„ZŁOTA” DOROTA KUSIAK PRZESZŁA DO HISTORII WŁOSKIEGO BOKSU

kusiak_d3

W minioną niedzielę (13 lipca) w plenerowej scenerii amfiteatru Krzysztofa Kolumba w Rzymie zakończyły się Mistrzostwa Włoch seniorek (Elite) w boksie. Miło nam zakomunikować, że w gronie złotych medalistek, obok uznanych gwiazd włoskiego i zarazem europejskiego boksu, jak np. Valeria Calabrese, Terry Gordini, Romina Marenda, czy Flavia Severin, znalazła się Dorota Kusiak, reprezentująca barwy klubu Costantino Boxe z Ferrary.

Dorota, dwukrotna brązowa medalistka Mistrzostw Polski (2012-2013) wag z limitem 60 i 64 kg, swój największy w karierze sukces odniosła boksując tym razem w kategorii piórkowej (57 kg). Nowa waga pozytywnie wpłynęła na sportowe wyniki naszej rodaczki.

- Zanim Wygrałam indywidualne Mistrzostwo Włoch, triumfowałam tym limicie w pierwszej edycji International Women Boxing League, czyli drużynowych mistrzostwach kraju – mówi bohaterka naszej opowieści. – Boksowałam w drużynie Amazzoni, którą przygotowywał mój mąż, Pino Costantino oraz Sergio Pulimeno. Następnie wygrałam Złotą Rękawicę i Akademickie Mistrzostwa Włoch.
kusiak_d2
W drodze do złotego medalu Dorota Kusiak wygrała trzy pojedynki. Najpierw rozprawiła się z Nicolą Perona, by w półfinale pokonać Francescę Pietrolungo a w finale – po niezwykle zaciętej rywalizacji – reprezentantkę Włoch, Marzię Verrecchia.

- Podczas Mistrzostw Włoch seniorek również wystąpiłam w wadze z limitem 57 kg. Musisz wiedzieć, że w mistrzostwach jest tylko osiem miejsc dla najlepszych bokserek z krajowej klasyfikacji. Pierwsze dwie zawodniczki zostają rozstawione i mogą się ze sobą zmierzyć dopiero w finale. Wśród dwóch najlepszych w wadze piórkowej byłam ja i Marzia Verrecchia, która reprezentuje wojskową drużynę Esercito i ma stałe miejsce w kadrze narodowej Włoch. Była dwa razy mistrzynią kraju wagi piórkowej i wygrała dwa lub trzy razy mistrzostwa akademickie, w tym czasie kiedy ja walczyłam jeszcze w wyższych kategoriach. Oprócz nas do walki o złoty medal stanęły m.in. Sara Elisa Iuculano, którą trenuje w Ferrarze Alessandro Duran, była mistrzyni kraju wagi koguciej Althea Ciminiello, dwukrotna wicemistrzyni Włoch Francesca Pietrolungo oraz Nicola Perona, Diana Venditti i Vissia Trovato. Pierwszego dnia walczyłam z Peroną, zawodniczką której nie znałam i z którą było mi ciężko boksować. Nicola to fałszywa mańkutka z niską gardą, dość szybka w ataku. Po pierwszej, rozpoznawczej rundzie, udało mi się ją rozszyfrować i boksując z kontry spokojnie wygrałam ten pojedynek. Drugiego dnia walczyłam z Pietrolungo, moją finałową przeciwniczką ze Złotej Rękawicy, która pierwszego dnia mistrzostw pokonała Iuculano. Znam dobrze Pietrolungo i – jak przypuszczałam – nie był to łatwy bój. Wprawdzie już w pierwszej rundzie zostałam przez nią uderzona głową w nos, przez co sędzia mnie liczył, ale poza tym incydentem przez cała walkę dominowałam zarówno w ataku, jak i w defensywie. Ta walka była zresztą chyba najlepszą w mojej karierze. Po dwóch jednogłośnych zwycięstwach nadszedł czas na finał z Verrecchia. To była trudna, wyrównana walka, w której z obu stron padały ciężkie ciosy i w której zainkasowałam jeszcze jedno uderzenie głową w nos i kolejny raz byłam liczona. W przerwie przed czwartym starciem Pino Costantino powiedział mi w narożniku, że zwycięstwo zależy od tej ostatniej rundy – słowem kto wygra rundę wygra pojedynek. Natychmiast ruszyłam do totalnego pressingu, dzięki któremu pokonałam ostatecznie rywalkę niejednogłośnie na punkty – wspomina szczęśliwa Dorota.
kusiak_d1
W taki oto sposób Dorota Kusiak przeszła do historii włoskiego boksu jako pierwsza złota medalistka krajowego czempionatu, która …nadal nie ma włoskiego obywatelstwa! Stało się to możliwe dopiero w tym roku, gdyż tamtejsza federacja boksu olimpijskiego (FPI) po raz pierwszy dopuściła do startu w turnieju mistrzowskim obcokrajowców, którzy mieszkają na stałe we Włoszech i posiadają tamtejsze licencje bokserskie.

- Szkoda, że nie mam szczęścia do występów w kadrze narodowej. We Włoszech nie mam na to szans, gdyż nadal oczekuję na obywatelstwo, a w Polsce już nie startuję z powodów logistycznych. Nie wiem co teraz… Jak na razie to pewnym jest tylko to, że jadę na wakacje, by wypocząć, bo to dość męczący rok. Jak wrócę do boksowania, zadecyduję co dalej. Może przejdę na zawodowstwo? Byłaby to z pewnością super przygoda – zakończyła polska mistrzyni Włoch.

Jarosław Drozd