NOWY „HUSARZ” ZHORA SIMONYAN: POSTAWIĘ BESPUTINOWI W RINGU CIĘŻKIE WARUNKI

zoro

W sobotnim meczu 6. kolejki rozgrywek zawodowej ligi World Series of Boxing w barwach Hussars Poland zadebiutuje 19-letni Zhora Simonyan, na co dzień boksujący w Zawiszy Bydgoszcz. Młody pięściarz z powodu braku polskiego obywatelstwa nie może niestety rozwijać swojego talentu, jak jego rówieśnicy, którzy rywalizują o tytuły Mistrzów Polski. Mimo iż w naszym kraju mieszka z rodziną od prawie 14 lat i niebawem przystąpi do egzaminu maturalnego, nadal czeka na naturalizację. Jego wielkim marzeniem jest start w Igrzyskach Olimpijskich, które – miejmy nadzieję – spełni się, ale do tego potrzebna jest już dzisiaj pomoc prawna ze strony Polskiego Związku Bokserskiego i Ministerstwa Sportu. Poznajcie proszę nowego „Husarza”. Przed Wami Zhora „Zoro” Simonyan…

Jarosław Drozd: Zhora, jako że – jak dotąd – niewielu kibiców boksu w Polsce zdołało Cię poznać, przybliż nam okolicznościach Twojego przyjazdu z Armenii do Polski. Przy okazji opowiedz również, proszę, o swojej dotychczasowej karierze.
Zhora Simonyan: Do Polski, konkretnie do Bydgoszczy, gdzie wcześniej już pracował mój ojciec, przeprowadziliśmy się z rodziną w 2000 roku. Boks zacząłem trenować w 2007 roku, czyli w wieku 13 lat, w klubie Zawisza Bydgoszcz. Zaczęło się od tego, że pojechałem na zawody bokserskie, w których startował mój starszy brat. Niestety przegrał wtedy finałowy pojedynek, a ja po powrocie do domu postanowiłem, że rozpoczynam pięściarskie treningi, by … zrewanżować się w niedalekiej przyszłości za jego porażkę. W mojej dotychczasowej karierze ciężko jednak znaleźć wielkie sukcesy, takie jak np. Mistrzostwo Polski, czy Puchar Polski, a wszystko to przez brak obywatelstwa polskiego, którego – mimo iż tak długo tutaj mieszkam – nie posiadam. To właśnie brak obywatelstwa przez cały czas blokował mi karierę, bo nie mogłem się normalnie rozwijać, nie jeździłem na żadne zgrupowania kadry itp. Mam na koncie już 80 walk w boksie olimpijskim i wiele razy wygrywałem w gronie kadetów i juniorów z mistrzami Polski i medalistami krajowych turniejów mistrzowskich. Wygrałem wiele turniejów ogólnopolskich i międzynarodowych, np. Srebrną Łódkę, Mistrzostwa Okręgu Kujawsko-Pomorskiego, Turniej Miast Kopernikańskich itp., gdzie często uznawano mnie najlepszym zawodnikiem turnieju.

- Jak to się w takim razie stało, że trafiłeś do elitarnej ekipy Hussars Poland, która reprezentuje nasz kraj w zawodowej lidze World Series of Boxing?
ZS: Przez wspomniany brak obywatelstwa polskiego nie mogę także startować w turniejach Grand Prix, gdzie można boksować z najlepszymi zawodnikami w kraju. Niestety to też mnie długo blokowało i nie pozwalało na normalny rozwój sportowy. Do ekipy Hussars Poland dostałem się więc dzięki dwóm wygranym walkom na Turnieju Feniksa, organizowanym przez trenera Huberta Migaczewa. Pojechałem później do Warszawy na testy i stoczyłem walkę sparingową z Dawidem Pacem. Wygrany miał otrzymać miejsce w drużynie, więc się postarałem i wygrałem do jednej bramki.

- Twoim rywalem w meczu z Rosjanami będzie aktualny mistrz Europy, Aleksander Besputin. Zapewne oswajasz się już z myślą, że staniesz z nim oko w oko. Jakie jest Twoje nastawienie do tej rywalizacji?
ZS: Jestem nastawiony na dobrą walkę i mam nadzieję, że wygraną. Besputin to bardzo ciężki rywal – mistrz Europy i mańkut, co jest dodatkowym utrudnieniem. Siłę dają mi jednak ludzie, którzy mnie motywują i wiem, że będą na tej walce. Jedno jest pewne – jestem pozytywnie nastawiony i postawię mu w ringu ciężkie warunki.

- Co musiałoby się stać, abyś dostał polskie obywatelstwo. Mieszkasz w Polsce przecież czternasty rok…
ZS: Polski paszport można zyskać poprzez małżeństwo z Polką lub sukcesy np. w sporcie. Może pomoże mi w tym nieco nasza rozmowa, którą przeczyta osoba, mogąca mi w tym pomóc?

- Powiedz mi jeszcze coś o sobie. Czy nadal się uczysz? Jakie masz zainteresowania, plany, marzenia…
ZS: Aktualnie uczę się zaocznie do matury. A ze sportowych planów, pod koniec marca, po zakończeniu ligi WSB, chcę pojechać na Mistrzostwa Armenii i zdobyć tam medal. Taki sukces na pewno pomógłby w mojej karierze, choć akurat tam kategoria z limitem 69 kg jest mocniej obsadzona niż w Polsce, bo Ormianie są wysoko notowani w rankingu AIBA. Oprócz boksu bardzo interesuję się motoryzacją, z zastrzeżeniem jednak, że jestem w 100% oddany boksowi. Moje marzenia to zawodowstwo i tam czekające pasy mistrzowskie. W sumie to już bardziej mój cel niż marzenie. Powoli tracę nadzieję na udział w biało-czerwonych barwach w Igrzyskach Olimpijskich, bo do tego, potrzebne jest polskie obywatelstwo i koło się zamyka…

- Przy okazji naszej krótkiej rozmowy chciałbyś kogoś pozdrowić lub komuś za coś podziękować?
ZS: Podziękowania należą się trenerom Hussars Poland za daną mi szansę. Pozdrawiam oczywiście również mojego klubowego trenera Pawła Matuszewskiego, sponsorów z firmy Rohde, czyli Pana Andrzeja Zabłockiego i Mariusza Leśniewskiego, rodzinę, moją dziewczynę, kolegów  i wszystkich tych, którzy trzymają za mnie kciuki.

Rozmawiał: Jarosław Drozd

Dodaj komentarz