Archiwum: Listopad 2013

ŁASZCZYK I GŁOWACKI CORAZ WYŻEJ W RANKINGU WBO

WBO belt 01

Trwa systematyczny marsz Kamila Łaszczyka (14-0, 6 KO) w górę rankingu wagi piórkowej federacji WBO. W ubiegłym miesiącu wrocławianin zanotował awans z 8. na 5. lokatę, a w najnowszym – listopadowym – zestawieniu WBO jest już trzeci!

Młody pięściarz grupy Global Boxing nie jest jednak najwyżej sklasyfikowanym przez wspomnianą federację Polakiem, gdyż drugą pozycję w wadze półciężkiej utrzymał Andrzej Fonfara (24-2, 14 KO), którego już 6 grudnia czeka w Chicago kolejny pojedynek.

Podobnie jak Łaszczyk, o dwa oczka awansował „junior ciężki” Krzysztof Głowacki (20-0, 13 KO), który zajmuje 4.lokatę. Awans z 9. na 12. miejsce zanotował także Paweł Kołodziej (32-0, 17 KO), mimo iż ostatnią walkę stoczył 5 miesięcy temu. Rankingowy spadek zaliczył z kolei Damian Jonak (36-0-1, 21 KO), który w kategorii junior średniej sklasyfikowany był dotąd na 8. miejscu. W nowym rankingu pieściarz z Bytomia jest jedenasty.

ZAPRASZAMY DO KRAKOWA NA 33. MTB O „ZŁOTĄ RĘKAWICĘ WISŁY”

wisla

Wielkimi krokami zbliża się 33. Międzynarodowy Turniej Bokserski o „Złotą Rękawicę Wisły”. Te niezwykle zasłużone dla polskiego boksu zawody odbędą się od 28 do 30 listopada w Hali Wisły Kraków przy ul. Reymonta 22. Smaczku imprezie zapewne doda wspaniała rocznica 80-lecia istnienia sekcji pięściarskiej klubu Białej Gwiazdy.

Wiele wskazuje, że tegoroczny turniej o „Złotą Rękawicę Wisły” będzie miał bardzo mocna obsadę, nad czym od wielu tygodni pilnie pracuje Prezes zarządu Małopolskiego Okręgowego Związku Bokserskiego, „Wiślak” z krwi i kości (prezes sekcji pięściarskiej klubu), Czesław Meus. Oprócz zawodników z Polski w Krakowie zaprezentują się także pięściarze z Francji, Holandii, Niemiec (z Amateur Box Club Homberg), Ukrainy (Charkowa) oraz Irlandii Północnej.

W składzie tej ostatniej ekipy anonsowani są m.in.: brązowy medalista Mistrzostw Europy wagi piórkowej z Moskwy (2010)- Tyrone McCullough, zwycięzca ubiegłorocznego turnieju o „Złotą Rękawicę Wisły” – Damien Ramsey oraz mistrzowie kraju Dylan Duffy i Connor Burns. Na krakowskim ringu zobaczymy także kadeta Jamesa McGiverna, złotego medalistę Mistrzostw Europy 2012.

Z kolei Niemcy z Amateur Box Club Homberg zapowiedzieli przyjazd zeszłorocznego młodzieżowego mistrza Niemiec wagi lekkiej, Sahana Aybaya, który w latach 2012-2013 wywalczył złoty medal mistrzostw okręgu Nadrenia-Westfalia. Drugim filarem ekipy niemieckiej będzie młodzieżowy wicemistrz Niemiec wagi średniej z 2011 roku oraz brązowy medalista z 2012 roku – Andreas Hermann – zarazem mistrz okręgu Nadrenia-Westfalia z lat 2012-2013. Ciekawy boks powinien zaprezentować także inny mistrz wspomnianego okręgu – Artur Gerzen (81 kg), znany już w Polsce z udziału w turniejach w Myszkowie i Bytomiu.

W uzupełnieniu dodajmy, że honorowy patronat nad zawodami objął Król Bractwa Kurkowego Mirosław Malinowski, zaś patronat sportowy sprawować będzie zawodowy mistrz świata WBC wagi junior ciężkiej, Krzysztof „Diablo” Włodarczyk. Turniej odbędzie się w formule otwartej bez opłat startowych i będzie mu towarzyszyć hasło „Boks kontra pijaństwu i narkomanii”.

wislaplakat

I KOŚCIERSKI BOXING SHOW

koscierskilittle

W minioną niedzielę w kibice pięściarstwa z Kościerzyny i okolic byli świadkami I Kościerskiego Boxing Show, którego głównym organizatorem był Gruchała Team. W przygotowanie zawodów włączyli się także Urząd Miejski Kościerzyna oraz KS „Wilk” Gmina Kościerzyna.

W sumie zobaczyliśmy 8 walk boksu olimpijskiego (wystąpili w nich zawodnicy klubów Boxing Team Chojnice, Sako Gdańsk, Spartan Toruń, Beniaminek Starogard Gdański, Sparta Złotów i wspomnianego KS Wilk) oraz jedną zawodową, w której twardy polski „journeyman”, Łukasz Rusiewicz wypunktował na dystansie 4. rund Damiana Trzcińskiego.

Jako ciekawostkę dodajmy, że stawką pojedynku Rusiewicz-Trzciński był Puchar Burmistrza Miasta Kościerzyna oraz możliwość zmierzenia się w przyszłym roku (oczywiście podczas II Kościerskiego Boxing Show) z niepokonanym na zawodowym ringu Marcinem Rekowskim.

WYNIKI WALK BOKSERSKICH

54 kg
Paulina Gruchała „Boxing Team Chojnice”- Adrianna Wiedro „Sako Gdańsk”3:0

48 kg
Kewin Gruchała „Boxing Team Chojnice”- Patryk Kowalski „Sako Gdańsk” 3:0
60 kg
Paweł Piotrowski „Sokół” Piła – Bartosz Chyliński „Spartan Toruń” 3:0
66 kg
Patryk Prądzinski „Boxing Team Chojnice” – Rafał Kuś „Spartan Toruń 0:3
69 kg
Krzysztof Czapiewski „Sako Gdańsk” – Marcin Kowalski „Spartan Toruń” 1:2
75 kg
Patryk Godlewski „Boxing Team Chojnice”- Damian Smagieł „Sako Gdańsk” 3:0
Piotr Olczak „Sparta Złotów”- Adam Wojak „Beniaminek Starogard Gdański 0:3
Patryk Chrapkowski „Wilk Gmina” Kościerzyna – Michał Bełka „Sparta Złotów” 3:0

Walka nierankingowa Wieczoru o Buchar Burmistrza Kościerzyny – Zawodowcy 4X3 minuty
Łukasz Rusiewicz – Damian Trzciński 39:37

koscierski

OJCEM SUKCESU KUBAŃSKIEGO BOKSU BYŁ ANDREJ CZERWONIENKO

stevenson

Szukając genezy awansu pięściarzy kubańskich do światowej czołówki powinniśmy przenieść się w czasie do 1969 roku. Właśnie 44 lata temu przybył z Moskwy do Hawany 51-letni wówczas radziecki trener Andrej Czerwonienko. Został on zatrudniony na stanowisku koordynatora szkolenia kadry narodowej Kuby. Czerwonienko nie był osobą anonimową, gdyż przez długie lata zaliczał się do czołówki bokserów wagi ciężkiej ZSRR. Karierę ringową zakończył w 1951 roku, staczając 82 walki, z których 73 wygrał. W momencie przybycia na Gorącą Wyspę miał za sobą studia w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego oraz w Wyższej Szkole Trenerskiej. Przed odjazdem na Kubę kierował szkoleniem bokserów zrzeszenia „Trudowyje Rezerwy”. Posiadał także tytuł zasłużonego trenera RFSRR.

- Kiedy w 1969 roku przybyłem z Moskwy do Hawany, najpierw przez 6 miesięcy opiekowałem się kadrą młodzieżową — zwierzał się redaktorowi Janowi Wojdydze 41 lat temu Czerwonienko. – Po tym okresie kierownictwo Federacji Bokserskiej Kuby powierzyło mi funkcję koordynatora kadry seniorów, którą wspólnie z jej trenerem Alcidesem Sagarrą przygotowuję do turnieju olimpijskiego w Monachium. Razem opracowujemy dla czołowych zawodników plany treningów i startów. Jestem bardzo zadowolony z pracy na Kubie, Stwierdziłem, że ten piękny kraj obfituje w bokserskie talenty.

We wspomnianym czasie na Kubie boks uprawiało już około 5 tysięcy zawodników. Rokrocznie w Hawanie rozgrywane były indywidualne mistrzostwa kraju oraz mistrzostwa drużynowe, w których brały udział reprezentacje poszczególnych prowincji.

O systemie kubańskiego szkolenia pisał przed laty m.in. redaktor Grzegorz Stański, który dość szczegółowo „przepytał” w tym temacie Guillermo Izagiaurre – traumatologa z Instytutu Naukowego Medycyny Sportowej w Hawanie.

Oto wnioski wynikającego z tego wywiadu: w szkołach sportowych młodzi chłopcy poznają tajniki boksu już w wieku 9 lat. W pierwszym etapie trenerzy dbają o ich ogólny rozwój, więc młodzi bokserscy adepci toczą jedynie walki z cieniem. W tym okresie nauki teorii walki bokserskiej akcentuje się tylko umiejętności obronne. Systematycznie rozgrywane mistrzostwa szkół odbywają się w trzech przedziałach wiekowych: 11-12, 13-14 i 15-16 lat. Zawodnicy walczą w kaskach, ochraniaczach szczęk, specjalnych rękawicach. W wypadku zainkasowania groźniejszego ciosu pojedynek jest przerywany. System len doskonale zdaje egzamin, do pięściarstwa garną się setki chętnych. Później następuje okres trzyletniego „terminowania” w kategorii młodzieżowej. Ale zdarzało się, że najzdolniejsi od razu trafiali do kadry seniorów.

Na Kubie nie stosuje się w zasadzie praktyk „zbijania wagi”, co nie oznacza, że nie dochodzi do zmiany kategorii przez wybitnych pięściarzy. Ale podjęcie takiej decyzji przez trenera i zawodnika musi być weryfikowane przez sześć miesięcy. Po upływie tego czasu, zawodnik oddawany jest w ręce lekarza, który dokonuje wszechstronnych badań. I lekarz ma rozstrzygający głos w jakiej kategorii powinien startować bokser.

Szukając genezy awansu kubańskiego boksu do światowej czołówki Izagiaurre stwierdził, że niezależnie od właściwej selekcji i organizacji szkolenia oraz pomocy zagranicznych fachowców, przesądziły o tym trzy czynniki: predyspozycje i przygotowanie fizyczne zawodników, dyscyplina treningów, nieustanna kontrola i pomoc medyczna. Sukcesy potęgują popularność, a im więcej chłopców uprawia pięściarstwo tym łatwiej wyłowić i doprowadzić do mistrzostwa najbardziej utalentowanych.

Jakie to oczywiste…

JAGODZIŃSKI UWIERZYŁ, ŻE MOŻE POKONAĆ NAWET AJRAPETJANA

jagodziński

- Walka z Dawidem Ajrapetjanem utwierdziła mnie w przekonaniu, że mogę wygrywać z takimi sławami boksu – mówi Dawid Jagodziński, który zebrał najwięcej pochwał po przegranym meczu Hussars Poland z Rosją w lidze WSB.

W 1 kolejce Husaria przegrała w St. Petersburgu z naszpikowanym gwiazdami zespołem gospodarzy 0-5. Świetnie spisał się, mimo punktowej porażki z utytułowanym Dawidem Ajrapetjanem, walczący w wadze junior piórkowej Dawid Jagodziński.

- Już dawno temu, kiedy dowiedziałem się, że w 1 kolejce spotkamy się z Rosjanami, wiedziałem, że spotkam się z tym rywalem. Dawid Ajrapetjanem jest najmocniejszym z Rosjan i Europejczyków w tej wadze, dlatego spodziewałem się, że z nim będę walczył. Dlatego miałem sporo czasu, aby obejrzeć jego walki w internecie i przygotować się – powiedział 20-letni Dawid Jagodziński.

Pochodzący z Inowrocławia bokser walczył bardzo odważnie, zadawał ciosy z dużą intensywnością, ciągle dążył do ataku, w którym sporo bił na korpus. Dawid Jagodziński wygrał 2 z 5 rund, ale ostatecznie minimalnie górą był Rosjanin 48-47, 49-46 i 48-47. Dawid Ajrapetjan to wielka gwiazda boksu olimpijskiego, aktualny Mistrz Europy, brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Londynie, medalista Mistrzostw Świata.

- Walka z Dawidem Ajrapetjanem utwierdziła mnie w przekonaniu, że mogę wygrywać z takimi sławami boksu. Razem z trenerem Hubertem Migaczewem stwierdziliśmy, że najlepsza w moim wykonaniu była ostatnia runda. W pewnym momencie czułem nawet, że wygrywam walkę. Szkoda, że tak się nie stało, ale stać mnie na jeszcze lepsze walki i zwycięstwa z kolejnymi gwiazdami ringów.

- Myślę, że koledzy z drużyny równie ambitnie będą w piątek walczyć z Kubą w hali produkcyjnej Rafako w Raciborzu. Najważniejsze, to uwierzyć we własne możliwości, oczywiście poparte ciężką pracą. Po walce w Rosji zebrałem sporo gratulacji, były sms-y, telefony, wiadomości na portalach społecznościowych. Cieszę się z tego, ale daleki jestem do wielkiego zachwytu, bo przecież przegrałem walkę – powiedział Dawid Jagodziński.