Tag Archives: Wiktor Junosza-Dąbrowski

90 LAT PZB: ZE SZPALT STARYCH GAZET. PIERWSZE ZAWODY PIĘŚCIARSKIE

pzb90lat

Jubileusz PZB skłonił mnie do próby odnalezienia śladów powstania Związku na łamach ówczesnych gazet. Wyniki kilkudniowej penetracji w Bibliotece Narodowej w Warszawie przedstawiają się jednak nader skromnie. Prasa codzienna w ogóle na temat powstania PZB nie zamieściła żadnej wzmianki. Jedynie „Polska Zbrojna”, prowadząca – jak na owe czasy – obszerny dział sportowy, w notatce anonsującej w dniu 7 grudnia 1923 roku turniej bokserski (planowany początkowo na 15-16 grudnia), nadmieniła, że protektorat nad imprezą w sensie sportowym obejmuje nowo powstały Związek Bokserski”.

Specjalistyczny „Przegląd Sportowy”, pismo ukazujące się w końcu od ponad dwóch lat, powstanie PZB skwitował całkowitym milczeniem. Powrócę jednak na chwilę do anonsu zamieszczonego w „Polsce Zbrojnej”. Oto co pisano:

„Turniej ten traktować należy jako imprezę czysto sportową i nie należy go porównywać z widowiskiem cyrkowo-dochodowym obliczonym jedynie na bluff i naiwność nie orientującej się publiczności. Poza dodatkowym bowiem celem (dochód z imprezy miał być przeznaczony na Fundusz Olimpijski), turniej będzie miał cele propagandystyczne, poprzedzony zostanie krótką prelekcją o zasadach boksu, aby umożliwić widzom należyte zrozumienie walki bokserskiej”.

O tym, że czołową rolę w ukonstytuowaniu się Polskiego Związku Bokserskiego odegrał czynny pięściarz i dziennikarz Wiktor Junosza-Dąbrowski wszystkim wiadomo. Tak na dobrą sprawę, to Dąbrowski był jedynym ówczesnym publicystą, który z pasją propagował mało znany sport, o czym świadczy nie tylko artykuł o boksie zamieszczony w „Rzeczpospolitej” z 2 grudnia 1922 roku, o czym wspominał w swoich publikacjach red. Aleksander Reksza, ale też publikacja z 18 lipca 1923 roku na łamach „Stadionu” pt. „W sprawie Związku Bokserskiego,” w którym autor pisze m.in.:

„Związek Związków powierzył w swoim czasie Polskiemu Towarzystwu Atletycznemu opiekę nad młodym polskim sportem bokserskim, polecając mu równocześnie zorganizowanie samodzielnego związku bokserskiego na zasadach amatorskich. PTA przystąpiło obecnie energicznie do pracy, tak, że w najbliższym czasie związek prawdopodobnie już rozpocznie swą działalność, oraz zorganizuje mistrzostwa Polski 1923 r. Zainteresowanie się boksem wzrasta u nas z dnia na dzień, reglamentacja polskiego sportu bokserskiego od pierwszej chwili jego rozwoju i z innych względów będzie ogromnie korzystna. Pozwoli bowiem od razu skierować go na dobre tory, nadać mu zdrowy kierunek, uprzedzić i uniemożliwić niepożądane objawy spaczenia, zabezpieczyć go od szkodliwych prądów.”

Autor, jak widać, z niniejszych słów – już przed powołaniem PZB przestrzegał przed wypaczeniami w pracy organizacyjnej i sportowej. Sporo miejsca w artykule Junosza-Dąbrowski poświęcił boksowi zawodowemu. Pisze, że:

„Albo ignorować zupełnie sport zawodowy i pozostawić go samemu sobie, albo rozciągnąć i nad nim swoją kontrolę. Ze względu na ogólne cele sportu — zdawałoby się, że jedynie pierwsze stanowisko wytrzymuje krytykę. Sport zawodowy przez samą zawodowość przestaje być sportem i nie może obchodzić związku amatorskiego. Jednak praktyka Zachodu pokazała, że zajęcie takiego stanowiska miałoby zgubny wpływ właśnie na sport amatorski i że w interesie tego ostatniego, jest rozciągnięcie jak najściślejszej kontroli nad sportem zawodowym, ujecie go w karby, zmniejszenie jego wpływów ujemnych i wykorzystanie dla sportu amatorskiego niektórych jego dobrych cech.”

Sporo miejsca poświęcił autor zadaniom, jakie powinien wypełniać przygotowywany do powstania PZB.

„Po pierwsze Związek powinien dobijać się u władz państwowych wydania absolutnego zakazu urządzania jakichkolwiek występów bokserskich, nie organizowanych przez Związek lub osoby do tego przez Związek uprawnione, a również zakazać przyjmowania w nich udziału osobom nie posiadającym wydanej przez niego legitymacji członkowskiej. Dalej, aby zapewnić odpowiedni poziom sportowy meczów zawodowych, Związek winien wydawać legitymacje tylko bokserom wykwalifikowanym (we Francji w tym celu obecnie zamierzają wprowadzić obowiązkowy egzamin dla bokserów zawodowych)… Wszelkie mistrzostwa mogą być przyznawane tylko przez Związek i walki o mistrzostwo sędziowane przez wydelegowanego przez Związek sędziego.”

Przez długi czas historycy boksu nie mogli ustalić miejsca, w którym zebrali się działacze 2 grudnia 1923 roku w celu powołania PZB. Mogę na podstawie lektury gazet, głównie „Stadionu” ostatecznie wyjaśnić tę wątpliwość. Otóż zebranie nie odbyło się, jak dotąd sądzono, w Polskim Towarzystwie Atletycznym, ale w lokalu redakcji „Stadionu” w Warszawie przy ulicy Szucha 23. Oto co pisano w numerze 32 z czwartku 6 grudnia 1923 roku „Stadionu”:

„[…] Posiedzenie odbyło się w lokalu „Stadionu” w obecności 14 osób (tu na marginesie uwaga: otóż red. Reksza rozszyfrował 13 nazwisk — uczestników posiedzenia, na liście figuruje jeszcze 14 nazwisko obok podpisu Wiktora Junoszy-Dąbrowskiego, którego nie można zidentyfikować). Zebranie zagaił p. Pytlasiński, oddając następnie przewodnictwo p. mecenasowi Samborskiemu. Po przyjęciu uchwały o utworzeniu Związku, przystąpieniu do Związku Związków (Sportowych – przyp. A.C.) i do Międzynarodowego Związku Bokserskiego (realizacja tej uchwały nastąpiła dopiero w 1925 roku), obecni wysłuchali referatu p. Junoszy-Dąbrowskiego o projekcie statutu i regulaminu technicznego, który postanowiono przesłać zainteresowanym organizacjom celem bliższego rozpatrzenia […]. Jak z powyższego wynika, sprawa utworzenia Związku Bokserskiego, która tak długo pozostawała w zapomnieniu – weszła nareszcie w okres urzeczywistnienia. Sądząc po szybkości, z jaką sport bokserski rozwija się szczególnie na kresach zachodnich, Polski Związek Bokserski wkrótce winien zająć jedno z wybitniejszych miejsc wśród naszych organizacji sportowych”.

Informacja ta podpisana była inicjałami W.J., czyli bez zastrzeżeń można przyjąć, że jej autorem był Wiktor Junosza.

W następnym numerze „Stadionu” znalazłem informację, że w niedzielę, 16 grudnia odbędzie się również w redakcji „Stadionu” zjazd delegatów wszystkich polskich organizacji bokserskich. W tym samym piśmie w numerze 34 Junosza-Dąbrowski zamieścił artykuł pt. „Boks w Polsce a Olimpiada”, w którym proponował sprawdzenie czołowych zawodników – Ertmańskiego, Kuczkowskiego, Cywińskiego, Świtka i Gerbicha w mistrzostwach Polski, spotkaniach międzynarodowych i wyraża przekonanie, że „w boksie amatorskim możemy konkurować z innymi nacjami, gdyż na Zachodzie najwybitniejsi zawodnicy przechodzą sukcesywnie na zawodowstwo.”

Trzeba jeszcze dodać, że podczas zebrania, które odbyło się 16 grudnia 1923  roku na wniosek porucznika Kazimierza Laskowskiego uznano „Stadion” za oficjalny organ PZB.

Chciałbym zatrzymać się na pierwszej imprezie bokserskiej zorganizowanej pod egidą Polskiego Związku Bokserskiego, która odbyła się 15 grudnia 1923 roku w cyrku przy ulicy Ordynackiej w Warszawie. Z uwagi na to, że całkowity dochód z imprezy był przeznaczony na Fundusz Olimpijski, dyrekcja cyrku udostępniła swoje pomieszczenia bezpłatnie. Przypomnę wyniki walk wraz z wagami, jakie mieli zawodnicy podczas zawodów:

Jan Gotowała (Kujawski Klub Sportowy – Inowrocław) pokonał w 4 rundach na punkty Magida (Z.A.W.F. Warszawa, niestety nie udało mi się rozszyfrować nazwy tego stowarzyszenia) – 56 kg, Leon Kuczkowski (Wielkopolski Klub Sportowy Poznań) wygrał w 4 rundach na punkty z Więckowskim (Polskie Towarzystwo Atletyczne Warszawa) – 61,5 kg, por. Kazimierz Laskowski (Warszawa) – 69 kg, zremisował w 2 rundach z por. Leonem Berskim (Poznań) – 67 kg, Kazimierz Świtek (Kujawski Klub Sportowy Inowrocław) – 66,5 kg, pokonał w 4 rundach na punkty Szulmana (Warszawa) – 59 kg, Jan Ertmański (Wielkopolski Klub Bokserski Poznań) – 66,5 kg, znokautował w 1 rundzie Rządkowskiego (Warszawa) – 63 kg, por. Wiktor Junosza-Dąbrowski (Warszawa) znokautował w 3 rundzie Miazia (Polskie Towarzystwo Atletyczne) – obaj 80 kg.

Walki były komentowane pod kątem fachowym przez kpt. Jana Barana, sędziował Sołtan-Trojecki, przy czym zdaniem sprawozdawcy ..Stadionu” ukrywającego się pod pseudonimem „Sem” — wydawało się, że sędzia prowadził walki zbyt tolerancyjnie. Tak więc wraz z jubileuszem 90-lecia PZB należałoby chyba obchodzić również … jubileusz 90-lecia utyskiwania na sędziów! Z opisu walk wynika, że Więckowski (przeciwnik Kuczkowskiego) 11-krotnie znalazł się na deskach. Rundy trwały 2 minuty, a sprawozdawca zakwestionował stan techniczny ringu, stwierdzając, że „…deski ringu powinny być heblowane”, a poziom ringu podwyższony w celu zapewnienia lepszej widoczności.

Sprawozdanie z imprezy znalazłem także w „Polsce Zbrojnej”, gdzie mylnie podano nazwisko przeciwnika Świtka (Borowski), ale pisze się jednocześnie, że zawody cieszyły się wielkim zainteresowaniem, przy czym sprawozdawca zdumiewa się „dużą ilością dam wśród publiczności”. Zawody warszawskie, pierwsze jakie zorganizował PZB, przyniosły dochód w postaci 260 milionów marek. Mniej zorientowanym chciałbym przypomnieć, że były to czasy olbrzymiej inflacji, a o wartości pieniądza świadczą następujące ceny: w dniu 5 grudnia 1923 r. 100 kg cukru kosztowało 35 mln marek, a 23 grudnia ten sam cukier osiągnął wartość 58 mln marek. I tę informację zdobyłem przypadkowo, poszukując na łamach gazet pierwszych publikacji na temat boksu.

Opracował: Adam Ćwikliński, BOKS, nr 12, 1983

LEWA NIECH WIE, CO UCZYNI PRAWA – LEKCJA BOKSU U JUNOSZY

oldstyle 01

 

„Materiał ludzki na bokserów posiadamy w Polsce pierwszorzędny. Mimo to pięściarze nasi niezbyt spiesznie zbliżają się do poziomu europejskiego. Chłopy na schwał – na ringu przedstawiają się znacznie mniej imponująco” -  napisał 87 lat temu (14 sierpnia 1926 r.) w jednym z wielu felietonów, opublikowanych na łamach Przeglądu Sportowego – Wiktor Junosza-Dąbrowski, absolutny pionier boksu w II RP, znakomity sportowiec i trener, działacz sportowy, dziennikarz i filozof.

Jeśli kiedykolwiek dyskutować będziemy nt. tzw. „polskiej szkoły boksu”, której najwybitniejszym nauczycielem był Feliks Stamm, pamiętać powinniśmy, że u jej genezy tkwiły – niewątpliwie – uwagi Junoszy-Dąbrowskiego. Nasz wspaniały pięściarz, Jerzy Kulej, powiedział niegdyś, w jednym z wywiadów, że „polska szkoła boksu to technika, pomysł, a potem dopiero realizacja. Najpierw trzeba pomyśleć, a potem pracować nad siłą”. Zaprezentowana przezeń teza w 100% zgodna jest z cytowaną poniżej opinią przedwojennego autorytetu.

Powodem tej niższości – kontynuował Junosza – jest najczęściej, obok braku wiedzy technicznej, nieodpowiedni trening, nieraz tym bardziej oddalający ćwiczącego od celu, im bardziej intensywnie jest prowadzony.

Boks często jeszcze uważają u nas za dział ciężkiej atletyki. Jest to błędem kardynalnym i adepci pięściarstwa grzeszą ciężko, gdy wprost morderczym dla nich dźwiganiem ciężarów lub gimnastykowaniem wielofuntowymi hantlami, każą pęcznieć bicepsom. Okazałe umięśnienie jest dla boksera dobrą rekomendacją: ramię o 45-centymetrowym obwodzie nie może być zdolne do „wystrzelenia” pięści z szybkością 60m/s, jak to czyni 34-centymetrowe ramię Georgesa Carpentiera.

Nie siłę fizyczną – której tyle, przeważnie dała im od urodzenia natura – powiększać winni pięściarze nasi, lecz przede wszystkim sprawność: oddech, szybkość, opanowanie ruchów i wyrobienie oka. Pięściarz tylko wtedy liczyć może na swój oddech, gdy go wyrobi, ćwicząc w szybkim tempie. Nie trzeba ćwiczyć długo. Wytrzymując na treningu, choćby dziesięć „stejerowskich” rund, ku niemałemu własnemu zdziwieniu „spuchnie” się na meczu po jednej – prowadzonej po sprintersku.

U nas walczy się przeważnie jeszcze w tempie spacerowym. Podczas gdy w Polsce  obaj przeciwnicy po prostu czyhają na sposobność wypoczęcia – na zachodzie starają się wyzyskać do końca każdą ze 180 sekund rundy. Jakie mogą być tego konsekwencje w spotkaniach międzynarodowych – nie potrzebuję mówić. Wzmocnienie tempa nie wystarcza: musi byc powiększona w dwójnasób szybkość wykonania poszczególnych ruchów.. Cios, włącznie z czasem do namysłu i przygotowania, trwać winien ułamek sekundy. Jest on rezultatem nie tylko skurczu mięśni, ale przede wszystkim gwałtownego wysiłku nerwowego. Jako, że jest przykry – bokserzy unikają wysiłku tego chętnie.

Ruchy pięściarzy naszych zbyt często są nieopanowane, instynktowne, zależne jeden od drugiego. A w boksie „lewa niech wie, co czyni prawa”. Każda ręka winna, niejako, działać …na własną rękę. Najgenialniejsze pomysły zostaną tylko poronionymi pomysłami, póki ciało nie będzie posłusznym narzędziem mózgu. Nie starczy mocno bić – trzeba trafiać, a więc umieć od razu ocenić odległość, dzielącą pięść od cudzej szczęki. Dobry bokser ceni swój wysiłek – gdy strzela, czyni to po wycelowaniu. U nas nieraz prowadzi się istny ogień zaporowy, by po „rozchodowaniu” wszystkich pocisków z 0,01% trafień stać się bezbronną ofiarą spokojniejszego rywala.

Zalety fizyczne rasy i temperamentu predystynują Polaków do triumfów bokserskich. Są diamentami, które oszlifować winien trening wytrwały, cierpliwy i celowy – zakończył Wiktor Junosza-Dąbrowski.