Tag Archives: Adam Kownacki

KOWNACKI WYPUNKTOWAŁ ARREOLĘ. REKORD WSZECHCZASÓW W ILOŚCI ZADANYCH CIOSÓW!

kownacki_arreola

W pierwszej walce wieczoru w karierze, podczas gali w Nowym Jorku, Adam Kownacki (20-0, 15 KO) pokonał po trudnej bitce Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) i zdobył wakujący, interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej.

Zgodnie z oczekiwaniami od początku rozgorzała wojna. Adam już w dziesiątej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. W pierwszej odsłonie obaj trafili kilka raczy czysto na górę, lecz to bomby Polaka miały większą wymowę. Dobrze pracował też lewym prostym. Jeszcze większa zadyma w drugim starciu. Kownacki zepchnął Arreolą do odwrotu. Ten odpowiadał mocnymi sierpami, lecz Adam bez zmrużenia oka przyjmował to i nacierał dalej. Trafiał ładnymi krótkimi podbródkami w półdystansie. I właśnie takim podbródkiem zranił Amerykanina na początku trzeciej odsłony. Arreola przegrywał, choć cały czas pozostawał groźny i mocno odpowiadał. Skoncentrował się na ciosach na korpus, by osłabić ataki naszego polonijnego wojownika. Ale napór Adama nie słabł.

Dopiero w czwartej rundzie tempo nieco spadło, na czym skorzystał Arreola. Bił celniej, a po gongu na przerwę podniósł rękę, nakręcając się jeszcze bardziej. Adam kontrolował sytuację, lecz złapał go chyba lekki kryzys. Po przerwie Polak poczęstował przeciwnika prawym sierpowym. Fajnie zaczął, lecz Arreola trochę lepiej finiszował. Runda trudna do punktowania. Dużo lepsza była na szczęście ta szósta. „Babyface” zaczął ją akcją lewy-prawy, ponowił kilka razy tę kombinację i znów to on nadawał tempo. Arreola sporo przyjmował, ale nie zamierzał skapitulować. Mało tego, cały czas groźnie odpowiadał. I wygrał siódme starcie, bo Adam potraktował je trochę „odpoczynkowo”. W ósmym wydłużył dystans, uruchomił nieco nogi i gdy stał dalej, radził sobie lepiej. Nieznacznie, ale jednak wygrana przez naszego wojownika runda 10:9.

Kownacki na początku dziewiątej rundy trafił mocnym prawym sierpem. Dodatkowo Arreola miał chyba kłopoty z lewą ręką. Adam zdominował ten odcinek, trafiał, choć w tych jego ciosach brakowało już trochę dynamiki. Dziesiątą dobrze zaczął, potem trochę odpoczywał i fajnie zaznaczył końcówkę dłuższą kombinacją przy linach. Jednoręki Arreola wygrał jedenastą rundę. Bił tylko prawymi sierpami, a i tak potrafił znaleźć lukę w gardzie naszego rodaka. Ostatnie trzy minuty to znów bitka, choć nie tak efektowna jak na początku. Obaj byli już po prostu zbyt zmęczeni. Sędziowie punktowali jednogłośnie – 118:110 i dwukrotnie 117:111, wszyscy na korzyść Adama.

Kownacki z Arreolą dali kibicom ostrą bitkę, a jednocześnie wykręcili niesamowite, rekordowe liczby. Serwis CompuBox poinformował, że obaj zawodnicy pobili dwa rekordy wagi ciężkiej. Wyprowadzili najwięcej ciosów w historii walk wagi ciężkiej – aż 2172. Trafili też najwięcej w historii – 667. Statystyki ciosów: Kownacki 369/1047 (35%) – Arreola 298/1125 (27%).

źródło: bokser.org

141 CIOSÓW, W TYM 58 CELNYCH W 4 MINUTY! KOWNACKI ZDEKLASOWAŁ WASHINGTONA!

KOwnacki

Są jeszcze jakieś niedowiarki? Adam Kownacki (19-0, 15 KO) zdemolował bardzo solidnego Geralda Washingtona (19-3-1, 12 KO) w zaledwie cztery minuty! Po wszystkim „Babyface” na moment uciszył licznie zgromadzoną w Barclays Center polonijną publiczność by ogłosić, że wkrótce zostanie ojcem, czym wprowadził rodaków w jeszcze większą euforię.

Szalony był początek! Pierwsza akcja Adama – prawy sierpowy-lewy sierp wstrząsnęła rywalem. Adam nacierał, łatwo przedostawał się do półdystansu i ładował w rywala ile wlezie. Bez większych rezultatów, ale te ciosy skumulowały się i przez ostatnie piętnaście sekund pierwszej rundy Amerykanin „pływał”. Wyratował go gong. Ale nie na długo…

Kownacki po przerwie ruszył jak czołg na przeciwnika, trafił prawym i gdy ten się przewracał, poprawił jeszcze jednym prawym. Półprzytomny Washington wstał na dziewięć, sędzia dał mu jeszcze długo odpocząć, ale to również na nic. Adam huknął kolejną bombą i było po wszystkim!

Po trzech minutach dwaj sędziowie punktowali na korzyść Polaka 10:9, a trzeci zapisał nawet 10:8. Nic dziwnego, wszak „Babyface” z Łomży dominował praktycznie od pierwszej akcji. W ciągu tych czterech minut zdążył wyprowadzić aż 141 uderzeń, z których 58 doszło do celu.

źródło: bokser.org

ADAM KOWNACKI CORAZ BLIŻEJ WALKI O MISTRZOSTWO ŚWIATA. KILADZE ZNOKAUTOWANY

KOwnacki

- Powinienem go skończyć w okolicach szóstej-siódmej rundy – mówił kilka dni temu Adam Kownacki (17-0, 14 KO). I jak zapowiadał, tak zrobił. Niewygodny Iago Kiladze (26-2, 18 KO) poległ w szóstej odsłonie!

Zgodnie z oczekiwaniami Gruzin dużo poruszał się po ringu, uciekał od półdystansu i kontrował ciosami prostymi. Polak natomiast nieustannie na niego naciskał, tak jak obiecywał, od razu usiadł na rywala pressingiem, ale w pierwszych dwóch rundach nie mógł jeszcze złapać swojego rytmu i trudno mu było dobrać się do skóry przeciwnika. Dopiero w trzecim starciu uwidoczniła się przewaga polonijnego pięściarza. W czwartym wydawało się nawet, że koniec Kiladze jest bliski. Kownacki posłał go na deski, lecz nie dobił zranionej ofiary.

Piąta runda również należała do Polaka, choć sprytnie broniący się Gruzin, ciągle szukający gdzieś swojej szansy w mocnej kontrze, oddalił od siebie niebezpieczeństwo. Po przerwie Adam znów podkręcił tempo, zasypał zmęczonego coraz bardziej rywala seriami i dopiął swego. Strzelił mocnym prawym podbródkowym, poprawił natychmiast prawym sierpem i Kiladze po raz drugi padł na matę ringu. Tym razem był to już jego koniec.

Dodajmy, że już w pierwszej rundzie nasz „Babyface” nabawił się nieprzyjemnej kontuzji. Jeden z ciosów Gruzina złamał Adamowi nos. Mimo wszystko polonijny wojownik nie zdjął nogi z gazu, nieustannie nacierał, aż w końcu złamał rywala i wykończył go przed czasem. Brawo!

źródło: bokser.org

NIEDOCENIANY ADAM KOWNACKI ZASTOPOWAŁ W NOWYM JORKU ARTURA SZPILKĘ!

kownacki_szpilka1

A tłumaczyliśmy Wam przez lata, że Adam Kownacki (16-0, 13 KO) to jeden z najbardziej niedocenianych pięściarzy… Niepokonany Polak boksujący całą karierę za oceanem zdemolował właśnie faworyzowanego Artura Szpilkę (20-3, 15 KO)!

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Adam wywierał pressing, dużo bił na dół, natomiast dobrze poruszający się na nogach Artur uciekał i kontrował. W końcówce pierwszej rundy trafił kombinacją lewy prosty-prawy sierp. Na początku drugiego starcia opierający się o liny „Szpila” skontrował „Baby Face’a” prawym hakiem na korpus, po którym pociągnął mocnym lewym sierpem na szczękę. Kownacki na moment stanął, ale kilkanaście sekund później znów nacierał.

Przez dwie i pół minuty trzeciej odsłony Artur nadal wyboksowywał Adama, zagapił się jednak na moment, zainkasował prawy krzyżowym. Kownacki poprawił mocnym hakiem po dole i to ten cios zrobił na Szpilce największe wrażenie. Końcówka wyraźnie dla Adama! Ale to było tylko preludium tego, co miało zaraz nastąpić za moment…

Na początku czwartej rundy Kownacki trafił prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpem na szczękę, a Szpilka zamiast uciekać w swoim zwyczaju zaczął pajacować. Ale z kimś tak mocno bijącym jak Kownacki nie można pajacować… I Szpilka zapłacił za to cenę. Adam poszedł za ciosem, złapał Artura serią kilku bomb i posłał na deski! „Szpila” powstał na osiem, lecz był bardzo ranny. A Kownacki ruszył po swoje. Huknął prawym na szczękę, poprawił jeszcze jednym prawym i Szpilkę przed ciężkim nokautem uratował sędzia!

źródło: bokser.org

POLACY W ŚWIATOWYCH RANKINGACH ZAWODOWCÓW – STYCZEŃ/LUTY 2017

master_mormeck

Cztery najważniejsze federacje boksu zawodowego opublikowały swoje najnowsze rankingi, w których odnajdujemy sporo polskich nazwisk. Ogółem prawa pretendenta posiada 10 naszych pięściarzy. Byłoby ich o dwóch więcej gdyby nie ponad roczna przerwa w startach Artura Szpilki oraz dopingowa wpadka Andrzeja Wawrzyka.

Najwięcej polskich nazwisk (12) tradycyjnie znajdujemy zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych, ale nazwiska naszych zawodowców znajdziemy również w zestawieniach WBA (2), WBO (7) oraz IBF (5).

wbc_beltFEDERACJA WBC

CIĘŻKA
9 Mariusz Wach (32-2, 17 KO)
27 Adam Kownacki (15-0, 12 KO)
34 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)

JUNIOR CIĘŻKA
4 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)
7 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)
10 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)
17 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)

PÓŁCIĘŻKA
9 Andrzej Fonfara (28-4, 16 KO)

ŚREDNIA
6 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)
23 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)

JUNIOR ŚREDNIA
39 Łukasz Maciec (23-3-1, 5 KO)

PIÓRKOWA
31 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)

WBO belt 01FEDERACJA WBO

CIĘŻKA
10 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)

JUNIOR CIĘŻKA
4 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)
6 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)
13 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)

ŚREDNIA
7 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)
13 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)

PIÓRKOWA
3 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)

IBF beltFEDERACJA IBF

CIĘŻKA
9 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)

JUNIOR CIĘŻKA
4 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)
6 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)
8 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)

ŚREDNIA
11 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)

wbabeltFEDERACJA WBA

JUNIOR CIĘŻKA
4 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)
8 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)

ZMIENNE SZCZĘŚCIE POLAKÓW W NOWYM JORKU. WILDER CIĘŻKO NOKAUTUJE SZPILKĘ. ZWYCIĘSTWA KOWNACKIEGO I SULĘCKIEGO

wilder_szpilka

Artur Szpilka (20-2, 15 KO) walczył dzielnie, napędził mistrzowi sporo strachu, ale ostatecznie Deontay Wilder (36-0, 35 KO) znokautował ciężko Polaka i po raz trzeci obronił pas federacji WBC.

Pierwszy do ringu w Barclays Center wyszedł pretendent, czyli nasz rodak. Za moment między linami pojawił się „Brązowy Bombardier”. Obaj wyglądali na pewnych siebie. Kibice głośniej przywitali „Szpilę”, atmosferę podgrzał jeszcze dodatkowo jak zwykle świetny w swojej roli Jimmy Lennon Jr. W końcu zabrzmiał pierwszy gong. Artur zaczął jak wszyscy zakładali, czyli bardzo ostro. Jego lewy sierp jednak dwa razy został wyłapany na blok. Wilder dwukrotnie dosięgnął Polaka jabem, ale gdy sam chciał zaatakować, „Szpila” wciągnął do na odczepny prawy. W drugiej rundzie obaj trochę polowali na błąd rywala. W końcówce Artur dwukrotnie zaczął akcję podwójnym prawym. Co prawda lewym chybił, ale dobrze funkcjonował jab pięściarza z Wieliczki. Szpilka radził sobie dobrze również w trzeciej odsłonie. Był ruchliwy, świetnie balansował tułowiem, obniżał pozycję, po lewym na dół polował lewym sierpem i choć nie trafił ani razu czysto, to przynajmniej był aktywny. Wilder natomiast wciąż czekał na kontrę. Po przerwie Amerykanin uruchomił lewy prosty, którym trochę szachował challengera. Pół minuty przed końcem trafił mocnym prawym krzyżowym, na szczęście Szpilka przyjął to bez zmrużenia oka. Po słabszej czwartej rundzie, w piątej Artur wrócił do gry! Obaj podjęli większe ryzyko, było kilka spięć, a nokaut wisiał w powietrzu. Ciężkie ciosy pruły powietrze. Podobnie wyglądały kolejne trzy minuty i nawet gdy Wilder czysto trafił, okazało się, że Artur potrafi to przyjąć. Wszystko wydawało się sprawą otwartą! Wilder zdominował siódme starcie. Aż trzykrotnie złapał Artura akcją lewy-prawy prosty. Głowa odskakiwała, lecz Szpilka dzielnie to zniósł, a w ostatnich sekundach nawet próbował się czymś zrewanżować. W ósmej też nieznacznie przeważał mistrz, jednak Artur złapał jakby drugi oddech. Dziewiątą odsłonę rozpoczął krwawiąc z nosa i powieki, ale nadal dzielnie atakował. Trafił nawet nasadą w okolice ucha, jednak nieczysto i nie zdołał odwrócić losów potyczki. Na 45 sekund przed końcem starły się dwie siły. Na nasze nieszczęście trafił Amerykanin… Artur polował lewym sierpem, Wilder prawym i to on okazał się szybszy o ułamek sekundy. Trafił idealnie na brodę. Szpilka padł niczym prądem rażony. Ciężki nokaut.
wilder_szpilka_big
Adam Kownacki (13-0, 10 KO), naprzeciw którego stanął doświadczony w czasach amatorskich Danny Kelly (9-2-1, 8 KO), zaprezentował się z dobrej strony i pewnie zwyciężył.

Polak w swoim stylu rozpoczął bardzo agresywnie, składał ciosy w serie i spychał rywala do defensywy. Na początku drugiej rundy zranił Amerykanina, przeprowadził półminutowy szturm, lecz nie dokończył dzieła zniszczenia. Wciąż jednak był inicjatorem wszystkich akcji i agresorem. Kelly w trzecim starciu podjął rękawicę, wymieniał bomby w półdystansie, ale to wciąż Adam zadawał więcej uderzeń. Świetnie różnicował siłę ciosów, a każdą akcję starał się kończyć ciosem na korpus. Podobny przebieg miała również czwarta odsłona, choć wysokie tempo już nieco spadło. Bardzo ładnie Kownacki rozegrał piąte starcie. Uruchomił prawy podbródek i haki na szczękę. Kelly był bezradny, natomiast imponował odpornością na ciosy. Były srebrny medalista mistrzostw USA wrócił niespodziewanie w rundzie szóstej. Przez dwie i pół minuty to on nieznacznie przeważał, ale finisz należał do rozpędzonego Polaka. Nasz rodak w kolejnych trzech minutach był już trochę zmęczony, lecz i tak mniej niż jego przeciwnik, który pogodził się już chyba z porażką, polując tylko na jedno mocne uderzenie. W ostatniej rundzie niesiony dopingiem Kownacki znów przyśpieszył i tym samym zaakcentował swoją wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 80:72, 79:73 i 80:72 – oczywiście na korzyść Adama. Brawo!

Maciej Sulęcki (22-0, 7 KO) raz jeszcze udowodnił, że jest materiałem na czołowego pięściarza wagi średniej. W Nowym Jorku w bardzo dobrym stylu odprawił groźnego Derricka Findleya (22-18-1, 14 KO).

Polak od początku kontrolował niższego rywala i ciosami prostymi wygrywał rundę po rundzie. Amerykanin szukał jednego ciosu, którym odwróciłby losy potyczki, ale popularny „Striczu” nie dał sobie zrobić krzywdy. Sam natomiast podkręcał tempo i w siódmym starciu było po wszystkim. Szkoda tylko, że jeden z najciekawszych zawodników wagi średniej nie może eksplodować i pokazać jeszcze za oceanem swojego talentu. Oby w kolejnym starcie pokazał się już szerszej widowni…

źródło: bokser.org

ADAM KOWNACKI NOKAUATUJE NA GALI W ATLANTIC CITY

kownacki

Pomimo długiej przerwy Adam Kownacki (6-0, 6 KO) zrobił co do niego należy, czyli szybko rozprawił się z Excellem Holmesem (2-3-1, 1 KO). Polak walczący w wadze ciężkiej już w ostatnich sekundach pierwszej rundy mocno naruszył swojego przeciwnika, choć wszystko przerwał jeszcze wtedy gong na przerwę. Ale tuż po niej nasz „Baby Face” ostro ruszył do ataku, złapał Amerykanin przy linach serią kilku mocnych ciosów i sędzia Allen Huggins wkroczył do akcji w obawie przed nokautem.

Kownacki ważył wczoraj jeszcze 115,2 kilograma, ale i tak sporo zrzucił od momentu kiedy wrócił na salę. Teraz obiecuje, że ciężkim treningiem zejdzie jeszcze bardziej w dół, a boksem zajmie się już na poważnie. Trzymamy za słowo, bo talent na pewno w nim drzemie…

Pojedynek był częścią gali boksu zawodowego w Atlantic City, na której walka wieczoru była rywalizacja Siergieja Kowaliowa (24-0-1, 22 KO) z Cedriciem Agnew (26-1, 13 KO) w obronie pasa WBO wagi półciężkiej.

źródło: bokser.org

fot. Kasia Niedźwiecka, Global Boxing