Archiwum: Marzec 2014

MŁODZIEŻOWCY ZDOBYLI TRZY SREBRNE MEDALE WE FRANKFURCIE NAD ODRĄ

frankfurt

We Frankfurcie nad Odrą zakończył się dzisiaj 19. Międzynarodowy Turniej „Brandenburg Cup”, w którym bardzo udanie zaprezentowali się reprezentanci Polski. Do finałów dotarło troje z nich: Michał Łęgowski (49 kg), Damian Wyględacz (75 kg) i Justyna Pietras (60 kg). Niestety Biało-Czerwonym nie udało się zdobyć złotego medalu, lecz swoją ringową postawą na pewno zasłużyli na wielkie wyróżnienie.

Michał Łegowski (Bokser Chojnice – na zdjęciu) uległ dzisiaj na punkty (0-3) reprezentującemu Brandenburgię Niemcowi Christosowi Cherakisowi, Damian Wyględacz (Górnik Sosnowiec) nie sprostał aktualnemu mistrzowi świata juniorów (dawniej kadetów), Australijczykowi Satali Tevi-Fuimaono, zaś Justyna Pietras (Garda Chojna) jeszcze tym razem uległa na punkty mistrzyni Unii Europejskiej oraz wicemistrzyni świata juniorek (dawniej kadetek), Esrze Yildiz z Turcji.

CENNE ZWYCIĘSTWA KUBAŃCZYKÓW I ROSJAN W OSTATNIEJ KOLEJCE WSB

la cruz

Meczami 10. kolejki zakończyła się wczoraj zasadnicza część sezonu 2013/2014 zawodowej ligi World Series of Boxing. Po raz drugi rywalizował w niej zespół Hussars Poland, prowadzony przez trenera Huberta Migaczewa, któremu pomagali Jerzy Baraniecki i Roman Misiewicz. Jak już pisaliśmy „Husaria” przegrała wczoraj w Ałmatach z ubiegłorocznymi mistrzami WSB, Astana Arlans Kazakhstan 1-4, zdobywając honorowy punkt w ostatniej walce sezonu. Więcej emocji było na Kubie i w Meksyku, gdzie zwycięstwa w stosunku 3-2 odnieśli odpowiednio – Domadores Cuba i Russia Boxing Team.

W Hawanie największym wydarzeniem meczu Domadores z Azerbaijan Baku Fires był powrót na ring mistrza świata, Julio Cesara la Cruza (81 kg – na zdjęciu), który po rekordowo szybkiej rekonwalescencji spowodowanej leczeniem rany postrzałowej, której doznał w wyniki bandyckiej napaści w grudniu ub. roku, wrócił do pełnej sprawności. Styl w jakim Kubańczyk pokonał młodego i już utytułowanego Azera Teymura Mammadova, pozwala sądzić, że będzie absolutnym faworytem do zwycięstwa w indywidualnym rankingu WSB wagi półciężkiej. Niezwykle wysoki (198 cm) Mammadov, który dotąd boksował w limicie wagi ciężkiej, od 2. rundy nijak nie mógł sobie poradzić z szybkim i skutecznie walczącym w półdystansie rywalem. Poobijany niemiłosiernie przez La Cruza z trudem dotrwał do ostatniego gongu, przegrywając w stosunku 42-50, 43-49 i 45-49.

Zwycięstwo La Cruza dało ekipie Domadores punkt na wagę zwycięstwa. Wcześniej dwa oczka dołożyli debiutujący w WSB Leodan Nunez (52 kg) oraz inna gwiazda światowych ringu boksu olimpijskiego, Roniel Iglesias Sotolongo (69 kg). Pierwszy z nich stosunkowo łatwo pokonał liczącego na zwycięstwo Magomeda Abdulkhamidova, który w swoim rekordzie miał 11 wygranych walk w WSB i tylko jedna porażkę. W ringu karty rozdawał młody Kubańczyk, który systematycznie powiększał swoją przewagę przez 5. starć. Wyrównał stan meczu na 1-1 inny z pewniaków ekipy Fires, Uzbek Hurshid Tojibaev (60 kg). Pablo Vicente, który debiutował w barwach Domadores, zostawił w ringu sporo zdrowia, ale leworęczny rywal z Baku był szybszy i precyzyjniejszy. Najmniej emocji było w walce wspomnianego Sotolongo, który bez większego trudu pokonał jednogłośnie na punkty statycznego Białorusina Yauheni Ramashkievicha. W ostatniej walce meczu azerski „bombardier” Arslanbek Makhmudov zdeklasował trzeciego z kubańskich debiutantów, Yoandrisa Maceo, który resztkami sił dotrwał go końcowego gongu.

Cenne zwycięstwo na wyjeździe wywalczyli Rosjanie. Ich mecz z Mexico City Guerreros zapamiętamy m.in. za sprawą efektownego nokautu, jaki już w 1 minucie i 14 sekundzie walki Dmitriy Polyanskiy (60 kg) zafundował Meksykaninowi Fernando Alvarezowi. Wcześniej pierwszy punkt dla Rosjan mógł zdobyć inny debiutant, Ovik Ogannisyan (52 kg), który po niezwykle wyrównanym pojedynku z asem gospodarzy, Eliasem Emigio, został uznany za pokonanego. Punkt dający Meksykanom nadzieję na ostateczne zwycięstwo dał ich lider, Marvin Cabrera (69 kg), zwyciężając jednogłośnie Alima Gadzhieva. W pojedynku o zwycięstwo w meczu (wiadomym było, że Rosjanie zdobędą punkt walkowerem w wadze superciężkiej) zmierzyli się młody Mołdawianin w barwach Guerreros, Petru Ciobanu (81 kg) z doświadczonym Eduardem Jakushevem. Po brzydkim boju sędziowie do góry podnieśli rękę tego ostatniego, dzięki czemu goście z Rosji wywieźli z Meksyku cenne zwycięstwo.

Po 10. kolejce na czele grupy B znajdują się niepokonani Kubańczycy (27 punktów), których czeka jeszcze zaległy mecz z Rosją w Hawanie. Na drugim miejscu są Kazachowie (22 punkty), na trzecim Azerowie (18) i na czwartym Rosjanie (17). Tabelę zamykają ekipy z Meksyku (7) i Polski (4), dla których sezon 2013/2014 właśnie się zakończył.

WSB_10

SULĘCKI I SYROWATKA ZWYCIĘŻAJĄ PODCZAS GALI W SUWAŁKACH

gala_suwalki

W głównej walce wieczoru Bodzio Boxing Night w Suwałkach spotkali się pięściarze wagi średniej – Maciej Sulęcki (17-0, 3 KO) oraz Howard Cospolite (9-3-1, 4 KO). Francuz okazał się wymagającym rywalem i do samego końca próbował przełamać Polaka. Od pierwszego gongu obaj pięściarze próbowali przejąć inicjatywę w ringu i narzucili wysokie tempo. Polak był odrobinę szybszy i precyzyjniejszy, co dało mu zwycięstwo w tej odsłonie. W rundzie drugiej „Striczu” miał problemy ze znalezieniem recepty na pressing Francuza. Cospolite na koniec zerwał się do ataku i zaskoczył tym faworyta. W kolejnym starciu Sulęcki wyraźnie się rozluźnił i znów przejął inicjatywę. Polak często trafiał na korpus, co z pewnością będzie miało wpływ na przebieg drugiej fazy pojedynku. Kolejne dwie rundy nie przyniosły wielkiego przełomu – Sulęcki był aktywniejszy i trafiał precyzyjniej, jednak chwilami się dekoncentrował i wdawał w niepotrzebne wymiany z silniejszym fizycznie Francuzem. W szóstej odsłonie presja Cospolite nieco spadła i przewaga Sulęckiego w ringu była nieco wyraźniejsza. Francuz w swoim stylu przyspieszył przed końcowym gongiem odrabiając nieco straty. Przełom przyniosło kolejne starcie – „Striczu” trafił już na początku rundy lewym sierpem i mocno przyspieszył zasypując rywala serią ciosów, jednak ten zdołał się odgryźć. Polak trafił jeszcze mocno w końcówce rundy i zaliczył ją na swoje konto. W ostatnich rundach Cospolite wyraźnie stracił impet i nastawił się na nokautujący cios. Sulęcki parokrotnie wstrząsnął oponentem, jednak nie był w stanie doprowadzić do liczenia. W samej końcówce Cospolite nieco przyspieszył, jednak było już zbyt późno, by zmienić obraz pojedynku. Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 97-93, 98-94, 97-93.

Michał Syrowatka (8-0, 1 KO) pewnie pokonał Alexa Bone’a (10-16-2, 4 KO), choć Ekwadorczyk postawił wysoko poprzeczkę. Pięściarz z Ełku jak zwykle zaprezentował nienaganną pracę nóg, dzięki której pozostawał najczęściej nieuchwytny dla rywala. Ten nieustannie parł do przodu, szukając mocnego prawego sierpa nad lewą ręką Polaka. Ten jednak najczęściej sprytnie unikał tych bomb, po odchyleniu czy zajstepie kontrując przeciwnika. Ekwadorczyk powrócił dobrą piątą rundą, lecz Michał po przerwie znów uruchomił nogi i lewy prosty, dzięki czemu odzyskał przewagę. Wyrównane siódme starcie Syrowatka finiszował piękną akcją, gdy najpierw uderzył prawym podbródkowym, poprawił prawym sierpem i po przejściu w prawo trafił lewym sierpowym. Tak oto kibice w Suwałkach i przed telewizorami zobaczyli osiem rund ciekawej, technicznej walki, którą nagrodzili gromkimi brawami. Sędziowie punktowali 79:73, 79:73 i 79:72 – wszyscy oczywiście na korzyść Michała.

Łukasz Maciec (20-2-1, 5 KO) zanotował jubileuszowe zwycięstwo, odprawiając przed czasem mistrza Europy sprzed dwunastu lat, Chawazi Chacygowa (10-4, 6 KO). Doświadczony, sporo umiejący Białorusin w pierwszych minutach sprawiał trochę kłopotów „Grubemu”. Polak jednak miał nieznaczną przewagę. W końcówce trzeciej rundy zawodnik Paco Lublin trafił mocnym prawym podbródkowym, poprawił prawym sierpem i w końcu zrobiło się trochę ciekawiej. Zabrzmiał gong i… Chacygow pozostał w narożniku, nie wychodząc do kolejnego starcia.

W oczekiwaniu na rewanż z Łukaszem Maćcem korespondencyjny pojedynek stoczył Sasun Karapetyan (6-1, 2 KO). W pierwszej rundzie konfrontacji z doświadczonym Konstantinsem Sakarą (13-31-3, 11 KO) zaczął trochę ospale, ale już od drugiej rundy systematycznie zwiększał tempo. Tak naprawdę jednak dopiero od czwartej pokazał dobry boks, wcześniej trochę zawodząc. Wydłużył swoje serie z jednego-dwóch ciosów na cztery-pięć, co od razu przyniosło wymierne korzyści, bowiem odgryzający się dotąd Sakara został zepchnięty do głębszej defensywy. W ostatniej, szóstej odsłonie, Karapetyan wstrząsnął Łotyszem obszernym prawym sierpowym, lecz nie zdołał skończyć go przed czasem. Sędziowie punktowali wygraną Sasuna 59:56, 59:55 oraz 60:54.

W pierwszej walce gali w Suwałkach spotkali się pięściarze kategorii super średniej – Norbert Dąbrowski (14-1, 6 KO) oraz Martins Kukulis (8-40, 5 KO). Podopieczny Andrzeja Gmitruka od początku ustawiał rywala prawym prostym, polując lewym hakiem pod prawy łokieć w okolice wątroby. Tak upływały kolejne minuty, ponieważ Łotysz ograniczał się do pojedynczych prawych sierpów po zebraniu wcześniej ciosu na blok. Raz nawet Dąbrowskiego zaskoczył, jednak większej krzywdy nie zrobił. Sam natomiast był liczony w końcówce trzeciego starcia po lewym krzyżowym Norberta. Po gongu kończącym czwartą odsłonę nie mogło być wątpliwości i sędziowie wskazali na Polaka – jednogłośnie w rozmiarach 40:35.

W innej potyczce kategorii super średniej zmierzyli się Michał Starbała (9-0, 2 KO) oraz dobrze znany polskiej publiczności Ismail Tebojew (7-6-1, 3 KO). Były reprezentant naszego kraju od początku narzucił pressing, ale nie wdawał się w niepotrzebne wymiany ze słynącym z mocnego ciosu rywalem, tylko punktował podwójnym, nawet potrójnym lewym prostym. W końcówce drugiej rundy złapał przeciwnika przy linach lewym sierpowym, a w czwartej dosięgnął jego głowy długim prawym prostym. Do końca pojedynek był ciekawy, pomimo iż przewaga Starbały nie podlegała dyskusji. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść dwukrotnie 60:54 i 59:56.

źródło: bokser.org