wywalczył sobie miejsce w reprezentacji swojego kraju oraz główny faworyt wagi lekkiej (60 kg), mistrz świata juniorów i dwukrotny juniorski mistrz Azji, Abylaykhan Zhussupov. Zasłużenie złote medale wywalczyli także mistrz kontry – Uzbek Bektemir Melikuziyev (69 kg) oraz Blagoy Naydenov (81 kg) – najlepszy zawodnik gospodarzy.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH

49 kg
Shalkar Aykynbay (Kazachstan) – Suleyman Latipov (Uzbekistan) 3-0
52 kg
Shakur Stevenson (USA) – Muhammad Ali (Anglia) 3-0
56 kg
Javier Ibanez (Kuba) – Sultan Zaurbek (Kazachstan) 3-0
60 kg
Abylaykhan Zhusupov (Kazachstan) – Arsen Mustafa (Rumunia) 3-0
64 kg
Bibert Tumenov (Rosja) – Viktor Petrov (Ukraina) 3-0
69 kg
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan) – Luka Prtenjaca (Chorwacja) 3-0
75 kg
Dmitriy Nesterov (Rosja) – Luka Plantic (Chorwacja) 3-0
81 kg
Blagoy Naydenov (Bułgaria) – Vadim Kazakov (Kazachstan) 3-0
91 kg
Yordan Hernandez (Kuba) – Toni Filipi (Chorwacja) 3-0
+91 kg
Darmani Rock (USA) – Peter Kadiru (Niemcy) 2-1

KUBAŃCZYCY JEDNĄ NOGĄ W FINALE LIGI WORLD SERIES OF BOXING

savon

W decydującą fazę wchodzą rozgrywki 4. sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing. Wczoraj w Moskwie w pierwszym meczu półfinałowym miejscowy Boxing Team Russia przegrał z Cuba Domadores 2-3. O zwycięstwie gości zadecydował niezawodny Erislandy Savon (91 kg – na zdjęciu), który jednogłośnie na punkty pokonał Evgeniya Tischenko.

W otwierającym mecz pojedynku lider rankingu WSB wagi papierowej (49 kg) Yosbany Veitia zmierzył się ze znanym z międzynarodowych ringów Belikiem Galanovem. Kubańczyk boksował bardzo pewnie, wręcz ekstrawagancko, wykorzystując wrodzoną szybkość i zwinność, z czym nie radził sobie jego rywal i mimo że momentami tracił Veitia koncentrację, wdając się w niepotrzebne wymiany, u każdego z sędziów wygrał zdecydowanie na punkty, notując siódmą (!), kolejna wygraną.

W drugim pojedynku zobaczyliśmy Norlana Yerę (56 kg), debiutanta w barwach Domadores, który zmierzył się z doskonałym Władimirem Nikitinem. Rosjanin wygrał wczoraj wszystkie pięć rund, ale musiał zostawić w ringu sporo zdrowia, by pokonać mniej doświadczonego rywala. Obaj zawodnicy zmagali się w trakcie walki z kontuzjami, jakimi były rozcięcia skóry powyżej lewego oka, ale na szczęście wspomniane kłopoty nie wpłynęły w sposób decydujący na przebieg ich pojedynku. Nikitin ostatecznie zwyciężył na kartach wszystkich sędziów, doprowadzając do remisu, ale pokonany Yera zostawił po sobie świetne wrażenie.

W pojedynku nr 3 staneli oko w oko lider rankingu wagi z limitem 64 kg, Yasnier Toledo i młodzieżowy wicemistrz świata z 2008 roku, Maxim Dadashev. Toledo potwierdził, że jest bodajże najlepiej wyszkolonym technicznie zawodnikiem ligi WSB. Na jego inteligentny, zrównoważony boks patrzy się z wielką przyjemnością. Nie inaczej było wczoraj, kiedy Kubańczyk tańczył przez pięć rund wokół bezradnego momentami Rosjanina, wygrywając wyraźnie na punkty.

Ponownie Rosjan do remisu doprowadził Artem Chebotarev (75 kg) pokonując jednogłośnie na punkty bliżej nieznanego debiutanta, Arlena Lopeza. Świetnie pracująca prawa ręka Rosjanina okazała się skuteczną bronią na mało doświadczonego przeciwnika. Chebotarev od samego początku boksował pewnie i skutecznie, mając słabsze momenty jedynie w ostatnim starciu, w którym odczuł dwa potężne podbródkowe ciosy Kubańczyka, co jednak zasadniczo nie wpłynęło na sędziowską ocenę walki.

O losach meczu zadecydować miał pojedynek niepokonanych Erislandy Savona (91 kg) i Evgeniya Tischenko. Wygrał bez dyskusji jednogłośnie na punkty ten pierwszy, będąc lepszym w każdej z rund, choć Rosjanin walczył dzielnie  do końcowego gongu, czym zasłużył sobie na uznanie moskiewskiej publiczności.

Zwycięstwo 3-2 oznacza, że debiutujący w rozgrywkach Domadores są jedną nogą w finale ligi WSB. Mecz rewanżowy odbędzie się 2 maja w Hawanie i mimo iż wystąpią w nim takie gwiazdy światowego boksu jak np. Lazaro Alvarez (60 kg), Roniel Iglesias Sotolongo (69 kg), czy Julio Cesar la Cruz (81 kg) nie będzie dla gospodarzy spacerkiem. Zwycięzca półfinału awansuje do finału WSB (30-31 maja) i zmierzy się w nim ze zwycięzcą drugiego półfinału, w którym rywalizować będą Astana Arlans Kazakhstan i Azerbaijan Baku Fires.

RAFAKO ZWIĘKSZY NAKŁADY FINANSOWE, ALE ROSNĄ TAKŻE OCZEKIWANIA WOBEC „HUSARII”

hussars_new_logo

- Od lat to się sprawdza, że komu pomagamy finansowo, ten odnosi sukcesy, tak jak i nasza firma – powiedział prezes Rafako S.A. Paweł Mortas na konferencji prasowej w Centrum Olimpijskim w Warszawie. Od nowego sezonu drużyna z ligi World Series of Boxing będzie startować pod nazwą Rafako Hussars Poland.

Rafako zostało sponsorem tytularnym Biało-Czerwonych, którzy już od 2 lat walczą z najlepszymi zespołami świata w zawodowych rozgrywkach WSB.

- Zwiększamy nakłady na drużynę Husarii, ale też zwiększają się nasze oczekiwania, choć oczywiście na wyniki przyjdzie jeszcze czas. Będziemy systematycznie wspierać bokserów, aby ten sport jak dawniej był dumą narodową. Od lat to się sprawdza, że komu pomagamy finansowo, ten odnosi sukcesy, tak jak i nasza firma. Wierzę, że szczęśliwa karta będzie także w przypadku Rafako Hussars Poland – powiedział Paweł Mortas.

O planowanych zmianach wśród kadry zawodniczej i trenerskiej mówił prezes Rafako Hussars Poland Jarosław Kołkowski.

- Wielu zawodników zostanie z nami, o ile sami nie będą mieli innych planów, np. dotyczących zmiany kategorii na wyższą. Rozpoczynając od najniższych wag w zespole walczyć będą: 49 kg Dawid Jagodziński, 52 kg Grzegorz Kozłowski i myślimy o zawodniku Wisły Kraków Jarosławie Iwanowie, 56 kg Sylwester Kozłowski i Marek Pietruczuk, 60 kg nie ma lepszych zawodników w kraju od Dawida Michelusa i Mateusza Polskiego, 64 kg Kazimierz Łęgowski i Damian Kiwior, 69 kg Ireneusz Zakrzewski. Wczoraj dostaliśmy ofertę dot. Ukraińca Pankewicza ze stajni Kliczków K2, który ma 4 walki zawodowe, z nim będziemy rozmawiać. Nie jestem pewien, czy w kraju znajdziemy drugiego boksera, poza Irkiem, który byłby w stanie sobie poradzić w WSB – dodał Jarosław Kołkowski.

Szef Rafako Hussars Poland mówił, że zupełnie inne kłopoty ma w kategorii średniej, gdzie jest kapitan Tomasz Jabłoński.

- Tomek pozostaje liderem, to udowodnił w drugiej części sezonu i podczas Mistrzostw Polski. Chęć występów wyrażają też Arkadiusz Szwedowicz i Kamil Gardzielik. W ostatnim czasie nie było nawet korespondencyjnych walk między nimi, dlatego może zbliżające się czerwcowe GP w Eblągu da nam odpowiedź, który z nich jest lepszy. W wadze 81 kg myślimy o kilku nazwiskach, np. Mateuszu Trycu. Zobaczymy czy będzie chciał do nas wrócić, czy będzie dalej walczył w Bundeslidzie. Są też Jordan Kuliński i Piotr Podłucki, który miał pecha, gdyż w MP nabawił się kontuzji. W 91 kg liderem w Polsce jest Igor Jakubowski i mamy nadzieję, że do nas dołączy. Nie mamy wicelidera, podobnie jak w kategorii superciężkiej. Będziemy mieli twardy orzech do zgryzienia, zastanawiamy się jak zapełnić te luki. Liczę, że rozwiną się Sergiej Werwejko i Arkadiusz Toborek, ale będzie patrzeć też na młodych zawodników – mówi Jarosław Kołkowski.

Zmiany zajdą też w sztabie trenerskim. Odchodzą Hubert Migaczew i Roman Misiewicz, a zostaje Jerzy Baraniecki.

- Jeszcze nie zapadła decyzja kto będzie głównym szkoleniowcem. Planujemy z Polskim Związkiem Bokserskim, w struktury którego wchodzi nasz zespół, aby funkcję drugiego asystenta pełnili rotacyjnie trenerzy kadr – kobiet, młodzieżowej, juniorskiej. Natomiast nowym trenerem przygotowania fizycznego został Piotr Kowalczyk, ze współpracy z którym zadowolony był Tomasz Jabłoński – powiedział szef Rafako Hussars Poland.

MMŚ: WSPANIAŁE ZAKOŃCZENIE MISTRZOSTW ŚWIATA. ZŁOTY MEDAL ELŻBIETY WÓJCIK!

ela_sofia04

To był dla nas prawdziwy turniejowy happy end! W ostatnim pojedynku finałów Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Sofii Elżbieta Wójcik (75 kg) wywalczyła złoty medal, pokonując zdecydowanie na punkty Caitlin Parker z Australii. Tak, więc podopieczna Tomasza Różańskiego zanotowała swój życiowy sukces, gdyż w ub. roku w Albenie stała na drugim stopniu mistrzowskiego podium. I jak znamy Elę na tym triumfie nie poprzestanie, gdyż jej i polskiego szkoleniowca celem nr 1 na ten rok są Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Nanjing, na które nasza młoda gwiazda pojedzie w glorii absolutnej dominatorki wagi średniej.

Wracając do finałowej walki Eli z Caitlin Parker dodajmy, że nasza zawodniczka wygrała cztery rundy walki, choć sędziowie w rundach 1., 3. i 4. widzieli jej przewagę w stosunku 2-1. Jednak po zakończeniu boju cała trójka sędziowska była zgodna, że tytuł mistrzyni świata należy się zawodniczce z Karlina, punktując trzy razy po 39-37.

Gratulacje za ten wspaniały sukces należą się nie tylko samej zawodniczce, ale także trenerowi młodzieżowej kadry narodowej i wychowawcy mistrzyni świata, Tomaszowi Różańskiemu, który w ciągu dwóch lat dokonał niesamowitej sztuki, prowadząc do złotego medalu trzy swoje podopieczne (w ub. roku złote medale w Albenie wywalczyły Paulina Jakubczyk i Aneta Rygielska, zaś Elżbieta Wójcik musiała się zadowolić srebrem).

Dodajmy, że w pozostałych dwóch finałach zwyciężyły rewelacyjna 17-letnia Ormianka Anush Grigoryan (51 kg) oraz Amerykanka Jajaira Gonzalez (60 kg), która wyeliminowała z turnieju Justynę Walaś.

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH

51 kg
Anush Grigoryan (Armenia) – Irma Testa (Włochy) 3-0

60 kg  
Jajaira Gonzalez (USA) – Esra Yildiz (Turcja) 3-0

75 kg
Elżbieta Wójcik (Polska) – Caitlin Parker (Australia) 3-0

MMŚ: CAITLIN PARKER OSTATNIĄ PRZESZKODĄ NA DRODZE ELI WÓJCIK DO ZŁOTA

parker_caitlin

Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w Sofii zamknie dzisiaj finałowy pojedynek Elżbiety Wójcik (75 kg) z Australijką Caitlin Parker (na zdjęciu). Nasza zawodniczka zrobiła wczoraj doskonałe wrażenie na pracownikach serwisu prasowego AIBA, którzy uznali pojedynek Polki z Chen Nien-Chin najlepszym bojem półfinałowym.

Ostatnia przeszkoda Eli w drodze do upragnionego złotego medalu, mimo młodego wieku w ub. roku zdobyła złoty medal Mistrzostw Australii seniorek w wadze z limitem 69 kg (z seniorkami rywalizowała od dwóch lat z uwagi na brak konkurencji wśród rówieśniczek, co aktualnie jest zabronione przez AIBA). Caitlin na swoim koncie ma także trzy krajowe tytuły mistrzowskie w niższych kategoriach wiekowych, a przed miesiącem wygrała we Frankfurcie prestiżowy turniej Brandenburg Cup, gdzie pokonała m.in. Turczynkę Selmę Caliskan i Davinę Michel z Francji.

W karierze Parker jest także wątek „polski”, gdyż Australijka 28 kwietnia 2011 roku podczas Mistrzostw Świata Juniorek (dawniej kadetek) w tureckiej Antalyi skrzyżowała rękawice z późniejszą złotą medalistką, Hanną Solecką, ulegając jej wyraźnie na punkty (14-22).

- Niestety za bardzo nie pamiętam już tamtej walki – próbuje przywołać wspomnienia Hanna Solecka. – Na pewno była bardzo waleczna, ale jeszcze wtedy nie prezentowała się mocno technicznie. Nie wiem jak jest z tym teraz – zakończyła zawodniczka ze Szczecina.

W Sofii Caitlin Parker – podobnie jak jej finałowa rywalka – wygrała trzy walki. Najpierw wyeliminowała Elizavetę Sayushkinę z Ukrainy, następnie rozprawiła się ze wspomniana Daviną Michel, by w półfinale pozbawić złudzeń Marthę Fabela z USA. Wiele wskazuje na to, że Elżbieta Wójcik to za wysokie boksersko schody dla ambitnej Australijki, ale do czasu zakończenia walki nr 509 z zapartym tchem wyczekiwać będziemy na rozwój ringowych wypadków.

Ela Wójcik stoi przed wielka szansą, by przez kolejne lata na międzynarodowych ringach kreślić historię polskiego boksu olimpijskiego. Do dwóch złotych medali Mistrzostw Europy Juniorek (dawniej kadetek), złota Młodzieżowych Mistrzostw Unii Europejskiej i srebrnego krążka Młodzieżowych Mistrzostw Świata powinna dzisiaj dodać złoto światowego czempionatu młodzieży. Głęboko wierzę, że już dzisiaj podopieczną Tomasza Różańskiego stać na wielkie walki z czołowymi seniorkami świata, więc Caitlin Parker nie powinna stanowić dla niej specjalnie trudnej przeszkody, gdyż nie jest zawodniczka lepszą niż Chen Nien-Chin z Tajwanu. Pozostaje nam czekać do ok. godz. 16.30 – wówczas przestaniemy spekulować…

MMŚ: CZTERECH KAZACHÓW WALCZY O ZŁOTO, ALE TO CHORWACI REWELACJĄ PÓŁFINAŁÓW

plantic

Wszyscy czterej reprezentanci Kazachstanu wygrali swoje walki półfinałowe i dzisiaj w Sofii staną do pojedynków o złote medale Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Jednak uwaga mediów skierowana jest nie na nich, ale na trzech rewelacyjnych Chorwatów, którzy awansowali do finałów. Najlepsze wrażenie pozostawił po sobie szczególnie Luka Plantic (75 kg – na zdjęciu), który pokonał ubiegłorocznego mistrza świata juniorów (dawniej kadetów) Ramila Gadzhyieva z Ukrainy.

Rosjanie musieli wczoraj przełknąć kolejną gorzką pigułkę, jaką była porażka mistrza Europy juniorów Marata Kerimkhanova (+91 kg), którego po trzech ostrzeżeniach wyeliminował przez dyskwalifikację w 3. starciu ciemnoskóry Niemiec  Peter Kadiru. Honoru „Sbornej” w finale bronić będą zatem tylko dwaj zawodnicy – dysponujący niezwykle mocnym ciosem Bibert Tumenov (64 kg) oraz Dmitriy Nesterov (75 kg), który w ćwierćfinale wyeliminował mistrza świata juniorów Satali Tevi-Fuimaono z Australii.

Ogółem o złote medale boksować będzie 20 zawodników z aż 16 krajów! Najwięcej zawodników w finale mają Kazachowie (4), Chorwaci (3) oraz Amerykanie, Kubańczycy, Rosjanie i Uzbecy (po 2). Po jednej szansie mają także Anglicy, Bułgarzy, Niemcy, Rumuni i Ukraińcy.

O złoty medal nie powalczy żaden z zawodników, którzy pokonali w Sofii reprezentantów Polski. Najbliżsi tego byli Toshihiro Suzuki (64 kg) z Japonii, Narek Manasyan (81 kg) z Armenii i Marat Kerimkhanov (+91 kg) z Rosji, którzy wyeliminowali odpowiednio Sebastiana Konska, Rafała Staszewskiego i Kamila Mroczkowskiego.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH

49 kg
Suleyman Latipov (Uzbekistan) – Rufat Huseynov (Azerbejdżan) 3-0
Shalkar Aykynbay (Kazachstan) – Shyam Kumar Kakara (Indie) 2-1

52 kg
Muhammad Ali (Anglia) – Masud Yusifzade (Azerbejdżan) 3-0
Shakur Stevenson (USA) – Lu Ping (Chiny) 3-0

56 kg
Javier Ibanez (Kuba) – Dushko Blagovestov (Bułgaria) 2-1
Sultan Zaurbek (Kazachstan) – Peter McGrail (Anglia) 2-1

60 kg
Arsen Mustafa (Rumunia) – Go Hosaka (Japonia) 1 TKO
Abylaykhan Zhusupov (Kazachstan) – Ikboljon Kholdarov (Uzbekistan) 3-0

64 kg
Viktor Petrov (Ukraina) – Toshihiro Suzuki (Japonia) 2-1
Bibert Tumenov (Rosja) – Vincenzo Arecchia (Włochy) 3-0

69 kg
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan) – Juan Ramon Solano (Dominikana)3 TKO (kontuzja)
Luka Prtenjaca (Chorwacja) – Ilyas Odinayev (Białoruś) 3 TKO

75 kg
Luka Plantic (Chorwacja) – Ramil Gadzhiev (Ukraina) 3-0
Dmitriy Nesterov (Rosja) – Kozimbek Mardonov (Uzbekistan) 2-1

81 kg
Blagoy Naydenov (Bułgaria) – Narek Manasyan (Armenia) 3-0
Vadim Kazakov (Kazachstan) – Vegar Tregren (Norwegia) 2-0

91 kg
Yordan Hernandez (Kuba) – Robert Marton (Ukraina) 3-0
Toni Filipi (Chorwacja) – Kim Jin-Nyong (Korea Płd.) 3-0

+91 kg
Darmani Rock (USA) – Laszlo Komor (Węgry) 2 TKO
Peter Kadiru (Niemcy) – Marat Kerimkhanov (Rosja) 3 DQ

MMŚ: WIELKI SUKCES ELŻBIETY WÓJCIK. POLKA POWALCZY O ZŁOTY MEDAL!

ela_win

Po dzisiejszych walkach półfinałowych wiemy, że ubiegłoroczna młodzieżowa wicemistrzyni świata, Elżbieta Wójcik (75 kg), co najmniej wyrówna swój wielki sukces z Albeny. Podopieczna trenera Tomasza Różańskiego przed chwilą w Sofii pokonała Chen Nien-Chin z Tajwanu i awansowała do finału Młodzieżowych Mistrzostw Świata, w którym skrzyżuje rękawice z Caitlin Parker. Dodajmy, że Australijka bez większego trudu wyeliminowała dzisiaj Amerykankę Marthę Fabela.

Ela bezdyskusyjnie wygrała trzy z czterech rund walki z ubiegłoroczną mistrzynią świata juniorek (dawniej kadetek). Słabsze chwile przeżywała jedynie w 3. starciu, które dwóch sędziów (z Kanady i Argentyny) zapisało na konto zawodniczki z Azji. jednak po zakończeniu walki sędziowie nie mieli wątpliwości, która z pięściarek była lepsza, punktując 40-36 i dwukrotnie 39-37 dla zawodniczki z Karlina.

WYNIKI WALK PÓŁFINAŁOWYCH

51 kg
Irma Testa (Włochy) – Neriman Istik (Turcja) 3-0
Anush Grigoryan (Armenia) – Alua Balkybekova (Kazachstan) 3-0

60 kg   
Jajaira Gonzalez (USA) – Anzhelina Bondarenko (Ukraina) 3-0
Esra Yildiz (Turcja) – Monica Floridia (Włochy) 2-1

75 kg 
Elżbieta Wójcik (Polska) – Chen Nien-Chin (Tajwan) 3-0
Caitlin Parker (Australia) – Martha Fabela (USA) 3-0

MMŚ: NAJWIĘCEJ UZBEKÓW I KAZACHÓW W STREFIE MEDALOWEJ, ALE KONTYNENTALNIE GÓRĄ EUROPA

mongolia01

Nasza uwaga od wczoraj koncentruje się na Elżbiecie Wójcik (75 kg), która awansowała do strefy medalowej Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Sofii. Równolegle z rywalizacją kobiet, w decydujące o awansie do finałów boje staną dzisiaj panowie.

Ogółem do półfinałów awansowało po czterech Kazachów i Uzbeków, po trzech Chorwatów, Rosjan i Ukraińców, po dwóch Amerykanów, Anglików, Azerów, Bułgarów, Japończyków, Kubańczyków oraz po jednym zawodniku z Armenii, Białorusi, Chin, Dominikany, Indii, Korei Południowej, Niemiec, Norwegii, Rumunii, Węgier i Włoch.

W podziale kontynentalnym dominuje Europa (22 medalistów), wyprzedzając Azję (13) oraz Amerykę Północną (razem 5). Bez medalu wrócą do domu zawodnicy z Afryki, Ameryki Południowej oraz Australii i Oceanii.

ZESTAW PAR WALK PÓŁFINAŁOWYCH

49 kg
Rufat Huseynov (Azerbejdżan) – Suleyman Latipov (Uzbekistan)
Shalkar Aykynbay (Kazachstan) – Shyam Kumar Kakara (Indie)

52 kg
Masud Yusifzade (Azerbejdżan) – Muhammad Ali (Anglia)
Shakur Stevenson (USA) – Lu Ping (Chiny)

56 kg
Dushko Blagovestov (Bułgaria) – Javier Ibanez (Kuba)
Sultan Zaurbek (Kazachstan) – Peter McGrail (Anglia)

60 kg
Arsen Mustafa (Rumunia) – Go Hosaka (Japonia)
Abylaykhan Zhusupov (Kazachstan) – Ikboljon Kholdarov (Uzbekistan)

64 kg
Toshihiro Suzuki (Japonia) – Viktor Petrov (Ukraina)
Vincenzo Arecchia (Włochy) – Bibert Tumenov (Rosja)

69 kg
Bektemir Melikuziyev (Uzbekistan) – Juan Ramon Solano (Dominikana)
Luka Prtenjaca (Chorwacja) – Ilyas Odinayev (Białoruś)

75 kg
Luka Plantic (Chorwacja) – Ramil Gadzhiev (Ukraina)
Dmitriy Nesterov (Rosja) – Kozimbek Mardonov (Uzbekistan)

81 kg
Narek Manasyan (Armenia) – Blagoy Naydenov (Bułgaria)
Vadim Kazakov (Kazachstan) – Vegar Tregren (Norwegia)

91 kg
Yordan Hernandez (Kuba) – Robert Marton (Ukraina)
Toni Filipi (Chorwacja) – Kim Jin-Nyong (Korea Płd.)

+91 kg
Laszlo Komor (Węgry) – Darmani Rock (USA)
Peter Kadiru (Niemcy) – Marat Kerimkhanov (Rosja)

TOMASZ RÓŻAŃSKI: WYGLĄDA NA TO, ŻE ELA JEST POZA ZASIĘGIEM RYWALEK

nominacje_sofia

Trener młodzieżowej kadry narodowej kobiet, Tomasz Różański, jest pełen wiary w sukces swojej wychowanki, Elżbiety Wójcik (75 kg), która dzisiaj w Sofii stanie do walki o finał Młodzieżowych Mistrzostw Świata.

- Przeciwniczka Eli jest nam doskonale znana – mówi szkoleniowiec z Karlina. – Zawodniczka z Tajwanu jest również utytułowana, bo rok temu w Albenie zdobyła złoty medal Mistrzostw Świata Juniorek w wadze do 75 kg. Walczy z normalnej pozycji, bazując na dość agresywnym stylu walki. Ela jest jest jednak niezwykle zdeterminowana i zrobi wszystko aby dojść na szczyt. Mimo iż wygląda na to, że nasza zawodniczka znajduje się poza zasięgiem rywalek, musimy uzbroić się w cierpliwość i ostrożność, bo to przecież sport i przed walką nikt werdyktów nie powinien wydawać – dodał nasz trener.

Trener reprezentacji Polski zapytany o poziom Młodzieżowych Mistrzostw Świata podkreśla, że jest taki, jakiego się spodziewał, czyli z walki na walkę coraz wyższy i prym wiodą w nim zawodniczki utytułowane.

- Generalnie nie jestem zaskoczony ani poziomem zawodów ani wynikami walk. Moim zdaniem wygrywają faworytki. Poziom jest zróżnicowany, podobnie jak w Albenie, ale z walki na walkę mamy coraz lepsze widowiska – kontynuuje Tomasz Różański.

Choć jeszcze nie czas na dokonanie szczegółowej analizy występów pozostałych dwóch kadrowiczek – Wiktorii Sądej (51 kg) i Justyny Walaś (60 kg) – nasz trener nie wydaje się być rozczarowany ich startem.

- Bardzo szkoda mi Justyny, która przy szczęśliwszym losowaniu mogła wywalczyć awans do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. Amerykańska mistrzyni świata, Jajaira Gonzalez, była poza jej zasięgiem. W Sofii wygrać z naszą zawodniczką byłaby w stanie może jeszcze Szwedka Agnes Alexiusson. Potwierdzają to sparingi, jakie Justyna toczy w kuluarach mistrzostw, na których podopieczna Aleksandra Maciejowskiego niszczy swoje przeciwniczki. Wiktoria zrobiła swoje, wygrała walkę, a w drugiej nawiązała wyrównany bój z zawodniczką z Tajwanu. Między nami – nie rozumiem dlaczego sędzia w tym pojedynku dał przy remisie przegraną Wiktorii, skoro u tegoż samego sędziego Polka wygrała ostatnią rundę… Ale z samym werdyktem nie zamierzam dyskutować – zakończył Tomasz Różański.

O krótką ocenę występu Justyny Walaś poprosiliśmy także Aleksandra Maciejowskiego, który jako trener asystent wspiera w Sofii Tomasza Różańskiego.

- Mówiąc wprost Amerykanka była skuteczniejsza i dała Justynie dobrą lekcję. Podjęliśmy ryzyko startu w wadze 60 kg i nie udało się, ale wspomniana waga nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Czeka nas teraz wiele pracy, by w przyszłości z tych mistrzostw wyciągnąć konstruktywne wnioski. W walce z Gonzalez zawiodła wybrana przeze mnie taktyka, ale z perspektywy czasu i po obejrzeniu walki Jajairy ze Szwedką Alexiusson uważam, że i inne rozwiązania taktyczne raczej także by zawiodły. Cóż, na zwycięstwa przyjdzie czas w przyszłym roku i w kategorii z limitem 64 kg – powiedział trener na co dzień pracujący w TSB Tarnów.

Wierzymy, że dla Justyny, Wiktorii oraz kadry młodzieżowej mężczyzn Młodzieżowe Mistrzostwa Świata nie będą turniejami straconych szans, tylko zdobytego doświadczenia, które zaprocentuje w kolejnych startach. A medale? Będzie jeden, ale złoty! Mocno w to wierzymy…

[Fot. Barbara Sańko ©]

MMŚ: ELŻBIETA WÓJCIK WALCZY DZISIAJ O FINAŁ. RYWALKĄ MISTRZYNI ŚWIATA

ela wojcik 01

Dzisiaj w Sofii poznamy finalistki Młodzieżowych Mistrzostw Świata kobiet w boksie. W gronie 12 najlepszych zawodniczek globu znajduje się również nasza faworytka, Elżbieta Wójcik (75 kg), która skrzyżuje rękawice z ubiegłoroczną mistrzynią świata juniorek (dawniej kadetek) Chen Nien-Chin z Tajwanu.

Ogółem o awans do finałów powalczą dzisiaj po dwie Amerykanki, Turczynki i Włoszki oraz po jednej zawodniczce z Polski, Armenii, Australii, Kazachstanu, Tajwanu i Ukrainy.

Wczoraj przegrane w ćwierćfinałach zawodniczki stoczyły baraże (box off) o awans do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Nanjing. Znakomicie zaprezentowały się w nich reprezentantki Tajwanu, zdobywając dwie kwalifikacje. Podobna sztuka nie udała się natomiast najlepszej juniorce świata ubiegłego roku (specjalna nagroda AIBA). Ciara Ginty z Irlandii, bo o niej mowa przegrała drugą walkę w ciągu dwóch dni i nie zobaczymy jej w Nanjing.

ZESTAW PAR WALK PÓŁFINAŁOWYCH

51 kg    
Irma Testa (Włochy) – Neriman Istik (Turcja)
Alua Balkybekova (Kazachstan) – Anush Grigoryan (Armenia)

60 kg    
Jajaira Gonzalez (USA) – Anzhelina Bondarenko (Ukraina)
Monica Floridia (Włochy) – Esra Yildiz     (Turcja)

75 kg  
Elżbieta Wójcik (Polska) – Chen Nien-Chin (Tajwan)
Caitlin Parker (Australia) – Martha Fabela (USA)

WYNIKI POJEDYNKÓW BARAŻOWYCH (BOX-OFF) O AWANS DO MIO

51 kg
Ekaterina Paltseva (Rosja) – Nguyen Thanh Thuy (Wietnam) 2-0
Huang Hsiao-Wen (Tajwan) – Crystal Barker (Anglia) 2-1

60 kg
Wu Pei-Yi (Tajwan) – Ciara Ginty (Irlandia) 2-1
Agnes Alexiusson (Szwecja) – Daniella Posta (Węgry) 3-0

75 kg
Christine Desmond (Irlandia) – Valentina Khalzova (Kazachstan) 2-1
Sema Caliskan (Turcja) – Davina Michel (Francja) 2-1

„HUSARIA” JAKO RAFAKO HUSSARS POLAND W NOWYM SEZONIE LIGI WSB

husaria_meksyk

Pod nową nazwą – Rafako Hussars Poland – boksować będzie jedyna polska drużyna zawodowa w kolejnym sezonie World Series of Boxing. Zmiany zajdą też w składzie, do którego dołączy co najmniej jeden mistrz kraju z Kalisza.

Ponad miesiąc temu złote medale MP wywalczyło aż 8 bokserów Husarii: Dawid Jagodziński (49 kg), Grzegorz Kozłowski (52 kg), Marek Pietruczuk (56 kg), Dawid Michelus (60 kg), Kazimierz Łęgowski (64 kg), Ireneusz Zakrzewski (69 kg), Tomasz Jabłoński (75 kg) i Arkadiusz Toborek (+91 kg).

Zdecydowana większość z nich pozostanie w zespole, ale nie wszyscy. Z nowych zawodników dołączy co najmniej jeden Mistrz Polski 2014. Kto nim będzie i kogo zastąpi, tego kibice pięściarstwa i Rafako Hussars Poland dowiedzą się podczas czwartkowej (24 kwietnia) konferencji prasowej w Centrum Olimpijskim w Warszawie, ul. Wybrzeże Gdańskie 4.

- Zmiany są również w sztabie trenerskim. Z obecnej grupy pozostanie z nami tylko bardzo ceniony przeze mnie Jerzy Baraniecki. Zakończyliśmy współpracę z Hubertem Migaczewem i Romanem Misiewiczem – mówi szef Husarii Jarosław Kołkowski.

W porównaniu z sezonem 2013-2014, w Rafako Hussars Poland pozostanie ok. 10 pięściarzy. To oznacza, że dojdzie do wielu zmian. Na pewno w składzie Biało-Czerwonych nie będzie już np. 49 kg: Arkadiusza Lubomskiego, 52 kg: Mariusza Kocha, 69 kg: Zhory Simonyana, 75 kg: Piotra Gredke, 91 kg: Mateusza Malujdy i Łukasza Zygmunta.

- Rozpoczęliśmy kompletowanie składu bardzo wcześnie, aby zespół w całości mógł od lata spokojnie przygotowywać się do prestiżowych rozgrywek. Dużą pomoc otrzymujemy do firmy Rafako S.A., która gościła nas w swojej hali produkcyjnej w Raciborzu podczas jednego meczu w tym sezonie, a teraz będzie naszym sponsorem tytularnym – powiedział Jarosław Kołkowski.

MMŚ: TYLKO ELŻBIETA WÓJCIK BĘDZIE REPREZENTOWAŁA POLSKĘ W NANJING

staszewski

Pomimo wczorajszej ćwierćfinałowej porażki Rafał Staszewski (81 kg) otrzymał jeszcze jedną szansę awansu do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Nanjing. Musiał wygrać dzisiaj pojedynek barażowy z innych pięściarzem, który „poległ” na etapie 1/4 finału – Anglikiem Viddalem Rileyem. Mimo ambitnej postawy zawodnik z Elbląga przegrał jednogłośnie na punkty (dwa razy 28-29 i 27-30).

Tak, więc żaden z polskich zawodników nie pójdzie śladem Dawida Michelusa (wówczas 54 kg), który w 2010 roku w Singapurze zdobył brązowy medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. Bardzo prawdopodobne, że sukces zawodnika z Piły powtórzy lub – miejmy nadzieję – poprawi Elżbieta Wójcik (75 kg), która jutro walczy o finał Mistrzostw Świata w Sofii, czym zapewniła sobie start w Nanjing.

[Fot. Barbara Sańko ©]

MMŚ: PORAŻKA RAFAŁA STASZEWSKIEGO W WALCE O MEDAL

sofia

Rafał Staszewski (81 kg) nie poszedł dzisiaj niestety śladem Elżbiety Wójcik i przegrał jednogłośnie na punkty (28-29, 27-30 i 26-30) pojedynek ćwierćfinałowy Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Sofii z Ormianinem Narekiem Manasyanem. Na wspomnianą punktację wpływ miało m.in. liczenie jakie w 3. starciu przytrafiło się zawodnikowi z Elbląga.

Jutro w Sofii mamy dzień przerwy od walk, a po nim w środę do rywalizacji o finał stanie m.in. Elżbieta Wójcik (75 kg), której rywalką będzie Chen Nien-Chin z Tajwanu. W drugiej parze półfinałowej zmierzą się Australijka Caitlin Parker i Amerykanka Martha Fabela.

MMŚ: ELA WÓJCIK Z MEDALEM I KWALIFIKACJĄ DO MŁODZIEŻOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH!

elamini

Już w ubiegłym roku podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Albenie Elżbieta Wójcik (75 kg) pokazała, że stać ją na prowadzenie wyrównanego pojedynku z samą mistrzynią olimpijską, Claressą Shields. W tym roku na turniejowej drodze do złota naszej zawodniczki nie widać tak wielkich indywidualności jak Amerykanka, jednakże jak zauważył trener Tomasz Różański, należy bardzo ostrożnie podchodzić do tego, by widzieć w Eli absolutną dominatorkę wagi średniej.

Dzisiejsza rywalka zawodniczki z Karlina, wicemistrzyni świata z Albeny w niższej wadze (69 kg), Christine Desmond z Irlandii, sprawiła przecież niespodziankę, eliminując w Sofii Rosjankę Ekaterinę Serovą, więc spodziewaliśmy się z jej strony trudnych warunków walki. Na szczęście nasze obawy były nieuzasadnione, gdyż w ringu bezapelacyjnie dominowała Ela, wygrywając każde starcie i w konsekwencji cały pojedynek 3-0 (dwa razy 40-36 oraz 40-35), zdobywając nie tylko awans do strefy medalowej, ale również paszport do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Nanjing.

W uzupełnieniu dodajmy, że półfinałową rywalką Elżbiety Wójcik nie będzie doskonale jej znana Valentina Khalzova, z którą Polka wygrała jednogłośnie na punkty w półfinale światowego czempionatu w Albenie, tylko Chen Nien-Chin Tajwanu, która dzisiaj niespodziewanie pokonała zawodniczkę z Kazachstanu 2-1.

MMŚ: RAFAŁ STASZEWSKI I ELŻBIETA WÓJCIK POWALCZĄ O MEDALE

sofia

Rafał Staszewski (81 kg) i Elżbieta Wójcik (75 kg) pozostali ostatnimi reprezentantami Polski podczas rozgrywanych w Sofii Młodzieżowych Mistrzostwach Świata. O sukcesie Eli pisaliśmy wczoraj, natomiast Rafał pokonał dzisiaj na 35 sekund przed zakończeniem 2. starcia przez TKO (kontuzja) reprezentanta Niemiec Daniela Weinbendera i awansował do ćwierćfinału, w którym zmierzy się jutro z Ormianinem Narekiem Manasyanem.

Swojej szansy na pozostanie w zawodach nie wykorzystał Michał Łęgowski (49 kg), który stoczył wyrównany pojedynek z Wenezuelczykiem Yoelem Finolem i zdaniem sędziego z Kanady był w nim zawodnikiem lepszym w stosunku 29-28. Niestety odmiennego zdania byli rozjemcy z Kazachstanu i Gruzji, którzy opowiedzieli się za pięściarzem z Ameryki Południowej (29-28 i 30-27).

MMŚ: MICHAŁ ŁĘGOWSKI I RAFAŁ STASZEWSKI WALCZĄ DALEJ W SOFII

FRANKFURT01

Po znakomitym starcie Polaków w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata nastały dla nas trudniejsze momenty. Wczoraj swoją walkę przegrał Sebastian Konsek (64 kg), ulegając jednogłośnie na punkty (trzy razy 27-30) Japończykowi Toshihiro Suzuki.

Dzisiaj z turniejem pożegnali się Sebastian Wiktorzak (69 kg), który uległ 0-3 (trzy razy 27-30) brązowemu medaliście Mistrzostw Europy Juniorów (dawniej kadetów) z Sofii (2012), Ukraińcowi Oleksiyowi Tokarchukowi oraz Eryk Giermak (60 kg), którego w takim samym stosunku pokonał ubiegłoroczny mistrz świata juniorów (dawniej kadetów) z Kijowa, Kubańczyk Alayn Limonta.

Niemoc Polaków przełamali za to Rafał Staszewski (81 kg) pokonując niejednogłośnie na punkty (sędziowie punktowali dwa razy 29-28 i 28-29), po bardzo wyrównanym boju Włocha Carmelo Calabro oraz mający boks wpisany w swoje DNA, Marcin Łęgowski (49 kg), który odprawił z kwitkiem Serba Veljko Gligorovica. Sędziowie byli jednomyślni w typowaniu zwycięzcy tego pojedynku, dając wygraną Polakowi 3-0 (dwa razy 30-27 i 29-28).

Tak, więc w turnieju mężczyzn pozostało nam dwóch Biało-Czerwonych. Staszewski w kolejnej walce (w 1/8 finału) zmierzy się z Niemcem Danielem Weinbenderem, zaś Łęgowski z Wenezuelczykiem Yoelem Finolem.

[Fot. Barbara Sańko ©]

MMŚ: ELŻBIETA WÓJCIK BRONI HONORU KADRY KOBIET

kadra_sofia07

To miał być polski dzień podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Sofii. W ringu pojawić się miały trzy podopieczne Tomasza Różańskiego i Aleksandra Maciejowskiego, z których każda – zdaniem naszych szkoleniowców – była znakomicie przygotowana do zawodów. Po raz kolejny okazało się jednak, że boks młodzieżowy rządzi się swoimi prawami i nie ma w nim absolutnych faworytów. Zamiast wielkiej fiesty mieliśmy dzień pokory, gdyż z mistrzostwami pożegnały się Wiktoria Sądej (51 kg) i Justyna Walaś (60 kg). Nie zawiodła za to Elżbieta Wójcik (75 kg), która z łatwością pokonała pierwszą turniejową przeszkodę.

Zawodniczka z Karlina boksowała przez zaledwie 80 sekund, gdyż tyle czasu wystarczyło, by Ela wybiła chęć rywalizacji Nikolett Szabo z Węgier. Wystarczyło kilka mocniejszych ciosów Polki i jedno liczenie, by sędzina z Bułgarii odesłała Szabo do narożnika.

Po raz drugi podczas tych Mistrzostw musieliśmy przełknąć gorzką pigułkę, jaką była porażka przy remisie przez wskazanie. Doświadczył tego wcześniej ambitny Damian Wyględacz oraz wczoraj Wiktoria Sądej (51 kg), która odpadła z turnieju po porażce z Huang Hsiao-Wen. Zawodniczka z Tajwanu wygrała z Polką dzięki wskazaniu sędziego z Egiptu przy remisie 38-38, choć należy pamiętać, że punktował dla niej również arbiter z Turkmenistanu (39-37). Ambitny finisz Wiktorii, podobnie jak w przypadku Damiana, nie wystarczył do upragnionego zwycięstwa.

Niestety bardzo wysoko na punkty przegrała mistrzyni świata juniorek (dawniej kadetek) z Albeny, Justyna Walaś (60 kg). W nowej dla niej kategorii wagowej musiała uznać wyższość amerykańskiej kandydatki na gwiazdę światowego boksu, ubiegłorocznej mistrzyni świata juniorek wagi piórkowej, Jajairy Gonzalez. Nasza zawodniczka, która specjalnie dla startu w Sofii zbiła wagę z 63 kg przegrała jednogłośnie na punkty (dwa razy 36-40 i 34-40).

W kolejnej walce Elżbieta Wójcik zmierzy się 21 kwietnia z Irlandką Christine Desmond i wierzymy, że zafunduje swojej rywalce „lany” poniedziałek.

[Fot. Barbara Sańko ©]

RANKING WBO: GŁOWACKI I FONFARA NA CZELE

WBO belt 01

Federacja WBO uaktualniła swój ranking za miesiąc kwiecień, a w nim jak zwykle znalazło się kilka nazwisk naszych pięściarzy. W wadze ciężkiej nie mamy swojego przedstawiciela, ale już w junior ciężkiej na pozycji numer jeden znajdziemy nazwisko Krzysztofa Głowackiego (21-0, 14 KO). Pięć oczek niżej sklasyfikowano natomiast Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), któremu w ostatnich miesiącach uciekły dwie szanse mistrzowskie sprzed nosa.

Również na samym szczycie, tylko w dywizji półciężkiej, prowadzenie utrzymuje Andrzej Fonfara (25-2, 15 KO). Polak wybrał jednak inną drogę i 24 maja w Montrealu zaatakuje tron organizacji WBC i zasiadającego na nim Adonisa Stevensona (23-1, 20 KO). Dziewiąty w kategorii junior średniej jest Damian Jonak (37-0-1, 21 KO), a na najniższym stopniu podium w wadze piórkowej pozostał Kamil Łaszczyk (16-0, 7 KO). On też jest ostatnim naszym rodakiem w tym zestawieniu.

źródło: bokser.org

MMŚ: MROCZKOWSKI PO TRZECH LICZENIACH ODPADŁ Z MISTRZOSTW

mroczkowski

Dzisiaj na ringu w Sofii wystąpił tylko jeden reprezentant Polski, Kamil Mroczkowski (+91 kg), którego czekało nie lada trudne zadanie, by stawić czoła silnemu fizycznie Rosjaninowi Maratowi Kerimkhanovowi. Niestety mimo ambitnej postawy 17-letniego Polaka do kolejnej fazy Młodzieżowych Mistrzostw Świata awansował jego rywal.

Kerimkhanov dominował dzisiaj niepodzielnie w ringu, mając Mroczkowskiego trzykrotnie w knockdownie w pierwszej, drugiej i trzeciej rundzie. Widząc przewagę Rosjanina arbiter Juergen Schroeder z Niemiec postanowił w 1. minucie i 38. sekundzie trzeciego starcia  o przerwaniu pojedynku i ogłosił zwycięstwo Marata przez TKO.

[Fot. Barbara Sańko ©]

PODSUMOWUJEMY 31. MTB IM. FELIKSA STAMMA

stamma2014

Od zakończenia 31. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma minęło kilka dni, potrzebnych na złapanie odpowiedniego dystansu do tej ciekawej imprezy, w której Biało-Czerwoni mieli swoje wzloty i upadki. Warszawskie zawody w naturalny sposób zamykają pierwszy etap budowy kadr narodowych kobiet i mężczyzn na najważniejsze w tym roku turnieje mistrzowskie.

Bezsprzecznie wyżej oceniam zdobycie dwóch pierwszych i jednego trzeciego miejsca przez nasze panie, które aby osiągnąć wspomniany sukces musiały wygrać w Warszawie aż 10 walk z zagranicznymi rywalkami, wśród których były medalistki Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata i Europy. Panowie ogółem wygrali 12 pojedynków międzynarodowych, jakkolwiek wystartowało ich w Warszawie aż 17 (dla porównania reprezentantek Polski było 5).

Jeśli chodzi o podopieczne Pawła Pasiaka, startowy egzamin zdały na pewno obie zwyciężczynie zawodów – Karolina Michalczuk (60 kg) i Lidia Fidura (75 kg), o której dyspozycję martwił się od dłuższego czasu polski szkoleniowiec. Jeśli to, co Lidka pokazała w Warszawie szacowane jest na 60% jej możliwości, możemy chyba patrzeć optymistycznie na jej kolejne starty. Boks Karoliny zrobił wrażenie na wszystkich obserwatorach. Jest w nim wszystko, czego potrzeba do odniesienia wielkiego sukcesu. Nasza mistrzyni po Turnieju im. Feliksa Stamma może się czuć pełnoprawną zawodniczką nowej kategorii wagowej. Obciążenia fizyczne i psychiczne zniosła doskonale, mając oparcie nie tylko w trenerze Pasiaku, ale także w najważniejszym w jej karierze szkoleniowcu, czyli Władysławie Maciejewskim. In plus zaliczyć trzeba start Sandry Drabik (51 kg), szczególnie za zwycięstwo nad medalistką olimpijską. Marlen Esparza, choć wydaje się, że już teraz stać ją na wygrywanie z takimi rywalkami jak silna, choć chaotyczna Sayana Sagatayeva.

Wielka szkoda, że przykra kontuzja wyeliminowała przedwcześnie z turnieju Karolinę Graczyk (60 kg), która dzięki sile woli i determinacji dotrwała do zwycięskiego końca walki z groźną Bułgarką Denitsą Eliseevą. Dobrze zaprezentowała się wracająca do międzynarodowej rywalizacji Ewelina Wicherska (51 kg), której niewiele zabrakło do pokonania będącej w znakomitej formie leworęcznej Bułgarki Stoyki Petrovej. Zdaniem Pawła Pasiaka gdyby Żaneta Cieśla (51 kg) przepracowała ostatnie tygodnie na zgrupowaniu z pozostałymi kadrowiczkami, zapewne stać by ją było na pokonanie mistrzyni Francji Mony Mestiaen.

Trudniej jest ocenić postawę podopiecznych trenerów Walerego Korniłowa i Ludwika Buczyńskiego. W porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy tylko dwóch Polaków wystąpiło w finale Turnieju im. Feliksa Stamma, tegoroczny wynik moglibyśmy chyba uznać za więcej niż satysfakcjonujący. Ale czy tak było w istocie? Faktem jest to, że w 2013 roku w turnieju panów mieliśmy o wiele lepszą obsadę (m.in. Andrew Selby, Robson Conceicao, Fatih Keles, Gani Zhaylauov, Souleymane Cissokho, czy Anthony Fowler).

Turniej Stamma AD 2014 nie wyniósł na wysoki poziom międzynarodowy żadnego z Polaków. Najbliżej tego był Igor Jakubowski (91 kg), który w finale pokonał solidnego mistrza Rosji Pavla Nikatayeva, zawodnika mającego doświadczenie w lidze WSB. Jednakże dzień wcześnie ten sam Igor doświadczył w ringu ciężkich chwil w pojedynku z anonimowym Gruzinem Alexandrem Dokvadze. Nie zachwycił mnie w Warszawie nasz drugi złoty medalista, Grzegorz Kozłowski (52 kg), którego bardzo cenię za ambicję, siłę i determinację. Moim zdaniem dwa jego warszawskie zwycięstwa były mocno dyskusyjne, z czym np. nie zgodził się trener Korniłow. – Belg w półfinale stoczył walkę z cieniem a nie z Kozłowskim i przegrał zasłużenie – mówił mi Białorusin, zadowolony z poziomu jaki zaprezentował Grzegorz również w walce finałowej z Hiszpanem Kelvinem de la Nieva.

Mimo finałowej porażki (?) wysoko oceniam turniejowy występ Damiana Kiwiora (69 kg), który chociaż był lepszy na kartach u trzech sędziów, to nieszczęśliwie przegrał finałowy bój w stosunku 1-2. Rywalizacja z Gruzinem Zaalem Kvachatadze potwierdziła, że w zawodniku z Tarnowa tkwią wielkie możliwości, ale ich pełne zaprezentowanie wydaje się bardziej możliwe w limicie 64 a nie 69 kg. Damian, coraz lepszy i skuteczniejszy w akcjach ofensywnych, musi jednakże bardziej pracować nad swoją obroną, bo inkasuje zbyt dużo ciosów i mimo ponadprzeciętnej odporności (przydomek Kevlar Kid idealnie pasuje do tego o czym piszę), szybko straci zdrowie i szanse na wielką karierę.

Wspomniany Damian, Marek Pietruczuk (60 kg) i Dawid Jagodziński (52 kg) – to trzej zawodnicy, którzy – moim zdaniem – niepotrzebnie zaboksowali w wyższych kategoriach wagowych, przez co już na starcie Turnieju im. Feliksa Stamma zminimalizowali swoje szanse na dobry wynik. Wydawało mi się, że mocno bijący Kazach Meirbolat Toitov pokazał w Wyszkowie w meczu ligi WSB osłabionemu chorobą Markowi, że limit 56 kg jest dla niego optymalny. Z kolei Dawid nie wygrał dotąd żadnej międzynarodowej walki w wadze wyższej niż 49 kg…

Trener Korniłow chwalił za półfinałową walkę Dawida Michelusa (60 kg), który jednakże – ku mojemu zdziwieniu – zamiast boksować w bezpiecznym dla siebie dystansie i operować w rejonach środka ringu, bił się bezładnie, wręcz chaotycznie na linach z Otarem Eranosyanem. Gruzin, mając niewielki arsenał umiejętności technicznych, wygrał cały turniej, pokonując w finale doskonałego Anvara Yunusova z Tadżykistanu, który dopiero w 3. starciu zrozumiał jak należy boksować, by wygrać z gruzińskim „czołgiem”. Wyżej od Eranosyana oceniam zwycięzcę Arkadiusza Szwedowicza (75 kg), równie młodego jak Polak, Olexiya Kazim-Zade. Przez pierwsze 3 minuty wicemistrz Polski był na dobrej drodze do zwycięstwa, ale w kolejnych starciach jego boks stracił na jakości, a koncentracja pozostawiała również wiele do życzenia. Porażka zawodnika ze Szczecina z Ukraińcem sprawiła, że nadal nie jesteśmy w stanie ocenić jego faktycznej wartości w międzynarodowym towarzystwie.

Turniejowi im. Feliksa Stamma uważnie przyglądał się dyrektor zarządzający drużyny Hussars Poland, Jarosław Kołkowski, który był dość daleki od optymizmu po tym, co zobaczył na ringu w Hotelu Gromada. Jego uwaga skupiona była nie tylko na Igorze Jakubowskim (poszukiwanie brakującego ogniwa drużyny w wadze ciężkiej), ale także na sposobie pracy trenera kadry narodowej, Walerego Korniłowa, który miałby jednocześnie prowadzić „Husarię” w kolejnym sezonie WSB. Dla profesjonalistów takich jak Kołkowski równie ważna jak sportowa dyspozycja pięściarzy jest jakość interakcji trener-zawodnik. Obserwując poza ringowe sytuacje (trener, jego asystent i zawodnicy chadzający własnymi drogami) mam poważne wątpliwości czy Korniłow zdążył zbudować odpowiednie relacje ze swoimi podopiecznymi oraz sztabem trenerskim. Problemy tkwią m.in. w komunikacji, ale także w odmiennych metodach treningowych oraz innej bokserskiej filozofii, której hołduje trener kadry.

Kogo z zagranicznych gwiazd 31. MTB im. Feliksa Stamma będziemy wspominać przez kolejne lata? Warto na pewno zapamiętać świetny dla oka boks Irlandczyka Michaela Conlona, technikę i ringową mądrość Anvara Yunusova, skuteczność Olexiya Kazim-Zade, niewygodny, „śliski” boks oraz beztroski luz poza ringiem, jaki prezentował Amerykanin Cam Awesome… Z zawodniczek zagranicznych z pewnością długo wspominany będzie występ pierwszej w historii mistrzyni olimpijskiej, Nicoli Adams, choć warto wspomnieć, że Angielka przyleciała do Warszawy w słabej formie i dość szczęśliwie wygrała półfinałową walkę ze Stoyka Petrovą z Bułgarii.

Organizacja zawodów, jak można było się tego spodziewać, stała na najwyższym poziomie. Finałowa gala, zorganizowana tym razem w Hotelu Gromada (w ub. roku odbyła się na Torwarze) wypadła efektownie i mimo wielu emocji odbyła się w sportowej atmosferze. Były zastrzeżenia co do jakości sędziowania, ale skoro pojedynki oceniali doświadczeni sędziowie AIBA z wielu krajów, problem ten nie powinien obciążać sumienia organizatorów. Po raz kolejny zawody obserwowaliśmy za pośrednictwem transmisji internetowej, co sprawiło, że obraz ringowych zmagań trafił w odległe od Warszawy rejony. Sama transmisja obejmowała jednak tylko wydarzenia z ringu A, na którym boksowali przez pierwsze dwa dni zawodów panowie. W tym samym czasie, kiedy na ekranach monitorów obserwowaliśmy niemało przeciętnych boksersko pojedynków eliminacyjnych panów, na tym „gorszym” ringu rywalizowały na światowym poziomie czołowe zawodniczki świata. Jeśli ten problem uda się rozwiązać w przyszłym roku, organizacje Turnieju im. Feliksa Stamma ocenimy zapewne o niebo wyżej.

Jarosław Drozd

ZNOWU MARAZM W POLSKIM BOKSIE ZAWODOWYM?

gloves 01

Rok 2013 nazwałem kiedyś rokiem prawdy o polskim boksie, ponieważ wielu trzymanych latami „pod kloszem” polskich bokserów dostało wreszcie szansę zmierzenia się z rywalami wysokiej klasy. Większość została zweryfikowana negatywnie, co miało jednak ten dobry skutek, że pozwoliło wreszcie kibicom, trenerom i samym zawodnikom prawidłowo ocenić miejsce, w którym się znajdują i perspektywy na przyszłość.

Początek roku 2014 przyniósł po stronie minusowej przegrane ważne walki Tomasza Adamka i Artura Szpilki oraz kolejną, chyba tym razem ostateczną wywrotkę Przemysława Majewskiego. Na plus możemy zaliczyć jedynie zwycięstwo Kamila Łaszczyka w USA i w miarę udane „przecieranie się” Andrzeja Wawrzyka i Mateusza Masternaka po ubiegłorocznych porażkach.

Bardziej niepokojący jest brak aktywności wielu polskich pięściarzy. Grupa KP panów Wasilewskiego i Wernera w ubiegłym roku zasłużyła sobie na uznanie sympatyków polskiego boksu, konfrontując wreszcie swych bokserów z przeciwnikami z wyższej półki. Jednak w tym roku, wbrew oczekiwaniom, mamy na razie powrót do niechlubnej przeszłości. Co prawda, przypadek „najbardziej zasłużonego prospekta RP” Pawła Kołodzieja można uznać za usprawiedliwiony, bo uzgodniona walka z Yoanem Pablo Hernandezem nie doszła do skutku z przyczyn niezależnych od dobrej woli i umiejętności kierownictwa grupy, to jednak przy innych nazwiskach pojawiają się znaki zapytania. Dlaczego wciąż nie walczy lider grupy, mistrz świata Krzysztof Włodarczyk, który w swych ostatnich pojedynkach wykazywał się życiową formą? Nie wykorzystywanie takiej „maszynki do robienia pieniędzy”, jaką jest obecnie Diablo zakrawa na jakiś ponury paradoks. Dlaczego znowu „rdzewieje” Łukasz Janik, który przyzwoicie wypadł w walce z Olą Afolabim? Jakie są dalsze plany odnośnie Krzysztofa Głowackiego, którego szczyt formy (zwycięstwo nad Matty Askinem) chyba został już bezpowrotnie zmarnowany? Czyżby cała para poszła w gwizdek (tj. Szpilkę)?

Jeszcze gorzej to wygląda, jeśli chodzi o innych polskich bokserów (tj. spoza KP). Uwikłany w spory ze swoim promotorem drugi rok z rzędu nie boksuje Mariusz Wach. Grzegorz Proksa miał wrócić na angielskie ringi, ale na zapowiedziach się skończyło. Od 10 miesięcy nieaktywny pozostaje Dariusz Sęk. O Damianie Jonaku wiadomo jedynie, że „odszedł w siną dal”. Polskiego boksu nie stać na marnowanie takich talentów, tym bardziej, że nowych na ich miejsce nie widać.

W pierwszym półroczu 2014 czeka nas jeszcze walka Andrzeja Fonfary z Adonisem Stevensonem o pas mistrzowski WBC w wadze półciężkiej, gdzie o sukces będzie bardzo ciężko. Czasami mam wrażenie, jakby na barkach tego szczupłego chłopaka zawisła cała przyszłość polskiego boksu.

Dariusz Chmielarski, bokserzy.cba

HANNA WORONKO: BOKS BEZLITOŚNIE OBNAŻA SŁABOŚĆ PSYCHIKI

hanna Woronko01

Cel – wygrana. W drodze do sukcesu trzeba podejmować adekwatne decyzje, elastycznie reagować w zmieniających się warunkach, nadążać za przeciwnikiem i oceniać ryzyko.  Co to za opis? Pasuje zarówno do człowieka biznesu i sportu,  niewątpliwie pasuje też do jednej konkretnej dziedziny sportu, jaką jest boks. Dzisiaj w cyklu 5 pytań do… przedstawiamy Wam rozmowę z Hanną Woronko (Jaśniewicz), byłą pięściarką.

Kilka słów o Hani – Na swoim koncie ma dwukrotne mistrzostwo, trzykrotne wicemistrzostwo Polski w boksie w wadze papierowej, złoto w turnieju międzynarodowym w Gliwicach i brąz w turnieju międzynarodowym na Węgrzech. Startowała jako zawodniczka Stoczniowca Gdańsk, następnie walczyła w barwach Legii Warszawa. Wspominając 3 lata spędzone w Warszawie Hania mówi, że to był dla niej wyjątkowy czas.  Wtedy wygrywała w meczach międzypaństwowych – m.in. z wicemistrzynią świata Ukrainką Swietłaną Mirosziczenko, wygrana z mistrzynią Kanady, z Włoszką Tatianą Rinaldi (mistrzynią Włoch). W trakcie swojej kariery miała przyjemność trenować z Krzysztofem Kosedowskim i Adamem Kozłowskim.

- Szukając informacji o Twojej karierze sportowej znalazłam informację o tym, jak przeprowadziłaś się ze swojego rodzinnego miasta – Gdańska do Warszawy, zaczęłaś walczyć w barwach Legii Warszawa i ciężko Ci było związać koniec z końcem. Nie miałaś wtedy takich myśli, żeby zostawić to i wrócić do rodziny? Co pomogło Ci wytrwać tam i mimo wszystkich przeciwności realizować się jako bokserka?
Hanna Woronko: Tamten etap życia był dla mnie ciągłą walką ze wszystkim i ze wszystkimi. Boks był odpowiedzią na moje emocje i ciągłe poszukiwanie trudnych wyzwań. Chciałam robić coś co było niedostępne dla większości kobiet, coś co  innym ale przede wszystkim mnie udowadniało moją zadziorną inność. To na pewno nie był łatwy czas, ale bardzo ważny bo dający możliwość poznawania swoich możliwości i granic wytrzymałości. Dlatego ani oddalenie od rodziny, ani ciężkie warunki materialne nie były w stanie skłonić mnie do powrotu.

- Najprościej mówiąc w boksie chodzi o to żeby wyjść i wygrać, żeby nie dać się zaskoczyć przeciwnikowi, nadążać za nim i dodatkowo podejmować adekwatne decyzje będąc pod presją. Brzmi to idealnie jak opis funkcjonowania ludzi biznesu. Jak adekwatnie oceniałaś sytuację i szybko podejmowałaś decyzje? Jakaś strategia?
HW: Również strategia, bo wbrew powszechnym opiniom boks jest dyscypliną wymagającą myślenia i  szukania najlepszych rozwiązań w dynamicznie zmieniających się sytuacjach. Powiedziałam również, bo przede wszystkim udało mi się trafić na mądrych i doskonałych trenerów. Miałam do nich absolutne zaufanie, a ponieważ mieli za sobą długoletnią pełną sukcesów przeszłość w boksie byli kopalnią doświadczeń i praktycznych wskazówek. Moja wiedza na temat  ringu była wypadkową ich długoletniej kariery i mojej determinacji by zwyciężać. Taka mieszanka musiała zadziałać wybuchowo. I działała…

hanna Woronko- Sama walka jest dla zawodnika obciążeniem psychicznym oraz fizycznym. Jak osiągałaś stan gotowości przedstartowej, opanowywałaś emocje i  wzmacniałaś pewność siebie?
HW: Domyślam się, że nie pytasz o litry potu, treningi aż po krańce własnych możliwości i chwile gorszej formy psychicznej. O tym napisano i powiedziano już chyba wszystko przy okazji wywiadów ze sportowcami. Jeśli oczekujesz czegoś bardziej osobistego to powiem Ci o moim osobistym odkryciu znanej prawdy o tym że największego przeciwnika nosimy w sobie. Walka z samym sobą to cale spektrum reakcji na zmęczenie, strach, słabość i niepewność. Takie stany są czymś zupełnie normalnym i nawet oczywistym, wręcz wpisanym w ludzką naturę. Rzecz w tym żeby stały się naszą siłą i narzędziem do walki. Ogromną rolę w tym procesie mają trenerzy, ale nawet najlepszy trener nie stworzy zawodnika, któremu brakuje determinacji i chęci do walki z samym sobą. Boks jest dyscypliną bezlitośnie obnażającą słabość psychiki. To najważniejsze wyposażenie zawodnika sportów kontaktowych.

- Byłaś mistrzynią Polski w boksie w wadze papierowej, co się czuje po zdobyciu tytułu? Analizowałaś jakoś swoją drogę do sukcesu? Często mam wrażenie, że porażki się analizuje, a po sukcesie  następuje świętowanie i potem życie codzienne. A przecież sukces mógł być przypadkowy, jednorazowy.
HW: Czasem czuje się pustkę. Nagle nie ma wysokiej poprzeczki i trzeba na nowo budować w sobie wyobrażenie dalszych szczebli. Zgadzam się, że sukces w rozumieniu zwycięstwa nad zawodnikiem bywa jednorazowy, ale sukces nad samym sobą nie jest nigdy kwestią przypadku.

- Twoja definicja sukcesu? Czy teraz, gdy już nie trenujesz jesteś pozbawiona możliwości odnoszenia sukcesów?
HW: O sukcesie mówimy wtedy gdy uda nam się wygrać z samym sobą. Zwycięstwo w tym pojedynku sprawia że przysłowiowe „przenoszenie gór” staje się realne. To tak jak otwarcie okien na niekończące się przestrzenie. A co najważniejsze na trwałe wpisuje się w naszą osobowość. Wiem, że sukces ma tyle twarzy ile jest sytuacji , zdarzeń i nowych wyzwań w  życiu. Za każdym razem, gdy myślę o tym czym zajmowałam się kiedyś i tym co robię dzisiaj paradoksalnie widzę wiele podobieństw.

Rozmawiała: Małgorzata Pajączkowska, Champion Consulting

champion_consulting_logo_RGB

MMŚ: PORAŻKA DAMIANA WYGLĘDACZA MIMO AMBITNEGO FINISZU

wygledacz

Pod koniec lutego podczas turnieju Brandenburg Cup we Frankfurcie nad Odrą Damian Wyględacz (75 kg) pokonał wyraźnie na punkty Fina Kalle Kallioinena, więc liczyliśmy po cichu, że dzisiaj w swojej pierwszej walce w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata również wygra z tym przeciwnikiem.

Niestety po dość dramatycznej walce niejednogłośnie na punkty (przy remisie ze wskazaniem) zwyciężył Fin. Nasz reprezentant przespał niestety 1. starcie i w drugim ruszył do odrabiania strat, co docenił tylko jeden z trzech punktujących walkę arbitrów. Pomimo znakomitej końcówki, w której Kallioinen był liczony, Damian zwyciężył tylko na karcie sędziego rosyjskiego (29-28). Arbiter z Anglii dał zwycięstwo Finowi (29-28), zaś Argentyńczyk Gerardo Poggi przy remisie 28-28 wskazał na przeciwnika reprezentanta Polski.

Przypominamy, że dotąd swoje walki w Sofii wygrali: Wiktoria Sądej (51 kg), Justyna Walaś (60 kg), Michał Łęgowski (49 kg), Eryk Giermak (60 kg) i Sebastian Wiktorzak (69 kg).

[Fot. Barbara Sańko ©]

MMŚ: ŚWIETNA PASSA BIAŁO-CZERWONYCH! ZWYCIĘSTWO WIKTORZAKA

wiktorzak

Sebastian Wiktorzak (69 kg) jako kolejny Polak wystąpił na ringu w Sofii podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Pięściarz ze Szczecina skrzyżował dzisiaj rękawice z mało znanym Dmitriyem Shestakovem z Kirgistanu, który jak na pierwszą walkę turniejową postawił naszemu reprezentantowi dość wysoko poprzeczkę.

Nasz zawodnik pewnie wygrał pierwsze starcie i kiedy wydawało się, wszystko układa się po myśli trenerów kadry Marcina Stankiewicza i Jarosław Przygody, to w drugiej rundzie pięściarz z Kirgistanu nieoczekiwanie osiągnął przewagę. Niejednogłośne zwycięstwo (29-28, 29-28 i 28-29) Sebastian zawdzięcza wygranie u sędziów z Chin i Egiptu ostatniej rundy. W drugą stronę punktował arbiter z Brazylii.

Dodajmy, że w kolejnym pojedynku (19 kwietnia) niespełna 17-letni Polak skrzyżuje rękawice ze starszym o rok brązowym medalistą Mistrzostw Europy Juniorów (dawniej kadetów) z Sofii (2012), Ukraińcem Oleksiyem Tokarchukiem.

[Fot. Barbara Sańko ©]

RANKING WBC: JEDENASTU POLAKÓW, DEBIUT OPALACHA

wbc_belt

Federacja WBC zaktualizowała swój ranking na kwiecień, a w nim znalazło się sporo nazwisk polskich bokserów. W wadze ciężkiej spadek z dziewiątego na piętnaste miejsce zanotował Tomasz Adamek (49-3, 29 KO). Wszystko oczywiście przez porażkę z Wiaczesławem Głazkowem. Drugą dziesiątkę zamyka Artur Szpilka (16-1, 12 KO), zaś trzecią Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO).

W kategorii cruiser dwunastą pozycję utrzymał Mateusz Masternak (32-1, 23 KO). Pięć oczek niżej widnieje nazwisko Krzysztofa Głowackiego (21-0, 14 KO), a kolejne pięć niżej Łukasza Janika (26-2, 14 KO). Tuż za jego plecami, czyli dwudziesty trzeci, jest obecnie Paweł Kołodziej (33-0, 18 KO).

Najniższy stopień podium w dywizji półciężkiej utrzymał Andrzej Fonfara (25-2, 15 KO). Dla „Polskiego Księcia” to nie ma już jednak większego znaczenia, ponieważ ma on zapewniony bój z panującym mistrzem – Adonisem Stevensonem (23-1, 20 KO), do jakiego dojdzie 24 maja w Montrealu.

Dzięki zdobyciu pasa WBC Baltic dziesięć dni temu do rankingu kategorii super średniej wskoczył Przemysław Opalach (15-2, 13 KO). Od razu zameldował się na wysokiej, dwudziestej szóstej pozycji. W wadze średniej naszym jedynakiem pozostaje Przemysław Majewski (21-3, 13 KO) – on jest 38. Ostatnim naszym przedstawicielem w kwietniowym rankingu WBC okazał się dwunasty w wadze junior średniej Damian Jonak (37-0-1, 21 KO).

źródło: bokser.org

MMŚ: PREMIEROWE TRIUMFY WIKTORII SĄDEJ I JUSTYNY WALAŚ!

kadra_sofia07

Z wielkimi emocjami oczekiwaliśmy premierowej walki Wiktorii Sądej (51 kg) w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata. Jej rywalką była doskonale znana Niemka Marie Maciejewski, z którą nasza zawodniczka wygrała w półfinale Mistrzostw Europy Juniorek (dawniej kadetek) we Władysławowie. Od tamtego czasu (2012 rok) pięściarka ze Schwerina poczyniła spore postępy, o czym przekonaliśmy się w tym roku w Sianowie, gdzie pokonała Paulinę Gruchałę.

Dzisiaj w Sofii okazało się, że Wiktoria Sądej to jednak wciąż za wysokie boksersko progi dla młodej Niemki. Podopieczna trenerów Tomasza Różańskiego i Aleksandra Maciejowskiego przegrała jedynie 2. starcie, w pozostałych trzech pewnie radząc sobie z rywalką. Sędziowie po zakończeniu boju byli zgodni w ocenie, punktując 39-37 dla pięściarki z Jastrzębia-Zdroju, która w kolejnej walce (18 kwietnia) zmierzy się z niespełna 17-letnią Huang Hsiao-Wen z Tajwanu.

Pierwszą turniejową przeciwniczką naszej ubiegłorocznej mistrzyni świata juniorek (dawniej kadetek), Justyny Walaś (60 kg) była 17-letnia Nazym Ichshanova z Kazachstanu. Turniejem życia dla rywalki Justyny były podobnie jak dla Polki zawody w Albenie. Nazym boksując w limicie 57 kg dotarła wówczas do półfinału, gdzie pokonała ją późniejsza mistrzyni świata, błyskotliwa Jajaira Gonzalez.

Obie zawodniczki wystąpiły więc w nowej dla siebie kategorii wagowej, dając bułgarskiej publiczności miejscami wyrównany pojedynek z wyraźnym wskazaniem na Justynę. Tak widzieli to dwaj sędziowie (z Irlandii i Algierii), w przeciwieństwie do arbitra niemieckiego, który tylko 1. starcie zapisał na korzyść naszej zawodniczki. Ostatecznie Justyna wygrała 2-1 (40-36, 39-37 i 37-39). Wychowanka Aleksandra Maciejowskiego kolejny turniejowy pojedynek stoczy 18 kwietnia. Jej rywalką będzie aktualna mistrzyni świata juniorek wagi piórkowej, 17-letnia Jajaira Gonzalez z USA.

[Fot. Barbara Sańko ©]

4. MMŚ: ERYK GIERMAK POKONAŁ TAJA I CZEKA NA KUBAŃSKIEGO MISTRZA ŚWIATA

kadeci

Po wczorajszym zwycięstwie Michała Łęgowskiego (49 kg), dzisiaj z Sofii nadeszła kolejna dobra wiadomość. Swój premierowy pojedynek w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata wygrał również Eryk Giermak (60 kg), który pokonał jednogłośnie na punkty Taja Somchaya Wongsuwana i w kolejnej walce (19 kwietnia) stanie oko w oko z ubiegłorocznym mistrzem świata juniorów (dawniej kadetów) z Kijowa, Kubańczykiem Alaynem Limontą (wówczas boksował w limicie 54 kg).

Jutro na ringu w Sofii zobaczymy troje naszych reprezentantów. Wiktoria Sądej (51 kg) skrzyżuje rękawice z Niemką Marią Maciejewski, Justyna Walaś (60 kg) zmierzy się z Nazym Ichshanovą z Kazachstanu, zaś Sebastian Wiktorzak (69 kg) stawi czoła Dmitrijowi Shestakovowi z Kirgistanu.

4. MMŚ: ZWYCIĘSTWO MICHAŁA ŁĘGOWSKIEGO NA ROZPOCZĘCIE MISTRZOSTW ŚWIATA

FRANKFURT01

Od zwycięstwa Michała Łęgowskiego (49 kg) nad reprezentantem Tajwanu Jan Chun-Hsienem rozpoczęły się 4. Młodzieżowe Mistrzostw Świata w Sofii. Młody zawodnik z Chojnic pokonał swojego rywala niejednogłośnie na punkty i 19 kwietnia w następnym pojedynku zmierzy się z Serbem Veljko Gligoricem, który miał dzisiaj wolny los.

Jutro na ringu w stolicy Bułgarii zobaczymy jedynie podopiecznego Jarosława Przygody, najbardziej utytułowanego naszego reprezentanta, Eryka Giermaka (60 kg), który skrzyżuje rękawice z Tajem Somchay Wongsuwanem.

„MASTER” DOSTANIE WALKĘ Z ILUNGĄ MAKABU? STAWKĄ TYMCZASOWY PAS WBA

master01

Mateusz Masternak kontra Ilunga Makabu. Stawką czerwcowego pojedynku ma być pas tymczasowego mistrza świata WBA wagi junior ciężkiej.

Wiadomość o starciu Polaka z niebezpiecznym mańkutem z Demokratycznej Republiki Konga krążyła w kuluarach od dłuższego czasu. W poniedziałek o walce po raz pierwszy napisały polskie media. Zarówno Masternak, jak i jego promotorzy z grupy Sauerland Event informacji jeszcze nie potwierdzają, ale finalizacja rozmów wydaje się być naprawdę blisko. Masternak i Makabu mają skrzyżować rękawice w czerwcu.

- Rzeczywiście, chodzi o drugą połowę czerwca – mówi nam promotor Kalle Sauerland. – Mateusz był już mistrzem Europy, a teraz chcemy podnieść poprzeczkę. Nazwiska rywala nie zdradzę. Powiem za to, że uważam go za lepszego pięściarza niż Grigorij Drozd (Masternak uległ mu jesienią w Moskwie i stracił tytuł EBU – przyp. red.) i dla Mateusza powinno to być jeszcze większe wyzwanie. Kiedy odsłonimy karty? Zaczekajcie jeszcze około dziesięciu dni – precyzuje Sauerland.

Mówiąc o podnoszeniu poprzeczki, promotor zapewne ma na myśli pas tymczasowego mistrza świata WBA wagi cruiser. W lutym 26-letni Makabu miał o niego walczyć z Pawłem Kołodziejem w Monako, a wiosną z… Masternakiem w Nowym Jorku, lecz w obu przypadkach skończyło się na planach. Wiele wskazuje na to, że afrykański mocarz (15 nokautów w 16 wygranych walkach, przegrał raz – podobnie jak „Master”) szansy doczeka się za nieco ponad dwa miesiące. W Europie.

Pełnoprawnym mistrzem świata WBA jest Denis Lebiediew, który 25 kwietnia w Moskwie stoczy drugą walkę z Guillermo Jonesem. Z pierwszej, dramatycznej konfrontacji obronną ręką wyszedł Panamczyk, lecz wpadł na stosowaniu dopingu i tytuł zwrócono Rosjaninowi. Triumfator rewanżu prędzej czy później powinien dać szansę zwycięzcy starcia Masternak – Makabu.

Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

TOMASZ RÓŻAŃSKI: TO BĘDĄ WYJĄTKOWE MŁODZIEŻOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA

tomek z feliksem

- Z trenerem Tomaszem Różańskim rozmawiam w przeddzień wylotu na Młodzieżowe Mistrzostwa Świata do Sofii. Za Wami ostatni obóz szkoleniowy w Cetniewie, podczas którego Twoim podopiecznym pomagały czołowe polskie zawodniczki z wag 51, 60 i 75 kg. Czy jesteś zadowolony z przebiegu tych zajęć i czy kadra młodzieżowa jest optymalnie przygotowana do startu w imprezie mistrzowskiej?
Tomasz Różański: Jestem oczywiście bardzo zadowolony z obozu, zakładany przeze mnie plan został przez dziewczyny w pełni zrealizowany, zdrowie im dopisało – nie było żadnych kontuzji, ale tak naprawdę to dopiero najbliższe dni pokażą jak moje podopieczne są przygotowane do tych mistrzostw. Obóz był bardzo ciężki, ponieważ przyjechało do Cetniewa bardzo dużo sparingpartnerek i to tych z absolutnej krajowej czołówki. W wadze 51 kg Wiktorii Sądej pomagały w zajęciach Sandra Brodacka i Angelika Grońska. To były dla Wiktorii bardzo ciężkie sparingi, ale jestem z niej bardzo zadowolony, bo dała radę i mam nadzieję, że to wszystko, co wypracowała na treningach zaprocentuje na Mistrzostwach Świata. Jeśli chodzi o Justynę Walaś (60 kg), to jej sparingpartnerką była ubiegłoroczna młodzieżowa mistrzyni świata Aneta Rygielska. Dziewczyny toczyły bardzo wyrównane i zacięte sparingi, po analizie których Justyna wydaje mi się być naszym mocnym punktem, ale najbliższy czas zweryfikuje, czy mam w tym względzie rację. Elżbieta Wójcik (75 kg) sparowała z Natalią Hollińską i Lidią Fidurą, które po minucie wchodziły do ringu, by toczyć z Elą zacięte walki sparingowe. Generalnie rzecz ujmując jedziemy na Młodzieżowe Mistrzostwa Świata a nasze reprezentantki są na dobrym, krajowym, poziomie seniorskim. Trudno mi powiedzieć co ten poziom nam da podczas Mistrzostw Świata. Jadę z dziewczynami utytułowanymi, z którymi byliśmy rok temu w Albenie na Mistrzostwach Świata i mniej więcej wiemy czego się spodziewać. Nie wiemy jednak do końca w jakiej dyspozycji będą rywalki, więc wszystko zweryfikujemy dopiero na miejscu w Sofii.

- Nie są to zwyczajne Młodzieżowe Mistrzostw Świata, gdyż w stolicy Bułgarii oczekiwanych jest rekordowa ilość uczestników i najprawdopodobniej będzie trzeba stoczyć nawet 4-6 walk, by zdobywać medale. Czy Twoje zawodniczki są gotowe na tak długi i trudny turniej?
TR: To będą wyjątkowe Mistrzostwa Świata, bo rozegrają się tylko w trzech olimpijskich kategoriach wagowych. Dla trenerów to wielka niewiadoma, bo wiele znakomitych zawodniczek z niższych i wyższych kategorii specjalnie na Sofię robi wagę. Widać to po liście zgłoszeń. Będzie bardzo wiele zawodniczek, nawet po kilkanaście w jednej kategorii, które mają w swoim dorobku medale Mistrzostw Świata i Europy. Z tego względu będzie to bardzo trudny turniej, bo będą decydowały detale. Mamy np. w gronie faworytek Elę Wójcik  ale wiem, że do rywalizacji w jej wadze stanie kilka utytułowanych pięściarek z innych krajów, w tym mistrzynie świata i medalistki Młodzieżowych Mistrzostw Świata z wagi 69 kg. Pamiętajmy, że nie jest to boks męski i nawet niezwykle silnej fizycznie Eli bardzo trudno będzie z takimi dziewczynami wygrywać. Nawet Ela nie dysponuje aż tak mocnym ciosem, by przewracać wszystkie rywalki. Te mniejsze i szybsze będą nawet większą konkurencją i na to będzie trzeba zwrócić uwagę.

- Wasze przygotowanie odbywały się na trzech kontynentach. Kadra pracowała w Europie i Azji a Justyna Walaś przez pewien czas trenowała w Stanach Zjednoczonych w Global Boxing Gym w North Bergen. Jesteś zadowolony ze sposobu, w jakim przepracowaliście okres przygotowawczy, czy może odczuwasz niedosyt, bo być może coś nie poszło tak, jak tego chciałeś?
TR: Kalendarz startów i obozów, przez jakie przeszliśmy pozwolił nam przygotować się – jak to ująłeś – trójtorowo, na trzech kontynentach i były to moim zdaniem optymalne przygotowania. Pamiętajmy jednak, że każde Mistrzostwa Świata rządzą się swoimi prawami i nie mogę dzisiaj nikomu kompletnie nic obiecać, ponieważ wszystko rozegra się na miejscu w Bułgarii. Rywalki naszych zawodniczek także się ciężko przygotowywały do turnieju i będzie niezmiernie ciężko z nimi wygrywać. Selekcję zawodniczek przeprowadziłem nie tylko pod kątem umiejętności pięściarskich i przygotowania fizycznego ale także mocnej psychiki kadrowiczek. Wybrałem dziewczyny z dużym doświadczeniem międzynarodowym, mające w tak młodym wieku już tak wiele osiągnięć, że jestem o nie spokojny.

- Przed wylotem do Sofii, w trakcie II serii walk półfinałowych Turnieju im. Feliksa Stamma otrzymałeś z rąk prezesa Zbigniewa Górskiego nagrodę PZB dla najlepszego trenera ubiegłego roku. Jak traktujesz takie wyróżnienia? Jaki wpływ mają one na Twoją pracę?
TR: Nagroda, czyli statuetka legendarnego trenera Feliksa Stamma, to wielka motywacja do dalszej, jeszcze cięższej pracy. Jest to nagroda za rok 2013, wręczona w uznaniu wspaniałego wyniku dziewczyn w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Albenie. Ja spijam śmietankę tego startu, ale nie byłoby tych wszystkich medali gdyby nie praca i zaangażowanie wielu trenerów, którzy mi pomogli osiągnąć ten sukces. Wymienię tutaj tylko najważniejszych:  Aleksandra Maciejowskiego, Tomasza Potapczyka, Pawła Pasiaka, Stanisława Łakomca, Marka Węgierskiego, czy Andrzeja Porębskiego. W tym miejscu chciałbym bardzo im za to podziękować.

Rozmawiał: Jarosław Drozd

MATEUSZ MASTERNAK WIE, ŻE MUSI RYZYKOWAĆ

master_trening

Mateusz Masternak wie, że nowy styl walki wiąże się z dużo większym ryzykiem przyjmowania niebezpiecznych uderzeń, ale… – Boksując tak jak dawniej, na najwyższym poziomie nic bym nie osiągnął – twierdzi były mistrz Europy wagi cruiser.

W sobotę w duńskim Esbjergu Mateusz Masternak wysoko wypunktował na dystansie ośmiu rund Stjepana Vugdeliję – rywala twardego, choć co najwyżej ze średniej półki. Następnego dnia podzielił się z nami swoimi refleksjami po tym starciu. Zgodnie z zapowiedziami, od pierwszego gongu Polak postawił na ofensywny boks w półdystansie.

- Jak podsumować tę walkę? Zdobyłem cenne doświadczenie, walcząc w nowym stylu i bliższym dystansie, stosując nowe techniki. Występ oceniam na plus, aczkolwiek przyznaję, że miałem momenty lepsze i gorsze. Jeśli chodzi o te drugie – po udanych akcjach, w których udało mi się zranić przeciwnika, zamiast z zimną głową kontynuować to, co robiłem wcześniej, nastawiałem się na jeden silny cios, a to nie przynosiło efektu – przyznaje Masternak.

Jeszcze rok temu wrocławianin walczył zupełnie inaczej, kontrolując ringowe wydarzenia z dystansu. Duża agresja i nieustanny pressing mają się stać nieodłącznym elementem jego pojedynków, tak jak w potyczce z Vugdeliją.

- Zazwyczaj boksowałem bazując na refleksie, na odchyleniach i nie miałem tak bliskiego kontaktu z rywalem. W nowym stylu ciosy przeciwnika dochodzą o wiele częściej, przynajmniej do gardy. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Dawniej miałem dużo więcej czasu na dojście do przeciwnika, odejście, odpoczynek. Teraz jest nieustanny pressing. Do kolejnej walki chcę się przygotować jeszcze lepiej i podyktować w niej jeszcze wyższe tempo – deklaruje „Master”.

Do poważnego sprawdzianu podopieczny trenera Piotra Wilczewskiego ma przystąpić już na przełomie czerwca i lipca. Wówczas ma się bić o wartościowe trofeum z rywalem o umiejętnościach zbliżonych do Grigorija Drozda (o ile nie wyższych), na rzecz którego jesienią stracił pas mistrza Europy wagi cruiser. Czy będzie gotowy na konfrontację z mocno bijącym przeciwnikiem?

- Pod względem technicznym jest jeszcze trochę do poprawienia, ale jestem głodny sukcesu i chcę szybko wrócić do czołówki. Nowy styl jest dużo bardziej ryzykowny niż poprzedni, ale wiem, że boksując tak jak dawniej, na najwyższym poziomie nic bym nie osiągnął. Tamten sposób walki był bardzo łatwy do rozszyfrowania przez rywali. Stwierdziliśmy, że to nie jest mój boks. Nie jestem Sugarem Rayem Leonardem z bardzo szybkimi nogami, rękami, niesamowitym refleksem, który uniknie wszystkich ciosów, przetańczy dwanaście rund i będzie cały czas zwyciężał. Mam trochę inne predyspozycje. Jestem silny fizycznie, mam mocne uderzenie. Te elementy chcemy wykorzystać – tłumaczy pięściarz.

W sobotę niespełna 27-letni Masternak odniósł 32. wygraną w trwającej od 2006 roku karierze na zawodowym ringu i drugą z rzędu po ubiegłorocznej porażce przed czasem z Drozdem. W lutym znokautował w 4. rundzie Sandro Siproszwilego.

Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl

W PÓŁFINAŁACH WSB KUBAŃCZYCY POSTAWILI KROPKĘ NAD „I”. CZAS NA MECZE Z ROSJANAMI

domadores03

O sile grupy B zawodowej ligi World Series of Boxing, w której występowali m.in. zawodnicy Hussars Poland, świadczy fakt, że do półfinałów tych rozgrywek awansowały cztery ekipy, które w pierwszej fazie rozgrywek rywalizowały ze sobą właśnie w „grupie śmierci”. Do grona znanych nam półfinalistów – Azerbaijan Baku Fires, Astana Arlans Kazakhstan i Boxing Team Russia dołączyła wczoraj drużyna Domadores Cuba, która w Salem pokonała USA Knockouts 3-2.

Amerykańscy kibice oglądali niestety tylko trzy pojedynki, gdyż po obu stronach zabrakło po jednym zawodniku w wagach 56 kg (u Kubańczyków) i 91 kg (u gospodarzy). Równie dobrze zwycięsko z meczu mogli wyjść gospodarze, gdyby w pierwszym pojedynku na młodziutkiego Anthony Chacona (49 kg) łaskawszym okiem spoglądali sędziowie punktowi. 19-letni Portorykańczyk stoczył doprawdy wyrównany pojedynek z o 3 lata starszym, leworęcznym Yosbany Veitią, ulegając ostatecznie 1-2. Losy meczu rozstrzygnęły się w  walce w limicie 64 kg. Rówieśnik Chacona, Carles Adams z Dominikany nie był w stanie nawiązać podobnej walki z rutynowanym Yasnierem Toledo Lopezem, przegrywając wszystkie rundy swojego pojedynku i Kubańczycy wygrywali już 2-1 a mając w zanadrzu punkt zdobyty walkowerem mogli świętować kolejny sukces. Honorowe drugie oczko dla ekipy Knockouts zdobył Ekwadorczyk Marlon Delgado (75 kg), pokonując 20-letniego dublera w ekipie Domadores, Yaciela Despaigne.

Tak, więc Kubańczycy awansowali do półfinału WSB gdzie staną do rywalizacji z Boxing Team Russia. Pierwszy mecz rozegrają 25 kwietnia w Rosji, zaś rewanżowe starcie tych drużyn zobaczymy 2 maja na Kubie. Zwycięzca tego półfinału zmierzy się w dniach 30-31 maja w finale 4. sezonu WSB z Astana Arlans Kazakhstan lub Azerbaijan Baku Fires.

KADRA MŁODZIEŻOWCÓW RÓWNIEŻ POZNAŁA RYWALI. AŻ 56 ZAWODNIKÓW W LIMICIE WAGI LEKKIEJ!

kadra_sofia02

Swoich pierwszych rywali poznali reprezentanci Polski, którzy rywalizować będą w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Sofii, będących kwalifikacjami do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. Naszych młodych zawodników czeka trudne zadanie, gdyż konkurencję mają rekordową. Trzeba jednakże dodać, że Biało-Czerwoni na to znakomicie przygotowani przez swojego trenera Marcina Stankiewicza (asystuje mu w Sofii Jarosław Przygoda) i stać ich na dobry start w stolicy Bułgarii.

Michał Łęgowski (49 kg – 45 zawodników) pierwszy pojedynek stoczy 14 kwietnia z brązowym medalista mistrzostw świata juniorów (dawniej kadetów) Jan Chun-Hsienem z Tajwanu, Eryk Giermak (60 kg – 56 zawodników) 15 kwietnia skrzyżuje rękawice z Tajem Somchay Wongsuwanem, Sebastian Konsek (64 kg – 51 zawodników) zmierzy się 18 kwietnia ze zwycięzcą pojedynku Toshihiro Suzuki (Japonia) – Alani Oluwasenu (Nigeria), Sebastian Wiktorzak (69 kg – 49 zawodników) 16 kwietnia stanie oko w oko z Dmitrijem Shestakovem z Kirgistanu, Damian Wyględacz (75 kg – 41 zawodników) 16 kwietnia walczy z Finem Kalle Kallioinenem, Rafał Staszewski (81 kg – 32 zawodników) 19 kwietnia stoczy bój z Włochem Carmelo Calabro, zaś Kamil Mroczkowski (+91 kg – 25 zawodników) 17 kwietnia skrzyżuje rękawice z Rosjaninem Maratem Kerimkhanovem.

PO LOSOWANIU MMŚ KOBIET: EKSTREMALNIE TRUDNA POŁÓWKA DRABINKI JUSTYNY. 3 MISTRZYNIE ŚWIATA!

sofia_kadra

Od soboty w Sofii przebywa młodzieżowa kadra narodowa kobiet, której celem jest zdobycie medali Młodzieżowych Mistrzostw Świata, a przez co uzyskać nominację do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. Podopieczne Tomasza Różańskiego (trener koordynator) i Aleksandra Maciejowskiego (trener asystent) poznały dzisiaj swoje przeciwniczki.

W kategorii limitem 48-51 kg (startuje 36 zawodniczek!) wicemistrzyni Europy juniorek (dawniej kadetek) Wiktoria Sądej w pierwszej walce (16 kwietnia) skrzyżuje rękawice z Niemką Marią Maciejewski. Mistrzyni świata juniorek, Justyna Walaś (60 kg – 31 zawodniczek) tego samego dnia zmierzy się z Nazym Ichshanovą z Kazachstanu, zaś Elżbieta Wójcik (75 kg – 18 zawodniczek) w pierwszym pojedynku (18 kwietnia) stanie oko w oko z Węgierką Nikolette Szabo.

Losowanie wyznaczyło naszym zawodniczkom niezwykle trudną drogę do strefy medalowej. Szczególnie Justyna stanąć będzie musiała na wysokości zadania, gdyż już w kolejnym pojedynku najprawdopodobniej trafi na mistrzynię świata juniorek z Albeny, Jajairę Gonzalez z USA, a w razie zwycięstwa kolejną przeciwniczką pięściarki z Tarnowa będzie doskonała Agnes Alexiusson, szwedzka młodzieżowa mistrzyni świata z 2013 roku. Trzy mistrzyni świata w jednej połówce drabinki? Ekstremalnie trudny układ.

Od wysokiego „C” zacznie turniej także Ela, która w kolejnej rundzie trafi prawdopodobnie na młodzieżową wicemistrzynię świata z Albeny (z wagi półciężkiej) Rosjankę Ekaterinę Serovą i jeśli pokona tę przeszkodę awansuje do strefy medalowej.

CZTERY POLSKIE TRIUMFY W FINAŁACH 31. MTB IM. FELIKSA STAMMA

lidia

Finały 31. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma były dobrą promocją boksu olimpijskiego. Licznie zgromadzeni w Hotelu Gromada kibice byli świadkami 13 pojedynków, w których rywalizowało aż siedmioro reprezentantów Polski. Ostatecznie na najwyższym stopniu podium stanęło czworo z nich: Karolina Michalczuk (60 kg), która wygrała turniej po raz czwarty i Lidia Fidura (po raz piąty najlepsza w Warszawie), Grzegorz Kozłowski (52 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg).

Biorąc pod uwagę obsadę turnieju najwyższe noty należałoby wystawić paniom. Karolina Michalczuk zaboksowało jak na profesorkę olimpijskich ringów przystało. Jej boks nie miał dzisiaj słabych punktów, zbilansowany i nad wyraz solidny, dał zawodniczce z Lublina pewne zwycięstwo nad niezłą Angielką Chantelle Cameron. Lidia Fidura dała po raz kolejny pokaz bokserskiej determinacji i woli zwycięstwa. Sposób w jaki zdominowała w ringu doświadczoną Kanadyjkę Ariane Fortin zrobił na wszystkich wielkie wrażenie.

Z dwójki zwycięzców w rywalizacji panów lepsze wrażenie pozostawił po sobie Igor Jakubowski (91 kg). Pokonanie mistrza Rosji, Pavla Nikitaeva może być dobrym prognostykiem przed kolejnymi startami. Zawodnik z Konina krzepnie w nowej wadze z walki na walkę i jego boks zaczyna wyglądać bardzo solidnie. Grzegorz Kozłowski zrobił w ringu wiele, by docenić jego zaangażowanie w rywalizacji z błyskotliwym Hiszpanem Kelvinem de la Nieve, ale decyzja przyznająca mu zwycięstwo nie wszystkim zebranym w Hotelu Gromada przypadła do gustu.

Nie gorzej od Jakubowskiego zaboksował dzisiaj Damian Kiwior (69 kg), który nieszczęśliwie przegrał w finale (1-2) z Gruzinem Zaalem Kvachatadze. Zdaniem trzech sędziów tej walki zwycięstwo powinno przypaść zawodnikowi z Tarnowa, ale komputer wylosował werdykt 2-1 w drugą stronę. Silniejszy fizycznie rywal zapewne dał się we znaki Damianowi, ale nie był od niego w finale zawodnikiem lepszym.

Zastrzeżeń nie było po porażkach Sylwestra Kozłowskiego (56 kg), Kazimierza Łęgowskiego (64 kg) i Jordana Kulińskiego (81 kg).

WYNIKI WALK FINAŁOWYCH
KOBIETY

51 KG: Nicola Adams (Anglia) – Saiana Sagataeva (Rosja) 2-1
60 KG: Karolina Michalczuk (Polska) – Chantelle Cameron (Anglia) 3-0
75 KG: Lidia Fidura (Polska) – Arian Fortin (Kanada) 2-1

MĘŻCZYŹNI

49 KG: Zhormat Yerzhan (Kazachstan) – Yahya Saleh Ahmed Al-Rafiq (Katar) 3-0
52 KG: Grzegorz Kozłowski (Polska) – Kelvin de la Nieve (Hiszpania) 2-1
56 KG: Michael Conlan (Irlandia) – Sylwester Kozłowski (Polska) 3-0
60 KG: Otar Eranosyan (Gruzja) – Yunusov Anavar (Tadżykistan) 2-1
64 KG: Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Kazimierz Łęgowski (Polska) 3-0
69 KG: Zaal Kvachatadze (Gruzja) – Damian Kiwior (Polska) 2-1
75 KG: Oleksii Kazym-Zade (Ukraina) – Zsoltan Harcsa (Węgry) 2-1
81 KG: Pavel Silyagin (Rosja)  – Jordan Kuliński (Polska) 2-1
91 KG: Igor Jakubowski (Polska) – Pavel Nikitaev (Rosja) 3-0
+91 KG: Cam Awesome (USA) – Dean Gardiner (Irlandia) 3-0

WIELKIE EMOCJE W II SERII PÓŁFINAŁÓW 31. TURNIEJU IM. FELIKSA STAMMA

michalczuk_044

Wczorajsza druga seria półfinałów 31. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma przyniosła wiele emocji kibicom zgromadzonym licznie w warszawskim Hotelu Gromada. W ringu oglądaliśmy dziewięcioro reprezentantów Polski, z których pięcioro awansowało do sobotniego finału.

Wielkie emocje towarzyszyły pojedynkom Karoliny Michalczuk (60 kg) i Lidii Fidury (75 kg). Pierwsza z nich, która systematycznie wkracza w rywalizację z najlepszymi zawodniczkami wagi lekkiej tym razem pokonała doświadczoną, nieustępliwą Ukrainkę Juliję Tsyplakovą. Rywalka Karoliny lubi boks ofensywny a jej walorami są także wytrzymałość i kondycja. Nasza mistrzyni była jednak dla Ukrainki zbyt trudną przeszkodą. Boksowała bardzo skutecznie i dawno nie widzieliśmy Karoliny trafiającej rywalkę z taką dokładnością. Jeśli dodamy do tego dobrą pracę nóg i wzorowe wykonywanie założeń taktycznych, rysuje się nam obraz faworytki finału, w którym zmierzy się z Angielką Chantelle Cameron.

Przed turniejem trener Paweł Pasiak mówił bez ogródek, że aktualna forma Lidii Fidury to jakieś 60% jej możliwości. Jeśli jest to prawdą, to poziom naszej zawodniczki sięgać może medalu największych turniejów mistrzowskich. Konsekwencja, z jaką Polka neutralizowała ringowe poczynania byłej mistrzyni świata, Mary Spencer z Kanady była nadzwyczajna. Lidia zawsze walczy ambitnie i szuka swoich szans w ofensywie. Tak było i wczoraj ale też pokazała kilka ciekawych rozwiązań obronnych. Boksowała rozważnie i bezpiecznie, a jej jednogłośne zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone. W finale rywalką naszej mistrzyni będzie inna ex-mistrzyni świata z Kanady, Ariane Fortin.

W sobotnim finale zobaczymy również Sylwestra Kozłowskiego (56 kg), Kazimierza Łęgowskiego (64 kg) i Damiana Kiwiora (69 kg). Szkoda, że awansu nie uzyskał Arkadiusz Szwedowicz (75 kg), który nie był w stanie poradzić sobie z wysokim, długorękim Ukraińcem Oleksiyem Kazym-Zade. Jego rywal, równie młody jak Polak, radził sobie wczoraj zarówno z atakami naszego reprezentanta, jak i sam skutecznie trafiał głowę Szwedowicza. Pojedynek był bardzo emocjonujący i jego aktorzy zostali nagrodzeni głośnymi brawami. Równie energetyczna była walka doskonałego „fajtera” Michaela Conlana (56 kg) ze znanym z walk w lidze WSB Nikitą Fedorchenko. Swoją postawą Conlan potwierdził, że jest jednym z kandydatów do nagrody dla najlepszego zawodnika zawodów.

WYNIKI II SERII PÓŁFINAŁÓW (GODZ. 17.00)

KOBIETY
60 KG
Karolina Michalczuk (Polska) – Julija Tsyplakova (Ukraina) 3-0
Chantelle Cameron (Anglia) – Junhua Yin (Chiny) 2-1

75 KG
Lidia Fidura (Polska) – Mary Spencer (Kanada) 3-0
Ariane Fortin (Kanada) – Qian Li (Chiny) 2-1

MĘŻCZYŹNI

56 KG
Sylwester Kozłowski (Polska) – Daniel Żaboklicki (Polska) 3-0
Michael Conlan (Irlandia) – Nikita Fedorchenko (Rosja) 3-0

64 KG
Kazimierz Łęgowski (Polska) – Jemal Shalambelidze (Gruzja) 2-1
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Dean Walsh (Irlandia) 3-0

69 KG
Damian Kiwior (Polska) – Rafał Perczyński (Polska) 3-0
Zaal Kvachatadze (Gruzja) – Pavel Kastramin (Białoruś) WO

75 KG
Oleksiy Kazym-Zade (Ukraina) – Arkadiusz Szwedowicz (Polska) 3-0
Zoltan Harcsa (Węgry) – Rustam Svayev (Kazachstan) 2-1

+91 KG
Dean Gadiner (Irlandia) – Roger Hryniuk (Polska) 3-0
Cam Awesome (USA) – Tornike Puritcha Maishvili (Gruzja) 3-0

PO I SERII PÓŁFINAŁOWEJ 31. MTB IM. F. STAMMA MAMY 3 FINALISTÓW

wisla

Sporo emocji przyniosła kibicom I seria walk półfinałowych 31. MTB im. Feliksa Stamma. Szkoda, że dopiero dzisiaj na ringu A, z którego przeprowadzana jest transmisja live w Internecie, można było podziwiać kunszt mistrzyni olimpijskiej Nicoli Adams oraz medalistek mistrzostw świata i Europy.

Reprezentanci Polski mieli pięć szans na awans do finałów, przy czym najtrudniejsze zadanie czekało Sandrę Drabik (51 kg), która zmierzyła się z najlepszą aktualnie Rosjanką w tej kategorii, skośnooką Saianą Sagatayevą.W ringu potwierdziło się to wszystko, co wiemy o rywalce Sandry – jest silna, boksuje dość chaotycznie ale wywiera stałą presję i jest odporna na ciosy. Dzisiaj kielczanka nie znalazła jeszcze sposobu na ten rosyjski „czołg”, ale prezentowany przez Sagatayevą boks nie jest skomplikowany, pełen dziur w defensywie i zapewne szybko trenerzy pomogą Polce znaleźć na nią sposób. Rosjanka w finale zmierzy się z mistrzynią olimpijską, Nicolą Adams, która w Warszawie nie zachwyca. Poza dobrą pierwszą walka, w dwóch kolejnych sprawiała wrażenie ospałej i zmęczonej. Szwankował także jej refleks i doświadczona Bułgarka Stoyka Petrova wpędziła ją kilka razy w tarapaty, w jednym z przypadków będąc nawet blisko knockdownu.

Mniej efektowny boks zaprezentowali panowie, choć w trzech przypadkach mocno zaiskrzyło na ringu w Hotelu Gromada. Pasjonującą wymianę ciosów zaprezentowali Hiszpan Kelvin de la Nieve (52 kg) z Rosjaninem Sergejem Ovanaevem i gdyby jego ciosy miały większą moc, to rywal zapewne przynajmniej raz padłby na matę ringu.

Nie oszczędzali się także Dawid Michelus (60 kg) z Gruzinem Otarem Eranosyanem. Wygrał ten drugi z uwagi na to, że wciągnął Polaka w totalna bitkę i przepychankę na linach. Dawid zapominał o boksowaniu na środku ringu, spóźniał się w obronie i sam bił dość niecelnie, dlatego tez w finale wystąpi Gruzin. W tej samej wadze doskonały pojedynek stoczyli najlepszy chyba jak dotąd zawodnik turnieju, Anvar Yunusov z Tadżykistanu z bitnym Irlandczykiem Davidem Oliverem Joyce`em. Oglądając w akcji mistrza Azji nie sposób zauważyć w jego zachowaniu fascynacji stylem samego Floyda Mayweathera. Jest może niezbyt szybki ale dysponuje świetna obroną i celnym jak chirurgiczny skalpel ciosem. Mimo to Joyce w ostatnim starciu doprowadził do liczenia rywala, jednakże straty z pozostałych rund nie pozwoliły mu zwyciężyć.

Wygrali półfinałowe boje Grzegorz Kozłowski (52 kg), Jordan Kuliński (81 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Wszyscy mieli rywali na swoim poziomie sportowym i dzisiejsze próby pokazały im, że czeka ich jeszcze wielka praca, by dołączyć do europejskiej czołówki. Szkoda mi było dzisiaj młodego mistrza Belgii, Aiygaha Dodji, który stoczył bardzo dobry pojedynek z Kozłowskim. Ciemnoskóry, chudy jak tyczka Belg, boksował ładnie technicznie, ale dość miękko.

WYNIKI I SERII WALK PÓŁFINAŁOWYCH (GODZ. 11.00)

KOBIETY

51 KG
Nicola Adams (Anglia) – Stoyka Petrova (Bułgaria) 3-0
Saiana Sagatayeva (Rosja) – Sandra Drabik (Polska)3-0

MĘŻCZYŹNI

49 KG
Yerzhan Zhormat (Kazachstan) – Mikheil Kazanjani (Gruzja)    3-0

52 KG
Grzegorz Kozłowski (Polska) – Aiygah Dodji (Belgia) 3-0
Kelvin de la Nieve (Hiszpania) – Sergei Ovanaev (Rosja) 3-0

60 KG
Otar Eranosyan (Gruzja) – Dawid Michelus (Polska) 3-0
Anvar Yunusov (Tadżykistan) – David oliver Joyce (Irlandia)

81 KG
Jordan Kuliński (Polska) – Polyneikis Kalamaras (Grecja) 3-0
Pavel Silyagin (Rosja) – David Nyika (Nowa Zelandia) 3-0

91 KG
Igor Jakubowski (Polska) – Aleksandre Dokvadze (Gruzja) 2-1
Pavel Nikitaev (Rosja) – Alexy Sevostianov (Kazachstan) 2-1

BARDZO DOBRA II SERIA WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH W WYKONANIU POLAKÓW

DSC07115

Dużo lepsza od I serii walk ćwierćfinałowych była druga odsłona dzisiejszej rywalizacji w 31. MTB im. Feliksa Stamma w Warszawie. W II serii, która rozpoczęła się o godz. 17.00 wystąpiło siedmioro Polaków i reprezentujący nasze barwy Ukrainiec Sergiej Werwejko. Między linami ringu nie pojawiła się Karolina Graczyk (60 kg), dla której z powodu kontuzji rywalizacja już się zakończyła.

Do piątkowych półfinałów awans wywalczyli: Karolina Michalczuk (60 kg), Lidia Fidura (75 kg), Sylwester Kozłowski (56 kg), Kazimierz Łęgowski (64 kg), Rafał Perczyński i Damian Kiwior (obaj 69 kg) oraz Roger Hryniuk (+91 kg). Najcenniejsza była chyba wygrana Lidii nad wysoką Madziarką, z którą jeszcze 3 lata temu rywalizowała w wyższej kategorii wagowej Sylwia Kusiak.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH

II SERIA 17.00

KOBIETY
60 KG
Karolina Michalczuk (Polska) – Viktoria Rajos (Węgry) 2 TKO
Julija Tsyplakova (Ukraina) – Caroline Veyre (Kanada) 3-0
Chantelle Cameron (Anglia) – Estelle Mossely (Francja) 2-1
Junhua Yin (Chiny) – Karolina Graczyk (Polska) WO.

75 KG
Lidia Fidura (Polska) – Timea Nagy (Węgry) 3-0
Mary Spencer (Kanada) – Nila Lipska (Ukraina) 3-0
Qian Li (Chiny) – Marina Volnova (Kazachstan) 3-0
Arianne Fortin (Kanada) – Yaroslava Yakushina (Rosja) 3 TKO

MĘŻCZYŹNI
56 KG
Sylwester Kozłowski (Polska) – Diego Ferrer (Hiszpania) 3-0
Michael Conlan (Irlandia) – Yerzhan Ordabayev (Kazachstan) 3-0
Nikita Fedorchenko (Rosja) – Tomasz Resół (Polska) 2-1

64 KG
Kazimierz Łęgowski (Polska) – Jonathan Alonso (Hiszpania) 2-1
Jemal Shalambelidze (Gruzja) – Jonathan Soares (Brazylia) 2-0
Dean Walsh (Irlandia) – Bohdan Vikazinin (Ukraina) 3-0
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Almasbek Alibekov (Kazachstan) 3-0

69 KG
Damian Kiwior (Polska) – Hzam Ahmed Nabah (Katar) 3-0
Rafał Perczyński (Polska) – Youba Sissokho (Hiszpania) 3-0
Zaal Kvachatadze (Gruzja) – Jose Alday (USA) 3-0
Pavel Kastramin (Białoruś) – Stephen Donelly (Irlandia) 3-0

75 KG
Oleksii Kazym-Zade (Ukraina) – Andrey Mikhaliau (Białoruś) 3-0
Rosjatam Svayev (Kazachstan) – Michael O’Reilly (Irlandia) 2-1
Zsoltan Harcsa (Węgry) – Dan Dignam (Anglia) 2-1

+91 KG
Roger Hryniuk (Polska) – Georgios Rompert Chotz (GRE) 2 DQ
Dean Gardnier (Irlandia) – Cosme Nascimento (Brazylia) 3-0
Tornike Puritcha Maishvili (Gruzja) – Sergiey Verveiko (Polska) 2-1
Vladyslav Sirenko (Ukraina) – Cam Awesome (USA)

31 MTB. IM. STAMMA: SANDRA DRABIK POKONAŁA MEDALISTKĘ OLIMPIJSKĄ

rotterdam

W I serii walk ćwierćfinałowych 31. Międzynarodowego Turnieju im. Feliksa Stamma, która rozgrywana była na dwóch ringach od godz. 13.00 zobaczyliśmy sześcioro Polaków – Ewelinę Wicherską i Sandrę Drabik (obie 51 kg), Dawida Jagodzińskiego i Macieja Jóźwika (obaj 52 kg) oraz Dawida Michelusa i Marka Pietruczuka (obaj 60 kg). Z tego grona do półfinałów awansowała tylko dwójka Biało-Czerwonych (Drabik i Michelus).

Cenniejsze zwycięstwo zanotowała Sandra, która pokonała niejednogłośnie na punkty brązową medalistkę olimpijska z Londynu i siedmiokrotną mistrzynię USA, Marlen Esparza. Z kolei szybciej swój pojedynek zakończył Michelus, który w 3. rundzie zmusił do poddania Abdullatefa Mohammada Sadiqa z Kataru.

Z zawodami niestety pożegnali się Wicherska, Jóźwik, Jagodziński i Pietruczuk. Pierwszą z nich pokonała niejednogłośnie na punkty po remisowej walce doświadczona Bułgarka Stoyka Petrova, Jóźwik uległ mistrzowi Belgii Aiyaghowi Dodji, Jagodziński Hiszpanowi Kelvinowi de la Nieve, zaś Pietruczuk nie sprostał mistrzowi Gruzji, Otarowi Eranosyanowi.

W piątkowych półfinałach Drabik zmierzy się z Rosjanką Saianą Sagatayevą, zaś Michelus skrzyżuje rękawice ze wspomnianym Eranosyanem.

WYNIKI WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH (CZWARTEK)
I SERIA 13.00

KOBIETY
51 KG
Stoyka Petrova (Bułgaria) – Ewelina Wicherska (Polska) 2-1
Nicola Adams (Anglia) – Mona Mestiaen (Francja) 3-0
Saiana Sagatayeva (Rosja) – Clelia Costa (Brazylia) 2-1
Sandra Drabik (Polska) – Marlen Esparza (USA) 2-1

MĘŻCZYŹNI
52 KG
Aiygah Dodji (Belgia) – Maciej Jóźwik (Polska) 3-0
Kelvin de la Nieve (Hiszpania) – Dawid Jagodziński (Polska) 3-0
Sergei Ovanayev (Rosja) – Ihor Sopinskyi (Ukraina) 3-0

60 KG
Dawid Michelus (Polska) – Abdullatef Mohammad Sadiq (Katar) 3 TKO
Otar Eranosyan (Gruzja) – Marek Pietruczuk (Polska) 3-0
Anvar Yunusov (Tadżykistan) – De Jesus Joedison (Brazylia) 2-1
David Oliver Joyce (Irlandia) – Genaro Gamez (USA) 2-1

81 KG
Pavel Silyagin (Rosja) – Jhonatan Saavedra (Hiszpania) 3-0
David Nyika (NZL) – Vladyslav Mykhailov (Ukraina) 2-1

91 KG
Asmar Amir Ibrahim Elsaey (Katar) – Aleksandre Dokvadze (Gruzja)
Gary Sweeney (Irlandia) – Alexey Sevostyanov (Kazachstan)
Juan Nogueira (Brazylia) – Pavel Nikitaev (Rosja)

KONTUZJA KAROLINY GRACZYK ELIMINUJE JĄ Z 31. TURNIEJU IM. FELIKSA STAMMA

graczyk_karolina

Cieszyliśmy się dzisiaj z dobrego rozpoczęcia turniejowych zmagań przez Karolinę Graczyk (60 kg), która pokonała niejednogłośnie na punkty niewygodną Bułgarkę Denitsę Eliseevą. Niektórzy – jak np. ja – oczami wyobraźni widzieli już zawodniczkę z Konina w jutrzejszej walce ćwierćfinałowej, tymczasem jak nas przed chwilą poinformował trener kadry narodowej seniorek, Paweł Pasiak, Karolina już w 1. starciu walki doznała bolesnej kontuzji, która eliminuje ją nie tylko z udziału w 31. MTB im. Feliksa Stamma, ale także na pół roku z uprawiania boksu.

- Niestety Karolina już w 1 rundzie walki złamała kciuk lewej dłoni z przemieszczeniem. Po walce była w szpitalu, gdzie na rękę założono jej gips. Czeka ją operacja i pół roku przerwy od boksu. Tak, więc jutro nie zobaczymy jej w walce o półfinał. Warto jednak dodać, że Karolina mimo bólu ambitnie przeboksowała zwycięsko cały pojedynek i wygrała go praktycznie tylko prawą ręką – mówi polski szkoleniowiec.

Dodajmy, że Karolina Graczyk nie ma ostatnio szczęścia do Turnieju im. Stamma. W ub. roku przegrała pechowo w półfinale, przedwcześnie odesłana do narożnika przez lekarza po krwawej ale nie poważnej kontuzji nosa. Życzymy zatem Karolinie szybkiego powrotu do pełnej sprawności, a później najlepiej zwycięstwa w kolejnej edycji warszawskiego turnieju.

ZWYCIĘSTWA POLEK NA ROZPOCZĘCIE 31. MTB IM. FELIKSA STAMMA

michalczuk win

W gościnnych progach warszawskiego Hotelu Gromada rozpoczął się 31. Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma. Za nami pierwszy dzień rywalizacji kobiet i mężczyzn, w którym zaprezentowało się sześcioro Biało-Czerwonych. Lepiej wypadły panie, a konkretnie Sandra Drabik (51 kg), Karolina Michalczuk i Karolina Graczyk (obie 60 kg), które pewnie wygrały swoje walki. Pierwsza odprawiła z kwitkiem doświadczoną Węgierkę Katalin Ancsin, z którą wygrała w ub. roku podczas turnieju w Wittenburgu, druga również jednogłośnie na punkty pokonała Brazyliazylijkę Luany da Silva, zaś trzecia niejednogłośnie zwyciężyła niewygodną Bułgarkę Denitsę Eliseevą. Z zawodami pożegnała się natomiast Żaneta Cieśla (51 kg), która uległa 0-3 mistrzyni Francji Monie Mestiaen.

Od dwóch porażek warszawski turniej rozpoczęli panowie. Mateusz Polski (60 kg) niezbyt szczęśliwie już w pierwszej rundzie wylosował tegorocznego mistrza USA seniorów (ubiegłoroczny mistrz w gronie młodzieżowców), Genaro Gomeza. Zarówno nasz zawodnik, jak i Amerykanin dali pokaz ciekawego, dynamicznego boksu, w którym zawodnikiem dokładniejszym w swoich akcjach ofensywnych był 19-letni Gomez. Polski miał przewagę w sile fizycznej i zaboksował jak zawsze bardzo ambitnie, ale jego rywal doskonale pracujący na nogach skutecznie unikał większości „bomb” Mateusza. Mniej do powiedzenia miał Mateusz Figiel (+91 kg), pokonany wyraźnie przez Ukraińca Vladyslava Sirenko. Nasz pięściarz, dla którego jest to debiut w międzynarodowym turnieju,  dopiero w 3. starciu zaczął boksować odważniej i kilka razy udowodnił, że w przyszłości może jeszcze przysporzyć nam miłych wrażeń.

Niestety w Warszawie nie będziemy podziwiać kunsztu wicemistrzyni olimpijskiej, Sofii Ochigavy (60 kg). Zamiast niej trener „Sbornej” przywiózł nieco mniej znaną ale już doświadczoną Anastasię Belyakovą. I jeszcze jedna uwaga. W związku ze szczęśliwym losowaniem pięciu naszych zawodników jest już w strefie medalowej. Są nimi: Grzegorz Kozłowski (52 kg), Daniel Żaboklicki (56 kg), Arkadiusz Szwedowicz 75 kg), Jordan Kuliński (81 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg)

WYNIKI WALK ELIMINACYJNYCH (1/8)

KOBIETY
51 KG
Stoyka Petrova (Bułgaria) – Haijuan Si (Chiny) 3-0
Mona Mestiaen (Francja) – Żaneta Cieśla (Polska) 3-0
Nicola Adams (Anglia) – Zhaina Shekerbekova (Kazachstan) 3-0
Costa Clelia (Brazylia) – Tetyana Kob (Ukraina) 2-0
Saiana Sagataeva (Rosja) – Mandy Bujold (Kanada) 3-0
Sandra Drabik (Polska) – Katalin Ancsin (Węgry) 3-0
Marlen Esparza (USA) – Ceire Smith (Irlandia) 3-0

60 KG
Karolina Michalczuk (Polska) – Luany Da Silva (Brazylia) 3-0
Julija Tsyplakova (Ukraina) – Jennifer Miranda (Hiszpania) 2-0
Caroline Veyre (Kanada) – Anna Beuselinck (Belgia) 3-0
Estelle Mossely (Francja) – Gulzhaina Ubbiniyazova (Kazachstan) 3-0

Chantelle Cameron (Anglia) – Alexis Pritchard (Nowa Zelandia) 2-0
Karolina Graczyk (Polska) – Denitsa Eliseeva (Bułgaria) 2-1
Junhua Yin (Chiny) – Anastasia Beliakova (Rosja) 2-1

75 KG
Arianne Fortin (Kanada) – Megan Maka (Nowa Zelandia) 3-0

MĘŻCZYŹNI

60 KG
Otar Eranosyan (Gruzja) – Miko Khatchatryan (Belgia) 3-0
Anvar Yunusov (Tadżykistan) – Artur Subhankulov (Rosja) 3-0
De Jesus Joedison (Brazylia) – Olesandr Melenyuk (Ukraina) 2-1
Genaro Gomez (USA) – Mateusz Polski (Polska) 2-1
David Oliver Joyce (Irlandia) – Darkhan Zhumsakbayev (Kazachstan) 3-0

64 KG
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Vazgen Safaryants (Białoruś)    3-0
Almasbek Alibekov (Kazachstan) – Viktor Kiraly (Węgry) 3-0

+91 KG
Vladyslav Sirenko (Ukraina) – Mateusz Figiel (Polska) 3-0
Cam Avwesome (USA) – Gasan Gimbatov (Rosja) 2-1

ROZKŁAD WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH (CZWARTEK)
I SERIA 13.00

KOBIETY
51 KG
Ewelina Wicherska (Polska) – Stoyka Petrova (Bułgaria)
Mestiaen Mona (Francja) – Nicola Adams (Anglia)
Costa Clelia (Brazylia) – Saiana Sagataeva (Rosja)
Sandra Drabik (Polska) – Marlen Esparza (USA)

MĘŻCZYŹNI
52 KG
Aiygah Dodji (Belgia) – Maciej Jóźwik (Polska)
Kelvin de la Nieve (Hiszpania) – Dawid Jagodziński (Polska)
Sergei Ovanaev (Rosja) – Ihor Sopinskyi (Ukraina)

60 KG
Dawid Michelus (Polska) – Abdullatef Mohammad Sadiq (Katar)
Marek Pietruczuk (Polska) – Otar Eranosyan (Gruzja)
Anvar Yunusov (Tadżykistan) – De Jesus Joedison (Brazylia)
Genaro Gamez (USA) – David Oliver Joyce (Irlandia)

81 KG
Jhonatan Saavedra (Hiszpania) – Pavel Silyagin (Rosja)
Vladyslav Mykhailov (Ukraina) – David Nyika (NZL)

91 KG
Asmar Amir Ibrahim Elsaey (Katar) – Aleksandre Dokvadze (Gruzja)
Gary Sweeney (Irlandia) – Alexey Sevostyanov (Kazachstan)
Juan Nogueira (Brazylia) – Pavel Nikitaev (Rosja)

II SERIA 17.00

KOBIETY
60 KG
Viktoria Rajos (Węgry) – Karolina Michalczuk (Polska)
Julija Tsyplakova (Ukraina) – Caroline Veyre (Kanada)
Estelle Mossely (Francja) – Chantelle Cameron (Anglia)
Karolina Graczyk (Polska) – Junhua Yin (Chiny)   

75 KG
Timea Nagy (Węgry) – Lidia Fidura (Polska)
Mary Spencer (Kanada) – Nila Lipska (Ukraina)
Qian Li (Chiny) – Marina Volnova (Kazachstan)
Yaroslava Yakushina (Rosja) – Arianne Fortin (Kanada)

MĘŻCZYŹNI
56 KG
Diego Ferrer (Hiszpania) – Sylwester Kozłowski (Polska)
Yerzhan Ordabayev (Kazachstan) – Michael Conlan (Irlandia)
Nikita Fedorchenko (Rosja) – Tomasz Resół (Polska)

64 KG
Kazimierz Łęgowski (Polska) – Jonathan Alonso (Hiszpania)
Jonathan Soares (Brazylia) – Jemal Shalambelgiaidze (Gruzja)
Dean Walsh (Irlandia) – Bohdan ViKazachstanin (Ukraina)
Vitaliy Dunaytsev (Rosja) – Almasbek Alibekov (Kazachstan)

69 KG
Damian Kiwior (Polska) – Hzam Ahmed Nabah (Katar)
Youba Sissokho (Hiszpania) – Rafał Perczyński (Polska)
Jose Alday (USA) – Zaal Kvachatadze (Gruzja)
Pavel Kastramin (Białoruś) – Stephen Donelly (Irlandia)

75 KG
Andrey Mikhaliau (Białoruś) – Oleksii Kazym-Zade (Ukraina)
Michael O’Reilly (Irlandia) – Rosjatam Svayev (Kazachstan)
Zsoltan Harcsa (Węgry) – Dan Dignam (Anglia)

+91 KG
Roger Hryniuk (Polska) – Georgios Rompert Chotz (GRE)
Cosme Nascimento (Brazylia) – Dean Gardnier (Irlandia)
Sergiey Verveiko (Polska) – Tornike Puritcha Maishvili (Gruzja)
Vladyslav Sirenko (Ukraina) – Cam Awesome (USA)

TURNIEJ GEE-BEE W HELSINKACH W TLE MEMORIAŁU IM. F. STAMMA

zhanibek

Od 11 do 14 kwietnia, a więc niemal równolegle z 31. Międzynarodowym Turniejem Bokserskim im. Feliksa Stamma, odbywać się będzie w Helsinkach inny europejski tradycyjny (po raz 33) Turniej Gee-Bee. Kibice pięściarstwa w miejscowej Sports Hall podziwiać będą rywalizację ponad 90 zawodniczek i zawodników z 14 krajów świata.

Najmocniejsza ekipę do stolicy Finlandii wysłał Kazachstan. na jej czele stoją ubiegłoroczny mistrz świata Zhanibek Alimkhanuly (75 kg – na zdjęciu) i brązowy medalista Kairat Eralijev (56 kg). Gwiazdą ekipy rosyjskiej będzie z kolei mistrz Europy z Mińska (2013), Artem Zakaryan. Poza nimi na starcie turnieju Gee-Bee zobaczymy także ekipy m.in. z Włoch (z brązowym medalistą mistrzostw Europy Vincenzo Mangaciapre), Francji, Australii Irlandii, Anglii i Walii. Po raz pierwszy w zawodach weźmie również udział ekipa z dalekiej Nowej Zelandii.

geebee

W 31. MTB IM. FELIKSA STAMMA WYSTĄPI DZIESIĘCIU TRIUMFATORÓW Z LAT 2009-2013

ward

W rozpoczynającym się jutro się 31. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma wystąpi dziesięcioro zawodniczek i zawodników, którzy w latach 2009-2013 wygrywali te zawody. Najwięcej turniejowych triumfów – cztery – ma Lidia Fidura (2010-2013), trzy Karolina Michalczuk (2010-2012) i dwa Karolina Graczyk (2010-2011). Oprócz naszych znakomitych zawodniczek w Warszawie wygrywali także: Zhaina Shekerbekova (Kazachstan, 2013), Pavel Silyagin (Rosja, 2013), Sergej Werwejko (Ukraina, 2013), Gasan Gimbatov (Rosja, 2012), Joe Ward (Irlandia, 2011 -na zdjęciu na najwyższym podium w Warszawie), Pavel Nikitayev (Rosja, 2010) i Kelvin de la Nieve (Hiszpania, 2009).

Po raz drugi z rzędu w Turnieju im. Feliksa Stamma wystąpi 21 ubiegłorocznych zagranicznych uczestników: Ceire Smith (51 kg, Irlandia), Mandy Bujold (51, Kanada), Tatyana Kob (51, Ukraina), Clelia Costa (51, Brazylia) Zhaina Shekerbekova (51, Kazachstan), Katalin Ancsin (51, Węgry), Estelle Mossely (60, Francja), Alexis Pritchard (60, Nowa Zelandia), Vivien Csombor (60, Węgry), Jennifer Miranda (60, Hiszpania), Mary Spencer (75, Kanada), Nila Lipska (75, Ukraina), Marina Volnova (75, Kazachstan), Vasili Egorov (49, Rosja), Abdullatef Mohammad Sadiq (60, Katar), Jonathan Alonso (64, Hiszpania), Hzam Ahmed Nabah (69, Katar), Youba Sissokho (69, Hiszpania), Jhonatan Saavedra (81, Hiszpania), Pavel Silyagin (81, Rosja), Juan Nogueira (91, Brazylia)

W 2013 roku w zawodach boksowało również 10 reprezentantek i reprezentantów Polski, których zobaczymy po raz kolejny w Warszawie. Są nimi: Sandra Drabik (51 kg), Karolina Graczyk (60 kg), Lidia Fidura (75 kg), Grzegorz Kozłowski (52 kg), Dawid Jagodziński (52 kg), Sylwester Kozłowski (56 kg), Mateusz Polski (60 kg), Kamil Gardzielik (75 kg), Jordan Kuliński (81 kg) i Sergiej Werwejko (+91kg)

PROJEKT AIBA PRO BOXING STARTUJE 24 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU

aiba-pro-boxing-logo

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) poinformowało o terminie pierwszych historycznych pojedynków  w ramach projektu AIBA Pro Boxing (APB). Wspomniane, długo oczekiwane, wydarzenie odbędzie się w piątek 24 października 2014 roku. W następstwie wielu dyskusji odbytych z członkami Komitetu Wykonawczego AIBA, APB i członkami zarządów krajowych federacji zrzeszonych w AIBA, a także z potencjalnymi partnerami medialnymi oraz handlowymi, ustalono, że ww. termin będzie najdogodniejszy, by uruchomić ten rewolucyjny projekt.

Harmonogram rywalizacji w formule APB jest następujący:

- Zawody o miejsca w rankingu wstępnym APB-świat – 1 runda kwalifikacyjna: 24-26 października 2014 roku
- Zawody o miejsca w rankingu wstępnym APB-świat – 2 runda kwalifikacyjna: 20-23 listopada 2014 roku
- Zawody o miejsca w rankingu światowym APB: 18-21 grudnia 2014 roku
- Inauguracyjne Światowe Turnieje Mistrzowskie APB: 22-25 stycznia 2015 roku oraz od 29 stycznia do 1 lutego 2015 roku

Szczegółowe informacje nt. organizacji wspomnianych zawodów zostaną przedstawione w najbliższym czasie.

JAROSŁAW IWANOW WYGRAŁ TURNIEJ WE FRANCUSKIM ARGENTEUIL

pasmontana2

Sukcesem Jarosława Iwanowa z TS Wisła Kraków zakończył się międzynarodowy turniej bokserski o Pas Montany, który w dniach od 3 do 5 kwietnia odbył  się w podparyskim Argenteuil. W imprezie startowało 80 zawodniczek i zawodników z 16 krajów, m.in. z USA, Kanady, Norwegii, Włoch, Irlandii Północnej, Algierii, Boliwii, Kosowa, Cypru, Mauritiusu, Brazylii, Szwajcarii i Niemiec oraz niemal cała francuska czołówka. Gośćmi honorowymi zawodów byli ex-mistrzowie świata zawodowców Stefano Zoff  i Rene Jacquot.

Mający nadal ukraińskie obywatelstwo Jarosław Iwanow, podopieczny trenera Tomasza Winiarskiego, wywalczył swój pas w pięknym stylu, pokonują w finale wagi z limitem 56 kg Włocha Lucę Rigoldiego. Wcześniej zawodnik z Krakowa pokonał dwóch Francuzów – Steeve`a Gressieza i Rafo Asardouriana.

W finale boksował również Mateusz Kostecki, wychowanek trenera Władysława Ćwierza, aktualnie reprezentujący barwy WKS Desant Kraków, który w wadze do 64 kg uległ niejednogłośnie na punkty (1-2) po świetnej walce dwukrotnemu olimpijczykowi (z Pekinu i Londynu), Colinowi Richarno z Mauritiusu. Dzielnie w półfinale radził sobie inny „Wiślak”, Mateusz Rzadkosz (75 kg), przegrywając minimalnie ma punkty z aktualnym wicemistrzem Francji, Christianem M`Billi Assomo.

pasmontana1

OPALACH, DUSZAK I GERLECKI WYGRYWAJĄ PODCZAS GALI W GIŻYCKU

opalach

W walce wieczoru gali boksu zawodowego Tymex Boxing Night w Giżycku, Przemysław Opalach (15-2, 13 KO) pokonał doświadczonego Bakera Barakata (39-16-4, 27 KO), zdobywając wakujący pas WBC Baltic Silver kategorii super średniej.

Od początku Polak skoncentrował się na ciosach na korpus i już w drugiej rundzie mocnym lewym hakiem pod prawy łokieć wyraźnie naruszył rywala, choć obyło się wtedy bez liczenia. Barakat dobrze rozpoczął trzecią rundę, ale pół minuty przed końcem Polak znów trafił hakiem w okolice wątroby i tym razem Niemiec już przyklęknął, dając Grzegorzowi Molendzie policzyć do ośmiu w ramach odpoczynku. W czwartej odsłonie Przemek nadział się nawet na prawy sierp przeciwnika, jednak cały czas kontrolował wydarzenia w ringu.

W ostatnich sekundach piątego starcia złapał oponenta w narożniku i posłał na deski prawym podbródkowym. Sędzia policzył do ośmiu, a z dalszych opresji Bakera wyratował gong. Opalach podkręcił tempo w szóstej rundzie, lecz szczelnie zakryty rywal nie dał sobie zrobić więcej krzywdy. W kolejnych minutach obraz potyczki nie zmieniał się, aż nareszcie w końcówce dziewiątej odsłony Opalach zamiast bić lewym tym razem uderzył prawym hakiem w okolice żeber, doprowadzając przeciwnika do trzeciego nokdaunu. Polak nie zdołał jednak postawić przysłowiowej kropki nad „i”, więc o wszystkim usieli decydować sędziowie. Oni oczywiście nie mili wątpliwości i jednogłośnie opowiedzieli się za Polakiem – 100:89, 99:88 i 100:87.

Tomasz Duszak (4-0-1, 2 KO) spotkał na swojej drodze doświadczonego i znanego w Europie journeymana, Jonathana Pasi (22-29-2, 8 KO). Polak kontrolował pojedynek ciosami prostymi, wykorzystując lepsze warunki fizyczne. Niemiec polował na pojedyncze bomby, które jednak najczęściej pruły powietrze. Wygrana Duszaka nie podlegała dyskusji, choć jeśli chce osiągać poważniejsze sukcesy na pewno będzie musiał zaprezentować się lepiej niż dziś. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali przewagę Tomka w rozmiarach 60:55 i dwukrotnie 59:56.

Michał Gerlecki (4-0, 2 KO) przekonywał przed galą, że wspólne sparingi z Masternakiem wyszły mu na dobre. Wynik na to wskazuje, choć rywal nie postawił dziś naszemu „półciężkiemu” zbyt wysoko poprzeczki. Początek pojedynku nie wskazywał na rychłe jego zakończenie. Polak spokojnie boksował i dopiero w samej końcówce starcia trafił mocno. Remo Arns (5-11, 3 KO) ustał, ale już w przerwie przed drugą rundą pozostał na stołku. Grzegorz Molenda ogłosił wygraną Gerleckiego przez TKO, choć ten nawet nie zdążył się nawet porządnie spocić.

Daniel Bociański (1-0) wypunktował na dystansie czterech rund Mustafę Dogana (4-7, 3 KO) w potyczce kategorii super średniej. Polak wyszedł do ringu bardzo spięty, ale z każdą minutą rozkręcał się coraz bardziej i w samej końcówce trafił bardzo mocnym prawym. Po ostatnim gongu sędziowie ocenili pojedynek na korzyść Daniela w rozmiarach 40:37 i dwukrotnie 40:36. W starciu dwóch kolejnych debiutantów Wojciech Niedzielski (0-0-1) zremisował z Aleksandrem Binkowskim (0-0-1) po nudnych czterech starciach.

źródło: bokser.org

DRAMAT WŁOCHÓW NA 25 SEKUND PRZED KOŃCEM MECZU. W PÓŁFINALE WSB AZEROWIE Z KAZACHAMI

makhmudov

W pięknie położonym miasteczku Campione d`Italia (region Lombardia) przez długie lata włoscy kibice oglądali zapewne wiele pięściarskich dramatów, ale finał dzisiejszego meczu ćwierćfinałowego zawodowej ligi World Series of Boxing pomiędzy Dolce & Gabbana Italia Thunder i Azerbaijan Baku Fires, na pewno będzie wspominamy przez długi czas. Ekipa gospodarzy stanęła przed trudnym zadaniem, by zwycięstwem 5-0 wyrównać stan rywalizacji z Azerami i doprowadzić do dogrywki, w której doszłoby do decydującej o losach ćwierćfinału rywalizacji. Przez pierwsze cztery walki i cztery rundy piątej wszystko zdawało się iść w tym właśnie kierunku i wówczas, na 25 sekund przed końcowym gongiem, ważący prawie 111 kg Arslanbek Makhmudov (+91 kg – na zdjęciu) straszliwym prawym sierpem trafił w głowę wyraźnie dotąd prowadzącego na punkty Rumuna Mihai Nistora i w Casino Campione zapadła cisza… Kamera po wyliczeniu Nistora pokazała jak na policzku wielkiego mistrza olimpijskiego i zawodowego boksu, Francesco Damianiego, który jest trenerem ekipy z Mediolanu, pojawiły się łzy smutku ale też i gniewu oraz bezradności. W taki oto dramatyczny sposób prysły marzenia włoskiego teamu na awans do półfinału.

Wcześniej pięściarze Dolce & Gabbana pewnie pokonywali swoich przeciwników, przy czym najlepsze wrażenie pozostawił po sobie Walijczyk Andrew Selby (52 kg), który w otwierającej mecz potyczce był wyraźnie lepszy w każdej z rund od Elvina Mamishadzy. Drugi punkt dołożył Domenico Valentino (60 kg), który kiepsko wszedł w pojedynek z Rosjaninem Albertem Selimovem, ale ostatecznie dzięki skutecznym akcjom w 2. i 3. oraz w ostatnim starciu przeważył – mimo kontuzji – szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zwycięstwo nr 3 zanotował Vincenzo Mangiacapre (69 kg), który sporo się na to napracował w rywalizacji z Białorusinem Mahamedem Nurudzinau, ale dzięki lepszej kondycji i skutecznemu finiszowi przekonał do siebie sędziów oceniających ten pojedynek. Swoją walkę wygrał również Abdelhafid Benchabla (81 kg), choć jeden z sędziów w tym boju wyżej ocenił umiejętności tyczkowatego Teymura Mammadova niż reprezentanta Algierii.

Półfinałowymi rywalami Azerów z Baku Fires będą obrońcy mistrzowskiego tytułu, Kazakhstan Astana Arlans, którzy w Ałmatach pozbawili złudzeń Team Germany, wygrywając wszystkie pięć walk. Pojedynkiem meczu uznano rywalizację Samat Bashenova (60 kg) z utalentowanym Arthurem Brilem. Niekonwencjonalny styl boksowania młodego Niemca wyraźnie nie leżał podręcznikowo poruszającemu się po ringu Kazachowi, wobec czego pierwsze dwie rundy były remisowe ze wskazaniem na Brila. Jednak z rundy na rundę doświadczony Bashenov nadrabiał stracony dystans i mimo ambitnych prób nawiązania walki, Niemiec tracił kontrolę nad ringowymi wydarzeniami. Przewaga, jaką Samat wypracował w ostatnich trzech starciach (głównie w 3. rundzie) sprawiła, że zwyciężył jednogłośnie.

Cztery pozostałe punkty dla Kazachów dorzucili Miras Zhakupov (52 kg), który wygrał wszystkie rundy walki z Ronny Beblikiem, Meirim Nursultanov (69 kg), który w takim samym stylu rozprawił się z Vjaceslavem Kerberem, Chorwat Hrvoje Sep (81 kg) – wyraźnie lepszy od Serge`a Michela oraz Ruslan Myrsytayev (+91 kg), który jako drugi po Bashenovie musiał nieco więcej wykrzesać z siebie sił, by pokonać Erika Pfeiffera.

LISTY STARTOWE PRZED TURNIEJEM IM. STAMMA. NIESTETY BEZ TAYLOR I TRZECH MISTRZÓW POLSKI

michalczuk04

Mimo wcześniejszych zapowiedzi startu w 31. Międzynarodowym Turnieju im. Feliksa Stamma i dokonaniu stosownego zgłoszenia przez irlandzką federację bokserską, Katie Taylor (60 kg) ostatecznie nie przyjedzie do Warszawy, by stanąć do rywalizacji z wicemistrzynią olimpijską Sofiyą Ochigavą i naszymi mistrzyniami pięści, Karolinami – Michalczuk i Graczyk.

Mimo to obsada kobiecego turnieju, który rozegrany zostanie w trzech „olimpijskich” kategoriach wagowych, jest znakomita. Anonsowaliśmy już udział w nim innej złotej medalistki olimpijskiej z Londynu (2012), Nicoli Adams, wspomnianej Ochigavy, innych utytułowanych olimpijek z Londynu – Marlen Esparza (USA, 51 kg), Mariny Volnovej (Kazachstan, 75 kg), Stoyki Petrovej (Bułgaria, 51 kg), Alexis Pritchard (Nowa Zelandia, 60 kg), Mary Spencer (Kanada, 75 kg) oraz oczywiście Karoliny Michalczuk (Polska, 60 kg – mistrzyni świata z 2008 roku).

Ogółem w Warszawie zobaczymy 41 zawodniczek, wśród których jest 6 Polek, w tym aż 3 w wadze muszej (51 kg). Spowodowane to zostało wycofaniem się z zawodów Kanadyjki i Nowozelandki, których miejsca zajęły dwie finalistki tegorocznych Mistrzostw Polski – Ewelina Wicherska (mistrzyni) i Żaneta Cieśla (wicemistrzyni). Oprócz nich w zawodach wystąpią etatowe kadrowiczki Pawła Pasiaka: Sandra Drabik (51 kg), Karolina Michalczuk i Karolina Graczyk (obie 60 kg) oraz Lidia Fidura (75 kg).

Wśród mężczyzn do gwiazd 31. MTB im. Feliksa Stamma na pewno zaliczymy byłych mistrzów Europy – Joe Warda (Irlandia, 81 kg) i Hovhanesa Danielyana (Armenia, 49 kg). Oprócz nich najbardziej utytułowanymi pięściarzami zawodów są: brązowy medalista olimpijski z Londynu – Michael Conlan (Irlandia, 52 kg; także wicemistrz Europy z 2013 roku), brązowy medalista mistrzostw świata i mistrz Azji z 2011 roku – Anvar Yunusov (Tadżykistan, 60 kg), Vazgen Safaryants (Białoruś, 60 kg), Kelvin de la Nieve (Hiszpania, 52 kg), czy Zoltan Harcsa (Węgry, 75 kg).

W turnieju ogółem zaboksuje 92 zawodników, z czego Biało-Czerwonych barw bronić będzie 18 podopiecznych Walerego Korniłowa: Grzegorz Kozłowski, Maciej Jóźwik i Dawid Jagodziński (wszyscy 52 kg), Sylwester Kozłowski, Daniel Żaboklicki i Tomasz Resół (56 kg), Mateusz Polski, Dawid Michelus i Marek Pietruczuk (60 kg), Kazimierz Łęgowski i Damian Kiwior (64 kg), Rafał Perczyński (69 kg), Kamil Gardzielik i Arkadiusz Szwedowicz (75 kg), Jordan Kuliński (81 kg), Igor Jakubowski (91 kg), Mateusz Figiel i Sergiej Werwejko (+91 kg).

Na starcie 31. MTB im. Feliksa Stamma nie ma więc trzech aktualnych mistrzów Polski. Dwóch z nich wyeliminowały problemy zdrowotne (Ireneusz Zakrzewski i Tomasz Jabłoński) oraz Mateusza Tryca (81 kg), który podobnie jak np. Mateusz Kostecki (69 kg)  i Roger Hryniuk (+91 kg) zostali wstępnie zgłoszeni do zawodów.

OSTATECZNA LISTA STARTOWA

KOBIETY

51 kg
1. Ceire Smith (Irlandia)
2. Mestiaen Mona (Francja)
3. Stoyka Petrova (Bułgaria)
4. Mandy Bujold (Kanada)
5. Nicola Adams (Anglia)
6. Tatyana Kob (Ukraina)
7. Haijuan Si (Chiny)
8. Clelia Costa (Brazylia)
9. Zhaina Shekerbekova (Kazachstan)
10. Saiana Sagataeva (Rosja)
11. Sandra Drabik (Polska)
12. Ewelina Wicherska (Polska)
13. Żaneta Cieśla (Polska)
14. Katalin Ancsin (Węgry)
15. Natella Khudoyan (Armenia)
16. Marlen Esparza (USA)

60 KG
1. Estelle Mossely (Francja)
2. Alexis Pritchard (Nowa Zelandia)
3. Denitsa Eliseeva (Bułgaria)
4. Caroline Veyre (Kanada)
5. Chantelle Cameron (Anglia)
6. Julija Tsyplakova (Ukraina)
7. Junhua Yin (Chiny)
8. Anna Beuselinck (Belgia)
9. Luany Da Silva (Brazylia)
10. Gulzhaina Ubbiniyazova (Kazachstan)
11. Sofya Ochigava (Rosja)
12. Karolina Michalczuk (Polska)
13. Karolina Graczyk (Polska)
14. Vivien Csombor (Węgry)
15. Jennifer Miranda (Hiszpania)

75 KG
1. Megan Maka (Nowa Zelandia)
2. Arianne Fortin (Kanada)
3. Mary Spencer (Kanada)
4. Nila Lipska (Ukraina)
5. Qian Li (Chiny)
6. Marina Volnova (Kazachstan)
7. Yaroslava Yakushina (Rosja)
8. Lidia Fidura (Polska)
9. Timea Nagy (Węgry)
10. Sona Avagyan (Armenia)

MĘŻCZYŹNI

49 KG
1. Yahya    Saleh Ahmed Al-Rafiq (Katar)
2. Yerzhan Zhormat (Kazachstan)
3. Vasili Egorov (Rosja)
4. Hovhanes Danielyan (Armenia)
5. Mikheil Kazanjani (Gruzja)

52 KG
1. Chris Phelan (Irlandia)
2. Ihor Sopinskyi (Ukraina)
3. Aiygah Dodji (Belgia)
4. Sergei Ozanaev (Rosja)
5. Kevin de la Nieve     (Hiszpania)
6. Grzegorz Kozłowski (Polska)
7. Maciej Jóźwik (Polska)
8. Dawid Jagodziński (Polska)
9. Anri Meliqyan (Armenia)

56 KG
1. Yerzhan Ordabayev (Kazachstan)
2. Sylwester Kozłowski (Polska)
3. Daniel Żaboklicki    (Polska)
4. Tomasz Resół (Polska)
5. Michael Conlan (Irlandia)
6. Nikita Fedorchenko (Rosja)
7. Diego Ferrer (Hiszpania)
8. Avtandil Tchubabria (Gruzja)

60 KG
1. David Oliver Joyce (Irlandia)
2. Abdullatef Mohammad Sadiq (Katar)
3. Olesandr Melenyuk (Ukraina)
4. Anvar Yunusov (Tadżykistan)
5. Joedison De Jesus (Brazylia)
6. Darkhan Zhumsakbayev (Kazachstan)
7. Mateusz Polski (Polska)
8. Dawid Michelus (Polska)
9. Marek Pietruczuk (Polska)
10. Vazgen Safaryants (Białoruś)
11. Artur Subhankulov (Rosja)
12. Gegham Mkrtchyan (Armenia)
13. Miko Khatchatryan (Belgia)
14. Otar Eranosyan (Gruzja)
15. Genaro Gamez (USA)

64 KG
1. Dean Walsh (Irlandia)
2. Bohdan Vikazin (Ukraina)
3. Alexandros Tsanikidis (Grecja)
4. Almasbek Alibekov (Kazachstan)
5. Jonathan Alonso (Hiszpania)
6. Kazimierz Łęgowski (Polska)
7. Damian Kiwior (Polska)
8. Vitaliy Dunaytsev (Rosja)
9. Viktor Kiraly (Węgry)
10. Jonathan Soares (Brazylia)
11. Jemal Shalamberidze (Gruzja)

69 KG
1. Stephen Donelly (Irlandia)
2. Hzam Ahmed Nabah (Katar)
3. Youba Sissokho (Hiszpania)
4. Rafał Perczyński (Polska)
5. Alim Gadhiev (Rosja)
6. Zaal Kvachatadze (Gruzja)
7. Jose Alday (USA)
8. Pavel Kastramin (Białoruś)

75 KG
1. Michael O’Reilly (Irlandia)
2. Oleksii      Kazym-Zade (Ukraina)
3. Rustam Svayev (Kazachstan)
4. Kamil Gardzielik (Polska)
5. Arkadiusz Szwedowicz (Polska)
6. Andrei Mikhaliau    (Białoruś)
7. Lev Cherenko (Rosja)
8. Zoltan Harcsa (Węgry)
9. Mraz Charkazyan    (Armenia)

81 KG
1. Joe Ward (Irlandia)
2. Polyneikis Kalamaras (Grecja)
3. David Nyika (Nowa Zelandia)
4. Vladyslav Mykhailov (Ukraina)
5. Jhonatan Saavedra (Hiszpania)
6. Jordan Kuliński (Polska)
7. Pavel Silyagin (Rosja)
8. Harutyun Margaryan (Armenia)

91 KG
1. Gary Sweeney (Irlandia)
2. Juan Nogueira (Brazylia)
3. Alexey Sevostyanov (Kazachstan)
4. Igor Jakubowski (Polska)
5. Pavel Nikitaev (Rosja)
6. Ashraf  Amir Helmy Ibrahim Elsaey (Katar)
7. Aleksandre  Dokvadze (Gruzja)

+ 91 kg.
1. Dan Gardnier (Irlandia)
2. Georgios Rompert Chotz (Grecja)
3. Vladyslav Sirenko (Ukraina)
4. Ruben Nazaryan (Belgia)
5. Cosme Nascimento (Brazylia)
6. Mateusz Figiel (Polska)
7. Sergiej Werwejko (Polska)
8. Gasan Gimbatov (Rosja)
9. Rafael Simonyan    (Armenia)
10. Tornike  Puritcha Maishvili (Gruzja)
11. Cam Awesome (USA)

W PÓŁFINAŁACH LIGI WSB ROSJANIE ZMIERZĄ SIĘ Z KUBAŃCZYKAMI?

cub_usa

Ukraińskim Atamanom nie uda się powtórzyć wyniku  z poprzedniego sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing, kiedy to dotarli aż do finału. Wczoraj w Doniecku musieli ponownie uznać wyższość Boxing Team Russia, ulegając w takim samym stosunku (1-4) jak w Moskwie. Tym samym Rosjanie są pierwszą drużyną, która awansowała do półfinału, w którym zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Domadores Cuba i USA Knockouts. Po pierwszym meczu bliżsi meczu z Rosją są Kubańczycy, którzy wczoraj rozbili rywali 5-0.

Wysoka porażka była zapewne gorzką pigułka do przełknięcia dla ukraińskich kibiców, tym bardziej, że doskonale mecz rozpoczął reprezentant Kirgistanu w barwach Otamans, Azat Usenaliev (49 kg), pokonując niejednogłośnie na punkty Bakhtovara Nazirova. Tak, jak przypuszczaliśmy kluczem do ewentualnego zwycięstwa Ukraińców miała być wygrana Pavla Ishchenko (60 kg) z niebezpiecznym rosyjskim mańkutem, Dmitriyem Polyanskiyem. Zawodnik gospodarzy zaboksował naprawdę dobrze, pokazując się z dobrej strony głównie na początku pojedynku, kiedy to imponował techniką i szybkością. Z czasem zaczął jednak odczuwać mocne uderzenia rywala, który dzięki lepszej kondycji wygrał pojedynek dosłownie w ostatnim starciu. To była doskonała walka i werdykt, dający Rosjaninowi u wszystkich sędziów zwycięstwo jednym punktem nie wzbudził nerwowych reakcji ze strony gospodarzy.

Pojedynek leworęcznego Aleksandra Besputina (69 kg) z Tarasem Golovaschenko nie był już tak zacięty, choć sporo niższy od rywala Rosjanin na swoje zwycięstwo musiał się nieco napracować. Besputin boksował tak, jak najbardziej lubi, czyli w bliskim kontakcie i niemal każdy jego frontalny atak „pachniał” prawdopodobieństwem liczenia. Mimo kilku kryzysów Ukrainiec wytrzymał do końca rywalizacji, przegrywając jednak bardzo wyraźnie na kartach sędziowskich. Wyrównanej walki z rywalem nie nawiązał także Oleksandr Ganzulia (81 kg), choć w momencie, w którym wyszedł do boju z Eduardem Yakushevem wiadomo było, że do półfinału awansują Rosjanie. Yakushev był dla rywala zbyt sprytny, choć w niektórych momentach boksował zbyt nonszalancko, co mógł wykorzystać Ukrainiec. Pojedynek nie zachwycił pod względem technicznym a i kondycja zawodników pozostawiała wiele do życzenia. Ostatecznie lepsze wrażenie na sędziach wywarł Rosjanin, dając swojej ekipie zwycięstwo w meczu. Zamykający spotkanie pojedynek Egora Plevako (+91 kg) z Maksimem Babaninem był krótki ale bardzo widowiskowy. Mocne ciosy padały z obu stron, ale mocniej odczuwał je Ukrainiec, który w 2. starciu był liczony. Nie zważając na konsekwencje Plevako nadal preferował ofensywny boks, starając się odrobić straty. Niestety w 3. starciu z powodu rozcięcia łuku brwiowego został odesłany narożnika i cały mecz zakończył się zwycięstwem Boxing Team Russia 4-1.

Kubańczycy z Amerykanami zmierzyli się dopiero po raz pierwszy, gdyż ich pierwsze spotkanie, które miało się odbyć w Fort Lauderdale na Florydzie z powodów organizacyjnych zostało odwołane i przesunięte na 12 kwietnia. W Hawanie nie było wczoraj żadnej niespodzianki i gospodarze zafundowali swoim gościom srogie lanie, pokonując ich 5-0. Dysproporcja poziomów obu ekip była bardzo widoczna i mimo iż w ekipie Domadores nie zaboksowali wszyscy najlepsi, których mają do dyspozycji trenerzy, wszystkie walki toczone były pod wyraźne dyktando gospodarzy. W ringu zobaczyliśmy cztery pojedynki, gdyż Amerykanie nie wystawili zawodnika w wadze do 52 kg. Najbardziej efektownie wypadł wspaniały kubański mistrz, Roniel Iglesias Sotolongo (69 kg), nokautując w 3. starciu Wenezuelczyka Gabriela Maestre. Zwycięstwa przed czasem wisiały na włosku także w trzech pozostałych pojedynkach, szczególnie zaś w zamykającej mecz walce Yoandi Toiraca (+91 kg) ze Szwedem w barwach Knockouts, Mohamedem Sallahem. Kłopotów z pokonaniem Luisa Martina Alarcona Diaza nie miał Lazaro Alvarez (60 kg), podobnie jak i weteran Emilio Correa (81 kg), który mimo sporej nadwagi (pamiętam go z walk w wadze półśredniej) pokonał bez trudu, choć w tempie „majestatycznym” Brazylijczyka Michela Borgesa de Souzę.

AIBA PONOWNIE DYSCYPLINUJE SKANDYNAWÓW. ZAWIESZONO 4 SZWEDÓW

ko

Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) znowu dyscyplinuje Skandynawów. Powodem zawieszenia czterech osób (dwóch trenerów i dwóch arbitrów) był incydent, do jakiego doszło 18 stycznia 2014 roku podczas zawodów o mistrzostw Południowej Szwecji. Wbrew obowiązującym przepisom organizatorzy dopuścili tam do rywalizacji w formule AIBA Open Boxing (AOB) zawodniczkę z grupy młodzieżowej (urodzonej po 31 grudnia 1995 roku), która została znokautowana w 1. starciu przez liczącą 33 lata rywalkę.

W związku z tym, że dopuszczenie do rywalizacji młodzieżowca z seniorem w oficjalnych zawodach jest naruszeniem art 1.1 Regulaminu Zawodów AOB, szwedzka federacja zmuszona była do wskazania winnych złamania prawa, zaś Komitet Wykonawczy AIBA w dniu 28 marca 2014 roku postanowił tymczasowo ich zawiesić ze skutkiem natychmiastowym. Obowiązuje ich zakaz udziału w jakichkolwiek przedsięwzięciach, związanych z działalnością bokserską na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Poza tym sprawę skierowano dodatkowo do Komisji Dyscyplinarnej AIBA celem uzyskania kolejnych opinii.

Przypominamy, że zakaz rywalizacji młodzieżowców z seniorami wprowadzono w 2013 roku. W związku z tym Claressa Shields przez dłuższy czas (o ile nie na stałe) pozostanie najmłodszą złota medalistką olimpijską. Przypominamy, że Amerykanka złoty medal Igrzysk Olimpijskich wywalczyła w 2012 roku w Londynie w wieku 17 lat i 5 miesięcy. Paradoksalnie ta sama zawodniczka, w myśl nowych przepisów,  nie została dopuszczona w kolejnym roku do rywalizacji z seniorkami, dzięki czemu zobaczyliśmy ją na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Albenie, gdzie w finale nie bez trudu pokonała Elżbietę Wójcik.

MŁODZIEŻOWE MISTRZOSTWA EUROPY W 2015 ROKU ODBĘDĄ SIĘ W KOŁOBRZEGU?

womanboxing01

Wczoraj prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek i prezes Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Bokserskiego Aleksander Nazarov podpisali list intencyjny dotyczący organizacji Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Mistrzostwa miałyby się odbyć na przełomie maja i czerwca lub w październiku 2015 roku na dwóch ringach w kołobrzeskiej hali Millenium. Ponad 400 zawodników, szkoleniowców i lekarzy przez 10 dni mogłoby mieszkać w hotelach 4-gwiazdkowych w Kołobrzegu. Decyzja czy Mistrzostwa Europy odbędą się w Kołobrzegu zapadnie za dwa miesiące.

- 12 maja w Warszawie przekazuję list intencyjny członkowi AIBA – Międzynarodowej Federacji Boksu i ten dokument jedzie do Lozanny do centrali. I w Lozannie zapadnie decyzja czy przydzielają nam – powiedział na antenie Radia Koszalin Aleksander Nazarov.

Przypominamy, że byłby to drugi w historii tego regionu turniej pięściarski o tak wysokiej randze. W sierpniu 2009 roku Szczecin oraz niemieckie miasto Schwedt zorganizowały 21. Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, w których nasza reprezentacja zdobyła srebrny (Cezary Samełko) i trzy brązowe medale (Kamil Łaszczyk, Krystian Sielawa i Kamil Gardzielik).

WSB: REWANŻ UKRAIŃCÓW Z ROSJANAMI I PIERWSZY MECZ KUBAŃCZYKÓW

donieck_wsb

Dzisiaj w Doniecku poznamy pierwszego półfinalistę 4. sezonu zawodowej ligi World Series of Boxing. W meczu rewanżowym staną naprzeciwko siebie ekipy Ukraine Otamans i Boxing Team Russia. Przed gospodarzami bardzo trudne zadanie, by odrobić straty z przegranego 1-4 pierwszego spotkania, ale biorąc pod uwagę zestawy par nie wydaje się być to sprawa niemożliwa do wykonania.

Naszym zdaniem kluczem do ewentualnej wygranej 4-1 (dla Rosji prawdopodobnie zapunktuje Alexandr Besputin), czyli wyrównania stanu rywalizacji, będzie pojedynek w wadze z limitem 60 kg, w którym zmierzą się Pavlo Ishchenko i Dmitriy Polyanskiy. Jeśli 21-letni Ukrainiec wzniesie się na wyżyny swoich umiejętności i pokona doświadczonego rywala z Rosji, wówczas będzie nadzieja na „dogrywkę”, jaką byłby dodatkowy bój, w którym wyszliby do ringu zawodnicy wagi półciężkiej (81 kg), młodzieżowy mistrz świata, 19-letni Oleksandr Khyzniak i o 12 lat od niego starszy Danil Shved. Oczywiści po drodze swoje walki musiałoby wygrać jeszcze trzech Atamanów…

ZESTAW PAR

52 kg: Azat Usenaliev (bilans 2-1, 0 TKO) – Bakhtovar Nazirov (1-0, 1 TKO)
60 kg: Pavlo Ishchenko (2-2, 0 TKO) – Dmitriy Polyanskiy (1-0, 1 TKO)
69 kg: Taras Golovaschenko (0-0) – Alexandr Besputin (2-0, 0 TKO)
81 kg: Oleksandr Ganzulia (2-1, 1 TKO) – Eduard Yakushev (6-2, 2 TKO)
+91 kg: Igor Plevako (2-1, 1 TKO) – Maxim Babanin (4-1, 2 KO)

81 kg: Oleksandr Khyzniak (0-0) – Danil Shved (4-1, 0 TKO)

Również dzisiaj w Hawanie dojdzie do pierwszego meczu ćwierćfinałowego pomiędzy miejscowymi Domadores Cuba i USA Knockouts. Siła ekipy gospodarzy opiera się na dwóch znakomitych mistrzach pięści – Lazaro Alvarezie (60 kg) i Ronielu Iglesiasie Sotolongo (69 kg). Ich pojedynki z dwoma niepokonanymi Wenezuelczykami w barwach amerykańskiej ekipy, Luisem Martinem Alarconem Diazem i Gabrielem Maestre zapowiadają się na niezwykle ciekawe wydarzenia.

Mecz rewanżowy odbędzie się nie 11 kwietnia – jak planowano – tylko dzień później i nie w Fort Lauderdale na Florydzie, tylko w znajdującym się na terenie stanu Massachusetts, mieście Salem.

ZESTAW PAR

52 kg: Gerardo Cervantes (2-2, 0 TKO) – Eros Correa (1-0, 0 TKO)
60 kg: Lazaro Alvarez (4-0, 1 TKO) – Luis Martin Alarcon Diaz (2-0, 1 TKO)
69 kg: Roniel Iglesias Sotolongo (2-0, 1 TKO) – Gabriel Maestre (2-0, 0 TKO)
81 kg: Emilio Correa (0-0) – Michel Borges de Souza (0-1)
+91 kg: Yoandi Toirac (1-1, 1 TKO) – Mohammed Salah (2-0, 0 TKO)

ZAPRASZAMY DO ZIĘBIC NA MISTRZOSTWA DOLNEGO ŚLĄSKA JUNIORÓW I KADETÓW

ziebice_maly

W dniach 11-13 kwietnia w Ziębicach odbędą się Mistrzostwa Dolnego Śląska Juniorów i Kadetów w Boksie. Jest to doroczna impreza mająca za zadanie wyłonienie najlepszych zawodników w regionie, którzy rywalizować będą o kolejne szczeble w krajowych eliminacjach i turniejach do Mistrzostw Polski włącznie. Przewidziany jest start około 100 zawodników w przedziale wiekowym 15-16 i 17-18 lat (kobiet i mężczyzn). Honorowy patronat nad wydarzeniem objął Pan Radosław Mołoń – Wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego.

Zawody stanowią kwalifikacje do Mistrzostw Polski, a zmagania obserwować będą najbardziej utytułowani polscy pięściarze. Legendy polskiego boksu: medaliści olimpijscy, Mistrzowie Polski, profesjonalni bokserzy z walkami o najwyższe laury w Europie i na świecie.

Gośćmi honorowymi będą: Marian Kasprzyk – mistrz olimpijski i brązowy medalista olimpijski (Rzym 1960, Tokio 1964) – były mieszkaniec Ziębic i wychowanek miejscowego klubu, Józef Grzesiak – brązowy medalista olimpijski (Tokio 1964), Janusz Zarenkiewicz – brązowy medalista olimpijski (Seul 1988), Wojciech Bartnik – brązowy medalista olimpijski (Barcelona 1992), Mariusz Cendrowski – olimpijczyk z Sydney (2000) , Rafał Kaczor – olimpijczyk z Pekinu (2008), Piotr Wilczewski – były zawodowy mistrz Europy federacji EBU oraz Mariusz Wach – pretendent do tytułu zawodowego mistrza świata wagi ciężkiej

Przed zawodami odbędzie się konferencja prasowa promująca Mistrzostwa Dolnego Śląska w boksie oraz dolnośląski młodzieżowy boks olimpijski. Miejsce: Restauracja „Wall Street” Wrocław ul. Podwale 62 (piątek 4 kwietnia 2014 roku godz. 12:00). Konferencja pod hasłem „Wspólne poszukiwania przyszłego mistrza olimpijskiego w boksie” z udziałem: Janusza Zarenkiewicza, Wojciecha Bartnika, Mariusza Cendrowskiego i Rafała Kaczora. Piątkowa wspólna konferencja prasowa, promującą zbliżające się mistrzostwa Dolnego Ślaska w boksie oraz promująca dolnośląski młodzieżowy boks olimpijski, to efekt podpisania w 2012 roku porozumienia międzyklubowego, opatrzona w/w hasłem z honorowym podpisem Mariana Kasprzyka Mistrza Olimpijskiego w boksie (byłego mieszkańca Ziębic i wychowanka miejscowego klubu)

źródło: Damian Jaszczyszyn, Prezes ZKB Jaskinia Lwa

ziebice

TAYLOR I ADAMS W WARSZAWIE! MISTRZYNIE OLIMPIJSKIE GWIAZDAMI TURNIEJU IM. F. STAMMA

adams_taylor

Dwie mistrzynie olimpijskie z Londynu – Nicola Adams (51 kg) i Katie Taylor (60 kg) – będą największymi gwiazdami 31. Międzynarodowego Turnieju im. Feliksa Stamma, który w najbliższy wtorek rozpocznie się w Warszawie. Do zawodów zgłoszono ogółem 139 zawodników (96 mężczyzn i 43 kobiety) z 22 krajów.

W Warszawie pojawią się reprezentacje: Anglii (2 uczestników), Armenii (8), Belgii (4), Białorusi (3), Brazylii (6), Bułgarii (6), Chin (3), Francji (2), Gruzji (7), Grecji (3), Hiszpanii (6), Irlandii (13), Kanady (4), Kataru (4), Kazachstanu (9), Nowej Zelandii (5), Polski (22), Rosji (13), Tadżykistanu (1), Ukrainy (9), USA (4) i Węgier (5)

Udział dwóch mistrzyń olimpijskich to wielkie wydarzenie w długiej historii Turnieju im. Feliksa Stamma. Adams miała wystąpić w Warszawie już przed rokiem, ale wówczas w ostatniej chwili jej miejsce w angielskiej kadrze zajęła Lisa Whiteside. Ogółem w turniejowe szranki stanie aż 9 olimpijek z Londynu (2012). W tym gronie jest także znakomita Sofiya Ochigava, która przed dwoma laty stoczyła w stolicy Wielkiej Brytanii niezapomnianą batalię z Taylor, ostatecznie przegrywając na punkty. Rosjanka po zakończeniu walki długo nie mogła pogodzić się z werdyktem i po zakończeniu londyńskich Igrzysk postanowiła zawiesić swoją karierę pięściarską. Do treningów wróciła w styczniu i już po niespełna 4 miesiącach ma szansę stanąć do walki rewanżowej z Irlandką. Nota bene Ochigava jest jedyną zawodniczką na świecie, która w ciągu ostatnich 8 lat pokonała Taylor.

Dodajmy, że dla obu mistrzyń oraz srebrnej medalistki olimpijskiej nie będzie to bynajmniej pierwszy pobyt w Polsce. Mogliśmy podziwiać je już w 2006 roku w Warszawie podczas Mistrzostw Europy. Złoty medal w wadze lekkiej (60 kg) wywalczyła wówczas Taylor. Ochigava, boksująca w limicie wagi koguciej (54 kg) przegrała wprawdzie w półfinale na punkty z późniejszą wicemistrzynią Karoliną Michalczuk, jednak dzień wcześniej zdołała wyeliminować z turnieju Adams. W 2011 roku podczas Mistrzostw Unii Europejskiej w Katowicach ponownie podziwialiśmy bokserski kunszt Angielki i Irlandki, które zdobyły złote medale (Adams w finale wagi muszej wygrała wówczas z Michalczuk).

Do 31 MTB im. Feliksa Stamma zgłoszono także dwie brązowe medalistki olimpijskie: Marlen Esparza (USA, 51 kg), Marinę Volnovą (Kazachstan, 75 kg) oraz cztery uczestniczki londyńskiego turnieju: Stoykę Petrovą (Bułgaria, 51 kg), Alexis Pritchard (Nowa Zelandia, 60 kg), Mary Spencer (Kanada, 75 kg, mistrzyni świata z 2010 roku) oraz Karolinę Michalczuk (Polska, 60 kg – mistrzyni świata z 2008 roku). W gronie zawodniczek, które zobaczymy w Warszawie są również była mistrzyni świata z 2008 roku – Ariane Fortin z Kanady (75 kg) oraz ex-mistrzyni Europy z 2009 roku – Tatyana Kob z Ukrainy (51 kg).

Na tle gwiazd kobiecego boksu nieco skromniej prezentują się zgłoszeni do warszawskiego turnieju zawodnicy. Są wśród nich trzej mistrzowie Europy – Paddy Barnes (Irlandia, 49 kg, mistrz z 2010 roku; także brązowy medalista olimpijski z 2012 roku oraz brązowy medalista Mistrzostw Europy z 2013 roku), Joe Ward (Irlandia, 81 kg, mistrz z 2011 roku; brązowy medalista Mistrzostw Świata z 2013 roku) i Hovhanes Danielyan (Armenia, 49 kg, mistrz z 2008 roku; także brązowy medalista z 2006 roku).

Oprócz nich najbardziej utytułowanymi pięściarzami 31. MTB im. Feliksa Stamma są: brązowy medalista olimpijski z Londynu – Michael Conlan (Irlandia, 52 kg; także wicemistrz Europy z 2013 roku), brązowy medalista mistrzostw świata i mistrz Azji z 2011 roku – Anvar Yunusov (Tadżykistan, 60 kg), wicemistrz Europy z 2008 i 2013 roku – Vazgen Safaryants (Białoruś, 60 kg), pochodzący z Dominikany były wicemistrz Europy z 2008 roku – Kelvin de la Nieve (Hiszpania, 52 kg; także brązowy medalista z 2010 roku), brązowy medalista Mistrzostw Europy z 2013 roku – Zoltan Harcsa (Węgry, 75 kg), młodzieżowy mistrz Europy z 2011 roku – Gasan Gimbatov (Rosja, +91 kg), młodzieżowy mistrz Europy z 2013 roku – Vladislav Mikhailov (Ukraina, 81 kg), czy srebrni medaliści młodzieżowych mistrzostw Europy z 2011 roku – Michael O`Reilly (Irlandia, 75 kg) i Gary Sweeney (Irlandia, 91 kg).

Przypominamy, że wszystkie walki turniejowe tegorocznego turnieju odbędą się w Hotelu „Gromada” przy ul. 17 Stycznia 32 w Warszawie. Na uroczyste otwarcie w imieniu organizatorów zapraszamy w dniu 9 kwietnia o godzinie 16.30 a pół godziny później na pierwsze walki eliminacyjne. Gala Finałowa transmitowana będzie na żywo przez TV Polsat Sport w sobotę 12 kwietnia od godziny 17.00. Serdecznie zapraszamy!

W 38. ROCZNICĘ ŚMIERCI FELIKSA STAMMA PRZYPOMINAMY O JEGO MEMORIALE

stamm02

- Są ludzie, których wyjątkowej osobowości nie odda żadne pióro. Nikt nie potrafi słowem ukształtować ich sylwetki, pokazać wiernie z wszystkimi zaletami i ułomnościami. Do tych wybitnych, najokazalszych postaci polskiego sportu należy bez wątpienia włączyć Feliksa Stamma. Powiedzieć o Nim zwyczajnie Wspaniały trener pięściarstwa to mało. Wychowawca wielu sportowych pokoleń – to prawda, ale stanowi to tylko częściową treść biografii Stamma – pisał w 1976 roku na łamach miesięcznika „Boks” jego redaktor naczelny Lucjan Olszewski, pogrążony w smutku – jak miliony polskich kibiców sportu – po śmierci „Papy”.

Polski Związek Bokserski bardzo szybko podjął decyzję u upamiętnieniu niezwykłych sukcesów, których niekwestionowanym „Ojcem” był Feliks Stamm. Najpierw bokserska centrala wraz z Rozgłośnią Polskiego Radia w Gdańsku oraz redakcją katowickiego „Sportu” i dyrekcją Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie postanowili o nadaniu nadmorskiemu OPO imienia zmarłego 2 kwietnia 1976 roku trenera. Drugim ukłonem honorowym w kierunku Stamma była idea rozgrywania co rok międzynarodowego turnieju memoriałowego, której orędownikami była – obok PZB – redakcja „Trybuny Ludu”.

Pierwszy z dotychczasowych trzydziestu, Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma odbył się w dniach 11-13 listopada 1977 roku na warszawskim Torwarze. W sportowe szranki stanęło aż 15 medalistów turniejów Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata i Europy, m.in. Wiktor Rybakow, Ryszard Tomczyk, czy Jerzy Rybicki. Obserwatorzy zgodnie uznali, że tak dobrego boksu jak wówczas nie oglądano w stolicy od czasu pamiętnych Mistrzostw Europy w 1953 roku. Ozdobą turnieju były pojedynki Henryka Średnickiego z Sandorem Orbanem, wspomnianego Rybickiego z Rogerem Leonardem (bratem słynnego Sugara Raya) oraz Rybakowa z młodziutkim Naudi Pinero.

Turniej-Memoriał odbywał się niemal cyklicznie – z wyjątkiem lat 1980, 1984, 1988, 1991-1993, 1996. Tylko 3 razy imprezę zorganizowano poza Warszawą (w Toruniu w 1985 r., we Włocławku i …Warszawie w 1990 r. oraz w Elblągu w 1997 r.).

Przez turniejowe ringi przewinęło się wielu wybitnych pięściarzy. Byli wśród nich późniejsi zawodowi mistrzowie świata: Lennox Lewis, Dariusz Michalczewski, Tomasz Adamek, Leonard Doroftei (Dorin), Denis Inkin, Andrej Kotelnik, Sven Ottke, Markus Bott (pokonał go Stanisław Łakomiec), Willliam Guthrie (przegrał z Bogdanem Wieczorkiem), John David Jackson, Sułtan Ibragimow (przegrał z Wojciechem Bartnikiem), Paul McCloskey, Aleksander Powietkin, czy David Haye.

O prestiżu imprezy świadczyć może także udział w nim aż 61 (!) amatorskich mistrzów świata i Europy oraz złotych medalistów olimpijskich. Byli to: Jugosłowianin Tadija Kacar, Ismaił Mustafow i Boris Georgijew z Bułgarii, Richard Nowakowski, Rudi Fink, Sven Lange i Andreas Tews z NRD, Sven Ottke z RFN, Enrique Carrion, Juan Carlos Lemus, Rogelio Marcelo i Ariel Hernandez z Kuby, Jewgienij Gorstkow, Dawid Kwaczadze, Wiktor Rybakow, Piotr Gałkin, Aleksander Jagubkin, Jurij Aleksandrow, Sergej Kazakow, Aleksiej Lezin, Aleksander Aleksiejew, Andrej Gogolew, Aleksander Powietkin, Roman Romanczuk, Aleksiej Tiszczenko, Ajrat Chamatow, Aleksander Maletin, Jewgienij Makarenko, Islam Timurzijew, Matwiej Korobow, Artur Beterbijew, Albert Selimow, Georgij Bałakszin, Artem Czebotariew i Sergiej Wodopianow z ZSRR i Rosji, Walerij Sidorenko i Oleg Maszkin z Ukrainy, Ernachan Ibragimow, Bachtiar Artajew, Serik Sapiejew i Erdos Dżanabengerow z Kazachstanu, Chawazi Chacygow z Białorusi, Leonard Doroftei, Marian Simion i Dorel Simion z Rumunii, Willy Blain i Jerome Thomas z Francji, Faustino Reyes z Hiszpanii, Hassan Al z Danii, Agasi Agaguloglu z Azerbejdżanu, Zou Shiming z Chin, Hovhannes Danielyan z Armenii, Andrew Selby z Walii, Veaceslav Gojan z Mołdawii, Fatih Keles z Turcji, Joe Ward z Irlandii, Roberto Cammarelle z Włoch oraz nasi czempioni: Henryk Średnicki, Jerzy Rybicki, Bogdan Gajda i Jacek Bielski.

Od 2010 roku historię Międzynarodowego Turnieju im. Stamma współtworzą kobiety, które rywalizują w trzech „olimpijskich” kategoriach wagowych. Lidia Fidura wygrywała dotąd w Warszawie cztery razy, Karolina Michalczuk – trzy, zaś dwukrotnie na najwyższym stopniu podium stawała Karolina Graczyk. Wszystkie wspomniane zawodniczki dostaną niebawem szansę poprawienia swoich osiągnięć, jakkolwiek z uwagi na sportową wartość ich potencjalnych rywalek będzie to niezwykle trudne.

Wszystkie walki turniejowe tegorocznego turnieju odbędą się w Hotelu „Gromada” przy ul. 17 Stycznia 32 w Warszawie. Na uroczyste otwarcie w imieniu organizatorów zapraszamy w dniu 9 kwietnia o godzinie 16.30 a pół godziny później na pierwsze walki eliminacyjne. Gala Finałowa transmitowana będzie na żywo przez TV Polsat Sport w sobotę 12 kwietnia od godziny 17.00. Serdecznie zapraszamy.

12. MISTRZOSTWA EUROPY MŁODZIKÓW ODBĘDĄ SIĘ W WĘGIERSKIM KESZTHELY

keszthely

Europejska Konfederacja Boksu (EUBC) oficjalnie poinformowała, że organizatorem tegorocznych 12. Mistrzostw Europy Młodzików (Schoolboys) będzie doskonale znane w pięściarskim środowisku miasto Keszthely (Węgry). Zawody rozpoczną się 29 czerwca i zakończą 6 lipca 2014 roku. Zarówno zawody, jak i cała baza pobytowa zawodników znajdować się będą w hotelu z centrum konferencyjnym Helikon Sport and Conference Hotel.

W Mistrzostwach Europy Młodzików wystąpią zawodnicy mający 13-14 lat (urodzeni między 1 stycznia 2000 roku i 31 grudnia 2001 roku). Rywalizacja odbędzie się w 18 kategoriach wagowych: 38,5 kg, 40 kg, 41,5 kg, 43 kg, 44,5 kg, 46 kg, 48 kg, 50 kg, 52 kg, 54 kg, 56 kg, 59 kg, 62 kg, 65 kg, 68 kg, 72 kg, 76 kg, +76 kg

MAREK PIETRUCZUK: NIE ZAMIERZAM NA STAŁE PRZENOSIĆ SIĘ DO WAGI LEKKIEJ

marek_pietruczuk

Marek Pietruczuk, pięściarz ostrołęckiej Victorii za kilka dni stanie przed kolejnym wyzwaniem. Podopieczny trenera Mieczysława Mierzejewskiego otrzymał powołanie na 31. Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma. Marek zrobił dobre wrażenie na trenerach kadry narodowej, w świetnym stylu zdobywając w Kaliszu złoty medal Mistrzostw Polski Seniorów. Młodemu pięściarzowi w rozwinięciu skrzydeł z pewnością pomogła współpraca z trenerem Hubertem Migaczewem i walki w elitarnej World Series of Boxing. Warto podkreślić, że aż siedmiu na ośmiu złotych medalistów Mistrzostw Polski to zawodnicy, którzy w obecnym sezonie reprezentowali Hussars Poland.

- Praca przez pół roku z trenerem Hubertem Migaczewem pozwoliła zyskać dużo doświadczenia – podkreśla Marek Pietruczuk. – Czuję znaczną poprawę swoich umiejętności. Miałem możliwość treningów i sparingów z najlepszymi pięściarzami w Polsce. Walki WSB też mnie dużo nauczyły. Z roku na rok sięgam po wyższe cele i mam nadzieję, że na tym nie poprzestanę.

Przed Markiem kolejne poważne wyzwanie, czyli udział w Turnieju im. Feliksa Stamma. Trenerzy kadry postanowili zgłosić pięściarza Victorii do wyższej kategorii wagowej. Czy to dobre rozwiązanie?

- Waga 60 kg to będzie dla mnie bardzo dobra kategoria – uważa Marek Pietruczuk. – Nie będę musiał zbijać wagi, a przeciwników się nie obawiam. Mam serce do walki i będę walczyć na sto procent swoich możliwości. Jeśli chodzi o moje występy, to nie zamierzam na stałe przenosić się do wyższej kategorii. Może być to jeden, lub dwa turnieje.

Sukcesy Marka Pietruczuka zostaną zauważone przez sponsorów, a także prezydenta miasta Janusza Kotowskiego. Podczas specjalnego spotkania pięściarz otrzymała specjalną nagrodę w wysokości 2500 złotych.

- Będę miał pieniądze na zasłużone wakacje, jestem bardzo miło zaskoczony tym faktem – podkreśla Marek. – Chciałbym także podziękować za wsparcie moim sponsorom, bez których nie byłoby tego sukcesu. Zawsze wspiera mnie i pomaga właściciel sklepu MG Sport Grzegorz Kaczorowski oraz marka Edison, która mnie ubiera. Dzięki pani Anastazji Niemiałtowskiej mam możliwość regularnych treningów w siłowni Forma5 Club. Dziękuję również „Tygodnikowi Ostrołęckiemu” za wsparcie medialne. To dla mnie bardzo ważne.

źródło: to.com.pl

NAJLEPSI POLSCY PIĘŚCIARZE 1975 ROKU

biegalski2

Skończył się 1975 rok niezwykle ważny w historii polskiego pięściarstwa. W roku tym przecież po raz drugi, po turnieju w 1953 roku byliśmy organizatorami mistrzostw Europy. Był to rok przedolimpijski — a ten zwykle jest najciekawszy w boksie światowym. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy nastąpiła w PZB zmiana nie tylko na kluczowych stanowiskach w pionie szkolenia, ale też zmienione zostały władze organizacyjne Związku. Wystarczy więc spojrzeć na przebytą drogę, by spostrzec jak wiele działo się w polskim boksie.

Na dobrą sprawę, doroczna klasyfikacja najlepszych zawodników kraju jest wyborną okazją do szerszych podsumowań i uogólnień. Przecież na klasę i wynik sportowca składa się wiele najróżnorodniejszych czynników. Mimo to w tym artykule nie będę przypominać wszystkich jasnych i ciemnych stron polskiego boksu roku 1975. Uważni Czytelnicy naszego magazynu mają przecież wyrobiony pogląd na wszystko co dobre i złe, bowiem nigdy nie ukrywaliśmy braków i nie pomniejszaliśmy wybitnych osiągnięć.

Z pewnością jednak każdy z sympatyków pięściarstwa zadaje sobie pytanie: Jaki był ten 1975 rok? Przyznam się, że nie potrafię odpowiedzieć wprost. No bo przecież w Katowicach zdobyliśmy dwa tytuły mistrzów Europy i trzy brązowe medale. Po tytuł sięgnął Wiesław Rudkowski, który o sukces ten starał się przez tyle lat i Andrzej Biegalski (na zdjęciu z prawej), który w bokserskim rzemiośle był dotąd żółtodziobem. Ale przecież tenże Andrzej Biegalski dokonał sztuki jaka nie udała się żadnemu z jego poprzedników – jako pierwszy Polak startujący w kategorii ciężkiej wywalczył złoty medal! Wśród 11 obowiązujących kategorii mamy dzisiaj tylko jedną – papierową – w której Polak nie był dotąd mistrzem (nawet wicemistrzem) Europy. W tymże, 1975 roku Polacy wywalczyli sporo pierwszych i drugich miejsc w liczących się turniejach międzynarodowych, zdobywając poklask widowni i uznanie fachowców.

To były plusy sezonu sportowego. A minusy? Po pierwsze – przegraliśmy dwa oficjalne mecze międzypaństwowe z USA i z NRD i opinii (a również statystyki) nie poprawia rezultaty w mityngach na terenie USA i Kanady, także w drugim meczu z NRD. Po drugie – do ścisłej kadry olimpijskiej weszło zbyt mało młodych i utalentowanych zawodników. Na dobrą sprawę jedynym ciekawym odkryciem sezonu był Zygmunt Pacuszka – student wrocławskiego AWF, były kolega klubowy Tomczyka z Bolesławca. Do grupy „nowych” nie zaliczam Górnego, Przybylskiego, Szczerby, Niemkiewicza czy Biegalskiego – bowiem od co najmniej 2-3 lat byli oni w centralnym szkoleniu. Po trzecie wreszcie – byli w naszej kadrze narodowej zawodnicy, którzy zatrzymali się w rozwoju, ba, cofnęli się. Mam tu na myśli m.in. Romana Gotfryda, Ryszarda Tomczyka i Janusza Gortata.

Przystąpię jednak po tym dość obszernym wstępie, który wydał mi się konieczny, do scharakteryzowania sytuacji kadrowej w poszczególnych kategoriach i sklasyfikowania zawodników za osiągnięte przez nich wyniki sportowe. Muszę się zastrzec: nie sugerowałem się nigdy sławniejszym nazwiskiem pięściarza, jego dawnymi osiągnięciami, czy też jednorazowym wystrzałem formy. Układając listę 110 najlepszych polskich bokserów kierowałem się jedynie danymi porównawczymi z rozlicznych imprez. Przyznam się, że praca dokumentacyjna szła mi dość opornie, a ułożenie list 10 najlepszych w każdej wadze było trudniejsze aniżeli w poprzednich latach. Wyznanie to składam nie dlatego, że mamy
tak wielu wybitnych zawodników i żadnego z nich nic chciałbym skrzywdzić, ale dlatego, że często spośród bardzo przeciętnych bokserów musiałem wybrać tych nieco lepszych.

Ustalając listy klasyfikacyjne wziąłem pod uwagę wyniki polskich bokserów w następujących imprezach:
1) XXI Mistrzostwa Europy w Katowicach,
2) Indywidualne Mistrzostwa Polski we Wrocławiu,
3) Mecze i mityngi w Kanadzie, USA i NRD.
4) Turnieje w obsadzie międzynarodowej organizowane w Polsce (Szczecin, Bytom, Łódź, Bydgoszcz),
5) Turnieje międzynarodowe w innych krajach, w których startowali Polacy (było tych imprez około 10),
6) Rozgrywki mistrzowskie w I, II lidze i o wejście do II ligi.

Imprezy te dostarczyły bogatego materiału, który stał się podstawą ułożenia listy.

PAPIEROWA – HENRYK ŚREDNICKI
Przewaga Średnickiego nad pozostałymi rywalami była dość wyraźna. Na dobrą sprawę mógłbym boksera z Tychów sklasyfikować również w wadze muszej, gdzie powinien znaleźć się w pierwszej trójce. Stanisławowi Iwanickiemu daję przewagę nad Jerzym Dominikiem za wykazanie doskonałej formy w Ostrawie. Zwracam uwagę na mało znanego, ale wybijającego się z każdym miesiącem umiejętnościami i formą Zdzisława Lipińskiego. Liczę się z tym, że on właśnie, a może także Urbański, Pielesiak i Celegrat w tym roku poszerzą zakres sportowej wiedzy.

1 Henryk ŚREDNICKI (1955) „GKS” Tychy
2 Stanisław IWANICKI (1948) „Carbo” Gliwice
3 Jerzy DOMINIK (1954) „GKS” Jastrzębie
4 Stanisław NIEBUDEK (1952) „Gwardia” Warszawa
5 Henryk URBAŃSKI (1956) „Gwardia” Łódź
6 Zdzisław LIPIŃSKI (1956) „Miedź” Legnica
7 Henryk PIELESIAK (1955) „Gwardia” Łódź
8 Stanisław KOZŁOWSKI (1952) „Zawisza” Bydgoszcz
9 Andrzej FLINIK (1956) „Gwardia” Zielona Góra
10 Sławomir CELEGRAT (1956) „Avia” Świdnik

MUSZA – JAN GÓRNY
Mistrzem Polski w wadze muszej został Leszek Strasburger, ale nie jego, a Jana Górnego stawiam na pierwszym miejscu. Mimo przerwy w startach (dyskwalifikacja) osiągnął on wartościowe wyniki międzynarodowe (I miejsce w turnieju szczecińskim, zwycięstwa w NRD), które właśnie dają mu przewagę nad Strasburgerem. Właściwie trochę się Strasburgerowi dziwię. Jest pięściarzem o sporych umiejętnościach, sile ciosu z lewej ręki, ambicji w walce. Mimo to jakby nie wierzył on w swe możliwości. Nie może, a raczej nie potrafi zmusić się do twardszego treningu i starania się o prymat nie tylko w rozgrywkach wewnętrznych. Oczywiście, jest to jego sprawa, wydaje mi się jednak, że w tym konkretnym przypadku działają jakieś mechanizmy ze sfery psychicznej nie pozwalające Strasburgerowi sięgnąć po wysoki wynik międzynarodowy. Być może niektórzy Czytelnicy zdziwią się. że w tej wadze nie klasyfikuję Mieczysława Massiera. Nie mam ku temu żadnego konkretnego powodu. W mistrzostwach Polski i w meczach drużynowych startował wyłącznie w kategorii koguciej. Tylko w imprezach międzynarodowych walczył w muszej, ale przecież sukcesów nie odniósł żadnych. Gdybym więc chciał umieścić Massiera w muszej, to… nie wiem czy mógłby znaleźć się powyżej 8 miejsca. W końcu jest to klasyfikacja krajowa i nie interesuje mnie to, że trenerzy kadry na siłę chcieli Massiera uczynić bokserem międzynarodowego formatu w kategorii muszej.

1 Jan GÓRNY (1953) „Carbo” Gliwice
2 Leszek STRASBURGKR (1949) „Gwardia” Wrocław
3 Antoni RÓŻNICKI (1953) „ BKS” Bolesławiec
4 Andrzej ANDRACHIEWICZ (1952) „ Avia” Świdnik
5 Stefan SUPEŁ (1956) „Szombierki” Bytom
6 Andrzej WNUK (1951) „Błękitni” Kielce
7 Wojciech ODALSKI (1951) „Polonia” Warszawa
8 Walerian DUSIK (1956) „ Wisła ” Kraków
9 Stefan ZAMORA (1955) „ Legia” Warszawa
10 Hubert SKRZYPCZAK (1943) „Wybrzeże” Gdańsk

KOGUCIA – LESZEK BORKOWSKI & WŁODZIMIERZ PIĄTKOWSKI
Żałuję, że ci dwaj najlepsi bez wątpienia bokserzy sezonu, w wadze koguciej nie zmierzyli się. We Wrocławiu Borkowski był w świetnej formie, Piątkowski doznał kontuzji łuku i został wyeliminowany z mistrzostw. Gwardzista z Warszawy w I lidze wygrał 10 walk przed czasem, zwyciężył w turnieju bytomskim, startował zarówno w wadze koguciej, jak i w piórkowej i żaden z krajowych rywali nie dotrzymywał mu kroku. Ale i Borkowski zwyciężał, chociaż do pełnego triumfu zabrakło mu wyników międzynarodowych. Dlatego też – nie wiedząc, który z tych dwóch pięściarzy był lepszym, postanowiłem przyznać obydwu pierwsze miejsce. Mam nadzieję, że żadnego nie skrzywdziłem. Na liście najlepszych z wyjątkiem Jana Szpondera, są sami znani już zawodnicy. Boksera z „Wisły” Kraków postanowiłem jednak uhonorować za odniesienie 9 zwycięstw w rozgrywkach II ligi. Nie widziałem go dotąd, nie wiem więc jaką klasę reprezentuje, ale jego ubiegłoroczny rekord nie może być niezauważony. Sklasyfikowałem też Ryszarda Czerwińskiego, bowiem był on jednym z najwybitniejszych pięściarzy rozgrywek o wejście do II ligi, wygrał też dwa międzynarodowe turnieje, startował i zwyciężał także w wadze muszej. Nie znalazłem jednak miejsca dia Jacka Ballauna i Krzysztofa Madeja. Bokserzy umieszczeni na liście najlepszych legitymowali się bowiem lepszymi od nich wynikami.

1-2 Leszek BORKOWSKI (1952) Gwardia” Łódź
Włodzimierz PIĄTKOWSKI (1947) „Gwardia” Warszawa
3 Ryszard JAGIELSKI (1951) „Górnik” Pszów
4 Mieczysław MASSIER (1949) „Miedź” Legnica
5 Józef WITEK (1949) „Gwardia” Wrocław
6 Leszek KOSEDOWSKI (1954) „Stoczniowiec” Gdańsk
7 Józef KUDERSKI (1947) „Mazur” Ełk
8 Ryszard CZERWIŃSKI (1954) „Stal-Stocznia” Szczecin
9 Władysław MORUŚ (1949) „GKS” Jastrzębie
10 Jan SZPONDER (1953) „Wisła” Kraków

PIÓRKOWA – ANDRZEJ JAGIELSKI
Nie mistrza Polski Janusza Krampę i nie reprezentanta na mistrzostwa Europy Romana Gotfryda, ale Andrzeja Jagielskiego stawiam na pierwszym miejscu w kategorii piórkowej. Utrzymywał on przez cały rok naj równiej sza formę, czego dowodem było zwycięstwo nad świetnymi konkurentami w turnieju „Gryfa”, a także wygrane w Kanadzie, z Davisem (USA) i z Forsterem (NRD). Pozycji tej nie osłabia nawet przegrana w Słupsku z Wędzińskim, ani też z Zornowem w Gerze. Dość nisko klasyfikuję (właściwie chyba też za wysoko) Kazimierza Przybylskiego, boksera o wielkich możliwościach i wysokich już umiejętnościach. Mógłby on z powodzeniem rywalizować o miejsce w pierwszej trójce, ale niestety, w 1975 roku boryka! się z kłopotami zdrowotnymi i startował dość rzadko. Zwracam uwagę na Wędzińskiego, który poza wygraną z Jagielskim zanotował 8 zwycięstw (bez porażki) w rozgrywkach o wejście do II ligi oraz na Gudrę. który w II lidze miał 10 zwycięstw, tylko raz przegrał i raz zremisował. Niezły był również mało znany dotąd Aleksander Szczęśniak z Piły, który wygrał 8 na 10 stoczonych walk w II lidze (1 zremisował i 1 przegrał).

1 Andrzej JAGIELSKI (1949) „Hutnik” Kraków
2 Janusz KRAMPA (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
3 Roman GOTFRYD (1951) „Stal” Stalowa Wola
4 Ryszard WĘDZlŃSKI (1954) „Czarni” Słupsk
5 Jan GUDRA (1950) „GKS” Jastrzębie
6 Kazimierz PRZYBYLSKI (1954) „Zagłębie” Konin
7 Zbigniew PARKOŁA (1952) „Walka” Zabrze
8 Aleksander SZCZĘŚNIAK (1951) „Sokół” Piła
9 Edward FURA (1949) „Turów” Zgorzelec
10 Wiesław STACHOWIAK (1952) „Len” Nowa Sól

LEKKA – RYSZARD TOMCZYK
W kategorii lekkiej nic się nie zmieniło. Na trzech pierwszych miejscach uplasowali się bokserzy, którzy i w 1974 roku byli na czele – Ryszard Tomczyk. Bogdan Gajda i Stanisław Osetkowski, z tym, że przewodzi tym razem Tomczyk, a nie Gajda. Prymat ten bokser z Bolesławca zdobył zarówno w mistrzostwach Europy, jak i w innych imprezach. Z młodzieży na liście znajduje się Krzysztof Rybak, wychowanek warszawskiej „Legii”, który w pierwszym sezonie startowym wśród seniorów poczynał sobie zupełnie dobrze. Do czołówki wkroczył niespodziewanie Edward Wołosz z „Szombierek”, notując w II lidze 9 zwycięstw, przy 2 remisach i tylko 1 przegranej.

1 Ryszard TOMCZYK (1950) „BKS” Bolesławiec
2 Bogdan GAJDA (1953) „Legia” Warszawa
3 Jacek WĄSOWICZ (1950) „Gwardia” Wrocław
4 Stanisław OSETKOWSKI (1952) „Stal” Rzeszów
5 Edward WOŁOSZ (1948) „Szombierki” Bytom
6 Józef WYSZOMIRSKI (1950) „Avia” Świdnik
7 Krzysztof LASKOWSKI (1954) „Gwardia” Białystok
8 Krzysztof RYBAK (1956) „Legia” Warszawa
9 Jan KONOPKA (1955) „Victoria” Jaworzno
10 Jan PROCHOŃ (1948) „Widzew” Łódź

LEKKOPÓŁŚREDNIA – ZYGMUNT PACUSZKA
Bardzo ciekawie przedstawia się sytuacja w wadze lekkopółśredniej. Na czele znajdują się trzej rówieśnicy, bokserzy urodzeni w 1954 roku – Zygmunt Pacuszka, Kazimierz Szczerba i młodszy z braci Janowskich – Janusz. Liczę, że rywalizacja tej młodzieży doprowadzi jednego z nich do wysokiej formy przed Montrealem. Postanowiłem sklasyfikować w gronie najlepszych Krzysztofa Pierwienieckiego, zachęcając jednocześnie szkoleniowców do ponownego „odkrycia” tego zawodnika. Szczecinianin wygrał w rozgrywkach o wejście do II ligi 9 walk i 1 zremisował, miał też kilka niezłych występów międzynarodowych w barwach swego klubu i okręgu. Chociaż nie powiodło mu się w mistrzostwach Polski, znając bojowość i upartość Krzysztofa, wierzę, że może on jeszcze sporo w swej sportowej karierze dokonać.

1 Zygmunt PACUSZKA (1954) „Gwardia” Wrocław
2 Kazimierz SZCZERBA (1954) „Legia” Warszawa
3 Janusz JANOWSKI (1954) „Stal” Stalowa Wola
4 Alfred CICHOWLAS (1952) „Gwardia” Warszawa
5 Stanisław KOZŁOWSKI (1950) „Turów” Zgorzelec
6 Krzysztof PIERWIENIECKI (1952) „Stal-Stocznia” Szczecin
7 Jerzy RUDNICKI (1954) „Stoczniowiec” Gdańsk
8 Andrzej DUBISZ (1952) „Szombierki” Bytom
9 Włodzimierz CARUK (1949) „Gwardia” Warszawa
10 Marian MUSIAŁ (1949) „Turów” Zgorzelec

PÓŁŚREDNIA – JERZY RYBICKI
Bokser stołecznej „Gwardii” w ubiegłym sezonie był nieco lepszym zawodnikiem aniżeli jego najgroźniejszy konkurent Zbigniew Kicka. Rybicki wygrał rywalizację o miejsce w naszej ekipie na mistrzostwa Europy, zdobył brązowy medal, wygrał wszystkie walki krajowe. Pod koniec sezonu miał krótką przerwę spowodowaną kontuzją dłoni. Kicka najpierw był w słabszej dyspozycji, potem osiągnął doskonałą formę, wygrywając w ładnym stylu turniej ostrawski, by pod koniec sezonu znowu spuścić z tonu. Pszowianin miał rozliczne kłopoty osobiste, stąd też nie trenował tak, jak zwykle. Przegrał w NRD, został też pokonany niespodziewanie w Gdańsku przez młodszego z braci Bobrowskich – Piotra. Na trzecim miejscu tradycyjnie już za Rybickim i Kicką uplasował się Józef Stachowiak. Bokser z Poznania, jak mówili mi trenerzy PZB, znowu po przerwie wyraził chęć brania udziału w centralnym szkoleniu i będzie przygotowywać się do startu olimpijskiego. Z młodzieży najwyżej oceniam umiejętności i wyniki sportowe Marka Okroskowicza z Bytomia. Ten 20-letni bokser odniósł 10 zwycięstw w II lidze, przegrał tylko raz. Okroskowicz powinien w 1976 roku otrzymać większe możliwości sprawdzenia swej klasy na tle zagranicznych przeciwników.

1 Jerzy RYBICKI (1953) „Gwardia” Warszawa
2 Zbigniew KICKA (1950) „Górnik” Pszów
3 Józef STACHOWIAK (1950) „Olimpia” Poznań
4 Bolesław NOWIK (1952) „Zagłębie” Lubin
5 Piotr BOBROWSKI (1953) „Wybrzeże” Gdańsk
6 Piotr OSIAK (1950) „Avia” Świdnik
7 Marek OKROSKOWICZ (1955) „Szombierki” Bytom
8 Marcin KUBIK (1949) „Hutnik” Kraków
9 Bogdan JAKUBOWSKI (1948) „Olimpia” Poznań
10 Alfons STAWSKI (1945) „Błękitni” Kielce

LEKKOŚREDNIA – WIESŁAW RUDKOWSKI
Co można powiedzieć o Wiesławie Rudkowskim? To samo co każdego roku – przewyższa co najmniej o klasę swych krajowych konkurentów i tej supremacji nie powinien stracić również w roku olimpijskim. Remis, jaki uzyskał mistrz Europy w Gdańsku z Zakrzewskim jest tylko zwykłym „wypadkiem przy pracy”. Dzięki temu jednak remisowi, gdańszczanin uplasował się w mojej klasyfikacji dość wysoko, w innych imprezach bowiem nie błyszczał wysoką formą. Ciekaw jestem co z talentu i wysokich umiejętności technicznych Rudkowskiego podpatrzą i zastosują w walce dwaj młodsi od mistrza koledzy z kadry -  Wiesław Niemkiewicz i Tadeusz Szybiński. Obaj są bojowi i ambitni, mogą toczyć wyrównane, a nawet zwycięskie pojedynki z bokserami szablonowymi, ale nie mają większych szans pokonania wybitnych techników ringowych. A może mylę się? Może właśnie w roku intensywnej przedolimpijskiej pracy Niemkiewicz lub Szybiński, a może nawet obydwaj, osiągną klasę zbliżoną do tej, którą reprezentuje Rudkowski. W wadze lekkośredniej, co stwierdzam z przykrością, nic widzę w „10″ najlepszych pięściarzy wybitnie zdolnej młodzieży. Być może w najbliższym czasie awans do grona najlepszych stanie się udziałem gwardzisty z Łodzi Krzysztofa Cichosza.

1 Wiesław RUDKOWSKI (1946) „Legia” Warszawa
2 Wiesław NIEMKlEWICZ (1951) ..Zagłębie” Lubin
3 Tadeusz SZYBIŃSKI (1955) „Turów” Zgorzelec
4 Józef BALCEROWICZ (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
5 Zbigniew ZAKRZEWSKI (1949) „Wybrzeże” Gdańsk
6 Adam KOŹLIK (1952) „Zawisza” Bydgoszcz
7 Józef KRZYWOSZ (1950) „Stal” Stalowa Wola
8 Zdzisław SALMANOWICZ (1951) „Gwardia” Zielona Góra
9 Zdzisław FILIPIAK (1947) „Widzew” Łódź
10 Bronisław SUCHECKI (1951) „Miedź” Legnica

ŚREDNIA – JACEK KUCHARCZYK
Kategoria średnia jest najsłabszą polską wagą, nawet jeśli weźmie się pod uwagę życiowy sukces Jacka Kucharczyka w Katowicach. Ani on, ani tym bardziej jego najbliżsi krajowi konkurenci, nie są bokserami, którzy mogą zapewnić polskiemu pięściarstwu medal w Montrealu. Zresztą, gdyby mnie ktoś zapytał dzisiaj o nazwisko naszego reprezentanta na Igrzyska Olimpijskie, nie umiałbym odpowiedzieć kto nim będzie. Może właśnie Kucharczyk, a może ktoś inny, a może po prostu fachowcy uznają, że żaden ze „średniaków” nie gwarantuje sukcesów. Kiedyś bardzo wysoko oceniałem możliwości i talent Henryka Janowskiego ze Stalowej Woli, kiedy startował on jeszcze w wadze lekkośredniej. Bokser ten później zatrzymał się w rozwoju, potem długo nie startował, wreszcie w 1975 roku powrócił na ring, demonstrując dobrą formę. Może właśnie Henryk Janowski – jeśli nie zabraknie mu wytrwałości – będzie tym, na którego czeka polskie pięściarstwo.

1 Jacek KUCHARCZYK (1954) „Gwardia” Warszawa
2 Jan KACZOROWSKI (1946) „GKS” Jastrzębie
3 Marek GUZIELAK (1952) „Olimpia” Poznań
4 Henryk JANOWSKI (1951) „Stal” Stalowa Wola
5 Ryszard SlTKOWSKI (1948) „Avia” Świdnik
6 Marek ŁUSZCZYŃSKI (1952) „Stoczniowiec” Gdańsk
7 Zbigniew SZYBIŃSKI (1951) „Turów” Zgorzelec
8 Witold ZAWADZKI (1954) „Polonia” Warszawa
9 Ryszard PASIEWICZ (1954) „Gwardia” Łódź
10 Antoni PONIEDZIAŁEK (1954) „Wisła” Kraków

PÓŁCIĘŻKA – JANUSZ GORTAT
I znowu na pierwszym miejscu w wadze półciężkiej uplasował się Janusz Gortat, mimo że sporo walk w lidze, broniąc interesów własnego klubu, boksował w średniej. Żałuję, że jego krajowa wyższość nad rywalami nie została potwierdzona dobrymi wynikami międzynarodowymi. Gorzej, bo w tej wadze nie widać wybitnych jednostek. Nie jest jak dotąd przecież pięściarzem europejskiego formatu nawet Wiesław Adamski. Z młodzieży bardzo bliski wejścia do ścisłej czołówki był łodzianin Antoni Janicki. Liczę, że w sezonie 1976 ten 20-letni zawodnik „Widzewa” zagrozi najlepszym. Po paru świetnych walkach przed rokiem, nie sprawdza się jak dotąd Marian Klass. Mało o nim wiem, nie obserwuję dokładnie jego cyklu szkolenia i startów. Osiągnął on jednak dojrzałość fizyczną, może potrzeba mu ostrzejszych sprawdzianów międzynarodowych.

1 Janusz GORTAT (1948) „Legia” Warszawa
2 Tadeusz WAJGELT (1946) „Sokół” Piła
3 Wiesław ADAMSKI (1954) „Legia” Warszawa
4 Aleksander NIEŚCIERUK (1951) „Gwardia” Białystok
5 Marek JANOWIAK (1955) „Polonia” Świdnica
6 Czesław BIELECKI (1949) „Błękitni” Kielce
7 Zdzisław MARCJASZ (1955) „Szombierki” Bytom
8 Zbigniew SUCHOSZEK (1948) „Górnik” Zagórze
9 Antoni JANICKI (1956) „Widzew” Łódź
10 Marian KLASS (1955) „Wybrzeże” Gdańsk

CIĘŻKA – ANDRZEJ BIEGALSKI
O mistrzu Europy powiedziałem już tak wiele w ostatnich paru miesiącach, że nie muszę niczego dodawać, by określić jego pozycję. W kategorii ciężkiej nic się właściwie nie zmieniło. Cztery pierwsze miejsca zajmują bokserzy, którzy są znani od lat. Z młodszych na liście znalazł się Mirosław Wlaźlik z „Widzewa”, który wygrał 8 walk i 1 zremisował w rozgrywkach o wejście do II ligi. Również Kazimierz Migała jest klasyfikowany po raz pierwszy. Wygrywał w II lidze, ale jak mi mówiono nie jest on pięściarzem zbyt dzielnym.

1 Andrzej BIEGALSKI (1953) „Legia” Warszawa
2 Janusz GERLECKI (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
3 Jerzy SKOCZEK (1946) „Gwardia” Warszawa
4 Lucjan TRELA (1942) „Stal” Stalowa Wola
5 Antoni KUSKOWSKI (1950) „Zagłębie” Konin
6 Klaudiusz WALDYRA (1951) „GKS” Jastrzębie
7 Kazimierz MIGAŁA (1952) „Szombierki” Bytom
8 Tadeusz KAŹMIERCZAK (1948) „Start” Elbląg
9 Tadeusz BIENIEK (1950) „Błękitni” Kielce
10 Mirosław WLAŹLIK (1952) „Widzew” Łódź

KANDYDACI
Wymienię w tym rozdziale nazwiska zawodników, którzy mieli pewne szanse znalezienia się na liście najlepszych. Spisu tego dokonuję alfabetycznie, nie określając wartości technicznej, ani też sportowej pięściarzy.

PAPIEROWA – Właściwie nikt poza sklasyfikowanymi nie wyróżniał się wysoką i równą formą. Nie klasyfikuję zupełnie, ani też nie umieszczam w „10″ takich  bokserów, którzy tylko raz startowali w tej najniższej kategorii.
MUSZA – Jerzy Aleksandrzak (także w koguciej), Stanisław Chrzanowski, Alfons Kuśnierz, Stanisław Lechowski, Piotr Orszt, Zenon Otręba.
Adam Ratke (także w koguciej), Roman Rożek (wygrał 8 walk i 1 przegrał w rozgrywkach o wejście do II ligi, startując w barwach „Widzewa”). Józef Rżany. Edward Szetela (nie spełnił wielkich nadziei jakie pokładali w nim trenerzy jeszcze przed rokiem).
KOGUCIA – Jacek Ballaun (nie startował zbyt często ze względu na maturę i rozpoczęcie studiów), Andrzej Kujawski, Józef Maczuga, Krzysztof Madej (bardzo nierówna forma), Artur Olech (czasem startował w muszej), Rafał Radziszewski, Henryk Szumski, Ryszard Talar.
PIÓRKOWA – Kazimierz Gollasz, Adam Grudziński, Zbigniew Kubiński, Tadeusz Łada, Krzysztof Niemczewski (obok świetnych walk. przegrywał też przed czasem), Zdzisław Nowak, Marek Szczodrowskl, Zbigniew Wypych.
LEKKA – Andrzej Harmata, Zdzisław Hołodowski (świetna postawa w Berlinie, mało sprawdzianów w innych meczach), Bolesław Foksiński, Jerzy Jarocki, Romuald Keister (zbyt długo trwa jego droga do czołówki krajowej), Ryszard Pik, Adam Piwowarski (zwracam uwagę na tego utalentowanego  zawodnika), Henryk Świderski, Piotr Turzyński, Zygmunt Zbyszewski.
LEKKOPÓŁŚREDNIA – Antoni Banda, Jerzy Bobrowski, Ryszard Budny, Andrzej Durał (chłopca tego stać na świetne walki, ale też na zaskakujące porażki), Andrzej Kąkol, Jan Kowalewski, Jan Kozioł, Jerzy Lewandowski, Zbigniew Osztab (nie prowadzi się najlepiej), Józef Sadko.
PÓŁŚREDNIA – Grzegorz Bohosiewicz, Edmund Dominikowski. Krzysztof Fryszczak, Kazimierz Jaworski, Kazimierz Lewandowski, Zbigniew Kopeć, Zbigniew Kuciński (może w najbliższym czasie wejść do grona najlepszych), Czesław Lenkiewicz, Jan Madej (także w lekkośredniej), Stefan Sobiech.
LEKKOŚREDNIA – Eugeniusz Baca, Ryszard Dziopa, Krzysztof Cichosz, Edmund Montewski, Ryszard Petek (także w półśredniej). Marcin Pecka, Józef Radziewicz, Stefan Śpiewak, Andrzej Woźniak.
ŚREDNIA – Maciej Czyżewski, Edmund Hebel, Andrzej Siodła, Felicjan Tlon (także w półciężkiej), Stefan Wojtyś, Walenty Wójcik, Edward Zaborowski.
PÓŁCIĘŻKA – Jerzy Bogdański, Zygmunt Bieniuk, Zygmunt Fuksowicz, Zbigniew Kowalczyk, Zbigniew Kubieniec, Ryszard Młyńczak, Piotr Musiolik, Grzegorz Pigoń, Józef Pietrzak. Mieczysław Wółkiewicz.
CIĘŻKA – Stanisław Boboryko, Józef Baryła, Bogdan Ciemiński, Zbigniew Kowalski, Ryszard Mazur, Jerzy Stodulski, Tadeusz Soroka, Jerzy Wiater.

Opracował: Lucjan Olszewski, BOKS, nr 2 (1976)

BEZDYSKUSYJNE ZWYCIĘSTWO ROSJAN NAD ATAMANAMI W ĆWIERĆFINALE WSB

russiawsb

Gościem specjalnym ćwierćfinałowego meczu zawodowej ligi World Series of Boxing pomiędzy Boxing Team Russia i Ukraine Otamans był prezydent AIBA, dr Ching-Kuo Wu. Po zakończeniu zawodów, określanych przez niektóre media jako mecz „podwyższonego ryzyka” był zadowolony i zapowiedział, że pojawi się także 4 kwietnia w Doniecku na spotkaniu rewanżowym.

- Jestem przekonany, że będziemy świadkami jednych z najbardziej niesamowitych meczów w historii ligi WSB. Obie drużyny są oparte nie tylko na swoich rodzimych mistrzach, ale z racji wielkich budżetów mają także w swoich szeregach świetnych zawodników z innych krajów – podkreślał przed meczem dr Wu.

- AIBA, stanowiąc część większej rodziny olimpijskiej, mocno wierzy i wspiera poprzez swoje zawody wartości olimpijskie, zasadę fair-play i przyjaźń. Dlatego chcę wyrazić swoją wdzięczność, że organizatorom udało się doprowadzić do tego dwumeczu i że odbywać się one będą zgodnie z głównymi zasadami olimpizmu – kontynuował sternik AIBA.

Wydarzenia jakie miały wczoraj miejsce w Arena Moscow potwierdziły oczekiwania prezydenta AIBA oraz szefów obu drużyn. Na wysokości zadania stanęła także publiczność, której frekwencja daleka była jednak od doskonałości. W sportowej atmosferze aktualni wicemistrzowie ligi, Atamani z Ukrainy ulegli zasłużenie ekipie gospodarzy 1-4, choć po pierwszym pojedynku pachniało niespodzianką, gdyż leworęczny Uzbek w barwach gości, Hasanboy Dusmatov (49 kg), niejednogłośnie na punkty pokonał starego lisa (również mańkuta), Davida Ayrapetyana. Dodajmy, że zwycięstwo Dusmatova było wyraźne, czego nie zdołał dostrzec jedynie tunezyjski sędzia.

Pojedynkiem meczu była z pewnością rywalizacja Vladimira Nikitina i Mykoli Butsenko (56 kg), która kandydować może śmiało do miana najlepszej walki czwartego sezonu ligi WSB. Leworęczny Butsenko robił co mógł, by neutralizować oparte na wielkiej sile fizycznej ataki Rosjanina. Nikitin walczył w swoim stylu – ofensywnie, wiążąc pressingiem ewentualne ataki rywala. Butsenko przez cały pojedynek szukał sposobu na skuteczne kontry a w końcówce poszedł na otwartą wymianę ciosów, ulegając ostatecznie jednogłośnie na punkty.

Bohaterem gospodarzy był jednak nie Nikitin, tylko Radzhab Butaev (64 kg), który dość niespodziewanie pokonując asa Ukraińców, Denysa Berinchyka, wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Wysoki Rosjanin przez całą walkę znakomicie dystansował olimpijczyka z Londynu, który przez 9 minut nie potrafił skutecznie przebić się w pobliże rywala. Dopiero w dwóch ostatnich rundach Berinchyk znalazł lekarstwo na długie ręce Butaeva i zaczął nadrabiać straty, karcąc zmęczonego Rosjanina celnymi ciosami na dół. Jednak przewaga wypracowana w początkowej fazie pojedynku zaważyła na ostatecznym zwycięstwie Butaeva.

Z punktu widzenia losów meczu (przy stanie 2-1 dla Rosjan), kluczowym starciem była rywalizacja Artema Chebotareva i Dmytro Mytrofanova (75 kg). Obaj zawodnicy należeli do najbardziej doświadczonych w swoich ekipach i żaden z nich nie wydawał się wyraźnym faworytem. Lepiej rozpoczął Ukrainiec, ale w kolejnych trzech starciach skuteczniej boksował Chebotarev, który mimo przegrania ostatniej rundy, w której wyraźnie boksował na przeczekanie, wygrał u każdego z sędziów jednym punktem.

Jako ostatni przed moskiewska publicznością zaprezentowali się Evgeniy Tischenko i Białorusin w barwach Atamanów, Siarhiey Karneyeu (91 kg). Pojedynek ten nie miał jednak specjalnej dramaturgii. Wyższy od rywala Rosjanin, był lepszy w każdym elemencie bokserskiego wyszkolenia. Dzięki dobrej pracy nóg i bezpiecznemu boksowaniu z dystansu, był poza zasięgiem niepokonanego jak dotąd w 6. walkach w WSB rywala.