<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>PolskiBoks.pl &#187; BOKS ZAWODOWY</title>
	<atom:link href="http://www.polskiboks.pl/category/boks-zawodowy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.polskiboks.pl</link>
	<description>Vademecum wiedzy o polskim boksie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 30 May 2023 17:19:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.6</generator>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: MAJ 2023. OD ZĄBEK DO BIAŁEGOSTOKU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2023-od-zabek-do-bialegostoku/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2023-od-zabek-do-bialegostoku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 May 2023 17:19:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Kwiatkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Lodzik]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wojtasiński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Brach]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasyl Halycz]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11948</guid>
		<description><![CDATA[14 MAJA 2023 ROKU [ZĄBKI, BABILON PROMOTIONS] W Ząbkach Jan Lodzik (8-0, 2 KO) pokonał Konrada Dąbrowskiego (11-4, 1 KO), który w pierwszych trzech rundach postawił się Lodzikowi, boksował z kontry, ale nieustanny pressing rywala sprawił, że w czwartej odsłonie zaczął coraz ciężej oddychać. W piątej Lodzik trafił mocnym prawym sierpowym, podkręcił tempo i pod nawałnicą jego ciosów Dąbrowski dwukrotnie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>14 MAJA 2023 ROKU [ZĄBKI, BABILON PROMOTIONS]</strong></p>
<p>W Ząbkach Jan Lodzik (8-0, 2 KO) pokonał Konrada Dąbrowskiego (11-4, 1 KO), który w pierwszych trzech rundach postawił się Lodzikowi, boksował z kontry, ale nieustanny pressing rywala sprawił, że w czwartej odsłonie zaczął coraz ciężej oddychać. W piątej Lodzik trafił mocnym prawym sierpowym, podkręcił tempo i pod nawałnicą jego ciosów Dąbrowski dwukrotnie przyklęknął. Przy drugim nokdaunie sędzia zastopował pojedynek.</p>
<p><strong>19 MAJA 2023 ROKU [ZŁOTÓW, TYMEX BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>W daniu głównym gali Jewgienij Makarczuk (8-0, 3 KO) ściągnął kolejny skalp z naszego podwórka. Tym razem pokonał Łukasza Maćca (28-7-1, 5 KO). Styl robi walkę, a te style się nie dobrały. Dużo było klinczowania, mało ciekawych akcji, a sędziowie mieli duży rozrzut na swoich kartach po dziesięciu rundach. Jeden z nich wskazał na Maćca 96:94, lecz dwaj pozostali na Makarczuka &#8211; 97:93 i 98:92. Przypomnijmy, że urodzony w Białorusi, a mieszkający w Polsce Jewgienij dwa miesiące wcześniej pokonał Tomasza Nowickiego.</p>
<p>Tomasz Nowicki (11-3, 4 KO) przerwał serię trzech kolejnych porażek i zwyciężył mocnego niegdyś Johana Pereza (27-13-2, 16 KO). Nowicki zaczął od lewych na korpus. Na początku drugiej odsłony trafił lewym sierpowym na górę. Minutę później poprawił dla odmiany prawym sierpowym. W trzecim starciu obaj weszli w bardziej otwarte wymiany. W pewnym momencie Tomek wyprowadził kombinację trzech ciosów przy linach, wszystkie weszły i Perez był w tarapatach. Weteran sprytnie wybrnął z opresji, dotrwał do przerwy, mijały kolejne minuty, a on wciąż stał na nogach. I był momentami groźny. W końcówce piątej rundy Nowicki strzelił lewym sierpowym na szczękę i wygrał przez efektowny nokaut!</p>
<p>Wcześniej dobrą walkę w mocnym tempie stoczyli Kamil Kuździeń (9-0, 3 KO) i Artjom Rażnik (1-1-1). Początkowo boksujący z kontry Ukrainiec sprawiał problemy pięściarzowi z Częstochowy, ten jednak zdominował drugą część potyczki i wygrał. Ale sędziowie nie byli jednogłośni &#8211; 59:54, 56:58 Rażnik i 58:56. Stosunkiem głosów dwa do jednego wygrał Kuździeń.</p>
<p>Paweł Brach (1-0) nie zawiódł i pokonał innego debiutanta, Karola Siwka. Od początku był to popis jednego aktora. Siwek już w końcówce pierwszej rundy był w tarapatach, ale wyratował go gong. W drugiej jakoś sobie radził, ale pół minuty przed końcem trzeciej po serii ciosów na korpus przyklęknął. Przed przerwą był jeszcze drugi raz liczony. Minutowa przerwa starczyła do złapania drugiego oddechu i uciekając przez ostatnie trzy minuty Karol zdołał przetrwać z Brachem cały dystans, co jest dla niego swego rodzaju sukcesem. Punktacja mogła być tylko jedna &#8211; 40:34. Dwóch sędziów tak typowała, a trzeci wypunktował nawet 40:33.</p>
<p>Wcześniej Wasyl Halycz (1-0-1) pokonał Bartosza Kwiatkowskiego (1-2-1, 1 KO). Znany z walk na gołe pięści Halycz był agresorem, ale uparł się na lewy sierp, którym nie trafiał. Boksował schematycznie, lecz pressing i mocniejsze ciosy sprawiły, że wszyscy sędziowie wskazali na niego &#8211; 58:56, 59:55 i przesadzone 60:54.</p>
<p><strong>20 MAJA 2023 ROKU [BIAŁYSTOK, KNOCKOUT PROMOTIONS]</strong></p>
<p>Bardzo udany rewanż Kamila Szeremety (24-2-1, 8 KO), który przełamał Nizara Trimecha (10-5-2, 4 KO). Francuz nie wyszedł do czwartej rundy. Już od samego początku spore emocje, okraszone wieloma wymianami. W drugiej odsłonie seria ciosów sierpowych na korpus ze strony Polaka, na koniec prawym bezpośrednim trafił Trimech. Początek trzeciej rundy w miarę spokojny, fajerwerki rozpoczęły się mniej więcej w połowie &#8211; Szeremeta skontrował znakomitym lewym sierpowym, po którym Francuz padł na deski. Już do końcowego gongu Szeremeta okładał Trimecha całą gamą ciosów na głowę i korpus, ale ten zdołał przetrwać. Za sprawą narożnika i decyzji trenera Francuz nie wyszedł już jednak do czwartej rundy.</p>
<p>Sylvera Louis (9-9, 4 KO) klinczował, ile mógł, ale Krzysztof Włodarczyk (62-4-1, 42 KO) przełamał go w siódmej rundzie zakończonego przed momentem pojedynku. Już w pierwszej rundzie Diablo trafił Kanadyjczyka mocnym lewym prostym, dokładając do tego sporo lewych sierpowych pod prawą ręką Louisa. Podobny przebieg miały następne dwie odsłony &#8211; Polak metodycznie polował lewym prostym i lewymi sierpowymi na korpus, Louis klinczował i pozwalał sobie na pojedyncze zrywy. Kolejne świetne uderzenie Diablo w rundzie czwartej, był to mianowicie lewy sierpowy na korpus, po którym pięściarz przyjezdny nieco się skulił. Więcej ciosów sierpowych w piątej, jak i w szóstej rundzie, ale był to jedynie przedsmak czekających nas emocji. Koniec nastąpił w połowie siódmej odsłony &#8211; Diablo złapał Louisa prawym podbródkowym, po którym ten padł na deski. Kanadyjczyk wstał, ale po serii ciosów i kolejnym zabójczym prawym podbródkowym było już po wszystkim.</p>
<p>Mateusz Tryc (14-2, 7 KO) &#8211; dwukrotny ćwierćfinalista mistrzostw Europy w boksie olimpijskim, zanotował drugą porażkę z rzędu przed czasem. O ile nokaut z rąk Leonard Carrillo był wliczony w ryzyko, to dziś podopieczny Andrzeja Liczika miał odbudować się kosztem Petro Lakockija (2-2, 2 KO). Od początku jednak Ukrainiec podjął rękawicę i w półdystansie bił się jak równy z równym z Polakiem. Trzeba przyznać, że oglądało się to wybornie, ale kiedyś Mateusz po prostu przejechałby się po takim rywalu. Na początku piątej odsłony Tryc wstrząsnął przeciwnikiem prawym podbródkowym. Kilkadziesiąt sekund później taka sama akcja zakończyła potyczkę, lecz tym razem to Lakockij trafił czystko podbródkiem, poprawił raz jeszcze tym samym ciosem, posyłając naszego rodaka na deski. Mateusz powstał na dziewięć, ale sędzia popatrzył mu w oczy i pomimo protestów zawodnika zastopował potyczkę.</p>
<p>Kolejna szybka robota Rafała Wołczeckiego (9-0, 6 KO), który zastopował Pavla Albrechta (16-21, 13 KO). Pierwsza minuta pod znakiem obopólnych badań, ale już po minucie Polak zranił rywala mocnym prawym sierpowym na korpus. Czterdzieści sekund później pierwszy nokdaun po kombinacji lewy-prawy. Do końca rundy Albrecht był liczony jeszcze dwukrotnie &#8211; po kontrującym prawym sierpowym i raz jeszcze po kombinacji lewy-prawy. Druga runda to już odwlekanie egzekucji &#8211; czwarty nokdaun po wspaniałej kontrze lewym sierpowym, piąty po ciosach na głowę i korpus, a sam koniec po znakomitym lewym haku na wątrobę Czecha, który aż zawył z bólu. Gratulujemy wrocławianinowi dziewiątego zwycięstwa.</p>
<p>Jan Czerklewicz (10-1, 3 KO) z jubileuszowym zwycięstwem. Jiri Kroupa (5-12-1, 4 KO) zastopowany pod koniec drugiej rundy. Występujący w wadze półciężkiej Polak od początku ostro ruszył na rywala, który skoncentrował się przede wszystkim na defensywie. W pierwszej rundzie obijał jego tułów, na początku drugiej dodał podbródki z obu rąk i powiększył przewagę. Na pół minuty przed końcem drugiego starcia po wydłużonej serii Czerklewicza Czech przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Chciał kontynuować potyczkę, ale z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Kamil Gardzielik (16-0, 4 KO) miał dziś słabszego rywala, jego obowiązkiem było więc podreperowanie statystyki nokautów. I szybko odprawił Vojtecha Majera (4-7, 4 KO). Występujący w wadze średniej Polak już w pierwszej rundzie trafił prawym sierpowym, dopadł rywala przy linach i po wydłużonej serii bez odpowiedzi zmusił arbitra do zastopowania potyczki.</p>
<p>Wcześniej Mateusz Wojtasiński (4-0, 1 KO) pewnie wypunktował Bazargura Jugdera (8-17-2, 3 KO). Na naszych oczach Mateusz z uzdolnionego dzieciaka przeradza się powoli w mężczyznę, jego ciosy mają coraz większą moc, a i on łapie pewność siebie. Dziś ustawiał rywala lewą ręką, a gdy ten próbował zaatakować, Wojtasiński łapał go na ładną kontrę prawym krzyżowym po odejściu. Zdecydowanie najlepszy występ od czasu podpisania kontraktu zawodowego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2023-od-zabek-do-bialegostoku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: KWIECIEŃ 2023. ZGORZELEC I RZESZÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2023-rzeszow-i-zgorzelec/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2023-rzeszow-i-zgorzelec/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 May 2023 16:54:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Welter]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bołoz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Łącz]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Ślusarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tobiasz Zarzeczny]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Załuska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11944</guid>
		<description><![CDATA[22 KWIETNIA 2023 ROKU [RZESZÓW, KNOCKOUT PROMOTIONS] Czegoś takiego chyba się nikt nie spodziewał. Łukasz Różański (15-0, 14 KO) po jednostronnym boju zastopował Alena Babicia (11-1, 10 KO) już w pierwszej rundzie, zdobywając pas WBC! W zasadzie trudno tu napisać cokolwiek innego &#8211; wymiany i jeszcze raz wymiany. Precyzyjniejszy był jednak Polak, który zalał rywala i położył Babicia na deski]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>22 KWIETNIA 2023 ROKU [RZESZÓW, KNOCKOUT PROMOTIONS]</strong></p>
<p>Czegoś takiego chyba się nikt nie spodziewał. Łukasz Różański (15-0, 14 KO) po jednostronnym boju zastopował Alena Babicia (11-1, 10 KO) już w pierwszej rundzie, zdobywając pas WBC! W zasadzie trudno tu napisać cokolwiek innego &#8211; wymiany i jeszcze raz wymiany. Precyzyjniejszy był jednak Polak, który zalał rywala i położył Babicia na deski lewym sierpowym. Po kilku dodatkowych ciosach sędzia ringowy zdecydował się zastopować Chorwata. Łukasz Różański nowym mistrzem świata kategorii bridger! &#8211; Mówiąc szczerze, to jeszcze do mnie nie dotarło. Spełniłem marzenie swoje, mojego zespołu, mojej żony i moich kibiców. Bez Was mnie tu by nie było &#8211; podsumował świeżo upieczony champion.</p>
<p>Prawy sierpowy górą &#8211; Michał Cieślak (24-2, 18 KO) bez większych problemów przełamał Dylana Bregeona (12-3-1, 3 KO), zdobywając pas mistrza Europy kategorii junior ciężkiej. Zaczęło się jeszcze spokojnie od badań ciosami prostymi, ale już w drugiej odsłonie Polak męczył rywala sierpowymi na dół, dokładając do tego kilka uderzeń na głowę. W trzeciej odsłonie dalsze natarcie Cieślaka, a po twarzy Francuza widać było, że przechodzi w ringu trudne chwile. Koniec nastąpił w rundzie czwartej &#8211; zaczęła się ona jeszcze flegmatycznie, ale w drugiej połowie odsłony Cieślak złapał Francuza kontrującym prawym sierpowym. Podłączony Bregeon przyjął jeszcze kilka sierpowych i powędrował na deski po raz pierwszy. Wstał, ale po kolejnej szarży Polaka doszło do drugiego liczenia, a Francuz nie chciał kontynuować walki.</p>
<p>Laura Grzyb (9-0, 3 KO) z pasem mistrzyni Europy kategorii super koguciej, ale przyjezdna Maria Cecchi (8-2, 2 KO) postawiła naprawdę trudne warunki. Zaczęło się od wzajemnych badań ciosami prostymi, choć już w pierwszej odsłonie obie poczęstowały się prawymi sierpowymi. Polka kontrolowała pierwszą połowę walki dzięki swojej szybkości, Włoszka szukała mocniejszych ciosów. Przebieg pojedynku zmienił się w drugiej połowie pojedynku. Cecchi zaczęła dochodzić do głosu, spychając Grzyb do defensywy. Pięściarka z Wodzisławia Śląskiego miała oczywiście swoje momenty, ale na znaczeniu nabrał prawy sierpowy rywalki. Po dobrym boju i sędziowie nie byli jednomyślni &#8211; sędzia Kadikis 98:92 dla Grzyb, sędzia Guggenheim 97:93 dla Cecchi i sędzia Rafn 96:94 na korzyść Laury Grzyb, która zdobyła pierwszy znaczący tytuł w swojej karierze zawodowej.</p>
<p>Świetna seria Martina Bakole (19-1, 14 KO) trwa. Kongijczyk zdominował przed momentem Igora Szewadzuckiego (10-1, 8 KO), stopując go w trzeciej rundzie. Spokojna była tylko pierwsza runda. Tempo dyktował Bakole, Ukrainiec próbował pojedynczymi ciosami, wymianę zobaczyliśmy dopiero w końcówce odsłony. Już w drugiej Bakole trafił kapitalnym lewym sierpowym, a potem dosłownie znęcał się nad rywalem. Ukrainiec tylko znanym sobie sposobem dotrwał do gongu kończącego drugą odsłonę. Koniec nastąpił w rundzie trzeciej. Seria ciosów ze strony Kongijczyka i Robert Gortat wkroczył do akcji, przerywając pojedynek. Czas na poważne wyzwania dla Bakole.</p>
<p>Jeamie Tshikeva (5-0, 3 KO) zbił twardego przecież Michała Bołoza (5-5-2, 5 KO) i szybko odprawił pogromcę Wawrzyka przed czasem. Pięściarz z Londynu ostro wszedł w walkę. Pierwsza runda jednak bez fajerwerków. Koniec nastąpił jednak w drugiej. Tshikeva trafił po dole, poprawił prawym sierpem na głowę i Bołoz prawie wypadł poza liny. Po liczeniu do ośmiu Brytyjczyk huknął lewym hakiem w okolice wątroby i było po wszystkim. Nokaut.</p>
<p>Błyskawiczna robota Piotra Łącza (6-0, 6 KO), który błyskawicznie zdemolował Milosa Budincicia (2-5-1) z Bośni i Hercegowiny. Polak badał rywala przez pierwsze kilkanaście sekund, po czym naruszył oponenta lewym sierpowym na korpus. Dokładka lewym sierpowym przez blok i było już po wszystkim.</p>
<p>Wcześniej Tobiasz Zarzeczny (3-0, 2 KO) nie miał problemów z wypunktowaniem innego Bośniaka &#8211; Andrii Kuzmana (0-1). Sędziowie byli jednomyślni &#8211; trzykrotnie 40:35 na korzyść pięściarza ze Stalowej Woli.</p>
<p><strong>15 KWIETNIA 2023 ROKU [ZGORZELEC, MB BOXING NIGHT 15]</strong></p>
<p>Jeden z ciekawszych nokautów na polskich ringach zanotował Placido Ramirez (22-3, 15 KO), który ciężko znokautował Łukasza Wierzbickiego (22-2, 8 KO). Aktywniej zaczął Polak, ale już po 40 sekundach nadział się na kontrujący lewy sierpowy Kolumbijczyka. W połowie rundy odważna wymiana prawy na prawy, a w drugiej odsłonie próba wyboksowania rywala ze strony Wierzbickiego. Ramirez polował z kolei na mocnego sierpowego. W trzeciej rundzie solidny lewy prosty &#8222;Pretty Boya&#8221;, który nieco rozjuszył Kolumbijczyka. Ramirez próbował swoich szans obszernymi ciosami, ale Wierzbicki uciekał spod topora. Koniec nastąpił w drugiej połowie czwartej odsłony &#8211; Polak zagapił się, nadziewając się na bardzo mocny podbródkowy przeciwnika, po którym padł bezwładnie na deski. O kontynuacji nie było już mowy, co oznacza, że Placido Ramirez został właśnie międzynarodowym mistrzem Polski kategorii półśredniej.</p>
<p>W walce o mistrzostwo Polski wagi średniej Karol Welter (13-1, 3 KO) pokonał po dobrej, krwawej bitce Stanisława Gibadło (9-1, 1 KO). Welter od pierwszego gongu ruszył do przody. Gibadło starał się bić częściej, niekoniecznie mocno, ale dał zepchnąć się do defensywy. W drugiej rundzie Karol po zakroku skontrował lewy prosty rywala swoim prawym. W trzeciej zaś dwukrotnie trafił czysto lewym sierpowym. W czwartym starciu Staszek uruchomił nogi, wrócił do gry i zaczął sprawiać, że Karol często chybiał swoimi ciosami. Kolejne trzy minuty równe i dobre po obu stronach. Problemem Gibadły był jednak fakt, że coraz mocniej puchła mu prawa powieka. Welter wyczuł kryzys oponenta, podkręcił tempo, bił częściej na korpus, a i lewy prosty zaczął mu wchodzić coraz częściej. Gibadło po szóstej odsłonie miał już prawie zamknięte prawe oko. Na początku siódmej przyjął mocny prawy hak na korpus. Musiał to poczuć, bo przez dobrą minutę uciekał nogami praktycznie bez ciosów. Gibadło miał nie tylko kryzys kondycyjny i zamknięte prawe oko. Otóż pod lewym również pojawiła się opuchlizna i przed dziewiątym starciem przyglądał się mu sędzia Leszek Jankowiak. Staszek pokazał charakter, przetrzymał trzy następne minuty i wiadomo było, że pozwolą mu już przeboksować do końca. Mało tego, Gibadło wygrał ostatnie starcie. To było jednak zbyt mało na odrobienie strat. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97:93, 98:92 i 97:93.</p>
<p>Adrian Valentin (5-1, 3 KO) zszedł z kilogramami do wagi półciężkiej i po dobrej walce pokonał Sebastiana Ślusarczyka (9-2, 6 KO). Obaj mocno weszli w ten pojedynek. Polak chyba nawet lepiej. Runda druga poderwała kibiców, ale z czasem okazało się, że to zbijający dużo kilogramów Słowak lepiej wytrzymuje kondycyjnie trudy walki, lepiej boksuje, a i w krótkich zwarciach w półdystansie lepiej sobie radzie. Dwoma ostatnimi starciami przypieczętował swój sukces. Sędziowie punktowali 78:74 i dwukrotnie 77:75 &#8211; wszyscy na korzyść Valentina.</p>
<p>Wcześniej Oskar Wierzejski (7-0-1, 2 KO) pewnie pokonał &#8222;gromdziarza&#8221; Łukasza Załuskę, rozwiewając tym samym wątpliwości z pierwszej walki kilkanaście miesięcy temu.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/05/30/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2023-rzeszow-i-zgorzelec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: MARZEC 2023. DZIERŻONIÓW I NOWY SĄCZ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/04/23/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2023-dzierzoniow-i-nowy-sacz/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/04/23/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2023-dzierzoniow-i-nowy-sacz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Apr 2023 07:20:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Jasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Chruślicki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bołoz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Rembecki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11941</guid>
		<description><![CDATA[18 MARCA 2023 ROKU [DZIERŻONIÓW, TYMEX BOXING NIGHT] Robert Parzęczewski (30-2, 18 KO) nie miał większych problemów z Nuhu Lawalem (27-11, 15 KO), stopując go w szóstej rundzie walki wieczoru podczas Dzierżoniów Boxing Night. &#8222;Arab&#8221; od samego początku polował na mocne ciosy, trafiając zwłaszcza tymi na korpus. Urodzony w Nigerii Niemiec polował na obszerne prawe sierpowe, ale pod koniec rundy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>18 MARCA 2023 ROKU [DZIERŻONIÓW, TYMEX BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>Robert Parzęczewski (30-2, 18 KO) nie miał większych problemów z Nuhu Lawalem (27-11, 15 KO), stopując go w szóstej rundzie walki wieczoru podczas Dzierżoniów Boxing Night. &#8222;Arab&#8221; od samego początku polował na mocne ciosy, trafiając zwłaszcza tymi na korpus. Urodzony w Nigerii Niemiec polował na obszerne prawe sierpowe, ale pod koniec rundy sam nadział się na tego rodzaju cios. Podobny przebieg miała runda druga, który do obijania dołów dorzucił prawy sierpowy. Lawal padł również na deski po przypadkowym zderzeniu głowami, mając sporo pretensji do sędziego ringowego Krzysztofa Bubaka. Na samym starcie trzeciej odsłony częstochowianin zepchnął Lawala do narożnika, zalewając go ciosami. Następne minuty wyglądały podobnie &#8211; pełna kontrola Parzęczewskiego i pojedyncze próby przyjezdnego pięściarza. Koniec nastąpił w rundzie szóstej &#8211; po zwarciu &#8222;Arab&#8221; trafił zagubionego rywala prawym sierpowym. Niemiec po raz kolejny nie mógł dogadać się z sędzią Bubakiem, nie wyraził również chęci do kontynuowania walki, wskutek czego Krzysztof Bubak zdecydował się na przerwanie pojedynku.</p>
<p>Masa wymian, lejąca się krew i bój pełen emocji &#8211; Michał Leśniak (18-2-1, 5 KO) udanie wrócił po porażce, zwyciężając na punkty z bojowym Aleksandrem Jasiewiczem (5-2). Zaczęło się jeszcze w miarę spokojnie &#8211; &#8222;Olo&#8221; zaskoczył Leśniaka bezpośrednim lewym, ten odpowiadał licznymi ciosami na korpus, końcówka znów mocniej zaakcentowana przez Jasiewicza. Po pierwszej minucie drugiej rundy wydawało się, że będzie po wszystkim &#8211; &#8222;Szczupak&#8221; upolował Jasiewicza lewym i prawym sierpowym, po których ten padł na deski. Nokdaun ten spowodował jednak, że urodzony w Jaworznie pięściarz postawił się jeszcze mocniej. Następne rundy wyglądały mniej więcej podobnie &#8211; Leśniak atakował, sporo bijąc na dół, Jasiewicz przepuszczał ataki, szukając swoich okazji na kontry. &#8222;Szczupak&#8221; na pewno zaakcentował szóstą odsłonę, a w siódmej stracił punkt za bicie poniżej pasa. Ostry atak z obu stron także w ostatnich trzech minutach. Wałbrzyszanin kończył z zapuchniętym prawym okiem, nos Jasiewicza przypominał z kolei marmoladę. Werdykt sędziowski? Punktowi woleli Leśniaka &#8211; Paweł Kardyni 79:71, Paweł Kysiak 77:73, Marta Leszner 77:73. Wielkie brawa dla obu pięściarzy za znakomitą postawę.</p>
<p>Michał Soczyński (6-0, 3 KO) pokonał przed czasem Juana Carlosa Rodrigueza (18-4, 17 KO). Pojedynek trwał trzy rundy. Niski, &#8222;śliski&#8221; w defensywie i obniżający dodatkowo pozycję rywal sprytnie unikał tych najmocniejszych bomb Michała, ale on dzisiaj pokazał mądry boks, nie podpalał się i konsekwentnie boksował swoje. Być może zabrakło trochę ciosów na korpus, ale ogólnie walka na plus. W przerwie pomiędzy trzecią a czwartą rundą Rodriguez pozostał w narożniku. Ale dodajmy, że o walce dowiedział się na dzień przed terminem i miał prawo być na roztrenowaniu&#8230;</p>
<p>Tomasz Nowicki (10-3, 3 KO) przegrał po ośmiu starciach z Jewgienijem Makarczukiem (7-0, 3 KO). Pięściarz Tymexu miał dobre momenty w ataku, kilka razy trafił podbródkiem bądź sierpem, ale miał też zbyt duże przestoje w defensywie. Wywierający pressing Makarczuk urywał rundy i wygrał na kartach sędziów 79:73 i dwukrotnie 78:74.</p>
<p>Oskar Wierzejski (6-0-1, 2 KO) postanowił schodzić z kategorii cruiser do półciężkiej. Póki co wystąpił w umownym limicie 87 kilogramów i odprawił przed czasem Stanislava Eschnera (15-19-1, 8 KO). Pięściarz z Jeleniej Góry już w pierwszej i drugiej rundzie, gdy tylko podkręcił tempo, zagroził przeciwnikowi. W trzeciej odsłonie po wydłużonej serii przy linach do akcji wkroczyła sędzina i zastopował pojedynek.</p>
<p>Wcześniej na ringu w Dzierżoniowie zwycięstwa punktowe zanotowali Igor Pryga (3-1, 1 KO) oraz Władimir Juszyn (1-4).</p>
<p><strong>24 MARCA 2023 [NOWY SĄCZ]</strong></p>
<p>W Nowym Sączu odbyła się gala organizowana przez Jerzego Galarę. W daniu głównym wystąpił należący do krajowej czołówki kategorii cruiser Krzysztof Twardowski (10-4, 7 KO). Miejscowy pięściarz już w pierwszej rundzie odprawił słabiutkiego Norberta Szekeresa (19-93-4, 10 KO).</p>
<p>Wcześniej Michał Bołoz (5-4-2, 5 KO) &#8211; zeszłoroczny pogromca Andrzeja Wawrzyka, w pierwszym starciu miał Jozsefa Kormanego (19-49-1, 6 KO) na skraju porażki przed czasem, a w drugim dopełnił dzieła zniszczenia. Inny &#8222;ciężki&#8221; &#8211; Jacek Chruślicki (7-0-1, 3 KO), dominował w każdej z ośmiu rund (80:72), ale nie zdołał przełamać Ferenca Zsaleka (21-80-7, 7 KO). W ostatnim pojedynku &#8222;półciężki&#8221; Sebastian Rembecki (4-0) wypunktował 40:36 Aleksandra Nagolskiego (2-5, 1 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/04/23/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2023-dzierzoniow-i-nowy-sacz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: LUTY 2023. STĘŻYCA I NOWY DWÓR MAZOWIECKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/03/06/gale-zawodowe-w-polsce-luty-2023-stezyca-i-nowy-dwor-mazowiecki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/03/06/gale-zawodowe-w-polsce-luty-2023-stezyca-i-nowy-dwor-mazowiecki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Mar 2023 15:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Smagiel]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Tymosz]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Jóźwik]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Dudek]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11938</guid>
		<description><![CDATA[11 LUTEGO 2023 ROKU [STĘŻYCA, ROCKY BOXING NIGHT] Szybka robota w wykonaniu Kacpra Meyny (10-1, 6 KO), który już w pierwszej rundzie rozbroił Jakuba Sosińskiego (8-2-1, 3 KO), broniąc tytułu mistrza Polski wagi ciężkiej. Pięściarz z Kościerzyny już od samego początku polował na oponenta lewym prostym. Po trzydziestu sekundach natarcie Sosińskiego, który nadział się na kontrujący prawy sierp Meyny. Mistrz]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>11 LUTEGO 2023 ROKU [STĘŻYCA, ROCKY BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>Szybka robota w wykonaniu Kacpra Meyny (10-1, 6 KO), który już w pierwszej rundzie rozbroił Jakuba Sosińskiego (8-2-1, 3 KO), broniąc tytułu mistrza Polski wagi ciężkiej. Pięściarz z Kościerzyny już od samego początku polował na oponenta lewym prostym. Po trzydziestu sekundach natarcie Sosińskiego, który nadział się na kontrujący prawy sierp Meyny. Mistrz Polski poczuł krew, ruszając do ataku obszernymi sierpami na górę i dół, na które sosnowiczanin nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Koniec nastąpił na pół minuty przed końcem, gdy 23-latek zalał Sosińskiego serią ciosów, zmuszając sędziego Bubaka do interwencji.</p>
<p>Wcześniej Dominik Harwankowski (11-0, 2 KO) pokonał w walce wagi lekkiej Piotra Gudla (10-9-1, 1 KO). Harwankowski drugiej rundzie ciosem z prawej ręki rzucił weterana polskiej sceny na deski, potem kontrolował potyczkę ciosami prostymi, ale w szóstej odsłonie dostał ostrzeżenie za bicie w tył głowy. W siódmej dla odmiany to Gudel został napomniany odjęciem punktu, on za wpadanie głową w półdystans. Po ostatnim gongu musiało wyjść sędziom 79:70. I dwóm tak wyszło, trzeci w jakiś sposób znalazł dwie rundy dla Piotrka (77:72).</p>
<p>Kajetan Kalinowski (5-1, 4 KO) zaczął misję pod tytułem waga półciężkiej. Tryumfator turnieju Każyszki w kategorii cruiser zdecydował się zejść w dół. Ale stopniowo. Dziś wystąpił w umownym limicie 86 kilogramów, następnym razem zejdzie o kolejne 3-4 kilogramy i dopiero wtedy postara się wejść na limit 79,4. Naprzeciw niego stanął Damian Smagieł (1-5), lecz nie wyszedł nawet poza pierwszą rundę. Kalinowski szybko rzucił go na deski lewym sierpowym na szczękę z doskoku, potem Kajetan jeszcze trzy razy przewracał rywala i pojedynek zatrzymano.</p>
<p>&#8222;Piórkowy&#8221; Maciej Jóźwik (4-0, 1 KO) pewnie pokonał Michaiła Soloninkiniego (10-26-1, 5 KO). Znany z ringów olimpijskich Maciek zachwiał rywalem w drugiej rundzie lewym sierpowym, kontrolował pojedynek, a gdy Gruzin w ostatniej, czwartej odsłonie, nieco się otworzył i odważniej zaatakował, Polak złapał go na kilka kontr i ostudził jego zapał. Po ostatnim gongu pewne 3x 40:36.</p>
<p>Występujący w wadze ciężkiej Artur Bizewski (6-0, 3 KO) hakami na korpus w drugiej rundzie dwa razy doprowadził grubego Davita Gogiszwilego (18-17, 12 KO) do nokdaunu. Za drugim razem Gruzin dał się wyliczyć do dziesięciu.</p>
<p><strong>25 LUTEGO 2023 ROKU [NOWY DWÓR MAZOWIECKI, BABILON BOXING SHOW]</strong></p>
<p>Blisko dwa lata po pierwszej walce, Łukasz Stanioch (9-1, 1 KO) znów okazał się lepszy od Roberta Talarka (27-17-3, 18 KO). Teoretycznie pięściarz ze Szczecina znów zdominował walkę, jednak twardy górnik postawił chyba wyżej poprzeczkę niż w pierwszej potyczce. Po ośmiu solidnych rundach werdykt brzmiał 78:74 na korzyść Staniocha.</p>
<p>Wcześniej Damian Tymosz (7-2-1, 4 KO) posłał w drugiej rundzie Anatoli Conopliova (2-2, 1 KO) na deski lewym hakiem w okolice wątroby. W trzeciej ta sama akcja i drugi nokdaun. Trzecie liczenie po lewym sierpowym na górę. Mołdawianin wrócił lepszą czwartą odsłoną, jednak w piątej po raz czwarty przyklęknął, znów po lewym haku na korpus, i było po wszystkim.</p>
<p>Z kolei w bokserskim debiucie dobijający do czterdziestki Rafał Dudek (0-0-1), ceniony kickbokser, zremisował po czterech ciekawych rundach (38:38) walki w półdystansie z Artjomem Rażikiem (1-0-1).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/03/06/gale-zawodowe-w-polsce-luty-2023-stezyca-i-nowy-dwor-mazowiecki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: STYCZEŃ 2023. TYLKO NOWY SĄCZ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/02/12/gale-zawodowe-w-polsce-styczen-2023-tylko-nowego-sacz/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/02/12/gale-zawodowe-w-polsce-styczen-2023-tylko-nowego-sacz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2023 11:41:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Górski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Barabasz]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Pławecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11933</guid>
		<description><![CDATA[28 STYCZNIA 2023 ROKU [NOWY SĄCZ, KNOCKOUT BOXING NIGHT 26] Spokojny i metodyczny boks Adama Balskiego (18-2, 10 KO), który wypunktował Michala Plesnika (9-6, 7 KO) w walce wieczoru podczas dwudziestej szóstej gali z cyklu Knockout Boxing Night. Praktycznie przez cały czas trwania pojedynku było spokojnie, Balski operował lewym prostym, próbował wciągnąć Słowaka na kontrę, ale ten nie dawał sobie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>28 STYCZNIA 2023 ROKU [NOWY SĄCZ, KNOCKOUT BOXING NIGHT 26]</strong></p>
<p>Spokojny i metodyczny boks Adama Balskiego (18-2, 10 KO), który wypunktował Michala Plesnika (9-6, 7 KO) w walce wieczoru podczas dwudziestej szóstej gali z cyklu Knockout Boxing Night. Praktycznie przez cały czas trwania pojedynku było spokojnie, Balski operował lewym prostym, próbował wciągnąć Słowaka na kontrę, ale ten nie dawał sobie robić większej krzywdy, boksując za podwójnym blokiem. Nieco więcej akcji w rundzie trzeciej, kiedy Polak poszerzył repertuar, trafiając kombinacją lewy-prawy. Trochę bardziej emocjonująca druga połowa walki &#8211; kaliszanin rzucił trzema mocnymi ciosami w rundzie szóstej, choć Plesnik złapał je na blok. Kilkadziesiąt sekund potem Słowak leżał już na deskach, kluczowy był prawdopodobnie prawy sierpowy w zwarciu. Już do końca trwania pojedynku Balski bił lewym prostym, szukając okazji na zadanie ciosu z prawej ręki. Punktacja? Jak najbardziej oczywista &#8211; Marcin Godoń 78:73, Grzegorz Molenda 80:71, Przemysław Moszumański 80:71 &#8211; wszyscy trzej na korzyść pięściarza z Kalisza, który zaraz po zakończeniu boju ogłosił.. zakończenie kariery. &#8211; To była moja ostatnia walka, tak po prostu i tyle &#8211; powiedział reporterce TVP Sport Balski.</p>
<p>Wcześniej Łukasz Pławecki (6-0-2, 4 KO) obijał Emmanuela Feuzeu (10-13-2, 4 KO), kładąc go również na deski. Po konsultacji z narożnikiem Hiszpana Grzegorz Molenda nie dopuścił Feuzeu do piątej rundy, co dało Pławeckiemu szóste zwycięstwo na zawodowych ringach.</p>
<p>Rafał Wołczecki (8-0, 5 KO) uchodzi za jednego z mocniej bijących polskich pięściarzy bez podziału na kategorie. Naprzeciw wrocławianina stanął należący niegdyś do szerokiej światowej czołówki wagi półśredniej i junior średniej Joel Julio (39-15, 33 KO). Ale to było już dawno temu, a 38-letniemu Kolumbijczykowi pomysł o sportowej emeryturze do głowy mocno wbił dziś Polak. Od początku Wołczecki podchodził nogami, skracał dystans lewym prostym i szukał bomby z prawej ręki. Doświadczony Julio unikał najmocniejszych ciosów, ale dziesięć sekund przed końcem pierwszej rundy zagapił się w zwarciu, Rafał zrobił krok w tył, strzelił krótkim lewym sierpowym na szczękę i było po wszystkim. Nokaut!</p>
<p>Kamil Urbański (3-0, 2 KO) zachował czyste konto, a przy okazji po raz pierwszy zaboksował na pełnym dystansie. Urbański od początku narzucił pressing na Łukasza Barabasza (1-7, 1 KO). W pierwszych minutach spychał go lewym prostym, szukając mocniejszej prawej ręki. W trzeciej rundzie dwa razy złapał rywala prawym sierpowym, poprawił prawym podbródkiem, jednak Łukasz okazał się twardym chłopakiem. Zresztą nigdy dotąd nie przegrał przed czasem. Kamil wygrał pewnie każdą z czterech rund, choć sędzia Moszumański &#8211; jak niestety ma w zwyczaju, zamyślił się chyba i jakoś wyciągnął 39:37. Dwaj pozostali sędziowie punktowali 40:36, bo nie można było inaczej&#8230;</p>
<p>Później między linami zameldował się Artur Górski (6-1, 3 KO). A naprzeciw niego stanął &#8222;dziadek&#8221; Jiri Svacina (15-57, 4 KO). Występujący w kategorii cruiser Artur oczywiście dyktował warunki, lecz długo nie potrafił dobrać się czeskiemu &#8222;oldbojowi&#8221; do skóry. W końcu w piątej rundzie trafił prawym na splot i rywal był liczony. Za moment dodał prawy hak w okolice żeber i było po wszystkim.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/02/12/gale-zawodowe-w-polsce-styczen-2023-tylko-nowego-sacz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: GRUDZIEŃ 2022. TYLKO GLIWICE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2022-tylko-gliwice/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2022-tylko-gliwice/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2023 12:20:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Przybyła]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Miłosz Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Osleys Iglesias]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11923</guid>
		<description><![CDATA[9 GRUDNIA 2022 ROKU [GLIWICE, POLSAT BOXING PROMOTIONS] Osleys Iglesias (8-0, 7 KO) i jego promotorzy narzucili wysokie tempo i już w ósmym zawodowym występie świetny Kubańczyk sięgnął po pas IBO wagi super średniej. A wszystko to w daniu głównym gali Polsat Boxing Promotions 13 w Gliwicach. Naprzeciw niego stanął Andrij Welikowski (21-2-2, 14 KO), który dał się poznać polskim]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>9 GRUDNIA 2022 ROKU [GLIWICE, POLSAT BOXING PROMOTIONS]</strong></p>
<p>Osleys Iglesias (8-0, 7 KO) i jego promotorzy narzucili wysokie tempo i już w ósmym zawodowym występie świetny Kubańczyk sięgnął po pas IBO wagi super średniej. A wszystko to w daniu głównym gali Polsat Boxing Promotions 13 w Gliwicach. Naprzeciw niego stanął Andrij Welikowski (21-2-2, 14 KO), który dał się poznać polskim kibicom wygraną nad Patrykiem Szymańskim. W konfrontacji z Iglesiasem był jednak bez szans. Kubańczyk od początku wywierał pressing i wchodził łatwo w półdystans. Rywal odpowiadał, choć były to pojedyncze kontry. Iglesias z kolei wydłużał akcje to serii 3-4 ciosów. W czwartej rundzie po raz pierwszy zachwiał przeciwnikiem. Na półmetku na czole oponenta pojawiła się opuchlizna, a w siódmym starciu akcja Osleysa znów wstrząsnęła Welikowskim. W dziewiątej odsłonie na czole Ukraińca wyrosła &#8222;piłeczka tenisowa&#8221;, a Leszek Jankowiak tylko szukał okazji, by wyratować rozbijanego Andrija przed przykrą porażką. A ta nadarzyła się w dziesiątej rundzie, gdy Iglesias podkręcił tempo i przy linach złapał rywala kolejną serią. Arbiter przerwał nierówny bój, ogłaszając tryumf Kubańczyka przez TKO.</p>
<p>Bartłomiej Przybyła (5-0, 1 KO) wygrał każdą z sześciu rund potyczki z Michalem Dufkiem (35-25-2, 22 KO), zaś Konrad Kaczmarkiewicz (6-1-1, 2 KO) zremisował z Ervisem Lalą (6-0-1, 2 KO).</p>
<p>Aleksander Bereżewski (8-0, 7 KO) idzie jak burza przez zawodowe ringi, a o jego sile na własnej skórze przekonał się niepokonany w jedenastu walkach Eber Tovar (8-1-3, 3 KO). Występujący w wadze półśredniej Polak już na samym początku zranił rywala prawym krzyżowym i po kilku kolejnych ciosach rzucił go na deski. Kolumbijczyk powstał na osiem i próbował oddać, lecz nadział się na prawy sierpowy na brodę i został ciężko znokautowany.</p>
<p>Miłosz Grabowski (6-0, 3 KO) nie radził sobie początkowo z również niepokonanym Matteo Gubinellim (5-1, 4 KO) i w pierwszym starciu był liczony po akcji prawy na prawy, w której nieznacznie się spóźnił. Po dziewięciu minutach przegrywał na kartach wszystkich sędziów, ale obrócił losy tej potyczki w czwartej odsłonie. Trafił akcją lewy-prawy, poprawił od razu taką samą kombinacją, a gdy dostrzegł, że rywal jest zraniony, zasypał go lawiną ciosów i zmusił sędziego do zatrzymania pojedynku.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2022-tylko-gliwice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: LISTOPAD 2022. LUBIN I PUŁAWY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2022-lubin-i-pulawy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2022-lubin-i-pulawy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2023 12:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Świderski]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Czajkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Wiktorzak]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11921</guid>
		<description><![CDATA[1 LISTOPADA 2022 ROKU [LUBIN, POLSAT BOXING PROMOTIONS] Na spory skok w rankingach może liczyć Paweł Czyżyk (10-1, 2 KO), który napracował się, wygrywając przed momentem z Draganem Lepeiem (21-6-2, 10 KO). W ręce Polaka wpadły pasy WBA Continental i IBO International kategorii półciężkiej. Zaczęło się od całkiem precyzyjnych ataków miejscowego pięściarza, który karał rywala krótkimi prawymi bezpośrednimi, w końcówce]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>1 LISTOPADA 2022 ROKU [LUBIN, POLSAT BOXING PROMOTIONS]</strong></p>
<p>Na spory skok w rankingach może liczyć Paweł Czyżyk (10-1, 2 KO), który napracował się, wygrywając przed momentem z Draganem Lepeiem (21-6-2, 10 KO). W ręce Polaka wpadły pasy WBA Continental i IBO International kategorii półciężkiej. Zaczęło się od całkiem precyzyjnych ataków miejscowego pięściarza, który karał rywala krótkimi prawymi bezpośrednimi, w końcówce Włoch trafił dwoma uderzeniami, ale była to runda Polaka. Także i drugą rundę Czyżyk zaakcentował stałą presję i nawet jeśli jego skuteczność spadła, to przeważał nad Lepeiem aktywnością. Chwile grozy w rundzie trzeciej &#8211; &#8222;Furia&#8221; napierała zza obszernych sierpowych, zaś Lepei polował na kontrę. Włoch doczekał się szansy w ostatnich sekundach szansy, kilkukrotnie trafiając czysto Polaka i zagarniając odsłonę dla siebie. Od tego momentu zaczęło nam się robić w ringu spokojniej, wszystko za sprawą zmienionej taktyki Czyżyka, który wydłużał dystans, punktując rywala lewym prostym. W rundzie piątej Włoch trafił kontrującym lewym sierpowym, a już w szóstej to Czyżyk odwdzięczył się kombinacją przy linach. Polak zwodził przeciwnika, wyprzedzając jego ataki lewym prostym, często schodząc z linii ciosu Lepeia. I znów &#8211; gdy w dziewiątej rundzie Włoch zaskoczył reprezentanta Lubina, trafiając dwoma lewymi sierpowymi na górę i prawym na dół, to już na sam koniec Czyżyk zaakcentował swoje zwycięstwo kombinacją lewy-prawy-lewy. Po ostatnim gongu mogliśmy być dość spokojni o werdykt i faktycznie &#8211; cała trójka sędziów widziała zwycięstwo Polaka, przyznając mu osiem rund, dwie przypadły Lepeiowi. Bardzo cenne zwycięstwo &#8222;Furii&#8221;, który zaczyna już myśleć o walkach wyjazdowych.</p>
<p>Siódme zwycięstwo Konrada Kozłowskiego (7-0, 2 KO) podczas dwunastej gali z cyklu Polsat Boxing Promotions. Tym razem ofiarą koszalinianina był twardy Bartosz Głowacki (5-11-1, 4 KO). Zaczęło się dość wyrównanie, gdy obaj częstowali się ciosami prostymi. Kozłowski polował na prawą rękę, nie brakowało wymian i chaosu, a pod koniec odsłony Kozłowski próbował wydłużać kombinacje. W następnych rundach przebieg walki był niemal identyczny &#8211; Kozłowski atakował, polował na doły i te ciosy raniły rywala. Pod koniec trzeciej rundy śmielej zaatakował Głowacki, ale nie zrobiło to wrażenia na oponencie, który za chwilę sam skontrował. Na początku kolejnej odsłony Głowacki powędrował na deski, wydawało się, że był to efekt ciosu Kozłowskiego, inaczej widział to sędzia ringowy, mówiąc o poślizgnięciu. Już do samego końca Kozłowski atakował sporą ilością ciosów, choć były to uderzenia w większości niecelne, a już na pewno nierobiące większego wrażenia na reprezentancie Chrzanowa, który próbował się odgryzać. Jeszcze trochę wymian na sam koniec i przyszło nam wysłuchać werdyktu sędziów punktowych, którzy byli jednogłośni &#8211; 60:54, 60:54 i 59:55 na korzyść pięściarza z Koszalina.</p>
<p>Wcześniej mieliśmy okazję być świadkami dwóch naprawdę ciekawych dla oka czasówek &#8211; udanie po porażce z rąk Petro Frołowa wrócił Max Suske (5-1, 4 KO), który pod przewodnictwem Georga Bramowskiego szybko rozprawił się z Patrikiem Fialą (5-3-1, 1 KO), zaś Konrad Czajkowski (2-0-1, 1 KO) rozbijał, rozbijał, aż w końcu rozbił Jakuba Świderskiego (0-1), nokautując go w drugiej odsłonie.</p>
<p><strong>18 LISTOPADA 2022 ROKU [PUŁAWY, TYMEX BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>Nokaut roku? Na pewno na polskim ringu. Bardzo brutalnie ze swoim rywalem obszedł się przed momentem w Puławach Damian Jonak (43-1-2, 22 KO). Nestor David Campos (6-4, 4 KO) nie będzie dobrze wspominał wizyty w Polsce. Argentyńczyk już w pierwszej rundzie był naruszony lewym sierpowym, ale na początku drugiej wydłużył serie i zaczął sobie radzić coraz lepiej. Chyba trochę za bardzo w siebie uwierzył, &#8222;otworzył się&#8221; w swoim ataku, a Jonak wszedł mu w tempo prawym sierpowym. Campos padł ciężko na matę, a sędzia nawet nie zaczynał liczyć. półprzytomnego Argentyńczyka znoszono z ringu na noszach. Zdrowia&#8230;</p>
<p>Lukas Dekys (8-0, 3 KO) pozostaje katem polskich pięściarzy. Pobił między innymi Syrowatkę i Kiwiora, a teraz do tej listy dopisał Michała Leśniaka (17-2-1, 5 KO). Zaczęło się dobrze. Pojedynek był prowadzony w spokojnym tempie i na lewe proste. I w tej dziedzinie &#8222;Szczupak&#8221; radził sobie całkiem dobrze. W drugiej rundzie Michał trafił dwukrotnie lewym sierpowym i nabraliśmy nadziei. Wszystko jednak zmieniło się od czwartej rundy. Czech przejął kontrolę nad pojedynkiem. Boksował na luzie, kontrował, a gdy trafił, od razu podkręcał tempo. W siódmym starciu Michał był liczony. Rywal przepchnął go w zwarciu, ale trzeba oddać, że wcześniej trafił czystym ciosem i to Michał dążył do klinczu. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie na korzyść Dekysa &#8211; 97:92, 98:91 i 97:92.</p>
<p>Galę w Puławach reklamowaną hasłem czas weryfikacji. I taki test z pewnością zdał Stanisław Gibadło (9-0, 1 KO). A wszystko kosztem Tomasza Nowickiego (10-2, 3 KO). To była rywalizacja wewnątrz grupy Tymex Boxing Promotion. Obaj mieli coś do udowodnienia. Gibadło boksował trochę poniżej oczekiwań w niektórych walkach, natomiast Nowicki wracał po porażce. W ringu pełną kontrolę od początku przejął jednak Staszek. Najpierw zaczął boksować lewym prostym, potem sprytnie spychał rywala na liny i nie dawał mu rozwinąć skrzydeł. Przewaga wzrastała, a kumulacja nastąpiła w rundzie piątej. Gibadło zasypał Nowickiego nawałnicą ciosów, niekoniecznie mocnych, ale było ich tak dużo, że w końcu nierówny pojedynek przerwał sędzia.</p>
<p>Michał Soczyński (5-0, 2 KO) dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo. Tym razem przed czasem. Naprzeciw &#8222;Soczka&#8221; stanął Alessandro Jandejsek (4-2, 4 KO), który straszył rekordem, ale w ringu po przyjęciu pierwszego lewego prostego szybko cofnął się na liny i próbował przetrwać. Ale nie przetrwał. Już pod koniec drugiej rundy po bezpośrednim prawym pięściarza z Lublina było po wszystkim. Dodajmy, że Michał zmienił niedawno sztab szkoleniowy.</p>
<p>Wcześniej Aleksandra &#8222;Sasza&#8221; Sidorenko (10-1-1, 1 KO) wypunktowała pewnie na dystansie sześciu starć Aleksandrę Vujović (5-22-2, 2 KO).</p>
<p>Występujący w wadze półciężkiej Sebastian Wiktorzak (2-0, 1 KO) pokonał Jurisa Zundovskisa (5-3, 4 KO). Pięściarz ze Szczecina od początku ustawiał sobie rywala ciosami prostymi, zmieniając pozycję z normalnej na mańkuta praktycznie po każdej akcji. Łotysz próbował atakować, ale jego chaotyczne próby podopieczny Karola Chabrosa albo przepuszczał, albo kontrował. W trzeciej rundzie Łotysz podkręcił tempo i przy pasywnej postawie Sebastiana być może nawet zapisał ten odcinek na swoją korzyść, kosztowało go to jednak sporo sił i w czwartej wszystko wróciło do normy. Wiktorzak ładnie próbował wejść w tempo prawym podbródkowym, brakowało jednak trochę precyzji w tej akcji. Polak do końca kontrolował pojedynek i po ostatnim gongu wygrał jednogłośną decyzją sędziów &#8211; 59:55, 59:55 i 58:56 (???).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2022-lubin-i-pulawy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: PAŹDZIERNIK 2022. OD KARLINA DO ZAKOPANEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-pazdziernik-2022-od-karlina-do-zakopanego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-pazdziernik-2022-od-karlina-do-zakopanego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2023 11:54:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz Zakharyan]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Knyba]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Turek]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Evander Rivera]]></category>
		<category><![CDATA[Ewelina Pękalska]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Welter]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Lis]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Polski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wojtasiński]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Wiktorzak]]></category>
		<category><![CDATA[Witold Lisek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Pławecki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11919</guid>
		<description><![CDATA[1 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [KARLINO, ROCKY BOXING NIGHT] Efektownie wypadł występ Mateusza Polskiego (3-0, 3 KO) przed własną publicznością w Karlinie. Były medalista Mistrzostw Europy i Igrzysk Europejskich już w pierwszej rundzie odprawił Adam Ngange (20-8-2, 13 KO). Tym samym Mateusz sięgnął po tytuł zawodowego mistrza Polski kategorii junior półśredniej. Wcześniej występujący w wadze ciężkiej Kacper Meyna (9-1, 5 KO)]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>1 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [KARLINO, ROCKY BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>Efektownie wypadł występ Mateusza Polskiego (3-0, 3 KO) przed własną publicznością w Karlinie. Były medalista Mistrzostw Europy i Igrzysk Europejskich już w pierwszej rundzie odprawił Adam Ngange (20-8-2, 13 KO). Tym samym Mateusz sięgnął po tytuł zawodowego mistrza Polski kategorii junior półśredniej. Wcześniej występujący w wadze ciężkiej Kacper Meyna (9-1, 5 KO) pokonał Michała Bańbułę (13-35-5) przez techniczny nokaut po trzeciej rundzie. Niemal równo rok temu też wygrał Kacper, ale na dystansie ośmiu rund.</p>
<p>Robiący systematyczne postępy Karol Welter (12-1, 3 KO) pokonał Evandera Riverę (7-1-1, 3 KO) jednogłośną decyzją sędziów &#8211; 77:75, 78:74, 77:75, a Radomir Obruśniak (7-1, 2 KO) odprawił Cosmasa Chekę (27-15-7, 7 KO). Sędziowie punktowali 79:73 i dwukrotnie 78:74. Kajetan Kalinowski (4-1, 3 KO) udanie powrócił po pierwszej porażce w karierze. Zwycięzca turnieju kategorii cruiser pokonał Jiriego Svacinę (15-55, 4 KO). Od początku jedynym pytaniem było, czy Kajetan, który sparował w ramach przygotowań między innymi z Michałem Cieślakiem, wygra to na punkty, czy przed czasem. Ostatecznie przeboksował na dystansie sześciu rund i zwyciężył jednogłośnym werdyktem 60:54. Wcześniej Dominik Harwankowski (10-0, 2 KO) zanotował jubileuszową wygraną, punktując równie wysoko Yona Segu (20-12-2, 6 KO). Szybko sprawę załatwił z kolei &#8222;ciężki&#8221; Artur Bizewski (5-0, s KO), który już w pierwszym starciu odprawił Andrasa Csomora (18-36-2, 14 KO).</p>
<p><strong>1 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [BIELSKO-BIAŁA, BABILON BOXING SHOW]</strong></p>
<p>Nieaktywny od czterdziestu miesięcy Khoren Gevor (35-10, 17 KO) ostro wszedł w walkę, a gdy siły zaczęły go opuszczać, po przypadkowym zderzeniu głowami pękł mu łuk brwiowy. I to zagwarantowało mu wygraną nad Łukaszem Staniochem (9-1, 2 KO). Tak naprawdę trudni jednoznacznie stwierdzić, czy pięściarz ze Szczecina zdołałby odrobić straty, z pewnością jednak były mistrz Europy zaczął powoli spuszczać z tonu. Podliczono karty i dwóch sędziów miało w tym momencie na swoich kartach prowadzenie Gevora. Zasłużenie&#8230;</p>
<p>Wcześniej Łukasz Pławecki (5-0-2, 3 KO) przełamał Mateusza Lisa (3-2, KO), który poddał się w siódmej rundzie. Mając jednocześnie zastrzeżenia do pracy sędziego Bubaka. Nie udał się też rewanż Damianowi Kiwiorowi (9-5-1, 1 KO). Pablo Mendoza (12-12, 12 KO) od początku wciągnął go w ringową wojnę, a że arsenał był po jego stronie, w wymianach jego ciosy robiły coraz większe wrażenie. W końcówce szóstej rundy arbiter Arek Małek po liczeniu postanowił przerwać nierówny bój.</p>
<p><strong>1 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [LUBLIN, KNOCKOUT BOXING NIGHT 24]</strong></p>
<p>W walce wieczoru KnockOut Boxing Night 24 w Lublinie dobrze dysponowany Michał Cieślak (23-2, 17 KO) przełamał i znokautował Krzysztofa Twardowskiego (9-4, 6 KO). Bombardier z Radomia od razu ostro wszedł w walkę. Twardowski jednak przepuszczał jego ataki bądź szybko klinczował. Michał w drugiej rundzie zmienił nieco taktykę, poczekał na rywala i wciągał go w akcje cios na cios. W trzecim starciu dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej najpierw zalał się krwią po przypadkowym zderzeniu głowami. Ale pęknięty łuk brwiowy tylko go rozsierdził jeszcze bardziej. Michał trafił mocnym jabem, poprawił krótkim prawym sierpem i Twardowski po raz pierwszy przyklęknął. Za moment mocny prawy podbródek i mieliśmy drugi nokdaun. Na szczęście dla Krzyśka za moment zabrzmiał gong na przerwę. W czwartej odsłonie Cieślak utrzymywał przewagę, bił sierpami na górę, ale walkę skończył w rundzie piątej ładnym lewym hakiem w okolice wątroby. Nokaut!</p>
<p>W pierwszej ósemce w karierze Rafał Wołczecki (7-0, 4 KO) pokonał twardego journeyama Pavla Semjonova (26-23-2, 10 KO). Rafał w swoim stylu szukał półdystansu, boksując zza podwójnej, szczelnej gardy. A rywal podjął rękawicę. Z jednej strony wrocławianin pokazał mądry, wyważony boks, z drugiej brakowało trochę zmiany tempa i przyśpieszeń. W piątej rundzie Wołczecki kilka razy trafił mocnym lewym hakiem pod prawy łokieć. W szóstej dołożył do tego prawy sierpowy. W pewnym momencie trafił lewym sierpowym, ale poślizgnął się i nie ponowił akcji, gdy rywal był lekko naruszony. Pojedynek potrwał pełne osiem rund. Po ostatnim gongu sędziowie jednomyślnie wskazali na Wołczeckiego &#8211; 78:74 i dwukrotnie 80:72.</p>
<p>Mniej doświadczony Jan Czerklewicz (9-1, 2 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu Marka Matyję (20-4-2, 9 KO). Po pierwszej, jeszcze w miarę spokojnej rundzie, od drugiej zaczął się fajny spektakl. Najpierw kilka razy lewym sierpem trafił Czerklewicz. W trzeciej i czwartej rundzie Matyja zaczął wciągać go na swój bezpośredni prawy. Wydawało się, że pięściarz z Oleśnicy zaczyna zyskiwać przewagę, tymczasem Janek w piątej odsłonie wydłużył serie i ciekawymi kombinacjami, kończonymi często prawym podbródkiem, wrócił do gry. Kolejne minuty były zacięte. Jeśli jeden trafił, drugi od razu starał się odpowiedzieć. Przed ostatnią odsłoną nikt nie mógł być niczego pewnym. Lepiej zaczął ją Matyja, który trafił lewym sierpowym, ale Czerklewicz zrewanżował się mu bombą z prawej ręki. Sędziowie punktowali dwa do remisu 76:76, 77:75 i 79:73 &#8211; zwycięzcą został ogłoszony Jan Czerklewicz.</p>
<p>Zwycięstwa do swoich rekordów dopisali Kamil Szeremeta (23-2-1, 7 KO) oraz Mateusz Wojtasiński (3-0, 1 KO). Młody wrocławianin od początku zdominował Sylwestra Ziębę (1-3), nękał go konsekwentnie ciosami na korpus i jedyne z czego może być zły to fakt, iż pomimo czterech nokdaunów nie udało się skończyć rywala przed czasem. Ale werdykt &#8211; 3x 40:32 najlepiej oddaje obraz tej potyczki. Z kolei Kami &#8211; były mistrz Europy wagi średniej, trochę męczył się z ambitnym Władysławem Gelą (12-5, 7 KO), ale cały czas kontrolował pojedynek. Przed ostatnią, ósmą rundą sędzia Grzegorz Molenda zastopował potyczkę. Zawodnik z Ukrainy co prawda protestował, lecz chwilę wcześniej wymiotował w swoim narożniku, a jego trener dał znać sędziemu, że poddaje swojego zawodnika.</p>
<p><strong>8 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [RUDA ŚLĄSKA, SILESIA BOXING]</strong></p>
<p>Przeciętnie dysponowany Robert Talarek (27-15-3, 18 KO) zanotował drugie tegoroczne zwycięstwo. Naprzeciw niego stanął Thodoris Ritzakis (4-4-1). I od początku zaczął zapychać lepszego technicznie, za to dziwnie ospałego górnika. Talarek miał swoje przebłyski, kilka razy wciągnął przeciwnika na kontrę, lecz w jego boksie brakowało błysku i agresji. Po ośmiu rundach sędziowie wskazali na wygraną Talarka 77:75, 77:75 i 78:74.</p>
<p>Damian Knyba (9-0, 5 KO) po raz pierwszy zaboksował na dystansie ośmiu i pokonał doświadczonego journeymana Konstantina Dowbiszczenkę (9-11-1, 6 KO). Od początku kontrolę nad rywalem zyskał Polak, który ustawiał go sobie lewym prostym. Dużo ruszał się na nogach, co miało dobre i słabsze strony. Plusem było to, że unikał ciosów rywala. Minusem fakt, że uderzając w ruchu jego ciosy traciły na mocy. Można się również przyczepić do małej ilości ciosów na korpus, ale podopieczny Piotra Wilczewskiego coraz więcej widzi w ringu, zaczyna celować i nie bije już bezsensownie na gardę, co zdarzało się mu choćby rok temu. Przeciwnik myślał przede wszystkim o obronie, więc ciężko było go trafić czymś czystym, ale gdy tylko zaatakował, Damian potrafił wejść w tempo i skontrować. W szóstej rundzie Knybę złapał kryzys, a Dowbiszczenko wyczuł swoją szansę i podkręcił tempo. Dobra nauka na przyszłość. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 78:74, 77:75 i 79:73 &#8211; wszyscy na korzyść Knyby.</p>
<p>Wcześniej Ioannis Evmorfiadis (2-0, 1 KO) po raz drugi pokonał Dawida Turka (0-2-1), tym razem przez TKO w trzeciej rundzie. Poniżej oczekiwań wypadł Witold Lisek (4-0, 2 KO), który wygrał z Athanasiosem Droutsasem (0-2), ale dziś nie olśnił. Tak jak jeden z sędziów, któremu wyszedł remis 38:38. Na dwóch pozostałych kartach 40:36. Polak rzeczywiście wygrał wszystkie cztery rundy, ale w ringu było więcej chaosu niż boksu.</p>
<p><strong>22 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [ŚWIERADÓW ZDRÓJ, MB BOXING NIGHT 14]</strong></p>
<p>Absurdalnie zakończyła się gala MB Boxing Night 14. Najpierw ogłoszono zwycięstwo Artjomsa Ramlavsa (15-2, 8 KO), ale za moment to ręka Damiana Wrzesińskiego (26-2-2, 7 KO) powędrowała w górę. Początek walki równy, momentami chaotyczny. Żaden z zawodników nie potrafił zbudować większej przewagi. W piątej rundzie Łotysz posłał &#8222;Wrzosa&#8221; na deski, ale to tylko zmotywowało Polaka, który w kolejnych starciach zaczął boksować znacznie lepiej. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj w napięciu oczekiwali na werdykt. A ten był jednomyślny na korzyść Ramlavsa. Problem w tym, że sędziowie zaczęli zgłaszać swoje uwagi, bo okazało się, że supervisor po prostu źle podliczył punkty. Wtedy zaczęła się mała awantura w ringu. Promotor Grabowski wyrywał Łotyszowi pas, promotor Borek starał się obozowi Łotysza coś tłumaczyć, supervisor przepraszał i brał winę na siebie, ale niesmak z pewnością pozostanie. Ostatecznie okazało się, że na kartach sędziów nieznacznie wygrał Damian &#8211; 96:93 i dwukrotnie 95:94.</p>
<p>Pół minuty trwała walka Łukasza Wierzbickiego (22-1, 8 KO). Pan Frank Rojas (25-6, 24 KO) najpierw nie popisał się przed walką, a teraz w ringu. Ale oddajmy Łukaszowi to co jego. Rojas nie zrobił wagi półśredniej, potem nie zrobił umownej granicy, a dziś w południe przekroczył trzeci umówiony limit. Łukasz natomiast ukarał go za to wszystko szybką &#8222;czasówką&#8221;. Już w pierwszej akcji Wierzbicki trafił lewym sierpowym. Rywal cofnął się na liny, tam zainkasował kolejny lewy sierp, a gdy zawisł na linach, Polak dobił go jeszcze jednym ciosem z lewej ręki. Nokaut.</p>
<p>Debiutujący na zawodowym ringu Sebastian Wiktorzak (1-0, 1 KO), jedna z gwiazd naszej reprezentacji, pobił Eduarda Vaisę (4-1, 1 KO). Pięściarz ze Szczecina, ćwierćfinalista zeszłorocznych Mistrzostw Świata, od początku zmieniał pozycję i szukał luki w obronie rywala. W połowie drugiej rundy zranił go lewym hakiem w okolice wątroby, ponowił akcję przy linach i po kolejnym ciosie na korpus było po wszystkim.</p>
<p>Wcześniej Arkadiusz Zakharyan (3-0, 1 KO) kontrolował w pierwszej połowie potyczkę z Paulem Peersem (2-3, 2 KO), potem nieco opadł z sił, ale dowiózł wygraną do końca. Po gongu kończącym szóste starcie sędziowie punktowali na korzyść Polaka 58:56 i dwukrotnie 59:55.</p>
<p><strong>28 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [RZYM]</strong></p>
<p>Ewelina Pękalska (6-1) przegrała w Rzymie jednogłośnie na punkty z mistrzynią Europy (EBU) wagi super muszej &#8211; Stephanie Silvą (7-0). Włoszka od pierwszej rundy imponowała przede wszystkim mądrą pracą lewą ręką i precyzją swoich akcji. Zachowywała przy tym sporą aktywność. 35-letnia Polka miała swoje momenty, ale jej zrywy były mało efektywne. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97-93 i dwa razy 98-92 &#8211; wszyscy na korzyść 27-letniej Włoszki.</p>
<p><strong>29 PAŹDZIERNIKA 2022 ROKU [ZAKOPANE, KNOCKOUT BOXING NIGHT 25]</strong></p>
<p>Koncertowo zaboksował Mateusz Masternak (47-5, 31 KO), pewnie pobił niepokonanego dotąd olimpijczyka Jasona Whateleya (10-1, 9 KO) i nabył prawa pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej. Federacja IBF uznała ten pojedynek za oficjalny i ostateczny eliminator. Stawka więc była ogromna. Ale poza pierwszą rundą, gdy Whateley dwukrotnie złapał Polaka prawym krzyżowym, cała reszta potyczki wyraźnie na konto i korzyść byłego mistrza Europy. Od trzeciego starcia Mateusz regularnie kąsał Australijczyka lewym prostym, podbijając mu szybko oko. Od czwartej rundy dołożył do tego lewy sierpowy i lewy hak pod prawy łokieć. Przewaga wzrastała. Od szóstej rundy, gdy &#8222;Master&#8221; zaczął wydłużać kombinacje, jedyne pytanie brzmiało, czy ambitny Whateley dotrwa do ostatniego gongu? W siódmej rundzie Australijczyk był liczony, niemal równo z gongiem kończącym dziewiątą odsłonę &#8222;pływał&#8221; zamroczony po prawym sierpowym, ale pokazał &#8222;cohones&#8221; i wytrzymał do końca. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na Masternaka &#8211; 117:110, 118:109 i 119:108. Whateley pobity, teraz pora na mistrza &#8211; Jai Opetaię (22-0, 17 KO).</p>
<p>Duża, przykra niespodzianka. Niepokonany dotąd Mateusz Tryc (14-1, 7 KO) poległ z niedocenianym, a mocno bijącym Leonardem Carrillo (16-4, 15 KO). Pierwsza runda nie zapowiadała katastrofy. Mateusz zapychał rywala na liny, bił w półdystansie i wygrał pierwsze trzy minuty. Ale już na początku drugiej rundy zainkasował lewy sierpowy. Tryc nie wyciągnął wniosków, Kolumbijczyk kilka sekund później strzelił raz jeszcze lewym sierpem, trafił w okolice czoła i zupełnie odciął Polaka. Nokaut!</p>
<p>Po długiej przerwie Krzysztof Włodarczyk (61-4-1, 41 KO) długo wchodził na swoje obroty, ale jak już w końcu złapał rytm, to zobaczyliśmy starego dobrego &#8222;Diablo&#8221;. Śliski Cesar Hernan Reynoso (17-18-4, 8 KO) długo sprawiał kłopoty swoją ruchliwością byłemu dwukrotnemu mistrzowi świata. Cały czas zmieniał pozycję, dużo pracował na nogach i dobrze amortyzował ciosy. A Krzysiek czekał, jakby pewny swego, choć z lepszymi rywalami to może okazać się złudne. Rywal z czasem trochę opadł z sił, a wtedy Włodarczyk &#8211; konkretnie w szóstej rundzie, trafił prawym podbródkowym, posyłając przeciwnika na deski. Za moment znów prawy podbródkowy i drugi nokdaun. Kilkanaście sekund później &#8222;Diablo&#8221; poprawił lewym sierpowym, Argentyńczyk po raz trzecie wylądował na deskach, a z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Adam Balski (17-2, 10 KO) efektownie i szybko powrócił po ciężkiej, przegranej nieznacznie walce z Babiciem i przed momentem rozbił na ringu w Zakopanem Nicolasa Holcapfela (12-10, 10 KO). Pojedynek bez większej historii, zakończył się już po dwóch minutach. Po rozpoznawczej minucie pięściarz z Kalisza po lewym prostym huknął prawym sierpowym za rękawicę w okolice ucha i rzucił rywala na deski. Zamroczony Słowak powstał z trudem na osiem, ale za moment przewrócił się po lewym prostym i walkę zastopowano.</p>
<p>Laura Grzyb (8-0, 3 KO) z kolejną dobrą walką. Polka w dobrym stylu pokonała niezwyciężoną dotąd Marian Herrerię (3-1). Dobrze pracująca na nogach &#8222;Grzybowa&#8221; lepiej dystansowała niż rywalka. Hiszpanka miała swoje momenty, ale generalnie pojedynek pod dyktando Polki. Szczególnie wtedy, gdy wydłużała kombinację do 3-4 ciosów. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Laury 77:75, 78:74 i 80:72.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2023/01/07/gale-zawodowe-w-polsce-pazdziernik-2022-od-karlina-do-zakopanego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: WRZESIEŃ 2022. OD CZĘSTOCHOWY DO ŁOMŻY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/10/16/gale-zawodowe-w-polsce-wrzesien-2022-od-czestochowy-do-lomzy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/10/16/gale-zawodowe-w-polsce-wrzesien-2022-od-czestochowy-do-lomzy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2022 09:09:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Proksa]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Przybyła]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Rośkowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Cieślik]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Mielewczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Czarniawski]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Mądry]]></category>
		<category><![CDATA[Gracjan Królikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Straszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Lauk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Sokołowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gibas]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Stawiarski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Warekso]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Grejber]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bołoz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Miłosz Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Niko Zdunowski]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Gajcowski]]></category>
		<category><![CDATA[Osleys Iglesias]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Cieciora]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Biś]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Smoliński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Niedźwiecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11905</guid>
		<description><![CDATA[2 WRZEŚNIA 2022 ROKU [CZĘSTOCHOWA, POLSAT BOXING PROMOTIONS 9] W polsko-polskiej walce wieczoru wagi ciężkiej Marcin Siwy (25-0-1, 12 KO) zremisował z Kamilem Sokołowskim (11-26-1, 4 KO). Pojedynek obfitował w autentyczne emocje od pierwszego do ostatniego gongu. Siwy zaczął w swoim stylu, od razu atakując korpus Sokołowskiego. Mocno pracował także lewym prostym, a Kamil spokojnie przyjmował większość ataków na gardę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>2 WRZEŚNIA 2022 ROKU [CZĘSTOCHOWA, POLSAT BOXING PROMOTIONS 9]</strong></p>
<p>W polsko-polskiej walce wieczoru wagi ciężkiej Marcin Siwy (25-0-1, 12 KO) zremisował z Kamilem Sokołowskim (11-26-1, 4 KO). Pojedynek obfitował w autentyczne emocje od pierwszego do ostatniego gongu. Siwy zaczął w swoim stylu, od razu atakując korpus Sokołowskiego. Mocno pracował także lewym prostym, a Kamil spokojnie przyjmował większość ataków na gardę i co jakiś czas próbował odpowiadać lewą ręką. W drugim starciu Sokołowski trafił dobrą kombinacją lewy-prawy i Siwy odczuł te uderzenia. Sklinczował i stracił w tym fragmencie inicjatywę. Pod koniec drugiego starcia kibice dostali jeszcze efektowną wymianę. Siwy dość ciężko oddychał, a Sokołowski się rozkręcał. Trzecia runda to próby sił w klinczach i próby ataków z obu stron. Sokołowski starał się stopniowo przeć do przodu, ale Siwy trafiał lewym prostym i miał dobre momenty. Pojedynek był bardzo zacięty i wyrównany. W czwartej rundzie Siwy dobrze boksował z defensywy i trafił w głowę Sokołowskiego dwoma mocnymi prawymi z góry, a następnie prawym podbródkowym. Sokołowski odgryzł się prawym za ucho. Natomiast piąta runda to wciąż zacięta rywalizacja, ze zrywami obu zawodników. Siwy trafiał czyściej, ale Sokołowski nie ustawał w presji, choć nie była ona zazwyczaj efektywna. Marcin był w szóstej rundzie już naprawdę zmęczony. Sokołowski również, ale to on zachował na tym odcinku więcej świeżości. Obaj trafiali głównie lewą ręką, ale nieco lepsze wrażenie sprawiał Kamil, szczególnie wtedy, gdy huknął prawym sierpem wychodząc z klinczu. Siódma runda to również odcinek, w którym zaznaczyła sie niewielka przewaga Sokołowskiego, częściej trafiającego i aktywniejszego. W ostatniej rundzie obaj poszli na całość, Sokołowski trafiał krótkimi kombinacjami, a Siwy odpowiadał prawymi na dół i na górę. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 76-76, 77-75 dla Siwego i 77-75 dla Sokołowskiego.</p>
<p>Rywalizujący w wadze cruiser Nikodem Jeżewski (22-2-1, 9 KO) pokonał przed czasem Serge&#8217;a Michela (13-3, 9 KO). Obaj od początku mocno pracowali lewymi prostymi, Jeżewski starał się przy tym w swoim stylu kontrować lewy rywala swoim prawym. Walka była wyrównana, aż nagle w drugim starciu Polak nadział się na dobrą kombinację i padł na deski. Pozbierał się i w trzeciej rundzie ruszył do ataku, choć nie zdołał jeszcze uzyskać wyraźnej przewagi. Michel miał niezły fragment w czwartej odsłonie, ale Jeżewski zaczął w końcu szeroko rozwijać skrzydła w ofensywie. Atakował ciekawymi kombinacjami i stopniowo przechylał szalę zwycięstwa na swoją stroną. Niemiec cofał się w piątej i szóstej rundzie na liny i widać było, że jego organizm źle reaguje na uderzenia. W przerwie między szóstą i siódmą rundą okazało się, że oko Niemca jest całkowicie zamknięte po ciosach Polaka. To spowodowało, że Michel do siódmej rundy już nie wyszedł i Nikodem mógł świętować zwycięstwo.</p>
<p>Konrad Kaczmarkiewicz (6-1, 2 KO) pokonał Kristofera Kovacsa (9-4, 7 KO) przez techniczny nokaut w piątej rundzie. Polak, który wniósł na wagę 76,9 kg, na początku miał trochę kłopotów z dokładnym namierzeniem chaotycznego rywala, ostatecznie jednak zaczął coraz wyraźniej górować, aż wreszcie zakończył sprawę przed czasem celnymi uderzeniami w piątej odsłonie.</p>
<p>Wcześniej &#8222;półśredni&#8221; Kewin Gibas (4-1, 3 KO) został już w pierwszej rundzie ciężko znokautowany mocnym prawym przez Denisa Mądrego (8-7, 3 KO), w wadze junior półśredniej Bartłomiej Przybyła (4-0) wygrał z Alessandro Fersulą (8-3, 1 KO) jednogłośną decyzją sędziów (59-55, 59-55, 58-56), a w wadze super średniej Miłosz Grabowski (4-0, 1 KO) pokonał przez TKO w pierwszej rundzie Adela Kobilicę (3-2, 1 KO).</p>
<p>Dodajmy, że galę rozpoczęły pojedynki polskich nadziei boksu olimpijskiego: Jakub Straszewski pokonał Klemensa Szczepaniaka, Bartłomiej Rośkowicz wygrał z Makarem Vdovitsenko i Artur Proksa pokonał Frantiska Horvatha (trzy zwycięstwa jednogłośną decyzją sędziów), a Mateusz Grejber wygrał z Patrikiem Stefanem przez TKO w trzeciej rundzie.</p>
<p><strong>2 WRZEŚNIA [BIAŁYSTOK, CHORTEN BOXING PROMOTIONS]</strong></p>
<p>W walce wieczoru gali w Białymstoku boksujący w grupie Dariusza Snarskiego w limicie wagi super średniej Przemysław Gorgoń (15-10-1, 6 KO) przegrał stosunkiem głosów dwa do remisu z Gino Kantersem (10-4-2, 4 KO). Przemek ostro szedł do przodu, wywierał pressing, ale celniej bił Holender. To była ciasna walka, Kanters wygrał ją jednak zasłużenie.</p>
<p>Wcześniej Krzysztof Warekso (3-0-1, 1 KO) udanie zrewanżował się Piotrowi Bisowi (6-2-1, 2 KO) za remis z maja. Po sześciu rundach sędziowie punktowali 59:55 i dwukrotnie 58:56. Natomiast debiutant Dawid Czarniawski (1-0, 1 KO) ciężko znokautował w pierwszej odsłonie Andrzeja Nowiczenkę (1-1).</p>
<p><strong>17 WRZEŚNIA 2022 ROKU [RADOMSKO, TYMEX BOXING NIGHT 22]</strong></p>
<p>W walce wieczoru występujący po raz pierwszy w tym roku Robert Parzęczewski (29-2, 17 KO) pokonał jak zwykle twardego Tomasza Gromadzkiego (12-5-1, 3 KO). &#8222;Arab&#8221; zaczął dobrą pracą nóg, dzięki czemu unikał ciosów atakującego trochę chaotycznie rywala. A jednocześnie kąsał cały czas lewym prostym i pewnie prowadził walkę. Od czwartej rundy zaczęły się jednak &#8222;schody&#8221;, które trwały do końca ósmej odsłony. W dziewiątej rundzie mocnym prawym zranił przeciwnika i znów złapał luz. Zwycięstwo przypieczętował w ostatnim starciu. Najpierw rzucił &#8222;Zadymę&#8221; na deski bezpośrednim prawym krzyżowym. Za moment serią ciosów przy linach znów przewrócił Tomka na deski. Na dokończenie roboty zabrakło jednak czasu i gong wyratował Gromadzkiego. Sędziowie byli wyjątkowo zgodni i wszyscy wypunktowali przewagę Parzęczewskiego w stosunku 97:91.</p>
<p>Kamil Kuździeń (8-0, 3 KO) nie potrafił kończyć swoich rywali, ale jak już się odblokował, to wygrał trzecią walkę z rzędu przed czasem. Dziś naprzeciw niego stanął Nikola Vlajkov (11-14-1, 6 KO), który słynie z tego, że przewraca się bardzo rzadko. Ale &#8222;Kundzia&#8221; łatwo rozmontował jego obronę. Przez trzy rundy wyboksowywał rywala, by w końcówce czwartej przewrócić go bezpośrednim prawym krzyżowym. Wtedy jeszcze pięściarzowi z Częstochowy przeszkodził gong na przerwę, ale po niej dokończył dzieła zniszczenia. Najpierw przy linach wydłużoną serią posłał Serba na deski po raz drugi, a wszystko zakończył prawym sierpowym. Tym razem sędzia wyliczył już Vlajkova do dziesięciu.</p>
<p>Po słabszych ostatnio walkach w końcu dobry boks pokazał Michał Soczyński (6-0, 2 KO). I przerwał serię Adriana Valentina (4-1, 3 KO), który był dotąd katem polskich pięściarzy wagi junior ciężkiej. &#8222;Soczek&#8221; zaczął bardzo dobrze, boksując lewym prostym i trafiając w kombinacji lewym sierpowym. W drugiej rundzie trafił prawym krzyżowym, poprawił lewym hakiem na szczękę i zrobiło się gorąco. W trzecim starciu nieco spuścił z tonu, ale w czwartym powrócił do lewego prostego. W pewnym momencie zagapił się, przyjął mocny cios i przez moment wydawał się zraniony, szybko jednak wrócił do gry i zaakcentował końcówkę. W dwóch ostatnich rundach do swojego arsenału dodał prawy podbródkowy, znów trafił kilka razy lewą ręką i pewnie dowiózł wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść pięściarza z Lublina 59:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p>Napiszmy, że ta walka się odbyła. A jedyny z niej plus jest taki, że Remigiusz Smoliński (5-1, 3 KO) dopisał do rekordu kolejne zwycięstwo. Dwumetrowy i ważący ponad 120 kilogramów pięściarz z Gliwic już wczoraj przestraszył na ważeniu Żeczeslawa Radewskiego (3-5, 2 KO). Bułgar zrobił więc wszystko, żeby nic dziś nie przyjąć i po pierwszym lewym prostym przewrócił się, sygnalizując kontuzję nogi&#8230;</p>
<p>Wcześniej debiutujący na zawodowym ringu Damian Cieślik (1-0) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu Bartłomieja Włodarczyka (1-2), zaś inny debiutant &#8211; Jan Lauk (0-0-1), zaledwie zremisował z Pawłem Cieciorą (0-2-1).</p>
<p><strong>24 WRZEŚNIA 2022 ROKU [ŁÓDŹ, POLSAT BOXING PROMOTIONS 10]</strong></p>
<p>Osleys Iglesias (7-0, 6 KO) to zawodnik światowej klasy. Cieszmy się z jego walk w Polsce, bo nasz rynek będzie wkrótce dla niego za mały. Pierwotnie rywalem Kubańczyka miał być kto inny, ale zastępstwo też wydawało się solidne. Bo przecież Ezequiel Osvaldo Maderna (27-10, 17 KO) niedawno urwał kilka rund Pawłowi Stępniowie. Wszystko jednak błyskawicznie się skończyło. Iglesias od pierwszej akcji spychał rywala na liny, w pewnym momencie uderzył kombinacją lewy hak na korpus-prawy sierp bity z góry i było po wszystkim. Sędzia Leszek Jankowiak wyliczył Argentyńczyka do dziesięciu, a ten sygnalizował cios w tył głowy. Szybko, łatwo i przyjemnie. Różnica klas.</p>
<p>Aleksander Bereżewski (7-0, 6 KO) po raz pierwszy na pełnym dystansie. Występujący w wadze półśredniej pięściarz ograł Jose Angela Rosales Romero (6-3, 3 KO). Już w pierwszej rundzie Olek trafił mocnym lewym sierpowym, który wstrząsnął rywalem, ale za moment zabrzmiał gong. Potem wciąż on nieznacznie przeważał, wywierał pressing, ale brakowało trochę zmiany tempa. Atakował, zadawał dużo ciosów, jednak Meksykanin zbierał większość z nich na blok. Po sześciu ciekawych rundach sędziowie jednogłośnie wskazali na Bereżewskiego &#8211; 59:55 i dwukrotnie 58:56.</p>
<p>Max Suske (4-1, 3 KO) niedawno przejechał się po Remku Runowskim i wydawało się, że może to być kawał zawodnika. Ale Petro Frolov (6-0, 2 KO) udowodnił mu, że rzeczywistość jest zgoła inna. Ukrainiec prawdopodobnie nie bił tak mocno jak Niemiec, ale wyboksowywał go z kontry i z upływem czasu zyskiwał coraz większą przewagę. A dwa nokdauny przypieczętowały jego wygraną &#8211; 58:54, 58:54 i 60:52.</p>
<p>W wadze super średniej Miłosz Grabowski (5-0, 2 KO) przez cztery rundy rozbijał Damiana Mielewczyka (12-8, 8 KO), który nie wyszedł do piątej odsłony. Wcześniej Niko Zdunowski (3-0-2) wypunktował na dystansie czterech rund Oskara Gajcowskiego (2-2), a Gracjan Królikowski (3-2-1, 2 KO) już w pierwszej rundzie zastopował Kristiana Dzurnaka (3-4, 1 KO).</p>
<p><strong>30 WRZEŚNIA 2022 ROKU [ŁOMŻA, SUZUKI BOXING NIGHT 17]</strong></p>
<p>Po sześciu latach przerwy wrócił były pretendent do tytułu WBA Regular wagi ciężkiej &#8211; Andrzej Wawrzyk (33-2, 19 KO). Na gali Suzuki Boxing Night 17 w Łomży został jednak bardzo ciężko znokautowany przez Michała Bołoza (4-4-2, 4 KO). Bołoz od początku atakował prawą ręką, a Wawrzyk był ostrożny i pasywny. Przyjmował uderzenia rywala na blok, ale dopiero pod koniec pierwszej rundy zaczął pracować ciosami. Nieco lepiej wyglądał do pewnego momentu w rundzie drugiej, trafiając pojedynczymi uderzeniami prostymi i lewym sierpowym. Nagle Bołoz trafił jednak potężnym prawym pod linami i Wawrzyk długo nie podnosił się z maty ringu. Nokaut był bardzo ciężki.</p>
<p>Brązowy medalista mistrzostw Europy, multimedalista mistrzostw Polski Tomasz Niedźwiecki (1-0) udanie zadebiutował w boksie zawodowym na gali Suzuki Boxing Night 17 w Łomży, pokonując w walce wieczoru Krzysztofa Stawiarskiego (2-4, 2 KO). Pojedynek był naprawdę efektowny i ciekawy. Ambitny i silny bytomianin Stawiarski zaczął bardzo ostro, atakując bezpardonowo z obu rąk. Niedźwiecki spokojnie się jednak bronił, a w ostatniej akcji rundy świetnie skontrował akcją złożoną ze czterech celnych ciosów i rywal padł na deski. Zdołał się podnieść i ruszył w drugiej rundzie do ponownych ataków, ale widać już było, że Tomasz ma walkę pod całkowitą kontrolą. Niedźwiecki trafiał coraz częściej &#8211; w różnych płaszczyznach i precyzyjnie. Ale Stawiarski nie odpuszczał i walka zamieniła się w małą wojnę, w której Tomasz zdecydowanie przeważał dzięki wyższym umiejętnościom. Co jakiś czas przyjmował mimo wszystko ciosy rywala, który imponował zaciętością. Do końca pojedynku trwała nieustanna akcja. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59:55 i dwa razy 60:54 &#8211; wszyscy dla Niedźwieckiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/10/16/gale-zawodowe-w-polsce-wrzesien-2022-od-czestochowy-do-lomzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: SIERPIEŃ 2022. OD MRĄGOWA DO WROCŁAWIA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/09/20/gale-zawodowe-w-polsce-sierpien-2022-od-mragowa-do-wroclawia/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/09/20/gale-zawodowe-w-polsce-sierpien-2022-od-mragowa-do-wroclawia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Sep 2022 06:43:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz Zakharyan]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Łapawa]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Drozdowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Mikołaj Cieślik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Augustynik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Wiktorzak]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester Zięba]]></category>
		<category><![CDATA[Tobiasz Zarzeczny]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Barabasz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11900</guid>
		<description><![CDATA[5 SIERPNIA 2022 ROKU [MRĄGOWO, KNOCKOUT PROMOTIONS] Miały być Kielce, skończyło się na Mrągowie &#8211; Kamil Gardzielik (15-0, 3 KO) zwycięski w swoim debiucie pod banderą Knockout Promotions. Jego ofiarą naprawdę bitny Aleksander Iwanow (17-6, 8 KO), choć trzeba przyznać &#8211; nie był to łatwy test. Początek należał do naprawdę zaciętych i wyrównanych. Ukrainiec boksujący na co dzień w Szczecinie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>5 SIERPNIA 2022 ROKU [MRĄGOWO, KNOCKOUT PROMOTIONS]</strong></p>
<p>Miały być Kielce, skończyło się na Mrągowie &#8211; Kamil Gardzielik (15-0, 3 KO) zwycięski w swoim debiucie pod banderą Knockout Promotions. Jego ofiarą naprawdę bitny Aleksander Iwanow (17-6, 8 KO), choć trzeba przyznać &#8211; nie był to łatwy test. Początek należał do naprawdę zaciętych i wyrównanych. Ukrainiec boksujący na co dzień w Szczecinie kilkukrotnie zaskoczył Gardzielika, choć to jemu wypadało zapisać pierwszą odsłonę. W drugiej nieco lepszy Iwanow, który sprawiał Polakowi problemy swoim chaotycznym, ofensywnym stylem i obszernymi sierpowymi. Trzecia runda dla Gardzielika wyprzedzającego ataki przeciwnika swoimi próbami, ale już w czwartej znów nieco lepszy pięściarz zza wschodniej granicy. Piątą i szóstą odsłonę zgarnął turczanin, emocji nie brakowało zwłaszcza w rundzie szóstej, obfitującej w sporo wymian ciosów. Byliśmy również świadkami małej kontrowersji &#8211; sędzia ringowy podjął dość niezrozumiałą decyzję o liczeniu Iwanowa, co jak się potem okazało, mogło przesądzić o wyniku walki. Pod koniec Ukrainiec nieco spuchł, choć nadal parł do przodu, Gardzielik z kolei bardzo celnie się odgryzał. Wydawało się, że Polak wygrał nieznacznie, ale bez większych wątpliwości, lecz sędziowie punktowi nie byli już jednomyślni &#8211; Paweł Kardyni 76:75 Gardzielik, Grzegorz Molenda 76:75 Iwanow i Marcin Godoń 77:75 dla zwycięskiego Kamila Gardzielika, dla którego było to piętnaste zwycięstwo.</p>
<p>Paweł Stępień (18-0-1, 12 KO) pewnie uporał się ze sprowadzonym na ostatnią chwilę Iago Kizirią (6-8, 4 KO). Niski, krępy rywal, obniżał jeszcze bardziej pozycję, szukał półdystansu, w który bił z całych sił prawym sierpem lub hakiem pod łokieć. Ale Paweł kontrolował sytuację lewym prostym, a nawet gdy Gruzinowi udało się podejść bliżej, zbierał jego ciosy na blok. W trzeciej rundzie szczecinian trafił kilka razy twardym, nieprzyjemnym lewym prostym, poprawił mocnym lewym hakiem w okolice wątroby, lecz trochę nie wykorzystał okazji i nie podkręcił tempa. Po przerwie rywal zaatakował, wtedy jednak Stępień wszedł mu w tempo kontrą lewym sierpowym i posłał na deski. Czując przewagę Polak rozluźnił się, być może aż za bardzo i cały czas kontrolował agresywnego, ale chaotycznego przeciwnika. Kąsał ciosami prostymi, niekoniecznie bitymi z całych sił, i zbierał małe punkty. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Pawła 79:72 (???) i dwukrotnie 80:71.</p>
<p>Jan Czerklewicz (8-1, 2 KO) pokonał po niezłym pojedynku polsko-polskim Macieja Drozdowskiego (2-1). Rywal co prawda miał przebłyski i pojedynczymi kontrami potrafił czymś odpowiedzieć, lecz przez zdecydowaną część tej potyczki warunki dyktował Czerklewicz, obijając na zmianę korpus i górę przeciwnika. Kilka razy również trafił prawym sierpem, lecz Drozdowski ani razu nie był poważnie zagrożony nokautem. Po ostatnim gongu sędziowie wskazali na Janka w stosunku 59:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p>Swoje walki wygrali zawodnicy boksujący w wadze junior średniej &#8211; Kamil Urbański (2-0, 2 KO) oraz Tobiasz Zarzeczny (2-0, 1 KO). Trenowany przez Mateusza Masternaka zawodnik w swoim stylu wywierał pressing zza podwójnej gardy, rozbijając Sylwestra Ziębę (1-2) lewym prostym. W drugiej rundzie posłał go na deski krótkim prawym sierpowym. Zięba dotrwał do przerwy, ale tuż po niej Urbański skończył przeciwnika prawym hakiem na splot słoneczny. Zarzeczny tym razem zaboksował na pełnym dystansie. Przez pierwsze minuty kontrolował Łukasza Barabasza (1-5, 1 KO) z kontry, ale w trzeciej rundzie pogubił się. Na szczęście minuta przerwy pozwoliła mu złapać drugi oddech i dowieźć wygraną &#8211; 39:37 oraz dwukrotnie 40:36.</p>
<p><strong>14 SIERPNIA 2022 ROKU [CHOJNICE, BOXING TEAM CHOJNICE]</strong></p>
<p>W walce wieczoru gali w Chojnicach miejscowy Kewin Gruchała (9-0, 3 KO) dopisał kolejne zwycięstwo do swojego rekordu, choć łatwo nie było. 22-latek spotkał się z dobrze znanym na polskim rynku Egipcjaninem Nabilem Zakym (8-2, 5 KO). Po sześciu rundach sędzia Tomasz Chwoszcz punktował minimalną przewagę Polaka 57:56. Wcześniej w konfrontacji dwóch debiutantów nastoletni Mikołaj Cieślik (1-0, 1 KO) pod koniec pierwszej odsłony zastopował Artema Szmatczenkę (0-1).</p>
<p><strong>27 SIERPNIA 2022 ROKU [WROCŁAW, TYMEX BOXING NIGHT]</strong></p>
<p>Paweł Augustynik (15-0, 7 KO) pokazał po raz kolejny, że być może jest nawet jedynką w wadze półciężkiej na krajowym podwórku. A o jego klasie przekonał się na własnej skórze Aro Schwartz (19-6-1, 13 KO). Od początku polsko-brytyjski zawodnik narzucił pressing. W pierwszej rundzie przyjął lewy podbródkowy, ale wygrał ten odcinek 10:9. W połowie drugiej rzucił rywala na deski firmowym lewym hakiem w okolice wątroby, co jest pieczątką Pawła. Schwartz dotrwał do przerwy, ale było to tylko odroczenie wyroku. Augustynik rzucił się na niego zaraz po gongu, długą serię zakończył prawym sierpowym, a sędzia Małek nawet nie zaczynał liczyć, od razu stopując nierówny bój.</p>
<p>Kamil Łaszczyk (32-0, 11 KO) w końcu błysnął jak za dawnych lat i w walce wieczoru w swoim Wrocławiu efektownie rozprawił się z Kevinem Acevedo (21-5-3, 6 KO). Polak od początku kontrolował lewym prostym niższego Argentyńczyka i pewnie wygrał pierwszą rundę. A w połowie drugiej było już po wszystkim. Rywal zaatakował, Kamil po zwodzie strzelił z kontry lewym podbródkowym i zwyciężył przez nokaut.</p>
<p>Michał Leśniak (17-1-1, 5 KO) wstał z desek w pierwszej rundzie i pokonał podczas gali we Wrocławiu solidnego Josefa Zahradnika (14-7, 8 KO). W 70. sekundzie atakujący Michał nadział się na kontrę prawym sierpowym i &#8222;Szczupak&#8221; poleciał na matę ringu. Na szczęście nie był to ciężki nokdaun i szybko się pozbierał. Wyciągnął naukę, zaczął boksować za lewym prostym i dzięki dobrej pracy nóg mozolnie odrabiał straty. Kilka razy trafił też lewym hakiem pod prawy łokieć. Mądry, konsekwentny boks i punktacja na koniec 76:75, 78:73 i 78:73.</p>
<p>Karol Łapawa (3-0) &#8211; utytułowany na krajowych ringach olimpijskich, po dwóch przeciętnych walkach w końcu pokazał to, na co liczyliśmy, gdy podpisał kontrakt zawodowy. Ładnie wciągał na kontrę Mateusza Rajewskiego (1-1) po przepuszczeniu, a w półdystansie trafił kombinacją hak na korpus-lewy podbródek. Rywal odpowiadał, ale Łapawa był bardziej wszechstronny i wygrał na kartach sędziów 58:56, 58:56 i 59:55. Ta ostatnia punktacja chyba najlepsza&#8230;</p>
<p>Sebastian Wiktorzak &#8211; ćwierćfinalista Mistrzostw Świata i Mistrz Polski Seniorów, udanie zadebiutował w gronie zawodowców. Pytanie jednak, czy to był debiut, czy zwykła walka pokazowa? Naprzeciw niego stanął Jiri Korda, który dotąd wygrał dwie walki, a dwie przegrał. Wiktorzak skończył go przed czasem lewym hakiem na szczękę. Problem polega na tym, że Polska Unia Boksu wymagała od pięściarza ze Szczecina dodatkowych badań antydopingowych, które z powodów proceduralnych nie zostały przeprowadzone, więc PBU nie usankcjonowało tego pojedynku. Na BoxRecu walka widmo&#8230;</p>
<p>Arkadiusz Zakharyan (2-0, 1 KO) ciosami na korpus już pod koniec pierwszej rundy zastopował Jakuba Kasla (2-2, 1 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/09/20/gale-zawodowe-w-polsce-sierpien-2022-od-mragowa-do-wroclawia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: CZERWIEC 2022. KIELCE I TORUŃ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/07/22/gale-zawodowe-w-polsce-czerwiec-2022-kielce-i-torun/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/07/22/gale-zawodowe-w-polsce-czerwiec-2022-kielce-i-torun/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2022 10:35:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Górski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Przybyła]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Głuch]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Łącz]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Wojtan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11891</guid>
		<description><![CDATA[24 CZERWCA 2022 [KNOCKOUT PROMOTIONS, KIELCE] Bardzo udany debiut Michała Cieślaka (22-2, 16 KO) na antenie TVP Sport. Dwukrotny pretendent do pasa mistrzowskiego w kategorii junior ciężkiej rozbił doświadczonego Enrico Koellinga (28-5, 9 KO). Cieślak rozpoczął od obszernych sierpowych, Niemiec schowany za podwójną gardą zdołał ich uniknąć, samemu próbując pojedynczymi próbami. Koelling zaatakował przy narożniku, by po kilku sekundach tańczyć]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>24 CZERWCA 2022 [KNOCKOUT PROMOTIONS, KIELCE]</strong></p>
<p><strong>Bardzo udany debiut Michała Cieślaka (22-2, 16 KO) na antenie TVP Sport. Dwukrotny pretendent do pasa mistrzowskiego w kategorii junior ciężkiej rozbił doświadczonego Enrico Koellinga (28-5, 9 KO). Cieślak rozpoczął od obszernych sierpowych, Niemiec schowany za podwójną gardą zdołał ich uniknąć, samemu próbując pojedynczymi próbami. Koelling zaatakował przy narożniku, by po kilku sekundach tańczyć wskutek znakomitego prawego sierpowego Cieślaka. Reprezentant Berlina padł na deski, a Grzegorz Molenda nie pozwolił mu kontynuować.</strong></p>
<p>Dwóch niepokonanych Polaków z konkurencyjnych grup, obaj ponad 90 kg wagi &#8211; nie da się ukryć, mogliśmy wiązać pewne nadzieje z pojedynkiem <strong>Artura Górskiego</strong> (4-1, 1 KO) z <strong>Oskarem Wierzejskim</strong> (5-0-1, 1 KO). Zawiedzeni być nie możemy &#8211; kilka wymian, parę trafionych prostych, Wierzejski był nawet podłączony po dobrym prawym Górskiego, ale dosyć szybko doszedł do siebie. Koniec niespodziewany i naprawdę spektakularny &#8211; Górski chciał zadać lewy sierpowy, samemu nadziewając się na prawy sierp Wierzejskiego. Sędzia Bubak nie miał wyjścia, kończąc pojedynek już w pierwszej odsłonie.</p>
<p><strong>Martina Vallieres Bisson</strong> (5-1, 1 KO) miała być z kolei najtrudniejszą dotychczas rywalką<strong> Laury Grzyb</strong> (7-0, 3 KO) i trzeba przyznać, że ta musiała się trochę namęczyć. Prymat Polki nie podlegał jednak dyskusji i to jej ręce powędrowały w górę. Premierowa odsłona rozpoznawcza, szachowanie prostymi, celne ciosy mogliśmy policzyć na palcach jednej ręki. W drugiej Polka próbowała ustawić rywalkę lewym prostym, dołożyła też naprawdę dobry prawy na dół, Bisson odpowiedziała, bijąc kombinacją. Pod koniec rundy celny lewy prosty Grzyb, przepuszczenie &#8211; wydaje się, że ta odsłona należała do niej. Trzecia runda z tym samym przebiegiem &#8211; Kanadyjka atakowała w sposób chaotyczny, pojedyncze ciosy mogły ocierać się o głowę naszej reprezentantki. Ta z kolei będąc pięściarką szybszą, nastawiała się na lewy prosty, od czasu do czasu dokładając często celne uderzenia z prawej ręki. Ciekawa wymiana przy linach na początku rundy czwartej i wydaje się, że Kanadyjka trafiła jakimś uderzeniem. Bisson dążyła w każdym razie do wymiany, Grzyb skupiała się z kolei na ciosach pojedynczych, ale celniejszych. Rysowała się przewaga szybkościowa i techniczna ze strony 27-latki z Wodzisławia Śląskiego &#8211; próby Bisson były nieco desperackie. Szósta runda spokojniejsza, Bisson uznała ją za swoją. Kilka celnych ciosów Grzyb na początku odsłony siódmej, Kanadyjka nie mogła znaleźć recepty na szybszą przeciwniczkę. Także druga połowa rundy wyraźnie należała do zawodniczki Knockout Promotions. Wymiana w odsłonie ostatniej, z początku z inicjatywy zakrwawionej Bisson, potem to Polka przeszła do kontrataku. Jej zwycięstwo było zdecydowane, a jak widzieli to sędziowie? Sędzia Kowalik 78:74, sędzia Molenda 80:72, sędzia Moszumański 78:74 &#8211; wszyscy na korzyść pięściarki ze Śląska, która zanotowała naprawdę dobry występ.</p>
<p>Czwarte zwycięstwo do swojej kolekcji dołożył <strong>Piotr Łącz</strong> (4-0, 4 KO), który nie pozostawił złudzeń <strong>Morganowi Dessaux</strong> (6-11, 5 KO). Młody Polak w analogicznym do Mike&#8217;a Tysona stylu rozpoczął pojedynek od ataku, zasypując przeciwnika sierpami i dużo balansując, ale Francuz zbierał większość ciosów na blok. Łącz był jednak stroną wiodącą i do niego należała premierowa odsłona. Na początku drugiej rundy pięściarz z Francji podejmował nieśmiałe próby, zadając ciosy, które były jednak pchane i bez wyrazu. 24-latek z Bielska-Białej ganiał za nim, nadział się nawet na uderzenie z prawej ręki, nie zrobiło to jednak na nim żadnego wrażenia. Zaraz na początku drugiej minuty Polak zasypał rywala gradem sierpowych w narożniku, poprawiając je hakiem. Dessaux przyklęknął, a sędzia Molenda zdecydował się na przerwanie pojedynku &#8211; czwarta wygrana Łącza i czwarta przed czasem.</p>
<p>Wcześniej<strong> Patryk Głuch</strong> (1-0) musiał poradzić sobie z chaotycznym stylem <strong>Sebastiana Wojtana</strong> (1-6, 1 KO), który stale napierał do przodu. Debiutant nie uniknął kilku ciosów ze strony rywala, ale przez większość czasu przeważał, dzięki czemu zyskał uznanie sędziów. Byli oni jednogłośni &#8211; 40:36, 40:36 i 39:37 na korzyść Głucha, który udanie rozpoczął karierę zawodową.</p>
<p><strong>25 CZERWCA 2022 [POLSAT BOXING PROMOTIONS, TORUŃ]</strong></p>
<p>W daniu głównym gali Polsat Boxing Promotions 8 dobrze dysponowany <strong>Ihosvany Garcia</strong> (8-0, 6 KO) po raz pierwszy zaboksował na tak długim dystansie i pewnie pokonał <strong>Ryno Liebenberga</strong> (22-9-1, 14 KO). Kubańczyk trenujący i mieszkający w Polsce tańczył na nogach i ustawiał sobie rywala samą lewą ręką. Pięściarz z RPA szuka lewego sierpowego, pruł nim jednak w powietrze. Jedyne do czego można się przyczepić, to zbyt asekuracyjny boks i troszkę za mało ryzyka. Ale Garcia boksował koncertowo i pozostawał nieuchwytnym celem. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 98:92 i dwukrotnie 100:90.</p>
<p>Zaczęło się dobrze, skończyło się źle.<strong> Zsolt Osadan</strong> (22-0-1, 15 KO) zadał<strong> Radomirowi Obruśniakowi</strong> (6-1, 2 KO) pierwszą porażkę w karierze i sięgnął po międzynarodowy tytuł mistrza Polski wagi lekkiej. Słowak zaczął bardzo ostro, ale już po minucie ciężko padł na matę. Z trudem się podniósł i do końca rundy przeżywał kryzys. Wszystko działo się bardzo szybko, powtórki jednak pokazały, że nokdaun nastąpił&#8230; po ciosie z główki. Obaj chcieli uderzyć, zrobili krok do przodu, a Obruśniak skosił rywala uderzając czołem w jego brodę. Na usprawiedliwienie sędziego &#8211; naprawdę ciężko było to zauważyć w ferworze walki. Osadan szybko doszedł do siebie i w rundach od drugiej do czwartej znów mocno nacierał. Radomir niby kontrolował sytuację, lecz za bardzo oddawał inicjatywę. W piątym starciu Obruśniak zaczął wchodzić w tempo i kilka razy złapał przeciwnika na soczystą kontrę. Gdy wydawało się, że będzie już tylko lepiej, Słowak wrócił dobrą rundą szóstą. A potem siódmą, ósmą, dziewiątą&#8230; Po ostatnim gongu sędziowie punktowali niejednogłośnie, najważniejsze jednak, że wynik się zgadzał. Oficjalna punktacja 94:95, 93:96 i 96:94.</p>
<p>Zwycięstwa do swoich rekordów dopisali <strong>Konrad Kozłowski</strong> (6-0, 2 KO) oraz <strong>Aleksander Bereżewski</strong> (6-0, 6 KO). Kozłowski wolno wchodził w walkę z <strong>Nikolasem Dzurnakiem</strong> (2-1-2, 2 KO), który polował na pojedyncze, mocne uderzenie, z czasem jednak Polak zaczął pressingiem łapać przewagę. W końcówce walki, gdy Dzurnak trafił prawą ręką, rzucił w ferworze Konradem na matę, za co ringowy Marcin Pawlak ukarał go odjęciem punktu. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Kozłowskiego 60:53, 60:53 i 59:54. Za wysoko.</p>
<p>Potem między linami zameldował się Bereżewski, który od początku rozbijał <strong>Kristiana Dzurnaka</strong> (2-3) mocnym jabem. W końcówce drugiej rundy powalił go natomiast na deski prawym sierpowym. W trzeciej zafundował mu nokdaun kombinacją prawy-lewy sierp. Na tym etapie był to już bardzo jednostronny pojedynek. Aleksander w czwartym starciu jeszcze dwukrotnie przewracał rywala, a na początku piątego &#8211; po lewym sierpowym i piątym nokdaunie, z narożnika Czecha poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do rekordu dopisał <strong>Paweł Czyżyk</strong> (9-1, 2 KO), który odprawił przed czasem <strong>Jonathana Cottereta</strong> (8-7-1, 3 KO). Zazwyczaj to &#8222;Furia&#8221; wywiera pressing i idzie do przodu, tymczasem w pierwszej rundzie wystąpił w roli kontrboksera, a Francuz naciskał. Po przerwie Paweł poukładał sobie walkę, zmieniał momentami pozycję na mańkuta i zaczął przejmować inicjatywę. W trzeciej odsłonie Czyżyk wyczuł kryzys rywala, podkręcił tempo, a ten poddał się w przerwie przed kolejną rundą, tłumacząc się kontuzją oka.</p>
<p>Wcześniej <strong>Bartłomiej Przybyła</strong> (3-0, 1 KO) pokonał w dobrym stylu <strong>Santiago Garcesa</strong> (4-4-3, 2 KO). Polak fajnie zbierał ciosy w kombinacje, które momentami wydłużał do serii 4-5 uderzeń. Może jeszcze trochę za dużo łapie prawej ręki rywala, ale boksuje na tyle inteligentnie, że z pewnością będzie ten element poprawiał. W piątym starciu był blisko przełamania przeciwnika, skończyło się jednak na pełnym dystansie. Sędziowie punktowali 59:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/07/22/gale-zawodowe-w-polsce-czerwiec-2022-kielce-i-torun/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: MAJ 2022. OD BIAŁEGOSTOKU DO LUBLINA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/05/29/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2022-od-bialegostoku-do-lublina/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/05/29/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2022-od-bialegostoku-do-lublina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2022 14:26:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz Zakharyan]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Cristian Lopez]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Evander Rivera]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Lodzik]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Welter]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Warekso]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Lis]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Polski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Miłosz Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Gajcowski]]></category>
		<category><![CDATA[Osleys Iglesias]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Róg]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Biś]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Pławecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11882</guid>
		<description><![CDATA[7 MAJA 2022 [CHORTEN BOXING PRODUCTION, BIAŁYSTOK] W daniu głównym gali Podlaskie Boxing Show w Białymstoku Przemysław Gorgoń (15-9-1, 5 KO) wygrał przed czasem z Bogdanem Malinovicem (4-3-1, 2 KO). &#8222;Śmieszek&#8221; dobrze wszedł w ten pojedynek, rozbijając przeciwnikowi nos swoim lewym prostym. W drugiej rundzie spóźnił się jednak w akcji prawy na prawy, zainkasował cios i zapoznał się z matą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>7 MAJA 2022 [CHORTEN BOXING PRODUCTION, BIAŁYSTOK]</strong></p>
<p>W daniu głównym gali Podlaskie Boxing Show w Białymstoku Przemysław Gorgoń (15-9-1, 5 KO) wygrał przed czasem z Bogdanem Malinovicem (4-3-1, 2 KO). &#8222;Śmieszek&#8221; dobrze wszedł w ten pojedynek, rozbijając przeciwnikowi nos swoim lewym prostym. W drugiej rundzie spóźnił się jednak w akcji prawy na prawy, zainkasował cios i zapoznał się z matą ringu. Co prawda nie był nawet ranny, ale sędzia musiał policzyć go do ośmiu. Po przerwie Gorgoń ruszył do kontrofensywy. Coraz mocniej spychał przeciwnika, aż w końcu powalił go na deski mocnym lewym sierpowym. Malinović dotrwał do przerwy, lecz do czwartego starcia już nie wyszedł.</p>
<p>Występujący w wadze ciężkiej Jakub Sosiński (8-1-1, 3 KO) pokonał przed momentem Carlosa Carreona (8-7, 2 KO). Od początku Polak skoncentrował się na ciosach po dole, a pierwszą rundę zakończył lewym sierpowym na górę. Były mistrz Meksyku po przerwie starał się przejąć inicjatywę, zostawiał jednak nogi z tyłu, a jego obszerne sierpy pruły powietrze. A Kuba konsekwentnie celował po dołach. Mijały kolejne minuty, a blisko 120-kilogramowy misiek z Meksyku wcale nie słabł, a wręcz starał się wywierać pressing. Sosiński momentami zmieniał się w boksera, nieźle operował lewym prostym i kontrolował wciąż groźnego przeciwnika. Po raz pierwszy w karierze wyszedł również poza szóstą odsłonę. W ostatnich trzech minutach obaj byli już mocno zmęczeni, lecz &#8222;charakternie&#8221; wymieniali ciosy do samego końca. Sędziowie punktowali na korzyść Jakuba 80:72, 80:72 i 79:73.</p>
<p>Wcześniej Krzysztof Warekso (2-0-1, 1 KO) zremisował z Piotrem Bisiem (6-1-1, 2 KO). Po czterech rundach wszyscy sędziowie zgodnie punktowali 38:38.</p>
<p><strong>13 MAJA 2022 [BABILON BOXING SHOW, JAWORZNO]</strong></p>
<p>Jan Lodzik (7-0, 1 KO) zdał test i pokonał wysoko na punkty byłego mistrza świata amatorów oraz trzykrotniego olimpijczyka Domenico Valentino (11-3, 1 KO). Kibice spodziewali się, że walka Lodzika z Valentino, który przecież jest bardzo doświadczonym i utytułowanym w boksie zawodnikiem, będzie bardziej wyrównana. Tak się jednak nie stało, Lodzik przeważał w każdym aspekcie. 98-91 Godoń, 99-90 Gortat, 98-91 Małek &#8211; wszyscy trzej sędziowie wypunktowali zwycięstwo Jana Lodzika nad mistrzem świata z Mediolanu (2009).</p>
<p>Wielokrotny mistrz świata w K-1 Łukasz Pławecki (4-0-2, 2 KO) oraz medalista mistrzostw Finlandii Krzysztof Wojciechowski (4-0-1) dali świetną walkę i prawdopodobnie w listopadzie dojdzie do ich rewanżu. Pławecki z Wojciechowskim zmierzyli się na dystansie ośmiu rund. Ten pierwszy od początku narzucił mocne tempo. Wojciechowski &#8211; mimo swojej pracy jako spawacz &#8211; dobrze przygotował się do pojedynku i szczególnie pokazał to w ostatnich odsłonach starcia, gdy śmiało wchodził w wymiany. Pławecki nie był mu dłużny i również był otwarty na bitkę. Dwaj sędziowie wypunktowali remis, Leszek Jankowiak miał na swojej karcie 77-75 na korzyść Wojciechowskiego &#8211; walka remisowa. Obaj po walce zgodzili się na rewanż, są duże szanse, że drugi pojedynek odbędzie się na dystansie dziesięciu rund.</p>
<p>Swego czasu Konrad Dąbrowski (11-3, 1 KO) uchodził za duży talent. Wielkich sukcesów nie osiągnął, a i dziś nie zachwycił. Pomimo przeciętnej postawy starczyło to na wygranie z Hamisi Mayą (13-5-1, 11 KO). Tanzańczyk boksujący z pozycji mańkuta nie dość, że sporo wyższy, to jeszcze cały czas boksował na odchyleniu. Konrad zamiast konsekwentnie bić pod prawy łokieć uparł się, żeby upolować rywala lewym sierpem na górę. I większość tych ciosów pruło powietrze. Przeciwnik zrozumiał, że wielkiego ryzyka ze strony Polaka nie ma, w piątej i szóstej rundzie podkręcił tempo, lecz zabrakło mu czasu na odrobienie strat. Po ostatnim gongu sędziowie zgodnie punktowali 58:56 na korzyść Dąbrowskiego.</p>
<p>Wcześniej Oskar Gajcowski (1-1) nokdaunem w ostatnich sekundach przechylił szalę zwycięstwa (3x 38:37) na swoją korzyść w konfrontacji z Pawłem Rogiem (1-1), a Mateusz Lis (3-1, 3 KO) szybko poddał przestraszonego Radoslava Estocina (8-4-1, 3 KO).</p>
<p><strong>14 MAJA 2022 ROKU [ROCKY BOXING NIGHT, GDAŃSK]</strong></p>
<p>W walce wieczoru gali w Gdańsku Cristian Lopez (3-0, 1 KO) pokonał Kajetana Kalinowskiego (3-1, 3 KO). Polak, zwycięzca turnieju wagi junior ciężkiej, źle wszedł w ten pojedynek. Chciał urwać głowę, przez co jego mocne sierpy pruły powietrze, Kubańczyk zaś karcił go z defensywy lżejszymi kontrami. Ale w końcówce drugiej rundy jakby zeszło z niego powietrze. Kajetan natomiast przeszedł na lewy prosty i to dzięki niemu zyskiwał przewagę. W trzecim starciu Lopez ratował się już klinczem, choć cały czas próbował wciągnąć pięściarza z Lublina na jakąś kontrę. W czwartej rundzie to Kalinowski przeżywał lekki kryzys, bo spuścił z tonu. Końcówkę lepiej zaznaczył Lopez, dzięki czemu wyszarpał wygraną w stosunku dwa do remisu &#8211; 57:57, 58:56 i 59:55.</p>
<p>Mateusz Polski (2-0, 2 KO) nie zamierza bezpiecznie i powoli budować swojej kariery. I słusznie, o czym świadczy szybkie zwycięstwo nad Saidi Mundim (25-9-1, 13 KO). Mateusz &#8211; medalista Mistrzostw Europy oraz Igrzysk Europejskich, ostro wszedł w ten pojedynek i już w 70. sekundzie krótkim prawym sierpowym rzucił rywala na deski. Za moment kolejny prawy i drugi nokdaun. Tu przed przerwą trzeci raz prawa ręka wylądowała na głowie Tanzańczyka i Grzegorz Molenda liczył po raz trzeci. Zaraz potem zabrzmiał gong na przerwę. Po niej Mateusz dalej nacierał i gdy znów trafił prawym w okolice ucha, rywal przyklęknął i tym razem dał się wyliczyć do dziesięciu.</p>
<p>Robiący małe, aczkolwiek systematyczne postępy Adrian Szczypior (10-0, 3 KO) wypunktował 78:74, 78:74 i 80:72 solidnego journeymana Pavla Semjonova (25-22-2, 10 KO) w walce wagi średniej.</p>
<p>Występujący w wadze ciężkiej Artur Bizewski (4-0, 1 KO) pokonał weterana, Michała Bańbułę (13-34-5). Młodszy i silniejszy fizycznie &#8222;Bizon&#8221; ostro wszedł w pojedynek, jednak stary wyga przeczekał jego próby, by w drugiej i trzeciej rundzie skarcić go kilka razy swoim lewym sierpowym z doskoku. Albo bezpośrednim, albo w kombinacji po wcześniejszym prawym. Gdyby Bańbuła był młodszy i trochę lżejszy &#8211; bo to przecież naturalny &#8222;półciężki&#8221;, mógł to spokojnie wygrać, lecz pressing oraz &#8222;zdrowie&#8221; Bizewskiego zrobiły swoje. Michał w końcówce piątego starcia miał już lekki kryzys, a całe szóste walczył z rywalem i własnymi słabościami. Po ostatnim gongu sędziowie wskazali na Bizewskiego 59:55, 58:56 i przesadzone 60:54.</p>
<p>&#8222;Lekki&#8221; Dominik Harwankowski (9-0, 2 KO) wypunktował 60:54 i dwukrotnie 59:55 Emmanuela Amosa (17-7-1, 10 KO) zaś Evander Rivera (7-0-1, 3 KO) znokautował już w pierwszej odsłonie Nicolausa Mdoe (10-5-2, 7 KO).</p>
<p><strong>20 MAJA 2022 ROKU [TYMEX BOXING NIGHT, ŚRODA WIELKOPOLSKA]</strong></p>
<p>Urwał rundy Łaszczykowi i do Polski ponownie przyleciał pokazać się z solidnej strony. Ismail Galiatano (10-4-3, 2 KO) w pojedynku wieczoru gali MB Boxing Night 12 w Środzie Wielkopolskiej zmierzył się z Damianem Wrzesińskim (25-2-2, 7 KO). Tanzańczyk jednak nie zdecydował się na agresywniejszy boks, miał podczas walki kilka zrywów, ale nie zagroził Polakowi i nie poszedł na całosć. W narożniku polskiego pięściarza zabrakło jego nowego trenera Wayne&#8217;a Battena, z którym &#8222;Wrzos&#8221; przygotowywał się ostatni miesiąc w angielskim Southampton. Batten wybrał lokalną galę, na której wystąpi kilku jego podopiecznych. Wrzesiński od początku naładowany pozytywną energią, ale rywal do łatwych nie należał, nie bez przyczyny udało mu się posadzić na deski Kamila Łaszczyka w marcu tego roku w Koninie. Chwilami odważnie wchodził w wymiany Galiatano, Polak starał się bić więcej, ale brakowało u Wrzesińskiego zarówno precyzji, jak i siły uderzenia. Pięściarz z Tanzanii czekał na żwawsze ataki Wrzesińskiego, próbował odpowiadać lewym prostym lub zaczepnym prawym podbródkowym, by wtedy w konsekwencji zakończyć akcje lewym prostym. Wrzesiński z kolei podchodził bliżej, wchodził do półdystansu, dorzucał sporo balansu, ale ciosy Polaka nie robiły na Tanzańczyku żadnego wrażenia. &#8222;Wrzos&#8221; mógł jednak kontrolować tempo pojedynku ze względu na to, że Galiatano wycofywał się i nie zadawał wielu uderzeń, był chwilami mocno pasywny. Na początku czwartej odsłony rywal polskiego pięściarza podkręcił nieco tempo, ale w drugiej połowie rundy Wrzesiński bił częściej i celniej. W całej walce z obu stron brakowało jednak większej aktywności, pojedynek był nudny, obaj panowie nie zadawali wielu ciosów, choć na pewno aktywniejszy był Wrzesiński i to on wygrał większość rund. Druga połowa walki była lepsza od pierwszej. Walka mogłaby być bardziej wyrównana, gdyby rywal Polaka zadawał więcej uderzeń i podkręcał tempo. Po dziesięciu rundach trzej sędziowie jednogłośnie wskazali (98-92, 98-92, 99-91) na Damiana Wrzesińskiego.</p>
<p>Louis Greene (14-3, 8 KO) lubi przyjeżdżać do Polski. Kiedyś zabrał zero w rekordzie Łukasza Wierzbickiego, dziś pokonał przed czasem Tomasza Nowickiego (10-1, 3 KO). Nasz &#8222;Joker&#8221; dobrze wszedł w ten pojedynek. Był śliski, unikał akcji rywala, a sam zranił go pół minuty przed końcem pierwszej rundy lewym hakiem pod prawy łokieć. Po przerwie Brytyjczyk zaczął wywierać pressing. Nowicki przepuścił jego prawy i świetnie skontrował lewą ręką, ale minutę później to Greene trafił swoim prawym. Trzecia odsłona również równa. Tomek oddawał inicjatywę, ale tylko pozornie, bo opierając się o liny cały czas starał się kontrować z defensywy. Greene rzucił wszystko na jedną kartę na początku czwartego starcia. Jego szturm trwał 90 sekund i wyglądało to bardzo groźnie, lecz Tomek przetrwał trudne chwile i to on zaakcentował końcówkę. Wydawało się, że pięściarz Tymexu kontroluje już sytuację, tymczasem w piątej rundzie znów oparł się o liny, a Greene po spokojniejszej minucie znów zerwał się do ataku. Jego ciosy zaczęły dochodzić celu, Nowicki przestał balansować, przyjął mocny prawy krzyżowy, schował się za gardą, Anglik poprawił lewym sierpowym na szczękę i do akcji wkroczył sędzia Małek.</p>
<p>Łukasz Maciec (28-4-1, 5 KO) pokonał solidnego niegdyś, dziś będącego journeymanem Joela Julio (39-12, 33 KO). &#8222;Gruby&#8221; jak zwykle ostro zaczął. Wywierał pressing, bił dużo po dole. Trafił czysto w akcji prawy na prawy, ale gdy doskoczył do zranionego Kolumbijczyka, w tym samym momencie zabrzmiał gong kończący pierwszą rundę. Po przerwie pięściarz z Lublina dalej robił swoje, choć już tak czystych ciosów brakowało. Łukasz nastawił się trochę za bardzo na bombę z prawej ręki, kiedy więc w końcówce szóstej odsłony po zwodzie uderzył dla odmiany lewym sierpowym, znów wstrząsnął doświadczonym przeciwnikiem. W ostatnich minutach nie wydarzyło się już nic godnego uwagi. Łukasz przeważał i po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść 77:75 (pan Małek przysnął&#8230;) i dwukrotnie 80:72.</p>
<p>Wcześniej Karol Welter (11-1, 3 KO) pewnie ograł Emmanuela Feuzeu (10-12-2, 4 KO), ale nie zachwycił. Wygrywał runda po rundzie, panował nad sytuacją niepodzielnie, jednak nie zrywał tempa, boksował schematycznie i dzięki temu dużo słabszy rywal nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Po ostatnim gongu werdykt musiał być tylko jeden &#8211; trzy razy 60:54.</p>
<p>udanie na zawodowym ringu zadebiutował Arkadiusz Zakharyan (1-0). Polak pokonał Buchuti Tatiszwilego (3-1, 1 KO). Po czterech rundach sędziowie punktowali 39:37 i dwukrotnie 40:36.</p>
<p><strong>27 MAJA 2022 ROKU [POLSAT BOXING PROMOTIONS, LUBLIN]</strong></p>
<p>Rzadko mamy takie zestawienia w Polsce. Po pierwsze &#8211; duże nazwisko w main evencie. Po drugie &#8211; pasy regionalne w stawce. W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Promotions 7 w Lublinie Osleys Iglesias (6-0, 5 KO) zmierzył się z bardzo doświadczonym i znanym w świecie boksu Isaaciem Chilembą (26-9-3, 10 KO).  Chilemba przed pojedynkiem był 25. zawodnikiem rankingu Boxrec wagi super średniej, dwukrotnie walczył o mistrzostwo świata, dzierżył również mniej znaczący tytuł federacji IBO. Dla występującego na galach Polsatu Iglesiasa to był zdecydowanie najtrudniejszy test w dotychczasowej karierze w boksie zawodowym. Na pięć pojedynków Kubańczyka aż cztery nie wyszły poza pierwszą rundę. Spodziewano się więc, że mimo ogromnego doświadczenia Chilemby Iglesias od początku narzuci swoje tempo i będzie boksował eksplozywnie. Prognozowano także, że mieszkający w Niemczech zawodnik może mieć problemy kondycyjne w drugiej fazie walki. Już od pierwszych minut Iglesias był dużo bardziej aktywniejszy, narzucił tempo, świetnie operował przednią ręką, ale współkomentujący galę Polsatu Przemysław Saleta przekonywał, że mimo wielu zwycięstw przed czasem Kubańczyk początkową częśc walki z Chilembą raczej poświęci na rozpracowywanie przeciwnika. Pięściarz z Malawi był w ringu spokojny, przyjmował ciosy bez większego wrażenia, ze sporym przeglądem pola amortyzował te uderzenia. 33-letni Chilemba, nawet jeśli był czasem zamykany przy linach, kontrolował większość akcji swojego rywala, sporo ciosów inkasował na gardę, ale boksował pasywnie, ostrożnie wyprowadzał uderzenia. Z kolei Kubańczyk cały czas schodził z linii ciosu, przez to ciężko było go trafić. Chilemba głównie pracował prawą ręką, wiedział doskonale, że dłuższe serie jego rywala mogą zabierać mu energię. Dużo sił wkładał podopieczny Goerga Bramowskiego w każdy swój cios. W szóstej rundzie Iglesias jeszcze raz podkręcił tempo, Chilemba przyjął sporo uderzeń. Łukasz Jurkowski powiedział, że w narożniku między szóstą a siódmą rundą były mistrz IBO zasygnalizował problem z ręką. Chilemba był w ringu pasywny, najczęściej decydował się na pojedyńcze ciosy, przegrywał kolejne rundy. Saleta zwracał uwagę na to, że Kubańczyk ze względu na dobrą obronę Chilemby powinien chwilami poczekać na ofensywną akcję rywala i wtedy go skontrować. W dziewiątym starciu utrzymujący świetne tempo Iglesias zadał prawy sierpowy w okolice ucha i wyraźnie naruszony Chilemba wylądował na deskach. Podopieczny Bramowskiego nie zdołał jednak dokończyć roboty i walka zakończyła się po dwunastu rundach. Sędziowie jednogłośnie na punkty wskazali na Osleysa Iglesiasa, dla którego to jest najważniejsze zwycięstwo w jego karierze. Trzeba też przyznać, że Iglesias świetnie wytrzymał trudy pojedynku, pod względem kondycyjnym na przestrzeni calej walki wyglądał świetnie, pokazał ringową dojrzałość i zdecydowanie wygrał na punkty, zdobył także dwa tytuły: WBA Inter-Continental oraz IBO International. Nie był w stanie dziś zaistnieć w ringu Isaac Chilemba.</p>
<p>Wracający po porażce Nikodem Jeżewski (21-2-1, 9 KO) stoczył twardą, dobrą i co najważniejsze wygraną walkę z Artursem Gorlovsem (9-2-1, 8 KO). Pierwsze dwie rundy równe, może z lekką przewagą Nikodema. Ale równie dobrze Polak mógł być liczony w pierwszej odsłonie. Sędzia Gortat uznał cios za zbyt niski, choć powtórka pokazała, że trafił hakiem w pas, więc teoretycznie akcja była prawidłowa. W trzecim starciu to Jeżewski starał się każdą akcję kończyć lewym hakiem w okolice wątroby. W wymianie w narożniku trafił także czystym lewym sierpowym na szczękę. Polak i Łotysz w czwartej i piątej rundzie poszli na bitkę w półdystansie. Fajnie to się oglądało, choć taki obraz potyczki bardziej odpowiadał chyba silniejszemu fizycznie przeciwnikowi. Gorlovsa złapał lekki kryzys w szóstym starciu, które oddał, za to Nikodem trudne chwile przeżywał w siódmym. Gdy wydawało się, że Jeżewski przegra wyraźnie 9:10 ten odcinek, w ostatniej akcji trafił mocnym prawym i posyłając rywala na deski z 9:10 zrobiło się 10:8. To dodało skrzydeł Jeżewskiemu, który złapał drugi oddech i choć Łotysz do końca był groźny, to lepiej na finiszu wyglądał pięściarz z Kościerzyny. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 96:93, 97:92 i 96:93.</p>
<p>Aleksander Bereżewski (5-0, 5 KO) podtrzymuje serię wygranych przed czasem. Przed momentem czołowy polski &#8222;półśredni&#8221; zastopował Wilbera Blanco (8-3, 7 KO). Olek od początku ruszył pressingiem, obijał korpus, a na finiszu pierwszej rundy strzelił prawym sierpowym na szczękę i posłał rywala na liny. Gdy sędzia Gortat doliczył do ośmiu, zabrzmiał zbawienny dla Kolumbijczyka gong na przerwę. Było to jednak tylko odroczenie wyroku. Bereżewski szedł jak czołg i po dwóch minutach drugiego starcia po serii w narożniku było po wszystkim.</p>
<p>Konrad Kozłowski (5-0, 2 KO) &#8211; brązowy medalista Mistrzostw Europy Juniorów 2015, po brzydkiej, rwanej i chaotycznej walce wyrwał zwycięstwo nad Athanasiosem Glynosem (2-1, 1 KO). Sędziowie punktowali 40:36 i dwukrotnie 39:37.</p>
<p>W starciu dwóch niepokonanych 19-latków Max Suske (4-0, 3 KO) pokonał przed czasem Remigiusza Runowskiego (2-1-1, 1 KO). Remek dobrze wszedł w pojedynek, polując konsekwentnie lewym hakiem pod prawy łokieć. Po przerwie jednak to Niemiec doszedł do głosu, trafiając w końcówce mocnym prawym sierpowym i prawym podbródkiem. Pod koniec pierwszej minuty trzeciej odsłony w wymianie w półdystansie Suske trafił lewym sierpowym na szczękę, zadając najmłodszemu z klanu Runowskich &#8222;czasówkę&#8221;.</p>
<p>Miłosz Grabowski (3-0), po słabszej pierwszej rundzie, pokonał Andrija Czyrkowa (0-1-1). Sędziowie punktowali 38:38 i dwukrotnie 40:36. Później w kategorii junior półśredniej Bartłomiej Przybyła (2-0, 1 KO) rzucał Denisa Bartosa (8-4, 6 KO) na deski w pierwszej, trzykrotnie w drugiej oraz dwukrotnie w trzeciej rundzie, zanim sędzia Leszek Jankowiak zlitował się nad Czechem i zatrzymał nierówny bój.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/05/29/gale-zawodowe-w-polsce-maj-2022-od-bialegostoku-do-lublina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: KWIECIEŃ 2022. BYTOM I WAŁCZ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/05/01/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2022-bytom-i-walcz/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/05/01/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2022-bytom-i-walcz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 May 2022 11:03:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Koprowski]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Jasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Liczik]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Szewczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Zychiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Gottschall]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Strykowski]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Smoliński]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tobiasz Zarzeczny]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Szadkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11832</guid>
		<description><![CDATA[22 KWIETNIA 2022 ROKU [TYMEX BOXING NIGHT, BYTOM] Do trzech razy sztuka. Damian Jonak (42-1-2, 21 KO) zakończył trylogię z Andrew Robinsonem (26-6-2, 7 KO) wygraną! Już w pierwszej rundzie obaj poszli na całość, brakowało jednak czystych ciosów. W drugiej jednak Damian po przestrzelonym prawym natychmiast poprawił lewym sierpem, trafił na szczękę i Brytyjczyk ciężko padł na matę, Nie pierwszy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>22 KWIETNIA 2022 ROKU [TYMEX BOXING NIGHT, BYTOM]</strong></p>
<p>Do trzech razy sztuka. <strong>Damian Jonak</strong> (42-1-2, 21 KO) zakończył trylogię z <strong>Andrew Robinsonem</strong> (26-6-2, 7 KO) wygraną! Już w pierwszej rundzie obaj poszli na całość, brakowało jednak czystych ciosów. W drugiej jednak Damian po przestrzelonym prawym natychmiast poprawił lewym sierpem, trafił na szczękę i Brytyjczyk ciężko padł na matę, Nie pierwszy raz pokazał charakter, wstał i dotrwał do przerwy. Po niej nadal warunki dyktował Polak, który dwukrotnie prawym sierpowym &#8222;zamroził&#8221; na moment przeciwnika. Kolejne trzy minuty już bardziej wyrównane, choć wrażenie robiły haki Jonaka na korpus. Wcześniej tego brakowało. Na półmetku wszystko wyglądało bardzo dobrze, niestety piąte starcie to najlepszy dotąd okres Robinsona. Anglik bił lżej, z luzu, ale prawa ręka coraz częściej dochodziła do głowy miejscowego bohatera. Lepiej wyglądała kolejna odsłona, w której Damian wrócił do lewego prostego. Po chwilowym dołku Jonak wrócił bardzo dobrą siódmą rundą. W połowie trafił bezpośrednim prawym krzyżowym i do przerwy poprawił jeszcze kilka razy w wymianach w półdystansie. Ostatnie trzy minuty to ringowa wojna. Co najważniejsze wciąż pod lekkie dyktando naszego reprezentanta. Kiedy więc zabrzmiał ostatni gong, Damian podniósł ręce na znak zwycięstwa. Sędziowie typowali wygraną Jonaka 78:73, 78:73 i 77:74.</p>
<p>Trudne walki i tym cenniejsze zwycięstwa zanotowali <strong>Stanisław Gibadło</strong> (8-0) oraz <strong>Kamil Młodziński</strong> (15-5-4, 7 KO). &#8222;Camilo&#8221; spotkał się z twardym, choć sprowadzanym w ostatniej chwili <strong>Miroslavem Serbanem</strong> (13-11, 7 KO). Po sześciu rundach sędziowie wskazali na miejscowego pięściarza &#8211; 58:56, 58:56 i 59:55. Gibadło był liczony w piątej rundzie po prawym na korpus <strong>Mateo Verona</strong> (29-29-3, 8 KO). Pojedynek był rwany, momentami chaotyczny, a Staszek, który w boksie olimpijskim pracował nogami i ładnie kontrował, niepotrzebnie wchodził w półdystans, mając mało argumentów w pięściach. Po ośmiu starciach wygrał 76:75, 77:76 i 76:75, ale na tle Rafała Wołczeckiego wypadł w walce z Argentyńczykiem słabiej.</p>
<p><strong>Tomasz Gromadzki</strong> (12-4-1, 3 KO) założył rękawice na dłonie i zamiast walk na gołe pięści znów zaboksował na ringu zawodowym. Podczas trwającej gali w Bytomiu pewnie ograł <strong>Adama Koprowskiego</strong> (4-4-2). &#8222;Zadyma&#8221; rozpoczął &#8211; i skończył, w swoim stylu. Od początku ruszył ostrym pressingiem i momentami chaotycznymi atakami spychał rywala na liny. Doświadczony Koprowski w drugiej rundzie odpowiedział ładnym prawym sierpem, ale nie ponowił akcji. Gromadzki z każdą minutą zyskiwał coraz wyraźniejszą przewagę, choć w piątej rundzie &#8211; znów po kontrze prawym sierpowym, przyklęknął i był liczony do ośmiu. Szybko jednak powstał i dalej nacierał. Adam w końcówce szóstej odsłony walczył z rywalem i kryzysem, jednak zdołał dotrwać do końca. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Gromadzkiego 57:56, 59:55 i 59:55.</p>
<p>Trwa dobra seria<strong> Remigiusza Smolińskiego</strong> (4-1, 2 KO). Dwumetrowy olbrzym po czasówce na Kamilu Bodziochu teraz jeszcze szybciej uporał się z <strong>Borną Grcicciem</strong> (1-1, 1 KO). Walka bez większej historii. Sporo niższy Chorwat starał się skrócić dystans i przejść do półdystansu. W połowie pierwszej rundy Remek zrobił krok w tył, skontrował prawym krzyżowym i posłał przeciwnika na deski. Grcić jeszcze się podniósł, ale po kilku kolejnych ciosach znów zapoznał się z matą ringu i nierówny bój zastopował sędzia.</p>
<p>Czwarte zwycięstwo do swojego rekordu dopisał były wicemistrz Polski, <strong>Wiktor Szadkowski</strong> (4-0, 2 KO). Występujący w wadze półciężkiej &#8222;Wicio&#8221; od początku zdominował <strong>Damiana Szewczyka</strong> (1-2), w drugiej rundzie podłączył go prawym krzyżowym, nie zdołał jednak skończyć ambitnego rywala przed czasem. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali na jego korzyść w stosunku 40:36. Wcześniej wracający po długiej przerwie <strong>Martin Gottschall</strong> (4-0, 1 KO) wypunktował <strong>Pawła Strykowskiego</strong> (3-16), a <strong>Aleksander Jasiewicz</strong> (4-1) ograł w krwawej potyczce <strong>Bazargura Jugdera</strong> (3-4-1, 2 KO).</p>
<p><strong>30 KWIETNIA 2022 ROKU [KNOCKOUT PROMOTIONS, WAŁCZ]</strong></p>
<p>Aż trzy i pół roku czekał <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (32-3, 20 KO), by powrócić na zwycięską ścieżkę. Dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej w swoim Wałczu odbudował się po porażkach z Briedisem i Okolie, pokonując przed czasem <strong>Francisco Ruiza</strong> (16-4, 5 KO). &#8222;Główka&#8221; już pierwszym ciosem &#8211; lewym krzyżowym, przestawił grubiutkiego rywala na liny i tam go zostawił aż do końca rundy. W międzyczasie posłał go dwukrotnie na deski lewym hakiem na korpus, pod prawy łokieć. W końcówce wręcz go oszczędzał, żeby dać sobie i kibicom parę minut więcej. W drugim starciu Krzysiek zrobił sobie &#8222;pracę na worku&#8221;. Obijał bezlitośnie przeciwnika, ale bił z luzu, nie z pełną mocą, bawiąc się boksem i długo wyczekiwanym powrotem. W końcówce trzeciej odsłony &#8222;Główka&#8221; podkręcił tempo i kilka razy trafił sierpem z prawej i lewej ręki. Meksykanin cierpiał po dołach, ale głowę ma twardą. W czwartej rundzie lewy sierpowy Polaka po raz trzeci przewrócił Ruiz, a po liczeniu do ośmiu Krzysiek dopełnił dzieła zniszczenia krótkim prawym sierpem.</p>
<p><strong>Mateusz Tryc</strong> (14-0, 7 KO) &#8211; po raz pierwszy z <strong>Andrzejem Liczikiem</strong> w narożniku, pokonał <strong>Omara Garcię</strong> (17-7, 14 KO). W pierwszej rundzie zapachniało niespodzianką &#8211; prawy sierp pięściarza z Wenezueli wylądował w okolicach ucha i Mateusz &#8222;zatańczył&#8221;. W drugiej jednak to on wyprzedził przeciwnika w akcji prawy na prawy, odzyskując kontrolę nad pojedynkiem. W trzeciej pięściarz z Wyszkowa dodał do swojego arsenału mocne haki na korpus. Na półmetku pojedynku Mateuszowi ewidentnie przeszkadzało rozcięcie prawej powieki po przypadkowym zderzeniu głowami. Kontrolował walkę, widać jednak było, że odczuwa pewien dyskomfort. Tryc przyjął prawy podbródek na początku piątego starcia, ten cios jednak nie zrobił na nim większego wrażenia i z kolejnymi minutami tylko podkręcał tempo. Ale trzeba przyznać Garcii, że prawym podbródkiem bije dobrze, bo w siódmej odsłonie znów złapał nim Tryca. Ten zrewanżował się mu natomiast tuż przed przerwą prawym sierpowym. W ostatniej, ósmej rundzie, Mateusz pogonił wymęczonego rywala i gdyby miał jeszcze dziewiątą, zapewne wygrałby przed czasem. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść 80:72 (?), 78:74 i 78:74.</p>
<p>Chwalony mocno, czasem może trochę na wyrost, <strong>Kamil Bednarek</strong> (11-0, 6 KO) pokonał zasłużenie solidnego <strong>Iago Kizirię</strong> (5-4, 3 KO), ale na pewno nie zaboksował dobrze. Gruzin ruszył od razu pressingiem. Lepszy na nogach Kamil kontrolował jego ataki, ale w pierwszej rundzie zainkasował mocny prawy, a w drugiej lewy sierpowy. I widać było, że te ciosy mają swoją wymowę. W trzecim starciu podopieczny <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> złapał w końcu rytm, łapał w tempo przeciwnika na kontrę i jedną z nich rozciął mu prawy łuk brwiowy. Kolejne minuty miały podobny scenariusz &#8211; Kiziria boksował dwoma-trzema zrywami na rundę, a Kamil przepuszczał najczęściej chaotyczne ataki dobrą pracą nóg i wyboksowywał twardego oponenta prawym jabem. Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, ale na starcie siódmej rundy Kiziria przeprowadził minutowy, huraganowy atak. Bednarek pogubił się, przyjął kilka niepotrzebnych ciosów i gdyby mierzył się z kimś z mocniejszym uderzeniem, mógłby słono zapłacić z te luki w obronie. W końcówce znów się pogubił. Zamiast stanąć mocno na nogach, trochę panicznie uciekał. Bez mocnej kontry. Ostatnie trzy minuty już lepsze, ale Bednarek i jego trener wiedzą nad czym trzeba popracować. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 78:74, 75:77 i 77:75.</p>
<p>W wieku siedemnastu lat udanie na ringu zawodowym zadebiutował mistrz Polski w gronie młodzików i kadetów, na pewno perspektywiczny <strong>Tobiasz Zarzeczny</strong> (1-0, 1 KO). Zadanie teoretycznie łatwe, bo naprzeciw niego stanął <strong>Kamil Zychiewicz</strong> (0-4), ale dla tak młodego chłopaka telewizja, inne rękawice &#8211; to wszystko ma znaczenie. Tobiasz już po 30 sekundach sięgnął rywala długim prawym krzyżowym. Za moment trafił prawym sierpowym, poprawił prawym podbródkiem, w wszystko zakończył lewym hakiem na wątrobę. Debiut trwał łącznie 75 sekund.</p>
<p>Po chwili do ringu wyszedł inny debiutant &#8211; <strong>Kamil Urbański</strong> (1-0, 1 KO). A w jego narożniku jeszcze inny debiutant &#8211; <strong>Mateusz Masternak</strong>, który tym razem wcielił się w rolę trenera. Rywalem wrocławianina był <strong>Goga Kewliszwili</strong> (5-10-1, 1 KO). Dwukrotny medalista Mistrzostw Polski w wadze średniej w końcówce pierwszej rundy rozbijał rywala lewym prostym i zmusił do przyklęknięcia. Po przerwie rzucił go na deski prawym sierpowym, za moment znów prawy sierp przewrócił Gruzina i było po wszystkim po czterech minutach.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/05/01/gale-zawodowe-w-polsce-kwiecien-2022-bytom-i-walcz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: MARZEC 2022. OD STĘŻYCY DO BĘDZINA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/03/27/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2022-od-stezycy-do-bedzina/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/03/27/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2022-od-stezycy-do-bedzina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Mar 2022 10:01:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Gierczak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Mądry]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Gracjan Królikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Piątek]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Walaś]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gibas]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Polski]]></category>
		<category><![CDATA[Niko Zdunowski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Sowik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Łącz]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Rzeźnik]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11804</guid>
		<description><![CDATA[19 MARCA 2022 ROKU [ROCKY BOXING NIGHT, STĘŻYCA] Kajetan Kalinowski (3-0, 3 KO) wyrasta na nową ciekawą twarz polskiej kategorii cruiser. Pięściarz z Lublina wygrał 8-osobowy turniej, zarobił 50 tysięcy złotych i zagwarantował sobie kontrakt z grupą Krystiana Każyszki. Kalinowski błysnął już w półfinale, gdy bardzo szybko odprawił przed czasem faworyzowanego Igora Jakubowskiego. Dziś naprzeciw niego stanął niepokonany Rafał Rzeźnik]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>19 MARCA 2022 ROKU [ROCKY BOXING NIGHT, STĘŻYCA]</strong></p>
<p>Kajetan Kalinowski (3-0, 3 KO) wyrasta na nową ciekawą twarz polskiej kategorii cruiser. Pięściarz z Lublina wygrał 8-osobowy turniej, zarobił 50 tysięcy złotych i zagwarantował sobie kontrakt z grupą Krystiana Każyszki. Kalinowski błysnął już w półfinale, gdy bardzo szybko odprawił przed czasem faworyzowanego Igora Jakubowskiego. Dziś naprzeciw niego stanął niepokonany Rafał Rzeźnik (2-1). Ale również poległ w pierwszej rundzie. Kajetan najpierw ściął go z nóg prawym krzyżowym bitym z góry w tempo na unik rywala. Po liczeniu do ośmiu Kalinowski poprawił prawym sierpowym na szczękę i było po wszystkim.</p>
<p>Efektownie wypadł zawodowy debiut Mateusza Polskiego (1-0, 1 KO). Medalista Mistrzostw Europy oraz Igrzysk Europejskich szybko rozprawił się z Tornikem Kandelakim (8-10, 6 KO). Mateusz rozpoczął od kilku mocnych haków na korpus, a gdy rywal próbował odpowiedzieć sierpem, zbierał jego cios na rękawice i szybko odpowiadał z bloku tą samą ręką. W pierwszej akcji drugiej rundy Polski hakiem w okolice wątroby zgiął Gruzina w pół, choć jeszcze wtedy bez liczenia. Pół minuty później ta sama akcja i pierwszy nokdaun. Po liczeniu do ośmiu przeciwnik chronił korpus, więc Mateusz strzelił prawym sierpowym na górę i było po wszystkim.</p>
<p>Wcześniej występujący w wadze ciężkiej Artur Bizewski (3-0, 1 KO) lewym hakiem na wątrobę pod koniec pierwszej rundy znokautował Pawła Sowika (3-10, 1 KO).</p>
<p>Kacper Meyna (8-1, 4 KO) zawodowym mistrzem Rzeczpospolitej Polskiej wagi ciężkiej. Ale nie mogło być inaczej, skoro naprzeciw niego stanął dziś dobijający do pięćdziesiątki Jacek Piątek (11-2, 9 KO). Piątek ostro ruszył do ataku zaraz po gongu. Meyna potrzebował chwili, żeby uporządkować ten chaos i w 80. sekundzie skontrował lewym sierpowym, posyłając przeciwnika na deski. Potem poszedł za ciosem, jeszcze dwa razy przewrócił Piątka i zwyciężył pod koniec pierwszej rundy.</p>
<p>Słabiutko zaboksował niewątpliwie utalentowany Dominik Harwankowski (8-0, 2 KO). Igor Lazarev (8-3, 3 KO) na pewno tej walki nie przegrał, ale z pomocą przyszli sędziowie. I o ile 4:2 w rundach można było podpiąć pod &#8222;ściany pomagają&#8221;, to pan Tuszyński zrobił &#8222;popisówkę&#8221;, wyciągając z tego 5:1 &#8211; 59:55 i dwukrotnie 58:56.</p>
<p><strong>25 MARCA 2022 ROKU [BABILON BOXING SHOW, OŻARÓW MAZOWIECKI]</strong></p>
<p>To był naprawdę trudny test dla Łukasza Staniocha (9-0, 2 KO). Jego przeciwnik, Haddilah Mohoumadi (23-6-1, 16 KO) wrócił ze sportowej emerytury i podczas walki wieczoru gali w Ożarowie Mazowieckim nie pękał na robocie. &#8211; Musimy pracować! &#8211; grzmiał po piątej rundzie trener Karol Chabros. Pracy Stanioch miał w ringu naprawdę sporo. Narożnik Staniocha nieustannie chciał uzyskać od swojego podopiecznego ringową aktywność. Zaangażowany w akcje polski pięściarz mógł tym samym stopować zapędy Francuza, który rozpędzał się w ringu, gładko wchodził w półdystans i nacierał na gospodarza. Mohoumadi nic sobie nie robił z ciosów Staniocha i przechodził do ofensywy, postawił na pressing. W czwartej rundzie widać było zakłopotanie Łukasza, zainkasował w niej bardzo dużo uderzeń. Wrócił większą aktywnością w szóstej i siódmej rundzie, ale w ósmej znowu zostawił dużo miejsca rywalowi, który to wykorzystywał. Nie zmienia to faktu, że w wielu momentach Mohoumadi był zawodnikiem lepszym. Po ośmiu rundach sędziowie nie byli zgodni. Dwóch wypunktowało 77-75 na korzyść Staniocha, trzeci zanotował na swojej karcie 78-74 dla Mohoumadiego. Pięściarz ze Szczecina został więc ogłoszony zwycięzcą, co bardzo nie spodobało się jego rywalowi, który po werdykcie pokazał dał wyraz swojemu niezadowoleniu.</p>
<p>Damian Kiwior (9-4-1, 1 KO) zdaniem wielu kibiców jest już rozbitym pięściarzem, a podczas gali w Ożarowie Mazowieckim zmierzył się z niepokonanym, głodnym zwycięstw Lukasem Dekysem (7-0, 3 KO). Mimo że Czech był na pewno duży lżejszy od tarnowianina, to zdecydowanie przewyższał Polaka pod kątem bokserskim. Czeski pięściarz był faworytem tej walki zdaniem bukmacherów, kibiców oraz ekspertów. Wydawało się jednak, że szansą dla Damiana może być jego przewaga fizyczna. Kiwior zawsze zbija dużo kilogramów. Przed pojedynkiem z Jackiewiczem, czyli kilka dni po odwołaniu starcia z Konradem Dąbrowskim, wniósł na wagę ponad 78 kg! (Z Dąbrowskim miał walczyć w umownym limicie 69 kg). Wcześniej z Danielem Rutkowskim ważył 73 kg. Z kolei Dekys jeszcze rok temu bił się w limicie kategorii super lekkiej. I rzeczywiście widać było zdecydowanie, że ciosy niepokonanego Czecha nie robiły większego wrażenia na Kiwiorze, ale Dekys był pięściarzem zdecydowanie szybszym, zwinniejszym. Kiwior próbował zaskakiwać rywala, blokować lewą rekę Dekysa i zadawać prawy sierpowy. Obaj pięściarze nastawili się na jeden mocny cios, obu brakowało chłodnej głowy. Bardzo szybko, bo już w pierwszej rundzie, na twarzach obu pojawiły się rozcięcia. Dwukrotny mistrz Polski seniorów, srebrny medalista turnieju Stamma, mimo zmęczenia, starał się nie ustępować Czechowi i ambitnie wchodzić w półdystans. W piątej odłonie Dekys nabawił się kolejnego rozcięcia, tym razem  policzka. Dla obu pięściarzy najważniejsze było przełamać rywala, ich obrona zeszła na dalszy plan. Trzykrotnie Leszek Jankowiak upominał boksera z Ostrawy za ciosy w tył głowy. &#8211; Nie prawy na prawy, bo możesz się nadziać! &#8211; przekonywał w narożnika Kiwiora jego trener. W końcówce Dekys zaczął zadawać więcej lewych prostych, chciał usypiać Kiwiora i na końcu zadawać prawe sierpowe. Kiwior przed dziewiątą rundą zapytał swój narożnik czy te rundy wygrywa &#8211; team odpowiadał mu, że musi bardziej akcentować każdą rundę, zadawać więcej uderzeń, nawet na gardę. Kiwior mimo prognoz wytrzymał kondycyjnie do końca walki, ale na punkty przegrywał. Pojedynek był brudny, pełny szarpaniny, wpadania w siebie. Po dziesięciu rundach brudnego boksu sędziowie jednogłośnie na punkty (97-93 Robert Gortat, 96-94 Arkadiusz Małek, 99-91 Przemysław Moszumański) wskazali na zwycięstwo Lukasa Dekysa.</p>
<p><strong>26 MARCA 2022 ROKU [KNOCKOUT PROMOTIONS, BIAŁYSTOK]</strong></p>
<p>Efektownie wypadł debiut Kamila Szeremety (22-2-1, 6 KO) na ringu w swoim mieście &#8211; Białymstoku. Obijany przez niemal całą walkę Sasza Jengojan (45-9-1, 26 KO) skapitulował w ostatnich sekundach. Były mistrz Europy wagi średniej dominował od początku. Już w pierwszej rundzie trafił długim prawym krzyżowym. W drugiej i trzeciej trafiał w zwarciu. Od połowy potyczki pojedynek był już bardzo jednostronny. W siódmej odsłonie Jengojan cierpiał po lewym haku na korpus. W ósmej jego twarz przypominała już krwawą maskę. Ostatnie minuty to była walka o przetrwanie. Niestety dla niego Kamil podkręcił tylko tempo, ładował cios za ciosem i na samym finiszu do akcji wkroczył sędzia.</p>
<p>Paweł Stępień (17-0-1, 12 KO) pokonał, nie bez trudu, Ezequiela Madernę (27-8, 17 KO). Pięściarz ze Szczecina rozegrał pojedynek w swoim stylu. Boksował z luzu, wydłużał serie i tylko ostatnio cios był uderzany z pełną mocą. Różnicowanie sił to zaleta Pawła, z drugiej strony czasem wydaje się, że wystarczyłoby tylko podkręcić mocniej tempo. Od połowy Stępień szukał konsekwentnie lewego haku pod prawy łokieć, ale rywal nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Paweł tym bardziej&#8230; Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść stosunkiem głosów dwa do remisu &#8211; 76:76 i dwukrotnie 77:75. Znów &#8211; niby pełna kontrola w ringu, a na własne życzenia punktacja &#8222;ciasna&#8221;.</p>
<p>Wcześniej Laura Grzyb (6-0, 3 KO) pewnie wypunktowała na dystansie sześciu rund Vanesę Caballero (4-14-3).</p>
<p>Rafał Wołczecki (6-0, 4 KO) pewnie kroczy przez zawodowe ringi. Przed momentem porozbijał, choć wygrał &#8222;tylko&#8221; na punkty z Mateo Damianem Veronem (29-28-3, 8 KO). Znany z mocnego uderzenia wrocławianin od razu starał się skrócić dystans, jednak doświadczony w sześćdziesięciu walkach zawodowych pozostawał ruchomym celem. Rafał zaczynał więc akcje od dołów i już w końcówce drugiej rundy trafił lewym hakiem na górę. W połowie trzeciego starcia Wołczecki przewrócił przeciwnika akcją lewy-prawy. Po liczeniu do ośmiu nie podpalał się jednak i konsekwentnie boksował swoje. Tuż przed gongiem na przerwę przepuścił lewy rywala i znów trafił mocno prawą ręką. Podobna sytuacja miała miejsce czwartej odsłonie. Rafał równo z gongiem huknął lewym sierpowym. Veron dwa metry do narożnika &#8211; zygzakami, szedł dobre kilka sekund. Minuta przerwy okazała się zbawienna dla Argentyńczyka. W piątej i szóstej rundzie zbierał lanie, lecz dotrwał do końca. Sędziowie punktowali 60:53, 59:55 i 57:56 (????) &#8211; wszyscy na korzyść Wołczeckiego.</p>
<p>Piotr Łącz (3-0, 3 KO) udanie zadebiutował w grupie KnockOut Promotions. Występujący w wadze ciężkiej zawodnik zastopował w drugiej rundzie Abdulnasera Delalicia (6-7, 5 KO). Polak w swoim stylu ostro ruszył na rywala, który stanął za podwójną gardą i oparty o liny praktycznie tylko się bronił. A Łącz starał się przebić się przez rękawicę sierpami bądź hakami na dół. Bośniak z niemieckim paszportem w połowie drugiej rundy zdał sobie chyba sprawę, że nie warto dostawać po głosie, zgłosił kontuzję ręki i pojedynek zastopowano</p>
<p><strong>26 MARCA 2022 ROKU [POLSAT BOXING PROMOTIONS, BĘDZIN]</strong></p>
<p>W walce wieczoru szóstej gali z cyklu Polsat Boxing Promotions Marcin Siwy (25-0, 12 KO) musiał się sporo napocić, by wyciągnąć zwycięstwo w walce z Rydellem Bookerem (26-5-1, 13 KO). Początek stał pod znakiem lewych prostych Bookera, które rzadko dochodziły do celu. Amerykanin spróbował też kombinacje lewy prosty-prawy prosty, ale i to Siwy zdołał zebrać na rękawice, aż sam spróbował ciosu na dół, który był celny. Polak zaakcentował też końcówkę, zasypując kombinacją Bookera, który wyszedł jednak bez szwanku. W rundzie drugiej zaczął się festiwal zapasów, Siwy próbował ciosów na dół, z których niektóre dochodziły do celu. Kolejne minuty to jeden wielki ciąg klinczów, między którymi Siwy próbował kombinacji, a Amerykanin bił pojedynczymi ciosami, próbował też złapać rywala na prawy podbródkowy. W czwartej rundzie &#8222;Rock n’ Rye&#8221; jeszcze bardziej obniżył aktywność, choć Polak nie mógł się do niego dobrać. Runda dla Siwego, ale większość ciosów nie dochodziła do celu.<br />
W rundzie piątej Polak przeprowadził małą zmianę w swoim boksie. Po każdej serii wpadał w klincz, co z jednej strony nie było przyjemne dla oka, ale pozwalało mu zneutralizować prawy podbródkowy rywala. Booker skupiony na pojedynczych ciosach, najwięcej roboty w tej odsłonie miał chyba sędzia Robert Gortat. Następna runda zaczęła się od próby trafienia łokciem przez Siwego, Booker trochę podkręcił tempo, ale to Siwy trafiał celniej (choć rzadko).  Booker trafił za to dobrym prawym sierpowym w rundzie siódmej, choć znów to Polak był stroną atakująca. Rzucało się też w oczy zmęczeniu obu pięściarzy. Niemal identycznie wyglądała końcówka &#8211; Siwy próbował kombinacji, które nie należały do najcelniejszych. Booker nie bił prawie wcale, ale nie dawał sobie chociaż zrobić krzywdy. Pojedynek był przeciętny, za to dosyć łatwy do oceny. Wszyscy trzej sędziowie punktowali to dla Polaka &#8211; sędzia Bubak 78:74, sędzia Godoń 80:72, sędzia Jankowiak 79:73.</p>
<p>Kolejny bardzo dobry występ Ihosvany&#8217;ego Garcii (7-0, 6 KO), który znów pokazał nieprzeciętne umiejętności i moc w pięściach. Przed chwilą w trzeciej rundzie poznał ją Patrick Rokohl (22-1, 16 KO). Zaczęło się spokojnie, choć przeważającą stroną był Kubańczyk i to jemu należy zapisać pierwszą rundę. Na początku drugiej Garcia próbował zaatakować prawym sierpem, ale spudłował. Pod koniec odsłony kombinacja prawy prosty &#8211; lewy bezpośredni i ten drugi cios został ulokowany na głowie Niemca, który wyraźnie odczuwał ciosy Garcii. Koniec przyszedł już w rundzie trzeciej. Zaczęło się od mocnego ciosu Garcii na dół, po którym zdecydował się przyspieszyć. Po lewym sierpowym Rokohl po raz pierwszy wylądował na deskach, wstał na miękkich nogach. Próbował klinczować, lecz po chwili zamarkowany prawy i mocny lewy sierp znów na jego szczęce. Sędzia Jankowiak zakończył pojedynek po trzecim nokdaunie, gdy Niemiec został zasypany ciosami w narożniku. Mocny akcent Kubańczyka, który udowadnia, że naprawdę warto w niego inwestować.</p>
<p>Cenne rundy wpadły przed momentem Pawłowi Czyżykowi (8-1, 1 KO), który pewnie wypunktował twardego Włocha Lucę Spadacciniego (7-3-3, 3 KO). Pierwsza runda zaczęła się od ładnego zrywu Czyżyka, który szachował rywala ciosami na górę i na dół. Gość próbował się odgryźć, ale poza jednym lewym prostym nie można było mówić o konkretach &#8211; precyzyjniejsze były jaby &#8222;Furii&#8221;. Druga odsłona to znów przewaga Polaka, który nadział się jednak na kilka ciosów z lewej ręki Spadacciniego. W trzeciej rundzie zarysowała się przewaga szybkości Polaka, choć trzeba przyznać, że Włoch o groźniej nazwie &#8222;War Machine&#8221; regularnie trafiał lewą ręką. Ostatnia minuta to typowe zwarcie połączone z klinczami, co wydawało się męczyć pięściarza z Lubina. Było to sześć minut na jego korzyść, ale nie możemy mówić o jednostronności. Na początku następnej odsłony Czyżyk próbował zamknąć rywala w narożniku, co skończyło się jednak fiaskiem. Polak pokazał za to więcej luzu, przynajmniej przez pierwsze półtorej minuty. W piątej rundzie największą atrakcją był chyba zwisający kawałek bandaża z lewej rękawicy Włocha, choć znów to Czyżyk wydawał się stroną przeważającą. To także Polak wygrał szóstą odsłonę, wydłużając dystans i szachując lewym prostym, na którego rywal nie potrafił znaleźć recepty. W siódmej rundzie słyszeliśmy tylko rady z narożnika Polaka, mówiące o podniesieniu prawej ręki, biciu lewym prostym i próbach kombinacji góra-dół. Włoch przejawiał już naprawdę spore zmęczenie, ale spróbował zaakcentować końcówkę. Przed ostatnią rundą cenna rada od trenera Makowskiego, który zasugerował swojemu podopiecznemu, iż rywal z Włoch będzie &#8222;leciał do przodu&#8221;. Tak też faktycznie się stało, ale wszystkie te ciosy Czyżyk spokojnie wychwytywał, nie dając sobie krzywdy. Jednogłośne zwycięstwo Polaka i wartościowe osiem rund po półtorarocznej przerwie.</p>
<p>Wcześniej Radomir Obruśniak (6-0, 2 KO) zdał kolejny test, wygrywając na dystansie ośmiu rund z doświadczonym Meksykaninem Diego Fabianem Eligio (22-7-1, 9 KO). Rywal z zagranicy uparcie parł do półdystansu, momentami robiąc z walki chaotyczny bój. Obruśniak bił raczej rzadziej, natomiast jego uderzenie były precyzyjniejsze. Sędziowie raz jeszcze jednogłośni &#8211; 79:72 i dwukrotnie 78:73 na korzyść pięściarza z Białogardu.</p>
<p>Kewin Gibas (4-0, 3 KO) ostro natarł na reprezentującego Mołdawię Eugeniu Bata (1-1), co już od drugiej rundy przyniosło wymierny skutek. Szkoda tylko, że Polak bił rywala, gdy ten klęczał na macie ringu. Gibas wygrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie.</p>
<p>W drugim pojedynku imprezy wydawało się, że lepiej zaczął Niko Zdunowski (2-0-2), końcówkę zaakcentował Artur Gierczak (2-2-1, 1 KO), który wykorzystał problemy kondycyjne rywala. Sędziowie byli zgodni &#8211; 38 do 38 &#8211; mamy remis.</p>
<p>Gracjan Królikowski (2-2-1, 1 KO) narzucił mocne tempo już od samego początku, lecz Denis Mądry (7-7, 2 KO) przetrwał i ostatecznie zastopował w ostatniej rundzie zmęczonego już oponenta.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/03/27/gale-zawodowe-w-polsce-marzec-2022-od-stezycy-do-bedzina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIESMAK PO WERYKCIE W WALCE WIECZORU. NIEUDANY REWANŻ SASZY SIDORENKO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/03/06/niesmak-po-werykcie-w-walce-wieczoru-nieudany-rewanz-saszy-sidorenko/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/03/06/niesmak-po-werykcie-w-walce-wieczoru-nieudany-rewanz-saszy-sidorenko/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2022 09:18:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Mroczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Łapawa]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Ryta]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11776</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali Tymex Boxing Night 20 w Dzierżoniowie Aleksandra Sidorenko (9-1-1, 1 KO) przegrała z Jeleną Janicijević (4-1-1, 2 KO) w starciu o tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. &#8222;Sasza&#8221; zaczęła koncertowo. W pierwszych minutach wyprzedzała silniejszą fizycznie rywalkę, trafiała ciosami prostymi i zbierała małe punkty. Rundy czwarta i piąta wyrównały się, ale w szóstej Sidorenko dwukrotnie złapała przeciwniczkę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali Tymex Boxing Night 20 w Dzierżoniowie Aleksandra Sidorenko (9-1-1, 1 KO) przegrała z Jeleną Janicijević (4-1-1, 2 KO) w starciu o tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. &#8222;Sasza&#8221; zaczęła koncertowo. W pierwszych minutach wyprzedzała silniejszą fizycznie rywalkę, trafiała ciosami prostymi i zbierała małe punkty. Rundy czwarta i piąta wyrównały się, ale w szóstej Sidorenko dwukrotnie złapała przeciwniczkę kombinacją lewy-prawy prosty, po którym biła &#8211; i trafiała, lewym sierpowym. Gorsza boksersko, za to dobrze przygotowana fizycznie Serbka atakowała do samego końca i nieco zniwelowała straty. Tak przynajmniej widzieliśmy to my&#8230; Tymczasem po ostatnim gongu sędziowie punktowali 96:94 Janicijević, 96:94 Sidorenko i 97:93 &#8211; Janicijević!</strong></p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (24-2-2, 7 KO) dorzucił do swojej kolekcji tytuł międzynarodowego mistrza Polski kategorii junior półśredniej, choć na co dzień startuje w lekkiej. Wobec problemów na lotnisku pierwotnie anonsowanego rywala naprzeciw niego w wyższym limicie stanął <strong>Michal Dufek</strong> (34-23-2, 22 KO). &#8222;Wrzos&#8221; od razu narzucił wysokie tempo i Czech już po trzeciej rundzie wydawał się mieć kryzys. Damian tylko te tempo zwiększał, choć momentami podchodził za blisko i sam sobie przeszkadzał, umożliwiając mu klincz. Dopiero w szóstej rundzie trochę poukładał swój boks, zaczął łapać na kontry i zwiększać przewagę. W siódmym starciu Wrzesiński trafił bezpośrednim prawym i w końcu posłał przeciwnika na deski. W ósmej odsłonie dodał kilka kolejnych kontr, odbierając Czechowi ochotę do kontynuowania potyczki. Dufek do dziewiątej rundy już nie wyszedł.</p>
<p>- Nie trenuję już tak z ciężarami, ważę mniej i od razu widzę, że lepiej boksuję &#8211; mówił kilkadziesiąt godzin temu<strong> Michał Leśniak</strong> (16-1-1, 5 KO). I potwierdził to dziś w ringu w Dzierżoniowie. Naprzeciw &#8222;Szczupaka&#8221; stanął <strong>Wilber Blanco</strong> (8-2, 7 KO). Po pierwszej, spokojnej i rozpoznawczej rundzie, w drugiej Michał przepuścił sierp rywala i po zwodzie strzelił hakiem na korpus. Nokaut! Dla Leśniaka, który ciężko przechorował covid, był to udany powrót po dokładnie rocznej przerwie.</p>
<p><strong>Michał Soczyński</strong> (5-0, 2 KO) dopisał kolejną wygraną do rekordu, mamy jednak wrażenie, że nie rozwija się od jakiegoś czasu. Jest silny, charakterny, i to na tyle. Ambitny <strong>Adam Kolarik</strong> (2-1, 2 KO) już w pierwszej rundzie padł na deski, choć powtórki pokazały, że decydujący cios &#8222;Soczek&#8221; zadał&#8230; głową w wymianie. Wszystko działo się bardzo szybko, sędzia tego nie zauważył i liczył. W trzeciej odsłonie Michał ściął przeciwnika z nóg lewym sierpowym. Ale nie zdołał go skończyć. Przeważał do końca, jednak za mało kombinował i Czech przetrwał sześć rund. Sędziowie punktowali na korzyść pięściarza z Lublina 59:53, 59:53 i 60:52.</p>
<p><strong>Karol Łapawa</strong> (2-0) dominował przez cztery rundy nad <strong>Richardem Walterem</strong> (9-23-1, 8 KO), konsekwentnie obijał jego tułów, nie zdołał jednak przełamać rywala i wygrał na kartach wszystkich sędziów 40:36.</p>
<p><strong>Kamil Mroczkowski</strong> (4-0, 2 KO) dopisał kolejne zwycięstwo do swojego rekordu, ale takich chłopaków jak <strong>Ramazi Gogiczaszwili</strong> (14-36-2, 6 KO), który zaczynał karierę w wadze junior średniej, pogromca Dubois i Kadiru z ringów olimpijskich powinien demolować&#8230; Wszystko zaczęło się zgodnie z planem. Akcja lewy-prawy Kamila i Gruzin zapoznał się z matą ringu. Za moment krótki prawy sierp i drugi nokdaun w pierwszej rundzie. Potem Mroczkowski na siłę starał się ubić przeciwnika, walka zrobiła się chaotyczna, a w samej końcówce Polak dostał jeszcze ostrzeżenie za ściąganie w dół. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść 39:34, 38:35 i 39:34.</p>
<p><strong>Krzysztof Ryta</strong> (0-1) przegrał w debiucie zawodowym z <strong>Bartłomiejem Włodarczykiem</strong> (1-1). Wszyscy sędziowie punktowali 39:37.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/03/06/niesmak-po-werykcie-w-walce-wieczoru-nieudany-rewanz-saszy-sidorenko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LAWRENCE OKOLIE POKONAŁ MICHAŁA CIEŚLAKA I OBRONIŁ TYTUŁ WBO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/02/27/lawrence-okolie-pokonal-michala-cieslaka-i-obronil-tytul-wbo/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/02/27/lawrence-okolie-pokonal-michala-cieslaka-i-obronil-tytul-wbo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2022 22:03:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Liczik]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11773</guid>
		<description><![CDATA[- Muszę wyboksować rywala w każdej z możliwych sytuacji &#8211; powiedział przed dzisiejszą walką w Londynie Lawrence Okolie (18-0, 14 KO). Szarpaniny było mnóstwo, brudnego boksu też, dodatkowo jeden nokdaun. Michał Cieślak (21-2, 15 KO) starał się z całych sił, ale nie zdołał dziś pokonać mistrza WBO wagi junior ciężkiej. Brytyjczyk przekonywał na konferencji prasowej, że na pewno znokautuje Polaka.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Muszę wyboksować rywala w każdej z możliwych sytuacji &#8211; powiedział przed dzisiejszą walką w Londynie Lawrence Okolie (18-0, 14 KO). Szarpaniny było mnóstwo, brudnego boksu też, dodatkowo jeden nokdaun. Michał Cieślak (21-2, 15 KO) starał się z całych sił, ale nie zdołał dziś pokonać mistrza WBO wagi junior ciężkiej.</strong></p>
<p>Brytyjczyk przekonywał na konferencji prasowej, że na pewno znokautuje Polaka. Większość kibiców i ekspertów jednak spodziewała się, że to Cieślak zacznie agresywnie, a Okolie będzie czujny i spokojny. Pierwszą rundę wygrał nerwowy Okolie, kilka razy wystrzelił mocnym prawym sierpowym, Michał z kolei był usztywniony, szukał miejsca na zadanie ciosów. W drugiej odsłonie Brytyjczyk ponownie był naładowany. Wydłużał dystans, starał się bić na korpus, ale nie był spokojny w ringu, widać było duże zdenerwowanie. &#8222;Nie szukaj mocnych ciosów, boksuj na dystans, pracuj lewą ręką. Nie stój naprzeciwko, zacznij chodzić na boki&#8221; &#8211; krzyczał w narożniku do czempiona jego sztab trenerski. Cieślak zaczął być bardziej agresywny w trzeciej odsłonie. Okolie w swoim stylu opuszczał lewą rękę i mimo rad swojego trenera nie potrafił uspokoić pojedynku, nadal było bardzo dużo szarpaniny w półdystansie. &#8222;Powinien narzucić większą presję, Michał jest niebezpieczny wtedy, gdy jest agresorem, idzie do przodu&#8221; &#8211; komentował na gorąco Grzegorz Proksa, zwracając na uwagę na potrzebę większej aktywności Michała.</p>
<p>Po czwartej rundzie cały narożnik Lawrence&#8217;a Okolie sprawiał wrażenie zdenerwowanego, brak było czystych ciosów ze strony mistrza WBO. Narożnik Okoliego chciał, aby ich podopieczny uspokoił walkę i bił z dystansu. W piątej rundzie Cieślak był liczony po celnym uderzeniu z prawej ręki za ucho. Okolie natychmiast ruszył do przodu i do końca rundy jeszcze raz zamroczył radomianina, ale ten ustał.</p>
<p>Michał podczas walki zmieniał pozycję i starał się krótkimi zrywami skracać dystans, przechodzić do półdystansu i atakować. Obaj pięściarze tracili dużo energii w półdystansie, choć fizycznie prezentowali się bardzo dobrze. W siódmej rundzie Cieślak wystrzelił mocny prawy podbródkowy i ponownie zaczął zmieniać pozycję &#8211; zdaniem Tony&#8217;ego Bellew nasz pretendent wygrał tę rundę. &#8222;Szybkie ciosy! Zwód, raz-dwa-trzy, od razu idziesz za ciosem!&#8221; &#8211; instruował Cieślaka w narożniku Andrzej Liczik.</p>
<p>Kolejne rundy były pełne szarpaniny i klinczu. Przy bezpośrednich lewych sierpowych Cieślaka Okolie uchylał się i przechodził w klincz, w którym czuł się bezpiecznie przez warunki fizyczne. Jednocześnie w tych rundach Okolie akcentował przewagę m.in. przez uderzenia na korpus i ciosy z dystansu. Podczas pojedynku czystych uderzeń z obu stron było bardzo niewiele, Michał nie miał pomysłu jak odpowiednio skrócić dystans i zaskoczyć Okoliego. W ostatniej rundzie Cieślak poszedł na całość, starał się jak najszybciej skrócić dystans i poszukać swojej szansy, ale nie udało mu się zaskoczyć mistrza. Po dwunastu rundach sędziowie jednogłośnie na punkty (117-110, 116-111, 115-112) wskazali na Lawrence&#8217;a Okolie.</p>
<p>&#8222;To była brudna, niezbyt piękna. Emocje odgrywały na pewno tutaj wielką rolę. Bardzo twarda walka z obu stron&#8221; &#8211; powiedział tuż po walce współkomentujący dla DAZN Polska Janusz Pindera.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/02/27/lawrence-okolie-pokonal-michala-cieslaka-i-obronil-tytul-wbo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MANN WYPUNKTOWAŁ JEŻEWSKIEGO NA GALI WE WROCŁAWIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2022/02/20/mann-wypunktowal-jezewskiego-na-gali-we-wroclawiu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2022/02/20/mann-wypunktowal-jezewskiego-na-gali-we-wroclawiu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2022 10:33:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz Zając]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Przybyła]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Miłosz Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11769</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali Polsat Boxing Promotions we Wrocławiu dobre dysponowany Artur Mann (18-2, 9 KO) pokonał Nikodema Jeżewskiego (20-2-1, 9 KO). Od początku było widać nieznaczną różnicę na korzyść niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej. Był nieznacznie szybszy, celnie bił i zbierał małe punkty. W piątej rundzie podkręcił tempo i zdominował Nikodema. Prawym krzyżowym przedzierał się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali Polsat Boxing Promotions we Wrocławiu dobre dysponowany Artur Mann (18-2, 9 KO) pokonał Nikodema Jeżewskiego (20-2-1, 9 KO). Od początku było widać nieznaczną różnicę na korzyść niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej. Był nieznacznie szybszy, celnie bił i zbierał małe punkty. W piątej rundzie podkręcił tempo i zdominował Nikodema. Prawym krzyżowym przedzierał się przez gardę, a w półdystansie zbierał akcje Polaka na gardę i odpowiadał swoimi sierpami. W ostatniej odsłonie znów mocniej &#8222;siadł&#8221; na Jeżewskiego i przypieczętował swoją wygraną, choć jeden z sędziów bardzo chciał pomóc&#8230; Po ostatnim gongu wynik na kartach sędziów brzmiał 96:94, 97:93 i 98:92 &#8211; wygrywa Mann.</strong></p>
<p>W walce krajowej czołówki kategorii super średniej <strong>Konrad Kaczmarkiewicz</strong> (5-1, 1 KO) pokonał <strong>Przemysława Gorgonia</strong> (14-9-1, 5 KO). Gorgoń rozpoczął pressingiem, ale dobrze pracujący nogami &#8222;Erni&#8221; przepuszczał jego ciosy i boksując ciosami prostymi z kontry zbierał małe punkty. Przemek w piątej rundzie kilka razy trafił prawą ręką i wydawało się, że zaczyna przełamywać przeciwnika, ten jednak szybko opanował kryzys, wrócił do tego co robił wcześniej i wygrał na kartach wszystkich sędziów 79:73.</p>
<p>Wcześniej <strong>Konrad Kozłowski</strong> (4-0, 2 KO) odprawił w drugiej rundzie akcją lewy na dół-prawy sierp na górę <strong>Andrija Spodara</strong> (3-4, 2 KO). Kozłowski to brązowy medalista Mistrzostw Europy Juniorów 2015.</p>
<p>Pozostałe wyniki:<br />
<strong>Bartłomiej Przybyła</strong> (1-0) PKT 4 [38:38 i 2x 39:37] <strong>Arkadiusz Zając</strong> (2-1,1 KO)<br />
<strong>Miłosz Grabowski</strong> (2-0) PKT 4 [39:37 i 2x 40:36] <strong>Petro Lakockij</strong> (1-1, 1 KO)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><strong>fot.: Polsat Boxing Promotions</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2022/02/20/mann-wypunktowal-jezewskiego-na-gali-we-wroclawiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: GRUDZIEŃ 2021. OD WARSZAWY DO RADOMIA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/12/31/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2021-od-warszawy-do-radomia/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/12/31/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2021-od-warszawy-do-radomia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2021 14:56:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Angelika Krzysztoforska]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Carlos Bori]]></category>
		<category><![CDATA[Cristian Lopez]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Smagiel]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Tymosz]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Uspiński]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Rutkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Evander Rivera]]></category>
		<category><![CDATA[Gracjan Królikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Salabura]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gibas]]></category>
		<category><![CDATA[Kornel Cendrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Maks Hardzeika]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Latocha]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Max Miszczenko]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Miłosz Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Osleys Iglesias]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Balcerzak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Binienda]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktoria Sądej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11751</guid>
		<description><![CDATA[10 GRUDNIA 2021 ROKU [POLSAT BOXING PROMOTIONS, WARSZAWA] Po pierwszej dziesiątce pod koniec sierpnia dziś Radomir Obruśniak (5-0, 2 KO) spotkał teoretycznie najtrudniejszego rywala w karierze. Ale doświadczony Caril Herrera (41-6, 25 KO) nie postawił się tak mocno, jak chyba wszyscy zakładaliśmy. Obaj panowie szybko wzięli się do pracy, ale to Radomir kończył wymiany celnym ciosem, najczęściej długim lewym krzyżowym.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>10 GRUDNIA 2021 ROKU [POLSAT BOXING PROMOTIONS, WARSZAWA]</strong></p>
<p>Po pierwszej dziesiątce pod koniec sierpnia dziś Radomir Obruśniak (5-0, 2 KO) spotkał teoretycznie najtrudniejszego rywala w karierze. Ale doświadczony Caril Herrera (41-6, 25 KO) nie postawił się tak mocno, jak chyba wszyscy zakładaliśmy. Obaj panowie szybko wzięli się do pracy, ale to Radomir kończył wymiany celnym ciosem, najczęściej długim lewym krzyżowym. W drugiej połowie trafił akcją prawy-lewy i rywal powinien być liczony, gdyż podparł się rękawicą. Nie zauważył tego jednak sędzia Grzegorz Molenda, który stał akurat za plecami zawodników. W trzecim starciu Obruśniak rozwinął swoje akcje w dłuższe kombinacje i zaczął zyskiwać coraz większą przewagę. W czwartym po konsultacji z lekarzem pojedynek został zastopowany, a sędzia ogłosił wygraną Radomira przez TKO.</p>
<p>Niespełna dwie minuty trwała kolejna walka Marcina Siwego (24-0, 12 KO). Nasz czołowy zawodnik wagi ciężkiej szybko przejechał się po Adnanie Deronji (7-3, 5 KO). Już w 20. sekundzie pięściarz z Częstochowy trafił mocnym lewym sierpowym. Potem kąsał Bośniaka lewym prostym, aż w końcu wystrzelił po tym lewym prawym sierpowym na szczękę i było po wszystkim. Co prawda Deronja powstał na osiem, ale wciąż był zamroczony i sędzia Krzysztof Bubak zatrzymał dalszą potyczkę.</p>
<p>Wcześniej Osleys Iglesias (4-0, 4 KO) &#8211; kolejny Kubańczyk na naszym rynku, w 72 sekundy pokonał przestraszonego i słabego Rafaela Sosę Pintosa (61-17, 24 KO).</p>
<p>Kewin Gibas (3-0, 2 KO) odprawił przed czasem Ondreja Schildera (2-2, 2 KO), ale to Czech lepiej wszedł w walkę i zepchnął młodego Polaka do odwrotu. &#8211; Nie może dać mu się rozpędzić, kiedy to on się cofa, wygląda dużo gorzej &#8211; mówił w narożniku Grzegorz Proksa. &#8211; On bije jak c*pa &#8211; &#8222;uspokajał&#8221; trenera Gibas. &#8211; No to mi to teraz pokaż &#8211; odpowiedział Proksa. No i pokazał. Kewin na początku drugiej rundy mocnym prawym sierpowym posłał przeciwnika na deski, a w zasadzie na liny. Po liczeniu do ośmiu dodał jeszcze jedno mocne uderzenie i zamroczonego Schildera poddał sędzia Grzegorz Molenda.</p>
<p>Na początek imprezy Gracjan Królikowski (2-1-1, 1 KO) wygrał na kartach wszystkich sędziów 40:35 z debiutantem Damianem Uspińskim, a Miłosz Grabowski (1-0) pokonał niejednogłośnym werdyktem Marcina Latochę (0-1) &#8211; 39:37, 37:39, 39:37.</p>
<p><strong>10 GRUDNIA 2021 ROKU [KAPEO ROCKY BOXING NIGHT, ŻUKOWO]</strong></p>
<p>Evander Rivera (5-0-1, 2 KO) zremisował po sześciu rundach z Kacprem Salaburą (3-1-1) w pojedynku wieczoru gali Rocky Boxing Night w Żukowie. Wcześniej swoje walki wygrali między innymi Adam Szczypior (9-0, 3 KO), Max Miszczenko (8-2, 3 KO) oraz Damian Tymosz (6-1-1, 3 KO). Początek walki wieczoru należał do Kubańczyka, ale z czasem Salabura szedł coraz bardziej do przodu, wbijał się w półdystans i tam sprawiał kłopoty Riverze. Kubańczyk nie potrafił w pełni ustawiać Polaka lewym prostym, ale jego ciosy były celniejsze, szczególnie te na tułów. Rivera był szybszy, bardziej dynamiczny i celniejszy. Salabura z kolei skracając dystans realizował swoją taktykę. Stojący w narożniku Salabury Jerzy Galara chciał ciągłej ofensywy ze strony swojego podopiecznego, domagał się większej aktywności. Tę aktywność bardzo mocno Salabura pokazał w trzeciej oraz czwartej odsłonie. W piątej rundzie Salabura nadal napierał na przeciwnika, ale nadziewał się na kolejne celne uderzenia ze strony kubańskiego pięściarza. Rivera nie pokazał się ze świetnej strony, oddawał pole Salaburze, chętnie czekał na ciosy w półdystansie &#8211; był oczywiście lepszy, precyzyjniejszy, szybszy, ale nie pokazał w pełni swoich umiejętności, był chwilami zbyt pasywny. Ostatecznie pojedynek zakończył się remsiem &#8211; dwaj sędziowie wypunktowali 57-57, jeden 58-56 na korzyść Kubańczyka. Ta ostatnia punktacja była chyba najbliższa prawdy, nieco lepszym pięściarzem był w ringu Rivera.</p>
<p>Rezultaty walk:<br />
Waga super półśrednia, 6 rund: Evander Rivera (5-0-1, 2 KO) DRAW 6 Kacper Salabura (3-1-1)<br />
Waga średnia, 8 rund: Adrian Szczypior (9-0, 3 KO) UD 8 Sandro Jajanidze (10-24-2, 8 KO)<br />
Waga super lekka, 6 rund: Damian Tymosz (6-1-1, 3 KO) MD 6 Tornike Kandelaki (8-9, 6 KO)<br />
Waga półciężka, 6 rund: Max Miszczenko (8-2, 3 KO) UD 6 Damian Smagieł (1-3) jednogłośną decyzją sędziów<br />
Waga lekka, 6 rund: Dominik Harwankowski (7-0, 2 KO) UD 6 Irakli Shariashvili (7-10-1, 2 KO)<br />
Waga ciężka, 4 rundy: Artur Bizewski (2-0) UD 4 Piotr Balcerzak (0-2)<br />
Waga super średnia, 4 rundy: Mykoła Nomerowskij (4-0, 2 KO) KO 1 Kornel Cendrowski (0-4)<br />
Waga uper lekka, 4 rundy: Carlos Bori (1-0, 1 KO) TKO 4 Pavlosa Paisiosa (2-2, 2 KO)<br />
Waga super kogucia, 6 rund: Angelika Krysztoforska (3-0, 1 KO) TKO 3 Tetiana Pereventseva (0-4)<br />
Waga półciężka, 4 rundy: Cristian Lopez (1-0) UD 4 Przemysław Binienda (2-32)<br />
Waga ciężka, 6 rund: Kacper Meyna (7-1, 2 KO) TKO 2 Tamaz Zadisvili (7-21-1, 3 KO)</p>
<p><strong>17 GRUDNIA 2021 ROKU [CHALLENGER`S BOXING NIGHT BY KNOCKOUT, WYSZKÓW]</strong></p>
<p>W pojedynku wieczoru gali Challenger&#8217;s Boxing Night by KnockOut w Wyszkowie Mateusz Tryc (13-0, 7 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Javiera Francisco Maciela (33-15, 23 KO). Polski pięściarz od początku do końca kontrolował walkę, ale jego rywal z Argentyny nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Scenariusz tej walki był bardzo łatwy do rozczytania. Maciel postawił na defensywę i unikanie mocnych ciosów. Sporo uderzeń było niecelnych. Tryc w ostatnich rundach zmieniał pozycję na odwrotną, szukał różnych rozwiązań, aby wygrać z Macielem przed czasem, ale Argentyńczyk sprytnie unikał inkasowania mocniejszych uderzeń. Podopieczny Huberta Migaczewa chciał lewym prostym ustawiać swojego przeciwnika, dokładał do tego prawy sierpowy. Narożnik Argentyńczyka doradzał swojemu zawodnikowi wyprzedzanie Tryca. Jak słusznie zauważył współkomentujący galę Knockoutu Janusz Pindera, dla Maciela podczas walk w Polsce kluczem jest to, aby nie zaliczyć większego uszczerbku na zdrowiu i nie zostać zbity. Dlatego szuka w nich sprytu, uników, klinczu, pochyleń &#8211; wszystko po to, aby nie zostać zraniony. Brakuje jednak ofensywnych działań ze strony Argentyńczyka. U polskiego pięściarza zabrakło postawienia kropki na i na tle wyraźnie zmęczonego Maciela. W ostatniej dziesiątej rundzie Tryc podkręcił tempo, zadał akcje rozpoczynającą się podwójnym prawym prostym, kończąc lewym na korpus, szukał jeszcze szansy na zranienie argentyńskiego przeciwnika i wygranie przed czasem. Ostatecznie Mateuszowi nie udało się zrobić &#8222;czasówki&#8221;, ale sędziowie byli zgodni i wszyscy trzej wypunktowali zwycięstwo polskiego pieściarza (2x 100-90, 99-91).</p>
<p>Początek niezły, szybki nokdaun, ale od czwartej rundy czegoś zdecydowanie zabrakło. Maciej Sulęcki (30-2, 11 KO) pokonał Fouada El Massoudiego (17-16-1, 2 KO) i wrócił między liny po prawie szesnastu miesiącach przerwy. Do poprawy jest jednak naprawdę wiele. Ostatni pojedynek &#8222;Striczu&#8221; stoczył w sierpniu 2020 r. w Suwałkach. Dzisiejsza walka wyszła bardzo spontanicznie, wypadł z powodu kontuzji Krzysztof Głowacki, przeniesiono w konsekwencji galę do Wyszkowa, zorganizowano Mateuszowi Trycowi starcie wieczoru, a do karty walk dokooptowano duże polskie nazwisko, czyli Sulęckiego. &#8222;Striczu&#8221; początek miał niezły, zwycięstwo nie było zagrożone, ale Sulęcki był ospały, brakowało szybkości i nawet posłanie na deski Francuza nie zmieniło średniego obrazu walki i postawy byłego pretendenta do tytułu mistrza świata WBO wagi średniej. Na kartach punktowych nie było wcale widać dużej przewagi Sulęckiego, choć trzej sędziowie jednogłośnie wskazali na Macieja Sulęckiego (2x 77-74, 78-73). Plusy tej walki dla Maćka? Powrót między liny po 16 miesiącach, powrót do boxrecowego rankingu w wadze średniej i być może duże oferty na stole w 2022 roku. Z tym ostatnim jednak chyba warto się wstrzymać i stoczyć dodatkowo minimum jedną walkę wczesną wiosną nad Wisłą. Czas wrócić do większej aktywności.</p>
<p>Adam Balski (16-1, 9 KO) pokonał Wadyma Nowopaszyna (6-4, 2 KO) w pojedynku wagi junior ciężkiej. Była to pierwsza walka Balskiego od czasu porażki z Mateuszem Masternakiem w maju tego roku. Balski ostro zaczął, trafił kilkoma mocnymi kombinacjami, a następnie soczystym prawym prostym, po którym Nowopaszyn padł na deski. Zdołał wstać, po czym Polak zasypał go kolejnymi uderzeniami. Gonił Ukraińca od narożnika do narożnika i ładował w niego ile wlezie. Trochę za bardzo na siłę, bo można było skończyć ten pojedynek na chłodno już w pierwszym starciu. Nowopaszyn próbował w drugiej rundzie wywierać presję za podwójną gardą i lewym prostym, ale to była woda na młyn dla Balskiego, który ciekawymi seriami uderzeń regularnie trafiał przeciwnika w różnych płaszczyznach. Pokazał kilka efektownych i skutecznych manewrów na nogach, ale miał też momenty przestoju. W trzecim starciu Balski podwajał i potrajał lewy prosty, co podobało się trenerowi Andrzejowi Liczikowi. Po chwili rozluźnienia Polak wystrzelił potężnym lewym sierpowym &#8211; Nowopaszyn był ponownie zraniony, ale wciąż się trzymał i atakował. W czwartej rundzie przyjął mocny, bezpośredni lewy sierpowy, a potem kolejny prawy. Balski boksował swobodnie i chwilami bawił się w ringu, choć w jego poczynania czasami wkradał się chaos. Pod koniec rundy zerwał się i trafił serią kilkunastu mocnych ciosów, ale Nowopaszyn nie padł, a sędzia Arkadiusz Małek nie przerwał walki. Runda numer pięć była przez półtorej minuty spokojna, po czym Balski przyjął kilka ciosów rywala na gardę i mocno odpowiedział. Trzeba przyznać, że Ukrainiec imponował twardością i wolą walki, choć był deklasowany. Polak punktował w szóstej odsłonie lewym prostym i demonstrował przyśpieszenia, które mogły się podobać. Niespodziewanie Nowopaszyn zdołał wdać się z Polakiem w kilka wymian i trafił nawet prawym w półdystansie w rundzie siódmej, chociaż Balski nadal miał nad walką całkowitą kontrolę. W ostatniej odsłonie Polak jeszcze kilka razy próbował skończyć pojedynek przed czasem i ranił Ukraińca. Nie udało się jednak dokończyć roboty, mimo że werdykt mógł być tylko jeden. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 80-70 i dwa razy 80-71 &#8211; wszyscy dla Balskiego.</p>
<p>Rywalizujący w wadze średniej Rafał Wołczecki (5-0, 4 KO) na gali Challenger&#8217;s Boxing Night by KnockOut w Wyszkowie pokonał przed czasem Białorusina Siergieja Huliakiewicza (43-15-2, 17 KO). Przewaga siły Wołczeckiego była od początku bardzo widoczna i białoruski weteran czuł niemal wszystkie ciosy Polaka. Po jednym z uderzeń na korpus był wyraźnie zraniony, ale zdołał przetrwać pierwszą rundę. W drugiej Huliakiewicz pokazał kilka starych trików i zdołał dwukrotnie trafić Rafała prawą ręką. W końcu Polak trafił jednak lewym na wątrobę, a Białorusin przyklęknął i został wyliczony. Bombardier z Wrocława idzie więc nadal jak burza i pora chyba zacząć przymierzać się do poważniejszych wyzwań.</p>
<p><strong>17 GRUDNIA 2021 ROKU [BABILON BOXING SHOW, RADOM]</strong></p>
<p>Paskudna kontuzja Daniela Rutkowskiego (2-2) po uderzeniach głową Damiana Kiwiora (8-3-1, 1 KO) nie uchroniła pięściarza z Tarnowa przed porażką z zawodnikiem KSW na gali Babilon Boxing Show w Radomiu. Na przestrzeni sześciu rund pięściarz z Radomia był zdecydowanie lepszym pięściarzem od Kiwiora i zasłużenie został uznany za zwycięzcę. Kiwior nie miał pomysłu na pokonanie Rutkowskiego. W jednej z akcji wpadł &#8222;z byka&#8221; w zapaśnika i zawodnika MMA, w konsekwencji pojawiło się rozcięcie pod okiem Daniela. W szóstej rundzie doszło do kolejnego rozcięcia po uderzeniu głową i sędzia Gortat po reakcji i analizie lekarza przerwał pojedynek. Dwaj sędziowie punktowi do czasu przerwania mieli na swoich kartach zwycięstwo Rutkowskiego, jeden wypunktował remis. Kiwior idzie niestety drogą Michała Syrowatki i powinien poważnie zastanowić się nad bokserską przyszłością. Z kolei Rutkowski znajdzie teraz czas na odpoczynek, aby wiosną prawdopodobnie zmierzyć się w drugim pojedynku dla organizacji KSW. Czy potem dojdzie do jego kolejnych starć w boksie? Po dzisiejszym zwycięstwie prawdopodobnie tak. Kto będzie jego kolejnym, bokserskim rywalem? Może Adam Szczypior od Krystiana Każyszki?</p>
<p>Michał Syrowatka (23-6, 8 KO) został rozbity i przegrał boleśnie przed czasem z Lukasem Dekysem (6-0, 3 KO). To zdecydowanie powinien być ostatni pojedynek w karierze pięściarza z Ełku. Rozbicie Michała widzieliśmy już w jego poprzednich walkach. Dziś w Radomiu formalności zostały dopełnione &#8211; Czech był stroną dominującą od początku, był zdecydowanie szybszy. Wprawdzie Syrowatka w pierwszych minutach trzymał wysoko gardę, ale nie nadążał za sprytnym Dekysem. Pod koniec pierwszej rundy Michał przyjął kilka ciosów sierpowych, z tym najbardziej widocznym zadanym z lewej ręki. W drugiej odsłonie Dekys jeszcze bardziej przyspieszył, zadawał więcej ciosów, po prawym sierpowym Syrowatka zaliczył pierwsze deski. Drugie zanotował w trzeciej odsłonie, po drugim nokdaunie Polak wstał, ale szybko stracił kontrolę nad ruchami i sędzia ringowy Robert Gortat bardzo słusznie przerwał pojedynek. Michał poważnie powinien zastanowić się nad zakończeniem kariery.</p>
<p>Wyniki pozostałych walk:<br />
Wiktoria Sądej (2-1, 1 KO) TKO 3 Nino Gviniashvili (1-7, 1 KO)<br />
Maksim Hardzeika (11-0, 4 KO) MD 8 Patrik Balaz (4-2, 1 KO) (2x 77-75, 76-76)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/12/31/gale-zawodowe-w-polsce-grudzien-2021-od-warszawy-do-radomia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALE ZAWODOWE W POLSCE: LISTOPAD 2021. OD RUDY ŚLĄSKIEJ DO OSTROŁĘKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/11/28/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2021-od-rudy-slaskiej-do-ostroleki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/11/28/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2021-od-rudy-slaskiej-do-ostroleki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Nov 2021 11:15:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Jasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Gracjan Królikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Łapawa]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wojtasiński]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Tołkaczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Sowik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Binienda]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Pławecki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Załuska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11747</guid>
		<description><![CDATA[5 LISTOPADA 2021 ROKU [SILESIA BOXING SHOW, RUDA ŚLĄSKA] W Rudzie Śląskiej między linami pokazało się dwóch znanych i naprawdę dobrych polskich pięściarzy &#8211; Norbert Dąbrowski (24-9-2, 11 KO) oraz Robert Talarek (25-14-3, 16 KO). Problem w tym, że sparingi mieli pewnie trudniejsze niż dzisiejszych rywali. Nie mogło się to więc skończyć inaczej. &#8222;Noras&#8221; pokonał w czwartej rundzie Przemysława Biniendę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>5 LISTOPADA 2021 ROKU [SILESIA BOXING SHOW, RUDA ŚLĄSKA]</strong></p>
<p><strong>W Rudzie Śląskiej między linami pokazało się dwóch znanych i naprawdę dobrych polskich pięściarzy &#8211; Norbert Dąbrowski (24-9-2, 11 KO) oraz Robert Talarek (25-14-3, 16 KO).</strong></p>
<p>Problem w tym, że sparingi mieli pewnie trudniejsze niż dzisiejszych rywali. Nie mogło się to więc skończyć inaczej. &#8222;Noras&#8221; pokonał w czwartej rundzie Przemysława Biniendę (2-31, 2 KO), który obchodził swój mały &#8222;jubileusz&#8221; &#8211; trzydziestą porażkę z rzędu! Z kolei najmocniej bijący górnik w naszym kraju (no może obok Pawła Czyżyka&#8230;) &#8211; Talarek, zastopował w drugiej odsłonie George Aduaszwilego (19-39-2, 8 KO). Seria Gruzina jest mniej okazała &#8211; to dopiero jedenasta porażka z rzędu, za to wszystkie jedenaście przegrał przed czasem.</p>
<p><strong>6 LISTOPADA 2021 ROKU [GIA 3, NOWY SĄCZ]</strong></p>
<p><strong>W daniu głównym gali GIA 3 w Nowym Sączu jubileuszowe zwycięstwo zanotował Krzysztof Włodarczyk (60-4-1, 40 KO), który odprawił Maximiliano Jorge Gomeza (29-6, 13 KO).</strong></p>
<p>&#8222;Diablo&#8221; zrzucił z siebie rdzę w lipcu i dziś od początku ruszył do ataku, z czym różnie bywało w ostatnich walkach. Tuż przed końcem pierwszej rundy po lewym haku na korpus uderzył mocnym lewym sierpowym na górę. To ostudziło zapał Argentyńczyka, który w drugiej odsłonie skoncentrował się tylko na defensywie i ucieczce. W trzeciej były dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej przewrócił rywala krótkim lewym sierpowym w półdystansie. W czwartym starciu Włodarczyk odwrócił kolejność, najpierw postraszył lewym na górę, po czym strzelił lewym hakiem w okolice wątroby. Zapiekło i Gomez musiał przyklęknąć. Argentyńczyk dotrwał jeszcze do gongu, jednak do piątej rundy już nie wyszedł.</p>
<p>Wcześniej miejscowy Łukasz Pławecki (3-0-1, 1 KO) zremisował z Radoslavem Estocinem (8-2-1, 3 KO) ze Słowacji na dystansie sześciu rund.</p>
<p>Kamil Gardzielik (14-0, 3 KO) zakończył walkę z jednym okiem, ale wygrał z Nicolasem Luque Palaciosem (12-9-1, 1 KO). W pierwszej rundzie wydawało się, że Kamil samym lewym prostym uprzykrzy rywalowi życie, ten jednak wrócił do gry w drugiej odsłonie, przebijając się dwa razy przez gardę prawym sierpowym. Potem rundy wygrywał Gardzielik, choć pojedyncze udane akcje Argentyńczyka sprawiły, że prawa powieka zaczęła puchnąć. Podopieczny Andrzeja Liczika podkręcił tempo w siódmym starciu, do swojego arsenału dodał kilka mocnym ciosów na korpus, a musiał się śpieszyć, gdyż prawe oko miał już prawie zamknięte. Sprawa się komplikowała, Palacios radził sobie coraz odważniej i po ostatnim gongu walka okazała się ciasna na kartach punktowych &#8211; 98:92 i dwukrotnie 96:94.</p>
<p>Wcześniej Mateusz Wojtasiński (2-0, 1 KO) ograł Mariusa Cola (2-6). Lepiej wyszkolony technicznie wrocławianin przepuszczał sierpy rywala i kontrolował go z dystansu ciosami prostymi, jednak w czwartej rundzie nieco osłabł i do głosu coraz częściej dochodził przeciwnik. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Wojtasińskiego 40:36 i dwukrotnie 39:37.</p>
<p><strong>21 LISTOPADA 2021 ROKU [POLSAT BOXING PROMOTIONS, TORUŃ]</strong></p>
<p><strong>W walce wieczoru gali w Toruniu Ihosvany Garcia (6-0, 5 KO) efektownie rozprawił się z twardym przecież Przemysławem Gorgoniem (14-8-1, 5 KO).</strong></p>
<p>Od początku uwidoczniła się spora przewaga szybkości Kubańczyka, który kąsał lewym prostym i polował prawym sierpowym. W drugiej rundzie dodał do swojego arsenału również prawy hak na korpus. W końcówce czwartej trafił w akcji prawy na prawy w okolice ucha, posyłając Polaka na deski. Przemka wyratował jednak gong na przerwę. W połowie piątego starcia Gorgoń porozbijany i krwawiący spod oka Przemek przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Za moment znów był na macie, tym razem po szybkim lewym prostym. Wszystko skończył czwarty nokdaun &#8211; tym razem po prawym haku na żebra.</p>
<p>Marcin Siwy (23-0, 11 KO) efektownie rozpoczął współpracę z grupą Polsat Boxing Promotions, bijąc już w pierwszej rundzie doświadczonego journeymana Marcelo Nascimento (18-21, 16 KO). &#8222;Ciężki&#8221; z Częstochowy agresywnie wszedł w swojego rywala podwójnym lewym prostym, a gdy już skrócił dystans, bił konsekwentnie prawym na dół, po którym od razu szukał lewego sierpowego. Trafił tak kilka razy, aż w końcówce pierwszej odsłony huknął dla odmiany prawym sierpowym. Ten cios rozciął rywalowi skórę pod okiem i odebrał ochotę do kontynuowania potyczki.</p>
<p>Wcześniej Remigiusz Runowski (2-0-1, 1 KO) dostał przedwczesny prezent mikołajkowy od sędziów w postaci remisu z Jarosławem Petriczenką (1-0-1, 1 KO). Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 39:38, 38:39 i 38:38. Po wszystkim obaj wyrazili chęć rewanżu. Plus jest taki, że 18-letni Runowski takimi walkami może pójść w górę.</p>
<p>Na otwarcie gali Polsat Boxing Promotions w Toruniu solidny niegdyś junior &#8211; Konrad Kozłowski (2-0), pokonał debiutującego na zawodowym ringu Denisa Makowskiego. Brązowy medalista ME Juniorów z 2015 kontrolował przeciwnika lewym prostym. W końcówce trzeciej rundy Białorusin miał kryzys i było blisko liczenia, jednak wyratował go gong, a minuta przerwy starczyła na złapanie drugiego oddechu. Po ostatnich gongu wszyscy sędziowie punktowali 40:36 na korzyść Kozłowskiego.</p>
<p>Potem Gracjan Królikowski (1-1-1, 1 KO) zaczął nawet nieźle pierwszą rundę, potem jednak lepiej wyszkolony i mający szerszy wachlarz Siergiej Szwec (3-1, 2 KO) przejął kontrolę nad pojedynkiem, zwyciężając na kartach sędziów 40:36 i dwukrotnie 39:37.</p>
<p><strong>26 LISTOPADA 2021 ROKU [TYMEX BOXING NIGHT 19, RADOMSKO]</strong></p>
<p><strong>W walce wieczoru Tymex Boxing Night 19 w Radomsku Robert Parzęczewski (28-2, 17 KO) wygrał po trudnej, taktycznej potyczce z Tarasem Gołowiaszczenką (6-5, 3 KO).</strong></p>
<p>&#8222;Arab&#8221; zaczął z przytupem. Trafił lewym hakiem na wątrobę i na twarzy Ukraińca pojawił się grymas bólu. Robert jednak nie podkręcił tempa, czego mógł potem żałować, bo rywal był do skończenia. Potem walka się uspokoiła. Obie strony czekały na błąd tego drugiego i momentami przypominało to ostrzejszy sparing. W ósmej rundzie Gołowiaszczenko podkręcił tempo, przeprowadził dłuższy atak, jednak Robert zbierał jego ciosy na blok bądź przepuszczał, choć przy swojej bierności tę rundę zapewne przegrał. Do samego końca pojedynek już się nie rozwinął, a sędziowie mieli trudny orzech do zgryzienia. Po ostatnim gongu punktowali 95:95, 96:94 i 97:93 &#8211; stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Parzęczewski.</p>
<p>Damiana Jonaka (41-1-2, 21 KO) na pewno nie chronią w Polsce ściany. Dziś walczył dobrze i choć miał kryzys kondycyjny, to zrobił nieco więcej niż Andrew Robinson (25-5-2, 7 KO). Sędziowie orzekli jednak remis. Damian mocno wszedł w ten pojedynek, bijąc z obu rąk na dół i górę. W drugiej rundzie lewym hakiem na korpus zranił Anglika, a w trzeciej po prawym podbródkowym miał go już na przysłowiowym widelcu. Niestety przerwał mu gong. Robinson obudził się dopiero w drugiej połowie czwartej rundy. W piątej bardzo mocno przycisnął Damiana, który miał ewidentny kryzys. Wrócił jednak w szóstym starciu do gry. Ostatnie sześć minut to wojna, w której nieznacznie &#8211; chyba, lepszy był Polak. Sędziowie punktowali 77:75 Jonak, ale dwaj pozostali sędziowie mieli remis 76:76.</p>
<p>Tomasz Nowicki (11-0, 3 KO) efektownie wszedł w drugą dziesiątkę walk. Pięściarz z Obornik Wielkopolskich ciężko znokautował Tomasa Reynoso (13-9-1, 3 KO). Tomek od początku przejął kontrolę nad pojedynkiem, choć jeszcze w pierwszej rundzie nie podkręcał tempa. W połowie drugiej rzucił rywala na deski, ten jednak powstał na osiem. Kilka sekund przed zakończeniem drugiego starcia Nowicki zranił przeciwnika lewym sierpowym, a równo z gongiem &#8211; gdy poprawił lewym sierpem, ciężko znokautował Argentyńczyka, który przez dobrą minutę leżał jeszcze nieprzytomny na macie ringu.</p>
<p>Po zaledwie remisie w zawodowym debiucie, dziś Patryk Tołkaczewski (1-0-1, 1 KO), finalista turnieju GROMDA, efektownie rozprawił się z kolejnym rywalem. Ważący 104 kilogramy &#8222;Gleba&#8221; już w pierwszej akcji trafił prawym nad lewą ręką. Potem dodał kilka ciosów na korpus, by w końcówce pierwszej rundy ściąć Pawła Sowika (3-9, 1 KO) z nóg akcją lewy-prawy na górę. Nokaut. Potem między linami zameldował się Kamil Kuździeń (7-0, 2 KO), któremu w ostatniej chwili zmienił się rywal. Sprowadzony Beka Murjikneli (6-19-1, 4 KO) skoncentrował się wyłącznie na obronie. W piątej odsłonie przyklęknął po lewym haku na wątrobę pięściarza z Częstochowy, ale wyratował go jeszcze gong. W szóstej rundzie Kuździeń dokończył jednak dzieła zniszczenia, wygrywając przez TKO.</p>
<p>Dużo nie brakowało, by debiut Karola Łapawy (1-0) został popsuty przez jak zawsze twardego Wołodymira Juszyna (0-4). W pierwszej rundzie Karol dał się złapać na kontrę i był liczony, choć prawda jest też taka, że źle stał na nogach. Potem odrabiał straty, wygrał trzy pozostałe starcia, zwyciężając na kartach arbitrów 38:37. Wcześniej Aleksander Jasiewicz (3-1) wygrał u wszystkich sędziów trzy do jednego w rundach z debiutantem Igorem Prygą, zaś Oskar Wierzejski (5-0-1) męczył się niespodziewanie z &#8222;gromdziarzem&#8221; Łukaszem Załuską (0-2). Wszyscy sędziowie punktowali 58:56 &#8211; dwóch na korzyść Oskara, jeden dla Łukasza.</p>
<p><strong>27 LISTOPADA 2021 ROKU [KNOCKOUT BOXING NIGHT 19, OSTROŁĘKA]</strong></p>
<p><strong>W walce wieczoru gali KnockOut Boxing Night 19 Przemysław Zyśk (18-0, 6 KO) na oczach swoich kumpli i rodziny w Ostrołęce pokonał Juana Ruiza (27-6, 19 KO).</strong></p>
<p>Miejscowy bohater rozpoczął walkę od kilku lewych prostych, ale pod koniec drugiej minuty &#8222;El Nino&#8221; przepuścił ten lewy i po odchyleniu mocno skontrował prawą ręką. W drugiej rundzie to Przemek trafił mocnym lewym sierpem, ale rywal zaraz odpowiedział i oddalił od siebie zagrożenie. W trzeciej jeden próbował narzucić swój styl drugiemu, panowie wymienili kilka soczystych lewych &#8222;dyszli&#8221;, a pojedynek nabierał rumieńców. Podobny przebieg miała kolejna runda, choć ostatni atak należał do podopiecznego Łukasza Malinowskiego. Mijały kolejne minuty, a żaden z nich nie był w stanie uzyskać większej przewagi. Gdy jeden miał lepszy moment, za moment drugi wracał do gry i odpowiadał swoją akcją. W sprawę zaangażował się sam Andrzej Wasilewski, zajmując miejsce w narożniku swojego zawodnika i na zmianę z trenerem Malinowskim podpowiadając Przemkowi. Niestety dobrą siódmą rundę w wykonaniu naszego reprezentanta lepiej zaakcentował Wenezuelczyk, który tuż przed przerwą dwa razy złapał naszego rodaka bezpośrednim prawym. W dziewiątym starciu Zyśk wydłużył swoje ataki do serii trzech-czterech ciosów, czym trochę &#8222;zaszachował&#8221; przeciwnika. Obaj podkręcili tempo w ostatnich trzech minutach, ale to Przemek zaakcentował lepiej samą końcówkę, za co został nagrodzony gromkimi brawami przez swoich krajanów z Ostrołęki. Parę rund było trudnych do oceny, ale sędziowie wątpliwości nie mieli &#8211; stosunkiem 97:93, 98:92 i 98:92 zwyciężył Zyśk.</p>
<p>Niektórzy twierdzą, że po walce z Giennadijem Gołowkinem zawodnik już nigdy nie jest ten sam.  Nie ma co wyciągać pochopnych wniosków, ale&#8230; Kamil Szeremeta (21-2-1, 5 KO) zaledwie zremisował z bardzo solidnym Nizarem Trimechem (9-2-1, 4 KO). Wszystko zaczęło się zgodnie ze scenariuszem, były mistrz Europy dyktował warunki, ale  końcówce pierwszej rundy nadział się na mocny prawy podbródkowy. Podrażniony pięściarz z Białegostoku w drugiej rundzie ruszył do ataku, lecz znów zagapił się na moment, pół minuty przed gongiem zainkasował lewy sierp na skroń i aż &#8222;uciekła&#8221; mu jedna noga. Nie było nokdaunu, choć na sędziach zrobiło to na pewno wrażenie. Kamil na szczęście złapał swój rytm i wrócił do gry dobrą trzecią odsłoną. Francuz wyczuł swoją szansę i w czwartym starciu przyjął wymiany w półdystansie. Walka mogła podobać się kibicom, ale my z pewnością liczyliśmy na wyraźniejszą przewagę niedawnego pretendenta do pasa IBF wagi średniej. Szeremeta polował przede wszystkim na ciosy na górę, rywal natomiast mieszał takie akcje z długim prawym na korpus. W szóstym starciu podopieczny Andrzeja Liczika poszedł na przełamanie, brakowało jednak w jego atakach trochę dynamiki. W siódmej rundzie Polak złapał drugi oddech, natomiast jego przeciwnik miał chyba w tym okresie kryzys kondycyjny. Kamil władował sporo ciosów na korpus, trafił też mocnym prawym sierpem oraz podbródkiem. Ostatnie trzy minuty jak cały pojedynek &#8211; zażarte i bliskie remisu. Obaj byli już wyczerpani, ale dawali z siebie wszystko. Po ostatnim gongu jeden sędzia punktował 77:75 Szeremeta, lecz dwaj pozostali mieli na swojej karcie 76:76. A więc remis.</p>
<p>Paweł Stępień (16-0-1, 12 KO) wrócił udanie po półrocznej przerwie i pewnie pokonał na pełnym dystansie Hernana Davida Pereza (8-5, 3 KO). Paweł kontrolował od początku sporo niższego rywala lewym prostym, szukając miejsca na zadanie mocnego prawego na górę bądź na korpus. W drugiej odsłonie dał przeciwnikowi trochę luzu, oparł się o liny i pozwolił mu pobić w gardę lub powietrze. Potem wrócił do swojego boksu, choć wydawało się, że wciąż pozwala przeciwnikowi na więc niż by mógł. Miał oczywiście wszystko pod kontrolą, ale momentami niepotrzebnie oddawał pola. I tak mijały kolejne minuty. Z jedne strony fajnie było oglądać luz Stępnia, z drugiej jednak powtarzają się &#8222;grzechy&#8221; z pierwszej walki z Matyją, gdy Paweł &#8211; dużo lepszy boksersko, trochę koło tamtej walki &#8222;przeszedł&#8221;. W ostatnim starciu Stępień zmienił pozycję na mańkuta i poczęstował Argentyńczyka podwójnym lewym hakiem na żebra. Ta akcja pokazuje potencjał Pawła, ale po niej znów oddał miejsce i nie ponowił ataku. Sędziowie punktowali 79:73 i dwukrotnie 78:74, choć wydaje się, że Paweł spokojnie mógł z tego wyciągnąć 80:72, o ile nie wygrać przed czasem.</p>
<p>Rafał Wołczecki (4-0, 3 KO) wrócił po kontuzji ręki i w niecałe pięć minut rozprawił się efektownie z Olegiem Lebiedińskim (3-2, 1 KO). Rafał od początku szukał ciosów na korpus i już w końcówce pierwszej rundy lewym hakiem w okolice wątroby posłał rywala na deski. Gdy ten wstał, poprawił równo z gongiem mocnym lewym sierpowym, jednak Ukrainiec dostał minutę przerwy. Po niej nawet starał się przejść do ataku, lecz wrocławianin pozbierał te ciosy na blok i znów lewym hakiem pod prawy łokieć po raz drugi zmusił przeciwnika do przyklęknięcia. Kiedy po lewym haku na żebra poprawił za moment prawym podbródkiem i Ukrainiec po raz trzeci przyklęknął, pojedynek został zastopowany w połowie drugiej rundy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/11/28/gale-zawodowe-w-polsce-listopad-2021-od-rudy-slaskiej-do-ostroleki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JUBILEUSZOWA GALA MB PROMOTIONS: ŁASZCZYK I WRZESIŃSKI GÓRĄ W WALKACH WIECZORU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/jubileuszowa-gala-mb-promotions-laszczyk-i-wrzesinski-gora-w-walkach-wieczoru/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/jubileuszowa-gala-mb-promotions-laszczyk-i-wrzesinski-gora-w-walkach-wieczoru/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Oct 2021 17:08:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bołoz]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Gryckiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11704</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali MB Boxing Night X Kamil Łaszczyk (30-0, 10 KO) wrócił po ponad rocznym rozbracie z boksem i pokonał po dziesięciu rundach na punkty Jose Valdesa (10-6-1, 4 KO). Meksykanin nie przyjechał tylko po wypłatę, postawił twarde warunki podopiecznemu Piotra Wilczewskiego. Łaszczyk ostatni pojedynek stoczył w październiku 2020 r. z Kevinem Escanezem i w jego ringowej postawie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali MB Boxing Night X Kamil Łaszczyk (30-0, 10 KO) wrócił po ponad rocznym rozbracie z boksem i pokonał po dziesięciu rundach na punkty Jose Valdesa (10-6-1, 4 KO). Meksykanin nie przyjechał tylko po wypłatę, postawił twarde warunki podopiecznemu Piotra Wilczewskiego. Łaszczyk ostatni pojedynek stoczył w październiku 2020 r. z Kevinem Escanezem i w jego ringowej postawie brakowało błysku. Od początku rywal był niewygodny dla Kamila. W drugiej rundzie pojawił się problem z butem Łaszczyka, rozerwała się podeszwa. Meksykanin chciał narzucić własne tempo i udawało mu się zaskakiwać &#8222;Szczurka&#8221;. Kamil na pewno potrafi boksować zdecydowanie lepiej. Sędzia Zbigniew Łagosz, który był zarówno sędzią ringowym oraz punktowym wypunktował 97-94 na korzyść Kamila Łaszczyka.</strong></p>
<p>Majowa porażka z rąk Ericka Encinii była dla <strong>Damiana Wrzesińskiego</strong> (23-2-2, 6 KO) trudna do przełknięcia, ale dziś polski pięściarz miał okazję zmazać plamę po tej przegranej. Wrzesiński wypunktował na dystansie ośmiu rund <strong>Victora Julio</strong> (16-1, 8 KO), a dzisiejszym ringowym zmaganiom przyglądała się spora rzesza jego oddanych kibiców. Kolumbijczyk był największą zagadką tej gali. Wrzesiński podkreślał, że nie oglądał żadnej walki z udziałem jego dzisiejszego przeciwnika, bo nie było żadnych materiałów video. Polski obóz znalazł jedynie skrawek tarczy, sparingu rywala. Julio różnił się jednak znacząco od ostatniego przeciwnika &#8222;Wrzosa&#8221;, Encinii. Meksykanin od pierwszego gongu narzucił bardzo duże tempo i nie dawał odpoczywać Wrzesińskiemu. Z kolei starciu z Julio Damian był pięściarzem zdecydowanie bardziej aktywnym od swojego przeciwnika, trzymał się przez osiem rund środka ringu. Kolumbijczyk nie chciał podjąć ryzyka, postawił bardziej na bezpieczeństwo. Wrzesiński trzymał się taktyki, był konsekwentny w swoich działaniach, w efekcie wygrywał każdą kolejną rundę. Sędziowie byli jednomyślni, wszyscy trzej wypunktowali 80-72 na korzyść Damiana Wrzesińskiego.</p>
<p><strong>Kamil Młodziński</strong> (15-5-4, 7 KO) przez osiem rund próbował skracać dystans i tam trafiać mającego lepsze warunki fizyczne <strong>Augustina Kucharskiego</strong> (7-4-1, 2 KO). Miał Argentyńczyka na deskach, ale nie zdołał pokonać go przed czasem. Werdykt sędziowski był bardzo bliski. Młodziński starał się utrzymywać duży spokój defensywny. Kucharski z kolei najczęściej uderzał z dystansu, np. lewy sierpowy i potem prawy sierpowy. Wprawdzie wiele z tych uderzeń nie robiło wrażenia na Kamilu, ale Kucharski nie robił sobie z tego nic i próbował nadal być w ringu aktywny. Były momenty, w których Argentyńczyk wykorzystał swoje warunki fizyczne, unikał wejścia do półdystansu wydłużając lewy prosty i schodząc z linii ciosu na boki. Z kolei Młodziński starał się jak najczęściej skracać dystans. Trener Kucharskiego cały czas namawiał swojego podopiecznego na większą aktywność i ponawianie akcji i Argentyńczyk rzeczywiście zadawał dużo ciosów, nie robiły one wrażenia na Młodzińskim. Polak do szóstej rundy nie wykorzystywał w pełni błędów defensywnych i niefrasobliwości Argentyńczyka. W szóstej odsłonie jednak mocnym lewym sierpowym (&#8222;lewy na lewy&#8221;) Młodziński powalił na deski Kucharskiego. Argentyńczyk polskiego pochodzenia miał nieco więcej czasu na odpoczynek, bo wypadła mu szczęka. Kucharski oparł swoją defensywę po nokdaunie na balansie, pracy nóg, uciekaniu z linii ciosu. Jednocześnie nisko opuścił ręce i chwilami było naprawdę blisko, aby Młodziński ponownie go skarcił. Młodziński starał się najpierw przyjąć cios na gardę, by potem bardzo szybko skrócić dystans i szukać w szczególności miejsca nad lewą ręka. Jednocześnie pod koniec walki chwilami czekał na ruch podrażnionego Kucharskiego, by przepuścić atak rywala i szybko skontrować. Kucharski z kolei nadał dużo bił z obu rąk, starał się być aktywny. Po ośmiu dobrych rundach stosunkiem &#8222;dwa do jednego&#8221; (2x 76-75 Młodziński, 76-75 Kucharski) ręce w geście zwycięstwa podniósł Kamil Młodziński.</p>
<p><strong>Rodrigo Labre</strong> (6-6, 1 KO) chwilami nie ustępował <strong>Łukaszowi Wierzbickiemu</strong> (20-1, 7 KO) i sprawiał mu kłopoty podczas ich pojedynku, ale ostatecznie musiał uznać jego wyższość. Zaliczył też również deski. Wierzbicki udanie powrócił między liny. Łukasz Wierzbicki zamierzał prawdopodobnie od pierwszych chwil po gongu pokazać rywalowi siłę swojego ciosu, aby nabrał szacunku do jego pięści. Bił różne kombinacje, w tym także pojedyncze ciosy &#8211; np. Labre zainkasował w pierwszej odsłonie bezpośrednie ciosy z prawej ręki. W ringu Wierzbicki widział dużo, choć nie obyło się bez błędów. Po swoich akcjach opadały ręce Wierzbickiego, zostawiał dużo miejsca na lewy sierpowy Ekwadorczyka. Potrafił jednak skutecznie kontrować przeciwnika. W jednej z akcji wyrwał się z klinczu i wystrzelił prawym sierpowym. Obaj pięściarze wykorzystywali element odchylenia, przepuszczenia, aby szybko skontrować. Labre kontrował jednak jednym, maksymalnie dwoma ciosami, z kolei polski pięściarz decydował się po przepuszczeniu bić bardziej rozszerzonymi akcjami. Na początku czwartej odsłony Labre wszedł na cios Łukaszowi i po przepuszczeniu od razu został przez Wierzbickiego skontrowany. Łukasz próbował zamykać część swoich akcji prawym sierpowym. Nie było sensu wdawać się jednak w bijatykę w półdystansie, bo przy atakach Wierzbicki opuszczał ręce i mógł nadziać się na kolejne uderzenia z rąk Ekwadorczyka. W momencie gdy Łukasz kontrolował tempo radził sobie w ringu zdecydowanie lepiej, szczególnie gdy trzymał Labre na dystans i kontrował go po przepuszczeniu ataków. Pod koniec czwartej odsłony po akcji Wierzbickiego Labre oparł się o liny, które uratowały go przed deskami, ale sędzia nie zareagował i nie wyliczył Ekwadorczyka. Zauważalna była skuteczna lewa ręka Wierzbickiego po obniżeniu pozycji i przepuszczeniu, raziło chwilami jednak opuszczanie rąk przez Łukasza. Problem pojawił się w szóstej rundzie, gdy w półdystansie Wierzbicki zainkasował mocny cios z lewej ręki i przez kilkadziesiąt sekund musiał odpierać ataki Ekwadorczyka, który poszedł na całość. Labre zakończył odsłonę celnym prawym podbródkowym i próbował zamknąć Łukasza przy linach. Wierzbicki był w tarapatach i zdecydowanie przegrał tę rundę. Labre bił bardzo szeroko na korpus, czasami zmieniał pozycję, choć chwilami nadziewał się na uderzenia z rąk Wierzbickiego, między innymi na kontrujący jab. &#8222;Głowa cały czas pracuje, nie śpimy!&#8221; &#8211; nawoływał w narożniku Wierzbkiciego jego trener. Z perspektywy całego pojedynku widać było, że Łukasz jest świetnie przygotowany kondycyjnie, ale półdystans zdecydowanie był jego mocną stroną. Na kilka sekund przed końcem siódmej rundy Wierzbicki wystrzelił mocnym prawym sierpowym po zejściu i powalił Labre na deski. W ósmej, ostatniej odsłonie polski pięściarz starał się wygrać przed czasem, ale Ekwadorczyk dotrwał do ostatniego gongu. Po ośmiu emocjonujących rundach sędziowie byli jednomyślni i jednogłośnie wypunktowali zwycięstwo Łukasza Wierzbickiego (78-73, 78-73, 80-71)</p>
<p>W trzecim pojedynku gali<strong> Jakub Sosiński</strong> (6-2-1, 2 KO) skrzyżował rękawice z <strong>Michałem Bołozem</strong> (2-3-2, 2 KO) i zanotował trzecie z rzędu zwycięstwo. W pierwszej rundzie Sosiński był bardziej aktywny, mając na uwadze gorsze warunki fizyczne przeciwnika. Polował na prawe bite nad lewą ręką Bołoza. Ten z kolei walczył bardziej ekonomicznie, szukał uderzeń na dół. W drugiej obaj pięściarze szukali ciosów pod łokciami. Sosiński nie miał większych problemów ze skróceniem dystansu, łatwo wchodził w półdystans. Michał Bołoz nie był w stanie złapać odpowiedniego rytmu, oddawał pole. Sosiński szukał różnych rozwiązań i kombinacji &#8211; między innymi akcje prawy sierpowy &#8211; lewy podbródkowy. Bołoz inkasował również uderzenia proste w kierunku splotu słonecznego. Przeciwnik Sosińskiego wiatru w żagle złapał w momencie, gdy rozcięcia prawego łuku brwiowego nabawił się Sosiński w trzeciej rundzie. Podopieczny Jerzego Galary zaczął podkręcać tempo i mimo oddawania półdystansu starał się być stale aktywny, nie dawał Sosińskiemu odpoczywać, ale nie trwało to długo. Sosiński nadal dyktował warunki. Narożnik Sosińskiego domagał się w piątej rundzie od swojego zawodnika ciosów z prawej ręki na korpus. Ten kilka razy trafił lewym prostym i kontrował po uderzeniach Bołoza na korpus. Pod koniec piątej odsłony narożnik Jakuba nie był zadowolony, gdy ich podopieczny wchodził w niepotrzebne wymiany. U Bołoza brakowało jednak aktywności, chwilami był zbyt pasywny w ringu i oddawał inicjatywę. Po sześciu rundach trzej sędziowie wypunktowali zwycięstwo Jakuba Sosińskiego (2x 60-54, 59-55).</p>
<p>W inauguracyjnym pojedynku gali zmierzyli się <strong>Adrian Valentin</strong> (2-0, 2 KO) i <strong>Oskar Gryckiewicz</strong> (1-1, 1 KO). Słowak nie dał polskiemu pięściarzowi żadnych szans i mimo walki zakontraktowanej na cztery rundy zdołał efektownie rozmontować Polaka przed czasem. Kolejne zwycięstwo zanotował Stanisław Gibadło (7-0). Początek pierwszej rundy lepiej rozpoczął jednak Gryckiewicz, szukał ciosów na dół i zakończenia uderzeniami sierpowymi. Skutecznie Słowak skracał dystans w obronie i polował na soczyste kontry. Druga część pierwszej odsłony należała już do Valentina. Słowacki pięściarz miał kilka ciekawych pomysłów, w tym kontrujące ciosy z prawej ręki. Druga odsłona wyglądała podobnie jak koniec pierwszej. Słowak podtrzymał odpowiednie dla siebie tempo, polski pięściarz zainkasował z rąk rywala kilka uderzeń podbródkowych przy linach, przyjął również kombinację prawy podbródkowy &#8211; lewy na wątrobę. Z minuty na minutę szanse Gryckiewicza spadały. W trzeciej rundzie nos Gryckiewicza krwawił coraz intensywniej. Po jednym z ciosów podbródkowych z prawej ręki Valentina Gryckiewicz zaliczył pierwsze deski. Słowacki bokser bił m.in. podwójny prawy sierpowy. Po kilkudziesięciu sekundach Gryckiewicz zainkasował mocny cios na wątrobę, w konsekwencji opuścił ręce i przyjął prawy sierpowy, ponownie lądując na deskach. Przed czasówką w trzeciej rundzie uratował go gong. Przez chwilę po rozpoczęciu ostatniej odsłony walki wydawało się, że Polak wytrzyma pełen dystans. O to też na pewno walczył sam Gryckiewicz po fatalnej trzeciej rundzie, ale te plany pokrzyżował soczysty prawy sierpowy z rąk Valentina. Gryckiewicz został wyliczony i sędzia w konsekwencji przerwał walkę.</p>
<p>Na doping nie mógł narzekać występujący w drugim pojedynku gali <strong>Stanisław Gibadło</strong> (7-0). Do Kalisza na starcie pięściarza Tymexu z<strong> Andrijem Spodarem</strong> (1-2, 1 KO) zawitała spora rzesza jego kibiców. Gibadło częściej trafiał &#8211; m.in. postawił od razu na podwójny lewy hak na wątrobę, co doprowadziło do tego, że Ukrainiec zaczął opuszczać ręce. Problem pojawił się jednak z ponowieniami ciekawych akcji Stanisława. &#8222;Idziesz po nokaut, hej Stachu idziesz po nokaut! &#8211; krzyczeli fani Gibadły podczas trzeciej rundy. W czwartej odsłonie Gibadło posłuchał swoich kibiców i podkręcił tempo, prawdopodobnie widząc, że Ukrainiec był potwornie zmęczony i z rozbitym lewym łukiem brwiowym. Polak zaczął rundę lewym sierpowym, zajął środek ringu i aktywnie rozbijał Spodara. Ukrainiec boksował na wstecznym, próbując jedynie bić w półdystansie. Gibadło uderzał zdecydowanie częściej oraz celniej, wierzył do końca, że uda mu się pokonać rywala przed czasem. Tego nie udało się jednak zrealizować 27-letniemu pięściarzowi i Polak wygrał ostatecznie po sześciu jednostronnych rundach.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/jubileuszowa-gala-mb-promotions-laszczyk-i-wrzesinski-gora-w-walkach-wieczoru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŁATWE ZWYCIĘSTWA MASTERNAKA, CZERKASZYNA I BEDNARKA NA GALI W ZAKOPANEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/latwe-zwyciestwa-masternaka-czerkaszyna-i-bednarka-na-gali-w-zakopanem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/latwe-zwyciestwa-masternaka-czerkaszyna-i-bednarka-na-gali-w-zakopanem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Oct 2021 17:05:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Knyba]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Walaś]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11701</guid>
		<description><![CDATA[W daniu głównym gali Knockout Boxing Night 18 w Zakopanem, która odbyła sie 23 października 2021 r., świetny technicznie Fiodor Czerkaszyn (19-0, 12 KO) pewnie wypunktował Gonzalo Corię (18-5, 7 KO). Polsko-ukraiński pięściarz od początku wywierał lekki pressing, boksując w swoim dystansie. Gdy atakował, szukał haka na wątrobę, a gdy Argentyńczyk chciał zaatakować, Fiodor po zakroku łapał go na kontrę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W daniu głównym gali Knockout Boxing Night 18 w Zakopanem, która odbyła sie 23 października 2021 r., świetny technicznie Fiodor Czerkaszyn (19-0, 12 KO) pewnie wypunktował Gonzalo Corię (18-5, 7 KO).</strong></p>
<p>Polsko-ukraiński pięściarz od początku wywierał lekki pressing, boksując w swoim dystansie. Gdy atakował, szukał haka na wątrobę, a gdy Argentyńczyk chciał zaatakować, Fiodor po zakroku łapał go na kontrę prawą ręką. W drugiej odsłonie podkręcił nieco tempo, wydłużył kombinacje i po jednym z krótkich prawych sierpów na ucho Coria &#8222;zatańczył&#8221;. Sprytnie jednak sklinczował i obyło się bez nokdaunu. W połowie trzeciego starcia podopieczny Andrzeja Liczika &#8222;podłączył&#8221; przeciwnika dla odmiany lewym sierpem. Argentyńczyk od czwartej odsłony myślał już tylko o głębokiej defensywie i o tym, by nie dostać kolejnej kontry. Dlatego praktycznie przestał zadawać ciosy, dużo pracując nogami &#8222;na wstecznym&#8221;. Ruch w tej walce był już jednostronny, a jedyną niewiadomą było pytanie, czy Fiodor skończy to przed czasem, czy bardzo wysoko na punkty? Szukał miejsca i luk w szczelnej gardzie przeciwnika, często zmieniał pozycję na mańkuta, wciąż jednak nie potrafił przełamać ambitnego gościa z Ameryki Południowej. Skończyło się na pełnym dystansie, co akurat w dłuższej perspektywie może wyjść Fiodorowi na dobre. Sędziowie punktowali zgodnie 100:90, ale nie mogło być inaczej&#8230;</p>
<p><strong>Mateusz Masternak</strong> (46-5, 31 KO) bardzo efektownie rozpoczął drugą pięćdziesiątkę swojej kariery, pokonując przed czasem <strong>Armenda Xhoxhaja</strong> (12-2, 7 KO). &#8222;Master&#8221; od początku kontrolował nieco niższego rywala lewym prostym, a niemal równo z gongiem kończącym pierwszą rundę skontrował go w akcji prawy na prawy. Kosowianin ratował się panicznie klinczem, ale z pomocą przyszedł mu gong. Po przerwie Xhoxhaj chciał zaatakował, lecz jego ciosy pruły powietrze, wrocławianin natomiast najpierw poczęstował go mocnym hakiem na korpus, a potem trzy razy wciągnął na prawy krzyżowy. W połowie trzeciego starcia Xhoxhaj trafił nieoczekiwanie mocnym prawym podbródkowym, ale to tylko rozzłościło podopiecznego Piotra Wilczewskiego. Przez ostatnie pół minuty Kosowianin zainkasował kilka naprawdę mocnym bomb z prawej ręki i do narożnika schodził z mocno podbitym okiem. To było tylko odroczenie wyroku.. W czwartej odsłonie Mateusz kilka razy &#8222;otworzył&#8221; sobie przeciwnika lewym prostym bądź lewym na dół, aż w końcu wystrzelił akcją lewy-prawy, trafił na szczękę i posłał przeciwnika na deski. Ten co prawda powstał na osiem, lecz z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>51 sekund &#8211; łącznie z liczeniem do dziesięciu, trwała jubileuszowa walka <strong>Kamila Bednarka</strong> (10-0, 6 KO). <strong>Uriel Gonzalez</strong> (18-9-1, 14 KO) potrafi boksować, ale dziś nie zdążył nawet wyprowadzić ciosu. Pięściarz z Dzierżoniowa już na samym początku trafił lewym hakiem na wątrobę i Meksykanin już wtedy się krzywił. Za moment chciał zaatakować, lecz Kamil zrobił krok w tył, poprawił w to samo miejsce i było po wszystkim. Gonzalez jeszcze długo zbierał się z maty&#8230;</p>
<p>Z dobrej strony pokazał się jeden z ciekawszych polskich &#8222;ciężkich&#8221; młodego pokolenia, <strong>Damian Knyba</strong> (4-0, 2 KO). Naprzeciw niego stanął <strong>Jurij Bychacow</strong> (10-23-3, 5 KO), który może rekordem oraz wyglądem nikogo nie straszy, ale Białorusin potrafił już napsuć krwi naprawdę solidnym zawodnikom, z Robertem Heleniusem na czele. Damian kontrolował niższego rywala lewym prostym a gdy ten chciał skrócić dystans, albo kontrował po odchyleniu długim prawym, albo wciągał na prawy podbródek. Kilka razy polował też lewym hakiem w okolice wątroby. Pewne i stosunkowo łatwe zwycięstwo.</p>
<p>Wcześniej udanie na zawodowym ringu zadebiutowała<strong> Justyna Walaś</strong> (1-0), która wygrała wszystkie rundy (3x 40:36) z <strong>Kateryną Drozd</strong> (0-3).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/10/30/latwe-zwyciestwa-masternaka-czerkaszyna-i-bednarka-na-gali-w-zakopanem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIEUDANY REWANŻ Z HELENIUSEM. KOWNACKI ZDYSKWALIFIKOWANY W 6. RUNDZIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/nieudany-rewanz-z-heleniusem-kownacki-zdyskwalifikowany-w-6-rundzie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/nieudany-rewanz-z-heleniusem-kownacki-zdyskwalifikowany-w-6-rundzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2021 08:19:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11660</guid>
		<description><![CDATA[Adam Kownacki (20-2, 15 KO) szedł jak burza przez zawodowe ringi, aż nadział się na Roberta Heleniusa (31-3, 20 KO), który dziś w rewanżu udowodnił, że ma sposób na Polaka! Zaczęło się bardzo źle! Już po 30 sekundach wielki Fin trafił lewym hakiem na głowę Polaka i lekko nim wstrząsnął. Adam szybko doszedł do siebie, uderzył kilka razy po dole,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Adam Kownacki (20-2, 15 KO) szedł jak burza przez zawodowe ringi, aż nadział się na Roberta Heleniusa (31-3, 20 KO), który dziś w rewanżu udowodnił, że ma sposób na Polaka!</strong></p>
<p>Zaczęło się bardzo źle! Już po 30 sekundach wielki Fin trafił lewym hakiem na głowę Polaka i lekko nim wstrząsnął. Adam szybko doszedł do siebie, uderzył kilka razy po dole, ale pół minuty przed przerwą bardzo mocny prawy krzyżowy znów wstrząsnął Kownackim, który schodził do narożnika z mocno spuchniętym lewym okiem. Najlepszą obroną jest atak, a już na pewno w przypadku Adama. Ruszył więc, wywierał pressing, skracał dystans i drugą rundę wygrał. Niestety praktycznie nic już nie widział na lewe oko. Podobny scenariusz miało trzecie starcie, choć wygrał je Helenius dzięki mocnej kontrze prawy-lewy na samym finiszu. Czwarta runda podzielona na dwie części &#8211; pierwsza na korzyść Adama, który trafił dwa razy &#8222;lewym spotkaniowym&#8221; oraz długim prawym krzyżowym, Helenius jednak odpowiedział lewym podbródkiem i mocnym prawym sierpowym.</p>
<p>Słaba runda piąta. Na jej początku Kownacki został ukarany odjęciem punktu za ciosy poniżej pasa. A potem rozluźniony Helenius karcił Adama ciosami z obu rąk. &#8211; Pokaż mi coś Adam &#8211; mówił do Polaka sędzia, a lekarz oglądał twarz i opuchliznę. W szóstej rundzie było po wszystkim. Ale nie było żadnego nokautu, mocnych ciosów, tylko&#8230; Adam w zwarciu trafił poniżej pasa i choć miał tylko jedno ostrzeżenie, sędzia Celestino Ruiz zdyskwalifikował Polaka. Anonser odczytał potem werdykt TKO, ale ringowy wyraźnie powiedział &#8222;Dyskwalifikuję cię&#8221;&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/nieudany-rewanz-z-heleniusem-kownacki-zdyskwalifikowany-w-6-rundzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KUBAŃCZYK GARCIA NOKAUTUJE W WALCE WIECZORU GALI POLSAT BOXING PROMOTIONS 2</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/kubanczyk-garcia-nokautuje-w-walce-wieczoru-gali-polsat-boxing-promotions-2/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/kubanczyk-garcia-nokautuje-w-walce-wieczoru-gali-polsat-boxing-promotions-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2021 08:11:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Arkadiusz Zając]]></category>
		<category><![CDATA[Gracjan Królikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Radtke]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Zychiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gibas]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Niko Zdunowski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Burkiciak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11658</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru Polsat Boxing Promotions 2 w Węgierskiej Górce nowy nabytek tej stajni &#8211; Ihosvany Rafael Garcia (5-0, 4 KO), błyskawicznie odprawił niepokonanego dotąd Nabila Zaky&#8217;ego (8-1, 5 KO). Kubańczyk był ostry, kilka razy postraszył sierpem na górę, a pod koniec drugiej minuty strzelił lewym hakiem w okolice wątroby i było po wszystkim. Garcia nawet się nie spocił i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru Polsat Boxing Promotions 2 w Węgierskiej Górce nowy nabytek tej stajni &#8211; Ihosvany Rafael Garcia (5-0, 4 KO), błyskawicznie odprawił niepokonanego dotąd Nabila Zaky&#8217;ego (8-1, 5 KO). Kubańczyk był ostry, kilka razy postraszył sierpem na górę, a pod koniec drugiej minuty strzelił lewym hakiem w okolice wątroby i było po wszystkim. Garcia nawet się nie spocił i ma zaboksować po raz kolejny już na gali Polsat Boxing Night, która odbędzie się 22 października w Gliwicach.</strong></p>
<p>Pozostałe wyniki gali Polsat Boxing Promotions w Węgierskiej Górce:</p>
<p>super średnia: Konrad Kaczmarkiewicz (4-1, 1 KO) PKT 6 [60:54, 60:54, 59:55] Iago Gedenidze (1-2, 1 KO)<br />
junior średnia: Kewin Gibas (2-0, 1 KO) TKO 1 Kamil Zychiewicz (0-3)<br />
junior półśrednia: Arkadiusz Zając (1-0) PKT 4 [3x 40:36] Patryk Burkiciak (0-1)<br />
półśrednia: Gracjan Królikowski (1-0-1) PKT 4 [3x 40:35] Grzegorz Radtke (0-2)<br />
półśrednia: Niko Zdunowski (1-0-1, 1 KO) TKO 2 Aleksander Mohilat (0-2)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/kubanczyk-garcia-nokautuje-w-walce-wieczoru-gali-polsat-boxing-promotions-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SENSACJA NA JUBILEUSZOWEJ GALI ROCKY BOXING NIGHT 10 W KOŚCIERZYNIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/sensacja-na-jubileuszowej-gali-rocky-boxing-night-10-w-koscierzynie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/sensacja-na-jubileuszowej-gali-rocky-boxing-night-10-w-koscierzynie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2021 08:04:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Bizewski]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Evander Rivera]]></category>
		<category><![CDATA[Igor Jakubowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11655</guid>
		<description><![CDATA[W ubiegłą sobotę (2 października) w walce wieczoru Rocky Boxing Night 10 w Kościerzynie Adrian Szczypior (8-0, 3 KO) zdał najpoważniejszy test zawodowej kariery, pokonując po trudnych dziesięciu rundach Władysława Gelę (11-4, 6 KO). Sędziowie byli niejednomyślni &#8211; 96:94, 94:96, 97:93. Były mistrz EBU, pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej, Rafał Jackiewicz (51-29-3, 22 KO) w pojedynku w wadze]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W ubiegłą sobotę (2 października) w walce wieczoru Rocky Boxing Night 10 w Kościerzynie Adrian Szczypior (8-0, 3 KO) zdał najpoważniejszy test zawodowej kariery, pokonując po trudnych dziesięciu rundach Władysława Gelę (11-4, 6 KO). Sędziowie byli niejednomyślni &#8211; 96:94, 94:96, 97:93.</strong></p>
<p>Były mistrz EBU, pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej, <strong>Rafał Jackiewicz</strong> (51-29-3, 22 KO) w pojedynku w wadze super średniej przegrał przed czasem z <strong>Kewinem Gruchałą</strong> (8-0, 3 KO). Po czterech rundach były rywal Zavecka i Bonsu po prostu się poddał. Gdy usłyszał to jego trener, Krzysztof Drzazgowski, wściekły opuścił ring.</p>
<p>To chyba koniec poważnej kariery <strong>Igora Jakubowskiego</strong> (3-2, 2 KO). Mało znany <strong>Kajetan Kalinowski</strong> (2-0, 2 KO) wygrał przed czasem i awansował do finału turnieju wagi junior ciężkiej, który organizuje Krystian Każyszka. Sytuacja była dynamiczna i zmienna. Kajetan szybko posłał na deski olimpijczyka z Rio prawym sierpowym, ale gdy poszedł dobić zranioną ofiarę, nadział się na kontrę Igora z prawej ręki i tym razem to on wylądował na macie ringu. Kalinowski nie był jednak ranny i za moment to on tryumfował. Mocny prawy, poprawka jeszcze jednym prawym i Jakubowski zaprezentował &#8222;Wawrzyk Dance&#8221;. Sędzia nie miał wyboru i musiał przerwać potyczkę.</p>
<p>Wcześniej 115-kilogramowy <strong>Kacper Meyna</strong> (6-1, 2 KO) pewnie pokonał weterana <strong>Michała Bańbułę</strong> (13-33-5), choć większej krzywdy mu nie zrobił. Sędziowie punktowali 79:73, 79:73 i 78:74.</p>
<p><strong>Dominik Harwankowski</strong> (6-0, 2 KO) przeszedł najtrudniejszy test w karierze i po ciężkim boju pokonał <strong>Dato Nanavę</strong> (10-18-1, 4 KO). Dominik dobrze wszedł w pojedynek, kontrolował przeciwnika lewym prosty i wciągał na prawą kontrę. Był szybszy, dokładnie i taki scenariusz był do połowy walki. W czwartej rundzie zaczęły się problemy &#8211; wtedy jeszcze nieznaczne, ale w połowie piątego starcia z 20-letniego Polaka zupełnie uszło powietrze. Gruzin ostro finiszował. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 58:56, 58:56 i 59:55 (?) &#8211; wszyscy na korzyść Dominika. Czwartą rundę można było jeszcze naciągnąć, ale pięć do jednego&#8230;</p>
<p>Występujący w dywizji junior średniej <strong>Yaniel Evander Rivera</strong> (5-0, 2 KO) w niecałą minutę ciosami na korpus odprawił słabiutkiego <strong>Zazę Amiridze</strong> (10-19-1, 8 KO).</p>
<p>Wcześniej w starciu dwóch debiutantów z wagi ciężkiej<strong> Artur Bizewski</strong> (1-0) przetrwał chwilę grozy w pierwszej rundzie, ale z czasem zaczął łamać <strong>Pavlo Smolynskiego</strong> (0-1) i nawet miał go dwa razy na deskach. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali zgodnie w stosunku 39:35.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/10/10/sensacja-na-jubileuszowej-gali-rocky-boxing-night-10-w-koscierzynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PARZĘCZEWSKI ZASTOPOWAŁ W OBORNIKACH AYBAYA. REMIS SIDORENKO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/robert-parzeczewski-zastopowal-w-obornikach-sahana-aybaya-remis-saszy-sidorenko/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/robert-parzeczewski-zastopowal-w-obornikach-sahana-aybaya-remis-saszy-sidorenko/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Sep 2021 09:26:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bołoz]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Tołkaczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Smoliński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11643</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru Tymex Boxing Night 18 w Obornikach Wielkopolskich Robert Parzęczewski (27-2, 17 KO) wraca na właściwe tory. Częstochowski &#8222;Arab&#8221; pokonał przed czasem niezwyciężonego dotąd Sahana Aybaya (10-1, 8 KO). Niemiec był wolniejszy, niższy, dlatego starał się wziąć cios na blok i odpowiedzieć swoją kontrą. Szczególnie polował na lewy sierpowy, lecz dziś podopieczny Grzegorza Krawczyka trzymał cały czas prawą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru Tymex Boxing Night 18 w Obornikach Wielkopolskich Robert Parzęczewski (27-2, 17 KO) wraca na właściwe tory. Częstochowski &#8222;Arab&#8221; pokonał przed czasem niezwyciężonego dotąd Sahana Aybaya (10-1, 8 KO). Niemiec był wolniejszy, niższy, dlatego starał się wziąć cios na blok i odpowiedzieć swoją kontrą. Szczególnie polował na lewy sierpowy, lecz dziś podopieczny Grzegorza Krawczyka trzymał cały czas prawą rękawicę przy brodzie i punktował lewym prostym. W trzeciej rundzie Robert posłał rywala na deski lewym hakiem na wątrobę, ten jednak dotrwał do gongu i po przerwie znów starał się odpowiedzieć mocną kontrą. Pojedynek zakończył się na sekundę przed końcem piątego starcia. Najpierw Parzęczewski przewrócił go lewym sierpowym, potem lewym prostym, a po trzecim nokdaunie w tej rundzie, w czwartym w ogóle, sędzia Grzegorz Molenda zastopował nierówny bój.</strong></p>
<p><strong>Tomasz Nowicki</strong> (9-0, 2 KO) zanotował najcenniejsze zwycięstwo w karierze, punktując byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior średniej,<strong> Joela Julio</strong> (39-8, 33 KO). Tempo dyktował Polak, co było błędem Kolumbijczyka. Tomek boksował zrywami i kilkoma akcjami na rundę urywał kolejne punkty. &#8222;Otwierał&#8221; sobie przeciwnika hakami na korpus, a potem bił na górę. Kiedy tylko Julio wydłużył serię, od razu wyglądało to dla niego lepiej, lecz robił to zbyt rzadko. Julio w szóstej rundzie zachwiał Nowickim krótkim prawym sierpem na skroń, ale miejscowy pięściarz szybko wyszedł z kryzysu. Po gongu kończącym ósmą odsłonę sędziowie jednogłośnie wskazali na Tomka &#8211; 78:74, 79:73 i 78:74.</p>
<p>Wciąż bezkrólewie w wadze lekkiej w Europie. W starciu o wakujący tytuł mistrzyni Europy <strong>Aleksandra &#8222;Sasza&#8221; Sidorenk</strong>o (9-0-1, 1 KO) zremisowała z <strong>Jeleną Janicijević</strong> (3-1-1, 2 KO). Pierwsza połowa dobra w wykonaniu &#8222;Saszy&#8221;. Co prawda widać było, że to rywalka bije mocniej, ale podopieczna trenera <strong>Andrzeja Liczika</strong> fajnie pracowała nogami, przepuszczała przeciwniczkę i łapała czasem na kontrę. W szóstej rundzie jednak zainkasowała mocny prawy sierpowy, po którym musiała sklinczować.  Od szóstej odsłony ciężko oddychała, a podrażniona Janicijević nacierała coraz ostrzej. I widać było, że szczególnie jej haki na korpus robią na &#8222;Saszy&#8221; wrażenie. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 96:94 Sidorenko, 96:94 Janicijević i 95:95. A więc remis!</p>
<p>Wcześniej debiutujący w kategorii cruiser <strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (12-0-1, 3 KO) pokonał po walce toczonej w wolnym tempie <strong>Iwana Juchtę</strong> (3-4-1, 2 KO). Sędziowie punktowali po ostatnim gongu 78:74, 77:75 i 78:74.</p>
<p><strong>Remigiusz Smoliński</strong> (3-1, 1 KO) wrócił po ponad sześciu latach i pokonał &#8211; chyba jednak dość niespodziewanie,<strong> Kamila Bodziocha</strong> (7-2-1, 2 KO). Już początek pokazał, że ważący 125 kilogramów Remek jest znacznie silniejszy i przełamywał gardę pięściarza z Jeleniej Góry. Po dwóch rundach w wysokim tempie w trzeciej nieco spuścił z tonu i do głosu zaczął dochodzić Bodzioch. Po krótkim odpoczynku Smoliński zerwał atak w czwartej odsłonie, trafił znów mocnym prawym na górę, a wszystko zakończył lewym hakiem w okolice wątroby. Nokaut!</p>
<p>Czasówkę zanotował również <strong>Kamil Kuździeń</strong> (6-0, 1 KO), który w czwartej rundzie zastopował <strong>Jose Luisa Castillo</strong> (9-7-1, 6 KO).</p>
<p><strong>Michał Bołoz</strong> (2-2-2, 2 KO) przywitał <strong>Patryka Tołkaczewskiego</strong> (0-0-1) na zawodowym ringu i pokazał mu, że łatwo z takimi olbrzymami jak on nie będzie. Pierwsze minuty wyraźnie dla &#8222;Gleby&#8221;, który był bardziej ruchliwy, szybszy, składał akcje w dłuższe kombinacje. Ale w trzeciej rundzie bezpośredni prawy Michała odmienił losy pojedynku. Teraz to on dyktował warunki. Wygrał trzecią i czwartą odsłonę, a w samej końcówce miał jeszcze rywala na deskach. Sędzia ringowy &#8211; z tylko sobie znanych powodów, nie liczył, więc punktowi musieli wytypował remis &#8211; 3x 38:38. Oni zrobili swoją robotę, bo w rundach było dwa do dwóch, sprawę pokpił jednak ringowy.</p>
<p>Wcześniej <strong>Maksymilian Gibadło</strong> (5-0) pokonał <strong>Wołodimira Juszina</strong> (0-3). Po czterech rundach sędziowie punktowali 40:36 i dwukrotnie 39:37.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/robert-parzeczewski-zastopowal-w-obornikach-sahana-aybaya-remis-saszy-sidorenko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FAWORYT BYŁ JEDEN I ZROBIŁ SWOJE. MASTERNAK NOKAUTUJE NA GALI W MRĄGOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/faworyt-byl-jeden-i-zrobil-swoje-masternak-nokautuje-na-gali-w-mragowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/faworyt-byl-jeden-i-zrobil-swoje-masternak-nokautuje-na-gali-w-mragowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Sep 2021 09:12:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Knyba]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11640</guid>
		<description><![CDATA[[28 sierpnia 2021 r.] Od początku faworyt był jeden. Świetnie dysponowany Mateusz Masternak (45-5, 30 KO) efektownie znokautował Felipe Nsue (4-2-1, 3 KO) w walce wieczoru gali KnockOut Boxing Night 17. Rywal zaskoczył &#8222;Mastera&#8221; na samym początku dwoma lewymi prostymi, ale wrocławianin ostudził jego zapały prawym krosem. W końcówce pierwszej rundy Mateusz dwa razy strzelił prawą ręką i Nsue przed]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>[28 sierpnia 2021 r.] Od początku faworyt był jeden. Świetnie dysponowany Mateusz Masternak (45-5, 30 KO) efektownie znokautował Felipe Nsue (4-2-1, 3 KO) w walce wieczoru gali KnockOut Boxing Night 17. Rywal zaskoczył &#8222;Mastera&#8221; na samym początku dwoma lewymi prostymi, ale wrocławianin ostudził jego zapały prawym krosem. W końcówce pierwszej rundy Mateusz dwa razy strzelił prawą ręką i Nsue przed nokdaunem uratowały najpierw liny, a potem gong. W drugiej odsłonie były mistrz Europy znów zachwiał przeciwnikiem, najpierw lewym sierpowym, potem kolejnym prawym. Ale wciąż nie było desek. Koniec nastąpił na początku drugiej minuty trzeciej rundy. Masternak ustawił sobie rywala lewym prostym, podszedł nogami i huknął prawą ręką na czubek brody. Nokaut!</strong></p>
<p><strong>Kamil Bednarek</strong> (9-0, 5 KO) zdał najpoważniejszy test w karierze, pokonując byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi średniej, <strong>Javiera Francisco Maciela</strong> (33-14, 23 KO). Pięściarz z Dzierżoniowa dobrze wszedł w pojedynek, ustawiając sobie doświadczonego rywala krótkim prawym sierpem bądź prawym hakiem pod lewy łokieć. No i jak zawsze fajnie pracował na nogach. Na początku drugiej rundy dwa razy trafił lewym podbródkowym, a potem kontrolował walkę prawym prostym. Po przerwie Argentyńczyk próbował pressingiem spychać Polaka i wciągać w wymiany, ten jednak pozostawał nieuchwytny i z kontry odgryzał się lewym hakiem bądź lewym sierpowym. Wszystko układało się w myśl tego scenariusza, aż nagle po minucie piątej rundy Maciel strzelił prawym sierpowym. Bednarek miał chwilę kryzysu, jednak za moment odpowiedział ładnym lewym podbródkowym i wszystko wróciło na swoje miejsce. A w szóstym starciu wydłużył akcje do serii trzech-czterech ciosów i znów górował nad przeciwnikiem. Na finiszu siódmej rundy Kamil skontrował po zakroku w tył rozpędzonego przeciwnika lewym sierpowym na ucho, posyłając go na matę ringu. Tak więc runda wygrana 10:8. Maciel w ostatnich trzech minutach rzucił wszystko na jedną kartę i w samej końcówce walce zranił po raz drugi Polaka &#8211; tym razem lewym hakiem na wątrobę. Walka pewnie wygrana, lecz również dobra lekcja na przyszłość. Sędziowie punktowali 79:72, 78:73 i 78:73 &#8211; wszyscy na korzyść podopiecznego <strong>Piotra Wilczewskiego</strong>.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (17-0, 6 KO) odprawił przed czasem<strong> Davida Bency&#8217;ego</strong> (14-24-1, 4 KO). Po spokojnej pierwszej rundzie, w drugiej pięściarz z Ostrołęki dwukrotnie trafił akcją lewy-prawy. W trzeciej ładnie przycelował lewym sierpowym, a równo z gongiem rzucił rywala na deski prawym podbródkowym. Ten był mocno zraniony, lecz po liczeniu miał minutę przerwy. Czwarta odsłona to jednostronne bicie. O dziwo Bency cały czas stał na nogach, pomimo iż kilka razy się zachwiał. W piątej rundzie miał już dość i tłumacząc się kontuzją wycofał z kontynuowania potyczki.</p>
<p>Wcześniej dwumetrowy i ważący 110 kilogramów <strong>Damian Knyba</strong> (3-0, 2 KO) pokonał przed czasem <strong>Giorgi Tamazaszwilego</strong> (3-8, 3 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/09/25/faworyt-byl-jeden-i-zrobil-swoje-masternak-nokautuje-na-gali-w-mragowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GALA PBP W GDAŃSKU: OBRUŚNIAK WYGRAŁ Z GUDELEM W WALCE WIECZORU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/08/24/gala-pbp-w-gdansku-obrusniak-wygral-z-gudelem-w-walce-wieczoru/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/08/24/gala-pbp-w-gdansku-obrusniak-wygral-z-gudelem-w-walce-wieczoru/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2021 08:10:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Smagiel]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Islam Majrasułtanow]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Zychiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gibas]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Łoniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Runowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11628</guid>
		<description><![CDATA[W zaciętej walce wieczoru gali Polsat Boxing Promotions w Stoczni Gdańskiej Radomir Obruśniak (5-0, 1 KO) jednogłośną decyzją sędziów pokonał Piotra Gudela (10-6-1, 1 KO) i zdobył wakujący tytuł zawodowego mistrza Polski wagi super piórkowej. Obaj zawodnicy byli liczeni, ale zwycięstwo Obruśniaka było zdecydowane. Walczący z odwrotnej pozycji, dysponujący lepszymi warunkami fizycznymi Obruśniak od początku kontrolował sytuację w ringu za]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W zaciętej walce wieczoru gali Polsat Boxing Promotions w Stoczni Gdańskiej Radomir Obruśniak (5-0, 1 KO) jednogłośną decyzją sędziów pokonał Piotra Gudela (10-6-1, 1 KO) i zdobył wakujący tytuł zawodowego mistrza Polski wagi super piórkowej. Obaj zawodnicy byli liczeni, ale zwycięstwo Obruśniaka było zdecydowane.</strong></p>
<p>Walczący z odwrotnej pozycji, dysponujący lepszymi warunkami fizycznymi Obruśniak od początku kontrolował sytuację w ringu za pomocą ciosów prostych, przewagi szybkości i efektywnej pracy nóg. Doświadczony Gudel szukał półdystansu i miał swoje momenty, ale Obruśniak rozkręcał się z akcji na akcję, smagając lewymi korpus rywala i dokładając do prostych ciosy sierpowe, także kontrujące. Kolejne odsłony to wciąż techniczny, precyzyjny boks Radomira i jego coraz wyraźniejsza przewaga. Nieliczne zrywy Gudela były pacyfikowane przepuszczeniami i kontrami z obu rąk, a podpowiedzi Dariusza Snarskiego w narożniku nie były realizowane. Jego podopieczny Gudel nie potrafił odmienić obrazu pojedynku, choć starał się m.in. zmieniać pozycję i co jakiś czas rzucał się do ataku. Prawy prosty Radomira pozostawał jednak czujny, a lewe bardzo kąśliwe, zadawane w różnych płaszczyznach. Na początku siódmej odsłony Gudel był liczony po wydłużonej serii Obruśniaka. Zdołał powstać, ale był ścigany po całym ringu i zasypywany uderzeniami. W końcu nieco przystopował, dbając o konserwację energii. Niespodziewanie w ósmej rundzie przyszedł jednak kryzys &#8211; Gudel pokazał ambicję i ostro ruszył, trafiając sierpowymi. Obruśniak przyklęknął po lewym na dół i był liczony. Powstał i wrócił do gry, powracając do szybszej pracy nóg. Rywal nadal nacierał, czując wiatr w żaglach, ale znów zaczął się nadziewać na kontry. W ostatniej rundzie to uderzenia Radomira robiły większe wrażenie, a po ostatnim gongu sędziowie punktowali 95-93, 96-92 i 99-90 &#8211; wszyscy dla Obruśniaka.</p>
<p>Kubańczyk <strong>Ihosvany Rafael Garcia</strong> (5-0, 3 KO) to w tym momencie jeden z najciekawszych bokserów walczących w Polsce. Potwierdził to w walce na gali Polsat Boxing Promotions w Stoczni Gdańskiej, bez trudu wygrywając z <strong>Damianem Smagiełem</strong> (1-2). Po pierwszej, badawczej rundzie Garcia ruszył do zdecydowanego ataku, huknął kilkoma prawymi i Smagieł był liczony. Kubańczyk zachował spokój i na zimno obrabiał korpus rywala, by następnie szukać kolejnych mocnych uderzeń na górę. Bezbarwna trzecia runda rozgrywanej w limicie wagi cruiser walki sprawiła, że Garcia nieco zmienił taktykę i zaczął boksować bardziej z luzu i defensywy. Efektownie pracował na nogach i bawił się boksem. W piątej rundzie zaczął natomiast ostro, doskoczył do rywala i po mocnej serii Smagieł był ponownie liczony. Zdołał jednak przetrwać do końca walki &#8211; zarówno dlatego, że jest ambitnym zawodnikiem, jak i z powodu raczej &#8222;sparingowego&#8221; podejścia Garcii do tego pojedynku.</p>
<p>W pojedynku wagi półciężkiej <strong>Michał Łoniewski</strong> (3-2) pokonał po prawdziwej wojnie <strong>Konrada Kaczmarkiewicza</strong> (3-1, 1 KO). 32-letni Łoniewski zaczął od ostrego pressingu i mocnych ciosów z prawej ręki. Młodszy o dekadę Kaczmarkiewicz nie najlepiej sobie z tym radził i jego nogi ugięły się po otrzymaniu ciosu w jednej z wymian. W drugiej rundzie walka się wyrównała, jednak wciąż nacierał Łoniewski, który lepiej składał ciosy w kombinacje i nieźle operował lewym prostym. Pod koniec rundy trafił mocnym prawym i Kaczmarkiewicz odczuł to uderzenie. W trzeciej odsłonie dobrze funkcjonował natomiast lewy sierpowy Łoniewskiego, który był już wyraźnie zmęczony, ale wciąż nie pozwalał Kaczmarkiewiczowi na złapanie rytmu. Druga połowa trzeciego starcia to jednak wreszcie naprawdę dobry fragment Konrada, trafiającego lewymi na dół i prostymi. Kolejne rundy to wciąż ringowa wojna, w której obaj mieli swoje momenty. Łoniewski złapał w czwartej odsłonie drugi oddech i znów trafiał mocniej, ale niesiony dopingiem Kaczmarkiewicz oddawał swoimi seriami. Również w piątej rundzie trudno było ten pojedynek punktować &#8211; agresja, siła i doświadczenie Łoniewskiego były równoważone pracą nóg i długimi uderzeniami Kaczmarkiewicza. Cios za cios, akcja za akcję, krew za krew, mimo to nieco lepsze wrażenie sprawiał Łoniewski, który postawił w ostatniej rundzie wszystko na jedną kartę i osiągnął na prawie dwie minuty przewagę, choć ostatnie 60 sekund ponownie stało pod znakiem wyrównanej wojny, a swoją serię zdołał umieścić w celu Kaczmarkiewicz. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 57-57 i dwa razy &#8211; 59-55 i 58-56 &#8211; dla Łoniewskiego.</p>
<p>Bezpośrednio przed Kaczmarkiewiczem i Łoniewskim zobaczyliśmy w ringu zawodników wagi średniej: <strong>Remigiusza Runowskiego</strong> (2-0, 2 KO) i <strong>Kamila Zychiewicza</strong> (0-2). Runowski &#8211; członek bokserskiego klanu Runowskich &#8211; zdominował pojedynek i wygrał przez TKO w czwartej rundzie. Wcześniej udanie na ringu zawodowym zadebiutował utalentowany <strong>Kewin Gibas</strong> (1-0), który wypunktował <strong>Islama Majrasułtanowa</strong> (0-2). Sędziowie mieli na swoich kartach przewagę Kewina 39:37 i dwukrotnie 40:36.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/08/24/gala-pbp-w-gdansku-obrusniak-wygral-z-gudelem-w-walce-wieczoru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZERKASZYN ZDEMOLOWAŁ BONELLEGO. POWRÓT &#8222;DIABLO&#8221; W SUWAŁKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/07/18/czerkaszyn-zdemolowal-bonellego-powrot-diablo-w-suwalkach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/07/18/czerkaszyn-zdemolowal-bonellego-powrot-diablo-w-suwalkach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2021 11:40:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Knyba]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maks Miszczenko]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11586</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru wczorajszej gali Knockout Boxing Night w Suwałkach pochodzący z Ukrainy i mający również polskie obywatelstwo Fiodor Czerkaszyn (18-0, 12 KO) wręcz przejechał się po Damianie Eqzequielu Bonellim (24-9, 20 KO). Trzeci przyjazd Bonellego do Polski i trzecia porażka, druga przed czasem. Dziś najszybciej, bo już w pierwszej rundzie, w której po pięknym odchyleniu, balansie tułowia oraz czyściutkim]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru wczorajszej gali Knockout Boxing Night w Suwałkach pochodzący z Ukrainy i mający również polskie obywatelstwo Fiodor Czerkaszyn (18-0, 12 KO) wręcz przejechał się po Damianie Eqzequielu Bonellim (24-9, 20 KO).</strong></p>
<p>Trzeci przyjazd Bonellego do Polski i trzecia porażka, druga przed czasem. Dziś najszybciej, bo już w pierwszej rundzie, w której po pięknym odchyleniu, balansie tułowia oraz czyściutkim lewym sierpowym, Argentyńczyk zaliczył deski. Po chwili wstał, sędzia ringowy go wyliczył, a Czerkaszyn szybko wykończył przy linach i słusznie starcie zostało przerwane. Fiodor potrzebuje zdecydowanie mocniejszych przeciwników. Czas na wyjazd z Polski.</p>
<p>He&#8217;s back! <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (59-4-1, 39 KO) po problemach z prawem i pobycie w sanatorium wyszedł na gali Knockout Boxing Night w Suwałkach między liny i rozprawił się z <strong>Wadymem Nowopaszynem</strong> (6-3, 2 KO). Styl walki byłego mistrza świata raczej bez zaskoczenia, była pasywność, stanie w miejscu, ale od czasu do czasu także mocniejsze uderzenia. Po latach współpracy z <strong>Fiodorem Łapinem</strong> nastąpiła zmiana i szkoleniowcem Włodarczyka został <strong>Andrzej Liczik</strong>. Dla &#8222;Diablo&#8221; jest to coś nowego, ale jak przekonywał ostatnio w mediach, jest zaciekawiony współpracą z nowym trenerem. Sam Liczik chce, aby niespełna 40-latek był w ringu inicjatorem ataków i dawał jako pierwszy sygnał do ofensywy, nie czekając na to, co zrobi przeciwnik. Ciężko go jednak od lat zmusić do narzucenia tempa walki, Diablo preferuje styl defensywny. Pierwsza runda była spokojna, więcej szachów niż boksu. Włodarczyk starał się uderzać lewym prostym, szukał różnych rozwiązań zza podwójnej gardy. Trudno było jednak wymusić od Krzysztofa szybszą pracę na nogach i chęć do skuteczniego boksowania. Nowopaszyn zaczął zauważać, że ciosy Włodarczyka nie robią na nim większego wrażenia, dlatego w drugiej odsłonie zerwał się dwoma ciosami, w odpowiedzi &#8222;Diablo&#8221; skontrował jabem. Nowopaszyn rzucił się także lewym sierpowym na Włodarczyka i zauważył, że jest miejsce na cios z prawej ręki. Zaczął coraz śmielej poczynać sobie w drugiej oraz trzeciej odsłonie. Włodarczyk odpowiadał w półdystansie, starał się być cały blisko rywala. Były mistrz świata wagi junior ciężkiej dokładał do swojego arsenału kolejne uderzenia podbródkowe oraz sierpowe, od czasu do czasu bijąc na dół. Ukraiński rywal szczególnie na początku każdej z rund nie bał się podchodzić do Włodarczyka, skracać dystans, ale brakowało mu argumentów i energii w kolejnych odsłonach, aby zaskakiwać Polaka. Ten jednak zaczął bardziej różnicować swoje akcje, obniżając pozycję i bijąc celnie ciosy podbródkowe między gardę Nowopaszyna. Ostatnia minuta piątej odsłony to wymiana ciosów &#8211; Nowopaszyn uśpił swoim stylem Włodarczyka i zaskoczył kilkoma sierpowymi z prawej ręki, &#8222;Diablo&#8221; nic sobie z tego nie robił, obniżał pozycję i przy linach szukał kolejnych podbródkowych, po jednym z ciosów chyba ugięła się noga Nowopaszyna. &#8222;Unik, lewy hak, prawy sierp!&#8221; &#8211; domagał się w szóstej rundzie od Włodarczyka jego trener, Andrzej Liczik. Brakowało jednak ponowień. Nowopaszyn starał się zadawać kolejne sierpowe, stał twardo na nogach, chcąc prawdopodobnie pokazać, że nie robią na nim wrażenia uderzenia zadawane przez pogromcę Greena, Czakijewa i Cunninghama. Włodarczyk zachował jednak koncentrację do ostatniego gangu, bił Ukraińca ciosami podbródkowymi, ale skupił się także na defensywie. Krzysztof Włodarczyk został oczywiście zwycięzcą tego pojedynku, wygrał na punkty po ośmiu rundach (79-73, 80-72, 79-73). Czy zaskoczył? Nie. Czy jest innym bokserem? Także nie. Pojedynek z Ukraińcem pokazał, że &#8222;Diablo&#8221; nie ma w sobie ostrości i chęci ponawiania ataków oraz że oddaje w ringu inicjatywę. Dużo do poprawy, rdza jest spora.</p>
<p><strong>Maksym Miszczenko</strong> (7-3, 3 KO) zaczął swój pojedynek aktywnie, trafiał i mógł celnym prawym podbródkowym sprawić niemałą niespodziankę, ale chwilę później <strong>Marek Matyja</strong> (20-2-2, 9 KO) brutalnie skontrował swojego przeciwnika i zabrał mu marzenia o zwycięstwie. Ukrainiec po dwóch bolesnych porażkach na zawodowym ringu chciał się pokazać na Podlasiu z jak najlepszej strony. Zaczął aktywnie, starał się narzucić własne tempo i wyprowadzić z równowagi Matyję. Ten jednak różnicował tempo zadawania ciosów, nie uciekał od Miszczenki i wręcz chciał zmęczyć swojego przeciwnika. W drugiej odsłonie Miszczenko trafił kilkoma ciosami, wśród nich Matyja zainkasował mocny prawy podbródkowy, co spowodowało, że Ukrainiec otworzył się przed zawodnikiem Knockoutu i po paru sekundach Marek wystrzelił mocnym prawym sierpowym nad opuszczoną lewą ręką Miszczenki, kładąc na deski swojego rywala. Miszczenko wstał, ale nie reagował na komendy sędziego ringowego, który zdecydował się ostatecznie przerwać pojedynek.</p>
<p><strong>Michael Szubow</strong> (16-10-1, 9 KO) na zawodowych ringach nigdy nie przegrał przed czasem. Do wczoraj. W Suwałkach nie tylko musiał uznać wyższość <strong>Kamila Bednarka</strong> (8-0, 5 KO), ale dodatkowo przełknąć gorycz porażki przed czasem. Rosjanin z niemieckim paszportem 14 lat temu był w Polsce i boksował na dużej gali w Spodku z Damianem Jonakiem (w pojedynku wieczoru Krzysztof Włodarczyk zmierzył się w rewanżowym boju ze Steve&#8217;em Cunninghamem). Szubow imponował odpornością na ciosy, ale po latach są z nią problemy &#8211; pięściarz zainkasował sporo ciosów na dół z rąk Bednarka, który z jednej strony boksował mądrze i spokojnie, z drugiej starał się przyspieszać w półdystansie. Tam swoich argumentów szukał również Szubow, który po swoich błędach i niecelnych ciosach otwierał się przed podopiecznym Piotra Wilczewskiego. Dwukrotnie Rosjanin z niemieckim paszportem leżał na deskach i ostatecznie przegrał przed czasem w trzeciej rundzie po przerwaniu przez swój narożnik.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (16-0, 5 KO) to bardzo ambitny zawodnik, który łączy boks z pracą zawodową na co dzień. Na gali w Suwałkach pięściarz z Ostrołęki dopisał do swojego rekordu kolejne zawodowe zwycięstwo, pokonując po ośmiu rundach na punkty Marcosa <strong>Jesusa Cornejo</strong> (19-6, 18 KO). Zyśk wystąpił na gali w pierwszym starciu, ponieważ <strong>Damian Knyba</strong> (1-0, 1 KO), którego walka miała pierwotnie zainaugurować galę KBN, zawalczy ze swoim rywalem tuż po pojedynku wieczoru. Cornejo to zawodnik, który do Polski na walkę przyleciał po raz trzeci &#8211; pierwszy raz zawalczył w kwietniu 2018 roku na gali w Częstochowie, mierząc swe siły z Damianem Jonakiem &#8211; pięściarz ze Śląska nie dał mu wtedy żadnych szans. Parę miesięcy później skrzyżował rękawice z <strong>Kamilem Gardzielikiem</strong> &#8211; również zabrakło mu argumentów. Argumentów nie miał również w dzisiejszym pojedynku z Zyśkiem, przegrywając wszystkie rundy. Zyśk wydłużał akcje, zaczynając od lewego prostego, kończąc uderzeniami podbródkowymi lub sierpowymi z prawej ręki. Kilkukrotnie w trakcie walki Argentyńczyk wypluwał szczekę i zarówno kibice, jak i komentatorzy domagali się ostrzeżenia ze strony sędziego ringowego. Pięściarz z Ostrołęki starał się bić coraz bardziej celniej i z większą intensywnością, ale nie zdołał przewrócić swojego przeciwnika, co mimo wszystko jest sporym minusem, bo kilkukrotnie słaniał się na nogach. Narożnik Zyśka prosił go o koncentrację i rozpoczynanie akcji od jabów. W ostatniej rundzie Argentyńczyk starał się kraść kolejne sekundy, wypluwał szczękę, był pasywny. Ostatecznie wszyscy trzej sędziowie punktowi opowiedzieli się za zwycięstwem Przemysława Zyśka, który dopisał do swojego rekordu kolejne zawodowe zwycięstwo. Czas jednak na większe wyzwania.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/07/18/czerkaszyn-zdemolowal-bonellego-powrot-diablo-w-suwalkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CHALLENGER&#8217;S BOXING NIGHT 2: TRYUMF KAMILA GARDZIELIKA W WALCE WIECZORU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/07/10/challengers-boxing-night-2-tryumf-kamila-gardzielika-w-walce-wieczoru/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/07/10/challengers-boxing-night-2-tryumf-kamila-gardzielika-w-walce-wieczoru/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2021 07:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Szczęsny]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wojtasiński]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Łącz]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Kulig]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Pławecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11582</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali boksu zawodowego Challenger&#8217;s Boxing Night w Turku rywalizujący w wadze średniej Kamil Gardzielik (13-0, 3 KO) pokonał byłego pretendenta do tytuł mistrza świata Joela Julio (39-7, 33 KO). Polak rozpoczął od solidnego lewego prostego, celnego prawego podbródkowego i kontry lewym sierpowym na korpus. Chwilę później podobną kontrą odpowiedział Kolumbijczyk. Ciosy na korpus stały się ważnym motywem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali boksu zawodowego Challenger&#8217;s Boxing Night w Turku rywalizujący w wadze średniej Kamil Gardzielik (13-0, 3 KO) pokonał byłego pretendenta do tytuł mistrza świata Joela Julio (39-7, 33 KO).</strong></p>
<p>Polak rozpoczął od solidnego lewego prostego, celnego prawego podbródkowego i kontry lewym sierpowym na korpus. Chwilę później podobną kontrą odpowiedział Kolumbijczyk. Ciosy na korpus stały się ważnym motywem tego pojedynku. Po ciekawym, rozpoznawczym pierwszym starciu, w drugiej rundzie walka nabrała żywszych kolorów. Julio miał swoje momenty, trafił m.in. mocnym lewym sierpowym, ale górował dobrze pracujący na nogach podopieczny <strong>Andrzeja Liczika</strong>. Kolejne rudy to kontrola Gardzielika nad pojedynkiem. Polak spokojnie robił swoje i starał się wydłużać kombinacje, a Julio zrywał się co jakiś czas, atakując głównie mocnymi prawymi. Gardzielik nabierał pewności siebie, prezentując coraz większy rozmach, ale w szóstej rundzie nadział się na mocny lewy sierpowy, który zrobił na nim wrażenie. Na szczęście dla siebie szybko się pozbierał, zaczął zmieniać pozycję i wrócił do kontroli nad konfrontacją. W siódmym starciu Julio był liczony, choć sygnalizował, że Polak uderzał w tył głowy. Do końca walki Kamil dominował, zwyciężając ostatecznie jednogłośną decyzją sędziów (78-74 i dwa razy 80:72).</p>
<p>Coraz wyżej notowany w kategorii super średniej <strong>Mateusz Tryc</strong> (12-0, 7 KO) pokonał przed czasem <strong>Uriela Gonzaleza</strong> (18-8-1, 14 KO). Pojedynek był prawdziwą ringową wojną, która stała pod znakiem dominacji Polaka. Meksykanin zaczął ostro i zaatakował korpus Tryca, któremu taki styl walki pasował. Polak szybko zaczął trafiać mocnymi sierpowymi z prawej ręki i podbródkowymi. Gonzalez był raniony, ale zachował spokój. W drugim starciu rozgorzała bijatyka, w której górował Polak, ale zamykany przy linach Meksykanin pokazywał charakter i cwaniactwo, kilka razy trafiając Tryca niezłymi ciosami. Podopieczny <strong>Huberta Migaczewa</strong> osiągnął jeszcze bardziej wyraźną przewagę w trzeciej odsłonie. Rąbał sierpami i podbródkowymi w różnych płaszczyznach, przeplatając to co jakiś czas prostymi. Nie przestawał pracować, a jego mocne ciosy robiły na rywalu coraz większe wrażenie. Podobny przebieg miało czwarte starcie, ale tym razem Tryc zakończył je dwoma efektownymi nokdaunami na Meksykaninie. Potężne prawe siały spustoszenie i Gonzalez zdołał przetrwać, jednak do piątej rundy już nie wyszedł.</p>
<p>Porównywany często &#8211; oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji &#8211; do Mike&#8217;a Tysona <strong>Piotr Łącz</strong> (2-0, 2 KO) szybko odprawił Czecha <strong>Alaina Banongo</strong> (3-3, 2 KO) w walce wagi ciężkiej. Walczący z odwrotnej pozycji Czech na początku kilka razy sklinczował, a 23-letni Łącz wydawał się nieco spięty i mimo kilku ciekawych kombinacji w półdystansie nie zdołał zranić rywala. W drugim starciu Balongo atakował Polaka głową, ale obdarzony &#8222;ciężką ręką&#8221; Piotr przełamał go kolejną mocną serią uderzeń w różnych płaszczyznach i sędzia liczył. Czech zdołał wstać, jednak następny atak Piotra skończył się nokautem.</p>
<p>Bezpośrednio przed Łączem zaprezentował się 23-letni zawodnik wagi półciężkiej <strong>Jan Czerklewicz</strong> (6-1, 2 KO), który pokonał jednogłośnie na punkty (trzy razy 60-54) Węgra <strong>Attilę Korosa</strong> (16-25-1, 12 KO). Polak całkowicie kontrolował sytuację w ringu, górując przede wszystkim pod względem fizycznym, ale brakowało mu dynamiki i techniki, by skończyć pojedynek przed czasem.</p>
<p>Na zawodowym ringu udanie zadebiutował utalentowany, 21-letni <strong>Mateusz Wojtasiński</strong> (1-0, 1 KO). Występujący w wadze lekkiej Mateusz od początku górował nad dużo starszym, niższym i mniej umiejącym <strong>Malchazem Tatriszwilim</strong> (9-18, 1 KO). Przepuszczał jego chaotyczne ciosy i od razu kontrował. A w połowie pierwszej rundy prawym hakiem w okolice żeber odebrał przeciwnikowi ochotę do kontynuowania potyczki.</p>
<p><strong>Poniżej wyniki pozostałych walk:</strong></p>
<p>Aleksander Bereżewski (3-0, 3 KO) TKO 1 Zaza Amiridze (10-17-1, 8 KO)<br />
Przemysław Kulig (2-2, 2 KO) TKO 1 Lukas Dzurban (0-4)<br />
Łukasz Pławecki (2-0, 1 KO) PKT 4 Wladyslaw Tantsiura (2-9, 1 KO)<br />
Bartłomiej Szczęsny (3-0-1, 2 KO) KO 2 Filip Białyński (0-3)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/07/10/challengers-boxing-night-2-tryumf-kamila-gardzielika-w-walce-wieczoru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JAIME MUNGUIA NIE DAŁ SZANS KAMILOWI SZEREMECIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/06/20/jaime-munguia-nie-dal-szans-kamilowi-szeremecie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/06/20/jaime-munguia-nie-dal-szans-kamilowi-szeremecie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2021 11:19:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11558</guid>
		<description><![CDATA[Na gali boksu zawodowego w El Paso, Jaime Munguia (37-0, 30 KO) nie dał szans Kamilowi Szeremecie (21-2, 5 KO). Po szóstej rundzie były mistrz Europy wagi średniej został poddany. Pierwsza runda spokojna i wyrównana. Obaj panowie poczęstowali się kilkoma lewymi prostymi i ciosami na korpus. W połowie Kamil wyprowadził podwójny lewy i była to najciekawsza akcja pierwszych trzech minut.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Na gali boksu zawodowego w El Paso, Jaime Munguia (37-0, 30 KO) nie dał szans Kamilowi Szeremecie (21-2, 5 KO). Po szóstej rundzie były mistrz Europy wagi średniej został poddany.</strong></p>
<p>Pierwsza runda spokojna i wyrównana. Obaj panowie poczęstowali się kilkoma lewymi prostymi i ciosami na korpus. W połowie Kamil wyprowadził podwójny lewy i była to najciekawsza akcja pierwszych trzech minut. Po przerwie Munguia wydłużył akcje do 3-4 ciosów i zaczął zyskiwać przewagę. Trafił w pewnym momencie bardzo mocnym lewym sierpowym, jednak na podopiecznym trenera Baranieckiego nie zrobiło to większego wrażenia.</p>
<p>Kamil dał rozwinąć skrzydła rywalowi w pierwszej połowie trzeciego starcia. Wyglądało to źle, ale kiedy wrócił do lewego prostego, od razu obraz pojedynku się wyrównał. W czwartej odsłonie obaj poszli na wymianę w półdystansie zza podwójnej gardy. Szeremeta też trafiał, jednak to bomby Munguiy miały większą wymowę. W dodatku więcej z nich doszło celu. Faworyt miejscowych kibiców piątą rundę rozpoczął od ładnej kombinacji lewy hak na dół-lewy sierp na górę. Kamil przeżywał chyba lekki kryzys, bo na tym odcinku praktycznie nie odpowiadał. A były mistrz świata wagi junior średniej swoim firmowym prawym podbródkiem zaczął przebijać się przez gardę naszego rodaka.</p>
<p>Kolejne trzy minuty to niestety jednostronne obijanie. Wchodziło już prawie wszystko. Przewaga szybkości, która na początku walki była nieznaczna, teraz była już olbrzymia. Kamil dzielnie dotrwał do końca, lecz w przerwie jednostronny pojedynek został zastopowany.</p>
<p>Munguia bił i trafiał dwa razy częściej niż Szeremeta. Statystyki ciosów potwierdzają, że poza pierwszą rundą, był to jednostronny pojedynek. Choć nie było nokdaunów, potyczka została przerwana po szóstej rundzie. Meksykanin, w przeszłości mistrz świata wagi junior średniej, chwalił po wszystkim Polaka.</p>
<p>- To był mój trzeci występ w wadze średniej i z każdym kolejnym startem czuję się w tym limicie coraz bardziej komfortowo. Ale byłem pod wrażeniem tego, jak twardy okazał się Szeremeta i ile potrafił przyjąć &#8211; powiedział po wszystkim Munguia, który teraz chętnie spotka się z Gabrielem Rosado.</p>
<p>Statystyki ciosów:<br />
Munguia 178/439 (40%) &#8211; Szeremeta 72/287 (25%)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/06/20/jaime-munguia-nie-dal-szans-kamilowi-szeremecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŁUKASZ RÓŻAŃSKI NOKAUTUJE W RZESZOWIE ARTURA SZPILKĘ. WPADKA DAMIANA KIWIORA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/lukasz-rozanski-nokautuje-w-rzeszowie-artura-szpilke-wpadka-damiana-kiwiora/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/lukasz-rozanski-nokautuje-w-rzeszowie-artura-szpilke-wpadka-damiana-kiwiora/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 May 2021 20:39:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11529</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali KBN 15 w Rzeszowie Artur Szpilka (24-5, 16 KO) zmierzył się w starciu o pas WBC wagi bridger z Łukaszem Różańskim (14-0, 13 KO). Miały być emocje, miała być zła krew. Było wszystko. Brutalny nokaut w pierwszej rundzie i Różański wygrywa tę walkę. Od pierwszego gongu było prawdziwe tornado. Pierwszy na deskach wylądował Różański, który przyjął]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali KBN 15 w Rzeszowie Artur Szpilka (24-5, 16 KO) zmierzył się w starciu o pas WBC wagi bridger z Łukaszem Różańskim (14-0, 13 KO). Miały być emocje, miała być zła krew. Było wszystko. Brutalny nokaut w pierwszej rundzie i Różański wygrywa tę walkę.</strong></p>
<p>Od pierwszego gongu było prawdziwe tornado. Pierwszy na deskach wylądował Różański, który przyjął mocne uderzenie. Pięściarz z Rzeszowa zachwiał się, ale później wyprowadził pierwszy potężny prawy sierpowy i Szpilka zaliczył nokdaun. Chwilę później Szpilka ponownie zaliczył deski, ponownie po brutalnym sierpowym z prawej ręki. Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej wstał, dostał jeszcze chwilkę czasu na umycie i włożenie szczęki. Kilkanaście sekund później Różański wyprowadził trzeci potężny cios, Szpilka opuścił wcześniej ręce, brodę uniósł do góry i po raz trzeci wylądował na deskach. To był koniec.</p>
<p>Mieli walczyć w osobnych pojedynkach, ostatecznie skrzyżowali ze sobą rękawice i stoczyli w Rzeszowie bój o pas IBF Inter-Continental wagi junior ciężkiej. <strong>Adam Balski</strong> (15-1, 9 KO) i <strong>Mateusz Masternak</strong> (44-5, 29 KO) dali naprawdę znakomitą, emocjonującą walkę. To był świetny występ obu panów. Pierwszą odsłonę wygrał Balski, był szybszy i kilka razy trafił celnie, ale pozwalał jednocześnie Masternakowi na pressing. Balski przygotowywał ciosy sierpowe, najpierw starając się bić na korpus. Druga runda. Wygrał ją Masternak. Zaczął mocnym prawym sierpowym, wyczekiwał kanonadę ciosów rywala i przechodził do swojej, przemyślanej akcji. Prawy bity z góry przestrzelony Masternaka, dobrze zgaszony lewym prostym przez Balskiego. Adam rzucał wiele uderzeń bez timingu, nie łapał rytm. Z kolei wspomniany rytm złapał w pewnej chwili popularny &#8222;Master&#8221;, miał lepszy timing. Wydawało się, że jeśli Balskiego złapie w pewnym momencie zmęczenie, to zacznie wpadać w ciosy Masternaka i zaczną się dla niego kłopoty. W trzecim starciu wyraźną przewagę osiągnął Masternak. Balski przy linach bronił się zza podwójnej gardy. Masternak złapał odpowiedni rytm, dobrze punktował pięściarza z Kalisza bijąc wiele ciosów z lewej ręki: począwszy od jabów, aż po bezpośrednie uderzenia sierpowe. Czwartą odsłonę mieszkający we Wrocławiu 34-latek zaczął od ciosów na korpus, wśród nich znalazła się m.in. kombinacja prawy-lewy hak. Balski po jednej z ofensyw rywala przytrzymał go lewą ręką przy linach i zadał mocny prawy sierpowy. W ostatniej minucie czwartej odsłony Masternak wystrzelił potężny cios z prawej ręki i Balski był przez kilkanaście sekund brutalnie rozbijany, ale nagle wystrzelił dwa mocne uderzenia i ukrócił ofensywę &#8222;Mastera&#8221;. Runda była jednak do wiwatu wygrana przez Mateusza. Piątą i szóstą odsłonę pojedynku zdecydowanie wygrał podopieczny Piotra Wilczewskiego. Dało się odnotować sporo ciosów przestrzelonych przez Balskiego, który nie miał pomysłu na rozmontowanie boksu Mateusza. Ze strony Adama brakowało zadawania lewych prostych. Wbrew pozorom Balski najgroźniejszy stawał się wtedy, gdy Masternak rozpoczynał bardziej śmiałe ataki i spychał go do lin. Na nieoficjalnej karcie punktowej <strong>Macieja Miszkinia</strong> po sześciu rundach widniał wynik 5:1 na korzyść Masternaka. Każdy lewy prosty Masternaka dochodził celu w siódmej odsłonie. Balski jednak w każdej sekundzie pokazywał odporność na ciosy, hart ducha i zawziętość. Pod lewym okiem Balskiego była widoczna opuchlizna oraz rozcięcie, natomiast nie było wdrożonej konsultacji lekarskiej &#8211; opuchlizna nadmiernie się nie poszerzała. Podopieczny <strong>Harry&#8217;ego Keitta</strong> starał się wchodzić w wymiany, gdy był przy linach, i próbował wtedy kontrować. W jednej z akcji w ósmej rundzie Balski przyjął na gardę i z gardy odpowiedział z prawej ręki. Aby uciekać od ryzyka kontry ze strony Balskiego Masternak wydłużał długi lewy sierpowy. Adam cały czas szukał uników i uderzeń z prawej ręki, do końca wierzył w zadanie jednego, silnego sierpowego. Od pierwszej do dziesiątej rundy uderzenia &#8222;Mastera&#8221; miały jednak odpowiednią dynamikę, kunszt Mateusza polegał również na świetnym lewym prostym, którym skutecznie rozbijał Adama Balskiego. Komentujący to zestawienie z <strong>Januszem Pinderą</strong> Maciej Miszkiń wypunktował 99-91 na korzyść Mateusza Masternaka, który był w tym pojedynku zdecydowanie lepszy. Wszyscy trzej sędziowie punktowi wskazali na zwycięstwo Mateusza Masternaka (98-92, 99-91, 99-91) i to on stał się posiadaczem pasa IBF Inter-Continental wagi junior ciężkiej.</p>
<p>Po dwóch pojedynkach celebrytów w ringu znaleźli się <strong>Paweł Stępień</strong> (15-0-1, 12 KO) oraz <strong>Deneb Diaz</strong> (14-1, 11 KO). Panowie skrzyżowali rękawice w starciu o pas IBF Inter-Continental wagi półciężkiej. Zwycięzca w najbliższym czasie powinien znaleźć się w rankingu IBF. Kolumbijczyk był totalną niewiadomą. Niemal wszystkie zawodowe pojedynki stoczył na galach organizowanych w swojej ojczyźnie. Większość ekspertów typowało z tego powodu zwycięstwo Stępnia przed czasem, ale po pierwszym gongu polski pięściarz nie ruszył na swojego rywala, nie podpalał się, dużo obserwował. W pierwszej odsłonie pięściarz ze Szczecina długo się przyglądał, nie zadawał jeszcze więcej lewego prostego, ale te, które wyprowadzał, dochodziły do celu. Jak słusznie wspomniał Maciej Miszkiń, w odróżnieniu od Damian Kiwiora, Stępień kontrolował to co się dzieje z prawą ręką przeciwnika i nie inkasował wielu ciosów z rąk Kolumbijczyka.  Stępień, aby się rozkręcić, potrzebował więcej zaczepki, ofensywy, różnicowania ciosów, wyprowadzania lekkich jabów, aby znaleźć miejsce do kontry. W drugiej rundzie Stępień zadawał więcej sztywnych lewych prostych, które rozbijały Kolumbijczyka. Diaz w inauguracyjnych odsłonach pojedynku nie był pasywny, starał się być mobilny, próbował zadawać sporo ciosów, ale bliżej mu było oczywiście do rozwiązań defensywnych. Z minuty na minutę tracił energię. Kolumbijczyk, aby zadawać ciosy sierpowe, ustawiał się jednak frontalnie, dlatego nadziewał się na celne jaby Stępnia. W pewnym momencie Stępień przyzwyczaił się już na dobre do siły ciosu pięściarza z Ameryki Południowej, nie obawiał się prawych sierpowych, jednocześnie widział, że rywal jest coraz bardziej zmęczony. W czwartej rundzie głodny boksu Stępień podkręcił tempo. Celnie bił lewy hak na tułów, ranił ciosami z prawej ręki, nie dawał Kolumbijczykowi miejsca. W tej rundzie Diaz był trzykrotnie ranny i zabrakło 10-15 sekund, aby posadzić na deski rywala. W kolejnej odsłonie Paweł dokończył dzieła. Świetnie rozpoczynał akcje skutecznym lewym prostym, zakończył silnym prawym z góry. Sędzia ringowy wyliczył Diaza i ostatecznie zakończył pojedynek. Stępień zdobył pas IBF Inter-Continental i prawdopodobnie znajdzie się w najbliższym rankingu tej federacji w limicie kategorii półciężkiej &#8211; tym samym zdobędzie prawa pretendenta do walki o mistrzostwo świata.</p>
<p>Chociaż <strong>Aleksander Bereżewski</strong> (2-0, 2 KO) gładko pokonał rywala w pierwszym pojedynku gali, to już w drugim starciu mieliśmy małą sensację. Zawodnik KnockOut Promotions <strong>Damian Kiwior</strong> (8-2-1, 1 KO) został ciężko znokautowany przez <strong>Pablo Mendozę</strong> (10-8, 10 KO) Bereżewski, podopieczny Andrzeja Liczika, zmierzył się z doświadczonym, ale już zmęczonym boksem, Czechem <strong>Bronislavem Kubinem</strong> (20-27-2, 12 KO). Szybko przeszedł do ofensywy i mocnym sierpowym posłał Czecha na deski. Pojedynek nie wyszedł poza pierwszą rundę, ponieważ zawodnik GIA Boxing Promotions dokończył dzieła i ponownie posłał na deski swojego przeciwnika &#8211; ostatecznie sędzia ringowy Robert Gortat zdecydował się przerwać pojedynek. To drugie zawodowe zwycięstwo 23-letniego Bereżewskiego. Kiwior przez chwilę trenował w Warszawie z amerykańskim szkoleniowcem Harrym Keittem, ale ostatecznie w jego narożniku stanął doświadczony<strong> Jerzy Baraniecki</strong>, który był również obecny podczas treningów tarnowianina w gymie na Petofiego. Jego przeciwnik, Pablo Mendoza (10-8, 10 KO), w ostatnich miesiącach skrzyżował rękawice odpowiednio z Aleksandrem Streckim w Pionkach oraz Łukaszem Maćcem w Dzierżoniowie. W obu występach pokazał się z dobrej strony, a ze Streckim mógł z dużą pewnością zostać ogłoszony zwycięzcą. Na tle pięściarza z Nikaragui Łukasz Maciec również nie wyglądał dobrze. Pojedynek od początku nie trwał po myśli Kiwiora. Mendoza rozpoczął groźne ataki, bił m.in. kombinacjami lewy-prawy na korpus. Komentujący galę Janusz Pindera oraz Maciej Miszkiń słusznie zauważyli, że jeśli pięściarz z Nikaragui zacznie ponawiać swoje akcje, to Kiwior będzie miał problemy. I już w drugiej odsłonie Mendoza przycelował i zadał brutalny prawy sierpowy, który rzucił na deski Damiana Kiwiora. Polski pięściarz został wyliczony przez sędziego ringowego i pojedynek się ostatecznie zakończył. To pierwsza sensacja na gali Knockout Promotions w Rzeszowie.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/lukasz-rozanski-nokautuje-w-rzeszowie-artura-szpilke-wpadka-damiana-kiwiora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZERWANA SERIA ZWYCIĘSTW DAMIANA WRZESIŃSKIEGO W PIONKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/przerwana-seria-zwyciestw-damiana-wrzesinskiego-w-pionkach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/przerwana-seria-zwyciestw-damiana-wrzesinskiego-w-pionkach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 May 2021 20:28:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Białyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Mroczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Cupriak]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Łącz]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Wasyl Halycz]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Szadkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11526</guid>
		<description><![CDATA[Każda seria kiedyś się kończy. 21 maja na gali Tymex Boxing Night 17  w Pionkach skończyła się seria Damiana Wrzesińskiego (22-2-2, 6 KO), który przegrał z Erickiem Encinia (14-4-1, 5 KO). Polak dobrze wszedł w ten pojedynek, choć już w pierwszej rundzie nie ustrzegł się jednego prawego. Ale odsłony dwa i trzy już wyraźnie dla gościa z Meksyku. Bił mocno,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Każda seria kiedyś się kończy. 21 maja na gali Tymex Boxing Night 17  w Pionkach skończyła się seria Damiana Wrzesińskiego (22-2-2, 6 KO), który przegrał z Erickiem Encinia (14-4-1, 5 KO).</strong></p>
<p>Polak dobrze wszedł w ten pojedynek, choć już w pierwszej rundzie nie ustrzegł się jednego prawego. Ale odsłony dwa i trzy już wyraźnie dla gościa z Meksyku. Bił mocno, celnie i wywierał ostry pressing. Damian zaczął łapać go na kontry w czwartej rundzie i wydawało się, że łapie odpowiedni rytm. Niestety &#8211; za moment zaczęło się wszystko co najgorsze. Piąta i szósta runda to popis Enciniy. W szóstym starciu wydawało się nawet, że &#8222;Wrzos&#8221; może przegrać to przed czasem. Sprawy unormowały się nieco po przerwie, a w ósmym starciu Damian boksował koncertowo. Przepuszczał ciosy, kontrował i uciekał nogami. Po krótkim kryzysie Meksykanin wrócił dobrą rundą dziewiątą, dziesiąta równa, chyba z lekką przewagą Wrzesińskiego i po ostatnim gongu z niepokojem czekaliśmy na werdykt. Sędziowie punktowali 95:95, 94:96 i 93:97 &#8211; stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Encinia.</p>
<p>Wcześniej mistrz turnieju GROMDA &#8211; <strong>Wasyl Halycz</strong> (0-0-1), w zawodowym debiucie zremisował z <strong>Oskarem Wierzejskim</strong> (4-0-1). Jeden arbiter widział przewagę Halycza 58:56, lecz dwaj pozostali typowali 57:57.</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (11-0-1, 3 KO) wrócił po długiej przerwie i załatwieniu spraw osobistych. &#8211; To był jeden z najważniejszych momentów w moim życiu &#8211; przyznał już po wygranej walce z <strong>Michalem</strong> Rybą (5-3, 4 KO). Mateusz rozpoczął ciosami prostymi i dobrą pracą nóg. W trzeciej rundzie kombinacją prawy krzyżowy-lewy sierp przewrócił rywala. W ostatniej, szóstej odsłonie, oddał już trochę inicjatywę, pewnie dowożąc wygraną do końca.</p>
<p>Po nim między linami zameldował się <strong>Tomasz Nowicki</strong> (8-0, 2 KO), a naprzeciw niego stanął<strong> Vladyslav Gela</strong> (10-3, 5 KO). Polak wyłapał kilka niepotrzebnych prawych sierpów, lecz kontrolował potyczkę w zdecydowanej większości prawym prostym bądź lewym na dół. W końcówce piątego starcia trafił lewym sierpowym, jednak za moment zabrzmiał gong. Najmocniejszy cios w walce zadał Ukrainiec. W połowie siódmej rundy wykorzystał zagapienie Tomka i strzelił prawym sierpowym. Nowicki szybko jednak doszedł do siebie i wygrał jednogłośną decyzją sędziów &#8211; 78:74 i dwukrotnie 77:75.</p>
<p><strong>Wiktor Szadkowski</strong> (3-0, 2 KO) po raz drugi z rzędu wygrał efektownie przed czasem. Tym razem odprawił <strong>Jozefa Kolodzeja</strong> (4-4, 1 KO). Zawodnik wagi półciężkiej rozpoczął spokojnie, badając rywala. Oczywiście dyktował warunki, ale tempo podkręcił dopiero po przerwie. Najpierw trafił prawym podbródkiem. Minutę później w wymianie w półdystansie złapał przeciwnika lewym sierpowym i było po wszystkim.</p>
<p>Krótki, za to efektowny okazał się zawodowy debiut <strong>Piotra Łącza</strong> (1-0, 1 KO), który co prawda warunki fizyczne ma przeciętne &#8211; 180 centymetrów i około 100 kilogramów, ale bije bardzo mocno. Kontuzja opuściła jego debiut o kilka miesięcy, ale co się odwlecze&#8230; Już pierwszy hak po dole &#8211; prawy, pod lewy łokieć, pokazał mu, jak skończyć <strong>Konrada Cupriaka</strong> (0-4). Ten co prawda z grymasem bólu przetrwał pierwszą rundę bez nokdaunów, ale w drugiej był już dwa razy liczony po ciosach na korpus, krwawił z nosa i sędzia zastopował potyczkę.</p>
<p><strong>Kamil Mroczkowski</strong> (3-0, 2 KO) robi systematycznie, powoli, idzie w górę. Co prawda musiał wygrać z <strong>Filipem Białyńskim</strong> (0-2), ale boksował dziś znacznie lepiej niż w pierwszych dwóch startach. Dużo mniejszy rywal od początku włączył &#8222;wsteczny&#8221; i swoją ruchliwością starał się unikać wymian. Kamil natomiast nie podpalał się, ustawiał przeciwnika lewym prostym i celował mocną bombą z prawej ręki. Celował to słowo klucz, bo wcześniej z celnością był u Mroczkowskiego problem. Kiedy przeciwnik pochyla się nisko, łapał go na podbródki. W połowie drugiej rundy trafił mocno prawym sierpowym, dopadł przy linach i po kilku kolejnych ciosach pojedynek został przerwany.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/05/30/przerwana-seria-zwyciestw-damiana-wrzesinskiego-w-pionkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POLSAT BOXING NIGHT 10: BŁYSKAWICZNA WYGRANA MICHAŁA CIEŚLAKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/05/16/polsat-boxing-night-10-blyskawiczna-wygrana-michala-cieslaka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/05/16/polsat-boxing-night-10-blyskawiczna-wygrana-michala-cieslaka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2021 10:35:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Rutkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Maks Hardzeika]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11522</guid>
		<description><![CDATA[Miała być energia i była! W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night 10 w Warszawie Michał Cieślak (21-1, 15 KO) skrzyżował rękawice z Jurijem Kaszińskim (20-2, 18 KO). Starcie było eliminatorem federacji IBF w wadze junior ciężkiej, w której czempionem jest przymierzający się do przejścia do wagi ciężkiej Mairis Briedis. Pojedynek rozpoczął się od kilku lewych haków na tułów Cieślaka,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Miała być energia i była! W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night 10 w Warszawie Michał Cieślak (21-1, 15 KO) skrzyżował rękawice z Jurijem Kaszińskim (20-2, 18 KO). Starcie było eliminatorem federacji IBF w wadze junior ciężkiej, w której czempionem jest przymierzający się do przejścia do wagi ciężkiej Mairis Briedis. Pojedynek rozpoczął się od kilku lewych haków na tułów Cieślaka, jeden był na granicy, ale sędzia Leszek Jankowiak nie zwrócił uwagi. W pewnym momencie radomianin wyprowadził pierwszy bardzo mocny prawy sierpowy za gardę nad lewą ręką Rosjanina &#8211; prosto w jego szczękę. Rywal był niewątpliwie zraniony i zamroczony, z zamglonym wzrokiem. Sędzia ringowy nie rozpoczął liczenia w narożniku, tylko od razu przerwał walkę.</strong></p>
<p>- Będzie leciał dym z rękawic! &#8211; komentował na gorąco przed walką legendarny Andrzej Kostyra. Tak miał wyglądać pojedynek <strong>Łukasza Staniocha</strong> (7-0, 1 KO) z <strong>Robertem Talarkiem</strong> (24-14-3, 16 KO) o pas WBC Francophone wagi super średniej na gali Polsat Boxing Night 10 i taki właśnie był. To było bardzo dobre starcie. Talarek od pierwszego gongu wysoko trzymał ręce, uważając na uderzenia Staniocha. Z drugiej strony pięściarz Silesii Boxing nie czekał na rywala i w pierwszych czterech rundach umiejętnie skracał półdystans. Stanioch rozpoczął spokojnie i trzeba przyznać, że tego się spodziewaliśmy, bo pięściarz Skorpiona Szczecin stoczył raptem sześc walk na zawodowstwie i rzucił się na głęboką wodę. Mający za sobą półtoraroczny rozbrat z ringami Robert zadał między innymi mocny lewy hak na tułów, próbował też podbródkowych, potem ponawiał hakiem na wątrobę. Druga odsłona była już lepsza w wykonaniu Staniocha. Najpierw Talarek zainkasował prawy podbródkowy, później podopieczny Karola Chabrosa zaczął być bardziej aktywny, celniejszy, zadawał ciosy proste i podtrzymywał dobre tempo. Walka była bardzo czysta, sędzia Robert Gortat nie miał zbyt wiele pracy. Górnik Talarek nie ustępował Staniochowi, starał się umiejętnie skracać dystans i bić dużo kombinacjami lewy prosty &#8211; prawy sierpowy. Po czterech pierwszych rundach dwaj sędziowie mieli na kartach wynik 39-37 na korzyść Staniocha, trzeci zanotował remis 38-38. Piątą odsłonę wygrał zdecydowanie Stanioch, pięściarz ze Śląska tę odsłonę odpuścił, walcząc zza podwójnej gardy, przyjmując sporo ciosów prostych i sierpowych w półdystansie. W pewnym momencie zawodnik Skorpiona Szczecin złapał rytm boksowania, więcej luzu i wywiązała się jego większa przewaga, w szóstej rundzie naszym zdaniem również był zawodnikiem lepszym. Kolejna, siódma runda pokazała, że walka toczy się pod dyktando Łukasza Staniocha. Pięściarz ze Szczecina przejął inicjatywę &#8211; Talarek zagrażał mu i sprawiał problemy jedynie w pierwszych czterech rundach, po nich zdecydowaną przewagę zyskał młodszy o jedenaście lat Łukasz. Po ośmiu rundach pojedynku wszyscy trzej sędziowie mieli na kartach punktowych (73-79, 73-79, 74-78) wyraźną przewagę Staniocha i aby wygrać Talarek potrzebował już tylko nokautu.Zwycięstwa przed czasem jednak nie było i ostatecznie po dziesięciu dobrych odsłonach jednogłośnie na punkty (98-92, 99-91, 99-91) Łukasz Stanioch został ogłoszony zwycięzcą i tym samym zdobył wakujący pas WBC Francophone wagi super średniej. To najważniejsze zwycięstwo 26-latka w jego dotychczasowej karierze na zawodowych ringach.</p>
<p>Wracający między liny po bolesnej porażce z grudnia ubiegłego roku <strong>Nikodem Jeżewski</strong> (20-1-1, 9 KO) skrzyżował rękawice z <strong>Władimirem Reznickiem</strong> (10-4-2, 4 KO) z Czech. Mierzący 187 centymetrów Rezniczek, który przegrał trzy walki, ale tylko jedną przed czasem, miał być odpowiednim rywalem dla Jeżewskiego na jego powrót po nokaucie z rąk Lawrence&#8217;a Okoliego. Pierwsza runda była rozpoznawcza, ale raczej wygrana przez Polaka, który kontrolował lewym prostym, szedł do przodu, był bardziej aktywny, ale też Czechowi dwa-trzy razy udało się trafić Jeżewskiego z prawej ręki, przez co narożnik Nikodema doradzał mu, aby był czujny i uważał na tę prawą rękę Rezniczka oraz obniżył pozycję oraz skierował głowę w dół. A tego miejsca na uderzenia Czech miał dużo, bo Jeżewski starał się boksować na refleksie i opuścił lewą rękę. Kolejne rundy wygrał Jeżewski, Rezniczek nie był skłonny na zaryzykowanie i bardziej aktywne zadawanie ciosów, choć wydawało się, że powinien tak zrobić, bo Nikodem miał podczas walki przestoje i było dużo miejsca na zadawanie uderzeń. Jeżewski wygrywał kolejne rundy aktywnością i skutecznością, Czech walczył ślamazarnie, bez pomysłu i mocy. W żadnym momencie nie zagroził Jeżewskiemu podczas walki &#8211; nie był na tyle aktywny, by wygrać z Jeżewskim, koncentrował się tylko i wyłącznie na obronie. Na tle całego pojedynku zdecydowanie lepszym zawodnikiem był Nikodem Jeżewski i to on zdaniem wszystkich trzech sędziów punktowych (78-74, 79-73, 80-72) wygrał tę walkę. To pierwsze tegoroczne zwycięstwo pięściarza z Kościerzyny.</p>
<p>Była mistrzyni świata WBC wagi super półśredniej <strong>Ewa Piątkowska</strong> (16-1, 4 KO) pokonała jednogłośnie na punkty po sześciu rundach <strong>Judy Waguthii</strong> (17-10-4, 5 KO). Piątkowska, która w ostatniej walce pokonała Różę Gumienną, rozpoczęła dzisiejszy pojedynek bardzo spokojnie. W drugiej i trzeciej odsłonie Ewa podkręciła nieco tempo, zadała kilka ciosów na dół i zaczęła dyktować warunki. Po kilku minutach walki było już jednak widać, że Kenijka nie ma żadnych argumentów, aby pokonać dziś byłą mistrzynię świata. Oczywiście jak w większości walk w boksie kobiet, pojedynek zakończył się na punkty. Po sześciu rundach po dwie minuty sędziowie nie mieli większych kłopotów ze wskazaniem wygranej &#8211; wszyscy trzech arbitrzy punktowi jednomyślnie wypunktowali zwycięstwo Ewy Piątkowskiej. To pierwsze tegoroczne zwycięstwo byłej zawodniczki KnockOut Promotions.</p>
<p><strong>Maksim Hardzeika</strong> (10-0, 4 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu <strong>Daniela Rutkowskiego</strong> (1-3). Pierwsza połowa walki optycznie wyrównana. Więcej pokazywał Hardzeika, ale silniejszy fizycznie &#8222;Rutek&#8221; spychał go momentami na liny, a ciosy bardziej doświadczonego rywala przyjmował bez zmrużenia oka. Białorusin zaczął zyskiwać przewagę w rundzie piątej i szóstej, ale to Rutkowski pogonił go w końcówce siódmej. Ostatnia odsłona dla Hardzeiki, który wziął rywala na blok i odpowiadał z kontry. Po gongu kończącym walkę sędziowie punktowali 76:76 i dwukrotnie 77:75 &#8211; na korzyść Maksima.</p>
<p><strong>Walki boksu olimpijskiego:</strong><br />
Oliwier Zamojski &#8211; Dominik Palak WP<br />
Bartłomiej Rośkowicz &#8211; Paweł Sulęcki WP<br />
Sebastian Kusz &#8211; Kevin Lakatos WP</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/05/16/polsat-boxing-night-10-blyskawiczna-wygrana-michala-cieslaka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KAMIL GARDZIELIK PEWNIE PUNKTUJE ARGENTYŃCZYKA TOMASA REYNOSO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/04/11/kamil-gardzielik-pewnie-punktuje-argentynczyka-tomasa-reynoso/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/04/11/kamil-gardzielik-pewnie-punktuje-argentynczyka-tomasa-reynoso/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2021 20:49:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Bereżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Pham Hong]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11431</guid>
		<description><![CDATA[W głównym daniu wczorajszej gali bokserskiej Challengers Boxing Night #1 Kamil Gardzielik (12-0, 3 KO) zdecydowanie ograł na punkty Argentyńczyka Tomasa Andresa Reynoso (13-7-1, 3 KO). Podopieczny Andrzeja Liczika w połowie pierwszej rundy &#8222;podłączył&#8221; rywala kombinacją prawy krzyżowy-lewy sierp, ale gdy ruszył na zranioną ofiarę, poślizgnął się, przewrócił i zanim walka została wznowiona, minęło przynajmniej dziesięć sekund i Argentyńczyk zdążył]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównym daniu wczorajszej gali bokserskiej Challengers Boxing Night #1 Kamil Gardzielik (12-0, 3 KO) zdecydowanie ograł na punkty Argentyńczyka Tomasa Andresa Reynoso (13-7-1, 3 KO).</strong></p>
<p>Podopieczny Andrzeja Liczika w połowie pierwszej rundy &#8222;podłączył&#8221; rywala kombinacją prawy krzyżowy-lewy sierp, ale gdy ruszył na zranioną ofiarę, poślizgnął się, przewrócił i zanim walka została wznowiona, minęło przynajmniej dziesięć sekund i Argentyńczyk zdążył opanować kryzys. Po przerwie Gardzielik rozbijał przeciwnika lewym prostym, a gdy wydłużył raz serię do czterech ciosów, tym ostatnim &#8211; prawym krzyżowym, znów lekko wstrząsnął Reynoso. W trzecim starciu Argentyńczyk aż tak ranny nie był, wciąż jednak zbierał praktycznie każdy jab Polaka. Gardzielik dodał również do swojego arsenału prawy na dół. W czwartym znów dwie kolejne dwie ładne akcje naszego rodaka &#8211; najpierw lewy sierpowy, a pół minuty później kombinacja lewy-prawy prosty. Kolejne minuty mijały pod zdecydowane dyktando Kamila, ale nawet jeśli lewym hakiem na korpus prawie złamał rywala w pół w szóstej rundzie, to ten &#8211; pomimo grymasu bólu na twarzy, wciąż stał na nogach i nie dał się przewrócić. Do samego końca trwała demolka, o dziwo nie przyniosła ona skutku. Oczywiście Kamil wygrał zdecydowanie, ale albo brakuje tam &#8222;pary&#8221;, albo Reynoso jest wyjątkowym twardzielem. Albo trochę tego i trochę tego&#8230; Sędziowie nie mogli mieć żadnych wątpliwości i zgodnie punktowali 80:72.</p>
<p><strong>Kamil Bednarek</strong> (7-0, 4 KO) stoczył najtrudniejsze trzy rundy w zawodowej karierze, ale ostatecznie złamał fizycznie i mentalnie<strong> Giuliano Nataliziego</strong> (5-2, 1 KO). Lepiej w ten pojedynek wszedł Włoch, który w akcji lewy na lewy dwukrotnie wyprzedził podopiecznego Piotra Wilczewskiego. Kamil jednak złapał go prawym sierpem, poprawił lewym na dół i przy linach poprawił kilkoma mocnymi ciosami. W drugiej rundzie obaj trafili mocnym lewym sierpowym, różnica była jednak taka, że po Kamilu ten cios spłynął, zaś na przeciwniku zrobił duże wrażenie. Ale wciąż nie było żadnego liczenia. Początek trzeciej odsłony to równa i twarda bitka, ale już w drugiej połowie tego odcinka Bednarek zaczął przełamywać fizycznie oponenta. W ostatnich sekundach trafił przy linach mocnym hakiem na dół, poprawił lewym sierpem, jednak akcję przerwał mu gong. Natalizi zrozumiał wtedy, że więcej już nie ugra i nie wyszedł do czwartego starcia.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (15-0, 5 KO) efektownie rozprawił się przed czasem z <strong>Jose Luisem Castillo</strong> (9-5-1, 6 KO). Castillo zaczął ciosami na korpus, z kolei Przemek trafiał prawym krzyżowym przez gardę. W połowie drugiej rundy krótki prawy Przemka w zwarciu sprawił, że rywal przyklęknął. Argentyńczyk sugerował cios w tył głowy, lecz sędzia Gortat policzył go do ośmiu. I powtórki pokazały, że się nie pomylił. W trzecim starciu było po wszystkim. Zyśk przestrzelił co prawda prawym podbródkowym, ale od razu poprawił lewym i prawym bitym z góry. Złapał przeciwnika w tempo w uniku i posłał znów na deski. Tym razem Castillo dał się już wyliczyć do dziesięciu. Nokaut.</p>
<p>Wygraną przed czasem zanotował <strong>Jan Czerklewicz</strong> (5-1, 2 KO). Polak kontrolował pierwsze dwie rundy, ale nie potrafił dobrać się do szczelnie schowanego<strong> Bosko Misicia</strong> (20-15, 16 KO). W trzeciej rundzie zaczął w końcu bić po dole, czym &#8222;otworzył&#8221; sobie rywala na górę. Najpierw trafił lewym sierpowym, poprawił prawym i Chorwat po raz pierwszy zapoznał się z deskami. Po przerwie kolejne dwa nokdauny. Ten drugi w czwartej rundzie, a trzeci w ogóle, po prawym sierpowym na głowę. Misić dał się tym razem wyliczyć do dziesięciu.</p>
<p><strong>Konrad Kaczmarkiewicz</strong> (2-0, 1 KO), młodzieżowy wicemistrz Polski wagi ciężkiej, wygrał każdą z czterech rund (3x 40:36) potyczki z <strong>Walentynem Zbrożkiem</strong> (5-16-1, 2 KO). Debiutujący w gronie zawodowców &#8222;półśredni&#8221; <strong>Aleksander Bereżewski</strong> (1-0, 1 KO) pod koniec pierwszej odsłony zgasił <strong>Mykolę Seredę</strong> (1-5) prawym sierpowym. Do tej pory to <strong>Filip Pham Hong</strong> (2-1, 2 KO) nokautował innych, ale dziś to <strong>Ondrej Schilder</strong> (2-1, 2 KO) zastopował jego. Czech trafił w akcji prawy na prawy, posyłając Polaka na deski. Za moment dołożył kilka ciosów przez gardę, Filip nie odpowiadał i sędzia zatrzymał potyczkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/04/11/kamil-gardzielik-pewnie-punktuje-argentynczyka-tomasa-reynoso/gala-gia2021/" rel="attachment wp-att-11432"><img class="alignleft size-full wp-image-11432" alt="gala gia2021" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/04/gala-gia2021.jpg" width="860" height="573" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/04/11/kamil-gardzielik-pewnie-punktuje-argentynczyka-tomasa-reynoso/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CENNE ZWYCIĘSTWA CZERKASZYNA I TRYCA NA GALI KNOCKOUT BOXING NIGHT 14</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/03/28/cenne-zwyciestwa-czerkaszyna-i-tryca-na-gali-knockout-boxing-night-14/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/03/28/cenne-zwyciestwa-czerkaszyna-i-tryca-na-gali-knockout-boxing-night-14/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2021 05:48:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11424</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 14 w Hotelu Warszawianka w Jachrance Fiodor Czerkaszyn (17-0, 11 KO) w dobrym stylu i do jednej bramki ograł solidnego i cenionego Javiera Francisco Maciela (33-11, 23 KO). Fiodor od początku podchodził nogami pod rywala, boksując w swoim dystansie, a jego ciosy przepuszczając o centymetry. Argentyńczyk był bez szans w takiej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 14 w Hotelu Warszawianka w Jachrance Fiodor Czerkaszyn (17-0, 11 KO) w dobrym stylu i do jednej bramki ograł solidnego i cenionego Javiera Francisco Maciela (33-11, 23 KO).</strong></p>
<p>Fiodor od początku podchodził nogami pod rywala, boksując w swoim dystansie, a jego ciosy przepuszczając o centymetry. Argentyńczyk był bez szans w takiej taktycznej rozgrywce, dlatego w trzeciej rundzie ruszył ostrzej do ataku. Kiedy jednak nadział się na bezpośredni prawy, a potem prawy podbródkowy, zrozumiał, że nieprzygotowany na Czerkaszyna iść nie może. Dlatego mijały kolejne minuty, a obraz potyczki się nie zmieniał. Punkty zbierał polsko-ukraiński technik. W siódmym starciu lewy hak pod prawy łokieć zranił byłego pretendenta do pasa WBO wagi średniej. Ale zagryzł zęby i dalej starał się odpowiadać. Po trochę spokojniejszej dziewiątej rundzie, w dziesiątej Fiodor podkręcił jeszcze tempo i przypieczętował swoje zwycięstwo. Sędziowie punktowali 100:90, 100:90 i&#8230; 98:92 (gdzie te dwie rundy?).</p>
<p><strong>Mateusz Tryc</strong> (11-0, 6 KO) idzie konsekwentnie małymi kroczkami w górę. Dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy pokonał <strong>Jorge Luisa Garbeya</strong> (6-1-1, 3 KO). Tryc w swoim stylu ruszył ostro, skracał dystans i z bliska szukał sierpów oraz haków. Kubańczyk mieszkający w Hiszpanii boksować potrafił. Przegrywał rundy, oddawał inicjatywę rozpędzonemu Polakowi, wciąż jednak polował pojedynczą kontrą z defensywy prawą ręką. W czwartym starciu Garbey trafił takim prawym, wyczuł swoją szansę i ruszył do krótkiego szturmu. Szczelny Tryc pozbierał jego akcje na blok i za moment to znów on spychał przeciwnika na liny. Kubańczyk w szóstej rundzie uruchomił lewy prosty, trafił też prawym krzyżowym, jednak Tryc nie robił koku w tył. A jeden z jego sierpów wyraźnie wstrząsnął Garbeyem. Pół minuty przed końcem szóstego starcia Mateusz trafił prawym krosem w okolice czoła i po raz drugi doprowadził do liczenia rywala. Bo Kubańczyk był już liczony na samym początku, tylko że&#8230; po błędzie sędziego ringowego. Tym razem był to mocny cios i prawidłowe liczenie. Garbeya z opresji wyratował gong. Ale tuż po nim Mateusz podkręcił jeszcze bardziej tempo. Przeciwnik koncentrował się już wyłącznie na obronie. Parę sekund przed przerwą znów przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Był już bardzo zmęczony, lecz z pomocą po raz drugi z rzędu przyszedł gong. Polak miał ostatnie trzy minuty na dokończenie dzieła zniszczenia. Ruszył po swoje, jednak zmotywowany Garbey ambitnie przeboksował do końca. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości. Punktowali wyjątkowo zgodnie &#8211; trzy razy 79:70.</p>
<p>Po dużo trudniejszym niż mogliśmy się spodziewać pojedynku <strong>Marek Matyja</strong> (19-2-2, 8 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu jak zwykle bardzo ambitnego <strong>Bartłomieja Grafkę</strong> (23-40-4, 10 KO). Marek wszedł dobrze w walkę długim lewym oraz lewymi hakami w okolice wątroby. W drugiej rundzie dwa razy mocnym prawym krzyżowym przebił gardę rywala. Kontrolował sytuację, choć w trzeciej odsłonie niepotrzebnie oddał trochę inicjatywę. W czwartym starciu Matyja znów wydłużył dystans, trafiał lewym prostym, a gdy Grafka zaatakował &#8211; bo cały czas starał się ambitnie odpowiadać, pięściarz z Wrocławia wciągnął go na ładną kontrę z prawej ręki. Nieoczekiwanie to Bartek dobrze i ostro wszedł w piątą rundę. Co prawda ciężko oddychał, wykorzystał jednak chwilę zagapienia Marka i przy linach trafił w półdystansie kilkoma mocnymi ciosami. Teoretycznie wszystko było po stronie Marka &#8211; nie oddychał tak ciężko, optycznie bił mocniej i celniej, ale to wciąż Grafka wykazywał większą ambicję i aktywność. To on spychał rywala i nawet jeśli bił na gardę, to wydłużał serie i zyskiwał tym w oczach sędziów. W siódmym starciu trwała zacięta rywalizacja cios za cios. I tak było aż do końca. Kiedy więc zabrzmiał ostatni gong, obaj czekali niecierpliwie na decyzję sędziów. A ci punktowali 76:76, 77:75 i 78:74.</p>
<p><strong>Rafał Wołczecki</strong> (3-0, 2 KO) po raz pierwszy na pełnym dystansie. <strong>Dmytro Bogdanow</strong> (6-4, 4 KO) nigdy nie przegrał dotąd przed czasem i podtrzymał tę serię. Pięściarz Adrenaliny Wrocław zaczął w swoim stylu. Szukał przede wszystkim lewego sierpowego oraz lewego haka pod prawy łokieć. Rywal dzielnie odpowiadał, choć przewaga Polaka nie podlegała dyskusji. W trzeciej rundzie Rafał trafił bezpośrednim prawym, poprawił lewym sierpem i Ukrainiec musiał ratować się klinczem. Ostatnie trzy minuty również dla Wołczeckiego, ale pierwszy przeciwnik wytrwał z nim do ostatniego gongu. Sędziowie zgodnie punktowali 39:37.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/03/28/cenne-zwyciestwa-czerkaszyna-i-tryca-na-gali-knockout-boxing-night-14/knockout14_gala/" rel="attachment wp-att-11427"><img class="alignleft size-full wp-image-11427" alt="knockout14_gala" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/03/knockout14_gala.jpg" width="860" height="484" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/03/28/cenne-zwyciestwa-czerkaszyna-i-tryca-na-gali-knockout-boxing-night-14/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LAWRENCE OKOLIE ZA DUŻY I ZA MOCNY &#8211; KRZYSZTOF GŁOWACKI &#8222;POLEGŁ&#8221; W 6. RUNDZIE!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/03/21/lawrence-okolie-za-duzy-i-za-mocny-krzysztof-glowacki-polegl-w-6-rundzie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/03/21/lawrence-okolie-za-duzy-i-za-mocny-krzysztof-glowacki-polegl-w-6-rundzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Mar 2021 23:21:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Łapin]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11417</guid>
		<description><![CDATA[Niestety nie udała się wyprawa do Londynu. W walce o wakujący tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO Lawrence Okolie (16-0, 13 KO) pokonał przed czasem Krzysztofa Głowackiego (31-3, 19 KO). - Balans, zwody &#8211; krzyczał od początku trener Fiodor Łapin. Krzysiek podchodził pod rywala prawą nogą, ten jednak wykorzystując znakomite warunki fizyczne trzymał go w bezpiecznej odległości, a]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Niestety nie udała się wyprawa do Londynu. W walce o wakujący tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO Lawrence Okolie (16-0, 13 KO) pokonał przed czasem Krzysztofa Głowackiego (31-3, 19 KO).</strong></p>
<p>- Balans, zwody &#8211; krzyczał od początku trener<strong> Fiodor Łapin</strong>. Krzysiek podchodził pod rywala prawą nogą, ten jednak wykorzystując znakomite warunki fizyczne trzymał go w bezpiecznej odległości, a w pierwszej rundzie trafił też mocną kontrą z prawej ręki. W drugiej rundzie Okolie ustawił Krzyśka lewym prostym, polując prawym hakiem na korpus bądź prawym podbródkiem. Na szczęście tylko ciosy na dół dochodziły celu. &#8222;Główka&#8221; starał się skrócić dystans, nie mógł jednak przedrzeć się mocnym, celnym uderzeniem.</p>
<p>W trzeciej odsłonie Brytyjczyk wciąż kontrolował walkę długim lewym prostym. Polak dwukrotnie zerwał tempo i przeszedł do półdystansu, Okolie jednak sprytnie sklinczował i zażegnał niebezpieczeństwo. Po przerwie Anglik strzelił mocnym prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpowym i poszedł za ciosem, bo wydawało mu się, że zranił Krzyśka. Ten jednak wyrzucił lewy sierpowy z całym skrętem. Nie trafił, ale ostudził nieco zapał przeciwnika. Okolie w końcówce trafił jeszcze mocnym prawym na dół. Po dwunastu minutach wygrywał wyraźnie, jednak nie podłączył poważniej pięściarza z Wałcza.</p>
<p>W piątej rundzie Okolie trafiał lewym prostym, rozcinając naszemu rodakowi prawy łuk brwiowy. Głowacki nie dosięgał głowy, więc próbował celować na korpus. &#8211; Musisz go zmęczyć &#8211; mówił w narożniku trener Łapin.</p>
<p>Niestety runda szósta była ostatnią. Po trzydziestu sekundach Okolie trafił czysto prawym hakiem na szczękę. Co prawda Głowacki powstał na osiem, był jednak wciąż zamroczony i sędzia zatrzymał potyczkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/03/21/lawrence-okolie-za-duzy-i-za-mocny-krzysztof-glowacki-polegl-w-6-rundzie/glowacki_okolie_big/" rel="attachment wp-att-11420"><img class="alignleft size-full wp-image-11420" alt="glowacki_okolie_big" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/03/glowacki_okolie_big.jpg" width="860" height="484" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/03/21/lawrence-okolie-za-duzy-i-za-mocny-krzysztof-glowacki-polegl-w-6-rundzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANE POWROTY ROBERTA PARZĘCZEWSKIEGO I PATRYKA SZYMAŃSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/03/20/udane-powroty-roberta-parzeczewskiego-i-patryka-szymanskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/03/20/udane-powroty-roberta-parzeczewskiego-i-patryka-szymanskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Mar 2021 09:27:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Alexas Kubicka]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Proksa]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Wańczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Bociański]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Salabura]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Piegoński]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Gryckiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Bordewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11412</guid>
		<description><![CDATA[W głównym daniu wczorajszej gali MB Boxing Night 9 wracający po ciężkim nokaucie Robert Parzęczewski (26-2, 16 KO) pokonał solidnego Facundo Nicolasa Galovara (10-6-2, 7 KO). Argentyńczyk naoglądał się ostatniej walki &#8222;Araba&#8221; i od początku polował lewym sierpowym bitym z całym skrętem. Robert natomiast dobrze pracował nogami i lewym prostym punktował. Gdy rywal wydłużał kombinację, czasem coś przeszło, generalnie jednak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównym daniu wczorajszej gali MB Boxing Night 9 wracający po ciężkim nokaucie Robert Parzęczewski (26-2, 16 KO) pokonał solidnego Facundo Nicolasa Galovara (10-6-2, 7 KO). Argentyńczyk naoglądał się ostatniej walki &#8222;Araba&#8221; i od początku polował lewym sierpowym bitym z całym skrętem. Robert natomiast dobrze pracował nogami i lewym prostym punktował. Gdy rywal wydłużał kombinację, czasem coś przeszło, generalnie jednak podopieczny Grzegorza Krawczyka dobrą defensywą przepuszczał bądź blokował ciosy rywala. Sam natomiast polował, by wejść w tempo akcją prawy na prawy. Celował też lewym hakiem pod prawy łokieć.</strong></p>
<p>Na półmetku wszystko pod kontrolą, choć Galovar pozostawał groźny, polując jakimś mocnym uderzeniem, którym mógłby obrócić losy potyczki. W piątym starciu Parzęczewski bił albo prawym na dół, albo kombinacją lewy na dół-prawy sierp na górę. Na początku kolejnej odsłony zagapił się i Argentyńczyk trafił długim prawym, ale ten cios nie zrobił na Robercie większego wrażenia. Zaraz zresztą uderzył lewym pod prawy łokieć, poprawił prawym sierpowym i rywal był w tarapatach. Zabrakło czasu. Ale po przerwie Galovar już odważnie wchodził w wymiany w półdystansie. Do końca atakował i starał się przechylić szalę na swoją korzyść. Robert natomiast boksował dziś konsekwentnie, nie podpalał się i wyboksował oponenta. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 78:74 i dwukrotnie 80:72 &#8211; wszyscy na korzyść &#8222;Araba&#8221;.</p>
<p>Po czterech porażkach w pięciu walkach wielu wysyłało już <strong>Patryka Szymańskiego</strong> (21-4, 11 KO) na sportową emeryturę. On jednak się nie poddaje i zadał <strong>Danielowi Bociańskiemu</strong> (10-1, 2 KO) pierwszą porażkę w karierze. Patryk wyprzedzał rywala w pierwszej rundzie. Drugą zaczął od akcji prawy krzyżowy-lewy sierp. Weszło. Od razu poprawił tą samą kombinacją. Był jeszcze prawy podbródkowy. Ale tuż przed gongiem sam zainkasował mocny prawy podbródek i wydawał się, że gong go trochę uratował. Po przerwie tempo nieco spadło, co było Szymańskiemu na rękę. W takim kontrolowanym boksie górę brały jego większe umiejętności techniczne. A poza tym wszyscy znamy jego problemy z kondycją. &#8222;Bocian&#8221; nie podkręcał tempa również w czwartym starciu. Przegrał więc i ten odcinek. W połowie piątej rundy Szymański ustawił sobie przeciwnika lewym prostym, uderzył prawym podbródkowym, trafił idealnie na szczękę i było po wszystkim. Co prawda Bociański się nie przewrócił, ale mocno &#8222;zatańczył&#8221; i sędzia Małek wkroczył do akcji. Bo Patryk mógł zaraz dobić Daniela i ciężko znokautować.</p>
<p><strong>Kamil Bodzioch</strong> (7-1-1, 2 KO) zremisował z <strong>Jakubem Sosińskim</strong> (3-2-1, 1 KO). Kuba zaczął spokojniej. Wywierał pressing, ale celował. Nie tracił niepotrzebnie energii. A 40 sekund przed końcem pierwszej rundy zranił Kamila prawym sierpowym na szczękę. Obyło się bez nokdaunu, ale mocne 10:9. Drugie starcie również dla Sosińskiego, który bił optycznie mocniej. W trzeciej jednak pojedynek zaczął się robić &#8222;ciasny&#8221;. I znów rozgrzał salę, tak jak kilka miesięcy wcześniej. Tuż przed przerwą pięściarz z Jeleniej Góry trafił lewym sierpowym i niemal równo z gongiem poprawił prawym. Udana końcówka sprawiła, że po przerwie Bodzioch rozluźnił się, boksował z dystansu ciosami, przepuszczał sierpy rywala, a raz mocno strzelił lewym hakiem pod prawy łokieć. W piątej rundzie Kamil ustawiał już sobie przeciwnika lewym prostym, polując na mocny prawy. I dwa razy takim prawym trafił. Ale Sosiński zebrał się w sobie, złapał drugi oddech i w szóstej rundzie znów ostrzej zaatakował. Poziom światowy to nie był, ale oglądało się to dobrze. A takie starcia też są fajne dla kibiców&#8230; Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 58:56 Sosiński i dwa razy 57:57 &#8211; a więc remis!</p>
<p><strong>Kamil Młodziński</strong> (14-5-4, 7 KO) w dobrym stylu odprawił niepokonanego <strong>Bartłomieja Wańczyka</strong> (15-1, 7 KO). Już w pierwszej rundzie zranił rywala prawym krzyżowym. W drugiej był mocny prawy podbródek. W trzeciej kilka haków w okolice wątroby i ostrzeżenie dla przeciwnika za klinczowanie. Młodziński zakończył jednostronny bój w czwartym starciu. Wańczyk wstał po pierwszym nokdaunie, ale za moment kolejne ciosy Kamila zmusiły sędziego Jankowiaka do zatrzymania potyczki.</p>
<p>Po twardych sześciu rundach <strong>Tomasz Nowicki</strong> (8-0, 2 KO) pokonał niejednogłośnym werdyktem <strong>Dmytro Szczerbina</strong> (9-1-1, 2 KO). Sędziowie punktowali 58:56, 56:58 i 58:56. Nie był to przekręt, ale na neutralnym terenie Tomek tej walki by nie wygrał&#8230;</p>
<p><strong>Kacper Salabura</strong> (3-1) pokonał <strong>Marcina Piegońskiego</strong> (1-2). Salabura dobrze wszedł w pojedynek, skracając dystans i bijąc celnie hakami oraz sierpami. W drugiej rundzie niby dalej wywierał pressing, lecz przestał zadawać ciosy. Po sześciu minutach 19:19. &#8211; Bliżej niego &#8211; krzyczał trener Galara. W połowie trzeciej odsłony Piegoński już ciężko oddychał, a czujący jego kryzys Kacper podkręcił jeszcze bardziej tempo. Celował hakami na korpus na osłabionego przeciwnika. Po przerwie Salabura ruszył po nokaut. Łamał Marcina każdym kolejnym ciosem, choć brakowało w nich trochę mocy. Obijanie rywala &#8211; momentami trochę bezmyślne, w końcówce piątej rundy zmęczyło również Slaburę. Ostatnie trzy minuty także dla Kacpra, który wygrał na kartach sędziów 58:56 (???) i dwukrotnie 59:55.</p>
<p>Wcześniej występujący w kategorii cruiser <strong>Oskar Gryckiewicz</strong> (1-0, 1 KO) udanie zadebiutował w gronie zawodowców, stopując <strong>Łukasza Bordewicza</strong> (1-1, 1 KO) w drugiej rundzie. W pierwszej kilka razy trafił prawym na górę, na początku drugiej prawy &#8211; tym razem na dół, dał pierwszy nokdaun. Po liczeniu Oskar poprawił prawym sierpowym na górę i było po wszystkim.</p>
<p><strong>Boks olimpijski:</strong><br />
<strong>Artur Proksa</strong> PKT (30:27) Almos Lantos<br />
<strong>Alexas Kubicki</strong> PKT (30:27) Martyna Bruch</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/03/20/udane-powroty-roberta-parzeczewskiego-i-patryka-szymanskiego/szklarska2021/" rel="attachment wp-att-11413"><img class="alignleft size-full wp-image-11413" alt="szklarska2021" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/03/szklarska2021.jpg" width="1280" height="720" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/03/20/udane-powroty-roberta-parzeczewskiego-i-patryka-szymanskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WRZESIŃSKI POKONAŁ BARRAZĘ W WALCE WIECZORU GALI W DZIERŻONIOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/03/14/wrzesinski-pokonal-barraze-w-walce-wieczoru-gali-w-dzierzoniowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/03/14/wrzesinski-pokonal-barraze-w-walce-wieczoru-gali-w-dzierzoniowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Mar 2021 08:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Jasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Stanisławski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11392</guid>
		<description><![CDATA[W głównym daniu gali Tymex Boxing Night 16 naprzeciw siebie stanęli Damian Wrzesiński (22-1-2, 6 KO) oraz Julio Barraza (19-3-1, 13 KO). Po naprawdę dobrych dziesięciu rundach wygrał zawodnik promowany przez Mariusza Grabowskiego. Lepiej w ten pojedynek wszedł Meksykanin, który w pierwszej rundzie dwa razy wciągnął naszego rodaka na bezpośredni prawy krzyżowy. Po przerwie jednak &#8222;Wrzos&#8221; zaczął boksować na zwodach,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównym daniu gali Tymex Boxing Night 16 naprzeciw siebie stanęli Damian Wrzesiński (22-1-2, 6 KO) oraz Julio Barraza (19-3-1, 13 KO). Po naprawdę dobrych dziesięciu rundach wygrał zawodnik promowany przez Mariusza Grabowskiego.</strong></p>
<p>Lepiej w ten pojedynek wszedł Meksykanin, który w pierwszej rundzie dwa razy wciągnął naszego rodaka na bezpośredni prawy krzyżowy. Po przerwie jednak &#8222;Wrzos&#8221; zaczął boksować na zwodach, zmieniał pozycję na mańkuta, a dużo &#8222;przyruchów&#8221; myliło przeciwnika i przewagę zyskał Polak. Od piątego starcia rozgorzała jednak zażarta bitwa. Obaj nie tylko boksowali na charakterze, lecz również pokazywali sztuczki techniczne. Oglądało się to naprawdę dobrze. Obaj rozpoczynali akcję lewym prostym, polując prawym sierpowym bądź lewym hakiem w okolice wątroby. W końcówce równej rundy dziewiątej Damian trafił prawym krzyżowym, poprawił lewym sierpowym na szczękę i przechylił szalę na swoją korzyść. Ostatnie trzy minuty jak cała walka &#8211; dobre tempo, w miarę równa walka, ale jednak z lekką przewagą Wrzesińskiego. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97:93, 97:93 i 98:92 &#8211; wszyscy na korzyść &#8222;Wrzosa&#8221;.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (15-1-1, 3 KO) powstał z desek i dowiózł wygraną, choć gdyby to ręka <strong>Rodrigo Labre</strong> (6-5, 2 KO) powędrowała w górę, nikt nie mógłby mieć żadnych pretensji. Od pierwszego gongu obaj poszli na wymiany w półdystansie. Początkowo było trochę za dużo chaosu w poczynaniach &#8222;Szczupaka&#8221;, ale już w końcówce drugiej poukładał sobie nieco ten boks i zaczął boksować zamiast bić się z silnym fizycznie rywalem. &#8211; Luźne ciosy, boksuj &#8211; słychać było z narożnika Polaka. Wszystko zaczynało się układać, aż minutę przed końcem piątego starcia Ekwadorczyk z hiszpańskim paszportem hakiem na korpus posłał Michała &#8211; po raz pierwszy w jego karierze, na deski. Leśniak cierpiał, lecz dotrwał do przerwy. A minuta odpoczynku pozwoliła mu złapać drugi oddech. Do końca toczyła się zażarta walka. W półdystansie lepszy był Labre, za to kiedy Leśniak wydłużał dystans i boksował ciosami prostymi, szala przechylała się na jego stronę. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj w napięciu czekali na werdykt. Sędziowie punktowali 76:75, 77:74 i 76:75 &#8211; wszyscy na korzyść Michała.</p>
<p><strong>Ewa Brodnicka</strong> (20-1, 2 KO) udanie wróciła po utracie pasa WBO i boksując w wyższej wadze &#8211; lekkiej, wypunktowała <strong>Milenę Kolevą</strong> (10-12-1, 4 KO). &#8222;Kleo&#8221; pokazała to, z czego ją znamy &#8211; dobry &#8222;brudny boks&#8221; w półdystansie i lewy prosty. Znów brakowało prawej ręki, co momentami wykorzystywała Bułgarka. W ostatniej, ósmej rundzie, Koleva nawet podkręciła tempo, ale było za późno by odrabiać straty. Sędziowie mieli na swoich kartach przewagę Brodnickiej w takim samym stosunku &#8211; 79:73.</p>
<p><strong>Stanisław Gibadło</strong> (6-0, 0 KO) w dobry stylu ograł <strong>Melvina Wassinga</strong> (7-6-4, 2 KO), a <strong>Łukasz Maciec</strong> (27-3-1, 5 KO) musiał naprawdę się napracować, by odprawić <strong>Pablo Mendozę</strong> (9-8, 9 KO). Staszek od początku wydłużył serie do trzech-czterech ciosów. Kombinacje kończył albo hakiem na korpus, albo prawym podbródkiem. Na początku drugiej rundy zainkasował lewy sierp, ale ten cios nie zrobił na nim większego wrażenia. Za moment odpowiedział zresztą bezpośrednim prawym. &#8211; On jest już naruszony &#8211; krzyczał w trzecim starciu<strong> Gus Curren</strong>. W piątej odsłonie Gibadło miał podłączonego przeciwnika, lecz za moment sędzia wkroczył do akcji i ukarał go odjęciem punktu za rzekomy cios poniżej pasa. Staszek kontrolował potyczkę, ale jeden z sędziów bardzo przychylnie patrzył na poczynania holenderskiego gościa. Po ostatnim gongu werdykt brzmiał 59:54, 59:54 i zaskakująco blisko 57:56.</p>
<p>Łukasz swój pojedynek zaczął dobrze. Prawym overhandem rzucił nawet rywala na deski w pierwszej rundzie. W drugiej wciąż wyglądało to dobrze, jednak w trzeciej jakby stanął. Ograniczony technicznie, za to silny jak tur oponent przeszedł do ofensywy. &#8222;Gruby&#8221; dał mu rozwinąć skrzydła i potem męczył się bardzo, tocząc niepotrzebną wojnę w półdystansie. W piątym starciu wyglądało to naprawdę źle, na szczęście Maciec opanował nieco kryzys i wrócił do gry na finiszu. Walkę oglądało się naprawdę dobrze, niestety Łukasz sprawił &#8211; trochę na własne życzenie, że była to ciężka ringowa wojna. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 76:75, 77:74 i 77:74 &#8211; wszyscy na korzyść Polaka.</p>
<p>W pojedynku wagi średniej <strong>Kamil Kuździeń</strong> (5-0) pokonał <strong>Damiana Stanisławskiego</strong> (4-2, 1 KO). Stanisławski bił mocniej i za wszelką cenę dążył do półdystansu. Pięściarz z Częstochowy kontrolował jednak pojedynek lewym prostym i dobrą pracą nóg. W drugiej połowie, pomimo rozcięcia łuku brwiowego, Kuździeń powiększył przewagę, celując ładnie lewym hakiem pod prawy łokieć. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 60:54 i dwukrotnie 59:55.</p>
<p>Wcześniej, w potyczce dwóch niepokonanych zawodników, <strong>Lukas Dekys</strong> (4-0, 2 KO) pokonał na kartach wszystkich sędziów 39:37<strong> Aleksandra Jasiewicza</strong> (2-1). Czech wygrał pierwsze dwie rundy, wyprzedzając akcje Polaka, ten wrócił dobrą trzecią odsłoną, więc na finiszu mógł wyciągnąć remis. Obaj trafili mocnym lewym sierpowym, ale to sierp Dekysa zrobił większe wrażenie i sędziowie wskazali na niego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/03/14/wrzesinski-pokonal-barraze-w-walce-wieczoru-gali-w-dzierzoniowie/dzierzoniow_2021/" rel="attachment wp-att-11394"><img class="alignleft size-full wp-image-11394" alt="dzierzoniow_2021" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/03/dzierzoniow_2021.jpg" width="860" height="553" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/03/14/wrzesinski-pokonal-barraze-w-walce-wieczoru-gali-w-dzierzoniowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAWEŁ AUGUSTYNIK ZASTOPOWAŁ MAKSA MISZCZENKO NA GALI W GNIEWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/03/06/pawel-augustynik-zastopowal-maksa-miszczenko-na-gali-w-gniewie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/03/06/pawel-augustynik-zastopowal-maksa-miszczenko-na-gali-w-gniewie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Mar 2021 19:35:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Eryk Ciesłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Mroczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Długosz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Stawiarski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Augustynik]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Szadkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11386</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali na zamku w Gniewie Paweł Augustynik (13-0, 6 KO) skrzyżował rękawice z Maksem Miszczenką (7-2, 3 KO). Walka została zakontraktowana na dziesięć rund, a w jej stawce znalazł się należący do Polaka mieszkającego na Wyspach Brytyjskich pas WBC International Silver. Pojedynek od pierwszych chwil oglądało się bardzo dobrze. Obaj pięściarze narzucili wysokie tempo, Augustynik trzymał się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali na zamku w Gniewie Paweł Augustynik (13-0, 6 KO) skrzyżował rękawice z Maksem Miszczenką (7-2, 3 KO). Walka została zakontraktowana na dziesięć rund, a w jej stawce znalazł się należący do Polaka mieszkającego na Wyspach Brytyjskich pas WBC International Silver.</strong></p>
<p>Pojedynek od pierwszych chwil oglądało się bardzo dobrze. Obaj pięściarze narzucili wysokie tempo, Augustynik trzymał się środka ringu, Miszczenko walczył bliżej lin, dużo poruszał się po ringu, szukał kontrataków i miejsca na ulokowanie swoich ciosów. Największym argumentem Augustynika były jednak jego celne ciosy na korpus, które na pewno Ukrainiec odczuwał podczas pojedynku. Miszczenko, który promowany jest przez <strong>Krystiana Każyszkę</strong>, walczył dzielnie i nastawił się na kontry. Zgubiła go jednak prawdopodobnie zbyt duża częstotliwość walki przy linach, kiedy za bardzo otwierał się przed rywalem. W szóstej rundzie Augustynik ustrzelił Miszczenkę. Mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii 25-letni pięściarz najpierw wystrzelił bezpośredni lewy sierpowy, który doszedł celu, by potem już w półdystansie wyprowadzić mocny cios z lewej ręki na korpus. Ukrainiec padł na deski, został wyliczony, a sędzia <strong>Zbigniew Łagosz</strong> po chwili zakończył pojedynek.  Augustynik obronił pas WBC International Silver, więc prawdopodobnie awansuje o kilka oczek w nadchodzącym rankingu WBC wagi półciężkiej.</p>
<p><strong>Michał Soczyński</strong> (2-0, 1 KO) kontynuuje swoją karierę na zawodowych ringach. Podczas gali Queensberry Polska na zamku w Gniewie były reprezentant Polski w boksie olimpijskim przejechał się po <strong>Michale Czykielu</strong> (2-3, 2 KO). Od pierwszych akcji było widać dużą dysproporcję w sile ciosu oraz umiejętnościach. Ciosy z prawej ręki autorstwa Soczyńskiego robiły największe wrażenie na przeciwniku, który w efekcie trzykrotnie leżał na deskach już w pierwszej rundzie. Pierwsze deski zaliczył po prawym sierpowym na dół oraz na górę. Kolejne liczenia to efekt totalnej dominacji. Po trzecim sędzia zdecydował się na przerwanie pojedynku.</p>
<p>Wygrał, ale nie zachwycił. <strong>Kamil Mroczkowski</strong> (2-0, 1 KO) dopisał do swojego zawodowego rekordu kolejne zwycięstwo, pokonując jednogłośnie na punkty <strong>Artsioma Czarniakiewicza</strong> (3-30, 3 KO). Do poprawy jest jeszcze naprawdę wiele. Białorusin to niewątpliwie twardy facet, ale jeśli były medalista mistrzostw Europy juniorów w wadze super ciężkiej chce się w przyszłości wyróżniać na ringach zawodowych, musi pokazywać zdecydowanie lepszy boks, również pod względem fizycznym i kondycyjnym. Dziś w pewnym momencie Czarniakiewicz był tak zmęczony, że zakończenie tej walki przed czasem to powinien być fundament dla Kamila. Tak się jednak nie stało i walka potrwała do ostatniego gongu. Ringowy odjął jeszcze punkt Białorusinowi, a wszyscy trzej sędziowie ostatecznie punktowali jednomyślnie 40-35 na rzecz Kamila Mroczkowskiego. Pamiatkowy puchar po tym pojedynku wręczył Mroczkowskiemu były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Mariusz Wach, który wspierał swojego młodszego kolegę spod ringu.</p>
<p><strong>Ihosvany Garcia</strong> (2-0, 1 KO) jest jednym z tych kubańskich pięściarzy, którzy w ubiegłym roku pojawili się w naszym kraju i zaczęli występować na tutejszych galach boksu zawodowego. Podczas gali na zamku w Gniewie 25-letni pięściarz pokonał wysoko na punkty doświadczonego <strong>Rusłana Rodziwicza</strong> (15-32, 14 KO). Garcia kontrolował pojedynek, bił dużo ciosów na korpus, obijał Białorusina, sporo jabował &#8211; starał się rozpoczynać swoje kombinacje od ciosów prostych. Rodziwicz to doświadczony zawodnik i przed ich starciem można było się spodziewać, że ani Rodziwicz się w ringu nie przewróci, ani nie zrobi większej krzywdy Kubańczykowi. Wszyscy trzej sędziowie wypunktowali pojedynek Kubańczyka z Białorusinem jednomyślnie (60-54) na korzyść tego pierwszego. To jego druga walka w Polsce i drugie zwycięstwo.</p>
<p>Kolejna parę stanowili <strong>Krzysztof Stawiarski</strong> (2-4,2 KO) i<strong> Karol Długosz</strong> (2-0). Pierwszy jest zawodnikiem Silesii Boxing <strong>Irosława Butowicza</strong>, trenera, który był obecny w narożniku Krzysztofa. Jego przeciwnik kilkanaście lat temu wyleciał do Irlandii Północnej i tam szlifował swój boks. Podpisał w ubiegłym roku kontrakt z duetem Krawczyński-Warren i dalej trenuje na Wyspach. Stawiarski walczył ambitnie, ale Długosz zamęczał rywala, bił sporo na dół. Chwilami jednak za bardzo się podpalał i opuszczał swoje ręce, przez co zawodnik Silesii Boxing mógł mieć szanse na kontratak, do czego namawiał jego trener. &#8211; Dołóż prawy sierp, dwa sierpy, tak! Dawaj Krzysiek, walczymy, do końca! &#8211; krzyczał z narożnika Butowicz. Ostatecznie po czterech rundach wszyscy trzej sędziowie wypunktowali 40-36 na korzyść Karola Długosza.</p>
<p><strong>Wiktor Szadkowski</strong> (2-0, 1 KO) od początku widział luki w boksie <strong>Eryka Ciesłowskiego</strong> (3-7, 1 KO). Szczególnie po wyprowadzeniu lewego prostego, gdy lewa ręka nie wracała do brody i było dużo miejsca. Pierwsza runda była pod dyktando Wiktora, ale bez fajerwerków. W drugiej odsłonie Szadkowski wyczuł odpowiedni moment, zadał lewy prosty i skutecznym sierpowym rzucił na deski Ciesłowskiego. Ten został wyliczony przez sędziego, ale był wyraźnie zamroczony i sędzia ostatecznie zdecydował się przerwać pojedynek.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo na zawodowych ringach zanotował <strong>Radomir Obruśniak</strong> (3-0, 2 KO). W pojedynku zakontraktowanym na sześć rund polski pięściarz nie dał żadnych szans <strong>Islamowi Mayrasultanovi</strong> (0-2).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2021/03/06/pawel-augustynik-zastopowal-maksa-miszczenko-na-gali-w-gniewie/gala_gniew_2021/" rel="attachment wp-att-11389"><img class="alignleft size-full wp-image-11389" alt="gala_gniew_2021" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2021/03/gala_gniew_2021.jpg" width="860" height="484" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/03/06/pawel-augustynik-zastopowal-maksa-miszczenko-na-gali-w-gniewie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EWELINA PĘKALSKA ZAWODOWĄ MISTRZYNIĄ EUROPY!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2021/01/30/ewelina-pekalska-zawodowa-mistrzynia-europy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2021/01/30/ewelina-pekalska-zawodowa-mistrzynia-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2021 11:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WICHERSKA Ewelina]]></category>
		<category><![CDATA[Ewelina Pękalska]]></category>
		<category><![CDATA[Ewelina Wicherska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11356</guid>
		<description><![CDATA[Podczas wczorajszej gali boksu zawodowego, organizowanej przez grupę Babilon Promotion, Ewelina Pękalska (5-0, 0 KO) pokonała wyraźnie na punkty Finkę Lottę Loikkanen (6-2, 2 KO) i została nową mistrzynią Europy (EBU) wagi muszej. Ewelina dobrze weszła w ten pojedynek. Wchodziła w rywalkę krótkimi seriami i od razu uciekała. Finka rzucała ciosy w powietrze i nie nadążała nogami za poznanianką. Pierwsza]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Podczas wczorajszej gali boksu zawodowego, organizowanej przez grupę Babilon Promotion, Ewelina Pękalska (5-0, 0 KO) pokonała wyraźnie na punkty Finkę Lottę Loikkanen (6-2, 2 KO) i została nową mistrzynią Europy (EBU) wagi muszej.</strong></p>
<p>Ewelina dobrze weszła w ten pojedynek. Wchodziła w rywalkę krótkimi seriami i od razu uciekała. Finka rzucała ciosy w powietrze i nie nadążała nogami za poznanianką. Pierwsza połowa potyczki wyraźnie na korzyść Polski, choć na półmetku nieco spuściła z tonu i walka zaczęła się wyrównywać. W ringu zapanował chaos, Finka może nawet urwała jakąś rundę, ale gdy zabrzmiał ostatni gong oczywiste było, że pas EBU powędruje w ręce naszej reprezentantki. Sędziowie punktowali 97:93, 99:91 i 99:91 &#8211; wszyscy oczywiście na korzyść Eweliny.</p>
<p><strong>POZOSTAŁE WYNIKI [na pierwszym miejscu zwycięzcy]:</strong></p>
<p><strong>Walki zawodowe:</strong><br />
Patrik Balaz (3-0, 1 KO) &#8211; Michał Królik (0-1) PKT 6<br />
Michal Plesnik (9-4, 7 KO) &#8211; Pablo Sanchez (0-1-1) TKO 4 [kontuzja barku]<br />
Eliasz Jankowski (1-1) &#8211; Jacek Laskowski (4-2-1, 2 KO) PKT 4<br />
Lukas Dekys (3-0, 2 KO) &#8211; Denis Mądry (6-6, 1 KO) TKO 3</p>
<p><strong>Walki boksu olimpijskiego:</strong><br />
Maurycy Pajdziński (NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki) &#8211; Marcel Materla (BKS Skorpion Szczecin) WP<br />
Wiktor Kaźmierczak (BKS Skorpion Szczecin) &#8211; Oliwier Szot (LKS Myszków) Remis<br />
Wiktoria Rogalińska (BKS Skorpion Szczecin) &#8211; Klaudia Simsak (KS Górnik Sosnowiec) WP</p>
<p>źródło: bokser.org</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2021/01/30/ewelina-pekalska-zawodowa-mistrzynia-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIELKI GIENNADIJ GOŁOWKIN ZMUSIŁ DO PODDANIA AMBITNEGO KAMILA SZEREMETĘ.</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/wielki-giennadij-golowkin-zmusil-do-poddania-ambitnego-kamila-szeremete/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/wielki-giennadij-golowkin-zmusil-do-poddania-ambitnego-kamila-szeremete/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2020 09:29:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11323</guid>
		<description><![CDATA[Kamil Szeremeta (21-1, 5 KO) wyszedł do wielkiego Giennadija Gołowkina (41-1-1, 36 KO) bez obaw i dał z siebie absolutnie wszystko. To niestety nie starczyło. Polak został poddany pomiędzy siódmą a ósmą rundą. Tym samym Kazach obronił tytuł mistrza świata wagi średniej federacji IBF. Kamil wyszedł do ringu oczywiście jako pierwszy. Nie wyglądał na spiętego walką życia. Zaraz potem między]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kamil Szeremeta (21-1, 5 KO) wyszedł do wielkiego Giennadija Gołowkina (41-1-1, 36 KO) bez obaw i dał z siebie absolutnie wszystko. To niestety nie starczyło. Polak został poddany pomiędzy siódmą a ósmą rundą. Tym samym Kazach obronił tytuł mistrza świata wagi średniej federacji IBF.</strong></p>
<p>Kamil wyszedł do ringu oczywiście jako pierwszy. Nie wyglądał na spiętego walką życia. Zaraz potem między linami pojawił się &#8222;GGG&#8221;. Anonser odczytał nazwiska, rekordy i zaczęli&#8230; Kamil zaczął tak jak zapowiadał &#8211; odważnie, pressingiem. Przez pół minuty szachował mistrza lewym prostym, ale ten za moment zaczął odpowiadać tym samym, polując prawym sierpem na górę. Kamil zbierał ten sierp na rękawicę, ale niemal równo z gongiem padł na matę po lewym sierpowym. Pytanie brzmiało, czy minutowa przerwa starczyła, by dojść do siebie?</p>
<p>Zaraz po starcie drugiej odsłony champion ruszył po swoje. Kamil dzielnie odpowiadał, lecz po prawym sierpowym był &#8222;podłączony&#8221;. Na szczęście sprytnie sklinczował. 50 sekund przed końcem drugiej rundy Gołowkin trafił akcją lewy-prawy i Polak po raz drugi tej nocy zapoznał się z matą ringu. Pokazał jednak charakter i przetrwał do gongu. W trzecim starciu bombardier z Karagandy demolował naszego rodaka mocnym lewym prostym, prawym hakiem na dół, dwa razy trafił też mocnym prawym podbródkiem. Mały sukces był taki, że Kamil trzecią rundę przetrwał bez liczenia.</p>
<p>Szeremeta na początku czwartego starcia trafił lewym sierpowym, ale na Kazachu nie zrobiło to żadnego wrażenia. On szedł jak czołg po swoje. Minutę przed końcem rundy trafił prawym sierpowym w okolice ucha, poprawił krótkim lewym hakiem na szczękę i Kamil po raz trzeci był liczony. Ale znów dotrwał do przerwy. Mało tego, pomimo strasznego lania przetrwał również piątą odsłonę &#8211; drugą bez liczenia. Cierpiał, krzywił się po hakach na korpus, lecz nie dawał za wygraną. &#8211; On jest gotowy iść już do domu &#8211; usłyszał w narożniku Gołowkin przed szóstą rundą. Ale Kamil nigdzie się nie wybierał. W szóstym starciu przyjął potworny prawy podbródek, kilka tak mocnych lewych haków w okolicę wątroby, że bolało aż tu w Polsce, zainkasował też mocny prawy sierp, a wciąż stał na nogach.</p>
<p>Gołowkin wyszedł do siódmej rundy z nastawieniem nokautu. Włączył piąty bieg. Po minucie rozbijania lewy prosty posłał Kamila po raz czwarty na deski. Pięściarz z Białegostoku dotrwał jednak i tym razem do przerwy. Ale Szeremeta nie został już dopuszczony do ósmego starcia. Pokazał wielkie jaja, ale kolejne minuty z Gołowkinem w ringu mogłyby zakończyć mu karierę.</p>
<p><strong>Prezentujemy Wam statystyki ciosów.</strong></p>
<p>Nie ma co ukrywać &#8211; to był teatr jednego aktora. Ale na jego tle polski pretendent do pasa IBF pokazał charakter i serce do walki. Dysproporcja siły ciosów była bardzo duża, a do tego &#8222;GGG&#8221; bił więcej i celniej. To nie mogło się więc inaczej skończyć.</p>
<p><strong>Ciosy celne/wyprowadzone:</strong><br />
Gołowkin 228/554 (41%) &#8211; Szeremeta 59/327 (18%)<br />
<strong>Tzw. mocne uderzenia:</strong><br />
Gołowkin 134/237 (56%) &#8211; Szeremeta 49/135 (36%)<br />
<strong>Ciosy zadane przednią ręką:</strong><br />
Gołowkin 94/317 (30%) &#8211; Szeremeta 10/192 (5%)</p>
<p>- Cieszę się, że boks wraca. Czułem się bardzo komfortowo, ale Szeremeta to świetny bokser. Miałem jednak dużo czasu na przygotowania i dobrych ludzi wokół siebie, a pracowałem naprawdę ciężko. Szacunek dla narożnika Kamila, bo on przecież już był s kończony w tej walce. To była dobra decyzja. Jestem teraz otwarty na każdego rywala. Na wszystkich &#8211; powiedział po wszystkim Gołowkin.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/wielki-giennadij-golowkin-zmusil-do-poddania-ambitnego-kamila-szeremete/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LAURA GRZYB PUNKTUJE DE LEON W WALCE WIECZORU NA GALI W PIONKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/laura-grzyb-punktuje-de-leon-w-walce-wieczoru-na-gali-w-pionkach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/laura-grzyb-punktuje-de-leon-w-walce-wieczoru-na-gali-w-pionkach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2020 09:18:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Strecki]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Hubert Krasuski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Kuberski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11320</guid>
		<description><![CDATA[W głównym daniu gali bokserskiej Tymex Boxing Night 15 w Pionkach po raz pierwszy boksująca na tak długim dystansie Laura Grzyb (5-0, 3 KO) po dobrej walce pokonała Enerolisę de Leon (6-4-2, 2 KO). Pierwsza runda typowo na rozpoznanie. Na początku drugiej rywalka ostrzej zaatakowała, jednak Laura skontrowała ją lewym sierpowym na odejściu i posłała na deski. Nie był to]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównym daniu gali bokserskiej Tymex Boxing Night 15 w Pionkach po raz pierwszy boksująca na tak długim dystansie Laura Grzyb (5-0, 3 KO) po dobrej walce pokonała Enerolisę de Leon (6-4-2, 2 KO).</strong></p>
<p>Pierwsza runda typowo na rozpoznanie. Na początku drugiej rywalka ostrzej zaatakowała, jednak Laura skontrowała ją lewym sierpowym na odejściu i posłała na deski. Nie był to może ciężki nokdaun, za to ostudził na jakiś czas zapał zawodniczki z Dominikany. Polka podążając za radą swojego trenera Piotra Wilczewskiego wydłużała dystans lewym prostym, a dzięki dobrej pracy nóg nie dawała się zagonić na liny. Ale nawet gdy tak się stało, nie panikowała i &#8211; co jest rzadkością w boksie kobiecym, po zebraniu ciosu na gardę natychmiast kontrowała tą samą ręką krótkim sierpem. Pod koniec piątej rundy pogubiła się trochę w defensywie, przyjęła prawy sierp, na szczęście bez większych konsekwencji. Grzyb ma jeszcze jedną umiejętność &#8211; przynajmniej w pustej hali, bez kibiców. Potrafi wyłapać wskazówki z narożnika i na bieżąco wcielać je w walkę. De Leon, która miała już przeboksowaną &#8222;dziesiątkę&#8221;, podkręcała tempo, nieustannie atakowała, licząc chyba na to, że Polka opadnie w końcówce z sił. Laura popełniła kilka błędów w defensywie, generalnie jednak boksowała naprawdę solidnie. Na minutę przed końcem spóźniła się w akcji prawy na prawy, ale dobrze finiszowała. Sędziowie punktowali ciaśniej niż widzieliśmy to my sprzed telewizora &#8211; 96:94 i dwukrotnie 97:92. Dobra lekcja i nauka na przyszłość.</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (22-0, 10 KO) szybko i efektownie rozprawił się z <strong>Morganem Dessaux</strong> (6-9, 5 KO). &#8222;Ciężki&#8221; z Częstochowy w pierwszej rundzie zranił przeciwnika lewym sierpowym na szczękę przy linach, ale dużo wyższy Francuz dwa razy sięgnął go długim prawym. Mimo wszystko 10:9 dla Marcina. Tuż po przerwie Siwy zanurkował zwodem pod rękę rywala, znów strzelił lewym na szczękę, ale tym razem już nie wypuścił zranionej ofiary z opresji. Marcin poszedł za ciosem, wydłużył kombinację, aż w końcu po prawym sierpie w okolice ucha Dessaux przyklęknął. Po liczeniu do ośmiu Siwy nie odpuszczał. Nacierał, bił na zmianę na dół i górę, co zaowocowało drugim nokdaunem. Za moment poprawił kilkoma bombami i z narożnika Francuza poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo zanotował występujący w kategorii junior średniej <strong>Tomasz Nowicki</strong> (6-0, 2 KO). <strong>Octavian Gratii</strong> (5-10-1, 3 KO) rzucił się do szturmu tuż po gongu, ale Tomek pół minuty pozbierał wszystko na gardę i zaczął celnie kontrować. W końcówce pierwszej rundy trafił najpierw na wątrobę, poprawił znów lewą ręką &#8211; tym razem w okolice żołądka i Gratii był do liczenia. Udało mu się jednak oszukać sędziego Molendę, który uznał ten cios za zbyt niski i dał mu odpocząć. W drugim starciu Polak przepuszczał chaotyczne próby przeciwnika i po odchyleniu łapał go na kontry &#8211; najczęściej lewym sierpowym. Potem Tomek trochę spuścił z tonu, choć cały czas kontrolował chaotycznie nacierającego przeciwnika. Pół minuty przed końcem piątej odsłony zrobił krok w tył, strzelił lewym podbródkowym i Gratii znów był przez moment w tarapatach. Ostatnia runda także dla Polaka i pewne zwycięstwo &#8211; 59:55 oraz dwukrotnie 60:54.</p>
<p><strong>Kamil Kuździeń</strong> (4-0) zakończył pierwszy rok zawodowej kariery czwartym zwycięstwem. Dziś naprzeciw niego stanął <strong>Bartosz Głowacki</strong> (4-5, 3 KO). Pierwsza runda jeszcze równa, ale od drugiej lepiej wyszkolony technicznie pięściarz z Częstochowy złapał swój rytm, wciągał rywala na kontry, sam polował hakami na korpus i kontrolował potyczkę zbyt rzadko używanym lewym prostym. To wszystko starczyło do punktowego zwycięstwa &#8211; 39:37 i dwukrotnie 40:36.</p>
<p>Potem między linami zaprezentował się olimpijczyk z Pekinu (2008) w reprezentacji Ukrainy &#8211; <strong>Aleksander Strecki</strong> (12-1-2, 5 KO). W pierwszej rundzie Aleks polował na <strong>Pablo Mendozę</strong> (9-7, 9 KO) lewym hakiem pod prawy łokieć. W drugiej rywal zaczął atakować bardziej ochoczo, nadział się jednak na kontrę lewym sierpowym na pół minuty przed przerwą i przez moment był lekko podłączony. Strecki kontrolował pojedynek w kolejnych minutach, choć źle czuł się w bliskim półdystansie i próbował trzymać przeciwnika jak najdalej od siebie. Nie lśnił jednak jak na zawodnika z takim CV w boksie olimpijskim&#8230; Sędziowie punktowali wyjątkowo przyjaźnie dla przybysza z Nikaragui, bo o mały włos wywiózłby z Pionek remis &#8211; 57:57 i dwukrotnie 58:56. Strecki był lepszy, remis byłby wygłupem.</p>
<p>Zaciąg Kubańczyków na polskie ringi wygląda póki co bardzo średnio. Tydzień temu z trójki zawodników tylko jeden pokazał poważny boks, dziś natomiast na gali innego promotora &#8211; Mariusza Grabowskiego, kolejny uciekinier z &#8222;Gorącej Wyspy&#8221; zaboksował poniżej oczekiwań. Teoretycznie mający solidne podstawy z boksu olimpijskiego <strong>Yuriet Prades</strong> wyglądał dużo lepiej technicznie niż <strong>Taras Gołowiaszczenko</strong> (4-4, 3 KO), jednak Ukrainiec wszedł w niego swoją siłą fizyczną, trafił kilka razy obszernym lewym sierpowym, w trzeciej rundzie poprawił też prawym krzyżowym i popsuł debiut Kubańczyka. Choć jeden z sędziów wyciągnął mu remis &#8211; 38:38, 39:37 i 40:36.</p>
<p>Wcześniej występujący w kategorii cruiser debiutant <strong>Piotr Kuberski</strong> (1-0) pokonał po średnio interesującej walce<strong> Huberta Krasuskiego</strong> (1-3-1, 1 KO). Po jednostajnych czterech rundach wszyscy sędziowie punktowali 40:36.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/19/laura-grzyb-punktuje-de-leon-w-walce-wieczoru-na-gali-w-pionkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TO NIE BYŁ POLSKI WIECZÓR. JEŻEWSKI I WACH WRACAJĄ Z LONDYNU NA TARCZY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/to-nie-byl-polski-wieczor-jezewski-i-wach-wracaja-z-londynu-na-tarczy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/to-nie-byl-polski-wieczor-jezewski-i-wach-wracaja-z-londynu-na-tarczy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2020 22:17:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11317</guid>
		<description><![CDATA[Nikodem Jeżewski (19-1-1, 9 KO) przyjął trochę szaloną propozycję, ale wróci na tarczy. Lawrence Okolie (15-0, 12 KO) przejechał się po nim w niecałe pięć minut i w przyszłym roku zawalczy z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii junior ciężkiej. Anglik od razu poszedł po swoje. Zaczął pressingiem, uderzył mocnym prawym na górę,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nikodem Jeżewski (19-1-1, 9 KO) przyjął trochę szaloną propozycję, ale wróci na tarczy. Lawrence Okolie (15-0, 12 KO) przejechał się po nim w niecałe pięć minut i w przyszłym roku zawalczy z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii junior ciężkiej.</strong></p>
<p>Anglik od razu poszedł po swoje. Zaczął pressingiem, uderzył mocnym prawym na górę, poprawił prawym hakiem po dole i Nikodem przyklęknął. Potem &#8222;zatańczył&#8221; dwa razy po prawym krzyżowym na głowę, a potem jeszcze jeden prawy po raz drugi rzucił go na deski. Ale wytrwał do przerwy. Po niej polował lewym sierpowym z doskoku, brakowało mu jednak centymetrów. A Okolie wyczekał odpowiedni moment, znów huknął prawą ręką i było po wszystkim.</p>
<p>Początek był obiecujący, ale <strong>Mariusz Wach</strong> (36-7, 19 KO) został wypunktowany przez <strong>Hughie Fury&#8217;ego</strong> (25-3, 14 KO) podczas gali Joshua vs Pulew w Londynie. Fajna pierwsza runda w wykonaniu Mariusza. Zaczął ją i skończył prawym krzyżowym na głowę faworyzowanego Anglika. Po przerwie dwa razy uderzył po dole, więc sprytny rywal zmienił taktykę, poszedł w półdystans i tam &#8222;brudnym boksem&#8221; w zwarciu zyskał przewagę. W pewnym momencie jednak Polak strzelił mocnym prawym podbródkowym. Po gongu na przerwę Fury uderzył jeszcze raz, co świadczyło chyba o lekkim podrażnieniu. &#8211; Nie śpiesz się, on poluje na jedno uderzenie &#8211; mówił w narożniku Peter Fury, ojciec i trener Hughie&#8217;ego. Fury agresywnie rozpoczął trzecie starcie, spychając Mariusza do odwrotu. Bił na zmianę na górę i korpus. Jeszcze gorzej rozpoczęła się czwarta runda. Hughie trafił prawym krzyżowym, za moment poprawił kolejnym prawym, ale Mariusz nic sobie z tego nie zrobił. Po przypadkowym zderzeniu głowami pękła lewa powieka Anglika. Sędzia poprosił o konsultację lekarza, a ten puścił pojedynek. Wach zaskoczył przeciwnika na starcie piątej odsłony długim prawym. Fury się śpieszył, w ringu zapanował lekki chaos i obaj poszli na przełamanie. Przed startem szóstego starcia sędzia znów poprosił lekarza o konsultację. Na półmetku &#8222;Waszkę&#8221; dopadł chyba lekki kryzys, bo stanął w szóstej rundzie i oddał ją Fury&#8217;emu. Z drugiej strony nie przyjął nic mocnego. Pierwsza połowa siódmego starcia też do zapomnienia, ale finisz w wykonaniu Polaka był już dużo lepszy. Złapał drugi wiatr w żagle. W ósmym Fury &#8211; podobnie jak jego sławny kuzyn, zmienił pozycję na mańkuta, czym trochę wytracił z tempa Wacha. A gdy wrócił do normalnej, szachował Polaka lewym prostym. Podobny scenariusz miały kolejne trzy minuty. W dziesiątej i ostatniej rundzie Fury podkręcił tempo jeszcze bardziej, szukając jakby &#8222;czasówki&#8221;. Nie udało się, ale przypieczętował swoją wygraną. Po gongu kończącym pojedynek sędziowie punktowali na korzyść Brytyjczyka 100:90, 100:90 i 99:91.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/to-nie-byl-polski-wieczor-jezewski-i-wach-wracaja-z-londynu-na-tarczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIESPODZIEWANA PORAŻKA IGORA JAKUBOWSKIEGO NA GALI W WIELKIM KLINCZU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/niespodziewana-porazka-igora-jakubowskiego-na-gali-w-wielkim-klinczu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/niespodziewana-porazka-igora-jakubowskiego-na-gali-w-wielkim-klinczu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2020 11:51:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[JAKUBOWSKI Igor]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Szkuta]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Gierczak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Smagiel]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Evander Rivera]]></category>
		<category><![CDATA[Igor Jakubowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ihosvany Garcia]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Piejek]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Łoniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Pablo Sanchez]]></category>
		<category><![CDATA[Radomir Obruśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Rzeźnik]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Bryla]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Piotrowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11314</guid>
		<description><![CDATA[Utytułowany na ringach olimpijskich Igor Jakubowski (2-1, 1 KO) przegrał w walce wieczoru gali Rocky Boxing Night 7 im. Jana Biangi w Wielkim Klinczu ze Słowakiem Michalem Plesnikiem (8-4, 6 KO). Mimo dynamicznego początku, pojedynek okazał się dla Polaka bardzo trudny i ostatecznie &#8222;Cygan&#8221; nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Jakubowski rozpoczął od zdecydowanego pressingu za twardym lewym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Utytułowany na ringach olimpijskich Igor Jakubowski (2-1, 1 KO) przegrał w walce wieczoru gali Rocky Boxing Night 7 im. Jana Biangi w Wielkim Klinczu ze Słowakiem Michalem Plesnikiem (8-4, 6 KO). Mimo dynamicznego początku, pojedynek okazał się dla Polaka bardzo trudny i ostatecznie &#8222;Cygan&#8221; nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.</strong></p>
<p>Jakubowski rozpoczął od zdecydowanego pressingu za twardym lewym prostym. Słowak starał się co jakiś czas odpowiadać i trafiał przednią ręką, ale Polak dołożył uderzenia prawą ręką do swojego lewego i wygrał pierwsze starcie. Trafiał prawicą na górę i na dół, akcentując jeszcze przewagę lewym sierpowym na korpus. W drugim starciu &#8222;Cygan&#8221; nadal spychał Słowaka do obrony, jednak stracił jakby koncept i nie mógł dobrać się do rywala mocnymi ciosami. Plesnik wciąż trafiał lewym prostym i pojedynek się wyrównał. Tempo było spore, ale narzucający je Polak musiał w przerwie zastanowić się, co począć dalej, by wygrać. W trzeciej odsłonie Igor zaczął szukać nowych rozwiązań, trafił kombinacją sierpowych i prawym z odchylenia, jednak Plesnik również miał sporo dobrych momentów, jego lewy prosty nadal pracował regularnie. Pressing Jakubowskiego nie przynosił oczekiwanych efektów, a walka na półmetku była wyrównana. Czwarte starcie to atakujący, ale naprawdę zmęczony Jakubowski, który zaczynał tracić kontrolę nad pojedynkiem. W pewnym momencie padł na matę ringu, ale sędzia kontrowersyjnie uznał, że nie było to efektem ciosu. Plesnik trafiał jednak bardziej soczystymi uderzeniami i chyba wygrał ten odcinek walki. Pod Jakubowski ugięły się nogi na początku piątej rundy po kombinacji Plesnika i widać było, że Polak ma duże problemy. Całkiem stracił precyzję, nie funkcjonował timing, a Słowak zaczął bić na dół i rzucał niebezpiecznymi sierpowymi z bloku. Osiągnął przewagę, trafiał seriami prostych i przed ostatnią rundą sprawy nie wyglądały dla &#8222;Cygana&#8217;&#8221; najlepiej. Szósta odsłona miała na dodatek podobny przebieg do piątej &#8211; Słowak nieco spuścił z tonu, ale bił celniej, a Igor walczył już ostatkiem sił, choć pod koniec rzucił się do ostrego ataku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59:55 i dwa razy 58-56 &#8211; wszyscy dla Plesnika.</p>
<p>Walczący z odwrotnej pozycji zawodnik wagi średniej i super średniej <strong>Adrian Szczypior</strong> (5-0, 3 KO) pokonał przed czasem <strong>Marcina Piejka</strong> (2-6). Szczypior od początku dominował pod każdym względem, ale nie mógł trafić konkretną bombą i rozkręcał się z akcji na akcję. Koniec przyszedł w drugiej rundzie, gdy ustawił sobie rywala przy linach i huknął mocnym lewym. Piejek osunął się na liny, był liczony, jednak sędzia dopuścił go do dalszej walki. Szczypior zasypał przeciwnika kolejnymi mocnymi ciosami i pojedynek przerwano na kilka sekund przed końcem rundy.</p>
<p>W ostrej walce wagi lekkiej <strong>Dominik Harwankowski</strong> (2-0, 1 KO) pokonał <strong>Artura Gierczaka</strong> (0-2) jednogłośną decyzją sędziów. Ambitni zawodnicy często wymieniali ciosy w półdystansie i nie odpuszczali, ale wyraźnie większą szybkość i lepszą technikę pokazał zwycięzca. Harwankowski nieźle składał kombinacje, wplatając w nie ciekawe rozwiązania. Szczególnie dotkliwie karcił statycznego rywala podbródkowymi z prawej ręki. Gierczak miał okazje do skontrowania Harwankowskiego, ale nie był w stanie ich wykorzystać. Przyjął sporo ciosów i został ostatecznie zdeklasowany, choć stawiał pewnego rodzaju opór.</p>
<p>Debiutujący na zawodowym ringu w wadze cruiser Kubańczyk <strong>Pablo Sanchez</strong> (0-0-1) &#8211; świeży nabytek grupy Rocky Boxing Promotion &#8211; zremisował z utytułowanym zawodnikiem K-1, Niemcem <strong>Andre Langenem</strong> (0-0-1). Werdykt sędziów można uznać za kontrowersyjny. Niemiec rzucił się do ataku i od początku jego chaotyczny styl sprawiał Kubańczykowi kłopoty. Sanchez przyjmował jednak większość ciosów na gardę i zdawał się spokojnie wchodzić w swój rytm. Niemiec faulował uderzając backfistem i dostał mocne ostrzeżenie od sędziego, a Kubańczyk do końca rundy niewiele zrobił. Do pracy ruszył w drugim starciu. Ustawiał sobie Niemca lewym prostym i dokładał prawy, ale ciosom brakowało dynamiki i wymowy. Stopniowo jednak zaczął regularnie trafiać, a Langen słabł w oczach. Sanchez dołożył jeszcze uderzenia na dół i prawe sierpowe na głowę. Nie błyszczał, jednak zdobywał przewagę. Trzecia runda to kolejne szarże Langena, który wrócił do pressingu, cały czas &#8221;siedział&#8221; na Garcii i nie dawał mu chwili oddechu. Wyraźnie odzyskał kontrolę i walka zaczynała się faworytowi wymykać z rąk. Kubańczyk zaczął mocno atakować w czwartej odsłonie, szybko jednak stracił impet. Był bardzo zmęczony, a Niemiec szedł do przodu jak burza i chyba wygrał ostatnią rundę. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 39-37 dla Niemca i dwa razy 38-38.</p>
<p>Drugi z trzech debiutujących Kubańczyków, <strong>Ihosvany Garcia</strong> (1-0, 1 KO) pokonał przez TKO w trzeciej rundzie <strong>Michała Łoniewskiego</strong> (0-1) w pojedynku wagi półciężkiej. Kubańczyk wywierał mocny pressing i wkładał w ciosy dużo siły, ale pokazał też niezłe umiejętności. Nowy zawodnik grupy <strong>Krystiana Każyszki</strong> odsłaniał się chwilami i sygnalizował niektóre uderzenia, jednak szybko i sprawnie złamał Polaka, trafiając od pewnego momentu raz po raz ciężkimi ciosami. Początek trzeciego starcia okazał się ostatnim aktem egzekucji na ostatecznie bezradnym, ale stosunkowo dzielnie walczącym Łoniewskim.</p>
<p>W innej walce gali <strong>Andrzej Szkuta</strong> (1-2-1) przegrał w ćwierćfinale turnieju wagi cruiser z <strong>Rafałem Rzeźnikiem</strong> (1-0) po wyrównanej walce jednogłośną decyzją sędziów. Obaj zawodnicy dali z siebie dużo i często rzucali się do ataków, ale umiejętności w tym wszystkim brakowało, choć nie można temu pojedynkowi odmówić pewnej dawki emocji.</p>
<p>Mniejsze emocje i jeszcze niższe umiejętności widzieliśmy w drugim ćwierćfinale ww. turnieju &#8211; <strong>Damian Smagiel</strong> (1-0) wygrał jednogłośnie na punkty ze <strong>Sławomirem Brylą</strong> (0-1) i choć ambicja obu zawodników była widoczna, to poziom rozczarował.</p>
<p>W rozgrywanym w wadze junior średniej pojedynku debiutantów efektownie zaprezentował się Kubańczyk <strong>Evander Rivera</strong> (1-0, 1 KO), który już w pierwszej rundzie odprawił <strong>Islama Majrasultanowa</strong> (0-1). W boksie Rivery od początku widać było kubański sznyt. Rivera elegancko się poruszał i kontrolował rywala ciosami prostymi. Do precyzyjnego lewego dokładał mocny prawy i bawił się walką. W połowie trzeciej minuty walki Majrasultanow otrzymał prawy prosty na korpus, po chwili przyklęknął i został wyliczony.</p>
<p>Walczący w wadze junior półśredniej <strong>Radomir Obruśniak</strong> (2-0, 1 KO) wygrał z ambitnym <strong>Tomaszem Piotrowskim</strong> (1-2). Obruśniak był szybszy i lepiej pracował na nogach i od początku było to widać. Piotrowski sporo o boksie wie i ma całkiem niezłe umiejętności, ale przyjmował zbyt dużo ciosów i nie wyglądał najlepiej atletycznie. W drugiej rundzie był bliski porażki przed czasem, ale sędzia Gortat nie przerwał, a w końcówkach trzeciego i czwartego starcia Tomasz rzucał się na faworyta i wymieniali ciosy w wymianach, pokazując serce. Ostatecznie Obruśniak zwyciężył 40-36 na kartach wszystkich sędziów.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/12/niespodziewana-porazka-igora-jakubowskiego-na-gali-w-wielkim-klinczu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POLSAT BOXING NIGHT 9: MICHAŁ CIEŚLAK WYGRYWA W WALCE WIECZORU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/07/polsat-boxing-night-9-michal-cieslak-wygrywa-w-walce-wieczoru/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/07/polsat-boxing-night-9-michal-cieslak-wygrywa-w-walce-wieczoru/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2020 07:12:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Tymosz]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Lodzik]]></category>
		<category><![CDATA[Marcel Materla]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Lis]]></category>
		<category><![CDATA[Max Miszczenko]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Róża Gumienna]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11310</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night 9 Michał Cieślak (20-1, 14 KO), jedna z naszych największych nadziei na zdobycie tytułu mistrza świata, skrzyżował rękawice z twardym Taylorem Mabiką (19-7-2, 10 KO). Pojedynek zgodnie z planem wygrał radomianin, który udanie wrócił po styczniowej porażce z rąk Ilungi Makabu.   Pierwsza runda minęła pod dyktando Michała, który różnicował akcje, nie podpalał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Polsat Boxing Night 9 Michał Cieślak (20-1, 14 KO), jedna z naszych największych nadziei na zdobycie tytułu mistrza świata, skrzyżował rękawice z twardym Taylorem Mabiką (19-7-2, 10 KO). Pojedynek zgodnie z planem wygrał radomianin, który udanie wrócił po styczniowej porażce z rąk Ilungi Makabu.  </strong></p>
<p>Pierwsza runda minęła pod dyktando Michała, który różnicował akcje, nie podpalał się, schodził z linii ciosu. Pojedynczymi uderzeniami ustawiał swojego przeciwnika. Mabika nie był mu dłużny, w drugiej odsłonie przyjął na blok, odpowiedział kombinacją prawy-lewy, zbijał ciosy Cieślaka. Współkomentator gali Przemysław Saleta zauważył, że były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej przy zadawaniu niektórych kombinacji wkłada zbyt dużo siły. Mabika starał się aktywizować swój boks, wyprowadzał sporadycznie bezpośrednie prawe proste, skracał dystans &#8211; szczególnie w momentach, gdy Cieślak miał przestoje i stawał przy linach. Mabika nie jest łatwym do rozpracowania zawodnikiem, stąd różnicowanie akcji było ważnym elementem boksu Cieślaka. Przykładem była czwarta runda, w której radomianin starał się korzystać z innych kombinacji, np. trafił celu jego prawy podbródkowy &#8211; idealnie w momencie gdy Mabika wchodził pochylony do półdystansu. Z rundy na rundę Cieślak za bardzo skupiał się na sile i nie widać było w ringu odpowiednich efektów. Rywal imponował obroną, był śliski, ale akurat tego można się było spodziewać. &#8211; Troszeczkę więcej się spodziewałem po Michale, spodziewałem się więcej luzu &#8211; komentował po piątej rundzie Saleta. Pojedynek zakończył się jednak już w szóstej odsłonie. Taylor Mabika przyklęknął dwukrotnie, pokazując, że nabawił się jakiejś kontuzji prawej ręki. Komentujący Saleta uznał, że skrupulatnie rozbijany Mabika bardziej uciekał od walki niż doznał urazu. Po obejrzeniu kilku powtórek trudno było zauważyć moment, w którym rywal Cieślaka nabawił się kontuzji.</p>
<p>Organizatorzy długo zastanawiali się czy co-main eventem gali ma być ostatecznie starcie Runowskiego z Syrowatką czy potyczka <strong>Ewy Piątkowskiej</strong> (15-1, 4 KO) z <strong>Różą Gumienną</strong> (0-1). Ostatecznie wybrano starcie kobiet. Szału nie było, niespodzianki także. Pierwsze dwie rundy wygrała była mistrzyni świata w boksie, szybko można było zauważyć sporą dysproporcje w pięściarskich umiejętnościach obu zawodniczek. Gumienna bardzo słabo pracowała na nogach, które przy każdej akcji zostawały w tyle, ale nadrabiała olbrzymią ambicją i zaangażowaniem, stąd na pewno urwała jedną-dwie rundy. Piątkowska walczyła za to poniżej swoich umiejętności i to nie jest jej pierwszy taki pojedynek, w ostatnim czasie walczy poniżej oczekiwań.  Pojedynek trwał pełne sześć rund. Dwaj sędziowie wypunktowali 58-56 na korzyść Piątkowskiej, na kartach ostatniego z arbitrów widniał wynik remisowy.</p>
<p>Pojedynek zorganizowany o kilka lat za późno, ale dalej interesował część środowiska. <strong>Przemysław Runowski</strong> (20-1, 5 KO) zdemolował <strong>Michała Syrowatkę</strong> (22-5, 7 KO) i prawdopodobnie wysłał go na sportową emeryturę. Od pierwszych chwil walki Michał nie istniał w ringu, w którym pełną kontrolę miał Runowski, a poza ringiem słychać było tylko i wyłącznie narożnik &#8222;Kosiarza&#8221;. Runowski zaczął dosyć spokojnie, nie chciał urwać głowy rywalowi, choć trzeba przyznać, że przewaga była widoczna od razu. W trzeciej odsłonie pięściarz z Ełku zaczął chwiać się po ciosach przeciwnika i było niemal pewne, że za chwilę walka może się zakończyć. Do zakończenia doszło już w czwartej rundzie. Runowski zasypywał Syrowatkę ciosami, bił szybkie kombinacje, trafiał czysto na twarz rywala i ostatecznie sędzia przerwał pojedynek po tym jak narożnik Syrowatki zdecydował go poddać. Runowski przyznał po walce, że miał problem z prawą ręką i już od drugiej rundy praktycznie jej nie używał. O urazie wiedział już przed pojedynkiem, ale jak stwierdził, nie chciał rezygnować z walki. Mamy nadzieję, że dla Michała Syrowatka był to ostatni pojedynek. Zdrowie jest najważniejsze, a mamy wrażenie, że w ostatnich miesiącach Michał stracił dużo zdrowia i nie warto, by tracił je dalej.</p>
<p><strong>Łukasz Stanioch</strong> (4-0, 1 KO) zmierzył się z bardzo ambitnym i nieustępliwym <strong>Przemysławem Gorgoniem</strong> (12-7-1, 5 KO) na dystansie ośmiu rund. Tak jak się spodziewano, to był naprawdę świetny, obfity w emocje pojedynek. Tempo walki było od początku bardzo dobre. W pierwszej odsłonie Gorgoń trafił prawym sierpowym po zbyt wolnym prawym haku Staniocha. Narożnik 25-letniego Łukasza doradzał mu, aby nie był tak blisko Gorgonia i schodził z linii ciosu. Stanioch zadawał na tyle przyzwoite ciosy proste, że podchodził blisko rywala. Bardziej rozluźniony w pierwszej rundzie był jednak orgoń. Momentami Stanioch się zapominał i stał w miejscu, a Przemek instynktownie skracał dystans. W drugiej odsłonie dobre proste w wykonaniu Staniocha, zaczął dokładać do nich mocne prawe, ale chwilami za długo czekał i był podatny na kontry Gorgonia, który bardzo dobrze czuł się w półdystansie. Będący w narożniku Staniocha Karol Chabros i Michał Materla krzyczeli do niego, aby bił z większym luzem i nie wpadał w Gorgonia. Współkomentujący galę PBN Przemysław Saleta w trakcie drugiej odsłony zauważył, że Gorgoń powinien śmielej zaatakować i częściej wchodzić w półdystans, bo inaczej będzie zostawiał miejsce przeciwnikowi. Z kolei Stanioch chwilami zbyt nisko trzymał swoje ręce i robiąc krok w tył z opuszczonymi rękoma mógł nadziać się na mocniejsze ciosy ze strony Przemka. W momencie kiedy Stanioch zaczynał się ruszać, wtedy pojawiały się problemy u Gorgonia. Najlepiej Stanioch boksował w momentach, gdy bił kombinacje lewy-prawy i od razu schodził z linii ciosu. Szósta runda to popis w ringu Staniocha. 25-latek zadawał jeszcze więcej podbródkowych, rozbijał Gorgonia lewym prostym i był zdecydowanie bardziej rozluźniony niż w poprzednich odsłonach walki. Było to widoczne, że Przemek odczuwał inkasowane ciosy i wydawało się, że Stanioch znalazł receptę na zwycięstwo z Gorgoniem &#8211; Nie przysypiaj. Siódma runda, on już ledwo żyje! &#8211; mówił w narożniku przed siódmą rundą Staniochowi trener Chabros. I chyba rzeczywiście jego podopieczny przysnął, bo pod koniec walki dało się zauważyć, że więcej sił zachował podopieczny Dariusza Snarskiego, który bardzo ambitnie starał się skracać dystans i zaskakiwać Łukasza. Ostatecznie sędziowie stosunkiem &#8222;dwa do remisu&#8221; (76-76, 77-75, 77-75) przyznali zwycięstwo Łukaszowi Staniochowi.</p>
<p><strong>Jan Lodzik</strong> (5-0, 1 KO) i <strong>Damian Tymosz</strong> (4-1-1, 2 KO) pokazali niezły boks. Były także nokdauny. W pierwszej odsłonie pojedynku Tymosz był szybszy i wyprzedzał Lodzika, którego ciosy były wyraźnie wolniejsze i sygnalizowane. Druga runda była już dużo bardziej wyrównana, choć jak słusznie zauważył komentujący gale Przemysław Saleta, Lodzik mając rywala przy linach powinien wydłużać akcje i być bardziej aktywny. Od trzeciej rundy przewagę uzyskał zdecydowanie Lodzik &#8211; bardzo wyraźne prowadzenie, Tymosz chwiał się po ciosach rywala. Lodzik bił wiele ciosów z prawej ręki nad opuszczoną lewą Tymosza. W piątej rundzie Tymosz po celnych uderzeniach rywala dwukrotnie był liczony przez sędziego Leszka Jankowiaka, raz po ciosie w splot słoneczny. Wydawało się, że w kolejnej odsłonie Lodzik dobije przeciwnika, ale Tymosz bardzo ambitnie starał się odwrócić losy pojedynku. W ostatnich rundach nie było już żadnego nokdaunu, w ósmej z dobrej strony pokazał się Tymosz, ale ostatecznie sędziowie jednogłośnie (77-73, 78-70, 78-72) wypunktowali zwycięstwo Jana Lodzika.</p>
<p><strong>Mateusz Lis</strong> (2-1, 2 KO) skrzyżował rękawice z <strong>Maksem  Miszczenką</strong> (7-1, 3 KO) na dystansie sześciu rund. Ukrainiec pokonał Lisa przed czasem w czwartej rundzie z powodu kontuzji rywala. W pierwszej odsłonie Lis zaczął od ataków zza podwójnej gardy, często zbyt chaotycznych, stąd od razu po gongu dostał uwagę od swojego narożnika, żeby nie próbował urwać głowy rywalowi. Mateusz od drugiej odsłony miał nieco problemów z zamykaniem Miszczenki w ringu. Ukrainiec zadawał pojedyncze ciosy, ale też podejmował walkę, w jednej z akcji przepuścił lewy sierpowy Lisa i uderzył kombinację szybkich uderzeń. Lis w pewnym momencie zaczął mieć spore problemy z poruszaniem przez kontuzję nogi, której nabawił się podczas walki. Lis zachęcał Miszczenkę do ataków, szukając w tym szansy na kontrę, ale rywal nie był skłonny do ofensywy, widząc w jakim stanie jest noga Lisa. W czwartej rundzie kontuzja ambitnego Mateusza jeszcze bardziej się pogłębiła i ostatecznie sędzia Jankowiak przerwał pojedynek. Rywal Miszczenki od czasu nabawienia się kontuzji dalej walczył niezwykle ambitnie i starał się odmienić losy pojedynku.</p>
<p>Wcześniej w pojedynkach boksu olimpijskiego <strong>Marcel Materla</strong> wypunktował <strong>Filipa Lewandowskiego</strong>, a starcie <strong>Muhamada Ali Kharimowa</strong> z <strong>Sejfullą Ashkabovem</strong> zakończyło się remisem.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/07/polsat-boxing-night-9-michal-cieslak-wygrywa-w-walce-wieczoru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CORAZ LEPSZY MASTERNAK POROZBIJAŁ ARGENTYŃCZYKA ULRICHA NA GALI W ŁODZI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/12/05/coraz-lepszy-masternak-porozbijal-argentynczyka-ulricha-na-gali-w-lodzi/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/12/05/coraz-lepszy-masternak-porozbijal-argentynczyka-ulricha-na-gali-w-lodzi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2020 14:43:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Grabiec]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Szczęsny]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Czerklewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaczmarkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Maks Hardzeika]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Binienda]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11307</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo dobrze dysponowany Mateusz Masternak (43-5, 29 KO) porozbijał i pokonał przed czasem twardego Jose Gregorio Ulricha (17-4, 6 KO) w głównym daniu gali KnockOut Boxing Night Extra w Łodzi. Mateusz od początku boksował na lekkim pressingu. Pod koniec pierwszej rundy zmienił na moment pozycję na mańkuta, wrócił do normalnej i zaskoczył zdezorientowanego rywala mocnym lewym sierpowym. Gdy Argentyńczyk podniósł]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Bardzo dobrze dysponowany Mateusz Masternak (43-5, 29 KO) porozbijał i pokonał przed czasem twardego Jose Gregorio Ulricha (17-4, 6 KO) w głównym daniu gali KnockOut Boxing Night Extra w Łodzi.</strong></p>
<p>Mateusz od początku boksował na lekkim pressingu. Pod koniec pierwszej rundy zmienił na moment pozycję na mańkuta, wrócił do normalnej i zaskoczył zdezorientowanego rywala mocnym lewym sierpowym. Gdy Argentyńczyk podniósł ręce, skarcił go od razu lewym hakiem w okolice wątroby. Po przerwie Ulrich w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, próbował przejść do ofensywy, jednak Mateusz albo zbierał jego akcje na blok, albo je przepuszczał i wtedy kontrował. Były mistrz Europy w trzeciej odsłonie rozbijał przeciwnika mocnym lewym dyszlem, koncentrując się potem w półdystansie na obijaniu tułowia oponenta. Wrocławianin długo nie mógł znaleźć rytmu w czwartym starciu, aż w końcu trafił prawym podbródkowym. Gdy zobaczył, że to dobra broń na nisko schodzącego Argentyńczyka, jeszcze dwa razy złapał go na taką samą akcję. Dwadzieścia sekund przed końcem piątej rundy Mateusz wyprzedził rywala w akcji prawy na prawy, lekko nim zachwiał, ale Ulrich okazał się naprawdę twardym i ambitnym zawodnikiem. W szóstym starciu Polak zaskoczył Argentyńczyka dla odmiany lewym sierpowym, a gdy ten ruszył oddać, wciągnął go jeszcze na mocną kontrę z prawej ręki. Masternak wyszedł po przerwie na siódmą rundę po swoje. Od razu wydłużył serię do kilku mocnych bomb, a gdy Ulrich przyklęknął w narożniku, sędzia bez zbędnego liczenia przerwał nierówny pojedynek.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do bilansu dopisał <strong>Marek Matyja</strong> (18-2-2, 8 KO), który pokonał Czecha <strong>Ondreja Buderę</strong> (13-18-1, 8 KO). Pojedynek odbył się w limicie wagi cruiser i był jednostronnym widowiskiem. Matyja od początku robił swoje, zaznaczając przewagę siły i techniki. Pracował lewą ręką i starał się dokładać do niej różne uderzenia. Nie olśniewał, ale spokojnie kontrolował pojedynek. W ataku radził sobie przeciętnie, za to jak zwykle mało przyjmował, prezentując szczelną obronę. Jeśli chodzi o efektowne akcje, to w trzeciej i czwartej rundzie Czech był wyraźnie zraniony po dobrych ciosach na dół, obrywał też lewym sierpowym na głowę i prawym prostym. Mimo wszystko próbował i kilka razy zaskoczył Matyję. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie dla Polaka &#8211; 60:54 i dwa razy 59:55. W przyszłym roku Marek może mieć sporo ciekawych propozycji (mówi się m.in. o walce z Mateuszem Trycem, a także o możliwościach walk wyjazdowych) i wydaje się, że możemy go zobaczyć w kilku ciekawych walkach z zawodnikami europejskiej klasy. Tego przynajmniej sobie i Markowi życzymy.</p>
<p>W pojedynku rozgrywanym w wadze średniej <strong>Kamil Gardzielik</strong> (11-0, 3 KO) pokonał wysoko na punkty Nikaraguańczyka <strong>Davida Bency&#8217;ego</strong> (14-19-1, 4 KO). Gardzielik od początku kontrolował mniejszego rywala lewym prostym i zaskakiwał go co jakiś czas ciosami z prawej ręki. Czasem prawym prostym na górę, czasem prawym na dół, a czasem prawym podbródkowym. Dobrze pracował na nogach i szybko narzucił swój styl. W drugim starciu nadal robił swoje, ale brakowało mocniejszego zaakcentowania przewagi, a jego ciosy jakby nie miały odpowiedniej wymowy. Prawy podbródkowy w trzeciej odsłonie był początkiem nieco lepszego okresu w wykonaniu Polaka. Prawa ręka coraz częściej dochodziła do celu, a rywal był kompletnie bezradny. Oprócz rzucanych raz na jakiś czas obszernych prawych i stosunkowo lekkich prawych prostych nie miał właściwie żadnych argumentów w ataku, choć Kamil również &#8211; mimo wyraźnej dominacji &#8211; nie zachwycał. Trafiał często ciekawymi kombinacjami, jednak nie mógł wykrzesać iskier. Podopieczny <strong>Andrzeja Liczika</strong> zerwał się do ostrzejszego ataku w końcówce szóstej rundy, gdy huknął konkretnym prawym, ale nie zdołał dokończyć roboty. Do końca walki obraz sytuacji w ringu już się nie zmienił, po ostatnim gongu sędziowie punktowali trzy razy 80:72 &#8211; wszyscy dla Gardzielika.</p>
<p>Jeden z najciekawszych polskich prospektów, rywalizujący w kategorii super średniej <strong>Kamil Bednarek</strong> (6-0, 3 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Czecha <strong>Tomasa Bezvodę</strong> (8-14, 5 KO). Polak od początku dobrze pracował prawym prostym, podwajał go i potrajał, a wkrótce dołożył lewy podbródkowy. Dobrze pracował na nogach i kontrolował pojedynek ze starającym się atakować rywalem. Bezvoda kilka razy trafił, ale nie mógł poważnie zagrozić Bednarkowi. Kamil zwiększył tempo w drugiej rundzie i szukał coraz mocniejszych rozwiązań. Czech był zraniony po ciosie na dół, ale za chwilę sam trafił mocnym prawym przy linach. Bednarek wydłużył serie i zaczął nacierać, ale Bezvoda pokazał twardość i przyzwoite umiejętności. W trzecim starciu Polak skupił się na wywieraniu aktywnej presji i całkowicie już panował między linami, a w czwartej rundzie ranił Czecha raz po raz ciosami na dół i na górę. Złapał luz i jego pomysłowe kombinacje mogły się podobać. Szóste starcie również było popisem Polaka, Bezvoda było liczony i ledwo dotrwał do końca, ale warto oddać szacunek dzielnemu Czechowi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 60:54 i dwa razy 60:53 &#8211; wszyscy dla Bednarka.</p>
<p>W walce otwierającej transmisję zwycięstwo odniósł <strong>Maks Hardzeika</strong> (9-0, 4 KO). Białorusin zdominował w każdym elemencie doświadczonego <strong>Adama Grabca</strong> (8-33, 1 KO), który nie był w stanie przeciwstawić się przewadze siły, szybkości i techniki rywala. Białorusin zmieniał płaszczyzny ataku, nieźle pracował na nogach i w piątej rundzie przygotował sobie kończącą pojedynek akcję. Mocny prawy i reakcja weterana z Żor sprawiły, że sędzia przerwał walkę i ogłoszono zwycięstwo Hardzeiki przed czasem.</p>
<p><strong>Rafał Wołczecki</strong> (2-0, 2 KO) słynie z mocnego uderzenia i potwierdził swoją reputację na dzisiejszej gali w Łodzi, szybko odprawiając Nikaraguańczyka <strong>Nelsona Altamirano</strong> (10-38-3, 6 KO). Polak zaczął od lewego prostego na dół, a potem zrzucał bomby &#8211; najpierw na korpus, a potem na górę. Skontrował potężnym prawym, a chwilę później trafił kolejnym soczystym uderzeniem i rywal był liczony. Pozbierał się, ale po lewym sierpowym znów padł, a następnie został zahaczony następnym mocnym ciosem i był liczony po raz trzeci. Sędzia Arkadiusz Małek nie przerwał jednak walki. Koniec nastąpił w drugim starciu, gdy lewy sierpowy posłał Altamirano na deski po raz czwarty. Kiedy Wołczecki trafił chwilę później podbródkowym, przeciwnik znów zwijał się z bólu. Sędzia zaczął liczyć, ale w końcu zdecydował się na przerwanie.</p>
<p><strong>Konrad Kaczmarkiewicz</strong> (1-0, 1 KO), należący do krajowej czołówki wagi ciężkiej w boksie olimpijskich, zbił parę kilogramów i już jako półciężki udanie zadebiutował w gronie zawodowców. Walka bez większej historii. Inny debiutant &#8211; <strong>Bartłomiej Włodarczyk</strong>, poległ w końcówce pierwszej rundy. Wcześniej <strong>Jan Czerklewicz</strong> (4-1, 1 KO) zastopował w trzecim starciu <strong>Przemysława Biniendę</strong> (2-29, 2 KO), a <strong>Bartłomiej Szczęsny</strong> (2-0) wypunktował twardego journeymana <strong>Artsioma Czarniakiewicza</strong> (3-29, 3 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/12/05/coraz-lepszy-masternak-porozbijal-argentynczyka-ulricha-na-gali-w-lodzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WRZESIŃSKI ROZBIJA MEKSYKANINA W WALCE WIECZORU GALI W SZYDŁOWCU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/wrzesinski-rozbija-meksykanina-w-walce-wieczoru-gali-w-szydlowcu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/wrzesinski-rozbija-meksykanina-w-walce-wieczoru-gali-w-szydlowcu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 13:07:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Błażej Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Stanisławski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Piegoński]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Kapczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11288</guid>
		<description><![CDATA[Starcie Damian Wrzesiński (21-1-2, 6 KO) vs Luis Angel Viedas (26-10-1, 9 KO) zamknęło kartę walk gali w Szydłowcu. Polak do wiwatu rozbił Meksykanina. Damian Wrzesiński przez 10 rund nie dał sobie poważnie zagrozić ani razu. Jedynym zagrożeniem ze strony Viedasa były chaotyczne pojedyncze ataki, z których żaden nie przyniósł rezultatu. Nie oznacza to natomiast, że Meksykanin był workiem do]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Starcie <strong>Damian Wrzesiński</strong> (21-1-2, 6 KO) vs <strong>Luis Angel Viedas</strong> (26-10-1, 9 KO) zamknęło kartę walk gali w <strong>Szydłowcu</strong>. Polak do wiwatu rozbił Meksykanina. Damian Wrzesiński przez 10 rund nie dał sobie poważnie zagrozić ani razu. Jedynym zagrożeniem ze strony Viedasa były chaotyczne pojedyncze ataki, z których żaden nie przyniósł rezultatu. Nie oznacza to natomiast, że Meksykanin był workiem do bicia. Cały czas próbował swojej szansy, a także starał się pracować w obronie co patrząc na niektórych rywali Polaków na polskich galach należy uznać za plus. Poznanianin z kolei dużo pracował lewym prostym, składał lekkie, ale bardzo szybkie kombinacje, a także dużo korzystał ze swojego atutu, czyli dobrego balansu ciała. Tak czy inaczej, Damian Wrzesiński o kroczek zbliżył się do swojego celu, jakim jest mistrzostwo Europy wygrywając ten pojedynek stosunkiem punktowym 100-90, 100-90, 99-91.</p>
<p><strong>Stanisław Gibadło</strong> (5-0, 0 KO) bardzo pewnie poradził sobie z <strong>Damianem Stanisławskim</strong> (4-1, 1 KO). Już od pierwszej rundy Stanisław Gibadło narzucił swojemu przeciwnikowi swoje warunki w tej walce. Dużo pracy lewym prostym, ponowienie akcji i szybki odskok to była domena 26-letniego pięściarza w tym pojedynku. Starszy 31-letni Damian Stanisławski, który do tej pory w rekordzie miał wyłącznie 4 wygrane pojedynki, w tej konfrontacji nie miał nic do powiedzenia. Niemal z każdą akcją był spóźniony, ponadto wyraźnie było widać braki techniczne i problemy z utrzymaniem dystansu. Stanisławski raz na jakiś czas starał się zerwać z pojedynczym mocnym ciosem w nadziei na zakończenie walki przed czasem, natomiast dobra dyspozycja w obronie Gibadły ograniczyły szansę na takie rozstrzygnięcie niemal do zera. Po 6 rundach wszyscy trzej sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Stanisława Gibadły punktując na jego korzyść 60:54.</p>
<p><strong>Łukasz Maciec</strong> (26-3-1, 5 KO) po dwóch latach rozbratu z boksem i szeregu perypetii pozasportowych wrócił na ring. W Szydłowcu pokonał Czecha <strong>Marka Andryska</strong> (5-1, 4 KO). Cała walka przebiegała w podobnym niezbyt dynamicznym tempie. W początkowych odsłonach pojedynku obydwaj pięściarze rozpoczynali akcje ofensywne i obydwaj szukali swoich szans, częściej trafiał jednak Maciec. W miarę upływu czasu Czech na skutek zmęczenia stawał się coraz mniej groźny, natomiast Maciec boksował cały czas bez większych przestojów co zapewniło mu znaczną przewagę w końcowej fazie walki. &#8222;Gruby&#8221;, jak brzmi ksywa Polaka, co prawda wypunktował swojego schematycznie boksującego rywala, jednak w jego boksie zwłaszcza na początku walki widać było sporo &#8222;rdzy&#8221;. Mimo większej ilości celnych trafień i tak spora część jego ciosów przeszywała powietrze. Po wyprowadzanych kombinacjach ręce zbyt często opadały, a dynamika akcji pozostawiała sporo do życzenia. Na szczęście w końcowych rundach sytuacja się poprawiła. Finalny niejednogłośny werdykt punktowy: 79-73, 78-74, 75-77.</p>
<p><strong>Oskar Kapczyński</strong> (4-1, 2 KO) pokonał doświadczonego kickboksera <strong>Marcina Piegońskiego</strong> (1-1, 0 KO) i wrócił tym samym na ścieżkę zwycięstw po niespodziewanej porażce z Kacprem Salaburą w czerwcu tego roku. Pierwsze rundy to większa aktywność Kapczyńskiego, dynamicznie rozpoczynał kombinacje i dużo pracował balansem tułowia unikając sporej części ciosów rywala. Piegoński nie przyjechał jednak do Szydłowca przegrać, w momentach przestoju Kapczyńskiego potrafił mocno i celnie skontrować co poskutkowało szybkim rozcięciem łuku brwiowego Zielonogórzanina. W miarę upływu czasu i kolejnych rund po 20-letnim Oskarze coraz bardziej było widać zmęczenie, często opuszczane po ciosach ręce i wolniejsze ciosy w ofensywie skutkowały otrzymywaniem ich od przeciwnika. Finalnie to jednak Oskar Kapczyński wróci z tarczą do domu. Po 6 rundach sędziowie wypunktowali pojedynek na jego korzyść 58-56, 58-56, 55-55.</p>
<p>W pierwszym pojedynku gali <strong>Błażej Nowak</strong> pokonał na punkty <strong>Vladimira Yashyna</strong>.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/wrzesinski-rozbija-meksykanina-w-walce-wieczoru-gali-w-szydlowcu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DEBIUT QUEENBERRY POLSKA NA ZAMKU W GNIEWIE. AUGUSTYNIK Z PIERWSZYM PASEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/debiut-queenberry-polska-na-zamku-w-gniewie-augustynik-z-pierwszym-pasem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/debiut-queenberry-polska-na-zamku-w-gniewie-augustynik-z-pierwszym-pasem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 12:57:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Abdulkaj Szarachmatow]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Przewieślik]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Mroczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Długosz]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rybarski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Soczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Augustynik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Martyniuk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Rzyman]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Niedźwiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lewicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11285</guid>
		<description><![CDATA[Paweł Augustynik (12-0, 5 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dariusza Sęka (28-7-3, 10 KO) w ciekawej i ostrej walce wieczoru gali grupy Queensberry Polska w Gniewie. Stawką był pas WBC International Silver wagi półciężkiej. Bardziej doświadczony Sęk w swoim stylu rozpoczął od aktywnej pracy prawą ręką i krążył wokół rywala. Augustynik obniżał pozycję i starał się przedrzeć do półdystansu, gdzie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Paweł Augustynik (12-0, 5 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dariusza Sęka (28-7-3, 10 KO) w ciekawej i ostrej walce wieczoru gali grupy Queensberry Polska w Gniewie. Stawką był pas WBC International Silver wagi półciężkiej.</strong></p>
<p>Bardziej doświadczony Sęk w swoim stylu rozpoczął od aktywnej pracy prawą ręką i krążył wokół rywala. Augustynik obniżał pozycję i starał się przedrzeć do półdystansu, gdzie ulokował kilka mocnych ciosów na dół przy linach. Sam jednak również przyjął parę lekkich kontr Darka. W drugiej odsłonie Augustynik konsekwentnie skracał ring i wchodził coraz pewniej w półdystans. Tam wciąż lokował ciosy sierpowe &#8211; głównie z lewej ręki &#8211; na korpus. Praca nóg Augustynika była oszczędna i mądra, Sęk wpadał w pułapki i przyjmował coraz więcej uderzeń. W końcówce rundy wyraźnie poczuł prawy na górę na środku ringu. Trzecie starcie miało podobny przebieg jak poprzednie. Paweł spokojnie kontrolował walkę i zamykał Sęka przy linach, a Darek skupiał się na obronie, z rzadka odgryzając się dobrymi akcjami. Pod koniec starcia Augustynik zaczął kończyć kombinacje podbródkowymi i zaczynał się powoli szykować do ostrzejszego szturmu. Podbródkowe dochodziły do celu także w czwartym starciu i Sęk był już w naprawdę niewesołym położeniu. Dał się zamknąć w narożniku i był tam stopniowo demontowany przez młodszego i pewniejszego siebie rywala. Augustynik podkręcił tempo i płynnie przechodził w półdystansie z obrony do ataku, trafiając krótkimi uderzeniami w różnych płaszczyznach, ale Darek zdołał przetrwać ten odcinek. Lewy prosty Augustynika lądował na głowie Sęka na początku piątej rundy, nieźle pracował również lewy sierpowy na głowę. Sęk był metodycznie kruszony, lecz nadal się trzymał i zdołał złapać zmęczonego już trochę nieustannym pressingiem przeciwnika kilkoma ciosami. W szóstym starciu nie był jednak w stanie zatrzymać natarcia Pawła, który powrócił do podbródkowych i wyraźnie przeważał, ale brakowało mu wymowy. Głowa zamykanego na linach Sęka odskakiwała na początku siódmej rundy po ciosach z dołu, choć Augustynik również przyjął kilka uderzeń mężnie stawiającego opór weterana. Obaj byli już naprawdę mocno zmęczeni, obaj trafiali soczyście, ale zdecydowanie więcej i celniej bił nadal Paweł. W rundzie ósmej Sęk był zasypywany uderzeniami i liczony po prawym sierpowym. Wstał, oparł się o liny, ale jakimś cudem zdołał przetrwać, mimo że przyjął co najmniej kilkanaście uderzeń na głowę. Raz czy dwa razy odpowiedział i sędzia pozwolił mu dalej boksować. Na szczęście dla niego Augustynik się wystrzelał i nie potrafił wykończyć roboty w starciu dziewiątym, mimo nieustającej przewagi. W końcówce przyjął nawet kilka desperackich kontr Sęka. Runda dziesiąta to prawdziwa bitwa, w której Sęk rzucił na szalę ambicję i trafiał ciosami z lewej ręki, bijąc się cios za cios. Nie mógł jednak przełamać natarcia rzucającego sierpami Augustynika, który z kolei nie zdołał zwyciężyć przed czasem. Po ostanim gongu sędziowie punktowali 97:92 i dwa razy 100:89 &#8211; wszyscy dla Pawła.</p>
<p>We wrześniu sędziowie orzekli szeroko dyskutowany remis, a walka weteranów była pełna emocji. Dziś w Gniewie doszło do rewanżu między<strong> Rafałem Jackiewiczem</strong> (51-28-3, 22 KO) i <strong>Bartłomiejem Grafką</strong> (23-38-4, 10 KO). Znów nie zabrakło ognia i pasji. Grafka próbował zacząć mocno pracując lewą ręką, ale Jackiewicz go wyprzedzał i lepiej chodził na nogach. Stosował wytrawne uniki i zejścia, trafiał w różnych płaszczyznach, a Ślązak szukał mocnych ciosów przede wszystkim na dół i trafił pod koniec rundy całą serią takich uderzeń. Grafka ruszył w drugiej rundzie do mocniejszego pressingu, jednak Jackiewicz spokojnie go przyjął i odpowiadał kąśliwymi sztychami. Pressing Grafki w końcu zaczął jednak robić swoje, Ślązak zamknął rywala na linach i lokował uderzenia na korpus. Pojedynek był bardzo wyrównany, przewaga rozmiaru i siły zawodnika Silesia Boxing miała znaczenie, ale mniejszy, lepszy technicznie Jackiewicz pokazywał klasę. Początek trzeciej odsłony to kilka sprytnych akcji Jackiewicza, który tylko na chwilę dał się zepchnąć na liny w pierwszej połowie rundy i utrzymywał walkę na środku ringu. Górował szybkością, natomiast ostatnia minuta początkowo należała do napierającego Grafki, ale Jackiewicz ładnie zaakcentował końcówkę celnym lewym sierpowym i prawym prostym. Bardziej utytułowany Rafał zbierał uderzenia równie walecznego i większego Bartka na aktywny blok i odpowiadał seriami krótkich ciosów na górę i na dół. W końcu Grafka zahaczył prawym sierpowym, a potem poprawił kilkoma kolejnymi. Jackiewicz poczuł te ciosy i schodził do narożnika mocno zmęczony. Podopieczny Irosława Butowicza znów huknął prawą ręką na początku piątej odsłony i poszedł za ciosem. Rozgorzała wojna, w której obaj dawali z siebie wszystko. Bardziej doświadczony Jackiewicz zdołał zepchnąć Grafkę do narożnika i tam kontrolował walkę, która wkrótce wróciła na środek ringu. Tam niespodziewanie Ślązak trafił serią, a Jackiewicz odpowiadał, ale chyba brakowało mu aktywności w tym starciu. Ostatnia runda była piekielnie ostra. Jackiewicz imponował precyzją i spokojem, a Grafka agresją i ambicją. Ostatecznie prawa ręka Grafki zaczęła ponownie dochodzić do głowy Jackiewicza, który poczuł te uderzenia i chyba przegrał ten odcinek pojedynku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59-55 i dwa razy 58-56 &#8211; wszyscy dla Grafki.</p>
<p>Brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy i mistrz Polski seniorów w wadze ciężkiej, rywalizujący na zawodowstwie w wadze cruiser <strong>Michał Soczyński</strong> (1-0) pokonał w zawodowym debiucie na gali w Gniewie jednogłośnie na punkty bardzo walecznego <strong>Piotra Rzymana</strong> (2-5, 2 KO). Soczyński ostro wszedł w walkę i rąbał lewymi sierpowymi w różnych płaszczyznach, nie zapominając też o lewym prostym i obronie. Rzyman trzymał się twardo i zaczął nawet odpowiadać, ale wyraźnie czuł ciosy młodego wilka. Mocny lewy prosty dochodził celu, a bomby na dół siały spustoszenie. Druga odsłona to atak Rzymana w pierwszych sekundach, szybko skontrowany lewym sierpowym. Skazywany na pożarcie pokazał jednak dużą odporność i serce, podejmując walkę cios za cios. Soczyński dość ciężko oddychał i bił zbyt siłowo, ale mocno przycisnął i trafiał rywala kolejnymi bombami. Zakrwawiony bokser grupy Silesia Boxing dawał z siebie wszystko, poszedł z debiutantem na wojnę. Obaj byli w trzecim starciu wyraźnie zmęczeni. Rzyman parł do przodu za podwójną gardę i miał swoje momenty, lecz celniej trafiał Soczyński, przede wszystkim lewą ręką. W końcu pod koniec rundy ulokował prawy prosty, a chwilę później podkręcił tempo i zepchnął Rzymana na liny. W ostatniej rundzie trwała szarża Soczyńskiego, brakowało mu jednak różnicowania siły uderzeń, kondycja też szwankowała. Rzyman nagle zerwał się do szalonego ataku i trafił lewym sierpowym w wymianie. Następnie sam przyjął potężny lewy sierp. Soczyński niespodziewanie stracił punkty za notoryczne wypluwanie ochraniacza. Niedługo później zabrzmiał ostatni gong. Sędziowie punktowali 39:35 i dwa razy 39:36, oczywiście dla Soczyńskiego.</p>
<p>Jeden z najciekawszych polskich amatorów ostatnich lat, mistrz Polski seniorów w wadze średniej z 2019 roku <strong>Ryszard Lewicki</strong> (1-0) udanie zadebiutował na zawodowym ringu na gali w Gniewie, pokonując jednogłośnie na punkty (trzy razy 40-36) Ślązaka <strong>Daniela Przewieślika</strong> (2-11-1, 2 KO). Lewicki od pierwszego gongu zaczął wywierać pressing za lewą ręką. Stosował sporo zwodów, ale był chyba jeszcze spięty. W końcu trafił lewym sierpowym w półdystansie i Przewieślik poczuł ten cios, podobnie jak kolejny lewy sierp równo z gongiem kończącym rundę. Ślązak nie dawał sobie zrobić krzywdy na początku drugiego starcia, pozostawał w nieustannym ruchu, zmieniał pozycję i Lewicki nie był w stanie czysto trafiać wieloma ciosami. Prawe zaczęły dochodzić celu, ale brakowało regularności, precyzji i luzu. W trzeciej rundzie Lewicki ładnie uderzył parę razy na dół i kończył kombinacje uderzeniami na górę. Pod koniec rundy zepchnął rywala całkowicie do obrony i ładował w niego ile fabryka dała, jednak Przewieślik trzymał się twardo, także w czwartej rundzie, kiedy zdołał nawet kilka razy skutecznie odpowiedzieć na szarże Lewickiego. &#8221;Ryszard Lwie Serce&#8221; nie zdołał wygrać przed czasem, ale zebrał w debiucie cenne doświadczenie.</p>
<p>Rywalizujący w wadze super koguciej <strong>Abdulchaj Szarachmatow</strong> (2-0, 2 KO) szybko i sprawnie odprawił przed czasem <strong>Roberta Niedźwiedzkiego</strong> (0-3-1). Boksujący z odwrotnej pozycji mocny Uzbek od początku atakował precyzyjnymi ciosami prostymi z obu rąk na górę i na dół. Na chłodno robił swoją robotę i szybko zdobył całkowitą kontrolę nad starającym się pozostawać w ciągłym ruchu Polakiem. Niedźwiedzki nie mógł wiele zrobić, ale nie dawał sobie zrobić większej krzywdy. Do czasu. Druga runda była egzekucją, Szarachmatow agresywnie ruszył do przodu i po kilku akcjach Polak był liczony w narożniku po lewym prostym. Wkrótce poczuł też ciosy na tułów i był po raz drugi liczony po celnym trafieniu lewicą na górę. Trener Irosław Butowicz przerwał walkę, oszczędzając zdrowie swojego zawodnika.</p>
<p><strong>Karol Długosz</strong> (1-0) rozpoczął zawodową karierę i współpracę ze stajnią Queensberry Polska od punktowej wygranej nad solidnym <strong>Pawlem Martyniukiem</strong> (4-6, 4 KO), który dał się poznać z dobrej strony już w walce z Sebastianem Ślusarczykiem. Mieszkający w Irlandii Północnej Polak przeważał od początku, choć ciężko było mu czysto trafić &#8222;śliskiego&#8221; przeciwnika. Zabrakło też trochę ciosów na korpus w pierwszej fazie pojedynku, a Martyniuk kilka razy skontrował ładnie bitym prawym podbródkiem. Kiedy jednak Karol już &#8222;przeczytał&#8221; rywala, przejął kontrolę nad pojedynkiem. Martyniuk nie dał sobie zrobić większej krzywdy i w dobrym stylu dotrwał do ostatniego gongu. A po czterech rundach na kartach sędziów wygrał Długosz &#8211; 39:37, 39:37 i 40:37.</p>
<p><strong>Kamil Mroczkowski</strong> (1-0, 1 KO) udanie rozpoczął swoją przygodę z boksem zawodowym. Mający w swoim CV wygrane nad Danielem Dubois czy Peterem Kadiru pięściarz szybko odprawił <strong>Mateusza Rybarskiego</strong> (1-12). Były medalista Mistrzostw Europy Juniorów w wadze super ciężkiej ostro ruszył na przeciwnika, ten jednak dobrze uciekał na nogach, więc Kamil spuścił nogę z gazu i konsekwentnie podążał za przeciwnikiem. A gdy zapędził go na liny, podkręcał od razu tempo. Na początku drugiego starcia ciosów na korpus doprowadził do pierwszego nokdaunu. Po liczeniu do ośmiu Mroczkowski poprawił &#8211; tym razem na górę, i było po wszystkim.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/11/25/debiut-queenberry-polska-na-zamku-w-gniewie-augustynik-z-pierwszym-pasem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KAMIL ŁASZCZYK W TARAPATACH ALE ZWYCIĘSKI NA GALI WE WROCŁAWIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/10/25/kamil-laszczyk-w-tarapatach-ale-zwycieski-na-gali-we-wroclawiu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/10/25/kamil-laszczyk-w-tarapatach-ale-zwycieski-na-gali-we-wroclawiu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2020 11:40:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Łoniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11235</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali MB Boxing Night 8 we Wrocławiu Kamil Łaszczyk (29-0, 10) pokonał Kevina Escaneza (8-3-1), choć przez moment zapachniało sensacją. Początek wyraźnie dla miejscowego pięściarza z Wrocławia, który ustawiał sobie Francuza lewym prostym i konsekwentnie celował lewym hakiem pod prawy łokieć. W drugiej rundzie zaczął już wchodzić lewy sierpowy, co wzięło się oczywiście z wcześniejszych akcji po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali MB Boxing Night 8 we Wrocławiu Kamil Łaszczyk (29-0, 10) pokonał Kevina Escaneza (8-3-1), choć przez moment zapachniało sensacją.</strong></p>
<p>Początek wyraźnie dla miejscowego pięściarza z Wrocławia, który ustawiał sobie Francuza lewym prostym i konsekwentnie celował lewym hakiem pod prawy łokieć. W drugiej rundzie zaczął już wchodzić lewy sierpowy, co wzięło się oczywiście z wcześniejszych akcji po dole. Był też krótki sierp z prawej ręki i efektowne uniki. Trzecie starcie to koncert podopiecznego Piotra Wilczewskiego. Przez dwie minuty szachował rywala jabem. W końcu huknął prawym sierpowym. Pod Francuzem ugięły się nogi, ale ustał. Za moment chciał odpowiedzieć, jednak Kamil po przepuszczeniu skontrował krótkim prawym i przeciwnik znów był podłączony. Po przerwie Polak rozbijał Escanez lewą ręką, dodając do tego od czasu do czasu mocne uderzenie z prawej. Na półmetku zapachniało sensacją. Kamil dominował tak bardzo, że zlekceważył rywala. Opuścił ręce, chciał efektownie przepuszczać jego ciosy unikami, nadział się jednak na lewy sierpowym, który eksplodował na jego szczękę. Nokdaun! I to ciężki nokdaun. Na szczęście gdy sędzia doliczył do ośmiu, kilka sekund później zabrzmiał gong. &#8222;Szczurek&#8221; pozbierał się w przerwie i wygrał kolejne trzy minuty. Widać było za to, że Escanez uwierzył w siebie i polował na jedno, mocne uderzenie. A jako iż był dużo wolniejszy, starał się przyjąć cios na blok i wtedy oddać. Podrażniony Łaszczyk w siódmym starciu postanowił pójść na wojnę. I przez dwie minuty była to równa potyczka, dopiero w końcówce Polak zaakcentował swoją przewagę, szczególnie trafiając mocnym prawym sierpowym. Na początku ósmej rundy trafił lewym sierpem, rozcinając rywalowi prawą powiekę. Wydawało się, że w końcówce dziewiątej rundy Kamil zranił oponenta lewym hakiem na dół, lecz Francuz okazał się twardzielem i nie zamierzał kapitulować. W połowie ostatniej rundy Escanez znów trafił lewym sierpowym i uwierzył, że znów może coś zdziałać. Kamil jednak wszystko kontrolował i dowiózł wygraną do końca. Sędziowie punktowali na jego korzyść 99:91, 98:91 i 99:91.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (14-1-1, 4 KO) pokonał <strong>Hamzę Misaui</strong> (9-3) przez kontuzję prawej ręki w trzecim starciu. Już początek pokazał, że Marokańczyk nie będzie łatwym przeciwnikiem. Był szybki na nogach i trudny do złapania. &#8222;Szczupak&#8221; więc skoncentrował się na lewym prostym i ciosach na korpus. Pod koniec drugiej rundy Misaui trafił nieczysto i miał kłopoty z prawą dłonią. Po krótkiej konsultacji z lekarzem podjął jednak rękawicę. Trzecia runda się rozkręcała, ale gdy w jej połowie Misaui znów skrzywił się z bólu po zadanym ciosie, z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Tak więc Leśniak wygrał przez TKO.</p>
<p>W wadze ciężkiej <strong>Kamil Bodzioch</strong> (7-1, 2 KO) pokonał <strong>Jakuba Sosińskiego</strong> (3-2, 1 KO). Kuba zgodnie z przewidywaniami ruszył bardzo ostro. Przebijał prawym sierpowym gardę rywala. Pięściarz z Jeleniej Góry był lekko naruszony, ale przetrwał kryzys i od połowy rundy uruchomił nogi, zaczął stopować ataki przeciwnika lewym prostym i wrócił do gry. Oczywiście przegrał 9:10, lecz wydawało się, że najgorsze już za nim. Po przerwie wciąż był w odwrocie, unikał jednak obszernych sierpów, a sam kilka razy trafił hakiem na korpus. Robiło się ciekawie. Trzecie starcie zdominował Bodzioch. Jego ciosy na korpus odebrały rywalowi oddech. On to zauważył, podkręcił tempo i poza akcjami po dole trafił również ładnym prawym krzyżowym na górę. W czwartej odsłonie przewaga Kamila powiększyła się jeszcze bardziej. Przepuszczał obszerne sierpy Jakuba, kontrował, wydłużał serie i choć sam także był zmęczony, charakterem zajeżdżał Sosińskiego. Początek piątej rundy to znów ładne lewe haki Bodziocha w okolice wątroby. A one przecież najbardziej odbierają oddech. Był też długi lewy prosty, którym rozkrwawił nos oponenta. Ostro było w ostatnim starciu. Zaczął Bodzioch prawym krzyżowym na górę. Za moment Sosiński odpowiedział prawym sierpowym. Obaj poczuli te ciosy, lecz byli zbyt wyczerpani, by ponowić akcję. 50 sekund przed końcem Kuba zranił Kamila prawym sierpem na szczękę. Sędzia Łagosz niepotrzebnie przerywał walkę, gdy Bodzioch tracił ochraniacz na zęby. Wszak to nie boks olimpijski&#8230; Ostra końcówka dla Sosińskiego. Naprawdę fajna walka, lepsza niż większość z nas się spodziewała. A jak to wyglądało na kartach sędziów? 58:56, 59:56 i 58:56 &#8211; wszyscy na korzyść Bodziocha, który udanie wrócił do gry po przykrej porażce z Marcinem Siwym.</p>
<p>Po trzech kolejnych porażkach <strong>Kamil Młodziński</strong> (13-5-4, 6 KO) zanotował drugie kolejne zwycięstwo, odprawiając niepokonanego dotąd<strong> Zsolta Osadana</strong> (16-1-1, 11 KO). Na samym finiszu pierwszej rundy w wymianie w półdystansie Kamil trafił krótkim lewym sierpowym na brodę. Zraniony rywal natychmiast sklinczował, a za moment zabrzmiał gong. Po przerwie Polak od razu trafił bezpośrednim prawym krzyżowym. Wyprzedzał akcje Słowaka, a dobrą pracą nóg unikał zagrożenia. W trzeciej odsłonie Młodziński nieco się pogubił, w ringu zapanował chaos i walka się wyrównała. Po słabszym okresie &#8222;Camilo&#8221; strzelił na 40 sekund przed końcem piątego starcia lewym sierpowym. Osadan &#8222;zatańczył&#8221;, jednak Kamil zamiast z zimną krwią dobić zranioną ofiarę, rzucił się na nią, chcąc urwać głowę. A w ten sposób ciężko czysto poprawić. Słowak przetrwał więc kryzys i w ostatnich trzech minutach próbował odwrócić losy pojedynku. Ambicji nie można było im odmówić, ale ta ambicja momentami przeradzała się w chaos. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali wyjątkowo zgodnie &#8211; wszyscy 58:56 na korzyść Polaka.</p>
<p>W starciu dwóch niepokonanych zawodników wagi junior średniej <strong>Tomasz Nowicki</strong> (6-0, 2 KO) pokonał <strong>Mario Zabojnika</strong> (3-1, 2 KO). Tomek pod koniec pierwszej rundy trafił długim lewym krzyżowym. W drugiej kontrolował potyczkę prawym jabem, a lewą ręką szukał miejsca pod prawym łokciem przeciwnika. W trzeciej odsłonie nadal przeważał, dał się jednak kilka razy złapać niepotrzebnym ciosem. Potem tempo nieco spadło. Minutę przed końcem walki Nowicki wstrząsnął jeszcze Słowakiem lewym sierpowym. Sędziowie jednomyślnie wskazali na Polaka &#8211; 59:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p>Wcześniej w kategorii cruiser <strong>Oskar Wierzejski</strong> (4-0) pokonał debiutującego <strong>Michała Łoniewskiego</strong> (0-1). W piątej rundzie Oskar posłał rywala na deski lewym sierpowym i wygrał na kartach sędziów 60:54 oraz dwukrotnie 60:53.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/10/25/kamil-laszczyk-w-tarapatach-ale-zwycieski-na-gali-we-wroclawiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JEŻEWSKI WYGRYWA PO ROCZNEJ PRZERWIE. ZNAMY PÓŁFINALISTÓW TURNIEJU W CRUISER</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/10/03/nikodem-jezewski-wygrywa-po-rocznej-przerwie-znamy-polfinalistow-turnieju-w-cruiser/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/10/03/nikodem-jezewski-wygrywa-po-rocznej-przerwie-znamy-polfinalistow-turnieju-w-cruiser/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Oct 2020 16:37:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Grabiec]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Walas]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Alan Jachimowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Dominik Harwankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Hubert Benkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Igor Jakubowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Sokołowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Krystian Każyszka]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Kowoll]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Litkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Nowaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11199</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Rocky Boxing Night w Wielkim Klinczu Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) udanie wrócił po prawie rocznej przerwie do walk w boksie zawodowym. Zawodnik wagi junior ciężkiej wypunktował Czecha Marka Prochazkę (9-3-1, 5 KO) i zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski. Zestawienie z gatunku takich, którego scenariusz jest znany już przed całym wydarzeniem &#8211; każdy oglądający starcia Nikodema]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Rocky Boxing Night w Wielkim Klinczu Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) udanie wrócił po prawie rocznej przerwie do walk w boksie zawodowym. Zawodnik wagi junior ciężkiej wypunktował Czecha Marka Prochazkę (9-3-1, 5 KO) i zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski.</strong></p>
<p>Zestawienie z gatunku takich, którego scenariusz jest znany już przed całym wydarzeniem &#8211; każdy oglądający starcia Nikodema raczej wiedział jak będzie ten pojedynek wyglądać. Jeżewski zrywał się do ataków, przeplatał wejścia do półdystansu z biciem krótkich kombinacji i kończeniem ciosami na korpus. Czeski rywal imponował solidną obroną, starał się ambitnie wywierać presję, ale był szybko spychany do defensywy przez Jeżewskiego. Podopieczny Rafała Kałużnego chwilami zbyt długo zwlekał z zadawaniem ciosów, co zdarzało mu się już także w swoich wcześniejszych występach. Trener Jeżewskiego zachęcał go do częstszych ataków i chciał, aby 29-letni Polak zaczynał akcje bijąc na dół, by ostatecznie zakończyć uderzeniami na górę. Ambitny Czech miał swoje małe momenty, tak jak np. w rundzie ósmej, ale nie udało mu się zmienić losów walki, był wyraźnie słabszy od Jeżewskiego, który miał zdecydowaną przewagę i nie dał sobie zrobić krzywdy. Podczas ostatnich odslon walki &#8211; co zauważył także komentujący razem z Krzysztofem Kosedowskim redaktor Andrzej Kostyra &#8211; Jeżewski miał widoczny problem z prawą ręką, w pewnym momencie przestał jej praktycznie używać. Zauważył to chyba sam Prochazka, który w ostatniej rundzie ruszył do ataku i chciał zepchnąć do defensywy Nikodema. Ostatecznie po dziesięciu jednostronnych rundach Jeżewski został ogłoszony zwycięzcą. Wszyscy trzej sędziowie (99-91, 99-91, 97-93) widzieli wygraną polskiego pięściarza.</p>
<p>&#8222;Cygan&#8221; <strong>Igor Jakubowski</strong> (2-0, 1 KO) nie dał żadnych szans <strong>Pawłowi Nowaczyńskiemu</strong> (0-1) i awansował do półfinału turnieju wagi junior ciężkiej. Srebrny medalista mistrzostw Europy, olimpijczyk z Rio kontra jego niedoświadczony przeciwnik. Nowaczyński imponował ambicją, ale jak słusznie zauważył komentujący całe wydarzenie <strong>Krzysztof Kosedowski</strong> &#8211; ambicja musi iść w parze z umiejętnościami, których Pawłowi niestety brakuje. Po walce Jakubowski przyznał, że zmiana planu, szukanie nowych rozwiązań, analiza poczynań rywala to wszystko konsekwencja rdzy, z jaką wychodził do ringu. Igor był bowiem na początku spięty, ale bardzo szybko zauważył ogromne luki w obronie Nowaczyńskiego. Po jednej z wymian rywal Jakubowskiego nie wrócił z prawą ręką blisko brody i nadział się na soczysty lewy sierpowy, który powalił go na deski. Walka została natychmiast zakończona, a w ringu pojawił się lekarz zawodów. Jakubowski jest wielkim faworytem turnieju wagi junior ciężkiej organizowanego przez Krystiana Każyszkę. Wicemistrz Europy dalej ma spory potencjał, musi jednak toczyć częściej pojedynki i zdecydowanie powinien mieć lepszych przeciwników. Dziś naprawdę przykro było patrzeć na młodego Nowaczyńskiego, który do ringu nie powinien wychodzić z tak solidnym pięściarzem.</p>
<p>O występie <strong>Kacpra Meyny</strong> (5-0, 2 KO) niewiele możemy napisać. Jego rywal z Węgier skradł show swoim żenującym występem. Polski pięściarz dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo i&#8230; na tym można byłoby zakończyć. Przeciwnikiem Meyny był 43-letni <strong>Zsoltan Csala</strong> (12-23, 10 KO) i gdy ujrzeliśmy go w ringu to przypomniały się stare, &#8222;dobre&#8221; czasy boksu zawodowego w Polsce sprzed 15 lat. Mimo tego, że Węgier ma pewne powiązania z Mike&#8217;em Tysonem (chodzi oczywiście o tatuaż na twarzy), dziś jednak nie sprostał Meynie i musiał uznać jego wyższość. Csala lądował kilkakrotnie na deskach i w drugiej rundzie wyraźnie nie chciał już kontynuować pojedynku. Trzeba jednak przyznać, że Meyna ma sportowe ambicje. Po walce w rozmowie z <strong>Arturem Łukaszewskim</strong> i <strong>Przemysławem Saletą</strong> w studiu Polsatu Sport młody bokser nie ukrywał, że chciałby mieć mocniejszych przeciwników, a jeśli nie jest to możliwe na galach w Polsce to Meyna ma chęć wyjeżdżać za granicę, by walczyć z lepszymi rywalami na nieznanym terenie. Jego celem jest toczenie 3-4 starć rocznie.</p>
<p><strong>Kamil Sokołowski</strong> (10-19-2, 4 KO) to jeden z najbardziej cenionych journeymanów wagi ciężkiej w Europie. Śmiało można zaliczyć do do grona najlepszych polskich &#8222;ciężkich&#8221;, ale dziś debiutował na naszym ringu. Na rywala wybrano mu <strong>Patryka Kowolla</strong> (7-24, 5 KO), od początku faworyt był więc tylko jeden. &#8222;Sokół&#8221; rozpoczął spokojnie i konsekwentnie obijając tułów przeciwnika. W drugiej rundzie podkręcił już nieco tempo, lecz dalej szukał dołów. W trzeciej natomiast zaczął już bić haki na korpus na zmianę z sierpami na górę. Kowoll w czwartym starciu już ciężko oddychał, wszak cały czas boksował na wstecznym. Po przerwie podirytowany nieco Kamil nieco ostrzej zaatakował i na samym finiszu trafił prawym podbródkiem. Kowoll jednak przetrwał kolejne trzy minuty. Ale w połowie szóstej odsłony w końcu Sokołowski skruszył Patryka, posyłając go na deski prawym hakiem pod lewy łokieć. Minutę później prawy sierp, po nim znów prawy hak i drugi nokdaun. Dzieła zniszczenia &#8222;Sokół&#8221; dopełnił zaraz po przerwie. TKO</p>
<p>Wcześniej <strong>Hubert Benkowski</strong> (7-0-1, 1 KO) pokonał <strong>Patryka Litkiewicza</strong> (18-12, 11 KO) jednogłośną decyzją sędziów &#8211; trzy razy 60:54. Z kolei <strong>Adrian Szczypior</strong> (4-0, 2 KO) wygrał każdą z czterech rund (3x 40:36) z <strong>Adamem Grabcem</strong> (8-32, 1 KO).</p>
<p><strong>Kewin Gruchała</strong> (7-0, 2 KO) reklamowany był jako ten najmłodszy zawodowiec. Z czasem dojrzał &#8211; fizycznie oraz boksersko, i dziś prezentuje coraz lepszy boks. Twardy <strong>Bartosz Głowacki</strong> (4-4, 3 KO) miał być poważnym testem przed ewentualnym starciem z Rafałem Jackiewiczem w przyszłym roku. Niektórzy zastanawiali się nawet, czy to nie zbyt odważny ruch, gdyż Bartek ostatnio boksował naprawdę dobrze, nawet jeśli przegrywał. Dziś jednak nie miał się czym przeciwstawić Kewinowi. Na moment tylko zagroził mu w trzeciej rundzie, gdy trafił mocnym lewym sierpowym. Gruchała był lepszy w dystansie i półdystansie, co znalazło odbicie na kartach sędziów &#8211; trzy razy 40:36.</p>
<p><strong>Kajetan Kalinowski</strong> (1-0, 1 KO) pierwszym półfinalistą turnieju wagi junior ciężkiej, organizowanego przez <strong>Krystiana Każyszkę</strong> z nagrodą główną 50 tysięcy złotych. Ćwierćfinałowym rywalem Kajetana był inny debiutant, <strong>Alan Jachimowski</strong> (0-1). Obaj ostro ruszyli od pierwszego gongu do ataku, lecz już od połowy rundy zaczęła się uwidaczniać przewaga Kalinowskiego. Na dobrą sprawę Jachimowskiego uratował gong na przerwę, bo już w pierwszej rundzie był ranny. Na początku drugiej Kajetan wyczekał moment, dwa razy trafił akcją lewy-prawy w okolice ucha i było po wszystkim.</p>
<p>Wcześniej efektowny debiut zanotował <strong>Dominik Harwankowski</strong> (1-0, 1 KO), który już w dwunastej sekundzie skosił <strong>Adama Walasa</strong> (1-4, 1 KO) z nóg prawym sierpowym. Na tym koniec. Szybko, łatwo i efektownie.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/10/03/nikodem-jezewski-wygrywa-po-rocznej-przerwie-znamy-polfinalistow-turnieju-w-cruiser/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PARZĘCZEWSKI I ŚLUSARCZYK NIESPODZIEWANIE POKONANI NA GALI W CZĘSTOCHOWIE!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/09/26/parzeczewski-i-slusarczyk-niespodziewanie-pokonani-na-gali-w-czestochowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/09/26/parzeczewski-i-slusarczyk-niespodziewanie-pokonani-na-gali-w-czestochowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Sep 2020 21:06:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Jasiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Mądry]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Salabura]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Kuździeń]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Podłucki]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Ślusarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11190</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali boksu zawodowego TBN 13 w Częstochowie Sherzod Khusanov (22-1-1, 10 KO) potężnym lewym sierpowym odebrał Robertowi Parzęczewskiemu (25-2, 16 KO) szansę na 26. zwycięstwo w karierze. Cios idealnie w punkt, tak można by było określić lewy sierpowy jakim pod koniec 2. rundy poczęstował &#8222;Araba&#8221; Khusanov. Na początku nic nie zwiastowało porażki Roberta, zwłaszcza w taki sposób.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali boksu zawodowego TBN 13 w Częstochowie Sherzod Khusanov (22-1-1, 10 KO) potężnym lewym sierpowym odebrał Robertowi Parzęczewskiemu (25-2, 16 KO) szansę na 26. zwycięstwo w karierze. Cios idealnie w punkt, tak można by było określić lewy sierpowy jakim pod koniec 2. rundy poczęstował &#8222;Araba&#8221; Khusanov.</strong></p>
<p>Na początku nic nie zwiastowało porażki Roberta, zwłaszcza w taki sposób. Robert dobrze wszedł w pojedynek. Balansował tułowiem, był dynamiczny i celnie trafiał pojedyńczymi ciosami. Do czasu feralnego uniku. &#8222;Arab&#8221; przepięknym unikiem rotacyjnym przepuścił potężny prawy sierpowy rywala. Natychmiast po uniku chciał odpowiedzieć rywalowi prawym hakiem. Niestety nad ręką przygotowaną do zadania ciosu Uzbek ulokował bardzo silny lewy sierp prosto w szczękę Parzęczewskiego. Częstochowianin próbował wstać, ale sędzia Gortat nie miał wyjścia, musiał przerwać walkę. Po walce &#8222;Arab&#8221; zdradził, że czuje się dobrze i pierwsze czego by teraz chciał to chwila odpoczynku i rewanż za tę dotkliwą porażkę.</p>
<p>Co-Main Event gali dostarczył kibicom ogromnych emocji. Po prawdziwej wojnie <strong>Paweł Czyżyk</strong> (6-1, 1 KO) zwyciężył na punkty z faworyzowanym <strong>Sebastianem Ślusarczykiem</strong> (8-1, 5 KO). Walka przebiegała według dewizy &#8222;cios za cios&#8221; od pierwszej do ostatniej sekundy, jednak to &#8222;Furia&#8221; z tej konfrontacji wyszedł zwycięsko sprawiając nie lada niespodziankę. Sebastan Ślusarczyk na początku chciał prowadzić walkę metodą podjazdową. Starał się doskakiwać do rywala, ostrzelać go kombinacją ciosów, po czym uciec. Paweł Czyżyk początkowo nawet na to pozwalał, jednak w miarę upływu czasu jego wewnętrzna &#8222;Furia&#8221; wzięła górę i z walki bokserskiej zrobiła nam się prawdziwa wojna. Kilka mocniejszych ciosów ze strony Ślusarczyka wystarczyło, aby Czyżyk, zamiast czekać na kolejny atak swojego rywala zaczął sam na niego nacierać, wtedy też &#8222;SebSlu&#8221; częściej ulegał pokusie wchodzenia w niebezpieczne wymiany. Czyżyk natomiast gdy wiedział, że zrobił wystarczająco, aby wygrać rundę, oszczędzał ciosy, a tym samym tlen co okazało się doskonałą taktyką.</p>
<p>W poprzedzającym tę walkę pojedynku pań <strong>Laura Grzyb</strong> (4-0, 3 KO) pokonała pewnie na punkty <strong>Monicę Gentili</strong> (6-12, 1 KO)</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (13-1-1, 3 KO) pewnie wypunktował Czecha <strong>Miroslava Serbana</strong> (12-5, 6 KO), od początku walki konsekwentnie realizując swój plan taktyczny. Niemal każdy atak Polaka kończył się sierpem (lub kilkoma) na korpus, a ciosy te z reguły dosięgały celu.<br />
Serban w czasie tych 8 rund zdecydował się na kilka zrywów, jednak czujny &#8222;Szczupak&#8221; nie nabrał się na żadną sztuczkę swojego przeciwnika i cała walka przebiegła w niemal 100% pod jego dyktando. Nie licząc wyżej wymienionych pojedynczych akcji Czecha raczej unikał on walki, co poskutkowało dosyć oczywistym jednogłośnym zwycięstwem podopiecznego trenera Piotra Wilczewskiego.</p>
<p>‚W Częstochowie upadłem i w Częstochowie się podniosę’ &#8211; Tymi słowami podczas jednej z zapowiedzi przed walką<strong> Łukasz Wierzbicki</strong> (19-1, 7 KO) zwrócił się do widzów i słowa dotrzymał. Wierzbicki, który ostatnią walkę stoczył w październiku 2019 (porażka przed czasem z Louisem Greene) nie dał żadnych szans <strong>Octavianowi Grattiemu</strong> (5-8, 3 KO). &#8222;Pretty Boy&#8221; od pierwszej rundy zaczął boksować w sposób, który Mołdawianinowi bardzo nie odpowiadał. Szybka praca na nogach, balans ciałem, szybkie ciosy i natychmiastowy odskok spowodowały, że Gratti nie mógł znaleźć na &#8222;Pretty Boya&#8221; żadnej recepty. Reprezentantowi Mołdawii natomiast i tak należy się szacunek, mimo ewidentnej przewagi Wierzbickiego wciąż szukał swojej szansy i mimo, że nie miał możliwości rozkręcić się w takim stopniu jak miało to miejsce w walkach z Leśniakiem czy Żeromińskim to nie ustawał w próbach ataku i ustrzelenia zawodnika Tymexu, którymś z ciosów.</p>
<p><strong>Kamil Kuździeń</strong> (3-0, 0 KO) i <strong>Kacper Salabura</strong> (2-1, 0 KO) zdecydowanie rozgrzali publiczność na miejscu i widzów przed telewizorami. To było uosobienie tego, co kibice w boksie kochają najbardziej. Ogromna liczba ciosów, potężne wymiany i wojna charakterów, z których żaden ani myśli o jakimkolwiek oszczędzaniu sił. Początkowo bardziej aktywny był Kamil Kuździeń, który zasypywał schowanego za podwójną gardą rywala kapitalnymi kombinacjami wymierzonymi zarówno w głowę, jak i korpus. Salabura nie pozostawał jednak długo w defensywie. Gdy tylko Kuździeń pokazywał oznaki zmęczenia Salabura przystępował do kontrataku. Po chwili spędzonej za szczelnym blokiem strzelał potężnymi sierpowymi. Końcówka niemal każdej rundy wyglądała tak jakby była to ostatnia runda walki o duże trofeum. Panowie bezkompromisowo ruszali na siebie nie szczędząc sobie ciosów bitych z największą mocą defensywę odkładając na drugi plan. Finalnie jednak to presja i częstotliwość ciosów Kuździenia okazała się dla sędziów ważniejsza niż boks z kontry Salabury i to właśnie on pozostaje pięściarzem niepokonanym dopisując 3. zwycięstwo do zawodowego rekordu.</p>
<p>W drugim pojedynku głównej karty walk <strong>Krzysztof Twardowski</strong> (9-2, 6 KO) po 8 rundach wypunktował <strong>Piotra Podłuckiego</strong> (6-5, 2 KO). Początkowo to Podłucki zdawał się mieć w ringu większą kontrolę. Bez żadnej obawy przed ciosami rywala parł do przodu i starał się naruszyć go pojedynczym mocnym uderzeniem. To nawet udało się w drugiej rundzie po lewym sierpowym kiedy to Twardowski zmuszony był do klinczu pod linami ringu. Dalsze odsłony pojedynku to już widowisko bez większych emocji. Podłucki atakował zdecydowanie rzadziej, co dawało okazję Twardowskiemu do rozkręcenia się. &#8222;Twardy&#8221; jednak nie podejmował ryzyka i nie decydował się na otwartą wojnę ze swoim rywalem. Konsekwentnie trzymał dystans kąsając głównie lewym prostym.</p>
<p>W pierwszym pojedynku TBN 13 <strong>Aleksander Jasiewicz</strong> po twardej walce pokonał na punkty <strong>Denisa Mądrego</strong>.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/09/26/parzeczewski-i-slusarczyk-niespodziewanie-pokonani-na-gali-w-czestochowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MASTERNAK WYPUNKTOWAŁ MABIKĘ W TARNOWIE. PIERWSZA CZASÓWKA KIWIORA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/09/20/masternak-wypunktowal-mabike-w-tarnowie-pierwsza-czasowka-kiwiora/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/09/20/masternak-wypunktowal-mabike-w-tarnowie-pierwsza-czasowka-kiwiora/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Sep 2020 07:50:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Pham Hong]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Nasiłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Prusak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szydłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Wołczecki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11184</guid>
		<description><![CDATA[W swoim debiucie pod skrzydłami nowego promotora Mateusz Masternak (42-5, 28 KO) pewnie wypunktował w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Tarnowie Taylora Mabikę (19-6-2, 10 KO). Pojedynek był pod kontrolą &#8222;Mastera&#8221;, choć rywal z bloku cały czas był groźny. A gdy dał się czymś złapać, wyciągał wnioski i na taką samą akcję już nie dawał się trafiać następnym razem.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W swoim debiucie pod skrzydłami nowego promotora Mateusz Masternak (42-5, 28 KO) pewnie wypunktował w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Tarnowie Taylora Mabikę (19-6-2, 10 KO).</strong></p>
<p>Pojedynek był pod kontrolą &#8222;Mastera&#8221;, choć rywal z bloku cały czas był groźny. A gdy dał się czymś złapać, wyciągał wnioski i na taką samą akcję już nie dawał się trafiać następnym razem. Mateusz zaczął dobrze lewym prostym, a w drugiej rundzie zrobił wrażenie na Mabice mocnym hakiem na korpus. W połowie potyczki zaczął wydłużać kombinacja do trzech-czterech ciosów i zyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. Pod koniec bił konsekwentnie akcją lewy-prawy, a wszystko kończył lewym podbródkiem. Trafiał często, jednak nie zdołał złamać bardzo twardego przeciwnika. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść wrocławianina 99:91 i dwukrotnie 100:90.</p>
<p><strong>Damian Kiwior</strong> (8-1-1, 1 KO) szybko i efektownie odprawił <strong>Rubena Rodrigueza</strong> (9-5-1, 4 KO). Wszystko skończyło się już w pierwszej rundzie. Miejscowy bohater liczył, że po raz pierwszy zaboksuje na dystansie ośmiu starć, tymczasem skończyło się na pierwszej &#8222;czasówce&#8221; w karierze. Wszystko rozpoczęła akcja prawy na prawy, po której Hiszpan poleciał na matę ringu. To był w zasadzie początek jego końca. Dzielnie wstawała, ale był ranny i po dwóch kolejnych nokdaunach potyczka została zatrzymana.</p>
<p><strong>Łukasz Różański</strong> (13-0, 12 KO) szybko rozpracował przestraszonego<strong> Ozcana Cetinkayę</strong> (31-21-2, 23 KO). Jeśli ktoś nie oglądał walki, mógłby pomyśleć, że to była rzeź &#8211; pięć nokdaunów w pierwszej rundzie i trzy kolejne w drugiej, zanim Leszek Jankowiak zlitował się nad Cetinkayą i&#8230; kibicami.</p>
<p>Wiadomo było, że faworyt jest jeden, ale <strong>Adam Balski</strong> (15-0, 9 KO) potrzebował tak efektownego zwycięstwa po słabszej postawie w poprzednim starcie. Udało się &#8211; <strong>Jarosław Prusak</strong> (9-5, 9 KO) poległ już w pierwszej rundzie. Podopieczny Fiodora Łapina od razu ruszył jak po swoje, szukając mocnych uderzeń w półdystansie. W pewnym momencie trafił w wymianie krótkim prawym sierpowym, posyłając przeciwnika na deski. Po liczeniu do ośmiu Balski doskoczył do zranionej ofiary i tym razem prawym podbródkiem wywrócił Prusaka po raz drugi. Sędzia nie puścił już walki, ogłaszając TKO.</p>
<p>Wcześniej młodszy z braci &#8211; <strong>Maciej Kiwior</strong> (2-0), wypunktował 40:36 i dwukrotnie 39:37 <strong>Jakuba Laskowskiego</strong> (4-1-1, 2 KO).</p>
<p>Wiedzieliśmy już wcześniej, że <strong>Rafał Wołczecki</strong> (1-0, 1 KO) bije bardzo mocno, szczególnie lewym sierpowym na górę. I wszystko to potwierdził przed momentem, efektownie debiutując w gronie zawodowców. Wszystko trwało zaledwie 48 sekund. Naprzeciw aktualnego mistrza Polski w gronie młodzieżowców i wicemistrza Polski seniorów wagi średniej stanął <strong>Jakub Nasiłowski</strong>. Pierwsze sekundy rozpoznawcze, aż w końcu Rafał odpalił firmowy lewy sierp&#8230; Rywal był w ciężkim nokdaunie, lecz poderwał się na osiem. Ale po następnych ciosach z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Wcześniej <strong>Filip Pham Hong</strong> (2-0, 2 KO) dwoma prawymi sierpami rozmontował &#8211; równie szybko, a nawet szybciej (39 sekund), <strong>Kamila Szydłowskiego</strong> (0-1).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/09/20/masternak-wypunktowal-mabike-w-tarnowie-pierwsza-czasowka-kiwiora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EFEKTOWNY POWRÓT SULĘCKIEGO I SZYBKA &#8222;ROBOTA&#8221; TRYCA NA GALI W SUWAŁKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/08/30/efektowny-powrot-suleckiego-i-szybka-robota-tryca-na-gali-w-suwalkach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/08/30/efektowny-powrot-suleckiego-i-szybka-robota-tryca-na-gali-w-suwalkach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2020 10:23:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ZAWODOWCY]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Krotiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Ismaił Kagermanow]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11173</guid>
		<description><![CDATA[Efektownie wypadł powrót po ponad rocznej przerwie Macieja Sulęckiego (29-2, 11 KO). Jedyne czego wczoraj zabrakło w walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 12 w Suwałkach, to nokautu na twardym Saszy Jengojanie (44-8-1, 26 KO). Pierwsze dwie rundy jeszcze optycznie równe, choć &#8222;Striczu&#8221; kontrolował sytuację. W trzeciej zachwiał przeciwnikiem lewym sierpowym. Od tego momentu dominował bezapelacyjnie. Punktował fajnie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Efektownie wypadł powrót po ponad rocznej przerwie Macieja Sulęckiego (29-2, 11 KO). Jedyne czego wczoraj zabrakło w walce wieczoru gali boksu zawodowego KnockOut Boxing Night 12 w Suwałkach, to nokautu na twardym Saszy Jengojanie (44-8-1, 26 KO).</strong></p>
<p>Pierwsze dwie rundy jeszcze optycznie równe, choć &#8222;Striczu&#8221; kontrolował sytuację. W trzeciej zachwiał przeciwnikiem lewym sierpowym. Od tego momentu dominował bezapelacyjnie. Punktował fajnie bitym lewym prostym, wchodził w tempo prawym krzyżowym na górę, a gdy rywal chciał schować się za podwójną gardą, polował hakami na korpus. Od szóstej rundy coraz częściej prawa ręka lądowała na głowie Jengojana. Ten o dziwo, choć kilka razy był w tarapatach, wszystko wytrzymywał. Ale gdy próbował czymś odpowiedzieć, natychmiast nadziewał się na kontrę. W dziewiątym starciu po akcji lewy-prawy ugięły się pod nim nogi, lecz i tym razem pokazał determinację oraz zaciętość. Walczył już tylko o przetrwanie. W ostatnich trzech minutach Maciek podkręcił jeszcze tempo, ale nie zdołał przełamać twardego oponenta. Po ostatnim gongu werdykt mógł być tylko jeden. Wszyscy sędziowie wskazali na Polaka w stosunku 100:90.</p>
<p>To miał być korespondencyjny pojedynek z Robertem Parzęczewskim. I choć takie porównania nie mają większego sensu, <strong>Mateusz Tryc</strong> (10-0, 6 KO) wypadł na tle niedawnego rywala &#8222;Araba&#8221; bardzo dobrze. Naprzeciw dwukrotnego ćwierćfinalisty Mistrzostw Europy w boksie olimpijskim stanął<strong> Sladan Janjanin</strong> (27-7, 21 KO). Ale była to kreacja jednego aktora. Tryc w niespełna dwie rundy kilka razy przewrócił rywala &#8211; na zmianę hakami na korpus i podbródkami. Tak więc niecałe sześć minut starczyły Mateuszowi na dokończenie dzieła zniszczenia. Pora na poważniejsze testy!</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (14-0, 4 KO) i <strong>Tomi Silvennoinen</strong> (9-2, 5 KO) dali naprawdę twardą i fajną walkę. Ostatecznie sędziowie wskazali na naszego rodaka. Początek obiecujący. Przemek dwukrotnie sięgnął przeciwnika długim prawym, Fin jednak jeszcze przed końcem pierwszej rundy odpowiedział dwoma lewymi sierpowymi. A w drugiej rundzie starał się narzucić pressing i przedostać do półdystansu. &#8211; Środek ringu &#8211; krzyczał z narożnika trener Fiodor Łapin. Ale walka była równa i twarda. W połowie czwartej odsłonie obaj trafili w tym samym momencie &#8211; Przemek prawym krzyżowym, rywal lewym sierpem. Bardziej poukładany był Zyśk, natomiast rzadziej trafiający Silvennoinen bił chyba mocniej, bo optycznie to jego ciosy robiły większe wrażenie na drugiej stronie. Na półmetku spadło nieco tempo, na czym zyskał po prostu lepiej wyszkolony Zyśk. W szóstej rundzie znów zaczął sięgać długim prawym głowy Fina, choć nie ustrzegł się jednego mocnego prawego sierpa. Po dobrym siódmym starcia Przemka, na początku ósmego Fin znów trafił mocnym sierpowym, tylko tym razem z lewej ręki. Końcówka jak cała walka &#8211; zażarta i optycznie równa. Sędziowie punktowali dwukrotnie 77:75 i 78:74 &#8211; wszyscy na korzyść Polaka.</p>
<p><strong>Kamil Bednarek</strong> (5-0, 3 KO) dał kolejną dobrą walkę. Tym razem odprawił przed czasem <strong>Wilmera Gonzaleza</strong> (20-18-1, 13 KO). Kamil już na samym początku trafił w zwarciu krótkim lewym podbródkiem. Po dwóch minutach przepuścił prawy rywala i skontrował lewym sierpowym, posyłając go na deski. Ale nie śpieszył się i konsekwentnie boksował swoje. Po przerwie podopieczny Piotra Wilczewskiego szukał korpusu, wywierał pressing, a jednocześnie przepuszczał wszystkie zamachowe bomby doświadczonego przeciwnika. W trzecim starciu Kamil wciągnął oponenta na kontrę krótkim prawym. Pod Gonzalezem ugięły się nogi, lecz obyło się bez liczenia. Ale co się odwlecze&#8230; W czwartej rundzie Bednarek akcją prawy-lewy sierp dokończył dzieła zniszczenia.</p>
<p><strong>Pozostałe walki:</strong><br />
<strong>Ismaił Kagermanow</strong> (1-0, 1 KO) &#8211; <strong>Łukasz Rudnik</strong> (0-2) TKO 1<br />
<strong>Denis Krotiuk</strong> (4-0, 3 KO) &#8211; <strong>Lukas Ulys</strong> (0-2) TKO 1</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/08/30/efektowny-powrot-suleckiego-i-szybka-robota-tryca-na-gali-w-suwalkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAWEŁ STĘPIEŃ WYPUNKTOWAŁ MARKA MATYJĘ. UDANY POWRÓT BALSKIEGO W AUGUSTOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/07/27/pawel-stepien-wypunktowal-marka-matyje-udany-powrot-adama-balskiego-w-augustowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/07/27/pawel-stepien-wypunktowal-marka-matyje-udany-powrot-adama-balskiego-w-augustowie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2020 10:42:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Krotiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Ficner]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Kubiszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester Bidziński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11164</guid>
		<description><![CDATA[Wydarzeniem wieczoru gali organizowanej przez grupę Knockout Promotions w Augustowie było rewanżowe starcie pomiędzy Markiem Matyją i Pawłem Stępniem. Faworytem tak jak przed ich pierwszym pojedynkiem był ten drugi, kibice mieli jednak nadzieję, że będzie zdecydowanie więcej emocji niż przed rokiem w Rzeszowie. Pojedynek rozpoczął się tak jak każdy się spodziewał. Stępień ostrożny, walczył na dystans, czekał na odpowiedni moment,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wydarzeniem wieczoru gali organizowanej przez grupę Knockout Promotions w Augustowie było rewanżowe starcie pomiędzy Markiem Matyją i Pawłem Stępniem. Faworytem tak jak przed ich pierwszym pojedynkiem był ten drugi, kibice mieli jednak nadzieję, że będzie zdecydowanie więcej emocji niż przed rokiem w Rzeszowie.</strong></p>
<p>Pojedynek rozpoczął się tak jak każdy się spodziewał. Stępień ostrożny, walczył na dystans, czekał na odpowiedni moment, by skontrować rywala. Paweł wydłużał lewą rękę i szukał ciosów na dół, tak aby ręce rywala z rundy na rundy zaczynały wędrować bardziej w dół, za to Matyja starał się skracać dystans, próbował napierać na przeciwnika. Stępień zmieniał pozycje, walczył nieszablonowo, czym pokazywał, że nie jest go tak łatwo trafić. Swoją przewagę Stępień świetnie zaznaczył w rundzie drugiej &#8211; wpadało w niej z jego strony dużo lewych i prawych prostych. Trener <strong>Fiodor Łapin</strong> namawiał Matyję do wzmożonego działania, gdy ten znajdował się w półdystansie oraz przy linach ze Stępniem. W trzeciej odsłonie Matyja był już dużo bardziej odważniejszy, uruchomił swój pressing, szukał miejsca dla swojego prawego sierpowego. Największe szanse Matyja upatrywał właśnie będąc w półdystansie i w narożnikach, przy linach. Dla Stępnia kluczem była walka na dystans, szybkie zejścia z linii ciosu, uniki i obijanie dołów, zaskakiwanie Marka. Przegląd sytuacji Stępnia dawał się jednak Matyi we znaki. Pięściarz ze Szczecina w kilku aspektach wyciągnął wnioski z pierwszej walki, choć momentami widoczny był u niego brak agresji, której zabrakło w lipcu rok temu. W ostatniej rundzie Matyja starał się odrabiać straty, Stępień miał już wtedy walkę pod kontrolą. Mimo tego Marek urwał Pawłowi kilka rund. Ostatecznie po dziesięciu miłych dla oka rundach dwaj sędziowie wypunktowali 97-93 na korzyść Stępnia, za to jednemu z sędziów (prawdopodobnie z problemami ze wzrokiem) wyszedł wynik 98-93 dla Marka Matyi, co jest absolutną kompromitacją.</p>
<p>Nikt się raczej nie spodziewał cudów ze strony <strong>Adama Balskiego</strong> (14-0, 8 KO), który w Augustowie wrócił po 18 miesiącach rozbratu z ringami zawodowymi. <strong>Andrzej Wasilewski</strong> dogadał się kilka dni temu z <strong>Mariuszem Grabowskim</strong> i Balski spotkał się w walce na dystansie sześciu rund z <strong>Mateuszem Kubiszynem</strong> (3-4, 2 KO). Zwycięstwo na punkty, rdza u Balskiego jednak jest, a pojedynek bardzo wyrównany. Zardzewiały Balski walczył na samym początku bardzo spokojnie i zachowawczo. Wprawdzie wykorzystywał błędy rywala i zadał kilka soczystych sierpowych, ale nie szedł tak prężnie do przodu. Kubiszyn miał problem z pracą nóg, które przy atakach zostawały i przez to nie mógł odpowiednio skrócić dystansu. Gdy już tego próbował, inkasował od Balskiego m.in. krótkie lewe sierpowe. Ciekawiej zrobiło się w drugiej połowie walki. Pod koniec czwartej rundy Balski wdał się w bijatykę z Kubiszinem, ten próbował wykorzystać dłuższą chwilę walki w półdystansie, ale nie zdążył zadać więcej ciosów, bo wybrzmiał gong kończący odsłonę. Kubiszynowi nie brakowało jednak ambicji i szczególnie w końcowych rundach starał się zaskakiwać Balskiego, próbował skracać dystans, narzucać swoje tempo. Tak też było w rundzie szóstej, gdzie Kubiszyn nie czekał na ruch ze strony podopiecznego Fiodora Łapina tylko parł do przodu, by wymieniać uderzenia. Ostatnie odsłony starcia były pod dyktando Kubiszyna. Werdykt sędziów był jednomyślny: wszyscy trzej wypunktowali 58-56 na korzyść Adama Balskiego. Trzeba uczciwie przyznać, że nie był to dobry występ Adama, ale zważając na wszystkie perturbacje związane z jego osobą w ostatnich miesiącach można go w pewnym stopniu usprawiedliwić. Duży szacunek dla Mateusza Kubiszyna, który sprawił Balskiemu wiele problemów i dla wielu kibiców to właśnie on wygrał ten pojedynek.</p>
<p>W oczach <strong>Kamila Bednarka</strong> podczas oficjalnego ważenia przed galą w Augustowie widać było ogień. Jego rywal, <strong>Bartłomiej Grafka</strong>, walczył jednak w swojej karierze z wieloma świetnymi pięściarzami i przestraszyć się na pewno nie przestraszył. To była bardzo dobra walka i ostatecznie koncert Bednarka. Spodziewano się grzmotów, zaczęło się jednak od szachów. Bednarek przyznał po walce, że wiedział, że boksersko i technicznie jest lepszym pięściarzem od Grafki i chciał to w tym aspekcie skrzętnie wykorzystywać w ringu. Było wiadomym, że każde spięcie daje pewne szanse zawodnikowi Silesii Boxing. Podopieczny Piotra Wilczewskiego świetnie punktował Grafkę, czuł dystans, znakomicie go skracał i unikał ciosów rywala. W pewnym momencie poczuł krew i mocniej zaatakował Grafkę, u którego pojawiła kontuzja łuków brwiowych. Wtedy też do gry starał się wkraczać doświadczony zawodnik<strong> Irosława Butowicza</strong> i gdy tylko Bednarek próbował urwać mu głowę w półdystansie to Grafka szukał kontrataków &#8211; głównie obszernych prawych i lewych sierpowych. Z marnym skutkiem. Ostatecznie pojedynek został przerwany przez sędziego po reakcji lekarza.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do zawodowego rekordu dopisał <strong>Przemysław Zyśk</strong> (13-0, 4 KO), który po sześciu rundach pokonał na punkty <strong>Ivansa Levickisa</strong> (31-35, 19 KO). Jak to w walkach Zyśka bywa &#8211; mocne tempo, ciosy na dół, momenty nieuwagi, luki w obronie. Szału nie było, aktywność podtrzymana. Trzynaste zwycięstwo Zyśka na zawodowstwie nie porwało kibiców, ale nie było to złe starcie. Pięściarz Knockout Promotions bił dużo ciosów na dół, próbował kończyć uderzeniami na górę &#8211; najczęściej były to podbródki. Gubił się jednak wtedy, gdy kończył swoje akcje i nie wracał z rękami do góry, szczególnie w półdystansie. Łotewski rywal nie był mu dłużny i zadawał swoje uderzenia. Wygrana Zyśka zasłużona, choć trzeba sobie zadać pytanie: czy w jego boksie widać jakikolwiek progres? Trudno stwierdzić.</p>
<p>Najlepszy pojedynek w zawodowej karierze stoczył <strong>Damian Kiwior</strong> (7-1-1), a efektownie w gronie profesjonalistów zadebiutował <strong>Maciej Kiwior</strong> (1-0). Damian zaczął bardzo dobrze. Z daleka punktował <strong>Octaviana Gratiego</strong> (5-7-1, 3 KO) swoim jabem, a gdy skrócił dystans polował hakami i sierpami. Na początku drugiej rundy rywal odgryzł się podbródkiem, ale w rewanżu Kiwior dwukrotnie wstrząsnął nim lewym sierpowym. W trzecim starciu obraz potyczki wyrównał się. W drugiej połowie czwartej odsłony Polak znów doszedł do głosu, sięgając twardego przeciwnika długim prawym krzyżowym. Piąta runda popisowa dla Kiwiora, który trzy razy zachwiał Gratiim swoim lewym sierpowym. W końcówce dodał jeszcze bombę z prawej ręki. Ostatnie trzy minuty w spokojniejszym tempie, lecz wciąż pod dyktando Damiana. Sędziowie punktowali 58:56, 58:56 i 60:54 &#8211; wszyscy na korzyść Damiana. Maciek Kiwior już w pierwszej wymianie krótkim prawym sierpowym przewrócił <strong>Marcina Ficnera</strong> (2-27-4), ale ten minutę później swoim prawym zachwiał Kiwiorem. Zanim zabrzmiał gong na przerwę, Maciek po raz drugi posłał na deski oponenta, tym razem kombinacją lewy podbródek-prawy sierp. Druga i trzecia runda już nieco spokojniejsza, choć pod całkowitą kontrolą młodszego z braci. W ostatniej minucie walki Kiwior spuchł i na samym finiszu zrobiło się gorąco. Ale punktacja mogła być tylko jedna &#8211; 3x 40:34.</p>
<p><strong>Denis Krotiuk</strong> (3-0, 2 KO) sprawił<strong> Sylwestrowi Bidzińskiemu</strong> lanie w jego zawodowym debiucie. Na początku drugiej rundy posłał go na deski lewym sierpowym, a po liczeniu kolejnymi ciosami rozciął powiekę i na wniosek lekarza potyczka została zastopowana.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/07/27/pawel-stepien-wypunktowal-marka-matyje-udany-powrot-adama-balskiego-w-augustowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WRZESIŃSKI POKONUJE GAMEZA W PIONKACH. SZYBKI TRIUMF SIWEGO NAD BODZIOCHEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/07/11/wrzesinski-pokonuje-gameza-w-pionkach-szybki-triumf-siwego-nad-bodziochem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/07/11/wrzesinski-pokonuje-gameza-w-pionkach-szybki-triumf-siwego-nad-bodziochem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2020 07:50:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Strecki]]></category>
		<category><![CDATA[Bojana LIbiszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Mądry]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Karina Kopińska]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Maksymilian Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11157</guid>
		<description><![CDATA[Damian Wrzesiński (20-1-2, 6 KO) w efektowny sposób pokonał przed czasem Otto Gameza (19-3, 14 KO) w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Pionkach. Polak potwierdził, że jest numerem jeden polskiej wagi lekkiej i może myśleć o pasach europejskich. Wrzesiński od początku ustawiał sobie walkę lewym prostym i szybko zaczął dokładać do niego prawy. Timing i praca nóg funkcjonowały prawidłowo,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Damian Wrzesiński (20-1-2, 6 KO) w efektowny sposób pokonał przed czasem Otto Gameza (19-3, 14 KO) w walce wieczoru gali boksu zawodowego w Pionkach. Polak potwierdził, że jest numerem jeden polskiej wagi lekkiej i może myśleć o pasach europejskich.</strong></p>
<p>Wrzesiński od początku ustawiał sobie walkę lewym prostym i szybko zaczął dokładać do niego prawy. Timing i praca nóg funkcjonowały prawidłowo, a Gamez był w ringu zagubiony. Zmienił jednak kąt uderzeń lewą ręką i sam trafił kilka razy na zakończenie rundy. W drugim starciu Wrzesiński zaczął od rozsądnej presji, ale Gamez tym razem miał więcej pomysłów i nagle wystrzelił długim prawym po podwójnym lewym. Wrzesiński poczuł ten cios, zdołał jednak natychmiast odpowiedzieć. Wenezuelczyk poczuł się mimo to pewniej i rzucał niebezpieczne sierpowe z lewej ręki i prawe podbródkowe. Polak mocno zaatakował od początku trzeciej odsłony, nie dawał Gamezowi miejsca i Wenezuelczyk był trafiany ciosami prostymi z obu rąk. Wciąż jednak pozostawał w grze i próbował zmieścić ciosy kontrujące. Wrzesiński złapał go w końcu bombą na odchyleniu i zranił, a na pół minuty przed końcem rundy przymierzył dwoma prawymi. Na początku czwartej rundy było po walce. Celny i mocny prawy sierpowy posłał Gameza na deski i Wenezuelczyk nie zdołał kontynuować pojedynku.</p>
<p>Walka wagi ciężkiej wymyślona na Twitterze &#8211; <strong>Marcin Siwy</strong> (21-0, 9 KO) kontra <strong>Kamil Bodzioch</strong> (6-1, 2 KO) &#8211; zakończyła się demolką w wykonaniu Siwego, który szybko rozprawił się z rywalem. Obaj zaczęli walkę mocnymi ciosami na dół. Jedno z takich uderzeń Siwego wywarło na Bodziochu wrażenie, a chwilę później kolejny lewy pod prawy łokieć zranił Bodziocha, który padł na matę ringu. Zdołał wstać, ale Siwy zasypał go ciosami przy linach i sędzia przerwał pojedynek. A więc duże emocje i nokaut, choć trochę szkoda, że trwało to tak krótko.</p>
<p><strong>Bracia Gibadło: Maksymilian (4-0) i Stanisław (4-0) wygrali swoje pojedynki na gali w Pionkach. Maks łatwo pokonał Denisa Mądrego (5-4, 1 KO), a Staszek miał bardzo trudną przeprawę z Tomaszem Gromadzkim (10-4-1, 3 KO).</strong></p>
<p>Urodzony w Grecji Stanisław Gibadło wyszedł do ringu w greckim stylu &#8211; przy klimatycznym soundtracku i owinięty flagą &#8211; a jak było w ringu? Tomasz Gromadzki jak zawsze ruszył od razu do przodu, ale został kilka razy skontrowany. Zdołał jednak dojść wkrótce do głosu i Gibadło musiał się sprężyć, by odpowiedzieć ciosami na korpus. W drugiej rundzie rozgorzała ostra walka, w której Gromadzki zaczynał akcje od uderzeń na dół i kończył na górę. Gibadło tańczył, ale sporo przyjmował i stracił kontrolę na pojedynkiem. Pod koniec rundy zdołał ją w jakimś stopniu odzyskać, lecz walka była bardzo wyrównana. Trzecią odsłonę dobrze zaczął Gibadło, który stopniowo okiełznywał Gromadzkiego, łapał rytm i nieźle pracował ciosami na korpus, choć wciąż przyjmował niepotrzebne uderzenia. Gromadzki był zmęczony, ale sporo trafiał i na półmetku  wynik stanowił sprawę otwartą. I mimo że Staszek w czwartym starciu wciąż boksował elegancko, to wręcz w banalny sposób dawał się trafiać po swoich akcjach sierpami z obu rąk. Brakowało refleksu w obronie, a &#8221;Zadyma&#8221; czekał po prostu na błędy Gibadły, który dopiero piątą rundę mógł z czystym sumieniem uznać za dość udaną, choć w końcówce Gromadzki znów sięgnął lewym Stanisława. Ostatnia runda również była ciekawa i po ostatnim gongu nikt nie mógł się czuć pewnie. Sędziowie punktowali niejednogłośnie na korzyść Staszka (56-58 i dwa razy 58-56).</p>
<p>Maksymilian Gibadło od początku kontrolował pojedynek i już w pierwszej rundzie dwukrotnie zranił Denisa Mądrego, choć boksował nieco chaotycznie. W drugiej odsłonie był już bardziej precyzyjny i lokował niesygnalizowane uderzenia, m.in. lewe proste, haki i sierpowe.  Nieźle kontrolował dystans i spokojnie robił swoje. Zmieniał pozycje, uderzał w różnych płaszczyznach, schodził z linii ciosów rywala, deklasował go we wszystkich elementach, stopniowo sie rozluźniał. Trochę brakowało w tym wszystkim mocy i dynamiki, ale boks Maksa oglądało się całkiem przyjemnie. Do końca walki trwał mocniejszy sparing, jakim w zasadzie była ta walka dla Gibadły. Mądry miał nawet swoje momenty, chociaż nie mógł poważnie zagrozić Maksowi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali oczywiście jednogłośnie dla Maksymiliana (58-56 i dwa razy 60-54).</p>
<p><strong>Walki kobiet na gali w Pionkach nie rozczarowały. Sasza Sidorenko (9-0, 1 KO) pokazała kawał konkretnego, technicznego i ofensywnego boksu i pokonała charakterną, doświadczoną w zawodowych bojach Karinę Kopińską (13-34-4, 3 KO), która również pokazała się z dobrej strony. Natomiast Laura Grzyb (3-0, 3 KO) w walce z Bojaną Libiszewską (7-40, 1 KO) dała kibicom efektowny spektakl w swoim stylu.</strong></p>
<p>Sidorenko zaprezentowała klasyczną, &#8222;wschodnią&#8221; szkołę boksu w bardziej agresywnym niż zazwyczaj widzimy z jej strony wydaniu. Kontrolowała pojedynek seriami ciosów prostych i elegancką pracą nóg, obchodząc Kopińską, gdy było trzeba i świetnie pracując lewą ręką. Dochodziły do tego ciosy sierpowe w różnych płaszczyznach, kibice mogli zobaczyć naprawdę imponujący arsenał umiejętności. Kopińska dzielnie próbowała stawiać opór i co jakiś czas odgryzała się swoimi akcjami, nie mogła jednak zagrozić Saszy. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79-73 i dwa razy 80-72.</p>
<p>Laura Grzyb od początku czarowała ringowym tańcem i mocnymi kontrami w walce z zaprawioną w bojach Bojaną, która miała swoje momenty, ale ostatecznie &#8211; po ostrym zrywie Laury w trzeciej rundzie &#8211; lewy łuk brwiowy Libiszewskiej był już tak mocno rozbity, że sędzia przerwał pojedynek i ogłoszono wygraną Grzyb przez TKO.</p>
<p><strong>Otwierająca galę grupy Tymex Boxing Promotion w Pionkach walka Kamila Kuździenia (2-0) z Dmytro Żukowem (0-1) była dobrą i treściwą zakąską, kawałkiem ciekawego boksu w wadze junior średniej. Ostatecznie górą był Polak, ale Ukrainiec postawił mocny opór. W drugim starciu gali Aleksander Strecki (11-1-2, 5 KO) pokonał Tarasa Gołowaszczenkę (3-3, 3 KO), który przegrał przez dyskwalifikację.</strong></p>
<p>Kamil Kuździeń vs Dmytro Żukow. Obaj zaczęli w dobrym tempie, Żukow kilka razy zaskoczył Kuździenia lewymi prostymi po zmianie pozycji, a Kuździeń trafiał ciosami na korpus, które wkrótce zaczął też lokować Ukrainiec. Szybkość Żukowa sprawiała Kuździeniowi kłopoty. W drugiej rundzie Polak kontynuował ostrzeliwanie korpusu, Żukow szukał miejsca na lewy sierpowy na wątrobę i ciosy podbródkowe. W końcu Kuździeń przyparł rywala do lin, Ukrainiec wyraźnie odczuwał już bomby na dół, a pod koniec rundy Polak huknął jeszcze ładnym, celnym prawym nad lewą ręką. W trzeciej rundzie Żukow zaczął elegancko kontrować z obu rąk, ale Kuździeń nie przestawał atakować. Obaj byli już konkretnie zmęczeni i choć utrzymywało się żwawe tempo, temperatura w hali robiła swoje. Żukow zranił Kuździenia uderzeniem na dół, jednak Polak zdołał zamaskować problem i zakończył rundę atakiem. Czwarte, ostatnie starcie również było ciekawe, Żukow ulokował kilka podbródkowych, a Kuździeń pozostawał agresywny i zacięcie torował sobie drogę w ofensywie, kończąc akcje m.in. prawymi sierpowymi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie (40-36 i dwa razy 39-37), przyznając zwycięstwo Polakowi.</p>
<p>Aleksander Strecki vs Taras Gołowaszczenko. Boksujący z odwrotnej pozycji, bardzo utytułowany na ringach olimpijskich Strecki zaczął spokojnie i starał się kontrolować walkę lewym prostym na korpus i niebezpiecznymi zrywami. Gołowaszczenko kilka razy wpadł w pułapki zastawione przez starego lisa, choć sam też miał kilka dobrych momentów. W drugiej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami nad lewym okiem Gołowaszczenki pojawiło się poważne rozcięcie, również Stecki ucierpiał, ale chwilę później zaczął mocno trafiać prawym sierpowym. Sędzia przerwał walkę, odjął po punkcie za faule, ale nie zdołał uspokoić Ukraińców. Obaj rwali się do ostrej bitki, jednak bardziej technicznie robił to Strecki. W kolejnych rundach emocje opadły, style obu wzajemnie się neutralizowały. Strecki odczuwał trudy starcia i stracił koncept, a Gołowaszczenko stopniowo zyskiwał pole ciekawymi akcjami prawą ręką. Niestety dla siebie często faulował, przynajmniej według sędziego. W końcu został upomniany po raz trzeci i przegrał przez dyskwalifikację.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/07/11/wrzesinski-pokonuje-gameza-w-pionkach-szybki-triumf-siwego-nad-bodziochem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PARZĘCZEWSKI PUNKTUJE JANJANINA W ARŁAMOWIE. ŚWIETNA POSTAWA ŁASZCZYKA I GORGONIA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/06/21/parzeczewski-punktuje-janjanina-w-arlamowie-swietna-postawa-laszczyka-i-gorgonia/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/06/21/parzeczewski-punktuje-janjanina-w-arlamowie-swietna-postawa-laszczyka-i-gorgonia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2020 18:08:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Salabura]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Kapczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Ślusarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11136</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali boksu zawodowego w Arłamowie Robert Parzęczewski (25-1, 16 KO) aż pięciokrotnie przewracał Sladana Janjanina (27-6, 21 KO), jednak wygrał &#8222;tylko&#8221; na punkty. Już pierwszy lewy hak Roberta w okolice wątroby zgiął rywala i widać było, że boli&#8230; Schowany za podwójną gardą 20 sekund przed końcem rundy wystrzelił obszernym prawym, a Polak przepuścił go i natychmiast skontrował]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali boksu zawodowego w Arłamowie Robert Parzęczewski (25-1, 16 KO) aż pięciokrotnie przewracał Sladana Janjanina (27-6, 21 KO), jednak wygrał &#8222;tylko&#8221; na punkty.</strong></p>
<p>Już pierwszy lewy hak Roberta w okolice wątroby zgiął rywala i widać było, że boli&#8230; Schowany za podwójną gardą 20 sekund przed końcem rundy wystrzelił obszernym prawym, a Polak przepuścił go i natychmiast skontrował krótkim lewym. Pierwsze liczenie. Za moment jednak zabrzmiał gong na przerwę. W połowie drugiego starcia Parzęczewski ściął przeciwnika z nóg prawym podbródkowym. Po liczeniu ruszył jeszcze ostrzej i lewym hakiem znów przewrócił oponenta. Ale i tym razem udało się dotrwać do przerwy. Początek trzeciej rundy to akcja lewy-prawy i czwarte liczenie. &#8222;Arab&#8221; czuł się tak mocny, że pozwalał sobie nawet na zmiany pozycji na mańkuta. Bośniak panicznie uciekał, a podopieczny Grzegorza Krawczyka nigdzie się nie śpieszył, tak oto doszło do czwartej odsłony. A potem piątej. Scenariusz się oczywiście nie zmieniał &#8211; pełna dominacja pięściarza z Częstochowy. Wydawało się wręcz, że mógł skończyć walkę w każdym momencie, lecz chciał trochę dłużej poboksować. Po dwudziestu sekundach piątej rundy krótki prawy hak na górę dał kolejny nokdaun. Ale że charakteru nie można było odmówić Bośniakowi, to i tym razem dotrwał do przerwy. W szóstej nawet się nie przewrócił. I tak wyglądało to do końca. Ruch jednostronny i wielki sukces Bośniaka. Bo porażka na punkty to jego wielki sukces&#8230; Werdykt mógł być jeden &#8211; trzy razy 80:67.</p>
<p>Świetnie dysponowany <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (28-0, 10 KO). Dzielny <strong>Piotr Gudel</strong> (10-5-1, 1 KO) walczył bardzo charakternie, ale przewaga klas była ogromna i pojedynek został zastopowany w piątym starciu. Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości Kamila. Trafił fajną kombinacją lewy podbródkowy-prawy sierp, poprawił prawym podbródkiem i Piotrek lekko się zachwiał. Wrocławianin pierwszą rundę zakończył jeszcze świetną kontrą z prawej ręki po odchyleniu. Po przerwie ciąg dalszy dominacji &#8211; lewy prosty pracujący z automatu i parę naprawdę mocnych lewych haków pod prawy łokieć. Trzecie starcie to coraz dłuższe i ciekawsze kombinacje Kamila i powiększająca się przewaga. Coraz częściej dochodził też prawy sierp. Gudel musiał coś szybko zmienić, kiedy jednak tylko chciał sam zaatakować, od razu nadziewał się na jakąś kontrę. Pod koniec czwartej rundy lewy podbródek w końcu złamał Gudela i zmusił do przyklęknięcia. Zanim sędzia Gortat doliczył do ośmiu, do przerwy pozostało już tylko kilka sekund. Łaszczyk demolował swojego kumpla w piątej rundzie i po dwóch kolejnych nokdaunach nierówny pojedynek został zatrzymany.</p>
<p>- Nie kończcie mi kariery &#8211; mówił przed galą <strong>Patryk Szymański</strong> (20-4, 10 KO). Ale chyba pora kończyć, skoro przegrał dziś z <strong>Przemysławem Gorgoniem</strong> (11-6-1, 5 KO). W pierwszej rundzie Patryk wykorzystując lepsze warunki fizyczne ustawiał sobie rywala jabem i dwukrotnie trafił prawym krzyżowym. Na początku drugiej odsłony Gorgoń trafił prawym sierpowym, poprawił lewym sierpem i Patryk sklinczował. Oddał inicjatywę, lecz niemal równo z gongiem ładnie skontrował swoim prawym. Po przerwie Szymański niby kontrolował potyczkę lewym prostym, jednak boksował zbyt zachowawczo, a gdy walka przechodziła w półdystans, panikował i jak najszybciej chciał sklinczować. Rundy szły na jego korzyść, ale to wciąż nie był ten sam zawodnik, na jakiego się zapowiadał pięć-sześć lat temu&#8230; Niby wszystkie argumenty miał w ręku Patryk, lecz runda numer cztery była naprawdę równa. Piątą dobrze zaczął faworyt, ale w połowie jakby odcięło go od prądu i Gorgoń zaczął go znów spychać. Dużo pracy miał też Robert Gortat, który co chwilę musiał rozrywać klincz. Gorszy technicznie, za to twardszy Przemek nacierał nieustannie i na samym finiszu po krótkim prawym sprawił, że Szymański przyklęknął. A pan Gortat jak najbardziej zasłużenie liczył. Po ostatnim gongu obaj w napięciu czekali na werdykt sędziów. A ci punktowali 58:55 Gorgoń, 57:56 Szymański i 58:55 &#8211; stosunkiem głosów dwa do jednego zwyciężył skazywany na porażkę Przemek!</p>
<p>Sprowadzony niemal w ostatniej chwili w zastępstwie <strong>Paweł Martyniuk</strong> (1-5, 1 KO) pokazał charakter i choć zakrwawiony, to przeboksował na pełnym dystansie z <strong>Sebastianem Ślusarczykiem</strong> (8-0, 5 KO). Podopieczny Adama Jabłońskiego chyba zlekceważył rywala i w pierwszej rundzie zainkasował kilka niepotrzebnych ciosów. Po przerwie Polak trafił mocnym prawym hakiem na korpus. To uderzenie zrobiło wrażenie na Ukraińcu mieszkającym w naszym kraju. Od tego czasu Sebastian zyskał przewagę. Trzecia runda już naprawdę fajna. Ślusarczyk dwukrotnie zranił Martyniuka prawym krzyżowym. Ukraińcowi nie można jednak odmówić ambicji i choć był lekko wstrząśnięty, to nie zamierzał kapitulować. W czwartej odsłonie Sebastian rozbijał przeciwnika lewym prostym, bił coraz częściej hakami na dół i systematycznie przełamywał. Podobny przebieg miała runda piąta. W szóstej Sebastian bawił się już i totalnie zaszachował oponenta swoim lewym prostym, którego trochę brakowało w poprzednich walkach. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali przewagę Polaka w stosunku 60:54.</p>
<p>To musiało się tak skończyć. Po jedenastu miesiącach przerwy <strong>Łukasz Różański</strong> (12-0, 11 KO) zastopował w drugiej rundzie <strong>Eriksa Kalasnikovsa</strong> (10-9-1, 8 KO). Pod koniec pierwszej minuty Łukasz fajną kombinacją lewy podbródkowy-prawy sierp rzucił Łotysza na deski po raz pierwszy. Kilkadziesiąt sekund później po prawym sierpowym w okolice ucha drugi nokdaun, ale rywal dotrwał do przerwy. Po niej Różański wziął się mocniej do pracy, uderzył kilka razy po dole, a walkę zakończył krótkim prawym na brodę.</p>
<p>W pojedynku wagi junior średniej <strong>Tomasz Nowicki</strong> (5-0, 2 KO) pokonał <strong>Bartosza Głowackiego</strong> (4-2, 3 KO). Nowickiego zżarły chyba nerwy. Pierwsze cztery minuty do śmieci. Był nerwowy, chaotyczny, skakał na nogach&#8230; Wyglądało to źle. W połowie drugiej rundy w końcu poukładał swój boks i od razu zaczął odrabiać straty. Na początku trzeciej rundy Tomek dwa razy trafił akcją prawy-lewy. &#8211; Jest dobrze &#8211; usłyszał potem w narożniku. Tomek miał chyba lekki kryzys w czwartym starciu, spuścił nieco z tonu, ale i tak był dużo aktywniejszy i po dwunastu minutach na karcie BOKSER.ORG wygrywał 39:37. Głowacki wziął się do pracy w piątej odsłonie. Brakował w jego akcjach polotu, wydawał się za to świeższy. A Nowicki coraz częściej klinczował. Ostatnie minuty zażarte, ale i nieco chaotyczne. Plus był taki, że z tego chaosu wyszło kilka celnych ciosów po obu stronach. Gdy zabrzmiał ostatni gong, wszyscy sędziowie mieli na swoich kartach przewagę 58:56 Nowickiego. I tak było też u nas &#8211; runda pierwsza i piąta dla Głowackiego, reszta dla Tomka.</p>
<p>Na otwarcie imprezy w Arłamowie w konfrontacji dwóch niepokonanych, młodych i zdolnych Polaków <strong>Kacper Salabura</strong> (2-0) pokonał faworyzowanego chyba <strong>Oskara Kapczyńskiego</strong> (3-1, 2 KO). Pierwszą rundę lepiej zaczął Oskar, choć odkrył się i zainkasował dwa prawe sierpy Kacpra. W drugiej Kapczyński niepotrzebnie zmieniał pozycję na mańkuta, co ewidentnie nie wychodziło mu na zdrowie. Pozostawał odkryty i kiedy tylko rywal wydłużał swoje akcje, od razu trafiał. Po sześciu minutach 19:19. Trzecia odsłona równa, ale to Salabura zaakcentował ją w samej końcówce dwoma bezpośrednimi prawymi. Salabura zachował więcej sił i pogonił w czwartej rundzie Kapczyńskiego. Ten równo z gongiem huknął lewym sierpowym. To był najmocniejszy cios w tej walce, ale finiszował zdecydowanie za późno. I znalazło to odzwierciedlenie na kartach sędziów. 40:36, 39:37 i 38:38 &#8211; stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Kacper.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/06/21/parzeczewski-punktuje-janjanina-w-arlamowie-swietna-postawa-laszczyka-i-gorgonia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARIUSZ WACH WYPUNKTOWAŁ KEVINA JOHNSONA. BOKS WRACA PO 3 MIESIĄCACH PRZERWY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/06/13/mariusz-wach-wypunktowal-kevina-johnsona-boks-wraca-po-3-miesiacach-przerwy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/06/13/mariusz-wach-wypunktowal-kevina-johnsona-boks-wraca-po-3-miesiacach-przerwy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2020 21:27:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Karina Kopińska]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11131</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj w Pałacu w Konarach odbyła się gala bokserska. W pojedynku wieczoru zmierzyli się dwaj zawodnicy, którzy w przeszłości walczyli o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z braćmi Kliczko &#8211; Mariusz Wach (36-6, 19 KO) i Kevin Johnson (34-17-1, 18 KO). Spodziewaliśmy się tego jak może wyglądać przebieg tego pojedynku i chyba nikt nie jest zaskoczony wynikiem, choć trzeba przyznać, że]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wczoraj w Pałacu w Konarach odbyła się gala bokserska. W pojedynku wieczoru zmierzyli się dwaj zawodnicy, którzy w przeszłości walczyli o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z braćmi Kliczko &#8211; Mariusz Wach (36-6, 19 KO) i Kevin Johnson (34-17-1, 18 KO). Spodziewaliśmy się tego jak może wyglądać przebieg tego pojedynku i chyba nikt nie jest zaskoczony wynikiem, choć trzeba przyznać, że Amerykanin pokazał się z niezłej strony.</strong></p>
<p>W pierwszych rundach &#8211; zresztą tak jak zwykle &#8211; &#8222;Viking&#8221; nie grzeszył ringową aktywnością, przez co m.in. trzecią rundę sędziowie punktowi mogli spokojnie zapisać na konto Amerykanina. Wach starał się bić ciosy proste, ale tak jak słusznie zauważyli komentatorzy, polski pięściarz wyglądał tak, jakby miał przywiązaną prawą rękę, bowiem rzadko z niej korzystał. Gdy jednak jej już sporadycznie zaczął używać, w ringu wyglądało to już o niebo lepiej. Johnson widząc pasywną postawę Mariusza szukał swojej szansy kontrując ciosami sierpowymi, choć w końcowej fazie Wachowi przeszkadzał również &#8222;jab&#8221; byłego rywala Witalija Kliczki. Chwilami pojedynek obu pięściarzy wyglądał bardziej jak sparing, Johnson miał bardzo dużo czasu na odpoczynek, bo Wach bił rzadko. Trener Piotr Wilczewski krzyczał w narożniku, że Amerykanin nie ma już siły, chcąc pobudzić do walki swojego podopiecznego, ale Wach nie korzystał z przestojów rywala. Kilkakrotnie spóźniony i zmęczony Johnson nie był gotowy na obronę, mimo tego brakowało wtedy aktywności ze strony &#8222;Vikinga&#8221;. Po walce poinformowano, że Wach walczył z kontuzją prawej ręki. Po 10. rundach sędziowie jednogłośnie (97-93, 98-92, 99-91) wypunktowali zwycięstwo Mariusza Wacha, który być może już jesienią skrzyżuje rękawice z Agitem Kabayelem. Trzeba jednak przyznać, że jeśli &#8222;Viking&#8221; chce wygrać z najbliższym potencjalnym rywalem, musi dać z siebie zdecydowanie więcej. W starciu z Kabayelem nie będzie takich przestojów jak w ringu w Konarach.</p>
<p>W Konarach, oglądaliśmy także pojedynek byłej mistrzyni świata <strong>Ewy Piątkowskiej</strong> (14-1, 4 KO) z zawodniczką Silesia Boxing <strong>Kariną Kopińską</strong> (13-33-4, 3 KO). Pierwsze starcie było dobre w wykonaniu Kopińskiej. Zardzewiała w ringu Ewa starała się wydłużać dystans, Kopińska szukała natomiast szybkich akcji w półdystansie. Drugą odsłonę Kopińska rozpoczęła od czystego uderzenia prawym sierpowym. Podopieczna <strong>Andrzeja Liczika</strong> biła sztywne lewe proste, jej rywala za to wybierała kombinacje: lewy-prawy prosty i wydłużony lewy podbródkowy. Karina upatrywała szanse w kombinacjach i ciosach sierpowych, widać było plan wejścia w półdystans i bicia prawego sierpowego ze strony Kopinskiej. Była mistrzyni świata w boksie zawodowym zaczęła jednak uderzać jeszcze więcej ciosów prostych, dokładając do nich uderzenia na dół. Gdy skutecznie uruchomiła prawą rękę, zaczęła budować sobie przewagę. Dalej walczyła na dystans, skutecznie radząc sobie z ambitną przeciwniczką. Z rundy na rundę zawodniczka Knockout Promotions wyglądała coraz lepiej i podkręcała tempo, Kopińska była za to już wyraźnie zmęczona, zważywszy, że Piątkowskiej udawało się celnie trafiać również na jej korpus. Sędziowie po sześciu rundach jednogłośnie na punkty wskazali na Ewę Piątkowską (58-56 59-55, 58-56) i to jej ręka powędrowała do góry w geście zwycięstwa. Obie zawodniczki dały dosyć dobry pojedynek, choć jeśli Ewa ma jeszcze ambicje na sukcesy w boksie, musi przygotować lepszą formę na swoje następne występy.</p>
<p><strong>Wyniki pozostałych walk:</strong></p>
<p>Marcin Ficner vs. <strong>Jakub Laskowski</strong>: zwycięstwo Laskowskiego na punkty po czterech rundach<br />
<strong>Artur Proksa</strong> vs. Jakub Targiel (boks amatorski): zwycięstwo Proksy na punkty<br />
<strong>Hubert Benkowski</strong> vs. Maciej Ważny: zwycięstwo Benkowskiego na punkty po czterech rundach<br />
Radosław Chojnowski vs. <strong>Sebastian Rembecki</strong>: wygrana Rembeckiego stosunkiem &#8222;dwa do remisu&#8221;<br />
Krzysztof Rogowski &#8211; <strong>Maksym Vislaukh</strong>: zwycięstwo Białorusina przez TKO w drugiej rundzie<br />
<strong>Alexas Kubicki</strong> &#8211; Julia Kabzińska (boks amatorski): punktowe zwycięstwo Kubicki<br />
Damian Ławniczak &#8211; <strong>Siergiej Huk</strong>: zwycięstwo Ukraińca przed czasem w drugiej rundzie</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/06/13/mariusz-wach-wypunktowal-kevina-johnsona-boks-wraca-po-3-miesiacach-przerwy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SENSACJA NA BROOKLYNIE. ROBERT HELENIUS ZWYCIĘŻA PRZED CZASEM ADAMA KOWNACKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sensacja-na-brooklynie-robert-helenius-zwycieza-przed-czasem-adama-kownackiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sensacja-na-brooklynie-robert-helenius-zwycieza-przed-czasem-adama-kownackiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2020 10:11:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11075</guid>
		<description><![CDATA[Straszliwa bitwa w Barclays Center zakończyła się wielkim szokiem dla polskich kibiców. Adam Kownacki (20-1, 15 KO) został pokonany przez TKO w czwartej rundzie przez Roberta Heleniusa (30-3, 19 KO), który potężnymi uderzeniami odwrócił losy walki i powstrzymał marsz ‚Babyface&#8217;a’. Adam zaczął lewym prostym na korpus, a potem zaczął bardzo ostro wchodzić do półdystansu. Bił prawym z góry nad lewą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Straszliwa bitwa w Barclays Center zakończyła się wielkim szokiem dla polskich kibiców. Adam Kownacki (20-1, 15 KO) został pokonany przez TKO w czwartej rundzie przez Roberta Heleniusa (30-3, 19 KO), który potężnymi uderzeniami odwrócił losy walki i powstrzymał marsz ‚Babyface&#8217;a’.</strong></p>
<p>Adam zaczął lewym prostym na korpus, a potem zaczął bardzo ostro wchodzić do półdystansu. Bił prawym z góry nad lewą ręką, lewym sierpowym na głowę i sierpami z obu rąk na korpus. Wciąż dobrze pracował lewy prosty, a także prawy prosty na tułów. Kanonada Polaka nie ustawała. Helenius był rzucany po całym ringu i nie potrafił utrzymać Adama w dystansie. &#8222;Babyface&#8221; ruszył do dalszej pracy od pierwszej sekundy drugiej odsłony. Fin zachowywał nordycki chłód i szukał bomby z prawej ręki, lecz to Adam ją zrzucił. Za moment nadział się jednak na mocny prawy prosty i rozgorzała brutalna jatka. Polak dominował, lecz przyjmował też swoje. Helenius został przyparty do lin i zasypany uderzeniami w końcówce starcia.</p>
<p>Trzecia odsłona to nieco spokojniejszy początek. Nie na długo. Lewa ręka Adama torowała drogę, a prawe dochodziły do głowy Fina coraz częściej. Osłabiały go też uderzenia na dół. &#8221;Babyface&#8221; napierał niczym walec i był bezlitosny, ale Helenius zdołał odgryźć się kilkoma mocnymi uderzeniami. Brakowało mu natomiast pracy nóg i techniki, by zmienić obraz tej batalii. Tak się przynajmniej wydawało.</p>
<p>Niestety&#8230; Niespodziewanie na początku czwartej odsłony Adam został czysto trafiony bardzo mocnymi ciosami prawą ręką. Był poważnie zraniony, choć sędzia uznał przez moment, że &#8221;Babyface&#8221; się poślizgnął. Fin zachował zimną krew, rzucił Polaka na deski, a gdy ten wstał, zasypał go uderzeniami i sędzia przerwał pojedynek. Szok na Brooklynie stał się faktem, polscy kibice zamarli w milczeniu, a smutny Kownacki ruszył od razu do szatni, pozostawiając na placu boju wciąż jakby &#8221;chłodnego&#8221; zwycięzcę, na twarzy którego pojawił się jednak w końcu dumny uśmiech.</p>
<p>Nie można ślepo ufać statystykom, ale oglądając walkę i patrząc na jej obraz malowany w liczbach przez firmę Compubox, można było zauważyć sporą przewagę Kownackiego we wszystkich aspektach. Helenius posiadał natomiast spory atut strategiczny (bardzo mocne pojedyncze uderzenie przy przewadze zasięgu ramion), który cierpliwie wykorzystywał przy każdej nadarzającej się okazji. Adam przyjął kilka naprawdę mocnych ciosów w trzech pierwszych rundach, aż wreszcie w czwartej został trafiony na punkt i zamroczony, a potem złamany serią, której nie powstrzymają nawet najlepsze statystyki.</p>
<p><strong>KOWNACKI vs HELENIUS &#8211; STATYSTYKI CIOSÓW</strong></p>
<p>Wszystkie ciosy (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Kownacki &#8211; 84 (45) z 224, 37.5% skuteczności<br />
Helenius &#8211; 49 (10) z 228, 21.5%</p>
<p>Ciosty proste przednią ręką (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Kownacki &#8211; 29 (12) z 90, 32.2%<br />
Helenius &#8211; 13 (3) z 73, 17.8%</p>
<p>Ciosy mocne (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Kownacki &#8211; 55 (33) z 134, 41%<br />
Helenius &#8211; 36 (7) z 155, 23.2%</p>
<p><strong>Po walce powiedzieli:</strong></p>
<p><strong>Adam Kownacki</strong><br />
&#8222;Sędzia myślał, że w czwartej rundzie się poślizgnąłem, jednak trochę mnie zamroczyło. I tyle, później Helenius rzucił się na mnie jak bydlak i zrobił to, co ja zazwyczaj robię. Chciałem walczyć dalej, ale&#8230; To boks, musisz uważać cały czas, zwłaszcza w wadze ciężkiej. Ale to też lekcja, wciąż jestem na szczęście piękny i młody (śmiech). Wrócę do gry. Chcę natychmiastowego rewanżu, choć nie ma go w kontrakcie na walkę. Może powinienem go przytrzymać po nokdaunie albo zagrać w stylu Andrzeja Gołoty. Trener mówił mi między rundami, żebym bił podwójnym lewym prostym i nie szedł na chama. Człowiek uczy się na błędach. Muszę teraz obejrzeć walkę, wielcy zawodnicy wracają&#8221;.</p>
<p><strong>Robert Helenius</strong><br />
&#8222;Kownacki to twarda sztuka, ale ciężka praca się opłaciła. Wiedziałem, że go zraniłem, gdy sędzia w czwartej rundzie uznał, że Adam się poślizgnął. To dobry bokser, kilka razy miałem szczęście w tej walce. Teraz pora na powrót do rodziny, to był czas wyrzeczeń, teraz czas na wspólne świętowanie&#8221;.</p>
<p>źródło: bokser.org</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sensacja-na-brooklynie-robert-helenius-zwycieza-przed-czasem-adama-kownackiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SĘDZIOWSKA FARSA PO WALCE ARTURA SZPILKI Z SERGIEJEM RADCZENKO W ŁOMŻY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sedziowska-farsa-po-walce-artura-szpilki-z-sergiejem-radczenko-w-lomzy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sedziowska-farsa-po-walce-artura-szpilki-z-sergiejem-radczenko-w-lomzy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2020 09:58:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11072</guid>
		<description><![CDATA[Walką z Siergiejem Radczenką (7-6, 5 KO), będącą pojedynkiem wieczoru gali KnockOut Boxing Night X w Łomży, powracający do wagi junior ciężkiej Artur Szpilka (24-4, 16 KO) miał udowodnić, że stać go na pojedynki z najlepszymi w nowej dywizji. Niestety tak się nie stało. Polaka dopadły dawne demony, a werdykt sędziów punktowych musiał wzbudzić niesmak. Pierwsza runda pod dyktando Artura.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Walką z Siergiejem Radczenką (7-6, 5 KO), będącą pojedynkiem wieczoru gali KnockOut Boxing Night X w Łomży, powracający do wagi junior ciężkiej Artur Szpilka (24-4, 16 KO) miał udowodnić, że stać go na pojedynki z najlepszymi w nowej dywizji. Niestety tak się nie stało. Polaka dopadły dawne demony, a werdykt sędziów punktowych musiał wzbudzić niesmak.</strong></p>
<p>Pierwsza runda pod dyktando Artura. Polak rozpoczął spokojnie, lokując na korpusie rywala kilka celnych ciosów. Pozytywnego obrazu inauguracyjnego starcia nie zmieniły nawet dwa niebezpieczne momenty, w których Radczenko zepchnął naszego zawodnika na liny i spróbował swojego firmowego lewego sierpa. Druga runda zdecydowanie bardziej wyrównana. Siergiej zaczął momentami wyprzedzać &#8222;Szpilę&#8221;, dzięki czemu udało mu się kilkukrotnie zaskoczyć naszego pięściarza. Dramatyczny przebieg miała runda trzecia. Ukrainiec wystrzelił w niej idealną bronią na mańkuta &#8211; bezpośrednim prawym, i posłał tym ciosem Polaka na deski. Na szczęście Artur nie był zamroczony i natychmiast wrócił do gry. Rundę wygrał jednak Radczenko. Czwarte starcie ponownie było wyrównane, zaś w piątym Artur raz jeszcze znalazł się na deskach. Siergiej złapał Polaka serią ciosów, a ten upadł na matę starając się ich uniknąć. Niestety, starcie znowu było przegrane, a cała walka zaczęła od tego momentu przybierać coraz bardziej ponury dla nas obraz. Wraz z drugim nokdaunem posypało się dosłownie wszystko. Szpila próbował, ale jego poczynania nie robiły na Ukraińcu żadnego wrażenia, zaś każdy atak Siergieja sprawiał, że Polak znajdował się w ogromnych tarapatach. Przed dziewiątą rundą, w narożniku Artura pojawił się Andrzej Wasilewski &#8211; i najwyraźniej przekazał mu kilka mocnych słów, ponieważ dziewiąte starcie Polak zaczął z przytupem. Niestety, nadal to Radczenko był w swoich atakach zdecydowanie groźniejszy. W pewnym momencie wydawało się nawet, że Ukrainiec jest niezwykle bliski zakończenia pojedynku na swoją korzyść przed czasem, ale w kluczowym momencie Szpili pomógł nieco sędzia, udzielając Radczence ostrzeżenia za rzekome bicie po komendzie stop. W ostatniej odsłonie tej emocjonującej batalii, nie mający innego wyjścia Szpila postawił wszystko na jedną kartę, przechodząc do frontalnego ataku. Dzięki temu, kibice zgromadzeni w łomżańskiej hali mieli okazję oglądać kilka naprawdę emocjonujących wymian. Artur w końcu parę razy trafił, i wydaje się, że jednym z ciosów nawet wreszcie zamroczył rywala. Ten jednak do końca nie pozostawał mu dłużny. Po ostatnim gongu wydawało się, że werdykt może być tylko jeden: Radczenko zrobił w tej walce zdecydowanie więcej, by wygrać. Sędziowie uznali jednak inaczej. Punktacja 95-93, 94-94, 95-92 na korzyść Szpilki nie tylko nie oddaje przebiegu walki, ale jest po prostu skandaliczna. Artur na zwycięstwo zwyczajnie nie zasłużył.</p>
<p><strong>Patrick Mendy</strong> (18-16-3, 1 KO) dał się poznać jako pięściarz szalenie twardy i trudny do boksowania. Było więc wiadomo, że <strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (16-0, 11 KO) nie będzie miał z nim lekko. I nie miał, ale w siódmej rundzie kapitalnym lewym sierpowym na zejściu znokautował pięściarza z Gambii! Mendy przed czasem przegrał tylko raz &#8211; przed siedmioma laty z Callumem Smithem, i to w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Znokautować go zatem niezmiernie trudno, o czym Fiodor przekonał się dziś na własnej skórze. Czerkaszyn od pierwszych sekund imponował brylantową techniką, znakomitą szybkością, oraz nienaganną pracą na nogach. Gambijczyk odstawał od niego właściwie w każdym aspekcie pięściarskiego rzemiosła. Mimo to, do siódmej rundy w zasadzie ani przez chwilę Mendy nie wydawał się być zagrożony w tym pojedynku przegraną przed czasem. Gambijczyk był mocno trafiany chociażby w drugiej i piątej odsłonie, ale przyjmował te ciosy bez zmrużenia oka. Do czasu. W siódmym starciu Czerkaszyn kapitalnie, w tempo wystrzelił kontrującym lewym sierpowym, i ściął Mendy&#8217;ego z nóg. Patrick wstał, wydawał się być gotowy do kontynuowania rywalizacji, ale sędzia ogłosił wygraną Fiodora przed czasem. Pora na jeszcze większe wyzwania!</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (13-0-1, 11 KO) z powodu naderwanego ścięgna w kolanie nie boksował od lipca ubiegłego roku i kontrowersyjnego remisu z Markiem Matyją. Dziś Szczecinianin w końcu wrócił między liny, i choć może nie zachwycił, to pewnie wypunktował na dystansie ośmiu rund <strong>Gearda Ajetovicia</strong> (31-24-2, 16 KO). Walka wyglądała w zasadzie tak, jak można było się spodziewać. Stępień dobrze pracował na nogach, i w swoim stylu skutecznie punktował rywala ciosami zadawanymi z różnych płaszczyzn. Ajetović zaś nie miał zamiaru podejmować żadnego zbędnego ryzyka &#8211; Serb od pierwszych sekund boju skoncentrował się w zasadzie wyłącznie na szczelnej obronie, przez którą Polak niespecjalnie miał pomysł, jak się przebić. Cały pojedynek nie dostarczył kibicom zbyt wielu emocji, i miał raczej formę otwartego sparingu. Stępień, prawdopodobnie chcąc zrzucić rdzę po dłuższej przerwie, też nie forsował tempa i zadowolił się bezpieczną wygraną na punkty. Sędziowie punktowali, nie mogło być inaczej, trzy razy 80-72 na korzyść pięściarza ze Szczecina.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (12-0, 4 KO) przede wszystkim doskonale zaczął pojedynek z <strong>Wasylem Kurasowem</strong> (11-5, 6 KO). Po pierwszej rundzie wydawało się nawet, że pięściarz z Ostrołęki zdoła jako pierwszy zastopować Ukraińca, ale nic z tego &#8211; ostatecznie Przemek musiał zadowolić się wyraźną wygraną na punkty. Zyśk zaczął znakomicie &#8211; jego prawy sierpowy kilka razy wstrząsnął pięściarzem z Ukrainy, i po inauguracyjnym starciu Kurasow wracał do swojego narożnika na miękkich nogach. Wydawało się, że jeżeli Polak będzie kontynuował natarcie, prędzej czy później uda mu się przełamać rywala. Nic z tego. W kolejnych starciach 22-letni zawodnik z Ukrainy coraz łatwiej radził sobie z atakami Zyśka, samemu raz po raz celnie kontrując. Poza tym, o ile na początku Przemek wydawał się być pełen wigoru, szybki i precyzyjny, tak od połowy dystansu do głosu coraz częściej dochodził już Kurasow. Ukrainiec nie robił jednak w ringu tyle, by wygrywać rundy, a nawet najsłabsze starcia w wykonaniu Zyśka optycznie były dość wyrównane. W dodatku, w ostatnim starciu Polakowi udało się rzucić rywala na deski (choć trzeba przyznać, że duża w tym zasługa złego ustawienia na nogach Kurasowa). Właśnie stąd tak wysoka punktacja sędziów &#8211; 80-71, 78-71, 79-72.</p>
<p><strong>Kamil Bednarek</strong> (3-0, 1 KO) to jeden z naszych najbardziej obiecujących pięściarzy. Dziś młody zawodnik z Dzierżoniowa dowiódł, że drzemie w nim spory potencjał, i porozbijał na dystansie sześciu rund solidnego <strong>Iwana Muraszkina</strong> (5-6-1, 2 KO). Od początku pojedynku zarysowała się przewaga Polaka, który był od rywala bardziej zdecydowany, szybszy, i zwyczajnie lepszy technicznie. Wprawdzie przez pierwsze dwie-trzy rundy Białorusin starał się jeszcze odgryzać (i czasem robił to naprawdę skutecznie), jednak czym dalej w las, tym w większych Muraszkin znajdował się tarapatach. Ostatnie dwa starcia to już pełna dominacja Polaka, podkreślona krwią intensywnie spływającą z nosa przybysza z Białorusi.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/03/08/sedziowska-farsa-po-walce-artura-szpilki-z-sergiejem-radczenko-w-lomzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ILUNGA MAKABU MISTRZEM ŚWIATA WBC. PORAŻKA MICHAŁA CIEŚLAKA W AFRYCE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2020/01/31/ilunga-makabu-mistrzem-swiata-wbc-porazka-michala-cieslaka-w-afryce/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2020/01/31/ilunga-makabu-mistrzem-swiata-wbc-porazka-michala-cieslaka-w-afryce/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Jan 2020 22:36:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=11051</guid>
		<description><![CDATA[Misja Kongo niestety zakończona niepowodzeniem. Michał Cieślak (19-1, 13 KO) zaczął całkiem nieźle, ale z każdą rundą coraz bardziej brakowało mu sił i to chyba w głównej mierze braki kondycyjne Polaka zadecydowały o tym, że nowym mistrzem świata WBC w wadze junior ciężkiej został Ilunga Makabu (27-2, 24 KO). Wokół tego pojedynku działo się wiele dziwnych rzeczy, dlatego jeszcze zanim]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Misja Kongo niestety zakończona niepowodzeniem. Michał Cieślak (19-1, 13 KO) zaczął całkiem nieźle, ale z każdą rundą coraz bardziej brakowało mu sił i to chyba w głównej mierze braki kondycyjne Polaka zadecydowały o tym, że nowym mistrzem świata WBC w wadze junior ciężkiej został Ilunga Makabu (27-2, 24 KO).</strong></p>
<p>Wokół tego pojedynku działo się wiele dziwnych rzeczy, dlatego jeszcze zanim zabrzmiał pierwszy gong, można było się spodziewać niemal wszystkiego. Inauguracyjne starcie było spokojne, ale na pewno należało je zapisać na konto Michała. To Polak był nieco aktywniejszy, widać było, że reprezentant gospodarzy ma do naszego pięściarza sporo szacunku. Druga runda jeszcze lepsza. Cieślak złapał swojego oponenta kilkoma celnymi uderzeniami z doskoku, które wyraźnie zrobiły wrażenie na Makabu. W pewnym momencie wydawało się nawet, że Polak mocniej przyciśnie, być może uda się zastopować rywala. Nic takiego się jednak nie wydarzyło.</p>
<p>Trzecia runda była bardziej wyrównana. Makabu w końcu przeszedł do bardziej zdecydowanej ofensywy i kilka razy zaskoczył naszego pięściarza, choć nadal inicjatywa należała do Polaka. Kryzysowa dla Michała była runda czwarta. Cieślak w pewnym momencie został uderzony przez rywala poniżej pasa, po czym w oczekiwaniu na reakcję sędziego w niewytłumaczalny sposób przestał się bronić. Makabu to wykorzystał. Mocno trafił Polaka, po czym ten wylądował na deskach. Do końca tego starcia Polak walczył już tylko o przetrwanie. Na szczęście z powodzeniem.</p>
<p>W połowie walki zarysował się kryzys kondycyjny naszego pięściarza. Nie wiadomo, czy to przez temperaturę wokół ringu, czy też wysokie tempo pojedynku, w każdym razie od szóstego starcia Michał oddychał już coraz ciężej. Siódma i ósma runda należały więc do Kongijczyka, który z kolei z każdą minutą zdawał się łapać wiatr w żagle.</p>
<p>W dziewiątej rundzie wszystko wyglądało tak, jakby największy kryzys Polak miał już za sobą. W końcu to on ponownie zaczął wywierać presję na rywala i całe starcie było wyrównane. Dziesiąte starcie kapitalne. Obaj pięściarze poszli na jeszcze bardziej zdecydowane wymiany, i obaj przyjmowali ciosy rywala bez zmrużenia oka.</p>
<p>Końcówka niestety znowu należała do reprezentanta gospodarzy. Michałowi przez ostatnie kilka minut wyraźnie brakowało już paliwa, zaś Makabu potwierdził renomę zawodnika, który doskonale znosi pojedynki kondycyjnie. Po dwunastu rundach sędziowie jednoznacznie więc (114:112, 116:111, 115:111)  wskazali na wygraną Ilungi. Szkoda, ale Michał udowodnił, że potrafi walczyć z najlepszymi i swoje szanse na pewno jeszcze dostanie.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2020/01/31/ilunga-makabu-mistrzem-swiata-wbc-porazka-michala-cieslaka-w-afryce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JEŻEWSKI WRACA W KOŚCIERZYNIE ZWYCIĘSTWEM. CIELEPAŁA Z MEYNĄ POWALCZĄ O 100 000 ZŁ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/12/15/jezewski-wraca-w-koscierzynie-zwyciestwem-cielepala-z-meyna-powalcza-o-100-000-zlotych/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/12/15/jezewski-wraca-w-koscierzynie-zwyciestwem-cielepala-z-meyna-powalcza-o-100-000-zlotych/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Dec 2019 10:44:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Szczypior]]></category>
		<category><![CDATA[Hubert Benkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Chruślicki]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Sosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kacper Meyna]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Krystian Każyszka]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Cielepała]]></category>
		<category><![CDATA[Max Miszczenko]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Sowik]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jaszczuk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10956</guid>
		<description><![CDATA[Po ośmiu miesiącach rozbratu z zawodowym ringiem powrócił Nikodem Jeżewski (18-0-1, 9 KO). Z nowym sztabem szkoleniowym i dużymi nadziejami na najbliższą przyszłość pięściarz kategorii junior ciężkiej podczas trwającej gali w Kościerzynie skrzyżował rękawice z Tamasem Lodim (20-13-2, 17 KO). Walka wygrana, aktywność podtrzymana, do poprawy jest wciąż wiele, ale trzeba przyznać, że Jeżewski od początku do końca pojedynku miał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po ośmiu miesiącach rozbratu z zawodowym ringiem powrócił Nikodem Jeżewski (18-0-1, 9 KO). Z nowym sztabem szkoleniowym i dużymi nadziejami na najbliższą przyszłość pięściarz kategorii junior ciężkiej podczas trwającej gali w Kościerzynie skrzyżował rękawice z Tamasem Lodim (20-13-2, 17 KO). Walka wygrana, aktywność podtrzymana, do poprawy jest wciąż wiele, ale trzeba przyznać, że Jeżewski od początku do końca pojedynku miał go pod kontrolą.</strong></p>
<p>Jeżewski walkę rozpoczął zachowawczo, pierwsze dwie rundy były pod dyktando Polaka. W trzeciej zawodnik promowany przez<strong> Krystiana Każyszkę</strong> podkręcił tempo, oprócz ciosów na korpus świetnie wszedł soczysty prawy sierpowy, który rzucił na deski węgierskiego rywala. Lodi wstał, by za chwilę ponownie znaleźć się na deskach, tym razem po prawym sierpowym. Wydawało się, że w rundzie czwartej Jeżewski dobije przeciwnika, jednak zwolnił tempo, dużo stał w miejscu, kilka razy dał się trafić Lodiemu, którego ciosy nie robiły jednak na Nikodemie wrażenia. Ostatecznie walka zakończyła się na pełnym dystansie, wszyscy trzej sędziowie wypunktowali wysokie zwycięstwo Nikodema Jeżewskiego (79-71, 80-70, 80-70).</p>
<p>W pierwszym półfinale turnieju wagi ciężkiej zmierzyli swe siły <strong>Kacper Meyna</strong> (3-0) i <strong>Paweł Sowik</strong> (3-4, 1 KO). Dużo ambicji, mniej umiejętności z obu stron, ale pojedynek był na pewno emocjonujący i wyrównany. Serca do walki nie można było odmówić zarówno Meynie, jak i Sowikowi. Poznaliśmy finalistę. Obaj pięściarze od początku mieli problemy z pracą nóg, szybko też pojawił się kryzys kondycyjny. Meyna próbował wywierać presję, uderzać ciosami sierpowymi, jego rywal odkrywał się próbują kontrować i zaskakiwać. Dla Sowika bardzo dobra była 3. runda, w trakcie której zadał dużo podbródkowych, kolejnymi ciosami sprowadzał do defensywy przeciwnika. W końcówce pojedynku wydawało się jednak, że więcej energii zostawił Meyna, który poszedł na całość i próbował być zdecydowanie bardziej agresywniejszy od Pawła Sowika. Ostatecznie sędziowie jednomyślnie (wszyscy trzej 58-56) wypunktowali na korzyść Kacpra Meyny i to on został pierwszym finalistą turnieju wagi ciężkiej.</p>
<p><strong>Mateusz Cielepała</strong> (2-1, 1 KO) został drugim finalistą turnieju wagi ciężkiej organizowanego przez promotora Krystiana Każyszkę. Pięściarz podczas zakończonej przed kilkunastoma minutami gali Rocky Boxing Night w Kościerzynie pokonał jednogłośnie na punkty <strong>Jakuba Sosińskiego</strong> (1-1), choć ten drugi miał również swoje momenty podczas walki i przede wszystkim posłał rywala na deski. Cielepała był jednak zdecydowanie lepiej przygotowany kondycyjnie i w drugiej fazie starcia to zaprocentowało. Sosiński, który &#8211; tak jak wspominał komentator <strong>Andrzej Kostyra</strong> &#8211; do walki sparował z Kamilem Sokołowskim i Nathanem Gormanem w Anglii, walkę zaczął aktywnie. Już od pierwszych sekund było widać, że Sosiński swoje atuty będzie mógł najbardziej pokazać w półdystansie. Cielepała bowiem próbował zniwelować błędy z pojedynku z <strong>Jackiem Chruślickim</strong>, podczas którego trzy razy lądował na deskach i ostatecznie przegrał przed czasem. Końcówka drugiej rundy była już pod dyktando mistrza Polski z 2018 roku, który wyciągnął wiele wniosków i sprytnie próbował trzymać na dystans rywala. W trzeciej odsłonie uśpiony Cielepała nadział się na dwa czyste prawe sierpowe, który spowodowały, że przeszedł na chwilę do głębszej defensywy i tę rundę można było ze spokojem przypisać Sosińskiemu, mimo nabawienia się pękniętego łuku brwiowego. Od czwartej rundy Cielepała był bardziej rozsądny w swoich poczynaniach. Widząc potwornie zmęczonego Sosińskiego zaczął walczyć inteligentnie, dystansował rywala, który nie mógł skutecznie przejść do półdystansu. Gdy wszystko przebiegało po jego myśli, w ostatniej odsłonie starcia Sosiński posłał go na deski, co spowodowało, że po końcowym gongu narożnik Cielepały nie był pewny zwycięstwa. Sędziowie punktowi ostatecznie nieznacznie wypunktowali wygraną Mateusza Cielepały, który w 2020 roku zmierzy się w finale turnieju wagi ciężkiej z Kacprem Meyną.</p>
<p><strong>Wyniki pozostałych walk:</strong></p>
<p><strong>Adrian Szczypior</strong> pokonał Viktara Murashkina (58-56, 57-57, 58-56)<br />
<strong>Kewin Gruchała</strong> pokonał Patryka Litkiewicza (60-54, 59-55, 59-55)<br />
<strong>Jacek Chruślicki</strong> zremisował z <strong>Rafałem Jaszczukiem</strong> (38-38, 40-39, 38-38)<br />
<strong>Damian Tymosz</strong> pokonał Maurycego Gojko (40-36, 40-36, 40-36)<br />
<strong>Hubert Benkowski</strong> pokonał Władimira Marszalowa (38-37, 40-35, 38-36)<br />
<strong>Max Miszczenko</strong> pokonał Krzysztofa Lisa (40-33, 40-33, 40-33)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org/polsatsport</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/12/15/jezewski-wraca-w-koscierzynie-zwyciestwem-cielepala-z-meyna-powalcza-o-100-000-zlotych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FAWORYZOWANY DILLIAN WHYTE WYPUNKTOWAŁ TWARDEGO I NIEZŁOMNEGO MARIUSZA WACHA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/12/08/faworyzowany-dillian-whyte-wypunktowal-twardego-i-niezlomnego-mariusza-wacha/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/12/08/faworyzowany-dillian-whyte-wypunktowal-twardego-i-niezlomnego-mariusza-wacha/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Dec 2019 10:14:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10945</guid>
		<description><![CDATA[Pół roku po sensacyjnej porażce w Nowym Jorku dziś na ringu w Arabii Saudyjskiej świetnie dysponowany Anthony Joshua (23-1, 21 KO) pewnie wypunktował Andy&#8217;ego Ruiza Jr (33-2, 22 KO) i odzyskał pasy IBF/WBA/WBO wagi ciężkiej. W cieniu tej rywalizacji w ringu zobaczyliśmy Mariusza Wacha (35-6, 19 KO), który mimo punktowej porażki faworyzowanym z Dillianem Whyte`em (27-1, 18 KO) pokazał się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pół roku po sensacyjnej porażce w Nowym Jorku dziś na ringu w Arabii Saudyjskiej świetnie dysponowany Anthony Joshua (23-1, 21 KO) pewnie wypunktował Andy&#8217;ego Ruiza Jr (33-2, 22 KO) i odzyskał pasy IBF/WBA/WBO wagi ciężkiej. W cieniu tej rywalizacji w ringu zobaczyliśmy Mariusza Wacha (35-6, 19 KO), który mimo punktowej porażki faworyzowanym z Dillianem Whyte`em (27-1, 18 KO) pokazał się z bardzo dobrej strony!</strong></p>
<p>Mariusz dobrze wszedł w ten pojedynek, punktując lewym prostym. Mocniej bił oczywiście Anglik, ale przecież wyszedł do ringu z ewidentną nadwagą i brakowało mu trochę szybkości. W drugiej rundzie Whyte przejął inicjatywę, przedzierał się do półdystansu i trafiał Mariusza. Ten jednak w końcówce odpowiedział ładnym prawym bitym z góry. Po przerwie Brytyjczyk skoncentrował się na ciosach na korpus. I polował lewym sierpowym po przyjęciu akcji Mariusza na blok. Ale nie wyglądało to źle. Polak kąsał lewym prostymi nie dawał się zbyt mocno spychać, czego pewnie obawialiśmy się w momencie zakontraktowania potyczki. Od początku czwartego starcia Whyte celował na wątrobę, czy to w ataku, czy też kontrując akcje Wacha.</p>
<p>W piątej odsłonie Anglik podkręcił tempo, jakby szukając wygranej przed czasem. W pewnym momencie wydawało się, że przełamuje Polaka, lecz ten rozzłościł się tylko i w końcówce odpowiedział mocnym prawym sierpowym, studząc zapały przeciwnika. W szóstej rundzie przespał środek i przegrał 9:10, ale początek i końcówka pokazały, że może nawiązać z faworyzowanym Anglikiem równą walkę. Tym bardziej, że zaczęło mu lekko puchnąć prawe oko. W siódmym starciu podopiecznego Piotra Wilczewskiego dopadł chyba lekki kryzys i oddał je, choć nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Niestety podobnie wyglądały kolejne trzy minuty. A w zasadzie 170 sekund. W akcji lewy na lewy swoim sierpowym trafił Wach i wydawało się, że Whyte był lekko zraniony. Szkoda, że za moment zabrzmiał gong.</p>
<p>W dziewiątej rundzie między linami wywiązała się całkiem fajna wojenka. I o dziwo to Mariusz był w niej mocniejszy. Dał z siebie w końcu sto procent, uruchomił prawą rękę i zaakcentował jeszcze samą końcówkę. W dziesiątej rundzie panowie dalej wymieniali ciężkie ciosy. Więcej sił zachował Brytyjczyk i to on wygrał ten odcinek 10:9, lecz Mariusz &#8211; po raz pierwszy od dawna, pokazał ringowy charakter. Sędziowie punktowali 98:93 i dwukrotnie 97:93. Brawo.</p>
<p>Statystyki ciosów z tej potyczki:</p>
<p>Ciosy proste:<br />
Wach 53/349 (15%) &#8211; Whyte 55/293 (19%)<br />
Ciosy sierpowe i haki:<br />
Wach 114/206 (55%) &#8211; Whyte 143/342 (42%)<br />
Ciosy ogółem:<br />
Wach 167/555 (30%) &#8211; Whyte 198/635 (31%)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/12/08/faworyzowany-dillian-whyte-wypunktowal-twardego-i-niezlomnego-mariusza-wacha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W RASZYNIE STRECKI Z TALARKIEM NA REMIS. PIERWSZE ZWYCIĘSTWA STANIOCHA I SĄDEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/w-raszynie-strecki-z-talarkiem-na-remis-pierwsze-zwyciestwa-staniocha-i-sadej/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/w-raszynie-strecki-z-talarkiem-na-remis-pierwsze-zwyciestwa-staniocha-i-sadej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Dec 2019 11:24:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Strecki]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktoria Sądej]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Stanioch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10941</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Raszynie świetnie wyszkolony technicznie Aleksander Strecki (9-1-2, 4 KO) zremisował z twardym niczym stal Robertem Talarkiem (24-13-3, 16 KO). Robert w swoim stylu ruszył do ataku, ale świetny technicznie Strecki dwukrotnie złapał go kontrą. Zbierał cios na gardę i błyskawicznie odpowiadał lewym sierpowym. W drugiej i trzeciej rundzie do swojego arsenału dodał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Raszynie świetnie wyszkolony technicznie Aleksander Strecki (9-1-2, 4 KO) zremisował z twardym niczym stal Robertem Talarkiem (24-13-3, 16 KO).</strong></p>
<p>Robert w swoim stylu ruszył do ataku, ale świetny technicznie Strecki dwukrotnie złapał go kontrą. Zbierał cios na gardę i błyskawicznie odpowiadał lewym sierpowym. W drugiej i trzeciej rundzie do swojego arsenału dodał również prawy sierp, jednak Talarek, choć przegrywał, to szedł jak czołg do przodu. W połowie czwartego starcia &#8222;Alex&#8221; zranił Roberta lewym hakiem na wątrobę. Podopieczny <strong>Irka Butowicza</strong> cierpiał, ale przetrwał kryzys i zyskał minutę na odpoczynek. A że najlepszą obroną jest atak, po gongu na piątą odsłonę ruszył znów do przodu.I zrobił małą powtórkę z walki z Szymańskim. Napierał, nacierał, aż w końcu złamał opór. W końcówce piątej rundy zranił Streckiego, zapędził do narożnika i tam przez pół minuty władował w niego kilkanaście potężnych sierpów. Zamroczonego byłego olimpijczyka wyratował gong. I bardzo dobrze wykorzystał przerwę, bo po niej wrócił dużo lepszą rundą szóstą. W siódmej Aleksander przepuścił prawy Roberta i po odchyleniu skontrował kolejnym lewym hakiem na korpus. Talarek krzywił się z bólu, cierpiał, ale przetrwał i ten kryzys. A w ósmej rundzie wrócił do odrabiania strat. Dzięki tej odsłonie zdołał doprowadzić do remisu, bo sędziowie nie byli zgodni &#8211; 78:75 Strecki, 77:75 Talarek i 76:76. Remis!</p>
<p>Efektownie wypadł debiut <strong>Łukasza Staniocha</strong> (1-0), wielokrotnego medalisty mistrzostw Polski w wadze półciężkiej. Pięściarz ze Szczecina pokonał <strong>Mihalisa Davisa</strong> (4-3, 2 KO). Polak rozpoczął zawodową karierę od razu od sześciu rund, ale był bardzo dobrze przygotowany fizycznie i przeboksował je w wysokim tempie. Konsekwentnie obijał korpus przeciwnika, po czym ponawiał często akcję prawym podbródkowym. Niemiec poza jednym prawym w czwartej odsłonie nie potrafił się niczym przeciwstawić i Stanioch wygrał na kartach sędziów 60:53, 60:54 i 60:54.</p>
<p>Pierwsze zawodowe zwycięstwo odniosła niedawna reprezentantka Polski w boksie olimpijskim, <strong>Wiktoria Sądej</strong> (1-1, 0 KO), która wypunktowała na dystansie czterech rund (2x 40:36, 39:37) doświadczoną 33-letnią Brytyjkę <strong>Dani Hodges</strong> (5-3, 0 KO). Kluczem do zwycięstwa podopiecznej trenera <strong>Aleksandra Maciejowskiego</strong> były bite z konsekwencją i dokładnością lewe proste, które z minuty na minutę zniechęcały do walki starszą o 10 lat Angielkę.</p>
<p><strong>WYNIKI POZOSTAŁYCH WALK:</strong><br />
Jan Lodzik (1-0) pokonał Kristiana Nguyena (1-1, 1 KO) jednogłośną decyzją sędziów<br />
Adrian Ali Ahmad (1-0-1) zremisował z Jakubem Laskowskim (1-0-1, 1 KO)<br />
Patryk Trochimiak (1-0) pokonał Mykhailo Sovtusa (2-3) niejednogłośną decyzją sędziów<br />
Damian Tarabasz (2-2) pokonał Przemysława Kuliga (0-1) decyzją sędziów<br />
Jakub Nasiłowski (0-0-1) zremisował z Mateuszem Karolakiem (0-0-1)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/w-raszynie-strecki-z-talarkiem-na-remis-pierwsze-zwyciestwa-staniocha-i-sadej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BEZBARWNY &#8222;DIABLO&#8221; POKONUJE MABIKĘ. CENNY TRIUMF MATEUSZA TRYCA W ZAKOPANEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/bezbarwny-diablo-pokonuje-mabike-cenny-triumf-mateusza-tryca-w-zakopanem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/bezbarwny-diablo-pokonuje-mabike-cenny-triumf-mateusza-tryca-w-zakopanem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Dec 2019 10:46:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[KIWIOR Damian]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[TRYC Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10939</guid>
		<description><![CDATA[To miał być dla Krzysztofa Włodarczyka (58-4-1, 39 KO) ostatni krok przed walką o mistrzostwo świata. I na gali boksu zawodowego w Zakopanem pokonał Taylora Mabikę (19-5-1, 10 KO), ale boksując w ten sposób dostanie bolesną lekcję od Ilungi Makabu. Po pierwszej, rozpoznawczej rundzie, od drugiej zaczęło się dziać nieco więcej między linami. Krzysiek ustawiał sobie rywala lewym prostym i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To miał być dla Krzysztofa Włodarczyka (58-4-1, 39 KO) ostatni krok przed walką o mistrzostwo świata. I na gali boksu zawodowego w Zakopanem pokonał Taylora Mabikę (19-5-1, 10 KO), ale boksując w ten sposób dostanie bolesną lekcję od Ilungi Makabu.</strong></p>
<p>Po pierwszej, rozpoznawczej rundzie, od drugiej zaczęło się dziać nieco więcej między linami. Krzysiek ustawiał sobie rywala lewym prostym i urywał nim rundy, ale prawą ręką nie potrafił namierzyć śliskiego rywala. Może poza drugą rundą, gdy trafił w zwarciu krótkim prawym podbródkowym. Mabika nie podejmował ryzyka, ale gdy już udało mu się przepuścić akcję&#8221;Diablo&#8221;, wtedy starał się skontrować czymś mocnym. Na półmetku Krzysiek stracił trochę pomysł na ten pojedynek. Powtarzał te same akcje i sprytny rywal &#8222;przeczytał go&#8221; już i wiedział czego się spodziewać. A w siódmej rundzie kilka razy wszedł w tempo swoją kontrą prawą ręką. Włodarczyk wrócił lepszym ósmym starciem, choć wciąż brakowało ponowienia akcji i nawet gdy czymś trafił, robił krok w tył. I tak było już do końca. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Polaka 98:92, 97:93 i 96:94.</p>
<p>Być może <strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (15-0, 10 KO) jest największym talentem na naszym podwórku od kilku lat, choć musi to jeszcze udowodnić z czołowymi zawodnikami. Wiadomo natomiast, że na tle co najwyżej solidnych średniaków lśni i błyszczy. Naprzeciw Ukraińca z polskimi korzeniami stanął <strong>Mathias Eklund</strong> (11-3-2, 4 KO). Ale nawet przez moment nie był w stanie zagrozić podopiecznemu <strong>Fiodora Łapina</strong>. Już po trzech minutach twarz Fina wyglądała jak krwawa maska. Po przerwie Czerkaszyn bawił się z rywalem i ewidentnie go oszczędzał, chcąc pobyć w ringu kilka minut dłużej. Dysproporcja była jednak tak duża, że i tak pojedynek zakończył się w trzecim starciu. Pierwszy nokdaun nastąpił po prawym sierpowym, a dwadzieścia sekund przed gongiem na przerwę seria kilku ciosów przy linach przewróciła Fina po raz drugi i z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p><strong>Mateusz Tryc</strong> (9-0, 5 KO) miał coś do udowodnienia, ale zdał najpoważniejszy test w zawodowej karierze i stosunkowo łatwo uporał się z <strong>Shakeelem Phinnem</strong> (21-3-1, 15 KO). Początek był jeszcze spokojny, ale już pod koniec pierwszej rundy doszło do spięcia w półdystansie. W drugiej rundzie Mateusz zaczął trafiać z bliska prawymi podbródkami, a w trzeciej dodał do tego ładny lewy prosty, rozbijając rywalowi nos. Zakrwawiony Kanadyjczyk na początku czwartego starcia podkręcił tempo i dwukrotnie trafił Polaka prawym sierpowym. Ten jednak przyjął to bez zmrużenia oka i w kocówce znów kontrolował potyczkę swoim jabem. W kolejnych minutach nie przestawał bić i swoją aktywnością wygrał rundę piątą oraz szóstą. Po przerwie Tryc powrócił do lewego prostego, momentami zmieniał pozycję na mańkuta, czym zaskakiwał rywala i powiększał przewagę. Zdający sobie sprawę z potrzeby odrabiania strat Phinn w ostatniej odsłonie ruszył do szturmu, ale Tryc zbierał jego bomby na gardę i odpowiadał swoimi ciosami. Finisz Kanadyjczyka okazał się spóźniony i Mateusz jak najbardziej zasłużenie dowiózł wygraną do końca. Sędziowie punktowali na jego korzyść zgodnie 78:74.</p>
<p><strong>Denis Krieger</strong> (14-11-2, 9 KO) nigdy nie przegrał przed czasem, natomiast <strong>Przemysław Zyśk</strong> (11-0, 4 KO) nie uchodzi za punchera. Spodziewano się pełnego dystansu, tymczasem walka potrwała zaledwie dwie minuty. Przemek zapędził rywala do lin i trafił go długim prawym prostym. Mołdawianin był ranny, ale liny uratowały go przed nokdaunem. I być może to go zgubiło, gdyż Polak doskoczył, władował serię kolejnych bomb i zmusił sędziego do zastopowania potyczki.</p>
<p><strong>Damian Kiwior</strong> (6-1-1) niewątpliwie umiejętności ma spore, ale brakuje mu ognia i artylerii. A na wyższym poziomie będzie mu brakowało tej siły ciosu. Na drodze byłego mistrza Polski stanął słabiutki i nastawiony wyjątkowo defensywnie<strong> Ivan Njegac</strong> (12-12, 4 KO). Damian obijał przez osiemnaście minut jego głowę i okolice wątroby, lecz tak naprawdę ani przez moment nie był blisko wygranej przed czasem. Po gongu kończącym szóste starcie sędziowie punktowali zgodnie 60:54 na korzyść Kiwiora.</p>
<p>Dobrze dysponowany <strong>Kamil Bednarek</strong> (2-0, 1 KO) zdominował i pewnie pokonał solidnego <strong>Siergieja Żuka</strong> (3-6-2). Kamil już w połowie pierwszej rundy trafił lewym krzyżowym, za moment poprawił lewym sierpowym i rozkwasił rywalowi nos. Podopieczny Piotra Wilczewskiego był szybszy, silniejszy i celniejszy. Na zmianę obijał górę i dół Ukraińca, który oddychał ustami, bo z nosa ciekła krew. W końcówce drugiej odsłony Bednarek skosił rywala lewym sierpowym z nóg, lecz na dokończenie dzieła zniszczenia zabrakło mu czasu. Po przerwie ambitny Żuk ruszył do przodu, ale Kamil obijał go również z defensywy. Ostatnie trzy minuty były najbardziej wyrównane, jednak przewaga Polaka nie podlegała wciąż dyskusji. Po ostatnim gongu sędziowie wskazali na Bednarka zgodnie w stosunku 40:35.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/12/01/bezbarwny-diablo-pokonuje-mabike-cenny-triumf-mateusza-tryca-w-zakopanem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZYMAŃSKI, SĘK, ZIMNOCH I WERWEJKO NA TARCZY. WYGRANE ŁASZCZYKA, ŚLUSARCZYKA, GARDZIELIKA W RADOMIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/11/24/szymanski-sek-i-werwejko-na-tarczy-wygrane-laszczyka-slusarczyka-gardzielika-w-radomiu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/11/24/szymanski-sek-i-werwejko-na-tarczy-wygrane-laszczyka-slusarczyka-gardzielika-w-radomiu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Nov 2019 10:42:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Ślusarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Werwejko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10916</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali MB Boxing Night 6 w Radomiu Patryk Szymański (20-3, 10 KO) został zdominowany i pokonany przed czasem przez Andrieja Welikowskija (15-2-1, 9 KO), który górował właściwie w każdym elemenice rzemiosła i był dużo odporniejszy na ciosy. Szymański w pierwszej akcji trafił prawym prostym, a potem zaczął celować lewym sierpowym na korpus. Ukrainiec zaczął jednak kontrować mocnym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali MB Boxing Night 6 w Radomiu Patryk Szymański (20-3, 10 KO) został zdominowany i pokonany przed czasem przez Andrieja Welikowskija (15-2-1, 9 KO), który górował właściwie w każdym elemenice rzemiosła i był dużo odporniejszy na ciosy.</strong></p>
<p>Szymański w pierwszej akcji trafił prawym prostym, a potem zaczął celować lewym sierpowym na korpus. Ukrainiec zaczął jednak kontrować mocnym lewym sierpowym i chyba zranił Polaka. Welikowskij kontynuował ciekawe akcje w drugej rundzie, szukając różnych rozwiązań. Kończył zazwyczaj lewym sierpowym i coraz bardziej dominował. Szymański boksował schematycznie &#8211; miał swoje momenty, trafił m.in. lewym sierpowym, ale walka nie układała się po jego myśli. W trzecim starciu Welikowskij rozbijał już Polaka, spustoszenie siał zwłaszcza jego prawy. Szymański się trzymał i odpowiadał pojedynczymi trafieniami, lecz obficie krwawił jego nos i sytuacja podopiecznego <strong>Gusa Currena</strong> wyglądała coraz gorzej. Ukrainiec okazał się zawodnikiem wszechstronniejszym, umiejętnie balansował i kontrował, a także dobrze pracował na nogach. Koniec nastąpił w rundzie czwartej, gdy precyzyjna akcja zakończona kolejnym lewy sierpowym i prawym w okolice ucha posłała Polaka na deski. Patryk jakoś wstał, ale sędzia słusznie przerwał walkę, nie chcąc przesadnie narażać zdrowia zawodnika.</p>
<p><strong>Shawndell Winters</strong> (13-2, 12 KO) pokazał się już w tym roku polskim kibicom z dobrej strony na gali w Katowicach, ale przegrał z Nikodemem Jeżewskim. Dziś Amerykanin wystąpił w wadze ciężkiej i pokonał przed czasem słabo przygotowanego Siergieja <strong>Werwejkę</strong> (11-3, 7 KO). Obaj zaczęli spokojnie i konsekwentnie, rozpoznając sytuację. Werwejko szedł do przodu za lewym prostym, Winters krążył wokół niego i czekał na okazję do ataku. Obaj trafili kilka razy lewymi prostymi i udali się do narożników. Drugą odsłonę Winters rozpoczął dynamiczną kombinacją, trafiając prawą ręką po lewym prostym. Chwilę później Amerykanin znów huknął prawą ręką i chyba zranił Werwejkę, ale nie poszedł za ciosem. Winters doskakiwał i kontrolował walkę, Werwejko nie miał wiele do powiedzenia, choć pod koniec rundy próbował się zerwać. Trzecia runda była szarpana, z obu stron brakowało czystych akcji. Siergiej doszedł do siebie i zaczął wreszcie pracować lewą ręką z większą precyzją (trafił przede wszystkim mocnym, bezpośrednim lewym sierpowym), co zapewniło mu zapewne zwycięstwo w tej odsłonie. Czwarta runda to znów sporo chaosu i przepychanek, w których lepiej czuł się zwinniejszy Winters, trafiając przede wszystkim prawą ręką. Werwejko odgryzał się lewymi sierpowymi, lecz dążenie do walki w półdystansie wyraźnie mu nie służyło. Siergiej próbował w piątej rundzie uruchomić wreszcie prawą rękę, ale to Winters trafił nią naprawdę mocno z doskoku i zranił Werwejkę, który zaczął słaniać się na nogach. Mimo wszystko zdołał się jakoś pozbierać i pod koniec rundy znów ruszył do ataku, trafiając prawym podbródkowym. Z kolei w rundzie szóstej Werwejko trafił kilka razy lewym sierpowym i wciąż był w grze, ale dał się złapać kontrą prawą ręką po odchyleniu. Padł na deski, zdołał wstać i został zasypany ciosami, przed nokautem uratował go gong. Po przerwie miał miękkie nogi, a Winters mądrze zaczynał akcje z dołu, by kontynuować bombami na górę. W końcu z narożnika Werwejki poleciał ręcznik na znak poddania i <strong>Robert Gortat</strong> przerwał walkę.</p>
<p><strong>Sebastian Ślusarczyk</strong> (7-0, 5 KO) odniósł najważniejsze zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze, nokautując doświadczonego <strong>Dariusza Sęka</strong> (28-6-3, 10 KO). Sęk w swoim stylu zaczął od szachowania prawym prostym, do którego dokładał sporą ruchliwość. Odwrotna pozycja sprawiała Ślusarczykowi kłopoty, przyjmował lewe proste na dół, był również trafiany na głowę. W końcu wystrzelił celnym lewym sierpowym i do końca rundy starał się atakować, lecz prezentował zbyt słabą pracę nóg, by zagrozić rywalowi. Doświadczenie i umiejętności Sęka robiły swoje w drugiej rundzie, ale wyglądał na coraz bardziej zmęczonego. Ślusarczyk zaczął regularnie trafiać lewymi sierpowymi i walka się wyrównała. W trzeciej odsłonie napór Ślusarczyka zaczął robić na Sęku wrażenie. Serie ciosów w różnych płaszczyznach &#8211; od mocnych prawych, przez uderzenia na korpus, do lewych sierpowych &#8211; dochodziły celu i szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę młodszego zawodnika. Ślusarczyk nie przygotowywał swoich akcji najlepiej w czwartej odsłonie, ale jego młodość, siła i ambicja pchały go do przodu. Zaczynała jednak zawodzić kondycja, a Sęk stopniowo przełamywał kryzys i wracał do gry. Pod koniec starcia został natomiast zraniony ciosami z prawej ręki na dół i na górę. W piątej rundzie Ślusarczyk złapał drugi oddech i kontynuował natarcie, trafiał lewym i prawym sierpowym, zamknął Sęka w narożniku, zasypał go ciosami i ciężko znokautował.</p>
<p>Jeden z najciekawszych polskich zawodników ostatniej dekady, <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (27-0, 9 KO) pokonał wysoko na punkty <strong>Aleksandra Jegorowa</strong> (20-3-1, 10 KO) i pokazał, że duży talent idzie obecnie w parze z naprawdę niezłą formą. Kamil wdał się na początku w dość ryzykowną wymianę, ale chwilę później zaznaczył przewagę szybkości ładnymi akcjami prawą ręką. Wciąż jednak odsłaniał się w półdystansie i Jegorow regularnie lokował niebezpieczne prawe sierpowe. Pod koniec rundy Łaszczyk trafił mocnym prawym na dół, ale Jegorow zakończył pierwszą odsłonę natarciem. W pierwszej akcji drugiej rundy Polak huknął celną kombinacją. Potem rozluźnił się i trafił kilkoma mocnymi ciosami, m.in. lewym sierpowym na dół i prawym z góry. Niestety doznał rozcięcia prawego łuku brwiowego, zresztą twarz Jegorowa również krwawiła. Łaszczyk naprawdę dobre momenty przeplatał słabymi, a Jegorow wciąż pozostawał w grze. Podwójny i potrójny lewy prosty Łaszczyka i różnicowanie siły ciosu &#8221;robiły robotę&#8221; w trzeciej i czwartej odsłonie. Polak szachował Ukraińca, choć nie chciał lub nie potrafił do końca uruchomić nóg i walka wyglądała momentami chaotycznie, także ze względu na niewygodny styl Jegorowa. Łaszczyk miał kapitalną końcówkę czwartej rundy, gdy trafił kilkoma sierpowymi w różnych płaszczyznach i zranił Ukraińca prawym podbródkowym. Można powiedzieć, że Jegorow został uratowany przez gong. Lewy na górę-prawy na korpus i bezpośredni prawy-lewy sierpowy po zejściu to dwie akcje, które często widzieliśmy w wykonaniu Łaszczyka, który rozwinął w piątej rundzie skrzydła i pokazywał naprawdę ciekawy boks. Ranił Jegorowa głównie bombami na korpus. Totalna dominacja Łaszczyka trwała w szóstej odsłonie, gdy Jegorow wielokrotnie zginał się z bólu, ale zdołał jakoś przetrwać. Kamil trochę za bardzo podpalał się w rundzie siódmej, Jegorow dużo klinczował i uchronił się przed nokautem, przyjmując po drodze kolejne mocne ciosy &#8211; od uderzeń z bliska na korpus, przez prawe proste (w kombinacjach i bezpośrednie) do sierpowych na głowę. Podobny przebieg miała ostatnia runda, pod koniec której Łaszczyk znów był blisko skończenia przed czasem po serii sierpowych. Po ostatnim gongu sędziowie byli niemal jednomyślni (79-73 i dwa razy 80-72).</p>
<p>- Tutaj w Radomiu upadłem i tutaj chcę się podnieść &#8211; mówił przed tym startem <strong>Krzysztof Zimnoch</strong> (22-3-1, 15 KO). Ale Radom mu nie służy, a <strong>Krzysztof Twardowski</strong> (6-2, 4 KO) wysłał go chyba na sportową emeryturę. W pierwszej rundzie Zimnoch ustawiał przeciwnika lewym prostym, ale to Twardowski zadał najmocniejszy cios &#8211; prawy krzyżowy w akcji prawy na prawy. Na początku drugiego starcia Twardowski zranił faworyta prawym krzyżowym na szczękę. Widział, że Zimnoch się zachwiał, więc doskoczył do niego, władował przy linach kilka kolejnych mocnych bomb i zamroczonego Zimnocha przed ciężkim nokautem uratował sędzia <strong>Arek Małek</strong>. Dla Zimnocha, kiedyś naprawdę dobrego amatora i zawodowca, był to powrót po ciężkim nokaucie z rąk Joeya Abella ponad dwa lata temu. Zbił kilogramy do kategorii junior ciężkiej, ale niestety czas płynie nieubłaganie. I jego czas w poważnym boksie właśnie się skończył&#8230;</p>
<p>Rok trwała przerwa <strong>Kamila Gardzielika</strong> (10-0, 3 KO) od startów. W tym czasie nie zardzewiał i pewnie ograł niepokonanego dotąd <strong>Mikolaja Kuzmickiego</strong> (11-1, 9 KO). Kamil zaczął spokojnie, ale kontrolował przeciwnika lewym prostym. W drugiej rundzie poczęstował rywala efektownym prawym podbródkiem, choć nie włożył w ten cios siłę i nie zrobił nim większej krzywdy. Po przerwie do swojego arsenału dodał uderzenia na korpus, co na dłuższym dystansie ma spore znaczenie. Przewaga Polaka wzrastała i nie podlegała dyskusji, a jedyne do czego można było się przyczepić, to brak zmiany tempa i ponowień. Ale on chyba chciał po prostu poboksować parę rund więcej po bardzo długiej przerwie. W siódmym starciu ruszył nieco agresywniej i szczególnie jego haki po dole robiły na przeciwniku wrażenie. Ambitnie jednak walczył o przetrwanie, a czasem nawet szukał szczęścia w jakimś obszernym sierpie. Sędziowie punktowali 79:73 i dwukrotnie 80:72, oczywiście na korzyść Gardzielika.</p>
<p>Mający ostatnio gorszy okres <strong>Kamil Młodziński</strong> (12-5-4, 6 KO) pokonał <strong>Jakuba Dobrzyńskiego</strong> (4-3, 1 KO). Już na początku zaiskrzyło. Pod koniec drugiej minuty Kamil trafił prawym krzyżowym na szczękę, zamroczonego rywala trafił jeszcze krótkim lewym sierpem i zaliczył dodatkowy punkt za nokdaun. Kuba doszedł do siebie i w drugiej oraz trzeciej odsłonie nawiązał wyrównaną walkę, jednak w końcówce czwartej znów był w poważnym kryzysie. Młodzińskiemu wygraną przed czasem zabrał chyba gong na przerwę, a minuta odpoczynku starczyła Dobrzyńskiemu na regenerację. Dobrzyński w ostatnich sześciu minutach znów nawiązał równą walkę, jednak nie zdołał odrobić strat. Sędziowie punktowali 58:55, 59:54 i 58:55 &#8211; wszyscy na korzyść Młodzińskiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/11/24/szymanski-sek-i-werwejko-na-tarczy-wygrane-laszczyka-slusarczyka-gardzielika-w-radomiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZYBKIE I ŁATWE ZWYCIĘSTWA ARTURA SZPILKI I FIODORA CZERKASZYNA W SOSNOWCU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/10/27/szybkie-i-latwe-zwyciestwa-artura-szpilki-i-fiodora-czerkaszyna-w-sosnowcu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/10/27/szybkie-i-latwe-zwyciestwa-artura-szpilki-i-fiodora-czerkaszyna-w-sosnowcu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Oct 2019 09:07:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Krotiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bednarek]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Rzymian]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Chojecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10912</guid>
		<description><![CDATA[Zaledwie 87 sekund trwał wczoraj w Sosnowcu powrót Artura Szpilki (23-4, 16 KO). Najważniejsze, że były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej wrócił na dobre tory. A Fabio Tuiach (29-7, 16 KO)? Telewizja Polska powinna powiedzieć stanowcze &#8222;NIE&#8221; takim zawodnikom w przyszłości na walkę wieczoru. Włoch pod koniec pierwszej minuty zrobił krok do przodu, &#8222;Szpila&#8221; skontrował lewym krzyżowym na górę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zaledwie 87 sekund trwał wczoraj w <strong>Sosnowcu</strong> powrót <strong>Artura Szpilki</strong> (23-4, 16 KO). Najważniejsze, że były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej wrócił na dobre tory. A<strong> Fabio Tuiach</strong> (29-7, 16 KO)? Telewizja Polska powinna powiedzieć stanowcze &#8222;NIE&#8221; takim zawodnikom w przyszłości na walkę wieczoru. Włoch pod koniec pierwszej minuty zrobił krok do przodu, &#8222;Szpila&#8221; skontrował lewym krzyżowym na górę i posłał przeciwnika na deski. Ten powstał, jednak Artur doskoczył, poprawił dwoma hakami na żebra i było po wszystkim. Po wszystkim &#8222;Szpila&#8221; zapowiedział, że po latach wraca do limitu kategorii junior ciężkiej, w której górny limit wynosi 90,7 kg.</p>
<p>Na naszych oczach rodzi się talent w osobie <strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (14-0, 9 KO). Na własnej skórze przekonał się o tym bardzo przecież solidny <strong>Guido Nicolas Pitto</strong> (26-7-2, 8 KO). Podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> przejechał się po rywalu i wykończył go już w końcówce pierwszej rundy! Wszystko zaczął szybkim i celnym lewym prostym oraz hakami na korpus. Na początku trzeciej minuty złapał przeciwnika w uniku prawym bitym z góry w dół na czoło i wysłał go na deski. Argentyńczyk powstał na osiem, jednak Fiodor dopadł go przy linach, zasypał lawiną ciosów i zmusił sędziego ringowego do zastopowania potyczki.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (17-1-2, 8 KO) szykował się na rewanż z Pawłem Stępniem. I choć do niego nie doszło, to pięściarz z Oleśnicy potwierdził zwyżkę formy, stopując cenionego journeymana <strong>Tony&#8217;ego Averlanta</strong> (27-12-2, 5 KO). Wychowanek Wojtka Bartnika, obecnie zawodnik trenera Fiodora Łapina, w swoim zwyczaju rozpoczął od ciosów na korpus. Francuz jednak nie zwykł się łatwo przewracać i zbierał wszystko bez zmóżenia oka. Dał się jednak uśpić i w czwartej rundzie Marek dla odmiany strzelił prawym sierpowym na górę, posyłając przeciwnika na deski. Po liczeniu do ośmiu poprawił taką samą akcję. Znów naruszył oponenta, lecz tym razem obyło się bez nokdaunu. W piątej odsłonie Polak kontynuował ofensywę, a w szóstej dokończył dzieła zniszczenia. I znów po kilku ciosach na korpus uderzył prawym na górę. Averlant co prawda powstał, lecz pokręcił głową i poddał się.</p>
<p>Nastawialiśmy Was na to, by bacznie przyglądać się <strong>Kamilowi Bednarkowi</strong> (1-0, 1 KO). Ten wciąż młody, 24-letni chłopak z Dzierżoniowa, po uporaniu się z problemami osobistymi ma właśnie za sobą udany debiut zawodowy. <strong>Piotr Rzyman</strong> (2-3, 2 KO) uchodzi za twardego zawodnika, lecz z podopiecznym <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> wytrzymał niewiele ponad minutę. Bednarek zranił go najpierw kontrą lewym sierpowym, zagonił do lin, poprawił dwoma hakami na korpus i było po wszystkim. Wcześniej odbyły się dwa inne pojedynki.</p>
<p>Wyniki pozostałych walk:<br />
<strong>Sebastian Chojecki</strong> (debiut) vs <strong>Przemysław Binienda</strong> (2-26, 2 KO) PKT 2:1 [39:37, 37:39, 39:38]<br />
<strong>Denis Krotiuk</strong> (debiut) vs<strong> Boguslaw Jano</strong> (3-35, 2 KO) TKO 1</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/10/27/szybkie-i-latwe-zwyciestwa-artura-szpilki-i-fiodora-czerkaszyna-w-sosnowcu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WRZESIŃSKI WYGRYWA W WALCE WIECZORU GALI W ŁOMIANKACH. POWRÓT SIDORENKO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/10/21/wrzesinski-wygrywa-w-walce-wieczoru-gali-w-lomiankach-podrot-sidorenko/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/10/21/wrzesinski-wygrywa-w-walce-wieczoru-gali-w-lomiankach-podrot-sidorenko/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Oct 2019 22:10:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Błażej Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Przybylski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Maksymilian Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10885</guid>
		<description><![CDATA[W pierwszej walce wieczoru w swojej karierze, podczas gali Tymex Boxing Night w Łomiankach, Damian Wrzesiński (18-1-2, 5 KO) jednogłośnie wypunktował Miguela Cesario Antina (18-4, 8 KO). Argentyńczyk od początku był stroną bardziej defensywną w tej walce. To &#8222;Wrzos&#8221; częściej gonił rywala i często go trafiał. W 4 rundzie przyszedł jednak cięższy moment. Antin trafił ciosem, który ewidentnie zrobił na]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W pierwszej walce wieczoru w swojej karierze, podczas gali Tymex Boxing Night w <strong>Łomiankach</strong>, <strong>Damian Wrzesiński</strong> (18-1-2, 5 KO) jednogłośnie wypunktował <strong>Miguela Cesario Antina</strong> (18-4, 8 KO). Argentyńczyk od początku był stroną bardziej defensywną w tej walce. To &#8222;Wrzos&#8221; częściej gonił rywala i często go trafiał. W 4 rundzie przyszedł jednak cięższy moment. Antin trafił ciosem, który ewidentnie zrobił na Polaku wrażenie i ruszył do ataku raz po raz celnie trafiając pod linami. Wrzesiński przetrwał jednak ten drobny kryzys. Kolejny taki moment przyszedł w rundzie numer 8. Polak po raz kolejny jednak zdołał przetrwać napór rywala i ostatecznie odniósł jednogłośne zwycięstwo 100:90, 100:90, 99:91.</p>
<p><strong>Aleksandra Sidorenko</strong> (8-0, 1 KO) jednogłośnie na punkty pokonała <strong>Mayrę Alejandrę Gomez</strong> (18-10, 4 KO). &#8222;Sasha&#8221; zanotowała tym samym udany powrót na zawodowy ring po ponad dwuletnim rozbracie z boksem spowodowanym narodzinami syna. Doskonale wykorzystywała przewagę warunków fizycznych i nie pozwalała zbliżyć się rywalce stopując ją ciosami prostymi. Z powodzeniem korzystała też z ciosów na korpus jednak garda Argentynki była na tyle szczelna że żaden cios nie spowodował poważnego zagrożenia. Finalnie po 8 rundach sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Polki, 79:73, 79:73, 80:72.</p>
<p><strong>Nadzir Bakshyieu</strong> (4-7-3, 0 KO) postawił wyjątkowo ciężkie warunki <strong>Michałowi Żeromińskiemu</strong> (13-5-3, 1 KO) w pojedynku wagi półśredniej. Od początku obydwaj zawodnicy nie szczędzili sobie ciosów i ochoczo wchodzili w wymiany. Celniejszy zdawał się być jednak &#8222;Żeroma&#8221;. W dalszej części walki Białorusin częściej zaczął rewanżować się Michałowi powodując też rozcięcie w okolicy oka Polaka. Po ciężkiej 6-rundowej wojnie, sędziowie zgodnie orzekl remis 57:57.</p>
<p><strong>Kamil Bodzioch</strong> (5-0, 1 KO) z <strong>Arturem Szpilką</strong> w narożniku, w swoim ostatnim występie w wadze ciężkiej przed zbijaniem kilogramów do cruiser pokonał po twardym boju <strong>Michała Bołoza</strong> (2-2, 2 KO). Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości Kamila, ale również siły Michała, który lewym prostym przedzierał się przez gardę. W drugiej rundzie Bodzioch wydłużył kombinacje i zdominował przeciwnika. Poczuł się jednak zbyt pewnie i w połowie trzeciej odsłony był lekko zraniony po prawym sierpowym Bołoza. Szybko doszedł na szczęście do siebie i dalej kontrolował potyczkę. Przynajmniej w rundzie czwartej i przez dwie minuty piątej. Wtedy znów nadział się na prawy sierpowy w okolice czoła. Był mocno naruszony, Bołoz ruszył do szturmu i w sumie gong wyratował Kamila przed możliwą porażką. W szóstej odsłonie obaj mierzyli się już ze zmęczeniem oraz własnymi słabościami. Więcej charakteru wykazał Bodzioch i tym samym przypieczętował swoje zwycięstwo &#8211; 58:56, 59:55 i 58:56.</p>
<p>Kolejne zwycięstwa do swoich rekordów dopisali bracia<strong> Gibadło &#8211; Stanisław</strong> (3-0) i <strong>Maksymilian</strong> (3-0). Łatwiejsze zadanie miał Maks, naprzeciw którego stanął <strong>Dawid Przybylski</strong> (0-2). Etatowy półfinalista Mistrzostw Polski w wadze do 69kg już w pierwszej rundzie posłał rywala na deski lewym hakiem w okolice wątroby. Potem kontrolował w kolejnych odsłonach i po ostatnim gongu zwyciężył 40:35 oraz dwukrotnie 39:36, przy czym naprawdę trudno doszukać się tej jednej rundy, jaką rzekomo miał wygrać Przybylski. Przeciwnikiem Staszka był doświadczony i twardy <strong>Daniel Urbański</strong> (21-32-3, 5 KO). Dodatkowo miała to być pierwsza szóstka dla początkującego dopiero zawodnika Tymexu, dawnego finalisty Młodzieżowych MP. Staszek dobrze wytrzymał kondycyjnie trudy pojedynku, fajnie pracował na nogach i pewnie wypunktował Urbańskiego. Wszyscy sędziowie mieli na swoich kartach wynik 59:55.</p>
<p><strong>Laura Grzyb</strong> (2-0, 2 KO) już w pierwszej rundzie ciosami na korpus odprawiła <strong>Valerię Kovacs</strong> (2-4, 2 KO), zaś <strong>Tomasz Nowicki</strong> (3-0, 2 KO) przez TKO w 3. rundzie pokonał <strong>Błażeja Nowaka</strong> (1-1, 0 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/10/21/wrzesinski-wygrywa-w-walce-wieczoru-gali-w-lomiankach-podrot-sidorenko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRUDNY TEST PARZĘCZEWSKIEGO, OBRONA BRODNICKIEJ I CIĘŻKI NOKAUT NA WIERZBICKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/10/05/trudny-test-parzeczewskiego-udana-obrona-brodnickiej-i-ciezki-nokaut-na-wierzbickim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/10/05/trudny-test-parzeczewskiego-udana-obrona-brodnickiej-i-ciezki-nokaut-na-wierzbickim/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Oct 2019 09:21:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Gus Curren]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Ślusarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10812</guid>
		<description><![CDATA[Polska nadzieja młodego pokolenia, Robert Parzęczewski (24-1, 16 KO) pokonał po trudnym boju nietypowo boksującego i bardzo odpornego Patricka Mendy&#8217;ego (18-15-3, 1 KO) z Gambii. Kibice podczas gali Tymex Boxing Night 9 w Częstochowie oglądali bezpardonowy i brudny momentami pojedynek, który był też pełen dużych emocji. Mendy od pierwszej sekundy pokazał, że przyjechał po zwycięstwo. Umiejętnie się odchylał i pokazał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Polska nadzieja młodego pokolenia, Robert Parzęczewski (24-1, 16 KO) pokonał po trudnym boju nietypowo boksującego i bardzo odpornego Patricka Mendy&#8217;ego (18-15-3, 1 KO) z Gambii. Kibice podczas gali Tymex Boxing Night 9 w Częstochowie oglądali bezpardonowy i brudny momentami pojedynek, który był też pełen dużych emocji.</strong></p>
<p>Mendy od pierwszej sekundy pokazał, że przyjechał po zwycięstwo. Umiejętnie się odchylał i pokazał Parzęczewskiemu kilka ciekawych trików, próbując przy tym kontrować. Polak zaczął dość nerwowo, ale był agresywny i zdecydowany. Mendy zaatakował bezpośrednim lewym sierpowym, ale chwilę później &#8221;Arab&#8221; złapał go podbródkowym, co okazało się dobrą odpowiedzią na często pochylającego się rywala. Druga odsłona to kolejne próby bezpośredniego lewego sierpowego w wykonaniu Mendy&#8217;ego. Robert nieco się uspokoił i szukał m.in. kontry lewym sierpowym i prawym z dołu na korpus. Wciąż nie mógł złapać swojego rytmu, ale nie przyjmował też czystych ciosów. Mendy był bardzo aktywny w trzecim starciu, wciąż atakował bezpośrednimi sierpowymi, a także wymieniał z Parzęczewskim lewe proste. Mocno jednak przestrzelił w jednym z ataków i wpadł w liny, co wykorzystał Polak, choć jego ciosom brakowało precyzji. Mendy był jak zwykle bardzo &#8221;śliski&#8221; i niewygodny, a w dodatku nie ustawał w ataku. Parzęczewski na szczęście dla siebie zachowywał koncentrację: wymienił w połowie czwartego starcia mocne ciosy na korpus z rywalem i widać było, że bije dużo mocniej. Mendy poczuł bomby Polaka, był spychany do obrony i Parzęczewski zaczynał przejmować kontrolę. W piątym starciu ciosy na dół w wykonaniu &#8221;Araba&#8221; przełamywały już rywala, który był w tarapatach i opierał się o liny, walcząc chyba o przetrwanie. Wrócił jednak do gry w szóstej odsłonie, pokazując prawdziwy hart ducha. Trafiał pochylonego Polaka podbródkowymi i ciosami na korpus, lecz końcówka tego starcia należała do faworyta publiczności. Niezmordowany Mendy wciąż dążył natomiast do odwrócenia losów pojedynku. Parzęczewski wyraźnie odczuwał uderzenia na dół w siódmej rundzie i przechodził przez kryzys kondycyjny, polując przy tym na cios w splot słoneczny lub wątrobę i starając się złapać drugi oddech. Ostatnie trzy odsłony to wyrównany i zacięty bój, w którym Parzęczewski musiał nieustannie myśleć i pracować. Na szczęście dla siebie znajdował na bardzo trudny do kontrolowania boks Mendy&#8217;ego wiele odpowiedzi: wciąż soczyste uderzenia na korpus, a także kontry prawym prostym i ataki prawym podbródkowym. Błędy były popełniane głównie w obronie, Mendy stosował dziwaczne zwody i łapał Polaka ciosami w różnych płaszczyznach. Wydawało się, że to właśnie rywal Roberta miał inicjatywę tej fazie walki, zwłaszcza w rundzie dziewiątej. Mimo wszystko &#8221;Arab&#8221; zasłużył na zwycięstwo, które jednogłośnie przyznali mu po ostatnim gongu sędziowie (96:94, 97:93, 97:94).</p>
<p>Polski prospekt wagi półśredniej,<strong> Łukasz Wierzbicki</strong> (18-1, 7 KO) doznał porażki przed czasem w drugiej rundzie. Anglik <strong>Louis Greene</strong> (10-2, 5 KO) był od początku agresywnie nastawiony i wykorzystał spory błąd Polaka, ciężko go nokautując. Na początku walki &#8221;The Medway Mauler&#8221; trafił prawym sierpowym, tym samym ciosem odgryzł się Łukasz. Greene ostro nacierał i walka wyglądała z minuty na minutę coraz ciekawiej. Wierzbicki przyjął kilka bomb na korpus, ale odpowiedział bezpośrednim lewym prostym. Niestety na prawym łuku brwiowym Łukasza pojawiło się niewielkie rozcięcie, co jest jego zmorą. Wierzbicki świetnie skontrował w pierwszych akcjach drugiej odsłony dwoma mocnymi lewymi &#8211; najpierw po odchyleniu, a potem po uniku rotacyjnym. Nagle przyszedł jednak brutalny koniec. Greene rzucił się do ataku, a &#8221;Pretty Boy&#8221; zupełnie niepotrzebnie przyjął wymianę i się odsłonił, przyjmując chwilę później mocne i czyste prawe sierpowe. Padł ciężko na deski, zdołał jakoś powstać, ale Greene nie wypuścił już okazji z rąk. Kolejne uderzenia spadały na Polaka, zalała go krew i <strong>Robert Gortat</strong> nie miał innego wyjścia &#8211; musiał przerwać pojedynek.</p>
<p><strong>Ewa Brodnicka</strong> (18-0, 2 KO) nie dała sobie odebrać tytułu mistrzyni świata WBA wagi super piórkowej, pokonując niejednogłośnie na punkty Argentynkę <strong>Edith Soledad Matthysse</strong> (16-10-1, 1 KO). Pojedynek stał na dość przeciętnym poziomie i obfitował w klincze, które przysłoniły nieliczne momenty czystego i interesującego boksu. Polka może być natomiast zadowolona z kolejnej obrony prestiżowego pasa. Brodnicka od początku boksowała w swoim stylu, polegając na lewym prostym i pracy nóg. Argentynka nacierała, ale była tłamszona klinczami, w których Polka starała się być aktywniejsza niż zwykle, lokując uderzenia na koprus. Wciągała również rywalkę na kontrujące ciosy proste prawą ręką. Słabiej wyglądał boks mistrzyni w drugiej odsłonie, brakowało soczystych trafień, ale Polka dość spokojnie kontrolowała walkę. Potrójny lewy prosty i lewy sierpowy po rotacji w wykonaniu Brodnickiej na początku trzeciej odsłony mogły się podobać. Argentynka trafiła w odpowiedzi lewym sierpowym, a potem znów wkradły się klincze, w których Polka spychała rywalkę do lin. Nie wyglądało to zbyt pięknie, ale było skuteczne. Klincze były stałą narracją również w czwartej rundzie, ale zdarzały się i ciekawsze momenty, takie jak ciosy na korpus z obu stron i celny lewy podbródkowy Matthysse, która wciąż nie mogła jednak złapać swojego rytmu. Ciekawszy boks zobaczyliśmy wreszcie w piątej rundzie. Upominana przez sędziego Leszka Jankowiaka Brodnicka nieco mniej klinczowała i ulokowała kilka celnych prostych. Chwilę później znów wróciła &#8211; niestety dla kibiców &#8211; do klinczu i została trafiona przez Argentynkę prawym overhandem. Szósta odsłona to wreszcie nieco ciekawszy boks z obu stron. Celny lewy sierpowy Brodnickiej i nadal dobra praca nóg w jej wykonaniu oraz uderzenia na korpus lokowane coraz częściej przez rywalkę. W siódmej odsłonie lewy sierpowy Polki znów doszedł celu i mistrzyni świata zaczynała boksować z większą swobodą, chociaż prawy prosty nie funkcjonował i w drugiej połowie rundy zobaczyliśmy kolejne klincze i spychanie rywalki na liny przez Brodnicką. Ten scenariusz powtarzał się w kolejnych starciach. Niezłe momenty &#8221;Kleo&#8221; (elegancka praca nóg, pojedyncze celne ciosy i uniki) były dominowane przez serie klinczów. Na szczęście dla Brodnickiej Matthysse nie potrafiła narzucić swojego stylu i przejąć kontroli nad konfrontacją. Z jednej strony była to zasługa boksu Polki, a z drugiej niemocy Argentynki, której wyraźnie brakowało siły fizycznej i dynamiki w ataku. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 96-95 dla Matthysse oraz 96-94 i 97-93 dla Brodnickiej.</p>
<p>Po dość ciekawej walce <strong>Marcin Siwy</strong> (20-0, 8 KO) pokonał lepszego niż wskazywałby na to jego bilans Ukraińca<strong> Kostiantyna Dowbyszczenkę</strong> (6-5-1, 3 KO). Po dobrym początku Polaka dopadł kryzys kondycyjny i walka się wyrównała, ciesząc kibiców wieloma zwrotami akcji. Polak zaczął dynamiczną kombinacją przy linach, od początku dobrze skracając dystans i obijając korpus rywala. Siwy próbował w półdystansie kończyć akcje prawym podbródkowym, pod koniec rundy mocno trafił takim uderzeniem. W drugiej rundzie Marcin nadal atakował, bił lewy prosty z luzu i wciąż polował na bombę prawym podbródkowym. Pod koniec rundy trafił natomiast bezpośrednim lewym sierpowym po uniku rotacyjnym. Nadal dobrze wyglądała praca nóg Marcina i jego ogólna szybkość. Niezłe wymiany rozgorzały w trzeciej rundzie, gdy rywal próbował stawić Polakowi mocniejszy opór. Siwy przyjął dwa mocne prawe Ukraińca, lecz sam lokował lewe sierpowe na dół i prawe sierpowe kończące krótkie kombinacje. Dynamika Polaka wyraźnie spadła w czwartej rundzie. Ukrainiec trafiał niezbyt mocnymi, ale precyzyjnymi ciosami z obu rąk, mądrze zrywając dystans. Siwy stanął i próbował złapać oddech opierając się o liny. Oddał rundę i przed kolejnymi starciami ciężko oddychał w narożniku. Piąte starcie w jego wykonaniu to zrywy &#8211; w których trafiał zwłaszcza prawym sierpowym &#8211; i przerwy poświęcone na odwrót i dalsze łapanie oddechu. Kondycja zawodziła Marcina nie pierwszy raz. Szósta runda była naprawdę trudna dla Siwego i obfitowała w wymiany, w których niejednokrotnie górował Ukrainiec. Potrafił złożyć ciekawe kombinacje i choć nie zranił Polaka, to wykorzystywał jego kondycyjny kryzys. Przejął również kontrolę w pierwszej minucie siódmej odsłony, ale Siwy zerwał się i trafił dwukrotnie prawym sierpowym, a następnie przyśpieszył i huknął kombinacją prawy podbródkowy-lewy sierpowy. W końcówce znów doszło do wymiany, w której obu zabrakło już celności. Prawy sierpowy Siwego doszedł celu na początku ostatniego starcia, ale nacierał Dowbyszczenko, zasypując Siwego krótkimi ciosami. Polak odpowiedział na szczęście dla siebie dobrym lewym sierpowym, a następnie prawym prostym. Walka była wyrównana i wyczerpująca, jednak Marcin zdobył się na niezłe akcje w ostatniej minucie ósmej rundy, trafiając m.in. lewym prostym popartym prawym podbródkowym. Ukrainiec był chyba nieco aktywniejszy, ale trafiał mniej soczyście. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 78-74 i dwa razy 78-75 &#8211; wszyscy dla Siwego.</p>
<p>Powrót<strong> Patryka Szymańskiego</strong> (20-2, 10 KO) po dramatycznej porażce z <strong>Robertem Talarkiem</strong> okazał się udany. Polak wyraźnie pokonał <strong>Denisa Kriegera</strong> (14-8-2, 9 KO). Pojedynek był jednostronny, ale Patryk nie ustrzegł się trudnych momentów. Szymański zaczął lewym prostym na dół i na górę, do którego szybko dołożył prawą rękę. Spokojnie kontrolował Kriegera, nie wkładając całej siły w celne ciosy i ładnie pracując na nogach. Pod koniec rundy Krieger wreszcie uruchomił swój lewy i dwukrotnie trafił. Drugie starcie to nadal spokojny boks Polaka, który dołożył tym razem ciosy proste i sierpowe na korpus. Krieger był systematycznie rozbijany, ale co jakiś czas odgryzał się niecelnymi uderzeniami. Mieszkaniec Hamburga przyśpieszył w trzeciej rundzie i dość łatwo trafiał ciosami sierpowymi na dół i na górę, zwłaszcza kontrując Polaka. Szymański popełniał stare błędy w obronie, lecz zdołał opanować sytuację lewym prostym. Właśnie na tym ciosie całkowicie skupił się w czwartej odsłonie, często zbytnio się pochylając, jednak utrzymując przy tym przewagę. Podwójny i potrójny lewy Polaka rozpoczął starcie piąte. Krieger zaczął dynamiczniej poruszać głową i co jakiś czas wdzierał się do półdystansu, gdzie lokował uderzenia na dół. Szymański coraz więcej klinczował i wyraźnie odczuwał już trudy walki, podobnie zresztą jak rywal. Szósta runda to powrót Szymańskiego do pełnej kontroli. Ryzykował tylko podczas zadawania uderzeń na korpus, lecz ogólnie rzecz biorąc operował głównie lewym prostym, który zapewnił mu również przewagę przez większość czasu w siódmej rundzie. Pod koniec tej odsłony znów popełnił jednak prosty błąd i otrzymał kilka naprawdę mocnych ciosów z obu rąk, po których schodził do narożnika na miękkich nogach. Ostatnia runda to próba natarcia Kriegera, który został szybko poskromiony dobrą pracą nóg i seriami niezbyt mocnych, ale skutecznych ciosów prostych. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79-73, 78-74 i 80-72 &#8211; wszyscy dla podopiecznego <strong>Gusa Currena</strong>.</p>
<p>Mało dotąd znany na naszym podwórku <strong>Sebastian Ślusarczyk</strong> (6-0, 4 KO) wyrobił sobie dobrą markę dzięki efektownej wygranej nad <strong>Tomaszem Gromadzkim</strong> (10-3-1, 3 KO). Już w pierwszej rundzie po lewym sierpowym rywala &#8222;Zadyma&#8221; mógł być liczony, jednak sędzia uznał, że to nie cios zadecydował o nokdaunie. Gromadzki przedzierał się do półdystansu, niwelując w ten sposób ogromną przewagę wzrostu Ślusarczyka, jednak to wcale nie sprawiło, że odebrał mu jego argumenty. Druga odsłona również dla &#8222;wyspiarskiego Polaka&#8221;. W trzeciej Tomek zaczął dochodzić do głosu i wydawało się, że swoim doświadczeniem na dłuższych dystansach może odwrócić losy potyczki na swoją korzyść. Nic z tego&#8230; W czwartym starciu Sebastian trafił w wymianie w półdystansie, poszedł za ciosem, ponowił akcję i choć Tomek nie przewrócił się, był już mocno zraniony i arbiter wkroczył do akcji, ratując mu trochę zdrowia.</p>
<p>Wcześniej boksujący w kategorii cruiser <strong>Oskar Wierzejski</strong> (2-0) wygrał niejednogłośnym werdyktem z <strong>Igorem Filipienką</strong> (5-46-2, 1 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/10/05/trudny-test-parzeczewskiego-udana-obrona-brodnickiej-i-ciezki-nokaut-na-wierzbickim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOWNACKI WYPUNKTOWAŁ ARREOLĘ. REKORD WSZECHCZASÓW W ILOŚCI ZADANYCH CIOSÓW!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/08/05/kownacki-wypunktowal-arreole-rekord-wszechczasow-w-ilosci-zadanych-ciosow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/08/05/kownacki-wypunktowal-arreole-rekord-wszechczasow-w-ilosci-zadanych-ciosow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Aug 2019 12:54:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10651</guid>
		<description><![CDATA[W pierwszej walce wieczoru w karierze, podczas gali w Nowym Jorku, Adam Kownacki (20-0, 15 KO) pokonał po trudnej bitce Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) i zdobył wakujący, interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej. Zgodnie z oczekiwaniami od początku rozgorzała wojna. Adam już w dziesiątej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. W pierwszej odsłonie obaj trafili kilka raczy czysto na górę, lecz]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pierwszej walce wieczoru w karierze, podczas gali w Nowym Jorku, Adam Kownacki (20-0, 15 KO) pokonał po trudnej bitce Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) i zdobył wakujący, interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej.</strong></p>
<p>Zgodnie z oczekiwaniami od początku rozgorzała wojna. Adam już w dziesiątej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. W pierwszej odsłonie obaj trafili kilka raczy czysto na górę, lecz to bomby Polaka miały większą wymowę. Dobrze pracował też lewym prostym. Jeszcze większa zadyma w drugim starciu. Kownacki zepchnął Arreolą do odwrotu. Ten odpowiadał mocnymi sierpami, lecz Adam bez zmrużenia oka przyjmował to i nacierał dalej. Trafiał ładnymi krótkimi podbródkami w półdystansie. I właśnie takim podbródkiem zranił Amerykanina na początku trzeciej odsłony. Arreola przegrywał, choć cały czas pozostawał groźny i mocno odpowiadał. Skoncentrował się na ciosach na korpus, by osłabić ataki naszego polonijnego wojownika. Ale napór Adama nie słabł.</p>
<p>Dopiero w czwartej rundzie tempo nieco spadło, na czym skorzystał Arreola. Bił celniej, a po gongu na przerwę podniósł rękę, nakręcając się jeszcze bardziej. Adam kontrolował sytuację, lecz złapał go chyba lekki kryzys. Po przerwie Polak poczęstował przeciwnika prawym sierpowym. Fajnie zaczął, lecz Arreola trochę lepiej finiszował. Runda trudna do punktowania. Dużo lepsza była na szczęście ta szósta. &#8222;Babyface&#8221; zaczął ją akcją lewy-prawy, ponowił kilka razy tę kombinację i znów to on nadawał tempo. Arreola sporo przyjmował, ale nie zamierzał skapitulować. Mało tego, cały czas groźnie odpowiadał. I wygrał siódme starcie, bo Adam potraktował je trochę &#8222;odpoczynkowo&#8221;. W ósmym wydłużył dystans, uruchomił nieco nogi i gdy stał dalej, radził sobie lepiej. Nieznacznie, ale jednak wygrana przez naszego wojownika runda 10:9.</p>
<p>Kownacki na początku dziewiątej rundy trafił mocnym prawym sierpem. Dodatkowo Arreola miał chyba kłopoty z lewą ręką. Adam zdominował ten odcinek, trafiał, choć w tych jego ciosach brakowało już trochę dynamiki. Dziesiątą dobrze zaczął, potem trochę odpoczywał i fajnie zaznaczył końcówkę dłuższą kombinacją przy linach. Jednoręki Arreola wygrał jedenastą rundę. Bił tylko prawymi sierpami, a i tak potrafił znaleźć lukę w gardzie naszego rodaka. Ostatnie trzy minuty to znów bitka, choć nie tak efektowna jak na początku. Obaj byli już po prostu zbyt zmęczeni. Sędziowie punktowali jednogłośnie &#8211; 118:110 i dwukrotnie 117:111, wszyscy na korzyść Adama.</p>
<p>Kownacki z Arreolą dali kibicom ostrą bitkę, a jednocześnie wykręcili niesamowite, rekordowe liczby. Serwis CompuBox poinformował, że obaj zawodnicy pobili dwa rekordy wagi ciężkiej. Wyprowadzili najwięcej ciosów w historii walk wagi ciężkiej &#8211; aż 2172. Trafili też najwięcej w historii &#8211; 667. Statystyki ciosów: Kownacki 369/1047 (35%) &#8211; Arreola 298/1125 (27%).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/08/05/kownacki-wypunktowal-arreole-rekord-wszechczasow-w-ilosci-zadanych-ciosow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZPILKA BRUTALNIE ZNOKAUTOWANY PRZEZ CHISORĘ W LONDYNIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/07/20/szpilka-brutalnie-znokautowany-przez-chisore-w-londynie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/07/20/szpilka-brutalnie-znokautowany-przez-chisore-w-londynie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Jul 2019 21:15:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Dereck Chisora]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10639</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęło się nieźle, ale Artur Szpilka (22-4, 15 KO) został bardzo ciężko znokautowany przez Derecka Chisorę (31-9, 22 KO). Od początku zrobiło się gorąco. Anglik zgodnie ze scenariuszem zaatakował. Trafił mocnym prawym na dół i polował prawym sierpem na górę. Na szczęście nie trafiał. Polak za to skontrował go długim lewym krzyżowym, a potem lewym podbródkiem. Dobry początek. Drugą rundę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęło się nieźle, ale <strong>Artur Szpilka</strong> (22-4, 15 KO) został bardzo ciężko znokautowany przez <strong>Derecka Chisorę</strong> (31-9, 22 KO). Od początku zrobiło się gorąco. Anglik zgodnie ze scenariuszem zaatakował. Trafił mocnym prawym na dół i polował prawym sierpem na górę. Na szczęście nie trafiał. Polak za to skontrował go długim lewym krzyżowym, a potem lewym podbródkiem. Dobry początek.</p>
<p>Drugą rundę Artur zaczął niezłym prawym jabem, jednak za moment został brutalnie spacyfikowany. Chisora uderzył najpierw dwukrotnie prawym na dół, czym uśpił czujność &#8222;Szpili&#8221;. Huknął prawym sierpowym i na dobrą sprawę już było po wszystkim. Artur nie padł, ale tylko dlatego, że opierał się o liny. Były mistrz Europy doskoczył do zranionej ofiary, poprawił lewym sierpem, a kolejnym prawym ciężko znokautował naszego rodaka. Prawie równie ciężko, jak kilka lat temu <strong>Deontay Wilder</strong>&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/07/20/szpilka-brutalnie-znokautowany-przez-chisore-w-londynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DEMETRIUS ANDRADE POKONAŁ MACIEJA SULĘCKIEGO NA GALI W PROVIDENCE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/07/14/demetrius-andrade-pokonal-macieja-suleckiego-na-gali-w-providence/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/07/14/demetrius-andrade-pokonal-macieja-suleckiego-na-gali-w-providence/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Jul 2019 09:23:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10635</guid>
		<description><![CDATA[Demetrius Andrade (28-0, 17 KO) w świetnym stylu obronił tytuł mistrza świata WBO i zdominował Macieja Sulęckiego (28-2, 11 KO) na gali w Providence. Amerykanin pokazał boks na najwyższym światowym poziomie, a Polak nie miał niestety na to odpowiedzi. Pierwszy do ataku zerwał się Andrade, strzelał szybkimi ciosami lewą ręką i posłał Polaka na deski uderzeniem w czubek głowy, ale]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Demetrius Andrade (28-0, 17 KO) w świetnym stylu obronił tytuł mistrza świata WBO i zdominował Macieja Sulęckiego (28-2, 11 KO) na gali w Providence. Amerykanin pokazał boks na najwyższym światowym poziomie, a Polak nie miał niestety na to odpowiedzi.</strong></p>
<p>Pierwszy do ataku zerwał się Andrade, strzelał szybkimi ciosami lewą ręką i posłał Polaka na deski uderzeniem w czubek głowy, ale Maciek nie był mocno zraniony i zdołał wrócić do gry. Andrade agresywnie atakował i spychał Sulęckiego do obrony. Zamknął Maćka w narożniku pod koniec pierwszej rundy, trafił prawym sierpowym, ale gong przerwał nawałnicę mistrza.</p>
<p>Druga odsłona to świetna praca nóg Amerykanina w dystansie i efektowny boks w jego wykonaniu, ale Sulęcki zaczął wreszcie odpowiadać, choć jego ciosy nie dochodziły celu. Andrade próbował znowu rozwinąć ofensywę, ale Maciek był już bardziej uważny i trafił pod koniec kilka razy prawym na dół. W przerwie między rundami Piotr Wilczewski apelował o walkę na środku ringu.</p>
<p>W trzeciej odsłonie Andrade sprawiał wrażenie nonszalanckiego, lecz nadal sprawiał Polakowi kłopoty. Jego długi prawy prosty, balans i luz były bardzo trudne do okiełznania. Sulęcki nie dawał sobie zrobić krzywdy i mądrze pracował na nogach w obronie, choć zaczął przyjmować długie lewe na dół. Pod koniec rundy trafił bezpośrednim prawym, a potem umiejętnie wymknął się spod lin po szarży championa.</p>
<p>Andrade huknął mocnym prawym na dół na początku czwartej rundy, a następnie po raz kolejny ruszył do ataku. Sulęcki unikał obszernych zamachowych uderzeń, ale niewiele robił w ofensywie. Amerykanin bardzo nisko schodził głową, wytrącał Polaka z rytmu i znowu zaakcentował końcówkę mocną serią przy linach.</p>
<p>Piąta odsłona to pokaz kreatywnego poruszania się w ringu w wykonaniu Andrade. Maciek nie mógł mu się dobrać do skóry, namierzyć śliskiego, wysokiego mańkuta lewym prostym, a także celnie trafić bezpośrednim prawym. Mistrz trafił kombinacją lewy na dół-prawy na górę i zmieniał pozycję, nieustannie szachując Polaka.</p>
<p>Andrade trafił bezpośrednim prawym podbródkowym z pozycji mańkuta na początku szóstej rundy i tańczył w ringu swój niesamowity taniec. Maciek nie miał niestety na tym etapie żadnego pomysłu na odwrócenie przebiegu walki. &#8222;Boo Boo&#8221; nie był szczególnie aktywny w ataku, ale niewątpliwie wyraźnie przeważał.</p>
<p>Druga połowa walki rozpoczęła się od prób ataków Sulęckiego. Andrade spokojnie opanował sytuację prawymi prostymi z bekhendu, które totalnie frustrowały Polaka. Nareszcie Maciek trafił dwoma prawymi prostymi, Amerykanin amortyzował jednak te ciosy, mistrzowsko pracował w obronie i nie dał &#8222;Striczowi&#8221; rozwinąć skrzydeł w ataku.</p>
<p>W ósmej rundzie Sulęcki agresywniej próbował skrócić dystans i trafił prawym prostym. Niedługo później ulokował lewy sierpowy i wydawało się, że Andrade zwolnił. Walka wciąż miała miejsce na środku ringu. Pod koniec rundy Amerykanin trafił soczystym lewym prostym i podkreślił swoją kontrolę. Ten sam &#8211; niekorzystny dla Polaka obraz walki &#8211; utrzymał się w dziewiątej rundzie. Andrade trafił w niej m.in. prawym sierpowym z defensywy i serią trzech lekkich, ale celnych ciosów z doskoku.</p>
<p>Dwa mocne lewe sierpowe z dystansu odrzuciły Sulęckiego na początku dziesiątego starcia. Chwilę potem Sulęcki otrzymał dwa lewe na dół i nie miał już właściwie argumentów w tym pojedynku. Piotr Wilczewski żądał od Maćka ciosów po odchyleniach i większej agresji, ale mistrz był po prostu lepszy we wszystkich płaszczyznach. Wszedł w jedenastej odsłonie do półdystansu i trafiał ciosami z dołu, a potem spokojnie się wycofał i kontynuował swój dystansowy popis. Trafiał mocnymi pojedynczymi ciosami, a Maciek nie był w stanie się temu przeciwstawić. Starał się w ostatniej rundzie postawić wszystko na jedną kartę, co zupełnie się nie udawało. Można wręcz powiedzieć, że Andrade deklasował &#8222;Stricza&#8221;, odbierając mu wszystkie atuty i bawiąc się w ringu. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i jednogłośnie przyznali wszystkie rundy mistrzowi (3x 120:107).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/07/14/demetrius-andrade-pokonal-macieja-suleckiego-na-gali-w-providence/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SKANDAL W RYDZE! GŁOWACKI ZNOKAUTOWANY PRZEZ BRIEDISA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/06/16/skandal-w-rydze-glowacki-znokautowany-przez-briedisa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/06/16/skandal-w-rydze-glowacki-znokautowany-przez-briedisa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Jun 2019 23:52:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10576</guid>
		<description><![CDATA[Mairis Briedis (25-1, 18 KO) znokautował Krzysztofa Głowackiego (31-1, 19 KO) i odebrał mu mistrzostwo świata w półfinale turnieju WBSS w Rydze po skandalicznej walce, w której królowały brutalne faule &#8211; przede wszystkim ze strony Łotysza &#8211; i błędy sędziów. &#8222;Główka&#8221; od początku ruszył do przodu i po kilku zwodach i spięciu w półdystansie trafił lewym prostym na korpus. Potem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mairis Briedis (25-1, 18 KO) znokautował Krzysztofa Głowackiego (31-1, 19 KO) i odebrał mu mistrzostwo świata w półfinale turnieju WBSS w Rydze po skandalicznej walce, w której królowały brutalne faule &#8211; przede wszystkim ze strony Łotysza &#8211; i błędy sędziów.</strong></p>
<p>&#8222;Główka&#8221; od początku ruszył do przodu i po kilku zwodach i spięciu w półdystansie trafił lewym prostym na korpus. Potem trafił piękną akcję lewy na górę-prawy na dół, a następnie huknął podbródkowym. Briedis odpowiedział bezpośrednim prawym, a Polak konsekwentnie polował na długi lewy na korpus. Początek drugiej rundy to agresywny atak &#8221;Główki&#8221;, który obniżał pozycję i wywierał presję. Briedis próbował umieścić prawy prosty za ucho. Następnie Polak poszukał akcji z kontry i w drugie tempo. W zwarciu Polak uderzył w tył głowy, a Bredis zrewanżował się ciosem łokciem w szczękę, po którym Polak padł na matę ringu.</p>
<p>Na szczęście zdołał wstać, sędzia udzielił ostrzeżenia Briedisowi, ale kiedy wznowił akcję, Łotysz ruszył na Polaka i posłał go na deski serią ciosów. Polak powstał i wdał się w szaloną wymianę, która trwała jeszcze po gongu, a sędzia nie przerwał akcji. Polak padł na deski, ale kilka sekund po gongu! Fiodor Łapin wbiegł na ring i interweniował. Trzecia runda to szalona wymiana ciosów, w której Głowacki zdołał najpierw trafić, ale chwilę później został znokautowany. Walka miała niewątpliwie skandaliczny przebieg i będzie zapewne składany natychmiastowy protest.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/06/16/skandal-w-rydze-glowacki-znokautowany-przez-briedisa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAŁ CIEŚLAK ZDEMOLOWAŁ W PRUSZKOWIE OLANREWAJU DURODOLĘ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/06/03/michal-cieslak-zdemolowal-w-pruszkowie-olanrewaju-durodole/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/06/03/michal-cieslak-zdemolowal-w-pruszkowie-olanrewaju-durodole/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Jun 2019 06:32:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Cieślak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10550</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru piątkowej gali Babilon Fight Night 1 w Pruszkowie Michał Cieślak (19-0, 13 KO) zdemolował w drugiej rundzie Olanrewaju Durodolę (29-7, 27 KO) i zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze junior ciężkiej. Polski pięściarz nie dał absolutnie żadnych szans swojemu rywalowi. W pierwszej rundzie radomianin był spokojnie boksującym pięściarzem, nie podpalał się. Większa aktywność była jednak po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru piątkowej gali Babilon Fight Night 1 w Pruszkowie Michał Cieślak (19-0, 13 KO) zdemolował w drugiej rundzie Olanrewaju Durodolę (29-7, 27 KO) i zdobył pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze junior ciężkiej. Polski pięściarz nie dał absolutnie żadnych szans swojemu rywalowi.</strong></p>
<p>W pierwszej rundzie radomianin był spokojnie boksującym pięściarzem, nie podpalał się. Większa aktywność była jednak po stronie Cieślaka. Druga odsłona pokazała nam już wszystko. Nigeryjczyk został trafiony ciosami podbródkowymi, poszedł na liny, a 30-letni Cieślak doskoczył i dopełnił formalności zasypując Durodolę gradem uderzeń.</p>
<p>- Byłem nastawiony na spokój od początku walki. Za mną świetne przygotowania. Dziękuję moim trenerom Andrzejowi Liczikowi, Karolowi Kosakowi, a także promotorom oraz kibicom &#8211; mówił po walce zadowolony Cieślak.</p>
<p>Cieślak, zapytany przez reportera Polsatu Sport o najbliższe plany, zakomunikował, że usiądzie ze swoimi promotorami i razem pomyślą o przyszłości. Stwierdził jednak, że następna walka będzie jeszcze mocniejsza, a później liczy na mistrzowską szansę i będzie do niej dążył.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/06/03/michal-cieslak-zdemolowal-w-pruszkowie-olanrewaju-durodole/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRZECIA UDANA OBRONA PASA WBO EWY BRODNICKIEJ. BEZ NIESPODZIANEK W JELENIEJ GÓRZE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/05/26/trzecia-udana-obrona-pasa-wbo-przez-ewe-brodnicka-bez-niespodzianek-w-jeleniej-gorze/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/05/26/trzecia-udana-obrona-pasa-wbo-przez-ewe-brodnicka-bez-niespodzianek-w-jeleniej-gorze/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 May 2019 18:18:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Oskar Wierzejski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10528</guid>
		<description><![CDATA[Ewa Brodnicka (17-0, 2 KO) pokonała w walce wieczoru gali w Jeleniej Górze Janeth Perez (24-5-2, 6 KO) i już po raz trzeci obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej, czy też jak kto woli junior lekkiej. Od początku Polka ustawiała sobie dużo mniejszą Meksykankę lewym prostym, uciekając od zwarć i boksują bezpiecznie dla siebie w dystansie. Drugą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ewa Brodnicka (17-0, 2 KO) pokonała w walce wieczoru gali w Jeleniej Górze Janeth Perez (24-5-2, 6 KO) i już po raz trzeci obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej, czy też jak kto woli junior lekkiej.</strong></p>
<p>Od początku Polka ustawiała sobie dużo mniejszą Meksykankę lewym prostym, uciekając od zwarć i boksują bezpiecznie dla siebie w dystansie. Drugą rundę zakończyła kombinacją prawy na dół-lewy sierp na górę. Nieźle pracowała też na nogach, przepuszczając zdecydowaną większość ciosów rywalki. Brakowało może spięć, emocji, ale od strony taktycznej Ewa kontrolowała walkę bez większego zagrożenia. Ambitna pretendentka, w przeszłości dwukrotna mistrzyni świata, jednak trzy limity niżej, do końca szukała swojej szansy, lecz była po prostu zbyt mała i zbyt wolna na nogach, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Kilka razy sięgnęła prawym sierpowym, trafiała też prawym na korpus, lecz to było zbyt mało, by móc odebrać tytuł Polce. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali stosunkiem głosów dwa do remisu na korzyść Ewy &#8211; 95:95, 96:94 i 97:93.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (11-1-1, 3 KO) po efektownych ostatnich walkach tym razem wyglądał trochę gorzej, ale najważniejsze, że pokonał <strong>Maksima Czurbanowa</strong> (8-4-1). &#8222;Szczupak&#8221; dobrze rozpoczął walkę, bijąc w każdej wymianie mocnym hakiem na korpus, czy to z prawej, czy z lewej ręki. W drugiej rundzie w ringu pojawiło się trochę chaosu i klinczu. Swój rytm szybciej złapał Rosjanin i w czwartym starciu przejął inicjatywę. Michał trafiał na małym procencie, ale w piątej odsłonie najpierw prawym krzyżowym, potem lewym sierpem, zmazał gorsze wrażenie. Walka prowadzona była w wolnym tempie, obaj zawodnicy wyprowadzali mało celnych ciosów, a wszystko przypominało bardziej sparing niż pojedynek dwóch solidnych przecież pięściarzy. Największe wrażenie robiły haki Michała na korpus, lecz mając w pamięci poprzedni jego występ, ten wypadał mniej okazale. Inna sprawa, że i przeciwnik był dziś trudniejszy, pomimo słabszego rekordu. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 78:74 i dwukrotnie 77:75 &#8211; wszyscy na korzyść Leśniaka.</p>
<p>Po dobrej, zażartej i stojącej na wysokim poziomie walce <strong>Michał Chudecki</strong> (13-3-2, 3 KO) pokonał <strong>Kamila Młodzińskiego</strong> (11-4-4, 6 KO). Lepiej w pojedynek wszedł &#8222;TNT&#8221;. Zainkasował co prawda mocny prawy sierp Kamila, ale sam odpowiedział kilkoma swoimi akcjami. Druga runda miała podobny scenariusz. Najmocniejszy cios &#8211; prawy sierp, zadał Młodziński, ale to Chudecki wyprowadzał więcej uderzeń i pozostawał nieco aktywniejszy. Kolejne minuty bardzo wyrównane i zażarte. Obaj odpowiadali sobie cios za cios, a największą zagwozdkę mieli sędziowie. Trzecia, czwarta i piąta runda bardzo dobre po obu stronach, jednak w połowie szóstej Kamila dopadł poważny kryzys. Tak doświadczony zawodnik jak Michał wyczuł słabość rywala, podkręcił tempo i zyskał wyraźną przewagę. Powiększył ją jeszcze bardziej w pierwszej połowie siódmego starcia, lecz Kamil wykazał się charakterem i przetrwał trudne chwile. Mało tego, na starcie ósmej odsłony to Młodziński trafił prawym sierpowym na szczękę. Do końca stawiał dzielnie opór i obaj panowie dali zdecydowanie najlepszą walkę jeleniogórskiej gali. Sędziowie punktowali 78:74, 77:75 i 78:75 &#8211; wszyscy na korzyść Chudeckiego.</p>
<p><strong>Kamil Bodzioch</strong> (4-0, 1 KO) pokonał <strong>Kostiantina Dowbiszczenkę</strong> (4-4-1, 2 KO), po czym&#8230; oświadczył się swojej dziewczynie. Pięściarz z Jeleniej Góry dobrze wszedł w ten pojedynek, ale w końcówce pierwszej rundy nadział się na prawy sierpowy. W drugiej chciał za wszelką cenę odpowiedzieć sam czymś mocnym, jednak nie potrafił namierzyć Ukraińca i większość jego ciosów pruło powietrze. W trzeciej znów przyjął kilka prawych, ale przynajmniej odpowiedział paroma hakami na korpus. W czwartej odsłonie, gdy przyszło zmęczenie, obaj zainkasowali po kilka niepotrzebnych ciosów, choć chyba więcej celnych, szczególnie na górę, zadał Dowbiszczenko. Bodzioch wrócił do gry lepszą piątą rundą. Uruchomił jab, a po kilku ciosach na korpus zrobił sobie również miejsce na prawy sierp na górę. Kamil, który wcześniej miewał problemy kondycyjne, dziś lepie wytrzymał trudy pojedynku i był również lepszy w szóstym starciu. Wciąż jednak sporo do poprawy, szczególnie w obronie. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 58:56, 58:56 i wzięte z kosmosu 60:54 &#8211; wszyscy na korzyść Bodziocha. Walka w okolicach remisu i gdy usłyszeliśmy 60:54&#8230;</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (19-0, 8 KO) pokonał przed czasem<strong> Aleksieja Mazikina</strong> (14-15-2, 4 KO), wicemistrza świata w boksie olimpijskim sprzed&#8230; 18 lat. Dużo niższy Polak próbował skracać dystans, lecz doświadczony weteran, choć bardzo wolny, to łapał go na kontrę bezpośrednim prawym. Marcin lepiej zaakcentował końcówkę drugiej odsłony, lecz już po sześciu minutach obaj ciężko oddychali. Więcej charakteru pokazał Polak. Nieco podkręcił tempo, a pół minuty przed przerwą trafił lewym hakiem w okolice wątroby i doświadczony Ukrainiec przyklęknął, dając się policzyć do ośmiu. Wtedy zabrakło jeszcze czasu, lecz Siwy wyczuł swoją szansę i w czwartej rundzie dodał trzy kolejne nokdauny. Wszystkie po lewym haku pod prawy łokieć przeciwnika. Za ostatnim razem sędzia Leszek Jankowiak wyliczył Mazikina do dziesięciu, ogłaszając nokaut.</p>
<p>Tak jak za pierwszym razem <strong>Tomasz Gromadzki</strong> (10-2-1, 3 KO) i <strong>Wojciech Wierzbicki</strong> (0-2) dali fajne widowisko i znów nieznacznie lepszy okazał się Tomek, zwyciężając stosunkiem głosów dwa do remisu. Od początku &#8222;Zadyma&#8221; ruszył do ataku, szukając przede wszystkim ciosów na korpus. Wojtek zrewanżował się mu soczystym lewym sierpowym, lecz w drugiej połowie drugiej rundy pogubił się trochę przy ciągłym naporze przeciwnika. Potem trwała wymiana w półdystansie na wyniszczenie. Nie było w tym dużo finezji, ale oglądało się to dobrze. W czwartym starciu to Wierzbicki złapał przeciwnika prawym hakiem na korpus. Nie zauważył chyba jednak tego i nie wykorzystał chwilowego kryzysu oponenta. Wierzbicki osłabł w piątym starciu. Tempo podkręcił więc Tomek, ale w końcówce również on łapał już ciężko oddech. Ostatnie trzy minuty obaj boksowali na charakterze. I znów poderwali publiczność, tak samo jak piętnaście miesięcy wcześniej. Sędziowie punktowali 57:57 i dwukrotnie 58:56 &#8211; na korzyść &#8222;Zadymy&#8221; Gromadzkiego.</p>
<p>Debiutujący na zawodowym ringu <strong>Oskar Wierzejski</strong> (1-0) pokonał <strong>Milana Cechvalę</strong> (1-4, 1 KO). Miejscowy pięściarz od początku dominował nad Słowakiem, lecz brakowało w jego akcjach ponowień. Dopiero w trzeciej rundzie wydłużył swoje serie i od razu jego boks zaczął lepiej wyglądać. Nie zdołał jednak przełamać rywala i pojedynek potrwał na pełnym dystansie. Sędziowie punktowali zgodnie 40:36.</p>
<p>Wcześniej <strong>Tomasz Nowicki</strong> (2-0, 1 KO) w pierwszej rundzie dwukrotnie rzucił na deski <strong>Grzegorza Sikorskiego</strong> (2-20), w trzeciej dorzucił kolejne trzy nokdauny i po piątym liczeniu &#8211; po lewym sierpowym, pojedynek został zastopowany.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/05/26/trzecia-udana-obrona-pasa-wbo-przez-ewe-brodnicka-bez-niespodzianek-w-jeleniej-gorze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CENNE ZWYCIĘSTWO PARZĘCZEWSKIEGO. &#8222;OSTATNI TANIEC&#8221; SZYMAŃSKIEGO I WETERANÓW?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/04/07/cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego-ostatni-taniec-szymanskiego-i-polskich-weteranow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/04/07/cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego-ostatni-taniec-szymanskiego-i-polskich-weteranow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Apr 2019 17:14:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10475</guid>
		<description><![CDATA[Robert Parzęczewski (23-1, 16 KO) twierdzi, że jego praca to nokautowanie. I dzisiejszego wieczoru w katowickim Spodku wykonał swoją pracę wzorowo, nokautując już w drugiej rundzie znakomitego niegdyś Dmitrija Czudinowa (21-5-2, 13 KO) i sięgając po pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze superśredniej. Arab zaliczył dobre otwarcie pojedynku, wykorzystując przewagę warunków fizycznych i celnie stopując ataki szukającego walki w dystansie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Robert Parzęczewski (23-1, 16 KO) twierdzi, że jego praca to nokautowanie. I dzisiejszego wieczoru w katowickim Spodku wykonał swoją pracę wzorowo, nokautując już w drugiej rundzie znakomitego niegdyś Dmitrija Czudinowa (21-5-2, 13 KO) i sięgając po pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze superśredniej.</strong></p>
<p>Arab zaliczył dobre otwarcie pojedynku, wykorzystując przewagę warunków fizycznych i celnie stopując ataki szukającego walki w dystansie rywala ciosami kontrującymi, z których szczególnie mógł podobać się lewy sierpowy. Widać było wyraźnie, że Czudinow najlepsze lata ma już za sobą, ale dysponuje ogromnym doświadczeniem. Chyba nikt nie spodziewał się, że koniec nastąpi tak szybko. W drugiej rundzie Parzęczewski trafił prawym, po którym Rosjanin padł na deski i choć wstał na „8”, był wyraźnie podłączony do prądu. „Arab” ruszył do przodu, starając się dokończyć dzieła zniszczenia, jednak Czudinow swojemu doświadczeniu zawdzięczał przetrwanie bombardowania pod linami. Nie na długo jednak. Gdy udało mu się przenieść walkę na środek ringu, Polak przepuścił jego atak i potężnym prawym sierpowym bitym na skroń skosił z nóg. Choć Czudinow z trudem pozbierał się z desek, sędzia Arkadiusz Małek nie miał wątpliwości i słusznie zakończył walkę. Triumfujący „Arab” w rozmowie z Mateuszem Borkiem po walce zapowiedział zmianę ringowego przydomka na „Mr KO”. I choć odrzucił niedawno ofertę walki z mistrzem WBA Callumem Smithem, który szuka rywala na galę w nowojorskiej Madison Square Garden na 1 czerwca, stwierdził jednocześnie, że kolejne zwycięstwo przez nokaut nad doświadczonym rywalem zbliża go do walki na szczycie kategorii superśredniej. I tak z niedocenianego do niedawna pięściarza wyrósł nam kolejny polski prospekt.</p>
<p><strong>Damian Jonak</strong> (41-1-1, 21 KO) niesiony dopingiem śląskiej publiczności nie poradził sobie z <strong>Andrew Robinsonem</strong> (23-4-1, 6 KO), notując pierwszą w karierze porażkę, trochę na własne życzenie. Jonak nie najlepiej wszedł w walkę. Koncentrował się na obszernie bitych sierpowych, ale nie czuł dystansu i przestrzeliwał te ciosy, sam inkasując celne kontry Brytyjczyka. Dopiero pod koniec rundy złapał rywala w narożniku, ale nawałnicę jego ciosów przerwał gong. Niestety Jonak nie wyciągnął wniosków z obrazu pierwszej rundy i kolejne starcie przebiegało w bardzo podobnym stylu – agresywne ataki Polaka, prującego nieskutecznie powietrze i celne kontry Robinsona. Dopiero w trzeciej rundzie Jonak zaczął częściej trafiać i to starcie sędziowie mogli zapisać na jego konto bez wątpliwości. Jednak w kolejnej odsłonie Robinson wprowadził do swojego arsenału ciosy podbródkowe, które okazały się zabójczo skuteczne i już do końca celnie raził nimi Jonaka. W czwartej rundzie rywalizacja nieco wyrównała się, gdyż Jonak zaczął częściej atakować korpus oraz używać ciosów prostych, czego domagał się od niego w narożniku trener Gus Curren. Powoli jednak boksujący spokojnie i uważnie Brytyjczyk zaczął ponownie dochodzić do głosu i stopniowo dominować nad Polakiem. Szósta runda to była już niemal zupełna deklasacja Jonaka, który przyjmował bez odpowiedzi kolejne kombinacje ciosów. Polak odpowiadał pojedynczymi atakami, w których obszernymi sierpami próbował urwać głowę rywala, niestety ciągle przestrzeliwując. Robinson konsekwentnie realizował wskazówki przekazywane w narożniku, nie podpalał się i celnie kontrował szarżującego bezradnie rywala. Ten opanowany styl znalazł uznanie w oczach dwóch sędziów, którzy ostatecznie punktowali 78:74 i 77:75 dla Robinsona, tylko sędzia Grzegorz Molenda nieco zbyt optymistycznie i gospodarsko ocenił tę walkę stosunkiem 77:75 dla Jonaka i w efekcie miejscowy faworyt po raz pierwszy poczuł gorzki smak porażki, choć w wywiadzie po walce nie uznał wyższości rywala, oceniając werdykt sędziowski jako niesprawiedliwy. W opinii piszącego te słowa kontrowersji jednak nie było i Damian Jonak niestety tej walki nie wygrał.</p>
<p><strong>Mariusz Wach</strong> (33-5, 17 KO) zapowiadał przed walką „koniec opierdzielania się” i choć na ringu w katowickim Spodku zobaczyliśmy Wikinga chwilami aktywniejszego niż w większości jego ostatnich walk, jednak było to stanowczo za mało na <strong>Martina Bakole Ilungę</strong> (12-1, 9 KO), który zastopował naszego pięściarza w ósmej rundzie. Przez większą część pierwszego starcia Polak boksował skutecznie w defensywie, stopując celnymi kontrami lewym prostym nacierającego z animuszem Kongijczyka. Jednak jego aktywność pod koniec tej rundy zmalała, co pozwoliło w ostatnich sekundach skutecznie zaatakować Ilundze. To był zwiastun tego, co nastąpiło w kolejnych czterech starciach, które upłynęły pod znakiem zdecydowanej dominacji Kongijczyka, który zasypywał bezradnego momentami Wacha kombinacjami ciosów. Zaskakująco łatwo jego lewe proste przebijały się przez podwójną gardę Polaka. Aktywność Wacha spadła do minimum, co wykorzystywał jego rywal, bezkarnie przechodząc do półdystansu i ładując cios za ciosem w głowę Wikinga. Jedyne co mogło imponować, to niemal nadludzka odporność Wacha na te uderzenia. Zdesperowany Piotr Wilczewski krzyczał do swego podopiecznego w narożniku: Sparowałeś z Joshuą, sparowałeś z Furym, musisz sobie poradzić, musisz to wytrzymać! Chyba udało mu się nieco zmotywować Wacha, który wrócił udaną szóstą rundą, w której był chyba najbardziej aktywny w przekroju całej walki. Zawdzięczał to jednak spokojniejszej postawie rywala, który być może postanowił nieco odpocząć po niezwykle dynamicznych poprzednich starciach i także mógł imponować odpornością na celne ciosy Polaka, który przecież ma czym uderzyć. Niestety pary Wachowi starczyło tylko na trzy minuty. W siódmej rundzie Ilunga ponowił ataki i Polak znów znalazł się pod gradem ciosów, na które nie znajdował odpowiedzi. Koniec nastąpił w ósmym starciu, gdy po 12 (!!!) ciosach sierpowych na głowę Wacha bez odpowiedzi z jego strony, sędzia Robert Gortat wkroczył przerywając słusznie egzekucję i ratując być może trochę zdrowia naszemu pięściarzowi. Ilunga początkowo wygwizdany przez kibiców, zebrał później owację, gdy zaczął pozdrawiać publiczność odbierając trofeum zwycięzcy z rąk Adama Kownackiego i dziękować za szansę, którą otrzymał. Poprosił Mateusza Borka o kolejną i otrzymał zapewnienie, że ją dostanie.</p>
<p>Dla <strong>Patryka Szymańskiego</strong> (19-2, 10 KO) walka w katowickim Spodku okazała się naprawdę ostatnim tańcem. W wywiadach przed pojedynkiem zapowiadał, że w przypadku porażki z <strong>Robertem Talarkiem</strong> (24-13-2, 16 KO) zakończy karierę. I to rzeczywiście było niestety ostatnie tango Szymańskiego w Katowicach. Ale jego walkę z Talarkiem zapamiętamy na długie lata, przejdzie do historii polskiego boksu. W całym pojedynku obaj rywale znaleźli się łącznie na deskach 10 razy! Szymański zaczął pierwszą rundę od trzęsienia ziemi. Zaatakował od pierwszego gongu i już w pierwszej minucie klasyczną akcją prawy na prawy posadził Talarka na deskach! Dzielny górnik pozbierał się, jednak chwilę później znów zaliczył nokdaun po prawym bitym nad lewą ręką. Wydawało się, że sensacyjne zwycięstwo przed czasem wisiało na włosku, jednak Talarek dotrwał do gongu. W drugim starciu nieoczekiwanie to właśnie Talarek w ataku trafił prawym na górę, wykorzystując opuszczone ręce rywala, poprawił tym samym ciosem i Szymański znalazł się na deskach! Gdy wydawało się, że teraz losy starcia obrócą się na korzyść miejscowego faworyta, pięściarz z Wielkopolski wrócił do gry dwoma nokdaunami, kontrując skutecznie nacierającego Talarka prawym sierpowym i po drugim z tych nokdaunów wydawało się, że to już naprawdę koniec. Ambitnego Ślązaka uratował jednak ponownie gong. W trzeciej rundzie Talarek przeżywał trudne chwile, gdy Szymański dwukrotnie posyłał go na deski i porażka Ślązaka przed czasem wisiała w powietrzu. Jednak Talarek pokazał wielki hart ducha i twardy charakter górnika, który pozwolił mu przetrwać trudne chwile. Ta walka to był jednak prawdziwy rollercoaster! Coraz bardziej widoczne było zmęczenie Szymańskiego, który nie nacierał już tak skutecznie jak w poprzednim starciu i po ciosie Talarka z prawej na korpus znalazł się po raz drugi w tym pojedynku na deskach. Teraz to on walczył o przetrwanie, zaliczając kolejny nokdaun przed gongiem kończącym tę rundę. I choć dotrwał do przerwy było jasne, że jego koniec jest bliski. Wrzawa na trybunach sięgała zenitu! Szymański był jednak ciągle groźny i w czwartym starciu kilka razy celnie skontrował nacierającego gwałtownie Talarka. Jednak nie miał już siły, a jego ciosy były pozbawione dynamiki, więc nie mogły już wyrządzić rywalowi takiej szkody, jak w pierwszych rundach. Kolejne ciosy na korpus rozbijały go i doprowadziły do dwóch nokdaunów, które chyba tylko on sam wie, jak przetrwał do gongu na koniec starcia. Dał radę nawet wstrząsnąć Talarkiem w ostatnich sekundach prawym z kontry, ale nie miał już sił, aby odwrócić losy pojedynku. W końcu w piątej rundzie kumulacja uderzeń, którymi Talarek już bezkarnie rozbijał skrajnie wyczerpanego Szymańskiego doprowadziła do dziesiątego w tej walce, a szóstego dla Patryka nokdaunu, po którym Wielkopolanin pozbierał się z ogromnym trudem na „8”, jednak sędzia Robert Gortat słusznie nie dopuścił go już do dalszej walki. Zbyt dużo zdrowia obaj pięściarze zostawili tego dnia w ringu. Po ogłoszeniu werdyktu w rozmowie z promotorem i organizatorem katwickiej gali Mateuszem Borkiem pokonany Patryk Szymański potwierdził, że kończy karierę bokserską, a jego szczere słowa na temat sportowej ambicji wywołały owację na stojąco zebranej w Spodku publiczności. Jeśli młody pięściarz z Wielkopolski rzeczywiście wytrwa w swoim postanowieniu i nie wróci już na ring, to z pewnością tym thrillerem ze Spodka zapisze się trwale w pamięci kibiców.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (17-0-1, 9 KO) miał trudną przeprawę z trochę niedocenianym <strong>Shawndellem Terellem Wintersem</strong> (11-2, 10 KO). Po ośmiu rundach sędziowie wskazali na niego w stosunku dwa do remisu. Amerykanin próbował zaskoczyć naszego rodaka na samym początku, ten jednak nie dał się niczym trafić, choć nieco za bardzo oddał inicjatywę. W drugiej rundzie podkręcił nieco tempo, trafił dwa razy prawym krzyżowym, ale i tak dostał w narożniku uwagę, że jest za mało aktywny. W połowie trzeciej odsłony Jeżewski dostał po komendzie stop mocny cios na korpus.  Sędzia Grzegorz Molenda dał mi czas na dojście do siebie, ale Polak ewidentnie stanął po tamtej akcji i obudził się dopiero w połowie czwartej rundy, gdy zainkasował lewy sierpowy. Wtedy odpowiedział ładnie swoim prawym sierpem. Wszystko jednak oscylowało w granicach remisu. Po przerwie Jeżewski uderzył najpierw mocnym lewym hakiem w okolice wątroby, zrobił krok do tyłu i poprawił prawym na splot. I te akcje zrobiły na moment wrażenie na przeciwniku. Szósta runda wyrównana. Obaj mieli swoje momenty i trudno było wskazać lepszego na tym etapie walki. W siódmym starciu Jeżewski zaczął bić swój prawy nie w linii, tylko z góry w dół, dzięki czemu zaczął trafiać schodzącego unikiem w prawo do dołu rywala. Nie potrafił go jednak zranić. W ostatnich trzech minutach obaj panowie trochę ostrzej i odważniej ruszyli na siebie i oglądaliśmy kilka spięć w półdystansie. Nikt nie zadał natomiast czystej bomby, która mogłaby zrobić wrażenie na sędziach. A ci po ostatnim gongu punktowali dwa do remisu &#8211; 76:76 oraz 78:75 i 76:75 Jeżewski. W rekordzie kolejna wygrana, ale i dobry materiał poglądowy na przyszłe walki.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (17-1-2, 5 KO) pokonał <strong>Kamila Młodzińskiego</strong> (11-3-4, 6 KO) i obronił tytuł mistrza Polski kategorii junior półśredniej (63,5kg). Pierwsze dwie rundy bardzo dobre. Młodziński sięgał głowę rywala długim prawym, natomiast Wrzesiński odpowiadał mu ładnym lewym sierpowym z defensywy po zakroku. W trzeciej &#8222;Wrzos&#8221; zaczął obijać korpus przeciwnika mocnymi hakami, a w czwartej skosił go z nóg prawym sierpem w wymianie i zdobył dodatkowy punkt za nokdaun. Oczywiście nie było to mocne uderzenie, a liczenie wynikało ze złego ustawienia nóg Kamila, jednak liczenie jak najbardziej słuszne i zgodne z zasadami. Piąte starcie było w miarę równe, lecz Damian trafił w wymianie w półdystansie czysto mocnym lewym sierpowym i przechylił szalę na swoją korzyść. Przez dwie minuty szóstej odsłony Młodziński radził sobie lepiej, lecz nagle stanął w miejscu. Dopadł go wyraźny kryzys, a widząc to obrońca tytułu podkręcił jeszcze bardziej tempo. Młodziński walczył nie tylko z rywalem, ale i swoimi słabościami. Był naprawdę dzielny i wciąż groźny, trafiając nawet kilka razy prawą ręką, jednak więcej zdrowia miał &#8222;Wrzos&#8221; i to on wygrywał nieznacznie kolejne rundy. Przy dobrej woli tą dziewiątą można było nawet przyznać ambitnemu Młodzińskiemu. W dziesiątej rozochocony złapał drugi oddech i dwukrotnie trafił prawą ręką. Przegrał, ale zaimponował serduchem do walki. Sędziowie po ostatnim gongu punktowali niejednogłośnie. Pan Małek wygłupił się punktacją 96:93 dla Młodzińskiego, na szczęście dwaj pozostali wyspali się przed galą i typowali 97:93 oraz 96:93 dla Damiana.</p>
<p>To była ich trzecia walka w gronie zawodowców, a piąta w ogóle. I za każdym razem było ciekawie. Na otwarcie gali <strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (10-0-1, 3 KO) pokonał po twardej potyczce <strong>Tomasza Gromadzkiego</strong> (9-2-1, 3 KO). Początek zgodny ze scenariuszem. Do ataku ruszył &#8222;Zadyma&#8221;, natomiast lepiej wyszkolony Mateusz stopował jego chaotyczne szturmy swoim lewym prostym, dobrze pracując też nogami. Ale wszystko zaczęło się zmieniać w końcówce drugiej rundy, gdy Tomek zaczął sięgać obszernym prawym sierpowym. Potem zaś Rzadkosz niepotrzebnie zaczął wdawać się z nim w wymiany, zamiast boksować z daleka. W trzeciej odsłonie pod jego prawym okiem pojawiło się rozcięcie, lecz krew spływała po policzku i nie przeszkadzała w kontynuowaniu potyczki. Na półmetku pojedynek był w okolicach remisu, ale walka toczyła się na warunkach Gromadzkiego &#8211; w bliskim półdystansie. I to jego ciosy miały większą wymowę. Rzadkosz równo z gongiem kończącym piąte starcie skontrował fajnie bezpośrednim prawym krzyżowym. Mateusz z jakiegoś powodu ubzdurał sobie, że zamiast boksować, lepiej jest z Gromadzkim się bić i poszedł z nim na wojnę w szóstej rundzie. Kibice pewnie byli zadowoleni, ale taktycznie nie było to najlepsze rozwiązanie. W połowie siódmej wydłużył serię i złapał go ładną akcją, wciąż jednak brakowało jabu. Tuż przed przerwą doszło do spięcia w półdystansie, w której w końcu lepszy był Mateusz. Ostatnie trzy minuty jak cała walka &#8211; zażarta i zacięta. Po ostatnim gongu obaj z niepokojem czekali więc na werdykt. A sędziowie punktowali stosunkiem głosów dwa do remisu na korzyść Rzadkosza &#8211; 76:76, 78:74 i 78:75.<br />
<strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/04/07/cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego-ostatni-taniec-szymanskiego-i-polskich-weteranow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŁUKASZ WIERZBICKI I MICHAŁ LEŚNIAK Z PASAMI ZAWODOWYCH MISTRZÓW POLSKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/03/30/lukasz-wierzbicki-i-michal-lesniak-z-pasami-zawodowych-mistrzow-polski/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/03/30/lukasz-wierzbicki-i-michal-lesniak-z-pasami-zawodowych-mistrzow-polski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Mar 2019 18:28:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Maksymilian Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Mykola Wowk]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Pląder]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Gibadło]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Nowicki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10466</guid>
		<description><![CDATA[W jednej z najlepszych walk na polskim rynku w ostatnich miesiącach, w ramach gali Tymex Boxing Night w Dzierżoniowie, Łukasz Wierzbicki (18-0, 7 KO) efektownie znokautował Mykolę Vovka (15-4, 9 KO) i obronił tytuł Mistrza Polski wagi półśredniej. Początek zgodnie z zakładanym scenariuszem. Vovk ruszył do przodu, a Wierzbicki uruchomił nogi, ładnie unikał jego ciosów i kontrował jabem bądź bezpośrednim]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W jednej z najlepszych walk na polskim rynku w ostatnich miesiącach, w ramach gali Tymex Boxing Night w Dzierżoniowie, Łukasz Wierzbicki (18-0, 7 KO) efektownie znokautował Mykolę Vovka (15-4, 9 KO) i obronił tytuł Mistrza Polski wagi półśredniej.</strong></p>
<p>Początek zgodnie z zakładanym scenariuszem. Vovk ruszył do przodu, a Wierzbicki uruchomił nogi, ładnie unikał jego ciosów i kontrował jabem bądź bezpośrednim lewym. W drugiej rundzie trwał koncert Łukasza, który każdym lewym krzyżowym karcił większego przeciwnika. Trafił też z odejścia kontrą krótkim prawym sierpowym. I były to akcje ze swoją wymową. Po przerwie wściekły Vovk ruszył do szturmu. Nie nadążał momentami za szybszym Łukaszem, więc pokazywał &#8222;brudny boks&#8221;. Na szczęście w ringu był chyba nasz najlepszy sędzia &#8211; Leszek Jankowiak, i szybko poskromił zapał zawodnika. Wierzbicki boksował mądrze, ale i na bardzo dużej intensywności. Napór Mykoli nie słabł, ale i Łukasz nie spuszczał z tonu. W końcówce czwartej odsłony zszedł z linii ciosu, skontrował w tempo prawym sierpem i posłał przeciwnika na deski. Oczywiście Vovk nie był ani trochę zraniony, po prostu dał się złapać na wykroku, jednak liczenie jak najbardziej słuszne i zgodne z zasadami. Na półmetku wciąż trwała dominacja Wierzbickiego, lecz Vovk pozostawał groźny. W szóstej rundzie Mykola bił niżej, momentami dużo za nisko. Dostał za to ostrzeżenie. Ale atakował z furią, jak lew w klatce, powoli jakby przełamując Łukasza. Gdy ten schodził na przerwę pomiędzy szóstą a siódmą odsłoną, krwawił już z nosa i prawej powieki. Vovk nie miał szans wygrać tego na punkty, za to przed czasem&#8230; Zaraz po przerwie ruszył więc do ataku. Wierzbicki przeżywał bardzo trudne chwile, lecz wyratował go sam rywal, znów uderzając poniżej pasa. Łukasz dostał chwilę na odpoczynek, zaś Mykola drugie ostrzeżenie. Wierzbicki całą ósmą rundę rozegrał na wstecznym, lecz przełamał chyba kryzys, bo nogi znów zaczęły dobrze pracować i szybkimi kontrami zbierał małe punkty. A to była tylko cisza przed burzą. Na początku dziewiątego starcia niezniszczalny wydawałoby się Vovk padł ciężko po świetnej kontrze krótkim prawym sierpowym na czubek brody. Piękny nokaut zakończył piękną walkę, a Łukasz zrobił kolejny krok w górę.</p>
<p>To było jubileuszowe i chyba najefektowniejsze zwycięstwo <strong>Michała Leśniaka</strong> (10-1-1, 3 KO). Polak pokonał przed czasem niezwyciężonego dotąd <strong>Władysława Gelę</strong> (9-1, 4 KO). Tym samym zdobył wakujący tytuł Międzynarodowego Mistrza Polski wagi półśredniej. Pierwsza runda niezła w wykonaniu &#8222;Szczupaka&#8221;, który co prawda zainkasował lewy sierpowy, ale odpowiedział kilkoma jabami. Na starcie drugiej rundy Ukrainiec trafił prawym sierpowym, lecz druga połowa tej odsłony dla aktywniejszego wałbrzyszanina. Po przerwie Leśniak trafił kombinacją prawy prosty-lewy sierp. Za moment wziął akcję rywala na blok i skontrował lewym hakiem na korpus. Minutę później ponowił taką samą akcję. Cios wszedł idealnie na punkt i przeciwnika aż zgięło. W czwartej rundzie Leśniak trafił lewym sierpowym na górę, w samej końcówce dwukrotnie poprawił lewym hakiem na wątrobę i Gela schodził do narożnika z grymasem bólu wypisanym na twarzy. A w przerwie dostał jeszcze &#8222;liścia&#8221; od swojego trenera w ramach pobudzenia. Kolejne trzy minuty także dla Michała, lecz już bez takich fajerwerków jak chwilę wcześniej. I tak mijały kolejne minuty. Koniec nastąpił w połowie siódmego starcia. Leśniak trafił kombinacją prawy-lewy hak po dole, zauważył ból rywala, poprawił kolejnym lewym pod prawy łokieć i złamał ambitnego Ukraińca, zadając mu pierwszą porażkę w karierze.</p>
<p><strong>Michał Żeromiński</strong> (13-5-2, 1 KO) świata nie zwojuje, ale zawsze daje bardzo ciekawe i emocjonujące walki. Tak samo było również dzisiaj w konfrontacji z silnym fizycznie <strong>Oktavianem Gratiim</strong> (4-5-1, 2 KO). Pięściarz z Radomia dobrze wszedł w ten pojedynek, przepuszczając obszerne sierpy Mołdawianina, samemu ustawiając go sobie lewym prostym. Trafił też prawym hakiem na górę oraz długim prawym krzyżowym. Gratii od trzeciej rundy zaczął przedzierać się do półdystansu, polując groźnym lewym sierpowym z doskoku. A w czwartej przejął nawet kontrolę w ringu, trafiając nie tylko lewym, ale i prawym sierpem. &#8211; Nóżki &#8211; krzyczał do &#8222;Żeromki&#8221; z narożnika Piotr Wilczewski. Michał schodził do narożnika lekko naruszony, ale w piątym starciu opanował już nieco sytuację. Gdy wydawało się, że Michał zdobywa punkty, w połowie szóstej odsłony po zderzeniu głowami pękł mu lewy łuk brwiowy, to go nieco rozkojarzyło i Gratii znów przejął kontrolę. Na starcie siódmej rundy Żeromiński nadział się na bardzo mocny prawy sierpowy. Końcówka zażarta i równa. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 77:75 i dwukrotnie 76:76. A więc remis.</p>
<p>To była jak dotąd najtrudniejsza walka w krótkiej zawodowej karierze <strong>Kamila Bodziocha</strong> (3-0, 1 KO). Pięściarz wagi ciężkiej pokonał na pełnym dystansie <strong>Michała Bańbułę</strong> (13-30-4). Pierwsza runda blisko remisu, ale należało ją przyznać raczej aktywniejszemu Kamilowi. W drugiej jednak nadział się w wymianie prawy na prawy na sierp przeciwnika i na moment stanął. Po sześciu minutach powinno być na kartach 19:19. Po przerwie Bodzioch podkręcił tempo, by zmazać złe wrażenie, ale atakował chaotycznie i doświadczony Bańbuła, choć dużo bardziej zmęczony, złapał go dwoma kontrami w tempo. U młodego chłopaka z Jeleniej Góry wkradła się nerwowość, co tak doświadczony przeciwnik jak Michał wykorzystywał. Młodszy Bodzioch zapchał w końcówce oponenta, trafił niemal równo z gongiem fajnym lewym sierpowym, na pewno wygrał końcówkę, ale trener Paweł Kłak nie był zadowolony z jego postawy. I nie mógł być, gdyż Kamil po każdym lewym prostym niepotrzebnie skracał dystans i sam sobie utrudniał zadanie, zabierając sobie miejsce na mocny prawy. Sędziowie byli jednomyślni, punktując zgodnie 39:37 na korzyść Bodziocha. Cenne doświadczenie, ale i materiał szkoleniowy do poprawy na treningach.</p>
<p>Po trudnej, ale i ciekawej potyczce, <strong>Rafał Pląder</strong> (2-0) pokonał w twardego <strong>Daniela Urbańskiego</strong> (21-29-3, 5 KO). Weteran próbował od początku wywierać presję i męczyć dużo mniej doświadczonego rywala, ten jednak odpowiedział ładną kontrą z prawej ręki po odchyleniu i lewym hakiem pod prawy łokieć. Pierwsza runda bliska, ale dla Rafała. Druga już bardziej wyrównana, ale i nieco chaotyczna. Na półmetku Urbański podkręcił jeszcze bardziej tempo. Pląder dobrze operował lewym prostym, lecz dawał się trochę za bardzo spychać i niepotrzebnie oddał inicjatywę. Ostatnia odsłona jak cała walka &#8211; zacięta i wyrównana. Daniel kończył ją z rozbitym lewym łukiem brwiowym. A sędziowie punktowali 38:38, 39:37 i 39:37 &#8211; stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Pląder.</p>
<p>Wygrane do swoich rekordów dopisali bracia &#8211; <strong>Maksymilian</strong> (2-0) i <strong>Stanisław Gibadło</strong> (2-0). Staszek już w połowie pierwszej rundy rozkwasił nos<strong> Tomasza Garguli</strong> (18-15-1, 5 KO). W końcówce wstrząsnął nim prawym sierpowym i w zasadzie gong wyratował &#8222;Tomerę&#8221; przed nokautem. W drugim starciu trwało rozbijanie weterana, a sędziujący ten pojedynek Grzegorz Molenda wykazał się cierpliwością, bo kilku ringowych mogło to już przerwać. Podobnie wyglądały kolejne trzy minuty. Na początku czwartej rundy Gibadło zranił Gargulę hakiem na korpus, potem &#8222;kolorował&#8221; twarz ciosami na górę, ale o dziwo Tomasz dotrwał do końca. Ale zdrowia stracił bardzo dużo i chyba nie powinien już być dopuszczany do kolejnych walk, skoro sam nie potrafi powiedzieć dość. Sędziowie oczywiście nie mieli żadnych wątpliwości, punktując zgodnie 40:36. Maks kontrolował <strong>Siergieja Maksimenkę</strong> (1-7), obijał go ciosami prostymi, lecz nie było w nich wymowy i mocy. Rywal zebrał kilka mocnych uderzeń, a przyjął je bez zmrużenia oka. Na plus zmiany pozycji i fajne kontry lewym krzyżowym.</p>
<p>Wcześniej <strong>Tomasz Nowicki</strong> (1-0) udanie zadebiutował na ringach zawodowych pewnie punktując (3x 40:35) <strong>Mikalaja Trukhana</strong> (1-5, 1 KO). Polak posłał przeciwnika na deski w drugiej rundzie lewym sierpowym, lecz nie potrafił dokończyć dzieła zniszczenia.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/03/30/lukasz-wierzbicki-i-michal-lesniak-z-pasami-zawodowych-mistrzow-polski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSTWA FAWORYTÓW PODCZAS GALI KNOCKOUT BOXING NIGHT 6 W ŁOMŻY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/03/24/zwyciestwa-faworytow-podczas-gali-knockout-boxing-night-6-w-lomzy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/03/24/zwyciestwa-faworytow-podczas-gali-knockout-boxing-night-6-w-lomzy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Mar 2019 14:52:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Grzyb]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10457</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Knockout Boxing Night 6 w Łomży były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (57-4-1, 39 KO) skrzyżował rękawice z Alexandru Jurem (18-3, 7 KO). Walka nie porwała &#8211; odbyła się na pełnym dystansie, przewaga Polaka była jednak w niej widoczna prawie na każdym kroku. Tradycyjnie Włodarczyk zaczął walkę spokojnie, szukał precyzyjnych ciosów. Kilka lewych prostych]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Knockout Boxing Night 6 w Łomży były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (57-4-1, 39 KO) skrzyżował rękawice z Alexandru Jurem (18-3, 7 KO). Walka nie porwała &#8211; odbyła się na pełnym dystansie, przewaga Polaka była jednak w niej widoczna prawie na każdym kroku.</strong></p>
<p>Tradycyjnie Włodarczyk zaczął walkę spokojnie, szukał precyzyjnych ciosów. Kilka lewych prostych ze strony Polaka zapoznało się z twarzą jego rumuńskiego przeciwnika. W trzeciej odsłonie, po solidnym początku &#8222;Diablo&#8221;, do głosu doszedł przez chwilę Rumun, któremu kilka razy udało się trafić polskiego pięściarza. Jur wystrzelił lewy sierpowy, wszedł w półdystans. Jego ofensywa nie trwała zbyt długo. Już w czwartej rundzie &#8222;Diablo&#8221; ponownie był stroną przeważającą, Rumun szedł do przodu za podwójną gardą i oszczędnie zadawał ciosy. Nie wolno jednak zganiać na pasywność rywala. Warto nadmienić, że podopieczny Fiodora Łapina zmagał się z problemami zdrowotnymi. Trzeba bowiem przyznać, że Włodarczyk &#8211; co jest niezwykle częste w jego występach &#8211; również nie był bardzo aktywnie boksującym pięściarzem. Na ringu w Łomży starał się do perfekcji doszlifowywać każdą akcję, stawiał na jakość, nie ilość. Odbiło się to jednak chyba na widowisku. Druga połowa walki była z kolei ze strony Włodarczyka bardziej interesująca. W dziesiątej rundzie Jur wykonał 2-3 szarże w stronę Polaka próbując go zaskoczyć, po chwili zabrzmiał gong. Włodarczyk wygrał z Jurem jednogłośnie na punkty (96-94, 97-93, 99-92). Wszyscy czekamy jednak na duże, zagraniczne potyczki &#8222;Diablo&#8221;. Kiedy jednak one nadejdą?</p>
<p><strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (12-0, 8 KO) miał pierwotnie zawalczyć z innym, mocniejszym przeciwnikiem. Do Łomży przyleciał jednak <strong>Kassim Ouma</strong> (29-13-1, 18 KO). Walka trwała krótko i chyba nikt nie jest z niej zadowolony. Duży niedosyt. &#8211; I my, i kibice zostaliśmy zrobieni w trąbę &#8211; tak promotor <strong>Andrzej Wasilewski</strong> skwitował ten pojedynek. Co dokładnie wydarzyło się w Łomży? Czerkaszyn rozpoczął walkę w swoim stylu, czujnie szukając luki w boksie Oumy. W drugiej rundzie Fiodor zaatakował, miał przewagę i po jednej z akcji narożnik rywala&#8230; rzucił ręcznik. Co ciekawe, Ouma wykazywał chęć dalszego kontynuowania walki. Do tego jednak nie doszło i pojedynek został przerwany.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (16-1-1, 7 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty <strong>Bartłomieja Grafkę</strong> (22-33-3, 10 KO), z którym zmierzył się już w 2015 roku. Dziś, tak jak ponad trzy lata temu, górą okazał się Matyja. W pojedynek dobrze wszedł podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong>, który świetnie zachodził Grafkę, wyprzedzał i unikał jego ciosów. Zawodnik Silesia Boxing nie był mu dłużny, starał się skracać dystans, ale Matyja odrobił lekcję i dziś nie był łatwym do trafienia pięściarzem. Po sześciu rundach sędziowie nie byli jednak jednomyślni. Z jednej z kart punktowych wyczytano wynik 59-56 na korzyść Bartłomieja Grafki, co można odebrać jako przedwczesny primaaprilisowy żart. Dwaj inni sędziowie wypunktowali 59-55 dla Matyji i to on został &#8211; słusznie &#8211; ogłoszony zwycięzcą.</p>
<p>Dziesiąte zawodowe zwycięstwo zanotował podczas gali Knockout Boxing Night 6 w Łomży niepokonany <strong>Przemysław Zyśk</strong> (10-0, 3 KO). Polski pięściarz pokonał jednogłośnie na punkty <strong>Artioma Karpeca</strong> (21-12, 6 KO). Zdaniem sędziów wszystkie z rund wygrał Zyśk. Nie za wiele możemy napisać o tym pojedynku. Zyśk był zdecydowanym faworytem i mniej więcej wiedzieliśmy, czego spodziewać się po jego rywalu. Karpec przegrał bowiem ostatnich 11 walk. Dziś w ringu ponownie włączył tryb defensywny. Jego rywal, pięściarz Knockout Promotions nie miał problemu z wypunktowaniem go. Czekamy na wyzwania dla Przemka.</p>
<p><strong>Mateusz Tryc</strong> (7-0, 5 KO) pokonał na punkty stosunkiem dwa do remisu <strong>Sergieja Żuka</strong> (3-3-2). To pierwsze tegoroczne zwycięstwo Tryca, jest jednak mnóstwo do poprawy. Jeden z sędziów punktowych niewątpliwie oglądał inną walkę. Walka była bardzo wyrównana. Wydawało się, że trzy pierwsze rundy mogły być na korzyść Żuka, szczególnie druga oraz trzecia runda. Ukrainiec bił bardzo dużo z luzu &#8211; prawy nad lewą ręka, lewy sierpowy. Prawy na prawy, podbródkowy + lewy sierpowy. Prawy podbródkowy w tempo. Na każdy cios Polaka Żuk odpowiadał swoim uderzeniem. Tryc był niewątpliwie zaskoczony wejściem w walkę Żuka. Ukrainiec dobrze wszedł walkę, nie miał respektu do Tryca. Od czwartej rundy Tryc wziął się do roboty &#8211; wygrał ją, tak jak i piątą odsłonę. W szóstej rundzie polski pięściarz również zaatakował, ale nadziewał się na soczyste kontry Ukraińca. Gdyby Żuk dysponował mocniejszym uderzeniem, Mateusz Tryc wylądowałby pewnie na deskach. Po sześciu bardzo interesujących rundach sędziowie stosunkiem dwa do remisu orzekli zwycięstwo Tryca (58-56, 57-57, 59-55). Ostatnia punktacja, czyli 59-55 na korzyść Tryca, pozostawia jednak wiele do życzenia. Walka bowiem była bliska remisu.</p>
<p>Bardzo krótko trwał debiut na zawodowych ringach <strong>Laury Grzyb</strong> (1-0, 1 KO). 22 sekundy i po sprawie. Utalentowanej polskiej zawodniczce wystarczyły dwa ciosy, w tym najważniejszy prawy na dół, by zakończyć pojedynek i zwyciężyć <strong>Brankę Arambasić</strong> (0-4). Walka bez historii &#8211; czekamy na kolejne występy Laury.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/03/24/zwyciestwa-faworytow-podczas-gali-knockout-boxing-night-6-w-lomzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MACIEJ SULĘCKI WYPUNKTOWAŁ GABRIELA ROSADO I CZEKA NA WALKĘ O PAS CZEMPIONA WBO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/03/16/maciej-sulecki-wypunktowal-gabriela-rosado-i-czeka-na-walke-o-pas-czempiona-wbo/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/03/16/maciej-sulecki-wypunktowal-gabriela-rosado-i-czeka-na-walke-o-pas-czempiona-wbo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Mar 2019 10:07:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10449</guid>
		<description><![CDATA[Maciej Sulęcki (28-1, 11 KO) spełnił pokładane w nim nadzieje i pomimo momentami sporych tarapatów pokonał dziś podczas gali w Filadelfii mocnego Gabriela Rosado (24-12-1, 14 KO) jednogłośną decyzją sędziów. Tym samym Polak prawdopodobnie zapewnił sobie walkę o tytuł mistrza świata federacji WBO z Demetriusem Andrade (27-0, 17 KO). Zaczęło się jak u Hitchcocka. Właściwie pierwszy prawy sierpowy, który został]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Maciej Sulęcki (28-1, 11 KO) spełnił pokładane w nim nadzieje i pomimo momentami sporych tarapatów pokonał dziś podczas gali w Filadelfii mocnego Gabriela Rosado (24-12-1, 14 KO) jednogłośną decyzją sędziów. Tym samym Polak prawdopodobnie zapewnił sobie walkę o tytuł mistrza świata federacji WBO z Demetriusem Andrade (27-0, 17 KO).</strong></p>
<p>Zaczęło się jak u Hitchcocka. Właściwie pierwszy prawy sierpowy, który został w tej walce rzucony przez &#8222;Stricza&#8221;, doszedł do głowy Amerykanina, lądując gdzieś w okolicach ucha, i posłał go na deski. Rosado nie był jednak zamroczony, a nasz zawodnik widząc to resztę inauguracyjnej odsłony przeboksował mądrze i spokojnie. Starcie numer dwa było już dużo mniej eksplozywne, ale raczej również należało zapisać je na konto Polaka, który był bardziej precyzyjny od swojego rywala &#8211; przede wszystkim świetnie pracowała lewa ręka Maćka, którą pięściarz z Warszawy dobrze ustawiał swojego oponenta.</p>
<p>W trzecim starciu w końcu mogliśmy oglądać w ringu prawdziwą wojnę. Zainicjował ją Amerykanin. Rosado zdecydowanie ruszył do przodu, a Polak nie pozostał mu dłużny, dzięki czemu kibice zgromadzeni w Lisacouras Centre mieli okazję oglądać kilka naprawdę bardzo ciekawych wymian. Od czwartej odsłony pojedynek jednak znowu się nieco uspokoił &#8211; między linami oglądaliśmy ringowe szachy, w których cały czas warunki dyktował Sulęcki. Wprawdzie Rosado pozostawał groźny i raz po raz próbował swoich koronnych bezpośrednich prawych, jednak Maciek nie dawał się nimi zaskoczyć.</p>
<p>Obraz walki nie zmieniał się aż do rundy ósmej. Właśnie w niej Sulęcki wystrzelił kontrującym lewym sierpowym, po czym poprawił prawym prostym, i  Amerykanin po raz drugi znalazł się na deskach. Tym razem był już jednak zamroczony i chyba tylko dzięki świetnemu balansowi przy linach uniknął porażki przed czasem. Niestety w dziewiątym starciu sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni i to nasz pięściarz przeżywał dramatyczne momenty.</p>
<p>Rosado trafił precyzyjnym prawym prostym, który posłał Polaka na deski. Maciek był mocno naruszony, ale wstał i podjął rywalizację. Amerykanin rzucił się jednak na niego ze wściekłością i chwilę później Sulęcki ponownie wylądował na macie (choć wcześniej kilka razy został uderzony w tył głowy, na co sędzia ringowy nie zareagował). W ostatnim starciu obaj pięściarze poszli już na totalną wojnę na wyniszczenie, co spotkało się z gromki aplauzem ze strony publiczności.</p>
<p>Ostatecznie o tym, kto wygrał pojedynek, musieli zadecydować sędziowie. Punktowali oni 95-91, 95-91, 95-93, oczywiście na korzyść Maćka, który wywalczył tym samym tytuł WBO International. Brawo! Teraz krótki odpoczynek, a potem już Polak prawdopodobnie będzie musiał wrócić na salę, bo do planowanej na czerwiec walki z Demetriusem Andrade nie pozostało wcale wiele czasu.</p>
<p>- Nie wiem, co się stało. Zachowałem się głupio, niepotrzebnie wdałem się w bójkę. Nie jestem zadowolony ze swojego występu, ale cieszę się, że wygrałem. Na Andrade jestem gotowy &#8211; powiedział tuż po walce Maciek.</p>
<p>Statystyki ciosów nie zawsze oddają całą prawdę o pojedynku, ale w przypadku walki Macieja Sulęckiego z Gabrielem Rosado dobrze pokazują element, który zapewnił Polakowi dominację przez osiem rund &#8211; znakomitą pracę lewym prostym. Sulęcki dominował również jeśli chodzi o ogólną aktywność i precyzję i choć nie ustrzegł się błędów, może występ w Filadelfii zaliczyć do udanych. Oprócz zwycięstwa zademonstrował bowiem boks bardzo wysokiej jakości.</p>
<p>SULĘCKI vs ROSADO &#8211; STATYSTYKI CIOSÓW</p>
<p>Wszystkie ciosy (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Sulęcki &#8211; 195 (25) z 641, 30.4% skuteczności<br />
Rosado &#8211; 108 (8) z 441, 24.5%</p>
<p>Ciosty proste przednią ręką (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Sulęcki &#8211; 76 (18) z 293, 25.9%<br />
Rosado &#8211; 20 (0) z 173, 11.6%</p>
<p>Ciosy mocne (w nawiasie ciosy na korpus):<br />
Sulęcki &#8211; 119 (7) z 348, 34.2%<br />
Rosado &#8211; 88 (8) z 268, 32.8%</p>
<p><strong>ŹRÓDŁO: BOKSER.ORG</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/03/16/maciej-sulecki-wypunktowal-gabriela-rosado-i-czeka-na-walke-o-pas-czempiona-wbo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAŁ CIEŚLAK PRZEŁAMAŁ W LEGIONOWIE &#8222;EL TORO&#8221; KALENGĘ&#8221;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/03/02/michal-cieslak-przelamal-w-legionowie-el-toro-kalenge/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/03/02/michal-cieslak-przelamal-w-legionowie-el-toro-kalenge/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Mar 2019 09:32:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Igor Porębski]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Dobrzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Krawczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Cichy]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10435</guid>
		<description><![CDATA[Michał Cieślak (18-0, 12 KO) zdał egzamin. Polak pokazał wczoraj w Legionowie mądry i wyważony boks, zmuszając w siódmej rundzie uznanego Youri Kalengę (24-6, 17 KO) do poddania. Pięściarz z Radomia od pierwszych minut boksował mądrze i spokojnie, umiejętnie karcąc swojego bardziej doświadczonego oponenta celnymi kontrami. &#8222;El Toro&#8221; wprawdzie ciągle pozostawał groźny, ale pudłował na potęgę i szybko oddał wyraźnie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Michał Cieślak (18-0, 12 KO) zdał egzamin. Polak pokazał wczoraj w Legionowie mądry i wyważony boks, zmuszając w siódmej rundzie uznanego Youri Kalengę (24-6, 17 KO) do poddania.</strong></p>
<p>Pięściarz z Radomia od pierwszych minut boksował mądrze i spokojnie, umiejętnie karcąc swojego bardziej doświadczonego oponenta celnymi kontrami. &#8222;El Toro&#8221; wprawdzie ciągle pozostawał groźny, ale pudłował na potęgę i szybko oddał wyraźnie silniejszemu Cieślakowi inicjatywę. Nie odzyskał jej już do końca. Potężne ciosy Michała sprawiły, że z czasem nad lewym okiem Francuza pojawiła się kontuzja. W piątej rundzie obaj pięściarze przypadkowo zderzyli się głowami, przez co uraz Kalengi tylko się pogłębił. Na szczęście nie był bardzo groźny i sędzia nie musiał przerywać walki. W szóstej odsłonie Cieślak trafił swojego oponenta lewym sierpowym, ale były tymczasowy mistrz świata wagi cruiser przyjął to bez zmrużenia oka. Widać jednak było jak na dłoni, że Kalenga jest coraz bardziej rozbity, oraz że z każdą kolejną minutą ma coraz mniej ochoty do walki. W rundzie siódmej nasz reprezentant &#8222;podłączył&#8221; swojego rywala do prądu kolejnym mocnym lewym sierpowym, ale by wykończyć robotę nie starczyło mu już czasu. Francuz miał jednak po tym ciosie dosyć i gdy zabrzmiał gong oznajmiający początek ósmego starcia, zdecydował się pozostać w swoim narożniku.</p>
<p><strong>Wiktor Kotoczigow</strong> (8-0, 4 KO) miał wysoko zawiesić poprzeczkę <strong>Piotrowi Gudelowi</strong> (9-3-1, 1 KO), ale chyba nikt się nie spodziewał, że Kazach jest aż tak mocny. Niestety nasz pięściarz poległ przed czasem w szóstej rundzie. Kazach bardzo szybko narzucił w ringu swoje warunki. Imponował szybkością, balansem ciałem, no i znakomitą techniką. Było na co popatrzeć. Szkoda tylko, że w wykonaniu zawodnika przyjezdnego. Gudel wprawdzie boksował ambitnie, szukał swoich okazji, zaskoczyć rywala udawało mu się jednak niezwykle rzadko. A sam raz po raz przyjmował na szczękę uderzenie imponującego precyzją przeciwnika. W szóstym starciu stało się to, na co zanosiło się od początku. Kotoczigow strzelił lewym sierpowym na czubek głowy Polaka, który po przyjęciu tego ciosu kompletnie stracił władzę nad własnymi nogami. Sędzia Dariusz Zwoliński słusznie przerwał rywalizację, chroniąc tym samym naszego pięściarza przed ciężkim nokautem. Kazacha warto obserwować!</p>
<p>Nie udał się <strong>Krzysztofowi Cieślakowi</strong> (23-7, 7 KO) powrót na ring. Polak przegrał z <strong>Artemem Ayvazidim</strong> (12-13-1, 5 KO). Pierwszą rundę można było jeszcze przyznać na korzyść &#8222;Skorpiona&#8221;, ale od drugiej strzelał lewym sierpem w powietrze, a doświadczony przeciwnik kontrował go ciosami prostymi bitymi z luzu. Być może nie bił tak mocno jak Krzysiek, ale w przeciwieństwie do niego trafiał. I to często. Po gongu kończącym czwartą rundę sędziowie wskazali na Ukraińca, punktując 36:40 i dwukrotnie 37:39.</p>
<p>Wcześniej <strong>Jakub Dobrzyński</strong> (2-2, 1 KO) pokonał przez TKO w czwartej rundzie <strong>Michała Krawczyka</strong> (1-2). Przeciętny pojedynek zakończyła fajna akcja trzech ciosów Kuby. Udanie wśród zawodowców zadebiutował <strong>Patryk Cichy</strong> (1-0), choć jego walka z <strong>Bartoszem Głowackim</strong> (1-1) była znacznie bardziej wyrównana, niż widzieli to sędziowie (40-36, 40-36, 39-37). Kolejną wygraną do rekordu dopisał też <strong>Paweł Czyżyk</strong> (3-1), który pokonał jednogłośnie na punkty (60-54, 60-54, 60-54) niepokonanego dotąd <strong>Igora Porębskiego</strong> (2-1, 2 KO).</p>
<p><strong>Wyniki walk boksu olimpijskiego &#8211; &#8222;Talent Factory&#8221;:</strong><br />
Ryszard Lewicki (Polska) &#8211; Vytautas Balsys (Litwa) 3-0<br />
Konrad Kaczmarkiewicz (Polska) &#8211; Paulius Zujevas (Litwa) Remis<br />
Łukasz Stanioch (Polska) &#8211; Azuolas Zube (Litwa) 3-0</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/03/02/michal-cieslak-przelamal-w-legionowie-el-toro-kalenge/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>141 CIOSÓW, W TYM 58 CELNYCH W 4 MINUTY! KOWNACKI ZDEKLASOWAŁ WASHINGTONA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2019/01/27/141-ciosow-w-tym-58-celnych-w-4-minuty-kownacki-zdeklasowal-washingtona/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2019/01/27/141-ciosow-w-tym-58-celnych-w-4-minuty-kownacki-zdeklasowal-washingtona/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jan 2019 13:23:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10385</guid>
		<description><![CDATA[Są jeszcze jakieś niedowiarki? Adam Kownacki (19-0, 15 KO) zdemolował bardzo solidnego Geralda Washingtona (19-3-1, 12 KO) w zaledwie cztery minuty! Po wszystkim &#8222;Babyface&#8221; na moment uciszył licznie zgromadzoną w Barclays Center polonijną publiczność by ogłosić, że wkrótce zostanie ojcem, czym wprowadził rodaków w jeszcze większą euforię. Szalony był początek! Pierwsza akcja Adama &#8211; prawy sierpowy-lewy sierp wstrząsnęła rywalem. Adam]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Są jeszcze jakieś niedowiarki? Adam Kownacki (19-0, 15 KO) zdemolował bardzo solidnego Geralda Washingtona (19-3-1, 12 KO) w zaledwie cztery minuty! Po wszystkim &#8222;Babyface&#8221; na moment uciszył licznie zgromadzoną w Barclays Center polonijną publiczność by ogłosić, że wkrótce zostanie ojcem, czym wprowadził rodaków w jeszcze większą euforię.</strong></p>
<p>Szalony był początek! Pierwsza akcja Adama &#8211; prawy sierpowy-lewy sierp wstrząsnęła rywalem. Adam nacierał, łatwo przedostawał się do półdystansu i ładował w rywala ile wlezie. Bez większych rezultatów, ale te ciosy skumulowały się i przez ostatnie piętnaście sekund pierwszej rundy Amerykanin &#8222;pływał&#8221;. Wyratował go gong. Ale nie na długo&#8230;</p>
<p>Kownacki po przerwie ruszył jak czołg na przeciwnika, trafił prawym i gdy ten się przewracał, poprawił jeszcze jednym prawym. Półprzytomny Washington wstał na dziewięć, sędzia dał mu jeszcze długo odpocząć, ale to również na nic. Adam huknął kolejną bombą i było po wszystkim!</p>
<p>Po trzech minutach dwaj sędziowie punktowali na korzyść Polaka 10:9, a trzeci zapisał nawet 10:8. Nic dziwnego, wszak &#8222;Babyface&#8221; z Łomży dominował praktycznie od pierwszej akcji. W ciągu tych czterech minut zdążył wyprowadzić aż 141 uderzeń, z których 58 doszło do celu.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2019/01/27/141-ciosow-w-tym-58-celnych-w-4-minuty-kownacki-zdeklasowal-washingtona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RADOMSKA &#8222;WOJNA DOMOWA&#8221; DLA PARZĘCZEWSKIEGO! UDANY REWANŻ WRZESIŃSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/12/30/radomska-wojna-domowa-dla-parzeczewskiego-udany-rewanz-wrzesinskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/12/30/radomska-wojna-domowa-dla-parzeczewskiego-udany-rewanz-wrzesinskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Dec 2018 10:46:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Mykola Wowk]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10370</guid>
		<description><![CDATA[Robert Parzęczewski (22-1, 15 KO) udowadnia kolejnymi startami niedowiarkom, że należy go traktować bardzo poważnie. I przekonał się o tym boleśnie na własnej skórze Dariusz Sęk (28-5-3, 10 KO). Pierwsza runda wyrównana, z nieznaczną przewagą &#8222;Araba&#8221;, który szukał prawego na dół. W drugim starciu Robert znów zaatakował korpus, ale natychmiast poprawił krótkim prawym sierpem na brodę. Darek powstał na osiem,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (22-1, 15 KO) udowadnia kolejnymi startami niedowiarkom, że należy go traktować bardzo poważnie. I przekonał się o tym boleśnie na własnej skórze <strong>Dariusz Sęk</strong> (28-5-3, 10 KO). Pierwsza runda wyrównana, z nieznaczną przewagą &#8222;Araba&#8221;, który szukał prawego na dół. W drugim starciu Robert znów zaatakował korpus, ale natychmiast poprawił krótkim prawym sierpem na brodę. Darek powstał na osiem, ale był zraniony. Za moment Parzęczewski znów go naruszył prawym w okolice skroni, a przewrócił lewym prostym. Wtedy było już oczywiste, że walka nie może wyjść poza drugą odsłonę. Leszek Jankowiak dał Darkowi na tyle szansę, na ile tylko mógł. Robert nie wypuścił okazji z rąk i efektownym prawym podbródkowym brutalnie zakończył ten pojedynek.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (16-1-2, 5 KO) wziął rewanż za porażki w czasach amatorskich oraz remis sprzed ośmiu miesięcy w gronie zawodowców i pokonując <strong>Michała Chudeckiego</strong> (11-3-2, 3 KO) do Mistrzostwa Polski wagi lekkiej dorzucił również Mistrzostwo Polski kategorii junior półśredniej. Obaj zaczęli z wielką ambicją, ale i trochę chaotycznie. W trzeciej rundzie przewagę zaczął zyskiwać &#8222;TNT&#8221;. Na początku czwartej trafił w wymianie ładnym prawym sierpem, lecz potem dwukrotnie się zagapił. W piątej odsłonie to dla odmiany &#8222;Wrzos&#8221; przeważał, lokując kilka mocnym bomb z obu rąk w półdystansie. Przez ponad dwie i pół minuty siódmego starcia między linami panował Michał, ale Damian trafił bezpośrednim prawym, dodatkowo Chudecki się poślizgnął i choć nie był to specjalnie mocny cios, sędzia nie miał wyboru i musiał liczyć. A Michał z wygranej rundy 10:9 spadł na 8:10 lub minimum 9:10. Ósma runda znów dla Damiana, jednak w dziewiątej dopadł go wyraźny kryzys i teraz to Michał doszedł do głosu. Jego ciosy miały większą wymowę. O wszystkim mogły więc zadecydować ostatnie trzy minuty. Były zażarta i ambitne po obu stronach, a sędziowie mieli twardy orzech do zgryzienia&#8230; A ci punktowali znów niejednomyślnie &#8211; 96:94 Wrzesiński, 96:93 Chudecki i 96:93 Wrzesiński.</p>
<p>Od kiedy <strong>Adam Balski</strong> (13-0, 8 KO) zamienił <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> na <strong>Gusa Currena</strong> boksuje z walki na walkę coraz gorzej. tym razem został przeciągnięty po wygraną nad <strong>Siergiejem Radczenką</strong> (7-3, 2 KO), ale z ciekawego prospekta przemienił się w chaotycznego, coraz słabszego boksera. Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości Polaka. Boksował zwodami, na które rywal reagował, i choć prawą ręką nie sięgał często głowy oponenta, to już lewym prostym pracował koncertowo. W trzeciej rundzie Radczenko trafił lewym sierpowym i choć cios ten nie zrobił na samym Adamie większego wrażenia, to pod prawym okiem pojawiła się opuchlizna. W czwartym starciu Radczenko trafił mocnym lewym sierpowym i zaczęło być nerwowo, ale Balski w kolejnej odsłonie odpowiedział prawym sierpowym, odzyskując kontrolę nad pojedynkiem. Gdy wydawało się, że wszystko już idzie w dobrą stronę, w szóstej rundzie walka znów się wyrównała, a Adam zainkasował znów lewy sierpowy. Po równej rundzie siódmej, na początku ósmej Ukrainiec skosił Polaka z nóg &#8211; ponownie lewym sierpowym. Balski był tak naprawdę znokautowany, ale jakimś cudem, ambicją i serduchem, dotrwał półprzytomny do ostatniego gongu. Sędziowie punktowali 76:75, 76:75 i 76:75 &#8211; wszyscy zgodnie na korzyść Balskiego.</p>
<p>To nie był pokaz wielkiego boksu. Konsekwentny i nieźle poukładany <strong>Łukasz Wierzbicki</strong> (17-0, 6 KO) ograł do jednej bramki<strong> Twahę Kiduku</strong> (13-4-1, 7 KO), ale publiczności na pewno nie porwał. Pojedynek toczył się od początku w jednym scenariuszu. Łukasz boksował bezpiecznie dla siebie, dobrą pracą nóg unikał sporadycznych prób rywala prawą ręką, dobierał akcje tak, by nie ryzykował, ale zbierał małe punkty i wygrywał rundę po rundzie. Konsekwentnie bił lewym na korpus i unikał prawych sierpów Tanzańczyka. Co prawda od czwartej rundy boksował z mocno zapuchniętym prawym okiem, ale Kiduku nie potrafił dobrać się mu do skóry. W narożniku Gus Curren próbował pobudzić swojego podopiecznego. &#8211; Miałeś cięższe sparingi niż to &#8211; krzyczał. Ale Łukasz konsekwentnie boksował swoje. Z jednej strony oglądaliśmy bardzo nudny pojedynek, a z drugiej &#8211; jeśli szukać plusów. Wierzbicki jest bardzo niewygodnym i trudnym przeciwnikiem. Po ostatnim gongu sędziowie i tak byli łaskawi dla przyjezdnego zawodnika, punktując wygraną Polaka 97:93, 97:93 i 99:91. Tym samym Wierzbicki obronił pas Międzynarodowego Mistrza Polski wagi półśredniej.</p>
<p><strong>Mikołaj Wowk</strong> (15-3, 9 KO) zanotował największy sukces w karierze, pokonując na punkty twardego, dzielnego, ale zbyt małego na jego tle <strong>Michała Żeromińskiego</strong> (13-5-1, 1 KO). Już pierwsza runda rozgrzała widownię po tym, co wcześniej pokazali Wierzbicki z Kiduku. Wowk poczęstował od razu rywala prawym podbródkowym. Żeromiński zrewanżował się mu dwoma prawymi sierpami i kilkoma hakami na korpus, ale na koniec rundy zainkasował jeszcze lewy sierp. Szczelnie zakryty Michał w drugiej odsłonie zyskał nieznaczną przewagę, wywierając sprytny pressing i dobierając mądrze swoje akcje. Pięściarz z Radomia dobrze zaczął trzecie starcie, ale od mniej więcej połowy Wowk pozwolił swoim rękom pracować, wyrzucał ciosy z luzu, ponawiał akcje i na pewno to on wygrał ten odcinek 10:9. Czystych ciosów w rundzie czwartej było pewnie po równo, ale to uderzenia Ukraińca miały większą wymowę. Kolejne minuty również dla większego i silniejszego fizycznie Wowka, jednak Żeromiński w końcówce szóstego starcia wrócił do gry i zaczął trafiać. Kolejna odsłona jeszcze bardziej wyrównana, lecz wciąż na korzyść Wowka. Michał do końca dzielnie walczył, by odwrócić losy tej potyczki, ale nie za samo serce punktujemy walki. Zostawił po sobie jak zwykle dobre wrażenie, lecz był groszy od dużo większego rywala. Sędziowie punktowali 78:74, 77:75 i 78:74 &#8211; wszyscy na korzyść Wowka.</p>
<p>W pierwszym rozdziale &#8222;Wojny Domowej&#8221; <strong>Kamil Młodziński</strong> (11-2-4, 6 KO) pokonał niezwyciężonego dotąd <strong>Rafała Grabowskiego</strong> (4-1, 1 KO). Od początku obaj ostro zabrali się do pracy, niestety już w pierwszej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami pękła lewa powieka Kamila. W trzeciej odsłonie Rafał zachwiał przeciwnikiem prawym sierpowym w okolice ucha, lecz ten wrócił w czwartej dobrą pracą nóg i konsekwentnie bitym lewym hakiem pod prawy łokieć. Na półmetku jakby więcej sił miał Młodziński, który bił może i słabiej, bez takiego wyrazu, lecz składał swoje ciosy w kombinacje 3-4 uderzeń. Grabowski niby wywierał presję, ale jego ciosy często pruły powietrze. Obaj podkręcili tempo w siódmym starciu, wymieniając ciosy w półdystansie. Ostatnie trzy minuty, jak cała walka, wyrównane i zażarte, choć z nieznaczną przewagą lepiej poukładanego Młodzińskiego. O dziwo jednak sędziowie byli niejednomyślni, punktując 78:74 Grabowski, 77:75 Młodziński i 77:75 Młodziński.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/12/30/radomska-wojna-domowa-dla-parzeczewskiego-udany-rewanz-wrzesinskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI PONOWNIE ZAWODOWYM MISTRZEM ŚWIATA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/krzysztof-glowacki-ponownie-zawodowym-mistrzem-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/krzysztof-glowacki-ponownie-zawodowym-mistrzem-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Nov 2018 17:10:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10295</guid>
		<description><![CDATA[Znakomite widowisko stworzyli Krzysztof Głowacki (31-1, 19 KO) i Maksim Własow (42-3, 25 KO) w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series. Wygrał Polak i odzyskał tytuł mistrza świata WBO kategorii junior ciężkiej, póki co w wersji tymczasowej, lecz prawdopodobnie Aleksander Usyk pójdzie teraz do wagi ciężkiej i Krzysiek zostanie uznany pełnoprawnym championem! Rosjanin ostro ruszył na naszego rodaka, ale &#8222;Główka&#8221;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Znakomite widowisko stworzyli Krzysztof Głowacki (31-1, 19 KO) i Maksim Własow (42-3, 25 KO) w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series. Wygrał Polak i odzyskał tytuł mistrza świata WBO kategorii junior ciężkiej, póki co w wersji tymczasowej, lecz prawdopodobnie Aleksander Usyk pójdzie teraz do wagi ciężkiej i Krzysiek zostanie uznany pełnoprawnym championem!</strong></p>
<p>Rosjanin ostro ruszył na naszego rodaka, ale &#8222;Główka&#8221; skontrował go lewym sierpowym, studząc nieco zapały.  Polak przyjął w pierwszej rundzie długi prawy, odpowiedział jednak znów lewym sierpem, a krótkim prawym wstrząsnął rywalem. Niestety ułamek sekundy po komendzie stop, dlatego nie miał okazji ponowić akcji. W drugiej rundzie Własow wydłużył dystans, operując ciosami prostymi. Krzysiek natomiast polował ciosami na korpus.</p>
<p>Trzecie starcie wyglądało źle, ale na kilkanaście sekund przed końcem krótki prawy Krzyśka w połączeniu ze złym ustawieniem nóg rywala dał Polakowi dodatkowy punkt za nokdaun. Własow nie był ani trochę ranny, ale sędzia liczył. Bo miał prawo&#8230; Fajna i wyrównana była czwarta runda. Po tym co wcześniej pokazali Briedis i Gevor, teraz kibice oglądali boks na naprawdę wysokim poziomie. Piąta runda dla Własowa. Co prawda odczuwał wyraźnie haki na korpus, ale wydłużał i ponawiał swoje akcje. Nawet jeśli dwa pierwsze ciosy pruły powietrze, to trzeci dochodził celu. &#8211; Poczekaj na niego, on sam do ciebie przyjdzie &#8211; mówił w narożniku trener <strong>Fiodor Łapin</strong>. Ale podobnie wyglądały kolejne trzy minuty, przy czym &#8222;Główka&#8221; coraz częściej szukał korpusu przeciwnika.</p>
<p>Siódma i ósma runda były wyrównane, może nawet z lekkim wskazaniem na Własowa, jednak w dziewiątej haki po dole ewidentnie kruszyły Rosjanina. Jeśli tylko taki cios wchodził czysto, Maksim od razu się kleił i klinczował. Własow odżył po przerwie. Trafiał częściej, za to Krzysiek wyraźniej.</p>
<p>Kapitalna jedenasta runda. Obaj trafiali mocnymi ciosami. Po zderzeniu głowami pod lewym okiem Polaka pojawiło się głębokie rozcięcie. Z kolei na czole Własowa pojawiła się spora opuchlizna. Przed ostatnim starciem obaj dostali zasłużone brawa od kibiców. Ostatnie trzy minuty &#8211; jak cała walka. Widowiskowe, zażarte, prowadzone w wysokim tempie i&#8230; trudne do punktowania. Krzysiek kończył pojedynek zakrwawiony, na czole Maksima wyrosła piłeczka tenisowa. Jutro obaj będą cierpieć, ale póki co czekali w napięciu na werdykt. Sędziowie punktowali 118:110, 117:110 i 115:112 &#8211; wszyscy na korzyść Polaka! Brawo!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/krzysztof-glowacki-ponownie-zawodowym-mistrzem-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W GLIWICACH SZPILKA NIEZNACZNIE LEPSZY OD WACHA. STĘPIEŃ W TARAPATACH ALE WYGRAŁ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/w-gliwicach-szpilka-nieznacznie-lepszy-od-wacha-stepien-byl-w-tarapatach-ale-wygral/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/w-gliwicach-szpilka-nieznacznie-lepszy-od-wacha-stepien-byl-w-tarapatach-ale-wygral/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Nov 2018 00:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Wóz]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10291</guid>
		<description><![CDATA[Po emocjonujących dziesięciu rundach Artur Szpilka (22-3, 15 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Mariusza Wacha (33-4, 17 KO), choć pojedynek skończył półprzytomny, na skraju nokautu. Przekrętu żadnego nie było, ale przez wzgląd na końcówkę rewanż wydaje się być obowiązkowy! Od pierwszego gongu Mariusz ruszył do przodu. Szybszy Artur tańczył na nogach, bił konsekwentnie lewym na korpus, ale &#8222;Waszka&#8221; wyczekał i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po emocjonujących dziesięciu rundach Artur Szpilka (22-3, 15 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Mariusza Wacha (33-4, 17 KO), choć pojedynek skończył półprzytomny, na skraju nokautu. Przekrętu żadnego nie było, ale przez wzgląd na końcówkę rewanż wydaje się być obowiązkowy!</strong></p>
<p>Od pierwszego gongu Mariusz ruszył do przodu. Szybszy Artur tańczył na nogach, bił konsekwentnie lewym na korpus, ale &#8222;Waszka&#8221; wyczekał i huknął prawym z całej siły. Chybił, ale ten cios przeszedł od celu dosłownie o centymetry. Druga odsłona wyglądała podobnie, lecz dwadzieścia sekund przed gongiem podopieczny Piotra Wilczewskiego trafił mocnym prawym krzyżowym. &#8211; Jedziemy! &#8211; mobilizował swojego zawodnika &#8222;Wilk&#8221;. &#8211; Doły! &#8211; słychać było po drugiej stronie Andrzeja Gmitruka. Trzecia runda nieznacznie dla &#8222;Szpili&#8221;, który znów uruchomił nogi. I słuchał wskazówek z narożnika. Na starcie czwartego starcia Mariusz trafił rywala dwa razy przy linach. Wach przejął inicjatywę, jednak zmęczył się chyba tym tempem i w końcówce spuścił nieco z tonu. W piątym dla odmiany Artur lepiej zaczął, a Mariusz lepiej finiszował. Znów doszedł długi prawy. &#8211; To za mało. Te rundy są jeszcze zbyt równe &#8211; pobudzał &#8222;Waszkę&#8221; Wilczewski. W szóstej rundzie Wach podkręcił tempo. I sprawdziło się co mówił. Podmęczony już lekko Szpilka opuścił ręce przy linach i zainkasował kilka bomb Wacha. Mariusza przytkała widocznie poprzednia runda, bo w siódmej przez dwie minuty oddał inicjatywę rywalowi. Ale trafił długim prawym na korpus, poprawił prawym na górę i znów zrobiło się gorąco. Ale Artur na samym finiszu odpowiedział lewym sierpowym. W ósmym starciu Mariusza dopadł ewidentny kryzys. Przechodził te trzy minuty. Artur za to nabrał wiatru w żagle i choć nie robił większej krzywdy, pewnie wygrał 10:9. Podobnie wyglądało ponad dwie i pół minuty kolejnego starcia. Wach trafił tuż przed gongiem mocnym prawym, lecz nie miał prawa wygrać tego odcinka jedną akcją. Na ostatnią rundę Wach wyszedł zdeterminowany. Zaatakował, dał z siebie wszystko. Przez dwie minuty bez rezultatu, aż w końcu złapał Szpilkę prawym bitym z góry. Artur padł na deski. Powstał z trudem. To było najdłuższe czterdzieści sekund w jego karierze. Zataczał się, był półprzytomny, ale dotrwał jakimś cudem do gongu. Wszyscy czekali w napięciu na werdykt&#8230; Sędziowie orzekli &#8211; 97:93 Szpilka, 93:96 Wach i 95:94 Szpilka.</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (12-0, 11 KO) ma za sobą najtrudniejszą walkę, ale i najcenniejszy skalp w karierze. Polak powstał z desek i pokonał przed czasem byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi półciężkiej, <strong>Dimitrija Suchockiego</strong> (23-7, 16 KO). Pięściarz ze Szczecina wyszedł do ringu zrelaksowany. Fajnie przepuszczał akcje przeciwnika, samemu kąsając lekkimi, za to celnymi kontrami. W trzeciej rundzie Rosjanin ostrzej natarł, przechodził do półdystansu, ale Paweł w końcówce ostudził nieco jego zapały dwoma kontrami. Suchocki zawsze był znany jednak z mocnego uderzenia i determinacji. Na własnej skórze przekonał się o tym Polak 40 sekund przed końcem czwartej odsłony, gdy poleciał na deski po lewym sierpowym rywala. Nie był bardzo zraniony, ale rundę przegrał 8:10. Suchocki nabrał wiary w sukces, atakował jeszcze śmielej i obraz pojedynku wyrównał się na półmetku. W szóstej rundzie większość ciosów Rosjanina przepuszczał bądź blokował, lecz za bardzo oddał inicjatywę. Ładne uniki to zdecydowanie za mało, by wygrywać rundy. A rozochocony Suchocki bił z całych sił z obu rąk. Rzadko trafiał czysto, ale to on dyktował teraz tempo. Dopiero w siódmym starciu Stępień odzyskał rytm i choć zainkasował parę &#8222;obcierek&#8221;, to chyba wygrał ten trzyminutowy odcinek. W ósmej rundzie wyglądał jeszcze lepiej. Na początku dziewiątej rundzie nastąpiło przełamanie. Stępień zranił oponenta lewym sierpowym, a za moment posłał na deski bezpośrednim prawym. Suchocki czekał do ośmiu. Za długo. Gdy powstał, sędzia Arek Małek zastopował potyczkę. To był chyba mały błąd arbitra, ale z drugiej strony Suchocki dał mu też pretekst, czekając zbyt długo na kolanie. Tak czy siak Paweł pokazał, że poza umiejętnościami bokserskimi, ma również do tego sportu serducho.</p>
<p><strong>Maciej Sulęcki</strong> (27-1, 11 KO) to światowa czołówka wagi średniej.<strong> Jean Michel Hamilcaro</strong> (26-10-3, 6 KO) to średniak, ale Francuzi znani są z twardych charakterów, liczyliśmy więc na dłuższą walkę. Nic z tego. &#8222;Striczu&#8221; szybko rozprawił się z przeciwnikiem. Po pierwszej spokojnej, trochę rozpoznawczej rundzie, egzekucja nastąpiła w drugiej. Podopieczny Andrzeja Gmitruka napoczął przeciwnika hakiem na korpus. Ten chciał szybko odpowiedzieć, lecz Sulęcki skontrował go prawym krzyżowym na szczękę, po raz drugi posyłając na deski. Potem rozwinął skrzydła, zasypywał oponentami ciosami z obu rąk i po dwóch kolejnych liczeniach sędzia zatrzymał jednostronne bicie.</p>
<p><strong>Ewa Piątkowska</strong> (12-1, 4 KO) w dobrym stylu pokonała <strong>Ornellę Domini</strong> (13-2, 3 KO) i po raz drugi obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBC w wadze junior średniej. W pierwszej rundzie podopieczna Andrzeja Liczika jeszcze sondowała rywalkę, ale w drugiej poczęstowała ją lewym hakiem na górę, poprawiła długim prawym krzyżowym, a jej jab kąsał coraz częściej. Po przypadkowym zderzeniu głowami po czwartej odsłonie Polce zaczęło jednak puchnąć lewe oko. To ją rozproszyło, wybiło z rytmu i boks wyglądał trochę gorzej, ale w połowie szóstego starcia trafiła mocnym lewym sierpowym i wróciła do gry. Urodziwa Szwajcarka w dziewiątej odsłonie już mocno cierpiała, a Ewa czując krew podkręciła tempo. Pretendentka wykazała się charakterem i dzielnie zaboksowała do końca. Sędziowie punktowali na korzyść Polki 100:90, 98:92 i 99:91.</p>
<p>W polsko-polskiej walce wagi półciężkiej <strong>Marek Matyja</strong> (15-1-1, 7 KO) pokonał <strong>Remigiusza Woza</strong> (11-4, 6 KO). Początek dość niespodziewany. Przez dwie i pół minuty nieznacznie przeważał Wóz, ale na trzydzieści sekund przed końcem nadział się na kontrę prawym sierpowym. Pięściarz z Oleśnicy poszedł za ciosem, wyprowadził długą serię i zmusił sędziego Leszka Jankowiaka do liczenia. Ale gdy walka została wznowiona, zabrzmiał zbawienny gong. Drugie starcie wyrównane, lecz w trzecim Matyja znów mocno trafił, poprawił kilkoma bombami i tym razem arbiter zatrzymał już dalszą rywalizację.</p>
<p>Zwycięstwa do swoich rekordów dopisali <strong>Przemysław Zyśk</strong> (9-0, 3 KO) w wadze junior średniej oraz <strong>Łukasz Różański</strong> (10-0, 9 KO). Przemek pewnie wypunktował <strong>Igora Fanijana</strong> (16-17-3, 8 KO) na dystansie ośmiu rund, choć można mu zarzucić, że momentami niepotrzebnie chciał się bić zamiast boksować. Na Łukasza natarł przez kilkadziesiąt sekund <strong>Eugen Buchmueller</strong> (13-4, 10 KO), lecz Polak spokojnie to przetrzymał i prawym sierpowym w okolice ucha zmusił do przyklęknięcia. Za moment taki samy prawy sierp Różańskiego zakończył walkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/11/11/w-gliwicach-szpilka-nieznacznie-lepszy-od-wacha-stepien-byl-w-tarapatach-ale-wygral/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ROBERT TALAREK WYGRYWA NA GALI W WIELICZCE. NIESPODZIANKA PIOTRA GUDELA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/10/28/robert-talarek-wygrywa-na-gali-w-wieliczce-niespodzianka-piotra-gudela/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/10/28/robert-talarek-wygrywa-na-gali-w-wieliczce-niespodzianka-piotra-gudela/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Oct 2018 20:25:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Jędrzejewski]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Piwowar]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Kowalczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10272</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru Underground Boxing Show X w Wieliczce szybkie i efektowne zwycięstwo zanotował Robert Talarek (22-13-2, 14 KO), który odprawił w niecałe trzy minuty Johna Rene&#8217;a (12-2-2, 9 KO). Przez pół rundy obaj zawodnicy badali się, ale Robert kilka razy uderzył bezpośrednim prawym pod dole. W końcu zamarkował ten sam cios, by wystrzelić prawym sierpowym na górę. Cios]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru Underground Boxing Show X w Wieliczce szybkie i efektowne zwycięstwo zanotował Robert Talarek (22-13-2, 14 KO), który odprawił w niecałe trzy minuty Johna Rene&#8217;a (12-2-2, 9 KO).</strong></p>
<p>Przez pół rundy obaj zawodnicy badali się, ale Robert kilka razy uderzył bezpośrednim prawym pod dole. W końcu zamarkował ten sam cios, by wystrzelić prawym sierpowym na górę. Cios doszedł do brody Amerykanina i powalił go na matę. Po liczeniu do ośmiu Talarek dopadł do zranionej ofiary, poprawił tym razem dla odmiany lewym sierpowym, posyłając przeciwnika po raz drugi na deski. Ten zdołał się podnieść, jednak z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Szybko, łatwo i przyjemnie&#8230;</p>
<p>Dużo mniejszy <strong>Piotr Gudel</strong> (9-2-1, 1 KO) okazał się nieznacznie lepszy od <strong>Marka Jędrzejewskiego</strong> (14-2, 13 KO) na dystansie ośmiu rund. Od początku pojedynek układał się inaczej, niż można było zakładać. Piotrek lepiej operował lewym prostym, a Marek zamiast utrzymywać go z daleka od siebie, pchał się do półdystansu, gdzie zresztą też radził sobie gorzej. Fajnie bił prawym hakiem na korpus, lecz było to zbyt mało, by budować przewagę punktową. W końcówce szóstego starcia Gudel trafił dwukrotnie prawym sierpowym, dopisując do swojego konta kolejne dziesięć punktów. Jędrzejewski zerwał się do odrabiania strat w samej końcówce, lecz nie zdołał odwrócił losów potyczki. Przespał po prostu początek. Sędziowie byli niejednomyślni &#8211; 77:75, 75:77 i 78:74.</p>
<p>Chwilę wcześniej debiutujący na zawodowym ringu <strong>Mariusz Piwowar</strong> (1-0) pokonał po niestety nudnawych czterech rundach <strong>Mateusza Kowalczyka</strong> (1-1).</p>
<p><strong>źródło:  bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/10/28/robert-talarek-wygrywa-na-gali-w-wieliczce-niespodzianka-piotra-gudela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ĆWIERĆFINAŁ WBSS: MASTERNAK NIEZNACZNIE SŁABSZY OD DORTICOSA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/10/22/cwiercfinal-wbss-masternak-nieznacznie-slabszy-od-dorticosa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/10/22/cwiercfinal-wbss-masternak-nieznacznie-slabszy-od-dorticosa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Oct 2018 06:43:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Yunier Dorticos]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10264</guid>
		<description><![CDATA[Po raz kolejny zabrakło kropki nad &#8222;i&#8221;. Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) zaprezentował się wczoraj w Orlando bardzo dobrze, ale niestety okazało się to zbyt mało na pokonanie Yuniera Dorticosa (23-1, 21 KO). Ostatecznie po dwunastu ciekawych rundach Polak przegrał jednogłośną decyzją sędziów. Początek był jeszcze spokojny. Obaj pięściarze szachowali się ciosami prostymi, choć widać było, że to Mateusz jest]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po raz kolejny zabrakło kropki nad &#8222;i&#8221;. Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) zaprezentował się wczoraj w Orlando bardzo dobrze, ale niestety okazało się to zbyt mało na pokonanie Yuniera Dorticosa (23-1, 21 KO). Ostatecznie po dwunastu ciekawych rundach Polak przegrał jednogłośną decyzją sędziów.</strong></p>
<p>Początek był jeszcze spokojny. Obaj pięściarze szachowali się ciosami prostymi, choć widać było, że to Mateusz jest nieco bardziej zestresowany. Kubańczyk mocno podkręcił tempo w drugiej rundzie, kiedy to udało mu się kilkukrotnie zranić reprezentanta Polski. &#8222;Master&#8221; w opałach był tak sporych, że chwilami mogliśmy się obawiać, że zakończy pojedynek z Dorticosem tak szybko jak Dmitrij Kudriaszow. Na szczęście Polak w przeciwieństwie do Rosjanina kryzysowe momenty przetrwał.</p>
<p>Po pierwszych wygranych przez siebie czterech rundach Kubańczyk się jednak trochę wystrzelał, a wtedy do głosu zaczął dochodzić pięściarz z Wrocławia. Wydaje się, że w środkowej fazie pojedynku Masternak &#8222;rozczytał&#8221; swojego rywala, potrafił doskonale unikać jego ciosów i sam świetnie atakował z kontrataku. W okolicach ósmego starcia trener Piotr Wilczewski dostrzegł nawet, że Kubańczyk jest już bardzo zmęczony i to Polak zaczął stopniowo przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niestety dla nas, w końcowej fazie walki Dorticos złapał drugi oddech i to raczej on lepiej zaakcentował ostatnie rundy.</p>
<p>Ostatecznie po dwunastu starciach sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za wygraną pięściarza z gorącej wyspy. Punktacja brzmiała 115-113, 116-112, 115-113. To oznacza, że Mateusz Masternak podobnie jak Krzysztof Włodarczyk zakończył swój udział w turnieju World Boxing Super Series na ćwierćfinale. A szkoda, bo Dorticos zdecydowanie był do pokonania&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/10/22/cwiercfinal-wbss-masternak-nieznacznie-slabszy-od-dorticosa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;DIABLO&#8221; SZYBKO NOKAUTUJE SANDSA. BOLESNA PORAŻKA SZYMAŃSKIEGO Z JOURNEYMAN`EM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/diablo-szybko-nokautuje-sandsa-bolesna-porazka-szymanskiego-z-journeymanem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/diablo-szybko-nokautuje-sandsa-bolesna-porazka-szymanskiego-z-journeymanem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Oct 2018 10:38:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[KIWIOR Damian]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10227</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Nosalowy Dwór Knockout Boxing Night 4 w Zakopanem Krzysztof Włodarczyk (56-4-1, 39 KO) nie dał absolutnie żadnych szans Al&#8217;owi Sandsowi (20-4, 18 KO) i pokonał Amerykanina już w drugiej rundzie po&#8230; lewym prostym. Dla &#8222;Diablo&#8221; była to trzecia tegoroczna walka i trzecia wygrana. Pojedynek rozpoczął się spokojnie, pierwsza runda była zachowawcza &#8211; jak zwykle w pojedynkach]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Nosalowy Dwór Knockout Boxing Night 4 w Zakopanem Krzysztof Włodarczyk (56-4-1, 39 KO) nie dał absolutnie żadnych szans Al&#8217;owi Sandsowi (20-4, 18 KO) i pokonał Amerykanina już w drugiej rundzie po&#8230; lewym prostym. Dla &#8222;Diablo&#8221; była to trzecia tegoroczna walka i trzecia wygrana.</strong></p>
<p>Pojedynek rozpoczął się spokojnie, pierwsza runda była zachowawcza &#8211; jak zwykle w pojedynkach z udziałem Krzysztofa. Z kolei Sands zadał kilka ciosów, ale nie były one realnym zagrożeniem dla Włodarczyka. W drugiej &#8222;Diablo&#8221; był już ciut aktywniejszy i w pewnym momencie wyprowadził lewy prosty, który trafił Sandsa i po którym Amerykanin zwijał się na deskach z bólu. Udało mu się na chwilę wstać, jednak ponownie uklęknął i sędzia ringowy przegrał starcie.</p>
<p><strong>Patryk Szymański</strong> (19-1, 10 KO) miał pod okiem <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> rozpocząć nowy etap swojej kariery, tymczasem&#8230; zaliczył straszną wpadkę i przegrał pierwszą walkę w karierze. Niespodzianka. Przykra niespodzianka. Wydawało się, że może i twardy, za to nie dysponujący mocnym ciosem <strong>Fouad El Massoudi</strong> (15-11, 2 KO) jest z góry skazany na pożarcie, tymczasem&#8230; Już w pierwszej rundzie zawodnicy zderzyli się głowami, co być może miało negatywny wpływ na pięściarza z Konina. Rozochocony przeciwnik od trzeciej rundy rozpoczął szturm na naszego prospekta, zyskując coraz wyraźniejszą przewagę. Sensacja dopełniła się w czwartej rundzie. Patryk został zastopowany. Padł po serii zakończonej prawą ręką. Co prawda powstał, ale poddał go narożnik.</p>
<p><strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (11-0, 7 KO) pokazał, że nie tylko potrafi szybko nokautować, ale również zaboksować na pełnym dystansie. Dziś pokonał pewnie jak zwykle twardego <strong>Bartłomieja Grafkę</strong> (21-32-3, 10 KO). O ile pierwsza odsłona była jeszcze spokojna i typowo rozpoznawcza, to już w drugiej po świetnym lewym sierpowym Ukraińca pod Polakiem ugięły się nogi. Bartek wyciągnął wnioski i schował się za szczelną gardą, więc od trzeciej rundy podopieczny Fiodora Łapina coraz częściej bił hakami na korpus. Dłuższe kombinacje lżejszych ciosów kończył zawsze jednym mocnym. Szukał prawego podbródka i nawet dwa razy znalazł miejsce, jednak Grafka znany jest z tego, że przewraca się bardzo rzadko. W drugiej połowie walki Grafka starał się przejść do półdystansu, lecz szybszy i lepiej wyszkolony Czerkaszyn kontrolował go ciosami prostymi z dystansu. Dobra walka, zakończona wysoki zwycięstwem Fiodora &#8211; 79:73 i dwukrotnie 80:72.</p>
<p><strong>Damian Kiwior</strong> (4-0) udanie rozpoczął swoją polską część zawodowej kariery, pokonując podczas gali w Zakopanem niezwyciężonego dotąd <strong>Gkourama Mirzajewa</strong> (3-1, 2 KO). Polak rozpoczął od jabów, ale już w drugiej rundzie szukał bezpośrednich prawych. Rywal starał się odpowiadać, lecz jego ciosy były zbyt obszerne i Damian zbierał te akcje na blok. Od trzeciej odsłony Kiwior dodał do swojego arsenału ciosy na korpus. Wielokrotny mistrz naszego kraju miał mały zastój w czwartym i piątym starciu, ale dobrze finiszował w szóstym, przypieczętowując swoją wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na jego korzyść 59:55 i 58:56.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/diablo-szybko-nokautuje-sandsa-bolesna-porazka-szymanskiego-z-journeymanem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIEUDANY POWRÓT DO CHICAGO. ADAMEK SZYBKO ZNOKAUTOWANY PRZEZ MILLERA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/nieudany-powrot-do-chicago-tomasz-adamek-szybko-znokautowany-przez-jarrella-millera/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/nieudany-powrot-do-chicago-tomasz-adamek-szybko-znokautowany-przez-jarrella-millera/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Oct 2018 09:54:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10224</guid>
		<description><![CDATA[Tomasz Adamek (53-6, 31 KO) dostarczył nam wielu niezapomnianych chwil, lecz w konfrontacji z ponad 140-kilogramowym Jarrellem Millerem (22-0-1, 19 KO) był po prostu bez szans. Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej poległ już w drugiej rundzie! Zgodnie z oczekiwaniami &#8222;Big Baby&#8221; od razu ostro ruszył na Polaka, który uciekał nogami, obijał jego tułów, szukając kontry z defensywy.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tomasz Adamek (53-6, 31 KO) dostarczył nam wielu niezapomnianych chwil, lecz w konfrontacji z ponad 140-kilogramowym Jarrellem Millerem (22-0-1, 19 KO) był po prostu bez szans. Były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej poległ już w drugiej rundzie!</strong></p>
<p>Zgodnie z oczekiwaniami &#8222;Big Baby&#8221; od razu ostro ruszył na Polaka, który uciekał nogami, obijał jego tułów, szukając kontry z defensywy. Szybko dało się odczuć, że ciosy &#8222;Górala&#8221; nie robią wrażenia na cięższym o 40 kilogramów przeciwników. Miller trafił prawym podbródkiem, ale nasz wojownik przyjął to bez zmrużenia oka. Wyglądało to nieźle. Przez trzy minuty&#8230; Zaraz na początku drugiego starcia Miller zepchnął Tomka do lin, tam trafił prawym sierpowym przez gardę, poprawił prawym podbródkowym i wstrząsnął Polakiem. Adamek zrobił krok w tył, lecz Jarrell przymierzył jeszcze jednym prawym podbródkiem i było po wszystkim. Nokaut.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/10/07/nieudany-powrot-do-chicago-tomasz-adamek-szybko-znokautowany-przez-jarrella-millera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W ŁOMŻY KAMIL SZEREMETA SKUTECZNIE BRONI PASA EBU. STĘPIEŃ EFEKTOWNIE NOKAUTUJE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/09/23/w-lomzy-kamil-szeremeta-skutecznie-broni-pasa-ebu-stepien-efektownie-nokautuje/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/09/23/w-lomzy-kamil-szeremeta-skutecznie-broni-pasa-ebu-stepien-efektownie-nokautuje/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Sep 2018 09:02:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10206</guid>
		<description><![CDATA[To nie był może boks na najwyższym poziomie, ale takie walki też trzeba się nauczyć wygrywać. Najważniejsze, że Kamil Szeremeta (18-0, 4 KO) znokautował w Łomży Rubena Diaza (25-2-2, 16 KO) i tym samym po raz pierwszy obronił tytuł mistrza Europy wagi średniej! Pierwsza runda spokojna i na konto pięściarza z Białegostoku, niestety od drugiej między linami zapanował chaos. Winnym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To nie był może boks na najwyższym poziomie, ale takie walki też trzeba się nauczyć wygrywać. Najważniejsze, że Kamil Szeremeta (18-0, 4 KO) znokautował w Łomży Rubena Diaza (25-2-2, 16 KO) i tym samym po raz pierwszy obronił tytuł mistrza Europy wagi średniej!</strong></p>
<p>Pierwsza runda spokojna i na konto pięściarza z Białegostoku, niestety od drugiej między linami zapanował chaos. Winnym był Hiszpan, ale trzeba też dodać, że podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> nie potrafił opanować i ustawić sobie niepoukładanego pretendenta. Były przebłyski, kilka fajnych kontr po odchyleniu, lecz za mało, by porwać kibiców. W czwartej rundzie Szeremeta dwukrotnie trafił mocnym lewym hakiem w okolice wątroby i te akcje wyraźnie zrobiły wrażenie na Diazie. W piątej do celu doszło kilka lewych prostych. Brakowało trochę ponowienia akcji, trzeba jednak dodać, że z takimi &#8222;psujami&#8221; każdemu pewnie ciężko by się boksowało&#8230; A w &#8222;brudnym boksie&#8221; lepiej czuł się Hiszpan. W siódmej odsłonie Kamil w końcu dwa razy trafił mocniejszą, prawą ręką. Nie zrobił jednak większych szkód. Ambicji obu nie można było odmówić, niestety walka była szarpana, chaotyczna, a że rozgrywana już grubo po północy, wielu ludzi po prostu się nudziło. Na szczęście Szeremeta wziął sprawy w swoje ręce w końcówce dziesiątej rundy i zamazał gorsze wrażenie. Wykazał się instynktem &#8222;killera&#8221; i gdy w końcu mocno trafił lewym hakiem, to już poszedł na całego i efektownie skończył pojedynek. Dłuższą serię zakończył lewym sierpowym na szczękę. Diaz padł ciężko na matę ringu, a sędzia nawet nie liczył. Zresztą z narożnika pretendenta poleciał w tym samym momencie ręcznik na znak poddania.</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (11-0, 10 KO) wyrasta powoli na jednego z najciekawszych polskich zawodników, mogących osiągać jakieś sukcesy w przyszłości. Dziś ofiarą jego ciosów okazał się twardy przecież i ceniony w środowisku <strong>Jewgienij Machtiejenko</strong> (10-11, 8 KO). Polak wyszedł opanowany, boksując od początku z luzu. Szybko okazało się, że jest dużo szybszy od przeciwnika, a nawet gdy się zagapił, dobrym balansem tułowia i głowy przepuszczał pojedyncze próby Ukraińca. W drugiej rundzie dodał kilka haków na korpus, otwierając sobie drogę do sierpów na górę. W trzeciej po mocnym prawym krzyżowym przyjął akcję rywala na blok i błyskawicznie skontrował krótkim lewym sierpem na szczękę. W czwartym starciu zaskoczył oponenta zmianą pozycji na mańkuta. Po kolejnym lewym sierpowym poszła cała seria i na dobrą sprawę gong na przerwę trochę uratował twardego journeymana zza naszej wschodniej granicy. Fajnie też różnicował siłę uderzeń, bawiąc się momentami z Machtiejenką. Koniec nastąpił w szóstym starciu. Paweł po dwóch lżejszych ciosach na górę strzelił potężnym lewym hakiem w okolice wątroby, posyłając rywala na deski. Po liczeniu do ośmiu Stępień dopadł zranioną ofiarę przy linach, najpierw kilka razy strzelił sierpami na głowę, by dokończyć dzieła zniszczenia prawym hakiem na korpus. Machtiejenko został wyliczony do dziesięciu &#8211; nokaut.</p>
<p>Pół roku po porażce przed czasem <strong>Michał Syrowatka</strong> (20-2, 7 KO) wrócił i odbudował rekord zwycięstwem w Łomży, ale na pewno zaboksował poniżej swoich realnych możliwości. Niejaki <strong>Artem Ajwazidi</strong> (11-13-1, 5 KO) przegrał co prawda praktycznie każdą rundę, ale zaskakująco często trafiał Michała, wykorzystując jego luki w obronie. To na pewno nie był jego najlepszy występ. Sędziowie nie mieli wątpliwości, bo i mieć ich nie mogli, punktując na korzyść naszego rodaka 60:54 i dwukrotnie 59:55, ale coś trzeba chyba będzie zmienić w boksie Syrowatki, by ten wrócił na dobre tory.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (8-0, 3 KO) pokonał <strong>Pawla Hryszkiawieca</strong> (3-7, 2 KO). To był pojedynek do jednej bramki i bez historii. W zasadzie od początku jedyne pytanie brzmiało, czy Polak da radę zastopować wolniejszego, gorzej wyszkolonego i słabszego fizycznie przeciwnika. Wygrał każde starcie, lecz martwić może siła rażenia Przemka, a w zasadzie jej brak. W czwartej i ósmej rundzie głowa Białorusina odskakiwała jak żonglowana piłeczka, a mimo wszystko nie został złamany.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/09/23/w-lomzy-kamil-szeremeta-skutecznie-broni-pasa-ebu-stepien-efektownie-nokautuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PO WIELKICH EMOCJACH DAMIAN JONAK ZWYCIĘSKI NA GALI W JASTRZĘBIU-ZDROJU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/09/22/zwycieski-powrot-damiana-jonaka-podczas-gali-w-jastrzebiu-zdroju/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/09/22/zwycieski-powrot-damiana-jonaka-podczas-gali-w-jastrzebiu-zdroju/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Sep 2018 08:31:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Bodzioch]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10199</guid>
		<description><![CDATA[Po bardzo ciężkiej i emocjonującej walce Damian Jonak (41-0-1, 21 KO) dopisuje 41. zwycięstwo do swojego dorobku pokonując Sherzoda Khusanova (21-1,1, 9 KO). Organizatorzy (jak i sam Damian wybierając tak wymagającego rywala) zrobili świetną robotę podczas matchmakingu na walkę wieczoru gali w JSW Boxing Night, emocje sięgały zenitu od pierwszej do ostatniej sekundy walki. Damian zaczął walkę bardzo mocno. Skracał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po bardzo ciężkiej i emocjonującej walce Damian Jonak (41-0-1, 21 KO) dopisuje 41. zwycięstwo do swojego dorobku pokonując Sherzoda Khusanova (21-1,1, 9 KO). Organizatorzy (jak i sam Damian wybierając tak wymagającego rywala) zrobili świetną robotę podczas matchmakingu na walkę wieczoru gali w JSW Boxing Night, emocje sięgały zenitu od pierwszej do ostatniej sekundy walki.</strong></p>
<p>Damian zaczął walkę bardzo mocno. Skracał dystans, bo to po stronie rywala była przewaga zasięgu i składał bardzo silne kombinacje. Rywal na początku wydawał się niewzruszony i równie mocno odpowiadał. W drugiej rundzie Jonak przeżywał pierwszy kryzys, zebrał kilka naprawdę mocnych ciosów i na domiar wszystkiego jeszcze wdał się w ostrą wymianę, wtedy kibice Polaka na pewno zamarli, doświadczenie i charakter pozwoliły mu jednak przetrwać, za takie postępowanie dostał też reprymendę od trenera. W późniejszej fazie walki Khusanov coraz mocniej odczuwał ciosy Jonaka, co poskutkowało też rozcięciem łuku brwiowego, duma nie pozwoliła mu jednak zwolnić tempa i w dalszym ciągu odpowiadał i atakował naszego rodaka często korzystając ze swojej przewagi zasięgu. Ostatnie rundy to już wojna na wyniszczenie, panowie ruszyli na siebie nie kalkulując kompletnie niczego, na hali wśród kibiców zapanowała wrzawa. W ringu nieustanna wymiana niczym w walce Chisora &#8211; Takam, w której panowie nie szczędzili sobie prawdziwych bomb. Do ostatniej sekundy bez cienia przesady miało się wrażenie, że jeszcze któryś z nich może zapoznać się z deskami. Tak się jednak nie stało, obaj bardzo zmęczeni zakończyli walkę i zmuszeni byli do oddania werdyktu w ręce sędziów, ci punktowali zgodnie na korzyść Włoszczowianina.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (9-1-1, 2 KO) co prawda pewnie zwyciężył na punkty byłego rywala mistrza świata dwóch wag Ricky&#8217;ego Burnsa, ale wydawało się, że mógł wygrać znacznie szybciej. Michał od początku walki przeważał nad <strong>Ivanem Njegacem</strong> (10-7, 3 KO), zarówno pod względem ilości zadawanych ciosów, precyzji jak i siły fizycznej, jednak nie potrafił wykorzystać przewagi. &#8222;Szczupak&#8221; różnicował w kombinacjach płaszczyzny uderzeń i prowadził walkę w dosyć szybkim tempie. Dosyć szybko też dało się zauważyć, że ciosy na korpus robią bardzo duże wrażenie na Njegacu, i właściwie od pierwszej rundy można było przypuszczać, że ta walka musi skończyć się przed czasem. Leśniak jednak dramatycznie zwolnił swoje tempo w późniejszych rundach, można było odnieść wrażenie jakby zlekceważył rywala i wyszedł z założenia, że niezależnie od tempa i tak wygra walkę. Njegac jednak kilka razy trafił Wałbrzyszanina, co w połączeniu z uwagami Piotra Wilczewskiego w narożniku, obudziło w końcowych rundach zawodnika Tymex Boxing Promotion, wtedy mocno trafił swojego rywala i rzucił się do ataku licząc na nokaut, Njegac jednak szybko wszedł w klincz i nie pozwolił się skończyć. Tak dotrwaliśmy do końca zakontraktowanego dystansu walki i tym samym Michał Leśniak dopisuje 9. zwycięstwo do swojego zawodowego rekordu.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (15-1-2, 5 KO), który narzucił sobie wysokie tempo, jeśli chodzi o toczenie walk (przypomnijmy, że już w listopadzie rewanż za remisowe starcie z Michałem Chudeckim) wypunktował po ciężkiej walce <strong>Andreasa Maiera</strong> (7-3, 5 KO). Damian starcie rozpoczął od pracy lewym prostym i konsekwentnie bijąc bezpośredni lewy sierpowy. Na początku Maier wiele z tych ciosów zbierał i zdawało się, że właśnie ten bity w tempo lewy sierpowy może być kluczem do zwycięstwa. Po chwili doszło do przypadkowego zderzenia głowami w konsekwencji którego &#8222;Maestro&#8221; doznał rozcięcia łuku brwiowego, to zadziałało na Niemca jak płachta na byka, rozpoczął zdecydowany atak i złapał Damiana mocnym prawym prostym na szczękę jednak Wrzesiński mądrze wszedł do klinczu i przetrwał drobny kryzys, klincz jednak pozostał stałym elementem tego pojedynku, a Maier starał się odpowiadać na akcję i dotrzymać tempa Wrzesińskiemu do samego końca walki. Na przestrzeni całej walki, zgadzając się z komentującymi galę Robertem Małolepszym i Grzegorzem Proksą, można było stwierdzić, że chociaż Wrzesiński trafiał częściej i &#8222;czyściej&#8221; to jednak ciosy Maiera robiły większe wrażenie na Polaku niż odwrotnie. W 4. z 8 zakontraktowanych rund można było odnieść wrażenie, że walka zaczyna się wyrównywać natomiast celne uwagi z narożnika Polaka z powrotem spowodowały, że &#8222;Wrzos&#8221; podkręcił tempo i szala zaczęła się przechylać na jego korzyść. Finalnie Damian Wrzesiński odniósł jednogłośne zwycięstwo na punkty dopisując 15. zwycięstwo do swojego rekordu.</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (18-0, 7 KO) bardzo udanie wrócił na zawodowy ring po półtorarocznej przerwie. Naprzeciw Polaka stanął były rywal m.in. Alberta Sosnowskiego czy Derecka Chisory, <strong>Andreas Csomor</strong> (18-21, 14 KO) . O samej walce nie sposób rozpisać się na całą stronę, Siwy po prostu w moment zmusił sędziego Jankowiaka do zakończenia egzekucji, jaką przeprowadzał na Węgrze. Siwy zaczął od pracy lewym prostym, ze strony rywala nie było praktycznie żadnego zagrożenia, finalnie napór Polaka doprowadził Csomora pod same liny i zmusił do schowania za podwójną gardą, wtedy Marcinowi pozostało tylko rozpuścić ręce, trafił czystym mocnym prawym sierpowym, po którym oczy Csomora powędrowały w kierunku trybun. Marcin kontynuował atak i kolejne czysto spadające ciosy zmusiły sędziego do przerwania walki, przy okazji ratując część zdrowia mieszkańcowi Budapesztu.</p>
<p><strong>Tomasz &#8222;Zadyma&#8221; Gromadzki</strong> (8-1-1, 2 KO) po raz kolejny zrobił w ringu prawdziwą zadymę, rywal z Ukrainy położyć się jednak nie dał. <strong>Uladzimir Charkiewicz</strong> (3-15, 3 KO) nie wyszedł do ringu po wypłatę jak to niejednokrotnie miało miejsce na polskich galach. Ukrainiec postawił trudne warunki mimo konsekwentnie otrzymywanych mocnych ciosów Tomka. Od pierwszej sekundy walki Gromadzki starał się mocno skracać dystans i bić bardzo mocne kombinacje na różnych płaszczyznach, niejednokrotnie trafiały one rywala, co poskutkowało mocnym krwawieniem z nosa w późniejszych rundach. Charkiewicz nie pokazał się w ringu jedynie jako wytrzymały worek treningowy, pracował dużo akcją lewy prawy prosty i odpowiadał mocno rzucanymi sierpowymi na kombinację Tomka, z których część również dosięgnęła Polaka i można było odnieść wrażenie, że nawet kilka razy go podłączył. Niebywale szybkie tempo walki i siła wkładana w każde uderzenie przez obydwu zawodników spowodowała w ostatnich rundach opadnięcie z sił zarówno Gromadzkiego jak i Charkiewicza, charakter nie pozwolił jednak ani jednemu ani drugiemu paść na deski i finalnie walka zakończyła się jednogłośnym zwycięstwem &#8222;Zadymy&#8221;. Wszyscy sędziowie punktowali 60-54.</p>
<p>Podopieczny Pawła Kłaka swój debiut może zdecydowanie zaliczyć do udanych. <strong>Kamil Bodzioch</strong> (1-0, 1 KO) znokautował swojego rywala<strong> Hrvoje Bozinovica</strong> (2-17, 0 KO) w 3 rundzie. Na pewno było widać nerwowość w boksie Kamila, nie ma jednak co się dziwić, w końcu debiut na zawodowym ringu niesie za sobą potężny ładunek emocji. Kamil mądrze dostrzegał luki w obronie przeciwnika i uderzał tam, gdzie miał na to miejsce, brakowało jednak czucia dystansu i dokładniejszych uderzeń, jednak uważnie słuchał uwag narożnika co pozwoliło mu odnieść efektowne zwycięstwo przez nokaut po uprzednim 3 krotnym położeniu Bozinovica na deski. Rywal nie był z najwyższej półki, ale to jest logiczne, bardzo słaby technicznie i kiepsko przygotowany kondycyjnie, już w 3 rundzie dopadł go kryzys tlenowy, co wykorzystał Kamil mocno atakując i dopisując pierwsze zwycięstwo i pierwszy nokaut do swojego rekordu.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/09/22/zwycieski-powrot-damiana-jonaka-podczas-gali-w-jastrzebiu-zdroju/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY REWANŻ MICHAŁA OLASIA. ZWYCIĘSTWA POLAKÓW NA GALI W KAŁUSZYNIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/09/01/udany-rewanz-michala-olasia-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-kaluszynie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/09/01/udany-rewanz-michala-olasia-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-kaluszynie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Sep 2018 18:55:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Olaś]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Grabowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10152</guid>
		<description><![CDATA[W Kałuszynie, w głównej walce wieczoru gali Summer Boxing Night, Michał Olaś (7-0, 6 KO) miał przez moment małe problemy, ale pokonał Raina Karlsona (5-1, 2 KO), zadając mu pierwszą zawodową porażkę i jednocześnie rewanżując się mu za przegraną jeszcze z czasów boksu olimpijskiego. Kolejny mocny Polak w limicie kategorii junior ciężkiej zagapił się w pierwszej rundzie i dał się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W <strong>Kałuszynie</strong>, w głównej walce wieczoru gali Summer Boxing Night,<strong> Michał Olaś</strong> (7-0, 6 KO) miał przez moment małe problemy, ale pokonał <strong>Raina Karlsona</strong> (5-1, 2 KO), zadając mu pierwszą zawodową porażkę i jednocześnie rewanżując się mu za przegraną jeszcze z czasów boksu olimpijskiego. Kolejny mocny Polak w limicie kategorii junior ciężkiej zagapił się w pierwszej rundzie i dał się złapać mocnym ciosem, lecz szybko doszedł do siebie i już w drugiej odsłonie zadał decydujące ciosy.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (15-0-1, 9 KO) wskoczył niemal w ostatnim momencie w miejsce <strong>Mateusza Tryca</strong> do rozpiski gali i pokonał przed czasem <strong>Petara Mrvalja</strong> (8-10, 4 KO). Teraz czeka go już jednak dużo trudniejsze zadanie. W walce bez historii Jeżewski zastopował przeciwnika w trzeciej rundzie. Kolejnym rywalem tego pięściarza będzie inny Polak &#8211; <strong>Adam Balski</strong> (12-0, 8 KO). Pojedynek odbędzie się 17 listopada w Radomiu.</p>
<p>Podczas piątkowego wieczoru wygrane do swoich rekordów dopisali również <strong>Jordan Kuliński</strong> (6-0-2, 1 KO), <strong>Rafał Grabowski</strong> (4-0, 1 KO) i <strong>Kewin Gruchała</strong> (2-0, 1 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/09/01/udany-rewanz-michala-olasia-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-kaluszynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY DEBIUT ANDRZEJA FONFARY W WARSZAWIE I &#8230;NOWEJ KATEGORII WAGOWEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/06/17/udany-debiut-andrzeja-fonfary-w-warszawie-i-nowej-kategorii-wagowej/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/06/17/udany-debiut-andrzeja-fonfary-w-warszawie-i-nowej-kategorii-wagowej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2018 08:58:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Niedźwiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Olaś]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Rumiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10074</guid>
		<description><![CDATA[Lekko nie było, ale Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) może uznać swój debiut w kategorii junior ciężkiej za udany. Polak w głównej atrakcji wieczoru gali &#8222;Warsaw Boxing Night&#8221; zastopował w szóstej rundzie cenionego Ismaila Sillakha (25-6, 19 KO). Jednym z mankamentów Fonfary zawsze było dość wolne wchodzenie w pojedynek, jednak tym razem Polak rozpoczął bardzo aktywnie. Już w pierwszej rundzie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Lekko nie było, ale <strong>Andrzej Fonfara</strong> (30-5, 18 KO) może uznać swój debiut w kategorii junior ciężkiej za udany. Polak w głównej atrakcji wieczoru gali <strong>&#8222;Warsaw Boxing Night&#8221;</strong> zastopował w szóstej rundzie cenionego <strong>Ismaila Sillakha</strong> (25-6, 19 KO). Jednym z mankamentów Fonfary zawsze było dość wolne wchodzenie w pojedynek, jednak tym razem Polak rozpoczął bardzo aktywnie. Już w pierwszej rundzie Andrzej trafił rywala potężnym prawym sierpowym, po czym zasypał go serią ciosów, która zrobiła na Ukraińcu spore wrażenie. Właściwie całe pierwsze starcie Sillakh przeboksował na wstecznym. Drugie wyglądało już jednak zgoła inaczej. To amatorski wicemistrz świata przejął inicjatywę i doprowadził nawet do rozcięcia na głowie Polaka, choć sędzia uznał, że powstało ono na skutek przypadkowego zderzenia głowami. Pod koniec tego starcia Fonfara wystrzelił jednak krótkim prawym w zwarciu, po którym Ukrainiec poleciał na matę. Sillakh nie był jednak zamroczony i w trzeciej rundzie ponownie przeszedł do kontrofensywy, kilkukrotnie zaskakując Polaka bezpośrednimi lewymi prostymi. Więcej ciosów zadawał Fonfara, ale Sillakh od czasu do czasu bardzo groźnie kontrował. Sprawy nie ułatwiała naszemu pięściarzowi kontuzja nad lewym okiem, która wraz z kolejnymi ciosami wyprowadzanymi przez pięściarza z Ukrainy cały czas się pogłębiała.  W piątej rundzie wydawało się, że to Sillakh zaczyna przejmować kontrolę nad walką &#8211; 33-latek zaczął buńczucznie opuszczać ręce i zadawać celne i szybkie ciosy bite z dużego luzu. Jak się jednak okazało, były to ostatnie dobre momenty w tej walce Sillakha. W szóstym starciu Andrzej ponownie przyspieszył, zamknął rywala w narożniku serią ciosów, a sędzia Leszek Jankowiak wkroczył do akcji, ratując amatorskiego wicemistrza świata przed ciężkim nokautem.</p>
<p>Dla <strong>Michała Cieślaka</strong> (17-0, 11 KO) dzisiejsza walka z <strong>Dusanem Krstinem</strong> (8-10, 2 KO) była drugim występem na przestrzeni zaledwie dwóch tygodni. I to wysokie tempo dało o sobie znać, bo wprawdzie Radomianin pokonał swojego rywala przed czasem, jednak nie był to jego najlepszy występ. Pięściarz z Radomia boksował dziś zupełnie inaczej niż przed dwoma tygodniami w Legionowie. W walce z Radczenką nasz zawodnik pokazał się z naprawdę dobrej strony, natomiast dziś w pojedynku z reprezentantem Serbii był chaotyczny, jednowymiarowy i wyraźnie polował wyłącznie na jeden kończący cios. Przewaga Cieślaka ani przez chwilę nie podlegała dyskusji, jednak Michał bardzo wiele pudłował i miał problemy z odpowiednim ustawieniem sobie w ringu dość prosto boksującego pięściarza z Serbii. Co zupełnie zrozumiałe przybysz z Bałkanów starał się w tym pojedynku wyłącznie ograniczać do obrony, momentami zbyt długo przetrzymywał jednak Polaka, za co sędzia Molenda w czwartej rundzie ukarał go odjęciem punktu. Cieślak robił wszystko, by &#8222;urwać&#8221; w ringu swojemu oponentowi głowę, w dodatku znowu niestety od czasu do czasu faulował uderzając w tył głowy. Ostatecznie z pomocą Michałowi przyszedł sam jego rywal, który po piątej rundzie zdecydował się pozostać na stołku na znak poddania.</p>
<p><strong>Michał Olaś</strong> (6-0, 5 KO) pokazał podczas dzisiejszej gali w Warszawie mądry i ładny dla oka boks. W efekcie miejscowy pięściarz znokautował w trzeciej rundzie <strong>Ramaziego Gogichaszwiliego</strong> (32-26-2, 19 KO). Właściwie wszystkie atuty były w tej walce po stronie warszawianina &#8211; od siły fizycznej po technikę. Co jednak najważniejsze &#8211; Olaś nie podpalał się, walczył mądrze, spokojnie i starał się być jak najbardziej precyzyjny. Gruzina zaś na pewno należy pochwalić za odporność na ciosy &#8211; w ciągu trzech rung Gogichaszwili przyjął na głowę sporo mocnych uderzeń, jednak padł dopiero po precyzyjnym prawym prostym na korpus. Dla Michała było to na pewno bardzo cenne przetarcie. A kolejny występ naszego ciężkiego już 31 sierpnia podczas gali w Kałuszynie.</p>
<p>W pierwszej zawodowej walce gali, po dużo trudniejszej przeprawie niż się spodziewaliśmy, <strong>Paweł Rumiński</strong> (4-2, 3 KO) pokonał <strong>Grzegorza Niedźwiedzkiego</strong> (0-1). W pierwszej rundzie ruchliwy i aktywny debiutant nieoczekiwanie trafiał prawym krzyżowym. Po przerwie wciąż radził sobie dobrze, choć Pawłowi coraz częściej zaczął wchodzić lewy prosty. W trzeciej odsłonie Rumiński usiadł na przeciwnika mocniejszym pressingiem, ale zdarzało się, że zainkasował jeszcze jakąś niepotrzebną kontrę. W czwartym i piątym starciu wciąż żaden z nich nie potrafił uzyskać wyraźniejszej przewagi, a przecież wydawało się, że wraz z upływem minut to bardziej doświadczony Paweł będzie zyskiwał. W ostatniej rundzie Rumiński lepiej zaczął, trafił ładnym prawym, ale pół minuty później Niedźwiedzki równie efektownie odpowiedział lewym sierpem, poprawił prawym podbródkiem i po ostatnim gongu obaj czekali w napięciu na ogłoszenie werdyktu. A sędziowie punktowali 58:56, 59:55 i 60:54 &#8211; wszyscy na korzyść Rumińskiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/06/17/udany-debiut-andrzeja-fonfary-w-warszawie-i-nowej-kategorii-wagowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAŁ CIEŚLAK PEWNIE PUNKTUJE SERGEYA RADCHENKĘ NA GALI W LEGIONOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/michal-cieslak-pewnie-punktuje-sergeya-radchenke-na-gali-w-legionowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/michal-cieslak-pewnie-punktuje-sergeya-radchenke-na-gali-w-legionowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jun 2018 18:20:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Grabowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10022</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali w Legionowie, Michał Cieślak (16-0, 10 KO) odniósł pewne punktowe zwycięstwo nad Siergiejem Radczenką (6-2, 1 KO). Radomianin już od pierwszych sekund pojedynku prezentował charakterystyczny dla siebie styl, ogromna agresja i dynamika, praca z trenerem Liczikiem zdecydowanie przyniosła efekty. Siła ciosów Cieślaka robiła kolosalne wrażenie na przeciwniku. W drugiej rundzie położył swojego rywala dwukrotnie na deski]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali w Legionowie, Michał Cieślak (16-0, 10 KO) odniósł pewne punktowe zwycięstwo nad Siergiejem Radczenką (6-2, 1 KO). Radomianin już od pierwszych sekund pojedynku prezentował charakterystyczny dla siebie styl, ogromna agresja i dynamika, praca z trenerem Liczikiem zdecydowanie przyniosła efekty. </strong></p>
<p>Siła ciosów Cieślaka robiła kolosalne wrażenie na przeciwniku. W drugiej rundzie położył swojego rywala dwukrotnie na deski i wydawało się, że skończy walkę przed czasem, jednak Radczenko przetrwał kryzys i dotrwał do gongu. W kolejnych rundach oglądaliśmy ze strony Polaka bardzo dynamiczne, długie kombinacje, którymi żądlił Ukraińca, jednak ten nie dawał się powalić aż do rundy szóstej, w której został trafiony czystym prawym krzyżowym na szczękę. Po raz kolejny przetrwał jednak kryzys. Cieślak rzucił się do ataku, lecz Radczenko wykazał się wielką odpornością i ostatecznie Polak odniósł jednogłośne zwycięstwo na punkty.</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (10-0, 9 KO) liczył na kilka rund, ale wszystko skończył bardzo szybko. Ricardo <strong>Marcelo Ramallo</strong> (22-13-1, 16 KO) nie wytrzymał z pięściarzem ze Szczecina nawet trzech minut. Stępień dystansował sobie przeciwnika lewym prostym, a gdy ten popełnił błąd, karcił go bezpośrednim prawym. Toczył walkę w dystansie, ale pod koniec rundy doskoczył, strzelił lewym hakiem na wątrobę i było po sprawie. Klasyczny nokaut.</p>
<p>W co-main evencie gali w Legionowie naprzeciwko siebie stanęli <strong>Mateusz Tryc</strong> (6-0, 5 KO) i <strong>Walentyn Zbrożek</strong> (5-3, 2 KO). Pierwotnie rywalem Tryca miał być Rosjanin, <strong>Varazdat Czernikow</strong> (11-7, 5 KO), jednak na dzień przed galą został zawrócony na lotnisku. Na początku Zbrożek wydawał się bardzo twardy, nie zagroził Trycowi w żaden sposób, jednak przyjmował wiele ciosów, które zdawały się nie wzruszać go na tyle, aby musiał przerwać walkę. Pojedynek nie był zbyt emocjonujący, obserwowaliśmy dosyć jednostronną walkę, w której Polak atakował, a Ukrainiec walczył o przetrwanie jak największej liczby rund. W piątym starciu zmęczenie dało się jednak we znaki i Zbrożek musiał ugiąć się pod naporem ciosów Tryca. Został trafiony prawym sierpowym w okolice ucha, po którym padł na deski i nie był w stanie kontynuować walki. Komentatorzy na temat rywala Tryca powiedzieli, że był to ruchomy worek treningowy i ciężko się nie zgodzić z tym stwierdzeniem &#8211; słaba praca nóg i kompletny brak argumentów na zwycięskiego dziś Polaka.</p>
<p>W czwartym pojedynku gali w Legionowie zmierzyli się <strong>Rafał Grabowski</strong> (2-0, 1 KO) i <strong>Yuri Chumak</strong> (1-0, 0 KO). W pierwszej fazie walki Ukrainiec stawiał opór, był bardzo ruchliwy na nogach i zadawał więcej ciosów. Pod koniec drugiej rundy zagapił się jednak i Grabowskiemu udało się trafić mocnym lewym sierpowym, którym mocno podłączył Ukraińca i tylko gong ocalił go od prawdopodobnej porażki przed czasem. Od drugiej rundy podopieczny trenerów Jabłońskiego i Wojdy zaczął podkręcać tempo, mogliśmy zobaczyć zdecydowanie więcej ciosów i składanych kombinacji w jego wykonaniu, konsekwentna presja wywierana na przeciwnika opłaciła się, pięściarzowi grupy Fight Events udało się odnieść jednogłośne zwycięstwo na punkty.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/michal-cieslak-pewnie-punktuje-sergeya-radchenke-na-gali-w-legionowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF &#8222;DIABLO&#8221; WŁODARCZYK WRACA DO GRY. POLACY GÓRĄ W RZESZOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/krzysztof-diablo-wlodarczyk-wraca-do-gry-polacy-gora-w-rzeszowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/krzysztof-diablo-wlodarczyk-wraca-do-gry-polacy-gora-w-rzeszowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jun 2018 18:08:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10019</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk (55-4-1, 38 KO) wrócił do gry i wciąż można go zaliczyć do szerokiej czołówki kategorii junior ciężkiej. W głównej walce wieczoru w Rzeszowie były dwukrotny mistrz świata pokonał jednogłośną decyzją Olanrewaju Durodolę (27-6, 25 KO). &#8222;Diablo&#8221; rozpoczął dobrą pracą nóg i lewym prostym, ale przeciwnik od drugiej rundy zaczął coraz ostrzej nacierać. Podopieczny Fiodora Łapina zbyt bardzo oddawał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krzysztof Włodarczyk (55-4-1, 38 KO) wrócił do gry i wciąż można go zaliczyć do szerokiej czołówki kategorii junior ciężkiej. W głównej walce wieczoru w Rzeszowie były dwukrotny mistrz świata pokonał jednogłośną decyzją Olanrewaju Durodolę (27-6, 25 KO).</strong></p>
<p>&#8222;Diablo&#8221; rozpoczął dobrą pracą nóg i lewym prostym, ale przeciwnik od drugiej rundy zaczął coraz ostrzej nacierać. Podopieczny Fiodora Łapina zbyt bardzo oddawał momentami inicjatywę, choć trzeba dodać, że gardę miał szczelną i mało zbierał czystych akcji. Z upływem czasu łapał jednak rytm i fajnie wchodził w tempo swoimi kontrami. W szóstej rundzie firmowy lewy sierp Krzyśka wstrząsną Durodolą, ale Polak nie podpalał się i konsekwentnie boksował swoje. W siódmej po zakroku w tył huknął prawym podbródkowym i znów zachwiał przeciwnikiem. Do końca trwała fajna, techniczna walka, a gdy zabrzmiał ostatni gong sędziowie jednogłośnie wskazali na &#8222;Diablo&#8221;, punktując 98:92 i dwukrotnie 97:93.</p>
<p><strong>Łukasz Różański</strong> (9-0, 8 KO) kolekcjonuje ostatnio skalpy zawodników po najlepszym okresie swojej kariery, ale ze znanym nazwiskiem. Tym razem do swojego rekordu dopisał nazwisko <strong>Michaela Sprotta</strong> (42-29, 17 KO). Polak bez zbędnych podchodów od razu ruszył na doświadczonego Anglika. Akcje rozpoczynał zawsze lewym prostym, ale służył on bardziej do skrócenia dystansu. A z bliska bił już z całych sił hakami i sierpami z obu rąk. Już w pierwszej rundzie Sprott był dwukrotnie liczony, lecz z opresji wyratował go gong. Było to jednak tylko odroczenie wyroku. Na początku drugiej odsłony Różański złapał przeciwnika w narożniku i po kolejnym nokdaunie sędzia nawet nie liczył, ogłaszając zwycięstwo miejscowego pięściarza przez TKO.</p>
<p><strong>Fiodor Czerkaszyn</strong> (10-0, 7 KO) jak sam kiedyś przyznał lubi wątróbki&#8221; i zawsze ich szuka w ringu. Powoli staje się to jego znakiem firmowym, o czym właśnie boleśnie przekonał się <strong>Ayoub Nefzi</strong> (26-11-2, 5 KO). Już w końcówce pierwszej rundy Ukrainiec z polskimi korzeniami uderzył lewym hakiem na wątrobę i doświadczony przeciwnik przyklęknął. Za moment nastąpił zbawienny gong, lecz minuta przerwy niezbyt posłużyła się Tunezyjczykowi. Na początku drugiej rundy chronił prawej strony, więc Czerkaszyn strzelił dla odmiany prawym hakiem na splot słoneczny, który zadziałał z opóźnionym zapłonem. Dwie sekundy później rywal przyklęknął i dał się wyliczyć.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (7-0, 3 KO) pokonał w niezłym stylu <strong>Pavla Semjonovsa</strong> (22-10-2, 8 KO). Podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> dążył do półdystansu. Kilka razy próbował prawego podbródka, lecz nie wyczuwał dystansu. Trafiał za to akcją lewy-prawy, a gdy rywal połapał się w tym, Polak uderzał bezpośrednim prawym krzyżowym. Szukał też dołów długim prawym bądź lewym hakiem pod prawy łokieć. Zyśk zagapił się w końcówce czwartej i szóstej rundy na lewy sierp, ale te uderzenia nie zrobiły na nim większego wrażenia. W siódmym starciu Przemek wydłużył swoje kombinacje, bił więcej z luzu i wszystko wróciło do normy. Na pewno Zyśk nie olśnił tym występem, ale dał pokaz solidnego boksu. No i po raz drugi w karierze zaboksował na dystansie ośmiu rund. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na naszego rodaka, punktując 80:72 i dwukrotnie 79:73.</p>
<p><strong>Rafał Jackiewicz</strong> (50-19-2, 22 KO) zanotował jubileuszowe zwycięstwo, pokonując po trudnym w sumie boju <strong>Aliaksandra Dzemkę</strong> (5-5, 1 KO). Początkowo Rafał kontrolował przeciwnika skutecznym lewym prostym, ale w drugiej rundzie oddał przeciwnikowi inicjatywę. Białorusin bił najczęściej na gardę, jednak był dużo aktywniejszy i na pewno wyrównał straty z pierwszej odsłony. Od trzeciej obraz potyczki już się wyrównał. Jackiewicz wciąż bił rzadziej, jednak jego ciosy miały większą wymowę. Trafił raz w zwarciu ładnym prawym podbródkowym, choć spektakularnych akcji brakowało w tym pojedynku. W ostatniej, szóstej rundzie, Jackiewicz zaczął bić częściej i wyciągnął wygraną na finiszu. Sędziowie przyznali mu ją stosunkiem głosów dwa do remisu &#8211; 58:56, 59:55 i 57:57.</p>
<p>Wcześniej <strong>Maksim Hardzeika</strong> (4-0, 2 KO) zastopował w drugim starciu <strong>Tomasza Golucha</strong> (6-13, 4 KO). Białorusin aż czterokrotnie doprowadzał Polaka do nokdaunu ciosami na korpus.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/06/03/krzysztof-diablo-wlodarczyk-wraca-do-gry-polacy-gora-w-rzeszowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KIEPSKA PROMOCJA BOKSU NA OPUSTOSZAŁYM PGE NARODOWYM W WARSZAWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/kiepska-promocja-boksu-na-opustoszalym-pge-narodowym-w-warszawie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/kiepska-promocja-boksu-na-opustoszalym-pge-narodowym-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 May 2018 12:20:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Najman]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=10001</guid>
		<description><![CDATA[Wobec absencji Mariusza Wacha to walka Artura Szpilki (21-3, 15 KO) była głównym daniem gali boksu zawodowego na PGE Narodowym. &#8222;Szpila&#8221; zrobił swoje i pewnie wypunktował doświadczonego Dominicka Guinna (35-12-1, 24 KO), wracając tym samym po prawie trzech latach na zwycięską ścieżkę. Artur wniósł przed tą walką do ringu najwięcej kilogramów w karierze, a zatem niektórzy mieli obawy co do]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wobec absencji Mariusza Wacha to walka Artura Szpilki (21-3, 15 KO) była głównym daniem gali boksu zawodowego na PGE Narodowym. &#8222;Szpila&#8221; zrobił swoje i pewnie wypunktował doświadczonego Dominicka Guinna (35-12-1, 24 KO), wracając tym samym po prawie trzech latach na zwycięską ścieżkę.</strong></p>
<p>Artur wniósł przed tą walką do ringu najwięcej kilogramów w karierze, a zatem niektórzy mieli obawy co do tego, jak będzie wyglądała jego mobilność. Dawało się zauważyć, że pod okiem trenera <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> pięściarz z Wieliczki zaczął boksować bardziej ekonomicznie &#8211; mniej było niepotrzebnego skakania, więcej zaś zachodzenia oponenta i skracania dystansu za pomocą małych kroków. Szpilka od początku boksował bardzo spokojnie, ale bynajmniej nie pasywnie &#8211; przez cały czas wywierał na rywalu nieustanną presję i co jakiś czas rzucał w jego stronę mocne ciosy sierpowe z obu rąk. Trzeba jednak przyznać, że przeciwnik niespecjalnie mu w tych wszystkich działaniach przeszkadzał &#8211; Guinn skoncentrował się w tym starciu wyłącznie na obronie i tym, by zachować status pięściarza, który nigdy nie przegrał przed czasem. Z biegiem rund obraz pojedynku ani trochę się nie zmieniał &#8211; Szpilka wyraźnie przeważał, ale nie potrafił zranić swojego skrytego za szczelną gardą oponenta. No może poza szóstą rundą, w której u Amerykanina na skutek kilku przyjętych ciosów pojawił się krwotok z nosa. Po pewnym czasie sfrustrowani przebiegiem ringowych wydarzeń kibice zaczęli gwizdać, ale trzeba przyznać, że były to oznaki niezadowolenia skierowane głównie w stronę Guinna &#8211; Artur się starał, zadawał sporą liczbę ciosów, jednak 43-letni pięściarz zza oceanu nie zamierzał podkręcać tempa, zadowalając się tym, że przez dziesięć rund nie pozwolił zrobić sobie w ringu większej krzywdy.Przed ostatnią rundą podenerwowany nieco biernością swojego oponenta Szpilka starał się wymusić na trenerze Gmitruku pozwolenie na podjęcie większego ryzyka, ale znany z zamiłowania do konsekwentnego boksu szkoleniowiec pozostał nieugięty &#8211; niczego nie zmieniamy. Mimo to na trzydzieści sekund przed zakończeniem pojedynku Artur dopiął swego &#8211; trafił Amerykanina celnym ciosem z lewej ręki, posyłając go na deski. Guinn nie był jednak  &#8222;podłączony&#8221; i bez problemów dotrwał do końca. Werdykt mógł być tylko jeden &#8211; wszyscy sędziowie zgodnie wypunktowali tę walkę na korzyść zawodnika z Wieliczki.</p>
<p><strong>Andrzej Wasilewski</strong> przestrzegał w studiu, że <strong>Ewa Piątkowska</strong> (11-1, 4 KO) będzie miała z <strong>Marią Lindberg</strong> (16-4-2, 9 KO) bardzo trudną przeprawę. I tak rzeczywiście było, ale na szczęście ostatecznie polska pięściarka skutecznie obroniła mistrzowski pas federacji WBC. Głównym problemem Ewy była w tym pojedynku chyba siła fizyczna Szwedki. Wszystko wyglądało nieźle dopóki Polka korzystała ze swojego zasięgu i boksowała na dystans, natomiast kiedy tylko Lindberg udawało się przedostać blisko swojej przeciwniki, natychmiast zaczynały się kłopoty. Walka była zażarta, obie panie nie szczędziły sobie mocnych ciosów, obie miały też w tej walce momenty, w których znajdowały się w sporych tarapatach. Niestety, długimi chwilami Piątkowskiej brakowało między linami spokoju, a w chaotycznych wymianach dużo lepiej radziła sobie reprezentantka Szwecji. Praca nóg była w tym starciu zdecydowanie atutem Polki, jednak obrończyni tytułu korzystała z tej broni nieco zbyt rzadko. W końcówce Ewa pokazała jednak charakter i ostatnie wymiany należały do niej. Po ostatnim gongu trudno było orzec, która z zawodniczek była lepsza. Obie panie uniosły ręce w górę w geście zwycięstwa, ale o wszystkim mieli oczywiście zadecydować sędziowie. A ci dwa do remisu (95-95, 96-94, 96-94) wskazali na wygraną reprezentantki Polski. Odetchnęliśmy z ulgą naprawdę głęboko.</p>
<p><strong>Izu Ugonoh</strong> (18-1, 15 KO) zapowiadał, że chciałby pokonać <strong>Freda Kassiego</strong> (18-8-1, 10 KO) w lepszym stylu niż uczynił to <strong>Tomasz Adamek</strong>, ale niespecjalnie miał ku temu okazję. Kameruńczyk już po drugiej rundzie zdecydował, że nie ma ochoty dalej boksować. Urodzony w Szczecinie pięściarz zdawał sobie sprawę, że Kameruńczyk to bardzo niebezpieczny rywal i pierwsze dwie rundy przeboksował bardzo spokojnie, operując głównie ciosami prostymi i trzymając się od rywala w bezpiecznym dla siebie dystansie. Kiedy zabrzmiał gong oznajmiający początek trzeciego starcia oczekiwaliśmy więc, że w ringu w końcu zaczną się grzmoty, tymczasem Kassi oznajmił sędziemu ringowemu, że to koniec. Ogromna szkoda, bo Ugonoh nie zdążył się nawet rozkręcić.</p>
<p><strong>Marcin Najman</strong> (15-5, 11 KO) nie znalazł sposobu na pokonanie <strong>Rihardsa Bigisa</strong> (13-6, 11 KO). Wszystko zakończyło się w czwartej rundzie na skutek kontuzji &#8222;El Testosterona&#8221;. Wydawało się, że Najman w swoim stylu rozpocznie pojedynek od huraganowego ataku, jednak zawodnik z Częstochowy praktycznie całą pierwszą rundę przeboksował asekuracyjnie. Spodziewany szturm przeprowadził dopiero na początku starcia drugiego, ale Łotysz łatwo wyłapał te wszystkie ciosy na gardę. Generalnie trzeba przyznać, że przez zdecydowaną większość czasu obaj panowie w ringu bardzo się oszczędzali &#8211; ciosów było niewiele, a poirytowana publiczność kwitowała niemrawe poczynania pięściarzy gwizdami. W końcu w połowie czwartej rundy Najman zasygnalizował sędziemu ringowemu kontuzję dłoni i tym samym przez techniczny nokaut zwycięzcą walki został Rihards Bigis. Otwartym pozostaje tylko pytanie, czy takie starcie powinno być jednym z głównych dań podczas tak dużej bokserskiej imprezy&#8230;</p>
<p>To był ich trzeci pojedynek. Dotąd był remis &#8211; obaj wygrali po razie na punkty. Wczoraj <strong>Robert Talarek</strong> (20-13-2, 13 KO) i <strong>Norbert Dąbrowski</strong> (22-7-2, 9 KO) dopełnili trylogii. Twardy górnik od początku narzucił pressing, ale &#8222;Noras&#8221; fajnie chodził na nogach, boksując z kontry krótkimi, szybkimi ciosami. Tak jak tuż przed pierwszym gongiem, gdy trafił lewym sierpowym. Chyba silniejszy fizycznie Talarek w drugiej rundzie jeszcze mocniej natarł, szukając mocnych haków i sierpów w półdystansie. W końcówce zaiskrzyło przy linach, ale to ciosy Roberta miały większą wymowę. Początek trzeciej odsłony dla Norberta, którzy przepuszczał akcje przeciwnika i kontrował go po odchyleniu. Gdy jednak zagapił się i zainkasował mocny prawy sierp, cofnął się, a czujący krew Talarek przez minutę zasypywał go swoimi bombami z obu rąk. Niestety po przypadkowym zderzeniu głowami Robertowi pękł lewy łuk brwiowy. Wydawało się, że Dąbrowski jest przełamywany, ale to on na początku czwartej rundy huknął z kontry i wstrząsnął rywalem. Pod Talarkiem ugięły się nogi, przeżywał chwile trwogi, lecz przełamał kryzys i jeszcze przed przerwą zaczął odpowiadać. Przez pół piątej rundy Dąbrowski uciekał przed atakami rywala. W końcu stanął, zamarkował prawy, wystrzelił lewym sierpowym na szczękę, posyłając Talarka na deski. Ten z trudem powstał na osiem. Za kilkanaście sekund kolejny lewy sierp &#8222;Norasa&#8221; i drugi nokdaun! Ale Robert dotrwał do przerwy. Po niej jeszcze nie doszedł do siebie i oddał szóste starcie Dąbrowskiemu. Siódma runda już bardziej wyrównana, ale wciąż należałoby ją dać Norbertowi, który poczuł się pewnie i to on wykazywał większa inicjatywę. Zakrwawiony Talarek finiszował ostro w ostatniej, ósmej rundzie, ale Norbert podjął rękawice. Zryw na finiszu okazał się spóźniony. Sędziowie punktowali 77:73, 78:72 i 78:72 &#8211; wszyscy na korzyść Dąbrowskiego!</p>
<p>W pierwszym bokserskim pojedynku na PGE Narodowym w limicie wagi średniej spotkali się<strong> Rafał Jackiewicz</strong> (49-19-2, 22 KO) i <strong>Robert Świerzbiński</strong> (20-7-2, 3 KO). Wygrał ten drugi, sprawiając chyba małą niespodziankę. Pięściarz z Białegostoku zaczął aktywnie, ale na samym finiszu dostał potężny prawy na szczękę i cała jego ciężka praca poszła na marne. Po przerwie jednak to znów on nadawał tempo i choć większej krzywdy byłemu mistrzowi Europy nie robił, to prawdopodobnie wyrównał po sześciu minutach na 19:19. Od trzeciej rundy Jackiewicz również zaczął boksować aktywniej i w końcu zobaczyliśmy fajny boks. Niedoceniany trochę Świerzbiński dotrzymywał kroku faworytowi, ładnie chodząc na nogach i punktując lewym prostym. Rafał bił rzadziej, za to celniej. Ostatnie trzy minuty jak cała walka &#8211; wyrównane i na fajnym poziomie technicznym. Po gongu kończącym zmagania dwóch weteranów sędziowie punktowali 57:57, 58:56 i 59:55 na korzyść Roberta.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/kiepska-promocja-boksu-na-opustoszalym-pge-narodowym-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PARZĘCZEWSKI, RZADKOSZ, WRZESIŃSKI I INNI GÓRĄ NA GALI W NADARZYNIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/parzeczewski-rzadkosz-wrzesinski-i-inni-gora-na-gali-w-nadarzynie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/parzeczewski-rzadkosz-wrzesinski-i-inni-gora-na-gali-w-nadarzynie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 May 2018 12:01:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Gottschall]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Strykowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9998</guid>
		<description><![CDATA[Robert Parzęczewski (21-1, 14 KO) narzucił sobie szalone tempo, ale podczas Ptak Warsaw Expo &#8211; Boxing Night w Nadarzynie nie zdążył się nawet porządnie spocić. &#8222;Arab&#8221; potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund by rozprawić się z doświadczonym Jacksonem Juniorem (21-10, 19 KO). Pojedynek bez większej historii. Parzęczewski spokojnie kontrolował dystans, aż w końcu wystrzelił celnym prawym kontrującym, który ściął Brazylijczyka z nóg.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (21-1, 14 KO) narzucił sobie szalone tempo, ale podczas Ptak Warsaw Expo &#8211; Boxing Night w Nadarzynie nie zdążył się nawet porządnie spocić. &#8222;Arab&#8221; potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund by rozprawić się z doświadczonym <strong>Jacksonem Juniorem</strong> (21-10, 19 KO). Pojedynek bez większej historii. Parzęczewski spokojnie kontrolował dystans, aż w końcu wystrzelił celnym prawym kontrującym, który ściął Brazylijczyka z nóg. Wprawdzie Junior szybko się podniósł, jednak zasygnalizował sędziemu Jankowiakowi, że nie jest w stanie kontynuować pojedynku. Teraz &#8222;Araba&#8221; czeka kilkutygodniowa przerwa, a potem? Wszystko wskazuje na to, że pięściarz z Częstochowy kolejne pojedynki będzie już toczył w kategorii super średniej.</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (8-0-1, 3 KO) wywalczył swój pierwszy pas w zawodowej karierze. 25-latek zmusił do poddania <strong>Levana Luchutaszwiliego</strong> (8-3, 8 KO) i został międzynarodowym mistrzem Polski w wadze super średniej. Obaj zaczęli bardzo spokojnie, czekając na błędy rywala. Pierwszy doczekał się Polak. Mateusz zrobił unik w prawo i od razu zadał piękny prawy podbródkowy, którym zaskoczył przybysza z Gruzji, dzięki czemu zapewne wygrał pierwszą rundę. W kolejnych starciach wątpliwości co do tego, który z zawodników jest lepszy być jednak nie mogło &#8211; wprawdzie Luchutaszwili miewał w tym pojedynku pojedyncze zrywy, jednak zazwyczaj Rzadkosz łatwo unikał jego ciosów dzięki dobrej pracy na nogach. Sam zaś od czasu do czasu trafiał ciosami z doskoku. W piątym starciu Gruzin głośno jęknął z bólu, ale bynajmniej nie po ciosie wyprowadzonym przez Mateusza &#8211; złapał się za łokieć i zasygnalizował, że doznał jakiejś kontuzji. Sędzia Jankowiak uznał jednak, że nie ma powodów, by zatrzymywać pojedynek. Być może zdeprymowało to nieco Luchutaszwiliego, bo chwilę później przestrzelił on obszernym prawym sierpowym i wylądował na deskach po bardzo ładnej kontrze ze strony Rzadkosza. Na szczęście dla niego czasu na wykończenie roboty już nie było, gdyż chwilę później zabrzmiał gong kończący to starcie. W drugiej fazie walki nadal to Rzadkosz był zawodnikiem, który zdecydowanie częściej trafiał, choć trzeba przyznać, że jego ciosy nie robiły większego wrażenia na pięściarzu z Gruzji. Zirytowany jednak swoją nieporadnością Luchutaszwili po ósmej rundzie obwieścił sędziemu Jankowiakowi, że dalej boksować już nie ma ochoty. A może doskwierała mu złapana w piątej rundzie kontuzja łokcia? Wszystko jedno. Fakty są takie, że Mateusz Rzadkosz zadał mu dziś pierwszą porażkę przed czasem.</p>
<p>Pierwsza walka pomiędzy <strong>Tomaszem Gromadzkim</strong> (7-1-1, 2 KO) a <strong>Mariuszem Runowskim</strong> (4-3, 2 KO) dostarczyła kibicom bardzo wielu emocji. Rewanż był już znacznie bardziej jednostronny. &#8222;Zadyma&#8221; od początku &#8222;siadł&#8221; na rywala, zasypując go gradem ciosów. Pod koniec pierwszej rundy uderzył prawym sierpowym, potem poprawił tym samym ciosem i posłał swojego rywala na deski. Runowski wstał, ale wzrok miał mętny. Na szczęście dla niego chwilę później zabrzmiał zbawienny gong. W drugiej rundzie Gromadzki kontynuował jednak demolowanie rywala &#8211; uderzał na korpus, na górę, a co najważniejsze &#8211; właściwie wszystkie ciosy wchodziły w jego oponenta jak w masło. Runowski bronił się rozpaczliwie, ale trzeba przyznać, że pokazał w tej walce niesamowity charakter &#8211; przyjął masę mocnych uderzeń, niejednokrotnie znajdował się nad przepaścią, jednak ani myślał o poddaniu. W końcu &#8222;Zadyma&#8221; dopiął jednak swego. Na kilkanaście sekund przed końcem czwartej rundy ustrzelił rywala potężnym prawym sierpowym, po którym Mariusz długo nie mógł podnieść się z maty. Ciężki nokaut.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (14-1-2, 5 KO) odbudował się po ostatnim remisie z <strong>Michałem Chudeckim</strong>. W Nadarzynie pięściarz z Poznania zaprezentował ładny boks i pewnie wypunktował <strong>Meraba Turkadze</strong> (5-2, 2 KO). &#8222;Wrzos&#8221; rozpoczął aktywnie, zresztą Turkadze również nie wyszedł do ringu specjalnie przestraszony, a z dużą ochotą do boksowania. Jak na dłoni było jednak widać, że mimo znacznie ciekawszej kariery amatorskiej Gruzin ustępuje Polakowi między linami ringową mądrością &#8211; od pierwszej rundy to Wrzesiński kontrolował tempo walki i zadawał znacznie więcej celnych ciosów. W trzeciej rundzie Damian w świetnym tempie zadał lewy prosty, a potem dołożył do tego prawy sierpowy i pod Gruzinem po raz pierwszy widocznie ugięły się nogi. Niestety w tym samym starciu po przypadkowym zderzeniu głowami na czole Polaka pojawiło się rozcięcie, na szczęście niewielkie, jednak na pewno nieco deprymujące. Po raz kolejny Wrzesiński lekko naruszył swojego przeciwnika w starciu siódmym &#8211; tym razem trafił świetnym prawy prostym, jednak doświadczony Gruzin sprytnie pomógł sobie klinczami. Na dobrą sprawę im dłużej trwał pojedynek, tym większa była przewaga Damiana, Turkadze zaś coraz bardziej ograniczał się wyłącznie do obrony. Skutecznej, bo ostatecznie Wrzesiński musiał zadowolić się &#8222;tylko&#8221; wygraną na punkty. Sędziowie obwieścili dwukrotnie 79-73 i 78-74.</p>
<p>Niższy i sporo lżejszy (kategoria cruiser) <strong>Martin Gottschall</strong> (3-0, 1 KO) zaczął lepiej pojedynek, spychając przeciwnika do odwrotu. Ale pół minuty przed końcem drugiej rundy <strong>Paweł Strykowski</strong> (1-1) w końcu wykorzystał swój zasięg, uderzył długim prawym na brodę, nieoczekiwanie posyłając Martina na deski. Trzecia odsłona wyrównana z nieznaczną może przewagą bardziej aktywnego Gottschalla, więc o wszystkim mogły zadecydować ostatnie trzy minuty. Żaden z zawodników nie zdołał przypieczętować swojej przewagi, dlatego obaj w napięciu czekali na ogłoszenie wyniku. A sędziowie punktowali 38:37, 36:39 i 38:37 &#8211; stosunkiem głosów dwa do jednego zwyciężył Gottschall.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/05/26/parzeczewski-rzadkosz-wrzesinski-i-inni-gora-na-gali-w-nadarzynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI NOKAUTUJE SANTANDERA SILGADO NA GALI W RODZINNYM WAŁCZU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/05/15/krzysztof-glowacki-nokautuje-santandera-silgado-na-gali-w-rodzinnym-walczu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/05/15/krzysztof-glowacki-nokautuje-santandera-silgado-na-gali-w-rodzinnym-walczu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2018 10:21:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Czerkaszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Rogowski]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Ludwiczak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Goluch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9982</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Głowacki (30-1, 19 KO) brutalnie rozprawił się z Santanderem Silgado (28-5, 22 KO) w głównej walce wieczoru KnockOut Boxing Night 1 w Wałczu. Były i miejmy nadzieję przyszły mistrz świata kategorii junior ciężkiej wygrał przez nokaut w pierwszej rundzie! Obaj dysponują potężnym uderzeniem, nie podpalali się więc i czekali na najlepszą okazję. Dwukrotnie zaiskrzyło w półdystansie, ale żaden z]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krzysztof Głowacki</strong> (30-1, 19 KO) brutalnie rozprawił się z <strong>Santanderem Silgado</strong> (28-5, 22 KO) w głównej walce wieczoru <strong>KnockOut Boxing Night 1</strong> w <strong>Wałczu</strong>. Były i miejmy nadzieję przyszły mistrz świata kategorii junior ciężkiej wygrał przez nokaut w pierwszej rundzie! Obaj dysponują potężnym uderzeniem, nie podpalali się więc i czekali na najlepszą okazję. Dwukrotnie zaiskrzyło w półdystansie, ale żaden z nich nie trafił czysto. Trzecie spięcie zakończyło się efektownym nokautem w wykonaniu miejscowego pięściarza. Pod koniec pierwszej rundy &#8222;Główka&#8221; huknął lewym sierpowym na skroń, ciężko nokautując swojego przeciwnika, który jeszcze przez dobre dwie-trzy minuty leżał półprzytomny na macie ringu.</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (9-0, 8 KO) i <strong>Michał Ludwiczak</strong> (15-8, 7 KO) rywalizowali o wakujący tytuł Międzynarodowego Mistrza Polski wagi półciężkiej. Pas do domu zabierze z sobą pięściarz ze Szczecina, który z walki na walkę prezentuje się coraz lepiej. Pierwsze dwie rundy pod dyktando Pawła, który był ruchliwy, zmieniał często pozycję i bił może nie tak mocno, za to z luzu i celnie. Oczywiście Michał ambitnie atakował, lecz większość jego akcji pruło powietrze. W trzecim starciu Stępień po kilku lżejszych sierpach na górę wystrzelił lewym hakiem na wątrobę. Wydawało się, że to już koniec, jednak ambitny Ludwiczak powstał na osiem z grymasem bólu na twarzy. A za moment zabrzmiał gong. Po nim obraz pojedynku się nie zmieniał. Paweł dyktował warunki, znów zmylił rywala i akcję zakończył mocnym hakiem pod prawy łokieć. Tym razem przeciwnik już nie dał rady i został wyliczony do dziesięciu.</p>
<p>Pierwszy tegoroczny pojedynek szybko przed czasem rozstrzygnął <strong>Marek Matyja</strong> (14-1-1, 6 KO). Naprzeciw pięściarza z Oleśnicy stanął<strong> Giorgi Beroszwili</strong> (30-24-3, 22 KO). Po pierwszej, trochę rozpoznawczej rundzie, od drugiej rundy podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> rozpoczął demolkę. Najpierw naruszył rywal hakiem na korpus, czym otworzył sobie miejsce do sierpów na górę. Po prawym sierpowym przeciwnik przyklęknął po raz drugi. Za moment kolejna seria przy linach i trzeci nokdaun. Do gongu na przerwę pozostawały sekundy, więc walka został wznowiona. Kolejny mocny sierp Marka i czwarty nokdaun. Końcówka odliczania już po gongu na przerwę.</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (17-0, 3 KO) miał momentami problemy z <strong>Siergiejem Guliakiewiczem</strong> (43-10, 17 KO), ale przełamał go fizycznie i wygrał na samym finiszu. Pierwsze dwie rundy dla podopiecznego Fiodora Łapina, który twardym lewym przebijał się przez gardę przeciwnika. Były mistrz Europy wrócił do gry w trzeciej i czwartej odsłonie. Podkręcił tempo, wyprzedzał akcje Polaka, bił często i obraz potyczki wyrównał się na tym etapie. Guliakiewicz nie wytrzymał jednak narzuconego przez siebie stylu i od piątego starcia uchodziło z niego powietrze z każdą kolejną minutą. Największy kryzys przyszedł w siódmej rundzie. Nieustannie klinczował, a nabierający wiatru w żagle Przemek podkręcił jeszcze tempo. Skończyło się na dwóch ostrzeżeniach oraz liczeniu po haku na korpus. Guliakiewicza wyratował gong, ale przecież musiał jeszcze przeboksować ostatnie trzy minuty. Nie dał rady. Był tak zmęczony, że ratował się klinczem. Sędzia <strong>Robert Gortat</strong> nie wytrzymał i zdyskwalifikował go za powtarzające się faule.</p>
<p>Sporo ciepłych słów słyszeliśmy ostatnio o <strong>Fiodorze Czerkaszynie</strong> (9-0, 6 KO), ale kiedy chwali promotor zawodnika, zazwyczaj należy to traktować z lekkim przymrużeniem oka. Czekaliśmy więc na jego potyczkę z twardym i niewygodnym <strong>Danielem Urbańskim</strong> (21-23-3, 5 KO). Tylko&#8230; za długo Fiodora nie naoglądaliśmy się w akcji. Ukrainiec zamieszkały u nas i płynnie mówiący po polsku bardzo szybko odprawił Urbańskiego. Zamarkował lewy sierp na górę, zszedł zakrokiem w bok, strzelił potężnym lewym hakiem w okolice wątroby i Daniel z grymasem bólu na twarzy zgiął się w pół niczym scyzoryk. Szybki i efektowny debiut w telewizji publicznej tego prospekta wagi średniej.</p>
<p><strong>Timur Kuzachmedow</strong> (5-0-2, 2 KO) przeciętnie rozpoczął przygodę z boksem zawodowym, lecz z walki na walkę robi postępy. Przekonał się o tym <strong>Krzysztof Rogowski</strong> (10-25, 5 KO). Ukrainiec z grupy <strong>Darka Snarskiego</strong>, który nie ukrywa, że chciałby się spotkać z Damianem Wrzesińskim, w pierwszym dwóch rundach kontrolował pojedynek dobrą pracą nóg i lewym prostym. W trzecim starciu posłał przeciwnika na deski prawym sierpowym, choć nie był to ciężki nokdaun i Krzysiek szybko przyjął pozycję. Koniec nastąpił w czwartej rundzie. Po prawym podbródku Rogowski zachwiał się i sędzia Gortat bez liczenia zastopował dalszą rywalizację.</p>
<p>Po półtorarocznej przerwie udanie powrócił do gry <strong>Konrad Dąbrowski</strong> (9-2, 1 KO), który pokonał <strong>Tomasza Gołucha</strong> (6-12, 4 KO).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/05/15/krzysztof-glowacki-nokautuje-santandera-silgado-na-gali-w-rodzinnym-walczu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JEŻEWSKI PUNKTUJE BANKSA. REKOWSKI EFEKTOWNIE KOŃCZY KARIERĘ, A GRUCHAŁA JĄ ZACZYNA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/05/05/jezewski-punktuje-banksa-rekowski-efektownie-konczy-kariere-a-gruchala-ja-zaczyna/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/05/05/jezewski-punktuje-banksa-rekowski-efektownie-konczy-kariere-a-gruchala-ja-zaczyna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 May 2018 11:55:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Mielewczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Klimek]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Maks Miszczenko]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Czyżyk]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Podłucki]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester Walczak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9978</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Olbia Friday Boxing Night w Kościerzynie Nikodem Jeżewski (14-0-1, 8 KO) pewnie wypunktował Demetriusa Banksa (9-5, 4 KO). Amerykanin dał się już poznać w naszym kraju jako zawodnik usposobiony dobrze w defensywie i właśnie to pokazał dziś na ringu w Kościerzynie. Nie myślał o zwycięstwie, tylko bardziej o tym, by przetrwać do ostatniego gongu. I udało]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W pojedynku wieczoru gali <strong>Olbia Friday Boxing Night</strong> w Kościerzynie <strong>Nikodem Jeżewski</strong> (14-0-1, 8 KO) pewnie wypunktował <strong>Demetriusa Banksa</strong> (9-5, 4 KO). Amerykanin dał się już poznać w naszym kraju jako zawodnik usposobiony dobrze w defensywie i właśnie to pokazał dziś na ringu w Kościerzynie. Nie myślał o zwycięstwie, tylko bardziej o tym, by przetrwać do ostatniego gongu. I udało mu się. Podobnie jak w zeszłym roku w potyczce z Adamem Balskim. Jeżewski atakował, wywierał pressing, jednak czystych ciosów było jak na lekarstwo. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść miejscowego pięściarza 77:75 i dwukrotnie 80:72.</p>
<p>Efektownie swoją fajną karierę zakończył <strong>Marcin Rekowski</strong> (19-5, 16 KO). Popularny &#8222;Reksio&#8221; zdemolował wczoraj <strong>Andrasa Csomora</strong> (18-20-2, 14 KO). Polak był nie tylko lepiej wyszkolony technicznie, ale dodatkowo silniejszy fizycznie i w każdej wymianie to on zadawał ostatni cios. Z rundy na rundę jego przewaga rosła. W piątym starciu w końcu przełamał przeciwnika, posyłając Węgra na deski. Ten co prawda powstał na osiem, lecz potężny lewy sierpowy dokończył dzieła zniszczenia.</p>
<p><strong>Kamil Gardzielik</strong> (8-0, 3 KO) kontynuuje dobrą passę, pokonując przekonująco <strong>Damiana Mielewczyka</strong> (12-5, 8 KO). W pierwszych minutach pojedynek był jeszcze optycznie wyrównany. Z upływem czasu uwidoczniała się jednak coraz bardziej przewaga byłego mistrza Polski w boksie olimpijskim. W ostatniej, ósmej rundzie, panował już bardzo wyraźnie. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na Gardzielika, punktując 79:74 i dwukrotnie 80:72.</p>
<p>Udany debiut na zawodowym ringu zanotował 17-letni <strong>Kewin Gruchała</strong> (1-0, 0 KO), pokonując <strong>Sylwestra Walczaka</strong> (5-36-2). Utalentowany nastolatek już w pierwszej odsłonie zranił przeciwnika lewym sierpowym, ustawiając sobie go do końca. Nie udało mu się jednak wygrać przed czasem. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie mieli na swoich kartach wynik 40:36.</p>
<p>Ważny test w gronie zawodowców zdał <strong>Rafał Grabowski</strong> (2-0, 1 KO). Występujący w kategorii junior półśredniej pięściarz z Pionek spotkał na swojej drodze doświadczonego i twardego <strong>Andrieja Staliarczuka</strong> (11-30-6, 2 KO). Polak wywierał od początku pressing, dążył do półdystansu, a tam dyktował już swoje warunki. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie wskazali właśnie na niego, punktując 59:55, 60:54 i 59:53. Teraz krótka przerwa i 2 czerwca w Legionowie konfrontacja z już dużo bardziej wymagającym Kamilem Młodzińskim (9-2-4, 5 KO).</p>
<p>Wcześniej udany zawodowy debiut zaliczył zawodnik wagi junior ciężkiej <strong>Maks Miszczenko</strong> (1-0, 1 KO), który w czwartej rundzie mocnym prawym sierpem odłączył <strong>Damiana Tarabasza</strong> (0-1).</p>
<p>Rekord nie boksuje. Ani sylwetka. Wiemy to od dawna, ale dla niektórych to wciąż niespodzianka. Potwierdził to wszystko <strong>Michał Bańbuła</strong> (13-30-4). Michał długo występował na ringach brytyjskich, gdzie nauczył się więcej niż na ringach olimpijskich. Kilka razy potrafił zaskoczyć, choć wydawało się, że w wieku trzydziestu ośmiu lat jego kariera raczej się kończy. Tymczasem starczyło mu jeszcze sił i umiejętności, by utrzeć nosa <strong>Piotrowi Podłuckiemu</strong> (6-2, 2 KO). Bańbuła od początku wyboksowywał silniejszego fizycznie, ale bardzo spiętego rywala. Nękał go bitym z luzu lewym prostym, rzadko dopuszczał do krótkich spięć z bliska, a nawet w półdystansie potrafił zaskoczyć prawym podbródkiem czy sierpem. Nacierał niby Podłucki, lecz nie trafiał. Kiedy zabrzmiał ostatni gong, sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu &#8211; 58:56, 58:56, 57:57, opowiedzieli się za Bańbuła. Zasłużenie.</p>
<p>Chwilę potem między linami pojawił się debiutant &#8211; <strong>Paweł Czyżyk</strong> (1-0). Zaczął świetnie, ale wraz z upływem czasu <strong>Jan Klimek</strong> (0-1-1) odgryzał się coraz lepiej. Walka się wyrównała. Lepiej ułożony technicznie był Klimek, jednak ciosy Czyżyka miały większą wymowę. Tak jak na przykład lewy sierp na finiszu trzeciej rundy. Pół minuty przed ostatnim gongiem poprawił taką samą akcją, znów wstrząsnął przeciwnikiem i przypieczętował swoją wygraną w debiucie &#8211; 39:37 i dwukrotnie 40:36.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/05/05/jezewski-punktuje-banksa-rekowski-efektownie-konczy-kariere-a-gruchala-ja-zaczyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KEWIN GRUCHAŁA CZEKA NA ZAWODOWY DEBIUT. 4 MAJA BĘDZIE MIAŁ 17 LAT I 284 DNI!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/04/30/kewin-gruchala-czeka-na-zawodowy-debiut-4-maja-bedzie-mial-zaledwie-17-lat-i-284-dni/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/04/30/kewin-gruchala-czeka-na-zawodowy-debiut-4-maja-bedzie-mial-zaledwie-17-lat-i-284-dni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Apr 2018 17:49:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kewin Gruchała]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9972</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższy piątek (4 maja) na gali bokserskiej w Kościerzynie, na profesjonalnym ringu zadebiutuje najmłodszy w historii polski pięściarz zawodowy, Kewin Gruchała. Wychowanek Boxing Team Chojnice, w momencie gdy zabrzmi pierwszy gong jego pojedynku z Sylwestrem Walczakiem, będzie miał zaledwie 17 lat i 284 dni! Podopieczny trenera Marcina Gruchały (swojego ojca) oraz grupy promotorskiej Rocky Boxing Promotion, której szefuje Krystian]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W najbliższy piątek (<strong>4 maja</strong>) na gali bokserskiej w <strong>Kościerzynie</strong>, na profesjonalnym ringu zadebiutuje najmłodszy w historii polski pięściarz zawodowy, <strong>Kewin Gruchała</strong>. Wychowanek Boxing Team Chojnice, w momencie gdy zabrzmi pierwszy gong jego pojedynku z <strong>Sylwestrem Walczakiem</strong>, będzie miał zaledwie 17 lat i 284 dni! Podopieczny trenera <strong>Marcina Gruchały</strong> (swojego ojca) oraz grupy promotorskiej Rocky Boxing Promotion, której szefuje <strong>Krystian Każyszka</strong>, będzie boksował w limicie wagi średniej.</p>
<p>Przypominamy, że niewiele starszymi od Kewina w dniu swoich zawodowych debiutów byli m.in. <strong>Andrzej Fonfara</strong>, <strong>Mateusz Masternak</strong> oraz <strong>Patryk Szymański</strong>. Przed skończeniem &#8222;dwudziestki&#8221; pierwsze profesjonalne walki toczyli także <strong>Artur Szpilka</strong> i <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong>. Czy młody (ur. 24 lipca 2000 r.) pięściarz z Chojnic pójdzie ich śladem? Wierzymy, że tak. Mimo młodego wieku, Kewin ma już w swoim dorobku złote medale Mistrzostw Polski kadetów (2015, 2016) oraz brązowe krążki Młodzieżowych Mistrzostw Polski (2017, 2018). W 2014 r. reprezentował Polskę podczas Mistrzostw Europy młodzików (schoolboys) w Keszthely, a w 2016 w Mistrzostwach Europy kadetów w Kaposvarze (osiągnął tam ćwierćfinał).</p>
<p>Największymi atutami Kewina są wyszkolenie techniczne i dyscyplina taktyczna. Boks ma zapisany w genach, bo pięściarskie sukcesy odnosili jego siostra <strong>Paulina</strong>, ojciec <strong>Marcin</strong> oraz dziadek <strong>Bogdan Gruchała</strong>. Ten ostatni był uważany za świetnego punchera (z 96 pojedynków, aż 78 wygrał przed czasem!), z kolei ojciec Kewina boksował technicznie, zdobywając w l. 1992-1996 pięciokrotnie, rok po roku, tytuł mistrza Polski (dwa razy jako kadet, dwa razy jako junior i raz jako młodzieżowiec).</p>
<p>Warto kilka słów poświęcić rywalowi Kewina w zawodowym debiucie. 34-letni Sylwester Walczak (5-35-2, 0 KO), znany z występów w barwach PKB Poznań, to były wicemistrz Polski seniorów (2006, 2007), a od 2011 r. pięściarz zawodowy, który 27 z 42 walk stoczył na Wyspach Brytyjskich.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/04/30/kewin-gruchala-czeka-na-zawodowy-debiut-4-maja-bedzie-mial-zaledwie-17-lat-i-284-dni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MACIEJ SULĘCKI PO ŚWIETNEJ WALCE NIE SPROSTAŁ DANIELOWI JACOBSOWI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/04/29/maciej-sulecki-po-swietnej-walce-nie-sprostal-danielowi-jacobsowi/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/04/29/maciej-sulecki-po-swietnej-walce-nie-sprostal-danielowi-jacobsowi/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Apr 2018 19:47:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9969</guid>
		<description><![CDATA[Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) zawalczył być może najlepiej w całej karierze, ale niestety okazało się to zbyt mało by pokonać świetnego Daniela Jacobsa (34-2, 29 KO). Po interesujących dwunastu rundach Amerykanin zwyciężył jednogłośnie na punkty. Zaczęło się dla nas całkiem nieźle. Maciek aktywnie wszedł w pojedynek, sporo używał lewej ręki i raz nawet świetnie udało mu się skontrować Jacobsa]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Maciej Sulęcki</strong> (26-1, 10 KO) zawalczył być może najlepiej w całej karierze, ale niestety okazało się to zbyt mało by pokonać świetnego<strong> Daniela Jacobsa</strong> (34-2, 29 KO). Po interesujących dwunastu rundach Amerykanin zwyciężył jednogłośnie na punkty.</p>
<p>Zaczęło się dla nas całkiem nieźle. Maciek aktywnie wszedł w pojedynek, sporo używał lewej ręki i raz nawet świetnie udało mu się skontrować Jacobsa prawym kontrującym. Od początku widać jednak było, że obaj darzą się sporym szacunkiem i żaden z nich nie zamierzał podejmować już w pierwszych minutach pojedynku wielkiego ryzyka. W końcówce drugiego starcia Maciek znowu jednak piękne skontrował i prawdopodobnie dwie pierwsze rundy sędziowie zapisali na jego konto.</p>
<p>Znakomita była trzecia odsłona tego spektaklu. Najpierw Amerykanin trafił mocnym prawym sierpowym z doskoku, ale Maciek nie zamierzał odstępować ani na krok i podjął wymianę, co zelektryzowało zebraną w Barclays Centre publiczność. Kilka udanych akcji jednak wyraźnie rozochociło &#8222;Miracle Mana&#8221;, który w czwartej i piątej rundzie znacznie podkręcił tempo, co zapewne nie umknęło uwadze sędziów.</p>
<p>&#8222;Kurczę blade, nie będę klął&#8230; Nie ma bitki, masz szansę go wykończyć!&#8221; &#8211; krzyczał przed ósmą rundą w narożniku trener <strong>Andrzej Gmitruk</strong>. I rzeczywiście, Maćkowi chwilami brakowało chłodnej głowy, co Jacobs bezwzględnie wykorzystywał. Pojedynek cały czas był toczony w wysokim tempie, choć wydaje się, że pięściarzem aktywniejszym cały czas był &#8222;Striczu&#8221;. Choć mocniej zdecydowanie uderzał Amerykanin.</p>
<p>O sile ciosu Amerykanina boleśnie przekonał się niestety Maciek w ostatnim starciu. &#8222;Miracle Man&#8221; wystrzelił wyprzedzającym prawym, który posłał naszego pięściarza na deski. Sulęcki pokazał jednak charakter. Wstał i podjął wymianę, dzięki czemu do ostatnich minut wszyscy oglądali to starcie w ogromnym napięciu. Po dwunastu rundach sędziowie opowiedzieli się jednogłośnie (116-111, 117-110, 115-112), choć raczej nieco zbyt wysoko za pięściarzem z Nowego Jorku. Tak czy owak dla Polaka wielkie brawa, bo na pewno dzięki temu występowi wkrótce dostanie kolejne ciekawe propozycje.</p>
<p><strong>Według statystyk CompuBox Amerykanin zadał o 62 celne ciosy więcej. Miał też o 11% wyższą skuteczność.</strong></p>
<p>Wszystkie ciosy:<br />
Jacobs &#8211; 205 z 631 (32%)<br />
Sulęcki &#8211; 143 z 657 (21%)</p>
<p>Ciosy proste przednią ręką:<br />
Jacobs &#8211; 39 z 204 (19%)<br />
Sulęcki &#8211; 37 z 298 (12%)</p>
<p>Ciosy mocne:<br />
Jacobs &#8211; 166 z 427 (39%)<br />
Sulęcki &#8211; 106 z 359 (29%)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/04/29/maciej-sulecki-po-swietnej-walce-nie-sprostal-danielowi-jacobsowi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CENNE ZWYCIĘSTWA PODCZAS GALI PBN W CZĘSTOCHOWIE. ADAMEK, MASTERNAK, BALSKI&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/04/22/cenne-zwyciestwa-podczas-gali-pbn-w-czestochowie-adamek-masternak-balski/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/04/22/cenne-zwyciestwa-podczas-gali-pbn-w-czestochowie-adamek-masternak-balski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Apr 2018 22:35:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9915</guid>
		<description><![CDATA[Tomasz Adamek (53-5, 31 KO), były mistrz świata dwóch kategorii, po wielkim spektaklu zastopował w walce wieczoru gali Polsat Boxing Night w Częstochowie, groźnego i silnego jak tur Joeya Abella (34-10, 32 KO). O dziwo Amerykanin nie zaatakował od początku, tylko polował i wciągał &#8222;Górala&#8221; na jakąś kontrę. Tomek był jednak szybki i w pierwszej rundzie bił tylko na korpus.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tomasz Adamek</strong> (53-5, 31 KO), były mistrz świata dwóch kategorii, po wielkim spektaklu zastopował w walce wieczoru gali<strong> Polsat Boxing Night </strong>w<strong> Częstochowie</strong>, groźnego i silnego jak tur<strong> Joeya Abella</strong> (34-10, 32 KO). O dziwo Amerykanin nie zaatakował od początku, tylko polował i wciągał &#8222;Górala&#8221; na jakąś kontrę. Tomek był jednak szybki i w pierwszej rundzie bił tylko na korpus. W drugim starciu obaj poszli na otwarte wymiany. W pewnym momencie obaj wyszli z lewym sierpem. Trafił Tomek, ale rywal nie zmrużył nawet oka. Wydawało się, że przewaga fizyczna będzie ogromna, ale kiedy Adamek kilkanaście sekund później huknął prawym krzyżowym, Abell padł na deski. Był ranny, lecz w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, ruszył na Tomka. Runda 10:8. W trzeciej Abell odzyskał siły i zaczął spychać &#8222;Górala&#8221; na liny, polując tam strasznymi sierpami. Adamek oddał inicjatywę, lecz w samej końcówce trafił prawym hakiem na szczękę i było znów blisko liczenia. Obaj chodzili po polu minowym i jeden z nich musiał prędzej czy później zostać wysadzonym przy takim stylu. Wojownik z Gilowic niemal całą czwartą rundę punktował osiłka z Minnesoty, lecz w samej końcówce zagapił się i był lekko naruszony po jednym z sierpów oponenta. Runda piąta kapitalna! Poderwała całą salę w Częstochowie na równe nogi. Obaj ładowali w siebie bombami. Na jeden strzał Abella, Adamek odpowiadał pięcioma-sześcioma swoimi. Obaj byli na skraju, choć w większych tarapatach, przynajmniej trzy razy, był Amerykanin. W szóstym starciu trwał popis Adamka. Najpierw wyprowadził długą serię na górę, na twardą jak skała głowę przeciwnika, a gdy ten podniósł ręce, strzelił prawym na splot, po raz drugi posyłając Abella na matę ringu. Joey powstał na dziewięć, zebrał jeszcze sporo na górę, ale dotrwał do zbawiennej przerwy. Po niej trwał napór &#8222;Górala&#8221;. Polak złapał przeciwnika przy linach, tam zasypał ciosami i Abell znów był liczony. Demolka trwała, ładował w Abella jak w worek treningowy, aż w końcu &#8211; pół minuty przed końcem siódmej odsłony, złamał w końcu tego kolosa. Gdy Amerykanin padł znów na deski, tym razem sędzia już nawet nie liczył i od razu zastopował walkę.</p>
<p>Zemsta jest słodka! <strong>Mateusz Masternak</strong> (41-4, 28 KO) aż cztery lata musiał czekać na rewanż z <strong>Youri Kalengą</strong> (23-5, 16 KO) za porażkę niejednogłośnie na punkty. Dziś wrocławianin dał popis, zrewanżował się Francuzowi i zdobył przy okazji pas WBO European kategorii junior ciężkiej. &#8222;Byk&#8221; w swoim stylu szukał obszernych, za to bardzo mocnych sierpów. Mateusz zbierał je jednak na blok bądź przepuszczał, samemu kontrolując walkę lewym prostym. W drugiej rundzie dwukrotnie trafił lewym hakiem na szczękę. Kalenga ostrzej zaatakował w trzecim starciu, ale &#8222;Master&#8221; ostudził jego zapały świetnym prawym krzyżowym na szczękę. Niemal każdy by padł po takiej bombie, ale nie &#8222;El Toro&#8221;. Bardziej cierpiał chwilę potem, gdy Mateusz zamarkował cios na górę, by strzelić lewym hakiem pod prawy łokieć. Masternak dał popisową rundę piątą. Najpierw uśpił czujność rywala kilkunastoma lewymi prostymi, by nagle zdzielić go prawym sierpem. Za moment powtórka z rozrywki, tylko tym razem po lewym prostym poszedł potężny prawy krzyżowy. Kalenga &#8222;zatańczył&#8221;, ale Mateusz tego chyba nie zauważył. Inna sprawa, że do przerwy jeszcze kilka razy głowa Francuza odbiła się od pleców. To były najlepsze trzy minuty Masternaka od kilku lat. Coraz bardziej porozbijany Kalenga w szóstym starciu rzucał co jakiś czas rozpaczliwe sierpy, które jednak mijały cel o kilkadziesiąt centymetrów. A Mateusz rozbijał go konsekwentnie bitym jabem. Gdy zabrzmiał gong na siódmą rundę, Kalenga pozostał w narożniku, a Mateusz wpadł w objęcia <strong>Zygmunta Gosiewskiego</strong>, <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> i <strong>Piotra Wojnowskiego</strong>. Można? Można! Master is back!</p>
<p><strong>Adam Balski</strong> (12-0, 8 KO) zdał najtrudniejszy test w karierze, pokonując cenionego w świecie boksu <strong>Denisa Graczewa</strong> (16-7-1, 9 KO). Przez większą część pierwszej rundy działo się mało, ale pół minuty przed końcem przyspieszył, wydłużył kombinację i na pewno wygrał ten odcinek 10:9. Adam był dynamiczny, szybko bił, choć doświadczony Rosjanin sprytnie się bronił, a momentami próbował przejąć inicjatywę. Druga odsłona również dla Adama. Wrażenie robiła jego szybkość, choć brakowało czystych ciosów. W końcówce trzeciego starcia Polak trafił mocnym prawym sierpowym, poprawił od razu lewym, lecz na twardym Rosjaninie nie zrobiło to większego wrażenia. Schowany Graczew na starcie czwartej rundy zaskoczył pięściarza z Kalisza dwoma prawymi sierpami. Zaczął wywierać pressing i coraz częściej spychał Balskiego na liny. Nasz rodak odżył w piątej rundzie. Punktował lewym, a w końcówce w krótkim zwarciu to jego cios doszedł do celu. Rozochocony podkręcił tempo po przerwie, trafił kilkoma bombami lecz ktoś taki jak Graczew już nie takie ciosy przyjmował w przeszłości. Nie panikował więc i konsekwentnie robił swoje. W siódmej rundzie Adama złapał chyba lekki kryzys, bo przechodził praktycznie trzy minuty, za to od początku ósmej nacierał ostro na Rosjanina i złapał go kilkoma efektownymi uderzeniami z obu rąk. Na finiszu Balski postawił sobie za cel przełamanie rywala. Władował w niego wszystko co ma, ale nie złamał. Wygrał za to na kartach sędziów &#8211; 97:93, 97:93 i 99:91. Zdany test.</p>
<p>Po blisko trzyletniej przerwie <strong>Damian Jonak</strong> (40-0-1, 21 KO) pokonał <strong>Marcosa Jesusa Cornejo</strong> (19-2, 18 KO). Damian już pod koniec pierwszej minuty trafił mocnym lewym sierpowym, ale nie wyczuwał jeszcze trochę dystansu i większość jego ciosów pruło powietrze. Z każdą minutą jednak łapał swój rytm i w kocówce drugiego starcia dwukrotnie przewrócił przeciwnika &#8211; najpierw lewym hakiem na czoło, a potem prawym sierpowym przy linach. Gdy sędzia Gortat kończył drugie liczenie, zabrzmiał zbawienny gong dla Argentyńczyka. W trzeciej rundzie Damian skoncentrował się na ciosach po dole, za to w czwartej znów polował na głowę przeciwnika. Trafił fajnym prawym podbródkiem, ale nie ponowił akcji i dał rywalowi wyjść z opresji. Trochę nieskoordynowany, momentami chaotyczny Argentyńczyk, w ataku nie był groźny, ale pozostawał nieustannie w ruchu i był trudnym punktem do trafienia. Na początku ostatnie, ósmej odsłony, Damian trafił prawym sierpowym, ale zamiast ponowić akcję, z grymasem bólu cofnął się, a potem boksował już lewą ręką. Po ostatnim gongu sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i zgodnie wskazali na Jonaka w stosunku 80:70.</p>
<p><strong>Ewa Brodnicka</strong> (15-0, 2 KO) pokonała <strong>Sarah Pucek</strong> (8-3-1, 1 KO) i po raz pierwszy obroniła tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej, czy też jak kto woli junior lekkiej. Polka od początku narzuciła swój styl i pressingiem spychała rywalkę na liny. Pretendentka była nieźle wyszkolona, czasami ładnie skontrowała, ale przegrała ten pojedynek mentalnie. Miała dobrą czwartą rundę, lecz pozostałe należały już do Polki. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Brodnickiej 100:90, 97:93 i 99:91.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (20-1, 13 KO) nie przegrywa u siebie w Częstochowie. Dziś o sile jego ciosów na własnej skórze przekonał się <strong>Tim Cronin</strong> (11-2-1, 2 KO). &#8222;Arab&#8221; rozpoczął walkę mocnym prawym na korpus i lewym prostym. W połowie pierwszej rundy strzelił w tempo lewym prostym na punkt i nawet takim ciosem naruszył przeciwnikiem, który przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Nie był to jednak ciężki nokdaun i mistrz Kanady szybko się otrząsnął. Na początku drugiej odsłony miejscowy pięściarz trochę stracił rytm, ale w drugiej połowie wszystko wróciło do normy. Jeszcze przed przerwą strzelił mocnym lewym sierpowym, po którym przeciwnik aż poleciał na liny. Drugi nokdaun nastąpił pół minuty przed końcem trzeciego starcia. Robert wyczekał odpowiedni moment i huknął lewym sierpowym. Zanim jednak sędzia doliczył do ośmiu, do gongu pozostało już niewiele czasu i nie udało się dobić zranionej ofiary. Kolejne trzy minuty to dalsze męczarnie Kanadyjczyka, choć trzeba przyznać, że dzielnie zbierał cięgi i dalej próbował czymś odpowiedzieć. W piątej rundzie tempo nieco spadło, ale Robert cały czas miał wszystko pod kontrolą. Pół minuty przed końcem sędzia Jankowiak zatrzymał potyczkę. Robert wstrząsnął rywalem lewym sierpowym, potem przebił jego gardę prawym i Cronin po raz trzeci wylądował na deskach. I choć do końca pozostawało już niewiele czasu, Kanadyjczyk nie miał ochoty na kontynuowanie pojedynku.</p>
<p>Porozbijany, zakrwawiony<strong> Łukasz Wierzbicki</strong> (16-0, 6 KO) po raz drugi pokonał <strong>Michała Żeromińskiego</strong> (13-4-1, 1 KO) i obronił tytuł Mistrza Polski w wadze półśredniej. Lepiej zaczął Łukasz, który najpierw zahaczył czoło rywala krótkim prawym sierpem, a potem poprawił lewym krzyżowym. Michał nacierał, lecz dynamiczny Wierzbicki bił z kontry i studził jego zapały. W drugiej rundzie Wierzbicki bił mocniej, ale Żeromiński ambitnie starał się cały czas odpowiadać. Rozgorzała wojna. Łukasz schodził do narożnika obficie krwawiąc z obu łuków brwiowych. A Michał poczuł tą krew i od początku trzeciego starcia jeszcze bardziej podkręcił tempo. &#8222;Maska krwi&#8221; &#8211; krzyczał rozemocjonowany Grzegorz Proksa, komentujący ten krwawy bój. W narożniku Tomasz Skarżyński robił co mógł, ale krew lała się strumieniami. W kolejnych minutach trwała wojna na wyniszczenie. Padały ciężkie ciosy, ale żaden z nich nie robił kroku w tył. Piąta runda to jedna z najlepszych rund na polskim ringu zawodowym. Początkowo Michał trafiał prawym krzyżowym, w końcówce Łukasz strzelił sierpem. Pod Żeromińskim ugięły się nogi, ale już dwie sekundy później znów nacierał. Cóż za wojna&#8230; Szóste i siódme starcie równe, ale z nieznaczną przewagą Michała. W ósmej swój rytm odnalazł znów Łukasz i tym prawym jabem kontrolował poczynania w ringu. Ostatnie sześć minut to polowanie Żeromińskiego na mocny cios, którym mógłby odwrócić losy meczu, jednak Wierzbicki świetnie pracował nogami. Na minutę przed końcem Łukasz skontrował krótkim prawym sierpowym na brodę. Pod Michałem ugięły się nogi, ale oczywiście po kilkusekundowym kryzysie znów nacierał. Gdy zabrzmiał ostatni gong obaj pięściarze otrzymali zasłużone, gromkie brawa od publiczności zgromadzonej w częstochowskiej hali. Sędziowie byli jednomyślni, punktując 96:94, 96:94 i 98:92 &#8211; wszyscy na korzyść Wierzbickiego.</p>
<p>W pierwszej walce gali, po bardzo dobrym spektaklu, <strong>Michał Chudecki</strong> (11-2-2, 3 KO) i <strong>Damian Wrzesiński</strong> (13-1-2, 5 KO) zaboksowali na remis. I dobrze, bo obaj zostawili dziś między linami sporo serca i zdrowia. Od początku obaj &#8222;koledzy&#8221; z Poznania ostro na siebie ruszyli. Momentami walka była chaotyczna, ale niezwykle zażarta i obfitująca w nieustanne wymiany. Pierwsze dwie rundy równe, z nieznaczna chyba przewagą lepiej poukładanego &#8222;TNT&#8221;. W trzeciej do głosu doszedł &#8222;Wrzos&#8221;, trafiając dwukrotnie lewym sierpowym. W czwartej odsłonie przez ponad dwie minuty Michał ogrywał przeciwnika nogami, ale Damian zrewanżował się mu znów dwoma, tym razem naprawdę mocnymi lewymi sierpami. W połowie piątego starcia po przypadkowym zderzeniu głowami obaj zaczęli mocno krwawić. W samej końcówce Chudecki zranił przeciwnika lewym krzyżowym na szczękę. Kolejne trzy minuty niezwykle zażarte i trudno było wskazać na tym odcinku lepszego zawodnika. Kondycja miała być atutem Wrzesińskiego, ale to Chudecki był aktywniejszy w siódmej rundzie. W ostatniej Damian wziął się na sposób. Zamiast bić lewym, markował tylko ten cios, przepuszczał atak rywala i wciągał go na bezpośredni prawy. Szkoda, że tak późno, bo ten cios wchodził. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce na znak zwycięstwa. A jak widzieli to sędziowie? Byli niejednomyślni, punktując 77:76 Wrzesiński, 77:75 Chudecki i 76:76. A więc remis!</p>
<p>źródło: bokser.org</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2018/04/22/cenne-zwyciestwa-podczas-gali-pbn-w-czestochowie-adamek-masternak-balski/pbn_big/" rel="attachment wp-att-9914"><img class="alignleft size-full wp-image-9914" alt="pbn_big" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2018/04/pbn_big.jpg" width="860" height="484" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/04/22/cenne-zwyciestwa-podczas-gali-pbn-w-czestochowie-adamek-masternak-balski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAŁ SYROWATKA STRACIŁ PAS WBA CONTINENTAL. UDANY REWANŻ ROBBIE`GO DAVISA JR.</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/04/01/michal-syrowatka-stracil-pas-wba-continental-udany-rewanz-robbiego-davisa-jr/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/04/01/michal-syrowatka-stracil-pas-wba-continental-udany-rewanz-robbiego-davisa-jr/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2018 16:15:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9869</guid>
		<description><![CDATA[Robbie Davies Jr. (16-1, 12 KO) z nawiązką zrewanżował się Michałowi Syrowatce (19-2, 7 KO) za porażkę z minionego roku. Polak po raz drugi w karierze przegrał przed czasem. Pierwszy do ringu wyszedł Michał. I musiał długo czekać, aż pojawi się na nim rywal. Dobre pięć-sześć minut. Po odegraniu hymnów obaj ruszyli do akcji. Lepiej zaczął reprezentant gospodarzy, który wykorzystując]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Robbie Davies Jr. (16-1, 12 KO) z nawiązką zrewanżował się Michałowi Syrowatce (19-2, 7 KO) za porażkę z minionego roku. Polak po raz drugi w karierze przegrał przed czasem.</strong></p>
<p>Pierwszy do ringu wyszedł Michał. I musiał długo czekać, aż pojawi się na nim rywal. Dobre pięć-sześć minut. Po odegraniu hymnów obaj ruszyli do akcji. Lepiej zaczął reprezentant gospodarzy, który wykorzystując swoje warunki fizyczne utrzymywał ciosami prostymi Polaka w dystansie. W drugiej rundzie trafił długim prawym krzyżowym. Tuż przed gongiem Syrowatka odpowiedział krótkim lewym sierpem, lecz był to pierwszy celny i mocny cios naszego rodaka, więc na kartach było prawdopodobnie 18:20.</p>
<p>W trzecim starciu niestety Michał zapoznał się z deskami. W krótkiej wymianie w półdystansie nadział się na lewy sierp i poleciał na matę ringu. Na szczęście szybko się poderwał i widać było, że nie jest specjalnie ranny. Po przerwie Michał ruszył ostrym pressingiem, by zmazać gorsze wrażenie. Pół rundy wyglądało to dobrze, jednak Davies Jr zmienił wtedy pozycję na mańkuta, przepuścił prawy Polaka, skontrował lewym, poprawił jeszcze raz lewym i Syrowatka po raz drugi był liczony. Co prawda protestował, ale niesłusznie. Dotknął rękawicą maty i w myśl zasad musiał być zaliczony nokdaun.</p>
<p>W piątej odsłonie Syrowatka nacierał jeszcze ostrzej, lecz jego ciosy pruły najczęściej powietrze, a dobrze pracujący na nogach pięściarz z Liverpoolu zbierał kolejne małe punkty. Szósta runda była już wyrównana, za to w siódmej boksujący z defensywy Anglik znów skarcił podopiecznego Andrzeja Liczika kilkoma soczystymi kontrami. W ósmej znów zmienił pozycję na mańkuta i wciąż ogrywał Polaka, może niezbyt mocnymi, za to celnymi kontrami. Na starcie dziewiątego starcia lewy sierp i pod Michałem ugięły się nogi. Na szczęście tym razem obyło się bez nokdaunu. W dziesiątej i jedenastej rundzie Michał próbował odwrócić losy potyczki. Bezskutecznie. W ostatniej rzucił wszystko na jedną kartę i zapłacił za to karę. Davies Jr znów trafił lewym sierpem, Michał po raz trzeci wylądował na deskach i choć zdołał się podnieść, to arbiter zastopował dalszą rywalizację w obawie o nokaut.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/04/01/michal-syrowatka-stracil-pas-wba-continental-udany-rewanz-robbiego-davisa-jr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;SZEREMETA-EXPRESS&#8221;. POLAK WYGRYWA PRZECZ CZASEM WALKĘ O MISTRZOSTWO EUROPY!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/02/23/szeremeta-express-polak-wygrywa-przecz-czasem-walke-o-mistrzostwo-europy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/02/23/szeremeta-express-polak-wygrywa-przecz-czasem-walke-o-mistrzostwo-europy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Feb 2018 21:57:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9698</guid>
		<description><![CDATA[Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) nowym mistrzem Europy wagi średniej! Podczas gali w Rzymie podopieczny Fiodora Łapina szybko rozprawił się z reprezentantem gospodarzy, Alessandro Goddim (33-3-1, 16 KO). Polak zakończył walkę na swoją korzyść już w drugiej rundzie. W pierwszej radził sobie bardzo dobrze, zbierając akcje rywala na blok, ale na wyjeździe trzeba wygrywać przekonująco. Najlepiej przez nokaut. Tuż po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) nowym mistrzem Europy wagi średniej! Podczas gali w Rzymie podopieczny Fiodora Łapina szybko rozprawił się z reprezentantem gospodarzy, Alessandro Goddim (33-3-1, 16 KO). Polak zakończył walkę na swoją korzyść już w drugiej rundzie.</strong></p>
<p>W pierwszej radził sobie bardzo dobrze, zbierając akcje rywala na blok, ale na wyjeździe trzeba wygrywać przekonująco. Najlepiej przez nokaut. Tuż po starcie drugiej odsłony Kamil huknął prawym sierpowym nad lewą ręką, posyłając Włocha na deski. Ten szybko się poderwał i po liczeniu do ośmiu wznowiono pojedynek. Szeremeta nie podpalał się, spokojnie boksował i minutę później taką samą akcją po raz drugi położył oponenta na deski. Goddi znów zdołał się podnieść na osiem, lecz wtedy z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Brawo!</p>
<p>Tak oto pięściarz z Białegostoku jako drugi Polak sięgnął po pas EBU w wadze średniej. Wcześniej dwukrotnym championem był<strong> Grzegorz Proksa</strong>.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2018/02/23/szeremeta-express-polak-wygrywa-przecz-czasem-walke-o-mistrzostwo-europy/szeremeta_goddi18/" rel="attachment wp-att-9697"><img class="alignleft size-full wp-image-9697" alt="szeremeta_goddi18" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2018/02/szeremeta_goddi18.jpg" width="860" height="347" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/02/23/szeremeta-express-polak-wygrywa-przecz-czasem-walke-o-mistrzostwo-europy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY POWRÓT NIKODEMA JEŻEWSKIEGO. KOLEJNE ZWYCIĘSTWO MATEUSZA TRYCA W WYSZKOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/02/17/udany-powrot-nikodema-jezewskiego-kolejne-zwyciestwo-mateusza-tryca-w-wyszkowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/02/17/udany-powrot-nikodema-jezewskiego-kolejne-zwyciestwo-mateusza-tryca-w-wyszkowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Feb 2018 11:21:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[TRYC Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Klimek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Żochowski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Podłucki]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Grabowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9684</guid>
		<description><![CDATA[To był udany powrót po czternastu miesiącach przerwy. Nikodem Jeżewski (13-0-1, 8 KO) pokonał przed czasem twardego Tarasa Oleksijenkę (8-5, 7 KO). Polak dobrze rozpoczął. W pierwszej rundzie kilka razy przedarł się prawym krzyżowym, polując jeszcze prawym podbródkiem. W drugiej dla odmiany strzelił ładnym lewym sierpem. Równo z gongiem na przerwę poprawił w akcji prawy na prawy i szkoda, że]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To był udany powrót po czternastu miesiącach przerwy. Nikodem Jeżewski (13-0-1, 8 KO) pokonał przed czasem twardego Tarasa Oleksijenkę (8-5, 7 KO). Polak dobrze rozpoczął. W pierwszej rundzie kilka razy przedarł się prawym krzyżowym, polując jeszcze prawym podbródkiem. W drugiej dla odmiany strzelił ładnym lewym sierpem. Równo z gongiem na przerwę poprawił w akcji prawy na prawy i szkoda, że ta odsłona nie potrwała kilkunastu sekund dłużej.</strong></p>
<p>Wycofany dotąd Ukrainiec w połowie trzeciego starcia skontrował prawym, poprawił prawym sierpem i tym razem to Polak znalazł się w lekkich tarapatach. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Na początku czwartej rundy Jeżewski huknął prawym prostym, poprawił lewym hakiem pod prawy łokieć i Oleksijenko przyklęknął. Dwie minuty później ta sama akcja i znów nokdaun. Niestety w obu przypadkach Jeżewski uderzył klęczącego rywala. Powinny być dwa ostrzeżenie. Grzegorz Molenda nie reagował. Ale Taras przetrwał kryzys i dotrwał na przerwę. W piątej rundzie tempo nieco spadło, a żaden z zawodników nie osiągnął większej przewagi. W końcówce szóstego Jeżewski trafił prawym krzyżowym, posyłając przeciwnika po raz trzeci na deski. I po raz trzeci uderzył go, gdy ten już klęczał. W normalnym świecie to powinna być dyskwalifikacja. To nie był najlepszy dzień sędziego Molendy. Pod koniec pierwszej minuty siódmego starcia krótki prawy sierp Nikodema i czwarte liczenie. No i oczywiście czwarta &#8222;poprawka&#8221;. Na szczęście tym razem Polak dostał za to ostrzeżenie. Minutę później rozluźniony Nikodem strzelił prawym podbródkiem, kończąc efektownie dzieło zniszczenia. Prawdopodobnie najlepszy pojedynek w jego karierze, ale panowanie nad emocjami jeszcze do poprawy.</p>
<p><strong>Levan Shonia</strong> (14-10, 10 KO) udowodnił, że jest twardym zawodnikiem, natomiast <strong>Mateusz Tryc</strong> (5-0, 4 KO) potwierdził, iż jest jednym z ciekawszych polskich zawodowców na początku kariery. Podczas gali w Wyszkowie miejscowy pięściarz nie dał szans Gruzinowi, choć nie zdołał go zastopować jako pierwszy. Od początku wyraźną przewagę zyskał Mateusz, jednak Shonia polował na jedno, mocne uderzenie, jakim mógłby odwrócić losy pojedynku. Szczególnie groźny był prawy podbródek i prawy sierp, lecz dobrze dysponowany Polak &#8211; w przeszłości dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy, przepuszczał te akcje bądź zbierał je na blok. W pierwszych trzech rundach Tryc starał się złamać przeciwnika w półdystansie. W czwartej zmienił nieco taktykę i ładnie wchodził w tempo prawym krzyżowym na górę. W ostatnich dwóch rundach Shonia walczył już tylko o przetrwanie i choć był to dopiero piąty występ zawodowy Mateusza, to gdyby walka trwała na dystansie ośmiu starć, prawdopodobnie zastopował Gruzina.</p>
<p>Miały być emocje, a był chaos i nudy. W starciu kategorii junior ciężkiej <strong>Piotr Podłucki</strong> (6-1, 2 KO) pokonał <strong>Krzysztofa Twardowskiego</strong> (4-1, 2 KO). Prawdopodobnie silniejszy fizycznie Podłucki zaczął bardzo spięty i pierwszą rundę należałoby przypisać jego rywalowi. Potem było dużo klinczowania, a mało boksu. Sędzia Gortat ukarał nawet Twardowskiego odjęciem punktu, ale tak naprawdę obaj sobie na to zasłużyli. Podłucki w końcu złapał rytm w piątej rundzie i zamiast polować jednym ciosem, zaczął składać swoje akcje w serie trzech-czterech uderzeń. To przyniosło efekty. Wygrał ostatnie dwa starcia, zyskując uznanie dwóch z trzech sędziów &#8211; 55:58, 57:56, 55:58.</p>
<p>Efektownie wypadł debiut w limicie wagi junior półśredniej <strong>Rafała Grabowskiego</strong> (1-0, 1 KO). Pięściarz z Radomia ostro ruszył na <strong>Aleksandra Abramenkę</strong> (17-62-1, 6 KO), spychał go lewym dyszlem, a w półdystansie przy linach zasypywał sierpami i hakami z obu rąk. W połowie drugiej rundy Białorusin przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Dzielnie obrywał kolejne bomby, aż w końcu pękł po lewym haku na wątrobę w czwartej odsłonie. Po liczeniu Grabowski doskoczył do zmęczonego przeciwnika, strzelił mocno prawym sierpem i gdy Abramenka po raz trzeci znalazł się na deskach, arbiter Robert Gortat przerwał potyczkę. Do końca walki pozostawały jedynie 22 sekundy, ale to była dobra decyzja ringowego.</p>
<p>Na początku gali trochę kontrowersji w walce dwóch debiutantów kategorii cruiser. Owszem, <strong>Paweł Żochowski</strong> (0-0-1) wygrał na pewno pierwszą rundę, co zaakcentował fajnym lewym sierpem, ale od połowy drugiej warunki dyktował już lepiej poukładany i pokazujący większą kulturę w swoim boksie <strong>Jan Klimek</strong> (0-0-1). Tymczasem po ostatnim gongu sędziowie punktowali 39:37, 37:39 i 38:38. Wynik 39:37 dla Klimka jak najbardziej zasłużony.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2018/02/17/udany-powrot-nikodema-jezewskiego-kolejne-zwyciestwo-mateusza-tryca-w-wyszkowie/gala_wyszkow_2018/" rel="attachment wp-att-9685"><img class="alignleft size-full wp-image-9685" alt="gala_wyszkow_2018" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2018/02/gala_wyszkow_2018.jpg" width="860" height="1189" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/02/17/udany-powrot-nikodema-jezewskiego-kolejne-zwyciestwo-mateusza-tryca-w-wyszkowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRÓTKIE WALKI PODCZAS GALI W NYSIE. KRZYSZTOF GŁOWACKI ZWYCIĘSKI, CHOĆ NA DESKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/02/11/krotkie-walki-podczas-gali-w-nysie-krzysztof-glowacki-zwycieski-choc-na-deskach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/02/11/krotkie-walki-podczas-gali-w-nysie-krzysztof-glowacki-zwycieski-choc-na-deskach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Feb 2018 00:50:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9676</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotion w Nysie Krzysztof Głowacki (29-1, 18 KO) skrzyżował rękawice z niepokonanym Sergeyem Radchenką (6-1, 1 KO). Kibice spodziewali się, że popularny &#8222;Główka&#8221; zdominuje rywala i zakończy walkę przed czasem, ale tak się nie stało. Wręcz przeciwnie &#8211; Głowacki w piątej rundzie był w tarapatach i zaliczył deski. Od pierwszych minut walka była dynamiczna.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotion w Nysie Krzysztof Głowacki (29-1, 18 KO) skrzyżował rękawice z niepokonanym Sergeyem Radchenką (6-1, 1 KO). Kibice spodziewali się, że popularny &#8222;Główka&#8221; zdominuje rywala i zakończy walkę przed czasem, ale tak się nie stało. Wręcz przeciwnie &#8211; Głowacki w piątej rundzie był w tarapatach i zaliczył deski.</strong></p>
<p>Od pierwszych minut walka była dynamiczna. Głowacki szukał pomysłu na walkę, bił lewe proste na tułów, uderzał prawe z dołu. Radchenko znał doskonale &#8222;Główkę&#8221; i w ringu zaczął ostrożnie, jednak w drugiej odsłonie dał sygnał, że nie przyjechał tutaj w takiej formie jak pewien pięściarz z Tanzanii. W kolejnych odsłonach Ukrainiec był coraz bardziej aktywny i wykorzystywał przestoje byłego mistrza świata. W piątej rundzie było zdecydowanie najwięcej emocji. Po ciosach sierpowych Radchenki 31-letni Głowacki wylądował na deskach i Ukrainiec miał niecałą minutę na dokończenie roboty. Wtedy jednak doszło do ostrych wymian i było blisko, aby wszystko się odwróciło. Pogromca Marco Hucka wrócił jednak do siebie, choć podmęczony rywal do końca walki kilkakrotnie próbował jeszcze swoich sił. Po ośmiu rundach zdaniem sędziów jednogłośnie na punkty (77-74 x3) zwyciężył Głowacki.</p>
<p><strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (54-4-1, 38 KO) walką z <strong>Adamem Gadayevem</strong> (17-15, 8 KO) miał powrócić po bolesnej porażce z rąk Murata Gassiyeva. Powrót się odbył, &#8222;Diablo&#8221; wygrał, ale niesmak pozostał, głównie przez rywala polskiego pięściarza. Pierwsze trzy minuty &#8211; tak jak w większości walk &#8222;Diablo&#8221; &#8211; bardzo rozpoznawcze. Były mistrz świata WBC i IBF wagi junior ciężkiej od początku kontrolował pojedynek swoim firmowym lewym prostym. Gadayev na prawie każdy atak reagował tylko szczelnym blokiem, brakowało balansu tułowia i przygotowania ataku w wykonaniu Rosjanina. Po zakończeniu drugiej rundy Gadayev zasygnalizował kontuzję barku i walka została przerwana ku rozczarowaniu kibiców oraz wszystkich zgromadzonych na hali.</p>
<p>Niepokonany <strong>Paweł Stępień</strong> (8-0, 7 KO) nie bierze jeńców. Zawodnik stajni Sferis Knockout Promotions odprawił z kwitkiem <strong>Bensona Mwakyembe</strong> (11-4-1, 6 KO) i dopisał do swojego rekordu kolejne zawodowe zwycięstwo. Walka zakończyła się bardzo szybko, bo już w pierwszej rundzie. Mający świetny refleks Stępień czuł się pewnie już od pierwszych chwil po rozpoczęciu walki. Polski pięściarz po dwóch rozpoznawczych minutach zadał cios na korpus i jego rywal padł z grymasem bólu na twarzy. Sędzia ringowy Leszek Jankowiak wyliczył do dziesięciu i pojedynek się zakończył.</p>
<p><strong>Łukasz Różański</strong> (8-0, 6 KO) zmierzył się z Węgrem <strong>Andrasem Csomorem</strong> (18-19-2, 14 KO). Akurat przy tym starciu spodziewaliśmy się szybkiego zakończenia i tego oczywiście nie zabrakło. Polski pięściarz po pokonaniu Alberta Sosnowskiego ma coraz to większe aspiracje, zadeklarował nawet chęć walki z Krzysztofem Zimnochem. Opis walki będzie krótki, ponieważ nie ma czego tak naprawdę opisywać. Różański zasypał Csomora serią ciosów, szczerze powiedziawszy nie było to zbyt trudne, ale mimo wszystko trzeba to odnotować. Walka zakończyła się w drugiej rundzie i chyba tyle wystarczy.</p>
<p><strong>Przemysław Zyśk</strong> (6-0, 3 KO) szybko rozprawił się ze swoim przeciwnikiem <strong>Kevinem Ongenae</strong> (10-5-1, 1 KO). Mający przydomek &#8222;Nauczyciel&#8221; belgijski pięściarz dostał bolesną lekcję od niepokonanego Zyśka. Od pierwszych chwil po gongu Zyśk dominował Ongenae, nie dał ani przez chwilę rozkręcić się Belgowi, który po pierwszej przegranej rundzie, w drugiej zainkasował kilka uderzeń na korpus, po których przyklęknął. Sędzia ringowy zaczął go liczyć, ale przeciwnik Zyśka miał już zdecydowanie dość i nie chciał kontynuować pojedynku.</p>
<p>W pierwszej walce <strong>Fedir Cherkashyn</strong> (8-0, 5 KO) szybko rozprawił się z <strong>Artemem Karasevem</strong> (9-33-2, 7 KO), nokautując Rosjanina już w pierwszej rundzie. To debiut Ukraińca na zawodowych ringach na terenie Polski i być może nie był to ostatni występ. Dziś może być z siebie zadowolony. Walka była króciutka. Cherkashyn pokazał dosyć solidną pracę nóg i po kilku ciosach posłał na deski Rosjanina, który nie miał większej ochoty na kontynuowanie pojedynku i szybko się poddał. Warto nadmienić, że Ukrainiec sam opłacił swój dzisiejszy występ, co pokazuje, że prawdopodobnie będzie chciał kontynuować swoją karierę na terenie Polski i podtrzymywać aktywność na ringach zawodowych.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2018/02/11/krotkie-walki-podczas-gali-w-nysie-krzysztof-glowacki-zwycieski-choc-na-deskach/gala_nysa_2018/" rel="attachment wp-att-9678"><img class="alignleft size-full wp-image-9678" alt="gala_nysa_2018" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2018/02/gala_nysa_2018.jpg" width="860" height="952" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/02/11/krotkie-walki-podczas-gali-w-nysie-krzysztof-glowacki-zwycieski-choc-na-deskach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OFICJALNIE: MACIEJ SULĘCKI NAJBLIŻSZYM RYWALEM DANIELA JACOBSA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/02/10/oficjalnie-maciej-sulecki-najblizszym-rywalem-daniela-jacobsa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/02/10/oficjalnie-maciej-sulecki-najblizszym-rywalem-daniela-jacobsa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 17:17:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9674</guid>
		<description><![CDATA[To już oficjalna informacja. Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) stanie 28 kwietnia na nowojorskim Brooklynie przed życiową szansą. Nie będzie to co prawda walka o tytuł, ale podobnie jak w przypadku starć Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe&#8217;em, ważniejsze będzie to, kto stanie naprzeciw niego. A będzie to wielka gwiazda boksu zawodowego, Daniel Jacobs (33-2, 29 KO). Amerykanin po związaniu się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>To już oficjalna informacja. <strong>Maciej Sulęcki</strong> (26-0, 10 KO) stanie <strong>28 kwietnia</strong> na nowojorskim <strong>Brooklynie</strong> przed życiową szansą. Nie będzie to co prawda walka o tytuł, ale podobnie jak w przypadku starć <strong>Andrzeja Gołoty</strong> z <strong>Riddickiem Bowe&#8217;em</strong>, ważniejsze będzie to, kto stanie naprzeciw niego. A będzie to wielka gwiazda boksu zawodowego, <strong>Daniel Jacobs</strong> (33-2, 29 KO). Amerykanin po związaniu się kontraktem z <strong>Eddie`em Hearnem</strong> i przenosinach do stacji HBO stoczy drugi pojedynek. Jego potyczka z Polakiem będzie głównym wydarzeniem nowojorskiej imprezy.</p>
<p>- Sulęcki nie ma dużego nazwiska, ale nikt w tej chwili nie chce walczyć z Jacobsem. Pojedynek z nim to zbyt duże ryzyko &#8211; mówił kilka dni temu <strong>Keith Connolly</strong>, menedżer byłego mistrza świata wagi średniej. &#8211; Walka z Jacobsem zapowiada się rewelacyjnie. To będzie wojna. Szanuję gościa za to, że pokonał ciężką chorobę, ale również lubię oglądać jego walki &#8211; nie ukrywa nasz rodak, który ostatnio zbił dodatkowe kilogramy do kategorii junior średniej. Teraz powróci do średniej, w której odniósł największe zwycięstwa &#8211; nad <strong>Grzegorzem Proksą</strong> (TKO 7) oraz <strong>Hugo Centeno Jr</strong> (TKO 10).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/02/10/oficjalnie-maciej-sulecki-najblizszym-rywalem-daniela-jacobsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ADAM KOWNACKI CORAZ BLIŻEJ WALKI O MISTRZOSTWO ŚWIATA. KILADZE ZNOKAUTOWANY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/01/21/adam-kownacki-coraz-blizej-walki-o-mistrzostwo-swiata-kiladze-znokautowany/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/01/21/adam-kownacki-coraz-blizej-walki-o-mistrzostwo-swiata-kiladze-znokautowany/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jan 2018 09:25:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9634</guid>
		<description><![CDATA[- Powinienem go skończyć w okolicach szóstej-siódmej rundy &#8211; mówił kilka dni temu Adam Kownacki (17-0, 14 KO). I jak zapowiadał, tak zrobił. Niewygodny Iago Kiladze (26-2, 18 KO) poległ w szóstej odsłonie! Zgodnie z oczekiwaniami Gruzin dużo poruszał się po ringu, uciekał od półdystansu i kontrował ciosami prostymi. Polak natomiast nieustannie na niego naciskał, tak jak obiecywał, od razu]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Powinienem go skończyć w okolicach szóstej-siódmej rundy &#8211; mówił kilka dni temu Adam Kownacki (17-0, 14 KO). I jak zapowiadał, tak zrobił. Niewygodny Iago Kiladze (26-2, 18 KO) poległ w szóstej odsłonie!</strong></p>
<p>Zgodnie z oczekiwaniami Gruzin dużo poruszał się po ringu, uciekał od półdystansu i kontrował ciosami prostymi. Polak natomiast nieustannie na niego naciskał, tak jak obiecywał, od razu usiadł na rywala pressingiem, ale w pierwszych dwóch rundach nie mógł jeszcze złapać swojego rytmu i trudno mu było dobrać się do skóry przeciwnika. Dopiero w trzecim starciu uwidoczniła się przewaga polonijnego pięściarza. W czwartym wydawało się nawet, że koniec Kiladze jest bliski. Kownacki posłał go na deski, lecz nie dobił zranionej ofiary.</p>
<p>Piąta runda również należała do Polaka, choć sprytnie broniący się Gruzin, ciągle szukający gdzieś swojej szansy w mocnej kontrze, oddalił od siebie niebezpieczeństwo. Po przerwie Adam znów podkręcił tempo, zasypał zmęczonego coraz bardziej rywala seriami i dopiął swego. Strzelił mocnym prawym podbródkowym, poprawił natychmiast prawym sierpem i Kiladze po raz drugi padł na matę ringu. Tym razem był to już jego koniec.</p>
<p>Dodajmy, że już w pierwszej rundzie nasz &#8222;Babyface&#8221; nabawił się nieprzyjemnej kontuzji. Jeden z ciosów Gruzina złamał Adamowi nos. Mimo wszystko polonijny wojownik nie zdjął nogi z gazu, nieustannie nacierał, aż w końcu złamał rywala i wykończył go przed czasem. Brawo!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/01/21/adam-kownacki-coraz-blizej-walki-o-mistrzostwo-swiata-kiladze-znokautowany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DAMIAN KIWIOR CZEKA NA ZAWODOWY DEBIUT NA WYSPACH BRYTYJSKICH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2018/01/05/damian-kiwior-czeka-na-zawodowy-debiut-na-wyspach-brytyjskich/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2018/01/05/damian-kiwior-czeka-na-zawodowy-debiut-na-wyspach-brytyjskich/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Jan 2018 12:44:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[KIWIOR Damian]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Kiwior]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9613</guid>
		<description><![CDATA[Ubiegły sezon był bardzo udany dla Damiana Kiwiora (69 kg). Pięściarz Tigera Tarnów zdobył złoty medal seniorskich Mistrzostw Polski w Człopie oraz dzielnie rywalizował w Mistrzostwach Europy w Charkowie oraz Mistrzostwach Świata w Hamburgu, za co awansował do rankingu światowego AIBA. Niestety podczas światowego czempionatu doznał kontuzji, która do końca roku zatrzymała jego bokserskie starty. Dla kibiców Damiana mamy dobrą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Ubiegły sezon był bardzo udany dla <strong>Damiana Kiwiora</strong> (69 kg). Pięściarz Tigera Tarnów zdobył złoty medal seniorskich <strong>Mistrzostw Polski </strong>w<strong> Człopie</strong> oraz dzielnie rywalizował w <strong>Mistrzostwach Europy</strong> w<strong> Charkowie </strong>oraz<strong> Mistrzostwach Świata </strong>w<strong> Hamburgu</strong>, za co awansował do rankingu światowego AIBA. Niestety podczas światowego czempionatu doznał kontuzji, która do końca roku zatrzymała jego bokserskie starty. Dla kibiców Damiana mamy dobrą wiadomość &#8211; w lutym lub w marcu znów pojawi się między linami ringu, ale już jako zawodowiec.</p>
<p>- Mieszkam i trenuję na Wyspach Brytyjskich, w Wolverhampton. W moim gymie pracuje dziesięciu trenerów ale głównym szkoleniowcem, który odpowiada za moje przygotowania jest Paul Mann. Przychodzę na salę 2-3 razy dziennie. Mam za sobą już ok. 10 sparringów, w tym m.in. z Rosjaninem Davidem Avanesyanem, który całkiem niedawno pokonał Shane`a Mosleya i stoczył świetny, choć przegrany pojedynek z Lamontem Patersonem. Pierwszy sparring przeboksowałem ostrożnie, ale już w drugim daliśmy 6 rund ringowej wojny. Z formą jest coraz lepiej, biorąc pod uwagę, że miałem dwumiesięczną przerwę spowodowaną przez kontuzję &#8211; zapewnia Damian.</p>
<p>Tak, więc z kadrą narodową żegna się kolejny czołowy  i nadal perspektywiczny pięściarz. Będziemy z uwagą śledzić jego profesjonalne pojedynki, mając nadzieję, że niebawem znów zaboksuje w Polsce.</p>
<p>- Po Mistrzostwach Europy w Charkowie totalnie straciłem wiarę w uczciwe werdykty [Damian przegrał tam w ćwierćfinale po bardzo dyskusyjnej decyzji sędziów z Mołdawianinem Vassilim Belousem - przyp. JD], że nie wspomnę już o kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskch w Rio de Janeiro. Teraz, po ciężkich sparingach z czołowym zawodnikiem świata, znów uwierzyłem w siebie &#8211; zakończył pięściarz pochodzący z Tarnowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2018/01/05/damian-kiwior-czeka-na-zawodowy-debiut-na-wyspach-brytyjskich/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK NADAL ZWYCIĘSKI. CIEKAWA GALA W CZĘSTOCHOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/11/19/tomasz-adamek-nadal-zwycieski-ciekawa-gala-w-czestochowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/11/19/tomasz-adamek-nadal-zwycieski-ciekawa-gala-w-czestochowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Nov 2017 23:55:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Laskowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9526</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru &#8222;Noc Wojowników&#8221; w Częstochowie Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) pokonał po ciekawym spektaklu Freda Kassiego (18-7-1, 10 KO). Choć &#8222;Góral&#8221; był wczoraj podczas ważenia cięższy o 8,5 kilograma, początkowo uwidoczniła się jego przewaga szybkości. Kameruńczyk był trudny do trafienia na górę, więc wywierający pressing Polak rozpoczynał niemal każdą akcję od ataku na tułów. W połowie drugiej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru &#8222;Noc Wojowników&#8221; w Częstochowie Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) pokonał po ciekawym spektaklu Freda Kassiego (18-7-1, 10 KO). Choć &#8222;Góral&#8221; był wczoraj podczas ważenia cięższy o 8,5 kilograma, początkowo uwidoczniła się jego przewaga szybkości.</strong></p>
<p>Kameruńczyk był trudny do trafienia na górę, więc wywierający pressing Polak rozpoczynał niemal każdą akcję od ataku na tułów. W połowie drugiej rundy zawodnicy zderzyli się głowami i twarz Tomka zalała krew, na szczęście było to rozcięcie czoła i cutman <strong>Tomasz Skarżyński</strong> wykonał dobrze swoją robotę. W trzecim starciu Tomek atakował jeszcze agresywniej. Brakowało może soczystej bomby na szczękę, ale było wiele uderzeń na korpus, jakie niewątpliwie osłabiają zawodnika w dalszej fazie potyczki. W połowie czwartej odsłony to Kassi przeszedł do kontrofensywy i zaskoczył naszego mistrza kilkoma sierpami przy linach. Oczywiście bez większych konsekwencji, bo Tomek przyjmował bez zmrużenia oka dożo cięższe ciosy. W piątej rundzie między linami wywiązała się naprawdę interesująca bitka, zaś na początku szóstej po kolejnym zderzeniu głowami tym razem to Kassiemu otworzyła się rana na twarzy. Adamek poczuł tę krew i zasypał Kameruńczyka swoimi kombinacjami, podrywając kibiców do jeszcze głośniejszego dopingu. W pewnym momencie Kassi skontrował bezpośrednim prawym, ale Tomek natychmiast odpowiedział lewym sierpowym z doskoku i ostudził jego zapędy. W siódmym starciu Adamek wrócił do lewego prostego bitego niczym z automatu. Szachował w ten sposób rywala, a gdy ten podnosił ręce, były mistrz świata dwóch kategorii od razu szukał jego tułowia i splotu słonecznego. Po słabszej rundzie ósmej, Kassi wrócił dobrą dziewiątą, kiedy udało mu się złapać Polaka kilkoma kontrami. Adamek dla odmiany świetnie rozegrał ostatnie starcie. Najpierw trafił lewym sierpowym, potem w kombinacji prawy na dół-lewy sierp na górę poprawił raz jeszcze i ruszył do ataku, by przypieczętować swoją wygraną. Szkoda, że nie miał jeszcze rundy więcej, ale i tak dał dobre widowisko na tle trudnego, niewygodnego przeciwnika. Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za &#8222;Góralem&#8221;, punktując na jego korzyść 97:93, 96:94 i 96:94.</p>
<p><strong>Adam Balski</strong> (11-0, 8 KO) pokonał <strong>Demetriusa Banksa</strong> (9-3, 4 KO), choć po ostatnich bardzo efektownych startach, dziś z pewnością zaboksował trochę poniżej oczekiwań. Ale&#8230; były ku temu powody. Poważna kontuzja, jakiej nabawił się już na samym początku walki. Adam boksował dużo zwodami. Oszukiwał, markował ciosy prawą, kontrolując w pierwszej rundzie walkę lewym prostym. Podobny przebieg miała też druga odsłona. Amerykanin koncentrował się przede wszystkim na tym, by nie dać się czysto trafić, kiedy więc wyszedł agresywniej do trzeciej rundy, zaskoczył Polaka prawym sierpem bitym po wyjściu ze zwarcia. Po nerwowym i chaotycznym trzecim starciu, w czwartym Balski w końcu uspokoił swój boks, wrócił do jabu, ustawiał sobie nim przeciwnika, czym otworzył również furtkę do innych akcji. W połowie złap Banksa mocnym prawym krzyżowym i posłał na deski, ale gdy po liczeniu do ośmiu chciał dobić zranioną zwierzynę, trafił w okolice biodra, Amerykanin sprytnie zasymulował cios poniżej pasa i sam sobie dał ponad minutę na dojście do siebie. Niewygodny, &#8222;śliski&#8221; rywal przetrwał również piąte starcie. W ofensywie robił mało, lecz w obronie był trudny do trafienia, nieustannie balansował i nie łapał mocnych uderzeń. Podobny, niemrawy przebieg miały rundy sześć i siedem. Adam zbierał małe punkciki, ale nie lśnił tak jak wcześniej. Obaj podjęli w końcu bardziej otwarte wymiany w ostatnich trzech minutach, w których pięściarz z Kalisza potwierdził swoją przewagę. Ale debiut z trenerem Currenem na pewno nie wypadł okazale. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i jednogłośnie opowiedzieli się za Balskim, punktując na jego korzyść 80:70, 80:71 i 79:72.</p>
<p><strong>Michał Żeromiński</strong> (13-3-1, 1 KO) i<strong> Łukasz Wierzbicki</strong> (14-0, 6 KO) dali kawał dobrego boksu. Po zażartych i stojących na wysokim poziomie dziesięciu rundach niejednogłośną decyzją sędziów zwyciężył pięściarz ze Zgorzelca, zdobywając wakujący tytuł Mistrza Polski wagi półśredniej. Tuż po pierwszym gongu &#8222;Żeroma&#8221; ruszył do przodu, a zgodnie z przypuszczeniami Łukasz usiadł na nodze zakrocznej, boksując z kontry i skupiając się na mocnej bombie z lewej ręki. I takim lewym krzyżowym trafił czysto na starcie drugiego starcia. To był dobry odcinek dla Łukasza, który uruchomił nogi i na wstecznym poruszał się szybciej niż podążający za nim pięściarz z Radomia. W połowie trzeciej odsłony Wierzbicki huknął lewym krzyżowym. Pod Żeromińskim ugięły się nogi, ale ustał i obyło się bez liczenia oraz straty punktu. Michał przeżywał trudne momenty, lecz zawsze znany był z wielkiego serducha do walki i jeszcze przed gongiem na przerwę złapał przeciwnika przy linach krótką serią. W czwartej rundzie trwał jego napór i obraz pojedynku zaczął się wyrównywać. Na starcie piątego starcia Łukasz uderzył dla odmiany lewym hakiem pod prawy łokieć w okolice wątroby. Michał aż zgiął się wpół, ale i tym razem zagryzł zęby, przetrzymał kryzys i znów podgonił na samym finiszu, trafiając mocno bezpośrednim prawym. Emocje rosły. Podopieczny Piotra Wilczewskiego wrzucił piąty bieg w szóstej odsłonie i była to pierwsza runda na pewno wygrana przez niego. Czas działał więc na jego korzyść. Przez dwie pierwsze minuty siódmej rundy Łukasz radził sobie dobrze, ale w trzeciej znów ostro finiszował Michał, spychając silniejszego w ciosie, ale niekoniecznie silniejszego fizycznie rywala do odwrotu. Identyczny scenariusz i przebieg miały kolejne trzy minuty. Bardziej wyrównana była już dziewiąta odsłona. Wierzbicki wciąż boksował na wstecznym, natomiast jego kontry znów zaczęły dochodzić do celu. O wszystkim miała więc zadecydować ostatnia runda. Dwie minuty zażarte, ale na samym finiszu to nieoczekiwanie Żeromiński wcielił się w rolę kontr-boksera, co poskutkowało dwoma celnymi ciosami &#8211; lewym sierpem i prawym prostym. Po ostatnim gongu obaj z niecierpliwością czekali na werdykt. Sędziowie punktowali 97:93 Żeromiński, 96:95 Wierzbicki oraz 96:94 Wierzbicki. Tak więc stosunkiem głosów dwa do jednego wskazano na Łukasza.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (18-1, 11 KO) łatwo uporał się na swoim podwórku ze słabszym fizycznie <strong>Saidem Mbelwą</strong> (43-25-5, 28 KO). Ulubieniec miejscowej publiczności szybko trafił Tanzańczyka mocnym prawym krzyżowym. Ten od razu wycofał się na liny i schował za podwójną gardą, więc &#8222;Arab&#8221; w pierwszej rundzie koncentrował się przede wszystkim na ciosach na korpus. W drugiej obraz potyczki się nie zmieniał, więc podopieczny Grzegorza Krawczyka pozwolił momentami zaatakować również przeciwnikowi, polując na kontrę z prawej ręki po odchyleniu. Na trzy próby jedna taka akcja się powiodła, lecz Mbelwa wyszedł i z tej opresji. Parzęczewski zrozumiał jednak, że właśnie to jest klucz do sukcesu. Po minucie trzeciej rundy znów tego spróbował, trafił na punkt na brodę i złamał w końcu rywala. Ten powstał na osiem, lecz za moment po krótkim prawym sierpowym zapoznał się z matą ringu po raz drugi. Sędzia Molenda puścił jeszcze walkę, jednak po kolejnej bombie &#8211; tym razem lewym sierpie bitym przez gardę, wkroczył do akcji i zastopował dalszą rywalizację w obawie przed ciężkim nokautem. I słusznie, bo choć Mbelwa protestował, to ewidentnie chwiał się na nogach i mógł skończyć w dużo gorszym stanie.</p>
<p>Pod koniec września <strong>Kamil Młodziński</strong> (8-2-4, 5 KO) oraz <strong>Michał Leśniak</strong> (7-1-1, 2 KO) stworzyli świetne widowisko. Nie inaczej było i tym razem, choć dziś nie wyłoniono zwycięzcy. A szkoda, bo w stawce był wakujący tytuł Mistrza Polski kategorii junior półśredniej. Tak jak w pierwszej walce, obaj panowie od razu zaczęli wymieniać potężne ciosy. Ani jeden, ani drugi, nie robił kroku wstecz. W połowie drugiej rundy Kamil trafił w wymianie czysto prawym sierpowym na szczękę, ale &#8222;Szczupak&#8221; po kilkusekundowym kryzysie powrócił do gry. Kibice mogli zacierać ręce, a w najtrudniejszej sytuacji byli sędziowie punktowi, ponieważ gdy jeden trafiał, niemal natychmiast drugi odpowiadał. To była walka godna tytułu Mistrza Polski i tak dużej gali. Gdy obaj schodzili do narożników na półmetku, ciężko oddychali i jasne było, że szalone dotąd tempo musi nieco spaść, a wygra niekoniecznie lepszy bokser, za to ten, który będzie bardziej chciał i który przezwycięży kryzys. W siódmym starciu Leśniak złapał jakby drugi oddech. Bił lżej, za to z luzu i seriami. Młodziński motywowany przez swój narożnik wrócił do gry i końcówka znów dramatyczna, pełna spięć, akcja za akcję. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce w geście triumfu i dostali zasłużone brawa. Sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 96:94 Młodziński, 97:93 Leśniak i 95:95 &#8211; remis! Tak więc trwa bezkrólewie na naszym podwórku w limicie 63,5 kg. A my czekamy na trylogię!</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (6-0-1, 2 KO) musiał półtora roku czekać na rewanż z<strong> Tomaszem Gromadzkim</strong> (5-1-1, 1 KO) za remis z lutego ubiegłego roku. Po pierwszej potyczce czuł się pokrzywdzony i chciał udowodnić, że jest lepszy niż &#8222;Zadyma&#8221;. I udowodnił. Początek dla Tomka, który zaskoczył przeciwnika prawym sierpowym. Ten jednak odpowiedział mu pod koniec pierwszej rundy prawym podbródkowym. W drugiej odsłonie Rzadkosz przejął inicjatywę, trafiając mocnym lewym sierpowym oraz bezpośrednim prawym z kontry. W trzeciej i czwartej rundzie teoretycznie obraz walki był wyrównany, jednak lepiej poukładany Rzadkosz przepuszczał większość akcji i choć niezbyt mocno, to celnie karcił rywala z defensywy, szczególnie dobrym prawym podbródkiem bitym w tempo. Na półmetku wygrał na pewno trzy rundy &#8211; drugą, trzecią i czwartą. Pierwsza mogła pójść w stronę Tomka. Powiększający przewagę Mateusz efektownie skończył pojedynek w piątym starciu. Wyprowadził na środku ringu kombinację dziewięciu ciosów na górę, którą zakończył dziesiątym na dół &#8211; lewym hakiem na wątrobę. Gromadzki z grymasem bólu padł na matę, zwinął się, ale zdołał powstać na osiem. Kiedy jednak sędzia Grzegorz Molenda spytał go, czy chce kontynuować potyczkę, pokręcił głową i został poddany.</p>
<p>Zaczęło się świetnie, skończyło zbyt szybko i trochę pechowo. Naprzeciw siebie stanęli <strong>Damian Wrzesiński</strong> (12-1-1, 5 KO) oraz <strong>Marek Laskowski</strong> (9-8-2, 1 KO). Faworyzowany &#8222;Wrzos&#8221; w pierwszej rundzie dwukrotnie zaskoczył przeciwnika mocnym lewym sierpowym. W drugiej, gdy Marek już chronił się przed lewą ręką Damiana, ten zaczął polować prawym sierpowym. I pod koniec drugiej odsłony przy jednym z takich ciosów doszło do przypadkowego zderzenia głowami. Pękł łuk brwiowy Laskowskiego i po konsultacji z lekarzem pojedynek przerwano. A jako iż nie wyszedł on poza czwartą rundę, walkę uznano za nieodbytą. Szkoda, bo fajnie się to wszystko oglądało i zapowiadało&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong><br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2017/11/19/tomasz-adamek-nadal-zwycieski-ciekawa-gala-w-czestochowie/adamek_kassi_big/" rel="attachment wp-att-9527"><img class="alignleft size-full wp-image-9527" alt="adamek_kassi_big" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/11/adamek_kassi_big.jpg" width="860" height="1207" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/11/19/tomasz-adamek-nadal-zwycieski-ciekawa-gala-w-czestochowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KONTUZJOWANY MARIUSZ WACH NIE SPROSTAŁ JARELLOWI MILLEROWI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/11/12/kontuzjowany-mariusz-wach-nie-sprostal-jarellowi-millerowi/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/11/12/kontuzjowany-mariusz-wach-nie-sprostal-jarellowi-millerowi/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Nov 2017 09:01:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9483</guid>
		<description><![CDATA[Podczas dzisiejszej gali boksu zawodowego w Uniondale Mariusz Wach (33-3, 17 KO) niestety nie sprostał Jarrellowi Millerowi (20-0-1, 18 KO). &#8222;Wiking&#8221; walczył bardzo dobrze, ale złapał kontuzję prawej ręki, która ostatecznie przesądziła o losach pojedynku. W ringu nie sprawdził się najczerniejszy scenariusz &#8211; Mariusz był aktywny, używał lewej ręki, a także częściej niż zwykle szukał swojej szansy w prawym sierpowym.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Podczas dzisiejszej gali boksu zawodowego w Uniondale Mariusz Wach (33-3, 17 KO) niestety nie sprostał Jarrellowi Millerowi (20-0-1, 18 KO). &#8222;Wiking&#8221; walczył bardzo dobrze, ale złapał kontuzję prawej ręki, która ostatecznie przesądziła o losach pojedynku.</strong></p>
<p>W ringu nie sprawdził się najczerniejszy scenariusz &#8211; Mariusz był aktywny, używał lewej ręki, a także częściej niż zwykle szukał swojej szansy w prawym sierpowym. Wbrew przewidywaniom ekspertów to Wach narzucił wraz z pierwszym gongiem rywalowi swoje warunki i nie pozwalał mu rozwinąć skrzydeł. Pierwsze dwie rundy na pewno należało zapisać na konto Mariusza, ale z czasem walka stawała się coraz bardziej wyrównana. A czym dalej w las, tym gorzej. Od piątej rundy w ringu warunki zaczął dyktować już Miller, a sprawy Polakowi na pewno nie ułatwiała kontuzja prawej ręki, której Mariusz nabawił się prawdopodobnie w starciu siódmym.</p>
<p>Od tamtego momentu ze względu na kontuzję Mariusz używał prawego sierpowego już niezwykle rzadko, ale mimo to nie dawał zrobić sobie większej krzywdy. Przed dziewiątą rundą lekarz podszedł jednak do narożnika Polaka i zapytał, czy ten jest w stanie dalej boksować. Obóz Polaka zapewniał, że wszystko w porządku, ale obóz medyczny zezwolił Wachowi na tylko jeszcze jedną rundę. Jak się potem okazało, zaledwie na jej połowę, bo pojedynek został przerwany przez sędziego ringowego półtorej minuty później. A szkoda, bo Miller był dzisiaj w zasięgu&#8230;</p>
<p>Oto jak wyglądały statystyki ciosów. Częściej oczywiście bił Amerykanin, który wraz z pogłębiającym się urazem Polaka zyskiwał coraz większą przewagę. Liczby zresztą nie kłamią.</p>
<p>Ciosy proste:<br />
Miller 48/211 (22,7%) &#8211; Wach 46/176 (26,1%)</p>
<p>Tzw. mocne uderzenia:<br />
Miller 156/409 (38,1%) &#8211; Wach 49/152 (32,2%)</p>
<p>Ciosy ogółem:<br />
Miller 204/620 (32,9%) &#8211; Wach 95/328 (29%)</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/11/12/kontuzjowany-mariusz-wach-nie-sprostal-jarellowi-millerowi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;DIABLO&#8221; ZNOKAUTOWANY W NEWARK. CENNE ZWYCIĘSTWA MASTERNAKA I SULĘCKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/10/22/diablo-znokautowany-w-newark-cenne-zwyciestwa-masternaka-i-suleckiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/10/22/diablo-znokautowany-w-newark-cenne-zwyciestwa-masternaka-i-suleckiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Oct 2017 09:04:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9422</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnim ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series panujący mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji IBF &#8211; Murat Gassiev (25-0, 18 KO), znokautował Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO). To była jego pierwsza skuteczna obrona tytułu. &#8222;Diablo&#8221; rozpoczął defensywnie. Rosjanin wywierał pressing, ale też był ostrożny. Uderzył kilka razy bardzo mocnym prawym sierpem, lecz Krzysztof zebrał to na lewą rękawicę. Po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnim ćwierćfinale turnieju <strong>World Boxing Super Series</strong> panujący mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji IBF &#8211; <strong>Murat Gassiev</strong> (25-0, 18 KO), znokautował <strong>Krzysztofa Włodarczyka</strong> (53-4-1, 37 KO). To była jego pierwsza skuteczna obrona tytułu. &#8222;Diablo&#8221; rozpoczął defensywnie. Rosjanin wywierał pressing, ale też był ostrożny. Uderzył kilka razy bardzo mocnym prawym sierpem, lecz Krzysztof zebrał to na lewą rękawicę. Po przerwie podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> uderzył w kombinacji prawym hakiem po dole, potem pokazał lewy dyszel, lecz w drugiej połowie tej odsłony znów się cofnął i oddał inicjatywę rosyjskiemu niszczycielowi. Koniec nastąpił już w trzeciej rundzie. Najpierw Gassiev trafił lewym podbródkiem. Chodził za &#8222;Diablo&#8221;, nie dawał mu chwili wytchnienia, nagle doskoczył przy linach i uderzył kombinacją dwóch ciosów &#8211; lewy podbródkowy-lewy hak na wątrobę. I właśnie bombą pod prawy łokieć odciął Krzysztofa od prądu. Były dwukrotny mistrz świata został wyliczony do dziesięciu. A Gassiev? W poprzedniej walce podobnym hakiem na korpus posadził na tyłku również <strong>Denisa Lebiedeva</strong>, więc jest to powoli jego firmowa akcja. Teraz w półfinale WBSS naprzeciw Rosjanina stanie <strong>Yunier Dorticos</strong> (22-0, 21 KO), który w swoim ćwierćfinale znokautował w drugim starciu rodaka Murata, <strong>Dimitriya Kudriashova</strong>.</p>
<p>W walce rezerwowej turnieju World Boxing Super Series bardzo dobry boks pokazał <strong>Mateusz Masternak</strong> (40-4, 27 KO). I choć <strong>Stivens Bujaj</strong> (16-2-1, 11 KO) opowiadał, jak to pobił kiedyś Mateusza na sparingu, dziś dostał od niego srogie lanie. Dobry początek &#8222;Mastera&#8221;, który ustawiał sobie rywala lewym prostym, polując prawym krzyżowym bitym z góry do dołu. W końcówce pierwszej rundy taki prawy doszedł do celu. Jeszcze lepsza była druga odsłona. Uwidoczniła się przewaga szybkości byłego mistrza Europy, który zaczął kilkoma ciosami na korpus, czym zrobił sobie potem miejsce na prawe krzyżowe na głowę. Niemal identyczny scenariusz miała runda trzecia. Albańczyk z amerykańskim paszportem próbował przyjąć akcję na blok i odpowiedzieć kontrą, lecz na tle podopiecznego<strong> Andrzeja Gmitruka</strong> był po prostu za wolny. Po w miarę równym początku czwartego starcia, druga połowa znów wyraźnie pod dyktando wrocławianina. Piąta i szósta runda to dalsza dominacja Mateusza. W narożniku rywala padło w końcu pytanie &#8211; Walczysz, czy przerywamy? Bujaj wyszedł więc do siódmego starcia próbując agresywniej natrzeć, lecz jego nogi nie nadążały za Polakiem i po chwili zrezygnowany wrócił na liny, gdzie czuł się bezpieczniej. W połowie tej rundy Masternak huknął akcją lewy-prawy na szczękę, posyłając przeciwnika na deski. Ten co prawda dotrwał do przerwy, ale podczas niej został poddany w narożniku. W końcu stary dobry &#8222;Master&#8221; na ringu w Newark!</p>
<p>Ten pojedynek oficjalnie uznano za półfinał eliminatora do tronu WBC wagi junior średniej, choć w kuluarach mówiło się, że lepszy z tej dwójki prawdopodobnie od razu zostanie uznany challengerem. Stawka była więc ogromna. Po świetnej potyczce <strong>Maciej Sulęcki</strong> (26-0, 10 KO) pokonał <strong>Jacka Culcaya</strong> (22-3, 11 KO). Niemiec zaczął agresywnie, próbując z doskoku trafić mocnym ciosem. I trafił pod koniec pierwszej minuty lewym sierpowym na szczękę, choć na &#8222;Striczu&#8221; nie zrobiło to większego wrażenia. Podobny scenariusz miała druga runda. W dystansie przeważał Polak, ale kiedy Niemcowi udawało się skrócić dystans, wówczas to on dochodził do głosu. &#8211; Uciekaj z lin &#8211; apelował w przerwie <strong>Paweł Kłak</strong>. Trzecie starcie dużo lepsze dla Maćka. Co prawda zainkasował kilka kolejnych mocnych bomb, ale odpowiadał jeszcze mocniejszymi i częściej. Dodatkowo Culcay schodził do narożnika w pękniętym lewym łukiem brwiowym po przypadkowym zderzeniu głowami. Tempo było naprawdę wysokie. Świetna runda runda czwarta. Cios za cios, akcja za akcję. Gdy jeden trafiał, drugi od razu próbował oddać jeszcze mocniej. Żaden z nich nie zyskiwał większej przewagi, za to kibice oglądali świetny spektakl. Dopiero w piątej odsłonie można było wskazać z pewnością, że Sulęcki był lepszy, choć i wtedy nie ustrzegł się kilku akcji przeciwnika. W szóstej rundzie znów się wszystko wyrównało, a w siódmej, nieoczekiwanie, to Culcay zaczął zyskiwać wyraźną przewagę. I nie tylko punktową. W pewnym momencie &#8222;Striczu&#8221; był ranny i blisko liczenia. Na szczęście wyszedł z opresji bez nokdaunu. Ósme starcie prawdopodobnie wygrał Maciek, bo trafiał częściej, natomiast niespodzianką był fakt, że ciosy Sulęckiego robiły optycznie na Culcayu mniejsze wrażenie, niż ciosy Culcaya na Sulęckim. Kapitalna była również runda dziewiąta. Druga i trzecia minuta na styk, jednak pierwsza &#8211; bez wątpienia dla Maćka. Sędziowie nie mieli tu łatwego zadania. Pierwsza połowa dziesiątego starcia to popis Sulęckiego, który ładował w rywala mocne bomby. Końcówka znów zażarta i gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce, choć tak naprawdę nie mogli być pewni swego. Na szczęście cała trójka opowiedziała się za naszym rodakiem 97:93, 96:94 i przesadzone 98:92. Brawo!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/10/22/diablo-znokautowany-w-newark-cenne-zwyciestwa-masternaka-i-suleckiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KULIŃSKI Z DĄBROWSKIM ZNOWU NA REMIS NA GALI W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/10/16/kulinski-z-dabrowskim-znowu-na-remis-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/10/16/kulinski-z-dabrowskim-znowu-na-remis-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Oct 2017 18:54:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artem Karpets]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Bociański]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Wójcik]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Twardowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Binienda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9393</guid>
		<description><![CDATA[W miniony piątek w Nowym Dworze Mazowieckim, dziewiętnaście miesięcy po pierwszej, remisowej walce, po raz drugi naprzeciw siebie stanęli Norbert Dąbrowski (21-7-2, 9 KO) i Jordan Kuliński (5-0-2, 1 KO). I znów nie rozstrzygnęli, który z nich jest lepszy. Do ataku od początku ruszył Jordan, lecz &#8222;Noras&#8221; dwukrotnie wciągnął go na kontrę lewą ręką, podbijając mu lekko prawe oko. Na]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W miniony piątek w Nowym Dworze Mazowieckim, dziewiętnaście miesięcy po pierwszej, remisowej walce, po raz drugi naprzeciw siebie stanęli Norbert Dąbrowski (21-7-2, 9 KO) i Jordan Kuliński (5-0-2, 1 KO). I znów nie rozstrzygnęli, który z nich jest lepszy.</strong></p>
<p>Do ataku od początku ruszył Jordan, lecz &#8222;Noras&#8221; dwukrotnie wciągnął go na kontrę lewą ręką, podbijając mu lekko prawe oko. Na początku drugiego starcia Kuliński zaskoczył przeciwnika przy linach dłuższą akcją, ten jednak odpowiedział mocnym lewym sierpem, po którym ochraniacz na szczękę Jordana wyleciał poza ring. Mimo wszystko ten odcinek nieznacznie dla niego. W trzeciej odsłonie Kuliński kilka razy zmienił pozycję, czym zaskoczył przeciwnika. Po odchyleniu trafił też mocnym lewym sierpem. Na początku czwartej rundy Kuliński dalej naciskał, składał akcje w dłuższe kombinacje i zaczynał dyktować warunki. Norbert cofnął się na liny i przeżywał trudny moment. Po przerwie Dąbrowski próbował się odgryzać, jednak po wyrównane pierwszej połowie, w drugiej znów do głosu wyraźnie doszedł podopieczny<strong> Andrzeja Liczika</strong>. Do swojego arsenału dodał haki i lewy podbródek. Na półmetku na punkty na pewno wygrywał Jordan. Kolejne trzy minuty również pod jego dyktando. Co prawda &#8222;Noras&#8221; trafił raz mocną kontrą z lewej ręki, ale dużo aktywniejszy i częściej trafiający był Kuliński.Dąbrowski odżył wreszcie w siódmej rundzie. Polował na mocne uderzenie z pozycji mańkuta, natomiast Jordan uruchomił trochę bardziej nogi, próbując wydłużyć nieco dystans. Tuż przed przerwą podopieczny <strong>Krzysztofa Drzazgowskiego</strong> zaakcentował lepszy dla siebie fragment odczepnym prawym sierpem. W połowie ósmego starcia Dąbrowski trafił bardzo mocnym lewym sierpowym. Ten cios po raz pierwszy zrobił wrażenie na Kulińskim. Tak więc po kryzysie Norberta w piątej i szóstej rundzie, w siódmej oraz ósmej to jego rywal walczył z własnymi słabościami. Wszystko wyrównało się w przedostatniej, dziewiątej rundzie. Kuliński bił i trafiał częściej, za to Dąbrowski uderzał jakby mocniej. Ostatnie trzy minuty &#8211; jak i cała walka, zażarte i naprawdę ciekawe dla oka. Sędziowie punktowali 97:93 Dąbrowski i dwukrotnie 95:95, a więc znów remis! Będzie trylogia?</p>
<p><strong>Kamil Gardzielik</strong> (5-0, 2 KO) przeszedł najtrudniejszy jak dotąd test na ringach zawodowych, pokonując <strong>Artioma Karpeca</strong> (21-6, 6 KO). Teraz króciutki odpoczynek i za osiem dni start w Wieliczce. Już w pierwszej rundzie były mistrz Polski seniorów pokazał kilka ciekawych akcji, ale też dwukrotnie dał się złapać prawym krzyżowym. W drugim starciu pięściarz z Konina kontrolował sytuację lewym prostym, trafił też mocnym prawym podbródkowym. Dla odmiany w połowie trzeciej odsłony to Ukrainiec trafił Polaka prawym podbródkiem. Cały czas jednak to Kamil dyktował warunki gry. Po przerwie wrócił do lewego prostego, do których dodał kilka ciosów na korpus. Ostatnie dwie rundy były zażarte i efektowne. Optycznie mocniej bił Gardzielik, lecz widać u niego jeszcze spore luki w obronie, szczególnie na prawy krzyżowy z drugiej strony. Wątpliwości co do werdyktu oczywiście być nie mogło i po ostatnim gongu sędziowie punktowali zgodnie 59:55 na korzyść Kamila.</p>
<p>Czwarta walka i czwarta &#8222;czasówka&#8221; &#8211; oto dorobek<strong> Mateusza Tryca</strong> (4-0, 4 KO). Tym razem nie sprostał mu <strong>Ruslan Rodivich</strong> (14-24, 14 KO). Dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy w swoim stylu od początku narzucił pressing, spychał rywala, a równo z gongiem kończącym pierwszą rundę trafił też prawym krzyżowym na głowę. Na początku drugiej hakami z obu rąk na korpus posłał Białorusina na deski. Po liczeniu do ośmiu Mateusz ponowił akcję, doprowadzając oponenta do drugiego nokdaunu. Trzecie liczenie było po prawym sierpowym, a wszystko zakończył dla odmiany lewy sierp na szczękę.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do swojego rekordu dopisał <strong>Daniel Bociański</strong> (8-0, 2 KO), który pokonał <strong>Przemysława Biniendę</strong> (2-13, 2 KO). W połowie pierwszej rundy podopieczny <strong>Jerzego Galary</strong> trafił długim prawym, wykorzystując świetne warunki fizyczne. W drugiej odsłonie Binienda odważniej zaatakował i nieoczekiwanie wyrównał obraz potyczki. Bociański dopiero w końcówce czwartego starcia pokazał ciekawą akcję. Wygrał również piąte, lecz w szóstej znów dał się kilka razy głupio trafić skazywanemu na porażkę rywalowi. Po ostatnim gongu sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu wskazali na Daniela &#8211; 57:57, 59:55 i zdecydowanie przesadzone 60:54.</p>
<p>Wcześniej boksujący w kategorii cruiser <strong>Krzysztof Twardowski</strong> (3-0, 2 KO) pokonał doświadczonego <strong>Jakuba Wójcika</strong> (9-21-2, 5 KO). Wszyscy sędziowie typowali na korzyść młodego pięściarza z Nowego Sącza 39:37, ale trzeba dodać, że jego przeciwnik w ostatniej, czwartej rundzie, zerwał biceps i nie mógł uderzać swoją mocniejszą, lewą ręką.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/10/16/kulinski-z-dabrowskim-znowu-na-remis-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SIDORENKO ZAWODOWĄ MISTRZYNIĄ EUROPY. CENNE ZWYCIĘSTWO PARZĘCZEWSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/10/05/sidorenko-zawodowa-mistrzynia-europy-cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/10/05/sidorenko-zawodowa-mistrzynia-europy-cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Oct 2017 18:53:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Olaś]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Rumiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9380</guid>
		<description><![CDATA[Sasza Sidorenko (7-0, 1 KO) swoją pracą nóg oraz techniką użytkową mogłaby zawstydzić niejednego pięściarza zawodowego. Nic więc dziwnego, że w sobotę zdobyła tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Naprzeciw miejscowej pięściarki z Łomianek stanęła niepokonana dotąd Isabelle Pare (6-1, 1 KO). Była odważna, silna fizycznie, jednak w konfrontacji z Saszą nie miała nic do powiedzenia. Na jej tle mogła jedynie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sasza Sidorenko</strong> (7-0, 1 KO) swoją pracą nóg oraz techniką użytkową mogłaby zawstydzić niejednego pięściarza zawodowego. Nic więc dziwnego, że w sobotę zdobyła tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Naprzeciw miejscowej pięściarki z Łomianek stanęła niepokonana dotąd<strong> Isabelle Pare</strong> (6-1, 1 KO). Była odważna, silna fizycznie, jednak w konfrontacji z Saszą nie miała nic do powiedzenia. Na jej tle mogła jedynie pokazać, że ma twardą szczękę i nie boi się przyjąć mocnej bomby. Choć w siódmej rundzie &#8211; po znakomitym prawym podbródkowym z kontry, zachwiała się. Sidorenko konsekwentnie robiła jednak swoje i wygrywała kolejne minuty. A tańcząc na nogach pozostawała nieuchwytna dla rywalki. Gdy zabrzmiał ostatni gong, wszyscy sędziowie opowiedzieli się za Sidorenko &#8211; 100:91, 100:90 i 100:90.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (17-1, 10 KO) i <strong>Tomas Adamek</strong> (26-15-2, 9 KO) przysporzyli kibicom sporo emocji. Bo choć walka była krótka, to emocjonująca i niezwykle krwawa. Już w połowie pierwszej rundy obaj zderzyli się przypadkowo głowami. Z czoła Czecha poleciała krew. Ale jeszcze gorzej wyglądał Polak. Głębokie rozcięcie nad łukiem brwiowym zalewało mu krew do oka. Mimo tego w drugim starciu &#8222;Arab&#8221; strzelił prawym krzyżowym, naruszył przeciwnika, dopadł go jeszcze przy linach kilkoma kolejnymi bombami i posłał na deski. Niestety zbytnio się podpalił i sam sobie tym trochę przeszkodził. Doświadczony rywal przetrwał kryzys, by w trzecim oraz czwartym starciu podjąć rękawice i twarde wymiany. Koniec nastąpił w piątej rundzie. Znów skuteczny prawym krzyżowy eksplodował na szczęce Adamka i zrobił takie spustoszenie, że Czech aż wyleciał poza liny. Co prawda zdołał podnieść się na osiem, lecz sędzia <strong>Arek Małek</strong> popatrzył mu głęboko w oczy i zatrzymał dalszą rywalizację.</p>
<p>Bardzo dobre widowisko stworzyli przed momentem <strong>Michał Leśniak</strong> (7-1, 2 KO) z <strong>Kamilem Młodzińskim</strong> (8-2-3, 5 KO). Po emocjonujących ośmiu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył ostatecznie pięściarz z Wałbrzycha. Obaj panowie nie bawili się w zbędne podchody i od pierwszego gongu ostro ruszyli na siebie. Po równej pierwszej rundzie, w drugiej i trzeciej przeważał sprytniejszy Leśniak, który wkładał w ciosy może mniej siły, ale składał je w kombinacje kilku uderzeń. Młodziński wrócił bardzo udaną czwartą odsłoną, gdy spychał Michał do lin, jednak &#8222;Szczupak&#8221; po chwilowym kryzysie znów boksował swoje w rundzie numer pięć. Trafiał lewym hakiem w okolice wątroby oraz prawym podbródkiem. Michał nieznacznie przeważał w kolejnych minutach, choć potyczka była zażarta i optycznie równa. Kamil lepiej finiszował na końcu, niestety nie zdążył odrobić strat. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 76:76, 77:75 i chyba trochę przesadzone 79:73.</p>
<p><strong>Michał Olaś</strong> (4-0, 3 KO) wrócił udanie po kontuzji i długiej rehabilitacji, pokonując <strong>Michała Bańbułę</strong> (12-28-4). Pięściarz ze stolicy górował nad rywalem warunkami fizycznymi, narzucał pressing, a ten od drugiej rundy ograniczał się już praktycznie tylko do defensywy. Dodajmy skutecznej defensywy, niestety psując trochę obraz potyczki częstymi klinczami. W czwartej rundzie Bańbuła był już zmęczony, więcej przeszkadzał niż boksował i w przerwie przed piątą odsłoną, po konsultacji z lekarzem, poddał potyczkę. Odnowiła się kontuzja kolana.</p>
<p>Na otwarcie gali debiutujący w niższej kategorii &#8211; średniej,<strong> Paweł Rumiński</strong> (3-2, 3 KO), pokonał przed czasem <strong>Grzegorza Sikorskiego</strong> (2-14). Po spokojnej pierwszej rundzie, w drugiej zawodnik Legii posłał przeciwnika na deski prawym sierpowym w okolice ucha. W trzeciej Rumiński zranił go jeszcze prawym podbródkiem, ale tym razem obyło się jeszcze bez nokdaunu. W kolejnych minutach cały czas nieustannie przeważał Paweł, lecz boksował trochę zbyt zachowawczo. Koniec nastąpił w ostatnich sekundach piątego starcia. Kolejny prawy hak posłał po raz drugi Grzegorza na deski i choć ten wstał na osiem, to nie miał już ochoty na kontynuowanie potyczki.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/10/05/sidorenko-zawodowa-mistrzynia-europy-cenne-zwyciestwo-parzeczewskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZIMNOCH I SOSNOWSKI ZNOKAUTOWANI W RADOMIU. &#8222;KOSIARZ&#8221; ZDAŁ KOLEJNY TEST</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/09/10/zimnoch-i-sosnowski-znokautowani-w-radomiu-kosiarz-zdal-kolejny-test/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/09/10/zimnoch-i-sosnowski-znokautowani-w-radomiu-kosiarz-zdal-kolejny-test/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Sep 2017 08:38:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Sosnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Wóz]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Werwejko]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9346</guid>
		<description><![CDATA[Na pewno nie tak Krzysztof Zimnoch (22-2-1, 15 KO) wyobrażał sobie potyczkę z Joey&#8217;em Abellem (34-9, 32 KO). Polak od początku walki był w ringu mocno pogubiony i został brutalnie znokautowany już w trzeciej rundzie. Według wielu ekspertów kluczem do zwycięstwa Zimnocha miało być przetrwanie pierwszej części walki i uniknięcie potężnych ciosów Amerykanina. Czym później, tym miało być dla Krzyśka]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Na pewno nie tak <strong>Krzysztof Zimnoch</strong> (22-2-1, 15 KO) wyobrażał sobie potyczkę z <strong>Joey&#8217;em Abellem</strong> (34-9, 32 KO). Polak od początku walki był w ringu mocno pogubiony i został brutalnie znokautowany już w trzeciej rundzie. Według wielu ekspertów kluczem do zwycięstwa Zimnocha miało być przetrwanie pierwszej części walki i uniknięcie potężnych ciosów Amerykanina. Czym później, tym miało być dla Krzyśka łatwiej. Niestety, Polak już w pierwszej rundzie dał się zaskoczyć kilkoma potężnymi, obszernymi sierpami, po których o mało nie wylądował na macie. Właściwie tylko gong sprawił, że walka nie zakończyła się dla naszego zawodnika już w inauguracyjnym starciu. W drugiej rundzie nadal to Abell dzielił i rządził między linami, zaś Krzysiek koncentrował się na defensywie, która niestety była dziurawa jak szwajcarski ser. Nieco lepiej zaczęła się dla Krzyśka runda trzecia &#8211; Polak w końcu uspokoił walkę, uderzał ciosami prostymi i wydawało się, że nieco odzyskał kontrolę nad ringowymi wydarzeniami. Niestety, na minutę przed gongiem Abell ponownie wstrząsnął Zimnochem potężnym prawym sierpowym i tym razem nie wypuścił już okazji z rąk &#8211; rzucił się szaleńczymi ciosami na półprzytomnego Polaka, brutalnie go nokautując. Co dalej? Wygląda na to, że z planowanej na grudzień walki z Arturem Szpilką nici&#8230;</p>
<p>To był najtrudniejszy test w całej zawodowej karierze <strong>Przemysława Runowskiego</strong> (16-0, 3 KO). &#8222;Kosiarz&#8221; był w sporych opałach, ale przetrwał kryzys i ostatecznie pokonał na punkty lepszego niż oczekiwano <strong>Twahę Kiduku</strong> (11-2, 7 KO). Pierwsza runda była jeszcze bardzo wyrównana, ale w drugiej doszło do niespodzianki &#8211; reprezentant Tanzanii trafił potężnym prawym sierpowym, dołożył kolejny sierp i Przemek osunął się na matę ringu. Polak wstał, ale przez chwilę był &#8222;podłączony&#8221;. W trzeciej rundzie Runowskiemu udało się jednak zmazać złe wrażenie z poprzedniego starcia &#8211; tym razem to on trafił kilkoma mocnymi uderzeniami, po których pod Kiduku ugięły się nogi. &#8222;Kosiarz&#8221; nieustannie atakował przez dwie kolejne minuty, lecz jego oponent imponował odpornością. Pierwsze rundy tego pojedynku były dla naszego pięściarza bardzo trudne, ale z czasem Runowski zaczął przejmować kontrolę nad walką. Co prawa Kiduku ciągle był groźny i szukał szczęścia szczególnie w mocnym prawym sierpowym, ale to Polak górował w ringu dobrą pracą na nogach i większymi umiejętnościami technicznymi. Ostatecznie po ośmiu rundach Przemek zasłużenie zwyciężył na kartach wszystkich sędziów &#8211; 77-74, 78-74, 77-74.</p>
<p>Wydawało się, że <strong>Sergiej Werwejko</strong> (7-1, 5 KO) został rzucony w Radomiu na zbyt głębokie wody, tymczasem Ukrainiec przez cztery rundy naprawdę dobrze radził sobie z rutynowanym <strong>Nagym Aguilerą</strong> (20-10, 14 KO), ostatecznie zwyciężając go przez techniczny nokaut w czwartej rundzie. Okoliczności samego przerwania pojedynku były jednak dość kontrowersyjne. Ukrainiec zaczął walkę bardzo dobrze. Spokojnie operował ciosami prostymi i co ciekawe sprawiał wrażenie szybszego od swojego rywala. W drugiej rundzie Sergiej uderzył oponenta trzykrotnie w tył głowy, co wyraźnie poirytowało Aguilerę, który w odpowiedzi ruszył do zdecydowanego ataku. Ofensywa &#8222;Dominikańskiego dynamitu&#8221; trwała jednak tylko chwilę, potem znowu to Ukrainiec był stroną nacierającą. I dodajmy, że ciosy Werwejki były mocne oraz bardzo często celne. Werwejko nawet przez chwilę pojedynku nie był zagrożony i pewnie wygrał pierwsze rundy, punktując nieco ospałego rywala. Pod koniec czwartego starcia doszło do małej kontrowersji &#8211; Sergiej ponownie uderzył swojego rywala w tył głowy, a Aguilera przyklęknął i głośno domagał się ukarania przeciwnika. Sędzia ringowy pozostał jednak niewzruszony na protesty pięściarza z Dominikany i kiedy ten przez dłuższy moment nie podnosił się z maty, ogłosił zwycięstwo przez techniczny nokaut zawodnika z Ługańska. Będzie się o tym dyskutować.</p>
<p><strong>Mateusz Tryc</strong> (3-0, 3 KO) w trzecim zawodowym występie po raz trzeci zmierzył się z rodakiem &#8211; tym razem naprzeciw niego stanął <strong>Remigiusz Wóz</strong> (10-2, 5 KO). Choć łatwo nie było, to pięściarz z Wyszkowa dopisał do rekordu kolejne zwycięstwo. Mateusz rozpoczął intensywnie, stopując rywala dobrymi seriami i całkowicie kontrolując przebieg pierwszej rundy. W drugim starciu Tryc jeszcze mocniej docisnął pedał gazu, kilka razy ponowił ataki, co zaowocowało sporymi kłopotami Wóza. Remigiusz dzielnie przetrwał jednak napór rywala, a momentami nawet skutecznie kontrował. Przez cały okres pojedynku wyraźnie było widać, że obaj panowie zdecydowanie lepiej czują się w ataku, dlatego też pojedynek był ciekawy dla oka. Destrukcyjny styl walki obu pięściarzy spowodował, że w czwartej odsłonie Mateusz złapał kontuzję łuku brwiowego, zaś z nosa Remigiusza zaczęła płynąć krew. W piątym starciu Tryc wreszcie dopiął swego &#8211; trafił rywala mocnym ciosem na górę, poprawił na korpus i Wóz po raz pierwszy padł na matę. Potem były jeszcze dwa kolejne liczenia w tej samej rundzie i sędzia słusznie przerwał walkę. Występ Tryca na pewno na plus, choć defensywa wymaga poprawy.</p>
<p><strong>Łukasz Różański</strong> (7-0, 6 KO) nie dość, że odniósł dzisiejszego wieczoru najważniejszą zawodową wiktorię, to jeszcze prawdopodobnie zakończył karierę byłego mistrza Europy <strong>Alberta Sosnowskiego</strong> (49-9-2, 30 KO). Wszystko trwało zaledwie dwie minuty. Różański od pierwszych sekund pojedynku rzucił się do nieco chaotycznych i szaleńczych ataków, na które &#8222;Dragon&#8221; kompletnie nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Kwestią czasu było zatem to, który z potężnych ciosów Łukasza zakończy walkę. Już w drugiej minucie pojedynku Różański trafił jednym z szerokich uderzeń sierpowych, rzucając Sosnowskiego na deski. Sędzia policzył do dziesięciu, a Albert pozostał na macie. Tuż po walce były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej zadeklarował, że był to jego ostatni występ. I oby tak było, bo po prostu szkoda zdrowia.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/09/10/zimnoch-i-sosnowski-znokautowani-w-radomiu-kosiarz-zdal-kolejny-test/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>REMIS SĘKA Z MATYJĄ. STĘPIEŃ NOKAUTUJE KUBAŃCZYKA W MIĘDZYZDROJACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/08/20/remis-seka-z-matyja-stepien-nokautuje-kubanczyka-w-miedzyzdrojach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/08/20/remis-seka-z-matyja-stepien-nokautuje-kubanczyka-w-miedzyzdrojach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Aug 2017 22:01:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Wierzbicki]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Król]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9290</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli tytuły mistrza Polski mają być rozdawane, to właśnie za takie walki jak pojedynek wieczoru gali w Międzyzdrojach. Po ciekawym boju Marek Matyja (13-1-1, 5 KO) zremisował z Dariuszem Sękiem (26-3-3, 8 KO). Tak więc mamy bezkrólewie w wadze półciężkiej. Obaj panowie rozpoczęli w wysokim tempie, choć krótki prawy sierp Darka zrobił chyba większe wrażenie w pierwszej rundzie. W drugiej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli tytuły mistrza Polski mają być rozdawane, to właśnie za takie walki jak pojedynek wieczoru gali w <strong>Międzyzdrojach</strong>. Po ciekawym boju <strong>Marek Matyja</strong> (13-1-1, 5 KO) zremisował z<strong> Dariuszem Sękiem</strong> (26-3-3, 8 KO). Tak więc mamy bezkrólewie w wadze półciężkiej. Obaj panowie rozpoczęli w wysokim tempie, choć krótki prawy sierp Darka zrobił chyba większe wrażenie w pierwszej rundzie. W drugiej było jeszcze ciekawiej, bo obaj &#8222;podłączyli się do prądu&#8221;. Najpierw w wymianie Darek strzelił prawym sierpowym, ale minutę później to Marek zranił go prawym krzyżowym na szczękę. Mijały kolejne minuty, a żaden z nich nie zamierzał odpuścić. Tak oto oglądaliśmy zażarty, dramatyczny i ciekawy pojedynek i obustronne akcje w półdystansie. W końcówce szóstej rundy podopieczny Fiodora Łapina złapał przeciwnika w narożniku na dłuższy moment i ulokował na jego głowie mocny prawy sierp. I gdy wydawało się, że zaczyna przełamywać Darka, ten wrócił dla odmiany lepszą siódmą rundą. Wszystko pozostawało więc sprawą otwartą. Optycznie mocniej bił chyba Matyja, ale to Sęk złapał swój rytm, uciekał z lin na środek ringu i wyprzedzał ataki rywala. Pięściarz z Oleśnicy rzucił wszystko na szalę w ostatnim starciu, Sęk podjął rękawicę i końcówka &#8211; jak zresztą cały pojedynek, rozgrzała publiczność zgromadzoną w Amfiteatrze w Międzyzdrojach. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj zawodnicy nie mogli być pewni swego i w napięciu oczekiwali na werdykt sędziów. A ci byli niejednomyślni &#8211; 96:94 Sęk, 94:96 Matyja i 95:95. Remis!</p>
<p>To miał być najtrudniejszy dotąd test <strong>Pawła Stępnia</strong> (7-0, 6 KO), ale zdał go celująco. Bojowo nastawiony podczas ceremonii ważenia <strong>Dayron Lester</strong> (9-1, 5 KO) został poskromiony na półmetku i wyliczony do dziesięciu. Kubańczyk ostro zaczął, ale Paweł spokojnie zbierał jego akcje na blok. Kilka sekund przed przerwą po prawym krzyżowym zrobił zakrok w prawo, huknął lewym sierpem na szczękę i zachwiał przeciwnikiem, tego jednak uratował gong. Druga runda wyrównana, choć Polak zakończył ją ciekawym bezpośrednim prawym krzyżowym. Kłopoty zaczęły się w trzecim starciu. Lester złapał swój rytm i wygrał ten odcinek, ale już w czwartym było po wszystkim. Pod koniec pierwszej minuty Stępień uderzył lewym hakiem w okolice wątroby, zmuszając oponenta do przyklęknięcia. Po liczeniu do ośmiu Stępień czekał na swój moment, wyczekał, zamarkował lewy sierp, uderzył znów lewym hakiem na wątrobę i znokautował ciekawego, niewygodnego rywala. Sędzia <strong>Włodzimierz Kromka</strong> mógł liczyć nawet do dwudziestu, a osłabiony Lester i tak by nie powstał.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (12-1-1, 5 KO) zdominował trochę bezradnego w tej potyczce <strong>Tomasza Króla</strong> (4-2-1, 1 KO), pewnie zwyciężając na pełnym dystansie. &#8222;Wrzos&#8221; od pierwszego gongu ostro ruszył pressingiem. Skracał dystans i już w pierwszej rundzie trafił mocno najpierw lewym sierpowym, a potem prawym krzyżowym. Drugą rozpoczął obszernym, ale celnym prawym sierpem, zakończył natomiast prawym na dół, po którym poszedł bezpośredni prawy na głowę. Pojedyncze kontry pięściarza ze Szczecina nie robiły większego wrażenia i po sześciu minutach werdykt musiał brzmieć 20:18. W trzecim starciu ta przewaga wzrosła jeszcze bardziej. Ambitny Król dwukrotnie &#8222;zatańczył&#8221; po prawym sierpowym na szczękę, ale szybko dochodził do siebie. Tomek przegrał również czwartą odsłonę, choć na pewno radził sobie w niej dużo lepiej niż w poprzedniej. W pierwszej połowie piątej rundy sprawy się wyrównały, jednak w drugiej jej części znów Wrzesiński przejął kontrolę nad pojedynkiem, a jego prawa ręka namierzała cel i spadała na głowę rywala. Król ładnie chodził na nogach, niestety dla siebie nie miał argumentów w pięściach i nie potrafił zatrzymać nacierającego Damiana. Na samym finiszu siódmego starcia Wrzesiński złapał przeciwnika przy linach serią kilku bomb na głowę i aż dziwne, że te uderzenia nie skumulowały się i Król nadal stał na nogach. W ostatniej rundzie nic się nie zmieniło i gdy zabrzmiał ostatni gong, wątpliwości być nie mogło. Dwa sędziowie punktowali po 80:72, a pan Zwoliński jakimś cudem &#8222;wyciągnął&#8221; obijanemu Królowi dwie rundy na 78:74. W jaki sposób? Wie chyba tylko on&#8230;</p>
<p>Odchudzony i debiutujący w kategorii super średniej <strong>Mateusz Tryc</strong> (2-0, 2 KO) łatwo i efektownie rozprawił się z <strong>Przemysławem Gorgoniem</strong> (4-2, 2 KO). Obaj panowie &#8211; czego znając ich style można było się spodziewać &#8211; szybko przeszli do roboty i ostrych wymian. W pierwszej rundzie Mateusz trafił mocnym lewym sierpowym. W drugiej Przemek odpowiedział ładnym lewym podbródkiem, ale w ostatnich sekundach zebrał przy linach sporo mocnych uderzeń. W trzecim starciu ruch był już tylko jednostronny. Tryc rozbijał przeciwnika lewymi hakami na korpus w połączeniu z prawym podbródkiem. Po dwóch potężnych prawych sierpach w okolice ucha. W ostatnich sekundach trzeciej odsłony sędzia wkroczył do akcji w obawie przed ciężkim nokautem.</p>
<p><strong>Paweł Wierzbicki</strong> (2-0, 2 KO) sprawił sam sobie prezent na 23. urodziny. Boksujący w wadze ciężkiej zawodnik szybko odprawił <strong>Mishę Manukyana</strong> (8-6, 7 KO). Już pod koniec pierwszej minuty pięściarz z Sokółki zranił przeciwnika lewym sierpowym w wymianie. Dopadł go przy linach, dołożył potężnych bomb, rozbijając gardę i doprowadził do nokdaunu. Po liczeniu do ośmiu poszedł za ciosem, nie wypuścił już z narożnika i po drugim nokdaunie sędzia Kromka zatrzymał potyczkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2017/08/20/remis-seka-z-matyja-stepien-nokautuje-kubanczyka-w-miedzyzdrojach/miedzyzdroje-karta/" rel="attachment wp-att-9295"><img class="alignleft size-full wp-image-9295" alt="miedzyzdroje karta" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/08/miedzyzdroje-karta.jpg" width="860" height="1144" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/08/20/remis-seka-z-matyja-stepien-nokautuje-kubanczyka-w-miedzyzdrojach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIEDOCENIANY ADAM KOWNACKI ZASTOPOWAŁ W NOWYM JORKU ARTURA SZPILKĘ!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/niedoceniany-adam-kownacki-zastopowal-w-nowym-jorku-artura-szpilke/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/niedoceniany-adam-kownacki-zastopowal-w-nowym-jorku-artura-szpilke/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Jul 2017 00:56:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9136</guid>
		<description><![CDATA[A tłumaczyliśmy Wam przez lata, że Adam Kownacki (16-0, 13 KO) to jeden z najbardziej niedocenianych pięściarzy&#8230; Niepokonany Polak boksujący całą karierę za oceanem zdemolował właśnie faworyzowanego Artura Szpilkę (20-3, 15 KO)! Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Adam wywierał pressing, dużo bił na dół, natomiast dobrze poruszający się na nogach Artur uciekał i kontrował. W końcówce pierwszej rundy trafił kombinacją]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>A tłumaczyliśmy Wam przez lata, że <strong>Adam Kownacki</strong> (16-0, 13 KO) to jeden z najbardziej niedocenianych pięściarzy&#8230; Niepokonany Polak boksujący całą karierę za oceanem zdemolował właśnie faworyzowanego <strong>Artura Szpilkę</strong> (20-3, 15 KO)!</p>
<p>Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Adam wywierał pressing, dużo bił na dół, natomiast dobrze poruszający się na nogach Artur uciekał i kontrował. W końcówce pierwszej rundy trafił kombinacją lewy prosty-prawy sierp. Na początku drugiego starcia opierający się o liny &#8222;Szpila&#8221; skontrował &#8222;Baby Face&#8217;a&#8221; prawym hakiem na korpus, po którym pociągnął mocnym lewym sierpem na szczękę. Kownacki na moment stanął, ale kilkanaście sekund później znów nacierał.</p>
<p>Przez dwie i pół minuty trzeciej odsłony Artur nadal wyboksowywał Adama, zagapił się jednak na moment, zainkasował prawy krzyżowym. Kownacki poprawił mocnym hakiem po dole i to ten cios zrobił na Szpilce największe wrażenie. Końcówka wyraźnie dla Adama! Ale to było tylko preludium tego, co miało zaraz nastąpić za moment&#8230;</p>
<p>Na początku czwartej rundy Kownacki trafił prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpem na szczękę, a Szpilka zamiast uciekać w swoim zwyczaju zaczął pajacować. Ale z kimś tak mocno bijącym jak Kownacki nie można pajacować&#8230; I Szpilka zapłacił za to cenę. Adam poszedł za ciosem, złapał Artura serią kilku bomb i posłał na deski! &#8222;Szpila&#8221; powstał na osiem, lecz był bardzo ranny. A Kownacki ruszył po swoje. Huknął prawym na szczękę, poprawił jeszcze jednym prawym i Szpilkę przed ciężkim nokautem uratował sędzia!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/niedoceniany-adam-kownacki-zastopowal-w-nowym-jorku-artura-szpilke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PO WALCE ŻYCIA MICHAŁ SYROWATKA Z PASEM KONTYNENTALNYM WBA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/po-walce-zycia-michal-syrowatka-z-pasem-kontynentalnym-wba/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/po-walce-zycia-michal-syrowatka-z-pasem-kontynentalnym-wba/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Jul 2017 00:42:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9133</guid>
		<description><![CDATA[To była kapitalna wojna z happy endem! Michał Syrowatka (19-1, 7 KO) zakrwawiony, liczony, pokonał przed czasem niezwyciężonego dotąd Robbie Daviesa Jr (15-1, 11 KO), odebrał mu kontynentalny pas WBA kategorii junior półśredniej i zapewne w kolejnym rankingu organizacji World Boxing Association zamelduje się w okolicach 10. miejsca. Pod koniec pierwszej minuty Polak trafił mocnym prawym sierpowym w czoło. Za]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>To była kapitalna wojna z happy endem! <strong>Michał Syrowatka</strong> (19-1, 7 KO) zakrwawiony, liczony, pokonał przed czasem niezwyciężonego dotąd <strong>Robbie Daviesa Jr</strong> (15-1, 11 KO), odebrał mu kontynentalny pas WBA kategorii junior półśredniej i zapewne w kolejnym rankingu organizacji World Boxing Association zamelduje się w okolicach 10. miejsca.</p>
<p>Pod koniec pierwszej minuty Polak trafił mocnym prawym sierpowym w czoło. Za moment poprawił taką samą akcją i znów z dobrym skutkiem. Reprezentant gospodarzy w końcówce skontrował prawym krzyżowym po odchyleniu, ale pierwszą rundę należałoby jednak przypisać podopiecznemu <strong>Andrzeja Liczika</strong>. Po przerwie Anglik złapał swój rytm i choć nie zdołał zbudować jakiejś większej przewagi, ale radził sobie już znacznie lepiej. Dodatkowo rozciął Michałowi prawą powiekę i w narożniku<strong> Jan Sobieraj</strong> miał pełne ręce roboty.</p>
<p>W trzecim starciu Davies Jr (WBA #4) wydłużył dystans i zaczął wyboksowywać Michała. Plus był taki, że cutman zrobił swoją robotę i krwawienie zostało zatamowane. W połowie czwartej odsłony Syrowatka trafił z doskoku mocnym lewym na szczękę i na moment ostudził zapały miejscowego boksera. Robbie podkręcił tempo w piątej rundzie, a Michał przyjął zaproszenie do tańca. Fajnie się to oglądało, obaj mieli swoje momenty, niestety to Davies zaakcentował końcówkę mocnym prawym na górę. W połowie szóstego starcia Anglik złapał Michała lewym sierpowym na szczękę. Syrowatka był lekko zraniony, jednak gdy rywal ruszył, Polak skontrował swoim lewym na szczękę i tym razem to przeciwnik klinczował, przeżywając trudne chwile. W końcówce Syrowatka przeprowadził znakomitą kombinację kilku szybkich bomb z obu rąk, rozcinając oponentowi lewy łuk brwiowy.</p>
<p>Runda siódma i ósma były równe, niezwykle zażarte i rozgrywane w wysokim tempie. Przed dziewiątą Michałowi wyraźnie zaczęło już puchnąć lewe oko, co utrudniało mu zadanie. Dodatkowo dwadzieścia sekund przed końcem dziewiątego starcia w akcji lewy na lewy minimalnie szybszy okazał się Davies Jr, trafił lewym sierpem na szczękę, Michał podparł się ręką maty i był liczony przez arbitra do ośmiu. Na szczęście za moment zabrzmiał gong, a Polak szybko się odbudował. Na początku dziesiątej odsłony oddał jeszcze inicjatywę, za to w końcówce doszedł do głosu i kilka razy skarcił Anglika w półdystansie. Jedenasta runda to straszliwa wojna na przełamanie. Ale żaden z nich nie odpuszczał i jeśli nawet zainkasował jakiś cios, za moment odpowiadał swoim. Przed ostatnią rundą wszystko wydawało się sprawą otwartą. I wtedy stało się! W 45. sekundzie powtórka z rozrywki &#8211; znów akcja lewy sierp na lewy sierp, ale tym razem to Michał wyprzedził rywala. Poprawił natychmiast krótkim prawym, posyłając rywala na deski! Davies powstał na osiem, lecz był jeszcze bardzo ranny. A Michał nie zamierzał zostawić sprawy sędziom. Rzucił się na ranną zwierzynę i kilkanaście sekund później dokończył dzieła zniszczenia! Brawo!</p>
<p><strong>Źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/07/16/po-walce-zycia-michal-syrowatka-z-pasem-kontynentalnym-wba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANE POWROTY ADAMKA I GŁOWACKIEGO W GDAŃSKU. MASTERNAK Z SILLAKHEM DALI WIDOWISKO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/06/25/udane-powroty-adamka-i-glowackiego-w-gdansku-masternak-z-sillakhem-dali-widowisko/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/06/25/udane-powroty-adamka-i-glowackiego-w-gdansku-masternak-z-sillakhem-dali-widowisko/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jun 2017 23:49:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9084</guid>
		<description><![CDATA[Szybki Tomasz Adamek (51-5, 30 KO) w głównej walce wieczoru gali Polsat Boxing Night VII w Gdańsku pokonał w dobrym stylu Solomona Haumono (24-4-2, 21 KO). &#8222;Góral&#8221; dobrze wszedł w ten pojedynek. Od początku widać było sporą różnicę w szybkości na jego korzyść na tle zapewne silniejszego fizycznie rywala. Przepuszczał pojedyncze bomby, kontrował lewym prostym, często szukając również miejsca na]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Szybki <strong>Tomasz Adamek</strong> (51-5, 30 KO) w głównej walce wieczoru gali <strong>Polsat Boxing Night VII</strong> w Gdańsku pokonał w dobrym stylu <strong>Solomona Haumono</strong> (24-4-2, 21 KO). &#8222;Góral&#8221; dobrze wszedł w ten pojedynek. Od początku widać było sporą różnicę w szybkości na jego korzyść na tle zapewne silniejszego fizycznie rywala. Przepuszczał pojedyncze bomby, kontrował lewym prostym, często szukając również miejsca na korpusie Australijczyka. W drugiej rundzie złapał go piękną kontrą w tempo prawym krzyżowym, ale gdy poczuł się zbyt pewny swego, w samej końcówce dał się zaskoczyć dosyć obszernym prawym. Na szczęście w takich sytuacjach najczęściej Tomka ratował betonowa szczęka. W trzecim starciu Tomek chyba wiedział już, że nie taki diabeł straszny, bo coraz częściej wchodził z nim w wymiany, korzystając z tego, że niemal za każdym razem był o ułamek sekundy szybszy. Czasem zdarzyło się, że &#8222;Góral&#8221; nie zdążył się przed czymś uchylić, ale na jedną taką akcję odpowiadał dziesięcioma swoimi. Trzeba jednak przy tym dodać, że silny niczym tur Australijczyk przyjmował wszystko bez zmrużenia oka. W szóstej rundzie świetna kombinacja Adamka, który po dwóch hakach na korpus wystrzelił prawym i lewym sierpem na górę. W ósmej już bawił się z prącym nieustannie do przodu, za to coraz wolniejszym Haumono. Wchodziło prawie wszystko, jednak bezradny boksersko Solomon wydawał się niezniszczalny. Taki sam scenariusz miała dziewiąta runda. Na samym finiszu &#8222;Góral&#8221; podkręcił jeszcze tempo, uderzył mocnym lewym sierpem na szczękę, jednak nie udało się mu zatopić Haumono. Po ostatnim gongu sędziowie nie mogli mieć wątpliwości &#8211; 99:91, 99:91 i 100:90, wszyscy na korzyść Tomka.</p>
<p>Po utracie pasa mistrza świata, kontuzji i długiej rehabilitacji, przed momentem zwycięstwem przed czasem wrócił <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (27-1, 17 KO). Ofiarą jego ciężkich ciosów padł niezwyciężony do dzisiaj <strong>Hizni Altunkaya</strong> (29-1, 17 KO). Naładowany &#8222;Główka&#8221; wyszedł jak po swoje. Rozpoczął od razu agresywnie, bijąc lewym hakiem w okolice wątroby. W połowie rundy dla odmiany huknął lewym sierpem, naruszając mocno przeciwnika. Ale obyło się bez nokdaunu. Napór Polaka nie malał o w połowie drugiej odsłony po lewym sierpowym w narożniku wstrząśnięty Niemiec przyklęknął, dając sobie czas na dojście do siebie. To był dobry pomysł, bo wybił tym trochę Krzyśka z rytmu i znów dotrwał do zbawiennej przerwy. W trzecim starciu trwał napór pięściarza z Wałcza, który szczelnie zasłoniętego i trochę przestraszonego oponenta musiał konsekwentnie rozbijać najpierw ciosami na dół. I tak mijały kolejne minuty, gdyż Altunkaya w ogóle nie podejmował rękawicy, a jedynie chronił się i marzył o ostatnim gongu. Na pół minuty przed końcem piątego starcia podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> trafił przy linach mocnym lewym sierpowym na górę, posyłając rywala na deski po raz drugi w walce. Po liczeniu do ośmiu poprawił natychmiast dla odmiany prawym sierpem, fundując mu trzecie spotkanie z deskami. Altunkaya znów dotrwał do przerwy, jednak gdy zabrzmiał gong na szóstą odsłonę, poddał się. Był już rozbity, a nokaut wydawał się już tylko kwestią czasu.</p>
<p>Dwóch świetnych zawodników światowej czołówki naprzeciw siebie, obaj zakrwawieni, obaj liczeni, a wszystko zakończone zwycięstwem <strong>Mateusza Masternaka</strong> (39-4, 26 KO). Ale <strong>Ismail Sillakh</strong> (25-4, 19 KO) postawił dziś naprawdę wysoko poprzeczkę. Na początku zgodnie ze scenariuszem &#8211; Mateusz skracał dystans, wywierał pressing, bił na korpus, zaś Ukrainiec świetnie tańczył na nogach i wydłużał odległości. Po przerwie Sillakh podjął bardziej otwarte akcje, zmieniał pozycje z normalnej na mańkuta, w jeszcze w końcówce tej drugiej rundy Polakowi pękł lewy łuk brwiowy i mocno krwawił. Wtedy do pracy wziął się <strong>Piotr Wilczewski</strong> &#8211; w poprzednich walkach trener Balskiego i Brodnickiej, teraz cutman &#8222;Mastera&#8221;. A<strong> Andrzej Gmitruk</strong> podpowiadał &#8211; Bij na klatkę piersiową, bo on się odchyla. Trzecia odsłona dla Sillakha. Najpierw wstrząsnął Mateuszem prawym sierpem, a za moment poprawił prawym podbródkiem. Polak zachwiał się w obu przypadkach, lecz szybko starał się odpowiedzieć w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Tuż przed przerwą Polak w końcu trafił mocnym ciosem &#8211; prawym krzyżowym. I na samym początku czwartego starcia ponowił taką samą akcją, posyłając Sillakha na deski i rozcinając mu skórę pod okiem. Po liczeniu do ośmiu Mateusz poprawił jeszcze jednym długim prawym. Ukrainiec &#8222;zatańczył&#8221;, jednak ustał tę bombę. Potem na wstecznym biegu uciekał i robił to na tyle skutecznie, że przetrwał najtrudniejsze chwile. W piątej rundzie Polak dodał do arsenału skuteczny na tym etapie lewy prosty. Teraz to on dyktował warunki, nadawał tempo oraz ustalał dystans. Na samym finiszu trafił lewym sierpowym, poprawił nieczystym prawym i gdyby nie gong, być może udałoby się to wszystko skończyć. W szóstym starciu nieoczekiwanie Sillakh wrócił do gry, za to w siódmej role się odwróciły i to znów podopieczny trenera Gmitruka był lepszy, lokując na głowie rywala dwa mocne prawe. Dobrze wyglądała również runda ósma, niestety Mateusz zagapił się pół minuty przed końcem, zainkasował krótki prawy sierp i przyklęknął na prawe kolano. Po słabszej minucie dziewiątej rundy, w drugiej części tego odcinka wrocławianin złapał swój rytm i zaczął odrabiać straty. Ostatnie trzy minuty doskonałe &#8211; tak jak cały pojedynek. Więcej sił zachował Masternak, bo to on pogonił na finiszu przeciwnika i zaakcentował końcówkę. Sędziowie byli jednomyślni, punktując na korzyść &#8222;Mastera&#8221; 95:93, 96:92 i 95:93. Brawo.</p>
<p><strong>Maciej Sulęcki</strong> (25-0, 10 KO) efektownie rozprawił się z Damianem <strong>Ezequielem Bonellim</strong> (24-2, 21 KO), odprawiając go w niespełna trzy rundy. Już w pierwszej akcji &#8222;Striczu&#8221; zranił przeciwnika. Przepuścił jego prawy, skontrował krótkim lewym sierpem, po którym Argentyńczyk &#8222;zatańczył&#8221;. Ale nie przewrócił się. W drugiej rundzie Polak zaczął wywierać większy pressing i spychać oponenta na liny. Czterdzieści sekund przed końcem powtórka z rozrywki &#8211; obszerny prawy rywala przepuszczony i po odchyleniu skontrowany krótkim lewym sierpowym. Tym razem Bonelli musiał już być liczony do ośmiu. I znów dotrwał do przerwy. Nie wyciągał jednak żadnych wniosków, ponieważ w pierwszej akcji trzeciej odsłony Sulęcki złapał go na taką samą, wręcz skopiowaną akcję. Drugi nokdaun. Półtora minuty później Maciek po uniku wystrzelił lewym sierpowym nad opuszczoną prawą przeciwnika, posyłając go na deski po raz trzeci. Ambitny Argentyńczyk powstał raz jeszcze, lecz po dwóch kolejnych bombach naszego rodaka z narożnika rywala poleciał ręcznik na znak poddania. I dobrze, bo od ciężkiego nokautu był już tylko jeden krok.</p>
<p>W ciekawej konfrontacji kategorii junior ciężkiej perspektywiczny<strong> Adam Balski</strong> (10-0, 8 KO) pokonał przed czasem <strong>Łukasza Janika</strong> (28-4, 15 KO). Ciekawie było podczas walki, a jeszcze ciekawiej po niej! Od początku uwidoczniła się przewaga szybkości na korzyść podopiecznego Piotra Wilczewskiego. I kiedy dwukrotnie trafił &#8211; raz prawym sierpem przy linach, potem lewym sierpem na środku ringu, Janik szybko klinczował. W drugiej rundzie było już trochę spokojniej, choć nadal pod dyktando Adama. Bił teraz więcej prawym na korpus i czekał, starając się wciągnąć Łukasza na mocną kontrę. Na początku trzeciego starcia Janik trafił w akcji prawy na prawy. Za moment znów trafił prawym. Wydawało się, że nabiera wiatru w żagle, lecz pięćdziesiąt sekund przed końcem nadział się w wymianie na lewy sierp na szczękę, po którym padł jak ścięty na matę. Z trudem się podniósł na osiem, lecz pokazał charakter i dotrwał do przerwy. Po niej Adam nacierał i szedł jak po swoje. W kolejnym spięciu w półdystansie mocnym prawym hakiem na korpus znokautował bardziej doświadczonego przeciwnika. &#8211; W jaja mi jeb&#8230;ł &#8211; żalił się potem Janik, ale powtórki pokazały, że cios był na pas, więc dozwolony.</p>
<p>Bardzo trudną przeprawę miała <strong>Ewa Brodnicka</strong> (14-0, 2 KO). Sprowadzona w zastępstwie <strong>Viviane Obenauf</strong> (10-3, 5 KO) napędziła jej sporo strachu, a nawet posłała na deski. Ewa zyskała na początku nieznaczną przewagę, przede wszystkim dzięki swojej konsekwencji i podwójnemu lewemu prostemu. Na półmetku niepotrzebnie zaczęła się jednak wdawać w chaotyczne wymiany w półdystansie i od razu wszystko się wyrównało. W ósmej i dziewiątej rundzie Ewa odzyskała właściwy rytm i wydawało się, że dowiezie wygraną do końca, tymczasem minutę przed końcem zainkasowała w półdystansie akcję prawy-lewy sierp, po jakiej zapoznała się z deskami i ringowy <strong>Robert Gortat</strong> musiał liczyć do ośmiu. Kiedy więc zabrzmiał ostatni gong, obie zawodniczki z napięciem czekały na werdykt. Sędziowie nie byli jednomyślni, ale stosunkiem głosów dwa do jednego wskazali na &#8222;Kleo&#8221; &#8211; 95:94, 94:95 i 96:93.</p>
<p>W konfrontacji dwóch niepokonanych dotąd pięściarzy kategorii junior półśredniej<strong> Łukasz Wierzbicki</strong> (13-0, 6 KO) pokonał <strong>Roberta Tlatlika</strong> (20-1, 14 KO). O dziwo Tlatlik nie poszedł pressingiem, czego raczej się spodziewaliśmy. A to była woda na młyn dla Łukasza, który stał szeroko na nogach i po odchyleniu kontrował ładnie niższego przeciwnika. Fajnie wchodził mu również lewy hak pod prawy łokieć, a w krótkich wymianach straszył również prawym sierpem. I nie dość, że miał przewagę warunków fizycznych, to jeszcze optycznie wydawał się szybszy. W drugiej połowie potyczki Tlatlik podkręcił już nieco tempo, próbował spychać Łukasza na liny, lecz nie zrobił mu większej krzywdy. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednomyślnie na korzyść podopiecznego Andrzeja Gmitruka &#8211; 79:74, 78:74 i 80:72.</p>
<p>Fantastyczny spektakl i wygrana<strong> Roberta Talarka</strong> (18-12-2, 11 KO) nad <strong>Norbertem Dąbrowskim</strong> (20-7-1, 8 KO). Już od pierwszej minuty obaj poszli na wojnę. Lewym podbródkiem trafił &#8222;Noras&#8221;, ale natychmiast rywal odpowiedział swoim prawym podbródkowym. Norbert trafił lewym sierpowym, ale zainkasował prawy. I tak przez trzy minuty. Jeszcze ciekawiej było po przerwie. Talarek zranił przeciwnika prawym hakiem na szczękę. Ruszył do ataku, zyskiwał przewagę, jednak Dąbrowski odgryzł się lewym sierpem na górę, studząc jego zapały. W trzeciej odsłonie nadal trwały wymiany cios za cios, choć akcje Talarka robiły jakby więcej wrażenia na drugiej stronie. I choć to on szedł w górę i powinien teoretycznie być słabszy fizycznie, bił chyba z większą mocą. Dąbrowski świetnie rozpoczął pierwszą połowę czwartej rundy, ale to znów Talarek lepiej finiszował. Powtórka z rozrywki w kolejnych trzech minutach. Początek nieznacznie dla Norberta, lecz w końcówce przeżywał trudne chwile. A po bezpośrednim prawym krzyżowym rywala aż ugięły się pod nim nogi. W szóstym starciu Talarkowi pękł lewy łuk brwiowy. Mocno krwawił, ale szybko opanował kryzys i wrócił do gry. W siódmej rundzie to znów on dyktował warunki, a piętnaście sekund przed końcem długim prawym krzyżowym doprowadził Dąbrowskiego do nokdaunu! Ostatnie trzy minuty świetne jak i cała walka. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali na korzyść Roberta &#8211; 79:72, 77:74 i 79:73.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/06/25/udane-powroty-adamka-i-glowackiego-w-gdansku-masternak-z-sillakhem-dali-widowisko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRÓTKI SEN ANDRZEJA FONFARY O TYTULE MISTRZOWSKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/06/04/krotki-sen-andrzeja-fonfary-o-tytule-mistrzowskim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/06/04/krotki-sen-andrzeja-fonfary-o-tytule-mistrzowskim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jun 2017 08:50:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adonis Stevenson]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=9010</guid>
		<description><![CDATA[Trzy minuty i dwadzieścia osiem sekund trwał sen Andrzeja Fonfary (29-5, 17 KO) o tytule mistrza świata. Niestety Adonis Stevenson (29-1, 24 KO) rozwiał wszelkie wątpliwości z pierwszej walki. To on jest królem, a nasz rodak pozostanie zwykłym księciem. Andrzej zaskoczył na samym początku mistrza, zachodząc go lewą nogą i bijąc krótkim prawym. Niestety w połowie pierwszej rundy &#8222;Superman&#8221; skontrował]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Trzy minuty i dwadzieścia osiem sekund trwał sen Andrzeja Fonfary (29-5, 17 KO) o tytule mistrza świata. Niestety Adonis Stevenson (29-1, 24 KO) rozwiał wszelkie wątpliwości z pierwszej walki. To on jest królem, a nasz rodak pozostanie zwykłym księciem.</strong></p>
<p>Andrzej zaskoczył na samym początku mistrza, zachodząc go lewą nogą i bijąc krótkim prawym. Niestety w połowie pierwszej rundy &#8222;Superman&#8221; skontrował nacierającego Polaka lewym sierpowym w okolice skroni, wiążąc mu nogi. Po liczeniu do ośmiu Kanadyjczyk ruszył na Andrzeja, obijał przy linach i gdyby to starcie trwało kilka sekund dłużej, zapewne wygrałby już wtedy. Fonfarę wyratował gong, jednak minutowa przerwa na niewiele się zdała&#8230;</p>
<p>W pierwszych osiemnastu sekundach drugiej odsłony Stevenson trzy razy z rzędu huknął w głowę pretendenta potężnym lewym krzyżowym bitym ze skrętem ciała. &#8222;Polski Książę&#8221; próbował jeszcze podjąć rękawicę, lecz po kolejnej bombie jego trener <strong>Virgil Hunter</strong> poprosił sędziego o zastopowanie potyczki w obawie przed ciężkim nokautem. Dla Stevensona to już ósma skuteczna obrona tytułu mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/06/04/krotki-sen-andrzeja-fonfary-o-tytule-mistrzowskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WŁODARCZYK LEPSZY OD GEVORA. ŚWIETNA WALKA RUNOWSKIEGO. DEBIUT &#8222;WIERZBY&#8221;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/05/22/wlodarczyk-lepszy-w-poznaniu-od-gevora-swietna-walka-runowskiego-debiut-wierzby/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/05/22/wlodarczyk-lepszy-w-poznaniu-od-gevora-swietna-walka-runowskiego-debiut-wierzby/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 May 2017 23:26:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Olexandr Stretskiy]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Sowik]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Wierzbicki]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Gorgoń]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Goluch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8981</guid>
		<description><![CDATA[To była gra o wysoką stawkę. Krzysztof Włodarczyk (53-3-1, 37 KO) i Noel Gevor (22-1, 10 KO) spotkali się w Poznaniu w ostatecznym eliminatorze do tronu federacji IBF wagi junior ciężkiej, ale również o prawo do startu w atrakcyjnym turnieju World Boxing Super Series z wielką pulą nagród. Panowie nie narzucali wysokiego tempa, choć Niemiec cały czas pozostawał ruchliwy na]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To była gra o wysoką stawkę. Krzysztof Włodarczyk (53-3-1, 37 KO) i Noel Gevor (22-1, 10 KO) spotkali się w Poznaniu w ostatecznym eliminatorze do tronu federacji IBF wagi junior ciężkiej, ale również o prawo do startu w atrakcyjnym turnieju World Boxing Super Series z wielką pulą nagród.</strong></p>
<p>Panowie nie narzucali wysokiego tempa, choć Niemiec cały czas pozostawał ruchliwy na nogach. Krzysiek wywierał pressing, ale nie wydłużał serii i nie poza kilkoma mocnymi prawymi na korpus nie potrafił dosięgnąć szczęki przeciwnika. W końcówce czwartej rundy Gevor złapał Polaka prawym krzyżowym w narożniku, na szczęście jednak bez większych szkód. Niemiec dobrze rozegrał również szóstą odsłonę. Czekał na Krzyska, przepuszczał jego akcje i wtedy szybko odpowiadał kombinacją dwóch-trzech ciosów. &#8222;Diablo&#8221; wrócił do gry trochę lepszym ósmym starciem. Podkręcił tempo i trafił prawym sierpowym przy linach. Poderwał się również w przedostatniej, jedenastej rundzie, ale nie mógł złamać ruchliwego i sprytnego przeciwnika. W ostatnich trzech minutach to Gevor pokazał się z lepszej strony i w napięciu oczekiwaliśmy na werdykt. Sędziowie stosunkiem głosów dwa do jednego opowiedzieli się za &#8222;Diablo&#8221; &#8211; 113:115, 116:112 i 115:114.</p>
<p><strong>Patryk Szymański</strong> (18-0, 9 KO) dopisał do swojego rekordu znane nazwisko <strong>Rafała Jackiewicza</strong> (48-17-2, 22 KO), ale w drugiej walce z rzędu był zraniony i wydaje się, że na tym najwyższym poziomie odporność na ciosy może stanowić spory problem dla zawodnika z Konina. Pojedynek jeszcze na dobre się nie zaczął, a stary lis już był liczony. Szymański po podwójnym lewym strzelił prawym krzyżowym w okolice ucha. Na szczęście dla widowiska Rafał dzięki olbrzymiemu doświadczeniu przetrwał kryzys. Przewaga warunków fizycznych oraz siły były jednak zbyt duże. Patryk swoimi ciosami przebijał się przez szczelną zazwyczaj gardę Rafała, narzucał swój boks i nawet na moment nie pozwalał mu zbliżyć się do półdystansu. &#8211; Nie mogę go kurde złapać &#8211; mówił podirytowany Jackiewicz do Roberta Złotkowskiego przed trzecią odsłoną. W trzecim starciu Rafał rzeczywiście zaczął trafiać, jego problem polegał natomiast na tym, że nawet gdy trafił czysto, to na Patryku nie robiło to wrażenia. W drugą stronę natomiast każde uderzenie bolało. I nagle&#8230; Jackiewicz pokazał to, z czego znany był przez całą karierę. Przepuścił lewy prosty rywala i po odchyleniu natychmiast skontrował prawym krzyżowym. Szymański zatańczył, Jackiewicz poprawił jeszcze jednym prawym i byliśmy o krok od sensacji. Zabrakło trochę czasu. Rundę piątą wygrał Patryk, lecz obraz potyczki już znacznie się wyrównał. &#8211; Czekam na kontrę &#8211; mówił w narożniku Jackiewicz. &#8211; No OK, ale czekasz trochę za długo &#8211; ripostował jego szkoleniowiec. W szóstej rundzie byłego mistrza Europy dopadł chyba lekki kryzys, być może odłożyło się te kilkadziesiąt ciosów na korpus i stanął. Kiedy jednak zabrzmiał gong na siódmą, wyszedł odmieniony. I znów zranił przeciwnika kontrą w tempo. Szymański sprytnie sklinczował i za moment doszedł do siebie. Po równym ósmym starciu, w dziewiątym pełną kontrolę przejął młodszy Patryk. Żeby było śmieszniej i ciekawiej, to Rafał znów lepiej wyglądał na finiszu i złapał jeszcze dwoma efektownymi kontrami Szymańskiego. Oczywiście przegrał, ale i obnażył niedociągnięcia młodszego o szesnaście lat rodaka. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Patryka 95:92, 98:92 i 98:91.</p>
<p>To prawdopodobnie najlepsza walka w karierze <strong>Przemysława Runowskiego</strong> (15-0, 3 KO). Popularny &#8222;Kosiarz&#8221; w wielkim stylu odprawił przed czasem niepokonanego dotąd <strong>Alaina Cherveta</strong> (13-1-2, 10 KO). Szwajcar zaczął bardzo ostro, lecz Polak dobrą pracą nóg i szybkim lewym prostym skutecznie stopował jego zapały. A do tego od początku czyhał na kontrę akcją prawy na prawy. W pierwszej rundzie jeszcze się nie udało, za to w drugiej złapał rywala na kontrę prawym krzyżowym, posyłając go na deski. Chervet powstał na osiem i cofnął się na liny. Ale to był wieczór Przemka. Kilkadziesiąt sekund później kolejnym prawym krzyżowym doprowadził oponenta do drugiego nokdaunu. Pięć sekund przed końcem drugiego starcia Runowski &#8211; tym razem prawym sierpowym, wysłał przeciwnika na deski po raz trzeci i ostatni. Wygrana przez TKO i rozbudzone nadzieje na przyszłość.</p>
<p>To miał być jeden z ważniejszych debiutów w polskim boksie zawodowym od kilkunastu miesięcy. I nie zawiedliśmy się. <strong>Paweł Wierzbicki</strong> &#8211; wielokrotny mistrz Polski wagi super ciężkiej, srebrny medalista Mistrzostw Świata Juniorów, szybko odprawił pierwszego przeciwnika na ringach profesjonalnych. Naprzeciw podopiecznego <strong>Tomasza Potapczyka</strong> stanął silny fizyczny, ale dopiero zaczynający przygodę z boksem <strong>Paweł Sowik</strong> (0-2). Pięściarz z Sokółki zaczął spokojnie lewym prostym i mocnymi hakami na korpus, którymi omijał szczelną gardę rywala. A gdy już uśpił jego czujność, kombinacją prawy podbródkowy-prawy sierp doprowadził oponenta do liczenia. Ten powstał na osiem, a za moment zabrzmiał zbawienny gong na przerwę. Zaraz po niej było już jednak po wszystkim. Wierzbicki naruszył rywala prawym sierpowym na szczękę, doskoczył do zranionej ofiary i po kilku kolejnych bombach Sowik zawisł na linach. Sędzia<strong> Włodzimierz Kromka</strong> nawet nie liczył i w obawie przed ciężkim nokautem zastopował dalszą rywalizację.</p>
<p>Faworyt był jeden i nie zawiódł. <strong>Przemysław Zyśk</strong> (5-0, 2 KO) pokonał ambitnego, ale po prostu mało potrafiącego <strong>Tomasza Golucha</strong> (4-7, 2 KO). Podopieczny<strong> Fiodora Łapina</strong> i Łukasza Malinowskiego pod koniec drugiej minuty huknął lewym hakiem w okolice wątroby, po którym rywal z grymasem bólu boksował aż do przerwy. W drugiej rundzie Zyśk kombinacją lewy-prawy dwukrotnie doprowadził przeciwnika do nokdaunu i choć Goluch wstawał, to na pół minuty przed końcem drugiej odsłony arbiter zdecydował się zastopować nierówny pojedynek.</p>
<p><strong>Kamil Gardzielik</strong> (3-0, 1 KO) przeżył chwilę grozy, lecz wybrnął z opresji obronną ręką i pokonał słabszego technicznie, za to silniejszego fizycznie <strong>Przemysława Gorgonia</strong> (3-1, 1 KO). Dwukrotny mistrz kraju wagi średniej &#8211; bez wątpienia faworyt na papierze, wyszedł do ringu jakby zaspany, nierozgrzany, i dał się kilka razy złapać prawym sierpem ponad lewą ręką. Na minutę przed końcem pierwszej rundy dla odmiany lewy sierp Przemka posłał niespodziewanie Kamila na deski! Ten jednak szybko się poderwał i opanował kryzys, a w drugim starciu przejął kontrolę nad pojedynkiem. W trzecim przeważał już bardzo wyraźnie, bijąc celnie z daleka prawym na korpus na zmianę z prawym krzyżowym na górę. Dokładał do tego groźny prawym podbródkowy, gdy Gorgoń starał się skrócić dystans. Gdy zabrzmiał ostatni gong, werdykt mógł być tylko jeden &#8211; 38:37 dla Gardzielika. I na szczęście każdy z sędziów tak właśnie typował.</p>
<p>Wcześniej<strong> Aleksander Strecki</strong> (4-0, 2 KO) w ładnym stylu odprawił przed czasem <strong>Andrieja Abramenkę</strong> (20-9-2, 4 KO). Już w pierwszej odsłonie ciosami na korpus doprowadził Białorusina dwukrotnie do liczenia, a w drugiej dokończył dzieła zniszczenia.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/05/22/wlodarczyk-lepszy-w-poznaniu-od-gevora-swietna-walka-runowskiego-debiut-wierzby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOLEJNY PAS EWY BRODNICKIEJ. PIERWSZY ROBERTA PARZĘCZEWSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/05/14/kolejny-pas-ewy-brodnickiej-pierwszy-roberta-parzeczewskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/05/14/kolejny-pas-ewy-brodnickiej-pierwszy-roberta-parzeczewskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 May 2017 08:06:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Eryk Ciesłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Szot]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8974</guid>
		<description><![CDATA[Ewa Brodnicka (13-0, 2 KO) po zdobyciu mistrzostwa Europy wagi lekkiej, pokonując wczoraj Irmę Adler (16-8, 8 KO) do swojej kolekcji dorzuciła również tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej. Póki co w wersji tymczasowej, ale teraz pełnoprawna mistrzyni będzie już musiała podjąć rękawicę, na co wcześniej nie miała ochoty. Pojedynek w zasadzie bez większej historii, bo agresywna Polka]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ewa Brodnicka (13-0, 2 KO) po zdobyciu mistrzostwa Europy wagi lekkiej, pokonując wczoraj Irmę Adler (16-8, 8 KO) do swojej kolekcji dorzuciła również tytuł mistrzyni świata federacji WBO kategorii super piórkowej. Póki co w wersji tymczasowej, ale teraz pełnoprawna mistrzyni będzie już musiała podjąć rękawicę, na co wcześniej nie miała ochoty.</strong></p>
<p>Pojedynek w zasadzie bez większej historii, bo agresywna Polka spychała przeciwniczkę do defensywy od pierwszego gongu. Szczególnie mocny lewy prosty narzucał obraz tej walki. Były też ciekawe kombinacje rozpoczynane ciosami na korpus, a kończone sierpami na górę. Bośniaczka polowała na kontrę bezpośrednim prawym, lecz nie potrafiła wejść w tempo i czysto trafić. A nawet kiedy trafiała, Ewa natychmiast ponawiała atak, nie dając rywalce rozwinąć skrzydeł. Po ostatniej, dziesiątej rundzie, punktacja mogła być tylko jedna &#8211; trzy razy 100:90.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (16-1, 9 KO) osiągnął największy sukces w karierze. Pokonując <strong>Zurę Mekereshvilego</strong> (20-9, 16 KO) sięgnął po wakujący, młodzieżowy pas mistrzowski federacji WBO w wadze półciężkiej. Niski, za to krępy i silny fizycznie Gruzin, początkowo próbował przyjąć cios Polaka na blok i odpowiedzieć swoim. To nie zdało rezultatu, więc zmienił taktykę i wchodził w tempo &#8211; cios na cios. Szybszy był podopieczny <strong>Grzegorza Krawczyka</strong>, do tego ładnie pracował nogami, przepuszczając większość obszernych sierpów przeciwnika. Ale gdy tylko popełnił choćby mały błąd, rywal potrafił go za to skarcić, szczególnie przy linach. Napór oponenta z czasem narastał, a zmęczony już trochę Robert miał momenty przestoju. Mimo wszystko kontrolował cały czas to, co dzieje się między linami. Wydłużał kombinacje swoich uderzeń. Nie były to już mocne bomby, ale stopujące skutecznie zapędy Gruzina. W ostatniej rundzie Parzęczewski nie podejmował już walki, przetańczył ją, wiedząc doskonale, że z koniem nie ma się co kopać, a na punkty wygrywa. I była to dobra taktyka. Bo gdy zabrzmiał ostatni gong, na kartach sędziów wynik brzmiał 96:94, 97:93 i 98:92 &#8211; wszyscy na korzyść częstochowianina.</p>
<p>Tak jak można było się spodziewać, wielokrotni mistrzowie naszego kraju, doświadczeni w bojach zawodowych &#8211; <strong>Michał Żeromiński</strong> (13-2-1, 1 KO) i <strong>Krzysztof Szot</strong> (20-22-2, 5 KO), dali pokaz znakomitego boksu. Początek to przede wszystkim lewy prosty &#8222;Żeromy&#8221; i dobry półdystans &#8222;Rzeźnika&#8221;. Tak wyglądały pierwsze trzy rundy. Od czwartej między linami wywiązała się już prawdziwa wojna, którą trudno było oceniać punktowym. Dopiero w piątym starciu wyraźniejszą przewagę zyskał Michał. Na tym odcinku wychodziło mu niemal wszystko, jednak doświadczony Szot wrócił do gry w kolejnych minutach. O wszystkim miała zadecydować ostatnia odsłona. Nie było oszczędzania się, a kibice oglądali końcówkę już na stojąco. Gdy zabrzmiał ostatni gong, sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu wskazali na Żeromińskiego &#8211; 76:76, 77:76 i 78:74. Należy przy tym dodać, że Krzysiek od około połowy dystansu boksował z kontuzjowaną lewą ręką. Tym większe więc brawa dla tego weterana. Rewanż? Zapewne wszyscy chętnie by to obejrzeli&#8230;</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (17-0, 6 KO) dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo, choć na tle 140-kilogramowego<strong> Tornike Puritchamiashvilego</strong> (9-5, 5 KO) trudno było mu pokazać efektowny boks. Miejscowy pięściarz z Częstochowy był szybszy od Gruzina, lecz jego ciosy na górę nie robiły na zwalistym przeciwniku najmniejszego wrażenia. Jedynie haki na korpus stanowiły zagrożenie. W drugiej połowie potyczki oponent coraz śmielej przechodził do kontrofensywy i jego uderzenia miały już zdecydowanie większą wymowę. Na szczęście na tle Siwego był po prostu za wolny. Marcin zaznaczył końcówkę lewym sierpowym. A na kartach punktowych wynik brzmiał 59:55, 59:55 i 60:54 &#8211; oczywiście na korzyść Polaka.</p>
<p><strong>Tomasz Gromadzki</strong> (4-0-1, 1 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu <strong>Eryka Ciesłowskiego</strong> (2-5). Od początku pressing narzucił &#8222;Zadyma&#8221;, ale zostawiał nogi i spora część jego akcji pruła powietrze. Mimo wszystko rywal był nastawiony tak defensywnie, że poza kilkoma niezbyt mocnymi prawymi podbródkami nie robił nic. Od czwartej rundy Ciesłowski w końcu zaczął boksować odważniej i po przepuszczeniu akcji przeciwnika kontrował, Od razu obraz potyczki się zmienił, a szóstą odsłonę spokojnie należałoby przypisać Erykowi. Po ostatnim gongu jeden sędzia typował remis 57:57, lecz dwaj pozostali wskazali na Tomka &#8211; 58:56 i przesadzone 60:54. Gromadzki walczył poniżej oczekiwań, zaś Ciesłowski może sobie pluć w brodę, że odważył się na bardziej otwarty boks dopiero od półmetku.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/05/14/kolejny-pas-ewy-brodnickiej-pierwszy-roberta-parzeczewskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAWEŁ WIERZBICKI ZACZYNA ZAWODOWY ETAP KARIERY. DEBIUT 20 MAJA W POZNANIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/05/10/pawel-wierzbicki-zaczyna-zawodowy-etap-swojej-kariery-debiut-juz-20-maja-w-poznaniu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/05/10/pawel-wierzbicki-zaczyna-zawodowy-etap-swojej-kariery-debiut-juz-20-maja-w-poznaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 May 2017 07:51:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Wierzbicki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Potapczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8969</guid>
		<description><![CDATA[To może być jedna z najbardziej spektakularnych zawodowych karier bokserskich polskiego zawodnika. 23-letni Paweł Wierzbicki, były młodzieżowy wicemistrz świata z Erywania (2012) oraz trzykrotny mistrz Polski wagi superciężkiej (2015-2017) podpisał zawodowy kontrakt z grupą Sferis KnockOut Promotions i zadebiutuje jako profi już 20 maja na gali w Poznaniu w walce z Ukraińcem Olexandrem Pavliukiem. - To nowy etap w karierze]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>To może być jedna z najbardziej spektakularnych zawodowych karier bokserskich polskiego zawodnika. 23-letni <strong>Paweł Wierzbicki</strong>, były młodzieżowy wicemistrz świata z Erywania (2012) oraz trzykrotny mistrz Polski wagi superciężkiej (2015-2017) podpisał zawodowy kontrakt z grupą <strong>Sferis KnockOut Promotions</strong> i zadebiutuje jako profi już <strong>20 maja</strong> na gali w <strong>Poznaniu </strong>w walce z Ukraińcem<strong> Olexandrem Pavliukiem</strong>.</p>
<p>- To nowy etap w karierze Pawła i mojej jako trenera &#8211; mówi <strong>Tomasz Potapczyk</strong>, były trener kadry młodzieżowej kobiet w boksie i asystent trenera reprezentacji Polski seniorek, który stanie w narożniku swojego wychowanka także podczas zawodowych walk. &#8211; Na naszą decyzję wpływ miało wiele czynników. Jednym z nich było pomijanie Pawła w startach reprezentacyjnych, mimo iż od lat udowadniał, że jest numerem 1 w Polsce. &#8222;Wierzba&#8221; tytuł mistrza Polski zdobywał trzy razy z rzędu, mimo to non-stop musiał pokazywać, że jest w reżimie treningowym i systematycznych startach w czeskiej Extralidze oraz niemieckiej Bundeslidze.</p>
<p>W tym sezonie Paweł Wierzbicki zdobył tytuł drużynowego mistrza Czech w barwach SBC Ostrava oraz zdobywał punkty w lidze niemieckiej dla BSK Hannover-Seelze. W marcu wywalczył także po raz trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski, wygrywając cztery walki, w tym z <strong>Mateuszem Figlem</strong> i <strong>Aleksandrem Stawirejem</strong>, na których podczas 34. MTB im. Feliksa Stamma postawił trener kadry.</p>
<p>- Ostatni pojedynek w lidze czeskiej Paweł stoczył na dzień przed rozpoczęciem Mistrzostw Polski Seniorów w Człopie i nawet nie miał czasu, by należycie wypocząć i nabrać świeżości, a mimo to poradził sobie z czterema przeciwnikami &#8211; dodał trener UKS Boxing Sokółka.</p>
<p>Mimo młodego wieku Paweł Wierzbicki jest doświadczonym pięściarzem. Na amatorskich ringach stoczył niemal 200 walk, z których przegrał 17. Wygrał m.in. z Włochem <strong>Guido Vianello</strong>, Francuzem <strong>Paulem Omba Biongolo</strong>, czy Anglikiem <strong>Nathanem Gormanem</strong>. Do klasyki Mistrzostw Polski przeszły jego ringowe wojny z <strong>Rogerem Hryniukiem</strong>. Ma także za sobą przygodę z ligą <strong>World Series of Boxing </strong>w barwach<strong> Rafako Hussars Poland</strong>, choć punktową porażkę z dwumetrowym <strong>Filipem Hrgovicem</strong> zapamięta jako srogą lekcję nowoczesnego boksu.</p>
<p>Na krajowych ringach systematycznie budował pozycję lidera najcięższej kategorii. Jego sukcesy zapoczątkował w 2009 roku brązowy medal Mistrzostw Polski Kadetów w Kielcach, gdzie Paweł boksował w limicie &#8230;66 kg. Rok później na szyi zawodnika z Sokółki zawisło srebro MP Kadetów, wywalczone w Radomiu w wadze średniej. W 2011 r. w Lesznie został Mistrzem Polski Juniorów (Youth) wagi ciężkiej, zaś w 2014 i 2016 (równolegle z sukcesami w gronie seniorów) zdobywał złote medale Mistrzostw Polski do lat 23.</p>
<p>- Czas na zarabianie na życie i być może &#8211; jeśli Bóg i zdrowie pozwoli &#8211; na sukcesy w boksie profesjonalnym. Liczymy na wsparcie kibiców, którzy zawsze nas dopingują! Bądźcie z nami na dobre i również wtedy kiedy nam nie idzie. To jest tylko sport. Ciężki sport! Trzymajcie kciuki bo czeka nas ciężka praca &#8211; zakończył trener Tomasz Potapczyk.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/05/10/pawel-wierzbicki-zaczyna-zawodowy-etap-swojej-kariery-debiut-juz-20-maja-w-poznaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BALSKI EFEKTOWNIE NOKAUTUJE NA GALI W EŁKU. DEBIUT WIERZBICKIEGO NA POLSKIM RINGU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/05/07/balski-efektownie-nokautuje-na-gali-w-elku-debiut-wierzbickiego-na-polskim-ringu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/05/07/balski-efektownie-nokautuje-na-gali-w-elku-debiut-wierzbickiego-na-polskim-ringu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 May 2017 23:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Dobrzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Krystian Huczko]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Rumiński]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wierzbicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8959</guid>
		<description><![CDATA[Adam Balski (9-0, 7 KO) zanotował chyba najcenniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze. I nie chodzi tylko o samego rywala, ale również okoliczności zakończenia potyczki. W walce wieczoru gali &#8222;Budweld Boxing Night: Next Generation&#8221; w Ełku podopieczny Piotra Wilczewskiego zastopował w ostatnich sekundach walki twardego i mocno bijącego Tarasa Oleksijenkę (8-3, 7 KO). Od początku w oczy rzucała się dynamika pięściarza]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Adam Balski (9-0, 7 KO) zanotował chyba najcenniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze. I nie chodzi tylko o samego rywala, ale również okoliczności zakończenia potyczki. W walce wieczoru gali &#8222;Budweld Boxing Night: Next Generation&#8221; w Ełku podopieczny Piotra Wilczewskiego zastopował w ostatnich sekundach walki twardego i mocno bijącego Tarasa Oleksijenkę (8-3, 7 KO). </strong></p>
<p>Od początku w oczy rzucała się dynamika pięściarza z Kalisza. Akcje lewy-prawy rozbijały gardę rywala, było też kilka mocnych haków na korpus, zarówno z lewej jak i prawej strony, lecz przede wszystkim Balski wyszedł dziś do ringu skupiony na wskazówkach narożnika, i zrelaksowany, co było dotąd jego bolączką. Nie próbował już urwać głowy, tylko mądrze boksował i zbierał rundę po rundzie. Bardzo szybkie ręce, niezła praca nóg &#8211; generalnie spory postęp. Ukrainiec jednak nie miał zamiaru łatwo oddać pola. Przegrał wyraźnie pierwsze pięć rund. W czwartej prawdopodobnie uratował go gon, bo ostatni prawy krzyżowy wyraźnie go naruszył. W szóstym starciu to jednak on zaczął śmielej atakować i nawet kilka razy trafił przy linach. Balski na szczęście wrócił udaną siódmą rundą i przed ostatnią jasne było, że jeśli nie zainkasuje jakiejś przypadkowej bomby, to wygra wysoko na punkty. Boksował więc na wstecznym i kąsał kontrami. W pewnym momencie doskoczył świetną kombinacją kilka ciosów, nokautując efektownie Oleksijenkę w samej końcówce walki.</p>
<p><strong>Łukasz Wierzbicki</strong> (12-0, 6 KO) udanie zadebiutował na polskiej ziemi, pokonując wysoko na punkty <strong>Innocenta Anyanwu</strong> (25-21-3, 15 KO). Tym samym otworzył sobie furtkę do gali Polsat Boxing Night pod koniec czerwca. W Gdańsku poprzeczka będzie już wyżej zawieszona w osobie <strong>Roberta Tlatlika</strong> (20-0, 14 KO). Już w pierwszej rundzie podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> trafił mocno krótkim prawym sierpem i chyba nie zauważył, że zranił poważnie przeciwnika. Przespał ten moment, a mógł bardzo szybko rozstrzygnąć potyczkę. Potem wygrywał rundę po rundzie, ogrywając bez problemu ambitnego, lecz dużo wolniejszego przeciwnika. Na korzyść Łukasz wpływa na pewno fakt, że boksuje niestandardowo, niewygodnie dla innych, w dodatku z pozycji mańkuta. Ma szybkie ręce i nogi, ale nie było dziś ponowienia akcji, pomimo wrodzonej szybkości boksuje jeszcze w dość jednostajnym tempie, a gdy trafia, nie idzie za ciosem, co na wyższym poziomie, przy trudniejszym rywalu, może być kluczowe. Wierzbicki pokazał boks bardzo solidny, dobrze poukładany, choć pewnie z takim stylem nie porwie tłumów. Ale przecież to wynik jest najważniejszy, a z tak niewygodnym stylem boksowania może sprawić wielu zawodnikom spore kłopoty. Po ostatnim gongu werdykt mógł być tylko jeden &#8211; trzy razy 80:72.</p>
<p>Tak jak można było się spodziewać, <strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (5-0-1, 1 KO) wraz z <strong>Pawłem Rumińskim</strong> (2-2, 2 KO) stworzyli fajne widowisko i dali kibicom kawał dobrego boksu. Obaj w niedalekiej przeszłości stawali na podium Mistrzostw Polski. Dziś podopieczny <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> zrewanżował się &#8222;Legioniście&#8221; za porażkę jeszcze w czasach boksu olimpijskiego. Zaraz na początku znany z mocnego uderzenia Rumiński rzucił się do szturmu, polując prawym sierpowym za rękawicę w okolicę ucha. Rzadkosz przetrwał nawałnicę i uruchomił lewy prosty, który pracował jak z automatu. W drugiej rundzie obaj podjęli walkę w półdystansie. Wszystko na granicy remisu. W trzeciej do głosu doszedł Paweł, bo choć trafiał rzadziej, to jednak optycznie mocniej. Mateusz jednak zaczął łapać swój rytm, rozluźnił się i to on przejął kontrolę nad pojedynkiem w czwartej oraz piątej odsłonie. Ładnie chodził na nogach i łapał na kontry atakującego przeciwnika. Przegrywający Paweł złapał drugi oddech, znów pogonił mocno w półdystansie mocnymi sierpami oraz hakami. To on wygrał ostatnie trzy minuty, więc zawodnicy w napięciu czekali na werdykt. Ostatecznie wszyscy sędziowie wskazali na Rzadkosza &#8211; 58:56, 58:56 i 58:57.</p>
<p>Wcześniej<strong> Sasza Sidorenko</strong> (6-0, 1 KO) zastopowała w zaledwie minutę <strong>Mirjanę Vujić</strong> (4-7, 2 KO).</p>
<p>Dwa i pół roku pauzował <strong>Krystian Huczko</strong> (3-1). Dziś wrócił w końcu do gry i pokonał niewygodnego <strong>Borislava Gligoricia</strong> (5-7, 4 KO). Wszystko zaczęło się bardzo dobrze. Już na starcie nowy nabytek stajni Tymex w akcji prawy na prawy wyprzedził swojego rywala, trafił na szczękę i posłał na deski. Ale nie podpalał się, boksując dalej swoje. W późniejszych minutach w zmagania obu wkradło się trochę chaosu, zawodnicy boksowali zrywami, lecz to Huczko miał nieznaczną przewagę w każdym z sześciu starć. Po ostatnim gongu sędziowie nie mieli najmniejszego problemu ze wskazaniem lepszego z tej dwójki, punktując na korzyść Krystiana 60:53, 60:53 i 59:54.</p>
<p>Udany debiut na ringu zawodowym zanotował <strong>Jakub Dobrzyński</strong> (1-0), który pokonał doświadczonego <strong>Aleksandra Abramenkę</strong> (17-58-1, 6 KO). Od pierwszej minuty przewagę zyskał Polak i jedyne pytanie brzmiał &#8211; czy wygra na punkty, czy przed czasem? Zabrakło minuty. W końcówce czwartej rundy posłał przeciwnika na deski ciosem na korpus, potem kilka razy trafił na górę, ale Białorusina z opresji wyratował gong. Wątpliwości być nie mogło i każdy z sędziów punktował na korzyść debiutanta w stosunku 40:35.</p>
<p>Wcześniej kolejną czasówkę nad słabiutkim rywalem do swojego rekordu dopisał <strong>Przemysław Opalach</strong> (25-2, 21 KO), który zastopował na początku drugiego starcia <strong>Aleksandara Kuvaca</strong> (11-32, 6 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/05/07/balski-efektownie-nokautuje-na-gali-w-elku-debiut-wierzbickiego-na-polskim-ringu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF ZIMNOCH ZNOKAUTOWAŁ MICHAELA GRANTA. WPADKA DARIUSZA SĘKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/04/23/w-legionowie-krzysztof-zimnoch-znokautowal-michaela-granta-wpadka-dariusza-seka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/04/23/w-legionowie-krzysztof-zimnoch-znokautowal-michaela-granta-wpadka-dariusza-seka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Apr 2017 21:03:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Szot]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Tryc]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Skrzypczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8888</guid>
		<description><![CDATA[Wydawało się, że Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) &#8211; choć był faworytem, trochę się namęczy z Michaelem Grantem (48-7, 36 KO). Ten jednak jest już cieniem tego boksera, który kiedyś wygrywał z Savarese czy Gołotą. Walka wieczoru w Legionowie na dobre się nie zaczęła, a już było po wszystkim. Od pierwszego gongu Krzysiek zaczął pressingiem. Ale nie podpalał się, szukał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wydawało się, że Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) &#8211; choć był faworytem, trochę się namęczy z Michaelem Grantem (48-7, 36 KO). Ten jednak jest już cieniem tego boksera, który kiedyś wygrywał z Savarese czy Gołotą. Walka wieczoru w Legionowie na dobre się nie zaczęła, a już było po wszystkim.</strong></p>
<p>Od pierwszego gongu Krzysiek zaczął pressingiem. Ale nie podpalał się, szukał prawego na korpus, by pół minuty przed końcem pierwszej rundy trafić mocnym prawym na górę. Amerykanin był ranny, lecz zdołał przetrwać kryzys. Było to jednak odroczenie wyroku. Na początku drugiego starcia Zimnoch naruszył przeciwnika &#8211; tym razem lewym sierpowym, i po kilku kolejnych uderzeniach zmusił byłego pretendenta do tytułu do przyklęknięcia. Po liczeniu do ośmiu Zimnoch doskoczył, huknął akcją lewy-prawy na szczękę i było po wszystkim. Nokaut.</p>
<p>Zeszły rok nie był udany dla <strong>Dariusza Sęka</strong> (26-3-2, 8 KO) Niestety ten nowy zaczął się jeszcze gorzej. Zmiana sztabu trenerskiego, zmiana promotora, nie przyniosły spodziewanego bodźca i Polak przegrał z <strong>Wiktorem Poliakowem</strong> (12-1-1, 6 KO). Od początku była to równa rywalizacja. Pierwsza runda nieznacznie na korzyść Polaka, ale już druga raczej dla Ukraińca. Na początku trzeciej Darek trafił ładnym lewym podbródkowym, za to w czwartej Poliakow odrobił straty. Skracał dystans, ponawiał akcje i kilka razy sięgnął naszego rodaka. Żaden z nich nie potrafił uzyskać większej przewagi, dlatego zapamiętywaliśmy pojedyncze akcje. A taką ciekawą akcją był na przykład lewy sierp z doskoku w wykonaniu Wiktora w połowie szóstego starcia. Sęk bardzo fajnie boksował w siódmej rundzie, lecz cały ten obraz zamazał lewy sierpowy na dwadzieścia sekund przed przerwą, który wyraźnie zachwiał Darkiem. Szkoda, bo był to jeden z lepszych okresów w wykonaniu pięściarza z Tarnowa. Końcówka zażarta i zacięta, zresztą jak cała walka. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 77:75 Sęk, 75:77 Poliakow i 76:77! Niestety, to kolejny występ Darka poniżej oczekiwań i&#8230; jego możliwości.</p>
<p>Dobry boks i pewne zwycięstwo zanotował <strong>Kamil Szeremeta</strong> (16-0, 2 KO), choć słowa uznania należą się również <strong>Sebastianowi Skrzypczyńskiemu</strong> (12-15-2, 5 KO). Oficjalny pretendent do tytułu mistrza Europy wagi średniej już w pierwszej rundzie precyzyjnym lewym sierpowym posłał boksera z Kalisza na deski. Po przerwie Skrzypczyński odważniej zaatakował, ale wtedy Szeremeta wchodził mu w tempo i po odchyleniu kontrował go fajnym prawym krzyżowym. Trzecia odsłona to wręcz koncert w wykonaniu Kamila. Czym nie uderzył, tym trafiał. Wydawało się, że nokaut jest nieunikniony, ale Sebastian nie bez przyczyny od dawna jest ceniony za wielki upór i twardą szczękę. Przetrwał bardzo trudne chwile i w kolejnych minutach starał się nawet dzielnie odpowiadać. Oczywiście był gorszy, ale chwała mu za ambicję. Szeremeta w ostatniej, ósmej rundzie, podkręcił jeszcze tempo, ostro pogonił przeciwnika, ale pomimo kilku ciężkich bomb nie zdołał go zastopować. Po ostatnim gongu wątpliwości być nie mogło &#8211; każdy z sędziów punktował na korzyść podopiecznego Fiodora Łapina w stosunku 80:70.</p>
<p>W zawodowym debiucie <strong>Mateusz Tryc</strong> (1-0, 1 KO) &#8211; dwukrotny ćwierćfinalista Mistrzostw Europy i jeden z lepszych Polaków w boksie olimpijskim, pokonał przed czasem <strong>Tomasza Gargulę</strong> (18-7-1, 5 KO). Mateusz rozpoczął potyczkę w swoim stylu, czyli od razu skrócił dystans, narzucił spore tempo i zasypywał przeciwnika lawiną ciosów. Bił na zmianę na dół i górę. Już w pierwszej rundzie dwukrotnie wstrząsnął &#8222;Tomerą&#8221;, choć obyło się bez nokdaunu. Na początku drugiej odsłony Tryc wstrząsnął oponentem prawym sierpowym. Gdy ten podniósł ręce, Mateusz skarcił go kilkunastoma hakami na korpus. Gargula znów więc opuścił gardę i przed gongiem na przerwę zainkasował kolejny mocny prawy na szczękę. Napór Tryca nie zmniejszał się i w połowie trzeciego starcia Arek Małek zlitował się nad Gargulą, stopując walkę w obawie o niepotrzebny nokaut.</p>
<p><strong>Michał Syrowatka</strong> (18-1, 6 KO) pokonał na punkty <strong>Krzysztofa Szota</strong> (20-21-2, 5 KO). Połowa pierwszej rundy jeszcze w miarę wyrównana, ale jeszcze przed przerwą podopieczny Andrzeja Liczika dwukrotnie trafił mocnym prawym krzyżowym nad lewą ręką przeciwnika. Doświadczony &#8222;Rzeźnik&#8221; wyciągnął szybko wnioski i w kolejnych starciach był już znacznie szczelniejszy w obronie. Oczywiście przegrywał, bo był wolniejszy i słabszy fizycznie, lecz starał się raz na jakiś czas odpowiedzieć. Po ostatnim gongu nie mogło być żadnych wątpliwości &#8211; 59:55, 59:55 i 60:54, wszyscy na korzyść Syrowatki.</p>
<p>Wcześniej kolejną &#8222;czasówkę&#8221; do swojego rekordu dopisał startujący w wadze ciężkiej <strong>Łukasz Różański</strong> (6-0, 5 KO), który w końcówce drugiej rundy ciosami na korpus dwukrotnie posłał na deski dużo groźniejszego niż wskazywałby na to rekord <strong>Marko Colicia</strong> (6-8, 4 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2017/04/23/w-legionowie-krzysztof-zimnoch-znokautowal-michaela-granta-wpadka-dariusza-seka/legionowo_fightcard_graph_v4/" rel="attachment wp-att-8889"><img class="alignleft size-full wp-image-8889" alt="Legionowo_fightcard_graph_v4" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/04/Legionowo_fightcard_graph_v4.jpg" width="860" height="1447" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/04/23/w-legionowie-krzysztof-zimnoch-znokautowal-michaela-granta-wpadka-dariusza-seka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EFEKTOWNY BOKS MACIEJA SULĘCKIEGO W ZAKOPANEM. REMIS KOPYTKA ZE ŚWIERZBIŃSKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/04/09/efektowny-boks-macieja-suleckiego-w-zakopanem-remis-kopytka-ze-swierzbinskim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/04/09/efektowny-boks-macieja-suleckiego-w-zakopanem-remis-kopytka-ze-swierzbinskim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Apr 2017 21:52:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8863</guid>
		<description><![CDATA[W głównym pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotions w Zakopanem jeden z najlepszych polskich pięściarzy bez podziału na kategorie, Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) zmierzył się z doświadczonym Meksykaninem Michi Munozem (25-7, 16 KO). Zdecydowanym faworytem starcia był popularny &#8222;Striczu&#8221;, a jedyną niewiadomą miał być tylko efekt końcowy &#8211; zwycięstwo Sulęckiego na punkty lub efektowne przed czasem. Pięściarz z Warszawy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównym pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotions w Zakopanem jeden z najlepszych polskich pięściarzy bez podziału na kategorie, Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) zmierzył się z doświadczonym Meksykaninem Michi Munozem (25-7, 16 KO). Zdecydowanym faworytem starcia był popularny &#8222;Striczu&#8221;, a jedyną niewiadomą miał być tylko efekt końcowy &#8211; zwycięstwo Sulęckiego na punkty lub efektowne przed czasem.</strong></p>
<p>Pięściarz z Warszawy już po pierwszym gongu ruszył i skutecznie obijał broniącego się Munoza, a kiedy Meksykanin próbował odpowiedzieć został  &#8222;podłączony&#8221; po ciosach &#8222;Stricza&#8221;. W drugiej odsłonie Sulęcki podkręcił tempo. Pierwszy nokdaun nastąpił tuż po rozpoczęciu tej rundy. Krótki lewy sierpowy pięściarza Andrzeja Wasilewskiego położył na deski &#8222;El Matadora&#8221;, by później po kolejnej akcji i kończącym lewym podbródkowym jego rywal ponownie zapoznał się z deskami. Munoz dotrwał do końca rundy drugiej, ale już w trzeciej czekał na niego kolejny grad ciosów polskiego pięściarza. Po jednej z tych kombinacji Meksykanin padł po raz trzeci i tym sposobem Maciej Sulęcki odniósł efektowne zwycięstwo przed czasem. Trzeba przyznać, że był to świetny debiut w nowej kategorii wagowej dla &#8222;Stricza&#8221;. Ogromne brawa!</p>
<p><strong>Krzysztof Kopytek</strong> (13-1-1, 2 KO) zremisował po ośmiu rundach (76:77, 78:74, 76:76) z doświadczonym <strong>Robertem Świerzbińskim</strong> (18-6-2, 3 KO). Trzeba przyznać, że obaj panowie dali bardzo dobrą walkę, ale wydaje się, że to Kopytek powinien zostać ogłoszony zwycięzcą. W pierwszych minutach w ringu podopieczny Sferis Knockout Promotions przeważał nad Świerzbińskim, bił szybkie kombinacje ciosów, a na uwagę zasługiwał zdecydowanie lewy prosty Kopytka, który wielokrotnie lądował na twarzy zawodnika z Białegostoku. Wydawało się, że trzy pierwsze rundy na kartach sędziów powinny zostać przyznane na konto młodszego pięściarza. Świerzbiński jednak nie ustępował, miał swoje momenty w tej walce, m.in. w rundzie czwartej, gdzie wpadało sporo prawych sierpowych &#8222;Nieśmiałego&#8221;. Zawodnik <strong>Dariusza Snarskiego</strong> zaczął śmielej atakować, unikając również sporej ilości ciosów ze strony Kopytka. Ten z kolei trafiał świetnie mocnymi hakami i rozbijał Świerzbińskiego. W końcówce zaatakował Świerzbiński, który w szóstej i siódmej rundzie bił coraz więcej mocniejszych uderzeń. Kopytek &#8211; podobnie jak w swoim ostatnim pojedynku &#8211; miał ciężką końcówkę, choć większość uważa, że powinien zostać ogłoszony zwycięzcą. Wydaje się, że miał przewagę, był aktywniejszy.</p>
<p>Wcześniej kolejne zawodowe zwycięstwo dopisał do swojego rekordu<strong> Przemysław Runowski</strong> (14-0, 2 KO), zwyciężając jednogłośnie na punkty <strong>Ivana Njegaca</strong> (8-3, 1 KO). Był to bardzo solidny występ pięściarza <strong>Andrzeja Wasilewskiego</strong>, który napawa optymizmem i tylko czekać na pojedynki Runowskiego z mocniejszymi rywalami.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (13-1, 5 KO) powoli odbudowuje swoją pozycję sprzed porażki z &#8222;Norasem&#8221;. Przed momentem odprawił przed czasem przeciętnego <strong>Emmanuela Feuzeu</strong> (8-5-2, 3 KO), Kameruńczyka z hiszpańskim paszportem. Od początku przeważał pięściarz z Oleśnicy, ale brakowało w jego boksie zmiany tempa. Niby prowadził, lecz walczył w trochę jednostajny sposób. Jak zwykle groźnie bił na korpus, lecz po trzech wygranych rundach, w czwartej jakby na moment stanął. Na szczęście było to tylko złudzenie i już w kolejnej odsłonie było po wszystkim. Matyja trafił mocnym prawym, poszedł za ciosem, wydłużył serię i zmusił arbitra do zatrzymania potyczki.</p>
<p>Boksujący w umownym limicie 69 kilogramów <strong>Przemysław Zyśk</strong> (4-0, 1 KO) pokonał niezwyciężonego dotąd <strong>Aleksandra Dzemkę</strong> (4-1, 1 KO). Białorusin lepiej zaczął pojedynek, ale od drugiego starcia większy i silniejszy fizycznie Polak zaczął dochodzić do głosu. Miał trochę luki w obronie i przyjął kilka niepotrzebnych ciosów, lecz jego akcje robiły większe wrażenie. W piątej rundzie kilka razy trafił mocno po dole, czym ewidentnie zranił przeciwnika. Ale nie posłał na deski. Po gongu kończący ósmą odsłonę sędziowie punktowali jednogłośnie na korzyść podopiecznego <strong>Fiodora Łapina</strong> &#8211; 80:72, 80:73 i 78:74.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/04/09/efektowny-boks-macieja-suleckiego-w-zakopanem-remis-kopytka-ze-swierzbinskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WIELKI SUKCES MARIUSZA WACHA W LIPSKU. BYŁY MISTRZ POKONANY NA WŁASNYM RINGU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/wielki-sukces-mariusza-wacha-w-lipsku-byly-mistrz-pokonany-na-wlasnym-ringu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/wielki-sukces-mariusza-wacha-w-lipsku-byly-mistrz-pokonany-na-wlasnym-ringu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Mar 2017 21:38:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wilczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8811</guid>
		<description><![CDATA[To miała być walka o wszystko w wykonaniu Mariusza Wacha (33-2, 17 KO). Bo jeśli chciał jeszcze na poważnie namieszać w królewskiej kategorii, musiał pokonać Erkana Tepera (16-2, 10 KO). I pokonał! Mariusz wyszedł do ringu pierwszy. Wyglądał na zrelaksowanego i pewnego siebie. Dotąd w Niemczech boksował czterokrotnie, odnosząc trzy zwycięstwa. Poległ tylko raz, z absolutnym królem, Władimirem Kliczką. Chwilę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To miała być walka o wszystko w wykonaniu Mariusza Wacha (33-2, 17 KO). Bo jeśli chciał jeszcze na poważnie namieszać w królewskiej kategorii, musiał pokonać Erkana Tepera (16-2, 10 KO). I pokonał!</strong></p>
<p>Mariusz wyszedł do ringu pierwszy. Wyglądał na zrelaksowanego i pewnego siebie. Dotąd w Niemczech boksował czterokrotnie, odnosząc trzy zwycięstwa. Poległ tylko raz, z absolutnym królem, <strong>Władimirem Kliczką</strong>. Chwilę potem równie zrelaksowany między linami zameldował się Niemiec z tureckimi korzeniami.</p>
<p>Nasz rodak dobrze rozpoczął ten pojedynek. Stopował ataki przeciwnika długim lewym prostym, a pod koniec pierwszej rundy uderzył mocnym lewym hakiem pod prawy łokieć w okolice wątroby. W drugim starciu również przeważał Polak, choć nie dominował wyraźnie, co przy wyjazdowej walce może różnie się kończyć. Ale w przerwie w narożniku &#8222;Waszki&#8221; panował spokój i zadowolenie. W trzeciej odsłonie obaj trafili kilka razy w półdystansie. Walka nabierała rumieńców.</p>
<p>Wach wrócił dużo lepszą czwartą rundą. Bił lżej, za to znacznie częściej. Przejął inicjatywę, uruchomił brakujący w pewnym momencie lewy prosty, szukając też miejsca na ciosy po dole, które miały się skumulować i dać o sobie znać w późniejszej fazie pojedynku. W piątej Mariusz trochę się cofnął, lecz była to aktywna defensywa. Bo podopieczny <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> nawet cofając się nie zapominał o długim lewym, a raz na jakiś czas pociągnął też mocniejszym prawym sierpowym.</p>
<p>Po ostrej reprymendzie w narożniku Teper natarł mocniej w szóstym starciu. Przeważał przez dwie minuty, ale to Wach lepiej finiszował, trafiając w końcu po raz pierwszy prawym podbródkowym. W siódmej rundzie obaj podkręcili trochę tempo. Optycznie na bardziej zmęczonego wyglądał Niemiec, jednak to właśnie on wykazywał na tym odcinku trochę większą aktywność. Na szczęście po chwilowym kryzysie Wach wrócił udaną ósmą rundą. To znów on był aktywniejszy, wyprzedzał akcje przeciwnika i zmazał gorsze wrażenie w poprzedniej odsłony. Obaj byli bardzo zmęczeni. Dziewiąta runda to dużo klinczowania, wolne tempo i mało ciosów. &#8211; Oni nic nie robią przez dwie minuty i akcentują trzecią. Nie czekamy już, zapieprzamy &#8211; krzyczał w narożniku w przerwie trener Wilczewski.</p>
<p>Przez dwie minuty dziesiątej rundy Wach sam robił mało. Ale w końcu złapał rywala na kontrę z prawej ręki. Teper chciał szybko odpowiedzieć, lecz nadział się na jeszcze jedną kontrę z prawej. To była najlepsza okazja do wygranej przed czasem, ale Niemiec szybko sklinczował i zażegnał niebezpieczeństwo. Obaj byli krańcowo wyczerpani. Na szczęście to Wach pokazał większy charakter. Na każdy cios przeciwnika odpowiadał dwoma swoimi i spychał go do odwrotu. W ostatnich trzech minutach zmęczony Teper zapychał Mariusza do lin. Ten próbował się oderwać i uderzyć czymś mocnym, lecz Niemiec sprytnie odpoczywał w tych sytuacjach. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj podnieśli ręce na znak wygranej. Nieznacznie lepszy był Polak, jednak trzeba było pamiętać, że bój toczył się na terenie rywala&#8230;</p>
<p><strong>Sędziowie punktowali na szczęście w zgodzie ze swoim sumieniem &#8211; 116:112, 115:113 i 115:113, wszyscy na korzyść Wacha!!!</strong></p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/wielki-sukces-mariusza-wacha-w-lipsku-byly-mistrz-pokonany-na-wlasnym-ringu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KULIŃSKI, GARDZIELIK I DĄBROWSKI WYGRYWAJĄ W ŻYRARDOWIE. WERWEJKO ZNOKAUTOWANY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/kulinski-gardzielik-i-dabrowski-wygrywaja-pewnie-w-zyrardowie-werwejko-znokautowany/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/kulinski-gardzielik-i-dabrowski-wygrywaja-pewnie-w-zyrardowie-werwejko-znokautowany/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Mar 2017 09:59:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bojana LIbiszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Gardzielik]]></category>
		<category><![CDATA[Kasjan Inglot]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Graszek]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Paulina Raszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Podłucki]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Werwejko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8802</guid>
		<description><![CDATA[To miał być mocny test dla Siergieja Werwejki (5-1, 3 KO). Okazał się zbyt mocny. W głównej walce gali Friday Boxing Night w Żyrardowie zwycięstwo zanotował Marcelo Luiz Nascimento (23-14, 20 KO). Brazylijczyk już na początku kilka razy złapał na kontrę &#8222;polskiego Ukraińca&#8221;. Siergiej zakończył pierwszą rundę ładnym prawym krzyżowym, ale od początku widać było, że czeka go trudny wieczór.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To miał być mocny test dla Siergieja Werwejki (5-1, 3 KO). Okazał się zbyt mocny. W głównej walce gali Friday Boxing Night w Żyrardowie zwycięstwo zanotował Marcelo Luiz Nascimento (23-14, 20 KO).</strong></p>
<p>Brazylijczyk już na początku kilka razy złapał na kontrę &#8222;polskiego Ukraińca&#8221;. Siergiej zakończył pierwszą rundę ładnym prawym krzyżowym, ale od początku widać było, że czeka go trudny wieczór. Piętnaście sekund przed końcem drugiego starcia Nascimento zranił go obszernym prawym sierpowym. W trzeciej taki sam prawy wysłał Werwejkę na deski, a wcześniej był jeszcze ładny prawy podbródkowy. To był tak naprawdę początek końca tej potyczki. Doświadczony, bardzo ceniony w środowisku journeyman z Ameryki Południowej w czwartej odsłonie dominował już niepodzielnie i na dobrą sprawę bardziej wrażliwy narożnik mógłby rzucić ręcznik. Wszystko przeciągnięto do rundy piątej. Wtedy Nascimento huknął kolejnym prawym overhandem i przed ciężkim nokautem Werwejkę wyratował arbiter.</p>
<p>W pojedynku dwóch niepokonanych dotąd pięściarzy<strong> Jordan Kuliński</strong> (4-0-1, 1 KO) pokonał <strong>Piotra Podłuckiego</strong> (4-1, 2 KO). Co ciekawe w myśl wcześniejszych postanowień lepszy z tej dwójki wziął całą pulę, a gorszy&#8230; boksował za darmo. Od początku obaj narzucili wysokie tempo. Wyższy Podłucki próbował boksować ciosami prostymi, ale Kuliński większość tych akcji zbierał na blok, a gdy zmienił pozycję na mańkuta, dwukrotnie zaskoczył rywala lewym sierpowym. W połowie drugiej odsłony Jordan po przestrzelonym prawym poprawił lewym na szczękę, posyłając Piotra na deski. Potem poprawił taką samą akcją, na którą przeciwnik nie potrafił znaleźć recepty. W trzecim starciu nadal przeważał bardziej doświadczony i utytułowany na ringach olimpijskich Kuliński. Dopiero w czwartej rundzie obraz potyczki wyrównał się, choć w piątej znów dominował podopieczny <strong>Łukasza Landowskiego</strong>. Później Kuliński &#8211; niestety jak to w jego zwyczaju, trochę spuchł, tempo spadło, ale i tak miał ten pojedynek pod kontrolą. Na pewno musi jeszcze popracować nad kondycją, bo talent jest&#8230; Po ostatnim gongu sędziowie punktowali i tak dość &#8222;ciasno&#8221; &#8211; 78:73, 78:74 i 78:74, wszyscy oczywiście na korzyść Kulińskiego.</p>
<p>Utytułowany na ringach olimpijskich <strong>Kamil Gardzielik</strong> (2-0, 1 KO) nie miał prawa mieć problemów z kimś takim jak <strong>Kasjan Inglot</strong> (0-1). A i tak kompletny nowicjusz zdołał postawić się poważniej niż moglibyśmy przypuszczać. Dwukrotny mistrz Polski seniorów już na samym początku zranił niedoświadczonego przeciwnika lewym hakiem w okolice wątroby. A jeszcze przed końcem pierwszej rundy kilka razy skarcił go po odchyleniu bezpośrednim prawym, rozbijając mu nos i wargi. Kolejne trzy minuty to jeszcze większa demolka. Inglot przyjął dziesiątki ciosów &#8211; na zmianę na korpus i twarz, ale choć obficie krwawił, o dziwo dzielnie stał na nogach i nie zamierzał kapitulować. Koniec nastąpił dopiero w połowie trzeciego starcia. Po prawym krzyżowym na górę Gardzielik poprawił prawym na dół, posyłając rywala na deski. Ten szybko się poderwał, lecz z narożnika &#8211; w końcu, poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Mający ostatnio dobrą passę <strong>Norbert Dąbrowski</strong> (20-6-1, 8 KO) łatwo rozprawił się z <strong>Michałem Graszkiem</strong> (6-6, 4 KO). &#8222;Noras&#8221; rozpoczął spokojnie swoje akcje za prawym jabem. W połowie rundy uderzył mocnym lewym na korpus, czym otworzył sobie drogę do lewego krzyżowego na górę kilkanaście sekund później. Rywal powstał na osiem, był jednak jeszcze oszołomiony i ringowy <strong>Robert Gortat</strong> &#8211; zresztą słusznie, zastopował dalszą rywalizację.</p>
<p>Wcześniej debiutująca na zawodowym ringu <strong>Paulina Raszewska</strong> (1-0) na pewno nie była lepsza od <strong>Bojany Libiszewskiej</strong> (5-20, 1 KO), maksymalnie szła na remis, ale dwóch sędziów wypełniło karty chyba jeszcze przed pojedynkiem, dając jej wszystkie rundy. Chaos, chaos i jeszcze raz chaos, a mimo tego wygrana niejdenogłośnie na punkty&#8230; Potencjał jest, ale dziś górę wzięły emocje. I niepotrzebnie naciągany werdykt.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/kulinski-gardzielik-i-dabrowski-wygrywaja-pewnie-w-zyrardowie-werwejko-znokautowany/zyrardow17/" rel="attachment wp-att-8800"><img class="alignleft size-full wp-image-8800" alt="zyrardow17" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/03/zyrardow17.jpg" width="860" height="1047" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/03/18/kulinski-gardzielik-i-dabrowski-wygrywaja-pewnie-w-zyrardowie-werwejko-znokautowany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA ZNOKAUTOWAŁ CHADA DAWSONA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/andrzej-fonfara-znokautowal-chada-dawsona/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/andrzej-fonfara-znokautowal-chada-dawsona/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Mar 2017 01:09:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8725</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) po raz kolejny pokazał charakter. Wyszedł z opresji, przełamał przeciwnika i dopiął swego. W niektórych momentach miał poważne problemy z Chadem Dawsonem (34-5, 19 KO), jednak w samej końcówce pokonał przed czasem byłego króla wagi półciężkiej. Obaj mieli swoje rundy, ale &#8222;Polskiemu Księciu&#8221; z Amerykaninem boksowało się na pewno niewygodnie. Dostał na przykład kilka lewych]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) po raz kolejny pokazał charakter. Wyszedł z opresji, przełamał przeciwnika i dopiął swego. W niektórych momentach miał poważne problemy z Chadem Dawsonem (34-5, 19 KO), jednak w samej końcówce pokonał przed czasem byłego króla wagi półciężkiej.</strong></p>
<p>Obaj mieli swoje rundy, ale &#8222;Polskiemu Księciu&#8221; z Amerykaninem boksowało się na pewno niewygodnie. Dostał na przykład kilka lewych podbródków. Nie zrażał się jednak i cały czas wywierał pressing. W końcu w połowie dziewiątej rundy udało mu się złapać utytułowanego rywala i posłać na deski. Dawson dotrwał do gongu, wydawało się, że przetrwał kryzys, jednak najgorsze było jeszcze przed nim.</p>
<p>Andrzej wystrzelił akcją lewy-prawy. Mocniejszą ręką trafił na szczękę i zamroczony Amerykanin poleciał do narożnika. Oparł się plecami o liny, ale nasz rodak dopadł do niego ze wściekłością, wystrzelił kilkoma błyskawicznymi sierpami i arbiter momentalnie wkroczył do akcji w obawie przed brutalnym nokautem. Brawo!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/andrzej-fonfara-znokautowal-chada-dawsona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY POWRÓT MATEUSZA MASTERNAKA NA GALI W DZIERŻONIOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/udany-powrot-mateusza-masternaka-na-gali-w-dzierzoniowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/udany-powrot-mateusza-masternaka-na-gali-w-dzierzoniowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Mar 2017 00:03:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Skop]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Rumiński]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Mazur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8719</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru &#8222;BudWeld Boxing Night: Noc Prawdy&#8221; w Dzierżoniowie, boksujący po raz pierwszy od blisko roku Mateusz Masternak (38-4, 26 KO) pewnie wypunktował Aleksandra Kubicza (9-3, 6 KO). Rosjanin pokazał to, z czego go poznaliśmy już w potyczce z Michałem Cieślakiem. Boksował do tyłu, dobrze korzystał w defensywie z lin, a do ataku przechodził dwoma-trzema zrywami na rundę.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru &#8222;BudWeld Boxing Night: Noc Prawdy&#8221; w Dzierżoniowie, boksujący po raz pierwszy od blisko roku Mateusz Masternak (38-4, 26 KO) pewnie wypunktował Aleksandra Kubicza (9-3, 6 KO). Rosjanin pokazał to, z czego go poznaliśmy już w potyczce z Michałem Cieślakiem. Boksował do tyłu, dobrze korzystał w defensywie z lin, a do ataku przechodził dwoma-trzema zrywami na rundę.</strong></p>
<p>Od początku przeważał &#8222;Master&#8221;, jednak były mistrz Europy kategorii junior ciężkiej miał kłopot, by czysto trafić na szczękę. Wziął się więc na sposób, skracał dystans akcją po dole i starał się uderzyć prawym overhandem. W piątym starciu Kubicz został ukarany odjęciem punktu za klinczowanie. Ale nadal sprytnie się bronił. W ostatnich sześciu minutach Mateusz zmienił taktykę, robił zakrok w prawo i uderzał krótkim lewym sierpowym. Wydawało się, że kapitulacja Rosjanina to tylko kwestia czasu, jednak Kubicz dzielnie dotrwał do ostatniego gongu. A po nim sędziowie wskazali na Masternaka 78:73 i dwukrotnie 80:71.</p>
<p><strong>Adam Balski</strong> (8-0, 6 KO) pewnie pokonał <strong>Dariusza Skopa</strong> (6-2, 2 KO), choć tym razem nie olśnił. Dodajmy jednak, że w bardzo dużej mierze przez ringowego &#8211; <strong>Włodzimierza Kromkę</strong>. Pierwsze dwie rundy były toczone w spokojnym tempie. Pięściarz z Kalisza czekał i polował swoim firmowym lewym sierpowym, jednak Darek odrobił zadanie domowe i chronił się właśnie przede wszystkim przed taką akcją. W trzecim starciu Adam podkręcił bardziej tempo, zaczął szukać również dołów i od razu powiększył przewagę. Skop od czwartej odsłony nieustannie klinczował. Już wtedy dostał ostrzeżenie, ale potem uchodziło mu to płazem. Przez brak odpowiedniej reprymendy, kolejnych ostrzeżeń, Skop &#8222;niszczył&#8221; obraz tego pojedynku. Z drugiej strony wykazał się sprytem i ringową inteligencją, bo udało mu się jakoś dotrwać do końca. Faulujący, klinczujący pięściarz dopiero w ostatniej rundzie dostał drugie ostrzeżenie. Na tym etapie już dawno powinien być tak naprawdę zdyskwalifikowany. Balski jeszcze w samej końcówce mocnym prawym krzyżowym przewrócił przeciwnika. Ale gdy sędzia doliczył do ośmiu, do ostatniego gongu pozostawały już tylko sekundy. Sędziowie nie mogli mieć żadnych wątpliwości. Wskazali na Balskiego 80:70 i dwukrotnie 80:69.</p>
<p>Po taktycznych ośmiu rundach bardziej doświadczony na dłuższych dystansach <strong>Michał Żeromiński</strong> (12-2-1, 1 KO) zadał <strong>Tomaszowi Mazurowi</strong> (6-1-1, 2 KO) pierwszą porażkę w karierze. To były bokserskie szachy przeplatane krótkimi, za to ostrymi spięciami. Z daleka Mazur radził sobie całkiem dobrze, jednak gdy &#8222;Żeromka&#8221; przedzierał się do półdystansu, górę brała jego rutyna. Sprytnie odklejał się, bił krótkimi ciosami, dzięki czemu zbierał małe punkciki. Optycznie pojedynek był zacięty i wyrównany, lecz lepszego trzeba było wskazać po każdej rundzie. A tych rund więcej ukradł Michał. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 77:75, 78:74 i zdecydowanie zbyt wysokie 80:72 &#8211; wszyscy na korzyść podopiecznego<strong> Piotra Wilczewskiego</strong>.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (6-1, 2 KO) pokonał <strong>Nadzira Bażhajewa</strong> (3-5-1), który pod koniec zeszłego roku niespodziewanie wypunktował Konrada Dąbrowskiego. Dotąd &#8222;Szczupak&#8221; znany był z tego, że ma serce do walki. I na tym koniec, bo podpalał się, niepotrzebnie wojował&#8230; Dziś jednak po raz pierwszy pokazał konsekwentny i przede wszystkich wyrachowany boks. Nie bił na siłę pojedynczymi akcjami, tylko punktował, ciosy składał w kombinacje kilku uderzeń, niekoniecznie mocnych, za to stopujących silniejszego chyba fizycznie przeciwnika. W piątej rundzie Leśniak zranił rywala lewym hakiem na wątrobę, ale nie zauważył tego i dał mu wyjść z chwilowego kryzysu. W ostatnich trzech minutach wyraźnie już osłabł, do głosu powoli zaczął dochodzić Bażhajew, lecz ambitny finisz okazał się spóźniony. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali przewagę Michała w stosunku 60:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (15-1, 9 KO) pod okiem <strong>Grzegorza Krawczyka</strong> zmienia się powoli z prymitywnego osiłka z dobrą kondycją w naprawdę solidnego boksera. Przekonał się o tym przed momentem na własnej skórze<strong> Tomasz Gargula</strong> (18-6-1, 5 KO). Od początku rzuciła się w oczy przewaga siły ciosu &#8222;Araba&#8221;. Każda jego akcja, nawet odczepna kontra, robiła na przeciwniku wrażenie. Już w pierwszej rundzie &#8222;Tomera&#8221; cierpiał po lewym haku na wątrobę, ale zacisnął zęby i obyło się bez nokdaunu. W drugim starciu był już liczony po lewym sierpowym na szczękę. Tempo spadło trochę w trzeciej odsłonie, jednak w czwartej Parzęczewski znów ostrzej natarł, złapał doświadczonego rywala przy linach i dokończył dzieła zniszczenia.</p>
<p>Znakomite widowisko stworzyli dwaj niepokonani dotąd pięściarze balansujący pomiędzy wagą średnią a super średnią. Po sześciu dramatycznych rundach <strong>Tomasz Gromadzki</strong> (3-0-1, 1 KO) pokonał <strong>Pawła Rumińskiego</strong> (2-1, 2 KO). Początek wyraźnie dla Pawła, który boksował technicznie lewym prostym, szukając mocnego prawego podbródka. &#8222;Zadyma&#8221; nacierał, ale w pierwszych minutach nie potrafił jeszcze znaleźć swojego rytmu. Dopiero w drugiej połowie drugiej rundy zaczął się ostro dobierać do skóry przeciwnika. Zepchnął go do odwrotu i na dobrą sprawę Rumiński był w defensywie przez trzecią, czwartą i niemal całą piątą odsłonę. Dopiero w końcówce piątego starcia wrócił do gry. Ostatnie trzy minuty to prawdziwa wojna na wyniszczenie. Obaj dali z siebie wszystko i byli tak wyczerpani, że chyba nawet lewy prosty mógł ich przewrócić. Spóźniony trochę finisz nie mógł dać zawodnikowi Legia Fight Club sukcesu. Lepiej przygotowany kondycyjnie i agresywniejszy Gromadzki zwyciężył na wszystkich kartach &#8211; 59:55, 59:55 i 60:54. Jego zwycięstwo nie podlegało dyskusji, lecz sama punktacja może być nieco myląca. Twardy, bardzo fajny pojedynek.</p>
<p><strong>Przemysław Opalach</strong> (24-2, 20 KO) nie zdążył się nawet porządnie spocić, a już było po walce z <strong>Paatą Warduaszwilim</strong> (30-12-2, 23 KO). &#8222;Spartan&#8221; w swoim stylu szukał ciosów na korpus, bijąc kombinację dwóch-trzech uderzeń. Pierwsze były słabsze, ale każdą akcję kończył lewym hak w okolice wątroby. Nie narzucał jednak wysokiego tempa, jakby zostawiając siły na dalsze minuty. Tymczasem w przerwie pomiędzy drugą a trzecią rundą Gruzin zgłosił kontuzję ręki, odpuszczając dalszą rywalizację.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/udany-powrot-mateusza-masternaka-na-gali-w-dzierzoniowie/plakat-gala-boksu/" rel="attachment wp-att-8723"><img class="alignleft size-full wp-image-8723" alt="plakat-gala-boksu" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/03/plakat-gala-boksu.jpg" width="860" height="1084" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/03/05/udany-powrot-mateusza-masternaka-na-gali-w-dzierzoniowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DRAMATYCZNA WOJNA UGONOHA Z BREAZEALE`EM DLA AMERYKANINA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/dramatyczna-wojna-ugonoha-z-breazealeem-dla-amerykanina/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/dramatyczna-wojna-ugonoha-z-breazealeem-dla-amerykanina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Feb 2017 20:03:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8710</guid>
		<description><![CDATA[Kapitalne widowisko stworzyli wspólnie Izu Ugonoh (17-1, 14 KO) i Dominic Breazeale (18-1, 16 KO). Obaj padali na deski, wstawali, ripostowali jeszcze mocniej, a nokaut wisiał w powietrzu od pierwszej do ostatniej sekundy. Niestety dla nas ostatecznie to ręka Amerykanina powędrowała w górę. Dominic zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął walkę pressingiem, ale Izu dobrą pracą nóg unikał półdystansu. Sam szukał mocnych]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kapitalne widowisko stworzyli wspólnie Izu Ugonoh (17-1, 14 KO) i Dominic Breazeale (18-1, 16 KO). Obaj padali na deski, wstawali, ripostowali jeszcze mocniej, a nokaut wisiał w powietrzu od pierwszej do ostatniej sekundy. Niestety dla nas ostatecznie to ręka Amerykanina powędrowała w górę.</strong></p>
<p>Dominic zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął walkę pressingiem, ale Izu dobrą pracą nóg unikał półdystansu. Sam szukał mocnych ciosów na korpus, którymi otworzył sobie drogę do dwóch mocnych prawych na górę. Breazeale znany jest jednak z twardej głowy i przyjął to bez większych szkód. Od początku drugiej rundy czarnoskóry Polak każdą akcję zaczynał i kończył ciosami na korpus. Bił bardzo mocno i twardogłowy Amerykanin cierpiał bardziej po takich akcjach, niż po uderzeniach na szczękę. Niedawny pretendent do pasa IBF wagi ciężkiej na tym odcinku był bezradny na tle dużo szybszego i bardziej mobilnego Ugonoha.</p>
<p>Izu trzecie starcie zaczął potężnym prawym sierpowym. Szybko doskoczył, by dokończył dzieła zniszczenia, ale nadział się na kontrę i to on wylądował na deskach. Przez moment był nad przepaścią, jednak będąc w odwrocie odpowiedział jeszcze jednym prawym sierpem, stopując atak przeciwnika. Przez dwie kolejne minuty między linami toczyła się straszliwa wojna na wyniszczenie. Mocniej bił Breazeale, ale częściej i celniej Ugonoh. Po gongu na przerwę Amerykanin schodził do narożnika z mocno spuchniętym lewym okiem.</p>
<p>Początek czwartej odsłony nieznacznie na korzyść rywala, jednak Izu nagle podkręcił tempo, zaczął regularnie karcić oponenta swoim prawym sierpem i tym razem to olimpijczyk z Londynu wylądował na deskach. Tuż przed gongiem Ugonoh trafił jeszcze jednym bardzo mocnym prawym, lecz Breazeale&#8217;a wyratował gong. To był decydujący moment&#8230;</p>
<p>Breazeale rzucił wszystko na jedną kartę w rundzie piątej. Przeprowadził ostateczny szturm i niestety dla nas &#8211; skuteczny szturm. Złapał Izu przy linach dwoma obszernymi prawymi sierpami, wysyłając naszego rodaka na deski. Po liczeniu do ośmiu Dominic poprawił dla odmiany lewym sierpowym, wyrzucając Izu poza liny. Sędzia nawet nie liczył. Ugonoh przegrał, ale być może stoczył walkę roku 2017. Oglądało się to świetnie i na pewno otrzyma jeszcze swoją szansę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/dramatyczna-wojna-ugonoha-z-breazealeem-dla-amerykanina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY REWANŻ KRZYSZTOFA ZIMNOCHA Z MIKE`EM MOLLO NA GALI W SZCZECINIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/udany-rewanz-krzysztofa-zimnocha-z-mikeem-mollo-na-gali-w-szczecinie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/udany-rewanz-krzysztofa-zimnocha-z-mikeem-mollo-na-gali-w-szczecinie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Feb 2017 23:49:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ZAWODOWCY]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Król]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8702</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali w Szczecinie Krzysztof Zimnoch (21-1-1, 14 KO) zmierzył się w rewanżowym boju z Mike&#8217;em Mollo (21-7-1, 13 KO). Pięściarz z Białegostoku zaboksował mądrze i zwyciężył Amerykanina, udanie rewanżując się za bolesną porażkę sprzed roku. Polski bokser miał nawet rywala na deskach i przez większość walki obijał &#8222;Bezlitosnego&#8221;. Pierwsza runda była niespodziewanie spokojna, Amerykanin kilka razy zadał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali w Szczecinie Krzysztof Zimnoch (21-1-1, 14 KO) zmierzył się w rewanżowym boju z Mike&#8217;em Mollo (21-7-1, 13 KO). Pięściarz z Białegostoku zaboksował mądrze i zwyciężył Amerykanina, udanie rewanżując się za bolesną porażkę sprzed roku. Polski bokser miał nawet rywala na deskach i przez większość walki obijał &#8222;Bezlitosnego&#8221;.</strong></p>
<p>Pierwsza runda była niespodziewanie spokojna, Amerykanin kilka razy zadał kilka ciosów po komendzie sędziego ringowego, który jednak radził sobie dobrze w ringu, była dyscyplina. Zimnoch był spokojny, chodził na boki w pełni skoncentrowany. Pod koniec drugiej rundy Krzysztof zaczął boksować już na pressingu i w pewnym momencie wystrzelił mocny lewy sierpowy kontrujący, po którym Mollo padł na deski. Zabrzmiał gong, a &#8222;Bezlitosny&#8221; miał problem z powrotem do narożnika. W trzeciej odsłonie Zimnoch od początku ruszył na rywala, obijał gradem ciosów i wydawało się, że Mollo nie wróci do gry, już w tej rundzie pięściarz z Białegostoku powinien zakończyć walkę przed czasem, ale nie ponowił później ataków. Kolejna runda była spokojniejsza w wykonaniu Zimnocha i jednocześnie spowodowało to, że w pewnym momencie oddał inicjatywę Mollo, który śmielej zaatakował i walczył na pressingu. Podopieczny <strong>Richarda Williamsa</strong> niepotrzebnie cofał się, dając miejsce to rozpoczęcia ofensywy &#8222;Bezlitosnego&#8221;. Zimnoch bił jednak dużo prostych ciosów, kończył akcje prawym sierpowym, próbował atakować na dół. Piąta i szósta runda to stopniowe rozmontowywanie Mollo pod każdym względem, ale brakowało dobicia rywala. W ostatniej, wspomnianej szóstej odsłonie Zimnoch jednak ponawiał ataki i było bardzo blisko końca. Kapitalnie wchodził mocny prawy sierpowy Krzysztofa. Idąc do narożnika przed siódmą rundą Mollo złapał się za lewy bark i wyraźnie odczuwał ból. Narożnik Amerykanina widząc jak ich zawodnik zmaga się ze swoim urazem zdecydował się poddać go.</p>
<p>Po dobrym występie w starciu z <strong>Patrykiem Szymańskim</strong>, <strong>Jose Antonio Villalobos</strong> (9-4-2, 5 KO) miał sprawdzić niepokonanego <strong>Kamila Szeremetę</strong> (15-0, 2 KO). Pięściarz Białegostoku nie dał jednak żadnych szans na rozwinięcie skrzydeł Argentyńczykowi i spisał się zdecydowanie lepiej od swojego rodaka. Korespondencyjną walkę Szymańskiego z Szeremetą wygrał ten drugi. Na początku walki Szeremeta podkręcał tempo, stawiał swoje warunki i boksował pod swoje dyktando, próbując również bić się na dystans. Dało się odczuć dużą przewagę polskiego pięściarza, jednak w pewnych momentach wciąż brakowało mocniejszego uderzenia, wbicia szpilki w ofensywie. Widać było, że Szeremeta szuka nokautu na Argentyńczyku, ale Villalobos wytrzymał do końca pojedynku. Po ośmiu rundach sędziowie byli jednomyślni (79:73, 79:73, 78:74) i wszyscy trzej wypunktowali na korzyść Kamila Szeremety, który dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo.</p>
<p><strong>Michał Syrowatka</strong> (17-1, 6 KO) zwyciężył przed czasem w siódmej rundzie twardego <strong>Elmo Trayę</strong> (11-3, 8 KO). Nie zabrakło nokdaunów, ciekawych wymian, obaj panowie dali bardzo dobry boks, ale to pięściarz z Ełku ostatecznie zakończył efektownie cały pojedynek. Jak na ten moment, trwająca impreza zdecydowanie na plus. Pojedynek świetnie rozpoczął Polak, który w pierwszej rundzie zaatakował pięściarza z Filipin, kładąc go na deski po lewym sierpowym. Syrowatka nie dokończył jednak dzieła zniszczenia, Traya wyszedł z opresji i w drugiej odsłonie przeszedł do ofensywy, zaczął odważniej boksować i kilka razy mocniej uderzył polskiego boksera. W kolejnych rundach pięściarz z Ełku zdecydował się jednak na jeszcze bardziej ofensywny boks, ale boksował zdeycydowanie mądrzej od byłego przeciwnika Przemka Runowskiego. W trzeciej ponownie Traya zaliczył deski, a w kolejnych nie miał argumentów, by zagrozić Syrowatce. W siódmej rundzie Polak poczuł, że jest odpowiedni moment na przyspieszenie i sprowadzenie rywala do ostrej defensywy, Syrowatka zasypał gradem ciosów Trayę, sędzia widząc słaniającego się na nogach Filipińczyka zdecydował przerwać walkę, narożnik Trayi rzucił również na ring ręcznik.</p>
<p>Żadnych szans nie dał <strong>Artemowi Redko</strong> (21-6-3, 12 KO) polski półciężki <strong>Paweł Stępień</strong> (6-0, 5 KO), który zdemolował doświadczonego Ukraińca już w pierwszej rundzie. Wydawało się przed walką, że Polak poboksuje kilka rund ze swoim rywalem, jednak skończyło się bardzo szybko i efektownie. Już po kilkudziesięciu sekundach od momentu pierwszego gongu uderzenia Stępnia położyły na deski Redkę, który nie miał żadnych argumentów, by wyjść z opresji, a już co dopiero postawić warunki utalentowanemu pięściarzowi znad Wisły. Polak zaatakował jeszcze śmielej i zasypał ciosami Ukraińca, po czym sędzia słusznie przerwał pojedynek.</p>
<p><strong>Tomasz Król</strong> (4-1-1, 1 KO) pokonał przed kilkoma minutami niejednogłośnie na punkty <strong>Kamila Młodzińskiego</strong> (8-1-2, 5 KO). Obaj panowie nie szczędzili sobie mocnych uderzeń, bardzo groźnie skracając też dystans, przez co nie obyło się bez ostrzeżeń sędziego ringowego. Młodziński rozpoczął dobrze, ale z rundy na rundę rozkręcał się Król. Pierwszy nie miał pomysłu na ten pojedynek, chciał za wszelką cenę wchodzić w półdystans i szukać ciosów, ale rywal skutecznie uciekał, choć tak jak wspomnieliśmy już nie zabrakło ostrzeżeń. W piątej odsłonie panowie zderzyli się głowami i pękł prawy łuk brwiowy Króla, a Młodzński dostał ostrzeżenie, za to w szóstej role się odwróciły za cios po komendzie &#8222;ringowego&#8221;. Po sześciu rundach sędziowie nie byli jednomyślni (58:56, 58:56, 55:58), ręce w geście zwycięstwa podniósł Tomasz Król. Dla Młodzińskiego była to pierwsza porażka w swojej zawodowej karierze.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/udany-rewanz-krzysztofa-zimnocha-z-mikeem-mollo-na-gali-w-szczecinie/zimnoch_mollo17/" rel="attachment wp-att-8703"><img class="alignleft size-full wp-image-8703" alt="zimnoch_mollo17" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2017/02/zimnoch_mollo17.jpg" width="860" height="1002" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/02/26/udany-rewanz-krzysztofa-zimnocha-z-mikeem-mollo-na-gali-w-szczecinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POLACY W ŚWIATOWYCH RANKINGACH ZAWODOWCÓW &#8211; STYCZEŃ/LUTY 2017</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2017/02/09/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-styczenluty-2017/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2017/02/09/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-styczenluty-2017/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2017 07:43:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8634</guid>
		<description><![CDATA[Cztery najważniejsze federacje boksu zawodowego opublikowały swoje najnowsze rankingi, w których odnajdujemy sporo polskich nazwisk. Ogółem prawa pretendenta posiada 10 naszych pięściarzy. Byłoby ich o dwóch więcej gdyby nie ponad roczna przerwa w startach Artura Szpilki oraz dopingowa wpadka Andrzeja Wawrzyka. Najwięcej polskich nazwisk (12) tradycyjnie znajdujemy zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Cztery najważniejsze federacje boksu zawodowego opublikowały swoje najnowsze rankingi, w których odnajdujemy sporo polskich nazwisk. Ogółem prawa pretendenta posiada 10 naszych pięściarzy. Byłoby ich o dwóch więcej gdyby nie ponad roczna przerwa w startach <strong>Artura Szpilki</strong> oraz dopingowa wpadka <strong>Andrzeja Wawrzyka</strong>.</p>
<p>Najwięcej polskich nazwisk (12) tradycyjnie znajdujemy zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych, ale nazwiska naszych zawodowców znajdziemy również w zestawieniach WBA (2), WBO (7) oraz IBF (5).</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2013/09/14/dziewieciu-polakow-we-wrzesniowym-rankingu-wbc/wbc_belt/" rel="attachment wp-att-168"><img class="alignleft size-full wp-image-168" alt="wbc_belt" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/09/wbc_belt.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA WBC</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
9 Mariusz Wach (32-2, 17 KO)<br />
27 Adam Kownacki (15-0, 12 KO)<br />
34 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)<br />
7 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)<br />
10 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)<br />
17 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)</p>
<p>PÓŁCIĘŻKA<br />
9 Andrzej Fonfara (28-4, 16 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
6 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)<br />
23 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)</p>
<p>JUNIOR ŚREDNIA<br />
39 Łukasz Maciec (23-3-1, 5 KO)</p>
<p>PIÓRKOWA<br />
31 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/wbo-belt-01/" rel="attachment wp-att-210"><img class="alignleft size-full wp-image-210" alt="WBO belt 01" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/09/WBO-belt-01.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA WBO</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
10 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)<br />
6 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)<br />
13 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
7 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)<br />
13 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)</p>
<p>PIÓRKOWA<br />
3 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/ibf-belt/" rel="attachment wp-att-182"><img class="alignleft size-full wp-image-182" alt="IBF belt" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/09/IBF-belt.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA IBF</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
9 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)<br />
6 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)<br />
8 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
11 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/wbabelt/" rel="attachment wp-att-724"><img class="alignleft size-full wp-image-724" alt="wbabelt" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/10/wbabelt.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA WBA</strong></p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)<br />
8 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2017/02/09/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-styczenluty-2017/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POLACY W ŚWIATOWYCH RANKINGACH ZAWODOWCÓW &#8211; GRUDZIEŃ 2016</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2016 08:14:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8517</guid>
		<description><![CDATA[Co słychać w grudniowych rankingach zawodowców? Oczywiście tradycyjnie najwięcej polskich nazwisk (13) odnajdziemy w szerokim zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych, ale nazwiska Polaków znajdziemy również w zestawieniach WBA (2), WBO (8) oraz IBF (4). FEDERACJA WBC CIĘŻKA 7  Artur Szpilka (20-2, 15 KO) 11 Mariusz Wach (32-2, 17 KO) 12]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Co słychać w grudniowych rankingach zawodowców? Oczywiście tradycyjnie najwięcej polskich nazwisk (13) odnajdziemy w szerokim zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych, ale nazwiska Polaków znajdziemy również w zestawieniach WBA (2), WBO (8) oraz IBF (4).</p>
<p><strong>FEDERACJA WBC</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
7  Artur Szpilka (20-2, 15 KO)<br />
11 Mariusz Wach (32-2, 17 KO)<br />
12 Andrzej Wawrzyk (33-1, 19 KO)<br />
37 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)<br />
7 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)<br />
9 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)<br />
17 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)</p>
<p>PÓŁCIĘŻKA<br />
8 Andrzej Fonfara (28-4, 16 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
7 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)<br />
22 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)</p>
<p>JUNIOR ŚREDNIA<br />
40 Łukasz Maciec (23-3-1, 5 KO)</p>
<p>PIÓRKOWA<br />
32 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/wbo-belt-01/" rel="attachment wp-att-210"><img class="alignleft size-full wp-image-210" alt="WBO belt 01" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/09/WBO-belt-01.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA WBO</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
11 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)<br />
14 Andrzej Wawrzyk (33-1, 19 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO)<br />
6 Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO)<br />
14 Michał Cieślak (15-0, 11 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
7 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)<br />
14 Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO)</p>
<p>PIÓRKOWA<br />
3 Kamil Łaszczyk (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/ibf-belt/" rel="attachment wp-att-182"><img class="alignleft size-full wp-image-182" alt="IBF belt" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/09/IBF-belt.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA IBF</strong></p>
<p>CIĘŻKA<br />
11 Izu Ugonoh (17-0, 14 KO)</p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
6 Krzysztof Włodarczyk (51-3-1, 37 KO)<br />
8 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)</p>
<p>ŚREDNIA<br />
11 Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO)</p>
<p><strong><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/wbabelt/" rel="attachment wp-att-724"><img class="alignleft size-full wp-image-724" alt="wbabelt" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2013/10/wbabelt.jpg" width="860" height="280" /></a>FEDERACJA WBA</strong></p>
<p>JUNIOR CIĘŻKA<br />
4 Mateusz Masternak (37-4, 26 KO)<br />
10 Krzysztof Włodarczyk (51-3-1, 37 KO)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/12/22/polacy-w-swiatowych-rankingach-zawodowcow-grudzien-2016/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSKI WŁODARCZYK I KONTROWERSJE W WALCE CIEŚLAKA Z JEŻEWSKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/12/11/zwycieski-wlodarczyk-i-kontrowersje-w-walce-cieslaka-z-jezewskim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/12/11/zwycieski-wlodarczyk-i-kontrowersje-w-walce-cieslaka-z-jezewskim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2016 00:30:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8486</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego we Wrocławiu Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO) pokonał na punkty Leona Hartha (14-2, 10 KO) i obronił interkontynentalny pas organizacji IBF kategorii junior ciężkiej. Pierwsza runda typowo rozpoznawcza, choć to Ormianin z niemieckim paszportem trafił swoim prawym sierpem. Druga odsłona to dalsze badanie, mało ciosów i praktycznie żadnych spięć. Mijały kolejne minuty, a]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego we Wrocławiu Krzysztof Włodarczyk (52-3-1, 37 KO) pokonał na punkty Leona Hartha (14-2, 10 KO) i obronił interkontynentalny pas organizacji IBF kategorii junior ciężkiej.</strong></p>
<p>Pierwsza runda typowo rozpoznawcza, choć to Ormianin z niemieckim paszportem trafił swoim prawym sierpem. Druga odsłona to dalsze badanie, mało ciosów i praktycznie żadnych spięć. Mijały kolejne minuty, a my ciągle czekaliśmy na coś więcej niż kilka ciosów na rundę. &#8222;Diablo&#8221; wywierał co prawda presję nogami, lecz był mało aktywny. Dodajmy jednak, że jeszcze mniej robił przeciwnik, który nawet zadając ciosy bił je w taki sposób, by od razu móc szybko uciec. Krzysiek starał się atakować i zbierał małe punkty, lecz brakowało błysku, zmiany tempa. Rywal przede wszystkim przeszkadzał i być może powinien dostać ostrzeżenie. Polak walcząc w ten sposób na wyjeździe z pewnością by je otrzymał. Włodarczyk starał się przełamać przeciwnika hakami na korpus, ale jak na byłego dwukrotnego mistrza świata pokazywał za mało. Harth nawet po lewym prostym klinczował, a od dziewiątego starcia przeżywał chyba jeszcze kryzys kondycyjny. Oddychał coraz ciężej, momentami stawał w miejscu, co otwierało szansę Krzyśkowi na efektowne zakończenie tej nudnej walki. Niestety &#8222;śliski&#8221; i nastawiony wybitnie defensywnie rywal konsekwentnie unikał prawdziwej walki. Gdy zabrzmiał ostatni gong sędziowie na swoich kartach mieli przewagę Włodarczyka 116:112, 115:113 i 116:112.</p>
<p>Wiele emocji, ale i kontrowersji przyniosła walka <strong>Michała Cieślaka</strong> (15-0, 11 KO) z <strong>Nikodemem Jeżewskim</strong> (12-1-1, 7 KO). Wygrał ten pierwszy i sięgnął po tytuł mistrza Polski kategorii junior ciężkiej. Pięściarz z Radomia zaczął od mocnych prawych haków w okolice żeber, czym zrobił sobie miejsce na prawy sierp już w pierwszej rundzie. Ale Nikodem przyjął to bez zmrużenia oka. Pół minuty przed końcem drugiego starcia Michał przepuścił prawy rywala, skontrował swoim krótkim prawym i natychmiast doskoczył. To był huraganowy, ale krótki szturm. Cieślak ostro ruszył od początku trzeciej odsłony. Trafił lewym hakiem, poprawił prawym sierpem i gdy wydawało się, że zaraz dokończy dzieła zniszczenia, sensacja. Mocny prawy Jeżewskiego sprawił, że bombardier z Radomia po raz pierwszy w karierze był liczony! Szybko jednak zripostował. W zwarciu trafił krótkim prawym i tym razem to Nikodem przyklęknął. A wtedy zaczęły się kontrowersje&#8230; Michał poprawił jeszcze jednym prawym, gdy Jeżewski już klęczał. Włoski sędzia nie dość, nie zwrócił na to uwagi, to jeszcze stanowczo zbyt wcześnie przerwał walkę. Wielki niedosyt. Wszak jeśli ma już sędziować ktoś spoza Polski, to niech przynajmniej zna się na rzeczy. Fajna walka, spore emocje i fatalny sędzia&#8230;</p>
<p>Dojrzały i mądry boks pokazał dzisiaj <strong>Przemysław Runowski</strong> (13-0, 2 KO). Pewnie uporał się z groźnym <strong>Mykolą Vovkiem</strong> (12-2, 8 KO) i zrewanżował się mu za jego niespodziewaną wygraną nad Krzyśkiem Kopytkiem. A wszystko to w wyższej niż zazwyczaj wadze. Popularny &#8222;Kosiarz&#8221; już na samym początku powitał rywala mocnym prawym podbródkowym, a chwilę później po przypadkowym zderzeniu głowami z prawego łuku brwiowego Ukraińca mieszkającego w naszym kraju poleciała krew. W drugiej rundzie Przemek dwukrotnie przycelował szybkim i dynamicznym prawym krzyżowym. Vovk po przerwie ruszył do ostrego szturmu, jednak podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> wyprzedzał go i zanim ten uderzył, Runowski zdążył skontrować i uciec. Dopiero w czwartym starciu Vovk doszedł bardziej do głosu, wykorzystując przewagę w sile. Spychał Polaka, starając się wciągnąć go w wymiany w półdystansie. Po trochę słabszej czwartej odsłonie, w piątej Runowski wrócił do tego, co robił na początku i co przynosiło efekty. Był aktywniejszy, wyprzedzał Ukraińca, a niemal równo z gongiem huknął prawym podbródkowym idealnie na punkt &#8211; brodę przeciwnika. Vovk był odłączony od prądu i z najwyższym trudem, trzymając się lin, doszedł do narożnika. Gdyby Przemek miał kilka sekund więcej, zapewne wszystko skończyłoby się nokautem. W szóstym starciu przewaga nadal utrzymywała się po stronie naszego rodaka, choć Mykola od czasu do czasu starał się zrewanżować czymś mocnym. Ambitny Vovk do samego końca dzielnie odgryzał się i atakował, jednak dobrze poukładany technicznie Przemek spokojnie, inteligentnie, boksował swoje i kontrolował pojedynek. A dwie minuty przed ostatnim gongiem bezpośrednim prawym na dół dostał bonus w postaci nokdaunu. Ukrainiec powstał, chciał szybko się odgryźć, jednak Runowski w akcji prawy na prawy po raz drugi na przestrzeni pół minuty doprowadził oponenta do liczenia. Wszystko zakończył kapitalnym lewym sierpem na szczękę i znów gong uratował Vovka. Bardzo dobra walka, ale w sumie dominacja Przemka nie podlegała żadnej dyskusji &#8211; 80:71, 79:72 i 79:71.</p>
<p>Dobry boks i pewne zwycięstwo zanotował <strong>Przemysław Zyśk</strong> (3-0, 1 KO), który pokonał we Wrocławiu <strong>Rusłana Mokryckija</strong> (1-2, 1 KO). Od początku uwidoczniła się przewaga fizyczna Polaka. Nacierał ostro na rywala, starał się go spychać na liny, gdzie polował mocnym uderzeniem. Z bliska przedzierał się prawym podbródkowym, a w piątej rundzie zachwiał przeciwnikiem lewym sierpowym. Boksował na wysokim tempie, a w ostatniej, szóstej rundzie jeszcze bardziej zwiększył intensywność. Zabrakło czasu. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednomyślnie &#8211; wszyscy trzej w stosunku 60:54, oczywiście na korzyść Zyśka.</p>
<p>Udanie po pierwszej porażce powrócił <strong>Marek Matyja</strong> (12-1, 4 KO), który pewnie odprawił <strong>Olegsa Fedotovsa</strong> (21-28, 15 KO). Pięściarz z Oleśnicy zaczął w swoim stylu uderzeniami na korpus, które są jego znakiem firmowym. Gdy już trochę naruszył przeciwnika, w połowie drugiej rundy wstrząsnął nim prawym krzyżowym, a zaraz potem lewym sierpowym. W czwartej Marek znów był blisko wygranej przed czasem. Tym razem doświadczony oponent wyratował się klinczem. Na tym etapie wiadomo już było, że jedyne pytanie brzmi &#8211; walka potrwa na pełnym dystansie, czy skończy się wcześniej? Twardy Łotysz dotrwał do końca, ale trójka sędziów nie mogła go wynagrodzić za jego ambicję i zgodnie typowała przewagę podopiecznego Fiodora Łapina 60:54.</p>
<p><strong>Konrad Dąbrowski</strong> (8-2, 1 KO) przegrał praktycznie do jednej bramki z <strong>Nadzirem Bakhshyieu</strong> (3-4-1). Rywal od razu ruszył do szturmu, ale lepiej wyszkolony młody Polak dobrą pracą nóg i celnymi kontrami stopował jego zapał. Przez pięć minut wszystko wyglądało dobrze, ale już końcówka drugiej rundy była słabsza. W trzeciej i czwartej całkowicie dominował już Białorusin, który ładował w Konrada serie po kilka ciosów. W przerwie przed piątą rundą Dąbrowski mocno krwawił z ust i nosa, a do tego miał wyraźny kryzys kondycyjny. W piątym starciu było jeszcze gorzej i aż dziwne, że pięściarz z Warszawy ustał te wszystkie uderzenia. W ostatniej odsłonie przeciwnik trafił lewym hakiem na szczękę, poprawił prawym sierpowym i Dąbrowski dotrwał do ostatniego gongu tylko dzięki pomocy sędziego Arka Małka, który ewidentnie dwukrotnie mu pomógł. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości, typując jednogłośnie przewagę gościa &#8211; 55:59, 54:60 i 55:59.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/12/11/zwycieski-wlodarczyk-i-kontrowersje-w-walce-cieslaka-z-jezewskim/aa_wroclaw/" rel="attachment wp-att-8487"><img class="alignleft size-full wp-image-8487" alt="aa_wroclaw" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/12/aa_wroclaw.jpg" width="860" height="1385" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/12/11/zwycieski-wlodarczyk-i-kontrowersje-w-walce-cieslaka-z-jezewskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EWA BRODNICKA BRONI PASA EBU. TYLKO REMIS DARIUSZA SĘKA NA GALI W ŁOMIANKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/11/06/ewa-brodnicka-broni-pasa-ebu-tylko-remis-dariusza-seka-na-gali-w-lomiankach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/11/06/ewa-brodnicka-broni-pasa-ebu-tylko-remis-dariusza-seka-na-gali-w-lomiankach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2016 18:00:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Rumiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8347</guid>
		<description><![CDATA[Ewa Brodnicka (12-0, 2 KO) pokonała w Łomiankach, w walce wieczoru gali BudWeld Boxing Night Anitę Torti (10-6-1, 3 KO), broniąc tym samym po raz pierwszy tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Pierwsze minuty to równa walka prowadzona zrywami w dystansie. Nieznacznie aktywniejsza pozostawała jednak Polka, która starała się wywierać pressing na rywalce. Spięć było niby sporo, lecz obie dobrze pracowały]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ewa Brodnicka</strong> (12-0, 2 KO) pokonała w<strong> Łomiankach</strong>, w walce wieczoru gali <strong>BudWeld Boxing Night </strong><strong> Anitę Torti</strong> (10-6-1, 3 KO), broniąc tym samym po raz pierwszy tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Pierwsze minuty to równa walka prowadzona zrywami w dystansie. Nieznacznie aktywniejsza pozostawała jednak Polka, która starała się wywierać pressing na rywalce. Spięć było niby sporo, lecz obie dobrze pracowały w defensywie i w sumie mało było czystych ciosów. W piątej rundzie Ewa opanowała lekki chaos w poczynaniu obu pań i regularnie punktowała Torti swoim jabem. Nie był to oczywiście mocny cios, ale powtórzony kilkanaście razy sprawił, że Włoszka schodziła do narożnika z podpuchniętą lewą powieką. W siódmym starciu Torti reklamowała ataki Brodnickiej łokciem. W rewanżu poczęstowała ją w klinczu lekko z główki. Nie brakowało złej krwi, a przez te emocje brakowało też trochę czystych akcji. W dziewiątej odsłonie już nie tylko lewa powieka, ale również pod lewym okiem pretendentki pokazała się opuchlizna i ładna przecież Włoszka wyglądała coraz bardziej groteskowo. Ostatnie minuty to w wykonaniu niewątpliwie ambitnych pań więcej zapasów niż boksu. Po prostu obie za bardzo chciały. W tym chaosie dało się jednak dostrzec lepszą technikę Polki, która szczególnie lewym prostym zdobywała małe punkciki. I sędziowie to dostrzegli, punktując wysoko &#8211; 100:91, 99:91 i 99:91.</p>
<p>Po trudnej, ale ładnej walce <strong>Dariusz Sęk</strong> (26-2-2, 8 KO) tylko zremisował z twardym <strong>Mustafą Chadlioui</strong> (8-2-2, 6 KO). Chadlioui od początku ruszył pressingiem, ale wyższy i lepiej pracujący nogami Polak przepuszczał jego akcje, kontrując raz lewym sierpem. Darek dobrze rozpoczął drugą rundę, trafił kombinacją lewy-prawy, lecz za moment się zagapił i &#8222;zatańczył&#8221; po mocnym prawym Marokańczyka z hiszpańskim paszportem. To tylko dodało mu otuchy i do przerwy to on nacierał. &#8211; W ogóle mnie nie słuchasz. Tylko ciosy proste i więcej pracy nogami &#8211; mówił w narożniku <strong>Andrzej Gmitruk</strong>. Darek posłuchał, uspokoił sytuację w ringu i wydłużył dystans. Przeciwnik kilka razy machnął z całą siłą prawym sierpowym, lecz jego uderzenia mijały o centymetry głowę naszego rodaka. W czwartej odsłonie Chadlioui znów kilka razy przedarł się do półdystansu, a tam czuł się dużo lepiej od Darka. Na początku piątego starcia Marokańczyk trafił lewym sierpowym, kilkanaście sekund później poprawił drugą ręką, co trochę wytrąciło z równowagi podopiecznego Gmitruka. Sęk starał się wydłużać dystans, boksować zamiast się bić, jednak dużo niższy przeciwnik i tak jeszcze obniżał pozycję, sprawiając mu dodatkowe kłopoty. W samej końcówce szóstej rundy Darek trafił mocnym lewym sierpowym, choć na rywalu nie zrobiło to większego wrażenia. W siódmej rozgorzała niezła bitka na wyniszczenie. Obaj mieli swoje momenty i kryzysy. O wszystkim miały więc zadecydować ostatnie trzy minuty. Więcej sił zachował na szczęście Darek i to on zaakcentował lepiej walkę. Kończył pokrwawiony, z lekko podbitym okiem, ale miał więcej zdrowia na końcu. Wszyscy z napięciem czekali na werdykt. &#8211; Stałem k&#8230;a za bardzo na nogach &#8211; mówił zły na samego siebie Polak. Sędziowie mieli trudne zadanie. Ostatecznie punktowali niejednogłośnie &#8211; 78:76 Chadlioui, 79:76 Sęk i 77:77. Tak więc remis!</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (16-0, 6 KO) zanotował największy sukces w zawodowej karierze, pokonując już wiekowego, ale mającego nadal mocne nazwisko<strong> Michaela Sprotta</strong> (42-27, 17 KO). Pięściarz z Częstochowy od razu ruszył do przodu i po lewym prostym szukał miejsca na mocniejszą prawą rękę. W pierwszej rundzie trafił lewym sierpowym na szczękę, lecz doświadczony Anglik szybko się do niego przykleił i oddalił zagrożenie. W drugiej rundzie nadal przeważał Marcin, choć Michael próbował coraz częściej odpowiadać po przyjęciu uderzenia na blok z kontry. W trzeciej tempo nieco spadło, jednak nieznacznie aktywniejszy pozostawał Siwy. Na początku czwartego starcia Polak po kilku chybionych prawych w końcu trafił lewym sierpowym. Ale Sprott, choć nie jest już tym zawodnikiem co kiedyś, boksuje mądrze i bez problemów klinczami opanował sytuację. Z drugiej strony musiał to poczuć, bo przez kolejną minutę koncentrował się wyłącznie na tym, by nic już nie przyjąć. W połowie piątej odsłony po prawym haku na korpus Siwego Brytyjczyk poleciał na matę ringu i był liczony do ośmiu, choć on sam pokazywał, że po prostu źle stał na nogach. W ostatnich trzech minutach Siwy próbował jeszcze podkręcić tempo i ostrzej finiszować, ale zabrakło mu już trochę kondycji i nie zrobił większej krzywdy rywalowi. Po ostatnim ringu sędziowie punktowali 59:54, 60:54 i 60:55 &#8211; wszyscy oczywiście na korzyść Marcina.</p>
<p>Pewne i łatwe zwycięstwo zanotował <strong>Michał Syrowatka</strong> (16-1, 5 KO), który zastopował sprowadzanego na ostatni moment w zastępstwie <strong>Norwina Galo</strong> (7-6, 5 KO). Polak rozpoczął od obijania tułowia rywala, by w pod koniec drugiej minuty strzelić długim prawym i naruszyć przeciwnika. Ten jednak przetrwał trudne chwile i doczekał zbawiennego gongu na przerwę. Rozluźniony i pewny swego Michał w drugiej odsłonie bawił się bezradnym rywalem, wydłużając swoje serie nawet do czterech-pięciu ciosów. Kolejne minuty to ruch jednostronny. Galo ograniczał się jedynie do szczelnej obrony i nie znaliśmy odpowiedzi tylko na jedno pytanie &#8211; czy walka zostanie rozegrana na pełnym dystansie? W końcówce piątego starcia Syrowatka podkręcił jeszcze tempo i pięściarz z Nikaragui schodził do narożnika bardzo zmęczony. Do ostatniej już nie wyszedł, pozostając na stołku.</p>
<p><strong>Sasza Sidorenko</strong> (5-0) bez problemów ograła młodziutką <strong>Milenę Svonję</strong> (2-2) na punkty, dopisując piąte zwycięstwo do swojego zawodowego rekordu. Rywalka była dobrze wyszkolona, ale od początku uwidoczniła się przewaga w szybkości Saszy. Już w pierwszej rundzie dwa razy po prawym na dole złapała Serbkę lewym sierpowym. Ta próbowała potem sama zaatakować, ale gospodyni, bo przecież Sidorenko mieszka w Łomiankach, świetną pracą nóg oddalała od siebie jakiekolwiek zagrożenie. W czwartej rundzie miejscowa zawodniczka odpaliła jeszcze kilka razy prawy krzyżowy i jej przewaga nie podlegała dyskusji. W ostatnich czterech minutach sytuacja nie uległa zmianie i po ostatnim gongu wszyscy sędziowie typowali wygraną Sidorenko w stosunku 60:54.</p>
<p><strong>Paweł Rumiński</strong> (2-0, 2 KO) znów to zrobił! Po wygranej pierwszą bombą w zawodowym debiucie, również drugą walkę rozstrzygnął pierwszym uderzeniem. Naprzeciw niego stanął słabiutki weteran <strong>Władimir Fecko</strong> (10-85-3, 1 KO). Paweł od razu po pierwszym gongu ruszył za rywalem, złapał go w narożniku, zmienił pozycję na mańkuta i huknął lewym sierpowym na szczękę. Po wszystkim. Co prawda Czech powstał na dziewięć, ale nie nadawał się do dalszego boksowania.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/11/06/ewa-brodnicka-broni-pasa-ebu-tylko-remis-dariusza-seka-na-gali-w-lomiankach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NA GALI W WIELICZCE ZIMNOCH POKONAŁ REKOWSKIEGO. BĘDZIE REWANŻ Z MOLLO?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/10/23/na-gali-w-wieliczce-zimnoch-pokonal-rekowskiego-bedzie-rewanz-z-mollo/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/10/23/na-gali-w-wieliczce-zimnoch-pokonal-rekowskiego-bedzie-rewanz-z-mollo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Oct 2016 23:11:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Werwejko]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8292</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali Underground Boxing Show VIII w Wieliczce Krzysztof Zimnoch (20-1-1, 13 KO) wypunktował po ciekawej walce Marcina Rekowskiego (17-4, 14 KO), czym prawdopodobnie zapewnił sobie rewanż z Mike&#8217;em Mollo (21-6-1, 13 KO) za niespodziewaną porażkę sprzed ośmiu miesięcy. Rekowski od początku starał się wywierać pressing, ale Zimnoch stopował go swoim jabem i uciekał na nogach. Na moment]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W walce wieczoru gali Underground Boxing Show VIII w Wieliczce Krzysztof Zimnoch (20-1-1, 13 KO) wypunktował po ciekawej walce Marcina Rekowskiego (17-4, 14 KO), czym prawdopodobnie zapewnił sobie rewanż z Mike&#8217;em Mollo (21-6-1, 13 KO) za niespodziewaną porażkę sprzed ośmiu miesięcy.</strong></p>
<p>Rekowski od początku starał się wywierać pressing, ale Zimnoch stopował go swoim jabem i uciekał na nogach. Na moment dał się zagonić do narożnika, ale przyjął ciosy na blok, odwrócił rywala i sam wyprowadził serię. W drugiej rundzie Krzysiek ustawiał Marcina lewym prostym. Boksował z rezerwą, nie chcąc niepotrzebnie ryzykować, lecz na samym finiszu dodał do tego podwójny prawy w półdystansie. Podobny przebieg miała trzecia odsłona i znów na samym finiszu zrobiło się ciekawiej, bo obaj weszli w kilkusekundową wymianę. Na moment zrobiło się naprawdę groźnie. Szybszy Zimnoch przepuszczał akcje przeciwnika bądź zbierał je na blok, natomiast &#8222;Reks&#8221; przekalkulował to wszystko, przestał za wszelką cenę nacierać i czekał na pięściarza z Białegostoku z kontrą, licząc na swój bardzo mocny cios. Marcin przegrywał, ale na początku szóstego starcia udało mu się zagonić rywala do narożnika, trafił potężnym prawym sierpowym i najwidoczniej Krzysiek to poczuł, bo na pół minuty stanął w miejscu. Opanował jednak krótki kryzys i jeszcze przed przerwą wrócił do lewego prostego. Po przerwie Zimnoch odpowiedział z nawiązką. Trafił lewym prostym, przepuścił akcję Marcina i poprawił krótkim lewym sierpem. &#8222;Reks&#8221; miał jakiś kłopot z okiem, więc Krzysiek natychmiast doskoczył i zasypał go kilkunastoma bombami. Po krótkim klinczu znów doskoczył do zranionej ofiary, jednak Rekowskiego wyratował gong. Pewny swojej przewagi Zimnoch odpuścił już trochę w ostatnich trzech minutach, ale większej krzywdy nie dał sobie zrobił. Rekowski z podpuchniętym prawym okiem fajnie finiszował, lecz o odrobieniu strat nie było mowy. A jednak! Sędziowie punktowali o dziwo niejednogłośnie&#8230; 78:74, 74:78 i 78:75. Tym samym Zimnoch otworzył sobie furtkę do rewanżu z Mollo, który zadał mu jedyną jak dotąd porażkę.</p>
<p>Zgodnie z przewidywaniami <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (23-0, 8 KO) ograł <strong>Piotra Gudela</strong> (5-2-1) na krótkim dystansie sześciu rund, zwyciężył na punkty i czekać teraz będzie na rozwój sytuacji w wadze piórkowej. Pięściarz z Białegostoku ostro ruszył do ataku, ale wrocławianin szybko ostudził jego zapały prawym sierpowym na szczękę. Poprawił też lewym hakiem w okolice wątroby, który wyraźnie zrobił wrażenie na jego kumplu. W kolejnych minutach Gudel nadal starał się wywierać pressing, jednak szybki na nogach Łaszczyk (WBO #3) rzadko popełniał błędy, sprytnie kontrował, a przy tym konsekwentnie szukał miejsca pod łokciami rywala. O dominacji nie było mowy, ale rozluźniony Kamil pewnie wygrywał rundę po rundzie, boksując na refleksie, z opuszczonymi rękami. Piotrek odstawał szybkościowo, jednak do samego końca starał się ambitnie odwrócić losy pojedynku. I za to brawa. Sędziowie nie mogli mieć wątpliwości, choć jeden z nich zdołał doszukać się jednej rundy dla Piotrka (60:54, 60:54 i 59:55).</p>
<p>Dla obu była to trudna walka od strony mentalnej.<strong> Marek Matyja</strong> (11-1, 4 KO) wracał po blisko rocznej przerwie, natomiast <strong>Norbert Dąbrowski</strong> (19-5-1, 7 KO) nie zaznał znaczącego sukcesu od półtora roku, kiedy pokonał Roberta Talarka. Dziś jednak przełamał słabszą passę i mimo wszystko niespodziewanie wypunktował podopiecznego Fiodora Łapina. &#8222;Noras&#8221; zaskoczył faktem, że tym razem nie atakował, tylko czekał i boksował z kontry. Oddał nieznacznie inicjatywę w pierwszej rundzie, ale tuż przed końcem to właśnie on trafił mocnym lewym sierpowym. Pięściarz z Oleśnicy wywierał pressing, choć miał trochę problemy z dystansowaniem i niektóre jego ciosy mijały celu. Dąbrowski bił rzadziej, za to celniej, szczególnie lewym hakiem pod prawy łokieć. Agresorem pozostawał Marek, lecz Norbert stanął na zakrocznej nodze, przepuszczał jego ataki i polował na kontrę. Matyja dopiero w piątym starciu trafił po raz pierwszy naprawdę mocno &#8211; prawym krzyżowym. W szóstym Dąbrowskiego złapał chyba lekki kryzys kondycyjny. Matyja wydłużył natomiast dystans i lewym prostym ustawiał przeciwnika. Siódma runda to zażarta bitka i o wszystkim mogła zadecydować ostatnia odsłona. Na minutę przed końcem jakby bardziej zmęczony Dąbrowski niespodziewanie wskoczył z mocnym lewym sierpowym na szczękę. Trafił czysto, ale Matyja za moment dalej nacierał. Gdy zabrzmiał ostatni gong, Norbert podniósł ręce w geście tryumfu, Marek natomiast czekał w napięciu na werdykt. Sędziowie byli niejednogłośni &#8211; 74:78, 77:76 i 75:77, stosunkiem głosów dwa do jednego wskazali na Dąbrowskiego, który tym samym zrewanżował się za porażkę sprzed dwóch i pół roku.</p>
<p><strong>Jordan Kuliński</strong> (3-0-1, 1 KO) potwierdził renomę utalentowanego zawodnika i choć znów zabrakło mu w końcówce zdrowia, to jednak pewnie ograł<strong> Andrzeja Sołdrę</strong> (12-5-1, 5 KO). Początek to kompletna dominacja Jordana, który szybko zranił przeciwnika lewym sierpowym, za moment po przepuszczeniu ciosu skontrował bezpośrednim prawym i Andrzej &#8222;pływał&#8221;. Był też mocny prawy podbródkowy. Wydawało się, że będzie to egzekucja, ale ambitny Sołdra przetrwał kryzys, w drugiej i trzeciej odsłonie jeszcze zbierał, ale w czwartej zaczął nawiązywać wyrównane wymiany. &#8211; Przegrywamy, boksuj ciosami prostymi. Dwa lewe i mocny prawy &#8211; krzyczał przed ostatnią rundą trener Adam Jabłoński do swojego podopiecznego. Kuliński nie przyjmował jednak niepotrzebnych wymian i ostatnie trzy minuty przetańczył na wstecznym, pewnie dowożąc wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 59:55, 58:56 i 59:56 &#8211; wszyscy oczywiście na korzyść Kulińskiego.</p>
<p>Nie udał się <strong>Krzysztofowi Kopytkowi</strong> (12-1, 2 KO) awans do wagi średniej. Trochę niedoceniany<strong> Mykola Vovk</strong> (12-1, 8 KO) zadał mu pierwszą porażkę w karierze. Podopieczny Fiodora Łapina już na początku dał się dwukrotnie zaskoczyć, ale po słabszej pierwszej rundzie, w drugiej i trzeciej poukładał sobie wszystko, fajnie pracował nogami i kilka razy skarcił kontrą nacierającego przeciwnika. Czysto wchodził prawy podbródkowy, lewy prosty, a my byliśmy przekonani, że tak będzie już do końca. Tymczasem od czwartego starcia Ukrainiec coraz bardziej spychał Krzyśka na liny i wykorzystywał lukę w jego obronie, celując lewym sierpowym ponad jego prawą ręką. Szósta i siódma odsłona to już kompletna dominacja Vovka. &#8222;W moim odczuciu zwycięzca może być tylko jeden i będzie to Vovk&#8221; &#8211; powiedział po ostatnim gongu komentujący ten pojedynek Albert Sosnowski. Sędzia Kozłowski &#8222;starał się&#8221; jak mógł i naciągnął remis 76:76, na szczęście dwaj pozostali arbitrzy typowali wygraną Vovka 75:77 i 74:78.</p>
<p>W dobrym stylu pokazał się tym razem <strong>Siergiej Werwejko</strong> (4-0, 2 KO), który porozbijał niedawnego rywala &#8222;Dragona&#8221;, <strong>Andrasa Csomora</strong> (17-13-1, 14 KO). Dotąd Ukraińcowi starającemu się o polskie obywatelstwo zarzucano, że brakuje mu chłodnej głowy i ciosów na korpus. Tym razem widać było jednak znaczny progres i po krótkim szturmie Węgra pełną kontrolę przejął Siergiej. Najpierw skruszył zapał rywala kilkoma prawymi hakami na żebra, by w końcu poprawić z lewej strony, w okolice wątroby. Csomor przyklęknął z grymasem bólu, ale powstał na osiem. Za moment znów był liczony, tym razem po prawym sierpowym. Wyratował go gong. W drugiej rundzie nawet próbował atakować, lecz nie potrafił się przedrzeć przez długi zasięg ramion Werwejki. W trzecim starciu Werwejko w końcu przycelował długim prawym i posadził oponenta na tyłku w narożniku. Wydawało się, że to już koniec, ale ambitny Csomor musiał jeszcze dwukrotnie paść, zanim zlitował się nad nim narożnik. Po piątym nokdaunie na szczęście wszystko przerwano, bo porozbijany Węgier był gotów dalej nadstawiać głowy.</p>
<p>Wcześniej <strong>Sandor Balogh</strong> (7-10, 4 KO) wyszumiał się przez pół minuty, <strong>Łukasz Różański</strong> (4-0, 3 KO) strzelił prawym sierpem nad prawą ręką Węgra i było po wszystkim.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/10/23/na-gali-w-wieliczce-zimnoch-pokonal-rekowskiego-bedzie-rewanz-z-mollo/fightcard_undergroundviii_v2/" rel="attachment wp-att-8293"><img class="alignleft size-full wp-image-8293" alt="FIGHTCARD_UndergroundVIII_v2" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/10/FIGHTCARD_UndergroundVIII_v2.jpg" width="860" height="1092" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/10/23/na-gali-w-wieliczce-zimnoch-pokonal-rekowskiego-bedzie-rewanz-z-mollo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W KALISZU ADAM BALSKI NOKAUTUJE VALEREGO BRUDOVA. SPACEREK EWY BRODNICKIEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/09/25/w-kaliszu-adam-balski-nokautuje-valerego-brudova-spacerek-ewy-brodnickiej/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/09/25/w-kaliszu-adam-balski-nokautuje-valerego-brudova-spacerek-ewy-brodnickiej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2016 07:20:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Skrzypczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Sarara]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Gworek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik II]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Zygmunt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8235</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali boksu zawodowego w Kaliszu Ewa Brodnicka (11-0, 2 KO) pokonała zdecydowanie na punkty po ośmiu rundach Lelę Terashvili (7-4-2, 3 KO). Mistrzyni Europy wagi lekkiej nie zachwyciła, ale nie miała problemów z pokonaniem Gruzinki i teraz przyszedł czas na obronę tytułu w listopadowym występie z Anitą Torti. Brodnicka od pierwszego gongu była aktywna, Gruzinka ambitna, ale]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali boksu zawodowego w Kaliszu Ewa Brodnicka (11-0, 2 KO) pokonała zdecydowanie na punkty po ośmiu rundach Lelę Terashvili (7-4-2, 3 KO). Mistrzyni Europy wagi lekkiej nie zachwyciła, ale nie miała problemów z pokonaniem Gruzinki i teraz przyszedł czas na obronę tytułu w listopadowym występie z Anitą Torti.</strong></p>
<p>Brodnicka od pierwszego gongu była aktywna, Gruzinka ambitna, ale bez argumentów, by przeciwstawić się w pełni polskiej zawodniczce. Ciosy Ewy nie robiły wrażenia na jej rywalce  choć to właśnie Brodnicka dyktowała tempo starcia i kontrolowania pojedynek. Dużo ciosów prostych, szukania zakończenia prawym sierpowym na górę. Każdą z rund wygrała 32-latka, dla której była to rozgrzewka przed starciem w obronie tytułu mistrzyni Europy wagi lekkiej z Anitą Torti, które odbędzie się 5 listopada podczas wielkiej gali Polsat Boxing Night w Krakowie. Wydaje się, że Włoszka będzie trzy razy groźniejsza od dzisiejszej przeciwniczki Brodnickiej.</p>
<p><strong>Adam Balski</strong> (7-0, 6 KO) na własnym terenie pokonał przed czasem w piątej rundzie byłego mistrza świata wagi junior ciężkiej w wersji tymczasowej <strong>Valerego Brudova</strong> (43-10, 29 KO). Zawodnik Tymex Boxing Promotion od początku zaczął narzucać swoje tempo, dyktował swoje warunki, ale Rosjanin nie spoczął tylko na obronie. Po dwóch pierwszych rundach, w których to Balski był stroną przeważającą, Brudow nie był mu dłużny i kilka jego ciosów doszło celu. Nie da się jednak ukryć, że polski pięściarz wygrał każdą z rund, a w odsłonie piątej, która okazała się ostatnią, po ciosach Balskiego (lewym sierpowym i prawym prostym) Rosjanin padł na deski, by chwilę później sędzia ringowy Robert Gortat przerwał pojedynek.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (14-1, 7 KO) znokautował w czwartej rundzie Bekę Aduashvilego (18-6, 8 KO). Pięściarz z Częstochowy nie dał żadnych szans rywalowi z Gruzji, który w ciągu kilku rund przyjął mnóstwo uderzeń od Polaka. Popularny &#8222;Arab&#8221; zaczął jak zwykle bardzo aktywnie, skupił się na ciosach na korpus. Do celu doszło sporo uderzeń z lewej ręki na wątrobę. Pierwsza runda była pod dyktando Parzęczewskiego, w drugiej odsłonie ambitny Gruzin zaatakował zawodnika Mariusza Grabowskiego, ale na nic zdała się jego ofensywa. W kolejnej rundzie Polak znalazł sposób na Aduaszwilego i mieliśmy pierwsze liczenie. Rywal wytrzymał do gongu kończącego trzecie starcie, w czwartej był już jednak bezradny. Parzęczewski zadał kilka mocniejszych ciosów na wątrobę oraz na górę, Gruzin padł na deski i już nie wstał.</p>
<p><strong>Michał Żeromiński</strong> (11-2-1, 1 KO) może nie ma najmocniejszego ciosu, ale jego ostatnie walki ogląda się naprawdę dobrze. Tak samo było dziś na ringu w Kaliszu, gdzie już po raz drugi spotkał się z <strong>Łukaszem Janikiem</strong> (16-21-1, 9 KO). Pięściarz ze Śląska w swoim stylu nacierał niczym tur, natomiast &#8222;Żeromka&#8221; ładnie chodził na nogach i ogrywał go swoim tańcem oraz ciosami prostymi. W trzeciej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami Michałowi pękła powieka i już do końca mocno krwawił. Pewnie jednak dowiózł wygraną, kilka razy po drodze wchodząc w krótkie spięcia z silnym fizycznie Janikiem. Po gongu kończącym walkę cała trójka sędziów typowała przewagę Żeromińskiego w stosunku 59:56.</p>
<p><strong>Robert Talarek</strong> (15-12-2, 9 KO) to bardzo ceniony pięściarz, nie tylko na naszym podwórku, co zresztą udowodnił w Kaliszu rozbijając miejscowego<strong> Sebastiana Skrzypczyńskiego</strong> (11-14-2, 5 KO). Talarek już w pierwszej rundzie przejął całkowitą kontrolę nad pojedynkiem, stopując rywala szybkim lewym prostym i lewym hakiem w okolice wątroby, jakim wyraźnie ranił Skrzypczyńskiego. W drugiej rundzie po kilku lewych pod prawy łokieć zaczął bić dla odmiany prawym sierpowym nad lewą rękawicą. W końcu jeden z tych sierpów doszedł idealnie do celu &#8211; szczęki Sebastiana, odcinając go zupełnie od prądu. Sędzia Gortat bez zbędnego liczenia zastopował jednostronną walkę.</p>
<p>Bardzo efektownie wypadł debiut na zawodowym ringu bokserskim znanego kickboksera, <strong>Tomasza Sarary</strong> (1-0, 1 KO). Już w pierwszej walce spotkał się z byłym mistrzem Polski seniorów, <strong>Łukaszem Zygmuntem</strong> (2-5). I szybko go odprawił przed czasem. Sarara od początku narzucał pressing, choć Zygmunt polował groźną kontrą prawym podbródkowym. Już w pierwszej odsłonie Tomek doprowadził przeciwnika do liczenia prawym po dole, ale to było nic w porównaniu z tym, co stało się w połowie drugiej rundy. Sarara huknął przy linach potężnym prawym overhandem &#8211; idealnie na szczękę Zygmunta, który bezwładnie zawisł na linach. Sędzia policzył do czterech i odpuścił, widząc przed sobą klasyczny, ciężki nokaut.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (5-1, 2 KO) pokonał <strong>Łukasza Gworka</strong> (6-1, 2 KO). Początkowo w ringu było dużo chaosu. Dopiero od końcówki drugiej rundy &#8222;Szczupak&#8221; poukładał sobie wszystko, przyjmował ciosy rywala na blok, samemu polując lewym hakiem w okolice wątroby. Gworek w trzecim starciu został ukarany odjęciem punktu za ataki głową. Gdy obaj byli już zmęczeni, walka znów zrobiła się brzydka, ale sędziowie nie mieli wątpliwości. Punktowali 58:55, 58:55 i 57:56 &#8211; wszyscy na korzyść Leśniaka.</p>
<p>W pierwszej walce gali <strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (4-0-1, 1 KO) wypunktował na dystansie sześciu rund <strong>Mariusza Runowskiego</strong> (4-2, 2 KO). Podopieczny Piotra Wilczewskiego rozpoczął pojedynek potężnym prawym krzyżowym na szczękę, który wyraźnie dał się we znaki przeciwnikowi. Potem kontrolował go lewym prostym i pracą nóg na środku ringu, a także kontrą bezpośrednim prawym bądź prawym podbródkiem, gdy akurat znajdował się na linach. Silniejszy fizycznie Runowski kilka razy ładnie trafił bezpośrednim prawym, lecz większość jego ciosów pruło powietrze. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 60:54, 60:54 i 60:55 &#8211; wszyscy na korzyść Rzadkosza.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/09/25/w-kaliszu-adam-balski-nokautuje-valerego-brudova-spacerek-ewy-brodnickiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI ZDETRONIZOWANY. EWA PIĄTKOWSKA MISTRZYNIĄ ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/09/18/krzysztof-glowacki-zdetronizowany-ewa-piatkowska-mistrzynia-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/09/18/krzysztof-glowacki-zdetronizowany-ewa-piatkowska-mistrzynia-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Sep 2016 23:05:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Sosnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksandra Magdziak Lopes]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksander Usyk]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8196</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie nastąpiła zmiana na tronie federacji WBO wagi junior ciężkiej. Olexandr Usyk (10-0, 9 KO) wypunktował Krzysztofa Głowackiego (26-1, 16 KO), zadając mu pierwszą porażkę i zrzucając go z tronu WBO. Pierwsza runda dla pretendenta. Co prawda to &#8222;Główka&#8221; wywierał pressing, ale Ukrainiec ustawiał go trochę prawym jabem i dwukrotnie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie nastąpiła zmiana na tronie federacji WBO wagi junior ciężkiej. Olexandr Usyk (10-0, 9 KO) wypunktował Krzysztofa Głowackiego (26-1, 16 KO), zadając mu pierwszą porażkę i zrzucając go z tronu WBO.</strong></p>
<p>Pierwsza runda dla pretendenta. Co prawda to &#8222;Główka&#8221; wywierał pressing, ale Ukrainiec ustawiał go trochę prawym jabem i dwukrotnie skarcił kontrą z lewej ręki. Po przerwie Krzyśkowi udało się dwukrotnie zapędzić rywala na liny i tak wsadzić krótką serię, lecz na środku ringu panował Usyk, szczególnie za sprawą prawego prostego. W trzeciej odsłonie z jednej strony dominacja Usyka, który wyboksowywał naszego mistrza kapitalnym jabem. Z drugiej strony światełko w tunelu &#8211; 45 sekund przed końcem potężny i w końcu celny lewy sierpowy Krzyśka. Po okresie przewagi challengera Głowacki wrócił dobrym czwartym starciem. Skracał dystans, konsekwentnie bił po dole, otwierając sobie tym drogę do dwóch lewych sierpów na górę. Zacięta i wyrównana była piąta odsłona. W szóstej niestety Usyk wydłużył dystans i ciosami prostymi znów przejął kontrolę w ringu. &#8211; Musisz go Krzysiek spychać na liny &#8211; krzyczał w przerwie trener<strong> Fiodor Łapin</strong>. Siódma runda już lepsza w wykonaniu Krzyśka, nie było już takiej dominacji, ale wciąż nieznacznie przeważał słabiej bijący, za to celniej rozluźniony Ukrainiec. Kolejne trzy minuty to bokserskie szachy. Działo się mało, bo jeden i drugi czekali na błąd rywala. Dwie pierwsze minuty dziewiątej rundy na korzyść pięściarza z Wałcza, ale Usyk w końcówce trafił prawym sierpem i lewym podbródkiem. W dziesiątej rundzie Usyk złapał swój rytm, przepuszczał akcje Krzyśka i kontrował. Uderzenia Polaka robiły większe wrażenie, lecz to Ukrainiec czyściej i częściej trafiał. I niestety w jedenastej rundzie ta przewaga wzrosła. Głowacki na moment się zagapił na środku ringu, inkasując całą kombinację lekkich, rzucanych z luzu ciosów. Zmotywowany Krzysiek rzucił się do szturmu na początku ostatniego starcia. Przewrócił nawet Usyka serią przy linach, lecz arbiter nie dopatrzył się czystej akcji i nie liczył. Po minutowym zrywie, z niesamowitą ripostą wrócił Olexandr. Świetnymi kombinacjami bił zmęczonego Krzyśka, przypieczętowując swój sukces. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie &#8211; 119:109, 117:111 i 117:111, wszyscy na korzyść Usyka.</p>
<p><strong>Ewa Piątkowska</strong> (10-1, 4 KO) pokonując<strong> Aleksandrę Magdziak Lopes</strong> (16-4-2, 1 KO) zdobyła wakujący tytuł mistrzyni świata federacji WBC w wadze junior średniej. Ewa już w pierwszej rundzie trafiła mocnym lewym sierpowym, ale Ola odpowiedziała za moment długim prawym prostym. Po pierwszej rundzie dla &#8222;Tygrysicy&#8221;, w drugiej &#8222;amerykańska Polka&#8221; wyboksowała ją kontrami z defensywy. Piątkowska po przerwie zmieniła więc trochę taktykę i swoje akcje zaczynała od akcji na korpus. Biła ewidentnie mocniej niż rywalka, choć wpadała czasem nieprzygotowana na kontry. W szóstym starciu Piątkowska mocnym prawym na splot przewróciła przeciwniczkę. Ta tłumaczyła się, że po prostu źle stała na nogach, jednak sędzia zaliczył to jako nokdaun i liczył do ośmiu. To dodało animuszu Ewie, która w siódmym oraz ósmym starciu zaczęła też trafiać prawym sierpowym. Na pół minuty przed końcem dziewiątego starcia Piątkowska huknęła na punkt lewym sierpem, ale Magdziak przyjęła tę bombę bez zmrużenia oka. W ostatnich dwóch minutach Ewa podkręciła jeszcze bardziej tempo i przypieczętowała swój sukces. Po gongu kończącym walkę sędziowie jednomyślnie wskazali na Polkę &#8211; 96:93, 97:93 i 96:93.</p>
<p><strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (33-1, 19 KO) pokonał przed czasem <strong>Alberta Sosnowskiego</strong> (49-8-2, 30 KO), zdobywając przy okazji na ringu w Gdańsku tytuł Mistrza Polski wagi ciężkiej. Były mistrz Europy próbował zaczynać akcje ciosami na korpus i skracać dystans, lecz dużo szybszy Andrzej dobrze chodził na nogach i kontrował &#8211; zarówno w półdystansie przy linach, jak i w dystansie. W pierwszej rundzie nie było czystych ciosów, ale już w drugiej pod koniec pierwszej minuty Andrzej trafił akcją lewy-prawy. Zachwiał &#8222;Dragonem&#8221;, ten jednak sprytnie sklinczował i przetrwał krótki kryzys. Niemal równo z gongiem Wawrzyk cofając się skontrował jeszcze mocno prawą ręką. I gdy wydawało się, że to powoli początek końca, po pół minuty trzeciego starcia w wymianie w półdystansie to Sosnowski trafił lewym sierpowym, po którym rywal cofnął się i teraz to on przez moment sklinczował. Doszedł do siebie szybko, ale równo z gongiem to Albert zaakcentował ten odcinek, tym razem prawym sierpem. Ta runda była jego. Andrzej wziął się szybko w garść. W połowie czwartej odsłony odchylił się na zakrocznej nodze i ładnie skontrował prawym podbródkiem. W końcówce złapał przeciwnika przy linach serią kilku uderzeń, rozcinając mu lewy łuk brwiowy. Po przerwie Albert wciąż krwawił, co dodatkowo utrudniało mu zadanie. Wawrzyk dominował przez te trzy minuty, choć nadział się w pewnym momencie na podwójny jab Sosnowskiego. Gdy zabrzmiał gong na szóstą rundę, Albert poddał walkę. Miał po prostu problemy ze wzrokiem. Mimo wszystko pokazał się z dobrej strony i choć przegrywał wyraźnie, to również miał swoje krótkie momenty.</p>
<p>Trzecia walka gali Polsat Boxing Night była pierwszą o charakterze mistrzowskim. W stawce był bowiem tytuł młodzieżowego mistrza świata federacji WBC wagi junior średniej. A w niej <strong>Patryk Szymański</strong> (17-0, 9 KO) kontrowersyjnie pokonał <strong>Jose Antonio Villalobosa</strong> (9-2-2, 5 KO). Patryk pokazał serducho, ale dziś dostał mały prezent. Już w pierwszej rundzie doszło do kilku spięć. Rywal pozostawał groźny, ale od razu rzuciła się w oczy przewaga fizyczna Polaka. Nieoczekiwanie Patryk kompletnie pogubił się w drugiej rundzie. Villalobos najpierw zaskoczył go lewym sierpowym, za moment był szybszy w akcji prawy na prawy. Minutę później był jeszcze jeden czysty lewy sierp, a po lewym haku w okolice wątroby Patryk z grymasem bólu szybko sklinczował. Na szczęście po przerwie pięściarz z Konina wszystko sobie poukładał i znów to on dyktował warunki. Sędzia nawet liczył Argentyńczyka, choć ten nokdaun wziął z kosmosu. Ciosu nie było. Ale najważniejsze, że stery znów miał Patryk, rozbijając przeciwnikowi prawy łuk brwiowy. Czwarta odsłona znów zrobiła się trochę chaotyczna i wyrównana, bo w tym chaosie Jose czuł się jak ryba w wodzie. Mało tego, Szymańskiego złapał jakiś kryzys w piątym starciu. Bił rzadko, w dodatku na siłę, próbując jakby ustrzelić przeciwnika. Villalobos natomiast &#8222;pykał&#8221; i punktował. Szczególnie groźne były bite z luzu ciosy na korpus. Pierwsze dwie minuty szóstej rundy również nie były najlepsze, aż w końcu Patryk strzelił prawym krzyżowym. Kilkanaście sekund później poprawił czystym lewym sierpowym i wydawało się, że zachwiał oponentem z Ameryki Południowej. Niestety nie wykorzystał okazji. W kolejnej odsłonie Polak w końcu zaczął boksować zamiast bić się z niekonwencjonalnym rywalem. Ustawiał go sobie lewym prostym, konsekwentnie szukał dołów i zaczął zyskiwać przewagę. Przez dwie minuty ósmego starcia dalej przeważał i jakby stanął w miejscu, pozwalając przeciwnikowi odrobić straty. I niestety to pozwoliło mu nabrać wiatru w żagle. Rozpędzony Villalobos pogonił Polaka w dziewiątej rundzie, rozcinając mu przy okazji głęboko lewą powiekę. Ostatnie trzy minuty wyglądały już lepiej, ale nieznacznie więcej sił wykazał jednak Argentyńczyk. Sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 96:94 Szymański, 94:95 Villalobos i 95:94 Szymański. Punktacja trochę kontrowersyjna, tym bardziej, że liczenie było po prostu błędne. Ale tak inteligentny chłopak jak Patryk powinien chyba wyciągnąć odpowiednie wnioski i wrócić silniejszy.</p>
<p><strong>Michał Cieślak</strong> (14-0, 10 KO) nie miał problemów z demolką nad doświadczonym <strong>Giulianem Ilie</strong> (21-11-2, 7 KO). Pojedynek zakończył się już w drugiej rundzie. Michał w swoim stylu zaczął ostro i bezkompromisowo. Rumun był szczelnie zakryty, więc po dwóch-trzech przestrzelonych sierpach pięściarz z Radomia zaczął mocno i konsekwentnie obijać tułów swoimi hakami. Na początku drugiej rundy Cieślak w zwarciu trafił krótkim prawym. Ilie żalił się, że dostał w tył głowy, przyklęknął, ale<strong> Leszek Jankowiak</strong> liczył do ośmiu. Michał polował, trochę chybiał, aż w końcu wystrzelił prawym krzyżowym. Tym razem rywal już z wielkim trudem powstał na dziewięć. Polak doskoczył, bił już gdzie popadnie, nawet przez gardę, powalając go po raz trzeci. Ilie powstał, przyjął postawę, do przerwy pozostawało już tylko dziesięć sekund, ale i tak z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Szybko łatwo i przyjemnie &#8211; przynajmniej dla kibiców, bo Rumun zapewne Michała nie będzie wspominał z przyjemnością.</p>
<p>W pojedynku rozpoczynającym galę w wadze półciężkiej <strong>Paweł Stępień</strong> (5-0, 4 KO) pokonał na punkty po trudnym boju <strong>Norberta Dąbrowskiego</strong> (18-5-1, 7 KO). Obaj zaczęli w spokojnym tempie, szukając przede wszystkim ciosów na korpus, jakie miały odłożyć się w późniejszych minutach. Dużo ciekawiej było w drugiej rundzie. Początkowo nieznacznie przeważał &#8222;Noras&#8221;, ale pół minuty przed końcem prawym krzyżowym trafił Stępień. Norbert dobrze rozpoczął trzecie starcie, dwukrotnie wciągając rywala na kontrę lewą ręką. Ale to znów Paweł zaakcentował końcówkę. W czwartym ładnie trafił prawym podbródkowym, poprawiając za moment prawym sierpem. Dąbrowski zaskoczył oponenta na początku piątej odsłony przy linach krótkim lewym na szczękę. Wyczuł swoją szansę i ruszył do ataku. Nie zrobił większej krzywdy, ale swoją aktywnością na pewno przekonał do siebie sędziów. Z kolei w szóstej rundzie większy pressing wywierał Dąbrowski, to on zadał więcej uderzeń, ale krótki zryw Stępnia dał jemu ten odcinek. Trafił opierając się o liny i natychmiast ponowił akcję dłuższą kombinacją. Podobnie było w następnym starciu. Niby pressing wywierał Norbert, ale to uderzenia Pawła robiły większe wrażenie. Ostatnie trzy minuty jak cała potyczka. Równe, ale mocne kontry po odchyleniu Pawła zdawały się przesądzić o punktacji 10:9. Po obu stronach była jednak niepewność. A sędziowie byli jednogłośni &#8211; 79:73, 79:73 i 77:75, wszyscy na korzyść Stępnia.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/09/18/krzysztof-glowacki-zdetronizowany-ewa-piatkowska-mistrzynia-swiata/plakat-pbn16gdansk/" rel="attachment wp-att-8194"><img class="alignleft size-full wp-image-8194" alt="plakat pbn16gdansk" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/09/plakat-pbn16gdansk.jpg" width="860" height="1071" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/09/18/krzysztof-glowacki-zdetronizowany-ewa-piatkowska-mistrzynia-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W MIĘDZYZDROJACH KAMIL SZEREMETA POKONAŁ BYŁEGO MISTRZA ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/08/25/w-miedzyzdrojach-kamil-szeremeta-pokonal-bylego-mistrza-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/08/25/w-miedzyzdrojach-kamil-szeremeta-pokonal-bylego-mistrza-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2016 22:24:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Rogowski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Werwejko]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Piątek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8135</guid>
		<description><![CDATA[Walka wieczoru gali w Międzyzdrojach miała przynieść największe emocje. Do Polski na walkę z Kamilem Szeremetą (14-0, 2 KO) przyjechał bowiem były mistrz świata IBF wagi super super półśredniej Kassim Ouma (29-10-1, 18 KO), który najlepsze lata ma już oczywiście za sobą, ale wydawało się, że może się postawić podopiecznemu Fiodora Łapina. Szeremeta od pierwszych chwil po gongu słuchał wskazówek]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Walka wieczoru gali w Międzyzdrojach miała przynieść największe emocje. Do Polski na walkę z Kamilem Szeremetą (14-0, 2 KO) przyjechał bowiem były mistrz świata IBF wagi super super półśredniej Kassim Ouma (29-10-1, 18 KO), który najlepsze lata ma już oczywiście za sobą, ale wydawało się, że może się postawić podopiecznemu Fiodora Łapina.</strong></p>
<p>Szeremeta od pierwszych chwil po gongu słuchał wskazówek ze swojego nowego narożnika, nie chciał ryzykować, bowiem doświadczony Ouma mógłby wykorzystać moment i zranić otwartego polskiego pięściarza. Pięściarz z Białegostoku we wcześniejszych pojedynkach miał przebłyski, potrafił mądrze boksować, miał jednak problem, ponieważ  zadawał ciosy na siłę, podpalał się. Po zmianie trenera widać zdecydowaną poprawę. Bokser z Ugandy w ringu nie pokazywał jednak formy sprzed kilku lat, miał problemy z kondycją, zapewne przez co nie zaryzykował i nie podyktował mocnego tempa. Walka może nie zawierała wiele emocji, ale za to sporo mądrego boksu. Co najważniejsze, Szeremeta wyciąga wnioski ze swoich walk. Niespełna 27-letni polski bokser punktował Oumę, nie miał większych problemów ze swoim rywalem. W dziewiątej rundzie zadał kilka mocniejszych ciosów, a w dziesiątej po zderzeniu głowami pękł łuk brwiowy Ugandyjczyka. Po dziesięciu rundach werdykt mógł być tylko jeden &#8211; wysokie zwycięstwo Kamila Szeremety. Trzej sędziowie wypunktowali 98:92, 100:90, 99:92 na korzyść Polaka.</p>
<p>W przedostatniej walce gali Seaside Boxing Show zmierzyli się na dystansie dziesięciu rund <strong>Przemysław Runowski</strong> (12-0, 2 KO) oraz <strong>Elmo Traya</strong> (11-2, 8 KO). Stawką starcia było młodzieżowe mistrzostwo federacji WBC wagi super lekkiej w wersji Intercontinental. Od pierwszych sekund walki było już pewne, że Filipińczyk nie przyjechał po wypłatę. Ruszył na Runowskiego, chciał zepchnąć go do defensywy. Pięściarz Sferis Knockout Promotion radził sobie jednak świetnie, zadawał ciosy proste, przez co zatrzymywał ofensywę Trayi. Więcej uderzeń wyprowadzał gość z Filipin, choć wiele z nich nie dochodziło celu i były zbyt czytelne. Po dziesięciu rundach jednogłośną decyzją sędziów (99:92, 99:91, 100:90) ręce w geście zwycięstwa podniósł Runowski, dla którego był to zapewne najtrudniejszy test w dotychczasowej karierze.</p>
<p>Nowy nabytek grup Sferis Knockout Promotions i Babilon Promotion <strong>Przemysław Zyśk</strong> (2-0, 1 KO) nie miał żadnych problemów pokonać <strong>Tomasza Piątka</strong> (1-1-1). Po sześciu jednostronnych rundach sędziowie byli jednomyślni (wszyscy trzej punktowali 60-52) i wskazali na Zyśka. Punktacja była jeszcze wyższa, ponieważ Piątek dostał od ringowego dwukrotnie ostrzeżenie. Promocja walki była spora, ale jak się okazało przesadzono, bo Zyśk był o dwie klasy wyżej od ambitnego Piątka. Podopieczny <strong>Andrzej Wasilewskiego</strong> świetnie operował ciosami prostymi, nie miał problemów ze skracaniem dystansu i biciem na korpus. Jego rywal z rundy na rundę opadał z sił, zaczął wypluwać szczękę, by mieć czas na odpoczynek. Sędzia wyrozumiały dla Piątka jednak nie był i dwa razy ukarał go odjęciem punktu.</p>
<p>W pierwszej walce gali <strong>Siergiej Werwejko</strong> (2-0, 1 KO) pokonał po czterech rundach na punkty <strong>Artsioma Czarniakiewicza</strong> (2-13, 2 KO), zaś w drugiej naprzeciw siebie stanęli po raz drugi <strong>Krzysztof Rogowski</strong> (10-20, 5 KO) oraz <strong>Piotr Gudel</strong> (5-1-1). Po niejednogłośnej decyzji sędziów (39:38, 39:38, 38:38) zwycięzcą okazał się być znowu pięściarz Tomasza Babilońskiego. Cztery rundy wydają się dość kuriozalne, jeśli mówimy o rewanżu za starcie&#8230; sześciorundowe. Tak czy siak, Gudel przyłożył się, choć trzeba przyznać, że nie zachwycił. Ale chyba nie warto dosadnie go krytykować, skoro na jedyne 12 minut wyszedł do ringu na starcie z typowym walczakiem. Było więc jasnym, że walka będzie wyrównana i na kartach punktowych będzie blisko. Rogowski poniżej oczekiwań, ale też nie oczekiwaliśmy cudów. &#8222;Roguś&#8221; przespał początek, próbował bić w półdystansie, klinczu. W ostatniej odsłonie po bardzo mizernej z obu stron trzeciej rundzie podopieczny Dariusza Snarskiego poszedł na całość, zaatakował Gudela, kilka ciosów doszło celu. Werdykt nie był jednomyślny, ręce w geście wygranej podniósł 26-latek.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/08/25/w-miedzyzdrojach-kamil-szeremeta-pokonal-bylego-mistrza-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOLEJNA PEWNA WYGRANA IZUAGBE UGONOHA NA GALI W NOWEJ ZELANDII</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/07/21/kolejna-pewna-wygrana-izuagbe-ugonoha-na-gali-w-nowej-zelandii/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/07/21/kolejna-pewna-wygrana-izuagbe-ugonoha-na-gali-w-nowej-zelandii/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 11:18:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8052</guid>
		<description><![CDATA[W swoim pierwszym starcie w tym roku Izuagbe Ugonoh (16-0, 13 KO) pokonał podczas gali w Christchurch w Nowej Zelandii Ricardo Humberto Ramireza (13-2, 10 KO). Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie. Ugonoh od początku miał inicjatywę i kontrolował dystans za pomocą szybkiego lewego prostego. Dużo mniejszy i znajdujący się w znacznie słabszej formie fizycznej rywal próbował od czasu do]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W swoim pierwszym starcie w tym roku Izuagbe Ugonoh (16-0, 13 KO) pokonał podczas gali w Christchurch w Nowej Zelandii Ricardo Humberto Ramireza (13-2, 10 KO). Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie.</strong></p>
<p>Ugonoh od początku miał inicjatywę i kontrolował dystans za pomocą szybkiego lewego prostego. Dużo mniejszy i znajdujący się w znacznie słabszej formie fizycznej rywal próbował od czasu do czasu zaskoczyć prawym zamachowym, ale uderzenie było sygnalizowane i Ugonoh bez trudu go unikał. W drugim starciu obraz pojedynku się nie zmienił, a w ostatniej minucie Ugonoh śmielej zaatakował przy linach, dwukrotnie trafiając na tułów. Argentyńczyk przyjął oba uderzenia, ale po chwili odczuł ich skutek i przyklęknął.</p>
<p>Po spokojniejszej trzeciej rundzie w czwartej &#8222;Tygrys&#8221; ponownie był liczony &#8211; znowu po ataku na dół przy linach. Na dobre został ujarzmiony chwilę później, kiedy Ugonoh raz jeszcze przyspieszył i podczas wymiany zranił naruszonego, próbującego w desperacki sposób odpowiadać przeciwnika. Po tym ataku Ramirez nie miał już ochoty na dalszą walkę &#8211; pokiwał głową i pozwolił, żeby sędzia go wyliczył.</p>
<p>- To była dla mnie dobra walka. Zrobiłem swoje. Cieszę się, że przeboksowałem kilka rund &#8211; stwierdził Ugonoh, który po chwili przemówił też po polsku, dziękując kibicom w kraju i zachęcając do wspierania <strong>Krzysztofa Głowackiego</strong> we wrześniowej walce z <strong>Aleksandrem Usykiem</strong>.</p>
<p>- Izu bije na tułów nie gorzej niż najlepsi na świecie. Kiedy trafia na dół, to rywal pada &#8211; dodał jego trener <strong>Kevin Barry</strong>.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/07/21/kolejna-pewna-wygrana-izuagbe-ugonoha-na-gali-w-nowej-zelandii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CENNE ZWYCIĘSTWO PATRYKA SZYMAŃSKIEGO W DEBIUCIE TELEWIZYJNYM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/07/04/cenne-zwyciestwo-patryka-szymanskiego-w-debiucie-telewizyjnym/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/07/04/cenne-zwyciestwo-patryka-szymanskiego-w-debiucie-telewizyjnym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jul 2016 09:22:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=8010</guid>
		<description><![CDATA[To była bardzo ważna walka dla Patryka Szymańskiego (16-0, 9 KO), bo po pierwsze &#8211; spotkał na swojej naprawdę mocnego rywala, a po drugie &#8211; debiutował na poważnej amerykańskiej stacji. Przez moment przeżywał trudniejsze chwile, ale generalnie pokazał się z bardzo dobrej strony i pokonał Wilky&#8217;ego Campforta (21-3, 12 KO). Młody Polak zaczął dobrze akcją lewy sierpowy-prawy krzyżowy. Do końca]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To była bardzo ważna walka dla Patryka Szymańskiego (16-0, 9 KO), bo po pierwsze &#8211; spotkał na swojej naprawdę mocnego rywala, a po drugie &#8211; debiutował na poważnej amerykańskiej stacji. Przez moment przeżywał trudniejsze chwile, ale generalnie pokazał się z bardzo dobrej strony i pokonał Wilky&#8217;ego Campforta (21-3, 12 KO).</strong></p>
<p>Młody Polak zaczął dobrze akcją lewy sierpowy-prawy krzyżowy. Do końca pierwszej rundy kontrolował rywala lewym prostym, polując od czasu do czasu prawym po dole. Po przerwie Haitańczyk próbował skrócić dystans, lecz pięściarz z Konina dobrze pracował nogami, dystansował swoim jabem, a do tego dwukrotnie ładnie skontrował prawym sierpowym w okolice ucha. W trzecim starciu Campfort po raz pierwszy zagonił Patryka do narożnika, ale to właśnie Polak wyszedł z tej sytuacji celnym lewym sierpowym. Pod koniec pierwszej minuty czwartej odsłony Szymański zaskoczył przeciwnika kombinacją prawy podbródkowy-prawy sierp. Naruszył go, więc ruszył dokończyć dzieła zniszczenia, jednak doświadczony Campfort &#8211; niedawny pretendent do tytułu mistrza świata, przetrwał chwilowy kryzys.</p>
<p>Bezradny dotąd Haitańczyk nieoczekiwanie przejął inicjatywę w piątej rundzie, trafiając kilka razy prawą ręką. Po gongu na przerwę podirytowany Patryk dał się sprowokować i odepchnął przeciwnika. W szóstej Szymański najpierw kilka razy uderzył lewym hakiem w okolice wątroby, a na półmetku tego odcinka zmienił tempo, zerwał się do krótkiego szturmu i znów wyglądał lepiej. Mimo wszystko w narożniku Chico Rivas miał do Polaka pewne zastrzeżenia. Nasz rodak wrócił do boksowania w dystansie i przez dwie minuty radził sobie bardzo dobrze, natomiast w końcówce złapał go chyba lekki kryzys kondycyjny, bo przestał zadawać tyle ciosów i trochę ciężko oddychał. W ósmym starciu widać było, że ciosy Patryka nie mają już takiej wymowy jak wcześniej, lecz wtedy dała o sobie znać inteligencja ringowa. Przez trzy minuty szachował rywala lewym prostym na górę bądź na dół, przy okazji oddalając od siebie zagrożenie dobrą pracą nóg. Dziewiąte starcie było wyrównane, choć wydawało się, że znów nieznacznie lepszy był Polak.</p>
<p>W ostatniej, dziesiątej rundzie, Szymański złapał wyraźnie drugi oddech, znów odważniej wchodził w wymiany i to on przełamywał fizycznie przeciwnika. Dwukrotnie trafił mocnym prawym krzyżowym, rozluźnił się i przypieczętował swój sukces. Po ostatnim gongu doszło jeszcze do krótkiego spięcia między zawodnikami, a sędziowie punktowali 98:92 i dwukrotnie 99:91 &#8211; wszyscy na korzyść Patryka Szymańskiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/07/04/cenne-zwyciestwo-patryka-szymanskiego-w-debiucie-telewizyjnym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SENSACJA W CHICAGO. FONFARA ZASTOPOWANY W 1. RUNDZIE. CENNE ZWYCIĘSTWO SULĘCKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/06/19/sensacja-w-chicago-fonfara-zastopowany-w-1-rundzie-cenne-zwyciestwo-suleckiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/06/19/sensacja-w-chicago-fonfara-zastopowany-w-1-rundzie-cenne-zwyciestwo-suleckiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2016 06:47:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7931</guid>
		<description><![CDATA[Co prawda Andrzej Fonfara (28-4, 16 KO), jego sztab i inni zapowiadali, że nie zlekceważą Joe Smitha Jr (22-1, 18 KO), ale nikt nie brał raczej Amerykanina na poważnie i spodziewano się raczej spacerku w wykonaniu Polaka. Tymczasem skończyło się na szybkim i sensacyjnym rozstrzygnięciu! Smith Jr rozpoczął pressingiem. Lekko pochylony szukał jakiejś luki w gardzie naszego &#8222;Księcia&#8221;. Ten jednak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Co prawda <strong>Andrzej Fonfara</strong> (28-4, 16 KO), jego sztab i inni zapowiadali, że nie zlekceważą <strong>Joe Smitha Jr</strong> (22-1, 18 KO), ale nikt nie brał raczej Amerykanina na poważnie i spodziewano się raczej spacerku w wykonaniu Polaka. Tymczasem skończyło się na szybkim i sensacyjnym rozstrzygnięciu! Smith Jr rozpoczął pressingiem. Lekko pochylony szukał jakiejś luki w gardzie naszego &#8222;Księcia&#8221;. Ten jednak w połowie pierwszej rundy trafił akcją lewy-prawy i wydawało się, że wszystko idzie zgodnie ze scenariuszem. Andrzej miał przy linach rywala, ale zagapił się na moment w defensywie i Smith Jr wystrzelił piekielnie mocnym prawym sierpowym na szczękę, ścinając Fonfarę z nóg! Fonfara co prawda szybko się poderwał, ale widać było, że jest mocno wstrząśnięty. Amerykanin dopadł do Andrzeja, swoimi mocnymi sierpami rozbijał jego gardę i po akcji lewy-prawy po raz drugi przewrócił go na deski. Tym razem już niestety arbiter <strong>Hector Afu</strong> poddał naszego rodaka.</p>
<p>To miał być trudny test dla <strong>Macieja Sulęckiego</strong> (23-0, 8 KO), z którego wyszedł celująco. Polak dominował nad <strong>Hugo Centeno Jr</strong> (24-1, 12 KO), przełamując go na dwie minuty przed końcem walki. Polak dominował zarówno w półdystansie, jak i z daleka, kontrolując przeciwnika swoim lewym prostym. Wychodząc do ostatniej, dziesiątej rundy, Maciej wygrywał na pewno na punkty, lecz nie zamierzał na tym poprzestać. Po wypracowaniu sobie akcji jabem huknął mocnym prawym krzyżowym, powalając pięściarza z Kalifornii na matę ringu w <strong>UIC Pavilion</strong> w <strong>Chicago</strong>. Ten co prawda zdołał się podnieść, lecz doświadczony arbiter Mark Nelson nie dopuścił go już do dalszej rywalizacji. Tak oto &#8222;Striczu&#8221; nie tylko odebrał rywalowi jego wysokie miejsca rankingowe, pomścił przy okazji <strong>Łukasza Maćca</strong>, ale co najważniejsze, w końcu pokazał się również większej publice i ekspertom na tle wymagającego zawodnika. Teraz znacznie łatwiej będzie zakontraktować mu potyczkę z kimś z samego szczytu wagi średniej.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/06/19/sensacja-w-chicago-fonfara-zastopowany-w-1-rundzie-cenne-zwyciestwo-suleckiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WŁODARCZYK Z PASEM. TRUDNA PRZEPRAWA CIEŚLAKA. POWRÓT ZIMNOCHA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/05/29/wlodarczyk-z-pasem-interkontynentalnym-trudna-przeprawa-cieslaka-powrot-zimnocha/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/05/29/wlodarczyk-z-pasem-interkontynentalnym-trudna-przeprawa-cieslaka-powrot-zimnocha/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2016 05:56:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Wyleżoł]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Król]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7866</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk (51-3-1, 37 KO) rozbił Kaia Kurzawę (37-5, 25 KO) w czwartej rundzie w głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Szczecinie, zdobywając przy okazji interkontynentalny pas organizacji IBF kategorii junior ciężkiej. Stylowo obaj się dopasowali, tym bardziej, że Niemiec sam narzucał wymiany w półdystansie. W połowie pierwszej rundy wyprzedził akcję Krzyśka, trafił czysto lewym sierpowym, lecz &#8222;Diablo&#8221; przyjął]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (51-3-1, 37 KO) rozbił <strong>Kaia Kurzawę</strong> (37-5, 25 KO) w czwartej rundzie w głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Szczecinie</strong>, zdobywając przy okazji interkontynentalny pas organizacji IBF kategorii junior ciężkiej. Stylowo obaj się dopasowali, tym bardziej, że Niemiec sam narzucał wymiany w półdystansie. W połowie pierwszej rundy wyprzedził akcję Krzyśka, trafił czysto lewym sierpowym, lecz &#8222;Diablo&#8221; przyjął to bez zmrużenia oka. W drugiej zbierał obszerne sierpy Kurzawy na blok, sam zaś uruchomił sztywny jab, którym przestawiał przeciwnika. Wciąż jednak Niemiec starał się wywierać pressing. &#8211; Otwórz go sobie ciosami na dół &#8211; usłyszał w narożniku Włodarczyk od trenera <strong>Fiodora Łapina</strong>. I tak zrobił. Najpierw kilka razy uderzył prawym na korpus, by nagle huknąć prawym sierpowym w okolice skroni. Kurzawa się zachwiał, sprytnie przyklęknął, wypluł również ochraniacz na zęby i po liczeniu do ośmiu zyskał kilka dodatkowych sekund. Kai przetrwał do przerwy, ale tuż po niej prawy overhand &#8222;Diablo&#8221; znów nim lekko zachwiał. Wtedy obyło się jeszcze bez nokdaunu, lecz minutę później Włodarczyk doskoczył akcją lewy-prawy, przebił gardę, trafił na górę i Kurzawa przyklęknął po raz drugi. Powstał na dziewięć, jednak arbiter Grzegorz Molenda zastopował dalszą potyczkę.</p>
<p>Nieoczekiwanie niepokonany dotąd, ale mierzący się wcześniej z anonimowymi zawodnikami <strong>Aleksander Kubicz</strong> (9-1, 6 KO) okazał się zdecydowanie najtrudniejszym testem w dotychczasowej karierze <strong>Michała Cieślaka</strong> (13-0, 9 KO). Michał w swoim stylu ruszył ostro do przodu na dużo mniejszego i słabszego fizycznie rywala, lecz ten jak na Rosjanina przystało okazał się pięściarzem niewygodnym i dobrze wyszkolonym technicznie. Schodził nisko głową, obniżał pozycję, pozostawał cały czas w ruchu i w dwóch pierwszych rundach nie dał się trafić niczym mocnym na górę. Michał trafiał na korpus, ale Rosjanin odpowiadał tym samym. W trzecim starciu Cieślak narzucił straszny pressing. &#8222;Siedział&#8221; na rywalu cały czas, nie dając mu choćby pół sekundy na odpoczynek. Uruchomił w końcu sztywny lewy prosty, zamykał Rosjanina przy linach, trafiając raz mocnym prawym i raz lewym sierpowym. Nieoczekiwany zwrot akcji nastąpił w czwartej odsłonie. Kubicz dwa razy trafił prawym podbródkowym, wciąż był ruchliwy i unikał większość potężnych bomb naszego rodaka. Ciekawa sytuacja nastąpiła po przerwie. To Michał cofnął się na liny, zaatakował Kubicz i wtedy Cieślak złapał go na kontrę bardzo mocnym lewym sierpowym. Reprezentant &#8222;Sbornej&#8221; był zraniony, lecz nie było mowy o kapitulacji i po krótkim klinczu wrócił do swojego boksu. Cieślak wydłużył dystans w szóstej rundzie, uruchomił jab i utrzymywał kontrolę nad szalenie niewygodnym oponentem. Siódma runda podzielona jakby na dwie części. Początkowo inicjatywę przejął Rosjanin, polując lewym hakiem pod prawy łokieć, ale Michał przełamał go fizycznie i zepchnął do odwrotu. Dodatkowo <strong>Włodzimierz Kromka</strong> ukarał Kubicza ostrzeżeniem za ataki głową. W ósmej Aleksander spuchł, a czujący krew Michał podkręcił jeszcze bardziej tempo. Sędzia odebrał Kubiczowi drugi punkt za kolejne ataki głową. Na początku dziewiątego starcia po zderzeniu głowami Rosjaninowi pękła powieka. Po konsultacji z lekarzem arbiter zastopował potyczkę. A jako iż kontuzja nastąpiła z własnej winy, pan Kromka ogłosił wygraną Polaka przez TKO.</p>
<p>Udanie powrócił <strong>Krzysztof Zimnoch</strong> (19-1-1, 13 KO) po pierwszej zawodowej porażce, stopując w czwartej rundzie <strong>Konstantina Airicha</strong> (23-17-2, 18 KO). Pięściarz z Białegostoku miał przewagę szybkości, kilka razy trafił akcją lewy-prawy, ale też nie ustrzegł się błędu i zainkasował prawy sierp rywala. Na początku drugiej rundy po prawym na dół trafił krótkim lewym sierpowym, jednak Kazach z niemieckim paszportem znów przedarł się swoim prawym sierpowym. Pierwsze sześć minut upłynęło w wysokim tempie, na czym na pewno skorzystali kibice. Na początku trzeciej odsłony Krzysiek wciągnął przeciwnika na ładną kontrę z prawej ręki. Potem uruchomił jab, którym kontrolował Airicha. Od początku czwartego starcia Airich gasł z każdą sekundą. Na początku trzeciej minuty Zimnoch trafił krótkim prawym sierpem w okolice ucha, widząc tam lukę natychmiast poprawił taką samą akcją, dodał dwie następne bomby i rywal padł na matę szczecińskiego ringu. Powstał na osiem, jednak po kilku kolejnych uderzeniach z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Efektownie pokazał się <strong>Paweł Stępień</strong> (4-0, 4 KO) przed swoimi krajanami w Szczecinie. Ale sprowadzony niemal w ostatniej chwili <strong>Wasyl Kondor</strong> (18-17-1, 5 KO) okazał się niezwykle charakternym i twardym zawodnikiem. Polak zaczął mocnymi lewymi hakami w okolice wątroby. W pewnym momencie trafił prawym krzyżowym, natychmiast poprawił taką samą akcją i rywal &#8222;zatańczył&#8221;. Sprytnie jednak sklinczował i przetrwał kryzys. Na początku drugiego starcia rywal znów był podłączony do prądu. Minutę później &#8222;pływał&#8221; w narożniku po kolejnych bombach Stępnia, ale o dziwo odradzał się bardzo szybko. W trzeciej odsłonie Paweł zaczął potężnym lewym hakiem w okolice wątroby, poprawił bezpośrednim prawym, kilkanaście sekund później znów huknął lewym pod prawy łokieć, ale choć Kondor krzywił się z bólu, dzielnie boksował dalej. W połowie czwartej rundy Stępień wystrzelił akcją lewy-prawy. Ukrainiec cierpiał, ale nie kapitulował. Niemal równo z gongiem na przerwę zainkasował jeszcze krótki prawy sierp i na miękkich nogach wracał do narożnika. Piąte starcie to dalsza jednostronna demolka i niesamowite serducho Kondora. Na minutę przed końcem Paweł strzelił długim prawym na szczękę, poprawił prawym sierpem, zamroczonego przeciwnika dobił akcją lewy-prawy i twardy jak skała Ukrainiec w końcu skapitulował. Co prawda powstał na osiem, lecz z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p><strong>Jordan Kuliński</strong> (2-0-1, 1 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu <strong>Andrejsa Pokumeikę</strong> (9-11, 7 KO). Od początku narzucił ostry pressing, zmieniał pozycję i bił na zmianę na górę i tułów. W pierwszej rundzie trafił mocnym lewym sierpowym. W drugiej i trzeciej odsłonie nadal przeważał, obijał przeciwnika seriami dwóch-trzech ciosów, choć nie potrafił sforsować jego szczelnej obrony. W czwartym starciu trafił prawym sierpowym, za moment poprawił lewym krzyżowym stojąc akurat w odwrotnej pozycji, ale też zaczął coraz ciężej oddychać. Początek piątej rundy to mocne haki na korpus w wykonaniu Kulińskiego z obu rąk. Robił to konsekwentnie, czym otworzył sobie drogę do uderzeń na górę. W ostatnich trzech minutach działo się już mało. Po ostatnim gongu sędziowie trochę się wygłupili, a w zasadzie jeden z nich, będąc tak gościnnym, że odważył się dać remis bokserowi, który wyraźnie Polakowi ustępował. Ostateczna punktacja 57:57, 58:56 i 59:55.</p>
<p>Wcześniej miejscowy <strong>Tomasz Król</strong> (3-1-1, 1 KO) udanie zrewanżował się<strong> Jackowi Wyleżołowi</strong> (14-16, 8 KO) za porażkę z zeszłego roku. Po sześciu rundach sędziowie punktowali na jego korzyść 59:55, 59:55 i 60:54.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/05/29/wlodarczyk-z-pasem-interkontynentalnym-trudna-przeprawa-cieslaka-powrot-zimnocha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WACH ZWYCIĘSKI ALE ZASKAKUJĄCO SŁABY. W KĘDZIERZYNIE KOŹLU WYGRYWALI POLACY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/05/15/mariusz-wach-zwycieski-ale-zaskakujaco-slaby-w-kedzierzynie-kozlu-wygrywali-polacy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/05/15/mariusz-wach-zwycieski-ale-zaskakujaco-slaby-w-kedzierzynie-kozlu-wygrywali-polacy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 May 2016 15:11:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Rusiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7798</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Tymex Boxing Promotion w Kędzierzynie Koźlu Mariusz Wach (32-2, 17 KO) udanie powrócił po porażce z rąk Aleksandra Powietkina w listopadzie ubiegłego roku. Mający zdecydowanie lepsze warunki fizyczne &#8222;Wiking&#8221; przeważał nad Brazylijczykiem Marcelo Luziem Nascimento (22-13, 19 KO), ale nie pokazał nic wielkiego, by twierdzić, że ma szansę z najlepszymi. Mariusz rozpoczął dobrze, dyktował warunki, był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pojedynku wieczoru gali Tymex Boxing Promotion w Kędzierzynie Koźlu Mariusz Wach (32-2, 17 KO) udanie powrócił po porażce z rąk Aleksandra Powietkina w listopadzie ubiegłego roku. Mający zdecydowanie lepsze warunki fizyczne &#8222;Wiking&#8221; przeważał nad Brazylijczykiem Marcelo Luziem Nascimento (22-13, 19 KO), ale nie pokazał nic wielkiego, by twierdzić, że ma szansę z najlepszymi.</strong></p>
<p>Mariusz rozpoczął dobrze, dyktował warunki, był stroną przeważającą. Wykorzystywał warunki fizyczne, przede wszystkim swój wzrost i zasięg ramion, aby mieć przewagę i skutecznie to realizował. Było kilka prób prawych prostych ze strony Wacha, szukania lewego prostego, ale Brazylijczyk boksował stricte defensywnie, nie próbował się odsłonić i zaatakować, przez co &#8222;Wiking&#8221; miał przewagę, ale nie potrafił tego skrzętnie wykorzystać. Gubił się w wielu przypadkach. Nie wiadomo jak zakończyłaby się walka, gdyby Nascimento zaatakował i próbował jeszcze bardziej odwrócić losy pojedynku. Ostatecznie sędziowie jednogłośną decyzją sędziów (98:92, 96:94, 96:95) przyznali zwycięstwo Mariuszowi Wachowi, który teraz najprawdopodobniej będzie chciał odbudować się i spróbować swoich sił z czołówką wagi ciężkiej, czego nie ukrywał w swoich wywiadach przed tą walką. Będzie jednak bardzo ciężko, ponieważ Wach zarówno w starciu z Powietkinem, jak i również w dzisiejszym pojedynku nie pokazał nic, by twierdzić, że ma jeszcze szanse na zwycięstwa z najlepszymi.</p>
<p><strong>Marcin Siwy</strong> (15-0, 6 KO) nie tak wyobrażał sobie swój występ w walce z <strong>Andre Bungą</strong> (4-5, 4 KO). W ostatnich pojedynkach wydawało się, że pięściarz z Częstochowy waży zdecydowanie za dużo i powinien zejść kilka kilogramów. Dzisiaj ważył powyżej 110 kilogramów i jego kondycja ponownie była dla niego &#8222;piętą achillesową&#8221;. Siwy zaczął dobrze, jednak szybko to właśnie kondycja spowodowała, że losy pojedynku nie były jednoznaczne. Wydawało się, że podopieczny Mariusza Grabowskiego powinien sobie gładko poradzić z pochodzącym z Angoli, ale mieszkającym na stałe w Niemieczech Bungą, jednak rywal naciskał i zbierał żniwo. Ostatecznie to Polak okazał się zwycięzcą po ośmiu rundach, jednak jeśli Siwy myśli o poważnych występach, powinien wziąć się za siebie i popracować na kondycją i siłą fizyczną. Sędziowie jednogłośną decyzją (77:75, 77:75, 78:75) przyznali zwycięstwo polskiemu bokserowi.</p>
<p><strong>Łukasz Rusiewicz</strong> (21-24, 12 KO) nie od dziś jest uważany za jednego z najlepszych testerów młodych pięściarzy w kategorii junior ciężkiej. W Kędzierzynie Koźlu skrzyżował rękawice z <strong>Adamem Balskim</strong> (5-0, 4 KO). Młodszy o kilka dobrych lat podopieczny <strong>Mariusza Grabowskiego</strong> poradził sobie jednak z doświadczonym &#8222;Ruskiem&#8221;, ale o zwycięstwie przed czasem mógł tylko pomarzyć. W pierwszej rundzie doszło do niemałej niespodzianki. Popularny &#8222;Rusek&#8221; dwukrotnie (!) zaliczył deski i wydawało się, że Balski jest blisko wygranej przed czasem. Rusiewicz jednak zachował zimną krew, odparł atak przeciwnika i wszystko wróciło do normy. Niemal do końca pojedynku przewaga 25-latka utrzymywała się i mimo dobrej końcówki Rusiewicz nie zdołał odwrócić biegu wydarzeń. Balski wygrał jednogłośnie na punkty.</p>
<p>Inteligencja, dobra technika, koordynacja. <strong>Sasza Sidorenko</strong> (4-0) zgodnie z planem wypunktowała swoją przeciwniczkę,<strong> Klaudię Szymczak</strong> (2-8, 1 KO) na dystansie sześciu rund. Sympatyczna Sasza udowodniła, że niczym nie ustępuje obu Ewom &#8211; Piątkowskiej i Brodnickiej, a w opinii wielu ekspertów to właśnie ona jest upatrywana jako faworytka w starciu zarówno z jedną jak i drugą. Mieszkająca obecnie w Warszawie Sidorenko rozpoczęła walkę z podopieczną <strong>Irosława Batowicza</strong> z Silesia Boxing spokojnie, jednak od początku widać było jej walory pod względem technicznym. Sasza nie szukała na siłę nokautu, nie szukała bójki, za to spokojnie boksowała i od czasu do czasu wyprowadzała mocniejsze uderzenia. Wygrała wszystkie starcia i sędziowie nie mieli żadnych problemów z punktacją. Wszyscy zgodnie wypunktowali jej zwycięstwo  (60-54, 60-54, 60-54).</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (11-1, 5 KO) nie zawiódł i dał kibicom sporo emocji. Pięściarz z Częstochowy znokautował efektownie przed czasem w drugiej rundzie<strong> Eryka Ciesłowskiego</strong> (2-3). Wydaje się, że o ubiegłorocznej porażce z rąk Luxembourgera Parzęczewski zdołał już zapomnieć. &#8222;Arab&#8221; był szybszy, dokładniejszy, bardziej efektywny w swoich poczynaniach. W pierwszej rundzie przeważał Parzęczewski, a już w drugiej odsłonie posłał rywala na deski po mocnym lewym sierpowym. Walka została przerwana i Robert mógł się cieszyć z kolejnej wygranej przed czasem. |</p>
<p><strong>Michał Gerlecki</strong> (13-1, 7 KO) zwyciężył wysoko na punkty<strong> Attilę Palko</strong> (21-23, 15 KO) i zanotował drugie zwycięstwo od czasu powrotu po bolesnej porażce z rąk Gearda Ajetovicia. Polski pięściarz powoli odbudowuje swoją pozycję i być może już na jesieni zobaczymy go w akcji z poważniejszymi rywalami. Gerlecki szybko przeszedł do ofensywy i od samego początku zaczął rozbijać przeciwnika. W drugiej Palko już leżał na deskach. Dwa kolejne nokdauny dołożył w rundzie trzeciej, miał Węgra na widelcu, ale Polak zachowywał się podobnie jak m.in. w starciu z Sosą i zaczął przyjmować sporo ciosów mimo olbrzymiej przewagi. Ostatecznie przeważający na kartach punktowych Gerlecki odniósł kolejne zawodowe zwycięstwo. Sędziowie nie mieli problemów z werdyktem (59:52, 59:52, 59:52).</p>
<p>Krótko, zwięźle i na temat. <strong>Michał Leśniak</strong> (4-1, 2 KO) pokonał przed czasem w pierwszej rundzie <strong>Piotra Jackowiaka</strong> (2-5, 1 KO) w inauguracyjnym pojedynku gali. To był pierwszy pojedynek &#8222;Szczupaka&#8221; od czasu lutowej porażki z Damianem Wrzesińskim. 24-letni pięściarz zaczął od początku nacierać na przeciwnika. Starcie zakończyło się po jednym z ciosów na korpus autorstwa faworyzowanego Leśniaka. Jackowiakowi zdecydowanie brakowało argumentów, by pokonać Michała, dla którego ta walka była tylko przetarciem. Najprawdopodobniej w drugiej połowie roku Leśniaka czekają trudniejsze przeprawy, zapewne z kimś pokroju wspomnianego już Wrzesińskiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/05/15/mariusz-wach-zwycieski-ale-zaskakujaco-slaby-w-kedzierzynie-kozlu-wygrywali-polacy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ MAZUR WYPUNKTOWAŁ BIAŁORUSINA W WALCE WIECZORU GALI W SIEMIATYCZACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/05/11/tomasz-mazur-wypunktowal-bialorusina-w-walce-wieczoru-gali-w-siemiatyczach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/05/11/tomasz-mazur-wypunktowal-bialorusina-w-walce-wieczoru-gali-w-siemiatyczach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2016 09:39:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kosela]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Bańbuła]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Boruta]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Mazur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7791</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru niedzielnej Siemiatycze Boxing Show boksujący w wadze półśredniej Tomasz Mazur (5-0-1, 2 KO) w dobrym stylu rozprawił się z Andriejem Dolżożjełem (10-16-2, 8 KO). W pierwszej rundzie Polak skarcił Białorusina ciekawą akcją lewy podbródkowy-prawy sierp. W drugiej poprawił lewym hakiem pod prawy łokieć, po którym od razu poszedł lewy podbródek na szczękę, w końcówce zamknął natomiast]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru niedzielnej <strong>Siemiatycze Boxing Show</strong> boksujący w wadze półśredniej <strong>Tomasz Mazur</strong> (5-0-1, 2 KO) w dobrym stylu rozprawił się z <strong>Andriejem Dolżożjełem</strong> (10-16-2, 8 KO). W pierwszej rundzie Polak skarcił Białorusina ciekawą akcją lewy podbródkowy-prawy sierp. W drugiej poprawił lewym hakiem pod prawy łokieć, po którym od razu poszedł lewy podbródek na szczękę, w końcówce zamknął natomiast przeciwnika w narożniku i kto wie, czy tego przed &#8222;czasówką&#8221; nie wyratował gong. W trzecim i czwartym starciu trwała dominacja podopiecznego <strong>Dariusza Snarskiego</strong>, który składał swoje akcje z kombinacji trzech-czterech uderzeń, boksując na luzie i szukając każdej luki w defensywie oponenta. W piątej odsłonie Tomek troszkę spuścił z tonu, za to znów podkręcił tempo w ostatnich trzech minutach. Po lewym haku w okolice wątroby Białorusin skrzywił się, cierpiał, lecz dzielnie dotrwał do ostatniego gongu. W nagrodę dostał nawet jeden punkt, niemal na pewno za piąte starcie. Tak więc Mazur zwyciężył 59:55</p>
<p>Coraz ciekawiej rysuje się przyszłość <strong>Krzysztofa Koseli</strong> (6-0, 5 KO). Dwumetrowy olbrzym szybko odprawił kolejnego rywala, równie dużego co on <strong>Aleksandra Nesterenkę</strong> (9-6, 4 KO). Początkowo podopieczny<strong> Adama Jabłońskiego</strong> trochę za bardzo chciał upolować ofiarę mocnym prawym. Nie sięgał, stał za daleko nogami, ale co najważniejsze, potrafił szybko wyciągnąć z tego wnioski. Zamiast szukać nokautującego uderzenia, zaczął boksować lewym prostym i ustawiać sobie Ukraińca. A gdy już go trochę uśpił, trafił długim prawym, doprowadzając przeciwnika do liczenia. Kilkanaście sekund później zabrzmiał gong, ale zaraz po przerwie Krzysiek huknął w półdystansie prawym sierpowym w okolice ucha i było po wszystkim. <strong>Włodzimierz Kromka</strong> rozpoczął liczenie, ale gdy spojrzał Ukraińcowi w oczy, przerwał liczenie i wstrzymał dalszą rywalizację w obawie przed ciężkim nokautem.</p>
<p><strong>Patryk Boruta</strong> (4-0) miał naprawdę trudną przeprawę z<strong> Ilją Reutskim</strong> (9-9-1, 5 KO). Zwyciężył jednak stosunkiem 39:38. Wyższy i lepiej poukładany technicznie Polak zainkasował jeden lewy sierp, ale generalnie to on kontrolował potyczkę w pierwszych dwóch rundach, boksując w z dystansu i polując bezpośrednim prawym bądź prawym podbródkiem. W końcówce trzeciego starcia zaczęły się małe problemy z kondycją, a w ostatniej odsłonie to już rywal ze swoim chaotycznymi atakami dyktował warunki. Na przestrzeni dwunastu minut minimalnie więcej zrobił jednak Boruta i wygrał jednym punktem.</p>
<p>Wcześniej <strong>Michał Bańbuła</strong> (12-26-4) udanie powrócił po długiej przerwie i wypunktował w limicie kategorii cruiser 39:36 <strong>Ihara Karaweła</strong> (8-11, 5 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/05/11/tomasz-mazur-wypunktowal-bialorusina-w-walce-wieczoru-gali-w-siemiatyczach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSTWA POLAKÓW PODCZAS GALI W TARNOWIE. SĘK NIE ZACHWYCIŁ SWOICH KIBICÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/05/08/zwyciestwa-polakow-podczas-gali-w-tarnowie-sek-nie-zachwycil-swoich-kibicow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/05/08/zwyciestwa-polakow-podczas-gali-w-tarnowie-sek-nie-zachwycil-swoich-kibicow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 May 2016 13:45:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7788</guid>
		<description><![CDATA[- Za pierwszym razem wygrałem każdą rundę, a dziś jestem dużo lepszym zawodnikiem, więc wygram jeszcze wyraźniej &#8211; mówił przed tym pojedynkiem Dariusz Sęk (26-2-1, 8 KO). Ale wczoraj w Tarnowie miał dużo trudniejsza przeprawę z Jewgienijem Machtejenką (6-4, 5 KO) niż czternaście miesięcy temu. Polak rozpoczął dobrze. Już w pierwszej minucie trafił akcją prawy-lewy, potem ładnie szukał dołów rywala,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>- Za pierwszym razem wygrałem każdą rundę, a dziś jestem dużo lepszym zawodnikiem, więc wygram jeszcze wyraźniej &#8211; mówił przed tym pojedynkiem <strong>Dariusz Sęk</strong> (26-2-1, 8 KO). Ale wczoraj w<strong> Tarnowie</strong> miał dużo trudniejsza przeprawę z <strong>Jewgienijem Machtejenką</strong> (6-4, 5 KO) niż czternaście miesięcy temu. Polak rozpoczął dobrze. Już w pierwszej minucie trafił akcją prawy-lewy, potem ładnie szukał dołów rywala, przepuszczając jego mocne sierpy. Ale Ukrainiec wrócił zaskakująco dobrą dla siebie rundą drugą, w której prawym krzyżowym przedzierał się przez gardę Darka. Trzecia odsłona równa, co mając w pamięci ich pierwszą walkę, było sporym zaskoczeniem. &#8211; Spokojnie, lewy na dół &#8211; korygował w narożniku błędy <strong>Andrzej Gmitruk</strong>. Ale kolejne minuty były trudne i wyrównane. Dopiero na początku szóstego starcia Sęk pokazał trzy z rzędu świetne lewe krzyżowe, po których odskoczyła głowa Machtejenki. W przedostatniej odsłonie miejscowy pięściarz w końcu wstrzelił się również prawym sierpowym i kilka razy uderzył na korpus, jednak Machtejenko cały czas nacierał i pozostawał bardzo groźny. I to właśnie Ukrainiec lepiej zaakcentował ostatnie trzy minuty. Z napięciem więc czekaliśmy na werdykt. Ostatecznie wszyscy sędziowie wskazali na Sęka &#8211; 77:75, 77:75 i 78:74, ale zdecydowanie czegoś dziś zabrakło.</p>
<p><strong>Michał Syrowatka</strong> (15-1, 4 KO) stosunkowo łatwo uporał się ze znacznie groźniejszym niż wskazywałby na to rekord <strong>Andriejem Staliarczukiem</strong> (11-26-5, 2 KO). Polak zaczął bardzo dobrze. Ustawiony bocznie podchodził blisko rywala nogami, balansem unikał jego uderzeń, samemu natomiast karcąc go szybkim jabem i polując czymś mocniejszym. W drugiej rundzie najpierw popisał się ciekawą akcją lewy hak na dół-lewy sierp na górę, potem dwukrotnie wystrzelił bezpośrednim prawym. Dwadzieścia pięć sekund przed końcem trzeciego starcia podopieczny<strong> Andrzeja Liczika</strong> trafił mocnym prawym krzyżowym, po którym Białorusin poleciał na liny i zachowując zimną krew przyklęknął, by dać się policzyć do ośmiu. Syrowatka szybko poprawił potężnym prawym sierpowym w okolice skroni i kolejny taki cios prawdopodobnie zakończyłby potyczkę. Zamiast tego usłyszeliśmy jednak dźwięk gongu. Michał popełnił błąd podobny do tego z pierwszej walki z Jackiewiczem. Po przerwie wyszedł urwać głowę Staliarczukowi, czym sam sobie utrudnił zadanie. W piątym starciu poukładał sobie już wszystko po swojej myśli i znów przejął pełną kontrolę. Szóstą rundę chciał zakończyć efektownie, co mu nie wychodziło, ale kiedy zamiast bić obszernymi sierpami powrócił do lewego prostego, przeciwnik znów okazał się bezradny. Sędziowie nie mieli wątpliwości, wskazując na Polaka w stosunku 59:54, 60:53 i 60:53.</p>
<p>Ciekawy boks zaprezentowała aktualna mistrzyni Europy wagi półśredniej &#8211; <strong>Ewa Piątkowska</strong> (9-1, 4 KO), która pokonała <strong>Karinę Kopińską</strong> (6-11-3, 1 KO). Przeciwniczka radziła sobie dzielnie przez pierwsze cztery minuty, lecz od trzeciej rundy faworyzowana &#8222;Tygrysica&#8221; przejęła już pełną kontrolę nad pojedynkiem. Przełamywała Kopińską fizycznie i kondycyjnie, coraz mocniej spychając ją do odwrotu. Ostatnia odsłona to już była walka o przetrwanie, jednak należy docenić i pochwalić Karinę za wielkie serducho. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali zwycięstwo Ewy 59:55, 58:56 i 60:54</p>
<p>Wcześniej <strong>Przemysław Opalach</strong> (22-2, 18 KO) wypunktował 59:54, 59:55 i 59:54 <strong>Ericlesa Torresa Marina</strong> (9-8-1, 6 KO). Pięściarz z Olsztyna przeważał od początku, w końcówce trzeciej rundy posłał rywala na deski lewym hakiem w okolice wątroby, w piątej miał lekki przestój, za to dobrze finiszował.</p>
<p><strong>Paweł Stępień</strong> (3-0, 3 KO) podtrzymał serię wygranych walk szybko przed czasem, odprawiając <strong>Dariusza Grajdka</strong> (1-1, 1 KO). Podopieczny <strong>Irosława Butowicza</strong> próbował agresywnie nacierać i zaskoczyć faworyzowanego przeciwnika jakimś obszernym sierpem. Paweł jednak w pierwszej rundzie spokojnie boksował, kilka razy pociągnął prawym po dole, a po przerwie zakończył walkę. Najpierw na początku drugiej rundy popisał się ciekawą akcją lewy hak na dół-lewy sierp na górę. Potem po odchyleniu skontrował prawym krzyżowym na szczękę, poprawił prawym sierpowym i sędzia wyliczył ambitnego Grajdka do dziesięciu.</p>
<p><strong>Robert Świerzbiński</strong> (16-5-1, 3 KO) pokonał po ciekawej walce techniczną decyzją<strong> Ilję Charłamowa</strong> (6-2, 3 KO). Pięściarz z Białegostoku znalazł początkowo lukę w defensywie rywala i dosięgnął dwukrotnie jego głowy prawą ręką. Białorusin wrócił udaną dla siebie drugą rundą, gdy konsekwentnie uderzał lewym hakiem w okolice wątroby, osłabiając Polaka. Świerzbiński przez dwie minuty trzeciej rundy też jakby przeżywał kryzys, lecz dobrze finiszował, znów lokując na szczęce przeciwnika prawy sierpowy. Czwarte starcie było równe i zażarte, a w połowie piątego zawodnicy przypadkowo zderzyli się głowami. Wtedy z łuku brwiowego Roberta pociekła krew, a sędzia po dwóch konsultacjach z lekarzem zastopował pojedynek. Do tego czasu sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu &#8211; 49:46, 48:48 i 49:46, typowali przewagę Świerzbińskiego.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/05/08/zwyciestwa-polakow-podczas-gali-w-tarnowie-sek-nie-zachwycil-swoich-kibicow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W CIENIU WALKI WILDERA Z POVETKINEM. OCHIGAVA I SHARIPOVA W DEBIUCIE O MISTRZOWSKI PAS?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/05/05/w-cieniu-walki-wildera-z-povetkinem-ochigava-i-sharipova-w-debiucie-o-mistrzowski-pas/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/05/05/w-cieniu-walki-wildera-z-povetkinem-ochigava-i-sharipova-w-debiucie-o-mistrzowski-pas/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 May 2016 06:10:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Sofia Ochigava]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7785</guid>
		<description><![CDATA[21 maja podczas gali boksu zawodowego w Moskwie, na której walką wieczoru będzie pojedynek o tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem i Alexandrem Povetkinem, dojdzie do niezwykle interesującej walki pań. Rękawice skrzyżują bowiem jedna z najlepszych zawodniczek w historii, niespełna 29-letnia Rosjanka Sofia Ochigava oraz młodsza od niej o 7 lat Firuza Sharipova z Kazachstanu. Co ciekawe]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>21 maja</strong> podczas gali boksu zawodowego w<strong> Moskwie</strong>, na której walką wieczoru będzie pojedynek o tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej pomiędzy <strong>Deontayem Wilderem</strong> i <strong>Alexandrem Povetkinem</strong>, dojdzie do niezwykle interesującej walki pań. Rękawice skrzyżują bowiem jedna z najlepszych zawodniczek w historii, niespełna 29-letnia Rosjanka <strong>Sofia Ochigava</strong> oraz młodsza od niej o 7 lat<strong> Firuza Sharipova</strong> z Kazachstanu. Co ciekawe dla obu pięściarek będzie to profesjonalny debiut&#8230;</p>
<p>Sylwetki Sofii Ochigavy nie trzeba specjalnie przedstawiać kibicom boksu olimpijskiego. Przypomnijmy tylko, że aktualna wicemistrzyni olimpijska z Londynu (2012), dwukrotna mistrzyni świata (2005-2006) i trzykrotna mistrzyni Europy (2005, 2007, 2009) od dłuższego czasu zmagała się z kontuzją kolana, która ostatecznie wyeliminowała ją z walki o start w <strong>Igrzyskach Olimpijskich </strong>w<strong> Rio de Janeiro</strong>. Mając do wyboru zakończenie kariery czy profesjonalny debiut, postanowiła wybrać to drugie rozwiązanie. w jej narożniku zobaczymy byłego znakomitego pięściarza a dzisiaj trenera <strong>Vyacheslava Yanovskiego</strong> i zawodową ex-mistrzynię świata <strong>Natalię Ragozinę</strong>.</p>
<p>Jej rywalka, mimo młodego wieku, nie jest pięściarką anonimową. Sharipova to mistrzyni Kazachstanu z 2013 roku (w tym roku zdobyła brąz), brązowa medalistka Mistrzostw Azji, uczestniczka Mistrzostw Świata i zwyciężczyni wielu międzynarodowych turniejów bokserskich.</p>
<p>Nadal nie wiadomo na jakim dystansie zaboksują jakkolwiek &#8211; z uwagi na sportową klasę obu zawodniczek &#8211; możliwą opcją jest nawet pojedynek, którego stawką będzie &#8230;mistrzowski pas. Do ustalenia pozostaje także limit wagowy. Rosjanka nie ważyła nigdy więcej niż 60 kg, zaś jej rywalka boksowała w wagach z limitem 60 i 64 kg.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/05/05/w-cieniu-walki-wildera-z-povetkinem-ochigava-i-sharipova-w-debiucie-o-mistrzowski-pas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BOKSERSKA WOJNA GŁOWACKIEGO Z CUNNINGHAMEM DLA POLAKA! USS 4 RAZY NA DESKACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/04/17/bokserska-wojna-glowackiego-z-cunninghamem-dla-polaka-uss-4-razy-na-deskach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/04/17/bokserska-wojna-glowackiego-z-cunninghamem-dla-polaka-uss-4-razy-na-deskach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2016 05:12:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7725</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo trudna przeprawa została zakończona sukcesem. Krzysztof Głowacki (26-0, 16 KO) aż cztery razy rzucił Steve&#8217;a Cunninghama (28-8-1, 13 KO) na deski, dzięki czemu wygrał na punkty i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBO! &#8222;Główka&#8221; zaczął spokojnie. Stojąc szeroko na nogach obniżał pozycję, starając się doskoczyć od czasu do czasu w półdystans. Nie mógł]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Bardzo trudna przeprawa została zakończona sukcesem. Krzysztof Głowacki (26-0, 16 KO) aż cztery razy rzucił Steve&#8217;a Cunninghama (28-8-1, 13 KO) na deski, dzięki czemu wygrał na punkty i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBO!</strong></p>
<p>&#8222;Główka&#8221; zaczął spokojnie. Stojąc szeroko na nogach obniżał pozycję, starając się doskoczyć od czasu do czasu w półdystans. Nie mógł dosięgnąć lewym sierpem wyższego Amerykanina, więc markował lewy sierp i szybko poprawiał jeszcze jednym lewym. W taki sposób dwukrotnie trafił pretendenta w pierwszej rundzie.</p>
<p>Na początku drugiej odsłony Polak trafił Cunningham krótkim lewym sierpem, posyłając go po raz pierwszy na deski. Challenger wstał i szybko chciał odpowiedzieć, jednak Krzysiek przepuścił jego prawy, po odchyleniu skontrował swoim lewym i mieliśmy drugi nokdaun. Pięściarz z Filadelfii nie był jednak mocno ranny i dotrwał do przerwy. Po niej popularny &#8222;USS&#8221; w myśl zasady najlepszą obroną jest atak przyjął otwarte wymiany. Lepiej w nich czuł się silniejszy fizycznie Polak. Pomimo dużo mniejszej rozpiętości ramion to on sięgał rywala. A ten wchodził nagminnie w półdystans w wymianę z naszym rodakiem. W czwartej rundzie sytuacja między linami trochę się uspokoiła, a przy okazji wyrównała. Podobnie wyglądały kolejne trzy minuty.</p>
<p>Cunningham zaczął korzystać na półmetku ze swojego bajecznego zasięgu ramion, wynoszącego aż 208 centymetrów. Z kolei Krzysiek trochę za bardzo nastawił się na mocną kontrę i kilka razy się zamachnął zbyt obszernym sierpem. Prawa powieka Steve&#8217;a zaczęła lekko puchnąć. Po słabszej rundzie numer sześć, Głowacki wrócił lepszą &#8222;siódemką&#8221;. Ósme starcie znów bliskie, chyba z lekką przewagą Krzysztofa, lecz w dziewiątej kontrolę przejął Amerykanin, dwukrotnie trafiając swoim lewym sierpowym z doskoku.</p>
<p>Znakomita była runda dziesiąta. Łapiący wiatr w żagle Cunningham ruszył do ataku, ale nadział się na krótki prawy Krzyśka i po raz trzeci wylądował na tyłku. Polak ruszył, jednak tym razem to on nadział się na prawy sierp przeciwnika, po którym aż przysiadł. Na szczęście obyło się bez liczenia. Tym razem to Cunningham ruszył do szturmu, by nadziać się na lewy Głowackiego. Teraz to on był ranny i klinczował. Ta trzyminutowa wojna, wygrana przez &#8222;Główkę&#8221;, kosztowała go niestety sporo i w jedenastym starciu przeżywał lekki kryzys. Przed ostatnią rundą Fiodor Łapin wychodził z siebie mobilizując swojego podopiecznego.</p>
<p>Głowacki miał zadyszkę, ale pół minuty przed ostatnim gongiem w wymianie znów trafił krótkim prawym na szczękę, posyłając Cunninghama po raz czwarty na deski i przypieczętowując tym samym swój sukces. Sędziowie punktowali 116:108 i dwuktornie 115:109 &#8211; wszyscy na korzyść Krzyśka! Brawo!</p>
<p>Polak wyprowadził 462 uderzenia, z których 117 doszło do celu. To daje 25,3% skuteczności. Z kolei Cunningham wyprowadził 366 uderzeń, czyli dużo mnie niż &#8222;Główka&#8221;, jednak trafiał częściej &#8211; 124 razy. To dało skuteczność 33,9%. A oto pozostałe dane.</p>
<p>Ciosy proste:<br />
Głowacki 16/129 (12,4%) &#8211; Cunningham 28/116 (24,1%)</p>
<p>Tzw. mocne ciosy:<br />
Głowacki 101/333 (30,3%) &#8211; Cunningham 96/250 (38,4%)</p>
<p>Amerykanin najskuteczniejszy był w trzecim starciu, gdy siedemnaście razy trafił (na 44 próby). Dla Polaka najlepsza pod tym względem była odsłona numer dziewięć i jedenaście. Wtedy trafił pretendenta po czternaście razy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/04/17/bokserska-wojna-glowackiego-z-cunninghamem-dla-polaka-uss-4-razy-na-deskach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MOLINA ZNOKAUTOWAŁ ADAMKA W WALCE WIECZORU PBN W KRAKOWIE. ŚWIETNY CIEŚLAK</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/04/03/molina-znokautowal-adamka-w-walce-wieczoru-pbn-w-krakowie-swietny-cieslak/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/04/03/molina-znokautowal-adamka-w-walce-wieczoru-pbn-w-krakowie-swietny-cieslak/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Apr 2016 22:12:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Eric Molina]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Francisco Palacios]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7656</guid>
		<description><![CDATA[Eric Molina (25-3, 19 KO) znokautował jak zwykle dzielnego i twardego Tomasza Adamka (50-5, 30 KO) podczas gali Polsat Boxing Night w Krakowie. Amerykanin z meksykańskimi korzeniami zaczął bardzo zachowawczo. Tomek natomiast uruchomił lewą rękę. To nie były mocne uderzenia, ale jab pracował niczym automat. Tak minęły trzy minuty. Molina wyraźnie usypiał i czekał na mocną kontrę. Na początku drugiej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Eric Molina</strong> (25-3, 19 KO) znokautował jak zwykle dzielnego i twardego<strong> Tomasza Adamka</strong> (50-5, 30 KO) podczas gali <strong>Polsat Boxing Night</strong> w <strong>Krakowie</strong>. Amerykanin z meksykańskimi korzeniami zaczął bardzo zachowawczo. Tomek natomiast uruchomił lewą rękę. To nie były mocne uderzenia, ale jab pracował niczym automat. Tak minęły trzy minuty. Molina wyraźnie usypiał i czekał na mocną kontrę. Na początku drugiej rundy przestrzelił prawym krzyżowym, również prawym podbródkiem, ale w środku w końcu namierzył głowę Tomka prawym sierpowym, wyraźnie nim wstrząsając. Rzucił się na Polaka, ale po chwilowym szturmie znów oddał zupełnie inicjatywę. Bardzo podobnie wyglądało starcie numer trzy. Dwie minuty i pięćdziesiąt sekund to pełna kontrola &#8222;Górala&#8221;, ale na samym finiszu Molina znów nim wstrząsnął bombą ze swojej prawej ręki. &#8211; Mówiłem ci, uważaj na to, on czeka tylko na kontrę z prawej ręki &#8211; grzmiał w narożniku <strong>Roger Bloodworth</strong>. Amerykanin podkręcił trochę tempo w piątym starciu, lecz kiedy on atakował. Adamek zachowywał większą czujność i okazało się, że nieaktywny Molina jest groźniejszy niż Molina aktywny. Mimo wszystko Eric się rozkręcał z każdą minutą i w piątej odsłonie atakował jeszcze ostrzej, próbując mocnym prawym sierpem przełamać gardę Tomka. Amerykanin miał bardzo udaną szóstą rundę. Konsekwentnie bił mocnym prawym hakiem na żebra, robiąc sobie coraz częściej miejsce na ulokowanie czegoś na górze. W siódmej Tomek musiał coś pozmieniać i zaczął powoli przyjmować wymiany z dużo większym i silniejszym oponentem. Wydawało się, że Molina po prostu łamie naszego &#8222;Górala&#8221;, ten jednak po raz kolejny udowodnił, że gdy jest zraniony i naruszony, bywa najgroźniejszy. Po słabszym okresie wyszedł do ósmej rundy i to on przejął stery, kilka razy soczyście lokując swój prawy na głowie przeciwnika. Najciekawsza, najdramatyczniejsza była dziewiąta odsłona. Tomek poszedł z silniejszym Moliną na wyniszczenie. Sam przyjął kilka mocnych bomb, jednak to on miał inicjatywę, a dwa razy swoim prawym krzyżowym zrobił wyraźnie wrażenie nad Ericem. Niestety boks, a szczególnie waga ciężka, bywa brutalna. Molina przestał boksować, zaczął znów czekać na szansę punchera i niestety doczekał się. Niemal równo z gongiem huknął prawym krzyżowym, idealnie na szczękę Tomka. Ten padł ciężko, lodując już za linami. Runda się skończyła, ale gong nie ratuje i <strong>Leszek Jankowiak</strong> zmuszony był wyliczyć dzielnego &#8222;Górala&#8221; do dziesięciu.</p>
<p><strong>Michał Cieślak</strong> (12-0, 8 KO) demoluje jednego zawodnika po drugim, nawet pomimo wzrastającej klasy jego rywali. Tym razem o sile Polaka na własnej skórze przekonał się ceniony <strong>Francisco Palacios</strong> (23-4, 14 KO)! Bombardier z Radomia zaczął w swoim stylu. Ostry pressing i potężne uderzenia z obu rąk, na zmianę na górę i na dół. Portorykańczyk podjął rękawicę i choć był cały czas na wstecznym, starał się odpowiadać. W połowie drugiej rundy krótki lewy sierp Michała zamroczył przeciwnika, ale ten szybko sklinczował i przetrwał chwilowy kryzys. &#8222;Śliski&#8221; przeciwnik ostro obrywał, ale przy tym również przepuszczał sporo ciosów Michała, który zmienił taktykę i coraz częściej obijał hakami żebra dwukrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata. W czwartym starciu po dwóch ciosach na korpus Cieślak trafił mocnym lewym sierpowym, lecz Portorykańczyk sprytnie wykorzystał liny i znów przetrwał. Ale tylko na kilkadziesiąt sekund. Michał przepuścił lewy prosty rywala i huknął prawym sierpowym na szczękę. Palacios padł na matę i z wielkim trudem powstał na osiem. Sędzia puścił pojedynek, jednak po kolejnych dwóch ciosach w obawie przed ciężkim nokautem wkroczył do akcji.</p>
<p>W ciekawej konfrontacji na szczycie polskiej wagi ciężkiej <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (32-1, 18 KO) pokonał przed czasem<strong> Marcina Rekowskiego</strong> (17-3, 14 KO). &#8222;Reks&#8221; rozpoczął niby agresywnie, ale po krótkim zrywie obaj stanęli na środku ringu, szukając jakiejś szansy na mocną bombę. Andrzej trochę uśpił rywala i po kilku &#8222;leniwych&#8221; lewych wystrzelił szybkim prawym na szczękę, rzucając Marcina na deski. Gdy Leszek Jankowiak doliczył do ośmiu, zabrzmiał gong. Po przerwie Marcin za wszelką cenę starał się skrócić dystans, ale nie był w stanie podejść pod znacznie wyższego, a przy tym dobrze pracującego nogami i jabem. W czwartym starciu Rekowski zaczynał ataki ciosami na korpus, ale nadal nie znajdywał recepty na &#8222;Guliwera&#8221;. Wawrzyk piątą odsłonę zaczął ładnym jabem, potem dodał dwa bardzo mocne prawe krzyżowe, mocno rozkwaszając nos przeciwnika. To rozwścieczyło Marcina, który na finiszu przeprowadził skomasowany szturm. Wszystko wyglądało dla niego bardzo dobrze przez dwie i pół minuty szóstej rundy. W końcu zepchnął Wawrzyka do lin i zaczął zyskiwać przewagę, lecz nagle&#8230; Cofający się Andrzej huknął nagle prawym podbródkiem i pod Marcinem ugięły się nogi. Padł i z wielkim trudem powstał, mając jeszcze wyraźnie problemy z błędnikiem. Sędzia Jankowiak puścił walkę, bo do gongu zostało kilka sekund, zanim on jednak zabrzmiał, Marcin zainkasował jeszcze dwie mocne bomby i ledwo co doszedł do narożnika. Minuta odpoczynku okazała się zbyt krótka. Wawrzyk na początku siódmego starcia strzelił lewym sierpem, Rekowski znów &#8222;zatańczył&#8221; i szybko do akcji wkroczył Leszek Jankowiak w obawie przed ciężkim nokautem.</p>
<p>W dobrym stylu na polski ring, ale również pod skrzydła <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> powrócił <strong>Mateusz Masternak</strong> (37-4, 26 KO), który pewnie wypunktował <strong>Erica Fieldsa</strong> (24-4, 16 KO). &#8222;Master&#8221; rozpoczął od ciosów na korpus, ale już w pierwszej rundzie dwa razy dosięgnął Amerykanina prawym krzyżowym. W drugiej polował dla odmiany akcją prawy na prawy, czując się odrobinę szybszym, a także prawym overhandem. Na starcie trzeciej odsłony były mistrz Europy dołożył skuteczny lewy prosty, którym ustawiał sobie przeciwnika na prawą ręką. Po przerwie Masternak konsekwentnie obijał tułów i bezpiecznie boksował jabem. Spuścił trochę z tonu, ale już w piątej rundzie podkręcił tempo i karcił Fieldsa prawymi krzyżowymi oraz sierpami. W szóstej obraz pojedynku się nie zmieniał, choć Fields próbował momentami przechodzić do pressingu i ofensywy. Polak jednak wszystkie ciosy przyjmował spokojnie na szczelną gardę. W końcówce siódmego starcia Fields na dobrą sprawę po raz pierwszy naprawdę mocno trafił &#8211; prawym sierpem, lecz na Mateuszu to uderzenie nie zrobiło większego wrażenia. Dalej kontrolował wydarzenia w ringu i swoimi akcjami złożonymi z trzech-czterech ciosów, nawet gdy bił na gardę, to za każdym razem przynajmniej jedno uderzenie dochodziło celu. W końcówce dziewiątej odsłony Mateusz naruszył przeciwnika krótkim lewym sierpem, jednak zaraz potem zabrzmiał gong i nie udało się mu dobić zranionej ofiary. Ostatnie trzy minuty to dalsza dominacja &#8222;Mastera&#8221;. Jedyne czego zabrakło, to chyba tylko &#8222;czasówki&#8221;. Przy werdykcie oczywiście emocji już nie było żadnych. Największą tajemnicą tej walki okazał się sędzia Tuszyński, który jakimś cudem wyciągnął jedną rundę na korzyść Fieldsa (99:91). Dwaj pozostali typowali 100:90, bo inaczej po prostu nie dało się tego punktować&#8230;</p>
<p>Cztery długie miesiące musiał czekać <strong>Michał Syrowatka</strong> (14-1, 4 KO) na rewanż z <strong>Rafałem Jackiewiczem</strong> (48-15-2, 22 KO) za niespodziewaną porażkę przed czasem. Znany ze specyficznego poczucia humoru i wyjść do ringu z muzyką pod konkretnego rywala Rafał tym razem wybrał wiele mówiący utwór &#8222;Zatańczysz ze mną jeszcze raz&#8221;&#8230; Już na starcie było więc ciekawie. Michał zaczął ostrożnie ciosami na korpus, choć w końcówce pierwszej rundy zaatakował troszkę odważniej. Z kolei Rafał polował obszernym prawym w okolice ucha. Po przerwie Jackiewicz musnął tylko brodę przeciwnika długim prawym prostym, ten jednak za moment odpowiedział lewym sierpowym. Syrowatka rozluźnił się w trzeciej rundzie, uruchomił nogi, konsekwentnie obijał prawym hakiem lewą stronę korpusu oponenta, a wszystko zaakcentował ładnym prawym sierpowym. Jackiewicz nieźle zaczął czwarte starcie, ale końcówkę znów lepiej zaakcentował Syrowatka, która ponawiał akcje i bił seriami dwóch-trzech ciosów. Tuż po rozpoczęciu piątej rundy Michał potężnym prawym hakiem pod lewy łokieć zabrał oddech Rafałowi, który na dobrą minutę stanął w miejscu. Dodatkowo tuż przed gongiem po przypadkowym zderzeniu głowami pękł mu lewy łuk brwiowy. Syrowatka złapał odpowiedni rytm i czując chwilowy kryzys rywala podkręcił dodatkowo tempo w kolejnej odsłonie. W siódmym starciu deja vu z ich pierwszej walki, tylko z odwróconymi rolami. To Jackiewicz polował na jeden, nokautujący cios, a Syrowatka niczym weteran boksował swoje, co umożliwiała mu doskonała praca nogami. W ósmym przewaga podopiecznego Andrzeja Liczika jeszcze bardziej się powiększyła. W dziewiątej rundzie obraz walki się nie zmieniał. Szybszy i dokładniejszy Syrowatka zaczynał kombinacje prawym na dół, by poprawiać od razu lewym i prawym sierpem na górę. W ostatnich trzech minutach Jackiewicz rzucił się do ataku, lecz nauczony doświadczeniami z grudnia ubiegłego roku Syrowatka boksował rozsądnie i uważnie w defensywie. Przyjął jeden mocny lewy sierp, ale na więcej Rafała już nie było stać. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 96:94, 96:94 i 98:93 &#8211; wszyscy na korzyść Syrowatki!</p>
<p>Ze łzami w oczach <strong>Ewa Brodnicka</strong> (10-0, 2 KO) tłumaczyła swoją decyzję o wycofaniu się z potyczki z <strong>Anitą Torti</strong> (9-5-1, 3 KO). &#8211; Wielki dramat. Jest mi naprawdę przykro. Okazało się, że kontuzja kolana jest naprawdę poważna. Lekarze robili wszystko co się da. Zastrzyki, blokady, ale nic nie pomogło. Wypłakałam się już trochę dzisiaj, przepraszam wszystkich. Ten uraz wykluczy mnie od czterech tygodni w takiej łagodnej wersji, aż do pół roku przy najgorszym scenariuszu. Dzisiejszy start mógłby prowadzić do jeszcze gorszej kontuzji. Na pewno spotkam się z Torti, ale dopiero wtedy, gdy pozwoli mi na to zdrowie &#8211; powiedziała Brodnicka. <strong>Ewa Piątkowska</strong> oraz <strong>Sasza Sidorenko</strong> zgodziły się na walkę z Włoszką, ale ta z kolei po krótkim namyśle odmówiła. Czeka na &#8222;Kleo&#8221;.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/04/03/molina-znokautowal-adamka-w-walce-wieczoru-pbn-w-krakowie-swietny-cieslak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSKIE POŻEGNANIE SOSNOWSKIEGO. GARGULA LEPSZY OD SOŁDRY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/03/19/zwycieskie-pozegnanie-sosnowskiego-gargula-lepszy-od-soldry/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/03/19/zwycieskie-pozegnanie-sosnowskiego-gargula-lepszy-od-soldry/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Mar 2016 23:35:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Sosnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Bociański]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Piątek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7596</guid>
		<description><![CDATA[Wracający po blisko dwuletniej przerwie i być może żegnający się na dobre z ringiem Albert Sosnowski (49-7-2, 30 KO) pokonał w Żyrardowie przed czasem Andrasa Csomora (14-10-1, 12 KO). &#8222;Dragon&#8221; w swoim stylu ostro ruszył do ataku. Doszło do kilku spięć w półdystansie, ale nie było celnych ciosów. Polak jednak jak na doświadczonego zawodnika przystało wyciągnął szybko wnioski, zrobił rok]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Wracający po blisko dwuletniej przerwie i być może żegnający się na dobre z ringiem <strong>Albert Sosnowski</strong> (49-7-2, 30 KO) pokonał w Żyrardowie przed czasem <strong>Andrasa Csomora</strong> (14-10-1, 12 KO). &#8222;Dragon&#8221; w swoim stylu ostro ruszył do ataku. Doszło do kilku spięć w półdystansie, ale nie było celnych ciosów. Polak jednak jak na doświadczonego zawodnika przystało wyciągnął szybko wnioski, zrobił rok w tył i zaczął bić bezpośrednim prawym. Cios doszedł kilka razy do celu i Węgra przed liczeniem w końcówce pierwszej rundy wyratował tak naprawdę gong. Pod koniec pierwszej minuty drugiego starcia Albert skosił przeciwnika akcją lewy-prawy. Po liczeniu do ośmiu wiadomo już było, że czasówka jest już tylko kwestią czasu. Sosnowski wstrząsnął kilkadziesiąt sekund później Csomora lewym sierpowym, ale drugi nokdaun był następstwem prawego podbródkowego. Węgier powstał na osiem, do przerwy pozostało jeszcze tylko kilka sekund, jednak sędzia <strong>Grzegorz Molenda</strong> zastopował dalszą rywalizację.</p>
<p><strong>Tomasz Gargula</strong> (18-1-1, 5 KO) pokonał stosunkiem głosów dwa do jednego lekko faworyzowanego <strong>Andrzeja Sołdrę</strong> (12-3-1, 5 KO). Pierwsza runda typowo rozpoznawcza. Od drugiej do czwartej zamiast ringowych szachów było już więcej boksu, ale też trochę chaosu. Nieznacznie aktywniejszy wydawał się Sołdra, choć nie wiadomo po co pchał się w półdystans zamiast boksować z daleka lewym prostym. Z czasem coraz więcej pracy miał ringowy <strong>Robert Gortat</strong>, bo momentami między linami panował chaos. &#8211; Punktowanie tego pojedynku do łatwych na pewno nie należy, bo mało jest tu celnych ciosów &#8211; mówił w połowie szóstego starcia komentujący walkę <strong>Andrzej Gmitruk</strong>. I rzeczywiście trudno było wskazać stronę dominującą&#8230; Walkę niezłym lewym sierpowym zakończył Sołdra, ale takich czystych ciosów było jak na lekarstwo. Sędziowie znów nie mieli łatwego zadania, ostatecznie jednak wskazali niejednogłośnie na Gargulę &#8211; 75:77, 77:76 i 75:77.</p>
<p>Po jednym z lepszych pojedynków ostatnich miesięcy na naszym krajowym podwórku <strong>Norbert Dąbrowski</strong> (18-4-1, 7 KO) zremisował po sześciu rundach z <strong>Jordanem Kulińskim</strong> (1-0-1, 1 KO). Rozpoczynający dopiero na poważnie zawodową karierę Jordan wszedł w pojedynek ostrym tempem, a nauczony przykrą wpadką z Muraszkinem &#8222;Noras&#8221; podjął wyzwanie i boksował na równie wysokim poziomie. Szybko po przypadkowym zderzeniu głowami Kulińskiemu pękł prawy łuk brwiowy. Pierwsza runda równa, choć raczej z nieznaczną przewagą Norberta. Druga również ciekawa, choć tym razem z lekką inicjatywą celniejszego Jordana. Kuliński podkręcił jeszcze bardziej tempo, dominując nad doświadczonym rywalem niepodzielnie w trzeciej odsłonie. &#8211; On już pływa &#8211; motywował Norberta w narożniku <strong>Paweł Kłak</strong>. I rzeczywiście po przerwie Kulińskiego dopadł lekki kryzys i tym razem to Dąbrowski doszedł do głosu. Różnicował siłę uderzeń, wyprowadzał więcej ciosów i prawdopodobnie odrobił straty na 38:38. Równe i zażarte było starcie numer pięć i na dobrą sprawę o wszystkim miały zadecydować ostatnie trzy minuty. Początek dla Kulińskiego, który chyba zranił przeciwnika krótkim sierpem. Końcówkę natomiast lepiej zaakcentował Dąbrowski i wydawało się, że nieznacznie powinien wygrać. Obaj zakończyli walkę zakrwawieni, za to nagrodzeni licznymi brawami. Sędziowie mieli trudne zadanie, punktując ostatecznie 58:56 Kuliński, 57:58 Dąbrowski i 57:57. Remis, który chyba dla obu był najlepszym rozwiązaniem. Również dla nas, bo szkoda by było, gdyby jeden z nich dziś przegrał&#8230;</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (11-0, 2 KO) w tegorocznym debiucie pokonał po fajnej i emocjonującej walce <strong>Carela Sandona</strong> (19-2, 6 KO). &#8222;Kosiarz&#8221; dobrze rozpoczął ten pojedynek. Pierwszą rundę zaakcentował dwoma fajnymi lewymi hakami pod prawy łokieć w okolice wątroby. Drugą z kolei dwoma mocnymi prawymi krzyżowymi na górę. Pięściarz z Kongo reprezentujący Włochy bardzo agresywnie natarł w trzecim starciu, spychają Polaka do odwrotu. Po słabiutkiej rundzie numer trzy, w czwartej Przemek opanował już sytuację i choć nadal agresorem pozostawał przeciwnik, to czyściej kontrował nasz rodak. Po w miarę jeszcze wyrównanej piątej odsłonie, w szóstej i siódmej znów dominował mądrze boksujący Runowski. Ambitny Sandon poderwał się jeszcze w ostatnich trzech minutach, lecz nie zdołał zrobić większej krzywdy dobrze dysponowanemu Przemkowi. Sędziowie punktowali 78:75, 79:73 i 78:74 &#8211; wszyscy na korzyść Runowskiego.</p>
<p>Z dobrej strony pokazał się <strong>Daniel Bociański</strong> (5-0, 2 KO), który przed czasem odprawił <strong>Vitalijsa Parsinsa</strong> (4-7, 4 KO). Dysponujący znakomitymi jak na standardy wagi super średniej warunkami Polak od początku kontrolował przeciwnika z dystansu i już pod koniec pierwszej rundy uderzeniem na korpus doprowadził go do liczenia. W drugiej najpierw prawym sierpowym, potem prawym na dół, dodał dwa kolejne nokdauny. Koniec nastąpił w trzeciej odsłonie po lewym sierpowym.</p>
<p>Wcześniej <strong>Tomasz Piątek</strong> (1-0-1) gładko wypunktował twardego <strong>Łukasza Janika</strong> (16-19-1, 9 KO). Podopieczny <strong>Adama Jabłońskiego</strong> wykorzystał odwrotną pozycję i dobrą pracę na nogach, obtańcowując swojego rywala przez cztery rundy. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali na jego korzyść 40:36.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/03/19/zwycieskie-pozegnanie-sosnowskiego-gargula-lepszy-od-soldry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EFEKTOWNE POWROTY KRZYSZTOFA WŁODARCZYKA I PAWŁA KOŁODZIEJA W SOSNOWCU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/03/05/efektowne-powroty-krzysztofa-wlodarczyka-i-pawla-kolodzieja-w-sosnowcu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/03/05/efektowne-powroty-krzysztofa-wlodarczyka-i-pawla-kolodzieja-w-sosnowcu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2016 23:08:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Młodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Remigiusz Wóz]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7495</guid>
		<description><![CDATA[Półtora roku przerwy i półtora rundy po powrocie. Niespełna pięciu minut potrzebował Krzysztof Włodarczyk (50-3-1, 36 KO) na odprawienie Walerego Brudowa (42-8, 28 KO). Pierwsza runda spokojna. Schowany za szczelną gardą Polak kilka razy skontrował mocnym lewym dyszlem, nie dając rywalowi skrócić dystansu. Po przerwie działo się już więcej, choć niestety krótko. &#8222;Diablo&#8221; polował prawym podbródkiem z kontry, lecz nie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Półtora roku przerwy i półtora rundy po powrocie. Niespełna pięciu minut potrzebował <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (50-3-1, 36 KO) na odprawienie <strong>Walerego Brudowa</strong> (42-8, 28 KO). Pierwsza runda spokojna. Schowany za szczelną gardą Polak kilka razy skontrował mocnym lewym dyszlem, nie dając rywalowi skrócić dystansu. Po przerwie działo się już więcej, choć niestety krótko. &#8222;Diablo&#8221; polował prawym podbródkiem z kontry, lecz nie trafił. Pod koniec drugiej minuty drugiego starcia wyprowadził podwójny lewy prosty, drugim trafił na szczękę i powalił Rosjanina. Ten powstał na osiem, jednak z narożnika poleciał ręcznik na znak poddania. Powtórki pokazały, że Brudow przewracając się doznał urazu prawego kolana.</p>
<p>Status niepokonanego zachował <strong>Krzysztof Kopytek</strong> (12-0, 2 KO), który wypunktował <strong>Stanislasa Salmona</strong> (25-5-2, 10 KO). Już pod koniec pierwszej rundy podopieczny Fiodora Łapina zranił przeciwnika lewym hakiem w okolice wątroby, choć obyło się bez liczenia. Na początku drugiej wciągnął Francuza akcją prawy na prawy i znów było blisko liczenia. Nokdaun nastąpił jednak dwie minuty później, gdy Krzysiek wystrzelił lewym sierpowym, bitym z luzu, za to na punkt. Salmon padł, z trudem powstał i był wyraźnie wstrząśnięty, na jego szczęście zabrzmiał zbawienny gong. Kopytek kontrolował wydarzenia między linami przez następne kilka minut, ale w drugiej połowie piątej rundy dopadł go chyba lekki kryzys, albo po prostu przeciwnik się rozhulał, bo wszystko się wyrównało, a momentami nawet Krzysiek dawał spychać się do defensywy. Końcówka należała nawet do Francuza, lecz punktacja nie pozostawiała wątpliwości &#8211; 79:72, 79:72 i 78:73, wszyscy na korzyść Kopytka.</p>
<p>Wcześniej zwycięstwo &#8211; dodajmy po przeciętnym występie, zanotował <strong>Kamil Młodziński</strong> (8-0-1, 5 KO), który niejednogłośnie na punkty odprawił bardzo chaotycznego, za to ambitnego i walecznego<strong> Ivana Njegaca</strong> (6-1, 1 KO). Polak przeważał nad rywalem technicznie, lecz nie potrafił sobie poradzić z jego dziwacznym stylem. Wygrał dzięki ostrzeżeniu, inaczej byłby remis. Sędziowie punktowali stosunkiem głosów dwa do jednego &#8211; 57:58, 58:56 i 57:56.</p>
<p>Po nieudanym ataku na tron WBA i długiej przerwie udanie na ring powrócił<strong> Paweł Kołodziej</strong> (34-1, 19 KO). Na jego drodze stanął niegdyś dobry, dziś już bardzo porozbijany <strong>Władimir Letr</strong> (6-7, 3 KO). Pojedynek odbył się w umownym limicie 95 kilogramów. I o dziwo pierwsza runda była w miarę równa. Letr obniżał pozycję, polował podwójnym lewym sierpem. Pierwszym nie trafiał, ale ten drugi czasem doszedł do głowy &#8222;Harnasia&#8221;. Po przerwie wszystko wróciło już do normy i zakładanego scenariusza. Paweł przewrócił Letra dwukrotnie lewym sierpowym. Trzeci nokdaun był wynikiem długiego prawego krzyżowego. Włodek szybko się poderwał, więc dostał jeszcze jedną szansę, lecz kolejny prawy i czwarty nokdaun w drugiej rundzie wystarczyły w końcu do zatrzymania potyczki.</p>
<p><strong>Andriej Staliarczuk</strong> (11-25-4, 2 KO) napsuł już sporo krwi kilku naszym pięściarzom. Dziś przegrał z <strong>Konradem Dąbrowskim</strong> (8-1, 1 KO), jednak znów pozostawił po sobie dobre wrażenie. Białorusin od początku starał się atakować, lecz w pierwszych sześciu minutach szybszy i składający swe akcje w kombinacje kilku ciosów Polak przeważał. Gdy już jednak trochę się zmęczył, dało o sobie znać doświadczenie rywala. Staliarczuk wygrał trzecie starcie i o wszystkim miała decydować ostatnia runda. Ta była równa &#8211; początek należał do Konrada, końcówka do Andrieja. Po ostatnim gongu sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu wskazali na Polaka &#8211; 39:37, 39:37 i 38:38.</p>
<p>Wcześniej <strong>Remigiusz Wóz</strong> (8-1, 4 KO) odebrał ciosami na korpus ochotę <strong>Mateuszowi Zielińskiemu</strong> (2-6, 2 KO) do kontynuowania pojedynku w końcówce drugiej odsłony.</p>
<p>Efektownie póki co wygląda kariera zawodowa <strong>Pawła Stępnia</strong> (2-0, 2 KO), który odprawił drugiego zawodnika już w pierwszej rundzie. Mający dobre warunki fizyczną na wagę półciężką pięściarz odprawił <strong>Przemysława Biniedę</strong> (1-1, 1 KO). Paweł rozpoczął pojedynek od kilku lewych haków na korpus, by pod koniec pierwszej minuty wystrzelić lewym sierpowym w okolice skroni. Rywal padł ciężko, ale o dziwo zdołał się podnieść. Za moment był jeszcze prawy sierp przy linach i znów bardzo ciężko nokdaun. Wtedy należało już na dobrą sprawę zastopować potyczkę, lecz sędzia Moszumański puścił jeszcze ambitnego Biniendę&#8230; A to skończyło się nokautem. Stępień przepuścił lewy prosty przeciwnika i po odchyleniu huknął prawym krzyżowym na szczękę. Efektowny, choć niepotrzebny nokaut&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/03/05/efektowne-powroty-krzysztofa-wlodarczyka-i-pawla-kolodzieja-w-sosnowcu/diablo_brudov16/" rel="attachment wp-att-7496"><img class="alignleft size-full wp-image-7496" alt="diablo_brudov16" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/03/diablo_brudov16.jpg" width="860" height="1237" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/03/05/efektowne-powroty-krzysztofa-wlodarczyka-i-pawla-kolodzieja-w-sosnowcu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BEZ NIESPODZIANEK W RADOMIU. JACKIEWICZ, ŻEROMIŃSKI I SIDORENKO ZWYCIĘZCY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/02/28/bez-niespodzianek-w-radomiu-jackiewicz-zerominski-i-sidorenko-zwyciezcy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/02/28/bez-niespodzianek-w-radomiu-jackiewicz-zerominski-i-sidorenko-zwyciezcy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2016 23:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Boruta]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gromadzki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7453</guid>
		<description><![CDATA[Walką wieczoru gali BudWeld Boxing Night w Radomiu było starcie Rafała Jackiewicza (48-14-2, 22 KO) z Bułgarem Stilianem Kostowem (20-5, 16 KO). Wygrał &#8222;Wojownik&#8221; z Mińska Mazowieckiego wysoko na punkty, po czym&#8230; przeprosił radomską publiczność za &#8222;słabszy występ&#8221;. Pierwsza runda rozpoznawcza. Bułgar schowany za podwójną gardą oddał ją na korzyść Polaka. Druga bardzo czysta, ale też bez większej historii. Kostow]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Walką wieczoru gali BudWeld Boxing Night w <strong>Radomiu</strong> było starcie<strong> Rafała Jackiewicza</strong> (48-14-2, 22 KO) z Bułgarem <strong>Stilianem Kostowem</strong> (20-5, 16 KO). Wygrał &#8222;Wojownik&#8221; z Mińska Mazowieckiego wysoko na punkty, po czym&#8230; przeprosił radomską publiczność za &#8222;słabszy występ&#8221;. Pierwsza runda rozpoznawcza. Bułgar schowany za podwójną gardą oddał ją na korzyść Polaka. Druga bardzo czysta, ale też bez większej historii. Kostow szukał silnych pojedynczych uderzeń i bardzo szybko wracał do szczelnego bloku. W ringu momentami więcej było rozmów niż prawdziwego boksu. Ciosów w każdym razie, tych mocnych ciosów, było jak na lekarstwo. Rafał robił tyle ile musiał żeby zgarnąć kolejne 10 punktów, a na uwagę zasługiwały co najwyżej skuteczne prawe na korpus, które dochodziły. Czwarte starcie bez emocji &#8211; obustronne ciosy na blok na środku ringu. Niewiele zmieniło się w kolejnej odsłonie, ale to Polak mimo wszystko wyprowadzał więcej celnych ciosów i próbował podjąć walkę. W szóstej Kostow w dalszym ciągu nastawiał się na &#8222;bajerowanie&#8221;, a Jackiewiczowi było to na rękę, co trochę rozdrażniło i sędziego Brózio i publiczność. Ringowy nawet na chwilę przerwał pojedynek i upomniał obu panów, żeby zaczęli boksować. Kolejna runda dla Jackiewicza, głównie za sprawą aktywnej lewej ręki, ale postawa Bułgara dalej nie zadowalała. Dość powiedzieć, że najciekawszym momentem rundy był bieg Polaka po ringu kilka sekund przed gongiem. Rundy osiem i dziewięć bez historii. Bułgar jedynie raz na jakiś czas starał się odpowiedzieć z bloku. Jackiewicz do końca walki obskakiwał rywala i spokojnie przeboksował tak do końca. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na Rafała &#8211; 100:90, 100:90 i 98:92.</p>
<p>Tuż przed walką wieczoru radomskiej gali zmierzyli się <strong>Marcin Cybulski</strong> (8-6-2, 7 KO) i boksujący przed swoją publicznością <strong>Michał Żeromiński</strong> (10-2, 1 KO). Zwyciężył wyraźnie na punkty pupilek miejscowej publiczności, lecz pojedynek był dużo bardziej zacięty niż wskazuje na to punktacja. Na początku walki Cybulski szukał trafień długimi prostymi, ale kompletnie nie mógł złapać dystansu, z czym z kolei nie miał problemu szybszy Żeromiński, który w połowie pierwszej rundy trafił pięknym prawym sierpem i bezdyskusyjnie zgarnął to starcie na swoją korzyść. W drugiej rundzie w dalszym ciągu dominował radomianin, którego nie zdeprymowało nawet przypadkowe zderzenie głowami. Początek kolejnej odsłony także na korzyść bijącego w różnych płaszczyznach Michała, ale od momentu, gdy Cybulski złapał rywala przy linach, runda zaczęła się wyrównywać. Od kolejnego starcia zaczęła się już ringowa wojna. Cybulski chyba na nowo uwierzył w siebie. W piątej rundzie znów Michał był lepszy, chociaż Marcin cały czas próbował nacierać. W końcówce było u niego widać pewien kryzys kondycyjny. Szósta odsłona znów przyniosła sporo emocji. Z początkiem kolejnych trzech minut spadło trochę tempo, ale to Michał był górą, pod koniec tego starcia wsadził dwa mocne podbródkowe, co jednak nie starczyło by wyraźnie naruszyć ambitnego Marcina. Ósma runda w wykonaniu Cybulskiego przeboksowana na ambicji, ale też na wyraźnym zmęczeniu, dlatego wyraźnie wygrywa &#8222;Żeroma&#8221;. Dziewiąta odsłona chaotyczna, kilka zderzeń głowami, na które skarżył się Żeromiński, jednak sędzia Kromka uznał, iż obaj faulują i dał chłopakom dalej robić swoje. Ostatnia runda miała podobny przebieg do dwóch poprzednich. W przekroju całej walki w oczy rzuca się ambicja i serce do walki Cybulskiego i wciąż niezłe możliwości Żeromińskiego. Problem radomianina polega na tym, że nawet najbardziej soczystymi ciosami nie był w stanie doprowadzić do liczenia naprawdę mocno zmęczonego rywala. Po ostatnim gongu werdykt nie mógł być inny, jak pewna wygrana Żeromińskiego &#8211; 100:90, 100:90 i 99:91. Na uwagę zasługuje też fakt, że po walce w ringu pojawił się Mateusz Masternak i przez mikrofon docenił Cybulskiego, który nie mając trenera i profesjonalnych treningów pokazał wielki charakter.</p>
<p>W starciu w wadze lekkiej pań<strong> Oleksandra Sidorenko</strong> (3-0) zmierzyła się z byłą rywalką Ewy Brodnickiej, <strong>Monicą Gentili</strong> (4-5, 1 KO). Wygrała Ukrainka zamieszkała na stałe w Polsce, ale musiała wykrzesać z siebie wszystko co najlepsze, by odprawić agresywną Włoszkę. W pierwszej rundzie Sasza świetnie z defensywy kontrolowała pojedynek długimi ciosami prostymi. W drugiej Gentili szukała miejsca, żeby dojść do Sidorenko w półdystans ze swoimi niebezpiecznymi sierpami, ale zawodniczka Tymexu wyraźnie wyprzedzała poczynania rywalki, a jeśli już tej udało się podejść, to skutecznie łapała wszystko na blok. Włoszka podrażniona przebiegiem dwóch pierwszych rund w trzeciej jeszcze bardziej poszła do przodu, zmuszając Sidorenko do szybkiego przemieszczania się po ringu. Czwarta odsłona bardzo podobna do trzeciej, ale Sasza tym razem była trochę aktywniejsza w ataku, przez co pozwoliła przeciwniczce na nieco mniej niż w poprzednich dwóch minutach. Piąta runda mogła pójść na korzyść Włoszki, choćby dlatego, że wyprowadziła sporo ciosów na korpus, których Sidorenko nie była w stanie wyłapać. Ciosy na korpus Gentili wyprowadzone w całej walce przyniosły efekt, bo Sidorenko w ostatnim starciu wyraźnie opadła z sił i przegrała tę odsłonę. A na kartach punktowych wyglądało to tak: 59:55, 59:55 i 60:54. Zasłużenie wygrała Sidorenko, ale Gentili zasłużyła na pewno na to, by ta ostatnia runda była zapisana na jej konto&#8230;</p>
<p>W jednej z ciekawszych walk zmierzyli się <strong>Michał Leśniak</strong> (3-1, 1 KO) oraz <strong>Damian Wrzesiński</strong> (9-0-1, 4 KO). W czasach amatorskich &#8222;Wrzos&#8221; dwukrotnie łatwo pokonał &#8222;Szczupaka&#8221;. Dziś również, ale przeprawę miał tym razem bardzo trudną. Pierwszą rundę zdecydowanie zdominował Wrzesiński, który kilka razy trafił mocno na dół i raz wyraźnie zahaczył Leśniaka lewym sierpem. Bardziej mobilny i skuteczny był Damian, ale Leśniak złapał rywala lewym sierpowym na głowę. Sędzia ringowy długo nie musiał interweniować, co nie zdarza się często i świadczyło to o wysokim poziomie tego pojedynku. Mimo iż podopieczny Piotra Wilczewskiego atakował pojedynczymi ciosami zza podwójnej gardy, to walka zaczęła się powoli wyrównywać. Uderzenia Michała stały się coraz bardziej widoczne. W czwartej odsłonie zaczęła się dobra bokserska bójka z obustronnymi atakami. Piąta runda znów w dobrym tempie, z dużą ilością ciosów z obu stron, a na szczególną uwagę zasłużył soczysty lewy sierpowy Leśniaka w drugiej minucie. Ostatnia odsłona mogła być decydująca i poza jej początkiem, powinna należeć do Wrzesińskiego, który zepchnął rywala do obrony. Leśniak miał już chyba lekki kryzys. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie byli zgodni, punktując 58:56, 58:56 i 58-57 na korzyść Wrzesińskiego.</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (2-0-1) i <strong>Tomasz Gromadzki</strong> (1-0-1, 1 KO) w czasach amatorskich mieli bilans remisowy. Dziś spotkali się już jako zawodowcy i nadal nie rozstrzygnęli, który z nich jest lepszy. Obaj pierwszą minutę zaczęli z dużym respektem do siebie, natomiast przez pozostałe dwie minuty to Gromadzki był agresorem. Prawa ręka Rzadkosza cały czas była jednak przy brodzie i nie dał on sobie zrobić krzywdy, sprawiając wrażenie, że doskonale kontroluje sytuację ringową. W drugiej rundzie obraz walki był podobny do tego z końcówki pierwszej &#8211; Gromadzki wchodził z chwilami szalonymi atakami, lecz nie ustrzegł się przy tym błędów. Trzecia odsłona zdecydowanie na korzyść Rzadkosza, który bezkarnie kontrował atakującego rywala, jak również bardzo skutecznie przyjmował jego ataki na szczelny blok. Kolejne starcie też na korzyść Mateusza, który tym razem nie tylko atakował z kontry, ale także szedł do przodu. Gromadzki stracił już trochę energii, jaką miał w pierwszych trzech odsłonach. Piąta runda bez większej historii poza tym, że po dwóch celnych ciosach w pełni rozluźnionego Rzadkosza Gromadzki zgubił ochraniacz na szczękę. Ostatnią odsłonę Tomasz znowu zaczął z animuszem i tym razem przynosiło to efekt, bowiem na tym odcinku to on częściej trafiał i powinien wygrać to starcie. W końcówce po lewym sierpowym Rzadkosz zrobił nawet krok do tyłu. Po ostatnim jeden sędzia typował 58:56 dla Gromadzkiego, ale dwaj pozostali wypunktowali remis. Tak oto dwaj niepokonani zawodnicy <strong>Mariusza Grabowskiego</strong> dalej pozostają niepokonani..</p>
<p>Wygrane zanotowali też <strong>Marcin Siwy</strong> (14-0, 6 KO) oraz <strong>Adam Balski</strong> (4-0, 4 KO). Ten pierwszy wypadł przeciętnie, znów dobrze natomiast zaboksował startujący w kategorii cruiser Adam. Siwy spotkał się z wyższym i zaskakująco dobrze pracujący na nogach <strong>Igorem Filipienką</strong> (5-25-2, 1 KO). Polak strzelał mocnymi sierpami, ale nie sięgał przeciwnika i większość jego ciosów pruło powietrze. Filipienko kilka razy skontrował bezpośrednim prawym i obraz pojedynku wydawał się naprawdę równy. O wszystkim zadecydowały dwa odjęte punkty Ukraińcowi, które wcale nie musiały być odbierane. Po gongu kończącym szóstą rundę sędziowie wskazali na Marcina 59:53, 58:54 i 59:55.<br />
Naprzeciw Balskiego stanął ambitny i starający się odgryzać do samego końca <strong>Eryk Ciesłowski</strong> (2-2). Wszystko fajnie się oglądało, lecz szybszy i silniejszy Adam stopniowo zyskiwał coraz większą przewagę. Szturm w drugiej odsłonie jeszcze nie przyniósł wymiernej korzyści, ale kiedy podkręcił znów tempo w czwartym starciu, uderzył kilka razy na zmianę na dół i na górę, zareagował Włodzimierz Kromka i słusznie zastopował potyczkę.</p>
<p>Zwycięstwa odnotowali również <strong>Mariusz Runowski</strong> (3-0, 2 KO) oraz <strong>Patryk Boruta</strong> (3-0). Pierwszy między linami krótko po godzinie 18:00 pojawił się Runowski. <strong>Grzegorz Sikorski</strong> (2-10) starał się boksować cios za cios, jednak silniejszy fizycznie rywal złamał go w końcówce drugiej rundy prawym hakiem na żebra. W trzeciej był dla odmiany lewy hak w okolice wątroby dający drugie nokdaun, a potem lewy sierp na szczękę i trzecie liczenie. W ostatnich trzech minutach Sikorski walczył już tylko o przetrwanie. Jeszcze dwukrotnie znalazł się na macie ringu, ale swój cel osiągnął. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie zgodnie punktowali 40:31 na korzyść Mariusza. Potem do ringu wyszedł Boruta. Doświadczony <strong>Czawazi Chacygow</strong> (11-14, 7 KO) jeszcze na początku starał się kontrować lewym sierpem, lecz w końcówce drugiej rundy osłabł i coraz częściej zaczął wchodzić głową. Arbiter Mirosław Brózio w trzecim starciu po trzecim ostrzeżeniu zdyskwalifikował byłego mistrza Europy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong><br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2016/02/28/bez-niespodzianek-w-radomiu-jackiewicz-zerominski-i-sidorenko-zwyciezcy/tymex_radom_big/" rel="attachment wp-att-7454"><img class="alignleft size-full wp-image-7454" alt="tymex_radom_big" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/02/tymex_radom_big.jpg" width="860" height="1121" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/02/28/bez-niespodzianek-w-radomiu-jackiewicz-zerominski-i-sidorenko-zwyciezcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MOLLO ZNOKAUTOWAŁ ZIMNOCHA. DESTRUKCYJNY SZEREMETA I CIEKAWE DEBIUTY W LEGIONOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/02/20/mollo-znokautowal-zimnocha-destrukcyjny-szeremeta-i-ciekawe-debiuty-w-legionowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/02/20/mollo-znokautowal-zimnocha-destrukcyjny-szeremeta-i-ciekawe-debiuty-w-legionowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2016 22:58:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Artem Karpets]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Kuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Mike Mollo]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Zyśk]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Skrzypczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7419</guid>
		<description><![CDATA[Tego chyba nikt się nie spodziewał&#8230; Wracający do boksu po trzech latach Mike Mollo (21-5,1, 13 KO) podczas walki wieczoru gali boksu zawodowego w Legionowie szybko rozprawił się z faworyzowanym Krzysztofem Zimnochem (18-1-1, 12 KO)! Pierwsze osiemdziesiąt sekund nie zapowiadało trzęsienia ziemi. Polak był dużo szybszy, kontrolował rywala lewym prostym i polował na prawy. Obaj wpadli w klincz, wydawało się,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Tego chyba nikt się nie spodziewał&#8230; Wracający do boksu po trzech latach <strong>Mike Mollo</strong> (21-5,1, 13 KO) podczas walki wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Legionowie</strong> szybko rozprawił się z faworyzowanym <strong>Krzysztofem Zimnochem</strong> (18-1-1, 12 KO)! Pierwsze osiemdziesiąt sekund nie zapowiadało trzęsienia ziemi. Polak był dużo szybszy, kontrolował rywala lewym prostym i polował na prawy. Obaj wpadli w klincz, wydawało się, że jest to niegroźna sytuacja, ale Amerykanin nagle wystrzelił krótkim lewym sierpem na szczękę, być może ułamek sekundy po komendzie stop, choć nie był to faul. Pod Krzyśkiem ugięły się nogi i szybko sklinczował. Mike zrobił krok w tył i za moment skosił pięściarza z Białegostoku prawym sierpem. Zimnoch ciężko wstawał i za wszelką cenę próbował przykleić się do przeciwnika. Był jednak zraniony i kolejny krótki lewy sierp w okolice skroni zupełnie odciął naszego rodaka od prądu. Klasyczny nokaut i przykra niespodzianka.</p>
<p><strong>Kamil Szeremeta</strong> (13-0, 2 KO) pokazał ciekawy i konsekwentny boks, pokonując przed czasem niezwyciężonego dotąd <strong>Artioma Karpetsa</strong> (21-1, 6 KO). Ukrainiec zgodnie z oczekiwaniami boksował na wstecznym, ładnie pracując nogami i szukając swej szansy w lewym sierpie z doskoku. Pięściarz z Białegostoku z kolei podążał za nim, trafiał mocnym lewym dyszlem, a w połowie drugiej rundy wstrząsnął rywalem prawym krzyżowym. Kolejne minuty upływały, a obraz walki się nie zmieniał. Karpets boksował ostrożnie dla siebie, oddając jednak przy tym inicjatywę podopiecznemu <strong>Andrzeja Liczika</strong>, który systematycznie zbierał małe punkciki. W piątym starciu Szeremeta panował już niepodzielnie. Przeciwnik krwawił z nosa i powieki, histerycznie zaczął klinczować, a Polak włączył piąty bieg i spychał go do głębokiego odwrotu. Gdy zabrzmiał zbawienny gong, twarz Karpetsa przypominała już krwawą maskę. Nikt nie był więc zdziwiony, kiedy nie wyszedł do szóstej rundy.</p>
<p><strong>Andrzej Sołdra</strong> (12-2-1, 5 KO) odczarował ring w Legionowie, gdzie dotąd startował dwukrotnie, raz remisując, a raz przegrywając boleśnie przed czasem. Po blisko rocznej przerwie spowodowanej poważną kontuzją i długiej rehabilitacji pokonał jak zwykle walecznego <strong>Sebastiana Skrzypczyńskiego</strong> (11-13-2, 5 KO). Ale łatwo nie było. Andrzej dobrze rozpoczął ten pojedynek, kontrolując przeciwnika ciosami prostymi, lecz ułamek sekundy po gongu kończącym pierwszą rundę przyklęknął po prawym na ucho. <strong>Leszek Jankowiak</strong> nie liczył, jednak zapaliła się lampka, że wszystko będzie sprawą otwartą do samego końca. I druga odsłona rzeczywiście była już dużo bardziej wyrównana niż pierwsza. W trzeciej przeważał nawet Skrzypczyński, a między zawodnikami zaiskrzyło w samej końcówce. Do tego stopnia, że bili się nawet po gongu. Sołdra w końcu opanował emocje i nerwy, zaczął boksować zamiast się bić z niewygodnym rywalem i odzyskał kontrolę w czwartym starciu. Na początku piątego złapał w akcji prawy na prawy Sebastiana, zachwiał nim, lecz obyło się bez liczenia. Zamiast jednak powiększać swoją przewagę, opadł z sił i oddał szóstą odsłonę. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali nie tylko niejednogłośnie, ale również z wielkim rozrzutem &#8211; 55:59, 60:54 i 60:54.</p>
<p><strong>Jordan Kuliński</strong> (1-0, 1 KO), jeden z ciekawszych amatorów ostatnich lat, również efektownie zadebiutował w gronie zawodowców. Startujący w wadze półciężkiej Polak zastopował w drugim starciu <strong>Dennisa Kronemanna</strong> (2-2, 1 KO). Jordan już na początku ustalił warunki potyczki mocnym lewym hakiem w okolice wątroby, po którym przeciwnik wyraźnie się skrzywił i od razu cofnął do defensywy. Polak zmienił pozycję na mańkuta, uderzył lewym sierpowym na górę, przewracając Niemca po raz pierwszy. Za moment ponowił tę akcję i mieliśmy drugi nokdaun. Kronemanna wyratował jednak gong. Po przerwie Kuliński najpierw dwa razy strzelił długim prawym i mieliśmy dwa następne liczenia. Potem znów zmienił pozycję, dla odmiany trafił długim lewym, Kronemann padł na matę po raz piąty&#8230; i na szczęście ostatni.</p>
<p>Efektownie wyglądał debiut zawodowy startującego w kategorii junior średniej <strong>Przemysława Zyśka</strong> (1-0, 1 KO), który przed czasem rozmontował <strong>Kamila Wybrańca</strong> (3-1, 3 KO). Wyższy Przemek, aktualny wicemistrz Polski w boksie olimpijskim, już na starcie zatrzymał ataki rywala prawym podbródkiem, a pod koniec pierwszego starcia poczęstował go mocnym prawym prostym. Po przerwie zawodowy debiutant trafił prawym sierpem, dwukrotnie akcją lewy-prawy i w tym momencie jedynym pytaniem było, czy pojedynek potrwa na pełnym dystansie, czy nie? W końcówce drugiej rundy kolejny prawy krzyżowy Zyśka, kilka poprawek przez gardę i sędzia musiał liczyć po raz pierwszy. Za moment zabrzmiał gong. Co się nie udało w drugiej odsłonie, udało się już w trzeciej. Kilka mocnym bomb, kolejny prawy na szczękę i po drugim liczeniu Grzegorz Molenda zatrzymał walkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/02/20/mollo-znokautowal-zimnocha-destrukcyjny-szeremeta-i-ciekawe-debiuty-w-legionowie/zimnoch_mollo/" rel="attachment wp-att-7420"><img class="alignleft size-full wp-image-7420" alt="zimnoch_mollo" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/02/zimnoch_mollo.jpg" width="860" height="1057" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/02/20/mollo-znokautowal-zimnocha-destrukcyjny-szeremeta-i-ciekawe-debiuty-w-legionowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NASI W ŚWIATOWYCH RANKINGACH. IBF DOCENIA DWÓCH POLAKÓW. WBO &#8211; SIEDMIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/02/11/nasi-w-swiatowych-rankingach-ibf-docenia-dwoch-polakow-wbo-siedmiu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/02/11/nasi-w-swiatowych-rankingach-ibf-docenia-dwoch-polakow-wbo-siedmiu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2016 06:39:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7392</guid>
		<description><![CDATA[Federacja IBF jako pierwsza z czterech liczących się w świecie boksu zawodowego organizacji przedstawiła swój uaktualniony ranking. I tak jak cztery tygodnie temu, polski boks znów reprezentuje tam tylko dwóch zawodników. W kategorii junior ciężkiej Mateusz Masternak (36-4, 26 KO) zachował piętnaste miejsce, dzięki czemu teoretycznie nadal ma prawa pretendenta. Z kolei w dywizji półciężkiej Andrzej Fonfara (28-3, 16 KO)]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja <strong>IBF</strong> jako pierwsza z czterech liczących się w świecie boksu zawodowego organizacji przedstawiła swój uaktualniony ranking. I tak jak cztery tygodnie temu, polski boks znów reprezentuje tam tylko dwóch zawodników. W kategorii junior ciężkiej <strong>Mateusz Masternak</strong> (36-4, 26 KO) zachował piętnaste miejsce, dzięki czemu teoretycznie nadal ma prawa pretendenta. Z kolei w dywizji półciężkiej <strong>Andrzej Fonfara</strong> (28-3, 16 KO) spadł z miejsca czwartego na piąte.</p>
<p>Dużo lepszą jest sytuacja Polaków w lutowym zestawieniu WBO. Widnieje w nim siedem nazwisk naszych rodaków. W wadze ciężkiej <strong>Artur Szpilka</strong> (20-2, 15 KO) po nieudanym ataku na tron WBC i porażce przed czasem z Deontayem Wilderem spadł z dwunastego na czternaste miejsce. Tuż przed nim, na trzynastej lokacie, znalazł się <strong>Izuagbe Ugonoh</strong> (15-0, 12 KO). W kategorii cruiser, gdzie na tronie zasiada <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (25-0, 16 KO), zaś <strong>Mateusz Masternak</strong> utrzymał piętnaste miejsce. Spory awans zaliczył Andrzej Fonfara, który w dywizji półciężkiej wywindował się z piątej na drugą pozycję. Nieznacznie awansował również <strong>Maciej Sulęcki</strong> (22-0, 7 KO), który dzięki wygranej nad Derrickem Findleyem przeskoczył oczko w górę i zamyka teraz pierwszą dziesiątkę pretendentów w wadze średniej. W kategorii junior średniej o dwa miejsca &#8211; z piętnastego na trzynaste, awansował <strong>Patryk Szymański</strong> (15-0, 9 KO). Ostatnim naszym przedstawicielem jest <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (21-0, 8 KO), który utrzymał czwórkę w dywizji piórkowej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/02/11/nasi-w-swiatowych-rankingach-ibf-docenia-dwoch-polakow-wbo-siedmiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CHEBOTAREV NOKAUTUJE W STAMBULE FAWORYTA GOSPODARZY. POLSKIE AKCENTY WALKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/02/08/apb-chebotarev-nokautuje-w-stambule-faworyta-gospodarzy-polskie-akcenty-walki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/02/08/apb-chebotarev-nokautuje-w-stambule-faworyta-gospodarzy-polskie-akcenty-walki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2016 08:50:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adem Kilicci]]></category>
		<category><![CDATA[Artem Chebotarev]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7385</guid>
		<description><![CDATA[Po dwumiesięcznej przerwie na ring wrócili zawodowcy, rywalizujący pod egidą AIBA, czyli w formule APB. W sobotę w Bagcilar Olimpik Spor Kompleksi w Stambule odbyła się gala, której głównym wydarzeniem był pojedynek o mistrzostwo świata wagi średniej (75 kg) pomiędzy faworytem gospodarzy &#8211; Ademem Kilicci i Rosjaninem Artemem Chebotarevem. Był to już trzeci bój obu zawodników w APB i jak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Po dwumiesięcznej przerwie na ring wrócili zawodowcy, rywalizujący pod egidą AIBA, czyli w formule APB. W sobotę w <strong>Bagcilar Olimpik Spor Kompleksi</strong> w <strong>Stambule</strong> odbyła się gala, której głównym wydarzeniem był pojedynek o mistrzostwo świata wagi średniej (75 kg) pomiędzy faworytem gospodarzy &#8211; <strong>Ademem Kilicci</strong> i Rosjaninem<strong> Artemem Chebotarevem</strong>. Był to już trzeci bój obu zawodników w APB i jak dotąd zawsze zwycięsko wychodził z nich Turek. Tym razem jednak do góry powędrowała ręka jego rywala, który po efektownym zwycięstwie przez nokaut w 10. starciu odebrał mu pas mistrzowski.</p>
<p>Pojedynek był bardzo wyrównany i do czasu nokautu na kartach sędziowskich prowadził Kilicci, którego przewagę widziało dwóch z trzech sędziów punktowych. Co ciekawe był to dobry okres walki Adema, który wygrał 8 i 9 rundę i wydawało się, że jest na dobrej drodze do zwycięstwa. Dla Chebotareva było to siódme zwycięstwo w APB (ma dwie porażki z Kiliccim), zaś Turek przegrał po raz pierwszy w swojej piątej walce.</p>
<p>Sobotnia walka o tytuł APB w wadze średniej ma także polski akcent, gdyż prowadzona była w ringu przez naszego najlepszego &#8222;eksportowego&#8221; arbitra, <strong>Mariusza Górnego</strong>, zaliczającego się do absolutnej czołówki światowej. Kontynuując polski wątek przypominamy, że obaj walczący wystąpią podczas<strong> Igrzysk Olimpijskich</strong> w <strong>Rio de Janeiro</strong>, gdzie być może staną oko w oko z naszym <strong>Tomaszem Jabłońskim</strong>. Polak boksował już z jednym i drugim, mając ujemny bilans tych walk. Czas na zwycięstwo, które Tomaszowi otworzyłoby drogę do kariery właśnie w formule APB.</p>
<p>Dodajmy, że wcześniej zwycięstwa odnieśli najlepszy aktualnie zawodnik z Litwy, <strong>Eimantas Stanionis</strong> (69 kg), który wypunktował po ośmiu rundach irańskiego olimpijczyka z Londynu (2012) &#8211; <strong>Amina Ghasemipoura</strong>, Turek <strong>Ibrahim Gokcek</strong> (56 kg) nieoczekiwanie znokautował w 4. starciu Azera <strong>Javida Chalabiyeva</strong>, zaś inny zawodnik gospodarzy, <strong>Batuhan Gozgec</strong> (64 kg) pokonał jednogłośnie na punkty Irlandczyka <strong>Raymonda Moylette</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/02/08/apb-chebotarev-nokautuje-w-stambule-faworyta-gospodarzy-polskie-akcenty-walki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA: CZEKAM NA STEVENSONA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/29/andrzej-fonfara-czekam-na-stevensona/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/29/andrzej-fonfara-czekam-na-stevensona/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2016 21:19:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7348</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara uważa, że zasłużył na rewanżową walkę z zawodowym mistrzem świata federacji WBC, Adonisem Stevensonem. &#8222;Polski Książę&#8221; opowiada nam m.in. o tym, jak polscy bokserzy postrzegani są w USA, jakie głosy słychać tam po przegranej Artura Szpilki i o swojej przyjaźni z Arturem Borucem. - Miałeś walczyć z Rumunem Lucianem Bute, ale ostatecznie nie doszło do porozumienia. Będzie rewanż]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Andrzej Fonfara</strong> uważa, że zasłużył na rewanżową walkę z zawodowym mistrzem świata federacji WBC, <strong>Adonisem Stevensonem</strong>. &#8222;Polski Książę&#8221; opowiada nam m.in. o tym, jak polscy bokserzy postrzegani są w USA, jakie głosy słychać tam po przegranej <strong>Artura Szpilki</strong> i o swojej przyjaźni z<strong> Arturem Borucem</strong>.</p></blockquote>
<p><strong>- Miałeś walczyć z Rumunem Lucianem Bute, ale ostatecznie nie doszło do porozumienia. Będzie rewanż z Adonisem Stevensonem?</strong><br />
Andrzej Fonfara: Bute był ostatnim kandydatem. Mieliśmy się spotkać, aby dogadać szczegóły, ale wcześniej Rumun odrzucił naszą ofertę. To świeża sprawa i drugim nazwiskiem jest Stevenson. Temat walki między nami przewija się bowiem od pewnego czasu. Póki co nie padły inne nazwiska.</p>
<p><strong>- Do niedawna wydawało się, że do tego rewanżu nie dojdzie. Byłeś zawiedziony?</strong><br />
AF: W pewnym momencie to się kompletnie rozwiało, bo było blisko do walki Kanadyjczyka z Kowaliowem. Należy pamiętać, że wkrótce Rosjanin walczy jeszcze z Jeanem Pascalem. W tej sytuacji czekam na Stevensona, bo zasłużyłem na ten rewanż. Mam już znane nazwisko w USA i nasza walka cieszyłaby się dużą popularnością w USA, Polsce oraz całym świecie bokserskim.</p>
<p><strong>- Ostatnio polskich bokserów coraz chętniej ogląda się w USA.</strong><br />
AF: Na pewno tak. Walki moje i Artura Szpilki cieszą się coraz większą popularnością. Dochodzi przecież wygrana Krzyśka Głowackiego z Marco Huckiem (o mistrzostwo świata WBO w wadze junior ciężkiej). Po fali Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka, polski boks w USA znów odżywa. Pokazaliśmy, że polscy wojownicy potrafią wygrywać i oddają w ringu całe serce. Mimo, że czasami przegrywamy, fani widzą, że dajemy z siebie wszystko. Dlatego kibice mogą być z nas dumni. Dochodzą jeszcze mniej znani, ale utalentowani Maciej Sulęcki i Patryk Szymański. To młoda generacja polskich pięściarzy, którzy mogą coś osiągnąć.</p>
<p><strong>- Popularność przekłada się na pieniądze. Twoja marka jest coraz bardziej cenna?</strong><br />
AF: Po każdej kolejnej walce przekonuję się, że nie jestem już anonimowy. Pojawiają się nowe zapytania od firm. W 2015 roku moim głównym sponsorem została firma Pol-Mot Auto. Mój przyjaciel Irek Wyszyński skontaktował mnie z prezesem firmy Mateuszem Zarajczykiem i szybko osiągnęliśmy porozumienie. Łączy nas kibicowanie Legii Warszawa. Jak na razie ta współpraca jest bardzo owocna.</p>
<p><strong>- Wspomniałeś o Legii. Głośna jest Twoja przyjaźń z jej byłym bramkarzem Arturem Borucem.</strong><br />
AF: Przyjaźnimy się od kilku lat. Dzwonimy do siebie kilka razy w tygodniu, ale nie mamy możliwości zbyt często się widzieć. Kiedy tylko mam możliwość jeżdżę na jego mecze. Ostatnio miałem możliwość przebywania z jego zespołem AFC Bournemouth na obozie przygotowawczym i wspólnie trenowaliśmy. Poznałem od podszewki trening bramkarski, a ja przeprowadziłem Arturowi zajęcia bokserskie. Uzupełniamy się jako sportowcy, bo on pokazuje mi techniki bramkarsko-piłkarskiej, a ja mu bokserskie. Na pewno szanujemy się i wspieramy wzajemnie jako sportowcy i jako ludzie.</p>
<p><strong>- Byłeś też na zgrupowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski?</strong><br />
AF: Podczas październikowego pobytu w Polsce mieszkałem w hotelu &#8222;DoubleTree by Hilton Warsaw&#8221; z piłkarską reprezentacją Polski. Miałem okazję poznać chłopaków. W czasie gdy przygotowywali się do ostatnich meczów w eliminacjach mistrzostw Europy 2016, ja mogłem regenerować się w SPA.</p>
<p><strong>- Wracasz do sił po walce czy ciężkich treningach leżąc w SPA?</strong><br />
AF: W Stanach współpracuję z terapeutą. Bardzo cenię jego zabiegi – myślę, że to jeden z czynników, które sprawiają, że udaje mi się ustrzec poważniejszych kontuzji. Prawdę mówiąc ze SPA do tej pory nie korzystałem zbyt często.</p>
<p><strong>- Jaki jest w USA oddźwięk porażki Artura Szpilki z Deontayem Wilderem &#8211; mistrzem świata WBC w wadze ciężkiej?</strong><br />
AF: Mimo porażki jego występ został oceniony pozytywnie. Artur przecież dobrze radzi sobie do 9. rundy. Oczywiście zainkasował kilka mocnych ciosów, ale to było nieuniknione. Artur zaprezentował ciekawy styl &#8211; pokazał fajne kombinacje ciosów. Nie było tak jak wielu przewidywało, że Wilder będzie robił co chciał. Pojedynek był wyrównany, z niewielkim wskazaniem na Amerykanina. Artur walczył z mistrzem świata jak równy z równym i to na pewno zaprocentuje. Jestem pewny, że dostanie jeszcze szansę na pojedynek o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej.</p>
<p><strong>Rozmawiał: Karol Rudnicki</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/29/andrzej-fonfara-czekam-na-stevensona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: NIE COFNĘ CZASU, ALE SIĘ NIE PODDAJĘ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/tomasz-adamek-nie-cofne-czasu-ale-sie-nie-poddaje/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/tomasz-adamek-nie-cofne-czasu-ale-sie-nie-poddaje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2016 11:24:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7346</guid>
		<description><![CDATA[- Chce się panu jeszcze walczyć? Tomasz Adamek: Jestem zdrowy, więc dlaczego nie? Jeśli coś zacznie mi dolegać, zrezygnuję. Na razie myślę o występie w Polsce drugiego kwietnia. Jeżeli będę się dobrze czuł, jeżeli będę błyszczał w ringu, to nie skończę. - Najmłodszy pan nie jest, pieniądze już zarobił, kupił kilka domów. Po co to ciągnąć? TA: Szczerze? Ciągle czuję]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Chce się panu jeszcze walczyć?</strong><br />
Tomasz Adamek: Jestem zdrowy, więc dlaczego nie? Jeśli coś zacznie mi dolegać, zrezygnuję. Na razie myślę o występie w Polsce drugiego kwietnia. Jeżeli będę się dobrze czuł, jeżeli będę błyszczał w ringu, to nie skończę.</p>
<p><strong>- Najmłodszy pan nie jest, pieniądze już zarobił, kupił kilka domów. Po co to ciągnąć?</strong><br />
TA: Szczerze? Ciągle czuję niesmak po walce z Witalijem Kliczko. Nie udało mi się w tej wadze ciężkiej tak, jak chciałem. Przegrałem przez własną głupotę. Byłem zły, czułem niedosyt, bo popełniłem błędy. Niestety, zdarza się wszystkim. Proszę popatrzeć na takiego Władymira Kliczko w ostatniej walce. Przegrał z dużo słabszym Tysonem Furym, ale od początku walki nie był sobą. Takie wpadki się zdarzają.</p>
<p><strong>- Myśli pan o walce o pas? Tylko rozmawiajmy szczerze.</strong><br />
TA: Gdybym pokonał kogoś z tych naprawdę dobrych pięściarzy, to będzie znaczyło, że zasługuję, prawda? Poczekajmy na to, co wydarzy się w kwietniu.</p>
<p><strong>- Pan naprawdę ciągle myśli o pasie w wadze ciężkiej.</strong><br />
TA: Walczyłem o niego i nie zdobyłem, więc co w tym dziwnego, że chciałbym znowu spróbować? Trudno nazwać pojedynek z Witalijem zaciętym. Oddałem walkę, po prostu. Nie cofnę czasu, ale się nie poddaję.</p>
<p><strong>- Gdy opublikuję rozmowę, w której mówi pan o tym, że chce walczyć o mistrzostwo świata, kibice będą mieli używanie na Adamku.</strong><br />
TA: A co, ja nie mogę mieć marzeń? Jadę niedługo do Polski, szykuję się do poważnej walki i zobaczymy, co pokażę. Jeżeli wysoko wygram, to znaczy, że jeszcze na wiele mnie stać. A krytyka? Czytam komentarze, nie ukrywam, i się śmieję. Krytyka była, jest i będzie. Gdybym miał się tym przejmować, już dawno bym nie walczył. Wszystkich, którzy po mnie jadą w internecie, serdecznie pozdrawiam. To nie robi na mnie wrażenia. Jestem odporny na stres.</p>
<p><strong>- „Adamka interesują tylko pieniądze” – pewnie często pan to czytał.</strong><br />
TA: Przecież boks to moja praca. Lubię walczyć, kocham wygrywać i zdobywać tytuły, ale nie ukrywam też, że walczę także dla pieniędzy. Mam rodzinę, mam dla kogo żyć i dla kogo zarabiać. Żona i córki nie chcą, żebym dalej wchodził do ringu, ale chcę spróbować jeszcze raz.</p>
<p><strong>- Ostatnia walka, z Przemysławem Saletą, nie była żadną weryfikacją pana formy.</strong><br />
TA: Nie była, ale zobaczyłem, jak się ruszam. Teraz przeciwnik będzie inny i zobaczymy. Drugi kwietnia to czas weryfikacji.</p>
<p><strong>- Był pan mistrzem świata w dwóch kategoriach wagowych, walczy o pas w trzeciej, a mam wrażenie, że pan jest ciągle niespełniony.</strong><br />
TA: Oddałem tę walkę.</p>
<p><strong>- Nazywając rzeczy wprost – dostał pan lanie od Kliczki.</strong><br />
TA: Nie byłem wtedy prawdziwym Adamkiem, przecież wszyscy widzieli. Spotkałem później w Nowym Jorku świętej pamięci Emanuela Stewarda, wybitnego trenera Władymira Kliczki. Powiedział mi, że już po pierwszej rundzie wiedział, co się dzieje, że jest po walce. Spytał mnie tylko o jedno: „Zawiodła aklimatyzacja?”. Odpowiedziałem, że to święte słowa. Zły byłem i tyle na tę sytuację. Zresztą, proszę spojrzeć na wszystkie cztery porażki, których doznałem w karierze. Nigdy nie poległem po wojnie, przegrywałem, bo nie trafiałem na swój dzień. Chcę teraz sprawdzić, na co jeszcze mnie stać.</p>
<p><strong>- Z kim chciałby się pan dzisiaj sprawdzić?</strong><br />
TA: Pamiętam walkę z Kliczko. Przegrałem z Witalijem, a teraz najchętniej zmierzyłbym się z Władymirem.</p>
<p><strong>- On nie ma żadnego pasa.</strong><br />
TA: Za chwilę będzie miał. Popełnił błędy w pojedynku z Furym. Brytyjczyk mówi co prawda, że rewanż będzie dla niego jeszcze łatwiejszy, ale moim zdaniem kibiców czeka jednostronny pojedynek, który wygra Ukrainiec.</p>
<p><strong>- Pan walczył z Witalijem o pas WBC. Teraz mistrzem tej federacji jest Deontay Wilder, który pokonał w ostatniej walce Artura Szpilkę.</strong><br />
TA: Wilder zrobił swoje. Artur tańczył w ringu, ale trudno powiedzieć, żeby to była wojna. Później Szpilka osłabł, Amerykanin zaczął trafiać, aż wreszcie zrobił to czysto i był koniec.</p>
<p><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki/Przegląd Sportowy</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/tomasz-adamek-nie-cofne-czasu-ale-sie-nie-poddaje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF WŁODARCZYK: JA NIE MAM WYJŚCIA, NIE MAM CZASU RDZEWIEĆ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/krzysztof-wlodarczyk-ja-nie-mam-wyjscia-nie-mam-czasu-rdzewiec/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/krzysztof-wlodarczyk-ja-nie-mam-wyjscia-nie-mam-czasu-rdzewiec/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2016 10:36:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7341</guid>
		<description><![CDATA[Czwartego marca w Sosnowcu Krzysztof Włodarczyk ma wrócić na ring. Dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej spotka się z nieznanym jeszcze rywalem. Dla Diablo to powrót po 18 miesiącach przerwy. Teraz ma być jednak inaczej. Włodarczyk chce wygrać po raz 50 w zawodowej karierze, a później ruszyć do USA i spotkać się z Beibutem Shumenovem, tymczasowym mistrzem federacji WBA. W]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Czwartego marca w Sosnowcu <strong>Krzysztof Włodarczyk ma</strong> wrócić na ring. Dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej spotka się z nieznanym jeszcze rywalem. Dla Diablo to powrót po 18 miesiącach przerwy. Teraz ma być jednak inaczej. Włodarczyk chce wygrać po raz 50 w zawodowej karierze, a później ruszyć do USA i spotkać się z <strong>Beibutem Shumenovem</strong>, tymczasowym mistrzem federacji WBA. W planach ma też walki z Polakami, <strong>Arturem Szpilką</strong> i <strong>Tomaszem Adamkiem</strong>.</p></blockquote>
<p><strong>- Pamięta pan, kiedy ostatnio walczył w Polsce?</strong><br />
Krzysztof Włodarczyk: Nie bardzo, pewnie minęło już kilka lat.</p>
<p><strong>- Prawie trzy i pół roku.</strong><br />
KW: Długo. A ponad rok w ogóle nie wchodziłem do ringu.</p>
<p><strong>- Ma pan 35 lat, jest w najlepszym dla pięściarza wieku. To czas, gdy powinien pan toczyć najlepsze walki i zarabiać największe pieniądze.</strong><br />
KW: To prawda, ale proszę mnie nie pytać, dlaczego tak się działo. To był trudny czas, bardzo denerwujący. W maju miałem walczyć z Grigoriyem Drozdem, ale się rozchorowałem. Zdarza się. Pod koniec roku był plan pojedynku z Beibutem Shumenovem w USA, ale Kazach zgłosił kontuzję oka. Trzeba zrozumieć takie przypadki. Przykro mi jednak, że nie boksowałem tak długo.</p>
<p><strong>- Za panem stracony rok?</strong><br />
KW: Musimy o tym rozmawiać, nie można mnie oszczędzić? Może to jakieś fatum? Nie mam pojęcia jaki jest powód tego, że nie walczyłem.</p>
<p><strong>- Nie zardzewiał pan po tej przerwie?</strong><br />
KW: Opowiem taką historię: we wtorek podczas treningu ćwiczyłem technikę z Andrzejem Wawrzykiem. Trener Fiodor Łapin się temu przyglądał i nagle mówi, że po takiej przerwie wykonuję wszystkie akcje bardzo płynnie. A chwilę później dodał, że kiedy przychodzi do walki albo nawet sparingu, często się spinam. Wystarczy więc, że będę robił to, co umiem i przyjdą efekty. Poza tym, panowie, ja nie mam wyjścia, musi być dobrze, nie mam czasu rdzewieć.</p>
<p><strong>- Gdzieś tam z tyłu głowy powinien pan słyszeć dzwonek, bo inaczej przegapi pan najlepszy czas w karierze.</strong><br />
KW: Dokładnie tak jest. Człowiek dostaje swoje dziesięć minut, mnie zostały pewnie ze dwie i muszę je wykorzystać w stu procentach. Myślę że jeszcze będę mistrzem świata. Są przecież starsi, bardziej wyboksowani zawodnicy, a ciągle nie wypadają z czołówki, dają dobre walki i zarabiają pieniądze.</p>
<p><strong>- Słyszałem, że widział się pan z Arturem Szpilką, który przyleciał na pewien czas z USA do Polski. Niemal dokładnie w tym samym miejscu, gdzie poszarpaliście się tuż przed jego wylotem. Tym razem dzieliła was szyba.</strong><br />
KW: Widziałem go, to prawda. Nie chce mi się wracać do tamtej sytuacji, trzymamy się z dala od siebie i robimy swoje. Chociaż&#8230; kiedyś się spotkamy. Jestem tego pewny. Nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, ale kiedyś go dopadnę w ringu.</p>
<p><strong>- Ostatnio mówiło się też, że może się pan spotkać z Tomaszem Adamkiem.</strong><br />
KW: Był taki temat, to prawda. Widziałem się ostatnio z szefem sportu w Polsacie, panem Marianem Kmitą i nawet mnie spytał o ich propozycję. Odpowiedziałem, że trzeba działać, bo ja jestem na tak. Tylko nie teraz, bo mam inne plany. Widzę to tak: wygrywam w Sosnowcu, później pokonuję Szumenowa i zdobywam tymczasowy pas WBA. Bronię go pewnie ze dwa razy i mierzę się z Denisem Lebedevem o prawdziwy pas. Gdy już wrócę na pozycję czempiona, chętnie pokażę się w ringu z Adamkiem, a na koniec Szpilka. I to jest dobry scenariusz.</p>
<p><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki/Przegląd Sportowy</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/krzysztof-wlodarczyk-ja-nie-mam-wyjscia-nie-mam-czasu-rdzewiec/diablo_sosnowiec/" rel="attachment wp-att-7343"><img class="alignleft size-full wp-image-7343" alt="diablo_sosnowiec" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/01/diablo_sosnowiec.jpg" width="860" height="1038" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/krzysztof-wlodarczyk-ja-nie-mam-wyjscia-nie-mam-czasu-rdzewiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EFEKTOWNY POWRÓT MICHAŁA CHUDECKIEGO NA GALI W NOWYM JORKU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/efektowny-powrot-michala-chudeckiego-na-gali-w-nowym-jorku/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/efektowny-powrot-michala-chudeckiego-na-gali-w-nowym-jorku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2016 06:25:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7338</guid>
		<description><![CDATA[Aż czternaście miesięcy trwała przerwa Michała Chudeckiego (11-1-1, 3 KO) od boksu. Ale tylko oficjalnie, bo pięściarz z Poznania cały czas trenował i sparował z takimi gwiazdami jak Floyd Mayweather Jr czy Danny Garcia. To wszystko przyniosło pożądany efekt w postacie efektownej wygranej dziś nad ranem! Pojedynek odbył się w Nowym Jorku, a naprzeciw Polaka stanął niepokonany dotąd Louis Cruz]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Aż czternaście miesięcy trwała przerwa <strong>Michała Chudeckiego</strong> (11-1-1, 3 KO) od boksu. Ale tylko oficjalnie, bo pięściarz z Poznania cały czas trenował i sparował z takimi gwiazdami jak <strong>Floyd Mayweather Jr</strong> czy <strong>Danny Garcia</strong>. To wszystko przyniosło pożądany efekt w postacie efektownej wygranej dziś nad ranem!</p>
<p>Pojedynek odbył się w <strong>Nowym Jorku</strong>, a naprzeciw Polaka stanął niepokonany dotąd <strong>Louis Cruz</strong> (11-1, 5 KO). Początek był jeszcze w miarę równy. Sporo było przepychanek, nieczystych zagrań, jednak wraz z upływem czasu popularny &#8222;TNT&#8221; przejmował coraz wyraźniejszą inicjatywę. Na finiszu przeważał już wyraźnie i po ostatnim gongu nie mogło być żadnych wątpliwości. Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Michałem, typując jego wygraną w stosunku 79:70 i dwukrotnie 77:72.</p>
<p>Przypomnijmy, iż był to pierwszy start Chudeckiego od czasu bolesnej porażki z rąk <strong>Michała Syrowatki</strong> podczas Polsat Boxing Night.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/28/efektowny-powrot-michala-chudeckiego-na-gali-w-nowym-jorku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZMIENNE SZCZĘŚCIE POLAKÓW W NOWYM JORKU. WILDER CIĘŻKO NOKAUTUJE SZPILKĘ. ZWYCIĘSTWA KOWNACKIEGO I SULĘCKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/17/zmienne-szczescie-polakow-w-nowym-jorku-wilder-ciezko-nokautuje-szpilke-zwyciestwa-kownackiego-i-suleckiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/17/zmienne-szczescie-polakow-w-nowym-jorku-wilder-ciezko-nokautuje-szpilke-zwyciestwa-kownackiego-i-suleckiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2016 05:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Kownacki]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Deontay Wilder]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7274</guid>
		<description><![CDATA[Artur Szpilka (20-2, 15 KO) walczył dzielnie, napędził mistrzowi sporo strachu, ale ostatecznie Deontay Wilder (36-0, 35 KO) znokautował ciężko Polaka i po raz trzeci obronił pas federacji WBC. Pierwszy do ringu w Barclays Center wyszedł pretendent, czyli nasz rodak. Za moment między linami pojawił się &#8222;Brązowy Bombardier&#8221;. Obaj wyglądali na pewnych siebie. Kibice głośniej przywitali &#8222;Szpilę&#8221;, atmosferę podgrzał jeszcze]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Artur Szpilka (20-2, 15 KO) walczył dzielnie, napędził mistrzowi sporo strachu, ale ostatecznie Deontay Wilder (36-0, 35 KO) znokautował ciężko Polaka i po raz trzeci obronił pas federacji WBC.</strong></p>
<p>Pierwszy do ringu w <strong>Barclays Center</strong> wyszedł pretendent, czyli nasz rodak. Za moment między linami pojawił się &#8222;Brązowy Bombardier&#8221;. Obaj wyglądali na pewnych siebie. Kibice głośniej przywitali &#8222;Szpilę&#8221;, atmosferę podgrzał jeszcze dodatkowo jak zwykle świetny w swojej roli<strong> Jimmy Lennon Jr.</strong> W końcu zabrzmiał pierwszy gong. Artur zaczął jak wszyscy zakładali, czyli bardzo ostro. Jego lewy sierp jednak dwa razy został wyłapany na blok. Wilder dwukrotnie dosięgnął Polaka jabem, ale gdy sam chciał zaatakować, &#8222;Szpila&#8221; wciągnął do na odczepny prawy. W drugiej rundzie obaj trochę polowali na błąd rywala. W końcówce Artur dwukrotnie zaczął akcję podwójnym prawym. Co prawda lewym chybił, ale dobrze funkcjonował jab pięściarza z Wieliczki. Szpilka radził sobie dobrze również w trzeciej odsłonie. Był ruchliwy, świetnie balansował tułowiem, obniżał pozycję, po lewym na dół polował lewym sierpem i choć nie trafił ani razu czysto, to przynajmniej był aktywny. Wilder natomiast wciąż czekał na kontrę. Po przerwie Amerykanin uruchomił lewy prosty, którym trochę szachował challengera. Pół minuty przed końcem trafił mocnym prawym krzyżowym, na szczęście Szpilka przyjął to bez zmrużenia oka. Po słabszej czwartej rundzie, w piątej Artur wrócił do gry! Obaj podjęli większe ryzyko, było kilka spięć, a nokaut wisiał w powietrzu. Ciężkie ciosy pruły powietrze. Podobnie wyglądały kolejne trzy minuty i nawet gdy Wilder czysto trafił, okazało się, że Artur potrafi to przyjąć. Wszystko wydawało się sprawą otwartą! Wilder zdominował siódme starcie. Aż trzykrotnie złapał Artura akcją lewy-prawy prosty. Głowa odskakiwała, lecz Szpilka dzielnie to zniósł, a w ostatnich sekundach nawet próbował się czymś zrewanżować. W ósmej też nieznacznie przeważał mistrz, jednak Artur złapał jakby drugi oddech. Dziewiątą odsłonę rozpoczął krwawiąc z nosa i powieki, ale nadal dzielnie atakował. Trafił nawet nasadą w okolice ucha, jednak nieczysto i nie zdołał odwrócić losów potyczki. Na 45 sekund przed końcem starły się dwie siły. Na nasze nieszczęście trafił Amerykanin&#8230; Artur polował lewym sierpem, Wilder prawym i to on okazał się szybszy o ułamek sekundy. Trafił idealnie na brodę. Szpilka padł niczym prądem rażony. Ciężki nokaut.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2016/01/17/zmienne-szczescie-polakow-w-nowym-jorku-wilder-ciezko-nokautuje-szpilke-zwyciestwa-kownackiego-i-suleckiego/wilder_szpilka_big/" rel="attachment wp-att-7240"><img class="alignleft size-full wp-image-7240" alt="wilder_szpilka_big" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2016/01/wilder_szpilka_big.jpg" width="860" height="744" /></a><br />
<strong>Adam Kownacki (13-0, 10 KO), naprzeciw którego stanął doświadczony w czasach amatorskich Danny Kelly (9-2-1, 8 KO), zaprezentował się z dobrej strony i pewnie zwyciężył.</strong></p>
<p>Polak w swoim stylu rozpoczął bardzo agresywnie, składał ciosy w serie i spychał rywala do defensywy. Na początku drugiej rundy zranił Amerykanina, przeprowadził półminutowy szturm, lecz nie dokończył dzieła zniszczenia. Wciąż jednak był inicjatorem wszystkich akcji i agresorem. Kelly w trzecim starciu podjął rękawicę, wymieniał bomby w półdystansie, ale to wciąż Adam zadawał więcej uderzeń. Świetnie różnicował siłę ciosów, a każdą akcję starał się kończyć ciosem na korpus. Podobny przebieg miała również czwarta odsłona, choć wysokie tempo już nieco spadło. Bardzo ładnie Kownacki rozegrał piąte starcie. Uruchomił prawy podbródek i haki na szczękę. Kelly był bezradny, natomiast imponował odpornością na ciosy. Były srebrny medalista mistrzostw USA wrócił niespodziewanie w rundzie szóstej. Przez dwie i pół minuty to on nieznacznie przeważał, ale finisz należał do rozpędzonego Polaka. Nasz rodak w kolejnych trzech minutach był już trochę zmęczony, lecz i tak mniej niż jego przeciwnik, który pogodził się już chyba z porażką, polując tylko na jedno mocne uderzenie. W ostatniej rundzie niesiony dopingiem Kownacki znów przyśpieszył i tym samym zaakcentował swoją wygraną. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 80:72, 79:73 i 80:72 &#8211; oczywiście na korzyść Adama. Brawo!</p>
<p><strong>Maciej Sulęcki (22-0, 7 KO) raz jeszcze udowodnił, że jest materiałem na czołowego pięściarza wagi średniej. W Nowym Jorku w bardzo dobrym stylu odprawił groźnego Derricka Findleya (22-18-1, 14 KO).</strong></p>
<p>Polak od początku kontrolował niższego rywala i ciosami prostymi wygrywał rundę po rundzie. Amerykanin szukał jednego ciosu, którym odwróciłby losy potyczki, ale popularny &#8222;Striczu&#8221; nie dał sobie zrobić krzywdy. Sam natomiast podkręcał tempo i w siódmym starciu było po wszystkim. Szkoda tylko, że jeden z najciekawszych zawodników wagi średniej nie może eksplodować i pokazać jeszcze za oceanem swojego talentu. Oby w kolejnym starcie pokazał się już szerszej widowni&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/17/zmienne-szczescie-polakow-w-nowym-jorku-wilder-ciezko-nokautuje-szpilke-zwyciestwa-kownackiego-i-suleckiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FORMUŁA AIBA PRO BOXING MA SIĘ DOBRZE! ZA NAMI JUŻ 19 WALK O MISTRZOSTWO ŚWIATA APB</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2016/01/08/formula-aiba-pro-boxing-ma-sie-dobrze-za-nami-juz-19-walk-o-mistrzostwo-swiata-apb/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2016/01/08/formula-aiba-pro-boxing-ma-sie-dobrze-za-nami-juz-19-walk-o-mistrzostwo-swiata-apb/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2016 13:41:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7244</guid>
		<description><![CDATA[16 miesięcy temu w nowoczesnej scenerii Akademii Bokserskiej AIBA, położonej niedaleko Ałmatów, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego – dr Ching-Kuo Wu i jego najbliżsi współpracownicy zainaugurowali projekt AIBA Pro Boxing (APB). 24 października 2014 roku odbyły się pierwsze gale bokserskie w Sofii i Baku, na których zawodnicy rywalizowali w pojedynkach sześciorundowych, zaś 23 stycznia 2015 roku Niemiec Erik Pfeiffer (+91]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>16 miesięcy temu w nowoczesnej scenerii Akademii Bokserskiej AIBA, położonej niedaleko Ałmatów, szef <strong>Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego</strong> – <strong>dr Ching-Kuo Wu</strong> i jego najbliżsi współpracownicy zainaugurowali projekt<strong> AIBA Pro Boxing (APB)</strong>. <strong>24 października 2014 roku</strong> odbyły się pierwsze gale bokserskie w <strong>Sofii</strong> i <strong>Baku</strong>, na których zawodnicy rywalizowali w pojedynkach sześciorundowych, zaś <strong>23 stycznia 2015 roku</strong> Niemiec <strong>Erik Pfeiffer</strong> (+91 kg) i Turek <strong>Adem Kilicci</strong> (75 kg) wywalczyli w <strong>Stambule</strong> pierwsze w historii pasy mistrzów świata AIBA Pro Boxing. Jak dzisiaj wygląda stan rywalizacji w tej nowatorskiej formule?</p>
<p>Za nami 274zawodowych pojedynków, które odbywają się pod egidą AIBA. Stawką 19 z nich było zawodowe mistrzostwo świata. Aktualnie czempionami AIBA pro Boxing są (w kolejności wag;) <strong>Lyu Bin</strong> (Chiny, 49 kg), <strong>Misha Aloyan</strong> (Rosja, 52 kg), <strong>Jiawei Zhang</strong> (Chiny, 56 kg), <strong>Hurshid Tojibaev</strong> (Uzbekistan, 60 kg), <strong>Artem Harutyunyan</strong> (Niemcy, 64 kg), <strong>Onur Sipal</strong> (Turcja, 69 kg), <strong>Adem Kilicci</strong> (Turcja, 75 kg), <strong>Mathieu Bauderlique</strong> (Francja, 81 kg), <strong>Alexey Egorov</strong> (Rosja, 91 kg) i <strong>Mihai Nistor</strong> (Rumunia, +91 kg).</p>
<p>Z grona 10 mistrzów aż 9 wywalczyło kwalifikacje olimpijskie do <strong>Rio de Janeiro</strong>. Tym jedynym, którego zabraknie w Brazylii jest doskonały Rosjanin, Alexey Egorov, nota bene jeden z nielicznych niepokonanych na zawodowym ringu APB (wygrał pięć walk, w tym jedną przed czasem). Dlaczego? po prostu jego rodzima federacja wyżej stawia umiejętności i potencjał młodego mistrza świata i Europy w boksie olimpijskim, <strong>Evgeniya Tishchenki</strong>. Dodajmy, że czterema innymi niepokonanymi mistrzami świata APG są miniaturowy Chińczyk Lyu Bin oraz rosyjski rutyniarz Misha Aloyan, którzy również wygrali jak dotąd po pięć walk oraz twardzi Turcy &#8211; Adem Kilicci (wygrał czterokrotnie) i Onur Sipal (trzy wygrane bez porażki).</p>
<p>Tym samym, na przykładzie pionierskich walk w formule APB, widać już wyraźną różnicę między tradycyjnym boksem zawodowym a rywalizacją zawodowców, związanych kontraktami z AIBA. Tutaj porażka, czy nawet dwie przegrane walki nie wykluczają możliwości walki o najwyższe cele.Tylko 36 walk zakończyło się przez TKO lub KO, co świadczy m.in. o wyrównanym poziomie zawodników, których dopuszczono do rywalizacji w APB.</p>
<p>Nie znaczy to, że we wspomnianej formule nie ma outsiderów. Już sześć razy z ringu pokonani (bez choćby jednego zwycięstwa) schodzili uważany do niedawna za wielki talent Niemiec <strong>Arthur Bril</strong> (60 kg) oraz Ukrainiec <strong>Vyacheslav Kyslytsyn</strong> (64 kg), zaś po pięć porażek zaliczyli Brazylijczyk <strong>Patrick Lourenco</strong> (49 kg), Francuz <strong>Redouane Asloum</strong> (52 kg), węgierski weteran <strong>Gyula Kate</strong> (69 kg), Kenijczyk <strong>Nickson Otieno Abaka</strong> (75 kg), Uzbek <strong>Oybek Mamazulunov</strong> (81 kg), Ukrainiec <strong>Roman Golovashchenko</strong> (91 kg), Egipcjanin <strong>Ahmed Samir Abdelmaaz</strong> (+91 kg), czy pochodzący z Mauritiusu <strong>Joseph Kennedy St. Pierre</strong> (81 kg). Jednak ten ostatni absolutnie sensacyjnie znokautował w grudniu 2014 roku faworyzowanego Rosjanina <strong>Nikitę Ivanova</strong>!</p>
<p>Kiedy pierwszy Polak zadebiutuje w APB? Może po Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro? Jak dotąd jedyny polski akcent, to udział w projekcie Ukraińca <strong>Sergeya Verveyko</strong> (+91 kg). Były zawodnik &#8222;Husarii&#8221; nie zawojował jednak ringów APB, przegrywając dwie walki przez nokaut i jedną na punkty i w styczniu nie stanął w Stambule do planowanej rywalizacji z Egipcjaninem Abdelmaazem.</p>
<p><strong>Opracował: Jarosław Drozd</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2016/01/08/formula-aiba-pro-boxing-ma-sie-dobrze-za-nami-juz-19-walk-o-mistrzostwo-swiata-apb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EWA BRODNICKA ZAWODOWĄ MISTRZYNIĄ EUROPY WAGI LEKKIEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/12/20/ewa-brodnicka-mistrzynia-europy-w-lomiankach-zwyciestwa-naszych-pan-i-panow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/12/20/ewa-brodnicka-mistrzynia-europy-w-lomiankach-zwyciestwa-naszych-pan-i-panow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2015 23:20:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Balski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Koszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Boruta]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7174</guid>
		<description><![CDATA[Ewa Brodnicka (10-0, 2 KO) osiągnęła życiowy sukces podczas gali w Łomiankach. Co prawda nie było łatwo, ale pokonała  Elfi Philips (6-3-3, 2 KO), sięgając tym samym po wakujący tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Pierwsze cztery rundy wygrała Brodnicka, chociaż momentami było zbyt dużo klinczu, zwłaszcza w pierwszej odsłonie. Philips z czasem zaczęła wykorzystywać klincz i biła wtedy sporo ciosów]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong></strong> <strong>Ewa Brodnicka</strong> (10-0, 2 KO) osiągnęła życiowy sukces podczas gali w <strong>Łomiankach</strong>. Co prawda nie było łatwo, ale pokonała  <strong>Elfi Philips</strong> (6-3-3, 2 KO), sięgając tym samym po wakujący tytuł mistrzyni Europy wagi lekkiej. Pierwsze cztery rundy wygrała Brodnicka, chociaż momentami było zbyt dużo klinczu, zwłaszcza w pierwszej odsłonie. Philips z czasem zaczęła wykorzystywać klincz i biła wtedy sporo ciosów na dół, po których można było odnieść wrażenie, że Brodnicka przeżywa lekki kryzys kondycyjny, stąd środkowe rundy można było punktować na dobrą sprawę w obie strony. Najgorsze dla Ewy były odsłony numer siedem i osiem, kiedy rywalka zadawała więcej ciosów, a co najważniejsze, wygrywała również końcówki. Ostatnie cztery minuty mogły być jednak zapisane dla Polki, która tym samym przypieczętowała zwycięstwo. Na kartach punktowych po ostatnim gongu wygrana okazała się dość okazała. Sędziowie byli w miarę zgodni i punktowali &#8211; 98:92, 98:93 oraz 98:93.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (12-0-1, 7 KO) już w pierwszej odsłonie pokonał <strong>Władimira Letra</strong> (5-6, 2 KO), udanie rewanżując się mu za dwie porażki w czasach boksu olimpijskiego. Wszystko zakończył bezpośredni prawy krzyżowy na szczękę już w połowie pierwszej rundy! Początek walki wskazywał na to, że może być to dobry pojedynek, bo Letr nie unikał walki. Po prawym Jeżewskiego wstał na siedem, ale sędzia Zwoliński, być może trochę przedwcześnie, podjął decyzję, że nie dopuści Letra do dalszej rywalizacji.</p>
<p>W drugim pojedynku pań <strong>Oleksandra &#8222;Sasza&#8221; Sidorenko</strong> (2-0, 0 KO) wypunktowała stosunkiem 60:54 u wszystkich sędziów <strong>Karinę Kopińską</strong> (4-10-3, 1 KO). Werdykt nie pozostawiał wątpliwości, przeważała nowa zawodniczka stajni <strong>Mariusza Grabowskiego</strong>, ale rywalka dzielnie atakowała do samego końca. O wszystkim zdecydowała przewaga szybkości i świetna praca nóg. Sidorenko od początku zaczęła wypracowywać przewagę i w dobrym tempie punktowała Kopińską w pierwszej rundzie. W drugiej także przeważała, ale nie ustrzegła się błędu i przyjęła dość mocny lewy sierpowy od przeciwniczki. W trzeciej i czwartej rundzie Sidorenko ustawiała sobie Kopińską przednią ręką i tym zdobywała przewagę, choć zawodniczka ze Śląska nie chciała być jej dłużna i potrafiła postawić opór, polując głównie na ciosy sierpowe. W piątej, najbardziej wyrównanej odsłonie, Kopińska odgryzła się kilkoma atakami w drugie tempo. Szóste starcie mimo dzielnej postawy rywalki w całości pod dyktando Saszy i w pełni zasłużone zwycięstwo.</p>
<p>Bez problemu kolejne zwycięstwo do zawodowego rekordu dopisała <strong>Karolina Łukasik</strong> (12-1, 3 KO), która pewnie pokonała <strong>Borislavę Goranovę</strong> (10-43-2). Polka górowała nad rywalką zarówno umiejętnościami czysto bokserskimi, jak i warunkami fizycznymi, co jeszcze dodatkowo powiększało dysproporcje między nimi. Wydawało się, że gdyby trochę podkręciła tempo, prawdopodobnie wygrałaby nawet przed czasem i właśnie jednostajny boks to chyba jedyne, do czego można się u Karoliny przyczepić. Po sześciu jednostronnych rundach wynik mógł być tylko jeden &#8211; 3x 60:54.</p>
<p><strong>Robert Parzęczewski</strong> (10-1, 4 ko) zaciera powoli złe wrażenie z przegranej walki pół roku temu. Popularny &#8222;Arab&#8221; zanotował drugie od tego czasu zwycięstwo. Naprzeciw niego stanął <strong>Bela Juhasz</strong> (12-7, 7 KO). Na jego tle pięściarz z Częstochowy zaprezentował się naprawdę fajnie, choć z pewnością pewien niedosyt pozostaje, bo można było bez problemu pokusić się o zwycięstwo przed czasem. Zwłaszcza, że przeciwnik kilka razy był naruszony, a w piątej rundzie zabrakło kilka sekund, by było po wszystkim. W tej samej odsłonie był zresztą liczony, ale większe szkody wyrządziły mu ciosy Roberta na samym finiszu, gdy Węgier walczył już tylko o przetrwanie. Do nokautu zabrakło kilkudziesięciu sekund. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie mieli łatwą pracę i wliczając jeden nokdaun wypunktowali 60:53 wygraną Parzęczewskiego.</p>
<p>W swoim drugim zawodowym pojedynku <strong>Adam Balski</strong> (2-0, 2 KO) już w pierwszym starciu znokautował <strong>Artsioma Hurbo</strong> (4-25-1, 3 KO). Rywal sprawiał wrażenie jakby odczuwał każdy cios dość dobrze poukładanego jak na początek kariery zawodowej Polaka. Balski szybko trafił akcją prawy prosty-lewy sierp, który powalił przeciwnika. Sędzia puścił pojedynek dalej po liczeniu do ośmiu, ale w momencie kiedy Hurbo po ciosie na korpus nie wykazywał chęci kontynuowania walki, wkroczył do akcji i zakończył jego męczarnie.</p>
<p>W pierwszym pojedynku gali, w kategorii półśredniej, <strong>Patryk Boruta</strong> (2-0) na dystansie czterech rund bez problemu wypunktował <strong>Andrieja Hramykę</strong> (10-15-3, 9 KO) z Białorusi. Młodziutki Polak nie był w stanie uporządkować pojedynku i często wdawał się w niepotrzebne przepychanki, które były wynikiem jeszcze małego doświadczenia. W pierwszej rundzie sędzia Gortat zabrał punkt Hramyce za ataki głową, stąd werdykt u wszystkich sędziów 40:35. W końcówce rywal opadł z sił i wydawało się nawet, że jest szansa wygranej przed czasem, jednak zabrakło jeszcze jednego starcia.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/12/20/ewa-brodnicka-mistrzynia-europy-w-lomiankach-zwyciestwa-naszych-pan-i-panow/lomianki15/" rel="attachment wp-att-7170"><img class="alignleft size-full wp-image-7170" alt="lomianki15" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/12/lomianki15.jpg" width="860" height="1214" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/12/20/ewa-brodnicka-mistrzynia-europy-w-lomiankach-zwyciestwa-naszych-pan-i-panow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SYROWATKA PRZEGRYWA PRZED CZASEM NA WŁASNYM RINGU! STARY, DOBRY JACKIEWICZ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/12/13/syrowatka-przegrywa-przed-czasem-na-wlasnym-ringu-stary-dobry-jackiewicz/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/12/13/syrowatka-przegrywa-przed-czasem-na-wlasnym-ringu-stary-dobry-jackiewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2015 23:35:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Rogowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Stępień]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Podłucki]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Pikulik]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7156</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Andrzeja Gmitruka w Ełku Michał Syrowatka (14-1, 4 KO) zmierzył się przed własną z publicznością z byłym mistrzem Europy wagi półśredniej, bardzo doświadczonym Rafałem Jackiewiczem (47-14-2, 22 KO). Emocji nie brakowało, a wszystko zakończyło się wielką niespodzianką. Już w pierwszej minucie pojedynku Syrowatka zaatakował celnie lewym sierpowym i &#8222;Wojownik&#8221; był liczony, jednak pięściarz z Mińska Mazowieckiego]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W pojedynku wieczoru gali <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> w <strong>Ełku Michał Syrowatka</strong> (14-1, 4 KO) zmierzył się przed własną z publicznością z byłym mistrzem Europy wagi półśredniej, bardzo doświadczonym <strong>Rafałem Jackiewiczem</strong> (47-14-2, 22 KO). Emocji nie brakowało, a wszystko zakończyło się wielką niespodzianką.</p>
<p>Już w pierwszej minucie pojedynku Syrowatka zaatakował celnie lewym sierpowym i &#8222;Wojownik&#8221; był liczony, jednak pięściarz z Mińska Mazowieckiego szybko doszedł do siebie, wchodząc w półdystans i zadając w nim kilka ciosów. Trener Andrzej Gmitruk po pierwszej odsłonie chciał, by jego podopieczny więcej bił na korpus, ale to Jackiewicz wygrał rundę drugą, zaskoczył Syrowatkę trafiając dwa prawe podbródkowe po unikach. 38-letni były pretendent do tytułu mistrza świata bardzo szybko odrobił straty. W trzeciej odsłonie &#8222;Wojownik&#8221; zachował zimną krew i ponownie celnie uderzył bezpośrednim prawym podbródkowym, do twarzy Syrowatki doszedł także prawy sierpowy. 27-letni gospodarz nie walczył mądrze, od drugiej rundy widoczne były duże luki w obronie, Syrowatka nie wyczuwał dystansu, nie był sobą na tle dobrze przygotowanego Jackiewicza. Do sensacji doszło w rundzie czwartej. Jackiewicz wyczuł moment i wystrzelił najpierw lewy sierpowy, by po chwili poprawić prawym. Sędzia ringowy zaczął liczyć mocno zamroczonego Syrowatkę, ale równie szybko zdecydował się przerwać pojedynek, co było bardzo dobrą decyzją.</p>
<p><strong>Maciej Miszkiń</strong> (19-3, 5 KO) pokonał jednogłośnie na punkty twardego, ale gorszego o kilka klas <strong>Matiouze Royera</strong> (13-22-1, 3 KO). Poza chwilowym kryzysem kondycyjnym dobrze przygotowany Polak dominował od początku do końca i po ośmiu rundach sędziowie wypunktowali jego wysokie zwycięstwo (80-71, 80-71 i 79-72). Od pierwszego gongu Miszkiń narzucił wysokie tempo i kontrolował przebieg walki. Widać było efekty jego kilkumiesięcznej pracy z Andrzejem Gmitrukiem i Pawłem Kłakiem. Dobrze czujący się w półdystansie Maciej atakował bez przerwy i obijał Francuza, który w czwartej rundzie wylądował na deskach. Do nokautu zabrakło niewiele, ale Royer szczęśliwie uciekł spod topora i dotrwał nie tylko do gongu, ale też do samego końca walki, choć w końcówce znów wisiało nad nim widmo porażki przed czasem. Miszkiń kończy rok 2015 z kompletem czterech zwycięstw jako najwyżej sklasyfikowany polski pięściarz w wadze super średniej.</p>
<p>W pojedynku bez historii <strong>Dariusz Sęk</strong> (25-2-1, 8 KO) bez problemów wypunktował dużo słabszego, za to twardego <strong>Marko Benzona</strong> (10-11, 5 KO).Podopieczny Andrzeja Gmitruka od początku zdominował dużo niższego i nastawionego defensywnie przeciwnika. Chorwat miał szczelną gardę, lecz Polak lokował sporo ciosów na jego tułowiu, czym robił sobie od czasu do czasu miejsce na uderzenie na górę. Po piątej rundzie Benzon niby nie był ani razu zagrożony nokdaunem, ale miał już podbite jedno i drugie oko. Momentami starał uśpić czujność Darka i uderzyć jakimś obszernym sierpem, jednak nie sięgał celu. Sęk może boksował trochę zbyt jednostajnie, bez zmiany tempa, natomiast w pełni kontrolował to, co działo się w ringu. Po ostatnim gongu sędziowie nie mogli mieć wątpliwości i jednomyślnie wskazali na Sęka w rozmiarze 80:72.</p>
<p>Swój zawodowy debiut zaliczył <strong>Piotr Podłucki</strong> (1-0). Nowy podopieczny Andrzeja Gmitruka zaboksował bez fajerwerków, nie porwał kibiców zgromadzonych w hali. Jego łotewski rywal, <strong>Dmitrijs Ovsiannikovs</strong> (2-11, 0 KO) nie zagroził jednak Polakowi, który po czterech rundach ze spokojem wygrał na punkty po jednogłośnej decyzji sędziów.</p>
<p>Inny debiutant, <strong>Paweł Stępień</strong> (1-0, 1 KO), zastopował w pierwszej rundzie <strong>Przemysława Pikulika</strong> (3-4, 2 KO). Nowy nabytek AG Promotion nie dał żadnych szans i swojemu przeciwnikowi, trzykrotnie posadził go na deski. Stępień tego wieczoru od początku w ringu był agresorem, cała pierwsza runda była pod jego dyktando. Mogliśmy obejrzeć kilka szybkich i ciekawych akcji, które kończyły się liczeniami.</p>
<p>W pierwszym pojedynku gali <strong>Krzysztof Rogowski</strong> (10-15, 5 KO) znokautował w pierwszej rundzie<strong> Jurijsa Ovcinnikowsa</strong> (1-1, 1 KO) i przerwał dotychczasową serię pięciu porażek z rzędu.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/12/13/syrowatka-przegrywa-przed-czasem-na-wlasnym-ringu-stary-dobry-jackiewicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK BEZ PASA MISTRZA EUROPY. TONY BELLEW WYGRYWA NA PUNKTY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/12/12/mateusz-masternak-bez-pasa-mistrza-europy-tony-bellew-wygrywa-na-punkty/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/12/12/mateusz-masternak-bez-pasa-mistrza-europy-tony-bellew-wygrywa-na-punkty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2015 21:17:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7154</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma szczęścia Mateusz Masternak (36-4, 26 KO) do sędziów na wyjazdach. Co prawda w samej końcówce był na krawędzi nokautu, ale wydawało się, że zrobił wystarczająco dużo, by pokonać Tony&#8217;ego Bellew (26-2-1, 16 KO). Ostatecznie to ręka Anglika powędrowała w górę i to on został nowym mistrzem Europy kategorii junior ciężkiej. Skandalu na pewno nie było, ale na ringu]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nie ma szczęścia Mateusz Masternak (36-4, 26 KO) do sędziów na wyjazdach. Co prawda w samej końcówce był na krawędzi nokautu, ale wydawało się, że zrobił wystarczająco dużo, by pokonać Tony&#8217;ego Bellew (26-2-1, 16 KO). Ostatecznie to ręka Anglika powędrowała w górę i to on został nowym mistrzem Europy kategorii junior ciężkiej. Skandalu na pewno nie było, ale na ringu neutralnym werdykt spokojnie mógł pójść w drugą stronę.</strong></p>
<p>W pierwszej rundzie Mateusz kąsał i wyprzedzał przeciwnika lewym prostym, ale zainkasował też jeden mocny prawy sierp przeciwnika. Bardzo udana była druga odsłona. Wydawało się, że mocniej bije reprezentant gospodarzy, lecz &#8222;Master&#8221; wybijał go z rytmu i dwukrotnie skarcił mocnym prawym sierpowym. Bellew zmienił taktykę po przerwie, zamiast polować jednym mocnym uderzeniem, zaczął boksować i odrobił straty z poprzedniego starcia. Równy i zażarty był kolejny trzyminutowy odcinek. Obaj trafiali i nie chcieli oddać inicjatywy.</p>
<p>Wrocławianin złapał odpowiedni rytm w piątym starciu. Znów przyjął kilka uderzeń od twardego Anglika, lecz sam trafiał częściej i czyściej. Podobny przebieg miała szósta runda. Mateusz bił celniej, niekoniecznie mocniej, ale to on lepiej dystansował, a Bellew troszkę się pogubił, choć nie był oczywiście w żaden sposób zagrożony.</p>
<p>Reprezentant gospodarzy wrócił lepszą siódmą rundą i wszystko się znów się wyrównało. Może nawet przeważał, ale w ósmej złapał go chyba lekki kryzys i Mateusz zepchnął go do defensywy. Bellew co prawda dobrą pracą tułowia nie dał sobie zrobić wielkiej krzywdy, lecz oddał inicjatywę.</p>
<p>Ostra bitka rozgorzała w dziewiątym starciu. Mateusz przyjął mocny prawy, ale zaraz wyprzedził rywala i wstrząsnął nim swoim lewym sierpowym. Wydawało się, że Anglik się zachwiał, jednak szybko się pozbierał i sam zaatakował.</p>
<p>Masternak potrzebował wygrywać wyraźnie rundy, bo przecież boksował na wyjeździe. I na szczęście w dziesiątej odsłonie zwyciężył pewnie, spychając przeciwnika do odwrotu. Bellew natomiast koncentrował się na lewym haku pod prawy łokieć. Bellew lepiej rozpoczął przedostatnią rundę, ale to Mateusz lepiej ją zakończył, lokując na głowie rywala kilka mocnych bomb. &#8211; Powinieneś go znokautować &#8211; usłyszał Anglik w swoim narożniku.</p>
<p>Niestety czterdzieści sekund przed końcem potężny lewy sierpowy Bellew zamroczył Mateusza. Do końca przyjął kilka bomb, wyraźnie był naruszony, lecz na szczęście dotrwał do ostatniego gongu bez nokdaunu. Z niecierpliwością czekaliśmy na oficjalny werdykt&#8230;</p>
<p>Sędziowie punktowali 115:113 i dwukrotnie 115:112 &#8211; niestety na korzyść reprezentanta gospodarzy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/12/12/mateusz-masternak-bez-pasa-mistrza-europy-tony-bellew-wygrywa-na-punkty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MISTRZ ŚWIATA DEONTAY WILDER POZNAŁ KOLEJNEGO RYWALA. TO ARTUR SZPILKA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/12/09/mistrz-swiata-deontay-wilder-poznal-kolejnego-rywala-to-artur-szpilka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/12/09/mistrz-swiata-deontay-wilder-poznal-kolejnego-rywala-to-artur-szpilka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2015 06:44:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Deontay Wilder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7135</guid>
		<description><![CDATA[Wydawało się, że Artur Szpilka (20-1, 15 KO) będzie raczej czekał i celował w pas IBF, tymczasem pojawiła się dobra propozycja &#8211; zarówno sportowo jak i biznesowo, spotkania z Deontay Wilderem (35-0, 34 KO). Tym samym &#8222;Szpila&#8221; jako szósty pięściarz w historii polskiego boksu zawodowego zaatakuje tytuł mistrza świata królewskiej kategorii! Swoich szans nie wykorzystali Andrzej Gołota, Albert Sosnowski, Tomasz]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wydawało się, że Artur Szpilka (20-1, 15 KO) będzie raczej czekał i celował w pas IBF, tymczasem pojawiła się dobra propozycja &#8211; zarówno sportowo jak i biznesowo, spotkania z Deontay Wilderem (35-0, 34 KO). Tym samym &#8222;Szpila&#8221; jako szósty pięściarz w historii polskiego boksu zawodowego zaatakuje tytuł mistrza świata królewskiej kategorii! </strong><strong>Swoich szans nie wykorzystali Andrzej Gołota, Albert Sosnowski, Tomasz Adamek, Mariusz Wach i Andrzej Wawrzyk, choć ten ostatni bił się o pas WBA Regular, prześmiewczo nazywano tytułem wicemistrzowskim.</strong></p>
<p>Dla Amerykanina będzie to już trzecia obrona tytułu mistrza świata federacji WBC. Pierwotnie miał się spotkać z <strong>Wiaczesławem Głazkowem</strong>, lecz temu zmieniły się plany w związku z wygraną <strong>Tysona Fury&#8217;ego</strong> nad <strong>Władimirem Kliczką</strong>. Tak oto Wilder pozostał bez rywala.</p>
<p>Pojedynek z mistrzem oferowano kilku zawodnikom. Zapytanie dostał również <strong>Tomasz Adamek</strong> (50-4, 30 KO), lecz nie był w treningu, a poza tym suma ćwierć miliona dolarów jego zdaniem była niewystarczająca. W gronie kandydatów do miana pretendenta wymieniano również <strong>Bermane&#8217;a Stiverne&#8217;a</strong>, <strong>Shannona Briggsa</strong> czy <strong>Amira Mansoura</strong>. Ostatecznie wybór padł na &#8222;Szpilę&#8221;, który w poprzednim rankingu federacji WBC został sklasyfikowany na ósmym miejscu.</p>
<p>O tej walce spekulowano już od kilkunastu godzin. Informację o niej potwierdził jak zwykle dobrze poinformowany <strong>Dan Rafael</strong>, analityk stacji ESPN. Oficjalny komunikat ma zostać wydany jednak dopiero dziś popołudniu.</p>
<p>Artur po zmianie trenera na <strong>Ronniego Shieldsa</strong> i przeprowadzce do Houston zanotował trzy szybkie zwycięstwa przed czasem, odprawiając kolejno <strong>Ty Cobba</strong> (TKO 2), <strong>Manuela Quezadę</strong> (TKO 3) oraz <strong>Yasmany Consuegrę</strong> (TKO 2). Do jego starcia z <strong>Deontayem Wilderem</strong> dojdzie <strong>16 stycznia</strong> w hali Barclays Center na Brooklynie. Transmisję przeprowadzi potężna stacja Showtime.</p>
<p>Szpilka do ostatniej chwili konkurował o miano pretendenta z Briggsem, ten jednak zażyczył sobie ogromnych pieniędzy. &#8211; Jego obóz chciał za tę walkę dwa miliony dolarów &#8211; napisał Rafael.</p>
<p>Amerykanin tytuł organizacji WBC zdobył 17 stycznia tego roku, gdy wypunktował wysoko Bermane&#8217;a Stiverne&#8217;a. W dwóch obronach pokonał przed czasem<strong> Erica Molinę</strong> (KO 9) w połowie czerwca i <strong>Johanna Duhaupasa</strong> (TKO 11) pod koniec września.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/12/09/mistrz-swiata-deontay-wilder-poznal-kolejnego-rywala-to-artur-szpilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IZUAGBE UGONOH NOKAUTUJE W DALEKIEJ NOWEJ ZELANDII</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/12/05/izuagbe-ugonoh-nokautuje-w-dalekiej-nowej-zelandii/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/12/05/izuagbe-ugonoh-nokautuje-w-dalekiej-nowej-zelandii/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2015 13:45:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Izuagbe Ugonoh]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7091</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim rankingu federacji WBO Izu Ugonoh (15-0, 12 KO) zameldował się w czołowej piętnastce wagi ciężkiej. Dziś w Hamilton w Nowej Zelandii przystąpił do walki w obronie pasa WBO Africa, a także zaatakował tytuł WBO Oriental. Co prawda to tylko tytuły regionalne, ale bardzo windujące w światowym zestawieniu. Naprzeciw Polaka stanął Vicente Sandez (15-6, 10 KO). Wszystko potrwało bardzo]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W poprzednim rankingu federacji WBO<strong> Izu Ugonoh</strong> (15-0, 12 KO) zameldował się w czołowej piętnastce wagi ciężkiej. Dziś w <strong>Hamilton</strong> w Nowej Zelandii przystąpił do walki w obronie pasa WBO Africa, a także zaatakował tytuł WBO Oriental. Co prawda to tylko tytuły regionalne, ale bardzo windujące w światowym zestawieniu.</p>
<p>Naprzeciw Polaka stanął<strong> Vicente Sandez</strong> (15-6, 10 KO). Wszystko potrwało bardzo krótko. Izu pięćdziesiąt sekund kąsał przeciwnika długim lewym prostym, uśpił czujność Meksykanina, nagle wystrzelił potwornie mocnym prawym krzyżowym na szczękę i na tym koniec. Co prawda Sandez zdołał powstać na osiem, jednak nadal był mocno zraniony i arbiter nie dopuścił go do kontynuowania pojedynku.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/12/05/izuagbe-ugonoh-nokautuje-w-dalekiej-nowej-zelandii/ugonoh3/" rel="attachment wp-att-7096"><img class="alignleft size-full wp-image-7096" alt="ugonoh3" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/12/ugonoh3.jpg" width="860" height="607" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/12/05/izuagbe-ugonoh-nokautuje-w-dalekiej-nowej-zelandii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EWA PIĄTKOWSKA ZAWODOWĄ MISTRZYNIĄ EUROPY. SKUTECZNI CIEŚLAK I MATYJA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/11/28/ewa-piatkowska-zawodowa-mistrzynia-europy-skuteczni-cieslak-i-matyja/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/11/28/ewa-piatkowska-zawodowa-mistrzynia-europy-skuteczni-cieslak-i-matyja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2015 09:48:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=7048</guid>
		<description><![CDATA[Ewa Piątkowska (8-1, 4 KO) zostawiła już za sobą porażkę ze swoją imienniczką na PBN i w Rzeszowie w świetnym stylu zdobyła tytuł mistrzyni Europy wagi półśredniej, pewnie pokonując Marie Riederer (15-4-1, 10 KO). Od pierwszego gongu szybsza, bardziej dynamiczna i przekonująca w swoich atakach była &#8222;Tygrysica&#8221;, a z każdą kolejną minutą jej przewaga tylko rosła. W siódmej rundzie wyprzedziła]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ewa Piątkowska</strong> (8-1, 4 KO) zostawiła już za sobą porażkę ze swoją imienniczką na PBN i w <strong>Rzeszowie</strong> w świetnym stylu zdobyła tytuł mistrzyni Europy wagi półśredniej, pewnie pokonując <strong>Marie Riederer</strong> (15-4-1, 10 KO). Od pierwszego gongu szybsza, bardziej dynamiczna i przekonująca w swoich atakach była &#8222;Tygrysica&#8221;, a z każdą kolejną minutą jej przewaga tylko rosła. W siódmej rundzie wyprzedziła rywalkę w akcji prawy na prawy i wydawało się, że Niemka była nawet blisko nokdaunu. W ósmym starciu był prawy podbródek, jeszcze jeden prawy krzyżowy i od tego momentu Riederer praktycznie już tylko się broniła i walczyła o przetrwanie. Po ostatnim gongu nie mogło być wątpliwości. Każdy z sędziów typował przewagę Piątkowskiej 99:91, choć i tak ciężko kibicowi byłoby wskazać, w której rundzie Niemka była lepsza.</p>
<p>Bardzo dobre widowisko stworzyli wspólnie <strong>Marek Matyja</strong> (11-0, 4 KO) z <strong>Bartłomiejem Grafką</strong> (15-19-1, 6 KO). Wygrał ten pierwszy. Szybszy pięściarz z Oleśnicy wyprzedzał ataki rywala, ładnie bił swoim firmowym lewym hakiem na korpus, natomiast opromieniony wygraną nad &#8222;Głazem&#8221; pięć tygodni temu Grafka strzelał obszernymi sierpami, próbując rozstrzygnąć wszystko jednym uderzeniem. Dokładniejszy, lepiej poukładany była Matyja, jednak Grafka do samego końca pozostawał niebezpieczny i w samej końcówce trafił nawet ładnym prawym podbródkiem. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Markiem. Niestety podopiecznego <strong>Fiodora Łapina</strong> czeka teraz zabieg i około półroczna przerwa.</p>
<p>Znów szybką i efektowną wygraną zanotował <strong>Michał Cieślak</strong> (11-0, 7 KO), choć <strong>Hamza Wandera</strong> (18-9-3, 13 KO) i tak postawił się bardziej niż ostatni rywale. Bombardier z Radomia rozpoczął od obijania korpusu rywala, który trzymał wysoko ręce i był nastawiony wybitnie defensywnie. Kilka tych haków pięściarz z Ugandy odczuł, dzięki czemu zrobiło się miejsce na górze. Michał strzelił prawym sierpem, naruszył przeciwnika i&#8230; zabrzmiał gong. W drugiej rundzie naruszył go tym razem prawym podbródkiem. Ale nie śpieszył się. Czuł się na tyle mocny, że wiedział, iż prędzej czy później dokończy dzieła zniszczenia. No i minutę później było już po wszystkim. Cieślak złapał rywala przy linach, kilka razy uderzył przez gardę i Wandera usiadł na linach. Znów wyratował go gong, lecz z narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p>Po długiej przerwie niejednogłośnym zwycięstwem powrócił <strong>Przemysław Runowski</strong> (10-0, 2 KO), ale na tle <strong>Felixa Lory</strong> (18-20-5, 9 KO) w porównaniu z innymi Polakami wypadł przeciętnie. Pierwsze rundy to przede wszystkim lewe proste &#8222;Kosiarza&#8221; i obszerne, najczęściej niecelne sierpy pięściarza z Dominikany. &#8211; Okazujesz mu za dużo szacunku &#8211; krzyczał w narożniku Fiodor Łapin. W drugiej połowie potyczki jego podopieczny rozwinął już skrzydła, kilka razy do jaba dołożył prawy nad lewą ręką przeciwnika i budował swoją przewagę. Po ostatnim gongu nieoczekiwanie decyzja była jednak niejednogłośna &#8211; 98:92, 95:97 i 97:93.</p>
<p>Wcześniej boksujący w wadze ciężkiej <strong>Łukasz Różański</strong> (2-0, 1 KO) wypunktował na dystansie czterech rund<strong> Artsioma Czarniakiewicza</strong> (1-12). Wszyscy sędziowie typowali 40:36.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/11/28/ewa-piatkowska-zawodowa-mistrzynia-europy-skuteczni-cieslak-i-matyja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK KONTRA GWIAZDOR FILMU O ROCKYM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/11/12/mateusz-masternak-kontra-gwiazdor-filmu-o-rockym/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/11/12/mateusz-masternak-kontra-gwiazdor-filmu-o-rockym/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Nov 2015 11:24:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6919</guid>
		<description><![CDATA[Mateusz Masternak zmierzy się z Anglikiem Tonym Bellew podczas wielkiej gali w Londynie, której najważniejszym wydarzeniem będzie starcia przyszłego mistrza wagi ciężkiej, złotego medalisty olimpijskiego Anthony’ego Joshuy z jego dawnym pogromcą Dillianem Whyte’em. 20-tysięczna O2 Arena na pewno zapełni się do ostatniego miejsca. 28-letni „Master” spróbuje odzyskać tytuł mistrza Europy kategorii junior ciężkiej, który nie ma obecnie właściciela. Wrocławianin był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mateusz Masternak zmierzy się z Anglikiem Tonym Bellew podczas wielkiej gali w Londynie, której najważniejszym wydarzeniem będzie starcia przyszłego mistrza wagi ciężkiej, złotego medalisty olimpijskiego Anthony’ego Joshuy z jego dawnym pogromcą Dillianem Whyte’em. 20-tysięczna O2 Arena na pewno zapełni się do ostatniego miejsca.</strong></p>
<p>28-letni „Master” spróbuje odzyskać tytuł mistrza Europy kategorii junior ciężkiej, który nie ma obecnie właściciela. Wrocławianin był czempionem Starego Kontynentu w latach 2012-13. Stracił go w wyjazdowej potyczce z aktualnym mistrzem świata WBC <strong>Grigorijem Drozdem</strong>.</p>
<p>Masternak po raz piąty w ciągu ostatnich dwóch lat będzie walczył na obcym terenie, który w boksie zawodowym bardzo często okazuje się sprzyjający dla zawodnika gospodarza imprezy. Polak nie dał rady Drozdowi w Moskwie i <strong>Youriemu Kalendze</strong> w Monako. Mimo fatalnej aklimatyzacji, pobił <strong>Johnny’ego Mullera</strong> w RPA, lecz skrzywdzili go sędziowie i przegrał na punkty. Obronną ręką z opresji wyszedł rok temu w Paryżu, gdzie odniósł swoje najcenniejsze zwycięstwo, kończąc bogatą karierę niegdyś wspaniałego <strong>Jeana-Marka Mormecka</strong>.</p>
<p>33-letni Bellew jest na Wyspach gwiazdą. Zasłynął zaciętymi walkami z <strong>Nathanem Cleverlym</strong> (przegrana, wygrana) i <strong>Isaakiem Chilembą</strong> (remis, wygrana). Dwa lata temu znokautował go mistrz świata WBC wagi półciężkiej <strong>Adonis Stevenson</strong>, a liverpoolczyk zmienił kategorię na wyższą. W 2015 roku pobił dwóch przeciętnych rywali. Nie miał czasu na wielki boks, bo został przeciwnikiem syna Apollo Creeda w najnowszym filmie o przygodach Rocky’ego Balboi. Polską premierę „Creed” będzie miał 15 stycznia.</p>
<p><strong>Opracował: Przemysław Osiak, przegladsportowy.pl</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/11/12/mateusz-masternak-kontra-gwiazdor-filmu-o-rockym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAULINA GRUCHAŁA W 2016 ROKU ROZPOCZNIE ZAWODOWĄ KARIERĘ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/paulina-gruchala-w-2016-roku-rozpocznie-zawodowa-kariere/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/paulina-gruchala-w-2016-roku-rozpocznie-zawodowa-kariere/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2015 21:16:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gmitruk]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Gruchała]]></category>
		<category><![CDATA[Paulina Gruchała]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6893</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Gmitruk we współpracy z Marcinem Gruchałą mają pomóc zawodniczce Boxing Team Chojnice Paulinie Gruchale w rozpoczęciu przygody w boksie zawodowym. Pomoc w przygotowaniach ma zapewnić również kilku sponsorów z Chojnic. - Z trenerem Andrzejem Gmitrukiem rozmawialiśmy podczas turnieju Feliksa Stamma. Wczoraj podczas rozmowy telefonicznej ustaliliśmy, kiedy możemy pojawić się w Warszawie. W dalszym ciągu Paulina będzie odbywała treningi i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Gmitruk</strong> we współpracy z <strong>Marcinem Gruchałą</strong> mają pomóc zawodniczce Boxing Team Chojnice <strong>Paulinie Gruchale</strong> w rozpoczęciu przygody w boksie zawodowym. Pomoc w przygotowaniach ma zapewnić również kilku sponsorów z Chojnic.</p>
<p>- Z trenerem Andrzejem Gmitrukiem rozmawialiśmy podczas turnieju Feliksa Stamma. Wczoraj podczas rozmowy telefonicznej ustaliliśmy, kiedy możemy pojawić się w Warszawie. W dalszym ciągu Paulina będzie odbywała treningi i sparowała w Chojnicach, ale także z zawodniczkami z jego teamu w Warszawie. Już 15 listopada w Chojnicach czeka Paulinę sprawdzian, a tuż po nim jedziemy do Warszawy na sparingi &#8211; mówi Marcin Gruchała.</p>
<p>Od nowego roku Paulina Gruchała dołączy do grona seniorów &#8211; Dobrze się czuję i jestem gotowa spróbować swych sił w boksie zawodowym. Poziom jest na pewno wyższy. Będę mogła więcej się nauczyć. Trenować pod okiem takiego wybitnego szkoleniowca, jakim jest pan Andrzej to spore wyróżnienie. Zdaję sobie sprawę, że trzeba będzie również wkładać więcej sił w treningi &#8211; powiedziała Paulina.</p>
<p><strong>Dodajmy, że Paulina Gruchała (ur. w 1997 r.) to &#8211; jak dotąd &#8211; etatowa reprezentantka Polski kadetek i juniorek, uczestniczka mistrzostw świata i Europy w tych kategoriach wiekowych. W swoim sportowym dorobku ma m.in. złoty (2014) i srebrny (2015) medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski w wadze koguciej (54 kg) oraz złoty krążek Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży (2012) w wadze z limitem 50 kg.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/paulina-gruchala-w-2016-roku-rozpocznie-zawodowa-kariere/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BEZDYSKUSYJNA WYGRANA ALEXANDRA POVETKINA. KONTUZJA OKA MARIUSZA WACHA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/bezdyskusyjna-wygrana-alexandra-povetkina-kontuzja-oka-mariusza-wacha/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/bezdyskusyjna-wygrana-alexandra-povetkina-kontuzja-oka-mariusza-wacha/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2015 20:26:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Alexander Povetkin]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6891</guid>
		<description><![CDATA[Mariusz Wach (31-2, 17 KO) jak zwykle wykazał się nadludzką odpornością na ciosy, jednak zebrał ich tak dużo od Aleksandra Powietkina (30-1, 22 KO), że oko zapuchło mu niemal kompletnie i na samym finiszu pojedynek został zastopowany. &#8222;Waszka&#8221; bardzo mądrze i w myśl założeń taktycznych rozpoczął ten pojedynek. Stopował uznanego rywala długim lewym prostym, trafiając też raz prawym krzyżowym. Powietkin]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mariusz Wach (31-2, 17 KO) jak zwykle wykazał się nadludzką odpornością na ciosy, jednak zebrał ich tak dużo od Aleksandra Powietkina (30-1, 22 KO), że oko zapuchło mu niemal kompletnie i na samym finiszu pojedynek został zastopowany.</strong></p>
<p>&#8222;Waszka&#8221; bardzo mądrze i w myśl założeń taktycznych rozpoczął ten pojedynek. Stopował uznanego rywala długim lewym prostym, trafiając też raz prawym krzyżowym. Powietkin niczym nie trafił w pierwszej rundzie na górę, dlatego w drugiej ostrzej zaatakował, rozpoczynając swoje akcje od tułowia Polaka.</p>
<p>Mistrz olimpijski z Aten bardzo udanie zaczął trzecią odsłonę. W zwarciu trafił lewym podbródkiem i natychmiast poprawił prawym sierpowym, na szczęście granitowa szczęka Mariusza nie skruszała i przyjął te uderzenia bez zmrużenia oka.</p>
<p>W czwartym starciu trwała kanonada Powietkina. Nie wyglądała to najlepiej, jednak w końcówce Wach skontrował akcją lewy-prawy, rozcinając przeciwnikowi łuk brwiowy. Równa i zażarta była piąta runda. Częściej trafiał Aleksander, lecz to Mariusz zadał mocniejszą akcję &#8211; potężny prawy krzyżowy, który na kilka sekund ostudził zapały miejscowego bohatera. Niestety zdeterminowany &#8222;Sasza&#8221; wrócił najlepszą dla siebie rundą szóstą. Kilka razy zahaczył Mariusza mocnymi sierpami i wyraźnie złapał wiatr w żagle. Podobny przebieg miała kolejna odsłona. &#8211; Będziesz stał, będziesz przegrywał, a jak uwierzysz, że możesz to wygrać, wszystko będzie inaczej &#8211; krzyczał w narożniku <strong>Piotr Wilczewski</strong>.</p>
<p>Wach był jednak chyba zbyt zmęczony, by podkręcić tempo. O ile jab pracował jeszcze dobrze, to bardzo brakowało ciosów prawą ręką. Na tym etapie każdy z sędziów typował siedem do jednego, czyli 73:79. Oczywiście na korzyść reprezentanta gospodarzy, który coraz częściej sięgał głowy naszego rodaka swoim lewym sierpowym z doskoku. Gdy Mariusz schodził do narożnika po dziesiątej rundzie, pod lewym okiem sączyła się krew z pękniętej skóry. W końcówce jedenastej rundy Polak ładnie skontrował prawym sierpem, ale wcześniej był w głębokiej defensywie. Kiedy wychodził na ostatnie trzy minuty jasne było, że tylko nokaut może go uratować. Niestety to Powietkin trafił lewym sierpem &#8211; idealnie w zranione oko. Rana się powiększyła, sędzia Jay Nady poprosił lekarza o konsultację i wspólnie podjęli decyzję, że na dwie minuty przed końcem czasu walka została zastopowana.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p>ź</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/11/04/bezdyskusyjna-wygrana-alexandra-povetkina-kontuzja-oka-mariusza-wacha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GŁOWACKI &#8211; HUCK WALKĄ ROKU! KLICZKO I MAYWEATHER W TYLE!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/31/glowacki-huck-walka-roku-kliczko-i-mayweather-w-tyle/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/31/glowacki-huck-walka-roku-kliczko-i-mayweather-w-tyle/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Oct 2015 22:38:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6870</guid>
		<description><![CDATA[World Boxing Organization, jedna z czterech liczących się federacji w światowym boksie, wręczyła nagrody swoim najlepszym pięściarzom. Coroczny kongres tej portorykańskiej firmy, kierowanej przez prezydenta Francisco „Paco” Valcarcela, trwa w Orlando na Florydzie. Oficjalna uroczystość odbyła się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu. Wyróżnienie dla Krzysztofa Głowackiego, za sierpniowy nokaut na Marco Hucku w Newark, było jedynie formalnością.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>World Boxing Organization, jedna z czterech liczących się federacji w światowym boksie, wręczyła nagrody swoim najlepszym pięściarzom. Coroczny kongres tej portorykańskiej firmy, kierowanej przez prezydenta Francisco „Paco” Valcarcela, trwa w Orlando na Florydzie. Oficjalna uroczystość odbyła się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu. Wyróżnienie dla Krzysztofa Głowackiego, za sierpniowy nokaut na Marco Hucku w Newark, było jedynie formalnością.</strong></p>
<p><strong>Walka roku i nuda roku</strong><br />
29-letniego czempiona wagi junior ciężkiej (90,7 kg) nagrodzono w kategorii „Walka Roku”. Należy oczywiście pamiętać, że w Orlando brano pod uwagę jedynie pojedynki sankcjonowane przez WBO (najlepsi pięściarze świata walczą też o tytuły IBF, WBA i WBC), lecz wyróżnienie i tak jest ogromnym sukcesem skromnego wojownika z Wałcza. Dramatyczny bój z Huckiem, w którym nadludzkim wysiłkiem podniósł się z desek i sam znokautował wieloletniego mistrza z Niemiec, zyskał większe uznanie niż potyczki w 16 pozostałych kategoriach wagowych – od słomkowej (47,6 kg) do ciężkiej (+90,7 kg).</p>
<p>A przecież walki o pasy WBO wygrywali w tym roku tacy mocarze, jak <strong>Władymir Kliczko</strong> (waga ciężka), <strong>Siergiej Kowaliow</strong> (półciężka), <strong>Timothy Bradley</strong> (półśrednia), <strong>Terence Crawford</strong> (junior półśrednia), <strong>Wasyl Łomaczenko</strong> (piórkowa) i&#8230; <strong>Floyd Mayweather Junior</strong> (połśrednia). Każdy z tych pięściarzy może znaleźć się w czołowej dziesiątce dowolnego rankingu najlepszych na świecie bez podziału na kategorie wagowe.</p>
<p>Mayweather, po najdroższym (jednocześnie jednym z najnudniejszych) pojedynku w dziejach boksu z <strong>Mannym Pacquiao</strong> (blisko 600 milionów dolarów przychodu), na statuetkę przeznaczoną dla Głowackiego nie zasłużył. Mógłby ewentualnie zostać pięściarzem roku, lecz wątpliwe, by WBO w ogóle wysłało mu zaproszenie na Florydę, skoro niedługo po starciu z Las Vegas odebrało mu pas. Poszło oczywiście o pieniądze. Po walce z Pacquiao, na której zarobił 220 milionów dolarów, Amerykanin pożałował Portorykańczykom 200 tysięcy.</p>
<p><strong>Protesty Hucka na nic</strong><br />
Głowacki przybył do <strong>Orlando</strong> w czwartek rano, po nocnej podróży samolotem z promotorami <strong>Andrzejem Wasilewskim</strong> i <strong>Tomaszem Babilońskim</strong>. Gdy wylądował w USA, miał już pewność, że WBO nie uwzględniło protestów Hucka i nie będzie musiał dać Niemcowi natychmiastowego rewanżu. Pierwsze miejsce w rankingu wagi cruiser zajmuje mistrz olimpijski <strong>Ołeksandr Usyk</strong>, a drugi jest Huck. Jeden z nich zapewne zostanie mianowany obowiązkowym pretendentem.</p>
<p>W najbliższym pojedynku „Główka” przystąpi jednak do tzw. dobrowolnej obrony tytułu, z innym przeciwnikiem. Najbardziej realnym wariantem pozostaje walka w pierwszych tygodniach 2016 roku w USA, lecz promotor Babiloński wciąż nie wyklucza innych opcji. – Dopiero okaże się, gdzie i z kim Krzysztof wejdzie do ringu. Najbardziej marzy się nam walka z Argentyńczykiem<strong> Victorem Ramirezem</strong>, który dostał w prezencie pas IBF. Bardzo chcielibyśmy też zorganizować galę w Polsce, aby Krzysztof mógł pokazać się rodakom – mówi. Przygotowania Głowacki ma zacząć w przyszłym tygodniu w Warszawie.</p>
<p><strong>Przemysław Osiak/przegldsportowy.pl</strong><br />
<strong>Fot: Lucas Noonan/Premier Boxing Champions</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/31/glowacki-huck-walka-roku-kliczko-i-mayweather-w-tyle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PORAŻKA GERLECKIEGO W BIAŁYMSTOKU. NIE ZAWIEDLI BRZESKI I ŚWIERZBIŃSKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/24/porazka-gerleckiego-w-bialymstoku-nie-zawiedli-brzeski-i-swierzbinski/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/24/porazka-gerleckiego-w-bialymstoku-nie-zawiedli-brzeski-i-swierzbinski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2015 09:05:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Brzeski]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>
		<category><![CDATA[Sebastian Skrzypczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6791</guid>
		<description><![CDATA[Podczas gali boksu zawodowego w Białymstoku Geard Ajetović (27-14-1, 12 KO) okazał się zbyt trudnym rywalem dla Michała Gerleckiego (11-1, 6 KO). Polak doznał pierwszej porażki na zawodowym ringu przegrywając przed czasem w ostatniej, dziesiątej rundzie. Pierwsza runda typowo badawcza &#8211; Gerlecki starał się trafiać Serba ciosami prostymi, jednak nie przechodziły one przez szczelną gardę rywala. Polak był jednak nieco]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Podczas gali boksu zawodowego w <strong>Białymstoku Geard Ajetović</strong> (27-14-1, 12 KO) okazał się zbyt trudnym rywalem dla <strong>Michała Gerleckiego</strong> (11-1, 6 KO). Polak doznał pierwszej porażki na zawodowym ringu przegrywając przed czasem w ostatniej, dziesiątej rundzie. Pierwsza runda typowo badawcza &#8211; Gerlecki starał się trafiać Serba ciosami prostymi, jednak nie przechodziły one przez szczelną gardę rywala. Polak był jednak nieco aktywniejszy i to na jego konto można było zapisać pierwszą odsłonę. Po gongu Ajetović był już bardziej zdecydowany w atakach i parokrotnie wykorzystał luki w obronie Polaka. W trzecim starciu Gerlecki nadal starał się prowadzić walkę na dystans, jednak jego ciosy nie miały wymowy. Doświadczony Serb parokrotnie zaskoczył podopiecznego Rafała Kałużnego mocnym lewym sierpowym. W czwartej odsłonie przyjezdny rywal poczynał sobie coraz pewniej i w pewnym momencie wstrząsnął Gerleckim zadając całą serię celnych ciosów. Ajetović ograniczał się do rzadkich, ale efektywnych zrywów. W piątej rundzie Serb odpuścił, jednak dzięki udanej końcówce zaliczył kolejną wygraną rundę na swoje konto. W rundzie siódmej Ajetovicia wyraźnie zaczęły irytować ataki głową Polaka, za co wyraźnie chciał się odgryźć. W ostatnich odsłonach Polak nie znalazł recepty na doświadczonego rywala i w ostatnim starciu nadział się na prawy podbródkowy. Gerlecki wstał, jednak koniec wisiał w powietrzu i tak doświadczony pięściarz jak Ajetović nie mógł wypuścić okazji z rąk. Po chwili Polak znów wylądował na deskach i z trudem powstał z maty, jednak sędzia Molenda zdecydował się na kontynuowanie pojedynku. Po kolejnych trafionych ciosach przerwano nierówne zawody i ogłoszono wygraną Gearda Ajetovicia przez techniczny nokaut.</p>
<p>Po dwóch słabszych występach udanie na ring powrócił <strong>Robert Świerzbiński</strong> (15-4-1, 3 KO). &#8222;Shy&#8221; pewnie pokonał na punkty doświadczonego <strong>Sebastiana Skrzypczyńskiego</strong> (11-12-2, 5 KO). Sędziowie punktowali 98-92, 100-90 oraz 97-93. W początkowej fazie pojedynek miał dość jednostronny przebieg &#8211; Świerzbiński kontrolował sytuację w ringu dzięki dobrym ciosom prostym oraz hakom na korpus. Podopieczny <strong>Dariusza Snarskiego</strong> był dziś w ringu wyjątkowo aktywny, natomiast Skrzypczyński ograniczał się do pojedynczych mocnych ciosów. Obraz walki zmienił się w ostatnich rundach, gdy &#8222;Shy&#8221; nieco odpuścił. Po ostatnim gongu sędziowie pewnie wskazali na Świerzbińskiego, który odniósł pierwsze zwycięstwo w tym roku.</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (2-0, 1 KO) pokazał wielką ambicję i determinację w walce z niewygodnym <strong>Iwanem Muraszkinem</strong> (2-1-1, 1 KO), jednak dał sobie narzucić warunki rywala w ringu. Mimo słabszej postawy sędziowie niejednogłośnie wskazali na Polaka. Białorusin w swoim stylu ruszył do ataku od pierwszego gongu i zasypywał Polaka ciosami, które w większości nie dochodziły celu. W drugiej odsłonie Polak przestał realizować plan taktyczny i wchodził w wymiany, co było &#8222;wodą na młyn&#8221; dla Muraszkina, który zaczął zaznaczać swoją przewagę. Od czwartej rundy Rzadkosz boksował z rozcięciem nad lewym okiem i mimo tego uniedogodnienia cały czas odgryzał się rywalowi, aczkolwiek to Białorusin częściej i wyraźniej trafiał. W dwóch ostatnich rundach Muraszkin nieco osłabł, co wykorzystał Polak, jednak w ocenie komentatorów nie wystarczyło to, by dać mu zwycięstwo. Po końcowym gongu sedziowie punktowali 58:57, 55:59 oraz 58:56 dla Rzadkosza, co spotkało się z gwizdami na trybunach.</p>
<p>Mimo dobrego początku, <strong>Władimir Letr</strong> (5-5, 2 KO) przegrał ostatecznie przed czasem z powracającym <strong>Marcinem Brzeskim</strong> (6-0, 4 KO). Podopieczny Dariusza Snarskiego lepiej wszedł w walkę i wykorzystał małą aktywność swojego rywala, który robił niewiele, by zapisać dwie pierwsze rundy na swoją korzyść. Przełom nadszedł pod koniec odsłony trzeciej, w której Brzeski pierwszy raz posłał rywala na deski. Letr wstał na osiem i spokojnie przetrwał do gongu. W kolejnej rundzie Brzeski &#8222;poczuł krew&#8221; i rzucił swojego oponenta na deski trzy razy, po czym sędzia ringowy przerwał zawody.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (8-0-1, 4 KO) nie sprostał oczekiwaniom kibiców zebranych na gali i jedynie zremisował po sześciu rundach z <strong>Andreiem Stalirczukiem</strong> (11-24-4, 2 KO). Białorusin, którzy w przeszłości remisował również z Dawidem Kwiatkowskim, postawił Polakowi twarde warunki między linami i po sześciu rundach sędziowie punktowi nie byli w stanie jednoznacznie wskazać zwycięzcy. Był to drugi występ Wrzesińskiego w tym roku.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (11-0-1, 6 KO) tym razem szybko zakończył swój pojedynek i już w drugiej rundzie odprawił <strong>Attilę Palko</strong> (20-19, 14 KO). Już na samym początku Polak trafił mocno prawym podbródkowym, jednak nie podpalał się i boksował dalej swoje Wiedział bowiem, że nokaut jest tylko kwestią czasu. I tak też się stało. W drugim starciu najpierw naruszył przeciwnika mocnym prawym, za moment poprawił ciosem na korpus i Węgier został wyliczony.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/10/24/porazka-gerleckiego-w-bialymstoku-nie-zawiedli-brzeski-i-swierzbinski/gala_boxingprod15/" rel="attachment wp-att-6792"><img class="alignleft size-full wp-image-6792" alt="gala_boxingprod15" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/10/gala_boxingprod15.jpg" width="860" height="1216" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/24/porazka-gerleckiego-w-bialymstoku-nie-zawiedli-brzeski-i-swierzbinski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GRAFKA LEPSZY OD GŁAŻEWSKIEGO W WIELICZCE. UDANY POWRÓT ZIMNOCHA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/18/grafka-lepszy-od-glazewskiego-w-wieliczce-udany-powrot-zimnocha/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/18/grafka-lepszy-od-glazewskiego-w-wieliczce-udany-powrot-zimnocha/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Oct 2015 22:56:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Mielewczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kosela]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Zimnoch]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Ludwiczak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Różański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6767</guid>
		<description><![CDATA[Dla Krzysztofa Zimnocha (18-0-1, 12 KO) był to nie tylko powrót po dwuletniej przerwie spowodowanej kontuzją i długą rehabilitacją. Był to również debiut z nowym trenerem w narożniku. Wszystko wypadło bardzo efektownie, choć wartość Gbengi Oluokuna (19-13, 12 KO) spada ostatnio na łeb na szyję. Krzysztof był dobrze przygotowany do gali boksu zawodowego w Wieliczce, czego na pewno nie można]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dla <strong>Krzysztofa Zimnocha</strong> (18-0-1, 12 KO) był to nie tylko powrót po dwuletniej przerwie spowodowanej kontuzją i długą rehabilitacją. Był to również debiut z nowym trenerem w narożniku. Wszystko wypadło bardzo efektownie, choć wartość <strong>Gbengi Oluokuna</strong> (19-13, 12 KO) spada ostatnio na łeb na szyję. Krzysztof był dobrze przygotowany do gali boksu zawodowego w <strong>Wieliczce</strong>, czego na pewno nie można powiedzieć o Nigeryjczyku. Już w pierwszej rundzie przyklęknął po prawym z góry Polaka i dał się doliczyć <strong>Leszkowi Jankowiakowi</strong> aż do dziewięciu. W drugim starciu Zimnoch uderzył akcją lewy-prawy prosty, poprawił krótkim prawym sierpem na skroń i było po wszystkim. Szybko, łatwo i przyjemnie.</p>
<p>- Jeżeli Paweł zaboksuje tak jak ostatnio, to jako pierwszy powiem mu, żeby zakończył karierę &#8211; powtarzał przed walką <strong>Tomasz Babiloński</strong>, promotor <strong>Pawła Głażewskiego</strong> (23-5, 5 KO). Pięściarz z Białegostoku niegdyś bardzo łatwo uporał się z <strong>Bartłomiejem Grafką</strong> (15-18-1, 6 KO), dziś jednak to już nie ci sami zawodnicy. Jeden zrobił spory postęp, drugi zaś wyraźnie spuścił z tonu. Zgodnie z oczekiwaniami Grafka ruszył bardzo ostro, tak by złamać psychicznie faworyzowanego rywala. Kiedy &#8222;Głazowi&#8221; udawało się utrzymywać walkę w dystansie, kontrolował ją lewym prostym, lecz podopieczny <strong>Irosława Butowicza</strong> coraz częściej przedzierał się do półdystansu. Paweł zamiast boksować, niepotrzebnie starał się ustrzelić oponenta jakimś mocnym uderzeniem. W końcówce czwartego starcia wystrzelił z całym skrętem ciała lewym sierpowym. Nie trafił, ale włożył w to tyle siły, że aż sam się przewrócił. Zaraz na starcie piątej odsłony doznał natomiast rozcięcia prawej powieki, co tylko jeszcze bardziej rozochociło Grafkę. Na koniec tego odcinka Włodzimierz Kromka odebrał Bartkowi punkt za ataki głową, a &#8222;Głaz&#8221; w końcu wstrzelił się swoją akcją i trafił lewym sierpem. W szóstej rundzie Głażewski złapał swój rytm i choć o wielkiej przewagi nie zyskał, to przynajmniej nie dawał się już spychać na liny. W ostatnich sześciu minutach Grafka postawił na zdecydowany atak. Między linami zapanował chaos, nad którym nie dali rady zapanować ani zawodnicy, ani trochę bezradny sędzia. A kto wygrał? Punktowi byli niejednogłośni, ale stosunkiem głosów dwa do jednego &#8211; 74:79, 78:75 i 75:76, wskazali na Grafkę.</p>
<p>Po niezłym pojedynku wagi półciężkiej <strong>Marek Matyja</strong> (10-0, 4 KO) wypunktował słabszego fizycznie, za to bardzo ambitnego <strong>Michała Ludwiczaka</strong> (12-2, 5 KO). Pięściarz z Oleśnicy tuż po starcie narzucił ostry pressing, szukając bardzo mocnych haków po dole z obu rąk. Ale z jego łuku brwiowego w pewnym momencie pociekła krew. &#8211; Po ciosie, to było po ciosie &#8211; krzyknął Leszek Jankowiak, który był trzecią osobą w ringu. Podrażniony takim obrotem spraw Matyja zaatakował z jeszcze większą pasją po przerwie, uderzając coraz częściej mocnymi sierpami. &#8211; Nie śpiesz się &#8211; usłyszał od <strong>Fiodora Łapina</strong> przed trzecią rundą. Ludwiczak trafił nawet ładnym lewym sierpem z doskoku, lecz powiększała się przewaga silniejszego fizycznie Marka. Matyja konsekwentnie obijał korpus, a w piątym starciu trafił również prawym krzyżowym przy linach. Na początku szóstego poprawił dwukrotnie prawym sierpem w okolice ucha, lecz Ludwiczak nie tylko nie dał się złamać, co jeszcze lepiej zaakcentował końcówkę tej odsłony swoimi atakami. Do końca przeważał już faworyt tej konfrontacji. Półtora minuty przed ostatnim gongiem Ludwiczak aż skrzywił się po lewym haku na wątrobę, ale pokazał hart ducha i dotrwał do ostatniej syreny. Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Matyją, punktując 78:74, 78:74 i 79:73.</p>
<p><strong>Krzysztof Kopytek</strong> (11-0, 2 KO) wypunktował w spotkaniu dwóch niepokonanych rodaków <strong>Damiana Mielewczyka</strong> (9-1, 7 KO). Pierwsza runda była toczona w spokojnym tempie i żaden z zawodników nie osiągnął przewagi, ale już w drugiej Kopytek kilka razy sięgnął głowy przeciwnika swoją prawą ręką. Mielewczyk nieustannie starał się atakować, jednak wszechstronniejszy rywal łapał go na swoje kontry i Damian w piątym starciu miał już podbite prawe oko. W szóstym wyraźnie cierpiał po kilku hakach na korpus, lecz sklinczował i pomimo kryzysu dotrwał do przerwy. Minuta odpoczynku okazała się zbawienna. W dwóch ostatnich odsłonach Mielewczyk jeszcze starał się odmienić losy potyczki, lecz mądrze boksujący Krzysiek nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 77:75, 77:75 i 80:72 &#8211; wszyscy na korzyść Kopytka.</p>
<p>Blisko 48-letni Białorusin <strong>Henadzi Daniliuk</strong> (17-11, 14 KO) nie miał nawet prawa nawiązać równorzędnej walki. <strong>Krzysztof Kosela</strong> (4-0, 3 KO) od początku ruszył na przeciwnika. Ten mocno przestraszony schował się za podwójną gardą. Polak więc kilka razy uderzył prawym hakiem na korpus, by w połowie rundy poprawić prawym podbródkowym. Nokaut. Wcześniej boksujący również w wadze ciężkiej <strong>Łukasz Różański</strong> (1-0, 1 KO) udanie zadebiutował na zawodowych ringach, nokautując w pierwszej rundzie <strong>Mateusza Zielińskiego</strong> (2-5).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/18/grafka-lepszy-od-glazewskiego-w-wieliczce-udany-powrot-zimnocha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PATRYK SZYMAŃSKI NIEZAGROŻONY W SWOJEJ PIERWSZEJ DZIESIĘCIORUNDÓWCE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/patryk-szymanski-niezagrozony-w-swojej-pierwszej-dziesieciorundowce/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/patryk-szymanski-niezagrozony-w-swojej-pierwszej-dziesieciorundowce/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Oct 2015 09:02:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6764</guid>
		<description><![CDATA[To miał być najtrudniejszy pojedynek w karierze Patryka Szymańskiego (15-0, 9 KO) i prawdopodobnie taki był. Polak zwyciężył, jednak Richard Gutierrez (28-17-1, 17 KO) postawił mu trochę wyżej poprzeczkę niż dotychczasowi rywale. Młody i obiecujący Polak kontrolował walkę w dystansie. Kolumbijczyk polował na jedno, nokautujące uderzenie, lecz Patryk przepuszczał te ciosy, bądź zbierał je na szczelną gardę. Starał się boksować]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To miał być najtrudniejszy pojedynek w karierze Patryka Szymańskiego (15-0, 9 KO) i prawdopodobnie taki był. Polak zwyciężył, jednak Richard Gutierrez (28-17-1, 17 KO) postawił mu trochę wyżej poprzeczkę niż dotychczasowi rywale.</strong></p>
<p>Młody i obiecujący Polak kontrolował walkę w dystansie. Kolumbijczyk polował na jedno, nokautujące uderzenie, lecz Patryk przepuszczał te ciosy, bądź zbierał je na szczelną gardę. Starał się boksować z daleka, ale nie bał się czasem pójść na wymianę. Generalnie cały czas kontrolował sytuację, o czym najlepiej świadczy punktacja &#8211; 98:92 i dwukrotnie 100:90.</p>
<p>Kto teraz? Poziom rywali miał wzrastać z każdym kolejnym występie. Dotąd tak było, więc za kilkanaście tygodni zobaczymy pięściarza z Konina zapewne z kimś jeszcze mocniejszym niż Gutierrez.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/patryk-szymanski-niezagrozony-w-swojej-pierwszej-dziesieciorundowce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOLEJNA KAPITALNA WALKA ANDRZEJA FONFARY. CLEVERLY POKONANY PO 12 RUNDACH</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/kolejna-kapitalna-walka-andrzeja-fonfary-cleverly-pokonany-po-12-rundach/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/kolejna-kapitalna-walka-andrzeja-fonfary-cleverly-pokonany-po-12-rundach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Oct 2015 08:26:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ZAWODOWCY]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Nathan Cleverly]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6759</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara (28-3, 16 KO) dał kolejną fantastyczną wojnę i choć stracił sporo zdrowia, zebrał wiele mocnych bomb, to w ostatecznym rozrachunku pokonał dzielnego Nathana Cleverly&#8217;ego (29-3, 15 KO). To, co zobaczyliśmy w UIC Pavilion w Chicago to murowany kandydat do miana walki roku! Andrzeja przywitali jak zwykle wierni kibice z Chicago. Kiedy do ringu wychodził Walijczyk, usłyszał przeraźliwe gwizdy.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Fonfara (28-3, 16 KO) dał kolejną fantastyczną wojnę i choć stracił sporo zdrowia, zebrał wiele mocnych bomb, to w ostatecznym rozrachunku pokonał dzielnego Nathana Cleverly&#8217;ego (29-3, 15 KO). To, co zobaczyliśmy w UIC Pavilion w Chicago to murowany kandydat do miana walki roku!</strong></p>
<p>Andrzeja przywitali jak zwykle wierni kibice z Chicago. Kiedy do ringu wychodził Walijczyk, usłyszał przeraźliwe gwizdy. To go jednak nie nie zdeprymował i od razu ruszył do ataku. Cleverly trafił kilka razy lewym sierpem bądź hakiem na górę. Andrzej dla odmiany swoim prawym sierpem przełamywał jego gardę. Pierwsza runda toczona w bardzo wysokim tempie i bez żadnego kalkulowania.</p>
<p>Drugie starcie niestety dla Walijczyka. Dziurawił defensywę Polaka lekkimi, za to celnymi seriami. Szczególnie groźne wydawały się podbródki z obu rąk. Andrzej uderzał optycznie mocniej, ale nie tak celnie. Po przerwie rozgorzała totalna wojna na wyniszczenie w półdystansie! Żaden nie odpuszczał, a na cios rywala odpowiadał jeszcze mocniejszym swoim.Tu nie było wielkiej finezji, tylko obustronne bombardowanie. Taki sam przebieg miały następne trzy minuty. Gdy jeden swoją akcją rozbudzał nadzieję kibiców, drugi zaraz uciszał ich swoją ripostą.</p>
<p>Cleverly niepokojąco dobrze rozpoczął piątą rundę. Składał swoje ciosy w piękne kombinacje i w pewnym momencie robiło się już naprawdę groźnie. Andrzej jednak już nie pierwszy raz udowodnił, że jest twardzielem i to on ładnie zaakcentował ostatnią minutę. &#8222;Polskiego Księcia&#8221; dopadł chyba lekki kryzys w szóstym starciu. Oddał je rywalowi, ale pocieszający był mocny lewy hak na szczękę na samym finiszu. A po minucie odpoczynku to Andrzej przejął inicjatywę. Trafił w zwarciu krótkim prawym w okolice ucha. Poprawił raz, drugi, trzeci&#8230; Na Walijczyka spadła cała lawina. Co prawda nie udało się go złamać, ale rozkrwawić twarz już jak najbardziej. Szczególnie ucho.</p>
<p>Fantastyczna walka trwała w najlepsze w ósmym starciu. Jeden bił drugiego, za moment wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie i to ten bity już bił. A kibice z zapartym tchem oglądali świstające po obu stronach bomby. Po trochę luźniejszej rundzie dziewiątej, w dziesiątej znów wojna. Nie było już może takiej częstotliwości, ale każda akcja mogła zakończył ten brutalny pojedynek. W przerwie przed jedenastym starciem lekarz dokładnie oglądał zapuchniętego Cleverly&#8217;ego, a narożnik Andrzeja motywował go z całych sił. Zmotywowany Polak zdominował Walijczyka na tym odcinku. Przyjął praktycznie jeden mocny cios, sam zaś ulokował na głowie przeciwnika przynajmniej kilkanaście. Ale przed ostatnią rundą nikt nie mógł być niczego pewien&#8230;</p>
<p>Finiszowe trzy minuty jak cała walka. Totalna zadyma, krew, pot, łzy przegranego i chwała zwycięzcy. Trudno było tu wskazać osobę dominującą, jednak dziesięć sekund przed końcem Andrzej strzelił długim prawym i ranny Cleverly cofnął się na liny. Fonfara jeszcze zdążył mocno poprawić, czym przypieczętował swój świetny występ. Lewe ucho Nathana zapełnił &#8222;kalafior&#8221;. Zapaśnicy doskonale wiedzą o co chodzi. Tylko wtedy nikt nie myślał o ranach, tylko o kartach punktowych. Sędziowie nie mieli łatwego zadania, jednak &#8222;Polski Książę&#8221; świetną końcówką przekonał ich do siebie. Arbitrzy punktowali na jego korzyść jednogłośnie &#8211; 115:113 i dwukrotnie 116:112. Brawo!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/17/kolejna-kapitalna-walka-andrzeja-fonfary-cleverly-pokonany-po-12-rundach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KTO W GÓRĘ, A KTO W DÓŁ? POLACY W RANKINGACH ZAWODOWYCH FEDERACJI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/10/14/kto-w-gore-a-kto-w-dol-polacy-w-rankingach-zawodowych-federacji/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/10/14/kto-w-gore-a-kto-w-dol-polacy-w-rankingach-zawodowych-federacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2015 09:12:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Alexander Povetkin]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6724</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie zaglądaliśmy do światowych rankingów. Oczywiście tradycyjnie najwięcej polskich nazwisk odnajdziemy w szerokim zestawieniu federacji WBC, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych. W wadze ciężkiej swoje pozycje utrzymali siódmy Artur Szpilka (20-1, 15 KO) oraz jedenasty Mariusz Wach (31-1, 17 KO). Na samej górze widnieje nazwisko Alexandra Povetkina (29-1, 21 KO), z którym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno nie zaglądaliśmy do światowych rankingów. Oczywiście tradycyjnie najwięcej polskich nazwisk odnajdziemy w szerokim zestawieniu federacji <strong>WBC</strong>, która co miesiąc klasyfikuje po 40 zawodników w każdej z kategorii wagowych. W wadze ciężkiej swoje pozycje utrzymali siódmy <strong>Artur Szpilka</strong> (20-1, 15 KO) oraz jedenasty <strong>Mariusz Wach</strong> (31-1, 17 KO). Na samej górze widnieje nazwisko <strong>Alexandra Povetkina</strong> (29-1, 21 KO), z którym Wach spotka się <strong>4 listopada</strong> w <strong>Kazaniu</strong>. Skok o trzy oczka zanotował <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (31-1, 17 KO), który zamyka drugą dziesiątkę. Do zestawienia po wielu miesiącach powrócił dwudziesty trzeci aktualnie <strong>Tomasz Adamek</strong> (50-4, 30 KO).</p>
<p>W kategorii junior ciężkiej <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-3-1, 35 KO) spadł z piątego na szóste miejsce, zaś <strong>Mateusz Masternak</strong> (36-3, 26 KO) awansował z siedemnastego na piętnaste. Trzeci w wadze półciężkiej nadal jest<strong> Andrzej Fonfara</strong> (27-3, 16 KO), lecz jeśli w piątkową noc pokona <strong>Nathana Cleverly&#8217;ego</strong>, będzie pewniakiem do walki o mistrzostwo świata. Skok zanotował <strong>Dariusz Sęk</strong> (24-2-1, 8 KO), który otwiera czwartą dziesiątkę, zaś <strong>Maciej Miszkiń</strong> (18-3, 5 KO) znajduje się dwa oczka niżej (33).</p>
<p>Choć <strong>Maciej Sulęcki</strong> (21-0, 6 KO) boksuje w wadze średniej, to włodarze WBC uparcie klasyfikują go w super średniej &#8211; we wrześniu na dwudziestej siódmej pozycji. W dywizji junior średniej boksujący bardzo rzadko <strong>Damian Jonak</strong> (39-0-1, 21 KO) jest dwudziesty ósmy. W kategorii półśredniej <strong>Przemysław Runowski</strong> (9-0, 2 KO) zajmuje trzydziestą ósmą lokatę, a w junior półśredniej naszym jedynakiem pozostaje dwudziesty pierwszy <strong>Michał Syrowatka</strong> (13-0, 4 KO). To także ostatni polski pięściarz w tym rankingu.</p>
<p>Tylko czterech Polaków znajduje się w najnowszym rankingu federacji <strong>IBF</strong>. W wadze ciężkiej <strong>Artur Szpilka</strong> jest siódmy, zaś <strong>Mariusz Wach</strong> &#8211; trzynasty. Co ciekawe ten drugi sparuje obecnie w Zakopanem z <strong>Wiaczesławem Głazkowem</strong> (21-0-1, 13 KO), aktualną jedynką w zestawieniu. Drugą dziesiątkę w kategorii cruiser otwiera <strong>Mateusz Masternak</strong>, przy czym dwie pierwsze lokaty w tym limicie pozostają nieobsadzone. W dywizji półciężkiej piątą lokatę utrzymał <strong>Andrzej Fonfara</strong>.</p>
<p>Tak jak w zeszłym miesiącu, również i w tym zaledwie dwa nazwiska polskich pięściarzy znajdziemy w rankingu federacji <strong>WBA</strong>. W kategorii junior ciężkiej <strong>Mateusz Masternak</strong> awansował z dziewiątego na siódme miejsce. Bez zmian natomiast u <strong>Andrzeja Fonfary</strong>, który utrzymał drugą lokatę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/10/14/kto-w-gore-a-kto-w-dol-polacy-w-rankingach-zawodowych-federacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KONTUZJA SALETY. ADAMEK, SĘK, BRODNICKA, CIEŚLAK, MISZKIŃ I SZEREMETA GÓRĄ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/09/27/pbn-kontuzja-salety-adamek-sek-brodnicka-cieslak-miszkin-i-szeremeta-gora/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/09/27/pbn-kontuzja-salety-adamek-sek-brodnicka-cieslak-miszkin-i-szeremeta-gora/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Sep 2015 23:06:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Saleta]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6619</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru Polsat Boxing Night złą passę przerwał Tomasz Adamek (50-4, 30 KO), który pokonał przed czasem Przemysława Saletę (44-8, 22 KO). &#8222;Góral&#8221; ruszył jak za starych lat na Gołotę. Bił kombinacjami góra-dół i już w dwudziestej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. Były mistrz Europy wagi ciężkiej próbował strzelić zza podwójnej gardy, jednak dawny champion dwóch kategorii był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru <strong>Polsat Boxing Night</strong> złą passę przerwał <strong>Tomasz Adamek</strong> (50-4, 30 KO), który pokonał przed czasem <strong>Przemysława Saletę</strong> (44-8, 22 KO). &#8222;Góral&#8221; ruszył jak za starych lat na Gołotę. Bił kombinacjami góra-dół i już w dwudziestej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. Były mistrz Europy wagi ciężkiej próbował strzelić zza podwójnej gardy, jednak dawny champion dwóch kategorii był dla niego zbyt szybki, a rundę zakończył prawym krzyżowym na szczękę. Po przerwie Adamek kąsał błyskawicznym lewym jabem, raz na jakiś czas doskakując z serią trzech-czterech uderzeń. Saleta nie sięgał, więc zamiast na górę, szukał akcji po dole. W trzecim starciu Przemek idąc za radą Roberta Złotkowskiego wystawiał się na prawy Adamka, starał się go zebrać na bark czy rękawicę i błyskawicznie skontrować swoim prawym. Coś na wzór Jamesa Toneya&#8230; Recepta okazała się trafna. Przemek rzeczywiście w czwartej odsłonie trafił Tomka ze trzy razy, lecz jego problem polegał na tym, że na jedno jego trafienie, rywal odpowiadał dziesięcioma swoimi. Ale przynajmniej zacząć się dobierać mu do skóry&#8230; W piątej rundzie jednak Saleta jakby stanął w miejscu. Przyjął sporo, ale w przerwie przed szóstym starciem poddał się z innego powodu.<br />
- Kontuzja barku. Nie mogę ruszać lewą ręką &#8211; powiedział do sędziego <strong>Leszka Jankowiaka</strong>.- Właściwie od drugiej rundy boksował tylko prawą ręką, licząc na to, że jakoś uda mi się trafić Tomka. Ale ból narastał i miałem już trudności z podnoszeniem lewej ręki &#8211; przyznał pokonany.</p>
<p>To była potworna wojna z dramatycznym zakończeniem. <strong>Marcin Rekowski</strong> (16-2, 13 KO) wygrywał walkę z <strong>Nagy Aguilerą</strong> (20-9, 14 KO), ale kontrowersyjna decyzja arbitra pozbawiła go wygranej na dwie sekundy przed końcem! Marcin przyzwyczaił nas, że w jego walkach nie ma miejsca na kunktatorstwo. Albo ja, albo on &#8211; taką wyznaje zasadę. W pierwszą rundę wszedł jednak trochę spięty. W końcówce trafił akcją prawy-lewy, ale rywal odpowiedział natychmiast swoim prawym sierpowym, posyłając &#8222;Rexa&#8221; na deski. Na początku drugiego starcia Aguilera poprawił prawym i robiło się niebezpiecznie. Na szczęście to on trafił za moment lewym sierpowym, zranił przeciwnika i zyskał przewagę. W trzeciej odsłonie obaj poszli na przełamanie, szukając kończącego ciosu. W czwartej Rekowski trafił prawym podbródkowym, zaraz poprawił lewym sierpowym, ale oponent nie tylko sobie z tego nic nie robił, co jeszcze zdołał zrewanżować się swoim prawym. Piąta runda nie przyniosła zmian &#8211; nokaut ciągle wisiał w powietrzu, tylko nie wiadomo było, kto kogo mógłby położyć. W szóstej Rekowski zaszachował Aguilerę lewą ręką, i to zarówno lewym prostym, jak i lewym sierpowym. Przełom nastąpił w ósmej rundzie. Zawodnicy zderzyli się głowami i Aguilerze pękła powieka. Rozwścieczyło go to do tego stopnia, że za moment poczęstował &#8222;Reksia&#8221; z główki, za co został ukarany odjęciem punktu. A gdy sędzia czasowy dał sygnał dziesięciu sekund do końca, odwrócił się, jakby myląc stuknięcie młotkiem z gongiem. Marcin wykorzystał ten moment nieuwagi rywala, trafił lewym sierpowym i przewrócił go. Runda wygrana 10:7. W dziewiątej rundzie Rekowski obijał bezradnego Aguilery niemal od początku do końca, jednak w samej końcówce sam zainkasował lewy sierpowy i szybko ratował się klinczem. Ostatnie trzy minuty jaka cała walka &#8211; wojna na wyniszczenie, która zabrała sporo zdrowia jednemu i drugiemu. Emocje były olbrzymie, ale w końcu kibice, którzy zapłacili za PPV, dostali to co chcieli. Niestety skończyło się źle dla Polaka&#8230;</p>
<p>W bardzo ciekawej, pomimo iż jednostronnej konfrontacji wagi półciężkiej, <strong>Dariusz Sęk</strong> (24-2-1, 8 KO) pokonał <strong>Pedro Otasa</strong> (29-3, 25 KO). Bojowo nastawiony Darek zaczął od początku bardzo ostro, szukając lewego na górę oraz prawego haka pod lewy łokieć rywala. Brazylijczykowi w drugiej rundzie udało się na moment zapędzić naszego rodaka do narożnika, lecz na szczęście nie zrobił mu żadnej krzywdy, a za moment znów dominował podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong>. W trzecim starciu rozluźniony już i pewny swego Sęk fajnie wciągnął rywala na kontrę. Przepuścił jego prawy i po zakroku w tył uderzył lewym hakiem w okolice wątroby. Otas skrzywił się z bóle, lecz nie przyklęknął i dzielnie szedł dalej do przodu. W czwartej odsłonie po krótkim prawym sierpowym pod Brazylijczykiem ugięły się nogi, a on wciąż nie dawał za wygraną i nieustannie wywierał pressing. Dzielny i twardy Otas w piątej rundzie kilka razy przebił się przez defensywę Sęka i walka się wyrównała. W szóstej po wskazówkach w narożniku Polak zamiast prawym zaczął szukać lewego na korpus. Ładnie tańczył na nogach, celnie kontrował, jednak gdy zabrzmiał na przerwę między szóstym a siódmym starciem, przyznał swojemu trenerowi &#8211; Czuję się troszkę przemęczony, chyba nie zdążyłem złapać świeżości.Na szczęście dobrze bił z luzu i choć te ciosy nie miały już takiej wymowy jak wcześniej, to były zadawane na większej skuteczności. Wszystko było pod kontrolą, a coraz bardziej zmęczony szalonym tempem gość z Ameryki Południowej w końcówce ósmego starcia już jakby trochę spuścił z tonu. Polak dał popis w dziewiątej rundzie. Już na starcie złapał przeciwnika w narożniku kilkoma mocnymi bombami. Potem trochę odpuścił, by w końcówce znów przeprowadzić szturm. Otas był na skraju nokautu, ale stał na nogach i jakimś cudem dotrwał do zbawiennego gongu. Ostatnie trzy minuty to walka o przetrwanie Brazylijczyka. Udało się mu i za to mu brawa&#8230;</p>
<p>Trwa terror <strong>Michała Cieślaka</strong> (10-0, 6 KO)! Bombardier z Radomia i nowa nadzieja na podbój kategorii junior ciężkiej zafundował kolejną błyskawiczną demolkę! Faworytem tej potyczki niewątpliwie był Polak, ale<strong> Shawn Cox</strong> (18-7, 17 KO) miał być bardzo groźny na początku. Tymczasem już na samym starcie to nasz rodak zafundował mu &#8222;czasówkę&#8221;. Już pierwszy cios &#8211; prawy podbródkowy, podłączył przeciwnika do prądu. W 40. sekundzie krótki prawy sierp przewrócił reprezentanta Barbadosu na matę ringu w Łodzi. Ten wstał po liczeniu do ośmiu, chciał szybko odpowiedzieć, ale pół minuty później nadział się na kolejny prawy sierp i było po wszystkim. Sędzia Leszek Jankowiak wyliczył do dziesięciu.</p>
<p>Przed walką było dużo emocji, może nawet za dużo. Na szczęście w ringu również ich nie zabrakło. <strong>Ewa Brodnicka</strong> (9-0, 2 KO) była liczona, ale wstała i pokonała <strong>Ewę Piątkowską</strong> (7-1, 4 KO). Obie panie zaczęły trochę nerwowo, ale szybciej emocje opanowała &#8222;Tygrysica&#8221;. W końcówce pierwszej rundy rzuciła przeciwniczkę na deski lewym sierpowym. Brodnicka jeszcze na starcie drugiej rundy trochę się obawiała, ale już w końcówce tego odcinka wszystko się wyrównało. Brodnicka wygrała nawet końcówkę trzeciego starcia, trafiając dwukrotnie prawym krzyżowym. Piątkowska biła mocniej, ale więcej sił miała jej rywalka. Potwierdzały się więc prognozy &#8211; jedna była silniejsza, druga dynamiczniejsza. Czwarta odsłona byłą w miarę równa, za to pod lewym okiem Piątkowskiej pojawiła się lekka opuchlizna.Piątkowska niepotrzebnie starała się uderzyć ciosem nokautującym. Jej rywalka złapała większy luz, akcje składała w dłuższe kombinacje, a w razie zagrożenia szybko klinczowała. Po słabszym okresie podopieczna Andrzeja Gmitruka wróciła niezłą szóstą rundą. A w narożniku usłyszała, że powinna jeszcze bardziej wydłużyć dystans. Przedostatnie starcie było zażarte i wyrównane. O wszystkim mogły zadecydować ostatnie dwie minuty&#8230; Te również były niezwykle emocjonujące i gdy zabrzmiał gong kończący walkę, żadna ze stron nie mogła być pewna sukcesu, choć to narożnik Brodnickiej bardziej się cieszył. A jak punktowali sędziowie? Niejednogłośnie &#8211; na korzyść Brodnickiej.</p>
<p>Z wszystkich zagranicznych rywali <strong>Patrick Mendy</strong> (16-9-1, 1 KO) wydawał się najgroźniejszym rywalem dla Polaków podczas gali Polsat Boxing Night. <strong>Kamil Szeremeta</strong> (12-0, 1 KO) poradził sobie jednak z nim i wygrał na punkty. Pięściarz z Gambii zgodnie z przypuszczeniami dużo tańczył, bił z luzu niezbyt mocne ciosy, za to z dużą częstotliwością. Kamil nie potrafił sobie początkowo z tym poradzić, ale pierwszą rundę zakończył dwoma fajnymi lewymi sierpami. Na starcie drugiej rundy bokserowi z Białegostoku pękł prawy łuk brwiowy, na szczęście krew spływała na policzek, a nie do oka. Szeremeta znów oddał większość tej rundy, ale finiszował po raz kolejnym lewym sierpem z kontry po przepuszczeniu ataku rywala. Kolejne minuty były trudne do punktowania. Mocniej bił z pewnością Polak, ale to rywal wyprowadzał więcej uderzeń. Podopieczny <strong>Andrzeja Liczika</strong> w czwartej odsłonie w końcu zaczął łapać odpowiedni rytm i dystans, coraz częściej dobierając się do skóry oponenta. W końcówce dominował już wyraźnie, co dodawało otuchy przed drugą częścią pojedynku. Mendy&#8217;ego dopadł wyraźny kryzys i do głosu doszedł Szeremeta. Ale i jego złapała zadyszka w końcówce szóstego starcia. Boksował zrywami, natomiast robił to na tyle inteligentnie, że zaskakiwał czarnoskórego rywala. Nie było to jednak wielkie widowisko. Polak zebrał się jeszcze w sobie na samym finiszu i w ostatniej minucie kilka razy trafił, przypieczętowując swoją wygraną. Sędziowie punktowali 79:73, 78:74 i 78:74.</p>
<p>Wracający po latach do wielkiego sportu <strong>Tomasz Gargula</strong> (17-1-1, 5 KO) skrzyżował rękawice z <strong>Maciejem Miszkiniem</strong> (18-3, 5 KO). Stosunkowo łatwo wygrał ten drugi. W pierwszej minucie obaj trafili prawym krzyżowym, ale gdy nowy podopieczny Andrzeja Gmitruka trafił w połowie rundy bardzo mocnym prawym sierpem na szczękę, to on przejął inicjatywę. Po przerwie przez minutę walka była równa, aż w końcu Maciek strzelił prawym prostym i do gongu na przerwę obijał już tylko trochę bezradnego zawodnika z Nowego Sącza. Na starcie trzeciej rundy Gargula już mocno krwawił z nosa, ale dzielnie starał się odpowiadać. Nie miał jednak takiej siły rażenia jak jego młodszy przeciwnik. Widząc kryzys po drugiej stronie, Miszkiń bił też coraz częściej na korpus. Miszkiń rozkręcał się z każdą minutą, aż w tej trzeciej w rundzie numer cztery zadał decydujące ciosy. Wszystko zaczął świetną kombinacją prawy krzyżowy-prawy podbródkowy. Gargula oparł się o liny, lecz Maciej nie przepuścił już takiej okazji. Wsadził rywalowi jeszcze kilka bomb, a ringowy po liczeniu do ośmiu zastopował dalszą rywalizację. &#8211; Ale ja przecież wciąż stoję na nogach &#8211; denerwował się Gargula, jak na prawdziwego wojownika przystało. Tylko że dziś nie miał szans z &#8222;Przystojniakiem&#8221;&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/09/27/pbn-kontuzja-salety-adamek-sek-brodnicka-cieslak-miszkin-i-szeremeta-gora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ KOSTYRA: 10 PRZYKAZAŃ DLA PRZYSZŁYCH ZAWODOWYCH BOKSERÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/09/20/andrzej-kostyra-10-przykazan-dla-przyszlych-zawodowych-bokserow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/09/20/andrzej-kostyra-10-przykazan-dla-przyszlych-zawodowych-bokserow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Sep 2015 13:31:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Kostyra]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6563</guid>
		<description><![CDATA[Po znakomitych występach polskiej reprezentacji na Igrzyskach Europejskich w Baku i Mistrzostwach Europy w Bułgarii spodziewam się niedługo (po zakończeniu eliminacji olimpijskich) exodusu gwiazd naszego amatorskiego boksu, także kobiecego, na zawodowstwo. Żeby wszyscy wiedzieli co ich czeka na tej „ziemi obiecanej” 10 ostrzeżeń i rad. Nie moich, ale znakomitego Anglika Bradleya Saundersa, który na amatorskich ringach zdobył m.in. złoto i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Po znakomitych występach polskiej reprezentacji na <strong>Igrzyskach Europejskich</strong> w <strong>Baku</strong> i <strong>Mistrzostwach Europy</strong> w Bułgarii spodziewam się niedługo (po zakończeniu eliminacji olimpijskich) exodusu gwiazd naszego amatorskiego boksu, także kobiecego, na zawodowstwo. Żeby wszyscy wiedzieli co ich czeka na tej „ziemi obiecanej” 10 ostrzeżeń i rad. Nie moich, ale znakomitego Anglika <strong>Bradleya Saundersa</strong>, który na amatorskich ringach zdobył m.in. złoto i brąz na <strong>Mistrzostwach Unii Europejskiej</strong> brąz na <strong>Mistrzostwach Świata</strong> w <strong>Chicago</strong> oraz pokonał wspaniałego <strong>Aleksieja Tiszczenkę</strong>, dwukrotnego mistrza olimpijskiego (przerywając tym samym jego 4-letnią serię zwycięstw).</p>
<p>1. Będziecie na diecie do końca kariery.</p>
<p>2. Jeśli nie będziecie pracować, nie dostaniecie żadnej zapłaty.</p>
<p>3. Musicie mądrze dobierać przyjaciół.</p>
<p>4. Musicie być gotowi, żeby walczyć z każdym (ale nie wybierając na początku kariery wielkich asów)</p>
<p>5. Musicie się sami promować, być na Facebooku i Twitterze, odpowiadać wszystkim kibicom.</p>
<p>6. Musicie mieć awaryjny plan przejścia na sportową emeryturę, odkładać pieniądze, a większe zapłaty mądrze inwestować myśląc najpierw o sobie i rodzinie.</p>
<p>7. Musicie być przygotowani na ataku hejterów. Czasami z ich powodu nie prześpicie nocy. Najlepiej na nich nie zważać, liczy się głównie opinia wasza i trenerów.</p>
<p>8. Wasze życie towarzyskie przestanie istnieć (przez 3 miesiące poprzedzające walkę).</p>
<p>9. Musicie nie tylko trenować boks, ale i biegi (po 7-10 km dziennie), bo to jest konieczne dla kondycji.</p>
<p>10. Musicie bardzo dbać o ręce, szczególnie dłonie. Ja na początku kariery miałem dłonie za cienko bandażowane, rozbiłem je i ciągnie się to za mną przez całą zawodową karierę, miałem już dwie operacje połamanych dłoni (lewej i prawej).<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/09/20/andrzej-kostyra-10-przykazan-dla-przyszlych-zawodowych-bokserow/saunders/" rel="attachment wp-att-6564"><img class="alignleft size-full wp-image-6564" alt="saunders" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/09/saunders.jpg" width="860" height="761" /></a><br />
Wydaje mi się, że to są bardzo rozsądne rady dla przyszłych zawodowców (o kontuzjach rąk w amatorskich czasach długo mógłby opowiadać <strong>Krzysztof Głowacki</strong>, chyba i<strong> Igor Jakubowski</strong> ma w tej materii dużo do przemyślenia). Saunders jest – sądząc po tych 10 przykazaniach – mądrym sportowcem. Ale i to nie ustrzegło go przed porażką. Wczoraj przegrał sensacyjnie przed czasem z<strong> Francuzem Garrido</strong>. Tłumaczył, że w drugiej rundzie wysiadła mu lewa ręka, w czwartej – prawa. Ale to tylko cześć prawdy. Przeprowadził się bowiem z rodziną z Anglii do ciepłej Hiszpanii, do <strong>Marbelli</strong>. Często wrzucał do społecznościowych mediów zdjęcia jak się opala na plaży, brakowało mu wartościowych sparringpartnerów, jakich miał w Anglii.</p>
<p>Żeby odnosić wielkie sukcesy, trzeba się zupełnie poświęcić boksowi. Saunders udzielił innym mądrych rad, ale chyba sam o nich zapomniał.</p>
<p><strong>Dla serwisu www.PolskiBoks.pl &#8211; Andrzej Kostyra</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/09/20/andrzej-kostyra-10-przykazan-dla-przyszlych-zawodowych-bokserow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W MIĘDZYZDROJACH CIEŚLAK ROZBIŁ ROSBERGA. TECHNICZNY BOKS SZEREMETY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/08/23/w-miedzyzdrojach-cieslak-rozbil-rosberga-techniczny-boks-szeremety/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/08/23/w-miedzyzdrojach-cieslak-rozbil-rosberga-techniczny-boks-szeremety/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2015 08:32:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artem Karpets]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gargula]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6467</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza walka wieczoru w wykonaniu Michała Cieślaka (9-0, 5 KO) i pierwszy tak długi dystans. Obawy były spore, tym bardziej, że Jarno Rosberg (18-2-1, 8 KO) jawił się jako najtrudniejszy dotąd rywal radomianina. Tymczasem wszystko potrwało niespełna dwie minuty! Polak od początku ruszył pressingiem, starając się spychać Fina na liny. W pewnym momencie huknął lewym hakiem pod prawy łokieć i]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsza walka wieczoru w wykonaniu <strong>Michała Cieślaka</strong> (9-0, 5 KO) i pierwszy tak długi dystans. Obawy były spore, tym bardziej, że <strong>Jarno Rosberg</strong> (18-2-1, 8 KO) jawił się jako najtrudniejszy dotąd rywal radomianina. Tymczasem wszystko potrwało niespełna dwie minuty! Polak od początku ruszył pressingiem, starając się spychać Fina na liny. W pewnym momencie huknął lewym hakiem pod prawy łokieć i wielki Rosberg osunął się z grymasem bólu na matę ringu w Międzyzdrojach. Z wielkim trudem powstał na dziewięć, ale Cieślak nie wypuścił już takiej okazji. Zasypał go w drugim narożniku całą lawiną uderzeń, kończąc wszystko krótkim prawym sierpowym na głowę. Tym razem Fin został już wyliczony!</p>
<p><strong>Kamil Szeremeta</strong> (11-0, 1 KO) przeważał technicznie nad <strong>Arthurem Hermannem</strong> (16-2, 13 KO), ale żeby go pokonać, musiał się mocno natrudzić. Teraz krótki odpoczynek i gala Polsat Boxing Night <strong>26 września</strong>. Kamil boksował niczym weteran. Widział każdy nadlatujący cios, zbierał je na szczelną gardę, ustawiał sobie rywala mocnym jabem, a pół minuty przed końcem pierwszej odsłony trafił lewym sierpowym tak mocno, że Niemiec aż obrócił się o 360 stopni. W drugiej rundzie zaczął szukać w półdystansie ciosów na korpus, szczególnie pod prawym łokciem przeciwnika. Ale nie podpalał się i boksował w jednym tempie. Hermann dopiero w trzecim starciu zaskoczył Polaka, gdy po jego lewym prostym wstrzelił się idealnie swoim prawym podbródkiem. Na szczęście na podopiecznym <strong>Andrzeja Liczika</strong> ten cios nie zrobił żadnego wrażenia.Szeremeta czwartą rundę rozpoczął koncertowo &#8211; prawym krzyżowym i lewym sierpem. Potem był jeszcze mocnym lewym hakiem w okolice wątroby. Ten odcinek zakończył natomiast prawym overhandem na czoło. Piąte starcie zapamiętamy z prawego podbródka, zaś w szóstej Kamil strzelił idealnym prawym sierpem na szczękę rywala. Dopadł do niego natychmiast w narożnika, poprawił jeszcze jednym prawym i&#8230; Niemca urodzonego w Kazachstanie z opresji wyratował zbawienny gong.Wydawało się, że Kamil mógł ostrzej ruszyć po przerwie na przeciwnika. Nie zrobił tego, tylko boksował w jednym rytmie. To tak na minus, choć być może nie chciał ryzykować z zawodnikiem o takim współczynniku nokautów. W ósmym starciu Polak po jednej z akcji Hermanna zapuchł pod lewym okiem. Pomimo niezbyt wysokiego tempa Szeremeta w ostatnich minutach spuścił już z tonu. Ale oczywiście obaw o werdykt nie mogliśmy mieć. Sędziowie punktowali 99:93, 97:93 i 99:91 &#8211; wszyscy oczywiście na korzyść Polaka.</p>
<p><strong>Piotr Gudel</strong> (3-1-1) pokazał wielki hart ducha, lecz dziś dostał po prostu prezent od sędziów w postaci remisu z <strong>Marcem Vidalem</strong> (4-1-4, 1 KO). Od początku widać było, że gość z Hiszpanii to klasowy zawodnik. Dużo niższy Polak starał się skrócić dystans i z bliska szukał ciosów na korpus, ale trudno mu było dobrać się do skóry dużo wyższego i sprytnego przeciwnika. W trzeciej rundzie Piotrek zmienił pozycję i tym zaskoczył oponenta. W pewnym momencie wystrzelił lewym sierpowym na szczękę, posyłając go na deski. Ale Vidal przetrwał kryzys, a od czwartego starcia przejął kontrolę nad pojedynkiem. Celował przede wszystkim hakiem w okolice wątroby, ale trzeba zaznaczyć, że w czwartej i piątej rundzie po prostu zasypał Gudla lawiną ciosów z obu rąk. W szóstej potyczka się już bardziej wyrównała, choć nadal warunki dyktował Vidal. Wydawało się, że idzie ku lepszemu, jednak Hiszpan w połowie siódmej odsłony zranił Piotrka prawym krzyżowym, poprawił prawym sierpem w okolice ucha i <strong>Leszek Jankowiak</strong> był gotów wskoczyć między nich by zastopować dalsze bicie. Gudel przed przerwą przyjął jeszcze kilka bardzo mocnych bomb, ale jak na twardziela przystało nie poddawał się i nawet próbował odmienić losy jakimś obszernym sierpem. Ostatnie trzy minuty to już walka z samym sobą i własnymi słabościami. Piotra należy bardzo pochwalić za wielkie serducho, za sędziów zganić za skandaliczny werdykt. Każdy z nich punktował inaczej &#8211; 75:76, 77:76 i 76:76. Własne ściany niby chronią, lecz tym razem to już było niesmaczne&#8230; I tylko szkoda ambitnego Vidala. Tak po ludzku.</p>
<p><strong>Tomasz Gargula</strong> (17-0-1, 5 KO) pokonał ambitnego <strong>Sebastiana Skrzypczyńskiego</strong> (11-11-2, 5 KO). Tym samym zapewnił sobie walkę z <strong>Maciejem Miszkiniem</strong> podczas gali Polsat Boxing Night za pięć tygodni. Zaczęło się bardzo ostro. Już na początku Sebastian trafił mocno prawym sierpowym. Tomasz poleciał na liny, lecz zaraz sam odpowiedział swoim prawym. Potem inicjatywę miał Skrzypczyński, za to tuż przed gongiem na przerwę Gargula dwukrotnie odpowiedział ładną kontrą. Jeszcze więcej emocji było w drugiej rundzie. Pierwsza połowa to skomasowany atak Skrzypczyńskiego, lecz piękna kontra lewym sierpem posłała go na deski. Teraz do głosu doszedł &#8222;Tomera&#8221;. W trzeciej odsłonie to on zaczął wywierać pressing, ale w końcówce zmienił trochę taktykę i zaczął boksować na wstecznym, co również wychodziło mu na dobre. W czwartym starciu było więcej boksu niż bitki. Lepiej wyglądał Gargula, jednak kilka uderzeń też przyjął i do narożnika schodził z podbitym prawym okiem. Pięściarz z Kalisza poczuł krew i w piątej rundzie podkręcił tempo, zrywając się do kolejnego szturmu. Doświadczony przeciwnik miał wszystko pod kontrolą i choć oddał trochę pola, miał podbite oko, to nie dawał sobie zrobić większej krzywdy. Ostatnie trzy minuty to zażarte wymiany na zmęczeniu. Boksu technicznego już nie było dużo, za to emocji sporo, więc po ostatnim gongu obaj dostali zasłużone brawa. A sędziowie punktowali 58:55, 59:54 i 60:53 &#8211; wszyscy na korzyść Garguli.</p>
<p>Wcześniej <strong>Artiom Karpets</strong> (21-0, 6 KO) wypunktował na dystansie sześciu starć <strong>Łukasza Janika</strong> (14-13-1, 8 KO). Każdy z sędziów typował przewagę Ukraińca w rozmiarach 60:54.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/08/23/w-miedzyzdrojach-cieslak-rozbil-rosberga-techniczny-boks-szeremety/miedz15/" rel="attachment wp-att-6468"><img class="alignleft size-full wp-image-6468" alt="miedz15" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/08/miedz15.jpg" width="860" height="1236" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/08/23/w-miedzyzdrojach-cieslak-rozbil-rosberga-techniczny-boks-szeremety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BEZDYSKUSYJNE ZWYCIĘSTWA POLAKÓW NA GALI W NEWARK</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/bezdyskusyjne-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-newark/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/bezdyskusyjne-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-newark/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2015 08:58:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6397</guid>
		<description><![CDATA[Podczas gali w Newark, na której Krzysztof Głowacki po wspaniałej i zażartej wojnie zastopował długoletniego mistrza świata, Marco Hucka, odbierając mu pas federacji WBO kategorii junior ciężkiej, wystąpiło jeszcze trzech polskich pięściarzy: Kamil Łaszczyk, Artur Szpilka oraz Maciej Sulęcki. Wszyscy trzej wygrali swoje walki. Niepokonany dotąd Oscauris Frias (16-1, 6 KO) nie był żadnym zagrożeniem dla Kamila Łaszczyka (21-0, 8]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Podczas gali w Newark, na której Krzysztof Głowacki po wspaniałej i zażartej wojnie zastopował długoletniego mistrza świata, Marco Hucka, odbierając mu pas federacji WBO kategorii junior ciężkiej, wystąpiło jeszcze trzech polskich pięściarzy: Kamil Łaszczyk, Artur Szpilka oraz Maciej Sulęcki. Wszyscy trzej wygrali swoje walki.</strong></p>
<p>Niepokonany dotąd <strong>Oscauris Frias</strong> (16-1, 6 KO) nie był żadnym zagrożeniem dla <strong>Kamila Łaszczyka</strong> (21-0, 8 KO), naszej największej gwiazdy lżejszych kategorii. Pięściarz z Dominikany zaczął bardzo asekuracyjnie. Wrocławianin też nie szalał, ale pierwszą rundę zaakcentował ładnym prawym krzyżowym. W drugiej Kamil był aktywniejszy, popisując się między innymi fajną akcją lewy prosty-lewy sierp. Na początku trzeciej rywal zaczął &#8222;pajacować&#8221;. Zmieniał co chwilę pozycję, wystawiał język, ale podopieczny <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> zachowywał spokój i coraz częściej szukał miejsca pod łokciami oponenta. Podrażniony Frias po gongu na przerwę wyprowadził jeszcze dwa ciosy, za co sędzina bez namysłu odebrała mu, całkiem słusznie, punkt. Po trzydziestu sekundach czwartego starcia Kamil okazał się szybszy w akcji prawy na prawy. Huknął jako pierwszy i posłał przeciwnika na deski. Ten przez dwie minuty tylko klinczował, ale dotrwał bez dalszych szkód na przerwę. Po niej trwałą dominacja naszego &#8222;Szczurka&#8221;. Świetnie pracowała lewa ręka, czy to jako jab, czy lewy hak na wątrobę. Na minutę przed końcem szóstej odsłony Łaszczyk wystrzelił prawym krzyżowym, tym razem w okolice czoła. Pod Friasem ugięły się nogi, jednak ustał tę bombę i walczył dalej. Siódmą rundę Polak zakończył natomiast mocnym prawym overhandem i kto wie czy nie posłałby rywala na deski, gdyby gong zabrzmiał kilka sekund później. W ostatniej, ósmej rundzie Łaszczyk nadal dyktował warunki. Pół minuty przed syreną kończącą walkę zranił jeszcze Dominikańczyka prawym podbródkowym, ale znów zabrakło czasu na dokończenie dzieła zniszczenia. Punktacja mogła być tylko jedna &#8211; 3x 80:70.</p>
<p><strong>Yasmany Consuegra</strong> (17-2, 14 KO) miał na poważnie przetestować <strong>Artura Szpilkę</strong> (20-1, 15 KO), tymczasem pięściarz z Wieliczki znów zanotował stosunkowo łatwe zwycięstwo. Polak na dzień dobry poczęstował rywala prawym prostym, po jakim poszedł mocny lewy na dół. Co prawda Kubańczyk trafił długim prawym, lecz Artur niemal natychmiast zrewanżował się mu lewym sierpowym i tylko liny uratowały Consuegrę przed upadkiem. Dodatkowo nabawił się skręcenia lewego kolana. W drugim starciu walczył dzielnie, dobrze skontrował Artura prawym krzyżowym, jednak &#8222;Szpila&#8221; posłał go na deski &#8211; tym razem prawym sierpowym. Consuegra powstał na osiem i wtedy zabrzmiał gong. Podczas przerwy między drugą a trzecią odsłoną kolano Kubańczyka obejrzał lekarz i wydał ringowemu jasną komendę &#8211; &#8222;No more&#8221;. Sędzia posłuchał i zastopował pojedynek, ale rywal Artura i tak chyba nie miał dalej ochoty bić się z naszym rodakiem.</p>
<p>Przykro było patrzeć na walkę <strong>Maćka Sulęckiego</strong> (21-0, 6 KO)&#8230; Facet światowej czołówki wagi średniej musiał czekać na koniec gali żeby pokazać się polskim kibicom, a naprzeciw niego stanął gruby i przestraszony <strong>Jose Miguel Rodriguez Berrio</strong> (21-9, 13 KO).&#8221;Striczu&#8221; kilka razy uderzył lewym hakiem pod prawy łokieć Kolumbijczyka i tak mu odebrał ochotę do dalszej walki, że ten przewrócił się&#8230; po niecelnym prawym Maćka i dał się wyliczyć sędziemu. Druga walka Sulęckiego za oceanem i druga szybka czasówka. Szkoda byłoby jednak, gdyby ten chłopak, należący być może do absolutnej elity, miał dalej spotykać się z takimi zawodnikami.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/bezdyskusyjne-zwyciestwa-polakow-na-gali-w-newark/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI ZNOKAUTOWAŁ MARCO HUCKA! MAMY MISTRZA ŚWIATA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/krzysztof-glowacki-znokautowal-marco-hucka-mamy-mistrza-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/krzysztof-glowacki-znokautowal-marco-hucka-mamy-mistrza-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2015 02:15:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Łapin]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Marco Huck]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6394</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Głowacki (25-0, 16 KO) dokonał wielkiej rzeczy. Na ringu w Newark po sensacyjnej, wspaniałej i zażartej wojnie zastopował długoletniego mistrza świata &#8211; Marco Hucka (38-2-1, 26 KO), odbierając mu pas federacji WBO kategorii junior ciężkiej!!! Wszystko zaczęło się kapitalnie. &#8222;Główka&#8221; trafiał każdym ciosem na korpus, więc konsekwentnie powtarzał tę akcję. Niemal równo z gongiem zaskoczył obrońcę tytułu krótkim prawym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krzysztof Głowacki</strong> (25-0, 16 KO) dokonał wielkiej rzeczy. Na ringu w <strong>Newark</strong> po sensacyjnej, wspaniałej i zażartej wojnie zastopował długoletniego mistrza świata &#8211; <strong>Marco Hucka</strong> (38-2-1, 26 KO), odbierając mu pas federacji WBO kategorii junior ciężkiej!!!</p>
<p>Wszystko zaczęło się kapitalnie. &#8222;Główka&#8221; trafiał każdym ciosem na korpus, więc konsekwentnie powtarzał tę akcję. Niemal równo z gongiem zaskoczył obrońcę tytułu krótkim prawym sierpowym i Huck się zachwiał! &#8211; Uważaj, on wciąż jest bardzo groźny &#8211; mówił w narożniku <strong>Fiodor Łapin</strong>. W drugiej rundzie aż takich fajerwerków nie było, Huck skontrował też ładnym prawym, ale z pewnością sędziowie znów wskazali 10:9 na aktywniejszego Polaka.</p>
<p>Nadal wszystko po naszej myśli toczyło się w trzecim starciu. Co prawda Niemiec dwukrotnie trafił bezpośrednim prawy na górę, ale po pierwsze, na Krzyśku te ciosy nie zrobiły wrażenia, a po drugie, w obu przypadkach odpowiedział z nawiązką. Dopiero w czwartej odsłonie champion złapał właściwy rytm, co nie znaczy, że zyskał przewagę. Ta po prostu się wyrównała. Rozgorzała ostra wymiana, obaj zainkasowali po kilka bomb i pachniało deskami dla jednego bądź drugiego.</p>
<p>Niestety w piątym starciu inicjatywę przejął Huck. Pokazał to, z czego jest znany. Był agresywny i choć bił może chaotycznie, za to z wielką dynamiką &#8211; Słuchaj, ten koleś jest podłączony &#8211; krzyczał do niego <strong>Don House</strong>, czyli nowy szkoleniowiec. I niestety miał rację. W 35. sekundzie potworny lewy sierpowy ściął Krzyśka z nóg. Ten padł niczym prądem rażony. Powstał dopiero na dziewięć, był ranny i teoretycznie sędzia miał prawo przerwać potyczkę. Ale puścił ją. Huck rzucił się na Głowackiego by dokończyć dzieła zniszczenia, lecz nadział się na lewy sierp, kilkanaście sekund później lewy podbródek i teraz to on się cofnął. Gdy zabrzmiał gong na przerwę, wszyscy kibice na stojąco oklaskiwali tych gladiatorów.</p>
<p>Obaj troszkę spuścili z tonu w siódmym starciu. Początek należał do Hucka, jednak to Krzysiek zaakcentował końcówkę dwukrotnie lewym sierpem po obniżeniu pozycji. Połowa ósmego to równa walka, jednak Marco zranił Krzyśka bezpośrednim prawym. Może nie tyle naruszył jego błędnik, a wyraźnie oko, za które Polak się złapał. Champion natychmiast przeprowadził szturm. Głowacki był w opałach, ale wyszedł z nich ostatecznie bez poważniejszych strat. W dziewiątej tempo spadło do normalnego. Obaj łapali drugi oddech, choć trzeba odnotować rozcięcie prawego łuku brwiowego Polaka.</p>
<p>W dziesiątej rundzie znów rozgorzała wojna na wyniszczenie. Straszliwe ciosy pruły powietrze, a obaj bombardowali się raz za razem. To wszystko było jednak niczym w porównaniu z tym, co wydarzyło się w starciu jedenastym&#8230; W pewnym momencie Krzysiek uderzył obszernym lewym sierpowym. Tylko musnął brodę championa, lecz natychmiast poprawił prawym sierpem i Huck poleciał na deski! Wstał, jednak równie ciężko jak Krzysiek wcześniej. Różnica była taka, że &#8222;Główka&#8221; dobił zranioną ofiarę. Rzucił się niczym tygrys, poczęstował go dwoma kolejnymi sierpami i nieprzytomny Huck wyleciał poza liny! Sędzia tym razem nawet nie liczył i od razu zastopował walkę. Tym samym przerwał marsz Hucka i nie dał mu pobić wcześniej wyrównanego rekordu kategorii junior ciężkiej jeśli chodzi o udane obrony (13). Brawo! Znów mamy mistrza świata i znów mamy dla kogo zarywać noce.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/08/15/krzysztof-glowacki-znokautowal-marco-hucka-mamy-mistrza-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZY WACH POBIJE POWIETKINA I ZGOTUJE ROSJI WIELKĄ SMUTĘ?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/08/14/czy-wach-pobije-powietkina-i-zgotuje-rosji-wielka-smute/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/08/14/czy-wach-pobije-powietkina-i-zgotuje-rosji-wielka-smute/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 10:13:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Alexander Povetkin]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6378</guid>
		<description><![CDATA[Rosyjska grupa bokserska należąca do miliardera Andrieja Riabińskiego poinformowała, a Mariusz Wach i jego promotor Mariusz Kołodziej potwierdzili, że 4 listopada w Kazaniu dojdzie do pojedynku z Aleksandrem Powietkinem. – Jeśli na Ziemię nie spadnie meteoryt, walka się odbędzie – zapewnia Wach. – Rozmowy zakończyły się sukcesem we wtorek – wyjawia Kołodziej. Sasza zaczął nokautować 35-letni Wach, rówieśnik Powietkina, stoczy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rosyjska grupa bokserska należąca do miliardera Andrieja Riabińskiego poinformowała, a Mariusz Wach i jego promotor Mariusz Kołodziej potwierdzili, że 4 listopada w Kazaniu dojdzie do pojedynku z Aleksandrem Powietkinem. – Jeśli na Ziemię nie spadnie meteoryt, walka się odbędzie – zapewnia Wach. – Rozmowy zakończyły się sukcesem we wtorek – wyjawia Kołodziej.</strong></p>
<p><strong>Sasza zaczął nokautować</strong><br />
35-letni Wach, rówieśnik Powietkina, stoczy swoją drugą najtrudniejszą walkę, niemal dokładnie trzy lata po porażce z mistrzem świata IBF, WBA i WBO <strong>Władymirem Kliczką</strong> w <strong>Hamburgu</strong>. Ukrainiec jest jedynym pogromcą zarówno Polaka, jak i Rosjanina, złotego medalisty olimpijskiego z Aten. „Sasza” przegrał na punkty dwa lata temu w Moskwie. W odróżnieniu od <strong>Mariusza Wacha</strong>, upadał na deski. I to aż cztery razy.</p>
<p>Jednak to <strong>Aleksander Powietkin</strong> będzie faworytem. Ostatnio zaimponował zadziwiającą siłą. Znokautował <strong>Manuela Charra</strong>, <strong>Carlosa Takama</strong> i <strong>Mike’a Pereza</strong>. Polak w wygranych potyczkach ze słabszymi rywalami (<strong>Samir Kurtagić</strong>, <strong>Travis Walker</strong>, <strong>Gbenga Oluokun</strong>, <strong>Konstantin Airich</strong>) miewał jedynie przebłyski wysokiej formy. Atutem Powietkina, jak to w boksie, będzie też miejsce walki.</p>
<p><strong>4 listopada</strong> to w Rosji Dzień Jedności Narodowej, upamiętniający wypędzenie&#8230; Polaków z Kremla w <strong>1612 roku</strong>. Dlatego gala odbędzie się w środę, a nie w piątek lub sobotę, jak zdarza się najczęściej. Wach nie zamierza dać się obić. – Na pewno nie dam ciała. Nie będziecie zawiedzeni moją postawą – deklaruje bokser. – Jedna walka już za nami. To było podczas turnieju imienia Feliksa Stamma (2002 rok – przyp. red.). Przegrałem, ale to były moje pierwsze poważne zawody w kadrze – zaznacza Polak.</p>
<p>– Wiele razy sparowaliśmy, w USA oraz w Rosji, przed walką Powietkina z Kliczką. Nasze walki nagradzano oklaskami. Sasza wie, że nie odpuszczę. Ostatnio bardzo się zmienił. Wzmocnił się fizycznie, imponuje muskulaturą. Postawił na siłę. Jest o wiele groźniejszy niż przed walką z Andrzejem Wawrzykiem – ocenia Wach, przypominając moskiewskie starcie rodaka z 2013 roku. Powietkin, wówczas regularny mistrz WBA, znokautował Wawrzyka w 3. rundzie.</p>
<p><strong>Zwycięzca kontra Wilder?</strong><br />
– Jeśli Mariusz będzie dobrze przygotowany siłowo, to poradzi sobie z Powietkinem. Pamiętam sparing, który odbył się w New Jersey. Wyglądało to bardzo ciekawie. Wach był lepszy. Stać go na zwycięstwo – twierdzi Kołodziej. – Stawką walki będzie pas WBC Silver i pozycja obowiązkowego pretendenta do tytułu mistrza świata – dodaje promotor. To oznacza, że zwycięzca powinien walczyć z Amerykaninem <strong>Deontayem Wilderem</strong>, czempionem WBC. Wcześniej Wach planował walkę podczas gali <strong>Polsat Boxing Night (26 września, Łódź)</strong>. Bokser nie stracił na nią ochoty, ale zdaniem <strong>Mariusza Kołodzieja</strong> jest ona wykluczona. Mniej realne stały się też sparingi Wacha z Władymirem Kliczką, do których miało dojść w październiku w Austrii.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/08/14/czy-wach-pobije-powietkina-i-zgotuje-rosji-wielka-smute/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DARIUSZ SĘK WYGRYWA PRZED CZASEM W MONACHIUM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/07/06/dariusz-sek-wygrywa-przed-czasem-w-monachium/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/07/06/dariusz-sek-wygrywa-przed-czasem-w-monachium/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Jul 2015 00:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gmitruk]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6281</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Monachium naprzeciw siebie stanęli Dariusz Sęk (23-2-1, 8 KO) oraz Shefat Isufi (17-3-2, 13 KO). W stawce był regionalny pas WBC EPBC wagi półciężkiej &#8211; mało prestiżowy, za to gwarantujący miejsce w rankingu WBC. Polak nie zawiódł. Boksował świetnie i zastopował przeciwnika na jego terenie. Podopieczny Andrzeja Gmitruka rozpoczął agresywnie. Szukał haków]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Monachium</strong> naprzeciw siebie stanęli <strong>Dariusz Sęk</strong> (23-2-1, 8 KO) oraz <strong>Shefat Isufi</strong> (17-3-2, 13 KO). W stawce był regionalny pas WBC EPBC wagi półciężkiej &#8211; mało prestiżowy, za to gwarantujący miejsce w rankingu WBC. Polak nie zawiódł. Boksował świetnie i zastopował przeciwnika na jego terenie.</p>
<p>Podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> rozpoczął agresywnie. Szukał haków na korpus, dobrze dystansował rywala długim prawym prostym, a w pierwszej rundzie dodał do tego jeszcze ładny lewy podbródkowy. Serb mieszkający na stałe w Niemczech strzelał raz na jakiś czas potężnymi sierpami, ale pruły one powietrze. W drugiej odsłonie Polak dał się zaskoczyć przy linach, lecz szybko sam odpowiedział i kontrolował wydarzenia w ringu.</p>
<p>W trzecim starciu Isufi wyprzedził Darka w akcji prawy na prawy, jednak ten mu się zrewanżował dwukrotnie kontrą swoim krótkim prawym sierpem. &#8211; Musisz wydłużyć trochę dystans &#8211; mówił w narożniku trener Gmitruk. Podobny przebieg miała kolejna runda. Lepiej boksował Sęk, ale przeciwnik trafił raz bardzo groźnym prawym sierpowym. Okazało się, że na tym etapie wszyscy sędziowie widzieli przewagę Isufiego &#8211; dwóch jednym punktem, trzeci dwoma. W piątej od samego startu Darek ostro ruszył do przodu, koncentrując się przede wszystkim na obijaniu tułowia rywala. Wiedział już, że sędziowie robią &#8222;pracę domową&#8221; i po prostu musi faceta znokautować. W szóstym starciu Darek konsekwentnie robił swoje, na co zresztą namawiał go narożnik. Bił dużo ciosów na korpus, licząc iż odłożą się one w późniejszym etapie. W siódmej rundzie Sęk zranił chyba rywala hakiem w okolice wątroby. Ten aż skulił się po nim i szybko sklinczował.</p>
<p>Ofensywa Polaka trwała w najlepsze. Na początku ósmego starcia kilka razy trafił lewą ręką i sędzia odesłał Serba na konsultację do lekarza, bo ten mocno już krwawił z nosa i ust. Lekarz puścił co prawda pojedynek, ale z narożnika Isufiego poleciał ręcznik na znak poddania. Tak więc Darek Sęk przełamał złą passę w Niemczech, a Andrzej Gmitruk&#8230; już zamawiał białe winko, co wyłapały głośniki. Zasłużył &#8211; zarówno jak i jego podopieczny!</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/07/06/dariusz-sek-wygrywa-przed-czasem-w-monachium/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZASÓWKA WACHA NA GALI W OSTROWCU ŚWIĘTOKRZYSKIM. PORAŻKA PARZĘCZEWSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/06/21/czasowka-wacha-na-gali-w-ostrowcu-swietokrzyskim-porazka-parzeczewskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/06/21/czasowka-wacha-na-gali-w-ostrowcu-swietokrzyskim-porazka-parzeczewskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2015 17:15:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Rzadkosz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6202</guid>
		<description><![CDATA[Niespodzianki nie było. W pojedynku wieczoru gali Budweld Boxing Night w Ostrowcu Świętokrzyskim Mariusz Wach (31-1, 17 KO) pokonał przed czasem w szóstej rundzie Konstantina Airicha (21-11-2, 17 KO).Wach w praktycznie każdym swoim występie rozkręca się powoli i tak też było w starciu z niemieckim pięściarzem. Pierwsza runda była spokojna, bez mocniejszych ciosów, &#8222;Viking&#8221; operował lewym prostym i boksował tak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Niespodzianki nie było. W pojedynku wieczoru gali Budweld Boxing Night w <strong>Ostrowcu Świętokrzyskim Mariusz Wach</strong> (31-1, 17 KO) pokonał przed czasem w szóstej rundzie <strong>Konstantina Airicha</strong> (21-11-2, 17 KO).Wach w praktycznie każdym swoim występie rozkręca się powoli i tak też było w starciu z niemieckim pięściarzem. Pierwsza runda była spokojna, bez mocniejszych ciosów, &#8222;Viking&#8221; operował lewym prostym i boksował tak jak zawsze na dystans. Pod koniec drugiej zawodnik z Krakowa dwa razy mocniej trafił Airicha, ale kolejne potencjalne ataki Polaka zatrzymał gong kończący rundę. W trzeciej odsłonie Wach czysto trafił doświadczonego Niemca bezpośrednim prawym sierpowym, ale znów 36-latka uratował gong. Piąta odsłona była jednak już ciut inna, bo do gry wrócił Airich, który dwukrotnie wystrzelił celną kombinację lewy prosty &#8211; prawy sierpowy, potem jeszcze wtrącił sam lewy jab. Szósta runda to z kolei ponowny popis Mariusza, który zaczął ponawiać akcje, coraz więcej ciosów spadało na głowę byłego zawodnika niemieckiej grupy Arena i w konsekwencji narożnik Niemca zdecydował się przerwać walkę.</p>
<p>Niezwykle ciekawie zapowiadała się piąta w kolejności walka gali. Naprzeciw stanęli zawodnik Tymex Boxing Promotions <strong>Michał Gerlecki</strong> (11-0, 6 KO) z groźnym<strong> Pablo Sosą</strong> (4-5, 3 KO) z Argentyny, który w przeszłości utarł nosa m.in. zawodników Sauerland Event &#8211; <strong>Eduardowi Gutknechtowi</strong>, <strong>Enrico Koellingowi</strong>. Z pierwszym zremisował, z drugim przegrał nieznacznie na punkty.I rzeczywiście, Sosa pokazał w ringu naprawdę wiele &#8211; niesamowitą zaciekłość, nieustępliwość, bardzo twardy boks. Od pierwszych chwil pojedynek był w półdystansie. Obaj panowie nie uciekali jednak do klinczu, ale parli do kolejnych ataków. Pojedynek był bardzo emocjonujący, zarówno Gerlecki jak i Sosa zadawali mnóstwo ciosów, co zauważali również kibice z gromadzeni w hali, oklaskując i zagrzewając zawodników. Bokser <strong>Mariusza Grabowskiego</strong> szukał pojedynczych ciosów bitych z lewej ręki, kombinacji z kończącym prawym sierpowym. Argentyńczyk przeciwstawiał się Gerleckiemu, kontrując go między innymi uderzeniami na tułów.Po ośmiu zaciętych i emocjonujących odsłonach sędziowie nie jednogłośnie na punkty (80-72 76-76, 77-75) zdecydowali się przyznać zwycięstwo Michałowi Gerleckiemu.</p>
<p>Boksujący w kategorii półciężkiej <strong>Robert Parzęczewski</strong> (8-1, 3 KO) zmierzył swe siły z <strong>Jessym Luxembourgerem</strong> (7-0, 3 KO). To miał być najtrudniejszy test &#8222;Araba&#8221; w dotychczasowej karierze na zawodowych ringach. I rzeczywiście był, choć postawa Polaka była zdecydowanie poniżej oczekiwań.Tylu ciosów jak w poprzednim pojedynku Gerleckiego z Sosą nie padło, ale sam Parzęczewski miał problemy z Francuzem. Nie przeważał w znacznym stopniu, a sam pojedynek był wyrównany. Luxembourger kilkakrotnie uderzył Polaka bezpośrednim prawym sierpowym, potrafił też unikać uderzeń ze strony zawodnika Tymexu. Trzeba przyznać, że nie było to emocjonujące przedstawienie, w ostatniej fazie starcia wkradło się sporo klinczu, obaj panowie opuszczali ręce. Robertowi brakowało zdecydowania, doszły również luki w obronie, nie trzymanie gardy.  Po ośmiu nudnawych rundach sędziowie jednogłośnie na punkty  (78-76, 79-78, 79-73) orzekli zwycięstwo Francuza. To jedyna jak dotąd niespodzianka dzisiejszego wieczoru.</p>
<p><strong>Michał Żeromiński</strong> (9-2, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty po sześciu rundach<strong> Laszlo Fazekasa</strong> (24-20-1, 17 KO), tym samym dopisując do swojego rekordu drugie tegoroczne zwycięstwo. Dziś w starciu z twardym Węgrem Michał był stroną przeważającą, zadawał więcej ciosów, ale m.in. nieustępliwość Fazekasa w ringu była konsekwencją tego, że Polakowi nie udało się wygrać przed czasem. Zeromiński dał dość solidny boks, bez fajerwerków. To jednak potrzebne zwycięstwo, zważywszy na to, iż jeszcze w listopadzie polski bokser uległ na punkty <strong>Łukaszowi Maćcowi</strong> i był to zaledwie drugi występ na zawodowstwie od czasu tej porażki.</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (3-0, 1 KO) pokonał po czterech rundach na punkty Białorusina<strong> Andrieja Staliarczuka</strong> (11-24-3, 2 KO). 29-letni Staliarczuk kilkakrotnie w swojej karierze sprawiał niespodzianki, czego dowodem było zwycięstwo i remis w starciach z innym naszym pięściarzem, Dawidem Kwiatkowskim. W Ostrowcu 29-letni pięściarz był nieustępliwy i nie dawał rozkręcać się Leśniakowi. Białorusin poruszał się po środku ringu i narzucił pressing na Polaka, który na pewno nie zaliczy tego starcia do bardzo udanych. Staliarczuk postawił spore warunki pięściarzowi Mariusza Grabowskiego, nie bał się wchodzić w półdystans i zadawać w nim sporej ilości uderzeń. Leśniak z kolei nie był mu dłużny, bił proste ciosy z lewej ręki i kontrował przeciwnika. Po czterech zaciętych rundach sędziowie orzekli nie jednogłośną decyzją (39-37, 38-38, 39-37), że w starciu obu tych pięściarzy to Leśniak był górą.</p>
<p>Po zaciętej walce Leśniaka ze Staliarczukiem przyszedł czas na pojedynek <strong>Damiana Wrzesinskiego</strong> (8-0, 4 KO) z ostatnim pogromcą <strong>Krzysztofa Cieślaka</strong>, <strong>Oskarem Fiko</strong> (13-12, 10 KO). Polski pięściarz wystrzegał się jednak błędów, jakie zdarzały się &#8222;Skorpionowi&#8221; w starciu z Węgrem i zwyciężył 21-letniego boksera po sześciu rundach na punkty.Niezwykle ważnym czynnikiem, jaki mógł zadecydować o zwycięstwie Wrzesiński był fakt, że nie odbiegał on warunkami fizycznymi od swojego przeciwnika. Dlaczego był ważny? Fiko nie był w stanie uciekać wejściem &#8222;Wrzosa&#8221; w półdystans, czyli tak jak udawało mu się to w starciu ze wspomnianym Krzysztofem Cieślakiem. 27-letni pięściarz Mariusza Grabowskiego skutecznie rozpracowywał węgierskiego boksera, a w czwartej rundzie po jednym z ciosów położył go na deski. W ostatniej szóstej odsłonie ringowy zdecydował się odjąć Węgrowi punkt (we wcześniejszych rundach Fiko kilkakrotnie wypluwał również ochraniacz na zęby). Sędziowie punktowi byli jednomyślni (60-53, 60-52, 59-53) i orzekli zwycięstwo naszego pięściarza.</p>
<p><strong>Mateusz Rzadkosz</strong> (1-0) udanie zadebiutował na zawodowych ringach pokonując jednogłośnie na punkty <strong>Dzianisa Makara</strong> (5-29-2, 4 KO). Pochodzący z Gliczarowa Górnego pięściarz dyktował własne tempo. Rzadkosz boksował tak jak przypuszczano, czyli uderzał dużo lewych prostych, szukając zakończenia ciosami z prawej ręki. Białorusin boksował ambitnie, jednak to nowy nabytek Mariusza Grabowskiego poruszał się po środku ringu i był stroną przeważającą. Sędziowie byli jednomyślni i wszyscy wypunktowali zwycięstwo Mateusza Rzadkosza.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/06/21/czasowka-wacha-na-gali-w-ostrowcu-swietokrzyskim-porazka-parzeczewskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARCIN SIWY I WŁODZIMIERZ LETR WYGRYWAJĄ WALKI WIECZORU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/06/17/marcin-siwy-i-wlodzimierz-letr-wygrywaja-walki-wieczoru/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/06/17/marcin-siwy-i-wlodzimierz-letr-wygrywaja-walki-wieczoru/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2015 11:44:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Kwiatkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6171</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego, która odbyła się 12 czerwca w Częstochowie boksujący w wadze ciężkiej Marcin Siwy (12-0, 5 KO) po wielkich męczarniach pokonał niezłego Lukasa Horaka (3-2, 2 KO). Pięściarz promowany przez Mariusza Grabowskiego w pierwszej rundzie skoncentrował się na ciosach na korpus, szczególnie na prawym haku pod lewy łokieć przeciwnika. W drugiej ładnie trafił prawym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego, która odbyła się <strong>12 czerwca</strong> w <strong>Częstochowie</strong> boksujący w wadze ciężkiej <strong>Marcin Siwy</strong> (12-0, 5 KO) po wielkich męczarniach pokonał niezłego L<strong>ukasa Horaka</strong> (3-2, 2 KO). Pięściarz promowany przez <strong>Mariusza Grabowskiego</strong> w pierwszej rundzie skoncentrował się na ciosach na korpus, szczególnie na prawym haku pod lewy łokieć przeciwnika. W drugiej ładnie trafił prawym sierpowym. Za moment zachwiał Słowakiem lewym podbródkiem, lecz nie podpalał się i konsekwentnie robił swoje. Nieoczekiwanie w trzeciej odsłonie Horak uwierzył w siebie i wszystko się wyrównało. Co prawda ciosy Marcina miały większą wymowę, lecz braki w defensywie sprawiały, że szczególnie cofając się z opuszczonymi rękami bądź wychodząc ze zwarcia często przyjmował niepotrzebne uderzenia. Siwy spuchł w połowie czwartego starcia. Strzelał czasem potężną bombą, jednak oddał inicjatywę słabszemu fizycznie, za to sprytnemu i ambitnemu rywalowi. Piąta runda to już dominacja Horaka. Polak wciąż popełniał ten sam błąd &#8211; gdy wpadał w klincz, obracał się tyłem, inkasując krótkie sierpy. Niezbyt mocne, za to widoczne. W ostatnich trzech minutach podjął heroiczną walkę &#8211; z rywalem i przede wszystkim własnymi słabościami. Wyglądało to już dużo lepiej, kilka razy trafił, lecz również sporo przyjął. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 58:57, 58:56 i 58:57 &#8211; wszyscy na korzyść Marcina, ale jeśli ten chłopak myśli o poważnych sukcesach, szybko musi wyeliminować dziury w obronie i odpuścić wygląd kulturysty na rzecz lepszej wydolności. Jedyne co na plus &#8211; ogromna ambicja w trzech ostatnich minutach.</p>
<p>Wcześniej <strong>Dawid Kwiatkowski</strong> (9-2-1, 3 KO) w jednostronnym pojedynku pokonał <strong>Zorana Cveka</strong> (9-34-4, 6 KO). W trzeciej rundzie Polak trzykrotnie rzucił rywala na deski, ale nie potrafił dokończyć dzieła zniszczenia. Punktacja jednak była bardzo wysoka &#8211; aż 60:50 na korzyść Kwiatkowskiego.</p>
<p>Dwa dni później (<strong>14 czerwca</strong>), w głównym punkcie gali boksu zawodowego w <strong>Pomigaczach</strong>, boksujący w kategorii junior ciężkiej <strong>Włodzimierz Letr</strong> (5-4, 2 KO) pokonał <strong>Reinisa Porozovsa</strong> (3-4, 2 KO). Pierwsze minuty były chaotyczne, a najciekawiej zrobiło się w momencie, gdy Łotysz zgubił ochraniacz na podbrzusze i musiał rozbierać się do bielizny, by znów mu go założono. Pięściarze wpadali na siebie, deptali sobie po nogach, bo przecież Władimir boksuje z odwrotnej pozycji. Podopieczny <strong>Dariusza Snarskiego</strong> dopiero od trzeciej rundy zaczął sobie wszystko układać. Lepiej wyczuwał dystans, nie rzucał sierpów z daleka, tylko podchodził bliżej rywala i miał tylko problem z tym, że Porozovs był o prawie głowę wyższy, przez co nie sięgał swoim lewym sierpowym. Zyskał jednak na tyle przewagę, że po gongu kończącym szóstą odsłonę zwyciężył w stosunku 58:56.Teraz kilkanaście godzin odpoczynku i Letra czeka podróż do Niemiec, gdzie będzie sparingpartnerem <strong>Francesco Pianety</strong>.</p>
<p>Występujący w wadze średniej <strong>Robert Świerzbiński</strong> (14-4-1, 3 KO) tylko zremisował ze swoim byłym sparingpartnerem, <strong>Ivanem Murashkinem</strong> (1-0-1, 1 KO). Początek był obiecujący, bo to właśnie Polak przeważał w pierwszych minutach tej technicznej szermierki na pięści. W drugiej rundzie nadział się jednak w akcji prawy na prawy na cios rywala, który wyraźnie odczuł. Walkę zakontraktowano tylko na cztery rundy, więc w ostatnich dwóch zapanowało trochę chaosu i pojedynek przypominał bardziej boks olimpijski niż zawodowy. Trudno było wskazać zwycięzcę, dlatego sędziowie orzekli chyba najbardziej sprawiedliwy w tym wypadku remis. Inna sprawa, że przy dłuższym dystansie Robert prawdopodobnie wygrałby, ale wiedział przecież wcześniej na co się pisze. We wrześniu czeka go już dłuższe starcie, wtedy będzie też okazja do podreperowania bilansu.</p>
<p>Wcześniej szybkie wygrane odnieśli dwaj inni zawodnicy stajni Wschodzący Białystok Boxing Team. <strong>Tomasz Mazur</strong> (3-0-1, 2 KO) w niespełna dwie minuty odprawił <strong>Igorsa Dubovsa</strong> (1-1, 1 KO). Również w pierwszej rundzie zwyciężył <strong>Jewgienij Alejnik</strong> (2-2, 2 KO), Białorusin boksujący dla Darka Snarskiego. Jego ofiarą okazał się rodak &#8211; <strong>Dzmitrij Agafonau</strong> (8-5, 2 KO).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/06/17/marcin-siwy-i-wlodzimierz-letr-wygrywaja-walki-wieczoru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;CZASÓWKA&#8221; ARTURA SZPILKI NA GALI W CHICAGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/06/13/czasowka-artura-szpilki-na-gali-w-chicago/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/06/13/czasowka-artura-szpilki-na-gali-w-chicago/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2015 09:58:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6134</guid>
		<description><![CDATA[Artur Szpilka (19-1, 14 KO) nie miał najmniejszych problemów z rozmontowaniem defensywy Manuela Quezady (29-10, 18 KO), który kiedyś był naprawdę mocny, lecz dziś nie stanowi już niemal żadnego zagrożenia dla zawodników pokroju pięściarza z Wieliczki. Przez dwie minuty &#8222;Szpila&#8221; szachował przeciwnika prawym prostym, a gdy trafił mocnym lewym sierpem na czoło, poszedł za ciosem i do końca pierwszej rundy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Artur Szpilka</strong> (19-1, 14 KO) nie miał najmniejszych problemów z rozmontowaniem defensywy <strong>Manuela Quezady</strong> (29-10, 18 KO), który kiedyś był naprawdę mocny, lecz dziś nie stanowi już niemal żadnego zagrożenia dla zawodników pokroju pięściarza z Wieliczki.</p>
<p>Przez dwie minuty &#8222;Szpila&#8221; szachował przeciwnika prawym prostym, a gdy trafił mocnym lewym sierpem na czoło, poszedł za ciosem i do końca pierwszej rundy obijał Amerykanina przy linach, lokując na jego żebrach kilka naprawdę mocnych haków. W drugim starciu prawa ręka niczym automat namierzała głowę przeciwnika, natomiast lewa wciąż obijała korpus. Polak wywierał coraz większy pressing i Quezada w trzeciej odsłonie praktycznie stał już tylko skulony za podwójną gardą, zbierając cięgi od naszego rodaka. Do czwartej rundy już nie wyszedł, co trochę zabrało Arturowi satysfakcję. Ale liczy się zwycięstwo w jubileuszowej, dwudziestej walce.</p>
<p>Dla Artura występ w <strong>Chicago</strong> był drugim od momentu związania się menadżerskim kontraktem z potężnym <strong>Alem Haymonem</strong> oraz trenerem<strong> Ronnie Shieldsem</strong>. Póki co wszystko idzie po jego myśli, jednak na prawdziwy test przyjdzie jeszcze czas. Dziś Quezada nim nie był&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/06/13/czasowka-artura-szpilki-na-gali-w-chicago/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK OKRADZIONY ZE ZWYCIĘSTWA W RPA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/06/07/mateusz-masternak-okradziony-ze-zwyciestwa-w-rpa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/06/07/mateusz-masternak-okradziony-ze-zwyciestwa-w-rpa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Jun 2015 20:32:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6112</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru w Kempton Park w RPA spotkali się Mateusz Masternak (35-3, 25 KO) i miejscowy Johnny Muller (19-4-2, 13 KO). Zwyciężył Polak, ale tylko moralnie. Pomimo dwóch liczeń skandaliczna decyzja dwóch sędziów odebrała mu szansę walki o mistrzostwo świata. Mateusz dobrze rozpoczął ten pojedynek, przepuszczał ataki rywala, jednak w pierwszej rundzie dał się raz zaskoczyć mocnym, obszernym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru w Kempton Park w RPA spotkali się Mateusz Masternak (35-3, 25 KO) i miejscowy Johnny Muller (19-4-2, 13 KO). Zwyciężył Polak, ale tylko moralnie. Pomimo dwóch liczeń skandaliczna decyzja dwóch sędziów odebrała mu szansę walki o mistrzostwo świata.</strong></p>
<p>Mateusz dobrze rozpoczął ten pojedynek, przepuszczał ataki rywala, jednak w pierwszej rundzie dał się raz zaskoczyć mocnym, obszernym prawym sierpem. W drugiej wrocławianin szukał ciosów na korpus, dzięki czemu otworzył sobie drogę na górę i to on trafił dwukrotnie swoim prawym sierpowym.</p>
<p>Mobilny dotąd reprezentant gospodarzy stanął w trzeciej odsłonie, mając chyba lekki kryzys. Niemal równo z gongiem &#8222;Master&#8221; huknął akcją lewy-prawy. Pięściarz z RPA ustał tę bombę, a za moment mógł odpocząć w narożniku i posłuchać rad trenera. Po przerwie trochę żwawiej ruszył do ataku, jednak były mistrz Europy kontrolował rywala, rozcinając mu przy okazji lewy łuk brwiowy.</p>
<p>W piątej rundzie Mateusz trafił najpierw prawym podbródkiem, za moment poprawił lewym, poczęstował przeciwnika mocnym prawym krzyżowym, a kilka sekund przed gongiem Muller padł&#8230; po lewym prostym. Źle stał na nogach, ale nawet nie protestował, bo widać odczuwał jeszcze poprzednie akcje Polaka. Nieoczekiwanie jednak po minucie odpoczynku złapał drugi oddech i nawet zepchnął Masternaka kilka razy do odwrotu, co rozwścieczyło<strong> Georga Bramowskiego</strong>, trenera &#8222;Mastera&#8221;. &#8211; Chcesz to wygrać? &#8211; krzyczał w przerwie.</p>
<p>Już na starcie siódmego starcia Mateusz ładną kombinacją złapał przeciwnika przy linach. Trafił również precyzyjnym lewym sierpowym, studząc zapały Mullera. Na minutę przed końcem wystrzelił akcją lewy-prawy, trafił na szczękę i ku rozpaczy miejscowych kibiców ich pupil padł na matę po raz drugi &#8211; tym razem już ciężko. Ale wstał i dzielnie walczył dalej. Zebrał jeszcze kilka uderzeń, aż zabrzmiał gong.</p>
<p>W połowie ósmej rundy sędzia poprosił lekarza o konsultację, gdyż z powieki Mullera coraz mocniej płynęła krew. Masternak znów wystrzelił precyzyjnym prawym sierpowym w okolice ucha, jednak Johnny okazał się niezłym twardzielem i cały czas próbował odpowiedzieć. Później tempo trochę spadło, choć cały czas nieznacznie przeważał nasz rodak. Przed ostatnim starciem wydawało się, że tylko nokaut mógł uratować Mullera. &#8211; Możesz to zrobić &#8211; słyszał w narożniku.</p>
<p>Ale to Polak na początku trafił krótkim lewym sierpowym. Był zmęczony, jednak wszystko zaakcentował jeszcze prawym sierpem. To wszystko okazało się na nic! Sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 95:93 Masternak, 93:95 Muller i&#8230; 93:95. Jeden z większych wałków tego roku! Niestety kosztem naszego pięściarza.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/06/07/mateusz-masternak-okradziony-ze-zwyciestwa-w-rpa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRZECI POLAK POKONANY PRZEZ DROZDA. ŁUKASZ JANIK PRZEGRAŁ W 9. STARCIU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/05/22/trzeci-polak-pokonany-przez-drozda-lukasz-janik-przegral-w-9-starciu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/05/22/trzeci-polak-pokonany-przez-drozda-lukasz-janik-przegral-w-9-starciu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 May 2015 21:06:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=6063</guid>
		<description><![CDATA[Grigorij Drozd (40-1, 28 KO) wyrasta na kata polskich pięściarzy. Najpierw odebrał Mateuszowi Masternakowi tytuł mistrza Europy, potem Krzysztofowi Włodarczykowi tytuł mistrza świata federacji WBC, a przed dzisiaj obronił go w Moskwie po raz pierwszy przeciwko Łukaszowi Janikowi (28-3, 15 KO). Pierwsza runda była spokojna. Obaj boksowali ciosami prostymi, ale nie podkręcali specjalnie tempa. Na początku drugiej nasz rodak trafił]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Grigorij Drozd</strong> (40-1, 28 KO) wyrasta na kata polskich pięściarzy. Najpierw odebrał <strong>Mateuszowi Masternakowi</strong> tytuł mistrza Europy, potem <strong>Krzysztofowi Włodarczykowi</strong> tytuł mistrza świata federacji WBC, a przed dzisiaj obronił go w <strong>Moskwie</strong> po raz pierwszy przeciwko <strong>Łukaszowi Janikowi</strong> (28-3, 15 KO).</p>
<p>Pierwsza runda była spokojna. Obaj boksowali ciosami prostymi, ale nie podkręcali specjalnie tempa. Na początku drugiej nasz rodak trafił nawet długim prawym, lecz bez większych szkód dla mistrza, który z kolei coraz mocniej spychał zawodnika z Jeleniej Góry na liny swoim pressingiem. Łukasz w trzeciej odsłonie zainkasował mocny prawy krzyżowy, na szczęście szybko przykleił się do rywala i za moment doszedł do siebie, a czwarta runda była już bardziej wyrównana niż poprzednia.</p>
<p>Na początku piątej rundy Janik cofając się ładnie skontrował krótkim prawym sierpem, lecz za moment Drozd zrewanżował się mu lewym hakiem na szczękę i bardzo mocnym lewym na korpus. Polak znów sklinczował, wyraźnie odczuwając uderzenia po dole. Było widać ten kryzys, dlatego mistrz zaraz po gongu na szóstą rundę podkręcił jeszcze tempo. Podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> zawsze słynął z charakteru i choć cierpiał, to dzielnie trwał w tym pojedynku, od czasu do czasu starając się czymś zaskoczyć championa.</p>
<p>W siódmej rundzie Rosjanin coraz bardziej rozbijał Janika i na 50 sekund przed przerwą po serii kilku uderzeń zmusił go do przyklęknięcia. Polak powstał na osiem i z wielkim trudem dotrwał na przerwę. Oddychał bardzo ciężko, lecz wytrzymał kolejne trzy minuty.</p>
<p>Koniec nastąpił dopiero w dziewiątej rundzie. Drozd zranił Polaka kombinacją lewy podbródkowy-lewy sierp. Zamroczony Janik stanął za podwójną gardę, ale po kilku kolejnych bombach bezradnego Łukasz przed nokautem uchronił doświadczony sędzia<strong> Ian John Lewis</strong>, przerywając potyczkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/05/22/trzeci-polak-pokonany-przez-drozda-lukasz-janik-przegral-w-9-starciu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W INOWROCŁAWIU STARY-DOBRY JONAK I WPADKA &#8222;SKORPIONA&#8221;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/05/17/w-inowroclawiu-starty-dobry-jonak-i-zwyciestwa-faworytow-wpadka-skorpiona/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/05/17/w-inowroclawiu-starty-dobry-jonak-i-zwyciestwa-faworytow-wpadka-skorpiona/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2015 22:07:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5993</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali Tymex Boxing Promotion w Inowrocławiu wracający na wysokie obroty Damian Jonak (39-0-1, 21 KO) wypunktował Ayouba Nefziego (23-5-1, 4 KO). Między linami sprawdziło się wszystko to, o czym mówiono przed walką. Pomimo iż już w pierwszej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami z łuku brwiowego Tunezyjczyka poleciała krew, to w kolejnych minutach ładnie pracował na nogach]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru gali Tymex Boxing Promotion w Inowrocławiu wracający na wysokie obroty Damian Jonak (39-0-1, 21 KO) wypunktował Ayouba Nefziego (23-5-1, 4 KO). Między linami sprawdziło się wszystko to, o czym mówiono przed walką.</strong></p>
<p>Pomimo iż już w pierwszej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami z łuku brwiowego Tunezyjczyka poleciała krew, to w kolejnych minutach ładnie pracował na nogach i z defensywy kąsał bezpośrednim prawym krzyżowym. W drugim starciu &#8222;wytańczył&#8221; Jonaka, ale Polak w trzecim swoje akcje wydłużył i starał się kończyć każdą wymianę swoim ciosem. Ciężko było podejść pod rywala, lecz gdy to już się udawało Damianowi, to dobierał się mu do skóry. Na początku czwartej odsłony Jonak huknął prawym sierpowym ponad lewą ręką przeciwnika, posyłając go na deski. Nefzi wstawał ciężko, jednak dzięki sprytowi i dobrej pracy nóg zażegnał kryzys. Odczuł na pewno jeszcze prawy hak na korpus, lecz dzielnie dotrwał do przerwy. Po niej utrzymywała się przewaga pięściarza z Górnego Śląska, który sprytnie różnicował uderzenia na korpus i górę. Nefzi natomiast polował na mocną kontrę długim prawym. W szóstym starciu to Damian wydłużył dystans udowadniając tym samym, że i on potrafi zrobić użytek ze swojej pracy nóg. Lepiej dystansował, konsekwentnie obijał doły, a w defensywie popisywał się ładnymi unikami rotacyjnymi. Ta defensywa była też aktywna i choć cofał się, to nadal utrzymywał przewagę. W siódmej oraz ósmej rundzie wszystko się wyrównało, a kolejne zderzenie głowami spowodowało drugie rozcięcie na twarzy Tunezyjczyka. Ostatnie minuty nie dostarczyły już takich emocji, choć pojedynek był rozgrywany na wysokim poziomie technicznym. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali na Damiana &#8211; 97:93, 99:91 i 97:92</p>
<p>Trudną przeprawę miała <strong>Ewa Brodnicka</strong> (8-0, 2 KO), ale pokonała <strong>Monicę Gentili</strong> (4-3, 1 KO) i zrobiła kolejny krok w kierunku potencjalnej walki na Polsat Boxing Night pod koniec września. Po pierwszej, typowo rozpoznawczej rundzie, od drugiej Włoszka przeszła do chaotycznego, agresywnego ataku, z którym Polka nie potrafiła sobie początkowo poradzić. Dopiero w okolicach czwartej odsłony Ewa poukładała sobie ten pojedynek i coraz częściej jej prawy krzyżowy zaczynał dochodzić celu. Z czasem Gentili trochę też spuchła kondycyjnie i nie była już w stanie wywierać takiej presji jak na początku. W ostatniej odsłonie znów zaatakowała, ale Brodnicka wiedziała już na co ma uważać i nie dała sobie zrobić większej krzywdy. Po gongu kończącym walkę wszyscy sędziowie opowiedzieli się za naszą rodaczką, choć rozpiętość była spora &#8211; 80:73, 77:76 i 78:75.</p>
<p><strong>Michał Żeromiński</strong> (8-2, 1 KO) po trochę słabszych ostatnich występach pokazał dziś naprawdę ciekawy i skuteczny boks, odprawiając na punkty <strong>Ivo Gogosevicia</strong> (10-10-1, 5 KO). Od początku uwidoczniła się przewaga dobrze poukładanego technicznie Polaka. Musiał jednak mieć się na baczności wobec bardzo chaotycznego, za to agresywnego stylu Chorwata. Początkowo w tym chaosie była nawet metoda, lecz tak doświadczony pięściarz jak Michał z każdą minutą układał to sobie po swojemu i systematycznie powiększał przewagę. W czwartej rundzie Gogosević był już bezradny, a radomianin konsekwentnie robił swoje. W piątej Żeromiński dwukrotnie zaskoczył przeciwnika prawym podbródkiem, kontrolował go swoim lewym prostym i kilka razy poprawił prawym krzyżowym bądź sierpem. Chorwat wszystko przyjmował bez zmrużenia oka, a na początku ostatniej odsłony sam przeprowadził krótki szturm. Michał oczywiście wszystko przyjął ze spokojem na szczelny blok i zaakcentował na koniec swoją przewagę. Rywal nie był najwyższej klasy, był wręcz słaby, ale i tak patrząc dziś na boks Michała można było odnieść wrażenie, że był w najlepszej formie od przynajmniej roku. Sędziowie punktowali na jego korzyść wyjątkowo zgodnie &#8211; trzy razy 60:54.</p>
<p>W pierwszym tegorocznym występie<strong> Nikodem Jeżewski</strong> (10-0-1, 5 KO) pokonał na punkty <strong>Tomislava Rudana</strong> (3-4-1). Na samym początku Chorwat uciekał po całym ringu, a Polak niepotrzebnie się spinał i próbował go upolować nokautującym ciosem. W drugiej sam wpuścił przeciwnika do ataku i skontrował świetnym prawym podbródkiem. Trafił też bezpośrednim prawym krzyżowym. To dodało mu pewności siebie, w trzecim starciu boksował już rozluźniony i zaczął konsekwentnie rozbijać przeciwnika. Rudan krwawił z nosa i ust, ale przewrócić się nie chciał. Jeżewski w czwartej rundzie znów huknął prawym podbródkiem, jednak Chorwat dzielnie wszystko przyjmował. Przewaga Nikodema nie podlegała co prawda dyskusji, natomiast brakowało zmiany tempa i różnicowania siły ciosów. Na plus na pewno fajna akcja z prawym podbródkiem po odchyleniu, lecz na zawodnika większej klasy to może być zdecydowanie zbyt mało. I gdy wydawało się, że nic wielkiego już nie zobaczymy, czterdzieści sekund przed końcem Jeżewski w końcu uderzył lewym hakiem na korpus, krusząc dzielnego oponenta. Chorwat z grymasem bólu na twarzy dotrwał do końca, a sędziowie zgodnie punktowali wygraną Nikodema w rozmiarze 60:53. Zabrakło minuty&#8230;</p>
<p>Udanie swoją współpracę z nowym promotorem rozpoczął <strong>Marcin Siwy</strong> (11-0, 5 KO), który już w drugiej rundzie odprawił <strong>Vjekoslava Bajicia</strong> (9-11, 3 KO). Już w pierwszej rundzie Polak &#8211; dodajmy z sukcesami w boksie młodzieżowym, trafił mocno lewym sierpowym, lecz nie był w stanie ponowić akcji i rywal wyszedł szybko z opresji. Ale w drugiej było już po wszystkim. Siwy trafił najpierw prawym krzyżowym, kilka sekund później poprawił w akcji lewy na lewy mocnym sierpowym i posłał Chorwata na deski. Ten dzielnie powstał, jednak za moment zainkasował lewy hak, po raz drugi znalazł się na macie, w dodatku pękła mu powieka i z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.</p>
<p><strong>Krzysztof Cieślak</strong> (22-6, 7 KO) wrócił ze sportowej emerytury, niestety wrócił mocno zardzewiały. Do tego miał trochę pecha, bo gdy zaczynał w końcu łapać swój rytm, pojedynek przerwano. Początkowo &#8222;Skorpion&#8221; nie mógł znaleźć swojego tempa. &#8211; Krzysiu, trochę więcej inicjatywy &#8211; mówił w narożniku po pierwszej odsłonie trener <strong>Jarosław Soroko</strong>. I Polak ruszył do ataku, lecz był to atak oparty na wojnie na wyniszczenie. Trafił nawet mocnym lewym sierpowym, ale jego narożnik chciał trochę innego boksu. Brakowało lewego prostego. Powietrze pruły bardzo mocne sierpy, a w trzeciej rundzie sam przyjął mocny prawy sierp Rumuna. Po słabym trzecim starciu, w czwartym Cieślak znów wrócił do gry, uruchomił prawą ręką i zaczął trafią, choć nadal pojedynczymi akcjami, a nie dłuższymi kombinacjami. W piątej rundzie zranił Fiko swoim krótkim lewym sierpowym, lecz nie było ponowienia. Na początku szóstej zawodnicy zderzyli się przypadkowo głowami, nad okiem Rumuna powstało głębokie rozcięcie i Grzegorz Molenda po konsultacji z lekarzem przerwał potyczkę, nakazując kolegom podliczenie swoich kart. A na nich wyszedł wynik 58:57, 57:58 i 57:59. Tak oto niedoceniany trochę <strong>Oszkar Fiko</strong> (12-11, 9 KO) zanotował pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Krwi stracił sporo, ale to z pewnością jego największy jak dotąd sukces. A Krzysiek? Zawsze był wielkim wojownikiem, być może jednak rzeczywiście powinien odpocząć? A może po prostu przerwa była zbyt długa? Na te pytania będzie musiał już sobie odpowiedzieć szczerze sam. My na pewno zapamiętamy go jako wielkiego wojownika&#8230;</p>
<p><strong>Michał Leśniak</strong> (2-0, 1 KO) udanie póki co kroczy przez ringi zawodowe. Dzisiaj zastopował szybko <strong>Janosa Vassa</strong> (7-16-1, 6 KO). Już po pół minuty lewy hak po prawy łokieć posłał Węgra na deski. Ten jednak powstał na osiem i dotrwał do przerwy, pomimo iż zainkasował jeszcze kilka innych uderzeń po dole oraz mocnym prawy sierp na głowę. Od początku drugiej rundy podopieczny <strong>Piotra Wilczewskiego</strong> podkręcił tempo, szukał mocnego uderzenia na górę, ale Vass padł dopiero po kolejnym lewym w okolice wątroby. Za moment był liczony po raz trzeci, a wszystko zakończył lewy sierpowy na szczękę. Co prawda zamroczony powstał po raz czwarty, jednak <strong>Włodzimierz Kromka</strong> widział z bliska jego błędne oczy i na kilka sekund przed końcem drugiej odsłony zastopował potyczkę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/05/17/w-inowroclawiu-starty-dobry-jonak-i-zwyciestwa-faworytow-wpadka-skorpiona/plakat-jonak/" rel="attachment wp-att-5992"><img class="alignleft size-full wp-image-5992" alt="plakat-jonak" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/05/plakat-jonak.jpg" width="860" height="1131" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/05/17/w-inowroclawiu-starty-dobry-jonak-i-zwyciestwa-faworytow-wpadka-skorpiona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK ZNOKAUTOWAŁ ARGENTYŃCZYKA. KOLEJNA WALKA W RPA!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/mateusz-masternak-znokautowal-argentynczyka-kolejna-walka-w-rpa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/mateusz-masternak-znokautowal-argentynczyka-kolejna-walka-w-rpa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2015 18:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5864</guid>
		<description><![CDATA[Krótko trwał pojedynek Mateusza Masternaka (35-2, 25 KO) z 40-letnim Rubenem Angelem Mino (26-3, 26 KO) podczas gali grupy Sauerland Event, która odbyła się 25 kwietnia w Berlinie. Polski pięściarz nie dał żadnych szans Argentyńczykowi, który na pewno nie jest na poziomie swojego udanie nadmuchanego bilansu. Wrocławianin od początku narzucił swoje tempo i to on był agresorem. W pierwszej rundzie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Krótko trwał pojedynek <strong>Mateusza Masternaka</strong> (35-2, 25 KO) z 40-letnim <strong>Rubenem Angelem Mino</strong> (26-3, 26 KO) podczas gali grupy Sauerland Event, która odbyła się <strong>25 kwietnia</strong> w <strong>Berlinie</strong>. Polski pięściarz nie dał żadnych szans Argentyńczykowi, który na pewno nie jest na poziomie swojego udanie nadmuchanego bilansu.</p>
<p>Wrocławianin od początku narzucił swoje tempo i to on był agresorem. W pierwszej rundzie &#8222;Master&#8221; skutecznie operował lewym prostym, szukając również ciosów na dół. Właśnie po jednej z kombinacji Polaka na tułów, przeciwnik uklęknął i był liczony przez sędziego. Masternak właściwie mógł już pokusić się o zwycięstwo jeszcze w pierwszych trzech minutach starcia, ale gong kończący rundę uratował Argentyńczyka. Druga odsłona to ponownie dominacja byłego mistrza Europy oraz kolejne nokdauny &#8211; jeden po kombinacji lewy prosty &#8211; prawy sierpowy, a drugi, kończący starcie, to soczysty prawy podbródkowy.</p>
<p>Mimo że walka nie była długa, a postawa przeciwnika Masternaka poniżej krytyki, dało się zauważyć kilka dużych plusów w boksowaniu naszego boksera. 28-latek był szybki, dynamiczny i w porównaniu z wcześniejszymi występami &#8211; nie licząc potyczki z Mormeckiem we Francji &#8211; &#8222;Master&#8221; wyglądał naprawdę solidnie.</p>
<p>Pięć dni po walce z Argentyńczykiem Mateusz podpisał kontrakt na walkę z <strong>Johnny Mullerem</strong> (18-4-2, 13 KO). Pojedynek odbędzie się 6 czerwca na terenie rywala &#8211; w RPA. O tej potyczce mówiło się już od kilkunastu tygodni. Faworytem niewątpliwie będzie wrocławianin, ale stawka dla niego będzie podwójna. Promująca go grupa Sauerland Event rozmawia już bowiem wstępnie z obozem mistrza świata federacji WBA &#8211; <strong>Denisem Lebiediewem</strong> (27-2, 20 KO). Żeby jednak Polak zaatakował championa, najpierw w RPA będzie musiał odprawić Mullera.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/mateusz-masternak-znokautowal-argentynczyka-kolejna-walka-w-rpa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIEZNACZNA PORAŻKA NORBERTA DĄBROWSKIEGO Z LIDEREM RANKINGU WBO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/nieznaczna-porazka-norberta-dabrowskiego-z-liderem-rankingu-wbo/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/nieznaczna-porazka-norberta-dabrowskiego-z-liderem-rankingu-wbo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2015 18:06:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5862</guid>
		<description><![CDATA[Norbert Dąbrowski (17-3, 6 KO) nie sprostał w sobotę (2 maja) notowanemu na pierwszym miejscu w światowym rankingu federacji WBO wagi półciężkiej Dominicowi Boeselowi (19-0, 6 KO). Polak był raz liczony, ale sam miał dwie okazje i podłączonego rywala. Przegrał nieznacznie, lecz z pewnością dał najlepszą walkę w dotychczasowej karierze. Pierwsza runda miała spokojny przebieg. Polak od początku po prawym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Norbert Dąbrowski</strong> (17-3, 6 KO) nie sprostał w sobotę (<strong>2 maja</strong>) notowanemu na pierwszym miejscu w światowym rankingu federacji WBO wagi półciężkiej <strong>Dominicowi Boeselowi</strong> (19-0, 6 KO). Polak był raz liczony, ale sam miał dwie okazje i podłączonego rywala. Przegrał nieznacznie, lecz z pewnością dał najlepszą walkę w dotychczasowej karierze.</p>
<p>Pierwsza runda miała spokojny przebieg. Polak od początku po prawym jabie szukał uderzenia lewą ręką na korpus. Boesel miał jedną &#8222;obcierkę&#8221; prawą ręką, ale czekał na ruchy naszego rodaka. Po przerwie reprezentant gospodarzy próbował narzucić wyższe tempo, ale Norbert sprytnie stopował jego akcje prawym prostym. No i ciągle za namową <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> szukał lewego po dole. W połowie trzeciej odsłony po jednej z akcji pod prawym okiem &#8222;Norasa&#8221; pękła skóra, jednak krew spływała po policzku i nie przeszkadzała w boksowaniu. &#8222;Musisz robić to o czym mówiliśmy w hotelu. Szczelna garda i przyjmujesz jego ataki&#8221; &#8211; doradzał w narożniku trener Gmitruk.</p>
<p>Obaj mieli kłopot z dystansowaniem i w czwartym starciu zapanował lekki chaos. Boesel uderzał częściej, choć najczęściej na gardę bądź w powietrze. Niestety niemal równo z gongiem Niemiec uderzył mocno prawym krzyżowym, Norbertowi odskoczyła głowa i oddał ten odcinek 9:10. Na początku piątej rundy sam więc podkręcił trochę tempo, starając się wywierać presję na rywalu na długość przedniej ręki. Boesel wziął się z kolei na sposób. Gdy uderzał jednym czy dwoma ciosami, był nieskuteczny, dlatego teraz zaczął składać swoje akcje w 5-6 uderzeń i w końcu jedno z nich dochodziło celu. Wrażenia nie robiło na Norbercie, ale na &#8222;życzliwych&#8221; sędziach prawdopodobnie już tak. Powoli wydawało się, że Dominic łapie właściwy rytm, gdy w połowie szóstego starcia Dąbrowski huknął na szczękę lewym sierpowym i widać było, że rywal odczuł ten cios. Niemiec siadał w narożniku z pękniętą prawą powieką, choć trzeba dodać, że zawodnicy zderzyli się głowami niemal równo z gongiem i to spowodowało rozcięcie.</p>
<p>Siódma odsłona również wyrównana. Najpierw w wymianie trafił Polak, w końcówce rywal się mu zrewanżował podobną akcją. Ósmą bezpośrednim prawym rozpoczął Boesel. Dąbrowski trochę stracił rytm, przestrzeliwał swoje akcje i uczciwie przegrał 9:10. Dużo lepsza w wykonaniu Polaka była dziewiąta runda. Przełamał chwilowy kryzys, zaczął przejmować inicjatywę i&#8230; Czterdzieści sekund przed końcem nie trafił lewym, zaplątał się w liny, a Boesel sprytnie skontrował krótkim prawym sierpem, poprawił lewym podbródkiem i znów prawym, po którym Norbert przyklęknął i dał się policzyć do ośmiu. Na szczęście szybko doszedł do siebie starał się odpowiedzieć.</p>
<p>Minutę przed końcem dziesiątej rundy to Norbert trafił mocno lewym sierpowym na górę. &#8222;Trafiłeś! Trafiłeś&#8221; &#8211; krzyczał Andrzej Gmitruk. Jego podopieczny nie wykorzystał jednak okazji. Albo to przegapił, albo po prostu był już zbyt zmęczony. Bardzo udana dla &#8222;Norasa&#8221; okazało się jedenaste starcie. Na samym początku mocny lewy hak pod prawy łokieć wyraźnie zranił oponenta. Ten klinczował i przez minutę ograniczał się do utrudniania boksowania. Niestety nie udało się. W ostatniej rundzie Dąbrowski dał z siebie wszystko, lecz Boesel doszedł do siebie i sprytnie kontrował rozpędzonego Polaka ciosami prostymi. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 117:110, 115:113 i 116:111 &#8211; wszyscy na korzyść reprezentanta gospodarzy, który tym samym obronił interkontynentalny pas organizacji WBO.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong><br />
<strong>[Fot. boxen-magazin.com]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/05/04/nieznaczna-porazka-norberta-dabrowskiego-z-liderem-rankingu-wbo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ARTUR SZPILKA I MACIEJ SULĘCKI NOKAUTUJĄ NA GALI W CHICAGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/25/artur-szpilka-i-maciej-sulecki-nokautuja-na-gali-w-chicago/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/25/artur-szpilka-i-maciej-sulecki-nokautuja-na-gali-w-chicago/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2015 07:33:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5793</guid>
		<description><![CDATA[Nie mogło być inaczej! W debiucie na gali Premier Boxing Champions Artur Szpilka (18-1, 13 KO) szybko rozprawił się z Ty&#8217;em Cobbem (18-7, 10 KO). Walka zakończyła się w drugiej rundzie. 39-letni Amerykanin w ogóle nie postawił Polakowi oporu. Już pod koniec pierwszej rundy &#8222;Szpila&#8221; posadził go na macie lewym sierpem w okolice ucha. W drugiej dokończył dzieła i choć]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mogło być inaczej! W debiucie na gali <strong>Premier Boxing Champions Artur Szpilka</strong> (18-1, 13 KO) szybko rozprawił się z <strong>Ty&#8217;em Cobbem</strong> (18-7, 10 KO). Walka zakończyła się w drugiej rundzie. 39-letni Amerykanin w ogóle nie postawił Polakowi oporu. Już pod koniec pierwszej rundy &#8222;Szpila&#8221; posadził go na macie lewym sierpem w okolice ucha. W drugiej dokończył dzieła i choć rywal wstał, sędzia nie pozwolił mu kontynuować pojedynku.</p>
<p>- Mogłem to skończyć jeszcze wcześniej, ale mówię: spróbuję, nie chcę się napalać &#8211; skomentował Szpilka. Pięściarz z Wieliczki ma nadzieję, że kolejni rywale będą znacznie bardziej wymagający. Z kim się zmierzy? &#8211; Może Arreola, może Aguilera. To już pytanie do moich promotorów &#8211; powiedział.</p>
<p>Bardzo udanie wypadł amerykański debiut <strong>Macieja Sulęckiego</strong> (20-0, 5 KO), który znokautował w drugiej rundzie <strong>Darryla Cunninghama</strong> (30-8, 11 KO). &#8222;Striczu&#8221; posłał rywala na matę już pod koniec pierwszej rundy. Przy linach trafił mocnym prawym prostym, poszedł za ciosem i chwilę później sędzia już liczył zawodnika z Detroit. Cunningham wstał, ale przed nokautem uratował go tylko gong kończący pierwszą rundę. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Pod koniec drugiej rundy, również przez niego zdominowanej, Sulęcki ponownie strzelił prawym prostym, po którym odsłonięty Amerykanin zwalił się z nóg. Chwilę później arbiter zakończył pojedynek.</p>
<p>- Jestem zadowolony, chociaż wiem, że trochę mnie poniosło. Wdałem się w niepotrzebną szarpaninę. Paweł Kłak trochę mnie uspokoił w narożniku. Cała otoczka tej gali zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Czuję się tutaj jak ryba w wodzie &#8211; powiedział Sulęcki.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/25/artur-szpilka-i-maciej-sulecki-nokautuja-na-gali-w-chicago/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA: GWARANTUJĘ, ŻE STEVENSON TYM RAZEM SIĘ NIE PODNIESIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/23/andrzej-fonfara-gwarantuje-ze-stevenson-tym-razem-sie-nie-podniesie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/23/andrzej-fonfara-gwarantuje-ze-stevenson-tym-razem-sie-nie-podniesie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Apr 2015 08:36:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5774</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara ma wielki apetyt na kolejne nokauty. Twierdzi, że mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson może upaść równie ciężko, jak Julio Cesar Chavez Junior we wspaniałym pojedynku w Carson. - Jak pan spędził noc z soboty na niedzielę? Z ringu zszedł pan około godziny 21. Udało się zasnąć? Andrzej Fonfara: Udało się. Położyłem się do łóżka około trzeciej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Andrzej Fonfara ma wielki apetyt na kolejne nokauty. Twierdzi, że mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson może upaść równie ciężko, jak Julio Cesar Chavez Junior we wspaniałym pojedynku w Carson.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Jak pan spędził noc z soboty na niedzielę? Z ringu zszedł pan około godziny 21. Udało się zasnąć?</strong><br />
<strong>Andrzej Fonfara</strong>: Udało się. Położyłem się do łóżka około trzeciej w nocy. Wcześniej było małe świętowanie w hotelowej restauracji. Była rodzina, sporo znajomych. Zjedliśmy posiłek, otworzyliśmy szampana, wnieśliśmy toast. Wspaniale było obudzić się w niedzielę rano i zasiąść do śniadania z bliskimi. W Los Angeles, przed powrotem do Chicago, zostaję do poniedziałku wieczorem. Wcześniej spędzimy jeszcze trochę czasu na plaży, zrelaksujemy się.</p>
<p><strong>- Dlaczego to właśnie pan zdołał położyć na deski i pokonać Chaveza przed czasem? Wcześniej, od 2003 roku, nie dokonał tego żaden bokser w 51 zawodowych walkach Meksykanina.</strong><br />
AF: W ciągu dziewięciu rund Julio przyjął naprawdę dużo ciosów, w tym mocnych sierpowych. Czułem, że z rundy na rundę jest coraz słabszy. Wiedziałem, że jestem lepszy, silniejszy i coraz bardziej go rozbijam. Chavez był w tej walce płaczkiem. Od początku żalił się sędziemu na każde przepchnięcie.</p>
<p><strong>- Aż w końcu ringowy mu pomógł, odbierając panu punkt.</strong><br />
AF: Popychając Chaveza barkiem w siódmej rundzie, tak naprawdę tylko mu oddałem, bo to on atakował barkami i głową. Sędzia powinien był zwrócić mi uwagę. Gdybym faulował notorycznie, odjęcie punktu byłoby uzasadnione. Mniejsza o to. Nokdaun w dziewiątej rundzie był kumulacją wszystkich ciosów. Jednak ten lewy sierpowy, po którym Chavez upadł, też był niczego sobie. Wyprowadziłem go na luzie. Był mocny, a przede wszystkim celny.</p>
<p><strong>- Przybył pan do StubHub Center już cztery godziny przed pierwszym gongiem.</strong><br />
AF: Lubię znaleźć się w szatni wcześnie. Spokojnie wszystko przygotować, zawiązać bandaże, posiedzieć, poczuć klimat, pooddychać. Chavez widocznie nie miał takiej potrzeby, bo przyjechał godzinę lub półtorej przed walką. Byłem rozluźniony. Rozmawiałem z bliskimi tak swobodnie, jak na śniadaniu. Ten luz pozostał we mnie po wejściu na ring.</p>
<p><strong>- Trochę obawialiśmy się, że na początku będzie pan usztywniony, jak miało to miejsce dawniej. Wygląda na to, że presja bardzo ważnych walk pana nie przytłacza.</strong><br />
AF: Pod względem psychicznym czułem się bardzo mocny. Na stadionie większość widzów stanowili Meksykanie i inni Latynosi. Buczeli i gwizdali, gdy szedłem na ring. Nie zrobiło to na mnie wrażenia. Byłem bardzo spokojny, skoncentrowany na walce i Chavezie. Wiedziałem, że muszę zacząć ostro i szybko go przełamać. Gdybym uciekał, był statyczny i mechaniczny, jak wcześniej ujął to Chavez, pojedynek potoczyłby się gorzej.</p>
<p><strong>- Julio bił mocno?</strong><br />
AF: Trafił mnie paroma niezłymi ciosami na wątrobę i w okolice wątroby. Czułem tylko ciosy na dół. Głowa nie ucierpiała ani razu.</p>
<p><strong>- Czy już przed walką wiedział pan, że Meksykanin wcale nie będzie górował w półdystansie?</strong><br />
AF: Byłem tego pewien. Sparingpartnerzy dali z siebie wszystko. To były silne chłopaki. Nie wchodzili do ringu, by przetrwać, lecz by się ze mną bić. Półdystans miałem opanowany. Czułem się doskonale i świeżo, bo nie &#8222;zajechałem się&#8221; podczas przygotowań. Chavez myślał, że będę uciekał. A ja przecież mówiłem, że to będzie wojna i będę z nim szedł łeb w łeb. W półdystansie byłem lepszy. Julio bardzo się odkrywał, a z rundy na rundę coraz gorzej znosił moje uderzenia. Myślał, że dzięki twardej szczęce będzie mógł je przyjmować bezkarnie, ja się wystrzelam, a wtedy mnie wykończy. Przeliczył się. Wcale nie jest takim twardzielem. Prawdopodobnie sam podjął decyzję o przerwaniu walki. Mogę się tylko cieszyć, że zmusiłem do poddania syna tak wspaniałego wojownika, jak Julio Cesar Chavez.</p>
<p><strong>- Staje się pan coraz groźniejszym bokserem?</strong><br />
AF: Wciąż mam nad czym pracować. Rozwijam się, również jako mężczyzna. Mam 27 lat i wchodzę w najlepszy wiek. Gdy ma się niewiele mniej lub więcej niż 30 lat, nabiera się pełni sił. W ciągu najbliższych trzech, czterech lat będę się stawał coraz mocniejszy i osiągnę szczytową, życiową formę.</p>
<p><strong>- Zrewanżuje się pan mistrzowi świata WBC wagi półciężkiej Adonisowi Stevensonowi za ubiegłoroczną porażkę na punkty? Kanadyjczyk mówił nam ostatnio, że w Montrealu upadł na deski przez przypadek.</strong><br />
AF: Na powtórkach wszystko dokładnie widać. Stevenson przyjął mocny prawy prosty na szczękę i dlatego &#8222;zaliczył&#8221; deski. Głupio się wykręca. Mogę mu zagwarantować, że jeśli zmierzymy się jeszcze raz, to po nokdaunie już nie zdoła się podnieść. Nie będzie miał żadnej wymówki.</p>
<p><strong>- Najbliższą walkę stoczy pan właśnie ze Stevensonem?</strong><br />
AF: Myślimy o tym, ale to jeszcze nic pewnego. Na razie czeka mnie krótki odpoczynek. Ciekawych ofert na pewno nie zabraknie. Wracając do Stevensona, w rewanżu na pewno będę w stanie go pokonać. Ten Fonfara, który pobił Chaveza, może pobić Stevensona z niedawnego starcia z Sakio Biką. Biję mocniej niż jego ostatni rywal. Jeśli Adonis upadnie, jak rok temu w Kanadzie, to już mu nie odpuszczę.</p>
<p><strong>- Skoro pan, pięściarz wagi półciężkiej (79,4 kg) doskonale poradził sobie w umownym limicie 78 kg, to może mógłby pan się sprawdzić z czołowymi bokserami kategorii super średniej (76,2 kg)? Nie śni się panu pojedynek z Carlem Frochem na londyńskim Wembley?</strong><br />
AF: Najlepiej czuję się w wadze półciężkiej i w niej chcę sięgnąć po pas mistrza świata. Jeśli Froch lub inni zawodnicy z kategorii super średniej chcą ze mną walczyć, zapraszam do półciężkiej.</p>
<p><strong>- Starcie w Niemczech lub Polsce z Juergenem Braehmerem, posiadaczem regularnego tytułu WBA wagi półciężkiej, na razie też jest abstrakcją?</strong><br />
AF: Zobaczymy. Mamy kilka opcji, pojawią się kolejne propozycje. Spokojnie czekamy na rozwój wypadków. Nie mówię &#8222;nie&#8221;, nie mówię &#8222;tak&#8221;. Mogę rozpatrzyć każdą ciekawą ofertę.</p>
<p><strong>- Mistrz świata WBA wagi średniej Giennadij Gołowkin chyba nie miał panu za złe, że zabrał mu pan przeciwnika?</strong><br />
AF: Nie, chociaż mój nokaut na Chavezie sprawił, że parę dolarów przeszło mu koło nosa. Myślę, że wynik jego walki z Julio byłby taki sam. Giennadij to bardzo fajny facet. Znamy się z obozu treningowego w kalifornijskim Big Bear. Oglądał walkę z Chavezem, a później mi pogratulował.</p>
<p><strong>- Po największym zwycięstwie w karierze rozmawiał już pan już ze swoim przyjacielem Arturem Borucem?</strong><br />
AF: Tak, Artur zadzwonił do mnie w sobotę w nocy, a w niedzielę ja zadzwoniłem do niego. Bardzo się ucieszył. Powiedział mi, że przeżył wielkie emocje, a ja zrobiłem coś niesamowitego. Artur kibicuje mi przed walkami, a ja jemu przed każdym meczem. Utrzymujemy świetny kontakt pomimo odległości pomiędzy USA i Europą. Cieszę się też, że do Kalifornii mogła przylecieć i dopingować mnie w walce moja narzeczona Justyna.</p>
<p><strong>- Za pobicie Chaveza zarobił pan 400 tysięcy dolarów, jak podały media?</strong><br />
AF: Tak naprawdę trochę więcej. W szatni odwiedził mnie Al Haymon (najbardziej wpływowy człowiek w światowym boksie, zakontraktował grubo ponad stu bokserów, m.in. Floyda Maywathera Juniora – przyp. red.). Wziął mnie na bok. Powiedział, że jest pod wrażeniem walki i był pewien mojego sukcesu. Stwierdził, że przede mną bardzo udana kariera. Obiecał, że będzie mi płacił coraz więcej. Odpowiedziałem, że pieniądze to nie wszystko, ale podziękowałem za to, co Al zrobił dla mnie w ostatnim okresie. Jego obecność jest dla mnie ogromną motywacją do ciężkiej pracy. W sobotę pokazałem Haymonowi, że jestem wart pieniędzy, które dostaję, a może jeszcze większych.</p>
<p><strong>- Czy wygraną z Chavezem słusznie uznaliśmy za jeden z największych triumfów w dziejach polskiego boksu zawodowego, porównując go do zwycięstw mistrzów świata: Dariusza Michalczewskiego, Tomasza Adamka i Krzysztofa Włodarczyka?</strong><br />
AF: Nie lubię się chwalić, jednak pod względem rozgłosu medialnego, na pewno była to jedna z największych walk Polaków. Chavez jest niezwykle popularny, również dzięki legendarnemu ojcu. Cieszy mnie to, czego dokonałem. Zrobiłem to dla siebie, rodziny, ale również dla wszystkich kibiców i Polaków. Dziękuję za wsparcie i obiecuję wam kolejne zwycięstwa.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/23/andrzej-fonfara-gwarantuje-ze-stevenson-tym-razem-sie-nie-podniesie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FONFARA PISZE HISTORIĘ POLSKIEGO BOKSU ZAWODOWEGO. CHAVEZ ROZBITY W 9. RUNDZIE!</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/fonfara-pisze-historie-polskiego-boksu-zawodowego-chavez-rozbity-w-9-rundzie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/fonfara-pisze-historie-polskiego-boksu-zawodowego-chavez-rozbity-w-9-rundzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2015 08:03:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Julio Cesar Chavez]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5751</guid>
		<description><![CDATA[To jeden z największych sukcesów w historii polskiego boksu! Andrzej Fonfara (27-3, 16 KO) pokonał przed czasem sławnego Julio Cesara Chaveza Jr (48-2-1, 32 KO)! Już w pierwszej rundzie działo się bardzo dużo. Andrzej nie mógł wstrzelić się prawym krzyżowym, za to ładnie operował lewym jabem, popisał się kombinacją lewy hak na dół-lewy sierp na górę. W odwecie rywal zrewanżował]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>To jeden z największych sukcesów w historii polskiego boksu! Andrzej Fonfara (27-3, 16 KO) pokonał przed czasem sławnego Julio Cesara Chaveza Jr (48-2-1, 32 KO)!</strong></p>
<p>Już w pierwszej rundzie działo się bardzo dużo. Andrzej nie mógł wstrzelić się prawym krzyżowym, za to ładnie operował lewym jabem, popisał się kombinacją lewy hak na dół-lewy sierp na górę. W odwecie rywal zrewanżował się dwukrotnie bezpośrednim prawym. W drugiej odsłonie rozgorzała prawdziwa wojna. Obaj próbowali się przełamać, lecz żaden z nich nie odpuszczał. Chavez wyraźnie polował lewym hakiem na wątrobę. Andrzej krył to miejsce i odpowiadał cios za cios.</p>
<p>Co prawda w trzeciej rundzie Meksykanin zaskoczył naszego rodaka potężnym prawym, ale to właśnie Fonfara dominował na tym odcinku, kończąc niemal każdą akcję lewym sierpem. Spora część z nich rozbijała gardę oponenta. Chavez szedł głową, za wszelką cenę dążył do zwarcia, ale dobra praca nóg &#8222;Polskiego Księcia&#8221; oddalała niebezpieczeństwo. Julio dał z siebie wszystko w kolejnej odsłonie i trzeba przyznać, że zaczął spychać Fonfarę na liny. Tak samo było w piątej rundzie, choć teraz już Andrzej znalazł na to sposób i potrafił z bliska wsadzić krótki hak bądź prawy podbródek. W szóstym starciu Andrzej koncertowo rozbijał oponenta lewym prostym. Jego jab pracował niczym z automatu. Oczywiście Chavez pozostawał groźny i kilka razy mocno trafił, lecz niewątpliwie przewagę zyskał nasz rodak.</p>
<p>Na początku siódmej rundy trochę podrażniony ciągłymi atakami głową z drugiej strony, Andrzej lekko uderzył go barkiem. Dał pretekst, a sędzia ringowy natychmiast to wykorzystał, odbierając Polakowi punkt. Na szczęście to nie wytrąciło go z rytmu i konsekwentnie boksował dalej swoje. W ósmej oddał może pierwszą minutę, za to w jej drugiej połowie znów kontrował agresywnego Chaveza krótkimi ciosami.</p>
<p>Nadeszła dziewiąta runda &#8211; bardzo ważna dla obrazu tego pojedynku. Od jej początku Polak dominował, a na minutę przed końcem huknął lewym sierpowym, posyłając rywala na deski. Meksykanin wstał, próbował do samego końca odpowiadać, lecz gdy zabrzmiał gong na przerwę i usiadł na stołku, opuściły go wszystkie siły. Nie wyszedł do starcia numer dziesięć. Polak utonął w objęciach swojego zespołu. Wielkie zwycięstwo! Brawo!</p>
<p>Pomimo ostrzeżenia w siódmym starciu, zbyt pochopnego ostrzeżenia, sędziowie typowali wyraźne prowadzenie Andrzeja. <strong>Alan Krebs</strong> &#8211; 89:80, <strong>Steve Morrow</strong> &#8211; 88:81, <strong>Alejandro Rochin</strong> &#8211; 88:81. Czyli dwójka z nich dało Chavezowi jedną rundę, zaś trzeci typował wszystkie na korzyść naszego rodaka. To tylko potwierdza dominację Fonfary.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/fonfara-pisze-historie-polskiego-boksu-zawodowego-chavez-rozbity-w-9-rundzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UDANY REWANŻ MISZKINIA Z GŁAŻEWSKIM. SZEREMETA LEPSZY OD JACKIEWICZA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/udany-rewanz-miszkinia-z-glazewskim-szeremeta-lepszy-od-jackiewicza-w-legionowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/udany-rewanz-miszkinia-z-glazewskim-szeremeta-lepszy-od-jackiewicza-w-legionowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Apr 2015 23:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Artem Karpets]]></category>
		<category><![CDATA[Bojana LIbiszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Wyleżoł]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Biskupski]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5747</guid>
		<description><![CDATA[Tym razem wątpliwości już być nie mogło. Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) podczas gali boksu zawodowego w Legionowie pokonał Pawła Głażewskiego (23-4, 5 KO), udanie rewanżując się mu za kontrowersyjną porażkę sprzed roku. Pięściarz z Białegostoku rozpoczął spokojnie, aż za spokojnie, bo rywal po kilku prawych na dół dwukrotnie dosięgnął go obszernym prawym sierpowym. O dziwo porywczy zazwyczaj w takich]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Tym razem wątpliwości już być nie mogło. <strong>Maciej Miszkiń</strong> (17-3, 4 KO) podczas gali boksu zawodowego w <strong>Legionowie</strong> pokonał <strong>Pawła Głażewskiego</strong> (23-4, 5 KO), udanie rewanżując się mu za kontrowersyjną porażkę sprzed roku.</p>
<p>Pięściarz z Białegostoku rozpoczął spokojnie, aż za spokojnie, bo rywal po kilku prawych na dół dwukrotnie dosięgnął go obszernym prawym sierpowym. O dziwo porywczy zazwyczaj w takich sytuacjach Paweł nie podpalał się i próbował wyboksować znienawidzonego oponenta. Miszkiń obniżał pozycję, za to &#8222;Głaz&#8221; uruchomił lewy prosty, choć cały czas walczył na wstecznym. &#8222;Przystojniak&#8221; w trzeciej odsłonie znalazł lukę po drugiej stronie i trafił kilka razy obszernym prawym overhandem. Paweł finiszował fajną kombinacją w półdystansie, lecz na odrobienie tego starcia było to zbyt mało. W czwartej rundzie Głażewski podjął rękawice i wszedł w wymiany z przeciwnikiem. Wyglądał lepiej, jednak na pół minuty przed końcem spóźnił się o ułamek sekundy, nadział w akcji prawy na prawy i wyraźnie odczuł ten cios. Jeszcze gorzej wyglądało dla niego starcie numer pięć. Dwie minuty były w miarę wyrównane, aż w końcu Miszkiń wystrzelił prawym sierpowym i pod rywalem aż ugięły się nogi. &#8222;Głaz&#8221; przetrwał trudne chwile, lecz w jego narożniku widać było poddenerwowanie. Po przerwie Maciej podkręcił tempo, spychał pressingiem Pawła na liny i konsekwentnie realizował swój plan taktyczny. Zaczynał od ciosów na korpus, by zrobić sobie miejsce prawym na górę. Głażewski starał się przejąć inicjatywę, jednak nadział się na prawy na szczękę i zatrzymał się dopiero na linach. Uratował go wtedy gong kończący siódmą rundę. Ruch był już jednostronny. Niedawny pretendent do pasa WBA wagi półciężkiej cofał się i praktycznie tylko bronił, zaś Miszkiń człapał za nim niczym kłusownik podążający za zranioną zwierzyną. Na początku dziewiątej odsłony podwójny prawy Maćka i Paweł znów &#8222;pływał&#8221; Tylko dzięki wielkiej ambicji dalej stał na nogach, próbując od czasu do czasu heroicznie odpowiadać. W ostatnim starciu Miszkiń wstrząsnął jeszcze przeciwnikiem prawym podbródkiem oraz lewym sierpem, przypieczętowując swój sukces. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97:93, 99:91 i 99:91 &#8211; wszyscy na korzyść Maćka.</p>
<p>Pomiędzy <strong>Kamilem Szeremetą</strong> (10-0, 1 KO) a <strong>Rafałem Jackiewiczem</strong> (46-13-2, 21 KO) było sporo złej krwi. Mieli sobie wszystko wyjaśnić w ringu i wyjaśnili. Kamil zwyciężył i chyba na dobre uciszył swoich niedowiarków. Pierwsze trzy minuty były typowo rozpoznawcze. W drugiej Rafał polował prawym sierpem nad lewą ręką Kamila, ten zaś po odchyleniu starał się kontrować prawym hakiem na korpus. Dodatkowo wykorzystując lepsze warunki fizyczne skutecznie operował lewym prostym. W trzeciej odsłonie były mistrz Europy w końcu zaskoczył oponenta bezpośrednim prawym, lecz generalnie miał kłopoty z przedostaniem się do półdystansu. Pięściarz z Białegostoku, który w poprzednich występach trochę palił się psychicznie, dziś boksował wyjątkowo konsekwentnie i bardzo mądrze. Podopieczny <strong>Andrzeja Liczika</strong> w piątym starciu zranił rywala lewym hakiem w okolice wątroby. Tak to przynajmniej wyglądało, ponieważ ten cofnął się do narożnika i przez kilkanaście sekund łapał drugi oddech. Za moment już starał się odpowiedzieć, jednak przegrał ten odcinek wyraźnie. W szóstej rundzie rozgorzała naprawdę fajna bitka cios za cios. Nie brakowało ciekawych akcji po obu stronach. Podobny przebieg miała i siódma, choć w końcówce to znów celniej uderzał Kamil. <strong>Robert Złotkowski</strong> robił co mógł w narożniku, pobudzał swojego zawodnika, ale więc broni w swoim arsenale miał dziś Szeremeta. Nie miał może jakiejś bardzo wyraźnej przewagi, ale kontrolował przebieg potyczki. Podobnego zdania byli sędziowie, którzy punktowali na jego korzyść 93:97, 92:98 i 93:97.</p>
<p><strong>Jewgienij Machtejenko</strong> (5-3, 4 KO) dał się nam poznać niedawno jako bardzo groźny rywal, tocząc wyraźnie przegrany, za to bardzo twardy bój z <strong>Dariuszem Sękiem</strong>. Dziś o jego klasie niestety przekonał się na własnej skórze <strong>Andrzej Sołdra</strong> (11-2-1, 5 KO). Dodatkowo spotkały go dwa nieszczęścia w jednym. Ukrainiec już w pierwszym kontakcie trafił prawym sierpowym nad lewą ręką Polaka. Przez całą pierwszą rundę Andrzej niepotrzebnie bił się z silniejszym rywalem. Drugie starcie zaczął lepiej, stopował oponenta lewym prostym, aż nagle ten wystrzelił prawym krzyżowym &#8211; prosto na szczękę. Sołdra bezwładnie padł na matę, niestety została mu noga i w sposób nienaturalny wygięła się, powodując kontuzję kolana. Zamroczony Andrzej powstał na osiem i chciał walczyć dalej, lecz gdy przeniósł ciężar ciała na tę nogę, wszystko się posypało. Z ringu został zniesiony na noszach. Miejmy nadzieję, że kontuzja nie wykluczy go na długo&#8230;</p>
<p><strong>Oleksandra &#8222;Sasza&#8221; Sidorenko</strong> (1-0) dobrze rozpoczęła swoją zawodową karierę, pokonując <strong>Bojanę Libiszewską</strong> (0-5). Ambitna Polka robiła co mogła, ale na tle świetnie wyszkolonej rywalki byłą bezradna. Ukrainka mieszkająca w naszym kraju w pierwszej rundzie ustawiała Bojanę lewym prostym i ciosami na korpus. W drugiej mocno zraniła prawym krzyżowym, ale nie zdążyła dokończyć dzieła zniszczenia, bo za moment zabrzmiał gong. Przewaga w trzecim starciu jeszcze bardziej się pogłębiła, lecz podopieczna <strong>Irosława Butowicza</strong> dzielnie kontynuowała pojedynek. Sidorenko w ostatniej odsłonie starała się wciągnąć Libiszewską na kontrę, ta jednak zaproszenia nie przyjęła. Zawodniczki zderzyły się głowami i na czole Saszy wyskoczył wielki siniak, ale punktacja mogła być tylko jedna &#8211; 3x 40:36.</p>
<p>Po dwudziestu miesiącach przerwy do akcji udanie powrócił <strong>Artiom Karpets</strong> (20-0, 6 KO). Wygrana nad <strong>Mariuszem Biskupskim</strong> (21-37-2, 8 KO) była jednocześnie jego debiutem w grupie Babilon Promotion. Ukrainiec bardzo dobrze zaczął. W początkowych trzech rundach czarował pracą nóg, schodził ładnie z linii ciosów i kontrował ambitnego Polaka precyzyjnymi akcjami. Od czwartego starcia widać było już jednak zmęczenie i choć Artiom przeważał, to pojedynek zrobił się wyrównany. Po ostatnim gongu sędziowie o dziwo byli niejednogłośni &#8211; 55:59, 58:56 i 56:58. Na szczęście na korzyść lepszego zawodnika&#8230;</p>
<p>Wcześniej <strong>Konrad Dąbrowski</strong> (6-1, 1 KO) bez problemów wypunktował na dystansie czterech rund trwoniącego coraz bardziej swoje znane niegdyś nazwisko <strong>Aliaksandra Abramienkę</strong> (17-50-1, 6 KO). Po jednostronnym spektaklu każdy z sędziów punktował przewagę Polaka w stosunku 40:36.</p>
<p>Tego dnia <strong>Jacek Wyleżoł</strong> (12-9, 7 KO) miał teoretycznie mierzyć się z nieobecnym <strong>Michałem Chudeckim</strong>. Ten nie przyjął &#8222;zaproszenia&#8221;, a naprzeciw Jacka stanął <strong>Viktor Gelien</strong> (0-14). Wszystko skończyło się w ostatnich sekundach drugiej odsłony.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/19/udany-rewanz-miszkinia-z-glazewskim-szeremeta-lepszy-od-jackiewicza-w-legionowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POLACY W ZAWODOWYCH RANKINGACH. NAJWYŻEJ GŁOWACKI, ŁASZCZYK, FONFARA I WŁODARCZYK</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/16/polacy-w-zawodowych-rankingach-najwyzej-glowacki-laszczyk-fonfara-i-wlodarczyk/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/16/polacy-w-zawodowych-rankingach-najwyzej-glowacki-laszczyk-fonfara-i-wlodarczyk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2015 06:38:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5715</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Głowacki (24-0, 15 KO) i Kamil Łaszczyk (20-0, 8 KO) są najwyżej sklasyfikowanymi Polakami w światowych rankingach zawodowych federacji bokserskich. W kwietniowym zestawieniu WBO, zawodnik z Wałcza otwiera listę najlepszych &#8222;cruiserów&#8221; i czeka na termin walki z mistrzem &#8211; Marco Huckiem, zaś Kamil właśnie awansował na 2. miejsce w limicie wagi piórkowej. &#8222;Głowę&#8221; docenia także organizacja IBF stawiając go]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krzysztof Głowacki</strong> (24-0, 15 KO) i <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (20-0, 8 KO) są najwyżej sklasyfikowanymi Polakami w światowych rankingach zawodowych federacji bokserskich. W kwietniowym zestawieniu WBO, zawodnik z Wałcza otwiera listę najlepszych &#8222;cruiserów&#8221; i czeka na termin walki z mistrzem &#8211; Marco Huckiem, zaś Kamil właśnie awansował na 2. miejsce w limicie wagi piórkowej. &#8222;Głowę&#8221; docenia także organizacja IBF stawiając go na 6. miejscu i WBA, gdzie Polak jest dziewiąty, analogicznie jak Łaszczyk na liście WBC.</p>
<p>Bardzo dobre notowania ma również &#8222;półciężki&#8221; <strong>Andrzej Fonfara</strong> (26-3, 15 KO), przygotowujący się do walki z byłem mistrzem świata, Julio Cesarem Chavezem Jr. Pięściarz z Chicago jest klasyfikowany na 4. miejscu w rankingach federacji WBA i WBC, WBO widzi naszego rodaka na 8. miejscu swojego zestawienia, zaś wg. IBF zamyka pierwszą dziesiątkę. Z kolei potencjał <strong>Krzysztofa Włodarczyka</strong> (49-3-1, 35 KO) od lat docenia federacja WBC. Były posiadacz zielonego pasa mistrzowskiego jest aktualnie na 4. miejscu w jej rankingu.</p>
<p>W pierwszych dziesiątkach światowych rankingów widzimy również nazwiska <strong>Mateusza Masternaka</strong> (34-2, 24 KO) i <strong>Artura Szpilki</strong> (17-1, 12 KO). &#8222;Master zajmuje 5. miejsce w zestawieniu federacji WBA i 7. lokatę w rankingu WBO, zaś &#8222;Szpila&#8221; zamyka dziesiątkę najlepszych zawodników wagi ciężkiej wg. federacji IBF i WBO. Nazwiska obu Polaków znajdujemy także w zestawieniu WBC, gdzie wrocławianin jest 12, zaś pochodzący z Wieliczki Artur &#8211; 11.</p>
<p>Prawa pretendenta do tytułu mistrzowskiego w wadze jr. ciężkiej ma także <strong>Łukasz Janik</strong> (28-2, 15 KO), który jest 12. w rankingu WBA.</p>
<p>W drugiej połowie rankingowej &#8222;30&#8243; federacji WBC znajdujemy nazwiska kolejnych sześciu Polaków. W kategorii junior średniej 16. miejsce zajmuje <strong>Łukasz Maciec</strong> (22-2-1, 5 KO), a dwudzieste pierwsze <strong>Damian Jonak</strong> (38-0-1, 21 KO). Dwudziesty ósmy w wadze ciężkiej jest <strong>Mariusz Wach</strong> (30-1, 16 KO), trzydziesty trzeci w tej samej dywizji <strong>Marcin Rekowski</strong> (15-1, 12 KO), dwudzieste szóste miejsce w super średniej zajmuje <strong>Przemysław Opalach</strong> (16-2, 14 KO), zaś trzydzieste drugie w tejże wadze <strong>Maciej Sulęcki</strong> (19-0, 4 KO).</p>
<p>Ogółem w światowych rankingach mamy więc aktualnie 13 pięściarzy (siedmiu w czołowych &#8222;15&#8243;). Najwięcej (11) w zestawieniach WBC. Federacja WBO doceniła 5 Polaków, zaś IBF i WBA &#8211; 4.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/16/polacy-w-zawodowych-rankingach-najwyzej-glowacki-laszczyk-fonfara-i-wlodarczyk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>REKOWSKI ZASTOPOWAŁ OLOUKUNA.  PASY DLA PIĄTKOWSKIEJ I RUNOWSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/04/11/rekowski-zastopowal-oloukuna-pierwszy-pas-runowskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/04/11/rekowski-zastopowal-oloukuna-pierwszy-pas-runowskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2015 22:47:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Sasun Karapetjan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5673</guid>
		<description><![CDATA[To miał być test dla Marcina Rekowskiego (16-1, 13 KO). Jeśli rzeczywiście, to wypadł dla niego niezwykle korzystnie. Na własnej skórze odczuł to Gbenga Oloukun (19-12, 12 KO), który &#8222;poległ&#8221; z naszym rodakiem przed czasem. Pojedynek wyglądał tak, jak można było przypuszczać. Nigeryjczyk nie forsował tempa, a jedynie polował na pojedyncze, nokautujące uderzenie. Szczególnie groźne wydawały się próby prawym podbródkiem.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>To miał być test dla<strong> Marcina Rekowskiego</strong> (16-1, 13 KO). Jeśli rzeczywiście, to wypadł dla niego niezwykle korzystnie. Na własnej skórze odczuł to <strong>Gbenga Oloukun</strong> (19-12, 12 KO), który &#8222;poległ&#8221; z naszym rodakiem przed czasem.</p>
<p>Pojedynek wyglądał tak, jak można było przypuszczać. Nigeryjczyk nie forsował tempa, a jedynie polował na pojedyncze, nokautujące uderzenie. Szczególnie groźne wydawały się próby prawym podbródkiem. Popularny &#8222;Rex&#8221; kontrolował go swoim lewym prostym, często szukał prawego na dół, a dzięki dobrej pracy nóg unikał zagrożenia w postaci obszernych ciosów rywala. Oloukun wrócił udaną dla siebie rundą czwartą, gdy udało mu się zepchnąć Polaka do defensywy na linach. To na szczęście był jedyny taki moment. Za chwilę było po wszystkim, ale to przeciwnik został wyliczony. Rekowski cofając się naglę zrobił krok naprzód i huknął lewym sierpowym na szczękę. Zamroczony Oloukun stanął za podwójną gardą, a Marcin poprawił jeszcze jednym lewym sierpem w okolice skroni, dodał prawy na korpus i rywal przyklęknął. Powstał dopiero gdy usłyszał &#8222;dziewięć&#8221; od <strong>Grzegorza Molendy</strong>, lecz sędzia uznał, iż nie jest zdolny do kontynuowania pojedynku.</p>
<p><strong>Ewa Piątkowska </strong>(7-0, 4 KO) sięgnęła w Gliwicach po pas WBC Silver, swoje pierwsze trofeum, pokonując<strong> Jane Kavulani</strong> (16-13-2, 6 KO). Po spokojnej pierwszej rundzie, w drugiej nasza &#8222;Tygrysica&#8221; zraniła rywalkę lewym hakiem w okolice wątroby. W trzeciej próbowała powtórzyć tę akcję, lecz doświadczona Kenijka przetrwała kryzys. Kolejne minuty nie przyniosły nic nowego. Ewa przeważała, szczególnie gdy była lotna na nogach, ale nie była w stanie poważniej dobrać się do skóry przeciwniczki.</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (9-0, 2 KO) po raz pierwszy był liczony, po raz pierwszy zaboksował dłużej niż sześć rund &#8211; od razu przeskoczył na dziesięć, ale przede wszystkim zdobył pierwsze trofeum &#8211; młodzieżowy pas WBC Silver. W <strong>Gliwicach</strong> nie sprostał mu <strong>Alfredo Rodolfo Blanco</strong> (13-3, 7 KO), ambitny, choć fatalnie wyszkolony technicznie. Argentyńczyk rozpoczął minutowym szturmem. Jego chaotyczne, bardzo obszerne ciosy na rękawice zbierał &#8222;Kosiarz&#8221; i kontrował, ale w wymianie przy linach nadział się na lewy sierp i zapoznał się z deskami. Ranny nie był, ale wszyscy sędziowie typowali ten odcinek 8:10. Polak pomimo nokdaunu cały czas tak naprawdę kontrolował pojedynek. W drugiej rundzie trafił dwoma mocnymi prawymi krzyżowymi, w trzeciej skoncentrował się na obijaniu korpusu przeciwnika jedyne pytanie brzmiało, czy Blanco dotrwa do końca. O dziwo obijany i strasznie chaotyczny Argentyńczyk nie tylko wychodził do kolejnych odsłon, ale w tych &#8222;dzikich&#8221; akcjach czasem nawet udawało mu się trafić. Gdy Runowski boksował, on był bezradny, jednak przy okazji jakiś spięć szanse przeciwnika wzrastały. Szalone, nieskoordynowane ataki Blanco w połączeniu z ciosami na korpus Przemka odbiły się na kondycji egzotycznego przybysza. W siódmym starciu dopadł go wyraźny kryzys i już nawet nie specjalnie się nawet odgryzał. Przemek bez cienia wątpliwości wygrywał każdą minutę, lecz nie potrafił dobić zranionej ofiary. Po ostatnim gongu nie mogło być wątpliwości &#8211; wszyscy sędziowie opowiedzieli się za naszym rodakiem w stosunku 98:91.</p>
<p>Wielu obserwatorów uważało przed imprezą, że potyczka <strong>Sasuna Karapetyana</strong> (8-2, 2 KO) z <strong>Krzysztofem Kopytkiem</strong> (10-0, 2 KO) będzie najciekawszym starciem dzisiejszego wieczoru, a oczy kibiców zwrócone będą najbardziej właśnie na to zestawienie. Trzeba przyznać &#8211; obaj panowie dali sporo emocji.Pierwsza odsłona to lekka przewaga Karapetyana, który skutecznie trafiał lewym sierpowym, dokładając kilka celnych ciosów na tułów. Kopytek nie chciał być mu dłużny i próbował zaskakiwać mieszkającego w Kołobrzegu boksera m.in. uderzając prawy krzyżowy nad lewą ręką. Drugie trzy minuty starcia i mimo kilku ataków podopiecznego Łapina znów wydawało się, że runda należała się Karapetyanowi. Sytuacja zmieniła się w kolejnych dwóch rundach, w których przeważał już Kopytek, który wdrożył więcej technicznego boksu i trafionych ciosów, natomiast Sasun imponował dużą ambicją i zaangażowaniem. Piąta odsłona rozpoczęła się na korzyść Karapetyana, w drugiej fazie przeważał Kopytek, skutecznie kontrując swojego rywala uderzeniami z prawej ręki. Scenariusz z piątej rundy powtórzył się zarówno w szóstej jak i siódmej odsłonie. Przed ostatnimi trzema minutami pojedynku będący w narożniku Karapetyana jego brat, Hakob motywował go do podkręcenia tempa. Sasun rzeczywiście przyśpieszył, kilka razy trafił zawodnika Knockout Promotiontę i tę rundę można było zapisać na konto mającego ormiańskie korzenie Karapetyana.Po ośmiu ciekawych rundach sędziowie jednogłośną decyzją (77-75, 77-76, 78-74) wskazali zwycięstwo pięściarza z Jaworzna, który dopisał do swojego rekordu dziesiątą wygraną.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (9-0, 4 KO) efektownie rozprawił się z niepokonanym dotąd, lecz w rzeczywistości przeciętnym <strong>Zoltanem Nagym</strong> (2-1-3).Mistrz Polski wagi półciężkiej sprzed dwóch lat od początku zdominował przeciwnika. Najpierw ciosami prostymi, a gdy ten poczuł ich moc i stanął za podwójną gardą, pięściarz z Oleśnicy skoncentrował się na ciosach na korpus. Już w pierwszej rundzie zranił go lewym hakiem w okolice wątroby. Od początku drugiej robił dalej to samo, czym otworzył sobie drogę do piekielnie mocnego lewego sierpowego w końcówce drugiej odsłony, jakim powalił i klasycznie znokautował Węgra.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/04/11/rekowski-zastopowal-oloukuna-pierwszy-pas-runowskiego/wbn_gliwice/" rel="attachment wp-att-5671"><img class="alignleft size-full wp-image-5671" alt="WBN_Gliwice" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/04/WBN_Gliwice.jpg" width="860" height="1236" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/04/11/rekowski-zastopowal-oloukuna-pierwszy-pas-runowskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSTWA ŁASZCZYKA I SZYMAŃSKIEGO NA GALI W HIALEAH NA FLORYDZIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/03/27/zwyciestwa-laszczyka-i-szymanskiego-na-gali-w-hialeah-na-florydzie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/03/27/zwyciestwa-laszczyka-i-szymanskiego-na-gali-w-hialeah-na-florydzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Mar 2015 22:38:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5593</guid>
		<description><![CDATA[Widmo porażki zawisło ubiegłej nocy nad Kamilem Łaszczykiem (20-0, 8 KO) jak nigdy dotąd. Wrocławianin podczas gali boksu zawodowego w w Hialeah na Florydzie był dwukrotnie liczony, ale pokazał charakter i sam zwyciężył ostatecznie przed czasem. Wiadomo było, że doświadczony Jose Luis Araiza (31-11-1, 22 KO) nie tylko potrafi mocno uderzyć, ale również sprawić niespodziankę. I sensacją &#8211; jakże niemiłą]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Widmo porażki zawisło ubiegłej nocy nad <strong>Kamilem Łaszczykiem</strong> (20-0, 8 KO) jak nigdy dotąd. Wrocławianin podczas gali boksu zawodowego w w <strong>Hialeah</strong> na Florydzie był dwukrotnie liczony, ale pokazał charakter i sam zwyciężył ostatecznie przed czasem. Wiadomo było, że doświadczony<strong> Jose Luis Araiza</strong> (31-11-1, 22 KO) nie tylko potrafi mocno uderzyć, ale również sprawić niespodziankę. I sensacją &#8211; jakże niemiłą dla nas, zapachniało w drugiej rundzie, gdy &#8222;Szczurek&#8221; dwa razy lądował na macie. Na szczęście szybko się pozbierał i z mijającymi minutami zaczął uzyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. Piąte i szóste starcie to już dominacja Polaka, stąd też zniechęcony Meksykanin pozostał na stołku, gdy zabrzmiał gong na siódmą odsłonę.</p>
<p>Miało być spokojnie, miało być dużo lewego prostego i zabawy, a skończyło się na krótkim spięciu. Na szczęście zwycięskim dla <strong>Patryka Szymańskiego</strong> (13-0, 8 KO). Pięściarz z Konina zamiast boksować w dystansie z niższym <strong>Yoryi Estrellą</strong> (11-10-2, 8 KO), próbował mu udowodnić, kto jest silniejszy. Przyjął niepotrzebnie kilka ciosów, ale przełamał w końcówce drugiej rundy rywala i było po wszystkim. Pora chyba na kogoś lepszego, bo na pewno Patryka stać na sukcesy z jeszcze lepszymi zawodnikami.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/03/27/zwyciestwa-laszczyka-i-szymanskiego-na-gali-w-hialeah-na-florydzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SYROWATKA NA PUNKTY, CHOĆ LORA DWUKROTNIE NA DESKACH. UDANY POWRÓT SĘKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/03/22/syrowatka-na-punkty-choc-lora-dwukrotnie-na-deskach-udany-powrot-seka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/03/22/syrowatka-na-punkty-choc-lora-dwukrotnie-na-deskach-udany-powrot-seka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2015 23:21:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Bartłomiej Grafka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Mielewczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kosela]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Starbała]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5576</guid>
		<description><![CDATA[Zawsze groźny Felix Lora (18-14-5, 9 KO) miał być dla Michała Syrowatki (12-0, 3 KO) kolejnym sprawdzianem w dotychczasowej karierze na zawodowych ringach. Podczas gali w Brodnicy obaj panowie mieli pokazać dobry boks, dorównujący pojedynkowi z sierpnia ubiegłego roku pomiędzy Dominikańczykiem a ostatnim rywalem Syrowatki, Michałem Chudeckim. Pierwsze dwie rundy nie wyglądały obiecująco ze strony polskiego pięściarza. Podopieczny Andrzeja Gmitruka]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zawsze groźny <strong>Felix Lora</strong> (18-14-5, 9 KO) miał być dla <strong>Michała Syrowatki</strong> (12-0, 3 KO) kolejnym sprawdzianem w dotychczasowej karierze na zawodowych ringach. Podczas gali w <strong>Brodnicy</strong> obaj panowie mieli pokazać dobry boks, dorównujący pojedynkowi z sierpnia ubiegłego roku pomiędzy Dominikańczykiem a ostatnim rywalem Syrowatki, <strong>Michałem Chudeckim</strong>. Pierwsze dwie rundy nie wyglądały obiecująco ze strony polskiego pięściarza. Podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> nie zadawał wielu ciosów i tak jak nie ukrywał przed walką, że zacznie ją spokojnie, tak też się stało, choć rzeczywiście można było zauważyć niewielką przewagę Lory. W trzeciej odsłonie role się odwróciły i przyszedł czas na pierwsze deski. Syrowatka wykorzystał dogodny moment i Lora zaliczył nokdaun. Przez chwilę wydawało się, że Polak może zakończyć pojedynek przed czasem, ale przeciwnik wyszedł z opresji. Syrowatka nie przestawał atakować, bijąc z pełnym skrętem, lecz Lora ani drgnął. Prosto z narożnika trener Gmitruk oczekiwał większej ilości ciosów na dół ze strony Michała, który boksował nad wyraz efektywnie, ostrożnie, wyczekując na błędy Domikańczyka. Plan się opłacił, bo Syrowatka w rundzie ósmej po raz drugi położył na deski Lorę, ale tak jak przy pierwszym nokdaunie rywal Polaka uchronił się przed czasówką. Kontrolujący pojedynek zawodnik z Ełku po dziesięciu rundach zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów (98-90, 96-92, 97-91). Trzeba przyznać &#8211; Syrowatka zdał kolejny ważny test, który przybliża go do coraz to większych walk. Do pełni zadowolenia jeszcze długa droga, ale z każdym pojedynkiem polski pięściarz pokazuje, że trzeba się z nim liczyć.</p>
<p>Pojedynkiem z <strong>Siergiejem Mekhteyenką</strong> (4-3, 2 KO) <strong>Dariusz Sęk</strong> (22-2-1, 7 KO) miał udanie powrócić po grudniowej przegranej z rąk <strong>Robina Krasniqiego</strong>. Ze zwycięstwem tarnowianin nie miał żadnych problemów, pokazał dobry boks i udowodnił, że jest gotowy na duże walki. Od pierwszych chwil obu pięściarzy w ringu wydawało się, że Sęk wyciągnął wnioski z ostatniego pojedynku. Na uwagę zasługiwały świetne odchylenia, uniki oraz dobra praca nóg. Ukrainiec nie był mu dłużny i skutecznie zadawał ciosy proste, zmieniając pozycję, jednak  podopieczny Andrzeja Gmitruka nie dawał dużo miejsca rywalowi na bicie wielu uderzeń. Polski pięściarz stopował go prawym prostym, dorzucając mocne i odczuwalne haki, przez co wygrywał każdą z rund. Były dwukrotny medalista mistrzostw Polski na amatorstwie zmienił również swoje ataki w półdystansie. Do niedawna bił sporo uderzeń na górę, zapominając o skuteczności i mądrym rozkładaniu sił. Dziś było inaczej. Sympatyczny bokser z Tarnowa nie dość, że zadawał więcej celnych ciosów, to nie zapomniał również o obijaniu dołów Ukraińca, tak ważnym aspekcie w boksie, którego brakowało w ostatnich pojedynkach Darka. Kiedy byliśmy z kamerą na sparingach Sęka przed jego walką z Krasniqim, trenerzy Gmitruk i Kłak wręcz domagali się od niego, by w końcu zaczął bić na korpus. Szósta, siódma i ósma odsłona to pokaz boksu i świetnego przygotowania w wykonaniu Sęka, który miał już rywala na widelcu. W pewnym momencie nadarzyła się spora szansa zakończenia starcia przed czasem, ale pięściarz zza naszej wschodniej granicy udanie wyszedł z opresji i dotrwał do ostatniego gongu. Sędziowie byli zgodni &#8211; wszyscy trzej wypunktowali 80-72 na korzyść Polaka.</p>
<p>Prognozowano, że pojedynek <strong>Norberta Dąbrowskiego</strong> (17-2, 6 KO) z twardym <strong>Robertem Talarkiem</strong> (10-10-2, 5 KO) obok walki wieczoru może być najciekawszym starciem. Pierwsza runda okazała się być nad wyraz spokojną, z nieznaczną przewagą popularnego &#8222;Norasa&#8221;. Drugie trzy minuty walki były już zupełnie inne. Podopieczny <strong>Irosława Butowicza</strong> zaczął być bardziej agresywny, wywierał pressing i zadawał ciosy na górę, co było dobrym rozwiązaniem, ponieważ patrząc na wcześniejsze pojedynki, Dąbrowski nie lubi, gdy jego rywale przechodzą do ostrej ofensywy. Talarek jednak zamiast bić częściej kombinacje, polował na jeden cios, przez co nie zagrażał w pełni warszawiakowi. W kolejnych rundach Dąbrowski osiągnął przewagę, ponawiając ataki, m.in. kombinację prawy prosty &#8211; prawy sierpowy, ale w rundzie szóstej zaczęły się problemy. Talarek dwa razy celnie trafił &#8222;Norasa&#8221; prawym podbródkowym, po jednym z nich Dąbrowski wydawał się być &#8222;podłączony&#8221;, zwłaszcza, że pięściarz Silesii Boxing dorzucił jeszcze soczysty lewy sierpowy. Siódmą lepiej rozpoczął &#8222;Noras&#8221;, ale końcówka należała do walecznego i nieustępliwego 31-latka mieszkającego w Rudzie Śląskiej. W finałowej ósmej odsłonie Talarek dalej sukcesywnie dobierał się do gardy Dąbrowskiego, kilkakrotnie wystrzeliwując bezprośredni lewy sierpowy oraz skuteczny dziś w jego wykonaniu prawy podbródkowy. Wydawało się, że trzy ostatnie rundy powinny zostać zapisane na konto zawodnika ze Śląska. Po tej niezwykle emocjonującej walce sędziowie stosunkiem dwa do remisu (76-76, 77-76, 79-73) wypuntkowali na korzyść podopiecznego Andrzeja Gmitruka. Na uwagę zasługuje kuriozalny werdykt 79-73 ostatniego z sędziów, który w Brodnicy oglądał chyba inną walkę.</p>
<p><strong>Michał Starbała</strong> (12-0, 3 KO) skrzyżował rękawice z twardym i nieustępliwym <strong>Bartłomiejem Grafką</strong> (11-16-1, 4 KO). Po sześciu rundach sędziowie jednogłośnie wypunktowali zwycięstwo warszawiaka (59-55 i dwukrotnie 59-56, 59-56), choć pojedynek na pewno nie był do jednej do bramki.&#8221;Azazel&#8221; przed walką pozytywnie wypowiadał się o swoim rywalu, wymieniając jego mocne strony. Powtarzał w mediach, że bilans w boksie nie gra żadnej roli. I miał rację. Starbała zaczął dosyć dobrze, bił sporo haków, ale Grafka, który kipiał agresją nie był mu dłużny. W pewnym momencie, gdy zawodnik grupy Silesia Boxing śmielej atakował i pojedynek był w półdystansie, Starbała nie stronił od klinczów. Z kolei ambitny Grafka przyśpieszył i mimo sporej dysproporcji umiejętności potrafił utrzeć nosa &#8222;Azazelowi&#8221;, z którego w końcowej fazie starcia uleciała cała energia.</p>
<p><strong>Krzysztof Kosela</strong> (2-0, 1 KO) po małych perturbacjach jednak wystąpił podczas dzisiejszej gali w Brodnicy. Jego pojedynek z <strong>Jakubem Kozerą</strong> (0-4) nie trwał długo. Podopieczny <strong>Adama Jabłońskieg</strong>o od początku przeważał w ringu. Kozera opuszczał ręce, tym samym narażał się na ataki mającego świetne warunki fizyczne Koseli. W drugiej odsłonie Kosela wystrzelił celny prawy prosty, którym położył na deski swojego przeciwnika. Po tym uderzeniu sędzia zdecydował się przerwać walkę.</p>
<p>W inauguracyjnym pojedynku gali<strong> Damian Mielewczyk</strong> (8-0, 7 KO) pokonał na dystansie sześciu rund<strong> Iona Barsana</strong> (2-4, 1 KO) i zaliczył kolejne zawodowe zwycięstwo. Werdykt sędziów był jednogłośny &#8211; dwaj z nich punktowali 60-54, jeden 59-55 &#8211; wszyscy na korzyść zawodnika Thunder Promotions. Podopieczny <strong>Krystiana Cieśnika</strong> od początku dyktował warunki w ringu. W trzeciej odsłonie był nawet bliski zakończenia pojedynku przed czasem, ale pogubił się po przypadkowym zderzeniu głowami, po którym pękł mu łuk brwiowy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/03/22/syrowatka-na-punkty-choc-lora-na-dwukrotnie-na-deskach-udany-powrot-seka/brodnica_gala/" rel="attachment wp-att-5575"><img class="alignleft size-full wp-image-5575" alt="brodnica_gala" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/03/brodnica_gala.jpg" width="860" height="1218" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/03/22/syrowatka-na-punkty-choc-lora-dwukrotnie-na-deskach-udany-powrot-seka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;WIKING&#8221; I EWA BRODNICKA GÓRĄ W WALKACH WIECZORU GALI W LUBINIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/03/15/wiking-i-ewa-brodnicka-gora-w-walkach-wieczoru-gali-w-lubinie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/03/15/wiking-i-ewa-brodnicka-gora-w-walkach-wieczoru-gali-w-lubinie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2015 10:17:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leśniak]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Milewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5513</guid>
		<description><![CDATA[Po twardym, męskim boju Mariusz Wach (30-1, 16 KO) wypunktował w Lubinie ambitnego Gbengę Oloukuna (19-11, 12 KO). Jest to trzecie zwycięstwo Polaka po powrocie na ring po dwuletniej przerwie. &#8222;Wiking&#8221; od pierwszej rundy starał się przejąć inicjatywę i boksować swoim długim lewym prostym. Nigeryjczyk ograniczył się do dwóch prawych zamachowych z doskoku, które nie doszły celu. W drugiej rundzie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Po twardym, męskim boju <strong>Mariusz Wach</strong> (30-1, 16 KO) wypunktował w <strong>Lubinie</strong> ambitnego <strong>Gbengę Oloukuna</strong> (19-11, 12 KO). Jest to trzecie zwycięstwo Polaka po powrocie na ring po dwuletniej przerwie.</p>
<p>&#8222;Wiking&#8221; od pierwszej rundy starał się przejąć inicjatywę i boksować swoim długim lewym prostym. Nigeryjczyk ograniczył się do dwóch prawych zamachowych z doskoku, które nie doszły celu. W drugiej rundzie przyjezdny rywal zaatakował trochę odważniej i w ostatniej minucie złapał Wacha dwukrotnie przy linach spychając go do defensywy. W kolejnych rundach &#8222;Bang Bang&#8221; poczynał sobie coraz lepiej i chwilami obraz walki był bardzo wyrównany. Wach boksował schematycznie i miał problemy z utrzymaniem rywala w dystansie. W piątej rundzie Oloukun narzucił Polakowi bardzo trudne warunki zaskakując go kilka razy swoimi zrywami. W ósmej i dziewiątej rundzie Wach powrócił do skutecznego boksowania akcją lewy-prawy, a Oloukun nieco zwolnił tempo, choć jego bomby nadal były bardzo niebezpieczne i sporadycznie trafiał on &#8222;Wikinga&#8221;. Ostatnia odsłona dała kibicom najwięcej emocji. Ambitny Oloukun ruszył na Polaka jak czołg, a nasz reprezentant przyjął jego warunki i wymieniał z nim ciężkie bomby na środku ringu. Tym razem po raz kolejny granitowa szczęka pomogła mu dotrwać do końca i dociągnąć punktowe zwycięstwo. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wypunktowali zwycięstwo &#8222;Wikinga&#8221; w stosunku 98-94, 97-93 i 97-93.</p>
<p>W drugiej z głównych walk <strong>Ewa Brodnicka</strong> (7-0, 2 KO) zaboksowała wzorowo i po ciekawej walce pokonała na punkty doświadczoną <strong>Ginę Chamie</strong> (11-3, 5 KO). Polka od pierwszej rundy narzuciła bardzo wysokie tempo i pewnie przejęła inicjatywę. Pięściarka grupy Tymex Promotion imponowała przygotowaniem fizycznym, pracą nóg oraz wyczuciem dystansu. Węgierka dzielnie w każdej z rund przyjmowała grad ciosów i starała się odpowiadać, jednak z rundy na rundy traciła animusz. Przed ostatnią odsłoną trener <strong>Krzysztof Drzazgowski</strong> poprosił swoją podopieczną o podkręcenie tempa, by postawić przysłowiową &#8222;kropkę nad i&#8221;, jednak Brodnicka nie była w stanie wykończyć twardej rywalki. Po ośmiu rundach sędziowie bez zawahania wytypowali zwycięstwo Polki w stosunku 80-72, 80-72 oraz 79-73.</p>
<p>Pierwszy poważny test zaliczył <strong>Robert Parzęczewski</strong> (8-0, 3 KO). &#8222;Arab&#8221; był wyraźnie lepszy od <strong>Farouka Daku</strong> (18-8-1, 9 KO), ale weteran pokazał Polakowi, że ten musi się jeszcze sporo nauczyć, nim zacznie walczyć z lepszymi przeciwnikami. Sędziowie punktowali: 80:72, 80:72, 80:73.</p>
<p>Z dobrej strony pokazał się <strong>Michał Gerlecki</strong> (10-0, 6 KO), który pokonał przed czasem dawnego pretendenta do tytułu mistrza świata <strong>Stjepana Bozicia</strong> (29-11, 19 KO). 40-letni Chorwat obecnie nabija rekordy młodym zawodnikom, ale jego nazwisko wciąż dobrze wygląda w rekordzie. Gerlecki wykończył go prawym sierpowym.</p>
<p>Spore problemy napotkał <strong>Damian Wrzesiński</strong> (7-0, 4 KO), który wprawdzie pokonał przed czasem kiepsko dysponowanego <strong>Chawazi Chacygowa</strong> (11-10, 7 KO), ale w pierwszym starciu znalazł się na deskach i musiał walczyć o przetrwanie. Gdyby podopieczny &#8222;Snary&#8221; wciąż trenował, Polak mógłby zaliczyć pierwszą porażkę.</p>
<p>Dwa pojedynki odbyły się poza transmisją telewizyjną. Wracający po długiej przerwie 41-letni <strong>Robert Milewicz</strong> (12-1, 7 KO) po czterech rundach pokonał jednogłośnie na punkty (40:36, 40:36, 40:36) <strong>Gordana Glisicia</strong> (6-22-2, 2 KO), który był dla Polaka chodzącym workiem treningowym. Nieco trudniejsze zadanie miał debiutant<strong> Michał Leśniak</strong> (1-0), który w taki sam sposób (40:36, 40:36, 40:36) wygrał z <strong>Lukasem Leskoviciem</strong> (1-4), ale jego rywal chociaż próbował się odgryzać.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/03/15/wiking-i-ewa-brodnicka-gora-w-walkach-wieczoru-gali-w-lubinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ALEKSANDRA SIDORENKO-RUTKOWSKI WYBRAŁA ZAWODOWY BOKS</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/03/03/aleksandra-sidorenko-rutkowski-wybrala-zawodowy-boks/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/03/03/aleksandra-sidorenko-rutkowski-wybrala-zawodowy-boks/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2015 18:57:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[Oleksandra Sidorenko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5415</guid>
		<description><![CDATA[Serial pod tytułem &#8222;Aleksandra Sidorenko-Rutkowski w reprezentacji Polski&#8221; zakończył się, zanim właściwie się rozpoczął. Była wielokrotna mistrzyni Ukrainy, która od początku tego roku jest obywatelką Rzeczypospolitej Polskiej zamiast trafić do kadry narodowej, która przygotowuje się do kwalifikacji olimpijskich, związała się umową z zawodową grupą Babilon Promotions. Właściwie trudno jest Aleksandrze zarzucać, że zdecydowała się na wybór takiej, a nie innej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Serial pod tytułem &#8222;<strong>Aleksandra Sidorenko-Rutkowski</strong> w reprezentacji Polski&#8221; zakończył się, zanim właściwie się rozpoczął. Była wielokrotna mistrzyni Ukrainy, która od początku tego roku jest obywatelką <strong>Rzeczypospolitej Polskiej</strong> zamiast trafić do kadry narodowej, która przygotowuje się do kwalifikacji olimpijskich, związała się umową z zawodową grupą <strong>Babilon Promotions</strong>.</p>
<p>Właściwie trudno jest Aleksandrze zarzucać, że zdecydowała się na wybór takiej, a nie innej sportowej drogi, gdyby nie fakt, że na jej dość szybką naturalizację miał m.in. wpływ wniosek firmowany przez trenera kadry narodowej, <strong>Pawła Pasiaka</strong>, złożony w <strong>Ministerstwie Sportu</strong> przez <strong>Polski Związek Bokserski</strong>. Niewykluczone więc, że swoją decyzją pięściarka zamknęła drogę do ewentualnego wsparcia przez PZB naturalizacji kolejnych chętnych.</p>
<p>Promotor niedoszłej reprezentantki Polski ponoć liczy na szybką walkę swojej nowej zawodniczki z najlepszymi w kraju zawodowymi pięściarkami &#8211; <strong>Ewą Brodnicką</strong> i <strong>Ewą Piątkowską</strong>, co zapewne byłoby atrakcyjne dla kibiców, bo sportowy poziom niespełna 29-letniej Aleksandry jest znacznie wyższy niż zawodniczek, z którymi dotąd rywalizowały Polki. Piszący te słowa nie za bardzo wierzy w takie rozwiązanie, ale jeśli faktycznie miałoby dojść do pojedynków naszych zawodniczek z Sidorenko-Rutkowską, to sugeruje, by doszło do tego jak najszybciej, gdyż &#8222;Sasza&#8221; ostatni oficjalny pojedynek stoczyła dość dawno, bo w <strong>grudniu 2013 roku</strong> podczas turnieju w Kazachstanie.</p>
<p>Przypominamy przy okazji zawodowym promotorom, że jest w naszym kraju pięściarka o niebo bardziej utytułowana i doświadczona niż była mistrzyni Ukrainy, co ciekawe również boksująca w limicie wagi lekkiej. Chodzi oczywiście o <strong>Karolinę Michalczuk</strong>, która już w czerwcu ub. roku wspominała o zawodowych planach. Może zatem warto było zorganizować walkę najlepszej Polki w historii boksu olimpijskiego z jedną z najlepszych w ostatnich latach Ukrainek? Na pewno byłaby to dobra promocja kobiecego boksu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/03/03/aleksandra-sidorenko-rutkowski-wybrala-zawodowy-boks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>STYCZNIOWE NOTOWANIA RANKINGOWE WBC I WBA. MACIEC I JANIK W &#8222;15&#8243;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/styczniowe-notowania-rankingowe-wbc-i-wba-maciec-i-janik-w-15/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/styczniowe-notowania-rankingowe-wbc-i-wba-maciec-i-janik-w-15/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2015 09:15:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5306</guid>
		<description><![CDATA[Co słychać w styczniowych rankingach zawodowców? Publikowaliśmy już zestawienia federacji IBF i WBO. Dzisiaj naszą wyliczankę zaczynamy od federacji WBC, w której polskich nazwisk jest tradycyjnie najwięcej. W wadze ciężkiej o jedno oczko awansował Artur Szpilka (17-1, 12 KO), który tym samym wskoczył do pierwszej dziesiątki. Po wielu miesiącach do zestawienia powrócił dwudziesty siódmy obecnie Mariusz Wach (29-1, 16 KO).]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Co słychać w styczniowych rankingach zawodowców? Publikowaliśmy już zestawienia federacji IBF i WBO. Dzisiaj naszą wyliczankę zaczynamy od federacji WBC, w której polskich nazwisk jest tradycyjnie najwięcej.</p>
<p>W wadze ciężkiej o jedno oczko awansował <strong>Artur Szpilka</strong> (17-1, 12 KO), który tym samym wskoczył do pierwszej dziesiątki. Po wielu miesiącach do zestawienia powrócił dwudziesty siódmy obecnie <strong>Mariusz Wach</strong> (29-1, 16 KO). Cztery pozycje niżej widnieje nazwisko <strong>Andrzeja Wawrzyka</strong> (29-1, 15 KO), a trzydzieste czwarte miejsce to kolejny debiutant &#8211; <strong>Marcin Rekowski</strong> (15-1, 12 KO). W kategorii cruiser piątą pozycję utrzymał <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-3-1, 35 KO). Trzynasty jest <strong>Mateusz Masternak</strong> (34-2, 24 KO), a tuż za jego plecami umieszczono <strong>Łukasza Janika</strong> (28-2, 15 KO). Wciąż czwarty w dywizji półciężkiej pozostaje <strong>Andrzej Fonfara</strong> (26-3, 15 KO), który 18 kwietnia skrzyżuje rękawice ze sławnym Julio Cesarem Chavezem Jr. W wadze super średniej mamy dwóch swoich przedstawicieli &#8211; <strong>Przemysław Opalach</strong> (16-2, 14 KO) jest dwudziesty dziewiąty, a <strong>Maciej Sulęcki</strong> (19-0, 4 KO) trzydziesty trzeci. Prawa pretendenta w kategorii junior średniej nabył piętnasty obecnie <strong>Łukasz Maciec</strong> (22-2-1, 5 KO), a drugą dziesiątkę zamyka <strong>Damian Jonak</strong> (38-0-1, 21 KO). Ostatnim naszym rodakiem w tym rankingu jest trzydziesty pierwszy w dywizji piórkowej <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (19-0, 7 KO).</p>
<p>O wiele surowiej potraktowała naszych zawodowców federacja WBA, która opublikowała swój nowy ranking, obejmujący już styczniowe walki. Tak jak przed miesiącem znalazło się w nim trzech polskich pięściarzy. Cała trójka występuje w kategorii junior ciężkiej. Swoje pozycje utrzymali piąty <strong>Mateusz Masternak</strong> oraz ósmy <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (24-0, 15 KO), przy czym ten drugi poluje na pas organizacji WBO i wkrótce zapewne zostanie usunięty z tego zestawienia. Trzecim Polakiem w zestawieniu jest jedenasty <strong>Łukasz Janik</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/styczniowe-notowania-rankingowe-wbc-i-wba-maciec-i-janik-w-15/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GBENGA OLUOKUN RYWALEM MARIUSZA WACHA NA GALI W LUBINIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/gbenga-oluokun-rywalem-mariusza-wacha-na-gali-w-lubinie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/gbenga-oluokun-rywalem-mariusza-wacha-na-gali-w-lubinie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2015 06:24:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5301</guid>
		<description><![CDATA[– Gbenga Oluokun bez wątpienia okaże się mocniejszym rywalem niż Travis Walker, którego Mariusz znokautował w grudniu – ocenia promotor Mariusz Grabowski, organizator zaplanowanej na 14 marca gali boksu w Lubinie. 35-letni Mariusz Wach będzie miał 10 rund, aby rozprawić się z Nigeryjczykiem o pseudonimie &#8222;Bang Bang&#8221; i na oczach 4-tysięcznej widowni wygrać trzecią walkę po porażce z mistrzem świata]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>– Gbenga Oluokun bez wątpienia okaże się mocniejszym rywalem niż Travis Walker, którego Mariusz znokautował w grudniu – ocenia promotor <strong>Mariusz Grabowski</strong>, organizator zaplanowanej na <strong>14 marca</strong> gali boksu w <strong>Lubinie</strong>. 35-letni <strong>Mariusz Wach</strong> będzie miał 10 rund, aby rozprawić się z Nigeryjczykiem o pseudonimie &#8222;Bang Bang&#8221; i na oczach 4-tysięcznej widowni wygrać trzecią walkę po porażce z mistrzem świata wagi ciężkiej <strong>Władymirem Kliczką</strong>.</p>
<p><strong>Pogromca Adamka dał przykład</strong><br />
19 zwycięstw, 10 porażek. Bilans walk 31-letniego Oluokuna nie zachwyca. Między innymi dlatego, że ten mieszkający w Niemczech bokser w ostatnich latach wielokrotnie rywalizował z pięściarzami będącymi pod opieką organizatorów gal. Na tak zwanym wyjeździe o zwycięstwo na punkty często jest stokroć trudniej niż u siebie. Kilka lat temu Oluokun nie dał się znokautować <strong>Kubratowi Pulevowi</strong> i <strong>Robertowi Heleniusowi</strong>. W 2009 roku uporał się ze zmęczonym boksem <strong>Lamonem Brewsterem</strong> (były mistrz świata WBO dziś prawie nic nie widzi na jedno oko). Rok później potężnym prawym w 4. rundzie zaskoczył solidnego <strong>Konstantina Airicha</strong>, a ten cios był początkiem końca pojedynku.</p>
<p>Nie ulega jednak wątpliwości, że wyższy o kilkanaście centymetrów Wach musiałby walczyć wyjątkowo nieroztropnie, by dać się zaskoczyć Nigeryjczykowi. Albo fatalnie się przygotować, na co jednak raczej nie ma szans, skoro od kilku tygodni pracuje w <strong>New Jersey</strong> z <strong>Jamesem Alim Bashirem</strong>, drugim trenerem Kliczki. Skoro dwa i pół roku temu w Moskwie późniejszy pogromca<strong> Tomasza Adamka</strong>, <strong>Vyacheslav Glazkov</strong>, walkę z Oluokunem zakończył technicznym nokautem w 7. rundzie, to Wacha powinno być stać na podobny wyczyn. W USA jest już także trener Piotr Wilczewski, co najprawdopodobniej oznacza, że zarzuty o posiadanie narkotyków, postawione byłemu mistrzowi Europy dwa miesiące temu, okażą się bezpodstawne.</p>
<p><strong>Telefon z USA, czy z Wysp?</strong><br />
Zwycięstwo nad Oluokunem raczej nie przybliży Wacha do drugiej w karierze walki o mistrzostwo. Chociaż&#8230;</p>
<p>– Proszę zwrócić uwagę, z jakimi podrzędnymi rywalami ostatnio bije się Shannon Briggs. Czeka na walkę o tytuł i niewykluczone, że się doczeka – zaznacza Grabowski. Oferta zagranicznego pojedynku, ze znacznie silniejszym rywalem, wydaje się jednak kwestią czasu.</p>
<p>Szansa na tytuł dla Wacha wciąż się tli. Szczególnie z tego względu, że jeden z czterech pasów (WBC) posiada <strong>Deontay Wilder</strong>, a biorąc pod uwagę potencjał, dorównują mu tylko <strong>Tyson Fury</strong>, <strong>Alexander Povetkin</strong> i <strong>David Haye</strong>. Odstają od nich <strong>Bryant Jennings</strong>, <strong>Mike Perez</strong>, <strong>Kubrat Pulev</strong>, <strong>Bermane Stiverne</strong>, Glazkov, <strong>Steve Cunningham</strong> i <strong>Ruslan Chagaev</strong>, a żagli jeszcze nie rozwinął mistrz olimpijski <strong>Anthony Joshua</strong>. Swoją drogą, kto wie, czy za kilka miesięcy do Wacha nie zadzwoni telefon z Wysp Brytyjskich. 25-letni Joshua na pewno chciałby udowodnić, że z polskim olbrzymem może poradzić sobie nie gorzej niż dwa lata temu Kliczko.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/02/12/gbenga-oluokun-rywalem-mariusza-wacha-na-gali-w-lubinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI CORAZ BLIŻEJ WALKI O TYTUŁ MISTRZA ŚWIATA. NURI SEFERI BEZ SZANS</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/02/01/krzysztof-glowacki-coraz-blizej-walki-o-tytul-mistrza-swiata-nuri-seferi-bez-szans/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/02/01/krzysztof-glowacki-coraz-blizej-walki-o-tytul-mistrza-swiata-nuri-seferi-bez-szans/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Feb 2015 00:09:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kosela]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Rogowski]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5232</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Toruniu, będącej jednocześnie półfinałem eliminatora do tronu federacji WBO kategorii junior ciężkiej, Krzysztof Głowacki (24-0, 15 KO) pokonał Nuri Seferiego (36-7, 20 KO). W pierwszej odsłonie &#8222;Albański Tyson&#8221; szukał prawego na korpus. Pięściarz z Wałcza skontrował po przepuszczeniu swoim lewym i również kilka razy obił doły przeciwnika. Podobny przebieg miała również druga]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Toruniu</strong>, będącej jednocześnie półfinałem eliminatora do tronu federacji WBO kategorii junior ciężkiej, <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (24-0, 15 KO) pokonał <strong>Nuri Seferiego</strong> (36-7, 20 KO). W pierwszej odsłonie &#8222;Albański Tyson&#8221; szukał prawego na korpus. Pięściarz z Wałcza skontrował po przepuszczeniu swoim lewym i również kilka razy obił doły przeciwnika. Podobny przebieg miała również druga runda, choć Seferiemu udało się raz dosięgnąć głowy Polaka lewym sierpowym. &#8222;Główka&#8221; miał jednak wszystko pod kontrolą. W trzeciej rundzie uruchomił nogi i prawym jabem stopował nacierającego oponenta. Czwartą rozpoczął bezpośrednim lewym na szczękę, jednak twardy jak skała Seferi nic sobie z tego nie robił. Szybszy i lotniejszy na nogach Krzysztof pozostawał nieuchwytny dla niższego rywala, dlatego ten w szóstym starciu nastawił się na przepuszczenie lewego i po odchyleniu bądź bloku odpowiedź swoim prawym. Dwukrotnie taka akcja mu się udała, więc &#8222;Główka&#8221; musiał wyciągnąć wnioski i powrócić do punktowania prawym prostym. To starczyło do szachowania przeciwnika, a zarazem robiło miejsce na potężny lewy raz na jakiś czas. Bo Nuri teoretycznie cały czas naciskał, lecz jego ciosy nie dochodziły najczęściej celu. Mijały kolejne minuty, a Krzysiek mądrze i konsekwentnie realizował założenia taktyczne, nie wdając się w niepotrzebne wymiany z niższym Albańczykiem. Głowacki kilka razy trafił czysto, jednak Seferi ze swoją twardą jak skała szczęką przyjmował te bomby bez zmrużenia oka. Pomimo przewagi na początku dwunastego starcia to Polak podkręcił tempo i parę razy swoją bombą w lewej ręce poczęstował rywala. Czterdzieści sekund przed końcem lewym sierpowym omal nie skosił go z nóg, ale Seferi jakimś cudem ustał i tym razem. Po ostatnim gongu nie było wątpliwości. Sędziowie punktowali 118:110, 118:110 i 120:108 &#8211; wszyscy na korzyść &#8222;Główki&#8221;.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (8-0, 3 KO) miał być nową gwiazdą naszej wagi półciężkiej, ale ostatnio trochę zawodził. Dziś jednak z nawiązką zrewanżował się za mniej udane wcześniejsze występy, demolując w wielkim stylu dawnego pretendenta do pasa WBA Regular, <strong>Stjepana Bozicia</strong> (29-10, 19 KO). Wychowanek <strong>Wojciecha Bartnika</strong>, obecnie trenujący pod okiem <strong>Fiodora Łapina</strong>, pomimo świetnych warunków fizycznych preferuje walkę w półdystansie. I tak było również przed momentem. Od początku polował mocnymi hakami na korpus doświadczonego przeciwnika, robiąc sobie miejsce na uderzenia na szczękę. Z każdą minutą przewaga silniejszego fizycznie zawodnika z Oleśnicy wzrastała, a kumulacja nastąpiła w rundzie trzeciej. Wtedy właśnie po kolejnym prawym sierpowym w okolice ucha Bozić przyklęknął. Sędzia doliczył do ośmiu, ale za moment wkroczył już do akcji w obawie przed ciężkim nokautem.</p>
<p><strong>Ewa Piątkowska</strong> (6-0, 4 KO) zdała najważniejszy test w swojej dotychczasowej karierze na zawodowstwie, pokonując na punkty <strong>Sabrinę Giuliani</strong> (12-4, 1 KO) Od pierwszych sekund pojedynku &#8222;Tygrysica&#8221; imponowała skutecznym lewym prostym, próbując kończyć akcje silnym i skutecznym prawym sierpowym. Bliźniaczo podobną postawę Polki mogliśmy zauważyć w rundzie drugiej. Belgijka dosyć ospale wracała do obrony po swoich atakach, nadziewając się na kontry Piątkowskiej. Była zawodniczka rugby chętnie zadawała bezpośrednie prawe, ciosy proste, udanie skracała dystans, szukała uderzeń na korpus, ale i również wyczekiwała na błędy przeciwniczki, co rzeczywiście wychodziło jej nad wyraz dobrze. W ferworze walki Giulani nie zagroziła naszej pięściarce, która ze spokojem kontrolowała tempo i całe starcie. Jednogłośna była też decyzja sędziów punktowych, według których Piątkowska wygrała wszystkie rundy.</p>
<p>Ta walka budziło sporo emocji jeszcze kilka dni temu. Obaj panowie -<strong> Krzysztof Rogowski</strong> (9-12, 4 KO) i <strong>Piotr Gudel</strong> (3-1, 0 KO) &#8211; nie szczędzili sobie gorzkich słów w prasie, ale trzeba przyznać, że ta sportowa złość przełożyła się na co prawda chaotyczne, ale za to bardzo dramatyczne i ciekawe widowisko. Pierwsze minuty to szalone wymiany z obu stron. W trzeciej odsłonie przewaga zaczęła się przychylać na stronę &#8222;Rogusia&#8221;. W czwartej dla odmiany sierpy Gudela robiły większe spustoszenie, ale niemal równo z gongiem podopieczny <strong>Dariusza Snarskiego</strong> bezpośrednim prawym rzucił przeciwnika na deski. Finisz z kolei należał do podopiecznego Andrzeja Liczika, który zmieniając co chwilę pozycję z normalnej na mańkuta oszukiwał starszego kolegę. Po ostatnim gongu obaj dostali gromkie i zasłużone brawa, ale na werdykt czekano z niecierpliwością, bo ten mógł pójść w obie strony. Sędziowie mieli trudne zadanie, ale jednogłośnie opowiedzieli się za Piotrem Gudelem, punktując 57:56 i dwukrotnie 58:56. Ale Krzysztof Rogowski również pozostawił po sobie dobre wrażenie.</p>
<p><strong>Maciej Miszkiń</strong> (16-3, 4 KO) przerwał czarną serię trzech kolejnych porażek odprawiając <strong>Dmitrijsa Ovsjannikovsa</strong> (2-2-2). Polak skracał dystans mocnym lewym dyszlem, a już z bliska, mając rywala przy linach, okładał go hakami po dole, podbródkami i sierpami. Brakowało może zmiany tempa, ale przewaga podopiecznego Fiodora Łapina nie podlegała dyskusji. Ovsjannikovs w trzeciej rundzie po zwodzie na górę uderzył ładnie lewym pod prawy łokieć. To była najlepsza akcja w jego wykonaniu, ale większego spustoszenia nie zrobiła. Miszkiń konsekwentnie parł do przodu, w szóstej odsłonie podkręcił jeszcze tempo i był blisko przełamania przeciwnika. Ten jednak wytrzymał dzielnie wszystko z podbitym okiem i ciężko dysząc. Sędziowie punktowali na korzyść Maćka 60:54 i dwukrotnie 59:55.</p>
<p><strong>Krzysztof Kosela</strong> (1-0) ma już za sobą zawodowy debiut. Blisko 120-kilogramowy olbrzym pokonał sprowadzonego na ostatnią chwilę<strong> Artsioma Czarniakiewicza</strong> (1-9, 1 KO), ale przed nim jeszcze sporo pracy. Brązowy medalista ostatnich MP Seniorów kontrolował przeciwnika ciosami prostymi, wykorzystując świetne warunki fizyczne. Niestety w tych uderzeniach brakowało dynamiki, stąd doświadczony Białorusin był w stanie unikać tych bomb. Podopieczny<strong> Adama Jabłońskiego</strong> najbliżej szczęścia był na początku trzeciej rundy, kiedy długim prawym krzyżowym zranił rywala, ale ten sprytnie sklinczował i nie dał sobie zrobić większej krzywdy do końca.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong><br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/02/01/krzysztof-glowacki-coraz-blizej-walki-o-tytul-mistrza-swiata-nuri-seferi-bez-szans/glowacki_seferi/" rel="attachment wp-att-5214"><img class="alignleft size-full wp-image-5214" alt="glowacki_seferi" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/glowacki_seferi.jpg" width="860" height="1236" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/02/01/krzysztof-glowacki-coraz-blizej-walki-o-tytul-mistrza-swiata-nuri-seferi-bez-szans/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF GŁOWACKI: SEFERI TO NAJTRUDNIEJSZY RYWAL W MOJEJ KARIERZE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/30/krzysztof-glowacki-seferi-to-najtrudniejszy-rywal-w-mojej-karierze/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/30/krzysztof-glowacki-seferi-to-najtrudniejszy-rywal-w-mojej-karierze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2015 23:28:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5216</guid>
		<description><![CDATA[- Po kilku pojedynkach Krzysztofa Włodarczyka oraz potyczce Rafała Jackiewicza z Delvinem Rodriguezem, walka Głowacki – Seferi pod względem sportowym powinna okazać się najlepszą, jaką do tej pory organizowaliśmy naszemu pięściarzowi w Polsce, przeciwko zagranicznemu rywalowi – ocenia promotor Andrzej Wasilewski. O formę Krzysztofa Głowackiego, nad którą czuwał trener Fiodor Łapin, przed sobotnią galą w Toruniu zapewne możemy być spokojni.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>- Po kilku pojedynkach Krzysztofa Włodarczyka oraz potyczce Rafała Jackiewicza z Delvinem Rodriguezem, walka Głowacki – Seferi pod względem sportowym powinna okazać się najlepszą, jaką do tej pory organizowaliśmy naszemu pięściarzowi w Polsce, przeciwko zagranicznemu rywalowi – ocenia promotor <strong>Andrzej Wasilewski</strong>.</p>
<p>O formę <strong>Krzysztofa Głowackiego</strong>, nad którą czuwał trener<strong> Fiodor Łapin</strong>, przed sobotnią galą w <strong>Toruniu</strong> zapewne możemy być spokojni. Większą niewiadomą jest dyspozycja <strong>Nuri Seferiego</strong>. 38-latek z Albanii zapewnia jednak, że przygotował się jak należy.</p>
<p>Rzadko zdarza się, by walce pięściarza, który przybywa do Polski z zagranicy, towarzyszyło spore zainteresowanie w jego własnym kraju. Tak jest w tym przypadku. Seferi zaprasza Albańczyków do oglądania transmisji na kanale Super Sport, za pośrednictwem swojej strony na Facebooku. Zgromadził tam aż 371 tysięcy sympatyków. Biorąc pod uwagę polskich bokserów, pod tym względem przebija go tylko <strong>Artur Szpilka</strong> (549 tysięcy).</p>
<p>&#8222;Albański Tyson&#8221; dotarł do Polski we wtorek. Po południu spotkał się z Głowackim na konferencji prasowej w <strong>Warszawie</strong>. Panowała sportowa atmosfera.</p>
<p>– Trenowałem w Niemczech przez osiem tygodni, za mną 85 rund sparingowych, między innymi przeciwko byłemu mistrzowi świata Juanowi Carlosowi Gomezowi. Szanuję Głowackiego, ale przyleciałem tu, by wygrać. Mam dość sił, by walczyć przez dwanaście rund, ale dobrze wiem, jak trudno wygrać na punkty w obcym kraju. Poszukam nokautu – zapowiada Seferi.</p>
<p>– Seferi to wielki wojownik, bez wątpienia najtrudniejszy rywal w mojej karierze. Jestem gotowy na dwanaście rund ciężkiej wojny – deklaruje Głowacki.</p>
<p>Albańczykowi marzy się rewanż z <strong>Marco Huckiem</strong>, któremu uległ dziewięć lat temu. Walka z Głowackim ma status półfinału tak zwanego eliminatora do tytułu WBO wagi cruiser, należącego do Niemca. Zwycięzcą pierwszego został jesienią Anglik <strong>Tony Bellew</strong>, który okazał się lepszy od swojego rodaka <strong>Nathana Cleverly&#8217;ego</strong>.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/30/krzysztof-glowacki-seferi-to-najtrudniejszy-rywal-w-mojej-karierze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>AIBA PRO BOXING MA TRZECH PIERWSZYCH ZAWODOWYCH MISTRZÓW ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jan 2015 07:08:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5200</guid>
		<description><![CDATA[Boks zawodowy promowany przez AIBA, czyli projekt AIBA Pro Boxing, wszedł w kolejny ważny etap swojego rozwoju. Tym razem na galach w Stambule i Baku wyłoniono pierwszych mistrzów świata wag półśredniej (69 kg), średniej (75 kg) oraz superciężkiej (+91 kg). Trzej pierwsi czempioni AIBA Pro Boxing, którzy wpisali się w historię boksu to Turcy Onur Sipal (4-0, 0 KO), Adem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Boks zawodowy promowany przez AIBA, czyli projekt <strong>AIBA Pro Boxing</strong>, wszedł w kolejny ważny etap swojego rozwoju. Tym razem na galach w <strong>Stambule</strong> i <strong>Baku</strong> wyłoniono pierwszych mistrzów świata wag półśredniej (69 kg), średniej (75 kg) oraz superciężkiej (+91 kg). Trzej pierwsi czempioni AIBA Pro Boxing, którzy wpisali się w historię boksu to Turcy <strong>Onur Sipal</strong> (4-0, 0 KO), <strong>Adem Kilicci</strong> (4-0, 0 KO) oraz Niemiec<strong> Erik Pfeifer</strong> (4-0, 1 KO).<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/kilicci_title/" rel="attachment wp-att-5196"><img class="alignleft size-full wp-image-5196" alt="kilicci_title" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/kilicci_title.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
28-letni Kilicci, którego największym jak dotąd sukcesem w boksie olimpijskim było wywalczenie brązowego medalu Mistrzostw Świata w Chicago (2007), przed własną publicznością wypunktował w sobotę po 8. rundach 26-letniego Rosjanina <strong>Artema Chebotareva</strong> (mistrz Europy z Moskwy z 2010 roku). Sędziowie punktowali zgodnie: 80-72, 78-74 i 79-73 dla Turka. Tym samym Adem Kilicci potwierdził, że zwycięstwo nad Chebotarevem, które odniósł 21 listopada nie było przypadkowe.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/pfeifer_title/" rel="attachment wp-att-5198"><img class="alignleft size-full wp-image-5198" alt="pfeifer_title" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pfeifer_title.jpg" width="860" height="573" /></a><br />
Również przez pełen dystans trwała sobotnia mistrzowska rywalizacja 28-letniego Pfeifera (dwukrotny brązowy medalista Mistrzostw Świata &#8211; 2011 i 2013) z o rok młodszym Marokańczykiem <strong>Mohamedem Arjaoui</strong>, którą w ringu prowadził polski arbiter <strong>Mariusz Górny</strong>. Po zakończeniu sędziowie punktowi byli jednogłośni w ocenie ringowych wydarzeń, punktując trzy razy 78-74 dla mierzącego 191 cm Niemca.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/sipal_title/" rel="attachment wp-att-5199"><img class="alignleft size-full wp-image-5199" alt="sipal_title" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/sipal_title.jpg" width="860" height="447" /></a><br />
Trzeci tytuł mistrzowski wywalczył w niedzielę 25-letni Sipal, punktując jednogłośnie po 8 rundach Kenijczyka <strong>Raytona Duku Okwiri</strong>. podobnie jak w przypadku rywalizacji Kilicci-Chebotarev, była to druga walka wspomnianych pięściarzy (29 listopada lepszym był również Turek). Dodajmy, że mistrzowską walkę punktował m.in. Mariusz Górny (78-74). Pozostali dwaj arbitrzy ocenili ją 78-74 i 77-75.</p>
<p><strong>WYNIKI 4. SERII GAL BOKSERSKICH AIBA PRO BOXING</strong></p>
<p><strong>75 KG</strong><br />
<strong>23 STYCZNIA 2015 ROKU [STAMBUŁ, TURCJA]</strong></p>
<p>Nickson Otieno Abaka (Kenia) &#8211; Marlo Delgado (Ekwador) 2-1<br />
Dmytro Mytrofanov (Ukraina) &#8211; Hosam Abdin (Egipt) 2-1<br />
Mickael Tavares (Francja) &#8211; Bogdan Juratoni (Rumunia) 3-0<br />
Adem Kilicci (Turcja) &#8211; Artem Chebotaryev (Rosja) 3-0</p>
<p><strong>+91 KG</strong><br />
<strong>23 STYCZNIA 2015 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong></p>
<p>Ahmed Samir (Egipt) &#8211; Sergey Verveyko (Ukraina) WO.<br />
Mihai Nistor (Rumunia) &#8211; Tony Yoka (Francja) WO.<br />
Magomed Omarov (Rosja) &#8211; Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) 2-1<br />
Erik Pfeifer (Niemcy) &#8211; Mohamed Arjaoui (Maroko) 3-0</p>
<p><strong>69 KG</strong><br />
<strong>24 STYCZNIA 2015 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong></p>
<p>Gyula Kate (Węgry) &#8211; Marcos Nader (Austria) WO.<br />
Andrey Zamkovoy (Rosja) – Denys Lazarev (Ukraina) 3-0<br />
Eimantas Stanionis (Litwa) &#8211; Tamerlan Abdullayev (Azerbejdżan) 3-0<br />
Onur Sipal (Turcja) – Rayton Duku Okwiri (Kenia) 3-0</p>
<p>poza rankingowa walka<br />
Onder Sipal (Turcja) &#8211; Gyula Kate (Węgry) 3-0</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/28/aiba-pro-boxing-ma-trzech-pierwszych-zawodowych-mistrzow-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KOŃCZY SIĘ FAZA PRZED-RANKINGOWA RYWALIZACJI AIBA PRO BOXING</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jan 2015 08:20:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5160</guid>
		<description><![CDATA[Przed nami czwarty i zarazem ostatni etap fazy przed-rankingowej projektu AIBA Pro Boxing, który ma wyłonić historycznych, bo pierwszych, zawodowych mistrzów świata wg. AIBA. Od jutra do 5 lutego decydujące o ostatecznym układzie rankingów walki stoczą zawodnicy wag z limitem od 49 kg do +91 kg. Harmonogram najbliższych gal wygląda następująco: 23 stycznia &#8211; Baku (+91 kg), 23 stycznia &#8211;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Przed nami czwarty i zarazem ostatni etap fazy przed-rankingowej projektu AIBA Pro Boxing, który ma wyłonić historycznych, bo pierwszych, zawodowych mistrzów świata wg. AIBA. Od jutra do 5 lutego decydujące o ostatecznym układzie rankingów walki stoczą zawodnicy wag z limitem od 49 kg do +91 kg.</strong></p></blockquote>
<p>Harmonogram najbliższych gal wygląda następująco: <strong>23 stycznia &#8211; Baku</strong> (+91 kg), <strong>23 stycznia &#8211; Stambuł</strong> (75 kg); <strong>24 stycznia &#8211; Baku</strong> (69 kg), <strong>30 stycznia &#8211; Nowosybirsk</strong> (52 kg), <strong>30 stycznia &#8211; - Astana</strong> (60 kg), <strong>30 stycznia &#8211; Sofia</strong> (81 kg), <strong>30 stycznia &#8211; Catania</strong> (91 kg), <strong>31 stycznia &#8211; Nowosybirsk</strong> (64 kg), <strong>5 lutego &#8211; Hongkong</strong> (49 kg).<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/ranking12/" rel="attachment wp-att-5159"><img class="alignleft size-full wp-image-5159" alt="ranking12" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/ranking12.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
Dotychczasowe trzy etapy fazy przed-rankingowej wykreowały już pierwsze zawodowe gwiazdy nowej formuły rywalizacji, którą firmuje <strong>Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu (AIBA)</strong>. Są nimi w kolejności kategorii wagowych: Chińczyk <strong>Lu Bin</strong> (49 kg), Rosjanin <strong>Misha Aloyan</strong> (52 kg), Argentyńczyk <strong>Alberto Melian</strong> (56 kg), Irlandczyk <strong>John David Joyce</strong> i Uzbek <strong>Hurshid Tojibayev</strong> (obaj 60 kg), Rosjanin <strong>Armen Zakaryan</strong> (64 kg), Turcy <strong>Onur Sipal</strong> (69 kg) i <strong>Adem Kilicci</strong> (75 kg), Rosjanin <strong>Alexey Egorov</strong> (91 kg) oraz Marokańczyk <strong>Mohamed Arjaoui</strong> i Niemiec <strong>Erik Pfeifer</strong> (obaj +91 kg).</p>
<p>Analizując wyniki poszczególnych gal dostrzec można co najmniej kilka niespodziewanych rozstrzygnięć, jak porażki znakomitych rosyjskich pięściarzy <strong>Dmitriya Polyanskiya</strong>, <strong>Andreya Zamkovoya</strong>, <strong>Artema Chebotareva</strong>,<strong> Nikity Ivanova</strong> i <strong>Magomeda Omarova</strong>. Zupełnie nie wiedzie się w AIBA Pro Boxing gwieździe włoskiego boksu, <strong>Domenico Valentino</strong> (60 kg), który przegrał wszystkie trzy walki. Taki sam bilans ma m.in. znany z występów w Hussars Poland <strong>Sergey Verveyko</strong>, który dwukrotnie przed czasem zostawał odsyłany do swojego narożnika.</p>
<p><strong>WYNIKI DOTYCHCZASOWYCH WALK W RAMACH PROJEKTU AIBA PRO BOXING</strong></p>
<p><strong>49 KG</strong></p>
<p><strong>1 LISTOPADA 2014 ROKU [HONGKONG]</strong><br />
Carlos Quipo (Ekwador) &#8211; David Ayrapetyan (Rosja) 3-0<br />
Mark Barriga (Filipiny) &#8211; Leandro Blanc (Argentyna) 3-0<br />
Wu Zhonglin (Chiny) &#8211; Patrick Lourenco (Brazylia) 2-1<br />
Lu Bin (Chiny) &#8211; Birzhan Zhakypov (Kazachstan) 3-0</p>
<p><strong>29 LISTOPADA 2014 ROKU [HONGKONG]</strong><br />
David Ayrapetyan (Rosja) &#8211; Leandro Blanc (Argentyna) 3-0<br />
Birzhan Zhakypov (Kazachstan) &#8211; Patrick Lourenco (Brazylia) 3-0<br />
Carlos Quipo (Ekwador) &#8211; Mark Barriga (Filipiny) 3-0<br />
Lu Bin (Chiny) &#8211; Wu Zhonglin (Chiny) 3-0</p>
<p><strong>20 GRUDNIA 2014 ROKU [HONGKONG]</strong><br />
Patrick Lourenco (Brazylia) &#8211; David Ayrapetyan (Rosja) WO.<br />
Birzhan Zhakypov (Kazachstan) &#8211; Leandro Blanc (Argentyna) 3-0<br />
Wu Zhonglin (Chiny) &#8211; Carlos Quipo (Ekwador) 2-1<br />
Lu Bin (Chiny) &#8211; Mark Barriga (Filipiny) 3-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro49/" rel="attachment wp-att-5149"><img class="alignleft size-full wp-image-5149" alt="pro49" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro49.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
<strong>52 KG</strong></p>
<p><strong>26 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Mohammed Flissi (Algieria) – Redouane Asloum (Francja) TKO 2<br />
Elias Emigio (Meksyk) – Fernando Martinez (Argentyna) 3-0<br />
Misha Aloyan (Rosja) – Vincenzo Picardi (Włochy) 3-0<br />
Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan) – Jasurbek Latipov (Uzbekistan) 3-0</p>
<p><strong>28 LISTOPADA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Fernando Martinez (Argentyna) &#8211; Vincenzo Picardi (Włochy) 2-0<br />
Jasurbek Latipov (Uzbekistan) &#8211; Redouane Asloum (Francja) 3-0<br />
Ilyas Suleymenov (Kazachstan) &#8211; Mohamed Flissi (Algieria) KO 3<br />
Misha Aloyan (Rosja) – Alexandar Alexandrov (Bułgaria) 3-0</p>
<p><strong>19 GRUDNIA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Jasurbek Latipov (Uzbekistan) &#8211; Vincenzo Picardi (Włochy) 3-0<br />
Fernando Martinez (Argentyna) &#8211; Redouane Asloum (Francja) 3-0<br />
Elias Emigio (Meksyk) &#8211; Ilyas Suleymenov (Kazachstan) 2-1<br />
Misha Aloyan (Rosja) &#8211; Mohamed Flissi (Algieria) WO.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro52/" rel="attachment wp-att-5150"><img class="alignleft size-full wp-image-5150" alt="pro52" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro52.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
<strong>56 KG</strong></p>
<p><strong>1 LISTOPADA 2014 ROKU [BUENOS AIRES, ARGENTYNA]</strong><br />
Khedafi Djelkhir (Francja) &#8211; Yoni Blanco Pacheco (Wenezuela) 3-0<br />
Zhang Jiawei (Chiny) &#8211; Sergey Vodopyanov (Rosja) 3-0<br />
Robenilson Vieira (Brazylia) &#8211; Javid Chelabiyev (Azerbejdżan) 3-0<br />
Alberto Melian (Argentyna) &#8211; Benson Njangiru (Kenia) 3-0</p>
<p><strong>29 LISTOPADA 2014 ROKU [BUENOS AIRES, ARGENTYNA]</strong><br />
Benson Njangiru (Kenia) &#8211; Yoni Blanco Pacheco (Wenezuela) 3-0<br />
Javid Chelabiyev (Azerbejdżan) &#8211; Selcuk Eker (Turcja) 3-0<br />
Robenilson Vieira (Brazylia) &#8211; Zhang Jiawei (Chiny) 2-1<br />
Alberto Melian (Argentyna) &#8211; Khedafi Djelkhir (Francja) 3-0</p>
<p><strong>15 STYCZNIA 2015 ROKU [LEVALLOIS-PERRET, FRANCJA]</strong><br />
Benson Njangiru (Kenia) &#8211; Sergey Vodopyanov (Rosja) WO.<br />
Javid Chelabiyev (Azerbejdżan) &#8211; Yoni Blanco Pacheco (Wenezuela) 3-0<br />
Alberto Melian (Argentyna) &#8211; Zhang Jiawei (Chiny) 2-1<br />
Khedafi Djelkhir (Francja) &#8211; Robenilson Vieira (Brazylia) 3-0<br />
Selcuk Eker (Turcja) &#8211; Benson Njangiru (Kenia) 2-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro56/" rel="attachment wp-att-5151"><img class="alignleft size-full wp-image-5151" alt="pro56" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro56.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
<strong>60 KG</strong></p>
<p><strong>24 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [ASTANA, KAZACHSTAN]</strong><br />
David Oliver Joyce (Irlandia) – Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) 3-0<br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) – Dmitriy Polyanskiy (Rosja) 3-0<br />
Robson Conceicao (Brazylia) – Artur Bril (Niemcy) 3-0<br />
Charly Suarez (Filipiny) – Domenico Valentino (Włochy) 2-0</p>
<p><strong>21 LISTOPADA 2014 ROKU [ASTANA, KAZACHSTAN]</strong><br />
David Oliver Joyce (Irlandia) &#8211; Domenico Valentino (Włochy) 3-0<br />
Dmitry Polyanskiy (Rosja) &#8211; Arthur Bril (Niemcy) 3-0<br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) &#8211; Robson Conceicao (Brazylia) 2-1<br />
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) &#8211; Charly Suarez (Filipiny) 3-0</p>
<p><strong>20 GRUDNIA 2014 ROKU [ASTANA, KAZACHSTAN]</strong><br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) &#8211; Charly Suarez (Filipiny) 2-0<br />
David Oliver Joyce (Irlandia) &#8211; Arthur Bril (Niemcy) 3-0<br />
Dmitry Polyanskiy (Rosja) &#8211; Domenico Valentino (Włochy) 3-0<br />
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) &#8211; Robson Conceicao (Brazylia) 2-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro60/" rel="attachment wp-att-5152"><img class="alignleft size-full wp-image-5152" alt="pro60" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro60.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
<strong>64 KG</strong></p>
<p><strong>27 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Artem Harutyunyan (Niemcy) &#8211; Boris Georgiev (Bułgaria) 3-0<br />
Juan Pablo Romero (Meksyk) &#8211; Carlos Aquino (Argentyna) 3-0<br />
Abdelkader Chadi (Algieria) &#8211; Evaldas Petrauskas (Litwa) 2-0<br />
Armen Zakaryan (Rosja) &#8211; Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina) 3-0</p>
<p><strong>29 LISTOPADA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Carlos Aquino (Argentyna) &#8211; Evaldas Petrauskas (Litwa) 2-0<br />
Boris Georgiev (Bułgaria) &#8211; Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina) 3-0<br />
Abdelkader Chadi (Algieria) &#8211; Juan Pablo Romero (Meksyk) 2-0<br />
Armen Zakaryan (Rosja) &#8211; Artem Harutyunyan (Niemcy) 3-0</p>
<p><strong>20 GRUDNIA 2014 ROKU [NOWOSYBIRSK, ROSJA]</strong><br />
Evaldas Petrauskas (Litwa) &#8211; Boris Georgiev (Bułgaria) TKO 5<br />
Carlos Aquino (Argentyna) &#8211; Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina) 2-0<br />
Artem Harutyunyan (Niemcy) &#8211; Abdelkader Chadi (Algieria) 2-0<br />
Armen Zakaryan (Rosja) &#8211; Juan Pablo Romero (Meksyk) WO.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro64/" rel="attachment wp-att-5153"><img class="alignleft size-full wp-image-5153" alt="pro64" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro64.jpg" width="860" height="607" /></a><br />
<strong>69 KG</strong></p>
<p><strong>25 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Andrey Zamkovoy (Rosja) – Fariz Mammadov (Azerbejdżan) 3-0<br />
Denys Lazarev (Ukraina) – Gyula Kate (Węgry) 3-0<br />
Rayton Duku Okwiri (Kenia) – Marcos Nader (Austria) KO 2<br />
Onur Sipal (Turcja) – Araik Marutjan (Niemcy) 3-0</p>
<p><strong>29 LISTOPADA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Onur Sipal (Turcja) &#8211; Rayton Duku Okwiri (Kenia) 3-0<br />
Eimantas Stanionis (Litwa) &#8211; Marcos Nader (Austria) 3-0<br />
Andrey Zamkovoy (Rosja) &#8211; Denys Lazarev (Ukraina) 3-0<br />
Tamerlan Abdullayev (Azerbejdżan) &#8211; Gyula Kate (Węgry) 3-0</p>
<p><strong>20 GRUDNIA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Gyula Kate (Węgry) &#8211; Eimantas Stanionis (Litwa) 3-0<br />
Rayton Duku Okwiri (Kenia) &#8211; Andrey Zamkovoy (Rosja) 3-0<br />
Onur Sipal (Turcja) &#8211; Denys Lazarev (Ukraina) 3-0<br />
Tamerlan Abdullayev (Azerbejdżan) &#8211; Marcos Nader (Austria) WO.<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro69/" rel="attachment wp-att-5154"><img class="alignleft size-full wp-image-5154" alt="pro69" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro69.jpg" width="860" height="430" /></a><br />
<strong>75 KG</strong></p>
<p><strong>1 LISTOPADA 2014 ROKU [STAMBUŁ, TURCJA]</strong><br />
Hosam Abdin (Egipt) &#8211; Mickael Tavares (Francja) 3-0<br />
Dmytro Mytrofanov (Ukraina) &#8211; Bogdan Juratoni (Rumunia) 2-1<br />
Artem Chebotaryev (Rosja) &#8211; Marlo Delgado (Ekwador) DQ 6<br />
Adem Kilicci (Turcja) &#8211; Nickson Otieno Abaka (Kenia) 3-0</p>
<p><strong>21 LISTOPADA 2014 ROKU [STAMBUŁ, TURCJA]</strong><br />
Bogdan Juratoni (Rumunia) &#8211; Mickael Tavares (Francja) 3-0<br />
Dmytro Mytrofanov (Ukraina) &#8211; Hosam Abdin (Egipt) 3-0<br />
Marlo Delgado (Ekwador) &#8211; Nickson Otieno Abaka (Kenia) 3-0<br />
Adem Kilicci (Turcja) &#8211; Artem Chebotaryev (Rosja) 3-0</p>
<p><strong>12 GRUDNIA 2014 ROKU [STAMBUŁ, TURCJA]</strong><br />
Mickael Tavares (Francja) &#8211; Marlo Delgado (Ekwador) 3-0<br />
Bogdan Juratoni (Rumunia) &#8211; Nickson Otieno Abaka (Kenia) 3-0<br />
Artem Chebotaryev (Rosja) &#8211; Dmytro Mytrofanov (Ukraina) 2-0<br />
Adem Kilicci (Turcja) &#8211; Hosam Abdin (Egipt) 3-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro75/" rel="attachment wp-att-5155"><img class="alignleft size-full wp-image-5155" alt="pro75" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro75.jpg" width="860" height="608" /></a><br />
<strong>81 KG</strong></p>
<p><strong>24 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [SOFIA, BUŁGARIA]</strong><br />
Nikita Ivanov (Rosja) – Joe Ward (Irlandia) 3-0<br />
Ehsan Rouzbahani (Iran) – Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) 1-0<br />
Mathieu Bauderlique (Francja) – Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan) 3-0<br />
Serge Michel (Niemcy) – Joseph Kennedy St. Pierre (Mauritius) 3-0</p>
<p><strong>21 LISTOPADA 2014 ROKU [SOFIA, BUŁGARIA]</strong><br />
Mathieu Bauderlique (Francja) &#8211; Joseph Kennedy St. Pierre (Mauritius) 3-0<br />
Joe Ward (Irlandia) &#8211; Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) 3-0<br />
Nikita Ivanov (Rosja) &#8211; Ehsan Rouzbahani (Iran) 3-0<br />
Spas Genov (Bułgaria) &#8211; Dzemal Bosnjak (Bośnia i Hercegowina) 3-0</p>
<p><strong>12 GRUDNIA 2014 ROKU [SOFIA, BUŁGARIA]</strong><br />
Joe Ward (Irlandia) &#8211; Serge Michel (Niemcy) 3-0<br />
Ehsan Rouzbahani (Iran) &#8211; Mathieu Bauderlique (Francja) 2-0<br />
Joseph Kennedy St. Pierre (Mauritius) &#8211; Nikita Ivanov (Rosja) TKO 5<br />
Spas Genov (Bułgaria) &#8211; Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) 3-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro81/" rel="attachment wp-att-5156"><img class="alignleft size-full wp-image-5156" alt="pro81" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro81.jpg" width="860" height="574" /></a><br />
<strong>91 KG</strong></p>
<p><strong>24 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [BERGAMO, WŁOCHY]</strong><br />
Anton Pinchuk (Kazachstan) – Yamil Peralta (Argentyna) 2-0<br />
Clemente Russo (Włochy) – Roman Golovashchenko (Ukraina) TKO 4<br />
Emir Ahmatovic (Niemcy) – Javonta Charles (USA) TKO 3<br />
Alexey Egorov (Rosja) – Chouaib Boloudinats (Algieria) 3-0</p>
<p><strong>21 LISTOPADA 2014 ROKU [BERGAMO, WŁOCHY]</strong><br />
Marko Calic (Niemcy) &#8211; Yamil Peralta (Argentyna) 3-0<br />
Chouaib Boloudinats (Algieria) &#8211; Roman Golovashchenko (Ukraina) 2-0<br />
Anton Pinchuk (Kazachstan) &#8211; Emir Ahmatovic (Niemcy) 3-0<br />
Alexey Egorov (Rosja) &#8211; Clemente Russo (Włochy) 2-0</p>
<p><strong>12 GRUDNIA 2014 ROKU [RZYM, WŁOCHY]</strong><br />
Chouaib Boloudinats (Algieria) &#8211; Javonta Charles (USA) TKO 3<br />
Roman Golovashchenko (Ukraina) &#8211; Yamil Peralta (Argentyna) 3-0<br />
Alexey Egorov (Rosja) &#8211; Emir Ahmatovic (Niemcy) 3-0<br />
Clemente Russo (Włochy) &#8211; Anton Pinchuk (Kazachstan) 3-0<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro91/" rel="attachment wp-att-5157"><img class="alignleft size-full wp-image-5157" alt="pro91" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro91.jpg" width="860" height="607" /></a><br />
<strong>+91 KG</strong></p>
<p><strong>24 PAŹDZIERNIKA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Mihai Nistor (Rumunia) – Ali Kiydin (Niemcy) 3-0<br />
Tony Yoka (Francja) – Magomed Omarov (Rosja) 2-1<br />
Mohamed Arjaoui (Maroko) – Sergiy Verveyko (Ukraina) 2-0<br />
Erik Pfeifer (Niemcy) – Ahmed Samir (Egipt) 3-0</p>
<p><strong>30 LISTOPADA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Magomed Omarov (Rosja) &#8211; Ahmed Samir (Egipt) 3-0<br />
Mohamed Arjaoui (Maroko) &#8211; Mihai Nistor (Rumunia) 3-0<br />
Erik Pfeifer (Niemcy) &#8211; Tony Yoka (Francja) 2-0<br />
Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) &#8211; Sergey Verveyko (Ukraina) TKO 2</p>
<p><strong>19 GRUDNIA 2014 ROKU [BAKU, AZERBEJDŻAN]</strong><br />
Magomed Omarov (Rosja) &#8211; Sergey Verveyko (Ukraina) KO 1<br />
Mohamed Arjaoui (Maroko) &#8211; Tony Yoka (Francja) 3-0<br />
Erik Pfeifer (Niemcy) &#8211; Mihai Nistor (Rumunia) TKO 3<br />
Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) &#8211; Ahmed Samir (Egipt) KO 1</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/pro92/" rel="attachment wp-att-5158"><img class="alignleft size-full wp-image-5158" alt="pro92" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2015/01/pro92.jpg" width="860" height="608" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/22/konczy-sie-faza-przed-rankingowa-rywalizacji-aiba-pro-boxing/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA SKRZYŻUJE RĘKAWICE Z SYNEM LEGENDY I BYŁYM MISTRZEM ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/20/andrzej-fonfara-skrzyzuje-rekawice-z-synem-legendy-i-bylym-mistrzem-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/20/andrzej-fonfara-skrzyzuje-rekawice-z-synem-legendy-i-bylym-mistrzem-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jan 2015 09:54:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5132</guid>
		<description><![CDATA[W nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu potwierdzono, że 18 kwietnia Andrzej Fonfara stanie do walki z Julio Cesarem Chavezem juniorem, byłym mistrzem świata federacji WBC w wadze średniej, synem wielkiego Julio Cesara Chaveza, jednej z największych legend boksu zawodowego. Niespełna 29-letni Meksykanin, którego podobnie jak Polaka wiąże umowa z niezwykle wpływowym menedżerem Alem Haymonem, 28 marca w Las]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu potwierdzono, że <strong>18 kwietnia Andrzej Fonfara</strong> stanie do walki z<strong> Julio Cesarem Chavezem juniorem</strong>, byłym mistrzem świata federacji WBC w wadze średniej, synem wielkiego <strong>Julio Cesara Chaveza</strong>, jednej z największych legend boksu zawodowego.</p>
<p>Niespełna 29-letni Meksykanin, którego podobnie jak Polaka wiąże umowa z niezwykle wpływowym menedżerem <strong>Alem Haymonem</strong>,<strong> 28 marca</strong> w <strong>Las Vegas</strong> miał walczyć z mistrzem świata IBF i WBA wagi super średniej <strong>Carlem Frochem</strong>. Z tego planu nic nie wyjdzie. Oficjalnie dlatego, że Anglik nabawił się kontuzji łokcia. &#8211; Podajcie dalej, jeśli sądzicie, że Froch się przestraszył. Dodajcie do ulubionych, jeśli waszym zdaniem faktycznie jest kontuzjowany &#8211; napisał Chavez na Twitterze.</p>
<p>27-letni Fonfara bez wahania przyjął ofertę walki. Polak nie wyklucza, że 18 kwietnia z Chavezem zmierzy się właśnie w Las Vegas, jednak w grę wchodzą również inne lokalizacje. W rozmowie z ESPN meksykański pięściarz wspomniał też o Los Angeles. Z kolei<strong> Leon Margules</strong>, promotor &#8222;Polskiego Księcia&#8221;, przekazał dziennikarzowi &#8222;The Ring&#8221;, że walka na pewno nie odbędzie się w Chicago.</p>
<p>Nie zostało również potwierdzone, która amerykańska stacja pokaże pojedynek. Zapewne będzie to płatna telewizja Showtime (dociera do 28 milionów domów w USA), darmowe NBC Sports Network (78 milionów) lub nawet główny kanał NBC (112 milionów). Haymon, którego lista pięściarzy liczy ponad 150 nazwisk, w 2015 roku ma zorganizować z NBC aż 20 imprez. Ostatnie dwie walki Fonfary, z <strong>Adonisem Stevensonem</strong> o mistrzostwo świata WBC wagi półciężkiej w Montrealu i z <strong>Doudou Ngumbu</strong> w Chicago, transmitowała Showtime.</p>
<p>Fonfara i Chavez mają walczyć w umownym limicie pomiędzy wagą super średnią (76,2 kg) i półciężką (79,4). Dla mieszkającego w Chicago Polaka (188 cm wzrostu) naturalną jest ta druga kategoria.</p>
<p>Chavez (185 cm wzrostu) był mistrzem WBC wagi średniej (72,6 kg; czerwiec 2011 &#8211; wrzesień 2012). W pojedynkach o pas pokonał<strong> Sebastiana Zbika</strong>, <strong>Petera Manfredo</strong> <strong>juniora</strong>, <strong>Marco Antonio Rubio</strong> i <strong>Andy&#8217;ego Lee</strong>. Tytuł odebrał mu słynny <strong>Sergio Martinez</strong>. Argentyńczyk wygrał na punkty, lecz w ostatniej rundzie mocno bijący Chavez położył rywala na deski i był bliski zwycięstwa przez nokaut. Dwie następne, wygrane na punkty walki z Amerykaninem <strong>Brianem Verą</strong> (druga w znacznie lepszym stylu) Meksykanin stoczył w wyższym limicie wagowym.</p>
<p>- Na pewno będzie to znakomita walka, bo Chavez nie unika wymian, podobnie jak ja. Jeżeli jest tak, że przechodzi do wyższej kategorii, bo nie chciało mu się pracować nad wagą, to zostanie ukarany. Ja uderzam dużo mocniej niż przeciwnicy, z którymi walczył do tej pory. A wspólnie z trenerem Samem Colonną pracujemy nad tym, bym nokautował swoich rywali i nie wypuszczał okazji z rąk, jak miało to miejsce w dziewiątej rundzie majowej walki ze Stevensonem &#8211; przypomina nasz pięściarz.</p>
<p>Polak trenuje obecnie w Chicago. Zapewnia, że w przygotowaniach do pojedynku nie przeszkodzi mu uraz, którego nabawił się w listopadowej potyczce z Ngumbu. Prawa dłoń była w gipsie, ale niebawem Fonfara ma nie odczuwać żadnego dyskomfortu przy mocnych uderzeniach w worek treningowy.</p>
<p>Chavez należy do najlepiej rozpoznawalnych pięściarzy walczących na amerykańskich ringach. Począwszy od 2011 roku (walka ze Zbikiem o tytuł WBC), jego kolejnych siedem walk pokazała na żywo stacja HBO. Elektryzujące starcie z Martinezem, mając na uwadze między innymi wielką widownię złożoną z meksykańskich emigrantów mieszkających w USA, transmitowano w najbardziej prestiżowym systemie pay-per-view (zamówień było niespełna pół miliona). Zwycięstwo nad Chavezem dla Fonfary byłoby przepustką do ekstraklasy światowego boksu.</p>
<p>W organizacji walki Fonfara &#8211; Chavez junior ma zamiar przeszkodzić słynny promotor <strong>Bob Arum</strong>. 83-letni szef grupy Top Rank utrzymuje, że umowa meksykańskiego pięściarza z jego firmą nadal obowiązuje i jako jej zawodnik powinien stoczyć jeszcze jedną walkę. Arum już w sierpniu skierował sprawę do sądu.</p>
<p>- Nie wiem, czy Bob Arum jest w stanie nie dopuścić do tej walki, ale sądzę, że nie. Zakładam, że strona Chaveza nie brałaby udziału w rozmowach i nie ogłaszałaby, że pojedynek się odbędzie, jeśli Arum faktycznie mógłby mu zagrozić &#8211; ocenił Margules w rozmowie z &#8222;The Ring&#8221;.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/20/andrzej-fonfara-skrzyzuje-rekawice-z-synem-legendy-i-bylym-mistrzem-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PO CZTERECH POLAKÓW W STYCZNIOWYCH RANKINGACH IBF I WBO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/15/po-czterech-polakow-w-styczniowych-rankingach-ibf-i-wbo/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/15/po-czterech-polakow-w-styczniowych-rankingach-ibf-i-wbo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jan 2015 06:39:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5097</guid>
		<description><![CDATA[WBO i IBF zaktualizowały swoje styczniowe rankingi. W obu przypadkach znajdujemy po cztery nazwiska polskich pięściarzy w pierwszych piętnastkach. W zestawieniu WBO najwyżej stoją akcje Krzysztofa Głowackiego (20-0, 15 KO), który przewodzi zawodnikom wagi junior ciężkiej. W tym samym limicie dziewiąty jest Mateusz Masternak (34-2, 24 KO), w wadze ciężkiej na trzynastym miejscu znalazł się Artur Szpilka (17-1, 12 KO),]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>WBO i IBF zaktualizowały swoje styczniowe rankingi. W obu przypadkach znajdujemy po cztery nazwiska polskich pięściarzy w pierwszych piętnastkach. W zestawieniu WBO najwyżej stoją akcje <strong>Krzysztofa Głowackiego</strong> (20-0, 15 KO), który przewodzi zawodnikom wagi junior ciężkiej. W tym samym limicie dziewiąty jest <strong>Mateusz Masternak</strong> (34-2, 24 KO), w wadze ciężkiej na trzynastym miejscu znalazł się <strong>Artur Szpilka</strong> (17-1, 12 KO), zaś czwartym Polakiem w zestawieniu jest nr 3 dywizji piórkowej <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (19-0, 7 KO).</p>
<p>W nowym rankingu federacji IBF najwyższą lokatę również zajmuje Krzysztof Głowacki &#8211; szósty W kategorii junior ciężkiej. W tej samej dywizji na miejscu nr 13 znajduje się Mateusz Masternak. W wadze ciężkiej jedenaste miejsce utrzymał Artur Szpilka, zaś dwunasty w kategorii półciężkiej jest <strong>Andrzej Fonfara</strong> (26-3, 15 KO).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/15/po-czterech-polakow-w-styczniowych-rankingach-ibf-i-wbo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>AL HAYMON BĘDZIE PROMOWAŁ ZA OCEANEM ARTURA SZPILKĘ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2015/01/07/al-haymon-bedzie-promowal-za-oceanem-artura-szpilke/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2015/01/07/al-haymon-bedzie-promowal-za-oceanem-artura-szpilke/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2015 08:30:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Al Haymon]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wasilewski]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5041</guid>
		<description><![CDATA[- Jestem szczęśliwy – powiedział Artur Szpilka po podpisaniu wieloletniej umowy menedżerskiej z najpotężniejszym dzisiaj człowiekiem w światowym boksie Alem Haymonem. Tym samym, który dba o interesy m.in. najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe, Floyda Mayweathera juniora. Inna sprawa, że grupa zawodników Haymona jest imponująca, bo to ponad 150 nazwisk! – Ta umowa da mi większe możliwości rozwoju.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>- Jestem szczęśliwy – powiedział<strong> Artur Szpilka</strong> po podpisaniu wieloletniej umowy menedżerskiej z najpotężniejszym dzisiaj człowiekiem w światowym boksie <strong>Alem Haymonem</strong>. Tym samym, który dba o interesy m.in. najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe, <strong>Floyda Mayweathera juniora</strong>. Inna sprawa, że grupa zawodników Haymona jest imponująca, bo to ponad 150 nazwisk!</p>
<p>– Ta umowa da mi większe możliwości rozwoju. Wiadomo, że amerykańska telewizja rozdaje karty. Moimi promotorami nadal są Andrzej Wasilewski, Piotr Werner i Leon Margules i to oni organizują moje walki, ale Haymon ma dojścia do telewizji – tłumaczy Szpilka.</p>
<p>Warunki umowy są owiane tajemnicą, ale wiemy, że chodzi o wieloletni kontrakt oraz, że w 2015 roku Szpilka ma wystąpić co najmniej trzy razy. Po raz pierwszy najprawdopodobniej w marcu w Chicago, podczas tej samej gali co <strong>Andrzej Fonfara</strong> (jego menedżerem też jest Haymon, a współpromotorem Margules). Szpilka i jego promotorzy zastrzegli też w umowie prawo do jednego w roku występu Artura w Polsce.</p>
<p>– Szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, jak doszło do rozmów z Haymonem. Zajmowali się tym moi promotorzy – mówił nam Szpilka tuż po złożeniu podpisu.</p>
<p>– Najpierw długo się zastanawialiśmy, później długo negocjowaliśmy. Umowa otwiera drogę do wielkich walk, bo pan Haymon dzisiaj rządzi światowym boksem. To on daje możliwość występów w najciekawszych walkach, a co za tym idzie, gwarantuje najlepsze zarobki. Jesteśmy zadowoleni, że tak udało się to dopiąć w tym kształcie. Zakładając, że Haymon utrzyma potęgę w boksie, perspektywy są bardzo ciekawe – opowiada <strong>Andrzej Wasilewski</strong>.</p>
<p><em><strong>Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2015/01/07/al-haymon-bedzie-promowal-za-oceanem-artura-szpilke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JAMES ALI BASHIR: JESTEM GOTÓW BYĆ GŁÓWNYM SZKOLENIOWCEM WACHA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/james-ali-bashir-jestem-gotow-byc-glownym-szkoleniowcem-wacha/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/james-ali-bashir-jestem-gotow-byc-glownym-szkoleniowcem-wacha/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2014 16:30:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5013</guid>
		<description><![CDATA[Do najbliższej walki Mariusza Wacha przygotuje w USA James Ali Bashir, obok Jonathona Banksa najważniejszy członek sztabu szkoleniowego mistrza świata IBF, WBA i WBO wagi ciężkiej Władymira Kliczki. 63-letni specjalista wierzy, że nasz dwumetrowiec stanie się postrachem królewskiej kategorii. Zdaniem Amerykanina, poza zasięgiem Polaka są obecnie tylko Aleksander Powietkin i 38-letni Kliczko, a Ukrainiec zostanie zapamiętany jako jeden z największych]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Do najbliższej walki Mariusza Wacha przygotuje w USA James Ali Bashir, obok Jonathona Banksa najważniejszy członek sztabu szkoleniowego mistrza świata IBF, WBA i WBO wagi ciężkiej Władymira Kliczki. 63-letni specjalista wierzy, że nasz dwumetrowiec stanie się postrachem królewskiej kategorii. Zdaniem Amerykanina, poza zasięgiem Polaka są obecnie tylko Aleksander Powietkin i 38-letni Kliczko, a Ukrainiec zostanie zapamiętany jako jeden z największych mistrzów w historii boksu.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Jak wysoko ceni pan umiejętności Mariusza Wacha na dwa tygodnie przed rozpoczęciem wspólnych zajęć?</strong><br />
James Ali Bashir: Uważam go za jednego z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie jednego z najbardziej niebezpiecznych bokserów czołowej dziesiątki wagi ciężkiej. Wach ma papiery, by zostać mistrzem świata.</p>
<p><strong>- Liczy pan na długą współpracę?</strong><br />
JB: Jestem gotowy, by zostać jego głównym szkoleniowcem i szczerze mówiąc, to dla mnie jedyne sensowne rozwiązanie. Jest dużo do zrobienia, gdyż sporo elementów w boksie Wacha należy poprawić. Mogę mu pomóc, ale potrzebuję czasu i komfortu pracy. Ten komfort zapewni jedynie funkcja pierwszego trenera.</p>
<p><strong>- Nie jest za późno, by 35-letniego boksera uczyć nowych sztuczek?</strong><br />
JB: Władymir Kliczko zawsze powtarza, że wiek to tylko liczba. Jeśli nie czujesz się stary, to nie jesteś &#8211; stary. Jeżeli Mariuszowi nie zabraknie entuzjazmu do pracy, to i mnie go nie zabraknie. Zakładając, że Wach będzie się zdrowo prowadził, to zostało mu siedem lub osiem lat boksowania.</p>
<p><strong>- Wach wejdzie na taki poziom, by rywalizować z Bermane&#8217;em Stiverne&#8217;em lub Deontayem Wilderem, którzy 17 stycznia powalczą o mistrzostwo świata WBC?</strong><br />
JB: On nie tylko może z nimi rywalizować, ale i jest w stanie pobić ich obu, pewnie nawet przed czasem. Niczego nie ujmuję Stiverne&#8217;owi i Wilderowi, ale widziałem Wacha w akcji podczas treningów w North Bergen, jak i w trakcie walki z Władymirem. To twardziel, nie tak łatwo go złamać. Jeśli uda się zebrać w całość wszystkie atuty Mariusza, to może zdobyć tytuł. Wierzę w niego. Inaczej nie marnowałbym swojego czasu.</p>
<p><strong>- Wracając do Wacha – nie przesadzał, nazywając Tysona Fury&#8217;ego klockiem, którego potrafiłby obić?</strong><br />
JB: Nie powiem, że to byłaby dla niego łatwa walka, ale na pewno mógłby pokonać Fury&#8217;ego. Sądzę, że obecnie poza jego zasięgiem jest tylko Władymir Kliczko, a wiele kłopotów sprawiłby mu także Aleksander Powietkin. Każdego innego boksera Mariusz może pobić.</p>
<p><strong>- Wach przyjacielem Kliczki raczej nie jest, skoro po walce z Władymirem oblał testy antydopingowe, a menedżer Bernd Bönte mówił nawet o dożywotniej dyskwalifikacji za rzekome majstrowanie przy rękawicach.</strong><br />
JB: Należy rozgraniczyć moją pracę z Władymirem i Mariuszem. Bernd jako menedżer ma prawo do takich wypowiedzi, ale moja opinia jest taka, że Wach miał wtedy wokół siebie nieodpowiednich ludzi. On sam nie wygląda mi na złego faceta.</p>
<p><strong>- Historia z rękawicami została zmyślona?</strong><br />
JB: Naprawdę nie mam pojęcia. To już przeszłość. Przy okazji powiem wam, że niewielu trenerów na świecie bandażuje dłonie bokserów lepiej ode mnie, więc bądźcie pewni, że pięści Wacha są teraz w dobrych rękach.</p>
<p><strong>- A jeśli miałoby dojść do rewanżu za walkę, którą Kliczko w 2012 roku wygrał na punkty?</strong><br />
JB: Mój kontrakt z Władymirem jasno określa, że nie mogę trenować nikogo, kto zostaje jego przeciwnikiem. Jednak równie dobrze może być tak, że Wach i Kliczko już nigdy nie skrzyżują rękawic. Władymir oczywiście chce powiększyć kolekcję o brakujacy pas WBC, ale nie wiemy, czy będzie miał taką możliwość. O tytuł WBC może się za to starać Wach.<br />
<em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/james-ali-bashir-jestem-gotow-byc-glownym-szkoleniowcem-wacha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MACIEJ SULĘCKI WYRUSZY NA PODBÓJ AMERYKAŃSKICH RINGÓW?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/maciej-sulecki-wyruszy-na-podboj-amerykanskich-ringow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/maciej-sulecki-wyruszy-na-podboj-amerykanskich-ringow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2014 16:09:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5010</guid>
		<description><![CDATA[- Trzeba kuć żelazo póki gorące. Chcę skoczyć na głęboką wodę. Jeśli coś pójdzie nie tak, trudno. Przynajmniej będę wiedział, że spróbowałem i niczego nie będę żałował – deklaruje Maciej Sulęcki. Sulęcki to jeden z największych wygranych nie najlepszego dla polskiego boksu 2014 roku. Do umiejętności 25-letniego wychowanka stołecznej Gwardii kibice ostatecznie przekonali się 8 listopada, gdy w Krakowie w]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>- Trzeba kuć żelazo póki gorące. Chcę skoczyć na głęboką wodę. Jeśli coś pójdzie nie tak, trudno. Przynajmniej będę wiedział, że spróbowałem i niczego nie będę żałował – deklaruje Maciej Sulęcki.</strong></p></blockquote>
<p>Sulęcki to jeden z największych wygranych nie najlepszego dla polskiego boksu 2014 roku. Do umiejętności 25-letniego wychowanka stołecznej Gwardii kibice ostatecznie przekonali się <strong>8 listopada</strong>, gdy w <strong>Krakowie</strong> w widowiskowy sposób pokonał przed czasem <strong>Grzegorza Proksę</strong>, byłego mistrza Europy. Podopieczny trenerów <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> i <strong>Pawła Kłaka</strong> nie chce spocząć na laurach. Podobnie jak <strong>Artur Szpilka</strong>, bardzo poważnie myśli o wylocie do USA.</p>
<p>– Zaznaczam, że decyzja jeszcze nie zapadła, gdyż najpierw muszę się naradzić z Andrzejem Gmitrukiem. Do USA bardzo chciałbym się wybrać, by potrenować przez trzy lub cztery miesiące i jeśli będzie taka opcja, stoczyć walkę – informuje Sulęcki. – Jest osoba, która może sfinansować mój obóz w USA i zapewnić odpowiednie warunki do treningów. Bardzo chcę się rozwijać jako zawodnik. Jeśli wylecę, to najwcześniej na przełomie stycznia i lutego – precyzuje pięściarz.</p>
<p>Obecnie Sulęcki leczy kontuzjowaną prawą dłoń. Jak ocenia, uraz nie jest bardzo poważny, lecz uciążliwy i może przeszkadzać w regularnych treningach jeszcze przez kilka tygodni. – Jeśli zostałbym w Polsce, pewnie nie wyrobię się na luty, gdy ma się odbyć gala moich promotorów – ocenia.</p>
<p>Po &#8222;wycieczce&#8221; do wyższej kategorii warszawianin znów będzie rywalizował w wadze średniej. Mówiło się o jego ewentualnej walce z mistrzem Europy, Brytyjczykiem <strong>Billym Joe Saundersem</strong>, ale do tej pory nie poznaliśmy żadnych konkretów. – Interesują mnie tylko duże wyzwania. Jeśli na horyzoncie pojawi się ciekawa oferta zagranicznej walki, przyjmę ją bez wahania – zapewnia Sulęcki.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/29/maciej-sulecki-wyruszy-na-podboj-amerykanskich-ringow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SĘDZIOWIE UKRADLI POLAKOWI ZWYCIĘSTWO. SKĄD TYLE PRZEKRĘTÓW W BOKSIE?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/22/sedziowie-ukradli-polakowi-zwyciestwo-skad-tyle-przekretow-w-boksie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/22/sedziowie-ukradli-polakowi-zwyciestwo-skad-tyle-przekretow-w-boksie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Dec 2014 15:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=5004</guid>
		<description><![CDATA[W sobotę oszukano Dariusza Sęka. Za tydzień ograbiony zostanie inny pięściarz, za dwa kolejny. Dlaczego sędziowie są tak nieuczciwi? - Staramy się dobierać rywali tak, aby nasi pięściarze wygrywali po optymalnie widowiskowych walkach. Na tym polega promowanie boksu na całym świecie – tłumaczył niedawno Andrzej Wasilewski, poruszając temat sprowadzania zagranicznych bokserów na gale boksu zawodowego w naszym kraju. Problem w]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>W sobotę oszukano Dariusza Sęka. Za tydzień ograbiony zostanie inny pięściarz, za dwa kolejny. Dlaczego sędziowie są tak nieuczciwi?</strong></p></blockquote>
<p>- Staramy się dobierać rywali tak, aby nasi pięściarze wygrywali po optymalnie widowiskowych walkach. Na tym polega promowanie boksu na całym świecie – tłumaczył niedawno <strong>Andrzej Wasilewski</strong>, poruszając temat sprowadzania zagranicznych bokserów na gale boksu zawodowego w naszym kraju. Problem w tym, że wielu promotorów, licząc na zwycięstwo swojego zawodnika, nie ogranicza się do zakontraktowania rywala, który w czystej rywalizacji nie zagrozi jego pupilowi. Organizatorzy walk i menedżerowie pięściarzy wiedzą, że gdy ich faworyt nie staje na wysokości zadania, z pomocą mogą przyjść arbitrzy, wyznaczeni przez zaprzyjaźnione federacje i komisje bokserskie.</p>
<p><strong>Skandal goni skandal</strong><br />
Zastanawiające, dyskusyjne, niesprawiedliwe lub wręcz skandaliczne działania sędziów są w boksie zawodowym na porządku dziennym. W sobotę w<strong> Monachium</strong> oszukano <strong>Dariusza Sęka</strong>. Przegrał na punkty, choć zdaniem niezależnych obserwatorów Niemiec <strong>Robin Krasniqi</strong> nie wygrał żadnej rundy począwszy od piątej. Kolejne przykłady? Wystarczy pobieżnie prześledzić to, co działo się w ostatnich tygodniach. Walka <strong>Dentona Daleya</strong> z <strong>Yourim Kalengą</strong> w Kanadzie, w której arbiter ringowy za wszelką cenę nie chciał dopuścić do porażki zawodnika gospodarzy, mimo że ten upadał i nie był w stanie bić się dalej. Starcia <strong>Rafała Jackiewicza</strong> z <strong>Gianlucą Branco</strong> we Włoszech i <strong>Mateusza Masternaka</strong> z <strong>Jeanem-Markiem Mormeckiem</strong> we Francji – w obu niektóre rundy skracano o kilkanaście sekund. Oczywiście wtedy, gdy miejscowych bohaterów dopadał głęboki kryzys.</p>
<p>W Niemczech wszyscy trzej arbitrzy widzieli zwycięstwo<strong> Arthura Abrahama</strong> nad <strong>Paulem Smithem</strong>, a w Wielkiej Brytanii <strong>Gavina McDonnella</strong> nad <strong>Vusim Malingą</strong>. W USA <strong>Timothy Bradley</strong> zremisował z <strong>Diego Chavesem</strong>, choć był dużo lepszy. Nie sposób nie wspomnieć też o ubiegłorocznej rzezi w Rosji, gdzie ringowy sędzia najpóźniej w siódmej-ósmej rundzie powinien przerwać męczarnie porozcinanego na twarzy, opuchniętego i zakrwawionego <strong>Denisa Lebedeva</strong>, lecz najwyraźniej nie chciał zawieść organizatorów. Naoczni świadkowie relacjonowali, że pojedynku z <strong>Guillermo Jonesem</strong> nie mógł zakończyć nawet lekarz. Czyjaś niewidoczna ręka skutecznie go od tego zamiaru odwiodła.</p>
<p><strong>Z Antarktydy na Hawaje</strong><br />
– Wykiwali mnie. Douglasa liczyli zbyt długo. Taki już jest boks, ale myślę, że mnie wtedy oszukano. Federacja WBA powinna wziąć naszą stronę. Moi przeciwnicy musieli tak naprawdę walczyć nie tylko ze mną, ale też z władzami boksu. Don King zawsze opłacał organizatorów. Przynajmniej tak mi mówił. Może tamtej nocy zapomniał opłacić sędziego? – w taki sposób w autobiografii &#8222;Moja prawda&#8221; <strong>Mike Tyson</strong> wspomina swoją pierwszą przegraną walkę. W drugiej połowie lat 80. był oczywiście ostatnim pięściarzem, który potrzebował tego rodzaju wsparcia. W 1990 roku w Tokio <strong>James Buster Douglas</strong> leżał na deskach w ósmej rundzie. Zdążył wstać, a w dziesiątej sensacyjnie znokautował mistrza świata wagi ciężkiej.</p>
<p>Ustawianie walk najczęściej kojarzy się z filmową sceną. Boksera odwiedzają gangsterzy i każą przegrać, bo zainwestowali grube pieniądze w zakład bukmacherski. Dla wielu podejrzany przebieg miał choćby rewanż <strong>Muhammada Alego</strong> z <strong>Sonnym Listonem</strong> (1965), ale to legenda. Współcześnie, jeśli dochodzi do brudnych gierek, odbywają się one na zupełnie innym poziomie.</p>
<p>– Zakładam, że boksie zawodowym nie ustala się z góry, że wygrać ma dany zawodnik, choć takie sytuacje pewnie też się zdarzają. Rzecz polega na tym, że sędziowie są wybierani nie tylko przez federację, która sankcjonuje pojedynek, ale i przez promotorów, którzy zapewniają im gościnę. Sędziowie wiedzą, że korzystny werdykt dla podopiecznego organizatora gali może zapewnić im kolejną pracę, zarobek i gościnę. Muszą się odwdzięczyć – tłumaczy <strong>Przemysław Saleta</strong>, były mistrz Europy wagi ciężkiej.</p>
<p>– Natknąłem się kiedyś na interesujący artykuł prasowy – mówi nam jeden z promotorów. – Sędzia zostaje wyznaczony do oceniania walki w USA. Jeśli wszystko zrobi tak, jak się od niego oczekuje, Don King zaprosi go do sędziowania meczu bokserskiego na Hawajach. W jego kraju jest zimno, prawie jak na Antarktydzie. Jeśli będzie nadgorliwy i na siłę sprawiedliwy, z wczasami może się pożegnać. Nie poleci tam pierwszą klasą, nie zje najlepszych posiłków, nikt nie zapewni mu towarzystwa kobiet lub mężczyzn, jeśli woli tych drugich. Podobne atrakcje czekają go następnie w Brazylii. Ten artykuł czytałem kilkanaście lat temu, ale wątpię, by do dziś w tym temacie coś się zmieniło. I oczywiście nie chodzi tu jedynie o Dona Kinga – zaznacza nasz rozmówca.</p>
<p>Umilanie czasu sędziom przez panie do towarzystwa urosło do rangi mitu. – Kobiety? Słyszałem o takich przypadkach w piłce nożnej, więc nie sądzę, by nie zdarzały się w boksie. W końcu ludzie wszędzie są tacy sami – śmieje się Saleta.</p>
<p><strong>Nasz klient, nasz pan</strong><br />
Największymi i najbardziej prestiżowymi federacjami bokserskimi na świecie są WBC (siedziba w Meksyku), WBA (Panama), IBF (USA) i WBO (Portoryko). Utrzymują się z opłat za nadzorowanie przez swoich przedstawicieli walk na całym świecie. W boksie zawodowym istnieje 17 kategorii wagowych, a w każdej WBC, WBA, IBF i WBO ma swojego mistrza świata. Pieniądze wpłacają ci, którzy organizują pojedynek o tytuł. Promotorzy są więc chlebodawcami federacji.</p>
<p>Opłaty zaczynają się od trzech, a mogą kończyć się nawet na trzydziestu tysiącach dolarów, w zależności od budżetu walki i prestiżu danej kategorii wagowej. Dodatkowo każda federacja pobiera dwa, a najczęściej trzy procent z gaży obu pięściarzy rywalizujących o mistrzowski pas. – Gdy Mariusz Wach walczył z Władymirem Kliczką, z jego honorarium trzeba było odjąć procenty dla wszystkich czterech federacji. Zdaje się, że ostatnio nie chciał tego zrobić Kubrat Pulew, dlatego z Władymirem rywalizował tylko o tytuł IBF – przypomina promotor<strong> Mariusz Kołodziej</strong>.</p>
<p>Na tym wydatki się nie kończą. Organizator gali musi zapłacić wynagrodzenie sędziemu ringowemu (wg dostępnych w internecie regulaminów minimalna stawka to 1600–1900 dolarów), trzem arbitrom punktowym (minimum 1300–1600), a także supervisorowi (500), wszystkim zapewniając oczywiście przelot i miejsce w hotelu.Liczyć trzeba się również z innymi kosztami, takimi jak wzięcie udziału w przetargu (2500-10.000) i stałe opłaty członkowskie.</p>
<p>Jeden z naszych rozmówców pewnego razu uciął sobie pogawędkę z prezydentem jednej z czterech największych federacji. – Masz dobrze płatną pracę, jesteś świetnie wykształconym facetem. Dlaczego nadal zajmujesz się boksem? – zapytał. – Gdy chodzę do pracy, a wieczorem wracam do domu, żona przez pięć dni d&#8230; mi zawraca. Przed weekendem pakuję się i wylatuję na drugi koniec świata. Mogę się bawić, szaleć, mieć wszystko czego chcę. Mam alibi, bo wtedy też jestem w pracy. I dlatego jestem żonaty od trzydziestu paru lat. Dogadujemy się, bo po prostu się nie widzimy – bez skrępowania wytłumaczył prezydent.</p>
<p>Skoro promotor płaci za wszystkie wygody, to również wymaga. Nie musi akceptować listy arbitrów proponowanych przez federację. – Dochodzi do tego, że sędziów wybierają ci, którzy utrzymują biznesowe lub wręcz przyjacielskie kontakty z promotorami! Ile razy przed ważnymi pojedynkami, czy to w USA, czy to w Europie, przychodziłem do restauracji – a to była dobra restauracja – i widziałem wielki stół, a przy nim 20-25 osób. Wśród nich oficjele i sędziowie, którzy następnego dnia będą nadzorować walkę o pas. Jedzą najlepsze dania, piją najlepsze wino. Nie trzeba się chyba zastanawiać, kto płaci rachunek. Promotor. Czy to nie absurd, czy to nie jest niedorzeczne? – wściekał się trener i komentator boksu w ESPN <strong>Teddy Atlas</strong>, gdy rozmawialiśmy z nim na ten temat.</p>
<p><strong>Kontynenty, oceany, zatoki&#8230;</strong><br />
Aby zarabiać więcej, federacje tworzą kolejne, z każdym rokiem coraz bardziej marginalne tytuły. By wejść w ich posiadanie, również trzeba zapłacić, oczywiście odpowiednio mniej niż za te najbardziej pożądane. Istnieją więc pasy interkontynentalne, międzynarodowe, srebrne, diamentowe, młodzieżowe, Azji i Pacyfiku, Afryki, Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej, Morza Śródziemnego, Bałtyku&#8230; Trener i promotor <strong>Andrzej Gmitruk</strong> lubi żartować, że niebawem staniemy się świadkami walk o pas WBC Jeziora Śniardwy.</p>
<p>Większość pojedynków nie ma jednak konkretnej stawki. Te zazwyczaj są nadzorowane przez lokalne komisje bokserskie – krajowe lub stanowe (USA). W takich przypadkach zależności pomiędzy promotorami a członkami tych związków wcale nie są mniejsze. Dlatego też tym pięściarzom, od których oczekuje się zwycięstwa, najczęściej nie może stać się krzywda.</p>
<p>O względną obiektywność i dość sprawiedliwy dobór sędziów na szczeblu międzynarodowym czasami można jednak zadbać. Dlatego cztery lata temu, gdy Rafał Jackiewicz na Słowenii walczył z<strong> Janem Zaveckiem</strong> o mistrzostwo świata IBF, jednym z sędziów był <strong>Leszek Jankowiak</strong>. – To była walka o tytuł, więc w teorii polska strona miała prawo zaproponować swojego kandydata. Wiele zależy jednak również od tego, jak mocny jest promotor danego zawodnika – ocenia Saleta. Inna sprawa, że polski sędzia wówczas się nie popisał, bo w wyraźnie wygranej przez Zavecka walce wypunktował remis.</p>
<p>– Kiedy pada kontrowersyjny werdykt, najpierw staram się zrozumieć sędziów – analizuje Saleta. – Należy zdawać sobie sprawę z tego, że walka spod ringu wygląda trochę inaczej niż w telewizji. Po drugie, większość sędziów preferuje agresywnych, zadających więcej ciosów pięściarzy, ale niektórzy wolą tych, którzy są skuteczniejsi lub lepsi w obronie. Zdarza się też, że punktujący poddaje się atmosferze panującej w hali, a na jego decyzje wpływa wrzawa, nawet po niecelnym ciosie lokalnego bohatera. Niedobre jest też, że według regulaminu prawie każda lub absolutnie każda runda powinna mieć zwycięzcę, który wygrywa ją 10:9. A przecież niektóre są ewidentnie remisowe! Tak czy inaczej, zdarza się zbyt wiele złych werdyktów, których za żadne skarby nie potrafię obronić – podsumowuje Saleta.</p>
<p>Sędziowie za błędy bywają karani, ale rzadko. W ostatnich latach w tym kontekście najgłośniej było o walce <strong>Erislandy Lara</strong> – <strong>Paul Williams</strong> z 2011 roku. Sędziowie, którzy przyznali wygraną temu drugiemu, zostali zawieszeni przez komisję sportową stanu New Jersey. Jeden z nich nie oceniał później ani jednej walki. Drugi wrócił do sędziowania po dwóch latach, a trzeci dwa miesiące temu. W 2012 roku trzej inni arbitrzy w sposób absolutnie tragiczny ocenili walkę <strong>Marco Hucka</strong> z <strong>Firatem Arslanem</strong> o mistrzostwo świata WBO w Niemczech. Pierwszy odpoczywał przez rok. Dwaj pozostali nie mieli żadnej przerwy.</p>
<p><strong>Przekręty nie do wykrycia</strong><br />
Niewytłumaczalne decyzje sędziów zdarzają się także podczas największych gal na świecie, o budżetach rzędu kilkudziesięciu lub nawet ponad stu milionów dolarów. <strong>Manny&#8217;ego Pacquiao</strong> w 2012 roku ograbiono ze zwycięstwa nad Timothym Bradleyem, a rok temu niewiele zabrakło, by doszło do gigantycznego skandalu w starciu <strong>Floyda Mayweathera</strong> z <strong>Saulem Alvarezem</strong>. Amerykanin wygrał tę walkę jak chciał, a jednak jego przewaga punktowa okazała się minimalna. Sędzia <strong>CJ Ross</strong> przyznała Meksykaninowi aż sześć rund!</p>
<p>Teddy Atlas twierdzi, że miało dojść do wielkiego oszustwa. – Współorganizatorem tamtej gali była należąca do Floyda firma Mayweather Promotions. Jednak to grupa Golden Boy była odpowiedzialna za sprzedaż pay-per-view, biletów, promocję i pozostałe działania marketingowe. Co jeszcze zostało jej do zrobienia? Wmieszanie do tego sędziów – przekonuje dawny trener Mike&#8217;a Tysona. – Co bardziej opłacało się Golden Boy? Pieniądze za promocję kolejnej walki Mayweathera, czy organizacja własnej gali, na której zarobiliby jako jedyni? To drugie? Tak, to drugie. Jak mogli to osiągnąć? Tylko w przypadku zwycięstwa Alvareza, którego wiąże kontrakt z Golden Boy – uzupełnia.</p>
<p>Teoria Atlasa nie przekonuje jednak Mariusza Kołodzieja. – Oszustwa się zdarzają, ale nie na tych największych galach, firmowanych przez HBO lub Showtime. Telewizje płacą potężne pieniądze i wymagają pewnych standardów. Jeśli sędzia się skompromituje, zapewne będzie to jego ostatnia praca przy wielkiej walce. Oczywiście dochodzi do pomyłek, bo człowiek jest tylko człowiekiem i je popełnia. Jeśli jednak zdarzają się przekręty, to i tak nigdy się o nich nie dowiemy – kwituje działający w USA promotor.</p>
<p><strong>Bezlitosny sport</strong><br />
– Model boksu zawodowego sprzyja korupcji – nie daje za wygraną Atlas. Jego zdaniem możni boksu zawodowego mają wiele na sumieniu, ale pozostają bezkarni. Bo nie ma ich kto ukarać. – Brakuje tego, co funkcjonuje w innych dyscyplinach. Nadzoru, dzięki któremu zdobylibyśmy pewność, że ludzie prawidłowo zarządzają tym sportem. Potrzebna jest jakaś siła, mechanizm, jednostka kontrolująca federacje, która zatrzyma naganne zjawiska – apeluje.</p>
<p>– Sędzia musi pamiętać, że decyduje o losach zawodnika znajdującego się w tak indywidualnym i niebezpiecznym miejscu jak ring. Zawodnika, który przygotowując się do walki włożył wiele wysiłku, poświęcił kawał życia. Przy ringu zaś siedzi osoba, która nigdy nie podejmowała i nigdy nie podejmie takiego ryzyka, która tego ryzyka nawet nie rozumie. Dostaje kawałek papieru, długopis i może zabrać bokserowi wszystko, na co pracował – przypomina Atlas.</p>
<p>To bolesna puenta, ale boks zawodowy tak naprawdę nigdy nie był sprawiedliwy. Wątpliwe, by kiedykolwiek takim się stał.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/22/sedziowie-ukradli-polakowi-zwyciestwo-skad-tyle-przekretow-w-boksie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DARIUSZ SĘK UZNANY ZA POKONANEGO W WALCE Z ROBINEM KRASNIQI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/20/dariusz-sek-uznany-za-pokonanego-w-walce-z-robinem-krasniqi/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/20/dariusz-sek-uznany-za-pokonanego-w-walce-z-robinem-krasniqi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Dec 2014 22:29:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4988</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Monachium spotkali się miejscowy bohater Robin Krasniqi (43-3, 16 KO) oraz nasz rodak, Dariusz Sęk (21-2-1, 7 KO). W stawce były międzynarodowe pasy organizacji WBO i WBA wagi półciężkiej i perspektywa potyczki o mistrzostwo świata w przyszłym roku z Juergenem Braehmerem. Początkowo Darek trochę oddał inicjatywę, ale już w końcówce drugiej rundy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Monachium</strong> spotkali się miejscowy bohater <strong>Robin Krasniqi</strong> (43-3, 16 KO) oraz nasz rodak, <strong>Dariusz Sęk</strong> (21-2-1, 7 KO). W stawce były międzynarodowe pasy organizacji WBO i WBA wagi półciężkiej i perspektywa potyczki o mistrzostwo świata w przyszłym roku z <strong>Juergenem Braehmerem</strong>.</p>
<p>Początkowo Darek trochę oddał inicjatywę, ale już w końcówce drugiej rundy doszło przy linach do małego spięcia przy linach. Niemiec jak zwykle polował prawym podbródkiem, natomiast pięściarz z Tarnowa szukał miejsca pod jego łokciami, obijając tułów. W trzeciej odsłonie podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> dał się dwukrotnie zaskoczyć &#8211; najpierw podbródkiem, a potem długim prawym prostym. Szkoleniowiec w przerwie poprosił więc Sęka o większy pressing, a on te prośby wprowadził w życie.</p>
<p>W czwartej rundzie dalej szukał uderzeń na korpus, ale piątą rozpoczął ładną kombinacją prawy podbródek-prawy sierp. To był najlepszy okres Polaka w tym pojedynku. Zwiększył też tempo, a w pierwszej akcji szóstej odsłony wciągnął reprezentanta gospodarzy na świetną kontrę prawym sierpem. Krasniqi przez chwilę przeżywał lekki kryzys, klinczował, ale na koniec zaczął się już odgryzać.</p>
<p>Robin w siódmym starciu dwukrotnie dosięgnął Darka prawym sierpowym, ale i on w końcu odpalił swoją lewą rękę, kilka razy odpowiadając Niemcowi. W trzeciej minucie ósmej rundy Robina dopadła chyba lekka zadyszka, bo nagle stanął i przestał zadawać ciosy. Sęk podkręcił tempo i zaczął go spychać do odwrotu. Na początku dziewiątej rundy po przypadkowym zderzeniu głowami Darkowi pękł łuk brwiowy i na moment wypadł z rytmu, lecz opanował sytuację i w końcówce tej odsłony znów kontrolował wydarzenia w ringu prawą ręką. Krasniqi podjął rękawice i w dziesiątym starciu poszedł na typową bitkę na przełamanie. Runda była remisowa, jednak ciosy Darka wydawały się robić większe wrażenie na przeciwniku.</p>
<p>Bardzo dobra była również jedenasta runda. Krasniqi złapał drugi oddech, lecz Darek nie dawał się spychać i podjął wymianę na środku ringu w półdystansie, w której był przynajmniej równie skuteczny, jak nie skuteczniejszy. Krasniqi w ostatniej odsłonie nie podejmował otwartych wymian, jakby mając informację o swojej przewadze na kartach sędziów. A gry zabrzmiał gong, obaj podnieśli ręce w górę w geście zwycięstwa.</p>
<p>Sędziowie punktowali 115:113, 116:112 i 116:112 &#8211; wszyscy na korzyść Krasnigiego, który jednak na neutralnym terenie wcale nie byłby faworytem&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/12/20/dariusz-sek-uznany-za-pokonanego-w-walce-z-robinem-krasniqi/haxhi-krasniqi-poster/" rel="attachment wp-att-4987"><img class="alignleft size-full wp-image-4987" alt="Haxhi-Krasniqi-Poster" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/12/Haxhi-Krasniqi-Poster.jpg" width="860" height="1216" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/20/dariusz-sek-uznany-za-pokonanego-w-walce-z-robinem-krasniqi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRZYNASTU POLAKÓW W RANKINGU WBC. AWANS ARTURA SZPILKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/19/trzynastu-polakow-w-rankingu-wbc-awans-artura-szpilki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/19/trzynastu-polakow-w-rankingu-wbc-awans-artura-szpilki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Dec 2014 16:01:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4974</guid>
		<description><![CDATA[W grudniowych rankingach federacji WBC znalazło się trzynastu polskich pięściarzy, w tym sześciu w czołowych piętnastkach. Najwyższą lokatę zajmuje Andrzej Fonfara (26-3, 15 KO), który jest czwarty w wadze półciężkiej. &#8222;Polski Książę&#8221; ustępuje tylko Eleiderowi Alvarezowi, Isaacowi Chilembie i Umberto Savigne. Za 27-latkiem jest m.in. Dmitrij Suchocki, który nadchodzącej nocy zaboksuje o pas z Adonisem Stevensonem. W dywizji średniej sklasyfikowani]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W grudniowych rankingach federacji <strong>WBC</strong> znalazło się trzynastu polskich pięściarzy, w tym sześciu w czołowych piętnastkach. Najwyższą lokatę zajmuje <strong>Andrzej Fonfara</strong> (26-3, 15 KO), który jest czwarty w wadze półciężkiej.</p>
<p>&#8222;Polski Książę&#8221; ustępuje tylko Eleiderowi Alvarezowi, Isaacowi Chilembie i Umberto Savigne. Za 27-latkiem jest m.in. Dmitrij Suchocki, który nadchodzącej nocy zaboksuje o pas z Adonisem Stevensonem. W dywizji średniej sklasyfikowani są dwaj Polacy – <strong>Przemysław Opalach</strong> (28) i <strong>Maciej Sulęcki</strong> (31).</p>
<p>Wciąż wysoko w rankingu jest <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-3-1, 35 KO). &#8222;Diablo&#8221; zajmuje piątą lokatę w kategorii junior ciężkiej, której jeszcze niedawno był czempionem. Włodarczyk nie jest w doborowym towarzystwie sam. W sumie w pierwszej piętnastce kategorii cruiser znajduje się aż czterech Polaków – są to jeszcze <strong>Mateusz Masternak</strong> (34-2, 24 KO), który jest dwunasty, plasujący się tuż za nim <strong>Łukasz Janik</strong> (28-2, 15 KO), a także czternasty <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (23-0, 15 KO).</p>
<p>Po pokonaniu Tomasza Adamka do pierwszej dziesiątki wagi ciężkiej coraz głośniej puka <strong>Artur Szpilka</strong> (17-1, 12 KO). Pięściarz z Wieliczki jest już jedenasty i wyprzedza m.in. Carlosa Takama, Chrisa Arreolę i Derecka Chisorę. Na bardziej odległych miejscach znajdują się <strong>Mariusz Wach</strong> (29), <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (33) i <strong>Marcin Rekowski</strong> (37).</p>
<p>W junior średniej do piętnastki zbliża się natomiast <strong>Damian Jonak</strong> (38-0-1, 21 KO). W kategorii, której mistrzem jest Floyd Mayweather Jr, Polak jest siedemnasty. Jedyny polski akcent w niższych wagach to <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (19-0, 7 KO), który w rankingu dywizji piórkowej jest 32.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/19/trzynastu-polakow-w-rankingu-wbc-awans-artura-szpilki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ WASILEWSKI: ROK 2014 BYŁ BOLESNĄ WERYFIKACJĄ POLSKIEGO BOKSU ZAWODOWEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/16/andrzej-wasilewski-rok-2014-byl-bolesna-weryfikacja-polskiego-boksu-zawodowego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/16/andrzej-wasilewski-rok-2014-byl-bolesna-weryfikacja-polskiego-boksu-zawodowego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Dec 2014 22:41:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wasilewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4960</guid>
		<description><![CDATA[Patrząc na wyniki polskich pięściarzy o znanych nazwiskach, ostatnie miesiące na plus może ocenić tylko Andrzej Fonfara, Artur Szpilka i Mariusz Wach. Reszta polskiej czołówki w weryfikacji z najlepszymi na świecie okazała się bezradna. &#8211; Weryfikacja okazała się bolesna &#8211; ocenia promotor Andrzej Wasilewski. - Ostatnie miesiące w polskim boksie są raczej smutne. Lista poległych jest bardzo długa. Ostatnim był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Patrząc na wyniki polskich pięściarzy o znanych nazwiskach, ostatnie miesiące na plus może ocenić tylko <strong>Andrzej Fonfara</strong>, <strong>Artur Szpilka</strong> i <strong>Mariusz Wach</strong>. Reszta polskiej czołówki w weryfikacji z najlepszymi na świecie okazała się bezradna. &#8211; Weryfikacja okazała się bolesna &#8211; ocenia promotor <strong>Andrzej Wasilewski</strong>.</p></blockquote>
<p><strong>- Ostatnie miesiące w polskim boksie są raczej smutne. Lista poległych jest bardzo długa. Ostatnim był Paweł Głażewski, który przegrał z Jurgenem Braehmerem w ciągu kilkudziesięciu sekund, nie zadając wcześniej nawet ciosu.</strong><br />
<strong>Andrzej Wasilewski</strong>: Kibice i media często nawoływały do weryfikacji naszych pięściarzy. Miało to sprawić, że nasz sport jeszcze bardziej się uwiarygodni. I rok 2014 był taką weryfikacją polskiego podwórka boksu zawodowego. Zgodnie z tym, co każdy fachowiec wiedział wcześniej, weryfikacja ta okazała się bolesna dla większości. Bo powiedzmy sobie szczerze – nie jesteśmy wielką potęgą sportową w żadnej dyscyplinie. Boks zawodowy i tak się bardzo pozytywnie wyróżnia, mamy kilku ciekawych zawodników. Można ich jednak policzyć na placach jednej ręki. Kolejnych kilkunastu ma zapewnione takie warunki, których zawodnicy tej klasy nigdzie indziej by nie mieli. Jedną z przyczyn, dla których się zgadzałem na niektóre weryfikacje to fakt, że kilku zawodnikom poprzewracało się kompletnie w głowach. Uwierzyli, że mają umiejętności absolutnie mistrzowskie i mieli jeszcze większe żądania finansowe. Skoro więc mieli takie przekonania, udzielali niemiłych dla nas wywiadów&#8230; to proszę, daliśmy szansę na sprawdzenie się. Zresztą, czas był najwyższy, bo niektórzy mieli po 30 czy 40 walk, ale unikali wyzwań. Przyjmowali walki i się wycofywali albo w ogóle nie przyjmowali ofert, a krzyczeli, że chcą odejść bo nie dostają wielkich szans.</p>
<p><strong>- Sporo tych rozczarowań.</strong><br />
AW: Najbardziej przeżyłem trzy. Największym była porażka Krzysztofa Włodarczyka w Moskwie z Grigorijem Drozdem. Doskonale wiedzieliśmy, jaki jest stan psychiczny Diablo. Wiedzieliśmy, że jego życie prywatne jest całkiem rozwalone. Fizycznie był gotowy, ale na poziomie mistrzowskim nie da się wygrywać bez odpowiedniej psychiki. Przesuwaliśmy więc to starcie jak najdłużej się dało, ale w końcu federacja WBC zagroziła, że zabiorą nam pas. Musieliśmy więc jechać do Moskwy. Jak się skończyło, wiedzą wszyscy.</p>
<p><strong>- Kto następny?</strong><br />
AW: Andrzej Wawrzyk w walce o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej z Aleksandrem Powietkinem. Świetny Rosjanin, mistrz świata i mistrz olimpijski był faworytem, ale liczyliśmy, że Andrzej pokaże więcej. Zrobił jednak niewiele. Kolejny to Dawid Kostecki. Oczywiście nie porównuję stawki, bo Dawid w Krakowie walczył z Andrzejem Sołdrą w zwykłej walce 8-rundowej. Nie wierzyłem w jego mało wiarygodne wypowiedzi, że siedząc w więzieniu zbudował lepszą formę niż na wolności. Zaprezentował się fatalnie, w skali szkolnej zasłużył na pałę. Był zadufany w sobie, nie tylko w mediach. Chciał walczyć 10 rund, a miał sił na 3. Przegrał też Paweł Kołodziej z Denisem Lebiediewem. Paweł sam chciał tej walki, właściwie wybrał sobie rywala. Efekt też wszyscy widzieli. Podobnie było z Grzegorzem Proksą. To bardzo ciekawy i utalentowany zawodnik, ale chyba za bardzo zajął się biznesem. Cenię go, ale chyba jego najlepszy czas się skończył.</p>
<p><strong>- I na koniec Paweł Głażewski. Przegrał walkę o pas z Jurgenem Braehmerem nie zadając ciosu.</strong><br />
AW: Postawił w trudnej sytuacji promotorów. Głównie Tomasza Babilońskiego, który go promuje od początku, ale i mnie oraz Piotra Wernera, którzy go wspołpromują od roku. Bo co można zrobić po takiej walce?</p>
<p><strong>- To ja pytam.</strong><br />
AW: W najczarniejszych scenariuszach nie przewidywaliśmy takiego końca. Tomek Babiloński wierzył, że nawet jeśli Paweł nie wygra, da dobrą walkę. Tymczasem wychodziliśmy z sali przemykając bokami, aby uniknąć drwiących spojrzeń. Sam wyszedłem tylnymi drzwiami. Czasem walki kończą się nawet szybciej, ale tu chodzi o coś więcej. Sposób w jaki Głażewski ustawił się w narożniku tuż przed końcem nie sugerował, że chce wykonać jakąś przemyślaną akcję w defensywie. Skulił się i nie wiem co chciał osiągnąć. Smutne. Dzisiaj sobie myślę, że ta walka zrobiła nam wszystkim krzywdę. Gdy pojawią się kolejne oferty, będę dłużej nad tym wszystkim myślał.</p>
<p><strong>- Smutna to jest ta lista zweryfikowanych.</strong><br />
AW: I uważa pan, że stało się dobrze dla boksu zawodowego? Nie jestem pewien. Pięściarstwa amatorskiego właściwie w naszym kraju nie ma, poziom jest żenujący. Przez lata boks amatorski uważał nas za straszaka, bo wyciągaliśmy najlepszych, ale dzisiaj nie ma nawet komu złożyć oferty. Właściwie nawet trudno zaprosić kogoś jako sparingpartnera, a co dopiero coś więcej.</p>
<p><strong>- Smutna rozmowa nam wychodzi.</strong><br />
AW: Pewnie część kibiców ma dzisiaj satysfakcję po tym wszystkim co się stało, ale czy to dobrze dla boksu?</p>
<p><strong>- Okazało się, że król jest prawie nagi.</strong><br />
AW: Nie przesadzałbym. Po pierwsze rozmawiamy o całym polskim boksie. Po prawdopodobnym zakończeniu kariery przez Tomasza Adamka nie ma dzisiaj nikogo w szerokiej światowej czołówce, kto nie byłby jakoś związany z nasza grupa Sferis KnockOut Promotions. Od lat nie walczymy o pozycję numer jeden w Polsce, tylko rozwijamy całą dyscyplinę. To dzięki nam pojawiają się mniejsze grupki, bo to my budujemy pozycję boksu. Każda stacja telewizyjna, która chce transmitować dużą liczbę gal, musi mieć nazwiska, które dają nadzieję i budzą emocje. W najbliższych dniach, możliwie pilnie, będę chciał spotkać się z dyr Marianem Kmita szefem sportu w Polsacie, naszego wieloletniego partnera i porozmawiać o planie na przyszły rok. Uważam, że weryfikacja poszła za daleko, a takie walki jak ta Pawła Głażewskiego, są antypromocją boksu. Powiedziałem już Tomaszowi Babilońskiemu, że gdybym wiedział jak skończy się walka, w ogóle bym jej nie zaproponował. Jakieś pieniądze zarobił pan Głażewski, promotorzy, czyli my również, ale generalnie to większa strata promocyjna. Porażka jest w definicji sportu, ale trudno wyobrazić sobie gorszy styl.</p>
<p><strong>- Co dalej? Dzisiaj nie ma pan zbyt wielu pięściarzy, którzy mogą występować w walkach wieczoru. Czekamy na to, co wydarzy się z Krzysztofem Włodarczykiem, jest Artur Szpilka, który szuka własnej drogi i&#8230; to tyle.</strong><br />
AW: Sferis KnockOut Promtotions ma się dobrze i tego typu problemów nie ma. Wraca Andrzej Wawrzyk. Ma dopiero 25 lat, co na wagę ciężką jest wiekiem juniorskim. I liczę, że po raz pierwszy będzie fizycznie gotowy. Rok przerwy po wypadku samochodowym, który ledwo przeżył, spędził na pracy i wzmocnił się bardzo pod względem fizycznym. Dzisiaj to koń ! Artur Szpilka stał się w Polsce naprawdę solidną firmą, wreszcie poziom sportowy doścignął jego popularność medialną. Jest Diablo, damy szansę Dawidowi Kosteckiemu. Znamy jego sytuację życiową, a poza tym, myśląc biznesowo, zainwestowaliśmy w niego ogromne pieniądze. Płaciliśmy mu pensję nawet, gdy siedział dwukrotnie w więzieniu. Mamy więc czterech, czyli jest nieźle. A dochodzą jeszcze kolejni, choćby Marcin Rekowski czy Łukasz Janik. Ten ostatni może toczyć emocjonujące walki, ale musi sobie poukładać życie. W drodze są Przemek Runowski, Marek Matyja czy Krzysiek Kopytek&#8230; Problem jest z tym, co będzie za kilka lat.</p>
<p><strong>- Na razie nie widać nikogo ciekawego na horyzoncie.</strong><br />
AW: Zgadza się. Ciekawy jest Krzysztof Kopytek, bardzo utalentowany, ale w ringu bardzo delikatny. Zobaczymy co się wydarzy, gdy zmężnieje. Wierzę w Marka Matyję, choć chcielibyśmy żeby rozwijał się jeszcze szybciej. Kto nam jeszcze został? Patryk Szymański, który walczy w USA i współpromuje go mój partner, Leon Margules. Ciekawym zawodnikiem jest Kamil Łaszczyk, ale odkąd wybrał treningi w Polsce, a nie w USA, cofa się w rozwoju. Mamy wreszcie Andrzeja Fonfarę, którego też współpromuje Margules. I zawsze, gdy trzeba, możemy się przymierzyć do organizacji ich walk w Polsce. Możliwości jest sporo, z tymi za ich plecami jest gorzej.</p>
<p><strong>- Nie wymienia pan Andrzeja Sołdry czy Macieja Sulęckiego.</strong><br />
AW: Sołdrę, którego współpromujemy od roku bardzo cenię jako człowieka, ambitny chłopak, który zrobił sobie wielki prezent pokonując Kosteckiego. Tylko wynik tej walki to moim zdaniem raczej efekt beznadziejnej postawy Kosteckiego. Z kolei Sulęcki w kategorii 76 kg na wyższym poziomie nie będzie miał lekko.</p>
<p><strong>- Powiedział pan na początku, że spodziewał się takiego wyniku weryfikacji polskiego boksu. Brzmi tak, jakby wiedział pan, że to wszystko jest sztuczne.</strong><br />
AW: Co to znaczy sztuczne? Że staramy się dobierać rywali tak, aby nasi pięściarze wygrywali po optymalnie widowiskowych walkach? Przecież na tym polega promowanie boksu na całym świecie. Że walczymy o to, aby nasi pięściarze byli jak najwyżej w rankingach? Znowu, wszyscy to robią. Wykonujemy pracę promotorską. Nikt z nas nie mówił, że Dawid Kostecki rok po wyjściu z więzienia będzie mistrzem świata. I nikt tego nie powie. My nie organizujemy turniejów i nie losujemy kto z kim walczy. Komuś może się to podobać, komuś nie, ale tak funkcjonuje boks zawodowy od USA przez Europę aż do Japonii.</p>
<p><strong>- Co dalej z tym naszym boksem?</strong><br />
AW: Chciałbym, żeby wszyscy w środowisku zrozumieli jedną rzecz – aby coś osiągnąć, trzeba wziąć pięciu zawodników, płacić im pensję, dwa razy w roku wysyłać na obozy, a przez resztę czasu skoszarować w gymie. Dać odżywki, odnowę biologiczną, fizjologa, dietetyka, najlepszego lekarza&#8230; Milionowe koszty, a być może po 4-5 latach inwestycji jeden z nich coś osiągnie. Tak wyhodowaliśmy między innymi Włodarczyka czy Szpilkę. Inaczej się w Polsce nie da. Na Ukrainie czy w Rosji jest fantastyczny materiał ludzki, u nas tego brak.</p>
<p><strong>- To skąd brać takich zawodników?</strong><br />
AW: Optymalny jest ktoś, kto zaliczył około stu walk amatorskich, bo wiadomo, że raczej się nie wystraszy. Jeśli dziś zapyta mnie pan o trzy najważniejsze rzeczy dla potencjalnego pięściarza-mistrza, wymienię jako pierwsze serce do walki, bo tego nie da się nauczyć. Próbowaliśmy na różne sposoby, bez efektów. Druga sprawa to twarda głowa. Jakbyśmy świetnie nie przygotowali zawodnika, to w dziesięciu czy dwunastorundowej walce jakieś ciosy przyjmie. I musi być w stanie to utrzymać. Trzecia, ostatnia sprawa, to siła ciosu, bo zawodnik musi mieć czym uderzyć. Kiedy ktoś spełnia te cechy, można zacząć uczyć go boksu. W najbliższych dniach podpiszemy umowy z kilkoma młodymi i zobaczymy za kilka lat, co z tego wyjdzie. Wiem jedno – bez ogromnych inwestycji, nie doczekamy się następców Włodarczyka.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/16/andrzej-wasilewski-rok-2014-byl-bolesna-weryfikacja-polskiego-boksu-zawodowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZYBKA ROBOTA PATRYKA SZYMAŃSKIEGO NA GALI W CHICAGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/szybka-robota-patryka-szymanskiego-na-gali-w-chicago/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/szybka-robota-patryka-szymanskiego-na-gali-w-chicago/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Dec 2014 10:37:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4936</guid>
		<description><![CDATA[Podczas gali boksu zawodowego w Chicago pierwszy pojedynek pod skrzydłami nowego menedżera i trenera stoczył Patryk Szymański (12-0, 7 KO). Liczący 21 lat koninianin, występujący w limicie kategorii junior średniej, nie zostawił nam wiele materiału do analizy jego aktualnego potencjału, gdyż już w pierwszej rundzie odprawił przed czasem doświadczonego Amerykanina Gundricka Kinga (18-14, 11 KO). Przypominamy, że Patryk podpisał niedawno]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Podczas gali boksu zawodowego w <strong>Chicago</strong> pierwszy pojedynek pod skrzydłami nowego menedżera i trenera stoczył <strong>Patryk Szymański</strong> (12-0, 7 KO). Liczący 21 lat koninianin, występujący w limicie kategorii junior średniej, nie zostawił nam wiele materiału do analizy jego aktualnego potencjału, gdyż już w pierwszej rundzie odprawił przed czasem doświadczonego Amerykanina <strong>Gundricka Kinga</strong> (18-14, 11 KO).</p>
<p>Przypominamy, że Patryk podpisał niedawno kontrakt menadżerski z <strong>Alem Haymonem</strong>, lecz jego promotorem jest nadal szef Global Boxing, <strong>Mariusz Kołodziej</strong>, a współpromotorem od niedawna <strong>Leon Margules</strong> ze stajni Warriors Boxing.</p>
<p>- Ten chłopak ma w sobie to coś. Jest silny, potrafi bardzo mocno uderzyć, ale przy tym jest również świetnie wyszkolony technicznie &#8211; chwalił Patryka kubański szkoleniowiec, <strong>Chico Rivas</strong>. &#8211; Na sali trenuje bardzo ciężko, a poza nią pozostaje bardzo przyjaznym chłopakiem. Zresztą ilu pięściarzy potrafi zaprosić swojego trenera na obiad? &#8211; dodał Rivas.</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/szybka-robota-patryka-szymanskiego-na-gali-w-chicago/hbb/" rel="attachment wp-att-4938"><img class="alignleft size-full wp-image-4938" alt="HBB" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/12/HBB.jpg" width="860" height="370" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/szybka-robota-patryka-szymanskiego-na-gali-w-chicago/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WACH NOKAUTUJE WALKERA, UDANY POWRÓT JONAKA I ZWYCIĘSTWA FAWORYTÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/wach-nokautuje-walkera-w-radomiu-udany-powrot-jonaka-i-zwyciestwa-faworytow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/wach-nokautuje-walkera-w-radomiu-udany-powrot-jonaka-i-zwyciestwa-faworytow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Dec 2014 00:22:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Zygmunt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4932</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Windoor Boxing Night w Radomiu Mariusz Wach (28-1, 15 KO) miał stanąć przed bardzo ważnym sprawdzianem od czasu walki z Władimirem Kliczko, po której przez dwa lata nie wychodził do ringu. Starcie z Travisem Walkerem (39-12-1, 31 KO) miało choć w małym stopniu pokazać, czy popularny &#8222;Viking&#8221; ma szansę, by znów się liczyć w wadze ciężkiej]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W pojedynku wieczoru gali <strong>Windoor Boxing Night</strong> w <strong>Radomiu Mariusz Wach</strong> (28-1, 15 KO) miał stanąć przed bardzo ważnym sprawdzianem od czasu walki z <strong>Władimirem Kliczko</strong>, po której przez dwa lata nie wychodził do ringu. Starcie z <strong>Travisem Walkerem</strong> (39-12-1, 31 KO) miało choć w małym stopniu pokazać, czy popularny &#8222;Viking&#8221; ma szansę, by znów się liczyć w wadze ciężkiej i być w czołówce. Pierwsza runda była spokojna. Nie padło wiele ciosów, ale dało się zauważyć coś o czym mówił przed walką szkoleniowiec Amerykanina, czyli wywieranie presji i to, że szanse na trafianie Wacha ciosami na górę są większe niż w np. starciu Walkera z <strong>Tomaszem Adamkiem</strong>. Wach zgodnie z planem próbował boksować na dystans, operując lewym prostym, jednak pierwsza i druga odsłona pokazały, że 35-letni amerykański &#8222;ciężki&#8221; nie przyleciał tylko po wypłatę. Walker był jeszcze pewny swego, zaczął opuszczać ręce i prowokować Polaka. Próbował wchodzić w półdystans, bić długi lewy jab, narzucił szybkie jak na siebie tempo. Wach zauważył wzmożoną częstotliwość ciosów Amerykanina i przyśpieszył. Na uwagę zasługuje celny prawy sierpowy &#8222;Vikinga&#8221;, na który nadziewał się rywal. Z rundy na rundę Walker sprawiał wrażenie coraz bardziej zmęczonego, nie przestał uderzać prostymi.  Szósta runda była jednak ostatnią. Wach coraz częściej bił prawy sierpowy &#8211; raz z kombinacją po lewym prostym, raz bezpośrednią. Po jednej z tych klasycznych akcji Walker był liczony&#8230; na stojąco. Po chwili &#8222;Viking&#8221; dopadł rywala i sędzia zdecydował się przerwać pojedynek.</p>
<p><strong>Damian Jonak</strong> (38-0-1, 21 KO) walką z <strong>Bradleyem Prycem</strong> (35-19, 19 KO) miał wrócić na zawodowe ringi po ponad rocznej przerwie od boksu. Udało się. Od początku Jonak narzucił swoje tempo boksując tak jak zawsze &#8211; skuteczne obijanie rywala lewym prostym i prawy sierpowy nad opuszczoną lewą ręka Pryce&#8217;a. Warto nadmienić, że Brytyjczyk nie nastawił się na obronę i często wchodził w wymiany, kilkakrotnie jednak nadziewając się na celne uderzenia bite z prawej ręki Jonaka. W boksie naszego pięściarza nie widać było rdzy, wręcz przeciwnie, wyglądał naprawdę dobrze. W piątej rundzie byliśmy świadkami pierwszego liczenia. Pryce po uderzeniach naszego boksera zachwiał się  i sędzia <strong>Mirosław Brózio</strong> wyliczył do ośmiu. Przewaga Jonaka była już naprawdę spora i choć ciosy Brytyjczyka od czasu do czasu dochodziły celu, nie sprawiły one kłopotów Polakowi. Ostatnie rundy to wdanie się w małą wojenkę obu pięściarzy, stąd dość nieznaczne zwycięstwo polskiego pięściarza na punkty (77-75, 76-75, 76-75).</p>
<p>Jedną z najciekawiej zapowiadających się walk, a już na pewno najbardziej wyrównanych miało być starcie <strong>Nikodema Jeżewskiego</strong> (9-0-1, 5 KO) ze starym wygą, niezwykle doświadczonym <strong>Łukaszem Zygmuntem</strong> (1-2). Walka w kilku fragmentach była rzeczywiście równa, lecz zabrakło emocji. Pięściarz Tymexu od pierwszych chwil pojedynku próbował prowadzić walkę pod własne dyktando, boksując na środku ringu, czym sukcesywnie wywierał pressing na Zygmuncie. W drugiej rundzie zaczęła rysować się już nieznaczna przewaga Jeżewskiego. Starszy o kilka dobrych lat Zygmunt zadawał mało ciosów i rzadko decydował się na kontrowanie uderzeń Nikodema, który również nie imponował ringową efektywnością. Czwarta odsłona była jednak już bardziej wyrównana. Lewy prosty Zygmunta doszedł celu i przez moment widniała dla niego szansa na zmianę scenariusza. Po sześciu nudnych rundach sędziowie orzekli jednogłośne zwycięstwo Nikodema Jeżewskiego (58-57 i dwukrotnie 58-56).</p>
<p><strong>Kamil Łaszczyk</strong> (19-0, 7 KO) bez żadnych problemów zwyciężył <strong>Antonio Horvaticia</strong> (6-12, 4 KO) i dopisał do swojego bilansu kolejną wygraną. &#8222;Szczurek&#8221; mimo zmiany przeciwnika w ostatniej chwili i walki zakontraktowanej na krótki dystans zaprezentował się całkiem dobrze. Polak przeważał nad Chorwatem w każdej z rund i nawet na moment nie oddał inicjatywy. W piątej odsłonie po serii ciosów Łaszczyka Horvatic padł na deski, ale dotrwał do kończącego gongu. W szóstej, ostatniej rundzie, &#8222;Szczurek&#8221; przyśpieszył i dalej obijał zmęczonego już i przyjmującego co raz to więcej uderzeń Chorwata. Po jednej z kolejnych akcji rywal Łaszczyka po raz drugi zaliczył deski, ale &#8211; podobnie jak w rundzie piątej &#8211; nie udało mu się zakończyć walki przed czasem. W efekcie czego reprezentujący grupę Global Boxing zwyciężył wysoko na punkty jednogłośną decyzją sędziów.</p>
<p><strong>Ewa Brodnicka</strong> (6-0, 2 KO) pokonała jednogłośnie na punkty twardą <strong>Galinę Gumliiską</strong> (10-35, 1 KO). Z przebiegu walki wywnioskować można, że każda z rund była pod dyktando naszej pięściarki, choć występ w Radomiu był dla niej na pewno kilkakrotnie trudniejszy od jej niektórych wcześniejszych walk, które kończyła szybko przed czasem. Dzisiaj Brodnicka dobrze operowała lewym prostym, polując przy tym na prawy sierpowy nad opuszczoną lewa ręką bardzo doświadczonej Bułgarki. Po sześciu dość jednostronnych rundach sędziowie orzekli zwycięstwo Polki.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do swojego bilansu dopisał niepokonany <strong>Michał Gerlecki</strong> (9-0, 5 KO). Zawodnik Tymex Boxing pokonał przed czasem w szóstej rundzie <strong>Jewgienisa Belitcenkę</strong> (6-8-1, 6 KO). Pod względem widowiska walka w pierwszych odsłonach była spokojniejsza od wcześniejszego starcia Parzęczewskiego. I kiedy wydawało się, że punktujący starcie Gerlecki nie zakończy pojedynku przed czasem, w szóstej, ostatniej rundzie polski pięściarz soczystym uderzeniem z prawej ręki posłał rywala na deski, z których Białorusin już nie wstał.</p>
<p>W inauguracyjnym pojedynku gali z bardzo dobrej strony pokazał się <strong>Robert Parzęczewski</strong> (7-0, 4 KO), który wypunktował <strong>Andreja Salachudzinau</strong> (15-5, 5 KO). Już w pierwszych sekundach walki polski pięściarz prawym sierpowym posłał na deski Białorusina, chwilę później ponowił atak i Salachudzinau ponownie leżał. I kiedy wydawało się, że starcie szybko się zakończy, rywal Polaka dotrwał do gongu. Trzy kolejne odsłony były zdecydowanie spokojniejsze od tej pierwszej. Parzęczewski nieznacznie zwolnił tempo, a Białorusin nie ustępował i wcale nie był dłużny nowemu nabytkowi Tymexu. Ostatecznie sędziowie byli jednomyślni, wskazując Parzęczewskiego jako zwycięzcę.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><strong>[Fot. Global Boxing]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/13/wach-nokautuje-walkera-w-radomiu-udany-powrot-jonaka-i-zwyciestwa-faworytow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZED WALKĄ WACHA Z WALKEREM: PO ARESZCIE NOKAUT?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/12/przed-walka-wacha-z-walkerem-po-areszcie-nokaut/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/12/przed-walka-wacha-z-walkerem-po-areszcie-nokaut/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Dec 2014 10:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wilczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4926</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy pojedynek Mariusz Wach – Travis Walker w Radomiu dojdzie do skutku. W czwartek przed południem polski bokser wagi ciężkiej opuścił areszt w Opocznie, gdzie spędził 20 godzin. W środę, wraz ze swoim trenerem Piotrem Wilczewskim i pięściarzem Kamilem Łaszczykiem, został zatrzymany przez policję. W samochodzie, którego kierowcą był Wilczewski, znaleziono blisko 200 g metamfetaminy oraz pięć sztuk amunicji do]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy pojedynek <strong>Mariusz Wach – Travis Walker</strong> w <strong>Radomiu</strong> dojdzie do skutku. W czwartek przed południem polski bokser wagi ciężkiej opuścił areszt w Opocznie, gdzie spędził 20 godzin. W środę, wraz ze swoim trenerem <strong>Piotrem Wilczewskim</strong> i pięściarzem <strong>Kamilem Łaszczykiem</strong>, został zatrzymany przez policję. W samochodzie, którego kierowcą był Wilczewski, znaleziono blisko 200 g metamfetaminy oraz pięć sztuk amunicji do broni palnej.</p>
<p>Nieoficjalnie mówi się, że wcześniej ktoś powiadomił policjantów o zmierzającym z Dzierżoniowa do Radomia aucie Volksvagen Touran, w którym mogą znajdować się podejrzane przedmioty. Dlatego kontrola nie była rutynowa, a funkcjonariusze przystąpili do szczegółowego przeszukania pojazdu.</p>
<p>– Chyba będę musiał przepiłować kraty – żartował Wach w umieszczonym w internecie filmiku, który 23-letni Łaszczyk nagrał w trakcie zatrzymania. Pięściarze nie wyglądali na speszonych obecnością policji. W czasie przesłuchań żaden z zatrzymanych nie przyznał się do posiadania narkotyków ani amunicji, które podobno znajdowały się w schowku auta. Wacha oraz Łaszczyka zwolniono w środę z aresztu (dotarli do Radomia na wieczorną ceremonię ważenia), natomiast wobec Wilczewskiego, który jest właścicielem pojazdu, kontynuowane jest postępowanie wyjaśniające.</p>
<p>W związku z zatrzymaniem, policja przeszukała m.in. prowadzony przez byłego mistrza Europy wagi super średniej klub bokserski <strong>Global Boxing Gym</strong> w <strong>Dzierżoniowie</strong>, jak również jego dom. Żadnych podejrzanych przedmiotów nie znaleziono. Z naszych rozmów z adwokatem trenera wynika, że wspólnie złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa polegającym na podrzuceniu nielegalnych przedmiotów. Tę wersję potwierdza Wach.</p>
<p>– To brudna gierka naszych konkurentów – skomentował, nie precyzując, o kogo konkretnie może chodzić.</p>
<p>Nieoficjalnie dowiedzieliśmy, że Wilczewski, niezależnie od grożących mu zarzutów, powinien zostać zwolniony z aresztu w piątek. Niewykluczone, że zdąży dojechać do Radomia. Jeśli nie, 35-letni Wach i tak wejdzie do ringu, z innymi sekundantami. Pojedynek z Walkerem zakontraktowano na 10 rund.</p>
<p>– Całe zamieszanie nie ma żadnego wpływu na moje podejście do tej walki. Czuję się bardzo dobrze, wystarczy porównać moją wagę do tej sprzed poprzedniej potyczki (w czwartek ważył 113 kg – przyp. red.). Walker też nie przyleciał do Polski na wakacje, dlatego możecie się spodziewać naprawdę dobrego pojedynku. Amerykanin na pewno napsuje mi sporo krwi – ocenia Wach.</p>
<p>– Walka zakończy się nokautem. Złamię Wacha. Stawiam na siódmą rundę – przekonuje 35-letni Walker. Dwa lata temu zmusił do dużego wysiłku Tomasza Adamka i choć przegrał przed czasem, to wcześniej położył &#8222;Górala&#8221; na deski potężnym prawym. Kiedy Wach składał zeznania w Opocznie, Amerykanin o pseudonimie &#8222;Pociąg Towarowy&#8221; w spokoju przeprowadzał ostatnie treningi i w hotelu kumulował energię przed piątkowym starciem.</p>
<p>– Muszę uważać w pierwszych rundach. W drugiej fazie walki na pewno będę już dominował. Jeśli Walker nie znokautuje mnie w ciągu pierwszych czterech rund, wygram na sto procent – zapowiada Wach. Kibice liczą na efektowne zwycięstwo Polaka, bo choć Amerykanin jest groźnym pięściarzem, to dość często zdarza się, że kończy pojedynki, leżąc na deskach.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/12/przed-walka-wacha-z-walkerem-po-areszcie-nokaut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARIUSZ WACH, KAMIL ŁASZCZYK I PIOTR WILCZEWSKI W ARESZCIE&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/11/mariusz-wach-kamil-laszczyk-i-piotr-wilczewski-w-areszcie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/11/mariusz-wach-kamil-laszczyk-i-piotr-wilczewski-w-areszcie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Dec 2014 06:56:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wilczewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4913</guid>
		<description><![CDATA[- Mariusz Wach zadzwonił do mnie o wpół do trzeciej po południu. Powiedział, że wspólnie ze swoim trenerem Piotrem Wilczewskim oraz pięściarzem Kamilem Łaszczykiem został zatrzymany przez policję w okolicach Opoczna, w ramach rutynowej kontroli. Od tamtej pory nie mogłem się z nim skontaktować – powiedział nam wczoraj wieczorem Mariusz Grabowski, organizator piątkowej gali boksu zawodowego w Radomiu. 35-letni Wach]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>- Mariusz Wach zadzwonił do mnie o wpół do trzeciej po południu. Powiedział, że wspólnie ze swoim trenerem Piotrem Wilczewskim oraz pięściarzem Kamilem Łaszczykiem został zatrzymany przez policję w okolicach Opoczna, w ramach rutynowej kontroli. Od tamtej pory nie mogłem się z nim skontaktować – powiedział nam wczoraj wieczorem <strong>Mariusz Grabowski</strong>, organizator piątkowej gali boksu zawodowego w <strong>Radomiu</strong>. 35-letni Wach ma się tam zmierzyć z <strong>Travisem Walkerem</strong> w swojej drugiej walce po porażce z <strong>Władymirem Kliczką</strong> i dwuletniej pauzie. W środę nie dotarł do Radomia na wieczorną konferencję prasową, w której uczestniczył jego amerykański przeciwnik.</p>
<p><strong>Podejrzenia, bez zarzutów</strong><br />
– Mogę potwierdzić, że w środę po południu w okolicach Opoczna zatrzymano podróżujących samochodem marki Volkswagen Touran trzech mężczyzn, w wieku 35, 36 i 23 lat. Podczas przeszukania zabezpieczono substancję, co do której zachodzi podejrzenie, że jest środkiem odurzającym. Obecnie trwają badania, które ustalą właściwości tej substancji. Proszę wziąć pod uwagę, że jest to jedynie podejrzenie – skomentowała rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi, <strong>podinspektor</strong> <strong>Joanna Kącka</strong>. – W czwartek zostaną podjęte dalsze czynności wyjaśniające i decyzje w sprawie ewentualnych zarzutów dla któregoś z zatrzymanych – dodała.</p>
<p>Z <strong>Mariuszem Wachem</strong>, <strong>Piotrem Wilczewskim</strong> i <strong>Kamilem Łaszczykiem</strong> w środę wieczorem nie mogliśmy się skontaktować. Ich numery telefonu były poza zasięgiem sieci</p>
<p><strong>Dotrą do Radomia?</strong><br />
– Wysłaliśmy do Opoczna swoich prawników, którzy badają sprawę. Zrobimy wszystko, aby pojedynek Mariusz Wach – Travis Walker odbył się zgodnie z planem. Gala się odbędzie, a gdyby ziścił się czarny scenariusz, czyli brak Wacha i Łaszczyka, wówczas w pojedynku wieczoru wystąpi Damian Jonak. Jego rywalem będzie Brytyjczyk Bradley Pryce – uzupełnia Grabowski.</p>
<p>Z naszych ustaleń wynika, że niezależnie od ewentualnych zarzutów, Wach, Wilczewski i Łaszczyk w czwartek powinni opuścić areszt. Jeśli tak się stanie, nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, aby były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej w piątek wieczorem wszedł do ringu z 35-letnim Walkerem. W Radomiu Wilczewski ma stanąć w jego narożniku, a Łaszczyk, rywalizujący w kategorii piórkowej, stoczyć walkę z Azerem <strong>Bachtijarem Iskenderzade</strong>.</p>
<p>Pierwszy pojedynek po powrocie na ring Wach stoczył <strong>17 października</strong>. W <strong>Dzierżoniowie</strong> wypunktował Serba <strong>Samira Kurtagicia</strong>. Walkę z Walkerem, który dwa lata temu przegrał przed czasem z <strong>Tomaszem Adamkiem</strong> (wcześniej położył Polaka na deski), zakontraktowano na 10 rund.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/11/mariusz-wach-kamil-laszczyk-i-piotr-wilczewski-w-areszcie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EWA BRODNICKA U PROGU WIELKIEJ ZAWODOWEJ KARIERY? ZALECAMY METODĘ MAŁYCH KROKÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/10/ewa-brodnicka-u-progu-wielkiej-zawodowej-kariery-zalecamy-metode-malych-krokow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/10/ewa-brodnicka-u-progu-wielkiej-zawodowej-kariery-zalecamy-metode-malych-krokow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Dec 2014 09:34:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4909</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższy piątek podczas gali w Radomiu pojedynkiem z bułgarską weteranką Galiną Gumliiską, zakończy drugi rok startów w gronie zawodowców Ewa Brodnicka. Była wicemistrzyni świata (2011) w kick-boxingu (w formule full-contact), brązowa medalistka Mistrzostw Unii Europejskiej w boksie (2007), dwukrotna bokserska wicemistrzyni Polski seniorek (2007-2008) i brązowa medalistka (2009-2010) jest aktualnie najlepszą Polką (bez podziału na kategorie wagowe), która występuje]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W najbliższy piątek podczas gali w<strong> Radomiu</strong> pojedynkiem z bułgarską weteranką <strong>Galiną Gumliiską</strong>, zakończy drugi rok startów w gronie zawodowców <strong>Ewa Brodnicka</strong>. Była wicemistrzyni świata (2011) w kick-boxingu (w formule full-contact), brązowa medalistka Mistrzostw Unii Europejskiej w boksie (2007), dwukrotna bokserska wicemistrzyni Polski seniorek (2007-2008) i brązowa medalistka (2009-2010) jest aktualnie najlepszą Polką (bez podziału na kategorie wagowe), która występuje na zawodowym ringu.</p>
<p>Zwycięstwo nad 41-letnią Gumliiską zapewne dodatkowo wzmocni morale posiadaczki międzynarodowego pasa WBF, wzbogaci jej doświadczenie, ale z racji mizernego poziomu, jaki od lat reprezentuje Bułgarka raczej nie wskaże na ewentualne braki w bokserskim rzemiośle naszej zawodniczki. Pojedynek Brodnicka vs Gumliiska, zapowiadany w mediach jako rewanżowy za porażkę jaką przed czternastoma laty w Londynie poniosła z Galiną ówczesna mistrzyni świata, <strong>Iwona Guzowska</strong> nie powinien być dla Ewy trudniejszy niż kwietniowy bój z <strong>Kremeną Petkovą</strong>, która w ostatnim czasie dwa razy bardzo wyraźnie wygrała ze swoją doświadczoną rodaczką.</p>
<p>Niezależnie od tego jak przebiegać będzie piątkowa rywalizacja i od tego jak wyraźna będzie W nim przewaga Ewy Brodnickiej, naszej zawodniczce przydałby się poważniejszy sprawdzian, by w pełni ocenić jej sportowy poziom. Moim zdaniem Ewa nie potrzebuje iść drogą zbyt &#8222;ostrożnej&#8221; promocji, bo w przeciwieństwie do większości polskich pięściarek zawodowych ma za sobą wystarczająco dobrą zaprawę w boksie olimpijskim.</p>
<p>W sportowym CV Polki znajdziemy m.in. cenne zwycięstwa nad <strong>Justyną Sroczyńską</strong>, <strong>Kamilą Bałandą</strong> oraz wyrównane, choć ostatecznie przegrane walki z najlepszymi, czyli <strong>Kingą Siwą</strong> i <strong>Magdaleną Stelmach-Wichrowską</strong>. Dwukrotna zwyciężczyni Międzynarodowych Mistrzostw Śląska (2008-2009) oraz uczestniczka mocno obsadzonych turniejów w Ankarze i Nikołajewie &#8211; mimo pięciu zawodowych walk &#8211; jest jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek w swojej kategorii wagowej w Europie.</p>
<p>Mimo to studziłbym ambitne zapowiedzi zawodniczki promowanej przez <strong>Tymex Boxing Promotion</strong>, że już w <strong>2015 roku</strong> będzie w stanie rywalizować o tytuł mistrzyni świata. Moim zdaniem ogromnym sukcesem byłaby skuteczna walka o pas najlepszej Europejki (EBU), który od piątku dzierży znana Ewie 33-letnia <strong>Farida El Hadrati</strong>. Co ciekawe Polka ma z nią &#8222;na pieńku&#8221;, gdyż przegrała z Francuzką przed czasem w półfinale wspomnianych Mistrzostw Unii Europejskiej w Lille.</p>
<p>Pojedynek z El Hadrati mógłby być dla Ewy Brodnickiej doskonałym celem na najbliższe miesiące 2015 roku, ale niesie także ryzyko porażki. Obie zawodniczki mają takie same bokserskie rekordy, są na tym samym etapie kariery zawodowej (Francuzka w tym roku również pokonała po 10. rundach walki Petkovą) i obie mierzą w tytuł mistrzyni świata.</p>
<p>Na &#8211; póki co niedostępnych dla obu ww. zawodniczek &#8211; szczytach kobiecej kategorii junior półśredniej znajdują się doskonała Argentynka <strong>Erica Anabella Farias</strong> (mistrzyni świata WBC) i jej dwie rodaczki &#8211; czyniąca stałe postępy <strong>Ana Laura Esteche</strong> (posiadaczka pasa WBA) oraz <strong>Fernanda Soledad Alegre</strong> (mistrzyni świata WBO). Pierwsza i trzecia niechętnie boksują poza swoim krajem, druga w czerwcu po świetnej walce wygrała w Moskwie z faworyzowana i dotąd niepokonaną <strong>Svetlaną Kulakovą</strong>. Znakomity sezon ma za sobą znana z kariery w boksie olimpijskim Szwedka <strong>Klara Svensson</strong> (boksuje w Danii i w Niemczech), przymierzana do walki z Farias.</p>
<p>W tym momencie najbliżej Ewie Brodnickiej byłoby zapewne celować w pojedynek z <strong>Rolą El-Halabi</strong>, która wprawdzie jest mistrzynią świata WBF (Polka posiada pas międzynarodowy tej federacji) oraz mniej prestiżowe WIBF oraz UBF, ale nie zachwyca formą, co potwierdziła m.in. jej tegoroczna walka z przeciętną Amerykanką <strong>Victorią Cisneros</strong>. Niestety, by wygrać z Niemką, trzeba to zrobić na jej ringu, gdyż urodzona w Libanie Rola ma w tej chwili status jedynie lokalnej gwiazdy&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/10/ewa-brodnicka-u-progu-wielkiej-zawodowej-kariery-zalecamy-metode-malych-krokow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;DIABLO&#8221; DO MISTRZA ŚWIATA: &#8222;WŁODARCZYK BĘDZIE ZDETERMINOWANY, WKURZONY, ZŁY&#8221;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/09/diablo-do-mistrza-swiata-wlodarczyk-bedzie-zdeterminowany-wkurzony-zly/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/09/diablo-do-mistrza-swiata-wlodarczyk-bedzie-zdeterminowany-wkurzony-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Dec 2014 19:39:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4898</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk jest żądny rewanżu na Grigoriju Droździe za wrześniową porażkę w Moskwie. Deklaruje, że przepędzi dręczącego go demony, a w drugiej walce będzie zdeterminowany i odzyska tytuł mistrza świata, być może nawet nokautując Rosjanina. - Liczy pan na rewanż z Grigorijem Drozdem, nowym mistrzem świata WBC wagi cruiser? Krzysztof Włodarczyk: Nie mogę się go doczekać. Dwudziesty siódmy września był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> jest żądny rewanżu na <strong>Grigoriju Droździe</strong> za wrześniową porażkę w <strong>Moskwie</strong>. Deklaruje, że przepędzi dręczącego go demony, a w drugiej walce będzie zdeterminowany i odzyska tytuł mistrza świata, być może nawet nokautując Rosjanina.</p></blockquote>
<p><strong>- Liczy pan na rewanż z Grigorijem Drozdem, nowym mistrzem świata WBC wagi cruiser?</strong><br />
<strong>Krzysztof Włodarczyk</strong>: Nie mogę się go doczekać. Dwudziesty siódmy września był dla mnie jak piątek trzynastego. I ciężko się dla mnie skończył. Ciągle tłumaczę się życiowymi problemami, ale tak po prostu było – one wpłynęły na moją psychikę i gotowość do tamtej walki. Cały lipiec i więcej niż połowa sierpnia poszły na straty. Dopiero we wrześniu miałem spokój. Za późno. Nie da się dobrze przygotować mentalnie, jeśli problemy się nawarstwiają. Nad tym, jak ta walka powinna wyglądać, zastanowiłem się po ostatnim gongu, gdy było już pozamiatane.</p>
<p><strong>- Zdrowie dopisuje?</strong><br />
KW: Mam dosyć męczący problem z prawym barkiem. Leczę się. Na stuprocentowym chodzie powinienem być na początku stycznia. Wtedy zabieram się do ciężkiej pracy.</p>
<p><strong>- Jeśli Rosjanie nie zlekceważą postanowień kontraktu, to kiedy odbędzie się rewanż?</strong><br />
KW: W kwietniu lub w maju. Wolałbym w maju, bo im więcej będę miał czasu, tym lepiej będę się czuł. Psychicznie, bo fizycznie zawsze czuję się dobrze. Z niecierpliwością czekam na kolejny obóz w górach. Po jednym dniu zawsze chce się wrócić do domu i odpoczywać przez tydzień, ale następnego budzę się o siódmej rano i znów ostro trenuję. Marzy mi się ciężka praca.</p>
<p><strong>- Tak zdeterminowany Krzysztof Włodarczyk, wolny od niepotrzebnych przemyśleń, przechytrzy Drozda?</strong><br />
KW: Włodarczyk potrafi zaskoczyć każdego przeciwnika i w dowolnym momencie zmienić obraz każdej walki. Jeżeli tylko pozwoli mu na to głowa. Każdy bokser wyobraża sobie taki widok – idzie ścieżką, widzi ring i myśli o tym, jak będzie wyglądał pojedynek. Przed walką z Drozdem tej myśli nie miałem nawet przez sekundę. Od początku była wielkim znakiem zapytania. Jeśli przed rewanżem moje problemy znikną, nie widzę innej możliwości niż zwycięstwo. Prawdopodobnie nawet przed czasem, ale z wygranej na punkty też się ucieszę.</p>
<p><strong>- Dzień po walce postawił pan sprawę jasno: czas na uporządkowanie życia prywatnego. Porządki trwają?</strong><br />
KW: Sytuacja w domu się stabilizuje. W drugim &#8222;domu&#8221; również. Mam tylko nadzieję, że niektórzy zejdą na ziemię i nie będą robić mi pod górkę. Wszyscy muszą zrozumieć, jak ważny w moim sporcie jest spokój. Inaczej nie wygram walki. Gdy zaczynają się przygotowania, trzeba mi odpuścić. Jak już wygram potyczkę – w porządku, możemy się bombardować. Trzeba się dogadać, a od stycznia ruszam do pracy.</p>
<p><strong>- Co powiedziałby pan dziś Drozdowi?</strong><br />
KW: To będzie zupełnie inny pojedynek. Włodarczyk będzie zdeterminowany, wkurzony, zły. Nie na ciebie, na siebie. Pilnuj się!</p>
<p><strong>- Nie zmieni pan kategorii wagowej na ciężką?</strong><br />
KW: Ten pomysł zszedł na dalszy plan. Chcę znowu polecieć do paszczy lwa i w Moskwie odzyskać pas mistrza świata. Do walki z Arturem Szpilką na sto procent nie dojdzie w 2015 roku.</p>
<p><strong>- Dlaczego się nie zakolegowaliście?</strong><br />
KW: Powiedziałbym, że nie jesteśmy dogadani. Artur jest inny niż ja, nadajemy na innych falach. Ma własny świat, inaczej żyje. Na sali czasem powygłupiam się z chłopakami, ale gdy zaczyna się trening, izoluję się. Trzymam się raczej w odosobnieniu.</p>
<p><strong>- Nie drażniło pana, że Szpilka stał się bardzo popularny, choć to pan był mistrzem świata?</strong><br />
KW: Artur borykał się w życiu z dużymi problemami i nie można mieć do niego pretensji, że chciał, by było o nim głośno – pokazać się, umieścić zdjęcie w internecie. Taki jest i tyle. Każdy ma swój cel. Ja zamierzam odzyskać pas i bronić go, może nawet przez parę lat. Artur też chce zasłużyć na walkę o mistrzostwo, może w trochę bardziej kontrowersyjny sposób.</p>
<p><strong>- Czy walka z Mateuszem Masternakiem staje się bardziej realna niż dawniej?</strong><br />
KW: Kiedyś pewnie do niej dojdzie, ale najpierw muszę odzyskać tytuł. Później? Jeśli kasa będzie się zgadzać, to wszystko może się zdarzyć.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/09/diablo-do-mistrza-swiata-wlodarczyk-bedzie-zdeterminowany-wkurzony-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK: MOGĘ RYWALIZOWAĆ Z KAŻDYM PIĘŚCIARZEM WAGI CRUISER</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/08/mateusz-masternak-moge-rywalizowac-z-kazdym-piesciarzem-wagi-cruiser/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/08/mateusz-masternak-moge-rywalizowac-z-kazdym-piesciarzem-wagi-cruiser/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Dec 2014 20:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4890</guid>
		<description><![CDATA[Był pod ścianą. Gdyby zawiódł, na najbliższe miesiące, a być może i lata, mógłby zapomnieć o wielkim boksie. 27-letni Mateusz Masternak w podparyskim Issy-les-Moulineaux pokonał na punkty byłego króla wagi cruiser, Jeana-Marca Mormecka. W polskim boksie zawodowym to najcenniejsze zwycięstwo 2014 roku. - Jak dużo nerwów kosztowało pana podejście do walki z Jeanem-Markiem Mormeckiem? Mateusz Masternak: Starałem się o tym]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Był pod ścianą. Gdyby zawiódł, na najbliższe miesiące, a być może i lata, mógłby zapomnieć o wielkim boksie. 27-letni <strong>Mateusz Masternak</strong> w podparyskim <strong>Issy-les-Moulineaux</strong> pokonał na punkty byłego króla wagi cruiser, <strong>Jeana-Marca Mormecka</strong>. W polskim boksie zawodowym to najcenniejsze zwycięstwo 2014 roku.</p></blockquote>
<p><strong>- Jak dużo nerwów kosztowało pana podejście do walki z Jeanem-Markiem Mormeckiem?</strong><br />
<strong>Mateusz Masternak</strong>: Starałem się o tym nie myśleć, ale porażka bez dwóch zdań zmieniłaby moje sportowe życie.</p>
<p><strong>- Oznaczałaby rozwiązanie kontraktu z niemiecką grupą Sauerland Promotion?</strong><br />
MM: Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak się stanie, choć przed walką takiej rozmowy z promotorami nie przeprowadziłem.</p>
<p><strong>- Jak trudny był ten pojedynek?</strong><br />
MM: Mormeck był bardzo groźny, mimo swoich 42 lat. Przez cały czas próbował mnie spychać na liny. Ring był mały i nie miałem miejsca, by pracować nogami.</p>
<p><strong>- Ring był taki, by pasował Mormeckowi?</strong><br />
MM: Nie tylko ring, wszystko było przygotowane dla niego. Nie dziwi mnie to i nie mam żadnych pretensji, bo tak po prostu jest w wyjazdowych pojedynkach. Błędy popełniali sędzia czasowy i jeden z punktowych, według którego był remis. Do ringowego też można mieć zastrzeżenia, choć i tak prowadził walkę dość poprawnie. Mormeck parę razy faulował łokciem, ale taki jest boks. Każdy chce wygrać za wszelką cenę.</p>
<p><strong>- Pod względem taktycznym rozwiązał pan walkę bez zarzutu?</strong><br />
MM: Wiedziałem, że Mormecka trzeba uderzać ciosami prostymi oraz podbródkowymi. I tych podbródkowych trochę mu nawsadzałem. W drugiej rundzie lub pod koniec pierwszej trafiłem go podbródkowym w czoło i rozbiłem lewą dłoń. Jest sina i spuchnięta, być może doszło do pęknięcia kości. Najważniejsze, że mogłem nadal uderzać. Zacisnąłem zęby. Wiedziałem, jak ważna jest ta walka. W każdej rundzie musiałem wyraźnie zaznaczyć przewagę. Gdybym walczył na remis, punkty zbierałby Mormeck. Gdy do końca rundy zostawała minuta, sekundanci krzyczeli, że trzeba brać się do pracy.</p>
<p><strong>- Dziwił się pan, że Mormeck nie pada na deski?</strong><br />
MM: Odczuwał trudy walki i parę razy był w odwrocie. W końcówce myślałem, że go dopadnę, ale zwyciężyło jego doświadczenie. Głowę trzymał nisko i balansował ciałem, dlatego czystych uderzeń na szczękę nie mogło być wiele. Najczęściej trafiałem w czoło lub inne części głowy.</p>
<p><strong>- Czy Mormeck pokonałby któregoś z obecnych mistrzów wagi cruiser?</strong><br />
MM: Jeśli mam być szczery, to uważam go za lepszego niż Youri Kalenga (wygrał z Masternakiem w czerwcu – przyp. red.). Miałem do niego zbyt wiele respektu. Za bardzo wziąłem sobie do serca, że mocno bije i każdy jego cios może zakończyć walkę. To był mój największy błąd.</p>
<p><strong>- Gdyby walczył pan z Kalengą tak, jak w piątek, zdobyłby pan wtedy tytuł tymczasowego mistrza świata WBA?</strong><br />
MM: Sądzę, że tak. Podczas konferencji prasowej powiedziałem Francuzom, że chętnie wrócę do Paryża na rewanż z Kalengą. Dałbym sobie z nim radę, ale do tematu podchodzę z rezerwą. Wiem, że teraz Kalenga stara się o walkę z Denisem Lebiediewem, pełnoprawnym czempionem WBA.</p>
<p><strong>- A pan jest gotowy, aby walczyć o mistrzostwo?</strong><br />
MM: Wiem, że przy dobrych przygotowaniach i odpowiedniej taktyce mogę rywalizować z każdym pięściarzem naszej kategorii wagowej. Byli specjaliści, którzy pięć lat temu mianowali mnie przyszłym mistrzem, a potem tych słów się wypierali. Wielu mówiło, że jestem skończony i cofam się. Wewnętrznie czułem, że to nieprawda.</p>
<p><strong>- Jak długo poczekamy na kolejną walkę?</strong><br />
MM: Czas na miesiąc odpoczynku, bo w 2014 roku stoczyłem aż pięć walk, w tym dwie ciężkie. Jeśli kontuzja nie będzie poważna, rozsądną datą powrotu byłby przełom marca i kwietnia. Chciałbym, by rywal był przynajmniej tak dobry, jak Mormeck.</p>
<p><strong>- Być może wreszcie nastanie dobra pora na pojedynek z Krzysztofem Włodarczykiem?</strong><br />
MM: Walka trochę straciła na wartości. Nie tak dawno Krzysztof był mistrzem świata WBC, a ja Europy. Obaj straciliśmy te tytuły. Rozgłos mimo wszystko byłby duży. Jeśli ktoś chciałby doprowadzić do tej walki, nie widzę powodu, by nie rozważyć propozycji.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/08/mateusz-masternak-moge-rywalizowac-z-kazdym-piesciarzem-wagi-cruiser/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KATASTROFA &#8222;GŁAZA&#8221; W OLDENBURGU. SEN O MISTRZOSTWIE TRWAŁ 43 SEKUNDY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/07/katastrofa-glaza-w-oldenburgu-sen-o-mistrzostwie-trwal-43-sekundy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/07/katastrofa-glaza-w-oldenburgu-sen-o-mistrzostwie-trwal-43-sekundy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Dec 2014 23:10:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4885</guid>
		<description><![CDATA[Nie udał się Pawłowi Głażewskiemu (23-3, 5 KO) atak na pas WBA Regular wagi półciężkiej. Polak dał się zaskoczyć Juergenowi Braehmerowi (45-2, 33 KO) już w pierwszej rundzie i przegrał pojedynek życia przed czasem, a w dodatku zostawił po sobie fatalne wrażenie&#8230; Po paru rozpoznawczych ciosach Niemiec zamknął &#8222;Głaza&#8221; w narożniku i precyzyjnie trafił lewym hakiem na wątrobę. Polak z]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie udał się <strong>Pawłowi Głażewskiemu</strong> (23-3, 5 KO) atak na pas WBA Regular wagi półciężkiej. Polak dał się zaskoczyć <strong>Juergenowi Braehmerowi</strong> (45-2, 33 KO) już w pierwszej rundzie i przegrał pojedynek życia przed czasem, a w dodatku zostawił po sobie fatalne wrażenie&#8230;</p>
<p>Po paru rozpoznawczych ciosach Niemiec zamknął &#8222;Głaza&#8221; w narożniku i precyzyjnie trafił lewym hakiem na wątrobę. Polak z grymasem bólu poszedł na deski i nie był w stanie się z nich podnieść, a sędzia ringowy <strong>Russell Mora</strong> został zmuszony przerwać walkę w 43. sekundzie pierwszej rundy.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/07/katastrofa-glaza-w-oldenburgu-sen-o-mistrzostwie-trwal-43-sekundy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;CZASÓWKA&#8221; ŁUKASZA JANIKA W WALCE WIECZORU GALI W WIELICZCE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/06/czasowka-lukasza-janika-w-walce-wieczoru-gali-w-wieliczce/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/06/czasowka-lukasza-janika-w-walce-wieczoru-gali-w-wieliczce/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Dec 2014 00:00:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Szot]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Litkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Sasun Karapetjan]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Król]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4882</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali w Wieliczce Łukasz Janik (28-2, 15 KO) pokonał przed czasem Franco Raula Sancheza (18-11-2, 9 KO), choć na pewno nie zachwycił. Początek nie zapowiadał żadnych emocji. pięściarz z jeleniej Góry całkowicie kontrolował poczynania w ringu na tle strasznie chaotycznego przeciwnika. Dystansował dużo niższego Argentyńczyka długim lewy, a w drugiej rundzie dołożył do tego prawy krzyżowy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali w <strong>Wieliczce Łukasz Janik</strong> (28-2, 15 KO) pokonał przed czasem <strong>Franco Raula Sancheza</strong> (18-11-2, 9 KO), choć na pewno nie zachwycił. Początek nie zapowiadał żadnych emocji. pięściarz z jeleniej Góry całkowicie kontrolował poczynania w ringu na tle strasznie chaotycznego przeciwnika. Dystansował dużo niższego Argentyńczyka długim lewy, a w drugiej rundzie dołożył do tego prawy krzyżowy oraz lewy sierp. Gdy wydawało się, że nokaut jest kwestią czasu, 40 sekund przed końcem trzeciej odsłony Sanchez trafił prawym sierpowym w okolice skroni i niespodziewanie Janik &#8222;zatańczył&#8221;. Argentyńczyk doskoczył, władował przez gardę jeszcze kilka prawych i sensacja wisiała w powietrzu. W końcu zabrzmiał gong na przerwę, a Łukasz dostał straszną burę w narożniku od <strong>Fiodora Łapina</strong> &#8211; zresztą jak najbardziej zasłużoną. Jeszcze przez pół czwartego starcia Janik jakby odczuwał tamte ciosy, ale potem znów powrócił do swojego boksu i przeważał nad egzotycznym gościem. Sanchez w szóstej rundzie dostał ostrzeżenie za klinczowanie. Łukasz w końcu przerwał swoje męczarnie ze zdecydowanie słabszym technicznie rywalem na początku siódmego starcia, gdy uderzył mocnym prawym pod lewy łokieć. Sanchez przyklęknął i dał się wyliczyć do dziesięciu.</p>
<p><strong>Kamil Szeremeta</strong> (9-0, 1 KO) pokazał dobry, dojrzały boks i pewnie wypunktował walecznego <strong>Jose Yebesa</strong> (12-6-1, 5 KO). W pierwszych minutach Polak oszukiwał przeciwnika lewą ręką. Trafiał lewym prostym w ataku, bądź krótkim lewym sierpem z defensywy po odchyleniu i przepuszczeniu ciosu Hiszpana. Ten wciągnął Szeremetę w otwartą wymianę w trzeciej rundzie i podopieczny <strong>Andrzeja Liczika</strong> trochę się pogubił, jednak w narożniku wszystko znów poukładano i od czwartej odsłony precyzyjny i wyrachowany Kamil punktował oponenta swoimi ciosami, samemu zbierając większość jego uderzeń na swoją gardę. Polował też na haki pod łokcie, próbując osłabić Yebesa. Ten atakował do końca, lecz nie potrafił poważnie dobrać się do skóry uważnego i wyjątkowo dziś konsekwentnego Szeremety.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (7-0, 2 KO) w trzeciej rundzie miał <strong>Bai-Thaimko Conteha</strong> (3-2, 1 KO) na deskach, jednak nie zdołał go wykończyć i wygrał na punkty. Sędziowie nie mieli wątpliwości i punktowali dwukrotnie 59-54 oraz 58-56. Polak od początku był mało aktywny i nie mógł odpowiednio wejść w walkę. Matyja nie mógł znaleźć recepty na prostego boksersko Conteha, a w ringu nie widzieliśmy zbyt wiele akcji. Przełom przyniosła runda trzecia &#8211; końcówce Polak pięknie skontrował prawym prostym i ciężko rzucił rywala na deski. Polak próbował wykończyć robotę, jednak nie starczyło czasu. Do samego końca podopieczny Fiodora Łapina starał się skończyć przyjezdnego rywala przed czasem, jednak dziś nie widać było w jego boksie błysku i był przewidywalny w swoich atakach.</p>
<p><strong>Krzysztof Kopytek</strong> (9-0, 2 KO) zaliczył kolejny test i pokonał ambitnego <strong>Patryka Litkiewicza</strong> (14-6, 8 KO), jednak w ringu nie zachwycił. Sędziowie po ośmiu rundach punktowali 79-74 i dwukrotnie 79-73. W pierwszej rundzie to Litkiewicz był stroną atakującą i parę razy zaskoczył pięściarza KnockOut Promotions. W kolejnej odsłonie Kopytek zaczął łapać właściwy rytm walki i przejmował inicjatywę. Podopieczny Fiodora Łapina boksował na dystans, a Litkiewicz sporadycznie kontrował. W trzeciej odsłonie Kopytek trafił serią na korpus, jednak &#8222;Lita&#8221; od raz starał się odgryźć. Zawodnik Thunder Promotions nadal nacierał, jednak Kopytek konsekwentnie stopował go ciosami prostymi i hakami na korpus, był też aktywniejszy. Litkiewicz w ostatniej minucie parokrotnie trafił, jednak jego ciosy były pchane. W czwartej rundzie Patryk zaatakował odważnie i zepchnął swojego rywala do głębokiej defensywy. Piąta runda przyniosła spadek tempa &#8211; pięściarze często wpadali w klincz i nieco odpuścili tą rundę. Kopytek był pasywny, jednak końcówką mógł przekonać sędziów. Po kolejnym gongu Litkiewicz znów ruszył do ostrego ataku, jednak jego ciosy nie robiły wrażenia na faworycie. Od połowy odsłony Kopytek rozluźnił się i parokrotnie mocno trafił swojego rywala. &#8222;Lita&#8221; wyraźnie odczuwał już trudy pojedynku, jednak ambitnie starał się oddawać. W przedostatniej rundzie Kopytek wyraźnie przejął inicjatywę, a na Litkiewicza wyraźnie zaczęły oddziaływać ciosy na tułów. W finałowej odsłonie Litkiewicz jeszcze raz spróbował przycisnąć, jednak był już krańcowo zmęczony i Kopytek wykorzystywał każdy jego błąd.</p>
<p>Sporo krwi faworyzowanemu <strong>Sasunowi Karapetyanowi</strong> (8-1, 2 KO) napsuł<strong> Krzysztof Szot</strong> (18-17-1, 5 KO). Wygrał ten pierwszy, choć przez moment był na skraju nokautu. Pierwsze trzy rundy należały do większego, bardziej dynamicznego i silniejszego Sasuna. W czwartej także przeważał, choć powoli ten obraz się już zacierał, ale to była tylko przystawka do tego, co miało nastąpić za moment&#8230;. W piątej odsłonie &#8222;Rzeźnik&#8221; znalazł lukę w gardzie rywala, wystrzelił prawym podbródkowym i skosił go sensacyjnie z nóg. Karapetyan z trudem powstał na osiem, lecz zachował na tyle zimnej krwi, że zdołał dotrwać do gongu. W ostatnich trzech minutach boksował w myśl zasady mówiącej o tym, że najlepszą obroną jest atak. Wyprowadzał więc dużo ciosów, choć to pojedyncze bomby Szota robiły większe wrażenie Końcówka dla Krzyśka, jednak nie zdołał on odrobić wcześniejszych strat &#8211; 56:57, 56:59 i 55:58 &#8211; to punktacja sędziów na korzyść Karapetyana.</p>
<p>Wcześniej <strong>Tomasz Król</strong> (1-0-1, 1 KO) w końcówce pierwszego starcia ciosami na korpus zastopował <strong>Arkadiusza Rejowskiego</strong>.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/06/czasowka-lukasza-janika-w-walce-wieczoru-gali-w-wieliczce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK POKONAŁ BYŁEGO DWUKROTNEGO MISTRZA ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/12/05/mateusz-masternak-pokonal-bylego-dwukrotnego-mistrza-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/12/05/mateusz-masternak-pokonal-bylego-dwukrotnego-mistrza-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Dec 2014 22:01:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4879</guid>
		<description><![CDATA[Mateusz Masternak (34-2, 24 KO) miał pod górkę z sędzią ringowym i jednym arbitrem punktowym, ale na przekór im pokazał najlepszy boks od dłuższego czasu i pokonał byłego dwukrotnego mistrza świata, Jeana Marca Mormecka (37-6, 23 KO). Francuz w swoim stylu ruszył od razu do ataku, ale Mateusz stopował go lewym prostym, sprytnie kontrując prawym krzyżowym bądź prawym podbródkiem. W]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mateusz Masternak</strong> (34-2, 24 KO) miał pod górkę z sędzią ringowym i jednym arbitrem punktowym, ale na przekór im pokazał najlepszy boks od dłuższego czasu i pokonał byłego dwukrotnego mistrza świata, <strong>Jeana Marca Mormecka</strong> (37-6, 23 KO).</p>
<p>Francuz w swoim stylu ruszył od razu do ataku, ale Mateusz stopował go lewym prostym, sprytnie kontrując prawym krzyżowym bądź prawym podbródkiem. W drugim starciu to Polak był agresywniejszy i tym razem prawym prostym zyskiwał przewagę &#8211; nieznaczną, ale jednak na tyle wyraźną, by na tym etapie punktować 20:18. &#8222;Master&#8221; dominował przez dwie i pół minuty trzeciej odsłony. Wściekły Mormeck &#8222;strzelał&#8221; obszernymi sierpami. Chybiał, ale w końcu trafił lewy, poprawił prawił i zrobiło się gorąco. na szczęście Mateusz równo z gongiem odpowiedział potężnym prawym krzyżowym. W czwartej rundzie były król tej kategorii z furią nacierał i rzeczywiście zdominował wrocławianina. Masternak jednak lepiej finiszował.</p>
<p>Dobra dla naszego rodaka była piąta runda, kiedy wyprzedzał reprezentanta gospodarzy i swoją aktywnością nie dawał mu rozwinąć skrzydeł. W szóstej Mormeck ruszył na przełamanie. Trafił nawet dwukrotnie bezpośrednim prawym, ale to Mateusz spychał go do defensywy. Podobny przebieg miały kolejne trzy minuty. Obawy zaczęły się na początku ósmego starcia. Francuz jakby dochodził do głosu, kiedy Masternak wystrzelił akcją prawy na prawy. Pod Mormeckiem ugięły się nogi. Polak doskoczył, kilka razy trafił, ale nie udało się dobić zranionej ofiary. Podobna sytuacja miała miejsce w dziewiątej odsłonie, tylko tym razem z pomocą przyszedł sędzia ringowy, prosząc o wiązanie bandaży. Ale przewaga Mateusza była bardzo wyraźna.</p>
<p>Ostatnie trzy minuty to znów dominacja Masternaka. Mormeck po raz kolejny był na skraju nokautu, ale tym razem sam wyszedł z opresji. Machnął obszernym prawym, trafił na głowę i zastopował &#8222;Mastera&#8221; na kilka dobrych sekund. Szybko jednak sytuacja wróciła do normy i do ostatniego gongu przeważał Mateusz. Sędziowie punktowali o dziwo stosunkiem głosów dwa do remisu, więc aż strach pomyśleć co by było, gdyby Mateusz nie dominował tak bardzo w trzech ostatnich starciach&#8230;</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/12/05/mateusz-masternak-pokonal-bylego-dwukrotnego-mistrza-swiata/master_jmm/" rel="attachment wp-att-4877"><img class="alignleft size-full wp-image-4877" alt="master_jmm" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/12/master_jmm.jpg" width="860" height="1134" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/12/05/mateusz-masternak-pokonal-bylego-dwukrotnego-mistrza-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRZY PASY MISTRZOWSKIE DLA PRZEMYSŁAWA OPALACHA. POWRÓT CEZAREGO SAMEŁKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/29/trzy-pasy-mistrzowskie-dla-przemyslawa-opalacha-powrot-cezarego-samelki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/29/trzy-pasy-mistrzowskie-dla-przemyslawa-opalacha-powrot-cezarego-samelki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Nov 2014 23:32:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Samełko]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Polmański]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4822</guid>
		<description><![CDATA[W pojedynku wieczoru gali Spartan Boxing Night w Olsztynie Przemysław Opalach (16-2, 14 KO) zwyciężył przed czasem Slavisę Simeunovicia (15-10, 13 KO) zdobywając trzy wakujące tytuły wagi super średniej &#8211; WBC Baltic, WBF oraz Międzynarodowego Mistrza Polski. Olsztynianin od pierwszego gongu był stroną przeważającą, bił kombinacjami i sporo tych uderzeń było celnych. Simeunovic nagminnie opuszczał ręce dając przez to szansę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W pojedynku wieczoru gali <strong>Spartan Boxing Night</strong> w <strong>Olsztynie Przemysław Opalach</strong> (16-2, 14 KO) zwyciężył przed czasem <strong>Slavisę Simeunovicia</strong> (15-10, 13 KO) zdobywając trzy wakujące tytuły wagi super średniej &#8211; WBC Baltic, WBF oraz Międzynarodowego Mistrza Polski. Olsztynianin od pierwszego gongu był stroną przeważającą, bił kombinacjami i sporo tych uderzeń było celnych. Simeunovic nagminnie opuszczał ręce dając przez to szansę Opalachowi na trafienie go jednym z ciosów na górę. Sporo błędów w obronie odbiło się bardzo niekorzystnie dla mieszkającego w Halle boksera. W trzeciej odsłonie rywal polskiego pięściarza był dwukrotnie liczony, przyklękając po akcjach na korpus, a w czwartej Opalach dopełnił już formalności. Złapał Bośniaka przy linach, zasypując go gradem uderzeń, w efekcie czego sekundant Simeunovicia rzucił ręcznik i walka została przerwana. Spośród trzech tytułów, które Opalach przed chwilą zgarnał, pas WBC Baltic jest najistotniejszy. W ostatnim rankingu WBC kategorii super średniej 28-latek widnieje na 31. pozycji. Teraz jest wielce prawdopodobne, że Polak znajdzie się w drugiej lub trzeciej dziesiątce.</p>
<p>Efektowny powrót po dwuletniej przerwie zaliczył w Olsztynie <strong>Cezary Samełko</strong> (3-0-1, 2 KO). 22-latek z Ełku znokautował już w pierwszej rundzie <strong>Gorana Risticia</strong> (1-9, 1 KO). Pojedynek trwał bardzo krótko. Przeciwnik zdecydowanie odbiegał umiejętnościami od Polaka, o czym dobrze świadczy jego mizerny bilans. Już od pierwszego gongu polski pięściarz polował na lewy sierpowy nad opuszczoną prawą ręką 25-latka z Bośni. Po jednej z takich akcji czysty cios Samełki doszedł do twarzy Risticia, który padł na deski i już się nie podniósł.</p>
<p>Kolejne zwycięstwo do swojego rekordu dopisał niepokonany <strong>Dariusz Polmański</strong> (6-0, 3 KO), który odprawił przed czasem twardego<strong> Slobodana Culuma</strong> (5-9, 3 KO). Tym samym pięściarz z Brodnicy zdobył pas WBF International wagi półciężkiej. Polmański w trakcie dwóch pierwszych rund narzucił swoje tempo, kilkakrotnie celnie trafiając przeciwnika z Serbii. Spięty i nastawiony na defensywę Culum nie miał po swojej stronie właściwie żadnych argumentów, tylko sporadycznie wyprowadzał uderzenia. Pod koniec drugiej odsłony Polmański zasypał gradem ciosów rywala, ten jednak dotrwał do przerwy. Pojedyncze zrywy 25-letniego Culuma nie były na tyle efektywne, by zagrozić Polakowi, który z minuty na minutę coraz bardziej chciał zakończyć pojedynek przed czasem. Trzecia runda była zgoła odmienna od dwóch wcześniejszych. Culum otworzył się i zaczął kontrować uderzenia Polmańskiego, który chwilami zapominał o obronie oraz szacowaniu sił. Kolejne minuty walki to już jednak tylko powiększająca się przewaga Polaka. Polmański kilka razy miał przeciwnika przy linach, jednak nie zdołał skończyć go wtedy przed czasem. Kiedy wydawało się, że starcie zakończy się na punkty, w siódmej odsłonie Culum padł na deski po jednym z ciosów na korpus, by chwilę później przyjąć soczysty prawy sierpowy, po którym sędzia <strong>Robert Gortat</strong> zdecydował się przerwać pojedynek.</p>
<p>W innym starciu gali <strong>Yavuz Ertuerk</strong> (17-1, 13 KO) łatwo odprawił <strong>Adila Rusidiego</strong> (6-5, 5 KO) zdobywając przy tym wakujące tytuły WBC Baltic oraz WBF kategorii junior średniej.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/11/29/trzy-pasy-mistrzowskie-dla-przemyslawa-opalacha-powrot-cezarego-samelki/galaelk/" rel="attachment wp-att-4821"><img class="alignleft size-full wp-image-4821" alt="galaelk" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/11/galaelk.jpg" width="860" height="1010" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/29/trzy-pasy-mistrzowskie-dla-przemyslawa-opalacha-powrot-cezarego-samelki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JACKIEWICZ CHCE REWANŻU Z BRANCO. GWARANTUJE WYGRANĄ PRZEZ NOKAUT</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/26/jackiewicz-chce-rewanzu-z-branco-gwarantuje-wygrana-przez-nokaut/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/26/jackiewicz-chce-rewanzu-z-branco-gwarantuje-wygrana-przez-nokaut/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2014 08:30:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4792</guid>
		<description><![CDATA[Rafał Jackiewicz nie odzyskał tytułu mistrza Europy, z którego zrezygnował pięć lat temu, by walczyć o mistrzostwo świata. Miał pecha. Z Gianlucą Bracno przegrał z powodu kontuzji. Uderzeniami z prawej ręki Rafał Jackiewcz posyłał Gianlucę Branco na deski w trzeciej i czwartej rundzie walki, do której doszło we włoskiej Terracinie. O tym, z jakimi trudnościami wiąże się wyjazdowy pojedynek, mogliśmy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Rafał Jackiewicz nie odzyskał tytułu mistrza Europy, z którego zrezygnował pięć lat temu, by walczyć o mistrzostwo świata. Miał pecha. Z Gianlucą Bracno przegrał z powodu kontuzji.</strong></p></blockquote>
<p>Uderzeniami z prawej ręk<strong>i Rafał Jackiewcz</strong> posyłał <strong>Gianlucę Branco</strong> na deski w trzeciej i czwartej rundzie walki, do której doszło we włoskiej <strong>Terracinie</strong>. O tym, z jakimi trudnościami wiąże się wyjazdowy pojedynek, mogliśmy sobie przypomnieć po pierwszym nokdaunie. Ofensywę Jackiewicza przerwał gong, kończący rundę&#8230; o piętnaście sekund za wcześnie. Można przypuszczać, że pięściarzowi gospodarzy ktoś starał się pomóc.</p>
<p>Prawdziwe nieszczęście 37-letniemu Jackiewiczowi, który po pięciu latach znów mógł sięgnąć po tytuł mistrza Europy, przytrafiło się jednak w szóstej rundzie.</p>
<p>– Branco ściągnął mnie w klinczu, dlatego ciężar ciała przeniosłem na lewą nogę. Miałem z nią duży problem podczas przygotowań. To stara kontuzja, ale nauczyłem się na tej nodze umiejętnie stawać, by nie było bólu. Niestety, w szóstej rundzie coś pstryknęło i było po wszystkim. Trener Robert Złotkowski podjął decyzję za mnie i przerwał walkę. Słusznie. Ja próbowałbym walczyć dalej, choć od tamtej pory musiałbym już tylko stać oparty o narożnik – relacjonuje Jackiewicz.</p>
<p>Wojownik swój dawny tytuł mistrza Europy próbował odzyskać już półtora roku temu, również we Włoszech. Wówczas szans nie dał mu <strong>Leonard Bundu</strong>. Sobotnia potyczka wyglądała zupełnie inaczej. Jackiewicz nie rzucał słów na wiatr, zapowiadając, że postawi na odważną walkę. Miał rację mówiąc, że 44-letni Branco jest do pokonania.</p>
<p>– Nie ukrywałem, że ze względu na kłopoty z kolanem oraz pachwiną do tej walki będę przygotowany tylko na siedemdziesiąt procent. Ale spokojnie mogłem pobić Branco. Jeszcze runda lub dwie i dałbym radę go palnąć. I niech nikt mi nie wmawia, że popełniłem wielki błąd, bo wcześniej zadebiutowałem w MMA. Rozmieniam się na drobne i walczę o mistrzostwo Europy? Śmieszne – komentuje pięściarz.</p>
<p>Zanim stoczy kolejną walkę w MMA na gali federacji KSW, chciałby dostać rewanż z Branco.</p>
<p>– Sądzę, że mógłby odbyć się w Polsce. Promotor Andrzej Wasilewski jest w stanie do niego doprowadzić. Gwarantuję, że Branco nie dotrwa do końca piątej rundy – zapowiada Jackiewicz.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/26/jackiewicz-chce-rewanzu-z-branco-gwarantuje-wygrana-przez-nokaut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ROBERT ŚWIERZBIŃSKI PRZEGRAŁ W WALCE WIECZORU GALI W BIAŁYMSTOKU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/23/robert-swierzbinski-przegral-w-walce-wieczoru-gali-w-bialymstoku/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/23/robert-swierzbinski-przegral-w-walce-wieczoru-gali-w-bialymstoku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Nov 2014 23:32:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Rogowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Starbała]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwester Walczak]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4761</guid>
		<description><![CDATA[Po kilku słabszych walkach na początku, ta ostatnia zrekompensowała wcześniejszą nudę kibicom oglądającym galę w Białymstoku. W głównym punkcie programu w potyczce o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBF wagi średniej spotkali się Robert Świerzbiński (14-4, 3 KO) oraz Patrick Mendy (16-8-1, 1 KO). To Polak wywierał presję, natomiast Anglik &#8222;z luzu&#8221; i defensywy skutecznie go kontrował. Te dwa różne]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Po kilku słabszych walkach na początku, ta ostatnia zrekompensowała wcześniejszą nudę kibicom oglądającym galę w <strong>Białymstoku</strong>. W głównym punkcie programu w potyczce o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBF wagi średniej spotkali się <strong>Robert Świerzbiński</strong> (14-4, 3 KO) oraz <strong>Patrick Mendy</strong> (16-8-1, 1 KO). To Polak wywierał presję, natomiast Anglik &#8222;z luzu&#8221; i defensywy skutecznie go kontrował. Te dwa różne style idealnie do siebie pasowały i obaj stworzyli ciekawe przedstawienie. Robert przeżywał ciężkie chwile w piątym starciu, jednak powrócił bardzo dobrym szóstym, trafiając kilka razy bezpośrednim prawym. Walka była wyrównana, lecz niestety bardziej doświadczony w takich bojach Mendy lepiej wytrzymał trudy tego boju kondycyjnie i w ostatnich minutach zyskał nieznaczną przewagę. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 118:112, 117:111 i 118:112 &#8211; wszyscy na korzyść gościa z Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Bez większych problemów<strong> Michał Starbała</strong> (11-0, 3 KO) rozpoczął drugą dziesiątkę zawodowych zwycięstw, odprawiając przed momentem słabego <strong>Martinsa Kukulsa</strong> (9-43, 6 KO). Łotysz praktycznie od pierwszej sekundy skoncentrował się wyłącznie na głębokiej defensywie. Schował się szczelnie za podwójną gardą, więc Polakowi nie pozostało nic innego niż obijanie jego tułowia. W pierwszej rundzie nie przyniosło to jeszcze efektu, lecz w połowie drugiej po prawym haku w okolice żeber Kukulis przyklęknął. Po liczeniu do ośmiu Starbała tym razem prawym sierpem na głowę doprowadził oponenta do drugiego nokdaunu. Michał poszedł za ciosem, doskoczył do przeciwnika i po serii kilku uderzeń po raz trzeci wywrócił go na matę, a sędzia bez zbędnego liczenia zastopował dalszą potyczkę.</p>
<p><strong>Włodzimierz Letr</strong> (4-3, 2 KO) pokonał po trudnym boju <strong>Igora Filipienkę</strong> (4-19-2, 1 KO). Pierwsze dwie rundy były prowadzone w słabym tempie, co było na rękę Polakowi. W trzeciej wyższy o głowę Ukrainiec zaczął w końcu śmielej atakować i od razu pojawiły się problemy. W czwartej dostał od arbitra ostrzeżenie za ściąganie w dół, na co Letr żalił się niemal cały czas. Ale momentami przyklękiwał tak naprawdę bez powodu i za karę ringowy policzył go do ośmiu w piątej odsłonie. To rozwścieczyło Włodzimierza i ten za moment idealnie wstrzelił się kontrą lewym sierpowym, posyłając rywala na deski. Ostatnie trzy minuty należały do Filipienki, lecz na odrobienie strat zabrakło już czasu. Co prawda <strong>Leszek Jankowiak</strong> trochę nieoczekiwanie wytypował jego zwycięstwo 57:58, lecz dwaj pozostali sędziowie opowiedzieli się za Letrem &#8211; 58:55 i 58:56.</p>
<p><strong>Krzysztof Rogowski</strong> (9-10, 4 KO) pokazał się z dobrej strony, odprawiając szybko <strong>Andrieja Nurczyńskiego</strong> (8-8, 6 KO). Po pierwszej, spokojnej rundzie, na początku drugiej &#8222;Roguś&#8221; wystrzelił prawym sierpowym, za moment poprawił obszernym lewym i rywal znalazł się w poważnych tarapatach. Wydawało się, że dzięki klinczowaniu przetrwał najgorsze, jednak dwadzieścia sekund przed gongiem Krzysiek trafił znów bardzo mocnym prawym sierpowym i choć Białorusin z trudem ustał, to z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Tomasz Mazur</strong> (1-0-1, 1 KO) tylko zremisował z <strong>Dmitrijsem Ovsjannikovsem</strong> (1-1-1). Polak wyglądał na tle rywala dużo lepiej od strony technicznej, jednak oddał mu inicjatywę, boksował &#8222;na wstecznym&#8221; i poza dobrą pierwszą rundą, w trzech pozostałych zdecydowanie zawodził. Tak oto po ostatnim gongu spotkał go spory zawód &#8211; jeden sędzia punktował nawet jego porażkę 37:39, na szczęście dwa pozostali wskazali na remis &#8211; 39:39 i 38:38.</p>
<p>Wcześniej <strong>Sylwester Walczak</strong> (4-15-2) zremisował z <strong>Dzianisem Makarem</strong> (4-25-2, 3 KO). Pierwsze minuty należały do Polaka, jednak w ostatnich sekundach padł po lewym sierpowym rywala i kto wie, czy przetrwałby gdyby pojedynek trwał pół minuty dłużej. A tak po czterech rundach sędziowie punktowali 38:37, 37:38 i 38:38.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/11/23/robert-swierzbinski-przegral-w-walce-wieczoru-gali-w-bialymstoku/swierzbinski_mendy/" rel="attachment wp-att-4760"><img class="alignleft size-full wp-image-4760" alt="swierzbinski_mendy" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/11/swierzbinski_mendy.jpg" width="860" height="1216" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/23/robert-swierzbinski-przegral-w-walce-wieczoru-gali-w-bialymstoku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;WOJOWNIK&#8221; PRZEGRYWA Z KONTUZJĄ W 6. STARCIU WALKI O PAS EBU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/wojownik-przegrywa-z-kontuzja-w-6-starciu-walki-o-pas-ebu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/wojownik-przegrywa-z-kontuzja-w-6-starciu-walki-o-pas-ebu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Nov 2014 22:51:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4757</guid>
		<description><![CDATA[Pechowo zakończyła się dla Rafała Jackiewicza (46-12-2, 21 KO) walka o zawodowe mistrzostwo Europy z Gianlucą Branco (48-3-1, 23 KO). &#8222;Wojownik&#8221; pokazał ogromne serce i determinację, jednak odnowiona kontuzja kolana zmusiła go do rezygnacji po szóstej rundzie. Włoch od pierwszego gongu starał się szachować naszego reprezentanta szybkim lewym prostym. Jackiewicz przyspieszył w końcówce, jednak jego rywal spokojnie wyłapał wszystkie ciosy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pechowo zakończyła się dla <strong>Rafała Jackiewicza</strong> (46-12-2, 21 KO) walka o zawodowe mistrzostwo Europy z <strong>Gianlucą Branco</strong> (48-3-1, 23 KO). &#8222;Wojownik&#8221; pokazał ogromne serce i determinację, jednak odnowiona kontuzja kolana zmusiła go do rezygnacji po szóstej rundzie.</p>
<p>Włoch od pierwszego gongu starał się szachować naszego reprezentanta szybkim lewym prostym. Jackiewicz przyspieszył w końcówce, jednak jego rywal spokojnie wyłapał wszystkie ciosy na rękawice. Druga runda była wyraźnie lepsza w wykonaniu &#8222;Wojownika&#8221; &#8211; nasz pięściarz podkręcił tempo, zaryzykował i był skuteczniejszy na przestrzeni tych trzech minut. W trzeciej rundzie już na wstępie Jackiewicz trafił czysto prawym sierpowym, jednak na rywalu ten cios nie zrobił wrażenia i Włoch konsekwentnie próbował wybić Polaka z rytmu lewym prostym. W drugiej minucie ogromna niespodzianka &#8211; bezpośredni prawy Polaka i Włoch zapoznał się z deskami! Rafał ruszył do zmasowanego ataku i poszedł na wojnę, jednak nie zdołał skończyć naruszonego oponenta. Co najdziwniejsze, runda skończyła się 20 sekund wcześniej&#8230;</p>
<p>Branco za wszelką cenę chciał się odgryźć za sytuację z rundy poprzedniej i z wielkim impetem ruszył na Polaka. Zepchnął go defensywy i był bliski zapisania rundy na swoje konto, jednak równo z gongiem Jackiewicz wystrzelił prawym sierpem i mieliśmy drugie liczenie! W piątej odsłonie 44-letni pięściarz zaczął boksować rozsądniej i mimo tego, że Jackiewicz kilkakrotnie trafił, to na terenie rywala ta runda nie mogła zostać zapisana na jego konto. Po kolejnym gongu Polak dalej próbował przełamać rywala i wstrząsnął nim w pierwszej minucie. Lokalny faworyt nie chciał się poddać i podjął wymianę. W jednej z akcji Rafał upadł na deski, co miało być początkiem końca. Liczenia nie było, jednak Polak wstał z wyraźnym grymasem na twarzy, ponieważ odnowiła się jego kontuzja kolana. Jak na &#8222;Wojownika&#8221; przystało przetrwał do końcowego gongu, jednak w narożniku wraz z trenerem Złotkowskim podjął decyzję o przerwaniu pojedynku.</p>
<p><strong>źródło: Adam Jarecki/bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/wojownik-przegrywa-z-kontuzja-w-6-starciu-walki-o-pas-ebu/branco1/" rel="attachment wp-att-4756"><img class="alignleft size-full wp-image-4756" alt="Branco1" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/11/Branco1.jpg" width="860" height="1216" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/wojownik-przegrywa-z-kontuzja-w-6-starciu-walki-o-pas-ebu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RAFAŁ JACKIEWICZ: DZIADKI POTRAFIĄ BOKSOWAĆ. NA PEWNO TO ZOBACZYCIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/rafal-jackiewicz-dziadki-potrafia-boksowac-na-pewno-to-zobaczycie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/rafal-jackiewicz-dziadki-potrafia-boksowac-na-pewno-to-zobaczycie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Nov 2014 19:05:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4748</guid>
		<description><![CDATA[Pięć lat minęło, od kiedy Rafał Jackiewicz po raz ostatni założył pas mistrza Europy w wadze półśredniej. Dzisiaj będzie mógł go odzyskać. We włoskiej Terracinie &#8222;Wojownik&#8221; skrzyżuje rękawice z 44-letnim Gianlucą Branco. W 2009 roku Jackiewicz postanowił zrezygnować z tytułu europejskiej federacji EBU, aby zmierzyć się w pojedynku eliminacyjnym do pasa IBF z Delvinem Rodriguezem. 37-letni dziś pięściarz zwyciężył po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Pięć lat minęło, od kiedy <strong>Rafał Jackiewicz</strong> po raz ostatni założył pas mistrza Europy w wadze półśredniej. Dzisiaj będzie mógł go odzyskać. We włoskiej <strong>Terracinie</strong> &#8222;Wojownik&#8221; skrzyżuje rękawice z 44-letnim <strong>Gianlucą Branco</strong>. W <strong>2009 roku</strong> Jackiewicz postanowił zrezygnować z tytułu europejskiej federacji EBU, aby zmierzyć się w pojedynku eliminacyjnym do pasa IBF z <strong>Delvinem Rodriguezem</strong>. 37-letni dziś pięściarz zwyciężył po dramatycznym boju i otrzymał szansę walki o mistrzostwo świata, ale w Lublanie był tylko tłem dla <strong>Dejana Zavecka</strong>.</p></blockquote>
<p><strong>- Będzie nas pan zapewniał, że po pięciu latach odzyska tytuł mistrza Europy?</strong><br />
Rafał Jackiewicz: Wiadomo, jak jest we Włoszech. Jeśli nie palnę Branco, to przegram. A w praktyce od pierwszej rundy muszę go punktować i rozbijać. Podwójna garda nie wystarczy. Może niektórych to zdziwi, ale pamiętam, że trzeba zadawać ciosy. Tak, jak w moich najlepszych latach. Czy będę w stanie walczyć jak dawniej? Przekonamy się.</p>
<p><strong>- Jak trudne czeka pana zadanie?</strong><br />
RJ: Branco jest do pokonania. To dobry, solidny zawodnik, ale nie żaden kozak. Nie za szybki, nie za silny, nie tak dobry technicznie. Nie jest już taki jak kiedyś, co zresztą można też powiedzieć o mnie. Ale widzę szansę i nie jadę do Włoch tylko po pieniądze. Myślę o wygranej. Muszę jednak przyznać, że jestem przygotowany tylko na siedemdziesiąt procent.</p>
<p><strong>- Bo nogi nadal bolą po październikowej gali KSW, gdzie debiutował pan w mieszanych sztukach walki?</strong><br />
RJ: Przyjmowałem bolesne zastrzyki w kolano i dopiero pod koniec przygotowań noga przestała mnie boleć. A bolała cały czas, szczególnie kolano. Znowu nie jestem przygotowany tak, jak bym chciał, ale zrobiłem tyle, ile mogłem.</p>
<p><strong>- Zapowiada pan, że trzeba postawić na ofensywę od pierwszego gongu. A mówiło się, że po walce z Delvinem Rodriguezem z 2009 roku Jackiewicz już tylko chowa się w swojej skorupie i nie lubi atakować, bo rywal trafił wtedy zbyt mocno.</strong><br />
RJ: Takie tam pieprzenie. Przecież potem pojechałem jeszcze do Włoch, dobrze walczyłem i wygrałem z Luciano Abisem. Wszyscy mnie znacie i wiecie, że mówię jak jest. Moje porażki nie miały nic wspólnego z ciosem Rodrigueza.</p>
<p><strong>- Ale w walkach z Janem Zaveckiem o pas IBF i Kellem Brookiem praktycznie pan nie atakował.</strong><br />
RJ: Bo obaj byli ode mnie po prostu lepsi, nie byłem w stanie nic im zrobić. Dlatego byłem bezradny, bezsilny. Ktoś kiedyś powiedział o tym ciosie Rodrigueza i tak już zostało. Ale gdyby ta teoria miała coś wspólnego z prawdą, to miałaby przełożenie także na inne walki, ze słabszymi rywalami. A przecież je wygrywałem. Wiadomo, jestem coraz starszy i coraz więcej myślę. Walczę coraz bezpieczniej, ale w sumie ja zawsze tak walczyłem.</p>
<p><strong>- Jeśli pokona pan Branco, to czego mamy się spodziewać później?</strong><br />
RJ: Byłyby jaja, gdybym odszedł z boksu jako mistrz Europy, nie? Miałem już zakończyć karierę boksera i nawet to zrobiłem, ale trzy dni później przyszła propozycja. Jestem stuknięty, ale nie głupi. Kasa się zgadzała, to ją przyjąłem. Kurde, wywalczyć taki pas w wieku 37 lat, na koniec kariery? Dla mnie to byłoby jak dla kogoś innego mistrzostwo świata. Nie wiem, co będzie dalej, nawet jeśli wygram. Niby najbliższą walkę mam stoczyć w maju, na gali KSW, ale ze mną nigdy nic nie wiadomo.</p>
<p><strong>- Na walkę do Włoch leci pan już po raz piąty.</strong><br />
RJ: Dwa razy mnie oszukali. Z Laurim wygrałem, ale przegrałem. Grasselliniego sklepałem i też przegrałem. Abisa walnąłem, Bundu mnie zamordował. Bilans powoli będzie się wyrównywał.</p>
<p><strong>- Tak będzie?</strong><br />
RJ: Branco to cwany i doświadczony zawodnik, ja też. Można powiedzieć, że jesteśmy na tym samym etapie. Stary lis Branco i stary osioł Jackiewicz. Dziadki potrafią boksować i na pewno to zobaczycie.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/22/rafal-jackiewicz-dziadki-potrafia-boksowac-na-pewno-to-zobaczycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UBYWA POLSKICH NAZWISK W CZOŁÓWKACH ZAWODOWYCH RANKINGÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/19/ubywa-polskich-nazwisk-w-czolowkach-zawodowych-rankingow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/19/ubywa-polskich-nazwisk-w-czolowkach-zawodowych-rankingow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2014 08:23:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4717</guid>
		<description><![CDATA[Coraz mniej polskich zawodowców odnajdujemy w rankingach światowych federacji. W najnowszym zestawieniu WBA widnieją nazwiska czterech Polaków, w rankingu WBO &#8211; trzech, zaś zdaniem WBC na pierwszą &#8222;15&#8243; zasługuje tylko czterech pięściarzy znad Wisły. W rankingu WBA na 8. miejscu pojawiło się nazwisko Pawła Głażewskiego (23-2, 5 KO), który podpisał kontrakt na walkę o tytuł mistrza świata tej federacji z]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz mniej polskich zawodowców odnajdujemy w rankingach światowych federacji. W najnowszym zestawieniu WBA widnieją nazwiska czterech Polaków, w rankingu WBO &#8211; trzech, zaś zdaniem WBC na pierwszą &#8222;15&#8243; zasługuje tylko czterech pięściarzy znad Wisły.</p>
<p>W rankingu WBA na 8. miejscu pojawiło się nazwisko <strong>Pawła Głażewskiego</strong> (23-2, 5 KO), który podpisał kontrakt na walkę o tytuł mistrza świata tej federacji z czempionem WBA Juergenem Braehmerem. Wyżej od &#8222;Głaza&#8221; sklasyfikowani są <strong>Mateusz Masternak</strong> (33-2, 24 KO) i <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (23-0, 15 KO) &#8211; zajmujący miejsca nr 6 i 7 w kategorii junior ciężkiej. Ostatni Polak w rankingu to dziesiąty w &#8222;cruiser&#8221; <strong>Paweł Kołodziej</strong> (33-1, 18 KO).</p>
<p>Federacja WBO najwyraźniej uwzględniła porażkę <strong>Tomasza Adamka</strong> (49-3, 29 KO) z <strong>Arturem Szpilką</strong> (17-1, 12 KO). &#8222;Góral&#8221;, który dotąd zajmował 13. miejsce w wadze ciężkiej, wypadł z &#8222;15&#8243; a w jego miejsce w czołówce zameldował się &#8222;Szpila&#8221;, którego nazwisko odnajdujemy na miejscu nr 14. Najlepsze notowania ma Krzysztof Głowacki, który nadal otwiera ranking pretendentów w wadze junior ciężkiej. Znakomita pozycje wyjściowa do walki o tytuł <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (18-0, 7 KO), który awansował na 4. miejsce w limicie wagi piórkowej.</p>
<p>Nowy ranking federacji WBC jest nieco bogatszy w polskie nazwiska ale tylko czterech naszych rodaków znajdziemy w pierwszych &#8222;15&#8243;. Nieznaczny spadek zanotowali zarówno Tomasz Adamek jak i Artur Szpilka, ale ich niedawna rywalizacja nie została jeszcze uwzględniona w zestawieniu. Na razie więc &#8222;Góral&#8221; spadł na 15. miejsce, a &#8222;Szpila&#8221; jest dwudziesty drugi w wadze ciężkiej. Inny polski &#8222;ciężki&#8221;, <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (29-1, 15 KO) spadł na pozycję nr 28. Były mistrz świata wagi junior ciężkiej, <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-3-1, 35 KO) zajmuje aktualnie 5. miejsce. W tym samym limicie nieznaczny awans na 15. miejsce zaliczył Krzysztof Głowacki. W zestawieniu jest jeszcze dwóch polskich &#8222;cruiserów&#8221; -<strong> Łukasz Janik</strong> (27-2, 14 KO) na 19. miejscu i oczko niżej Mateusz Masternak. Poprawił swoje notowania <strong>Andrzej Fonfara</strong> (26-3, 15 KO) &#8211; piąty w wadze półciężkiej. W wadze super średniej czwartą dziesiątkę otwiera <strong>Przemysław Opalach</strong> (15-2, 13 KO), zaś nieaktywny od blisko roku <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO) spadł na lokatę nr 12 w kategorii junior średniej. Ostatnim Polakiem w rankingu WBC jest trzydziesty piąty w wadze piórkowej Kamil Łaszczyk.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/19/ubywa-polskich-nazwisk-w-czolowkach-zawodowych-rankingow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: POWOLI TRZEBA USUNĄĆ SIĘ W CIEŃ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/13/tomasz-adamek-powoli-trzeba-usunac-sie-w-cien/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/13/tomasz-adamek-powoli-trzeba-usunac-sie-w-cien/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Nov 2014 07:00:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4649</guid>
		<description><![CDATA[- Zaraz po przegranej walce z Arturem Szpilką wsiadł pan w samolot i wrócił do USA, do rodziny. Miał pan czas i ochotę analizować porażkę i jej przyczyny? Tomasz Adamek: Nie. I nie wiem dlaczego tak wyszło. Trudno gdybać i rozmawiać. Czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze, bo przecież nie stoczyłem ciężkiej walki. Dzień po pojedynku ze Szpilką nie było]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Zaraz po przegranej walce z Arturem Szpilką wsiadł pan w samolot i wrócił do USA, do rodziny. Miał pan czas i ochotę analizować porażkę i jej przyczyny?</strong><br />
<strong>Tomasz Adamek</strong>: Nie. I nie wiem dlaczego tak wyszło. Trudno gdybać i rozmawiać. Czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze, bo przecież nie stoczyłem ciężkiej walki. Dzień po pojedynku ze Szpilką nie było na mnie śladu walki. To nie była ringowa wojna. Ale pewnie i tak chce pan spytać co dalej z moim boksem&#8230;</p>
<p><strong>- Za chwilę. Oglądał już pan to, co działo się w Krakowie?</strong><br />
TA: Nie, jeszcze nie.</p>
<p><strong>- Dariusz Michalczewski powiedział, że przeszedł pan koło walki.</strong><br />
TA: A niech sobie gada. Zawsze przecież tak było, jest i będzie, że ludzie komentują. Walczyłem jak mogłem i zrobiłem co mogłem, ale zabrakło szybkości. A przecież powiedziałem wchodząc do ringu, że jeśli będę szybki i błysnę, mogę się jeszcze pokusić o wielkie walki. Tylko taki nie byłem, a to znaczy, że powoli trzeba usunąć się w cień.</p>
<p><strong>- Dlaczego nie był pan szybki? Opowiadał pan, że po treningach w Gilowicach wszystkie atuty wróciły.</strong><br />
TA: Co mam powiedzieć? Lata lecą, stoczyłem sporo wojen w ringu, dawałem z siebie wszystko i to powoli wychodzi. Czasu nie oszukam&#8230;</p>
<p><strong>- Jak pana znam to jednak korci, żeby jeszcze spróbować.</strong><br />
TA: Jeżeli coś może mnie skusić to dobra oferta finansowa. Walczyłem całe życie i jeśli dobre pieniądze pojawią się na stole, mogę wejść do ringu. Inaczej to nie ma sensu.</p>
<p><strong>- Chciałby pan skończyć przygodę z boksem porażką?</strong><br />
TA: Pewnie że nie. Chyba nikt by nie chciał. To pierwsza odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy, ale tak serio – jeszcze o tym nie myślałem, naprawdę. Jestem w domu, spędzam czas z rodziną, bo długo mnie nie było z bliskimi. Nie ma tylko kiedy jechać z nimi gdzieś odpocząć. Ja byłem przynajmniej u mamy, żona i dziewczyny siedziały w domu. A teraz nigdzie nie pojedziemy, bo córki mają szkołę. Cóż, poczekają do kolejnych wakacji.</p>
<p><strong>- Wróćmy do sportu – rewanż ze Szpilką pana interesuje?</strong><br />
TA: A co by to dało?</p>
<p><strong>- Pieniądze?</strong><br />
TA: Szczerze? Nie widzę w tym wielkiego zarobku. Zobaczymy jak to się dalej potoczy.</p>
<p><strong>- Dzisiaj już pan wie, że wielkie walki nie dla pana.</strong><br />
TA: Wiem, wiem&#8230; Czas weryfikacji był ósmego listopada w Krakowie. Powiedziałem to kibicom, mówiłem panu i trenerowi. Wszyscy wiedzieli co musi się stać, abym walczył dalej. Tymczasem nie wykonałem w ringu założeń. I jeśli nie jestem w stanie tego robić to znak, że czas Adamka minął, a razem z nim szansa na wielkie walki.</p>
<p><strong>- Jest pan dzisiaj emerytem, który może wrócić na chwilę na ring?</strong><br />
TA: Tak to wygląda.</p>
<p><strong>- Ma pan pomysł na to, co dalej robić ze swoim życiem?</strong><br />
TA: Na razie nie. Jestem w Ameryce i coś będę robił. Dopiero wróciłem do domu, ale tak naprawdę nie muszę odpoczywać, bo nie mam po czym. Nie jestem zmęczony fizycznie ani psychicznie. Zresztą, dlaczego miałbym być, skoro to nie była żadna wielka walka&#8230;</p>
<p><strong>- Nawet w przegranym starciu z Wiaczesławem Głazkowem potrafił pan jednak przyspieszyć w ostatnich rundach, zaatakować i zaryzykować, aby poszukać szansy. Ze Szpilką tego nie widziałem. Dlaczego?</strong><br />
TA: Nie był najwygodniejszy. A poza tym, to ja nie byłem sobą. To kolejny powód przemawiający za tym, że nadszedł czas, aby się żegnać z kibicami.</p>
<p><strong>- Mówiło się też, że jeśli pan wygra, spotka się z Aleksandrem Powietkinem albo Marco Huckiem. Tam byłyby duże pieniądze do zarobienia. Poza tym, zwycięstwa dałyby panu dużo także pod względem sportowym.</strong><br />
TA: Obiło mi się coś o uszy, ale nie myślałem o tym. Zawsze skupiałem się na najbliższym zadaniu i teraz też tak było. Cóż, wygrałbym, moglibyśmy teraz dyskutować czy to realne, a pan zastanawiałby się jaka kasa wchodzi w grę. Tylko znowu wracamy do tego samego – przegrałem, więc to nie ma sensu.</p>
<p><strong>- Gilowice panu nie posłużyły.</strong><br />
TA: Taki jest sport. Coś się zaczyna i kończy. Trenowałem fajnie i mocno. Patrząc z dystansu niczego bym raczej nie zmienił. Problem w tym, że pogubiłem atuty. Starzeję się i nic na to nie poradzę.</p>
<p><strong>- Gdyby jednak pan skończył z boksem już teraz to i tak w glorii najbardziej utytułowanego polskiego pięściarza zawodowego w historii.</strong><br />
TA: Fajna świadomość. Dwa razy byłem mistrzem świata, zdobywałem też mniej znaczące pasy. Trochę dla tego naszego boksu zrobiłem. Z kariery w wadze ciężkiej też jestem zadowolony. Toczyłem wojny w USA. Pamiętam oczywiście, że przegrałem w tej kategorii tę najtrudniejszą przeprawę, z Witalijem Kliczko, ale taki jest sport. Uczy wygrywać i przegrywać. Przerobiłem wszystkie lekcje.</p>
<p><strong>- Szpilka ma – pana zdaniem – potencjał, aby osiągnąć coś wielkiego w wadze ciężkiej?</strong><br />
TA: Wygrał, bo ja byłem słabszy. Prawdziwy Adamek stłukłby go na kwaśne jabłko. Lata jednak lecą i nie pokazałem tego, co kiedyś. Życzę Arturowi jak najlepiej. Chciałbym, aby on i inni Polacy osiągali sukcesy. Chłopak ma swój styl, ale nie chcę go w żaden sposób oceniać. Nie lubię tego robić.</p>
<p><strong>- Ma trochę talentu do tego sportu?</strong><br />
TA: Trudno o tym mówić, bo niby jak? Okaże się. Będzie mu trudno, ale niech walczy.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/13/tomasz-adamek-powoli-trzeba-usunac-sie-w-cien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZPILKA PUNKTUJE W KRAKOWIE ADAMKA. ROZBICI PROKSA I CHUDECKI. NA TARCZY KOSTECKI I KACZOR</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/09/szpilka-punktuje-w-krakowie-adamka-rozbici-proksa-i-chudecki-na-tarczy-kostecki-i-kaczor/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/09/szpilka-punktuje-w-krakowie-adamka-rozbici-proksa-i-chudecki-na-tarczy-kostecki-i-kaczor/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Nov 2014 00:32:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Kostecki]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Proksa]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Gudel]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Kaczor]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4596</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru Polsat Boxing Night III w Krakowie młody wilk &#8211; Artur Szpilka (17-1, 12 KO), zaatakował starego wygę, byłego championa dwóch kategorii &#8211; Tomasza Adamka (49-4, 29 KO). Pierwsza runda typowo rozpoznawcza &#8211; &#8222;Góral&#8221; próbował zachodzić rywala i zagonić go do narożnika, ale &#8222;Szpila&#8221; stopował go prawym prostym. W drugiej uwidoczniła się nieznaczna przewaga zawodnika z Wieliczki,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru <strong>Polsat Boxing Night III</strong> w <strong>Krakowie</strong> młody wilk &#8211; <strong>Artur Szpilka</strong> (17-1, 12 KO), zaatakował starego wygę, byłego championa dwóch kategorii &#8211; <strong>Tomasza Adamka</strong> (49-4, 29 KO). Pierwsza runda typowo rozpoznawcza &#8211; &#8222;Góral&#8221; próbował zachodzić rywala i zagonić go do narożnika, ale &#8222;Szpila&#8221; stopował go prawym prostym. W drugiej uwidoczniła się nieznaczna przewaga zawodnika z Wieliczki, który trafił lewym krzyżowym, ale i potrafił prawym jabem trzymać przeciwnika z daleka. Tomek natomiast szukał miejsca po dole. Minutę przed końcem trzeciej odsłony Artur trafił bezpośrednim lewym, szybko poprawił akcja prawy-lewy i Tomek poleciał na liny. Odczuł to, ale w swoim zwyczaju szybko starał się odpowiedzieć. W czwartym starciu Adamek starał się wywierać mocny pressing, jednak w ciosach na górę odrobinę szybszy był młodszy rodak, dlatego podopieczny <strong>Rogera Bloodwortha</strong> konsekwentnie bił prawym na korpus. W piątym w końcu zaczęły dochodzić jego prawe również na głowę. Trafił kilka razy, lecz Artur przyjmował wszystko bez zmrużenia oka. Wyrównany przebieg miały kolejne trzy minuty, a obaj szachowali się trochę nawzajem swoimi przednimi rękoma. W siódmym starciu Artur znów wyłączył przeciwnika prawym prostym, przy okazji bijąc raz na jakiś czas mocnym lewym. Role odwróciły się w rundzie numer osiem. Już na początku szturm przeprowadził Tomek i w długiej serii kilka razy trafił. Szpilka chyba przeżywał kryzys, bo praktycznie do gongu boksował na wstecznym, choć trzeba mu przy tym oddać, że fajnie unikał bomby &#8222;Górala&#8221; rotacją i unikami. Złapał w przerwie drugi oddech i w dziewiątej rundzie znów toczył wyrównany bój z wielkim rywalem. O wszystkim miały więc zadecydować ostatnie trzy minuty. Najpierw dwa razy swoim lewym trafił Artur, w odpowiedzi lewym sierpem przymierzył Tomek, a gdy zabrzmiał gong, obaj podnieśli ręce w geście zwycięstwa. A sędziowie punktowali 94:96, 92:98 i 94:96 &#8211; wszyscy na korzyść Szpilki.</p>
<p>Zamiast zaciętej bitwy skończyło się na krótkiej egzekucji. W starciu dwóch niepokonanych pięściarzy <strong>Michał Syrowatka</strong> (11-0, 3 KO) znokautował błyskawicznie <strong>Michała Chudeckiego</strong> (10-1-1, 3 KO). Wydawałoby się w niegroźnej sytuacji w zwarciu Syrowatka zrobił mały krok w tył i huknął prawym sierpowym &#8211; wprost na szczękę rywala. Chudecki przewróciłby się, ale zawisł na linach. Zanim <strong>Grzegorz Molenda</strong> zdążył doskoczyć, podopieczny <strong>Andrzeja Gmitruka</strong> doskoczył i dobił zranioną ofiarę potwornym prawym hakiem. Bardzo ciężki nokaut i wyrównanie porachunków z czasów boksu olimpijskiego, gdy dwukrotnie przegrywał z &#8222;TNT&#8221;.</p>
<p>Zamiast świetnej i wyrównanej walki mieliśmy pokaz jednego aktora. <strong>Maciej Sulęcki</strong> (19-0, 4 KO) całkowicie zdominował <strong>Grzegorza Proksę</strong> (29-4, 21 KO) i wygrał przez nokaut! Pierwszą rundę świetnie rozpoczął popularny &#8222;Striczu&#8221;. Wciągnął byłego mistrza Europy dwukrotnie na kontrę bezpośrednim prawym, a raz na krótki lewy sierp. &#8211; Rozruszaj go &#8211; radził w przerwie <strong>Fiodor Łapin</strong>. Ale pomiędzy czwartą a szóstą minutą dalej przeważał podopieczny Andrzeja Gmitruka, ustawiając wszystko lewym prostym. Grzesiek trafił raz czysto, ale na tym etapie bezwzględnie przegrywał 18:20. Proksa dużo lepiej radził sobie na początku trzeciego starcia, kiedy trafił bezpośrednim lewym. Ale Sulęcki zrewanżował się mu potem bezpośrednim prawym, a wszystko zaakcentował świetną akcją prawy-lewy sierp. Maćkowi wychodziło wszystko, bo nawet w czwartej rundzie, w której prawdopodobnie nieznacznie lepszy był jego oponent, w ostatnich dziesięciu sekundach &#8222;Striczu&#8221; dwiema pięknymi akcjami znów przechylił chyba szalę na swoją korzyść. Tak samo widział to <strong>Przemek Saleta</strong>, który punktował w tym momencie 40:36 dla Maćka. Podrażniony Proksa ruszył niczym taran do ostrego ataku w szóstym starciu, lecz rozluźniony Sulęcki spokojnie kontrolował sytuację i punktował swoim lewym prostym. Na półmetku wątpliwości nie było, dlatego &#8222;Super G&#8221; atakował jeszcze zacieklej. Problem w tym, że do narożnika schodził po kolejnej przegranej rundzie, w dodatku z lekkim rozcięciem łuku brwiowego. &#8211; Nie ma stania. Od dołu do góry &#8211; zachęcał go i mobilizował Łapin. Ale to był dzień jednego człowieka. Koniec nastąpił w rundzie numer siedem. Sulęcki po prostu karcił każdy ruch Grześka bezpośrednim prawym krzyżowym. Wchodziło wszystko jak w masło. Proksa szedł coraz bardziej otwarty by odmienić losy jednym ciosem, ale nadział się na prawy sierp Sulęckiego. Klasyczny nokaut i niespodzianka &#8211; ale czy naprawdę aż taka?<br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2014/11/09/szpilka-punktuje-w-krakowie-adamka-rozbici-proksa-i-chudecki-na-tarczy-kostecki-i-kaczor/undercardpbn3/" rel="attachment wp-att-4595"><img class="alignleft size-full wp-image-4595" alt="undercardpbn3" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/11/undercardpbn3.jpg" width="860" height="1218" /></a><br />
<strong>Dawid Kostecki</strong> (39-2, 25 KO) wrócił dziś po długiej przerwie, ale spotkanie z <strong>Andrzejem Sołdrą</strong> (11-1-1, 5 KO) miało być dla niego tylko spacerkiem. Nie było! Zaczęło się sensacyjnie. Podopieczny Piotra Wilczewskiego trafił prawym krzyżowym i lewym sierpem. To jeszcze nic, bo po prawym sierpowym w okolice skroni &#8222;Cygan&#8221; zatańczył i ledwo co ustał na nogach. W narożniku Fiodor Łapin ostrzegał, ale początek drugiej rundy znów wyraźnie dla Sołdry. I nagle na sekundy przed przerwą Kostecki wystrzelił w akcji prawy na prawy i tym razem to Andrzej był liczony! Trzecia odsłona to prawdziwa wojna na wyniszczenie na środku ringu. Cios za cios, bomba za bombę, ale w ostatnich sekundach to prawy sierpowy Dawida zamroczył Andrzeja, czym zapewne zyskał przychylność sędziów. Czwarte starcie to całkowita dominacja Kosteckiego. No &#8211; prawie całkowita, bo po dwóch minutach i pięćdziesięciu sekundach lania porozbijany Sołdra nagle wystrzelił lewym sierpem na szczękę. Dawid ustał. Początek piątej rundy to znów przewaga Kosteckiego i gdy wydawało się, że egzekucja na Sołdrze to tylko kwestia czasu, ten fantastycznym zrywem zepchnął do głębokiej defensywy faworyzowanego przeciwnika. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Runda numer sześć to z kolei całkowita dominacja Sołdry. Wszyscy dookoła przecierali oczy ze zdziwienia! A Andrzej poczuł krew, polując na nokaut. Kolejne trzy minuty to rzeź. Obaj wyniszczeni, zmęczeni, rozkrwawieni, ale żaden nie ustępował. Ostatnią soczystą bombę wyprowadził Kostecki, jednak w przekroju tego odcinka znów lepszy był Sołdra. &#8222;Cygan&#8221; miał więc ostatnie starcie na odmienienie tej trudnej sytuacji. I nic się nie zmieniło &#8211; obustronne bombardowanie do ostatniej sekundy nagrodzone gromkimi brawami. Sędziowie punktowali 75:76, 75:77 i 75:77 &#8211; wszyscy na korzyść Sołdry!</p>
<p>W drugiej walce gali faworyzowany <strong>Łukasz Maciec</strong> (22-2-1, 5 KO) pokonał wyraźnie <strong>Michała Żeromińskiego</strong> (7-2, 1 KO). Pięściarz z Lublina rozpoczął potyczkę ciosami prostymi, wykorzystując lepsze warunki fizyczne, choć Michał wciągnął go w połowie pierwszej rundy na kontrę z prawej ręki po odchyleniu. Po wyrównanej pierwszej odsłonie, w drugiej przewagę zaczął zyskiwać Maciec, który zasypywał przeciwnika seriami złożonymi z kilku ciosów. Michał chciał uderzyć raz a dobrze, jednak &#8222;Gruby&#8221; konsekwentnie realizował swoje założenia taktyczne. Z daleka bił na górę, a gdy przechodził do półdystansu, szukał miejsca pod łokciami Żeromińskiego. W czwartym starciu Łukasz swoim nieustannym pressingiem po prostu złamał Michała. Z minuty na minutę dysproporcje między nimi były coraz bardziej widoczne. Oglądaliśmy ruch jednostronny, a jedyną niewiadomą wydawało się pytanie, czy Maciec zdoła dopisać do swojego rekordu szóstą &#8222;czasówkę&#8221;. W końcu na pół minuty przed końcem szóstej rundy po lewym haku w okolice wątroby Michał musiał przyklęknąć, choć Robert Gortat nie liczył, bo potraktował to jako zbyt niskie uderzenie. &#8211; On walczy już tylko o przetrwanie &#8211; krzyczała w narożniku swojemu koledze <strong>Karolina Michalczuk</strong>. I tak to trochę wyglądało. W połowie siódmej rundzie znów ta sama akcja. Tym razem Żeromiński nie był liczony, lecz widać było na jego twarzy grymas bólu. Krańcowo wyczerpany Michał pokazał charakter i dotrwał do ostatniego gongu. Sędziowie nie mieli problemów ze wskazaniem lepszego, punktując wygraną Maćca 79:73 i dwukrotnie 80:72.</p>
<p>W pierwszej walce Polsat Boxing Night <strong>Piotr Gudel</strong> (2-1, 0 KO) pokonał <strong>Rafała Kaczora</strong> (2-1, 0 KO), wyrównując porachunki z zeszłego roku. Żądny rewanżu Gudel już pod koniec pierwszej minuty trafił mocnym sierpem, doskoczył do zranionej ofiary zasypał ją serią bomb. Sędzia liczył wałbrzyszanina do ośmiu i choć ten zdołał wyjść z opresji, to krwawił z prawego łuku brwiowego. W drugiej odsłonie Kaczor wrócił do gry, a w końcówce nawet zyskał lekką przewagę. Podobnie było w trzecim starciu, choć obaj zawodnicy poszli już na otwartą bitkę i nokaut bądź przynajmniej nokdaun mógł nadejść w każdym momencie. Rafał zagapił się na początku czwartej rundy, gdy Piotrek w zwarciu zrobił krok w tył i huknął lewym sierpem na szczękę. Rywal znów w odpowiedzi zaakcentował końcówkę. Kolejne sześć minut to typowa wojna na przełamanie. Mocniej bił Piotrek, natomiast Rafał zachował jakby więcej sił o pozostawał aktywniejszy. Trzydzieści sekund przed końcem Kaczor trafił soczystym lewym sierpem na brodę, ale wygranej nie mógł być pewien. Sędziowie punktowali niejednogłośnie 57:56, 55:58 i 58:56 &#8211; na korzyść Gudela, któremu udał się rewanż.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/09/szpilka-punktuje-w-krakowie-adamka-rozbici-proksa-i-chudecki-na-tarczy-kostecki-i-kaczor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ GMITRUK WIERZY W ZWYCIĘSTWA SULĘCKIEGO I ADAMKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/08/andrzej-gmitruk-wierzy-w-zwyciestwa-suleckiego-i-adamka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/08/andrzej-gmitruk-wierzy-w-zwyciestwa-suleckiego-i-adamka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Nov 2014 09:21:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gmitruk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Proksa]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4592</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Gmitruk, były trener Tomasza Adamka, szkoleniowiec Macieja Sulęckiego ocenia szanse Tomasza Adamka i Artura Szpilki w sobotniej walce podczas Polsat Boxing Night. - Jaki przebieg będzie miała walka Tomasz Adamek – Artur Szpilka? Andrzej Gmitruk: Mam przeczucie, że będzie to twardy i emocjonujący pojedynek. Moim faworytem jest jednak Tomek. Jego poziom sportowy nie wymaga rekomendacji. Nie przyleciał do Polski]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Andrzej Gmitruk, były trener Tomasza Adamka, szkoleniowiec Macieja Sulęckiego ocenia szanse Tomasza Adamka i Artura Szpilki w sobotniej walce podczas Polsat Boxing Night.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Jaki przebieg będzie miała walka Tomasz Adamek – Artur Szpilka?</strong><br />
<strong>Andrzej Gmitruk</strong>: Mam przeczucie, że będzie to twardy i emocjonujący pojedynek. Moim faworytem jest jednak Tomek. Jego poziom sportowy nie wymaga rekomendacji. Nie przyleciał do Polski po to, by przegrać. Niezwykle istotna będzie jego rutyna. Stoczył mnóstwo walk ze świetnymi przeciwnikami i wielokrotnie miał do czynienia z trudnymi ringowymi sytuacjami, których nie poznał Artur. Niewiele zabrakło, a odwróciłby również wynik ostatniej, przegranej walki z Wiaczesławem Głazkowem. W końcówce był bliski wygranej przed czasem.</p>
<p><strong>- Czy najistotniejsze dla wyniku pojedynku będą ostatnie rundy? A może zakończy się on dużo szybciej?</strong><br />
AG: Wszystko zależy od tego, jak Szpilka wytrzyma obciążenie emocjonalne. Jeśli zaś chodzi o Tomka, możemy być pewni, że zachowa zimną głowę. Sądzę, że w ósmej lub dziewiątej rundzie Adamek będzie już bliski odniesienia zwycięstwa. Arturowi nic nie ujmuję. Dawno nie widziałem w polskim boksie tak zdeterminowanego i odważnego boksera. Niezależnie od wyniku walki, należy w niego inwestować.</p>
<p><strong>- Trenuje pan Macieja Sulęckiego, czy pana podopieczny sprawi sensację i pokona Grzegorza Proksę?</strong><br />
AG: Gdybym nie wierzył w jego zwycięstwo, to bym z nim nie pracował. Maciek jest odważny i konsekwentny. Jeśli nie da się zaskoczyć Grzegorzowi w pierwszej fazie walki, będzie dobrze. Poziom przeciwnika nie będzie dla niego szokiem. Ostatni rywale, z którymi walczył, z całą pewnością nie należeli do słabeuszy.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/08/andrzej-gmitruk-wierzy-w-zwyciestwa-suleckiego-i-adamka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GRZEGORZ PROKSA: MAMY SAMOZWAŃCZEGO MISTRZA I STAREGO LISA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/grzegorz-proksa-mamy-samozwanczego-mistrza-i-starego-lisa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/grzegorz-proksa-mamy-samozwanczego-mistrza-i-starego-lisa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Nov 2014 18:46:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Proksa]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4586</guid>
		<description><![CDATA[- Emocje opadły, czy nadal chce pan utrzeć nosa Maciejowi Sulęckiemu za nieprzychylne komentarze na temat pana ostatnich walk? Grzegorz Proksa: Właśnie po to walczymy, bym utarł mu nosa. Jestem człowiekiem pamiętliwym, a apogeum mojej złości nastąpi w sobotę. Nie jestem jednak zdenerwowany. Po prostu chcę go pokonać i tyle. - Które słowa przeciwnika najbardziej pana zdenerwowały? Prognoza, że po]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Emocje opadły, czy nadal chce pan utrzeć nosa Maciejowi Sulęckiemu za nieprzychylne komentarze na temat pana ostatnich walk?</strong><br />
<strong>Grzegorz Proksa</strong>: Właśnie po to walczymy, bym utarł mu nosa. Jestem człowiekiem pamiętliwym, a apogeum mojej złości nastąpi w sobotę. Nie jestem jednak zdenerwowany. Po prostu chcę go pokonać i tyle.</p>
<p><strong>- Które słowa przeciwnika najbardziej pana zdenerwowały? Prognoza, że po porażce może się pan stać tak zwanym bumem?</strong><br />
GP: Zaczął pan od prowokacji. Niepotrzebnie. Do walki podchodzę ze spokojem. W ringu wykonam swoją pracę. Nie ja będę się wstydził za swoje słowa, tylko przeciwnik. Jest młodym człowiekiem, musi nabrać pokory. I ja go tej pokory nauczę.</p>
<p><strong>- Sulęcki celowo starał się wzbudzić zainteresowanie pojedynkiem, gdy jeszcze nie było wiadomo, że będziecie walczyć?</strong><br />
GP: Wydaje mi się, że nie do końca zdawał sobie sprawę, że ten pojedynek się odbędzie. Chciał sobie wyrobić nazwisko, posługując się moim. Dzięki telewizji Polsat daję mu szansę walki. Zobaczymy, na ile jego słowa przełożą się na czyny. Ja zamierzam mu pokazać, że nie jest tak dobrym pięściarzem, za jakiego się uważa. Nie wykorzysta tej szansy. Przegra.</p>
<p><strong>- Chce pan wygrać w równie efektowny sposób jak trzy lata temu, gdy w Neubrandenburgu nie dał pan szans Sebastianowi Sylvestrowi, odbierając Niemcowi pas mistrza Europy wagi średniej?</strong><br />
GP: Interesuje mnie zwycięstwo i obnażenie słabości Maćka. A jeśli wyjdzie mi to równie dobrze, jak w starciu z Sylvestrem, to będę się cieszył. Tamten pojedynek przejdzie do historii polskiego boksu, jestem z niego dumny. Ciekawie będzie również w sobotę. Mamy samozwańczego mistrza i starego lisa.</p>
<p><strong>- Trener Fiodor Łapin nie miał do pana pretensji, że włączył się pan w wojenkę na słowa z Sulęckim?</strong><br />
GP: Nie rozmawialiśmy o tym. Jeżeli miał zastrzeżenia, to jedynie do postawy Maćka. Trener zna moje podejście do tematu. Wie, że jestem doświadczonym pięściarzem i dorosłym człowiekiem. Nie musi mnie sprowadzać na ziemię, bo twardo po niej stąpam.</p>
<p><strong>- Nadal twierdzi pan, że przeciwnik nie chciał dawać panu &#8222;gotowca&#8221; i celowo wycofał się z wrześniowej walki, którą miał stoczyć z leworęcznym, podobnie jak pan, pięściarzem? Tak naprawdę nie był kontuzjowany?</strong><br />
GP: Ze strony Sulęckiego walka z mańkutem w tym terminie byłaby głupotą. Nie uwierzyłem w jego kontuzję i zdania nie zmieniam.</p>
<p><strong>- Szykuje się też ciekawa rywalizacja w narożnikach – Fiodor Łapin kontra Andrzej Gmitruk.</strong><br />
GP: Trenerzy nie boksują. Nie oni przyjmują ciosy, nie oni muszą na nie reagować. Szkoleniowiec pomaga zawodnikowi tylko do pewnego momentu. Wszystko zależy od nas.</p>
<p><strong>- Gmitruk twierdzi, że wspólnie ze swoim zawodnikiem dobrze przeanalizował walki, w których rywale odkryli pana słabe punkty.</strong><br />
GP: Jasne, mogli oglądać moją niesłusznie przegraną walkę z Kerrym Hope&#8217;em lub potyczkę z Sergio Morą. Obie poprzedzały różne zawirowania. Jestem mężczyzną, nie będę się tłumaczył. Ale teraz jestem w świetnej formie i tyle. Sulęcki bardzo się zdziwi. A trener Gmitruk może się już zastanawiać, jak popracować nad psychiką Maćka po pierwszej rundzie walki.</p>
<p><strong>- Będzie pan świętował podwójne zwycięstwo, razem ze swoim przyjacielem Arturem Szpilką?</strong><br />
GP: Artura stać na zwycięstwo nad Adamkiem. Jest w bardzo dobrej formie. Wszystko rozstrzygnie się w jego głowie. Jeśli dobrze zniesie walkę pod względem mentalnym, to będzie boksował na swoim normalnym poziomie. Znam Tomka, oglądam jego walki i wiem, że pierwsze rundy wygra Artur. Adamek jest jednak cwanym lisem. Pytanie, jak Artur zaprezentuje się w drugiej fazie walki.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em><br />
<strong>[Fot. studio3df.pl]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/grzegorz-proksa-mamy-samozwanczego-mistrza-i-starego-lisa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DAWID KOSTECKI: TOMEK MA TWARDĄ SZCZĘKĘ, ALE ARTUR JEST SILNY I DYNAMICZNY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/dawid-kostecki-tomek-ma-twarda-szczeke-ale-artur-jest-silny-i-dynamiczny/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/dawid-kostecki-tomek-ma-twarda-szczeke-ale-artur-jest-silny-i-dynamiczny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Nov 2014 18:38:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Kostecki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4583</guid>
		<description><![CDATA[- Obserwował pan Artura Szpilkę podczas przygotowań do walki z Adamkiem. Czy potwierdza pan, że jest lepiej przygotowany niż do przegranej potyczki z Bryantem Jenningsem? Dawid Kostecki: Przed tamtą walką poprawił kondycję, siłę fizyczną i technikę, ale nie wyeliminował podstawowego błędu – wciąż opuszczał prawą rękę, szczególnie wtedy, gdy opierał się o liny i wyprowadzał uderzenie z lewej. Te mankamenty]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Obserwował pan Artura Szpilkę podczas przygotowań do walki z Adamkiem. Czy potwierdza pan, że jest lepiej przygotowany niż do przegranej potyczki z Bryantem Jenningsem?</strong><br />
<strong>Dawid Kostecki</strong>: Przed tamtą walką poprawił kondycję, siłę fizyczną i technikę, ale nie wyeliminował podstawowego błędu – wciąż opuszczał prawą rękę, szczególnie wtedy, gdy opierał się o liny i wyprowadzał uderzenie z lewej. Te mankamenty widzieliśmy także wcześniej, w starciach z Mikiem Mollo. Przed pojedynkiem z Adamkiem dostrzegłem poprawę. Pracował z chłodną głową, a prawa ręka wracała na swoje miejsce. Jestem podbudowany przygotowaniami Artura. O tym, że będzie w najlepszej możliwej formie fizycznej i mentalnej wiedziałem już wcześniej.</p>
<p><strong>- Jaki będzie scenariusz pojedynku Adamek – Szpilka?</strong><br />
DK: W tej walce wszystko jest możliwe. Wiem, że Artur tym razem jest przygotowany na dziesięć rund. Równie dobrze może się okazać, że walka zakończy się już na początku. Wiadomo, że Tomek ma twardą szczękę, ale już nieraz widzieliśmy, jak teoretycznie odporny na ciosy pięściarz nie wiedzieć czemu szybko przegrywa przez nokaut. A Szpilka jest silny i dynamiczny. Zapowiada się świetne widowisko.</p>
<p><strong>- Na co pan będzie musiał uważać, gdy znajdzie się w ringu z Andrzejem Sołdrą?</strong><br />
DK: Przede wszystkim na samego siebie, bym nie zapędził się w atakach i na własne życzenie nie miał pod górkę. Andrzeja nie lekceważę, ale po prostu wejdę do ringu i zrobię swoje. Jeśli będę walczył na swoim normalnym poziomie, wygram.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em><br />
<strong>[Fot. studio3df.pl]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/07/dawid-kostecki-tomek-ma-twarda-szczeke-ale-artur-jest-silny-i-dynamiczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PRZED WALKĄ ADAMEK-SZPILKA: KRWAWA JATKA CZY EGZEKUCJA?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/06/przed-walka-adamek-szpilka-krwawa-jatka-czy-egzekucja/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/06/przed-walka-adamek-szpilka-krwawa-jatka-czy-egzekucja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Nov 2014 08:36:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4554</guid>
		<description><![CDATA[Przed sobotnim pojedynkiem Tomasza Adamka i Artura Szpilki o porównanie obu pięściarzy poprosiliśmy Przemysława Saletę, jednego z najlepszych telewizyjnych ekspertów od boksu w naszym kraju. Dla wielu będzie to zaskoczenie, ale średnie ocen wystawionych przez byłego mistrza Europy wagi ciężkiej są niemal identyczne – 7,0 dla &#8222;Górala&#8221; i 6,9 dla &#8222;Szpili&#8221;. Czy to oznacza, że obejrzymy świetne widowisko i wyrównany]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Przed sobotnim pojedynkiem <strong>Tomasza Adamka</strong> i <strong>Artura Szpilki</strong> o porównanie obu pięściarzy poprosiliśmy <strong>Przemysława Saletę</strong>, jednego z najlepszych telewizyjnych ekspertów od boksu w naszym kraju. Dla wielu będzie to zaskoczenie, ale średnie ocen wystawionych przez byłego mistrza Europy wagi ciężkiej są niemal identyczne – 7,0 dla &#8222;Górala&#8221; i 6,9 dla &#8222;Szpili&#8221;. Czy to oznacza, że obejrzymy świetne widowisko i wyrównany pojedynek? Wbrew licznym opiniom innych fachowców, na pozycji murowanego faworyta stawiających byłego mistrza świata wagi półciężkiej i cruiser?</p>
<p>– Zaznaczam, że oceniam Adamka nie najlepszego w karierze, ale dzisiejszego, z ostatnich kilku walk. Po starciu z Witalijem Kliczką. I nie sadzę, by mógł być lepszy. Ze względu na wiek i trenera – argumentuje Saleta. – Szpilkę też oceniam po ostatniej walce, ale wierzę, że ósmego listopada będzie dużo lepszy. Również ze względu na wiek oraz na to, że potyczka z Bryantem Jenningsem obnażyła jego słabości i pokazała, nad czym musi pracować. Dlatego też jest dla mnie faworytem – podsumowuje.</p>
<p><strong>Kto ma pojęcie o boksie?</strong><br />
Adamek zarzuca Salecie, że nie jest obiektywny.</p>
<p>– Chyba chce coś zarobić. Gdyby wszedł znowu do ringu, pewnie tak by się stało i myślę, że o to w tym chodzi. Absolutnie nie ma możliwości, żebym z nim walczył – zaznaczył bokser z Gilowic w rozmowie z &#8222;PS&#8221;.</p>
<p>Bukmacherzy spodziewają się zwycięstwa Adamka – kursy wahają się od 1,4 do 1,6, przy typach 2,4 i 2,6 na wygraną Szpilki. Może jednak Saleta wcale nie przesadza? – Artura stać na zwycięstwo i nie mówię tak dlatego, że się przyjaźnimy. Pierwsze rundy wygra Artur. Pytanie, jak poradzi sobie w drugiej fazie walki – zastanawia się<strong> Grzegorz Proksa</strong>. Czy były mistrz Europy wagi średniej&#8230; nie wie, o czym mówi?</p>
<p>– Jeśli ktoś twierdzi, że w Krakowie spotka się dwóch bokserów na podobnym poziomie, to znaczy, że nie zna się na sporcie. Jeżeli Szpilka wytrzyma do szóstej rundy, to będzie dla niego wielkie osiągnięcie. W porywach dobrego humoru mogę mu dać dziesięć procent szans – to już opinia wieloletniego mistrza świata <strong>Dariusza Michalczewskiego</strong>.</p>
<p><strong>Rozstrzygnięcie w końcówce?</strong><br />
Ci, którzy oglądali Adamka podczas treningów w Gilowicach, meldują, że fizycznie prezentuje się bez zarzutu i nieźle pod względem szybkościowym. Pewne wątpliwości budzi jednak dobór sparingpartnerów. Adamek ściągnął z USA przeciętniaka <strong>Jasona Bergmana</strong>, a także słabo radzącego sobie na krajowych ringach <strong>Włodzimierza Letra</strong>. Szpilka sparował z <strong>Nagym Aguilerą</strong>, <strong>Zackiem Page&#8217;em</strong> i <strong>Marcinem Rekowskim</strong>.</p>
<p>– Sparingi nie muszą mieć decydującego znaczenia. Szpilka najczęściej uderza lewą ręką. Prawa służy mu głównie do utrzymywania dystansu od rywala, ewentualnie do zadania ciosu sierpowego w kombinacji. Tomek ma tak dużą wiedzę bokserską, że będzie świetnie wiedział, co robić – ocenił <strong>Andrzej Gmitruk</strong>, były trener Adamka, w pokazywanym przez Polsat Sport programie &#8222;Puncher&#8221;.</p>
<p>Przebieg walki, a być może także jej rezultat, ma w dużej mierze zależeć od psychiki 25-letniego Szpilki.</p>
<p>– Adamek nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Najwięcej zależy od Szpilki. Przez kilka miesięcy w procesie treningowym nie zmienił tak dużo, by zrobić wielki postęp. Liczy się to, jak wytrzyma ciśnienie w porównaniu z walką z Jenningsem – tłumaczy Gmitruk. Tego samego zdania jest Proksa oraz <strong>Andrzej Wasilewski</strong>.</p>
<p>– Jeśli Artura zawiedzie głowa, Adamek może mieć łatwe zadanie. Będzie inaczej, jeśli Szpilka opanuje emocje i nie pójdzie na żywioł – zaznacza promotor &#8222;Szpili&#8221;.</p>
<p>– Tomek na pewno nie jest tak szybki, jak przed walką z Andrzejem Gołotą, ale pozostaje moim faworytem. Uważam jednak, że walka może być bardzo wyrównana, a o wyniku może rozstrzygnąć jej końcowa faza – przewidywał w &#8222;Puncherze&#8221; <strong>Janusz Pindera</strong>. Taka prognoza jest bodaj najlepszą zachętą, by w sobotni wieczór nasłuchiwać wieści z Kraków Areny.</p>
<p><strong>PRZEMYSŁAW SALETA OCENIA ADAMKA I SZPILKĘ:</strong></p>
<p>TOMASZ ADAMEK:<br />
1. Warunki fizyczne – 6<br />
2. Siła fizyczna – 6<br />
3. Siła ciosu – 5<br />
4. Szybkość zadawania ciosów – 7<br />
5. Technika – 9<br />
6. Praca nóg – 6<br />
7. Kondycja – 6<br />
8. Psychika – 10<br />
9. Odporność na ciosy – 9<br />
10. Obrona – 6<br />
Średnia ocen: 7,0</p>
<p>ARTUR SZPILKA:<br />
1. Warunki fizyczne – 8<br />
2. Siła fizyczna – 7<br />
3. Siła ciosu – 8<br />
4. Szybkość zadawania ciosów – 8<br />
5. Technika – 7<br />
6. Praca nóg – 7<br />
7. Kondycja – 5<br />
8. Psychika –7<br />
9. Odporność na ciosy – 7<br />
10. Obrona – 5<br />
Średnia ocen: 6,9</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Komentarz Przemysława Salety</span>: Zaznaczam, że oceniam Adamka nie najlepszego w karierze, ale dzisiejszego, z ostatnich kilku walk. Po starciu z Witalijem Kliczką. I nie sadzę, by mógł być lepszy. Ze względu na wiek i trenera. Szpilkę też oceniam po ostatniej walce, ale wierzę, że ósmego listopada będzie dużo lepszy. Również ze względu na wiek oraz na to, że potyczka z Bryantem Jenningsem obnażyła jego słabości i pokazała, nad czym musi pracować. Dlatego też jest dla mnie faworytem.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/06/przed-walka-adamek-szpilka-krwawa-jatka-czy-egzekucja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA ZWYCIĘŻYŁ DOUDOU NGUMBU I JEST BLIŻEJ REWANŻU ZE STEVENSONEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/11/02/andrzej-fonfara-zwyciezyl-doudou-ngumbu-i-jest-blizej-rewanzu-ze-stevensonem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/11/02/andrzej-fonfara-zwyciezyl-doudou-ngumbu-i-jest-blizej-rewanzu-ze-stevensonem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Nov 2014 08:39:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4511</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru w UIC Pavilion w Chicago transmitowanego przez stację Showtime Andrzej Fonfara (26-3, 15 KO) pokonał jednogłośną decyzją sędziów niewygodnego Doudou Ngumbu (33-6, 12 KO). Już na samym początku nasz rodak trafił mocnym prawym krzyżowym, ale rywal w samej końcówce odpowiedział celnym prawym sierpowym. W drugiej rundzie zaskoczył &#8222;Polskiego Księcia&#8221; obszernym prawym overhandem. Podirytowany trochę Andrzej ruszył]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W głównej walce wieczoru w UIC Pavilion w Chicago transmitowanego przez stację Showtime Andrzej Fonfara (26-3, 15 KO) pokonał jednogłośną decyzją sędziów niewygodnego Doudou Ngumbu (33-6, 12 KO).</strong></p>
<p>Już na samym początku nasz rodak trafił mocnym prawym krzyżowym, ale rywal w samej końcówce odpowiedział celnym prawym sierpowym. W drugiej rundzie zaskoczył &#8222;Polskiego Księcia&#8221; obszernym prawym overhandem. Podirytowany trochę Andrzej ruszył ostrzej do ataku, akcentując końcówkę kilkoma hakami pod prawy łokieć przeciwnika. W trzecim starciu Fonfara w końcu uruchomił swój lew prosty, co po dwóch słabszych odsłonach od razu przyniosło efekt. W czwartej zaczęło się już polowanie na bardzo mocny prawy krzyżowy. Andrzej nie trafił jeszcze czysto, natomiast można było odnieść wrażenie, że złapał odpowiedni rytm. I po kolejnej minucie wszystko się sprawdziło&#8230;</p>
<p>Polak przestrzelił prawym, jednak huknął natychmiast potężnym lewym sierpowym na głowę. Ngumbu zachwiał się, a od nokdaunu uratowały go tylko liny. Fonfara miał jeszcze pół rundy na dokończenie dzieła zniszczenia, ale nie spieszył się i konsekwentnie robił swoje. Francuz na &#8222;miękkich nogach&#8221; wrócił do narożnika. Po przerwie Andrzej kontrolował rywala i spychał na liny lewym &#8222;dyszlem&#8221;, a mimo wszystko w narożniku usłyszał, że za mało bije i powinien być zdecydowanie bardziej aktywny.</p>
<p>Podopieczny <strong>Sama Colonny</strong> posłuchał tych rad i w siódmej rundzie zaczął składać swoje akcje w serie 3-4 ciosów, kończąc je najczęściej lewym hakiem na korpus. Ale Ngumbu stał na nogach i pomimo lekkiego kryzysu odpowiadał. Mało tego, w ósmej odsłonie złapał drugi oddech, zachęcał Polaka do ataku, samemu zaś odpowiedział soczystym lewym sierpowym.</p>
<p>Trudna do punktowania była przedostatnia, dziewiąta runda. Pierwsza połowa należała do Andrzeja, lecz Francuz dobrze finiszował. Ostatnie trzy minuty mogły zadecydować o wszystkim. Fonfara swoim pressingiem i agresją zepchnął przeciwnika do defensywy. Trzydzieści sekund przed ostatnim gongiem dodatkowo trafił mocnym lewym sierpowym i Ngumbu znów znalazł się w tarapatach. Niestety zabrakło czasu, a sprytny Doudou klinczami dotrwał do końca. Sędziowie punktowali 98:92 i dwukrotnie 97:93 &#8211; oczywiście na korzyść &#8222;Polskiego Księcia&#8221;.</p>
<p>- Mój rywal był w formie i przybył tutaj po wygraną. Kilka razy dobrze trafił. Wiedziałem doskonale, że może mnie skontrować kiedy ja biłem prawą ręką, stąd też cały czas musiałem mieć się na baczności. Wygrana to wygrana. Pojedynek okazał się trudny, lecz dobrze było wrócić zwycięstwem po porażce w poprzednim występie &#8211; stwierdził Fonfara.</p>
<p>- Chciałem skończyć przeciwnika w piątej rundzie przed czasem, gdy był zamroczony, jednak wciąż musiałem uważać na ewentualne kontry z jego strony &#8211; kontynuował &#8222;Polski Książę&#8221;, rozwijając temat potencjalnego rewanżu z mistrzem świata federacji WBC wagi półciężkiej, <strong>Adonisem Stevensonem</strong>.</p>
<p>- Myślę o nim każdego dnia. Potrzebuję jeszcze jednej walki i będę gotowy na taki rewanż. Dziś moja obrona była lepsza, choć powinienem wyprowadzać więcej ciosów i bić więcej kombinacjami by stać się jeszcze bardziej kompletnym zawodnikiem &#8211; dodał Andrzej.</p>
<p><em><strong>źródło: bokser.org</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/11/02/andrzej-fonfara-zwyciezyl-doudou-ngumbu-i-jest-blizej-rewanzu-ze-stevensonem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAWEŁ GŁAŻEWSKI: LEPSZEJ OKAZJI DO ZDOBYCIA PASA MISTRZOWSKIEGO NIE BĘDZIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/30/pawel-glazewski-lepszej-okazji-do-zdobycia-pasa-mistrzowskiego-nie-bedzie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/30/pawel-glazewski-lepszej-okazji-do-zdobycia-pasa-mistrzowskiego-nie-bedzie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Oct 2014 10:37:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4496</guid>
		<description><![CDATA[Fonfara – Stevenson, Masternak – Kalenga, Włodarczyk – Drozd, Kołodziej – Lebiediew. W ostatnich miesiącach nasi zawodnicy cztery razy walczyli o mistrzostwo świata i każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem. Czy pod koniec nie najlepszego dla polskiego boksu roku humory poprawi nam Paweł Głażewski? Walka 32-letniego białostoczanina o tytuł jest dużym zaskoczeniem. Szczególnie zdziwieni mogą być ci, którzy oglądali]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Fonfara – Stevenson, Masternak – Kalenga, Włodarczyk – Drozd, Kołodziej – Lebiediew. W ostatnich miesiącach nasi zawodnicy cztery razy walczyli o mistrzostwo świata i każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem. Czy pod koniec nie najlepszego dla polskiego boksu roku humory poprawi nam Paweł Głażewski?</strong></p></blockquote>
<p>Walka 32-letniego białostoczanina o tytuł jest dużym zaskoczeniem. Szczególnie zdziwieni mogą być ci, którzy oglądali ubiegłoroczne, przegrane przed czasem starcie z Francuzem <strong>Hadillahem Mohoumadim</strong> lub kwietniową, bardzo zaciętą i minimalnie wygraną potyczkę z <strong>Maciejem Miszkiniem</strong>. Gdy w sierpniu &#8222;Głaz&#8221; obijał w Międzyzdrojach Amerykanina <strong>Rowlanda Bryanta</strong>, nikt nie spodziewał się, że następnym rywalem będzie mistrz świata WBA <strong>Juergen Braehmer</strong>. 6 grudnia w Oldenburgu 36-letniego Niemca czeka walka w dobrowolnej obronie tytułu. To oznacza, że pretendent niekoniecznie musi znajdować się na szczytach rankingów.</p>
<p>– Lepszej okazji na zdobycie pasa nie będzie. Widzę swoją szansę. Braehmer dobrze kontruje i mocno bije, ale mam już wstępny plan. Pierwszy raz będę walczył w mańkutem jako zawodowiec, ale w boksie amatorskim z pięściarzami leworęcznymi boksowało mi się bardzo dobrze – przekonuje Głażewski.</p>
<p>Faworytem będzie jednak Braehmer. Niemiec w walce o tytuł jednego Polaka już pobił. Pięć lat temu w Budapeszcie nie dał szans <strong>Aleksemu Kuziemskiemu</strong>. Wygrał przez TKO w 11. rundzie, a stawką walki był pas tymczasowego mistrza WBO.</p>
<p>– Najtrudniejsze dla Pawła będzie to, że zmierzy się z Braehmerem na jego terenie. Dlatego wątpię, by mógł wygrać tę walkę na punkty. Musi przewrócić rywala. Juergen ma celne oko. Wyprowadza ciosy na luzie, bije mocno i precyzyjnie. Paweł musi mieć się na baczności – przestrzega Kuziemski.</p>
<p>– Największym atutem Braehmera będzie siła. Niemiec ma również przewagę warunków fizycznych, umiejętności bokserskich i doświadczenia. Paweł nie musi jednak stać na straconej pozycji. Braehmer ostatnio nie wyglądał na bardzo zmotywowanego, a Głażewskiemu nie zabraknie determinacji. Poza tym jego styl predestynuje go do walki z leworęcznymi pięściarzami. Rozpoczyna akcje od ciosu z prawej ręki, a kończy lewym hakiem lub sierpowym. Z drugiej strony Braehmer bije mocno i celnie. Oczywiście to on będzie faworytem – ocenia niedawny rywal Głażewskiego, Maciej Miszkiń.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/30/pawel-glazewski-lepszej-okazji-do-zdobycia-pasa-mistrzowskiego-nie-bedzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: NIECH SIĘ ARTUR MODLI&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/29/tomasz-adamek-niech-sie-artur-modli/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/29/tomasz-adamek-niech-sie-artur-modli/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Oct 2014 10:15:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4481</guid>
		<description><![CDATA[- Tomku, do walki pozostało już zaledwie kilkanaście dni… Za Tobą konferencja prasowa w Krakowie. Jak się czujesz? Tomasz Adamek: Jestem zdrowy i w dobrej formie. Solidnie pracuję nad kondycją, aby do ringu wejść przygotowany na 100 proc. Czuję się dobrze. Cieszę się, że przygotowuję się do tej walki w moich rodzinnych Gilowicach. Co dzień mogę też liczyć na obiadki]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Tomku, do walki pozostało już zaledwie kilkanaście dni… Za Tobą konferencja prasowa</strong><br />
<strong>w Krakowie. Jak się czujesz?</strong><br />
<strong>Tomasz Adamek</strong>: Jestem zdrowy i w dobrej formie. Solidnie pracuję nad kondycją, aby do ringu wejść przygotowany na 100 proc. Czuję się dobrze. Cieszę się, że przygotowuję się do tej walki w moich rodzinnych Gilowicach. Co dzień mogę też liczyć na obiadki mamy (śmiech). Przygotowania są na bardzo dobrym poziomie.</p>
<p><strong>- Jeden z portali bokserskich udostępnił filmik, w którym mówisz w zasadzie tylko jedno zdanie: „Jestem szybki”…</strong><br />
TA: A co mam komentować? (śmiech). Przed walką zawsze można dużo mówić, ale to jest budowanie atmosfery. W ringu wszystko może się wydarzyć, ale na słowa jeszcze nikt walki nie wygrał. Powtarzam: ring wszystko zweryfikuje.</p>
<p><strong>- Nie drażni Cię wyśmiewanie się z Twojej wiary, modlitwy?</strong><br />
TA: Zawsze po walce dziękuję Panu Bogu za to, że zwyciężyłem. I przed walką proszę Boga, aby mnie, ale i mojemu przeciwnikowi, nic się nie stało. Ten sport potrafi być bardzo niebezpieczny, czego przykłady mamy co jakiś czas. Jestem katolikiem – nigdy tego nie ukrywałem. A to, że się ktoś śmieje? To jest moje życie i żyję tak, jak chcę. Na konferencji powiedziałem: Niech się Artur modli, aby 8 listopada było dobrze.</p>
<p><strong>- Po walce z Andrzejem Gołotą mówiłeś, że nie chcesz już żadnej walki z rodakiem… Skąd nagle zmiana zdania i zgoda na walkę z Arturem Szpilką?</strong><br />
TA: Tak mówiłem, ale boks to moja praca. Dostałem dobrą propozycję, przemyślałem ją i dziś tu rozmawiamy. Boks to niebezpieczny sport. Nie wchodzę tam dla rozrywki. To jest moja praca, a jak nadarza się dobra okazja – przyjmuję propozycję.</p>
<p><strong>- W mediach od dłuższego czasu pojawiały się Wasze opinie &#8211; Artur mówił o tonie tak, jakby chciał sprowokować tę walkę…</strong><br />
TA: Już kiedyś powiedziałem, że nie może być tak, że każdy, kto chce walki, taką walkę dostanie. I na przeciwnika trzeba sobie zasłużyć. Te różne potyczki w mediach….  co mam komentować? Sami zobaczycie, co będzie 8 listopada. Obiecuję, że nie zawiodę kibiców. Wchodzę do ringu jako wielki wojownik i tak też z ringu zejdę.</p>
<p><em><strong>Rozmawiała: Marta Jacukiewicz</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/29/tomasz-adamek-niech-sie-artur-modli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZA NAMI DWIE KOLEJNE GALE APB. &#8222;AMATORZY&#8221; BIJĄ ZAWODOWYCH PIĘŚCIARZY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/27/za-nami-dwie-kolejne-gale-apb-amatorzy-bija-zawodowych-piesciarzy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/27/za-nami-dwie-kolejne-gale-apb-amatorzy-bija-zawodowych-piesciarzy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2014 20:24:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4473</guid>
		<description><![CDATA[Trwa premierowa odsłona nowatorskiego projektu AIBA Pro Boxing (APB). Po czterech piątkowych galach przed-rankingowych, w których rywalizowali pięściarze z wagi lekkiej (60 kg), półciężkiej (81 kg), ciężkiej (91 kg) i superciężkiej (+91 kg), tym razem odbyły się dwie kolejne w Baku i Nowosybirsku. Boksowali w nich pięściarze wag z limitem 69 kg i 52 kg. BAKU [Sarhadchi Complex]. Azerbejdżan był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Trwa premierowa odsłona nowatorskiego projektu AIBA Pro Boxing (APB). Po czterech piątkowych galach przed-rankingowych, w których rywalizowali pięściarze z wagi lekkiej (60 kg), półciężkiej (81 kg), ciężkiej (91 kg) i superciężkiej (+91 kg), tym razem odbyły się dwie kolejne w Baku i Nowosybirsku. Boksowali w nich pięściarze wag z limitem 69 kg i 52 kg.</strong></p>
<p><strong>BAKU [Sarhadchi Complex].</strong> Azerbejdżan był w sobotę gospodarzem drugiej z kolei gali AIBA Pro Boxing, w jednej z najsilniejszych kategorii wagowych (69 kg). Już pierwszy pojedynek wieczoru zakończył się sensacyjnie, gdyż mało znany Kenijczyk <strong>Rayton Nduku Okwiri</strong> znokautował piekielnie silnym prawym hakiem kreowanego na jedną z gwiazd APB, <strong>Marcos Nadera</strong> z Austrii, który legitymował się dotąd znakomitym rekordem płatnych walk (18-1-1, 3 KO).</p>
<p>W drugim pojedynku Turek<strong> Onur Sipal</strong> skrzyżował rękawice z Litwinem <strong>Eimantasem Stanionisem</strong> (w ostatniej chwili zastąpił Niemca Araika Marutjana). Bardziej doświadczony i silniejszy fizycznie zawodnik znad Bosforu przeważał w każdej z rund. Jego pewność siebie rosła z minuty na minutę i sędziowie nie mieli kłopotów z końcowym werdyktem.</p>
<p>Równie wyraźne zwycięstwo odniósł 24-letni Ukrainiec <strong>Denys Lazarev</strong> (znany z występów w lidze WSB w barwach Ukraine Otamans). O osiem lat starszy od niego Węgier <strong>Gyula Kate</strong>, nie mogąc poradzić sobie z konsekwentnie punktującym go i szybszym rywalem, szukał rozpaczliwie nokautu, ale nie był w stanie &#8222;dobrać się do skóry&#8221; rywala, który swoim efektownym zwycięstwem zyskał na pewno wielu nowych kibiców.</p>
<p>Miejscowi kibice czekali z napięciem na pojedynek ich faworyta, <strong>Fariza Mammadova</strong> (16-2-1, 10 KO), posiadacza zawodowego pasa WBO European, który miał za sobą 19 płatnych walk (100 zawodowych rund). Doświadczenie to okazało się niewystarczające, by pokonać brązowego medalistę olimpijskiego z Londynu, <strong>Andreya Zamkovoya</strong>. Niewiele brakowało, by Rosjanin wygrał ten pojedynek przed czasem, ale Mammadov sprytnie przetrwał kryzys, który dopadł go w 5. starciu i dotrwał do końcowego gongu.</p>
<p><strong>WYNIKI WALK</strong></p>
<p>Andrey Zamkovoy (Rosja) – Fariz Mammadov (Azerbejdżan) 3-0 (59-55, 58-56, 58-56)<br />
Denys Lazarev (Ukraina) – Gyula Kate (Węgry) 3-0 (60-54, 60-54, 59-55)<br />
Rayton Okwiri (Kenia) &#8211; Marcos Nader (Austria) KO 2<br />
Onur Sipal (Turcja) – Araik Marutjan (Niemcy) 3-0 (60-54, 58-56, 58-56)</p>
<p><strong>NOWOSYBIRSK [SKK Sever]</strong> W niedzielę w Nowosybirsku do walki o pierwsze zwycięstwa w formule APB przystąpili zawodnicy walczący w limicie 52 kg. Galę rozpoczęła rywalizacja Meksykanina <strong>Eliasa Emiglio</strong> z Argentyńczykiem <strong>Fernando Martínezem</strong>. Widzowie zobaczyli bardzo ciekawe widowisko, w którym górę wzięła ostatecznie większa świeżość, siła i agresywny styl walki Meksykanina.</p>
<p>W drugim pojedynku Algierczyk <strong>Mohamed Flissi</strong> niespodziewanie pokonał przed czasem Francuza <strong>Redouane Aslouma</strong>, choć dość ostrożny początek walki z obu stron nie zapowiadał tak energetycznego rozstrzygnięcia. W pierwszej rundzie oglądaliśmy miłą dla oka szermierkę na ciosy proste. Precyzyjniejszy w swoich akcjach był Flissi i w 2. starciu po mocnym uderzeniu na dół posłał rywala na deski. Asloum był liczony do &#8222;8&#8243;, po czym ruszył do ataku, by odrobić stratę. Nadział się jednak na silne kombinacje ciosów Algierczyka upadł ponownie i w związku z tym, że nie mógł złapać równowagi, został odesłany przez sędziego do narożnika.</p>
<p>W trzecim pojedynku tegoroczny mistrz Azji, <strong>Ilyas Suleimenov</strong> z Kazachstanu stanął oko w oko z cenionym na olimpijskich ringach Uzbekiem <strong>Jasurbekiem Latipovem</strong>. Pojedynek bynajmniej nie należał do dynamicznych, jak dwa poprzednie boje. W ringu oglądaliśmy zbyt wiele wzajemnego szacunku zawodników do siebie i techniczny boks, którym nieco lepsze wrażenie na sędziach wywarł Kazach.</p>
<p>Rosyjscy kibice czekali na ostatnią walkę gali, czyli rywalizacje ich faworyta, <strong>Mishy Aloyana</strong> z ze starym znajomym z olimpijskich ringów, <strong>Vincenzo Picardim</strong>. Nie można było odmówić ambicji Włochowi, który za wszelką cenę starał się &#8222;dobrać do skóry&#8221; szybkiemu Rosjaninowi, ale doskonała technika Aloyana szła w parze z szybkością, więc starania Picardiego nie dawały rezultatów. W tej walce było wszystko &#8211; szybkie ataki, świetna obrona, techniczne tricki i doskonała praca nóg. Głównym bohaterem był Misha i to on został zwycięzcą, ku olbrzymiej radości swojej publiczności.</p>
<p><strong>WYNIKI WALK</strong></p>
<p>Mohammed Flissi (Algieria) &#8211; Redouane Asloum (Francja) TKO 2<br />
Elias Emigio (Meksyk) &#8211; Fernando Martinez (Argentyna) 3-0 (58-56, 59-55, 59-55)<br />
Misha Aloyan (Rosja) – Vincenzo Picardi (Włochy) 3-0 (60-54, 59-55, 60-54)<br />
Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan) &#8211; Jasurbek Latipov (Uzbekistan) 3-0 (60-54, 58-56, 60-54)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/27/za-nami-dwie-kolejne-gale-apb-amatorzy-bija-zawodowych-piesciarzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ GOŁOTA POŻEGNAŁ SIĘ Z KIBICAMI NA GALI W CZĘSTOCHOWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/26/andrzej-golota-pozegnal-sie-z-kibicami-na-gali-w-czestochowie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/26/andrzej-golota-pozegnal-sie-z-kibicami-na-gali-w-czestochowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Oct 2014 22:23:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gołota]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Kwiatkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Parzęczewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wawrzyczek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4452</guid>
		<description><![CDATA[Tym występem Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) pożegnał się z boksem i kibicami. Jego starcie w na gali boksu zawodowego w Częstochowie z Danellem Nicholsonem (42-5, 32 KO) miało charakter pokazowy, ale i tak wzbudziło spore emocje i wypełniło halę. Od początku Polak zaczął wywierać pressing, rywal natomiast starał się stopować go lewym prostym oraz szukał lewego haku pod prawy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Tym występem <strong>Andrzej Gołota</strong> (41-9-1, 33 KO) pożegnał się z boksem i kibicami. Jego starcie w na gali boksu zawodowego w <strong>Częstochowie </strong>z <strong>Danellem Nicholsonem</strong> (42-5, 32 KO) miało charakter pokazowy, ale i tak wzbudziło spore emocje i wypełniło halę. Od początku Polak zaczął wywierać pressing, rywal natomiast starał się stopować go lewym prostym oraz szukał lewego haku pod prawy łokieć. Kilka razy przyspieszył, lecz garda Gołoty była szczelna. Potem można było odnieść trochę wrażenie, że obaj nie chcieli sobie zrobić krzywdy. Bili po rękawicach, barkach albo na tułów, ale nie na głowę i dopiero w końcówce trzeciej rundy troszkę zaiskrzyło. Ostatnie trzy minuty to owacja na stojąco dla człowieka, który zafundował nam przez dwie dekady tyle emocji. Pomimo upadków i wzlotów, jak najbardziej zasłużona&#8230;</p>
<p>Zupełnie inaczej zaprezentowali się dziś w Częstochowie &#8222;półśredni&#8221; <strong>Dawid Kwiatkowski</strong> (8-2-1, 3 KO) oraz &#8222;średni&#8221; <strong>Łukasz Wawrzyczek</strong> (20-3-2, 3 KO). Zdecydowanie poniżej oczekiwań zaboksował Kwiatkowski, który w czwartej rundzie przeżywał kryzys, a po szóstej tylko zremisował z <strong>Andriejem Staliarczukiem</strong> (11-23-3, 2 KO). I dodajmy, że więcej niż na remis nie zasłużył&#8230;</p>
<p>Z kolei Łukasz nie tylko wygrał w dobrym stylu, ale dokonał tego przed czasem, co zawsze było jego bolączką. Już w drugiej odsłonie wstrząsnął <strong>Andriejem Dolżożjenem</strong> (7-9-1, 5 KO) lewym sierpowym. Po czterech starciach miał wyraźną przewagę, lecz w dwóch pozostałych podkręcił jeszcze tempo, a swoje ciosy składał w całe serie. To przyniosło efekt i osiemdziesiąt sekund przed ostatnim gongiem złapał rywala przy linach, zasypał uderzeniami i zmusił arbitra <strong>Roberta Gortata</strong> do przerwania walki.</p>
<p>Wcześniej zaboksowali dwa niepokonani Polacy &#8211; &#8222;półciężki&#8221; <strong>Robert Parzęczewski</strong> (6-0, 3 KO) oraz <strong>Marcin Siwy</strong> (10-0, 4 KO). Robert nie miał problemów z pokonaniem <strong>Rusłana Rodowicza</strong> (13-12, 13 KO), którego zastopował już w trzeciej rundzie. Tym samym zdobył wakujący pas WBF International. Gorzej wypadł Siwy. Już pod koniec czerwca męczył się z niewygodnym journeymanem <strong>Artsiomem Czarniakiewiczem</strong> (1-7, 1 KO). Białorusin znów był szczelnie zasłonięty, dużo klinczował, a przez niego i Marcin wypadł blado. Tylko w drugim starciu trafił potężnym prawym podbródkowym, zachwiał przeciwnikiem, lecz zabrakło przysłowiowej kropki nad &#8222;i&#8221;.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/10/26/andrzej-golota-pozegnal-sie-z-kibicami-na-gali-w-czestochowie/golota_pozegnanie/" rel="attachment wp-att-4451"><img class="alignleft size-full wp-image-4451" alt="golota_pozegnanie" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/10/golota_pozegnanie.jpg" width="860" height="1206" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/26/andrzej-golota-pozegnal-sie-z-kibicami-na-gali-w-czestochowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZA NAMI PIERWSZA NOC Z BOKSEM ZAWODOWYM POD EGIDĄ AIBA! BYŁY I SENSACJE&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/25/za-nami-pierwsza-noc-z-boksem-zawodowym-pod-egida-aiba-byly-i-sensacje/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/25/za-nami-pierwsza-noc-z-boksem-zawodowym-pod-egida-aiba-byly-i-sensacje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Oct 2014 09:08:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4445</guid>
		<description><![CDATA[Za nami pierwsza noc z boksem zawodowym pod egidą AIBA. Wczoraj w Baku, Astanie, Sofii oraz Rzymie odbyły się pierwsze w historii boksu gale zawodowe, realizowane w ramach nowatorskiego projektu AIBA Pro Boxing (APB). Zobaczyliśmy 16 walk przed-rankingowych, w których rywalizowali pięściarze z wagi lekkiej (60 kg), półciężkiej (81 kg), ciężkiej (91 kg) i superciężkiej (+91 kg). BAKU [Sarhadchi Complex].]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Za nami pierwsza noc z boksem zawodowym pod egidą AIBA. Wczoraj w Baku, Astanie, Sofii oraz Rzymie odbyły się pierwsze w historii boksu gale zawodowe, realizowane w ramach nowatorskiego projektu AIBA Pro Boxing (APB). Zobaczyliśmy 16 walk przed-rankingowych, w których rywalizowali pięściarze z wagi lekkiej (60 kg), półciężkiej (81 kg), ciężkiej (91 kg) i superciężkiej (+91 kg).</strong></p>
<p><strong>BAKU [Sarhadchi Complex]</strong>. Swoje miejsce w historii, niezależnie od przebiegu dalszej kariery, mieć będzie zapewne Rumun <strong>Mihai Nistor</strong>, który w Baku jako pierwszy poznał wczoraj smak smak zwycięstwa w walce zawodowej, sankcjonowanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego. Nistor miał pierwotnie rywalizować z arcysiłaczem <strong>Magomedrasulem Medzhidovem</strong>, lecz ostatecznie stanął w ringu oko w oko z o co najmniej klasę słabszym Niemcem <strong>Ali Kiydinem</strong>. Rumun wygrał jednogłośnie na punkty po sześciu rundach walki, a końcowy wynik wyraźnie odzwierciedlał dysproporcje umiejętności obu zawodników.</p>
<p>W drugiej walce wieczoru ambitny i bojowy Marokańczyk <strong>Mohammed Arjaoui</strong> pokonał wyższego od siebie o głowę <strong>Sergiya Verveyko</strong>, znanego polskiej publiczności z trzech walk w barwach Hussars Poland w poprzednim sezonie ligi WSB. Ukrainiec wyraźnie przespał dwie pierwsze rundy i mimo dość wyrównanej walki w kolejnych czterech odsłonach nie zdołał przekonać do siebie sędziów.</p>
<p>Sensacyjnie zakończyła się rywalizacja niedocenianego Francuza <strong>Tony Yoki</strong> z rosyjskim siłaczem <strong>Magomedem Omarovem</strong>. Ten ostatni lepiej wszedł w ten pojedynek i w drugiej rundzie posłał rywala na deski. Liczenie zadziałało na wysokiego Yokę na tyle mobilizująco, że stopniowo zaczął przejmować inicjatywę, by w końcówce pewnie kontrolować pojedynek, co zauważyło i doceniło dwóch z trzech sędziów punktowych, dając mu wygraną.</p>
<p>W ostatniej walce gali APB w Baku <strong>Erik Pfeifer</strong> pokonał mieszkającego w Nowym Jorku Egipcjanina <strong>Ahmeda Samira</strong>, który stoczył 12 zawodowych walk (11-1, 4 KO). &#8222;Książę Egiptu&#8221; (w ostatniej chwili zastąpił Algierczyka <strong>Newfela Ouataha</strong>) boksował wprawdzie odważnie, ale w drugim starciu zapoznał się z matą ringu i od tego momentu był dużo ostrożniejszy w atakach. Niemiec nie dał mu jednak żadnej szansy na rozwinięcie skrzydeł i wyraźnie wygrał walkę, co potwierdziła bardzo wysoka punktacja wszystkich sędziów.</p>
<p>WYNIKI WALK</p>
<p>Mihai Nistor (Rumunia) &#8211; Ali Kiydin (Niemcy) 3-0 (59-55, 58-56, 58-56)<br />
Tony Yoka (Francja) &#8211; Magomed Omarov (Rosja) 2-1 (58-56, 58-56, 56-57)<br />
Mohamed Arjaoui (Maroko) &#8211; Sergiy Verveyko (Ukraina) 1-0 (57-57, 59-55, 57-57)<br />
Erik Pfeiffer (Niemcy) &#8211; Ahmed Samir (Egipt) 3-0 (60-52, 60-53, 60-52)</p>
<p><strong>ASTANA [Daulet Sports Complex Astana]</strong>. W tym samym czasie w Astanie rywalizowali zawodnicy wagi lekkiej (60 kg). Największą sensacją wieczoru było zwycięstwo Filipińczyka <strong>Charly Suareza</strong> z utytułowanym Włochem <strong>Domenico Valentino</strong>. Na miano niespodzianki zasłużył także triumf Uzbeka <strong>Hurshida Tojibaeva</strong> z rosyjskim rutyniarzem <strong>Dmitriyem Polyanskiyem</strong>. Gala w Astanie wywołała falę radości w coraz bardziej zakochanej w pięściarstwie Brazylii. <strong>Robson Conceicao</strong> wygrał bowiem jednogłośnie na punkty z młodym Niemcem <strong>Arturem Brilem</strong>. Zawiódł miejscowych kibiców Kazach <strong>Berik Abdrakhmanov</strong>, przegrywając w ostatnim boju z Irlandczykiem <strong>Davidem Oliverem Joyce`em</strong>.</p>
<p>WYNIKI WALK</p>
<p>David Oliver Joyce (Irlandia) &#8211; Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) 3-0 (58-56, 58-56, 57-57)<br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) – Dmitriy Polyanskiy (Rosja) 3-0 (59-55, 59-55, 58-56)<br />
Robson Conceicao (Brazylia) &#8211; Artur Bril (Niemcy) 3-0 (59-55, 60-54, 60-54)<br />
Charly Suarez (Filipiny) – Domenico Valentino (Włochy) 1-0 (57-57, 59-55, 57-57)</p>
<p><strong>SOFIA [Universiada Hall]</strong>. W pierwszym pojedynku gali zmierzyli się niezwykle odporny na ciosy Uzbek <strong>Oybek Mamazulunov</strong> oraz <strong>Ehsan Rouzbahani</strong>, który swoją klasę potwierdził już w rozgrywkach ligi WSB, boksując w barwach Astana Arlans . Obaj zaboksowali na podobnym poziomie, przez pełen dystans zaprezentowali publiczności wysokie tempo walki, więc nie dziwi specjalnie, że sędziowie punktowi orzekli remis, wskazując jednakże na Rouzbahaniego, jako na nieco aktywniejszego, dzięki czemu Irańczyk zanotował pierwsze w karierze zwycięstwo zawodowe.</p>
<p>Zupełnie inaczej wyglądała kolejna walka. <strong>Joseph Kennedy St. Pierre</strong> z Mauritiusu i jego niemiecki rywal, <strong>Serge Michel</strong> zafundowali bułgarskiej publiczności widowisko prowadzony w powolnym tempie, ale obfitujące w mocne uderzenia. Z dwójki walczących to Michel był bardziej aktywny w ringu, a kombinacji jego ciosów bitych z obu rąk, w tym efektownie wyglądające haki robiły swoje, więc sędziowie nie mieli problemów z oceną pojedynku.</p>
<p>Trzeci pojedynek zakończył sie sensacyjnie, gdyż wicemistrz olimpijski z Londynu, Kazach <strong>Adylbek Niyazymbetov</strong> nie sprostał Francuzowi <strong>Mathieu Bauderlique</strong>. W ringu oglądaliśmy techniczny boks z obu stron, w którym to mało znany Bauderlique a nie faworyzowany Kazach sprawiał wrażenie gwiazdy olimpijskiego boksu. Dobry technicznie Francuz sprawiał wrażenie silniejszego fizycznie i w końcówce szukał nawet rozstrzygnięcia przed czasem.</p>
<p>W ostatniej walce gali <strong>Nikita Ivanov</strong> pewnie wypunktował <strong>Josepha Warda</strong> z Irlandii. Rosjanin od momentu przylotu do Sofii pozował na gwiazdę, znajdując czas na sesje fotograficzne z mediami oraz kibicami. Do roli gwiazdy APB był także przygotowany sportowo, osiągając w pierwszej części walki wielką przewagę nad rywalem. Im dłużej trwał pojedynek, tym stawał się on bardziej wyrównany. W ostatnich 10 sekundach walki Ward rzucił się do furiackiego ataku, ale Ivanov nie dał sie zaskoczyc i wygrał pewnie na kartach trzech arbitrów.</p>
<p>WYNIKI WALK</p>
<p>Nikita Ivanov (Rosja) – Joe Ward (Irlandia) 3-0 (59-55, 59-55, 60-54)<br />
Ehsan Rouzbahani (Iran) &#8211; Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) Remis ze wskazaniem (57-57, 57-57, 57-57)<br />
Mathieu Bauderlique (Francja) &#8211; Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan) 3-0 (59-55, 59-55, 58-56)<br />
Serge Michel (Niemcy) &#8211; Joseph Kennedy St. Pierre (Mauritius) 3-0 (60-54, 59-55, 59-55)</p>
<p><strong>RZYM</strong>. Pierwsza w historii gala APB wagi ciężkiej (91 kg) rozpoczęła się od pojedynku Niemca <strong>Emira Ahmatovica</strong> z Amerykaninem <strong>Charlesem Javontą</strong>. Ten pierwszy wyraźnie dominował w dwóch pierwszych rundach, wygrywając ostatecznie przez TKO w 2. starciu. W drugiej walce zwycięstwo odniósł Kazach <strong>Anton Pinczuk</strong>, który od pierwszych sekund aż do końca walki z Argentyńczykiem <strong>Yamilem Peraltą</strong> dyktował swoje warunki, wygrywając jednogłośnie na punkty. Pojedynek z Algierczykiem <strong>Chouaibem Boloudinatsem</strong> kontrolował także <strong>Alexey Egorov</strong> z Rosji, pewnie pokonując rywala na punkty. W końcu w walce wieczoru ikona włoskiego boksu olimpijskiego <strong>Clemente Russo</strong> zastopował w 4. starciu przez TKO Ukraińca <strong>Romana Golovashchenko</strong> (zastąpił w ostatniej chwili Bułgara <strong>Tervela Puleva</strong>), rozgrzewając swoją licznie zgromadzoną publiczność efektownymi akcjami w ofensywie.</p>
<p>WYNIKI WALK</p>
<p>Anton Pinchuk (Kazachstan) – Yamil Peralta (Argentyna) 1-0 (57-57, 57-57, 58-56)<br />
Clemente Russo (Włochy) – Roman Golovashchenko (Ukraina) 4 TKO<br />
Emir Ahmatovic (Niemcy) – Javonta Charles (USA) 3 TKO<br />
Alexey Egorov (Rosja) – Chouaib Boloudinats (Algieria) 3-0 (59-53, 60-53, 60-52)</p>
<p><strong>[Fot. aibaproboxing.com]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/25/za-nami-pierwsza-noc-z-boksem-zawodowym-pod-egida-aiba-byly-i-sensacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;CZASÓWKA&#8221; KRZYSZTOFA GŁOWACKIEGO NA GALI W NOWYM DWORZE MAZOWIECKIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/19/czasowka-krzysztofa-glowackiego-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/19/czasowka-krzysztofa-glowackiego-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Oct 2014 22:58:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4375</guid>
		<description><![CDATA[Na gali boksu zawodowego w Nowym Dworze Mazowieckim Krzysztof Głowacki (23-0, 15 KO) pokonał przed czasem Thierry&#8217;ego Karla (31-6, 19 KO). Tym samym obronił interkontynentalny pas organizacji WBO kategorii junior ciężkiej i otworzył sobie furtkę do eliminatora tej federacji z Nuri Seferim. Zaraz po pierwszym gongu &#8222;Główka&#8221; ruszył do ataku, ale rywal podjął rękawice i starał się odpowiadać cios za]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Na gali boksu zawodowego w <strong>Nowym Dworze Mazowieckim Krzysztof Głowacki</strong> (23-0, 15 KO) pokonał przed czasem <strong>Thierry&#8217;ego Karla</strong> (31-6, 19 KO). Tym samym obronił interkontynentalny pas organizacji WBO kategorii junior ciężkiej i otworzył sobie furtkę do eliminatora tej federacji z <strong>Nuri Seferim</strong>. Zaraz po pierwszym gongu &#8222;Główka&#8221; ruszył do ataku, ale rywal podjął rękawice i starał się odpowiadać cios za cios. Polak górował nad nim fizycznie i wyraźnie bił mocniej, za to sam kilka razy się zagapił i zainkasował długi prawy, co w kontekście ewentualnej potyczki z <strong>Marco Huckiem</strong> trzeba będzie wyeliminować. W drugiej rundzie po przypadkowym zderzeniu głowami Karlowi pękł łuk brwiowy, jednak narożnik uporał się z tą kontuzją. Głowacki konsekwentnie szukał miejsca pod prawym łokciem i choć czasem bił nieco za nisko, to właśnie te akcje przyniosły mu sukces. W piątej rundzie Krzysztof został ukarany ostrzeżeniem za cios poniżej pasa, lecz w tej samej odsłonie nadszedł koniec. Najpierw Karl przyklęknął po lewym na wątrobę. Powstał na osiem, ale teraz broniąc tego miejsca odsłonił się na lewy sierp na górę, a właśnie taką bombą po raz drugi posłał go na matę Polak. Za moment po kumulacji uderzeń na górę i tułów Francuz przyklęknął po raz trzeci i dał się wyliczyć do dziesięciu.</p>
<p><strong>Kamil Szeremeta</strong> (8-0, 1 KO) pokonał po ciężkiej przeprawie <strong>Howarda Cospolite&#8217;a</strong> (10-4-1, 4 KO). Od pierwszego gongu obaj zawodnicy stanęli na środku ringu i zaczęli walkę na przełamanie w półdystansie. Poza trzecią rundą, kiedy Francuz wyraźnie dominował swoimi mocnymi prawymi podbródkami, w pozostałych starciach potyczka była wyrównana, ale i z nieznaczną przewagą Polaka. Jego ciosy może miały mniejszą wymowę, za to dobrze w obronie zbierał uderzenia rywala na blok bądź przepuszczał je unikami. Kiedy chciał mocno oddać gubił się trochę, za to gdy różnicował siłę ciosów wyglądał już znacznie lepiej i zbierał małe punkciki. Wysokie tempo lepiej wytrzymał chyba Cospolite i to on zaakcentował dzisiejszy występ mocną ósmą odsłoną, nie zdołał jednak odrobić wcześniejszych strat. Sędziowie punktowali 78:74 i dwukrotnie 77:75 &#8211; wszyscy na korzyść podopiecznego <strong>Andrzeja Liczika</strong>.</p>
<p>Jeszcze wczoraj <strong>Maciej Miszkiń</strong> (15-3, 4 KO) musiał sporo zbijać by osiągnąć wymagany limit i to niestety wyraźnie odbiło się na jego formie. Inna sprawa, że <strong>Aleksander Suszczyc</strong> (18-3-1, 10 KO) zaprezentował się znakomicie. Pierwsze trzy minuty należały do naszego rodaka, który skutecznie skracał dystans i z bliska lokował na żebrach przeciwnika swoje haki, szukając również miejsca na prawy podbródkowy. Ale w połowie drugiej rundy Maciek pogubił się w obronie, co wykorzystał Białorusin i kilka razy skarcił go swoim bezpośrednim prawym. Podopieczny <strong>Fiodora Łapina</strong> ruszył w trzeciej odsłonie do ataku, chcąc przełamać oponenta. Ten jednak szczelnie się bronił, a w samej końcówce znalazł receptę na Polaka skutecznie bijąc kilka razy krótkim lewym sierpowym. Sytuacja zmieniała się niczym w kalejdoskopie. Bardzo źle wyglądała pierwsza połowa czwartej rundy. Rozluźniony Suszczyc bił z luzu, na zmianę mocno i lekko. Dodatkowo składał swoje uderzenia w serię kilku ciosów. I gdy wdawało się, że przełamuje Maćka, ten wystrzelił prawym na prawy i powalił rywala na deski. Ale to nie odmieniło losów potyczki. Gość zza naszej wschodniej granicy szybko doszedł do siebie i to znów on dominował w piątej rundzie. Miszkiń wkładał w swoje ciosy maksimum siły, a przeciwnik konsekwentnie robił swoje i zbierał punkty. Kolejne minuty wyglądały podobnie. Gdy tylko Maćkowi udało się przejść do półdystansu, radził sobie lepiej od Aleksandra. Ciężko było mu podejść blisko i najczęściej Suszczyc kontrolował go ciosami prostymi z daleka. Absolutnie zdominował końcówkę siódmej rundy i chyba zranił Polaka lewym hakiem w okolice wątroby. Mimo wszystkich tych przeciwności, zmęczony Maciek dzielnie ruszył do ofensywy w końcówce pojedynku. Trafił prawym podbródkowym i prawym sierpem, ale na odrobienie strat to nie starczyło. Po ostatnim gongu jeden sędzia typował remis 76:76, a dwa pozostali widzieli przewagę Suszczyca 75:77 i 74:77.</p>
<p>Boksująca w grupie Sferis Knockout Promotions <strong>Ewa Piątkowska</strong> (5-0, 4 KO) zanotowała kolejne zwycięstwo przed czasem. Tym razem &#8222;Tygrysica&#8221; rozprawiła się w trzeciej rundzie z pasywną <strong>Zsofią Bedo</strong> (12-31-1, 2 KO). Polka rozbijała Węgierkę od samego początku, a kiedy poczuła krew i uznała, że należy zakończyć walkę, potrzebowała tylko kilkunastu sekund na egzekucję. Bedo miała dość po serii bomb na tułów. Tym samym Piątkowska wprowadziła w życie swą dewizę o niechęci do przedłużania na siłę potyczek, które mogą zostać rozstrzygnięte bez pomocy sędziów.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/19/czasowka-krzysztofa-glowackiego-na-gali-w-nowym-dworze-mazowieckim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK ZNA RECEPTĘ NA POKONANIE BYŁEGO MISTRZA ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mateusz-masternak-zna-recepte-na-pokonanie-bylego-mistrza-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mateusz-masternak-zna-recepte-na-pokonanie-bylego-mistrza-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Oct 2014 10:14:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4362</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy okazało się, że 27 września rywalem Mateusza Masternaka będzie słaby Ben Nsafoah, promotorzy Polaka z niemieckiej grupy Sauerland Event nie uniknęli krytyki. Do ich kolejnego wyboru przyczepić się będzie już bardzo trudno. &#8222;Master&#8221; ma skrzyżować rękawice z Jeanem-Markiem Mormeckiem. – Nie wiem, czy Francuz podpisał już kontrakt, ale nic nie powinno się zmienić i do walki zapewne dojdzie 6]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Kiedy okazało się, że 27 września rywalem Mateusza Masternaka będzie słaby Ben Nsafoah, promotorzy Polaka z niemieckiej grupy Sauerland Event nie uniknęli krytyki. Do ich kolejnego wyboru przyczepić się będzie już bardzo trudno. &#8222;Master&#8221; ma skrzyżować rękawice z Jeanem-Markiem Mormeckiem.</strong></p></blockquote>
<p>– Nie wiem, czy Francuz podpisał już kontrakt, ale nic nie powinno się zmienić i do walki zapewne dojdzie 6 grudnia w Oldenburgu. Będzie zakontraktowana na 10 rund – powiedział nam wrocławianin.</p>
<p>Mormeck zasługuje na to, by nazywać go to jednym z najlepszych pięściarzy w około 30-letniej historii wagi junior ciężkiej. Posiadał tytuł przez kilka lat (2002-2006, 2007), pokonał takich rywali, jak <strong>Virgil Hill</strong>, <strong>Wayne Braithwaite</strong> i <strong>O`Neil Bell</strong>, a jego panowanie ostatecznie zakończyła dopiero klęska w boju z <strong>Davidem Haye&#8217;em</strong>. Później ruszył na podbój wagi ciężkiej. W niej nie imponował, a walce o mistrzostwo <strong>Władymir Kliczko</strong> dosłownie wytarł nim ring. Dziś ma 42 lata i najlepsze chwile w sporcie za sobą, ale po po powrocie do niższej kategorii wciąż należy się z nim liczyć.</p>
<p>– W wadze ciężkiej Mormeck nie mógł wiele osiągnąć z uwagi na warunki fizyczne. Jako cruiser pozostaje klasowym pięściarzem. W końcu jeszcze nie tak dawno temu mówiło się o jego możliwej walce o pas WBC z Krzysztofem Włodarczykiem. Darzę go dużym szacunkiem. Do zwycięstwa będę potrzebował naprawdę udanych przygotowań – podkreśla 27-letni Masternak. Jeśli termin potyczki nie ulegnie zmianie, do swojego nowego trenera <strong>Ulliego Wegnera</strong> dołączy w Niemczech już za dwa tygodnie.</p>
<p>Po laniu od Kliczki, którego zdołał zaniepokoić zaledwie&#8230; trzema uderzeniami, francuski Snajper wrócił na ring dopiero w czerwcu. W <strong>Paryżu</strong> parł do przodu jak czołg. Potrzebował czterech rund, by rozbić Węgra <strong>Tamasa Lodiego</strong>.</p>
<p>– W wadze cruiser Mormeck bazuje na fizycznym boksie. Narzuca pressing, którym stara się łamać rywali i udaje mu się to. Będę musiał postawić na ruchliwość. Nie ma sensu walczyć z nim jego własną bronią – tłumaczy były mistrz Europy. Po czerwcowej porażce z<strong> Yourim Kalengą</strong> musi udowodnić, że jednak stać go na pokonywanie dużych wyzwań.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mateusz-masternak-zna-recepte-na-pokonanie-bylego-mistrza-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARIUSZ WACH WYGRYWA W POWROCIE. KAMIL ŁASZCZYK PUNKTUJE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mariusz-wach-wygrywa-w-powrocie-kamil-laszczyk-punktuje/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mariusz-wach-wygrywa-w-powrocie-kamil-laszczyk-punktuje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Oct 2014 22:23:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Wrzesiński]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Brodnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Wojnowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4358</guid>
		<description><![CDATA[Mariusz Wach (28-1, 15 KO) pokazał się z dobrej strony po dłuższym rozbracie z ringami zawodowymi i wypunktował w Dzierżoniowie niewygodnego Samira Kurtagića (12-7, 8 KO). Sędziowie punktowali 80-73, 80-72 oraz 79-73. Polak rozpoczął aktywnie, boksował lewą ręką i w drugiej fazie pierwszej rundy dwukrotnie trafił prawym prostym. W drugiej odsłonie Serb ruszył na Polaka, jednak ten spokojnie przeczekał ten]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mariusz Wach</strong> (28-1, 15 KO) pokazał się z dobrej strony po dłuższym rozbracie z ringami zawodowymi i wypunktował w <strong>Dzierżoniowie</strong> niewygodnego <strong>Samira Kurtagića</strong> (12-7, 8 KO). Sędziowie punktowali 80-73, 80-72 oraz 79-73. Polak rozpoczął aktywnie, boksował lewą ręką i w drugiej fazie pierwszej rundy dwukrotnie trafił prawym prostym. W drugiej odsłonie Serb ruszył na Polaka, jednak ten spokojnie przeczekał ten zryw i konsekwentnie trzymał się taktyki. Ciosy Polaka były bardziej precyzyjne i miały większą wymowę. Po mocnym prawym w rundzie trzeciej Wach poczuł krew i ruszył do zmasowanego ataku. Kurtagić był wyraźnie &#8222;wstrząśnięty&#8221;, jednak przetrwał ciężkie chwile. W rundzie czwartej tempo nieco spadło i u Wacha pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia, jednak jego przewaga nie mogła być kwestionowana. Piątą rundę dobrze rozpoczął Serb, jednak Wach szybko powrócił do skutecznego lewego prostego i zaliczył kolejną rundę na swoje konto. W szóstej rundzie były pretendent do tytułu mistrzowskiego trafił i ostro natarł na rywala, jednak jego ciosy w większości nie dochodziły celu. Do samego końca Wach miał inicjatywę, jednak nie był już tak &#8222;świeży&#8221;, jak w początkowej fazie pojedynku.</p>
<p><strong>Kamil Łaszczyk</strong> (18-0, 7 KO) zachował nieskalany rekord, jednak musiał się w ringu sporo napracować, by pokonać zdeterminowanego <strong>Sergio Romero</strong> (7-4-3, 0 KO). Po ośmiu rundach sędziowie punktowali 78-75 i dwukrotnie 77-75. &#8222;Szczurek&#8221; dobrze wszedł w walkę i od pierwszej rundy przejął inicjatywę. W pewnym momencie Wrocławianin zepchnął Hiszpana do defensywy i zasypał go gradem ciosów. W trzeciej odsłonie Łaszczyk był bliski posłania rywala na deski po ciosach na korpus, jednak Romero przetrwał kryzys. Z rundy na rundę tempo spadało, a pojedynek nieznacznie się wyrównał. Romero mimo braku wielkich nazwisk w rekordzie wykazał się wielką determinacją i solidnymi umiejętnościami. Pod koniec walki Hiszpan parę razy trafił Polaka, jednak ciosy nie robiły wrażenia na Łaszczyku, który do samego końca kontrolował pojedynek. 23-latek kolejny krok w zawodowej karierze postawi 12 grudnia na gali w Chicago.</p>
<p><strong>Michał Gerlecki</strong> (8-0, 4 KO) po raz ósmy w zawodowej karierze zszedł z ringu zwycięski i w trzeciej rundzie był bliski skończenia<strong> Ivana Stupalo</strong> (8-7, 1 KO) przed czasem. Walka zakończyła się jednak pewnym punktowym zwycięstwem naszego reprezentanta. Polak od pierwszej rundy starał się przejąć inicjatywę, jednak jego rywal wyraźnie nie odpowiadał mu stylem. W trzeciej rundzie pięściarz z Gdańska wystrzelił mocnym prawym prosto na szczękę Chorwata i posłał go na deski. Niestety Polakowi zabrakło czasu na wykończenie oponenta. Do samego końca obraz walki się nie zmienił i Gerlecki odniósł pewne zwycięstwo. Po sześciu rundach sędziowie punktowali 58-56, 60-54 oraz 58-55.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (8-0, 5 KO) wypunktował ambitnego <strong>Toniego Visića</strong> (14-15-1, 4 KO), jednak występ Polaka nie należał do najlepszych w jego wykonaniu. Sędziowie punktowali 59-55, 60-54 oraz 58-56. Od pierwszej rundy widać było u Jeżewskiego brak zdecydowania i małą aktywność. Visić cały czas wyczekiwał i polował na jeden cios. Polak ewidentnie nie mógł rozluźnić się w ringu, co utrudniało mu poczynania w ringu. W końcówce czwartej rundy pięściarz grupy Tymex Boxing Promotion trafił rywala mocnym prawym, a Chorwatowi wypadł ochraniacz. Rywal Jeżewskiego nie był jednak zamroczony i po wznowieniu walki zaczął odpowiadać. Do samego końca obraz pojedynku nie zmieniał się, jedynie w końcówce szóstej rundy pięściarze postanowili nieco zaryzykować i wdali się w wymianę. Zdecydowanie nie był to najlepszy występ Jeżewskiego, jednak liczymy, że w kolejnych pojedynkach zobaczymy &#8222;Nikosia&#8221; z poprzednich walk.</p>
<p><strong>Damian Wrzesiński</strong> (6-0, 3 KO) udanie powrócił między liny po rocznej przerwie i wypunktował <strong>Antonio Horvatica</strong> (5-9, 3 KO). Wszyscy sędziowie punktowali 60-54 dla Polaka. Pochodzący z Poznania pięściarz był w ringu aktywniejszy i chwilami imponował kombinacjami, jednak nie wszystkie z jego ciosów dochodziły celu. Horvatic w ringu wykazał się sprytem, wytrzymałością i niezłymi umiejętnościami defensywnymi, jednak przewaga Polaka na przestrzeni całego dystansu nie podlegała dyskusji.</p>
<p>W pierwszych walkach niepokonana <strong>Ewa Brodnicka</strong> (5-0, 2 KO) oraz debiutujący <strong>Piotr Wojnowski</strong> (1-0, 1 KO) odnieśli szybkie zwycięstwa. Polka potrzebowała niespełna dwóch rund na pokonanie <strong>Jakateriny Lecko</strong> (2-2, 1 KO) z Łotwy, natomiast stawiający pierwszy krok na zawodowym ringu Wojnowski wygrał w trzeciej rundzie z <strong>Dmitrijsem Odinokijsem</strong> (1-4, 1 KO).</p>
<p><em><strong>źródło: bokser.org</strong></em></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mariusz-wach-wygrywa-w-powrocie-kamil-laszczyk-punktuje/dzierz/" rel="attachment wp-att-4356"><img class="alignleft size-full wp-image-4356" alt="dzierz" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/10/dzierz.jpg" width="860" height="517" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/18/mariusz-wach-wygrywa-w-powrocie-kamil-laszczyk-punktuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;DIABLO&#8221; DOPIERO PIĄTY W NOWYM RANKINGU WBC</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/13/diablo-dopiero-piaty-w-nowym-rankingu-wbc/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/13/diablo-dopiero-piaty-w-nowym-rankingu-wbc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Oct 2014 17:48:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4316</guid>
		<description><![CDATA[Pod koniec ubiegłego miesiąca Krzysztof Włodarczyk (49-3-1, 35 KO) utracił w Moskwie tytuł mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBC na rzecz Grigorija Drozda. Teraz ogłoszono październikowy ranking organizacji WBC. Nasz były już champion spadł aż na piąte miejsce w tym zestawieniu. Ale po kolei. W wadze ciężkiej czternasty jest nadal Tomasz Adamek (49-3, 29 KO), zaś jego listopadowy rywal]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pod koniec ubiegłego miesiąca <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-3-1, 35 KO) utracił w <strong>Moskwie</strong> tytuł mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBC na rzecz <strong>Grigorija Drozda</strong>. Teraz ogłoszono październikowy ranking organizacji WBC. Nasz były już champion spadł aż na piąte miejsce w tym zestawieniu. Ale po kolei.</p>
<p>W wadze ciężkiej czternasty jest nadal <strong>Tomasz Adamek</strong> (49-3, 29 KO), zaś jego listopadowy rywal -<strong> Artur Szpilka</strong> (16-1, 12 KO), zamyka drugą dziesiątkę. Pomimo rehabilitacji po wypadku samochodowych 26. miejsce utrzymał <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (29-1, 15 KO). W kategorii junior ciężkiej pisaliśmy już o sytuacji &#8222;Diablo&#8221;, a co z resztą? Szesnasty jest <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO), dziewiętnasty <strong>Łukasz Janik</strong> (27-2, 14 KO), a tuż za jego plecami widnieje nazwisko <strong>Mateusza Masternaka</strong> (33-2, 24 KO).</p>
<p>Naszym jedynakiem w dywizji półciężkiej pozostaje szósty w tym zestawieniu <strong>Andrzej Fonfara</strong> (25-3, 15 KO). W super średniej trzecią dziesiątkę zamyka <strong>Przemysław Opalach</strong> (15-2, 13 KO). <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO) nie boksował już od jedenastu miesięcy, a mimo to podskoczył o jedno oczko i w zestawieniu wagi junior średniej zamyka pierwszą dziesiątkę. Ale jeśli szybko nie wróci między liny, zostanie z tej listy usunięty. Ostatnim naszym przedstawicielem na liście pretendentów WBC jest trzydziesty czwarty w kategorii piórkowej <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (17-0, 7 KO).</p>
<p><em><strong>źródło: bokser.org</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/13/diablo-dopiero-piaty-w-nowym-rankingu-wbc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ARTUR SZPILKA: UCZĘ SIĘ ADAMKA NA PAMIĘĆ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/10/artur-szpilka-ucze-sie-adamka-na-pamiec/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/10/artur-szpilka-ucze-sie-adamka-na-pamiec/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Oct 2014 06:44:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4275</guid>
		<description><![CDATA[Bilety na galę z tę walkę wieczoru sprzedają się ponoć jak ciepłe bułeczki. Ósmego listopada w Krakowie 18 tysięcy kibiców obejrzy starcie Tomasza Adamka z Arturem Szpilką. Ten drugi rozpoczął już sparingi i przekonuje, że jest w życiowej formie. - Wszyscy, którzy oglądają pana na sali treningowej opowiadają, że trenuje pan jak nigdy wcześniej. Artur Szpilka: Jest zajebiście, ale jak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Bilety na galę z tę walkę wieczoru sprzedają się ponoć jak ciepłe bułeczki. Ósmego listopada w Krakowie 18 tysięcy kibiców obejrzy starcie Tomasza Adamka z Arturem Szpilką. Ten drugi rozpoczął już sparingi i przekonuje, że jest w życiowej formie.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Wszyscy, którzy oglądają pana na sali treningowej opowiadają, że trenuje pan jak nigdy wcześniej.</strong><br />
<strong>Artur Szpilka</strong>: Jest zajebiście, ale jak mogłoby być inaczej? Jestem w najlepszej formie w życiu. Prawdziwa petarda!</p>
<p><strong>- Przy okazji wrócił stary Artur Szpilka, który dużo mówi.</strong><br />
AS: (śmiech) Ale czuję się naprawdę bardzo dobrze, jestem, a właściwie będę gotowy. Czekam na 8 listopada, czekam aż wreszcie wejdziemy do ringu. Czuję, że to wszystko coraz bliżej, chociaż też bez przesady. Jestem teraz na etapie sparingów. Mam dwóch dobrych sparingpartnerów, dojadą kolejni. Lista była zresztą bardzo długa, ale kilku odmówiło z różnych przyczyn, na przykład Wiaczesław Głazkow i Michael Sprott. Szkoda, bo zależało mi na nich, ale nic nie poradzę. Zresztą, i tak dam radę! Był taki okres podczas przygotowań, że biłem rekordy życiowe w różnych elementach. Dzisiaj ważę 106-107 kg, ale nie powiem, ile będzie w dniu walki. Przekonacie się!</p>
<p><strong>- Jest pan tak podekscytowany, że brzmi jakby chciał walczyć jeszcze dzisiaj.</strong><br />
AS: Gdybyśmy mieli boksować dziś, w porządku, walczmy. Ale szczyt formy będzie ósmego listopada.</p>
<p><strong>- Interesuje się pan tym, co u Adamka?</strong><br />
AS: Kręciliśmy materiały w telewizji Polsat, trochę pożartowaliśmy. Dawid Kostecki, który też będzie walczył w Krakowie, poszedł nawet nakręcić Tomka, ale wiadomo, że to dla żartu. Zresztą, Tomek to widział i też się wygłupiał. Poza tym, nic się nie działo. Powiedzieliśmy sobie cześć, a ja jeszcze dodałem ze śmiechem, że przytył. Odpowiedział, że ostro ćwiczy. I dobrze.Będzie gotowy i na to liczę. Chcę spotkać w ringu najlepszą wersję Tomasza Adamka.</p>
<p><strong>- Ogląda pan jego walki?</strong><br />
AS: Szczerze? Codziennie. Włączam sobie kolejne pojedynki Adamka i analizuję. Uczę się go na pamięć.</p>
<p><strong>- Nie przegrzeje się pan do walki?</strong><br />
AS: Nie, spokojnie&#8230; Wszystko ma swój sens. Patrzę uważnie na jego walki, bo myślę, że on niczego nowego już się nie nauczy. A ja – wręcz przeciwnie. Wszyscy pewnie myślą, że w ringu rzucę się przed siebie, że będę porywczy. Tymczasem chcę pokazać coś innego. Oczywiście nie zabraknie mi uporu, zawziętości i serca. Tylko znowu dużo mówię, a plan jest taki, aby pokazać to dopiero w ringu.</p>
<p><strong>- Po przegranych w Moskwie pana kolegów z grupy, czyli Krzysztofa Włodarczyka i Pawła Kołodzieja, sporo osób zarzucało błędy trenerowi Fiodorowi Łapinowi. Od kibiców po promotora Tomasza Babilońskiego.</strong><br />
AS: Nie chcę tego oceniać. Każdy ma swoje zdanie i może mówić co chce. Ja tego nie słucham. Z Tomkiem Babilońskim nie jestem blisko i nie śledzę tego, co mówi. Czytam tylko to, co mnie interesuje. A co do walk – każdy jest kowalem swojego losu.</p>
<p><strong>- W najbliższych tygodniach to na panu skupią się nadzieje i oczekiwania grupy Sferis KnockOut Promotions.</strong><br />
AS: Też tak myślę. Tylko ja zawsze uważałem się za indywidualistę i zawsze działałem na zasadzie: mogę, a nie muszę. Bardzo w siebie wierzę. I nie myślę o tym co się stało w ostatnich dniach, o tym, że koledzy przegrali. Myślę o sobie.</p>
<p><strong>- Dotychczas z reguły miał pan plany na przyszłość nawet przed najbliższą walką. Teraz jest inaczej.</strong><br />
AS: Bo nie wiem co dalej. Liczy się walka i zwycięstwo z Adamkiem. Słyszałem, że kolejny możliwy termin mojej walki to styczeń, ale nie znam kompletnie żadnych szczegółów.</p>
<p><strong>- Mimo wszystko ostatnio się pan wyciszył.</strong><br />
AS: A co ja mam gadać? Jestem tym samym Arturem co wcześniej, choć może faktycznie wypowiadam się w sposób bardziej stonowany. To także ze względu na szacunek dla Tomka. Poza tym, byłem już wysoko i zostałem sprowadzony na ziemię. Ósmego się okaże, gdzie jestem teraz. Nazwa tej gali, czyli Chwila Prawdy jest idealnie dopasowana do tego, co nas czeka. Bo to chwila prawdy dla mnie i Tomka. Mnie da odpowiedź czy mogę się mierzyć z najlepszymi. Adamkowi powie czy nie nadszedł już czas na koniec kariery.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/10/artur-szpilka-ucze-sie-adamka-na-pamiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARIUSZ WACH: NIE OBIECUJĘ FAJERWERKÓW</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/09/mariusz-wach-nie-obiecuje-fajerwerkow/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/09/mariusz-wach-nie-obiecuje-fajerwerkow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2014 06:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4254</guid>
		<description><![CDATA[Za tydzień Mariusz Wach stoczy pierwszą walkę po prawie dwuletniej przerwie. Polak waży o wiele mniej niż dotychczas. W Dzierżoniowie 35-letni pięściarz znajdzie się w ringu ze starszym o trzy lata Samirem Kurtagiciem. Starcie olbrzymów (Polak i Serb mierzą ok. 200 cm) zakontraktowano na 8 rund. Dla naszego pięściarza będzie to pierwszy pojedynek od listopada 2012 roku, gdy w Hamburgu]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Za tydzień <strong>Mariusz Wach</strong> stoczy pierwszą walkę po prawie dwuletniej przerwie. Polak waży o wiele mniej niż dotychczas. W <strong>Dzierżoniowie</strong> 35-letni pięściarz znajdzie się w ringu ze starszym o trzy lata <strong>Samirem Kurtagiciem</strong>. Starcie olbrzymów (Polak i Serb mierzą ok. 200 cm) zakontraktowano na 8 rund. Dla naszego pięściarza będzie to pierwszy pojedynek od listopada 2012 roku, gdy w <strong>Hamburgu</strong> próbował odebrać <strong>Władymirowi Kliczce</strong> tytuły mistrzowskie IBF, WBA i WBO w wadze ciężkiej.</p>
<p>Szkoda dwóch straconych lat kariery, ale też nie można napisać, że Wach zupełnie je zmarnował. Jeździł na sparingi do pięściarzy ze ścisłej światowej czołówki (<strong>David Haye</strong>, <strong>Alexander Povetkin</strong>, <strong>Dereck Chisora</strong>, <strong>Carlos Takam</strong>), kilka razy czynił przymiarki do powrotu na ring. Jednak gdy zaczynał obóz w Dzierżoniowie, ważył&#8230; 135 kilogramów.</p>
<p>– Już tak mam, że gdy nie trenuję na sto procent, to waga szybko idzie w górę. Piętnaście kilo zrzuciłem bez wielkiego wysiłku. Nie jest jeszcze idealnie, ale czuję się dużo lepiej niż dwa miesiące temu – uspokaja Wach.</p>
<p>– Nie będę wam opowiadał, że znów jestem w życiowej formie, bo po długiej przerwie nie może być tak wspaniale. Pracuję jednak solidnie i na osiem rund paliwa mi nie zabraknie – obiecuje pięściarz. Przed walką bak musi być pełen, bo Kurtagić, choć podbój wagi ciężkiej nigdy mu nie groził, na zawodowym ringu ani razu nie przegrał przed czasem.</p>
<p>– Ten facet się nie przewraca. O nokaut będzie trudno, ale nigdy nie mów nigdy. Celem jest zwycięstwo i tyle – zaznacza <strong>Piotr Wilczewski</strong>, trener Wacha. – Fajerwerków nie obiecuję. Najlepszego Mariusza zobaczymy za dwie, trzy lub cztery walki. Mogę jednak zapewnić, że przystąpi do pojedynku przygotowany na sto procent aktualnych możliwości – dodaje Wilk. Trener i pięściarz chwalą brytyjskiego olbrzyma (201 cm), niepokonanego na zawodowstwie <strong>Gary`ego Cornisha</strong>, który pomaga Wachowi jako sparingpartner.</p>
<p>Na jakie zagrożenie musi być gotowy Polak przed swoim powrotem na ring?</p>
<p>– Kurtagić jest ruchliwy, ma nieskoordynowane ruchy, bije z każdej pozycji, wyprowadza dużo ciosów. Będę musiał uważać przez całą walkę. Nokaut nie jest moim celem. Kurtagić do tej pory nie padł, a walczył z mocnymi rywalami (m.in. Takam, Denis Boytsov, Alexander Dimitrenko – przyp. red.). Po takiej przerwie przyda mi się doświadczenie z walki na dystansie ośmiu rund – ocenia Wach. Kolejnych planów nie ma. Wilczewski chciałby, aby następny pojedynek stoczył jeszcze w 2014 roku.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/09/mariusz-wach-nie-obiecuje-fajerwerkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF WŁODARCZYK: ODZYSKAM PAS. NIE SKREŚLAJCIE MNIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/10/02/krzysztof-wlodarczyk-odzyskam-pas-nie-skreslajcie-mnie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/10/02/krzysztof-wlodarczyk-odzyskam-pas-nie-skreslajcie-mnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Oct 2014 12:00:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4194</guid>
		<description><![CDATA[- Ochłonął pan po sobotniej porażce z Grigorijem Drozdem? Krzysztof Włodarczyk: Nie do końca. Walka ciągle siedzi w środku, ciągle się zastanawiam nad tym wszystkim, co się stało. Chyba nie chcę o tym za bardzo rozmawiać. - Trudno nie pytać. Był pan jedynym polskim mistrzem świata w boksie zawodowym. KW: Wiem o tym wszystkim&#8230; Szczerze? Plan na walkę z Drozdem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Ochłonął pan po sobotniej porażce z Grigorijem Drozdem?</strong><br />
Krzysztof Włodarczyk: Nie do końca. Walka ciągle siedzi w środku, ciągle się zastanawiam nad tym wszystkim, co się stało. Chyba nie chcę o tym za bardzo rozmawiać.</p>
<p><strong>- Trudno nie pytać. Był pan jedynym polskim mistrzem świata w boksie zawodowym.</strong><br />
KW: Wiem o tym wszystkim&#8230; Szczerze? Plan na walkę z Drozdem dotarł do mojej głowy chyba dopiero wtedy, gdy już byłem w hotelu. Po drugie, jakoś dziwnie się czułem podczas tego pojedynku. Tylko proszę nie pytać dlaczego, bo sam nie wiem. Kompletnie nie wiem. Minęło już kilka dni, a ja wciąż o tym myślę. Pierwszy raz tak było w rewanżu ze Stevem Cunninghamem wiele lat temu. Pierwszych sześciu rund walki w Spodku kompletnie nie pamiętam. Tu było inaczej, ale też dziwnie. Kur.. mać, no nie mogę o tym mówić. Pan pyta i wszyscy pytają dlaczego tak się wszystko potoczyło, a ja nie wiem. Wszystko, cały mój plan prysnął jak bańka mydlana, a później było już tylko gorzej i gorzej. Dałem dupy, nie wykonałem założeń.</p>
<p><strong>- Pomijając pana słabą postawę, warto pamiętać, że Drozd też był przygotowany świetnie.</strong><br />
KW: Był, był. Jego plan był świetny, miał mnie dokładnie rozpracowanego. W jednej z rund przyklęknąłem i dałem się wyliczyć sędziemu. Liczyłem, że się na mnie rzuci, bo będzie chciał skończyć walkę przed czasem. Wtedy musiałby się odsłonić i miałbym szansę. Ale to cwaniak, rozgryzł to i&#8230; rozwalił mój kolejny plan. Drozd był tak przygotowany, że aż szok!</p>
<p><strong>- Mam wrażenie, że zlekceważył go pan.</strong><br />
KW: Tak było, ale nie wiem w sumie dlaczego. Myślałem, że dam radę. Szanuję go, ale naprawdę myślałem, że jakoś łatwiej pójdzie.</p>
<p><strong>- Krzysztof Włodarczyk, były mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. Źle to brzmi.</strong><br />
KW: Źle, wiem przecież. Ale spokojnie, długo tak nie będę mówili. Jestem upartym skur&#8230; Moja żona tak często mi powtarza i coś w tym jest. Postawię na swoim, bo zawsze stawiam. Odzyskam pas, znowu będę mistrzem.</p>
<p><strong>- Kiedy? I komu chce pan zabrać pas? Czy interesuje pana tylko rewanż z Drozdem?</strong><br />
KW: Chciałbym znowu się z nim spotkać i sprawdzić czy ta sobota była tylko przypadkiem, jak sam myślę, czy jednak Drozd jest taki dobry. Muszę się powoli odbudować. Nie skreślajcie mnie i nie stawiajcie na straconej pozycji. Byłem wiele lat mistrzem świata i jedna porażka nie może mi tego odebrać. A jeśli mam odpowiedzieć na pytanie z kim się spotkam i z komu będę chciał odebrać pas, to pytanie nie do mnie. Wiem jedno – będę gotowy.</p>
<p><strong>- Kiedy wraca pan do treningów?</strong><br />
KW: Mówiłem o miesiącu odpoczynku i nie cofam tych słów. Poleniuchuję trochę i dojdę do siebie, a później ruszę przed siebie.</p>
<p><strong>- Po powrocie mówił pan też o problemach prywatnych, które wpłynęły na słabą postawę.</strong><br />
KW: Bo jestem nie tylko sportowcem, ale mam też życie prywatne. Kiedy głowa nie jest spokojna, nie może być dobrze. A moja nie była. Niby wszystko wydawało się być w porządku, niby funkcjonowałem normalnie, ale nie było tak, jak powinno. Od następnego tygodnia biorę się też za porządkowanie własnego życia. Muszę coś zrobić z tym bałaganem. Coś dobrego, co pozwoli mi być spokojnym. Dzisiaj już wiem, zresztą dawno już wiedziałem, co muszę robić. Nie chcę tłumaczyć nic więcej, bo to skomplikowane, ale czas wziąć się za własny dom i budowanie jego przyszłości.</p>
<p><strong>- W życiu sportowym też planuje pan zmiany?</strong><br />
KW: Trenera na pewno nie zmienię, bo Fiodor Łapin nie jest niczemu winny. To moje podejście musi być inne. Zresztą, podobnie jak kilka innych czynników.</p>
<p><strong>- Niedawno marzył pan o walkach unifikacyjnych z Marco Huckiem czy Yoanem Pablo Hernandezem. Teraz jednak pana wartość spadnie.</strong><br />
KW: Mam nadzieję, że nie jakoś diametralnie. Zresztą, znam swoją wartość i za pięć złotych nie będę walczył.</p>
<p><strong>- W ten sam wieczór przegrał też Paweł Kołodziej. Czarna sobota w Moskwie.</strong><br />
KW: Oj tak&#8230; Mieliśmy smutny wieczór, naprawdę bardzo smutny. Ale ciągle lubię Moskwę i chętnie tam wrócę, najlepiej na rewanż z Drozdem. Na razie jednak jestem ciągle zły na siebie.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/10/02/krzysztof-wlodarczyk-odzyskam-pas-nie-skreslajcie-mnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CO DALEJ Z KRZYSZTOFEM WŁODARCZYKIEM? PERSPEKTYWY I WYZWANIA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/30/co-dalej-z-ex-mistrzem-swiata-krzysztofem-wlodarczykiem-perspektywy-i-wyzwania/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/30/co-dalej-z-ex-mistrzem-swiata-krzysztofem-wlodarczykiem-perspektywy-i-wyzwania/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2014 19:01:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4168</guid>
		<description><![CDATA[Walka z Grigorijem Drozdem przyniosła Krzysztofowi Włodarczykowi największą (choć nie rzucającą na kolana) wypłatę w życiu, ale jednocześnie pozbawiła pasa mistrzowskiego WBC oraz mocno utrudniła dalszy przebieg kariery zarówno w aspekcie sportowym, jak i finansowym. Jakie perspektywy rysują się przed Diablo? Warto prześledzić poniższe warianty. Rewanż z Drozdem Być może w kontrakcie na pojedynek był zapis o obowiązkowym rewanżu, ale]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Walka z Grigorijem Drozdem przyniosła Krzysztofowi Włodarczykowi największą (choć nie rzucającą na kolana) wypłatę w życiu, ale jednocześnie pozbawiła pasa mistrzowskiego WBC oraz mocno utrudniła dalszy przebieg kariery zarówno w aspekcie sportowym, jak i finansowym. Jakie perspektywy rysują się przed Diablo? Warto prześledzić poniższe warianty.</strong></p></blockquote>
<p><strong>Rewanż z Drozdem</strong></p>
<p>Być może w kontrakcie na pojedynek był zapis o obowiązkowym rewanżu, ale to i tak opcja nie do wykorzystania. Ze względu na widoczną różnicę klasy pomiędzy bokserami, w walce rewanżowej trudno byłoby liczyć na inny rezultat, niż w ubiegłą sobotę, a pojedynku ze z góry wiadomym wynikiem nikt nie chciałby oglądać, ani w Polsce, ani w Rosji, ani gdzie indziej. Rewanż oznaczałby więc dla Diablo kolejne lanie, tyle że tym razem za darmo.</p>
<p><strong>Atak na inne pasy w wadze cruiser</strong></p>
<p>Opcja nierealna. Skoro Huck i Hernandez nie chcieli walki unifikacyjnej, to tym bardziej nie będą chętni na pojedynek z Włodarczykiem pasa nie posiadającym. Lebiediew również, bo Diablo stracił swą renomę, jaką miał w Rosji.</p>
<p><strong>Walka z Adamkiem</strong></p>
<p>Niestety, perspektywa „polskiej walki stulecia” bardzo się oddaliła. Góral niby jej nie chciał, lecz gdyby „kasa się zgadzała”, to on też pewnie by się zgodził. Jednak utrata tytułu mistrza świata przez Włodarczyka odziera taką konfrontację z nimbu pojedynku dwóch prezentujących wysoką klasę mistrzów. W nowych okolicznościach byłoby to już tylko starcie typu emerytalno-sentymentalnego, tak jak walka Gołota – Saleta. Nie to zainteresowanie, nie ta kasa do wzięcia. Krzysztof musi się pogodzić z tym, że ten show bezpowrotnie skradł mu Szpilka przy pomocy wspólnego promotora.</p>
<p><strong>Przejście do wagi ciężkiej</strong></p>
<p>O ile jako mistrz świata wagi cruiser Diablo mógł liczyć na zainteresowanie i dobre gaże w HW (choćby na wzór i na miarę Adamka), o tyle jako były mistrz wielkich walki i wielkich pieniędzy nie może oczekiwać, na co wskazuje choćby przykład Steve&#8217;a Cunninghama.</p>
<p><strong>Walka z Masternakiem (w Polsce)</strong></p>
<p>To trochę ryzykowne, ale na dziś jedyne sensowne wyjście dla Diablo. Obydwaj są po przejściach (nawet podobnych), obydwaj muszą odbudować pozycję w czołówce cruiser i obydwaj nie mają czasu do stracenia. Finansowo mogą zyskać obaj, bo nieraz między nimi iskrzyło i taka walka w Polsce spotkałaby się z dużym zainteresowaniem, a więc i przyzwoitymi wypłatami dla obydwu rywali. Niestety, sportowo zwycięzca byłby tylko jeden, a przegrany mógłby zacząć się szykować do powieszenia rękawic na kołku.</p>
<p><strong>źródło: bokserzy.cba</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/30/co-dalej-z-ex-mistrzem-swiata-krzysztofem-wlodarczykiem-perspektywy-i-wyzwania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GRIGORIY DROZD: TAK DOTKLIWEJ PORAŻKI WŁODARCZYK JESZCZE NIE PONIÓSŁ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/grigoriy-drozd-tak-dotkliwej-porazki-wlodarczyk-jeszcze-nie-poniosl/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/grigoriy-drozd-tak-dotkliwej-porazki-wlodarczyk-jeszcze-nie-poniosl/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Sep 2014 18:44:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4158</guid>
		<description><![CDATA[Niemożliwe to nie fakt. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. Niemożliwe nie istnieje. Teraz wiem to na pewno! – napisał w internecie Grigorij Drozd dzień po najcenniejszym zwycięstwie w karierze. 35-letni Rosjanin długo czekał na ten moment. W Moskwie znalazł antidotum na najgroźniejszą broń Krzysztofa Włodarczyka. &#8222;Diablo&#8221; był bezradny. - Według specjalistów, w sobotę był pan jeszcze lepszy niż]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Niemożliwe to nie fakt. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. Niemożliwe nie istnieje. Teraz wiem to na pewno! – napisał w internecie Grigorij Drozd dzień po najcenniejszym zwycięstwie w karierze. 35-letni Rosjanin długo czekał na ten moment. W Moskwie znalazł antidotum na najgroźniejszą broń Krzysztofa Włodarczyka. &#8222;Diablo&#8221; był bezradny.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Według specjalistów, w sobotę był pan jeszcze lepszy niż rok temu, gdy pokonał pan Mateusza Masternaka. Jest pan tego samego zdania?</strong><br />
<strong>Grigorij Drozd</strong>: Jak najbardziej. Włodarczyk nie spodziewał się, że będzie miał takiego rywala. Trenowałem ze wszystkich sił, trochę zmieniłem styl walki. Rozwinąłem się i to widać.</p>
<p><strong>- W walce z mistrzem WBC przeżył pan choć jeden kryzysowy moment?</strong><br />
GD: Nie, Włodarczyk ani razu nie wpędził mnie w kłopoty. Z drugiej strony napięcie trwało do ostatniej sekundy ostatniej rundy. Kryzysu nie przechodziłem. Kontrolowałem sytuację od początku do samego końca.</p>
<p><strong>- Siły ciosu Włodarczyka, o której krążą legendy, też pan nie poczuł?</strong><br />
GD: Raz trafił mnie niezłym lewym prostym, raz lewym sierpowym, pamiętam też jeden prawy prosty. Łącznie były to zatem trzy, może cztery groźne uderzenia w trakcie całej walki.</p>
<p><strong>- Nie popełnił pan błędów, które do dziś spędzają sen z powiek Rachimowi Czakijewowi. Gdy w ósmej rundzie &#8222;Diablo&#8221; uklęknął, zachował pan spokój. Pański rodak w analogicznej sytuacji rzucił się na Polaka, co przypłacił porażką.</strong><br />
GD: Włodarczyk to wielki spryciarz. Sądzę, że chciał mnie oszukać, to wielce prawdopodobne. Zamierzał mnie sprowokować. Sprawić, bym chciał go dobić, pójść na całość i wdać się w wymianę, w której mógłby mnie upolować nokautującym ciosem. Już przed walką wiedziałem, że otwarty, ofensywny boks jest wykluczony, podobnie jak walka w zwarciu. Trenerzy przestrzegali, bym pod żadnym pozorem nie rzucał się na Włodarczyka, nawet gdy dojdzie do nokdaunu. W takiej sytuacji miałem zachować spokój i kontynuować pracę w dystansie. Lewy prosty, lewy sierpowy i tak dalej.</p>
<p><strong>- W trzeciej rundzie walki Włodarczyka z Czakijewem i ósmej odsłonie jego starcia z panem Polakowi chodziło więc o to samo?</strong><br />
GD: Tak sądzę. W tamtym pojedynku, przed nokdaunem, Czakijew rzeczywiście trafił go ciężkim ciosem. Nie wydaje mi się jednak, że uderzenie było aż tak destrukcyjne, by Krzysztof musiał uklęknąć. Włodarczykowi zależało na tym, by zachęcić Rachima do odważnej szarży. W obu walkach chciał przekazać przeciwnikowi: &#8222;Jestem słaby, straciłem siły, mam już dość. No, dalej. Dobij mnie&#8221;. Wiedziałem, że zastawia na mnie pułapkę.</p>
<p><strong>- Przed walką mówił mi pan, że Włodarczyk zawsze walczy do końca. Tym razem obserwatorzy zauważyli, że poddał się wcześniej.</strong><br />
GD: Po szóstej rundzie dotarło do mnie, że przestaje myśleć, że stracił koncepcję i nie rozumie co się dzieje. Praktycznie nic mu nie wychodziło. W jego oczach widziałem rezygnację. Nie zmienia to jednak faktu, że niebezpieczny pozostał do samego końca, jak zawsze. Nie mogłem pozwolić sobie na moment rozkojarzenia. Włodarczyk mógł wystrzelić w każdej chwili. Zgodzę się jednak, że w końcówce osłabł. Zwolnił obroty, ciężko oddychał.</p>
<p><strong>- Dojdzie do rewanżu? Podobno kontrakt przewiduje, że w przypadku pańskiego zwycięstwa powinno do niego dojść w ciągu dziewięciu miesięcy.</strong><br />
GD: Szczerze mówiąc, nie wiem, czy był taki punkt w umowie. Dzisiaj jest zbyt wcześnie, abym mógł powiedzieć cokolwiek na temat mojej najbliższej walki. Mój promotor Andriej Riabiński na pewno ma dobry pomysł na dalsze prowadzenie mojej kariery. Czy dojdzie teraz do dobrowolnej obrony, a może rewanżu z Włodarczykiem? Naprawdę nie wiem.</p>
<p><strong>- Po tak przekonującym zwycięstwie druga walka ma w ogóle sens?</strong><br />
GD: Zgadza się, to było przekonujące, pewne zwycięstwo. Sądzę, że tak dotkliwej porażki Włodarczyk jeszcze nie poniósł. Z mojego punktu widzenia nie jest to najciekawsze rozwiązanie. Nie ma bowiem wątpliwości, że pokonałem Krzysztofa wyraźnie. Z drugiej strony, tytuł WBC był w jego posiadaniu bardzo długo. Być może z szacunku do jego osiągnięć ten rewanż mu się należy. Będziemy się nad tym zastanawiać.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/grigoriy-drozd-tak-dotkliwej-porazki-wlodarczyk-jeszcze-nie-poniosl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OPINIE I KOMENTARZE PO PRZEGRANYCH WALKACH WŁODARCZYKA I KOŁODZIEJA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/opinie-i-komentarze-po-przegranych-walkach-wlodarczyka-i-kolodzieja/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/opinie-i-komentarze-po-przegranych-walkach-wlodarczyka-i-kolodzieja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Sep 2014 18:28:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Lebiediew]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4153</guid>
		<description><![CDATA[Po gali w Moskwie opinie są jednoznaczne – Rosjanie odnieśli wielkie zwycięstwo. Promotor &#8222;Diablo&#8221; liczy na rewanż. DENIS LEBEDEV (mistrz świata WBA): Szczerze mówiąc, tak wczesne zakończenie pojedynku było dla mnie zaskakujące. Mój trener Freddie Roach ułożył taktykę w ten sposób, by przez pierwsze dwie rundy koncentrować się na obijaniu tułowiu rywala, a dopiero od trzeciej bić na górę. Miałem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Po gali w Moskwie opinie są jednoznaczne – Rosjanie odnieśli wielkie zwycięstwo. Promotor &#8222;Diablo&#8221; liczy na rewanż.</strong></p></blockquote>
<p><strong>DENIS LEBEDEV (mistrz świata WBA)</strong>: Szczerze mówiąc, tak wczesne zakończenie pojedynku było dla mnie zaskakujące. Mój trener Freddie Roach ułożył taktykę w ten sposób, by przez pierwsze dwie rundy koncentrować się na obijaniu tułowiu rywala, a dopiero od trzeciej bić na górę. Miałem spokojnie boksować, nie napalać się na ataki i badać co można, a czego nie. Trochę się pospieszyłem z tą akcją na głowę i nagle było po wszystkim. Jestem zainteresowany rewanżem z Marco Huckiem, mistrzem WBO. Wszyscy chyba wiedzą, dlaczego tak mi na tej walce zależy. Szanuję Hucka, on nigdy nie unika rywali. Liczę, że dostanę szansę, by się mu zrewanżować.</p>
<p><strong>FREDDIE ROACH (trener Denisa Lebedeva)</strong>: Denis wyglądał w ringu naprawdę dobrze, podobał mi się. Ciężko trenował i zrobił to, co do niego należało. Pracujemy razem, ale ta wygrana to przede wszystkim jego zasługa, to on odniósł efektowne zwycięstwo. Kołodziej runął jak zburzony wieżowiec.</p>
<p><strong>SERGEY VASILIEV (trener Grigorija Drozda)</strong>: W ósmej rundzie, po nokdaunie, krzyknąłem, że Włodarczyk blefuje. Grigorij mnie słucha, dlatego się nie spieszył. W pierwszej rundzie sprawdziliśmy na ile stać Włodarczyka, trzeba było go wybadać. Udało się. Jeśli dojdzie do rewanżu&#8230; Czy będzie on trudniejszy? Żadna walka nie jest łatwa. Jeśli doszłoby do ponownej konfrontacji, Włodarczyk zapewne przygotuje coś nowego. Dziś wykonaliśmy plan w stu procentach. Przed rewanżem też nie zabraknie nam dobrych pomysłów.</p>
<p><strong>RAKHIM CHAKHIEV (mistrz olimpijski z Pekinu, rywal Włodarczyka z 2013 roku)</strong>: Grigoriy nie powtórzył moich błędów, walczył doskonale. Gdybym dostał rewanż z Włodarczykiem, boksowałbym dokładnie w ten sam sposób. W naszej walce za często uderzałem, traciłem mnóstwo energii. Grigoriy bardzo mądrze podszedł do tej konfrontacji, miał dobrą taktykę, trzymał Włodarczyka na dystans. Zachowywał siły, dobrze pracował na nogach.</p>
<p><strong>PIOTR WERNER (współpromotor Włodarczyka i Kołodzieja)</strong>: W kontrakcie na walkę Włodarczyk – Drozd jest zawarta klauzula rewanżowa. Umowa przewiduje, że ekipa rosyjska ma sześć miesięcy na podjęcie decyzji, gdzie i kiedy, w ciągu kolejnych trzech miesięcy, dojdzie do drugiej walki. Teoretycznie powinno się więc to zamknąć w dziewięciu miesiącach. Ale to jest boks, mogą się zdarzyć kontuzje. Poza tym nie wiadomo, czy na drugą walkę zezwoli federacja. W grudniu polecimy z Andrzejem Wasilewskim na kongres WBC i będziemy naciskać, by rewanż zatwierdzono. Drozd zwyciężył, jest mistrzem świata, pełen szacunek dla niego, ale nie jest to zawodnik, którego dobrze boksujący Krzysiek, w normalnej dyspozycji, powinien się bać.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/29/opinie-i-komentarze-po-przegranych-walkach-wlodarczyka-i-kolodzieja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MASTERNAK WYGRYWA PRZED CZASEM W KILONII. W NAROŻNIKU ULLI WEGNER</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/28/masternak-wygrywa-przed-czasem-w-kilonii-w-narozniku-ulli-wegner/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/28/masternak-wygrywa-przed-czasem-w-kilonii-w-narozniku-ulli-wegner/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Sep 2014 19:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4149</guid>
		<description><![CDATA[Pod okiem nowego trenera zadebiutował Mateusz Masternak (33-2, 24 KO). Były mistrz Europy spotkał się na gali boksu zawodowego w Kilonii z Benem Nsafoahem (15-12-2, 8 KO) i pokonał go przed czasem. Wrocławianin od początku narzucił ostry pressing lewym prostym, szukając miejsca mocniejszym prawym na korpus. Tak mijały kolejne minuty, ponieważ urodzony w Ghanie, a reprezentujący barwy Niemiec przeciwnik ograniczał]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pod okiem nowego trenera zadebiutował <strong>Mateusz Masternak</strong> (33-2, 24 KO). Były mistrz Europy spotkał się na gali boksu zawodowego w <strong>Kilonii</strong> z <strong>Benem Nsafoahem</strong> (15-12-2, 8 KO) i pokonał go przed czasem.</p>
<p>Wrocławianin od początku narzucił ostry pressing lewym prostym, szukając miejsca mocniejszym prawym na korpus. Tak mijały kolejne minuty, ponieważ urodzony w Ghanie, a reprezentujący barwy Niemiec przeciwnik ograniczał się praktycznie tylko do defensywy za podwójną gardą. Mimo wszystko po zakończeniu trzeciej rundy w narożniku <strong>Ulli Wegner</strong> tonował nastroje i wcale nie pośpieszał &#8222;Mastera&#8221;. Po przerwie nasz rodak w końcu złapał przy linach przeciwnika dłuższą serią. Nie zrobił mu większej krzywdy, lecz kumulacja ciosów sprawiła, że Nsafoah pozostał na stołku przed piątą odsłoną.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/28/masternak-wygrywa-przed-czasem-w-kilonii-w-narozniku-ulli-wegner/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KONIEC PEWNEJ ERY. &#8222;DIABLO&#8221; ZDETRONIZOWANY W MOSKWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/koniec-pewnej-ery-diablo-zdetronizowany-w-moskwie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/koniec-pewnej-ery-diablo-zdetronizowany-w-moskwie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Sep 2014 20:06:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4146</guid>
		<description><![CDATA[O sile Grigoriya Drozda (39-1, 27 KO) w zeszłym roku przekonał się Mateusz Masternak. Dziś w Moskwie Rosjanin zaatakował Krzysztofa Włodarczyka (49-3-1, 35 KO) i należący do niego tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej. I niestety znów dał się we znaki naszemu rodakowi. Pierwsza odsłona miała charakter rozpoznawczy. Obaj mocarze szukali dystansu, ograniczając się do zwodów bądź &#8222;odczepnych&#8221;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>O sile <strong>Grigoriya Drozda</strong> (39-1, 27 KO) w zeszłym roku przekonał się <strong>Mateusz Masternak</strong>. Dziś w <strong>Moskwie</strong> Rosjanin zaatakował <strong>Krzysztofa Włodarczyka</strong> (49-3-1, 35 KO) i należący do niego tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej. I niestety znów dał się we znaki naszemu rodakowi.</p>
<p>Pierwsza odsłona miała charakter rozpoznawczy. Obaj mocarze szukali dystansu, ograniczając się do zwodów bądź &#8222;odczepnych&#8221; lewych prostych. Więcej działo się już w drugim odcinku. Precyzyjniejszy był pretendent, który do lewego prostego dodał 2-3 razy prawy sierp w okolice ucha. Krzysiek przestrzelił kilka razy lewym sierpowym, ale widać było lukę w gardzie i uderzenia te chybiły tylko o centymetry. Polak więc zmienił nieco taktykę i po przerwie podkręcił nieco tempo. Na tym etapie Drozd jednak trzymał wysoko ręce, a w wymianach był o ułamek sekundy szybszy, wyprzedzając akcje &#8222;Diablo&#8221;. Czwarta runda również należała nieznacznie dla Grigorija, lecz Krzysiek pół minuty przed końcem nareszcie trafił swoim firmowym lewym sierpem, co dawało nadzieję na kolejne minuty. Na tym etapie wszyscy sędziowie punktowali na korzyść challengera 39:37.</p>
<p>W piątym starciu Drozd uruchomił nogi, zaczął tańczyć i wydłużać dystans, by nie pozostawać w zasięgu mistrza. Polował również na bezpośredni prawy w kombinacji z lewym hakiem pod prawy łokieć. W szóstej rundzie Drozd po każdej akcji szybko klinczował, jakby bojąc się riposty &#8222;Diablo&#8221;. Pozostawał jednak aktywniejszy, a niemal równo z gongiem trafił Krzyśka mocnym prawym krzyżowym na szczękę. W siódmej pretendent zmienił nieco taktykę, koncentrując się bardziej na ciosach po dole. W jednej z wymian pękł mu prawy łuk brwiowy po przypadkowym zderzeniu głowami. Rana nie była głęboka i krew zatamowano.</p>
<p>Mimo wszystko Rosjanin wyszedł do ósmej rundy jak po swoje, zyskując niestety coraz większą przewagę. W ostatnich sekundach długa seria kilku ciosów tak zamroczyła Włodarczyka, że ten aż przyklęknął i powstał dopiero gdy sędzia doliczył do dziewięciu. Na szczęście zaraz zabrzmiał zbawienny gong. Po przerwie Drozd, który wyczuł swoją szansę, ostro ruszył do szturmu. Nasz champion krwawił mocno z prawej powieki, przeżywał trudne chwile, ale w swoim stylu przetrzymał to i w dziesiątej odsłonie spróbował zrewanżować się swoimi bombami. Brakowało jednak precyzji i za każdym razem paru centymetrów.</p>
<p>Włodarczyk odpuścił trochę jedenaste starcie, zbierając siły na ostateczny szturm. Na świetnie dysponowanego Grigoriya nie było jednak tej nocy mocnych&#8230; Sędziowie nie mieli wątpliwości, punktując przewagę Drozda 118:109 i dwukrotnie 119:108.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/koniec-pewnej-ery-diablo-zdetronizowany-w-moskwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PAWEŁ KOŁODZIEJ ZNOKAUTOWANY PRZEZ DENISA LEBEDEVA NA GALI W MOSKWIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/pawel-kolodziej-znokautowany-przez-denisa-lebedeva-na-gali-w-moskwie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/pawel-kolodziej-znokautowany-przez-denisa-lebedeva-na-gali-w-moskwie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Sep 2014 17:42:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4141</guid>
		<description><![CDATA[Niestety sprawdziły się przewidywania ekspertów i Denis Lebedev (26-2, 20 KO) szybko rozprawił się w Moskwie z naszym Pawłem Kołodziejem (33-1, 18 KO), skutecznie broniąc tym samym tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii junior ciężkiej. Zgodnie z założeniami taktycznymi pięściarz z Krynicy dobrze zaczął pojedynek, dystansując championa lewym prostym i dzięki szerokiemu ustawieniu nóg trzymając go z daleka od siebie.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Niestety sprawdziły się przewidywania ekspertów i <strong>Denis Lebedev</strong> (26-2, 20 KO) szybko rozprawił się w <strong>Moskwie</strong> z naszym <strong>Pawłem Kołodziejem</strong> (33-1, 18 KO), skutecznie broniąc tym samym tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii junior ciężkiej.</p>
<p>Zgodnie z założeniami taktycznymi pięściarz z Krynicy dobrze zaczął pojedynek, dystansując championa lewym prostym i dzięki szerokiemu ustawieniu nóg trzymając go z daleka od siebie. Reprezentant gospodarzy szukał korpusu dużo wyższego pretendenta, ale Paweł zakończył pierwszą rundę ładnym prawym na górę. Niestety, w drugiej było już po wszystkim.</p>
<p>Lebedev po lewym na dół zaskoczył Kołodzieja prawym sierpowym w okolice ucha. Ostrzej poszedł do ofensywy i choć kilka razy chybił, to w końcu przymierzył potężnym lewym sierpowym &#8211; wprost na szczękę Pawła, kończąc tę potyczkę. Co prawda Polak powstał, ale sędzia popatrzył mu głęboko w oczy i ogłosił wygraną Denisa przez TKO.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/pawel-kolodziej-znokautowany-przez-denisa-lebedeva-na-gali-w-moskwie/leb_kol/" rel="attachment wp-att-4140"><img class="alignleft size-full wp-image-4140" alt="leb_kol" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/09/leb_kol.jpg" width="860" height="1037" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/27/pawel-kolodziej-znokautowany-przez-denisa-lebedeva-na-gali-w-moskwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GRIGORIJ DROZD: WŁODARCZYK BĘDZIE ZAGROŻENIEM W KAŻDEJ SEKUNDZIE WALKI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/24/grigorij-drozd-wlodarczyk-bedzie-zagrozeniem-w-kazdej-sekundzie-walki/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/24/grigorij-drozd-wlodarczyk-bedzie-zagrozeniem-w-kazdej-sekundzie-walki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Sep 2014 06:29:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Grigorij Drozd]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4114</guid>
		<description><![CDATA[- Urodził się pan 35 lat temu w Prokopjewsku, skąd znacznie bliżej do Nowosybirska, niż do Moskwy. Stwierdził pan kiedyś, że można było tam zostać górnikiem, narkomanem lub kryminalistą, a jedyną drogą ucieczki do lepszego świata był sport. Grigorij Drozd: Pochodzę ze zwykłej, robotniczej rodziny. Wszyscy pracowali w kopalni, nawet mama i babcia, które zajmowały się tam spawaniem elektrogazowym. Obie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Urodził się pan 35 lat temu w Prokopjewsku, skąd znacznie bliżej do Nowosybirska, niż do Moskwy. Stwierdził pan kiedyś, że można było tam zostać górnikiem, narkomanem lub kryminalistą, a jedyną drogą ucieczki do lepszego świata był sport.</strong><br />
<strong>Grigorij Drozd</strong>: Pochodzę ze zwykłej, robotniczej rodziny. Wszyscy pracowali w kopalni, nawet mama i babcia, które zajmowały się tam spawaniem elektrogazowym. Obie dostały medale weterana pracy. Nikt by na to nie wpadł, że pojawi się wśród nas ktoś, kto będzie opowiadał o mistrzostwie świata, o wejściu na sam szczyt.</p>
<p><strong>- Myślałem, że spawaczami zostają tylko mężczyźni.</strong><br />
GD: Z całą pewnością nie jest to zawód dla kobiet. Sam sprzęt do spawania waży jakieś dziewięćdziesiąt kilogramów. Nie wiem dlaczego mama się tym zajęła, pewnie z uwagi na babcię. Pracowała w kopalni przez trzydzieści pięć lat. Znała się na tej robocie.</p>
<p><strong>- Dlaczego został pan sportowcem?</strong><br />
GD: Miałem dziewięć lub dziesięć lat, gdy w kopalni wybuchł metan. Zginęło kilku ludzi, a poważnych poparzeń doznał mój wujek. Pamiętam wizyty w szpitalu. Nie wiedzieliśmy, czy Andriej przeżyje. Zapewne właśnie wtedy dotarło do mnie, że powinienem znaleźć sobie inne zajęcie, bo górnictwo mnie nie kręci. Eksplozje były na porządku dziennym, dochodzi do nich również dzisiaj.</p>
<p><strong>- Wujek przeżył?</strong><br />
GD: Tak, wygrzebał się z tego. Dziś prowadzi biznes, czuje się doskonale. Później urodziło mu się jeszcze dwoje dzieci. Okazało się, że ma końskie zdrowie. Dawniej jeździł na nartach, zresztą podobnie jak mama. Śniegu na Syberii nigdy nie brakowało, a z nartami lub łyżwami większość ludzi była za pan brat. Sam jako dzieciak grałem w hokeja.</p>
<p><strong>- Mówi pan o mamie, babci, wujku. A ojciec?</strong><br />
GD: Rozstał się z mamą, gdy miałem dwa lata. Do jedenastego roku życia wychowywał mnie ojczym, później umarł. Zostałem jedynym mężczyzną w rodzinie. Dwa lata później urodził mi się brat, było nas więc troje. Poczułem na sobie odpowiedzialność. Chciałem zdobyć pieniądze i robić wszystko, by rodzina mogła normalnie żyć.</p>
<p><strong>- Musiał pan zarabiać?</strong><br />
GD: Zrozumiałem, że mogę pomóc rodzinie dzięki sportowi. Czułem, że jestem zdrowy i silny. Zawsze miałem dobre wyniki w karate, kick-boxingu, zaś jako piętnastolatek zacząłem toczyć zawodowe walki w boksie tajskim i zarabiać pierwsze pieniądze. W ciągu paru lat w tej dyscyplinie zostałem mistrzem Rosji, Europy i świata. Nie zaniedbałem też nauki. Dziś mogę się pochwalić wyższym wykształceniem z dwoma skończonymi kierunkami.</p>
<p><strong>- Rodzina zaakceptowała pana wybór?</strong><br />
GD: Babcia uparcie powtarzała: Grisza, nauczyłeś się bronić, na ulicy już nikt ci nie podskoczy, wystarczy. Teraz zapisz się na kurs, będziesz jeździł buldożerem. Zarobisz na chleb, nakarmisz rodzinę. Odpowiadałem, że jeśli nie wyjdzie mi w sporcie, to spróbuję. Ale dobrze wiedziałem, że nic z tego. W końcu przekonałem babcię. Kocha mnie i bardzo przeżywa moje walki, podobnie będzie 27 września. Mówi, że podjąłem dobrą decyzję.</p>
<p><strong>- Mama dzięki panu mogła skończyć pracę wcześniej?</strong><br />
GD: Tak, skorzystała z tej możliwości. Kupiłem jej dom i z całych sił staram się jej pomagać tak, by czuła się komfortowo.</p>
<p><strong>- Powiedział pan, że ubiegłoroczne zwycięstwo nad Mateuszem Masternakiem i zdobycie tytułu mistrza Europy dało panu drugie życie. Czuł się pan niedoceniany?</strong><br />
GD: Tak było. Miałem wrażenie, jakby 98-99 procent ludzi spisywało mnie na straty. Wielu ludzi twierdziło, że to będzie moja ostatnia walka, a Masternak mnie znokautuje. Liczyło na mnie tak naprawdę parę najbliższych osób. Zwyciężyłem i jeszcze mocniej uwierzyłem w swoje siły.</p>
<p><strong>- Masternak stwierdził, że jeśli walka potrwa dwanaście rund, to wygra ją Grigorij Drozd. Jeśli zaś ktoś ma pokusić się o nokaut, będzie to Krzysztof Włodarczyk. To racjonalna prognoza?</strong><br />
GD: Dziękuję Mateuszowi, że daje mi duże szanse, ale zgodzić mogę się tylko z pierwszą częścią jego opinii. Wygram. A jak to zrobię? Nieważne. Liczy się to, że stoczę bój o tytuł z pełnoprawnym mistrzem. Scenariusze mogą być różne. Szykuję się na długi, dwunastorundowy pojedynek, toczony w wysokim tempie, z dużym ciśnieniem, z wielką liczbą bardzo silnych uderzeń z obu stron.</p>
<p><strong>- Włodarczyka nazywa pan najgroźniejszym pięściarzem w wadze junior ciężkiej. W czym mistrz świata WBC przewyższa mistrzów pozostałych federacji – Marco Hucka (WBO), Yoana Pablo Hernandeza (IBF) i Denisa Lebiediewa (WBA)?</strong><br />
GD: Posiada wyjątkową zdolność koncentracji. Momentami wydaje się oderwany od walki, wręcz nieobecny, lecz przez cały czas pozostaje skupiony na zwycięstwie. Wygina się, jest niewygodny. Nie ma zbyt długich rąk, podchodzi do rywala ni to blisko, ni daleko. Ale bije bardzo mocno. Jest najbardziej doświadczony. Nie pozwala sobie na moment rozluźnienia. Stanowi zagrożenie w każdej sekundzie walki.</p>
<p><strong>- Stwierdził pan jednak, że mądry bokser pokona Włodarczyka. Co w tym przypadku znaczy mądry?</strong><br />
GD: Mądry to taki, który szybko analizuje sytuację w ringu, potrafi się do niej dostosować i zmieniać swoje działania w zależności od przebiegu walki.</p>
<p><strong>- Rok temu komentował pan dla rosyjskiej telewizji moskiewskie starcie Polaka z Rachimem Czakijewem. Jakich błędów nie wolno popełniać, dowiedział się pan zapewne już wtedy?</strong><br />
GD: Naturalnie. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Poczułem energię tej walki. Nie mogłem przypuszczać, że niebawem to ja będę wymieniał razy z Włodarczykiem, ale podświadomie wyobrażałem sobie, jak zachowywałbym się w konkretnych sytuacjach na miejscu Czakijewa.</p>
<p><strong>- Wniosek jest chyba prosty: bójka to zły pomysł.</strong><br />
GD: Bez dwóch zdań. Nie tylko z tej walki można się było dowiedzieć, że stanie naprzeciwko Włodarczyka i wymiana mocnych uderzeń nie jest dobrym rozwiązaniem.</p>
<p><strong>- Rozmawiał pan na ten temat z Czakijewem?</strong><br />
GD: Wymieniliśmy spostrzeżenia.</p>
<p><strong>- Dowiedział się pan czegoś, co pozostałoby niezauważone?</strong><br />
GD: Nie. Tak naprawdę wszystko jest dość proste. Wrażenia moje i Rachima były bardzo zbliżone. Bardzo silny lewy sierpowy i prawy prosty, ogromna presja – to wszystko widać i na to trzeba się przygotować. Rachim nie powiedział mi o żadnym złotym środku, być może jedynie pozwolił jeszcze lepiej zrozumieć, że czeka mnie prawdziwa wojna. Włodarczyk jest jednym z tych bokserów, którzy nigdy się nie poddają.</p>
<p><strong>- Wygląda na to, że obaj przystąpicie do walki w najlepszym momencie kariery.</strong><br />
GD: Zgadza się. Dla mnie to najważniejsze wydarzenie w całej sportowej wędrówce, a wszystkie badania wskazują, że będę w najwyższej formie. Każdy trening traktuję jak ostatni w życiu.</p>
<p><strong>- Jeśli nie pokona pan Włodarczyka, to mistrzem świata w boksie nie zostanie już nigdy?</strong><br />
GD: Nie stawiam sprawy w ten sposób, bo przygotowuję się z radością w sercu, ogromnym pragnieniem zwycięstwa, z apetytem na wspaniały pojedynek. Jestem pewien, że wygram. Nie mam też wątpliwości, że zwycięstwie jest też przekonany Włodarczyk. Pragnę, by po znakomitej walce podnieść pas mistrza świata.</p>
<p><strong>- To będzie najlepsza walka 2014 roku w całej kategorii junior ciężkiej?</strong><br />
GD: Nawet bukmacherzy żadnego z nas nie czynią faworytem, co świadczy o tym, jak bardzo intrygująca jest ta walka. To starcie dwóch pięściarzy będących w szczytowej formie, mistrza świata z pretendentem, który na tę szansę w pełni zasłużył.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/24/grigorij-drozd-wlodarczyk-bedzie-zagrozeniem-w-kazdej-sekundzie-walki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZWYCIĘSTWA POLAKÓW NA GALI W RADOMIU. OZDOBĄ BÓJ SYROWATKI Z JANIKIEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/20/zwyciestwa-polakow-na-gali-w-radomiu-ozdoba-boj-syrowatki-z-janikiem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/20/zwyciestwa-polakow-na-gali-w-radomiu-ozdoba-boj-syrowatki-z-janikiem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Sep 2014 09:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Trzciński]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Talarek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik II]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Rusiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4079</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru gali &#8222;Boxing Night&#8221; w Radomiu Dariusz Sęk (21-1-1, 7 KO) wypunktował twardego Mohameda Belkacema (21-8-1, 9 KO). Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 99-92, 98-93, 98-92. Polak przez większość walki nie mógł złapać właściwego dystansu, na co skarżył się również w narożniku. &#8222;Fighter&#8221; w swoim stylu kontrolował rywala ciosami prostymi w środku ringu i skutecznie unikał jego obszernych]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W walce wieczoru gali <strong>&#8222;Boxing Night&#8221;</strong> w <strong>Radomiu Dariusz Sęk</strong> (21-1-1, 7 KO) wypunktował twardego <strong>Mohameda Belkacema</strong> (21-8-1, 9 KO). Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 99-92, 98-93, 98-92. Polak przez większość walki nie mógł złapać właściwego dystansu, na co skarżył się również w narożniku. &#8222;Fighter&#8221; w swoim stylu kontrolował rywala ciosami prostymi w środku ringu i skutecznie unikał jego obszernych ciosów z prawej ręki. Problemem była skuteczność, której nieco Polakowi brakowało. Zdecydowanie lepsza była druga faza pojedynku, w której Sęk podkręcił nieco tempo, jednak nie był w stanie naruszyć rywala. Przewaga naszego reprezentanta nie podlegała dyskusji, jednak występ Sęka nie należał do najlepszych i z pewnością stać go na więcej.</p>
<p>Zgodnie z przewidywaniami <strong>Michał Cieślak</strong> (7-0, 3 KO) wypunktował doświadczonego <strong>Ismaila Abdoula</strong> (54-31-2, 20 KO), jednak nie zdołał wyrządzić mu większej krzywdy. Sędziowie punktowali 60-55 i dwukrotnie 60-54. Walka praktycznie w każdej z rund miała ten sam przebieg &#8211; Cieślak ostro nacierał na doświadczonego Belga, a ten spokojnie wyłapywał zdecydowaną większość ciosów na swoje rękawice. Polaka można pochwalić za bardzo dobre przygotowanie kondycyjne &#8211; Cieślak narzucił bardzo wysokie tempo, jednak nawet w szóstej rundzie był w stanie mocno przycisnąć swojego rywala. Belg rzadko decydował się na akcje ofensywne, co z pewnością wpłynęło negatywnie na widowisko. Czystych ciosów było jak na lekarstwo, jednak dobrze wiemy, że jest to standardem w walkach z Abdoulem. Tym samym Cieślak odniósł dziś trzecie zwycięstwo w tym roku.</p>
<p><strong>Michał Syrowatka</strong> (10-0, 2 KO) pewnie wypunktował <strong>Łukasza Janika</strong> (12-6-1, 6 KO), który do samego końca nie odpuścił podopiecznemu <strong>Andrzeja Gmitruka</strong>. Sędziowie punktowali 80-73, 79-73, 80-72. W pierwszej odsłonie Syrowatka praktycznie nie dał dojść do głosu swojemu rywalowi i spokojnie kontrolował przebieg walki ciosami z dystansu. Potencjalny przeciwnik Michała Chudeckiego imponował w ringu szybkością i dynamiką. W kolejnej rundzie Janik zainkasował dużą ilość ciosów na korpus, które z pewnością odbiją się w drugiej fazie pojedynku. Syrowatka przycisnął w końcówce wyraźnie już zmęczonego Janika. Janik nie zamierzał jednak oddać walki za darmo i od trzeciej rundy zaczął się odgryzać, jednak jego zrywy nie robiły wrażenia na dobrze dysponowanym Syrowatce. Pięściarz ze Śląska był w sporych tarapatach po piekielnie mocnym prawym podbródkowym w piątej rundzie, jednak w znany tylko sobie sposób przetrwał i przeszedł do kontrofensywy. Janik przełamał kryzys kondycyjny i wrócił do gry w pewnym momencie rundy szóstej spychając Syrowatkę do defensywy. Michał odzyskał szybko kontrolę nad przebiegiem walki i zaakcentował końcówkę. Ostatnia runda to absolutna dominacja Syrowatki, który nie zdołał wykończyć krańcowo wykończonego Janika.</p>
<p><strong>Bartłomiej Grafka</strong> (10-11-1, 4 KO) w ostatnim czasie porzucił pracę i zajął się boksem zawodowym na poważnie. Efekty jego &#8222;przemiany&#8221; mogliśmy oglądać dziś na gali w Radomiu. Mimo wszystko pięściarz Silesia Boxing przegrał wysoko na punkty z <strong>Norbertem Dąbrowskim</strong> (15-2, 6 KO). Dąbrowski kapitalnie wszedł w walkę. Podopieczny Andrzeja Gmitruka zasypywał rywala ciosami prostymi i w pewnym momencie wstrzelił się lewym prostym pomiędzy rękawice i zamroczył Grafkę. Doświadczony pięściarz ze Śląska przetrzymał kryzys i próbował się odgryźć, jednak rundę zdecydowanie wygrał &#8222;Noras&#8221;. Grafka nie zamierzał odpuścić i udanie powrócił w drugiej odsłonie parokrotnie zaskakując faworyta. Dąbrowski kontrolował przebieg pojedynku do samego końca, jednak podopieczny <strong>Irosława Butowicza</strong> cały czas starał się przełamać faworyta i w rundzie piątej postawił mu poprzeczkę bardzo wysoko. Po sześciu rundach sędziowie punktowali jednomyślnie &#8211; 60-54.</p>
<p><strong>Pavel Staravoitau</strong> (13-21-2, 11 KO) nie stanowił wielkiej przeszkody dla dobrze dysponowanego <strong>Roberta Talarka</strong> (8-7-2, 3 KO). Polak wygrał przez techniczny nokaut już w drugiej rundzie. Pięściarz grupy Silesia Boxing w pierwszej rundzie boksował bardzo aktywnie lewą ręką i systematycznie rozbijał rywala z Białorusi. W drugiej odsłonie Talarek kilkakrotnie mocno trafił i odebrał chęci do walki oponentowi. Sędzia <strong>Robert Gortat</strong> bez większego zastanowienia przerwał walkę i ogłosił wygraną Polaka przez techniczny nokaut.</p>
<p>Pojedynek doświadczonego <strong>Łukasza Rusiewicza</strong> (16-18, 7 KO) z <strong>Damianem Trzcińskim</strong> (2-2, 1 KO) rozpoczął galę w Radomiu. Popularny &#8222;Rusek&#8221; nie miał większych problemów z pokonaniem pięściarza z Bydgoszczy. Słynący z odporności na ciosy &#8222;Rusek&#8221; rozpoczął dosyć ospale i zainkasował trochę ciosów, jednak od razu rzucało się w oczy, że ma on o wiele lepszy pomysł na walkę niż jego rywal. Od drugiego starcia Rusiewicz przejął już wyraźnie kontrolę i kilkukrotnie trafił &#8222;Turbo&#8221; lewym sierpowym. W trzeciej rundzie Rusiewicz już na samym początku trafił lewym sierpowym w tempo i posłał Trzcińskiego na deski. Pięściarz z Bydgoszczy wstał dość szybko, ale był wyraźnie zamroczony. Do samego końca rundy &#8222;Rusek&#8221; kontrolował przebieg pojedynku. W finałowej odsłonie Trzciński był już bardzo zmęczony, jednak dzięki ambicji wytrwał do ostatniego gongu. Sędziowie punktowali dwukrotnie 39-36 oraz 40-35.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/20/zwyciestwa-polakow-na-gali-w-radomiu-ozdoba-boj-syrowatki-z-janikiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PIĘCIU POLAKÓW W RANKINGU WBO. KRZYSZTOF GŁOWACKI NADAL NUMEREM 1</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/19/pieciu-polakow-w-rankingu-wbo-krzysztof-glowacki-nadal-numerem-1/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/19/pieciu-polakow-w-rankingu-wbo-krzysztof-glowacki-nadal-numerem-1/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Sep 2014 11:44:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4068</guid>
		<description><![CDATA[Federacja WBO opublikowała swój ranking za wrzesień, w którym odnajdujemy nazwiska pięciu polskich pięściarzy. Najwyżej oceniany jest 28-letni &#8222;junior ciężki&#8221; Krzysztof Głowacki (22-0, 14 KO), który nadal przewodzi całej stawce w swojej kategorii wagowej. W wadze &#8222;cruiser&#8221; mamy jeszcze jednego reprezentanta, Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), zajmującego 13.lokatę, podobnie jak Tomasz Adamek (49-3, 29 KO) w &#8222;królewskiej&#8221; wadze ciężkiej. Bardzo]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja WBO opublikowała swój ranking za wrzesień, w którym odnajdujemy nazwiska pięciu polskich pięściarzy. Najwyżej oceniany jest 28-letni &#8222;junior ciężki&#8221; <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO), który nadal przewodzi całej stawce w swojej kategorii wagowej.</p>
<p>W wadze &#8222;cruiser&#8221; mamy jeszcze jednego reprezentanta, <strong>Pawła Kołodzieja</strong> (33-0, 18 KO), zajmującego 13.lokatę, podobnie jak <strong>Tomasz Adamek</strong> (49-3, 29 KO) w &#8222;królewskiej&#8221; wadze ciężkiej. Bardzo wysoko stoją akcje <strong>Kamila Łaszczyka</strong> (17-0, 7 KO), piątego w wadze piórkowej. Jego śladem w górę zestawienia podąża inny zawodnik związany z grupą Global Boxing, <strong>Patryk Szymański</strong> (11-0, 6 KO), zajmujący 12. miejsce w limicie wagi półśredniej, w której &#8230;już nie boksuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/19/pieciu-polakow-w-rankingu-wbo-krzysztof-glowacki-nadal-numerem-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>INAUGURACJA PROJEKTU AIBA PRO BOXING. WYNIKI LOSOWANIA FAZY PRZED-RANKINGOWEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/18/inauguracja-projektu-aiba-pro-boxing-wyniki-losowania-fazy-rankingowej/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/18/inauguracja-projektu-aiba-pro-boxing-wyniki-losowania-fazy-rankingowej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Sep 2014 07:10:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4060</guid>
		<description><![CDATA[W nowoczesnej scenerii Akademii Bokserskiej AIBA, położonej niedaleko Ałmatów, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego &#8211; dr Ching-Kuo Wu, prezydent Federacji Bokserskiej Kazachstanu &#8211; Timur Kulibaev, Minister Kultury i Sportu Republiki Kazachstanu &#8211; Aristanbek Mukhamediuly oraz szef Komitetu Wykonawczego AIBA &#8211; Serik Konakbaev, zainaugurowali projekt AIBA Pro Boxing (APB). Clou tego spotkania na najwyższym szczeblu AIBA było oficjalne zaprezentowanie zawodników, którzy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W nowoczesnej scenerii Akademii Bokserskiej AIBA, położonej niedaleko <strong>Ałmatów</strong>, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego &#8211; <strong>dr Ching-Kuo Wu</strong>, prezydent Federacji Bokserskiej Kazachstanu &#8211; <strong>Timur Kulibaev</strong>, Minister Kultury i Sportu Republiki Kazachstanu &#8211; <strong>Aristanbek Mukhamediuly</strong> oraz szef Komitetu Wykonawczego AIBA &#8211; <strong>Serik Konakbaev</strong>, zainaugurowali projekt <strong>AIBA Pro Boxing (APB)</strong>.</p>
<p>Clou tego spotkania na najwyższym szczeblu AIBA było oficjalne zaprezentowanie zawodników, którzy podpisali kontrakty na walki zawodowe w nowej-rewolucyjnej formule oraz ceremonia losowania walk fazy przed-rankingowej APB. <strong>24 października</strong> br. w czterech miejscach na świecie &#8211; w Bułgarii, we Włoszech, w Azerbejdżanie i w Kazachstanie w szranki stanie 80 pięściarzy (po 8 z każdej kategorii wagowej). W tym gronie nie ma wprawdzie żadnego Polaka, ale jest pewien nasz akcent, gdyż w wadze superciężkiej (+91 kg) zobaczymy Ukraińca <strong>Sergeya Verveykę</strong>, znanego z występów w barwach <strong>Hussars Poland</strong> w poprzednim sezonie ligi WSB.</p>
<p>Faza przed-rankingowa będzie trwała do <strong>31 stycznia 2015 roku</strong> a w <strong>marcu 2015 roku</strong> nastąpi prawdziwe otwarcie programu APB, bowiem wówczas zaczną się pierwsze walki między pięściarzami z rankingu.</p>
<p><strong>WYNIKI LOSOWANIA FAZY RANKINGOWEJ APB</strong></p>
<p>49 KG<br />
Shin Jonhgun (Korea Południowa) &#8211; Patrick Lourenco (Brazylia)<br />
David Ayrapetyan (Rosja) &#8211; [czeka na potwierdzenie]<br />
Mark Anthony Barriga (Filipiny) &#8211; Leandro Jose Blanc (Argentyna)<br />
Birzan Zhakipov (Kazachstan) &#8211; Lu Bin (Chiny)</p>
<p>52 KG<br />
Redouane Asloum (Francja) &#8211; Mohammed Flissi (Algieria)<br />
Fernando Martinez (Argentyna) &#8211; Elias Emigio (Meksyk)<br />
Misha Aloyan (Rosja) &#8211; Vincenzo Picardi (Włochy)<br />
Jasurbek Latipov (Uzbekistan) &#8211; Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan)</p>
<p>56 KG<br />
Javid Chelabiyev (Azerbaejdżan) &#8211; Satoshi Shimizu (Japonia)<br />
Sergey Vodopyanov (Rosja) &#8211; Zhang Jiawei (Chiny)<br />
Alberto Melian (Argentyna) &#8211; Benson Njagiru (Kenia)<br />
Khedafi Djelkhir (Francja) &#8211; Yonni Blanco (Wenezuela)</p>
<p>60 KG<br />
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan) &#8211; David Oliver Joyce (Irlandia)<br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan) &#8211; Dmitriy Polyanskiy (Rosja)<br />
Artur Bril (Niemcy) &#8211; Robson Conceicao (Brazylia)<br />
Charly Suarez (Filipiny) &#8211; Domenico Valentino (Włochy)</p>
<p>64 KG<br />
Abdelkader Chadi (Algieria) &#8211; Evaldas Petrauskas (Litwa)<br />
Juan Pablo Romero (Meksyk) &#8211; Carlos Aquino (Argentyna)<br />
Armen Zakaryan (Rosja) &#8211; Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina)<br />
Boris Georgiev (Bułgaria) &#8211; Artem Harutyunyan (Niemcy)</p>
<p>69 KG<br />
Andrey Zamkovoy (Rosja) &#8211; Fariz Mammadov (Azerbejdżan)<br />
Denys Lazarev (Ukraina) &#8211; Gyula Kate (Węgry)<br />
Marcos Nader (Austria) &#8211; Rayton Okwiri (Kenia)<br />
Onur Sipal (Turcja) &#8211; Araik Marutjan (Niemcy)</p>
<p>75 KG<br />
Bogdan Juratoni (Rumunia) &#8211; Dmytro Mytrofanov (Ukraina)<br />
Hosam Abdin (Egipt) &#8211; Michel Tavares (Francja)<br />
Adem Kilicci (Turcja) &#8211; Xhek Paskali (Niemcy)<br />
Artem Chebotarev (Rosja) &#8211; Mario Delgado (Ekwador)</p>
<p>81 KG<br />
Nikita Ivanov (Rosja) &#8211; Joe Ward (Irlandia)<br />
Abdelhafid Benchabla (Algieria) &#8211; Spas Genov (Bułgaria)<br />
Oybek Mamazulunov (Uzbekistan) &#8211; Ehsan Rouzbahani (Iran)<br />
Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan) &#8211; Mathieu Bauderlique (Francja)</p>
<p>91 KG<br />
Anton Pinchuk (Kazachstan) &#8211; Yamil Peralta (Argentyna)<br />
Clemente Russo (Włochy) &#8211; Tervel Pulev (Bułgaria)<br />
Emir Ahmatovic (Niemcy) &#8211; Javonta Charles (USA)<br />
Alexey Egorov (Rosja) &#8211; Chouaib Boloudinats (Algieria)</p>
<p>+91 KG<br />
Magomedrasul Medzhidov (Azerbejdżan) &#8211; Mihai Nistor (Rumunia)<br />
Magomed Omarov (Rosja) &#8211; Tony Yoka (Francja)<br />
Sergey Verveyko (Ukraina) &#8211; Mohamed Arjaoui (Maroko)<br />
Newfel Ouatah (Algieria) &#8211; Erik Pfeiffer (Niemcy)</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/09/18/inauguracja-projektu-aiba-pro-boxing-wyniki-losowania-fazy-rankingowej/apb_draw/" rel="attachment wp-att-4059"><img class="alignleft size-full wp-image-4059" alt="apb_draw" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/09/apb_draw.jpg" width="860" height="430" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/18/inauguracja-projektu-aiba-pro-boxing-wyniki-losowania-fazy-rankingowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DZIEWIĘCIU POLAKÓW WE WRZEŚNIOWYM RANKINGU WBC, ALE TYLKO TRZECH W &#8222;15&#8243;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/dziewieciu-polakow-we-wrzesniowym-rankingu-wbc-ale-tylko-trzech-w-15/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/dziewieciu-polakow-we-wrzesniowym-rankingu-wbc-ale-tylko-trzech-w-15/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Sep 2014 17:33:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4028</guid>
		<description><![CDATA[Federacja World Boxing Council (WBC) opublikowała wrześniowy ranking, w którym odnajdujemy nazwiska dziewięciu Polaków. Najwyższą lokatę &#8211; szóstą w wadze półciężkiej &#8211; zajmuje mający znakomitą markę w USA, Andrzej Fonfara (25-3, 15 KO). W wadze ciężkiej czternasty jest Tomasz Adamek (49-3, 29 KO), jego najbliższy rywal, Artur Szpilka (16-1, 12 KO), awansował na siedemnastą lokatę, zaś na 26. miejsce wspiął]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja <strong>World Boxing Council (WBC)</strong> opublikowała wrześniowy ranking, w którym odnajdujemy nazwiska dziewięciu Polaków. Najwyższą lokatę &#8211; szóstą w wadze półciężkiej &#8211; zajmuje mający znakomitą markę w USA, <strong>Andrzej Fonfara</strong> (25-3, 15 KO).</p>
<p>W wadze ciężkiej czternasty jest <strong>Tomasz Adamek</strong> (49-3, 29 KO), jego najbliższy rywal, <strong>Artur Szpilka</strong> (16-1, 12 KO), awansował na siedemnastą lokatę, zaś na 26. miejsce wspiął się <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (29-1, 15 KO), który przechodzi rehabilitację po wypadku samochodowym. W kategorii jr. ciężkiej, w której od lat mistrzem WBC jest <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-2-1, 35 KO), na liście rankingowej najwyższe miejsce z naszych zawodników zajmuje szesnasty <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO). Trzy oczka niżej sklasyfikowano <strong>Łukasza Janika</strong> (27-2, 14 KO).</p>
<p>Dwudziesty dziewiąty w kategorii super średniej jest <strong>Przemysław Opalach</strong> (15-2, 13 KO), a jedenasty w junior średniej <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO), którego nie widzieliśmy w ringu od wielu miesięcy. Ostatnim naszym przedstawicielem na liście rankingowej WBC jest trzydziesty dziewiąty w limicie wagi piórkowej <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (17-0, 7 KO).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/dziewieciu-polakow-we-wrzesniowym-rankingu-wbc-ale-tylko-trzech-w-15/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ROGER BLOODWORTH: SĄDZĘ, ŻE ADAMEK MA PRZED SOBĄ JESZCZE KILKA WALK</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/roger-bloodworth-sadze-ze-adamek-ma-przed-soba-jeszcze-kilka-walk/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/roger-bloodworth-sadze-ze-adamek-ma-przed-soba-jeszcze-kilka-walk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Sep 2014 15:49:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Roger Bloodworth]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=4024</guid>
		<description><![CDATA[W środę minęły trzy lata od pamiętnej potyczki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką o tytuł mistrza świata WBC w wadze ciężkiej. Zdaniem trenera Rogera Bloodwortha, wrocławska klęska „Górala” nie ma prawa powtórzyć się 8 listopada w Krakowie, gdy jego 38-letni podopieczny skrzyżuje rękawice z Arturem Szpilką. - Tomasz Adamek jest o trzy lata starszy niż w starciu z Witalijem Kliczką,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W środę minęły trzy lata od pamiętnej potyczki <strong>Tomasza Adamka</strong> z <strong>Witalijem Kliczką</strong> o tytuł mistrza świata WBC w wadze ciężkiej. Zdaniem trenera <strong>Rogera Bloodwortha</strong>, wrocławska klęska „Górala” nie ma prawa powtórzyć się <strong>8 listopada</strong> w <strong>Krakowie</strong>, gdy jego 38-letni podopieczny skrzyżuje rękawice z <strong>Arturem Szpilką</strong>.</p></blockquote>
<p><strong>- Tomasz Adamek jest o trzy lata starszy niż w starciu z Witalijem Kliczką, za nim kolejne męczące walki, lecz najbliższe wyzwanie jest chyba o wiele łatwiejsze?</strong><br />
<strong>Roger Bloodworth</strong>: Bez wątpienia. Witalij Kliczko był wspaniałym pięściarzem i niebawem znajdzie się w bokserskiej Galerii Sław. Największy błąd, który popełniliśmy z Tomkiem przed walką o mistrzostwo, polegał na zbyt późnym przylocie do Polski. Adamek nie zdążył się zaaklimatyzować, a w ringu był wolny. Wyciągnęliśmy wnioski i dziś tego błędu nie popełniamy.</p>
<p><strong>- To gwarantuje pokonanie Artura Szpilki?</strong><br />
RB: Nie gwarantuje, ale bardzo pomoże w odniesieniu zwycięstwa. Oczywiście nie ma mowy o zaniedbaniu treningów. Tomasz musi pracować tak samo ciężko, jak zawsze. Sądzę, że dobrze wpłynie na niego już sama świadomość, że stoczy pojedynek na polskiej ziemi. Tęsknił za ojczyzną. Pobyt w Polsce doda mu adrenaliny.</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/roger-bloodworth-sadze-ze-adamek-ma-przed-soba-jeszcze-kilka-walk/adamek_bloodw1/" rel="attachment wp-att-4025"><img class="alignleft size-full wp-image-4025" alt="adamek_bloodw1" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/09/adamek_bloodw1.jpg" width="860" height="573" /></a></p>
<p><strong>- Adamek stwierdził, że powinna to być dla niego łatwa walka. Jest pan pewien, że nie lekceważy Szpilki, szczególnie po jego porażce z Bryantem Jenningsem?</strong><br />
RB: Jeśli nie szanujesz rywala, to bez względu na umiejętności staje się on bardzo groźny. Musisz szanować każdego. Jeśli jest inaczej, to po prostu jesteś nieprzygotowany do walki. Nikogo nie wolno spisywać na straty, a szczególnie w wadze ciężkiej, gdzie o wyniku walki może decydować jeden cios.</p>
<p><strong>- Będzie łatwiej niż w marcu, gdy Adamek przegrał z Wiaczesławem Głazkowem?</strong><br />
RB: Tych dwóch walk nie ma sensu porównywać. Głazkow to dobry pięściarz. Trafił Adamka, bodaj w pierwszej lub drugiej rundzie, a jego cios spowodował opuchliznę wokół prawego oka Tomka. Zamknęło się i minęło dużo czasu, zanim Adamek zaczął z powrotem na nie widzieć. Ostatnie rundy wygrywał już łatwo, lecz zabrakło mu straconego czasu.</p>
<p><strong>- Czego powinniście się obawiać ze strony Szpilki?</strong><br />
RB: Jest agresywny, skutecznie uderza prawą ręką. Zapewne będzie nacierał i zrobi wszystko, co w jego mocy, by wygrać.</p>
<p><strong>- Wolałby pan, żeby walkę zakontraktowano na dwanaście, a nie dziesięć rund?</strong><br />
RB: Nie wiem dlaczego podjęto taką decyzję, ale nie widzę tu żadnego problemu. Ludzie mówią, że to lepiej dla Szpilki, ale równie dobrze może okazać się to korzystne dla Adamka. Po prostu zabierze się do roboty wcześniej niż w ostatniej walce.</p>
<p><strong>- Jak wiele sił ma jeszcze Adamek, by kontynuować karierę?</strong><br />
RB: Będzie walczył dopóki sam nie dojdzie do wniosku, że już nie powinien narażać zdrowia. To indywidualna sprawa. Przypomnijmy sobie Georgea Foremana albo popatrzmy na Bernarda Hopkinsa – za parę miesięcy skończy 50 lat, a bije się tak, jakby miał 30! Jeśli zobaczę, że Tomasz znosi trudy boksowania gorzej niż dawniej, od razu mu o tym powiem. Na razie nic takiego nie zauważyłem. Nawet walcząc z Głazkowem potrafił się pozbierać i prawie odwrócił losy pojedynku. Sądzę, że ma przed sobą jeszcze parę walk. Adamek wciąż może pokonać każdego czołowego pięściarza wagi ciężkiej. Przecież przegrał zaledwie trzy razy tak w długiej karierze, podobnie jak Władymir Kliczko. W wadze ciężkiej to wyjątek.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/15/roger-bloodworth-sadze-ze-adamek-ma-przed-soba-jeszcze-kilka-walk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: PROWOKACJE NIJAK SIĘ MAJĄ DO WALKI. JESTEM CZŁOWIEKIEM, KTÓRY NIE GADA, A ROBI</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/tomasz-adamek-prowokacje-nijak-sie-maja-do-walki-jestem-czlowiekiem-ktory-nie-gada-a-robi/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/tomasz-adamek-prowokacje-nijak-sie-maja-do-walki-jestem-czlowiekiem-ktory-nie-gada-a-robi/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Sep 2014 21:22:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3979</guid>
		<description><![CDATA[- Czy przed Panem walka ostatniej szansy? W razie przegranej będzie można mówić o końcu prawdziwej kariery? Tomasz Adamek: Gdybym myślał w ten sposób, nie wchodziłbym do ringu. Po marcowej porażce z Wiaczesławem Głazkowem odpocząłem. Czuję się świeżo, jestem gotowy do walki. Przede mną osiem tygodni ciężkiej pracy. Od wtorku będę trenował dwa razy dziennie. - Artur Szpilka stanowi wyzwanie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Czy przed Panem walka ostatniej szansy? W razie przegranej będzie można mówić o końcu prawdziwej kariery?</strong><br />
<strong>Tomasz Adamek</strong>: Gdybym myślał w ten sposób, nie wchodziłbym do ringu. Po marcowej porażce z Wiaczesławem Głazkowem odpocząłem. Czuję się świeżo, jestem gotowy do walki. Przede mną osiem tygodni ciężkiej pracy. Od wtorku będę trenował dwa razy dziennie.</p>
<p><strong>- Artur Szpilka stanowi wyzwanie podobnego kalibru jak Głazkow?</strong><br />
TA: To nie był mój dzień. Byłem wolny, dlatego przegrałem. Za mną niejedna ringowa wojna, dlatego odpoczynek dobrze mi zrobił. Jeśli chodzi o Szpilkę, to niczego się nie obawiam. Kibice chcą zobaczyć mnie w akcji, dlatego wejdę do ringu jako wielki wojownik i taki sam z niego zejdę. Taki jest Tomasz Adamek.</p>
<p><strong>- Była rozbieżność zdań jeśli chodzi o liczbę rund?</strong><br />
TA: Tak, my chcieliśmy zakontraktować walkę na dwanaście rund, zaś strona Szpilki na dziesięć. Zgodziłem się, niech zostanie dziesięć. Dla mnie to bez znaczenia. Równie dobrze mógłbym walczyć przez pięć lub sześć. Na sto procent wygram.</p>
<p><strong>- Jeśli tak się stanie, to postara się Pan jeszcze o walki o wysoką stawkę? A może bez względu na wynik będzie to jedna z ostatnich potyczek w karierze?</strong><br />
TA: Wszystko będzie zależało od tego, jak będę wyglądał w walce ze Szpilką. Jeśli okaże się, że jestem szybki i świeży, będzie to oznaczało, że mogę jeszcze trochę powalczyć. Mój styl bazuje na szybkości i sprycie, one są mi potrzebne w ringu. Kiedy tych elementów zabraknie, to przyjdzie czas na odejście. W walce padają ciosy, można stracić zdrowie lub nawet życie. Dziś czuję, że odpocząłem i jestem bardzo szybki. To znaczy, że dobrze się zregenerowałem. Jeżeli tak samo będzie 8 listopada, to pokuszę się o kolejną walkę i być może jeszcze stanę przed wielkim wyzwaniem.</p>
<p><strong>- Podczas konferencji prasowej spodziewał się Pan prowokacji ze strony Szpilki?</strong><br />
TA: Każdy normalny człowiek wie, że prowokacje nijak się mają do walki. Ja nigdy nie gadałem wiele, a 49 razy kończyłem walki jako zwycięzca. Można gadać, a w ringu nic nie pokazać. Wtedy ośmieszasz się i robisz z siebie durnia. Ja jestem człowiekiem, który nie gada, a robi.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/tomasz-adamek-prowokacje-nijak-sie-maja-do-walki-jestem-czlowiekiem-ktory-nie-gada-a-robi/chwila/" rel="attachment wp-att-3984"><img class="alignleft size-full wp-image-3984" alt="chwila" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/09/chwila.jpg" width="860" height="1274" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/tomasz-adamek-prowokacje-nijak-sie-maja-do-walki-jestem-czlowiekiem-ktory-nie-gada-a-robi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ARTUR SZPILKA: ZAMIERZAM WALCZYĆ ZUPEŁNIE INACZEJ NIŻ DO TEJ PORY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/artur-szpilka-zamierzam-walczyc-zupelnie-inaczej-niz-do-tej-pory/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/artur-szpilka-zamierzam-walczyc-zupelnie-inaczej-niz-do-tej-pory/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Sep 2014 21:14:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3977</guid>
		<description><![CDATA[- Spodziewano się, że podczas konferencji prasowej padną obraźliwe słowa, tymczasem podszedł pan do Tomasza Adamka z szacunkiem. Artur Szpilka: Oczywiście, bo był mistrzem świata i zrobił wiele dla polskiego boksu, więc dlaczego miałbym huczeć w jego kierunku? Z Krzysztofem Zimnochem nie można go nawet porównywać. On zalazł mi za skórę i nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Ale to]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Spodziewano się, że podczas konferencji prasowej padną obraźliwe słowa, tymczasem podszedł pan do Tomasza Adamka z szacunkiem.</strong><br />
<strong>Artur Szpilka</strong>: Oczywiście, bo był mistrzem świata i zrobił wiele dla polskiego boksu, więc dlaczego miałbym huczeć w jego kierunku? Z Krzysztofem Zimnochem nie można go nawet porównywać. On zalazł mi za skórę i nie mogłem przejść obok tego obojętnie. Ale to zamknięty temat. Zrobiło się o tym cicho i nie chcę, by znowu się zaczęło.</p>
<p><strong>- W styczniu przegrał pan z Bryantem Jenningsem, po raz pierwszy w zawodowej karierze. 8 listopada czeka pana jeszcze trudniejsza przeprawa?</strong><br />
AS: Trudno powiedzieć. Roy Jones junior stoczył wyrównaną walkę lub wręcz przegrywał z Pawłem Głażewskim, a wcześniej w Moskwie prawie znokautował Denisa Lebiediewa. Styl rywala decyduje o przebiegu walki. Adamek jest lepszy technicznie od Jenningsa, ale ten okazał się bardzo niewygodnym rywalem. Ma długie ręce, szczelną obronę, bardzo dobrą kondycję. Teoretycznie jest prostym pięściarzem, a jednak pokonuje kolejnych przeciwników.</p>
<p><strong>- Czego brakuje Adamkowi w porównaniu z walką przeciwko Chrisowi Arreoli z 2010 roku, która uchodzi za jego najlepszą w kategorii ciężkiej?</strong><br />
AS: Na pewno nie jest to ten sam zawodnik, co dawniej. W wadze cruiser był fenomenalny. Dziś to już nie ta szybkość i nie ta determinacja. Pozostaje jednak groźny, w ringu dużo myśli i dużo widzi. Potrafi wykorzystać błędy rywala, a szczególnie takiego, który naciera z opuszczoną gardą.</p>
<p><strong>- Pan będzie pamiętał, aby tak nie walczyć?</strong><br />
AS: Wciąż zdarza mi się opuszczać ręce, ale robię wszystko, by wyeliminować błędy. I naprawdę mój występ będzie dużym zaskoczeniem dla kibiców. Nie będę opowiadał, co zrobię, jednak zamierzam walczyć zupełnie inaczej niż do tej pory.</p>
<p><strong>- Nie chciał pan walczyć na dystansie dwunastu rund?</strong><br />
AS: Chciałem dziesiątki, zresztą identyczne było zdanie mojego trenera. Nie lekceważę Tomka. Dwanaście rund to jego dystans, on ma na koncie wiele takich pojedynków, a ja ani jednego. Powiedziałem, że jeśli Adamek się uprze, to nie ma sprawy, ale nie byłaby to mądra decyzja.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/09/artur-szpilka-zamierzam-walczyc-zupelnie-inaczej-niz-do-tej-pory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WSZYSTKO CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ O PROJEKCIE APB. SZYKUJE SIĘ REWOLUCJA W BOKSIE?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/09/04/wszystko-co-powinnismy-wiedziec-o-projekcie-apb-szykuje-sie-rewolucja-w-boksie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/09/04/wszystko-co-powinnismy-wiedziec-o-projekcie-apb-szykuje-sie-rewolucja-w-boksie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2014 06:18:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3939</guid>
		<description><![CDATA[Pisaliśmy już kilkakrotnie, że przełomowy projekt promowany przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) – AIBA Pro Boxing (APB) startuje dnia 24 października 2014 roku i jest zapowiadany jest jako wydarzenie bezprecedensowe. Po ogromnym sukcesie, jaki odniósł program WSB, AIBA Pro Boxing postrzegany jest jako modelowa kontynuacja, zapewniająca ciągłość działania. APB ma dać także możliwość praktykowania jasnego i przejrzystego systemu sędziowania,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pisaliśmy już kilkakrotnie, że przełomowy projekt promowany przez <strong>Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA)</strong> – <strong>AIBA Pro Boxing (APB)</strong> startuje dnia <strong>24 października 2014 roku</strong> i jest zapowiadany jest jako wydarzenie bezprecedensowe. Po ogromnym sukcesie, jaki odniósł program WSB, AIBA Pro Boxing postrzegany jest jako modelowa kontynuacja, zapewniająca ciągłość działania. APB ma dać także możliwość praktykowania jasnego i przejrzystego systemu sędziowania, ponieważ do turniejów zatrudnieni zostaną etatowi sędziowie ringowi i punktowi. Przejrzysty model turnieju, oparty wyłącznie na wynikach osiąganych przez zawodników, zabezpieczona ścieżka rozwoju kariery z zagwarantowaną ochroną i stabilnością finansów sprawiają, że <strong>APB ma szansę stać się w przyszłości najatrakcyjniejszą propozycją dla zawodników z całego świata</strong>.</p>
<p>Faza przed-rankingowa, trwająca <strong>do 31 stycznia 2015 roku</strong>, wyłoni rzeczywistych mistrzów w poszczególnych kategoriach wagowych. Po raz pierwszy w historii fani boksu będą świadkami zastosowania w boksie zawodowym wieloaspektowego, opartego na rzeczywistych dokonaniach systemu rankingowego. W <strong>marcu 2015 roku</strong> nastąpi wielkie otwarcie programu APB, bowiem wówczas zaczną się pierwsze walki między pięściarzami ocenianymi według tego rankingu.</p>
<p><strong>Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro (2016) będą pierwszymi w historii, w których dopuści się udział zawodowych bokserów, jakkolwiek tylko tych, którzy będą występować w APB</strong>. Jedyną ścieżką „olimpijskiego” dostępu dla nich będzie specjalny turniej APB, usankcjonowany przez MKOl. Szlak kwalifikacji olimpijskich prowadzić będzie przez udział w turnieju APB od jego początku w roku 2014 do kwalifikacji olimpijskich APB w roku 2015.</p>
<p>W oparciu o rankingi ustalone przez siedmiu członków <strong>Komisji Doboru i Rankingów Pięściarzy APB</strong>, krótką listę 120 zawodników zawężono do 80. Będą oni najpierw walczyć po dwa razy, w sześciu trzyminutowych rundach, by wyznaczyć światowe tabele rankingowe w każdej z dziesięciu kategorii wagowych. Następnie, w oparciu o wspomniane rankingi, każdy pięściarz stoczy co najmniej trzy kolejne sześciorundowe pojedynki w walkach o mistrzostwo &#8211; zwycięzcy będą walczyć ze sobą w ośmiorundowym pojedynku o tytuł mistrza świata APB.</p>
<p><strong>GARŚĆ FAKTÓW O APB</strong><br />
Dlaczego jest to wyjątkowy projekt?</p>
<p>- Po raz pierwszy w dziejach, bokserzy mający na koncie 20 albo i mniej zawodowych walk będą mogli rywalizować w turnieju, który jest także kwalifikatorem do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.<br />
- APB jest wyjątkowe, bo dopuszcza, by zawodnik przechodząc na zawodowstwo pozostawał pod opieką federacji krajowej, a tym samym i AIBA, do końca kariery. Oznacza to, że po raz pierwszy pięściarze przechodząc na zawodowstwo nie będą tracić szansy na zaszczyt reprezentowania kraju w przyszłych Igrzyskach Olimpijskich i mistrzostwach kontynentu.<br />
- Zawodnicy zgłaszają akces do turniejów APB zawierając pięcioletnie umowy z Wydziałem Marketingu Boksu AIBA. Każdy zawodnik z umową ma zagwarantowane co najmniej cztery walki za umówioną stawkę, może też optymalizować cykl szkoleniowy i harmonogram walk przez cały rok z regularnym kalendarium walk. Na dodatek federacje krajowe zrzeszone w AIBA otrzymają procent od zarobków zawodników.<br />
- Turnieje będą organizowane na całym świecie – Chiny, Niemcy, Rosja, Argentyna, Włochy, Azerbejdżan, Austria, Kuba i Kazachstan już potwierdziły chęć organizacji walk, rozmowy z innymi państwami trwają.<br />
- Format walk APB oznacza zwiększenie liczby rund, sprawiając, że tylko najbardziej wytrwali zawodnicy mogą odnieść sukces, zmuszając ich, by adaptowali i modyfikowali swoje umiejętności tak, by sprostać wymaganiom turnieju.</p>
<p><strong>TRYB KWALIFIKACJI DO IGRZYSK OLIMPIJSKICH W RIO 2016</strong></p>
<p>W sumie dla zawodników rywalizujących w zawodach APB przyznano 20 miejsc w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Mistrz i pretendent w każdej kategorii z meczów o tytuł mistrza świata APB, czyli dwaj pięściarze z najwyższymi pozycjami w rankingach, zostaną zakwalifikowani do Igrzysk.</p>
<p><strong>ZAWODNICY, KTÓRZY PODPISALI KONTRAKTY Z APB</strong></p>
<p><strong>49 KG</strong><br />
Shin Jonhgun (Korea Południowa)<br />
David Ayrapetyan (Rosja)<br />
Mark Anthony Barriga (Filipiny)<br />
Birzan Zhakipov (Kazachstan)<br />
Lu Bin (Chiny)<br />
Patrick Lourenco (Brazylia)<br />
Mohammed Flissi (Algieria)</p>
<p>Leandro Jose Blanc (Argentyna)</p>
<p><strong>52 KG</strong><br />
Elias Emigio (Meksyk)<br />
Aleksandar Alekasandrov (Bułgaria)<br />
Redouane Asloum (Francja)<br />
Fernando Martinez (Argentyna)<br />
Ilyas Suleimenov (Azerbejdżan)<br />
Misha Aloyan (Rosja)<br />
Vincenzo Picardi (Włochy)<br />
Jasurbek Latipov (Uzbekistan)</p>
<p><strong>56 KG</strong><br />
Javid Chelabiyev (Azerbaejdżan)<br />
Yonni Blanco (Wenezuela)<br />
Sergey Vodopyanov (Rosja)<br />
Benson Njagiru (Kenia)<br />
Zhang Jiawei (Chiny)<br />
Satoshi Shimizu (Japonia)<br />
Alberto Melian (Argentyna)<br />
Khedafi Djelkhir (Francja)</p>
<p><strong>60 KG</strong><br />
Dmitriy Polyanskiy (Rosja)<br />
Robson Conceicao (Brazylia)<br />
Domenico Valentino (Włochy)<br />
Berik Abdrakhmanov (Kazachstan)<br />
Hurshid Tojibayev (Uzbekistan)<br />
Artur Bril (Niemcy)<br />
Charly Suarez (Filipiny)<br />
David Oliver Joyce (Irlandia)</p>
<p><strong>64 KG</strong><br />
Abdelkader Chadi (Algieria)<br />
Evaldas Petrauskas (Litwa)<br />
Juan Pablo Romero (Meksyk)<br />
Armen Zakaryan (Rosja)<br />
Vyacheslav Kyslytsyn (Ukraina)<br />
Carlos Aquino (Argentyna)<br />
Artem Harutyunyan (Niemcy)<br />
Boris Georgiev (Bułgaria)</p>
<p><strong>69 KG</strong><br />
Andrey Zamkovoy (Rosja)<br />
Denys Lazarev (Ukraina)<br />
Marcos Nader (Austria)<br />
Rayton Okwiri (Kenia)<br />
Fariz Mammadov (Azerbejdżan)<br />
Onur Sipal (Turcja)<br />
Araik Marutjan (Niemcy)<br />
Gyula Kate (Węgry)</p>
<p><strong>75 KG</strong><br />
Michel Tavares (Francja)<br />
Bogdan Juratoni (Rumunia)<br />
Hosam Abdin (Egipt)<br />
Adem Kilicci (Turcja)<br />
Artem Chebotarev (Rosja)<br />
Dmytro Mytrofanov (Ukraina)<br />
Xhek Paskali (Niemcy)<br />
Mario Delgado (Ekwador)</p>
<p><strong>81 KG</strong><br />
Joe Ward (Irlandia)<br />
Spas Genov (Bułgaria)<br />
Ehsan Rouzbahani (Iran)<br />
Mathieu Bauderlique (Francja)<br />
Nikita Ivanov (Rosja)<br />
Abdelhafid Benchabla (Algieria)<br />
Oybek Mamazulunov (Uzbekistan)<br />
Adilbek Niyazimbetov (Kazachstan)</p>
<p><strong>91 KG</strong><br />
Anton Pinchuk (Kazachstan)<br />
Tervel Pulev (Bułgaria)<br />
Javonta Charles (USA)<br />
Clemente Russo (Włochy)<br />
Chouaib Boloudinats (Algieria)<br />
Emir Ahmatovic (Niemcy)<br />
Yamil Peralta (Argentyna)<br />
Alexey Egorov (Rosja)</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/09/04/wszystko-co-powinnismy-wiedziec-o-projekcie-apb-szykuje-sie-rewolucja-w-boksie/russo/" rel="attachment wp-att-3940"><img class="alignleft size-full wp-image-3940" alt="russo" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/09/russo.jpg" width="860" height="1218" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/09/04/wszystko-co-powinnismy-wiedziec-o-projekcie-apb-szykuje-sie-rewolucja-w-boksie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GŁAŻEWSKI, CHUDECKI, JACKIEWICZ, RUNOWSKI I LETR GÓRĄ W MIĘDZYZDROJACH. POŻEGNANIE &#8222;WOJOWNIKA&#8221;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/08/17/glazewski-chudecki-jackiewicz-runowski-i-letr-gora-w-miedzyzdrojach-pozegnanie-wojownika/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/08/17/glazewski-chudecki-jackiewicz-runowski-i-letr-gora-w-miedzyzdrojach-pozegnanie-wojownika/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Aug 2014 07:37:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Ben Wrotniak]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Szot]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Ficner]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Jackiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Król]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3809</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali w Międzyzdrojach naprzeciw siebie stanęli w limicie wagi półciężkiej Paweł Głażewski (23-2, 5 KO) i Rowland Bryant (18-4, 12 KO). Lepszy okazał się Polak. Gość zza oceanu lepiej rozpoczął pojedynek. W pierwszej rundzie trafił najpierw mocnym prawym sierpowym, a zakończył ją potężnym lewym hakiem w okolice wątroby. Lepiej było po przerwie. Pięściarz z Białegostoku trochę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali w <strong>Międzyzdrojach</strong> naprzeciw siebie stanęli w limicie wagi półciężkiej<strong> Paweł Głażewski</strong> (23-2, 5 KO) i <strong>Rowland Bryant</strong> (18-4, 12 KO). Lepszy okazał się Polak. Gość zza oceanu lepiej rozpoczął pojedynek. W pierwszej rundzie trafił najpierw mocnym prawym sierpowym, a zakończył ją potężnym lewym hakiem w okolice wątroby. Lepiej było po przerwie. Pięściarz z Białegostoku trochę się rozluźnił i zamiast bić z całych sił zaczął boksować lewą ręką. W połowie trzeciej odsłony nadział się w wymianie na lewy sierpowy, na szczęście bez większych konsekwencji. Mało tego, Rowland uwierzył iż wszystko może zakończyć jednym ciosem i na to się właśnie nastawił, tymczasem &#8222;Głaz&#8221; robił swoje i zyskał przewagę w czwartym starciu. W piątym na ringu zapanował trochę chaos, jednak Paweł szybko to sobie poukładał i wrócił do boksowania przednią ręką w dystansie, wykorzystując przy tym dobrą pracę nóg. Najlepsza w jego wykonaniu była runda ósma, gdy wziął się na sposób i widząc lukę na korpusie bił konsekwentnie prawym po dole. A gdy Amerykanin przyjął kilka takich uderzeń i opuścił ręce, Paweł zaakcentował końcówkę prawym krzyżowym na głowę. Ostatnie trzy minuty to obszerne sierpy Rowlanda i bezpieczny boks Głażewskiego, który koncentrował się już na tym by dowieźć przewagę do końca. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 79:73, 77:76 i 79:73 &#8211; wszyscy na korzyść naszego rodaka.</p>
<p><strong>Michał Chudecki</strong> (10-0-1, 3 KO) sam się prosił o tak trudnego rywala. Wielu stawiało <strong>Felixa Lorę</strong> (18-12-5, 9 KO) w roli faworyta, jednak popularny &#8222;TNT&#8221; pokazał dziś boks na zaskakująco wysokim poziomie i po bezwzględnie najlepszym występie w karierze pokonał groźnego Dominikańczyka. Już w pierwszej rundzie Polak rozciął przeciwnikowi łuk brwiowy. Świetnie tańczył na nogach, lepiej dystansował, a agresywnego oponenta co chwilę łapał na kontrę po uskoku czy uniku. Po gongu kończącym drugie starcie doszło do spięcia między pięściarzami, ale na szczęście szybka reakcja <strong>Mirosława Brózio</strong> zażegnała dalszy &#8222;rozlew krwi&#8221;. Chudecki był liczony w czwartej odsłonie, lecz powtórki dobitnie pokazały, że co prawda jakaś &#8222;obcierka&#8221; była, to Michał przewrócił się przez podstawioną nogę. To go tylko rozsierdziło i zmotywowało do jeszcze wyższego tempa. Ładnie karcił rywala prawym prostym bitym z luzu z biodra, a gdy Lora próbował przejść do ofensywy, po odskoku łapał go na prawy bądź lewy sierp. W szóstej rundzie po lewym krzyżowym gość z Dominikany aż przysiadł, lecz przewrócić się nie chciał. Wyglądał jednak już na bardzo zmęczonego i obficie krwawił. Początek ósmej odsłony Chudecki władował w niego serię trzech bomb na głowę, za moment poprawił podobną akcją, a Lora tylko zachęcał go do dalszych ataków. W dziewiątej Michał wyrwał się z klinczu, huknął krótkim prawym sierpem i rywal ratował się kolejnym klinczem. W dziesiątej w wymianie Chudecki trafił w akcji prawy na prawy sierp i tak odporny Lora w końcu był liczony. W ostatnich sekundach Polak przymierzył jeszcze lewym krzyżowym na szczękę i niewiele brakowało, by posłał Felixa raz jeszcze na matę. Ostatecznie po gongu kończącym tą świetną walkę sędziowie nie mieli wątpliwości, typując przewagę Michała 98:92, 99:89 i 98:89.</p>
<p>&#8222;To już jest koniec, nie ma już nic&#8221; &#8211; tak rozpoczął się numer wprowadzający <strong>Rafała Jackiewicza</strong> (46-11-2, 21 KO) do ringu na ostatnią walkę w karierze, przynajmniej tej bokserskiej. Naprzeciw niego stanął inny utytułowany weteran <strong>Krzysztof Szot</strong> (18-15-1, 5 KO), a to gwarantowało walkę na wysokim poziomie technicznym. I tak też było. Bokserskie szachy z nieznaczną przewagą byłego mistrza Europy i pretendenta do mistrzostwa świata. Zdarzały się jednak też fajerwerki, jak choćby końcówka drugiej rundy, kiedy Jackiewicz popisał się piękną kombinacją prawy sierp-prawy podbródek po zakroku. Szot pokazał natomiast to, z czego słynie od dawna, czyli nienaganną defensywę i niezbyt mocne, ale precyzyjne kontry. W końcówce piątego starcia Rafał przepuścił lewy prosty Krzyśka i po rotacji ładnym prawym krzyżowym zaskoczył &#8222;Rzeźnika&#8221;. Przypadkowe uderzenie łokcie w wymianie rozcięło Rafałowi powiekę, co tylko go podrażniło i w końcówce siódmej odsłony doszło nawet do krótkiego spięcia. W ostatnich trzech minutach obaj próbowali jeszcze zaakcentować swoją przewagę, pokazali kilka sztuczek, a po gongu kończącym pojedynek sędziowie opowiedzieli się za Jackiewiczem, punktując na jego korzyść 80:72, 79:73 i 78:74.</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (8-0, 2 KO) zdał najpoważniejszy dotąd test w karierze, pokonując przez techniczny nokaut twardego <strong>Andrieja Abramenkę</strong> (20-7-2, 4 KO). Białorusin zaskoczył młodego Polaka w pierwszej rundzie. Ostrym pressingiem zepchnął go do defensywy i zasypywał mocnymi bombami, na szczęście najczęściej zbieranymi na gardę. Wszedł jednak mocny lewy hak na głowę. Po przerwie role się odwróciły. &#8222;Kosiarz&#8221; trafił prawym podbródkowym, poprawił prawym sierpem i &#8222;obudził&#8221; kibiców zgromadzonych w Amfiteatrze w Międzyzdrojach. Trzecie starcie to typowa bitka na przełamanie, cios za cios, lecz w końcówce czwartego zarysowała się już nieznaczna przewaga Przemka. W kolejnych minutach Abramenka polował na jedno mocne uderzenie i wciąż był groźny, ale Runowski przełamał go psychicznie i fizycznie. Teraz to on spychał często rywala na liny, bijąc na zmianę na dół i górę. Rozbijał konsekwentnie Białorusina i dwadzieścia sekund przed końcem szóstego starcia <strong>Włodzimierz Kromka</strong> wkroczył do akcji, poddają Abramenkę. Ten protestował, ale tak naprawdę walczył już tylko o przetrwanie.</p>
<p>Po fatalnym początku zawodowej kariery utytułowany na ringach olimpijskich<strong> Włodzimierz Letr</strong> (3-3, 2 KO) wraca na właściwe tory, który zastopował <strong>Bena Wrotniaka</strong> (5-2, 1 KO). W pierwszej rundzie bardziej doświadczony Letr kontrolował potyczkę, przede wszystkim dzięki lepszej pracy nóg i lepszemu dystansowaniu. Po przerwie rolę się obróciły. Polak z australijskim paszportem zaczął układać akcje w serie kilku ciosów zamiast pojedynczych, obszernych sierpów i kilka razy trafił na głowę podopiecznego <strong>Dariusza Snarskiego</strong>. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Początek trzeciej odsłony to chaotyczne ataki Wrotniaka. Letr nie mógł sobie przez minutę z tym poradzić, lecz zaczął w końcu przepuszczać te akcje i wciągać rywala na kontrę z lewej ręki. Wchodziło niemal wszystko. Ben &#8222;zatańczył&#8221; na nogach, a lewe oko zaczęło puchnąć. Włodek robił konsekwentnie swoje i w czwartym starciu rozciął dodatkowo oponentowi prawy łuk brwiowy. Wrotniak jednak pokazywał szaloną ambicję i nieustannie parł do przodu. Niestety w przerwie między czwartą a piątą rundą jego lewe oko było już niemal kompletnie zamknięte. Letr rozluźnił się, punktował prawym prostym, a szalone ataki Bena zbierał na gardę. Na początku szóstego starcia Letr trafił krótkim lewym sierpem. Pod Wrotniakiem ugięły się nogi, ale ustał i znów niczym jednooki wojownik ruszył do przodu. Na szczęście zareagował jego narożnik, poddając tego ambitnego chłopaka na dwie minuty przed końcem walki.</p>
<p>Wcześniej w swoim zawodowym debiucie <strong>Tomasz Król</strong> tylko zremisował z <strong>Marcinem Ficnerem</strong> (2-4-2).</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/08/17/glazewski-chudecki-jackiewicz-runowski-i-letr-gora-w-miedzyzdrojach-pozegnanie-wojownika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZA 100 DNI RUSZY PROJEKT AIBA PRO BOXING</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/17/za-100-dni-ruszy-projekt-aiba-pro-boxing/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/17/za-100-dni-ruszy-projekt-aiba-pro-boxing/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jul 2014 08:47:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[AIBA PB]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3570</guid>
		<description><![CDATA[Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) przypomniało, że tylko 100 dni dzieli nas od publikacji wstępnego rankingu zawodników zgłoszonych do rywalizacji w ramach AIBA Pro Boxing (APB). Dokładnie 24 października poznamy zestawienie, które zainicjuje ten rewolucyjny projekt pięściarskiej centrali. W oczekiwaniu na tę chwilę AIBA uruchomiła specjalną stronę internetową dedykowaną projektowi APB, na której &#8211; na razie &#8211; znajdują się tylko]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA)</strong> przypomniało, że tylko 100 dni dzieli nas od publikacji wstępnego rankingu zawodników zgłoszonych do rywalizacji w ramach <strong>AIBA Pro Boxing (APB)</strong>. Dokładnie <strong>24 października</strong> poznamy zestawienie, które zainicjuje ten rewolucyjny projekt pięściarskiej centrali.</p>
<p>W oczekiwaniu na tę chwilę AIBA uruchomiła specjalną stronę internetową dedykowaną projektowi APB, na której &#8211; na razie &#8211; znajdują się tylko oficjalne profile zawodników wagi papierowej (<strong>49 kg</strong>), których zobaczymy w walkach zawodowych. Wśród nich są absolutne gwiazdy światowego boksu olimpijskiego, m.in.: aktualny mistrz świata z Ałmatów (2013), Kazach <strong>Birzhan Zhakypov</strong>, wicemistrz świata z Baku (2011) <strong>Jonghun Shin</strong> z Korei Południowej, olimpijczyk z Londynu (2012), Filipińczyk <strong>Mark Anthony Barriga</strong> oraz Młodzieżowy Mistrz Świata z Erywania (2012), Chińczyk <strong>Lu Bin</strong>.</p>
<p>Profile pięściarzy z pozostałych kategorii wagowych będą stopniowo publikowane, a ich pełna lista znajdzie się na wspomnianej stronie internetowej już we wrześniu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/17/za-100-dni-ruszy-projekt-aiba-pro-boxing/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WBC DOCENIA POLSKICH PIĘŚCIARZY. 11 RODAKÓW W NAJNOWSZYM RANKINGU</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/15/wbc-docenia-polskich-piesciarzy-11-rodakow-w-najnowszym-rankingu/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/15/wbc-docenia-polskich-piesciarzy-11-rodakow-w-najnowszym-rankingu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jul 2014 10:39:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Majewski]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Opalach]]></category>
		<category><![CDATA[ranking]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3536</guid>
		<description><![CDATA[Federacja WBC uaktualniła swój ranking za lipiec, a na tej liście znalazło się sporo nazwisk polskich bokserów. Niektórzy zanotowali spadek, inni awansowali, ale o wszystkim poniżej. W wadze ciężkiej na 14. miejscu umieszczono Tomasza Adamka (49-3, 29 KO), zaś na 19. Artura Szpilkę (16-1, 12 KO), który wciąż ma nadzieję, że to właśnie on 8 listopada w Krakowie skrzyżuje rękawice]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja WBC uaktualniła swój ranking za lipiec, a na tej liście znalazło się sporo nazwisk polskich bokserów. Niektórzy zanotowali spadek, inni awansowali, ale o wszystkim poniżej.</p>
<p>W wadze ciężkiej na 14. miejscu umieszczono <strong>Tomasza Adamka</strong> (49-3, 29 KO), zaś na 19. <strong>Artura Szpilkę</strong> (16-1, 12 KO), który wciąż ma nadzieję, że to właśnie on <strong>8 listopada</strong> w <strong>Krakowie</strong> skrzyżuje rękawice z &#8222;Góralem&#8221; z Gilowic. Chętny jednak jest również nieaktywny od ponad półtora roku <strong>Mariusz Wach</strong>, ale jego w tym zestawieniu nie ma. Czwartą dziesiątkę otwiera kontuzjowany po wypadku samochodowym <strong>Andrzej Wawrzyk</strong> (29-1, 15 KO).</p>
<p>W kategorii cruiser, gdzie na tronie od dawna zasiada <strong>Krzysztof Włodarczyk</strong> (49-2-1, 35 KO), 17. jest <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO), 22. <strong>Paweł Kołodziej</strong> (33-0, 18 KO), a 28. <strong>Łukasz Janik</strong> (27-2, 14 KO).</p>
<p>W dywizji półciężkiej 5. lokatę w porównaniu z poprzednim miesiącem utrzymał <strong>Andrzej Fonfara</strong> (25-3, 15 KO), który pod koniec maja o mały włos nie sprawił sensacji w walce mistrzowskiej.</p>
<p>W wadze super średniej minimalny spadek na 29. miejsce zanotował <strong>Przemysław Opalach</strong> (15-2, 13 KO). Z kolei w średniej mały awans stał się udziałem 35. obecnie <strong>Przemysława Majewskiego</strong> (21-3, 13 KO).</p>
<p>W kategorii junior średniej na 12. miejscu pozostaje <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO), a ostatnim naszym przedstawicielem na liście pretendentów WBC jest 39. w limicie dywizji piórkowej <strong>Kamil Łaszczyk</strong> (17-0, 7 KO).</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/15/wbc-docenia-polskich-piesciarzy-11-rodakow-w-najnowszym-rankingu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TAKŻE W ŚWIATOWYM RANKINGU IBF TYLKO CZTERY POLSKIE NAZWISKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/13/takze-w-swiatowym-rankingu-ibf-tylko-cztery-polskie-nazwiska/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/13/takze-w-swiatowym-rankingu-ibf-tylko-cztery-polskie-nazwiska/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jul 2014 18:50:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3528</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno nowy ranking ogłosiła federacja WBA, a teraz nadszedł czas na zestawienie organizacji IBF. Jak zwykle na liście pretendentów widnieje kilka nazwisk polskich pięściarzy. W wadze ciężkiej pierwszą dziesiątkę zamyka Tomasz Adamek (49-3, 29 KO), szykowany na listopadową galę Polsat Boxing Night w Krakowie. W kategorii junior ciężkiej szósty jest Krzysztof Głowacki (22-0, 14 KO), a dziesiąty Paweł Kołodziej (33-0,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno nowy ranking ogłosiła federacja WBA, a teraz nadszedł czas na zestawienie organizacji IBF. Jak zwykle na liście pretendentów widnieje kilka nazwisk polskich pięściarzy. W wadze ciężkiej pierwszą dziesiątkę zamyka <strong>Tomasz Adamek</strong> (49-3, 29 KO), szykowany na listopadową galę Polsat Boxing Night w Krakowie.</p>
<p>W kategorii junior ciężkiej szósty jest <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO), a dziesiąty <strong>Paweł Kołodziej</strong> (33-0, 18 KO), przy czym należy dodać, że dwie pierwsze lokaty pozostają nieobstawione, więc w rzeczywistości &#8222;Główka&#8221; jest czwarty, a &#8222;Harnaś&#8221; ósmy. Ostatnim naszym rodakiem w tym rankingu okazał się czwarty w dywizji junior średniej <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/13/takze-w-swiatowym-rankingu-ibf-tylko-cztery-polskie-nazwiska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SPADEK MATEUSZA MASTERNAKA I PAWŁA KOŁODZIEJA W RANKINGU WBA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/09/spadek-mateusza-masternaka-i-pawla-kolodzieja-w-rankingu-wba/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/09/spadek-mateusza-masternaka-i-pawla-kolodzieja-w-rankingu-wba/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jul 2014 10:57:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3490</guid>
		<description><![CDATA[Federacja WBA &#8222;ukarała&#8221; Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), zrzucając go w swoim najnowszym rankingu za czerwiec aż o dziesięć pozycji &#8211; z pierwszej na jedenastą. To wynik opieszałości jego oraz promotora, bo jak wiadomo panowie nie mogą dojść do porozumienia i koło nos przeszło im kilka walk. W tym samym limicie, czyli w kategorii junior ciężkiej, siódma lokata przypadła Mateuszowi]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja WBA &#8222;ukarała&#8221; <strong>Pawła Kołodzieja</strong> (33-0, 18 KO), zrzucając go w swoim najnowszym rankingu za czerwiec aż o dziesięć pozycji &#8211; z pierwszej na jedenastą. To wynik opieszałości jego oraz promotora, bo jak wiadomo panowie nie mogą dojść do porozumienia i koło nos przeszło im kilka walk.</p>
<p>W tym samym limicie, czyli w kategorii junior ciężkiej, siódma lokata przypadła <strong>Mateuszowi Masternakowi</strong> (32-2, 23 KO), który 21 czerwca przegrał niejednogłośnie na punkty pojedynek z Yourim Kalengą o tytuł mistrzowski w wersji tymczasowej. Tuż za plecami wrocławianina widnieje nazwisko <strong>Krzysztofa Głowackiego</strong> (22-0, 14 KO). Czwartym, a zarazem ostatnim Polakiem w tym rankingu WBA jest czternasty w dywizji junior średniej <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO).</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/09/spadek-mateusza-masternaka-i-pawla-kolodzieja-w-rankingu-wba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DAMIAN JONAK ZNALAZŁ ZA OCEANEM NOWEGO TRENERA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/06/damian-jonak-znalazl-za-oceanem-nowego-trenera/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/06/damian-jonak-znalazl-za-oceanem-nowego-trenera/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jul 2014 15:46:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Damian Jonak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3462</guid>
		<description><![CDATA[Osiem lat po debiucie na zawodowym ringu Damian Jonak wciąż nie stoczył pojedynku, który zweryfikowałby jego sportowe możliwości. 31-letni pięściarz wagi junior średniej liczy na to, że ten stan rzeczy wreszcie ulegnie zmianie. Po 38 pojedynkach (37 zwycięstw, 1 remis) Jonak zamierza związać się umową z nowym promotorem i kontynuować karierę w USA, a do pojedynków o najwyższą stawkę ma]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Osiem lat po debiucie na zawodowym ringu <strong>Damian Jonak</strong> wciąż nie stoczył pojedynku, który zweryfikowałby jego sportowe możliwości. 31-letni pięściarz wagi junior średniej liczy na to, że ten stan rzeczy wreszcie ulegnie zmianie. Po 38 pojedynkach (37 zwycięstw, 1 remis) Jonak zamierza związać się umową z nowym promotorem i kontynuować karierę w USA, a do pojedynków o najwyższą stawkę ma go doprowadzić amerykański szkoleniowiec <strong>Javan &#8222;Sugar&#8221; Hill</strong>.</p>
<p>Amerykanin jest siostrzeńcem zmarłego dwa lata temu <strong>Emanuela Stewarda</strong>, u boku którego przez wiele lat uczył się trenerskiego rzemiosła w owianym legendą Kronk Gym w Detroit. Dziś Hill pracuje na własny rachunek. Jego najbardziej znanym podopiecznym jest <strong>Adonis Stevenson</strong>, który miesiąc temu po raz trzeci obronił tytuł mistrza świata WBC wagi półciężkiej w starciu z <strong>Andrzejem Fonfarą</strong>. Jonak odbył już pod jego okiem Hilla kilka treningów, gdy ten w Niemczech przygotowywał Kanadyjczyka do starcia z polskim pretendentem.</p>
<p>– Początkowo do tematu podchodziłem sceptycznie, bo nie do końca wierzyłem, że będę mógł pracować z trenerem takiego formatu. Mam już jednak zapewnienie, że Javan poświęci mi swój czas. Wiele wskazuje na to, że najczęściej będziemy trenować w Niemczech – w Düsseldorfie lub Hamburgu. Liczę na to, że pierwszy obóz rozpoczniemy w sierpniu, a jesienią stoczę pojedynek w USA – opowiada Jonak.</p>
<p>Pięściarz ze Śląska wciąż nie podpisał nowego kontraktu promotorskiego.</p>
<p>– Opcje są dwie. W najbliższym czasie sprawa powinna zostać zamknięta, bo jak najszybciej chciałbym poznać przybliżony termin walki – mówi Jonak. Ponoć najbardziej realne jest nawiązanie współpracy z bardzo wpływowym menedżerem <strong>Alem Haymonem</strong>, która w dłuższej perspektywie mogłaby umożliwić Polakowi walkę transmitowaną w USA przez stację Showtime. Drugi kierunek, w tym momencie mniej prawdopodobny, to grupa Top Rank. Stoi za nią telewizja HBO.</p>
<p>– Chcę się wreszcie sprawdzić i postawić wszystko na jedną kartę. Albo dokonam czegoś znaczącego, albo zakończę karierę. Jesienią nie stoczę jeszcze wielkiej walki. Na największe wyzwania będę gotowy w przyszłym roku. Javan najpierw chce spokojnie popracować ze mną podczas obozu, ustawić mnie pod kątem przyszłych walk. W moim stylu boksowania nie będzie rewolucji, ale Javan chce wprowadzić pewne korekty, mam na myśli szczególnie pracę nóg. Wierzę, że może wprowadzić mnie na wyższy poziom sportowy – ocenia pięściarz.</p>
<p>Jonak twierdzi, że nie ma już żadnych zobowiązań wobec dotychczasowych promotorów, <strong>Andrzeja Wasilewskiego</strong> i <strong>Piotra Wernera</strong>. Według pierwszego z nich, sprawa nie jest jeszcze zakończona.</p>
<p>– Damiana obowiązuje umowa z Piotrem Wernerem do 31 grudnia bieżącego roku i nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek sąd stwierdził, że jest ona nieważna. Możemy się zastanawiać, czy po ewentualnej walce Damiana w USA nie wystąpić do określonej komisji stanowej w z wnioskiem o odjęcie z gaży zawodnika prowizji menedżerskiej. Czy Piotr skorzysta z takiej możliwości? Tego jeszcze nie wiemy – mówi Wasilewski.</p>
<p>– Jestem wolnym zawodnikiem i podpisuję się pod tym obiema rękami. Nie jest to tylko moje zdanie, ale kancelarii prawnych, które w pełni zweryfikowały przedstawione dokumenty – przekonuje Jonak. Wypada mieć nadzieję, że kwestie prawne nie spowodują kolejnej przerwy w karierze niemłodego już przecież pięściarza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/06/damian-jonak-znalazl-za-oceanem-nowego-trenera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: SZPILKA? WSZYSTKO JEDNO&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/07/03/tomasz-adamek-szpilka-wszystko-jedno/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/07/03/tomasz-adamek-szpilka-wszystko-jedno/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2014 08:29:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3448</guid>
		<description><![CDATA[We wtorek ruszyły negocjacje w sprawie walki Tomasza Adamka z Arturem Szpilką. Z szefostwem Polsatu rozmawiali jednak tylko przedstawiciele tego drugiego. Adamek warunki na jakich ma wystąpić jesienią w Polsce już zna i spokojnie czeka na rozwój wydarzeń w swoim domu pod Nowym Jorkiem. Zresztą, jego zdaniem walki ze Szpilką może nie być. - Podobno pojawiły się już pierwsze konkrety]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>We wtorek ruszyły negocjacje w sprawie walki <strong>Tomasza Adamka</strong> z <strong>Arturem Szpilką</strong>. Z szefostwem Polsatu rozmawiali jednak tylko przedstawiciele tego drugiego. Adamek warunki na jakich ma wystąpić jesienią w Polsce już zna i spokojnie czeka na rozwój wydarzeń w swoim domu pod Nowym Jorkiem. Zresztą, jego zdaniem walki ze Szpilką może nie być.</p></blockquote>
<p><strong>- Podobno pojawiły się już pierwsze konkrety na temat pana walki z Arturem Szpilką.</strong><br />
Tomasz Adamek: Wiem tylko o dacie, a rywal wciąż jest nieznany. Z tego co słyszałem, Szpilka raczej nie będzie ze mną walczył. Tak mi przynajmniej mówią ludzie.</p>
<p><strong>- A pan chciałby z nim walczyć?</strong><br />
TA: Wolałbym spotkać się z kimś z zagranicy, ale to nie ja proponuję i wybieram rywali, bo nie ja organizuję galę, tylko Polsat.</p>
<p><strong>- Czytam, że Polsat bardzo chce tej walki.</strong><br />
TA: Co ja mam powiedzieć? Wolę omijać walki z Polakami, szczególnie z tymi, których znam. Naprawdę trudno wejść do ringu z kolegą. W tym przypadku jest trochę inaczej, bo widziałem go tylko kilka razy.</p>
<p><strong>- Co pan myśli o Szpilce jako pięściarzu?</strong><br />
TA: Zna pan moją opinię, nie lubię dużo mówić. Każdy walczy jak potrafi, a później i tak zweryfikuje wszystko ring. Ja mam jasny plan. Przygotowania, walka, zwycięstwo, powrót do domu w USA. Tak to widzę.</p>
<p><strong>- Unika pan odpowiedzi, a czytałem, że już mówił pan, że jest lepszy i wygra ważąc nawet 95 kilogramów.</strong><br />
TA: Ja tak mówiłem? E tam! Walczę jak potrafię najlepiej. Nie wychwalam się, nigdy tego nie robiłem. Wiem jak działa ten biznes, wiem co to jest zawodowy sport i wiem, że może być różnie. Mam na koncie 49 zwycięstw, osiągnąłem wiele i wiem co mówię.</p>
<p><strong>- Walka ze Szpilką byłaby pana zdaniem hitem i udałoby się osiągnąć rekordowe wyniki sprzedaży pakietów pay per view?</strong><br />
TA: Szczerze? Myślę, że moja walka z kimś z pierwszej piętnastki na świecie może być świetnym widowiskiem. Kibice chcą walk ludzi z czołówki.</p>
<p><strong>- Szpilka to czołówka wagi ciężkiej?</strong><br />
TA: (chwila ciszy) Nie. Młody chłopak, który wiele musi się nauczyć.</p>
<p><strong>- Ile pieniędzy musiałby pan dostać, żeby być zadowolonym z warunków i wyjść do ringu ze Szpilką? Mówi się o milionie złotych. Zresztą, Artur też liczyłby na taki zarobek.</strong><br />
TA: Nie interesuje mnie na co liczyłby mój ewentualny rywal, bo to nie moja sprawa. Zajmuję się swoimi sprawami.</p>
<p><strong>- Czyli ile?</strong><br />
TA: Przecież pan wie, że nie będę o tym publicznie rozmawiał. Są już pewne ustalenia i jestem z nich zadowolony.</p>
<p><strong>- To byłaby jedna z lepszych wypłat w karierze? Oczywiście nie porównuję jej do tej za starcie z Witalijem Kliczko, bo to inna bajka.</strong><br />
TA: Miałem kilka dobrych walk pod tym względem. Ta też byłaby na pewno niezła. Na razie jednak nie ma o czym mówić. Wiem tylko tyle, że mam walczyć w Polsce. I że pewnie zmieni się data i miejsce. Podobno już nie Łódź w październiku, a nowa hala w Krakowie 8 listopada. Tak czy inaczej mam już dość jasny plan. Jeśli faktycznie wyjdę do ringu, ktokolwiek będzie rywalem, przylecę odpowiednio wcześniej do Polski, żeby się przygotować i zaaklimatyzować. Potrzebuję na to około dziewięciu tygodni. A później już tylko robota. O rywalu na razie nie gadajmy. Ja idę do pracy, czyli do ringu. A czy w drugim narożniku będzie ten czy tamten przeciwnik, nie ma znaczenia. Przecież muszę być gotowy.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/07/03/tomasz-adamek-szpilka-wszystko-jedno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W RZESZOWIE ŁUKASZ JANIK LEPSZY OD RICO HOYE. POWRÓT KRZYSZTOFA GŁOWACKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/29/w-rzeszowie-lukasz-janik-lepszy-od-rico-hoye-powrot-krzysztofa-glowackiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/29/w-rzeszowie-lukasz-janik-lepszy-od-rico-hoye-powrot-krzysztofa-glowackiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jun 2014 00:15:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[GŁOWACKI Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[JANIK Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sołdra]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Urbański]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Matyja]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Janik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3411</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali w Rzeszowie Łukasz Janik (27-2, 14 KO) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Rico Hoye (24-4, 16 KO). Pięściarz z jeleniej Góry bez zbędnych podchodów od razu ruszył do ataku, starając się zepchnąć przeciwnika nieustannym pressingiem. To wychodziło, tylko że Hoye polował swoją prawą ręką na mocną bombę. I taki długi prawy wszedł niemal równo z gongiem]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali w <strong>Rzeszowie Łukasz Janik</strong> (27-2, 14 KO) pokonał jednogłośną decyzją sędziów <strong>Rico Hoy</strong>e (24-4, 16 KO). Pięściarz z jeleniej Góry bez zbędnych podchodów od razu ruszył do ataku, starając się zepchnąć przeciwnika nieustannym pressingiem. To wychodziło, tylko że Hoye polował swoją prawą ręką na mocną bombę. I taki długi prawy wszedł niemal równo z gongiem kończącym drugie starcie. Na szczęście Janik przyjął to uderzenie bez większego uszczerbku.Polak wchodził w półdystans ładną akcją bezpośredni prawy-lewy sierp. To funkcjonowało dobrze w trzeciej rundzie, a końcówkę czwartej zaakcentował w wymianie prawym i lewym sierpem na szczękę. Po przerwie po lewym prostym trafił długim prawym prostym i zaczął zyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. W siódmej odsłonie Amerykanin, niegdyś czołowa postać wagi półciężkiej, podjął rękawice i otwarte wymiany. Trafił kilka razy, na szczęście nie przełamał podopiecznego <strong>Fiodora Łapina</strong>. W ósmym starciu Hoye skoncentrował się na ciosach na korpus, lecz i to nie zdało egzaminu. Fajna była też dziesiąta runda. Oglądało się to nieźle, natomiast w boksie Łukasza wciąż było chyba trochę za dużo chaosu.</p>
<p>- Wysiadły mi nogi &#8211; powiedział w swoim narożniku jeszcze przed ogłoszeniem werdyktu. A sędziowie punktowali 97:94, 98:93 i 98:92 &#8211; wszyscy na korzyść Janika.</p>
<p>Po siedmiu miesiącach przerwy spowodowanej kłopotami zdrowotnymi udanie na ringu w Rzeszowie powrócił sklasyfikowany na pierwszym miejscu w rankingu federacji WBO kategorii cruiser <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (22-0, 14 KO). Rywalem &#8222;Główki&#8221; &#8211; już po raz drugi w karierze, był jeden z najbardziej znanych journeymanów światowego boksu,<strong> Ismail Abdoul</strong> (54-29-2, 20 KO). To z góry narzuciło pewien scenariusz, czyli atakujący Polak i świetnie broniący się, bardzo twardy Belg, próbujący sporadycznie odpowiadać. Krzysiek atakował, choć trochę zbyt w jednostajnym tempie, zaś Abdoul robił to z czego słynie &#8211; szczelna garda, niezła praca nóg, a nawet jak już coś przeszło, to wszystko amortyzowała betonowa szczęka. Głowacki najlepszą akcję przeprowadził w siódmym starciu, uderzając kombinacją prawy hak na korpus-krótki lewy sierp na górę. Ale Ismail przyjął to bez zmrużenia oka. Po ostatnim gongu nie mogło być wątpliwości. Sędziowie punktowali 80:72, 79:74 i 80:74 &#8211; wszyscy na korzyść naszego rodaka.</p>
<p><strong>Marek Matyja</strong> (6-0, 2 KO) pokonał twardego <strong>Roberta Talarka</strong> (6-6-2, 3 KO) w potyczce kategorii półciężkiej. Marek od początku rzucił się do ataku, stosując swoje firmowe ciosy na korpus. Lżejszy Robert przyjął wymianę i choć bił znacznie mniej, to starał się zbierać ciosy na blok i odpowiadał pojedynczymi kontrami. Przewaga była oczywiście po stronie aktywniejszego pięściarza z Wrocławia, jednak motywowany w narożniku Talarek ładnie ripostował w półdystansie. Matyja zaakcentował piąte starcie niemal równo z końcem długim prawym prostym, lecz jego przeciwnik nie oddawał pola. Tak samo wyglądały też ostatnie trzy minuty, czyli nieznaczna przewaga Marka oraz niezwykle ambitna i wręcz trochę zaskakująca postawa Talarka. Sędziowie oczywiście wątpliwości mieć nie mogli i typowali przewagę Matyji 58:57 i dwukrotnie 59:56. Fajny pojedynek, choć od zeszłorocznego mistrza polski wagi półciężkiej w boksie olimpijskim oczekujemy troszkę więcej&#8230;</p>
<p>Po bolesnej porażce w pierwszy weekend lutego udanie na ring powrócił boksujący w kategorii super średniej <strong>Andrzej Sołdra</strong> (10-1-1, 5 KO), który pokonał doświadczonego <strong>Daniela Urbańskiego</strong> (21-17-3, 5 KO). Pojedynek był lepszy niż można było się spodziewać. Urbański tym razem naprawdę chciał wygrać, przyjechał w dobrej formie i ciosami na korpus starał się przełamać faworyzowanego rywala. Sołdra z kolei był odrobinę szybszy, dobrze operował ciosami prostymi, a od czwartej rundy wydłużył swoje akcje w kombinacje złożone z 3-4 ciosów. Danielowi pękła prawa powieka po prawidłowo zadanym ciosie, lecz tak doświadczony pięściarz jak on poradził sobie z tymi niedogodnościami i przeboksował do ostatniego gongu, cały czas szukając jakiegoś mocnego uderzenia. Sędziowie nie mieli wątpliwości i wytypowali wygraną Andrzeja w rozmiarach 60:55, 59:55 i 60:54, choć Urbański pokazał się dziś z lepszej strony niż bywało to ostatnio.</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (7-0, 1 KO) pokonał <strong>Sylwestra Walczaka</strong> (4-14-1). Po pierwszej spokojnej rundzie popularny &#8222;Kosiarz&#8221; od drugiej znalazł sposób na przeciwnika. Obniżał pozycję i polował swoim prawym sierpem, który dwukrotnie mocno trafił. W trzeciej odsłonie w akcji lewy na lewy o ułamek sekundy szybszy był Runowski, trafił na szczękę i Walczak aż &#8222;zatańczył&#8221;. Ale ustał i dotrwał do przerwy. W kolejnych minutach nic się nie zmieniło. Runowski w piątym starciu dwukrotnie wstrząsnął rywalem bezpośrednim prawym, jednak nie zdołał dokończyć dzieła zniszczenia. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Przemka 60:54 i dwukrotnie 60:55.</p>
<p>Wcześniej <strong>Michał Ludwiczak</strong> (11-0, 4 KO) przez cztery rundy obijał <strong>Josefa Obeslo</strong> (4-17-2, 2 KO), wygrywając u sędziów 40:37 i dwukrotnie 40:36. Utalentowany <strong>Konrad Dąbrowski</strong> (5-1, 1 KO) w końcu zanotował czasówkę, posyłając <strong>Rafała Piotrowskiego</strong> (0-44-1!!!) dwukrotnie na deski. Kilka sekund przed końcem drugiej odsłony pojedynek został zastopowany. Pierwszy raz na długim dystansie wystąpił <strong>Robert Parzęczewski</strong> (5-0, 2 KO). Zdał ten egzamin dojrzałości dobrze i poza mocnym prawym sierpem kończącym rywalizację jaki zainkasował mu <strong>Ivan Stupalo</strong> (7-5, 1 KO) dominował nad przeciwnikiem, o czym świadczy najlepiej punktacja &#8211; 80:73 i 2x 80:72.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/29/w-rzeszowie-lukasz-janik-lepszy-od-rico-hoye-powrot-krzysztofa-glowackiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARCO HUCK &#8211; OSTATNIA SZANSA PAWŁA KOŁODZIEJA?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/28/marco-huck-ostatnia-szansa-pawla-kolodzieja/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/28/marco-huck-ostatnia-szansa-pawla-kolodzieja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Jun 2014 19:26:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3406</guid>
		<description><![CDATA[Serial pod tytułem Poważna walka Pawła Kołodzieja trwa, a efekty są kiepskie. Pięściarz z 33 wygranymi walkami na koncie (bez porażki), zajmujący miejsca w czołówce rankingów najpoważniejszych federacji świata, nie stoczył dotąd pojedynku z rywalem, o którym można byłoby powiedzieć ścisła światowa czołówka. Trudno więc określić skalę możliwości &#8222;Harnasia&#8221; z Krynicy-Zdroju, choć ten ma już 33 lata! Za to był]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Serial pod tytułem Poważna walka <strong>Pawła Kołodzieja</strong> trwa, a efekty są kiepskie. Pięściarz z 33 wygranymi walkami na koncie (bez porażki), zajmujący miejsca w czołówce rankingów najpoważniejszych federacji świata, nie stoczył dotąd pojedynku z rywalem, o którym można byłoby powiedzieć ścisła światowa czołówka. Trudno więc określić skalę możliwości &#8222;Harnasia&#8221; z Krynicy-Zdroju, choć ten ma już 33 lata! Za to był o krok od kilku wielkich walk.</p>
<p>Już w tym roku podpisał kontrakt na starcie z <strong>Yoanem Pablo Hernandezem</strong>, mistrzem federacji IBF, wystąpił na konferencji prasowej w <strong>Berlinie</strong>, ale Kubańczyk z Niemiec się rozchorował i potyczkę najpierw przełożono, a później odwołano. Teraz Niemcy ogłaszają, że Hernandez wraca, ale zmierzy się z <strong>Firatem Arslanem</strong>. Z kolei Kołodziej był blisko starć z <strong>Ilungą Makabu</strong>, a ostatnio z <strong>Olą Afolabim</strong>, ale do obu nie doszło. Paweł chce Hernandeza, bo podpisał kontrakt. Sęk w tym, że nie był obowiązkowym pretendentem, więc Niemcy nic nie muszą. Kołodziej liczy jednak na honorowych Niemców.</p>
<p>To tylko jeden z problemów Pawła. Całkiem niedawno powiedział w polsatowskim magazynie Puncher, że jest niezadowolony z pracy swoich promotorów, konkretnie <strong>Andrzeja Wasilewskiego</strong>, jednego ze współwłaścicieli grupy Sferis KnockOut Promotions.</p>
<p>– Wbrew temu co mówi Paweł, jestem jednym ze skuteczniejszych promotorów na świecie. Moją rolą jest doprowadzenie zawodnika wysoko w rankingach i organizowanie walk. Ale na końcu jest pięściarz, a ja za Pawła do ringu nie wejdę. Spróbuję jednak złożyć mu kolejną ofertę ciekawej walki. Jeśli Paweł znowu jej nie przyjmie, rozważymy zakończenie współpracy. Inwestujemy w Kołodzieja od dziesięciu lat, płacimy pensję i finansowaliśmy walki, co łącznie oznacza koszty idące w setki tysięcy euro – mówi dzisiaj Wasilewski.</p>
<p>Poważna walka o jakiej mówi promotor to być może starcie z mistrzem federacji WBO <strong>Marco Huckiem</strong>. Kołodziej dla Niemców może okazać się ciekawym rozwiązaniem. Obecnie wydaje się, że jeśli w najbliższym czasie Harnaś nie wejdzie do ringu z poważnym rywalem, jego drogi ze Sferis KnockOut Promotions się rozejdą. Już teraz sytuacja jest napięta, przede wszystkim ze względu na odwołanie walki z Afolabim. Swoje powody takiej decyzji Kołodziej podaje w rozmowie obok. Wasilewski i jego wspólnik <strong>Piotr Werner</strong> widzą sprawę inaczej.</p>
<p>– Paweł mówi nieprawdę. Między nami nie było nieporozumień w sprawach finansowych, bo nie my jesteśmy promotorem i organizatorem walki – mówi Wasilewski. – O godzinie 21 we wtorek rozmawiał z moim wspólnikiem i potwierdzał, że raczej będzie walczył, a chwilę później przeczytałem, że jednak nie – dodaje Wasilewski i przypomina, że jeszcze w poprzednim tygodniu Kołodziej był na własne życzenie na krótkim obozie kondycyjnym w Zakopanem z myślą o walce z Afolabim.</p>
<p><em><strong>Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/28/marco-huck-ostatnia-szansa-pawla-kolodzieja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GRZEGORZ PROKSA: ZAINTERESOWANIE MOJĄ OSOBĄ JEST DUŻE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/27/grzegorz-proksa-zainteresowanie-moja-osoba-jest-duze/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/27/grzegorz-proksa-zainteresowanie-moja-osoba-jest-duze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jun 2014 19:28:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Proksa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3403</guid>
		<description><![CDATA[Grzegorz Proksa ma nadzieję, że wróci na ring jak najszybciej po wygaśnięciu umów z dotychczasowymi promotorami, które obowiązują do 31 sierpnia bieżącego roku. Dwukrotny mistrz Europy (2011-2012, 2012) i były pretendent do tytułu mistrza świata WBA wagi średniej ostatni pojedynek stoczył równo rok temu, gdy w amerykańskiej Veronie przegrał na punkty z Sergio Morą. Pięściarz z Węgierskiej Górki niebawem zakończy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Grzegorz Proksa</strong> ma nadzieję, że wróci na ring jak najszybciej po wygaśnięciu umów z dotychczasowymi promotorami, które obowiązują do <strong>31 sierpnia</strong> bieżącego roku.</p></blockquote>
<p>Dwukrotny mistrz Europy (2011-2012, 2012) i były pretendent do tytułu mistrza świata WBA wagi średniej ostatni pojedynek stoczył równo rok temu, gdy w amerykańskiej <strong>Veronie</strong> przegrał na punkty z <strong>Sergio Morą</strong>. Pięściarz z <strong>Węgierskiej Górki</strong> niebawem zakończy współpracę z dotychczasowymi promotorami – brytyjską grupą Matchroom oraz amerykańską Banner Promotions, a także z agentem sportowym <strong>Krzysztofem Zbarskim</strong>, który reprezentował jego interesy od debiutu na zawodowym ringu w 2005 roku.</p>
<p>– Trochę pospieszono się z podawaniem informacji, że mam już nowego promotora, bo na dzień dzisiejszy nie podpisałem żadnego kontraktu. Szanuję dotychczasowych promotorów za długą współpracę i nie jest tak, że podejmuję konkretne decyzje za ich plecami. Jestem związany umowami do 31 sierpnia, dlatego istnieje teoretyczna możliwość, że jeszcze otrzymam ciekawą propozycję, choć z drugiej strony obecnie niewiele na to wskazuje. Być może przyjdzie nam jeszcze współpracować, lecz mam już własną wizję swojej sportowej przyszłości – tłumaczy 29-letni Proksa.</p>
<p>– Nie ukrywam, że zainteresowanie moją osobą jest duże. Odbieram sporo telefonów, zarówno z Polski, jak i zagranicy. Analizuję poszczególne opcje i staram się analizować, która może okazać się dla mnie najlepsza. Nazwisk promotorów ani nazw grup nie chcę w tej chwili wymieniać. W tej chwili mocno skupiam się na powrocie do solidnego treningu, bo chcę przygotować podstawę pod formę, która pozwoliłaby mi stoczyć poważny pojedynek – być może w październiku lub nawet wcześniej, we wrześniu. O wszystkich decyzjach poinformuję nie wcześniej niż 1 września, gdyż chcę pozostać fair wobec dotychczasowych promotorów – kontynuuje pięściarz.</p>
<p>W zwycięskiej konfrontacji z <strong>Sebastianem Sylvestrem</strong> o pas mistrza Europy, która przyniosła Proksie największy rozgłos, jak również w przegranej potyczce o pas mistrza świata WBA z <strong>Giennadijem Gołowkinem</strong>, w narożniku &#8222;Super G&#8221; stał trener <strong>Fiodor Łapin</strong>. Czy współpraca będzie kontynuowana?</p>
<p>– Jesteśmy w jak najlepszych relacjach i to się nie zmieni. Chciałbym dalej trenować pod okiem Fiodora Łapina, chyba że przyszłoby mi wyjechać poza Polskę i ze względu na zobowiązania w kraju trener nie mógłby ze mną przebywać. Jesteśmy w stałym kontakcie. Obecnie spokojnie trenuję w Węgierskiej Górce i czekam na rozwój wypadków. Cieszy mnie to, że nie przybrałem zbyt wiele na wadze, bo nie przekracza ona 80 kilogramów – kończy Proksa.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/27/grzegorz-proksa-zainteresowanie-moja-osoba-jest-duze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MATEUSZ MASTERNAK: ZABRAKŁO ZDECYDOWANIA I PRAWDZIWEGO GŁODU ZWYCIĘSTWA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/25/mateusz-masternak-zabraklo-zdecydowania-i-prawdziwego-glodu-zwyciestwa/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/25/mateusz-masternak-zabraklo-zdecydowania-i-prawdziwego-glodu-zwyciestwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2014 09:46:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3394</guid>
		<description><![CDATA[Choć specjaliści upatrywali w nim faworyta, Mateusz Masternak nie poradził sobie z Yourim Kalengą i pas tymczasowego mistrza świata WBA założył rywal. Po punktowej porażce w Monte Carlo w głosie &#8222;Mastera&#8221; usłyszeliśmy dużą gorycz. - Możemy porozmawiać o tym, co wydarzyło się w sobotę? Mateusz Masternak: Możemy, choć jestem zdruzgotany i załamany swoją postawą. Wiadomo było, że przeciwnik ostro zaatakuje]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Choć specjaliści upatrywali w nim faworyta,<strong> Mateusz Masternak</strong> nie poradził sobie z <strong>Yourim Kalengą</strong> i pas tymczasowego mistrza świata WBA założył rywal. Po punktowej porażce w <strong>Monte Carlo</strong> w głosie &#8222;Mastera&#8221; usłyszeliśmy dużą gorycz.</p></blockquote>
<p><strong>- Możemy porozmawiać o tym, co wydarzyło się w sobotę?</strong><br />
Mateusz Masternak: Możemy, choć jestem zdruzgotany i załamany swoją postawą. Wiadomo było, że przeciwnik ostro zaatakuje w pierwszych trzech rundach i tyle czasu mogłem mu dać, żeby się wystrzelał. Od czwartej należało już konsekwentnie przyspieszać, a wtedy Kalenga nie wytrzymałby do gongu kończącego pojedynek. Nie potrafię odpowiedzieć, dlaczego tego nie zrobiłem. Byłem lepszy pod względem sportowym, szybszy, dobrze przygotowany&#8230; Zawiodłem na całej linii.</p>
<p><strong>- Dwóm sędziom, którzy za zwycięzcę uznali Kalengę nie ma pan już nic za złe?</strong><br />
MM: Tuż po walce podszedłem do tego emocjonalnie, ale teraz nie mam pretensji do nikogo. Poza samym sobą. Wynik 115:113 dla Kalengi, który wypunktował polski sędzia Paweł Kardyni, było właściwą oceną sytuacji.</p>
<p><strong>- Ile jest prawdy w tym, że ubiegłoroczna porażka z Grigorijem Drozdem zabrała panu sporo mentalnej siły?</strong><br />
MM: Trudno mi o tym mówić, ale wychodząc na ring na pewno nie myślałem o przegranej z Drozdem, tylko o zwycięstwie nad Kalengą. Nie wystraszyłem się ani agresywnego stylu walki rywala, ani siły uderzenia – choć trzeba podkreślić, że bił naprawdę mocno. Nie dałem z siebie wystarczająco dużo, by zwyciężyć. Zawiodłem wszystkich, a przede wszystkim siebie.</p>
<p><strong>- Czego najbardziej zabrakło?</strong><br />
Mm: Zdecydowania, prawdziwego głodu zwycięstwa. Andrzej Gołota powiedział kiedyś, że porażka najbardziej boli wtedy, gdy po zejściu z ringu nie jesteś zmęczony. I ja największy ból czuję właśnie dlatego. Nawet po walce z Drozdem nie byłem tak rozżalony. W Moskwie byłem źle przygotowany, pojedynek się nie układał, doszła do tego fatalna kontuzja&#8230; W Monako czułem się świetnie pod względem motorycznym, a nie wykorzystałem szansy. Liczę, że kiedyś jeszcze się pojawi.</p>
<p><strong>- Mówił pan, że jeśli nie pokona Kalengi, to w świecie wielkiego boksu nie będzie czego szukać. Rozstanie z ringiem w wieku 27 lat trudno jednak sobie wyobrazić.</strong><br />
MM: Boks to całe moje życie, w tej chwili nie mam żadnej alternatywy i naturalne jest, że pozostanę sportowcem. Czekam na decyzję grupy Sauerland, którą zawiodłem już po raz drugi. Nadal wierzę, że jest we mnie potencjał i mogę go rozwijać. Na ringu zostało mi jeszcze dziesięć lat. Stać mnie na dobry boks, ale dziś trzeba sobie powiedzieć jasno i wprost – pogubiłem się.</p>
<p><strong>- Co ma pan na myśli?</strong><br />
MM: Nie zdążyłem pozbierać się mentalnie. Byłem świadomy stawki pojedynku, a mimo to nie potrafiłem dać z siebie stu procent. Powinienem był podejść do niego tak, jakbym walczył o życie swoich dzieci. A zamiast tego&#8230; Nawet nie wiem, jak mógłbym tę postawę określić.</p>
<p><strong>- To prawda, że przed walką przedłużył pan kontrakt z Niemcami do końca 2015 roku?</strong><br />
MM: Tak. Promotorzy wykonują dla mnie świetną pracę. Problem w tym, że na razie nie odwdzięczam się tym samym.</p>
<p><strong>- Jeśli Niemcy nie będą mieli pomysłu na pana karierę, rozwiązanie umowy może wchodzić w grę?</strong><br />
MM: Nie rozmawialiśmy o tym. Spotykamy się w przyszłym tygodniu i wtedy usłyszę, jak promotorzy wyobrażają sobie moją sportową przyszłość. Wymarzony byłby rewanż z Kalengą. Podobno istnieje szansa, aby doszło do niego w październiku, znów w Monako. Z drugiej strony wiem, że nie powinienem sobie robić wielkiej nadziei, bo Kalenga zapewne liczy na ciekawszą ofertę.</p>
<p><strong>- A Łukasz Janik, który zgłasza chęć rewanżu za porażkę sprzed pięciu lat? Byłby pan gotowy na październikowy pojedynek w Polsce?</strong><br />
MM: Byłbym, lecz najpierw muszę odbyć rozmowę z promotorami. Łukasz oglądał walkę z Kalengą i nic dziwnego, że ma nadzieję na lepszy wynik niż w naszej pierwszej walce. Swoją niejednogłośną porażkę z Olą Afolabim ocenia jako największy sukces, podczas gdy moją niejednogłośną przegraną z Kalengą jako największą porażkę. Nie mam nic przeciwko rewanżowi, ale gdyby telewizja Polsat i moi promotorzy doszli do porozumienia, wolałbym się bić z Krzysztofem Głowackim. To lepszy pięściarz niż Janik i zapewne stworzylibyśmy ciekawsze widowisko.</p>
<p><strong>- Pana występ spotkał się z dużą krytyką, ale dostało się także Piotrowi Wilczewskiemu, który pół roku temu na stanowisku trenera zastąpił Andrzeja Gmitruka. Może pan powiedzieć, że na sto procent będziecie kontynuowali współpracę?</strong><br />
MM: Uzasadniona krytyka jest bardzo potrzebna i przyjmuję każde słowo, bo zwyczajnie na nie zasłużyłem. Nie uważam, że krytyka w tym przypadku jest przesadzona. Piotr do walki przygotował mnie naprawdę dobrze i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Sporo mnie nauczył – tak dobrej obrony nie miałem w żadnej z ostatnich walk. Z drugiej strony samą obroną nie da się wygrać pojedynku. Obwiniam jednak tylko siebie. Co do dalszej współpracy – musimy usiąść do rozmowy z Piotrem jak dwaj poważni mężczyźni. Każdy z nas musi określić, czego oczekiwał, co zostało wykonane źle, a czego każdy z nas nie dopełnił. Na podjęcie decyzji jest jeszcze za wcześnie. Na pewno nie będę jej podejmował sam.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/25/mateusz-masternak-zabraklo-zdecydowania-i-prawdziwego-glodu-zwyciestwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIEJEDNOGŁOŚNA PORAŻKA MASTERA W MONTE CARLO. KALENGA Z PASEM WBA INTERIM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/21/niejednoglosna-porazka-mateusza-masternaka-w-monte-carlo-kalenga-z-pasem-wba-interim/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/21/niejednoglosna-porazka-mateusza-masternaka-w-monte-carlo-kalenga-z-pasem-wba-interim/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jun 2014 20:44:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3365</guid>
		<description><![CDATA[Mateusz Masternak (32-1, 23 KO) przegrał w Monte Carlo niejednogłośnie na punkty z bardzo niewygodnym Youri Kayembre Kalengą (19-1, 13 KO) z Francji. Zwycięzca zdobył tymczasowy pas WBA wagi cruiser. Walka rozpoczęła się od mocnych ataków Kalengi, który próbował zasypać naszego reprezentanta ciosami na głowę oraz korpus i zepchnąć go do defensywy. W drugiej odsłonie nadal agresorem był Kalenga. &#8222;Master&#8221;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mateusz Masternak</strong> (32-1, 23 KO) przegrał w <strong>Monte Carlo</strong> niejednogłośnie na punkty z bardzo niewygodnym <strong>Youri Kayembre Kalengą</strong> (19-1, 13 KO) z Francji. Zwycięzca zdobył tymczasowy pas WBA wagi cruiser. Walka rozpoczęła się od mocnych ataków Kalengi, który próbował zasypać naszego reprezentanta ciosami na głowę oraz korpus i zepchnąć go do defensywy. W drugiej odsłonie nadal agresorem był Kalenga. &#8222;Master&#8221; był bardzo uważny w defensywie, ale jednak za mało aktywny, na co zwrócił mu uwagę <strong>Piotrek Wilczewski</strong> w narożniku. Francuz w kolejnej rundzie znów ruszył do ataku, jednak Polak wyłapywał zdecydowaną większość na rękawice. Masternak nieco się rozluźnił i zaakcentował końcówkę. Po kolejnej przerwie &#8222;El Toro&#8221; rozpoczął kolejnym zrywem i już na początku trafił mocnym prawym między rękawice. Kalenga podkręcał tempo i zadawał dużo ciosów, jednak Polak spokojnie go wyczekiwał i sporadycznie kontrował.</p>
<p>Piąta odsłona wyglądała bliźniaczo &#8211; Kalenga cały nacierał na &#8222;Mastera&#8221; i spychał go do defensywy. Po tej rundzie szkoleniowiec Polaka po raz kolejny prosił, by podopieczny przestał się cofać i częściej używał akcji lewy-prawy. Szósta runda przyniosła mały przełom &#8211; Polak posłuchał rad z narożnika, zaczął boksować bardziej aktywnie i na szczególną uwagę zasługuje lewy pod prawy łokieć, który z pewnością odczuł rywal. W siódmej rundzie &#8222;Master&#8221; coraz częściej &#8222;kłuł&#8221; ciosami prostymi, a rywal nie był już tak zrywny jak w początkowej fazie walki. W ósmej rundzie Kalenga wrócił do gry i parokrotnie zaskoczył Polaka, choć nie były to czyste ciosy. Widać jednak, że ciosy na korpus robiły swoje i rywal wracał do narożnika zmęczony. W kolejnej odsłonie Masternak dalej wyczekiwał rywala, starał się przepuszczać jego chaotyczne ataki i oddawać precyzyjnymi ciosami. Kalenga mimo zmęczenia był niebezpieczny, zatem Polak nadal musiał być czujny.</p>
<p>W dziesiątej rundzie pięściarz z Francji był już mocno zmęczony, opuszczał rękawice na biodra i ciężko oddychał. &#8222;Master&#8221; trafiał lewym prostym, jednak i on odczuwał już dość mocno trudy walki. Zdecydowanie lepsze wrażenie robiły ataki Francuza i z pewnością sędziowie punktowali dla niego.W przedostatniej odsłonie tempo mocno spadło i pięściarze zadali niewiele ciosów. Kalenga w końcówce wykrzesał z siebie resztki sił, trafił i zaakcentował końcówkę chaotycznym zrywem. &#8222;El Toro&#8221; w finałowej rundzie ledwo stał na nogach, jednak mimo to nacierał na Polaka. Masternak trafił parokrotnie prawym prostym, jednak to z pewnością nie wystarczyło, by zaliczyć tą rundę na jego konto. Po dwunastu rundach sędziowie punktowali niejednogłośnie 115-113 dla Masternaka oraz 115-113 i 116-112 dla Kalengi.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em><br />
<a href="http://www.polskiboks.pl/2014/06/21/niejednoglosna-porazka-mateusza-masternaka-w-monte-carlo-kalenga-z-pasem-wba-interim/master_kalenga_plakat/" rel="attachment wp-att-3364"><img class="alignleft size-full wp-image-3364" alt="master_kalenga_plakat" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/06/master_kalenga_plakat.jpg" width="860" height="1218" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/21/niejednoglosna-porazka-mateusza-masternaka-w-monte-carlo-kalenga-z-pasem-wba-interim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SZPILKA Z ADAMKIEM W PAŹDZIERNIKU? TO MOŻLIWE, ALE DO POROZUMIENIA DALEKO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/20/szpilka-z-adamkiem-w-pazdzierniku-to-mozliwe-ale-do-porozumienia-daleko/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/20/szpilka-z-adamkiem-w-pazdzierniku-to-mozliwe-ale-do-porozumienia-daleko/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jun 2014 16:04:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[SZPILKA Artur]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Artur Szpilka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3352</guid>
		<description><![CDATA[Łódzka Atlas Arena, 18 październik, a w ringu Tomasz Adamek i Artur Szpilka w walce wieczoru. Dla wielu kibiców brzmi jak prawdziwy hit. Dla szefa sportu w stacji Polsat, Mariana Kmity – jak realny plan, co ogłosił w programie Puncher. – To byłoby bardzo fajne starcie utytułowanego mistrza z młodym zawodnikiem, który wchodzi dopiero na rynek – powiedział Kmita dodając,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Łódzka Atlas Arena, <strong>18 październik</strong>, a w ringu <strong>Tomasz Adamek</strong> i <strong>Artur Szpilka</strong> w walce wieczoru. Dla wielu kibiców brzmi jak prawdziwy hit. Dla szefa sportu w stacji Polsat, <strong>Mariana Kmity</strong> – jak realny plan, co ogłosił w programie Puncher.</p>
<p>– To byłoby bardzo fajne starcie utytułowanego mistrza z młodym zawodnikiem, który wchodzi dopiero na rynek – powiedział Kmita dodając, że na razie nie osiągnięto jeszcze porozumienia w sprawie walki z promotorami pięściarzy. Tak naprawdę jednak do porozumienia jest bardzo, bardzo daleko.</p>
<p>Jak najbardziej za jest na razie tylko Artur, co oczywiście nie jest żadną niespodzianką. Szpilka po porażce z <strong>Bryantem Jenningsem</strong> nabrał masy i dzisiaj waży już 110 kilogramów. Twierdzi, że walka z Adamkiem to dla niego wielka szansa, a jej wynik to kwestia być albo nie być dla obojga.</p>
<p>– Myślę że na pewno mam szansę wygrać. Mam do Tomka wielki szacunek za to co osiągnął, ale teraz jest już bliżej końca kariery – przekonuje Szpilka.</p>
<p>Dalej wśród zainteresowanych zaczynają się schody. Adamek już zapowiedział, że rzeczywiście wraca na gali Polsatu w październiku, ale liczy raczej na rywala z zagranicy, na przykład na możliwy rewanż z <strong>Chrisem Arreolą</strong>. Walka z Polakiem?</p>
<p>– Nie mogę nic na ten temat powiedzieć, bo nie dostałem żadnej konkretnej propozycji. Rozmawiałem z panem Kmitą, gdy byłem w kraju, ale tylko o walce w Polsce. Chcę omijać walki z rodakami. Po Gołocie do dzisiaj niektórzy piszą, że pobiłem starszego pana. A gdy wygram z kolejnym Polakiem, znowu usłyszę, że nie chcę walczyć z Anglikami czy Amerykanami, a biję Polaków – mówi Adamek, ale zaraz dodaje zdanie, które może okazać się decydujące jeśłi pojawi się prawdziwa oferta: – Jeśli jednak pojawi się poważna propozycja, na pewno ją rozważę. Wolałbym jednak ringowej wojny z obcokrajowcem.</p>
<p>Entuzjastą pomysłu walki Adamek – Szpilka nie jest też jeden ze promotorów Artura, <strong>Andrzej Wasilewski</strong>.</p>
<p>– Szczerze? Nie bardzo chcę się wypowiadać na ten temat. Myślimy o gali w Krakowie w listopadzie, a tam jednym z głównych kandydatów do występu w walce wieczoru był Szpilka. Ewentualne starcie z Adamkiem to 18 październik i Łódź, więc terminy się niemal pokrywają. Poza tym, o ofercie walki ze Szpilką dowiedziałem się z mediów. Pomysł jest dobry, oczywiście, ale mam wątpliwości czy Artur po przegranej przed czasem powinna mieć miejsce. Sądzę, że wcześniej powinien stoczyć jakąś inną walkę – mówi Wasilewski.</p>
<p><em><strong>Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/20/szpilka-z-adamkiem-w-pazdzierniku-to-mozliwe-ale-do-porozumienia-daleko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DENIS LEBEDEV STAWIA NA MASTERA. WALKI Z POLAKAMI? CZEMU NIE&#8230;</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/18/denis-lebedev-stawia-na-mastera-walki-z-polakami-czemu-nie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/18/denis-lebedev-stawia-na-mastera-walki-z-polakami-czemu-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jun 2014 07:44:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Denis Lebiediew]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3340</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli w najbliższą sobotę Mateusz Masternak okaże się w Monte Carlo lepszy niż Youri Kalenga, założy pas tymczasowego mistrza świata WBA kategorii junior ciężkiej i zdobędzie prawo do konfrontacji z Denisem Lebedevem, pełnoprawnym czempionem tej samej federacji. 34-letni Rosjanin nie ma też nic przeciwko konfrontacji z innym Polakiem, mistrzem WBC Krzysztofem Włodarczykiem. Lebedev, który w zawodowej karierze pokonał już m.in.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli w najbliższą sobotę <strong>Mateusz Masternak</strong> okaże się w <strong>Monte Carlo</strong> lepszy niż <strong>Youri Kalenga</strong>, założy pas tymczasowego mistrza świata WBA kategorii junior ciężkiej i zdobędzie prawo do konfrontacji z <strong>Denisem Lebedevem</strong>, pełnoprawnym czempionem tej samej federacji. 34-letni Rosjanin nie ma też nic przeciwko konfrontacji z innym Polakiem, mistrzem WBC <strong>Krzysztofem Włodarczykiem</strong>. Lebedev, który w zawodowej karierze pokonał już m.in. <strong>Alexandra Alexeeva</strong>, <strong>Roya Jonesa juniora</strong> i <strong>Jamesa Toneya</strong>, a niesłusznie przegrał na punkty z <strong>Marco Huckiem</strong>, opowiada także o dramatycznym boju z <strong>Guillermo Jonesem</strong>. Rok temu w <strong>Moskwie</strong>, umęczony przez posiłkującego się niedozwolonymi substancjami przeciwnika, nasz rozmówca poddał się na kilka sekund przed końcem 11. rundy. Pas poleciał do Panamy, lecz po dopingowej wpadce zwycięzcy tytuł WBA zwrócono Lebedevowi. 25 kwietnia miało dojść do rewanżu, lecz Jonesa&#8230; ponownie złapano na dopingu.</p>
<p><strong>- Czeka pan na walkę Mateusz Masternak – Youri Kalenga, która wyłoni tymczasowego mistrza świata WBA i zarazem obowiązkowego pretendenta do starcia z panem?</strong><br />
Denis Lebedev: Oczywiście. Interesuje mnie wszystko, co dotyczy mojej kategorii wagowej, dlatego i ten pojedynek obejrzę z dużym zainteresowaniem.</p>
<p><strong>- Rzeczywiście będzie pan zobowiązany, aby skrzyżować rękawice z posiadaczem tytułu WBA Interim, czy jest tak tylko w teorii?</strong><br />
DL: Nie będę widział przeszkód. Jeśli tylko WBA zobowiąże mnie do walki z Masternakiem lub Kalengą, nie będę stwarzał problemu i wyjdę na ring. Federacja dyktuje warunki, a ja je wypełniam. To wszystko.</p>
<p><strong>- Zatem z kim przyjdzie się panu zmierzyć?</strong><br />
DL: Zacznijmy od tego, że najpierw stoczę pojedynek w dobrowolnej obronie tytułu, a więc rywalem nie będzie ani Masternak, ani Kalenga. Promotor Andriej Riabinskij powiedział mi, że przybliżony termin to koniec września – początek października. Następnie przyjdzie pora na obowiązkową obronę, a przeciwnikiem powinien zostać lider rankingu. Zapewne zostanie nim ten, kto zwycięży z Monte Carlo.</p>
<p><strong>- A więc Polak czy Francuz?</strong><br />
DL: Walka zapowiada się bardzo ciekawie, ale sądzę, że wygra wasz zawodnik. Choć jesienią przegrał w Moskwie z Grigorijem Drozdem (TKO w 11. rundzie – przyp. red.), zrobił na mnie dobre wrażenie. Pojedynek był bardzo wyrównany, szala zwycięstwa przechylała się raz na lewo, raz na prawo. Los chciał, żeby zwyciężył Grisza i tak też się stało. Po przegranej Masternak powinien był wyciągnąć wnioski i udoskonalić swój warsztat, a jeśli tak postąpił, z pokonaniem Kalengi nie powinien mieć wielkich problemów.</p>
<p><strong>- Jeśli przyjdzie panu walczyć z Masternakiem, na ile trudny okaże się dla pana pojedynek?</strong><br />
DL: Nie mam pojęcia. Powiem panu tylko tyle, że to ja zostanę zwycięzcą.</p>
<p><strong>- Wygląda na to, że Guillermo Jones znowu chciał walczyć z panem na nieuczciwych zasadach&#8230;</strong><br />
DL: Nieprzyjemna historia. Opowiadam się za czystością w sporcie i uważam, że każdy powinien zachowywać się zgodnie z kodeksem sportowej etyki.</p>
<p><strong>- Powiedzieć o walce z maja ubiegłego roku, że była najtrudniejszą w pana karierze, to chyba zdecydowanie za mało?</strong><br />
DL: A wie pan, że wcale nie uznaję jej za najtrudniejszą? Mimo rozcięć i wielkiej opuchlizny czułem się nie najgorzej. Trafiłem Jonesa wieloma ciosami. Największy problem polegał na tym, że widziałem tylko na jedno oko.</p>
<p><strong>- Wspomnienie tamtego pojedynku naprawdę nie jest dla pana koszmarem?</strong><br />
DL: Już dawno temu przyzwyczaiłem się do cierpienia. Mimo bólu, który rzeczywiście mi towarzyszył, za wszelką cenę chciałem zwyciężyć. Gdy jednak pojawiło się rozcięcie pod drugim okiem – tym, na które akurat widziałem – i obraz stał się już bardzo zamazany, musiałem się poddać. To było już zbyt wiele.</p>
<p><strong>- Gdyby Jones nie wspomagał się zabronionymi specyfikami, pojedynek miałby inny przebieg?</strong><br />
DL: Sądzę, że bardziej zaszkodziło mi co innego. Wie pan, w życiu nie miałem tak pokiereszowanej twarzy jak wtedy. Cztery poważne rozcięcia w jednej walce. Cztery! Czy pan to sobie wyobraża? Oczywiście jest o wiele za późno, abym mógł kogokolwiek oskarżać, ale przypuszczam, że w szatni ktoś majstrował przy rękawicach Jonesa. Stąd taki, a nie inny był wygląd mojej twarzy. Identyczne przemyślenia na ten temat ma Walerij Brudow, który walczył z Jonesem w Panamie i wygląda na to, że jego potraktowano w taki sam sposób.</p>
<p><strong>- Dlaczego ludzie z pańskiego narożnika nie przerwali tej walki? Mieli na to kilka rund, a przecież pańskie zdrowie zostało narażone na bardzo poważne niebezpieczeństwo. W narożniku nie było nawet profesjonalisty, który umiejętnie poradziłby sobie z rozcięciami, a jego obowiązki wykonywał Andriej Kozłow, specjalista od przygotowania fizycznego.</strong><br />
DL: Nie chciałbym już do tego wracać. Było, minęło, a wszystko ostatecznie zakończyło się dobrze. Wyciągnąłem wnioski i podążam do przodu (po walce z Jonesem Lebiediew zakończył współpracę z trenerem Kostią Cziu – przyp. red.).</p>
<p><strong>- Już podczas walki odniósł pan wrażenie, że odporność Jonesa na uderzenia, być może dzięki dopingowi, wydaje się nadludzka? Nie padł na deski, a przecież wiele razy trafił go pan piekielnie mocno.</strong><br />
DL: Bardzo możliwe, że rzeczywiście pomógł mu w tym doping. Wpadł na furosemidzie (w obu przypadkach – po walce oraz przed rewanżem, do którego nie doszło – przyp. red.), który najprawdopodobniej wypłukał z jego organizmu dużo poważniejsze substancje.</p>
<p><strong>- Już nie raz pojawiały się informacje, że do Moskwy na walkę z panem wybierze się Krzysztof Włodarczyk, mistrz świata federacji WBC. Co pan na to?</strong><br />
DL: Dlaczego nie? Nie mam nic przeciwko. Włodarczyk to godny przeciwnik i jeśli nasi promotorzy dojdą do porozumienia, mogę z nim walczyć gdziekolwiek. Najuczciwiej byłoby zmierzyć się na neutralnym terenie, choćby w USA lub Anglii. Mógłbym nawet przylecieć do Polski.</p>
<p><strong>- Żaden z was nie &#8222;głaszcze&#8221; i zapewne nie brakowałoby opinii, że wasz pojedynek nie potrwa dwunastu rund&#8230;</strong><br />
DL: Bo ja wiem? Jestem przekonany, że wychodząc na ring Włodarczyk nie myśli o nokaucie, tak samo jak ja. Obaj po prostu robimy swoje, choć oczywiście biorąc pod uwagę, że walczymy w wadze cruiser, prawdopodobieństwo nokautu byłoby duże. Z drugiej strony nawet w ciężkiej dwunastorundowe walki nie są rzadkością.</p>
<p><strong>- Na pewno pamięta pan ubiegłoroczną walkę Włodarczyka z mistrzem olimpijskim Rachimem Czakijewem, która odbyła się w Moskwie. Pokonałby pan Polaka walczącego na takim samym poziomie, jak wówczas?</strong><br />
DL: Prowokator z pana.</p>
<p><strong>- Nie zgodziłbym się z tym.</strong><br />
DL: (śmiech) Prowokator, ale teraz nie używam tego słowa w negatywnym znaczeniu. Powiem tak – Włodarczyk wygrał tamtą walkę w swoim stylu. Rachim powinien był wiedzieć, że Krzysztof najgroźniejszy stanie się w późniejszych rundach. Na tym polega jego boks. To było wielkie zwycięstwo nie tylko waszego pięściarza, ale i jego zespołu, przede wszystkim trenera, który nakreślił prawidłową strategię. Włodarczyk musiał odcierpieć swoje, ale przetrwał trudne momenty i dopiął swego. Rachim zaś okazał się chłopakiem ze zbyt gorącą głową.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/18/denis-lebedev-stawia-na-mastera-walki-z-polakami-czemu-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PEWNE ZWYCIĘSTWA POLAKÓW NA GALI BOKSU ZAWODOWEGO W PIĄTNICY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/16/pewne-zwyciestwa-polakow-na-gali-boksu-zawodowego-w-piatnicy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/16/pewne-zwyciestwa-polakow-na-gali-boksu-zawodowego-w-piatnicy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jun 2014 22:55:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Krystian Huczko]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Siwy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Starbała]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Świerzbiński]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Letr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3315</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali &#8222;Wschodzący Białystok Boxing Night&#8221; w Piątnicy Robert Świerzbiński (14-3, 3 KO) pokonał Andrieja Dolhozhyieu (7-7-1, 5 KO), udanie wracając po porażce z rąk Chrisa Eubanka Jr. Świerzbiński zaczął jak na siebie wyjątkowo ostro. Zaraz po pierwszym gongu ruszył ostrym pressingiem, skracał dystans i przy linach bił w chaotycznego rywala wszystkim co dała Bozia. Na górę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali &#8222;Wschodzący Białystok Boxing Night&#8221; w <strong>Piątnicy Robert Świerzbiński</strong> (14-3, 3 KO) pokonał <strong>Andrieja Dolhozhyieu</strong> (7-7-1, 5 KO), udanie wracając po porażce z rąk Chrisa Eubanka Jr. Świerzbiński zaczął jak na siebie wyjątkowo ostro. Zaraz po pierwszym gongu ruszył ostrym pressingiem, skracał dystans i przy linach bił w chaotycznego rywala wszystkim co dała Bozia. Na górę ciężko było trafić, więc wraz z upływającymi minutami Robert coraz częściej szukał tułowia Białorusina. W trzeciej rundzie podkręcił jeszcze bardziej tempo, zyskując już bardzo wyraźną przewagę. Po przestoju w czwartej odsłonie, w piątej podopieczny Darka Snarskiego znów wziął się ostro do pracy, skutecznie bijąc w tym fragmencie lewym sierpowym. Niestety chaotyczny przeciwnik często klinczował, na co <strong>Mirosław Brózio</strong> zareagował na poważnie dopiero w siódmej odsłonie, odbierając mu jak najbardziej słusznie punkt za unikanie walki. Do końca już nic się nie zmieniło. Sędziowie <strong>Robert Gortat</strong>, <strong>Włodzimierz Kromka</strong> i <strong>Paweł Kardyni</strong> nie mieli żadnych wątpliwości, typując zgodnie wygraną Świerzbińskiego 80:71.</p>
<p><strong>Michał Starbała</strong> (10-0, 2 KO) zanotował jubileuszowe zwycięstwo kosztem <strong>Artema Szczegłowa</strong> (6-9, 5 KO). Od początku walka miała charakter jednostronny, czyli oglądaliśmy atakującego Starbałę i broniącego się za szczelną gardą Ukraińca. Nasz rodak próbował wszystkiego &#8211; ciosów prostych z dystansu, mocnych sierpów i haków z bliska, lecz wybitnie defensywny rywal był w dodatku chaotyczny, ale z drugiej strony nigdy wcześniej nie przegrał przed czasem i dziś również potwierdził, iż przyjąć potrafi sporo. Nie przewrócił go w jego debiucie Masternak, sztuki tej również nie mógł dokonać Starbała. Trochę podrażniony tym faktem Michał w końcówce czwartego starcia stanął na środku ringu, przestał gonić rywala, próbując go wciągnąć na kontrę, jednak to również nic nie zmieniło. W kolejnej odsłonie zmienił nawet na chwilę pozycję na mańkuta, ale nokaut wciąż nie nadchodził. W ostatnich trzech minutach Michał odpuścił już sobie wyścig z czasem, rozluźnił się i jakby na przekór z luzu zaczął kąsać Szczegłowa celnymi ciosami. To nie starczyło do czasówki i &#8222;Niebieski ptak&#8221; z Ukrainy dotrwał do końca.</p>
<p>Miano niepokonanego utrzymał nasz kolejny ciekawy pięściarz wagi ciężkiej &#8211; <strong>Marcin Siwy</strong> (9-0, 4 KO). Nasz reprezentant nie zdołał jednak zastopować jak zwykle twardego <strong>Artsioma Czarniakiewicza</strong> (1-5, 1 KO). Siwy nie nadążał początkowo swoimi sierpami nad przeciwnikiem, który unikał ich dobrą pracą nóg. Nasz &#8222;ciężki&#8221; wziął się więc na sposób i boksującego na odchyleniu Białorusina zaczął karcić mocnym prawym hakiem na korpus. Kilka sekund przed końcem drugiej rundy trafił w końcu potężnym prawym sierpem. Doświadczony Czarniakiewicz wyraźnie poczuł to uderzenie, sklinczował, a za moment z opresji wyratował go gong. W trzecim i czwartym starciu Siwy podkręcił tempo. Wykorzystując zdecydowaną przewagę siły fizycznej coraz częściej rozbijał mocnym prawym sierpem szczelną dotąd gardę oponenta, polując również w zwarciu na prawy podbródkowy bity ze skrętem ciała. Czarniakiewicz, który przecież pokonał w ubiegłym roku Letra, ratował się w końcówce notorycznymi klinczami, za co Mirosław Brózio odebrał mu punkt. Tak oto po czterech rundach jeden z sędziów typował wygraną Marcina 39:36, a dwaj pozostali 40:35.</p>
<p>Po dwóch porażkach w fatalnym stylu w pierwszych rundach w końcu na zwycięską ścieżkę powrócił utytułowany przecież z ringów olimpijskich <strong>Włodzimierz Letr</strong> (2-3, 1 KO). Repatriant z Kazachstanu obiecywał, że wyciągnął wnioski z ostatnich niepowodzeń, w końcu odchudził się do kategorii junior ciężkiej i od razu wyglądał lepiej. A dziś jego rywalem był <strong>Artsem Hurbo</strong> (4-19-1, 3 KO). Dawny czterokrotny mistrz Polski z ringów amatorskich wyszedł do ringu chyba jeszcze nie do końca rozgrzany, bo na początku dał się zaskoczyć długim prawym prostym. Boksując z pozycji mańkuta szybko opanował jednak sytuację swoją prawą ręką, szachując nią swojego przeciwnika. W końcówce pierwszej rundy złapał go przy linach ładną serią. Letr miał kontrolę nad pojedynkiem, w końcówce coraz częściej polując na mocną bombę lewym sierpem. Brakowało trochę ciosów na korpus, ale najważniejsze, że Włodek w końcu przełamał fatalną serię jak na zawodnika tego kalibru jakim on był jeszcze kilka lat temu. Po ostatnim gongu całą trójka sędziów typowała wygraną podopiecznego <strong>Darka Snarskiego</strong> w rozmiarach 40:36.</p>
<p>Zwycięstwa zanotowali także <strong>Krystian Huczko</strong> (2-0) oraz <strong>Tomasz Mazur</strong> (1-0, 1 KO), odprawiając odpowiednio <strong>Aleksandra Abramenkę</strong> (17-44-1, 6 KO) i <strong>Dzianisa Makara</strong> (4-24-1, 3 KO). Krystian w dwóch pierwszych rundach boksował z defensywy. Ale była to kreatywna i aktywna obrona. Cofając się bił ciekawą akcją prawy krzyżowy na górę, po jakim natychmiast poprawiał lewym hakiem w okolice wątroby. Doświadczony Białorusin w w trzeciej odsłonie zaskoczył go raz jedyny prawym sierpem, lecz riposta niemal równo z gongiem długim i bardzo mocnym prawym prostym była jeszcze efektowniejsza. W ostatnich trzech minutach Huczko podkreślił jeszcze swoją przewagę i na koniec każdy z sędziów punktował jego sukces w rozmiarach 40:36. Po tej potyczce na ringu pojawił się debiutant, ale utytułowany na krajowym podwórku. Boksujący w kategorii junior średniej Mazur już w pierwszej odsłonie wraz z oponentem na środku ringu nie żałowali sobie mocnych ciosów. Polak jednak bił mocniej i niespodziewanie Makar zgłosił kontuzję oka, nie wychodząc do drugiego starcia. Debiut więc udany, choć szkoda, że tak krótki.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/16/pewne-zwyciestwa-polakow-na-gali-boksu-zawodowego-w-piatnicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TOMASZ ADAMEK: CHCĘ RYWALA, KTÓRY NIE UCIEKA, TYLKO WALCZY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/13/tomasz-adamek-chce-rywala-ktory-nie-ucieka-tylko-walczy/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/13/tomasz-adamek-chce-rywala-ktory-nie-ucieka-tylko-walczy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jun 2014 05:41:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[ADAMEK Tomasz]]></category>
		<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3298</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze niedawno Tomasz Adamek walczył na scenie politycznej. Bez powodzenia, bo nie dostał się do Europarlamentu. Teraz znowu myśli o boksie. Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych i pretendent w trzeciej zapowiada na łamach &#8222;Przeglądu Sportowego&#8221;, że wróci na ring 18 października w Polsce. - Podobno rozpoczęły się już poważne rozmowy na temat pana walki rewanżowej z Chrisem Arreolą. To]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Jeszcze niedawno <strong>Tomasz Adamek</strong> walczył na scenie politycznej. Bez powodzenia, bo nie dostał się do Europarlamentu. Teraz znowu myśli o boksie. Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych i pretendent w trzeciej zapowiada na łamach &#8222;Przeglądu Sportowego&#8221;, że wróci na ring <strong>18 października</strong> w Polsce.</p></blockquote>
<p><strong>- Podobno rozpoczęły się już poważne rozmowy na temat pana walki rewanżowej z Chrisem Arreolą. To prawda?</strong><br />
Tomasz Adamek: Wiem o walce w Polsce, ale nie mogę wiele powiedzieć. Chodzi o 18 października i galę Polsatu. Dostałem ofertę występu w pojedynku wieczoru, ale o Arreoli nie było mowy.</p>
<p><strong>- Gala Polsatu odbędzie się w Łodzi?</strong><br />
TA: Tak słyszałem. Chodzi o stworzenie dobrego widowiska, o to, żeby ludzie chcieli je obejrzeć. Chciałbym mieć za rywala kogoś, kto nie ucieka, tylko walczy</p>
<p><strong>- Ucieka pan od nazwisk, a Arreola wydaje się naprawdę dobrym pomysłem.</strong><br />
TA: Dla mnie to obojętne. Chcę tylko dać ludziom dobry show, coś, o czym będą pamiętali i wspominali przez długi czas.</p>
<p><strong>- Inny kandydat, o którym słyszałem, to Ray Austin, dawny rywal Andrzeja Gołoty.</strong><br />
TA: Ale ja naprawdę nie mam nic do powiedzenia na temat ewentualnych przeciwników, bo nic o tym nie wiem. Mam tylko informację o zainteresowaniu Polsatu.</p>
<p><strong>- Była też wiadomość, że mógłby pan walczyć z Davidem Haye`em.</strong><br />
TA: Też o tym czytałem. Na pewno to byłoby wielkie widowisko. W Anglii mieszka mnóstwo Polaków, więc pewnie przyszłoby mnóstwo ludzi, także moich kibiców, ale nie było takiej oferty, więc nie ma o czym teraz rozmawiać. W tej chwili data mojego powrotu to 18 października – na to się nastawiam. W połowie sierpnia przyleciałbym do Polski i tutaj się przygotowywał.</p>
<p><strong>- Zdążył pan już ochłonąć po politycznej przygodzie?</strong><br />
TA: A po czym tu ochłonąć? Dużo podróżowałem, przede wszystkim po Śląsku i zobaczyłem, jak dużo jest biedy, jak wiele ludzie mają problemów. To było duże przeżycie i dzisiaj już wiem, jak jest w Polsce. To nie Warszawa czy Kraków z dużymi inwestycjami. Ludzie żyją skromnie, w biedzie.</p>
<p><strong>- Polityka okazała się bardziej brutalną dziedziną niż sport?</strong><br />
TA: A dlaczego? Nie byłem z żadnego układu, byłem tylko człowiekiem sportu, który chce pomóc. Startowałem do Europarlamentu z listy Solidarnej Polski, choć nie jestem członkiem partii.</p>
<p><strong>- Dzisiaj jeden z liderów Solidarnej Polski, Jacek Kurski, nie wypowiada się o panu zbyt pochlebnie, choć w trakcie kampanii było inaczej.</strong><br />
TA: Jacek Kurski szuka kozła ofiarnego, choć odpowiedzialność spoczywa na nic. Przez pięć lat narobił wokół siebie wrzasku w różnych tematach, a polityk musi być jak sportowiec – czysty. Wtedy ludzie mogą ci zaufać. Jemu się to nie udało, skoro dostałem więcej głosów niż on&#8230; A przecież nie miałem reklam w telewizji, żadnych billboardów, tylko rozmawiałem z ludźmi. Niczego nie żałuję, niczego, co powiedziałem. Mówiłem prawdę, każdy, kto mnie zna, wie, że nie kłamię. Nie wiem, czy wrócę do polityki, teraz chcę walczyć.</p>
<p><strong>- Ile jeszcze?</strong><br />
TA: Jeżeli będę wygrywał, zostanę w boksie. W innym przypadku może się okazać, że już nie powinienem wchodzić do ringu. Na razie czuję się świetnie. Odpocząłem, zregenerowałem się, biegam, wszystko jest w porządku. Będę gotowy na występ 18 października w Polsce.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/13/tomasz-adamek-chce-rywala-ktory-nie-ucieka-tylko-walczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KRZYSZTOF WŁODARCZYK: O POJEDYNKU UNIFIKACYJNYM Z HUCKIEM I WADZE CIĘŻKIEJ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/12/krzysztof-wlodarczyk-o-pojedynku-unifikacyjnym-z-huckiem-i-wadze-ciezkiej/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/12/krzysztof-wlodarczyk-o-pojedynku-unifikacyjnym-z-huckiem-i-wadze-ciezkiej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 12:35:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WŁODARCZYK Krzysztof]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Włodarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3289</guid>
		<description><![CDATA[– Chciałbym wystąpić w walce unifikacyjnej, na przykład z Marco Huckiem o dwa pasy – deklaruje Krzysztof Włodarczyk. - Jak się panu podoba pomysł walki z BJ Floresem w sierpniu lub lipcu w USA? Krzysztof Włodarczyk: Bardzo cieszę z tego powodu. Powiem więcej – cieszę się niezmiernie! Fajnie gdyby do niej doszło, jednak w Nowym Jorku ani Chicago, tylko gdzieś]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>– Chciałbym wystąpić w walce unifikacyjnej, na przykład z Marco Huckiem o dwa pasy – deklaruje Krzysztof Włodarczyk.</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Jak się panu podoba pomysł walki z BJ Floresem w sierpniu lub lipcu w USA?</strong><br />
Krzysztof Włodarczyk: Bardzo cieszę z tego powodu. Powiem więcej – cieszę się niezmiernie! Fajnie gdyby do niej doszło, jednak w Nowym Jorku ani Chicago, tylko gdzieś indziej. W tamtych miastach już byłem (śmiech). A tak poważnie – generalnie nie wybrzydzam. Liczę tylko, że przyjadę do USA dwa tygodnie przed walką, zdążę się zaaklimatyzować i będę miał czas na sparingi.</p>
<p><strong>- Co pan wie o BJ Floresie?</strong><br />
KW: Widziałem jego walkę z Dannym Greenem. Fajny, całkiem sprytny pięściarz, który myśli w ringu. Na to trzeba uważać. Poza tym, trzeba ponawiać akcje i iść do przodu. To Ameryka, a więc nieco inna punktacja sędziowska. A ja nie chcę dawać nikomu powodów do żadnych wątpliwości na temat tego, kto jest lepszym pięściarzem.</p>
<p><strong>- Nie walczył pan od grudnia i starcia z Giacobbe Fragomenim w Chicago. To kolejna długa przerwa. Nie za rzadko pan walczy?</strong><br />
KW: Trochę za rzadko. Nie chodzi o to, że jestem wybredny, jeśli chodzi o wybór rywali. Raczej o to, że chcę walczyć za konkretne pieniądze. Nie mówię o milionach złotych, raczej setkach tysięcy. To wszystko. Możliwe, że w przyszłym roku znowu pomyślę o przejściu do wagi ciężkiej, ale najpierw musiałbym wyleczyć kontuzje. W kategorii junior ciężkiej mogę tak walczyć, ale ciężka to inna historia. Mówiąc o kontuzjach mam na myśli choćby bark. Poza tym, zanim przejdę do wyższej kategorii, chciałbym też wystąpić w walce unifikacyjnej, na przykład z Marco Huckiem o dwa pasy mistrzowskie. Moglibyśmy zrobić fajne widowisko.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/12/krzysztof-wlodarczyk-o-pojedynku-unifikacyjnym-z-huckiem-i-wadze-ciezkiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>REKOWSKI ZASTOPOWAŁ SOSNOWSKIEGO W WALCE WIECZORU GALI W LUBLINIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/06/01/rekowski-zastopowal-sosnowskiego-w-walce-wieczoru-gali-w-lublinie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/06/01/rekowski-zastopowal-sosnowskiego-w-walce-wieczoru-gali-w-lublinie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 May 2014 23:10:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Sosnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Piątkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kopytek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Szot]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Chudecki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Runowski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Maciec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3130</guid>
		<description><![CDATA[W głównym daniu gali Wojak Boxing Night w Lublinie spotkali się dwaj polscy czołowi pięściarze wagi ciężkiej &#8211; Marcin Rekowski (15-1, 12 KO) oraz Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO). Wygrał ten pierwszy przed czasem, choć emocji było sporo. Już w pierwszej akcji popularny &#8222;Reksio&#8221; trafił długim prawym prostym, lecz za pół minuty były mistrz Europy odpowiedział niemal bliźniaczą akcją. W]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównym daniu gali <strong>Wojak Boxing Night</strong> w <strong>Lublinie</strong> spotkali się dwaj polscy czołowi pięściarze wagi ciężkiej &#8211; <strong>Marcin Rekowski</strong> (15-1, 12 KO) oraz <strong>Albert Sosnowski</strong> (48-7-2, 29 KO). Wygrał ten pierwszy przed czasem, choć emocji było sporo. Już w pierwszej akcji popularny &#8222;Reksio&#8221; trafił długim prawym prostym, lecz za pół minuty były mistrz Europy odpowiedział niemal bliźniaczą akcją. W drugiej odsłonie, a szczególnie w jej końcówce, obaj strzelali już potężnymi bombami, a każda z nich mogła skończyć ten pojedynek. Trzecie starcie Sosnowski rozpoczął efektownym lewym sierpem. W odpowiedzi Marcin kilka razy poszukał korpusu przeciwnika i niemal równo z gongiem zrewanżował się mu równie soczystym lewym sierpem. Czwarte znów było bardzo wyrównane i żaden z nich nie potrafił osiągnąć wyraźniejszej przewagi. Dopiero w piątej rundzie mogliśmy wskazać bez wahania boksera, na koncie którego trzeba było zapisać 10. To był Rekowski. Najpierw w klinczu &#8222;pacnął&#8221; krótkim prawym, zrobił krok w tył i poprawił lewym sierpowym. Sosnowski zatoczył się i szybko sklinczował, ale już po chwili doszedł do siebie. Siła i odporność na ciosy zdawały się powoli robić różnicę. Na początku szóstej odsłony obaj trafili niemal jednocześnie &#8211; Albert prawą ręką, Marcin lewą, i znów zdawało się, że to Sosnowski bardziej odczuł to uderzenie, cofając się na liny. Ale w swoim stylu przełamywał kryzysy i dzielnie starał się ripostować. A na początku siódmej rundy ruszył ruszył do ostrego ataku&#8230;I to był dla niego gwóźdź do trumny. Trafił swoim prawym, lecz Rekowski natychmiast odpowiedział swoim, już znacznie mocniejszym prawym, posyłając &#8222;Dragona&#8221; na deski. Sosnowski wstał na osiem, jednak po kilku sekundach zainkasował jeszcze prawy podbródkowy, osunął się na liny po raz drugi, a <strong>Leszek Jankowiak</strong> bez zbędnego liczenia zastopował potyczkę, podnosząc rękę Marcina.</p>
<p>W pojedynku o pas Międzynarodowego Mistrza Polski kategorii półśredniej <strong>Łukasz Maciec</strong> (21-2-1, 5 KO) pokonał przed własną publicznością stosunkiem głosów dwa do remisu <strong>Lanardo Tynera</strong> (31-10-2, 20 KO). Amerykanin od pierwszego gongu narzucił ostry pressing. Podążając za naszym &#8222;Grubym&#8221; operował mocnym lewym &#8222;dyszlem&#8221;, polując w półdystansie na uderzenie z prawej ręki. Polak był bardzo ruchliwy, uciekając na nogach przed niewygodnym rywalem. Ten jednak z każdą minutą coraz skuteczniej skracał dystans i pole manewru. Maciec zaakcentował końcówkę drugiej rundy prawym podbródkowym i prawym sierpem, lecz trzecia odsłona to już była dominacja Amerykanina. &#8222;Trzymaj środek ringu, uciekaj na nogach z lin&#8221; &#8211; usłyszał Łukasz w swoim narożniku. Tyner coraz częściej szukał mocnych haków na żebra, odbierając nimi kondycję reprezentantowi gospodarzy. Sam natomiast świetnie bronił się szczelną, choć nietypową gardą. W piątym starciu Maciec dwukrotnie trafił mocnym wydawałoby się prawym krzyżowym, jednak rywal tylko się uśmiechnął i niczym czołg nadal parł do przodu. Pięściarz z Houston czuł się tak pewny swego, że w końcówce szóstej rundy opuścił ręce i pozwolił Łukaszowi z premedytacją kilka razy się trafić, po czym ruszył do szturmu by zrewanżować się jeszcze mocniejszymi bombami. Wydawało się, że Maciec jest złamany psychicznie, tymczasem powrócił udaną siódmą odsłoną, kiedy podjął wyrównaną wymianę cios za cios. Taka wojna trwała w kolejnych minutach. Maciec bił częściej, za to Tyner dużo mocniej. Rywal Polaka rzucił wszystko co miał w ostatnim starciu, podobnie zresztą jak Łukasz, a po ostatnim gongu obaj podnieśli ręce i dostali gromkie brawa od publiczności w Lublinie. Sędziowie punktowali niejednogłośnie &#8211; 95:95, 97:94 i 98:92. Stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył Maciec, choć trzeba dodać, że na neutralnym ringu wynik byłby prawdopodobnie inny, przynajmniej remisowy. Mimo wszystko szacunek dla Łukasza, bo pokazał niesamowitą wolę zwycięstwa i żelazną kondycję.</p>
<p><strong>Michał Cieślak</strong> (6-0, 3 KO) jawi się nam jako coraz większy talent i być może przyszły mistrz świata. Tym razem nasz prospekt kategorii cruiser rozbił w drugim starciu twardego przecież <strong>Andrzeja Witkowskiego</strong> (9-10-1, 4 KO). W zgodzie z tym co obaj zawodnicy prezentowali przez całą swoją karierę od początku zaczęło się bombardowanie. Witkowski robił co mógł, lecz szybko zarysowała się przewaga fizyczna młodszego Michała. W połowie drugiej rundy Cieślak trafił między gardą bezpośrednim prawym krzyżowym i natychmiast ruszył do szturmu. Zasypał szczelnie zasłoniętego rywala gradem ciosów i choć Andrzej wszystko ustał, to <strong>Grzegorz Molenda</strong> wkroczył do akcji i zastopował potyczkę.</p>
<p><strong>Przemysław Runowski</strong> (6-0, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty <strong>Krzysztofa Szota</strong> (18-14-1, 5 KO) . &#8222;Kosiarz&#8221; na samym początku skoncentrował się na mocnych hakach na korpus. Po nich polował na pojedyncze uderzenia na górę, jednak tak doświadczony zawodnik jak &#8222;Rzeźnik&#8221; nic sobie z tego nie robił i szczelną gardą chronił się przed kolejnymi ataki młodszego rywala. &#8222;Kurde, twardy jest&#8221; &#8211; powiedział do <strong>Fiodora Łapina</strong> przed piątą rundą Runowski, jeden z bardziej utalentowanych pięściarzy młodego pokolenia. I tak to wyglądało do końca. Przewaga Przemka nie podlegała dyskusji, lecz nie zdołał zrobić Szotowi żadnej krzywdy i po ostatnim gongu sędziowie punktowali jego przewagę w rozmiarach 60:55 i dwukrotnie 60:54.</p>
<p>Po długiej przerwie w końcu między linami pojawił się <strong>Michał Chudecki</strong> (9-0-1, 3 KO) i odprawił <strong>Maurycego Gojko</strong> (22-44-3, 8 KO). Debiutujący pod banderą Babilon Promotion, dużo młodszy i szybszy &#8222;TNT&#8221; w pierwszej rundzie ustawił swojego rywala prawym prostym. Od drugiej odsłony dołożył do tego lewą rękę i z każdą minutą jego przewaga rosła coraz bardziej. W trzecim starciu kilka razy złożył ciosy w kombinację lewy-prawy-lewy, na jaką Gojko nie potrafił znaleźć recepty. Mimo wszystko dzielnie stał na nogach i ani myślał by się poddawać. Chudecki robił wszystko by zakończyć to efektownie, zmieniając nawet pozycję z mańkuta na normalną. Wszystko na nic. Nieugięty Maurycy w ostatnich fragmentach ruszył nawet do szturmu, choć lubiącemu boksować z kontry Michałowi to było nawet na rękę. W efekcie po sześciu rundach sędziowie jednogłośnie typowali przewagę &#8222;TNT&#8221; w rozmiarach 60:54</p>
<p><strong>Ewa Piątkowska</strong> (4-0, 3 KO) zanotowała czwarte zawodowe zwycięstwo. I nie tylko w końcu znalazła się zawodniczka, która wytrzymała rundę, ale od razu zdołała dotrwać do ostatniego gongu. <strong>Klaudia Szymczak</strong> (1-5, 1 KO) od początku została zdominowana, jednak nieustannie starała się oddawać i nawet kilka razy ta sztuka się jej udała. &#8222;Tygrysica&#8221; biła celnie prawym krzyżowym, a w zwarciu krótkimi sierpami oraz hakami na korpus. Ostatecznie po czterech rundach wszyscy sędziowie ocenili pojedynek na 40:36, oczywiście typując przewagę Ewy.</p>
<p>Boksujący w kategorii junior średniej <strong>Krzysztof Kopytek</strong> (8-0, 2 KO) pokonał <strong>Grzegorza Sikorskiego</strong> (2-7). Wyższy Kopytek od początku wykorzystując lepszy zasięg ramion stopował rywala długim lewym prostym, momentami skracając dystans i bijąc lewym hakiem pod prawy łokieć w okolice wątroby. W pierwszych sekundach trzeciej rundy pociągnął z całego ciała prawy prosty na głowę, poprawił kolejnym lewym po dole i Sikorski znalazł się w sporych tarapatach. Ambitnie jednak wszystko przyjął, próbując nawet zrywami odpowiadać swoimi chaotycznymi trochę atakami. I tak mijały kolejne minuty. Przewaga szybszego i dokładniejszego Kopytka nie podlegała dyskusji, lecz zmęczył się w końcówce nieustannym pressingiem Sikorskiego i nawet kilka razy dał się zaskoczyć obszernymi sierpami. Po gongu kończącym szóste starcie sędziowie punktowali 58:56 i dwukrotnie 60:54 &#8211; wszyscy na korzyść Krzyśka.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/06/01/rekowski-zastopowal-sosnowskiego-w-walce-wieczoru-gali-w-lublinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAŁ CIEŚLAK: NIE JESTEM JESZCZE GOTOWY NA WALKĘ Z ŁUKASZEM JANIKIEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/30/michal-cieslak-nie-jestem-jeszcze-gotowy-na-walke-z-lukaszem-janikiem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/30/michal-cieslak-nie-jestem-jeszcze-gotowy-na-walke-z-lukaszem-janikiem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 May 2014 06:50:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3100</guid>
		<description><![CDATA[- Jak się czujesz na trzy dni przed walką w Lublinie? Michał Cieślak: Bardzo dobrze. Czuję, że jestem w wysokiej formie i dam dobrą walkę. W tym tygodniu mam już tylko treningi na podtrzymanie formy i kontrolowanie wagi. W Lublinie chcę się zaprezentować jeszcze lepiej, niż w walce z Arturem Binkowskim. Będę lżejszy, a  przez to szybszy i bardziej dynamiczny.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>- Jak się czujesz na trzy dni przed walką w Lublinie?</strong><br />
<strong>Michał Cieślak</strong>: Bardzo dobrze. Czuję, że jestem w wysokiej formie i dam dobrą walkę. W tym tygodniu mam już tylko treningi na podtrzymanie formy i kontrolowanie wagi. W Lublinie chcę się zaprezentować jeszcze lepiej, niż w walce z Arturem Binkowskim. Będę lżejszy, a  przez to szybszy i bardziej dynamiczny. Wczoraj ważyłem 92 kg i dzięki temu czuje się bardzo dobrze.</p>
<p><strong>- Ostatnio widzieliśmy Cię w ringu miesiąc temu. Czy w tak krótkim czasie zdążyłeś się odpowiednio zregenerować i przygotować do kolejnego pojedynku?</strong><br />
MC: Po walce z Binkowskim miałem tydzień przerwy. Potem wróciliśmy do normalnych treningów. Podczas przygotowań trzykrotnie sparowałem w Warszawie z Albertem Sosnowskim i miałem dodatkowe sparingi w Radomiu. Po nich mam już tylko treningi na podtrzymanie.</p>
<p><strong>- W pojedynku z Binkowskim walczyłeś w podwyższonym limicie, jak się z tym czułeś?</strong><br />
MC: Czułem się silny, mocny i szybki, ale teraz będę jeszcze szybszy i bardziej dynamiczny. Zdecydowanie wolę walczyć w mojej kategorii wagowej.</p>
<p><strong>- Czyli na razie nie myślisz o wadze ciężkiej? Nie masz ochoty do niej przejść?</strong><br />
MC: Nie myślę o zmianie kategorii wagowej, jeszcze na to za wcześnie. Poczekamy i zobaczymy. Na razie trzeba coś w wadze junior ciężkiej wyboksować.</p>
<p><strong>- Najbliższą okazję na wyboksowanie będziesz miał już w sobotę. Jak oceniasz swojego rywala?</strong><br />
MC: Andrzej Witkowski to twardy i doświadczony zawodnik. Trzeba będzie na niego uważać. Oglądałem jego walkę z Nikodemem Jeżewskim i wiem czego się mogę po nim spodziewać. Mam już opracowany plan na tę walkę. Ale oczywiście wychodzę do ringu, żeby wygrać.</p>
<p><strong>- Czy fakt, że Andrzej Witkowski na co dzień pracuje w kopalni, a boks jest dla niego tylko dodatkowym zajęciem, w jakiś sposób może wpłynąć na waszą walkę?</strong><br />
MC: Wiadomo, że jak ktoś pracuje to ciężej jest mu się przygotować. Wiem o czym mówię, bo na amatorstwie musiałem pracować, żeby utrzymać rodzinę i dodatkowo musiałem znaleźć czas na treningi. Nie było lekko, ale trzeba było sobie radzić.</p>
<p><strong>- Niedługo minie rok jak jesteś zawodowcem. Jak ocenisz ten czas?</strong><br />
MC: Jest zdecydowanie lepiej. Jestem bardzo zadowolony z tej zmiany i mam nadzieję, że w przyszłości będzie podobnie. Największą różnicą jest liczba walk. W zeszłym roku stoczyłem cztery pojedynki, teraz jest już maj, a przede mną druga walka i mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej. Natomiast na amatorstwie w ciągu trzech miesięcy toczyłem nawet 16 pojedynków, to było zdecydowanie za dużo i mogłem zajechać mój organizm.</p>
<p><strong>- Jaka jest Twoim zdaniem optymalna liczba walk w roku?</strong><br />
MC: Optymalnie to około czterech pojedynków. Do tylu walk można się dobrze przygotować i odpowiednie zregenerować po nich.</p>
<p><strong>- Czyli możemy liczyć, że w tym roku zobaczymy Cię w ringu jeszcze przynajmniej trzy razy?</strong><br />
MC: Zobaczymy. Na razie będę walczył w Lublinie, a potem najprawdopodobniej na gali w Radomiu we wrześniu. Chyba, że coś się przytrafi jeszcze przed Radomiem.</p>
<p><strong>- Planujesz kolejny występ w Radomiu. Czy walki przed własną publicznością są dla Ciebie wyjątkowe?</strong><br />
MC: Oczywiście. Bardzo fajnie wspominam moje występy przed radomską publicznością. Podczas gali w grudniu była bardzo dobra atmosfera. Przy takim dopingu boksowało mi się bardzo fajnie. Czułem wsparcie kibiców, a na trybunach zasiadła moja rodzina i wielu znajomych. Dlatego bardzo chętnie będę wracał na kolejne walki do Radomia.</p>
<p><strong>- A macie już jakieś plany co do najbliższych rywali? Niedawno wymieniałeś nazwisko Izu Ugonoha.</strong><br />
MC: Nie będzie walki z Izu, bo on przeszedł do wagi ciężkiej. A ja już nie mam ochoty na takie wycieczki jak ostatnio i podnoszenie limitu wagowego. Chce się skupić na mojej kategorii i toczyć coraz więcej lepszych walk z dobrymi rywalami.</p>
<p><strong>- Jak do tej pory często walczyłeś z Polakami. Chciałbyś utrzymać ten trend?</strong><br />
MC: Nie wiem, zobaczymy. Ostatnio była propozycja walki z Nikodemem Jeżewskim, ale raczej do niej nie dojdzie, bo jego obóz się nie zgodzi. Dlatego będzie trzeba szukać zagranicznych rywali.</p>
<p><strong>- A co z walką z Łukaszem Janikiem, o której wspominał Twój promotor Tomasz Babiloński?</strong><br />
MC: Jest ona w planach, ale na razie nie jestem na nią gotowy. Muszę przeboksować kilka walk na dłuższym dystansie i złapać trochę doświadczenia. Ja jeszcze nie miałem nawet walki sześciorundowej. Ale w przyszłości powinno dojść do mojego pojedynku z Łukaszem Janikiem. Może za rok albo za dwa. Zobaczymy, czas pokaże.</p>
<p><strong>- Twoja najbliższa walka została zakontraktowana na sześć rund, chciałbyś przeboksować ją na pełnym dystansie?</strong><br />
MC: Zobaczymy jak się ułoży, jeżeli będzie trzeba to powalczymy i sześć rund. Ale oczywiście jak nadarzy się okazja do znokautowania, to ją wykorzystam.</p>
<p><strong>- To będzie już Twój szósty zawodowy pojedynek. Jak uważasz, która z Twoich walk była najciekawsza? Którą najlepiej wspominasz?</strong><br />
MC: Wszystkie były fajne i mam z nimi miłe wspomnienia. Na początku walczyłem z doświadczonym zawodnikiem – Łukaszem Zygmuntem – i posadziłem go na deskach po prawym haku. W drugim pojedynku zmierzyłem się z równie doświadczonym Łukaszem Rusiewiczem i też daliśmy dobrą walkę. Za trzecim razem dostałem Francuza, który miał być słabszym zawodnikiem, a okazał się twardym pięściarzem. Potem była gala w Radomiu i mój pierwszy nokaut. A ostatnio pojedynek z Binkowskim i kolejne zwycięstwo przed czasem. Także wszystkie walki wspominam dobrze, wydaje mi się, że za każdym razem były ciekawie i kibice byli zadowoleni.</p>
<p><strong>- Ale gdybyś miał wskazać tę najlepszą?</strong><br />
MC: Zdecydowałbym się na mój ostatni pojedynek z Arturem Binkowskim.</p>
<p><strong>- Przed walką Binkowski udzielił wielu wypowiedzi, w których Cię zaczepiał. Jak na to reagowałeś?</strong><br />
MC: Nie zwracałem na to uwagi. Nie słuchałem co on mówi i tak mam przed każdą walką. Wolę skupić się na tym, co będę robił w ringu, a nie tracić czas na słowne przepychanki. Tak samo było przed pojedynkiem z Binkowskim. Wiedziałem, że to co najważniejsze będzie działo się w ringu i czułem, że tę walkę wygram, bo byłem dobrze przygotowany.</p>
<p><strong>- Wracając jeszcze na chwilę do gali w Lublinie. Jaki typujesz wynik w walce wieczoru pomiędzy Albertem Sosnowskim i Marcinem Rekowskim?</strong><br />
MC: Pomagałem Albertowi w przygotowaniach i wiem, że jest w dobrej formie. Jeżeli w ringu wykona to wszystko, co sobie założył, to powinien tę walkę wygrać.</p>
<p><strong>- A gdyby w ringu pojawił się Andrzej Wawrzyk, to też byś typował zwycięstwo Sosnowskiego?</strong><br />
MC: W pojedynku z Wawrzykiem Albert też miałby szanse. Bo wiadomo, że wchodzisz do ringu po zwycięstwo, a pomiędzy linami stoi dwóch mężczyzn, z których każdym ma dwie ręce i wszystko może się wydarzyć. Wydaje mi się, że Wawrzyk byłby trudniejszym rywalem od Rekowskiego, ale przy dobrym przygotowaniu Albert miałby spore szanse na zwycięstwo. Teraz też nie będzie łatwo, ale moim zdaniem Dragon to wygra.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Krzysztof Domagała, <a href="http://sporteuro.pl/sport/wywiady/10366-wach-ka%C5%BCdy-ma-spos%C3%B3b-na-swoje-%C5%BCycie.html">sporteuro.pl</a></strong></em></p>
<p><em><strong>Fot. paco.pl</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/30/michal-cieslak-nie-jestem-jeszcze-gotowy-na-walke-z-lukaszem-janikiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DAWSON, BUTE, PASCAL? ANDRZEJ FONFARA CHCE ZŁOWIĆ GRUBĄ RYBĘ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/29/dawson-bute-pascal-andrzej-fonfara-chce-zlowic-gruba-rybe/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/29/dawson-bute-pascal-andrzej-fonfara-chce-zlowic-gruba-rybe/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 May 2014 07:27:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3090</guid>
		<description><![CDATA[Andrzeja Fonfarę interesują już tylko największe wyzwania. Najbliższym rywalem może zostać ktoś z trójki: Chad Dawson, Lucian Bute, Jean Pascal. Nękając Adonisa Stevensona w drugiej fazie walki, urywając mu cztery-pięć rund i kładąc na deski w dziewiątej, Andrzej Fonfara zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. I nie zamierza jej obniżać. Po arcytrudnym starciu z mistrzem świata WBC, uchodzącym za najlepszego pięściarza]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Andrzeja Fonfarę interesują już tylko największe wyzwania. Najbliższym rywalem może zostać ktoś z trójki: Chad Dawson, Lucian Bute, Jean Pascal.</strong></p></blockquote>
<p>Nękając <strong>Adonisa Stevensona</strong> w drugiej fazie walki, urywając mu cztery-pięć rund i kładąc na deski w dziewiątej, <strong>Andrzej Fonfara</strong> zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. I nie zamierza jej obniżać. Po arcytrudnym starciu z mistrzem świata WBC, uchodzącym za najlepszego pięściarza kategorii półciężkiej (przynajmniej do sobotniej potyczki w <strong>Montrealu</strong>), teoretycznie powinno być już z górki. Tym bardziej, że w rachubę raczej nie wchodzi konfrontacja z piekielnie silnym<strong> Siergiejem Kowaliowem</strong> (mistrz WBO), a <strong>Bernard Hopkins</strong> (mistrz IBF, superczempion WBA) w drugiej połowie roku ma skrzyżować rękawice ze Stevensonem.</p>
<p><strong>Trzech kandydatów</strong><br />
26-letni Fonfara napsuł Kanadyjczykowi więcej krwi niż kilku poprzednich rywali razem wziętych, co rzecz jasna przełożyło się na jakość widowiska. <strong>Stephen Espinoza</strong>, szef sportu w transmitującej pojedynek telewizji Showtime, ostro rywalizującej z HBO o wpływy w amerykańskim boksie, po ostatnim gongu nie zwlekał z gratulacjami. Wątpliwe, aby stacja nie dążyła do dalszej promocji &#8222;Polskiego Księcia&#8221; z Chicago na swojej antenie.</p>
<p>– Nie mamy wobec Showtime zobowiązań i teoretycznie możemy rozważać inne rozwiązania. Na pewno Andrzeja chciałaby pokazać także telewizja HBO, ale sądzę, że najkorzystniejszą ofertę będzie miała Showtime. Na jej galach występują najlepsi w wadze półciężkiej (poza Kowaliowem, który walczy na HBO – przyp. red.), a mają się tam przenieść również Chad Dawson, Lucian Bute i Jean Pascal. Każdego z tych trzech pięściarzy bierzemy pod uwagę jako najbliższego rywala Andrzeja – mówi <strong>Marek Fonfara</strong>, brat i menedżer pięściarza.</p>
<p><strong>W narożniku bez zmian</strong><br />
Przed starciem ze Stevensonem pojawiały się opinie, że Fonfara nie czyni należytych postępów pod okiem <strong>Sama Colonny</strong>. Zmiana szkoleniowca nie jest brana pod uwagę. – To decyzja Andrzeja, ale ja nie widzę nikogo innego na miejscu Sama. Brat jest z nim zżyty, a najważniejsze, że w Montrealu zaprezentował wszystko, co powinien był zaprezentować – zaznacza Marek Fonfara.</p>
<p><strong>POTENCJALNI PRZECIWNICY FONFARY:</strong></p>
<p><strong>Chad Dawson</strong><br />
USA, 31 lat. Były mistrz WBC. Po ciężkim nokaucie z rąk Adonisa Stevensona (1. runda) nie wychodził na ring. Związał się z menedżerem Alem Haymonem, co oznacza, że będzie walczył na galach Showtime.</p>
<p><strong>Lucian Bute</strong><br />
Rumunia, 34 lata. Ulubieniec kanadyjskiej widowni. Po błyskotliwej karierze w wadze superśredniej (mistrz IBF w latach 2007-2012) przeniósł się do półciężkiej. Numer jeden na liście życzeń Fonfary.</p>
<p><strong>Jean Pascal</strong><br />
Kanada, 31 lat. Podobnie jak Stevenson, urodził się na Haiti. Były mistrz WBC. W styczniu wysoko wypunktował Bute, a we wrześniu ma się zmierzyć z Tavorisem Cloudem. Następny może być Fonfara.</p>
<p><strong>Tavoris Cloud</strong><br />
USA, 32 lata. Były mistrz IBF. Rok temu stracił tytuł na rzecz Bernarda Hopkinsa, a następnie żadnych szans nie dał mu Stevenson. Aby uratować karierę, musi wznieść się na wyżyny i pokonać Pascala.</p>
<p><strong>Bejbut Szumenow</strong><br />
Kazachstan, 30 lat. Miesiąc temu stracił pas WBA w unifikacyjnej konfrontacji z Hopkinsem. Pojedynek pokazywała stacja Showtime. Nie można wykluczyć, że były mistrz dostanie jeszcze jedną szansę.</p>
<p><strong>Cedric Agnew</strong><br />
USA, 27 lat. W walce transmitowanej przez HBO nie sprostał mistrzowi WBO Siergiejowi Kowaliowowi. Może się jednak okazać, że po pierwszej porażce w karierze poszuka łatwiejszych rywali niż Fonfara.</p>
<p>Jürgen Brähmer<br />
Niemcy, 35 lat. Regularny mistrz WBA. Walczy jedynie na własnym podwórku, gdzie promotorzy rzadko wystawiają go na ciężką próbę. Może w ramach odwrócenia tendencji złożyliby propozycję Fonfarze?</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/29/dawson-bute-pascal-andrzej-fonfara-chce-zlowic-gruba-rybe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA: ROK, DWA I ZAŁOŻĘ PAS MISTRZA ŚWIATA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/28/andrzej-fonfara-rok-dwa-i-zaloze-pas-mistrza-swiata/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/28/andrzej-fonfara-rok-dwa-i-zaloze-pas-mistrza-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 May 2014 06:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3063</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnią sobotę Andrzej Fonfara przegrał z Adonisem Stevensonem walkę o pas mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC. W Montrealu Polak był na deskach, Kanadyjczyk też. Mimo przegranej &#8222;Polski Książę&#8221; z Chicago zrobił sobie znakomitą reklamę i w bokserskim światku mówi się o nim coraz więcej.Niewykluczone, że 26-latek szybko dostanie kolejną szansę walki o pas. Jednak na razie pięściarz zamierza]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W ostatnią sobotę <strong>Andrzej Fonfara</strong> przegrał z <strong>Adonisem Stevensonem</strong> walkę o pas mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC. W Montrealu Polak był na deskach, Kanadyjczyk też. Mimo przegranej &#8222;Polski Książę&#8221; z Chicago zrobił sobie znakomitą reklamę i w bokserskim światku mówi się o nim coraz więcej.Niewykluczone, że 26-latek szybko dostanie kolejną szansę walki o pas. Jednak na razie pięściarz zamierza odpocząć, a niebawem pojawi się w Polsce.</p></blockquote>
<p><strong>- Trudno było pana złapać pod telefonem po walce z Adonisem Stevensonem.</strong><br />
<strong>Andrzej Fonfara</strong>: Zmęczony byłem po tych dwunastu rundach. Trzeba było odpocząć. Spędziłem więc trochę czasu w gronie przyjaciół, a w poniedziałek wróciłem do Chicago. Teraz, gdy pan dzwoni, właśnie się obudziłem. Powoli będę zbierał siły i wezmę się za trening.</p>
<p><strong>- Po walce nie chciał pan przyjąć gratulacji za dobrą postawę. Teraz ocenia się pan już mniej surowo?</strong><br />
AF: Ciągle nie widziałem walki, więc nie mogę na chłodno opowiedzieć o dobrych i złych momentach, choć były pewnie takie i takie. Wiadomo jednak, że przegrałem. Porażka boli, jaka by ona nie była. Stevenson był na deskach, ja też i ja przegrałem. Ale ja jeszcze wrócę.</p>
<p><strong>- Dał pan kibicom to co lubią najbardziej, bo pojedynek cały czas trzymał w napięciu.</strong><br />
AF: Zapowiadaliśmy to przecież podczas konferencji prasowych (śmiech). A ja zawsze walczę emocjonalnie i daję z siebie wszystko. Chciałem dać dobry show i mam nadzieję, że ludziom się podobało, więc już teraz zapraszam na mój kolejny pojedynek.</p>
<p><strong>- Za panem porażka, z której może jednak wypływać dużo pozytywnych wydarzeń, bo już teraz mówi się, że szybko wróci pan do poważnych walk. Większość ekspertów oceniła pana bardzo ciepło, przede wszystkim za wielkie serce.</strong><br />
AF: Pojawiło się kilka ofert zaraz po walce. Chodzi o pięściarzy z górnej półki, ale poczekajmy, nie chcę zdradzać szczegółów. Muszę ochłonąć, dać czas mojemu łukowi brwiowemu, żeby się zagoił, a później budujemy formę od nowa, przede wszystkim tę mentalną. A ja jestem gotowy na najlepszych. Teraz już mniej więcej wiem jaki to poziom. Mierzyłem się z Glenem Johnsonem, Gabrielem Campillo i kilkoma innymi mocnymi rywalami, ale poziom mistrzowski to co innego. Dzisiaj już to wiem, a doświadczenie, które zebrałem tylko mi pomoże.</p>
<p><strong>- Wraca pan myślami do dziewiątej rundy? Miał pan wtedy Stevensona na deskach i ciągle wielu się zastanawia czy nie lepiej byłoby ruszyć wtedy do bardziej zdecydowanego ataku.</strong><br />
AF: Wracam, wracam, nie będę ukrywał. Nawet lecąc do domu myślałem, czy nie można było dać więcej. Nie chciałem jednak chaotycznie atakować, bo czułem, że nie był tak bardzo naruszony, że mógłby mnie skontrować. Liczyłem, że w następnych rundach dokończę walkę, ale Stevenson wrócił i pokazał, dlaczego jest mistrzem. Poza tym, teraz to tylko gdybanie, choć na pewno mam różne myśli. A może nokdaun w pierwszej rundzie mnie zblokował? Sam nie wiem&#8230;</p>
<p><strong>- Często po porażce mówi się, że pięściarz potrzebuje walki na przetarcie.</strong><br />
AF: Zobaczymy, zależy od ofert. Nie uważam, żebym potrzebował przetarć. Nie schodzę z wysokiego poziomu. Jedyne czego potrzebuję to odpoczynek i świeżość, a później wchodzę znowu na najwyższy poziom.</p>
<p><strong>- Wraca pan w tym roku?</strong><br />
AF: Na pewno, myślę, że przed świętami. Nie wiem jednak jaka to będzie walka. O pas? Nie wiem, naprawdę. Może jednak rankingowa, która przybliży mnie do kolejnego starcia o pas. Kiedy już dojdę do kolejnej takiej szansy, będę chciał wygrać.</p>
<p><strong>- Pojawiło się nazwisko Jeana Pascala, choć ten ma walczyć we wrześniu z Tavorisem Cloudem.</strong><br />
AF: Słyszałem o Pascalu, ale też o Lucianie Bute. Zobaczymy. A może wrócę do Kanady walczyć? Naprawdę jest kilka nazwisk i możliwości. Tylko teraz za wcześnie, żeby o tym mówić.</p>
<p><strong>- A kiedy odwiedzi pan Łazienkowską z pasem mistrza świata?</strong><br />
AF: Jak go zdobędę. A tak serio – szansa była duża i trochę jestem podłamany, że nie wyszło. Jednak co się nie odwlecze&#8230; Rok, dwa i pas będzie. Trochę mi się oddalił, ale może za jakiś czas będziemy rozmawiali po takim wygranym pojedynku.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/28/andrzej-fonfara-rok-dwa-i-zaloze-pas-mistrza-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA BEZ PASA ALE POKAZAŁ WIELKI BOKS</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/25/andrzej-fonfara-bez-pasa-ale-pokazal-wielki-boks/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/25/andrzej-fonfara-bez-pasa-ale-pokazal-wielki-boks/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 May 2014 08:32:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3013</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara (25-3, 15 KO) co prawda nie zdobył tytułu mistrza świata federacji WBC wagi półciężkiej, ale nieźle pogonił faworyzowanego Adonisa Stevensona (24-1, 20), rzucając go nawet na deski. Przegrał, za to zostawił po sobie znakomite wrażenie i na pewno wkrótce dostanie kolejną szansę! Pierwszy jak to zwykle bywa do ringu wyszedł pretendent. Polak wyglądał na pewnego siebie i niezwykle]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Fonfara</strong> (25-3, 15 KO) co prawda nie zdobył tytułu mistrza świata federacji WBC wagi półciężkiej, ale nieźle pogonił faworyzowanego <strong>Adonisa Stevensona</strong> (24-1, 20), rzucając go nawet na deski. Przegrał, za to zostawił po sobie znakomite wrażenie i na pewno wkrótce dostanie kolejną szansę!</p>
<p>Pierwszy jak to zwykle bywa do ringu wyszedł pretendent. Polak wyglądał na pewnego siebie i niezwykle zdeterminowanego, ale między linami za moment pojawił się równie naładowany champion.</p>
<p>Obaj w poprzednich dniach odgrażali się, że od początku będą polować na nokaut i rzeczywiście obyło się bez żadnych podchodów. Andrzej zaczął mocno &#8211; po dwóch prawych po dole dosięgnął mistrza długim prawym na górę. Niestety w połowie rundy Stevenson doskoczył z akcją prawy-lewy, po jakiej nasz rodak wylądował na deskach. Przez ponad minutę Fonfara bronił się przed huraganowymi atakami mistrza, ale przetrwał. I zaraz po gongu znów ruszył do przodu. Nokaut wisiał w powietrzu. Andrzej radził sobie naprawdę dobrze. Do prawej ręki dołożył jeszcze lewy sierp i druga odsłona była już wyrównana. Widać było różnicę szybkości na korzyść &#8222;Supermana&#8221;, za to Polak wywierał nieustanny pressing.</p>
<p>W trzecim starciu &#8222;Polski Książę&#8221; z Chicago punktował mistrza lewą ręką, na co ten odpowiedział dwoma, za to bardzo mocnymi lewymi sierpami. Czwarta odsłona także była zażarta i wyrównana. Obrońca tytułu coraz częściej szukał korpusu naszego rodaka, lecz też inkasował jego ciosy, szczególnie długi lewym prosty.</p>
<p>Niestety w 70. sekundzie piątej rundy Stevenson pociągnął mocnym lewym po dole, doprowadzając challengera do drugiego nokdaunu. Polak z grymasem bólu powstał na osiem, zacisnął zęby i pomimo wyraźnego kryzysu aż do gongu próbował się odgryzać. Nawet chował się momentami za podwójną gardą, starając się przyjąć cios na blok i odpowiedzieć swoim uderzeniem.</p>
<p>Przez pierwszą połowę szóstej rundy Andrzej znów radził sobie doskonale, jednak kolejny mocny lewy na korpus aż zgiął go w pół. Stevenson rzucił się na swoją ofiarę, ale Polak wszystko ustał i dzielnie kontynuował potyczkę. W siódmej odsłonie Andrzej jeszcze trochę ciosów zainkasował, lecz niczym czołg parł do przodu, nie zważając na wszystkie trudności.</p>
<p>Kibice zgromadzeni w Bell Centre w <strong>Montrealu</strong> przecierali oczy ze zdziwienia w ósmej rundzie, kiedy znany kibic warszawskiej Legii gonił po ringu mistrza i coraz bardziej dochodził do głosu. I stało się! Na początku dziewiątego starcia prawy krzyżowy Fonfary rzucił Kanadyjczyka na deski. Ten zdołał powstać na osiem. Klinczami i desperacką obroną dotrwał do przerwy, ale człowiek z misją &#8211; Andrzej Fonfara, zaraz po gongu na dziesiąte starcie znów ruszył do ofensywy. Tylko że Adonis jak na &#8222;Supermana&#8221; przystało przełamał kryzys, dominując nad Polakiem w końcówce tego fragmentu. &#8211; Nie poluj na jeden cios, tylko bij kombinacjami &#8211; krzyczał w narożniku <strong>Sam Colonna</strong> do chłopaka spod Warszawy. Ale Stevenson złapał drugi wiatr w żagle i to on dyktował warunki. Zdeterminowany Fonfara przed ostatnią, dwunastą rundą jeszcze zachęcał kibiców do głośniejszego dopingu i ruszył na wojnę. Wojnę na totalne wyniszczenie. Zwycięzcy nie było &#8211; wygranymi byli obaj, a przede wszystkim boks! Sędziowie punktowali jednogłośnie &#8211; dwukrotnie 115:110 oraz 116:109, wszyscy na korzyść obrońcy tytułu.</p>
<p>- Trafił mnie mocno, ale powstałem i wróciłem, udowadniając światu iż jestem prawdziwym mistrzem &#8211; powiedział tuż po zakończeniu bardzo trudnego pojedynku Adonis Stevenson. &#8211; W drugiej rundzie zraniłem rękę, więc musiałem używać więcej głowy do boksowania. To była dobra walka, zaś Fonfara to prawdziwy twardziel. To świetny zawodnik i jeszcze będzie mistrzem świata. Teraz bez problemu zaakceptuję wyzwanie Bernarda Hopkinsa odnośnie unifikacji tytułów. To mogłaby być moja kolejna walka, choć z Siegiejem Kowaliowem też spotkam się bez problemu &#8211; dodał &#8222;Superman&#8221;.</p>
<p>- Czułem te jego uderzenia, ale mam serce do walki, dlatego walczyłem dalej. Dziś lepszy był Stevenson, jednak pewnego dnia zostanę jeszcze mistrzem świata &#8211; powiedział tuż po zakończeniu pojedynku Andrzej Fonfara. &#8211; Była szansa na dokończenie dzieła zniszczenia, lecz nie chciałem się też zbytnio podpalać, bo przecież Stevenson mógł mnie skontrować jakimś ciosem. Doszedł do siebie i wrócił, bo jest prawdziwym championem. Nie przyjmuję gratulacji, ponieważ te mógłbym przyjmować tylko jeśli bym wygrał &#8211; dodał dzielny pretendent.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/25/andrzej-fonfara-bez-pasa-ale-pokazal-wielki-boks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ FONFARA NIE KLĘKA PRZED SUPERMANEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/24/andrzej-fonfara-nie-kleka-przed-supermanem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/24/andrzej-fonfara-nie-kleka-przed-supermanem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 May 2014 19:08:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=3004</guid>
		<description><![CDATA[Polski pretendent do tytułu mistrza świata WBC wagi półciężkiej przed starciem ze znakomitym Adonisem Stevensonem jest skazywany na pożarcie, lecz ani myśli składać broni. Bardzo rzadko się zdarza, że polski pięściarz znajduje się w tak ekskluzywnym otoczeniu. Pojemna (16–23 tysiące miejsc) hala Bell Centre w Montrealu, efektowna oprawa, transmisja na antenie Showtime – obok HBO najważniejszej telewizji transmitującej boks w]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Polski pretendent do tytułu mistrza świata WBC wagi półciężkiej przed starciem ze znakomitym Adonisem Stevensonem jest skazywany na pożarcie, lecz ani myśli składać broni.</strong></p></blockquote>
<p>Bardzo rzadko się zdarza, że polski pięściarz znajduje się w tak ekskluzywnym otoczeniu. Pojemna (16–23 tysiące miejsc) hala Bell Centre w <strong>Montrealu</strong>, efektowna oprawa, transmisja na antenie Showtime – obok HBO najważniejszej telewizji transmitującej boks w Ameryce, pas mistrza świata prestiżowej federacji, w prestiżowej kategorii wagowej. I wreszcie przeciwnik – pięściarz roku 2013 według &#8222;The Ring&#8221; (w głosowaniu kibiców zwyciężył <strong>Giennadij Gołowkin</strong>) i &#8222;Sports Illustrated&#8221;, autor najbardziej spektakularnego nokautu, reprezentowany przez najbardziej wpływowego człowieka w świecie boksu, menedżera <strong>Ala Haymona</strong>. <strong>Adonis Stevenson – Andrzej Fonfara</strong>. To będzie grane w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu.</p>
<p><strong>Zabiorą pas do Chicago?</strong><br />
Starcie Polaka z urodzonym na Haiti Supermanem obejrzy każdy kibic na świecie, który interesuje się boksem nie tylko od wielkiego dzwonu. 26-letni Fonfara może wywrócić do góry nogami całą hierarchię wagi półciężkiej, zdominowanej przez Stevensona po rewelacyjnym ubiegłym roku. 36-letni Kanadyjczyk otwiera ranking &#8222;The Ring&#8221; w kategorii z limitem 175 funtów (ok. 79,4 kg) i coraz głośniej puka do &#8222;10&#8243; zestawienia najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie. Jeżeli wygra dwie najbliższe walki – z Fonfarą i unifikacyjną, planowaną na drugą połowę roku konfrontację z <strong>Bernardem Hopkinsem</strong> (mistrz IBF i WBA), na tej liście z pewnością się znajdzie.</p>
<p>Polak z Chicago jest skazywany na pożarcie, co najlepiej obrazują spoty promujące transmisję. Na pierwszym planie zazwyczaj jest wizerunek Stevensona i trudno nie odnieść wrażenia, że trwa przygotowywanie gruntu pod pojedynek z Hopkinsem. Włodarze Showtime zapewne nie mieliby nic przeciwko, gdyby Adonis się po Fonfarze &#8222;przejechał&#8221; – podobnie jak po <strong>Chadzie Dawsonie</strong>, <strong>Tavorisie Cloudzie</strong> i <strong>Tonym Bellew</strong>. Wymienionych rywali Superman bił jeszcze ku uciesze widzów HBO.</p>
<p>Najważniejsze, że o grzebaniu własnych szans nie chce słyszeć Fonfara. Atmosfera w polskim obozie jest bardzo bojowa. – Andrzej jest w gazie. Naszym zdaniem jest najlepszym przeciwnikiem Stevensona od dłuższego czasu. Dawson, Cloud, Bellew – żaden z nich nie był tak młody, silny i głodny sukcesu. Andrzej jest doskonale przygotowany fizycznie i mentalnie. Uderza z siłą konia. Czuję, że &#8222;zdejmie&#8221; Adonisa, a w niedzielę wrócimy do Chicago z pasem mistrza świata WBC – przekonuje nas <strong>Marek Fonfara</strong>, brat i menedżer Andrzeja.</p>
<p><strong>Rapują dla Fonfary</strong><br />
Pretendentowi otuchy dodaje w Montrealu również <strong>Artur Boruc</strong>. Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski zamieszkał w tym samym hotelu i będzie towarzyszył Fonfarze do ostatnich chwil przed walką. – Artur zakończył sezon, więc znalazł dla nas parę dni, za co bardzo mu dziękuję. Jego przylot omówiliśmy już dawno temu – mówi nasz pięściarz. – To dobrzy kumple, potrafią rozmawiać nawet codziennie przez Skype. Poznaliśmy się z Arturem kilka lat temu przez wspólnego przyjaciela. Kiedyś spędziliśmy razem wakacje w Kalifornii – opowiada Marek Fonfara.</p>
<p>O koledze pamiętali też warszawscy raperzy Bilon, Żary i Kaczy, podobnie jak pięściarz i Boruc sympatyzujący ze stołeczną Legią. Utwór &#8222;Andrzej Fonfara&#8221; ma popłynąć z głośników, gdy Polak będzie w drodze z szatni na ring. Tam najważniejszym pomocnikiem zostanie trener <strong>Sam Colonna</strong>, który dziewięć lat temu stał w narożniku zdobywającego pas WBC wagi półciężkiej <strong>Tomasza Adamka</strong>. Czy po &#8222;Góralu&#8221;, <strong>Dariuszu Michalczewskim</strong> i <strong>Krzysztofie Włodarczyku</strong> doczekamy się czwartego mistrza świata w boksie zawodowym? Przed najważniejszą dla pięściarza próbą Fonfara stanie jako dwunasty Polak. Podobnie jak przed wieloma potyczkami poprzedników, logika podpowiada, że o sprawienie sensacji będzie niezwykle trudno.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/24/andrzej-fonfara-nie-kleka-przed-supermanem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SAM COLONNA WIERZY, ŻE FONFARA ZNOKAUTUJE STEVENSONA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/22/sam-colonna-wierzy-ze-fonfara-znokautuje-stevensona/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/22/sam-colonna-wierzy-ze-fonfara-znokautuje-stevensona/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2014 09:57:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gołota]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Adamek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2979</guid>
		<description><![CDATA[Sam Colonna wierzy, że równo po dziewięciu latach znów doprowadzi pięściarza z Polski do tytułu mistrza świata WBC. Walka Fonfara &#8211; Stevenson już w sobotę. Piąty raz Sam Colonna poprowadzi polskiego zawodnika w pojedynku o mistrzostwo świata. Po dyskusyjnym remisie Andrzeja Gołoty z Chrisem Byrdem i punktowej porażce z Johnem Ruizem oraz szybkim nokaucie z rąk Lamona Brewstera, a także]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Sam Colonna wierzy, że równo po dziewięciu latach znów doprowadzi pięściarza z Polski do tytułu mistrza świata WBC. Walka Fonfara &#8211; Stevenson już w sobotę.</strong></p></blockquote>
<p>Piąty raz <strong>Sam Colonna</strong> poprowadzi polskiego zawodnika w pojedynku o mistrzostwo świata. Po dyskusyjnym remisie <strong>Andrzeja Gołoty</strong> z <strong>Chrisem Byrdem</strong> i punktowej porażce z <strong>Johnem Ruizem</strong> oraz szybkim nokaucie z rąk<strong> Lamona Brewstera</strong>, a także zwycięskim boju <strong>Tomasza Adamka</strong> z <strong>Paulem Briggsem</strong>, w sobotę przyjdzie czas na <strong>Andrzeja Fonfarę</strong>. W Montrealu szkoleniowiec i jego podopieczny spróbują wyrwać <strong>Adonisowi Stevensonowi</strong> pas federacji WBC w kategorii półciężkiej – ten sam, który 21 maja 2005 roku, a więc dokładnie dziewięć lat temu, założył Adamek po wspomnianej wojnie w Chicago.</p>
<p>Amerykański trener odpowiedział na pytania <strong>Przemysława Osiaka</strong> z &#8222;Przeglądu Sportowego&#8221; o&#8230;</p>
<p><strong>Adonisa Stevensona</strong><br />
Andrzej zmierzy się z najlepszym pięściarzem wagi półciężkiej na świecie. Stevenson znakomicie się porusza, ma doświadczenie, dysponuje niszczącą siłą, jest wszechstronnie wyszkolony. Pod względem umiejętności i aktualnych możliwości przewyższa pozostałych mistrzów, Sergieja Kowaliowa (WBO) i Bernarda Hopkinsa (IBF, WBA). Od dawna żaden przeciwnik nie jest w stanie wytrwać z nim pełnego dystansu. Najbliżej był Donovan George. Dał się złamać dopiero w 12. rundzie. Byłem w jego narożniku.</p>
<p><strong>Walkę Stevenson–George</strong><br />
Pojedynek odbył się dwa lata temu w hali Bell Centre, a więc dokładnie tam, gdzie Stevensona spróbujemy zatrzymać z Andrzejem. Donovan to pięściarz z Chicago. Wielokrotnie sparował z Fonfarą, na przykład przed starciem&#8230; ze Stevensonem. Andrzej udawał mańkuta, chociaż jest praworęczny. W ringu Donovan walczył jak lew. Stevenson złamał mu żebro, ale nie mógł go znokautować, choć poprzednich i późniejszych rywali kładł bez problemu. Czapki z głów. Donovan oczywiście podzielił się doświadczeniami z Andrzejem. Również ja jestem o wiele mądrzejszy. Choć byłem tylko asystentem głównego trenera – był nim ojciec Donovana – wyniosłem dużą wiedzę, którą dziś przekazuję Andrzejowi. Nie wiem o Stevensonie wszystkiego, ale widziałem z bliska każdą z dwunastu rund. To ważne i lepsze od oglądania walk przeciwnika na taśmie.</p>
<p><strong>Strategię na walkę</strong><br />
Tłumaczyliśmy Andrzejowi, w jaki sposób zneutralizować największe atuty Stevensona. Teraz najwięcej zależy od niego. Musi zrobić swoje. Jeśli okaże się, że nas posłuchał, poradzi sobie. Adonis i jego trener Javan Hill na pewno wiedzą o potężnym uderzeniu Andrzeja z prawej ręki, ale niech nie zapominają, że mocno przyłożyć umie także z lewej. Z Georgeem Stevenson walczył w limicie wagi superśredniej (76,2 kg). Fonfara będzie cięższy (limit 79,4 kg), więc siłą rzeczy będzie uderzał z większą mocą. Wierzę w tę siłę. Od początku Andrzej musi być bardzo czujny – nie zostawać w miejscu, dużo i szybko chodzić, unikać ciosów, ruszać głową i kontrować. Nie możemy dopuścić, aby Stevenson przejął kontrolę nad walką, bo nie będzie to dla nas udany wieczór. To my musimy kontrolować sytuację!</p>
<p><strong>Wynik</strong><br />
Walka zakończy się przed czasem. Albo my znokautujemy Adonisa, albo on nas. Moja osobista prognoza: zwycięstwo Fonfary przez KO w 9-10 rundzie. Aby tak się stało, Andrzej musi zaprezentować nie 80-90, ale 100 procent swojego potencjału. Inaczej Stevensona pokonać się nie da.</p>
<p><strong>Andrzeja Gołotę</strong><br />
Zawsze musiał pojawić się powód, który sprawił, że wygranie ważnej walki okazywało się niemożliwe. Tytuł mistrza świata wagi ciężkiej był po prostu nie dla Andrzeja, choćby najbardziej na niego zasługiwał. Dziesięć lat temu zremisował z Byrdem, a wielu ludzi do dziś powtarza, że powinien był wygrać. Byliśmy przekonani o zwycięstwie i podczas ogłaszania werdyktu nie mogliśmy uwierzyć w to, co słyszymy. Ruiza, pół roku później, w mojej opinii Andrzej też wypunktował, lecz nie w opinii sędziów. Zdarzało się też, że przeszkadzała mu własna psychika.</p>
<p><strong>Walkę z Brewsterem</strong><br />
Andrzej nie lubił tłumu. Kiedy wychodził na ring przed wielką publicznością, działo się z nim coś niedobrego. Myślę, że przełożyło się to na fakt, że walka w United Center trwała ledwie pięćdziesiąt sekund. Ale to nie wszystko. Podobnie jak osiem lat wcześniej, przed starciem o pas WBC z Lennoksem Lewisem – wtedy byłem jedynie trenerem pomocniczym, w ringu znaleźli się też Lou Duva, Ronnie Shields i Roger Bloodworth – Andrzej przekonywał nas, że mamy mnóstwo czasu. Wróciłem do szatni po walce Adamka z Briggsem. Andrzej brał masaż i powtarzał jeszcze nie czas na rozgrzewkę. Zaraz po jej rozpoczęciu wpadła jakaś kobieta z krzykiem, że za chwilę musimy wychodzić na ring. Wyszliśmy. Okazało się, że w tunelu prowadzącym na halę musieliśmy spędzić&#8230; siedemnaście minut. Nie dość, że Andrzej nie było rozgrzany, to jeszcze skutecznie wychłodziła go klimatyzacja. Gdy wreszcie znaleźliśmy się w ringu, niebawem trzeba było z niego schodzić&#8230;</p>
<p><strong>Walkę Adamek–Briggs</strong><br />
Miesiąc przed walką Tomek złamał nos. Wystarczyło, że sparingpartner dotknął go lewym prostym, a po twarzy zaczynał spływać strumień krwi. Myśleliśmy o odwołaniu walki, ale Adamek powiedział stanowcze nie. Udowodnił, że jest prawdziwym wojownikiem. Walka okazała się rewelacyjna, była jedną z najlepszych w 2005 roku. Zużyliśmy cztery ręczniki, każdy w całości nasiąkł krwią. Jej zapach czułem przez trzy kolejne dni.</p>
<p><strong>Andrzejów Gołotę i Fonfarę</strong><br />
Gołota miał ogromny potencjał i wielki talent, być może nawet jeden z największych spośród wszystkich największych pięściarzy wagi ciężkiej. Był jednym z najlepiej wytrenowanych i oszlifowanych pięściarzy ze światowej czołówki, jednak zawsze coś zatrzymywało go w drodze po zwycięstwo. Nawet gdy wygraną miał już praktycznie w kieszeni, jak choćby w obu starciach z Riddickiem Boweem, musiało się zdarzyć coś, co go tej wygranej pozbawiło. Do dziś nie rozumiem, dlaczego uderzał poniżej pasa. Mógł zrobić wszystko – klinczować, przytrzymać, uciekać, unikać ciosów – ale dlaczego faulował? Wracamy do punktu wyjścia – do niego nie pasowało słowo zwycięski i już. Fonfara? Umiejętności mu nie brakuje, ale w porównaniu z Gołotą ma przede wszystkim silniejszą psychikę. Nie wyobrażam sobie, aby spanikował w Montrealu. Wielka widownia jeszcze bardziej go pobudza i motywuje, dzięki niej może się zaprezentować lepiej. On kocha publiczność. Jeśli zaś pojedynek przybierze dramatyczny obraz, Fonfara nie zwariuje i nie popełni jakiegoś głupstwa. Nie jest szaleńcem, w którego czasem potrafił się zamienić Gołota.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/22/sam-colonna-wierzy-ze-fonfara-znokautuje-stevensona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EFEKTOWNY BOKS SZYMAŃSKIEGO I POTWIERDZENIE KLASY ŁASZCZYKA W ŚLESINIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/17/efektowny-boks-szymanskiego-i-potwierdzenie-klasy-laszczyka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/17/efektowny-boks-szymanskiego-i-potwierdzenie-klasy-laszczyka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 May 2014 22:13:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[ŁASZCZYK Kamil]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Łaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Gerlecki]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Jeżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Patryk Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Duszak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2933</guid>
		<description><![CDATA[W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Ślesinie Patryk Szymański (11-0, 6 KO) znokautował Andrieja Abramenkę (20-6-2, 4 KO), zdobywając przy okazji międzynarodowy pas organizacji WBF oraz pas Mistrza Polski w wadze junior średniej. Początek był nerwowy, a Patryk wyglądał jakby chciał pójść na wymianę cios za cios, by udowodnić rywalowi, że jest od niego po prostu silniejszy. W]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w <strong>Ślesinie Patryk Szymański</strong> (11-0, 6 KO) znokautował<strong> Andrieja Abramenkę</strong> (20-6-2, 4 KO), zdobywając przy okazji międzynarodowy pas organizacji WBF oraz pas Mistrza Polski w wadze junior średniej. Początek był nerwowy, a Patryk wyglądał jakby chciał pójść na wymianę cios za cios, by udowodnić rywalowi, że jest od niego po prostu silniejszy. W drugiej rundzie wydłużył dystans i polował prawym krzyżowym. Już w trzecim starciu trafił takim ciosem, choć Abramenka jeszcze ustał. W czwartym znów prawy krzyżowy i tym razem nie obyło się bez liczenia. W piątej odsłonie młody Polak kontynuował szturm, jednak koniec nadszedł dopiero w szóstek, gdy po kilku ciosach na górę nagle wystrzelił prawym po dole, nokautując twardego Białorusina.</p>
<p><strong>Kamil Łaszczyk</strong> (17-0, 7 KO) wypunktował dzielnego <strong>Tuomo Eronena</strong> (13-3, 5 KO) i zdobył wakujące pasy Mistrza Polski oraz WBF kategorii piórkowej. Od początku zarysowała się przewaga szybkości u Polaka, który dodatkowo dzięki niezłej pracy nóg pozostawał nieuchwytny dla walecznego Fina. Ten był trudny do trafienia na górę, dlatego Kamil często w początkowej fazie bił prawym po dole. W piątym starciu Łaszczyk podkręcił jeszcze tempo i coraz mocniej spychał Eronena do defensywy. Wciągnął go również na kontrę prawy na prawy, o co w narożniku długo prosił Piotr Wilczewski. W szóstej odsłonie Kamil konsekwentnie rozbijał przeciwnika przy linach. Składał serie w ciosy słabsze, które kończył zawsze mocnym uderzeniem. Fin po wyraźnym kryzysie w rundzie szóstej, w siódmej rzucił się do odrabiania strat. W końcówce jednak Kamil znów zaznaczył swoją przewagę i po odchyleniu huknął celnym prawym krzyżowym. W ósmej rundzie obaj chyba łapali drugi oddech, jednak w dziewiątej znów do głosu doszedł pięściarz stajni Global Boxing. Robił co mógł w ostatnich minutach by zakończyć pojedynek przed czasem, lecz Eronen nie tylko się nie przewracał, ale nawet co jakiś czas próbował dzielnie ripostować. Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie typowali przewagę wrocławianina w stosunku 120:108.</p>
<p>Szóste zawodowe zwycięstwo zanotował <strong>Michał Gerlecki</strong> (6-0, 3 KO), który z porozbijaną twarzą odprawił <strong>Marko Benzona</strong> (8-7, 4 KO). Polak początkowo kontrolował swojego przeciwnika lewym prostym, lecz już w końcówce pierwszej rundy po przypadkowym zderzeniu głowami pękł mu prawy łuk brwiowy. Narożnik, w którym stał Marcin Rekowski oraz promotor Mariusz Grabowski na szczęście zatamował krew i Michał wrócił do gry. Benzon strzelał obszernymi, ale mocnymi sierpami. Był trochę chaotyczny, jednak przy linach groźny. Gerlecki miał wszystko pod kontrolą, ale w ostatnich sekundach trzeciego starcia po kolejnym zderzeniu głowami pękła ma druga powieka. Ostatnie trzy minuty to już nerwowa jatka na środku ringu. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Gerleckiego 39:37 i dwukrotnie 39:38.</p>
<p><strong>Nikodem Jeżewski</strong> (7-0-1, 5 KO) zastopował niewygodnego <strong>Marko Rupcicia</strong> (3-7-1, 1 KO). Polak od początku skoncentrował się przede wszystkim na pressingu. Z kolei jego przeciwnik boksował na wstecznym, ograniczając się do lewego prostego. W końcówce trzeciej rundy Jeżewski wystrzelił błyskawicznym prawym krzyżowym na szczękę, posyłając Chorwata na deski. Ten jednak szybko się poderwał, a za moment zabrzmiał gong na przerwę. Po niej Nikodem ruszył już jak po swoje. Zamiast na górę, uderzył prawym hakiem w okolice żeber i Rupcić przyklęknął, dając wyliczyć się do ośmiu. Kilkadziesiąt sekund później poprawił tą samą akcją i było już po wszystkim.</p>
<p><strong>Tomasz Duszak</strong> (5-0-1, 2 KO) wypunktował sprowadzonego w ostatniej chwili <strong>Jakuba Wójcika</strong> (1-4-1, 1 KO). Silny fizycznie Wójcik był wolniejszy, za to w pierwszych minutach groźnie wciągał na pojedyncze sierpy. Duszak wykorzystując swoje warunki fizyczne szachował go lewym prostym, a gdy już miał rywal przy linach dodawał lewy hak w okolice wątroby bądź prawy podbródek. Niestety Tomek, który wygrał pewnie, zawiódł tym razem, boksując szczególnie w końcówce chaotycznie. Po ostatnim gongu sędziowie zgodnie typowali jego przewagę 40:36.</p>
<p>Trwa dobra passa doświadczonego na ringach zawodowych <strong>Sebastiana Skrzypczyńskiego</strong> (11-8, 5 KO). Pochodzący z Kalisza pięściarz zanotował czwartą wygraną z rzędu, wygrywając jednogłośnie na punkty z Białorusinem <strong>Dzianisem Makarem</strong> (4-22-1, 3 KO). Sędziowie punktowali zwycięstwo Skrzypczyńskiego 60-55, i dwa razy 59-55. Pochodzący z Poznania  <strong>Dawid Knade</strong> (2-1), walcząc na dystansie 4. rund, pokonał jednogłośnie na punkty <strong>Viktora Geliena</strong> (0-6). Niepokonany <strong>Michał Ludwiczak</strong> (10-0, 4 KO) dopisał dzisiaj do rekordu kolejne zwycięstwo, wygrywając jednogłośnie na punkty ze Słowakiem <strong>Władimirem Pakanikiem</strong> (0-3). Pochodzący z Rudy Śląskiej <strong>Robert Talarek</strong> (5-4-2, 2 KO) pokonał jednogłośnie na punkty <strong>Michała Szebestika</strong> (1-10-1).</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
<p><strong>[fot. Kasia Niedźwiecka ©]</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/17/efektowny-boks-szymanskiego-i-potwierdzenie-klasy-laszczyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TRENER STEVENSONA: PRAWA RĘKA BĘDZIE NIEBEZPIECZNĄ BRONIĄ FONFARY</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/15/trener-stevensona-prawa-reka-bedzie-niebezpieczna-bronia-fonfary/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/15/trener-stevensona-prawa-reka-bedzie-niebezpieczna-bronia-fonfary/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 May 2014 07:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Adonis Stevenson]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2908</guid>
		<description><![CDATA[- Nie zadowala nas wygrana na punkty. Interesuje nas jedynie nokaut. Taki cel zakładamy szykując się do boju z każdym kolejnym rywalem – mówi Javan „Sugar” Hill, trener Adonisa Stevensona. 24 maja pas mistrza świata WBC wagi półciężkiej Kanadyjczykowi spróbuje odebrać Andrzej Fonfara. W przyszłą sobotę 36-letni Adonis Stevenson, największe objawienie 2013 roku w boksie zawodowym, wyjdzie na ring w]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>- Nie zadowala nas wygrana na punkty. Interesuje nas jedynie nokaut. Taki cel zakładamy szykując się do boju z każdym kolejnym rywalem – mówi <strong>Javan „Sugar” Hill</strong>, trener <strong>Adonisa Stevensona</strong>. <strong>24 maja</strong> pas mistrza świata WBC wagi półciężkiej Kanadyjczykowi spróbuje odebrać <strong>Andrzej Fonfara</strong>.</p></blockquote>
<p>W przyszłą sobotę 36-letni Adonis Stevenson, największe objawienie 2013 roku w boksie zawodowym, wyjdzie na ring w Montrealu, aby po raz trzeci bronić odebranego <strong>Chadowi Dawsonowi</strong> tytułu mistrza świata WBC wagi półciężkiej. O pojedynku z Andrzejem Fonfarą i ewentualnej konfrontacji z czempionem IBF i WBA <strong>Bernardem Hopkinsem</strong> rozmawiamy ze szkoleniowcem Kanadyjczyka. Javan Sugar Hill to wychowanek i następca wybitnego <strong>Emanuela Stewarda</strong>, twórcy legendy bokserskiej sali Kronk Gym w Detroit, gdzie pod jego okiem trenowali m.in. <strong>Thomas Hearns</strong>, <strong>Julio Cesar Chavez</strong>, <strong>Evander Holyfield</strong> i <strong>Lennox Lewis</strong>.</p>
<p><strong>- Kiedy po raz pierwszy zetknął się pan z Adonisem Stevensonem?</strong><br />
<strong>Javan &#8222;Sugar&#8221; Hill</strong>: Mój wujek i nauczyciel Emanuel Steward przyprowadził go do Kronk Gym na początku 2012 lub pod koniec 2011 roku. Powiedział mi wtedy: mam tu faceta, którego szukaliśmy. Przed śmiercią zdążył poprowadzić go w dwóch walkach. Ja w charakterze głównego trenera stanąłem w jego narożniku w październiku 2012 roku, w potyczce z Donovanem George&#8217;em. Emanuel umarł trzynaście dni później.</p>
<p><strong>- Wzoruje się pan na nim?</strong><br />
JH: Naturalnie. Emanuel miał dwie córki, ale nigdy nie urodził mu się syn. Dlatego traktował mnie po ojcowsku. Z własnym ojcem nie miałem kontaktu, bo wyjechał z Detroit. Boks to całe moje życie. Już jako szkrab przesiadywałem w Kronk Gym, z bliska obserwując całą jego potęgę lat 80. i 90. Sam boksowałem jako amator. Chciałem się rozwijać, lecz na przeszkodzie stanęła kontuzja ręki. Lekarz uznał, że problem da się rozwiązać, ale operacja może go jeszcze pogłębić. Postanowiłem zostać trenerem, tak jak wujek. Pierwszych bokserów zacząłem szkolić w 1997 roku. W międzyczasie pracowałem jako policjant, ale to już historia. Po śmierci Emanuela jestem zobowiązany, aby codzienną pracą pielęgnować stworzoną przez niego legendę i markę Kronk Gym.</p>
<p><strong>- W pierwszej walce pod pana okiem Stevenson wygrał eliminator federacji IBF, ale zamiast z jej mistrzem w kategorii super średniej Carlem Frochem, w czerwcu 2013 roku stanął do walki o pas WBC wagi półciężkiej z Chadem Dawsonem.</strong><br />
JH: Na pewno nie było tak, że Adonis obawiał się Frocha i przed nim uciekł. Promotor Yvon Michel zapytał mnie, czy wystawię Stevensona przeciwko Dawsonowi. Odpowiedziałem twierdząco. Pamiętałem Chada, bo jego też Emanuel szkolił kiedyś w Kronk Gym. Pewnego razu nawet rozmawialiśmy na jego temat. Steward stwierdził, że Stevenson znokautowałby Dawsona. Wiedziałem, że stoimy przed olbrzymią szansą. Emanuel się nie pomylił. Od tamtej pory mamy mistrza świata.</p>
<p><strong>- Adonis został nim niedługo przed 36. urodzinami. Znane są jego problemy z przeszłości, tajemnicą nie jest 18-miesięczny pobyt za kratkami. Dlaczego mimo wszystko tak długo trwało, zanim świat poznał jego talent?</strong><br />
JH: Przede wszystkim Adonis zaczął uprawiać boks bardzo późno. Mając 21, 22, 23 lata uczył się jeszcze wyprowadzania ciosów, a na zawodowym ringu zadebiutował dopiero jako 29-latek. On wciąż się rozwija. Uczy się i dojrzewa jako pięściarz, mistrz świata, a także jako mężczyzna. W każdej kolejnej walce prezentuje coś nowego, lepszego. Może trudno to dostrzec, gdy szybko nokautuje przeciwnika, ale wierzcie mi – on nadal czyni postępy. Kolejne pojedynki powinny potwierdzić moje słowa.</p>
<p><strong>- W ubiegłym roku pański podopieczny pokonał jeszcze Tavorisa Clouda i Tony&#8217;ego Bellew. Andrzej Fonfara poprzeczkę zawiesi wyżej?</strong><br />
JH: Jest przynajmniej na tym samym poziomie co wymienieni pięściarze. To byli twardzi zawodnicy, zaliczani do elity kategorii półciężkiej. Podobnie jest z Andrzejem. Pokonał byłych mistrzów świata – Glena Johnsona i Gabriela Campillo. Widać, że jego obecność w czołówce nie jest dziełem przypadku. Czytałem, że ma doświadczenie z boksu amatorskiego, a i jako zawodowiec stoczył już wiele walk. Rutynę pokazał choćby w starciu z Campillo. Ma bardzo dobry lewy prosty, umie boksować, jest solidny. Został obowiązkowym pretendentem do tytułu IBF. Mógł walczyć z Bernardem Hopkinsem, zmierzy się jednak z Adonisem. Nie mam wątpliwości, że trenuje bardzo ciężko. Wie, że może spełnić swoje marzenia, a każdy bokser śni o mistrzowskim pasie. Reprezentuje też Polskę, co z pewnością też jest dla niego bardzo ważne.</p>
<p><strong>- Wspomniany pojedynek z Campillo długo nie układał się po myśli Fonfary. Przed nokautem Andrzej przegrywał na punkty z byłym mistrzem, podobnie jak Stevenson – mańkutem. Dlaczego polscy kibice powinni wierzyć, że z najlepszym zawodnikiem wagi półciężkiej na świecie według magazynu &#8222;The Ring&#8221; nawiąże równorzędną walkę?</strong><br />
JH: Andrzej jest twardym facetem, a na przestrzeni całej potyczki miewał przebłyski świadczące o dużym potencjale. W pierwszej rundzie walczył znakomicie, później Campillo wytrącił go z rytmu. Fonfara konsekwentnie trzymał się jednak taktyki, która ostatecznie zdała egzamin. Wiedziałem, że czeka na przeprowadzenie decydującej akcji z użyciem bardzo mocnej prawej ręki, którą odrzucał rywala jeszcze przed nokautem. Właśnie prawa ręka może się okazać bardzo niebezpieczną bronią Fonfary, na co uczulę Adonisa. Mówi się tak o wadze ciężkiej, ale przecież także w kategorii półciężkiej, jak i w każdej innej, walkę może zakończyć jeden cios.</p>
<p><strong>- A czy Stevenson nie okaże się dla Fonfary po prostu zbyt szybki?</strong><br />
JH: O tym przekonamy się dopiero 24 maja wieczorem. Wiem, że Adonis jest świetnym, szybkim i silnym zawodnikiem, ale nie wiem jeszcze na ile jego atuty okażą się skuteczne w konfrontacji z waszym pięściarzem. Fonfary, jak i żadnego innego boksera nie można skreślać tylko dlatego, że rywal dominuje pod względem szybkościowym.</p>
<p><strong>- O umiejętnościach pańskiego podopiecznego Andrzej wypowiada się z dużym uznaniem, ale jeszcze bardziej ceni Siergieja Kowaliowa, mistrza WBO. Z kolei &#8222;The Ring&#8221; w wadze półciężkiej Rosjanina umieszcza na trzeciej pozycji, za Stevensonem i 49-letnim Hopkinsem, który posiada tytuły IBF i WBA. A jak wygląda pana własny ranking?</strong><br />
JH: W nim rzecz jasna na czele jest Adonis. Drugie miejsce przyznałbym Hopkinsowi, ze względu na jego doświadczenie i fakt, że wśród najlepszych pozostaje od wielu, wielu lat. Niezwykłe, że w tym wieku nadal rywalizuje na najwyższym poziomie. Jednak i Kowaliowowi niczego nie odmawiam. W ubiegłym roku bardzo nam zaimponował i znokautował czterech rywali, podobnie jak Adonis. Nie zawahał się polecieć do Wielkiej Brytanii, gdzie zmiażdżył Nathana Cleverly&#8217;ego i odebrał mu pas. Szacunek.</p>
<p><strong>- Nie uciekniemy przed pytaniem o walkę unifikacyjną. Jesteście pewni, że w razie zwycięstwa nad Fonfarą dojdzie do konfrontacji z Hopkinsem o trzy pasy – WBC, WBA i IBF?</strong><br />
JH: Byłoby wspaniale. Walka zapowiada się pasjonująco, pragnie ją zobaczyć mnóstwo ludzi. Wiem, że dla zatwardziałych kibiców numerem jeden jest pojedynek Stevenson – Kowaliow. Jednak ci ludzie, którym boks nie jest aż tak bliski – a oczywiście jest ich znacznie więcej – czekają na walkę z Hopkinsem. Bernard przez wiele lat pracował na swoje nazwisko i w Ameryce cieszy się o wiele większą popularnością niż Kowaliow. Ponadto Siergiej walczy na antenie HBO, a Stevenson przeniósł się do Showtime. Realnie oceniając, na starcie Adonisa z Kowaliowem nie ma wielkich szans.</p>
<p><strong>- Na stronie internetowej The Ring umieszczono ankietę pt. Kto wygra walkę?. 44 procent głosujących odpowiedziało, że Hopkins na punkty, 33 procent – że Stevenson przez nokaut. To są rzeczywiście dwa najbardziej realne warianty? Hopkins nie przegrał przed czasem przez 25 lat zawodowej kariery.</strong><br />
JH: Szczerze? Stawiam, że Stevenson go znokautuje.</p>
<p><strong>- A jak będzie z Fonfarą?</strong><br />
JH: Tak samo. Z Adonisem zawsze trenujemy tak, żeby potem nokautował. Nie zadowala nas wygrana na punkty. Interesuje nas jedynie nokaut. Taki cel zakładamy szykując się do boju z każdym kolejnym rywalem.</p>
<p><strong>- Kowaliow też przegrałby przed czasem?</strong><br />
JH: Najtrudniej znokautować przeciwnika, który stawia na ruchliwość i ucieka przed uderzeniami. O Kowaliowie nie można tego powiedzieć, on nie boi się prawdziwej walki. Nokaut byłby jak najbardziej możliwy.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/15/trener-stevensona-prawa-reka-bedzie-niebezpieczna-bronia-fonfary/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ANDRZEJ WAWRZYK BYŁ KROK OD ŚMIERCI. REKOWSKI RYWALEM SOSNOWSKIEGO</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/12/andrzej-wawrzyk-byl-krok-od-smierci-rekowski-rywalem-sosnowskiego/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/12/andrzej-wawrzyk-byl-krok-od-smierci-rekowski-rywalem-sosnowskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2014 18:44:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Sosnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wawrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2881</guid>
		<description><![CDATA[Ostatniego dnia maja w Lublinie Andrzej Wawrzyk miał walczyć z Albertem Sosnowskim. Wystarczyła jednak chwila i prawie pożegnał się ze światem. W sobotę pięściarz miał wypadek na drodze krajowej numer 7, na odcinku Kielce – Jędrzejów. – Zostałem wypchnięty przez autobus, który nagle zaczął zmieniać pas. Wszedłem na czołowe zderzenie z innym samochodem. Potem dopiero obudziłem się gdy rozcinali mój]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Ostatniego dnia maja w Lublinie Andrzej Wawrzyk miał walczyć z Albertem Sosnowskim. Wystarczyła jednak chwila i prawie pożegnał się ze światem.</strong></p></blockquote>
<p>W sobotę pięściarz miał wypadek na drodze krajowej numer 7, na odcinku Kielce – Jędrzejów.</p>
<p>– Zostałem wypchnięty przez autobus, który nagle zaczął zmieniać pas. Wszedłem na czołowe zderzenie z innym samochodem. Potem dopiero obudziłem się gdy rozcinali mój samochód, ponieważ miałem zaklinowane nogi. Na pewno mam złamaną nogę, prawdopodobnie także nos. Jak przypominam sobie siłę tego uderzenia, to cieszę się, że żyję – powiedział, a niedzielę dostaliśmy informację, że kierowca autobusu przyznał, że do wypadku doszło z jego winy.</p>
<p>Wawrzyk trafił do szpitala, później przetransportowano go do warszawskiej kliniki Carolina Medical Center. Od razu było wiadomo, że ma pokruszone zęby i złamany nos, ale najpoważniej wygląda sprawa nogi. Kość pęknięta w kilku miejscach, odpryski i pozrywane ścięgna. Dzisiaj wiadomo, że we wtorek Wawrzyk przejdzie operację, a później czeka go co najmniej dziesięć miesięcy przerwy. I nie ma żadnej gwarancji, że wróci do pełnej sprawności, pozwalającej wejść do ringu. O sporcie jednak nie myśli.</p>
<p>Gala, podczas której miał wystąpić jednak się odbędzie. Wawrzyka, byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, w starciu z <strong>Albertem Sosnowskim</strong> zastąpi <strong>Marcin Rekowski</strong>. Ten ostatni <strong>26 kwietnia</strong> walczył w <strong>Legionowie</strong> z <strong>Oliverem McCallem</strong>, ale szybko udało się dojść do porozumienia (rozważano jeszcze ściągnięcie do Polski znanego polskim fanom ze starcia z Tomaszem Adamkiem Nagiego Aguilerę).</p>
<p>W Lublinie oprócz tej walki przewidziano także inne pojedynki, m.in. o mistrzostwo Polski kategorii junior średniej między <strong>Rafałem Jackiewiczem</strong> a <strong>Łukaszem Maćcem</strong> , a także występy <strong>Ewy Piątkowskiej</strong>, <strong>Michała Cieślaka</strong> i <strong>Michała Chudeckiego</strong>.</p>
<p><em><strong>Kamil Wolnicki, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/12/andrzej-wawrzyk-byl-krok-od-smierci-rekowski-rywalem-sosnowskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>POKAZ BOKSU SULĘCKIEGO W BRODNICY. UDANY POWRÓT SĘKA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/11/pokaz-boksu-suleckiego-w-brodnicy-udany-powrot-seka/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/11/pokaz-boksu-suleckiego-w-brodnicy-udany-powrot-seka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 May 2014 19:22:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Sęk]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Sulęcki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Syrowatka]]></category>
		<category><![CDATA[Norbert Dąbrowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2877</guid>
		<description><![CDATA[W walce wieczoru na gali w Brodnicy Maciej Sulęcki (18-0, 3 KO) stoczył pasjonujący dziesięciorundowy bój z Nicolasem Dionem (11-2, 1 KO). Zwycięski &#8222;Striczu&#8221; został międzynarodowym mistrzem Polski w wadze super średniej. Punktacja sędziów: 96-92, 98-90 i 100-90. Już w pierwszym starciu Sulęcki rzucił rywala na deski perfekcyjną kontrą z prawej ręki. Francuz był wyraźnie naruszony i wydawało się, że]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W walce wieczoru na gali w <strong>Brodnicy Maciej Sulęcki</strong> (18-0, 3 KO) stoczył pasjonujący dziesięciorundowy bój z<strong> Nicolasem Dionem</strong> (11-2, 1 KO). Zwycięski &#8222;Striczu&#8221; został międzynarodowym mistrzem Polski w wadze super średniej. Punktacja sędziów: 96-92, 98-90 i 100-90. Już w pierwszym starciu Sulęcki rzucił rywala na deski perfekcyjną kontrą z prawej ręki. Francuz był wyraźnie naruszony i wydawało się, że Maciej może go zdemolować w ciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund, ale nie udało się wykończyć roboty, a Dion w końcu przezwyciężył kryzys i wrócił do gry. Niestety nokdaun nie wpłynął dobrze na boks Polaka &#8211; rozkojarzony Maciek nastawił się na mocne ciosy i przestał boksować za lewym prostym, a jego rywal przeszedł do ofensywy i narzucił swoje warunki. W ringu rozgorzała wojna pełna uderzeń w półdystansie. Szala co chwilę przechylała się na jedną lub drugą stronę, a Sulęckiemu nikt w narożniku nie był w stanie przemówić do rozsądku. Nie ma jednak tego złego, bo na determinacji zawodników z pewnością skorzystali kibice, którzy obejrzeli świetne widowisko. Kiedy w 10. rundzie wydawało się, że w ringu nie wydarzy się już nic dramatycznego, Sulęcki zranił Diona lewym sierpem, szybko poprawił prawym prostym, a następnie zarzucił przeciwnika całą serią ciosów, co skończyło się drugim liczeniem. Na wykończenie roboty niestety zabrakło czasu i Maciej znów był niepocieszony po ostatnim gongu, ale kiedy emocje nieco opadły, z rozbawieniem odparł, że z rzucającym mu wyzwanie Maciejem Miszkiniem (15-2, 4 KO) może walczyć w każdej chwili &#8211; nawet teraz.</p>
<p><strong>Dariusz Sęk</strong> (20-1-1, 7 KO) wrócił na ring po 11-miesięcznej przerwie i na dystansie ośmiu rund wypunktował <strong>Sergieja Demczenkę</strong> (14-7, 10 KO). Polak miał przewagę w większości rund, ale doświadczony Ukrainiec postraszył go w samej końcówce, kiedy Darek nie miał już sił. Sędziowie punktowali 80-72, 80-72 i 80-73. Pod znakiem zapytania stoi teraz potyczka z Konni Konradem (20-1, 10 KO) o pas WBO Inter-Continental. Pojedynek może się odbyć 31 maja na gali Felixa Sturma, ale Sęk miał dziś cięższą niż przypuszczał przeprawę, więc być może będzie zmuszony zrezygnować z tej szansy.</p>
<p>W marcu <strong>Norbert Dąbrowski</strong> (14-2, 6 KO) stoczył świetny pojedynek z Markiem Matyją (5-0, 2 KO) i choć przegrał niejednogłośnie na punkty, jego występ spodobał się kibicom. Dziś w Brodnicy &#8222;Noras&#8221; zmierzył się z <strong>Andrejem Salakhutdzinau</strong> (15-4, 5 KO) i wygrał przez techniczną decyzję sędziów po czterech rundach. Karty zostały podliczone przedwcześnie z powodu groźnego rozcięcia, które pojawiło się na czole Białorusina w wyniku przypadkowego zderzenia głowami. Już w pierwszej odsłonie pod prawym okiem Polaka pojawił się ślad walki. Zawodnicy bili się w półdystansie, a większy Dąbrowski &#8211; choć momentami zagubiony w obronie &#8211; radził sobie dobrze i ciosami na korpus osłabiał nacierającego Salakhutdzinau. Tuż po feralnym zderzeniu głowami jasne stało się, że pojedynek nie potrwa sześciu rund. Sędzia Leszek Jankowiak pozwolił pięściarzom dokończyć starcie, a potem w porozumieniu z lekarzem przerwał walkę. Punktacja sędziów: 40-37, 39-37, 40-36 &#8211; jednogłośnie dla Dąbrowskiego.</p>
<p>Znów z doskonałej strony pokazał się <strong>Michał Syrowatka</strong> (9-0, 2 KO). Były mistrz Polski amatorów po raz czwarty w karierze zawodowej spotkał się z francuskim pięściarzem i tym razem wypadł lepiej niż kiedykolwiek &#8211; zwyciężył <strong>Ala Edine Moussę</strong> (6-4-1, 1 KO) przez nokaut w czwartej rundzie. Syrowatka od pierwszego gongu świetnie wyczuwał dystans i punktował przeciwnika. Francuz był liczony już w drugiej rundzie, ale zdołał jeszcze wrócić do gry. W końcówce czwartego starcia Polak skontrował lewy prosty Moussy swoim prawym sierpem i było po wszystkim.</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">Leszek Dudek, bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/11/pokaz-boksu-suleckiego-w-brodnicy-udany-powrot-seka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TYLKO CZTERECH POLAKÓW W ŚWIATOWYM RANKINGU WBA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/10/tylko-czterech-polakow-w-swiatowym-rankingu-wba/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/10/tylko-czterech-polakow-w-swiatowym-rankingu-wba/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 May 2014 11:00:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[POLACY W RANKINGACH]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2875</guid>
		<description><![CDATA[Federacja WBA uaktualniła swój ranking, biorąc pod uwagę tylko kwietniowe potyczki. A w nim jak zwykle znalazło się kilku polskich pięściarzy. W wadze ciężkiej nie mamy swojego przedstawiciela, ale już w junior ciężkiej na czele stawki znajduje się Paweł Kołodziej (33-0, 18 KO). Szósty jest Mateusz Masternak (32-1, 23 KO), a pierwszą dziesiątkę zamyka Krzysztof Głowacki (21-0, 14 KO). Przypomnijmy]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Federacja WBA uaktualniła swój ranking, biorąc pod uwagę tylko kwietniowe potyczki. A w nim jak zwykle znalazło się kilku polskich pięściarzy. W wadze ciężkiej nie mamy swojego przedstawiciela, ale już w junior ciężkiej na czele stawki znajduje się <strong>Paweł Kołodziej</strong> (33-0, 18 KO). Szósty jest <strong>Mateusz Masternak</strong> (32-1, 23 KO), a pierwszą dziesiątkę zamyka <strong>Krzysztof Głowacki</strong> (21-0, 14 KO).</p>
<p>Przypomnijmy przy tej okazji, że właśnie Masternak <strong>21 czerwca</strong> na ringu w <strong>Monte Carlo</strong> skrzyżuje rękawice z siódmym w zestawieniu <strong>Youri Kayembre Kalengą</strong> (19-1, 13 KO) o tytuł mistrza świata tej federacji w wersji tymczasowej. Ostatnim naszym rodakiem pozostaje ósmy w kategorii junior średniej <strong>Damian Jonak</strong> (37-0-1, 21 KO).</p>
<p><em><strong>źródło: <a href="http://www.bokser.org">bokser.org</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/10/tylko-czterech-polakow-w-swiatowym-rankingu-wba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SAUERLAND POTWIERDZA WALKĘ MASTERNAKA Z KALENGĄ</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/09/sauerland-potwierdza-walke-masternaka-z-kalenga/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/09/sauerland-potwierdza-walke-masternaka-z-kalenga/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2014 07:37:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2867</guid>
		<description><![CDATA[– Data i miejsce, a przede wszystkim stawka walki Mateusza Masternaka nie ulegną zmianie. 21 czerwca w Monte Carlo zmierzy się z Yourim Kalengą o tymczasowe mistrzostwo świata WBA wagi cruiser – powiedział nam Kalle Sauerland, promotor Mateusza Masternaka z niemieckiej grupy Sauerland Event. Jeszcze we wtorek, po rezygnacji Ilungi Makabu, sam pięściarz nie dowierzał, że nie będzie musiał zmieniać]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>– Data i miejsce, a przede wszystkim stawka walki Mateusza Masternaka nie ulegną zmianie. 21 czerwca w Monte Carlo zmierzy się z Yourim Kalengą o tymczasowe mistrzostwo świata WBA wagi cruiser – powiedział nam <strong>Kalle Sauerland</strong>, promotor <strong>Mateusza Masternaka</strong> z niemieckiej grupy Sauerland Event. Jeszcze we wtorek, po rezygnacji <strong>Ilungi Makabu</strong>, sam pięściarz nie dowierzał, że nie będzie musiał zmieniać planów. – Nie powinien więcej wątpić w możliwości swojego promotora – śmieje się Sauerland.</p>
<p>Jak doszło do tego, że na pojedynek Masternak – Kalenga zgodził się nie tylko <strong>Rodney Berman</strong>, organizator gali w <strong>Monako</strong>, ale i działacze WBA?</p>
<p>– Wiele pracy i brak snu. A mówiąc poważnie, w sprawie Mateusza interweniowaliśmy w WBA od dawna i to przyniosło skutek. Nasze plany skomplikowała ubiegłoroczna porażka z Grigorijem Drozdem, ale wielu ludzi doceniło, że Masternak zdecydował się na wyprawę do Rosji i przyznało, że nie sprzyjały mu okoliczności. To była dla niego ciężka noc, ale wiele się wtedy nauczył – przekonuje Sauerland.</p>
<p>Urodzonego w DR Konga (podobnie jak Makabu), lecz reprezentującego Francję 26-latka w rankingu próżno było szukać nawet w czwartek.</p>
<p>– Jeszcze nie tak dawno temu był piąty, ale po dziwnej walce stoczonej w Rydze (we wrześniu 2013 roku przegrał na punkty z <strong>Artursem Kulikauskisem</strong>, którego Polak pokonał przed czasem dwa lata wcześniej – przyp. red.) wyleciał z listy. My pamiętamy go z Berlina, gdzie w drugiej rundzie znokautował zawodnika, z którym chcieliśmy podpisać kontrakt (mowa o potyczce z Iago Kiladze – przyp. red.). Według mnie jest nawet groźniejszy niż Makabu. Wiedzieliśmy, że federacja pójdzie nam na rękę – tłumaczy promotor.</p>
<p>Po wycofaniu się Makabu, 27-letni Masternak zapowiedział, że w oczekiwaniu na pomyślne rozwiązanie sytuacji nie przerwie treningów do końca bieżącego tygodnia. Okazało się, że podjął słuszną decyzję, ale jeszcze raz będzie musiał poszukać wartościowych sparingpartnerów. Dotychczasowy przeciwnik był bowiem mańkutem, a Kalenga walczy z normalnej pozycji.</p>
<p>Pełnoprawnym czempionem WBA jest <strong>Denis Lebiediew</strong>. Zwycięzca starcia Masternak – Kalenga w praktyce zostanie &#8222;wicemistrzem&#8221;, lecz z prawami obowiązkowego pretendenta.</p>
<p>– Słyszałem, że Denis wyjdzie na ring 30 maja w Moskwie (w walce wieczoru <strong>Aleksander Powietkin</strong> ma się zmierzyć z <strong>Manuelem Charrem</strong> – przyp. red.). Jeśli Mateusz pokona Kalengę, do konfrontacji z Lebiediewem powinniśmy doprowadzić przed końcem roku. Gdzie skrzyżowaliby rękawice? Podział honorariów na korzyść mistrza sprawia, że najprawdopodobniej w Rosji, choć oczywiście nam zależałoby na Polsce lub Niemczech. Na razie Mateusz musi się jednak skupić na czerwcowym pojedynku, bo już on będzie dla niego poważnym wyzwaniem – podsumowuje Sauerland.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/09/sauerland-potwierdza-walke-masternaka-z-kalenga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MARIUSZ WACH: KAŻDY MA SPOSÓB NA SWOJE ŻYCIE</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/08/mariusz-wach-kazdy-ma-sposob-na-swoje-zycie/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/08/mariusz-wach-kazdy-ma-sposob-na-swoje-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 May 2014 09:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[WACH Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Wach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2856</guid>
		<description><![CDATA[Mariusz Wach jeden z najlepszych w Polsce bokserów wagi ciężkiej w szczerym wywiadzie opowiada o swoim powrocie na ring, konflikcie w teamie i przyszłości w polityce. - Nie walczył Pan od ponad 18 miesięcy, kiedy w końcu doczekamy się powrotu na ring? Mariusz Wach: Musisz mi to wypominać? (śmiech). W tym tygodniu będę wiedział konkrety, kiedy wrócę na ring. Czas]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Mariusz Wach jeden z najlepszych w Polsce bokserów wagi ciężkiej w szczerym wywiadzie opowiada o swoim powrocie na ring, konflikcie w teamie i przyszłości w polityce.<br />
</strong></p></blockquote>
<p><strong>- Nie walczył Pan od ponad 18 miesięcy, kiedy w końcu doczekamy się powrotu na ring?</strong><br />
<strong>Mariusz Wach</strong>: Musisz mi to wypominać? (śmiech). W tym tygodniu będę wiedział konkrety, kiedy wrócę na ring. Czas leci…</p>
<p><strong>- A czy będzie to pojedynek z Eddie`em Chambersem podczas gali w Londynie 26 lipca? Bo takie szczegóły zdradził niedawno Pana promotor Mariusz Kołodziej?</strong><br />
MW: Nie znam żadnych konkretów, nie mam kontraktu i niczego nie podpisywałem odnośnie tej walki. Wszystko jest możliwe, ale jak mówię – w tym tygodniu będę wiedział co dalej.</p>
<p><strong>- Od wielu miesięcy jest Pan w treningu, czy jest to przygotowanie na najwyższych obrotach, które pozwoli Panu wyjść do ringu w najbliższym czasie?</strong><br />
MW: Cały czas ćwiczę. Teraz też jestem w Dzierżonowie. Praktycznie od walki z Kliczko jestem w treningu. Tutaj przygotowuje się pod okiem Piotra Wilczewskiego. Nie są to „ostre” zajęcia. Wszystko robię powolutku, stopniowo. Mój trening jest rozłożony w czasie. Nie mam problemu z mobilizacją. Wiem, że kiedy wyjdę do ringu – muszę wygrać tę walkę. Nie urodziłem się jako pięściarz. To czego się nie nauczę, albo nad czym nie popracuję – wyjdzie w ringu. Ring wszystko zweryfikuje.</p>
<p><strong>- Podobno główną przyczyną Pańskiej nieobecności na ringu jest konflikt dwóch Pana menadżerów. Czy obaj panowie już się dogadali?</strong><br />
MW: Moi menadżerowie nie są w konflikcie (śmiech). Jeśli chodzi o jakiś konflikt to być może między promotorem a menadżerem. A czy się dogadali? Panie Redaktorze, najlepiej zapytać jednego albo drugiego.</p>
<p><strong>- W ostatnich miesiącach nie oglądaliśmy Pana na ringu, ale pomagał Pan innym bokserom w przygotowaniach się do ważnych starć. Jak wspomina Pan sparingi z Powietkinem i Haye`em?</strong><br />
MW: Kiedy to było? (śmiech). Na pewno sparingi zarówno z Powietkinem, jak i Haye`em były dobrym czasem. Uczyłem się od nich. W końcu to czołowi bokserzy na świecie. Wiadomo, że w ringu wszystko może się wydarzyć – chociaż Kliczko jest faworytem. Te sparingi to były na plus dla nas wszystkich.</p>
<p><strong>- Ostatnio sporo zamieszania w polskim boksie narobił Tomasz Adamek, który zapowiedział, że wystartuje w wyborach do europarlamentu. Jego wybór został skrytykowany przez Dariusza Michalczewskiego, który uważa, że bokserzy powinni zostać przy sporcie, a nie bawić się w politykę. A jakie jest Pańskie zdanie na ten temat i czy Panu też marzy się kariera polityczna po zakończeniu kariery?</strong><br />
MW: Każdy ma sposób na swoje życie. Jeśli Tomek uważa, że odnajdzie się w polityce – życzę mu powodzenia. Jeśli chodzi o krytykę – zawsze będzie. Nie ma co się tym przejmować i trzeba robić swoje jak najlepiej. Wiadomo, że całe życie człowiek nie będzie boksował. Kariera sportowca kiedyś się skończy, wtedy trzeba mieć nowy pomysł na swoje życie. Mi się nie marzy kariera polityczna, ponieważ nie znam się na tym.</p>
<p><strong>- Dziękuję za rozmowę.</strong><br />
MW: Dzięki.</p>
<p><em><strong>Rozmawiał: Krzysztof Domagała, <a href="http://sporteuro.pl/sport/wywiady/10366-wach-ka%C5%BCdy-ma-spos%C3%B3b-na-swoje-%C5%BCycie.html">sporteuro.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/08/mariusz-wach-kazdy-ma-sposob-na-swoje-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CZY FONFARA ZDEJMIE KLĄTWĘ GOŁOTY?</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/czy-fonfara-zdejmie-klatwe-goloty/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/czy-fonfara-zdejmie-klatwe-goloty/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 May 2014 07:31:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[FONFARA Andrzej]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Fonfara]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gołota]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2846</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Fonfara trenuje w miejscu, które nie przyniosło szczęścia jego słynnemu imiennikowi – Gołocie. – Nic się nie dzieje, nic do roboty. Tylko ptaszki, kojoty i jeszcze raz kojoty. Wszędzie ich pełno i nie wyglądają na zbyt przyjazne – tak piętnaście lat temu kalifornijskie Big Bear Lake amerykańskim dziennikarzom &#8222;zachwalał&#8221; Andrzej Gołota. W tym górskim miasteczku szykował się do boju]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Andrzej Fonfara trenuje w miejscu, które nie przyniosło szczęścia jego słynnemu imiennikowi – Gołocie.</strong></p></blockquote>
<p>– Nic się nie dzieje, nic do roboty. Tylko ptaszki, kojoty i jeszcze raz kojoty. Wszędzie ich pełno i nie wyglądają na zbyt przyjazne – tak piętnaście lat temu kalifornijskie <strong>Big Bear Lake</strong> amerykańskim dziennikarzom &#8222;zachwalał&#8221; <strong>Andrzej Gołota</strong>. W tym górskim miasteczku szykował się do boju ze wschodzącą gwiazdą wagi ciężkiej, <strong>Michaelem Grantem</strong>. Tamtejszą dolinę, jezioro i lasy podziwia dziś jego imiennik i młodszy kolega z Chicago. Od starcia o mistrzostwo świata federacji WBC <strong>Andrzeja Fonfarę</strong> dzieli już tylko dwa i pół tygodnia.</p>
<p><strong>Relaks w jacuzzi</strong><br />
<strong>24 maja</strong> w <strong>Montrealu</strong> nasz 26-letni pięściarz chce wprawić w osłupienie tych, którym <strong>Adonis Stevenson</strong>, wg &#8222;The Ring&#8221; najlepszy pięściarz świata kategorii półciężkiej (2. miejsce zajmuje mistrz IBF i WBA <strong>Bernard Hopkins</strong>, 3. jest <strong>Siergiej Kowaliow</strong>, czempion WBO), tak bardzo zaimponował ubiegłorocznymi nokautami na Chadzie Dawsonie, Tavorisie Cloudzie i Tonym Bellew. Do Big Bear Lake polski pretendent udał się tydzień po Wielkanocy, a opuści je na tydzień przed pojedynkiem, gdy wsiądzie na pokład samolotu do Kanady.</p>
<p><strong>Kojoty nie dają mu się we znaki.</strong></p>
<p>– W mieście panuje cisza. Nastał martwy okres, bo skończył się sezon dla narciarzy, a turystów można spotkać głównie w weekend, gdy rowerzyści zjeżdżają z miejscowych górek – opowiada Fonfara. Polak pracuje w pocie czoła, aby telewizja Showtime, która już planuje unifikacyjną konfrontację Stevenson – Hopkins, musiała zmienić plany. W celu dokonania sensacji i pobicia 36-letniego Kanadyjczyka, pochodzący z Białobrzegów pięściarz ściągnął na sparingi niepokonanego na zawodowym ringu Australijczyka <strong>Blake&#8217;a Caparello</strong>. Wcześniej, jeszcze w Chicago, Fonfarze pomagał były mistrz świata <strong>Gabriel Campillo</strong>, który rok temu okazał się również jego najtrudniejszym przeciwnikiem na zawodowym ringu.</p>
<p>– Budzę się o siódmej, a po rozruchu zaczynam bieg. W pierwszym tygodniu pokonywałem długie dystanse. Były też marszobiegi, czyli podejście pod szczyt, a potem biegiem na dół. Po powrocie do domku śniadanie, odpoczynek i drzemka. Później obiad, a o trzeciej-czwartej zajęcia bokserskie lub sparingi. Wieczorem relaks. Jacuzzi lub film. Jest wesoło. Oglądamy też walki Stevensona i swoje sparingi, które wcześniej nagrywamy. Zasypiam o dziesiątej-jedenastej – relacjonuje Fonfara. Dwupiętrowy, znajdujący się tuż obok sali treningowej domek, wspólnie z nim zajmują trenerzy <strong>Sam Colonna</strong> i <strong>Bogdan Maciejczyk</strong>, specjalista od przygotowania kondycyjnego <strong>Rafał Radkowski</strong> oraz sparingpartnerzy – Caparello i kolejny mańkut (jak Stevenson), Amerykanin <strong>George Carter</strong>.</p>
<p><strong>Był tam i Lennox&#8230;</strong></p>
<p>Big Bear Lake od lat przyjmuje najlepszych pięściarzy świata. Na obozy wybierali się tam <strong>Oscar De La Hoya</strong>, <strong>Mike Tyson</strong> i <strong>Shane Mosley</strong>, a ostatnio choćby mistrz WBA wagi średniej, znakomity <strong>Giennadij Gołowkin</strong> (Fonfara ćwiczy tam gdzie Kazach – w Summit Gym, należącym do trenera <strong>Abela Sancheza</strong>).</p>
<p>Do Big Bear Lake niegdyś zawitał też <strong>Lennox Lewis</strong> i poczuł się na tyle dobrze, że&#8230; jego walki z Gołotą nie lubimy wspominać. Z kolei temu ostatniemu górski klimat nie posłużył – według relacji jego wieloletniego menedżera <strong>Ziggy&#8217;ego Rozalskiego</strong>, &#8222;Andrew&#8221; opuścił Kalifornię zaledwie cztery dni przed starciem z Grantem, przegranym przed czasem mimo desek Amerykanina w pierwszej rundzie. Czy po kilkunastu latach klątwa Gołoty pozostanie historią, a po obozie w Big Bear szczęście uśmiechnie się do Fonfary?</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/czy-fonfara-zdejmie-klatwe-goloty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ZAPRASZAMY NA 3. SĘPOLEŃSKI BOXING SHOW. W WALCE WIECZORU TRZCIŃSKI Z BRECHLINEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/zapraszamy-na-3-sepolenski-boxing-show-w-walce-wieczoru-trzcinski-z-brechlinem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/zapraszamy-na-3-sepolenski-boxing-show-w-walce-wieczoru-trzcinski-z-brechlinem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 May 2014 05:59:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2841</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższą niedzielę (11 maja) o godz. 18.00 w hali widowiskowo-sportowej Krajna-Arena przy ul. Chojnickiej 19 w Sępolnie Krajeńskim odbędzie się trzecia już gala boksu pod nazwą &#8222;Sępoleński Boxing Show&#8221;. W walce wieczoru w wadze ciężkiej zmierzą się zwycięzca pierwszej edycji, Damian &#8222;Turbo&#8221; Trzciński oraz były młodzieżowy wicemistrz świata z Guadalajary (2008), mający m.in. za sobą starty w lidze World]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W najbliższą niedzielę (<strong>11 maja</strong>) o <strong>godz. 18.00</strong> w hali widowiskowo-sportowej Krajna-Arena przy ul. Chojnickiej 19 w <strong>Sępolnie Krajeńskim</strong> odbędzie się trzecia już gala boksu pod nazwą <strong><em>&#8222;Sępoleński Boxing Show&#8221;</em></strong>. W walce wieczoru w wadze ciężkiej zmierzą się zwycięzca pierwszej edycji, <strong>Damian &#8222;Turbo&#8221; Trzciński</strong> oraz były młodzieżowy wicemistrz świata z Guadalajary (2008), mający m.in. za sobą starty w lidze World Series of Boxing w brawach German Eagles, <strong>Eric Brechlin</strong>. Stawką pojedynku będzie Puchar Burmistrza Sępólna Krajeńskiego.</p>
<p>Podczas wieczoru dojdzie także do oficjalnego meczu międzynarodowego Polska-Niemcy, w którym zmierzą się utytułowani bokserzy, w tym także niektórzy mający za sobą występy w elitarnej zawodowej lidze World Series of Boxing. Z zawodników &#8222;Boxing Team&#8221; Chojnice w składzie polskiej ekipy zobaczymy: <strong>Patryka Godlewskiego</strong>, <strong>Patryka Wardyna</strong>, <strong>Paulinę Gruchała</strong>, <strong>Weronikę Zakrzewską</strong> oraz <strong>Larysę Sabiniarz</strong>.</p>
<p>Spikerem ringowym będzie <strong>Marek Matela</strong> &#8211; komentator wielu bokserskich widowisk m.in. gali Gołota &#8211; Saleta czy Adamek &#8211; Kliczko, zaś najatrakcyjniejszą walkę wieczoru poprowadzi w ringu polski sędzia zawodowy klasy światowej &#8211; <strong>Józef Prostojanek</strong>. Supervisorem walk olimpijskich będzie sędzia klasy międzynarodowej, Prezes Pomorskiego OZB <strong>Jerzy Guss</strong>. Gościem specjalnym sępoleńskiej gali będzie były zawodowy mistrz świata <strong>Dariusz &#8222;Tiger&#8221; Michalczewski</strong>.</p>
<p>Podczas gali nie zabraknie występów artystycznych.Wiemy już na pewno,że pojawi się grupa Break Dance &#8222;Braterstwo Stylu&#8221;,zespół artystyczny &#8222;Paradisse&#8221; oraz formacja &#8222;Alibi&#8221;. Organizatorzy przewidzieli również nagrody dla publiczności.</p>
<p><a href="http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/zapraszamy-na-3-sepolenski-boxing-show-w-walce-wieczoru-trzcinski-z-brechlinem/plakat_maj/" rel="attachment wp-att-2635"><img class="alignleft size-full wp-image-2635" alt="plakat_maj" src="http://www.polskiboks.pl/wp-content/uploads/2014/04/plakat_maj.jpg" width="860" height="1216" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/07/zapraszamy-na-3-sepolenski-boxing-show-w-walce-wieczoru-trzcinski-z-brechlinem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIE BĘDZIE WALKI MASTERNAKA Z MAKABU O PAS WBA</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/05/06/nie-bedzie-walki-masternaka-z-makabu-o-pas-wba/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/05/06/nie-bedzie-walki-masternaka-z-makabu-o-pas-wba/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 May 2014 19:23:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[MASTERNAK Mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[RING KRAJOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Masternak]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kołodziej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2837</guid>
		<description><![CDATA[Nie dojdzie do pojedynku Mateusz Masternak – Ilunga Makabu, którego stawką miał być pas tymczasowego mistrza świata WBA wagi cruiser. Choć walkę zdążono już oficjalnie zapowiedzieć i podpisać kontrakty, pięściarz z Demokratycznej Republiki Konga nie porozumiał się ze swoim promotorem Rodneyem Bermanem (zarazem organizatorem gali planowanej na 21 czerwca w Monte Carlo) i tym samym zrezygnował z pojedynku. – Liczę,]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Nie dojdzie do pojedynku <strong>Mateusz Masternak</strong> – <strong>Ilunga Makabu</strong>, którego stawką miał być pas tymczasowego mistrza świata WBA wagi cruiser.</p></blockquote>
<p>Choć walkę zdążono już oficjalnie zapowiedzieć i podpisać kontrakty, pięściarz z Demokratycznej Republiki Konga nie porozumiał się ze swoim promotorem <strong>Rodneyem Bermanem</strong> (zarazem organizatorem gali planowanej na <strong>21 czerwca</strong> w <strong>Monte Carlo</strong>) i tym samym zrezygnował z pojedynku.</p>
<p>– Liczę, że otrzymam ofertę walki o znaczący tytuł w podobnym terminie. Żałuję, że uciekło mi duże wyzwanie, ale taki jest boks. Jeśli Makabu zmieni zdanie, będę gotowy. W mocnym treningu będę do końca tygodnia – komentuje 27-letni &#8222;Master&#8221;.</p>
<p>Od swoich promotorów z grupy Sauerland Event pięściarz usłyszał, że potyczka o tymczasowy tytuł WBA pozostanie realna. Jeden z wariantów zakłada, że zmianie nie musiałaby ulec nawet data i miejsce walki, a rywalem zostałby <strong>Youri Kalenga</strong>, lecz taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Organizator gali nie jest promotorem ani Polaka, ani Francuza i teoretycznie nie ma żadnego interesu, aby sponsorować pojedynek o pas. Ponadto nazwiska Kalengi próżno szukać w czołowej &#8222;15&#8243; rankingu WBA.</p>
<p>Być może zaproszeniem Polaka do Moskwy zainteresowany byłby <strong>Denis Lebiediew</strong>, pełnoprawny mistrz World Boxing Association? Rosjanin ostatnio miał skrzyżować rękawice z <strong>Guillermo Jonesem</strong>, lecz Panamczyka przyłapano na dopingu i pojedynek w ostatniej chwili odwołano.</p>
<p>– Dla mnie to byłby najlepszy wariant, ale na razie mogę go traktować jedynie w kategoriach życzeń. Denisa nie uważam za lepszego pięściarza niż Makabu, a przecież stawka pojedynku byłaby większa, podobnie jak pieniądze. Nie miałem zamiaru narzekać, ale podliczając koszty przygotowań, po starciu w Monte Carlo zostałoby mi nie więcej niż dziesięć tysięcy dolarów – ocenia wrocławianin.</p>
<p>Z kolei polscy kibice najbardziej cieszyliby się z walki Masternaka z <strong>Pawłem Kołodziejem</strong>, który w rankingu WBA zajmuje 1. lokatę. Jeśli w kraju znaleźliby się chętni na organizację takiej konfrontacji, usankcjonowanie jej jako starcie o tymczasowy pas WBA nie musiałoby stanowić wielkiego problemu.</p>
<p>– Do tej pory nie było poważnych rozmów na ten temat. Jeśli jednak taka opcja przybrała realne kształty, a Paweł chciałby podjąć rękawicę, byłbym jak najbardziej za – deklaruje Masternak.</p>
<p><em><strong>Przemysław Osiak, <a href="http://www.przegladsportowy.pl/boks,kategoria,290.html">przegladsportowy.pl</a></strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/05/06/nie-bedzie-walki-masternaka-z-makabu-o-pas-wba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W LEGIONOWIE REKOWSKI ZREWANŻOWAŁ SIĘ MCCALLOWI. BITWA GŁAŻEWSKIEGO Z MISZKINIEM</title>
		<link>http://www.polskiboks.pl/2014/04/27/w-legionowie-rekowski-zrewanzowal-sie-mccallowi-bitwa-glazewskiego-z-miszkiniem/</link>
		<comments>http://www.polskiboks.pl/2014/04/27/w-legionowie-rekowski-zrewanzowal-sie-mccallowi-bitwa-glazewskiego-z-miszkiniem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Apr 2014 23:15:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Drozd</dc:creator>
				<category><![CDATA[BOKS ZAWODOWY]]></category>
		<category><![CDATA[TOP NEWS]]></category>
		<category><![CDATA[Kamil Szeremeta]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Miszkiń]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rekowski]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Cieślak]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Żeromiński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Głażewski]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Wawrzyczek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.polskiboks.pl/?p=2753</guid>
		<description><![CDATA[Niespełna trzy miesiące po pierwszej zawodowej porażce udany rewanż zanotował w Legionowie Marcin Rekowski (14-1, 11 KO), który tym razem pewnie rozprawił się z Oliverem McCallem (57-14, 37 KO). Polak wyciągnął wnioski z pierwszej walki i początku starał się przejąć inicjatywę, operując często lewym prostym. Doświadczony &#8222;Atomowy Byk&#8221; był niezwykle trudny do trafienia. Boczne ustawienie, dobry balans ciała i tak]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Niespełna trzy miesiące po pierwszej zawodowej porażce udany rewanż zanotował w Legionowie <strong>Marcin Rekowski</strong> (14-1, 11 KO), który tym razem pewnie rozprawił się z <strong>Oliverem McCallem</strong> (57-14, 37 KO). Polak wyciągnął wnioski z pierwszej walki i początku starał się przejąć inicjatywę, operując często lewym prostym. Doświadczony &#8222;Atomowy Byk&#8221; był niezwykle trudny do trafienia. Boczne ustawienie, dobry balans ciała i tak mijały początkowe minuty. W trzeciej rundzie McCall trafił lewym podbródkowym, lecz &#8222;Reksio&#8221; niemal natychmiast odpowiedział swoim prawym krzyżowym. Pół minuty przed końcem czwartej odsłony zapachniało sensacją. Marcin po kilku lżejszych ciosach po dole wystrzelił prawym sierpowym na górę i wyraźnie zamroczył słynącego z betonowej szczęki przeciwnika. Ten jednak szybko sklinczował i w swoim stylu wyszedł z opresji. Rekowski boksował mądrze i konsekwentnie. Nie podpalał się, tylko realizował założenia taktyczne, czym na przykład w siódmej rundzie otworzył sobie drogę do bardzo mocnego lewego sierpowego. W przerwie <strong>Danell Nicholson</strong> w ostrych słowach mobilizował w narożniku byłego mistrza świata, ale to najwidoczniej nie był jego dzień. W końcówce Oliver polował jeszcze na pojedyncze uderzenie, jakie mogłoby odwrócić losy spotkania. Rekowski nie wdawał się w niepotrzebne wymiany i dowiózł pewne zwycięstwo. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali na korzyść Polaka 96:94, 99:92 oraz 99:91.</p>
<p>Po kapitalnej, jednej z najlepszych walk na naszym podwórku nienawiść przerodziła się w piękny spektakl. Po ośmiu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu <strong>Paweł Głażewski</strong> (22-2, 5 KO) pokonał <strong>Macieja Miszkinia</strong> (15-2, 4 KO). Pomiędzy oboma iskrzyło od dawna. Padło wiele cierpkich słów, a czym bliżej było potyczki atmosfera wrzała coraz mocniej. Nic więc dziwnego, że kibice ostrzyli sobie apetyty na tę konfrontację. I nie zawiedli się. Od pierwszej sekundy nielubiący się pięściarze stanęli na środku ringu i wymieniali potężne bomby, a każda z nich była zadawana z intencją znokautowania rywala. Głowy obu &#8222;przyjaciół&#8221; co chwilę odskakiwały do tyłu. Miszkiń dobrze celował prawym podbródkiem, natomiast &#8222;Głaz&#8221; trafiał swoim firmowym lewym sierpem. Ani jeden ani drugi nie chcieli ustąpić, stąd trwała typowa bitka na wyniszczenia. Kryzysy były po jednej i drugiej stronie, lecz wola zwycięstwa oraz nienawiść do rywala pchały zawodników do dalszej wojny.  Upływały kolejne minuty, a my nie byliśmy w stanie wskazać dominującego boksera. W ostatnim starciu więcej sił zachował Miszkiń, jednak ostatni trafił Paweł. Sędziowie mieli nie lada orzech do zgryzienia&#8230; Ostatecznie punktowali 76:76, a także 78:75 i 78:74 na korzyść Głażewskiego. Ale zwycięzców jest tu dwóch. W sumie zwycięzcą jest każdy, kto obejrzał ten pojedynek&#8230;</p>
<p>Niespełna pięć minut potrzebował <strong>Michał Cieślak</strong> (5-0, 2 KO) na zdemolowanie doświadczonego <strong>Artura Binkowskiego</strong> (16-5-3, 11 KO). Zgodnie z oczekiwaniami &#8222;młody wilk&#8221; zaczął bardzo ostro i już w 20. sekundzie zranił Artura prawym sierpem. Pod koniec pierwszej minuty Binkowski przyklęknął i był liczony do ośmiu, choć on sam domagał się odnotowania faulu. Cieślak parł do przodu niczym taran i równo z gongiem huknął prawym krzyżowym. Binkowski zawisł na linach bezwładnie, ale miał minutę na odpoczynek. Na nic to się zdało. Michał po soczystym lewym prostym zasypał rywala całą lawiną sierpów, doprowadzając do drugiego nokdaunu. Binkowski wstał na osiem, jednak po kilku następnych bomach zawisł na linach, a przed brutalnym nokautem w ostatniej chwili wyratował go sędzia <strong>Grzegorz Molenda</strong>.</p>
<p><strong>Kamil Szeremeta</strong> (7-0, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty na dystansie ośmiu rund <strong>Łukasza Wawrzyczka</strong> (19-3-2, 2 KO). Stroną atakującą był od początku Wawrzyczek, który wyprowadzał zdecydowanie więcej ciosów. Szeremeta skutecznie jednak unikał większości z nich i cierpliwie szukał okazji do kontry. Narożnik pięściarza z Białegostoku już po pierwszej rundzie ocenił, że zbyt cierpliwie, i doradzał swojemu podopiecznemu podkręcenie tempa. W kolejnych minutach 24-latek nadal jednak walczył zachowawczo, skupiając się głównie na defensywie. W czwartej rundzie Wawrzyczek wylądował na deskach po ciosie na tułów, jednak będący blisko akcji sędzia ringowy uznał, że był to efekt bardziej utraty równowagi niż uderzenia Szeremety. Ciosy na dół były w każdym razie dość skuteczną bronią białostoczanina. W szóstej rundzie trafił on rywala mocnym lewym kontrującym, który Wawrzyczek wyraźnie odczuł. Zaraz jednak sklinczował i przetrwał moment słabości. Przed ostatnią rundą obaj zawodnicy wydawali się nie być pewni zwycięstwa, dlatego rozpoczęli ją z większym animuszem i starali się podkreślić swoją przewagę. Sędziowie bardziej docenili wyrachowany boks Szeremety, zgodnie punktując 77:75. Zdziwiony tym werdyktem Wawrzyczek usiadł na ringu, co nie spodobało się jego rywalowi.</p>
<p>W swojej drugiej walce w tym roku <strong>Michał Żeromiński</strong> (7-1, 1 KO) odniósł drugie zwycięstwo, pokonując po dobrym pojedynku <strong>Dawida Kwiatkowskiego</strong> (8-2, 3 KO). Ośmiorundowa batalia zakończyła się jednogłośnym zwycięstwem 27-latka. Obaj zawodnicy przystąpili do walki z dużymi nakładami energii. Więcej miał jej Kwiatkowski, ale nie przekładało się to na skuteczność, która była zdecydowanie po stronie Żeromińskiego. Zawodnik z Radomia szybko rozgryzł rywala i umiejętnie go kontrował lub sam inicjował ataki. Szczególnie skuteczny okazał się bezpośredni prawy, raz po raz dochodzący głowy Kwiatkowskiego. Narożnik tego ostatniego, widząc, jak efektywnie operuje tą bronią Żeromiński, doradzał swojemu podopiecznemu podniesienie lewej ręki, co jednak przyniosło tylko połowiczny skutek. Przeciwnik bowiem miał znacznie więcej broni w arsenale i urozmaicał ataki, trafiając też i lewą, i na tułów. Kwiatkowski z czasem zaczął klinczować, ale wciąż boksował bardzo ambitnie i szukał drogi do zwycięstwa. W starciu z wszechstronniejszym oponentem brakowało mu jednak argumentów. Sędziowie punktowali 80:72, 79:73 i 78:74.</p>
<p>Niewiele powiedział o aktualnej formie <strong>Alberta Sosnowskiego</strong> (48-6-2, 29 KO) jego występ w Legionowie. &#8222;Dragon&#8221; odniósł zwycięstwo w pierwszej rundzie, ale nie przez nokaut, a przez kontuzję jego rywala <strong>Włodzimierza Letra</strong> (1-3, 1 KO). Skazywany na pożarcie Letr dość odważnie rozpoczął pojedynek i chciał zaskoczyć rywala mocnym ciosem. Kilka jego uderzeń doszło celu, jednak nie zrobiło wrażenia na byłym pretendencie do mistrzostwa świata. Zupełnie inaczej było w drugą stronę – po pierwszym mocnym ciosie Sosnowskiego Letr zatoczył się na liny i padł na deski. Chwilę później znowu był liczony, padając właściwie bez uderzenia. Kiedy przewrócił się po raz trzeci, znowu nie otrzymawszy ciosu, z grymasem bólu złapał się za nogę, a sędzia ringowy zakończył walkę.</p>
<p>Po dziewięcioletniej przerwie <strong>Roman Bugaj</strong> (17-8-1, 9 KO) udanie powrócił na ring. 40-letni zawodnik pokonał po czterech rundach na punkty <strong>Patryka Kowolla</strong> (2-12, 1 KO). Bugaj od początku narzucał tempo, spychając rywala do obrony i starając się ustrzelić mocnym prawym. W pierwszej rundzie niewiele jego uderzeń dochodziło celu, ale w drugiej, kiedy nieco onieśmielony rozbitym nosem Kowoll przestał odpowiadać lewym prostym, coraz częściej ataki weterana przynosiły oczekiwany skutek. Bugaj popisał się między innymi efektywną serią przy linach, dwukrotnie trafiając oponenta na górę i na dół. Ciosów na tułów wyprowadzał w tej walce znacznie mniej, ale zdawały się one wywierać większe wrażenie na rywalu. W kolejnych minutach obraz pojedynku się nie zmieniał. Bugaj atakował, a Kowoll nastawiał się głównie na przetrwanie, rzadko kiedy próbując się zrewanżować doświadczonemu przeciwnikowi. W efekcie sędziowie nie mieli problemów ze wskazaniem zwycięzcy. Wszyscy punktowali wygraną Bugaja – 40:36, 40:36 i 39:37.</p>
<p><strong>źródło: bokser.org</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.polskiboks.pl/2014/04/27/w-legionowie-rekowski-zrewanzowal-sie-mccallowi-bitwa-glazewskiego-z-miszkiniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
