Archiwum: Marzec 2017

ANDRZEJ FONFARA ZNOKAUTOWAŁ CHADA DAWSONA!

fonfara_dawson

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) po raz kolejny pokazał charakter. Wyszedł z opresji, przełamał przeciwnika i dopiął swego. W niektórych momentach miał poważne problemy z Chadem Dawsonem (34-5, 19 KO), jednak w samej końcówce pokonał przed czasem byłego króla wagi półciężkiej.

Obaj mieli swoje rundy, ale „Polskiemu Księciu” z Amerykaninem boksowało się na pewno niewygodnie. Dostał na przykład kilka lewych podbródków. Nie zrażał się jednak i cały czas wywierał pressing. W końcu w połowie dziewiątej rundy udało mu się złapać utytułowanego rywala i posłać na deski. Dawson dotrwał do gongu, wydawało się, że przetrwał kryzys, jednak najgorsze było jeszcze przed nim.

Andrzej wystrzelił akcją lewy-prawy. Mocniejszą ręką trafił na szczękę i zamroczony Amerykanin poleciał do narożnika. Oparł się plecami o liny, ale nasz rodak dopadł do niego ze wściekłością, wystrzelił kilkoma błyskawicznymi sierpami i arbiter momentalnie wkroczył do akcji w obawie przed brutalnym nokautem. Brawo!

źródło: bokser.org

UDANY POWRÓT MATEUSZA MASTERNAKA NA GALI W DZIERŻONIOWIE

dzierzoniow17

W głównej walce wieczoru „BudWeld Boxing Night: Noc Prawdy” w Dzierżoniowie, boksujący po raz pierwszy od blisko roku Mateusz Masternak (38-4, 26 KO) pewnie wypunktował Aleksandra Kubicza (9-3, 6 KO). Rosjanin pokazał to, z czego go poznaliśmy już w potyczce z Michałem Cieślakiem. Boksował do tyłu, dobrze korzystał w defensywie z lin, a do ataku przechodził dwoma-trzema zrywami na rundę.

Od początku przeważał „Master”, jednak były mistrz Europy kategorii junior ciężkiej miał kłopot, by czysto trafić na szczękę. Wziął się więc na sposób, skracał dystans akcją po dole i starał się uderzyć prawym overhandem. W piątym starciu Kubicz został ukarany odjęciem punktu za klinczowanie. Ale nadal sprytnie się bronił. W ostatnich sześciu minutach Mateusz zmienił taktykę, robił zakrok w prawo i uderzał krótkim lewym sierpowym. Wydawało się, że kapitulacja Rosjanina to tylko kwestia czasu, jednak Kubicz dzielnie dotrwał do ostatniego gongu. A po nim sędziowie wskazali na Masternaka 78:73 i dwukrotnie 80:71.

Adam Balski (8-0, 6 KO) pewnie pokonał Dariusza Skopa (6-2, 2 KO), choć tym razem nie olśnił. Dodajmy jednak, że w bardzo dużej mierze przez ringowego – Włodzimierza Kromkę. Pierwsze dwie rundy były toczone w spokojnym tempie. Pięściarz z Kalisza czekał i polował swoim firmowym lewym sierpowym, jednak Darek odrobił zadanie domowe i chronił się właśnie przede wszystkim przed taką akcją. W trzecim starciu Adam podkręcił bardziej tempo, zaczął szukać również dołów i od razu powiększył przewagę. Skop od czwartej odsłony nieustannie klinczował. Już wtedy dostał ostrzeżenie, ale potem uchodziło mu to płazem. Przez brak odpowiedniej reprymendy, kolejnych ostrzeżeń, Skop „niszczył” obraz tego pojedynku. Z drugiej strony wykazał się sprytem i ringową inteligencją, bo udało mu się jakoś dotrwać do końca. Faulujący, klinczujący pięściarz dopiero w ostatniej rundzie dostał drugie ostrzeżenie. Na tym etapie już dawno powinien być tak naprawdę zdyskwalifikowany. Balski jeszcze w samej końcówce mocnym prawym krzyżowym przewrócił przeciwnika. Ale gdy sędzia doliczył do ośmiu, do ostatniego gongu pozostawały już tylko sekundy. Sędziowie nie mogli mieć żadnych wątpliwości. Wskazali na Balskiego 80:70 i dwukrotnie 80:69.

Po taktycznych ośmiu rundach bardziej doświadczony na dłuższych dystansach Michał Żeromiński (12-2-1, 1 KO) zadał Tomaszowi Mazurowi (6-1-1, 2 KO) pierwszą porażkę w karierze. To były bokserskie szachy przeplatane krótkimi, za to ostrymi spięciami. Z daleka Mazur radził sobie całkiem dobrze, jednak gdy „Żeromka” przedzierał się do półdystansu, górę brała jego rutyna. Sprytnie odklejał się, bił krótkimi ciosami, dzięki czemu zbierał małe punkciki. Optycznie pojedynek był zacięty i wyrównany, lecz lepszego trzeba było wskazać po każdej rundzie. A tych rund więcej ukradł Michał. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 77:75, 78:74 i zdecydowanie zbyt wysokie 80:72 – wszyscy na korzyść podopiecznego Piotra Wilczewskiego.

Michał Leśniak (6-1, 2 KO) pokonał Nadzira Bażhajewa (3-5-1), który pod koniec zeszłego roku niespodziewanie wypunktował Konrada Dąbrowskiego. Dotąd „Szczupak” znany był z tego, że ma serce do walki. I na tym koniec, bo podpalał się, niepotrzebnie wojował… Dziś jednak po raz pierwszy pokazał konsekwentny i przede wszystkich wyrachowany boks. Nie bił na siłę pojedynczymi akcjami, tylko punktował, ciosy składał w kombinacje kilku uderzeń, niekoniecznie mocnych, za to stopujących silniejszego chyba fizycznie przeciwnika. W piątej rundzie Leśniak zranił rywala lewym hakiem na wątrobę, ale nie zauważył tego i dał mu wyjść z chwilowego kryzysu. W ostatnich trzech minutach wyraźnie już osłabł, do głosu powoli zaczął dochodzić Bażhajew, lecz ambitny finisz okazał się spóźniony. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali przewagę Michała w stosunku 60:55 i dwukrotnie 60:54.

Robert Parzęczewski (15-1, 9 KO) pod okiem Grzegorza Krawczyka zmienia się powoli z prymitywnego osiłka z dobrą kondycją w naprawdę solidnego boksera. Przekonał się o tym przed momentem na własnej skórze Tomasz Gargula (18-6-1, 5 KO). Od początku rzuciła się w oczy przewaga siły ciosu „Araba”. Każda jego akcja, nawet odczepna kontra, robiła na przeciwniku wrażenie. Już w pierwszej rundzie „Tomera” cierpiał po lewym haku na wątrobę, ale zacisnął zęby i obyło się bez nokdaunu. W drugim starciu był już liczony po lewym sierpowym na szczękę. Tempo spadło trochę w trzeciej odsłonie, jednak w czwartej Parzęczewski znów ostrzej natarł, złapał doświadczonego rywala przy linach i dokończył dzieła zniszczenia.

Znakomite widowisko stworzyli dwaj niepokonani dotąd pięściarze balansujący pomiędzy wagą średnią a super średnią. Po sześciu dramatycznych rundach Tomasz Gromadzki (3-0-1, 1 KO) pokonał Pawła Rumińskiego (2-1, 2 KO). Początek wyraźnie dla Pawła, który boksował technicznie lewym prostym, szukając mocnego prawego podbródka. „Zadyma” nacierał, ale w pierwszych minutach nie potrafił jeszcze znaleźć swojego rytmu. Dopiero w drugiej połowie drugiej rundy zaczął się ostro dobierać do skóry przeciwnika. Zepchnął go do odwrotu i na dobrą sprawę Rumiński był w defensywie przez trzecią, czwartą i niemal całą piątą odsłonę. Dopiero w końcówce piątego starcia wrócił do gry. Ostatnie trzy minuty to prawdziwa wojna na wyniszczenie. Obaj dali z siebie wszystko i byli tak wyczerpani, że chyba nawet lewy prosty mógł ich przewrócić. Spóźniony trochę finisz nie mógł dać zawodnikowi Legia Fight Club sukcesu. Lepiej przygotowany kondycyjnie i agresywniejszy Gromadzki zwyciężył na wszystkich kartach – 59:55, 59:55 i 60:54. Jego zwycięstwo nie podlegało dyskusji, lecz sama punktacja może być nieco myląca. Twardy, bardzo fajny pojedynek.

Przemysław Opalach (24-2, 20 KO) nie zdążył się nawet porządnie spocić, a już było po walce z Paatą Warduaszwilim (30-12-2, 23 KO). „Spartan” w swoim stylu szukał ciosów na korpus, bijąc kombinację dwóch-trzech uderzeń. Pierwsze były słabsze, ale każdą akcję kończył lewym hak w okolice wątroby. Nie narzucał jednak wysokiego tempa, jakby zostawiając siły na dalsze minuty. Tymczasem w przerwie pomiędzy drugą a trzecią rundą Gruzin zgłosił kontuzję ręki, odpuszczając dalszą rywalizację.

źródło: bokser.org

plakat-gala-boksu

POLACY LEPSI OD BIAŁORUSINÓW NA RINGU W OSTROWCU ŚW. CZEKAMY NA MECZ Z NIEMCAMI

Szwedowicz_bundesliga

Sukcesem reprezentacji Polski seniorów zakończył się piątkowy mecz międzypaństwowy z Białorusią. Biało-Czerwoni w Hali Widowiskowej KSZO w Ostrowcu Świętokrzyskim w obecności 2600 widzów pokonali swoich rywali 14-10, wygrywając w ringu 6 z 11 walk oraz jedną walkowerem. Była to pierwsza impreza stojąca pod znakiem projektu Polskiego Związku Bokserskiego pt. „Światowa Konfrontacja Boksu Olimpijskiego”.

Punkty dla podopiecznych trenera Karola Chabrosa wywalczyli: Jakub Słomiński (49 kg), Adrian Kowal (56 kg), Mateusz Polski (64 kg), Bartosz Gołębiewski (75 kg), Mateusz Goiński (81 kg), Arkadiusz Szwedowicz (81 kg) oraz Igor Jakubowski (91 kg). Najcenniejszym był z całą pewnością triumf Goińskiego nad Mikhailem Dauhaliavtsem, który reprezentował Białoruś podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012) i Rio De Janeiro (2016).

Kolejny mecz w ramach „Światowej Konfrontacji Boksu Olimpijskiego” odbędzie się 21 kwietnia w Brodnicy, gdzie Polacy w ringu zmierzą się z Niemcami.

POLSKA – BIAŁORUŚ 14-10 [Ostrowiec Świętokrzyski, 03.03.2017 roku - na pierwszym miejscu zwycięzcy]

49 KG: Jakub Słomiński – Evgeniy Karmilchyk 2-1
52 KG: Sergey Loban – Maciej Jóźwik 2-1
56 KG: Adrian Kowal – Dmitriy Asanov WO.
60 KG: Evgeniy Shabelnik – Radomir Obruśniak 2-1
64 KG: Mateusz Polski – Mikhail Basyakov 3-0
69 KG: Yauheni Dauhaliavets – Damian Kiwior 3-0
75 KG: Andrey Mikhailov – Daniel Adamiec 3-0
75 KG: Bartosz Gołębiewski – Viktor Deshkevich 2-1
81 KG: Arkadiusz Szwedowicz – Gleb Sinkevich AB 3
81 KG: Mateusz Goiński – Mikhail Dauhaliavets 2-1
91 KG: Igor Jakubowski – Makxim Kozlov 3-0
+91KG: Alexandr Kaleyev – Kamil Bodzioch 3-0