Archiwum: Kwiecień 2014

12. MISTRZOSTWA EUROPY MŁODZIKÓW ODBĘDĄ SIĘ W WĘGIERSKIM KESZTHELY

keszthely

Europejska Konfederacja Boksu (EUBC) oficjalnie poinformowała, że organizatorem tegorocznych 12. Mistrzostw Europy Młodzików (Schoolboys) będzie doskonale znane w pięściarskim środowisku miasto Keszthely (Węgry). Zawody rozpoczną się 29 czerwca i zakończą 6 lipca 2014 roku. Zarówno zawody, jak i cała baza pobytowa zawodników znajdować się będą w hotelu z centrum konferencyjnym Helikon Sport and Conference Hotel.

W Mistrzostwach Europy Młodzików wystąpią zawodnicy mający 13-14 lat (urodzeni między 1 stycznia 2000 roku i 31 grudnia 2001 roku). Rywalizacja odbędzie się w 18 kategoriach wagowych: 38,5 kg, 40 kg, 41,5 kg, 43 kg, 44,5 kg, 46 kg, 48 kg, 50 kg, 52 kg, 54 kg, 56 kg, 59 kg, 62 kg, 65 kg, 68 kg, 72 kg, 76 kg, +76 kg

MAREK PIETRUCZUK: NIE ZAMIERZAM NA STAŁE PRZENOSIĆ SIĘ DO WAGI LEKKIEJ

marek_pietruczuk

Marek Pietruczuk, pięściarz ostrołęckiej Victorii za kilka dni stanie przed kolejnym wyzwaniem. Podopieczny trenera Mieczysława Mierzejewskiego otrzymał powołanie na 31. Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma. Marek zrobił dobre wrażenie na trenerach kadry narodowej, w świetnym stylu zdobywając w Kaliszu złoty medal Mistrzostw Polski Seniorów. Młodemu pięściarzowi w rozwinięciu skrzydeł z pewnością pomogła współpraca z trenerem Hubertem Migaczewem i walki w elitarnej World Series of Boxing. Warto podkreślić, że aż siedmiu na ośmiu złotych medalistów Mistrzostw Polski to zawodnicy, którzy w obecnym sezonie reprezentowali Hussars Poland.

- Praca przez pół roku z trenerem Hubertem Migaczewem pozwoliła zyskać dużo doświadczenia – podkreśla Marek Pietruczuk. – Czuję znaczną poprawę swoich umiejętności. Miałem możliwość treningów i sparingów z najlepszymi pięściarzami w Polsce. Walki WSB też mnie dużo nauczyły. Z roku na rok sięgam po wyższe cele i mam nadzieję, że na tym nie poprzestanę.

Przed Markiem kolejne poważne wyzwanie, czyli udział w Turnieju im. Feliksa Stamma. Trenerzy kadry postanowili zgłosić pięściarza Victorii do wyższej kategorii wagowej. Czy to dobre rozwiązanie?

- Waga 60 kg to będzie dla mnie bardzo dobra kategoria – uważa Marek Pietruczuk. – Nie będę musiał zbijać wagi, a przeciwników się nie obawiam. Mam serce do walki i będę walczyć na sto procent swoich możliwości. Jeśli chodzi o moje występy, to nie zamierzam na stałe przenosić się do wyższej kategorii. Może być to jeden, lub dwa turnieje.

Sukcesy Marka Pietruczuka zostaną zauważone przez sponsorów, a także prezydenta miasta Janusza Kotowskiego. Podczas specjalnego spotkania pięściarz otrzymała specjalną nagrodę w wysokości 2500 złotych.

- Będę miał pieniądze na zasłużone wakacje, jestem bardzo miło zaskoczony tym faktem – podkreśla Marek. – Chciałbym także podziękować za wsparcie moim sponsorom, bez których nie byłoby tego sukcesu. Zawsze wspiera mnie i pomaga właściciel sklepu MG Sport Grzegorz Kaczorowski oraz marka Edison, która mnie ubiera. Dzięki pani Anastazji Niemiałtowskiej mam możliwość regularnych treningów w siłowni Forma5 Club. Dziękuję również „Tygodnikowi Ostrołęckiemu” za wsparcie medialne. To dla mnie bardzo ważne.

źródło: to.com.pl

NAJLEPSI POLSCY PIĘŚCIARZE 1975 ROKU

biegalski2

Skończył się 1975 rok niezwykle ważny w historii polskiego pięściarstwa. W roku tym przecież po raz drugi, po turnieju w 1953 roku byliśmy organizatorami mistrzostw Europy. Był to rok przedolimpijski — a ten zwykle jest najciekawszy w boksie światowym. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy nastąpiła w PZB zmiana nie tylko na kluczowych stanowiskach w pionie szkolenia, ale też zmienione zostały władze organizacyjne Związku. Wystarczy więc spojrzeć na przebytą drogę, by spostrzec jak wiele działo się w polskim boksie.

Na dobrą sprawę, doroczna klasyfikacja najlepszych zawodników kraju jest wyborną okazją do szerszych podsumowań i uogólnień. Przecież na klasę i wynik sportowca składa się wiele najróżnorodniejszych czynników. Mimo to w tym artykule nie będę przypominać wszystkich jasnych i ciemnych stron polskiego boksu roku 1975. Uważni Czytelnicy naszego magazynu mają przecież wyrobiony pogląd na wszystko co dobre i złe, bowiem nigdy nie ukrywaliśmy braków i nie pomniejszaliśmy wybitnych osiągnięć.

Z pewnością jednak każdy z sympatyków pięściarstwa zadaje sobie pytanie: Jaki był ten 1975 rok? Przyznam się, że nie potrafię odpowiedzieć wprost. No bo przecież w Katowicach zdobyliśmy dwa tytuły mistrzów Europy i trzy brązowe medale. Po tytuł sięgnął Wiesław Rudkowski, który o sukces ten starał się przez tyle lat i Andrzej Biegalski (na zdjęciu z prawej), który w bokserskim rzemiośle był dotąd żółtodziobem. Ale przecież tenże Andrzej Biegalski dokonał sztuki jaka nie udała się żadnemu z jego poprzedników – jako pierwszy Polak startujący w kategorii ciężkiej wywalczył złoty medal! Wśród 11 obowiązujących kategorii mamy dzisiaj tylko jedną – papierową – w której Polak nie był dotąd mistrzem (nawet wicemistrzem) Europy. W tymże, 1975 roku Polacy wywalczyli sporo pierwszych i drugich miejsc w liczących się turniejach międzynarodowych, zdobywając poklask widowni i uznanie fachowców.

To były plusy sezonu sportowego. A minusy? Po pierwsze – przegraliśmy dwa oficjalne mecze międzypaństwowe z USA i z NRD i opinii (a również statystyki) nie poprawia rezultaty w mityngach na terenie USA i Kanady, także w drugim meczu z NRD. Po drugie – do ścisłej kadry olimpijskiej weszło zbyt mało młodych i utalentowanych zawodników. Na dobrą sprawę jedynym ciekawym odkryciem sezonu był Zygmunt Pacuszka – student wrocławskiego AWF, były kolega klubowy Tomczyka z Bolesławca. Do grupy „nowych” nie zaliczam Górnego, Przybylskiego, Szczerby, Niemkiewicza czy Biegalskiego – bowiem od co najmniej 2-3 lat byli oni w centralnym szkoleniu. Po trzecie wreszcie – byli w naszej kadrze narodowej zawodnicy, którzy zatrzymali się w rozwoju, ba, cofnęli się. Mam tu na myśli m.in. Romana Gotfryda, Ryszarda Tomczyka i Janusza Gortata.

Przystąpię jednak po tym dość obszernym wstępie, który wydał mi się konieczny, do scharakteryzowania sytuacji kadrowej w poszczególnych kategoriach i sklasyfikowania zawodników za osiągnięte przez nich wyniki sportowe. Muszę się zastrzec: nie sugerowałem się nigdy sławniejszym nazwiskiem pięściarza, jego dawnymi osiągnięciami, czy też jednorazowym wystrzałem formy. Układając listę 110 najlepszych polskich bokserów kierowałem się jedynie danymi porównawczymi z rozlicznych imprez. Przyznam się, że praca dokumentacyjna szła mi dość opornie, a ułożenie list 10 najlepszych w każdej wadze było trudniejsze aniżeli w poprzednich latach. Wyznanie to składam nie dlatego, że mamy
tak wielu wybitnych zawodników i żadnego z nich nic chciałbym skrzywdzić, ale dlatego, że często spośród bardzo przeciętnych bokserów musiałem wybrać tych nieco lepszych.

Ustalając listy klasyfikacyjne wziąłem pod uwagę wyniki polskich bokserów w następujących imprezach:
1) XXI Mistrzostwa Europy w Katowicach,
2) Indywidualne Mistrzostwa Polski we Wrocławiu,
3) Mecze i mityngi w Kanadzie, USA i NRD.
4) Turnieje w obsadzie międzynarodowej organizowane w Polsce (Szczecin, Bytom, Łódź, Bydgoszcz),
5) Turnieje międzynarodowe w innych krajach, w których startowali Polacy (było tych imprez około 10),
6) Rozgrywki mistrzowskie w I, II lidze i o wejście do II ligi.

Imprezy te dostarczyły bogatego materiału, który stał się podstawą ułożenia listy.

PAPIEROWA – HENRYK ŚREDNICKI
Przewaga Średnickiego nad pozostałymi rywalami była dość wyraźna. Na dobrą sprawę mógłbym boksera z Tychów sklasyfikować również w wadze muszej, gdzie powinien znaleźć się w pierwszej trójce. Stanisławowi Iwanickiemu daję przewagę nad Jerzym Dominikiem za wykazanie doskonałej formy w Ostrawie. Zwracam uwagę na mało znanego, ale wybijającego się z każdym miesiącem umiejętnościami i formą Zdzisława Lipińskiego. Liczę się z tym, że on właśnie, a może także Urbański, Pielesiak i Celegrat w tym roku poszerzą zakres sportowej wiedzy.

1 Henryk ŚREDNICKI (1955) „GKS” Tychy
2 Stanisław IWANICKI (1948) „Carbo” Gliwice
3 Jerzy DOMINIK (1954) „GKS” Jastrzębie
4 Stanisław NIEBUDEK (1952) „Gwardia” Warszawa
5 Henryk URBAŃSKI (1956) „Gwardia” Łódź
6 Zdzisław LIPIŃSKI (1956) „Miedź” Legnica
7 Henryk PIELESIAK (1955) „Gwardia” Łódź
8 Stanisław KOZŁOWSKI (1952) „Zawisza” Bydgoszcz
9 Andrzej FLINIK (1956) „Gwardia” Zielona Góra
10 Sławomir CELEGRAT (1956) „Avia” Świdnik

MUSZA – JAN GÓRNY
Mistrzem Polski w wadze muszej został Leszek Strasburger, ale nie jego, a Jana Górnego stawiam na pierwszym miejscu. Mimo przerwy w startach (dyskwalifikacja) osiągnął on wartościowe wyniki międzynarodowe (I miejsce w turnieju szczecińskim, zwycięstwa w NRD), które właśnie dają mu przewagę nad Strasburgerem. Właściwie trochę się Strasburgerowi dziwię. Jest pięściarzem o sporych umiejętnościach, sile ciosu z lewej ręki, ambicji w walce. Mimo to jakby nie wierzył on w swe możliwości. Nie może, a raczej nie potrafi zmusić się do twardszego treningu i starania się o prymat nie tylko w rozgrywkach wewnętrznych. Oczywiście, jest to jego sprawa, wydaje mi się jednak, że w tym konkretnym przypadku działają jakieś mechanizmy ze sfery psychicznej nie pozwalające Strasburgerowi sięgnąć po wysoki wynik międzynarodowy. Być może niektórzy Czytelnicy zdziwią się. że w tej wadze nie klasyfikuję Mieczysława Massiera. Nie mam ku temu żadnego konkretnego powodu. W mistrzostwach Polski i w meczach drużynowych startował wyłącznie w kategorii koguciej. Tylko w imprezach międzynarodowych walczył w muszej, ale przecież sukcesów nie odniósł żadnych. Gdybym więc chciał umieścić Massiera w muszej, to… nie wiem czy mógłby znaleźć się powyżej 8 miejsca. W końcu jest to klasyfikacja krajowa i nie interesuje mnie to, że trenerzy kadry na siłę chcieli Massiera uczynić bokserem międzynarodowego formatu w kategorii muszej.

1 Jan GÓRNY (1953) „Carbo” Gliwice
2 Leszek STRASBURGKR (1949) „Gwardia” Wrocław
3 Antoni RÓŻNICKI (1953) „ BKS” Bolesławiec
4 Andrzej ANDRACHIEWICZ (1952) „ Avia” Świdnik
5 Stefan SUPEŁ (1956) „Szombierki” Bytom
6 Andrzej WNUK (1951) „Błękitni” Kielce
7 Wojciech ODALSKI (1951) „Polonia” Warszawa
8 Walerian DUSIK (1956) „ Wisła ” Kraków
9 Stefan ZAMORA (1955) „ Legia” Warszawa
10 Hubert SKRZYPCZAK (1943) „Wybrzeże” Gdańsk

KOGUCIA – LESZEK BORKOWSKI & WŁODZIMIERZ PIĄTKOWSKI
Żałuję, że ci dwaj najlepsi bez wątpienia bokserzy sezonu, w wadze koguciej nie zmierzyli się. We Wrocławiu Borkowski był w świetnej formie, Piątkowski doznał kontuzji łuku i został wyeliminowany z mistrzostw. Gwardzista z Warszawy w I lidze wygrał 10 walk przed czasem, zwyciężył w turnieju bytomskim, startował zarówno w wadze koguciej, jak i w piórkowej i żaden z krajowych rywali nie dotrzymywał mu kroku. Ale i Borkowski zwyciężał, chociaż do pełnego triumfu zabrakło mu wyników międzynarodowych. Dlatego też – nie wiedząc, który z tych dwóch pięściarzy był lepszym, postanowiłem przyznać obydwu pierwsze miejsce. Mam nadzieję, że żadnego nie skrzywdziłem. Na liście najlepszych z wyjątkiem Jana Szpondera, są sami znani już zawodnicy. Boksera z „Wisły” Kraków postanowiłem jednak uhonorować za odniesienie 9 zwycięstw w rozgrywkach II ligi. Nie widziałem go dotąd, nie wiem więc jaką klasę reprezentuje, ale jego ubiegłoroczny rekord nie może być niezauważony. Sklasyfikowałem też Ryszarda Czerwińskiego, bowiem był on jednym z najwybitniejszych pięściarzy rozgrywek o wejście do II ligi, wygrał też dwa międzynarodowe turnieje, startował i zwyciężał także w wadze muszej. Nie znalazłem jednak miejsca dia Jacka Ballauna i Krzysztofa Madeja. Bokserzy umieszczeni na liście najlepszych legitymowali się bowiem lepszymi od nich wynikami.

1-2 Leszek BORKOWSKI (1952) Gwardia” Łódź
Włodzimierz PIĄTKOWSKI (1947) „Gwardia” Warszawa
3 Ryszard JAGIELSKI (1951) „Górnik” Pszów
4 Mieczysław MASSIER (1949) „Miedź” Legnica
5 Józef WITEK (1949) „Gwardia” Wrocław
6 Leszek KOSEDOWSKI (1954) „Stoczniowiec” Gdańsk
7 Józef KUDERSKI (1947) „Mazur” Ełk
8 Ryszard CZERWIŃSKI (1954) „Stal-Stocznia” Szczecin
9 Władysław MORUŚ (1949) „GKS” Jastrzębie
10 Jan SZPONDER (1953) „Wisła” Kraków

PIÓRKOWA – ANDRZEJ JAGIELSKI
Nie mistrza Polski Janusza Krampę i nie reprezentanta na mistrzostwa Europy Romana Gotfryda, ale Andrzeja Jagielskiego stawiam na pierwszym miejscu w kategorii piórkowej. Utrzymywał on przez cały rok naj równiej sza formę, czego dowodem było zwycięstwo nad świetnymi konkurentami w turnieju „Gryfa”, a także wygrane w Kanadzie, z Davisem (USA) i z Forsterem (NRD). Pozycji tej nie osłabia nawet przegrana w Słupsku z Wędzińskim, ani też z Zornowem w Gerze. Dość nisko klasyfikuję (właściwie chyba też za wysoko) Kazimierza Przybylskiego, boksera o wielkich możliwościach i wysokich już umiejętnościach. Mógłby on z powodzeniem rywalizować o miejsce w pierwszej trójce, ale niestety, w 1975 roku boryka! się z kłopotami zdrowotnymi i startował dość rzadko. Zwracam uwagę na Wędzińskiego, który poza wygraną z Jagielskim zanotował 8 zwycięstw (bez porażki) w rozgrywkach o wejście do II ligi oraz na Gudrę. który w II lidze miał 10 zwycięstw, tylko raz przegrał i raz zremisował. Niezły był również mało znany dotąd Aleksander Szczęśniak z Piły, który wygrał 8 na 10 stoczonych walk w II lidze (1 zremisował i 1 przegrał).

1 Andrzej JAGIELSKI (1949) „Hutnik” Kraków
2 Janusz KRAMPA (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
3 Roman GOTFRYD (1951) „Stal” Stalowa Wola
4 Ryszard WĘDZlŃSKI (1954) „Czarni” Słupsk
5 Jan GUDRA (1950) „GKS” Jastrzębie
6 Kazimierz PRZYBYLSKI (1954) „Zagłębie” Konin
7 Zbigniew PARKOŁA (1952) „Walka” Zabrze
8 Aleksander SZCZĘŚNIAK (1951) „Sokół” Piła
9 Edward FURA (1949) „Turów” Zgorzelec
10 Wiesław STACHOWIAK (1952) „Len” Nowa Sól

LEKKA – RYSZARD TOMCZYK
W kategorii lekkiej nic się nie zmieniło. Na trzech pierwszych miejscach uplasowali się bokserzy, którzy i w 1974 roku byli na czele – Ryszard Tomczyk. Bogdan Gajda i Stanisław Osetkowski, z tym, że przewodzi tym razem Tomczyk, a nie Gajda. Prymat ten bokser z Bolesławca zdobył zarówno w mistrzostwach Europy, jak i w innych imprezach. Z młodzieży na liście znajduje się Krzysztof Rybak, wychowanek warszawskiej „Legii”, który w pierwszym sezonie startowym wśród seniorów poczynał sobie zupełnie dobrze. Do czołówki wkroczył niespodziewanie Edward Wołosz z „Szombierek”, notując w II lidze 9 zwycięstw, przy 2 remisach i tylko 1 przegranej.

1 Ryszard TOMCZYK (1950) „BKS” Bolesławiec
2 Bogdan GAJDA (1953) „Legia” Warszawa
3 Jacek WĄSOWICZ (1950) „Gwardia” Wrocław
4 Stanisław OSETKOWSKI (1952) „Stal” Rzeszów
5 Edward WOŁOSZ (1948) „Szombierki” Bytom
6 Józef WYSZOMIRSKI (1950) „Avia” Świdnik
7 Krzysztof LASKOWSKI (1954) „Gwardia” Białystok
8 Krzysztof RYBAK (1956) „Legia” Warszawa
9 Jan KONOPKA (1955) „Victoria” Jaworzno
10 Jan PROCHOŃ (1948) „Widzew” Łódź

LEKKOPÓŁŚREDNIA – ZYGMUNT PACUSZKA
Bardzo ciekawie przedstawia się sytuacja w wadze lekkopółśredniej. Na czele znajdują się trzej rówieśnicy, bokserzy urodzeni w 1954 roku – Zygmunt Pacuszka, Kazimierz Szczerba i młodszy z braci Janowskich – Janusz. Liczę, że rywalizacja tej młodzieży doprowadzi jednego z nich do wysokiej formy przed Montrealem. Postanowiłem sklasyfikować w gronie najlepszych Krzysztofa Pierwienieckiego, zachęcając jednocześnie szkoleniowców do ponownego „odkrycia” tego zawodnika. Szczecinianin wygrał w rozgrywkach o wejście do II ligi 9 walk i 1 zremisował, miał też kilka niezłych występów międzynarodowych w barwach swego klubu i okręgu. Chociaż nie powiodło mu się w mistrzostwach Polski, znając bojowość i upartość Krzysztofa, wierzę, że może on jeszcze sporo w swej sportowej karierze dokonać.

1 Zygmunt PACUSZKA (1954) „Gwardia” Wrocław
2 Kazimierz SZCZERBA (1954) „Legia” Warszawa
3 Janusz JANOWSKI (1954) „Stal” Stalowa Wola
4 Alfred CICHOWLAS (1952) „Gwardia” Warszawa
5 Stanisław KOZŁOWSKI (1950) „Turów” Zgorzelec
6 Krzysztof PIERWIENIECKI (1952) „Stal-Stocznia” Szczecin
7 Jerzy RUDNICKI (1954) „Stoczniowiec” Gdańsk
8 Andrzej DUBISZ (1952) „Szombierki” Bytom
9 Włodzimierz CARUK (1949) „Gwardia” Warszawa
10 Marian MUSIAŁ (1949) „Turów” Zgorzelec

PÓŁŚREDNIA – JERZY RYBICKI
Bokser stołecznej „Gwardii” w ubiegłym sezonie był nieco lepszym zawodnikiem aniżeli jego najgroźniejszy konkurent Zbigniew Kicka. Rybicki wygrał rywalizację o miejsce w naszej ekipie na mistrzostwa Europy, zdobył brązowy medal, wygrał wszystkie walki krajowe. Pod koniec sezonu miał krótką przerwę spowodowaną kontuzją dłoni. Kicka najpierw był w słabszej dyspozycji, potem osiągnął doskonałą formę, wygrywając w ładnym stylu turniej ostrawski, by pod koniec sezonu znowu spuścić z tonu. Pszowianin miał rozliczne kłopoty osobiste, stąd też nie trenował tak, jak zwykle. Przegrał w NRD, został też pokonany niespodziewanie w Gdańsku przez młodszego z braci Bobrowskich – Piotra. Na trzecim miejscu tradycyjnie już za Rybickim i Kicką uplasował się Józef Stachowiak. Bokser z Poznania, jak mówili mi trenerzy PZB, znowu po przerwie wyraził chęć brania udziału w centralnym szkoleniu i będzie przygotowywać się do startu olimpijskiego. Z młodzieży najwyżej oceniam umiejętności i wyniki sportowe Marka Okroskowicza z Bytomia. Ten 20-letni bokser odniósł 10 zwycięstw w II lidze, przegrał tylko raz. Okroskowicz powinien w 1976 roku otrzymać większe możliwości sprawdzenia swej klasy na tle zagranicznych przeciwników.

1 Jerzy RYBICKI (1953) „Gwardia” Warszawa
2 Zbigniew KICKA (1950) „Górnik” Pszów
3 Józef STACHOWIAK (1950) „Olimpia” Poznań
4 Bolesław NOWIK (1952) „Zagłębie” Lubin
5 Piotr BOBROWSKI (1953) „Wybrzeże” Gdańsk
6 Piotr OSIAK (1950) „Avia” Świdnik
7 Marek OKROSKOWICZ (1955) „Szombierki” Bytom
8 Marcin KUBIK (1949) „Hutnik” Kraków
9 Bogdan JAKUBOWSKI (1948) „Olimpia” Poznań
10 Alfons STAWSKI (1945) „Błękitni” Kielce

LEKKOŚREDNIA – WIESŁAW RUDKOWSKI
Co można powiedzieć o Wiesławie Rudkowskim? To samo co każdego roku – przewyższa co najmniej o klasę swych krajowych konkurentów i tej supremacji nie powinien stracić również w roku olimpijskim. Remis, jaki uzyskał mistrz Europy w Gdańsku z Zakrzewskim jest tylko zwykłym „wypadkiem przy pracy”. Dzięki temu jednak remisowi, gdańszczanin uplasował się w mojej klasyfikacji dość wysoko, w innych imprezach bowiem nie błyszczał wysoką formą. Ciekaw jestem co z talentu i wysokich umiejętności technicznych Rudkowskiego podpatrzą i zastosują w walce dwaj młodsi od mistrza koledzy z kadry -  Wiesław Niemkiewicz i Tadeusz Szybiński. Obaj są bojowi i ambitni, mogą toczyć wyrównane, a nawet zwycięskie pojedynki z bokserami szablonowymi, ale nie mają większych szans pokonania wybitnych techników ringowych. A może mylę się? Może właśnie w roku intensywnej przedolimpijskiej pracy Niemkiewicz lub Szybiński, a może nawet obydwaj, osiągną klasę zbliżoną do tej, którą reprezentuje Rudkowski. W wadze lekkośredniej, co stwierdzam z przykrością, nic widzę w „10″ najlepszych pięściarzy wybitnie zdolnej młodzieży. Być może w najbliższym czasie awans do grona najlepszych stanie się udziałem gwardzisty z Łodzi Krzysztofa Cichosza.

1 Wiesław RUDKOWSKI (1946) „Legia” Warszawa
2 Wiesław NIEMKlEWICZ (1951) ..Zagłębie” Lubin
3 Tadeusz SZYBIŃSKI (1955) „Turów” Zgorzelec
4 Józef BALCEROWICZ (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
5 Zbigniew ZAKRZEWSKI (1949) „Wybrzeże” Gdańsk
6 Adam KOŹLIK (1952) „Zawisza” Bydgoszcz
7 Józef KRZYWOSZ (1950) „Stal” Stalowa Wola
8 Zdzisław SALMANOWICZ (1951) „Gwardia” Zielona Góra
9 Zdzisław FILIPIAK (1947) „Widzew” Łódź
10 Bronisław SUCHECKI (1951) „Miedź” Legnica

ŚREDNIA – JACEK KUCHARCZYK
Kategoria średnia jest najsłabszą polską wagą, nawet jeśli weźmie się pod uwagę życiowy sukces Jacka Kucharczyka w Katowicach. Ani on, ani tym bardziej jego najbliżsi krajowi konkurenci, nie są bokserami, którzy mogą zapewnić polskiemu pięściarstwu medal w Montrealu. Zresztą, gdyby mnie ktoś zapytał dzisiaj o nazwisko naszego reprezentanta na Igrzyska Olimpijskie, nie umiałbym odpowiedzieć kto nim będzie. Może właśnie Kucharczyk, a może ktoś inny, a może po prostu fachowcy uznają, że żaden ze „średniaków” nie gwarantuje sukcesów. Kiedyś bardzo wysoko oceniałem możliwości i talent Henryka Janowskiego ze Stalowej Woli, kiedy startował on jeszcze w wadze lekkośredniej. Bokser ten później zatrzymał się w rozwoju, potem długo nie startował, wreszcie w 1975 roku powrócił na ring, demonstrując dobrą formę. Może właśnie Henryk Janowski – jeśli nie zabraknie mu wytrwałości – będzie tym, na którego czeka polskie pięściarstwo.

1 Jacek KUCHARCZYK (1954) „Gwardia” Warszawa
2 Jan KACZOROWSKI (1946) „GKS” Jastrzębie
3 Marek GUZIELAK (1952) „Olimpia” Poznań
4 Henryk JANOWSKI (1951) „Stal” Stalowa Wola
5 Ryszard SlTKOWSKI (1948) „Avia” Świdnik
6 Marek ŁUSZCZYŃSKI (1952) „Stoczniowiec” Gdańsk
7 Zbigniew SZYBIŃSKI (1951) „Turów” Zgorzelec
8 Witold ZAWADZKI (1954) „Polonia” Warszawa
9 Ryszard PASIEWICZ (1954) „Gwardia” Łódź
10 Antoni PONIEDZIAŁEK (1954) „Wisła” Kraków

PÓŁCIĘŻKA – JANUSZ GORTAT
I znowu na pierwszym miejscu w wadze półciężkiej uplasował się Janusz Gortat, mimo że sporo walk w lidze, broniąc interesów własnego klubu, boksował w średniej. Żałuję, że jego krajowa wyższość nad rywalami nie została potwierdzona dobrymi wynikami międzynarodowymi. Gorzej, bo w tej wadze nie widać wybitnych jednostek. Nie jest jak dotąd przecież pięściarzem europejskiego formatu nawet Wiesław Adamski. Z młodzieży bardzo bliski wejścia do ścisłej czołówki był łodzianin Antoni Janicki. Liczę, że w sezonie 1976 ten 20-letni zawodnik „Widzewa” zagrozi najlepszym. Po paru świetnych walkach przed rokiem, nie sprawdza się jak dotąd Marian Klass. Mało o nim wiem, nie obserwuję dokładnie jego cyklu szkolenia i startów. Osiągnął on jednak dojrzałość fizyczną, może potrzeba mu ostrzejszych sprawdzianów międzynarodowych.

1 Janusz GORTAT (1948) „Legia” Warszawa
2 Tadeusz WAJGELT (1946) „Sokół” Piła
3 Wiesław ADAMSKI (1954) „Legia” Warszawa
4 Aleksander NIEŚCIERUK (1951) „Gwardia” Białystok
5 Marek JANOWIAK (1955) „Polonia” Świdnica
6 Czesław BIELECKI (1949) „Błękitni” Kielce
7 Zdzisław MARCJASZ (1955) „Szombierki” Bytom
8 Zbigniew SUCHOSZEK (1948) „Górnik” Zagórze
9 Antoni JANICKI (1956) „Widzew” Łódź
10 Marian KLASS (1955) „Wybrzeże” Gdańsk

CIĘŻKA – ANDRZEJ BIEGALSKI
O mistrzu Europy powiedziałem już tak wiele w ostatnich paru miesiącach, że nie muszę niczego dodawać, by określić jego pozycję. W kategorii ciężkiej nic się właściwie nie zmieniło. Cztery pierwsze miejsca zajmują bokserzy, którzy są znani od lat. Z młodszych na liście znalazł się Mirosław Wlaźlik z „Widzewa”, który wygrał 8 walk i 1 zremisował w rozgrywkach o wejście do II ligi. Również Kazimierz Migała jest klasyfikowany po raz pierwszy. Wygrywał w II lidze, ale jak mi mówiono nie jest on pięściarzem zbyt dzielnym.

1 Andrzej BIEGALSKI (1953) „Legia” Warszawa
2 Janusz GERLECKI (1951) „Stoczniowiec” Gdańsk
3 Jerzy SKOCZEK (1946) „Gwardia” Warszawa
4 Lucjan TRELA (1942) „Stal” Stalowa Wola
5 Antoni KUSKOWSKI (1950) „Zagłębie” Konin
6 Klaudiusz WALDYRA (1951) „GKS” Jastrzębie
7 Kazimierz MIGAŁA (1952) „Szombierki” Bytom
8 Tadeusz KAŹMIERCZAK (1948) „Start” Elbląg
9 Tadeusz BIENIEK (1950) „Błękitni” Kielce
10 Mirosław WLAŹLIK (1952) „Widzew” Łódź

KANDYDACI
Wymienię w tym rozdziale nazwiska zawodników, którzy mieli pewne szanse znalezienia się na liście najlepszych. Spisu tego dokonuję alfabetycznie, nie określając wartości technicznej, ani też sportowej pięściarzy.

PAPIEROWA – Właściwie nikt poza sklasyfikowanymi nie wyróżniał się wysoką i równą formą. Nie klasyfikuję zupełnie, ani też nie umieszczam w „10″ takich  bokserów, którzy tylko raz startowali w tej najniższej kategorii.
MUSZA – Jerzy Aleksandrzak (także w koguciej), Stanisław Chrzanowski, Alfons Kuśnierz, Stanisław Lechowski, Piotr Orszt, Zenon Otręba.
Adam Ratke (także w koguciej), Roman Rożek (wygrał 8 walk i 1 przegrał w rozgrywkach o wejście do II ligi, startując w barwach „Widzewa”). Józef Rżany. Edward Szetela (nie spełnił wielkich nadziei jakie pokładali w nim trenerzy jeszcze przed rokiem).
KOGUCIA – Jacek Ballaun (nie startował zbyt często ze względu na maturę i rozpoczęcie studiów), Andrzej Kujawski, Józef Maczuga, Krzysztof Madej (bardzo nierówna forma), Artur Olech (czasem startował w muszej), Rafał Radziszewski, Henryk Szumski, Ryszard Talar.
PIÓRKOWA – Kazimierz Gollasz, Adam Grudziński, Zbigniew Kubiński, Tadeusz Łada, Krzysztof Niemczewski (obok świetnych walk. przegrywał też przed czasem), Zdzisław Nowak, Marek Szczodrowskl, Zbigniew Wypych.
LEKKA – Andrzej Harmata, Zdzisław Hołodowski (świetna postawa w Berlinie, mało sprawdzianów w innych meczach), Bolesław Foksiński, Jerzy Jarocki, Romuald Keister (zbyt długo trwa jego droga do czołówki krajowej), Ryszard Pik, Adam Piwowarski (zwracam uwagę na tego utalentowanego  zawodnika), Henryk Świderski, Piotr Turzyński, Zygmunt Zbyszewski.
LEKKOPÓŁŚREDNIA – Antoni Banda, Jerzy Bobrowski, Ryszard Budny, Andrzej Durał (chłopca tego stać na świetne walki, ale też na zaskakujące porażki), Andrzej Kąkol, Jan Kowalewski, Jan Kozioł, Jerzy Lewandowski, Zbigniew Osztab (nie prowadzi się najlepiej), Józef Sadko.
PÓŁŚREDNIA – Grzegorz Bohosiewicz, Edmund Dominikowski. Krzysztof Fryszczak, Kazimierz Jaworski, Kazimierz Lewandowski, Zbigniew Kopeć, Zbigniew Kuciński (może w najbliższym czasie wejść do grona najlepszych), Czesław Lenkiewicz, Jan Madej (także w lekkośredniej), Stefan Sobiech.
LEKKOŚREDNIA – Eugeniusz Baca, Ryszard Dziopa, Krzysztof Cichosz, Edmund Montewski, Ryszard Petek (także w półśredniej). Marcin Pecka, Józef Radziewicz, Stefan Śpiewak, Andrzej Woźniak.
ŚREDNIA – Maciej Czyżewski, Edmund Hebel, Andrzej Siodła, Felicjan Tlon (także w półciężkiej), Stefan Wojtyś, Walenty Wójcik, Edward Zaborowski.
PÓŁCIĘŻKA – Jerzy Bogdański, Zygmunt Bieniuk, Zygmunt Fuksowicz, Zbigniew Kowalczyk, Zbigniew Kubieniec, Ryszard Młyńczak, Piotr Musiolik, Grzegorz Pigoń, Józef Pietrzak. Mieczysław Wółkiewicz.
CIĘŻKA – Stanisław Boboryko, Józef Baryła, Bogdan Ciemiński, Zbigniew Kowalski, Ryszard Mazur, Jerzy Stodulski, Tadeusz Soroka, Jerzy Wiater.

Opracował: Lucjan Olszewski, BOKS, nr 2 (1976)

BEZDYSKUSYJNE ZWYCIĘSTWO ROSJAN NAD ATAMANAMI W ĆWIERĆFINALE WSB

russiawsb

Gościem specjalnym ćwierćfinałowego meczu zawodowej ligi World Series of Boxing pomiędzy Boxing Team Russia i Ukraine Otamans był prezydent AIBA, dr Ching-Kuo Wu. Po zakończeniu zawodów, określanych przez niektóre media jako mecz „podwyższonego ryzyka” był zadowolony i zapowiedział, że pojawi się także 4 kwietnia w Doniecku na spotkaniu rewanżowym.

- Jestem przekonany, że będziemy świadkami jednych z najbardziej niesamowitych meczów w historii ligi WSB. Obie drużyny są oparte nie tylko na swoich rodzimych mistrzach, ale z racji wielkich budżetów mają także w swoich szeregach świetnych zawodników z innych krajów – podkreślał przed meczem dr Wu.

- AIBA, stanowiąc część większej rodziny olimpijskiej, mocno wierzy i wspiera poprzez swoje zawody wartości olimpijskie, zasadę fair-play i przyjaźń. Dlatego chcę wyrazić swoją wdzięczność, że organizatorom udało się doprowadzić do tego dwumeczu i że odbywać się one będą zgodnie z głównymi zasadami olimpizmu – kontynuował sternik AIBA.

Wydarzenia jakie miały wczoraj miejsce w Arena Moscow potwierdziły oczekiwania prezydenta AIBA oraz szefów obu drużyn. Na wysokości zadania stanęła także publiczność, której frekwencja daleka była jednak od doskonałości. W sportowej atmosferze aktualni wicemistrzowie ligi, Atamani z Ukrainy ulegli zasłużenie ekipie gospodarzy 1-4, choć po pierwszym pojedynku pachniało niespodzianką, gdyż leworęczny Uzbek w barwach gości, Hasanboy Dusmatov (49 kg), niejednogłośnie na punkty pokonał starego lisa (również mańkuta), Davida Ayrapetyana. Dodajmy, że zwycięstwo Dusmatova było wyraźne, czego nie zdołał dostrzec jedynie tunezyjski sędzia.

Pojedynkiem meczu była z pewnością rywalizacja Vladimira Nikitina i Mykoli Butsenko (56 kg), która kandydować może śmiało do miana najlepszej walki czwartego sezonu ligi WSB. Leworęczny Butsenko robił co mógł, by neutralizować oparte na wielkiej sile fizycznej ataki Rosjanina. Nikitin walczył w swoim stylu – ofensywnie, wiążąc pressingiem ewentualne ataki rywala. Butsenko przez cały pojedynek szukał sposobu na skuteczne kontry a w końcówce poszedł na otwartą wymianę ciosów, ulegając ostatecznie jednogłośnie na punkty.

Bohaterem gospodarzy był jednak nie Nikitin, tylko Radzhab Butaev (64 kg), który dość niespodziewanie pokonując asa Ukraińców, Denysa Berinchyka, wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Wysoki Rosjanin przez całą walkę znakomicie dystansował olimpijczyka z Londynu, który przez 9 minut nie potrafił skutecznie przebić się w pobliże rywala. Dopiero w dwóch ostatnich rundach Berinchyk znalazł lekarstwo na długie ręce Butaeva i zaczął nadrabiać straty, karcąc zmęczonego Rosjanina celnymi ciosami na dół. Jednak przewaga wypracowana w początkowej fazie pojedynku zaważyła na ostatecznym zwycięstwie Butaeva.

Z punktu widzenia losów meczu (przy stanie 2-1 dla Rosjan), kluczowym starciem była rywalizacja Artema Chebotareva i Dmytro Mytrofanova (75 kg). Obaj zawodnicy należeli do najbardziej doświadczonych w swoich ekipach i żaden z nich nie wydawał się wyraźnym faworytem. Lepiej rozpoczął Ukrainiec, ale w kolejnych trzech starciach skuteczniej boksował Chebotarev, który mimo przegrania ostatniej rundy, w której wyraźnie boksował na przeczekanie, wygrał u każdego z sędziów jednym punktem.

Jako ostatni przed moskiewska publicznością zaprezentowali się Evgeniy Tischenko i Białorusin w barwach Atamanów, Siarhiey Karneyeu (91 kg). Pojedynek ten nie miał jednak specjalnej dramaturgii. Wyższy od rywala Rosjanin, był lepszy w każdym elemencie bokserskiego wyszkolenia. Dzięki dobrej pracy nóg i bezpiecznemu boksowaniu z dystansu, był poza zasięgiem niepokonanego jak dotąd w 6. walkach w WSB rywala.