ADAM KOWNACKI CORAZ BLIŻEJ WALKI O MISTRZOSTWO ŚWIATA. KILADZE ZNOKAUTOWANY

KOwnacki

- Powinienem go skończyć w okolicach szóstej-siódmej rundy – mówił kilka dni temu Adam Kownacki (17-0, 14 KO). I jak zapowiadał, tak zrobił. Niewygodny Iago Kiladze (26-2, 18 KO) poległ w szóstej odsłonie!

Zgodnie z oczekiwaniami Gruzin dużo poruszał się po ringu, uciekał od półdystansu i kontrował ciosami prostymi. Polak natomiast nieustannie na niego naciskał, tak jak obiecywał, od razu usiadł na rywala pressingiem, ale w pierwszych dwóch rundach nie mógł jeszcze złapać swojego rytmu i trudno mu było dobrać się do skóry przeciwnika. Dopiero w trzecim starciu uwidoczniła się przewaga polonijnego pięściarza. W czwartym wydawało się nawet, że koniec Kiladze jest bliski. Kownacki posłał go na deski, lecz nie dobił zranionej ofiary.

Piąta runda również należała do Polaka, choć sprytnie broniący się Gruzin, ciągle szukający gdzieś swojej szansy w mocnej kontrze, oddalił od siebie niebezpieczeństwo. Po przerwie Adam znów podkręcił tempo, zasypał zmęczonego coraz bardziej rywala seriami i dopiął swego. Strzelił mocnym prawym podbródkowym, poprawił natychmiast prawym sierpem i Kiladze po raz drugi padł na matę ringu. Tym razem był to już jego koniec.

Dodajmy, że już w pierwszej rundzie nasz „Babyface” nabawił się nieprzyjemnej kontuzji. Jeden z ciosów Gruzina złamał Adamowi nos. Mimo wszystko polonijny wojownik nie zdjął nogi z gazu, nieustannie nacierał, aż w końcu złamał rywala i wykończył go przed czasem. Brawo!

źródło: bokser.org